Klasyczna Trylogia

U źródeł Gwiezdnych Wojen

Kurosawa i inni


Zdjęcie z filmu o Samurajach
Wspominałem przed chwilą o tym, że Lucas kochał się w filmach. "Flash Gordon" i filmy klasy B, pozwoliły mu znaleźć miejsce i główny zarys jego opowieści, ale czym by były "Gwiezdne Wojny" bez Rycerzy Jedi? Trudno to sobie wyobrazić. Lucas bardzo cenił sobie filmy Kurosawy, i innych japońskich reżyserów, opowiadające o walczących, często samotnie samurajach, którzy przez wiele lat strzegli prawa i sprawiedliwości w feudalnej Japonii. To właśnie te filmy naszkicowały w umyśle Lucasa dzielnych i sprawiedliwych wojowników Jedi Bendu, ale także i Rycerzy Sith, złowrogiej sekty, która zaprzeczała wszystkiemu czym byli Jedi Bendu. Te obie nazwy, choć w zmienionej formie występują w finalnych "Gwiezdnych Wojnach", ale zarówno Rycerze Jedi jak i Lordowie Sith.

Obi-wan Kenobi
Lucas nie zapomniał o tych zamiłowaniach w "Ataku klonów" gdzie do ról Jedi na Geonosiańskiej Arenie zatrudniono między innymi mistrzów Kendo. Japończycy wiedzieli, zawsze, że Lucas czuł do nich wielki szacunek i oni również mocno pokochali "Gwiezdne Wojny", twierdząc, że to film o samurajach przyszłości. Inną ważną wspomnienia rzeczą jest to, iż początkowo Lucas rozważał, by Obi-wana grał Japoński aktor, a nie Sir Alec Guinness.

1 2 3 (4) 5 6 7 8 9 10 11 12 13


Tagi: inspiracje (2) Publicystyka (76)
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.