Forum

SW The Old Republic: Revan

Ujawniono już tytuł nowej powieści Drewa Karpyshyna. Z tej okazji ukazał się na stronie The Old Republic wywiad, z którego dowiadujemy się m. in., że Revan będzie główną postacią, oczywiście też inne będą, no ale jak mówi Karpyshyn, to on będzie najważniejszy. Mówi, że ważne role będą odgrywać Canderous Ordo, T3-M4, Bastila i Wygnana Jedi. Zaczynać się ma tam gdzie kończy się pierwsza gra i ma nawiązywać do wydarzeń z KOTORa II. Wyborem Drewa było, żeby toczyła się, przed, między i po grach. Dowiemy się też, kto był Imperatorem Sithów, skąd się wziął i jakim sposobem tak długo utrzymał się przy władzy.

Pełny wywiad tu http://www.swtor.com/news/news-article/20110422-0

...

dałbyś mi najpierw newsa dokończyć ;<

Chyba

news dnia ale mi humorek poprawiłeś

Myślę,

że trochę więcej niż dnia To news miesiąca na razie !!!

ech...

jaka szkoda, jak gdyby nie mogli dać innego autora...

Re: ech...

RMg napisał(a):
jaka szkoda, jak gdyby nie mogli dać innego autora...
________

A czytałeś chociaż jedną książkę tego autora?

Autor

Drew Kapryshyn to jeden z głównych scenarzystów pierwszego KotORa i The Old Republic, który z Revanem jest za pan brat od jego pierwszego dnia bytu w kanonie. Kto lepiej by to napisał

Wiem

i uwielbiam tego autora Pisałem do usera powyżej, gdyż chyba nie zdaje on sobie sprawy z tego co pisze

...

Zdaje sobie sprawę i ma własne zdanie w dodatku.

hmm

czytałem wszystkie jakie napisał z wyjątkiem Baldur`s Gate`a i Revelation(nie pewny tytułu, pierwsza z serii Mass Effect). I grałem we wszystkie gry, które jegomość pisał chyba. Wystarczy za świadectwo obeznania w temacie?

Zdaje sobie sprawę z tego, że wymyślił postać, ale żeby daleko nie szukać papcio Lucas wymyślił SW, niemniej dużo osób wolałoby żeby scenariusz i reżyserię ep. 1-3 zostawił komuś innemu

No jest jeszcze kwestia, która część KotORa "rozbudowała" bardziej historię Revana

Ogólnie jego ostatnie książki trochę mnie rozczarowały. Stąd wolałbym innego autora.

:)

Racja Drew Karphysyn super opisuje historie Revana gdyby widział go naprawdę przy sobie cały czas i po prostu spisywał

:O

OSOM! :OOO

Karpyshyn + Revan = najlepszy news tego roku! <3

Z kwestii technicznych

Premiera: 18 października. Okładka: na E3. Czas akcji: zaczyna się tuż po "KotORZe", a kończy już po "The Sith Lords". W sumie około pięciu lat.

Mam

nadzieje ze Amber wyda to jak najszybciej tzn grudzien/styczen

yeah

Jedna z lepszych wiadomości w tym miesiącu! Mam nadzieję, że książka rzeczywiście będzie dobra, bo KotOR`y są dla mnie najlepszymi grami SW, więc od książki też wiele oczekuję.

ooooo.

omg, bardzo możliwe, że będzie to pierwsza książka którą zamówię sobie od razu po premierze OOO:

trochę się tylko boję, że Pan Karpyshyn nie podoła... Revan jest na chwilę obecną jedną z niewielu postaci, których nie udało się jeszcze nikomu zepsuć

ale rozumiem

że książka będzie pisana z punktu widzenia kanonicznych zakończeń gry?

yup

przynajmniej odnośnie KotORa I. Zakończenie jasna strona, Revan facetem. Nie wiadomo jendak co z KotORem II, ale raczej nie będzie problemów :]

oby

bo po TCW mogę się spodziewać wszystkiego... chciałbym żeby książka zgadzała się z oficjalnymi liniami obydwu gier. Taki mały smaczek i przyjemność.

Re: oby

Na 99% jestem pewien, że będzie się zgadzała. W końcu Karpyshyn odpowiadał za KOTORa, więc nie rozwali swojego własnego pomysłu. Zresztą w swoich poprzednich książkach (szczególnie ostatniej) dbał o jak najwięcej smaczków i zgodności.. więc byłbym spokojny o to

spokojny

to ja będę w grobie... znaczy na grobie - projektu o nazwie TCW
Do tego czasu SW może być poj* ponad ludzkie pojmowanie... PoPoLuPo

Re: yup

Bolek napisał(a):
Nie wiadomo jendak co z KotORem II, ale raczej nie będzie problemów :]
________
bohaterem kanonicznym kotor 2 jest dziewczyna, jasna strona, Meetra Surik (jakby ktoś nie wiedział )

Karpyshyn Revan

Kolejna książka z okresu starej Republiki, widać jakiś nowy trend wydawania książek dziejących się w odległych czasach w odległej galaktyce, co do mojego zdania o polityce wydawniczej na razie jestem nastawiony neutralnie. Co do samej zapowiedzi dotyczącej tej konkretnej powieści mogę co najwyżej przypuszczać że autor będzie musiał się przyłożyć aby nie zawieść oczekiwań czytelników które w przypadku dotyczącym fabuły powiązanej z akcją obu Kotorów są z pewnością zawieszone na wysokiej poprzeczce.
Widać też nawiązania do Tor-a dla mnie to dość oczywista sprawa w koncu trzeba dbać o trochę spójności w uniwersum.

Nie wierze!

Taki news i to jeszcze dokładnie rok po tym jak przeczytałem I tom komiksów KotOR. Oraz dwa dni przed moimi urodzinami.

Mam nadzieje, że Amber się postara wyda tą książkę jak najszybciej.

:D

Mistrz Seller napisał(a):
Taki news i to jeszcze dokładnie rok po tym jak przeczytałem I tom komiksów KotOR.

________
Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać. : D

heh

A czego spodziewałeś się po nerdzie xD
Dziwi mnie to że Wielki Fan Wszystkiego-Co-Kotorowe, dopiero rok temu przeczytał 1szy tom komiksowego KoTORa - tak przynajmniej wynika z jego postu.

I tu go uprzedzę - tak Seller wiem, że rok temu Egmont wydał 1szy tom po polsku, ale wspominasz to jak był to Twój pierwszy styk z tą serią
Swoją drogą, to zamiast zaprzątać sobie głowę głupotami to zacząłbyś się już do tej sesji uczyć, a nie potem jęczeć że nie przyjeżdżasz na konwent bo sesja

a że książka o Revanie? no cóż, kupię na pewno

Ekhem, Ekhem...

HELL YEACH!!! W końcu dowiem się tego na co czekałem od przejścia II KOTOR`a Jeśli chodzi o to, czy Karpyshyn podoła, wystarczy zobaczyć jak zzajebiozował Bane`a Oczywiście Revan jest o wiele bardziej epicki, więc zadanie będzie utrudnione, ale to właśnie nie kto inny, tylko Karpyshyn zrobił z niego takiego kozaka Czekam z niecierpliwością, mam nadzieję, że Amber wyrobi się z wydaniem jak najszybciej (i najlepiej zarazem ), a jeśli nie to zamówię wersję angielską i tyle. Jedno jest pewne - długo czekał nie będę

Re: Ekhem, Ekhem...

Ariando napisał(a):
a jeśli nie to zamówię wersję angielską i tyle. Jedno jest pewne - długo czekał nie będę
________

To na jedną paczuszkę zrobimy Cieszy mnie to, że na VIII to Ja o tym ogłaszę w newsach

W końcu

Na książkę bazującą na pierwszej grze, nawet w ten sposób czekałem od dawna. A Drew już raz próbował ją pisać . W końcu dostanie to, czego pragnął i co zna doskonale. I jeśli nadal utrzyma tendencję wzrostową, to już w ogóle będzie wyśmienicie. No i w końcu jakiś TOR, którzy rzuca na kolana. Ale na wszelki wypadek, nie chwalmy dnia przed zachodem słońca .

Re: W końcu

Lord Sidious napisał(a):
Na książkę bazującą na pierwszej grze, nawet w ten sposób czekałem od dawna. A Drew już raz próbował ją pisać .
________

A Ty znowu swoje

...

Bardzo pozytywna wiadomość. Mnie jednak nie cieszy sam fakt pisania książki o Revanie, gdyż jest on mi obojętny. Cieszy mnie fakt pisania książki przez Karpyshyna, który zdobył moją sympatię przy trylogii Dartha Bane`a. Nie mogę się doczekać wydania tej pozycji prze wydawnictwo Amber

.....

Odnoszę wrażenie że zapowiada się książka która osiągnie taki sam status pozycji kultowej jak Cienie Imperium czy Trylogia Thrawna.

Jeśli

ktoś nie grał, będzie wiedział, o co dokładnie chodzi?

Jeśli mój Inglisz mnie nie myli...

To Karpyshyn w wywiadzie nic na ten temat nie wspomniał.

Hmm...

to zostaje mi tylko Wookiepedia.

Jeśli ktoś

nie grał to nich zagra, bo to świetna gra. Fantastyczny klimat i postacie.

!

Nie potrafię grać na kompie!

Ta gra nie

jest wcale taka trudna. I nie da nie umieć grać na komputerze, to prosta czynność. Co innego konsole, gdzie pełno różnych przycisków gałek.

err

Zasadniczo na konsolach ma być prościej wiesz?

No nie wiem

na PC masz klawiaturę i myszką -wiadomo co do czego. A w konsolach Jeden krzyżyk, drugi, gałki, po dwa przyciski z przodu pada. Ciężko się zorientować, co czym się robi.

Na PC obsługa gry jest bardziej naturalna.

Ogólnie

to do wszystkiego można się przyzwyczaić, kwestia praktyki, ale radziłbym zacząć od czegoś łatwiejszego, zamiast od razu walić z grubej rury z takimi tytułami jak KOTOR. Najlepiej poćwiczyć na jakiś banalnych gierkach a potem startować z cRPG

Dobra, odjeżdżamy trochę od tematu książki

...

A to już zależy od systemu sterowania zaimplementowanego w danej grze, czasem twórcy mają dość oryginalne pomysły na sterowanie na przykład takie jak w pierwszym Gothiku które mnie zniechęciło do tej gry.
Co kwestii co jest lepsze klawiatura oraz myszka czy też inne kontrolery to zależy to bardziej od rodzaju danej gry na przykład ciężko się gra w samochodówki na klawiaturze czy w strategie na padzie.

...

NO TAK BO KOŁO 30 PRZYCISKÓW JEST BARDZIEJ `INTUICYJNE` I `ŁATWIEJSZE DO OPANOWANIA` NIŻ 10 PRZYCISKÓW I DWIE GAŁKI NA PADZIE XDDDDDDDDDDDDD

.....

Książka ma nawiązywać do obu części KotORa i dobrze było by się zapoznać z tymi grami przed sięgnięciem po nią , przeczytanie artykułu na Wookie czy Ossus to nie to samo co zapoznanie się z całą historia od początku do końca to tak jak przeczytać streszczenie TESB zamiast obejrzeć Film, w ten sposób naprawdę wiele się traci.
A co do sterowanie w kotorze to wcale nie jest takie trudne w wystarczy kilka minut by to załapać.

hmm

Dość dobra wiadomość. Wprawdzie w KOTOR`y nie grałem, ale czytałem trylogię Bane`a i jestem prawie pewien że książka o Revanie też mu wyjdzie.

...

dosłownie spełnienie moich wszelkich marzeń! Wyjaśnienie co się działo między Kotorami + co się działo po The Sith Lords - czegóż więcej pragnąć? Do tego pojawi się i Revan i Wygnana (jedna z moich ulubionych i nieporuszanych postaci)! A i twórczość Karpyshyna mnie do tej pory nie zawiodła. Czuje się jakbym miał znowu 15 lat i czekał na urodziny <3

Po raz pierwszy rozważam zamówienie z USA

...

Nareszcie coś o Revanie mam nadzieje że nie spie*****ą tej zaje**stej postaci

..

Jak dla mnie to jest świetna wiadomość.
Na podstawie historii Bane`a można stwierdzić, że nowa ksiażka Karpyshyna będzie świetna(przynajmniej mam taką nadzieję). Mam zaufanie pełne zaufanie do autora

Nie będę oryginalny i też się ucieszę

K*RWA!!!! Co za news!

Powieść o Revanie, pióra Karpyshyna - eksperta od Starej Republiki!
Genialnie.

Jedno do czego mógłbym się przyczepić to to, że Revan będzie nam towarzyszył od początku do końca. Wolałbym żeby powieść zaczynała się po obu grach i opowiadała o poszukiwaniach go przez Wygnaną. I wtedy, wiadomo, wypieki na twarzy i czekanie na moment gdy Revan się odnajdzie i dopiero wszystkiego się dowiemy. A tak będziemy mieć wszystko podane na tacy, każdy jego ruch, od pierwszej do ostatniej strony.

Ale i tak wiadomość - marzenie

..

No proszę... pióra Karpyshyna to będzie, będącego za pan brat ze Starą Republiką, serce moje się raduje i dusza moja cała!

To oczywiste

Kupuję w ciemno

Tutaj

była informacja o wydaniu książki pod koniec tego roku na Wiki pisze jednak co innego... http://en.wikipedia.org/wiki/Drew_Karpyshyn

sprawdź

źródło jakie tam podają. Jeszcze cię nie nauczyli, że wikipedii nie można ufać we wszystkim?

...

Źródła:

1) Strona Karpyshyna
2) j-archive.com
3) masseffect.bioware.com
4) Amazon
5) swtor.com

...

Zgaduje ze Bolkowi chodzilo nie o `obczaj nazwy zrodel` ale o `sprawdz co w zrodle jest napisane`.

Aha,

w takim razie źle zrozumiałem

hmm

ktoś nie umie czytać z osób redagujących te artykuły, albo się wyzłośliwia, bądź ma zdolności prorocze. Zarówno oficjalna jak i blog autora podają w podobnych słowach coś co daje się podsumować w book will come out later this year.

Premiera

15 lub 18 października, padało już kilka razy w różnych zapowiedziach, jeszcze przed ujawnieniem tytułu. Więcej info będzie na Comic-Conie w San Diego, w lipcu. Dla niedowiarków: słowa samego Karpyshyna, jeszcze sprzed zapowiedzi tytułu:

"There is something I can confirm about the book, however. As was hinted at earlier, the novel is a tie-in with the SW:TOR game. And, on April 15 we will be officially announcing the title once that happens, Ill be able to talk a bit more about this project.

But wait, theres more! The release date has been announced as October 15 (though that might shift slightly), and at Comic-Con International in San Diego in July were going to preview the cover and release an excerpt of the novel."

Jedyne nieścisłości dotyczą ujawnienia tytułu, który padł nie 15 a 22 kwietnia, widocznie zmiana planów oficjalnej. Według katalogu Random House premiera nastąpi nie 15, a 18. Książka ma mieć 352 strony.

Rewelacja

Dla mnie to też spełnienie marzeń. Grałem w KotOR i było super.
A Karpyshyna strasznie szanuję za trylogię Darth`a Bane`a, dla mnie jest jedną z lepszych historii w SW.
Oby szybko pojawiła się w Polsce...

Opóżnienie o miesiąc

jak podało Star Wars Books na swojej facebookowej stronie

STAR WARS: THE OLD REPUBLIC: REVAN moves to November 15, 2011

( https://www.facebook.com/starwarsbooks/posts/10150209414973713 )

Fabuła już znana

za Random House:

Coś czai się w głębi kosmosu: siła, mogąca zgnieść Republikę. Jeden samotny Jedi, odrzucony i poniżony, musi ją powstrzymać.

Revan: bohater, zdrajca, zdobywca, złoczyńca, zbawca. Jedi, który wyruszył z Coruscant by powstrzymać Mandalorian i powrócił jako sługa Ciemnej Strony, pragnący zniszczyć Republikę. Rada Jedi przywróciła mu życie, ale cena odkupienia była wysoka. Wymazano jego wspomnienia. To co zostało, to koszmary i nieustająca trwoga.

Co tak naprawdę stało się poza Zewnętrznymi Rubieżami? Revan nie do końca pamięta, ale nie potrafi także zapomnieć. Jednak natrafia na sekret, który zagraża istnieniu Republiki. Nie mając pojęcia co to i jak to powstrzymać, Revan może zawieść, bo nigdy nie stawał przeciw tak potężnemu i przebiegłemu wrogowi. Ale tylko śmierć może powstrzymać go przed spróbowaniem pokonania owej siły.

Re: Fabuła już znana

Urthona napisał(a):
za Random House:

Coś czai się w głębi kosmosu: siła, mogąca zgnieść Republikę. Jeden samotny Jedi, odrzucony i poniżony, musi ją powstrzymać.

Revan: bohater, zdrajca, zdobywca, złoczyńca, zbawca. Jedi, który wyruszył z Coruscant by powstrzymać Mandalorian i powrócił jako sługa Ciemnej Strony, pragnący zniszczyć Republikę. Rada Jedi przywróciła mu życie, ale cena odkupienia była wysoka. Wymazano jego wspomnienia. To co zostało, to koszmary i nieustająca trwoga.

Co tak naprawdę stało się poza Zewnętrznymi Rubieżami? Revan nie do końca pamięta, ale nie potrafi także zapomnieć. Jednak natrafia na sekret, który zagraża istnieniu Republiki. Nie mając pojęcia co to i jak to powstrzymać, Revan może zawieść, bo nigdy nie stawał przeciw tak potężnemu i przebiegłemu wrogowi. Ale tylko śmierć może powstrzymać go przed spróbowaniem pokonania owej siły.

________

Ciekawe co to za "siła" Zapowiada się oczywiście bardzo ciekawie Nie mogę się doczekać.

Re: Re: Fabuła już znana

Master of the Force napisał(a):

Ciekawe co to za "siła" Zapowiada się oczywiście bardzo ciekawie Nie mogę się doczekać.[/cytat]
________
Hmmm, pomyślmy...
Imperium Sithów o którym trąbi TOR od jakichś dwóch lat?

hehe

Aż mi się przypomniał amberowski opis Próby Bohatera(szczególnie przez ten fragment: Coś czai się w głębi kosmosu: siła, mogąca zgnieść Republikę) i Władcy Dwumyślnych.

Mniam,

nieźle się zapowiada

Tańce, hulanka, swawola...

Czekam na to prawie tak jak na Forest Wars 7! 7 listopada, hem? To nie długo

Nieźle, nieźle.

Coraz więcej tych książek o starożytnych czasach Naszej Kochanej galaktyki - oby tak dalej! Ile w końcu można czytać o kolejnym konflikcie w czasie pięćdziesięciu lat od Yavina?

A Drew Karpyshyn jako autor? No, w końcu nie będzie musiał umieszczać setek odniesień do Revana w książkach o twórcy Zasady Dwóch!

Re: Nieźle, nieźle.

dark darth napisał(a):
Ile w końcu można czytać o kolejnym konflikcie w czasie pięćdziesięciu lat od Yavina?

________

Ale jeszcze nie było żadnej książki, która działaby się 50 lat przed, lub po Bitwie o Yavin

...

Nie bądź taki dokładny wszyscy doskonale wiemy o co chodziło autorowi. Tak naprawdę to od wojny nadprzestrzennej Starka cały czas mamy jakieś duże wojny aż do znanych nam czasów 138 ABY, więc stare dobre czasy OR w dodatku spod ręki Drewa to miód dla oczu

Uwaga! Fragment powieści! :D

w najnowszym Insiderze ukazał się fragment książki. Wasz pokorny sługa pozwolił sobie na jego przetłumaczenie. Oto on:




Revan zwolnił "Mrocznym Jastrzębiem" do połowy szybkości. Gwałtowne wiatry sprawiały, że była to ciężka przeprawa, ale przynajmniej miał czas zareagować, gdyby coś poszło nie tak.
- Zobacz, czy możesz coś zrobić, żeby zwiększyć zasięg naszych sensorów - powiedział do T3.
Mały astromech zapiszczał wesoło i wyciągnął małą sondę z panelu znajdującego się na jego boku, po czym połączył się z systemami "Jastrzębia".

Podczas gdy T3 pracował, Revan rozpoczął standardową procedurę przeszukiwania, mając koordynaty obozu.
Lecąc "Jastrzębiem" i zataczając spiralne kręgi, pozwalał sensorom przeskanować ziemię w poszukiwaniu znaków życia. Nagle T3 zapiszczał, podniecony. Canderous pochylił się, żeby sprawdzić odczyty skanera.
- Chyba twój droid jest zepsuty - powiedział. - Nic nie widzę.
Revan wiedział, że nie należy wątpić w małego astromecha.
- Możesz powiększyć obraz? - spytał zwracając się do T3.
Robot odpowiedział cichym gwizdem, po czym na ekranie pojawił się zakłócony obraz. Ciężko było odróżnić detale, ale wydawało się, że jest to małe skupisko namiotów i tymczasowych domów zbudowanych na zawietrznej stronie małej góry pokrytej lodem i śniegiem.
- To mogą być oni - przyznał Canderous i wyciągnął jedną ze swoich potężnych dłoni, aby poklepać T3 po "głowie". Droid odpowiedział oburzonym piskiem i Mandalorianin szybko cofnął rękę.
- Nie wygląda na to, żeby w tym obozie mieli lądowisko - zauważył Revan. - Widzisz jakieś miejsce, gdzie moglibyśmy wylądować?
Obraz na monitorze powiększył się gdy T3 przystosował skanery "Jastrzębia" przesuwając je tam i z powrotem poszukiwał odpowiedniego miejsca na śniegu. Kilka sekund później znów powiększył obraz.
- Znakomicie - powiedział z uśmiechem Revan. - Dobra robota, T3.
- Hmm, to nie jest lądowisko - ostrzegł Canderous. - To wielka zaspa.
- Z naszym mechanizmem lądowniczym będziemy potrzebować czegoś aby zamortyzować uderzenie o ziemię.
- Naprawdę myślisz, że to zadziała?
- Pewnie - odparł Revan. - Ale na wszelki wypadek się przypnij.
Canderous zapiął pas podczas gdy Revan rozpoczął lądowanie. T3 potoczył się do metalowych uchwytów w podłodze i zatrzasnął tam swoje koła z metalicznym łupnięciem.

Walcząc z wiatrem i grawitacją, Revan usiłował utrzymać popsuty statek na kursie. Zanim zdążył wylądować, gwałtowny podmuch wiatru rzucił "Jastrzębiem" na prawo. Revan ścisnął drążek sterowania, desperacko próbując nie dopuścić, żeby statek zmienił położenie. Uderzyli w śnieg pod kątem 45 stopni, żłobiąc 50-metrową bruzdę, zanim "Jastrząb" ostatecznie znieruchomiał.

Patrząc przez małe okno w kokpicie, Revan nie widział nic oprócz białoniebieskich płatków; cały przód statku leżał w zaspie. Ale sensory pokazywały, że oprócz i tak uszkodzonego mechanizmu lądowniczego, nic groźnego nie stało się ani pojazdowi ani jego pasażerom.
Revan ostrożnie odpiął pas bezpieczeństwa, zdając sobie sprawę, że będzie miał sińce i otarcia w miejscu gdzie wbił się on podczas kolizji. Canderous robił to samo. T3 po prostu odblokował koła i potoczył się po podłodze.
- Wydaje mi się, że czasami warto być droidem - mruknął Mandalorianin, pocierając prawe ramię lewą ręką.
- To znaczy wtedy, kiedy musisz iść przez burzę śnieżną? - spytał Revan. - Ta zaspa znajduje się przynajmniej pięć kilometrów od obozu.
Canderous tylko chrząknął coś w odpowiedzi.
Podczas gdy wielkolud zbierał zapasy i sprzęt z ładowni, przygotowując się do podróży, Revan i T3 sprawdzili, jak poważne są uszkodzenia "Jastrzębia".
- Nie wygląda to źle - powiedział Revan, kiedy skończyli. - Myślisz, że zdołasz to naprawić, kiedy my będziemy szli do obozowiska?
T3 pisnął dwa razy.
- Ciężko ci będzie dotrzymać nam kroku w tym śniegu - przypomniał mu Revan. - Poza tym ktoś musi zostać i pilnować statku.
Astromech niechętnie przyznał mu rację.
- Zacznij naprawy; ja pomogę Canderousowi.

Minęła godzina zanim byli gotowi ruszyć w zamarzniętą pustkę. Od stóp do głów zawinęli się w zimowe ubrania: spodnie, kurtki z kapturami, szaliki, gogle, ciężkie buty oraz futrzane rękawice - wszystko w kolorze białym aby się zakamuflować na wypadek gdyby wpadli w kłopoty.
Canderous uzbroił się w samopowtarzalny karabin blasterowy. Chciał dać taką samą broń Revanowi, ale Jedi pokręcił głową.
- Nie powinieneś wymachiwać tym mieczem świetlnym kiedy dojdziemy do obozu - powiedział Canderous. - Jedi nie są tu zbyt popularni.
Revan zmarszczył czoło, ale potem pokiwał głową. Wiedział, że Mandalorianin ma rację, ale nie podobał mu się pomysł noszenia dużej broni. Wybrał parę pistoletów blasterowych.
- Wezmę to - powiedział, wkładając je do kabur na biodrach.
- Jak chcesz - odparł Canderous, wzruszając ramionami, po czym dodał: - Kiedy dotrzemy do obozu, ja będę mówił. Pamiętaj, to moi ludzie.
- Przeżyję - powiedział Revan, naciskając przycisk aby opuścić rampę. - Ale jeśli chcemy dotrzeć tam przed zmierzchem, musimy ruszać.

Skierowali pojazd wypełniony zapasami w dół rampy i ruszyli w burzę. Wyjący wiatr niemal zwalał ich z nóg, a konwersacja była niemożliwa. Wirujący wiatr niemal ich oślepiał, ale Revan umieścił koordynaty obozu w przenośnym lokalizatorze aby się nie zgubili, i pokazywał rękoma drogę Canderousowi. Ciężkie warstwy ubrań pozwalały znosić ujemne temperatury; dzięki wysiłkowi wkładanemu w poruszanie się w śniegu i na niepewnym gruncie również było im ciepło.
Po prawie dwóch godzinach powolnego postępu, Revan dostrzegł niewyraźne kontury małej góry znajdującej się przed nimi. Zasygnalizował to Canderousowi, pokazując, że obóz znajduje się po drugiej stronie. Mandalorianin pokiwał głową na znak, że zrozumiał i pokazał w odpowiedzi, że powinni przyspieszyć. Revan odpowiedział kiwnięciem, zgadzając się z nim. Światło wokół nich zaczęło przygasać, kiedy słońce planety Rekkiad - niewidoczne z powodu burzy - zaczęło zachodzić. Ostatnią rzeczą jakiej chcieli, było poruszanie się w całkowitej ciemności.
Okrążyli podnóże góry i osiągnęli zawietrzną stronę. Wiatr ucichł. Niedługo potem ujrzeli światła obozu.
Powoli pokazywało się więcej szczegółów. Było tam niemal tuzin małych namiotów znajdujących się tylko kilka metrów od ściany lodu u podnóża góry. W pewnej odległości od nich stała chata w surowym stanie; Revan dostrzegł parę generatorów znajdujących się przy niej, niewątpliwie po to, aby zapewnić dopływ energii i ciepła, i domyślił się, że służy ona zarówno jako miejsce spotkań jak i skład zapasów dla sklepów, które inaczej nie przetrwałyby w zimnie.
Przy namiotach znajdowało się kilka sań. Niektóre były wyładowane towarami, niektóre puste. W dalszej części obozu znajdowały się cztery przykryte skórami pagórki. Na ten widok Revan zesztywniał.
Jako część warunków poddania się, rozkazał Mandalorianom, aby zdemontowali swoje niesławne bazyliszki, droidy wojenne - wielkie metalowe bestie, na których często Mandalorianie wyruszali w bój. Sądząc po rozmiarach przykrytych obiektów i kształtach, które niedokładnie były przykryte, stwierdził, że że niektórzy zignorowali nakaz.
- Jeszcze jeden krok, a wasze mózgi wylądują na śniegu! - rozległ się głos.
Czterech strażników wyszło zza zasp, dwóch po stronie Revana i dwóch po Canderousa. Ubrani w ciężkie chroniące przed zimnem stroje, głównie w kolorach niebieskim, złotym i brązowym, uzbrojeni byli w karabiny blasterowe, które ostrożnie wymierzyli w przybyszów.
- Rzućcie broń i przedstawcie się! - zawołał jeden z nich, mężczyzna, znajdujący się najbliżej Revana, po jego lewej stronie.
Kątem oka Jedi dostrzegł, że Canderous nie poruszył się, starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów, ale nie posłuchał rozkazu. Revan uznał, że najrozsądniej będzie brać z niego przykład.
- Jestem Canderous z klanu Ordo - huknął wielkolud - i przed nikim nie składam broni!
Z ciszy jaka zapadła, było jasne, że jego imię przykuło ich uwagę.
- Skąd mamy wiedzieć, że naprawdę jesteś Canderousem? - odezwał się jeden ze strażników. To także był męski głos, głębszy niż pierwszy.
- Cóż, Edricu - powiedział Canderous. - Mógłbym bić cię w twarz tak długo aż wyprostowałby ci się ten twój dziób, ale pewnie wszyscy zamarzlibyśmy na śmierć zanim bym skończył.
Strażnik roześmiał się, przewiesił karabin przez ramię, otworzył ramiona i rzucił się na Canderousa, zamykając go w uścisku.
- Dobrze znowu cię widzieć, bracie! - krzyknął.
Revan odetchnął, widząc, że pozostali również opuścili broń. Uformowali krąg wokół Canderousa i potrząsali jego rękami, uderzali go po plecach i witali go głośno w języku Mando`a.
Po kilku minutach ten, którego Canderous nazwał Edricem odezwał się znowu.
- Nie stójmy tak na zimnie - powiedział we wspólnym. - Zostawcie tu sanie; kto inny się nimi zajmie.
Trzej strażnicy zostali na posterunkach podczas gdy on zaprowadził Revana i Canderousa do chaty w centrum.

Kiedy przechodzili przez obóz, z namiotów wychylały się głowy sprawdzając co się dzieje. Wkrótce towarzyszył im mały tłum. Revan słyszał narastające podniecenie, ale jego Mando`a był zbyt słaby i nie był w stanie stwierdzić, co mówiono.
Przed wejściem Edric otrzepał buty ze śniegu; jego goście zrobili to samo.
Pierwszą rzeczą jaką odczuł Revan, było ciepło. Jego gogle zaszły mgłą i był szczęśliwy mogąc je ściągnąć aby dobrze przyjrzeć się wnętrzu.
Jak podejrzewał, chata służyła zarówno do składowania towarów jak i przyjmowania gości. W środku znajdowało się siedmiu czy ośmiu Mandalorian, siedzących na skrzyniach i pakach, używając ich jako tymczasowych mebli. W jednym z rogów leżała duża kupa płaszczy, szali i rękawic. Edric już ściągał zimowe ubranie i dorzucał je do innych. Revan zrobił to samo.
Canderous nie był w stanie iść w jego ślady. Kiedy ściągnął gogle i rozpiął zamek kaptura aby ujawnić swoją twarz, otoczono go. Kolejni znajomi przywitali go w Mando`a, a Revan nie mógł nie dostrzec radości jaka malowała się na twarzy przyjaciela, kiedy znalazł się pośród swojego klanu.
Jedną z rzeczy, które Revan podziwiał w Mandalorianach, nawet kiedy z nimi walczył, była ich lojalność. Więzy, które utrzymywały klan razem, wychodziły daleko poza przyjaźń i rodzinę; to był podstawowy element ich kultury, wszczepiany dzieciom kiedy się rodziły albo zostały adoptowane.
Nie chcąc przeszkadzać, trzymał się z daleka. Zastanawiał się ile jeszcze to potrwa, kiedy drzwi się otworzyły i do środka wpadła wysoka postać o szerokich ramionach.

Drzwi się zamknęły i wszystko ucichło. Nikt się nie odezwał, kiedy postać ściągnęła strój zimowy i ukazała się twarz atrakcyjnej kobiety. Miała oliwkową skórę, a jej proste, sięgające do ramion czarne włosy miały także purpurowe i czerwone pasma. Jej ostre kości policzkowe wytatuowane były w skomplikowane, niebieskie wzory. Oczy również były niebieskie, ale tak blade, że wyglądały na kawałki lodu.
- Su cuy`gar, Canderousie - powiedziała w końcu.
To było tradycyjne mandaloriańskie pozdrowienie, ale sposób jego wypowiedzenia dał Revanowi do myślenia. Dosłownie przetłumaczone słowa "A więc ciągle żyjesz" - to było bliższe jej intencjom.
- Su cuy`gar, Veela - powiedział Canderous łagodnie.
Zbliżyła się do niego, po czym odwróciła głowę aby spojrzeć na Revana. Była niemal jego wzrostu.
Nie patrząc na Canderousa zapytała w Mando`a:
- Czy chcesz, żebyśmy rozmawiali we wspólnym, żeby Przybysz nas zrozumiał?
- Rozumiem was dość dobrze - powiedział Revan w jej języku.
Veela uniosła brew, nieco zaskoczona, po czym zwróciła swą uwagę z powrotem na Canderousa.
- Co tu robisz?
- Czy tak się wita brata z klanu? - zapytał.
- Czy nadal jesteś moim bratem? Zostawiłeś nas po wojnie. Opuściłeś klan Ordo aby zostać najemnikiem.
- Po wojnie nie było klanu Ordo - odparł Canderous. - Tegris został zabity. Nie mieliśmy przywódcy. Byliśmy rozproszeni. Złamani. Pokonani. Tylko ja jeden przeżyłem.
- Słyszeliśmy, że pracowałeś dla Jedi - głos Veeli był niski i pełen nienawiści.
W ciszy, która zapadła, strażnik zwany Edricem odezwał się.
- Cin vhetin - powiedział, a potem z ust zgromadzonych rozległy się pomruki zgody.
Dosłowne tłumaczenie znaczyło "białe pole" - w sumie to by się zgadzało, z uwagi na warunki panujące na dworze. Ale Revan wiedział, że prawdziwe znaczenie zbliżone było do powiedzenia "przeszłość się nie liczy". Mandalorianie wierzyli, że kiedy stawałeś ramię w ramię z klanem, używałeś jego broni i zbroi, twoja przeszłość się nie liczyła. Edric chciał powiedzieć, że cokolwiek Canderous robił przedtem, już się nie liczyło, bo powrócił do klanu.
Z wyrazu twarzy Veeli trudno było wyczytać, czy się z nim zgadza. Ale pozwoliła, aby przeszłość Canderousa została za nim.
- Teraz ja jestem przywódczynią - powiedziała. - I nadal mam prawo wiedzieć, czemu tu jesteś.
- Aby pomóc klanowi Ordo znaleźć Maskę Mandalora.
Veela przekrzywiła głowę, jakby inny kąt mógł pomóc jej zobaczyć, czy Canderous jest z nią szczery.
- A co z tym przybyszem? - zapytała, wskazując na Revana.
- To mój przyjaciel. Mój brat. Pomoże nam w poszukiwaniach.
- Masz jakieś imię, nieznajomy? - spytała Veela.
- Nazywa się Avner - powiedział Canderous, nie dając dojść Revanowi do słowa. - To najemnik. Spotkaliśmy się, kiedy pracowałem dla Davika Kanga.
- Potrafisz odpowiedzieć? - zapytała, patrząc cały czas na Revana. - Myślałam, że rozumiesz Mando`a. Czy za szybko mówię?
- Rozumiem - powiedział Revan. - Mówisz w sam raz.
Tłum wstrzymał oddechy, a potem rozległy się stłumione, nerwowe śmiechy.
Revan dobrze zdawał sobie sprawę, że ją obraził. Mandalorianie byli wojownikami; mieli w pogardzie dyplomatów i polityków. Cenili wyżej czyny niż słowa, a on właśnie stwierdził, że Veela mogła tylko mówić.
- Brat Canderous zaręczył za ciebie, więc możesz zostać - powiedziała przez zaciśnięte zęby. - Ale jeśli nas zdradzisz, zabiję cię. Jeśli twoja słabość spowoduje, że jeden z moich ludzi zostanie ranny, zabiję cię. Jeśli będziesz nas opóźniał, zabiję cię. Jasne?
- Czekaj, jak brzmiało drugie zdanie? Może powinienem sobie to zapisać.
Ponownie rozległy się stłumione śmiechy. Veela udawała, że ich nie słyszy. Odwróciła się do Canderousa.
- Witaj w domu, bracie - powiedziała stanowczo.
Chwyciła swój zimowy strój, szybko go założyła i wyszła bez słowa. Kiedy opuściła pokój, wszyscy odetchnęli.
Revan zawołał Canderousa do kąta pokoju, zanim mogła go znowu pochłonąć rzesza przyjaciół.
- Avner? - szepnął we wspólnym. - Tylko na takie imię było cię stać?
- Co jest złego w Avnerze?
- Przestawiłeś tylko litery w Revanie.
- Spokojnie. Nikt tutaj... - przerwał gwałtownie, kiedy dostrzegł zbliżającego się do nich Edrica.
- Nie oceniaj Veeli tak surowo - powiedział strażnik, źle najwyraźniej interpretując ich cichą rozmowę. - To dobra przywódczyni, chociaż ma charakterek. - Spojrzał na Revana. - Powinieneś o tym pamiętać, zanim znowu ją sprowokujesz.
- Ja tylko przypadkiem dostałem się w waszą wymianę zdań - zaprotestował Revan. - Ona jest zła na Canderousa. Wyczuwam, że macie ze sobą coś wspólnego.
- Można tak powiedzieć - przyznał wielkolud. - To moja żona.

Super

przetłumaczone aż chciałoby się więcej przeczytać

...

Arghhh mam przez ciebie niedosyty... muszę dostać tą książkę jak wyjdzie.

.

Hej, Ordo zakosiłeś mi avatar czy ja to nieumyślnie zrobiłem

Nie czytam

Poczekam do premiery

<><>

W pełni popieram kolegę. ;D

...

Czuć rękę Drewa Fajnie się czytało, acz za mało tekstu by się wciągnąć. Nie mogę się doczekać na premierę tej książki!

...

Ja chcę tą książkę

ciekawe

tłumaczenie

Hmm,

specjalnie wybrałeś i przetłumaczyłeś TEN kawałek, czy po prostu innego nie było?

hm

cóż, innego nie było

...

Ta książka trafia do mojego cannika razem z książką o Darthcie Pleagusie

Ja

na razie czytać nie będę. Zaczekam do dnia premiery i wtedy przeczytam całość

.............

Akurat przeczytalem Trylogie Bane ;D
Lecz w kotora nie gralem ;( trzeba wreszcie wziasc sie za ten tytul
A co do książki pozycja obowiązkowa


Ujawniono okładkę

na ComicConie ujawniono okładkę. Oto ona:

http://starwars.com/vault/books/revancover/index.html

____________________________
Całkiem, całkiem

Czekałem

na to od dawna i się nie zawiodłem Czekam na blok Dark Horse`a na ComicConie i informację na temat serii duetu Ostrander/Duursema

..

Przepiękna! I moje teorie spiskowe się sprawdziły, Revan był negocjatorem Jedi!

...

Wszyscy się zachwycają tą okładką, a dla mnie jest ona jakaś taka średnia. Po serii okładek, które dosłownie urywały jaja ta jakoś wyluzowała...

Okładka

fajna To coś za nim to winda z Gwiezdnych Wrót?

Okładka + przywitanie

Taka trochę "growa" ta okładka, ale w sumie mi się podoba.

A tak przy okazji to chciałem się przywitać po dłuugiej przerwie. Ciekawe czy ktoś mnie tu jeszcze pamięta?

Wygląda na to, że będę zaglądał częściej, tym bardziej, że podejmuję obecnie pewne działania na rzecz szerszego podejmowania kwestii książek SW w typowo "mainstreamowo-fantastycznym" serwisie, jak Fantasta.pl (a dla nich obecnie piszę).

....

Fajna ta okładka tylko dlaczego ma zielony miecz skoro zawsze był ukazywany z czerwonym lub niebieskim ale to już takie czepianie się detali

...

To już były raczej domysły, jakoś ciesze się ze ma marginalny kolor.

Fajna okładka

Nic tylko czekać na premiery TORowych gier w Polsce. W szczególności na tą

tfu, tfu

Nie gier a książek oczywiście

A kolor dobry, zawsze takim grałem

Revan

Miecz mógł zdobyć od kogoś,a na książkę już sie doczekać nie mogę

Okładka Revan

Rewelacyjna ta okładka! Szykuje się najlepsza książka. Autor bardzo dobry, sprawdził się pisząc trylogię Bane`a. KOtoR była najlepszą grą w moim życiu i myślę że powieść nie będzie gorsza. Co do miecza to szkoda że nie niebieski albo czerwony ale i tak okładka jest świetna.

data premiery

hej, mam zamiar zamówić sobie kilka książek z amazonu UK i zauważyłem tam, że data premiery Revana przez Titan Books to 18 październik, myślicie że jest możliwa sytuacja w której brytyjskie wydanie będzie miało miejsce miesiąc przed amerykańskim?

Króciutki fragment powieści

na Facebooku co czwartek pojawiać się będą kawałki powieści. Oto pierwszy (tłumaczenie by ja )



- Mogłam się domyślić, że to byłeś ty.
Revan podniósł się z krzesła i stanął na przeciw mówiącej. Ubrana była w szaty archiwistki Jedi, chociaż w rzeczywistości była mistrzynią. Była młoda jak na to stanowisko, ale jej włosy były białe. Miała zimne, niebieskie oczy i bladą skórę, która zdradzała, że kobieta spędzała dużo czasu w archiwum, z dala od słońca.
- Atris - powiedział Revan, przeklinając cicho.

No to

nie będę tu wchodzić. Chcę przeczytać całą książkę, jak będzie już wydana

uuu

Revan, Atris... eeee. Kurcze, kiedy ostatni raz grałem w kotorki i kiedy ostatni raz kumałem w pełni te wszystkie zależności

Czuję, że trzeba będzie naprawdę ostro posiedzieć na wookiee

Xxxxx

Witam. Pisze z komorki I nie mam za bardzo czasu czytać całego tematu. Mógłby mi ktoś w miarę szybko odpowiedzieć kiedy w polsce zostaną wydane książki o Revanie I Plageusie ?
Z góry dzięki. Pozdrawiam

...

Na razie nie ma ich w planach wydawniczych.

Rozdział 1 - Powrót Lorda Scourge`a

Na stronie Random House ukazał się dziś pierwszy rozdział powieści. Oczywiście jego tytuł sam wymyśliłem Oto on:



Lord Scourge podniósł kaptur płaszcza kiedy schodził z pokładu transportowca, osłaniając się od wiatru i zacinającego deszczu. Burze były częste na Dromund Kaas; ciemne chmury nieustannie zasłaniały słońce, powodując, że dzień i noc zlewały się w jedno. Jedynym naturalnym źródłem światła były błyskawice przecinające niebo, ale reflektory z kosmoportu i pobliskiego Kaas City dawały wystarczająco dużo światła aby oświetlić mu drogę.
Potężne elektryczne wyładowania były fizyczną manifestacją potęgi ciemnej strony, która opanowała całą planetę - potęgi, która przywiodła tu Sithów tysiąclecie wcześniej, kiedy wydawało się, że wyginą.
Po dotkliwej porażce w Wielkiej Wojnie Nadprzestrzennej, pojawił się Imperator, który był jednym z pozostałych Lordów Sithów, i poprowadził swój lud do rozpaczliwej podróży na krańce znanej galaktyki. Uciekając przez armią Republiki i nienasyconą zemstą Jedi, osiedlili się w końcu poza granicami Republiki, na ziemi swoich przodków. Tam, ukryci przed wrogami, Sithowie rozpoczęli odbudowę swojego imperium. Pod przywództwem Imperatora - nieśmiertelnego i wszechpotężnego zbawcy, który nadal, mimo upływu tysiąca lat, sprawował nad nimi władzę, porzucili hedonistyczny styl życia swoich barbarzyńskich przodków.
Stworzyli niemal idealne społeczeństwo, w którym armia kontrolowała niemal każdy aspekt życia. Farmerzy, mechanicy, nauczyciele, kucharze i nadzorcy - wszyscy byli częścią wielkiej maszyny, każdy z nich był trybikiem wytrenowanym do pełnienia swoich obowiązków z maksymalną dyscypliną i skutecznością. W rezultacie Sithowie byli w stanie podbić i zniewolić planetę za planetą w niezbadanych częściach galaktyki, aż w końcu ich potęga i wpływy zaćmiły dokonania ich przodków.

Kolejny błysk rozświetlił niebo, ukazując cytadelę, która górowała nad Kaas City. Zbudowana przez niewolników i oddanych wyznawców, służyła jako pałac i forteca, niezdobyte miejsce spotkań Imperatora i dwunastu wybranych Lordów, którzy tworzyli Mroczną Radę.
Dekadę wcześniej, kiedy Scourge przybył po raz pierwszy na Dromund Kaas jako młody uczeń, przysiągł sobie, że któregoś dnia postawi stopę w korytarzach cytadeli. Ale przez wszystkie lata treningu w Akademii mieszczącej się w granicach Kaas City, nie dostąpił tego zaszczytu. Był jednym z wyróżniających się studentów, znanym ze swojej umiejętności władania Mocą i fanatycznego oddania drodze Sithów. Ale akolici nie mieli wstępu do cytadeli; jej sekrety znane były tylko tym, którzy służyli bezpośrednio Imperatorowi i Mrocznej Radzie.

Ciemna strona emanująca z budynku była niezaprzeczalna. Czuł surową, nieposkromioną energię każdego dnia życia jako akolita. Trzymał się jej, starając się skupiać umysł i ducha na tej mocy, aby pomogła przetrwać mu brutalne sesje treningowe.
Teraz, po niemal dwóch latach, znowu był na Dromund Kaas. Stojąc na platformie lądowniczej znowu czuł ciemną stronę wypełniającą jego ciało, gorąco, które było wystarczającą rekompensatą za wiatr i deszcz. Ale nie był już uczniem. Scourge powrócił do siedziby imperialnej potęgi jako Lord.

Wiedział, że w końcu nadejdzie ten dzień. Po ukończeniu szkolenia w Akademii miał nadzieję, że będzie stacjonował na Dromund Kaas. Jednak został wysłany na granice Imperium, aby stłumić kilka mniejszych rebelii na niedawno podbitych światach. Scourge podejrzewał, że to jakiegoś rodzaju kara. Jeden z jego instruktorów, zazdrosny o postępy pupila i jego potencjał, prawdopodobnie zasugerował, że Scourge powinien stacjonować tak daleko, aby spowolnić jego dojście do wyższej rangi w społeczeństwie Sithów. Niestety świeżo upieczony Lord nie miał nic na poparcie swojej teorii. Nawet wygnany do niecywilizowanych rejonów, starał się tworzyć swoją reputację. Jego umiejętności walki wręcz i bezwzględne pościgi za przywódcami rebeliantów zwróciły na niego uwagę kilku przywódców wojskowych. Teraz, dwa lata po opuszczeniu Akademii, powrócił na Dromund Kaas jako świeżo mianowany Lord Sithów. Co ważniejsze, znajdował się tu na osobiste polecenie Darth Nyriss, jednej z najstarszych członkiń Mrocznej Rady.

- Lordzie Scourge – usłyszał przez zawodzenie wiatru i zobaczył zbliżającą się postać. – Nazywam się Sechel. Witam na Dromund Kaas.
- Raczej „witam ponownie” – poprawił go Scourge, kiedy mężczyzna przyklęknął na kolano i skłonił głowę w geście szacunku. – Nie pierwszy raz przebywam na tym świecie.

Kaptur Sechela zasłaniał jego twarz, ale Scourge dostrzegł czerwoną skórę i zwisające z policzków wici, które oznaczały, że jest Sithem czystej krwi, tak samo jak Lord Scourge. Ale podczas gdy Scourge był potężny, wysoki i szeroki w barach, tamten był mniejszy i szczupły. Sięgając Mocą, Lord wyczuł w Sechelu słabą wrażliwość na Moc, co spowodowało, że skrzywił się z odrazą.
W przeciwieństwie do ludzi, którzy stanowili większą część populacji Imperium, rasa Sithów była w różnym stopniu pobłogosławiona wrażliwością na Moc. To czyniło ich wyjątkowymi; stanowili lepszą część imperialnego społeczeństwa. Bronili tego dziedzictwa z całą zaciekłością.
Sith czystej krwi, który nie był wrażliwy na Moc, był wynaturzeniem. Zgodnie ze zwyczajem, taka istota nie miała prawa żyć. Podczas pobytu w Akademii, Lord Scourge spotkał wielu Sithów, których wrażliwość była słaba. Z tego powodu polegali na wpływach swoich wysoko postawionych rodzin, dzięki czemu znajdowali zatrudnienie jako pomocnicy niższego szczebla albo zarządcy administracyjni w Akademii, gdzie ich wada nie była zauważana. Tylko dzięki swojemu dziedzictwu czystej krwi nie zostali członkami niższej kasty. W oczach Scourge’a nie byli lepsi od niewolników, ale musiał przyznać, że bardziej kompetentni z nich bywali użyteczni.
Ale nigdy nie spotkał tak słabego w Mocy jak ten, który kulił się u jego stóp. Fakt, że Darth Nyriss wysłałs tak niegodną istotę aby go powitała, był niepokojący. Spodziewał się lepszego powitania.

- Wstań – powiedział, nie starając się ukryć obrzydzenia.
Sechel szybko podniósł się na nogi.
- Darth Nyriss przeprasza, że nie mogła przybyć osobiście – powiedział szybko. – Ostatnimi czasy było kilka zamachów na jej życie i w związku z tym opuszcza pałac tylko w wyjątkowych okolicznościach.
- Wiem, jaka jest jej sytuacja – odparł Scourge.
- T… tak, mój panie – zadrżał Sechel. – Oczywiście. Właśnie dlatego tu przybyłeś. Wybacz moją głupotę.

Grzmot niemal zagłuszył przeprosiny Sechela, zwiastując nasilenie się burzy. Deszcz zaczął padać, a jego krople kąsały.
- Czy twoja pani poleciła ci, żebyś trzymał mnie na deszczu zanim nie utonę? – zapytał Scourge.
- Wy… wybacz mi, panie. Proszę za mną. Śmigacz czeka, aby zabrać cię do miejsca twojego zamieszkania.

W niewielkiej odległości od kosmoportu znajdowała się mała platforma lądownicza. Nieustanny strumień taksówek powietrznych lądował i odlatywał – był to ulubiony sposób podróżowania tych z niższych kast, którzy nie mogli pozwolić sobie na własny śmigacz. Jak to bywało w zatłoczonych portach kosmicznych, u podnóża platformy kłębił się ciasny tłum. Ci, którzy dopiero przybyli, szybko ustawiali się w kolejkach aby wynająć kierowcę, poruszając się z precyzją i dyscypliną, która była znakiem rozpoznawczym imperialnego społeczeństwa.
Oczywiście Lord Scourge nie musiał czekać w kolejce. Ludzie rzucali nieprzychylne spojrzenia, kiedy Sechel próbował się przebić przez tłum, jednak na widok potężnej postaci za nim, szybko się rozstępowano. Nawet kiedy miał na głowie kaptur, inne atrybuty: ciemny płaszcz, ćwiekowana zbroja, ciemnoczerwona skóra i miecz świetlny zawieszony u pasa oznaczały, że nadchodzi Mroczny Lord.
Różnie reagowano na jego obecność. Wielu z obecnych w tłumie było niewolnikami albo służącymi wykonującymi zlecenia swoich panów; mądrze postępowali, mając wzrok wbity w ziemię i unikając kontaktu z Lordem. Powołani – grupy zwyczajnych osobników wcielonych do służby wojskowej – stawali na baczność, jakby chcieli, aby Scourge dokonał ich przeglądu.

Ujarzmieni – kasta nie pochodzących z Dromund Kaas kupców, handlarzy, dygnitarzy i gości z planet, które nie uzyskały jeszcze pełni praw w Imperium – patrzyli z mieszaniną podziwu i trwogi, szybko się rozstępując. Wielu z nich kłaniało się z szacunkiem. Na ojczystych światach mogli być szanowani i bogaci, jednak tutaj wiedzieli, że są tylko odrobinę wyżej od służących i niewolników.

Jedynymi wyjątkami była para ludzi – kobieta i mężczyzna. Scourge zauważył ich jak stali u podnóża schodów prowadzących na platformę lądowniczą, nie zamierzając ustąpić.
Nosili drogie stroje – dopasowane czerwone spodnie i białe koszule. Można też było dostrzec pod nimi lekkie zbroje. Z ramienia mężczyzny zwisał karabin a kobieta miała na każdym biodrze kaburę z pistoletem. Jednak jasne było, że nie są wojskowymi. Żadne z nich nie miało też oficjalnych insygniów Imperium ani nic nie wskazywało, jakie mają rangi.
Niezwykłe było, że najemnicy z innych światów odwiedzają Dromund Kaas. Niektórzy przybywali dla zarobku, oferując swoje usługi temu, kto więcej zapłaci. Inni przybywali, aby dowieść swej przydatności i wartości dla Imperium w nadziei, że któregoś dnia uzyskają rzadki przywilej wstąpienia w szeregi pełnoprawnych obywateli Imperium. Ale najemnicy zwykle reagowali na pojawienie się Lorda Sithów szacunkiem i pokorą.
Zgodnie z prawem Scourge mógł uwięzić albo stracić tych dwoje nawet za drobną obrazę. Sądząc z ich zachowania, nie byli świadomi tego faktu.
Podczas gdy większość się rozstąpiła, dwójka najemników pozostała na miejscu, patrząc wyzywająco na Scourge’a. Mroczny Lord poczuł gniew na taki brak szacunku. Sechel musiał to wyczuć, gdyż podszedł szybko do pary.

Scourge nie zwolnił, ale też nie pospieszył za służącym. Z tej odległości nie mógł słyszeć co mówią, z powodu padającego deszczu i wiejącego wiatru. Ale Sechel gestykulował i mówił szybko, pokazując na Lorda, podczas gdy najemnicy patrzyli na niego zimno. W końcu kobieta skinęła głową i para usunęła się z drogi. Zadowolony, Sechel odwrócił się i zaczekał na Scourge’a.
- Przepraszam, mój panie – powiedział, kiedy poczęli wspinać się po schodach. – Niektórzy z Ujarzmionych nie do końca pojmują nasze zwyczaje.
- Może powinienem im przypomnieć, gdzie ich miejsce – warknął Scourge.
- Jeśli tak sobie życzysz, mój panie. Ale muszę ci przypomnieć, że Darth Nyriss cię oczekuje.

Scourge postanowił odpuścić. Wspięli się do czekającego śmigacza.

Sechel usiadł za kierownicą. Scourge usadowił się na wygodnym foteli, z zadowoleniem stwierdzając, że pojazd posiadał dach – wiele taksówek powietrznych go nie miało. Silniki ruszyły, a pojazd podniósł się na wysokość dziesięciu metrów po czym nabrał szybkości, pozostawiając za sobą port kosmiczny.
Jechali w ciszy, zbliżając się do cytadeli, która stała w sercu Kaas City. Ale Scourge wiedział, że nie jest to miejsce, do którego zmierzali. Jak każdy członek Mrocznej Rady, Darth Nyriss miała wstęp do cytadeli. Jednak z powodu dwóch niedawnych zamachów na jej życie, powinna przebywać, jak domyślał się Scourge, w swojej twierdzy na obrzeżach Kaas, otoczona zaufanymi służącymi i współpracownikami.
Scourge nie uważał tego za tchórzostwo; Nyriss po prostu była praktyczna. Jak każdy wysoko postawiony Sith miała wielu wrogów. Dopóki nie odkryje, kto stał za zamachami, pokazywanie się publicznie było głupotą i ryzykiem.
Ale równowagą dla jej praktyczności było zrozumienie, że zawdzięczała swoją rangę sile. Jeśli Nyriss okazałaby się słaba albo nieudolna – jeśli nie podjęłaby zdecydowanej akcji przeciw temu kto stał za próbami pozbawienia jej życia – inni by to wyczuli. Rywale z i spoza Mrocznej Rady wykorzystaliby sytuację i jej słabnącą pozycję do własnych celów. Darth Nyriss nie byłaby pierwszą członkinią wewnętrznego kręgu Imperatora, która została zabita.
Dlatego właśnie był tu Scourge. Aby wytropić tych, którzy stali za zamachami i ich zniszczyć.
W związku z tym, że jego misja była tak ważna, nie mógł pojąć, dlaczego Nyriss nie wysłała honorowej eskorty, która przeprowadziłaby go przez miasto. Powinna oznajmić wszystkim jego przybycie. Oznaczałoby to, że podjęła kroki aby rozwiązać swój problem. Byłoby to ostrzeżenie dla rywali, ośmielonych atakami na nią. Ukrywanie jego przybycia nie miało sensu, a przynajmniej Scourge nie mógł go dostrzec.
Minęli cytadelę i skierowali się do zachodniej części miasta. Po kilku minutach Scourge poczuł, że pojazd zwalnia, kiedy Sechel lądował.

- Jesteśmy na miejscu, mój panie – powiedział sługa, kiedy zatrzymali się.

Znajdowali się na dużym dziedzińcu. W północnej i południowej części widać było solidne mury. Wschodnia część wychodziła na ulicę; na zachodzie znajdowała się budowla, którą Scourge uznał za twierdzę Darth Nyriss. Przypominała ona cytadelę Imperatora, ale w nieco mniejszej skali. Podobieństwa architektoniczne były czymś więcej niż hołdem dla władcy. Podobnie jak jego siedziba, budynek służył za schronienie Nyriss, a także jako forteca, w której mogła się schronić na wypadek kłopotów. Była tak samo ozdobiona, potężna i łatwa do obrony.
Na dziedzińcu znajdowały się duże statuy, każda mająca po kilka metrów szerokości u podstawy i tak wysoka jak sam Scourge. Dwie największe przedstawiały humanoidów w szatach Sithów – mężczyznę i kobietę. Stały z wyciągniętymi lekko ramionami i otwartymi dłońmi. Twarz mężczyzny ukryta była w cieniu kaptura – było to zwyczajowe przedstawienie wizerunku Imperatora. Statua kobiety miała odrzucony kaptur, ujawniający ostre sithańskie rysy. Jeśli rzeźbiarz dobrze oddał podobieństwo, Scourge miał przed sobą wizerunek Darth Nyriss.

...

Nie czytać, nie czytać...
Urthona, czy to nie jest dobrem iejsce na funkcję o nazwie "spoiler"?

qwerty

Myślę, że długość posta wystarczająco odstrasza od jego czytania

...

SPOILER ma zasadniczo ukrywac wazne szczegoly i chronic przed przypadkowym dowiedzeniem sie niepozadanyh informacji.

Tu nie widze takiego zagrozenia, jest napisane w tytule i na poczatku co to za tekst, kto wezmie sie za czytanie, wie czego moze sie spodziewac-> poczatkowego rozdzialu ksiazki. ; >

ale

Scourge? Scourge naprawdę? Ten od Dickensa?

Hm

tamten to był Scrooge

jasne

czyli ten od autobotów. Łapię

Druga książka

Na nowojorskim Comic Conie Karpyshyn zapowiedział, że jesienią 2012 spod jego ręki wyjdzie druga książka osadzona w realiach The Old Republic.

Cieszy

mnie ta wiadomość, bo Karpyshyn bardzo dobrze orientuje się w realiach Starej Republiki. Może druga książka będzie o Wygnanej?

Nowy mini-fragment

Robi się naprawdę ciekawie
początek spoilera "It’s not enough to secure your silence through threats and blackmail. When we finally move against the Emperor, I want you on our side."
"And how do you intend to convince me?"
"Have you ever heard tales of the Emperor’s childhood?"
Scourge shook his head. “I don’t even know what planet he’s from."
"Few people do. He’s hidden his past, because if the truth came to light none would follow him."
koniec spoilera

Jeszcze jeden

Heh, ciekawie to mało powiedziane.
początek spoilera Scourge finally understood why Nyriss and the others wanted to take the Emperor down. Destroying your enemies— even destroying a planet— was understandable. But this wasn’t simple destruction. It was annihilation; obliteration. The very fabric of the Force had been shredded. Anyone capable of turning an entire planet into a nihilistic abomination had to be completely mad. koniec spoilera

Ciekawie?

No nie wiem. Nie ma Chissów

Można już zamawiać

E tam

Mi w dniu premiery wyśla z Amazona

książki

A w około jakim czasie dochodzą premierowe książki za ich pośrednictwem?

hm

tak jak tam napisali, między 10 a 14 dni.

Możliwości Imperatora

czyli kolejny fragment powieści:

początek spoilera Scourge krzyknął z bólu, kiedy umysł Imperatora dotknął jego umysłu, po czym upadł na podłogę, trzęsąc się niczym dziecko. Dotknięcie trwało nie więcej niż sekundę, ale w tym czasie doświadczył nieopisanej trwogi, przy której wszystko, co mogła stworzyć magia Ciemnej Strony i jego najgorsze koszmary, było niczym. Oprócz bezkształtnych potworności, czaiła się tam nieznośna Pustka, czysta, totalna anihilacja. koniec spoilera

strasznie...

grafomańsko brzmi, szczerze mówiąc.

...

Czytałem ten wycinek, który zamieścili w SW Magazyn, i jeżeli nie jest to wina tłumaczenia, to Karpyshyn w ogóle zauważalnie odstaje od poziomu prezentowanego w Banie... Czytało mi się co najwyżej jak niezłego fan-fica.

...

Whatever... Ta książka jest o jednym z moich ulubionych fikcyjnych bohaterów. Ever. I pisze ją człowiek, który napisał jedną z moich ulubionych serii książkowych. Ever. Więc gdy tylko przeczytam, dam jej ocenę 10/10. Inaczej się po prostu nie da.

...

Można i tak, ale ja też uważam trylogię Bane`a za jedne ze swoich ulubionych książek, Revan zresztą również mi się podoba. Ale tego, co dotychczas zostało opublikowane, nie czyta mi się zbyt dobrze, więc tak optymistyczny nie jestem, choć znając siebie strawię to z łatwością przy czytaniu całości, bo tak już po prostu mam z Gwiezdnymi Wojnami.

Re: ...

smajlush napisał(a):
Więc gdy tylko przeczytam, dam jej ocenę 10/10. Inaczej się po prostu nie da.
________
Cóż... jesteś chyba pierwszą osobą jaką spotkałem, która ocenia książkę przed ukazaniem się jej... W SW nigdy nie wiadomo jak wypadnie następna książka dobrego pisarza. Na przykład może o tym świadczyć Denning lub Stover.

...

Drew napisał oba KOTORy i Bane`a. Jakie one były każdy wie. Prawdopodobieństwo, że tym razem dla odmiany mu nie wyjdzie jest, cóż, minimalne

Kolejne excerpty..

...dla tych co nie mogą doczekać się książki:
Rozdział 3 i 11: http://www.swtor.com/news/news-article/20111104-1

a tam excerpty

u mnie już Revan jest gotowy do wysyłki. Może jutro wyślą, choć boję się, że dotrze dopiero po poniedziałku :/.

hm

z Amazona? Ja poprzednie hardcoverowe SWTORy brałem od taniejniema na allegro, ale ma zawsze trochę później

tak

z brytyjskiego Amazona. Dziś rano wysłali paczkę. Dzień przed oficjalną premierą, w UK pewnie jutro odbiorą ludzie.

...

Ja już mam wersję na kindle Oby Drew trzymał poziom.

Revan już jest

Ciekawy news z prologu - początek spoilera ożenił się z Bastilą koniec spoilera

Nie

Nie dawajcie żadnych informacji w spoilerach, bo kusi, mocno kusi...

<0>

Ale akurat to znakomita okazja do przetestowania swojej silnej woli.

...

Raczej słabej. Przynajmniej w książkowym kontekście

I po Revanie...

Skończyłem i jestem rozczarowany. Tak, jak się obawiałem, książka jest napisana ewidentnie jako łącznik między KOTORami a TORem, czy wręcz jako jedna z przygrywek do tej ostatniej gry. I niby coś się dzieje, jesteśmy karmieni kilkoma nowymi informacjami (sytuacja "rodzinna" Revana, imię i nazwisko Wygnanej Jedi, troszeczkę wyjaśnienia sytuacji Canderousa w K2), ale głównie chodzi o to, żeby za dużo nie pozmieniać i przygotować grunt pod "politycznie poprawnego" The Old Republic.
Literatura to to nie jest, raczej rozstawianie pionków na planszy lub pozbywanie się ich. Plus kilka smaczków (najfajniejszy zachowany do epilogu) oraz prostych gierek słownych opartych na łacinie; ogrywanie i pogłębianie schematów z K2 i testowanie "czy główny zły może być jeszcze bardziej zły niż pięciu poprzednich", w czym moim zdaniem autorzy zaczynają już gonić w piętkę.

Konstrukcja wątków i zwroty akcji miejscami interesujące, ale IMHO niewiele się straci czytając odpowiednie informacje na Wookiee czy też innym Ossusie.

No cóż,

pierwsze recenzje na Amazonie są raczej jednoznaczne: Drew nie dał rady. Jak to możliwe, że tak dobrze wychodzą mu dopiero te książki, które z jego grami nie mają prawie nic wspólnego (Bane`y)?

cóż

ja na razie jestem w połowie i raczej jestem zadowolony. Owszem oczekiwania były duże, mit jeszcze większy, nie wszystko jest piękne, ale ja patrzę przez pryzmat 3 poprzednich książek TORowych (Fatal Alliance, Red Harvest, Deceived) i w porównaniu z nimi Drew dał radę, choć poczekam jeszcze jak skończy, ale znając życie to odpuści sobie mocną końcówkę, w końcu ma kontrakt na kolejną książkę, więc zrobi tylko przedpole pod nią. Ale mnie chyba to nie będzie przeszkadzać, tylko zobaczę jak to zrobił.

jak

to jest że jeden przeczytał, drugi w połowie a ja jeszcze nie dostałem?

Re: jak

Lord Bart napisał(a):
to jest że jeden przeczytał, drugi w połowie a ja jeszcze nie dostałem?
________

No niestety Mam nadzieję, że dziś kurier do mnie dotrze, jak nie to pewnie w poniedziałek dopiero dostanę. Swoją drogą dziwne to trochę, bo z LSem obaj mieliśmy zamówienia złożone wcześnie, jedno doszło, drugie jeszcze nie :/

wiesz

spoko to było w przestrzeń rzucone... po prostu jęczę bo TOR się instaluje jeszcze

Re: wiesz

Lord Bart napisał(a):
spoko to było w przestrzeń rzucone... po prostu jęczę bo TOR się instaluje jeszcze
________

Wiem, ale mnie też wkurza to, że jeszcze nie dostałem Liczyłem na to, że w ten weekend przeczytam tę książkę.

w sumie

to sprawdź godzinę o której dostałeś mejla potwierdzającego wysyłkę. U mnie to była 8:51 (czyli 7:51 czasu angielskiego). Paczka była pojedyncza, nic więcej w środku, więc może to też ma wpływ na kuriera i rozwóz u nas.

Re: w sumie

U mnie paczka też pojedyncza, ale mail przyszedł o 20:31, więc jestem mniej więcej dzień w plecy.

Re: jak

Lord Bart napisał(a):
to jest że jeden przeczytał, drugi w połowie a ja jeszcze nie dostałem?
________
Podejrzewam, że ten pierwszy kupił sobie wersję elektroniczną i rano w dniu premiery dostał maila, że już może czytać

...

Pierwszy raz coś w amazonie samodzielnie zamawiałem. Podoba mi się to, planowany dzień dostawy - 21szy, i paczka przychodzi 21szego ; p

To teraz dylemat, najpierw Revan czy `Bounty Hunter: Boba Fett"... xD

Po Revanie...

Oczekiwania co do książki były dość spore. Nie dość, że to Revan czyli jedna z najciekawszych postaci z gwiezdno-wojennych gier komputerowych, to jeszcze autor, który mnie osobiście zachwycił swoją trylogią o Bane`ie. No i niestety oczekiwania nieco przerosły to co ostatecznie nam zaserwowano. Po pierwsze trochę brakowało mi w tej książce Revana, skupiono się w dużej mierze na wątkach łączących z TORem, co dało całkiem niezłą historię, lecz bez przesadnego szału. Książka zawiera kilka bardzo fajnych smaczków, odnośnie Kotorowych postaci, lecz mimo wszystko czuję pewien niedosyt. Nie czytałem wcześniejszych pozycji z logiem TOR, lecz porównują do pozostałych powieści spod znaku Star wars mógłbym ją ocenić powiedzmy na 7/10

I am Revan reborn and before me you are nothing

Dziś książkę dostałem, siadłem do niej... i właśnie wstałem, przeczytawszy za jednym machnięciem. To by chyba wystarczyło za recenzję, ale TAKA książka zasługuje jednak na więcej.

Jest to pierwsza książka z SW jaką przeczytałem od "Rozdroży czasu", pierwsza w oryginale od trzeciego Bane`a (w międzyczasie większość zagranicznych wyprzedałem). Od ogłoszenia że powstaje "Revan" wiedziałem, że tą książkę muszę mieć, zarówno ze względu na autora jak i tematykę.

początek spoilera Książka jest rozbita na dwa wątki: Revana oraz Lorda Scourge`a. O dziwo wątek Sithów mnie nie porwał - do czasu aż ujawniono prawdziwe motywacje Darth Nyriss, był przewidywalny, jak gra RPG - Scourge leci na misję, napierdala, wraca, leci na następną misję itd.

Za to wątek Revana jest wspaniały od początku. Nie dziwota, bo zwalić tego nie udałoby się pewnie naszej kochanej Elaine C., a do ropiero Karpyshynowi. Wystarczy że pojawi się Revan i każdy kto grał w KOTORa jest podjarany (ja też), a co dopiero gdy dowiadujemy się o losach innych postaci. Karpyshyn nie rzuca na nas wieloma faktami naraz, jest ich kilka, ale za to jakie konkretne: ślub Revana i Bastili (już w prologu), dalej: ich dziecko, imię Wygnanej Jedi, tożsamość Sith Emperora... itd).

W momencie gdy obie postaci udały się na Nathemę widać było, że oba wątki się połączą i aż strach było myśleć co z tego wyjdzie, pamiętając o prze-epickiej konfrontacji pięciorga Jedi z Bane`em i Zannah w "Rule of Two".
koniec spoilera Tak więc oczekiwania miałem duże. Czy Drew je spełnił?

Też mi pytanie, jakby mogło być inaczej

Od połowy to już jest czysta epickość, akcja leci ku nieuchronnemu finałowi, autor zostawia wskazówki jaki on może być ale czytelnik i tak nie może się doczekać, co będzie. Wyjaśniają nam co się działo z Revanem po KOTORze, z Wygnaną po KOTORze 2, nakreślona zostaje podbudówka pod TORa, jest tam dokładnie tyle ile chciałem. No i świetne momenty - jak "Time to get the old gang together for one last adventure." :`)

początek spoilera Tożsamość Sith Emperora jednak nie rozczaruje. Przed lekturą książki byłem zły, bo oczekiwałem że będzie to ktoś znany: jednak Naga Sadow czy ktokolwiek inny, tymczasem dostaliśmy "nieznanego ciecia". Jednak historia tego "ciecia" jest świetnie nakreślona, tak więc mnie osobiście przekonała. Tym samym True Sith Empire jest naprawdę TRUE - bo to dalej ci sami Sithowie, co w pierwszych dwóch albumach TotJ. Pięknie. W ogóle epickość całej postaci jest świetnie nakręcana, przez większość książki Emperor się nie pojawia a i tak wszyscy się go boją, szanują - a gdy się już pojawia, to o ludzie koniec spoilera

Podsumowując? Karpyshyn napisał kolejną genialną książkę w uniwersum SW, bezczelnie zajmuje już 4 pozycje w moim osobistym TOP 10 (w tym numer 1), a do tego udało mu się zachęcić mnie do zagrania w TORa. Wahałem się, bo niby MMORPG, bo dużo czasu, bo trzeba będzie z ludźmi grać , bo piniąszki i bo wszystko, ale nie no, ja muszę wiedzieć co się stanie z Sith Emperorem. Ta postać to taki kozak, że nie wyobrażam sobie jak można będzie ją pokonać. początek spoilera Skoro nie dały rady połączone siły Wygnanej i Revana... ale i też nie do końca, bo kto wie co by się stało gdyby nie...?

A ród Revana przetrwał...
koniec spoilera

To że Amber będzie wydawał FotJe a nie TORy, to zbrodnia (bo chciałbym, jak pewnie i wielu graczy, przeczytać inne książki z tej serii, i tak tak, wiem że ponoć są słabsze).

10/10.

Re: I am Revan reborn and before me you are nothing

To się do paru rzeczy odniosę

początek spoilera Jednak historia tego "ciecia" jest świetnie nakreślona, tak więc mnie osobiście przekonała. Tym samym True Sith Empire jest naprawdę TRUE - bo to dalej ci sami Sithowie, co w pierwszych dwóch albumach TotJ. koniec spoilera

Są Ci sami, ale jednocześnie inni. Większości brakuje bowiem ikry. Jak usłyszałem, że początek spoilera boją się zaatakować Republikę, bo to byłoby samobójstwo i ogólnie dobrze im jest jak jest koniec spoilera to mnie lekko rozbawiło Ale nie będę narzekał, bo faktycznie najbliżej im do Sithów ze wszystkich produkcji ostatnich lat (no... poza Banem ).

Podsumowując? Karpyshyn napisał kolejną genialną książkę w uniwersum SW, bezczelnie zajmuje już 4 pozycje w moim osobistym TOP 10 (w tym numer 1), a do tego udało mu się zachęcić mnie do zagrania w TORa

Mam dokładnie tak samo


Ta postać to taki kozak, że nie wyobrażam sobie jak można będzie ją pokonać. początek spoilera Skoro nie dały rady połączone siły Wygnanej i Revana... ale i też nie do końca, bo kto wie co by się stało gdyby nie...? koniec spoilera

Ja tam uważam, że początek spoilera gdyby nie akcja Scourge`a to by wygrali, chociaż patrząc się po walce z Nyriss to zarówno Scourge jak i Wygnana to przystawki, które tylko miały rozpraszać uwagę, a nie stanowiły realnego zagrożenia koniec spoilera

...

Po przeczytaniu (Możliwe spoilery, ale nic kluczowego ; P)


Mało Mandalorian! : P Ale Ci co są, są OK. Zresztą nie oczekiwałem wiele, nie Oni tematem przewodnim mieli być. Także luuzik ; P

Po tym jak Mandalorianie zeszli z pierwszego planu, zrobiłem sobie przerwę, i w sumie nie żałuję - gdybym czytał dalej to bym (jak Shed, btw dzięki że o mojej Mandaloriaskości pamiętałeś! xD) czytnął całość za jednym zamachem, pod koniec pewnie walcząc ze snem i sobą na zasadzie "co dalej, co dalej, muszę się dowiedzieć..." : )

Książka sprawiła, że mam ochote na 3 rzeczy:
a) Sięgnąć po inne TORy (Z naciskiem an FA, Mando, wiadomo...)
b) Sięgnąć po oba KOTORy, i jak najszybciej po TORa (komp niezbyt pozwala...)
c) Zdobyć i przeczytać w końcu wszystkie trzy Bane`y oraz Tron Bhaala. ; P

Więcej szczegółów w jakiejś bardziej rozbudowanej recce, wiadomo na łamach jakiego serwisu ; )

PL

To Amber nie ma zamiaru wydawać TOR`ów?

...

Patrząc na zapowiedzi na B, to nie ma zamiaru ich wydać do Maja 2012.

Co będzie wydane w Czerwcu i dalszych miesiącach, się okaże. ; )

Revan

O jak będzie w Polsce to od razu kupuje. Wystarczy mi to, że Revan jest głównym bohaterem, poza tym wciąż niemoge się zdecydować kto jest moim ulubionym sithem Revan, Nihilus czy Vader. Może ta książka mi pomorze.

...

Ja bym sobie na twoim miejscu mimo wszystko odpuścił Revana i zainwestował w słownik ortograficzny Może on ci pomoże.

Revan

Z racji tego, że wcześniej niż za pół roku nie będzie polskiego wydania, mam nową motywację przy nauce angielskiego. Pierwszym jest matura.

I już po :D

W nocy skończyłem Revana. Nie zawiodłem się, powiem więcej - Karpyshyn utrzymał poziom znakomitego Bane`a 3. Ta książka to ocieka epickością w każdym calu. Historia Revana z czasów jego podróży z Malakiem i tego jak się stali Sithami, historia Revana z czasów po KOTORze gdy odleciał w Nieznane Regiony, historia Jedi Exile po KOTORze 2... czy można chcieć czegoś więcej? A do tego, gdy akcja nabiera tempa to jest ona niesamowita - szczególnie pojedynki Karpyshynowi wychodzą mega epicko, aż by się chciało aby to zekranizowano.

Pełna recka w tym miejscu, pod recką LSa: /tekst.php?nr=2681

I am Revan reborn, And before me you are nothing.

Super

Dzięki za link Rusis z tych ocen wynika, że must have definitywnie i nieodwołalnie !!!!!!!!!!!!! Tylko niech ktoś mi powie dlaczego w sithowskiej zbroi Revan ma zielony miecz świetlny. Co do słownika to był to zwyczajny, jedrorazowy błąd...

Re: Super

darthmetalus napisał(a):
Co do słownika to był to zwyczajny, jedrorazowy błąd...
________
Jednorazowy?

Re: Super

darthmetalus napisał(a):
Tylko niech ktoś mi powie dlaczego w sithowskiej zbroi Revan ma zielony miecz świetlny.
________
Bardzo lekki spoiler: początek spoilera Miecz ma zielony, bo jest Jedi, a maskę (nie zbroję) dostał na powrót, żeby pomogła mu załatać luki w pamięci. koniec spoilera

...

Czy w Polsce wyjdzie ta książka po Polsku (sorrasy za gramatykę, ale nie chciało mi się dłużej myśleć nad ułożeniem pytania )

...

Kiedyś tam na pewno wyjdzie
A oto moje przemyślenia na ten temat:
Dziwi mnie polityka Amberu. W grudniu/styczniu, gdy wychodzi TOR, czyli coś, na co czeka wielu ludzi (nie tylko fanów SW).
Podczas gdy Egmont poszedł po rozum do głowy i wydaje wtedy komiks TORowy (którego sprzedaż dzięki grze na pewno choć trochę się nakręci), Amber wydaje, i będzie wydawał Fate of the Jedi.
Rozumiem, że chcą zachować ciągłość itd, ale jaki byłby lepszy moment na wydanie książki związanej z grą niz premiera tej gry? Możnaby napewno zwiększyć zyski. Nie mówiąc o tym, że gdyby jeszcze tą książką był Revan, to rozszedłby się jak świeże bułeczki.
I nie mówcie, że nie dałoby się wydać książki w tak krótkim okresie od premiery, bo Komandosów Imperium: 501st się jakoś dało :/

Re: ...

smajlush napisał(a):
Kiedyś tam na pewno wyjdzie
A oto moje przemyślenia na ten temat:
Dziwi mnie polityka Amberu. W grudniu/styczniu, gdy wychodzi TOR, czyli coś, na co czeka wielu ludzi (nie tylko fanów SW).
Podczas gdy Egmont poszedł po rozum do głowy i wydaje wtedy komiks TORowy (którego sprzedaż dzięki grze na pewno choć trochę się nakręci), Amber wydaje, i będzie wydawał Fate of the Jedi.
Rozumiem, że chcą zachować ciągłość itd, ale jaki byłby lepszy moment na wydanie książki związanej z grą niz premiera tej gry? Możnaby napewno zwiększyć zyski. Nie mówiąc o tym, że gdyby jeszcze tą książką był Revan, to rozszedłby się jak świeże bułeczki.
I nie mówcie, że nie dałoby się wydać książki w tak krótkim okresie od premiery, bo Komandosów Imperium: 501st się jakoś dało :/

________
Zdecydowanie masz racje, ale wiesz Amberu nie zrozumiesz, może wyślemy im petycje żeby tę książkę dali ...

...

Dzięki tylko, że niechcący, przez przypadek przeczytałem tego spoilera i już mi się trochę zabawa popsuła XD. Nie uważacie, że głupio zrobili, przecież na tą książkę czeka wielu fanów, a oni wydają te ,,Przeznaczenie Jedi", które nie wiem jak innych, ale mnie w ogóle nie interesuje. Może specjalnie tak robią, żeby jak w końcu wydadzą to wszyscy fani ruszyli jednocześnie po Revana ...

...

"Przeznaczenie Jedi" jest interesującym tytułem, ale osobiście pożądam przeczytać Revana. Niestety mój angielski kuleje. Razem z kumplem (przede wszystkim on) zaczęliśmy sami tłumaczyć. Prolog już za nami .

...

O super . Eldron mam prośbę jeśli skończycie tłumaczyć zanim wyjdzie to prześlij mi, PROSZĘ...

...

DRZEWKA

A poza tym pamietaj, ze jednak wiekszosc fanow w Polsce bardziej kojarzy Luke`a, Hana i Leie niz Revcia... Dziwne, co? Wiec wola wydac... piecdziesiata (?) ksiazke o nich i trzymac ciaglosc. I to dobrze, bo to musialo byc bardzo wpieniajace, gdy czekalo sie rok na nastepny tom LotF. Tylko, ja sie pytam, czemu teraz, gdy wychodzi TOR i moznaby jednak zrobic przerwe na... trzy miesiace?

Re: ...

smajlush napisał(a):
Tylko, ja sie pytam, czemu teraz, gdy wychodzi TOR i moznaby jednak zrobic przerwe na... trzy miesiace?
________
Na początku o LotF`ie też tak mówiono A co było potem to chyba każdy wie.

Re: Re: ...

Master of the Force napisał(a):
[/cytat]
________
Na początku o LotF`ie też tak mówiono A co było potem to chyba każdy wie.
________
Ja nie śledzę losów tej serii możesz powiedzieć??????

...

Seria składała się z 9 tomów. Pierwsze 7 tomów wychodziło normalnie. 7. tom miał premierę w Polsce w sierpniu 2009. 8. tom się ukazał w marcu tego roku, więc prawie 2 lata czekaliśmy.

A miałobyć tak pięknie...

Cóż, wszyszło jak zawsze. Chociaż może nie, w każdym razie dla mnie ta książka jest rozczarowaniem. Sprawia wrażenie pisanej na szybko, tak żeby zarobić na premierze TORa. Jest zdecydowanie za krótka jak na ilość informacji jakie do niej wrzucono. Gdyby dać jej jakieś 200 stron to dałoby się z pewnością uniknąć części idiotyzmów. Albo to, albo inny pisarz niż Drew.

Poniżej trochę narzekania w spoilerach:
początek spoilera Najbardziej zawiodły mnie postacie. Bo sama historia nie była zła, ale to co zrobiono z bohaterami KotORów rozczarowuje.

Revan - w teorii główna postać tej książki. To miała być jego historia. W praniu okazuje się, że jest on jedynie narzędziem potrzebnym do zaznajomienia fanów z historią Imperatora(mam nadzieję, że to był jednak bardzo mocny skrót tej historii, ale o tym później.). Nie dowiadujemy się o nim niczego nowego właściwie, czy raczej nie poznajemy go. Ja rozumiem, że to postać z gier, ale jak ją skanonizowano to można by nadać jej jakieś bardziej wyraźne cechy charakteru. W moim odczuciu Revan był nijaki. Bez imienia z przodu, gdyby pokazano mi fragmenty o nim nie odróżniłbym go od standardowego Jedi. Drew pisze, że Rada uważała go za kontrowersyjnego osobnika, ale tego imo nie widać(tak, było zdanie o wykorzystaniu pozytywnych emocji, ale no właśnie to było tylko jedno zdanie). Podobnie Drew opisuje, że Revan korzysta z ciemnej i jasnej strony, ale na tych wzmiankowych zdaniach się kończy, zresztą nawet tego nie widać. Co dokładnie autor przez to rozumiał, nie mam pojęcia. No i jedno z największych rozczarowań, sposób przejścia na ciemną stronę. Gdzie KotOR II sugerował ideologiczny upadek, powolne zatracanie się i transformację charakteru, tutaj mamy czary-mary mind trick. Oczywiście opisanie tego byłoby znacznie bardziej czasochłonne, ale imo opłaciłoby się. Tak to Revan to jedynie kolejny szlachetny Jedi, któremu Impek wodę z mózgu zrobił...

Wygnana Jedi - sprowadzona tutaj właściwie do ostatniego wiernego towarzysza Revana. O niej to już w ogóle nie dowiadujemy się nic nowego. Kilka słów na wprowadzenie, żeby czytelnik wiedział, skąd się wzięła(swoją drogą widać, że Drew nie grał nigdy w KotORa2... wiem czepiam się;P). Drew pozbawił ją nawet jej specjalnego połączenia z Mocą(co ciekawe połączenie z Mocą Lorda Scourge`a jest bardzo podobne do tego, co prezentowała Wygnana w grze, tylko że w wersji mrocznej. Nie wiem, czy Drew chciał ich ze sobą skontrastować i zabrakło mu czasu, czy po prostu stwierdził, czytając wookiepedię, że to fajne i zabierze dla swojego kolejnego potworka). Tak czy inaczej Wygnana jest w tej książce rozwinięta jeszcze mniej niż Revan. Forma ich spotkania też pozostawia niedosyt bo ta dwójka zdawałoby się miałaby sobie dużo do powiedzenia.

Imperator - właściwie to on jest głównym bohaterem Revana, paradoksalnie mimo, że pojawia się dość rzadko, to on tu za wszystkim stoi i pociąga za wszystkie sznurki. Mam tylko nadzieję, że Bioware nie pożyczyło sobie pomysłu od Full Metal Alchemist i nie spoczęło na laurach, ale rozwinie tę postać bardziej. To, co dostaliśmy w Revanie na jego temat brzmi średnio zachęcająco(kolejny przekoks, nie dość że wysysa życie, to jeszcze kolory...). Mam nadzieję, że w grze nie skończy tylko i jedynie jako zło wcielone.

Imperium - pierwsza książka chyba, gdzie mogliśmy zobaczyć je od wewnątrz i nie było źle, ale też niezbyt porywająco. Bioware obiecywało coś na kształt bardziej ludzkiej twarzy, w książce dostaliśmy kopię filmowego z dodanymi Sithami. Cóż pewnie znowu za mało miejsca.

Masę nieścisłości z KotORem II pominę milczeniem, bo szkoda narzekać jeszcze więcej, ale przy odrobinie dobrej woli można by to wszystko ładnie pozszywać.

Na osoby akapit zasługuje jak zakończenie. Jak dla mnie całkowicie antyklimatyczne. Drew chyba bardzo chciał to szybko skończyć. Revan odzyskuje wolność na jakieś 24h, które spędza na nieustannym oglądaniu swojego dzieciaka (serio najpierw wychodzi z założenia że musi zostawić rodzinę dla ich dobra, a gdy nadchodzi moment kluczowej walki on zamiast odpoczywać i dobrze się do niej przygotować ogląda filmiki urodzinowe...). W ogóle decyzja o ataku bez żadnego przygotowania nie pasuje do dwóch doświadczonych liderów wojskowych Republiki (a tak co najmniej są te postaci tu przedstawiane). Nie wiem jak to jest wyjaśnione w grze, bo nie miałem zbyt dużo czasu w becie, ale naktnąłem się na kult Revana w Imperium, którego ten chyba nie założył kiedy leciał śmigaczem przez dżunglę, a książka daje do zrozumienia, że wiedza o jego istnieniu była trzymana przez Imperatora w tajemnicy. Skąd więc się wziął? Naprawdę nie mogliśmy dostać jakiś 10 lat, kiedy Revan rozsiewa swoje słowo po Imperium, a potem kończy jak kończy?
koniec spoilera

Podsumowując pomysł na książkę nie był zły, wręcz przeciwnie, ale wykonanie zawiodło.

...

Matko to ile stron ma ta książka??????

...

Coś koło trzystu Wg. mnie o jakieś 200 za mało.

.

Dokładnie 352.

może i tak

jeśli liczyć timeline, podziękowania, informacje o czcionce, strony tytułowe i fragment Plagueisa na końcu. Od pierwszej strony prologu do ostatniej epilogu w moim wydaniu jest stron 286, niemniej ze względu na skład tekstu takie liczenie nie ma chyba dużego sensu.

...

No fakt za mało jak na Revana, ale bałem się że około 150 stron uff...

.

Właśnie skończyłem czytać oryginał. Książka napisana bardzo fajnie, wiele rzeczy zaskakuje. Zakończenie wzbudza niesamowite emocje, jest szokujące, wzruszające i przerażające. Zresztą, ci co nie czytali, przekonają się sami. Ogólnie polecam książkę.

.

Jedni mówią, że książka miesza w TSL a drudzy że jest świetna. Kurde i teraz nie wiem czy kupić czy nie kupić.

...

Nie wiem co to jest TSL, ale kupić musisz

.

To skrót od The Sith Lords, KotORa 2

No

ja przeczytałem, TSL przeszedłem, i nie zauważyłem żadnego mieszania

.

To w takim razie żle słyszałem. Dzięki

hmm

no ciężko żeby ktoś zobaczył mieszanie, jak ta książka właściwie olewa K2 gdzie się tylko da, kradnie zaś jeden z pomysłów z K2 i sprzedaje jako swój oraz kompletnie chrzani główne postacie. Oczywiście wszystko imo, ale to najgorsza z książek jakie Drew popełnił, a które czytałem. (Gdyby nazywała się inaczej i zajmowała się losem zupełnie nowych bohaterów nie byłoby jeszcze tak źle, ale jako finał trylogii KotORowej to dno i metr mułu. Widać, że się im nie chciało/pisał to Drew na szybko)

Lepiej poczekać i kupić Plagueisa niż wyrzucać kasę na ten shit, choć okładka ładnie na półce wygląda

.

Kup i oceń sam, najlepsza droga

znowu

premiera przesunięta na 29

...

Skąd to info? Na stronie Amberu wciąż jest data 20 marca 2012, tak samo na stronie Empiku. Na stronie facebookowej Amberu też nic nie ma.

Ale jednak książki nie można nigdzie dostać...

Jak to nie można?

Ja przed chwilą kupiłem "Revana" w Empiku i już obmacuję.

...

Pytałem u mnie w Empiku i powiedzieli, że w tym tygodniu prawdopodobnie nie będzie...

...

juz sie nie moge doczekac : )

...

Też już odebrałem z Empiku ^^ to za tydzień czas na Wznowienie Nowej Nowej Nadziei ^^

...

Ja też dosłownie kilka minut temu odebrałem swój egzemplarz w Empiku. Co ciekawe, w nowościach zaraz przy wyjściu leżała całkiem duża sterta tych książek, co jest tym bardziej zaskakujące, gdyż do tej pory w chrzanowskim Empiku nie uświadczy się Sojuszników czy Wiru.

...

Bo Empik wie, co sie dobrze sprzeda

niedobry empik

Nie Empik, tylko wydawca, Amber musiał pewnie sporo zapłacić za wystawkę. Jadą po marce "The Old Republic", więc nic dziwnego że zainwestowali, bo liczą na znacznie większy zysk w porównaniu z innymi pozycjami spod znaku SW.

...

No jadą po marce TORa, to widać na przykład na stronie głównej Amberu, gdzie Revan wśród Bestsellerów się trzyma.

tzn.

że ona już jest w sprzedaży czy jeszcze nie? I czemu właściwie Amber nie wydaje na twardo?

amber

Sam się zdziwiłem, bo dwa dni temu na stronie wydawnictwa widniała data 29 marca, a wydana wg. pierwszej daty czyli 20 marca.

to

się muszę jutro przejechać... ale kurcze... TOR się skończył, nie ma jakoś parcia na SW
Ale porządek na półce musi być - bez względu na ustrój

;p

A ja sobie jeszcze poczekam, bo nie przywykłem do płacenia cen okładkowych. Będzie jakiś duży rabat to kupię, i wcale mi się nie śpieszy biorąc pod uwagę ilość książek które chciałbym kupić i przeczytać w pierwszej kolejności.

hmmm

na Merlinie 35PLN... to chyba nie jest dużo jak za polskom miętkość

;)

Książki jeszcze nie widziałem, ale znając Amber to będzie standard, choć przy 400 stronach to cena chyba normalna. Swoją droga 35 zł za prawie wersje kieszonkową?, już Fabryka Słów za taką cenę ładniejsze książki robi. Nie mówiąc już o tym, że za takie pieniądze mogę kupić twarde wydanie "Blade Runnera" od Rebisu.

a dlaczego miałby wydawać w twardych okładkach?

Nie wiem dlaczego Polacy tak lubią twarde okłądki. Z założenia takie ksiązki są duzo droższe niż paperbacki. U nas z dziwnych powodów różnica w cenie pomiędzy twardymi a papierowymi okładkami są zbyt małe

dlatego

żeby był wybór? o0

Poza tym nie są droższe, ani u nas, ani za granicą. Tak całościowo patrząc, bo zawsze można wygrzebać coś specjalnego.

A skoro u nas różnica wynosi 10-15PLN...

popyt

na te książki jest za mały, żeby opłacało się wydawać dwie wersje. Tym bardziej teraz, gdy każde wydawnictwo musi okroić swoje zapowiedzi, ze względu na malejącą sprzedaż. Proste i zarazem przykre, no ale nie poradzisz - ty się Barcik lepiej ciesz że Amber wydaje dalej Star Warsy, baa, przyspiesza tempo.

cieszem

się i rozumiem, ale nie licząc bestsellerów jak np. ostatnia książka Danuty Wałęsy, która wszędzie jest w obydwu wersjach, to widzę wiele tytułów i to nawet fantastyki nie pierwszego sortu, którą ktoś wydaje na 2 baty.

To SW nie mogliby spróbować? Ffffff...

mówię

za słaba sprzedaż na tego typu akcje. Zresztą fantastyka w HC to w Polsce mało popularne obecnie trendy, no bo co tak wydaje? Rebis (Diuna, Dick, Asimov), MAG (Uczta Wyobraźni, Simmons, Stephenson), Fabryka Słów (wybrane bestsellery, czyli w praktyce: Piekara, niektóre Pilipiuki, Kossakowskie i podobni tuzowie polskiej literatury ), Powergraph ostatnio się przestawił na HC, może jeszcze Galeria Książki z ich fantasy dla nastolatków, ale to tyle. HC w polskiej fantastyce to mały procencik, i nie ma co narzekać że SW tak nie wydają... nie widzę szans, możliwości oraz potrzeb na rynku. Wydadzą HC, kupisz je ty, kupię je ja, kupi Freed, LS i Rusis, a reszta nakładu trafi do tanich książek i tak się im to opłaci

Re: mówię

Shedao Shai napisał(a):
Wydadzą HC, kupisz je ty, kupię je ja, kupi Freed, LS i Rusis, a reszta nakładu trafi do tanich książek i tak się im to opłaci
________

Dałbym cytat z Naczelnika... ale dam inny
Kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem.
W przełożeniu na HC

Re: mówię

Shedao Shai napisał(a):
Wydadzą HC, kupisz je ty, kupię je ja, kupi Freed, LS i Rusis, a reszta nakładu trafi do tanich książek i tak się im to opłaci
________

Rusis by nie kupił Z dwóch powodów.

Jak widzę HC i paperbacki np. Fabryki Słów to nie widzę niestety różnicy. A HC to nie tylko okładka powinna być. Również większy format, ciut większa czcionka. Czyli tak jaka jest różnica między HC i PB wydawanymi przez Del Reya. I to jest pierwszy powód dla którego rzadko kupuję HC w Polsce. Bo większość HC w Polsce jest po prostu słabo wydana.

A drugi powód jest taki, że nie kupuję drugi raz tego co już i tak kupiłem po angielsku

Fabryka

to akurat niechlubny wyjątek. Zazwyczaj, jak już u nas wydają HC, to porządnie.

Re: Fabryka

Shedao Shai napisał(a):
to akurat niechlubny wyjątek. Zazwyczaj, jak już u nas wydają HC, to porządnie.
________

Pamiętam jeszcze wydanie "Ciemnej Strony Mocy" Amberu, które mam i jest równie kiepskie Z drugiej strony "Hobbit" Amber wydał w HC świetnie. Niemniej jednak boję się, że w przypadku literatury typu SW bliżej byłoby wydaniom HC do Fabryki niż do Hobbita Amberowego.

Jeśli chodzi o HC w Polsce to wzorem dla mnie jest wydawnictwo Rebis. Jeszcze nie trafiłem słabo wydanej przez nich książki, a kilka posiadam. Cenią się za swoje pozycje, ale warto.

...

Jak któś jest zainteresowany, to w Empiku w Galerii Krakowskiej już jest do kupienia. Ja mam oryginałkę, ale Polską wersję też chętnie sobie na sklepowej półce przeglądnąłem. Gwiezdna Kuźnia to teraz Gwiezdna Kuźnia, a nie te Bane`owskie byki. Ale... okładkę, za przeproszeniem nieco zj***li. Revek taki trochę rozmyty, a jego miecz z zieleni wchodzi w pogranicza żółci...wiem, czepiam się. Ale książkę, jeszcze raz, wszystkim niezdecydowanym gorąco polecam.
Enjoy!

...

W bydgoskim Empiku w Focusie też już jest.

eee cóż

starałem się nakręcić cały dzień na to, że jak kupię tą książkę to zostawię chwilowo "normalną" literaturę i zajmę się zaległościami SW.
Kupiłem.
37PLN dałem i sam wygląd... zniechęca. Nie wiem ile dałem za HC oryginał (cena obecna 18 funtów przeceniona na 11, czyli 55-60PLN) ale porównując jakościowo - nie ma porównania.

Oryginał serwuje nam twardą okładkę, tutaj miękka, z 7 książek na półce moja jedyna nadawała się do kupna.
Oryginał jest szyty, tutaj klejony.
Fotka na oryginale jest wyraźniejsza, to co dostałem polskiego ma wyraźnie problemy z trzymaniem balansu cieniowania.
Wydanie Amberu zjadło gdzieś dedykację autora, wepchnęło za to i wpycha nadal idiotyczne całą historię galaktyczną... porównując z jasnym & klarownym timelinem novelowym oryginału...

Aż dochodzimy do najlepszego - dramatis personae i Darth Nyrris... Sith female vs. Sithanka.
Fuck... nie wiem jak powinno być i czy w ogóle powinno to być, ale... nie leży mi to na uchu w ogóle.

Znowu gdzieś zniknął mój zapał do tego... a miałem taka ochotę przeczytać jednak, bo choć już po TORze to chciałem zweryfikować spazmy RMg, który płakał na serwerach jak to Drew skrzywdził jednego z najciekawszych bohaterów gier czy w ogóle.

Nie wiem... jakoś tak mam jeszcze wrażenie, że moja okładka jest taka przyprószona, przybrudzona... ech.

...

Lubię książki Karpyshyna i nie zawiodłęm się. Chyba nikt jak on nie potrafi pokazać czym jest ciemna strona mocy. W filmach sithowie są bardziej ludzcy niż Jedi, którzy są emocjonalnie okaleczeni i nieludzcy. Karpyshyn dobrze pokazuje, że droga Sithów jest nie tylko łatwiejsza, ale jest równie nieludzka...

Varia

Pytanie zwłaszcza do osób, które czytały angielską wersję i nabyły polskie wydanie. Co sądzicie o tłumaczeniu przydomka Mandalora? W oryginale jest:
Mandalore the Preserver

Byłem bardzo ciekaw, jak Amber poradzi sobie z tłumaczeniem. Preserve oznacza m.in. zachować, konserwować, utrwalić. Czytając w oryginale, ciężko było to ładnie przetłumaczyć w zwięzły sposób. Mandalor, który Utrwali/Przechowa odpada, za długi i dziwnie brzmiące. Mandalor Konwersator bardziej nasuwa skojarzenia z konserwatorem zabytków . W sumie taki przypadek trudny do przetłumaczenia wprost. W polskim wydaniu jest:
Mandalore Wybawiciel

Trochę mi nie pasuje, chociaż rozumiem, że tłumacz nie miał tutaj łatwego zadania. Macie jakieś pomysły zgrabnego i trafniejszego tłumaczenia?

Też jestem zdania, że okładka w krajowym wydaniu jest ciut gorsza kolorystycznie, ale nie dla niej kupuje się książkę .

Ps. Czy mi się wydaje, czy tak z 80 % osób nieprzepadających za "Revanem" (książką) to fani preferujący KOTORa 2 nad 1?

.

Mandalor Wieczny? Nic innego nie przychodzi mi do głowy. A co do KOTORa 1 i 2, to jak widać, książka ma z nimi dużo wspólnego. Mi osobiście wydaje się, że więcej jest nawiązań do części pierwszej. Mamy Bastilę, a z drugiej części Wygnaną Jedi. Są też Canderous i T3-M4 jako bohaterowie z obu części KOTORA. Może fani dwójki oczekiwali więcej informacji o Kreii lub Attonie?

Myślę, że właśnie coś w ten deseń. O drużynie z części pierwszej są tam jakieś pojedyncze wzmianki, zaś o teamie Wygnanej znacznie mniej. Sam osobiście czułem lekki niedosyt brakiem kilku postaci, no ale nie były one niezbędne w fabule książki. Czytałem oryginał, więc mogłem coś przeoczyć. Aczkolwiek mi książka osobiście przypadła do gustu, a po zakończeniu to miałem drzazgę w sercu i się lekko wzruszyłem

hmm

może nie tyle, co lubią dwójkę nad jedynkę, ale co po prostu lubią dwójkę i pamiętają co się w niej działo.

Co jest ogólnie zabawne to, to że ta książka (oraz właściwie cały TOR) czerpie bardziej z K2 niż K1, jednocześnie olewając o czym K2 było spoiler z TORa początek spoilera już wychodząc poza książkę bo szkoda mi czasu wypisywać moje żale na jej temat, co za kretyn wpadł na pomysł, żeby zrobić z Kreii kochankę Imperatora... tzn. na razie jest to tylko mocno zasugerowane, nie ma powiedziane nic wprost, no ale sam pomysł stoi w zupełnej sprzeczności z K2 koniec spoilera

zaś co do tłumaczenia, jak zauważyłeś najbliższe znaczeniowo byłoby restaurator/konserwator co ostatecznie brzmiałoby chyba dość głupio

.

Skąd żeś wytrzasnął ten spoiler?! Na Moc...

na litość boską

ten spoiler to ze strony Super Shadowa? Bo takich bzdur to dawno nie słyszałem.

też bym chciał gdyby tak było

ogólnie spoiler pochodzi z kampanii Sith Warriora z końcówki, właściwie przed ostatnia misja.

Spotykamy tam pewną postać, której opis w kodeksie w grze(coś jak kodeks w ME) opisuje ją w taki sposób, że dużo ludzi na oficjalnym forum zaczęło zadawać pytanie czy to ona czy nie. Ba, jeden z forumowiczów pisał nawet o tym do Drew, który udzielił wymijająco, potwierdzającej odpowiedzi, że tak to ona. (hmm, nie mam linków na podorędziu, ale da się je na oficjalnej znaleźć, do tego nie wiem czy pytającym, który potem opublikował odpowiedź nie jest jeden z użytkowników Bastionu(Devizz?), więc może się chłopak odezwie).


Najbardziej

dosłowne tłumaczenie to mogłoby być Mandalore Utrwalacz. Ale to też trochę głupio brzmi

akurat

jeśli chodzi o tłumaczenie i w ogóle korektę to ja swoje napiszę jeszcze... ale - właśnie to mnie dziwi? Dlaczego wygląda to... słabo?

Konserwator

rzeczywiście brzmi zabawnie. Ale jest pewne słowo bardzo pokrewne do tego słowa, które już nie brzmi tak źle, zwłaszcza że jest to przydomek jednego z Piastów, rządzących Polską - Odnowiciel

Dobre.

Ładnie brzmi i pasuje do kontekstu :].

Ondowiciel

Ale ten tytuł znacznie bardziej pasuje do Mandalore the Resurrector.

No

i zamówiłem Revana na stronie Empika Mam nadzieję, że będzie jak najszybciej do odbioru. Nie wie ktoś przypadkiem jak to jest z tą datą, którą oni tam podają, że niby z magazynu wyślą? Bo coś mi się wydaje, że trochę przesadzona jest.

zamówienie empik

Książka już jest ogólnie dostępna (skończyłem wczoraj ) a data podana jest plus 48 godzin na dostawę najczęściej trzeba czekać około 3 dni roboczych.

Heh

Bo mi napisali, że 27 wyślą dopiero z magazynu do salonu. Ale jakoś mi się w to nie chce wierzyć, że tak późno

No

i jest Odebrana i zapłacona Niedługo podzielę się wrażeniami. Mam tylko dylemat, czy przeczytać jak najszybciej, czy się powoli delektować. Pewnie wygra to pierwsze I znowu nauka pójdzie się wozić

Revan

I Revan przeczytany... Po angielskiej premierze słyszałem o książce wystarczająco, żeby odechciało mi się to czytać wtedy, ale po Polskiej premierze postanowiłem książkę sprawdzić.
Nie jest najgorzej, trochę rzeczy zrobione dobrze, ale nie obejdzie się bez zarzutów... głównie dotyczących olewania/zmieniania faktów z KotOR-ów - tak, obu, nie tylko TSL.

A, tak. Niby że spoilery niżej. Żeby nie było że nie mówiłem.

Carth ani razu nie wspomniany w książce - cała reszta gangu z pierwszego KotOR-a albo się pojawia, albo jest chociaż wytłumaczone, czemu ich nie ma. Nawet Juhani, którą gracz mógł zabić już przy pierwszym spotkaniu. Onasi jest wyjątkiem i jego imię ani razu nie pojawia się w książce. Co jest po prostu błędem, biorąc pod uwagę, że w KotOR-ze II sam mówił o tym, że Revan się pożegnał.

Revan ukrywający swoją tożsamość przed Mandalorianami - żeby zacytować tekst Candeorusa z pierwszego KotOR-a, "I hold no grudge against you [Revan], nor do any of my people. It was the greatest of honors to fight against you, even in defeat. It is even more of an honor to fight beside you now". Więc jaki jest sens ukrywania jego prawdziwej tożsamości, i w jaki sposób udawanie jakiegoś innego, losowego Jedi jest lepsze?

Ostatnia rozmowa Candeorusa z Revanem - kolejna niezgodność z KotOR-em II. Revan przekazał Mandalorianinowi za mało informacji, a te które przekazał... też nie do końca zgadzają się ze słowami Mandalora z TSL.

Mandalorianie na Rekkiad - jest wspomniane w książce, że jest ich koło tysiąca jeśli dobrze teraz pamiętam. Wszyscy powinni podążyć za Mandalorem - zresztą mówione nawet w tej książce jest, że gdy tylko ktoś znajdzie maskę Mandalora, klany za nim podążą. Mimo to nie widziałem zbyt imponującej liczby Mandalorian na Dxun w drugim KotOR-ze.

Mroczny Jastrząb - a raczej jego ciągłe wypadki. Najpierw na Rekkiad, potem na Nathemie... naprawdę, czy ten statek nie może choć raz poprawnie wylądować?

T3 nie umiejący znaleźć Bastili przed TSL - OK, nic w tym złego. Ale czemu nie zagadał do niej w czasie bitwy o Telos...?

Wszystko na temat Krei jest nie tak - że ona dowodziła "zbuntowanymi Jedi"? Sorry, Karpyshyn, ale nie. Że przeszła na Ciemną Stronę? Też nie do końca... i "kolejna wojna domowa"? Nie tak były te wydarzenia opisane w TSL... dopiero po spotkaniu Wygnanej z mistrzami na Dantooine, Jedi w ogóle ogarnęli, z czym walczą. Przed tym spotkaniem myśleli też, że Kreia nie żyje. Można by uznać że to tylko błędne przemyślenia Bastilii gdyby nie fakt, że wygnana stoi tuż obok... zgaduję, że ona też nie wie co dopiero co zrobiła. Co jest możliwe, bo

Co Wygnana robi na Coruscant? - i dlaczego nie poleciała od razu szukać Revana, tak jak mówiła, że to zrobi? Skąd w ogóle wie o Bastilli? oraz

Wygnana kompletnie zignorowała Kreie - w książce zachowuje się, jakby nie wiedziała absolutnie nic na temat Sithów. Wspomniane nie-lecenie w Nieznane Rejony, zdziwienie, że Sithowie tam są kiedy już się o tym dowiedziała, niewiedza gdzie jest Revan... podczas gdy Kreia o tym Imperium, i o tym, że Revan wyruszył go szukać wspominała w grze dużo razy.

Ogólna olewka postaci z KotOR-a II - w sumie poprzednie marudzenie o ignorowaniu Krei można tu podciągnąć; ale osobno należy wspomnieć, że żaden z członków drużyny z K2, którego nie było w K1, nie jest wspomniany. Gdzie był Atton i dlaczego nie pilotował Jastrzębia? Biorąc pod uwagę więzi mocy, jakie Wygnana wytworzyła ze wszystkimi swoimi towarzyszami w TSL, cała reszta też powinna tu być...

Revan spotykający Prawdziwe Imperium Sithów przed KotOR-ami - Revan met no Sith empire, yet he learned their teachings żeby zacytować Kreie. Nic więcej mówić nie trzeba.

Za mało Revana - może 1/3 książki jest o nim. Większość reszty to Scourge i trochę Wygnanej. Na pewno za mało na książce o tytule REVAN.

...

zbyl2 napisał(a):

Mandalorianie na Rekkiad - jest wspomniane w książce, że jest ich koło tysiąca jeśli dobrze teraz pamiętam. Wszyscy powinni podążyć za Mandalorem - zresztą mówione nawet w tej książce jest, że gdy tylko ktoś znajdzie maskę Mandalora, klany za nim podążą. Mimo to nie widziałem zbyt imponującej liczby Mandalorian na Dxun w drugim KotOR-ze.

________

Podążą, jeśli ich za sobą pociągnie - Canderous wybrał drogę "Wy, Klany, żyjcie i odradzajcie się każdy na własną rękę, ja odrodzę swój klan na własną". I Mando podążyli tą drogą ; )

Zbieranie klanów

W TSL zbierał klany ze sobą - to główny powód czemu dołączył do Wygnanej, bo miał nadzieję, że natknie się na klany które będzie mógł zwerbować. Mając je wszystkie na jednej planecie - nie widzę logicznego powodu, czemu ich wszystkich nie zabrał ze sobą.

Re: Revan

zbyl2 napisał(a):

Carth ani razu nie wspomniany w książce - cała reszta gangu z pierwszego KotOR-a albo się pojawia, albo jest chociaż wytłumaczone, czemu ich nie ma. Nawet Juhani, którą gracz mógł zabić już przy pierwszym spotkaniu. Onasi jest wyjątkiem i jego imię ani razu nie pojawia się w książce. Co jest po prostu błędem, biorąc pod uwagę, że w KotOR-ze II sam mówił o tym, że Revan się pożegnał.

________

Spytałem się Karpyshyna o Cartha. Początkowo w książce miała się pojawić rozmowa Revana z Carthem w której mieli m.in. wspominać stare czasy z KoTORa. Drew jednak stwierdził, że rozmowa ta wyszła dziwnie i nie pasowała mu do tempa akcji. Dlatego ją usunął. Później Carth miał być wspomniany, gdy Canderous wymieniał pozostałych członków ekipy. Niestety Drew... zapomniał go dodać.

...

No cóż, ja też się wkurzyłem na niewspominanie postaci z K2. Ale!
- Revan ukrywający się przed Mando - no, gdybyś wybił np. 90% populacji Krakowa, nieważne jak honorowo, to raczej nie oczekiwałbyś od pozostałych 10% ciepłego powitania, nie?
- Lądowania "Jastrzębia" - Revan wprawdzie człowiek-orkiestra, ale talentu do pilotażu Moc akurat mogła mu poskąpić.
- T3 nie zgadał do Bastili podczas KOTORa II, bo uważał, i masz to opisane w książce, że w tamtym momencie ważniejsza była pomoc Wygnanej.
- Co Wygnana robi na Coruscant? - Jak się szuka igły w stogu siana, czy tęz Revana w całej Galaktyce, to się szuka informacji u osób, które go widziały, jako jedne z ostatnich.
- Olewka Krei - tu masz rację, ja też liczyłem, że ten wątek zostanie bardziej poszerzony. Aczkolwiek ta gderająca babunia mogła nie wiedzieć wszystkiego o swoim uczniu. A Revan też nie jest w ciemię bity i raczej nie chodzi i nie opowiada każdemu, kto się nawinie, że właśnie zakumplował się z 1000-letnim Imperatorem Sithów.
- Atton zapewne nie pilotuje "Jastrzębia", bo jest zajęty odbudowywaniem Zakonu Jedi.

Ogólnie, "Revan" jest świetną książką, której z czystym sumieniem dałem 10/10, ale jest też, mimo wszystko, reklamą TORa. I głównie o tej grze traktuje. A Drew, pracując jeszcze wtedy dla BioWare`u nieco strzeliłby firmie w stopę robiąc kupę nawiązań i reklamując nie ich grę. Wg. mnie powinna powstać jeszcze jedna książka o Revku, osadzona podczas Wojen Mandaloriańskich i biorąca oba KOTORy i TORa pod uwagę i systematyzująca wszystkie wątki, towarzyszy z obu gier itp. I musi być zrobiona dla fanów, a nie dla reklamowania najnowszego produktu BW.

...

- Gdyby mieszkańcy Krakowa uważali, że zabijanie ich ludzi w honorowy sposób oznacza, że jestem fajny - tak, jak uważa to Candeorus sądząc po jego dialogach w grze - czemu nie? Teraz wychodzi, że w KotOR-ze to mówi o tym, że jego ludzie do Revana nic nie mają, a teraz każe się Revanowi przed nimi ukrywać?
I tu jest główny powód. Zaprzeczanie w książce słowom postaci z gry. Gdyby Candeorus nigdy nie mówił nic na ten temat w pierwszym KotOR-ze, nie byłoby problemu.

- Jastrząb wciąż rozbija się za często. Najpierw na Lehonie w KotOR-ze, potem Rekkiad, Nathema, Malachor V... kto wie ile jeszcze razy się rozbił między porwaniem Revana a początkiem TSL.

- Prawda, było to wspomniane. Dlatego podałem specyficznie bitwę o Telos w tym przykładze, kiedy i T3 i Bastila byli praktycznie w jednym miejscu.

świetny pomysł

byle tylko nie pisał jej Drew...

dodałbym jeszcze

fakt, że Wygnana zdaje się widzieć po raz pierwszy na oczy Ranę w Mocy(wound in the Force) i ani razu nie nawiązuje do Malachora w tym sensie jak mnie pamięć nie myli.

Revan uważający Bindo za pieska Rady Jedi też kłuje w oczy.

Jako, że lubię się czepiać można by dodać, czemu Revan nie miał żadnego przebłysku na temat Ran w Mocy, kiedy znaczna część jego strategii opierała się na tym fenomenie.

No i można by podkreślić fakt, że końcówka książki robi idiotów ze wszystkich postaci w niej występujących, ale znowu pewnie się czepiam.

Poza tym pozostaje mi się podpisać

Re: dodałbym jeszcze

RMg napisał(a):
fakt, że Wygnana zdaje się widzieć po raz pierwszy na oczy Ranę w Mocy(wound in the Force) i ani razu nie nawiązuje do Malachora w tym sensie jak mnie pamięć nie myli.

To jednak Cię pamięć myli gdyż Malachor V jest wspomniany kilka razy.

Revan uważający Bindo za pieska Rady Jedi też kłuje w oczy.

A to chyba jakaś Twoja nadinterpretacja. Stwierdzenie, że mógłby wspomnieć o pewnych faktach radzie jest jednoznaczne z tym, ze jest ich pieskiem?


No i można by podkreślić fakt, że końcówka książki robi idiotów ze wszystkich postaci w niej występujących, ale znowu pewnie się czepiam.

A to niby czemu robi ze wszystkich postaci idiotów?

hmm

Ad1. Pytanie tylko w jaki sposób te nawiązania są zrobione, bo mi nie chodziło o to, że Malachor V nie jest wspominany, tylko jak jest wspominany, chociaż może faktycznie pamięć mi szwankuje, either way szkoda mi czasu to sprawdzać.

Ad.2
Sposób w jaki jest to napisane
początek spoilera Sugeruje, że Revan boi się wspomnieć cokolwiek Bindo, z obawy że ten może wspomnieć o tym Radzie. To z kolei sugeruje, że Bindo odnowił swoje więzi z Zakonem i stał się przykładnym Jedi, co patrząc na jego historię w I jest raczej retconem niż kontynuacją.

koniec spoilera

Ad.3

początek spoilera

Revan - w teorii jeden z najlepszych strategów Starej Republiki, a jak wygląda jego plan na zwycięstwo? Zamiast przyczaić się, zebrać rekonesans, zdobyć poparcie i zdestabilizować Imperium od środka, rzuca się on na ryzykowną misję samobójczą bez żadnego rozpoznania, bez żadnego odpoczynku(a ledwo co wyszedł z piwnicy po 3 latach niewoli) skuszony tym, że w pałacu nie będzie wielu strażników?

To jest głupie imo. Poza tym nie tłumaczy w żaden sposób powstania sekty Revanitów na Kaasie. Chyba że założył ją Scourge, co stawia w złym świetle Imperatora.

Do tego, zamiast odpoczywać przed kluczową walką, co Revan robi? Ogląda w kółko jeden i ten sam hologram swojego dzieciaka. Ja rozumiem ojcowskie uczucia, ale wtedy to był prawie ten sam facet, który zaplanował masakrę na Malachorze i celowo prowadził do rzezi w trakcie Wojen Mandaloriańskich(Drew napisał, że odzyskał wszystkie wspomnienia) by tylko mieć większą szanse na zwycięstwo w walce z Imperatorem, uśmiecha się pociesznie do hologramu tylko po to, żeby Drew mógł pokazać jaki z niego "rodzinny" facet.

Exile - mógłbym dopisać to, co wyżej, ale po co się powtarzać. Kolejny ceniony generał, który robi z siebie głupka. Niemniej mogę dorzucić, że nie wiedzieć czemu Drew zrobił z nich najlepszych przyjaciół, ogólnie można odnieść wrażenie, że znali się lepiej niż Revan z Malakiem, gdzie K2 sugerował, że stosunek Revana do niej był znacznie chłodniejszy i wyrachowany.

Scourge - co to są wizje Mocy? Ach, to. Nigdy w życiu ich nie miałem. Nie wiem czy można im w ogóle ufać. O wizja Mocy, kurde przegramy, to chyba muszę coś z tym zrobić. To zdradzę swoich...

koniec spoilera

Re: hmm

RMg napisał(a):

Ad.3

początek spoilera

Revan - w teorii jeden z najlepszych strategów Starej Republiki, a jak wygląda jego plan na zwycięstwo? Zamiast przyczaić się, zebrać rekonesans, zdobyć poparcie i zdestabilizować Imperium od środka, rzuca się on na ryzykowną misję samobójczą bez żadnego rozpoznania, bez żadnego odpoczynku(a ledwo co wyszedł z piwnicy po 3 latach niewoli) skuszony tym, że w pałacu nie będzie wielu strażników?

To jest głupie imo. Poza tym nie tłumaczy w żaden sposób powstania sekty Revanitów na Kaasie. Chyba że założył ją Scourge, co stawia w złym świetle Imperatora.

Do tego, zamiast odpoczywać przed kluczową walką, co Revan robi? Ogląda w kółko jeden i ten sam hologram swojego dzieciaka. Ja rozumiem ojcowskie uczucia, ale wtedy to był prawie ten sam facet, który zaplanował masakrę na Malachorze i celowo prowadził do rzezi w trakcie Wojen Mandaloriańskich(Drew napisał, że odzyskał wszystkie wspomnienia) by tylko mieć większą szanse na zwycięstwo w walce z Imperatorem, uśmiecha się pociesznie do hologramu tylko po to, żeby Drew mógł pokazać jaki z niego "rodzinny" facet.

Exile - mógłbym dopisać to, co wyżej, ale po co się powtarzać. Kolejny ceniony generał, który robi z siebie głupka. Niemniej mogę dorzucić, że nie wiedzieć czemu Drew zrobił z nich najlepszych przyjaciół, ogólnie można odnieść wrażenie, że znali się lepiej niż Revan z Malakiem, gdzie K2 sugerował, że stosunek Revana do niej był znacznie chłodniejszy i wyrachowany.

Scourge - co to są wizje Mocy? Ach, to. Nigdy w życiu ich nie miałem. Nie wiem czy można im w ogóle ufać. O wizja Mocy, kurde przegramy, to chyba muszę coś z tym zrobić. To zdradzę swoich...

koniec spoilera

________

Co do Revana:

początek spoilera Uznał iż właśnie teraz jest najlepszy moment na atak. No bo dlaczego nie? W stolicy imperium panuje chaos, mroczna rada nie istnieje a sam imperator jest zajęty mnóstwem innych spraw. Co do sekty to przecież rozwiązanie tego problemu to nie problem. Revan przebywał w niewoli, w twierdzy więc jakieś informacje o nim na pewno musiały się przedostać. A może sam Scourge był w to zamieszany? A ten hologram dodawał właśnie sił Revanowi. Wiedząc, że robi to dla swoich najbliższych, dla tych których kocha zyskiwał tylko siły i przekonanie, że czyni to co słuszne.

koniec spoilera

Wygnana:
początek spoilera KOTOR2 owiany był tajemnicą i niedopowiedzeniami. Sama wygnana miała problemy z pamięcią więc nie możemy stwierdzić na pewno jakie były stosunki między Meetrą a Revanem. koniec spoilera

Scourge:
początek spoilera A czyż jego zachowanie nie było typowo sithowe? koniec spoilera

hmm

Revan:
początek spoilera
Chociażby dlatego, że:
1)Ledwo co wyszedł na wolność, nie minął nawet dzień.
2)Wiedział jak skończyła się jego potyczka ostatnim razem z Imperatorem, a był wtedy w pełni sił i miał Malaka po swojej stronie.
3)Jego źródło informacji o sytuacji stanowił wątpliwej lojalności Sith.

Zaś co do sekty to jak mówiła ta członkini Rady o Revanie za czasów pierwszej wizyty wiedziała tylko Dark Council i ta kopia Royal Guard co on tam ma(a tym kontroluje umysły, więc się nie wygadają). Za drugim razem o jego tożsamości wiedziała tylko ona i Scourge. Dość małe szanse na wyciek. Poza tym to wymusza szukanie na siłę jakiegoś wyjaśnienia, bad writing innymi słowy.
koniec spoilera

Exile:
początek spoilera Nie nic wprost nie było powiedziane, ale za to było kilka aluzji jakby to, że Kreia wspomina, że Revan strasznie interesował się umiejętnościami, jakie posiadała Exile (bo na nich opierał się jego plan). Czy chociażby to, że Revan wysłał ją na czele floty, która z góry była przeznaczona na odstrzał. Wedle starego kanonu znaczy się. Nowy kanon sugeruje, że biedny niewinny Revan nie wiedział co MSG zrobi z Malachorem;P
koniec spoilera

Scourge
początek spoilera Z serii tych najbardziej ogranych i niemających sensu Sithowych zachowań. Bo co innego gdyby facet przez całe życie postępował zgodnie z wizjami jakie mu Moc podsyła, a nie nagle zdecydował, że tak bo będzie można szybciej książkę skończyć;P koniec spoilera

...

Revan

początek spoilera Myślę, że po prostu wiedział on, że infiltracja i szpiegowanie nie wyszło za pierwszym razem, mimo iż miał po swojej stronie Malaka nie dali imperatorowi rady. Więc zupełnie inna taktyka mogła okazać się skuteczna koniec spoilera

przeczytałem

zapowiadam się tylko, że moja recka będzie gruba, duża, momentami wulgarna, ale zgromadzi tyle materiału że... chciałoby się powiedzieć pójdzie twórcą SW w pięty i przemyślą swoje działania.



Dobra, pośmialiśmy się, olewka jak będzie tak będzie, ale przynajmniej mnie ulży. Spodziewać się można... spodziewać, bo chwilowo druga część TORa jest w pisaniu, a wlecze się to niemożliwie.

Z jednym tylko zgodzę się dziś na szybko ze zbylem - gdzie k`wa w tej książce jest Revan? o0
Badanie zawartości cukru w cukrze wcale nie jest głupim pomysłem...

Revan is back!

Tyle lat czekania na powieść z Revanem i zaledwie jeden dzień czytania. Ale ta książki się pochłania a nie czyta. Chwała naszemu Amberowi, iż tak szybko zdecydował się wydać ją w naszym kraju. Dla wielu fanów z pewnością jest to jedna z najważniejszych pozycji książkowych. W tym i dla mnie

Cała fabuła książki to właściwie łączenie wątków między dwoma częściami KOTORa a TORem. I tego właśnie się spodziewałem. W końcu pozostało wiele niedopowiedzeń i niewyjaśnionych kwestii. Drew daje nam sporo odpowiedzi jednak kilka rzeczy wciąż pozostaje w sferze domysłów. Wątek Revana do zaledwie 1/3 książki. Podobnie było z Darthem Maulem w Łowcy z mroku. Wielu czytelnikom na pewno ten fakt będzie przeszkadzał jednak dzięki temu te postacie wciąż pozostają lekko tajemnicze. Odkrywają się przed nami, jednak nie do końca. Na szczęście wątek Lorda Scourge i Wygnanej Jedi jest równie ciekawy co poszukiwania Revana. Moje największe obawy związane były z ukazaniem potęgi samego Imperatora. I tego jak przy nim wyglądać będzie największy Jedi tamtych lat. Drew oddał Revanowi jednak cześć i szacunek jaki należy się tej postaci. Dzięki takim właśnie historiom kocham to uniwersum. W głębi serca czytelnik kibicuje Revanowi z całych sił. Aby pokonał Sithów, wrócił do żony i w spokoju doczekał starszych lat. Jednak nie wszystko w życiu kończy się tak jakbyśmy tego chcieli. Dzięki właśnie historia Revana "Jedi marnotrawnego" jest tak ciekawa i jedyna w swoim rodzaju. 10/10

Przeczytane.

Jako że nie grałam w KOTORA, po tym, co słyszałam o Revanie, spodziewałam się książki wbijającej w fotel. Miałam nadzieję poznać całą historię od początku. Chciałam przeczytać o wspaniałym Jedi, o wojnie z Mandalorianami, o poszukiwaniach tajemnic zapomnianych cywilizacji, o spektakularnym przejściu na Ciemną Stronę, o zdradzie i nawróceniu... Niestety. To mnie ominęło. Dostałam taką sobie historię o takim sobie Jedi.
Szkoda.

"Czar" Revana

Zabierać się za Revana bez przejścia KOTORów, to jak, no nie wiem... zaczynać czytanie Harry`ego Pottera od "Zakonu Feniksa"

Revan w pierwszej kolejności miał być reklamą TORa. Ale w drugiej - książką opowiadającą dalsze losy Revana, po KOTORach - czymś, czego od dawna domagali się jego fani, którzy w gry zagrali, z Revkiem się zżyli, którego pokochali, który stał się dla nich legendą. I największym plusem tej książki nie jest kolejny etap walki "Jedi vs Sith", lecz obecność tejże legendy. I aby odczuć "awesomowatość" tej książki, najpierw trzeba z Revkiem przemierzyć Taris, przejść szkolenie Jedi, odkryć swą prawdziwą tożsamość, zarżnąć Malaka. Potem, w ten sam sposób poznać Meetrę - i pokochać obie postaci. Bo jak ich nie pokochać, niejako "będąc" nimi przez dużą ilość czasu?
Szkoda mi cię, Kassilo, że to cię ominęło. Popsułaś sobie dużą część zabawy i teraz, kiedy oba KOTORy masz nieźle zaspoilerowane, naprawdę ciężko to będzie odzyskać.
Może dla nieobeznanych "Revan" jest kiepską opowiastką o kiepskim Jedi, ale dla mnie, jest kolejnym budulcem legendy.

I jeszcze coś - to nigdy nie miała być książka o przeszłości Revana, lecz o jego przyszłości, że tak to ujmę. O książki o Wojnach Mandaloriańskich, "upadku" Revana i Wojnie Domowej Jedi trzeba wciąż postulować do LucasBooksu. Szkoda by było tych zdarzeń nie opisać.

...

I dlatego ta książka jest tak niezwykła. Mimo rozwiania paru wątpliwości, mimo kilku nowości, Revan wciąż pozostaje pewnego rodzaju legendą oraz wielkim znakiem zapytania. Karpyshyn po raz kolejny nie dał plamy pisząc swoją książkę i chwała mu za to, że nie ukazał przeszłości zdrajcy, a pokazał przyszłość zbawcy. Darksajdowy Revan powinien zostać owiany tajemnicą, być może przyjdzie czas, kiedy dowiemy się czegoś więcej, chociaż wydaję mi się, że spekulacje na jego temat są o wiele ciekawsze, niż gdybyśmy mieli poznać całą prawdę. I na tym polega między innymi jego zajebistość, że chociaż nie znamy go do końca, to go wielbimy za samo to, że jest.

Książkę z całego serca polecam dopiero tym, którzy zapoznali się z fabułą KotOR`a i KotOR`a 2 (jest wiele perełek i nawiązań do postaci z obu tytułów, nie warto zaczynać czytać, jeśli się nie zna postaci w nich występujących), a reszcie radzę się wstrzymać do przejścia obu gier

hmm


Niemniej z mojego punktu widzenia dzięki temu, że Kasilla nie grała w KotORy miała znacznie lepszy odbiór tej książki(co pokazuje jak słabej jest ona jakości;P). Bo to w gruncie rzeczy jest kiepska opowiastka tylko ciężko powiedzieć, że o Revanie, skoro go tam tyle co kot napłakał, a to co pokazano i tak jest lotów mocno średnich. W gruncie rzeczy Bioware zrobiło z Revana kopię Anakina tylko na epokę TORa, gdzie Obsidian próbował zawrzeć subtelne różnice, które sprawiały że postacie były podobne, a nie niemalże identyczne jak jest teraz.

Zaś Wojen Mandaloriańskich lepiej nie opisywać jak mamy dostać kolejną serię nieprzemyślanych i nikomu niepotrzebnych retconów mających na celu jedynie sprzedaż towarzyszącego produktu. Pewnie jak Drew by to pisał, to dowiedzielibyśmy się, że to zła Jedi Kreia namówiła okrutną Jedi Exile by ta uwiodła biednego Revana by ten rozkazał użycie MSG na M V...;p

A kto tu mówi o Drewie?

O SW pisze wielu autorów - do ogólnego opisania Wojen Mandaloriańskich "zaprzągłbym" Jamesa Luceno... z kolei do Bitwy o Malachor V i tej wielkiej rozjebki idealny wydaje mi się Stover. Mandaloriańską stronę frontu świetnie opisałaby Traviss (lecz niestety nie tworzy już dla SW). Lecz przygody Revana w tym czasie, odkrywanie istnienia Sithów i "przejście" na DS... chyba do tego najlepszy byłby jednak Drew. Gość tą postać w sumie stworzył i zna Revana najlepiej. Poza tym już nie pracuje dla BioWare, więc nie musi usilnie reklamować ich produktów. Po zapoznaniu się z KOTORem II na pewno stworzyłby satysfakcjonujące arcydzieło.

hmm

ale Drew zapoznał się z KotORem 2 i dostaliśmy Revana. Dlatego ja temu panu już podziękuję. Zaś co do kwestii, że to on zna tę postać najlepiej to bym się sprzeczał. Wystarczy spojrzeć, który KotOR więcej dorzucił do jego historii(oczywiście teraz, kiedy znaczna część fabuły KotORa 2 i historii Revana dostała retconem po głowie to nie ma już znacznia). Moim skromnym zdaniem Drew dobrze pisze zarysy historii, ale kompletnie wykłada się na postaciach i subtelnościach fabuły.

Zaś co do kandydatów to Luceno, Stover lub Avellone, ale ten ostatni to pobożne życzenie z mojej strony. Niemniej jeśli któryś miałby opisać przejście Revana na CSM to tylko jeden z nich.

Re: hmm

RMg napisał(a):
Zaś co do kwestii, że to on zna tę postać najlepiej to bym się sprzeczał. Wystarczy spojrzeć, który KotOR więcej dorzucił do jego historii(oczywiście teraz, kiedy znaczna część fabuły KotORa 2 i historii Revana dostała retconem po głowie to nie ma już znacznia).
________

Biorąc pod uwagę, że w K1 BYLIŚMY Revanem, podczas gdy twórcom K2 nie pozwolono nawet zagrać w K1, stawiałbym jednak na K1

Jakie retcony mamy obecnie w historii około-KOTORowej? Ja tam o adnzch nie wiem :/

Co do autorów, to jeśli nie Drew, to Stover. Albo najlepiej połączona praca tych panów, gdzie Drew pisze o akcji i Starożytnych Sithach, a Stover zajmuje się wewnętrznymi stronami bohaterów. To by była książka idealna.

hmm

no właśnie, my nie Drew. Poza tym, skoro mówimy o historii sprzed Wojen Mandaloriańskich to nawet nie ma co porównywać K1 do K2 pod względem zawartości, oczywistym jest, że K2 rzuca na tę sprawę więcej światła.

Z tymi retconami to trolujesz? Czy jak?

Drew ze Stoverem mogliby pracować chyba tylko w taki sposób, że ten pierwszy określiłby ramy historii, a ten drugi napisał całą książkę. (moje osobiste preferencje)

...

Nie, nie trolluję, serio. Co takiego zostało zretconowane?

to tak w dużym skrócie

-początek spoilera
Przed TORem Revan odnajduje Malachora V w trakcie Wojen Mandaloriańskich. Tam dowiaduje się o istnieniu True Sithów z pozostawionych na Trayusie zapisków. Podejmuje decyzje o przejściu na CSM na skutek doświadczeń życiowych/wojennych i złamania wiary w kodeks Jedi. Zakłada na Trayusie sekretną akademię o której pojęcia nie ma nawet Malak, gdzie szkoli swoich zabójców. Reszta Wojen Mandaloriańskich prowadzona jest w taki sposób by maksymalnie nadwyrężyć wiarę oddanych mu Jedi w Zakon i przeciągnąć ich na CSM, co ma kulminację na Malachorze V, gdzie Revan celowo rozdysponowuje siły na bitwę w ten sposób by Exile musiała wydać rozkaz użycia MGS i tym samym wytworzyła ranę, która przyspieszy konwersję złapanych Jedi na CSM.

TOR.
Revan ciągle jako Jedi dowiaduje się od Mandalora o True Sithach. Trafia na Kass. Tam zostaje mu wyprany mózg i nagle jest darksiderem. Potem uwalnia się z kontroli Impka, ale dalej wierzy że chce być darksiderem. No i jest darksiderem bo tak i już.

Na czym polega retcon? Wg Obsidianu Revan przeszedł na CSM na skutek wewnętrznej przemiany. Wg Bioware Revan przeszdł na CSM na skutek prania mózgu Imperatora i wiążącego się z nim trwałego uszczerbku na umyśle.

Lecimy dalej.

Do tego w starym kanonie nie osiedlał się na Courscant, tylko latał po galaktyce szukając Malachora V, po czym stamtąd znika, gdzie teraz znika po tym jak trafia na rodzinną planetą Imperatora. (To pochodzi z Kronik, które pomimo własnych błędów były uznawane za kanoniczne, na pewno do czasów TORa)

Exile.

W KotOR2 wspominano, że posiadała ogromną skłonność do zawiązywania więzi Mocy. W trakcie tragedii na M V odcięła się od Mocy by przeżyć. Dzięki temu nie zamieniła się w kogoś ala Nihilus. Potem dzięki temu swojemu naturalnemu talentowi zaczyna odczuwać Moc na nowo.

O jej nadzwyczajnej więzi w Mocy nie ma ani słowa w Revanie iirc. Wręcz przeciwnie. Co ciekawe opisy tego, jak Scourge korzysta z Mocy odpowiadają bardzo tym, które pasowałyby do Exile.

Oczywiście powyższe zależnie od pkt widzenia może być traktowane jako zwykłe pominięcie. Niestety nie mam przy sobie książki by to jeszcze raz przeczytać.

Kreia i Triumwirat Sithów

Drew robi z nich rouge Jedi...

Dla przypomnienia Kreia jest jedyną osobą, którą można by zaliczyć w poczet rouge Jedi z całej trójki, a i tak nie do końca, bo nie była już Jedi iirc, kiedy stała się Sithem. (Chyba, że wszystkich Sithów traktujemy jako rouge Jedi;p)

Do tego TOR sugeruje, że Kreia została/była kochanką Imperatora. Drew potwierdził to w jednym z nieoficjalnych wywiadów, aczkolwiek dość pokrętnie, więc dlatego piszę, że sugeruje a nie stwierdza. Co jest dowodem, że team pisarzy od TORa, w tym i Drew, albo nie grali w K2, albo nie są w stanie go zrozumieć.

O takie pierdoły jak przesunięte daty, czepiać się nie będę bo i po co. Podobnie można zignorować źródło z jakiego w ogóle Revan i Malak dowiedzieli się o Gwiezdnej Kuźni. (Wg K2 - MV, Wg TORa - Malachor)
koniec spoilera

;d

Wlasnie wytlumacz prosze o co chodzi ci z tym rectonem bo ja po przeczytaniu ksiazki nie widze specjalnie wiekszych niezgodnosci chyba ze zapomnialem paru wydarzen z kotora poniewaz dawno nie gralem

Re: hmm

RMg napisał(a):
ale Drew zapoznał się z KotORem 2 i dostaliśmy Revana. Dlatego ja temu panu już podziękuję. Zaś co do kwestii, że to on zna tę postać najlepiej to bym się sprzeczał. Wystarczy spojrzeć, który KotOR więcej dorzucił do jego historii(oczywiście teraz, kiedy znaczna część fabuły KotORa 2 i historii Revana dostała retconem po głowie to nie ma już znacznia). Moim skromnym zdaniem Drew dobrze pisze zarysy historii, ale kompletnie wykłada się na postaciach i subtelnościach fabuły.

Zaś co do kandydatów to Luceno, Stover lub Avellone, ale ten ostatni to pobożne życzenie z mojej strony. Niemniej jeśli któryś miałby opisać przejście Revana na CSM to tylko jeden z nich.

________
Stovera popieram w stu procentach. Punkt przełomu najlepszą rekomendacją.

...

Uwaga! Caps lock mode on
JAK MOŻNA CZYTAĆ REVANA, JAK NIE GRAŁO SIĘ KOTORY :o.
Caps lock mode off

...

Sama widzisz dlaczego wszyscy tak kochają tą książkę

...

Do tej książki NIE MOŻNA się zabierać bez znajomości obu Kotorów, zrujnowałaś sobie najlepszą historię uniwersum Star Wars.

...

pytanie do WAS - czy warto czytać książkę jak nie grało się w KOTORY ?

Moim zdaniem nie warto

To jest książka którą wręcz TRZEBA przeczytać bo przejściu KotORa (a najlepiej obu). Bo książka to ciąg dalszy wydarzeń z gry, bez znajmości fabuły będzie tylko niepowiązaną z niczym czytanką, nie wyłapiesz nawiązań itp. To typ książki, która sama w sobie nie da ci frajdy z czytania, trzeba być zorientowanym w poprzedzających ją wydarzeniach.

8/10 Tylko i aż

Książka dobra. Moja ocena 8/10. Najbardziej do gustu przypadła mi postać Tenebrae, Vitiate, Imperatora Sithów. Wcielenie czystego zła i szaleństwa. Oby jak najwięcej Imperatora w przyszłości. Podpadający nieco pod klimaty postapo opis Nathemy też bardzo sugestywny, zwłaszcza poszukiwania Meetry, szkoda że było ich tak mało.

Revan. Hmm, liczyłem na coś więcej. Więcej, głębiej i ciekawiej. Karpyshyn tworzy słabe postacie. Revan zapunktował u mnie dopiero pod koniec książki. Męczennik za sprawę, może to trywialne ale łapie za serducho. Przełomowy jest moment popadnięcia w niewolę, ukazujący siłę charakteru, potęgę i charyzmę tytułowego bohatera. Wcześniej jest on raczej bezbarwny.

Scourge. Sith rębajło. Na początku nic nie rozumiejący tuman, udało mu się jednak przejść ciekawą metamorfozę, aż do wielkiego finału u boku Imperatora. Kolejna przeciętna postać w tej książce, ale i tak warta odnotowania obok Revana i Vitiate.

Reszta stanowi nieciekawe tło. Xyriss, Meetra, Bastila, Sechel, Canderous. Motyw Mandalorian zchrzaniony, Traviss potrafiła o nich pisać. Sithowie też polegli, za mało Mrocznej Rady. Xyriss wycięta z kartonu, Xendrix - porażka.

8/10 Z uwagi na sentyment do Starej Republiki, Gier KotOR I i II, wyjaśnienie trapiącej wszystkich tajemnicy zniknięcia fenomenalnego Revana, miejscami niezły, ciężki klimat Dromund Kaas i Nathemy oraz Lorda Imperatora.

Na zimno bez sentymentów powinno być 7/10


...

Arcydzieło. Nie potrafię znaleść innego słowa.

Jedna z najlepszych książek Star Wars. Pozycja obowiąkowa dla znających obie gry "Knights of the Old Republic" i kochających czasy antyczne tego wielkiego i wspaniałego uniwersum.

Moc uderza od książki na potęgę - usatysfakcjonowani będą zarówno zwolennicy filozofii Ciemnej jak i Jasnej Strony. Antyczny klimat powala na kolana - każdy miłośnik Starej Republiki nie będzie mógł się oderwać od stronic tej powieści. Książka jest napisana świetnym językiem, opisy są dokładne i ciekawe, a wciągająca fabuła UDERZA W UNIWERSUM STAR WARS Z NIESAMOWITĄ SIŁĄ. To jest właśnie TAKA WIELKA KSIĄŻKA która ma wpływ na sporą część EU oraz częściowo na sam odbiór filmów. Po prostu orgazm dla fana Star Wars i Kotorów.

Książka jest tym czym powinna być - splata historię opowiedzianą w pierwszej części gry RPG "Knights of the Old Republic" z historią z drugiej części (wyjaśniając wiele rzeczy oraz opowiadając co się dzieje pomiędzy grami oraz po nich) oraz genialnie łączy obie gry ze starszymi komiksami (dziejącymi się tysiąc lat wcześniej) o antycznym Imperium Sithów - "Złoty Wiek Sith" i "Upadek Imperium Sith". Jest to też preludium do wydarzeń z nowej gry MMORPG "Star Wars The Old Republic" (dziejącej się około 500 lat po książce) i gra praktycznie wieńczy wątki tej powieści. 2 tysiące lat historii Star Wars (5000BBY-3000BBY) staje się jasne i spójne dzięki tej historii. Nie staje się tylko spójne - to wszystko razem staje się epicką historią Odległej Galaktyki, a Revan jej najwspaniaszym bohaterem którego wielbić będę po kres mojego życia.

Generalnie NIE WARTO ZABIERAĆ SIĘ ZA "REVANA" NIE ZNAJĄC KOTORÓW oraz wymienionych wcześniej komiksów. Ta książka ma wyjaśniać i rozszerzać wątki z tamtych dzieł oraz spleść to wszystko z "The Old Republic", więc brak znajomości obu gier (Kotor 1 i Kotor 2) i komiksów praktycznie popsuje zabawę i czytanie wtedy "Revana" nie ma najmniejszego sensu.

Moc jest silna w tej powieści i nie mogę się doczekać następnych książek spod pióra Drew Karpyshyna (również scenarzysty pierwszego Kotora i nowego TOR) ponieważ jest on świetny w tym co robi - zna się na antycznych czasach, na Sithach i na potędze Mocy, a pisze o tym wszystkim z pasją. Liczę, że jego następna książka "Annihilation" będzie równie dobra i zwieńczy ten okres historyczny w sposób godny świata Star Wars.

Poza tym... cóż więcej napisać? Szczęka w dole, ciary na plecach, łzy w czach i nic tylko ponownie zasiąść wygodnie w fotelu i po raz drugi przeżyć opowiedzianą w książce historię. Będę do niej powracać.

...

I jeszcze dodam, że czytając książkę znałem dalsze losy Revana z The Old Republic i mimo to nie mogłem się od tej powieści oderwać. Dobrze zrobiłem też grając na początku Jedi Knightem oraz kończąc wszystkie flashpointy związane z Revanem, zarówno po stronie Republiki jak i Imperium. Szczególnie zaskoczyła mnie (spoilery do Jedi Knighta i flashpointów)początek spoilera obecność w książce jednego z moich companions - Lorda Scourge! Niesamowite było odkrywanie tej postaci w ten sposób. Również skończyłem oba Flashpointy będące zakończeniem wątków z książki "Taral V -> Maelstorm Prison" w którym uwolniłem Revana oraz odpowiednik po stronie Imperium (który dzieje się po wymienionych wcześniej) "Boarding Party" i "The Foundry" w których powstrzymujemy Revana który w niespodziewany sposób ZNIKA pod koniec walki. Otwarte zakończenie pozwalające na jego powrót? Możliwe. Jeszcze dodam, że fabuła mojej klasy (Jedi Knight) była bardzo epicka, mająca duży wpływ na kształt uniwersum i będąca mocno związaną z książką: ogólnym celem było zabicie Imperatora co mi się w końcu UDAŁO na samym końcu gry (niestety istnieje przypuszczenie na Wookieepedii, że to był jedynie jego avatar, zobaczymy jak dalej będzie to wyglądać, może w "Annihilation" Drewa poznamy odpowiedzi). koniec spoilera Tak czy inaczej również ze strony The Old Republic wiem wszystko co Revana dotyczy (i Imperatora) - jestem spełniony. Moja ulubiona postać z uniwersum Star Wars

W tydzień po przeczytaniu

Przestałem czytać info o "Revanie", gdy zmieniły charakter z przypuszczeń i spekulacji na przecieki i spoilery. Bo po przeżyciu K1 i K2 liczyłem na to, że książka ta zastąpi K3.
I na tym polu rozczarowanie - książka to początek TOR, a nie koniec KotORów. Owszem nawiązuje i coś tam zamyka, ale, w błogiej nieświadomości, nie na to liczyłem.
Drugim rozczarowaniem, może nawet większym, jest sposób potraktowania Wygnanej przez Karpyshyna. Nie wiem, czy to niechcący, czy celowo, czy szyderczo, ale dla mnie Wygnana w książce jest potraktowana tak samo jak w KotOR2 przez Obsydian. W pewnym momencie trzeba było zamknąć projekt (bo idą Święta, trzeba sprzedać to co się z gry ma), więc to wytaniemy, tego nie skończymy, a Tej powiemy papa... I u Karpyshyna jest, w moim odbiorze, tak samo...
Z powyższymi zastrzeżeniami książka fajna, ale... ~

Re: W tydzień po przeczytaniu

SW-Yogurt napisał(a):
- książka to początek TOR, a nie koniec KotORów. Owszem nawiązuje i coś tam zamyka, ale, w błogiej nieświadomości, nie na to liczyłem.

________

Tak bywa, kiedy na okładce jest wielgaśne logo TORa

.

No więc przeczytałem, nie mając wcześniej nic wspólnego z oboma KotOR`ami.

Konstrukcja trochę przypomina Bane`a. Bane latał z planety na planetę w poszukiwaniu tajemnic Sithów, a Revan podróżuje, szukając swoich utraconych wspomnień. Nie przeszkadza to, aczkolwiek powieść dość powoli się rozkręca. Scourge długo pozostaje bezbarwny, czasami też miałem wrażenie że pewne postaci potraktowano zbyt powierzchownie, a książka jest napisana przede wszystkim dla fanów gier. To w zasadzie jedyne minusy, jakie jestem w stanie stwierdzić. A przypadku "mało Revana w Revanie" w ogóle nie odczułem.
Mniej więcej trochę w drugiej połowie dopiero przykuła mnie do swoich kartek i w zasadzie sporo mi rekompensuje. Nie wspominając o zakończeniu, które jest dla mnie dość poruszające i powiedziałbym, że za mało takich epilogów w literaturze SW.

Krótko mówiąc, jestem świadom że przez nieznajomość gier sporo straciłem, ale sądząc po tym że i tak mi się podobała, pewnie uznałbym powieść za totalne arcydzieło gdybym miał za sobą grę w KotORy.

Biję się

w piersi, o ja niewdzięczna
Widzę z tego i wiem, że te gry są fajne, ale no, nie wszyscy ludzie grają na kompie (czy na czym tam jeszcze można), ja nie gram i grać nie będę. Nawet gdybym mogła być Thrawnem i zmienić zakończenie Ostatniego Rozkazu.
Wierzę, że losy Revana są ważne dla Universum( tak, Łedżu, pamiętam, że kazałeś nadrobić KOTORowe zaległości - Ossus czeka) ale wybaczcie moją chissańską ignorancję: wyobrażam sobie dalsze moje życie bez zgłębienia tej historii. I nie. Nie będę miała koszmarów z tego powodu
Za to pozwalam wam opowiedzieć sobie na jakimś konwencie, jeśli Moc da i się spotkamy, co takiego straciłam.

Z drugiej strony Revan dalej pozostaje dla mnie tajemniczym gościem w masce, zatopionym w mrokach przeszłości. I wciąż mówię na niego Darth Revan

hmm

jedynki nie da się streścić, bo omija się przy tym najważniejsze. Z drugiej strony skoro już czytałaś Revana, to KotOR 1 nigdy nie wywrze na Tobie takiego wrażenia jakie by mógł.

...

Czemu nie grasz? Skąd takie nastawienie? Dużo tracisz.

Hehe,

bo nie umiem nie mam na czym i nie mam kiedy... Tak, to wszystko.

;d

Przeczytałem Revana z tydzien temu i dalej mam kilka pytań na które nie znalazłem odpowiedzi więc pytam was.Jeżeli było to wyżej to przepraszam ale coś z tego tematu mogło mi umknąć. początek spoilera Ksiązka ogólnie jest dla mnie wybitna jezeli chodzi o literature SW ale nie zrozumiałem paru kwestii szczególnie jeden rozdział zostawił mi dużo pytań a mianowicie ten w którym Bastilia spotyka się z Wygnaną Jedi.Ile czasu po Kotorze 2 dzieje się ta rozmowa?Skąd wygnana wiedziała gdzie jest Bastilia skoro po czystce jaką wprowadził Nichilus Kreia i Sion jedi musieli się ukrywać?I teraz najważniejsza kwestia dotycząca HK-47.Jakim cudem Wygnana mogła oddać go pod opieke rady skoro rada jedi jako tako nie istniała poniewaz ostatni członkowie zostali wybici przez Kreie na Dantooine.Drew troche namieszał tutaj nie wyjasniajac prawie nic i olewajac Kotora 2.Nie wspomnienie Attona i innych jest wrecz nie na miejscu a tym bardziej Cartha Onasiego z pierwszej czesci wiec jak to jest z tą rada jedi skoro podczas tego spotkania jedi powinni niemalże nie istniec? koniec spoilera

...

O Carthcie, nawet w tym temacie Drew po prostu zapomniał napisać.
II część Revka jak dla mnie dzieje się tuż po K2 - przecież nawet w grze spotykamy Bastilę, tuż przed bitwą o Telos. Zapewne dała ona Meetrze swój numer i wyszło coś w stylu "to się zdzwonimy po bitwie". Bo te panie miały sobie naprawdę dużo do powiedzenia. Konflikt się skończył, Sithowie chwilowo zniknęli, to i nieliczne niedobitki Jedi, w tym Bastila, wyszły z ukrycia.
Co się tyczy Rady, to przecież w K2 można wyszkolić na Jedi chyba co drugiego towarzysza. I pewnie to z towarzyszy Meetry Rada się składała - Visas, Mical, Atton, Bao-Dur, Mira. Możliwe też, że Atris, ale nie wiem jak się w końcu skończył jej chwilowy pobyt po Ciemnej Stronie.

Sory...

... co do Cartha źle się wyraziłem - Drew zapomnial o nim wspomnieć w książce, o czym napisał ktoś w tym temacie.

Tak właściwie

to wytłumaczenie jest co najmniej dziwne. Jak można ZAPOMNIEĆ o jakiejś postaci? Tym bardziej, jak można zapomnieć o Carthcie? O Carhtcie??!
Drew chyba dostał słaby kontrakt za książkę, skoro tak sobie olewał kluczowe postaci z gry.

...

Moment, moment! Nie piszmy takich rzeczy, bo potem ludzie zaczną żyć ze świadomością, że Drew o kimś ZAPOMNIAŁ. Nie, on pominął wiele postaci, żeby w książce nie było natłoku bohaterów. Niektóre książki są schrzanione właśnie czymś takim, a tutaj mamy wszystkich i wszystko co potrzebne, po co wciskać na siłę 40 innych postaci?
Drew o tym pisze na swojej stronie:
"There are appearances by other KOTOR characters in the novel, but I did have to leave some of them out of the equation. Revan’s relationship with his friends and companions is an integral part of the KOTOR experience, but a novel that included all of his companions – not to mention those from KOTOR 2 – would have had a ridiculously large cast of characters. Trying to squeeze everybody in would have meant nobody got enough face-time, so I had to pick and choose based on which characters fit in best with the story I was trying to tell. As you can imagine, this annoyed some readers who felt their personal favorites were left out. What can I say? You can’t please everybody."
NIE ZAPOMNIAŁ.

...

ta, to jego tłumaczenie na to, że olał postacie z 2, ale w jednym z wywiadów czy nawet na swojej stronie przyznał się, że Carth był w jednej z wcześniejszych rewizji tejże książki, ale przy kolejnej wersji po prostu wyleciał o Drew o niej zapomniał.

A to, czy mamy wszystko, co potrzebne to bym się sprzeczał, właściwe brakuje Revana i Wygnanej i kompletnie bez sensu jest że żadne z nich nawet w myślach nie wspomina Kreii, no ale dobra nie mam czasu na czepianie się;p

Re: ...

Apophis_ napisał(a):
NIE ZAPOMNIAŁ.
________

Cartha zapomniał - to jest fragment jego odpowiedzi na mojego maila:

"The other question I`ll answer is about Carth. He was supposed to be in a short scene where he and Revan reminisced about their KOTOR days and readers learned what Carth had been up to. But the scened didn`t work for me - it was awkward and it didn`t fit the pacing of the novel. I cut it, but then I forgot to mention Carth when Canderous and Revan are discussing all their former companions. So I sort of screwed up."

Mimo to moim zdaniem książka jest i tak świetna.

...

Choć można lepiej się wyrazić - zapomniał go dodać, po tym jak scenę z nim wycięto.

No, Drew...

... you did NOT screw up!

oh

he did, big time in fact;p aczkolwiek to pewnie kwestia odbioru, cóż poradzić, no ale takie coś, że zapomniało się o postaci, która była w poprzednim drafcie, sorry no ale to spaprana robota;p

Bestseller!

Ostatnio bywając w Krakowskich Empikach zauważyłem, że "Revan" jest na pólkach z czterdziestoma najlepiej sprzedającymi się książkami - w sobotę miejsce 40, dziś 38... jak na SW to naprawdę niezły wynik. I zupełnie zasłużony przez tą książkę i tą legendarną postać.
Myślę, że warto odnotować.

bestseller?

Dyć w Empikach miejsce na takich listach się kupuje.

Dobra

Przeczytałem Revana dość dawno, ale pora wreszcie coś o tej książce napisać W zasadzie nie mam żadnych zastrzeżeń.

Revan jest taki, jaki powinien, potężny, ale wciąż nieco zagubiony. Fajny jest stosunek Zakonu do Revana i Bastili. Uratowaliście Galaktykę, zniszczyliście Gwiezdną Kuźnię, ale teraz już nam się w oczy nie pchajcie. Pokazuje to małą tolerancję Jedi dla każdego, kto choć przez chwilę był po Ciemnej Stronie. Mi tam wyjaśnienie, w jaki sposób Canderous został Mandalorem bardzo się podoba. Tylko liczebność Mandalorian jakaś taka mała.

Wygnana też ok. Jej przywiązanie do Revana graniczy lekko z obsesją. Widać też, że nie jest pierwszą lepszą Jedi, ale ma chyba taką samą opinię w Zakonie co Revan i Bastila. Szkoda tylko, że mamy wyjaśnione, co się stało z najważniejszymi bohaterami KOTORa(poza Carthem, ale on po prostu był chyba admirałem i tyle. Poprawcie mnie, jeśli się mylę), to o bohaterach KOTORA 2 nie ma nic. No ale trudno. muszę jakoś z tym żyć.

Sithowie są mega, chociaż widać u nich ten sam problem, co za Ludo Kressha i Nagi Sadowa.początek spoilera "Zwykłym" Sithom i Mrocznej Radzie wystarczy to, co jest(vide Ludo Kressh), ale Imperator chce zawładnąć całą Galaktyką(vide Naga Sadow). koniec spoilera Lord Scourge dobrze poprowadzony. Od zwykłego przynieś, wynieś, pozamiataj stał się osobą istotną dla losów całej Galaktyki. Sechel typowy kombinator, który mimo, że nie czuje Mocy, to wie wszystko o wszystkich. Pewnie jakby był wrażliwy na Moc, to by i Imperatora obalił No właśnie, Imperator. To co zrobił ze swoją rodzinną planetą, to było coś. Przy tym chyba nawet Aldeeran się chowa. No i teraz mam wielką zagwozdkę. Jakim cudem ten koleś kiedyś zginie(bo że zginie, to nie ma wątpliwości)? Nie wiem z jakim przekoksem Jedi będzie walczył, chyba, że cały Zakon się na niego rzuci. Zakończenie fajnie zrobione.początek spoilera Imperator wygrał(w końcu musiał, bo TOR byłby bez sensu ), ale Revan z Meetrą wcale nie wypadli słabo. Wilk syty i owca cała koniec spoilera

Podsumowując, książka jest świetna, wciąga niczym sarlacc na Tatooine i nie pozwala odłożyć jej nawet na chwilę. Daję 10/10
P.S.
Jak ktoś nie grał w KOTORy, to niech nawet książki nie rusza.

Re: Dobra

BartekGibek napisał(a):

P.S.
Jak ktoś nie grał w KOTORy, to niech nawet książki nie rusza.

________
Nie wydaje mi się, żeby to było takie ważne. Ja jakoś przeczytałem książkę (i mi się bardzo podobała ), a w KotORy nie grałem.

...

To czemu masz avatar z postaci kotora 2 ?

...

Bo bardzo lubię postać Dartha Nihilusa. Ogólnie to lubię cały Zakon Sithów, ale to jeden z moich ulubionych jego członków (jeżeli chcesz dowiedzieć się o reszcie, to przeczytaj mój opis).

PS A poza tym to najfajniejszy awatar ze wszystkich dostępnych na Bastionie

...

To dobrze, że ci się podobała, ale cała reszta - posłuchać BartkaGibka! - Revan spodoba się Wam lub nie (choć gdyby się nie spodobał, byłoby to dziwne), ale czytając go przed grą w KOTORy... gra w KOTORy traci sens, bo macie je właściwie całkowicie zaspoilerowane! I pozbawiacie się dużej dozy zabawy, którą odkrywanie historii w KOTORach daje.

Re: Dobra

BartekGibek napisał(a):
P.S.
Jak ktoś nie grał w KOTORy, to niech nawet książki nie rusza.

________

No dajże spokój! Przecież muszę ją czasem przestawić z miejsca na miejsce jak odkurzam półki, no nie?

No

dobra, w takim przypadku daję Ci moją zgodę na ruszenie tej książki

Wielkie rozczarowanie

Gdy usłyszałem o tworzeniu tej książki bardzo się ucieszyłem, to było spełnienie marzeń fanów KotORa. Niestety Karpyshyn nie stanął na wysokości zadania.

Plusy
-W pierwszych rozdziałach jest nawet trochę klimatu KotORa
-Wyjaśnienie co działo się z załogą z KotOR I
-Wyjaśnienie jak Canderous stał się mandalorem

Minusy
-Żadnego nawiązanie do komiksów KotOR
-Pomijanie Cartha
-Olanie wątków KotORa II
-Imiona większości postaci zupełnie nie pasujące do SW (Yarri, Scourge)
-Duża przewidywalność akcji
- początek spoilera Revan i wygnana sprzymierzający się z sithem! To kompletnie bez sensu. koniec spoilera
-Mało akcji
-wątek Scourge`a
-mało Revana
-Kompletne zapomnienie o towarzyszach z KotOR II
-początek spoilera Revan i reszta walczący z Imperatorem. Po jakiego grzyba z nim walczyli? Przecież przy poprzednim spotkaniu Imperator potrafił zmanipulować Revanem bez problemu. To chyba logiczne, że sami nie dadzą rady go pokonać. Zamiast ściagnąć posiłki, użyć jakiegoś podstępnego planu po prostu ida z nim walczyć. Gdzie tu logika?
koniec spoilera

Książka słaba. Na początku jeszcze daje radę, ale i dalej pod koniec tym gorzej. 4/10

dorzuciłbym

jeszcze parę mniejszych i większych retconów wynikających z lenistwa autora, ale ja nie o tym.

Co rozumiesz przez to, że było tam za mało akcji? Bo kilka sekwencji osobiście bym wyciął, gdyż nie wnosiły zupełnie niczego ciekawego do fabuły (ot, choćby szturm na fabrykę, lepiej byłoby to poświęcić Revanowi, w końcu to książka o nim heh)

...

Po kilkumiesięcznej przerwie postanowiłem wrócić do książek Star Wars. I tak się złożyło, że na ten powrót wybrałem "Revana".
Nie będę się rozpisywał bo zrobiło to wielu użytkowników wcześniej, ja napiszę tylko, najważniejsze dla mnie, pozytywy i negatywy książki.

Pozytywy:
-Wiele wyjaśnień
-Wątek Lorda Scourge`a
-Historia Imperatora
-Intrygi Sithów

Negatywy:
-Pominięcie ważnych postaci z gier
-Dużo głupiego pieprzenia np. Wielki zło, czai się...
-Epilog

To tyle. Pomimo mniejszych, lub większych wad, książka mi się podobała. Odczuwa się klimat i udział Karpyshyna, także moja ocena to 7/10

Star Wars The Old Republic Revan

Wiec, dzis rano przeczytałam do końca tę książkę (tak wiem że późno ale musiałam sie tara troche skupic na szkole i nie miałam czasu) i chciałabym poznać waszą opinie na temat tej ksiązki. Wg mnie jest super ale to zakończenie jak dla mnie zbyt smutne

Co do opinii

Co do opinii to skończyłem Revana jakieś dwa tygodnie temu. Zgadzam się z tobą, ta książka jest warta zachodu. Co do zakończenia, powinni zrobić drugą część.

Jednak rozczarowanie

To była książka na którą czekałem, jak na żadną inną kiedykolwiek (mowa oczywiście tylko o książkach SW). I rozczarowałem się.

Główny bohater. Oczekiwałem epickiej przygody na miarę gier, kolejnej wielkiej wyprawy z Revanem na czele, a tymczasem nie było z tego prawie nic.
Przede wszystkim - co Revanowi zarzucają wszyscy - mało było samego Revana. Wątek Scourge`a moim zdaniem był zbyt wypchnięty na pierwszy plan, można go było ograniczyć o połowę. Jeśli nie, to Revan mógłby mieć chociaż ze 100 stron więcej. Po prostu było to za krótkie.

Postacie z gier. Nie rozumiem dlaczego z Revanem wyruszył tylko Canderous, czemu Carth został totalnie przemilczany i czemu Karpyshyn zrezygnował z pokazania towarzyszy i Revana, i Wygnanej. Tutaj było zwyczajnie za mało postaci. Jeśli miało to być wielkie zakończenie całej historii, to zdecydowanie powinni pojawić się wszyscy w miarę ważni bohaterowie i odegrać choć małą rolę.

Mandalorianie. Wątek Mandalorian upchnięty jakby na siłę. Czytając ten fragment, odniosłem wrażenie, że Drew nie bardzo wiedział czym wypełnić strony powieści, więc postanowił pokazać jak Canderous został Mandalorem. Byłoby to ciekawe gdyby przedstawione zostały także wątki innych bohaterów, no ale ich przecież nie ma wcale. Mamy zatem historię Scourge`a wymieszaną z historią Revana, a tak dodatkowo, na te kilkadziesiąt stron nagle wskakują Mandalorianie.

Trochę pozytywów. Druga część zdecydowanie lepsza. Pomijam to o czym pisałem wyżej, czyli brak jakichkolwiek odniesień do załogi Wygnanej, bo już cała reszta jest super. Współpraca Jedi ze Scourge`m, jego rozmowy z Revanem, epicka walka z Imperatorem i całe napięcie przed konforntacją, które dało się wyczuć. Zakończenie również udało się autorowi na piątkę z plusem. Niezbyt szczęśliwe, żeby nie powiedzieć, że całkowicie smutne. A takie właśnie lubię, bo w SW jest to raczej rzadkością.

Revan jest doskonałym dowodem na to, że tylko KotOR III, byłby idealnym zakończeniem tej epickiej serii. Książka, tak krótka, tak odarta z drugoplanowych bohaterów, z samego Revana w większych ilościach, z mnogości wydarzeń, z klimatu z gier, to niestety za mało. Tylko zakończenie zasługuje na pochwałę.

Revan to bardziej prolog TORa, niż epilog KotORów. Szkoda.

6/10

Re: Jednak rozczarowanie

Elendil napisał(a):

mało było samego Revana. Wątek Scourge`a moim zdaniem był zbyt wypchnięty na pierwszy plan, można go było ograniczyć o połowę.

Tutaj było zwyczajnie za mało postaci. Jeśli miało to być wielkie zakończenie całej historii

Wątek Mandalorian upchnięty jakby na siłę.

to bardziej prolog TORa, niż epilog KotORów. Szkoda.


________
Tytuł książki nie zawsze musi świadczyć o tym że akcja musi się kręcić wokół postaci tytułowej. Wątek Scourge`a jest po prostu genialny i to on powinien być wg mnie ewentualnie rozszerzony - samego Revana w "Revanie" było dość.


Z tymże to nie miało być żadne zakończenie, to że fani myśleli że tak jest to nie znaczy że tak miało być.


Nic dziwnego, cała to moda na Mandalorian jest sztuczna, więc cokolwiek by Karpyshyn o nich nie napisał, to i tak dla mnie to będzie upchane na siłę - chociaż mi się ten wątek mimo wszystko podobał.


Star Wars The Old Republic Revan - taki jest tytuł. Powieść najlepiej wprowadza w świat TORa ze wszystkich książek jaki do tej pory się ukazały (za wyjątkiem Annihilation które wyszło parę tygodni temu, więc nie mogę stwierdzić w jakim stopniu ta część wprowadza w świat TORa) - o to przede wszystkim chodziło. No ale znowu wraca wątek fanów którzy mają swoje żądania odmmienne od wizji twórców, która to wizja tym razem była słuszna.

Re: Re: Jednak rozczarowanie

Qel Asim napisał(a):
Elendil napisał(a):


mało było samego Revana. Wątek Scourge`a moim zdaniem był zbyt wypchnięty na pierwszy plan, można go było ograniczyć o połowę.

________
Tytuł książki nie zawsze musi świadczyć o tym że akcja musi się kręcić wokół postaci tytułowej. Wątek Scourge`a jest po prostu genialny i to on powinien być wg mnie ewentualnie rozszerzony - samego Revana w "Revanie" było dość.

________
Zgiń, przepadnij.
Do Scourge`a nic nie mam, książkę uważam za genialną, co nie zmienia faktu, że z ucieszyłbym się z jeszcze większej ilości nowych przygód Revana.

Re: Re: Re: Jednak rozczarowanie

smajlush napisał(a):

ucieszyłbym się z jeszcze większej ilości nowych przygód Revana.

________
Ja też, aczkolwiek historia opowiedziana w tej książce i w grze jest wystarczająca - w sensie po KOTORach. Bardziej skłaniałbym się do prequel`a KOTORów niż dalszego wykorzystywania postaci Revana na siłę.
W czasach jego wspólnych podróży z Malakiem jest wiele spraw które możnaby pięknie przedstawić

...

Qel Asim napisał(a):

W czasach jego wspólnych podróży z Malakiem jest wiele spraw które możnaby pięknie przedstawić

________

CHCĘ!!!
Oby Karpyshyn - mając na głowie teraz masę własnych projektów - z SW nie zrezygnował i coś w tym stylu nam sprezentował!

...

Pięknie powiedziane Do rymu

moim

zdaniem bardziej jednowymiarową postać ciężko było wprowadzić do uniwersum, a zrobiono to kosztem postaci znacznie ciekawszej. I tak, książka nie musi się koncentrować na postaci występującej w tytule, ale dla porównania podam Dartha Plagueisa, który też na tytułowej postaci się nie koncentruje, a napisany jest o niebo lepiej bez nudnych fillerów, a z mnóstwem ciekawych nawiązań. Widać komu się chciało, a kto pisał na kolanie by zdążyć przed premierą.

Nie wspominając o tym, jak bardzo fabuła tej książki jest nielogiczna, ale do dobra i tak się powtarzam;p

Dokładnie

tak mam podobne odczucia. Kosztem Revana w imo bardzo nachalny sposób firmowano Scourge`a, który nie ukrywajmy, i tak jest zerem w porównaniu z Revanem. Tak przy okazji tego pisania na kolanie, to jak dla mnie taki był plan od początku. Równocześnie przekazać fanom KoTOR-ów : "Wasz main hero to znacznie mniejszy bohater niż myśleliście, ale damy wam fajniejszych", rozpocząć lans Scourge`a (wiele to mu nie pomogło, ta postać jest zwyczajnie kiepska) i JK z TOR-a (taka nowa, "lepsza" pod każdym względem wersja Revana), a na koniec sam TOR i flashpoint "The Foundry" czyli gwóźdź do trumny KoTOR-a. Idealnie zaplanowane i perfekcyjnie zrealizowane

KoTOR 3 zdecydowanie byłby niezbędny by dać tej serii godne i dobre zakończenie. Niestety czekaliśmy wiele lat na gniota, względnie kiepszczyzne lub przeciętniactwo, to już od indywidualnych gustów zależy.

...

Jakiego rodzaju nielogiczności masz na myśli?

hmm

żeby konkretnie wymieniać musiałbym przeczytać to jeszcze raz, a szkoda mi czasu.

W każdym razie chodzi o sytuacje, poczynania postaci. W ogóle ostatnie rozdziały książki to takie dno, Drew popadający w samouwielbienie(patrzcie jaki mój Revan jest dobry i fajny, to ja go stworzyłem, nie ten fe Obsidian, a Exile? kto to w ogóle jest, przecież to zawsze była służąca mojego Revana), najwięksi dowódcy wojskowi galaktyki zachowujący się jak kretyni, no ale cóż.

Re: moim

RMg napisał(a):
z mnóstwem ciekawych nawiązań.
________
Aha... James Luceno i te jego smaczki... Kicham na to - gościu jest dobrym pisarzem, ale te jego nawiązania są nieznośne i psują mi przyjemność z fabuły. Dlatego Drew Karpyshyn >>> James Luceno

...

Niby jak smaczki w książkach Luceno psują Ci przyjemność czytania?

...

Łyknąłem ostatnio "Sokoła" i bazowanie na "Labiryncie" i "Mrocznym Lordzie" niezbyt mi się podobało. Spodziewałem się większej liczby nawiązań do Hanów, Landa, DE, które dostały po jednym-dwóch nawiązaniach. Pewnie o co innego Quelowi chodziło, ale dla mnie również Luceno bogiem nie jest.

...

Smaczki są od smakowania - a jak jest ich zbyt wiele, to tracą swój smak

A Luceno zapycha większość książek armią nawiązań co czyni jego styl pisania mniej czytelnym niż ten od Karpyshyna.
Drew po prostu łatwiej się czyta - a język Jamesa jest cięższy właśnie przez przepełnienie aluzjami do innych wydarzeń i postaci.

...

Moim zdaniem to, że Luceno daje wiele drobnych nawiązań do innych pozycji to ogromny plus. Dzięki temu całość uniwersum zazębia się, tworząc spójną całość. Nigdy przez to jego książki nie są mniej czytelne. Wyłapiesz fajne nawiązania - punkt dla Ciebie, nie wyłapiesz - nic nie tracisz z czytania, gdyż fabułę i tak w pełni bez tego zrozumiesz. Drew zaczyna natomiast iść w drugą stronę: olewanie wielu spraw i pisanie tylko o to co jest dla niego wygodne (nie mogę przeboleć, że mógł zapomnieć o Carthie w "Revanie" ). Mam nadzieję, że zrozumie iż nie tędy droga...

...

Mi nigdy nie przeszkadzało to że Karpyshyn olewa spójność i robi po swojemu. Pamiętam że kiedy po raz pierwszy czytałem jego "Drogę Zagłady" przypomniałem sobie że Vaapad to osobisty styl Mace`a Wind`u, uśmiechnąłem się wtedy i to olałem.

Za to drobiazgowość Luceno mnie irytuje, chociaż to dobry pisarz.

bo

Vaapad to pikuś, przy tym co on potrafi zrobić, przecież nikt się nie będzie przy zdrowych zmysłach o takie pierdoły czepiać, bo widać że to zwykłe przejęzyczenie.

Gorzej jak bierze się tzw. estabilished characters i pisze się o nich w sposób zupełnie inny niż do tej pory przyjęto byle się wpasować bo ciężko zajrzeć w materiał źródłowy.

Anyway back on topic

irytuje Cię spójność w uniwersum? Bo w sumie co tracisz, jeśli nazwy organizacji się między sobą zgadzają? No nic. Właściwie jak nie wiesz, że Juyo to Juyo czy Vaapad to Vaapad to nie zwróci to wcale Twojej uwagi, od zwykła nazwa stylu walki, ale jak się interesujesz i kojarzysz to się wtedy uśmiechniesz za to nawiązanie.

...

I tutaj nie się nie zrozumiemy, gdyż to właśnie spójność sprawia że SW to wyjątkowe uniwersum. Kiedy wszyscy zaczną sobie olewać to co się wydarzyło i będą się bronić stwierdzeniem "robię po swojemu gdyż tylko tak mogę napisać coś porządnego" to będzie koniec tego świata...

przynajmniej

chciało mu się włożyć w pisanie tyle wysiłku by sprawdzić, co zrobili ludzie przed nim.

Drew się nie chciało.

Retconów wprowadzanych przez Revana jest mnóstwo, drobnych większych, częściowo wymuszonych przez TORa, a częściowo przez lenistwo i samouwielbienie autora. W każdym razie KotOR 2 zostaje ignorowany, gdzie tylko się da.

Zresztą i tak najśmieszniejsze jest to, że cały pomysł na Imperatora i jego WIELKI ZŁY PLAN, ukradli z anime (podobieństwa są tak uderzające, że szkoda gadać), choć to oczywiście nie wina Drew.

...

Jakiego anime?

polecam

zapoznać się z mangą Full Metal Achemist albo anime FMA:Brotherhood. Zwrócić uwagę na postać "głównego złego" następnie porównać go z postacią Imperatora, np pod względem celów lub sposobu uzyskania tzw. zdolności specjalnych by za dużo nie spoilować

Revan - nowa powieść Karpyshyna

Z racji tego iż książka ma już ponad rok oraz w świetle faktu że Karpyshyn wydał już kolejną pozycję gwiezdnowojenną (SW TOR: Annihilation) postanowiłem zmienić nazwę tego tematu na SW The Old Republic: Revan

To tyle

Jeszcze w sprawie nielogiczności

Ktoś w górze pytał się o nielogiczności w książce i padła odpowiedź o zachowywaniu się przez Revana i Wygnaną jak parki imbecyli i jest to niestety prawda. Chodzi dokładnie o sytuację, gdy szykują się do walki z Imperatorem, a Revan postanawia zaufać Scourge`owi mimo iż z rozmowy wynika, że gość się załamał i nie dość, że może być bezwartościowy w wyprawie to jeszcze potencjalnie niebezpieczny (to się sprawdziło, wszystko zawalił) jak to panikarze w chwili próby. Revan ma to gdzieś albo tego nie widzi (co stawia go w roli kretyna dosadnie mówiąc), a Exile to porażka totalna bo występuje tam jako fangirl Revana. Nie ważne jaką durnotę popełni jej de facto mentor, ona i tak ślepo za nim podąży.

Jeszcze co do Imperatora i pomysłu z mangi/anime to to też jest pewien symbol. Vitiate/Tenebrae miał być chyba przerażający w zamyśle tych z BW, ale przynajmniej na mnie nie robi żadnego wrażenia ani w książce ani tym bardziej w grze. Ot kolejny arogancki pajac z przerostem formy nad treścią, przekoksowany do granic absurdu, bardzo częsty motyw na "main evil" z mang i anime typu shouen właśnie. Nie jest to jednak powód do dumy dla twórców tej postaci.

O potraktowaniu TSL przez team BW (w tym oczywiście Drew`a K.) nie będę już pisał bo wszystko było wielokrotnie pisane wcześniej. Mali, zawistni ludzie, tak to można chyba najlepiej podsumować. Do tego bez ambicji, bo jak by ją mięli, to raczej postarali by się kontynuować koncepcję Obsidianu jednocześnie próbując zrobić to w sposób przebijający to co stworzyli ci ostatni w TSL korzystając z ram stworzonych wcześniej przez BW. Oni woleli wywalić to wszystko do kosza, uznać że nigdy tego nie było i napisać po swojemu, w dodatku gniota.

REVAN

"Paskudna" książka - osoby nie znające gier będą poirytowane potraktowaniem pewnych wydarzeń po macoszemu i przeskokami w akcji [a może i nie ?] a miłośnicy Rpg`a mogą lecz nie muszą nie zgadzać się z kanoniczną wersją historii. Czar prysł i aura tajemniczości również - szkoda, bo każdy gracz miał swoje wyobrażenie na temat Revana - nie można było rozegrać tego jak w Mass Effect gdzie każdy gracz ma swojego Szeparda właśnie ?

Przez całą lekturę miałem wrażenie, że książka ta służy tylko nagięciu całej fabuły z gier do wprowadzenia do the Old Republic. Szkoda ale w sumie można się było tego spodziewać. Czyta się lekko jak zwykle u Karpyshyna ale jako samodzielna powieść nie zdaje egzaminu.

imo...

Czytałam tą książkę w sierpniu więc trochę czasu minęło. Wtedy była całkiem wciągająca (lekki, przyjemny język) chociaż sam Revan zaczął mnie irytować w paru fragmentach, Scourge był chorągiewką a Meetra... zachowywała się tak, jakby była pozbawiona wolnej woli. Może to kwestia przywiązania do własnej wersji dwóch z wyżej wymienionych postaci decyzji i kwestii wciśniętych w ich usta. Zapełniła lukę czasową pomiędzy grami i... tyle. Zakończenie mnie rozczarowało, działo się za szybko i sprawiało wrażenie pisanego na "odwal się"

-

The old republic Revan to moja pierwsza przeczytana książka SW.(bo wcześniej jakoś nie lubiałem czytać książek ale teraz mi się odmieniło) Najbardziej podobał mi się wątek lorda scourge`a. Troche nudno było pomiędzy złapaniem Revana i jego uwolnieniem i zakończenie troche średniawe ale daje 10/10.

-

The old republic Revan to moja pierwsza przeczytana książka SW.(bo wcześniej jakoś nie lubiałem czytać książek ale teraz mi się odmieniło) Najbardziej podobał mi się wątek lorda scourge`a. Troche nudno było pomiędzy złapaniem Revana i jego uwolnieniem i zakończenie troche średniawe ale daje 10/10.

ty

też cierpisz na bolesny dwuklik?

nie

To mały problem techniczny.

tsa.

Revan to moja 3 książka przeczytana z trylogii SW - pierwsze to o Darthcie Bane`ie, po przeczytaniu stwierdziłem że Revan to najlepsza książka jaką czytałem polecam wszystkim !

...

Na historię o Banie składają się trzy książki, więc Revan to Twoja czwarta. Dobrze rozumuję?

mniej więcej :D

Niestety nie mogę uznać jej za czwartą gdyż jeszcze jednej nie skończyłem czytać z Dartha bane`a "D " Zasada dwóch"

Ale spostrzegawczy jesteś - będą z cb fani ;D

Re:mniej więcej :D

Nie wiem czy wiesz, ale "Bane`y" tworzą spójną, chronologiczną historię, więc dlaczego czytasz "Rule of Two" jako ostatnią?

....

Bo tak kupiłem jako ostatnią ... musiałem dokupywać, gdyż w kiosku nie mogłem, nie pisze się "Bane`y". Jest jeden Bane... to nie było takie potrzebne pytanie znawco

.....

1. Pisze się, bo mam na myśli potrojony tytuł książki, a nie potrojoną postać. Zresztą to nie jest formalny dialog, więc myślę, że takie "cuda" są dopuszczalne
2. Pytanie może nie było potrzebne, ale zadane z ciekawości (jak większość pytań)
3. Wg mnie to troszkę nielogiczne czytać trylogie w ten sposób
4. Nie jestem znawcą, ani się za niego nie uważam
Pozdrawiam

:D

Najbardziej podobał mi się punkt 4 twojej wypowiedzi Darth`cie Spirit`cie. Czytam bo to jedyny sposób, ja trylogię znam spokojnie, układam ją jak puzzle zaczynając od początku później na końcu żeby jako ostatnią przeczytać drugą "D Chyba zbyt skomplikowane

POZDRAWIAM

###

A odpowiadanie na posty używając drzewek też jest zbyt skomplikowane?

-,-

tsa ...
1. widzę że osoby nie w temacie lubią się wymądrzać swoimi umiejętnościami ortografii i sposobami pisania -.-
2. "smajlushu" pseudo, imiona i nazwiska piszemy wielką literą -,-
3. Każdy odpowiada na swój sposób -,-
4.
Pozdr

.....

1. Jeśli ktoś w kulturalny sposób nas poprawia to powinniśmy być wdzięczni, a nie robić komuś wyrzuty, bo sami mamy jakieś braki
2. To jego nick więc może być taki jaki chce, poza tym przypominam, że to jest dialog na forum, a nie list do kogoś piastującego wysokie stanowisko państwowe
3. Odpowiadasz w taki sposób, jaki jest zawarty w regulaminie, który zaakceptowałeś zakładając swój profil
4.
Pozdro

###

2. Mam nick taki jak mi się podoba, a jak ci się nie podoba to zrób sobie lepszy
3. Nie, sposób odpowiadania nie jest dowolny. Sposób odpowiadania jest regulowany przez regulamin.
4.

ach ...

1. Dobra sorki, kurcze nwm czemu ale mam jeszcze małe kłopoty z odnalezieniem się na bastionie
2. jako starszych szanuje was i myślę że mi wybaczycie
3. Mando rządzą
4. Ile macie lat ? ( ciekawość )
5. "smajlushu" sorki moim zdaniem po prostu nicki powinny byc z dużej

PZDR i sorka starszacy "Niech Moc będzie z wami"

Cicho tu ...

Czemu nikt nic nie pisze ?!? o Revanie jest dużo do pisania

...

Może dlatego, że każdy co miał już do napisania już napisał ...

###

No to coś napisz

....

ej...

Jaki jest Wasz ulubiony Sith ?

###

Kolega może nie zauważył, ale to nie toplista, a temat o książce
O Sithach możesz sobie pogadać do woli o tu:

http://gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=413973

prawie recenzja

W KOTOR2 i TOR nie grałem nigdy, a "jedynkę" przeszedłem może w 1/3.
Być może przez to mam nieco zakrzywiony pogląd na tą książkę, ale fajnie by było, gdyby powieść sama mogła się bronić, nie?

To, że gość odpowiadający za powyższe gry pisze tą książkę, ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że autor się orientuje we własnym świecie i po przeczytaniu w końcu ogarniam co się działo w okresie KOTOR`ów - trochę wstyd przyznać, że wcześniej to była dla mnie trochę niewiadoma i nawet jak kiedyś o tym czytałem na Ossusie czy innym TOR to wszystko zapomniałem. Minusem jest to, że całość chociaż czyta się płynnie, to czyta się zupełnie jak plejtru gry. Wiele fragmentów było jak wycięte scenki, a potem poszczególne kłesty. Wolę przynajmniej minimalną literackość od tego.

Sithowie. Aż przypomniał mi się post JORUUSa, wyśmiewającego pochodzenia Sithów w nowszych książkach SW. Przypomnę, że Bane to zbuntowany górnik, Palpatine to zbuntowany bogaty dzieciuch któremu się w dupie przewróciło a Darth Krayt to fajny Jedi z Republiców który przeżył 100 lat w hibernacji czy jakoś tak. Tutaj Imperator Imperium Sithów początek spoilera zabił swojego ojca i matkę mając 6 lat, a x lat później w rytuale zabił całą planetę koniec spoilera stając się tak potężnym przekoksem jakiego Galaktyka wdłuż i wszerz nie widziała. Serio? Dla mnie pomysł śmieszny, a do reszty wszechświata pasuje jak pięść do nosa. Rozumiem, że przewspaniały Revan mu potem jednak jakimś cudem dokopał. W ogóle czytając, jakie ambicje mieli ci wszyscy Sithowie... znaczy, wiadomo, że to Sithowie a dla nich liczyła się tylko potęga itp., ale jakoś nijak nie było to fascynujące, chociaż o tych gierkach wewnętrznych czyta się spoko. A Scourge który jest tu w sumie jedną z pierwszoplanowych postaci, jest nijaki, ot kolejny Sith, tylko że jeszcze, nie wiem, próbuje się mu nadać głębi przez to, że fascynuje się Jedi? Nie działa to na mnie.

Revan. Cały czas wspomina się jego największe epickie bohaterskie wyczyny, a zapowiada się następne, a na tą książkę tak dużo nie zostało, więc zostawia to niedosyt - może trzeba było zrobić książkę w czasie pierwszego KOTORa? Wyrusza z kłestem, aby znaleźć maskę Mandalora, pod przybranym pseudonimem... Naver. Tak, po prostu Revan od tyłu, kto by się domyślił? Tak w ogóle jego dziecko, które rodzi się na końcu książki będzie się nazywało Vaner, czyli również poprzestawiane literki w imieniu "Revan". Nie ma to jak kreatywność. No ale w sumie spoko czyta się jego przygody.

Ok, więc podobno książka ma zasypywać dziurę między jednym KOTORem a drugim... czy oboma KOTORami a TORem... przyznaję się - nie orientuję się dobrze w tych czasach. Ale przez to zdaje mi się być taką zapchajdziurą, co gorsza dość marnie napisaną. Polecam fanom gier komputerowych, którzy nie lubią czytać książek.

4/10

...

Słuszna recenzja. Chociaż kiedy sam czytałem Revana i inne "torowe" książki, to aż tak krytycznie ich nie oceniałem. Wiadomo, nie jest to literatura najwyższych lotów, tyczy się to niestety wielu gwiezdnowojennych książek, ale wiele z nich taki ma urok. Revan i powieści z serii the old republic to luźno napisane, krótkie powiastki na jeden wieczór. Zabierając się za nie, nie spodziewałem się niczego niesamowitwgo. Są one bardziej reklamą gry (przyzwoitej, swoją drogą) i zwyczajnie wykorzystują znanego autora i wizerunek znanej postaci do osiągnięcia popularności. Co zresztą widać chociażby po średniej ocenie Revana na bastionie Nie jest to moim zdaniem nic nowego, książka prosta w odbiorze dotrze do większej ilości osób i lepiej zareklamuje nasze star warsowe MMO. Boli mnie raczej to, że ludzie wyobrażają sobie Revana jako nie wiadomo jak genialną książkę, nie tylko w kategorii SW, ale i sf.

Re: prawie recenzja

W zasadzie też się prawie ze wszystkim zgodzę chociaż sam Revana czytałem jakieś 3 lata temu, no ale nie mogłem się pozbyć znanego mi wrażenia z KOTORa 1 który mnie po prostu nudził.
A to prawie to to że ja bym to bardziej nazwał połączeniem KOTORa 1 z TORem i pominął 2 bo może i są wspomniane wydarzenia z 2 to jej fabuła jest pominięta.

Re: prawie recenzja

Sam bym tego lepiej nie ujął, a przeszedłem oba Kotory kilkanaście razy + Tor i mam dokładnie takie same wrażenia po tej książce. Sam tytuł i okłada to czysty marketing bo więcej czasu jak sam zauważyłeś, poświęca się Imperium i postaci Scourge`a, fabułę 2 cześci i cały ten "pryzmat" przez jaki mieliśmy tam spojrzeć na Revana zwyczajnie wyparował. Zabawne w tym momencie jest to, że więcej jest o tej postaci powiedziane w grze, w której wcale nie występuje, niż książce która miała być mu poświęcona

Re: SW The Old Republic: Revan

Aktualna cena ponad 60 zł!!Wtf???

Re: SW The Old Republic: Revan

No proszę, a miałem kiedyś trzy, ale po znajomych się rozeszły ... anyway, jak poszukasz w sieci to znajdziesz spokojnie taniej, nie zmienia to faktu, że ździerstwo okropne ...

Re: SW The Old Republic: Revan

Dobra kupiłem 4 tomy Old Republic, wyszło taniej ok. 33 zł na część. Lepiej hurtowo

Re: SW The Old Republic: Revan

I w takich cenach (zdaje się) kiedyś były ...

Re: SW The Old Republic: Revan

No wiadomo, jak czegoś brakuje na rynku lub jest tego mało to ceny z kosmosu

Re: SW The Old Republic: Revan

Zobaczymy na ile mnie zainteresuję ta seria, w gry nie grałem ale w sumie jak tytuł się sprawdzi może coś zagram tylko narazie cały czas wałkuje wiedzmina.

Re: SW The Old Republic: Revan

Czyta się szybko i przyjemnie, nie wymaga aż tak dużego zaangażowania. Mała uwaga tylko - jeśli dobrze zrozumiałem to w gry nie grałeś. "Revan" spoileruje, co oczywiste wydarzenia z pierwszego KotoOR`a - także masz zagwozdkę co wybrać pierwsze

Re: SW The Old Republic: Revan

A może na wypłatę się skuszę i może rzeczywiście z księgą się wstrzymam.

Re: SW The Old Republic: Revan

Grę juz mam tylko jak zachować kolejność? Trochę poczytałem na necie i najpierw Kotor potem Revan do połowy i Kotor 2 i Revan do końca i resztę old republic czy coś przeoczyłem?? Co do Tor-a to niewiem czy zagram ..

Re: SW The Old Republic: Revan

IMHO odpuść sobie książkę do czasu rozegrania obu części. W końcu to wstęp do TORa, a nie zakończenie któregokolwiek z KotORów.
Aha, w drugą część graj koniecznie z "The Sith Lords Restored Content Mod (TSLRCM)". Na razie "bliźniaczy" mod, czyli "M4-78EP" można sobie odpuścić. Warto poczekać, aż zbyl2 skończy go przerabiać do wersji 1.4.

Re: SW The Old Republic: Revan

Dokładnie jak kolega Ci odpisał, co do TORa to już inna historia, bo to gra, która raz, że się nie kończy (MMO), a dwa, żeby w pełni w nią grać to trzeba wykupić i opłacać subskrycję. Można oczywiście ukończyć z satysfakcją darmową i okrojoną podstawkę - dla fabuły i poznania dalszej historii, ale to nie jest to samo.

Re: SW The Old Republic: Revan

Co do TORa to pamiętam jak mnie zachęciły do grania cinematic pierwszy jaki wyszedł ale mój znajomy szybko się znudził to i ja sam nie grałem za długo.
Na Kotor i serii książek zakończę poznanie tego okresu. Żeby zacząć Tora musiałbym naprawdę nie mieć co robić na PC.

Re: SW The Old Republic: Revan

No chyba że jak piszesz, czyli przejść okrojoną wersje fabuły bez większego zaangażowania.

Re: SW The Old Republic: Revan

Nie, nie. Fabularnie to jest to samo co gdybyś opłacał suba. Po prostu masz masę ograniczeń grając freetoplay, np. ograniczony wybór postaci na starcie, customizacji bohatera i członków załogi, ograniczony level, umiejętności, wyposażenia, itp. No i kończąc podstawkę nie możesz grać dalej, a co za tym idzie nie poznać dalszych losów np. Revana, z dodatku "Shadow Od Revan". A co do samej fabuły - angażuje na 100%, i choć sam nie znoszę MMO, tak fabularnie przyssało mnie do kompa na dobre ☺. No ale to nie dziwne, BioWare to mistrzowie w opowiadaniu historii, a wtedy na pokładzie byli jeszcze "doktory" - Greg Zeschuk i Ray Muzyka 👍👍

Tour de Revan

Skoro już zamierzasz poznać historię Revana w pełni, to polecam jednak po przeczytaniu książki zagrać w The Old Republic przynajmniej do ~38 lvl, bo wtedy fabularnie mamy dwa flashpointy (instancje na 4 osoby, lecz aktualnie można chyba ukończyć to samemu) po stronie Republiki jak i Imperium które kończą poniekąd historię Revana (jest jeszcze co prawda dodatek Shadows of Revan, ale jest dosyć endgameowy, a i same zakończenie jest po prostu klamrą dla całego wątku).

Re: Tour de Revan

Dokładnie.

Re: Tour de Revan

Jak ktoś jest fanem Revana i naprawdę lubi tę postać to nie wiem czy jednak lepszym wyjściem nie jest ignorancja;p
Może fabularnie ma to wszystko sens, ale niektórych może to zaboleć równie mocno co Luke w TLJ

Re: Tour de Revan

Hehe, no tu już wchodzimy w temat kontrowersyjny. Przypomnę tylko, że sami fani prosili latami autora (Drew Karpyshyn) o napisanie dalszego ciągu tej historii. Cóż, moje zdanie jest takie, że powinno zostawić się pewne niedopowiedzenie, pewną tajemnicę. I przez pewien czas tak było, ale pojawił się TOR, a później fabularny dodatek (Shadow Of Revan) ... Fani chcieli, fani dostali, a że wyszło kontrowersyjnie ? - ideału nie da rady dwa razy powtórzyć ...

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.