Forum

Hobbit 2 - Pustkowie Smauga

27. grudnia tego roku do naszych kin zawita druga część przygód Bilbo Bagginsa i krasnoludów. Poniżej całe mnóstwo fotek

http://tinyurl.com/qa4xgv9

E

nie ma Lokiego

oby...

nie było takiej biedy jak w jedynce, ale jakoś moje nadzieje są już dużo mniejsze.

Opadł moj

entuzjazm związany z Hobbitem.

Film był niezły, ale sztucznie wyglądający orkowie i idiotycznie wyglądające gobliny mnie zniechęciły. I do tego muzyka, która była świetna tylko dlatego, że w sporych ilościach pochodziła z Władcy Pierścieni.

Ja mam dokladnie odwrotne wrazenia.

Ladne zdjecia, gobliny i orkowie wygladaja wysmienicie. Film byl raczej kiepski, choc uratowalo go duze tempo.

...

Oj... ja myślałam, że zasnę już na początku filmu, w domu Bilba.

Wydaje mi się, że ta część będzie najbardziej obfitująca w akcję. I nadal nie wiem co takiego będą robić w trójce.

Pierwszy plakat


http://i.imgur.com/UjTminv.jpg


A trailer już we wtorek

Re: Pierwszy plakat

Hego Damask napisał(a):

A trailer już we wtorek

________

Trailer już jutro? Cudownie

______________________________

Keelah Se`lai!!!

...

Bardzo ładny plakat. Jestem bardzo ciekawy jednak co oni zamieszczą w ostatniej części wieńczącej całą trylogię

Pierwszego...

Pierwszego "Hobbita" nie widziałem (i pewnie długo jeszcze nie zobaczę), książkę czytałem sto lat temu ale... Jakie kurna "pustkowie"?

.

Osobiście przeczytałem całego Hobbita i obejrzałem wszystkie filmy związane z Tolkienem.

Trailer!

Co prawda z czeskimi podpisami, ale nieważne, gadają po angielsku

http://www.youtube.com/watch?v=dUlxoZRwUS0

Czy mi się...

Czy mi się tylko wydaje czy efekty jakieś takie sztuczne są?

Cóż

fakt, trochę tak wyglądają

.....

Tak jakby trochę Przecież to już tak wyglądało w pierwszej części, a tak poza tym Jackson celowo chciał taki styl (bo przecież mógł zrobić efekty podobne, albo takie same jak w LotRze)- chyba dzięki temu miało być bardziej baśniowo i też tak jest

Poprzedniej części...

Poprzedniej części nie widziałem Cóż, nie bardzo do mnie ta stylistyka przemawia jeśli jest celowa ale też nie musi

///

Ale Smaug się nie odezwał

Cóż

może się odezwie w następnym trailerze Jak nie, to do czasu wyjścia pełnego filmu na pewno się nauczy

....

Na 100% się odezwie (z tego co wiem) Benedict Cumberbatch podkłada mu głos

///

Wiem, książkę czytałem
Głos jako taki chciałem usłyszeć

...

Wiesz, orły (albo sam ich król) też miały przemówić ludzkim głosem, a wyszło jak wyszło...

...

Naprawdę nie mogę przeboleć korony króla elfów. Bloomowi zrobili lifting (i błagam, tylko niech nie rozwijają jakiegoś wątku miłosnego z tą elfią panną), a Smauga wyobrażałam sobie inaczej.

To tyle pomarudziłam, poza tym trailer jest świetny .

ale

co z tą koroną nie tak?

Elfy faktycznie jakieś wylizane, nie wiem o co chodzi.

Re: ...

-(i błagam, tylko niech nie rozwijają jakiegoś wątku miłosnego z tą elfią panną)

Na dniach rzuciło mi się gdzieś w oczy, że coś tam chyba będzie w tych klimatach. Ale nie wiem na ile to jest pewna informacja.

..

Ładnie to wszystko zaczyna wyglądać.. jak i w pierwszej części piękny krajobraz i dobre, chociaż lekko chyba niedopracowane efekty. Fabuła zapewne zacznie się o wiele szybciej rozwijać.. no i Smok, którego głosu nie usłyszeliśmy, na co czekam przy następnym Trailerze Wychodzi na to, że mamy dużo czynników, dzięki którym druga część Hobbita może być czymś więcej, niż tylko filmem z przepięknym krajobrazem, którego to jednym z głównych wątków jest próba zawiązania przyjaźni między Hobbitem a Krasnoludami.

Hm

jak dla mnie to Smaug wygląda jak Smoczyca ze Shreka

Re: Trailer!

Po tej zapowiedzi jednego jestem pewna: widoczki będą jak zwykle ładne.

Ale...
Legolas jak po nieudanym liftingu i botoksie. Plastikowy jakiś :/
Smaug jakiś nieciekawy.
Efekty zbyt plastikowe.
Jeszcze więcej przystojnych krasnoludów - szaleństwo

Ale i tak jestem ciekawa ostatecznego rezultatu, a do kina udam się pewnie z przyjemnością.

ijjezu

zanosi się na taką samą beznadzieję jak część pierwsza.

...

Jak dla mnie Hobbit jest znacznie gorszy od Władcy.W sumie zupełnie inna książka.Przygody Bilba są bardziej dla dzieci...
Co do samego filmu to i tak uważam ,że jest nakręcony mistrzowsko ,fajne dodatki z poza książki.Pozostaje mi jedynie czekać na to kiedy film pojawi się w kinach.Liczę ,ze powtórzą maraton Lotra przed premierą drugiej części Hobbita.
http://www.filmweb.pl/video/trailer/nr+1-31016
zwiastun
Legolas jaki stary hehe

...

Jeżeli ktoś jest chętny to tu ma link do wersji z polskimi napisami http://www.youtube.com/watch?v=WzIVjz0bt2g

Kilka nowych

dzięki

Podobają mi się te fotki.Thranduil moim zdaniem wygląda tak jak powinien.Już na pierwszej części zwróciłam na niego uwagę.Legolas niestety znacznie gorzej niż we władcy,a np. frodo się zbytnio nie zmienił...

Co do wątku miłosnego...

To czytałam,że Peter Jackson potwierdził, że w filmie nie będzie wątku romantycznego między Tauriel a Legolasem tylko krasnoludem Kilim.

marnie

Trailer Unexpected Journey był świetny, trailer Desolation of Smaug jest jak dla mnie tragiczny. Tak więc po kolei

1.Elfy są beznadziejne. Plastikowo-komputerowe z milionem filtrów. I na cholerę mi ta cała Tauriel.
2. Mroczna Puszcza nie jest mroczna, wygląda jak Lothlorien z innymi drzewkami.
3. Radagast. Sam fakt że jest mi wystarczająco przeszkadza po jego wystepie w jedynce.
4. No i n ajwazniejsze - dlaczego ci kretyni pokazują mi juz w trailerze smoka? Ukrywali jego wygląd przez cała jedynkę tylko po to żeby wyskoczył mi z nienacka pod koniec zajawki? Murwa Kać.

Re: marnie

SroQ napisał(a):

1.Elfy są (...) plastikowo-komputerowe z milionem filtrów.

________
Jak cały ten film. Miała być bajkowość, a wyszły efekty rodem z Wiedźmina (zachowując proporcje).
Już by lepiej było, jakby zrobili to w stylu "Władcy" i olali te dziecinne klimaty. Bo na dobre to nie wyszło.

Trochę szkoda...

Filmik zza kulis

...

Radagast powraca, zaś głowną atrakcją jest jeszcze starszy ptasi kał na jego włosach. Brillant!

Dwie nowe

...

Super, że w obsadzie na samym dole dalej nie widzę Beorna ...

Beorn

Zdjęcie Beorna wyciekło w tym tygodniu na facebookowy oficjalny fanpage Hobbita... i jest kontrowersyjne, delikatnie mowiąc.

...

Mógłbyś podlinkować? Będę wdzięczny. (A potem polecą bluzgi )

Cóż

chyba chodzi o to zdjęcie (trochę słabo widać, ale coś tam zawsze )

http://www.movieweb.com/news/beorn-revealed-in-the-hobbit-the-desolation-of-smaug-photo

...

Włosy ma dziwne, ale przeboleje to jeżeli sam Beorn będzie duży tak jak w książce, a nie wzrostu zwykłego człowieka i jeżeli Gandalf będzie zapowiadał krasnoludów tak jak w książce. Ciekawe także jak będzie wyglądała przemiana w niedźwiedzia. Opis się niby zgadza, gęsta czupryna, umięśniony, brody niestety nie widać Beorn to jedna z moich ulubionych postaci w Hobbicie, ale jestem dobrej myśli

P.S. I jeżeli dobrze pamiętam to hodował dosyć duże pszczółki które też bym był rad zobaczyć w filmie.

...

Jak ktoś jest ciekawy Hobbita, co i jak będzie wyglądało to polecam kanał Petera Jacksona na YouTubie, prowadzi fajne video blogi prosto z planu. Na szczęście nie ma tam zbyt dużo spoilerów.

No to mamy nowy trailer

...

GENIALNY! Mam nadzieję, że cały film będzie tak dobry. Wszystko jest ekstra: od Beorna poprzez sceny z pająkami, a na muzyce kończąc. Film z taki trailerem nie może być skopany

Nie chcę zabijać entuzjazmu, ale...

...może.

Mmmrrrrr

Ten głossssss Ssssmauga... drugi... nie, pierwszy powód, żeby iść do kina

A jaki

jest drugi?

A ten

W sumie

tak myślałem

...

Co racja, to racja . I chyba tylko dlatego pójdę.

///

Reaper pełną gębą
Nie, żebym narzekał, ale jakby jeszcze dało się słyszeć jakieś syki to...

Mam dziwne wrażenie...

Mam trochę dziwne wrażenie, że film będzie odbiegał od książki tak bardzo jak w przypadku Dwóch Wież, ale walić to i tak idę do kina!

...

No jak to odbiega - każdy przecież pamięta z książki Legolasa, rudą elficę, odwrót beczkach pod ciężkim ostrzałem łuczników, wielkiego orka szukającego zemsty na władcy karłów czy Gandalfa walczącego z eeeeee odrodzonym Sauronem? Wierna ekranizacja .

Chociaż sam zgrzytałem nieco zębami patrząc na zmiany w stosunku do pierwowzoru, tym nie mniej raczej wierna ekranizacja mogła by przynudzać przeciętnych widzów nie znających książki a oczekujących akcji rodem w poprzedniej trylogii. Mówi się trudno i trzeba już przełknąć te dwa pozostałe filmy .

Można

też wypiąć się na wizję Jacksona i czekać na lepszą ekranizację Jak ja to robię

Coś

mało Hobbita w Hobbicie zostało :/

nie

żeby mnie w ogóle interesował ten film (ściągnę tylko po to żeby zobaczyć jak wyszedł im smok, bo są różne interpretacje i różne, bardzo często słabe, wykonania) ale przypadkowo znalazłem info, że niejaki Billy Connolly zagra niejakiego (Khayum Thane Khazadu!) Dáina II Żelazną Stopę...

Ten Billy? Z X-files, Samuraja czy Świętych?
Od razu przyszedł mi na myśl fragment mojego ulubionego (jego) stand-upu (chociaż ciężko je znaleźć w ogóle)
http://youtu.be/450XeZF2-kk?t=2m5s
Rock chrześcijański

Naprawdę Dain zyskał zacnego odtwórcę. No, prawie zacnego
http://www.comicbookmovie.com/fansites/rorschachsrants/news/?a=67907

Lepsze zdjęcie Beorna

Beorn

Kojarzy mi się z jakimiś bohaterami kiczowatego fantasy lat 80/90. Mimo wszystko widziałem go bardziej jako większą wersję Pudziana z gęstymi kudłami i brodą

Mhm

To jest Beorn. Coraz lepiej

Hobbit

na pierwszą część czekałem z niecierpliwością, ale rozczarowałem się - niestety :/ (winą jest dubbing troche inaczej sobie wyobrażałem głosy bohaterów czytając książkę choćby Gandalf, do tego troche sie film dłużył i sprawiał wrażenie naciąganego) na kolejną część już niestety tak ochocze nie czekam

....

znając życie, to pójdę do kina jak jakaś żona nad którą znęca się maż, wierząc że następnym razem będzie lepiej....

a może będzie lepiej? może Jackson wziął sobie do serca chociaż część krytycyzmu? Pewnie nie....

...

ja poczekam aż da sie ściągnąć i dopiero wtedy obejrzę (chyba)

Kolejny trailer!

3-minutowy, trochę akcji i znowu głos Smauga

http://www.youtube.com/watch?v=lfflhfn1W-o#t=15

Re: Kolejny trailer!

Niesamowite, za każdym razem mam wrażanie, że Smaugowi podkłada głos inna osoba. Grzech iść na dubbing!

No ale poza tym... już więcej akcji wcisnąć tam nie mogli.

Re: Kolejny trailer!

Mega się zapowiada. Zdjęcia są niesamowite...no i powrót przekozackiego Legolasa.

Mam jedynie nadzieje, że druga część bd lepsza, bo na pierwszej się trochę zawiodłem.

Re: Kolejny trailer!

O, przegapiłam. Muszę przyznać, że zgrabny zwiastun. Poczułam wręcz ekscytację na myśl o seansie (i o mało oka długopisem sobie nie wydłubałam przy pierwszej scenie z pająkami, jak się wzdrygnęłam :/).
Legolas wydał mi się troszkę mniej plastikowy na buźce niż w pierwszych materiałach. Mam nadzieję, że tak faktycznie będzie.
A Smaug zabrzmiał dobrze.

Teledysk

do oficjalnej piosenki pt. I see fire:

http://www.youtube.com/watch?v=uf8Fwiy0Bkc

Re: Teledysk

Gdy zobaczyłam ten post, w głowie powstało mi takie równanie:

muzyka+ogień+Hobbit=tańczący Smaug

Facet ma fajny głos, piosenka też jest spoko, ale jej aranżacja jest momentami zbyt "nowoczesna" jak na "Hobbita".

Re: Teledysk

Daleko to odeszło od utworów z "Władcy" ale słucha się przyjemnie

Re: Teledysk

Właśnie odsłuchałem. No.... jakoś mi nie pasuje.
Ładne, ale żeby to było szczególnie "hobbitowe", to bym nie powiedział.

Fragment filmu

występują: elfy i ork

http://tinyurl.com/lc2wwxy

Re: Fragment filmu

Ciekawe przesłuchanie

Kolejny fragment filmu

Re: Kolejny fragment filmu

A ja mam kolejne - rozmowę Gandalfa i Bilba:

http://www.youtube.com/watch?v=UgjeDk_NWCU

I beczki:

http://www.youtube.com/watch?v=XUZGV1fEUa4

Padłam w tym fragmencie z elfami i orkiem, gdy ten drugi mówi "You know nothing" [John Snow] .

Cóż

całkiem dobry film. Przede wszystkim bardzo dobrze zrobiono Smauga, pod względem wyglądu jak i głosu. Z nowych aktorów w sumie jakoś żaden się specjalnie nie wybija. Stara obsada daje radę jak poprzednio.

Jeśli chodzi o elfy, to Legolas jak zwykle walczy, (jakoś nie zauważyłem specjalnego odmłodzenia, które by wyglądało sztucznie). Pomaga mu Tauriela, którą dobrze odegrała Evangeline Lilly, mimo obaw co niektórych przed premierą. Nieźle wypadł Lee Pace jako Thranduil.

Jak w poprzedniej części i Władcy rozmowy toczą się także po elficku i w Czarnej Mowie.

Muzyka dobra, całkiem niezły motyw ma Miasto na Jeziorze.

Jeśli chodzi o Bolga, syna Azoga, zrobiono go komputerowo, nie jak przed premierą pokazywano:

http://static1.wikia.nocookie.net/__cb20130709130957/lotr/images/b/b0/Bolg1.jpg

Teraz wygląda SPOILER tak:

http://postimg.org/image/hbfzyfnj7/


Parę scen z trailerów wydłużono, parę skrócono, parę zmieniono.

Ale ogólnie podobało mi się

Re: Cóż

Link do Bolga z fimu nie działa

Re: Cóż

Działa, spróbuj jeszcze raz, jest ruchome, więc może chwilę poczekać.

Pustkowie emocjonalne

Nie rozumiem fascynacji całego świata "Hobbitem". Czy ludzie wciąż są oczarowani Władcą Pierścieni? Czy może ta bajka dla dzieci była tak cudowną i niezapomnianą książką, że z wypiekami na twarzy czekali całe lata na jej ekranizację? Może gdzieś tam usłyszeli, że Tolkien wielkim pisarzem był?
Nie wiem, niemniej jednak dziwią mnie sale kinowe wypełnione po brzegi i ludzie zamawiający bilety z tygodniowym wyprzedzeniem. Bo nie ma czym się podniecać. O ile film pod względem technicznym jest niemal bezbłędny, to cała reszta kuleje. Nie ma ani jednego bohatera, z którym można by się zidentyfikować, którego możnaby jakoś szczególnie polubić. Ba, nawet nie kojarzę wszystkich karłowatych elfów, to znaczy krasnoludów z Kompanii, oni wszyscy są tacy sami. Paru się wybija, jak choćby Thorin czy Kili, ale gdzie im tam do Drużyny Pierścienia, gdzie każdy bohater był porządnie zarysowany.
Śródziemie jest pokazane świetnie (choć trochę groteskowo), a Smaug został zrobiony przepięknie. Nie podobali mi się natomiast orkowie, od których aż śmierdzi... CGI, Beor, którego wyobrażałem sobie inaczej oraz gruby, stary Orlando Bloom usiłujący grać Legolasa. I co mu się stało z oczami?!
Na pochwałę zasługuje genialna sekwencja z ucieczką w beczkach - zdecydowanie najlepsza akcja w filmie.
Film ma swoje zalety i wady - i jestem zdania, że większość tych drugich nie leży w samym filmie, lecz ma źródło głębiej - w książce, której jest ekranizacją. Bo dzieło Tolkiena nie jest dobrym materiałem na trzy filmy. Moim zdaniem dałoby się tą historię zmieścić w jednym i wyszłaby solidna ekranizacja. Ale raczej szybko by o niej zapomniano, bo Hobbit nie jest epokowym dziełem w przeciwieństwie do Władcy Pierścieni. A udawanie, że jest inaczej kiepsko mu idzie.
Ocena: 7/10

Re: Pustkowie emocjonalne

smajlush napisał:
Nie ma ani jednego bohatera, z którym można by się zidentyfikować, którego możnaby jakoś szczególnie polubić. Ba, nawet nie kojarzę wszystkich karłowatych elfów, to znaczy krasnoludów z Kompanii, oni wszyscy są tacy sami. Paru się wybija, jak choćby Thorin czy Kili, ale gdzie im tam do Drużyny Pierścienia, gdzie każdy bohater był porządnie zarysowany.

Ocena: 7/10

-----------------------

Mam podobne odczucia. Wszyscy czekali na Hobbita z niecierpliwieniem i podekscytowaniem. Kiedy wyszła 1 ,a teraz 2 część wszędzie same -ach! Jaki to film wspaniały, jaka genialna kolejna trylogia o Śródziemiu. A ja na to -serio? Chyba ludzie robią dobrą minę do złej gry. LoTR to było coś, każdy bohater coś wnosił, każdego się zapamiętywało i uwielbiało. Historia i przedstawienie bajecznego świata powalało. A tu co? Nudni bohaterzy do, których prawie niemożliwe jest się przywiązać. Fabuła słabo przedstawiona (błędy kanoniczne) i dla mnie zupełny brak klimatu, klimatu znanego z LoTR. Niestety IMO reżyser poszedł na kase, zrobił świetne dwa filmy pod względem efektów specjalnych, przedstawienia świata, muzyki itd. Ale to nie jest tak jak w moim przypadku, że kiedy myślę o Władcy Pierścieni (książkach) przychodzi mi na myśl genialna ekranizacja, Hobbit film jeden z wielu, zawsze będę kojarzył go tylko z świetną książką, nie z ekranizacją. Kiedyś napisze może większą recenzję.

Re: Pustkowie emocjonalne

smajlush, hejtem wieje, aż miło, ja rozumiem że ty tak masz, ale w tym przypadku, to gruba przesada. Ale od początku, kiedy w kinach zawitała pierwsza część trylogii LOTR nikt nie miał bladego pojęcia że film PJ będzie tętnił własnym życiem, a cała trylogia na nowo z redefiniuje gatunek, bo przecież opierał się na adaptacji kultowej książki samego Tolkiena ojca fantasy, wyniesionej do rangi Religi, a jego samego okrzyknięto protoplastą gatunku.

A tam gdzie jest religia są i fanatycy, a w tym konkretnym przypadku cały ocean fanatyków książkowego pierwowzoru i nic w tym zbożnego, gdyby nie fakt, że taka postawa z urzędu wywołuje bardzo agresywną i zawłaszczającą postawę wynikającą z nadopiekuńczości wobec kanonu wspominanego dzieła, oraz jej autora.


Hm, tylko dlaczego, przecież nikt nie wymazuje z kart historii tej słynnej prozy, ni też jej prequela , ba nawet nie pisze ich od nowa, o co to, to nie, wręcz przeciwnie, rozbudowuje oba dzieła dopowiadając nowe wątki i bohaterów, co w przypadku, zwłaszcza " Hobbita "uczyniło z tej całkiem krótkiej historii epickie dzieło, stając się tym samym pełno prawnym i wartościowym wstępem do LOTR tworząc znacznie bardziej rozbudowane dzieło niż, książkowy pierwowzór, co ważne dużo z dodanych rzeczy PJ czerpał z niewykorzystanych materiałów zapisanych przez samego pisarza, co nie wątpliwie jest wisienką na torcie, oraz nadaje źródłowy wydźwięk.


Tu nasuwa się arcyważne pytania, czy adaptacja filmowa musi być wierna w 100% oryginałowi i czy reżyser ma prawo do własnej interpretacji, ofkoz odpowiedz będzie zależała od tego na ile jest się fanatykiem dzieła, a na ile jest otwartym na nowe (czytaj, brak klapek na oczach), oraz chęci szerszego ujęcia , oraz exploracji danego uniwersum. Ja należę do tej drugiej grupy, nigdy nie narzucam sobie sztywnych ram, bo wtedy człowiek się nie rozwija, tylko brodzi w miejscu, jak Amfiprion kurczowo trzymający ukwiału.


Uważam, że reżyser ma prawo budować film o własną wizję bez względu, czy jest adaptacją, czy niezależnym dziełem. Bardzo rzadko autor wiernie przenosi książkę na ekran, ponieważ stanowi, to dla niego duże ograniczenie, oraz skazuje na bycie jedynie rzemieślnikiem czyjegoś dzieła, na szczęście w przypadku PJ mamy do czynienia z arcymistrzem sztuki filmowej, który z kultowej prozy literatury angielskiej uczynił jeszcze bardziej kultową adaptację filmową, paradoksalnie przyczyniając się do światowej promocji oryginału, co samo w sobie powinno cieszyć, a nie martwić fanatyków hejterów.


Wracając do "Hobbita", bo jego głównie hejtujesz, no całkowicie się z tobą nie zgodzę, zaznaczając przy tym, że też byłem pełen obaw, co do mroczności książki względem "Władcy pierścienia". Myślałem sobie, gdzie tam zwykłym orkom do Uruk-hai, czy tym bardziej do Nazgûli, hm i pewnie im daleko, gdyby nie Azog, który fanatycznie wypełnia tą lukę, strzał w dziesiątkę Pidzeja, nie mówiąc już o samym Sauronie, który pozamiatał Gandalfa, jak chłystka (co za walka, wow) . Byłem wręcz przekonany, że będzie to bajka dla grzecznych dzieci na dobranoc, hm, oj, jak bardzo byłem w błędzie, gdyż mrok wylewa się w "Hobbicie" po samą szyję, rzekłbym, że prawie można się w nim utopić, tak jedno jest pewne nie jest to bajka dla małych dzieci, bo koszmary senne murowane .


Twierdzisz, że "Nie ma ani jednego bohatera, z którym można by się zidentyfikować, którego można by jakoś szczególnie polubić"


Hm a Bilbo? To pies, przecież za sprawą aktora Martina Freemana, który fenomenalnie zagrał tą postać, dostaliśmy bohatera na miarę Gandalfa, czy Frodo. A Thorin, dzierżący brzemię swego narodu, gotowy poświęcić najwierniejszego towarzysza broni dążąc do celu, też bez wyrazu? A bezwzględny i fałszywy Król Thranduil, też bez wyrazu? A przepiękna i waleczna Tauriel, też wypada blado? Drużyna krasnoludów niczym nie odbiega od drużyny pierścienia, każda epoka ma swoich bohaterów i tak jest w obu przypadkach.


Dla mnie osobiście, jest majster strzykiem uczynić z ikony prozy angielskiej, jeszcze lepsze dzieło filmowe, które nie pretenduje do zastąpienia oryginału, a jedynie nadaje nowe pełniejsze oblicze uniwersum Tolkiena, pokazując, że zawsze jest miejsce na poprawę tego co uznaje się za wzór.

Re: Pustkowie emocjonalne

Jeżeli coś hejtuję, to na pewno nie film - on mnie ani ziębi ani grzeje, ma zalety i wady. Hejtuję gust ludzi, którzy takim Hobbitem się podniecają. Może nie powinienem się tego czepiać, ale to moja osobista opinia, każdy ma prawo do własnej, a o gustach też od czasu od czasu warto podyskutować.

A Tauriel nie jest przepiękna.

Re: Pustkowie emocjonalne

"Hejtuję gust ludzi"

Hejtowanie gusty ludzi ma mniej więcej taką samą zasadność, co delektowanie się wyziewami skunksa, ofkoz można, tylko co z tego wynika, skoro?



"Hobbit: Pustkowie Smauga" bije rekord w polskich kinach, zarabia w weekend otwarcia w Polsce ponad 13 mln PLN. To najwyższy wynik w historii polskich kin. Łącznie z pokazami przedpremierowymi film zarobił po 5 dniach na naszym rynku już ponad 18,5 mln PLN i obejrzało go ponad 850 000 widzów. Trylogia zrealizowana na podstawie "Hobbita" przebija więc popularnością nawet "Władcę pierścieni".



Tak więc smajlush, gust jest czymś na wskroś subiektywnym i ulotnym nie mającym punktu odniesienia, można o tym dyskutować, jednak krytyka jest zwykłym przejawem słabości charakteru i nie wiary we własne odczucia, a o braku kultury już nie wspominając, co niestety zawsze zamienia się w banalne hejtowanie i bełkot, jak w twoim przypadku.


Zrozum nie ważne kto ma racje, ważne być tolerancyjnym, bo tyle gustów ilu ludzi, bo inaczej można bardzo łatwo popaść w przerost formy nad treścią, à propos, czy miliard chińczyków może się mylić?


"A Tauriel nie jest przepiękna."


Hm, jak wyżej, choć z drugiej strony, już widzę, jak by ci rura zmiękła, gdybyś spotkał taką piękną dziewczynę na swojej drodze, ze strachu pełen widocznych kompleksów popuściłbyś w majty i z rykiem uciekł, gdzie pieprz rośnie, bo nie twoje nogi na te progi, tjjja to żeś mnie rozbawił.




Mea culpa

Tak coś czułem że nie powinienem pisać o hejtowaniu gustu. Każdy ma prawo do własnego gustu i własnej opinii (i za przypomnienie o tym ci dziękuję), a ja ją szanuję, choć nie zawsze podzielam.
Jednak każdy ma też prawo do wyrażania własnej opinii i dzielenia się nią z innymi a także konfrontowania w kulturalny sposób. Do tego służy forum internetowe. Jeżeli każdy miałby taką samą opinię na każdy temat, to równie dobrze można by forum zamknąć już teraz.
Moja opinia na temat Hobbita nie jest zbieżna z twoją a także z opiniami krytyków zachwycających się tym filmem oraz ludzi idących na niego po raz n-ty (gdzie n należy do liczb naturalnych większych od 1). Ale to nie oznacza że przestanę swoją opinię wyrażać.

Re: Pustkowie emocjonalne

hehehe roz^ebales mnie na łopatki tym postem . Najpierw piszesz, że hejtujesz gust ludzi, a potem piszesz, że masz prawo do własnego zdania... mózg roz&ebany

Meine opinia

Muszę powiedzieć, iż nie zawiodłem się na drugiej części Hobbita.

Mam wrażenie, że to wszystko działo się szybko byleby dotrzeć do góry jak najszybciej (co nie zmienia faktu, że i tak się to dobrze ogląda).

Smok oraz jego głos zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Benedict Cumberbatch wykonał kawał świetnej roboty podkładając głos pod Smauga i widać, że wczuł się w to.

Muzyka jest bardzo dobra, choć liczyłem na troszkę więcej. Motyw Smauga, Miasta nad Jeziorem i Siedziby Thranduila były super.

Cóż muszę powiedzieć, że zakończenie pozostawiło mi niedosyt, ponieważ sądziłem, że będzie pokazane więcej (no ale co się dziwić, bo miałem wrażenie, że siedzę tam około 90 minut a nie całe 3 godziny).

Podsumowując: jest to film, na który warto pójść do kina nawet nie jeden raz (ja już byłem 2 razy )

Hobbit 2

Byłem przedwczoraj na Hobbicie i mam mieszane odczucia. Zaznaczam, że książki nie czytałem i nie mam pojęcia co jest dodane, a co pochodzi z oryginału.

Średnio moim zdaniem wypadła pierwsza połowa filmu. Najbardziej brakowało mi w niej odczucia wielkiej podróży, scen marszu przez puszczę mogło być zdecydowanie więcej. Sprawiają wrażenie maksymalnie pociętych i skróconych na rzecz nudnego pobytu u elfów i ucieczki w beczkach. Chociaż sekwencja wygląda efektownie, to jest zbyt długa i momentami trochę za bardzo infantylna. Jeżeli już w filmie muszą się pojawiać dłużyzny, to wolałbym żeby dotyczyły spokojnego, klimatycznego przedzierania się przez puszczę, podczas którego lepiej można by zarysować postaci i ich relacje. Kiedy odczuwa się je przy sekwencjach akcji, coś jest nie tak... Brakowało mi też trochę scen podróży z miasta do samej góry, jak na film o wielkiej wyprawie, zdecydowanie za mało w nim podróży.

Za to drugą połowę filmu oglądało się już dużo ciekawiej. Smaug trochę za szybko pokazany w całej okazałości, ale cała akcja we wnętrzu góry niezła i bardzo efektowna. Idiotyczna była jedynie scena z pomnikiem. No i urwanie filmu w takim momencie pozostawia niedosyt. Wątek z Gandalfem - bardzo klimatyczny.

Ogólnie, film jest niezły, chociaż cierpi na zaburzenie proporcji. Więcej podróży i relacji bohaterów w pierwszej połowie filmu zamiast akcji/dłużyzn z elfami i byłoby bardzo dobrze.

Opinie

Chopy jak się podoba nowy Hobbit? jutro wyruszam z dziewuchą na seans 3d i jestem ciekaw czy warto. Jedynkę oglądałem 3 razy i przyznam że mi się podobała, w przeciwienśtwie do LOTR

Re: Opinie

Kim jesteś?!? Hobbit Ci się podobał a LoTR nie??? Herezje.

Żartuję o gustach się nie dyskutuje.

Re: Opinie

Oczywistość, że warto iść. Jesteś pierwszą osobą, która twierdzi, iż nie lubi LOTRa

tak właściwie

to zlałem temat i wszystko byłoby ok, gdyby nie jedna rzecz. Właściwie dwie. Nie spodziewam się innej reakcji niż spodziewam, ale czasami, naprawdę czasami ulewa się.

Najpierw (chyba) na portalu gazeta.pl pokazał się news, że Hobbit ma wady, ale i tak warto na niego pójść. Ogólnie w takim tonie, że nawet gdyby był dnem to warto. Bo co? Ja tam nie wierzę w teorie spiskowe, ale ktoś celnie zauważył, ze może kina Helios, które tłoczą ten syf we wszystkich możliwych opcjach, mają za udziałowca Agorę - więc idźcie, idźcie, kabzę nabijajcie.

Coś w tym jest, płatny i interesowny recenzing dotknął już wszystkiego - kina, gier, muzyki. Ale to jeszcze mało.


Totalną czarę przej* tekst w GW 24-26.12 niejakiego Łukasza Orbitowskiego, w * dodane że to pisarz nominowany do tegorocznego Paszportu Polityki. To pewnie niedługo do Nike, stąd poziom tychże nagród.

Ten dramatyczny tekst, usprawiedliwiający każdy gwałt zadany na oryginale, zaczyna się (chociaż w GW tytuły i śródtytuły tekstów daje hmmm Redakcja, ktokolwiek to jest) od Tolkien byłby na tak.



Tylko jakoś nigdzie nie widać, gdzie miałby być na tak, w którym miejscu? Zacierałby ręce na komercyjnym połączeniu dwóch książek, napisanych w różnym czasie i w różnej intencji?

Jak w ogóle można wspierać się tym z czego byłby a z czego nie zadowolony Tolkien? Wszystkie pedalsko-dżenderowe elfie podmianki, wrzuty z innych książek - przecież to jest chore. Amerykanie wielokrotnie mieli za nic oryginał (looknąłem też na 47 roniów, ja pier* to się w głowie nie mieści), ale to co robi PJ to jest przegięcie pały totalnej.
To tak jak gdyby Gibson w Pasji nie ukrzyżował widowiskowo Chrystusa, ale nabił do na pal. W końcu z niego też można zmartwychwstać...



Patrzyłem na Lotra kątem oka, chociaż rozumiałem już wtedy ludzi, którym takie przedstawienie zakrawało na coś ala kopulacja Klaty w ST w Krakowie. Ale Hobbit...w g mnie rodziny nie powinny mieć żadnych praw do twórczości zmarłego, powinna ona stawać się własnością świata. I tak jak mam *** zdanie o wszelkiej maści ribótach czy jak to tam nazwiemy - chciałbym żeby ktoś kiedyś nakręcił Hobbita porządnie. A nie *** w stylu gwiezdnych wojen. Tylko nie wiadomo do końca czy ala E3, TCW czy może E7.

Czy nie le­piej byłoby za­miast tępić zło szerzyć dobro?
Tak powiedział Antoine de Saint-Exupéry i mam nadzieję, że do kina kiedyś to wróci. Bo dzisiaj mam przemożną chęć, by PJ ktoś na ulicy zastrzelił, najlepiej (patrząc na Batmany) w stroju krasnala, zajechał mu wdzięcznie toporem między oczy. A Hollywood w taki przypadkach, żałuję że 11.09 któryś samolot nie rąbnął właśnie tak. Właśnie za takie coś.
Ale nadzieję mam. Tego nikt ci nie odbierze, Andy Dufresne miał rację
Remember Red, hope is a good thing, maybe the best of things, and no good thing ever dies.


Pozostaje czekać, zachowując w głowie jedną z najwspanialszych książek
http://iskry.com.pl/75-479-thickbox/hobbit-okladka-filmowa.jpg
a przy okazji jednego z moich pierwszych erpegów
http://piastun.blogspot.com/2012/08/zapomniana-gra-rpg.html


Hype, popcorniarze-lemingi i pewnie Oscar na koniec ch* trylogii to miara obecnych czasów. Debilnego lajkowania, memów, podobnych rzeczy prowadzących do tego, że Beatlesów dziś pokonałby Biber, a Łowca androidów wyszedłby jak Total Recall 2012



I tylko cieszą rodzynki, jak zawsze, jak np. recka NYPosta. Tyle, że na to jedno przypadają tony debili pokroju przy książce zasnąłem 4x i ledwo skończyłem, ale filmy są mega-buaha-fap-fap i nie umiem uzasadnić więc wstawię obrazek...

Re: tak właściwie

Bart, tyle złości w jednym wpisie nie widziałem od czasu...
No w sumie to nie pamiętam od kiedy, może od "Piłki Nożnej"

...

Właśnie wróciłam... i jestem średnio zadowolona. Rozumiem jedno - reżyser ma prawo do kreowania własnej wizji, ba, nawet powinien to robić, bo film kopiujący słowo w słowo książkę jest nie do oglądania. Dlatego podobały mi się sceny łączące "Hobbita" z "Władcą", na przykład wyprawa Gandalfa do Dol Guldur, czy też momenty "pierścieniowej obsesji" Bilba, na którą Tolkien jeszcze nie wpadł przy pisaniu Hobbita.

Ale: czy naprawdę scenarzyści uznali, że książka jest za mało emocjonująca? Po co tyle scen akcji? Jest mnóstwo sytuacji, w których bohaterowie wpadają w kłopoty, ale o ile scenę pościgu elfów za beczkami jestem w stanie przeboleć, o tyle przemycania krasnoludów do Esgaroth, które i tak prowadzi do tego samego, co w książce, po prostu nie mogę zrozumieć. Przeładowanie akcji sprawia w moim odczuciu, że film balansuje niebezpiecznie na granicy kiczu. Tym bardziej, że cierpi na tym oryginalna fabuła: genialny podstęp Gandalfa, mający na celu przekonanie Beorna do przyjęcia krasnoludów, zastąpiono ucieczką... jakich pełnio w tym filmie.

Elfka... byłam pewna, że to ona najbardziej mnie oburzy, ale nie była taka zła... do chwili, gdy leczyła Kiliego (kolejny bezsensowny wątek, tak samo jak "romans"), a światło oświetlało jej twarz... litości. Chcieli z niej zrobić chyba "hobbitową" Arwenę, ale nie dorasta jej nawet do brudu na piętach. Ale i tak jestem zdania, że nie powinno jej tam być. Tolkien i inni z Inklingów nie pozwolili kobietom na wstępowanie do swojego towarzystwa... i sama jestem kobietą, ale ludzie, nie wstawiajmy do książki na siłę czegoś, czego w niej nie ma. To samo tyczy się czarnych w Esgaroth - nie jestem rasistką i rasizmu nie znoszę, ale w Śródziemiu czarni byli Haradrimowie, daleko na południe od Mordoru. Koniec kropka.

Cumberbatch jako Smaug był genialny i podobało mi się, że pamiętali o tym, że smok miał w piersi tak zwany "wewnętrzny ogień". No i dodana, choć ciekawa scena, w której gadzina patrzy się jak zaczarowana w złotą statuę . Pal licho, że mordę miał niemal skopiowaną z trailera "Sacred Ashes" z "Dragon Age" i kolor łusek nie ten, ale jako osoba, która pisze między innymi o tym gadzie prace magisterską, jestem odrobinkę zniesmaczona z dwóch powodów. Po pierwsze, brak wątku z kradzieżą pucharu przez Bilba. Tak, przez sekundę go trzymał, ale jako takiej sceny nie ma. A ona jest piekielnie ważna, bo taki wątek pojawia się w "Beowulfie" i Tolkien wprowadził go celowo, by wskazać, że Smaug jest właśnie tym konkretnym smokiem... a tutaj nic. Ktoś nie odrobił pracy domowej. Po drugie, sorry, ale to nie super-wielka-magiczna-czarna-strzała zabiła Smauga (ach, spoiler!). To umiejętności Barda, coś zupełnie człowieczego, przeciwstawione "nieludzkości" Smauga. Twórcy po prostu nie pojęli wątku smoczego do końca. Natomiast scena z kuźnią... ludzie, miałam natychmiastowe skojarzenie z Grievousem. To znaczy z robieniem z postaci kretyna, bo normalnie spopieliłby ich ze trzy razy.

Podobał mi się za to charakter Thranduila, który w książce jest... kahem, wredny, a tu jeszcze to spotęgowano. Tylko niech mi ktoś odpowie na pytanie: bodaj w rozmowie z Thorinem jego twarz... rozpada się, ja wiem... o co chodzi??

Technikalia... jakoś nie zwracałam uwagi na muzykę, ale efekty specjalne... Smok na jednym biegunie, na drugim rozpadająca się złota statua, rodem z roku 2000. Legolas miał zrobioną twarz i to było niestety widać, do tego te dziwne oczy. Beorna wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, spodobało mi się za to Esgaroth.

Była za to jedna genialna, genialna scena, w której Balin ostrzega Thorina przed zaślepieniem skarbami i niedoszły król stoi na tle figury swojego dziadka, a w tle słychać ryczenie smoka. I sorry za autopromocję, ale muszę tu zacytować swoją pracę:

I tak, jedną z interesujących zapowiedzi czegoś, co narrator "Hobbita" nazwie później „smoczą chorobą”, jest wiersz "Skarb" z 1923 roku, uważany za zapowiedź losu, który spotkał elfiego króla Thingola, krasnoluda Thorina i smoka Smauga. Przedstawia on trzech bohaterów ginących z powodu zaślepienia skarbami: krasnoluda wytwarzającego piękne przedmioty, którego spopiela smok; bestię tegoż gatunku, trwoniącą młodość na pielęgnowaniu bogactw, a która na starość nie jest w stanie obronić się przed rycerzem; wreszcie, króla potrafiącego myśleć wyłącznie o skrzyni pełnej klejnotów, którego zamek i ziemie zdobywają najeźdźcy . Pisarz wprowadził utwór do wykreowanego przez siebie świata; z perspektywy "wewnątrz-świata" został on napisany przez hobbitów z Czwartej Ery (a więc po wojnie o Pierścień) i zawierał szczątki legend z Ery Pierwszej – w tym wypadku zatem odwoływałby się do bohaterów w tamtych czasów, a więc krasnoluda Mimego, króla Turina, oraz pierwszego smoka Śródziemia - Glaurunga.

Jak mówię, to akurat było ciekawe, ale nie dostrzegłam wiele podobnych scen. Film nie był zły, na pewno lepszy od poprzedniego, ale jego przeładowanie męczyło. Szkoda, bo nie przyszłam na mordobicie, tylko na adaptację książki dla dzieci. Nie mówiąc już o ostatnim ujęciu, które było po prostu ucięte. Akcja nie wygaszała się powoli, wszystko kończyło się nagle i mam wrażenie, że nie taki był pierwotny zamysł. I teraz co? Cały trzeci film to bitwa? :/ Można było skrócić do dwóch, co często powtarzam.

Re: ...

ShaakTi1138 napisała:
Tylko niech mi ktoś odpowie na pytanie: bodaj w rozmowie z Thorinem jego twarz... rozpada się, ja wiem... o co chodzi?
-----------------------

Podobno, wg LOTRowej wiki i biografii pana T. początek spoilera He demands that Thorin should not talk to him about the dragon fire for he has suffered from it himself (at which—by temporarily either creating or removing an illusion—he briefly shows himself with severe burns on the left side of his face, including a missing cheek and an apparently blind left eye), and asserts that it was Thror`s greed that incurred the dragon`s wrath. koniec spoilera

Re: ...

A to ciekawe... Tłumaczy też komputerowe twarze elfów .

Re:r ...

Tak poza konkursem - jak rozumiem praca jest już skończona i obroniona, tylko gdzie ją można przeczytać?

Pare słów ode mnie ;)

Hobbit - Pustkowie Smauga.
Może zacznę od tak zwanych plusów.

-Strona wizualna filmu to dosyć mocny atut, lecz nie do końca(ale o tym w minusach). Smok genialny! Najlepszy CGI smok jakiegokolwiek widziałem w filmie, do tego dochodzi strona dźwiękowa Smauga - ryk, Cumberbatch - śmiało mogę powiedzieć arcydzieło. Krajobrazy Nowej Zelandii, może nie są to efekty, no ale piękne .
-Bardzo dobrze odegrana rola Bilba .
-wątek Gandalfa w Dol Guldur lecz też nie do końca.
-Nawiązania do LOTRa - jak choćby Sauron niszczący kostur Gandalfa, co zostało pokazane w Powrocie Króla w wersji reżyserskiej, tyle, że tam Gandalf walczył z Królem Nazguli. Palec Bilba w kieszeni macający pierścień i ta agresja i nienawiść kiedy pierścień mu wypada i zabija tego małego pajączka, czy co to tam było

Minusy
-Wracając do strony wizualnej, film w wielu miejscach kulał, np: roztapiające się złoto w kuźniach słabo wyglądało, albo chociażby ten rozpadający się złoty posąg, komputerowa twarzyczka Legolasa, te soczewki to przesada, a twarz mu tak przerobili, że śmiało można go nazwać Ibiszem Śródziemia( tak wiem akcja hobbita toczy się wcześniej niż ta w LOTR, no ale to raptem 60 lat?).
-Tauriel - Jako nowa postać zupełnie mi nie przeszkadzała, ba patrzeć jak rozpier*ala orki to sama przyjemność . Jednak Jackson trochę tu przesadził z Elfką. Kiedy zobaczyłem jak Tauriel uzdrawia Killiego za pomocą magii i Królewskiego chwasta dla świń, pomyślałem o co kaman? Przecież ona ma raptem 600 lat, jest gówniarą można powiedzieć. Przecież w LOTRZE nawet Arwena musiała wieść Froda do Elronda by on go uleczył bo jak sama powiedziała nie ma takiej mocy, więc jakim kuXwa cudem młoda Leśna Elfka ją ma?? Trochę mało logiki w tym.
-Jeżeli jesteśmy przy braku logiki to warto tutaj przyjrzeć się wątkowi Dol Guldur. Czekałem na ten wątek i wiedziałem, że w filmie trochę o nim będzie i nie zawiodłem się... po części. Chodzi o moment konfrontacji Gandalfa z Sauronem. Oczywiście do takiej walki nigdy nie doszło w książkach, bo Sauron po prostu uciekł, tak tutaj Gandalf porwał się na niego sam, dostał baty, a na dodatek Władca Pierścieni na jego oczach zmienił się w Oko. Ogólnie walka mi się podobała i w ogóle fajnie to wyszło tylko, odnosząc się do LOTRA, a konkretniej Drużyny Pierścienia, to tutaj Gandalf był trochę zszokowany powrotem Saurona, domyślał się, ale nie był pewny, więc wychodzi na to, że Gandalf jarał za dużo zielska i zapomniał o wydarzeniach z Dol Guldur ;/.
- Tych logicznych braków można wymienić jeszcze kilka, ale po co? Film jest jaki jest, jest dla rozluźnienia, wyrzuciłem z siebie tylko to co mnie najbardziej kuło w oczy .
-"Komiczne" wstawki jak Bombur Transformers również były zbędne.


Ogólnie rzecz ujmując film mi się podobał, poszedłem na niego z przekonaniem, że Jackson zrobił go po swojemu i się nie zdziwiłem. Film na pewno obejrzę jeszcze raz w zaciszu domowym na spokojnie i czekam oczywiście na trójeczkę, bo uwielbiam sceny batalistyczne . A orkowie już ruszyli z Dol Guldur i smok jest jeszcze do zabicia )

Re: Pare słów ode mnie ;)

Z tego co mi się wydaje to gdy po raz pierwszy Gandalf dotarł do Dol Guldur to Sauron rzeczywiście przed nim uciekł. Następnie Gandalf po raz kolejny zakradł się do twierdzy odkrywając naturę owego "czarnoksiężnika" wtedy też próbował skłonić wszystkich do ataku na Saurona, ale głównie za sprawą Sarumana się to nie powiodło. Dopiero po tych wydarzeniach nastąpił atak na Dol Guldur, który Sauron przeczuł i udał się do Mordoru i dopiero tam "oficjalnie" się ujawnił.

Moja opinia

Piąteczek, trochę czasu wolnego, to napiszę.

Do Pierwszej części Hobbita podszedłem z wielkim optymizmem i zniecierpliwieniem. Czekałem na kolejną podróż do Śródziemia. Słyszałem wiele opinii, z reguły pół na pół. Poszedłem, zobaczyłem i troszkę się rozczarowałem się choć film nie był zły. Po prostu nudny początek i jakoś mniejszy klimat znany z LoTR dał o sobie znać. Ocena 8/10.

Ale cóż, zbliża się Druga część (Pustkowie Smauga) Teraz jednak zamiast wielkiego optymizmu do kolejnego dzieła Jacksona, bardziej wyluzowałem i postanowiłem ocenić jak najbardziej obiektywnie. O tym filmie słyszałem również, wiele mieszanych zdań. W większości dobrych, ale nie zawsze.

Byłem, zobaczyłem i..... tym razem rozczarowałem się. Nie chcę "hejtować" tego filmu, ale jednak nie podobał mi się i jakoś za bardzo nie będę go kojarzył z dziełem Tolkiena.

Może zaczniemy od wad:
- nieumiejętne wprowadzenie Legolasa. Dobra czaję, postać ważna, nic nie miałem do jej wprowadzenia. Ale sposób gry Bloom (nie znam się na aktorstwie, jednak coś tu mi nie pasowało) nie był tak naturalny, jak np. u Evangeline Lilly. Mówię nie znam się, ale postać Legolasa zawiodła mnie. Z kolegami cały czas się śmialiśmy podczas każdej sceny gdzie był Legolas. Te "wejścia smoka" były wręcz komiczne.

- Za dużo walki- rozumiem, walki są ważne, jednak LoTR prezentował coś zgoła innego. Tam walczyło się z złem, a każdy przeciwnik to nie była byle zabawka. U Hobbita mamy inaczej, bohaterowie zabijają setki wrogów praktycznie nic nie tracąc. Orkowie padają jak muchy nic nie umiejąc zrobić. Oddziały dobra jak nóż w masło wchodzą i mordują "bezbronnych" orków. Za dużo, za dużo walki. Szczególnie przegięcie z sceną z beczkami. Robienie pod efekty mordu wroga już nie zachwyca.

- drobne błędy fabularne. Wiem, wiem dużo osób to komentuje. Jestem otwarty na świat Jacksona jednak niektóre rzeczy zirytowały mnie. Ograniczenie roli Beora (?) zmiennoskórego ziomka, który zamieniał się w niedźwiedzia do minimum. W książce trochę więcej go było, a w filmie jest chyba tylko po to by ruszyć na odsiecz krasnoludom. Wprowadzenie Tauriel, ładna aktorka, ale za dużo tych bohaterów. Ledwo mogę "zaprzyjaźnić" się z wszystkimi krasnoludami, a tu kolejna paniusia. Jak i ona to oczywiście jej romans z Killim. Wręcz beznadziejna scena leczenia owego krasnoluda. Świecąca Tauriel wywołała u mnie i u moich kolegów wybuch śmiechu. Ktoś napisał, że jeżeli ktoś narzeka na fabułę jest ograniczony, gdyż trzeba być otwartym na nowe doświadczenia. "Beka" po całośi, jest to ekranizacja więc wręcz domagam się jakiejś zgodności z książką. Więcej błędów nie pamiętam, dawno czytałem książkę.

- brak klimatu. Znów porównanie do LoTR. Ktoś napisał, że u Hobbita było za mało scen marszu. Zgadzam się, nie czuć w ogóle tego, że wędrowcy mają do przebycia długą drogę. Kolejny minus. Ciężko również odczuć poczuć tą jedność między towarzyszami podróży. Ciężko również utożsamić się z krasnoludami, przyczyną jest pewnie mało rozmów między tymi bohaterami. Książka od początku miała być dla dzieci, jak miała być dla dzieci to może lepiej zrobić film anonimowany?

-walka z smokiem- robione pod efekty próby zabicia smoka, próba "utopienia" również mi się nie podobała.

- nie logiczne fragmenty- kiedy Bard(?) chce dostać się na wieże, biegając po ulicach dostrzega go patrol i wtedy go ściga. To dlaczego żołnierze z tego miasta po prostu nie poszli do jego mieszkania? Tylko zaczęli go ścigać dopiero gdy ten się ujawnił na ulicy?

-słabe zakończenie- to co, następny film zaczynamy od kolejnego mordobica?

Zalety:

- Smaug- Smok naprawdę robi wrażenie i jeszcze ten głos aaachhh...!

- walka Saurona z Gandalfem- choć nie było w książce, można było przez krótki czas poczuć klimat LoTR

- Bilbo- aktor, moim zdaniem doskonale wciela się w małego hobbita. Do tego scena kiedy zabija pajączka w obronie Pierścienia powala.

- muzyka- jak zawsze.

-piękna krajobrazy- tak ja w LoTR piękne tło.

To chyba tyle. Głównymi wadami jest brak klimatu i za dużo efektywnych walk. Filmowi wystawiam ocenę 5/10. Nie niżej, bo jednak jest to świat Tolkiena, Śródziemie, samym istnieniem zasługuje na uznanie.

Re: Moja opinia

Hobbit jest z natury "mały"

2D + napisy

Są już jakieś dobre wersje do ściągnięcia ?

Miałem iść do kina, właściwie nastawiałem się na to od roku, ale okazuje się, że jedyne dwa kina w moim mieście oferują wszystko, tylko nie 2D + napisy... serio to jest już tak mało popularny wybór ? Paranoja... Katować się dubbingiem, czy 3D - oto jest pytanie... Chyba podziękuję.

Re: 2D + napisy

No cóż, 3D można chyba przeboleć, dubbingiem lepiej sobie nie psuć filmu. Ja bym się na Twoim miejscu jeszcze do kina wybrał

Re: 2D + napisy

Musisz wybrać się do najlepszego kina - Poznań ;P

polisz mentality

Nie jestem jakimś fanem Hobbita i LOTR, nie jestem jakimś wyznawcą "to Tolkien, to Śródziemie, to świętość" ale na H2 się wybrałem z chęcia, zachęcony częścią pierwszą.
Multikino 3d dubbing + zestaw hobbit (kubek 0,75l, 1z4 figurka z Hobita, cola, popcorn). Film się nam bardzo spodobał, wiadomo piękne krajobrazy, dobre sceny walk (elfy), czy nasz pasibrzuch z pierścieniem. Osobiście mam wywalone na tych krzykaczy "z kanonu ksiązki" a polaczki cebulaczki i ta ich cebulka...internet szkodzi i to widać.
Osobiście film polecam, warto pójść do kina i zobaczyć te wielkie smoczysko

Moja recenzja

jest trochę długa dlatego odsyłam do swojego bloga:
http://marcingora.boo.pl/index.php/hobbit-pustkowie-smauga/

Re: Hobbit 2 - Pustkowie Smauga

Film jest zwyczajnie zbyt długi. Niektóre sceny po prostu można sobie było darować, oglądanie kolejnych fikołków, skoków, przewrotów itd. jest zwyczajnie nudne. Tym bardziej, że w tych właśnie przedłużających się scenach CGI jest niedopracowane i ciut rzuca się w oczy.



eh - jedyny możliwy komentarz.

Niestety - film jest po prostu nudny i powiem wszystkie błędy części pierwszej.
Przyznaję - książki nie czytałam, samego Tolkiena miałam w ręku tylko trylogię. Cześć pierwsza, "Niezwykła Podróż" była wydmuszką. Ślicznie zrobionym, efektownym, jednak nie niosącym ABSOLUTNIE ŻADNEJ głębszej treści. Typowo amerykański super hit, który przyciągnie nie fanów twórczości autora, ale pryszczatych nastolatków, którzy zapełnią salę kinową.
Dwójka jest taka sama, może ma troszeczke więcej elementow akcji. Pomijam beznadziejny, dodany ku uciesze mas wątek miłosci elfki i krasnoluda rodem z piosenki Katy Perry (E.T). Miło się patrzy na Legolasa, jednak odmłodzony Orlando Bloom nie wygląda ani trochę wiarygodnie. Wręcz przeciwnie, chciało mi się śmiać, kiedy na niego patrzyłam (zwróćcie uwagę na oczy xD). Sceny w mieście były wyjątkowo nużące, prawie zasnełam!!
Kolejnym minusem jest zupełny brak klimatu, jak ktoś wcześniej wspomniał, nie ma w sobie nic z epickiej przygody, jaką był Władca Pierścieni, scen wędrówki tu jak na lekarstwo, nie ma pochwały przyjaźni i miłości.

Ogólnie - monstrualny zawod. Mogę dać w ocenie szkolnej jedynie 2 (może plus za smoka, który przyznaję, robił wrażenie).

Re: eh - jedyny możliwy komentarz.

-Przyznaję - książki nie czytałam, samego Tolkiena miałam w ręku tylko trylogię. Cześć pierwsza, "Niezwykła Podróż" była wydmuszką. Ślicznie zrobionym, efektownym, jednak nie niosącym ABSOLUTNIE ŻADNEJ głębszej treści. Typowo amerykański super hit, który przyciągnie nie fanów twórczości autora, ale pryszczatych nastolatków, którzy zapełnią salę kinową.
Aha, jak nie czytałaś książki to trudno, abyś zrozumiała Hobbita.

Re: eh - jedyny możliwy komentarz.

Naprawdę? Znam multum osób, które poszły do kina na Hobbita nie czytając wcześniej książki. Czytałam Władcę Pierścieni, także myślę, że klimaty tolkienowskie ogarniam. A druga część filmu Hobbit nie miała ich za grosz.

Re: eh - jedyny możliwy komentarz.

Przeczytaj Hobbita. Ma trochę inny klimat niż Władca Pierścieni.

Re: eh - jedyny możliwy komentarz.

A to planuję od dawna Muszę się w końcu za to zabrać, nie wierzę, że Tolkiem mogł napisać chłam, jaki wyłania się po obejrzeniu filmu.

Re: eh - jedyny możliwy komentarz.

Jedyna scena jaka zgadzała się mniej więcej z książką to Bilbo przedstawiający się Smaugowi.

...

Enriczke napisał:
Typowo amerykański super hit

Problem w tym, że film jest nowozelandzki, a o kinie amerykańskim pewnie nie masz żadnego pojęcia.

Re: ...

Na filmwebie jest napisane, że jest to film produkcji USA i Nowej Zelandii. Czyli kooprodukcja. Tak straszliwie się pomyliłam.
Dlaczego miałabym nie mieć? Oświeć mnie, wytrawny znawco.

Re: ...

Bo to straszna pomylka, to jest jak powiedzenie ko-operacjii Polakow I Rosjan Na ruskow, Japonczykow I Chinczykow Na chinczykow.

...

Bo używanie określeń "typowe kino amerykańskie" jako synonimu filmów rozrywkowych świadczy o jednej z dwóch rzeczy:
- podążanie za modą ogólnego "hejtu" na wszystko co amerykańskie
- niewiedza, czyli brak znajomości kina amerykańskiego poza wysokobudżetowymi blockbusterami zalewającymi nasze kina

Peter Jackson (reżyser, producent, scenarzysta) jest z Nowej Zelandii, dwóch pozostałych scenarzystów jest również z tego kraju, czwarty z Meksyku. Film jest na podstawie powieści angielskiej. Tolkien jest anglikiem urodzonym na terytorium dzisiejszego RPA. Prawie wszyscy aktorzy grający w Hobbicie to Brytyjczycy. USA daje kasę.

Proste?

Re: ...

A może trochę grzeczniej? Nie wydaje mi się, żebym pisała do Cb tak niemiłym tonem...

oj tam

Nie jest tak źle z Hobbitem 2, nie ma tam tego ciężkiego klimatu jak w Lotrze, ale czy koniecznie musi być? Hobbit to lekka książka, film choć wydłużany jest pod tym względem bardzo podobny - lekki, zabawny i sympatyczny. Doszukiwać się tam czegoś mającego być sequelem Lotra to chyba jakaś pomyłka.
To był dobry film na niedzielne popołudnie, a z powodu rozkręconych wątków Hobbit 3 zapowiada się nad wyraz ciekawie ( a kasę zaoszczędzoną na efektach płynów mam nadzieje ze wydali na efekty do ep.3)

Re: oj tam

Doszukiwać się tam czegoś mającego być sequelem Lotra to chyba jakaś pomyłka.


hehehe, najlepsze jest to, że sam PJ robiąc z tego trylogię powiedział, że Hobbit to właśnie jest sequel Lotra

Re: oj tam

Na jakiej ty planecie żyjesz?! Przecież swoistą klamrą między Hobbitem a Władcą Pierścieni są początkowe sceny Niezwykłej Podróży, kiedy Bilbo Rozmawia z Frodem. + Gandalf, Legolas, pojawienie się Saurona...

Absurdy

A ja mam naprawdę dość przeładowywania. Pominę już fakt, że 3 filmy w połączeniu będą dłuższe niż czas potrzebny na przeczytanie książki ;/ (nie wiem, czy ktoś już o tym nie pisał), ale to co reżyser zrobił z fabułą to... nie do końca wiem jak to nazwać... to próba zmieszania oryginalnej akcji z pseudomistyczną papką-nawalanką dla mało wyrafinowanych widzów. Nie powiem, że sam film był zły. Ale oglądając sceny z kuźni, czy słuchając opowieści o "czarnych strzałach"... Albo kasnoludy, które w książce dopłynęły w beczkach ledwie żywe (tak, że Bilbo miał problem z ich rozróżnieniem), a w filmie tłukły się na rzece z orkami. Taka niepohamowana ochota, by jeszcze przed 2013 palnąć reżysera świeżo napisanym scenariuszem (jeśli byłby w laptopie-tym lepiej) i posłać go do biblioteki pod nadzorem ortodoksyjnej podstawówkowej polonistki. W książce było tyle fajnych dialogów i scen które pominięto! Gdyby trzymano się fabuły, film miałby znacznie mniej odbiorców, ale zyskałby na wartości. Mimo świetnej akcji w niektórych momentach, absurdy i przekombinowanie w innych czynią całość nieco ponad przeciętną. I "na podstawie" książki. Bo adaptacją tego nie nazwę.

Re: Absurdy

Absurdem, jest cała twoja wypowiedz, która błednie zakłada, że tylko wierna adaptacja książki może być świetnym i wartościowym filmem, ziew!

Re: Absurdy

Nie zakładam, że JEDYNIE ekranizacje są wartościowe. Nie wiem, z której części mojej wypowiedzi to wywnioskowałeś. (Ekranizacja, nie adaptacja, znów pomyliłam pojęcia. Nie mniej jednak chodzi mi o wierne oddanie fabuły książki.) Wiele luźnych przeróbek mi się podobało. Ale sam Hobbit wraz z innymi dziełami tego samego autora jest dla mnie rzeczą "nietykalną". Sam w sobie jest epicki i psucie go komercjalizmem jest dla mnie zbrodnią. Niech sobie szanowni reżyserzy wezmą jakieś pośledniej jakości dzieło literatury fantastycznej, (jest wiele takich z elfami czy krasnoludami) i mieszają w fabule ile wlezie. A jak już się biorą za coś fajnego, to głównym celem nie powinno być trzepanie kasy i ładowanie milionów w efekty kosztem fabuły.


Re: Absurd goni absurd

"Nie zakładam, że JEDYNIE ekranizacje są wartościowe."

"Ale sam Hobbit wraz z innymi dziełami tego samego autora jest dla mnie rzeczą "nietykalną"


Zdajesz sobie sprawę, że tu zachodzi paradoks? Jak widać nie, bo fanatyzm tak cię zaślepia, że sam sobie zaprzeczasz, absurd w czystej formie. Jak tu dyskutować z osobą, która już w drugim zdaniu sam sobie zaprzecza? Hm dla mnie to bułka z masłem.



"Niech sobie szanowni reżyserzy wezmą jakieś pośledniej jakości dzieło literatury fantastycznej"



Niby dlaczego, bo ty masz taki kaprys, a prawa autorskie też masz lol.? Ich małpy ich cyrk, tobie zostaje tylko pofantazjować.



"A jak już się biorą za coś fajnego, to głównym celem nie powinno być trzepanie kasy i ładowanie milionów w efekty kosztem fabuły."



Tyle, że dla ciebie tym kosztem jest luźna adaptacja, problem w tym, że takie było założenie reżysera, który ma prawa autorskie, no chyba, że ty je masz, to szapo ba.


"Sam w sobie jest epicki i psucie go komercjalizmem jest dla mnie zbrodnią."



Zejdź na ziemie, pieniądz rządzi światem, książek też nie rozdaje się za darmo, a każdy autor marzy o komercyjnym sukcesie nawet jeśli dzieło jest ambitne. Wiesz, co jest zbrodnią dla mnie, bezmózgie bicie piany przez hejterów, którzy niby tacy inteligentni, a nie rozumieją co to prawa autorskie, oraz adaptacja filmowa, a przecież to takie proste pojęcia, eh z wami są trzy światy, bo ty masz kaprys, koń by się uśmiał, no stara szkapa już też.





...

Mi się film nie podobał.

Nie oczekiwałem wiernej ekranizacji książki, bo w przypadku LotR dożo bardziej wolę film niż Tolkiena, więc raczej liczyłem na swobodną interpretację i wrzucanie wielu nawiązań do Władcy, ale jestem zawiedziony. Fajnie to się wszystko układa na taki prequel do Władcy Pierścieni (plany Saurona, wykorzystywanie postaci, różne smaczki), ale jest zbyt... puste. Muzyka jest naprawdę słaba, Shore się wypalił i to słychać już było w pierwszej części (w której jedyne dobre kawałki były zapożyczone z LotR). Poza tym za dużo akcji, mimo, że wyglądającej dobrze, to po prostu nie zwalniającej tempa. Powinno być wolniej! Ani razu nie miałem też na plecach ciarek. Epickości - zero. No i humoru brak i dialogi liche.

Zobaczymy, może po obejrzeniu wersji rozszerzonej na Blu-Ray zmienię zdanie, ale jak na razie - zawód. Pierwsza część dużo lepsza, zobaczymy jak trzecia, liczę na masę dobrych scen batalistycznych.

Absurd sięgający stratosfery

Taki mały apel do osób, którzy za grzech główny Hobbita uznaj jego niezgodność z książką, to wszystko co macie do powiedzenia, jeśli tak, to faktycznie macie niewiele, postarajcie się bardziej, bo jak na dłoni widać, że pojęcie filmowa adaptacja książki jest dla was absolutnie niezrozumiałe i obce, bo ta może mieć z pierwowzorem wspólny jedynie tytuł i bardzo, bardzo ogólny zarys historii, jeśli reżyser i producenci mają taką wizję.


W przypadku Hobbita od samego początku było wiadomo, że PJ będzie luźno podchodził do fabuły oryginału, a czego przedsmak dał w LOTR. Tak więc każdy kto jest fanatykiem prozy Tolkiena, doskonale zdawał sobie z tego sprawę, idąc do kina powinien uszanować wizję reżysera lub zostać w domu, bo inaczej wychodzi na to, że jedynym powodem dla którego oglądał film, jest bezmózgie hejtowanie. Bezmózgie dlatego, że świadom podejścia reżysera i tak poszedł do kina.


Ludzie ile w was jest życiowej złości, że macie takie podejście? Wydaje wam się, że jesteście bardziej inteligentni, czy cool broniąc oryginału, bo adaptacja filmowa będzie tylko wtedy wartościowa jeśli będzie kalką książki? Przecież, to iluzja, nie wykonalne, bo ilu jest czytelników, tyle jest interpretacji, bo każdy trochę inaczej to sobie wyobraził, a tego nie da się pogodzić w jednym filmie. Zawsze znajdzie się cymbał, co powie, że inaczej, to sobie, w głowie poskładał, nawet, jeśli będzie sto procent zgodności fabuły, przecież to jakiś absurd w czystej postaci.


Nie mówiąc już o tym, że kalkowanie książki przez film, jest nudą dla osób które czytały wcześniej pierwowzór, zero zaskoczenia, zero emocji, jedynie bolesna wtórność. Przecież film jest innym nośnikiem informacji, niż książka, daje trochę inne doznania i możliwości, zwiera nie tylko treść, ale obraz i dźwięk, dlaczego nie dać mu trochę niezależności, przecież może być świetnym wypełnieniem dla źródłowego dzieła.


Natomiast jeśli ktoś jest fanatykiem książki i zwyczajnie nie lubi, jak adaptacja filmowa po macoszemu ją traktuje, to idąc do kina sam prosi się o guza, bo jedyne co może go spotkać to nieuniknione rozczarowanie, zwłaszcza gdy wie, jakie podejście ma reżyser. Tylko dlaczego potem upust swojej goryczy przelewa na innych, którym niezgodność z książkowym kanonem nie przeszkadza lub zwyczajnie nie czytali książki? Odpowiedz jest prosta jesteście zwykłymi hejterami, ludźmi, którzy zamiast być twórczy gnoicie tych, którzy twórczy są naprawdę.


"Hobbit PJ nie ma klimatu, bo jest niezgodny z kanonem", tjjja!

"Hobbit PJ do bani bo scena z beczkami za długa", niech mnie ktoś uszczypnie!

"Hobbit PJ dla popcornowych debili, bo jest za długi względem książki", nie naprawdę?

"Hobbit PJ rozczarowuje, bo za dużo w nim mordobicia względem książki dla dzieci", oh a to ciekawe?

"Hobbit PJ jest kiepski, bo imion krasnoludów nie mogłem spamiętać", zalecam brać leki usprawniające pamięć lub kilkukrotne obejrzenie filmu, zwykle pomaga.


"Hobbit PJ to jakiś żart, przecież nie było żadnej elfki imieniem Tauriel", hm ale za to jaka urodziwa.

"Hobbit PJ to syf, bo smoka za szybko pokazali w całości", (wielkie zdziwienie) czy może mi pani jeszcze raz to przeczytać?

"Hobbit PJ to nuda, bo odmłodzony Orlando Bloom nie wygląda ani trochę wiarygodnie", a co mieli go postarzeć?

"Hobbit PJ, jego głównymi wadami jest brak klimatu i za dużo efektywnych walk", ty to na serio?


Ludzie krytykujcie w jakiś merytoryczny sposób, bo jak na razie, to zwykłe jęczenie dupy, zwane potocznie hejtem.

Re: Absurd sięgający stratosfery

-...Nie mówiąc już o tym, że kalkowanie książki przez film, jest nudą dla osób które czytały wcześniej pierwowzór, zero zaskoczenia, zero emocji, jedynie bolesna wtórność. Przecież film jest innym nośnikiem informacji, niż książka, daje trochę inne doznania i możliwości, zwiera nie tylko treść, ale obraz i dźwięk, dlaczego nie dać mu trochę niezależności, przecież może być świetnym wypełnieniem dla źródłowego dzieła.
Więc po co w ogóle tworzyć film na podstawie książki? Nie lepiej napisać nowy scenariusz? Wtedy nic nie będzie się powielać... Ehh, mój słuszny gniew pojmie tylko ten, kto darzy tę powieść prawdziwym uczuciem. Twórcy filmu po prostu jej nie zrozumieli. I nie jestem do końca pewna, czy to wynik ich bezpośrednich potrzeb (kasy), czy po części ukłon w stronę amerykańskiej kultury? Może gdyby brytyjscy lub islandzcy goście z branży filmowej (ci nieco starsi) przyłożyli ręce do scenariusza, "oddano by tę książkę w odpowiedni sposób.

"Hobbit PJ nie ma klimatu, bo jest niezgodny z kanonem", tjjja!
Twierdzisz, że ma klimat? W którym momencie? Przytocz, bo nie pomnę...

Hobbit PJ do bani bo scena z beczkami za długa", niech mnie ktoś uszczypnie!
I bez logiki, dodałabym. Jakim cudem otwarte beczki z krasnoludami nie nabrały wody, dlaczego elfowie nie zastrzelili uciekających więźniów? Skąd wzięli dodatkową beczkę, gdy jedna z nich rozwaliła się na brzegu/na orkach?

"Hobbit PJ rozczarowuje, bo za dużo w nim mordobicia względem książki dla dzieci", oh a to ciekawe?
Naprawdę uważasz, że grupka krasnudów "fruwających" na linach wokół miotającego się smoka, jest lepsza od oryginału? Jeśli tak, to właśnie odechciało mi się dalszej dyskusji z tobą.

"Hobbit PJ to nuda, bo odmłodzony Orlando Bloom nie wygląda ani trochę wiarygodnie", a co mieli go postarzeć?
Powiedz, po jaką ch***ę tak odmładzali ELFA? Czy Elrond zmienił się specjalnie na twarzy jak go pokazali w LotR, w bitwie sprzed parunastu wieków? Nie? A to nowość...

Hobbit PJ to jakiś żart, przecież nie było żadnej elfki imieniem Tauriel", hm ale za to jaka urodziwa.
I w ten oto sposób do adaptacji/ekranizacji jednej z niewielu książek wolnych od tego typu bzdur wciśnięto na siłę wątek romantyczny. A właśnie, ciekawe jak wyglądałyby ich dzieci. Pół elfy-pół krasnoludy.

A absurdy mogłabym wymieniać i wymieniać. Dlaczego smok stał i gapił się na Thorina prowadzącego monolog na posągu, skoro mógł go podsmażyć? Dlaczego zamknięto Gandalfa w klatce, zamiast rozwalić? Po co ryzykować? (Jeden z istotnych punktów ze słynnej "listy zasad bycia mrocznym lordem" xD Niektórzy może znają.)

Meh, choć pasja każe mi walczyć, rozsądek wrzeszczy, by nie ulegać prowokacji. Kończę więc "rozmowę". Pozdrawiam wszystkich zagorzałych fanów książki.

Re: Absurd sięgający stratosfery

"Więc po co w ogóle tworzyć film na podstawie książki? Nie lepiej napisać nowy scenariusz?"


Nie wiem skąd ty się zerwałeś, ale skoro pytasz, to ci odpowiem w telegraficznym skrócie, robi się to dla marki, którą wypracował książkowy pierwowzór, stosując analogię, właśnie dla tego Disney wykupił markę Star Wars, jest to skuteczne obniżanie kosztów tworzenia nowego produktu, ponieważ nie trzeba go reklamować, tak zacna marka sama się sprzedaje, załapałeś?


"Ehh, mój słuszny gniew pojmie tylko ten, kto darzy tę powieść prawdziwym uczuciem. Twórcy filmu po prostu jej nie zrozumieli."

Tjja ty jesteś jedyny true fan, reszta to barany, co nic nie kumają, ręce opadają na takie bzdety. Nie podobają ci się filmy PJ, to po co je oglądasz? Czytaj setny raz książkę, zjedz Marsa i przestań gwiazdorzyć.


"Twierdzisz, że ma klimat? W którym momencie? Przytocz, bo nie pomnę..."


Gdybyś zdjął klapki z oczu, to dostrzegłbyś go w pełnej okazałości, gdybyś ofkoz miał klapki, problem w tym że ty masz głowę zakutą w hełm, a tu jedynie może pomóc palnik gazowy. Gdybym miał ci powiedzieć w którym momencie, to musiałbym streścić cały film, bo w każdej jego sekundzie jest go pełno, tyle, że ja nie mam klapek na oczach.


"I bez logiki, dodałabym. Jakim cudem otwarte beczki z krasnoludami nie nabrały wody, dlaczego elfowie nie zastrzelili uciekających więźniów? Skąd wzięli dodatkową beczkę, gdy jedna z nich rozwaliła się na brzegu/na orkach?"

Heloł, hm, bo to baja jest, a w baji nawet słonie potrafią latać?

"Naprawdę uważasz, że grupka krasnudów "fruwających" na linach wokół miotającego się smoka, jest lepsza od oryginału? Jeśli tak, to właśnie odechciało mi się dalszej dyskusji z tobą."


A czy w ogóle da się, to porównać, opis z książki z akcją w filmie, tylko według jakiego kryterium, jak to uchwycić w ramy, twoja wyobraźnia, kontra film, hm super komputer mógłby nie wystarczyć?


"Powiedz, po jaką ch***ę tak odmładzali ELFA? Czy Elrond zmienił się specjalnie na twarzy jak go pokazali w LotR, w bitwie sprzed parunastu wieków? Nie? A to nowość..."


Teraz, to pojechałeś po bandzie, oni nie odmładzali elfa, tyko aktora, któremu kilkanaście lat ubyło, heloł, może elfy nie, ale człowiek się starzeje.


"I w ten oto sposób do adaptacji/ekranizacji jednej z niewielu książek wolnych od tego typu bzdur wciśnięto na siłę wątek romantyczny. A właśnie, ciekawe jak wyglądałyby ich dzieci. Pół elfy-pół krasnoludy."


Wystarczy, że spojrzysz w lustro, ludzie mają geny Homo sapiens zmieszane z genami Homo sapiens neandertalensis, gdzie ty do szkoły chodziłeś?

"A absurdy mogłabym wymieniać i wymieniać. Dlaczego smok stał i gapił się na Thorina prowadzącego monolog na posągu, skoro mógł go podsmażyć? Dlaczego zamknięto Gandalfa w klatce, zamiast rozwalić?"

Gapił się, bo mylnie sądził tak jak ty, że wszystko ma pod kontrolą, no i się przeliczył. Co do Gandalfa, to skąd mamy wiedzieć, co będzie w trzeciej części, skoro jej jeszcze nie ma?

"Meh, choć pasja każe mi walczyć, rozsądek wrzeszczy, by nie ulegać prowokacji. Kończę więc "rozmowę". Pozdrawiam wszystkich zagorzałych fanów książki."

Nie poddawaj się bez walki, za pasję można przecież umrzeć, jesteś na to gotowy?

Re: Absurd sięgający stratosfery

Po jaką cholerę ty z nim dyskutujesz? Przecież to jest GROM - jak coś mu się spodoba, czy to SW, czy Lucas, czy Prometeusz, czy teraz Hobbit, to od razu popada w skrajność i dostaje pierdolca, stając się zaangażowanym fanatykiem takiej rzeczy. A jak to fanatyk z pierdolcem we łbie - będzie atakować wszystkich rzekomych "hejterów", będzie ich uważać za zbrodniarzy gorszych od Stalina i w ogóle uzna, że was wszystkich trzeba zamordować, bo atak na Hobbita/Lucasa/Avatara/whatever jest gorszy, niż gdybyś nabluzgał mu na rodzinę. To jest właśnie GROM - egzystencja pozbawiona krytycznego spojrzenia na świat, a tym samym pusta i nie przedstawiająca wielkiej wartości.

Więc dla własnego zdrowia, olej to. Ew. nie dyskutuj z nim, tylko odpowiedz jego własnym językiem - prostaki inaczej nie rozumieją.

Re: Absurd sięgający daleko po za magnetosferę, hen daleko

Bingo, sam książę hejterów z przerośniętym ego się ujawnił. Vergesso, jeśli ktoś z czegoś zasłynął na Bastionie, to z całą pewnością ty z zgorzkniałego hejtowania praktycznie wszystkiego, a pewne wyjątki, które zrobiłeś potwierdzają tylko regułę. Tak jedno jest pewne absurd twojego ponurego charakteru, sięga znacznie wyżyj niż stratosfera, ba znacznie wyżej niż księżyc, ty orbitujesz znacznie wyżej niż ziemska magnetosfera chroniąca ziemię, od tego promieniowania słonecznego udaru dostałeś. Idę o zakład, że w domu wszystkie lustra są pościągane, pytasz dlaczego? A, to dlatego, że gdybyś co rano swoje odbicie widział, to nawet je byś z hejtował, co nie uchronnie doprowadziło do zapętlenia, gdzie hejter hejtował by hejtera bez końca i bynajmniej nie mówimy tu o spokojnej merytorycznej dyskusji, o nie co to, to, to nie.


Widzisz Vergesso, ty z swoją zgorzkniałą i ponurą naturą krytykującą wszystko, przypominasz jałowe pustynie Marsa smagane burzą piaskową, na takiej glebie z pewnością nic nie wyrośnie. Ja tym czasem na rajskiej wyspie niczym nie trapiony będę żył długo i szczęśliwie podziwiając piękny krajobraz i popijając piwko, czaisz różnicę, nie odpowiadaj oboje dobrze wiemy, że nie?


" Więc dla własnego zdrowia, olej to. Ew. nie dyskutuj z nim, tylko odpowiedz jego własnym językiem - prostaki inaczej nie rozumieją."


Gdybym miał ująć twoją błyskotliwą wypowiedz w jakieś ramy, to powiem tylko, że gdyby głupota miała skrzydła ty fruwałbyś jak gołębica.

Aha, tak dla jasności, krytykować trzeba umieć, ty jedynie pijesz piane goryczy, czego powyższa wypowiedz jest doskonałym przykładem, zero merytoryki, same banały, ale nie żebym tym jakoś specjalnie był zaskoczony, powiem szczerze dokładnie tego się po tobie spodziewałem, wszystko idzie zgodnie z moim planem.

Re: Absurd sięgający stratosfery

-Po jaką cholerę ty z nim dyskutujesz?
Ehh, no tak. Teraz widzę. Szkoda, że nie wcześniej... ;] Powiem więc krótko: Nie karmcie trolla, to sam się zje.

Re: Absurd sięgający stratosfery

Vergesso napisał:
Po jaką cholerę ty z nim dyskutujesz? Przecież to jest GROM - jak coś mu się spodoba, czy to SW, czy Lucas, czy Prometeusz, czy teraz Hobbit, to od razu popada w skrajność i dostaje pierdolca, stając się zaangażowanym fanatykiem takiej rzeczy. A jak to fanatyk z pierdolcem we łbie - będzie atakować wszystkich rzekomych "hejterów", będzie ich uważać za zbrodniarzy gorszych od Stalina i w ogóle uzna, że was wszystkich trzeba zamordować, bo atak na Hobbita/Lucasa/Avatara/whatever jest gorszy, niż gdybyś nabluzgał mu na rodzinę. To jest właśnie GROM - egzystencja pozbawiona krytycznego spojrzenia na świat, a tym samym pusta i nie przedstawiająca wielkiej wartości.

Więc dla własnego zdrowia, olej to. Ew. nie dyskutuj z nim, tylko odpowiedz jego własnym językiem - prostaki inaczej nie rozumieją.

-----------------------

A ja akurat o dziwo jak dotąd zgadzam się z GROMem (przeczytałem dopiero 2 powyższe jego posty).

Re: Absurd sięgający stratosfery

Absurdem sięgającym zenitu jest to co Ty piszesz człowieku!

Po pierwsze - zakładasz, że jeżeli ktoś jest zwolennikiem książki, to automatycznie nie powinnien iść do kina, bo na pewno będzie hejtował? Ja książki nie czytałam, a film uważam za słaby. Za to przeczytałam trylogię Władcy Pierścieni i ekranizację uważam za doskonałą. Przypominam, że są tego samego reżysera. Także może oducz się szufladkować ludzi w taki sposób?

I nawiązując - napisz mi, dlaczego Jackon nie mógł trzymać się oryginału, co tak wspaniale robił przy poprzedniej trylogii? Dokładnie tak wyobrażałam sobie Gandalfa, Galadrielę, Rivendell, Helmowy Jar, kiedy czytałam książkę. Człowiek ma wspaniałą wizję Śródziemia, ale w Hobbicie jest ona przedstawiona po prostu słabo, momentami wręcz karykaturalnie.

A odmłodzony Orlando wygląda śmiesznie, dziwię się, że go bronisz, hahaha Przecież on wygląda wręcz starzej, niż w Powrocie Króla + oczy, które mają zupełnie inny kolor niż w poprzedniej trylogii.

Re: Absurd sięgający stratosfery

"Po pierwsze - zakładasz, że jeżeli ktoś jest zwolennikiem książki, to automatycznie nie powinnien iść do kina, bo na pewno będzie hejtował?"


Powiem banał, czytaj ze zrozumieniem, bo jak można z tobą merytorycznie dyskutować, skoro ty nie wiesz o czym mówisz?

"Natomiast jeśli ktoś jest fanatykiem książki i zwyczajnie nie lubi, jak adaptacja filmowa po macoszemu ją traktuje, to idąc do kina sam prosi się o guza, bo jedyne co może go spotkać to nieuniknione rozczarowanie, zwłaszcza gdy wie, jakie podejście ma reżyser."

Jeśli potrzebujesz tłumacza, to już służę. Tekst odnosi się tylko do osób, które nie cierpią gdy adaptacja filmowa różni się od pierwowzoru, a i tak idą do kina, nic nie mówię o tych, którym to jakoś nie przeszkadza, a mimo to kochają powieść, sory prościej tego nie mogę wyjaśnić. Widzisz, to ty mylnie przyjąłeś, że wszyscy, którzy kochają książkę automatycznie będą bronić jej kanonu. Widzisz, ja lubię książkę i film PJ. Natomiast jedno jest pewne fanatyczni obrońcy kanonu Hobbita z urzędu będą hejtować film głównie z tego powodu, co samo w sobie jest głupie, bo przecież wiedzieli jaką wizje ma reżyser, a mimo to poszli się denerwować, nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie to komiczne tracić czas i kasę na coś, co w qur..a.


"Ja książki nie czytałam, a film uważam za słaby. Za to przeczytałam trylogię Władcy Pierścieni i ekranizację uważam za doskonałą. Przypominam, że są tego samego reżysera."


Może czas przeczytać, może wtedy zmienisz zdanie, a może nie, ale przynajmniej dasz równe szanse.


"Także może oducz się szufladkować ludzi w taki sposób?"


Nikogo nie szufladkuję, zauważam jedynie przyczynę i skutek, nie cierpię, ale i tak obejrzę, tjja.



"I nawiązując - napisz mi, dlaczego Jackon nie mógł trzymać się oryginału, co tak wspaniale robił przy poprzedniej trylogii?"


To mnie rozbawiłeś, jak PJ trzymał się oryginału w LOTR, to ty chyba książki nie czytałeś, mimo, że bliższa oryginałowi, to i tak dość swobodnie ją traktował, włącznie z dopisanymi bohaterami i lokacjami, nie mówiąc już o różnicach w fabule, zejdź na ziemię.


" Dokładnie tak wyobrażałam sobie Gandalfa, Galadrielę."


Hm nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale w Hobbicie grają dokładnie ci sami aktorzy, więc WTF?


" Człowiek ma wspaniałą wizję Śródziemia, ale w Hobbicie jest ona przedstawiona po prostu słabo, momentami wręcz karykaturalnie."


Jedyne co jest groteskowe, to twoja wypowiedz.


"A odmłodzony Orlando wygląda śmiesznie, dziwię się, że go bronisz, hahaha Przecież on wygląda wręcz starzej, niż w Powrocie Króla + oczy, które mają zupełnie inny kolor niż w poprzedniej trylogii."


(długa zaduma) hm, aż tak wnikliwie jak ty wpatrywałeś się w oczy Orlando, to się nie przyglądałem. Tak przy okazji, przepraszam, że pytam jesteś gejem, że ma to dla ciebie tak oGROMne znaczenie?

Re: Absurd sięgający stratosfery

Darth GROM napisał:
Powiem banał, czytaj ze zrozumieniem, bo jak można z tobą merytorycznie dyskutować, skoro ty nie wiesz o czym mówisz?

Tak przy okazji, przepraszam, że pytam jesteś gejem, że ma to dla ciebie tak oGROMne znaczenie?

-----------------------
Teraz zabłyszczałeś Nie wiem, czy zauważyłeś, ale piszesz z dziewczyną

Re: Absurd sięgający stratosfery

Zauważ, że się zapytałem, a nie stwierdziłem fakt, bo coś mi nie pasowało, w tej wnikliwej analizie oczu Orlando, ale jak to dziewczyna, to wszystko tłumaczy, ale żeby tylko z tego powodu film skreślać, to gruba przesada lol.

Re: Absurd sięgający stratosfery

A gdzie napisała, że to jedyny powód dla ktorego skreślam ten film???

Re: Absurd sięgający stratosfery

To był taki żarcik sytuacyjny

Re: Absurd sięgający stratosfery

Ale weźcie pod uwagę że Legolasa musieli odmłodzić bo w lotrze jak go Bloom grał to był dużo młodszy, nie mówiąc o sylwetce (w hobbicie bloom jest już bardziej upakowany co niestety widać)

Re: Absurd sięgający stratosfery

BartekGibek napisał:
Darth GROM napisał:
Powiem banał, czytaj ze zrozumieniem, bo jak można z tobą merytorycznie dyskutować, skoro ty nie wiesz o czym mówisz?

Tak przy okazji, przepraszam, że pytam jesteś gejem, że ma to dla ciebie tak oGROMne znaczenie?

-----------------------
Teraz zabłyszczałeś Nie wiem, czy zauważyłeś, ale piszesz z dziewczyną

-----------------------
Jesteś dziewczyną która ma w nicku "Bartek" ?

Re: Absurd sięgający stratosfery

On mówił o Enriczke.

Re: Absurd sięgający stratosfery

Raczej o Lord of Hunger, chociaż nick ma męski to się można pomylić

Re: Absurd sięgający stratosfery

Hahahahahahaha, wybacz, nie mam zamiaru dyskutować z osoba tak otępiałą w swojej złości do jakiejkolwiek innej opinii na temat swojego ulubionego filmu, że nie potrafi określić mojej płci, na dodatek oskarża mnie publicznie o homoseksualizm.
Żegnam zatem. możesz sobie dopowiedziec, że nie mam argumentów czy coś, albo dalej nazywać mnie lesbijką.

Re: Absurd sięgający stratosfery

Problem w tym, że we mnie nie ma żadnej złości, jest spokój i fan




Re: Absurd sięgający stratosfery

No, jak przeczyta książkę to jeszcze bardziej na dół poleci.

Re: Absurd sięgający stratosfery

Bardzo słuszna wypowiedź.

Do prawdy ciężko jest pojąć ten cały "hejt" na hobbita ze względu na niezgodność z książką w sytuacji gdy z uwielbieniem traktuje się władcę pierścieni. Przecież w książce "władca pierścieni" nie ma takich scen jak:
- przybycie elfów do helmowego jaru
- bezmyślna szarża Gondoru na osgiliath (jest szarża dol amrothu, ale w zupełnie innej sytuacji)
- przywiezienia miecza aragornowi
- zielone ludki, które robijają armię Mordoru pod Minas Tirith
I wiele innych.

Głównym problemem hobbita jest raczej to, że nakręcono go po "władcy pierścieni". Nie dość, że hobbit musi zmagać się z sytuacją, w której władcę uważa się za nie wiadomo jak dobry film, to na dokładkę jest zrobiony w ten sam sposób, a więc traci element zaskoczenia.
Gdy dodać do tego bezsensownownie przedłużające się sceny akcji i nudny, dickensowski (socjalistyczny ;] ), wątek w miasteczku otrzymujemy film w okolicach przeciętności.
Moim zdaniem jednak nadal powyżej przeciętnej.

Re: Absurd sięgający stratosfery

Heh jedynym hejterem, którego to widzę to jesteś TY sam, każdy wygłasza swoją opinię i chyba nie ma sensu się wykłócać o gusta? Jak ktoś jest fanem Tolkiena to chyba domagał się mniej więcej wiernej adaptacji Tolkiena?

""Hobbit PJ to jakiś żart, przecież nie było żadnej elfki imieniem Tauriel", hm ale za to jaka urodziwa. "- z takim podejściem to polecam pewną stronę internetową zbliżoną w nazwie do youtube, lub TV4 w piątki.

""Hobbit PJ, jego głównymi wadami jest brak klimatu i za dużo efektywnych walk", ty to na serio?"- tak, na serio. Ileż można tego samego mordobicia? Robionego tylko pod efekty? LoTR miał w sobie to coś, walka np. z Uruk-Hai była wyzwaniem dla bohaterów, a tu wrogowie padają jak muchy, bo jakiś gruby krasnolud zaczął się kręcić wokoło z mieczem w ręku, niczym Neo w Matrixie. Polecam zobaczyć LoTR tam jest prawdziwy klimat Śródziemia.

""Hobbit PJ do bani bo scena z beczkami za długa", niech mnie ktoś uszczypnie!"- *szczyp

""Hobbit PJ to nuda, bo odmłodzony Orlando Bloom nie wygląda ani trochę wiarygodnie", a co mieli go postarzeć?"- mogli go nie wprowadzać do filmu? Enriczke ma rację, Legolas jest przekomiczny w tym filmie, szczególnie jego oczy bawią.

"Ludzie krytykujcie w jakiś merytoryczny sposób, bo jak na razie, to zwykłe jęczenie dupy, zwane potocznie hejtem. "- moim zdaniem, to tylko Ty hejtujesz wypowiedzi innych. Inni w sposób kulturalny wypowiadają własne opinie. Proszę państwa, mamy samca alfa!

Re: Absurd sięgający stratosfery

Heh jedynym hejterem, którego to widzę to jesteś TY sam, każdy wygłasza swoją opinię i chyba nie ma sensu się wykłócać o gusta?



Nie bądź taki skromny, lekko pojechałeś po bandzie, zresztą na moje słowa oburzają sie tylko hejterzy, między innymi ty, a tu kilku by się znalazło, ku mojej uciesze. Po za tym hejtowanie hejterów, to nie hejtowanie, a jedynie zachowanie równowagi w przyrodzie, coś jak przepowiednia o Anakinie lol.

Ja nie dyskutuję o gustach, bo każdy ma prawo do swego widzi mi się, jedyne co robię, to obnażam hejt bazujący na tym, że film nie może różnic się od książki, przecież to nonsens.


""Hobbit PJ to jakiś żart, przecież nie było żadnej elfki imieniem Tauriel", hm ale za to jaka urodziwa. "- z takim podejściem to polecam pewną stronę internetową zbliżoną w nazwie do youtube, lub TV4 w piątki."


Możesz trochę szerzej myśl rozwinąć, bo nie wiem dokąd zmierza, a nie ukrywam, że wzbudziłeś moją ciekawość?


"Ileż można tego samego mordobicia? Robionego tylko pod efekty? LoTR miał w sobie to coś, walka np. z Uruk-Hai była wyzwaniem dla bohaterów, a tu wrogowie padają jak muchy, bo jakiś gruby krasnolud zaczął się kręcić wokoło z mieczem w ręku, niczym Neo w Matrixie. Polecam zobaczyć LoTR tam jest prawdziwy klimat Śródziemia."


By spełnić twoje oczekiwania Tolkien na nowo musiałby napisać Hobbita, bo tam na próżno szukać Uruk-Hai, są za to zwykłe Orki, a te nie stanowiły dla drużyny krasnoludów zbytniego wyzwania i dokładnie tak to PJ przedstawił dodając trochę komizmu, więc WTF? Na marginesie nigdzie nie twierdziłem, że Hobbit jest lepszy od LOTR, dla mnie to jedna całość lepiej spasowana klimatem niż w SW NT z OT, qurcze nie sądziłem, że to powiem.

""Hobbit PJ do bani bo scena z beczkami za długa", niech mnie ktoś uszczypnie!"- *szczyp"


Nadal nic.

"Enriczke ma rację, Legolas jest przekomiczny w tym filmie, szczególnie jego oczy bawią."

WTF, to jakieś bractwo kochających inaczej? Jeszcze raz powtórzę, aż tak wnikliwie nie infiltrowałem oczu Orlando, by dojść do tak zaskakujących wniosków.


"moim zdaniem, to tylko Ty hejtujesz wypowiedzi innych. Inni w sposób kulturalny wypowiadają własne opinie."


Chciałeś powiedzieć obnażam, bo one mnie nie denerwują tylko bawią, a to oGROMna różnica.


"Proszę państwa, mamy samca alfa!"


Dobrze że chociaż znasz hierarchię w stadzie i swoje miejsce.

Re: Absurd sięgający stratosfery

"Nie bądź taki skromny, lekko pojechałeś po bandzie, zresztą na moje słowa oburzają sie tylko hejterzy, między innymi ty, a tu kilku by się znalazło, ku mojej uciesze. Po za tym hejtowanie hejterów, to nie hejtowanie, a jedynie zachowanie równowagi w przyrodzie, coś jak przepowiednia o Anakinie lol.
Ja nie dyskutuję o gustach, bo każdy ma prawo do swego widzi mi się, jedyne co robię, to obnażam hejt bazujący na tym, że film nie może różnic się od książki, przecież to nonsens."

Aha, czyli jak komuś nie podobał się film (i dał do tego słuszne argumenty) to już musi być hejterem? Film mi się nie podobał, przeczytaj moją opinię kilka postów wyżej i nie oskarżaj mnie o hejtowanie.

Lord of Hunger wyraził swoją opinie, a Ty (T) określiłeś Jego opinię jako absurdalną. I czy to nie jest hejt?

"Możesz trochę szerzej myśl rozwinąć, bo nie wiem dokąd zmierza, a nie ukrywam, że wzbudziłeś moją ciekawość?"- popytaj się starszych kolegów, albo zajrzyj do Tele Tygodnia.

"By spełnić twoje oczekiwania Tolkien na nowo musiałby napisać Hobbita, bo tam na próżno szukać Uruk-Hai, są za to zwykłe Orki, a te nie stanowiły dla drużyny krasnoludów zbytniego wyzwania i dokładnie tak to PJ przedstawił dodając trochę komizmu, więc WTF? Na marginesie nigdzie nie twierdziłem, że Hobbit jest lepszy od LOTR, dla mnie to jedna całość lepiej spasowana klimatem niż w SW NT z OT, qurcze nie sądziłem, że to powiem."

-w książce nie było żałosnej sceny zabijania kilkunastu orków jednym cięciem grubasa Bombura. Wogóle te Twoje zdanie nie ma żadnego sensu. Nie podoba mi się wieczna walka, to moja opinia i nie zabronisz mi jej wypowiadać.

"WTF, to jakieś bractwo kochających inaczej? Jeszcze raz powtórzę, aż tak wnikliwie nie infiltrowałem oczu Orlando, by dojść do tak zaskakujących wniosków."- z takim podejściem to wcisną Ci każdy chłam, a Ty i tak będziesz oglądał z zachwytem

"Chciałeś powiedzieć obnażam, bo one mnie nie denerwują tylko bawią, a to oGROMna różnica. "- obnażasz tylko to, że jesteś ograniczony tylko do swojej opinii, nie chcąc słuchać innych.

"Dobrze że chociaż znasz hierarchię w stadzie i swoje miejsce."- Samce alfa z reguły są inteligentne i silne. Wyjątek potwierdzający regułę.

Re: Absurd sięgający stratosfery

"Ja nie dyskutuję o gustach, bo każdy ma prawo do swego widzi mi się, jedyne co robię, to obnażam hejt bazujący na tym, że film nie może różnic się od książki, przecież to nonsens."

" Aha, czyli jak komuś nie podobał się film (i dał do tego słuszne argumenty) to już musi być hejterem? Film mi się nie podobał, przeczytaj moją opinię kilka postów wyżej i nie oskarżaj mnie o hejtowanie."


Aha, nie wiem, czy ja piszę po chińsku, czy ty mówisz po japońsku, bo jest widoczny brak komunikacji między nami. To czy komuś film się podobał czy też nie jest prywatną sprawa odbiorcy i mi nic do tego. Neguję natomiast argumenty bazujące na odstępstwach filmu od kanonu książki, bo to nie są żadne argumenty. Gdyby adaptacje filmowe musiały być wiernymi kalkami książek, a ich jakość w prostej linii była od tego uzależniona, to niczego bym nie obnażał, bo byłby takie standardy, ale tak nie jest. Film może być bardzo luźną adaptacją książki, a wybór zależy, od tego kto ma prawa autorskie i z tego prawa skorzystał PJ. Tylko po co ja to mówię, skoro cały czas udajesz Greka, który mówi po japońsku?


"Lord of Hunger wyraził swoją opinie, a Ty (T) określiłeś Jego opinię jako absurdalną. I czy to nie jest hejt?"


Bo Lord of Hunger używa dokładnie takich absurdalnych argumentów, o których mowa wyżej.


" popytaj się starszych kolegów, albo zajrzyj do Tele Tygodnia."


Mało jest osób starszych ode mnie na Bastionie, tak więc pytam ciebie.


"-w książce nie było żałosnej sceny zabijania kilkunastu orków jednym cięciem grubasa Bombura. Wogóle te Twoje zdanie nie ma żadnego sensu. Nie podoba mi się wieczna walka, to moja opinia i nie zabronisz mi jej wypowiadać."


Co z tego, że w książce nie było, jest za to w filmie, nadal nie kumasz, decyduje ten kto ma prawa autorskie do ekranizacji. Ten fakt nie czyni filmu ani dobrym, ani złym, o ile nie jest się fanatykiem, ale ten powinien sobie darować tak dla świętego spokoju ducha.


"- Za dużo walki- rozumiem, walki są ważne, jednak LoTR prezentował coś zgoła innego. Tam walczyło się z złem, a każdy przeciwnik to nie była byle zabawka. U Hobbita mamy inaczej, bohaterowie zabijają setki wrogów praktycznie nic nie tracąc. Orkowie padają jak muchy nic nie umiejąc zrobić."

WTF? Przecież drużyna pierścienia siała pożogę w szeregach wroga niczym rozpędzona Grecka falanga, a przy tym rzucając żarty na lewo i prawo kto ilu zabił, dokładnie to samo mamy w Hobbicie, tyle, że może wróg mniej okazały. A ilu raptem zginęło z drużyny pierścienia, połowa? No bez jaj.


" "WTF, to jakieś bractwo kochających inaczej? Jeszcze raz powtórzę, aż tak wnikliwie nie infiltrowałem oczu Orlando, by dojść do tak zaskakujących wniosków."- z takim podejściem to wcisną Ci każdy chłam, a Ty i tak będziesz oglądał z zachwytem"


To był sarkazm uwypuklający bzdetność twojego argumentu, o oczach Legolasa, jakie ma to przełożenie na odbiór filmu? Z resztą lepiej nie odpowiadaj, bo ze śmiechu mogę przeciążyć mój system.


" obnażasz tylko to, że jesteś ograniczony tylko do swojej opinii, nie chcąc słuchać innych."


Tak masz rację od takich dętych argumentów odnośnie kanonu książki względem filmu dezawuując jego wartość tylko z tego powodu, rzygać się chce, zwłaszcza, że jeden za drugim klepie te same bzdety, tego nie było w książce, a tamto zmieniono i co z tego, taka wizja reżysera, nikt nikogo nie zmusza, nie lubisz nie oglądasz.


" Samce alfa z reguły są inteligentne i silne. Wyjątek potwierdzający regułę."


To pomyśl choć przez chwilę, co sobą reprezentujesz, skoro takiemu samcowi dałeś się podporządkowałeś, skoro ja blado wypadam, to ty jesteś przezroczysty.

Re: Absurd sięgający stratosfery

Hehe nie powiem, jest zabawnie, nawet bardzo. Jeżeli komuś nie podoba się Hobbit i właśnie podał jako argument, że film odbiega od książki to jest właśnie jego opinia i możesz podskoczyć. Ogólnie już nie ma sensu prowadzić dalej tej rozmowy (?) bo chyba nie dociera, że każdy może inaczej odebrać film i nie wszyscy mówią tak jak Ty chcesz. Może się nie zrozumieliśmy, ale zacząłeś atakować ludzi za to, że skrytykowali Hobbita podając argument, że w niektórych (niektórych) kwestiach dość znacznie się różni. Każdy może podać własną opinię.

"Mało jest osób starszych ode mnie na Bastionie, tak więc pytam ciebie"- już wiem dlaczego jesteś tak zgorzkniały.

"WTF? Przecież drużyna pierścienia siała pożogę w szeregach wroga niczym rozpędzona Grecka falanga, a przy tym rzucając żarty na lewo i prawo kto ilu zabił, dokładnie to samo mamy w Hobbicie, tyle, że może wróg mniej okazały. A ilu raptem zginęło z drużyny pierścienia, połowa? No bez jaj."- to już zależy od odbiorcy. Z obserwacji wnioskuję, że to jednak w LoTR było ciężej bohaterom, moja opinia.

" o oczach Legolasa, jakie ma to przełożenie na odbiór filmu?" - patrzę na bohatera to od razu patrzę na oczy. Może Ty ciut niżej, nie wnikam, ale właśnie to te oczy mnie rozśmieszały. Moja opinia.

"Co z tego, że w książce nie było, jest za to w filmie, nadal nie kumasz, decyduje ten kto ma prawa autorskie do ekranizacji. Ten fakt nie czyni filmu ani dobrym, ani złym, o ile nie jest się fanatykiem, ale ten powinien sobie darować tak dla świętego spokoju ducha. " - kolejna bez sensowna wypowiedź. Właśnie to mi się nie podobało i mogę o tym pisać jako o minusie tego filmu.

"Tak masz rację od takich dętych argumentów odnośnie kanonu książki względem filmu dezawuując jego wartość tylko z tego powodu, rzygać się chce, zwłaszcza, że jeden za drugim klepie te same bzdety, tego nie było w książce, a tamto zmieniono i co z tego, taka wizja reżysera, nikt nikogo nie zmusza, nie lubisz nie oglądasz. "- chyba lepiej obejrzeć i potem krytykować, niż nie oglądać a krytykować od razu?

"To pomyśl choć przez chwilę, co sobą reprezentujesz"- chyba omegę.

Nie odpisuj bo i tak się nie dogadamy.

Re: Absurd sięgający stratosfery

Tak żeby rozwiać wątpliwości i żebyśmy się nawzajem zrozumieli. Tak, argumentem do tego, że film mi się nie podobał jest zmiana fabuły. Gdyż właśnie ta zmiana fabuły spowodowała na przykład włączenie do filmu Legolasa, który mi się nie podobał.

Re: Absurd sięgający stratosfery

"Tak żeby rozwiać wątpliwości i żebyśmy się nawzajem zrozumieli. Tak, argumentem do tego, że film mi się nie podobał jest zmiana fabuły. Gdyż właśnie ta zmiana fabuły spowodowała na przykład włączenie do filmu Legolasa, który mi się nie podobał."


Tak już załapałem, jak ci się facet nie podoba, to film jest do bani, a jak jest fajny, to film jest super, tak ten argument to chociaż ma sens, ofkoz tylko z pewnego punktu widzenia, ale oki rozwiałeś moje wątpliwości, wyłożyłeś to tak dosadnie, że dotarło, no z tym akurat dyskutować nie będę, "twoje mały twój cyrk".

Re: Absurd sięgający stratosfery

Według mojej opinii Hobbit był super widowiskiem, fantastycznie wpisując się jako prequel LOTR.


"Hehe nie powiem, jest zabawnie, nawet bardzo."


No to witaj w klubie, lepiej późno niż wcale.


"Jeżeli komuś nie podoba się Hobbit i właśnie podał jako argument, że film odbiega od książki to jest właśnie jego opinia i możesz podskoczyć."


Właśnie w tym sęk, że używając takich argumentów fanatycy twojego pokroju sami się ośmieszają i dezawuują swoją opinię. Pytasz dlaczego, a no dlatego, że poszli do kina wiedząc od paru dobrych lat, że PJ będzie bezcześcił kanon Hobbita, jeździł po nim, jak po burej kobyle i układał go na swoją nutę. Każdy normalnie myślący człowiek stwierdzi, że to głupie oglądać film, który na dłuuuugo przed obejrzeniem jest już z góry na straconej pozycji, nonsens w czystej postacie. A potem swoje fobie wylewacie na innych, mimo, że na własne życzenie nabiliście guza, tjja normalne, to, to nie jest.


"już wiem dlaczego jesteś tak zgorzkniały."


Zgorzkniały? Już prędzej zabawny, przynajmniej tak wynika z twoich słów, a co potwierdzam, taki śmieszek ze mnie, jak widać działa.


"Hehe nie powiem, jest zabawnie, nawet bardzo."


Sam widzisz, jakkolwiek, nie wiem, ale wydaje mi się, że masz rozdwojenie jaźni, bo zmieniasz zdanie już po czterech linijkach tekstu, jednak nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie, więc je ponawiam.


"Z obserwacji wnioskuję, że to jednak w LoTR było ciężej bohaterom, moja opinia."


Nikt nie twierdzi, że nie twoja, tyle że nie trafiona, a to już moja opinia. Jeśli walczysz na śmierć i życie, to reszta traci na znaczeniu, a tak jest w obu przypadkach.


" o oczach Legolasa, jakie ma to przełożenie na odbiór filmu?"

"- patrzę na bohatera to od razu patrzę na oczy."


Hmm, od tego się zaczyna, aż boję się zapytać co dalej, gorące pocałunki? Qurcze tylko nadal nie wyjaśniłeś, jakie, to ma przełożenie na film, zaraz aha już kapuję, wreszcie załapałem, bardziej prosto tego nie mogłeś wyłożyć, tak to ma sens. Chodzisz po to do kina bo lubisz patrzeć facetom prosto w oczy i jak ci się te oczy ofkoz nie spodobają, to film jest do bani, a jak ci spodobają to chwalisz pod niebiosa, oj ty cicha woda lol. Od razu nie mogłeś powiedzieć, jakie masz preferencje, a nie szarady zadajesz, bo widzisz ja idę do kina na film, a nie patrzeć facetom w oczy, kobietą, to co innego np. taka urodziwa elfka Tauriel, jej patrzyłem nie tylko w oczy, ale i w dekolt. Co mówisz, to cię nie interesuje, ok pozostańmy przy oczach, nie będę cię drażnił.


"ale właśnie to te oczy mnie rozśmieszały. Moja opinia."


To ty się w końcu zdecyduj, to fajne ma on te oczy, czy nie bo już skołowany jestem, a to te rozdwojenie jaźni, aha.

"Co z tego, że w książce nie było, jest za to w filmie, nadal nie kumasz, decyduje ten kto ma prawa autorskie do ekranizacji. Ten fakt nie czyni filmu ani dobrym, ani złym, o ile nie jest się fanatykiem, ale ten powinien sobie darować tak dla świętego spokoju ducha. "


"- kolejna bez sensowna wypowiedź. Właśnie to mi się nie podobało i mogę o tym pisać jako o minusie tego filmu."

To po co poszedłeś na film, który już od kilku lat wiadomo, że ci się nie spodoba za nim go obejrzałeś? To jest właśnie bez sensu.


"chyba lepiej obejrzeć i potem krytykować, niż nie oglądać a krytykować od razu?"


A jaka to różnica, skoro w jednym i drugim przypadku werdykt zapadł przed obejrzeniem?


"To pomyśl choć przez chwilę, co sobą reprezentujesz w tym stadzie"- chyba omegę.


Czy to twoja następna szarada, zastanówmy się przez chwilę, omega w greckim alfabecie jest 24 ostatnią literą i znaczy dosłownie "o" (mega = duży, wielki), zaraz, a już zajarzyłem, jesteś na szarym końcu stada i uważasz się za wielkie "o", powiem bez ogródek na mnie nie licz.



"Nie odpisuj bo i tak się nie dogadamy."


No w tej materii na pewno nie, możesz być tego pewny.

Re: Absurd sięgający stratosfery

adaptacji czy ekranizacji, coś kolo smarujesz straszne bohomazy

Re: Absurd sięgający stratosfery

Darth GROM napisał:
lub zostać w domu

-----------------------

I se flaszke kupić abo nawet Panie kochany dwie, i w domu z druga polówką zawsze jest miło, oooo. Ja żem tak zrobiłem kochanieńki! Na zdrowie mi to wyszło tyle Ci powiem.

dwójka

Obejrzałem, fajna baja, ale nic nadzwyczajnego, daleko tej trylogii do epickości LotRa.

Garść wrażeń

Poszłam na film z nastawieniem raczej na luzie, wiedząc mniej więcej, czego się spodziewać po PJ, podczytawszy troszkę w sieci, i generalnie bez podejścia, że każda zmiana będzie gwałtem na literackim pierwowzorze - ot, byle się to kupy wszystko trzymało, for fun i tak dalej.

Generalnie mi się podobało, i mam ochotę pójść drugi raz. Bardzo na plus pokazanie rosnącej zależności Bilbo od Pierścienia. Wątek o poświęcaniu przez Thorina współtowarzyszy mógłby być troszkę bardziej rozbudowany, ale w sumie ok. Zdjęcia widać było, że robione pod 3D (choćby niektóre kosmiczne najazdy kamerą), ale moje oczy nie trawią czyde i oglądałam w 2.

Ale uwagi mam dwie:
1. Sceny batalistyczne. I tu już nie chodzi mi, że przedłużane, że dużo, że przesadzone, że są. Są dla mnie kompletnie nieprzekonujące. Orki są tutaj bezmózgim mięsem armatnim, które nie myśli totalnie, tylko samo się na nóż nadziewa, jak lemingi jakieś. BA! Nie są totalnie w stanie zadać JAKICHKOLWIEK obrażeń naszym protagonistom. Szczytem ich osiągnięć jest wbicie Kiliemu strzały w nogę, nad czym później wszyscy trzęsą się przez 2/3 filmu. Ja nie mówię, że mieli ich pozabijać (bo muszą dożyć do trzeciego filmu), ale już chociażby w takim Władcy było to realniej przedstawione - tu złamana ręka, tu strzała, tam koń przygniótł - chodzi mi o to, że krasnoludki po każdej bitwie się otrząsnęły i szły dalej, brakowało mi czegoś takiego jak np. finał "Drużyny Pierścienia", gdzie Aragorn opatruje sobie nadgarstek - taka pie*doła, która dowodzi, że nasi bohaterowie nie są nietykalni, tylko czasem im się zdarzy oberwać. Ale nie. Tu ofiarą jest tylko Kili, kreowany z resztą na ofiarę przez resztę filmu.

2. Wątek romansowy. Byłam przygotowana psychicznie, że podobno ma być. Widziałam, że będzie Tauriel, bo widziałam zdjęcia, ale nie drążyłam tematu. Po cichu liczyłam, że ograniczy się to do Legolasa, kiedy się okazało, że jednak z Kilim, westchnęłam w duchu i stwierdziłam, no trudno. Tylko why, why w taki sposób?! Można to było zrobić o tyle subtelniej, wszystko miałoby bardziej strawny dla mnie wydźwięk, gdyby w scenie leczenia ograniczyli ichnie wyznania i interakcje do tego drobnego gestu dłońmi, a nie jakieś...no dobra, nieważne.

No, i jeszcze Legolas łaził jak naćpany i te jego miny... Choć gdzieś przeczytałam, że on tak specjalnie i to autoironia.

Re: Garść wrażeń

Heh, uwagi trafne. Dodam jeszcze od siebie, że strasznie mnie rozbawił Thorin płynący po płynnym złocie na metalowych taczkach... Czyżby był ognioodporny?

Re: Garść wrażeń

Może akurat ten metal miał inną temperaturę topnienia niż złoto?

Re: Garść wrażeń

Chodzi mi o to, że taczki się nie nagrzały. ;] TT nie ma na to wpływu. Każdy metal przewodzi ciepło. Spróbuj włożyć blaszkę miedzianą (lub inną, o innej TT) do misy z roztopionym ołowiem albo cyną i sprawdź jak długo utrzymasz jej wystającą część palcami.

Re: Garść wrażeń

Nie no racja, zapomniałam o tym zwyczajnie, a przypomniawszy nie mogłam zedytować posta. Cóż, może to był jakiś specjalny krasnoludzki metal o zupełnie innych właściwościach fizycznych. Mogli ukopać mithril, może ukopali metal na nienagrzewające się taczki. Ale to już dorabianie ideologii.

Re: Garść wrażeń

Takiem tam dodam od siebie - tylko że to jest hobbit a nie LotR - ba, to nie jest gra o tron - tutaj Bohaterowie nie umierają, stąd ich szczęśliwe wychodzenie z każdej sytuacji.

gdyby Hobbit był pisany dzisiaj to do drugiego filmu dożyło by już z 5-6 krasnoludów, z czego połowa zginęła by podczas walki ze smokiem.

Re: Garść wrażeń

Z orkami jest ten problem, że gdy walczą z bohaterami to faktycznie "Orki są tutaj bezmózgim mięsem armatnim, które nie myśli totalnie, tylko samo się na nóż nadziewa".
Przy czym jednocześnie gdy walczą ze "zwykłymi" jednostkami dobrych to nagle stają się niesamowicie skuteczne. Dajmy na to początek sceny przy moście na rzece - orki bez najmniejszych problemów zabijają oddział elfów i bardzo przypomina to sceny z Władcy Pierścieni w Osgiliath gdzie nagle okazuje się, że to gondorczycy potrafią się tylko nadziewać.

Re:Re

Taka myśl- jeśli kiedykolwiek będę opisywać obrady republikańskiego senatu, to ten właśnie temat forum będzie mą inspiracją i wsparciem... xD

Hobbit 2

Widząc panującą tutaj zażartą dyskusję postanowiłem również podzielić się swoją opinią na temat drugiej części, ekranizacji 300-stronicowej książki (tak, pomysł robienia z tego trylogii od początku wydawał mi się niepotrzebnym rozwlekaniem krótkiej przygody, a ta część tylko mnie w tym przekonaniu upewniła).

Na wstępie powiem że uwielbiam zarówno książkowe uniwersum Tolkiena jak i filmowej trylogii Petera Jacksona. Obie wizje bardzo przypadły mi do gustu. Podobnie było z pierwszym Hobbitem, który dobrze oddawał klimat wesołej przygody. Druga część niestety traci gdzieś ten klimat. Choć scen spotkania Gandalfa i Thorina jest bardzo nastrojowa to potem z filmem jest już różnie. Zawsze rozumiałem że język filmu różni się od języka książkowego, jednak zmiany są usprawiedliwiane jeśli wychodzą filmowi na dobre. Przejdźmy zatem do plusów:
- beczkowy spływ choć inny od książkowego to bardzo mi się podobał. Było wesoło, dynamicznie, Legolas badassował i jest to jednak z najlepszych scen w filmie.
- Smaug, który właściwie powinien być na pierwszym miejscu jeśli chodzi o animację i dubbing. Co to jego zachowań to niestety nie w tej sekcji.
- scenografia i widoki oraz sceny akcji. Dlaczego umieszczam to razem? Dlatego że w tych aspektach P.J. nigdy nie daje ciała. Zawsze jest to najwyższy światowy poziom.
- Bard i Beorn, obaj bardzo dobrze przedstawieni i zagrani, choć ten drugi pojawia się zdecydowanie za krótko na ekranie.

Teraz pora na krytykę:
- Bilbo, który niestety z głównego bohatera staje się kolejnym z grupy krasnali. Przecież to jest jego opowieść, to on rozwija się wraz z akcją książki i dzięki temu staje się kimś przydatnym i niezbędnym w finałowej rozgrywce a w filmie oprócz pomysłu z beczkami nie popisuje się niczym.
- pierwsza część była filmem drogi, a tutaj mroczny las został minięty tak szybko jak tylko się dało. Raz dwa pająki, elfy i już są w Esgaroth. Ja rozumiem że smok główną atrakcją ale skoro mamy aż trzy filmy to chyba można rozdzielić odpowiedni czas.
- Murzyni w Esgaroth. To przemilczę.
- Smaug a raczej jego niedorzeczne zachowanie. Powiem szczerze, że tuż po seansie miałem podobne odczucia jak ShaakTi1138: twórcy filmu zupełnie nie zrozumieli tego jaki niosła ze sobą historia i zachowanie Smauga oraz obsesja Thorina na punkcie arcyklejnotu. Co więcej nie mam pojęcia jakim cudem smok, który nie potrafi sobie poradzić z garstką krasnoludów mógł kiedyś wybic ich całe plemię, a na dodatek kiedy miał ich na widelcu to odleciał. Spoko

Na końcu może elementy neutralne:
- Legolas. Fajnie że się pojawił, siekał orków równo aż strzał brakowało ale chyba bardziej sprawdziłby się jako jakieś małe cameo a nie aż tak rozbudowana postać. Choć żart z Gimlim był dobry
- Tauriel. Postać całkiem w porządku gdyby nie ta natychmiastowa miłość do Killiego i ta ich melodramatyczna (w złym znaczeniu) końcówka.
- pojawienie się Saurona i jego zaangażowanie w bitwę pięciu armii. Z jednej strony dobrze że P.J. scala filmowe uniwersum lecz z drugiej czemu robi to tak nieumiejętnie że Gandalf za 60 lat będzie zdziwiony iż Sauron powrócił? Ehh...
- Długość filmu. Przeważnie jestem zwolennikiem dłuższych filmowych produkcji gdyż postacie są wtedy lepiej nakreślone a sama fabuła bardziej sensowna jednak tym razem te ciągłe walki, ucieczki i Smaug który jest na ekranie około godziny, po prostu nużą.


Podsumowując Hobbit: Pustkowie Smauga to niezły film fantasy, najsłabsza część filmowego uniwersum Jacksona oraz po prostu słaba ekranizacja. Mimo to P.J. nigdy nie schodzi poniżej poziomu King Konga więc jest to odrobinę za duża i za słodka porcja kinowej rozrywki, o której zapomina się dość szybko po seansie. 6/10

Re: Hobbit 2

-- Murzyni w Esgaroth. To przemilczę


A co w tym dziwnego? Przecież każdy wie, że murzyni mieszkają w małych średniowiecznych wioskach obok jezior skutych lodem, na odległej, zimnej Północy...

Ehh, nie cierpię poprawności politycznej. Czysta hipokryzja. Ciekawa jestem, jaka by była reakcja ludzi gdyby nakręcono film o dzikiej wiosce w sercu Afryki,(najlepiej takiej z XV w.) z kilkoma białymi aktorami w roli mieszkańców. ;D


Mały bonus:
http://static1.wikia.nocookie.net/__cb20080824151140/marveldatabase/images/0/0b/NickFuryvsSHIELD6.jpg

http://wac.450f.edgecastcdn.net/80450F/comicsalliance.com/files/2012/11/nickfuryironman2.jpg

Już widzę Hulka za parę lat. Albo Kapitana Amerykę...

Re: Hobbit 2

Wolf Sazen napisał:
pierwsza część była filmem drogi, a tutaj mroczny las został minięty tak szybko jak tylko się dało. Raz dwa pająki, elfy i już są w Esgaroth.
-----------------------
Mroczna Puszcza to raptem jeden z 19 rozdziałów książki, 24 z 230 stron. Przy czym obejmuje to także pająki i elfy, jak to odliczyć to zostaje 8 stron, w tym 3 strony poświęcone pokonywaniu zaczarowanego strumienia.
Szczególnie bym się zatem nie czepiał pokazaniu tego przejścia w "Pustkowiu Smauga", zwłaszcza że bardzo zgrabnie rozwiązano kwestię zakończenia walki z pająkami.

Veni, vidi, vici

Poszłam wczoraj na film. Podobał mi się (spojlery)

I ujrzałam:
A oto syn świetnego rodu, potomek królów - Thorin syn Thraina, udał się do ziemi swych przodków, by odzyskać to, co zostało mu zagrabione.

A ścieżka jego i jego braci przecięła szlak króla pełnego mądrości i widzącego przyszłość, dumnego Thranduila. Przyszłość ta spowita była ogniem i mrokiem straszliwym, jeśliby dozwolił Thorinowi synowi Thraina stąpać tym szlakiem do końca.

I usłyszałam głos jak gdyby grzmotu, mówiący: "Pokaż się!" A z głosem tym wicher i ogień palący. Oto z łoża swego, pośród nieprzebranych bogactw, jakich oko ludzkie nie widziało ani myśl nie ogarnia, powstał Smaug Straszliwy, by wypełnić słowa proroków.

I ukazało mi się: Oto Thorin syn Thraina podniósł rękę na zagładę swego rodu i obsypał bestię złotem, żeby zadławiła się tym, czego najwięcej w świecie pragnęła.

Bestia wyrwała się ze złotych kajdan i wyszła na świat nieść śmierć i zniszczenie, jakoby huragan ognisty.

Lecz w cieniu góry, w cieniu grobowców rodzi się na powrót Zło, spowijające świat całunem mroku.

A tak w ogóle to Thranduil przypomina mi Akechi Mitsuhide z kreskówki Sengoku Basara I to mu dodaje u mnie punktów

Moja ocena.

Ja osobiście uważam, że druga jak i pierwsza część się udała. Co prawda w "dwojce" więcej się dzieje i to na pewno przemawia na jej plus bo przy oglądaniu pierwszej odsłony hobbita troszku mi się to wszystko dłużyło. Teraz słowo do wszystkich, ktorzy mają jakieś "ale" do w/w produkcji. Nie śmiem oczywiście nikogo przekonywać do swojego zdania chociażby z racji przekorności ludzkiej natury nikt by mnie nie posłuchał, ale mam nadzieję, że chociaż jedna osoba zwroci na to uwagę.

Po 1. Nie ma sensu porownywania trylogii Hobbita do WP z bardzo prostego względu. WP z założenia był przeznaczony do odbiorcow znacznie starszych niż Hobbit. Stąd też bajkowa sceneria Hobbita, ktora i tak została przez Tolkiena lekko zmieniona by bardziej stworzyć podwaliny pod WP.
Po 2. Zmiany na linii film - książka. Wiem i widzę, że wielu zarzuca Jacksonowi ilość zmian jaką wprowadził w filmie. Pojawienie się Tauriel, Legolasa, zwiększona rola Azoga itp...oczywiście można go za to winić. Jednakże uważam, że te zmiany nie wyszły całkowicie na niekorzyść. Tolkien jak już pisałem tworzył Hobbita dla dzieci i nigdy nie miała być to jakoś specjalnie rozbudowana historia. Natomiast Jackson starał się po stworzeniu Władcy Pierścieni ukazać Hobbita w trochę innym świetle, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że starał się go rozwinąć i wciągnąć widza bardziej w klimat panujący w Środziemiu. Stąd też ilość zmian, ktora moim zdaniem ma na celu rozwinięcie wątkow w książce, ktore nie oszukujmy się zostały dość skromnie nakreślone. Po za tym, nie wiem jak wy, ale ja uważam, że niektore sceny nawet we WP wyszły Jacksonowi lepiej, niż samemu Tolkienowi. Nie mowie oczywiście tutaj o kunszcie tworzenia jako, że jestem wielkim fanem Tolkienowskiego świata, a raczej o pomysłowość. Np. bitwa o Hełmowy Jar i wprowadzenie oddziału elfow na czele z Haldirem - bardzo ciekawie poszerzony wątek elfow. Czy Zastępienie Glorfindela Arweną podczas ratowania Froda, tutaj na minus jedynie działa całkowite wykluczenie Glorfindela z filmu, ale nie o tym jest temat.
Po 3. Na ogromny plus filmu zasługują zdjęcia, efekty specjalne, sceneria czyli to wszystko w czym Jackson zawsze był mocny.
Po 4. Długość filmu. Mnie osobiście film w ani jednym momencie nie znudził. Cały czas siedziałem w fotelu i oczekiwałem co będzie dalej, pomimo, że kilkukrotnie przeczytałem książkę.

Na minus moim zdaniem wpływa fakt, że jeśli Hobbit został podzielony na trzy części, wiadomo po części ze względow marketingowo-komercyjnych to czy nie jest to uwłaczające dla Władcy Pierścieni, ktory zmieścił się trzema tomami w trzech filmowych odsłonach? To jest dla mnie ziarnkiem w oku, ktore sprawia, że czuje lekki niesmak.

Ale podsumowując uważam Hobbita za naprawdę dobre dzieło i śmiem twierdzić, że sam Tolkien nie pogniewałby się gdyby ujrzał ekranizację swojej powieści. Trzeba jedynie pamiętać, że jest to film. A film rządzi się innymi prawami niż książka i nigdy nie będzie takiego filmu, ktory w 100% odwzoruje książkę.

P.S nie działa mi o z kreską, mam nadzieję, że nie jest to aż tak drażniące.

...

Kiedy to ja g widziałem??? Aaaa!!! No taaak... 27 grudnia


10/10



I tyle... co tu dużo się rozpisywać...

No albo dobra, coś napisać wypada żeby mnie o spamerstwo nie oskarżono...


Szlag mnie trafia że tylko w 10 kinach w Polsce, w dodatku w Multikinie, puszczono 3D w wersji z 48 klatkami. Nawet IMAX nie pokusił się o tę wersję...
W związku z tym byłem skazany na zwykłe 3D w bielskim kinie Helios.
Źle nie było, pamiętam że część pierwsza choć zachwycała obrazem to była dość nienaturalna, tym razem było to zwykłe, dobre 3D.


Podobnie jak w przypadku jedynki, trzeba by być prawdziwym kretynem żeby oceniać film po ścisłym trzymaniu się fabuły książkowej. Książka a film to dwie różne historie, w istocie o tym samym, lecz opowiadane przez dwóch niezależnych od siebie twórców - w tym wypadku Tolkiena i scenarzysty którego nazwiska nie chce mi się szukać i które to nazwisko nic mnie nie obchodzi


Czekam na część trzecią. To tyle

byłem, widziałem

Oglądając dwójkę, pomyślałem sobie że ten film mógłby mi się nawet całkiem podobać, gdybym miał ok. 7 lat. I gdybym nie widział trylogii Władcy Pierścieni - w związku z czym nie miał oczekiwań w stosunku do Hobbita. Wiem, że Władca/Hobbit są kierowane do innych czytelników, ale no sorry, to jest to samo uniwersum, aktorzy, reżyser. Porównania są nieuniknione.

Co do technikaliów - byłem na wersji 3D 48 klatek. Właściwie przez przypadek. Cóż, wiem że więcej na coś takiego nie pójdę, 3D jak zwykle jest tylko w nazwie, a te 48 klatek to prawdziwy dramat. Mi się to kojarzyło z sytuacją, gdzie puszczam sobie na komputerze film z prędkością odtwarzania 1,5x - i tyle. O ile dało się to jakoś znieść w spokojniejszych momentach, to przy scenach walki nawet ciężko było się rozeznać kto, z kim i po co. Nie dziwię się, że w ciągu roku dzielącego oba Hobbity, nie wyszło za wiele filmów w tej technologii (po prawdzie ja nie znam żadnego, ale daję pewny margines błędu ). To ślepy zaułek w kinowej ewolucji.

Trzeba pochwalić, że efekty się znacznie polepszyły od części pierwszej, co prawda wciąż miałem wrażenie że oglądam film lasy B (nie, żeby było to coś złego, oglądam sporo takich), ale to już bardziej za sprawą usilnego kreowania "dramatycznych" momentów, kiepskiej muzyki i fabuły.

No właśnie, fabuła. Chyba największa bolączka tego filmu, znowu. Ponownie schemat filmu przygodowego dla dzieci - "idą krasnoludki )) atakują je złe pająki ojejku (( ale ratują je elfy huraa ))) ojejku ale elfy je aresztują o nieee ((( ale uciekają i to w beczkach i spływają rzeczką jeeeejku tyle przygód )))" itd. Ludzie narzekają na bezzasadność rozbijania tego filmu na 3 części - i ja się z tym zgadzam, bo tak na prawdę, te 2,5h dałoby się skompresować w godzinie sensownego filmu.

Żeby nie było że tylko narzekam - Bilbo na plus, Gandalf też - wiadomo, najmocniejszym elementem drugiej części dla mnie jest smok - fantastycznie zrobiony, ze świetnym głosem Sherlocka.

Ogólnie - 5/10, byłoby mniej, gdyby nie smok. Lepiej niż część pierwsza, ale wciąż daleko od "fajnego filmu".

Możliwa zmiana tytułu

trzeciej części - zamiast There and back again na Into the Fire.


http://tinyurl.com/khhydf9

Odrzucony Smaug

Christian Pearce, artysta koncepcyjny, który pracował m. in. przy Pustkowiu pokazał na swojej stronie odrzucone projekty Smauga:

http://christianpearce.blogspot.ru/2014/04/smaug.html

Re: Odrzucony Smaug

I dzięki Mocy. Sama bym toto odrzuciła.

Oglądad teraz w TVN

I mam wrażenie że już film mniej irytuje fajnie się ogląda. Ale CGI razi dalej i te głupkowate sceny jak Bombur w beczce i wprowadzenie dennego romansu. Poza tym jest ok

Re: Oglądad teraz w TVN

"A jeśli to pułapka?"

Re: Oglądad teraz w TVN

"to z całą pewnością pułapka" xd

I see fire w TVN z opóźnieniem było

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.