Forum

Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Możliwe że zaczynam dość kontrowersyjny temat, zapewne parokrotnie podejmowany już przy okazji innych dyskusji. Wszyscy wiemy o aktualnym trendzie Hollywood (nie tylko tam), związanym z obecnością poprawności politycznej w showbiznesie. Wielokrotnie spotkaliśmy się z "wymuszonymi" zmianami w produkowanych filmach, gdzie wybierano czarnego aktora do roli, gdzie w pierwowzorze występowała postać o białej karnacji. Tego typu urozmaicenie nie ominęło również "Gwiezdnych wojen", wystarczy spojrzeć na obsadę TFA, RO i TLJ. Uprzedzę jednak zawczasu, że te zmiany mi nie przeszkadzają, jeśli są one fabularnie uprawomocnione. A w przypadku nowych filmów pod egidą Disneya, tworzone są nowe filmy, oparte na nowych historiach (no może niekoniecznie) i z nowymi postaciami. Dlatego też wprowadzanie osób o odmiennej karnacji, niż biały, mi osobiście nie przeszkadza. I tyle w kwestii "poprawności politycznej", która dotyczy naszego świata.

Z tą praktyką w uniwersum "Gwiezdnych wojen" chciałbym przejść jednak na poziom wyższy. W naszym świecie lamentuje się na temat koloru skóry, jednak uniwersum SW jest bogatszym zbiorem gatunkowym i moim zdaniem, szczytem hipokryzji ze strony Disneya (no bo ktoś narzuca politykę) jest kompletne lekceważenie obcych ras, przy planowaniu historii i głównej obsady filmów. No bo komu szkodzi obecność Twi`leków, Zeltronów, Zabraków (wiem Maul) czy każdej innej wszechobecnej rasy w galaktyce. Stop rasizmowi w "Gwiezdnych wojnach", domagajmy się większego udziału obcych w tworzonych historiach i w głównych obsadach nadchodzących filmach. Disney wstydź się, buuuuuu... .

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Również chętnie zobaczyłbym Twi`leka, Rodianina czy nawet Weequaya jako jednego z glownych bohaterów, ale mysle ze najwiekszy problem tkwi w pieniadzach i czasie. Główny bohater zrobiony full CGI to masa wydanej kasy i czasu animatorow/grafików. A poza tym bardziej ryzykowna opcja dla wydawcy.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Ale kto powiedział, ze to musi być full CGI? Przecież te rasy które wymieniłeś były np. zawsze robione za pomocą kostiumów.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Ale nie jako glowna postac ze zblizeniami na twarz, skomplikowanymi animacjami, itd. I puppetami i CGI da sie to zrobic ale wymaga to o wiele wiecej czasu.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

To chyba nie doceniasz charakteryzacji . Wydaje mi się, że np. Twilleków, czy inną z grubsza przypominającą ludzi rasę dałoby się bez problemu zrobić.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Aayla była całkiem dobrze "zrobiona" w RotS

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Doceniam. Ale w dalszym ciągu to dużo wiecej roboty niz zrobic fryzure Rey czy Kylo.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Owszem więcej, ale podejrzewam, że koszta charakteryzacji takiej postaci wynoszą mniej niż np. pomniejsze potyczki, czy nawet stworzenie jednego małego pomieszczenia . Do tego weźmy pod uwagę, że Disneya po prostu na to stać. Wniosek? Taki film (jeśli chodzi tylko o kwestię kosmity jako głównego bohatera) nie sprawiłby większych problemów.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Koszt godziny pracy studia graficznego ~100 do 150$ czyli co najmniej dwa (do trzech) razy tyle co koszt pracy charakteryzatorki. Dlatego te wszystkie łoking dedy są sobione bez CGI. Bo taniej. A dobry charakteryzator potrafi zrobić nawet skomplikowaną postać lepiej niż CGI. Przy czym Twillekanka czy inna Togruta do skomplikowanych nie należą, o Zabraku czy Deavaronianinie to nie ma co nawet co wspominać - łatwizna.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Wtedy zawsze dobrze przypomnieć sobie filmy Marvela i takie postacie jak Groot czy Rocket.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Mały tańczący w doniczce Grootek jest przeuroczy. Ale chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu postaci, które w kółko powtarzają jedno i to samo słowo.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

On mówi więcej słów. Wiedziałabyś gdybyś obejrzała przed hejtowaniem.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Ten wątek można zakończyć przypomnieniem, że w pierwotnej wersji ANH Han miał być czarny, ale Lucas doszedł do wniosku, że widownia źle zareaguje na wprowadzony do scenariusza flirt z Leią (która notabene mogła być Azjatką).

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Ja tam nie mam nic przeciwko takiemu filmowi. Nawet chętnie bym zobaczył z jedną taką obcą

http://www.imdb.com/title/tt6857198/mediaviewer/rm3938724352

Tylko raczej w wersji Disneya jako spin-off

PS. Polityczna poprawność to ZUO.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Oczywiście w znacznej części kręcone na Felucji

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Popieram w 100%!!!
Myślę, że w końcu coś się zmieni - kropla (Valerian) drąży skałę. Podobnie było z "Piątym elementem", który miał wpływ na PT i inne filmy.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Tak szczerze mówiąc, to mi to zupełnie nie przeszkadza. Nawet więcej, chciałabym, żeby w głównych rolach byli tylko ludzie, a nie inne istoty. Bohaterami ludzkimi przejmuję się bardziej i bardziej do mnie przemawiają niż komputerowe istoty o dziwnym wyglądzie. Takie istoty mogą być na dalszym planie.
Ale rozumiem, że wielu fanom to może przeszkadzać.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Dla mnie większym problemem jest to, że co trylogia to inni obcy, a stare gatunki pojawiają się strasznie rzadko (a przynajmniej mi się tak wydaje). Ja wiem, twórcy chcą wprowadzać coś nowego, pokazać jak wiele jest ras, ale nie powinni zapominać o starych. Natomiast film w którym głównym bohaterem byłby Rodianin, czy jakiś inny Zabrak? Czemu nie, np. pasowaliby do filmu o łowcach nagród.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

-Natomiast film w którym głównym bohaterem byłby Rodianin, czy jakiś inny Zabrak? Czemu nie, np. pasowaliby do filmu o łowcach nagród.

A, no tak, bo jak Rodianin albo Zabrak to od razu łowca nagród, tak? No nieźle...

Ale tak na serio, to kolorowi aktorzy/postacie nie sprawiają mi żadnych problemów - miałoby być ich więcej - spoko.

Co do głównego bohatera-obcego, to ile CGI jest raczej średnim pomysłem, to kostium + makijaż/charakteryzacja byłaby bardzo fajna (zawsze doceniam oryginalne, filmowe przebrania).

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

"-Natomiast film w którym głównym bohaterem byłby Rodianin, czy jakiś inny Zabrak? Czemu nie, np. pasowaliby do filmu o łowcach nagród.

A, no tak, bo jak Rodianin albo Zabrak to od razu łowca nagród, tak? No nieźle..."

Kurde to samo sobie pomyślałem, ale miałem nadzieję, że nikt nie zauważy . A tak na serio to w sumie o czym może być film SW? Tzn. wiem, że można w to uniwersum dać jakikolwiek gatunek, ale chodzi mi o to, aby się sprzedał i aby fani byli zadowoleni (np. z filmu romansie między Zabrakiem, a Rodianinem chyba by nie byli ). Łowcy, piraci, różne środowiska przestępcze itp. w SW są chyba dla większości ciekawym tematem, a ze wstawieniem tam obcych nie byłoby problemu (w sumie można by pokazać gangi które nie tolerują ludzi i walczą przeciwko nim). Z przyczyn wiadomych obcy nie mogą być głównymi bohaterami najnowszej trylogii, gdyż ci zostali już wybrani (aczkolwiek mogliby zamiast takiej ludzkiej Rose wstawić postać nie będącą człowiekiem).

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Bardzo dobry temat, warto zbiorczo ująć wszystkie albo przynajmniej większość argumentów, które - tak jak mówisz - już się pojawiały od czasu do czasu w różnych wątkach.

To, co Disney zrobił bardzo fajnego to dodanie aktorów o azjatyckiej urodzie do Star Wars. Według mnie skrajnym niedopatrzeniem było pominięcie żółtej karnacji w filmach z serii, co naprawia Disney. Nie było bowiem żadnego powodu, dla którego akurat uroda azjatycka miała nie mieć swojej reprezentacji w Galaktyce. Stąd niesamowicie ucieszyłem się widząc tego typu postaci najpierw w "Przebudzeniu Mocy", potem w "Łotrze 1". Trend zostanie zachowany, bo jedna z ważniejszych nowych postaci "Ostatniego Jedi" też będzie miała żółtą karnację.

Jednakże oprócz plusów działania Disneya mamy też minusy... gdzie się podziały inne niż ludzie rasy w Gwiezdnych Wojnach? Mamy przedstawicieli nowych ras, ale stare rasy pojawiają się jak już to tylko w skali wręcz mikroskopijnej. Gdzie się podziały liczne w całej Galaktyce Twi`lekowie albo Rodianie? Mam nadzieję, że zostanie to naprawione w dalszych filmach, bo według mnie szkodliwym dla serii byłoby zostawienie tychże ras (kultowych przecież dla fandomu Star Wars) książkom, komiksom i serialom animowanym. Te media są także dobre, ale ignorowanie takich Twi`leków w filmach zaburza odbiór całego uniwersum u widza - w poprzednich filmach mamy wielu przedstawicieli różnych ras, w książkach i komiksach także, a nagle w najnowszych filmach są właściwie tylko ludzie, ewentualnie jacyś nowi kosmici, a przedstawiciele "starych ras" niebędących ludźmi to postaci ukazane w poprzednich filmach (np. Chewie czy Ackbar).

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

- stare rasy pojawiają się jak już to tylko w skali wręcz mikroskopijnej

I tu pojawia się pytanie w czym stare rasy są lepsze od nowych? To po prostu kwestia przyzwyczajenia w stylu inżyniera Mamonia, a po części inna forma typowego zachowania "ale jak to, czemu bohaterowie nie są białymi facetami?"

Sam wzdycham za formami życia odbiegającymi od typowo ziemskich kanonów budowy (zarówno dominujących w SW antropoidalnych, jak i innych), ale w SW to chyba byłaby zbyt wielka rewolucja.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Aktualny Disney/Lucasfilm wzoruje się podobno na Oryginalnej trylogii i jakoś po ilości wykorzystanych obcych tego nie widać.

Może policzmy jakie znane nam gatunki obcych pojawiały się w nowych filmach.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Na Oryginalnej Trylogii wzorują się tylko w zakresie fabuły.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Czy ja wiem. W ANH praktycznie wszystkie obce rasy pojawiały się wyłącznie na Tatooine. Po za Chewie`m, ani wśród Rebelii, ani wśród Imperium nie było żadnego nie-człowieka. Można wręcz powiedzieć, że TFA tu góruje, bo nie tylko powtórzyli scenę z kantyny, to jeszcze Ci obcy przewijają się tu i ówdzie przez cały film.

Lepsze?

bartoszcze napisał:
w czym stare rasy są lepsze od nowych? To po prostu kwestia przyzwyczajenia w stylu inżyniera Mamonia
-----------------------
A kto mówi, że są lepsze? Nie o to chodzi. Rzecz w tym, że jeśli ciągle wrzucają nowe rasy, a zero starych, to powoli siada ciągłość uniwersum, łączność z poprzednimi filmami. Może dla Ciebie to nie jest ważne, ale dla mnie na przykład bardzo. Popatrz, jak idealnie zrobił to Lucas w Prequelach, gdzie była dobra równowaga między nowo wprowadzanymi rasami, a tymi znanymi ze Starej Trylogii. I czuło się, że to jest to samo uniwersum w ten sposób. W TFA i RO jest z tym nieco biednie. Jasne, rasy to nie jedyne kryterium wrażenia ciągłości uniwersum, ale imo jedno z ważniejszych.

może to kwestia proporcji

Ale jak są "stare" to "odgrzewany kotlet, zero wyobraźni", a jak są nowe to "brak szacunku dla tradycji i ciągłości uniwersum"

A cały czas i tak dominują ludzie (w ostateczności humanoidy)

Re: może to kwestia proporcji

Tak, rozumiem, że ciśniesz po krytykach disneyowskich SW. Załapałem. Robisz to od premiery TFA, czasami trafnie, a czasami bez ładu i składu. Bez urazy.

Problem w tym, że ode mnie nie usłyszysz nigdy, że używanie starych ras to odgrzewanie kotletów i brak wyobraźni. I mam wrażenie, że od innych krytyków Disneya również, bo oni się czepiają zupełnie innych rzeczy.

A co do dominacji ludzi... W OT była to, podejrzewam, kwestia ograniczeń technicznych. W Prequelach owa dominacja była naprawdę dobrze ukryta, bo obce rasy były WSZĘDZIE i się jej nie odczuwało. W nowych filmach ona po prostu wali po oczach. A ograniczeń technicznych wszak nie ma?

Re: może to kwestia proporcji

Zróbmy może porządną wyliczankę, jak to już gdzieś było proponowane w tym wątku...

Re: może to kwestia proporcji

Adakus proponował wymienienie wszystkich starych ras w nowych filmach. To masz na myśli? Ok, nie mam nic przeciwko. Tylko mam wrażenie, że to już zostało zrobione w tym wątku w paru postach

Re: może to kwestia proporcji

Wszystkich ras, bo nowe z czasem stają się stare
i na razie jest to porozrzucane.

Re: może to kwestia proporcji

Stare rasy pojawiają się podobnie jak w Oryginalnej trylogii, jako postacie drugoplanowe np. Ackbar czy Nien Nunb, reszta raczej nie istnieje. Chewie jest ikoniczny, więc to raczej stały element, choć mało istotny.

Re: może to kwestia proporcji

I właśnie o to chodziło w mojej wypowiedzi. Mamy Chewiego, którego nie trzeba przedstawiać. Mamy też postacie drugoplanowe jak wspomniany przez Ciebie admirał Ackbar i Nien Numb, które były obecne w poprzednich filmach i odcisnęły (jako postacie drugoplanowe!) na nich swoje piętno.

Tylko, że co innego jeśli spojrzy się nawet na tło, jakie zajmują rasy zamieszkujące Galaktykę w takim "Przebudzeniu Mocy". Jak to jest, że na różnych światach w źródłach starszych (trylogia prequeli oraz materiały związane z wojnami klonów) jest tyle ras pokroju przykładowo Twi`leków na różnych światach, a w "Przebudzeniu Mocy" już w sumie ich nie ma?

Jasne, można wspomnieć, że w oryginalnej trylogii też ich nie było za dużo pomijając Tatooine, z tym, że to było zrozumiałe chociażby jeśli spojrzeć na datę produkcji filmu oraz to, że twórcy zapewne starali się dobrze dysponować funduszami.

Można także powiedzieć, że w Epizodzie VII mamy nowe planety, na których może nie ma - dziwnym trafem - żadnego przedstawiciela ras Rodian czy Twi`leków. Dziwnym trafem, bo jakim cudem knajpa Maz Kanaty na Takodanie nie ma przedstawicieli powyższych ras? Nie chcę brzmieć jak galaktyczny rasista (;D), ale wielokrotnie reprezentanci tychże ras byli związani jak nie ze światem przestępczym, to przynajmniej z tzw. "szarą strefą". Gdzie się podziali? Czemu ich nie było na Hosnian Prime (na Ryloth przecież Twi`lekowie ostro walczyli o wolność i starorepublikańskie ideały) jeśli chodzi o dobrych Twi`leków, oraz czemu ich zabrakło na Takodanie jeśli chodzi o jakichś twi`lekańskich rzezimieszków?

Tak jak wspomniał Gunfan, takie braki nie wpływają dobrze na uniwersum, bo nie zapewniają mu ciągłości jeśli chodzi o sferę sprzed TFA i tą obejmującą TFA wraz ze wszystkim, co ma miejsce po 34 ABY. Powiem więcej - to nie tylko niezapewnianie, ale wręcz burzenie pewnej ciągłości, którą można było łatwo odczuć (mimo innego podejścia artystycznego) między filmami oryginalnej trylogii i trylogii prequeli.

Re: może to kwestia proporcji

Aż muszę zapytać: to ile ras jest w odległej galaktyce, i jakie szczególne znaczenie mają w niej Rodianie i Twi`lekowie, że bez ich udziału...

Re: może to kwestia proporcji

Nie wiem ile dokładnie, ale mogę powiedzieć, że jest tych ras bardzo, bardzo dużo.

Przykład Rodian czy Twi`leków został podany w celach lepszej ilustracji problemu, który opisywałem. Jednakże nie zostały te dwie rasy wybrane bez przyczyny. W wielu miejscach w Galaktyce widzimy przedstawicieli tych ras w przeróżnych miejscach, w których owi przedstawiciele zajmują się różnymi zajęciami (zarówno jako wolni, jak i jako niewolnicy).

W poprzednich filmach częstotliwość ich występowania nie była minimalna, co sugeruje, że byli liczni w Galaktyce, gdyż pojawiali się na całkowicie różniących się od siebie planetach (w różnym celu; trudnili się także różnymi rzeczami, ale funkcjonowali na wielu światach). Rodzi to następujące pytanie: dlaczego, gdy ponownie widzimy wiele światów, w żadnym nie ma żadnego Rodianina czy Twi`leka? Tylko przypadek, czy może niedopatrzenie, albo celowe działanie?

Dziwi mnie brak głównie reprezentantów rasy twi`lekańskiej, która to rasa przecież rozpowszechniła się w całej Galaktyce - niezależnie czy spojrzymy na stary czy nowy kanon. Wystarczy spojrzeć na filmy czy też seriale animowane z uniwersum Gwiezdnych Wojen.

Re: może to kwestia proporcji

A bierze ktoś pod uwagę że galaktyka w SW jest cholernie dużym miejscem i niekoniecznie każda rasa musi być widoczna na każdej planecie?
To tak jakby zarzucać brak ciągłości serii "Boso przez świat" Wojciecha Cejrowskiego bo w odcinkach o Meksyku jest mało/nie ma wcale murzynów, a w odcinkach o Etiopii jest mało/nie ma wcale latynosów...
Różne części historii dzieją się w różnych rejonach galaktyki i nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, że w tych miejscach spotykamy różne rasy obcych.

Re: może to kwestia proporcji

...wreszcie ktoś to napisał!

Re: może to kwestia proporcji

Porównywać Galaktykę do Cejrowskiego? Ok...

Re: może to kwestia proporcji

Raczej galaktykę do naszej planety?;p
"Boso przez świat" do filmów SW, a Cejrowskiego jak już to do Lucasa/Disneya?;p

Re: może to kwestia proporcji

Każde państwo w naszym świecie to jedna planeta w uniwersum Star Wars, ciekawa analogia.
Chciałbym jednak zauważyć, że teraz panuje ogólna tendencja do mieszania się ras, wręcz trwa propaganda. Nie żeby mnie to jakoś obchodziło, byle mieszanie się ras nie zaniżało poziomu cywilizacyjnego. A dobrze wiemy, że wymaga to jednak czasu, by ludy z krajów mniej cywilizowanych dorównały do poziomu krajów Zachodu. Choć Wschód też nie jest zły (np. Chiny).

Wracając do tematu, jeśli jesteśmy zwolennikami różnorodności i powszechności w uniwersum Star Wars, porównywalnie jak i w naszym świecie, nich to będzie przynajmniej widoczne. Dodawanie nowych ras, a jednocześnie lekceważenie tych starych, nie świadczy dobrze o rozumieniu uniwersum. Raczej jest to pęd za pokazaniem koniecznie czegoś nowego. A ukazanie takiego Twi`leka (jeden był obecny "Łotrze"..., tylko jeden), Rodianina czy Zabraka, to zawsze puszczenie oka do starych fanów.

Re: może to kwestia proporcji

Trwa propaganda mieszania ras? A nie chodzi bardziej o fakt, by te rasy były po prostu reprezentowane?

O dystrybucji starych ras w uniwersum to chyba można dyskutować po kilku filmach, a nie dwóch, gdzie akcja każdego toczy się w jakichś dziurach zaśmierdłych ;p

Re: może to kwestia proporcji

Może nie tyle państwo co dany rejon świata... A wg Ciebie ta analogia jest niesłuszna?
Zgodnie z Star Wars: Uprising ludzie pochodzą z Coruscant, i to stamtąd wyruszyli na "podbój" innych planet.
Mieszanie się ras jak najbardziej w SW ma miejsce, ot choćby wspomniane wyżej Coruscant. A jak już jesteśmy przy mieszaniu się ras, to chyba naturalne, że rasy emigrują w miejsca gdzie mają lepsze perspektywy - w SW właśnie Coruscant, światy Jądra czy stolice przestępcze jak Tatooine, a nie na zacofane zadupia typu Jakku?

Tylko ta różnorodność i powszechność nie może być źle rozumiana;/ A taka jest teraz w Waszym przypadku ;/
Przypomina mi to trochę zarzuty wobec Wiedźmina 3 któremu oberwało się za brak postaci czarnoskórych, mimo iż ciężko było o takie w średniowiecznej europie na której wzorowany jest ten świat;p
Tak samo tutaj, nie żądajmy na siłę wciskania jakieś rasy, w środowiska które niekoniecznie muszą tym rasom pasować. Co dziwnego/złego jest w tym, że w różnych częściach galaktyki występują różne rasy??
I czego jak czego, ale "puszczania oka do starych fanów" to w tych filmach czasem jest wręcz za dużo ;p

Re: może to kwestia proporcji

Nawet Nolana się czepiają za zbyt "białą" Dunkierke.

A twillekanki są po prostu popularne w galaktyce, w końcu to taka z natury "frywolna" rasa to czemu się dziwić. Nawet w RO jak w wolnej chwili terroryści coś oglądają to tańczącą twillekankę.

Re: może to kwestia proporcji

Fakt, są popularne. To jednak dalej nie tłumaczy dlaczego w każdej galaktycznej dziurze miałaby być przynajmniej jedna
Te, które są wolne raczej wybiorą bardziej cywilizowane światy, a niewolnica swoje kosztuje, w związku z tym byle kto nie może sobie na taką pozwolić

Re: może to kwestia proporcji

No wiesz, każdy działa jak umie i według możliwości. IMHO Ryloth jest ludne a biedne (i wyniszczone wojną), i najbardziej popularną szansą na polepszenie sobie życia jest wyrwanie się z tego łez padołu. Z tym że podróże międzygalaktyczne kosztują, utrzymanie się na zadupiu jest tańsze niż na Coruscant, no i każda galaktyczna dziura, nawet najbardziej zapadła ma swoich bogatych. Może i nawet im bardziej zapadła tym dysproporcje są większe.

Twillekanki to takie Bułgarki / Ukrainki naszego świata (w pewnym sensie), też niby powinny wybierać "bardziej cywilizowane kraje", a spotkamy je praktycznie wszędzie.

Re: może to kwestia proporcji

W dzisiejszych czasach czasem te "bardziej cywilizowane kraje" są mimo wszystko mniej cywilizowane;p

Weźmy również poprawkę na to, o jakich zapadłych dziurach w SW mówimy:
Jakku - planeta złomowisko, walutą jest jedzenie, prawie całkowity brak zajęć poza zbieraniem złomu
D`Qar - nie ma kompletnie nic poza bazą Ruchu Oporu
Jedha - miasto kultu religijnego z którego Imperium zrobiło kopalnię kryształów
Eadu - nieustające burze i deszcze, placówka Imperium pośrodku niczego
Scarif - niby słońce, plaża, ale brak czegokolwiek poza bazą Imperium
Takodana - bar pośrodku niczego, w jednym z najdalszych zakątków galaktyki, poza pracą w barze brak innych możliwości
Wobani - imperialny obóz pracy, zajęć może i by się dużo znalazło, ale wątpię by ktoś chciał się tam udać dobrowolnie;p

Generalnie planety które widzimy w nowych filmach nie za bardzo sprzyjają emigracji;/ Podejrzewam że większość ras wybrałaby jak słynna rodzina syryjczyków umiejscowiona w Polsce "to ja już wolę wojnę, wracamy do Syrii" ;p W związku z powyższym nie ma dla mnie nic dziwnego w tym, że na ww. planetach spotykamy głównie lokalnych, nie widzianych wcześniej obcych.

Re: może to kwestia proporcji

Wiesz, oglądając sceny w zamku Maz czy w pierścieniu Kafrene, czułem spory niedosyt. Dopuszczam występowanie ras endemicznych, ale miejsca które wymieniłem, dopraszają się o obecność ras, które obecne były w prawie każdym źródle z Legend. Nie po to przecież tyle obcych zostało wprowadzonych w Oryginalnej trylogii, by teraz zacząć tworzyć wyłącznie nowe. Aktualny trend Lucasfilmu kieruje się tworzeniem nowych ras, statków itd. (bowiem jakieś nowe zabawki należy wyprodukować), szkoda tylko że nie tyczy się to również fabuły.

Re: może to kwestia proporcji

Akurat w Kafrene Twi`lekkanka była - rozmawiała z dwójką jakiś gości

Mi nowe rasy nie przeszkadzają, ale miło byłoby zobaczyć stare też. I przede wszystkim więcej ich, więcej!

Hej, apologeci

Piszę głównie do Budziola, ale nie tylko.

Jasne, że wszystko da się logicznie wytłumaczyć. Brakuje takich a takich obcych w nowych filmach, albo ogólnie starych ras? Przecież mogło być tak, że akurat <i tu wstawiamy najrozmaitsze wyjaśnienia in-universe>.

Tyle, że ja nie patrzę teraz in universe. I Starkiller ani Adakus chyba też nie do końca. Nam chodzi o koncepcję Lucasfilmu, która póki wygląda tak, że ras dotąd znanych nie dają albo wcale (TFA), albo prawie wcale (R1). I nie chcę mówić za innych, ale ta koncepcja po prostu bardzo mi się nie podoba, z powodów, o których już w tym temacie pisałem.

Ktoś tu też napisał, że dwa filmy to za mało, by już oceniać robotę LFL na tym polu, i tego to już w ogóle nie kumam. Wg mnie dwa filmy wystarczą w zupełności.

Dla porównania, parę przykładów tego, jak to się powinno imo robić. Przykłady są ofkors z Prequeli; zakładam, że każdy sam wie, które rasy są nowe (tj. wprowadzone w Prequelach), a które były już w OT.

http://i.imgur.com/Cko5aS2.jpg

http://upload.evocdn.co.uk/cafereality/uploads/asset_image/2_429.png

http://a.dilcdn.com/bl/wp-content/uploads/sites/6/2014/11/George-and-Katie-Lucas1.png

http://www.starwars-universe.com/images/prelogie/gds_prelogie/images_E2/gds2_katieahmed2.jpg

https://lapelliculebrule.files.wordpress.com/2011/08/palpatine_on_balcony.jpg?w=723

http://fangirlblog.com/wp-content/uploads/2017/03/green-twi-lek.png

https://lumiere-a.akamaihd.net/v1/images/databank_ithorian_01_169_5974636a.jpeg?region=0%2C0%2C1560%2C878&width=768

Można? Można. A nawet wypadałoby, tak myślę.

Re: Hej, apologeci

Ja pisałam że dwa filmy. A dlaczego? Patrząc po tym co dzisiaj się toczy na forum - tak jak są zarzuty o nie dość wiarygodne przedstawianie postaci w RO czy tutaj - nie dość znanych obcych w nowych filmach - to trochę podobna parafia zarzutów. Te filmy mają dwie godziny, mają opowiedzieć historię, nakreślić jakiś stan rzeczy. Nie twierdzę że robią to bezbłędnie Wychodzą jednak z tego całkiem nieźle. Pokazują inne skrawki Galaktyki, które niekoniecznie są uczęszczane przez naszych przyjaciół z poprzednich filmów. Skoro oglądam wycinek historii, to nie oczekuję że dany film odzwierciedli nagle całą Galaktykę.

Skoro już tutaj jestem to napiszę jeszcze że jak mają mi opychać obcych w SW jak w Valerianie, to wolę Gwiezdne Wojny od Disneya.

Z boku to zaczyna wyglądać jak szukanie dziury w całym na siłę (widocznie nowy content wychodzi zbyt wolno i potrzeba dwóch filmów na rok ;P), tracąc widok na całość

Re: może to kwestia proporcji

Zauważ, że mam na uwadze fakt, iż Galaktyka to olbrzymie miejsce i niektóre rasy nie muszą być dosłownie wszędzie. Nie wiemy nawet ile dokładnie ras zamieszkuje Galaktykę i pewnie nigdy się nie dowiemy.

Ciekawi mnie natomiast brak przedstawicieli ras, które w poprzednich filmach często pojawiały się w różnych kantynach czy generalnie miejscach, gdzie można spotkać wielu przyjezdnych. Nie zarzucam braku ciągłości, ale bardziej zastanawiam się, czy to celowe działanie podparte argumentami, czy też może niedopatrzenie itd. (opisałem to w poście powyżej, nie ma sensu tego powtarzać).

Przykład z programem Wojciecha Cejrowskiego jest w mojej (nie tylko zresztą, bo Lubsok także wyraził swoją dezaprobatę) opinii nietrafiony. Przede wszystkim dlatego, że trudno porównywać tak małą różnorodność wyglądu, jaka występuje w obrębie gatunku ludzi. Różnice pomiędzy - nazwijmy go - wariantem koloru skóry (oraz wszystkimi cechami fizycznymi, które są z nim związane), są czysto kosmetyczne jeśli spojrzeć na różnice pomiędzy np. takimi ludźmi a Rodianami.

Tutaj, w Gwiezdnych Wojnach, mamy do czynienia z organizmami, które są tak odmienne, że prawdopodobnie wyklucza to nawet możliwość mieszania się. Tu nie chodzi tylko o kolor skóry czy jakieś cechy antropologiczne, które w niczym nie przeszkadzają, aby ludzie o różnych kolorach skóry mieli potomstwo. Tutaj mamy już problem tego rodzaju, czy Twi`lekowie mogą mieć dzieci na przykład z takimi Sullustianami.

Mówisz, że różne historie dzieją się w różnych rejonach Galaktyki i nie jest dziwne, że nie widzimy wszędzie wszystkich ras z poprzednich filmów czy seriali. Sęk w tym, że porównaj sobie ile różnych światów w tychże filmach i serialach było pokazanych. Następnie zobacz w jakiej częstotliwości te rasy występowały w takich Światach Jądra, czy Zewnętrznych Rubieżach itd., weź pod uwagę różne rejony Galaktyki. Następnie zobacz czym się reprezentanci nie-ludzi zajmowali i gdzie przebywali.

Potem zobacz lokacje z filmów: "Przebudzenie Mocy" oraz "Łotr 1", odhaczając planety przeznaczone wyłącznie do celów militarnych (Scarif czy cała Baza Starkiller) albo te planety, które pojawiły się dosłownie na chwilę i miały na celu pokazać konkretne wydarzenie, bez wnikania w to co się dzieje w tle (np. Eadu z "Łotra 1", które nie miało pokazywać fauny na tejże planecie).

Mamy zatem następujące ciała niebieskie: Jakku, Takodana (wraz z kantyną, to ważne!), Hosnian Prime, Jedha, Yavin 4. Na żadnym z nich nie doświadczymy (pomimo że leżały w różnych rejonach Galaktyki i miały lokacje, jak kantyna Maz Kanaty, w których aż się prosi o wielu przybyszów z odległych światów) starych ras z poprzednich filmów (a jak już to w sposób mało zauważalny, co nie miało miejsca w poprzednich filmach).

Podstawowe pytanie brzmi: dlaczego tak to wygląda i czy było to zamierzone?

Co ciekawe, jakoś populacja ludzi zwiększa się w zastraszającym tempie. Wszędzie są i rządzą na dodatek dwoma potężnymi, nawzajem zwalczającymi się obozami (rządzą jako najliczniejsza rasa obecna w tychże stronnictwach).

Re: może to kwestia proporcji

Problem nadmiaru ludzi w galaktyce jest oczywisty natomiast kwestia "czemu nie ma ras X i Y" sprowadza się do "hej, chciałbym w każdym filmie widzieć X i Y". Równie dobrze można pytać, czemu w prequelach nie było Pondy, skoro mógł być w R1 i to było fajne (za to w 3 filmach nie było żadnego Wookie).

Re: Hej, apologeci

Kathi Langley napisał:

Z boku to zaczyna wyglądać jak szukanie dziury w całym na siłę (widocznie nowy content wychodzi zbyt wolno i potrzeba dwóch filmów na rok ;P), tracąc widok na całość

-----------------------

To prawda. Teraz mamy sezon ogórkowy, od premiery R1 już minęło sporo czasu, do premiery E8 też sporo czasu, a COŚ hejtować trzeba. Dwa filmy rocznie pomogłyby lepiej zachować dynamikę naszego forum, żeby w połowie roku ludzie się nie nudzili i nie wymyślali

Swoją drogą zastanawiające jest to zjawisko nagłego odwracania się ludzi od R1, przez pół roku film był superr a teraz nagle "dostrzegłem dużo problemów"... taka rada - może nie wałkujcie każdego SW po 10 razy to nie będziecie mieć takich problemów xD

Re: może to kwestia proporcji

bartoszcze napisał:
natomiast kwestia "czemu nie ma ras X i Y" sprowadza się do "hej, chciałbym w każdym filmie widzieć X i Y". Równie dobrze można pytać, czemu w prequelach nie było Pondy, skoro mógł być w R1 i to było fajne (za to w 3 filmach nie było żadnego Wookie).
-----------------------
Ten post upewnia mnie, że Ty albo nie czytasz w ogóle naszych wypowiedzi, albo nie rozumiesz ich kompletnie. Nadal nie skumałeś, że tu nie chodzi o jakieś konkretne kilka ras, tylko o ogólne umieszczanie w nowych filmach ras stworzonych przez Lucasa? Jakichkolwiek. I nie chodzi o bohaterów z imionami, jak Ponda, Ackbar czy Chewie, tylko o bezimiennych randomów w tle. Ok, widzę, że dla Ciebie ten problem po prostu nie jest istotny, bo nadal trzeba Ci tłumaczyć podstawy. Wporzo.

Do reszty: właściwie Starkiller mnie tu wyręczył totalnie, napisał bardzo dobrego posta i ja mogę jedynie udawać, że też chciałem takiego napisać, ale mnie ubiegł

Na koniec dodam, że cała kołomyja ze starymi rasami tak mnie boli m.in. dlatego, że gdzieś tam podświadomie mam pewien lęk. Lęk o to, że Disney unika starych ras celowo, bo chce się możliwie mocno odciąć od dzieł Lucasa w filmach i pokazać, że teraz oni wszystko zrobią lepsze, sensowniejsze itp. Nawet na siłę i kosztem ciągłości uniwersum. A to jest coś, czego absolutnie bym nie chciał. Zwłaszcza, że dotyczy to tylko filmów, bo reszta źródeł bez krępacji ukazuje stare rasy w NK.

Re: Hej, apologeci

Szedało napisał:
Swoją drogą zastanawiające jest to zjawisko nagłego odwracania się ludzi od R1, przez pół roku film był superr a teraz nagle "dostrzegłem dużo problemów"... taka rada - może nie wałkujcie każdego SW po 10 razy to nie będziecie mieć takich problemów xD
-----------------------
No wai! Fakt, pojawiają się jakieś marudy, ale dla mnie R1 to nadal film roku 2016, co Star Warsom nie zdarzyło się w moim rankingu od... nigdy. (tzn. OT by się na pewno załapało, ale wtedy byłem za mały). O odwracaniu się nie ma mowy, ale na brak starych ras marudzę i marudzić będę zawsze, bo jestem do nich cholernie przywiązany.

Re: może to kwestia proporcji

Panowie ładnie wszystko opisali. Dodam od siebie, że jakby skasowali wszystko po przejęciu Disneya i tworzyli nowy content, to wówczas mieli by racjonalne podstawy do takiego procederu, który aktualnie praktykują, bez oglądania się na spuściznę Lucasa.

Re: Hej, apologeci

Gunfan napisał:

No wai! Fakt, pojawiają się jakieś marudy, ale dla mnie R1 to nadal film roku 2016, co Star Warsom nie zdarzyło się w moim rankingu od... nigdy. (tzn. OT by się na pewno załapało, ale wtedy byłem za mały). O odwracaniu się nie ma mowy, ale na brak starych ras marudzę i marudzić będę zawsze, bo jestem do nich cholernie przywiązany.

-----------------------

No dobra, dla Ciebie, ale już kilka głosów tu się pojawiło ostatnimi czasy gdzie nagle ludzie stwierdzają że R1 podoba im się mniej niż się podobało. Dla mnie to syndrom "widziałeś ten film o jeden raz za dużo"


(brak starych ras też mi się nie podoba i Cię popieram w tej kwestii)

Re: może to kwestia proporcji

W całym tym wątku nie poruszona została chyba jeszcze jedna kwestia - geografii galaktyki - co myślę, że może trochę bronić nowe filmy. Póki co dzieją się one albo na światach typowo militarnych, albo na jakichś odległych od wszystkiego innego (Jakku, Takodana), nie ma w okolicy ośrodka, z którego mogłyby przywędrować jakieś popularne rasy (nie wiemy też chyba jak przebiegają trasy nadprzestrzenne i czy w ogóle z tymi planetami jest komukolwiek po drodze). A inne, większe i ważniejsze planety (np. Hosnian Prime) były pokazane tak krótko, że nic się nie dało zobaczyć "w tle".

Nie wiem czy Lucasowi wyszło to przypadkiem, czy zaplanował to od początku, ale np. Tatooine leży blisko Rodii czy Ryloth, co może tłumaczyć wielu przedstawicieli tych ras na tej planecie.

Tu poglądowa mapka (kanoniczna):
https://jedi-bibliothek.de/blog/wp-content/uploads/2016/07/9781368003063prev1.jpg

Ale oczywiście też jestem za tym, żeby się "stare rasy" gdzieś pojawiały i przewijały w tle. Mam nadzieję, że kolejne filmy (Canto Bight!) trochę odczarują to złe wrażenie. No i w Łotrze mamy 2 Twi`leków (3, jeśli policzyć "generał Syndullę"), mała rzecz a cieszy.

I całe szczęście, że książki i komiksy nie zapominają i jednak starają się jakoś te wszystkie rasy wymieszać.

Re: może to kwestia proporcji

-Ty albo nie czytasz w ogóle naszych wypowiedzi, albo nie rozumiesz ich kompletnie

Ależ rozumiem i dlatego je skwitowałem tak jak skwitowałem. Gdyż, masz rację:

dla Ciebie ten problem po prostu nie jest istotny

bo dla percepcji nowych filmów SW jest dla mnie trzeciorzędny. Dla Was jest ważniejszy i dlatego chcieliście tego drobiazgu (choć po co z tego robić "podstawy", to już Wasza sprawa).

A że w E8 czy E9 mogłyby się i stare pojawić, to druga sprawa.

PS Jak w R1 była holo-Twi`lekanka to się liczy jako tło czy nie? (bo nie chce mi się przeglądać całego wątku, czy się do tego wprost odnosiliście)

Re: może to kwestia proporcji

Dobra, mamy Twi`leków w Łotrze, super, i co dalej.

Re: Hej, apologeci

Ja napiszę w skrócie to, co odpisałem na post Evening. Fani SW mają do RO pretensję, że jest to film dla fanów SW

Re: może to kwestia proporcji

Co dalej to się okaże w TLJ, Solo i E9
W kasynie na Canto Blight (nie przekręciłem?) może się wiele pokazać.

Re: może to kwestia proporcji

Darth Vadera widzę...

I krupierem w kasynie będzie pułkownik Gascon

Re: może to kwestia proporcji

Serio Gascon będzie krupierem?? To cudownie, uwielbiam go.💞 Doceniam że Mysza nie zrobiła z niego klauna jak JJ. 😤

Ale właściciel kasyna musi być finansowym samobójcą.

Re: może to kwestia proporcji

A przypadkiem Johnson nie mówił, że to inna rasa?

Re: może to kwestia proporcji

Princess Fantaghiro napisał:
Serio Gascon będzie krupierem??
-----------------------

Nie.

Damn.

Te linki nastrajają pesymistycznie. Starych ras zero (choć ten wysoki psowaty na pierwszym zdjęciu nieco wygląda jak Bothanin bez futra), a jeszcze te postacie są jakieś... mało starwarsowe. Ale to subiektywne wrażenie i może się zmienić.

Oby były tam jeszcze jakieś inne istoty.

Re: może to kwestia proporcji

To są jacyś sami ę ą goście, a gdzie cała obsługa?
Czekamy, chociaż rozumiem.

Re: Hej, apologeci

Fakt, większość obcych ras w nowych filmach powstała na potrzeby filmu lub została wprowadzona do kanonu już po przejęciu SW przez Disneya. Dalej mamy tam jednak:

TFA:
Kyuzo - wprowadzona w TCW
Wookiee
Sullustan
Stennes Shifter
Ottegan (mała wariacja Ithorian)
Mon Calamari

RO:
Aqualish
Dressellian
Twi`lek
Mon Calamari

9 starych (jak wyrzucisz Otteganów to 8) ras to chyba nie do końca olewanie uniwersum?

Pragnę zauważyć że projekty niszczycieli czy myśliwców były krytykowane za małą oryginalność ;p (pomimo sensu in-universe takiego stanu rzeczy). Rasy z kolei są za bardzo oryginalne?;p No ludzie, weźcie się zdecydujcie;p

Re: Hej, apologeci

Właściwie, to udowodniłeś tylko że tych starych ras jest mało. Trylogia prequeli (jakikolwiek byłby jej poziom), bardzo dobrze ukazała proporcje stare vs. nowe. Wystąpiły prawie wszystkie stare rasy wprowadzone w Oryginalnej trylogii, ale dostaliśmy też nowe. Nie mieliśmy wrażenia, że nagle zostaliśmy wrzuceniu do innej galaktyki, co może być odczuwalne w TFA.

Co do modeli statków, to już inna broszka, umotywowana raczej budowaną historią, która np. Najwyższy Porządek upodabnia do Imperium. Twórcy są leniwi i wolą zmienić trochę to co już znane i zostało kupione, i sprzedać to ponownie.

Re: może to kwestia proporcji

bartoszcze napisał:
Problem nadmiaru ludzi w galaktyce jest oczywisty natomiast kwestia "czemu nie ma ras X i Y" sprowadza się do "hej, chciałbym w każdym filmie widzieć X i Y". Równie dobrze można pytać, czemu w prequelach nie było Pondy, skoro mógł być w R1 i to było fajne (za to w 3 filmach nie było żadnego Wookie).
-----------------------
Cóż, chyba nie rozumiesz co ja i kilka osób chcieliśmy przekazać, albo nie doczytałeś naszych postów do końca.

Tutaj nie chodzi o to, że brakuje nam jakichś pojedynczych, skonkretyzowanych przedstawicieli określonych ras z określoną historią. Chodzi tutaj o przedstawicieli zbiorowości, którą bardzo trafnie nazwał Gunfan mianem "randomów w tle". Chodzi o samą możliwość zobaczenia tych dawnych, starych ras, które się przewijały przez Epizody I-VI oraz przez seriale animowane ("Wojny klonów", "Rebelianci"). Chodzi po prostu o ciągłość, o poczucie, że to jest to samo uniwersum, a nie jakaś alternatywna rzeczywistość.

Swoją drogą, bardzo dziękuję za słowa uznania, Gunfanie.

Podzielam także obawy Gunfana, co zresztą zawarłem w swoim poście zadając pytania, czy rezygnowanie w nowych filmach ze starych ras jest zamierzone czy raczej jest efektem zaniedbania. Także mam podświadomy lęk o to, że stare rasy - mimo pojawiania się w wielu innych źródłach, typu seriale, książki, komiksy - będą odsuwane w nowych filmach. Martwię się, że (cytując Gunfana): "[...] Disney unika starych ras celowo, bo chce się możliwie mocno odciąć od dzieł Lucasa w filmach i pokazać, że teraz oni wszystko zrobią lepsze, sensowniejsze itp. Nawet na siłę i kosztem ciągłości uniwersum [...]". Takie rozwiązanie absolutnie i mi by się nie spodobało. Uważam ponadto, że całe uniwersum by na tym straciło.


bartoszcze napisał:

bo dla percepcji nowych filmów SW jest dla mnie trzeciorzędny. Dla Was jest ważniejszy i dlatego chcieliście tego drobiazgu (choć po co z tego robić "podstawy", to już Wasza sprawa).
A że w E8 czy E9 mogłyby się i stare pojawić, to druga sprawa.
PS Jak w R1 była holo-Twi`lekanka to się liczy jako tło czy nie? (bo nie chce mi się przeglądać całego wątku, czy się do tego wprost odnosiliście)

-----------------------
(obciąłem w cytacie przerwy w wierszach, które były w Twoim poście, żeby ładniej się tutaj komponował )
Dla mnie to jest ważna sprawa, bo dotyka rdzenia uniwersum i tego, co odpowiada za wielokrotnie powtarzaną tutaj ciągłość. Zilustruje to roboczym przykładem: co sprawia, że oglądając "Nową nadzieję", następnie "Mroczne widmo", a potem "Łotra 1" wiesz, że akcja tych filmów rozgrywa się w odległej Galaktyce? No pewnie z napisu, ale jeśli skupić się na cechach charakterystycznych to na pewno będą to przede wszystkim miecze świetlne i powszechne wykorzystanie skrajnie futurystycznych z naszego punktu widzenia technologii.

Potem masz elementy, które spajają różne rejony Galaktyki, a które zostały zasugerowane wcześniej. Tymi elementami są np. częstotliwość występowania określonych ras (co opisałem we wcześniejszym poście, więc nie ma potrzeby pisać tego drugi raz i łączyć z motywem przedstawicieli tychże ras jako "tła"), czy struktura społeczna na danych planetach. Skoro wyjaśniłem pierwszy z powyższych elementów, to przejdę do drugiego. Co byś powiedział na to, żeby w dajmy na to Epizodzie XI planeta Tatooine była porośniętą zielenią i błękitnymi jeziorkami rajską krainą dla wszelkiej maści artystów i uczonych? Pewnie powiesz, że to szaleństwo - Tatooine to piach, Tuskeni, typy spod ciemnej gwiazdy w kantynach, farmerzy wilgoci.

Ja mogę za to powiedzieć, że Galaktyka jest długa i szeroka, obfituje ponadto w wiele różnorodnych światów. Skąd pewność, że Tatooine zawsze jest piaskowa? Może jakieś fantastyczne (ale nie fantastyczno-naukowe, bo sam koncept jak już wspomniałem jest roboczy i mnie samego śmieszy jako niedorzeczny) zjawiska pogodowe sprawiają, że przez 80 standardowych lat Tatooine jest wielką pustynią, a potem przez kolejne 80 lat zmienia się całkowicie, tak samo jak społeczeństwo? Naiwne, ale skoro wyjaśniony wcześniej problem przedstawicieli konkretnych ras, mimo presupozycji zawartej w częstotliwości ich występowania, a obecnej w poprzednich filmach czy książkach, komiksach, serialach animowanych, nie jest tak istotny, to czemu by nie potraktować podobnymi argumentami światów, które same przez się stały się synonimami siły pewnych zjawisk. Słyszysz Tatooine - widzisz piach; słyszysz Hoth - widzisz śnieg i lód; słyszysz Mustafar - widzisz lawę i opary gorącego powietrza.

Co do Twi`lekanki, to nie, nie liczy się jako tło, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni. Szczególnie, że owa Twi`lekanka to hologram, na dodatek ledwo zauważalny.

Re: Hej, apologeci

Shedao Shai napisał:

Swoją drogą zastanawiające jest to zjawisko nagłego odwracania się ludzi od R1, przez pół roku film był superr a teraz nagle "dostrzegłem dużo problemów"... taka rada - może nie wałkujcie każdego SW po 10 razy to nie będziecie mieć takich problemów xD

-----------------------
Zależy kto. Moja opinia na temat "Łotra 1" jako bardzo dobrego filmu się nie zmieniła. Owszem, jak emocje opadną po seansie i człowiek zobaczy film drugi raz, to może zwrócić uwagę na więcej rzeczy niźli wtedy, gdy oglądał to wszystko po raz pierwszy. Niemniej jednak, widząc obok plusów także minusy, jakie miał "Łotr 1" (bo nie ma filmów idealnych), moje zdanie jest mniej więcej takie samo jak po obejrzeniu tego filmu po raz pierwszy w kinie.

Na stare rasy jestem łasy

Na początek zasugeruję, żebyśmy przenieśli całą dyskusję dotyczącą starych/nowych ras i zrobili z niej osobny wątek, bo to średnio pasuje do poprawności politycznej, a rozmowa się całkiem rozrosła.

Po drugie, kontynuując kółko wzajemnej adoracji ze Starkillerem (), muszę rzec, że napisałeś kolejnego dobrego posta, mój drogi Patrzysz na sprawę identycznie jak ja, ale masz przy tym więcej cierpliwości, by wyłożyć argumenty łopatologicznie dla opornych Zdecydowanie więcej cierpliwości, niż ja

I mów mi Gufi

Ok, teraz Budziol.

Budziol napisał:
Dalej mamy tam jednak:

TFA:
Kyuzo - wprowadzona w TCW
Wookiee
Sullustan
Stennes Shifter
Ottegan (mała wariacja Ithorian)
Mon Calamari

RO:
Aqualish
Dressellian
Twi`lek
Mon Calamari

9 starych (jak wyrzucisz Otteganów to 8) ras to chyba nie do końca olewanie uniwersum?

Pragnę zauważyć że projekty niszczycieli czy myśliwców były krytykowane za małą oryginalność ;p (pomimo sensu in-universe takiego stanu rzeczy). Rasy z kolei są za bardzo oryginalne?;p No ludzie, weźcie się zdecydujcie;p

-----------------------
Z tym Dresselianinem to pojechałeś, zią. Zabawka Jyn? Musiałem sprawdzić, gdzie ten Dresselianin był, bo w filmie nie idzie go rozpoznać

Ze Stennes Shifterem to bardzo interesujące, nie wyłapałem go, to niezbyt znana rasa i niezbyt często widywana. Jako że rasy (głównie starokanoniczne) to jeden z moich koników, to widzę, iż muszę się dokształcić. Dzięki za info.

Kyuzo nie ogarniam, bo słabo znam TCW, ale doceniam.

Ottegan faktycznie nie liczę.

I teraz tak: bohaterów imiennych znanych z poprzednich filmów nie wiem czy liczyć. No bo mi chodzi, jak już tu było mówione, o randomów z tła, lub postacie nowe. Jasne, dobrze wiedzieć, że Disney łaskawie dopuszcza w swoim uniwersum istnienie Sullustian, Wookieech, Mon Calamarich i Aqualishów. Raddus pokazał, że nawet potrafią nowe postacie tworzyć w obrębie tych ras! Wow.

No i zostają Twi`lekowie, którzy faktycznie są w R1 pokazani tak, jak się to imo powinno robić. Czyli raz w tłumie, raz w bazie Sawa (ten wychudły z dziwnymi lekku) i holograficzna tancerka. No i spoko. Wincyj, pliz!

Podsumowując: coś tam się trafia czasem, ale w porównaniu do Prequeli to jest bieda straszna, a połowa to i tak znane postacie. Za to dominacja ras nowych (i ludzi) jest przytłaczająca. Popatrz na wczorajsze linki od Adakusa... Nie o take Starłorsy nic nie robiłem

Ale wiem: wszystko zależy od tego, na ile dla kogo ta kwestia jest istotna, bo to wpływa na oczekiwania.

A projekty statków to zupełnie osobny temat, rządzący się osobnymi zasadami. Btw, nie mam żadnych zastrzeżeń do statków w nowych filmach.

Re: Na stare rasy jestem łasy

Gunfan napisał:
Podsumowując: coś tam się trafia czasem, ale w porównaniu do Prequeli to jest bieda straszna, a połowa to i tak znane postacie. Za to dominacja ras nowych (i ludzi) jest przytłaczająca. Popatrz na wczorajsze linki od Adakusa... Nie o take Starłorsy nic nie robiłem

-----------------------

Dobrze że dostrzegasz że mimo wszystkie te stare rasy jakąś reprezentację w filmach mają

Co do znaczącego wzrostu dominacji ludzi (a przynajmniej w stosunku do prequeli) - mimo braku oficjalnego prawa na ten temat, w trakcie panowania Imperium ludzie byli rasą uprzywilejowaną, nic więc dziwnego że rozprzestrzenili się na praktycznie całą galaktykę. To trochę jak w II RP z Kresami, gdzie prowadziliśmy politykę kolonialną w myśl zasady "Polak Pan, a Ukrainiec cham". W związku z tym tak częsty widok ludzi w czasach imperialnych i post-imperialnych jest jak najbardziej logiczny i sensowny z punktu widzenia in-universe.

Jeśli zaś chodzi o nowe rasy, to wynika przede wszystkim z tego iż akcja nowych filmów dzieje się w nowych miejscach, dodatkowo te nowe miejsca są dosyć specyficzne i w zdecydowanej większości są obiektami militarnymi i/lub totalnymi zadupiami. To również ma sens z punktu widzenia in-universe, chociaż rozumiem że nie każdemu musi się to podobać. Ja tam mimo wszystko wolę treść nad formą

Re: Na stare rasy jestem łasy

Sądzę jednak że nowy wątek nie jest potrzebny. Niby trochę odchodzimy od idei tematu, ale nadal tyczy się on dominacji jednej grupy ras nad innymi. Choć niekoniecznie jest to związane z poprawnością polityczną, a raczej niekonsekwencja twórców.

Zostawiam to już do oceny moderatora.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Pozwolę sobie na lenistwo i przeklejenie mojego posta z fejsa:

Wczorajsza dyskusja o Phasmie uświadomiła mi, jak bardzo dżedajkowicze czerpią swoją wiedzę o świecie z jakiś g*wnoportali pokroju kwejka. A jako, że Dżedajka bawi i edukuje (a mi nie chce się za każdym razem pisać kolejnemu mądremu inaczej tego samego) kleję tego posta w ramach pasty na przyszłość. Jeżeli uderza cię lewactwo tego posta to twoja niezależna.pl gdzieś tam ->

Wielu z was narzeka, że Star Warsy padły ofiarą disnejowskiej poprawności politycznej. Bo Aftermath, bo Phasma, bo Rey, bo Jyn, bo czarni/Azjaci i tak dalej. Wielu ludzi razi to, że w uniwersum pojawia się coraz więcej postaci tego typu, co miałoby rzekomo wypierać dumnych reprezentantów białych, męskich i obowiązkowo hetero.

No, to jak już wspomniałem takie osoby to osoby o których intelekcie mam bardzo niskie mniemanie i nazywajmy rzeczy po imieniu xD

Po pierwsze, psioczenie na poprawność polityczną. Mistyczna i zła siła, spajająca lewactwo całego świata. To przecież ona odpowiada za to, że w Hollywood i popkulturze widzimy coraz więcej bohaterów homoseksualnych, `silnych i niezależnych` kobiet i całej reszty obrzydlistwa tego świata. Prawda?

No problem w tym, że g***o prawda xD
Powyższe zjawisko nie ma nic wspólnego z poprawnością polityczną xD Skoro już musisz czerpać swój światopogląd z internetów to robimy szybki risercz w googlach - co daje nam odnośnik do Słownika Języka Polskiego, który określa ją jako

>unikanie wypowiedzi lub działań, które mogłyby urazić jakąś mniejszość, np. etniczną, religijną lub seksualną

A teraz wytłumacz mi, jak stworzenie takiej Phasmy czy innego Sinjira miałoby być UNIKANIEM jakiegoś działania. Jeżeli w jakimś filmie zostaje wycięta scena wyzywania od części rowerowej/asfaltów/żółtków to fakt, jest to poprawność polityczna. Jeżeli producenci blokują w jakiejś komedii pomysł pokazania stereotypowego geja w stroju sado-maso który mówi cieniutkim głosem i najlepiej ma dildo na czole - tak, to jest poprawność. Jeżeli w filmie o Bronxie złodziejem roweru jest jakimś cudem biały to tak samo. I tak dalej, i tak dalej.

A jako protip dodam tylko, że to co cię tak boli nazywa się diversity, po polsku różnorodność - chociaż chyba częściej używa się równouprawnienia. Co można w skrócie zdefiniować jako tendencję do ukazywania w popkulturze reprezentantów wszystkich powszechnych grup.

Czym płynnie przechodzimy do kwestii tego, że Disney niszczy markę stawianiem na róznorodność.
Ty tak na serio? xD Ale rly, wytłumacz mi dlaczego uderza cię akurat to, że Phasma to kobieta a Sinjir to gej - bo nie potrafię znaleźć racjonalnego wytłumaczenia. Ich postacie (a nawet taka Rey czy Jyn) nie wypierają tego, że na pierwszym planie nadal mamy wiodące role hetero-męsko-białe. Ktoś zapewne zaraz napisałby

>eee yyy no ale Phasma to postać na siłę i bez znaczenia, wcisnęli kobietę tylko po to żeby była

No prosze cię xD W takim razie czemu nie zaczniemy psioczyć na usilne wstawianie hetero męskiego Fetta (inb4 jest mandogejem) albo czemu nie zaczniemy obwiniać Luke`a czy Anakina o bycie Mary Sue (Marian Sue?) bo biali mężczyźni musieli oczywiście mieć swojego reprezentanta. Czy to byłoby głupie? No, jeszcze jak.

I tu docieramy do clue całego problemu - jeżeli postać ma jakieś wady czy jest ch*jowa to nie ma akurat NIC wspólnego z tym jakiej jest rasy, płci czy orientacji. A ch*jowo odegrane role mają w Star Warsach naprawdę długą tradycję. Tak samo jak mają długą tradycję kompletnie nieistotnych, czasem wk*rwiających postaci.
Więc weź się dwa razy zastanów, zanim znowu napiszesz tego typu kocopoły xD

No, tyle.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

SroQ napisał:

I tu docieramy do clue całego problemu - jeżeli postać ma jakieś wady czy jest ch*jowa to nie ma akurat NIC wspólnego z tym jakiej jest rasy, płci czy orientacji. A ch*jowo odegrane role mają w Star Warsach naprawdę długą tradycję. Tak samo jak mają długą tradycję kompletnie nieistotnych, czasem wk*rwiających postaci.

-----------------------
Problem w tym, że nie masz racji, bo wystarczy wziąć na tapetę człowieka który popełnił Aftermath i jego stękanie, że ludzie nie zrozumieli geniuszu jego książki bo są homofobami i rasistami. Co z tego wynika? Spróbuj skrytykować film/powieść/kapustę w którym występują motywy "nowoczesności", a zostaniesz nazwany nazistą i hitlerowcem. Przykładów jest więcej, chociażby Moonlight czy Kraina Lodu 2

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Jak tak czytam tego posta, to zastanawiam się czy jest on skierowany serio do mnie, bo chyba się poniosło w nadinterpretacji moich "kocopołów".

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Polityczna Poprawność to ZUO. To taki sam rak, jak appertheid.

Postacie w filmach mają być CIEKAWE. Mam gdzieś że ktoś chce "50% parytetu". Niech będzie i 100% kobiet , ale niech nie będą takie jak Phasma w TFA. Nie dlatego jej nie chcę że jest "kobiecą postacią", tylko dlatego że jest po prostu nudna i fatalnie napisana.
Tak samo jest z "Diversity".

I naprawdę chciałbym zobaczyć film z jakimś fajnym "obcym" w roli głównej SW - jak Chewbacca w OT. Tutaj akurat podobają mi się FoD - bo na 7 (chyba?) bohaterek dwie to ogoniaste. I dobrze. A najbardziej to chciałbym serialu namiarę "Republic", z doskonałym zbalansowaniem ras, płci i czego tam jeszcze.

W realnym życiu jest jeszcze gorzej. Czy jak mam w dziale 5 samców to musze dwóch zwolnić (lub trzech) żeby zatrudnić kobiety? Bez oglądania się na kompetencje? musze wywalić na buk Azjatę, ojca rodziny, bo mam ich "nadreprezentację" a brakuje kogoś "latino"? Powinny decydować tylk okompetencje, a nie jakieś durne ideologie. Na dodatek sprzeczne ze sobą - bo skoro "płeć nie istnieje" (genetyka do kosza, w końcu to "jakiś klecha" wymyslił) to po co parytety czegoś, co nie istnieje?

Nb. to działa też w drugą stronę - bo ludzie potem mówią "nic nie umie, przyjelli ją/jego tylko odlatego że parytety / diversity"

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

PP traktowana jako "ma być wszystkiego proporcjonalnie" to Zuo, ale mniejsze niż "jak może być czarny szturmowiec lub złomiarka wymiataczka".

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Mi akurat czarny/żółty/pomarańczowy w zielone gwiazdki szturmowiec nic a nic nie przeszkadza, a wymiatajacej złomiarki kilkakrotnie broniłem.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Finster Vater napisał:
Postacie w filmach mają być CIEKAWE. Mam gdzieś że ktoś chce "50% parytetu". Niech będzie i 100% kobiet , ale niech nie będą takie jak Phasma w TFA. Nie dlatego jej nie chcę że jest "kobiecą postacią", tylko dlatego że jest po prostu nudna i fatalnie napisana.
Tak samo jest z "Diversity".

W realnym życiu jest jeszcze gorzej. Czy jak mam w dziale 5 samców to musze dwóch zwolnić (lub trzech) żeby zatrudnić kobiety? Bez oglądania się na kompetencje? musze wywalić na buk Azjatę, ojca rodziny, bo mam ich "nadreprezentację" a brakuje kogoś "latino"? Powinny decydować tylk okompetencje, a nie jakieś durne ideologie.

-----------------------
I to wyczerpuje temat

Stop dyskryminacji obcych

Różnorodność, o której pisze SroQ nie przeszkadza mi absolutnie. Niech będą kobiety/Azjaci/Murzyni/Latino itp. itd. Jest git. Na upartego nawet niech LGBT dadzą, byle nie na siłę i bez epatowania. Wszystko spoko.

Ale właśnie cholernie mi przeszkadza, że w nowych SW rasy obce są totalnie w tle, nie ma szans jak na razie, by uczynić przedstawiciela takiej rasy kimś ważnym. A przynajmniej tak się wydaje. Sami ludzie, ludzie tu, ludzie tam. Nie o takie Starłorsy walczyłem. A jak już łaskawie dadzą jakiegoś aliena, to jest to nowa rasa, wymyślona dla nowych filmów, a nie te klasyczne. W Łotrze mieliśmy w tle Twi`leków, Aqualisha (bo easter egg) i Kalamarian, w TFA praktycznie "starzy" obcy byli tylko wcześniej znanymi postaciami. Bieda. Nie poznaję mojego uniwersum.

Tylko czy ten akurat problem powinien się znaleźć i być omawiany w temacie o "poprawności politycznej"?

Re: Stop dyskryminacji obcych

Nie żebym się jakoś strasznie czepiał, bo jak najbardziej popieram, też chciałbym, żeby Gwiezdne Wojny były pod tym względem bardziej "egzotyczne".

Tylko jak tak patrzę po epizodach I-VI to też niekoniecznie znajduję istotne postacie z innych ras -raptem jeden Chewie, no i Yoda. Reszta też zalicza raczej epizodyczne występy chyba?

Re: Stop dyskryminacji obcych

Yy, to czemu obserwuję wieczne narzekanie na rzekomo zbyt duży udział Jar Jara, Gungan lub Ewoków?

Re: Stop dyskryminacji obcych

No dobra, Jar Jara wyparłem myśląc o poważnych postaciach, mój błąd...

Re: Stop dyskryminacji obcych

Jar Jar to bardzo poważna postać, przekonasz się o tym kiedy początek spoilera okaże się, że to on jest Snokiem koniec spoilera .

Re: Stop dyskryminacji obcych

-Yy, to czemu obserwuję wieczne narzekanie na rzekomo zbyt duży udział Jar Jara, Gungan lub Ewoków?

Bo ich udział jest zbyt duży.

Re: Stop dyskryminacji obcych

Ok, na OT moim zdaniem nie ma co patrzeć, bo, jak pisałem wyżej - ograniczenia techniczne. Tam alieny musiały być w tle, bo ciężko było o skomplikowaną mimikę i wyrażanie emocji. Ale już w Prequelach to chyba było lepiej? Jeśli "ważne postacie" to nie jest dla Ciebie tylko ścisła święta trójca pod tytułem Anakin/Obi/Padme, to mamy na przykład Radę Jedi, którą zaliczyłbym do całkiem ważnych. Mamy faktycznie Jar Jara, Watto, Zam Wessel, Dextera, Taun We, Maula, Sebulbę... No to chyba nie jest tak źle? Mi o takie role też chodzi.

Re: Stop dyskryminacji obcych

Jak to pięknie pisał Pratchett w Świecie Dysku (a co dotyczy również Star Wars) - tam problemem nie jest rasizm. Problemem jest gatunkizm.

I tu tak samo - jasne widać odwrócony trend w animacjach - gdzie "stare" rasy wiodą główne role - jeśli nie w całej serii to choć w odcinkach (Twi`leki, Togruci, Rodianie, itp), ale mnie R1, który poza tym uwielbiam, zabolał praktycznie brakiem "kosmitów". Poza cudownym Raddusem i jego ekipą była bieda z nędzą (no plus Bor-Gullet i jeszcze można uznać, że Pao z jego "karabast!" łapie się od biedy na rolę mówioną).
W TFA jeszcze gorzej.

W książkach i komiksach jest lepiej, acz poza kilkoma przypadkami (Maul, Ahsoka, Hera) ciężko uświadczyć nie-ludzi w rolach głównych.

Dlatego czekam na TLJ i ekskluzywne kasyno.
I liczę, że do Lucasfilmu dotrze krytycyzm (bo brak kosmitów jest krytykowany dość szeroko) i coś z tym zrobią

Acz co to ma do poprawności politycznej to nie wiem XD

Re: Stop dyskryminacji obcych

Polać tej pani!

Ja to bym chciał takiego obcego w roli głównej lub przynajmniej bardzo drugoplanowej, jak w Arrivalu (może niedosłownie) - całkowicie i zupełnie ahumanoidalny (sprawdzić, czy nie robal)

Tak się zastanawiam, czy Rebelsi mają na tyle dużą Fanbazę, że moglibyśmy dostać kiedyś filmik spinn-offowy z Herą. Ja tam bym się nie obraził.

Re: Stop dyskryminacji obcych

Jabby jest więcej niż Boby, łapie się na epizodyczne występy?

.

Mi tam to generalnie nie przeszkadza, ale jednak robienie z Rey Mistrza Jedi już w pierwszym filmie było słabe. Luke nie był takim kozakiem w ANH.

Re: .

RodzyN jr. napisał:
Luke nie był takim kozakiem w ANH.
-----------------------

Może to jest spowodowane tym, że Rey to nie Luke, TFA to nie ANH, opowiadana historia jest zupełnie inna, zaczyna się gdzie indziej i gdzie indziej zdąża?

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Mi tam ta rasowa różnorodność w filmach nie przeszkadza, ale fakty są takie, że większość ludzi podświadomie preferuje apartheid. Tak już jesteśmy skonstruowani przez ewolucję, że lubi się "swoich", a "obcych" się nie lubi.
Czy Disney celowo "dywersyfikuje" rasowo obsadę, to ciężko powiedzieć, już Imperium i Jedi wprowadziły Lando, który jest ważną postacią, a czy jego kolor skóry miał jakieś znaczenie? Po premierze pierwszych Gwiezdnych Wojen szybko okazało się, że film (co było komplernie niezrozumiałe) nie znał granic rasowo-kulturowych (w każdym razie w USA), i pomimo 100% białej obsady waliły na niego tłumy nawet w czarnych gettach.
Być może producenci nie chcą alienować dużej części publiczności USA, film ma przede wszystkim zarabiać pieniądze a dzisiejsza czarna publika lubi widzieć "swoich" w światowych hitach, co jest zupełnie zrozumiałe. I w ten sposób zwykła biznesowa zapobiegawczość Disneya jest widziana przez jednolite rasowo społeczeństwa (np Polska) jako jakiś ideologicznie podyktowany, "politycznie poprawny" manifest.

Tej dziwnej tęsknoty za obcymi rasami kompletnie nie rozumiem, obcy w Gwiezdnych Wojnach to element tła, dekoracja, nie pełnią żadnej funkcji w narracji. Nie ma dla nich miejsca w filmie tego typu (przygodowo-wojenny). Jak ktoś chce oglądać gadające dziwne stwory, zwierzaki, chodzące śmietniki, niech sobie wrzuci coś ze studia Pixar, satysfakcja gwarantowana.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Precz z apartheidem!
Antyrasistowskie hasło:
Jedna rasa - ludzka rasa
Brzmi w Star Wars bardzo rasistowsko!

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Po tym, jak Han sprzelił pierwszy i z zimną krwią zamordował biednego Greedo, powinny pojawić się hasła "Rodians Lives matter"

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Byłeś na zadymie w Charlottesville?

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Nie, ale widziałem coś lepszego u siebie:

Afroobywatel, czarny że bardziej nie mozna
Na motorze
W hełmie poniemieckim z II wojny z jeszcze widoczną lekko zuzytą naklejką "elektryków" (dwie błyskawice)
Z Bettle Flag Army of Northern Virginia przyczepioną do sidełka. Całkiem sporą.

Takie klimaty....

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Prowokator czy ki diabeł? A może to zdobyczne?
Heh, jak mieszkałem w okolicach Tampa Bay to też różne dziwaczne zjawiska widywałem. Z tym, że FL to dziwny stan, niby "czerwony", ale prawdziwych crackerów tam mało, zbieranina z całej Północy. Zdecydowanie nie tak konfederacki klimat jak w SC, NC, czy VA.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

HAL 9000 napisał:
Jedna rasa - ludzka rasa
Brzmi w Star Wars bardzo rasistowsko!

-----------------------

Heh faktycznie, masz rację

Ale tak poważnie, to starwarsy nigdy kwestii rasowych czy społecznych w sposób otwarty nie dotykały, i nie powinny. To raczej dziedzina Star Trek, prawdziwego SF. Takie tematy zupełnie nie pasują do starwarsowego uniwersum.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Dotykały, dotykały.

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Dotykały, acz w sposób subtelny. Tzn. kwestii rasowych w zasadzie nie podejmowano, ale już kwestie społeczne pojawiały się jak najbardziej. Nie mówiąc o aluzjach politycznych, gdzie w ROTJ zrobiono aluzję do Nixona, a w Nowej Trylogii do Busha, gdzie w obu przypadkach Lucas pozwolił sobie na ich zakamuflowaną krytykę.

Obecnie w Disneyu raczej nikt nie będzie miał odwagi na taki zabieg, także nie spodziewałbym się, aby reżyserzy TLJ i EIX pozwolili sobie na aluzje i zakamuflowaną krytykę choćby Donalda Trumpa. Di$ney to korpo, a tym samym, miękkie faje

Re: Poprawność polityczna w Gwiezdnych wojnach

Akurat "make America great again" można podciągnąć pod Snoke`a / First Order i ich chęci do powrotu potęgi Imperium
A słynne już "with fire, fury, and frankly power, the likes of which this world has never seen before" nie kojarzy się ze Starkillerem?;p

Tak więc wszystko zależy od tego co tam chcemy zobaczyć i usłyszeć

hmm

Gwiezdne Wojny to uniwersum bardzo odporne na zakusy różnych wątków politycznej poprawności, czy też ogólniej, liberalnego szaleństwa które zapanowało w Hollywood.

Po pierwsze, jest to oryginalne uniwersum - nie ekranizacje niczego, tylko filmy wymyślane od 0. Więc nie grozi nam obsadzanie murzynów w rolach białych i późniejsze wysłuchiwanie że hehe no przecież kolor skóry nie ma znaczenia a to dobry aktor.

Po drugie, Star Warsy od samego początku inwestowały w różnorodność. Nowa Nadzieja pęka od różnych ras, może kolory skóry u ludzi były dość monotonne, ale jednak ta różnorodność jest wpisana w sagę od samego początku. Więc jak najbardziej pasuje wrzucanie tu murzynów, azjatów, właściwie kogokolwiek. To się nie gryzie tak jak niektóre filmy, gdzie tej różnorodności z różnych powodów nie powinno być, a jest.

To tyle jeśli chodzi o kwestie koloru skóry. Co do proporcji płciowych: tu nie przesadzili do tej pory z udziałem kobiet, powiedziałbym wręcz że wciąż jest pole do poprawy - kobiety pełnią w SW zbyt małą rolę. Jyn w R1 to klasyczna smerfetka, Rey Sue jest ważna, ale też otaczają ją same samce. To tak jakby Lucasfilm rzucił zwolennikom pań w filmach po jednej postaci w głównej roli, i macie się nie czepiajcie, a tymczasem reszta obsady to siusiacze xD Mam nadzieję, że to poprawią. W każdym razie, problemu z pakowaniem na siłę ról kobiecych nie widzę, wręcz przeciwnie.

Kwestie polityczne, jak zauważył Verg, kiedyś w SW były delikatnie poruszane, teraz nie są i dobrze. Patrząc na to co się popiera a co potępia w postępowym Hollywood, polityczna agitka w SW mogłaby być niezłym rakowiskiem. Na szczęście Disneyowi nie opłaca się stawać wyraźnie po żadnej stronie, więc tego unika.

Co do kwestii różnorodności ras w samym uniwersum - to już nie kwestia poprawności politycznej tylko błąd twórców, myślę że z czasem się ogarną i to zmienią. A jak nie, to kij z tym - w końcu to i tak tylko fanfiki.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.