Klasyczna Trylogia

Trylogia na DVD - recenzja



Recenzja Yako

„Przez całe pokolenie ludzie podziwiali Gwiezdne wojny na ekranie telewizora...”

Teraz też zobaczymy klasyczne filmy Star Wars na małym ekranie (powinienem napisać – w domowym zaciszu, bo diabli wiedzą jakie ekrany macie w swoich domach), ale w zupełnie nowym formacie. Oto są! „Nowa Nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi” w wersji DVD, którą śmiało można nazwać królem formatów zapisu obrazu i dźwięku.

Nowa płyta

O czym są filmy, chyba mówić nie muszę. Każdy widział je co najmniej raz, aczkolwiek pewnie takich, co poprzestali na jednokrotnym obejrzeniu, wielu nie znajdziemy. Powstało jednak kilka wersji wspomnianych trzech filmów. Poczynając od pierwotnych, kinowych, wyświetlanych w latach 70. i 80., poprzez remasterowaną edycję VHS z bodaj 1995 roku i edycję specjalną 1997, aż do wersji DVD którą opisuję w niniejszej recenzji. Ale po kolei. Pakiet który już we wtorek, 21 września 2004 będzie można kupić (miejmy nadzieję) w całej Polsce, zawiera 4 płyty DVD. Na trzech z nich są filmy – „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi”, a na czwartej – dodatki. Całość zapakowana jest w naprawdę elegancki karton z wytłaczanym nadrukiem postaci z Sagi. Wygląda świetnie! Czarny i srebrny – to jedyne kolory jakie tam znajdziemy. Za opakowanie – duży plus, bo naprawdę ładnie się to prezentuje. Kiedy wysuniemy jedną część pudełka z drugiej, naszym oczom ukażą się cztery osobne opakowania na DVD, z ładnie opisanymi grzbietami – nie jakieś tam koperty, ale plastikowe pudełka – takie jak przy edycjach DVD Epizodu 1 i 2. Na tym podobieństwa płyt z prequelami się jednak nie kończą. Grafika też jest podobna. Oczywiście postacie przedstawione nie te same, ale wydaje się, że okładki projektował ten sam grafik. To plus, bo gdy postawić na półce wszystkie filmy to ładnie tworzą one całość. W środku pudełek natomiast zaskoczenie! Listę scen nie okraszają zdjęcia z filmu, ale malunki, które w bardzo... artystyczny sposób przedstawiają Trylogię. Ogólnie za opakowania – ogromny plus, bo ładnie się komponują z poprzednimi częściami, a nawet samodzielnie nie odbiegają niczym od standardów. Do kompletu dołączona też jest mała książeczka – a raczej ulotka z informacją o materiałach bonusowych... Niestety w języku Shakespeara...

Imperium marzeń kontratakuje

Jakość filmów – po prostu świetna. Teraz widać każdą postać w scenach zbiorowych nawet na dalekich planach. Okazało się, że kości ofiar Rancora są pobrudzone krwią i resztkami mięsa, a „kontrolki” w korytarzu na Tantive 4 są krwiście czerwone, a nie jakieś różowe, Ciała ciociu Beru i wujka Owena – teraz naprawdę wyglądają strasznie, osmalone z resztkami mięsa... W wielu miejscach nie wiedziałem, czy to podrasowana scena (czytaj dodane nowe elementy), czy tylko wyostrzone i poprawione kolory. Po prostu cudo. Zupełnie nie widać, że filmy mają już ponad 20 lat! Poza tym, widzom wydania DVD zaserwowano kilka niespodzianek. Zmieniony, lepszy Jabba w ANH, zmieniony Imperator w TSB i jego dialog z Vaderem, nowa scena w zakończeniu – pokazana radość na Naboo, czy najbardziej chyba dyskutowana scena – Hayden Christansen wstawiony zamiast Sebastiana Shawa w scenie gdy okazują się duchy Anakina, Obi-wana i Yody. Powiem jedno – nie wygląda to tragicznie, i jeśli tylko pomoże połączyć obie trylogie, to jest to słuszne posunięcie George`a Lucasa. Warto jednak zachować sobie stare kasety VHS... na pamiątkę. Zmiany nie są aż tak wielkie. Głos szturmowców nie został zmieniony (choć krążyły taki plotki), a głos Boby Fetta, który teraz mówi głosem Tamuery Morrisona, pasuje do tej postaci, i trzeba wiedzieć, że głos został zmieniony, aby w ogóle to zauważyć! Nie jest zatem tak źle, jak zapowiadano. Poza tym, dzięki tym drobiazgom, dla fana to jakby nowy film – ogląda się go bardzo uważnie, aby wyłowić podkoloryzowania czy drobniusieńkie zmiany.

Powrót dodatków

Czwarta płyta. Z nią wiązano wiele nadziei. Od razu w oczy rzuca się to, że nie znający biegle języka angielskiego, mogą sobie darować jej oglądanie. Jedyną wadą tego wydania właśnie jest brak spolszczenia czwartego krążka. Co do samej płytki – materiały na niej zawarte są standardowe jeśli można tak powiedzieć. Najbardziej interesujący dla nas chyba jest ten poświęcony powstawaniu Epizodu 3. Ukazane na nim jest naprawdę wiele i osoby „spoiler free” powinny unikać go jak ognia. Naprawdę świetny jest dokument „Empire of Dreams” – pokazuje on proces tworzenia i realizacji trzech filmów Star Wars i jest naprawdę długi! Okraszają go dodatkowo wypowiedzi Harrisona Forda, Carrie Fisher, Marka Hammila oraz członków ekipy pracującej nad oryginalnymi Gwiezdnymi wojnami. Jako ciekawostkę dodam, że sporo jest tam, jak i w innych materiałach wypowiedzi Petera Jacksona, reżysera innej kultowej trylogii – Władcy Pierścieni. Poza tym długim filmem mamy do dyspozycji trzy inne, krótsze. O postaciach, Mieczach świetlnych, i dokument nazwany „Legacy of Star Wars” – o wpływie Gwiezdnych wojen na inne filmy. Poza tym – trailer gry SW Battlefront, grywalne demo Battlefront (jeśli ma się konsolę X BOX), plakaty, zdjęcia, zwiastuny filmów (w tym także rarytasy taki jak zwiastun „Revenge of the Jedi” – pierwotny tytuł E6). Niezwykła gratka dla fanów.

Kilka słów podsumowania

Trylogia na DVD to absolutny hit. Świetnie wydana i zapakowana, odświeżony materiał. Każdy fan powinien ją mieć, a nawet nie fan – miłośnik dobrego kina. Drobne zmiany jak dodanie Haydena na końcu ROTJ, nowy Imperator w ESB i inne nie wpływają prawie w ogóle na odbiór filmów. Lepsze połączenie obydwu trylogii – to jedyne co czuć podczas oglądania filmów z tego wydania DVD. Zmiany – odświeżają film i właściwie nie ingerują w fabułę. Wada, to jak pisałem, brak spolonizowania dodatków. Niestety – za to minus dla polskiego dystrybutora. Samo wydanie – polecam. Dla tej jakości, tego dźwięku – warto!





Recenzja Fetta

Leonardo Dikaprio... Brzydaaal...
Dżordż Klunej...? Błe, brzydaaal...
Britnej Spirs? Łach, to brzydaaal...
Hajden Christensen? Łeee, brzydaaal...


Powyższy tekst to fragment skeczu kabaretu Ani Mru Mru „ubarwiony” przeze mnie o jedną, dodatkową linijkę. Gdyby przygotowano jego Specjalną Edycję, byłby bardzo zgodny z rzeczywistością... Niestety za bardzo... O tym, że ulubieniec milionów nastolatek pojawia się w wersji DVD Trylogii, wie już chyba każdy. I trzeba się z tym pogodzić...

Paczkę z czterema dyskami otrzymałem dzisiejszego dnia (czytajcie: 22 września roku pańskiego 2004), nieco po godzinie jedenastej. Wszystko zdążyłem skrzętnie rozpakować, ale o obejrzeniu zawartości DVD nie było mowy. Niestety, a może na szczęście, musiałem iść do szkoły...

Ten tekst, jak zapewne już zauważyliście, ma niecą inną, mniej łagodną formę, niż recenzja kolegi Yako. Niestety, nie kłamiąc, mogę powiedzieć, że zawiodłem się. Jako, że obecność młodego Anakina była potwierdzona (zaznaczam, że sama osoba Haydena nie przeszkadzała mi nigdy!), najpierw chwyciłem za krążek z Imperium Kontratakuje i wybrałem scenę rozmowy Darth Vadera z hologramem Imperatora. Zmiana chyba na lepsze, w końcu Palpatine wygląda tak, jak w Epizodach I-III oraz VI. Tylko te jego zachowanie jakieś takie dziwne...

Dalej szybko przeskoczyłem na Nową Nadzieję i scenę treningu Luke’a na pokładzie Sokoła Millenium. No i pierwszy poważny zawód. W jednym z ujęć jego miecz ma zielone ostrze! W pozostałych kadrach nie poprawiono nawet efektu, co jest dość dziwnym zabiegiem, gdy w reszcie pojedynków na lightsabery dokonano tego. Kolejną zmianą w Epizodzie IV jest zastąpienie modelu Jabby tym z części pierwszej (a przynajmniej bardzo podobnym). Wszystko ładnie, wygląda to całkiem dobrze. Ale ma się nieraz wrażenie, że tekstury nieco „skaczą”. I jeśli w jego wypadku można tak powiedzieć, to jest on trochę nierzeczywisty... O Epizodzie VI nic nie pisze, do niego praktycznie zastrzeżeń nie mam, jeśli nie liczyć „odmłodzenia” wybrańca.

Mógłbym jeszcze narzekać bardzo długo, ale nie będę tego robił z dwóch powodów: wielu nie lubi czytać długich tekstów, a także właściwie nie mam po co. Co prawda mamy jeszcze jedną poważną zmianę, czyli pogorszenie w części scen efektu ostrzy mieczy świetlnych, ale to widzieliście już zapewne na wielu zdjęciach w newsach o zmianach. Nie chcę, byście znów musieli czytać te same informacje... To najbardziej mnie oszołomiło (w złym znaczeniu słowa ;)). Więcej DUŻYCH "wybryków" nie spostrzegłem podczas spokojnego oglądania całych filmów. Może przez niemożliwość opanowania nerów?

Wypada mi ty skończyć zrzędzenie. Rodzi się pewnie w głowach niektórych fanów pytanie: kupować czy nie? I tu Was zadziwię: kupujcie! Nie dlatego, bo dostajemy Super-bajer-ekstra-tandetne efekty i zmiany by LucasSzajs, ale dlatego, że jest to jak na razie jedyna możliwość posiadania Trylogii na trwalszym nośniku niż kaseta VHS. Może ktoś zacznie myśleć i otrzymamy wersje DVD z klasyczną wersją oraz pierwszą Edycją Specjalną...





Recenzja Lorda Sidiousa

Oryginalna Trylogia Gwiezdnych Wojen na stałe wpisała się do kultury masowej, zmieniając oblicze kina zarówno pod względem technicznym, jak i fabularnym. Te filmy zainspirowały twórców jak Ridley Scott (który w dodatkach twierdzi, że bez „Nowej Nadziei” „Obcy” nawet gdyby powstał, na pewno by tak nie wyglądał), James Cameron czy Peter Jackson. Filmy te niestety wizualnie się trochę zestarzały i nie pomogła im nawet wersja specjalna. O ile jeszcze technicznie, technologicznie, czy widowiskowo, w jakiś sposób mogła być kojarzona z nowymi „Gwiezdnymi Wojnami”, o tyle barwa czy dźwięk pozostawały lata świetlne za „Mrocznym Widmem” czy „Atakiem Klonów”. Pozostawały, w wersji DVD przywrócono klasycznym filmom ich pierwotny blask, a nawet więcej. Teraz nawet o „Imperium Kontratakuje” trudno powiedzieć, że to czarno-biały film.

Filmy te zostały mocno oczyszczone, a następnie w wielu miejscach podane cyfrowej obróbce. Dzięki temu ich wygląd jest oszałamiający, ale też nadążający za dzisiejszymi standardami. Trylogia wciąż trzyma fason. Zmiany w praktyce poza dwiema (nowy dialog Imperatora, czy nowa wersja pojedynku Hana z Greedem) to zmiany wizualne. Dokonano całego szeregu poprawek, dzięki czemu wszystko wygląda nie tylko bardziej prawdziwie, ale tworzą wizualną całość z nowymi filmami (w szczególności przez dodanie Naboo, czy budynków Senatu i Świątyni Jedi na Coruscant).

Również w warstwie dźwiękowej dostajemy majstersztyk, dzięki któremu można docenić zalety dźwięku przestrzennego. Do wyboru mamy trzy ścieżki dźwiękowe – z komentarzami, oraz angielską w wersji 5.1 EX oraz surround 2.0. Niestety zakrawa to na skandal, jak nie na zbrodnie przeciw dziedzictwu kulturowemu, że brakuje tu choćby polskiego lektora (już nikt nie mówi o dubbingu). Nie zapominajmy, że grupą docelową Gwiezdnej sagi, właśnie były dzieciaki w wieku 8-12 lat, które w Polsce, niestety, zazwyczaj ani specjalnie nie mogą się pochwalić znajomością języków, w szczególności angielskiego, a czytanie podpisów często zajmuje im więcej czasu niż dorosłym, a przede wszystkim nie pozwala skoncentrować się na samym filmie. Można było zrezygnować z wersji angielskiej 2.0 na rzecz lektora, ale niestety nie zrobiono tego. Co ciekawe np. niemieckie wydanie składa się z wersji 5.1 EX angielskiej, wersji 5.1 EX niemieckiej i wersji 2.0 angielskiej – z komentarzem. Nikt u nas nie wymaga dubbingu, ale lektor byłby jak najbardziej na miejscu.

Komentarze George’a Lucasa, Carrie Fisher, Irwina Keshnera, Bena Burtt czy Dennisa Murena są świetnym uzupełnieniem filmu. Brakuje w nich tylko jednej rzeczy, czyli komentarzy do dokonanych zmian, zwłaszcza w wersji DVD. Temat ten jest skrzętnie unikany, nawet gdy mówi się o dodaniu świętowania na różnych planetach w Wersji Specjalnej, już tam pada komentarz o Naboo, jako planecie Padme. W 1997 Naboo nie została dodana. Większość komentarzy dotyczy tego, jak film powstawał, są to trochę wspomnienia, trochę anegdotki, czasem powtarzające to co pojawia się w materiałach dodatkowych. W niektórych miejscach twórcy, zwłaszcza Lucas i Kershner opowiadają, jak wyglądała ich wizja, czego się obawiali, jak publiczność to odbierze, ale jedynie Lucasowi udaje się zgłębić w fabułę, w wizję. To właśnie z komentarzy Lucasa, dowiadujemy się czemu Imperator tak bardzo obawiał się potomków Anakina Skywalkera, czemu Anakin był potężniejszy od wpółmechanicznego Dartha Vadera. Burtt czy Muren koncentrują się przede wszystkim na technicznych aspektach powstawania dźwięków czy efektów, Carrie głównie przypomina sobie atmosferę na planie i to na jej barkach spoczywa dodanie luźniejszych części do komentarzy. I choć Carrie Fisher spisuje się w tej roli znakomicie, czasami brakuje humoru Ricka McCalluma (producent prequeli), który to potrafił w czasie wyświetlania się napisu „Produced by Rick McCallum” stwierdzić, że to najważniejsza część filmu.

Czwarty dysk w pudełku to materiały dodatkowe. Dostajemy tam trzy krótkie dokumenty o powstawaniu mieczy świetlnych, postaci, a także dziedzictwie Gwiezdnych Wojen, w którym to słynni filmowcy z Ridleyem Scottem, Stevenem Spielbergiem, Jamesem Cameronem czy Peterem Jacksonem wypowiadają się na temat Gwiezdnej sagi w ich życiu. Dostajemy też przeszło dwu i pół godzinny film dokumentalny „Empire of Dreams: The Story of Star Wars Trilogy”, który krok po kroku opisuje nam historie powstawiania sagi, wraz z wszystkimi problemami, jakie towarzyszyły jej powstaniu. Jest to niewątpliwie jedna z lepszych pozycji dokumentalnych o Trylogii „Gwiezdnych Wojen”.
Z rzeczy związanych z trylogią można zobaczyć jeszcze zwiastuny i spoty telewizyjne. O ile te pierwsze to niestety tylko wybór z pośród wielu, o tyle spoty dziś są rzeczą dość unikalną. Dodatkowo mamy też dwie galerie – jedną plakatów promocyjnych, gdzie nie mogło zabraknąć słynnego polskiego plakatu z „Powrotu Jedi”, ale też galerię zdjęć z produkcji, szumnie określoną jako Never-Before-Seen. I zaiste w całości chyba nigdy nie została opublikowana, ale wiele zdjęć pojawiło się w różnych albumach, gazetach, Star Wars: Behind the Magic, czy nawet w serii zdjęć Photoreceptor na Hyperspace – czyli płatnej części strony oficjalnej George’a Lucasa. Oczywiście wszystkie płyty mają link do tajnej strony WWW z dodatkami, ale zgodnie z zapowiedziami, nie należy ich na razie recenzować, gdyż za jakiś czas pojawią się tam nowe.
Reszta dodatków to rzeczy związane z grami i Epizodem III. Mamy zwiastun gry Battlefront, wraz z jej grywalnym demem na Xboxa, która pojawiła się na dniach. Mamy też dokument o tworzeniu gry z Epizodu III. Co ciekawe w dokumencie tym, można dopatrzyć się więcej nowych rzeczy, screenów czy konceptów artystycznych, niż w dokumencie „The Return of Darth Vader”. Wspominany film jest wprowadzeniem do Epizodu III, ale dość niecodziennym, koncentrującym się na postaci Vadera. Przedstawia nam w dość kompletny sposób proces robienia kostiumu, dopasowywania go do Haydena, a także zawiera fragmenty scen z pojedynku Anakina i Obi-Wana.

Pomijając fakt, że film ogląda się wspaniale w nowej wersji, niestety trochę brakuje możliwości przejrzenia scen niezmienionych, takich które wiele osób pokochało jeszcze w latach 70. czy 80. Faktycznie pojawiają się w dokumentach, w szczególności w „Empire of Dreams”, gdzie można nawet zobaczyć czołówkę „Gwiezdnych Wojen” bez napisu „Część IV Nowa Nadzieja”. Wspaniałą rzeczą byłoby, gdyby była możliwość wyboru wersji filmu, czy z 1977 czy z 2004, ale bardziej realistycznie patrząc przydałby się dokument o zmianach dokonanych w filmie. Informacje o nich przewijają się przez dodatki, ale jest tego tyle co kot napłakał. Jeszcze gorzej wyglądają sceny wycięte, a dokładniej ich brak. Bo trudno mówić o scenach wyciętych, gdy mamy tylko zdjęcie jej z produkcji. Dotychczas najwięcej z tych scen pojawiło się w encyklopedii multimedialnej Star Wars: Behind the Magic.
Przez to dodatki sprawiają wrażenie, iż pełnią bardziej rolę promocyjną nowych produktów – Battlefronta, nowej gry z Epizodu III oraz właśnie samej „Zemsty Sithów”, a reszta jest już tylko i wyłącznie dodatkiem. W tym momencie Hayden w miejscu Sebastiana Shawa, nie powinien już nikogo dziwić. Tylko, że wtedy brakuje nam zwiastuna gry „Knights of the Old Republic 2: The Sith Lords”. Pominę milczeniem brak polskich napisów na dodatkach.

Niewątpliwym plusem wydania jest to, że zostało one zrobione w konwencji znanej z wydań Epizodu I i II. Menu filmowe są dokładnie takie same, tak samo się zaczynają i również mają kilka wizualnych skórek. Nic dziwnego, za stworzenie ich odpowiada dokładnie ten sam człowiek - Van Ling. W tym momencie jedyną rzeczą, która może niektórych razić to pudełko. W USA były dostępne dwie wersje srebrna i złota, w zależności czy film był w wersji panoramicznej czy nie. W każdym razie, nawet na oficjalnej stronie, mówiono o tym, że dzięki temu zabiegowi, wszystko będzie na półce wyglądać spójnie, jak jedna wielka saga. W Polsce, gdzie mamy tylko i wyłącznie dostęp do jednej wersji (srebrnej), od razu widać różnicę. To z pewnością drobnostka, ale zawsze. Dystrybutor natomiast zadbał o spójność z nowymi Epizodami i podobnie jak w przypadku „Mrocznego Widma” czy „Ataku klonów” tłumaczone są tylko i wyłącznie napisy w filmach oraz pudełka. Choć trzeba przyznać, że tym razem jeszcze przetłumaczono tytuły rozdziałów.

Moim zdaniem, na prawdę warto obejrzeć oryginalną Gwiezdną Trylogię w nowej odnowionej wersji. To doskonałe wydanie by sobie przypomnieć starą historię i obejrzeć ją na nowo. Ale sam zakup chyba należy dość mocno rozważyć. Filmy mimo, że prezentują się świetnie, zostały trochę pozmieniane przez twórcę – Lucasa – choćby Hayden (czy da się jego obecność wytłumaczyć w filmie, zobaczymy dopiero w „Zemście Sithów”) – a w dodatku okaleczone przez brak polskiej wersji. Nie ulega wątpliwości, że kolejne wersje DVD się jeszcze pojawią, może nie za rok, nie za dwa, ale za trzy lata, gdy Gwiezdne Wojny będą miały 30 lat. Może wtedy zarówno Lucas, jak i przede wszystkim polski dystrybutor staną na wysokości zadania i wydadzą film w takiej formie, na jaką zasługuje. W takiej, w której będzie mógł go oglądać każdy, fan oryginalnych filmów, zmienionych, czy dziecko ledwo umiejące czytać i nie znające angielskiego.


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,62
Liczba: 21

Użytkownik Ocena Data
Mark Swayze 10 2015-10-30 19:02:38
Krol 10 2015-05-26 17:52:34
hubert5002 10 2013-07-20 19:18:08
Darth Treyfer 10 2011-09-26 22:52:27
xxxxxx 10 2011-01-01 14:25:58
kwinto 10 2010-06-05 18:07:47
imperator rafal 10 2009-12-26 17:52:02
Mistrz Seller 10 2008-12-29 10:39:13
ImperatorKNR 10 2008-09-14 23:39:21
Lordfilip 10 2008-06-08 12:08:38
darthdominik 9 2012-04-05 09:16:43
Leia Skywalker 9 2012-04-01 19:16:04
Nadiru Radena 9 2010-05-21 14:51:06
Dave 9 2010-02-06 17:03:01
Darth Kasa 9 2009-11-24 19:09:08
Master of the Force 8 2012-03-19 14:35:41
Lord Sidious 8 2009-05-30 11:26:52
ogór 7 2009-10-24 15:36:18
Nestor 7 2008-06-04 22:45:45
ewoczek 5 2009-12-18 18:42:05
Cosmos 1 2010-11-10 14:45:03

Tagi: DVD (23) Imperium kontratakuje (32) Nowa nadzieja (36) Powrót Jedi (37)

Komentarze (11)

Zdecydowanie oceniam na 10 jest WEDŁUG mnie najlepszym wydaniem na DVD

niestety jest jeszcze jedna ważna niescisłość - w Imperium Kontratakuje w scenie 25 Imperator informuje Vadera, że młody rebeliant jest potomkiem Anakina Skywalkera... a wczesniej Vader zleca atak na Hoth gdyz tam jest Skywalker... czyli kolejna nieścisłość spowodowana zmianami poprzez słabiutkie pierwsze trzy części (nawet trudno je dopasować do starejtrylogii)... zmiana niepotrzebna, bo trzeba było równiez zmienić wcześniejszy dialog Vadera i napisy początkowe w Imperium, gdzie Vader obsesyjnie szuka Skywalkera ... a nie młodego rebelianta. Dla mnie dramat...

kwinto -> moją również ...

A wydanie oceniam , bez zbędnych słów , na 10-ątkę.

Właśnie to wydanie zdobi moją półkę

Moje ulubione wydanie. I pierwsze, prawdziwe na DVD. I w dodatku je wygrałem w konkursie na kostium. Ach, to były czasy. Bardzo fajne. 9/10!

świetnie Lucas

Daję 9, w sumie w tej wersji jest lepsza jakość dźwięku i obrazu. Przez Haydena w RoTJ nie mogę jednak dać 10...

Za mało dodanych nowości, nie wszystkie zmiany też mi się podobały, szczególnie Hoth, które jest beznadziejnie niebieskie dlatego 7/10.

Nie wszystkie zmiany mi sie podobaly, dlatego 7/10.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.