TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Coruscant

Karmazynowy Korytarz - Ulice

Nadiru Radena 2009-04-24 16:23:00

Nadiru Radena

avek

Rejestracja: 2004-04-02

Ostatnia wizyta: 2022-06-22

Skąd: Jugoslavija



Karmazynowy Korytarz to najgorsza dzielnica na całym Coruscant. To tu zbierają się największe męty z planety i to tu swoją siedzibę mają największe w mieście gangi. Nikt, kto ma choć odrobinę rozumu nie zapuszcza się tu bez obstawy, lub przynajmniej kilku sztuk ciężkiej broni. Policja już od dawna tu nie funkcjonuje, a jej rolę przejęła intergalaktyczna organizacja przestępcza Czarne Słońce.

Ulice Karmazynowego Korytarza to nic więcej, jak obciekający brudem i smrodem jeden wielki rynsztok oraz składnica wszelkich możliwych śmieci. Pod rozpadającymi się ścianami tysiącletnich budynków, swe nędzne żywoty wiodą chmary bezdomnych, chorych istot i zniekształconych kreatur, żyjących w ciemnościach już od wielu mileniów. Bo tu - w zakamarkach Karmazynowego Korytarza - światła nie widziano od tak wielu pokoleń, że nikt nawet nie może sobie wyobrazić czegoś równie abstrakcyjnego, jak słońce.

LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-24 20:50:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Kobieta zaciągnęła ręczny hamulec i uśmiechnęła się.
    - Zagwarantowałeś mi taką zabawę, chłoptasiu, że ten kurs masz za darmo. A jeżeli szukasz swego przyjaciela, to radzę ci zacząć od Grubej Minii. Wiem tyle, że twój kolega unika Imperialnych patroli i stara się wyrwać z systemu. Jak na razie z marnym skutkiem. - na chwilę przerwała rozmowę. Przyjęła nowe zlecenie i ponownie się uśmiechnęła. - Może twoja przyjaciółka jest z nią? Kto wie? Feron unika wszystkich. Nawet przyjaciół. Namęczysz się, nim go znajdziesz. - posłała mu buziaka i wesoło zawołała - Na razie!
    Taksówka odleciała w przestworza. Z tego poziomu Rodney nie mógł nawet ocenić czy to dzień, czy noc. Nagle zdał sobie sprawę że został otoczony przez różnych ras obcych. Wszyscy prosili groźnie wyglądających mieszkańców dolnego miasta, o pieniądze, lub jedzenie. Po chwili kilku otoczyło Rodneya.
    - Łaskawy panie! Dwa kredyty na chleb! - wołał jeden
    - Mecho chiska bantene! - zawołał Rodianin o szarej skórze.
    - Proszę, jeść! - wołał Arkanianin.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-24 21:06:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Core, cofnął się i ominął tłum, starając się nie nawiązywać z nimi kontaktu wzrokowego. Podszedł do pobliskiej ściany, upewniając się czy jest sam. Następnie wyciągnął cyfronotes, orientując się jak dojść do kantyny.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-24 21:40:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Kantyna znajdowała się całkiem niedaleko. Ledwie kilometr marszu na południe. Po drodze Rodney miał minąć dwa zakręty i Siedzibę Łowców Nagród. "Gruba Minia" wydawała się miejscem dokąd zmierzali wszyscy. Tłum groźnych obcych i ludzi szedł w tym samym kierunku co ex-Jedi. Mogli jednak równie dobrze iść do Siedziby Łowców Nagród, odebrać jedno z zabójczych zleceń, lub też pieniądze za nie.
    Rodney czuł się całkowicie wyobcowany w mrocznych zakamarkach Coruscant. Jako Jedi czuł ogromne skupieni ciemnej strony. Nie była jednak ona bierna. Kusiła Corea neonami reklamującymi niezliczoną ilość burdeli, kasyn, barów, sklepów z prawie legalnymi dragami i innymi miejscami, do których normalny Jedi nie powinien zaglądać.
    Rodney właśnie minął pierwszy zakręt, kiedy usłyszał dźwięk, jakby metalu uderzającego o durabeton. Do tych dźwięków dołączyło wiele okrzyków.
    - Rozwal go!
    [cytat] - Zrób z niego karmę dla Banth!
    - Stang, widziałeś to uderzenie!?
    Po kilku krokach Rodney zauważył już dużą grupę ludzi i obcych, stoczonych wokół fundamentu jakiegoś wieżowca. Tuż obok znajdowała się przepaść, która spadała o dwadzieścia metrów w dół. Tak więc Jedi znajdował się na dachu jakiegoś budynku, będącego jednocześnie chodnikiem. W oddali stu metrów widać było dolnomiejski ruch powietrzny w postaci pojazdów ciężarowych do różnych fabryk.
    Moc podpowiadała Rodneyowi że obok niego toczy się walka na śmierć i życie. Jednakże od walczących dzieliła Corea grupa potężnych istot, której widocznie podobała się akcja.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-25 20:20:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Rodney założył kaptur, zasłaniając twarz. Zbliżył się do tłumu, na tyle blisko, by zobaczyć co się dzieje. Był gotowy do użycia miecza świetlnego. Wytężył zmysły, by dowiedzieć się, czym zachwyca się tłum.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-25 20:34:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Rodneyowi udało się przecisnąć przez tłum, kiedy nagle został ochlapany przez krew. Kawał cielska spadł w tłum, lecz ten zatrzymał postać i wrzucił ją z powrotem do obszaru skarpy i istot.
    Osoba która wpadła na Rodneya miała jakieś 2 metry wzrostu, zieloną skórą, miała małą głowę z tępym wyrazem twarzy, prawa ręka była gigantyczna, a ubrany był tylko w kawałek skóry na kroczu.
    Rodney przypatrywał mu się, kiedy twarz dziwoląga została trafiona wielkim stalowym młotem. Wysoki, umięśniony człowiek z krzykiem wojennym rzucił się na dziwoląga, który zaskomlał, kiedy dostał w brzuch z pięści.
    Chciał uderzyć napastnika, lecz jego ręka była przytwierdzona do łańcucha, który z kolei trzymali dwaj Gammorreanie.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-25 21:59:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Rodney nie mógł na to patrzeć. Wyszedł na środek, przywołując swój miecz świetlny do dłoni. Nie zapalał go by, nikt nie zauważył jego broni.
    - Dość tego! - wrzasnął, ciskając w człowieka stalowy odłamkiem [Przesuwanie przedmiotów]. Starał się go nie ranić, a jedynie ogłuszyć.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-25 22:07:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Metalowy kawałek poleciał w stronę mężczyzny z młotem, lecz ten nawet nie poczuł jak malutki fragment stali ugodził go w głowę. Bił (teraz Rodney był tego pewien) mutanta młotem, odskakując czasami, by wydostać się z zasięgu jego wielkiej, silnej ręki.
    Jedi miał ogromne szczęście. Nikt nie zauważył jego wyczynu, gdyż tłum był zbyt zajęty walką.
    Rodney czuł w Mocy, że mutant jest umierający. Core przez wiele lat był lekarzem, tak więc zauważył że zielony humanoid ma małe wgniecenie w czaszce i połamane cztery żebra.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-25 22:26:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Jedi, postanowił działać bardzo szybko. Użył mocy, by spróbować wyrwać młot, z rąk mężczyzny.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-25 22:34:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Mężczyzna właśnie się zamachnął żeby wykonać poziomy cios w głowę mutanta. Prawdopodobnie ostateczny. Nagle jednak młot przywędrował w stronę jakiejś zakapturzonej osoby, pośród innych istot w tłumie.
    Mężczyzna, Gammoreanie, nawet Mutant otworzyli szeroko oczy, a na ustach wielu osób pojawiły się słowa:
    [cytat] - Jedi
    [cytat] - Rycerz Jedi
    [cytat] - Ziewajmy bo nas zabije
    - O nie, znowu oni?
    Rodney cały czas w tłumie z wielkim młotem w rękach, otoczony istotami, wśród których wyczuł te, które chciały zwiać, lecz również takie, które chciały wykorzystać okazję do zarobku. W dłoniach niektórych już pojawiły się blastery.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-25 22:40:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Core, rzucił młot w stronę mutanta. Za zaraz potem, odepchnał mocą dwóch Gammoreanów, bu mutant mógł się oswobodzić. Nie dbał jednak o to czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. Ruszył biegiem, przed siebie, byle dalej od tłumu. Czas uciekał, a problemy spotykały go coraz częściej. Biegł w kierunku kantyny.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-25 22:52:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Rodney nie wiedział co się stanie z mutantem. Rzucił mu młot, ten go złapał, lecz co dalej się działo nie wiedział. Puścił się biegiem, a w tle słyszał rycie. Nie wiedział czy agonii czy radości oswobodzenia.
    To nie był jednak koniec jego przygód.
    Nagle usłyszał dźwięk wystrzału i eksplozję gorąca na plecach. Dostał z wiązki blasterowej prosto między łopatki. Pancerz jednak nie pozwolił przestrzelić jego ciała na wylot (- 13 HP). Za sobą usłyszał kolejne dwa strzały. Jeden poszedł bokiem, przypalił mu trochę włosy, lecz kolejny trafił go, gdy oglądał się kto w niego strzela. Dostał w lewe ramię (-7 HP). Ten strzał bolał już gorzej. Na ręce nie miał fragmentów zbroi. Jednie zwykły rękaw, który teraz przypalony odsłaniał jego ramię.
    Goniły go trzy postaci. Jeden Bith i dwóch młodych ludzi. Jeden był kompletnie łysy z kolczykiem w lewym uchu, a drugi blondynem z krótkim wąsem. Obydwaj byli ubrani w czarne skórzane ubrania z elementami lekkiego pancerza.
    Strzelając wołali.
    - Juhuu! Jesteśmy bogaci brahu!
    - Zamknij ryj, idioto. Ta nagroda ma być dla nas!
    - W końcu uzbierać powroty do dom! - zawołał łamanym Basiciem Bith.
    Obydwaj doganiali Jedi.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-26 17:44:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Core, wiedział że dalsza ucieczka nie ma sensu. Chwycił miecz świetlny, szykując się do walki. Rzucił nim w napastników, by zadać im poważne obrażenia.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-26 18:11:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Miecz świetlny, jak niebieski wiatrak przeleciał przez trójkę biegnących bandytów. Facetowi z kolczykiem miecz tak okaleczył klatkę piersiową, że padł na ziemię, z wrzaskiem agonii (-9 HP). Żył jednak. Drugiemu człowiekowi miecz ściął lewą rękę. W szoku, wystrzelił z blastera, trafiając samego siebie w brzuch (-12 HP). Ten już padł martwy. Nic mu nie mogło pomóc. Kałuża krwi zaczęła otaczać leżącego bandytę.
    Bith oberwał w prawą nogę (-7 HP). Miecz ściął ją powyżej kolana. Żółto głowy obcy padł na ziemię, lecz wystrzelił jeszcze raz do bezbronnego Jedi. Strzał ten był straszny. Poszedł z taką siłą, że Rodney próbując go odbić odgiął miecz w swoją stronę, raniąc się w prawą rękę, kawałkiem ostrza (krytyk, -16 HP -1 stopień na drabinie kondycyjnej). Ból był przeogromny, ale zmysły Jedi pozwoliły mu w porę odsunąć miecz, nim straciłby całą rękę. Rana była jednak głęboka, a dwóch przeciwników nadal żyło, mimo że tylko jeden z nich nadawał się do dalszej walki.
    Ulice wokół zrobiły się puste. Bezdomni i reszta biedoty poukrywała się, z daleka oglądając przebieg wydarzeń.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-26 18:18:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Core, zgasił miecz świetlny i użył mocy by ukoić ból [transfer witalności]. Następnie rzucił się biegiem, by znaleźć jakąś kryjówkę.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-26 18:29:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Ręka parzyła Rodneya niemiłosiernie, a za sobą słyszał okrzyki w łamanym, pełnym bólu Basicu.
    - Wracać tchórz! Zabić! Pamiętać Hiona Shariana! Dorwać Jedi! Zabrać miecz!
    Rodney jednak po jakimś czasie przestał słyszeć okrzyków. Był po prostu za daleko. Czuł w sobie wściekłość na drani którzy katowali biednego mutanta, oraz do tych którzy go ścigali. (+1 pkt ciemnej strony). Zatrzymał się w końcu na kilka metrów przed kantyną. Obydwie rany okropnie go bolały. Co prawda ta po mieczu świetlnym się zasklepiła, ale dwie inne krwawiły. Ta w rękę bardzo obficie.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-26 18:37:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Jedi, nie chciał wchodzić do kantyny w takim stanie, musiał czym prędzej opatrzeć rany. Oderwał spory kawałek materiału, z pałatki. Zauważył że była już dość postrzępiona i przypalona po potyczce.
    Próbując ukoić ból i zatamować krwawienie, zrobił opatrunki z materiału na ranach. Następnie wszedł do "Obleśnej Mini", pamiętając o założonym kapturze. Miecz świetlny, ukrył w tradycyjnym miejscu.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-26 19:08:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Rodneyowi tak drżały ręce z bólu, że robiąc sobie opatrunek, paznokciami jeszcze bardziej poszarpał sobie rękę (-3 HP). Chusta się podarła, a Rodney stał dalej, krwawiąc, pośród setek żebraków.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-26 19:13:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Jedi musiał działać szybko. Krwawienie się wzmagało. Rodney rozejrzał się czy w pobliżu nie ma miejsca, gdzie mógłby zdobyć apteczkę.

    LINK
  • MG

    Bolek 2009-04-26 19:16:00

    Bolek

    avek

    Rejestracja: 2007-03-18

    Ostatnia wizyta: 2022-05-04

    Skąd: Inowrocław

    Rodney znajdował się w jednej z najbiedniejszych dzielnic na Coruscant. Najbliższy szpital był oddalony o kilometry. A na dole z pewnością nie znajdzie bandaży. A co dopiero czystych. Krew nie leciała już teraz tak jak kilka chwil wcześniej. Jednakże ból był nadal ogromny, a lata lekarskiego doświadczenia Corea, nauczyły go że zakażenie jest jeszcze gorsze od byle jak opatrzonej ręki.

    LINK
  • Rodney Core

    Foleb 2009-04-26 19:32:00

    Foleb

    avek

    Rejestracja: 2007-12-13

    Ostatnia wizyta: 2022-04-09

    Skąd:

    Jedi, zatrzymał się i oparł o najbliższą ścianę budynku. Poczuł przypływ siły [Drugi Wiatr]. Wyciszył umysł. Ból stał się trochę mniej znośny. Rodney ruszył w stronę kantyny. Chciał jak najprędzej wydostać się z dolnych poziomów.

    LINK
  • Trosh Deron

    Jedi Knight Asdamk 2009-05-06 16:32:00

    Jedi Knight Asdamk

    avek

    Rejestracja: 2008-09-22

    Ostatnia wizyta: 2014-11-19

    Skąd: Tarnowskie Góry

    Aerotaksówka wylądowała nieopodal kantyny. trosh wysiadł i szybkim ruchem położył koło taryfiarza 60CR.
    -Dięki za podwózkę. - rzucił iskierował się szybkim krokiem do kantyny. Kiedy tylko taryfa zniknęła z pola widzenia, Deron przyspieszył do biegu. Chciał być jak najszybciej w kantynie, jednakże woda w co głębszych miejscach sięgała kolan, co raczej marszu nie ułatwaiało. Jednakże mechanik starał się być jak najszybszym. Cały czas kierował się w stronę kantyny, do której drogowskazy widniały na prawie każdym rogu.

    Karmazynowy Korytarz, Ulice --> Dolne Poziomy - Kantyna Gruba Minia.

    LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..