Forum

Kuchnia Bastionowiczów

no właśnie co lubią jeść Bastionowicze i dlaczego, może sami coś gotujecie lub znacie jakieś fajne/ciekawe przepisy na coś smacznego lub jakieś udoskonalenia dobrze znanych potraw
a żeby nie było nudno pić też coś trzeba
CYT:
"Dla Jedi czas nastał tak żeby jeść"

tak więc zapraszam

...

Umiem nie przypalić makaronu.

Lubię czosnek

Pierogi Ruskie, pierogi Z kapustą i grzybami, pierogi z jagodami i cukrem, kotlety z ziemniakami i Ogór`kami, spagetthi, rosołek, pomidorówka, chińszczyzna, jajeczka, tosty, kiełbasa z serkiem oraz wszelkiej maści "fastfoody" czyli pizze, kebaby itp.

Gotowanie?

Umiem podgrzać parówki i zrobić herbatę. No i pokroić chleb bez obcięcia palców.

Natomiast w kwestii degustacji, spożywam prawie wszystko. Nie trawię tylko barszczu ukraińskiego i wszelkich kawałków mięsa podsmarzanych/gotowanych w tzw. sosie własnym.

A preferuję przede wszystkim kurczaka z nadzieniem na słodko, makaron ze szpinakiem i pestkami słonecznika, ryby duszone w ziołach, obowiązkowo polane sokiem z cytryny.
Z mniej wyszukanych to oczywiscie tradycyjny schabowy z kapustką i placki ziemniaczane z sosem czosnkowym



:P

"No i pokroić chleb bez obcięcia palców."

No już powiedz, ze kupujesz krojony P

...

Cóż, jak nikogo nie ma w domu i stołuję się sam, to robię omlet w wersji pikantnej (z curry, papryką chili, czosnkiem) - na kolację, a na obiad pizzę zamawiam
Czasami upiekę jakieś babeczki, trochę przypominające muffinki.
Lubię chleb z kawałkami czosnku przykrytymi warstwą koncentratu pomidorowego, czasem jeszcze dodaję na to ketchup

To tyle, na razie

@

Umiem upiec kiełbasę w kombiwarze:
- z chrupiącą skórką
- z miękką skórką
- w wersji "z ognicha"
- soczystą
- niskotłuszczową

Na grillu:
- z chrupiącą skórką
- z miękką skórką
- w wersji "z ognicha"
- soczystą
- niskotłuszczową

Zrobić frytki w piekarniku:
- chrupiąca skórka, miękkie w środku
- całe chrupiące
- całe miękkie
- złociste, miękkie
- złociste, całe chrupiące
- złociste, chrupiąca skórka, miękkie w środku
- blade, chrupiące
- blade, chrupiąca skórka, miękkie w środku
- blade, miękkie
- "jak z mcdonalda"
- "jak ze smażalni ryb"
- "jak z frytkownicy"
- "jak w restauracji"
- "jak w Sphinxie"

Umiem też zrobić stripsy:
- jak kotlety
- jak w kfc
- jak kotlety, gdyby były w kfc

A także upiec placek.

przechwałki :P

Ja jestem Technikiem Żywienia i Gospodarstwa Domowego

Ja też, ja też!

W końcu to kobiety są od kuchni, nie? Ja jestem technikiem technologiem żywienia zbiorowego *podaje łapkę koledze po fachu*
Ostatnimi czasy rozsmakowałam się w świeżym chlebie z oliwą z oliwek. Mieszkam sobie sama, ale nie chodzę na stołówkę, bo wolę gotować w domu. Uwielbiam żeberka duszone przyprawiane tak, jak moja babcia przyprawiała - oczywiście kilka lat zajęło mi odkrycie jak to robiła i co dawała, bo zawsze wyganiała nas z kuchni, jak robiła obiad. Karczek duszony też lubię, schabowego z ziemniakami Co do dodatków jarskich to lubię zieloną sałatę, mizerię, szpinak, pomidory, buraczki... i to w zasadzie tyle. Potem lubię kapustę zasmażaną i kalafior. Reszta może nie istnieć
Qel -> to bardzo niezdrowo omlet na kolację: jajka i do tego smażone są ciężkostrawne

A do picia to kompot obowiązkowo do obiadu, a tak to herbatę Tetley Earl Grey i Dilmah Ceylon Gold oraz kawę

...

Kobiety są od kuchni? W wymiarze powszechnym, to i owszem, aczkolwiek najlepsi światowi kucharze to właśnie kucharze, nie kucharki
No chyba że coś się zmieniło...
Zresztą nieważne, bo zdolności poznawcze człowieka w dziedzinach kulinarnych nie mogą być obiektywne, wszystko pozostaje subiektywnym odczuciem determinowanym przez liczne czynniki - zatem rozstrzyganie i stawianie hipotez w tej materii jest pomysłem chybionym

Hmm... A zauważyłaś że napisałem iż omlet jadam na kolację tylko jeśli jestem sam? Gwoli wyjaśnienia dodam iż w takiej sytuacji kolację spożywam między 18:00 a 19:00, a spać idę przeważnie między 3:00 a 5:00 - zatem ciężkostrawność i kaloryczność takiego posiłku to nie wada, lecz gigantyczna zaleta

^^^

Hm, filozofię macie w szkółce? Takie poważne zdanie na Bastionie

Nie zwróciłam uwagi na ten szczegół. E, ja tam jem kolację koło 22.00. Od 18.00 do 03.00 umarłabym z głodu bez jedzenia.

...

Filozofię, logikę, epistemologię itp. itd To moje ulubione przedmioty, zwłaszcza epistemologia

No właśnie dlatego w takich wyjątkowych sytuacjach jadam porządną kolację - 3 jajka, 10 dkg usmażonej szynki, dużo przypraw + różne dodatki w zależności od tego co znajdę w lodówce A i jeszcze popijam herbatą i kilkoma kroplami Amolu - bo bez tego by przyjemności nie było

jaja

ja mam trochę urozmaiconą wersje:
-10-20 dkg podsmażonej kiełbasy
-makaron (tak na oko bardziej) najczęściej to gotuje świderki z Lubelli
-4 jajka czasem 5 zależy od tego jak bardzo jestem głodny
-podstawowe przyprawy to sól i pieprz (czasem pieprz ziołowy) a jako dodatek z przypraw to papryka słodka lub ostra (sproszkowana) przedostatnio był majeranek, a ostatnio tylko podstawowe przyprawy
-ser żółty na koniec
i tak szczerze to jak to wszystko zjem to po jakichś max dwóch godzinach wybieram sie spać a co najlepsze cały czas nie ważę więcej niż 60 kg

co do picia to ostatnio herbata z cytryną, czasem zamiast cukru jest miód, a jak były upały to kawa mrożona, no i oczywiście zwykła czarna (sypana) kawusia

...

Hmm... wszystko OK, tylko ja o omlecie pisałem... A ten Twój twór omletu nie przypomina

Ważysz 60kg a potrafisz tak wsuwać???!!! No way...

Polecam odłożyć cukier definitywnie - ja nie słodzę od prawie 3 lat i jest super
Kawa mrożona tylko na upały? Ja pijam taką o niezależnie od pogody i pory roku
Co do kawy sypanej/parzonej - lubię ale po odcedzeniu fusów, w innym wypadku wolę rozpuszczalnika...

...

nawet mniej niż 60, lekko ponad 50 tak będzie bliże prawdy
jak to odłożyć cukier?

...

Po prostu nie używaj cukru

Kuchnia

Tak naprawdę to ja lubię prawie wszystkie dania. Ale moje ulubione to: ryby, kotlety schabowe, kotlety mielone, zrazy, kurczaka, pierogi z mięsem i kapustą, pierogi ruskie, rosół, krupnik, pomidorowa, makaron z cukrem, naleśniki, spaghetti, karkówka, kiełbasa, pizza, żurek, hamburgery i wiele, wiele innych, a to są tylko przykłady. Niech Moc będzie z Wami.

jedzenie

w moim przypadku byłoby łatwiej wymienić to czego nie jem:
-surowe pomidory
-szpinak
-pieczarki
-grzyby
-pierogi z kapustą
-boczek
-flaczki

poza tym jeszcze na pewno coś sie znajdzie

Re: jedzenie

Kheperseth napisał(a):
nie jem:
-surowe pomidory

________

Witam w klubie...
Uwielbiam ketchup, koncentrat pomidorowy, zupę pomidorową, wszelkie sosy pomidorowe, a nawet sałatkę z pomidorami, natomiast samego, surowego pomidora się nie tknę!

pomidor

ani na kanapce!

...

Dokładnie!!!

od

dłuższego już czasu staram się eksperymentować tj. jeśli zjem coś ciekawego na mieście albo u kogoś to próbuję to zrobić u siebie.

Ostatnio wciągnąłem przepyszne tajski smażony makaron sojowy z warzywami, grzybami shitake i wołowiną. Problem zawsze z takowymi rzeczami to uzyskanie smaku idealnego albo zbliżonego do ideału. W tym przypadku o dziwo nie mogłem nigdzie kupić takich grzybów, więc wymieniłem je na uwielbiane przeze mnie grzybki mun.
Wyszło prawie idealnie, ale super smacznie.

W najbliższym czasie (a już od dawna) planuję zrobić domowy kebab. Chlebek mam, warzywka też, kurczaczek wstępny obmyślony, tylko oczywiście szukałem sosu idealnego, bo ojciec lub super ostro, ja (klasyka ) mieszany no a matulę w ogóle na coś takiego namówić... ale chodzi za mną.

Za to największe marzenie od dawna to chakalaka. Mam już blisko namiary na człowieka, który mieszkał w RPA i możliwe, że jadł oryginał. Ja nie mam gdzie, a przepisy na przyprawy (rzecz najważniejsza) różnią się w różnych miejscach. A przyprawy to clue tego dania.


Tak w ogóle to gotować nauczyłem się od czasu jak moi rodzice wojażowali beze mnie. Jasne - za kasę można zamówić wszystko. W Wawie - prawie z każdej knajpy ci dowiozą. Ale kto szamie obiad za 120PLN dziennie? (to nawet nie tyle, że tyle kosztuje ale dowóz i narzut na potrawę na wynos, a NYC to nie jesteśmy).
Z drugiej strony ile można kababu, pizzy, kfc, fastfoodów? Chyba że ktoś ma zdrowie w dupie

Dlatego nauczyłem się gotować parę fajnych zupek, parę dań mięsnych, super sałatki na zimno (makaron sojowy, tuńczyk, warzywa i chiński sos słodko-kwaśny z ananasem - jadłem to kiedyś przez 4 dni i było mi mało )...


Poza klawym wyżywieniem dla siebie takie zdolności mają plus w relacjach damsko-męskich i nie jest to wyświechtana prawda. O wiele przyjemniej, zwłaszcza przy ch* pogodzie, spędzić miło czas w domowych pieleszach, bawiąc się w kuchni, jadalni i sypialni. W kolejności dowolnej. I to naprawdę działa, nieważne czy zrobisz wszystko sam czy do spółki.

No to tak na tą chwilę

Re: od

Lord Bart napisał(a):
bawiąc się w kuchni, jadalni i sypialni. W kolejności dowolnej. I to naprawdę działa, nieważne czy zrobisz wszystko sam czy do spółki.


________

W sypialni też nieważne czy do spółki czy sam ?

to

bardzo ważne, poza tym ja nigdy nie jadam w łóżku bo... no, nie mam telewizora między innymi

Re: od

Lord Bart napisał(a):

super sałatki na zimno ( tuńczyk)

________

Raz udało mi się zrobić taką kolacyjkę...

Upiekłem bułeczki, zrobiłem tosty, przyrządziłem masło czosnkowe własnej produkcji, no i właśnie sałatkę z tuńczykiem i żółtym serem.
Do tego buteleczka Tokaja Szamorodniego oraz zwykła herbata. A na deser moje babeczki o których wspominałem wyżej. Całość spożywana przy dźwiękach Eine Kleine Nachtmusik w dobrym towarzystwie (żeby było jasne - to nie była randka!).



Jak już tak piszę o kolacjach itp. itd. to muszę dodać te fotki...
http://johnkennethmuir.files.wordpress.com/2010/06/hannibalfiner2.jpg
http://img2-2.timeinc.net/ew/dynamic/imgs/100716/Hannibal-brains-Liotta_300.jpg

To dopiero była kolacja!

?

No nie mów, że sam trzepałeś masło?? , bo dodać czosnek do masła to taka pół produkcja .

"Całość spożywana przy dźwiękach Eine Kleine Nachtmusik w dobrym towarzystwie (żeby było jasne - to nie była randka!)"

A jeżeli nawet to czy coś w tym złego??

...

To nie tylko dodanie czosnku do masła. Najpierw należy czosnek ucierać, później dodać sól i pieprz, ewentualnie jeszcze sól czosnkową. Następnie podtopić masło i zmieszać w miarę dokładnie z miazgą która pozostała po ucieraniu, podczas mieszania dodać wspomniane wyżej przyprawy. Później całość porządnie schłodzić i wyciągnąć z lodówki tak na 5-10 minut przed spożyciem.
Także OK, jest to półprodukcja - ale wymagająca konkretnych działań które w zależności od wykonawcy i dostępnych składników oraz narzędzi mogą się radykalnie różnić.


Jasne że to nic złego! Z tymże te słowa kierowałem głównie do Barta...

noo

jasne, bo ty nie możesz mieć randek

A masełko czosnkowe własne jest super. Oczywiście robienie wszystkiego, począwszy od masła, to przesada ale jak już znajdziemy właściwie to rozgnieciony czosnek i koperek do tego a potem na tosty z pomidorem i oliwką...

...

Ja uwielbiam krakowską suchą, którą przysmażam na patelni, a następnie smaruję usmażoną szynkę w sosie czosnkowym <3
Polecam Andrzej Mazur

...

Lubię jeść! I gotować też! A to co jem musi być ciepłe.

Prawie codziennie na kolację "grzanki", czyli chleb (pieczony w domu) z salami, pomidorem, oliwkami i serem (czasami jeszcze z papryką, jalapeno bądź kabanosem) zapieczone w piekarniku. Na to sos własnej roboty (czyli mieszanka majonezu z ketchupem i przyprawami!). Takie mini-pizze
Bo pizzę uwielbiam, bardzo! Zamawianą albo domowej roboty (lubię sam proces przyrządzania i planowania). Jeśli nie chce mi się robić grzanek albo goni mnie czas, to robię "sandwiche" w opiekaczu (chleb z serem).

Oprócz tego umiem i lubię gotować, różne rzeczy, najczęściej na obiad sobie robię frytki z mięsem kurczaka (różnie przyrządzanym), bo łatwo i smacznie. Pieczone ziemniaki z przyprawami też często, bądź makaron z sosem serowym czy pomidorowym. Jak mam wenę to zrobię prawdziwą hiszpańską tortillę, ewentualnie coś z kuchni meksykańskiej. Czasami też upiekę ciasteczka, niestety do ciast i tortów się jeszcze nie zabierałem, muszę poprosić mamę albo siostrę o lekcję

Lubię też eksperymentować - czasami coś dojrzę w Internecie i spróbuję przyrządzić w praktyce. Ostatnio np. wyciąłem środek kawałka chleba i rzuciłem na patelnię. W "dziurę" włożyłem szynkę, ser i pomidora, oraz zalałem to jajkiem przykrywając wyciętym wcześniej kawałkiem. Smażyć po obu stronach, można doprawić czym się lubi (np. czosnek) i gotowe!

Re: ...

Apophis_ napisał(a):
sos własnej roboty (ketchup i przyprawy!)

________

Polecam do paluszków i chipsów, jest MOC!

ooo

musze spróbować tego sosy skoro jest MOC koniecznie
a co do sosu to mam fajny ale nie podam już przepisu z proporcjami bo zawsze na wyczucie robię tak więc:
-przecier pomidorowy (mały spokojnie wystarcza)
-woda (żeby sos był zawiesisty a z ilością to już naprawdę różnie bywa )
-czosnek (naturalny oczywiście)
-papryka (ja daję ostrą)
-sól
-pieprz
-kucharek/vegeta (co sie akurat w lokalu znajduje )
-natka pietruszki (sporo)
-sądzę że spokojnie można dodać także inne zioła czy przyprawy ostatnio dodawałem trochę gorczycy ale chyba coś mało
w tym sosie po raz pierwszy robiłem duszone skrzydełka tylko przez noc w pojemniku z sosem w lodówce wylądowały żeby skrzydełka wchłonęły aromat sosu, a natomiast ostatnio w tym sosie dusiłem kiełbasę (wcześniej podsmażoną) i z makaronem, ale cholernie ostre wyszedł bo zamiast ostrej papryki poszło chili tylko w takich dość zbliżonych proporcjach jak zwykła no ale dało sie zjeść i nie odchorować

heh

no właśnie, ketchup + coś to nie jest odkrywcza moc. Lepiej korzystać z produktów zerowych, jak ja je nazywam. A ketchup to najczęśniej gotowizna.

Przecier/koncentrat (chociaż ten drugi zawsze uboższy) to jest ciekawa rzecz, jeśli jeszcze w połączeniu z pomidorami od Valfrutty, można zmiksować totalnie albo zostawić jak jest.

hmm

ciekawa myśl
dzięki wielkie za podpowiedź

rogale świętomarcińskie

Nie wiem czy gdzieś nie wspominałem, że je uwielbiam. Normalnie kupuję u Strzałkowskich w Wawie, ale dzisiaj dowieźli im wyrób prosto z Poznania.

Skąd wiem? Bo samochód dostawczy był na blachach a samo pudło nosi nazwę Cukiernia Brokwiat im. E. Brody, Poznań, Główna 44/1.

Przyjemnie, że do Wawy zjechały towary od koziołków. I wyszło, że taniej nawet niż na co dzień. A smak? Co by nie mówić o Poznaniu i okolicach - żarcie mają w pytkę.

Ajntopf zez chabasem czy plendze z gzikiem

gotowanie!

Uwielbiam gotować! moja mama nauczyła mnie jak piec ciasta (keks i szarlotka z jabłkiem lub brzoskwinią), ciasteczka (z dżemem lub marmoladą), ostatnio nawet zrobiłam ptysia! Fakt, rozpadał się jak cholera, ale smaczny!

Poza tym wszelakie potrawy z kurczakiem (gyros, kebab, panierowany kotlet, nuggetsy), naleśniki, różnego rodzaju omlety... no z głodu bym nie umarła!

Re: gotowanie!

Enriczke napisał:
Uwielbiam gotować! moja mama nauczyła mnie jak piec ciasta (keks i szarlotka z jabłkiem lub brzoskwinią), ciasteczka (z dżemem lub marmoladą), ostatnio nawet zrobiłam ptysia! Fakt, rozpadał się jak cholera, ale smaczny!

-----------------------

Jak to dobrze, że nadal w niektórych domach kwitnie zasadna i słuszna edukacja z wypieków

Re: Re: gotowanie!

Mi żona piecze, gotuje - full serwis.

TY TAK NIE MASZ? XDDD

nie

mam żony

Re: Re: Re: gotowanie!

Czyja?

Re: Re: Re: gotowanie!

Strid napisał:
Czyja?
-----------------------

dobre pytanie

FAST Food

Umiem zamówić pizzę bez większych skaleczeń... Niech moc bedzie z wami!

Re: FAST Food

VinsoSolo napisał:
Niech moc bedzie z wami!
-----------------------
Miszcz Mateusz chyba zachwycony nie będzie.

Re: Re: FAST Food

DarthRevan210 napisał:
VinsoSolo napisał:
Niech moc bedzie z wami!
-----------------------

Ależ skąd! Przecież "moc" się nie liczy, jak już to "Moc" i nie z "wami" tylko "Wami". Poza tym "będzie", a nie "bedzie"

macie tak

czasami, że przez parę dni albo nawet tygodni - jecie to samo?

Ostatnio rąbię kaszę gryczaną z sosem hmmm polewą pieczarkową.

Kasza gryczana "w 6 minut" od Sonko, gotowana normalnie. Pół kilo pieczarek, lekko pocięte, 15-20 minut gotowania z kostką grzybową i vegetą. Z boku śmietana, procentowo jak kto lubi, względnie śmietana, woda i mąka.

Po ugotowaniu dodajemy śmietanki i miksujemy. Grubo, cienko, miał - jak kto lubi.
Mieszamy z kaszą i... jem to bez końca. Nie wiem dlaczego

Re: macie tak

ja mam od jakiegoś czasu faze na jajka na twardo, a co dziwniejsze na jajka na miekko, jajecznice, jajko sadzone czy pod jakąkolwiek inną postacią poprostu nie mam ochoty

ostatnio

wypatrzyłem w zamrażalniku wątróbke drobiową i doszedłem do wniosku że zazwyczaj do tej pory jadłem jedynie wątróbke w sosie z ziemniakami, wię postanowiłem tym razem zrobić ją w panierce. Powiem jedynie tyle, wątroba smakowała mi lepiej niż dotychczas i miała lekko słodkawy smak, a to juz samo w sobie było dużą odmianą, wiadomo wątroba w sosie ma smak bardziej gorzkawy.

naprawdę polecam

zrobić sobie to
http://thematernalfoodie.blogspot.com/2012/03/death-proof-nachos.html
dokładnie wg tego przepisu.

Zrobiłem to ze znajomą podczas weekendu z Tarantino. Faktycznie, na gorąco/ciepło jest... niesamowite. Na chłodniej traci swój urok, ale naczosy... muszę je odkryć na nowo

zwolennikom rebeliantów

Polecam głowy Imperialnych.

Gryka

Skoro temat wypłynął, to dwa słowa o gryce, którą raptem 3 lata temu polecał Lord Bart. ~
1. Kasza gryczana z grzybami (Dania babci Zosi) od SyS - R.E.W.E.L.A.C.J.A; proste w przygotowaniu i smakowe z marszu (bo jednak "zwykła" kasza wymaga sporo roboty dookoła, aby była zjadliwa ~). Pasuje do wszystkiego. ~
2. Chleb gryczany od "Prawdziwy chleb". Od miesięcy się nim zajadam. Świeżym, zwykłym i grzankowanym. ~

taka

kasza z grzybkiem to chyba nawet prawdziwie polska potrawa... nie kebsy czy schaboszczaki

Re: taka

Narodowa, rzec można. ~ Choć jak sobie teraz poczytałem historię kaszy, to przyszła ze wschodu, z poganami.

A na poważnie, to na "zwykłą" kaszę gryczaną (bardziej prażoną) mam raczej "długie zęby". Za to tę w zasadzie mogę zasuwać prawie dzień po dniu. ~ Wczoraj była z cielęcinką; fakt, z dodatkowym sosem grzybowym.

no

czasem jak na coś najdzie to można jeść i jeść... ja będę robił jeszcze raz niedługo te naczosy, teraz może mniej pikantnie, pokombinuje się ze składnikami.

Re: Gryka

Tyle się naczytałem o tym "kto decyduje o... obiedzie", a tu proszę

Re: Gryka

Nie widzę sprzeczności. Ja tylko zjadam co MZLP stworzy. ~ A że od dłuższego czasu produkuje głównie "zdrowe" jedzenie, to i na grykę padło. ~ Czym się dzielę.

Re: Gryka

Aha. Myślałem, że "chłop" wziął sprawy w swoje ręce

Re: Gryka

Nie mogę, bo skończyłbym w kuchni. ~ Lata temu MZLP (gdy dopiero kandydowała ~) zrobiła smaczny obiadek, a ja, sierota, zaproponowałem, że pozmywam. I tak skończyłem na domowym zmywaku. ~
Ale nie narzekam. Dziś była pyszna zupa paprykowa wg przepisu Agnieszki Fitkau-Perepeczko, a na drugie cielęcina z cukinią i papryką w sosie curry, zasmażaną kapustką i, cholerka, kaszą gryczaną. Wczoraj z czarnym ryżem i buraczkami.

Re: Gryka

Jest "patent", żeby nie robić na zmywaku, ale najlepiej działa na początku znajomości.
początek spoilera Proponujemy, że pozmywamy, ale robimy to niechlujnie np. tylko jedną stronę talerza. Gdy "kandydatka" to zobaczy, powie: dobra, zostaw, ja to zrobię albo zostaw, później pozmywam . Sprawdzone i działa (najważniejsze, że mamy dobre chęci) koniec spoilera

Re: Gryka

Było mi to powiedzieć dobre 20 lat temu (już byłem w Sieci). ~ Teraz zostało mi jedynie wprowadzić zmywarkę, ale to oznacza generalkę kuchni. Nie tu, nie teraz. ~

Aha, zupa paprykowa była z "Romantycznej kolacyjki" Perepeczko, Olejnik. Inne rzeczy też mają smaczne. ~

Zupa z pokrzyw

Zielsko się pleni, można nazbierać sobie pokrzyw i zrobić z nich pyszną i zdrową zupkę. Zbierać należy z dala od cywilizacji, najlepiej młode pędy, jeszcze lepiej kilka górnych liści. Dobrze mieć rękawice gumowe i coś do cięcia, bo zielsko się broni. ~
W domu sparzyć wrzątkiem, aby pozbyć się różnego rodzaju robaczków, kleszczy itp. i pozbawić pokrzywy zębów. Posiekać listki, pędy też mogą być jeśli młode i miękkie. Badyle się nie nadają.

Przygotować można na 100 sposobów, wykorzystując to co się znajdzie. U nas akurat bulion i kości wyszły, ale znalazła się jakaś kostka BioEko z targów, na których była MZLP. Do tego lekko przesmażony czosnyszek z cebulką, jakieś warzywa (ciut zabrakło ziemniaka, ale widać poszedł za kościami), pęczek koperku i przyprawy do smaku. Posiekane liście pokrzywy dodać po 10 minutach gotowania podstawy na wolnym ogniu. Po kilkunastu minutach gotowania gotowe. Na koniec zabielić.

Ślicznie pachnie, ma piękny wiosenny kolor, smakuje jak łagodna szpinakowa. Podawać można ze śmietaną, grzankami, posypaną ziółkami, co kto lubi. ~

Korbol

Jesień idzie, a to znaczy, że dynie zaczynają być zdatne do jedzenia. ~ Dynia jest zdrowa (odkwasza), niskokaloryczna (odchudza) i pyszna, a przy okazji zawiera dużo błonnika i przeróżnych mikroelementów.

MZLP zarządziła dziś zupę z dyni na ostro.
Podstawka standardowa, czyli dwie marchewki, pietruszka, kawałek selera i woda (niewiele, 1l, aby zupa nie była rzadka). Do tego dużo dyni pokrojonej w kostkę (ok. 1kg), kilka (3-4) ząbki czosnku i przyprawy: szczypta tymianku, lubczyku, kurkumy, pieprzu, chili oraz sól do smaku. Całość gotować na niewielkim ogniu jakieś 20 minut, po czym zmiksować.
Można podawać z grzankami, najlepiej z masłem czosnkowym, ale można i bez. Pycha.

Jeśli ktoś nie lubi na ostro, to można zupę dyniową zrobić na słodko, z zacierką na mleku i olejkiem migdałowym.

Oczywiście najlepszy jest "korbol w occie", czyli dynia marynowana na słodko. Do mięs istne MNIAM. Fajna również, jeśli ktoś lubi słodką zagrychę do wódki.

Dynię można piec, smażyć, gotować i dusić. Pestki też są zdrowe. ~

Acha, do jedzenia nadaje się "wśrodek". "Obudowa" nadaje się na Halloween. ~

Re: Korbol

Przyznam, że nigdy dyni nie jadłem. Pestki owszem, nawet fajne - lubię.
Za to dynia na ostro brzmi smakowicie, więc trzeba będzie spróbować.

Re: Korbol

Kurczę mnie jakoś dynia nie podchodzi - poza pestkami. Ale fakt faktem z dyni mozna ciekawe dania wyczarować

Re: Korbol

Jeśli komuś nie pasuje Halloween i chce zaprotestować, może zjeść CAŁĄ dynię. Czyli "wśrodek" i "obudowę". Pestki oczywiście też, najlepiej po wysuszeniu.

Warunkiem zjedzenia całej dyni jest to, aby była to dynia odmiany Hokkaido. Jest niewielka (znacznie mniejsza od standardowej dyni zwyczajnej), ma ładny pomarańczowy kolor. Tak jak inne dynie można ją gotować, smażyć, dusić itd. Od zwykłej dyni różni się tym, że po obróbce termicznej jej skórka jest mięciutka i można ją zjeść.

Sprawdzone, żyję. ~ Nawet nasz piekarnik (który nadaje do wyrzucenia) wyprodukował upieczoną dynię ze skórką, która była miękka i jadalna. Po testach całość wylądowała w zupie-kremie, tym razem na słodko. Polecam. ~

Aha, do pieczenia dynię należy pokroić na kawałki i wypatroszyć z pestek. W trakcie krojenia skórka stawia zacięty opór, prawie jak z "normalne", większe siostry.

Plendza inaczej

Taka pora roku, że sporo fajnego zielska nadaje się do jedzenia. Tym razem padło na placuszki inaczej, bo z cukinii. Z pyrami jest "trochę" roboty; trzeba je obrać, umyć, zetrzeć (z cebulą, przy czym zawsze płaczę), a całość robię ja. ~ Tak, tak, można bawić się z robotami czy nawet sokowirówką, ale to nie to samo.

Inaczej jest z cukinią. Ponieważ trze się łatwo, to całość prac bierze na siebie MZLP. Oczywiście oprócz mycia, ale to mój etat, o czym gdzieś tam wyżej pisałem.

Potrzebne komponenty to:
- cukinia (duża, dwie małe lub po prostu kilogram)
- mąka jaglana (lub pszenna, jeśli ktoś o siebie nie dba) - 3-4 łyżki
- duża cebula
- 1-2 jaja
- 2-3 ząbki czosnku
- olej kokosowy (lub jakaś inna oliwa z oliwek) do smażenia
- sól (wymieniona oddzielnie, bo prócz walorów smakowych konieczna jest w procesie preprodukcji ~)
- kurkuma, pieprz, chili - szczypty dla smaku

Z cukinii trzeba obciąć oba końce i zetrzeć na tarce razem ze skórką (łatwo idzie). W zależności od preferencji można to robić na małych lub dużych oczkach. Następnie należy "wiórki" posolić i odstawić na jakieś 10 minut. Można zabrać się za tarcie cebuli lub jej bardzo drobne posiekanie. Czosnek też posiekać lub wycisnąć. Gdy już cukinia puści wodę, należy pulpę dokładnie odcisnąć (wyjdzie, że 1kg cukinii, to nie jest specjalnie dużo ~).
Do pulpy cukiniowej dodaje się jajko, posiekaną/startą cebulę i czosnek oraz mąką, aby zagęścić; cały czas mieszając. Doprawić i ciasto gotowe.
Smaży się na rozgrzanym oleju jakieś 2-3 minuty z każdej strony, a gdy będą lekko złote dodaje się jeszcze z minutę, aby w środku też przestało być surowe.

Podawać można ze śmietaną, sosami (np. pomidorowym), jako przekąskę lub danie główne z jakimś mięskiem.

Oczywiście można coś tam namieszać, dodając do ciasta trochę mleka, startego sera, dużo świeżego koperku, czy co kto tam ma. Lub rezygnując z cebuli.

Tak czy siak - niebo w gębie. ~

Re: Plendza inaczej

-"a my co? tylko banany i banany"

Cukinii też nigdy nie jadłem

Coś za mało warzyw jem, dobrze że chociaż owoce lubię

PS
MANGO - najlepszy owoc na świecie!!!

Re: Plendza inaczej

Gdzieś Ty się, bracie, szczęśliwie uchował? ~ Czechem żeś? (Czechem, bo kiedyś u nich dostałem jako bukiet warzyw: 1 plasterek ogórka, ćwiarteczkę pomidorka i fragmencik listka chyba sałaty, ale smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou był palce lizać).
Bo ja to co chwilę bakłażany, cieciorka, jarmuż, kabaczki itp. Jak krowa jakaś czy cuś. ~

A mango faktycznie, smakowa rzecz.

Re: Plendza inaczej

Bakłażany, cieciorka, jarmuż, kabaczki - też nigdy nie jadłem

Ale ogórek, pomidor i sałata, brzmi znajomo
Zaraz zaatakuję kukurydzę w ramach urozmaicenia jadłospisu

Re: Plendza inaczej

Brzmi świetnie. Bardzo lubię cukinię, więc chętnie spróbuję.

Nito ~;)

I jak próba? ~

Dziś "Nito" ~, czyli ni to bigos, ni to leczo, bo z cukinii.

Potrzeba:
- kilka cebul (4 średnie),
- kilka małych cukinii (1.5kg, a małe są smaczniejsze ~ i mają małe pesteczki, którymi nie trzeba się przejmować),
- trochę kiełbaski (10dkg+),
- trochę podsmażonego mięska mielonego (10-20dkg, u nas akurat znalazła się cielęcinka w zamrażalniku),
- koncentrat pomidorowy do zagęszczenia lub pomidory, ale z nimi trzeba się więcej bawić, bo trzeba je odparować,
- sól, pieprz, szczypta kurkumy, szczypta chili,
- olej kokosowy (to aktualny fiś MZLP) rafinowany, bezzapachowy.

Cebulę drobno posiekać, zeszklić na oleju. Dodać pokrojoną w kosteczkę kiełbaskę i wcześniej podsmażone mięsko. Po chwili wrzucić obraną i pokrojoną w cienkie półplasterki cukinię. Dusić pod przykryciem 15-20 minut. Doprawić przyprawami do smaku. Gdy cukinia będzie miękka dodać koncentrat pomidorowy.

Poszło szybko i wyszło smacznie. ~

Oczywiście można pokombinować i dorzucić jakiegoś grzybka, może trochę papryki (ale wtedy zacznie się robić leczo ~) lub co się gdzieś znajdzie. MZLP zakazała mi napisać, że od biedy może wspomóc się parówką, jeśli ktoś już zjadł kiełbasę, a mięsko odpełzło. ~

A propos bigosu, to dawno, dawno temu w czasach mrocznej komuny i okolicach stanu wojennego, moje ulubione wówczas pismo - Fantastyka, w grudniowym numerze opublikowało przepis na bigos staropolski. AFAIR 7 gatunków mięsa i różne różności... Z pespektywy kartek i octu na półkach była to prawdziwa fantastyka. ~

Re: Plendza inaczej

Fajny przepis, bardzo lubię cukinię, jak uwolnie rękę z ortezy to przetestuje go. Na razie cukinie preferuje w wersji z grilla, dobrze zamarynowaną i przypieczoną lekko na grillu. Do tego zgrillowany chlebek tostowy natarty czosnkiem. Czasem tez grilluję bakłażana, ale nie jest taki dobry. Ostatnio nawet prztestowalam grillowanie cukinii w zwykłym kompaktowymi grillu domowym i wyszła ok. Moja mama robiła cukinie faszerowaną mięsem mielonym - tez była dobra chyba że się trochę przypaliła.

Re: Plendza inaczej

My nie mamy grilla (jakoś mam opory przed odpaleniem na balkonie, choć coś takiego widziałem ~). Ale mamy ciężką jak cholera patelnię żeliwną z karbami. ~

Bakłażan, cukinia, papryka, wszystkie w plastrach zgrillować. Gdy wystygną dodać fetę w kosteczkach i polać tłoczonym na zimno olejem z ostropestu (super pasuje do grillowanych warzyw). Wychodzi fajna sałatka, może ciut ciężka, ale ponoć zdrowa.

Re: Plendza inaczej

Spraw sobie T-fal-owwskiego OptiGrila, jest rewelacyjny i do kiełbas, i do warzyw, ryb czy steków (ładnie robi medium rare bez kombinowania).

Re: Plendza inaczej

Wygląda przyzwoicie, ale wymagałby kolejnego kitka i wyrzucenia czegoś innego z kuchni. ~

Re: Plendza inaczej

Kitków nigdy za wiele. A jak fajnie się je ogląda

sprzęt można trzymać w szafie i wyjmować tylko "w razie W", okładziny się bezproblemowo zdejmują i myją w zwywarce (czyli "same")

Re: Plendza inaczej

Zmywarka, już o tym było gdzieś wyżej - kolejny kitek. ~ Tak więc zostaniemy z patelką, bo nie mam wcale, a wcale ochoty na remont kuchni.

A propos kitka, to MZLP gdzieś (na drugim końcu ulicy!) wyczaiła małego piwniczniaka. Nosi mu jeść i ciepłe mleczko. Trochę boję się, że znudzi Jej się noszenie...

Re: Plendza inaczej

Nie ma się czego bać, mój pierwszy śierść to też był mały piwniczak przytachany przez córkę I potem jakoś tak poszło

Re: Plendza inaczej

Grill to mam w kilku wydaniach, betonowy który robi za atrapę, bo Mario nie lubi go rozpalać - prędzej by podpalił cały ogródek niż rozpalił to ustrojstwo. Drugi metalowy kubełek przykrywany w którym świetnie wychodzi kiełbaska i krupnioki z cebula i kiszoną kapustą. No i elektryczny w pergolii do podgrzania jakby coś wystygło. W końcu elektryczny w domu - moje must have na którym w zasadzie robię 90% mięsiwa, drobiu na obiad.

Dobre smaki

Tak, wiem, to nie jest temat do tego, co zamierzam zrobić. Ale:
- nie chce mi się zakładać następnego jednorazowego wątku,
- a ten wątek nie bardzo żyje. ~

Otóż:
- idzie jesień w pełnej krasie, a kto nie widział np. Doliny Pałaców i Ogrodów, tajemnic Gór Sowich, czy przepięknej Kotliny Kłodzkiej, tan nie wie co to kolory; ~
- nadciąga zima i może ktoś odwiedzi jeden z najlepszych polskich ośrodków narciarskich - Zieleniec (super nocne jazdy, w dzień lepiej wybrać się na Czarną Górę),
a wówczas można znaleźć się w okolicach Dusznik Zdroju, w której to miejscowości znajduje się magiczna knajpa: Dobre smaki. Nie mam z nią nic wspólnego, ale tydzień temu byłem tam na obiedzie i to było coś niezwykłego! Krem (ja kurkowy, MZLP pomidorowy) to była zupa prawie życia. ~ Placek po węgiersku z chrupiącą plendzą lub kluski śląskie (jak u babci, mamy lub teściowej; mięciutkie, ale komuś chciało się przypiec je z dwóch stron) z gulaszem, w którym świnka była kruchutka i wcale nie tłusta. No i deser z pysznym sernikiem. Mniam, mniam.

Jadąc podziwiać kolory lub na nocne zjazdy warto skręcić do centrum Dusznik, by poszukać knajpkę, w której można pysznie zjeść. Cholera wie, kiedy się odwidzi. Mam nadzieję, że nigdy.

Re: Dobre smaki

W zasadzie wątek o dobrych knajpach, barach itp. - ja bym się pokusił. Sporo po Polsce jeżdżę, więc fajne miejsca znam, i poznałbym więcej. Tylko wszystko zależy od ogólnego zainteresowania.

bezGrochówka

Potrzebny jest spory gar, aby zmieścił ze 3 litry wody i całą resztę.

Wodę gotujemy i dorzucamy:
- 0.5kg czerwonej soczewicy
pokrojone w kostkę:
- 2 marchewki
- 1 pietruszkę
- 1/4 selera
- 20dkg boczku
przyprawiamy:
- majerankiem
- tymiankiem
- lubczykiem
- kurkumą
- solą i pieprzem do smaku (z solą uważać, bo boczek zazwyczaj już jest słony)

Gotuje się to wszystko jakieś 25-30 minut i już nadaje się do jedzenia.

Nazwałem to bezGrochówką, bo smakuje jak grochówka, ale nie ma grochu. A soczewicówka brzmi durnowato. ~

Re: bezGrochówka

Brzmi zachęcająco, zwłaszcza że jest boczek, a dawno go nie jadłem.

Re: bezGrochówka

Wychodzi dużo (dla nas na kilka dni), robi się szybko i łatwo. Tak przynajmniej twierdzi MZLP.

Re: bezGrochówka

Może po prostu zupa z soczewicy? Ja tak to nazywam. Ale bardzo dobra, polecam. 8) (chociaż wiadomo, ja to bym nawet drewno zjadł)

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.