Książki

Rebel Force #3: Renegade


Autor: Alex Wheeler
Oryginalny tytuł: Renegade
Wydanie PL: brak
Wydanie USA: Scholastic 2009
Przekład: ---
Okładka: Randy Martinez
Stron: 170
Cena: 6,99 USD

Recenzja Lorda Sidiousa

Trzeci tom serii „Rebel Force” to znów powrót do tego, co poznaliśmy w pierwszym tomie (Target). Nie wiem kim jest autor, ale tym razem to nie Jude Watson, a całość wypada rewelacyjnie.

Może zacznę od Watson, elementy, które wprowadziła w poprzednim tomie – w Hostage (podpisując się także jako Wheeler) znikają, może nie bez śladu, ale bez większego wpływu na akcję. Ferus Olin zostaje totalnie zmarginalizowany. X-7 to agent z krwi i kości, a nie niemrawy czarny charakter, który nawet nie ma jak zadziałać. Han Solo wspaniale nawija, Chewbacca zachowuje się jak wookiee, nie myśli zbyt wiele, woli działać, C-3PO narzeka, a Luke zachowuje się jak niedouczony wieśniak. Trudno o coś bardziej rewelacyjnego, ale autor(ka?) nie osiada na laurach, bawi się jeszcze akcją, która zwłaszcza na początku jest jeszcze lepsza niż cokolwiek, co było dotychczas w tej serii. Alfred Hitchcock byłby zadowolony z takiego początku, zaczyna się to od zamachu, który zorganizował X-7 na Luke’a Skywalkera. Młody pilot ledwo przeżył i wylądował w zbiornikach bacty. Dopiero wtedy zaczyna się zabawa. Sojusz Rebeliantów wciąż przebywający na Yavinie 4 coraz bardziej obawia się odwetu Imperium, a zamach na Luke’a napawa ich tylko podejrzeniami. Kto mógł stać za zamachem? Trwa śledztwo, a gdy okazuje się, że materiały wybuchowe, które użyto w zamachu, znajdują się w komnacie Hana Solo, ten natychmiast zostaje aresztowany. Luke nie może nic powiedzieć w sprawie (przynajmniej przez jakiś czas), Leia jest zawieszona między lojalnością wobec Sojuszu a Hana, więc uważnie dobiera słowa, co jedynie irytuje Solo, który oczekuje pełnego poparcia, więc w efekcie czuje się zdradzony. Na dodatek Chewbacca nie zamierza czekać, aż Rebelia coś zdecyduje, więc odbija swego przyjaciela z więzienia i uciekają. Czy ktoś wrobiony uciekłby? No i co będzie z wielką trójką? Pytań już jest sporo, a to dopiero początek książeczki. Nie dość, że stron mało, akcji dużo jeszcze zachowania (i mowa) postaci iście filmowe, mnie tyle wystarczyło by dać się ponieść wyobraźni autora. Dalej akcja trochę zwalnia, bo ile można tak pruć, ale nadal jest niesamowita, choć pojawiają się pewne elementy przypominające pierwszy tom (np. wyścig).

To co jest niesamowite w tej serii (pisanej przez prawdziwego Alex Wheeler – kimkolwiek on lub ona jest – podkreślam to bo drugi tom całkowicie odstaje od pierwszego i trzeciego, ba nawet na okładce marginalizuje się autora) to postaci i ich wpływ na akcję. O tym, że Chewie nie może czekać, już pisałem, ale podobnych rozwiązań jest więcej. Najlepszy przykład to Luke Skywalker, który po wyleczeniu się, wie, że musi się gdzieś ukryć. Tyle, że w galaktyce zna właściwie tylko Tatooine, więc dokładnie tam się udaje. I to jest fajne, mimo, że po raz kolejny odwiedzamy najbardziej zużytą planetę w galaktyce, to trzeba pamiętać, że to jest dom Luke’a, miejsce gdzie nie tylko czuje się bezpiecznie, ale też zna je jak żadne inne. Na szczęście autor wpada tu na jeszcze genialniejszy pomysł, niż te, które miał dotąd. Po co ukazywać Tatooine z filmów, skoro można pokazać Tatooine Luke’a Skywalkera, te z wyciętych scen. Jego przyjaciół, rozrywki. No i jest tam jeszcze jedna rzecz, Jabba, który ściga Hana Solo i wie, że ten ostatnio latał ze Skywalkerem. Wysyła więc łowcę nagród – Bosska, by zorganizował pułapkę na przemytnika. Całość wspaniale przeplata różne wątki i balansuje na krawędzi zakończenia znajomości wielkiej trójki. Oczywiście wiadomo, że musi się dobrze skończyć, ale zabawa tkwi nie w samej końcówce, ale na dążeniu do niej. Dla mnie sam pomysł, ale i wykonanie, to mistrzostwo. A jeszcze jak dodamy to, że autor pamięta, że Luke jeszcze jest lamerem a nie Jedi, to już w ogóle mamy majstersztyk. Najlepszy przykład to Skywalker odbijający promienie lasera mieczem, porównujący to do ćwiczeń na Sokole i przeżywający młodzieńczą ekstazę, że po raz pierwszy w życiu, coś takiego mu się udało. Cud, miód i orzeszki, których na próżno szukać w wielu dorosłych pozycjach.

Nie powiem, żeby książeczka nie miała żadnych wad, czasem autor sprawia wrażenie, że się zagalopował za daleko. Najlepszy przykład to blokada Yavina a raczej jej brak. Ważne jest to, że on o tym pamięta, samemu zadając pytanie, co knuje Imperium, skoro jeszcze nic nie zrobili. Mam głęboką nadzieję, że kolejny tom (i najlepiej już całą serię) napisze ta sama osoba, zwłaszcza, że robi pewne zapowiedzi, co lub kto może się jeszcze pojawić. Chyba największym problemem tej powieści jest to, że przy tak intensywnym początku, trudno potem utrzymać akcję na podobnym poziomie, w efekcie to kilka pierwszych stron jest najbardziej zaakcentowane i cokolwiek potem by się nie działa, trudno dorównać do początku.

Na koniec powiem jedno, jeśli w dalszych tomach zachowany zostanie ten sam klimat i sposób pisania, a przede wszystkim autor, to nie tylko mamy szansę na najlepszą serię młodzieżową, ale chyba na najlepszą serię Gwiezdno-Wojenną w ogóle. Klimatycznie bijącą praktycznie wszystko, co znaliśmy. O ile oczywiście poziom zostanie przynajmniej utrzymany.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 9/10
Klimat: 10/10
Opis świata: 9/10
Rozmowy: 10/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 9,00
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
Anor 9 2010-02-11 15:59:20
Nestor 9 2009-11-08 22:16:13
Lord Sidious 9 2009-05-24 16:26:41

Tagi: Alex Wheeler (5) Randy Martinez (6) Rebel Force (6) Scholastic (109)

Komentarze (2)

Rzeczywiscie powrót do poziomu z tomu pierwszego. Niedojrze akcja jest super wciągająca, to dużo mniej przewidywalna, aniżeli miało to miejsce w jedynce. Dodatkowo przeplatanie się kilku wątków i orginalny pomysł rozłączenia wiecznie nierozłączalnej trójki wychodzi książeczce tylko na dobre. Oczywiście na koniec akcja zwalnia i pojawia się kilka buraków (jak dla mnie to np. Smok Kryat itd.) ale generlanie jest dobrze. Razić moze jeszcze chęć umieszczenia przez autora wszystkiego co było w OT, brakowało mi jeszcze sarlacca, space slug, wampy, Hoth i Dagobah...no ale mamy jeszcze kilka książeczek do końca serii:P Swoją drogą z drugiej strony przywoływanie wszystkich tych faktów z OT dodaje również klimatu..więc na dwoje wróżyła...

Książka ma jeden bardzo duży plus: pokazuje Yavin IV w czasie blokady Imperialnej i w miarę pasuje do tego co było w Marvelach. Klimat książki jest świetny a intryga X-7 zatacza koło i w przyszłości może być jeszcze ostrzej.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.