Forum

Star Wars: Heir to the Jedi Kevina Hearne`a

Jedna z czterech pierwszych książek z nowego, oficjalnego EU. I jedna z dwóch o których nie wiemy właściwie nic poza datą premiery i autorem.

No i rzecz jasna tym, że będzie to książka "kanoniczna" i zgodna z nową wizją Star Wars ...

Premiera : styczeń 2015

Kevin jest debiutantem w świecie SW

Re: STAR WARS: HEIR TO THE JEDI Kevina Hearne`a

Ciekawa sprawa, bo wychodzi na to, że to będzie trzeci tom "Empire and Rebellion". Przynajmniej autor i miesiąc wydania się zgadzają. Zrobili z tego standalone czy te książki o Honor Among Thieves i Razor`s Edge też mają być w kanonie?

Re: STAR WARS: HEIR TO THE JEDI Kevina Hearne`a

Mariobaryla napisał:
Ciekawa sprawa, bo wychodzi na to, że to będzie trzeci tom "Empire and Rebellion". Przynajmniej autor i miesiąc wydania się zgadzają. Zrobili z tego standalone czy te książki o Honor Among Thieves i Razor`s Edge też mają być w kanonie?
-----------------------

Pojęcia nie mam ... wydaje mi się że sami jeszcze nie wiedzą, a tę "bezpieczną" trylogię dali by nie mieć dziury wydawniczej w "niepewnym" okresie ...

Cóż, ja tam nie widzę przeszkód by niektóre książki (np Punkt Przełomu) były w obu EU ?

Re: STAR WARS: HEIR TO THE JEDI Kevina Hearne`a

Gdy tak patrzę na okładkę (właśnie się pojawiła) to chyba jest tak jak myślisz. Z tamtej trylogii wyszły te 2, a z tego zamiast "trójkę" zrobili standalone`a. Przecież ta okładka ma identyko styl to poprzednie E&R;y

...

W sensie to przemianowana książka o Luke`u? A to dlaczego? Data premiery koliduje, czy jak? Tytuł wskazuje na coś znacznie późniejszego. Nowa wersja trylogii akademii, co może nie być takie złe, bo od Andersona gorzej raczej nie napisze.

Re: ...

Autor ten sam co książki o Luke`u, tamta też miała ukazać się w styczniu 2015. Wnioskuję, że to to samo. Jeżeli w niczym nie kolidowała, to czemu mieliby jej nie wydać? Ma się rozgrywać pomiędzy IV a V epizodem, więc tytuł w niczym nie wadzi.

Re: ...

W sumie tak, ale widząc tytuł od razu uznałem, że akcja musi się dziać po śmierci Yody.

Pierwsza osoba

książka będzie pisana z punktu widzenia Luke`a i w 1-szej osobie:


A thrilling new adventure set between A New Hope and The Empire Strikes Back, and—for the first time ever—written entirely from Luke Skywalker`s first-person point of view.


Okładka:

https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/10154529_10152379167413713_2888614701253067460_n.jpg

Re: Pierwsza osoba

Może być ciekawe. Muszę ją kupić, nie da rady inaczej!!

Re: Pierwsza osoba

Swoją drogą, mamy chyba nowsy tsały punkt okładek - na każdej nad logiem SW jest "A long time ago...". No i widzę, że każdy autor jest best sellingiem NYT

I faktycznie wychodzi na to, że to trzecia część E&R przerobiona na samodzielną powieść, bo wszystko zgadza się z tym, co podano prawie dwa lata temu na Celebration.

Nie zdziwiłbym się, gdyby Lords of the Sith było jedną z tych od dawna zapowiadanych książek Kempa, którą też puszczono, bo z niczym nie kolidowała.

Re: Pierwsza osoba

Świetna okładka z Lukiem. Kupiłbym ją z powodu samej okładki

Nią pożegnam się z książkami SW, chociaż jeszcze czekam na spolszczonego Kenobiego.

I to już naprawdę koniec, Disney nie zarobi już na mnie!

Re: Pierwsza osoba

To już druga pisana w taki sposób. Ciekawe, czy dorośnie Ja, Jedi do pięt.

,,,,

Książka Luke`u. Musi być ciekawa. Na pewno kupię.

Książki

W temacie "Koniec kanonu" wszyscy, a przynajmniej większość pisała, że nie będzie kupować książek z nowego EU. A teraz? Same posty: "Ciekawie się zapowiada, muszę ją kupić". Ehh, wiedziałem, że tak będzie . Niech Moc będzie z Wami.

Re: Książki

Sam jeszcze nie wiem czy będę kupował, jeżeli się okaże, że dajmy na to Lords of the Sith będzie fajną powieścią, rozwijającą postacie Impa i Vadera, a przy okazji nie naruszy kanonu to czemu nie kupić i przeczytać? Chyba, że okaże się na pierwszych stronach, że Mara Jade była od zawsze rebeliantką, a Katarn ukrytym Sithem. Wszystko zależy czy te nowe książki naprawdę będą zaprzeczały staremu kanonowi.

Coś czuję, że Kemp i Luceno zgodzili się pisać bo mają wielki plan Na razie powstają powieści koło ST, ale załóżmy za rok powstanie 1 powieść w okolicach po NEJka, a Luceno napisze, "po ogromnej wojnie z obcymi, Vongami, kiedy to Chewie i Anakin Solo zginął, Jacen podróżuje po galaktyce, Ben, syn Luke`a i Mary, poznaje Moc, a Jaina i Zekk służą w Nowym Zakonie ....." no wiadomo o co chodzi, Kemp też pisał w postROTJ i chyba ma jakiś sentyment do tego okresu, też by coś przemycił Marzenia.

Re: Książki

Jeżeli nowe książki nie naruszą kanonu, to okej, ale ja będę miał coś takiego jak własny kanon. Będę na pewno w tym kanonie uznawał książki z TORa, które są moim zdaniem świetne, powieści z okresu Wojen Klonów i to wszystko, bo Vongów mam gdzieś, więc nie obrażę się, gdy coś lepszego zastąpi te badziewia. Tak w ogóle, to jest oficjalnie potwierdzone to, że niekanoniczne są też powieści z okresu Wojen Klonów i TORa? Niech Moc będzie z Wami.

Re: Książki

Kiedyś się Cb zapytałem czy czytałeś jakieś książki z postROTJ, odpowiedź "Nie", więc nie wiem jak możesz oceniać Vongów nie czytając ich. Badziewne to są Wojny Klonów przez ten serial TCW. Wybacz książki z TOR`a? Fatalny Sojusz, Zagłada? Naprawdę one były warte czytania? Dla mnie stanowcze nie.

Re: Książki

Wystarczy poczytać Ossusa. Już wtedy straciłem chęci na czytanie tego badziewia. Fatalnego sojuszu nie czytałem, jednakże Oszukani czy Zagłada były dla mnie świetne i na pewno znajdą się w mym kanonie, a także książki z Wojen Klonów. Niech Moc będzie z Wami.

Re: Książki

Heh no rzeczywiście, jak czytasz niepełne streszczenia, a nie same książki to pewnie obiektywnie możesz ocenić. Każdą książkę można opisać tak, że kogoś może zniechęcić. Może warto przeczytać książkę i wtedy dopiero ocenić. Nie mam zamiaru się wykłócać, założyłem osobny temat o kanonie, może przeczytasz i inaczej spojrzysz.

Re: Książki

Z chęcią poczytam, ale jeżeli Vongami zastąpią jakichś Sithów, Jedi czy innych użytkowników Mocy, to będę szczęśliwy. A tak w ogóle to ktoś odpowie mi na moje pytanie, czy powieści z TORa i Wojen Klonów też są oficjalnie niekanoniczne, czy tego nie wiadomo jeszcze? Niech Moc będzie z Wami.

Re: Książki

... Czy na prawdę nie nudzą Cię ciągłe wojny Sithów vs Jedi? Wojna z Vongami wniosła pewną świeżość i kilku nowych bohaterów. Dla Twojej wiadomości, seria Przeznaczenie Jedi, dziejąca się po NEJ jest o wojnach z Sithami, nie tylko, ale jest. Więc jeżeli korzystałeś z Ossusa i mniej więcej znasz okres po ROTJ to możesz już czytać

Re: Książki

Ja tak nie pisałam. Z resztą jeżeli uda mi się kupić książkę o Skywalkerze to wtedy będzie ona moją 3 książką jaką z trudem udało mi się zdobyć, a już mam Zjawa z Tatooine, Epizod III: Zemsta Sithów i Próba Jedi i nie narzekam.

Lucky Luke

To jest nadzywczaj interesująca książka z trzech powodów. Po pierwsze primo nowy autor w galaktyce, a wtedy zazwyczaj powstaje coś fajnego. Po drugie książka pierwszoosobowa, a "Ja Jedi" jest jedną z najlepszych książek SW. Po trzecie primo ta książka to wyzwanie, bo skoro dostaniemy się do środka głowy Luke`a to poznamy go najlbliżej, jak się da. A Luke to nadzwyczaj trudna postać. Z porozu nudna i nie interesująca, przez większość czasu fajtłapowata i nieumiejętna, a większość wydarzeń dzieje się wokół niego...ale na koniec to zawsze on wygrywa. On jest Mistrzem i Ogniem Jedi. Jestem ciekaw co zaproponuje pan Hearne.

Większy opis

I jeszcze większy :P

Znaczy opis fabuły

http://clubjade.net/?p=60972

próbka Luka

Przeczytałem darmowy "Star Wars Sampler", czyli fragmenty czterech nowych powieści Star Wars.

No i tu mam największy zawód jeśli chodzi o nowy kanon Star Wars. Nie wynika to z jakości, ale z ryzyka jakie podjęli Lucasi. Postanowili pokazać nam myśli Luke`a, i to młodego Luke, jeszcze farmera, zaraz po Nowej nadziei". Dzięki Harneowi wchodzimy do głowy Luke`a.....i ja przekonuję się, że nie chciałem wiedzieć co dzieje się w głowie Luke`a. Bo to jak opowiada o swoich rozmowach z napotkanymi dziewczynami, albo bez emocji strzela do TIE fajterów, nie wygląda ciekawie. Póki co.

Re: próbka Luka

Burzol napisał:
bez emocji strzela do TIE fajterów, nie wygląda ciekawie. Póki co.
-----------------------

Jak to nie?
Nie ma emocji - jest spokój.
Widzisz? Podstawy Jedi miał wpojone zanim na dobre podjął naukę.

Fani

...a właściwie fanki nie są zachwycone tą książką. Nie dość, że książka jest ponoć nudna, to w dodatku ma "dziewczynę w lodówce"*. W 2015 roku jeszcze takie głupie rzeczy robią. W sumie książka powstawała za czasów starego EU, więc może dlatego jest beznadziejne.

http://clubjade.net/?p=62621
http://tosche-station.net/the-big-problem-with-heir-to-the-jedi/

I teraz możemy mieć cichą nadzieję, że te recenzje trafią Lucasfilmu, do Pablo, do Jen Heddle i storygrupa weźmie się wreszcie do dobrej roboty nad książkami.

* http://en.wikipedia.org/wiki/Women_in_Refrigerators

Re: Fani

A co ma EU do jakości książki? Zresztą, skoro wydali pod szyldem "nowego, lepszego" uniwersum, to możnaby się spodziewać, że edytorzy jakiś standard utrzymają.

Re: Fani

patrząc na to, że mieli 11 miesięcy od skasowania EU, a decyzję pewnie podjęli wcześniej, to raczej powstała w dużej mierze w nowych realiach. Zresztą to nie kwestia EU sprawia, że książka jest nudna. Gdyby całość powstała w starych realiach, mieliby wystarczająco dużo czasu by to przepisać. Jednak tego nie zrobili. Jeśli zabrakło im czasu, znaczy, że książka powstałą później.

Heir to Jedi - Dziedzic Jedi

Nowa książka w Polsce już za miesiąc!
"Heir to Jedi" - Kevin Hearne

Opis:
"Unicestwił najpotężniejszą stację bojową Imperium i dał Sojuszowi Rebeliantów nową nadzieję. Jednak walka Luke’a Skywalkera – i bój galaktyki o wolność – dopiero się rozpoczęły…

Zniszczenie potężnej Gwiazdy Śmierci uczyniło Luke’a Skywalkera nie tylko bohaterem Rebelii, ale i cennym sojusznikiem w jej walce z Imperium Galaktycznym. Chociaż długa droga dzieli go jeszcze od zgłębienia tajników Mocy, jego zdolności jako pilota są nieocenione. Zdaniem przywódców Sojuszu − Lei Organy i admirała Ackbara − nikt lepiej niż on nie nadaje się do przeprowadzenia śmiałej misji ratunkowej, kluczowej dla walki Rebelii o wolność.

Błyskotliwa kryptograf, znana ze swoich zdolności do łamania nawet najbardziej zaawansowanych szyfrów, jest przetrzymywana przez imperialnych agentów, planujących wykorzystać jej niezwykły talent dla celów Imperium. Jednak jej sercu bliższe są cele przyświecające rebeliantom – jest więc skłonna im pomóc… w zamian za szansę na połączenie się ze swoją rodziną. Okazja do uzyskania decydującej przewagi nad Imperium jest zbyt cenna, by ją przepuścić. Aby ten cel osiągnąć, rebelianci muszą wykorzystać element zaskoczenia. I tak oto Luke i jego wierny astromech R2-D2 przesiadają się zza sterów wysłużonego X-winga na pokład smukłego kosmicznego jachtu, pilotowanego przez śmiałą Nakari Kelen, córkę potentata biotechnologicznego, mającą z Imperium własne porachunki. Stawiając mężnie czoła bezlitosnym imperialnym zbirom, śmiertelnie groźnej flocie, okrutnym łowcom nagród i wielkim, żywiącym się mózgami pasożytom, Luke trafia w sam środek zakrojonej na dużą skalę operacji szpiegowskiej, w której ten wojownik Rebelii i przyszły Jedi będzie musiał udowodnić swoją wartość. Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebuje porad Obi-Wana Kenobiego. Jeśli jednak chce przetrwać, tym razem będzie musiał polegać na sobie samym, przyjaciołach i swojej rozkwitającej dopiero więzi z Mocą…

O autorze:
KEVIN HEARNE to autor bestsellerów z listy New York Timesa, autor książek z cyklu Kroniki Żelaznego Druida, serii z gatunku urban fantasy wydanej przez Del Rey. Mieszka w Kolorado ze swoją żoną, córką i psami. Strona autora: www.kevinhearne.com."


Szczegóły:

http://swiatstarwars.blogspot.com/2016/06/szczegoy-dotyczace-nowej-ksiazki-od.html

Przeczytałem

Książkę przeczytałem w 3 dni, czytając wieczorami po 100 stron. Ogólnie rzecz biorąc, podobała mi się w kwestii przygód tam opisywanych i kończąc rozdział, już nie mogłem się doczekać co będzie dalej. W tym aspekcie książka przypomina Lordowie Sithów i Tarkina, gdzie akcja była w miarę dynamiczna. W pozostałych książkach nowego kanonu występuje wiele fragmentów, długich dość nudnych opisów, niewiele wnoszących, stąd te 3 tytuły cenię sobie bardziej.

W książce dopatrzyłem się jednej nieścisłości związanej z mocą, początek spoilera unoszenie przedmiotów. Luke na Dagobah miał problemy z podniesieniem X-winga. Radził sobie z mniejszymi przedmiotami. Był sfustrowany i tłumaczył Yodzie, że uniesienie X-winga, to sprawa dużo trudniejsza, Yoda nie zaprzeczył. W książce mamy fragment rozmowy Drusil z Lukiem:
- Przeniosłeś makaron siłą umsyłu. Prawa fizyki temu zaprzeczają, więc bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie, że poruszyłeś coś innego, co poruszyło makaron.
- Och! - Givinka miała talent do definiowania problemu w sposób który zmieniał moje postrzeganie. Dzięki tej uwadze dopiero zrozumiałem, że wpłynąłem na samą Moc, nie bezpośrednio na makaron.
...
- Spróbuj poruszyć widelec w twojej misce.
- No nie wiem. Jest znacznie cięższy od makaronu.
- Mówisz o Mocy? Czy o widelcu?
- Cóż. Ja... - Jej słowa mnie zaskoczyły. Patrzyłem na to ze złej strony... Gdy poruszam widelec, tak naprawdę zamiast metalem manipuluję Mocą.

Ja to rozumiem, że nie ma znaczenia czy przesuwasz makaron, widelec, x-winga, czy SSD. Wy też?

Co do jeszcze samej Drusil - Givinki, łeb to ona ma do matematyki, jakby w środku siedział jakiś astromech.

Co mi się jeszcze podobało. Historia rodiańskiego Jedi Huulika. Od siostrzenicy tego rycerza Luke dostał jego miecz, który rozłożył dzięki czemu wiedział już z czego dokładnie ta "zabawka" się składa. To wskazówka, skąd Luke znał technikę budowania miecza, musiał ją znać, bo po Bespinie stworzył nowy.

Co do jak to ujęła Drusil - "konkubiny" Luke`a (ha, do razu mi się to z jakąś patologią skojarzyło), to cieszę się, że umarła. Mam nadzieję, że Luke przywróci zasady postępowania Jedi i będzie stronił od romansów, podobnie jak Obi Wan. Liczę też na to, że nie będzie miał żadnych dzieci.

W końcówce, gdy Nakari umiera od odłamków granata rzuconego przez jednego z łowców nagród. Luke ze złości, czuje przypływ mocy, jest w stanie lepiej ją wykorzystać, szybciej znajduje pozycje przeciwników. Widać tu wpływ CSM, jednak Luke szybko uspokaja się i wraca do harmonii. Nie dał się skusić CSM, nie wpadł w szał, ba nawet posłuchał Drusil i zastosował się do jej planu.

Podobało mi się też pisanie w pierwszej osobie.

P.S. było też kilka zabawnych momentów, w których uśmiechałem się sam do siebie. Czytanie tej książki mnie jak najbardziej relaksowało.
koniec spoilera

Recenzja

(...) "Dziedzic Jedi" to książka krótka, w moim przypadku około sto pierwszych stron ciężko się czytało, jednak kolejne rozdziały bardzo mnie wciągnęły. Na plus można zaliczyć wartką i szybką akcję i dość zaskakujące zakończenie. Minusem jest narracja pierwszoosobowa, która niestety utrudnia odbiór książki.
Ładna okłada, świetne tłumaczenie jak zwykle na najwyższym poziomie! Brawa dla Uroboros!

Ogólna ocena: 5,5/10
Fabuła: 6/10
Opis świata: 7/10
Postacie: 7/10

Cała recenzja:
http://swiatstarwars.blogspot.com/2016/07/recenzja-star-wars-dziedzic-jedi-kevin.html

Przeczytałem

tą książkę. Możnaby powiedzieć, że jest to mój pierwszy kontakt z książkowym nowym kanonem, aczkolwiek zawsze podchodziłem do tej książki jako do części EU - gdzie planowo miała zostać wydana. Nie jej wina, że nie wyszło

Na początek kilka słów o wydaniu - jest to mój pierwszy kontakt z formatem Uroborosa. Nieco większy niż Amberowski, ale też poręczny, skrzydełkowa okładka to zdecydowanie plus. Papier w porządku. Ogólnie - jest dobrze. Trochę skonfudowały mnie z początku te równania przy numerach rozdziałów, ale treść książki później wszystko wyjaśnila - w sumie fajny zabieg

"Dziedzic Jedi" to prosta przygodówka, coś co nasz największy hejter Star Wars nazwałby "zapychaczem". Zarazem jest to moja pierwsza książka Star Wars od czasu "Zagłady" Karpyshyna (2013) i pierwsza książka o kimś z wielkiej trójki/osadzona w czasach klasycznych od "Luke Skywalker i Cienie Mindora" (2010). Od tego czasu czytałem Star Warsów niewiele, głównie książki około-TORowe, czy czysty fanservice jak "Revan" czy "Darth Plagueis", gdzie człowiek się jarał ilością nawiązań, nowych faktów, wyjaśnień i ogólnie - dziwki, wóda i lasery. Stąd też jak widzicie - "Dziedzic Jedi" był moją pierwszą zwyczajną książką SW od dawna. Czy to zawyżyło, czy obniżyło mu poprzeczkę?

Okazało się, że obniżyło. Raz, że książka trafiła w dobry moment - mam obecnie przesyt ciężkich lektur. Książka prosta jak bicz, do tego w znanych mi realiach, była dokładnie tym czego potrzebowałem. Po prostu sprawiało mi przyjemność czytanie o misjach Luke`a Skywalkera.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, co w tym przypadku pasuje idealnie. Mamy więc jeden wątek - obserwujemy przygody młodego Luke`a Skywalkera, niedługo po bitwie o Yavin. Wyświechtany temat? Tak. Chociaż, i tak nie całkiem - mamy tu TYLKO Luke`a i R2, taka osobista książka jest dobrym pomysłem. Gdyby to były przygody całej wielkiej trójki - byłoby bardziej oklepanie. A że jest to okres niesamowicie napchany wydarzeniami? No cóż - to był problem na długo zanim Myszaty dorzucił swoje dwa grosze.

Książka w żaden sposób nie koliduje z EU, więc nawet najostrzejsi fanatycy starego kanonu mogą się za nią zabrać. Za to korzysta w zauważalnym stopniu z bogactwa świata Star Wars - Luke odwiedza Rodię czy Denon, przewijają się gdzieś tam w tle Zabrakowie, Cereanie, jedną z głównych bohaterek jest Givinka. Czuć, że to świat Star Wars, a nie soft reboot J.J. Abramsa.

Fabuła jest prosta, tak jak język książki, wszystko tu jest niewymagające, ale sympatyczne. Tak jakbym przeczytał niezły odcinek komiksu. Pewnie, to nic nadzwyczajnego - do czołówki starwarsowych książek temu daleko - ale tak długa przerwa od SW sprawiła, że po prostu przyjemnie mi się to czytało. Luke jest tu jeszcze niedoświadczonym wieśniakiem, rzuconym w wir wydarzeń które go przerastają, z sympatyczną dziewczyną u boku. Hearne nie jest mistrzem kreacji postaci, ale czuć było między nimi chemię, a to zawsze coś.

Ode mnie książka dostaje 7/10. Cieszę się, że dałem jej szansę. To jedyna taka spuścizna po EU w nowym kanonie, ale może kiedyś coś jeszcze dostanie ode mnie szansę? Nie wykluczam.

PS. Znalazłem chyba jeden błąd w tłumaczeniu - na stronie 55 została zachowana oryginalna nazwa statku ("Redemption"). Wygląda to o tyle dziwniej, że w tym samym zdaniu jest użyta nazwa innego statku, przetłumaczona: "...specjalnie przylecieli z okrętu dowodzenia "Redemption" na "Obietnicę"...". Poza tym - tłumaczenie pełna profeska, jak zwykle u FF

Star Wars-Dziedzic Jedi pierwszoosobowy Luke Skywalker!

"Star Wars - Dziedzic Jedi" to pierwsza książka z Nowego Kanonu, która w wìększości poświęcona jest Lukeowi Skywalkerowi, dopowiedzeniu i opisaniu jego historii w krótkim okresie czasie gdzieś pomiędzy zwycięstwem Rebelii nad Imperium w bitwie o Yavin IV a początkiem "Imperium kontratakuje". Jej narratorem, co zaskakujące, a przez to skusiłem się na książkę, jest sam Luke. Na coś takiego czekałem! Pozwala nam to na wejście w rzeczywistość "Gwiezdnych Wojen" od strony ich najważniejszej postaci. Skywalker od samego początku dość płynnie prowadzał nas przez płaszczyznę książki. Nie będę zdradzał fabuły powieści, ale powiem tyle, że Nakari Kelen, z którą Luke`a wiązało naprawdę silne uczucie, tak na niego tu wpłynęła, że kto wie czy w jakiejś mierze to dzięki niej Luke zdołał podążać ścieżką Jedi. Niniejsza powieść wprowadza rozszerzone wytłumaczenie konstrukcji i działania mieczy świetlnych oraz naukowe uzasadnienie istnienia Mocy, oparte o teorie prawdopodobieństwa i chaosu, które wyjaśnia givinka Drusil Bephorin. A wy, co sądzicie o tej pozycji?

Re: Star Wars-Dziedzic Jedi pierwszoosobowy Luke Skywalker!

Na tą książkę założono już osobny temat. Społeczność Bastionu będzie wdzięczna za umieszczanie każdego posta w odpowiednim dziale i założonym wcześniej temacie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.