Spis newsów (ABC)

Druga część „Gdzie jest Wookiee” w sprzedaży

Egmont Polska
1

Druga odsłona niezwykłej książki "Gdzie jest Wookiee" przed kilkoma dniami trafiła do sprzedaży. Jeżeli macie ochotę na odrobinę zabawy, uwielbiacie wyszukiwać szczegóły wśród bogatych ilustracji i ćwiczyć spostrzegawczość, to jest to propozycja właśnie dla Was.

Gdzie jest Wookiee? tom #2

Chewbacca powraca, żeby znów zagubić się w odległej galaktyce! Tym razem zabiera ze sobą swoich włochatych przyjaciół. Znajdź ukochanego bohatera oraz inne postaci ze świata Gwiezdnych wojen, odkryj niezliczone tajemnice uniwersum i przeżyj niezapomnianą przygodę! Zupełnie nowe miejsca z „Przebudzenia Mocy” i „Łotra 1”!

Autor Katrina Pallant, przekład Anna Hikiert.. Cena 34,99 zł, 40 stron, oprawa twarda. Przykładowe plansze dostępne poniżej.

Serial aktorski i ABC, kolejny status

29



Raz na parę miesięcy, ktoś z Disneya obudzi się i przypomni sobie o serialu aktorskim. Zazwyczaj to tylko kolejne obietnice i nadzieje lub zwyczajnie opowieści o tym, co to miałoby być, gdyby powstało. Pani prezes telewizji ABC, Channing Dungey, trochę zmieniła ton tych wypowiedzi. Twierdzi, że rozmawiała z przedstawicielami Lucasfilmu w tej sprawie, ale serial w ABC to bardzo odległa przyszłość. Lucasfilm na razie jest skoncentrowane na tworzeniu uniwersum filmowego. Ono musi się rozkręcić. Do tego czasu nikt nie ma zamiaru wychodzić z „Gwiezdnymi Wojnami” poza filmy i seriale animowane (dostępne na Disney XD).

Z wypowiedzi Dungey nie wynika oczywiście, że serial nie powstanie, ale pracę nad nim raczej nie ruszą przed końcem dekady, czyli przed Epizodem IX i trzecią zapowiedzianą antologią.

O początku filmu i muzyce „Łotra 1” słów kilka

14



Wygląda na to, że „Łotr 1” będzie się zaczynał inaczej niż dotychczasowe filmy. Źródła Star Wars News donoszą, że nie będzie napisów początkowych. Jak zacznie się film? Jeszcze nie wiemy. W każdym razie brak napisów sugerowali Kathleen Kennedy i Gareth Edwards jeszcze na Celebration w Londynie. Wówczas decyzja nie była jeszcze podjęta, ale w szczególności Kathleen zależało, by „Historie” odróżniały się od Sagi. Zatem wprowadzenie w film będzie tym razem inne. Jakie, zobaczymy już za 40 dni.

Michael Giacchino przygotowuje się do sesji nagraniowej. Muzyka do „Łotra 1” powinna zostać nagrana w ciągu najbliższych dni, może już powstaje. Wrzucił nawet kilka zdjęć do sieci.





Neal Scanlan, szef działu zajmującego się tworzeniem stworów wypowiedział się niedawno o filmie. Stwierdził, że Gareth Edwards jako reżyser mocno respektuje charakter poprzednich filmów, ale na „Łotrze 1” odciśnie swoje własne piętno. Jest młody, dynamiczny i odważny na tyle, by odrzucić reguły, twierdzi Scanlan.

Neal, który wcześniej odpowiadał za stworzenie BB-8, wierzy, że nowy droid, czyli K-2SO również skradnie serce publiczności. K-2SO jest inny niż znane dotychczas humanoidalne droidy, w szczególności C-3PO. Alan Tudyk zagrał go w technice motion-capture, ale departament Neala również był bardzo pomocny. Między innymi stworzyli protetyczne nogi Alanowi, dzięki czemu mógł choćby lepiej skakać. W tym wypadku praktyczne efekty zostały połączone z CGI i zdaniem Scanalna to jest dobra decyzja i droga, którą należy eksplorować.

Felicity Jones natomiast ma nadzieję, że postać Jyn przypadnie do gustu dziewczynkom i że się zainteresują jej losem. Felicity bardzo podoba się, iż tu kobieta dostanie blaster i będzie biegać bardzo szybko. To jest takie inne, niż syrenka Arielka próbująca odzyskać swój głos przez pół filmu.

Jones twierdzi, że w filmie jest kilka dialogów, które szczególnie zapadają w pamięć. Sama złapała się na tym, że jak jest w domu sama, chodzi sobie i czasem coś powie. Choćby w czasie prasowania wymsknie się jej „Niech Moc będzie z tobą”. To się zdarzało jej wiele razy.

Bardzo podobała się jej praca na planie tak wymagającego fizycznie filmu. Owszem wracała do domu cała poobijana, a jednocześnie współpraca z kaskaderami i te wszystkie wygibasy to wyzwanie, ale też możliwość nauki wielu rzeczy.

Na koniec krótkie ogłoszenie z ABC. 24 listopada w jednym z programów będzie materiał o „Łotrze 1”.

Powstaje kolejny serial animowany?

THR
20



Wiemy na razie niewiele, ale od pewnego czasu tu i tam mówi się o tym, jakoby "Rebelianci" powoli mieli się zbierać (choć wiemy, że czwarta seria już powstaje). Tym razem jednak mamy jednak wieść z bardziej oficjalnego źródła: Ben Sherwood, prezes stacji ABC, udzielił wywiadu serwisowi The Hollywood Reporter. Zapytany o serial aktorski odparł, że wszystko leży w rękach Lucasfilmu, ale na naszym miejscu nie robiłby sobie większych nadziei. Za to zdradził, że właśnie trwają rozmowy na temat kolejnego serialu animowanego.

To by pokrywało się z niedawnymi wieściami o zatrudnieniu przez Lucasfilm Jennifer Muro jako scenarzystki, prawdopodobnie właśnie przy projekcie animowanym. Jeśli serial faktycznie powstaje, to najpewniej jego akcja będzie się działa po "Powrocie Jedi", gdyż byłaby to idealna okazja do ukazania wcześniejszych losów wielu postaci z sequeli. Z drugiej strony, erą w nowym kanonie ledwo dotkniętą są czasy Starej Republiki, acz pozostaje pytanie czy Disney chciałby ją eksplorować tak wcześnie, gdy firma skupia się raczej na oryginalnej trylogii i dalszych filmach. Czas pokaże.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Serial aktorski, czyli niekończąca się opowieść

6



Niedawno w jednym z wywiadów prezes odpowiedzialny za rozrywkę stacji ABC (należy do Disneya), Channing Dungey wypowiedział się na temat serialu gwiezdno-wojennego. Niestety, jak to miało miejsce wiele razy, nie powiedział nic konkretnego, poza tym, że rozmowy z Lucasfilmem w jakiś sposób trwają. Ale na razie nic z nich nie wynika. Nie ma żadnych planów, żadnego harmonogramu, nic. On sam bardzo by chciał zobaczyć „Gwiezdne Wojny” w telewizji ABC, zarówno jako prezes, jak i jako fan. Jedyne, co mógł powiedzieć na temat Lucasfilmu, to fakt, że są bardzo tajemniczy. Marvel lubił trzymanie sekretów, ale Lucasfilm to ponoć następny poziom, w dodatku nie jeden.

Niedawno ujawnił się jeden z byłych scenarzystów serialu. Matthew Graham, odpowiedzialny choćby za „Życie na Marsie”. Po części do wspomnień skusiły go ostatnie wieści o serialu. Graham postanowił stanąć w obronie George’a Lucasa. Co prawda jak sam twierdzi, początki współpracy nie były zbyt różowe. Rick McCallum miał pomysł, by zebrać scenarzystów z kilku części świata, by nadać serialowi różne perspektywy. Rozmowy o pracę odbywały się z Lucasem, ale on nie należy do ludzi gadatliwych, jak nie mają niczego do powiedzenia. Scenarzyści zaś nie wiedzieli w ogóle czego się od nich oczekuje, więc było tam więcej milczenia niż rozmów. Matthew zdziwił się zatem, że wybrano go do projektu.

Potem zaczęto pracę nad serialem. W podobnym czasie dołączył do ekipy Roland D. Moore. Wówczas prace nas „Star Wars Underworld” trwały od pół roku. Lucas miał pomysł, by przygotować składający się z dwudziestu pięciu odcinków pierwszy sezon. Ale bardzo mu zależało, by mieć wpierw dwadzieścia pięć dobrych scenariuszy. Szybko uznał, że jak już zacznie kręcić to zrobi dwa sezony jednocześnie. W ogóle nie zastanawiał się nad sprzedażą tego, czy zyskami. Za to bardzo mocno angażował się w proces twórczy, wymagając od scenarzystów kreatywności i sięgania po różne tematy. Zachęcał ich do tego. Z punktu widzenia Grahama były to decyzje odważnie, nie zawsze dobre, no i czasem ryzykowne. Ale widząc zachowawcze „Przebudzenie Mocy”, które jest niesamowitą rozrywką, podziwia Lucasa, który był gotów inwestować własne pieniądze w coś mniej pewnego. Co jeszcze ważniejsze, decyzja o sprzedaży Lucasfilmu zdaniem Grahama zapadła dość szybko i dla niego niespodziewanie. Z ich punktu widzenia wyglądało to tak, jakby Lucas nagle się wycofał z wszystkiego. A obserwując go widać było, że poprawianie tych scenariuszy i obserwowanie ich rozwoju sprawia mu wielką radość. Zbiegło się to z zakończeniem procesu pisania 50 scenariuszy, więc pracy nie przerwano. Co prawda, zdaniem Grahama kilka z nich można było jeszcze podszlifować, bo to były pierwsze wersje, ale niektóre były naprawdę dopracowane.

Przy pracy ciągle był obecny Rick McCallum, który mocno kontrolował ten proces. Lucas zaś lubił zaciągnąć scenarzystów do sali kinowej, gdzie oglądali klasyki kina i inne stare filmy.

Graham był w Lucasfilmie już po zmianach, gdy szykowano Epizod VII. Wie, że przeczytano tamte scenariusze, ale nie ma pojęcia jakie są obecnie plany wobec nich. Czy w ogóle są.

Na razie wiemy tylko, że pewne pomysły, jak Sawa Gerrerę Lucas przemycał do innych projektów („Wojny klonów”).

Serial aktorski, wcale nie tak szybko

19



Wygląda na to, że serialu aktorskiego szybko nie dostaniemy. Owszem z Lucasfilmu dochodzą nas różne wieści, ale prezes ABC (stacji należącej do Disneya), Paul Lee powiedział wprost. Lucasfilm jest skoncentrowany na filmach. Nie szykują żadnego serialu.

W podobnym tonie wypowiada się Lucasfilm. Obecnie koncentruje się na serialach animowanych (takich jak „Rebelianci”) i to jest wszystko, co mają do zaoferowania telewizji.

Nawet J.J. Abrams wypowiedział się na ten temat, mówiąc, że oczywiście on (i jego firma Bad Robot) mają duże doświadczenie w telewizji, ale nawet jeśli coś powstanie to jest mało prawdopodobne by w ogóle byli w to zaangażowani.

Wcześniejsze doniesienia o serialu sugerowały, że zamiast ABC Lucasfilm mógłby skorzystać z usług Netflixa, ale na razie nie wygląda by mieli coś w planach.

Dla przypomnienia Paul Lee był już zainteresowany serialem aktorskim trzy lata temu. Niestety na razie „Underworld” czy jak ostatecznie będzie nazywał się serial, to jedynie plotka, która powraca raz na jakiś czas. I chyba szybko nic się w tym temacie nie zmieni.

Kolejny spot telewizyjny

35

W sieci ukazał się kolejny spot z „Przebudzenia Mocy”. Tym razem specjalnie dla sieci ABC (należącej do Disneya). Zawiera kilka nowych ujęć.

Nowe plotki o serialu aktorskim

41

Ostatnio pojawiło się sporo plotek na temat przyszłości „Gwiezdnych Wojen”, nic dziwnego, że odkopano także kwestię serialu aktorskiego. Jak donoszą źródła MakingStarWars, podobno prace nad serialem trwają, a nawet coraz bardziej się rozkręcają. Ma to być coś w stylu „Agentów T.A.R.C.Z.Y.” Marvela. Choć raczej chodzi o sam fakt powiązania z uniwersum niż dokładnej kopii pomysłów. Niestety tu źródło nie było w stanie powiedzieć niczego więcej. Gorzej, że wszystko wskazuje na to, że serial jest robiony od początku. Nie będzie to „Star Wars Underworld” nad którym pracowali Rick McCallum, George Lucas, a także wielu innych scenarzystów, w tym choćby Ronald D. Moore (twórca nowego „Battlestar Galactica” czy „Star Trek: Stacja kosmiczna”). Będzie to coś zupełnie nowego, co lepiej będzie pasowało do profilu telewizji ABC. Niektórzy twierdzą, że „Underworld” lepiej by pasował do HBO lub Netfilxa.



Jak wiemy należąca do Disneya telewizja ABC bardzo by chciała zobaczyć serial Star Wars. O tym, że coś jest na rzeczy z serialem dowodzą także zmiany w samym Lucasfilmie. W czerwcu ubiegłego roku zatrudniono Tony’ego To, który ma na swoim koncie takie seriale jak „Kompania braci” czy „Pacyfik”. Obecnie jest też jednym z producentów „Rogue One”. Dodatkowo awans Lynwen Brennan miał być powiązany z rozruszaniem produkcji telewizyjnej. Więc może faktycznie coś jest na rzeczy.

30 lat „Przygody wśród Ewoków”

8

Dziś lekko zapomniany, ale pierwszy filmowy spin-off „Gwiezdnych Wojen” ma dokładnie trzydzieści lat. Faktem jest, że w 1978 pojawił się „Star Wars Holiday Special”, ale ta godzinna produkcja telewizyjna była bardziej programem świątecznym, a nie pełnym filmem. Przygoda wśród Ewoków (The Ewok Adventure lub też Caravan of Courage - to drugie to tytuł pod jakim wyświetlano tę produkcję w Europie) zadebiutowała 25 listopada 1984. Trwający 96 minut film był oczywiście produkcją telewizyjną, stworzoną dla ABC, którą w 1984 obejrzało 65 milionów widzów. Tylko jeden film w ABC w tamtym roku obejrzało więcej osób. Pierwszy spin-off „Powrotu Jedi” dostał też dwie nominacje do nagrody Emmy, za najlepszy program dla dzieci oraz za efekty specjalne. Tą drugą zresztą produkcja dostała.

Film był produkcją telewizyjną, jednak trafił też do kin, choć w ograniczonej ilości. Bardziej na zasadzie ciekawostki zaspokajającej popyt, niż produkcji bezpośrednio kierowanej na ten rynek.



Na powstanie filmu duży wpływ miała Amanda Lucas, adoptowana córka George’a, która bardzo mocno przywiązała się do Ewoków. Fabuła filmu nie miała być skomplikowana. To opowieść o rodzinie rozbitków, którzy wylądowali na magicznym księżycu Endora zamieszkałym przez Ewoki. Główne role zagrali Warwick Davis (jak Wicket), Aubree Miller jako Cindel Towani oraz Eric Walker jako Mace Towani. Budżet filmu nawet jak na tamte czasy był oszczędny i wyniósł 3 miliony USD. Większość zdjęć powstała w hrabstwie Marin oraz w lesie Redwood w Kalifornii, nieopodal siedziby Lucasfilmu. Dużo z nich powstało dokładnie w parku zwanym Roy’s Redwoods, który znajduje się w odległości pięciu mil od rancza Skywalkera. Zdjęcia kręcono w lipcu i sierpniu 1984. Davis i Walker dostali specjalne zadanie, by podczas kręcenia filmu tworzyli dokument, trochę jak to było z „Return of the Ewok”.

Początkowo tytułem roboczym tej produkcji było „The Ewok Holiday Special”, ale zmieniono to bo nie chciano nawiązywać do „niesławnej” produkcji telewizyjnej.

Aubree Miller (rocznik 1979), która miała zaledwie sześć lata, była dziecięcą aktorką z pobliskiego Sebastopola (w Kalifornii). Była to jej pierwsza filmowa rola. Niektóre źródła sugerują, że miała ona wtedy nie sześć a cztery lata.

Amerykanie kojarzą też głos narratora, którym był Burl Ives. Najbardziej znany jest z filmu Rudolph, the Red-Nosed Reindeer z 1964.

Specjalnie dla potrzeb tego filmu ILM stworzył powieki dla śpiących Ewoków. Oryginalne maski używane w „Powrocie Jedi” ich nie miały. Dopiero na wydaniu blu-ray dodano je komputerowo i teraz Ewoki mrugają.

Wszyscy aktorzy grający Ewoki pod kostiumami nosili niebieskie dziecięce piżamy.

Rozbity okręt rodziny Towanich, był pewnym nawiązaniem do „Imperium kontratakuje”, użyto tam fragmentów skrzydła snowspeedera.

Bardzo wiele produktów żywnościowych, które pojawiają się w filmie to owoce kupione na targu warzywnym w Marin oraz w Chinatown w San Francisco.

Za szkice koncepcyjne i projekty odpowiadał Joe Johnston. Jest on też autorem jednej z książeczek związanych z produkcją, The Adventures of Teebo.

Formalnie reżyserem tego filmu był John Korty, ale część wybranych przez siebie ujęć wyreżyserował osobiście George Lucas. Aktorzy wspominają, że Lucas był zdecydowanie bardziej reżyserem od technicznych spraw, które przebiegały wtedy dużo szybciej i sprawniej. Korty zaś zajmował się bardziej prowadzeniem aktorów. Efekt był taki, że Lucas nie zawsze bywał na planie, a jedynie wtedy, gdy go to interesowało. Formalnie rzecz ujmując Lucas nie był reżyserem od „Nowej nadziei”, jednak zarówno w „Imperium kontratakuje” jak i „Powrocie Jedi” miał duży wpływ na to jak wyglądały zwłaszcza te sceny, które go szczególnie interesowały. Tu było dokładnie to samo. Zresztą podobne zaangażowanie widać w innych jego produkcjach jak choćby „Willow” czy „Red Tails”. Lucas nawet gdy nie brał udziału w zdjęciach to pojawiał się na planie by zobaczyć jak idzie praca.

John Korty odpowiadał też za zdjęcia do filmu. Efektami specjalnymi zajęli się specjaliści z ILM, w tym Denis Muren, John Berg i Phil Tippett. Sam film był na tyle popularny, że doczekał się sequela oraz spin-offa w postaci serialu animowanego.

Więcej o filmach o Ewokach pisaliśmy tutaj.

Nadzieja dla serialu aktorskiego?

13

Wraca temat serialu aktorskiego. Tym razem wypowiedział się o nim Paul Lee szef telewizji ABC, należącej do holdingu Disneya. Lee przyznał, że cały czas trzyma rękę na pulsie. Twierdzi, że Lucasfilm ma mnóstwo rzeczy do zrobienia, w związku z nowymi filmami (o serialu „Rebels” nie wspomniał) i że będą zajęci przez najbliższe kilka lat, ale jednocześnie potwierdził, że rozmowy z nimi trwają. Lee dodał, że współpraca w ramach grupy Disneya układa się bardzo dobrze, choćby z Marvelem i serialem „S.H.I.E.L.D.”. Zresztą tę współpracę wewnątrz grupy Lee sobie bardzo chwali i liczy na to, że w przypadku Lucasfilmu będzie podobnie. Sam przyznaje też, że jest wielkim fanem tej firmy.

Nikt oficjalnie jednak nie mówi tu ani o kosztach, ani rozpoczęciu produkcji. Co prawda w sieci pojawiły się sugestię, że mógłby to być nawet sezon 2015/2016, lecz na razie nie ma żadnych oficjalnych sugestii co do ewentualnej daty premiery. Choć w przypadku serialu nie można zapominać o tym, że scenariusze w dużej części są już gotowe, a także jak się okazało na Celebration Europe II, istnieją już odwołania wewnątrz uniwersum sagi do wydarzeń z tego niezrealizowanego serialu. To z pewnością ułatwi ewentualną produkcję, ale do finiszu jeszcze daleka droga.

Dla przypomnienia Paul Lee już wcześniej wyrażał zainteresowanie serialem, teraz powoli zaczyna drążyć temat w Lucasfilmie. W najbliższy weekend odbędzie się konwent D23, czyli najważniejsze medialne wydarzenie dla Disneya w najbliższym okresie. Być może tam również czegoś dowiemy się na temat serialu, o ile nie jest on na etapie bardzo wstępnych ustaleń.

Drugi Tydzień Powrotu Jedi: Ewok$, czyli endorowe spin-offy

7



Choć pierwszy spin-off „Gwiednych Wojen” przez wielu, włącznie z Lucasem, jest odsyłany w niebyt, to jednak sprawił, że w LFL odrobiono lekcję. Nigdy więcej takiego „dziadostwa”. Przy „Imperium” żadne spin-offy nie powstały, natomiast gdy prace nad „Powrotem Jedi” dobiegały końca wszyscy zadawali sobie pytanie – „czy to będzie koniec sagi?”, George Lucas miał coś w zanadrzu. Tylko nie potrafił się od razu zdecydować, co to dokładnie ma być. Miały być godzinne programy telewizyjne, film telewizyjny, ewentualnie nawet serial aktorski. Na ten ostatni nalegało bardzo ABC, ale Flanelowiec ostatecznie odmówił. Gdyby się zgodził, to pierwszy film o Ewokach stanowiłby pilota serialu.

Podstawowe pytanie brzmiało, w jakim kierunku powinna podążać saga. Lucas chciał, by była bardziej familijna, przeznaczona dla dzieci. Dlatego zdecydowano się wszystko osadzić blisko „Powrotu Jedi”, gdzie pojawiły się Ewoki. To one miały być nośnikiem nowych „Gwiezdnych Wojen”, bliższych fantasy niż twardemu SF. Ile z tego powstało w momencie, gdy Lucas wymyślał Ewoki, a ile później, gdy zobaczył jak są one popularne wśród najmłodszych, nie wiemy. Wiemy tylko, że pomysł z Ewokami nie przypadł do gustu starszej widowni, ale to nie do nich były adresowane nowe filmy.

Zaczęło się od Caravan of Courage („Przygoda wśród Ewoków”) z 1984. Czego by nie mówić o „Holiday Special”, to najdziwniejsze jest to, że tamten film odniósł sukces kasowy. Nic dziwnego, że ostatecznie zdecydowano się na powrót do telewizji no i podobny format, może z mniejszą ilością śpiewania i bez kreskówki. Tym razem Lucas zabrał się do tego sam (w przypadku „Holiday Special” nie przyglądał się zbytnio produkcji). George stwierdził, że stawia na jakość i rozpoczęły się prace nad scenariuszem, który pisał Bob Carrau. W efekcie jego rozbudowy zdecydowano się zmienić trochę formę, coraz bardziej przypominało to pełnometrażowy film (acz od razu kierowany do telewizji). Skończyło się na 96 minutach. Zdjęcia kręcono w Redwood Forest, czyli tam gdzie „Powrót Jedi”. Warto pamiętać, że ta lokacja znajduje się w Kalifornii, więc była dostatecznie blisko dla filmowców (niższe koszty).

Największym problemem okazał się budżet, Lucas zawsze cenił sobie jakość, więc chciał dorównać efektom swoich filmów, ale nie zawsze się tak da. Telewizje w tamtych czasach nie dysponowały tak dużymi budżetami, więc przed ILM stało wyzwanie jak w tani sposób zrobić efekty. Mamy tu dużo malowanych obrazów tła, zdjęć poklatkowych i innych pomysłów. Pomysły Lucasa trochę opóźniły produkcję do tego stopnia, że w pewnym momencie reżyser (John Korty) musiał opuścić plan zdjęciowy, zastąpił go sam Lucas. Na szczęście dla niego robiono wtedy głównie dokrętki.

W końcu film musiał trafić do telewizji, więc trzeba było go zareklamować. I tu zrobił się problem, bo gdy okazało się, że w spin-offie nie ma Luke’a, Hana czy Lei, ani nawet znanych z trylogii postaci drugoplanowych, musiano zareklamować się Ewokami. Stąd w zapowiedziach pojawił się tytuł „An Ewok Adventure”, dlatego potem funkcjonowały dwa tytuły. 25 listopada 1984 film zadebiutował w telewizji ABC, potem doczekał się premier (także kinowych) w kilku innych krajach. Tam już miał nowy, oficjalny tytuł „Caravan of Courage: An Ewok Adventure”.

Bohaterami poza oczywiście Ewokami jest mieszkająca na Endorze rodzina Towani. Rozbitkowie zdążyli się tu zaaklimatyzować, ale Endor jest pełen niebezpieczeństw. Rodzice Towani zostają porwani przez okrutnego Goraxa, a dzieci – Cindel i Mace, wraz z Ewokami muszą ich uwolnić.

Film dostał dwie statuetki Emmy – za najlepszy program dla dzieci oraz efekty specjalne.

W 1985 zabrano się za drugi film z cyklu – Ewoks: The Battle for Endor („Bitwa o Endor”). Lucas jak zwykle miał swoje pomysły i nie lubił ograniczeń, więc wiele osób pracujących nad tym filmem wspomina go jako próbę generalna przed „Willow”. Wpływ miała też sytuacja rodzinna Lucasa, który miał wówczas adoptowaną mała córeczkę – Amandę. Chyba dlatego zdecydował się na to, by zrobić film tylko o Cindel. Reszty rodziny Towani nie potrzebował, więc postanowiono ich zabić na początku filmu. Sięgnął także po inspirację filmową, czyli „Heidi” (np. wersja z 1937 z Shirley Temple, acz tę historię ekranizowano kilka razy). Zresztą inspirowano się kinem familijnym, w tym także „Szwajcarską rodziną Robinsonów” (ten film już wcześniej zainspirował Lucasa). Film miał być bardziej przygodowy, większy, no i znów ILM miał pełne ręce roboty. Zmieniono też trochę koncepcję, w efekcie czego Wicket mówi teraz płynnie po angielsku. Potem prostowano, że to nie jest basic, ale odbiór jest inny. Zwłaszcza, gdy ludzie widzą gadającego Wicketa i przypominają sobie, co było w „Powrocie Jedi”.

Zdjęcia kręcono latem 1985 w hrabstwie Marin w Kalifornii (blisko siedziby Lucasfilmu), zadebiutował w telewizji ABC 24 listopada 1985.

Akcja też jest bardziej rozbudowana, tym razem Endorem zawładnęli Maruderzy, a Cindel, jej nowy przyjaciel Noa oraz Ewoki muszą ich pokonać. Film ten był bliższy kina nowej przygody, może dlatego powszechnie jest uznawany za lepszy z cyklu.

Po jego premierze zastanawiano się krótko nad trzecią odsłoną cyklu, ale ograniczenia telewizji przeszkadzały Lucasowi i zajął się ostatecznie „Willow”.

W czasie prac nad „Ewoks: The Battle for Endor” w Lucasfilmie trwały też prace nad serialami - „Droids” i „Ewoks”. Akcja tego drugiego dzieje się dokładnie między filmami o Ewokach i jeszcze bardziej rozbudowuje Endor. Produkcją zajęła się Nelvana. Ewoki doczekały się dwóch sezonów.

Wszystkie produkcje związane z Ewokami i Endorem okazały się całkiem udane, acz ówczesna polityka Lucasfilmu nie chciała zbytnio nadwyrężać marki. Wolano zakończyć projekt, póki jeszcze był dobry. Odbiór tych produkcji zwłaszcza dziś jest jednak trochę inny, acz wiele osób wciąż spogląda na nie z sentymentem.

Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

ABC o serialu aktorskim

/film
18

Holding Disneya to obecnie konglomerat składający się nie tylko z firm produkujących filmy jak Pixar, Lucasfilm, czy Marvel, które w większości i tak są grupami firm, ale także i telewizje – Disney XD i ABC. Niedawno prezes ABC Paul Lee na spotkaniu prasowym organizowanym przez „Television Critics Association” mówił o przyszłości swojej firmy, także w kontekście przejęcia Lucasfilmu i konsekwencjami jakie to niesie.

- Z przyjemnością podjęlibyśmy współpracę z Lucasfilm, ale jeszcze nie wiemy jaką. Nie usiedliśmy jeszcze razem by porozmawiać. Przejrzymy, co przygotowali do serialu aktorskiego i co w ogóle mają, zobaczymy co nam pasuje. Nie mogliśmy rozmawiać na ten temat aż nie zostanie zakończona akwizycja Lucasfilmu, a ta wydarzyła się na dniach. Z pewnością będziemy rozmawiać – Stwierdził Lee.

Dla przypomnienia, George Lucas i Rick McCallum, którzy przygotowywali serial mówili o 50 (a czasem nawet i większej ilości) gotowych scenariuszy do serialu, które musieli odłożyć ze względu na koszty. Prócz scenariuszy do serialu przygotowano także pewne szkice koncepcyjne i inne wytyczne, ale nie rozpoczęto preprodukcji. McCallum wiele razy mówił, że nie wydaje mu się, by jakaś stacja telewizyjna była tym zainteresowana. Teraz wygląda to trochę inaczej, możliwe, że nawet koszty nie będą zabójcze dla serialu, jeśli byłby współprodukowany przez ABC i Lucasfilm. Koszty jednego odcinka wyceniono na 5 milionów USD. Te kalkulacje musiały zawierać także zysk dla Lucasfilmu i różne opłaty stacji, teraz gdy ABC i Lucasfilm należą do jednego właściciela tego typu koszty można minimalizować.

Ale problem serialu to nie tylko koszty. To także nowa trylogia.
- Wiele zależy od tego jak Lucasfilm chce podejść do swojej marki – Kontynuuje Paul Lee. – Mamy specjalne podejście do Marvela, bardzo wyjątkowe. Jesteśmy w ich uniwersum, jesteśmy z nim związani, ale nie ruszamy Avengersów. Choć oczywiście S.H.I.E.L.D. jest ich częścią. Może więc takie podejście byłoby dobre także i do „Gwiezdnych Wojen”?

W sieci pojawił się też nowy opis serialu. Miałby się on koncentrować na rywalizujących ze sobą rodzinach walczących o kontrolę półświatka w uniwersum Gwiezdnych Wojen, a także ludziach którzy żyją na dolnych poziomach oraz w szybach powietrznych planety-metropolii Coruscant. Głównym bohaterem mógłby być łowca nagród, serial zaś osadzono by pomiędzy prequelami a oryginalną trylogią, by mogły się w nim przewijać klasyczne postaci z filmów.

Wygląda na to, że serial w takiej formie byłby bliski jeszcze innemu dziełu - Star Wars 1313. Pytanie jest tylko takie, czy Kathleen Kennedy będzie chciała mieć jednocześnie serial aktorski w TV i filmy w kinach. Na razie przedstawiciele Lucasfilmu i ABC muszą zacząć ze sobą rozmawiać, co zapewne trochę potrwa.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.