Forum

Rycerze Starej Republiki tom 6: Oczyszczenie

Wydawnictwo Egmont wyda w Polsce 6. tom serii Rycerze Starej Republiki (Knights of the Old Republic). Data premiery to: 04.07.2011. Oto dane techniczne:

Wydawnictwo: Egmont
Tytuł oryginalny: Knights of the Old Republic: Vindication
Liczba stron: 144
Format: 150x230 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Cena z okładki: 39,99 zł

Komiks zawiera zeszyty:
Knights of the Old Republic # 29-35

Tak wygląda polska okładka:
http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/gwiezdne_wojny/rycerze-starej-republiki-6,okladka

A tu są przykładowe plansze:
http://paradoks.net.pl/read/16426

kówa no

nie Windykacja?

ale i tak kupię, bo to najlepszy storyarc KOTORa.

właśnie

dobrze, że nie windykacja. Choć ten tytuł by mi się pewnie dużo bardziej podobał, to jednak u nas to słowo ma podstawowe znaczenie obecnie zdecydowanie inne, niż brzmienie angielskie. Windykacja = angielskie debt collecting. A tu raczej dokładnie o oczyszczenie chodzi, a nie o to, że Dray nie zapłacił za Holonet.

no wiem

ale jak fajnie by to brzmiało

Jest opis:

-Misja zbiegłego padawana Zayne`a Carricka mająca na celu oczyszczenie jego imienia nareszcie zakończy się w tej historii. Zayne i jego towarzysz Gryph podążają nową ścieżką i odsłaniają mroczne działania Sekretnego Zgromadzenia Jedi. Te działania nie tylko zabierają ich na rodzinną planetę jednego z byłych mistrzów Zayne`a, ale także do jednego z najlepiej strzeżonych miejsc na planecie - magazynu artefaktów Sithów. Jednak jego dni jako renegata na tym się nie skończą. Zayne poszukując sprawiedliwości wyruszy na Coruscant, gdzie zmierzy się ze swoim mistrzem, Lucienem Draay’em, i członkami Zgromadzenia Jedi w ostatecznej rozgrywce, która zakończy jego dni jako uciekiniera w ten czy inny sposób.

...

Na stronie Świata Komiksu data premiery została przeniesiona o tydzień, czyli na 11 lipca.

KotOR tom VI: Oczyszczenie

Oto nadeszła wiekopomna chwila. Zayne staje do finałowej potyczki ze swoimi mistrzami. Tom numer sześć, to godne zwieńczenie jakże istotnego wątku.

Fabuła.
wszystkie części tego tomu skupiają się głównie na koflikcie między Carrickiem a jego dawnymi mentorami. Finał, to spotkanie na Coruscant. Coś co zdawać się mogło łatwą zagatką do rozwikłania, staje się zwornikiem wielkiej intrygi i wprowadza czytelnika w wir wielkich intryg, które będą kanwą wydarzeń dziejących się w przyszłości. Jak dla mnie J.J. Miller udowodnił swój znakomity kunszt operowania między własną kreatywnością, a tym co zostało już wcześniej nakreślone. Wydawać się może, iż część pobocznych wątków, takich jak ten z Jarael i problem rewanżystów, to total margines tej historii. I tak jest w istocie. Aczkolwiek jest to usprawiedliwione tym co dzieje się na pierwszym planie.

Ze wszech miar jestem wielce zadowolony, tym co scenarzysta nam pokazał. Liczę jednocześnie, że przyszłe tomy będą posiadać fabułę na takim poziomie jaki ma Oczyszczenie.

Ilustracje.

Rysowników aż trzech. To sporo,ale daje bogaty przekrój możliwości jak zróżnicować szatę graficzną komiksu.

Na czele Ching, co nie powinno budzić zaskoczenia. Wg. mnie zdeklasował pozostałą dwójkę. Drugi w kolejności do Dazo. Aczkolwiek jego kooperacja z Pimentelem wypada słabiej. Rysunki Mr Robinsona przypadły mi najmniej do gustu, choćby za grymasy Carricka ze strony 66.

Mimo potknięć Robinsona całość trzyma się całkiem, całkiem i sądzę, że dramatu nie było. Owszem, Robinson to nie Ching, lecz przesadzać i lamentować byłby grzech.

Tom 6, jawi się na wysokim poziomie i podsyca oczekiwania na więcej.
Taka seria jak ta, to skarb wśród SW 9/10.

Re: KotOR tom VI: Oczyszczenie

Hialv Rabos napisał:
Coś co zdawać się mogło łatwą zagatką do rozwikłania, staje się zwornikiem wielkiej intrygi i wprowadza czytelnika w wir wielkich intryg
________

Masło maślane

...

Jak już mam w zwyczaju, zamówiłem sobie ten komiks przez internetowy Empik bo taniej, dziś odebrałem, przeczytałem to i ocenię. Ku mojemu zdziwieniu akcja w KotORze nabrała tempa! Rozwiązuje nam się sprawa z Przymierzem i częścią jego członków, spełnia się przepowiednia o pięciu, mamy nowe zagrożenie, Zayne zostaje oczyszczony ze stawianych mu zarzutów itp. No kurde, dużo tych wydarzeń jak na jeden komiks, ale w sumie to dobrze! Bardzo mi się podobało, czytałem z zaciekawieniem i wielce się zawiodłem gdy się już skończyło Było też trochę retrospekcji co też ogólnie na plus. Rysunki takie jak zawsze czyli mocno średnie, no ale taki urok serii. Mam nadzieję, że kolejne zeszyty są podobnie dobre fabularnie jak ten. Daję 9/10.

RSR Tom 6

Przygody Zayne`a Carricka dobiegły końca. Czas na ostateczne starcie z członkami przymierza. Tylko kto jest tak naprawdę prawdziwym wrogiem? John Jackson Miller jest naprawdę wspaniałym scenarzystom. Od początku trzymając się swojego planu doprowadził nas w ostateczne miejsce konfrontacji wszystkich ze stron.

Wychwalany.
Historia ta jest podzielona na 3 części tak więc ja również pozwolą sobie ocenić je osobno. Pierwsza część rusza z kopyta tak szybko jak żadne inna historia w tej serii. Dzieje się tu naprawdę sporo a nasz bohater zyskuje nowych sprzymierzeńców, którzy pomagają mu w walce z jednym z członków przymierza. Co więcej Lucien Draay zostaje członkiem najwyższej rady jednak nie wszyscy jej członkowie ufają mu całkowicie. Całość oprócz ciekawej historii jest również bardzo ładnie narysowana (ciekawie wygląda padający deszcz na planecie Odryn). Taka kreska idealnie pasuje do chaotycznych poczynań głównych bohaterów. 9/10

Zwrot.
Drugi akt tej historii jest lekkim zahamowaniem akcji i jakby finałowym odliczaniem przed ostateczną rozgrywką. Ma on zaostrzyć apetyt czytelnikowi przed wielkim finałem. Na pierwszy plan wychodzi mistrz Xamar, który w końcu zyskuje trochę osobowości decydując się na niespodziewane działanie. Dużym minusem tej historii są rysunki, które są dość brzydki przez co postacie wyglądają zbyt karykaturalnie. W pamięć zapadnie na pewno kadr pokazujący blokadę Coruscant, który z taktycznego punktu widzenia jest po prostu głupi. 6/10

Oczyszczenie.
Ostatni tytułowy akt. Po jego przeczytaniu ręce same składają się do oklasków, zwłaszcza dla pana Millera. Właśnie tak należy kończyć komiksowe serie! Z przytupem i fajerwerkami, żeby zamknąć usta nawet największym krytykom. Wszystkie elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, pokazując się nam w zupełnie innym świetle. Zakończenie jest bardzo satysfakcjonujące a przeciwnik z cienia okazuje się kimś kto ma wizję niezwykle ciekawą jednak niemożliwą do zrealizowania. Pojawiają się retrospekcje z przeszłości, które rozjaśniają nam motywacje głównego przeciwnika. Kapitalnym pomysłem było narysowanie właśnie wspomnianych retrospekcji inną kreską niż resztę opowieści, wspaniale przy okazji nawiązując do serii TOTJ. Brian Ching chociaż nie jest moim ulubionym rysownikiem to jednak naprawdę odwalił tutaj kawał dobrej roboty. 10/10


Podsumowując cały 6. tom RSR otrzymuje ocenę 9/10. Jedyne co mnie martwi po jego przeczytaniu to pytanie czy w dalszych zeszytach uda się utrzymać tak wysoki poziom...

Finale

Krótko, bo nie mam ochoty się rozpisywać

Na początku trochę słabo, bo jedyne ciekawe rzeczy Lucien wchodzący do Rady Jedi i ostateczny dowód, że to Haazen jest szefem Przymierza, a nie Draayowie. Śmierć Felna jak i pozostała historia z jego planetą nudne.
Podobnie w drugiej części, gdzie tylko zdrada Xamara cieszy. Zarówno "Wychwalany" jak i "Zwrot" zasługują odpowiednio na 5/10 i 6/10.

Ale za to "Oczyszczenie" to już zajebioza pełną parą Zayne złapany, Haazen pokazuje swoje prawdziwe oblicze, niewinność Zayne`a wychodzi na jaw, i co ciekawe, Haazen nie uważa się nawet za Sitha. Jak dla mnie identyczny przypadek, jak z żyjącym z 4000 lat później Lordem Cronalem, który uważał się za nadistotę lepszą zarówno od Jedi, jak i Sithów. I tutaj podobnie z Haazenem. Do tego zabaweczki Sithów, Haazen/Darth Hayze miotający błyskawicami, załamka kompletna Luciena i Q`Anilii, Krynda Draay(ku mojemu zdziwieniu, jednak żyjąca, a cały czas myślałem, że Haazen trzyma jej trupa na strychu). Za ten piękny finał, i ostatnią scenkę z Zayne`em mogę dać 9,5/10

Czemu nie wyżej? 2 rzeczy: z tego co zrozumiałem, cała sprawa z zabiciem padawanów została zatuszowana(tylko rodziny poznały szczegóły) a cała wina zrzucona na Mandalorian. No pewnie, po co mówić prawdę, przecież "biedny" zakonik zostałby rozniesiony w puch :/
A potem był chociaż ktoś, kto zadbał o ujawnienie prawdy? Może Sithowie? Squint znał prawdę, skoro potem zostanie Darthem Malakiem, to mógłby tą machloję ujawnić. A może sam Lucien? Jeśli zostanie później Darthem Sionem - a obstawiam, że faktycznie nim zostanie - mógłby to zrobić.
No i śmierć Q`Anilii. Jak ona w końcu umarła? Z żalu? Tak jak Padme?

odp

-No i śmierć Q`Anilii. Jak ona w końcu umarła? Z żalu? Tak jak Padme?

Mi to jednoznacznie wyglądało na to, że wypiła jakąś trucuznę czy inne świnstwo.

-

Otóż to, przeczytaj dokładnie wypowiedź Grypha, kiedy podnosi kielich.

Czemu nie ujawniono całej draki? To chyba oczywiste. Na wojnie trzeba dbać przede wszystkim o morale społeczeństwa. Polityka. Sprawa z zatuszowaniem bardzo pasuje do sytuacji.

Ano faktycznie

Choć może to był mocny trunek i "urwanie filmu"
Choć te rysunki z kielichem mi faktycznie jakoś umknęły.

A sprawa ujawnienia sprawy? Z politycznego punktu widzenia to oczywiste. Z tego samego politycznego spojrzenia Sithowie mogliby w pewnym momencie ujawnić interesy Przymierza.
No ale po Jedi, bądź co bądź kierujących się wyższymi wartościami jednak się oczekuje czegoś więcej. Zwłaszcza, że Jedi mieli dość lekceważące podejście do wojen mandaloriańskich.

KotOR #6: Oczyszczenie

-Wychwalany - komiks taki sobie, raczej jeden ze słabszych w serii. Rysunki średnie, fabularnie też bez szału.

Zwrot - natomiast tutaj rysunki to już całkowita tragedia, Robinson to pomyłka. Ale sam komiks o odpowiedniej długości, nie było czasu się znudzić, a postać Xamara odpowiadała mi najbardziej spośród Jedi z przymierza, więc ok.

Oczyszczenie - najważniejszy komiks w tomie oczywiście stanowił jego najlepszą część. Wspaniały, ciekawy, dobrze narysowany (w większości), z niezwykłymi zwrotami akcji i zaskakującymi retrospekcjami. W końcu można było dowiedzieć się wszystkiego o Haazenie, a przy okazji być może o przyszłości Siona... tzn. Luciena (tej prawdy już pewnie nie poznamy nigdy :/) - ale chyba on to jednak on, za dużo by było tych wszystkich przypadków i podobieństw. Jedno czego mi brakowało to prawie brak Jarael i reszty ekipy Zayne`a. Chciałbym ich więcej, niż było do tej pory. No, ale całość w każdym razie - super.

Za ten tom 9/10. Tylko, że teraz - chociaż zupełnie jeszcze nie wiem, co się szykuje w kolejnych tomach - mam wrażenie, że zakończenie głównego wątku, na którym oparta była akcja, nie wpłynie szczególnie dobrze na dalszy ciąg. Ale może się mylę?

Re: KotOR #6: Oczyszczenie

Siódemka faktycznie nie powala, ale tom ósmy i dziewiąty dają radę. Bardzo. Wierz mi, warto. Natomiast dziesiątki możesz nie czytać w ogóle, sam zobaczysz, co mam na myśli...

Co do Siona:
http://starwars.answers.wikia.com/wiki/Is_Lucien_Draay_Darth_Sion

Dwa ostanie zdania na samym dole

Re: KotOR #6: Oczyszczenie

Łeee, to jednak szkoda. No ale faktycznie ostatnie strony sugerowały, że w przyszłości raczej nie planował ani trochę bawić się w Sitha

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.