Forum

TFA - alternatywny scenariusz

Cześć wszystkim,

oto alternatywna wersja fabuły Przebudzenia Mocy, zawierająca:
1) te elementy oryginału, które uważam za dobrze wymyślone (dotyczy to zwłaszcza I aktu)
2) niektóre niewykorzystane koncepcje, opisane w The Art of The Force Awakens
3) własną inwencję

Bez zbędnych wstępów zapraszam do czytania
[tekst jest dość pokaźny, więc pójdzie w kilku porcjach]

PS, dla niecierpliwych: pierwsze sekwencje są raczej zbliżone do oryginału, ale w dalszej części fabuła idzie zupełnie inną drogą
PPS: to tylko zabawa, a nie żaden wyraz niechęci wobec kinowego Przebudzenia



Dawno, dawno temu
w odległej galaktyce...

GWIEZDNE WOJNY
EPIZOD VII
PRZEBUDZENIE MOCY

Trzy dekady minęły od śmierci Imperatora
i upadku Galaktycznego Imperium.
Proklamowana wówczas Nowa Republika
przywróciła wolność i sprawiedliwość
w Galaktyce.

Mimo to, nad Republiką znów zawisła
groźba. Nieznana katastrofa dotknęła
Akademię Jedi, prowadzoną przez mistrza
Luke`a Skywalkera. Wszyscy adepci zginęli,
zaś Luke zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach.

Poznawszy lokalizację przedmiotu,
który mógłby wskazać miejsce pobytu
jej brata, Księżniczka Leia wysyła
swojego najlepszego pilota, Poego
Damerona na planetę Takodana
z tajną misją przejęcia artefaktu...


Kamera kieruje się w górę, ukazując ciemnozielony dysk planety. W jej stronę zmierza eskadra X-wingów ze złożonymi skrzydłami i insygniami Republiki na kadłubach.

SCENA 1: TAKODANA; PIRACKI PORT; ZMIERZCH
X-wingi lądują jeden po drugim w okrągłych, zagłębionych w ziemi hangarach. Wokół rozpościera się obskurne miasto, przepełnione wrzawą bójek, dziwnymi rykami i innymi niepokojącymi odgłosami. Architektura przypomina skrzyżowanie pirackiej Tortugi z kolonialnymi Indochinami. Ponad wąskimi uliczkami wznosi się dym pochodni, oświetlających osadę w szybko zapadającym tropikalnym mroku.

SCENA 2: PIRACKI PORT; ULICA
Poe Dameron wychodzi z cienia łukowatej bramy hangaru, poprawiając blaster w zawieszonej na biodrze kaburze. Nad jego ramieniem unosi się niewielki droid, BB-8. Po chwili dołączają do niego pozostali piloci w niewyróżniających się ubraniach.
POE: Bądźcie w pogotowiu. To nie może być tak proste, jak się wydaje.
PILOT: Będziemy, sir.
Idą wśród tłumu obcych istot, łowców nagród, piratów i innych szumowin.

SCENA 3: PIRACKI PORT; SIEDZIBA HANDLARZA
Poe w towarzystwie BB-8 wchodzą do pomieszczenia o niskim stropie, zagraconego dziwnymi urządzeniami i na wpół rozłożonymi droidami. Za ladą siedzi opasły, galaretowaty obcy o odstręczającej aparycji.
POE (do BB-8): Tak, wydaje mi się, że to on. Opis w każdym razie pasuje.
UNKAR PLUTT (wstaje): Czego? O tej porze nie przyjmuję klientów.
POE: Nie jesteśmy zwykłymi klientami. Chciałbym zajrzeć do twojej oferty specjalnej.
UNKAR (niepewnie): Hasło...?
POE: Alderaan.
Unkar przyzywa ich gestem. Udają się na zaplecze, gdzie handlarz wydobywa jakieś zawiniątko.
UNKAR: Najpierw kredyty. Chcę je zobaczyć.[/cytat]
POE: Trzydzieści tysięcy kredytów. Tak jak to było umówione.
BB-8 gwiżdże przeciągle. Unkar, zagarnąwszy łapczywie zapłatę, podaje Poemu zawiniątko. Wewnątrz skryta jest miniaturowa piramidka wielkości dłoni, wykonana z opalizującego, czarnego kamienia.
POE: Ho-ho. Jeśli można wiedzieć, skąd ktoś taki jak ty...
Handlarz zbliża się, wygrażając mu pięścią.
UNKAR: Nie twoja sprawa, republikaninie. Zmywajcie się stąd!
Poe żegna go pełnym ironii ukłonem. Następnie wychodzi wraz z droidem.

SCENA 4: PIRACKI PORT; ULICA
Przed wejściem do kwatery handlarza do Poego podchodzi jeden z pozostawionych na straży pilotów. Ruchem głowy wskazuje na niebo.
PILOT: Wygląda na to, że mamy towarzystwo.
POE (spogląda w ślad za nim): Czas się stąd zabierać. Do hangarów!
Ruszają gdzieś biegiem. Kamera unosi się, ukazując nocne niebo Takodany. Obok dwóch księżyców bladym, odbitym światłem jaśnieje tam kieł imperialnego Gwiezdnego Niszczyciela.

SCENA 5: NAD POWIERZCHNIĄ TAKODANY
Kilka kanciastych transporterów, w towarzystwie myśliwców TIE, z wyciem silników przebija się przez chmury planety. W dole daleko przed nimi można dostrzec światła osady.

SCENA 6: TRANSPORTER; WNĘTRZE
W ciasnym wnętrzu, wstrząsanym turbulencjami, w równych rzędach stoją gotowi do walki szturmowcy. Na ich białych pancerzach widnieje symbol starego imperialnego rodu Ren. Dowodzi nimi wysoki szturmowiec w chromowanej zbroi – kapitan Phasma.
PHASMA: Przygotujcie się! Te szumowiny będą stawiać opór.
Rampa ładowni opada, ukazując pędzącą w dole, pogrążoną w mroku dżunglę.

SCENA 7: PIRACKI PORT; ULICA
Dziko wyglądająca istota spogląda w górę i warczy, obnażając kły. Dobywa blastera. Wokół, uzbrojone zbiry wszelakiej proweniencji idą w jej ślady, pokrzykując.

SCENA 8: PIRACKI PORT
Transportery lądują na niskich, płaskich dachach budynków. Wysypują się z nich szturmowcy, natychmiast wdając się w wymianę ognia z tubylcami. Przelatujące w górze myśliwce ostrzeliwują hangary, zamieniając oczekujące wewnątrz X-wingi w kule ognia. Phasma wychodzi z transportowca i na czele swojego oddziału rozpoczyna metodyczne oczyszczanie ulic.
PHASMA: Znaleźć szpiegów! Odciąć im drogi ucieczki!

SCENA 9: PIRACKI PORT; ZAUŁEK
Wszędzie wokół rozlegają się okrzyki i odgłosy blasterowych strzałów. Poe, zdyszany, przystaje. Obok niego, popiskując pytająco, zawisa BB-8.
POE (wyciągając zawiniątko): Masz! Weź to. Przynajmniej tobie może uda się wymknąć.
Wkłada przedmiot do skrytki droida.
POE: Leć! Do lasu, tam będziesz bezpieczny!
Odwraca się w stronę ulicy, gdzie jeden z jego pilotów pada właśnie trafiony blasterową wiązką. Z okrzykiem, Poe rusza do walki, ale zatrzymuje się, widząc, że zostali otoczeni, a szturmowcy trzymają jego ludzi na muszce.

SCENA 10: PIRACKI PORT
Ponad osadą, niczym monstrualny nietoperz, zawisa prom typu Upsilon. Zniżając się, składa skrzydła. Rampa opada i z wnętrza wyłania się zakapturzona postać w czarnej masce. To Kylo Ren. W milczeniu spogląda na pojmanych pilotów.
Podchodzi Phasma na czele żołnierzy. Dwóch szturmowców przyciąga ze sobą opierającego się i krzyczącego Unkara Plutta.

PHASMA: Sir. To handlarz, który przekazał rebeliantom artefakt.
UNKAR (przerażony): Oni... Zmusili mnie! Grozili mi śmiercią!
KYLO (obracając się do Poego): Pytanie, czy nadal go mają...
Nieznacznym gestem Kylo przywołuje do siebie szturmowców.
KYLO: Przeszukać ich i zabrać na mój statek.
Spogląda na Unkara Plutta.
PHASMA: Co zrobić ze zdrajcą, sir?
Ren dobywa miecza świetlnego. Krzyżowa klinga wykwita pałającym wściekle promieniem. Kylo unosi broń i bez słowa ścina głowę Unkara.
KYLO: Pani kapitan?
PHASMA: Tak, sir?
KYLO: Wypalcie tę norę do nagiej ziemi.
PHASMA (z satysfakcją): Tak jest!
Kylo wyłącza miecz i w ślad za jeńcami wchodzi na pokład promu w asyście szturmowców. Prom odlatuje. Pojawiają się szturmowcy z miotaczami ognia, rozpętując wokół pożogę zniszczenia. Z pobliskiego budynku wybiegają, płonąc, jakieś humanoidalne istoty. Jedna z nich biegnie w stronę grupki szturmowców. Któryś z nich w ostatnim momencie zabija ją strzałem z blastera. Istota pada martwa na ziemię, wciąż trawiona płomieniami, a szturmowiec stoi nad nią, wyraźnie wstrząśnięty, nie reagując, gdy wokół wywiązuje się kolejna strzelanina. Z oddalenia obserwuje go kapitan Phasma.

SCENA 11: KOSMOS NAD TAKODANĄ
Prom kosmiczny w towarzystwie eskadry TIE zbliża się do wiszącego na orbicie Finalizatora, okrętu flagowego Rena. Gwiezdny Niszczyciel jest ogromny, wypełnia większość kadru.

SCENA 12: FINALIZATOR; SALA PRZESŁUCHAŃ
Poe siedzi w fotelu tortur, przykuty do niego stalowymi obręczami na nadgarstach i w kostkach. Nad nim unosi się kilka okrągłych droidów do przesłuchań. Wchodzi Kylo Ren w masce.
KYLO: Poe Dameron, czyż nie? Oto wpadł nam w ręce najlepszy rzekomo pilot Republiki. Nie spodziewałem się, żeby człowiek o takiej reputacji włóczył się po jakichś pirackich spelunkach.
Poe nie odpowiada, na jego poranionej twarzy maluje się ból.
KYLO (beztrosko): Co zatem porabiałeś na tej zapomnianej planetce? Może... wyjaśnimy to sobie?
POE (z trudem): Ode mnie... nic się nie dowiesz.
KYLO: Hmm... To samo mówili twoi towarzysze.
Wskazuje na duży ekran, który uaktywnia się, pokazując pilotów Poego, stojących w szeregu z rękami założonymi za głowy, trzymanych na celownikach szturmowców.
KYLO: Z tego co słyszałem, Poe Dameron bardzo ceni życie służących pod nim ludzi. Oni... liczą na ciebie. Chyba ich nie rozczarujesz?
Dameron z widocznym wysiłkiem spluwa mu w twarz.
POE: Nie... nie rozczaruję.
KYLO: Dobrze więc. (do komunikatora) Sierżancie, wykonać egzekucję.
Na ekranie widać, jak szturmowcy wycofują się. Chwilę potem za plecami pojmanych pilotów otwiera się śluza powietrzna. Jeńcy zostają wessani w próżnię kosmiczną.

SCENA 13: FINALIZATOR; KORYTARZ
Szturmowiec patrzy przez iluminatory na egzekucję przeprowadzoną w sąsiednim hangarze. Wstrząśnięty, odwraca się i zdejmuje hełm, dysząc ciężko.

SCENA 14: FINALIZATOR; SALA PRZESŁUCHAŃ
KYLO (do Poego): Jesteś niczym w obliczu potęgi Mocy.
Unosi dłoń w czarnej rękawicy.
KYLO: Powiesz mi, gdzie jest artefakt. Teraz.
Na twarzy Poego odciska się nieopisany ból. Krzyczy rozdzierająco.
Okrzyk niesie się echem po ponurych wnętrzach okrętu.


SCENA 15: FINALIZATOR; KORYTARZ
Kylo Ren podchodzi do stojącej w służbistej pozie kapitan Phasmy.
KYLO: Przedmiot, którego szukamy... jest w posiadaniu droida typu BB. Gdzieś na powierzchni planety.
PHASMA: Znajdziemy go, sir.

SCENA 16: FINALIZATOR; CELA POEGO
Drzwi do celi otwierają się gwałtownie. Wchodzi szturmowiec i zdejmuje hełm. Widzimy, że to ten sam chłopak, którego przeraziła uprzednio egzekucja pilotów.
FN-2187: Szybko. Zabieram cię stąd!
Poe podnosi się błyskawicznie, oprzytomniały. Marszczy czoło.
POE: Co robisz?
FN-2187: To, co należy.
Światła zaczynają migać na czerwono. Gdzieś rozbrzmiewa syrena alarmu.

SCENA 17: FINALIZATOR; KORYTARZ
FN-2187 (z powrotem w hełmie) nerwowym krokiem prowadzi gdzieś Poego , ostentacyjnie trzymając go na muszce. Wciąż słychać dźwięki alarmu. Korytarzem biegną członkowie załogi i inni szturmowcy, ale wszyscy podążają w przeciwną stronę niż dwójka bohaterów.
FN-2187: Udało mi się uruchomić alarm pożarowy w jednym z hangarów. To powinno na chwilę odwrócić ich uwagę.

SCENA 18: FINALIZATOR; HANGAR
Wchodzą do wielkiego hangaru, wypełnionego myśliwcami TIE. Większość wisi podwieszona w równych rzędach na specjalnych stelażach. Kilka, w tym oznaczony czerwonymi symbolami dwuosobowy myśliwiec sił specjalnych, stoi na płycie hangaru z podłączonymi pompami paliwowymi.
FN-2187: Umiesz tym latać?
POE: Umiem latać wszystkim.
Podchodzą do myśliwca sił specjalnych. Na twarzy Poego powoli wykwita szeroki uśmiech.
POE: To się może udać.
FN-2187 (niepewnie, ale z nadzieją): Tak...?
Niezauważeni przez nikogo, wsiadają do podwójnego kokpitu.

SCENA 19: MYŚLIWIEC TIE; KOKPIT
Poe błyskawicznie przełącza jakieś kontrolki i chwyta za stery. Już mają wystartować, gdy coś potężnie wstrząsa statkiem.
FN-2187: Co jest?
POE: Nie odłączyliśmy pompy. Pracuję nad tym!
FN-2187: Pospiesz się!
POE: Moment!

SCENA 20: FINALIZATOR; POMIESZCZENIE KONTROLNE HANGARU
Przy konsolach siedzi ubrana na czarno obsługa techniczna, nadzorowana przez oficera.
TECHNIK: Mam tutaj nieautoryzowany start myśliwca.
Spoglądają przez iluminator na wnętrze hangaru, gdzie myśliwiec TIE szarpie się z przewodami pompy.
PORUCZNIK: Powstrzymać ich!

SCENA 21: MYŚLIWIEC TIE; KOKPIT
POE: Zrobione!
Pewnie chwyta za stery. FN-2187 wydaje krótki okrzyk radości i łapie za tylne działko blasterowe myśliwca.

SCENA 22: FINALIZATOR; HANGAR
TIE sił specjalnych wystrzeliwuje do przodu z wyciem silników. Tylne działko omiata blasterowym ogniem hangar, zmieniając zgromadzone w nim puste TIE w wielką kupę złomu.

SCENA 23: MYŚLIWIEC TIE; KOKPIT
FN-2187: Udało nam się!
POE: Tak, zrobiliśmy to. Jestem Poe Dameron.
FN-2187: Miło mi, Poe.
POE: Jak ciebie nazywają?
FN-2187: FN-2187.
POE: Eee... Będę cię nazywał Finn. Dobra?
FN-2187: Finn? Finn. Jasne.
POE: Dzięki za uratowanie życia, Finn.

SCENA 24: KOSMOS NAD TAKODANĄ
Z burty Gwiezdnego Niszczyciela wystrzeliwują dwie torpedy i mkną w stronę uciekającego myśliwca, pozostawiając za sobą błękitne smugi. W tle widzimy myśliwce TIE startujące w ślad za nimi z pozostałych hangarów.

SCENA 25: MYŚLIWIEC TIE; KOKPIT
POE: Trzymaj się!

SCENA 26: KOSMOS NAD TAKODANĄ
Dameron wykonuje ostry skręt myśliwcem, kierując się w stronę niewielkiego księżyca planety, poznaczonego licznymi kraterami. Zbliżając się do jego powierzchni, wchodzi nagle w korkociąg. Jedna z podążających za nimi torped traci stabilność i z błyskiem eksplozji uderza w powierzchnię księżyca. Drugą strąca strzał z działka obsługiwanego przez Finna.

SCENA 27: MYŚLIWIEC TIE; KOKPIT
FINN: Tak!
POE: Dobra robota!

SCENA 28: KOSMOS NAD TAKODANĄ
Doganiają ich wysłane w pościg myśliwce TIE i otwierają ogień.

SCENA 29: MYŚLIWIEC TIE; KOKPIT
POE: Strzelaj, Finn!
Dezerter ściska kontrolki działka blasterowego, ale nie pociąga za spust. Na jego twarzy maluje się rozterka.
FINN: Nie mogę.
POE: Co?! Finn, co z tobą?
FINN (po chwili, z trudem): Poe... Ja się wychowałem z tymi ludźmi!
Coś wstrząsa myśliwcem. Do wnętrza sypią się iskry.
POE (kręcąc głową): Oni, zdaje się, nie mają takich dylematów.
FINN: Wybacz, Poe, ale...
POE (pojednawczo): Dobra, jasne. Jakoś sobie...
Kolejny wstrząs, znacznie potężniejszy od poprzedniego. Konsole sterownicze stają w płomieniach.

SCENA 30: KOSMOS NAD TAKODANĄ
Myśliwiec Poego i Finna, trafiony w jeden z paneli bocznych, koziołkując, spada gwałtownie w atmosferę. Ciągnie za sobą długi ogon z dymu i płomieni.

SCENA 31: TAKODANA; WRAK GWIEZDNEGO NISZCZYCIELA; PLENER
Ponad bujnym poszyciem dżungli góruje ikoniczny kadłub imperialnego Niszczyciela. Ze wszystkich stron wspina się na niego agresywnie rozrastająca się tropikalna flora. W niektórych miejscach roślinność przebija od wewnątrz płyty kadłuba. Z roztrzaskanych generatorów tarcz na szczycie wieży mostka zrywają się do lotu stada jakichś kolorowych stworzeń. Poniżej widzimy masywne pnącza, przypominające nieco figowiec, po których wspina się jakaś postać, mikroskopijna w obliczu monumentalnego wraku.

SCENA 32: TAKODANA; WRAK GWIEZDNEGO NISZCZYCIELA; WNĘTRZE
Postać spuszcza się po lianie do przepastnego wnętrza, mogącego stanowić niegdyś hangar Niszczyciela. Gdy ląduje na gęstym, zgniłozielonym kobiercu mchów, płosząc kolejne stado barwnych fynocków, dostrzegamy, że jest to młoda kobieta. Ze znawstwem przeszukuje zaułki zniszczonego hangaru, wydobywając spod plątaniny roślin różne części. Te zupełnie przerdzewiałe odrzuca, zaś użyteczne chowa do przewieszonej przez ramię torby. Przemieszcza się pomiędzy plamami światła, przeświecającego przez wyrwy w kadłubie. Pomiędzy nimi wnętrze spowija półmrok, rozświetlany jedynie słabym, purpurowym blaskiem bioluminescencyjnych grzybów. W końcu dziewczyna odwraca się i wspina po rumowisku stopionego żużlu w stronę widocznej powyżej dziury, zza której błyska dzienne światło.

SCENA 33: TAKODANA; WRAK GWIEZDNEGO NISZCZYCIELA; PLENER
Wydostawszy się na zewnątrz, dziewczyna podchodzi do pozostawionego nieopodal repulsorowego śmigacza. Zawiesza torbę przy siedzeniu i zakłada kapelusz z szerokim rondem, przywodzący na myśl tropikalne regiony Azji. Wskakuje na siodełko śmigacza, po czym rusza naprzód gwałtownym zrywem. Gdy leci poprzez dżunglę, z drogi uciekają jej egzotyczne zwierzęta wszelkich kształtów i rozmiarów.

SCENA 34: TAKODANA; JEZIORO
Rey mknie na śmigaczu ponad powierzchnią rozległego jeziora, pozostawiając za sobą tryskający wysoko pióropusz wody. W tle widzimy, że jezioro poznaczone jest wrakami myśliwców i maszyn kroczących typu AT-AT. Niektóre spośród tych ostatnich, choć przeżarte korozją niemal na wylot, wciąż trzymają się na nogach, górując ponad taflą jeziora niczym milczący strażnicy przeszłości.

SCENA 35: TAKODANA; RUINY PIRACKIEGO PORTU
Dziewczyna zatrzymuje śmigacz. Zbliżenie na jej twarz ukazuje, że zupełnie nie spodziewała się widoku wypalonych zgliszcz, śladu działalności wojsk Rena. Waha się przez chwilę, w końcu z zaciętym wyrazem twarzy zawraca śmigacz. Już ma ruszyć w drogę powrotną, gdy dostrzega unoszącego się i popiskującego BB-8.
REY: Widziałeś, co tu się stało?
Droid jedynie gwiżdże cicho w odpowiedzi.
REY: Tak czy inaczej, wygląda na to, że oboje nie mamy tu już czego szukać.
BB-8 podlatuje, gaworząc coś niezrozumiale i siada na jej śmigaczu.
REY: Co ty...? ([cytat]wzdychając) Niech ci będzie. W sumie to brakowało mi jakiegoś towarzystwa. Jestem Rey.
BB-8 odpowiada jej w swoim niezrozumiałym języku. Dziewczyna uśmiecha się, po czym razem ruszają z powrotem w głąb dżungli.

SCENA 36: TAKODANA; BRZEG JEZIORA
Rey spowalnia śmigacz, podlatując do leżącego na brzegu powalonego na kolana wraku AT-AT. Zsiada i zdejmuje z maszyny swoją torbę. BB-8 unosi się nad jej ramieniem.
REY: Czuj się jak u siebie w domu.
Odsłania jakąś płachtę, zasłaniającą podziurawione podbrzusze transportera i wchodzi do wnętrza. Rzuca torbę w kąt. Podchodzi do ściany z wydrapanymi znakami, każdy odliczający jeden dzień tutaj spędzony. Znaków są tysiące. Dodaje kolejny i sięga po torbę, zaczynając ją rozpakowywac.

SCENA 37: FINALIZATOR; SKRZYŻOWANIE KORYTARZY
Do grupki oficerów podchodzi gniewnym krokiem kapitan Phasma. Jeden z nich, w mundurze sierżanta, staje jej naprzeciw z nerwowym salutem.
PHASMA: Kto?! Chcę wiedzieć, kto zdradził!
SIERŻANT: To FN-2187, sir... Z pani oddziału.
Phasma odwraca się od nich z furią. Zaciska pięści w chromowanych rękawicach.
SIERŻANT (kontynuując niepewnie): Próbujemy zlokalizować porwany myśliwiec. Sprawę utrudnia bujna...
PHASMA (głos przepełniony jadem): Dosięgnie go sprawiedliwość. Prędzej czy później.

SCENA 38: TAKODANA; POLANA W LESIE DESZCZOWYM
Finn otwiera oczy... i krzyczy przestraszony, widząc nad sobą twarz obcej istoty i sięgającą ku niemu czteropalczastą dłoń. Plemienne ozdoby i malunki na wychudzonym ciele stworzenia sugerują, że mamy do czynienia z jakimś rodzajem szamana. Wycofuje rękę, jakby spłoszony okrzykiem chłopaka. Finn uspokaja się na moment, lecz nagle orientuje się, że otacza go cała grupa podobnych stworów, nucąc coś miarowymi głosami. Z kolejnym okrzykiem zrywa się na równe nogi. Dopiero wtedy dostrzega, że pokryty jest takimi samymi rytualnymi wzorami, co szaman i inni kosmici, a w ręku kurczowo ściska kurtkę Damerona.
FINN (gestykulując chaotycznie): Coście za jedni? Gdzie ja jestem? (rozgląda się z ponurą miną) Rozbiłem się... Poe! Gdzie on jest?! Rozumiecie mnie?
Pokazuje szamanowi kurtkę, potrząsając nią przed jego twarzą. Bez odpowiedzi.
FINN: Statek! Zaprowadźcie mnie do niego!
Gestami usiłuje pokazać spadający i rozbijający się myśliwiec, wydając przy tym dźwięki w jego mniemaniu naśladujące odgłos silników TIE. Istoty ożywiają się.
FINN: Tak! Tak! Prowadźcie!

SCENA 39: TAKODANA; BAGNO
Docierają na krawędź bulgoczącego trzęsawiska dokładnie w momencie, gdy ostatnie szczątki myśliwca znikają, zapadając się w błoto. Finn staje na krawędzi bagna, zdruzgotany.
FINN: Poeee!!
Stoi przez chwilę w ponurym milczeniu. Istoty tłoczą się za jego plecami, szumiąc i poćwierkując z zaciekawieniem.
FINN (wzdycha): Muszę się stąd wydostać.
Obraca się, gestykulując w stronę otaczających go obcych.
FINN: Zaprowadźcie mnie do jakiejś... cywilizacji! Tak! Ludzie! (wskazuje na siebie) Zabierzcie mnie do takich jak ja!
Raz jeszcze grupa istot pod wodzą szamana zagłębia się w gęstwine. Finn, naciągnąwszy na siebie kurtkę Poego, rusza za nimi.

SCENA 40: FINALIZATOR; PRYWATNE KWATERY RENA
W kadrze widzimy długi korytarz, który Kylo przemierza niespiesznym krokiem. Wnętrze, wyłożone czerwonymi obiciami z symbolami rodowymi Ren nie przypomina surowych imperialnych pomieszczeń. Po obu stronach korytarza, niby w muzeum, rozłożone są przeróżne artefakty – zbroje, dzieła sztuki, egzotyczne bronie – ze wszystkich epok i stron Galaktyki. Niektóre sprawiają wrażenie bardzo starożytnych. Kylo ignoruje je jednak, zatrzymując się dopiero przed umieszczonym na honorowym miejscu postumencie. Na nim spoczywa przepalony hełm lorda Vadera. Kylo w milczeniu siada naprzeciw reliktu i zdejmuje własną maskę.
KYLO (do kogoś spoza kadru, spoglądając na hełm): Osiągnął tak wiele, a zgubiły go uczucia...
U jego boku pojawia się Montross, starzec w prostej, szarej szacie.
MONTROSS (VON SYDOW): Niekiedy tylko one chronią nas przed staniem się czymś... od czego wolelibyśmy raczej uciec. Egzekucja bezbronnych jeńców? Nie zwykłeś tak postępować, panie.
KYLO: Przez lata służyłeś wiernie mojej rodzinie, Montross. Dlatego ważę sobie twoje słowa. Ale dziś nie jest dobry czas, aby podważać me rozkazy.
Montross w milczeniu skłania lekko głowę.
KYLO (kontynuuje): Ta planeta... Z całej wielkiej Galaktyki to akurat tutaj los przywiódł mnie ponownie. Ironiczne, czyż nie?
MONTROSS: Ścieżki Mocy... lubią zataczać kręgi.
KYLO: Miałem go już niemal w swoich rękach. Artefakt. Ale znowu mi się wymknął.
MONTROSS: Naprawdę sądzisz, że doprowadzi cię do mistrza Skywalkera?
KYLO: Doprowadzi mnie tam, gdzie i Skywalker podążył. W miejsce, które poprzysiągłem sobie znaleźć... tamtego dnia.
MONTROSS: Nie trzeba już tego wspominać, panie.
KYLO: Obawiam się, że wręcz przeciwnie. Montross... Te stare wizje... powróciły.
Stary sługa unosi głowę z niepokojem wypisanym na twarzy.
KYLO (z naciskiem): Musimy przejąć ten artefakt.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.