Forum

Legacy #47: The Fate of Dac

Kolejna pojedyńcza historia z cylku Legacy.

Sithowie zatruli wody oceanów na planecie Dac starając się zgładzić każdą żywa istotę, jednak admirał Gar Stazi nie jest gotowy poświęcić mieszkańców Mon Calamari bez próby ewakuacji.
Czas jest przeciwko niemu, a pomoc ze strony nowych imperialnych sojuszników zadecyduje, czy ten ratunek zakończy się sukcesem … czy okaże się samobójstwem!
W komiksie powróci dodatkowo Eskadra Łotrów.
Scenariusz John Ostrander, rysunki Jan Duursema, kolory Brand Anderson, tusz Dan Parsons, okładka Sean Cooke.
Premiera: kwiecień 2010.

http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars_Legacy_47:_The_Fate_of_Dac

btw

W opisie tego numeru wkradł się malutki, aczkolwiek oczywisty spojler. Wiemy już jak skończą się początek spoilera rozmowy na Adumarze koniec spoilera. Mniejsza z tym, mam nadzieję, że ten komiks nie będzie kolejnym zapychaczem, tylko będzie kontynuował wątek z Monsters. Mam już dosyć zapychaczy, chcę by w końcu ruszyło coś naprzód.

.....

Popieram , nie chcę się nudzić przy tym komiksie i czytać go na siłę , ale mam nadzieję , że będzie cool

Legacy #47 - preview

Nie jest dobrze być Kalamarianinem w czasach komiksowego Legacy, oj nie jest dobrze.

http://www.darkhorse.com/Comics/16-338/Star-Wars-Legacy-47----The-Fate-of-Dac

e

tam. Nie podchodzi mi w ogóle ta nowa Eskadra Łotrów :/

Ale rzeź ładna.

cóż..

Właściwie już dawno tego nie przypominałem, więc może wypowiem się krótko na temat tego komiksu. Pamiętajcie. Legacy ssie. Bitwa o Dac zupełnie mnie nie przejęła, a kształty najnowocześniejszej floty z odległej galaktyki wciąż śmieszą. No i ta Duursema – ostatni kadr pokazuje wyraźnie, że ona już naprawdę przestała dobrze rysować, a zaczęła parodiować sama siebie. Ble.

:D

A ja jestem pod wrażeniem. Mon Calamari smutni prawie tak samo jako w pierwszym sezonie "Clone Wars". Ponure rządy Sithów pozostawiły po sobie tylko spustoszenie. No i dawno nie widziałem takiego karpika postaci w komiksie. 0_o to mało powiedziane.

Dosyć dobre

wrażenia mam po lekturze tego numeru - rozwiązano ostatecznie wątek guerilla na Mon Calamari - widać mają pecha odnośnie ludobójstwa wiekszego niż Wookie po dziesięciokroć zniewolonych na przełomie dziejów, na rysunkach się znam - grunt, że wiem gdzie noga a gdzie ręka, mnie interesuje fabuła - smutny, jakże typowo wojenny koniec dla pozostałych na DAC mieszkańców to rzecz rzadko spotykana w naszym uniwersum.

biedne karpiele, oj biedne

Coś twórcy Legacy niezbyt lubią Kalamarian. Oni i ich planeta jest zawsze pierwsza w kolejce po wpier... bęcki. Tym razem Krayt Wyyrlok wpada na zacny pomysł jak zakończyć tę smutną historię raz na zawsze. Najlepiej wytępić wszystkich mieszkańców, a samą planetę Dac zaorać. Niestety o planach Imperium dowiaduje się Gar Stazi i mimo, że jego nowi sojusznicy się na niego wypięli postanawia uratować choć część Kalamarian. Tak doszło do bitwy. Może nie była ona niesamowita, ale jestem zadowolony. W tym odcinku kilkukrotnie mieliśmy okazję podziwiać głupotę i fanatyzm tych cieci malinowych Nowych Sithów. początek spoilera Azard zgodził się wytępić przy okazji własna rasę, bo tak kazał mu jego pan. Stryfe wskoczyłby w ogień jeśli tylko Krayt by sobie tego życzył. Jednak największym zaskoczeniem było dla mnie postępowanie Nihla. Jak można być tak głupim, by polecieć do Wyyrloka, by powiedzieć, że Krayt zniknął. A Maladi go przecież ostrzegała, że on coś kombinuje. koniec spoilera Jak to możliwe, że te ofiary losu przejęły władzę nad Galaktyką? Przecież oni są tak tępi, że wystarczyłoby, żeby Jedi trzymali kartki z napisem "My wcale nie jesteśmy Jedi", a nie doszłoby do Masakry na Ossusie. Chyba jedynym wyjaśnieniem jest Wyyrlok, który jest jedyną kompetentną osobą w Zakonie. Od czasu kiedy początek spoilera przejął stery w Imperium koniec spoilera coraz bardziej mi się podoba. Ma on dość spory potencjał. Ciekawe jak tak bystra jednostka mogła przetrwać w tym stowarzyszeniu bezmózgów. Pewnie okaże się, że jest tak naprawdę wyznawcą Zasady Dwóch i wykorzystał Krayta do własnych celów.

...

Przecież Nihil nie poleciał do Wyyrloka tylko skontaktował się z nim wciąż był na Korriban

odpowiedź

Wiem, wiem. Źle się wyraziłem. Mi chodziło o to, że wiedział o niecnych planach Wyyrloka, ale mimo to opowiedział mu to co zobaczył. Inteligencją nie grzeszył.
PS. Używaj drzewek.

heh

A może go sprawdzał? ;>

...

Uwierz mi, są bezpieczniejsze sposoby. Mógł chociażby wyciągnąć Wyyrloka na piwo, upić go(nie piwem, tylko czystą gungańską) i wyciągnąć z niego prawdę.

maybe

Tylko na co liczył? Że Wyyrlok wyśpiewa mu wszystko? "Musiałem się pozbyć zwłok, bo zaczęły śmierdzieć, ale nie martw się wstawię jakieś zastępcze." Nie ma szans, by tak poznał prawdę. Wyyrlok albo nawciska mu kitu albo będzie udawał, że o niczym nie wiedział. Tak czy i inaczej Nihl nie dowie się co stało się z Imperatorem. Jedyne co mu się udało to wypisać na siebie wyrok śmierci. Innymi słowy strzelił sobie w nogę. A tak na marginesie ciekawe czemu zabrali Krayta z tuby Zordona? Czyżby Wyyrlok chciał go sklonować?

hmm

Po tym zostanie tylko seria 3-zeszytowa Extremes.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.