Forum

Ewolucja postaci Kylo Rena

Zastanawiające jest jak dalej potyczy się rozwój postaci Kylo Rena. Pewnie większość z was wolałaby, żeby po dokończeniu szkolenia u Snoke`a stał się pełnoprawnym następcą Vadera, czyli przesiąkniętym złem kolesiem wyzbytym jakiegokolwiek człowieczeństwa. Ale ja się wyłamię. Chcę, by to rozdarcie Kylo Rena w części VIII jeszcze się pogłębiło, by już całkowicie nie mógł się zdecydować czy trzymać z Jasną czy z Ciemną Stroną. A dlaczego. Bo wtedy kwestia jak skończy w części IX pozostanie sprawą całkowicie otwartą. Gdyby już w części VIII stał się całkiem zły i okrutny bez jakichkolwiek oporów to byłoby niemal pewne, że w części IX marnie skończy, a tak będziemy mogli jeszcze rozważać po której stronie opowie się Kylo Ren: czy zginie czy ponownie stanie się Benem Solo. W dodoatku to jego rozdarcie wewnętrzne nie powinno aż tak dziwić. W końcu zostało wyraźnie powiedziane, że Kylo jest ucieleśnieniem dualizmu Mocy.

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

Ja bym chciał, żeby jak najszybciej zniknął z uniwersum.

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

W epizodzie IX stanie się zapewne dobry i poświęci się, by załatwić Snoke`a.

Kylo

A skąd Ci przyszedł pomysł że jeżeli Kylo Ren będzie w Ep.VIII bardziej zdecydowany by trzymać się darksajdu, uniemożliwi to, albo i nawet zamknie definitywnie jego ewentualną zmianę poglądów na Moc w Ep.IX? Wszystko zależy od tego jak poprowadzona zostanie fabuła, ja mam nadzieję (odnoszę wrażenie że coraz bardziej naiwną) że jednak nie zrobią z Ep.VIII kopii TESB, ale idąc drogą Oryginalnej Trylogii, Vader nawrócił się na Jasną Stronę na samym końcu RotJ, natomiast w TESB to on tępił rebeliantów bez litości, a więc przyjmując że twórcy będą nadal kopiować, to ja się raczej nie spodziewam pogłębienia tego stanu w jakim Kylo był w TFA, być może utrzyma się w normie, ale w pogłębienie wątpię. Zresztą, po to właśnie Kylo zabił Hana, by pozbyć się wątpliwości które go dręczyły i pokusy przejścia na Jasną Stronę, natomiast Snoke powiedział że czas by Kylo Ren ukończył szkolenie, pytanie tylko jak to szkolenie miałoby wyglądać, czy to zwykłe pranie mózgu, czy może jednak nabycie jakichś umiejętności. Tak czy inaczej, myślę ze Kylo Ren w następnym epizodzie będzie trzymał się Ciemnej Strony, do światła będzie go ciągnąć mniej, natomiast na jakieś porządne zmiany w jego mentalności odnośnie postrzegania Mocy, trzeba będzie poczekać do epizodu IX.

jak w OT

Niestety, mam takie same obawy jak kolega powyżej. Chcę wierzyć, że będą oryginalni, ale coś czuję, że wszystko spartolą i w VIII będzie full darkside, i w IX albo zginie będąc full darkside (pewnie z ręki kuzynki) lub w ostatniej chwili nawróci się jak Vader. I oczywiście też zginie, bo żywego go po IX tak czy siak nie widzę.

Z drugiej strony, gdzieś tam nutka optymizmu jest. Wszak śmierć Hana wcale go nie wzmocniła, a Rey była i będzie kuszona przez Ciemną Stronę (a gdyby jeszcze była potomkinią Palpatine`a, albo kolejną inkarnacją Anakina... ale to już chyba byłoby zbyt odjechane i się nie ziści). W każdym razie gdyby się zamienili stronami to bym była bardzo ukontentowana.

...

Kiedyś to pisałem i powtórzę
Niektórzy narzekali na Kylo że nie jest jak Vader, że żaden z niego badass itp. Mi się taka kreacja postaci spodobała, kolejny Vader byłby nudny, powtarzalny. Dostaliśmy rozdartego chłopaka/dzieciaka, ni to do końca dobry, ni to końca zły. Taki "szary" charakter. Jest czymś nowym, co jest zdecydowanie na plus.
Jeśli chodzi o jego rozwój, to pdp. jeszcze bardziej wciągnie się w DS (po zabiciu ojca), ale jego niepewność nie zniknie, może nawet pojawią się u niego wyrzuty sumienia z powodu zabicia swojego rodzica. Wiadomo przed wszystkimi zgrywa twardego, a psychicznie pozostaje miękką fają

Re: ...

Kylo jest żałosny. Chyba zabił adeptów Luka we śnie bo po walce z Rey moje mniemanie o nim spadło do poziomu pierdoła. Jakby to powiedziała Verge:
"Wstają w środku nocy i składają śmieszną przysięgę w stylu wybieram zło". Taki właśnie jest Ren. Widziałem wielu lordów sith ale żaden nie był tak słaby jak on. W porównaniu do Dartha Nihilusa, Bayna, Imperatora czy Plagueisa wygląda jak małe dziecko,które narobiło w pieluchę. Ba nawet ten Ezra ten Mostowiak z Rebels staje się bardziej "mroczny" niż ten "mistrz" zakonu Ren.

Re: ...

Ile razy jeszcze będzie wałkowane, to, że przegrał z Rey? Postaw się w sytuacji Rena, kilka minut wcześniej dostał z kuszy Chewiego w jaja. W takim stanie to każdy by go załatwił.

Re: ...

No nie każdy Finnowi się nie udało, zebrał niezły łomot.

Kylo chce być zły, ale jakby nie do końca był o tym przekonany. Ale to dobrze że taki jest, bo w TFA byla kopia DS, kopia Vadera to już bylo by przegięcie.

Re: ...

Rey to trochę temat na inną dyskusję.
W końcu walczyć umiała, to od bidy mogła go w przewadze pokonać, ale z jej Mocą to ogólnie jest dziwna sprawa. Praktycznie nic nie wie o Mocy, a potrafi manipulować umysłami? Już prędzej uwierzę w to podebranie miecza.

Re: ...

Kylo jest żałosny. Chyba zabił adeptów Luka we śnie bo po walce z Rey moje mniemanie o nim spadło do poziomu pierdoła. Jakby to powiedziała Verge:
"Wstają w środku nocy i składają śmieszną przysięgę w stylu wybieram zło". Taki właśnie jest Ren. Widziałem wielu lordów sith ale żaden nie był tak słaby jak on. W porównaniu do Dartha Nihilusa, Bayna, Imperatora czy Plagueisa wygląda jak małe dziecko,które narobiło w pieluchę. Ba nawet ten Ezra ten Mostowiak z Rebels staje się bardziej "mroczny" niż ten "mistrz" zakonu Ren.

Re: ...

W sumie to masz rację... Kylo Ren jest żałosny. Gdy zobaczyłem go w pierwszym trailerze pomyślałem sobie że to jest ktoś kto potrafi władać mocą, ale gdy zobaczyłem jak Rey zabiera mu miecz z przed nosa Benek () spadł do poziomu zero.

Re: ...

Zablokowany napisał:
idziałem wielu lordów sith ale żaden...
-----------------------
Bo to żaden lord Sithów.

Re: ...

Ale jest uczniem sitha Snokea nie? A uczeń każdego sitha był nazywany lordem. Lord Tyranus, Lord Malak itp. itd.

Re: ...

Tyle tylko, że Snoke to też nie jest Sith.

Re: ...

Snoke = Jar Jar = Sith

Re: ...

Snoke = Snoke.

Tak to wygląda. xP

Re: ...

Nic nie wiemy o Snoke`u. Ale nie, nie jest sithem. Kylo to rycerz Ren i tyle.

Re: ...

Czyli są ciemnymi jedi?

Re: ...

Ech...

Kylo Ren to jak wskazuje jego tytuł, to Rycerz Ren. Kim jest dokładnie Snoke, jeszcze nie wiadomo.

Re: ...

Jeżeli Kylo Ren jest tak żałosny, to ja sądzę że z nieco innych powodów niż te które wymieniłeś.
Po pierwsze, nie rozumiem jaki jest problem w jego porażce w pojedynku z Rey. Przecież przez większość pojedynku to Kylo dominował, Rey się cofała i dopiero kiedy pod koniec skupiła się na Mocy, zdołała wyprowadzić parę ciosów które Rena wyprowadziły z równowagi, co po chwili skończyło się dla niego paskudną szramą na twarzy, teraz przynajmniej ma znacznie lepszy powód na noszenie maski , no cóż zdarza się, w końcu niespodziewane zwroty akcji (jeszcze w dodatku na korzyść good guys) to jeden ze znaków rozpoznawczych filmów SW. Przy okazji trzeba do tego dodać jeszcze dwie rzeczy; raz, Kylo był ranny, dwa, Rey to wcale nie jest "no one" jak to przedstawiała się prawie rok temu na trailerze TFA, wiele wskazuje na to że ma porządny rodowód, pod Skywalkerów każdy niewiarygodny wyczyn można podpiąć.
Druga sprawa to motywy dla których Kylo Ren wybiera Ciemną Stronę, paradoksalnie one nie wiele różnią się od motywów dla których Luke Skywalker wybierał Jasną Stronę. Czemu Luke chciał zostać Jedi? Yoda się go pytał, a odpowiedź brzmiała, "Well, mostly because of my father". Luke Skywalker zdecydował się zostać Jedi dlatego że jego ojciec kiedyś był Jedi. Z Kylo Renem jest podobnie, on nie wybiera darksajdu "bo tak", tylko dlatego że jest głęboko przekonany o słuszności dzieła swojego wielkiego przodka - Vadera - jednocześnie zdając sobie sprawę że to on powinien przejąć to dziedzictwo bo zwyczajnie żaden inny z potomków Vadera nie dość że się do tego nie rwie, to i jeszcze wcale się do tego nie nadają. SW to saga rodzinna, i tak samo jak Luke został Jedi ze względu na ojca, tak samo Kylo robi to co robi ze względu na dziadka, a to już nie wydaje się takie głupie.

Re: ...

Ta został postrzelony i co z tego? Ile razy Luke był ranny i masakrował swoich przeciwników? I w przeciwieństwie do Rena nie mógł zagłuszyć bólu i sumienia gniewem. A to, że Rey wyprowadziła kila ciosów nic nie znaczy. Trzech mistrzów (nie byle użytkowników mocy z zapadłej dziury) próbowało wyprowadzić cios na Palpatina a ten ich pociął zanim zdążyli mrugnąć. W dodatku mimo tego, że był bardzo osłabiony po walce z Windu zdołał wygrać z Yodą.
A jeśli chodzi o dziadka to on przypadkiem się nie nawrócił, nie pojawił się jako duch jasnej strony co?

Re: ...

Mylisz proporcje i strasznie upraszczasz. Nie przypominam sobie by Luke był postrzelony i walczył dalej, a nie chce mi się teraz włączać OT by to sprawdzać, ale załóżmy że masz rację że Luke był takim twardzielem że masakrował swoich przeciwników nawet kiedy był postrzelony. Przy postrzeleniu ważne są dwie rzeczy, w co się oberwało, i z czego się oberwało. Kylo Ren oberwał z kuszy Chewie`go, której możliwości były w TFA zaprezentowane; szturmowcy którzy mieli tego pecha i zostali trafieni z tej kuszy, zostawali odrzuceni w powietrze na parę metrów. Natomiast w co oberwał Ren? Oberwał w brzuch, w dodatku trzeba jeszcze wspomnieć o tym jaką miał ranę, bo normalnie strzał z blastera, podobnie jak cięcie mieczem świetlnym, wypala skórę i nie ma tam żadnego krwawienia, natomiast Ren, tak, miał ranę krwawiącą. Luke natomiast nigdy nie oberwał w brzuch, głowę, klatę, czy plecy, a przynajmniej ja nie przypominam sobie takiej sytuacji, co najwyżej mógł oberwać ze zwykłego blastera w rękę czy nogę, a dla takiego Jedi jak on to pestka.
Teraz, sytuacja w gabinecie Palpatine`a z RotS (która moim zdaniem jest znacznie bardziej kiczowata niż pojedynek z TFA do którego wielu się przyczepia), jest zupełnie inna, chociażby ze względu na uczestników. Po raz drugi w tym temacie porównujesz Kylo Rena, uczniaka, do najpotężniejszych Lordów Sithów jacy kroczyli po odległej galaktyce. Najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy z tego że porównując Kylo Rena do Palpatine`a, to tak jakbyś chciał porównać Fiata do Ferrari . Jak pisałem na początku, mylisz proporcje, i to dość ostro. W sytuacji z gabinetu Palpatine`a dużą rolę odgrywa zaskoczenie, jak również chęć podkreślenia tego jaki to z Palpatine`a kozak.
Dalej idąc, nie wiem skąd wytrzasnąłeś to że Palpie był bardzo osłabiony po walce z Windu, bo ja bym obstawiał na odwrót, z każdą chwilą czuł jak kolejny Jedi ginie w wyniku rozkazu 66, napawał się tym i to dawało mu siłę. Poza tym wynik pojedynku Palpka z Yodą był oczywiście korzystny dla tego pierwszego, ale moim zdaniem o wygranej to jednak ciężko tu mówić skoro obaj odlecieli po wybuchu Mocy i to był koniec pojedynku. Bardziej remis moim zdaniem.
Ostatnia kwestia, Vader oczywiście nawrócił się na Jasną Stronę, ale czy TFA odpowiedziało na pytanie, czy Kylo o tym wie? Bo moim zdaniem odpowiedziało przecząco, sądzę że dla twórców o wiele bardziej korzystne jest to by Kylo Ren nie miał zielonego pojęcia o nawróceniu Vadera, ponieważ może to być wykorzystane w przyszłych epizodach, i w mojej ocenie taką drogę dla Rena wybrano.

Re: ...

Prawilnie przypominam: od czasu nowelizacji TFA wiadomo, że Ren wiedział o tym co się wydarzyło w finale EVI - jednak, zgodnie z wykładnią Snoke`a uważał to za chwilę słabości Vadera, który dał się ponieść sentymentom

Re: ...

Ok, w takim razie zwracam honor. Nie czytałem nowelizacji TFA.

Re: ...

Darth Zabrak napisał:
Nie przypominam sobie by Luke był postrzelony i walczył dalej
-----------------------

Serio? Nie pamiętasz? Przecież w RotJ oberwał w rękę na barce Jabby.

Re: ...

No właśnie coś tak podejrzewałem że to na barce Jabby mógł oberwać.

Re: ...

Mimo wszystko oberwał w tą protezę ręki stąd potem do końca filmu nosi czarną rękawice.

Re: ...

Tak, tak, pamiętam jak zakładał tą rękawicę w X-wingu, lecąc do Yody. Zakończmy off-top.

Re: ...

Proporcje są odpowiednie zapewniam cię. Stosunek mocy tych trzech mistrzów jedi do Sidiusa jest taki sam jak Rey do Kylo jeśli chodzi o umiejętności. Rey umiała naprawić kilka rzeczy,używać perswazji mocą czy wygrywać walki z żulami na Jakku. Kylo zaś był szkolony na jedi przez najpotezniejszego mistrza jedi w tym okresie a później także trochę przez Snokea,który zaczął jego trening lecz nie skończył.
Winka z tego że Kylo jest słaby mocą i dlatego supreme leader nie chciał dokończyć jego treningu.

Re: ...

A wziąłeś pod uwagę genialny analityku, że nasz bohater miał dziurę w brzuchu i krwotok pojedynkując się z dziewuszką?

Re: ...

Wziąłem. Dlatego nie narzekam,że nie zabił jej jednym pchnieciem mocą. Walczył i przegrał to się liczy a nie drobny krwotok.

Re: ...

xD

`Drobny krwotok`.
Polecam wycieczkę na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Może wtedy nabierzesz lepszej perspektywy na to, co ciało ludzkie może, a czego nie

Re: ...

Nie przesadzałbym z SORem. Nie w tym Universum. ~
Jinn dziabnięty w brzuch umiera, Maul przecięty na dwoje nawet flaków po drodze nie gubi i jeszcze sobie nóżki w śmietniku robi. Poobcinany i przypalony Anakin jedynie bardziej się wkurza. Itd., itp. ~
A o tym, że Kylo jest ranny świadczy strzał (po którym jakoś nie odleciał jak wspominani tu szturmowcy) i kilka kropli krwi na śniegu. IMHO co najwyżej draśnięty.

Re: ...

Problem w tym że pojedynki w prequelach opierały się na dynamice i nieumiarkowanej potędze uczestników (co często wyglądało nieco kiczowato), i widać tutaj że starcie z TFA oceniasz właśnie przez ten pryzmat, podczas gdy nie tędy droga, bo sequele będą tworzyły swój własny styl, który w jakiejś mierze będzie, czy już jest za sprawą TFA, oparty o styl OT. Tu się zawiera sedno, ludziom wychowanym na prequelach, bądź po prostu przyzwyczajonym do stylu prequeli, Kylo Ren nie pasuje do ich wizji postaci ze SW, która jest force userem po CSM, dokładnie tak samo jak ludziom po OT w 1999 roku, nie podobali się neimodianie, Jar Jar, mały Anakin, czy midichloriany obecne w TPM, w kontekście do OT. Problem z Kylo Renem masz dlatego, że oceniając go bez dłuższego zastanowienia, lecisz schematem z prequeli, bo w prequelach wszyscy byli tacy wszech potężni, to i Ren też powinien. No nie koniecznie.

Re: ...

Ale ale, mówimy tutaj o gościu, co strzały z blastera zatrzymywal w powietrzu tak od niechcenia. Pewnie dlatego nie "odleciał" po strzale jak oddział szturmowcow.

A krwotok był drobny raczej, tu się zgadzam z przedmowca. Po trafieniu z blastera rana się wypala i nie krwawi. Tutaj zapewne mogla się otworzyć w wyniku wysiłku włożonego w pościg.

Re: ...

A w OT i Legendach po ROTJ nie byli? Luke Skywalker niszczący całe armie vongów myślami czy Exar Kun który potrafił zmienić użytkowników mocy w bezmózgie slugi. A może Joruus C`Baoth który potrafił kontrolować całe pułki żołnierzy tylko siłą umysłu? Pamiętasz jakiegoś słabego użytkownika CSM w OT? Jesli już mówimy o słabych użużytkownikach ciemnej strony to oczywiście byli oni ale w TCW i Rebels. Nie wiem co ma do tego OT którą bardzo lubię a jedyny pojedynek nie podobający mi się to ten Obi&Vader. Reszta była w porządku.
Jak ja jestem przyzwyczajony do stylu prequeli to ty musisz być przyzwyczajony do Rebels i TCW. Gdzie ci źli w mocy to skończone patałachy.

Re: ...

Jak dla mnie przeceniasz potęgę Kylo. Jasne, robił pewne fajne sztuczki Mocą jak zatrzymywanie pocisku w locie czy znany z KOTORa Force Stun, ale to nic niezwykłego że pewni użytkownicy mają "smykałkę" do jakiś konkretnych technik Mocy. Bastila Shan w bardzo młodym wieku opanowała Bitewną Medytację, a dalej była tylko padawanem i z całą pewnością daleko było jej do najpotężniejszych użytkowników Mocy jej czasów.
Kylo był niby Mistrzem Zakonu Ren ale co to tak naprawdę mówi o jego rzekomej potędze? Dla mnie niewiele, bo nie znamy możliwości innych rycerzy Ren, a z wizji Rey wiemy tylko tyle, że nawet nie potrafili zrobić własnych mieczy świetlnych co udało się bez żadnego treningu np. Jadenowi Korrowi w Legendach. Można więc przypuszczać że nie są wyjątkowo silną grupą, po prostu wystarczająco silną na padawanów Luke`a (który jak wiemy właśnie największe nadzieje pokładał w Benie)
Nie byłbym też taki pewny czy czy Kylo mógł zagłuszyć ból i sumienie gniewem, a przynajmniej czy mógł zrobić to świadomie. To żadna sztuka dać się ponieść emocjom, ale czerpanie z nich, "żywienie się" nimi to już raczej technika Sithów, a ani Kylo ani Snoke Sithami nie są.
Kylo mógł robić wrażenie w galaktyce w której praktycznie nie ma już użytkowników Mocy (większa czystka niż po rozkazie 66 i w KOTORach), ale porównując go do Sidiousa, Vadera czy nawet Maula to mimo wszystko zwykła popierdółka ;p
Jeśli chodzi o jego walki, to w TFA świetnie widać jego przewagę nad Finnem, a później Rey. Jednak ostateczny wynik to kwestia:
Po pierwsze - rana, która raczej tak jak pisał Finster Vater nie była wielkim krwotokiem, a po prostu otwarła się w trakcie pościgu ale jednak jakiś wpływ na osłabienie Kylo mieć mogła. (jak np. ostatni pojedynek w Gladiatorze)
Po drugie - tytułowe Przebudzenie Mocy. Niezbadane są ścieżki Mocy, Rey wygrała pojedynek dopiero po całkowitym otworzeniu się na Moc. Wcześniej jedynie się broniła, a to i tak raczej kiepsko jej wychodziło. Pożyjemy zobaczymy czy jest to kwestia wcześniejszego treningu i "odblokowaniu", kwestia krwi czy po prostu nowy Wybraniec na nowe czasy.
PS. W Legendach też były patałachy jak np. Reborni ;p

Re: ...

Zablokowany napisał:
A w OT i Legendach po ROTJ nie byli? Luke Skywalker niszczący całe armie vongów myślami czy Exar Kun który potrafił zmienić użytkowników mocy w bezmózgie slugi. A może Joruus C`Baoth który potrafił kontrolować całe pułki żołnierzy tylko siłą umysłu?
-----------------------

To są prawdziwe głupoty. Dobrze, że to wywalili.

Re: ...

I tutaj rodzi się pytanie dlaczego nie odleciał? Pewnie to niekonsekwencja twórców, a kusza Chewiego działa tak jak to scenarzystom pasuje.

Re: ...

Nie odleciał bo był potężniejszy od zwykłych szturmowców;p Po prostu wspomógł się Mocą;p W tym uniwersum możesz nią wytłumaczyć praktycznie wszystko ;p

Re: ...

Ale czy to jest oficjalnie gdzieś potwierdzone? Bo w ten sposób to każdą głupotę można tak wytłumaczyć.

Re: ...

Taa i w zamian dali nam płaczliwego bahora,który zostaje pokonany przez pierwszego lepszego użytkownika mocy. Ponadto wskrzeszenili Maula i stworzyli Ezrę Mostowiaka. Tak to była prawdziwa zmiana na lepsze...

Re: ...

Ale nikt nie wspominał, że to zmiany na lepsze. xP

Ot po prostu zastąpili wielkie głupoty (rozwalanie armii siłą umysłu) na mniejsze (Rey bez treningu załatwiająca Rena).

Re: ...

Wcale nie. O ile dobrze pamiętam to Sidius zrobił coś podobnego na Ryloth w nowym kanonie.
Hm co do tego,że nie odleciał. Może użył absorbcj by pochłonąć większość energii pocisku. Dlatego nie zginął a został tylko odrobinę draśnięty. Satele Shan zdołała tak pochłaniać energię miecza świetlnego przez kilka sekund.

Re: ...

Z tym Sidiousem możliwe że masz rację. Nie wiem, bo nie czytałem i nie zamierzam czytać żadnych książek z nowego kanonu.

Re: ...

Widzisz nowy kanon jest jeszcze gorszy jeśli chodzi o głupoty. Planeta z działem wielkości Kanady i silnikami umożliwiającymi podróże w nadprzestrzeni???To nie jest głupota? Nie wspominając o Snoke`u który wygląda jak skrzyżowanie dartha Siona z Gollumem.

Re: ...

A co do Mocy które wymieniłem wcześniej
-moc Luke`a była o ile dobrze rozumiem połączeniem medytacji i pchniecia mocą czyli to było coś co widzieliśmy już wcześniej tylko na znacznie mniejszą skalę
-przejęcie umysłu to rozwinięcie perswazji mocą
-bitewna medytacja C`Baotha to też przejęcie umysłu ale nie jednego lecz wielu z nich. Sidius też wykorzystywał tę umiejętność.


Re: ...

A gdzie niby powiedzieli, że baza Starkiller mogła podróżować po nadprzestrzeni? Bo w "Przebudzeniu Mocy" stała cały czas w jednym układzie.

Re: ...

"Starkiller Base was a mobile,forested ice planet..."

Re: ...

Chodzi ci o Lordowie Sithów? To źle pamiętasz.

Re: ...

Dobra, zacznę od końca. Rebels i TCW to w mojej opinii najgorsze co SW ma do zaoferowania, i bynajmniej nie należę do gości zachwycających się stylem tych dwóch bajek.
Nie pamiętam by w OT byli słabi użytkownicy CSM, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym że ciągle przechodzisz ze skrajności w skrajność, nie dostrzegasz niczego między wszechpotężnymi gośćmi z Legend, a patałachami z Rebels i TCW. Rozumiem że Moc to potężny sprzymierzeniec, ale sam fakt że jakaś postać używa Mocy, nie powinien z automatu z owej postaci robić jakiegoś wszechpotężnego boga. Użytkownicy Mocy jakiekolwiek umiejętności by posiadali, to nadal śmiertelnicy, którzy krwawią jak każdy inny, którzy się starzeją, słabną, umierają, mają również uczucia i emocje bo to w końcu żywe istoty, a nie kamienne posągi. Ten właśnie pogląd łączy OT i TFA, za to w pewnym stopniu oddziela je od prequeli (w pewnym stopniu, bo nie mogę powiedzieć by w prequelach wszyscy force userzy byli sztywni jak kołki, Anakin np. to bardzo emocjonalna postać, może nawet za nadto ). To jest prawdopodobnie to czego nie zrozumiałeś na temat OT. Zapytałeś mnie czy pamiętam jakiegoś słabego użytkownika CSM z OT, powyżej Ci na to pytanie odpowiedziałem, ale jakby teraz je odwrócić? Czy pamiętasz jakiegoś wszechpotężnego użytkownika CSM z OT? Palpatine? On się popisał tylko błyskawicami Mocy, nie niszczył całych armii samą myślą. Vader? Tym bardziej, co najwyżej mógł popisać się przenikliwym umysłem któremu do zlokalizowania Luke`a i rebeliantów, wystarczy sygnał z probe droida, w uniwersum SW widzieliśmy przecież o wiele większe cuda. To tyle.

Re: ...

Darth Zabrak napisał:
Dobra, zacznę od końca. Rebels i TCW to w mojej opinii najgorsze co SW ma do zaoferowania, i bynajmniej nie należę do gości zachwycających się stylem tych dwóch bajek.
-----------------------

Bajki to pisał Krasicki. Rebels i TCW to seriale animowane.

Re: ...

Po pierwsze Kylo nie jest emerytem,żeby mówić tu o starości.
Po drugie w prequelach było dużo fajnych postaci ale to nie jest rozmowa w tym dziale.
Po trzecie Vadera się bali. Umiał świetnie walczyć na miecze, był jednym z najlepszych pilotów. Co najważniejsze Vadera i Palpiego nikt nie pokonał w ich pierwszym filmie. Nie wiem także gdzie ty widzisz tę osobowość w postaciach z TFA. Oprócz Hana, Chewiego i Kyla (choć w tym przypadku wolałbym by nie miał on osobowości). Nie wspominając,że Rey to typowa Mary Sue.

Re: ...

Po pierwsze, w przypadku użytkowników Mocy wiek ma raczej drugorzędne znaczenie. Wystarczy spojrzeć np. na pojedynek starszego pana jakim był Dooku z Anakinem czy Kenobim w AOTC. W ROTS jego przegrana nie była kwestią dodatkowych 3 lat, w końcu z Kenobim poradził sobie równie łatwo, ale po prostu nie poradził sobie z przyrostem Mocy Wybrańca.
Po drugie, tu akurat całkowicie się zgadzam.
Po trzecie, Kylo budził podobny strach co Vader, nie wiem czy przez swoją nieobliczalność nawet nie większy. Tylko Hux miał odwagę się mu sprzeciwić. W ANH oprócz Tarkina który nie bał się Vadera ale raczej go szanował mamy Mottiego który wręcz kpi z Vadera i jego "czarodziejskich sztuczek". Postacie w TFA są w porządku, nie wiem jaki masz z nimi problem;p Ciężko ich nie polubić;p Rey może i potrafi całkiem sporo, ale czy serio razi to aż tak bardzo przy kilkuletnim niewolniku odbudowującym droidy protokolarne, wygrywającym wyścig Boonta Eve i niszczącym myśliwcem statek Federacji Handlowej albo nastoletnim farmerze wilgoci który max. kilku godzinach w symulatorze niszczy stację bojową Imperium?

Re: ...

Proszę, nie stawiaj w jednym rzędzie R i TCW, bo te seriale dzieli przepaść. A najgorsze co SW ma do zaoferowania to "holiday special"

Re: ...

Ale "bajki" to krótsze słowo niż dwa; "serial animowany", a biorąc pod uwagę ich charakter, to wcale nie jest im daleko do bajek .

Re: ...

Dla mnie nie odleciał, bo poszło bokiem, czyli tylko go drasnęło. Ale jakoś nie chce mi się odfoliować filmu, aby sprawdzić poklatkowo jak oberwał.
No i masz 100% racji, że wszystko działa jak scenarzystom pasuje. ~ I problemów z tym jest duuużo więcej, niż trafiony/draśnięty Kylo. ~

Re: ...

Lepiej w to nie wchodzić szczegółowo i przyjąć, że nieGwiazda Śmierci mogła podróżować. Bo bez tego byłaby dwustrzałowcem, który potem, yyyyy, no właśnie, co potem? ~
W sumie dobrze, że zostało to zniszczone. ~

Re: ...

Z każdym twoim postem odnoszę wrażenie że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
Po pierwsze, nikt nie napisał że Kylo jest emerytem, to jest Twój popis błędnej interpretacji. Napisałem ogólnie o tym że force userzy, pomimo używania Mocy, są nadal śmiertelnikami których dotykają wszystkie procesy egzystencjalne jakie istnieją, to się nie tyczy tylko i wyłącznie Kylo, ale każdego użytkownika Mocy, a przynajmniej powinno. Budziol wspomniał Dooku, skakał on jak żabka w AotC i RotS, i to właśnie miałem na myśli pisząc o różnicy dzielącej prequele od OT i TFA. Osiemdziesięcioletni starzec skaczący jak żabka, jest dla mnie przykładem tego jak kiczowate są prequele i do jakich standardów przyzwyczaiły.
Po drugie, zgadza się, to nie jest dział o prequelach, ale żeby zrozumieć niektóre rzeczy, jak na przykład postać Rena, trzeba posłużyć się spojrzeniem z góry, porównaniem, jak to wszystko wygląda.
A w trzecim punkcie to właściwie się zgodzę.

Re: ...

Tu się zgodzę. TCW dało się przynajmniej oglądać. Tego czegoś o Rebeliantach nie.

Re: ...

Nadal nie rozumiem co chcesz mi wyjaśnić w swoim punkcie 1.
Co do Dooku skaczącego jak żabka to tego sobie nie przypominam. Bardzie Yoda skakał jak żabka.
W punkcie drugim przyznajesz że patrzysz z góry na prequele. A czy TFA dało coś nowego oprócz planety z działem wielkości Kanady? Bo jak dla mnie to Nowa Nadzieja+elementy ze starego eu. Czyli
-złomiarz,który zostaje jedi Zekk-Rey
-dezerter z Imperium (FO),który pomaga Rebelii (Ruchowi Oporu) Kyle Katarn-Finn
-śmiały pilot,który wykonuje tajne misje dla Rebelii (Ruchu Oporu) Wedge Antilles-Poe
-droid astromechaniczny,który wykonuje tajne misje R2D2-BB8
Do Lord Budzioł
Ja nie tyle mam pretensje do Rey. Chociaż jest typową Mary Sue jeśli chodzi o moc. Tylko do Kyla,który niemalże jak seksmisji zostaje pobity przez kobietę,która nawet nie rozpoczeła nauki walki na miecze.

Re: ...

A Kylo to był mistrzem w walce mieczem? Tak naprawdę nie wiadomo i właściwie nic na to nie wskazuje. Kylo nie miał potrzeby z nikim walczyć, skoro w galaktyce nie było już żadnych Jedi. A wymachiwać mieczem i zabić bezbronnego przeciwnika to każdy umie. Walczyć na poziomie to trzeba się nauczyć. I możliwe, że Kylo tego nie umiał, o czym świadczą nawet słowa Snoke`a, że czas dokończyć jego szkolenie.

Re: ...

No dobra ale film ukazuje go jako osobę, która wymordowała uczniów Luka. Czyli musiał ich zabić mieczem a podopieczni mistrza Skywalkera chyba też się uczyli nim posługiwać. Rey zaś walczyła kijem z kilkoma żulami na Jakku. A to chyba nie byli wybitni przeciwnicy.

Re: ...

Oprócz Kylo w wymordowaniu uczniów Luke`a brało udział co najmniej kilku innych rycerzy Ren - miał więc jakąś pomoc.
Po drugie, na dzień dzisiejszy nie wiemy kompletnie nic o liczebności czy umiejętnościach nowych Jedi, nawet nie wiemy czy posługiwali się oni mieczami świetlnymi. Możliwe że Luke "olał" ten aspekt szkolenia Jedi, w końcu użycie przez niego miecza w jaskini na Dagobah traktował z Yodą jako porażkę, a ostatecznie w ROTJ wygrał odrzucając miecz i walkę (coś co doprowadziło do upadku Jedi wcześniej) dlaczego więc zakładasz że ci padawani byli znacznie wybitniejszymi przeciwnikami niż te żule z Jakku?
Oczywiście gdyby Kylo miał zaatakować Akademię Luke`a na Yavin 4 jaką znamy z Legend to musiałby być naprawdę niezłym przekoksem by pokonać "uczniów" pokroju Kyle`a Katarna, Corrana Horna czy przynajmniej Jadena Korra. Wydaje mi się jednak, że w Nowym Kanonie los Zakonu Jedi jest całkowicie inny i nie było tam tak potężnych użytkowników Mocy.
To że Kylo był Mistrzem Zakonu Ren oraz wybił wszystkich uczniów Luke`a nic nam nie mówi dopóki nie wiemy co potrafi reszta Renów i co potrafili uczniowie Luke`a.

Re: ...

Khem... Luke wygrał na DS II pojedynek z ojcem właśnie wpadając w furie (fragment ze świetnym podkładem muzycznym Jedi Fury, aż ciarki przechodzą), tylko że na koniec się opanował.

Z drugiej strony faktycznie miecz Luka odnalazł się w podziemiach jakiejś speluny na zadupiu wszechświata, więc faktycznie nie wygląda jakby miecz był dla Luka tym czym był dla dawnych Jedi.

Re: ...

Ale co ma do tego miecz Anakina? Luke myślał, że przepadł, dlatego zrobił sobie nowy, czyli zielony.

Re: ...

Nie wspominając o Jaine Solo,Kypie Durronie czy Tahiri 2.0. Tak wiem. Ale nie sądze,żeby byli też słabsi niż Barris Offe czy Ventress. Bo chyba nie mogli być tak silni mocą jak te dzieciaki,które zabił Vader na początku kariery bo to by było nieralne.

Re: ...

Miecz, który Obi przechowywal przez tyle lat, ostatnia pamiątka po ojcu (znaczy Anakinie) - i nawet nie próbował go odnaleźć. W koncu, takich mieczy nie kupuje się w każdym sklepie z mieczami.

Re: ...

Dla mnie pojedynek w ROTJ jest bardzo specyficznym pojedynkiem, nawiasem mówiąc chyba moim ulubionym.
Dla mnie to nie jest walka Luke vs Vader, a Anakin Skywalker vs Darth Vader. To nie furia pozwoliła Luke`owi wygrać, a coraz większy konflikt wewnętrzny Vadera, dodatkowo spotęgowany informacją o córce. Vader nie raz i nie dwa wychodził ze znacznie gorszych opresji, akurat tym razem przyznam rację Princess Fantaghiro i powiem, że gdyby chciał, Vader bez problemu wygrałby ten pojedynek;p
Co do samego zwycięstwa, czy Luke faktycznie wygrał w momencie odcięcia ręki Vaderowi? Dla mnie nie, zabijając Vadera i przechodząc na CSM zniszczyłby to o co walczył czyli przegrałby, a pokonując ojca i pozostając na JSM jednak z mieczem zostałby zabity przez Palpatine (ew. dalej skonfliktowanego Vadera). Dopiero odrzucenie miecza i widok cierpienia syna, pozwoliło Anakinowi wygrać i zabić obu Sithów.
Zawsze uznawałem Luke`a za jednego z pierwszych prawdziwych Jedi - strażników pokoju. Z żalem czytałem o losach Zakonu kiedy zaczął popełniać dokładnie te same błędy co wcześniej Yoda i inni. Dlatego mam nadzieję że jego Zakon w Nowym Kanonie będzie znacznie mniej nastawiony na walkę, a bardziej na Moc, mimo iż już z TFA wiemy że niestety będzie to ich zgubą (chyba aż za bardzo "olali" obronę mieczem;p).

Re: ...

Lord Budziol napisał:
Zawsze uznawałem Luke`a za jednego z pierwszych prawdziwych Jedi - strażników pokoju. Z żalem czytałem o losach Zakonu kiedy zaczął popełniać dokładnie te same błędy co wcześniej Yoda i inni. Dlatego mam nadzieję że jego Zakon w Nowym Kanonie będzie znacznie mniej nastawiony na walkę, a bardziej na Moc, mimo iż już z TFA wiemy że niestety będzie to ich zgubą (chyba aż za bardzo "olali" obronę mieczem;p).
-----------------------

Czyli najlepszym rozwiązaniem byłoby pójść na kompromis odnośnie używania Mocy i mieczy świetlnych. Może wtedy Zakon Jedi przestałby upadać co kilka lat.

Re: ...

Jeśli mowa o odrzuceniu walki to Obi-Wan też ją odrzucił, gdy pozwolił się zabić Vaderowi. A o jakich błędach zakonu mówisz?

Re: ...

Tak na szybko największe błędy powtórzone ze starego Zakonu:
- mianowanie się przez Luke`a Grand Jedi Masterem i wymaganie bezwzględnego posłuszeństwa
- zbyt bliskie powiązania z polityką
- kolesiostwo jak np. ułaskawienie Kypa Durona

Co do samej potencjalnej potęgi nowych uczniów Luke`a. Nie mamy praktycznie żadnych informacji na jakim poziomie mogli być. Barriss Offee i Ventress trening zaczęły dość młodo i to w Zakonie w którym umiejętności walki mieczem były dość ważne i których uczono od małego. Poza tym, trzeba pamiętać że mimo wszystko Skywalker to Skywalker. Kylo w momencie rzezi miał mniej więcej tyle lat co Anakin w ROTS który znacznie przewyższał umiejętnościami swoich rówieśników, a także bardziej doświadczonych mistrzów jak Cin Drallig. Podsumowując, Kylo pewnie był potężniejszy od pozostałych uczniów Luke`a, ale to nie oznacza że ci uczniowi musieli sobie lepiej radzić od Finna czy Rey (z Force Mode off;p).

Re: ...

-Luke był najsilniejszy z nich i miał najwięcej doświadczenia dlatego musiał mieć najwyższe stanowisko z nich wszystkich
-no cóż w porównaniu do Vadera Luke był prawie apolityczny;p
-Kyp został opętany przez Exar Kuna i jedyne co zlikwidował to zbrojną placówkę w czasie wojny. Nie były to bezbronne wioski ba odległej piaszczystej planecie
A ta notatka o wyłączeniu mocy. Kylo przywiózł islamiry i ich wystrzelał? Tak to by wyjaśniało jak udało mu się ich pokonać.

Re: ...

Ysalamirów nie ma w nowym kanonie. xD

Re: ...

1. Nie mam problemu z tytułem Grand Master dla Luke`a czy stanowiskiem jako takim, nie podoba mi się przywrócenie sformalizowanej Rady Jedi z Grand Masterem na czele, którzy uważają że są nieomylni i wysyłają rycerzy na misje wedle swojego uznania oczekując bezwarunkowego posłuszeństwa i wymagając każdorazowo raportu z działań.
2. Prawie robi wielką różnicę, prawdziwi Jedi powinni kierować się dobrem galaktyki, a nie konkretnego tworu politycznego.
3. Oczywiście Imperium niszcząc placówkę terrorystów - Alderaan dokonało zbrodni, a Kyp Durron mordując miliony cywili był bohaterem bo przy okazji zlikwidował 1 zbrojną placówkę?

Nie wiem jak przebiegała rzeź nowych uczniów Luke`a, ale czy yslamiry są kanoniczne? Nowy Thrawn ma ich nie mieć, bo podobno żywe stworzenia "odcinające" Moc są sprzeczne z wizją Lucasa.

Re: ...

1.No cóż wyobraź teraz sobie że 1000 czy 2000 osób silnych w mocy lata sobie po galaktyce nie musząc się nikomu spowiadać. Mogą robić to co uważają za słuszne. Te 12 osób ma większą szansę na odparcie głupich pomysłów jednego z rycerzy nie? A co jest złego w raportach. W imperium było ich pełno i jakoś nie narzekałeś;p
2.Jeśli działaliby przeciwko legalnej władzy byłoby lepiej?
3.Tak jak jedna rządąca partia polityczna popiera rebelię to jest to już placówka terrorystów a planeta na której znajdowała się największy garnizon imperium w tamtym czasie to to nie jest cel militarny co? Zresztą ile osób uciekło z Alderaan (0) zaś z Carridy kilka lub kilkanaście statków.
A to ty mówiłeś coś a wyłączeniu mocy. Myślałem,że chodzi ci o te fajne zwierzątka.

Re: ...

1. Ja tam nie widzę żadnego problemu. Czy politechnika po przyznaniu komuś tytułu inżyniera nieustannie go kontroluje? Buduj to, tam i tak a nie inaczej? A może po prostu po zdobyciu uprawnień inżynier wykorzystuje wiedzę zdobytą na politechnice do budowy tam gdzie akurat jest potrzebny, ze świadomością że jeśli coś zrobi źle to on poniesie odpowiedzialność, a nie rektor i profesorowie z politechniki. Tak samo powinna działać akademia Jedi Luke`a - Luke powinien nauczyć ich posługiwać się Mocą, kontrolować emocje i odróżniać dobro od zła. "W świat" wypuszczać tylko uczniów których uzna za gotowych. Nieśli by oni pomoc mieszkańcom galaktyki, działając tak jak uznają za słuszne ze świadomością że jeśli zrobią coś złego to będą musieli za to odpowiedzieć.
2. Jak zauważył już Darth Zabrak często przechodzisz z jednej skrajności w drugą. Tu nie chodzi o to by Jedi działali przeciwko legalnej władzy, ani o to by robili wszystko pod dyktando tej władzy. Jedi powinni działać dla dobra galaktyki, a nie jakiegoś tworu politycznego. Mają być strażnikami pokoju, w związku z tym nie powinni służyć stronie która dąży do wojny (jak w AOTC Republika).
3. Jedno i drugie to straszna tragedia bo zginęło wielu niewinnych cywilów. Bezsensem jest licytowanie się na liczbę ofiar czy ilość statków które zdołały uciec. Kyp Durron powinien ponieść konsekwencje swojego czynu i to jest raczej kwestia bezdyskusyjna.

Z "Force mode off" chodziło mi o to, że przez zdecydowanie większą część pojedynku Rey radziła sobie raczej kiepsko i dopiero po otwarciu się na Moc, po jej przebudzeniu w Rey kiedy zdała się na nią i pozwoliła kontrolować swoje ruchy, dopiero wtedy wygrała. Z tym że czy możemy wtedy mówić o umiejętnościach walki Rey czy raczej powinniśmy mówić o Mocy sterującej Rey?

Re: ...

1. Ale jeśli ktoś odpowiada tylko przed sobą to czy po jakimś czasie nie uzna, że może robiç absolutnie wszystko? Czy przesadna samodzielność i pewność siebie nie pchneły Anakina w objęcia CSM gdy walczył z Ventress na Yavinie 4? Czy Revan,który nie posłuchał decyzji rady jedi i wyruszył wraz z republiką na wojny mandaloriańskie nie przeszedł na stronę mroku? A jego idea była ze wszech miar słuszna.
Po kilku latach mogłoby się okazać,ze w galaktyce grasuje armia ciemnych jedi, którzy nie są strasznie silni ale nie przeszkadzaloby im to w grabieniu i mordowaniu niewinnych. Taki słabiak jak Ren mordował całe wioski na odległych planetach.
2. Tyle,że wojnach klonów jedynymi zagrozonymi były rasy zamieszkujące atakaowane planety. Pamiętasz ten układ planetarny na który Anakin i Obi polecieli po lekarstwo dla Ahsoki i Padme? Pomyśl, ile planet mogłoby tak wyglądać gdyby CIS przejęło władzę nad galaktyką. Jedynymi ofiarami tej wojny byly miliony droidów ze strony Konfederacji podczas gdy ze strony republiki ginęly zarówno klony jak i rycerze jedi.
3. A gdyby Tarkin zniszczył Yavin 4 wraz z Rebeliantami to myślisz,że stałby się wyżutkiem jak Kyp? Czy dostałby raczej medal i awans? Ponadto jak Tarkin Durron miał swoich zwolenników. Nie tylko wśród jedi ale także wśród wysokich rangą przedstawicieli sił zbrojnych republiki. Czy więc jego aresztowanie nie wywołałoby wojny domowej?
Ech ale jeśli chodzi o użytkowników mocy to są oni zawsze przez nia prowadzeni.

Re: ...

1. Dlatego tytuł Mistrza i "wolną rękę" w działaniu powinny dostawać tylko odpowiednie osoby, a jeśli pomimo tego nagle któraś z nich zaczęłaby grabić i mordować niewinnych to po prostu odpowiednie służby i/lub inni Jedi (coś jak ŻW) pociągnęłyby ich do odpowiedzialności.
Anakina w objęcia CSM pchnęła Rada Jedi, ślepa i głucha na to co się działo, w dodatku pełna hipokryzji.
A kogo w tej wiosce zamordował Ren? Tylko i wyłącznie Lora San Tekki, bez armii nawet Revan nic by nie osiągnął, a co dopiero Kylo.
2. A od czego zaczęła się cała Wojna Klonów? Niektóre układy chciały odłączyć się od Republiki (coś jak Brexit), a ta nie chciała na to zezwolić i rozważała powołanie Armii Republiki by to powstrzymać siłą, w związku z tym CIS budował swoją armię. Jedi nie powinni angażować się do takiego konfliktu, a jak już to jako medycy i obrona cywilna, nie jako generałowie jednej ze stron.
3. A co zmienia to, że Imperium nagrodziłoby Tarkina? Mówimy o tym jak powinni postępować Jedi, a nie o tym co robiło Imperium. Jedi zabijający miliony niewinnych istot powinien zostać wykluczony z Zakonu i zneutralizowany np. poprzez "odcięcie" od Mocy jak chciano postąpić z Meetrą Surik lub w jakiś inny trwały sposób. To, że Durron miał wysoko postawionych zwolenników to już polityka, a jak pisałem wyżej Jedi powinni być ponad to.

Eee, nie zawsze? Zdecydowana większość Jedi używa Mocy równocześnie ze zwykłymi zmysłami. To co pokazała Rey to całkowite zdanie się na Moc, coś o czym mówili najwięksi Jedi: "Pamiętaj, skoncentruj się na chwili obecnej. Poczuj, nie myśl. Użyj swojej intuicji" czy nawet Kenobi: "Oczy mamią, nie ufaj im. Skup się na uczuciach".

Re: ...

1. Wątpie, żeby służby poradziły sobie z mrocznym jedi a z mustrzem, który przeszedł na ciemną stronę to juz na pewno nie. Nie wiem w jaki sposób działania rady miały wpływ na tę decyzję? Obi-Wan ostrzegał Anakina o niebezpieczeństwie ale ten nie usłuchał. Do zamordowania jednej wioski wystarczylby pojedyńczy mroczny jedi. Tak Revan nie wygrał tej wojny sam. Miał armię republiki i co z tego? Nie uchroniło go to przed ciemną stroną.
2. Akurat wojny klonów zaczely się dzięki intrygom Palpatina, który jako lord sithów zbuntował konfederację i inne grupy. Zrobił to z trzech powodów
-By sprawdzić,które systemy mogą się zbuntować jego woli
-By uzyskać szacunek jako osoba, która ucaliła Republikę co w konsekwencji dałoby mu szansę na odbudowanie imperium sithów pod swym przewodnictwem
-Żeby móc się w końcu pozbyć znienawidzonych rycerzy jeedi
3. A dlaczego rycerze nie mogą czerpać wzorców ze wspaniałego imperium? Druga sprawą jest to, ze Skywalker takiej umiejętności nie posiadał.

Z tym ostatnim akurat się zgodzę.

Re: ...

1. W czasie Rozkazu 66, a później czystki jakoś sobie radzili;p A na co potężniejszych można wysłać Luke`a lub innego doświadczonego mistrza. Coś jak Windu w "Punkcie Przełomu" szukający Depy.
W jaki sposób Rada Jedi była odpowiedzialna za przejście Anakina na CSM?:
- pozwolenie na szkolenie przez niedoświadczonego Kenobiego
- wciskanie kitów o braku przywiązania i godzeniu się ze stratą podczas gdy sami wywołali wojnę dla ratowania 1 swojego rycerza
- nakaz zakończenia związku z Padme podczas gdy członkowie Rady mieli żony i dzieci
- okazywanie braku zaufania i sympatii, wręcz wyobcowanie, np. przy udawanej śmierci Kenobiego
- zgoda na miejsce w Radzie, bez przyznania mu tytułu mistrza, w zamyśle na złość Palpatine`owi, a tak naprawdę dokładnie tak jak on chciał
Znalazło by się jeszcze sporo ale temat nie o tym;p
Tak, taką wioskę jak np. ta Tuskenów da radę wybić jeden użytkownik Mocy, ale po takim wyczynie powinien odpowiedzieć za zbrodnię. Nie wiem czy jest sens traktowania wszystkich jako potencjalnych morderców.
A tyle z tego, że gdyby Revan nie miał za sobą armii to i tak wiele by nie zdziałał. To czy ktoś jest użytkownikiem Mocy i czy może przejść na CSM nic nie zmienia. Mandalorianie nie byli wrażliwi na Moc a byli autorami chyba jednego z najbardziej krwawych konfliktów w dziejach galaktyki.

2. Oczywiście, za wszystko jednoosobowo odpowiedzialny jest Palpatine. Korupcja w Senacie, wyzyskiwanie planet położonych dalej od jądra, opodatkowanie szlaków handlowych i inne takie nie ma tu nic do rzeczy. Separatyści to tylko Sidious, Dooku i droidy. Nie mieli własnego Senatu (oczywiście nie widzieliśmy go w TCW), który po prostu chciał sam o sobie stanowić, bez rozkazów z Coruscant. W armii CIS nie było żywych istot, Umbaranie których widzimy w TCW to były przebrane droidy.

3. Nie jestem zwolennikiem Jedi, ale skoro mają być tymi dobrymi, strażnikami pokoju to chyba powinni zachowywać się moralnie, a nie czerpać wzorce z tych "złych" i nagradzać w myśl zasady cel uświęca środki?

Re: ...

Budziol, twoja nachalna, proimperialna i niewiarygodnie naciągana propaganda mnie rozwala

Re: ...

A gdzie Ty tam proimperialną propagandę widzisz? Rozmawiamy o tym jak powinien działać Zakon Jedi;p Na początku szło dobrze, później Luke wszystko zepsuł.

Re: ...

1. Strzał w plecy gdy jedi się nie spodziewali nie jest powodem do dumy.
Co z tego, że Kebobi był nie doświadczony? Anakin szanował go tak samo jak Windu czy Yodę.
-ten rycerz został porwany zupełnie bezprawnie a Dooku i tak zamierzał zaatakować Republikę
-a ten związek nie był tajny?
-gdyby Anakin widział,że Obi nie umarł nie wyglądałoby to przekonująco
-Skywalker był zbyt niedojrzały by zostać mistrzem
Tuskeni to bardziej zwierzęta niż istoty rozumne.
2. A za Imperium planety położone dalej nie były wykorzystywane? Nie było korupcji (doszło do tego,że niektórzy oficerowie imperium przekazywali tajne informacje grupom przestępczym i rebelii). A czyż Dooku nie zabił jednego z senatorów w odcinku w którym Rush Clovis został szefem klanu bankowego? Czyż nie powiadział, że senat będzie robił to co on chce.
3. Ale sam podkreślasz,że oni nie są źli! Więc dlaczego nie można ich naśladować.

Re: ...

1. Ki-Adi Mundi zdążył się odwrócić i mu to nie pomogło;p
- Kenobi był za młody i bardziej podchodził do Anakina jak do brata i przyjaciela, a nie ucznia
- chyba oglądaliśmy inną wersję AOTC, bo w mojej nikt Kenobiego nie porwał tylko sam poleciał tam szpiegować ;p Może Dooku miał taki zamiar, ale agresorem była tam Republika.
- był tajny, dlatego że został zakazany
- to tylko jeden z przykładów, Jedi często okazywali Anakinowi brak zaufania, Windu mówi o tym w ROTS
- tu się zgodzę, ale dali się wkręcić Palpatine`owi tak, że Anakin jeszcze bardziej się od nich oddalił
- Można i tak. Imperialni to też cywile gorszego sortu?

2. Tak, też nie zostało to do końca wyeliminowane. M.in. dlatego wybuchnęła rebelia, z tym że rebeliantów uważasz za tych dobrych, podwójne standardy?;p Jaki związek z genezą powstania CISu ma to że w czasie wojny Dooku zastraszał i mordował członków Senatu Konfederacji?

3. Ja o kozie, Ty o wozie. Imperium było dobre jako ustrój gwarantujący porządek, pokój i bezpieczeństwo, ale jednocześnie miało sporo na sumieniu. Jedi chyba przede wszystkim powinni kierować się dobrem moralnym?

Re: ...

No cóż oddział żołnierzy z AT-TE na jedną osobę nawet mistrza jedi to trochę przegięcie.
-A jakby stał nad nim z batem to Anakin na pewno byłby milszy;p
-agresorem republika byłoby wtedy gdyby Kenobi wysadził im tę placówkę
-Wystarczyło odejść z zakonu i byłby legalny. Dooku odszedł i co ktoś go ścigał zanim zaatakował Republikę?
-To co innego. Tuskeni porywali Jawów i ludzi by ich torturować. Ponadto ich narzędzia były bardzo prymitywne
2. Bo CIS było nawet gorsze niż imperium. Składało się z organizacji które żyły na ciele republiki niczym rak. A Dooku robiący co chciał+psychopatyczny droid dowódca nie pozwalają mi myśleć o nich miło.
3. No imperium zapewiało przecież taki porządek i dobrobyt. I wczyscy w nim byli szczęśliwy a ty zabraniasz jeedi brać z nich przykład?!?

Re: ...

1. Oj tam przegięcie, ja bym powiedział odpowiednie siły i środki;p
- Inni mistrzowie byli surowsi a bata jakoś nie potrzebowali;p A ich uczniowie raczej rzadko na CSM przechodzili.
- To Kenobi reprezentował tam Republikę czy Zakon Jedi? Poza tym, CIS złapał szpiega i zgodnie z obowiązującym na Geonosis prawem skazał go na śmierć. Najpierw grupa Jedi naruszyła przestrzeń Geonosis aby zapobiec tej egzekucji, później dołączył do nich Yoda z armią klonów. Ta bitwa była pierwszą w tej wojnie, to chyba mimo wszystko Jedi i Republika byli agresorami? Czy może w IIWŚ to USA były agresorem, a nie Japonia bo USA szykowały się do wojny a Japonia tylko wyprzedziła atak? I jak to wszystko ma się do godzenia się ze śmiercią bliskich i nie przywiązywaniu się?
- Anakin chciał odejść, ale z powodu ogromnej presji, m.in. bycia uznawanym przez Jedi za Wybrańca nie chciał zostawiać ich w czasie wojny. Za tę presję też odpowiada Zakon Jedi. Aczkolwiek lepiej dla niego byłoby gdyby rzucił tym w cholerę i został wojskowym jak Tarkin czy Thrawn.
- Czyli stopień zaawansowania technologicznego jest decydującym przy ocenie czy wymordowanie jakieś rasy jest złe? Czyli z Indianami też się nic nie stało ważnego bo jak my mieliśmy okręty i broń palną to oni po lasach z gołymi tyłkami i łukami biegali?

2. Zgodzę się że CIS Było gorsze niż Imperium Fakt, podstawę Konfederacji stanowiły chciwe korporacje, ale było tam całkiem sporo "normalnych" układów które po prostu miały dość Republiki i chciały z niej wystąpić.

3. Imperium robiło to co musiało, wszystko jedno czy moralnie było to dobre czy złe. Idealni Jedi nie powinni iść na żadne kompromisy w tej kwestii.

Re: ...

-*khy*Deppa Billaba*khy*
-Nie do końca. Najpierw próbowali podbić Naboo mordując przy tym cywilów i żołnierzy tej planety.Gdy im się to nie udało Dooku wynajął Jango Fetta by ten wraz ze swoją pomocnicą zabili senatora republiki.Później próbują skazać na śmierć jednego z rycerzy jedi. Więc jak dla mnie to Konfederacja cały czas próbuje kogoś zamordować.
-Oj tam po zabiciu Dooku i późniejszej śmierci Grivousa mógł spokojnie odejść. Pytanie tylko czy chciał?
-Ale indianie nie torturowali myślących ras żyjących wokół nich od pokoleń.
2. Te układy liczyły na wpływy jakie uzyskają gdy CIS wygra. Typowe hieny.
3. Ale Kyp nie był idealnym jedi! Mówiąc tak nie zrozumiałeś jego historii. Dzieciństwo spędził w imperialnej kopalni na Kessel po tym jak imperialce zabili mu rodziców a brata przerobili na szturmowca. Zawładneła nim chęć zemsty, dzięki której Exar Kun łatwo robił z nim co chciał. Gdyby Kyp nie zniszczył tej placówki wojna trwałaby jeszcze długo. Idąc twoim tokiem myślenia Vader gdyby przeżył musiałby zostać skazany na śmierć za zbrodnie przeciwko Nowej Republice

Re: ...

1. Nie pisałem że oprócz Anakina żaden Jedi nie przeszedł na CSM, a że była to raczej rzadkość - max. kilkudziesięciu?
- Konfederacja Niezależnych Systemów jest z automatu zła bo 10 lat wcześniej jej członek - Federacja Handlowa próbowała podbić Naboo? Czyli NATO też jest złe, bo członkiem NATO są Niemcy a oni w 1939r. rozpętali II Wojnę Światową i mordowali ludność cywilną? Zlecenie było na Padmę Amidalę, a nie Senatora Republiki, subtelna, aczkolwiek ważna różnica. Nie był to akt polityczny, a prywatna zemsta Gunraya która była warunkiem udostępnienia przez niego armii droidów B1. Wyrok śmierci był za szpiegostwo, nie za samo bycie rycerzem Jedi. Ale niech już będzie zgodnie z konwencją że to CIS jest tymi złymi i koniec kropka ;p
- czy śmierć Grievousa skończyła wojnę? Bo w mojej wersji dalej trwały walki zarówno na Utapau czy np. Mygeeto?
- Oczywiście Indianie, Majowie, Inkowie nigdy nie napadali innych ludzi, nie prowadzili żadnych plemiennych wojen, nie mieli żadnych krwawych rytuałów.

2. Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej bo liczy na wpływy jakie jej to przyniesie - brak składek członkowskich, możliwość negocjowania własnych umów z USA, Rosją czy Chinami itp. itd. Typowe hieny. Powołajmy armię Wielką Armię Unii Europejskiej i zaatakujmy ich. Nie mają prawo nie chcieć być w naszej Unii.

3. Nikt nie musi być od razu ideałem, ale problemem jest to, że 99,9% Jedi nawet się nie starało być dobrymi Jedi. Jeden z nielicznych przykładów dobrego Jedi to Jolee Bindo. Reszta to banda hipokrytów. Mówią jedno, robią drugie. Co do skazania Vadera za zbrodnie przeciwko Nowej Republice, z tego co wiem Vader zginął zanim powstała Nowa Republika, nie wiem więc jakie zbrodnie jako duch mógł zrobić;p Straszył w nocy Kanclerz Mon Mothmę?;p A tak poważnie, żołnierzy nie należy sądzić za walkę z wrogiem w czasie wojny, ale jeśli świadomie i z premedytacją atakują cel cywilny licząc na jak największe straty wśród "wrogich" cywili to powinni ponieść za to odpowiedzialność.

Re: ...

Nie chcę się wtrącać w waszą dyskusję, ale stwierdzenie, że 99.9% Jedi to hipokryci jest IMHO kompletnie bez sensu. Z prostej przyczyny. Jedi było dziesiątki tysięcy na przestrzeni historii i my o nich nic nie wiemy! Bo nie są ciekawi. Kogo obchodzi, że jakiś Pimpek w sektorze Pierdzichów ,w układzie Zadupie, na planecie Bździn 3 rozwiązał jakiś konflikt, pomógł komuś tam, zgodnie z prawem, w imię Mocy? No nikogo. ~
Wiemy różne rzeczy o tych którzy "ratowali" Galaktykę, robili coś nie tak w imię własnych ambicji, upadali, podnosili się, itd. itp. Bo są "medialni", ale nie są reprezentatywni dla całej reszty.
I na tym tle wypływa Rada, która poprzez związki z Republiką była jaka była, czyli do d.*. Ale to niczego nie mówi o zwykłych szeregowych Jedi, stąd odsądzanie ich od czci i wiary jest IMHO pozbawione podstaw.
Dla mnie to były takie "zielone latarnie", że wspomogę się innym uniwersum, którzy robili co powinni, ale było ich za mało w skali Galaktyki no i zdarzały się wśród nich czarne owce.

Re: ...

Fakt, mea culpa, raczej powinienem użyć stwierdzenia że zdecydowana większość tych Jedi których znamy, którzy zostali przedstawieni w różnych źródłach to banda hipokrytów.
Mam nadzieję że ci prawdziwi Jedi wybaczą ten niefortunny skrót myślowy;p

Re: ...

-Ale po takich ciosach CIS był już bardzo słaby. Wystarczylaby tylko i wyłącznie armia klonów, by ich powstrzymać.
-No dobra Tuskeni to wartościowa rasa, której nie można krzywdzić. Rozumiem twój punkt widzenia co nie znaczy że się z nim zgadzam.
2. Co innego odejść z jakiejś organizacji a co innego dołączyć do innej,która ma tylko i wyłącznie na celu wyzyskiwanie planet.
3. A Revan nie był dobry? Pokonał Malaka, który uprawiał forcową nekrofilię a ty go nie wspombiałeś? A Skippy nie był dobrym jedi? Co on ci zawinił?

Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Ekhem. Po pierwsze Star Wars to nie filmy dokumentalne Wiek użytkownika Mocy ma niewielkie znaczenie. A 80 letni Dooku stanowił ogromną potęgę..

Po drugie

"skaczący jak żabka"

Nazwać w ten sposób fenomenalne umiejętności hrabiego w posługiwaniu się Mocą które w połączeniu z tymi szermierczymi stworzyły w AoTC przepiękny pokaz stylu Makashi... Czytać hadko.
No, ale tak też można. Jednak jeśli imo ktoś często podchodzi do tematu tak infantylnie to dziwić się nie wypada iż uznaje prequele za kicz.

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Od razu widać, że Darth Zabrak nie lubi prequeli. xP

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Ze stwierdzeniem że SW to nie filmy dokumentalne zgadzam się całkowicie, sam parę razy przekonywałem o tym jakichś gości na forum. Natomiast, to co zrobiłaś, to wyjęłaś jakieś zdania z kontekstu, widowiskowo się irytując i próbując przy tym przypiąć mi łatkę infantylnego widza prequeli który nic nie rozumie, mam rację?
Wiek użytkownika Mocy ma niewielkie znaczenie, ale tylko w prequelach. W OT czegoś takiego nie było, a w sequelach jeszcze nie było okazji by to sprawdzić. Palpatine w RotJ też miał koło osiemdziesiątki, czy patrząc na niego komuś przyszłoby do głowy żeby mógł w jednej chwili wyciągnąć miecz i zacząć skakać na kilka metrów w gorę? No raczej nie, tym bardziej że musiał chodzić o lasce. To samo Obi-Wan w ANH, to że był sztywny jak kołek w walce z Vaderem nie wynikało tylko z tego że twórcy nie dysponowali odpowiednią technologią, ale również dlatego że Kenobi był po prostu stary.
Sedno dyskusji, przynajmniej z mojej strony, zawierało się w tym, na jakie standardy się umawiamy, czy na takie w których Mocą można wyjaśnić wszystko, na przykład czemu jakiś dziadek może skakać na 10 metrów, czy może na takie standardy jakie były w OT, tzn użytkownicy Mocy mogą być potężni, ale nie czyni ich to odpornymi na wszystkie procesy egzystencjalne. Aaa, i jeszcze jedno, wiem że w tym miejscu możesz się przyczepić, czy w końcu uważam SW za filmy dokumentalne, czy nie? Otóż nie, nie uważam by SW musiały być jak filmy dokumentalne, ALE, nie wyklucza to obecności jakiejś ogólnej logiczności i spójności w tych filmach.

"skaczący jak żabka"

Nazwać w ten sposób fenomenalne umiejętności hrabiego w posługiwaniu się Mocą które w połączeniu z tymi szermierczymi stworzyły w AoTC przepiękny pokaz stylu Makashi... Czytać hadko.


Dla każdego coś miłego, gusta są różne, to co dla Ciebie jest "przepięknym pokazem stylu Makashi", dla mnie jest jednym z wielu przykładów kiczu prezentowanego w prequelach, natomiast sądząc po tym jak Disney prequeli unika, sądzę że moja opinia nie jest bezpodstawna.

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Ta styl Dooku to kicz. A "przepiękne" TFA,które potrafiło zniszczyć nawet scenariusz Nowej Nadziei infantylnymi tekstami i zenujacym,płaczliwym złym. W dodatku Najwyższy Porządek niczym vongowie niszczy wszystko na swojej drodze a na jego czele stoi jakiś wszechwiedzący gollum. Faktycznie taki film nie równa się prequelom on nie równa się nawet Rebels!

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Ech, nie wiem człowieku jaki Ty masz problem, bronisz tych prequeli jak Zbaraża, zmyślając przy tym jakieś niestworzone przymiotniki, jak np. "przepiękne" (odnośnie TFA), próbując je przypisać do mnie. Podczas gdy w całym tym temacie czegoś takiego nie napisałem ani razu. Cóż, bez urazy, ale to jest przykład na Twoje zero-jedynkowe myślenie, założyłeś że jeśli pozytywnie piszę na temat Kylo Rena, oznacza to że uwielbiam TFA, bezkrytycznie się nim zachwycając. No sorry, ale jesteś w błędzie, co prawda TFA mi się podobało, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego że i w nim znajdują się kiczowate rzeczy. Dla przykładu, przyczepiłeś się Kylo Rena w tym temacie, ale sednem twojej negatywnej opinii na temat tej postaci jest to jak walczył, nawet nie zająknąłeś się na temat tego jak Ren reagował na niepowodzenia, bo imo to jest właśnie najbardziej kiczowate, jego niekontrolowane reakcje, oficer do niego przychodzi by złożyć raport na temat ucieczki BB-8 z Jakku, a Ren co robi? Włącza ten swój krzyżowy miecz i naparza we wszystko co się napatoczy. To było bez wątpienia arcykiczowate .

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Bo prequele dały coś nowego,miały fajniejsze postacie i ciekawsze historie (wyjątek AoTC). Są dobre filmy i atak+przebudzenie. Ja tam widzę gorsze rzeczy jak planeta z działem wielkości Kanady latająca po kosmosie. To jest problem który przebija wszystkie błędy prequeli. Nie wspominając o mieczu spod Grunwaldu.
Co do napadów szału. Gdyby Kylo złamał komuś kark mocą czy przyciagnal go mocą na ostrze swego miecza to by było coś.
Problem w tym,że on płacze bo wewnatrznie jest mięką fają.

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Nie przesadzasz z tą wzmianką Rebels? TFA ma swoje problemy, ale to mimo wszystko niezły film, natomiast Rebels to gniot. Nawet TCW było lepsze, niż to coś.

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Oj Rebels też miało swoje momenty jak odcinek z wizjami czy ostatni drugiego sezonu. I połowa TFA była nawet nawet ale jak pokazali latającą planetę i Kyla bez maski To miałem ochotę spalić Jar Jara Abramsa i resztę Disneya ) Ale na szczęście mi przeszło:|

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

Tu się akurat zgodzę, że w drugiej połowie film zaczyna się walić. Generalnie do przybycia na Takadonę jest dobrze. Potem zaczyna się robić gorzej.

Ojej...

Nie. Nie masz racji. Zasugerowałam tylko pewną rzecz a Ty od razu wziąłeś to bardzo personalnie. I nie, nie twierdzę że nic nie rozumiesz ani nie chcę Ci przylepiać etykietek. Zirytowałam? Ja śmiechem parsknęłam, takim mi się to wydało porównaniem absurdalnym.. Aczkolwiek chSiedząc innam po hadko postawić emotke z puszczonym oczkiem.

Zwieku o żabce powtórzyłeś dwukrotnie w różnym poście, stąd wyczuwam że to opinia na poważnie.

Jeśli uważasz że wiek użytkownika Mocy ma niewielkie znaczenie tylko w NT... Yy, czyżby płyta dvd, tv, czy inne urządzenie siadała Ci zawsze na scenie gdy Yoda (który sam mówi iż szkoli Jedi od 800) podnosi swymi maleńkimi starczymi rączkami (pytając wcześniej Luke czy po rozmiarze mnie sądzisz? Czy naprawdę trzeba było dodawać - po wieku?) X-winga? Bo jeśli tak, jestem w stanie jakoś zrozumieć Twe gorzkie żale w temacie "żabiego" Dooku. W innym wypadku logiki tutaj nie widzę w Twym rozumowaniu, ponieważ ta jedna scena imo bardzo wymownie pokazuje widzowi że z użytkownikiem Mocy nie ma przelewek i ich możliwe zdolności ciężko nawet ogarnąć z ludzkiego, naszego, normalnego punktu widzenia.
Inna rzecz że ja mam trudności ze zrozumieniem jak jeszcze po tylu latach można chcieć tworzyć jakieś imo nielogiczne podziały, jakieś rzekome osobne standardy (takie jak Ty tutaj próbujesz forsować dla NT i OT...) Szczerze mnie to bawi.
PS. I serio, pretensje o kijaszki? XD Siedząc w EU czy nowym kanonie patrzysz udawać Greka - że niby Palpatine czy Yoda tych kijków POTRZEBUJĄ a nie że to li i jedynie dla stworzenia pewnego wrażenia? Atrybut "osoby starszej", jednak im całkowicie zbędny?
Kwiczę ze śmiechu, no wybacz XD

Re: Aż się zakrztusiłam karmelową inką...

*zdanie o żabce, nie żadne "zwieku", sorry piszę z fona a on lubi mi robić psikusy i potem nie zawsze zauważę jakiego chochlika wysyłam

Re: Ojej...

Po pierwsze, nie wiem dlaczego wokół jednego zdania, które w humorystyczny sposób stwierdza fakt na temat postrzegania Mocy w prequelach, wyrosła taka afera. Być może dlatego że Dooku grany przez śp. Christophera Lee, był jedną z nielicznych rzeczy które były naprawdę dobre w AotC, i z tego powodu wiele osób uważa tę postać za nietykalną.
Po drugie, przykład z Yodą podnoszącym X-winga, jest kompletnie nie trafiony. Dlaczego? Ponieważ czym innym jest podnoszenie przedmiotów Mocą, do którego nie potrzeba żadnych fizycznych umiejętności, a czym innym skakanie czy dynamiczne posługiwanie się bronią, do którego umiejętności fizyczne potrzebne już są. Jako że starość nie idzie w parze z umiejętnościami fizycznymi, skaczący starcy w prequelach mnie nieco żenują.

Po trzecie,

Inna rzecz że ja mam trudności ze zrozumieniem jak jeszcze po tylu latach można chcieć tworzyć jakieś imo nielogiczne podziały, jakieś rzekome osobne standardy (takie jak Ty tutaj próbujesz forsować dla NT i OT...) Szczerze mnie to bawi.

Ja z kolei nie mogę zrozumieć jak można nie dostrzec wyraźnych różnic między OT a NT, każdy kto choć trochę zna się na filmach powie Ci że jedna trylogia różni się od drugiej. Jasne, wspólne cechy również istnieją, nie mogłyby nie istnieć, bo to w końcu jedna saga, ale drobne różnice, na które normalnie przymykam oczy, a o których teraz rozmawiamy, naprawdę istnieją. Standardy względem Mocy nie są identyczne, ponieważ prequele zakładają że potęga force usera idzie w parze z jego wiekiem, chyba że jest się the Chosen One. Gdyby OT zakładała to samo, to pokonanie Vadera i Imperatora nie powinno spoczywać na barkach młodego i nieopierzonego Luke`a Skywalkera, tylko na barkach Yody i Kenobiego, bo przecież starość idzie w parze z potęgą. No nie, ja tego nie kupuję, choć może i faktycznie jestem w błędzie, odnoszę wrażenie wyjaśnianie absolutnie wszystkiego Mocą, powinno mieć swoje granice.

Po czwarte,

I serio, pretensje o kijaszki? XD Siedząc w EU czy nowym kanonie patrzysz udawać Greka - że niby Palpatine czy Yoda tych kijków POTRZEBUJĄ a nie że to li i jedynie dla stworzenia pewnego wrażenia? Atrybut "osoby starszej", jednak im całkowicie zbędny?
Kwiczę ze śmiechu, no wybacz XD


Jakie znowu kijaszki??? Wspomniałem coś raz we wcześniejszym poście skierowanym do Ciebie, że Palpie podpierał się laską.... Łolaboga Darth Zabrak ma pretensje o kijaszki . Szkoda prądu na komentowanie jakichś bzdur wyjętych z kontekstu.

Re: Ojej...

Mnie skaczący starcy jakoś nie żenują Właśnie to pokazywało, że użytkownicy mocy nie są zwykłymi śmiertelnikami. Zresztą w OT Vader jest nie wiele młodszy od Kenobiego i w gorszym stanie fizycznym A Palpi wygląda jak cień osoby a mimo to przed nim ostrzegali go Yoda i Ben. "Nie lekceważ potęgi imperatora"!

Re: ...

-teraz przynajmniej ma znacznie lepszy powód na noszenie maski

No nie, teraz ma w końcu powód, żeby jej NIE nosić, blizna dla wojownika to jak medale. Tym bardziej że dziadek też miał bliznę.

Re: ...

Trąci mi to ideologią yuuzhan vong :|. Jak tak sobie myślałem to vongowie+imperium=FO.

wiem że

ten post powinien być w Wiosce, ale nie znajduję odpowiedniego tematu...

Czy http://tinyurl.com/tatwarz zachęciłaby was do zaciągnięcia się?

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

Ciekawe co może oznaczać zniszczenie własnego hełmu przez Kylo? Czyżby miał zerwać z chęcią bycia dziedzicem Vadera? Może jednak w "Ostatnim Jedi" Jasna Strona będzie kusić Rena jeszcze mocniej?

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

Ja jednak bardziej celuje w podejscie: "Vader mi nie potrzebny, sam będę najsilniejszy w galaktyce. Nie potrzebuje maski która mnie do niego upodabnia."

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

Do czego mu macha, wystarczy mu bardzo podobna, niemal bliżniacza blizna.
#tak piękna 💞

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

Nie ma jednoznacznych dowodów, że to zrobił Kylo, a nie np. Millicent.

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

Do not underestimate the power of the cat.

Re: Ewolucja postaci Kylo Rena

"Ciekawe co może oznaczać zniszczenie własnego hełmu przez Kylo? Czyżby miał zerwać z chęcią bycia dziedzicem Vadera? Może jednak w "Ostatnim Jedi" Jasna Strona będzie kusić Rena jeszcze mocniej? "

Po mojemu to idzie tak - w TFA Kylo jest portretowany jako fanatyczny członek sekty. To co robi, robi z przekonania, że tak jest słusznie, ci co stoją mu na drodze czynią źle, a Snoke jest wielkim mędrcem dążącym do szczytnego celu (pokój w zjednoczonej galaktyce, czy coś w ten deseń), a słuchanie nauk mistrza doprowadzi Kylo do doskonałości, potęgi itd.

Kylo nie jest jednak kompletnym idiotą i podczas wydarzeń z TFA jego wiara w wielkość Najwyższego Przywódcy ulega skruszeniu. Zniszczenie paru światów pełnych niewinnych cywilów nijak się nie da pogodzić z "pokojem w Galaktyce". Zabicie - zgodnie z nakazem Snoke`a - Hana Solo zamiast umocnić Kylo w ciemnej stronie powoduje jeszcze większe rozdarcie w jego psychice. Lojalność i poświęcenie dla mistrza nie daje Kylo obiecywanych profitów - wręcz przeciwnie - na koniec filmu widzimy go wklepanego w glebę, pokonanego i w kompletnej rozsypce.

Można przypuszczać, że w następnej części Kylo puknie się w łeb i dojdzie do wniosku, że pora dorosnąć i zacząć podejmować samodzielne decyzje życiowe. Rozwalona maska będzie symbolem owej zmiany - precz z niedorobioną kopią Vadera, dość chowania się za maskami, niech żyje nowy, prawdziwy Kylo, realizujący swoje własne cele (i kij wszystkim w oko).

Tak to widzę. ;-> Tj. mam nadzieję, że tak będzie.

Nowe informacje

Tutaj są nowe wieści między innymi o osobowości Kylo Rena w "Ostatnim Jedi":
https://naekranie.pl/aktualnosci/gwiezdne-wojny-ostatni-jedi-rezyser-o-pochodzeniu-rey-i-finna-jaki-bedzie-kylo-2199016

Tylko co dokładnie oznaczają te słowa? Kylo reprezentujący skrajną fazę nastoletniego buntu? Czyżby kreowano go na drugiego Ezrę Bridgera?

Re: Nowe informacje

Power of the Light Side napisał:
Kylo reprezentujący skrajną fazę nastoletniego buntu? Czyżby kreowano go na drugiego Ezrę Bridgera?
-----------------------

Nastoletni bunt. U 30 latka. Ech. Jacy ci twórcy zabawni...

No nic. To mi nasunęło klarowny pomysł na fabułę TLJ :

Kylo spotyka mamę Leię.
*A tak się mniej więcej dialog potoczy*:

Bo wiesz mamo...zabiłem tatę. Ale to wszystko wina Snoke. On mi powiedział że będzie mi od tego lepiej. Snoke jest kłamcą! *rzuca swą matką maską o ścianę, maska kaput*

Mama Leia: Masz absolutną rację. Dobrze że już otrzeźwiałeś, wydoroślałeś...Wracajmy do domu, zrobię Ci kakałko.

Nagle wpada Luke: Nie tak prędko!
I wali błyskawicą w Kylo. Ale matka to wyczuwa. Się poświęca, zasłaniając syna własnym ciałem.
Wtedy Luke ryczy Nieeee! To ty miałeś zginąć irytujący gówniarzu! Za tę piękne kolumny przy wejściu do mej szkółki Jedi nigdy Ci nie daruję!!

Lukowi oczy robią się żółte i zonk.

Kylo już sam do siebie rzuca Chodu! robi pińset uników przed usmażeniem z rąk Wujka Samo Zuo, i ucieka. Ewentualnie łapie za rękę Rey, która jest świadkiem koronnym w sprawie, i ucieka.

Coś w ten deseń.

Re: Nowe informacje

Pierwszy komentarz nieprzypominający twojego typowego irytującego monologu. Jest nawet znośny i ciut zabawny. Gratuluję nawrócenia i z pewnością długiej i ciężkiej terapii.

Re: Nowe informacje

-Princess Fantaghiro napisał:

Nastoletni bunt. U 30 latka. Ech. Jacy ci twórcy zabawni...

-----------------------

Gratuluję. Właśnie odkryłaś jako "nowe" informacje z parodniowego artykułu z Entertainment Weekly. W dodatku beznadziejnie i wybiórczo przetłumaczonego na tę pożal-się żałosną stronę.

Ten artykuł, jak i wszystkie inne (jest ich chyba 7) to ględzenie o niczym, bo nic nie mogą jeszcze ujawnić. Nie ma żadnych podstaw do wyciągania jakichkolwiek wniosków, a tu już "jacy ci twórcy zabawni".

Wiem, że IQ < 60 Ci nie pozwala, ale mogłabyś przynajmniej w tematach o nowinkach, które powinny być przejrzyste, ograniczać swoje gówno-wywody, które nikogo nie interesują, a co najwyżej irytują i przeszkadzają w przyjemnym korzystaniu z tego forum.

Re: Nowe informacje

Co tak ostro?

Re: Nowe informacje

Princess Fantaghiro napisał:


Nastoletni bunt. U 30 latka. Ech. Jacy ci twórcy zabawni...




http://img5.dmty.pl//uploads/1268864316_by_dolha1_600.jpg

Re: Nowe informacje

CO
JA
MOWILAM
O
LINKOWANIU
DO
NAEKRANIE?!!!

Re: Nowe informacje

Całe szczęście to nie ja

Re: Nowe informacje

Widać niektórzy nie czytają Twoich postów.

Trailer

Zachowanie Kylo w trailerze wskazuje, że Jasna Strona nadal będzie mocno kusić Kylo, a nawet mocniej. No bo czemu waha się przed oddawaniem strzałów, gdy wyczuwa matkę i czemu na końcu wyciąga rękę do Rey?

Re: Trailer

Końcowe scenki są sklejone z całkiem innych momentów filmu.

Re: Trailer

Konstrukcja przekazu trailera wskazuje, że co prawda Rey szuka odpowiedzi o swoje miejsce we wszechświecie u Luke`a, ale odpowiedzią jest Kylo wyciągający do niej rękę.

Interesujący jest moment w którym Luke wygrzebuje się spod ruin. Tak jakby zniszczenie świątyni nie nastąpiło wskutek planowanej napaści, tylko na skutek nieokiełzanej eksplozji surowej mocy. Tak jakby Ben wysadził wszystko w powietrze na skutek jakiegoś załamania - np. dowiedział się że jest wnukiem Vadera i jego emocjonowany wybuch spowodował katastrofę - świątynia wyleciała w powietrze razem z padawanami.

Gdyby to było prawdą, to Kylo stał się zły, bo uznał, że nie ma przed nim innej drogi, a Snoke jest jedynym, który może mu wskazać drogę do zapanowania nad mocą, skoro Luke kompletnie nawalił a samego Benka po zrobieniu wielkiego BUM już nikt nie lubi. ;->

Tyle że taka motywacja czyni go podatnym na powrót ku dobremu - szczególnie jeśli nauki Snoka wytrącają Kylo z równowagi (a wiemy, że tak właśnie się dzieje). Tymczasem panna Rey ze swoim światłem i mocą może stanowić skuteczną przeciwwagę dla mroku Kylo - jeśli się zjednoczą, moc wróci do równowagi. Koniec z niekontrolowanym BUM, witaj wielka mocy potrzebna do rozwałkowania Snoke`a.

Re: Trailer

Taki obrót sprawy tłumaczyłby dlaczego Luke obwinia sie o smierc swoich uczniow. Bo posrednio to rzeczywiscie jego wina.

Ale moglby ogarnac bambosze i isc sklepac tylek Snoke`owi. Tak samo w OT Yoda i Kenobi - kij tam, przyjdzie młody to zrobi. Jak na budowie.

....

Po trailerze widać że Kylo będzie miał w TLJ większą rolę do odegrania niż w TFA, niestety widać przy tym również że jego stan psychiczny raczej się nie poprawi, a pewnie nawet pogłębi. Kylo Ren nadal pozostanie zbuntowanym 30-letnim nastolatkiem, tym razem zabije mamusię, a zamiast mieczem, to hełmem będzie nawalał w co popadnie w razie napadu szału. Jako że temat dotyczy ewolucji tej postaci, wniosek jest taki że ewolucja postaci Kylo Rena po tym co możemy zobaczyć w trailerze, nie zmierza w dobrą stronę, niestety.

Re: ....

Scena z Silencerem jest z początku filmu - Kylo ma na twarzy plaster. Czyli nie strzelił i mamusi nie zabił, bo mamy późniejszą scenę z Leią na Crait.

Re: ....

Naprawdę? A ja myślałem że premiera jest w grudniu...

A poważnie mówiąc to pomijając fakt że nie widzę związku w tym co piszesz, to opierasz informacje o niepotwierdzone plotki których ja akurat w ogóle nie śledzę.

Re: ....

Nawet jeśli oprzemy się wyłącznie na oficjalnych trailerach, to w żaden sposób nie można z nich wnioskować, że Kylo zabije swoją matkę. Natomiast z materiałów prasowych i innych oficjalnych materiałów itp. wynika, że Leia będzie miała w filmie więcej niż jedną scenę. Co nie byłoby możliwe, jeśli zostałaby zabita na samym początku filmu.

Re: ....

No dobra, ale co sprawia że sądzisz że scena z Silencerem będzie na początku filmu? Plaster na facjacie Kylo? Sorry, ale dla mnie to nie jest żaden dowód, plaster może mieć w dowolnym momencie filmu, na początku, końcu, w środku, albo i w ogóle go może nie być, podobnie zresztą jak i całej sceny, bo jak pamiętasz zapewne, w trailerach do RO też pojawiło się wiele scen których w ukończonym filmie wcale nie było.

Re: ....

Ponieważ ma też zasiniony oczodół i policzek. Wygląda jakby właśnie wyszedł ze szpitala.

W końcowym ujęciu, kiedy wyciąga rękę, wszystko jest już ładnie zagojone. Jest też na youtube oficjalny filmik "making of" gdzie są inne sceny z zagojonym Kylo.

Re: ....

Tutaj są duże screeny z trailera: https://imgur.com/a/LsPKs

Widać wyraźnie, że plastrowi towarzyszą siniaki.

Re: ....

Oby nie było tak jak w przypadku Venoma w Spider-Manie, z tym, że tutaj Kylo będzie zżerać Ciemna Strona Mocy. ;D

Re: ....

Kontynuując myśl (po tym jak wyklarowałam kwestię sceny z Silencerem) - w TFA zarówno Rey jak i Kylo są emocjonalnie niedojrzali.

Głównym przejawem emocjonalnej dojrzałości u ludzi jest umiejętność oddzielenia swojego życia od życia rodziców czy opiekunów. Wychodzi się z gniazda aby założyć własne i głównym motywem musi stać się dobro twoje i tego nowego gniazda, a nie to że - przykładowo - mamusi się nie podoba twoja wybranka i wolałaby, żebyś został notariuszem. Kochasz mamusię dalej, ale robisz swoje.

W TFA Rey ciągle chce wracać na Jakku i czekać na rodzinę, zamiast załapać pracę jako mechanik, wyemigrować, znaleźć sobie męża i mieć dzieci - co emocjonalnie dojrzała osoba by uczyniła. Kylo funkcjonuje na poziomie zawiedzionego rodzicami nastolatka który próbuje znaleźć sobie nowe, lepsze wzory w postaci Snoke`a i zmarłego dziadka i wychodzi ze skóry żeby tych swoich mentorów zadowolić, czyniąc sobie przy tym także sobie samemu poważną krzywdę.

Mam nadzieję, że w "Last Jedi" zrozumieją, że nie ma co się kurczowo trzymać prawdziwych lub udawanych rodziców i zaczną podejmować dorosłe decyzje.

Re: ....

Według mnie to wyidealizowany (ergo niemający za dużo wspólnego z rzeczywistością) obraz człowieka. Jasne, zawiera w sobie prawdę dotyczącą oddzielania "ja" dziecka od rodzica, jego indywidualizacji i tak dalej. Jednakże patrząc w ten sposób to większość znanych postaci czy to z naszego świata, czy też ze świata Gwiezdnych Wojen, musiałaby być uznana za emocjonalnie niedojrzałe osoby.

Re: ....

Według znanych mi teorii psychologicznych i tego co obserwuję dookoła, mało kto osiąga stan pełnej psychologicznej dojrzałości.


Większość ludzi spędza życie orbitując wokół tego co rodzice by chcieli, czego nie zrobili, mając pretensje o coś tam, czekając na aprobatę która nie nadchodzi itd. itp.

Re: ....

Bo pełna niezależność to pojęcie idealistyczne.

Stąd jeśli większość różnych osób nie osiąga stanu pełnej psychologicznej dojrzałości, to nie znaczy, że są zaburzone. Oznaczać to może co najwyżej, że "tak ma po prostu być".

Re: ....

Nie są zaburzone, ale mają pole do rozwoju. I oczywiście nie jest możliwe bycie w pełni niezależnym emocjonalnie od nikogo i nie na tym polega emocjonalna dojrzałość.

Emocjonalna dojrzałość polega między innymi na tym, że możesz popatrzeć w lustro, i - na przykład, powiedzieć sobie wprost, że twoja matka jest dorosłą osobą odpowiedzialną za samą siebie i nie jest twoim obowiązkiem rozwiązywanie za nią wszystkich jej życiowych problemów. Dbasz o nią, ale nie żyjesz za nią. Jeśli zdecydowała - przykładowo - że będzie spędzać całe dni przed telewizorem i unikać towarzystwa innych ludzi - to nie może wymagać od ciebie, żebyś zaniedbywał swoje dzieci wypełniając jej samotność. Jednak spotyka się wielu ludzi, którzy podporządkowują swoje życie takiej matce, zaniedbując wszystko inne.

I to samo - w StarWarsowym wydaniu naturalnie - uprawiają w TFA zarówno Kylo jak i Rey. Zamiast żyć i osiągać własne cele jedno zbiera złom na pustyni - bo może rodzice wrócą, a drugie służy kultowi, żeby odciąć się od rodziców których uważa za krzywdzicieli, przy okazji utożsamiając swoje cele życiowe z celami "rodzica zastępczego" - Snoke`a, lub nieżyjącego dziadka - przy czym realizacja tych celów jest dla Kylo osobiście szkodliwa (popełnia zbrodnię, cierpi moralnie, nie ma życia osobistego itd.).

Plaster :(

Możecie uznać, że się czepiam, ale... ten plaster wygląda wprost obrzydliwie. Najgorszym elementem z trailera była właśnie facjata Kylo z tym plastrem. Nie miałbym nic przeciwko jakiemuś syntetycznemu elementowi, tylko czy musi on wyglądać tak ohydnie? Wariant z wielką blizną na twarzy Kylo był o wiele, wiele lepszy.

Re: Plaster :(

No, masz rację, nie wygląda to zbyt ciekawie.

Re: Plaster :(

Na zbliżeniu to wygląda mniej jak plaster, a raczej jakby miał coś wklejone pod naskórkiem. Ale faktycznie wygląda okropnie.

Re: Plaster :(

Mi to nie przeszkadza, prawdopodobnie dlatego ze wpisuje sie to w stylistyke SW:TORa. Przypomina mi to troche implanty na twarzy przy wyborze postaci.

Re: Plaster :(

Mi to nie wygląda na implant jako taki. W SWTOR te implanty wyglądały jak implanty i ogólnie sprawiały wrażenie estetycznych. Tutaj to ten plaster wygląda jak podskórna opona, no obrzydliwe to jest, co tu dużo mówić.

Na szczęście niesmak i odruch wymiotny neutralizują dalsze fragmenty oraz słodki Porg.

Powrót na Jasną Stronę

No i jednak spełniły się moje obawy wyrażone w pierwszym poście tej dyskusji. Skoro Kylo zabił Snoke`a nie z powodu szlachetnych pobudek lecz by przejąć władzę nad Najwyższym Porządkiem i skoro nawet Leia uznała, iż jest on stracony to teraz możliwość powrotu Kylo na Jasną Stronę zdecydowanie zmalała. Jednak nadal wierzę w jego nawrócenie i późniejsze posiadanie potomków, którzy kontynuowaliby dziedzictwo Anakina Skywalkera. A w czym widzę szansę w triumfie Bena Solo nad Kylo Renem? Oczywiście w Rey. Uważam, że w części IX nadal będzie wierzyła ona, iż światło w Benie jeszcze nie zgasło.

Wyglądałoby to tak: Kylo przeszedł na Ciemną Stronę z powodu poczucia odrzucenia i bycia zdradzonym - najpierw przez rodziców, którzy oddali go na szkolenie do Luke`a, a potem przez Skywalkera, który w mniemaniu młodego Solo chciał go zabić - i sądzę, że zabójstwo Snoke`a też było podyktowane poczuciem wykorzystania i bycia manipulowanym (według słownika do TLJ słowa Hana o tym, że Snoke go wykorzystuje rozbrzmiewały mocno w głowie Bena, a późniejsze połączenie umysłów z Rey musiało utwierdzić Kylo, iż Snoke go tylko wykorzystywał). W takim wypadku jedyną szansą na przywrócenie Bena Jasnej Stronie jest okazanie mu troski i pokazanie, że są osoby którym na nim zależy. Wydarzenia z "Ostatniego Jedi" pokazały mi, iż Kylo czuje coś głębszego do Rey i nie będzie potrafił jej zabić. Więc gdyby tak w finale sagi Rey pokazała Benowi, że zawsze będzie w niego wierzyć i uświadomiła go, iż Luke wcale nie chciał go zabić tamtej feralnej nocy (tę argumentację mogłaby jeszcze wzmocnić Leia okazując mu troskę i wybaczenie pomimo tego, że dopuścił się nawet zabicia Hana) to wtedy Ben przypomniawszy sobie, iż zabicie ojca było całkowitym błędem i wykorzystywanie przez Snoke`a i zrozumiawszy, że ci z którymi próbował walczyć wcale nie uważają go za wroga, mógłby uznać, iż popełnił błąd przechodząc na Ciemną Stronę.

A jak wy uważacie? Czy według was Kylo Ren może jeszcze wrócić na Jasną Stronę?

Re: Powrót na Jasną Stronę

Widzę, że jesteś sentymentalny (sentymentalna?)
Niestety może być pewien problem z Leią bo CF dawno nie żyje więc taka scena (wybaczenia) była by trudna do zagrania. Poza tym Leia straciła już nadzieję, że on ma w sobie dobro. Być może po tym jak została zaatakowana, co prawda Kylo w ostatniej sekundzie zdjął palec z przycisku ale w mgnieniu oka strzelili inni- czy ona to zdążyła wyczuć? nie wiem, nie sądzę...
Nie mam nic przeciwko przejściu Kylo na Jasną Stronę byle tylko nie odbyło się to w typowo Disneyowskim, bajkowym, słodkim stylu

Re: Powrót na Jasną Stronę

Leia nie mówiła, że Ben jest stracony. Powiedziała coś w rodzaju: "my son is gone", na co Luke: "no one is really gone (forever?)". Nie pamiętam, jak to było dokładnie, ale słowa Luke`a dawały nadzieję na powrót Bena

Re: Powrót na Jasną Stronę

Na całkiem jasną nie, raczej może stać się bardziej neutralny. Pamiętaj, że trzeba przewrócić równowagę mocy.

Re: Powrót na Jasną Stronę

To nie będzie tak, że Kylo wróci na jasną stronę, bo jeśli zdarzenia z TFA i TLJ mają nas na coś naprowadzać i robić pod coś fundamenty to jedynym logicznym rozwiązaniem jest zwieńczenie tego doktryną łączącą obie ścieżki, która oczywiście będzie dopuszczać wchodzenie w związki. Może będzie o tym w książkach, które Rey zwinęła ze świątyni. I też bym nie powiedziała, że Kylo całkowicie siedzi w ds, tak jak Rey w ls, czy to w TFA czy w TLJ. Można powiedzieć, że każde bardziej jedną preferuje, ale nie jest się w stanie całkowicie oddać. Przy Kylo chyba nie trzeba tego argumentować, bo to po prostu widać. Rey, mimo, że pokazywana jak lajtsajdowa protagonistka jest bardzo agresywna, zauważ w ilu przypadkach to ona inicjowała starcie. W finale w sali tronowej to osiągnęło kulminację. Sięgnęła po miecz przeciwko Kylo, który jeszcze kilka chwil temu zaryzykował wszystko, żeby ich cało wyciągnąć z tej sytuacji. Co więcej, była w tym nieugięta. Luke`a tylko przez moment kusiło, żeby go zabić, ale się opamiętał w mgnieniu oka. Rey starała się ten miecz przeciągnąć za wszelką cenę. Oczywiście cały czas zakładamy szlachetne pobudki u Kylo. Jeśli było inaczej, jeśli ona coś wyczuła, że jest zagrożona - to diametralnie zmienia postać rzeczy. Tylko to trzeba było go zabić, jak był nieprzytomny, nie zrobiła tego, więc raczej odpada.

Co do Lei to jest też ciekawa kwestia. Podejrzewam, że mogła ostatecznie w niego zwątpić w momencie zniszczenia mostku. On pewnie jest przekonany, że Leia nie żyje (dlatego ma gdzieś zatrzymanie ostrzału na flotę - Lei tam nie ma, Rey jest z boku, nie ma tam nikogo, na kim by mu mogło zależeć), ona jest przekonana, że ostatecznie to Kylo do niej strzelił. Zauważ też, że gdy ona mówi Luke`owi "my son is gone" to on jej zaprzecza w pewien sposób. To pięknie koresponduje ze sceną z TFA między Hanem i Kylo, gdy ten drugi mówi "your son is gone", a Han "my son is still alive". Han nie odszedł w poczuciu nienawiści, na ile dobrze odczytałam jego mimikę, tak samo Luke nie odszedł w bólu, lecz "w pokoju i spełnieniu". Także ostatecznie jeszcze bym słów Lei tutaj nie brała.

Co do sojuszu Rey i Kylo w IX, a później ewentualnych bobasów - Kylo może odrzucenie propozycji z sali tronowej widzieć jak zdradę, porównywalną z tą Luke`a, więc ewentualne próby porozumienia się między nimi nie będą łatwe, ujmując to najłagodniej xD A jeśli ten force bond będzie tylko się umacniał, a raczej będzie, bo tego po prostu się nie da raczej tak łatwo pozbyć to będzie śmiesznie. Podejrzewam, że wyjdzie coś w stylu, że obydwoje opuszczą swoje obozy i będą na siebie zdani. Kylo, bo Hux go obali, wyjdzie na jaw, że on zabił Snoke`a i będzie zdrajcą. W przypadku Rey zostanie odkryte, że kontaktuje się z wrogiem (Leia prawdopodobnie w tym momencie już będzie gryzła ziemię, więc nie wytłumaczy tego, dowodzić będzie pewnie Poe, który zinterpretuje to jednoznacznie), czyli też będzie zdrajcą.

Co on sobie myślał w tej windzie

Z najnowszego wywiadu z RJ - "“He’s gone in there with the intent of, whether it’s now or whether it’s later or whenever it is, when he brings Rey in there, he’s had that connection with her and what he says in the elevator… from that, in my head I thought, ‘Okay, he knows he’s going to do this but he doesn’t know how yet.’

And when he sees that opportunity with that lightsaber next to him and sees Snoke distracted and realizes he can give this an attempt, he goes for it.”

https://sleemo.tumblr.com/

W skrócie -

Kylo zaprowadził Ray do sali tronowej planując zabicie Snoke`a. Nie wiedział tylko jak, czekał na okazję.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Tu jest nawet ładnie podkreślone, że tego nie planował wcześniej, tylko od windy/force bondu z Rey^^ Trudno mieć oczekiwania na niskim poziomie, skoro Johnson co chwilę podrzuca takie rzeczy. Pytanie tylko co będzie nastepne.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

W innej części wywiadu jest jeszcze wyraźniej napisane, że planował zdradzić Snoka.
Czyli że...

1. Ren nie zamierzał krzywdzić Rey

2. Rey przylatując w szklanej trumnie wymusiła na nim podjęcie akcji

3. Ren wiedział, że jeśli ma mieć jakieś szanse na przyszłość z Rey to musi się pozbyć Snoke`a który systematycznie nakazuje mu zabijać wszystkie bliskie osoby i generalnie ma w siedzeniu, że Ren się dla niego poświęca, więc nie ma co liczyć na to, że okaże łaskę i pozwoli mu np. "zatrzymać Rey".

4. Żeby uratować Rey mógł zrobić tylko dwie rzeczy - uciec z nią, albo stawić czoła Snokowi. Przy czym ucieczka niewiele by dała, bo Snoke by ich ścigał a kolejna szansa zrobienia mu kuku z zaskoczenia już by się nie powtórzyła.

5. Zapewne Ren uważał, że o ile sam nie da rady i Snokowi i krabom, to razem z Rey mają szansę.

6. Czyli - przypuszczalnie - Ren zaprowadził Rey do Snoka z założeniem, że albo się uda albo oboje umrą walcząc.

7. Decyzja żeby zabić Snoka nie nastąpiła, jak u Vadera pod wpływem chwili. Kylo nie miał wątpliwości i kiedy zobaczył okazję - uderzył bez wahania.

8. Kylo jest naprawdę dobry w psycho-sztuczkach i najwyraźniej nauczył się maskować swoje myśli przed Snokiem. Musiał też znać słabości swego miszcza i wiedział jak je wykorzystać - tj. że przyprowadzenie Rey odwróci uwagę Snoka na tyle, że będzie szansa na atak.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

A masz link do całości?

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Na stronie sleemo kilka ostatnich postów to jest to, co zdążyła wynotować. Całości chyba nigdzie nie ma - jakby była, to sleemo pewnie dałaby linka.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Kylo w windzie wyglądał na lekko nieobecnego myślami. Być może już planował jak wybrnąć z tej sytuacji.
Snoke się przeliczył z tymi force bondami-chciał tylko ściągnąć do siebie Rey za pośrednictwem Kylo a wytworzył między nimi szczególną więź.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Ja nie za bardzo wierzę, że bond to robota Snoka - raczej sami to sobie zrobili podczas przesłuchania na Starkillerze, a Snoke to co najwyżej jakoś wzmocnił i pielęgnował w Kylo konflikt żeby ten bardziej żałośliwie wyglądał i Rey chciała go ratować. ;-/

Ludzie piszą, że skoro Snoke coś mówił, to to na pewno prawda, ale warto zauważyć, że wspominał też coś o tym, że nie może zostać zdradzony... a tu ooops!

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Chwilę temu też był jakiś wywiad z twórcami, tylko nie pamiętam z kim, że force bond powstał podczas przesłuchania. I pewnie w momencie, gdy Snoke oznajmił im, że to on to stworzył to Kylo ogarnął, że on kłamie, a co z tego wynika, że nie jest tak potężny w gierkach z umysłem jak się chwali. Wychodzi na to, że nie wyczuł, że to między nimi powstało, tylko compassion u Benka i tym się zabawił, przypadkowo to jeszcze podkręcajac jak piszesz. I od tego kłamstwa Kylo zaczął kombinować jak w tamtym momencie już go uwalić, bo wiedział, że on blefuje. Dlatego może nie znał słabości Snoke`a, co jedna mu się objawiła w odpowiednim miejscu i czasie i idealnie to wykorzystał.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Kylo zabił własnego ojca na polecenie Snoke`a. Wiele dla niego poświęcił, o mało co nie zastrzelił matki a w sali tronowej odkrywa, że to ściemniacz i oszust. Dodatkowo rozkazuje mu zaszlachtować mieczem Rey, z którą Kylo ma więź jakiej nie poczuł z nikim innym wcześniej. Też bym go (Snoke`a) zarżnęła w takiej chwili

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Może rzeczywiście pierwsze przesłuchanie kiedy nawzajem sobie zajrzeli do umysłów wytworzyło tą więź. Kolejne force bondy tylko ja pogłębiały. Podczas pierwszego Rey strzela do Rena. Podczas następnych już tylko rzuca oskarżenia. A przy przedostatnim podaje mu rękę. Strach pomyśleć co by było gdyby przy ostatnim nie byli w towarzystwie (ona na pełnym statku a on ze szturmowcami)

Co do Snoke`a niczego nie można być pewnym. Być może wróci jeszcze w innym ciele bo to było mało udane, no i ten złoty szlafroczek... Dla mnie zdecydowanie za łatwo się go pozbyli. Taki miał być wielki, niezniszczalny, przewidujący i taka kupa? Jedno drgnięcie ręki Kylo i wszechpotężny pada jak kłoda? Tu może być ukryty haczyk i będę zawiedziona jeśli się nie pojawi w eIX

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Z punktu widzenia rozwoju postaci Kylo, zabicie Snoka było niezbędne. Ren na smyczy w zasadzie nie był zdolny do podejmowania własnych decyzji.

Teraz Benek skonfrontował się zarówno ze Snokiem, jak i z Lukiem - których oczekiwania kształtowały jego całe dotychczasowe życie (z wywiadów wynika n.in., że Benek dotrwał do trzydziestki nie tracąc cnoty) i może w końcu próbować żyć po swojemu.

Uda mu się? Zobaczymy.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Asfo napisał:


Teraz Benek skonfrontował się zarówno ze Snokiem, jak i z Lukiem - których oczekiwania kształtowały jego całe dotychczasowe życie (z wywiadów wynika n.in., że Benek dotrwał do trzydziestki nie tracąc cnoty) i może w końcu próbować żyć po swojemu.
[/cytat]
-----------------------
Jak on tego na boga dokonał?! łykał pigułki jak w Seksmisji?


Nie ma co się dziwić, że wybrał zabicie Snoke`a a nie Rey Wreszcie jest wolny tylko Rey odeszła...(na razie).

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

Wiesz, biorąc pod uwagę w jaki sposób Luke zareagował na zwykłe trzymanie się za ręce... ;-P A do tego Snoke zaglądający mu ciągle do głowy... nawet się nie można skutecznie zamknąć w łazience, zero prywatności.

Nic dziwnego że biedak chodzi po ścianach.

Re: Co on sobie myślał w tej windzie

No i do tej pory interesowało go tylko władanie Mocą.

Teraz odkrywa inne strony życia...

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.