Klasyczna Trylogia

Imperium Kontratakuje DVD (2006) - recenzja

Recenzja Lorda Sidiousa




Właściwie recenzując Nową Nadzieję zawarłem wszystko, co najważniejsze a propos samego nowego oryginalnego wydania, więc tu właściwie nie ma, co się nad nim rozwodzić. Wydanie z pewnością dla mnie jest obowiązkowe, dla sympatyków chyba nazbyt sentymentalne, dla fanów czy znawców kina przede wszystkim warte obejrzenia.

Dodam jeszcze, że same menu, są na oryginalnych filmach dość proste i bazujące na plakatach, co daje o wiele lepszy efekt niż te stylizowane na nowe epizody. Najważniejsze jednak jest to, że klasyczna trylogia broniła się i nadal doskonale się broni, bez wszelkich przeróbek i poprawek. Nadal to kawał dobrego i rzucającego na kolana kina, które dziś nie miałoby szans powstać, bynajmniej nie tylko ze względu na efekty.

Dla mnie był to właściwie powrót do korzeni, do początku drogi. Kiedy w 1985 pewnego jesiennego popołudnia Tata zabrał mnie do kina na „Imperium” nawet nie przypuszczałem, że ten film w tak znaczący sposób wpłynie na moje życie, że stanie się praktycznie jego częścią. Czasami zastanawiam się co by było, gdyby nie tamten jeden dzień. Dzień który zawładnął wyobraźnią dziecka, otworzył drogę ku przyszłości, rozwarł bramę wyobraźni. Ukazał to, co chyba wtedy najbardziej pociągało ludzkość, kosmos, ostateczną granicę. To były czasy, gdy więcej mówiło się o wszelkich misjach kosmicznych a wszystko to bardziej zajmowało ludzi. Myślę, że do czasu Imperium mój stosunek do Science Fiction był pozytywny, acz zdecydowanie bardziej wolałem oglądać programy naukowe jak Sonda czy Kwant. To właśnie ta część Gwiezdnych Wojen pozwoliła mi się otworzyć na fikcję, zacząć ją pochłaniać w dużych ilościach. Z pewnością minęło jeszcze wiele lat, zanim przeniosłem akcent z SF na fantasy. Tyle, że po części to też wina SF, które w pewnym momencie nie za bardzo miało, co pokazać nowego i w miejsce odkrywania świata, stało się tylko pretekstem do opowiadania wymyślnych historii. Chyba tę drogę w SF najlepiej obrazuje film „Odległy ląd” z 1981, który jest właściwie klasycznym westernem, tyle, że osadzonym w kosmicznych realiach. Imperium Kontratakuje miało jednak większą siłę rażenia, z dwóch względów. Przede wszystkim był, może nie tyle bardziej wymyślne, co bardziej popuszczono sobie wodze wyobraźni, tworząc lodową planetę Hoth, czy zapierającą dech w piersiach Bespin i Miasto w Chmurach. W obu przypadkach trudno było mówić o analogiach z innymi filmami, a przede wszystkim z rzeczywistością. Imperium odsłoniło przede mną pewien kreacjonizm. Z drugiej strony wciąż istniało tam, coś co powodowało, że film nie był tak kosmiczny i odległy. Zwłaszcza u nas, w kraju mimo wszystko zniewolonym wiele rzeczy wyglądało inaczej, przede wszystkim słowa szara rzeczywistość miały inne znaczenie. W tym momencie monolit barwny Imperium musiał się kojarzyć z władzą czy wojskami rosyjskimi, do których nie trudno było, zwłaszcza dziecku nie wyczuć ogólnie skrywanej niechęci. Dlatego relacja rebeliantów, zwykłych młodych bohaterów, jak Luke Skywalker, który będąc bohaterem campbelliańskim ma w sobie wszystko by inspirować młode pokolenia, walczących i niechętnych wobec Imperium, było tak prawdziwe i pociągające. I to nie tylko mnie, w końcu chyba warto sobie zadać pytanie, kto ciągnął mnie na Gwiezdne Wojny i dlaczego? Równie dobrze mogłem pójść na „Akademię Pana Kleksa”, „Wodne Dzieci” czy „Niekończącą się opowieść” albo „Superpotwora”, filmy które miały prawo i powinność mnie inspirować, a które ostatecznie poległy i zatonęły w odmętach historii. Można się zapytać dlaczego? Pewnie właśnie dlatego, że to tylko czysta fantazja, podczas gdy Imperium było mocno zakorzenione w rzeczywistości, a dodatkowo marzenia, dla wielu są wciąż aktualne. To nie tylko walka ze złem, ale też walka z przeciwnościami losu, i chyba nawet bardziej niż z systemem. A co najważniejsze ma tę życiową prawdę, że wcale nie musi skończyć się dobrze. Han w karbonicie, Luke bez ręki, Vader tryumfuje. Jest beznadziejnie, ale nie tracimy nadziei.

Do dziś na pewno pamiętam moją reakcję na scenę, jestem Twoim ojcem. Prawdę mówiąc aż do „Powrotu Jedi” liczyłem, że Vader kłamał. Nie chciałem się pogodzić z tym jak Luke. Dzisiejsze pokolenia tego nie będą w stanie przeżyć, bo ta scena przeszła do historii kina, to już nawet nie kwestia prequeli.

Moja podróż sentymentalna do Imperium, to podróż do korzeni, do początku bez którego nie byłbym tym, kim jestem. Nawet we wczorajszej notce na Orthanku, która wymagała ode mnie wiele pracy, wiele uwagi i którą pewnie jak już skończę „Schizmę” będę starannie poprawiał, znalazło się nawiązanie do Gwiezdnych Wojen, a dokładniej do jednego z cytatów – „It is possible, however unlikely...”. To oczywiście cytat z Nowej Nadziei, ale z pewnością nie byłoby go, gdyby nie Imperium.

Obejrzenie w kinie „Imperium kontratakuje” to z pewnością jeden z punktów przełomu mojego życia, od razu pokochałem ten świat, choć jak z każdym uczuciem bywa, musiało opłynąć mnóstwo czasu, by od stanu oczarowania przejść do prawdziwej miłości. To trwało, ale to pozwoliło mi się ukształtować. Przez lata nawet nie wiedziałem, jak bardzo ten film zapadł mi w pamięci. Kiedy pojawił się X-wing Gwiezdne Wojny były dla mnie wciąż tylko sympatyczną ciekawostką z przeszłości, do której czułem pewien sentyment. Były fajne, więc z chęcią obejrzałem sobie demo, na tylu dyskietkach, intro na tamte czasy to było coś. I wtedy chyba trafił mnie piorun z jasnego nieba, niczym Cień wyłaniający się spośród chmur usłyszałem marsz imperialny. Melodię, która chodziła mi po głowię, a nie wiedziałem, co to i skąd to. Myślę, że to właśnie ten moment, przypieczętował mą drogę ku ciemnej stronie. Ponownie, de facto było to przez Imperium.

Dlatego ta wersja która ukazała się na DVD robi na mnie tak potężne i piorunujące wrażenie. Nie dlatego, że jest super dopracowana, ale przez bagaż emocjonalny jaki ze sobą niesie. To jest ta wersja w której się zakochałem i prawdę mówiąc przeskakujące z lewej na prawą insygnia admirała Pietta, czarna kopuła R2-D2 i wiele innych rzeczy kompletnie mi nie przeszkadza, a powiem więcej nadają filmowi niesamowitych smaczków, które jedynie utwierdziły niegdyś moją miłość do niego, takim jakim był.


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 9,30
Liczba: 20

Użytkownik Ocena Data
Biniek 10 2015-12-21 15:11:58
Darth Spirit 10 2012-10-07 22:05:15
Kubajedi 10 2012-08-23 14:35:41
ibisz 10 2011-03-18 11:42:28
ettariel 10 2011-01-04 15:59:48
VaDeR_1217 10 2010-09-10 19:34:34
Lord Jabba 10 2010-03-23 18:32:45
wyczes 10 2010-02-14 22:49:01
Lord Sidious 10 2009-05-30 11:27:19
teo96 10 2009-03-12 16:24:10
chazz_duran 10 2009-03-06 21:54:22
LordNihilus 10 2008-10-21 22:11:24
Wrobi 10 2008-09-18 17:23:46
ImperatorKNR 10 2008-09-14 23:36:45
Lordfilip 10 2008-06-08 10:23:13
Leia Skywalker 9 2012-04-01 19:16:47
Darth Treyfer 9 2011-09-26 22:58:22
Skywalker Junior 9 2010-05-03 09:17:49
Master of the Force 8 2012-03-19 14:35:34
imperator rafal 1 2009-12-26 17:50:37

Tagi: DVD (23) Imperial CinePix (13) Imperium kontratakuje (32)

Komentarze (5)

y5teuyeuwytrutyufg3t3465ygdtty to po twi:lecku gniot

jkfevrbukvklhjdjmdhjdhbbdcvbvkhkmnbn,hw,md,dbfvbbx c vbnncn

Imperium w wersji klasycznej... Ech...

Pierwszy film SW jaki ujrzałem... Przez przypadek w magnetowidzie u kolegi leżała kaseta właśnie z tym filmem, a my z uporem szukaliśmy jakiś bajek... Gdy tylko zobaczyliśmy sondę Imperium unoszącą się z kłębów pary nie mogliśmy przestać... Obejrzeliśmy do samego końca, a to była jedyna taśma Gwiezdnych Wojen z trylogii jaką miał tata tego kolegi... I tak się to wszystko zaczęło... I tak totalnie zagłębiłem się w te uniwersum... Gdy tylko mój tata usłyszał, że oglądałem Imperium kupił mi całą trylogię na VHS w wersji z 1995... I po latach dopiero przyznał, że chciał mi pokazać SW dopiero kilka lat później bo bał się, że nie będę zainteresowany...

A jak jest teraz? Właśnie ta wersja... Nie z 97, nie z '04... Właśnie ta wersja Imperium Kontratakuje leci w moim odtwarzaczu co najmniej raz w tygodniu... Dla mnie to jest właśnie piękno Gwiezdnych Wojen... I jest to obowiązkowa pozycja dla tych, którzy nie widzieli IK w wersji klasycznej...

Właśnie kupiłem tę wersję 2-dyskową, i muszę przyznać, że Imperial pokazał klasę! Nigdy jeszcze nie miałem okazji obejrzeć każdej z części starej trylogii w wersji kinowej. Teraz mam okazję i ją wykorzystam !

Fakt szokujący moment jak vader I'm you father imperium według mnie to imperium zasługuje na miano nejlepszego filimu z całej tryligii. Pamiętam te czasy to było chyba w 2004 roku kedy puścili w polsacie całą trylogię i jeszcze raz mogłem delektować się mrocznym klimatem tego filimu dokładnie to pamiętam była zima wszędzie leżał snieg podczs oglądania imperium siedziałem przed telewizorem na dworze było prawie tak samo jak na planecie hoth i kiedy zaczeła się bitwa o hoth i jak wes janson zaczął oplątywać maszynę kroczacą nagle puscili reklamy byłem zawiedzion jeden z najważniejszych momentów w filmie przerwali reklamami.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.