Forum

Star Wars Komiks Wydanie Specjalne 1/2011

Drugiego marca do sprzedaży trafi kolejny numer SWK WS. Tym razem Egmont sięgnął po historię z cyklu Republic pt. "Wojna w nadprzestrzeni".

Komiks Wojna w nadprzestrzeni przedstawia historię ostatniego przed wojnami klonów poważniejszego konfliktu zbrojnego w galaktyce, zwanego wojną Starka. Konflikt rozegrał się na czterdzieści cztery lata przed zniszczeniem pierwszej Gwiazdy Śmierci przez Sojusz Rebeliantów, a jego zaczątkiem stał się niedobór bacty, najskuteczniejszego środka leczniczego w uniwersum Gwiezdnych Wojen.
Wyznaczeni przez Radę Jedi rycerze mieli ochraniać delegację, wysłaną w celu prowadzenia negocjacji i zapobieżenia wybuchowi walk. Na czele grupy stanął Tyvokka, pochodzący z rasy Wookieech członek Rady i mistrz znanego z nowej trylogii filmowej Plo Koona – jednego z najważniejszych bohaterów komiksu. Starania o zażegnanie konfliktu zbrojnego spełzły na niczym. Wojna Starka, choć nie toczyła się na wielką skalę, okazała się dla Jedi – i nie tylko dla nich – sprawdzianem przed wojnami klonów, które wybuchły dwadzieścia dla lata później.
Komiks pierwotnie został wydany w zeszytach Republic #36-39 przez Dark Horse Comics.
Scenariusz John Ostrander, rysunki Davidé Fabbri, tusz Christian Dalla Vecchia, kolory Dave McCaig, okładka Jan Duursema i Dave McCaig.

Okładka i wybrane plansze - /news.php?13057,zapowiedz-wydania-specjalnego-sw-komiks.html

SW Komiks: Wydanie specjalne 1/2011

Ooo..... chyba wszyscy zapomnieli sobie, że dzisiaj nowy numer. Pusto coś

No to zacznę. Tytuł... troszkę nietrafiony. Jednak tradycyjna i dobrze nam znana "Wojna nadprzestrzenna Starka" brzmi dużo korzystniej. Nie wiem czemu zdecydowano się na "Wojną w nadprzestrzeni" ale cóż. Tak jest i koniec.
Komiks jest dobrze i ładnie narysowany, chociaż niektóre klatki są dość chaotyczne. Szczególnie na końcowych planszach w niektórych momentach trzeba wytężyć wzrok by wszystko dojrzeć i zrozumieć jak należy. Ale nie ma takich sytuacji zbyt wielu.
Z jednej strony ciekawym rozwiązaniem było ukazania owego konfliktu jako czegoś z przeszłości, niemniej chwilami też trochę przeszkadzało mi przeskakiwanie do teraźniejszości i do opowiadających Jedi. Uważam, że mogło to zostać przedstawione bardziej zwyczajnie.
Odnosząc się już do samej historii, to jest niewątpliwe ciekawa i ładnie zgrana. Mamy wielowątkowość, ładnie powiązaną, ze zwięzłym zakończeniem. Zaletą jest też obecność wielu Jedi, szczególnie Tholme`a i młodego Quinlana, a także Ranulpha Tarkina. Mamy też zalążek znajomości Vosa z Kenobim, co stanowi fajne nawiązanie do późniejszych wydarzeń (nawet odcinka TCW z ich udziałem).

Nie kojarzę, czy poprzednim numerom wystawiałem oceny, ale temu dam.
Tak z 8.5/10

...

Oj bieda coś na Bastionie, bieda. Niezrozumiałe: żeby jedna osoba się wypowiedziała po premierze komiksu O_o

Zacznijmy od tego, że z racji rozpoczęcia nowej pracy, kupiłem wczoraj oraz czytałem na raty to jest pół wczoraj, pół dzisiaj. Jako fan Republiców, pozytywnie odebrałem przedstawioną historię. Ciekawa fabuła, nietypowo przedstawiona historia głównych wydarzeń. Cieszy mnie fakt dużej ilości Jedi, a zwłaszcza zrobienie głównym bohaterem Plo Koona. Nie podobała mi się postać Tarkina, który wtrącał swoje trzy grosze. Postać Starka została przedstawiona dosyć ubogo, acz nie najgorzej. Co do rysunków to szkoda, że komiks nie wyszedł spod ręki Jan Duursemy, ale Fabbri też prezentuje jako-taki styl. Podsumowując: komiks przypadł mi do gustu, miałem opóźnienie, ale przeczytałem i napisałem coś na forum. Moja ocena za ten numer SWK WS to 9/10.

Na sam koniec jeszcze raz zwracam uwagę na ubogość opinii innych użytkowników: do czytania i do pisania!

To i ja się wypowiem.

To chyba będzie pierwszy magazyn Egmontu z serii SWK którego nie kupię, a to dlatego że posiadam oryginał. Historia fajna, ale głupio moim zdaniem wciśnięto tam Federację Handlową, i takie tłumaczenie że Nute Gunray utrzymywał że nigdy nie widział Jedi w akcji. I że Qui-gon i Obi-wan spotkali Gunray`a... słabe i naciągane.

Jednak "Wojna Nadprzestrzenna Starka"

brzmi zdecydowanie lepiej. Tzn. nazwa konfliktu chyba taka pozostała, tylko komiks mógłby się też tak nazywać Ale obstawiam, że chodziło o to, by lepiej wyglądało to na okładce.

Sam komiks "Wojna w nadprzestrzeni" jest świetny. Kiedyś nawet zacząłem czytać w oryginale, ale nie skończyłem, a jak Egmont zapowiedział na ostatnim Starforcie, że będzie wydany w Polsce, to sobie odpuściłem i poczekałem.
Fabuła skupia się na wojnie, która dręczyła Republikę, zanim wybuchły Wojny Klonów, wywołana przez pirata Iaco Starka. Sam Stark jest niezłą postacią, aczkolwiek niedopracowaną i za mało go. O wiele lepiej wyszły postacie Tyvooki, Ranulpha Tarkina, czy kreacje Gunraya, Plo Koona, Qui-Gona z Obi-Wanem czy Tholme`a z Quinlanem. No i przyszły kanclerz Finis Valorum, który wychodzi tutaj jako mąż stanu, aczkolwiek pod koniec komiksu już się zapowiada jako niezbyt silny kanclerz.

Nad przedstawieniem konfliktu rozwodzić się nie będę, napiszę, że został ciekawie przedstawiony, nawet bitwy z porządnego zdarzenia dostaliśmy. Zafascynowały mnie tutaj 2 rzeczy.

Pierwsza to kreacja zakonu Jedi, i to pół pozytywna, pół negatywna kreacja. Z jednej strony mamy sympatycznego Plo Koona, przyzwoitego Qui-Gon Jinna i ciekawy duet Tholme-Quinlan Vos. Z drugiej strony mamy zapatrzonego w reguły Jedi Tyvookę oraz wchodzącego w brudne układy Mace`a Windu.
Tyvooka właśnie wzbudza antypatię, kiedy opowiada o Qui-Gonie, jako że to ma być niby bardziej szary Jedi, niż "porządny" Jedi. A nawet jeśli, to co? Taki niekonwencjonalny promyk nadziei w organizacji konserwatystów.
Ba, Plo Koon musiał się nawet dopomnieć, by Qui-Gon i Obi-Wan zostali zabrani na misję z Tyvooką.
Są jednak momenty, kiedy człowiek się cieszy z wydarzeń z 19 BBY

Druga sprawa to układy polityczne, poruszane w historii, które tak celnie wywołały skutek pod koniec komiksu. Czyli jak skończyli:
-Iaco Stark, który wywołał wojnę i ma na sumieniu wiele istnień
-Ranulph Tarkin, kuzyn Wilhuffa, który przez swoją gorącą głowę doprowadził do śmierci wielu żołnierzy
-Nute Gunray, który później wywołał blokadę Naboo i stał się współodpowiedzialny za Wojny Klonów I co ważne - uczestniczył w spisku związanym z wojną Starka

A jak skończyli wszyscy trzej zbrodniarze? Jeden został szanowanym członkiem Gildii Kupieckiej, drugi został okrzyknięty bohaterem narodowym, a trzeci został wicekrólem Federacji Handlowej.

Generalnie dałbym 8,5/10, bo jednak jest parę minusów:
-tłumaczenie, dlaczego Gunray niby nie widział Jedi w akcji mnie nie przekonuje
-kolorki mieczy wiadomo, czemu takie są, jednak to bawi trochę
-niezbyt rozbudowany kapitan Stark
-i czemu Aayla ma taki "cały" płaszczyk zamiast znanego dotychczas stroju?

Re: Jednak `Wojna Nadprzestrzenna Starka`

Vergesso napisał:
Tyvooka właśnie wzbudza antypatię, kiedy opowiada o Qui-Gonie, jako że to ma być niby bardziej szary Jedi, niż "porządny" Jedi. A nawet jeśli, to co? Taki niekonwencjonalny promyk nadziei w organizacji konserwatystów.
________
Palpatine byłby dumny z Bastionu - ostatnio zauważyłem, że na ograniczonych Jedi lży się jak na Kościół

Vergesso napisał(a):
kolorki mieczy wiadomo, czemu takie są
________
A czemu takie są?

Re: Re: Jednak `Wojna Nadprzestrzenna Starka`

Darth Kasa napisał(a):

A czemu takie są?

________

Ze względu na to, że komiks powstał przed premierą AOTC. Wtedy twórcy wyobrażali sobie różne kolory mieczy u różnych Jedi: zielone, niebieskie, pomarańczowe, fioletowe, nawet czerwone(jak Adi Gallia).
Dopiero potem George Lucas wprowadził dziwne ograniczenie, że Jedi z czasów NT mają mieć przede wszystkim niebieskie i zielone miecze, tylko kilku przez to w późniejszych tworach miało unikatowe kolorki, natomiast czerwone miecze mają być domeną Sithów i innych darksajdowców.

...

A, o pomarańczowych itd. słyszałem, ale sądziłem, że z czerwonymi było tak od dłuższego czasu. Dzięki za wyjaśnienie

Sam komiks... rozpisywał się nie będę, ale podobał mi się. Dobrze ukazane bitwy, ciekawie wykreowana postać Plo Koona. Tytuł trochę wadzi, ale po co się nim przejmować

Aayla

chyba nosiła ten strój po misji na Ryloth. Chyba była ona w Rite of Passage (Republic 42-45), ale pewny nie jestem. W Jedi: Aayla Secura jest retrospekcja z czasów tej misji i o ile pamiętam ze sceny wynika, że dopiero po tej misji nosiła taki strój. Ale Jedi: Aayla Secura czytałem jakiś czas temu w dodatku po angielsku, więc mogłem coś źle zrozumieć.

A komiks fajny. Choć Aayla trochę nie podobna. W dodatku ma inny kolor skóry- w Ofierze, Bitwie o Kamino i paru innych komiksach jest ona ciemnoniebieska, a tutaj jest niebieski kolor skóry jest jaśniejszy.

...

Uwierz mi, że oglądanie obrazków nie zależy od umiejętności czytania.

SWK WS 1/2011

"Wojna w nadprzestrzeni" właśnie przeczytana. Od kiedy pierwszy raz usłyszałem od tym konflikcie zastanawiałem się jak można pokazać wojnę w cztero-zeszytowej serii. Jak widać można i to całkiem ciekawie dzięki retrospekcjom. Opowieść jest bardzo dynamiczna jednak na tyle dobrze poprowadzona że czytelnika na pewno się nie pogubi. Właśnie w tym komiksie pojawia się mistrz Tyvokka, który był najbardziej przeze mnie oczekiwaną postacią tej serii. Muszę przyznać że jego kreacja mnie nieco rozczarowała. Jest on ślepo zapatrzony w reguły zakonu przez co bardzo ciężko jest go polubić. Jego przeciwieństwem jest jego były padawan Plo Koon. Jego heroiczna postawa, walka o każdego żołnierza pod jego wodzą zjednuje mu nie tylko sprzymierzeńców na kartach komiksu ale również wśród czytelników. Swoją drogą charakter Plo Koona w tej serii idealnie wpasowuje się w to jakiego Plo Koona widzimy w trylogii Malevolence. Jak widać jeśli się chce to można ładnie zgrać TCW z EU. Niezrozumiałe dla mnie było również nazwanie Qui-Gon Jinna śmierdzielem? Przecież to był jeden z bardziej szanowanych Jedi tamtej ery pomimo swoich radykalnych poglądów. Po za tymi dwoma zgrzytami reszta historii prezentuje się bardzo dobrze.

Jeśli chodzi o rysunki to pomimo swoich już 10 lat są całkiem niezłe. Zaokrąglona kreska na twarzy bohaterów wygląda całkiem dobrze, tło wydarzeń wojennych również jest bardzo wyraziste aczkolwiek nie jest to poziomu do, których przyzwyczaiła nas Jan Duursema w późniejszych republikach.

Całość mogę polecić na jakiś wolne popołudnie czy wieczór. Fani SW na pewno nie będą rozczarowani 7/10

...

W Olsztynie nie ma :/

mua sadzi ze...

w sumie to link jest tutaj:
http://komiks.bestiariusz.pl/komiksy/recenzje/1395/wojna-o-medykamety
Generalnie spodziewalem sie czegos wiecej. SWK WS powinno byc czym naprawde Secjalnym, a tu taka troche sinusoida od roku idzie 1/10 slabszy 2/10 lepszy 3/10 mimo ze boba tez slabszy itd itd az mamy 1/11 i tez troche slabszy niz chociazby walory historii z Rebelii
Ale czyta sie przyjemnie

Ned czy Iron Man?

Przed chwilą recenzowałem komiks, w którym Quinlan i Aayla stracili pamięć, to teraz komiks w którym ta druga pamięć odzyskuje i jest to pretekstem do opowieści z cyklu - dawno, dawno temu, kiedy Jedi rozwiązywali lokalne konflikty w Starej Republice, a nie byli generałami jakiejś armii.

Cały komika jest opowiadany w formie retrospekcji, co nadaje jej fajnego klimatu - legendarnej opowieści o wielkich czynach (a czym są "Gwiezdne wojny"?) i do tego pozwala ominąć najmniej istotne szczegóły. Podoba mi się główna intryga w tym numerze. W wyniku spekulacji ceny bacty skaczą do niebotycznych wartości, na czym zyskuje Federacja Handlowa. Jej statki zaczynają być atakowane przez potężny kartel przemytniczy Starka, który staje się bohaterem na Odległych Rubieżach (kocham, jak taki rozległy i różnorodny obszar jest traktowany jak jedno, ale to swoją drogą). Senator Tarkin (oczywiście w porozumieniu z Palpatinem - ale tego się dowiemy kiedy indziej) postuluje utworzenie floty Republiki i w odpowiednim czasie okazuje się, że utworzył tajną flotę. Jedi wyruszają na negocjacje ze Starkiem, gdzie wpadają w pułapkę... i tak się to rozkręca, omal nie doprowadzając do wojny.

Rolę zyskuje również Valorum, który właśnie wtedy okazuje się wybitnym politykiem - szkoda tego, co się z nim później stało.

Aha no i Quinlan i Tholme, oraz Qui-Gon i Obi-Wan też tu są. Podoba mi się dialog między tymi pierwszymi: - "Czy wystawiasz na próbę moją wiarę w ciebie?" - "Nie, Mistrzu. To tylko błąd" (powtórzony jeszcze potem z zamienionymi rolami)

Ten komiks kojarzy mi się z "Jedi Council: Acts of War" - oba to intrygi Sithów, konflikty rozwiązywane przez Jedi przed EI i oba rysowane przez Davide Fabbriego. Tutaj niestety nie ma takiego przekroju przez Zakon Jedi, ale są np. Tyvokka - potężny Jedi z rasy Wookieech (niestety nie taki fajny jak myślałem) i jego padawan Plo Koon (jego akurat znamy).

Ogólnie - pozycja obowiązkowa dla fanów czasów prequelowych.

9/10

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.