Forum

Disney zmarnował nam życie!

Kanon wywalony! Odpowiada za to Disney, co prawda to wciąż tylko plotki, ale konsekwencje są katastrofalne!

To, że nowe filmy wprowadzą zgrzyt z kanonem, mniejszy lub większy, to chyba było jasne. Kiedy powołano Grupę Trzymającą Władzę wyglądało, że może jakoś większość tego badziewia uda się ocalić. Czego by nie mówić, taki Zahn dobrym pisarzem nie jest, wystarczy sięgnąć po „Posłuszeństwo”, by się o tym przekonać, ale nawet on potrafił wprowadzić do kanonu dobre pomysły i co ważniejsze, interesujące postaci takie jak Ghent, Borsk Fey’lya, wielki admirał Thrawn, Gilad Pelleaon czy nawet Mara Jade. EU naprodukowało bardzo wiele chłamu, na którego czytanie zmarnowałem mnóstwo czasu i jeszcze więcej pieniędzy. Czytanie ostatnich „dzieł” Michaela Reavesa i jego wspólniczki to zwykła tortura, dziwne, że ONZ jeszcze nie zabroniło mu pisać Star Warsy. Niestety większość pisarzy EU to rzemieślnicy z niższej półki, nawet jak miewają dobre pomysły, to swoim beztalenciem potrafią to zmarnować (pozdrawiamy Johna Jacksona Millera). Prawda jest taka, że większość z tych książek jest nie tylko nie-emocjonująca, ale po prostu marna. Owszem są wyjątki, ale to naprawdę kropla w morzu. Statystycznie na taką ilość zapisanego papieru coś w stylu „Plaguiesa” musi się trafić. Jednak niestety pamiętajmy, że ilościowo zdecydowana większość EU to dzieła osób pokroju Vonda McInthire, Barbara Hambley, Karen Traviss czy Karen Miller. To nawet nie są wypociny, a zbrodnie przeciwko ludzkości, udowadniające, że pióro może być groźniejsze od miecza. Od miecza bowiem się ucieka, a to chłonie się.

Z komiksami też jest niewiele lepiej. Większość z nich jest kulfoniasta i nawet oglądanie ich nie sprawia normalnemu czytelnikowi odrobiny przyjemności. Taki „Knight Errant” leży u mnie koło łóżka i szkoda mi życia by przejrzeć te kilkanaście stron, które powstały w umyśle poronionego grafomana, który został okraszony karykaturalnymi paszkwilami, bowiem obok rysunków to coś nawet nie stało. A jak sobie przypomnę "Dark Empire" to włosy dęba stają.

Prawda jest taka, że najwięcej emocji w EU wzbudzały wtedy, gdy dokonywały jakiś gwałtów na sadze. Choćby w przypadku „Nowej Ery Jedi”. To było tak niedorzeczne, tak dziwne i mało SF, że aż większości krew się gotowała, podczas gdy inni chłonęli ten świat jak tylko mogli. Niestety od dawna EU nie potrafi nawet tego. Dostajemy marne książki i komiksy, marnych autorów za wysoką cenę, a teraz jeszcze ma to być niekanoniczne!
Tym samym Disney chce nam to odebrać, powiedzieć, że to wszystko, te dwadzieścia parę lat katuszy było bez sensu. Udręczyli nas, upodlili tym syfem i to wszystko na nic!

Nie czytaliśmy EU dlatego, że jesteśmy masochistami, ale dlatego, że jesteśmy fanami/fanatykami Star Wars i poza oglądaniem filmu minimum raz w miesiącu, potrzebujemy codziennie jakiejś nowej dawki uniwersum. Codziennie! Jesteśmy uzależnieni. Łykamy wszystko jak leci, jak młode pelikany, nawet dzieła grafomanów pokroju Zahna, Millera czy Reavesa, nie mówiąc już o kilku dziełach napisanych przez ćpunów czy psychopatów (patrz „Crucible”). EU daje nam poczucie bliskości uniwersum, dzięki temu jest czym oddychać. Badziew, nie badziew, ale tu nie liczy się tylko logo „SW”, ale też pewna zgodność, ciągłość. Innymi słowy liczy się KANON! Dzięki temu, czekając na flashpointa na Kuat w grze „The Old Republic” (w którą nigdy bym nie grał, nawet gdyby za to płacili, gdyby nie działa się w SW), zastanawiam się tylko, czy będą jakieś aluzje do Pajęczarza lub Viqi Shesh. To właśnie daje EU, wielki świat, który w jakiś sposób się łączy, mimo, że w większości tworzą go uwstecznieni intelektualnie ludzie bez jakichkolwiek ambicji twórczych, którzy nie dorastają do pięt prawdziwym twórcom uniwersum – Lucasowi, Kasdanowi, czy teraz Abramsowi. Ileż to ja się naprodukowałem pisząc o tym, że wszechświat powinien być duży, a nie tylko Tatooine, Hoth i Dagobah we wszystkich książkach.

EU sprawiało, że można było się rozwinąć towarzysko i pogadać, a raczej ponarzekać na nie. O czym teraz będziemy rozmawiać z przyjaciółmi? Disney niszcząc EU niszczy relacje międzyludzkie! A miała to być rodzinna rozrywka! Działania Disney prowadzą do alienacji i osamotnienia. Dziękujemy Ci Disneyu! Walt zawsze o tym marzył, podobnie jak jego zawszona mysz!

EU wymagało bardzo od nas bardzo wielu poświęceń, czasu i pieniędzy. Ile razy trzeba było odwołać jakąś imprezę bo właśnie przyszedł nowy komiks/nowa książka. Sam pamiętam jak musiałem pojechać do Warszawy pociągiem, byleby dostać nowe X-wingi: Cios łaski dzień wcześniej nim trafi do Wrocławia. Książka nie była tego warta, ale to kanon. Podobnie jak ryzykowałem swoje życie nurkując między jachtmi na Mazurach, byleby tylko uratować przed utonięciem Spotkanie na Minban. Gdyby nie kanon, to pewnie bym się ucieszył, że książka idzie na dno, bo akurat byłem w połowie. Nie jest to co prawda stwierdzone, ale podejrzewam, że czytając niektóre z książek podupadłem na zdrowiu i wylądowałem w szpitalu. Lekarze nie wiedzieli dlaczego. To był okres w którym nadrabiałem polskie tłumaczenia „Wojen klonów”. To olbrzymie poświęcenia, które byłem w stanie ponieść, jak prawdziwy fanatyk w imię sagi, w imię jednego i prawdziwego kanonu. EU kosztowało mnie też wiele kłótni małżeńskich, głównie o to, że Starwarsy zabierają żonie miejsce. No ale książki trzeba gdzieś trzymać, komiksy nie mogą się walać po podłodze, więc trzeba ograniczyć ilość rzeczy nie mające nic wspólnego z sagą w domu, choćby butów. Moje małżeństwo było zagrożone rozwodem w imię obrony miejsca dla EU! Na szczęście mój przypadek nie jest odosobniony. Podziwiam takiego Sheda, który dzień w dzień spędza 8 godzin nad TORem, gry która go denerwuje, której nielubi, którą BioWare niszczy, ale która wraz z Makeb jest kanoniczna. Podziwiam poświęcenie zaangażowanych fanów. I co teraz taki Shedao będzie miał robić jak mu powiedzą, że spędzone godziny, za które jeszcze płacił są nic nie warte, bo to nie kanon? Albo kostiumowcy, którzy pieczołowicie stworzyli sobie stroje Revana, Thrawna czy Mary Jade? Co Disney ma im do powiedzenia? Chyba tylko "Sorry, to nie kanon!"

I teraz po tych wszystkich wyrzeczeniach, po tych latach katusz, jakie mi sprawiono, Disney nagle chce powiedzieć, że to wszystko było nie ważne i to nie jest Star Wars? Tylko produkt starwarsopodobny! To jakaś masakra! Disney nie tylko powinien odkupić ode mnie wszystkie nieaktualne książki i komiksy, ale zapłacić mi odszkodowanie za czytanie tego. To ja odmawiam swojemu przyjacielowi Miśkowi, czytania jego fanficów, bo są niekanoniczne, mam odwagę powiedzieć mu to prosto w twarz, wiedząc że chłopak się załamie i no jestem współwinny tego, że zaczął pić. Przez to chłopak nie zrobił kariery literackiej, mógł być drugim Sienkiewiczem, ale EU to zmarnowało! Obaj z Miśkiem byliśmy gotowi ponieść to poświęcenie. Wszystko w imię obrony kanonu, a teraz Disney mówi, że tego kanonu nie ma? Tym samym Disney zmarnował życie wielu ludziom, którzy dali się na to nabrać. Wielka korporacja, która tłamsi ludzi.

Jeśli Disney nie wycofa się ze swoich zuchwałych posunięć, to z przyjemnością dołączę do pozwu zbiorowego przeciw nim, żeby oddali mi kasę za książki, wraz z procentami i odszkodowaniem. Liczę na milionowe odszkodowanie, a nowych książek i komiksów nie będę już kupować. Jeśli mam czytać bazgrołki pana Millera, które być może będą kanoniczne przez kolejnych dziesięć lat, to wolę pożyć dłużej i oglądać sobie w spokoju filmy. Wszystkie, od Ewoków i Holiday Special, przez prequele, klasyczną trylogię i wszystkie nowe. Mnie to starczy. Były czasy kiedy końcówkę Mrocznego widma oglądałem raz dziennie! Tak więc kosztowny Disneyu, ja mogę do tego wrócić. Kupie film raz, albo nawet z pięć razy, ale i tak niewiele zarobicie.

Natomiast nigdy wam nie wybaczę tego, że przez kilkanaście lat musiałem czytać koszmarne książki o Jainie, czyli najbardziej znienawidzonej przeze mnie postaci fikcyjnej. I że to wszystko było na marne, bo jest ona teraz nie kanoniczna. Zmarnowaliście mi życie! I nie tylko mi!

.

Umrzemy w męczarniach i zostaniemy zastąpieni przez dzieci, które będą posłuszne wobec ustanowionego nowego ładu przez Disney.

Wszystkie osoby które czują się pokrzywdzone i najlepiej pozbyły się kolekcji swoich książek zanim złączą się z Mocą, zachęcam do wysyłania ich do mnie. Pomogę wam ulżyć w cierpieniu. Za każdą jakiej nie posiadam dam piątaka.

Jest to zdecydowanie...

Jest to zdecydowanie najlepszy post jaki został napisany na tym forum od kilku ładnych lat. Mam też szczerą nadzieję na to, że młode pokolenie mimo przytłaczającej ilości tekstu godnej co najmniej Tolkiena przemoże swoją niechęć do czytania i mimo wszystko zapozna się z tym postem który powinien zostać wydrukowany, oprawiony w ramy i na ścianie powieszony. Ponad to domagam się oficjalnie umieszczenia go na głównej stronie Bastionu. Tyle komentarza ode mnie. Być może napisałbym coś więcej ale niestety wiem, że żadne moje słowa nie będą choćby w połowie tak epickie jak wyżej zamieszczony test. Szacunek.

Re: Disney zmarnował nam życie!

ekhm Gdzie jest opcja postawienia Piwa na forum?

Sidious łączymy się w bolu.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Lord Sidious napisał:
Czytanie ostatnich „dzieł” Michaela Reavesa i jego wspólniczki to zwykła tortura, dziwne, że ONZ jeszcze nie zabroniło mu pisać Star Warsy.
-----------------------

I tu jest właśnie problem z tym, co ma być kanoniczne, a co nie ma być kanoniczne - tobie się ostatnia twórczość Reavesa nie podoba, a mi wręcz przeciwnie, bardzo wysoko ją oceniam, przez co oficjalnie ogłaszam, że twój wniosek jest błędny! No, ale to dyskusja na osobny temat patrzenia na kanon przez pryzmat egoistycznych interesów


A co do kanonu: po pierwsze, to nie jest potwierdzone, więc nie uważam tej plotki za wiarygodnej.

A po drugie: zdajesz sobie sprawę, co wywoła twój post? Część osób się z tobą zgodzi ale część...:
1. Najpierw przyjdzie GROM i cię zbluzga i obrazi od hejterów, tak jak wszystkich innych, którzy krytykują to, co związane z Lucasfilmem i twórcami filmów. Tak jak mnie i wielu innych.
2. Po nim pojawią się osoby, które się z nim częściowo zgodzą - tzn. nie będą cię atakować od hejterów, ale będą wykazywać reakcje w stylu "Ale przecież nic się nie stało", czy "I tak dotychczasowy kanon był do dupy, przyjdzie nowe i lepsze".

Czyli w przypadku części osób twój wpis będzie rzuceniem grochem o ścianę.

Re: Disney zmarnował nam życie!

A ja wciąż nie rozumiem hejtowania niektórych książek/autorów SW. "Mroczne Gry", (bo chyba o to chodzi) nie widzę nic złego w tej książce. W końcu nie tylko wojna domowa między Imp, a Rebelią, ale luźna historia, o nowych bohaterach. Karen Traviss czy Karen Miller, chyba naprawdę jestem jakimś słabym fanem, ale każdą książkę o Komandosach czytałem z zafascynowaniem, jej (Traviss) udział w Dziedzictwie Mocy również mi się podobał. Jeżeli chodzi o Karen Miller to Gambit był naprawdę niezły. Ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi z tym narzekaniem na książki Star Wars? Do Młodych Rycerzy Jedi również nic nie mam, czytałem w podstawówce i wspomnienia mam dobre. Są słabe pozycje, ale uważam, że słabe pozycje = stare pozycje, takie jak Kryształowa Gwiazda, Spotkanie na Mimban i książki o ciągłych wojnach na czele z Luke`iem i Leią.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Chodzi o to, że ich główną i często jedyną zaletą jest to, że dzieją się w uniwersum SW.

progress

wiesz, generalnie jest tak, że ludzie z wiekiem się zmieniają. Im więcej czytasz nie SW, tym masz większe wymagania. I to wcale nie jakieś wygórowane, głównie by książka była przemyślana, dobrze napisana i spójna z uniwersum. Efekt jest taki, że faktycznie w latach 90. potrafiłem się cieszyć każdą nową książką (Spotkanie na Minban i Kryształowa Gwiazda "included"). Z czasem jednak gdy dostajesz coraz więcej pozycji na takim poziomie, którym nie chcesz czytać, a czytasz głównie ze względu na uniwersum, to zaczynasz inaczej na to patrzeć. Książka SW powinna sprawiać Ci przyjemność, natomiast gdy dochodzisz do momentu, w którym część osób piszących fanfici lepiej operuje piórem niż zredagowany autor, nie mówiąc już o tym, że widzisz iż autor i redaktorzy popełniają błędy bo nie znają SW tak dobrze jak Ty, to pogląd zaczyna się zmieniać.
I przypomnieć sobie, że wraz z niejakim Kypem Durronem kiedyś na nieistniejącym już forum oficjalnej prowadziliśmy/bluzgaliśmy Sue Rostoni za to, że niedopilnowała iż w młodzieżówkach o Fetcie pojawili się Noghri (przed ich odkryciem).

Kanon

Masakra... Co ten Disney wyrabia... Mam to szczęście, iż dużej ilości książek z okresu po OT nie przeczytałem. Ale i tak każdemu, kto przeczytał choćby jedną książkę z tego okresu, tak jak napisałeś, powinni zapłacić odszkodowanie. Ale aż tak bardzo zdenerwowany to nie jestem, bo to był syf. A przeczytałem tylko kilka książek z tego okresu, i o te kilka za dużo. Może w miejsce tego zrobią coś lepszego, co będzie się z przyjemnością grało/czytało/oglądało. Ale na razie nie podchodźmy do tego w ten sposób. Jeszcze nic nie potwierdzono. Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kanon

A można wiedzieć jakie książki przeczytałeś i co w nich było złego?

Re: Kanon

Czytałem Trylogię Thrawna oraz serię X-wingów. Te serie nie są takie złe, ale ten okres to nie jest mój klimat i tyle. Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kanon

Z tego co słyszałem/czytałem, to właśnie Trylogia Thrawna jest jedną z najlepszych, a X-wingi są "kultowe" Ale wiem o co chodzi. Mnie też era po VI nie kręci... aż do NEJ. Naprawdę mimo tych wszystkich plotek i ogólnej "paniki" nie wydaje mi się, żeby mogli usunąć NEJ, Mroczne Gniazdo, DM i FotJ, tego jest zbyt dużo, żeby po prostu skreślić taki kawał historii. W ogóle wydaje mi się, że mimo tak licznych plotek, EU zostanie nienaruszone, przecież te komiksy, książki są źródłem ich zarobku. A wyszło ich naprawdę dużo i jak widać wciąż wychodzą (Crucible). Gdyby usnęli Dziedzictwo Mocy i FotJ (które uwielbiam) to kulka w łeb Nie sobie, ale im.

Re: Disney zmarnował nam życie!

popłakałam się.

Tak... naprawdę.

W mojej duszy poruszyłeś nieodkryte do tej pory struny, przed moimi oczyma stanęły sceny z mej wczesnej młodości, ekscytacji tymi wszystkimi przygodami, a także to, jak Kevinowi J. Andersonowi w listopadzie mówiłam że jego książki czytane przy muzyce Yesów to istota mojego dzieciństwa... A teraz ta wszeteczna korporacja chce zniszczyć ostatnie bastiony naszych wspomnień...
Od dziś poczynając, bojkotuję wszystko, co zrobi i wyda Di$ney! O!

Re: Disney zmarnował nam życie!

Jeśli się potwierdzi plotka, że kanon idzie się walić, to potwierdzą się moje słowa sprzed roku: DISNEY WYKUPIŁ MARKĘ STAR WARS TYLKO PO TO, ŻEBY WSZYSTKO ZNISZCZYĆ. Ja się dziwię, że Lucas ma na to wszystko wywalone i nic nie powie (pomijając to, że praw do SW i Lucasfilm już nie ma). To naprawdę przykre jak pomyślę, że straciłem ponad 12 lat na czytaniu, graniu i oglądaniu SW na marne, jeśli EU zostanie wywalone do kosza. A teraz do pana Sidiousa - jeśli kiedykolwiek Cię spotkam to niezależnie od miejsca pokłonię się za tego posta

Re: Disney zmarnował nam życie!

DarthBrzoza napisał:
Ja się dziwię, że Lucas ma na to wszystko wywalone i nic nie powie (pomijając to, że praw do SW i Lucasfilm już nie ma)

Przecież flanelowiec zawsze miał w czterech literach kształtowanie świata SW przez innych twórców i jedynie zbijał z tego cynicznie kasę co chwila coś psując. Rozwalenie spójnej historii jaką były czasy wojen klonów kiedy wpuścił kapelusznika do skłądu porcelany, nagle po latach wymyślił padawankę Skywalkera której nie było nawet wspomnianej w Zemście Sithów, ożywił rozciętego na pół trupa po 10 latach czy niszczył obeicujące projekty jak 1313 gdzie zamiast nowej historii wciskał nagle grę o Bobie Fettcie.

I tak dalej i tak dalej. Świat SW poza filmami i jakimiś gównianymi produkcjami jak Ewoki czy Holiday Special miał zawsze gdzieś i nic się w tej kwestii nie zmieniło więc nie ma co grać zdziwienia .

Re: Disney zmarnował nam życie!

Co ty do Ewoków masz? Są o niebo lepsze od Jar Jara.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Ewoks to serial.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Dobra wybacz moja wina. Myślałem, że chodzi o rasę, a nie o serial. W takim razie się zgadzam: Ewoks to g***o.

Re: Disney zmarnował nam życie!

.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Nie czytałam ksiązek, ale wypowiem się na ten temat.

Myślę, że mimo wszystko to bląd ze strony Disneya. Ilu fanow czytało książki i komiksy? i teraz to wszystko do kosza? Przeciez oni przejeli lucasarts i lucasfilm, a to oznacza, że zyski ze sprzedarzy przechodzą na nich. I co teraz? Hipokryci. Przecież nie dość, że cały kapitał za również starsze książki jest u nich, to jeszcze chcą jest teraz usunąć z kanonu. I co, zastapią nowymi? a stare mozemy wyrzucić do kosza na śmieci? ŻAŁOSNE.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Wygląda na to, że spełniają się moje największe obawy związane z Disneyowskim przejęciem.

O ile filmy wywołały u mnie pierwotne zauroczenie Gwiezdnymi Wojnami, o tyle pasja wobec całej historii i związanego z nią świata przetrwała i rozwijała się latami tylko dzięki EU. To właśnie książki, komiksy i gry sprawiły, że żyłem Gwiezdnymi Wojnami.

Zgodzę się, że często w kanonie znajdowały się pozycje marnej jakości. Trzeba je było dla zasady raz w życiu przeczytać i odłożyć na czcigodne miejsce na półce. Jednak regularnie zdarzały się perełki (z niedawnym Plagueisem na czele). Do dziś pamiętam, jak chyba 10 lat temu siedziałem do czwartej nad ranem nad Eskadrą Widm, bo nie mogłem pójść spać przed zakończeniem. Ileż sił włożyłem w kombinowanie, jak by tu przeczytać Republici, gdy o ich wydaniu w Polsce nie było w ogóle mowy!

Niezmierzone bogactwo świata – to właśnie wyróżniało dla mnie Gwiezdne Wojny wobec innych marek SF, nawet literacko lepszych, jak np. uniwersum Diuny.

Teraz Disney chce mi powiedzieć, że te 15 lat, to nie były „prawdziwe” GW. Ok, może to nie będą „prawdziwe”, ale to będą „moje” Gwiezdne Wojny. Książki, opowiadania, komiksy, gry – to jest mój kanon. Nie ma w nim TCW, nie będzie i twórczości post-Disneyowskiej. Nie wyłożę ani złotówki na przyszłą twórczość z szyldem Star Wars, bo to ona będzie dla mnie niekanoniczna.

di$ney

Ze swojej strony dodam, że od paru lat powoli dystansowałem się od Star Wars. Jedyne co mnie trzymało to gra KotOR i cały zbiór materiałów i źródeł poszerzających czasy w której dzieje się gra. Jeśli polityka Disneya w jakikolwiek sposób zbruka moje ulubione części EU (nie tylko związane z KotORem), to zapewne nie będę miał skrupułów w olaniu całego tego rozgardiaszu.

A na film zapewne i tak pójdę, jednak Disney straci moje zaangażowanie w jakimkolwiek wspieraniu i propagowaniu marki SW.

...

Takie narzekanie nic nie da. Mi też się nie podoba co Disney wyprawia,ale nic nie możemy z tym zrobić. Disney zamienił SW w ``bajke``, w której nic nie trzyma się kupy,wszystko jest porossypane. Nie zagłebiam się tak daleko w EU, może i dobrze, bo teraz lamentowałabym, że wszystko to nie kanon.

...

Amen.

Bo nie ważne jak dana książka jest słaba, nie ważne ile cierpień muszę znieść aby przebrnąć przez kolejne rozdziały, nie ważne jak mój znudzony mózg po trzecim akapicie odmawia posłuszeństwa... Ważne jest to, że to Star Wars i kanon. I dlatego przebrnąłem przez te badziewia (chociaż Mroczne Gry męczę trzeci miesiąc i zmęczyć nie mogę), odnajdując w ciągłości tego uniwersum frajdę.

I faktycznie jedyną rzeczą która mnie trzyma przy Star Wars to lore, to ciągłość, to nawiązania i frajda z napisanych co jakiś czas perełek. W SWTOR spędziłem już 3 tysiące godzin, wbiłem 55 poziom ośmioma postaciami, a... ja nawet nie lubię gier MMO. Ale to kanon, a dźwięk włączanych mieczy świetlnych na warzones stymuluje jak dobry seks.

Fani EU stoją teraz na cienkim lodzie na samym środku bezkresnego oceanu. I pewnie już w tym roku dowiemy się czy wylądujemy z hukiem w zimnej wodzie, czy też może uda nam się doczłapać na drugi brzeg. Jak mi wywalą z kanonu Jainę Solo (którą akurat lubię) i Korriban (Moriband? Woot?) to - tak jak pisałem w innym wątku - albo znajdę w sobie dystans do tego świata (przez co pewnie nie będę z niego czerpał takiej przyjemności jak kiedyś), albo rzucę to w cholerę i znajdę inne hobby (tylko jakie?)...

Aj, Disney, a ja narzekałem na podejście Lucasa do EU...

...

Może troche pospamuje i napisze, że czym wy się tak przejmujecie?! Skoro macie Disney gdzieś to dlaczego tak narzekacie. Ważna jest WASZA wyobraźnia i WASZA pasja do SW. Ja w życiu przeczytałam tylko jedną ksiązke i nadal ją czytam na okrągło, bo jest świetna i co? Czasem dodaje sobie do kanonu jakieś dziwactwa (R.....) i żyje.

Re: Disney zmarnował nam życie!

A co teraz z Ossusem i Wookieepedią? Przecież wszystkie informacje zawarte tam stana sie nieważne....
Dopiero teraz dostrzegam skale problemu. Bedę się modliła, żeby kanon jednak był ważny.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Doda się zakładkę (taką w stylu ,,Może archiwa są niekompletne``) że elementy/wydarzenia opisane w artykule dotyczą starego kanonu.

przed

kliknięcie spojrzałem na dział.
Kliknąłem, przeczytałem.
Ponownie spojrzałem na dział.
Posiedziałem chwilę, poczytałem wpisy.
Znowu spojrzałem na dział.

Nadal nie wiem czy skomentować to w tonie poważnym czy... beki

Poważnie się pytam.

Re: przed

W tonie beki. Wciąż wierzę w ludzkość i to, że EU się nie zmieni. Dlatego wybieram beke

Re: przed

Lord Bart napisał:
kliknięcie spojrzałem na dział.
Kliknąłem, przeczytałem.
Ponownie spojrzałem na dział.
Posiedziałem chwilę, poczytałem wpisy.
Znowu spojrzałem na dział.

Nadal nie wiem czy skomentować to w tonie poważnym czy... beki

Poważnie się pytam.

-----------------------

Zrujnowałeś temat ((

Re: przed

Matek napisał:

Zrujnowałeś temat ((

-----------------------

Wiedziałem.

Re: przed

skomentuj w poważnym, bo temat jak najbardziej jest poważny.

.....

Wpis jest piękny. Cudownie oddaje uczucia i motywy, których człowiek nie jest nawet do końca świadomy. Co prawda dawno już nie miałem w ręku książki Star Wars, ale w końcu zostało wypowiedziane, dlaczego w ogóle po nie przez tyle czasu sięgałem.


Pocieszę Was. Nie sądzę aby EU zostało skasowane. Generuje ono stabilny i dość pewny dochód, można go wykorzystywać, aby poprawiać sobie statystyki w księgowości. Zniszczenie EU jest nieopłacalne. Książki te są jednak dość popularne, większość księgarń czy nawet bibliotek posiada kilka takich. Są one w stanie podtrzymywać zainteresowanie marką, czasem można wykorzystywać niektóre z ich pomysłów, aby zaoszczędzić sobie pracy twórczej nad filmami czy serialami. Można ich używać, aby sprawdzić reakcje fanów na niektóre nowe koncepcje, czy by zorientować się co jest teraz popularne i pożądanie. Dzięki kanoniczności EU konsument jest w stanie traktować zakupiony produkt bardziej poważnie. W ten sposób nawet najlepszy fanfic będzie miał trudności w konkurowaniu nawet ze słabą pozycją, która jest oficjalna.Człowiek kasujący EU musi być głupcem.

Re: .....

I tego się trzymajmy, też nie wierzę, żeby EU usunęli.

dochód

To jest właśnie najciekawsza kwestia, bowiem ten dochód faktycznie jedyne, co można powiedzieć to jest stabilny. Ale przy ogromie pieniędzy, które generuje SW, EU to naprawdę kropla w morzu.

Patrząc choćby na ten wykres:
/News/16054

EU oraz albumy i książeczki dla dzieci generują koło 6% przychodu z całej marki. Zabijając EU tak naprawdę nie stracisz nawet połowy z tego, tylko pewnie koło 1-2%. Dlatego, że połowa z tego to faktycznie albumy i cała reszta. A nawet jak zabijesz EU/zrebootujesz, to część osób i tak kupi nowe, wciągnie się. W skali mikro (Del Rey, Dark Horse czy Marvel) być lub nie być EU to duże pieniądze. W skali makro (Disney) już niekoniecznie. Zwłaszcza, że ruszą Ci filmy i seriale. Rozruszają się parki rozrywki, a i tak najwięcej pieniędzy idzie z zabawek. No i niestety to nie są głównie figurki Thrawna, Quinlana Vosa czy Darth Talon, ale przede wszystkim postaci z filmów i seriali, w tym Jar Jara i Ahsoki. No i dotykasz najistotniejszego problemu, EU miało za zadanie pomóc wytrwać najbardziej zaangażowanym fanom przy marce, podtrzymać ich zainteresowanie. W momencie gdy nowy film będzie wychodził co rok (na razie mówi się o 6 ale Disney na tym nie poprzestanie, jak mówił Sansweet będziemy mieć nowy film SW co rok aż do końca świata), to EU tak prawdę mówiąc traci swoją rację bytu.

...

Ten temat wygląda tak absurdalnie, że mam spore wątpliwości czy powinno się traktować go poważnie

Po pierwsze - Ileż to się na Bastionie czyta krytyki dewotów religijnych, politycznych fanatyków, wyznawców Smoleńska itp... A tu nagle ktoś chce wyciąć Święty Kanon i histeria jak pod krzyżem cztery lata temu. Cholerni hipokryci

Po drugie - przyjdzie Disneyowska Inkwizycja i spali wam wszystkie niekanoniczne książki, komiksy, gry? Nie? Więc w czym problem? Pasuje wam stary kanon, siedźcie w nim dalej.

Po trzecie - jedyną wartością tych książek jest to że są kanoniczne, bo poza tym są gówniane? Tym lepiej że je wytną, może następne będą i kanoniczne i trochę lepsze niż gówniane! Same plusy

Re: ...

-Pasuje wam stary kanon, siedźcie w nim dalej.
Widać, że nie tylko ja odkryłem ten sposób .

Re: ...

lukaszzz napisał:

Po trzecie - jedyną wartością tych książek jest to że są kanoniczne, bo poza tym są gówniane?

-----------------------

Chyba za mało na bastionie siedzę i wciąż nie czaje. Jakie książki i dlaczego są gówniane? Przeczytałem ok 80, nie wszystkie były dobre, ale nie mogę powiedzieć, że były gówniane, były po prostu słabsze.

Re: ...

Nie wiem które są gówniane, bo prawie żadnej nie czytałem, a które czytałem nie pamiętam, bo były gówniane

Pamiętam tylko Plagueisa którego zacząłem czytać bo opis wydawał się ciekawy, a i opinie ludzi bardzo zachęcały, ale nadal przez nią nie przebrnąłem. Fabuła może i dałaby radę mnie wciągnąć, ale gdyby została inaczej napisana.

Ogólnie, większość pomysłów EU post-ROTJ jest bardzo słaba i nie pasująca do świata SW. Odradzanie się Imperatora, ataki istot z innej galaktyki, tyle konfliktów upchnięte na przestrzeni kilkudziesięciu lat ile galaktyka nie widziała w ostatnim tysiącleciu, byle tylko wrzucić Luke`a na okładkę... Niech to sobie istnieje jako niezależne twory funkcjonujące na zasadzie "co by było gdyby...", ale walka niektórych o to żeby to było jakimś obowiązującym, nietykalnym kanonem jest absurdalna

Re: ...

Heh, odebrałem to jako jakąś tradycję hejtowania książek SW, cóż chyba rzeczywiście tak jest

Co do wydarzeń po ROTJ to muszę się zgodzić, odrodzenia Imperatora nie był ciekawe. Ale właśnie wydarzenia po ROTJ ciągną uniwersum do przodu. Tak naprawdę nie rozumiem teraz fanów SW, nie chcą by SW się zatrzymało, ale również narzekają na książki po ROTJ, które dla mnie do NEJ są słabe. Era NEJ i po niej ciągnie Star Wars, sam nie wiem czego fani chcą, zatrzymać się na ROTJ i czytać książki o Wojnach Klonów, czy odkrywać coraz większe uniwersum tego świata? Pewnie ktoś mnie wyśmieje, za te stwierdzenie, że książki po ROTJ ciągną uniwersum. Ale przecież to prawda, historia musi trwać dalej, przecież to SW tu nie ma "żyli długo i szczęśliwie", to jest cała galaktyka, gdzie wszędzie są wrogowie. Właśnie te istoty z innej galaktyki stworzyły kolejne postacie, Ben, Anakin, Jacen, Jain. A potem jest tylko lepiej. Wielka Trójca jest, jakby jej być nie mogło? Przecież ST to oni, czyli początek SW. Ale NEJ i to co po niej to już nie tylko oni, Jacen, Jaina, Tahiri, Ben, Zekk, i inni, którzy tworzą nowe historie. Dziwi mnie hejtowanie niektórych książek (większości po ROTJ) przecież właśnie te serie ożywiają ten świat. Mam nadzieję, że ktoś wie o co mi chodzi.

Re: ...

-Wielka Trójca jest, jakby jej być nie mogło? Przecież ST to oni
W końcu ktoś co napisał cos z sensem, ta trójka bohaterów jest używana dlatego, bo oni byli pierwsi. Oraz sam uwielbiam EU po rotj`cie .

Re: ...

Dla mnie to właśnie książki po ROTJ są najważniejsze, bo od nich zacząłem i to one nadają tempo SW.
Lubię Jainę

Re: ...

Ja się zgadzam z tym, że wielka trójka i okres po ROTJ powinien być eksplorowany. Problemem jedynie jest to, że ten krótki okres jest już wyeksploatowany ponad granice rozsądku, do tego w większości kiczowatymi historyjkami które nie bronią się niczym poza logo Star Wars na okładce. Nie ma tam już miejsca na wciskanie nowych historii, jak tylko kończy się jeden konflikt, zaczyna się kolejny, jedni autorzy ignorują innych (przytoczony niedawno przez Matka przykład ze zniszczeniem Coruscant w jednej serii i ekspresową odbudową w kolejnej), powstaje chaos gównianych historii bez ładu

Dlatego wycięcie tego pseudo kanonu w cholerę i napisanie historii po ROTJ na nowo, z jakimś przyjętym od początku do końca porządkiem, rozwijającym w określonym kierunku wszystkich bohaterów, z wydarzeniami prowadzącymi od starej trylogii do nowych filmów i dalej dałoby EU nowe, być może lepsze życie. I naprawdę nie rozumiem skąd w ludziach taki opór

A stare EU? Przecież dalej te książki by istniały, więc w czym tak w zasadzie problem?

Re: ...

1. "że ten krótki okres jest już wyeksploatowany ponad granice rozsądku, "
Nie wydaje mi się by ten okres był krótki, 40 lat. Każdy konflikt ma podstawy poprzedniego (pomijam takie serie jak Kryzys Czarnej Floty itp, nie czytałem ich, głównie chodzi mi o NEJ i to co po niej). Wszystko ma tu logiczny przebieg wydarzeń. W ogóle takie argumenty są bez sensu, Imperium nie dało się zniszczyć kilkoma zwycięstwami. Tak samo można zanegować Starą Republikę, ni z gruchy ni z pietruchy Imperium zaatakowało Republikę (chodzi mi o grę TOR)

2."ze zniszczeniem Coruscant w jednej serii i ekspresową odbudową w kolejnej"
W świecie rozwiniętym 10000000000000000000x od naszego, chyba nie powinno być tak wielkie zdziwienie, że STOLICA szybko jest ODBUDOWYWANA.
Nie odbudowana.

3. Gówniane historie bez ładu, powtarzam moje pytanie po raz kolejny, jakie gówniane historie? Są słabsze serie to prawda, ale żeby od razu je wyrzucić?

4. "Dlatego wycięcie tego pseudo kanonu "
Wciąż nie rozumiem co jest takiego złego w tym kanonie. Wytnijmy historię, które powstały 12 lat temu, bo komuś tak się podoba? Śmiem twierdzić, że fan SW, który chce usunąć połowę SW nie jest fanem. Przecież książki po ROTJ to prawie, że połowa wszystkich książek! Ja naprawdę nie rozumiem, to chcemy się zatrzymać na seriach o Wojnach Klonów?

5"I naprawdę nie rozumiem skąd w ludziach taki opór" stąd taki opór, że te serie kształtują SW, są z nami od kilkunastu lat i są o niebo lepsze niż era Wojny Klonów i Rebelii.

Re: ...

2. W świecie wzorowanym w większości rozwiązań na XIX Ziemi powinno dziwić sześciokrotne przeszacowanie czasu rekultywacji. Ale to do starego tematu.

Moje zainteresowania gwiezdnowojenne koncertują się na okresie 1 bby - 24 aby. Po części pewnie na obecność imperialnych i czerpanie z ducha oryginalnej trylogii, ale także przez niesamowite bogactwo źródeł (35 lat wydawania) i względną spójność historii (20 lat przejmowania się tym).
Oczywiście można spekulować, że reboot może przynieść lepsze jakościowo historie i bardziej spójny świat. Mam jednak czekać do połowy wieku na podobne bogactwo, a w tym czasie pogodzić się z dewaluacją gromadzonej latami wiedzy na temat fantastycznego świata? Mam przejrzeć na oczy na czym zmarnowałem pół młodości?

...

Ale te konflikty mają sens, wynikają same z siebie. Początkowo są związane bardziej z dogasaniem konfliktu z Imperium, ale sami Vongowie nakręcają to co się wydarzy później, czyli Jacen i wreszcie pobudka Abeloth - ma to sens, to nie jest tak, że nagle przez te kilkadziesiąt lat dzieją się epickie rzeczy bez związku. Nie ma czasu na odpoczynek i tak ma być, w końcu to Star Wars
A walka o kanon jest, bo to właśnie kanon i ciągłość fabularna zachęca nas do czytania tych książek - taki jest sens tego tematu i ja zupełnie nie mam zamiaru w tej chwili sięgać po cokolwiek o miałoby mi opowiedzieć alternatywną wersję wydarzeń po Powrocie Jedi. Szkoda mi czasów i nerwów, przywiązałem się do historii która się rozwija już od kilkunastu lat.

Re: ...

"Pasująca do świata SW..."

Czyli gdyby wszystko było na jedno kopyto, wieczna walka dobrych Rebeliantów ze złym Imperium, byłoby lepiej? Nie, bo SW to cały wszechświat SF, a w SF dzieją się przeróżne rzeczy, od Sithów, przez Imperialnych i Vongów aż po Abelothy. Wydarzenia są ciasno upakowane, fakt, ale taka już jest natura tego świata - muszą być Gwiazdy i muszą być Wojny.
W ogóle to śmieszy mnie opinia, że post-RotJowe EU jest "gówniane", z ust osoby, która sama przyznaje się, że tego nie czytała.

Cóż...

martwie sie o EU, bo nim zyję w tym Uniwersum, i faktycznie gdzies mi się usunie cały sens bycia fanem jak to zlikwidują, ale nie podoba mi sie wydźwięk tego posta/tematu. Co by nie krytykowac bardzo powiem może po prostu ze jest zbyt przerysowany. Serio.
I jeszcze raz powtarzam, że praywatnie nie pogodze sie z usunięciem "naszego" kanonu. I dla mnie te ksiażki wciaz będa obowiązywały. Dla mnie TA całośc jest swietna i tyle.

...

Ło dla Boga, posty niczym trąby na sąd ostateczny, po paru głupkowatych, niepotwierdzonych plotkach.
Po pierwsze, to naprawdę z takimi epickimi zdaniami, powinniśmy się wstrzymać do jakiś konkretnych, potwierdzonych informacji, a nie opierać nasze pełne żalu posty na nędznych plotkach.
Po drugie, co to za bzdury z oddawaniem pieniędzy? Kto je wam odda? Disney? Nie rozśmieszajcie mnie.
Po trzecie, mi też nie podoba się niszczenie kanonu, ale EU po RotJ jest ogromne, gdzieś te Sequele muszą być umiejscowione, to jest zło konieczne o którym było wiadomo od kiedy Disney przejął pałeczkę. Ale na litość boską, to nie znaczy że całe EU post RotJ bez wyjątków, idzie do kosza.

heh

Tylko ja odczuwa post LSa jako ironia?

Re: heh

przeczytaj wszystkie posty.

Potem się zastanów.

Potem odpowiedz sobie na to pytanie

Re: heh

Następny cholera... Ne psujcie tego tematu!

Re: heh

Ale jaka prawdziwa.

meh

A tu się człowiek idealistycznie łudził, że wreszcie temat o SW, w którym można pogadać serio, a to kolejna przewałka LS-a Znowu Bastion Star Wars bez Star Wars, zostają Marvel i polityka

Re: meh

-EU wymagało bardzo od nas bardzo wielu poświęceń, czasu i pieniędzy. Ile razy trzeba było odwołać jakąś imprezę bo właśnie przyszedł nowy komiks/nowa książka. Sam pamiętam jak musiałem pojechać do Warszawy pociągiem, byleby dostać nowe X-wingi: Cios łaski dzień wcześniej nim trafi do Wrocławia. Książka nie była tego warta, ale to kanon.
(...)
To ja odmawiam swojemu przyjacielowi Miśkowi, czytania jego fanficów, bo są niekanoniczne, mam odwagę powiedzieć mu to prosto w twarz, wiedząc że chłopak się załamie i no jestem współwinny tego, że zaczął pić.


well...
Kwestia kanonu w ToRze i to, że Misiek jest drugim Sienkiewiczem (a może i lepiej) to akurat prawda, ale reszta...

Re: heh

ironia, sarkazm, cynizm, nazwij to jak chcesz. Grunt że przewidziałem przyszłość. Cóż od pewnego momentu z rezerwą podchodziłem do kupowania nowych książek i komiksów no i się sprawdziło.

...

I tak najprawdopodobniej zaprzestaną wydawania książek SW dla dorosłych, w takiej ilości jak dotychczas. Wynika to z tego, że co rok mają kręcić jakiś film, ma być syfny "Rebels". Lucasbooks najprawdopodobniej bedzie wydawał lipne książeczki dla dzieci z serii "Rebels"...

Re: ...

Syfny? Też chcę seans przedpremierowy : C

Re: ...

Pożyjemy zobaczymy, jak było tcw było mniej książek to fakt, ale wychodziły jakieś.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Fragment o butach żony rozłożył mnie na łopatki. Wnioskując po tym fragmencie nie tylko małżeństwa stało na włosku, ale także Twoje własne życie.

Zaś sam fakt zniszczenia EU przez Disney wprawia mnie w takie zmieszanie, że ciężko mi cokolwiek wydukać. Nie wiem czy czuje całkowite wkur...zenie czy całkowitą rezygnacją, ale wiem, że jeśli pogłoski okażą się prawdziwe to przydałby się jakiś gigantyczny bojkot na wielką skalę.

Re: Disney zmarnował nam życie!

Może ten temat jest niezbyt na poważnie ale trochę prawdy w nim jest. Tylko, że tak naprawdę do twórców wszystkich filmów i seriali można mieć pretensje, bo najpierw nas uzależniają a potem np. psują wszystko kontynuując historie nie po naszej myśli. Wtedy ulubiony serial/film może stać się znienawidzonym. Powinni nam oddawać kasę bo najpierw pokazują nam coś co nam się podoba a później to psują. W takich wypadkach to ja bojkotuję to co mi się nie podoba, pozostaje na fragmentach które mi się podobały i sobie wymyślam kontynuację tak jak mi się podoba. Czegoś co nie lubię nie będę oglądał tylko dlatego, że to oficjalna kontynuacja. Ale niesmak pozostaje a nasz ulubiony film/serial nie jest już taki sam.

A co do samych gwiezdnych wojen to powiem szczerzę, że to całe EU niepozytywnie wpłynęło na moją wizje gwiezdnych wojen. Jak wchodzę na Wookiepedie to aż głowa boli od nadmiaru jakiś dziwnych postaci czy dodatkowych historii dla głównych bohaterów filmów. Przeczytałem parę komiksów (umieszczanych w Gwiezdne Wojny komiks, później Star Wars komiks, nawet niedawno kupiłem nowy numer Star Wars komiks, ale mam ich niewiele), zagrałem w parę gier. Nie zwracałem nawet uwagi czy to kanoniczne czy nie, po prostu przeczytałem parę historii w świecie SW. Obejrzałem wszystkie filmy i serial TCW. Ale wielkim fanem SW nie jestem i szczere mówiąc nie mam ochoty oglądać Rebels czy nowych filmów. Najbardziej cieszyło mnie gdy pierwszy raz oglądałem filmy z serii Gwiezdnych Wojen. Ten świat wydawał się po prostu fajny. Może dlatego, że byłem dzieckiem? Może po prostu dla tego, że widziałem ten świat po raz pierwszy? To tak jak z grami na początku wydają się świetne ale jak raz się je ukończy to tylko nudzą. Ostatnio obejrzałem wszystkie sześć filmów od nowa i muszę powiedzieć, że wcale nie są one jakoś szczególnie dobre (szczególnie nowa trylogia, mimo tych wszystkich bajerów). Dlatego nie rozumiem jak ktoś mógłby te filmy oglądać w kółko. Ale to może dla tego, że ostatnio wszystko mnie męczy. Mam też parę figurek(dwie od całkiem niedawna), czy nawet jakieś klocki LEGO, ale to głównie zabawki z dzieciństwa. Raczej nie mam zamiaru tracić kasy na zaśmiecanie sobie pokoju jakimiś kolekcjami.

Jednym słowem najlepiej podchodzić do Gwiezdnych Wojen z dystansem i nie szaleć później, że ktoś zniszczył naszą wizje tego fikcyjnego świata. Po prostu najlepiej wybierać sobie z nich to co się lubi, a jak nudzą dać sobie z nimi spokój.

Gratuluje

Udany post

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.