Forum

Obi-Wan & Anakin (Marvel)

Ave. Anakin & Obi-Wan to pięciozeszytowa zamknięta miniseria wydana przez Marvela w ramach, oczywiście, Nowego Kanonu. Scenarzystą jest Charles Soule (ten od Lando i Poe Damerona), a rysunki to dzieło Marco Checchetto (tego od Shattered Empire). Rzecz wyszła w USA w roku 2016, a u nas... na wydanie się nie zanosi.

Bardzo szkoda, kurde. Bo scenariuszowo jest to prawdopodobnie najambitniejszy komiks Nowego Kanonu, przynajmniej z tych, które znam. A zarazem posiadający najmniej klimatu Star Wars. Ciężkie połączenie i być może dlatego tytuł ten przeszedł jakoś bez echa chyba.

Historia jest prosta. Trzy lata po TPM Obi z młodym Anakinem trafia na leżącą poza terytorium Republiki planetę, z której wysłano wezwanie pomocy, skierowane konkretnie do Jedi. Bohaterowie nie wiedzą, czego się na owej planecie (Carnelion IV) spodziewać, ani kto wysłał sygnał. Planeta okazuje się światem wyniszczonym przez stulecia wojen między dwoma frakcjami, wypełnionym ruinami i trującymi oparami. Kontakt z walczącymi frakcjami następuje szybko, a potem już tylko chłopaki muszą zrozumieć o co tu właściwie chodzi, kim jest osoba, która ich tu wezwała, i jak rozwiązać problem planety. No i przeżyć. Całość jest urozmaicona retrospekcjami ukazującymi szkolenie młodego Anakina w świątyni oraz... urabianie go, bardzo subtelne, przez Palpatine`a.

Uwaga, na początek opowiem o głównej wadzie tej serii, a przynajmniej o czymś, co wielu może nie pasować: mało tu klimatu SW. Carnelion IV to świat wyniszczony, takie postapo zmieszane ze... steampunkiem. Walczące frakcje mają technologię przypominającą mocno steampunk (choć użycia pary tam nie ma), latają mini-sterowcami i okrętami powietrznymi, mają mechy i strzelają pociskami przypominającymi nasze naboje. Nie znają Republiki, nie znają Jedi, a przynajmniej w większości... Jeśli mieli kiedyś kontakt z resztą galaktyki, to o tym zapomnieli. Więc Obi i Ani naprawdę tu nie pasują, trochę to zgrzyta, ale też jest inne i ciekawe. Jak to łykniecie, to dalej już będzie ok.

Natomiast cała reszta to rewelka, moim zdaniem. Będą lekkie spoilery.

Komiks przemyca wiele poważnych spostrzeżeń o takich kwestiach, jak wojna, ludzka natura, propaganda. Walczące frakcje (zwane "Otwartymi" i "Zamkniętymi") nie pamiętają już nawet, o co się biją, każda wmawia sobie, że to ta druga strona jest winna całej tej wojny i zniszczenia. Młodych indoktrynuje się, zabraniając im jednocześnie interesowania się czymkolwiek innym, niż zwycięstwo swojej frakcji, np. nie mogą szukać pamiątek po świecie przed wojną. Kiedy pojawia się trzecia siła, która chce zakończyć wojnę i przypomnieć wszystkim o tym, jak Carnelion wyglądał wcześniej, to zarówno Otwarci, jak i Zamknięci chcą ją uciszyć.

Owa trzecia frakcja to ten ktoś, kto wezwał Jedi na planetę. Zbiera on pamiątki po starym świecie sprzed wojny i pielęgnuje starą sztukę. Podrzuca czasem te relikty przeszłości dzieciakom z obu frakcji, żeby nie byli tacy, jak ich rodzice. Żeby znali coś innego. Ale pomysł tej osoby na oczyszczenie świata z wojny jest niestety tak samo zły, jak sama wojna. I jest to niesamowicie gorzkie...

Niesamowita jest tu szczerość Obi-Wana, który wprost mówi, że Republika nie zainteresowała się nigdy Carnelionem, bo nie było na nim żadnych cennych złóż mineralnych. I na koniec nasz mistrz tę Republikę oszukuje w tej kwestii, byle przyleciała i coś zrobiła z lokalnym bajzlem. Cholernie mi się podobał ten cynizm i ta szczerość, jakby Obi nie miał absolutnie złudzeń co do tego, jak Republika funkcjonuje.

Przegenialne są sceny, kiedy Palpatine urabia Anakina. Bardzo delikatnie, subtelnie, ukazując siebie jako nieco bezsilnego idealistę, walczącego z systemem i z korupcją. I ten patent, że Sheev regularnie schodzi incognito na dolne poziomy Coruscant, by "być bliżej ludu", i mamy okazję taką wycieczkę zaobserwować, bo tym razem zabiera ze sobą Anakina... Świetne. To, jak wkręcił padawana w kasynie do użycia Mocy również było znakomite.

Ciekawy (choć bez większego wpływu na fabułę) jest motyw, że Anakin już po trzech latach szkolenia źle się czuje w świątyni, nie pasuje tam i myśli o odejściu i przerwaniu szkolenia. Kenobi wie, że jeśli to nastąpi, to on sam będzie musiał odejść również i szkolić Anakina nadal, bo chłopak jest zbyt ważny, by go tak pozostawić. A Palpatine już młodemu zapowiedział, że jak coś, to Anakin zawsze znajdzie miejsce u niego...

Ogółem strasznie mi się to podobało. Gdyby nie brak klimatu SW, to słowo daję, że ogłosiłbym ten tytuł najlepszym z nowokanonicznych komiksów. A najambitniejszym jest na pewno, porównałbym do niektórych Republiców (!) - tych bardziej ponurych i gorzkich. Szał. Rysunki Checchetto oczywiście cudowne, zwłaszcza lofciam dolne poziomy Coruscant i knajpę z kasynem, gdzie Palps z Anakinem rozmawiają o życiu. Multum starych ras, piękne kolory i detale - miodzio. I tylko szkoda, że rysownik nie miał chyba ambicji by upodobnić bohaterów w komiksie do McGregora i Jake`a Lloyda lub jakiejś hybrydy tego ostatniego z Haydenem.

Polecam bardzo. Wincyj takich!

Ugh.

Tytuł napisałem odwrotnie, ma być oczywiście Obi-Wan & Anakin Kathi, poprawisz? <robi kota ze Shreka>

Re: Ugh.

:*

Domo arigato

:*

Mr Roboto

Re: Mr Roboto

No zasadniczo nie da się ukryć, że tak

Re: Ugh.

Łoj tam, błędny tytuł był ładniejszy.
No i lepiej oddaje ducha komiksu, hehe.

Podpisuję się też obiema łapkami pod Twoją oceną. To pozycja tak przepyszna że nawet wysępiłam na oryginał. Komiksik palce lizać...Oczywiście jak na hieroglify opisane za pomocą chmurek.
Rysunki przepiękne, fabuła milutka i wciągająca, choć prosta.

No i trafne uwagi, jak np.

After all, he`s just a slave to his emotions...Just a slave. 💞

Jedna z moich ulubionych.

Mam tylko małe pytanko Gufi. Co chcesz przez to powiedzieć przez "brak klimatu SW"? Bo nie rozumię.

Brak klimatu SW

...bo Carnelion nie ma nic z typowych dla Star Wars obrazków: futurystycznych miast lub chociaż małych wiosek, futurystycznej technologii, kantyn z zakapiorami różnych ras, speederów, blasterów, repulsorów. Nawet hologramów za bardzo nie ma. Jest za to steampunk, postapo i ciągłe toksyczne wyziewy. Jak dla mnie, klimat mocno inny niż standardowo.

Oczywiście tak to wygląda z konkretnych powodów, ale jednak może zgrzytać.

Re: Brak klimatu SW

To jest taki SW w klimacie steampunka, też miałem takie WTF jak zobaczyłem sterowiec... Ale ogólnie mi nie przeszkadza aż tak (choć może to jedna z drobnych rzeczy, przez którą uważam że "Kanan" jest lepszy)

Widzę że Gufi nadrabia komiksy NK no ale te dobre to już mu się powoli kończą (jeszcze "Lando"), i będziesz mógł powrócić do TCW

Lando

Lando czytałem już dawno, jak wyszło po polskiemu z Egmontu. Dobra rzecz, acz niesamowicie minimalistyczna. Łowczyni nagród była fajna, opętanie bliźniaków przez artefakty CSM również. Ale najlepsza była końcówka z Lobotem, zniszczyła mnie.

Na razie typowałbym Soule`a jako topowego scenarzystę w SW... pod warunkiem, że jego Dameron jest dalej lepszy niż pierwsze 6 zeszytów.

Re: Lando

Gunfan napisał:
Na razie typowałbym Soule`a jako topowego scenarzystę w SW... pod warunkiem, że jego Dameron jest dalej lepszy niż pierwsze 6 zeszytów.
-----------------------
Następny arc, który skupia się na historii Terexa i który teraz wyjdzie w SWK jest duuuużo lepszy Niestety po nim seria powraca do starego poziomu.

No i przecież Soule to autor nowej serii z Vaderem! (imho najlepszej rzeczy jaką do tej pory zrobił w kanonie Marvel).

Re: Lando

mkn napisał:
No i przecież Soule to autor nowej serii z Vaderem! (imho najlepszej rzeczy jaką do tej pory zrobił w kanonie Marvel).
-----------------------
Ano wiem, czekam na to. Mr. Drewnowski w zasadzie już zapowiedział tę serię, tak jakby nieoficjalnie, we wstępniaku do ostatniego SWK. Chyba że coś źle ogarnąłem.

Re: Lando

Nie jest lepszy - może odrobinkę ale Soule nie umie pisać Poe po prostu. Wychodzi mu bezczelny, młodszy Lando, nie mający nic wspólnego ze świetną postacią Rucki z Before the Awakening.
Sama nie wiem dlaczego czytam ten komiks, skoro każdy numer mnie tak wkurza.
Może dla Kare. Jestem ciekawa co się z nią stanie, ale Poe wypieram

Za to z oceną Obi-Wan i Anakin bardzo się zgadzam

Re: Lando

No ale przecież w tym arcu Poe schodzi na drugi plan, a główną gwiazdą jest Terex, no więc jest lepszy

Re: Lando

vilkala napisała:
Wychodzi mu bezczelny, młodszy Lando, nie mający nic wspólnego ze świetną postacią Rucki z Before the Awakening.
-----------------------
Nie czytałem Rucki (choć cenię go za wiele komiksów, więc może powinienem), ale Poe w TFA raczej też jest bezczelny przecież? Taki typowy pilot, z dużym ego, oni wszyscy tak mają. Jak go pisał Rucka, skoro taki rozdźwięk odczułaś?

Re: Brak klimatu SW

Chyba wiem o co Ci chodzi.

Cóż, osobiście to co cenię w SW to jego wielka różnorodność i znane, "ograne obrazki" typu Kantyna, czy "małe wioski" uważam za raczej ograniczajace. Tym bardziej że imo właśnie w TCW jest sporo "inności" w tym względzie, więc to co nazywam `Lucasowe SW" nie są znowu takie "sztywne".
Ale wiem że każdy inaczej na to patrzy...Mi z kolei np. w komiksie "Darth Vader" - ale nie ta nowa seria tylko poprzednia - bardzo przeszkadzały "androidy z Mocą, ale bez Mocy". W sensie że nie są żywymi istotami, nie mają w sobie ani jednego midichloriana który byłby połączony z Mocą, tak że na logikę mogliby nią manipulować/być przez nią manipulowanymi, zero żywej Mocy w nich - ale SRU! I tak sobie robią te same rzeczy, co istoty które są z Mocą połączone. A dlaczego? `Bo to takie cool!`. No rzyg, na ten zupełny brak zasad.

Re: Brak klimatu SW

Cyborgi bardziej, niż androidy. Ale owszem, wytwory Cylo to jedna z bardziej drażniących mnie rzeczy w DV Gillena. Nie wiem, czy on od początku miał zamiar pozbyć się na końcu tych gostków, czy może czytelnicy marudzili i wtedy zdecydowano się ich (uczniów Cylo, nie czytelników) ubić, ale w każdym razie kiedy już Vader ich skosił, to miałem dużo radości.

Re: Ugh.

Nie rozpędzałbym się z tymi przepięknymi obrazkami. Alex Ross czy Bill Sienkiewicz to, to nie jest. Taki trochę styl Jima Lee, by się podobało wszystkim, ale bez rewelacji.

E?

Mily, no bez jaj. Co Tobą kierowało, kiedy komentowałeś tę jakże istotną w moim poście kwestię?

Btw, nie przepadam za Alexem Rossem. Jego prace zbyt idealizują i ocierają się o fotorealizm, co dla mnie osobiście jest nudne. Wolę inne klimaty.

Sienkiewicz to miszcz, ale on ma bardzo duży rozstrzał stylów i nie zawsze jest zjadliwy. Jak czasem przegnie w stronę artyzmu i ekspresji, to proszę siadać.

Akurat do skomercjalizowanego przecież SW najbardziej jakoś nadają się chyba dobrzy rzemieślnicy, a nie eksperymentatorzy? Chciałbyś w SW kogoś takiego jak Bisley czy nasz Truściński/Gawronkiewicz? Na chwilę byłoby to na pewno ciekawe, ale w ongoingach raczej tego nie widzę. Zwłaszcza, że tacy artyści długo by przy dyktandzie wydawców nie wytrzymali.

Re: E?

Gunfan napisał:
Sienkiewicz to miszcz, ale on ma bardzo duży rozstrzał stylów i nie zawsze jest zjadliwy. Jak czasem przegnie w stronę artyzmu i ekspresji, to proszę siadać.
-----------------------
Mistrz bez żadnych `ale!` }:<

Re: E?

Zjedz Snickersa, kotuś

Ok, ujmę to inaczej: Sienkiewicz jest często za dobry, jak na komiksy, przy których przychodzi mu pracować. Brzmi lepiej?

Re: E?

nooo.. niech będzie. Ale generalnie Sienkiewicza będę bronić jak niepodległości. Prac. Tej wściekłej antytrumpowej kampanii może jednak nie

...Nie lubię snickersów

Re: E?

Ja tylko wchodzę w polemikę z przymiotnikiem "przepiękny" ;D. Dla mnie to równoznaczne z twórcami, którzy wychodzą daleko poza kanon typowego bazgrolenia, w ramach bardzo bezpiecznej polityki wydawniczej.

Ja bym nie pogardził kimś bardziej aorystycznym w SW, ale najlepiej w jakiejś małej paro zeszytowej serii.

Re: Ugh.

Różne są gusta. Mi sie obecnie kreska tego Chechereto, czy jak on sie tam nazywa, najbardziej podoba z wszystkich rysujacych nowokanoniczne SW. Bardzo fajne kolory, kadry czy rysunki postaci.

Dobrych jest całkiem sporo.

Marvel rzucił do SW trochę swoich w miarę znanych nazwisk, zwłaszcza do głównych ongoingów. Poziom jest dość wyrównany, to są w większości nieźli wyrobnicy, choć też rzadko się wyróżniają czymś konkretnym. Prędzej wymienię takich, którzy mi w ogóle nie przypasowali, niż tych dobrych, bo tych ostatnich jest sporo.

Checchetto ma swój charakter, też go lubię. Ale na przykład ostatnio mi się podobał też Pepe Larraz (Kanan) i Mark Brooks (Han Solo).

Zastrzeżenia mam np. do Sala Larokki, który rysował poprzedniego Dartha Vadera. Gość ma duże problemy z perspektywą i proporcjami postaci przy zastosowaniu jej.

Re: Dobrych jest całkiem sporo.

Co do Larocci to na początku mi się jego styl bardzo podobał, ale z każdym kolejnym komiksem w jego wykonaniu zacząłem zauważać problemy jego rysunku. Kanan był narysowany świetnie - jest to trochę lżejszy i może bardziej młodzieżowy styl, ale mimo to wychodzi to świetnie.

Jeśli chodzi o Hana to jestem po pierwszym zeszycie, ale też mogę się przychylić, że jest nieźle narysowany. Przy okazji nieźle odwzorowuje postacie, co w przypadku postaci Lei wielu twórcom nie wychodzi.

A co do Checchetto to świetnie narysował też pierwszy zeszyt Phasmy.

Re: Dobrych jest całkiem sporo.

Mnie u Larocci najbardziej denerwują te fotorealistyczne twarze. Wygląda to jakby ktoś wziął rysnek niezbyt bogaty w szczegóły, wyciąg z gazety twarz Yody, Luka albo Hana Solo i wkleił na ten rysunek.

Niestety pozycja Larocci jako etatowego rysownika Star Wars w Marvelu jest niezagrożona. Podobna nigdy, niezależnie od ilości pracy, nie zawala terminów, nawet wyrabia się przed czasem. No i później rysunki są jakie są

Re: Obi-Wan & Anakin (Marvel)

Nie przepadam za komiksami, nie lubię ani Obi-Wana ani Anakina, ale to brzmi tak ciekawie, że postaram się zdobyć

Re: Obi-Wan & Anakin (Marvel)

Tak jak już krótko pisałem w innym wątku, według mnie komiks aż tak dobry nie jest (kategoria nr 2 - "ok, ujdzie"). Lando czy w szczególności nowa seria z Vaderem wyszły temy scenarzyście znacznie lepiej.

Jeśli chodzi o retrospekcje z Palpatinem to zgadzam się, są świetne. To zdecydowanie najsilniejsza strona komiksu. Rozmowy gdzie urabiana Anakina, wizyty w nocnym klubie albo ta scena gdy podczas ćwiczeń młodziki wyśmiejwają się z Anakina, ten wpada w gniew, atakuje ich i wszystko z góry ogląda z uśmiechem Palpatine - miód!

Natomiast cała akcja na Carnelion IV mi się nie podobała. Póki jeszcze nie wiadomo o co chodzi z Open, Closed i z latawcami było w miarę ciekawie. Niestety później całe wyjaśnienie i rozwiązanie było dla mnie bardzo rozczarowujące i niesatysfakcjonujące, a zakończenie mocno naciągane i mało pomysłowe. Szkoda, że nie pociągnięto bardziej tego motywu z Serą, która mówi, że wiedziała jak wysłać sygnał przywołujący Obi-Wana i Anakina ze starych nagrań ukazujących Jedi. Tylko później dodała, że ci Jedi mieli czerwone miecze Była szansa na jakiś na prawdę fajny twist na koniec.

Bo Ty

...w tym wypadku chyba bardziej patrzyłeś na fabułę, więc chciałeś twistów i domknięcia pewnych rzeczy. Ja natomiast skupiłem się na wymowie komiksu, na pewnych przemyśleniach, które Soule przemyca między wierszami. I dlatego jestem full usatysfakcjonowany, bo te przemyślenia mocno do mnie trafiły

Re: Bo Ty

Trafiłeś w 10. Ja jestem prostym czytelnikiem i od Star Wars oczekuję przede wszystkim rozrywki, spójnego i rozbudowanego świata oraz ciekawych historii, nie szukam głębszych treści do rozmyślań
Muszę przyznać, że recenzja zacna. Zachęciła mnie do ponownej lektury i spojrzenia na komiks trochę innym okiem. Czytałem dawno i w weekend sobie przypomnę.

Re: Bo Ty

mkn napisał:
Muszę przyznać, że recenzja zacna. Zachęciła mnie do ponownej lektury i spojrzenia na komiks trochę innym okiem. Czytałem dawno i w weekend sobie przypomnę.
-----------------------
Merci Ponowna lektura i szansa na nowe spojrzenie to chyba największy komplement dla mnie.

Przeczytałem to też xD

Entuzjastyczna recka Gufiego nie pozostawiła mi wątpliwości, jaki komiks przeczytać w nastepnej kolejności. Tym bardziej, że i tak miałem go na oku.

Rysunki są świetne, szczególnie w ujęciach panoramicznychl. Wow, po prostu wow. Co do kwestii nie-starwarsowości komiksu. To prawda. I to jest piękne. Dzięki temu to jest coś oryginalnego, konstrukcja świata przedstawionego w tym komiksie jest świetna. Pomysłowa, innowacyjna w naszym uniwersum. To szanuję w opór i potem jeszcze trochę. Twórcy nie poszli na łatwiznę, tylko wymyślili coś swojego.

Retrospekcje na Coruscant z Palpatine`em urabiającym Anakina są również świetne. Zobaczyliśmy tu jedną z cegiełek które położył w podstawy ich znajomości Palpie, co zaowocowało taką a nie inną decyzją Anakina w RotS. Pięknie to wyszło. Czytając dialogi aż słyszałem głos McDiarmida.

Ukazanie wątpliwości targających Anakinem też było ciekawe. Chciał zrezygnować z Zakonu? To ci dopiero coś! Pomyśleć, jak by wtedy potoczyła się historia.

Fabuła jest najsłabszą stroną tego komiksu. Nie jest zła, ale też nie jest porywająca. Z początku trochę nużąca, pod koniec ciekawsza, ogólnie nie zapadająca w pamięć, ale też nie jest tylko pretekstowa. Wnosi coś do rozwoju Anakina, pogłębia jego postać i to cenię. Gdyby tylko była to część jakiejś większej całości... szkoda, że zdecydowano się tylko na 5 zeszytów. Przygody Anakina i Obi-wana pomiędzy TPM i AotC nie były mocno wyeksploatowane nawet w EU, tutaj mamy pełne pole do popisu. Aż się prosi o jakiegoś ongoinga który pokryje parę lat szkolenia. Złożonego właśnie z takich storyarków jak ten.

Jednego nie zrozumiałem: Sera znalazła tablet opowiadający o Jedi, z instrukcjami jak się z nimi skontaktować w razie potrzeby. Jednak w rozmowie z Kenobim jest zasugerowane, że na filmiku był Sith. Więc jak to? Tablet Sithów sugerujący kontaktowanie się z Jedi? Nie rozumiem.

Ogólnie: fajny komiks. Dość ponury i gorzki, oryginalny. Shedao lubi.

PS. Przy początkowych kadrach komiksu prześladowała mnie cały czas myśl: czemu oni nie założyli kapturów?! Przecież padał śnieg xD

Re: Przeczytałem to też xD

Shedao Shai napisał:
Jednego nie zrozumiałem: Sera znalazła tablet opowiadający o Jedi, z instrukcjami jak się z nimi skontaktować w razie potrzeby. Jednak w rozmowie z Kenobim jest zasugerowane, że na filmiku był Sith. Więc jak to? Tablet Sithów sugerujący kontaktowanie się z Jedi? Nie rozumiem.
-----------------------
Ja też tego nie zrozumiałem. Tak jak pisałem w swojej opinii, była szansa na fajny twist na koniec, ale ten wątek został urwany i nie doczekał się wyjaśnienia, szkoda.

Raczej słabo

(spoilery!)

Komiks jest niestety kiepski, a jedyne jego dwie zalety to niezła kreska i ciekawie przedstawiony świat Carneliona IV, który jednak jest totalnie pozbawiony klimatu Star Wars. Zwłaszcza te hordy stworków rodem z WOW`a biegające po powierzchni, czy "Scavenger" zrzucający paczki ze sztuką po całej planecie to po prostu klimat rodem z fantasy, a nie Star Wars. Podobnie ilość jego mieszkańców dość śmieszna, wygląda to tak jakby na całej planecie żyło tam 100 osób.

Listę poważnych bzdur otwiera tak naprawdę dopiero jednak stwierdzenie Obi-Wana, że Zakon Jedi znajduje się pod jurysdykcją Senatu. Potem po nim powtarzają to później jeszcze inni. Jest to o tyle prześmieszne, że NK miał być spójny, a w nim samym przeczy temu stwierdzeniu multum źródeł, nie wspominając o prequelach w których Zakon wyraźnie nie jest żadnym popychadłem Senatu, a jedynie chroni Republikę i go wspiera. Jest jednak niezależny, a nie tak jak tutaj to zostało przedstawione, że musi wykonywać rozkazy Palpatine`a. Miało być lepiej i wszystko miało być odtąd spójne, a wyszło jak zawsze - twórcom nie chciało się nawet wejść na Wookieepedię i dorobili to na potrzeby swej historii.

Poza tym: Kanclerz tak sobie chodzący i nadzorujący szkolenie Padawanów w Świątyni jakby byli jego uczniami? WTF?! No i oczywiście Anakin Skywalker opuszczający Zakon Jedi po jednej przechadzce z Palpiem po dolnych poziomach. Niesamowicie spójne i sensowne Chyba ktoś tu się naoglądał za dużo Ahsoki odchodzącej z Zakonu i nie chciał być gorszy. Ogółem widać, że twórcy mieli jakiś niezły pomysł, który na pewno nie był jednak rodem ze Star Wars i potem na siłę wrzucili w niego bohaterów z SW. A polityczne zawiłości pełne są takich dziur, że trudno traktować je poważnie. Dobrą robotę odwalili jednak rysownicy - są rasy z prequeli, Coruscant wygląda spójnie, a ogólnie styl komiksu (poza nieszczęsną planetą zabytków) daje radę. Jako rozrywkowa historyjka na raz to takie 5/10, jako próba komiksowa w świecie Star Wars 2/10 i duuuużo do poprawki. Dark Horsowe Republic to w porównaniu do tego lata świetlne do przodu, pod każdym praktycznie względem, a zwłaszcza scenariusza i zgodności z uniwersum.

Re: Raczej słabo

Najpierw Gunfan, później Shedao, teraz Krogulec WOW!!!
Recenzja mocno tendencyjna, ale po wczorajszym śledzeniu dyskusji w innym wątku, to taką krytykę nowego kanonu to ja rozumiem Przy wolnej chwili sobie poszperam jak to było z senatem i radą Jedi.

Re: Raczej słabo

Krogulec napisał:
Listę poważnych bzdur otwiera tak naprawdę dopiero jednak stwierdzenie Obi-Wana, że Zakon Jedi znajduje się pod jurysdykcją Senatu. Potem po nim powtarzają to później jeszcze inni. Jest to o tyle prześmieszne, że NK miał być spójny, a w nim samym przeczy temu stwierdzeniu multum źródeł, nie wspominając o prequelach w których Zakon wyraźnie nie jest żadnym popychadłem Senatu, a jedynie chroni Republikę i go wspiera. Jest jednak niezależny, a nie tak jak tutaj to zostało przedstawione, że musi wykonywać rozkazy Palpatine`a. Miało być lepiej i wszystko miało być odtąd spójne, a wyszło jak zawsze - twórcom nie chciało się nawet wejść na Wookieepedię i dorobili to na potrzeby swej historii.
-----------------------
Cytat z wookipedii:

Though the Council possessed the autonomy to govern the affairs of the Jedi without interference from the political establishment, the Order`s allegiance was to the Galactic Senate, the primary government of the Galactic Republic.

Prior to the rise of the Galactic Empire, the Jedi served as guardians of the Republic for over a thousand years with the Council dealing directly with the office of the Senate`s elected leader, the Supreme Chancellor.

Re: Raczej słabo

Wiesz, że ten cytat potwierdza moje zdanie?

Widzisz różnicę między "allegiance" a "jurisdiction"? Wookiee słusznie stwierdza, że Zakon stał po stronie Senatu i współpracował bezpośrednio z biurem wybranego przez Senat Kanclerza.

W komiksie padają wyraźne polecenia od Kanlerza do których bodaj Windu musi się dostosować, a do tego jeszcze trzykrotnie mówią o Zakonie będącym w "jurysdykcji" Kanclerza.

W jurysdykcji kanclerza to są Niebiescy Gwardziści, a nie Zakon Jedi. To, że Zakon obiecał służyć Senatowi i jest po jego stronie nie znaczy, że jest podwładnym Senatu, a tym bardziej, że przyjmuje BEZPOŚREDNIE ROZKAZY od Kanclerza.

Temat jest wyczerpany na maksa i w sposób ewidentny twórcy Marvela dali tu ciała i to w sposób spektakularny. Dalsze wykłócanie się o to z twojej strony świadczyłoby już chyba tylko o totalnym zaślepieniu na argumentację

Re: Raczej słabo

Krogulec napisał:
To, że Zakon obiecał służyć Senatowi i jest po jego stronie nie znaczy, że jest podwładnym Senatu
-----------------------
No, ale "allegiance" to przecież także "poddaństwo" i "posłuszeństwo."

Wykłócać się nie zamierzam. Komiks czytałem na premierę i kompletnie nie pamiętam co było o jurysdykcji i jakie były relacje Windu - Palpatine, nie potrafię przypomnieć sobie innych kanonicznych pozycji ani scen z prequeli, które to zagadnienie poruszają, a szperać nie mam czasu, także póki co nie mam z czym startować do dyskusji. Wygrałeś panie.

Re: Raczej słabo

-I pledge allegiance to the flag of the United States of America and to the Republic for which it stands, one Nation under God, indivisible, with liberty and justice for all.

Czyli "wierność i posłuszeństwo" w jednym. Złamanie owego "alleiance" jest traktowane jak zdrada.

Re: Raczej słabo

Właśnie nie do końca. Autonomia nie wyklucza podlegania. Np. Car Mikołaj nie mógł ingerować przed Powstaniem listopadowym w system sądowniczy Królestwa Polskiego, bo w tej kwestii Królestwo posiadało autonomię, ale generalnie Królestwo mu podlegało.

Jestem niemal pewien, że Jedi podlegali jurysdykcji Republiki - obowiązywały ich prawa Republiki i mogli być sądzeni przez republikańskie sądy. Jako przykład podam proces Barriss Offee.

Ponadto nie wiemy czy jednym z wielu nowych uprawnień, jakie kanclerz uzyskał w czasie Wojen Klonów, nie było właśnie poszerzenie kontroli nad zakonem.

Re: Raczej słabo

Kanclerz nigdy nie dostał jakiejkolwiek kontroli nad Zakonem Jedi. Myślałem w ogóle, że takie teorie są zarezerwowane dla osób, które widziały tylko Nową Nadzieję

Włączcie sobie TCW albo obejrzyjcie wszyscy Zemstę Sithów (całkiem dobry film) jak uważacie inaczej. Oba źródła są z NK i nigdzie tam Kanclerz nie ma prawa dawać bezpośrednich rozkazów i powoływać się na swoją jurysdykcję w relacjach z Zakonem i jego mistrzami z Wielkiej Rady Jedi. Nigdzie też nie gasi w taki sposób posiadających inną opinię mistrzów Jedi wtrącając się tak agresywnie w wewnętrzne sprawy Zakonu Jedi. Dlatego sytuacja z powoływanym na siłę do Rady Jedi Anakinem Skywalkerem ma w Zemście Sithów tak ogromny wydźwięk. Chyba, że Prequele już nie są Nowym Kanonem i Marvelowe Komiksy przejęły od tej pory władzę nad umysłami kultu Disneya.

Wtopa w komiksie jest nieziemska bo żadne inne źródło z NK nie potwierdza tego, co marvelowi scenarzyści sobie tu wymyślili.

W tym komiksie Zakon Jedi wygląda na kanclerską policję bez prawa głosu. Kanclerz chadza sobie kiedy chce po świątyni, ogląda treningi padawanów i przywołuje Mace`a Windu (sic!) do porządku i jeszcze mówi, że Jedi są w jego jurysdykcji, bo praktycznie to on jest Senatem. Poniżej zamieszczam odpowiedni zrzut ekranu, na którym widać, jak Mace Windu, który początkowo nie chciał wysłać Anakina do Palpatine`a, na jakieś tajemnicze szkolenie (co ma Kanclerz do Padawanów, halo, czy to nie byłoby trochę podejzane?) ale jest zgaszony jak pet na chodniku i musi jak niewolnik ustąpić przed posiadającym minę Pedobeara Palpiego. Jest to wręcz prześmieszne w kontekście Ataku Klonów i jego początku, czy Zemsty Sithów

Proszę, link do tego konkretnego fragmenciku: https://s26.postimg.org/asjhn42yx/aniobi1.jpg

Sprawa w ich biurze wyglądała pewnie mniej więcej tak:

- Ej, słuchaj, ja nie widziałem tych nowszych filmów... A ci Jedi to co to oni, tak sami sobie, nie?
- No to takie ziomki Kanclerza w sumie jakby, takie SHIELD nasze, nie... czyli jakby on to taki szefo a oni se latają, gdzie on powie.
- A to luzik, spoko, już czaję.

Bo nie widać by autorzy posiłkowali się jakąkolwiek inną bazą źródłową. I przestańcie bawić się w udawanie, że słowa, które zostały tu poparte jeszcze konkretnymi działaniami znaczą coś innego. Bo mi zaraz całe konstytucje wszystkich narodów przepiszecie tylko nie wiem po co xD Nie bądźcie ślepymi fanatykami tylko popatrzcie na sprawę trzeźwym okiem. Sytuacja aż razi w oczy.

Re: Raczej słabo

To jest cytat z nowelizacji Zemsty Sithów (Anakin mówi do Palpatine`a): "Z całym szacunkiem, kanclerzu, ale nie. Nie może pan. Rozkazy wydaje mi Rada Jedi, a sama jest posłuszna senatowi. Nie ma pan nade mną bezpośredniej zwierzchności."

To wyjaśnia sprawę. Kanclerz nie może wydawać bezpośrednich rozkazów Jedi (co nie znaczy, że Jedi mu nie podlegają) - to prawda. Jeśli w komiksie Palpatine wydaje rozkazy Jedi, to jest to faktycznie jakieś novum, sprzeczność i plucie w twarz starym fanom z przed czasów Myszki Micki.

Natomiast na tym obrazku, to śmiem twierdzić, że Palpatine nie wydaje żadnego bezpośredniego rozkazu. Jedynie sugeruje, że mógłby poprzez senat czy za pozwoleniem senatu wydać odpowiednie polecenia. Windu się zgadza, ale nie wiemy dlaczego. Może nie chce mu się kłócić o kruczki prawne?

Re: Raczej słabo

Tutaj Palpi sugeruje że skoro Jedi podlegają (bo podlegają) Senatowi, a on jest zwierzchnikiem senatu (w końcu "I`m the Senate") to niejako jego sugestie powinny być dla nich niczym wola senatu.

Re: Raczej słabo

Z drugiej strony to jest fragment napisów początkowych TPM:

While the Congress of the
Republic endlessly debates this
alarming chain of events , the
Supreme Chancellor has secretly
dispatched two Jedi Knights, the
guardians of peace and justice in
the galaxy, to settle the conflict...


Czyli jednak Kanclerz może coś tym Jedi kazać.

Re: Raczej słabo

Słowo dispatched w języku angielskim nijak nie sugeruje wprost relacji zależności. Wtopa jest dość mocna. Gdyby jeszcze to dotyczyło jakiejś sprawy politycznej, wojskowej, misji to dałoby radę ostatecznie przymknąć na to oko. Ale w tym układzie, jak zostało to przedstawione, gdzie Kanclerz groźbami może wymusić wysyłanie do siebie Anakina na szkolenie jest to po prostu zupełnie bez sensu i stoi w głębokiej sprzeczności z Prequelami oraz TCW.

Re: Raczej słabo

Oczywiście, że sugeruje zależność.

Re: Raczej słabo

To, że się kogoś wysyła (bo dispatched znaczy "wysłać") na misję nie znaczy, że to jest rozkaz. We wszystkich dotychczasowych źródłach Jedi dobrowolnie wykonują polecenia kanclerza, które uznają za słuszne. Nie dorabiaj pseudoteorii opierając się na interpretacji jednego słowa z opening crawlu epizodu bo to nie przejdzie

Re: Raczej słabo

gdyby tam było "sent" to bym się zgodził, że to niekoniecznie był rozkaz. "dispatched" ma konotuje polecenie.

Re: Raczej słabo

Dispatechd oznacza wysyłanie kogoś/czegoś w konkretnym celu/wykonania zadania. Dispatch for purpose.

Spokojnie można zdanie z Crawlu interpretować jako sytuację, że Najwyższy Kanclerz poprosił radę Jedi o wysłanie dwóch na Naboo w konkretnym celu, a oni się zgodzili - ale też że NK poprosił Senat, a Senat nakazał.


Re: Raczej słabo

Tak szczerze mówiąc, to myślę, że Lucas miał takie kwestie w nosie i przez to popadł w sprzeczność. Ponieważ ze sprzeczności wynika wszystko, to wniosek może być tylko jeden: Lucas pluł w twarz fanom z przed czasów Lucasa.

Re: Raczej słabo

O ten fragment tyle krzyku? Ewidentny ból dupy i szukanie na siłę dziury w całym Ale przynajmniej ciekawa dyskusja się nawiązała.

Przecież Palpek nie może bezpośrednio wydać rozkazu Windu, więc robi niewinną minkę, próbuje znaleźć lukę i mówi, że w sumie Jedi podlegają senatowi, a on jest przywódcą senatu, więc... Windu nie chce robić kłótni o pierdolę jaką jest wysłanie Anakina i się zgadza.

Jeśli szukasz prawdziwych nieścisłości, to masz ogromnego babola na ostatniej stronie komiksu z Leia. W Aftermath Wendig w magiczny sposób zmienia rasę oprychów Surata albo sam się gubi czy uśmiercił daną postać czy nie (ta babka z Imperium, którą NR wsadza do więzienia). Można się też przyczepić się do nowego komiksu z Vaderem, gdzie jest powiedziane, że aby Sith miał swój czerwony miecz musi odebrać kryształ Jedi i go wykrwawić, a Maul przecież nigdy tego nie zrobił.

Drobne nieścisłości były (czytałem, że w EU to nie tylko drobne ), są i będą w przyszłości. To jest nie do uniknięcia. Po co ta spina.

Re: Raczej słabo

Jaka spina? To nie ja jestem jednym z 5 nowokanonowych fanatyków, którzy mnie oblepili jak pszczółki miodek bo ośmieliłem się znaleźć dziurkę w ich świętym NK

Ja jestem całkowicie luźny, pokazuję tylko, że jeden z argumentów na rzecz kasacji EU: "Bo jest niespójne" już wysiada, bo NK też jest już niespójny.

Mamy w tej chwili w NK co najmniej dwa źródła, która przekazują różne teorie dotyczące statusu prawnego Zakonu Jedi.

Wariant 1: Zakon Jedi jest niezależną organizacją o samorządnym charakterze, która współpracuje z Senatem i Kanclerzem w celu ochrony Republiki
Źródła: Prequele, TCW

Wariant 2: Zakon Jedi pozostaje w gestii Senatu i jego Kanclerza, którzy mogą interweniować w jego wewnętrzne sprawy, w tym przymuszać mistrzów Rady do zmiany decyzji dotyczących wewnętrznych kwestii osobowych Zakonu.
Źródła: Komiks Anakin & Obi Wan, + napisy początkowe Mrocznego Widma jeśli wierzysz naszym nowokanonowym językoznawcom

Re: Raczej słabo

Krogulec napisał:
To nie ja jestem jednym z 5 nowokanonowych fanatyków, którzy mnie oblepili jak pszczółki miodek bo ośmieliłem się znaleźć dziurkę w ich świętym NK
-----------------------
Wolę być "nowokanonowym fanatykiem", niż sellerowcem z nieuleczalnym bólem dupy z powodu kasacji EU


"Dziurki" w NK są, ale Ty w tym komiksie żadnej nie znalazłeś. Jak padły konkretne przykłady, twój zarzut się po prostu rypnął. Jak to sam określiłeś "temat jest wyczerpany na maksa". Pozdrawiam. Bez odbioru.

Heh.

Krogulec napisał:
Proszę, link do tego konkretnego fragmenciku: https://s26.postimg.org/asjhn42yx/aniobi1.jpg
-----------------------
Nie za bardzo widzę tu to, co Ty. Cały eleborat koniecznie musiałeś walnąć o tym? Ja tu widzę, jak Palpie sprytnie sugeruje, że wykorzysta narzędzia swego stanowiska, by dostać to, czego chce. I nawet nie kończy zdania, wszystko jest zawieszone w próżni. Gdzie tu groźba i przywoływanie do porządku?

Mace`owi z kolei najwyraźniej "nie chce się z tym pier**lić". Zaś nawet, gdyby tu było jasno pokazane, że Mace kładzie uszki po sobie, to byłaby to po prostu niekonsekwencja w ukazaniu postaci, których to niekonsekwencji jest w obu kanonach na pęczki.

A że senat mógł już przed Wojnami Klonów wpływać na Radę, to nie wątpię wcale.

Ty robisz z tego niemal obrazę filmów i *kolejny* dowód na to, jak to Nowy Kanon jest do dupy i nie szanuje niczego i nikogo. Co, że nic takiego nie napisałeś? Powiedzmy, że czytam między wierszami

Już Ci tu niektórzy pisali, że pewne rzeczy można interpretować nieco bardziej niejednoznacznie, niż robisz to Ty.

Jak NK przegina, to jestem pierwszym, który to napiętnuje. Podobnie, jak robiłem przy starym zresztą. Tu jednak nie widzę problemu. Nowy Kanon miewa o wiele większe.

Re: Heh.

Gunfan napisał:
Co, że nic takiego nie napisałeś? .
-----------------------

Totalnie nic, ale pozwolisz, że nie będę partycypował w zabawie w twojej Krainie Fantazji, pozdrów Fuchura

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.