Forum

Karen Traviss kończy ze SW - dobra czy zła nowina?

Link:
ENG http://karentraviss.typepad.com/blog/2009/08/end-of-one-era-start-of-another.html
PL http://sw-extreme.com/index.php/site/articles/page/Karen_Traviss_konczy_z_Gwiezdnymi_wojnami,1,5,1064.html

No i co w związku, Panie i Panowie fani? Co sądzicie o odejściu Traviss?
Jest to - jak w temacie - dobra czy zła nowina?

O samych kulisach odejścia autorka pisze dosyć obszernie, a ja nie chciałbym się na tym skupiać. O zmianach w kanonie, które miały być przyczyną odejścia Karen, wypowiem się, jeśli poznam więcej szczegółów. Przejdźmy zatem do mojej odpowiedzi na pytanie postawione w temacie.

Otóż uważam, iż odejście Karen Traviss to fantastyczna nowina.

Kare Traviss po świetnym początku ( Hard Contact ) sprowadziła poziom większości swoich powieści do poziomu telenoweli. Relacje między bohaterami i poziom ich emocjonalnego zaangażowania był infantylny. Nie umiała porządnie wczuć się w psychikę postaci - może poza Benem S., który jednak też znowu świetnie jej nie wyszedł... Traviss byłaby zapewne niezłą autorką powieści młodzieżowych SW, ale już w "normalnym" SW się nie sprawdziła. A przecież wszyscy wiemy, że te "normalne" SW nie są wcale tak bardzo dorosłe w porównaniu z seriami młodzieżowymi... Weźcie do ręki choćby Bloodlines - psychika postaci jest na tak tragicznym poziomie, że aż się nóż w kieszeni otwiera...

Traviss wprowadzała absolutne kretynizmy fabularne, które fani - ku memu zdziwieniu - przyjmowali bez mrugnięcia okiem, jak choćby odnalezienie żony Fetta zamrożonej ponad 60 lat w karbonicie.

Traviss całkowicie rozwaliła postać Boby Fetta - z najlepszego i najtwardszego łowcy nagród przemienił się w starego, może trochę gruboskórnego, ale tak naprawdę równego dziadka.

Traviss całkowicie rozwaliła Mandalorian. Z tajemniczej grupy śmiertelnie groźnych wojowników zrobiła grupę twardych wprawdzie, ale głupich wieśniaków. Cała aura otaczają Mandalorian jako fantastycznych wojowników prysła, gdy okazało się, że są fantastycznymi wojującymi wieśniakami.

Traviss wszędzie wsadzała tych Mando. Każdy w Galaktyce nagle znał ich historię, chociaż parę słów z ich języka. Rozumiem, że fanów trza zadowalać, ale... aż do obrzydzenia? Naprawdę, uśmiać się można po pachy czytając osoby krytykujące Zahna za to, że wszędzie wrzuca swoich bohaterów, ale jednocześnie uwielbiającego Karen...

Traviss chciała napisać powieść o Bobie. Odchodzi - powieść została zdjęta. I Alleluja. Bo rozwaliłaby zapewne postać Boby do końca. Do tej chwili się zastanawiam, jak jedną z najbardziej kultowych postaci można tak sknocić? Poza tym już wyobrażam sobie tą powieść... Boba Fett ratujący wszechświat. Swego czasu SHedao napisał, że cieszy się, że to Denning dostał do napisania Invincible, bo inaczej początek spoilera to Fett zabił by Jacena i jego by wszyscy kochali koniec spoilera.

To w skrócie parę ważniejszych zarzutów pod adresem Karen Traviss. Uważam, że jej zniknięcie uczyni uniwersum lepszym miejsce. Rozumiem, że miała świetny kontakt z fanami i szeroko otwarte ucho na ich prośby - ale niestety to za mało. Dziękuje bardzo za bardzo dobry Hard Contatc i niezłe Revelation. Ale wady zdecydowanie przeważają nad plusami.

Teraz wasza kolej.

...

no może w końcu mandogeje przestaną być mandogejami i ktoś kto ma jaja się zajmie mandalorianami.

czyżbyśmy byli świadkami odejścia feministycznego postmandalorianizmu i nastania - może - nowej ery?

I hope so.

Karen Traviss

Odejście Karen Traviss jest dla mnie stratą. Traviss uważam drugą po Stoverze najlepszą autorką Star Wars. A za co? Za to że wyrwała się szeroko utartym schematom występujących w książkach gwiezdno-wojnenych, stworzyła książki niebanalne, głównie chodzi mi o True Colors i Order 66. To prawda że czasem trzeba było spojrzeć na okładkę książki i upewnić się że napewno czytam książkę Star Wars. Szkoda także że nie powstanie przewodnik militarny. A co do wszechobecnych Mandalorian, to Traviss wpisała się tylko w konwencje autorów gwiezdnowojennych.

...

W sumie to jeszcze nie wiadomo czy przewodnik militarny powstanie, czy też nie. Być może przejdzie do rąk innego autora. Z drugiej strony nie znamy żadnych szczegółów, nawet tego, czy ona to w ogóle zaczęła pisać na poważnie czy tylko się przymierzała cały czas.

With the fact that Karen Traviss has decided to end her Star Wars writing days with her second Imperial Commando novel, whether The Essential Guide to the Star Wars Military will be published or not remains unseen, although it may go to a different writer.

Ja się

podpisuję pod słowami Carno wszystkimi ręcyma - nic dodać, nic ująć.

Carno...

.... wyjątkowo się z tobą zgodzę! Właściwie nie muszę nic dodawać bo wszystko sam napisałeś. Jedyna fajna książka Traviss to Hard Contact, w którym nie było tyle przesłodzonej, telenowelowej relacji pomiędzy Mando. Cała reszta to totalna porażka literacka. Mandaloriańskiemu "spedaleniu" mówimy stanowcze nie. I w ogóle na jakiś czas mówię wszystkim Mando, stanowcze nie! Trzeba wreszcie od nich odpocząć. Na jakiś czas przynajmniej. A później, mam nadzieję, ktoś bardziej rozumny od Karen, przywróci im jaja i normalny stan. By kojarzyli się znów np. z Canderousem Ordo, a nie z milusim Kalem Skiratą.

...

Dla mnie to dobra nowina. Fakt, że wszędzie wciskała w swoich książkach mandalorian świadczy wg mnie o braku pomysłów na lepszą fabułę. Rozwalić tak historię mandalorian i Boby (chociaż jego żona i reszta rodziny nie jest dla mnie jakimś wielką wadą, nie płaczę z tego powodu) trudno było przez lata bo otaczała ich aura tajemniczości. Nie będę płakał za Traviss, cieszy mnie że odchodzi.

No cóż...

nie czytałem żadnego tomu Dziedzictwa, więc opieram swoją opinię na RepComach.
A opinia moja jest taka: stworzyła ciekawą serię książek, miała ciekawe pomysły na pokazanie życia klonów i "prywatną armię" Skiraty. Nie ukrywam, seria Komandosi Republiki mi się podoba, przy czym absolutnie najlepszą jej częścią jest Bezpośredni Kontakt. Dlaczego? Bo ta książka jest najbardziej zbliżona do gry Republic Commando, która jest moją ulubioną grą SW.
Traviss stworzyła także uciążliwą modę na Mandalorian, której najlepszym przykładem są nowi "fandalorianie" piszący fanfiki opierające się np. na miłości Jedi z klonem, wysyp stworzonych przez fanów postaci-mandalorian na DeviantArt no i Klub Kostiumowy Mandalorian Merceneries.

Co do książek, których Karen nie zdąży skrobnąć... cóż, powieści o Bobie jakoś specjalnie nie żałuję, pewnie umiejscowiłaby ją w czasach Dziedzictwa i opisała jego rodzinne przygody, co mnie średnio grzeje.
Przewodnika po militariach może się jeszcze doczekamy, więc nie jest tak źle

Re: No cóż...

Heavy Metal Mando napisał(a):
Traviss stworzyła także uciążliwą modę na Mandalorian, której najlepszym przykładem są nowi "fandalorianie" piszący fanfiki

Wieszcz Kamil Feet był najlepszy ale nam go zabrali...

Moje trzy grosze.

Właściwie wszystkie moje żale zostały przestawione już przez Carno. Mando zostali w brutalny sposób obdarci ze swej tajemniczości. BT (befor Traviss) byli dla mnie "neutralni" jeśli mówimy o sympatii co do poszczególnych nacji, państw itd., ale ogólnikowo byli ciekawi. Jednak AT (after Traviss) mój stosunek do Mando uległ drastycznej zmianie i tak jak w przypadku innych wydarzeń, traktuje elementy związane z Mando w "Braterstwie" i "Poświeceniu" jako "bajeczkę na dobranoc", która nigdy nie istniała, ale mimo to egzystuje w świecie Star Wars.

chociaż

lubię Komandosów to... kocham Cię Carno :*

ciężko powiedzieć

do Karen zawsze miałem podejście negatywne; nie oznacza to jednak że chciałem żeby skończyła pisać. Wystarczyłoby, żeby odstawili ją od głównego nurtu i pozwolili pisać swoich Komandosów.

Trzeba jej oddać jedno: znakomicie rozpropagowała swoją ulubioną frakcję - Mandalorian - kiedyś byli oni postrzegani jako jakaś śmieszna grupka działająca na uboczu, właściwie dla większości Mandalorianie = Boba Fett , teraz jest to frakcja będąca na równi z Jedi, Sithami czy Yuuzhanami. Cykl Republic Commando na pewno wywołał poruszenie w fandomie, niektórzy się zachwycili, niektórzy wręcz przeciwnie. Ja tam osobiście go nie czytałem: odpadłem po parudziesięciu stronach Hard Contact, no ale też mnie w SW najbardziej kręcą Sithowie, Moc itd, więc nic dziwnego. Rozumiem ludzi którym się te książki podobały, i trochę szkoda że już ich nie będzie - jest to miła alternatywa dla Luke`a i paczki ratujących po raz 10000 świat.

Mamy pecha do książek "o kimś", najpierw poleciała książka o Plageuiusie, teraz o Bobie - a z doświadczenia wiem że takie pozycje zazwyczaj są jednymi z najlepszych w kanonie (Bane!!!!, Maul).

Natomiast z jednym zdaniem Carno zgodzę się w 100%: Traviss całkowicie rozwaliła postać Boby Fetta - z najlepszego i najtwardszego łowcy nagród przemienił się w starego, może trochę gruboskórnego, ale tak naprawdę równego dziadka.

Karen miała swoją wizję Boby, bardzo swoją i odmienną od tego co było prezentowane gdzie indziej (tzn i tak jedyny zajebisty Boba był w filmach oraz w trylogii łowców nagród), ale to co zrobiła w Dziedzictwie zakrawa o pomstę do nieba, to było wykastrowanie największego macho galaktyki. Nigdy nie powinna dostać w swoje łapki trzech tomów Dziedzictwa - no ale i tak chwała Bogu że nie trafił się jej ani tom pierwszy, ani ostatni, dlatego Mandalorianie nie mieli znaczącego (i jednocześnie na 100% naciąganego) wkładu ani w początek ani w koniec wojny. Mandalorian nie powinno być w dziedzictwie, od początku do końća byli poboczni i poza fanami nikogo za bardzo nie obchodzili, bo wiadomo było że to co ważne, rozegra się między Jacenem a Jedi. Ja rozumiem wciskanie swoich bohaterów na chama do każdej swojej powieści, jeśli sam kiedykolwiek coś jeszcze napiszę to na 100% pojawi się tam Kurt Xavis, ale nie powinno to wyglądać tak że Mandalorianie są w książce, bo tak.

Podsumowując! Republic Commando - tak. Jak ktoś lubi, to niech się jara, jak nie to może to lekko opuścić i nic się nie stanie. Dziedzictwo i główny nurt wydarzeń - nie.

Czy to dobrze że Karen odeszła? Bo ja wiem. Lepiej że ona, niżby to miał być Allston, Denning czy Karpyshyn.

Moge na ten temat powiedzieć...

Moge na ten temat powiedzieć tylko tyle:
http://www.youtube.com/watch?v=YtbaenuMWjI#t=04m51s

Ja

tam się cieszę, od pewnego momentu mówiłem, że Karen powinna pójść na emeryturę w SW bo się już niestety wypaliła. A zrobiła to w prosty sposób pisząc i pisząc kolejne historie. Pierwsze dwie książki o komandosach bardzo mi się podobały, bo były nowatorskie. Jedna stricte wojskowa - skoro opisywała poligon na którym brała udział w ćwiczeniach - to jest dla mnie coś niesamowitego. Druga ze względu na kulturę mandalorian - czegoś takiego w SW nie było, nie na takim poziomie. Potem niestety Karen, którą można było wcześniej określać mianem Bonda w spódnicy, zamieniła się w takiego nerda, który ślęczał nad książkami. Efekt - pięć książek wydanych w 2008. Takimi wynikami mogą się zazwyczaj pochwalić autorzy, którzy wyjmują coś z szuflady. W innym wypadku łatwo o wypalenie, bądź schemat i w moim mniemaniu ona odnalazła w SW taki środek. Mandalorian. Stworzyła ich, stała się guru w ich sprawach. Pewnie dlatego, najbardziej podobała mi się z jej ostatnich powieści "The Clone Wars", gdyż ona była tam tylko tym, który to spisał, a mocno jej redakcyjnie i fabularnie pilnowano. Ona zaś coraz bardziej zapadała się w świecie Mando i swoich fanach. Ja się dziwię, że w Lucas Books nikt wcześniej tego nie ukrócił . Ale cóż, jak jej włożono coś do Mando, co jej nie pasowało do jej wizji to powiedziała dziękuję. Może to i lepiej.
Szkoda tylko tego przewodnika po broni, pewnie powstanie, ale dużo później i nie wiem, czy faktycznie znajdą autora, którego to będzie kręcić. A książka o Bobie - cóż Sue pisała, że pewnie będzie, bo Boba jest jedną z głównych postaci, acz niekoniecznie (a raczej na pewno) nie będzie to książka wg pomysłu Karen. I bardzo dobrze .

Jupi!

Otwieram szampana!

Jak narazie

została ogłoszona poprawiona lista książek na lata 2009-2011. Jak widać w przyszłym roku są trzy książki, o których na razie nic nie wiadomo.

2009
Troy Denning: Fate of the Jedi #3: Abyss (18 sierpnia 2009)
Joe Schreiber: Death Troopers (13 października 2009)
Karen Traviss: Imperial Commando I. 501st (27 października 2009)
Drew Karpyshyn: Darth Bane III: Dynasty of Evil (8 grudnia 2009)

2010
Paul Kemp: Crosscurrent (Jaden Korr) (26 stycznia 2010)
Aaron Allston: Fate of the Jedi #4: Backlash (9 lutego 2010)
Karen Miller: Clone Wars #4: Stealth I. Gambit (marzec 2010)
Karen Miller: Clone Wars #5: Stealth II. Siege (25 maja 2010)
Christie Golden: Fate of the Jedi #5: Allies (czerwiec 2010)
(nieznany autor, nieznana książka) (lipiec 2010)
???(nieznany autor, nieznana książka) (wrzesień 2010)
Joe Schreiber: (tytuł nieznany) (5 października 2010)
Karen Traviss: Imperial Commando II (listopad 2010)
Troy Denning: Fate of the Jedi #6: Vortex (grudzień 2010)

2011
Alex Irvine: (Nomi Sunrider) (luty 2011)
Aaron Allston: Fate of the Jedi #7: Conviction (kwiecień 2011)
Michael Reaves, Maya Bohnhoff: (Holostar) (czerwiec 2011)
Christie Golden: Fate of the Jedi #8 (sierpień 2011)
Timothy Zahn: Choices (wrzesień 2011)
Jeff Grubb: (tytuł nieznany) (październik 2011)
(nieznany autor, nieznana książka) (listopad 2011)
Troy Denning: Fate of the Jedi #9 (grudzień 2011)

dodatkowo

skasowali "Blood Oath" razem z książką o Fetcie.

wat

jak to skasowali Blood Oath?? Czemu?

nie wiem,

Sue w odpowiedzi na pytania napisała tylko:

Blood Oath and Boba Fett.

No, it`s not good news. Both are cancelled.

The books are put back in the bin: Untitled, Unassigned, Publication date: Unknown.



źródło http://forums.starwars.com/thread.jspa?threadID=222689&start=09480

;(

no nie moge... jak jeszcze skasują Bana, to rzucam SW ... co za żenuła

:D

Serio? Najpierw przeniesli termin, pozniej wywalili ksiazke, pozniej przywrocili, a teraz znowu out? O_o

>>>>>

Trochę szkoda.

choices

Widzę, że szybko Timothy dał tytuł swojej nowej książki o szturmiakach.

O...

... przynajmniej podali tytuł siódmego FotJa...

Nie wiem czy jest to powód do radość.

Widzę że wszyscy zapominają o tym czemu Karen Traviss odchodzi.
TCW rozwala kanon a wy się cieszycie???
Tak jak napisała Karen na swoim blog, powodem jej odejścia są różnice pomiędzy tym co ma pojawić się w drugim sezonie serialu a wątkami które ona rozwija w swoich książkach.
Ta wiadomość mnie nie cieszy bo skoro wykopali Traviss to taki sam los z powodu TCW może spotkać innych autorów.


:(

Noi dupa lubiałem książki travissa

>>>>>

Wiadomość o odejściu Karen Traviss mnie ucieszyła.P
rzynajmniej nie będzie już telenoweli w wydaniu Mandalorian.Choć trzeba oddać sprawiedliwość, dwie pierwsze książki z serii komandosi republiki trzymały poziom, natomiast udział Mando w Dziedzictwie Mocy niezbyt mi się spodobał ponieważ wątek został dodany na siłę i był niezbyt powiązany z innymi wątkami serii.

.

Dobra wiadomość. Niech ona wreszcie odwali się od Mandalorian i Fettów. A o Bobie najlepiej napisał Jeter

Karen

Osobiście bardzo podobały mi się książki Traviss, szczególnie z "Dziedzictwa Mocy" . Oburzające jest to że mamy pierwszy negatywny wpływ TCW na kanon, skąd możemy wiedziec że więcej autorów skończy z SW gdyż "kreskówka" z kwadratowymi mordami będzie pokazywała coś innego od tego co było przed?
Nic, po prostu powiem że TCW rujnuje kanon i tyle...

Re: Karen

Shevu napisał(a):
Nic, po prostu powiem że TCW rujnuje kanon i tyle...
________

Najciekawsze jest to, że jeszcze nie widzieliśmy ani jednego odcinka drugiego sezonu a już wszyscy jadą po TCW niemiłosiernie... Poprzednia kreskówka przybliżająca nam Wojny Klonów też nie jest w stu procentach zgodna z kanonem. Cóż poradzę, że Traviss po prostu "przyjęła" mandalorian na własność i zawiesiła focha na SW i w ogóle na wszystko bo ktoś tknął ich ukochanych wojowników.

Wiele już było przypadków, gdy jakiś pisarz "rujnował" jakieś postacie stworzone przez inne postacie. Ja z opinią o tej całej sytuacji "Traviss vs. TCW" wypowiem się po obejrzeniu felernego drugiego sezonu, jeśli oczywiście będę miał ochotę się wypowiedzieć

...

Twierdzę że ten przypadek może byc zapowiedzą tego co będzie w przyszłości. W pierwszym sezonie jak zauważyłeś też są niezgodności, ale jak widac drugi sezon prawdopodobnie je poszerzy skutkując wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami.
A co do samej Traviss to jednak skoro dali jej "kreowac" Mandalorian to nie powinni zmieniac tego co już było

może i

Może i Karen momentami przesadzała z gloryfikacją Mandalorian, nie wszystkim się to podobało. Ale czy przez to można od tak zniszczyć owoce jej wieloletniej pracy? Bo potrzebna była fabuła kilku odcinków bajki dla dzieci? Czy tak można? Jak dla mnie jest to chamstwo. Może i wyniknie to z tego, że skończy się Mando bum, ale czy możemy oczekiwać, że zaktualizowana historia Mando będzie lepsza? No cóż, sądząc po pierwszym sezonie, nie. Zostało nam się tylko mieć nadzieję, by przez tę denną bajkę nie odeszli inni pisarze.

....

Szkoda, naprawdę szkoda jej książki może nie były świetne, ale trzymały całkiem dobry poziom. Aczkolwiek myślę że ta decyzja o odejściu jest mocno przesadzona, nie przejmował bym się aż tak bardzo ty całym TCW.
W jej twórczości nie podobało mi się strasznie, rozwalenie postaci Boby Fetta. I w sumie dobrze że nie wydadzą tej książki o Bobie.

Ja wiem...

... Ze może nożna mieć do niej zastrzeżenia, ale są dwie rzeczy przez które odejście Traviss jest strata:

po 1 - TCW rozwala nam ku*** kanon !!!!

a po 2 - Martwi mnie to, że prawdopodobnie nikt nie zajmie się już Mandalorianami (a choc Traviss zabrała się do tego od dupy strony, to przynajmniej się zabrała i sprawiła że Mando coś jednak znaczą.)

OK

OK Karen Traviss być może spier Mandalorian zrobiła z nich wieśniaków, być może schrzaniła Bobe, jednak ja osobiście cenię ją za realizm i nowatorski styl. Odeszła od szeroko wyjorzystywanych schematów i skupiła się na relacjach międzyludzkich w swój "babski sposób".

.........

To co Karen zrobiła z Mandalorianami nie jest takie jeszcze złe, spier.. .. to ich dopiero w drugim sezonie TCW .

Re: .........

Lord Jabba napisał(a):
To co Karen zrobiła z Mandalorianami nie jest takie jeszcze złe, spier.. .. to ich dopiero w drugim sezonie TCW .
________

Oglądałeś już drugi sezon TCW? Ale masz szczęście, my musimy czekać cierpliwie do września lub października.. :]

........

Pierwszy sezon TCW zrobił już i tak niezły burdel w kanonie , po drugim nie spodziewam się niczego dobreg.

Poza tym...

... Karen jako jedna z nielicznych stworzyła serie która nie wykorzystuje żadnych "wielkich" bohaterów, tylko losy "szarych żołnierzy" - dlatego więc lubię "x-wingi" i "republic commando"

Re: Poza tym...

Payback napisał(a):
dlatego więc lubię "x-wingi"
________
Wedge Antilles rzeczywiście był szarym żołnierzem xD

Dla

mnie jest to bardzo dobra wiadomość. Z początku Karen bardzo lubiłem, wniosła bowiem do SW powiew świeżości - jej książki były inne niż cała reszta wydawanych pozycji - a to się chwali. Niestety dosyć szybko popadła na chorobę zwaną wtórnością - na którą zapadło już tak wielu autorów SW. Każda kolejna książka Traviss była coraz mniej odkrywcza, z każdą kolejną pozycją powielała te same schematy, pisała dokładnie o tym samym. Aż w końcu - przynajmniej dla mnie - zaczęło stawać się to nudne. O ile pierwszy i drugi tom Republic Commando mi się bardzo podobał, o tyle przez trzeci brnę od roku i przebrnąć nie mogę.

Problemem była jednak wg mnie nie jej czołowa pozycja - RC - ale cała reszta. Traviss na siłę chciała swoją wizję SW rozpropagować w rejonach kanonu,których do tej pory nie dotykała. Dostała ku temu możliwość przy współpracy nad Dziedzictwem Mocy i efektem mamy to, że - pomijając ostatni tom - przez całą serię jako jedyna ciągnie wątek Mandalorian. Jasne, może jej się ten wątek nawet bardzo podobać ale z pkt widzenia serii taki zabieg jest karygodny bo sprawia, że jako czytelnik miałem wrażenie, że będąc współtwórcą serii Karen tak na prawdę jako jedyna jak najwięcej z niej chciała dla siebie wydrzeć. Jeśli do tego doliczyć to co zrobiła z "A Practical Man", dzięki któremu wsadziła swoją ulubioną postać w kolejne miejsce, w którym nie pasowała to zaczynam mieć wrażenie, że sobie Karen robiła "prywatną piaskownicę" z kanonu.

Nie odbieram jej zasług jeśli chodzi o rozwinięcie Mandalorian, jak również nie uważam, żeby była złą autorką - bo pisać umie dobrze. Problem w tym, że sama stała się zbyt dużą fanką, fanką własnej twórczości i Mandalorian. I jako fanka próbowała zbyt mocno wypromować to co jej się najbardziej podobało - powielając motywy, wykorzystując te same postacie. Pisała tak samo jak Zahn - piszący prawie wszystkie książki związane z jednym tematem - tylko, że śmiem twierdzić, ze skończyła się dużo szybciej niż Zahn.

Chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć ją w świecie SW. Ale dopiero za parę lat, jak już odpocznie od tego, nabierze nowych pomysłów i może wróci z powiewem świeżości jaki wniosła wraz ze swoja pierwsza książką. Bo jeśli miała by pisać dalej tak jak teraz, to przynajmniej dla mnie czytanie jej ksiażek stałoby się mocno męczące.

Nie wiem...

Niektóre jej książki np. bezpośredni kontakt czy braterstwo krwi były świetne i wnosiły świeżość. Ale ostatnio wolałem czytać po raz trzeci Bane`a niż dokończyć prawdziwe barwy więc mam co do traviss mieszane uczucia

Cenię dorobek

tej pisarki bo wnosił on sporo nowego do uniwersum. I o ile sporo mógłbym zarzucić stylowi Pani Traviss to jej książki stanowiły świetną odmianę dla klasycznych powieści rodem ze space opery czy "wielkiej przygody".

:D

Specjalnie za Traviss tesknic nie bede. Przejadlem sie jej tworczoscia przy okazji Revelations, dobrze ze jestem na tyle fanatykiem czasow post ROTJ, ze nie zniechecilem sie do LotFu. W LotF tez natworzyla kuriozalne sytuacje. Za bardzo wkrecila sie w kreowanie swiata Star Wars. Wg mnie poczula sie gwiazda i teraz kiedy cos przeczy jej wizji nie wytrzymuje i odchodzi. Mnie to nie boli.

Co by nie mowic to Karen ma najwiekszy dorobek ksiazkowy... poza Jude Watson! : - D

Kto tam wie

jak wyglądały zakulisowe rozdania - serial jest arcy-popularny więc w pewnym sensie "rozdaje karty" na stole. Z drugiej strony nie ma też żadnych konkretów odnośnie zmian wobec Mandalorian w zapowiedznianym przewodniku a uniwersum zawsze było mocno elastyczne i podatne na zmiany Powód rezygnacji Karen Traviss na chwilę obecną wydaje mi się błachy, faktycznie albo wzięła to zbyt do siebie [bo królewna może być jedna ! XD] albo jej pomysły na uniwersum zbytnio odbiegają od polityki wydawniczej.

Karen...

Pewnie częściowo powtórzę większość wypowiedzi powyżej, ale nie będę w nich tak entuzjastyczny. Rzeczywiście pani Traviss weszła mocno w świat książek SW. Pierwsze dwie pozycje z serii Komandosi Republiki były znakomite (mówiąc prawdę mi bardziej podobała się nawet ta druga, niż pierwsza), ale jednak z każdą kolejną było gorzej. True Colors ledwie przeczytałem, a Order 66 nadal czeka na łaskawość z mojej strony, abym do niego wrócił. Zgodzę się z Payback`iem, że jej książki nie bazowały na jakichś sztandarowych postaciach, tylko tworzyły własnych bohaterów. I to było piękne, ale tylko z początku. Bo ileż można tłuc ten sam motyw zbawiających wszechświat kilku szturmowców.
Jednak nie można zapominać o jej niebywałym wkładzie w tworzenie serii Legacy. Jej książki (2,5 i 8 z kolei w serii) nie były może jakoś specjalnie porywające, jednak to właśnie Karen T. zawdzięczamy początek spoilera śmierć Mary Jade Skywalker; wprowadzenie Daali, które daje wyjście do kolejnej serii Fate of the Jedi koniec spoilera. Bez niej może nie byłby ten wszechświat równie pełny.
Wszyscy zarzucają jej przesadne ładowanie Mandalorian wszędzie, gdzie się dało. I chyba macie rację. Aż niedobrze się robiło momentami od nadmiaru.
Nie będę tu komentował zmiany wizerunku Boby Fett`a, bo nie był on nigdy moim ulubionym charakterem, do którego przywiązywałbym jakąś szczególną uwagę... Sorry.
A to, że nie miała pomysłów na nowe książki, to też wina wydawców, bo pracowała jak maszyna, pisząc tyle książek w tak krótkim czasie.

Na koniec powiem jedno --> uważam, że takie potępianie w czambuł Karen Traviss jest ciut przesadzoną reakcją. Na pewno zapisała się ona wielkimi literami w historii SW i nikt jej tego nie odbierze. Na pewno wprowadziła jakiś powiew świeżości i pisania z innego punktu widzenia, za co chwała jej. Pomimo wad (wszędzie Mando) jej powieści są na pewno ważnym elementem tworzącym obraz Galaktyki SW.

:(

Szkoda, że autorka książek przegrywa z jakimiś animowankami. Mam nadzieję, że nie będzie to precedens i nie zacznie się pisanie historii SW na nowo. Np siądzie taki jeden z drugim i zrobią bajkę która będzie przedstawiać zupełnie inaczej losy Thrawn-a, oj a tego bym nie chciał

śmieszne to

Odejście Traviss od SW to jest...strasznie dziwna wiadomość. Ani dobra, bo Traviss dosyć fajnie opowiadała o przygodach drużyny Skiraty, ani zła bo ileż w końcu można czytać tych jej telenoweli. Wiadomość jest dziwna, bo dotąd chyba nikt nie odważył się narzekać tak otwarcie na nadmiar w kanonie SW i protestować na wtrącanie się Georga Lucasa do pracy twórczej innych. Przy czym ja bym nie powiedział, że Traviss została pokonana przez jakąś tam bajkę, moim zdaniem ona sama się wycofała strzelając focha w celu zarobkowym - tu cytat z jej bloga – "I had an increasing amount of non-SW work to get on with that was more important to my business".
Jak kocha to wróci, jak nie kocha, to nie warto, żeby znów miała coś pisać.

Ciekawe tylko co tak naprawdę myślą o tym Rostoni, Shapiro i Leeland Chee?

Hmm

W sumie to ta informacja niespecjalnie mną wstrząsnęła. Książek SW autorstwa Traviss nie czytałem i czytać nie będę, bo ta tematyka mnie specjalnie nie interesuje. Wyjątek to jej powieści z serii Dziedzictwa, gdzie wątek Mandalorian i Boby był nie dość że wyeksponowany, to jeszcze całkowicie zbędny z punktu widzenia głównego wątku. Skoro Karen chciała opisywać dzieje Fetta w wieku podeszłym to powinni jej dać oddzielną serię, a nie wpychać łowcę nagród bez sensu do cyklu, który traktuje o czymś zupełnie innym.

Co do motywu "obrażonej primadonny" (jeśli to prawda) to pozycja Traviss nie jest na tyle mocna by mogła coś tym zdziałać, gdyż mam wrażenie, że cały przemysł związany z TCW już dawno wygenerował więcej zysków niż wszystkie jej książki razem wzięte. Słowem - nikt po niej nie będzie płakał tylko wynajmą nowego rzemieślnika albo dołożą roboty innym i koniec.

ekhem.

Byłem zaskoczony tą wiadomością do momentu doczytania się powodu z którego odeszła. Szczerze mówiąc wcale jej się nie dziwię. Wielka strata to to nie jest aczkolwiek Bezpośredni Kontakt czy Braterstwo Krwi czytało się dosyć miło (szczególnie to pierwsze).

Ale wrócę do tego `dlaczego się jej nie dziwię`... a to dlatego że wzięła się za swoich mandalorian i całą swoją pracę z SW poświęciła Mando a tu ktoś nagle stwierdził że to co ona napisała nie jest ważne i że dzieciom spodobają się kolejne Jango Fetty...

Tylko nasuwa mi się jedno pytanie:
Wolimy obejrzeć bajeczkę która z góry jest skazana na klęskę (wnioskując po pierwszym sezonie) czy wolimy przeczytać stosunkowo dobre książki Traviss...

Nie sądzę że znajdzie się ktoś to pociągnie mandalorian razem z Fettem w inną stronę i pokaże ich inaczej niż Traviss...
...o ile to da się zrobić...

Średnia wiadomość

Ta sytuacja ma swoje plusy: z jednej strony nie będzie już książek, w których gloryfikuje się Mandalorian. Tutaj mam na myśli Komandosi Republiki: Potrójne Zero, gdzie kultura Mando została świetnie rozwinięta, jednak z drugiej strony strasznie subiektywnie to było pokazywane(m.in. sprawa między Skiratą a Etain z ostatnich rozdziałów). Nie była jednak wyjątkiem w SW, pojawiały się i inne przesadne gloryfikacje, np. Jedi w komiksach Dark Empire.
Z drugiej strony przeczytałem tylko 2 książki Traviss: świetny Bezpośredni Kontakt i słabe Potrójne Zero, więc domyślam się że mam dość ograniczony obraz na twórczość Traviss w przeciwieństwie do wielu wypowiadających się w tym temacie.

Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę powód, dla którego Traviss odeszła: coś nie gra w drugim sezonie TCW. I ja bym się tego obawiał.

Poza tym, mógłbym za Shedem powtórzyć, że lepiej żeby to ona odeszła niż inni autorzy, z tym że ja Denninga, Karpyshyna i Allstona wymieniłbym na Stovera i Luceno.

hmm

Wyszło mi masło maślane: 2 razy "z drugiej strony" XD

...

Karen zniszczyła moją ulubioną postać w uniwersum, idealnie przedstawioną w OŁN oraz trylogii Jetera, więc ciesze się, że kończy z SW.

Mandalorianie pacyfistami...

Z dzisiejszego wpisu na blogu Karen Traviss:

"I was told that the Mandalorians were being revamped as long-standing pacifists who`d given up fighting centuries ago and that Mandalore was now a post-apocalyptic wasteland devastated by war."

Mandalorianie pacyfistami. Mandalorianie. Pacyfistami.
Jestem pełen podziwu dla twórców TCW. Przebili wszystkich.

....

Hm, może to trochę ssie, ale druga część mnie raduje. Mandalore jako post-apokaliptyczne pustkowie - bardziej pasuje do społeczeństwa, które przez tysiąclecia walczy z byle kim niż osady rolnicze.

Jupi

Z wielomiesięcznym opóźnieniem, ale z jaką przyjemnością przeczytałem temat Carno pod którym podpisuję się rękoma i nogami. Twórczość Traviss w świecie SW, to dla mnie jedna z największych pomyłek w historii, a przeczytałem niemal wszystko co wyszło w ramach tegoż uniwersum. Zupełnie pomyliły się jej historyjki i kompletnie nie skumała konwencji. Wiem, że ma wielu zwolenników pośród młodszych fanów SW. Target dobry, ale jej książeczki, to młodzieżówka niższych lotów (bez urazy droga młodzieży), która zrobiła wiele złego SW. Lucas zrobił z Fetta klona, co było pierwszą katastrofą, ale Traviss go zarżnęła w sposób godny wspominanych przez Cando oper mydlanych. Fani tej Pani za kilka lat dorosną i może zaczną doceniać pojechane komiksy o Fecie, tajemniczym łowcy, który miał jaja i zapomną o ckliwych historyjkach o odpowiedzialnym dziadku.

Inna broszka, to działalność Lucasa w ramach serialu TCW. Nie jestem mando-fettyszystą i origin owych najemników jest mi średnio znany (czy to aby nie Traviss tworzyła go?). Jeśli Lucas go zmienia, to akurat nic złego, postapokalipsie zawsze na topie.

:D

Na dodatek dzisiaj Karen zrezygnowała z napisania Imperial Commando 2, tak więc już ją mamy z głowy <3.

I bardzo dobrze.

Jedyną ksiązką Traviss, którą udało mi sie przemęczyć były Prawdziwe Barwy, na więcej ochoty nie miałem.

Szkoda

z tą książką ale przynajmniej amber wyda wcześniej dziedzictwo albo jakąś inną

kiepsko

szkoda, że nie napisze drugiej części Imperial Commando :/
i szkoda że odchodzi.

co?

Gdzie wyczytałeś, że nie będzie drugich imperialnych komandosów nie wiem, czy już mam zacząć świętować, czy tylko robisz fałszywą nadzieję . Póki co walczę z jedynką.

Na TFN

jest info, którego źródłem jest oficjalny blog Karen.

...

Skończ jedynkę i zacznij świętować

jeszcze nie

Sue Rostoni na razie pisała, że o tym, że nie ma komandosów 2 dowiedziała się z bloga Karen - więc chyba jazda się zaczyna .

Re: co?

Lord Sidious napisał(a):
nie wiem, czy już mam zacząć świętować, czy tylko robisz fałszywą nadzieję . Póki co walczę z jedynką.
________
Hmmm, czyli, że są kiepscy? a szkoda...

tak... średnio

Z jednej strony dobrze, że odeszła, bo pisała raczej marnie (oprócz niezłego Braterstwa Krwii) i właściwie całe to Republic/Imperial Commando nic nie wnosi do głównego nurtu kanonu. Poza tym trochę wkurzało mnie to jej wdupianie wszędzie na siłę Mando. W dodatku pisała o nich zdecydowanie głupio. No bo właściwie zrobiła z elitarnej kasty wojowników, nie bojących się niczego zwykłych wieśniakow. Nawet Hiperzajebisego Bobę udało jej się udupić. Właściwie jedyne co mi się podobało w jej książkach to opisy walk. Reszta to nuda. Dodam jeszcze, że Bezpośredni kontakt to jedyna książka SW do której musiałem podchodzić kilka razy, żeby ją skończyć, a Potrójnego zera prawie nie zacząłem.

Z drugiej jednak strony, trchę szkoda, że odchodzi. Zawsze to jeden autor (w tym wypadku jedna autorka) SW mniej. Poza tym wszyscy fani Mando są dość zawiedzeni. IMO Karen mogłaby zostać, ale jako autorka książek drugo- i trzecio- rzędnych, jak właśnie Komandosi. Nic by nie psuła i nie wciskała Mando, a jej fani byliby szczęśliwi. Ale i tak, duużo lepiej, że odeszła ona, a nie np. Stover, czy Karpyshyn.

Pytanie o przyszłe książki Traviss?

Mam takie małe pytanie. Zanim Traviss gdzieś w okolicach wakacji ogłosiła, że Imperial Commando 2 będzie jej ostatnią książką SW ze względu na zamieszanie w kanonie, które podobno wprowadzić ma serial TCW, to jakie książki miała jeszcze napisać? Miało być więcej powieści Imperial Commando niż dwie? Wiem o książce dotyczącej Boby, którą odwołano.

Jeszcze

miał być przewodnik po wojskowości czy tam militariach (nie pamiętam dokładnie).

...

A Imperial Commando od trójki włącznie do góry też były w planach?

Re: Pytanie o przyszłe książki Traviss?

promil napisał(a):
ze względu na zamieszanie w kanonie, które podobno wprowadzić ma serial TCW.
________
JAKIE ? :-O kur... :-/

Mi się jedno nie podoba

w całej tej sprawie. A mianowicie to jak załatwia to pani Traviss. Z mojego punktu widzenia, wygląda to na nieeleganckie strzelanie focha co jakiś czas. Nie znam aż tak dobrze tej sprawy, nie wiem jak wyglądają tak naprawdę te ich stosunki wewnątrz firmy, ale po raz kolejny Rostoni tłumaczy się, że dowiaduje się o czymś z drugiej ręki. Takie sprawy chyba jednak powinno się załatwiać inaczej.
No chyba, że Rostoni kłamie

Nie, nie kłamie

Szczerze mówiąc raczej winiłbym tu Shelly Shapiro. LFL pilnuje licencji, zgodności z uniwersum, kontrakty książkowe z autorami podpisuje Del Rey. W efekcie istnieje możliwość, że Karen poinformowała Shelly i zamknęła sprawę a potem zrobiła wpis na blogu. Moim zdaniem Traviss ma inne kontrakty - np. książki z serii Gears of War - a SW z nowymi ograniczeniami, gdy musiała się dopasować do innej wersji, a nie mieć moc sprawczą zaczęły ją męczyć. Inną sprawą jest to, że skoro kontaktują się (Karen & Shelly) także z Sue wypadałoby do niej też napisać, zwłaszcza, że to Rostoni zatwierdza informacje, które są przekazywane fanom.

No właśnie,

wypadałoby. A tak to wygląda strasznie nieprofesjonalnie.

Imperial Commando może wrócić

jest to poważnie rozważane. Sue Rostoni mówi:

"Imperial Commando -- we`re seriously considering continuing the series with a new author. Details to come as they happen...."

A w koncu

Traviss napisze Imperial Commando II?

nie,

zostało skasowane.

Szkoda ...

Szczerze mówiąc to szkoda, że Karen odeszła właśnie teraz. Komandosi Imperium (przy okazji Komandosi Republiki) są teraz serią nie dokończoną, a to naprawde dobija. Chciałem wiedzieć jak skończyli komandosi z dawnej Drużyny Omega .

...

Odeszła jakiś czas temu, a nie właśnie teraz ;D Ja bym najbardziej ze wszystkich komandosów to chciałbym wiedzieć co z Sevem.

A kto by nie chciał?

... niestety jakaś (nie pamiętam jaka) szycha zabroniła opowiadania jego dalszych losów

Re: A kto by nie chciał?

smajlush napisał(a):
... niestety jakaś (nie pamiętam jaka) szycha zabroniła opowiadania jego dalszych losów
________
???

...

Tak jak myślałem, ale nie chciałem przypadkiem napisać głupoty. Chodzi o LucasArts - tu:

http://starwars.wikia.com/wiki/RC-1207#Behind_the_scenes

masz mniej więcej wszystko wyjaśnione.

.

Cóż ... literatura oparta na licencji ...-_-

.

A kto powiedział że seria się skończyła ? Tzn seria jak seria, ale ich przygody mogą trwać ...

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.