Spis newsów (Rian Johnson)

Premiera „Ostatniego Jedi” za nami

24

Wczoraj wieczorem w Los Anegels odbyła się oficjalna premiera Epizodu VIII. Relację z czerwonego dywanu przed premierą „Ostatniego Jedi” można obejrzeć poniżej. Byli obecni fani, ale także twórcy. Między innymi: Rian Johnson, Ram Bergman, Anthony Daniels, Domhnall Gleeson, Mark Hamill, Andy Serkis, Kelly Marie Tran, Daisy Ridley, Frank Oz, Lupita Nyong’o, Bob Iger, Dave Filoni, Laura Dern, Warwick Davis, Benicio Del Toro, Gwendoline Christie, Adam Driver, Rayne Roberts (ze StoryGroup), Kathleen Kennedy, Lawrence Kasdan, John Boyega.

Relację z premiery prowadzili: David Collins, Andi Gutierrez i Anthony Carboni. Poza rozmowami z twórcami i gośćmi, były fragmenty filmu (ze zwiastunów) lub dokumentów, a także zabawy na twitterze. Fani mogli wybierać, czy wolą porgi czy vulptexy (lodowe lisy), oznaczając się jako #teamporg lub #teamvulptex.

Relacja znajduje się tutaj:





A my czekamy do wtorku na recenzję i do środy wieczór, by móc obejrzeć film w kinie.
Tymczasem większość pierwszych reakcji po filmie jest pozytywna. Ponownie przestrzegamy, jeśli chcecie uniknąć spoilerów to do środy lepiej uważnie korzystać z sieci.

Ostrzeżenie przed spoilerami i inne wieści

15

Oficjalna premiera „Ostatniego Jedi” już w najbliższą sobotę w Shrine Auditorium w Los Angeles. Choć embargo na recenzję jest do wtorku (w Polsce do 18:00), niestety można się spodziewać wysypu spoilerów od niedzieli. A co ważniejsze, sam Rian Johnson twierdzi, iż fani jeszcze nie odkryli kilku istotnych rzeczy. Więc od soboty, czy niedzieli rano lepiej uważać, chodząc po internecie.



Na imprezie promującej film w Japonii pokazano już początek filmu, jakieś 13 minut. Bez wchodzenia w zbytnie spoilery, podobno będzie wiele bitew w kosmosie, ale też okazuje się, iż wiele rewelacji, które pojawiają się w „przeciekach” jest błędnych. Jakoby na początku giną jakieś postaci, które według różnych relacji miały odegrać istotniejszą rolę w filmie. No i od samego początku film zaczyna się akcją, ale jest też humor. Podobno taki jest ton całego Epizodu. Cóż, może warto faktycznie odłączyć się od sieci do premiery?

Fakt, że Rian Johnson będzie twórcą kolejnej trylogii dobrze wróży Epizodowi VIII. Spełnił on oczekiwania w nim pokładane. Niektórzy sugerują, że może to być najlepiej oceniany film z cyklu.



Riana zapytano też o to zdjęcie powyżej. Obcy po lewej stronie ekranu ma w ręku jakieś zwierzątko. Reżysera zapytano, czy to przypadkiem nie jest kosmiczny Gary, piesek Carrie Fisher. Johnson odpowiedział, że tak. Ale nie wiemy, czy to faktycznie jej pies, czy tylko jakaś inspiracja.

Johnson przyznał także, że pierwotny montaż „Ostatniego Jedi” miał jakieś 3 godziny i 20 minut. Wersja, którą zobaczymy w kinie, to ta najlepsza, reżyserska. Choć wycięto kilka scen, które bardzo mu się podobają, ba nawet całych długich sekwencji, to reżyser twierdzi, że lepiej będzie się je oglądało na Blu-ray jako dodatek. Podobno tym razem mamy dostać trochę tych scen. Rian wyklucza także powstanie wersji rozszerzonej filmu. Mało tego, te wycięte sceny zawierają także muzykę Johna Williamsa, której nie usłyszymy w ostatecznym filmie. Film ostatecznie trwa 151 minut i 38 sekund.



Oprócz niepotwierdzonej jeszcze Boliwii, Dubrownika i Irlandii, ekipa Johnsona kręciła też kilka ujęć w Islandii. Wcześniej kręcili tam J.J. Abrams i Gareth Edwads.

Pierwsze słowa w filmie brzmią podobno „We’re not”. Johnson przyznał także, że kręcił scenę z Markiem Hamillem i Carrie Fisher na pokładzie „Sokoła Millennium”. Załapał się tam także C-3PO (czyli Anthony Daniels).



Mark podobno bardzo pomógł też wymyślić historię Luke’a. Hamill należy do tych aktorów, dla których dzieje postaci są bardzo ważne. Zanim Rian dał mu odpowiedź Mark stworzył kilka różnych wersji tego, co mogło się dziać z Lukiem i co zaprowadziło go na tą wyspę. Johnson cierpliwie ich wysłuchał, potem powiedział Markowi jak to wygląda. Choć niekoniecznie może to mieć odbicie w scenariuszu. Tu sprawa wygląda podobnie jak w przypadku „Przebudzenia Mocy”, że prócz scenariusza filmowego tworzyli historię, której nie ujawniali. Znajduje się ona w archiwach Lucasfilmu, jeśli inni twórcy będą chcieli z niej skorzystać to mają wolną drogę. Jeśli nie, to z pewnością ją nadpiszą, ale tym razem problemu nie będzie, bo przecież nikt tego nie ujawnił.



Andy Serkis potwierdził, że Snoke wciąż jest wysoki. Ma około siedem stóp, czyli 213 cm. Więc w niektórych scenach używał szczudeł.

Benicio Del Toro porównał swoją postać, DJa, do noża. Jeśli złapie się go za ostrze, to można się pociąć, ale jak złapie się za rączkę to jest bardzo pożyteczny.

John Boyega mówiąc o filmie twierdzi, że tam akcja idzie do przodu. Nie ma miejsca na sentymenty, zobaczymy co dalej z Finnem, co z Rey (Daisy Ridley), ale kwestia śmierci Hana Solo może zostać raczej tylko wspomniana. Z pewnością nie zajmie wiele miejsca w filmie.

Kolejny odcinek "The Star Wars Show"

0

Premiera "Ostatniego Jedi" zbliża się wielkimi krokami, więc w dzisiejszym odcinku "TSS" krótkie wywiady z Gwendoline Christie, Oscarem Isaacem, Domnhalem Gleesonem, Daisy Ridley, Laurą Dern i innymi członkami obsady oraz reżyserem Rianem Johnsonem. Poza tym wizyta w "szkole droidów" Anthony'ego Danielsa, wieści ze świata itp.

Plotki o kolejnych filmach

35

W ostatnim czasie nazbierało się kilka plotek o przyszłych filmach. Zaczynamy od nowej trylogii.

Rian Johnson zdradził kilka szczegółów o kulisach powstawania kolejnej trylogii. Przede wszystkim razem z Kathleen Kennedy i resztą ekipy Lucasfilmu bardzo dobrze bawili się na planie „Ostatniego Jedi”. Była to dla nich bardziej impreza niż praca, przynajmniej tak to odczuwali. No i żałowali, że wszystko się kończy. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się problemy z reżyserem Epizodu IX, ale jak mówi Rian, wówczas i tak nikt jego poważnie nie rozważał jako zastępstwo. Miał wpierw skończyć VIII. Kennedy w niezobowiązującej rozmowie zapytała go tylko, co by chciał zrobić, gdyby miał zostać. Rian odparł, że chciałby naszkicować nową trylogię. Całkowicie nową, odciętą od reszty, większą historię złożoną z trzech filmów, bez jakiś wytycznych. Kathleen to podchwyciła. Dla Riana właśnie to, że musi wszystko ustalić samemu, wymyślić jest najbardziej ekscytujące w tym zadaniu. Dziś wiemy tylko, że Johnson ustali główną historię, bohaterów, a także napisze i wyreżyseruje pierwszy film. Jaka będzie jego rola później, on sam obecnie nie wie.

Denis Villeneuve, twórca między innymi „Sicario”, „Nowego początku” a ostatnio dobrze przyjętego „Blade Runnera 2049” wyraził zainteresowanie wyreżyserowania jakiegoś spin-offa „Gwiezdnych Wojen”. Reżyser powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, iż jest to trudne, gdyż saga ma swoją własną estetykę. Ale jednocześnie wskazał „Łotra 1” jako przykład, to film który odszedł trochę od głównego nurtu. Właśnie coś takiego interesowałoby Denisa.



Zaś poza spin-offami w obecnym stylu, prawdopodobnie dostaniemy filmy uzupełniające epizody VII-IX. Raz, Kennedy to sugerowała, twierdząc, że muszą ustalić co dalej z Rey, Finnem, Poe i resztą. Dwa, poniekąd potwierdziła to Daisy Ridley. Wpierw przyznała, że podpisała kontrakt jedynie na trzy filmy i chce, by na tym się skończyło, by móc dalej iść własną drogą twórczą. Lub też, jak sama twierdzi, w ten sposób ją cytowano. Aktorka sprostowała tę wypowiedź i przyznała, że na razie nie zamierza kończyć z postacią tak silną jak Rey. Jak będzie możliwość, to chętnie wcieli się w nią jeszcze po IX Epizodzie. A że na razie nie będzie czwartej trylogii, to na rzeczy może być coś innego.

Zaś z dziwnych plotek, Anthony Breznican, dziennikarz, który wciąż ma niezłe źródła w Lucasfilmie twierdzi, iż milczenie w sprawie filmu o Kenobim ma swój cel. Podobno Kenobi wciąż jest w jakiś sposób powiązany z Rey lub obecną trylogią, więc na razie nie chcą o nim mówić głośno. Zobaczymy.

Krótki dokument o treningu

20

Oficjalny kanał na YouTubie umieścił kolejny z krótkich dokumentów o „Ostatnim Jedi”. Tym razem koncentruje się on na treningu aktorów szykujących się do walki. Zobaczymy i usłyszymy tu Daisy Ridley, Johna Boyegę, Adama Drivera, Kelly Marie Tran oraz Gwendoline Christie. W tle przewija się też Rian Johnson oraz koordynator walk i kaskaderów Liang Yang. John zdradził, że scenę w pojedynku z Phasmą chciał zagrać samodzielnie. Yang zaś chwalił Daisy.



Zaś na nieoficjalnych kanałach pojawił się kolejny spot telewizyjny VIII Epizodu. Po 15 sekundach lecą wcześniejsze. Tu zaś mamy nową scenę z porgiem.

Okładki „Empire” z „Ostatniego Jedi”

15

Do premiery „Ostatniego Jedi” coraz bliżej. Film już jest gotowy, ale Rian Johnson wciąż nad nim pracuje. Dokładniej nad komentarzem do edycji blu-ray (choć nie wiemy, czy tej zwykłej, czy raczej jakiejś specjalnej, jak to miało miejsce w przypadku „Przebudzenia Mocy”). W każdym razie reżyser zamieścił na Istagramie odpowiednie zdjęcie.

Commentary track time

Post udostępniony przez Rian Johnson (@riancjohnson)



Tymczasem na oficjalnym twitterze StarWars.Com zamieszczono kolejną animowaną reklamę filmu.



Niebawem pojawi się także najnowszy numer magazynu „Empire”, a w nim oczywiście artykuły o VIII Epizodzie. Na razie możemy tylko zapoznać się z jednym zdjęciem oraz trzema wersjami okładek – z Rey, Kylo Renem i porgami.



Rian będzie też promował Epizod VIII na twitterze, gdzie odpowie na kilka pytań. Może zdradzi także coś ciekawego na temat kolejnej trylogii? W każdym razie wysypu odpowiedzi należy spodziewać się tej nocy.



Wg najnowszych doniesień, odpowiedzi będą też na Facebooku o 22:30 naszego czasu.

Zbiór artykułów o „Ostatnim Jedi”

Entertainment Weekly
7

W ostatnich dniach ukazało się specjalne wydanie Entertainment Weekly poświęcone „Ostatniemu Jedi” wraz z serią artykułów zdradzających co nieco o nadchodzącym filmie. Poniżej przedstawiamy najważniejsze informacje. Jeśli unikacie informacji o filmie, to ostrzegamy, że poniższy tekst może być odrobinę spoilerowy.

Luke wraca na „Sokoła”



Skywalker nie będzie już tym, kogo znamy. Wejdzie na pokład „Sokoła” samotnie, niczym duch, bo bardziej ducha będzie przypominał. Sam Hamil nie spodziewał się, że zareaguje tak emocjonalnie. Pojawił się na replice statku w studiu wraz z rodziną, a ekipa dokumentująca proces powstawania filmu poprosiła go, by mogła z nim być w tym momencie. Gdy wszedł na mostek, to emocje szybko wzięły górę - aktor porównał to do wracania do starego domu, w którym mieszkało się jako dziecko. Johnson dodaje, że tą scenę nagrano podczas jednego z pierwszych dni w Pinewood, a cała ekipa była podekscytowana, gdy Mark przełączał światła w kokpicie.

Ta scena nie będzie bardzo dynamiczna, raczej pełno w niej melancholii. Żeby było śmieszniej, to sam Skywalker raczej nie lubił "tej kupy złomu”. Hamil dodaje, że bał się, że po prequelach ludzie o zapomną o starej ekipie, ale tak się nie stało.

Luke i Leia



Ta dwójka była rozdzielona przez bardzo długi czas i w nowym kanonie praktycznie nie widzieliśmy jak działają razem jako rodzina. Ale czy dojdzie do spotkania? To pytanie, na które odpowie nam dopiero film. Mark Hamil stwierdza, że jego bohater odciął się od rodziny. No i pozostaje pytanie dlaczego Luke nie odpowiedział w żaden sposób Lei podczas „Przebudzenia Mocy”.

Rola Organy będzie tym ważniejsza, bo to ostatni występ Carrie Fisher. Księżniczka nie będzie więcej dowodzić Ruchem Oporu - ta rola przypadnie admirał Holdo, dawnej przyjaciółce z dzieciństwa Lei. Szczegółów nie znamy, ale Alderaanianka prawdopodobnie odda przywództwo ze względu na swą osobistą misję. Jej syn zwrócił się ku ciemnej stronie i choć obwiniać należy za to głównie Snoke'a, to księżniczka ma żal również do siebie. Po tylu latach służenia galaktyce Skywalkerowie muszą zaprowadzić pokój w swoich własnych szeregach. A Organa będzie potrzebowała brata tak jak on będzie potrzebował jej.

Luke odrzuci Rey, bo będzie załamany sam sobą. Daleko mu do zdecydowanego młodzieńca, którym niegdyś był. Jak ma poprowadzić tę dziewczynę, skoro sam potrzebuje przewodnika? Ale i on ma swoją gwiazdę polarną - siostrę. Może zdali sobie sprawę z łączących ich więzów dopiero pod koniec szóstego epizodu, ale przeżyli razem tyle, że wspólne DNA jest tu tylko mało istotnym szczegółem. Fani poznają przyczyny, dla których Skywalker odrzucił Leię. Mężczyzna mimo wszystko pragnie czuć, że ma rodzinę.

Kylo i Rey



Co tu dużo mówić - Ren nienawidzi tej zbieraczki złomu, która tak go upokorzyła. A jednak nie może przestać jej podziwiać. Sam zdawał sobie sprawę ze swojej wrażliwości na Moc od młodego wieku, a wokoło nie ma wielu ludzi, którzy dorównywaliby mu potęgą - a jednak w Rey jest coś, czego Kylo się obawia, coś, czego nie może do końca określić. Pożąda respektu, a więc sam nie ma go za wiele dla innych. Dziewczyna z kolei... nie myśli o Renie wcale.

Ich konflikt, światła i ciemności, zajmie centralne miejsce w filmie - to właśnie dlatego Rian zdecydował się umieścić tę dwójkę na pierwszej wersji okładki EW. Rey nie pragnie potęgi, chce jedynie zrozumieć co się z nią dzieje i użyć Mocy, by pomagać innym - choć tak naprawdę sama do końca nie wie, co chciałaby robić. Johnson mówi, że dziewczyna stara się robić to, co właściwe, a „jej kompas moralny wskazuje północ”. Co nie oznacza, że nie można jej zwieść na manowce. Zdaniem Ridley dziewczyna wiele w życiu wycierpiała - była porzucona na Jakku, Ruch Oporu nie za bardzo jej pasuje, a do tego dojdzie jeszcze Luke, który zamiast ją przyjąć, będzie się jej bał. Którego zdaniem czasy Jedi dawno się skończyły. Młoda kobieta poczuje się więc zagubiona... a tak kiedyś czuł się Kylo.

Driver twierdzi, że Ben zaczął odwracać się od rodziców, gdy zdał sobie sprawę, że bardziej interesuje ich rebelia i odbudowa galaktyki po rządach Imperium. To sprawiło, że stał się zgorzkniały, co ostatecznie go pochłonęło. Zdaniem Adama jest to częsty przypadek u dzieci, które nie identyfikują się ze sprawą swoich rodziców. O ironio, Kylo wzniecił bunt przeciwko buntownikom. Ren wciąż będzie się zastanawiał, czy zrobił dobrze, zabijając własnego ojca. Niby ze swojego punktu widzenia dokonał sprawiedliwości, ale nie spodziewał się, że dopadnie go tak wiele emocji później. Będzie miał nadzieję, że wszystko się wyklaruje. Czy jest szansa na odkupienie? Johnson mówi, że to już nie jego sprawa, bo schedę po nim ponownie przejmuje Abrams, ale zdradza, że Ren to bardzo złożona postać. Nie widzi sensu, gdybyśmy mieli zajrzeć mu pod maskę i dowiedzieć się tylko tyle, że to kolejny złoczyńca do zabicia.

Rey i Kylo to zatem dwie przeciwne siły, które Luke nieumyślnie będzie pchał ku sobie. Kobieta z Jakku będzie - niczym dojrzewająca nastolatka - szukała swojego miejsca, a pomoc przyjdzie z nieoczekiwanej strony, czyli od Rena. Dziewczyna znajdzie się w dokładnie takiej samej sytuacji, w jakiej on kiedyś - samotna, niedoceniona i opuszczona przez Skywalkera. Snoke dojrzał kiedyś w Benie siłę, ale teraz mężczyzna będzie miał mieszane odczucia - co oznacza, że istnieje potencjał przywrócenia go z powrotem ku światłu.

Kryształowe lisy



Zwierzęta te mają już swą oficjalną nazwę: vulpteksy (od łacińskiego vulpes - na taki pomysł wpadł Hidalgo). Zamieszkują one Crait i żyją w dawno opuszczonej bazie rebeliantów. Neal Scanlan, główny projektant stworzeń z filmu, mówi, że pomysł był taki, że te zwierzęta w jakiś sposób pochłaniały bogatą w minerały planetę i w drodze ewolucji same stały się pokryte kryształami. Zaprojektował je Aaron McBride, który inspirował się żyrandolami.

Pomysł na kryształowe lisy brzmi świetnie, trudniej z wykonaniem. Dlatego ekipa sprowadziła do swej siedziby pieska i ubrała go w strój pokryty przezroczystymi słomkami. W ten sposób łatwiej było zwizualizować w jaki sposób kryształy mogłyby się zachowywać. Na potrzeby scen z aktorami zbudowano mechaniczny model, a wersja statyczna posłużyła animatorom przy CGI.

Vulpteksy odegrają ważną rolę w historii. Żyją w tunelach pod planetą, a ich umiejętność odbijania światła przyda się, gdy bohaterowie będą tego najbardziej potrzebować.

Tran o aktorstwie



Kelly Marrie Tran była utalentowana, ale nie miała żadnych koneksji w Hollywood. Próbowała grać pomniejsze rólki (między innymi w internetowym serialu „Ladies like us”), ale nawet nie zbliżyła się do zrealizowania marzenia. Miała problem z płaceniem rachunków, wychodziła z domu nad ranem, a wracała nocą. Już miała się poddać, aż - tak jak w przypadku innych ze starwarsówka - przyszła nagle propozycja roli. Na początku wydawało się, że pójście na casting do tak wielkiego filmu jest szalone - ale potem przyszło kolejne przesłuchanie. I jeszcze jedno. Aż wreszcie Rian umówił się z nią podczas jej godzin pracy w biurze. Wyszła więc podczas przerwy na lunch, a ponieważ reżyser zakazał jej mówić cokolwiek, wróciła i zaczęła pracować jak gdyby nigdy nic - ale wewnątrz była pełna emocji. Potem rozpoczęło się typowe aktorskie życie. Do Kelly jeszcze do końca nie dociera, że jej twarz jest na zabawkach i innych produktach związanych z filmem. Ważne jest dla niej, że w Epizodzie VIII pojawi się Azjatka, bo gdy dorastała, to w wytworach popkultury nie widziała wiele osób, które byłyby podobne do niej.

Admirał Holdo



Ruch Oporu może i wygrał bitwę, ale nie wojnę. Stolica Nowej Republiki została zniszczona, siły Lei się rozproszyły, a Najwyższy Porządek został ranny, lecz szczerzy kły. W tym chaosie do akcji wkracza nowa szefowa - Amilyn Holdo. Widzowie mają nie wiedzieć, czy jej ufać, czy nie - na pewno Poe będzie miał swoje zastrzeżenia wobec niej. Dameron jest lojalny przede wszystkim wobec księżniczki, a pani admirał będzie miała zupełnie inny styl - zarówno dowodzenia, jak i wyczucia mody. Szykowne suknie i różowo-fioletowe włosy w opinii Poego (i wielu innych członków RO) raczej nie pasują oficerom. Nie to, by Amilyn przejmowała się takimi głosami. Dern mówi, że jej postać jest ważna również i w naszym świecie w kontekście postrzegania kobiet-szefowych, a zwłaszcza ich wyglądu. Niemal wszyscy w ekipie mieli coś do powiedzenia na temat koloru włosów i decydowano się na niego bardzo długo.

Ponieważ Holdo i Dameron to dwie bardzo silne osobowości, dojdzie między nimi do wielu starć. On chce walczyć teraz, ona polega na wyważonej strategii. Poe będzie się uczył jak być dowódcą, a nie tylko bohaterskim pilotem, co oznacza między innymi trzymanie nerwów na wodzy. Ale na polu bitwy prawdopodobnie bardziej przyda się powściągliwość Amilyn i jej gotowość do poświęceń dla dobra ogółu. Kobieta umie dostrzec większy obraz, czego będzie się uczyć Dameron, co mu nie zawsze będzie dobrze szło - ciężko będzie mu zwłaszcza szło czekanie. Lecz mimo tych wszystkich różnic łączy ich jedno - oboje uczyli się u Lei Organy. Uczniowie mają co prawda to do siebie, że potrafią mocno się zbuntować przeciwko nauczycielowi. Co może się okazać prawdą i u Damerona, i u Holdo.

Lando



Nie, niestety - łotrzyk z czarującym uśmiechem nie pojawi się w filmie. Johnson mówi, że nie ma dla niego miejsca w historii,choć chciał, by Carlissian się pojawił. Manager Billy'ego Dee liczył, że postać wróci - w końcu „Ostatni Jedi” będzie korespondował z „Imperium kontratakuje”, więc byłoby to nawet na miejscu. Williams spotkał się za to z Donaldem Gloverem, który wcieli się w Landa w „Solo”. Starszy aktor dał młodszemu swoje błogosławieństwo. Zawsze możemy liczyć, że bohater pojawi się jeszcze w Epizodzie IX.

Snoke



Wielu z nas cierpi - niektórzy robią wszystko, by uchronić przed nim innych, drudzy wykorzystują je przeciwko światu. Snoke należy do tej drugiej kategorii. Jest jak zmyślny drapieżnik: wyłapuje młodych i obiecujących (jak Kylo czy Hux), wykorzystuje ich potencjał, a potem pozbywa się, gdy nie są już potrzebni. W filmie pojawi się w scenie, w której będzie przypominał Czarnoksiężnika z krainy Oz - jako wielka holograficzna głowa. Sporą część swojego gniewu wódz przekieruje na Kyla. Nie dość, że jego trening nie idzie dobrze, to jeszcze Ren okazał się słaby, a tego Snoke nie toleruje. Może więc zwrócić swe oczy na innego potencjalnego ucznia.

Przywódca NP jest silny ciemną stroną, ale jednocześnie słaby, bo zadano mu wiele ran. Darzy ogromną nienawiścią Republikę z osobistych powodów, a teraz, po zniszczeniu Hosnian Prime, jego złość przeniosła się na Ruch Oporu. A może ją okazać na wiele sposobów, bo zasoby Porządku są niewyczerpane. W filmie dowiemy się jak Snoke został zdeformowany - przynajmniej trochę. Johnson przyznaje, że owszem, podobnie jak rodzice Rey, pochodzenie wodza to historia, lecz nie strona na Wikipedii. Przykładowo, w oryginalnej trylogii nie wiedzieliśmy za wiele o Imperatorze. Zmieniło się to dopiero z prequelami, ale to filmy między innymi o dojściu Palpatine'a do władzy. Zatem o Snoke'u dowiemy się tyle, ile będzie trzeba.

Zobaczymy między innymi go „ciałem”, a nie tylko jako hologram. Wódz jest „poskręcany jak korkociąg”, jego ruchy ograniczone. Ma w sobie wielkie pokłady gniewu, ale nie może go uwolnić z powodu swych ułomności. Serkis, po wcieleniu się w Golluma i Cezara, ma niezłe doświadczenie w wykorzystywaniu swego ciała podczas gry, ale tym razem musiał wręcz się ograniczać. Na przykład lewy policzek Snoke'a jest zniekształcony, więc musiał mniej ruszać tą stroną twarzy. Rany wodza inspirowane są tymi, które mieli żołnierze wracający z okopów pierwszej wojny światowej. I może to właśnie z ich powodu przywódca lubi otaczać się zbytkami, w przeciwieństwie do Imperatora. Andy uważa, że jego bohater lubi swoistą teatralność swej sali tronowej.

Porgi



Małe stworzonka z Ahch-To wzięły szturmem półki sklepowe i stały się kolejną starwarsową maskotką. Niby są słodkie z wyglądu... ale John Boyega ostrzega, że to może być tylko pierwsze, a do tego mylne wrażenie. Zwłaszcza, jeśli sporo ich się upchnie na „Sokole”. Artykuł sugeruje, że mogą być rasą inwazyjną, podobnie jak startrekowe tribblesy. Ale nadal nie wiemy co oznacza piórko sterczące z ust Chewiego, które widać na jednym ze starszych zdjęć. Więc może drapieżniki trafią na godnego przeciwnika.

Rian Johnson potwierdza, że „Ostatni Jedi” będzie najdłuższym filmem z cyklu [Aktualizacja]

14

Pierwsza wzmianka o tym, że film ma trwać 150 minut pojawiła się pod koniec września na stronie sieci kin Cineworld. I szybko została usunięta. Na dzisiejszej konferencji prasowej, która miała miejsce w Paryżu, Rian Johnson ogłosił, że film będzie trwał 150 minut (2,5 godziny) włączając w to napisy końcowe. Do tej pory najdłuższym filmem był „Atak klonów” ze 142 minutami.



W zeszłym roku pisaliśmy o tym, że w filmie mają wystąpić gościnnie Tom Hardy i Gary Barlow, a także o odwiedzeniu planu Epizodu VIII przez księcia Williama i księcia Harry'ego. Ostatnia plotka (z The Hollywood Reporter) mówi o tym, że (Spoiler): brytyjscy książęta wystąpili w tej samej scenie razem z Hardym i Barlowem. Cała czwórka zagrała szturmowców eskortujących Finna. (Koniec Spoilera). Rian Johnson został dzisiaj zapytany o występ książąt w tej roli, jednak nic nie potwierdził.
Powiedział tylko to o czym było wiadomo od Celebration Europe 2016, że Gareth Edwards - reżyser „Łotra 1” ma cameo w „Ostatnim Jedi”. Ale nie podał żadnych dodatkowych szczegółów.

A poniżej prezentujemy relację wideo z ostatnich 20 minut paryskiej konferencji, na której był także producent Ram Bergman:



Aktualizacja #1: Najlepsze momenty z konferencji prasowej:



Aktualizacja #2: wideo trwające 35 minut z konferencji:

Weekend 40-lecia – „Przebudzenie Mocy”: Przegląd teorii o Snoke'u

Przepastny Internet
31



Od niemal dwóch lat jedno imię spędza sen z powiek fanów, którzy choć raz widzieli „Przebudzenie Mocy”: Snoke. Niejednego z nas zastanawia tożsamość tajemniczego przywódcy Najwyższego Porządku. Bohater ten może nie rozpalałby tak bardzo wyobraźni, gdyby nie parę nielicznych faktów, które o nim wiemy. Najważniejszy z nich to czasy jego życia, Snoke bowiem był świadkiem powstania i upadku Imperium, z czego wniosek, że musiał urodzić się jeszcze przed „Zemstą Sithów”. Fani szybko przyjęli więc tezę zgodnie z którą wódz musi być jakoś powiązany z jedną z istniejących postaci.

Poniżej przedstawiamy kilka wybranych teorii o pochodzeniu Snoke'a, które albo cieszą się największą popularnością, albo są po po prostu ciekawe. Nie sposób przedstawić ich wszystkich, bo miłośnicy SW są w stanie udowodnić każdą tezę. Absolutnie każdą.

Snoke to Plagueis



Jak o tym pomyśleć, to teoria nie jest taka głupia, a przynajmniej wiele osób w nią wierzy. Właściwie ma najwięcej sensu ze wszystkich tu przedstawionych. O mistrzu Palpatine'a w nowym kanonie nie wiemy wiele ponad to, co przedstawiono w „Zemście Sithów” wraz ze słynną tragedią. Plagueis miał moc utrzymania tych, których kochał przy życiu, jednak zabił go własny uczeń. Ale czy na pewno? Może to Sheev się tutaj myli?

Dowody? Są ich oczywiście dziesiątki. Można na sam początek krzyknąć, że rasa się nie zgadza... ale tutaj wszystko jest kwestią tego, jak Disney potraktuje wolę Lucasa, który chciał, aby Sith był Muunem. I takowym jest w Legendach, ale nawet w „The Force Unleashed II”, gdy wczesna wersja scenariusza zakładała jego udział, eksperymentowano z jego wyglądem. Tak więc nowokanoniczny Plagueis może być po prostu przedstawicielem nowego gatunku, choć w pracach koncepcyjnych do TFA faktycznie wyglądał momentami jak mieszkaniec Muunilinst. EU prawdopodobnie będzie stanowiło inspirację i tylko (lub aż) inspirację - coś w duchu tego, co robił duet Lucas-Filoni w TCW, a potem sam Filoni w „Rebels”. Potwierdzeniem tego jest zdjęcie Andy'ego Serkisa, który na planie prócz swojego kostiumu do motion capture ma jeszcze laskę... bardzo podobną do tej, z którą przedstawiono mistrza Palpatine'a w parodystycznym „Tagu i Binku” (którego bohaterowie notabene pojawią się w „Solo”), a potem już w kanonicznych źródłach.

No dobrze, skoro przyjmiemy tezę, że rasa może być inna, to właściwie jaka była historia Plagueisa? Ano taka, że - jak jest to sugerowane w „Zemście” - mógł faktycznie nakłonić midichloriany do poczęcia Anakina. To by tłumaczyło jego późniejsze zainteresowanie Kylem, wnukiem Skywalkera. Potem okazałoby się, że wcale nie zginął z ręki ucznia, a to Palpatine przez cały czas żył w niewiedzy - niemniej, blizny, do tego duże, pozostały. Tymczasem Plagueis, znany teraz pod nowym mianem, zaszył się gdzieś w Nieznanych Regionach (co by tłumaczyło dlaczego Imperator był bardzo zainteresowany tym obszarem galaktyki) i powoli się odradzał po ich pojedynku. Widać to nawet na filmach - w „Przebudzeniu Mocy” ubytek na lewym policzku Snoke'a jest o wiele większy niż na teaserach „Ostatniego Jedi”. Przywódca Najwyższego Porządku używa cytatu Palpatine'a („Fullfill your destiny”), a może to Sheev pożycza od mistrza.

Są też aluzje na poziomie pozafabularnym, a mianowicie w muzyce. Utwór, który słychać w momencie opowieści o Plagueisie Mądrym, jest niezwykle podobny do motywu Snoke'a (tu można posłuchać obu). Złośliwi mogą powiedzieć, że to po prostu John Williams recyklinguje własną muzykę, ale coś w tym jest. Spójrzcie też na to wideo z panelu, na którym pada pytanie o Plagueisa. Isaac wygląda dziwnie, Ridley nieomal nie wypowiada zdania "Czy to S...", a Abrams i Kasdan wyraźnie unikają pytania.

Prawdopodobieństwo: Wbrew sceptykom, całkiem spore, a przynajmniej najbardziej logiczne. Jasne, Pablo napisał na Twitterze, że to nie Plagueis, ale chyba nikt się nie spodziewa, że jedna z większych tajemnic franczyzy wartej miliardy dolarów zostanie ujawniona w tweecie? Abrams również zaprzeczał jakoby Cumberbatch miał nie grać Khana w „Star Treku”.

Snoke to Palpatine



No dobrze, to skoro nie mistrz, to może uczeń? Fani tej teorii odwołują się do Legend, w których to Imperator zawczasu się przygotował na ewentualne zejście z tego świata i stworzył dla siebie swoje własne klony, do których mógł przenieść duszę. Dlaczego więc nie mogłoby być tak i tym razem? Snoke przecież przypomina wczesne wersje Imperatora w wykonaniu McQuarriego. Fani używają jeszcze powyższych argumentów z muzyką i wyborem Kyla na ucznia na poparcie właśnie tej tery, a nie Plagueisa. Ich zdaniem bardziej pasowałaby do Sheeva. Inna wersja głosi, że duch Imperatora nawiedził... płonące ciało Vadera. Stąd liczne blizny na twarzy dowódcy.

Prawdopodobieństwo: Raczej niskie. Jak by nie patrzeć, to owszem, Imperator spadł w dół szybu, a przecież znamy kogoś, kto taki upadek przeżył. Ale potem szyb, wraz z całą resztą, po prostu wybuchł. A nie mamy w kanonie żadnego dowodu, że Palpatine umiał przenosić swą duszę. Pozostaje również kwestia tego, czy Disney naprawdę chciałby recyklingować tę postać.

Snoke to tajny uczeń Palpatine'a/Vadera i/lub inkwizytor



„Zawsze dwóch ich jest” - wszyscy znamy Zasadę Dwóch, choć Imperatorowi nie zawsze było z nią po drodze, zarówno w starym, jak i nowym kanonie. W pierwszym akcie marvelowskiego „Vadera” widzimy, że Palpatine nie był zbyt zadowolony z porażki ucznia po Yavinie IV, więc zaczął sobie szukać nowych. Oczywiście żaden z nich nie przeżył... ale czy to znaczy, że nie mógł mieć gdzieś innych? Ukrytych przed wzrokiem imperialnych dygnitarzy, oficerów i samego Vadera? Mógłby go szkolić na wypadek swej ewentualnej śmierci. To samo tyczy się Skywalkera, który przecież w Legendach złamał Zasadę Dwóch i przyjął Galena Marka pod swe skrzydła. Inni fani mówią, że Snoke może być synem Palpatine'a, który okazał się porażką i został porzucony przez ojca gdzieś w Nieznanych Regionach. Tu znowu wracamy do kwestii zainteresowania Imperatora tym obszarem.

Bardzo popularna na początku „Rebeliantów” teoria głosiła, że Snokiem jest Wielki Inkwizytor, bo przypomina go fizycznie. Teraz już wiemy, że taka opcja jest wykluczona, ale przecież mógł być jednym z braci. No bo czy to nie przypadek, że historia o inkwizytorach pojawiła się w komiksach właśnie przed epizodem ósmym?

Prawdopodobieństwo: Średnie. Brzmi to całkiem nieźle, ale brak większych dowodów. Przeciwnicy tezy o uczniu mówią, że Snoke jest za stary na to, by uczyć się u Imperatora, ale jeśli był członkiem długowiecznej rasy? Z drugiej strony wersja z synem Palpatine'a wydaje się cokolwiek nieprawdopodobna.

Snoke to Mace Windu



Jeśli nie ma ciała, znaczy, że nie umarł. Od ponad dwunastu lat od premiery „Zemsty Sithów” fani nie ustają w prześciganiu się w wymyślaniu ostatecznego losu jednego z najpotężniejszych Jedi ery prequeli. A co, jeśli wcale nie zginął po upadku? Jeśli walka z Imperatorem zmieniła go tak bardzo, że zapragnął zemsty i żył nią przez te wszystkie lata?

Zatem musimy tutaj przyjąć założenie, że Windu faktycznie nie zginął, ale nie jest to nieprawdopodobne. Porażenie, utrata ręki i upadek z wielkiej wysokości - nie takie rzeczy przeżyli bohaterowie Sagi. Zresztą sam Samuel L. Jackson jest takiego zdania. Prócz tego, że nie ma ciała, jest jeszcze wiele innych dowodów. Błyskawica Palpatine'a na pewno pozostawiłaby na ciele mistrza liczne rany, może nawet wybieliła skórę (vide Palpatine) i uszkodziła struny głosowe tak, że zmienił mu się głos. Łysa głowa na poparcie tej tezy to tylko mało istotny szczegół. Ważniejszy jest jego wyjątkowy miecz świetlny. W starym kanonie kolory symbolizowały różne role, w jakie wcielali się użytkownicy Mocy i jest tak częściowo w nowym - na przykład Strażnicy Świątyni mieli żółte, a czerwona barwa sithańskich ostrzy powstawała po „wykrwawieniu” kyberu. W pewien sposób sugeruje to, że kolor miecza odzwierciedla osobowość użytkownika. A co powstaje po połączeniu błękitu broni Jedi z sithańską klingą? Fiolet. Innymi słowy, barwa owa sugeruje, że Mace tańczy na granicy ciemnej strony - i że jej się w końcu podda.

A zatem tutaj łatwo byłoby wytłumaczyć obsesyjne zainteresowanie Snoke'a Skywalkerami: przecież gdyby nie zdrada Anakina, Mace prawdopodobnie wygrałby z Sidiousem. Był to punkt zwrotny na jego drodze ku ciemnej stronie. Zresztą, istnieje też teza, że Mace był wrogo nastawiony w stosunku do Anakina, bo sam uważał się za Wybrańca. Kolejna mała wskazówka to jego charakterystyczny ruch podczas walki: szerokie cięcie na odlew (możecie je zobaczyć w tym filmie)... którego też używa Kylo Ren. A przy okazji, Finn jest synem Windu, tak mówią fani. Nie znamy przecież jego rodziców, a dodatkowo wydaje się dziwne, że całkiem nieźle poradził sobie w walce z Kyle'em mimo braku wyszkolenia. Może Moc przebudziła się nie tylko w Rey? Przecież Snoke mówi o przebudzeniu na długo przed tym, zanim dziewczyna używa mistycznej siły po raz pierwszy. Snoke vel. Mace był jednak zawiedziony swym dzieckiem, zatem rozpoczął poszukiwania innego ucznia. Znalazł go, ale nie chciał całkowicie porzucać syna, także dał go do programu szturmowców.

Prawdopodobieństwo: Średnie w dół. Teoria zaskakująco trzyma się kupy i może faktycznie mistrz przeżył upadek, ale Disney nie opędziłby się od zarzutów „wybielania” ciemnoskórych bohaterów, gdyby tak było. A to, że dwie postacie mają ciemną karnację, nie czyni z nich jeszcze rodziny.

Snoke to Ezra



To teoria wielce popularna zwłaszcza wśród zwolenników spisku na temat skasowania TCW. Czy to nie przypadek, mówią oni, że cieszący się niezwykłą popularnością serial animowany zostaje ni z tego ni z owego skasowany? Pół biedy, gdyby jeszcze wylali Filoniego i ekipę, ale nie: Disney zatrudnia niemal wszystkich i życzy sobie nowej serii z nowymi głównymi bohaterami. Serii, która dziwnym przypadkiem rozpoczyna swą emisję przed „Przebudzeniem Mocy”, a niemalże kończy przed „Ostatnim Jedi”. Serii, która wprowadza nam nowego młodego bohatera, który sporo flirtował z ciemną stroną, a który do tego był świadkiem działalności Imperium... widzicie trend? Serial powstał nie po to, by pokazać początki rebelii, lecz by przedstawić historię jednego z głównych czarnych charakterów trylogii sequeli.

Ale to jeszcze nie wszystko: Snoke jest dziwnie podobny do Ezry. To nic, że kolor skóry nie do końca się zgadza (zobaczcie wpis o Windu), wystarczy spojrzeć choćby na kształt ich twarzy, oczy, a nawet bliznę. Chcecie więcej? Proszę bardzo: na Malchorze Ezra dostrzegł miecz świetlny krzyżowy należący do starożytnego Jedi - no to wiemy od kogo Kylo czerpał inspirację. Złoty szlafrok Snoke'a i jego rzekome zamiłowanie do przepychu ma być formą kompensacji za pełne wyrzeczeń lata spędzone na ulicy. A może zastanawialiście się skąd właściwie nazwa „rycerze Ren”? Bo to nie byli początkowo rycerze Ren, głoszą zwolennicy tej teorii. Bridger, jak wiemy, podkochiwał się w Sabine, a pewnie w którymś momencie konfliktu ją stracił - czy to na wojnie, czy po swoim przejściu na ciemną stronę. Nie mógł jednak o niej zapomnieć, dlatego swą miłość przelał w nazwę rycerzy. Rycerzy Wren. „W” stało się potem nieme (i de facto takie jest) albo w taki czy inny sposób się zagubiło.

Prawdopodobieństwo: Średnie. Filoni jakiś czas temu zdementował tę teorię, ale robił już tak nieraz, a potem i tak wychodziło, że fani mają rację. Z jednej strony wydaje się wręcz nieprawdopodobne, by Disney stworzył tę postać tylko i wyłącznie na użytek jednego serialu. Z drugiej chłopak jest już raczej wolny od zakusów ciemnej strony, choć Taylor Gray sugerował inaczej. O ile oczywiście nie zdarzy się coś, co go złamie. Na przykład zniszczenie rodzimej planety.

Snoke to Boba Fett



Boba jest jedną z tych postaci, których dziwnie się unika w nowym kanonie (pojawił się w paru komiksach Marvela i w opowiadaniu czy dwóch), co może zwiastować, że coś większego czeka na horyzoncie, na przykład własna antologia. Ale są jeszcze ci, którzy mówią, że nie o to chodzi - że tak naprawdę najlepszy łowca nagród w galaktyce po prostu zmienił nieco profesję.

Cała historia wywodzi się z porównania TFA do „Anastazji” studia Dream Works. Pokrótce: carycówna Anastazja, która uciekła przed rewolucją 1917 roku w Rosji wychowywała się w przytułku nieświadoma swojego pochodzenia, lecz pragnąca opuścić to miejsce. Spotkała najpierw pociesznego pieska, a potem młodego mężczyznę (Dymitra) próbującego zapomnieć o przeszłości, który pomógł jej opuścić sierociniec i zwiedzić świat. Mieli wiele przygód, lecz ostatecznie została porwana przez Rasputina, który za całe zło świata obwiniał Romanowów. Widzicie podobieństwo? Rey jest tu zaginioną Solo, piesek to BB-8, Dymitr to Finn, a Rasputinem został Fett. Żeby nie było, że podobieństwo jest przypadkowe, to w „Więzach krwi” pojawia się pozytywka Lei, która wygrywa piosenkę dziwnie podobną do utworu „Ta melodia gra we mnie”, a o „Anastazji” mówił sam Jett Lucas.

A zatem: wiek Boby by się mniej więcej zgadzał. Przebywanie w żołądku sarlacca na pewno pozostawiłoby wiele blizn, nie mówiąc już o wybieleniu skóry. I z pewnością miał tam mnóstwo czasu na przemyślenia na temat swoich wrogów - Hana Solo i Luke'a Skywalkera. Jak mógł wywrzeć na nich zemstę? Przejmując kontrolę nad odrodzonym Imperium. Fani idą jeszcze dalej i głoszą, że w czasach „Przebudzenia Mocy” Poe tak naprawdę nie był dzielnym pilotem Ruchu Oporu, lecz szpiegiem posłanym przez wroga. Czemu? Ano bo Dameronowi udało się przeżyć ruchome piaski Jakku, zupełnie jak Fettowi na Tatooine, może więc miał skądś wiedzę jak to zrobić. Kylo Ren tak naprawdę był szkolony na władającego Mocą Mandalorianina (spójrzcie tylko na jego maskę), a Snoke tak bardzo chciał, by zabił własnego ojca, bo byłaby to zemsta idealna.

Prawdopodobieństwo: Bardzo niskie. O ile powyższe argumenty może jakoś trzymają się kupy, o tyle twórcy teorii zapominają o jednej ważnej rzeczy: Boba nie był wrażliwy na Moc. I to przekreśla wszelkie jego szanse, o ile oczywiście tak naprawdę bardzo dobrze się nie ukrywał.

Snoke to podróżujący w czasie Kylo Ren



Podróże w czasie i „Gwiezdne Wojny”? W Legendach było wiele takich prób, w nowym kanonie nie za bardzo, ale trzeba mieć otwarty umysł, prawda? Ta teoria zakłada, że Kylo zawsze miał pozostać na ścieżce światła, ale ciemna strona była tak silna, że „wyszła” z niego i dosłownie się ucieleśniła w postaci Snoke'a. Wówczas przywódca Najwyższego Porządku znalazł sposób na skontaktowanie się z samym sobą z przeszłości i zdecydował, że sprowadzi młodszą wersję siebie na ciemną stronę dużo wcześniej, między innymi przez zabicie Hana Solo. Trochę skomplikowane, ale tak z grubsza wygląda ta historia.

Twórcy tezy mówią o podobieństwie blizny Rena do tej, którą miał Snoke... i twierdzą, że otrzymamy scenę lustrzaną z „Jestem twoim ojcem”. Tylko tym razem nie padną takie słowa. Będą to raczej: „Nie Kylo. Jestem tobą”.

Prawdopodobieństwo: Bardzo niskie. Nie byłoby to może dziwniejsze od niektórych starwarsowych historii, ale czy Disney na pewno chciałby podążyć tą ścieżką?

Snoke to Jar Jar Binks



Nie słuchajcie Chucka Wendiga, Jar Jar nie został żadnym klownem. Cała teoria wywodzi się z innej, a mianowicie głoszącej, że Gunganin nie był niezdarnym idiotą, za jakiego się podawał, lecz mistrzem kamuflażu i ciemnej strony. Niezdarne ruchy? To tak naprawdę Zui Quan, styl pijanego mistrza. Bijąca z niego głupota? Ależ skąd, to tak naprawdę sztuczki umysłowe. Przecież wszyscy wiemy też, że to Jar Jar doprowadził Palpatine'a do władzy. Ahmed Best wyjawił, że jego postać faktycznie miała być zła, ale z uwagi na nienawiść fanów do niej, Lucas zrezygnował z tego pomysłu. Teza jest naprawdę rozległa, jak chcecie, wpadnijcie na Reddita.

Wariacji tej teorii jest wiele. Jedni mówią, że Binks nie przypomina Snoke'a, bo umie przenosić się pomiędzy ciałami i te należące do Gunganina zostało dawno porzucone. Inni twierdzą, że ciemna strona pozwala mu wytworzyć silną iluzję, której nie oprze się nawet Ren, dlatego nie wygląda na autochtona z Naboo. Jest jeszcze jedna ciekawa poszlaka: w trzecim tomie trylogii „Koniec i początek” Gunganin spotyka osieroconego chłopca... pokrytego bliznami. Więc może nie on sam jest Snokiem, ale go wyszkolił.

Prawdopodobieństwo: Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie.

Snoke była kobietą!



Jeśli jeszcze głowa Wam nie pęka od oparów absurdu, przenieśmy się głębiej. O Snoke'u wyraźnie mówi się jako o mężczyźnie, gra go mężczyzna... ale co, jeśli to wszystko spisek mający zamydlić nam oczy? Interesującego odkrycia dokonano po Piątku Mocy, gdy do rąk fanów trafiła figurka przywódcy NP od Hasbro. Po zdjęciu szlafroczka okazuje się bowiem, że Snoke ma... interesujące proporcje zwłaszcza w okolicach piersi i bioder. A przecież w fazie konceptowej rozważano uczynienie z niego niewiasty.

Może jego rasa po prostu tak wygląda. Niektóre kobiety mają naprawdę niskie głosy, a nierzadko aktorzy grają osobę płci przeciwnej. A może Snoke był/-a zmiennopłciowy/-a. Wszystko jest możliwe. A skoro tak, to otwiera się tu cały worek możliwości: że Snoke to Leia grająca na dwa fronty. Że Snoke to wskrzeszona Padme. Że Snoke to żona/dziewczyna Luke'a i jednocześnie matka Rey. Zresztą możecie wstawić sobie tu dowolną damę z Sagi.

Prawdopodobieństwo: Bardzo niskie i chyba nie wymaga to komentarza.

Snoke to gruszka



No dobrze, dobrze: nie gruszka, tylko shuura, ulubiony owoc Padme, którego lewitacją Anakin popisywał się przed ukochaną. Widzicie tę charakterystyczną linię na skórce? Wygląda zupełnie jak blizna Wodza. I logiczne jest, że Snoke-shuura chciałby zemsty za to, co zrobił mu Skywalker. Sam Rian Johnson pochwalił ten pomysł.

Prawdopodobieństwo: Bliskie równe zeru. Teoria pochodzi z Reddita Prequel Memes, miejsca o dość specyficznym poczuciu humoru.

Snoke to Snoke



Brzytwa Ockhama: najlepsze wyjaśnienie to takie, które posiada najmniej założeń. Mamy nową trylogię, więc logiczne, że złoczyńca też jest nowy. Konkretnych dowodów na powiązania z innymi postaciami brak.

Prawdopodobieństwo: Największe, ale... czy byłoby to satysfakcjonujące rozwiązanie? Po tych wszystkich dociekaniach czy nie byłoby rozczarowujące, gdyby się okazało, że Snoke to po prostu Snoke? Odpowiedź na to pytanie należy do Was.

Nie wiadomo jeszcze ze stuprocentową pewnością czy odpowiedź na pytanie o tożsamość przywódcy Najwyższego Porządku poznamy w nadchodzącym filmie. Być może będzie to jedynie kolejna okazja do mnożenia jeszcze większej ilości pomysłów lub potwierdzenia tych starych. A jakie Wy macie teorie o Snoke'u?

Wszystkie atrakcje weekendu 40-lecia znajdziecie tutaj.

Rian Johnson reżyserem kolejnej trylogii filmów Star Wars!

StarWars.com
93

Jak podała dziś oficjalna strona StarWars.com, Rian Johnson, czyli reżyser nadchodzącego filmu "Gwiezdne Wojny. Część VIII: Ostatni Jedi", zajmie się tworzeniem zupełnie nowej trylogii filmów, osadzonych we wszechświecie Gwiezdnych Wojen.


Zgodnie z ogłoszeniem Lucasfilmu, Johnson będzie zarówno scenarzystą jak i reżyserem pierwszego z filmów, który wyprodukowany zostanie we współpracy z Ramem Bergmanem. Tworząc "Ostatniego Jedi" Rian Johnson zrealizował bardzo mocne widowisko, z którego zarówno przedstawiciele Disneya, jak i Lucasfilmu są niezwykle dumni. Tworząc zupełnie nową trylogię, która nie będzie bezpośrednio związana z sagą Skywalkerów, reżyser będzie miał okazję przedstawić nam zupełnie nowe postacie, a także zakątki galaktyki do tej pory nieeksplorowane w filmach.

- Wszyscy uwielbialiśmy współpracować z Rianem przy "Ostatnim Jedi". - Powiedziała szefowa Lucasfilmu, Kathleen Kennedy. - Oglądanie jego kreatywności przy tworzeniu części ósmej od samego początku do końca było jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w mojej karierze. Rian stworzy niesamowite rzeczy mając do dyspozycji zupełnie puste płótno przy tej nowej trylogii.

- Spędziliśmy najlepsze chwile naszego życia współpracując z Lucasfilmem i Disneyem przy tworzeniu "Ostatniego Jedi" - napisali Johnson i Bergman we wspólnym oświadczeniu. - Gwiezdne Wojny to najwspanialsza współczesna mitologia i czujemy się wielkimi szczęściarzami, mogąc ją współtworzyć. Nie możemy się doczekać kontynuacji w tej nowej serii filmów.

Na chwilę obecną nie zostały podane daty premier nowych filmów, o wszystkich zmianach będziemy was informować na bieżąco.

Nowe grafiki promocyjne, dialogi, zdjęcie i plotki

35

Zaczynamy od plotek. Podobno bliżej premiery w brytyjskich kinach pojawi się jeszcze jeden zwiastun „Ostatniego Jedi”. Mniej więcej o minutę krótszy. Nie wiadomo tylko, czy będzie zawierać nowe ujęcia, czy raczej będzie to pocięty montaż tego, co znamy.

Natomiast jeśli chodzi o kina, to przynajmniej w Stanach mają one coraz większy problem z „Ostatnim Jedi” i Disneyem. Disney zmienił umowy dystrybucyjne i chce dla siebie 65% ceny biletów. Oraz dodatkowe 5% jeśli kino złamie ich długą instrukcję dotyczącą poufności oraz reklamowania, oraz wyświetlania filmu. Jest tam zapis, który wymaga by przez 4 pierwsze tygodnie „Ostatni Jedi” był grany w największych salach. Kina oczywiście protestują, ale są na straconej pozycji. W teorii mogą skasować zaplanowane wydarzenia okołopremierowe, ale to raczej mało prawdopodobne. Disney doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że 50% z 200 milionów to zdecydowanie mniej niż 35% z 500 milionów i na tym opiera negocjacje. Zaś apetyt na zarobki Epizodu VIII jest dużo większy. Liczą, że w USA zgarnie co najmniej 700 milionów. Koniec końców, kina wyjdą na swoje. Obecnie standardowo dystrybutorzy w Hollywood dostają koło 55% ceny biletu.

Tymczasem w sieci pojawiły się kolejne grafiki promujące film.



Neal Scanlan zdradził kilka informacji na temat stworów, które przygotowywał wraz z zespołem. Jeśli chodzi o porgi, to według niego są one spokrewnione w jakiś sposób z opiekunami Ahch-To. Jest to istotne ze względu na łączącą oba gatunki więź. Punktem wyjścia oczywiście były ptaki, stąd pewne pozostałości, ale dalej pozwolili pomysłom się rozwinąć. Przechodząc do kryształowych lisów, Scanlan twierdzi, iż tak długo przebywały na Crait, że ich furto uległo dostosowaniu. Skrystalizowało się. Neal ujawnił też jedną rzecz dotyczącą BB-8 i droidów Najwyższego Porządku BB-9E. Otóż BB-8 będzie w pewnym momencie filmu przebrany, chyba już wiemy za kogo.



Rose można określić na wiele sposobów. Mechanikiem, inżynierem, pilotem, ale na pewno nie słodziakiem. Ona pracuje dla Ruchu Oporu, nie wchodzi tu w emocje, wykonuje wręcz ślepo swoją robotę. Zawsze ma swoją misję, jest praktyczna i pragmatyczna – mówi aktorka Kelly Marie Tran. Misja w którą wybierze się z Finnem wydaje się być niemożliwa do wykonania, ale Rose się tym nie przejmuje. Stara się ją rozwiązać. Od lat żyła na krawędzi, doskonale rozumie jak wiele rzeczy może pójść źle, ale przy tym nie jest nudna i smętna. Ma poczucie humoru. Na zdjęciu można też zauważyć naszyjnik na jej szyi. Nie jest on dobrym rozwiązaniem w czasie misji, ale ma duże znaczenie dla historii Rose Tico.

Kwestię biżuterii poruszył tez Rian Johnson. Stwierdził, że nalegała na nią Carrie Fisher, która chciała mieć jakieś kosmiczne wisiorki, więc uznał to za dobry pomysł.

Na koniec zaś kilka kwestii dialogowych z „Ostatniego Jedi”, które znalazły się w zabawkach Hasbro.

DJ:
„Hey, I’m a thief.”
„Oh, for Hutts sake!”
„I can get you outta here.”
„If the price is right.”
„Let’s get this over with.”

Generał Leia:
„Together we can defeat the First Order.”
„May the Force be with you.”
„Send them in.”
„ I will do everything I can to help.”
„All troops open fire!”

Rey:
„I’m Rey.”
„The Resistance sent me.”
„Help me with this quick.”
„You’re a monster.” (być może to pochodzi z „Przebudzenia Mocy”)

Luke Skywalker:
„Reach out with your feelings.”
„You shouldn’t be here.”
„How did you find me?”
„Nooo!”
„What do you know of the Force?”

„Rebels” #57-58 w USA

Rózne
12

Jutro na stacji Disney XD w USA zadebiutują dwa kolejne odcinki serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „The Occupation” i „Flight of the Defender”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać tu i tutaj.

„The Occupation” - Ezra i załoga „Ghosta” zostają wezwani na Lothal, gdy pojawia się nowe imperialne zagrożenie.



„Flight of the Defender” - Ezra i Sabine kradną prototyp myśliwca TIE, ale muszą polegać na nieoczekiwanej pomocy, by uciec przed Thrawnem.





W najnowszym „Reconie” pada najpierw pytanie czy już mamy do czynienia z Sojuszem Rebeliantów, oficjalną organizacją. Filoni początkowo mówi, że nie jest to takie istotne, ale potem oznajmia, że Sojusz powstał w trzecim sezonie, gdy Mon Mothma dokonała oficjalnej proklamacji. No ale z „Łotra” wiemy, że nie ma zgody jak prowadzić walkę. Aktorzy są zachwyceni, że ich postacie są już na Yavinie, bo dzięki temu są bliżej filmów. Stworzenie bazy na księżycu wymagało sięgania do źródeł filmowych, co nie zawsze było łatwe. Filoni jest jednak zdania, że połączenie serialu z „Łotrem” nie było i nie jest dla nich celem, bo ważne jest, aby nasi rebelianci byli swymi własnymi postaciami z własnymi historiami.

Pablowi bardzo podoba się moment, w którym Mon Mothma wybucha gniewem, bo ukazuje to tę bohaterkę w innym świetle. Ezra i Sabine z kolei dostrzegają jakim niebezpiecznym człowiekiem stał się Saw. Dave uważa, że gdyby Steela nie zginęła, byłby inną osobą - a tymczasem po prostu nie może pozbyć się nienawiści i strachu.

Chopper zostaje zastąpiony przez R3, a Andi spieszy do Pabla z nowymi pytaniami. Pierwsze: czy „Księżna”, czyli broń zbudowana przez Sabine, mogłaby zabić Vadera, gdyby była ustawiona na pancerz szturmowców? Nie, bo ich zbroja była wykonana z plastoidu, a lorda z durastali. Drugie: po co Kananowi hologram Hery, skoro jest niewidomy? No jasne, że go nie potrzebuje, ale Syndulla chciałaby zobaczyć ukochanego. A poza tym jesteśmy jeszcze my, widzowie. Na koniec jest zajawka „The Occupation”.



Agent Kallus jest taki hot, że nie zmieścił się w oficjalnym „Reconie”, także dostał własny. Ekipa opowiada głównie o jego wyglądzie, który musiano zmienić, by mężczyzna bardziej kojarzył się z rebelią - stąd spokojne tony ubioru i niesforne kosmyki włosów (bo przestał używać imperialnych produktów do stylizacji). Mamy też kolejne wideo promocyjne, tym razem z Herą.

Filoni nie spoczął na laurach i udzielił w tym tygodniu paru wywiadów oraz narysował dwa kolejne rysunki. W Daily News potwierdził, że Thrawn będzie głównym złym sezonu (wcześniej dzielił pałeczkę pierwszeństwa z Maulem), ale zdradził, że „może są inni wrogowie bardziej arcy- niż on, którzy gdzieś się chowają...”. Raczej nie chodzi tu o Rukha, którego Dave starał się przedstawić jak najbliżej pierwowzoru - nie identycznie, bo mamy tu inną historię, ale nadal będzie „diabelskim zabójcą”. W czwartym sezonie pojawią się inspiracje „Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia” w zakresie „magii i tajemnicy” tego filmu oraz obrazami „Poszukiwacze zaginionej arki”, „Już nigdy nie zawyje wilk” i „Księżniczka Mononoke”.

Jeśli czytaliście zeszłotygodniowy news, to pewnie pamiętacie, że Dave obiecał wyjaśnić losy paru postaci. W rozmowie z io9 powiedział więcej: Kanan i Ezra to priorytet, bo ludzie domagają się odpowiedzi dlaczego nie ma ich w czasach epizodu IV. Drugi to Thrawn, bo skoro już go przywrócili do kanonu, to trzeba powiedzieć co dalej. Trzeci to Ahsoka.



A co niesie przyszłość? Jak zwykle Filoni był tajemniczy, ale powiedział, że siedzi w Lucasfilm Animation już dwanaście lat, podczas których poznał wielu wspaniałych ludzi. Czuje wobec nich dług wdzięczności i pragnie, aby mogli dalej opowiadać historie z Sagi. Sam jednak chce spróbować czegoś nowego, czegoś, co stanowiłoby wyzwanie. Tu wspomniał, że miał kontakt z Rianem Johnsonem, który pokazał mu jak wygląda produkcja filmu aktorskiego. Dodał, że chce opowiadać starwarsowe historie, nieważne w jakim medium - małym czy dużym ekranie. Jednocześnie czuje, że powinien uczyć „kolejne pokolenie” tak jak jego samego uczył Lucas. Czyżby Dave szykował się do serialu aktorskiego lub filmu? Jeśli spojrzeć na sprawę uczciwie, to owszem - obiecał nam nowe animacje, ale nigdy nie powiedział, że on sam będzie się nimi zajmował. Wszystko zaczęło się właściwie od sezonu trzeciego, w którym to na stanowisku głównego reżysera zastąpił go Justin Ridge, ale jak wyjaśnił Hidalgo, to nie była degradacja Filoniego, lecz awans. Freddie Prizne wspominał nawet kiedyś, że nie zdziwiłby się, gdyby Dave dostał kiedyś własną antologię. Ale na takie wieści zapewne przyjdzie nam jeszcze długo czekać.

Na koniec wieść z naszego podwórka: w najbliższą sobotę, to jest 4 listopada, przewidziany jest maraton z „Rebeliantami” od godziny 6:40. Nie jest do końca jasne jakie to będą odcinki, ale w programach TV są oznaczone od numeru 53 - co by oznaczało, że chodzi o te, których jeszcze nie emitowano. Może w tygodniu coś się wyjaśni.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „The Occupation” i „Flight of the Defender”.

Azjatyckie wieści o „Ostatnim Jedi”

33

Rian Johnson przyznał, że odtworzenie Ahch-To poza Skellig Michael byłoby z pewnością tańsze komputerowo, jednak zależało im na autentyczności. Dlatego też starali się oddać oryginalny charakter tego miejsca, nie dodając jakiś dziwnych budowli. Z samego kręcenia zdjęć na wyspie, Rian najgorzej wspomina wspinaczkę po schodach, z pełnym plecakiem.
Johnson cieszy się też, gdy czyta różne teorie o tym, że Luke przeszedł na Ciemną Stronę, bo na plakacie jest w tym a nie innym miejscu. To znaczy, że ludziom zależy, że próbują odgadnąć to co zobaczą.



Na japońskiej, oficjalnej stronie „Gwiezdnych Wojen” znalazły się krótkie opisy bohaterów „Ostatniego Jedi”. Można tam wyczytać kilka ciekawostek, które wskazują, co mniej więcej czeka naszych bohaterów (przynajmniej na początku filmu). Mogą tu być pewne spoilery.
Rey wyrusza na Ahch-To w poszukiwaniu legendarnego Luke’a Skywalkera, a znajduje tam człowieka, który nie odpowiada jej oczekiwaniom. Finn zaś, który zaangażował się w sprawę, znów stanie przed wyborem, jaką rolę ma odegrać w wojnie. Gdy wojna rozgorzała na dobre, Poe jest przywódcą latającego batalionu, ale jego pełnego zaangażowania w walkę boi się nie tylko Najwyższy Porządek, ale również Ruch Oporu. Kylo Ren po poniżającej porażce w walce z Rey, koncentruje się na zniszczeniu Ruchu Oporu, a także oddaje ciemnej stronie, ale wciąż to za mało, by zaimponować Snoke’owi. Luke Skywalker, któremu nie udało się odtworzenie zakonu Jedi, najchętniej by się zaszył daleko od reszty wszechświata, teraz jednak galaktyka znowu go potrzebuje. Leia, której syn przeszedł na ciemną stronę i zabił byłego męża, musi przewodzić Ruchowi Oporu wykorzystując swoje wieloletnie doświadczenie. Snoke będzie musiał wyjść ze swojej strefy komfortu, trzymania się z daleka, by stanąć na czele armii Najwyższego Porządku w misji zniszczenia Ruchu Oporu. Armitage Hux będzie dowodził siłami Najwyższego Porządku z pokładu „Finalizatora” (Finalizer). Kapitan Phasma ponownie będzie dowodzić szturmowcom, lecz poza walką z Ruchem Oporu będzie chciała też załatwić prywatną sprawę. Chewbacca pilotuje teraz „Sokoła” i towarzyszy Rey. Maz Kanata po stracie swojego zamku odegra bardziej aktywną rolę w walce, wykorzystując swoje koneksje w półświatku wspomaga Ruch Oporu.



W sieci pojawiła się jeszcze jedna azjatycka informacja, trudniejsza do zweryfikowania. Otóż tajwańskie podpisy przy zwiastunie dość mocno zmieniają znaczenie niektórych wypowiedzi. Przede wszystkim wskazują na płeć, a co za tym idzie lepiej oddają kontekst. Gdy Snoke mówi: „Kiedy cię znalazłem” (When I found you) słowo „you” jest opisane jako 妳.Używa się go przy formie żeńskiej. Można też użyć neuralnego 你, ale wygląda na to, że Snoke rozmawia z kobietą, czyli najprawdopodobniej Rey.
Ale gdy Snoke mówi: „Wypełnij swoje przeznaczenie” ( Fulfill your destiny) w napisach pojawia się 你. To z kolei forma męska. Czyli raczej nie mówi tego do Rey, jak wynikałoby z montażu.
Podobnie jest z Lukiem, który mówi: „To nie skończy się tak jak myślisz” (This is not going to the way you think), znów mamy 你. A to z kolei forma męska, więc znów nie byłoby to do Rey.
Oczywiście te informacje nie muszą okazać się prawdziwe. Może to błąd w tłumaczeniu. A może dowód, że Rian Johnson celowo wprowadził nas w błąd w zwiastunie.



No i na koniec. W polskich kinach pojawiły się plakaty z filmu, można też znaleźć tam ulotkę.

Krótki filmik o „Ostatnim Jedi”

USA Today
16

„USA Today” zaprezentowało na swojej stronie krótki filmik o „Ostatnim Jedi”. Ukazuje on ujęcie Riana Johnsona w pracy. W materiale można zobaczyć i usłyszeć ponadto między innymi Rama Bergmana, Marka Hamilla, Daisy Ridley, Johna Boyegę, Kelly Marie Tran czy Gwendoline Christie.

Bez Riana, ale za to z prequelami

45

Rian Johnson potwierdził, że nie jest w żaden sposób zaangażowany w powstawanie Epizodu IX. Owszem nowy film będzie kontynuacją „Ostatniego Jedi”, ale nad scenariuszem samodzielnie pracują J.J. Abrams i Chris Terrio. Scenariusze Dereka Connolly’ego, Colina Trevorrowa i Jacka Thorne’a wylądowały w koszu. Może Abrams i Terrio coś z nich wezmą, ale szansa jest raczej niewielka.

Warto tu dodać, że pierwotnie Johnson dostarczył zarys Epizodu IX, w podobny sposób w jaki Abrams, Lawrence Kasdan i Michael Arndt zasugerowali „Ostatniego Jedi”. Jednak z powodu całego zamieszania z Epizodem IX, ten pierwotny treatment nie ma już większego znaczenia. Z prostego powodu, Terrio i Abrams mogą już bazować na skończonym filmie i rozwinąć go według własnego pomysłu.

To nie znaczy, że nie będzie wpływu Johnsona na IX Epizod. Choć nie jest członkiem ekipy twórczej tego obrazu, to jednak pewne decyzje, dotyczące także tego, co można pokazać w „Gwiezdnych Wojnach” i w jakim kierunku pójść, z pewnością wpłyną na scenarzystów kolejnej części. Zwłaszcza, że Abrams mówiąc o scenariuszu „Ostatniego Jedi” żałował, że go sam nie wyreżyseruje.



J.J. Abrams natomiast jest świadom także tego, jak odbierane są jego film. Jako bezpieczna kopia, bardziej nawet dla dzieci. Sam niedawno powiedział, że dokładnie takie były zamierzenia. Chcieli odtworzyć „Gwiezdne Wojny” w najlepszy sposób jaki się dało, wspominając przede wszystkim swoje dzieciństwo i tamte doświadczenia. Teraz również chce wrócić z tą samym entuzjazmem, ale pójść w trochę innym kierunku. Przy tym mają być odważniejsi i skierować sagę na zupełnie nowe tory. Szykują kilka niespodzianek i co najważniejsze, ani Kathleen Kennedy, ani Pablo Hidalgo, ani Story Group nie wtrącają się w scenariusz. Abrams i Terrio mają całkowicie wolną rękę.

Jedną rzecz w porównaniu do „Przebudzenia Mocy” zdecydowanie zmienią. Stosunek do prequeli. Epizod IX ma sprawić, że cała saga, trzy trylogie mają wyglądać jakby się działy w jednym świecie, no i by poruszały podobne tematy. Możemy zatem liczyć na nawiązania do prequeli. Prawdę mówiąc to chyba coś, co także zostawił po sobie Colin Trevorrow. On chciał, by wraz IX Epizodem, można było spokojnie oglądać sobie całą trylogię jako całość, albo sześć i dziewięć filmów, widząc, że są one spójne.

Zdjęcia do Epizodu IX powinny ruszyć w przyszłym roku.

Rian znowu o porgach, plus nowe zdjęcia

21

Rian Johnson zaczyna mówić o filmie. Przyznał, że wraz z Ramem Bergmanem i innymi producentami mieli dyskusję przeszło rok temu, co można ujawnić i pokazać w różnych materiałach a co nie. Kolejne zdradzane elementy filmu są szczegółowo zaplanowane, a przy tym wciąż pilnują, by ludzie mieli co odkrywać, gdy pójdą na film. Czyli można potwierdzić, że Lucasfilm ma swój kalendarz newsów.

Rian mówił także, że nie był pewien porgów. One od początku wydawały się takie milutkie. Kto wie, czy nie nazbyt. Na planie jednak wszyscy je pokochali, a Johnson uznał, że w świecie „Gwiezdnych Wojen” jest i na nie miejsce.

Dla Johnsona „Gwiezdne Wojny” to przede wszystkim film o dorastaniu, wchodzeniu w dorosłość. Bohaterowie muszą określić swoje relację z bliskimi, rodziną, tym na których im zależy, a także tymi, których się boją. To filmy o przechodzeniu do kolejnej fazy życia, temu reżyser i scenarzysta chciał być wierny.



Laura Dern pojawiła się w programie Ellen DeGeneres. Mówiła o tym, jak cieszy się, że grała w „Gwiezdnych Wojnach”, chwaliła występ Carrie Fisher. Ale przy okazji pojawiło się tam zdjęcie admirał Amalyn Holdo. Za nią zaś kilka osób z Ruchu Oporu, w tym jeszcze jeden BB-8, czy może raczej 2BB-2.

Joseph Gordon-Levitt potwierdził swój maleńki udział w filmie Riana Johnsona. Aktor ma mieć małe kameo, ale dodał, że jest jednym z dwóch aktorów, którzy pojawili się w każdym filmie Riana. Drugiego nie zdradził. Właściwie nie musiał. To Noah Segan. O tym, że obaj pojawią się w filmie pisaliśmy jeszcze w 2014. Rian i Ram Bergman lubią mieć ich w każdym wspólnym dziele, tradycji stało się za dość.

Kelly Marie Tran porównała swój występ w „Gwiezdnych Wojnach” do życia bohaterki serialu „Hannah Montana”. Dwa ostatnie lata były szalone w życiu aktorki, wiele zmieniły. Ale najbardziej dało się to zauważyć na Celebration. Właściwie na konwent mogła wejść normalnie i nikt nie zwracał na nią uwagi, ale gdy wyszła na scenę, momentalnie stała się inną osobą. Celebrytką, choć będzie jeszcze musiała popracować nad rozpoznawalnością.

Przy okazji materiałów z IMAX pojawiło się też zdjęcie, w którym Finn (John Boyega) i Rose (Kelly Marie Tran) jadą na stworze nazwanym fathier.



Zdaniem Andy’ego Serkisa zwiastun, który niedawno zadebiutował był niesamowity i spektakularny, a przy tym dobrze oddający ton i klimat filmu. Aktor dodał także, że zna już historię Snoke’a.

Czy Snoke to Ezra Bridger? Tego jeszcze nie wiemy, ale Pablo Hidalgo zdementował pogłoski, że Ezra to DJ, którego zagra Benicio Del Toro.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.