Spis newsów (Rian Johnson)

Postprodukcja „Ostatniego Jedi” skończy się w sierpniu

55

Chodzą słuchy o nowym zwiastunie. Został on już oceniony przez British Board of Film Classification. Zwiastun dostał oznaczenie PG w Wielkiej Brytanii, nie było w nim żadnych cięć. Trwa jedną minutę i trzydzieści jeden sekund. Pytanie, czy to aby na pewno nowy zwiastun? Podobno właśnie nie, to tylko skrócona wersja tego, co zobaczyliśmy na Celebration. Pojawiły się spekulacje, że nowy zwiastun zostanie zaprezentowany np. na D23 Expo albo jeszcze szybciej, by zamieść temat filmu o Hanie Solo. Możliwe, zobaczymy, ale z pewnością ten, którym zajmowało się BBoFC, to nie jest nowy zwiastun.

Pozostając blisko tematu Hantologii. Rian Johnson, reżyser i scenarzysta wielokrotnie chwalił się, że Lucasfilm daje mu swobodę twórczą. Przy tym całym zamieszaniu z filmem o Hanie Solo i wyrzuceniem Phila Lorda i Chrisa Millera przez Kathleen Kennedy, ze względu na różnice artystyczne, fani zaczęli się dopytywać Johnsona w czym rzecz. Czy kłamie, czy faktycznie ma lepiej. Johnson odpisał krótko, że przy „Ostatnim Jedi” ma tyle swobody twórczej, co przy swoich własnych projektach. Podobnie wypowiadali się też J.J. Abrams i Colin Trevorrow. Najwidoczniej reżyserzy epizodów chyba potrafią z tej swobody korzystać.

Dodatkowo Johnson przyznał też, że postprodukcja Epizodu VIII skończy się w sierpniu. Czyli mniej więcej w podobnym czasie jak to miało mieć miejsce z „Łotrem 1” (zanim zaczęły się tam dokrętki).

No i jak pisaliśmy przy Epizodzie IX. W „Ostatnim Jedi” jest jedna scena o której nakręcenie poprosił Colin Trevorrow. Podobno niewiele wnosi ona do Epizodu VIII, ale będzie istotna w IX.

Reżyser Edgar Wright zapytany o swój udział w projektach związanych z sagą (w domyśle szukają przecież reżyserów kolejnych filmów), zasugerował coś zupełnie innego. Podobno odkryje karty koło gwiazdki. Jedne źródła sugerowały, że wtedy coś ogłoszą, ale zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest to, że Wright pojawił się na planie i zagrał małą rólkę. O tym, że Wright ma jakieś powiązanie z tym filmem pisaliśmy jeszcze w 2014.



A na koniec kolejny fanowski fanart „przeciekowy”. Tym razem szpiedzy Star Wars News Net donieśli i narysowali stwora, którego podobno zobaczymy na Ahch-To. Stwór jest duży, podobno zrobili kukłę, ale nikt nie wie jak jest ona duża. Czy faktycznie jest wykonana we właściwej skali, czy może używają trików filmowych.

O zamieszaniu z reżyserami słów kilka

27

Po szokującym newsie, jakim było wyrzucenie reżyserów Hantologii, media zaczęły dzielić się szczegółami. Tym razem, jak twierdzą sami Christhoper Miller i Phil Lord faktycznie poszło o tak zwane różnice artystyczne. Sami reżyserzy przekazali, że normalnie bardzo denerwuje ich ten zwrot, ale tutaj trafia w sedno.

Różne źródła sugerują, że Kathleen Kennedy jak i Lawrence’owi Kasdanowi nie podobał się kierunek, który obrali. Włodarze Lucasfilmu doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jakie filmy tworzyli młodzi filmowcy, ale liczyli, iż klimat ten zostanie dostosowany do „Gwiezdnych Wojen”, znajdą złoty środek, by być wiernym sobie, a jednocześnie podołać zadaniu. Oni jednak podchodzili do filmu po swojemu. Stawiali na improwizację, na pewną relację z aktorami, no i przede wszystkim kręcili komedię. Dla Kasdana świadczyło to o niezrozumieniu scenariusza i postaci Hana Solo. Kennedy zaś bardziej irytowało samo podejście do kręcenia filmu, za mocno na luzie.

Druga strona również miała inne oczekiwania. W przeciwieństwie do choćby Riana Johnsona, Garetha Edwardsa czy nawet Colina Trevorrowa, Lord i Miller nie wywodzą się z niezależnego kina. Produkowali dla studiów, ale potrafili sobie wywalczyć sporą dozę niezależności. Lucasfilm i Disney nie tylko ich ograniczał, ale i rozliczał. Nie było chemii między reżyserami, a szefostwem Lucasfilmu, ale Kathleen jako profesjonalistka woli zobaczyć efekty. Mimo, że osobiście obaj młodzi filmowcy działali jej na nerwy. Wściekała się nawet o takie rzeczy jak składanie skarpetek, potrzebowała tylko pretekstu. Obie strony się nakręcały.

Kennedy miała bardzo konkretną wizję, chciała by to był film trochę w stylu westernu, trochę w stylu opowieści o jakimś kryminalnym skoku. To co dostała rozczarowało ją. Wygląda na to, że wszelkie doniesienia o komedii, okazały się prawdziwe. Do tego doszedł wściekły Kasdan i choć kręceniu obrazu bliżej do końca niż dalej, postanowiono go przerwać i pożegnać się z młodymi twórcami. Ci dobrowolnie nie zamierzali odpuszczać takiej szansy, więc gdy zawiodły negocjacje, Kathleen wykorzystała swoje prerogatywy prezesa Lucasfilmu.

Jak donoszą źródła, zdjęcia podobno mają zostać wznowione 10 lipca. Potrwają do 30 lipca 2017, potem jeszcze przewidziano czas na dokrętki, ale ten może się wydłużyć. Te dwadzieścia dni zdjęciowych ma być bardzo intensywne. Pewne prace na planie nadal trwają, ale prawdopodobnie odpowiada za to jedynie druga ekipa.

Obecnie nie tylko nie wiemy, kto zajmie miejsce zwolnionych reżyserów, ale także jak zostanie uwieczniony ich wkład w film. Ile z tego, co stworzyli zostanie, czy pojawią się w napisach? Wiele rzeczy wynika z reguł gildii reżyserów. One wykluczają, by ktoś z ekipy przejął stery filmu (z wyjątkiem krótkiego okresu). Czyli raczej nie będzie reżyserować ani Kasdan, ani Kennedy, nawet gdyby chcieli. Być może ostatecznie jako reżyser zostanie wpisany Alan Smithee, ale to sztuczny wpis, używany właśnie, gdy zmienił się reżyser i nikt nie chce się pod filmem podpisać. Czy ktokolwiek będzie chciał? To pewnie zależy od materiału, jaki stworzyli Lord i Miller oraz tego ile z niego zostanie użyte. Jest duża szansa, że finalny obraz będzie się składał z dwóch różnych wizji. Zobaczymy na ile wpłynie to na datę premiery.

W sieci natomiast pojawiły się przecieki koszulek ekipy. Warto zauważyć, że mają zarówno logo Han Solo jak i Solo. Ten drugi tytuł pojawił się po raz pierwszy w przeciekach z 2014. Ciekawe, czy któryś nich oficjalnie zostanie tytułem filmu, czy to jedynie pamiątka do ekipy.

Mark Hamill o postaci Luke'a

16

Pod koniec maja w wywiadzie dla Vanity Fair Mark Hamill wypowiedział kilka zdań na temat postaci Luke'a, które do tej pory odbijają się echem w internecie. Mark, po przeczytaniu scenariusza Riana Johnsona udał się do reżysera i powiedział mu Zasadniczo nie zgadzam się z każdym wyborem jakiego dokonałeś dla tej postaci. Powiedziawszy to, mam to z głowy i mogę zająć się moją robotą - zaakceptować to co stworzyłeś i zrealizować Twoją wizję najlepiej jak potrafię.

Kilka dni temu podczas jednego z wywiadów Mark przyznał, że został wtedy źle zrozumiany. To co chciał powiedzieć, to, że Był zaskoczony sposobem w jaki on [Rian] widział Luke'a i zajęło mu chwilę aby oswoić się z tym w jaki sposób Rian myśli. Ale kiedy to już zrobił to był ekscytujące doświadczenie. Pozostaje tylko wierzyć, że Hamill rzeczywiście został źle zrozumiany, a powodem wyjaśnień nie były naciski ze strony studia. Filmik z tłumaczeniem Marka możecie zobaczyć poniżej.

Trevorrow wpłynął na Epizod VIII

41

Kilka ciekawych rzeczy dzieje się z Epizodem IX. Otóż Colin Trevorrow obecnie promuje swój najnowszy film – „The Book of Henry”, który pojawił się w amerykańskich kinach w ostatni weekend. Promocja daje możliwość pociągnięcia reżysera (i współscenarzysty zarazem) za język. Gorsze reakcje budzi najnowsze dzieło Trevorrowa. O ile film był dość dobrze przyjęty na festiwalach w zeszłym roku, o tyle nie spodobał się szerokiej publiczności. Na twitterze pojawiają się nawet głosy, by odebrać Trevorrowowi stanowisko reżysera, lub jeszcze mocniej, wyrzucić go z „Gwiezdnych Wojen”. Wiele osób liczy, że Disney naprawdę przemyśli tę sprawę. Na razie oficjalnego stanowiska nie ma i prawdopodobnie szybko nie będzie.



Sam reżyser twierdzi, że „The Book of Henry” jest innym filmem, bardziej kameralnym, a przede wszystkim to kino niezależne, bliższe dobrze przyjętemu „Na własne ryzyko”, a nie blockbusterom. Choć jak sam przyznaje, „The Book of Henry” będąc dramatem rodzinnym, ma też pewne styczne elementy z „Gwiezdnymi Wojnami”. Trevorrow wspomina też swoje inne dzieło, czyli „Jurassic World”, które jest jeszcze inne od pozostałych, a jednocześnie odmienne od najnowszego. Jak sam twierdzi, obecnie musi się dostroić do „Gwiezdnych Wojen”, znaleźć w tym projekcie coś wyjątkowego, co będzie chciał eksplorować. Przede wszystkim patrzy na ten film przez pryzmat rodzica. On dorastał na takich bohaterach jak Luke, Han czy Leia. Teraz w to miejsce wchodzi Rey i to jest klucz, za którym podąża Colin. Zaś mając własne dzieci, ma też możliwość wsłuchania się w ich odbiór nowej trylogii. To co jest ważne dla nich, znajdzie się w nowym filmie.

Zapytany o inspiracje filmowe, przyznał, że przyjdzie czas, kiedy je zdradzi. Natomiast im bliżej jest kręcenia nowego filmu, tym mniej stara się oglądać dzieła podobne, po to by czym się nie zainspirować zbytnio, nie skopiować.

No i najważniejsze, zapytany o współpracę z Rianem Johnsonem powiedział, że poprosił go o jedną rzecz. Gdy kręcono jeszcze „Ostatniego Jedi”, chciał by nakręcono jedną dodatkową, krótką scenę, gdy aktorzy byli w odpowiedniej lokacji. Scena najprawdopodobniej zostanie wmontowana w Epizod VIII.

Zdjęcia do filmu rozpoczną się w styczniu. Premiera w maju 2019. Trevorrow obecnie wciąż pracuje nad scenariuszem razem z Derekiem Connollym.

Plotki o „Ostatnim Jedi”

37

Rian Johnson, Laura Dern i Mark Hamill mieli możliwość uczestniczenia w sesji nagraniowej do „Ostatniego Jedi”. Dyrygował oczywiście kompozytor, czyli John Williams. Zdjęcia z sesji pochodzą z końcówki maja.



Tymczasem Johnson udziela się mocno w sieci. Między innymi tłumaczy się z tego, że „Ostatni Jedi” nie będzie remakiem V epizodu. Podobno Rian nie spędziłby trzech lat nad czymś, czego by nie chciał zrobić.

John Boyega przyznał, że Finn w „Ostatnim Jedi” będzie w końcu wielką rybą w Ruchu Oporu. Wszystko za sprawą swoich heroicznych dokonań w walce z Najwyższym Porządkiem. Sam Boyega się śmieje, bo okazuje się, że wystarczy dać się załatwić Kylo Renowi i od razu staje się kimś. Aktor wspomniał także, że czasem nie może nie żartować sobie z fanów. Kiedy niektórzy dopytywali go o to, co będzie się działo z Finnem powiedział nawet, że cały film będzie nieprzytomny i dopiero obudzi się pod koniec, nawiązując tym samym do losu Luke’a w „Przebudzeniu Mocy”. John mówił też, że film trochę przypomina „Imperium kontratakuje”, bo bohaterowie tym razem będą rozdzieleni. Rey się szkoli, Poe ma swoje sprawy. Co prawda Finn zostanie sparowany z Rose Tico, ale to już inna historia. Na początku filmu mamy zobaczyć jak Finn wychodzi z kapsuły i będzie w lepszym stanie niż widzieliśmy go w „Przebudzeniu Mocy”. Czyżby dzięki implantom?

Pablo Hidalgo powiedział, że miecz który nosi Rey w Lucasfilmie jest obecnie określany jako miecz Rey. Nie Luke’a i nie Anakina. Oni już go nie używają.

Hidalgo zapytany także o to, dlaczego nie ma w nowych filmach obcych, których znamy, odparł, iż nie rządzi departamentem stworów, to raz. A dwa, to pewnie zobaczymy je, gdy trafimy do miejsc, znanych z wcześniejszych filmów, czy takich, gdzie ci obcy mogą występować. Wszystko zaczęło się od tego zdjęcia, na którym człowieka-konia niektórzy przyrównywali do bothan.



Ale najciekawsza dyskusja w sieci na linii Rian-Pablo dotyczyła scenariusza. Rian powiedział, że nie tylko dostał wolną rękę i mógł robić, co chce ze scenariuszem, ale właściwie nie dostał żadnego wkładu. Pablo to sprostował. Powiedział, że to nie jest tak, że scenarzysta pracuje sobie samodzielnie. Jego praca jest nadzorowana przez Story Group, która także ma pewien wkład. Liczy się konsultacja i współpraca. Skończyło się jednak tym, że Rian nadal twierdzi, iż treatmentu od J.J. Abramsa nie dostał. Pytanie doszło nawet do Kathleen Kennedy, ta poniekąd pogodziła obu panów. Otóż jak twierdzi szefowa Lucasfilm, treatement do Epizodu VIII napisał Michael Arndt, ale gdy jego wersja filmu została mocno zmieniona, nie napisano nowego. To, że szczegółów nie było, nie znaczy, że nikt nie widział w którym kierunku miała iść cała trylogia. Zamysł był. Po pierwsze nie został sformalizowany, po drugie zawsze może się zmienić. To także podkreśla Pablo Hidalgo, że treatment nie ma właściwie znaczenia, bo dopóki filmy czegoś nie ustalą, to można całą resztę zmienić. Zresztą inaczej George Lucas nie pisałby kilku wersji scenariusza np. „Imperium kontratakuje”.



Po sieci krążył też rysunek machiny kroczącej, podobno z „Ostatniego Jedi”. Hidalgo przyznał, że to jedna z maszyn, która powstała na potrzeby „Przebudzenia Mocy”. Nie dodał nic więcej.

Zaś serwis MakingStarWars.Net ma kolejny rysunek z przecieków. Tym razem przedstawiciela Gwardii Pretoriańskiej Snoke’a.

Blaster Finna i inne wieści

30



Zaczynamy od blastera Finna. John Boyega wrzucił jego zdjęcie, oraz krótki filmik.



Jeszcze kilka ciekawostek z „Vanity Fair”, które pojawiły się już poza głównym artykułem. Adam Driver idzie trochę w ślady Sir Aleca Guinnessa. Choć gra jedną z głównych ról w „Gwiezdnych Wojnach” nie chce być kojarzony z blockbusterami. Zależy mu przede wszystkim na tym, by być dobrym i rozpoznawalnym aktorem, a nie Kylo Renem, ale jednocześnie nie traktuje tej roli po macoszemu. Wręcz przeciwnie, stara się w nią mocno wczuć. Driver powiedział, że ta rola jest miejscami dość trudna do zagrania, wymagająca i czasem bolesna. Ale to nie jest coś o czym chce rozmawiać z innymi. Marka Hamilla bardzo interesowała ta technika, którą stosuje Driver. Chciał o niej porozmawiać, żartując sobie, że Kylo to przecież jego siostrzeniec. Zaproponował więc Driverowi wspólny lunch, ten jednak odmówił.

O specyficznym zachowaniu Drivera na planie mówił też John Boyega, dla którego ta praca jest też świetną zabawą. Zwłaszcza z Daisy Ridley, z która się doskonale dogaduje. W przypadku Drivera Boyega zwyczajnie niespodziewanie stara się go uściskać. Adam zaś nie reaguje na to, zwyczajnie przeczekuje sytuację, stoi i czeka, aż Boyega skończy. Zero reakcji.

Rian Johnson natomiast powiedział, czego możemy się spodziewać, a czego nie w „Ostatnim Jedi”. Z jednej strony kasyno Canto Bight ma podobną rolę jak knajpa Maz czy kantyna w Mos Eisley, ale tym razem raczej przedstawia luksusy w świecie sagi, niż półświatek. To takie Monte Carlo „Gwiezdnych Wojen”, które w klimatach ma też przypominać filmy z Jamesem Bondem. Wizualnie ma to przypominać bal z 1966 który prowadził Truman Capote. Nazywany jest on czarno-białym ze względu na ubiory uczestników.

Wśród efektów praktycznych, zobaczymy największe stwory jakie kiedykolwiek stworzył Neal Scanlan. Zresztą stworzeń w Canto Bight i na Ahch-To, będzie całkiem sporo. Johnson nie chciał mieć też za wiele efektów komputerowych w tle, stąd zbudowano najwięcej dekoracji ze wszystkich filmów wyprodukowanych przez Lucasfilm już za czasów Disneya. Dodatkowo zbudowano kopię Skellig Michael, ale o tym już słyszeliśmy. Niestety jednocześnie, żaden obcy nie będzie istotnym bohaterem. I to nie mówimy o głównych, ale odpowiedniku Maz czy Yody z „Imperium kontratakuje”.

Za to nie zobaczymy tu żadnego romansu w centrum filmu. To nie jest temat tej produkcji. Muzykę napisze tylko i wyłącznie John Williams. Nie usłyszymy nowych kawałków Lina-Manuela Mirandy. Rian chciał początkowo, by muzykę tworzył jego kuzyn Nathan Johnson, ale ostatecznie uznał, że dobrze jest mieć Johna. „Ostatni Jedi” nie będzie też alegorią na temat współczesnego stanu świata czy polityki.

No i Finn nie okaże się osobą czułą na Moc.

Także Pablo Hidalgo zdradził kilka sekretów. Postać Laury Dern, czyli admirał Amilyn Holdo ma włosy karmazynowe. Ten kolor jest mocno związany z kulturą z której pochodzi. Hidalgo tłumaczył też co się dzieje na Canto Bight. Stolica Republiki została zniszczona, wojna się rozprzestrzenia, a tu mamy kasyno... Cóż, czytując Pablo, to miejsce dla „bogatych dupków”, którzy nawet w takiej sytuacji potrafią się ustawić i folgować swoim potrzebom.

Hidalgo przyznał ponadto, że faktycznie zobaczymy Phasmę, czyli Gwendoline Christie bez hełmu, choć niekoniecznie będzie wyglądać dokładnie tak jak na zdjęciach Leibovitz. Broń Phasmy ma zaś długą historię i jest ważna dla tej bohaterki.

Hidalgo odniósł się także do kostek, które wiszą na „Sokole”. Były w „Nowej nadziei”, a potem pojawiły się w „Przebudzeniu Mocy”. Podobno są one używane do gry Corelian Spike, która jest odpowiednikiem sabacca, tyle że za pomocą kości. Mogą też odegrać rolę w filmie o Hanie Solo, tak przynajmniej wynika z sugestii.

Dokładnie rok do premiery filmu o Hanie Solo

21

Wciąż nie znamy nawet tytułu. Określamy go mianem filmu o Hanie Solo, spin-offa/antologii Kasdana, czy popularniej Hantologii. Dokładnie za rok film pojawi się w kinach. To dobry moment na małe podsumowanie, tego co już wiemy.



Wkrótce po zapowiedzeniu nowej trylogii zaczęto też mówić o spin-offach. Lawrence Kasdan dołączył ponownie do ekipy Lucasfilmu jeszcze pod koniec 2012. Miał pomagać w pracach nad Epizodem VII, ale przede wszystkim szykować swój własny film. Dostał wolną rękę, jeśli chodzi o wybór tematu. Nie zastanawiał się długo, właściwie to od razu miał pewien pomysł. Film o Hanie Solo, młodym oczywiście.

Wszystko wskazuje na to, że dostał trochę więcej czasu niż J.J. Abrams na „Przebudzenie Mocy”. Premiera pierwszego spin-offa miała się odbyć w 2016, początkowo myślano o maju. Kasdan więc zabrał się do roboty, niby czasu sporo, ale jednak. Dostał też pomoc w postaci artystów, w tym Iaina McCaiga.

Okazało się, że największym problemem dla filmu o Solo stała się nowa trylogia. Wizje Arndta i Abramsa niekoniecznie się pokrywały, a z pewnością sposób pracy bardzo się różnił. Reżyser więc postanowił ostatecznie samemu przepisać scenariusz, ale do tego potrzebował pomocy. Tak więc Kasdan musiał odłożyć swój film na półkę i stać się współtwórcą Epizodu VII (wcześniej był konsultantem).

Szczęśliwie Lucasfilm szykował dwie antologie. Oprócz Kasdana bardzo podobne zadanie dostał też Simon Kinberg, logiczne wydawało się, że premiery tych filmów zwyczajnie się zamienią. Film Kinberga miałby wejść w 2016, a Kasdana w 2018. Tyle, że Simon był zaangażowany także w „Rebeliantów” oraz budowanie uniwersum X-Menów, więc miał problem z przyśpieszeniem prac. Szczęśliwie w Lucasfilmie był jeszcze John Knoll nalegający na film o wykradzeniu Gwiazdy Śmierci, więc udało się to poukładać. Premierę „Przebudzenia Mocy” przesunięto na grudzień 2015. „Łotr 1” miał się pojawić rok później, potem Epizod VIII (w 2017), następnie film Kinberga (2018), Epizod IX (2019) i film o Hanie Solo w 2020. Czasu było aż nadto.

Larry jednak nie chciał po prostu tak zostawić tego projektu. Wiedział, że musi się zaangażować w „Przebudzenie”, więc zatrudnił swojego syna Jona Kasdana do pomocy przy filmie o Solo. To właśnie on przejął scenariusz po ojcu i pod jego czujnym okiem go rozwijał. Spokojnie, bo przecież do czasu premiery Hantologii mieli kilka ładnych lat.

Jednak już na początku 2015 zaczęły krążyć nieciekawe plotki o Joshu Tranku (reżyserze filmu Kinberga). Filmowiec wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie pojawił się też na Celebration w Anaheim, gdzie oficjalnie mieli ogłosić o czym będzie ten film (bohaterem miał być Boba Fett, wszystko na to wskazuje). Było dość jasne, że Kinberg będzie potrzebował więcej czasu na swój film, a że Epizod VII był już bardzo zaawansowany, Larry mógł spokojnie wrócić do filmu o Solo. Zamieniono więc te dwie premiery. Hantologia wylądowała w 2018. Scenariusz był na tyle gotowy, że spokojnie można było założyć, że wyrobią się z premierą na maj. Początkowo „Ostatni Jedi” miał być pierwszym filmem ze stajni Disneya z majową premierą, acz Rianowi Jonhosonowi nie udało się zmieścić w czasie, zatem ten honor przypadnie właśnie filmowi o Solo.

W lipcu 2015 ogłoszono reżyserów – Chirstophera Millera i Phila Lorda, oraz producenta Willa Allegrę, który z nimi współpracował przy wielu filmach. Ze strony Lucasfilmu jak zwykle za produkcję odpowiadał Jason McGatlin, no i Larry, w końcu to jego film. Podobno to Kasdan bardzo chciał z młodymi reżyserami współpracować.

Dalej zaczęły pojawiać się domysły i plotki. Kto zagra Hana Solo, o czym będzie film. Dziś dzięki wypowiedziom Kathleen Kennedy i Boba Igera wiemy, iż obraz ukaże nam wczesne lata Hana Solo, to jak spotka się z Landem, jak zdobędzie „Sokoła Millennium” i jak będzie miał mentora, który wprowadzi go w przemytnicze arkana. Akcja ma obejmować sześć lat.

W międzyczasie Kasdan potwierdził, że to będzie jego ostatni film z cyklu.

Następnie zaczęły się bardzo szerokie castingi do głównej roli. Co prawda Kathleen Kennedy (za sugestią Stevena Spielberga) przyprowadziła Aldena Ehrenreicha praktycznie na samym początku, ale na tym nie skończono. Był jednym z pierwszych potencjalnych Hanów i od razu spodobał się reżyserom. Ci jednak nalegali, by przeprowadzić większy casting i znaleźć kogoś jeszcze lepszego. Ostatecznie Alden wylądował wśród finalistów. Tam kręcono sceny testowe już w makiecie „Sokoła” z Chewbaccą. Podobno wszyscy pozostali kandydaci czuli się bardzo stremowani, Alden zaś od razu odnalazł się w roli. Phil Lord śmiał się nawet później, że cały casting to było wyrzucenie olbrzymich pieniędzy w błoto, ale przynajmniej udowodnili Kathy, iż przyprowadziła najlepszego kandydata.

O tym, że Alden jest w grze wiedzieliśmy od lutego 2016. Jednak zanim oficjalnie ogłoszono jego udział, stało się jasne, że w filmie wróci inny aktor. Joonas Suotamo, czyli nowy Chewbacca. Powrót postaci potwierdził Iger, natomiast Joonas był logicznym wyborem, bo przejął tę rolę po Peterze Mayhew.

W maju 2016 pojawiło się pierwsze zdjęcie z planu. Umieścił je Miller na swoim twitterze. Wiedzieliśmy już, że prace nad scenografią czy kostiumami trwają. Nieoficjalnie mówiono też o Aldenie, acz Lucasfilm zwlekał z potwierdzeniem tej wiadomości.



W sierpniu zaczęły się kolejne plotki. O tym, że film mieli kręcić w Norwegii (ostatecznie nie potwierdzono tej informacji) oraz tym, że pojawi się tam Lando, którego zagra Donald Glover. Znów na potwierdzenie tej informacji musieliśmy poczekać parę miesięcy. Jednocześnie trwały poszukiwania odtwórców pozostałych ról, w tym głównej bohaterki. Tę posadę ostatecznie dostała Emilia Clarke.

Jesienią zeszłego roku, jedna z producentek „Łotra 1”, Allison Shaermur także dołączyła do filmu o Solo.

Kolejną osobą w obsadzie został Woody Harrelson, który wciela się w rolę Becketta, mentora Hana Solo. Tym razem informacje prasowe zostały potwierdzone po jakimś tygodniu. Co prawda media sugerowały, że może zagrać Garrisa Shrike’a, ale ta plotka okazała się być wyssana z palca.

Także w styczniu po raz pierwszy wspomniano o kręceniu zdjęć na Wyspach Kanaryjskich (dokładniej Fuerteventura). No i dostaliśmy plotki o ewentualny, przesunięciu premiery, jak również o potencjalnym udziale Diega Luny (Cassian Andor).

Ostatecznie pierwszy klaps na planie filmu padł jeszcze w styczniu 2017. Jednak od tego momentu do rozkręcenia się zdjęć i oficjalnego ogłoszenia minął prawie miesiąc. Zdjęcia na dobre ruszyły 20 lutego. W obsadzie znaleźli się także Thandie Newton, Pheobe Waller-Bridge i Michael Kenneth Williams, a także ogłoszony później Warwick Davis.

Poznaliśmy też ekipę. Za zdjęcia odpowiada Bardford Yound. Za montaż: Chris Dickens, za efekty specjalne Dominic Tuohy i Rob Bredow, zaś za choreografię Brad Allan. Stworami zajmie się Neal Scanlan. Scenografią Neil Lamont, kostiumami Dave Crossman i Glyn Dillon, rekwizytami Jamie Wilkinson, fryzurami Lisa Tomblin, charakteryzacją Amanda Knight, zaś za casting odpowiada Nina Gold.

Premierę ustalono na 25 maja 2018.

Przy okazji filmu Alden spotkał się z Harrisonem Fordem, zaś Glover z Billym Dee Williamsem.

Sugerowano także, że cześć ujęć może być kręcona w Dolomitach. Najświeższe doniesienia mówią, że to faktycznie prawda, filmowcy powrócili do Włoch. Przygotowania zaczęły się 18-20 kwietnia. Okres ten trwał trzy tygodnie, zaś właściwe zdjęcia odbyły się między 5 a 12 maja. W sumie brało w nich około 250-300 osób, z tego kilku statystów w wieku 50-75 lat. Co ciekawe część sprzętu przyleciało bezpośrednio z Feurty, co mogłoby sugerować, że tam zdjęcia także się skończyły, albo że pracuje tam ta sama ekipa. Na początku zdjęć we Włoszech padał śnieg, co nie tylko nie opóźniło planów produkcji, ale też cieszyło się z uznaniem. Na planie pojawili się podobno Alden Ehrenreich, Emilia Clarke, Woody Harrelson, Joonas Suotamo, Donald Glover, Phoebe Waller-Bridge i Thandie Newton, z tym, że Glovera i Clarke nikt z obserwatorów nie zauważył. Zdjęcia kręcono w trzech miejscach: Monte Piana, Trzy Szczyty i las między Misuriną a Trzema Szczytami (te zdjęcia kręcono w nocy). Głównie koncentrowano się na Monte Piana, skąd da się zrobić panoramiczne ujęcia okolicy. Nie da się tam jednak za bardzo zbudować scenografii, ponieważ drogi dojazdowe są zamknięte. Za to zdjęcia kręcono w pozostałościach po okopach z I wojny światowej. I podobno były tam też sceny akcji. Są też pierwsze zdjęcia:















Po Włoszech wrócono na Wyspy Brytyjskie. No i w końcu mamy przecieki ze zdjęć. Tym razem z Anglii, a dokładniej z nieczynnej elektrowni Fawley w okolicach Southampton. Tych przecieków było kilka ostatni znajduje się tutaj.

Zdjęcia na Kanarach ruszą na dniach. Oficjalne ogłoszenia, w tym także tytuł, prawdopodobnie poznamy w lipcu na D23 Expo. Może wtedy zobaczymy też pierwsze ujęcia z filmu?

Zdjęcia i pierwsza zapowiedź „Ostatniego Jedi” z „Vanity Fair”

42

Zgodnie z przewidywaniami Vanity Fair przygotowało specjalny artykuł z pierwszym spojrzeniem na „Ostatniego Jedi”. Do tekstu dołączone są zdjęcia legendarnej już Annie Leibowitz.

Mark i Daisy na Skellig Micheal
Mark i Daisy na Skellig Micheal


Na początek coś o powrocie na Skellig Micheal. Kręcąc kulminację „Przebudzenia Mocy” na tej trudno dostępnej wyspie, będącej zarówno rezerwatem przyrody, jak i zabytkiem UNESCO, J.J. Abrams nie nakręcił scen dialogowych między Daisy Ridley a Markiem Hamillem. Zakończył film zgodnie z tradycją „Gwiezdnych Wojen”, bez dialogów. Nie dla wszystkich było to zrozumiałe, bo raz trudno było załatwić pozwolenia, przetransportować ekipę i jeszcze wstrzelić się w dobrą pogodę. Zdjęcia do VII Epizodu trwały w 2014. Trochę ponad rok później, następca Abramsa, Rian Johnson wrócił wraz z ekipą, by jednak nakręcić kwestie mówione i zacząć w film w tam, gdzie skończył się poprzedni. Powrót do tego miejsca nie wszystkim się podobał. Mark Hamill stwierdził, że obiecano mu, iż nie będzie musiał tam wracać. Jego zdaniem to piękne miejsce, ale w jego wieku jest to problemowe. Nie można tam przylecieć helikopterem, trzeba płynąć, a następnie wdrapać się na górę. O ile młodszym osobom, noszącym sprzęt, zajmuje to około czterdziestu pięciu minut, o tyle Mark dostał 1,5 godziny. Tak by mógł co 10-15 minut robić sobie przerwy i odpoczywać.

Rey


Ale to nie jedyna rzecz na którą Hamill narzekał. Podobnie jak zmarła Carrie Fisher, tak i on zanim wrócił do sagi, musiał poprawić swoją kondycję i przejść na dietę składającą się z marchewki i humusu. Harrison Ford, który był wciąż aktywny miał o wiele łatwiej, kontrakt nie wymagał od niego aż tak wielkich wyrzeczeń. Fisher także doskwierała dieta. Musiała odstawić nawet takie podstawowe rzeczy jak chleb czy masło, nie mówiąc o słodyczach, czy cukrze. Żadnego podjadania, żadnych czipsów, snacków, nic. Tu nawet nie chodzi o głód, ale o przyjemność wyskoczenia sobie i przekąszenia czegoś. Mark zaś pracował nad sobą prawie 50 tygodni, zanim ostatecznie się dowiedział, że prawie nie pojawi się w filmie Abramsa. No i jeszcze nic nie powie. Hamill sam się zastanawia, czemu jego postać nie mogła się pojawić wcześniej w filmie, wziąć udział, lub choć obserwować tak ważne sceny jak śmierć Hana Solo. Aktor wspomina, że najlepiej pracowało mu się, ale też odbierało sceny, w których cała trójka była razem. To było coś, jak choćby na Gwieździe Śmierci. Tu każdy był osobno. Gdyby Luke i Leia obserwowali śmieć Solo, to byłoby bardziej osobiste, istotniejsze, niż Chewbacca, który może co najwyżej naryczeć i dwoje ludzi, którzy znali Hana jakieś 20 minut. Jednocześnie, Mark przyznaje, że odbiór „Przebudzenia Mocy” i tego, jak potraktowano Luke’a bardzo go zaskoczył. Przyznał nawet Abramsowi, że nigdy nie był tak szczęśliwy z tego powodu, że się mylił.

Zaś w „Ostatnim Jedi” Luke nie tylko ma więcej roli na ekranie, ale przede wszystkim także mówi.

Daisy i Joonas Suotamo jako Chewbacca
Daisy i Joonas Suotamo jako Chewbacca


Rian Johnson, który przejął stery po Abramsie, jest także jedynym scenarzystą filmu. Jak wspomina, dostał trudne zadanie, by napisać środkowy akt trylogii o Rey. J.J., Lawrence Kasdan i Michael Arndt nadali trajektorię tym filmom, ale to od Johnsona zależało, co się stanie dalej. Wpierw jednak musiał poskładać to, co zostawili mu poprzednicy. Rian zaś był bardzo zaskoczony jak wiele wolności twórczej dostał.

Kylo Ren


I tak Finn, znajduje się w stanie śpiączki, mocno zraniony przez Kylo Rena. John Boyega powiedział, że w zwiastunie „Ostatniego Jedi” widzieliśmy Finna w czymś co jest nowszą wersją komory z bactą. Regeneruje się. W podobny sposób będzie regenerował się Kylo Ren, któremu jednak zostanie szrama. Choć Adam Driver sugeruje, że ta zewnętrzna nie będzie tak istotna, jak ta zadana ego postaci.

Ruch Oporu


Gdy Rian zaczął pisać scenariusz, rozpisał sobie najpierw imiona postaci, potem zastanawiał się z czym powinny się one mierzyć. Oczywiście na górze listy był Luke Skywalker. W „Powrocie Jedi” wszystko układa się po jego myśli. Mógł spokojnie znaleźć jakąś dziewczynę i zacząć prowadzić akademię. Jednak z Epizodu VII wiemy, że nie wszystko poszło jak powinno. Był pewien chłopiec, Ben Solo, który zrujnował wszystko. Luke zaś wyruszył na poszukiwanie pierwszej świątyni Jedi. Johnson potwierdza, że Ahch-To to faktycznie planeta-świątynia. Choć zdjęcia na Skellig Michael były bardzo krótkie, wrócono na wybrzeże Irlandii (półwysep Dingle), gdzie nawet odbudowano cześć świątyń ze Skellig. Luke żyje właśnie w tej świątyni razem z pewną lokalną rasą, która opiekuje się tym miejscem. Johnson nie chciał ich opisywać, mówił tylko, że to nie są Ewoki. Zaś w filmie zobaczymy przede wszystkim relację między Lukiem a Rey. Z jednej strony jest ona dość podobna do tego, co widzieliśmy w „Imperium kontratakuje” między Lukiem a Yodą, ale jednak inna. Nie koniecznie wszystko będzie wyglądać tak jak się tego można spodziewać. Reżyser i scenarzysta oczywiście nie chce zdradzać więcej, zresztą powiedział wprost dziennikarzom, że nie dowiedzą się od niego, czy Luke jest spokrewniony z Rey, jakiej rasy jest Snoke i do kogo faktycznie odnosi się tytuł „Ostatni Jedi”. Za to bardzo chwali występ Marka Hamilla. Tu zobaczymy innego Luke’a, który w klasycznej trylogii jest dość prostą i jednoznaczną postacią. Może czasem trochę złości się na wuja Owena, ale to wszystko. Warto jednak pamiętać, że Mark przez te wszystkie lata bardzo się rozwinął jako przede wszystkim aktor głosowy.

Neal Scanlan i stwory z kasyna
Neal Scanlan i stwory z kasyna


Oscar Isaac, najstarszy członek nowej, głównej ekipy, dość dobrze pamięta klasyczną trylogię z czasów, gdy wchodziła do kin. Mówił, że zobaczenie Marka na planie, zwłaszcza w kilku scenach pod koniec filmów to niesamowite uczucie. Trochę to wygląda jak spotkanie po latach starej bandy, która nie jest już może w stanie uzyskać najlepszych wyników, ale akurat to się nie dzieje tym razem. Podobno dostaniemy to, czego się spodziewaliśmy po Luke’u.

Stwory z kasyna


Dziennikarzom z „Vanity Fair” pokazano też kilka ujęć. Choćby Poe Damerona, który poucza Paige, nową postać, która jest strzelcem. Gra ją wietnamska aktorka Veronica Ngo. W innej scenie zobaczyli Domhnalla Gleesona, który wraca jako generał Hux. Na oknie, przez które patrzy, można dostrzec pewne zabrudzenia, coś czym wcześniejsi twórcy się nie bawili. Czy to Najwyższy Porządek nie trzyma porządku, czy coś innego, na razie nie wiemy.

Najwyższy Porządek


Dla Johnsona to także był dość duży obraz. Starał się czerpać inspirację zarówno z filmów o II wojnie światowej (jak „Z jasnego nieba” Henry’ego Kinga) oraz samurajskich („Kill!” Kihachi Okamoto czy „Three Outlaw Samurai” Hideo Gosha).

Anthony Daniels, BB-8 i R2-D2
Anthony Daniels, BB-8 i R2-D2


Johnsona wybrała Kathleen Kennedy. Miała na niego oko od dawna, ale do pierwszego filmu wybrała Abramsa. Do drugiego zaś chciała kogoś z mniej imponującym dorobkiem. W przypadku IX Epizodu jej wybór padł na Colina Trevorrowa. Tego też dostrzegła dzięki niezależnym produkcją, zanim nakręcił „Jurassic World”. Zresztą polecił go jej także jej przyjaciel Brad Bird. Nad scenariuszami wszystkich filmów czuwa grupa zwana Story Group, której przewidzi dawna scenarzystka Kiri Hart. Obecnie pracuje tam 11 osób. Czytają i recenzują oni każdą wersję scenariusza, tak to ewoluuje.

 Johnson, Kennedy, Fisher i Hamill
Johnson, Kennedy, Fisher i Hamill


Rian w swoim scenariuszu wprowadził też nowe postaci. Jedną z nich jest grany przez Benicio Del Toro DJ. Właściwie nie poznajemy jego imienia, ale podobno zobaczymy dlaczego nazywają go DJ. To postać, która nie wiadomo, po której stronie się opowiada. Inna nowa bohaterka to grana przez Laurę Dern wiceadmirał Ruchu Oporu Amilyn Holdo. Jednak najważniejsza nowa postać to Rose Tico, grana przez Kelly Marie Tran. To siostra Paige. Rose zajmuje się konserwacją. Jej wątek jest mocno połączony z wątkiem Finna. Zobaczymy ich na planecie kasynie Canto Bight. To takie Monte Carlo w wersji Star Wars. Trochę w stylu filmów z Jamesem Bondem. Dla Johnsona to było ciekawe wyzwanie, by pokazać galaktyczny luksus. To także taki odpowiednik kantyny w Mos Eisley, zobaczymy tu wiele dziwnych i ciekawych obcych. Rian starał się tam też przemycić trochę humoru.

 Wiceadmirał Holdo
Wiceadmirał Holdo


Daisy Ridley także ma swoje wspomnienia związane ze Skellig Michael. Gdy kręcili „Przebudzenie Mocy”, była wyczerpana fizycznie i psychicznie, a także chora. Nawet wymiotowała. Wracając na Skellig była już w dobrej kondycji. Również była przerażona powrotem, ale też czuła się bardziej odpowiedzialna. Wiedziała mniej więcej czego ludzie mogą oczekiwać. Młodej aktorce bardzo pomogła na planie Carrie Fisher, która była jej opiekunką i mentorką. Jak wspomina Daisy, Carrie żyła życiem, którym chciała i nie musiała za nic przepraszać. To coś, czego Ridley musi się jeszcze nauczyć. John Boyega także wspomina, że gdy pojawiły się negatywne komentarze po pierwszym teaserze, gdy ludzie zobaczyli czarnego szturmowca, Carrie powiedziała mu, kogo w ogóle to obchodzi, co ludzie piszą. Teraz widział, jak Fisher pomagała Daisy.

 DJ
DJ


Rola Lei jest większa w nowym filmie niż była w „Przebudzeniu Mocy”. Oscar Isaac wspomina, że kręcili scenę w której Leia uderza Poe. Powtarzali ją 27 razy. Bardzo się to podobało Carrie. Isaac mówi też, że Rian znalazł swój sposób na to, by z nią pracować i sprawdzali się jako ekipa. Cóż, pomagała mu poprawiać scenariusz. Ale też opowiadała historie ze swojego życia, w tym te o Debbie Reynolds. Na planie zaś był oczywiście obecny Gary i dużo Coke-Coli, którą popijała Carrie. Fisher bardzo czekała na IX Epizod. Jak sama zauważyła, w VII było dużo Hana, w VIII to Luke zajmuje tę pozycję, więc IX powinien być poświęcony Lei. I tak miało być, ona miała tam być w centrum. Niestety z powodu jej śmierci, trzeba to wszystko było przepisać. Jednak to, co zostało nakręcone na potrzeby „Ostatniego Jedi” nie ulegnie zmianie.

Jak brat z siostrą


Zdjęcia do Epizodu IX rozpoczną się w styczniu. Trevorrow będzie miał jeszcze trochę czasu, by wszystko jakoś wyjaśnić i jak to rozwiązać. Na pewno nikt nie rozważa przywracać cyfrowej Lei, jak to miało miejsce w „Łotrze 1”, gdzie stworzono komputerowo Petera Cushinga. Kennedy nie chce tworzyć nowego trendu i mocno odżegnuje się od takiego pomysłu. Jak to rozwiążą? Nie wiadomo. Zaś na planie Carrie towarzyszyła także córka, Billie Lourd, która także powróciła do roli z „Przebudzenia Mocy”.

 Fisher z córką
Fisher z córką


Śmierć Fisher także mocno odbiła się na Marku Hamillu. Dość mocno zżyli się na planie oryginalnej trylogii, a relacja brat-siostra z pewnością wyszła poza film. Gdy kręcili VII i VIII Epizod, oboje byli w Londynie, nawet gdy reszta ekipy jechała na lokację. Byli w kontakcie, ale też rywalizowali ze sobą, choćby o to, kto będzie miał więcej obserwatorów na twitterze. Dla Hamilla śmierć Carrie to faktycznie jakby śmierć siostry, bliskiej osoby. O Daisy Mark mówi, że jest w wieku jego córki i w pewien sposób dokładnie tak ją widzi.

Na koniec jeszcze dwa filmiki. Jeden z „Vanity Fair”, drugi przygotowała ekipa „The Star Wars Show”.



Doniesienia o szokującej końcówce „Ostatniego Jedi”

34

W Japonii rusza powoli promocja filmu. Jest też specjalna ulotka.



Ci, którzy rozumieją japoński twierdzą, że w większości to typowy tekst PRowy, o tym, że nowe pokolenie bohaterów musi kontynuować walkę przeciw Najwyższemu Porządkowi. W Rey obudziła się Moc. Co się stanie, gdy Rey spotka jedynego, ocalałego Jedi w galaktyce. Kylo Ren ostatecznie przeszedł na Ciemną Stronę, zabił swojego ojca i wchodzi w rolę podobną do tej, którą miał jego dziadek Darth Vader. Ale gdzie zaprowadzi go ambicja? Tymczasem matka Kylo Rena, Leia oraz Poe, Finn i BB-8 mają nową misję. Historia zaś zmierza do tajemniczego punktu kulminacyjnego. I tu robi się naprawdę ciekawie, bo podobno mają wyjawić szokującą prawdę, która zmieni odbiór poprzednich filmów. Cóż, czego by nie mówić o Rianie Johnsonie to faktycznie w jego filmach, istotny zwrot akcji to bardzo często zmienia odbiór obrazu. Na razie możemy sobie tylko spekulować i czekać.

Swoją drogą w spoilerach również niedawno pojawiły się szokujące informacje. Ciekawe, czy to o to chodziło, czy Japończycy wiedzą coś jeszcze.

Przechodząc do plotek. Pablo Hidalgo odniósł się do kwestii naszyjnika z kryształem Kyber, który ma mieć Luke. Niczego takiego nie będzie.



Johnson odniósł się także do tego zdjęcia powyżej. Potwierdził, że aktorka stojąca obok Billie Lourd to Amanda Lawrence. Podobno reżyser jest bardzo zadowolony, że miał ją w filmie.



Zwierzę, które widzieliśmy na zdjęciach z Chorwacji nazywa się fathier. I faktycznie jest kosmicznym koniem wyścigowym.

Ponownie wraca potwierdzenie, że w filmie zobaczymy TIE Bombery. W styczniu spekulowano to na podstawie zabawek. Tym razem w zapowiedziach pojawiła się książeczka „Bomber Command”, oczywiście związana z „Ostatnim Jedi”. Cóż, na oficjalne wieści będziemy musieli jeszcze poczekać.

Jak Rian Johnson zmienił „Przebudzenie Mocy”

28

Przy okazji świętowania 4 maja, Rian Johnson zdradził magazynowi Entertaniment Weekly kilka dotychczas pilnie strzeżonych informacji na temat powstawania „Przebudzenia Mocy”. Wiedzieliśmy, że Rian rozmawiał z J.J. Abramsem i Lawrencem Kasdanem oraz prosił ich o wprowadzenie pewnych zmian do scenariusza. W końcu poznaliśmy jakieś szczegóły. Zmiany były istotne dla kontynuowania fabuły.

Największa zmiana i ukłon w kierunku Riana to wymiana droidów. Otóż początkowo na Ahch-To miał polecieć wraz z Rey BB-8. To oczywiście ma sens z punktu widzenia tamtego filmu, oboje są przecież istotnymi bohaterami. Johnson jednak chciał, by to R2-D2 poleciał szukać Luke’a, zaś BB-8 został w bazie Ruchu Oporu.



W „Imperium kontratakuje” R2-D2 towarzyszy Luke’owi w jego wyprawie na Dagobah, gdzie na odludziu mieszkał mistrz Jedi, Yoda, który zaczął szkolić młodego Skywalkera. Dzięki zmianie dostaliśmy kolejne echo.

Zresztą sama końcówka „Przebudzenia Mocy” była bardzo ważna dla Riana. Dla niego stanowiło to punkt wyjścia do zadania sobie pytań, dlaczego Luke zniknął, dlaczego się wycofał i dlaczego wylądował na tej wyspie. Pytań, które stawia wprost VII Epizod, może właśnie z małą pomocą Riana.

Ciekawostki z zabawek związanych z „Ostatnim Jedi”

28

4 maja z okazji Dnia Gwiezdnych Wojen Rian Johnson opublikował krótki filmik na twitterze. Tym razem zobaczyliśmy go w trakcie sesji nagraniowej z Johnem Williamsem. Żadnej muzyki nie usłyszeliśmy, ale przynajmniej wiemy, iż Williams wciąż jeszcze kończy pracę nad „Ostatnim Jedi”. Wielu liczyło na jakieś ciekawsze oficjalne materiały, ale dobre i to.



Chyba wiemy jak będzie wyglądał myśliwiec TIE Kylo Rena. Jego zdjęcie pojawiło się w sklepie Mikado, oczywiście już zniknęło. Ale szczęśliwie w sieci nic nie ginie. Co prawda niektórzy w sieci twierdzą, że to może być TIE Ruchu Oporu, bo na podstawce widać godło, ale większość źródeł uznaje, że właścicielem jest jednak Kylo Ren.


Zostając w temacie zabawek. Pojawiła się też lista figurek Black Series i nie tylko. Nie mają one jeszcze dokładnych nazw, ale kody, które mogą coś sugerować, lub pozwolić nam zgadnąć pewne rzeczy. Na załączonym zdjęciu listy nie ma oczywiście wszystkich produktów. Dwie interesujące nazwy poniżej.
SW E8 RP Electronic Lightsaber – RP to prawdopodobnie Kylo Ren.
Extendable Lightsaber RP Victor 1 – 5010993370528 – Victor jeśli powiązany jest z tronem to może to być Snoke.
Co oznaczają nazwy „Cool Beta”, „Delta” czy „Foxtrot” na razie nie wiemy.



Wszystko wskazuje na to, iż bitwa w kosmosie, którą widzieliśmy na zwiastunie została nakręcona kamerą 70mm czyli w formacie IMAX. Na razie nie mamy jeszcze potwierdzeń ile i jakie sceny były kręcone natywnie, w tym formacie. Ale na coś na pewno możemy liczyć.

"The Star Wars Show" #47

YouTube
5

"The Star Wars Show" powraca po tygodniu przerwy. Mamy nowe wieści dotyczące Force for Change. W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Epizod IX zobaczymy w kinach w maju 2019 roku, a piątego "Indianę" w 2020. Jutro "Galaxy of Heroes" doczeka się dużej aktualizacji, w której będzie można zdobyć do swej kolekcji R2-D2. "Trials on Tatooine" będzie dostępne na HTC Vive, a jutro będziemy mogli zobaczyć demonstrację projektu na żywo na Facebooku. Jutrzejszy dzień to również debiut pierwszego krótkiego filmiku, który stanowi pomost pomiędzy pierwszym a drugim sezonem "Przygód Freemakerów". Około 2:50 możecie zobaczyć nowy klip promocyjny z serialu.

Anthony rozmawia z ekipą "Ostatniego Jedi" na temat teasera z Celebration, a Kennedy zdradza, że poznała reżysera Riana Johnsona parę lat temu i była zaintrygowana jego pracą. John Boyega mówi, że gdy Finn się obudzi, będzie musiał zdecydować po której stanie stronie. Na koniec ekipa prosi, by wysłać zdjęcia i filmiki ze świętowania 4. maja. Hasztag to #SWSMT4.

Stroje Kylo Rena i Rey z Battlefronta

57

Zaczynamy od ptaszków, które zobaczymy na Ahch-To. Wygląda na to, że szpiegom MakingStarWars.Net w końcu udało się wykraść ich nazwę. Gatunek będzie się nazywał Porg. Zaś nadworny rysownik serwisu, czyli Lumberjack Nick, przygotował szkic porgów. Wcześniej sugerowano, że ptaki te będą convorami. Nie będą (chyba). Za to mamy zobaczyć jak reaguje na nie Chewbacca.



Na twitterze zapytano Riana Johnsona czy „Ostatni Jedi” będzie kopią „Imperium kontratakuje”. Reżyser i scenarzysta przyznał, że to prawda, oczywiście ironicznie, pisząc, że spędził ostatnie trzy lata na kopiowaniu V Epizodu.

Otrzymujemy coraz więcej informacji o drugim Battlefroncie. Ale z punktu widzenia filmowego najważniejsze są skórki postaci Rey i Kylo Rena z „Ostatniego Jedi”. Obie poniżej.





Oscar Isaac promując swój najnowszy film, czyli „Przyrzeczenie”, mówi czasem o „Gwiezdnych Wojnach”, zwłaszcza w kontekście swojego udziału w „Ostatnim Jedi”, a także zmarłej Carrie Fisher. Mówił, że już pierwszego dnia na planie pracował w scenie z Carrie. Bardzo intensywnej, wymagającej fizycznie. Powtarzali ją jakieś 25 razy. Połowę z powodu Carrie, połowę z jego. To było zabawne, ale i męczące doświadczenie. Isaac czeka, aż zobaczy finalny montaż. Wspominał też, że miał szczęście znaleźć się w polu oddziaływania Carrie. Przychodziła ze swoją Coke-Colą (piła jej dużo na planie) i generalnie rozśmieszała wszystkich.

Mówiąc o Epizodzie VIII Oscar stwierdził też, że zobaczymy w nim postaci, które już poznaliśmy wcześniej, ale tym razem będą testowane ich słabości i wady. Dzięki temu lepiej je zrozumiemy. Jego zdaniem właśnie najlepiej jest poznać kogoś widząc jak reaguje w trakcie kryzysowej sytuacji.

„Ostatni Jedi” i plotki po Celebration

28

Na Celebration Rian Johnson zaprezentował kilka zdjęć z planu „Ostatniego Jedi”. Reżyser podobno zrobił tysiące zdjęć. Część z nich udostępnił na swoim profilu na Istagramie.

Na zdjęciach z Celebration widzimy miedzy innymi Gwendoline Christie, Johna Boyegę, Billie Lourd, Anthony’ego Danielsa, Oscara Isaaca, Carrie Fisher czy Daisy Ridley.



Przy okazji Celebration różni dziennikarze przepytali Riana Johnsona, Daisy Ridley, Johna Boyegę i Marka Hamilla na temat „Ostatniego Jedi”. Oto kilka ciekawostek, które udało się wyłapać z różnych wywiadów.

Choć Epizod VIII zacznie się w miejscu, gdzie skończyło się „Przebudzenie Mocy”, tradycyjne żółte napisy na początku filmu będą. Rian Johnson potwierdził, że napisy będą składać się z trzech paragrafów, ale nie będą się koncentrować na tym, że Rey przyleciała na Ahch-To, Finn leży nieprzytomny, a Najwyższy Porządek stracił Starkillera. Raczej mają nam przedstawić stan galaktyki i to, co zamierza zrobić obecnie Najwyższy Porządek. Jak wiemy w galaktyce zapanował chaos.

John Boyega przyznał, że Finn będzie miał nową, bardzo istotną misję. Powtórzył też, to co mówił na Celebration. Finn będzie musiał się opowiedzieć po którejś ze stron. Choć w jego przypadku raczej nie wchodzi w grę powrót na stronę Najwyższego Porządku. Raczej musi zdecydować, czy chce walczyć, czy uciekać. Na pewno Finn będzie walczył w tym filmie, jak twierdzi sam Boyega będzie to bardzo interesujące dla widzów. Nie zdradził tylko, czy ta walka będzie przed czy po tym jak podejmie decyzję. Tym razem Finn będzie już Wielką Szychą w Ruchu Oporu. Inni usłyszą o jego wyczynach i będą na niego spoglądać jak na bohatera. To dotyczy również kobiet, które będą w niego wpatrzone. Rose (czyli postać Kelly Marie Tran) ma być wręcz fanką Finna, bardzo nim zainteresowaną. Finn w niej będzie widział trochę siebie. Ona też nie jest ani pilotem, ani żołnierzem, ale będzie musiała się odnaleźć w tych rolach.



Rian Johnson potwierdził, że poza nowymi AT-AT zobaczymy też nowe AT-ST. Podobno są nawet w zajawce, ale trzeba mocno wytężyć wzrok i powiększyć sobie kadr, by je dostrzec. Oczywiście nowe AT-ST pewnie zostaną rozbudowane przez Najwyższy Porządek względem imperialnych.

Reżyser przyznał się także, że przesunięcie szramy Kylo Rena to jego pomysł. Według niego, ta poprzednia przebiegająca przez nos wyglądała dość głupkowato, więc to poprawiono.

Daisy wspomniała, że miała już okazję rozmawiać z kilkoma osobami na temat roboczego montażu filmu. Ci, którzy widzieli powtarzają, że to jest inny film. Nie jest już tak nostalgiczny jak „Przebudzenie Mocy”, jest dość inny. Więcej nie zdradziła.

Ridley mówiła też, że kwestia jej rodziców, zostanie zaadresowana w filmie. Unikała jednak stwierdzenia, czy zostanie to w pełni wyjaśnione, czy odpowiedź poznamy dopiero w IX Epizodzie (kiedyś pojawiły się już takie sugestie).

Mark właściwie powtarzał już rzeczy, które słyszeliśmy, choćby na panelu.



Natomiast z przecieków od ludzi, którzy widzieli już fragmenty zmontowanego filmu. Podobno w jednej scenie wokół Rey mamy zobaczyć małe kuleczki światła zawieszone w powietrzu (tak zwane orbs). Jest to jedna z form emanacji Mocy, która pojawiła się w serialach animowanych, między innymi w odcinku „The Clone Wars”: Voices oraz serialu „Rebelianci” w odcinku Path of the Jedi. Z jednej strony kuleczki pozwalały na komunikację ze zmarłymi (Yoda rozmawiał z Qui-Gonem), z drugiej Yoda używał jej do komunikacji z Kananem. Może właśnie w tej formie pojawi się też Yoda w filmie? Zwłaszcza, że Frank Oz ostatnio coś sugerował no i słyszeliśmy znów głos Yody w zwiastunie.

Rian Johnson o znaczeniu tytułu

15

Odkąd ogłoszono jak brzmi tytuł najbliższego epizodu Star Wars fani zastanawiali się nad jego znaczeniem. Jednym z pytań, które powstały było to czy angielskie The Last Jedi odnosi się do liczby pojedynczej czy mnogiej. Jakiś czas temu publikowaliśmy newsa z plotkami na ten temat i tłumaczeniami tytułu z innych krajów. Właśnie te tłumaczenia wskazywały, że tytuł mówi o wielu Jedi. O to samo w Good Morning America zapytano Riana Johnsona reżysera Epizodu VIII. Wg niego odpowiedź na to pytanie jest prosta i zawsze chodziło o jednego Jedi, a nie wielu. Jego wypowiedź możecie zobaczyć poniżej.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.