Karcianki

Star Wars: Przeznaczenie - Recenzja zestawów startowych



Stało się - w zeszły czwartek swoją premierę miała nowa gra od Fantasy Flight Games – Star Wars: Przeznaczenie, która została u nas już tradycyjnie wydana przez Galaktę. Niedawno mieliśmy okazję zapoznać się z nią kupując jeden z dwóch zestawów okraszonych paroma boosterami podczas oficjalnych wydarzeń w wielu sklepach w Polsce, teraz do otwartej sprzedaży wchodzą zarówno startery jak i zwykłe dodatki. Star Wars: Przeznaczenie to pierwsza gra karciana CCG wypuszczona przez Fantasy Flight Games związana z uniwersum Lucasa. Wydają oni co prawda jeszcze LCGa pod szyldem wiadomego uniwersum, ale ten nie cieszy się u nas zbytnią popularnością i od jakiegoś czasu nie jest tłumaczony na rodzimy język. Pomijając różnice między CCG/TCG a LCG, nowe dziecko Fantasy Flight Games obok kart stawia także nacisk na dołączane kości, które stanowią bardzo ważny i ciekawy element rozgrywki. I chociaż obydwa rodzaje polityki wydawniczej mają swoje plusy i minusy, nie będę ukrywać, że większym sentymentem darzę kolekcjonerskie gry karciane. Swego czasu zagrywałem się w Magic: the Gathering, a świat Gwiezdnych Wojen poznawałem po połowie dzięki książkom i wspaniałej grze Star Wars CCG wydawanej swego czasu przez Deciphera. Z niecierpliwością wyczekiwałem premiery tego produktu z nadzieją na udaną grę i kolejne dreszczyki emocji przy otwieraniu nowych boosterków.


Karty...i kości?


Jak w każdej innej grze karcianej, także i tutaj tworzy się talię (w tym wypadku złożoną z 30 kart), która ma rywalizować z tą przygotowaną przez przeciwnika. Karty podzielone są w Przeznaczeniu dwojako – na Bohaterów, Złoczyńców i Neutralne, gdzie tylko te ostatnie można mieszać z innymi oraz na kolory – czerwone symbolizujące Dowództwo, żółte Łotrów, niebieskie Moc oraz szare będące zbiorem tego co nie pasuje do poprzednich. To jakie kolory możemy włączyć do swojej talii zdefiniowane jest przez Postacie, które wybierzemy jako naszą drużynę. Ich dobór jest też ważny z paru innych powodów – kiedy wszyscy Bohaterowie albo Złoczyńcy których wybraliśmy mając do dyspozycji 30 punktów zostaną pokonani, przegrywamy. To samo może zostać spowodowane przez pozbycie się wszystkich kart z talii i ręki. Tym, co odróżnia Przeznaczenie od przynajmniej większej części gier karcianych, jest wprowadzenie do mechaniki kości. Początkowo są one przypisane do naszych postaci (od jednej do dwóch w wariantach elitarnych), ale możemy zwiększać ich dostępną ilość zagrywając karty Wsparcia i Ulepszeń. W trakcie tury można także przejąć Pola bitwy, oraz zagrywać nieco bardziej standardowe Wydarzenia. Zarówno rzuty kośćmi, rozgrywanie ich efektów, czy wprowadzanie innych kart do gry jest wykonywane naprzemiennie, po jednej akcji na gracza. Dzięki temu rozwiązaniu każda z rund jest dynamiczna, oraz wymaga też odpowiedniego rozplanowania decyzji na równi z szybką reakcją na niespodziewane zmiany. Niektóre wyniki na kościach jak i zagrywanie kart wymaga od nas zasobów, które zdobywamy co turę, bądź wykorzystując inne efekty w grze. Wszystkich zainteresowanych szczegółami zapraszam na stronę Galakty, gdzie można znaleźć podstawową wersję zasad, oraz na stronę Fantasy Flight Games, gdzie niedawno upubliczniono nieco poszerzony ich wariant.


Kości zostały rzucone...czyli wrażenia z rozgrywki.


Po pierwsze, Przeznaczenie jest bardzo szybką grą. Nie jest to nowość wśród tego typu gier, ale dotąd gry produkowane przez FFG wymagały choćby 45 minut na rozegranie pełnej partyjki. Tutaj możemy poznać losy potyczki już w 10 minut, a 30 to raczej górna granica jednej rozgrywki. Zasady są proste, a większość niedopowiedzeń została rozwiana w najnowszej ich wersji. Umożliwia to szybkie wprowadzenie w świat gry i stwierdzenie, czy faktycznie jest ona dla nas.
Dynamiczne jest również pole bitwy, na którym się ścieramy, zarówno dzięki naprzemiennemu wykonywaniu akcji jak i samym efektom kości, czy kartom które możemy użyć. Wymaga to od gracza szybkiego dostosowania się i ważenia swoich decyzji. Jednocześnie taki system wybacza pewne błędy i pozwala je korygować.


Większość zapewne zastanawia się już jak spisuje się losowy dobór kart z kolejnym elementem loterii w postaci kości. Odpowiedź na to pytanie jest krótka – zaskakująco dobrze. Wyniki kości możemy przerzucać, a także przestawiać na wybrane przez nas ścianki i póki co balans w tej kwestii wydaje się być zachowany. Oczywiście jest to gra CCG, co oznacza że pewne karty będą lepsze, inne gorsze i dostępne graczom kombinacje będą tylko rosnąć wraz z wydawaniem kolejnych rozszerzeń. Aktualnie zaprezentowana pula efektów kart jest wystarczająco rozbudowana żeby czynić rozgrywkę zróżnicowaną, ale łatwą do ogarnięcia.
Warto wspomnieć, że grać tu może każdy – zarówno dzieci (sugerowany wiek to 10+) jak i dorośli, i żadna z tych grup nie powinna mieć problemu z ogarnięciem zasad i znalezieniem się w tym, co Przeznaczenie oferuje . Obydwa wydane zestawy podstawowe, zarówno ten z Rey jak i Kylo Renem, są zrównoważone i pozwalają zapoznać się z grą.


Świetlistymi istotami jesteśmy, nie tą surową materią.


Przyznam, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłem wizualizacje przedstawiające Przeznaczenie uznałem dołączane kości za szkaradne i tandetne. Na szczęście na żywo trzymają one poziom i chociaż są dosyć masywne, nie są na tyle duże żeby to przeszkadzało. Przynajmniej jeśli jesteśmy w wieku mniej więcej licealnym, bądź złapiemy je w obie dłonie aby wykonać rzut. Kości wyglądają na solidne, a „nadruki” na ściankach nie ścierają się. Same karty są wykonane w porządku jeśli chodzi o jakość papieru, chociaż nie jest to poziom produktów Wizards of the Coast. Graficznie nie ma się czego przyczepić, może poza ich tyłami, które zwyczajnie są średnio atrakcyjne, chociaż nie rażą jakoś szczególnie. Dobór ilustracji nikogo nie powinien zaskoczyć, większość z nich powinna być znana jeśli tylko graliście w inne produkty Fantasy Flight Games. Niemniej cały design jest przejrzysty i raczej ułatwia niż utrudnia użytkowanie. Ciekawy jest dobór postaci, czy wydarzeń w pierwszym zaprezentowanym nam zestawie – otóż zobaczymy tu postacie z całego aktualnego uniwersum Lucasfilmu – sprawia to, że Kylo Ren może walczyć ramię w ramię z Hrabią Dooku, Przeciwko Admirałowi Ackbarowi i Qui-Gon Jinnowi. Znajdziemy tu także grafiki z Rebeliantów, a w przyszłości zapewne pojawią się karty przedstawiające załogę Ducha jako bohaterów. Poza kartami i kośćmi w Przeznaczeniu wykorzystuje się też tekturowe żetony. Te są wykonane porządnie, tak jak i w innych grach Fantasy Flight Games.


Co znajdziemy w zestawie startowym, czy warto go kupić i co potem.


Póki co zostały wydane dwa zestawy startowe – Kylo Rena reprezentującego Złoczyńców, oraz Rey ze strony Bohaterów – ale w przyszłości prawdopodobnie pojawią się kolejne. Obydwa zawierają po 24 karty (20 kartową talię + 2 postacie + pole bitwy + kartę ściągawkę z dostępnych akcji i symboli umieszczonych na kościach), 9 kości do zawartych tam kart i wypraskę potrzebnych do gry żetonów. Trzy z nich są przeznaczone dla drużyn, z czego 2 dla elitarnych Rey/Kylo i jedna dla Finna/Szturmowca Najwyższego porządku. Dostarczone opakowanie może starczyć na przechowywanie kolekcji do pewnego momentu. Niestety pomimo miejsca na dodatkowe kości, ciężko tam sensownie zmieścić karty i żetony jeśli zmieszamy nawet obydwa zestawy startowe. Warto je także kupić dla duplikatów kart, których nie znajdziemy w żadnym boosterze. Ponadto znajdziemy też listę kart z aktualnego zestawu – Przebudzenia – wraz z ich rzadkościami, oraz rozkładane do formatu porównywalnego do A3 zasady drukowane dwustronnie.


Dostępny zestaw dodatkowy składa się z 5 kart (1 rzadkiej/legendarnej, 1 częstej i 3 powszechnych) oraz jednej kości. Wspomnę tutaj tylko, że unikatowe postacie w tej grze posiadają swój droższy punktowo, elitarny wariant, dodający jedną drugą kość. Aby z niego skorzystać, należy wylosować drugi raz taką kartę, bądź też wymienić się z innym graczem. Ilość elementów w każdym boosterze sprawia tutaj, że karty częste wcale nie łatwiej trafić niż rzadkie. Wydaje się to nieco dziwne, ale może „w praniu” okaże się, że ów podział działa.
Amatorzy innych karcianek zauważyli zapewne, że ilość kart w starterze i boosterach jest nieco mała. Nie przekłada się to zbytnio na cenę produktów, ale dzięki ograniczeniu talii do 30, a całego zestawu do 174 kart nie jest to aż tak odczuwalne. Niestety, ale wprowadzenie elementu kościanego musi mieć swoje przełożenie na koszta produkcji.


Warto, czy nie warto – oto jest pytanie.


Przeznaczenie jest bez wątpienia wartym polecenia produktem, przede wszystkich jeśli jesteśmy amatorami szybkich karcianych gier kolekcjonerskich. Łatwo się w nie wdrożyć, a partie są na tyle zróżnicowane że nie nudzą. Niewątpliwą frajdę sprawia też modyfikacja własnych talii, wypróbowywanie nowych kombinacji i ponowne testowanie ich przeciwko przeciwnikom. Wiąże się to z pewnymi kosztami, ale gry kolekcjonerskie pozwalają stopniować takie zakupy. Nie można też nie wziąć pod uwagę społecznego aspektu takich gier – rywalizacji i zwykłej wymiany między graczami.
Wspomnianą już zaletą Przeznaczenia jest jego prostota. Nie jest ona w żadnym stopniu prostacka, ale potrafi bawić różne grupy wiekowe, a także zarówno nowicjuszy jak i bardziej doświadczonych graczy. Trudno powiedzieć jak będzie się ona rozwijać i to w zasadzie będzie sukcesem lub porażką Przeznaczenia, niemniej warto zapoznać się ze wstępem jaki nam zaprezentowano, gdyż jest on bardziej niż niż zachęcający.

Zestaw startowy Rey/Kylo Ren – 59,90zł
Zestaw dodatkowy (5 kart + kość) – 11,90zł

Strona wydawcy
Strona producenta

Dziękujemy Galakcie za przekazanie egzemplarzy do recenzji.


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 0,00
Liczba: 0

Użytkownik Ocena Data

Tagi: Fantasy Flight Games (22) Galakta (22) Star Wars: Przeznaczenie (1)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.