Forum

Klon z Kamino obdarzony Mocą??

Nie było to by chyba niedorzeczne, nie? W końcu Dorsk 81 i 82 też byli klonami a nie przekadzało to im w byciu Jedi. Co wy na to?
[temat natchnięty wymachiwaniem mieczem świetlnym mojego brata w JK2 - grał na skinie klona <do tego mojego, czerwonego, Kapitana!! Bez pytania!!]

no a

C`baoth??? może to nie jedi ale Moc stosował

Tiaaa

Ale on był klonem Jedi. A Jango ani Dorsk 80 Jedi nie byli. Z tego co mi wiadomo...

no chyba nie

... no cóż, można tak gdybać, ale czy Bobba zostałby łowcą gdyby nie Jango?? Może kazdy klon może sie rozwijać w dowolny sposób tylko ktoś go musi odpowiednio "ukształtować"

Ale

Bycia Jedi nie da się nauczyć

Co do Boby

to był on idealną kopią ojca- bez spowolnienia wzrostu i modyfikacji. Takie dziecko z jednym rodzicem. Nie można go porównywać do innych klonów, przynajmniej we względzie wolnej woli.
Inna sprawa, że klonerzy kopiowali ciała, a nie dusze. Cechy wrodzone to naprawdę ułamek tego kim jest człowiek. A Moc to chyba sprawa duszy

A ja...

nie wiem co o tym myśleć. Dość ciekawy temat...
Z jednej strony Jango nie korzystał z mocy i chyba nie miał o niej pojęcia, a na Kamino wszystkie klony to jego czysta, genetyczna kopia... To chyba zależy teraz tylko od tego na jakie poznanie mocy pozwala umysł Jango i jak klon się rozwijał...

Klony, moc i midichloriany

Bardzo ciekawy temat

Jak wiadomo Dorsk 81 był swoistym novum na swoim ojczystym świecie Khomm. Moc u niego pojawia się z nikąd, tym bardziej że nikt z jego poprzedników mocą nie władał. Sama postać Dorska została stworzona jeszcze przed prequellami i był przykładem na to że moc jest nie przewidywalna i nie zgłębiona do końca. Panowała taka nutka tajemniczości, dotycząca użytkowników mocy. Tę umiejętność władania mocą przez tego klona można więc tłumaczyć, nie biorąc pod uwagę prequelli, na płaszczyźnie duchowej - mistycznej. W tym przypadku MOC przypomina mi działanie "Ducha Świętego" o któtym mówi się że jest jak wiatr - wieje gdzie chce. Te słowa padły chyba w którymś z listów Św. Pawła, ale nie jestem pewien. Oczywiście podobny odnośnik można by znaleść w wielu innych religiach.

Jak natomiast wygląda sytuacja biorąc pod uwagę prequelle? A no tak że aby być "szczęśliwym posiadaczem" cudownych umiejętności władania mocą, należy mieć odpowiednie stężenie midichlorianów w ciele. Jednym słowem trzeba być predysponowanym... sam niewiem może genetycznie. Nie chcę już tu roztrząsać sprawy że midi cholerianki odarły moc z jakich kolwiek mistycznych, tajemniczych fascynacji, tylko dla tubylców takich jak Jawowie i Gamorreanie ma wymiar duchowy . Najgorsze jest to że taki Dorsk 81 nie łapie się wg. nowych standardów na użytkownika mocy! Bo jakim cudem ją posiada, skoro żaden z jego poprzedników jej nie miał! wytłumaczeniem mogło być to że któś nie umył "probówki" z której powstał nasz mały Dorsk. Tym sposobem "z zaraskami" midicholerki wdarły się do genomu naszego 81. Jak na pewno część z was się ze mną zgodzi: teoria zaiste idiotyczna co i śmieszna Sprawdza się jedynie w przypadku klona Joruusa C`B.

Sumując: uważam że wszystko było o.k. dopóki nie wprowadzono midichlorianów. Ich obecność przyniosła brak spójności.

midi-chloriany i im podobne ustrojstwa

-Nie chcę już tu roztrząsać sprawy że midi cholerianki odarły moc z jakich kolwiek mistycznych, tajemniczych fascynacji, tylko dla tubylców takich jak Jawowie i Gamorreanie ma wymiar duchowy .

Nie stwierdzam u siebie podobieństwa fizycznego do żadnej z tych ras, a pomimo tego, dla mnie Moc to wciąż kwintesencja mistyki

Poważniej - przecież midi-chloriany są tylko ł ą c z n i k i e m z Mocą. Ani same w sobie "nie są" Mocą, ani też jej nie "wytwarzają". Umożliwiają jedynie komunikację z ową nieodgadnioną, omnipotentną siłą spajającą wszechświat, tak jak zakończenia nerwowe umożliwiają Ci odczuwanie bólu. Wciąż jednak, to umysł użytkownika Mocy musi osiągnąć odpowiedni stan by usłyszeć szept midi-chlorianów. Owszem, runęło wiele przekonań fanów sięgających jeszcze czasów pre-TPM, ale, Moc nie została sprowadzona do midi-chlorianów.

Swoją drogą, odsyłam do mojej teorii dotyczącej midi-chlorianów i "głuchych" na Moc:
http://gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=173747#173816

Najgorsze jest to że taki Dorsk 81 nie łapie się wg. nowych standardów na użytkownika mocy! Bo jakim cudem ją posiada, skoro żaden z jego poprzedników jej nie miał!

Spokojnie, dogmaty jeszcze nie leżą w gruzach. Cała linia Dorsków od pcozątku była wrażliwa na Moc, po prostu żaden z jej przedstawicieli (do #81 ) nie zdawał sobie z tego sprawy. Nie dziwi mnie to specjalnie, biorąc pod uwagę warunki w jakich przyszło im żyć - maksymalnie możliwie monotonna, ustabilizowana i spokojna egzystencja w której wszystko jest na swoim miejscu. Dorskowie nie mieli okazji zastosować w praktyce drzemiących w ich tkankach umiejętności.

Pozwolę sobie podeprzeć się cytatem, dokładniej zapiskami Dorska 82.
Wydaje mi się, że nadszedł czas, aby Dorskowie wykorzystali drzemiącą w ich genach zdolność do władania Mocą. Tak więc, kiedy mój sklonowany następca osiągnie odpowiedni wiek, opowiem mu o wszystkim i zacznę go uczyć. Potem zaś opuszczę Khomm, aby rozpocząć studia w Akademii Jedi na Yavinie Cztery.
A kiedy nadejdzie odpowiednia pora, on także zatroszczy się o swojego następce i wyprawi na Yavin Cztery, gdyż takie jest jego - i moje -przeznaczenie.

[Ilustrowany przewodnik po rasach obcych istot galaktyki GW; str. 86]

odpowiedź

Porównanie do Jawów i Gamorreanów było skierowane NIE do fanów ale do postaci pokroju w/w. Chodziło mi oto że ci którzy na codzień nie mieli do czynienia z użytkownikami mocy, bardziej postrzegali Jedi za osoby mistyczne i napewno nie mieli bladego pojęcia "o chemicznych właściwościach Rycerzy Jedi". Co innego taki Valorum, który na codzień stykał się z zakonnikami. Ba w młodości przeszedł odpowiednie próby, które potwierdziły że midichlorianów w swojej krwi nie uświadczy. To zawęrzenie pola użytkowników jst jak dla mnie najbardziej kontrowersyjne.

Co do Dorska, przyznaję że Masz rację. Trochę mi się wyrwało w nadmiarze emocji z upadkiem teorii

Zgadzam się co do tego że midichloriany były tylko przekaźnikiem a nie samą mocą, a adept który chciał być sprawnym jej użytkownikiem musiał się wykazać dojrzałością umysłową. Cały problem polega jednak na tym że aby być wrażliwym wystarczy być predysponowanym poprzez obecność midi, oczywiście jeśli taki osobnik przejdzie jeszcze szkolenie.
Yoda w TESB mówi że moc spaja wszystko, ale ci którzy nie posiadają odpowiednich właściwości Jedi nie zostaną i nie ze wzgl. ideowych czy duchowych ale dla tego że nie posiadają jakiś tam płynów czy organizmów w sobie. I ta mieszanina sacrum i profanum jest tak irytująca.

Muszę przyznać że pojawienie się midichlorianów jest zarazem lekarstwem dla tych którzy mocy w sobie nie czują ani trochę. Pomysł co prawda absurdalny ale jednak. Przykładem niech będzie Skippy - robot Jedi. W którego smarach znajdowały się midichloriany. Wiem że to bajeczka, ale uświadamia że w pożądnych labolatoriach SR (o ile takowe istniały) można było przeprowadzać takie zabiegi na żywych organizmach. Wiem że za dużo w tym wszystkim fantazji , ale jest ona wynikiem wprowadzenia tak niefortunnego pojęcia jak midichloriany.

respons

-Porównanie do Jawów i Gamorreanów było skierowane NIE do fanów ale do postaci pokroju w/w.

Ależ ja rozumiem, po prostu pozwoliłem sobie nieco przeinaczyć Twoją wypowiedź celem uzyskania humorystycznego wstępu ;]

Chodziło mi oto że ci którzy na codzień nie mieli do czynienia z użytkownikami mocy, bardziej postrzegali Jedi za osoby mistyczne i napewno nie mieli bladego pojęcia "o chemicznych właściwościach Rycerzy Jedi". Co innego taki Valorum, który na codzień stykał się z zakonnikami. Ba w młodości przeszedł odpowiednie próby, które potwierdziły że midichlorianów w swojej krwi nie uświadczy.

Hmm... Nie do końca tak. W którymś Medstarze (dużo ich było, hmh? ) jest wzmianka na temat "świeckiego", czy wręcz naukowego podejścia do natury Mocy. Konkretnie w kontekście studiów medycznych. Wspomina się mianowicie, iż studenci odbierają naukę na temat midi-chlorianów, ich obecności i symbiotycznej natury, acz całą otoczkę mistyczna pomija się klasyfikując ją jako będącą poza granicami poznania; jednocześnie pozostawiając jako domenę wierzeń Rycerzy Jedi. A i dla nich pozostaje ona niezgłębioną tajemnicą.

Cały problem polega jednak na tym że aby być wrażliwym wystarczy być predysponowanym poprzez obecność midi, oczywiście jeśli taki osobnik przejdzie jeszcze szkolenie.

Na szczęście wciąż to jednak pozostawia element auto-doskonalenia; biegłości we władaniu Mocą nie dostaje się od razu - konieczna jest praca nad sobą, rozwój duchowy, kolejne stopnie wtajemniczenia.

Yoda w TESB mówi że moc spaja wszystko, ale ci którzy nie posiadają odpowiednich właściwości Jedi nie zostaną i nie ze wzgl. ideowych czy duchowych ale dla tego że nie posiadają jakiś tam płynów czy organizmów w sobie. I ta mieszanina sacrum i profanum jest tak irytująca.

Sam sposób stanowienia o przydatności delikwenta do szkolenia wydawać się może nieco odstręczający, owszem. Ale już od początku [historii sagi] wiadome było, że na Moc wrażliwi są tylko wybrańcy, ci którzy doświadczyli Daru, Łaski, Powołania - jak zwał tak zwał. Okazało się, że są to ci, których tkankom Wola Mocy ofiarowała wysokie stężenie symbiontów. Niech będzie i tak, to przecież wciąż Moc. Rozumiem, mało to poetyckie, ale dostrzec w tym można i pozytywne strony - na przykład podkreślenie wspólnego pierwiastka wszystkiego co żyje.

Muszę przyznać że pojawienie się midichlorianów jest zarazem lekarstwem dla tych którzy mocy w sobie nie czują ani trochę. Pomysł co prawda absurdalny ale jednak. Przykładem niech będzie Skippy - robot Jedi. W którego smarach znajdowały się midichloriany. Wiem że to bajeczka, ale uświadamia że w pożądnych labolatoriach SR (o ile takowe istniały) można było przeprowadzać takie zabiegi na żywych organizmach.

Jeśli o droidy chodzi, to już jest w ogóle ciekawa sprawa. Stara Republika widziała zastępy Iron Knights - walczących u boku Jedi robotów, władających Mocą dzięki żywym kryształom zwanym Shards. To jednak bez manipulacji midi-chlorianami. Nie spotkałem się prawdę mówiąc z eksperymentami o których mówisz, ale to chyba raczej niemożliwe. Nie mamy dokładnej "Doktryny Mocy", zatem nie znamy pełnej istoty zależności pomiędzy stężeniem midi-chlorianów a wrażliwością na Moc, stąd ciężko spekulować. Na mój gust, ewentualna "transfuzja" wiązać by się musiała ze zmianą stężenia w każdej komórce... Aż strach brać się za rozważanie wszystkich możliwości.

:)

Jeśli chodzi o Jawów itp. - to okey, załapałem. Z lekkim opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale

Jeżeli natomiast chodzi o moc i midichloriany to myślę że zgadzamy się co do nie fortunnych określeń, z tym że nadal podtrzymuję swój pogląd że midi więcej namieszały niż wyprostowały w SW. Może jest to zasługa takich właśnie nieudolnych określeń, a może to ja jestem za mało kontaktowny

Natomiast jeżeli chodzi o Iron Knights to szczerze się przyznaję że nie miałem o nich bladego pojęcia z wielką chęcią zaznajomie się z tą kwestią. Swoją drogą żal że nie pomyśleli o tym przy kręceniu ROTS. Grievous "nasmarowany szczątkami jakigoś Jedi" jest może mało estetycznym wyobrażeniem, ale ndało by większego dramatyzmu postaci Generała - moim zdaniem

Apropos Valoruma. Przywołuąc jego osobę miałem na myśli że bliżej do zrozumienia "Mocy" wykrztałconym "niewrażliwym" osobom niż populacjom prymitywnych cywilizacji także "niewrażliwym"

No i oczywiście "transfuzja" była bardziej moim przypuszczeniem, a nie sugestią że takie możliwości mogły istnieć

chaos.midi

-Jeżeli natomiast chodzi o moc i midichloriany to myślę że zgadzamy się co do nie fortunnych określeń, z tym że nadal podtrzymuję swój pogląd że midi więcej namieszały niż wyprostowały w SW.

To ja dodam jeszcze, że w sumie to i bez niesławnych już midi-chlorianów nie istniała jakaś specjalnie spójna koncepcja Mocy; kto miał możliwość dorzucał coś od siebie nie bacząc na poprzedników... Ale, taki przecież urok SW. </ironia>

Natomiast jeżeli chodzi o Iron Knights to szczerze się przyznaję że nie miałem o nich bladego pojęcia z wielką chęcią zaznajomie się z tą kwestią.

Zacznijmy zatem od CUSWE:
according to urban legends, the Iron Knights were a collection of droid warriors and philosophers that had somehow acquired the ability to tap into The Force, depsite the fact that droids were not considered "alive" in the organic sense. Among the most famous of the Iron Knights was the droid R5-D4, which was also known as Skippy. In reality, the Iron Knights were a group of Shards who followed Ilum away from their homeworld of Orax during the years leading up to the Clone Wars. At the time, many Shards were being installed in common droids, to give the simple automata a measure of intelligence. Ilum wanted something more, and set out to install herself in a Juggernaut War Droid. Ilum and her followers eventually met Jedi Master Aqinos, who agreed to train them on Dweem. Aqinos had set out on his own to pursue the possibility of melding droid intelligence with the Force, and had sought out Ilum specifically because her droid form. Aqinos trained the Shards in the ways of the Jedi Order, and the intelligence automatons soon acquired the ability to tap into the Force. When the Clone Wars broke out, Aqinos and Ilum decided to add their considerable forces to the ranks of the Jedi Knights, and they were instrumental in winning several key battles. However, Aqinos was later excommunicated from the Jedi Order to setting out on his own and creating the Iron Knights, and Ilum and the surviving Iron Knights returned in shame to Dweem. Their skills with the Force were not forgotten, however, as the Iron Knights were among the first Jedi to be destroyed during the Jedi Purge. Those that survived went into deep hiding, and only returned during the Yuuzhan Vong invasion of the galaxy. The Iron Knights, who went by the monicker of the High Marshalls, were instrumental in defeating the Red Knights of Life, although it was known that at least one of the Iron Knights fell to the Dark Side of the Force during the battle for Hosk Station.
[ http://www.theforce.net/swenc/entrydesc.asp?search=49464 ]

Sporo miejsca poświęcono im w artykule Droids and the Force, niestety - hyperspace members only.

Swoją drogą żal że nie pomyśleli o tym przy kręceniu ROTS. Grievous "nasmarowany szczątkami jakigoś Jedi" jest może mało estetycznym wyobrażeniem, ale ndało by większego dramatyzmu postaci Generała - moim zdaniem

Żeby było śmieszniej... Gen. Grievous doświadczył transfuzji krwi od niejakiego Sifo-Dyasa. Dlaczego, po co?* Pytania bez odpowiedzi...

Apropos Valoruma. Przywołuąc jego osobę miałem na myśli że bliżej do zrozumienia "Mocy" wykrztałconym "niewrażliwym" osobom niż populacjom prymitywnych cywilizacji także "niewrażliwym"

A owszem... Weźmy choćby Ewoki i ich reakcję na magię Złotego Boga

- - -

* Informacje pochodzą z komiksu Eyes of Revolution, ze zbioru SW Visionaries. Został on dekretem bodaj pana Chee (LucasSpółka) włączony do kanonu, tak gwoli ścisłości. Bazował on na wczesnych konceptach powstałych przy produkcji RotS. Stąd... Naszła mnie taka myśl, że być może początkowo zakładano iż generał będzie mimo wszystko Force Userem. Byłoby to bluźniercze, ale wbrew pozorom trzymałoby się kupy.

Dziękować

Dzieki Mihoo za przybliżenie problemu Iron Knights, już mi trochę jaśniej . Oczywiście coś tam wiedziałem wcześniej o historii Generała Grievousa, niestety była to dość szczątkowa wiedza. Nie ma co! Człowiek całe życie się uczy

Po dywagacjach i wywodach na temat Mocy, także mi sie wydaje że spójność koncepcji Mocy jest jaka jest. Troche w tym irytacji i troszkę fascynacji. I za to kocham SW

Klony Force-userow

Tylko klony wrazliwych na moc beda wrazliwe na moc i koniec kropka :c. Jezeli chodzi o Dorska to jednak wydaje mi sie ze wszyscy z rodziny Dorska byli force userami ale nie byli swiadomi swojego daru (co wydaje sie naturalne na planecie Khomm na ktorej to wszystko od lat bylo takie samo, kazdy mial swoje przydzielone zadanie). Swiadczy o tym ze kolejne Dorski 82 i 83 szkolili sie juz na Jedi.


Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.