Forum

Powrót Zahna czyli Survivor`s Quest

Szykuje się wielki powrót Zahna. Wpierw opowie nam o zakończeniu misji badania odległych galaktych w małżeńskiej eskapadzie Luke`a i Mary, a potem dowiemy się o samym projekcie.

ps. zauważyliscie, że na okładce Survival`s Quest jest ... Twardy

Ciesze się Mega

Mam nadzieje ze to bedzie Wielki Powrót. Godny jego Trylogi. Kiedy to Amber Wyda?? I czy wyda? Moze jakas petycja??

Ja tam

na razie najbardziej czekam na Insidera 68, 69 i 70, w których ma być opowiadanie Zahna tłumaczace genezę komór Spaarti w wojnie klonów. A Amber jak będzie jeszcze istniał i wydawał ksiażki, to pewnie wyda w pod koniec 2004.

powiem że

się bardzo cieszę i czekam oczywiście. Bardzo interesujący pomysł i nic dodać nic ująć, choc nie sadze, ze Zahn przebije sam siebie (swoja trylogię). A jakby wydali u nas w 2004 (na koniec) to byłoby i tak bardzo dobrze

Jeszcze lepiej

jest to, że Zahn, potem ma napisać ksiażkę o całym projekcie badania galaktyk. czyli pewnie pojawi się i Thrawn i Jorus

a to byłoby

już super ciekawe, bo przecież ten okres w EU jest najmniej wyeksploatowany i wiele tam dziur w naszej wiedzy. Jestem tylko ciekaw kiedy to sie szystko może pojawić w Polsce, bo te terminy wszystkie mnie przerażają

Hero`s Call

Ja na razie dopadłem nowego Insidera a tam jest opowiadanie 1/3 Zahna o komorach Spaarti. Zapowiada siębardzo ciekawie.

na marginesie

a czy można kupić Insidery, które już zostały kiedys wydane??? Gdzieś na necie, albo choćby z drugiej ręki??

Jak tu się nie cieszyć

Następna książka mistrza. Tylko czekać i kupować .

Nie ma się co podniecać

Po raz trzeci bedzie o Thrawnie i po raz trzeci thrawn przegra z głupimi
Jedi (co jest jedyną wadą książek Zahna - jedzie on na sławie swojej
najlepszej postaci którą ciągle uśmierca albo upokarza mimo że za
przeciwników ma terrorystów o umysłach małpojaszczurek)

Survivor`s Quest - opinia

Myślę, że kiedy to dzieło ujrzy w naszym kraju światło dzienne, to właśnie w tym wątku pojawią się recenzje. Chciałem do tej pory zaczekać ze swoją opinią, ale ponieważ ostatnio dowiedziałem się, że SQ zostanie wydane prawdopodobnie dopiero po premierze EIII (), to chromolę czekanie i piszę, bo jest o czym. (uwaga, mogą być spoilery)

Generalnie rzecz biorąc SQ zaskakuje czytelnika, na poziomie fabularnym, ale i nie tylko. Przede wszystkim Zahn zdaje się odszedł od dotychczasowej konwencji kilku równoległych wątków. W SQ mamy jeden główny motyw, z któym przeplata się kilka innych, ale relatywnie mniejszych. Może to zostać uznane jako minus, ale w gruncie rzeczy stanowi misternie i sprawnie zaplanowaną intrygę, której ukazanie wymagało, moim zdaniem, takiego, a nie innego zabiegu.
Otóż przez pierwszą połowę książki mamy do czynienia z historią detektywistyczną w realiach SW. Ale za to jaką! Jeden statek mknący przez nadprzestrzeń, a na nim pięć, a nawet sześć niezależnych grup, z których żadna nie ufa sobie nawzajem, a ponadto zaczynają dziać się dziwne rzeczy. A w środku Luke i Mara, usiłujący dojść do tego, o co właściwie chodzi. Czyta się super.
Sytuacja się zagęszcza, kiedy bohaterowie odnajdują Zewnętrzny Lot i wyruszają, by go spenetrować. Właściwie z historii detektywistycznej SQ przeradza się wtedy w znaną wszystkim konwencję przygodową... ale zaraz potem motywy z pierwszej polowy książki wracają ze zdwojoną siłą, karty zaczynają się odkrywać, napięcie rośnie... słowem: Zahn działa. Komuś mogą się te zabiegi nie podobać, ale mi bardzo przypadły do gustu.
W kwestii nawiązań Zahn zdziałał zaskakująco wiele. Przede wszystkim SQ za pomocą Zewnętrznego Lotu bardzo zgrabnie łączy EU z OT (i samą OT) z NT. Przykłady? myśliwce Delta-12 (dwuosobowe Delta-7), wspomnienia z Wojen Klonów czy Droideki... a już walka Luke`a i Mary z jedym egzemplarzem to już w ogóle miodzio.
Niemniej jednak Zahn bardzo często lubi pokazywać, jak bardzo dobrze czuje się w SW (a, co za tym idzie, gdzie ma pomysły innych autorów), tylko, że odnoszę wrażenie, że tu nieco go zastopowano. Paradoksalnie tym razem przedmiotem jego ataków nie był Anderson, lecz NEJ. Chociaż w sumie nie jest tak źle, ciągle mamy "Miecz Jade", szponostatki itd., tutaj Zahn jest bardzo zgodny z NEJami. Rozbieżności zaczynają się w kwestii opisywania społeczeństwa Chissów, gdzie Timothy najzwyczajniej w świecie olewa sobie to, co wymyślili ci od Yuuzhan. Po pierwsze rozdziela on Rękę Thrawna od Chissów; Chissowie nie przyznają się do Thrawna i ledwie tolerują Parcka, zaś RT jest stolicą tworu politycznego zwanego Imperium Ręki. Obie frakcje mają osobne siły zbrojne, różne statki, doktryny wojenne itd. Po drugie wprowadza zmiany w rodzajach klanów Chissów; na przykład klan Thrawna, czyli Miith`raw`nuruodo nie nazywał się, jak chce NEJ, Nuruodo, lecz Miith (pierwszy człon nazwy nazwą klanu). O ile jeszcze inne zmiany można jakoś załatać (zjednoczenie Imperium Ręki i Chissów moglo być przecież możliwe), o tyle tutaj Zahn wyraźnie poszedł pod prąd. Po trzecie: Chak Fel, syn Soontira Fela. W NEJ było wspomniane, że rodzeństwo Jaggeda zginęło w walce z Yuuzhanami, ale nie było wśród nich Chaka, z kolei Zahn milczy na temat jakichkolwiek innych dzieci Fela poza Chakiem. Ot, takie przemilczenie.
Mi osobiście jednak się te nieścisłości podobają, bo o ile trochę bałaganią NEJ, o tyle idealnie współgrają z moimi fan-bookami
Na co jeszcze należy zwrócić uwagę: w SQ praktycznie nie ma Imperium i nie ma Thrawna. Ten ostatni wspomniany jest w sumie tylko w kontekście animozji między Parckiem i Chissami i pod koniec, jako pewien kontekst. Z Imperium zaś dostajemy szturmowców z 501 pułku, ale na usługach Parcka. Także ci, którzy mówią, że Zahn zjada własny ogon, mogą być zaskoczeni nowymi postaciami, miejscami, frakcjami i rozwiązaniami, jakie zastosował, jednocześnie spajając filmy i EU. Co prawda jest kilka motywów, do których Zahn uwielbia wracać, a więc znów jest Karrde, Car`Das, Mara, chwilę się mówi o C`Baothcie... ale mamy też dużo nowego, z kolonią ludzi nienawidzących Jedi na czele... no i do tego należy dodać niesamowite pióro Zahna, dzięki któremu nie ma w tej książce dwóch identycznych postaci.
Podsumowując, daję tej książce 9/10 (przynajmniej angielskiej wersji, bo w polskiej wiele się może zmienić). Jedynym minusem, jaki odnotowałem (chociaż niektórzy mogą to uznać za plus), jest deheroizacja Luke`a i spółki. Moim zdaniem wypada tutaj nieco słabo, zwłaszcza w porównaniu do wyczynów Jedi z JA, Leviathan from Corbos czy nawet duologii. Jakoś wydaje mi się, że Moc tutaj nieco osłabła. Ale i tak SQ to jazda obowiązkowa i polecam każdemu, jakem Misiek.

Ciekawe...

ja poczekam na paperback i sobie kupię ( ebook w środku )

A co do Chaka no to tutaj Zahn się nie popisał, gdyż zrobił więcej bałaganu niż było potrzeba :|

nie wiem czy czytałeś

ale chyba nie... chodzimi o Heretyka II. Tam w pewnym momencie prominentni chossowie mówią nawet że oni się w pewnym sensie odcinają od Thwarna, traktują go inaczej bo opóścił swoją ojczyznę, co kłuci się generlanie z tradycją chissów, więc twoje stwierdzenie Chissowie nie przyznają się do Thrawna nie jest tak pozbawione sensu jak się moze wydawać

Riposta...

która ripostą będzie z mojej strony bardzo dziwną, gdyż opowiem się po zgoła niespodziewanej ze "stron konfliktu" - choć też nie do końca

Zostało mi do przeczytania 18 stron SQ + cały "Fool`s Bargain", więc domyślając się mniej więcej końca książki mogę pokusić się o jej krótką ocenę. Jak napisał Misiek, Zahn rzeczywiście odszedł w niej od konwencji wielowątkowej; tu mamy cały czas kryminalną akcję kręcącą się wokół Luke`a i Mary oraz związanych z nimi osób. Trzeba przyznać, że w wielu momentach Zahn zaskakuje; teoretycznie stare pomysły (Outbound Flight) ukazane są nam w nieoczekiwany sposób - bo któż mógł przypuszczać, iż na pokładzie tego statku będą rozbitkowie? (niby tytuł na to wskazuje, ale sądziłem, że słowo "Survivor" wiąże się z jakimś atakiem na "Posła Chaf" ("Chaf`s Envoy", chissański okręt wojenny - przyp. dla nieczytających ).
Także nawiązania do NT - Delty, Droideki, historia Lorany Jinzler są bardzo miłym wątkiem, dzięki któremu książka zarabia u mnie ogromnego plusa.

No a największy plus, jak już wspomniałem, to fakt, iż akcja kręci się wokół Mary . No i właściwie ze znanych wcześniej bohaterów są tylko ona i Luke - migają Karrde, Booster, Parck i Stent, ale to prawdziwe epizody.

Ogólna ocena: 9/10.

Oki; powyższy fragment poszedł też do komentarzy pod książką, a teraz, skoro mamy więcej miejsca, czas na problemy poruszone przez Miśka.
No to jedziem:

1)
Rozbieżności zaczynają się w kwestii opisywania społeczeństwa Chissów, gdzie Timothy najzwyczajniej w świecie olewa sobie to, co wymyślili ci od Yuuzhan. Po pierwsze rozdziela on Rękę Thrawna od Chissów; Chissowie nie przyznają się do Thrawna i ledwie tolerują Parcka, zaś RT jest stolicą tworu politycznego zwanego Imperium Ręki. Obie frakcje mają osobne siły zbrojne, różne statki, doktryny wojenne itd.

Tu zaskoczę chyba najbardziej, gdyż stanę murem za Timem, a nie za Seanem Williamsem i Shane`m Dicksem Otóż przygotowując się do tego posta, przejrzałem wcześniejsze (przed Heretykami) książki NEJ, w których jest mowa o Chissach, tudzież osobach z ich społeczeństwem związanych.
Otóż w "Mrocznym Przypływie II" Stackpole wyraźnie pisze o "Falandze domu Chissów, oddelegowanej do Nowej Republiki przez generała barona Soontira Fela" (strona 180) oraz o "archeoimperialnej kolonii, utworzonej przez Thrawna z jego najbardziej zagorzałych i reakcyjnych popleczników" (str. 201). Stackpole, jak widać, nie zamierza mieszać swemu (podobno) przyjacielowi i nie mówi właściwie nic o strukturach Chissów (choć fragment o kolonii wyraźnie sugeruje, że to nie jest stolica rasy Chiss, którą otrzymujemy w Heretykach).
Podobnie jest w kolejnej książce z nawiązaniami - "Mrocznej Podróży" Elaine Cunningham. Wyraźnie jest tu napisane, iż generał Fel wciąż musiał przenosić swe bazy wojskowe z obawy przed Yuuzhanami (str. 59). Na kolejnych stronach też wyraźnie podkreślona jest odrębność jego sił; choć ani razu nie pada nazwisko Parcka (może zmarł?) ani nazwa Imperium Ręki, widać, iż falanga Mitth`raw`nuruodo jest właśnie tym, co miał na myśli Zahn już w "Ręce Thrawna" i co pokazał nam w SQ. Słuszność tej tezy cechuje zdanie wypowiedziane przez Soontira Fela: "Społeczność Chissów udaje, że falanga Mitth`raw`nuruodo nie istnieje, ale chyba wszyscy wiedzą, że to nieprawda. Mimo wszystko wysyłają przecież synów i córki do akademii albo baz tej falangi."
Czyli mamy właściwie wyraźnie powiedziane, iż falanga Mitth`raw`nuruodo=Imperium Ręki. Kwestię nazewnictwa pomijamy...
Rozbieżności pojawiają się dopiero, kiedy wkraczamy w Heretyków: tam mamy już Soontira Fela jako nowego syndyka rodu Nuruodo (tudzież Mitth; prawdę mówiąc, nigdzie w SQ sam ten człon nie jest wyodrębniony, mamy tylko sugestię, że to jest nazwa rodowa - poprzez ród Chaf; teoretycznie więc w tym akurat wypadku mogło nią być być jednak Nuruodo, no ale niech Ci będzie - tu już masz mój komentarz do punktu drugiego, jakbyś nie zauważył ). Nie ma też nic wspomniane o odrębności w/w falangi, a Jag Fel wspomina Csillę jako planetę dzieciństwa. Wszystko dałoby się jednak logicznie wytłumaczyć, gdyby nie ten ostatni element: rzeczywiście, wobec prawdopodobnej śmierci Parcka (stary był) mogło nastąpić ocieplenie stosunków pomiędzy Chissami a Imperium Ręki, a w końcu, wobec coraz większego zagrożenia ze strony Yuuzhan i systematycznego osłabienia sił RT (mniej rekrutów?) - połączenie. Z uwagi na pewną uprzejmość, czy też układ zawarty między dwiema frakcjami, klan Thrawna (tak go nazwijmy, nie spierając się, który człon jest właściwą nazwą) zostaje dopuszczony (ponownie?) do grona rodów rządzących, na jego czele staje zaś były władca Imperium Ręki - Soontir Fel. Mogło tak być, oczywiście...

Chak Fel, syn Soontira Fela. W NEJ było wspomniane, że rodzeństwo Jaggeda zginęło w walce z Yuuzhanami, ale nie było wśród nich Chaka, z kolei Zahn milczy na temat jakichkolwiek innych dzieci Fela poza Chakiem. Ot, takie przemilczenie.

A tu sądziłem, iż Cię mam Bo w "Mrocznym Przypływie II", str. 202, Jag Fel mówi: Moja matka wydała na świat pięcoro dzieci. Super, myślę. Tych dwoje, co zginęli, wymienione w DJ (Davin i Cherith) + Jag + Wynnsa, daje razem 4. No to Chak jest piąty Ale nie... wchodzę na CUSWE, by to sprawdzić, a tam pisze, że jest jeszcze Cem - wspomniany gdzieś w Heretykach, w jednym zdaniu bodajże (o ile sobie dobrze przypominam).

Do czego jednak zmierzam - jak widać po moim powyższym zestawieniu, książki Stackpole`a i Cunningham zgadzają się z wizją Zahna, a dopiero panowie Williams i Dix w niej namieszali. A jednak, w HM2 jest wspomniana, bez szczegółów (poza wzmianką, że nie dotarli do stołecznych systemów Chissów) wprawdzie, "poprzednia wyprawa Luke`a i Mary wgłąb Nieznanych Regionów". Skoro ci panowie zadali sobie więc tyle trudu, by zapytać Zahna o ten mały szczególik, czemu nie wyciągnęli z niego więcej, skoro w owym czasie zaczynał już pracę nad książką i przynajmniej zarys fabuły SQ musiał mieć! No i czemu nie podążyli - zgodną z wizją Zahna - drogą wytyczoną przez Stackpole`a i Cunningham - oto jest pytanie!

Jak widać więc, w swym osądzie skłaniam się może nie tyle przeciw NEJ, co przeciw tym dwóm panom, a ku Zahnowi

Zdziwieni?

PS. I tak jak Misiek, polecam tę książkę. Naprawdę warto przeczytać

Nie zdziwieni...

...bo Zahn po prostu jakościowo przewyższa NEJ, ustępując jedynie niektórym pozyvjom CW. Ale cały czas jest najlepszy.

Co do nawiązań bądź przemilczeń... wszelkie niezgodności konsultowałem z tymi, którzy NEJ czytali, żeby się upewnić. Ale mimo wszystko trochę to namieszało; panowie od HM olali sobie Zahna, a jego przyjaciele, Stackpole i Cunningham, najwyraźniej nie... świadczy to o nich tylko jak najlepiej. Jak gdzieś wspomniałem, nigdzie nie ma nic, czego by nie dało się załatać, ale jednak Tim twardo stał przy swojej opcji. Mogła ona albo wyewoluować w stronę tego, co znacie z NEJ, albo w co innego... przemilczę, w co. Jeśli zaś panowie od NEJ namieszali, to tylko ich wina i, tak, jak ty, staję za Zahnem, opinią i piórem.
Reszta (póki co ) jest milczeniem...

Aneks do Riposty ;)

Czytając pierwszą część Dark Nesta, znalazłem ciekawe zdanie traktujące o Chissach (str 150), a jednocześnie potwierdzające (choć niejasno) moje przypuszczenia:

The number of Chiss ruling houses been reduced from nine to four for some unknown reason, and the Empire of the Hand had mysteriously vanished.

Czyżby to oznaczało, iż Imperium Ręki rzeczywiście zostało wchłonięte w obręb Imperium Chiss, co pociągnęło za sobą dalsze zmiany w strukturach państwa niebieskoskórych? Nie wiem, ale mam nadzieję, że gdzieś dalej (jeśli nie w tym tomie, to w następnych) się to wyjaśni

spoilerek

ale malutki. Tam już niewiele więcej będzie, niestety. Jedynie co później chyba jeszcze padnie zdanie mówiące, iż gdyby pojawiła się potrzeba to Imperium Ręki szybko się odrodzi.

To zdanie

padnie w 1 tomie Dark Nesta czy później?

wydawalo

mi się, że padło w pierwszym tomie, o tym chyba Fel mówił jak się nie mylę, acz nie mam jak sprawdzić .

A...

który Fel?

A ja

chyba się na polskie wydanie nie doczekam, a nie mam ochoty stówy wydawać na english version.

To poczekaj

do grudnia. Wtedy wyjdzie wydanie w paperback. Jak dobrze pójdzie to w księgaraniach językowch, kupisz to za 40 parę złotych. (pewnie najwczesniej styczeń 2005). W każdym razie dodatkowo bedzie tam "Fool`s Bargain". Ja właśnie tak to chcę rozwiązać.

ja też...

się w styczniu porozglądam po Warszawskich księgarniach językowych, bo zanim wyjdzie to polskie wydanie, to ja już na emeryturze wyląduje

ja w grudniu

zamówię sobie wraz z Dark Randevoux .

jeśli będziesz sprowadzał...

to ja się na to też piszę
ale najpierw na tego Medstara 2

O Medstarze pamiętam

ale jeszcze mnóstwo czasu (prawie miesiąc). Zobaczymy jak nam wyjdzie pierwszy deal i tyle .

Hmm...

...a ten, tego... czy mógłbym się jeszcze ewentualnie dołączyć?

W grudniu...

WOW, ale tym Bargainem mnie zasmuciłeś, bo sobie niedawno wydrukowałem i chciałem niedługo zacząć czytać

Prawda jest taka

że zazwyczaj e-booki wychodzą w paperbackach podstawowej książki. Wyjątkiem była Ylesia, ale to był błąd, więc została za darmo dana przez Sue Rostoni na oficjalnej.

No racja

ale nie wiedziałem kiedy ma wyjść paperback, a teraz zastanawiam się co zrobić z Barginem, chyba że w lutym czy marcu będzie miał wyjść Zahn w pl, byłoby super, ale nadzieja matkę głupich jak to mówią

:(

a ja jestem zawiedziony trochę tą pozycją - pewnie reckę napisze niebawem. teraz tylko na gorąco..
Prada jest taka, że wiele rzeczy przez jednych może zostać uznane za plus, przez innych za minus.
Zahn był w trudnej sytuacji - bo nie mógł za bardzo poszaleć, musiał napisać coś małego, nieskomplikowanego i napisał historję w okół Mary i Luke`a bez większej intrygi i masy wątków (jak w poprzednich tomach). Niby świeżość, ale z drugiej strony odczuwa się niedosyt. Niedosyt jest jeszcze większy, gdy zaczynamy poznawać dotychczas mistyczny projekt Wyprawy Międzygalaktycznej. Super - ale z drugiej strony Zahn sobie sam dołek kopie - wcześniej bardziej czekałem na Projekt - teraz podchodzę do niego z większą rezerwą. Odebrałem wrażenie, jakby Zahn pisał kolejny tom serialu, w którym za wszelką cenę chciał wrzucić pewne elementy, które mogą zaskoczyć widza w następnym odcinku... Zapewne inaczej będzie się to czytać, jako faktycznie ostatnią ksiażkę w Zahnowskim cyklu.
Ale to co mnie najbardziej zmierziło to jeszcze inna sprawa, a mianowicie fakt, że Zahn robi wszystko by się przypodobać fanom, by zyskać ich serca, a nie by dbać o dobro SW... O ile motyw z wrzuceniem 501 mnie się podobał, świetny ukłon w stronę fanów (warto dodać, że Lucas z ROTS zrobił to samo. spoiler W ROTS pojawi się 501 - wraz z Anakinem udadzą się do ... Świątyni koniec spoilera, acz nie wiem czy w filmie padnie nazwa 501. Tyle, ze tu Zahn posunął się jeszcze dalej uznał, że 501 nie moze być zła - z punktu widzenia rebelii - tak samo jak Thrawn i Imperium... Dlatego stara się wszystkich wybielić tworząc dziwna rzecz jaką jest Imperium Ręki. Zresztąsposób pisania o Thrawnie jest różny, w niektórych momentach pokdreśla, że był zły, w innch wręcz pisze, że w porównaniu z resztą to był normalnie super koleś... który był prawie po stronie Republiki... Prawdę mówiąc moim zdaniem nie tylko odbiera w ten sposób magię Thrawnowi, ale przyćmiewa jego geniusz... ale cóż, nie mój cyrk, nie moje małpy.
Moim zdaniem jest to najgorsza z pozycji Zahna. Nie znaczy, że jest zła - ale do LoE czy Punktu Przełomu w moim odczuciu jej bardzo daleko. Zjawa, która jest chyba najbardziej podobną książką, ze względu na prowadzenie dwójki bohaterów podobała mi się też o wiele bardziej.

Rozbitkowie z Nirauan

to tytuł nowej książki Amberu w listopadzie (15.11):

Przed laty „Zewnętrzny Klucz”, super dreadnaught z pięćdziesięcioma tysiącami ludzi na pokładzie, został zestrzelony. Teraz Luke Skywalker i Mara Jade muszą zbadać odnaleziony wrak. Nowa misja na planecie Nirauan doprowadza do zaskakującego odkrycia – na pokładzie statku są ocaleni: członkowie różnych ras, rycerze Jedi i bezlitośni Vagaari. Ale jest coś jeszcze...

368 str., cena det. 34,80 zł

IDIOTYZM!

W tej książce Nirauan pojawia się w jednym rozdziale, kiedy Mara i Luke rozmawiają z Parckiem i Stentem (baron Fel chyba też tam był, nie pamiętam...) - nawet nie schodząc na powierzchnię - to była rozmowa poprzez HoloNet, a oni byli na orbicie Nirauana! Cała późniejsza akcja rozgrywa się w na dobrą sprawę pustych przestworzach!
"Outbound Flight" ma też raczej niewiele z kluczami wspólnego... no i na Nirauan to go niestety nikt nigdy nie widział...

Cytat:
na pokładzie statku są ocaleni: członkowie różnych ras, rycerze Jedi i bezlitośni Vagaari. Ale jest coś jeszcze...

Znów g**no prawda! Mały SPOILER - owszem, wszyscy wymienieni (Chissowie, Jedi w osobach Mary i Luke`a oraz owi Vagaari) pojawiają się na pokładzie "Outbound Flight", ale to dopiero w wyniku splotu wielu wydarzeń - w momencie ich przybycia na pokładzie statku znajduje się tylko grupka LUDZI!

Także do czego zmierzam... tytuł był trudny do przetłumaczenia, ok, ale bardziej zjeba**go polskiego tytułu wymyślić się już chyba nie dało... jak napisałem wyżej, tak tytuł, jak i zaprezentowany opis fabuły nijak się mają do treści ksiązki...

Widzę że miałem rację kupując oryginał...

Tia...

...to tak, jak ze Spiskiem Xizora i Polowaniem na łowcę. Tytuł denny, tym bardziej, biorąc pod uwagę to, co napisał Ricky. Jak zareagowałem - widział każdy, kto ma mnie na liście GG

Wiesz...

różnica pomiędzy tytułem dla SQ a wzmiankowanymi przez Ciebie tytułami polega na tym, że tamtym można było spokojnie przetłumaczyć tytuły oryginalne - mielibyśmy "Niewolniczy statek" (no troszkę kontrowersyjny tytuł, akurat się zgodzę...) i "Twardy towar" - ale tytuły nadane przez Amber ogólnie się jakoś z fabułą nie kłóciły... tutaj jednak to wygląda tak, jakby ktoś sobie otworzył książkę na stronie gdzie akurat jest rozmowa z Parckiem i stwierdził "o, Nirauan. No to będą <Rozbitkowie z Nirauan>" X-[ DNO.

Outbound Flight

No jak to, przecież `flight` to właśnie `klucz` :> Jak już wspomniałem po sąsiedzku, świat nie przestaje mnie zadziwiać...

OF...

No i jeszcze jeden kamyk do ogrodka - OF to nie jest zaden superpancernik!
To szesc okretow typu Dreadnaught podczepionych do wspolnego `rdzenia` i mogacych sie od niego odlaczac. Rozumiem, ze tlumacz mogl nie widziec okladki kontynuacji SQ (choc powinien chocby po to, zeby nie okazalo sie ze streszczenia ze nowa ksiazka w czyms zaprzecza jego tlumaczeniu) gdzie jest to dokladnie narysowane, ale we _wszystkich_ dotychczasowych ksiazkach Zahna fakt ze OF skladal sie z szesciu okretow byl walkowany do _znudzenia_ (az go zapamietalem ) Czy tlumok wogole zapoznal sie z inna tworczoscia Zahna niz SQ? Czy po prostu mu sie nie chcialo bo nie placa od godziny?

a może do twego pustego mózgu

nie dotarł fakt że Zahn w SQ pomieszał masę wątków i szczegółów z poprzednich swych powieści i serii NJO?

Odezwal sie mikrus intelektu...

A moze do twojego wypelnionego zylka miedzyusza dojdzie, ze ktos woli mieszanie Zahna ktory przynajmniej potrafi zachowac spojna, wartka fabule z zaskakujacymi zwrotami akcji nieklocaca sie ze soba od g....a zwanego trylogia R (refugee, remnant, reunion) ktorego autorzy olali wszystkie poprzednie ksiazki (_wlacznie_ z tomem njo williamsa poprzedajacym ich nedzna tfurczosc) produkujac najwiekszy szajs od czasow trylogii calrissiana, czy tfuuurczosci niejakiego denninga ktory nie dosc ze nie uwazal w podstawowce na fizyce to jeszcze popelnil rozdeta Star by Star (przyklad jak nie nalezy pisac ksiazek) czy Tatooine Ghosta w ktorej olal moczem poprzednie eu i zabral sie za lopatologiczne pakowanie do ksiazki maksimum przekraczajacego ludzkie pojecie watkow z NT... litosci :-/ Thrawn biegajacy na linii frontu w panczerzu szturmowca? Dziekuje :->>>
Nie przecze, ze w NJO sa niezle ksiazki (w tym 3 moje ulubione ale te w ktorych Zahn rzekomo cos namieszal to byly glownie te popelnione przez geniuszy od D&D - dziekuje, 100x bardziej (i nie tylko ja) wole Imperium Reki prezentowane przez Zahna i 501 legion od tych zalosnych plodow jakoby Chissowie uzywali ksiazek zamiast komputerow bo tak sie autorowi spodobalo (i upchneli w malej biblioteczce dane o wszystkich planetach galaktyki? ktos tu robi z czytelnika idiote albo sam jest idiota, niestety, pewne jest to drugie.) O takim detalu jak nietrzymanie sie obrazu Remnantu z wczesniejszej ksiazki (poprzedniego njo) i wymazanie wydarzen (!!!) ktore mialy tam miejsce po to, by zademonstrowac zalosna tworczosc militarna (debilna skadninad) juz nie wspomne.

Nie, dziekuje, wole cienizne Zahna od plodow takich tytanow :->

to co wolisz

nie ma znaczenia mój plujący się przyjacielu. Znaczenie ma fakt że Zahn miał obowiązek uszanować treść poprzednich książek, a zachował się jak właściciel Star Wars którym nie jest.

od

tego jest naczelny redaktor bo zaden z pisarzy nie czytal innych ksiazek... co nie raz widac jak sie czyta ksiązki SW...... nietety lucasArt ma nas w dupie bo liczy sie kasa a nie jakosc...

Re: od

twardy napisał(a):
nietety lucasArt ma nas w dupie bo liczy sie kasa a nie jakosc...
________
Bożesztymój... to już wtedy tak było? Złamałeś mi twardy pogląd na świat sprzed mojego przybycia do Bastionu.

Re: to co wolisz

Kyp Durron napisał:
nie ma znaczenia mój plujący się przyjacielu. Znaczenie ma fakt że Zahn miał obowiązek uszanować treść poprzednich książek, a zachował się jak właściciel Star Wars którym nie jest.

Wiesz... wlasnie w tym sek ze Zahn (niezaleznie od twojego widzimisie) byl wzywany juz dwukrotnie do posprzatania smieci po poprzednich autorach i ich bredniach - pierwszy raz Dylogia Reki Thrawna i teraz Dylogia Outbound Flight. Jak ci sie wydaje, czemu redaktor serii przepuscil jego zmiany? Ano wlasnie dlatego ze on go o te zmiany poprosil. Patrz wywiad z Zahnem.
Nie sadzic ze cos w nim jest skoro pozwalaja mu na korekty glupot innych drugorzednych tworcow?
Zawsze mozesz napisac Hate maila do LA ze stwierdzeniem ze sie nie znaja i sa be, podobnie jak Zahn. Acha, dalej czekam na odpowiedz czy przeczytales jakas ksiazke Zahna nie-SW (zwlaszcza w oryginale). Polecam, otwiera oczy na jakos(c) pisaniny innych

Heh

Cieszmy się, że nie "Przypadki Robinsona z Nirauno..."

:D:D:D

Genialny post

ehhhh

jak zwykle po Zahnie nie mozna sie wiele spodizewać...nie dosc ze nagmatwa w NeJ to jeszcze książka nie taka świetna...

ale

NEJ to shit no dobra, moze nie shit, ale mając do wyboru NEJ i Zahna, wolę zdecydowanie Zahna A tytuł polski zwalony na maxa, jak juz to wyraziłem w komentach.

Recenzja

Cóż, wczoraj skończyłem lekturę polskiego wydania, mogę się więc pokusić o parę słów komentarza...

Jeśli chodzi o tytuł i opis fabuły na tyle okładki, moje odczucia najlepiej wyraził Ricky Po raz pierwszy chyba zdarza się, że tytuł jest absolutnie nie pasujący do fabuły, ba, jest wręcz kłamliwy! Minimum jedna osoba musiała przeczytać w Amberze całą książkę (pani tłumaczka), więc ja się pytam - dlaczego nie zareagowała na tak ewidentną bzdurę????? Poza tym opis tych ocalałych - Vaagari, Jedi, i kto tam jeszcze, mogli też dać Vadera i Obi-Wana, wyszłoby na to samo... Ble. Naprawde, jeśli nie podobał im się tytuł "Misja Ratunkowa" czy coś w tym stylu, mogliby wymyśleć cokolwiek, byleby się choć trochę (trochę!) miało do fabuły... Widać jednak, że nie dość, że Amber będzie wydawał rzadko, to jeszcze niedbale... Zdolne skur***, robią wszystko, by zniechęcić czytelników. Good job.

Dobra, teraz o fabule. Większych wpadek nie zauważyłem, choć zastanawiam się w końcu, jak to cholerstwo (statek) się nazywało. W EU powszechnie używano nazwy "Lot Zewnętrzny" i wszystko było jasne. Teraz na końcu okładki mamy "Zewnętrzny Klucz" (który, co ciekawe, pojawił się tylko tam) a w samej książcy mamy już "Pozagalaktyczny Lot". Okropność, ja tam i tak dalej jestem przy "Locie Zewnętrznym", brzmi on bowiem bardzo fajnie.
Kolejne potknięcie - nie wiem, czy to zasługa tłumaczki, czy Zahna, ale pod koniec książki Luke zaczyna wymachiwać niebieskim mieczem (na pewno to był jego własny, bo znaleziony miecz Lorany też był zielony). Nie zamienił się też z Marą, ona dalej miała niebieski miecz Anakina. A więc, kto się machnął? Może to detal, ale jestem przeczulony na tym punkcie, odkąd Leia w NEJ wciąż wymachuje swoim zniszczonym wcześniej czerwonym mieczem... Dobra, nieważne. Do rzeczy.

Książka jest świetnie napisana, aż prosiła się o rozwinięcie na znacznie większą ilością stron. Kolejne wątki są umiejętnie odkrywane wraz z rozwojem akcji, co się bardzo chwali. Jedynym rozczarowaniem było spotkanie z samymi rozbitkami, sam nie wiem, oczekiwałem czegoś w stylu odkrywania kolonii z filmu "Obcy: Decydujące Starcie" Czyli wielkiej tajemnicy, dużej ilości trupów, niewielkiej ilości przerażonych rozbitków i czegoś wstrętnego w ciemnościach... Mniam Tak samo zawiodłem się na wątku okrętowych "Jedi", o ile dobrze policzyłem, było tam dwoje dorosłych, trójka dzieci plus Evylyn (wykazująca szczególnie duże zdolności), którzy mieli potencjał. A Luke tak po prostu z nich zrezygnował. Lipa, wielka lipa. Fajnie by było ich potem wykorzystać w Dark Nest, albo Legacy.
Teraz Vagaari. Dosyć zgrabne stworki, szkoda tylko, że wątek "pszczół" pojawił się tylko raz i nie został rozwinięty. Poza tym wyraźnie Zahn nie mógł się zdecydować, czy mają być oni "twardym do zabicia skurczybykiem" w styli Norghich, czy też mięsem armatnim w stylu szturmowców z OT... W efekcie czego wyszło mu coś pośredniego. Może to dobrze, może źle, nie wiem. Ale fajnie było czytać jak ich wyrzynali
501... Tak, to było coś. Prawdziwe wojsko, aż miło było czytać. Tak samo postać młodego Fela - bardzo sie cieszyłem, że któreś z dzieci Barona, nic licząc Jagga naturalnie, zostało porządnie opisane. Jednak w książce nie została zawarta ważna informacja, a mianowicie to, że młody Fel <<< SPOILER zmarł wkrótce po zakończeniu misji z ran odniesionych w walce z Vagaaari KONIEC SPOILERA >>>. Tego zabrakło. Wracając jeszcze do Vagaari - wnioskując z końcówki książki, był to wróg "jednorazowy" W takim wypadku kim są ci straszni wrogowie, z którymi leją się Chissowie? Wciąż marzę po cichu, by byli to Charoni <sentymentalne westchnienie>. Ale to tylko marzenia

I ostatnia kwestia. Sugestia powrotu Jego... Hmm, interesująca, choć myśle, że lepiej zostawić ją otwartą. On najlepiej sprawdza się jako nieosiągalny ideał, absolut, do którego dążą wszyscy inni.... Wszystko to powoduje gigantyczny wzrost oczekiwań, któremu Zahn mógłby by nie sprostać. A tego fani by mi nie wybaczyli. Więc lepiej zostawmy to w sferze spekulacji

Aha, bardzo też cenię sobie opis Imperium Ręki (wreszcie więcej konkretów!) i pomysł Reduty. Fajnie było

Ogólna ocena: 8/10

P.S. Pozostaje teraz tylko czekać na "Outbound Flight" Jeśli Amber tego nie wyda, to chyba ich zamorduję. Ale pewnie jeśli wyda, to dopiero w 2007 Albo przy dobrych wiatrach na koniec 2006, w co jednak wątpię. Choć nadzieję mieć można

Także biegnijcie drodzy fani po tę książkę, warto, naprawdę warto!

P.P.S. Powrót Car`dasa też był cennym "smaczkiem" Szkoda, że wystąpił jedynie w 3 osobie. Choć Misiek na pewno się cieszy, bo nikt mu znowu nie podwędził pomysłu z "Siedziby Egzekutora"

Misiek...

...prewencyjnie przeczytał "Survivor`s Quest", zanim zabrał się za wplatanie wątku Car`Dasa do "Siedziby Egzekutora"
A co do Thrawna, to nie powróci, i Zahn doskonale o tym wie. Ta cała atmosfera wokół niego jest nakręcana trochę sztucznie, prawie jak wokół spekulacji odnośnie tego, czy Hitler popełnił samobójstwo czy uciekł do Argentyny. Tym niemniej zostawia trochę niepewności w świecie SW, tak, że gdzieś tam na krańcu świadomości jeszcze można mieć nadzieję...
O wersji polskiej wypowiem się, jak przeczytam. A to może trochę potrwać...

Ja jestem

na razie na 170 stronie i jest nawet ciekawie. Bardzo mi się tylko nie podoba fakt, że na stronie 21 pani Jagiełowicz uśmierciła bardzo przeze mnie lubianą Callistę (twierdzi że jest ona "dawno nieżyjąca" - w oryginale "long-departed", co oznacza, że odeszła sobie dawno temu, ale żyje - patrz Planeta Zmierzchu i inne źródła). Ponadto tym razem język basic nie przeszedł przez amberowską korektę i stał się "basikiem".

Przeczytałem

i muszę przyznać że jest to zdecydowanie najgorsza książka Zahna. Tak jak jego Trylogię można ocenić na 10/10 a duologię na 9/10 to ta książka w mojej ocenie zasługuje na najwyżej 5/10, gdyż bardzo różni się od w/w. Tak jak napisałem wyżej zaczyna się ciekawie, ale to tym bardziej zwiększa rozczarowanie po jej przeczytaniu. Bardzo niewiele dowiadujemy się o samym Pozagalaktycznym Locie, wątek z dwoma Jedi poddanymi kwarantannie na jednym dreadnaughcie jest zarysowany a potem przemilczany, tak samo jak bliższa charakterystyka Ocalonych, ich sposób życia. Tylko sieczka bitewna, 20 stronicowe uganianie się za jakąś droideką, od słowa "wagonik" można po pewnym czasie zwymiotować, wątek Jinzlera rozwiązany na siłę, zero ciekawostek, wątków pobocznych, Luke się niczego nie dowiedział itp. Szkoda.

Rzeczywiście

uśmiercenie Callisty było największą porażką tłumaczenia... Ogólnie książka jest ciekawa, ale do najlepszych trochę jej jeszcze brakuje.

Amber przemówił...

Amber wydał plan wydawniczy na 2006. Książek jak na lekarstwo, tylko TUF i cały Dark Nest, razem 4 pozycje. "Outbound Flight" wobec tego trafia najwcześniej na początek 2007, albo jeszcze później...

hmm

tylko cztery . Nie widzę tego u nich na stronie , w każdym razie dla mnie najbardziej brak tam "Dark Lorda" no i Republic Commando.

Skąd masz

takie informacje? A co z Dark Lordem? 4 książki - jeszcze nigdy nie było tak źle odkąd Amber zaczął wydawać SW:

1995 – 5 1996 – 8 1997 – 9 1998 – 9 1999 – 17 2000 – 12 2001 – 13 2002 – 11 2003 – 9
2004 – 7 2005 – 10

A może to tylko plan na pierwszą połowę roku?

na razie byłbym spokojny

ponieważ juz kilkakrotnie zdarzało się w przypadku Amberu że zmieniał plany w ciągu roku, poza tym zwykle podawał swoje założenia na półrocza a nie od razu na cały rok, wiec ta informacja jest dla mnie conajmniej niepewna

Jak...

W zeszły piątek dzwoniłem do Amberu, aby wyciągnąć od nich ten plan wydawniczy, to powiedzieli, że nigdy nie robili planów na cały rok. Na razie mają w zapowiedziach tylko i wyłącznie TUF na marzec. O reszcie nie ma żadnych informacji, więc na waszym miejscu podchodził bym do tego newsa z rezerwą - w końcu to chyba Amber wie najlepiej co i kiedy zamierza wydać

Ja pamiętam

że w listopadzie 2002 p.Rzetecki podał mi plan wydawniczy na cały 2003 i sprawdziło się wszystko.

A jednak

Gadałem z adminem ICO. Mają ten plan od ludzi z Amberu więc sobie tego nie wymyślili. Mam wciąż jednak nadzieję że do tego planu dojdzie Dark Lord, Republic Commando i Outbound Flight.

:C

Mnie martwii inna kwestia. Pomimo to ze jeszcze nie skonczylem czytac ksiazki juz widze w niej nawiazania do nowej trylogii (pojawienie sie Droideki) . Po Zjawie z Tootaine jest to moja druga taka ksiazka ktora ma cos wspolnego z tym syfem jakim jest NT. Zawsze cztajac ksiazki dziejace sie po Nowej Nadzieji dostawalem to co chcialem, gwiezdno-wojenny klimat na ktorym sie wychowalem a nie dziecinna nowa trylogie. No coz :c gwiezdne wojny umieraja kk thx bye :C!

Re: :C

Tgc napisał:
No coz :c gwiezdne wojny umieraja kk thx bye :C!
-----------
Gdzie takich robią??

A co mają

droideki do dziecinnych klimatów?!

:C

Nie nawidze niczego co mi sie kojazy z NT. A droideki jak i przemyslenia na temat orzenku Jedi wlasnie do tego nawiazuja :c po co to komu, mi to zajebiscie popsulo frajde z czytania ksiazki.

Droideki

to akurat jedyny ciekawy element tej powieści.

Nie jedyny...

jeden z wielu

mów za siebie

fanatyku...

mnie

najbardziej w polskiej edycji denerwuje brak "Fool`s Bargain". Nie rozumiem, czemu Amber tego nie dodał, bo to w sumie byłby miły ukłon w stronę fanów, zwłaszcza 501, a skoro i tak pewnie tłumaczyli z Paperbacka. No i oczywiście wspaniały tytuł . Nie wiem, może jak przeczytam Lot w oryginale to mi się będzie chciało sięgnąć do polskiego tłumaczenia, ale żywię co do tego duże wątpliwości.

Hmmm...

pewnie dlatego nie dodali Fool`s Bargain, żeby przyoszczędzić na papierze... w ogóle Amber mnie dobija czasami - w USA właściwie każdy paperback zawiera jakiś dodatek, u nas jak dadzą dramatis personae na początku to już myślą że będziemy happy... Tak BTW, to warto w ogóle czytać SQ po polsku, jeśli się czytało oryginał? Pytanie retoryczne właściwie

no ale przecież

zamiast dramatis personae mamy przepiekne rysunki dreadnaughtów Tyyyyle proszku drukarskiego na to poszło...

Dali dreadnaughty...

w polskiej wersji? Nie żartuj Aż muszę to w sobotę oblookać

Hmm...

No to w takim razie ja też pewnie zakupię.

no widzisz

cudze chwalicie, swego nie znacie

jasne

że NIE. Ale wiesz skoro kupiłem to chciałbym mieć ją kiedyś przeczytaną, może za parę lat . Ale patrząc na to, co Zahn napisał i co słyszałem o tłumaczeniu to faktycznie to totalnie się odechciewa.

Coś nowego na temat planu wydawniczego Amber na 2006 r.

Witam ! Mam kilka nowych wiadomości na temat książek jakie ma wydać Amber w 2006 r. Zarzyjcie do komentarzy na temat planu. Pozdrawiam !

Jakoś

trudno się oprzeć wrażeniu że gdyby nie interwencja fanów w ogóle by nie wiedzieli że coś takiego jak Dark Lord istnieje. Naprawdę w czasie tej czteromiesięcznej przerwy mogliby ruszyć tyłki.

P.S. Nie mogłeś tu dać tego komentarza?

Gdzie ?

Sorki , ale nie bardzo wiem gdzie mam zajrzeć ? Do zapowiedzi? Na Bastionie ? To tam są tylko owe 4 tytuły o ktorych mowiliśmy wczesniej. ;((

Jej

coście tacy tajemniczy wszyscy? Gavin napisał, że dzwonił do Amberu i mu powiedzieli, że są zainteresowani wydaniem:
- Dark Lorda
- obydwu Republic Commando
- Outbound Flight
- 9-tomowej serii Legacy of the Force

Z czego wydania Dark Lorda i pierwszego Republic NIE WYKLUCZAJĄ w drugiej połowie przyszłego roku.
I co, tak trudno było?

Rozbitkowie

Musze powiedzieć, że do ksiażki podchodziłem z lekką obawą, gdyż przeczytane wcześniej opiniie jakoś nie nastawiały mnie optymistycznie. Jak się jednak okazało nie było aż tak źle Zahn powrócił, może nie w wielkim stylu ale przyzwoicie, choć jak na jego markę zdecydowanie za słabo. Największym zarzutem do tej ksiażki jest dla mnie zupełne minięcie się z tematem. Zamiast naprawdę czegoś dowiedzieć się o Pozagalaktycznym locie dostajemy luźną historyjkę osadzoną tylko w realiach wielkiej wyprawy. Pomijając jednak ten fakt sama historyjka jest nawet ciekawa i może być wciągajaca. Zastanawiające są liczne nawiązania do prequeli, niby coś dobrego, ale tak trochę niepasują mi do Zahna i do okresu w jakim dzieje sie ksiazka. W kaiżce pojawia się oczywiście trochę bugów i śmiesznych sytuacji oraz określeń (np. jak można poczuć że czyjeś włosy są rude poprzez dotyk plecami?, albo jak skąd Presor wiedział o istneiniu NR?). Niemniej jednak nie ejst to wszystko aż tak dokuczliwe. W sumie wiele wiecej o tej ksiazce nie da się powiedzieć, co zresztą również swiadczy o jej przeciętnosci. Wystawiam 6/10.

PS Ciekaw jestem jak ta książka będzie korespondowała z Outbond Flightem?

7/10

Książka naprawdę nienajgorsza, całkiem fajnie udało się Zahnowi odnieść do preqeuli - mniej mi tu chodzi o droideki, a bardziej o przmyślenia Luke`a dotyczące Zakonu i związków. I nawet całkiem fajnie napisane przemyślenia Mary.

czytam sobie

Rozbitków, jestem w połowie i ...

Jak na razie jest kiepsko... Nie rozumiem, dlaczego na pytanie o "Pozagalaktyczny lot" Luke odpowiada:
Chyba coś wiem... Jak to chyba?! Przecież znaczna część historii Lotu została przedstawiona w "Wizji Przyszlości"?! no moze nie znaczna, ale ta w której brał udział Thrawn. Nie rozumiem też za bardzo tłumaczenia... Od kiedy to ci rozbitkowie są na Nirauan?! Fel i jego ekipa póki co jeszcze nic złego nie zrobili, ale wg mnie źle że autor już wcześniej powiedział że coś planują... Wszystkie te dziwne wydarzenia na "Pośle Chafie" były jakieś... dziwne... Niedobrze przedstawione. Jak na razie w ogóle nie czuję dreszczyku emocji jaki zawsze po mnie przebiegał kiedy czytałem poprzednie powieśći tego pana.
No cóż, mam nadzieję że w późniejszej fazie książka się polepszy.

przeczytałem sobie

No, całe szczęście druga połowa książki była lepsza niż początkowa. Trochę mi się niektóre informacje w czasie książki mieszały, ale ogólnie jest dobrze. Duży plus za przybliżenie mi Chissów, Imperium Ręki (właściwie o nim to sie dopiero dowiedziałem, wcześniej się inaczej nazywało).
Ze wszystkich Mar Jade jakie widziałem, ta z okładki mi się najbardziej podoba. Szkoda że niewyjaśnione jest dlaczego rozbitkowie tak nienawidzą Jedi...
Mam nadzieję że dowiem się tego z "Zewnętrznego Lotu" (czy jak tam to będzie tłumaczone)
Moje "domysły" o tym co rzekomo ekipa Fela planowała były złe (całe szczęście!). W recenzji Lord Sidious łądnie to określił mianem kryminału i właściwie trochę z tego jest kryminał. Całe szczęście że wszystko się jakoś rozwiązuje i te rozwiązania mnie satysfakcjonują. Przepraszam , za to ciągłe spoilerowanie, no ale jakoś tak trudno mi bez tego opisać książkę. O tym, że Geroonianie=Vagaari nie domyślałem się od początlku, ale w każdym razie domyśliłeem się tego jakiś czas wcześniej niż zostało to powiedziane
8/10

No właśnie

mnie naprawdę zaciekawiło, co tam się właściwie stało na pokłądzie. Szkoda, że ten wątek pozostał nierozwinięty...

Ależ...

właśnie tu jest miejsce dla książki pod tytułem "Outbound Flight" (w USA już za 2 miesiące )

właściwie

to za miesiąć, bo koło 28 stycznia, czyli w lutym pewnie ściągnę. tylko podstawowy problem jest taki, że właśnie ten wątek wyprwawy był chyba (przynajmniej przeze mnie) najbardziej ciekawym elementem, którego Zahn w tej książce praktycznie nie ruszył. A bądźmy szczerzy, w momencie gdy kończył SQ mógł jedynie mieć nadzieję, że wróci jeszcze do SW, kontraktu nie miał. Nie to co kończąć OF, gdyż już miał kontrakt na kolejny tom.

Będziesz

ściągać OF w hardcoverze? Inna sprawa, że daty pb jeszcze nie widać

wygląda

na to, że tak. a Paperback pewnie będzie najpóźniej na początku 2007.

Brawo Zahn!!

Nigdy za Zahnem nie przepadałem i niekryłem tego. Do "Survivor`a" podchodziłem kilka dni.Powód??To Zahn. Zacząłęm czytać kilka dni po otrzymaniu i przeczytałęm tego samego dnia. Książka ma wartką akcję, może kilka nie domówień jest ale to jest zupełnie inny Zahn niż w trylogii Thrawna(ale może spróbuje ją jeszcze razprzeczytać razem z duologią Ręki??Cóż wraże nia po "Rozbitkach..." mam świetne) której nie trawię. . Mam nadzieje że TOF będzie podobnie napisane. Jeszcze raz-Brawo Tymoteusz!!

Hmm... ja mam podobne

odczucia jak Anor.... jak dla mnie to otrzymaliśmy historyjkę, która na dobrą sprawę niewiele wnosi i dla mnie mogła by się znaleźć w MRJ O historii Pozagalatycznego Lotu bardzo niewiele się dowiedzieliśmy, wiem że prawdopodobnie będzie to rozwinięte w kolejnej części .. ale jak dla mnie ... to wygląda na to, że Zahn po prostu nie miał pomysłu co napisać.

Ogólnie książke ocenię na 7/10 ... natomiast jako powieść, która była zapowiadana bardzo szumnie i która miała opowiadać o rozbitkach i Pozagalaktycznym Locie.. to najwyżej 4/10 mogę dać ... w tej kwestii jestem całkowicie zawiedziony tym co stworzył Zahn.

Rozbitkowie z Nirauan

Po paru latach od wydania tej książki, w końcu udało mi się przeczytać tą kolejną pozycję Zahna. Oczywiście okazji do przeczytania SQ było sporo, ale zawsze uważałem, iż są ciekawsze książki do nadrobienia .

SQ wydaje się bardzo przypominać Zjawę z Tatooine, przynajmniej pod kątem konstrukcji. I tu i tam mamy parę głównych bohaterów i jeden centralny wątek plus poboczne - nierozerwalnie łączące się z tym pierwszym. Jak wiadomo Zahn jest znany głównie z tego, że poprzednie książki (np: kultowa Trylogia Thrawna) to powieści wielowątkowe i rozbudowane. Tutaj jednak autor rezygnuje z tego modelu i przestawia się na już wyżej wspomniany, lecz jakże bardziej pasujący do tego, co zechciał nam zaprezentować w Rozbitkach. Moim zdaniem ta zmiana była jak najbardziej OK i przysłużyła się na plus tej powieści .

Treść, a więc istota sprawy, lekko mnie rozczarowała. Liczyłem na jakąś większą relację historii lotu ku nieznanym przestrzeniom, przedstawioną przez rozbitków. Tymczasem mamy okazały opis działania i konstrukcji turbowind i wagoników, no i spory opis budowy Dreadnaughtów. Fajnie, ja też lubię opisy okrętów SW. Niestety charakterystyka konstrukcji jak i wędrówki po kolejnych pokładach "Pozagalaktycznego Lotu" przysłoniło takie istotne sprawy jak okazja do wyjaśnienia kilku przyczyn z wydarzeń dotyczących całego projektu, jaki wymyślił Jorus C`baoth. I tak jak w Zjawie najsłabszym punktem była wędrówka przez pustynie, tak tu mamy niekończącą i męczącą wędrówkę po wraku tego okrętu. Tyle, że Denningowi udało się to jakoś zrównoważyć i w zamian za to otrzymujemy piękne wyjaśnienie przeszłości Anakina przez jego własną córkę. Tymczasem, Zahn daje czytelnikowi nadzieję i nic poza tym. Skywalkerowie lecą na tę misję z przekonaniem, iż odkryją coś na temat przeszłości dawnych Jedi, a wracają z niczym. Dobrze, że chociaż historia Wojen Klonów nie jest już tak mglista i Mara z Lukiem świetnie pamiętają z niej poszczególne fakty. Na duży plus zasługuje przywołanie 501 Legionu. Tym razem to prawdziwa siła, a nie szturmowcy jakich znamy z np: RotJ . Kiedy czyta się jak walczą i zachowują to ma się przekonanie, że to naprawdę elita godna swojej wielkiej chwały, nie odbiegająca poziomem od swoich poprzedników - klonów. Takich szturmowców chciałem w końcu zobaczyć i nareszcie spełniło się . Kolejnym pozytywem okazali się Vagaari. Dumny lud wojowników, pomysłowych, aczkolwiek nie mających szans z przeciwnikiem takim jak Jedi. W ogóle mieli szczęście, że 501 nie był w komplecie, bo ich piękny plan skończyłby się szybciej niż mogliby przewidzieć. Jednak zasługują na brawa za pomysłowość i nieugiętość. Pełen zachwyt wzbudził we mnie mały frykas rarytas, a mianowicie - droideka . Nieraz wspominałem jak bardzo brakuje mi droidów z NT w tym co mamy później. Już początek wydawał się niezwykle sympatyczny, lecz dopiero starcie Jedi z tym jakże skutecznym droidem wywołało u mnie falę radości . I kto teraz powie, że jednostki armii Konfederatów to nic nieprzydatny złom, skoro sam Luke Skywalker i jego boska małżonka Mara - tak wspaniale współpracujący duet - miał takie koszmarne problemy?. A przecież wygrali tylko dlatego, że mieli miecz Lorany ! Ileż to krwi musiałyby napsuć takie droideki takim Vongom? Jednostki armii Konfederacji - jako element wsparcia – na pewno pomogłyby wygrać Nowej Republice niejedną bitwę z tym ludem. Za to nawiązanie Zahn ma u mnie wielkie podziękowania . Na uwagę zasługują losy Jinzlera. Jego życie pokazuje wielkie dramaty ludzkie, nie będące mniejsze od tego co przeżywali bohaterowie Galaktyki. Brak akceptacji, żal za niestosowne słowa z przeszłości, niespełnione pragnienia. To smutny los smutnego człowieka, który dopiero po latach godzi się z rodziną i samym sobą. Współczucie jakie budzi jego historia zasługuje na chwilę refleksji. Wiem, zaraz ktoś się obudzi i powie, że frajer sam sobie jest winny. Lecz czy takich frajerów jest mało obok nas? Myślę, że dramat Jinzlera, choć może płytki, to jednak stosowny co do całej sytuacji, jaką wykreował autor tej powieści.

Osobną sprawą jest tłumaczenie. Padło już wiele słusznych słów krytycznych, których nie będę tu powielał. Oczywiście zgadzam się, lecz myślę również, że nie było ono aż tak bolesne jak np: niebieskie ostrze miecza Luka. Natknąłem się też na literówki, gdzie zamiast Mara zostało napisane Marta, ale czy to jest aż tak istotne ? Największym jednak mankamentem jest brak wykorzystania postaci już dotąd wykreowanych przez innych autorów. Zahn ciągle bazuje na tym co sam wymyślił. Nie wiem czy ma on jakiś uraz do sięgania po inne postacie, ale jest to naprawdę irytujące.

Sumując: SQ to solidna książka zasłużonego autora. Nie jest podobna do osławionej Trylogii, co nieznaczy, że jest mniej ciekawa. Na pewno nie jest rewelacyjna i pewnie mogła być lepsza, ale to co przeczytałem po rozważeniu "za" i "przeciw" zasługuje w pełni na wystawienie następującej oceny: 7/10 .

Hm


właśnie skończyłem. Powieść nie taka zła - może dlatego, że czytałem chronologicznie (czyli najpierw Outbound a potem Rozbitków, a do tego jeszcze Hand of Thrawn x 2 )
Owszem, może za dużo opisów konstrukcyjnych, ale to mi nie przeszkadzało akurat
Akcja toczy się w jednym miejscu, ale to też nie problem dla mnie
Bohaterowie - cóż, Mara i Luke jacy są, każdy widzi
Jinzler występował już w OF i początek spoilera faktycznie mu się nie układało za dobrze z siostrą koniec spoilera, ale tu sobie wszystko już poukładał
Reszta bohaterów też nie najgorzej "skonstruowana". Rozbitków z Pozagalaktycznego Lotu i ich motywy nielubienia Jedi poznałem już przy okazji lektury poprzedniej książki, więc wiedziałem mniej więcej czego się po nich spodziewać

A przy wolvkilach miałem przed oczami tego wilka z "300"

Ogólnie rzecz biorąc 8/10

fajna książka

Bardzo ciekawa pozycja literacka. Akcja się rozwija jak w dobrej książce detektywistycznej. Dosyć długo nie wiadomo to jest po jakiej stronie i do czego dąży.

...

Ogólnie książka fajna...
Tylko ten tytuł...
Pozostawię to (tłumaczenie tytułu) bez komentarza.

A co dalej?

Mógłby mi ktoś podpowiedzieć w jakiej książce szukać kontynuacji historii z "Rozbitków"? "Lot" już przeczytałem i mam ochotę na więcej

musisz

się obejść smakiem, bo nie ma takiej kontynuacji

Poza wspominaniem tej...

Poza wspominaniem tej historii w wielu źródłach coś co można od biedy uznać za kontynuację to "Rozbitkowie z Nirauan". "Od biedy" gdyż nie jest to kontynuacja stricte.

?

Chm? to już nigdzie nie pojawia się imperium Ręki, "tajemniczy przybysze" z Dali, ani Chissowie?

Cóż,

Przybysze z Dali, to Yuuzhan Vongovie, o ich napaści na galaktykę powstałą seria 19 książek. Nazwano ją Nowa Era Jedi

http://www.ossus.pl/biblioteka/NEJ

Jest też seria komiksowa Invasion, ale ona dopiero raczkuje, tj. miało niedawno swą premierę.

http://www.ossus.pl/biblioteka/Invasion

Chissowie pojawiają się w NEJ, oraz o ile się nie mylę w serii dziedzictwo mocy.

Mimo to, nie ma źródeł które są, zwyczajną kontynuacją wątków z powieści Zahna.

Poza wszystkimi...

Poza wszystkimi innymi powieściami Zahna gdyż ma on zwyczaj pisać cały czas o tym samym

No,

ale chyba "Rozbitkowie", są chronologicznie ostatnią książka tego autora

Mimo wszystko racja, to że Zahn używa w prawie każdej książce tych samych postaci uderza. I to niestety "uderza" negatywnie :/

nie

tylko on Allston, Traviss, Denning, Stackpole... Wszyscy mają to do siebie, choć rzeczywiście - u Zahna najbardziej to irytuje.

Rozbitkowie z Nirauan

Przeczytani po raz drugi. I nie dlatego że jestem fanem tej książki, tylko była ona jedną z pierwszych pozycji SW jakie przeczytałem. I chociaż za pierwszym razem nie wszystko było dla mnie jasne i do końca zrozumiałe to tym razem już takie jest. A czy książkę odebrałem lepiej niż za pierwszym razem? Powiedziałbym, że nie.

Po fenomenalnej dylogii Ręka Thrawna Zahn spuścił trochę z wysokiego poziomu. Oczywiście co do samego stylu pisania Zahna nie mam nic do zarzucenia to jednak całość nie była tak wciągająca jak jego wcześniejsze pozycje. Widać, że autor czuje się jak ryba w wodzie w EU co chwile serwując nam smaczki i nawiązania jak np. droideka, legion 501., stosunek ludności Starej Republiki do zakonu Jedi. Osobiście bardzo podobała mi się akcja Mara i Luke vs. droideka ponieważ pokazała jak zmieniło się wyszkolenie rycerzy przez te pół wieku. Więcej dowiadujemy się o Chissach jak i projkecie "Lotu pozagalaktycznego". Nieco na siłę wprowadzone zostaje Imperium Ręki, które jest chyba tworem niepotrzebnym akurat w tym okresie chronologii. Dobrze wypadają Luke i Mara, którzy widać że byli dla siebie po prostu stworzeni. Powieść w niektórych momentach ma lekki klimat detektywistyczny jednak często przeradza się w zwykłą sieczkę, w której nasi bohaterowie pokonują kolejne hordy przeciwników. Myślę, że lepiej wypadłoby całkowite postawienie na powieść detektywistyczną.

Ogólnie ta pozycja jak na powieść z naszego uniwersum zdecydowanie plasuje się powyżej przeciętnej jednak jak na Zahna to pozostaje spory niedosyt. 7/10

Pytanie

Czy, żeby z jakimś zrozumieniem przeczytać tą książkę wypadałoby jakoś mniej więcej znać Dylogię Ręki Thrawna (Wizja i Widmo)? Mam samych Rozbitków, więc musiałbym kupić/wypożyczyć, czy to po prostu luźna, oddziela książka?
Czytałem dawno temu, Poza Galaktykę, ale słabo pamiętam, tą książkę również trzeba jako tako kojarzyć?

Re: Pytanie

Czy ja wiem? Odnosi się w sumie do Pozagalaktycznego Lotu. Co trzeba jeszcze wiedzieć z innych źródeł, to to,początek spoilera że Luke i Mara jakiś czas wcześniej wpadli na Nirauan z wizytą i rozpierdzielili cały hangar. Spotkali tam Vossa Parcka i Stenta, Chissańskiego dowódcę Twierdzy koniec spoilera. W zasadzie nic poza tym

Re: Pytanie

Dzięki za odp, właśnie zacząłem czytać

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.