Epizod IX

John Williams chciałby dokończyć trylogię

Variety
48



Variety zamieściło na swoich ramach obszerny artykuł na temat Johna Williamsa przy okazji przybliżania sylwetek osób, które mają szansę w tym roku na Oskara. Znalazły się w nim dwie informacje dotyczące przyszłych filmów Star Wars. Pierwszą z nich, mówiącą o tym, że maestro stworzy motyw przewodni do filmu o „Hanie Solo” zamieściliśmy już w grudniu. Druga jest jednak nowością, której prawdopodobnie większość fanów się jednak spodziewała. John Williams w rozmowie z reżyserem J.J. Abramsem powiedział, że zrobi w przyszłym roku muzykę do Epizodu IX. W wywiadzie powiedział, że bardzo chciałby dokończyć to. Nie jest to co prawda oficjalne potwierdzenie, ale z dużą dozą pewności można założyć, że maestro będzie pracował nad zakończeniem trylogii sequeli.

Epizod IX to droga wielu możliwości

53



Chodzą plotki, że roboczy tytuł Epizodu IX to „Black Diamond”, zaś firma produkująca film to Carbonado Industries (UK). Carbonado to oczywiście rodzaj czarnego diamentu. A cóż może oznaczać ten tytuł? Niektórzy sugerują, że może mieć coś wspólnego z narciarstwem. Tam czarny diament (po polsku romb) to oznaczenie trudnej trasy, która wymaga doświadczenia od zjeżdżających.

Dużo ciekawsze jest jednak to, co mówi o filmie Rian Johnson. Opowiedział on o tym, jak rozmawiał z J.J. Abramsem, gdy zaczynał pracować nad „Ostatnim Jedi”. Ten wtedy wyłożył mu film. Tu miała miejsce sytuacja odwrotna. To Johnson przedstawił jak skończy się Epizod VIII, a Abrams i Chris Terrio słuchali i notowali. Rian wytłumaczył każdy wątek, do czego zmierzał, jak go zakończył oraz przedstawił możliwości dalszego rozwoju, jak on to widzi. Ale na tym jego rola się kończy J.J. i Chris mają wolną rękę. Pewne rzeczy sobie wybiorą, pewne pominą, a jeszcze inne zmienią. Johnson przyznał, że trochę bał się reakcji Abramsa, jak oceni to co zastał. Ale J.J. to chłodny profesjonalista, słucha i szuka własnych perspektyw.

Rian twierdzi także, że nie wszystkie rzeczy, które zostały ustalone w „Ostatnim Jedi” muszą być respektowane przez twórców Epizodu IX. Mówił konkretnie o rodzicach Rey. Jego zdaniem, Kylo mówił w tym momencie prawdę, ale co zrobią z tym Abrams i Terrio? Tego Johnson nie wie. Jeśli będą chcieli to zmienić, to oczywiście mogą. Więc może kwestia pochodzenia Rey nie jest jeszcze ostatecznie zamknięta.

W podobnym tonie wypowiadają się niektórzy fani. Obecnie można w sieci znaleźć teorie, że Snoke naprawdę przeżył Epizod VIII, że zagrał sobie Kylo Renem i Najwyższy Przywódca wróci jeszcze w kolejnym filmie. Zobaczymy, może to też pobożne życzenia, a może Abrams jeszcze bardziej namiesza ponownie otwierając ten temat.

Czego jeszcze można się spodziewać w Epizodzie IX? Pewnie powrotu Luke’a Skywalkera już jako ducha Mocy. Mocnego pojedynku na miecze świetlne, no i kto wie, może wróci kwestia rycerzy Ren?

Na razie czekamy na oficjalne informacje o sequelu. Być może zdjęcia będą kręcone w Szkocji, o czym pisaliśmy tutaj.

Premiera Epizodu IX odbędzie się 20 grudnia 2019.

Scenariusz Epizodu IX na biurku Igera

33

W czasie całego zamieszania związanego z premierą „Ostatniego Jedi”, jak i przejęciem Foxa, Bob Iger miał jeszcze jedną sprawę na głowie. J.J. Abrams osobiście dostarczył mu skończoną, pierwszą wersję opowieści Epizodu IX do wglądu. Iger nie nazwał tego scenariuszem, bo najpewniej ten również dostał, ale nim są bardziej zainteresowani w Lucasfilm. Kathleen Kennedy i spółka już go pewnie czytają. Szef Disneya nie ma czasu na taką lekturę, więc musi zadowolić się treatmentem, czyli dość krótkim i syntetycznym opisem całej fabuły.



Sam J.J. Abrams przyznał, że nawet nie myślał o powrocie. Wydawało mu się, że „Gwiezdne Wojny” zostały już za nim, zresztą tak też chciał. Ale gdy pojawiła się szansa by wrócić, a co więcej dokończyć historię, którą zaczął opowiadać, uznał, że to ciekawe wyzwanie. Teraz może zrobić jeszcze lepszy film niż część VII, zwłaszcza, że Rian Johnson pozostawił zakończenie dające wiele możliwości.

Daisy Ridley powiedziała, że gdy dowiedziała się o tym kto będzie reżyserem IX części była w szoku. Wszyscy spodziewali się Johnsona, a tu wraca J.J. Momentalnie rozpłakała się, krzyknęła „O mój Boże”, a potem jak już opanowała swoją spontaniczną radość, wysłała mejla do Abramsa opisując mu tę sytuację. On jej odpisał, że też się wzruszył. Ridley twierdzi, że jest cały czas w kontakcie z Abramsem. Choć opisując tę sytuację unikała słowa podekscytowana, to jednak było to po niej widać.

Poza Daisy wraca też Oscar Isaac, sam potwierdził, iż zdjęcia rozpoczyna gdzieś w pierwszej połowie 2018. Wcześniej w różnych formach potwierdzali swój udział dodatkowo John Boyega i Mark Hamill. Zobaczymy dla kogo jeszcze znajdzie się miejsce w nowym scenariuszu. No i jak scenarzyści (Abrams i Chris Terrio) podejdą do Lei i śmieci Carrie Fisher.

W sieci natomiast pojawiają się już informacje o castingu do Epizodu IX. Wiele wskazuje, że to kolejny fake news.

Bez Riana, ale za to z prequelami

45

Rian Johnson potwierdził, że nie jest w żaden sposób zaangażowany w powstawanie Epizodu IX. Owszem nowy film będzie kontynuacją „Ostatniego Jedi”, ale nad scenariuszem samodzielnie pracują J.J. Abrams i Chris Terrio. Scenariusze Dereka Connolly’ego, Colina Trevorrowa i Jacka Thorne’a wylądowały w koszu. Może Abrams i Terrio coś z nich wezmą, ale szansa jest raczej niewielka.

Warto tu dodać, że pierwotnie Johnson dostarczył zarys Epizodu IX, w podobny sposób w jaki Abrams, Lawrence Kasdan i Michael Arndt zasugerowali „Ostatniego Jedi”. Jednak z powodu całego zamieszania z Epizodem IX, ten pierwotny treatment nie ma już większego znaczenia. Z prostego powodu, Terrio i Abrams mogą już bazować na skończonym filmie i rozwinąć go według własnego pomysłu.

To nie znaczy, że nie będzie wpływu Johnsona na IX Epizod. Choć nie jest członkiem ekipy twórczej tego obrazu, to jednak pewne decyzje, dotyczące także tego, co można pokazać w „Gwiezdnych Wojnach” i w jakim kierunku pójść, z pewnością wpłyną na scenarzystów kolejnej części. Zwłaszcza, że Abrams mówiąc o scenariuszu „Ostatniego Jedi” żałował, że go sam nie wyreżyseruje.



J.J. Abrams natomiast jest świadom także tego, jak odbierane są jego film. Jako bezpieczna kopia, bardziej nawet dla dzieci. Sam niedawno powiedział, że dokładnie takie były zamierzenia. Chcieli odtworzyć „Gwiezdne Wojny” w najlepszy sposób jaki się dało, wspominając przede wszystkim swoje dzieciństwo i tamte doświadczenia. Teraz również chce wrócić z tą samym entuzjazmem, ale pójść w trochę innym kierunku. Przy tym mają być odważniejsi i skierować sagę na zupełnie nowe tory. Szykują kilka niespodzianek i co najważniejsze, ani Kathleen Kennedy, ani Pablo Hidalgo, ani Story Group nie wtrącają się w scenariusz. Abrams i Terrio mają całkowicie wolną rękę.

Jedną rzecz w porównaniu do „Przebudzenia Mocy” zdecydowanie zmienią. Stosunek do prequeli. Epizod IX ma sprawić, że cała saga, trzy trylogie mają wyglądać jakby się działy w jednym świecie, no i by poruszały podobne tematy. Możemy zatem liczyć na nawiązania do prequeli. Prawdę mówiąc to chyba coś, co także zostawił po sobie Colin Trevorrow. On chciał, by wraz IX Epizodem, można było spokojnie oglądać sobie całą trylogię jako całość, albo sześć i dziewięć filmów, widząc, że są one spójne.

Zdjęcia do Epizodu IX powinny ruszyć w przyszłym roku.

O wyzwaniach stojących przed J.J. Abramsem

17

Nie wszyscy są zadowoleni z powrotu J.J. Abramsa do „Gwiezdnych Wojen”. Pisaliśmy już o petycji niektórych fanów, ale oprócz nich decyzja Abramsa zmartwiła włodarzy w Paramount. W 2006 J.J. podpisał z Paramountem umowę na mocy której firma ta stała się jego „domowym” studio. Problem tkwi w tym, że nie licząc „Przebudzenia Mocy”, Abrams nie wyreżyserował od czasu „W ciemność. Star Trek” (2013) żadnego filmu.

Paramount nie był zadowolony, gdy Abrams postanowił po raz pierwszy zrobić „Gwiezdne Wojny”. Zrozumieli jednak, że to życiowa szansa, która w tym wypadku się powtórzyła. Wówczas wycenili, że rok przerwy w pracy J.J. to około strata 10 milionów USD. Paramount zawarł wtedy ugodę z Abramsem, ten zobowiązał się, że następny film wyreżyseruje dla Paramountu. W obecnej sytuacji na razie prezes Paramountu Jim Gianopulos poprosił Disneya o odszkodowanie, choć doskonale zdają sobie sprawę, że ci nie pokryją im wszystkich strat. Przerwa w pracy Abramsa jest dla studia tym boleśniejsza, że jest on nie tylko reżyserem, ale też scenarzystą i producentem, a takich twórców rozumiejących rynek nie mają zbyt wielu.



Za to zadowolony i podekscytowany powrotem Abramsa jest John Boyega. Aktor przyznał, że gdy się tylko dowiedział o powrocie, wysłał mejla do reżysera. Zapytał w nim, czy jednym z powodów powrotu było to, że J.J. stęsknił się za Boyegą. Oczywiście John dodaje, że jego zdaniem właściwie to jedyny powód, za co jest oczywiście reżyserowi wdzięczny. John powiedział, że nie ma pojęcia, co się stanie w IX Epizodzie, ale ma nadzieję, że zakończą w nim wszystkie wojny i odpowiedzą na wiele pytań. Jednocześnie aktor podkreślił, iż wierzy w reżysera.

Mark Hamill zaś potwierdził to, o czym wiemy już od dawna. IX Epizod miał być filmem w którym większą rolę miała odegrać Leia. Nagła śmierć Carrie Fisher namieszała dość mocno, tak w pierwotnych założeniach, jak i ostatecznie przyczyniła się do zmiany reżysera. Mark dodaje, że jednym z największych wyzwań stojących obecnie przed Abramsem jest to, by w odpowiedni sposób odesłać Leię, tak by uszanować wkład Fisher czy oczekiwania fanów. Choć Lucasfilm potwierdził, że nie będą tworzyć cyfrowej Lei, może się okazać, iż do kilku ujęć będą musieli zmienić zdanie.

Data polskiej premiery Epizodu IX

28



Disney Polska podał nową datę polskiej premiery IX Epizodu. Film J.J. Abramsa w Stanach wejdzie na ekrany 20 grudnia 2019, w Polsce zaś dzień wcześniej, czyli w środę 19 grudnia 2019.

Nad scenariuszem pracują obecnie J.J. Abrams i Chris Terrio. Zdjęcia wg planu miały się rozpocząć na początku przyszłego roku, ale najprawdopodobniej zostaną przesunięte o kilka miesięcy.

Petycja o odwołanie Abramsa

46



Nie wszyscy są zadowoleni z wyboru J.J. Abramsa na reżysera IX Epizodu. Część fanów postanowiła napisać do Lucasfilmu petycję o kolejną zmianę reżysera. Na razie, po tygodniu, zebrano około 3 tysięcy podpisów. Petycja znajduje się tutaj.

Tymczasem wychodzą nowe fakty w sprawie zwolnienia Colina Trevorrowa. Większość zgadza się z tym, co przedstawialiśmy tutaj. Najistotniejsza rzecz dotyczy samego charakteru byłego scenarzysty i reżysera finału tej trylogii. Otóż Colin jest niesamowicie pewnym siebie człowiekiem, który lubi stawiać na swoim. To, co było jego mocną stroną, póki dzielił wizję z Kathleen Kennedy, okazało się być tym, co uniemożliwiło mu pracę po śmierci Carrie Fisher. Najwyraźniej zmiana scenarzysty nie pomogła, zaś Kathy nie chcąc mieć powtórki z Hantologii zareagowała wcześniej. Jednocześnie miała już dosyć Trevorrowa.

To Rianowi Johnsownowi jako pierwszemu zaproponowano reżyserię Epizodu IX. Gdy odmówił, wtedy podpisano kontrakt z J.J. Abramsem. Jeszcze przed ogłoszeniem Abramsa, Johnson sam mówił w Japonii, że chce się skoncentrować na VIII części.



Pytaniem otwartym jest to dlaczego Johnson dostał jako pierwszy taką propozycję. Abrams był zaangażowany w powstawanie IX Epizodu jako producent. Johnson potrzebuje odpoczynku po „Ostatnim Jedi”, co także mogłoby jeszcze bardziej wydłużyć oczekiwanie na premierę. Natomiast nie licząc tych dwóch reżyserów, Lucasfilm miał niewiele alternatyw, zakładając, że chcą zaangażować kogoś, kto ma doświadczenie i czuje temat. Każdy inny potencjalny reżyser był w tym czasie zajęty. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że scenariusz finału trylogii powstanie praktycznie od początku.

John Landis jeden z gigantów komedii lat 80. Reżyser „The Blues Brothers” czy „Gliniarza z Beverly Hills 3” (tego z George’m Lucasem) także odniósł się do kwestii wymiany reżyserów przez Lucasfilm. Stwierdził, iż on ma bardzo podobny problem. Ma swoją wizję i swoje zdanie, co sprawia, że producenci nie chcą go zatrudniać. Skrytykował politykę Lucasfilmu. Wspomniał też jedną z wypowiedzi Lucasa, który raz powiedział, że czuł się jakby sprzedał swoje dziecko w niewolę. Na tym Landis skończył swą walkę o wolność twórczą w Lucasfilmie.

Domhnall Gleeson grający generała Huxa, zapytany co sądzi o wymianie reżysera, nie załapał haczyka. Powiedział, że ponieważ nie wiemy, co się wydarzy w „Ostatnim Jedi”, może tylko mówić jako kinoman, bo wtedy nie jest ważne, czy jest zaangażowany w IX Epizod, czy nie. Gleeson twierdzi, że zaiste to co się stało jest bardzo złe dla Colina, ale z drugiej strony może firma podjęła słuszną decyzję. Raczej unikał jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron.

Wiemy też, że na pewno nie wróci Harrison Ford. Żadnych retrospekcji, duchów nic. Aktor przyznał, że już na stałe skończył z sagą.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Otóż pojawiły się ostatnio ogłoszenia o castingach na statystów do Epizodu IX, ale wszystko wskazuje na to, że to fałszywki. Castingi pewnie są, ale czy to ma cokolwiek wspólnego z filmem Abramsa, nie wiadomo.

J.J. Abrams reżyseruje IX Epizod [Update - nowa data premiery]

oficjalna
134

To już oficjalna wiadomość. J.J. Abrams wraca by wyreżyserować IX Epizod. Dokończy tym samym nową trylogię, którą rozpoczął „Przebudzeniem Mocy”. Abrams nie tylko będzie reżyserem filmu, ale też jego scenarzystą.

Abramsowi scenariusz pomoże pisać Chris Terrio („Operacja Argo”, „Liga Sprawiedliwości”). Film wyprodukują Kathleen Kennedy, Michelle Rejwan, J.J. Abrams, Bad Robot i Lucasfilm.



Kathleen Kennedy, prezes Lucasfilmu powiedziała:
W „Przebudzeniu Mocy”, J.J. dostarczył wszystkiego, na co czekaliśmy i jestem bardzo podekscytowana, że powróci by domknąć tę trylogię. Na razie nie ma żadnych informacji, czy premiera filmu, jak i zdjęcia do niego, zostaną przesunięte. Warto przypomnieć, że Abrams jest też producentem wykonawczym „Ostatniego Jedi”.

Update Zmieniono planowaną datę premiery na 20 grudnia 2019.

Rian Johnson czy J.J. Abrams, oto jest pytanie?

56



Tym razem niewiele wiemy na temat kulis zwolnienia Colina Trevorrowa, ale to nie znaczy, że nic. Prawdopodobnie wynika to wprost z tego, że obeszło się bez skandalu, wpadek, dziwnych sytuacji, a zwyczajnie współpraca się nie układała. Colin Trevorrow nakręcił dobrze przyjęty, niezależny film „Na własne ryzyko”, średnio przyjęty „Jurassic World”, który jednak okazał się wielkim sukcesem kasowym. To przemawiało na jego korzyść. W międzyczasie zdarzyła mu się wpadka z „The Book of Henry”, zaś „Jurassic World” owszem zarobił, ale nie przysporzył Trevorrowi sympatii wśród fanów tak serii, jak i sagi. Dotychczas jednak to wszystko było bez większego znaczenia. Colin i jego bliski współpracownik Derek Connolly pracowali od dłuższego czasu nad scenariuszem IX Epizodu. Do grudnia zeszłego roku wszystko wyglądało dobrze. Trevorrow wiele razy sugerował, że w jego filmie istotna będzie Leia, czyli Carrie Fisher. „Przebudzenie Mocy” to film o Hanie (Harrison Ford), „Ostatni Jedi” o Luke’u (Mark Hamill), więc zamysł wyglądał świetnie. Owszem to przede wszystkim też filmy o nowych bohaterach, ale każdy z nich miał mieć szczególne miejsce dla trzech ikon klasycznej trylogii. Problem w tym, że w grudniu Carrie Fisher zmarła i wtedy Trevorrowi i Connolly’emu zaczął się usuwać grunt spod stóp.

Scenarzyści musieli znaleźć nowy pomysł i nową wizję na IX Epizod. To, co wcześniej szło jak po maśle, teraz okazało się problemowe. Kathleen Kennedy nie była w stanie zaakceptować nowych wersji scenariusza, który się rozłaził. Ciągłe nawrotki i poprawki powodowały zwiększenie napięcia na linii Trevorrow – Kennedy. Zresztą wygląda na to, iż reżyser miał swój pomysł, który nie zgadzał się z wizją włodarzy Lucasfilmu. Początkowo Kennedy nie chciała wymiany reżysera, nie po tym jak wyrzuciła Chrisa Millera i Phila Lorda. Próbowała tego uniknąć. Odsunęła więc w pierwszym kroku Connolly’ego i Trevorrowa od pisania scenariusza. W ich miejsce wszedł Jack Thorne. Tyle, że Trevorrow nie akceptował zmian wizji i nadal zgłaszał swoje uwagi. Był zaangażowany w film, a w nowym układzie miał zostać jedynie reżyserem, co powodowało pewne problemy z zarządzaniem produkcją. Stało się jasne, że nawet jeśli Thorne napisze scenariusz pod dyktando Kennedy, Colin nie będzie z tego powodu zadowolony i nie wiadomo jak potoczyłoby się dalej losy projektu. Można było spodziewać się eskalacji konfliktu. W tym momencie rozejście się było najlepszym, co dało się zrobić.


Liga niezwykłych niereżyserów – Edwards, Miller, Lord i Trevorrow.


Cieniem rzucają się oczywiście problemy z kilkoma poprzednimi reżyserami. Poza Millerem i Lordem, przecież zwolniono też Josha Tranka, no a Gareth Edwards również nie poradził sobie z filmem. Choć firmował „Łotra 1”, to jednak potrzebował wsparcia Tony’ego Gilroya. Nie licząc Riana Johnsona, polityka dawania szans młodym twórcom się nie sprawdziła. Widać to także po wyborze nowego reżysera Hantologii, gdzie Kennedy postawiła na sprawdzonego rzemieślnika Rona Howarda. Tego podejścia należy się spodziewać przy kolejnych filmach.

Colin odszedł z projektu, ale bardzo długo walczył o to by zostać. W mediach temat jego ew. odejścia przewijał się wielokrotnie. Zresztą Trevorrow planował już między innymi powrót do Emiratów Arabskich, by nakręcić tam sceny na Jakku.

Pytaniem otwartym jest to, kto zajmie miejsce Colina? Na razie jeszcze nie wiemy, ba być może jeszcze nawet nie ma kandydatów, ale w Lucasfilmie jest krótka lista osób, które najchętniej widzianoby w tej roli. Ogranicza się do dwóch osób, Riana Johnsona i J.J. Abramsa. Niektóre źródła sugerują, że właściwie to Johnson jest numerem jeden.

Rian może się poszczycić tym, że z wszystkich młodych twórców jego obraz został nakręcony bez większych problemów. Zobaczymy jeszcze jak zostanie przyjęty. Zresztą film obecnie jest prawie skończony, trwają już małe poprawki, więc Johnson mógłby już zająć się Epizodem IX, zwłaszcza, że nie ma innych zobowiązań. On sam kilka miesięcy temu przyznał, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jeszcze jeden film z „Gwiezdnych Wojen”.

Inaczej sprawa ma się z J.J. Abramsem. Z nim również Kennedy wiąże dobre wspomnienia, współpraca się układała, zyski były, a reżyser jest doświadczonym twórcą. Tyle, że J.J. nie lubi presji czasowej, a także woli pracować blisko domu i swojej rodziny. Choć z drugiej strony nie zamyka sobie drogi do powrotu do sagi, sugerował nawet, że chciałby wyreżyserować jeszcze jeden film, choć niekoniecznie epizod. No i co ważniejsze, jest też producentem wykonawczym Epizodu VII i IX. Siedzi w tym dość dobrze, zna realia Lucasfilmu, zresztą podobnie jak Rian Johnson, no i także nie ma w chwili obecnej żadnego projektu reżyserskiego.

Warto tu też przypomnieć, że J.J. Abrams w pewnym momencie był bliski odejścia z „Gwiezdnych Wojen”. Wówczas jednak poszło o czas i trochę o wizję. Ostatecznie Kennedy poszła mu wtedy na rękę, czyli przesunięto premierę na grudzień, zaś scenariusz Arndta został przepisany przez Abramsa i Lawrence’a Kasdana.

Wygląda na to, że po pożarze na planie Hantologii Kennedy ma wiele do przemyślenia, zanim ogłosi decyzje dotyczące kolejnych filmów. Nie wiadomo, czy wpłynie to na ew. przesunięcie premiery Epizodu IX. Planowo zdjęcia powinny się zacząć po nowym roku.

Colin Trevorrow odchodzi z Epizodu IX

oficjalna
71



Lucasfilm na oficjalnej podało krótką, acz treściwą informację. Colin Trevorrow i Lucasfilm postanowili się rozejść, Colin nie będzie reżyserem Epizodu IX. Podobno proces prac nad filmem szedł dobrze, ale jednak reżyser/scenarzysta i producenci mieli inne wizję projektu.

Lucasfilm obiecuje, że niebawem poda więcej informacji na temat kolejnego Epizodu.

Trevorrow był nie tylko reżyserem, ale też scenarzystą (wraz z Derekiem Connollym) Epizodu IX. Na tę chwilę nie ma informacji, na ile scenariusz na którym pracowali zostanie wykorzystany. Wcześniej pojawiły się informację, że za poprawki nad tekstem (nie wiemy w jakim zakresie) będzie odpowiadał Jack Thorne.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.