Forum

Positive Sanbox of Ponda

W skrócie PSP
Od dłuższego czasu noszę się z założeniem takiego tematu do popisania z sensem większym lub nawet bez, dzielenia się odkryciami, chwalenia (po)tworkami i ogólnej zabawy. Zaczniemy twórczo, bo od pewnej (jeśli dobrze pamiętam) dotychczas nie publikowanej antologii, która zamieniła się w samodzielną historię. Jest Obcy, jest Predator, może będzie kontynuacja. Zacznę też wkrótce cykl tfurczy ze specjalną stylizacją ulegającą zmianie w kolejnych odcinkach. Historia ta opowiada historię żołnierza-klona przez więcej niż dwa epizody i nic w niej (łącznie z tą zapowiedzią!) nie jest przypadkowe. Poza tym gdzieś po drodze powinny pojawić się moje poglądy na temat kolejnej trylogii (nie nowa, "nowe" były już dwie, "nowe trylogie" niech będą zarezerwowane dla regularnych epizodów ) i serialu aktorskiego w wersji rozszerzonej. Jeszcze zobaczymy co dalej, jestem otwarty na życzenia.

Potwór z Alderaana

Tak, oto zapowiadana antologia. Pisałem, że publicznie ukaże się trochę później, i oto jest! Przypomnę, że za główny motyw odpowiedzialna jest użytkowniczka catvocker79 znana również jako cat bądź koci odkurzacz.
Więcej nie aż tak prędko.
––––––––––––––––––––


Świt Republiki: Potwór z Alderaana
Antologia

Gwiezdny okręt szturmowy "Oczyszczenie" z zawrotną prędkością zbliżał się do swojego celu - dużego księżyca pokrytego dżunglą krążącego wokół gazowego giganta. Był większy od reszty skalnych planet w układzie, a jego siła grawitacji wynosiła aż 0,9 standardowej. Nijak się to miało do przeciążenia działającego na uzbrojonych po zęby żołnierzy Cesarstwa Alderaanu. Należeli do oddziału komandosów "Padlinożerca", elitarnej jednostki komandora Volksa.
Wchodząc w atmosferę okręt gwałtownie się zatrząsł. Pilot nacisnął przycisk i przedział żołnierzy rozświetliła czerwona lampka. Bez słowa komandosi wstali, poprawili plecaki, sprawdzili maski i przygotowali się do skoku. Byli gotowi na wszystko, z czym się spotkają. A przynajmniej tak myśleli.
Statek się zatrząsł. Zbliżali się się do punktu zrzutu. Kapitan otworzył drzwi przyciskiem. Światło zmieniło kolor na zielony i dowódca skoczył, a żołnierze za nim.
By przeżyć skok z takiej wysokości, niezbędne były drobne zmiany w standardowym stroju komandosów. Czarny kombinezon został pokryty specjalnym materiałem wytrzymującym znaczne wahania temperatury, a hełm uzupełniała maska pozwalająca widzieć w ciemności, wyposażona w kamerę termowizyjną. Strój uzupełniał jetpack ze spadochronem. Naprawdę można by pomyśleć, że nic ich nie powstrzyma.
**********
Zgodnie z danymi posiadany przez Związek Niezależnych Republik Kolonialnych Valhar 2b był niezamieszkałym księżycem krążącym wokół gazowego olbrzyma. Klimat umiarkowany, zdatny do życia. Daleko od uczęszczanych szlaków. Obecnie pod kontrolą Alderaanu. "Nic dziwnego, że to tutaj zbudowali tajne laboratorium", pomyślał komandor Golak z tajnych służb Związku.
-Przygotujcie broń. Lądujemy za pięć minut.
Jego żołnierze należeli do najlepszych z Armii Wyzwolenia. Jeśli ktoś umiał poradzić sobie ze zmutowaną, krwiożerczą bestią to właśnie oni. Oczywiście zostali odpowiednio wyposażeni. Ich stroje zostały wzmocnione i pokryte materiałem pochłaniającym promieniowanie cieplne - na wypadek, gdyby bestia widziała w podczerwieni. Otrzymali niezwykle czułe detektory wykrywające formy życia. Uzbrojenie stanowiły karabiny magnetyczne, granaty ogłuszające i usypiające a także drony z minirakietami.
Statek zatrząsł się gwałtownie. Zbliżali się do strefy lądowania. Dzięki skrzydłom i dodatkowym silnikom turboodrzutowym okręt mógł wylądować i wystartować bez dodatkowych rakiet. Dzięki najlepszym inżynierom Związku technologia ta została "pożyczona" od StarCorp, spółki z Coruscant.
Piloci gwałtownie wyhamowali na dużej polanie w środku dżungli. Golak zobaczył, że kilku jego ludzi straciło przytomność. Towarzysze broni szybko ich ocucili. Następnie żołnierze wynieśli sprzęt. Statek poderwał się i poleciał w niebo. Polowanie rozpoczęło się.
**********
Łowca obserwował przygotowania ludzi z ZNRK, podobnie jak jego towarzysz śledził Alderaanian. W tym czasie ich wódz tropił bestię zmienioną przez Cesarstwo w niemal niezabijalną żywą broń. Potrafiła wtapiać się w otoczenie, miała niezwykle wyczulone zmysły i bardzo szybko się uczyła. Zupełnie jak predatorzy, elitarni wojownicy, najemnicy i myśliwi.
Komandosi włączyli skanery i zaczęli przeszukiwać okolicę. Gdyby byli w posiadaniu wojskowego sprzętu światów jądra wykryliby maskowanie zabójcy, ale na szczęście ich naukowcy nie byli w stanie stworzyć niczego lepszego od obecnego systemu politycznego.
Zaledwie kilka metrów od Predatora coś poruszyło się w wysokiej trawie. Był to niezmodyfikowany lehrtak, miejscowy drapieżnik przypominający lamparta, ale znacznie większy i wytrzymalszy. W odróżnieniu od żołnierzy łowca już dawno zdał sobie sprawę z bliskości zwierzęcia. Jego strój zadziałał bez zarzutu skutecznie ukrywając go przed otoczeniem. Wojownik spokojnie obserwował, jak drapieżnik skradał się by zaatakować.
Komandosi zorientowali się tuż przed atakiem. Ktoś krzyknął przygnieciony ciężkimi łapami. Kilka osób zdezerterowało i uciekło w las, ale reszta otworzyła ogień. Lehrtak rzucił się na jednego z przeciwników, przewracając dwóch innych ogonem. Rozległy się głośne strzały broni magnetycznej i zwierzę padło.
-Załatwiliśmy go? Tak łatwo?
-Trzech rannych, w tym jeden draśnięty. Jedna osoba nie żyje.
-Ale wielkie!
-To tylko miejscowy drapieżnik - powiedziała dowódca. - To, na co polujemy jest znacznie groźniejsze. Opatrzcie rannych. Zaraz ruszamy.
**********
Wielki Łowczy był większy i silniejszy od zwykłych predatorów. Wiele lat pracował na swoją pozycję. Teraz czekała na niego nagroda: polowanie na jedną z najbardziej niebezpiecznych istot w galaktyce. Nawet lepiej - dowodził łowami. Skontaktował się z podlegającymi mu wojownikami.
-Jak się mają nasi "przyjaciele"?
-Alderaanianie szybko przemieszczają się w dobrym kierunku.
-Mają najwięcej informacji spośród wszystkich.
-Ludzie Związku zostali zaatakowani przez lehrtaka. Łącznie stracili jedną trzecią siły. Nie wiedzą też gdzie szukać.
-Nadal mają przewagę liczebną, a trop szybko znajdą. Ta bestia zabija wszystko co się rusza. Trrk`ferr, dołączysz do mnie. Wryr`keec, kontynuuj obserwację wroga.
Dowódca przerwał połączenie i wrócił do obserwacji łąki. Kilkumetrowa trawa utrudniała zadanie. Będąc w koronie drzew widział całą polanę aż po morze i kolejny las. Próbował namierzyć wszystkie zwierzęta używając zaawansowanej lornetki. Dzięki masce przypominającej wyglądem czaszkę Taungów widział świat od średniej podczerwieni po płytki ultrafiolet.
Nagle w lornetce zobaczył niewielki zaburzenie widoku. Powiększył, wyostrzył, podkręcił czułość... i zyskał pewność. Wytropił cel. A potem spojrzał w niebo. Widok statku Korseku błyskawicznie odebrał mu radość.
**********
-Nieeeeee!
-Co się stało? - kilku ludzi podniosło broń.
-Zapomniałem napełnić manierki wódką.
-Twój problem.
-Sir, mamy problem - komandor Golak podniósł wzrok od mapy. Przez ostatnie kilka godzin błądzili w lesie nie znajdując żadnych śladów po potworze. Dowódca zarządził postój od tego czasu próbował zdecydować gdzie iść. Podczas pierwszej walki stracił wielu ludzi. Udało się znaleźć tylko dwóch dezerterów. Reszta prawdopodobnie nie żyła. Komandor nie wiedział jakie jeszcze problemy mogą się im przytrafić.
-Mów.
-Uzbrojona fregata Korelii właśnie weszła na orbitę.
-Eee... Co?!
-Uzbrojona fregata Korelii...
-To wiem! Ale co one tu robią?! Miały być siły Cesarstwa, predatorzy...
-CI predatorzy!?
-A znasz innych?
-Umrzemy! Wszyscy umrzemy! - ludzie lamentowali. Kilku chciało uciec, ale najwyraźniej nie wiedzieli dokąd.
-Polują na bestię. Gdyby chcieli nas zabić, już bylibyśmy martwi - to stwierdzenie nie uspokoiło żołnierzy, ale przynajmniej przestali biegać w kółko. - Sierżancie, czy wysłali transportowce?
-Jeszcze nie.
-Idziemy na zachód aż do tej łąki - dowódca wskazał dużą pustą połać przy wybrzeżu otoczoną lasem.
*********
-Pułkowniku Ratrar, statki dywersji wchodzą w atmosferę.
-Niech wylądują w południowej części tej dużej polany. Tymczasem właściwy zespół ma już skakać z promu. Punkt zbiórki wyznaczyć na północnym skraju łąki.
-Tak jest!
Dowódca spojrzał na załogę mostka "Gen. Lewis", dużej fregaty bojowej klasy Nova. Były to okręty o długości 200 m produkowane specjalnie na zlecenie Korelii. Nikomu wcześniej nie udało się zamontować hipernapędu do tak małej jednostki. Hangary mieściły trzy promy lub sześć myśliwców, a wrzecionowaty kształt zwiększał zwrotność.
-Wykryliśmy dwie grupy uzbrojonych ludzi. Pierwsza jest na wschód od łąki, druga na południowym skraju.
-Zaznaczcie ich położenie na mapie.
-Tak jest.
-Pułkowniku! Chyba... nie, to nic takiego. Zdawało mi się, że coś jest na radarze.
**********
-Komandorse, to statek Korseku.
-Bez znaczenia. Znaleźliśmy to. Snajper, oznacz cel.
-Jeden z żołnierzy w ciemnych kombinezonach rozłożył karabin snajperski, załadował specjalnym pociskiem, wycelował i strzelił.
Ryk było słychać w promieniu wielu kilometrów.
**********
-Ostrożnie!
-Uch! Potknąłem się.
Przed komandosami ZNRK rozległ się ryk.
-Jesteśmy blisko! Pędem!
-Korelianie lądują na południowym skraju łąki.
-Ruchy! Nie mogą być pierwsi!
**********
-Sierżancie Pleks! Wiatr zniósł mnie dwa kilometry od was.
-Dołącz do nas tutaj - mówiąc to, wysłał podwładnemu współrzędne.
-Tak jest.
-Pamiętajcie, to stworzenie nie może dostać się w ręce Związku i Cesarstwa. Oni zrobią z tego broń. Musimy je pojmać lub zabić i zabrać ze sobą.
-Namierzyłem je. Zostało trafione lokalizatorem.
-Idziemy!
**********
Ktoś chciał się skontaktować z predatorem. Komlink uporczywie dzwonił nie pozwalając zebrać myśli. Łowczy nawet wiedział kto to jest. I dlatego musiał odebrać, choć zrobił to z niechęcią.
-Pamiętasz, że jesteśmy na misji? Takiej tajnej, od której zależą losy galaktyki?
-Dlatego próbuję się skontaktować. Macie problem.
-Wiesz, zauważyłem ten wielki statek Korelii. Komandosów na północy też.
-Ale nie mogłeś zauważyć, że za pół godziny przybędzie flota Alderaanu i zmiecie was wszystkich z powierzchni ziemi.
Przez maskę Trrk`ferr nie był w stanie odgadnąć miny przełożonego. A była zaprawdę ciekawa.
-Musisz połączyć siły z Korelianami.
-W życiu się nie zgodzą.
-Sierżant Pleks dowodzi oddziałem z północy. Może uda ci się z nim skontaktować. To nasza jedyna nadzieja.
Predator przełknął ślinę.
-Tak jest. Niech Moc będzie z Tobą.
-Chyba z wami.
Najemnik skończył rozmowę.
-Niech Wryr`keec przyleci po nas. Musimy udać się na północ. Do Korelian.
Wojownik potwierdził rozkaz ukłonem.
**********
-Sierżancie, leci na nas jakiś statek!
-Znaleźć osłonę! Przygotować się do odparcia ataku! Strzelać tylko na rozkaz!
-Smukły prom ledwo wyhamował przed lądowaniem. Zatrzymał się 20 metrów od oddziału.
-Czy to... predatorzy?
Śluza otworzyła się z sykiem. W otworze ukazały się trzy postacie elitarnych wojowników. Największy z nich rozpoczął rozmowę.
-Sierżancie Pleks!
Dowódca wyszedł z kryjówki.
-To ja! O co chodzi?
-Za dwadzieścia pięć minut zjawi się tu flota Alderaanu. Wasi żołnierze związali ich komandosów walką, ale siły Związku na dobrej drodze, by przejąć bestię. Chyba nie trzeba wam wspominać o konsekwencjach. Musimy połączyć siły by uniemożliwić przejęcie obcego przez którąkolwiek ze stron.
Sierżant musiał się zgodzić predatorem, nękały go jednak wątpliwości. Albo są na polowaniu, czyli będą chcieli zatrzymać trofeum. Albo ktoś ich wynajął, a wtedy...
-Nie mogę podejmować takich decyzji.
-To prawda. MUSISZ to zrobić.
-Nie będziecie mogli zatrzymać jego ciała.
-Ciało trzeba zniszczyć. Nikt nie może mieć do niego dostępu - zgodził się predator.
-Więc jaki jest plan?
**********
Strzelanina trwała w najlepsze. Pomimo przewagi liczebnej Korelianie nie byli w stanie pokonać Alderaanian. Z drugiej strony było ich dość by zatrzymać wrogich żołnierzy. Nikt nie wygrywał. Pewnie dlatego komandosi Cesarstwa użyli jetpacków by ominąć blokadę. Stracili jednak zbyt dużo czasu, by dotrzeć na miejsce przed siłami Związku. Niedobra perspektywa dla wszystkich. Na szczęście byli jeszcze oni. Skoczek mknął nisko nad łąką z prędkością zbyt dużą, by dostrzec szczegół otoczenia. Po zaledwie pięciu minutach statek wylądował. Wyszła z niego wcześniej ustalona grupa: predator i połowa ludzi. Mieli zatrzymać żołnierzy ZNRK. Reszta poleciała złapać bestię.
-Wróg w zasięgu za...
Człowiek nie zdążył dokończyć. Rakiety z dronów rozbijały ich obronę.
**********
-Jest! Ląduj!
Predator gwałtownie posadził maszynę.
-Tam, jakieś 100 metrów.
Potwór przestał się maskować i ukazał w pełnej okazałości. Czarne, trzymetrowe cielsko przypominało humanoidalnego owada. Skóra była pokryta kolcami mogącymi przebić standardowy pancerz. Największe, prawie półmetrowe znajdowały się na zakończeniu długiego ogona. Wydłużony łeb zdawał się powiększać i tak wielkie zęby. Z rany z boku płynęła krew do złudzenia przypominająca kwas.
Oddział przebudził się dopiero na słowa predatora:
-Walcie do niego ze wszystkiego!
Żołnierze błyskawicznie odpalili ze wszystkiego. Obcy wrzasnął przeraźliwie i rzucił się na przeciwników. Jednym ruchem ogona wyeliminował trzech komandosów. Pożarł głowę najbliższego wroga i w ostatniej chwili uniknął potencjalnie zabójczej salwy z karabinu predatora. Machnął wielką łapą i odrzucił kolejnych dwóch ludzi jakby byli natrętnymi owadami. W następnej chwili już atakował elitarnego wojownika, który wyjął miecz i z trudem odpierał kolejne ataki.
Stwór poruszał się zbyt szybko dla sierżanta. Nim zdążył wycelować bestia znajdowała się w innym miejscu. Jedyne celne strzały udało się im oddać na początku starcia. Drugi predator pobiegł na pomoc towarzyszowi. Człowiek dostrzegł szansę. Wyjął ciężki pistolet i ruszył w stronę monstrum oddając strzał przy każdym roku. Za trzecim razem trafił w klatkę piersiową. Mutant na chwilę stracił równowagę. Wystarczyło to myśliwym by przejść do kontrataku. Bestia jednak nie odpuszczała. Gdy sierżant spróbował jeszcze raz potwór skoczył do niego i uderzył ręką. W ostatniej chwili cios częściowo sparował jeden z łowców. Siła uderzenia odepchnęła Pleksa na kilkanaście metrów.
Tymczasem komandosom nareszcie udało się trafić przeciwnika. Zwierzę znów się zachwiało, a predatorzy znów naparli. Gdy jeden z nich ciął brzuch, poleciał na niego kwas topiąc pancerz. Wojownik z krzykiem upadł na ziemię. Potwór przejął inicjatywę.
Sierżant próbował dosięgnąć swojej broni. Kręciło mu się w głowie. Dźwięk zdawał się docierać zza bariery. Był zaledwie kilka metrów od pistoletu. Ból w klatce piersiowej utrudniał czołganie się. Jego broń była na wyciągnięcie ręki...
**********
Po pięciu strzałach w brzuch i dwoma w głowę obcy padł. Strzały zostałe oddane z broni ich dowódcy, który leżał na brzuchu nieprzytomny. Jego pistolet był dwa metry dalej. W pobliżu nie było nikogo innego. Przy życiu pozostało jedynie trzech komandosów i jeden predator. Żołnierze przenieśli ciała poległych, zaczynając od bestii. Tymczasem łowca opatrzył rany sierżanta, które okazały się bardzo ciężkie. Wymagał natychmiastowej pomocy medycznej. Obudził go pobliski wybuch.
-Wróg na jedenastej!
-I na drugiej! Atakują z powietrza!
-Do statku, już!
W tym samym momencie zostali ostrzelani przez Alderaanian.
-Daj mi RPG! Odwrócę ich uwagę!
Predator w ostatniej chwili zniszczył nadlatujący pocisk.
-Cztery rakiety.
Pleks odpalił w stronę przeciwników. Kilku z nich uniosło się w powietrze. Jeden zahaczył o dron.
-Trzy. Startujcie, już!
Prom wystartował. Początkowo sunął po ziemi, jednak po chwili wzniósł się w powietrze poza zasięg strzału przeciwników. Sierżant odpalił ostatni pocisk. Zdążył jeszcze nadać wiadomość na okręt dowodzenia:
-Misja wykonana. Uciekajcie...
"Gen. Lewis" skoczył w nadprzestrzeń tuż przed przybyciem floty Cesarstwa.
**********
Wielki Łowczy wszedł go gabinetu zleceniodawcy. Wypełniały go książki, trofea i najróżniejsze dziwne przedmioty. Słabe światło zdawało się pochodzić z nikąd. Za biurkiem siedziała zakapturzona postać.
-Ile...
-Wszyscy, poza dwoma ludźmi.
Tajemniczy rozmówca westchnął.
-A misja?
Predator wyjął z ukrytej kieszeni małą płytkę i położył na blacie.
-Ciało spalone.
-Skutecznie?
-W czerwonym olbrzymie.
-Dobrze.
Człowiek podniósł płytkę i zaczął ją oglądać.
-Co na tym jest?
-Gdybym wiedział to bym jej nie potrzebował. Może program sterujący. Może lokalizacje tajnych baz. Informacje o zgrupowaniach wojskowych. Kody dostępu. Na pewno coś ważnego.
Zapadło milczenie.
-To wszystko.
Najemnik już miał wyjść, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie. Odwrócił się. Zdjął maskę, pod którą ukazała się zniszczona twarz Taunga. Miał wielką szramę ciągnącą się przez całą głowę. Jedno oko miał zamglone, drugie zaś było wspomagane implantami. Prawy policzek był zwęglony.
-Byłeś tam.
Nie brzmiało to jak pytanie, raczej jak uargumentowana teza.
-Myślisz, że to nieuczciwe wobec przeciwników?
-Trochę.
Predator wyszedł.
-Cóż, tym razem ja rozdaję karty.
Wstał i podszedł do szafy. Ukryte drzwi otworzyły się i ukazały wielką halę przypominającą centrum dowodzenia. Człowiek uparł się o barierkę balkonu, skąd miał doskonały widok na wszystko. Odezwał się ni to do siebie, ni to do kogoś:
-Tym razem przynajmniej na początku mam przewagę. Przyparłem cię do muru. Szkoda, że zaraz go rozbijesz.

O Ostatnim Jedi słów 2492

O Ostatnim Jedi słów 2492
I jakieś 12 minut czytania. Pisane od jakoś tuż po premierze. #tlj #psp

Coś mi się zdaje że to będzie duży post, bo czasu na namysł mi nie brakowało, i chcę w nim zawrzeć wszystkie przemyślenia. Początek będzie bez spoilerów z filmu, ale mogą pojawić się informacje związane z fabułą, więc jak ktoś się odciął od świata pół roku temu i jeszcze nie widział filmu to niech tu skończy czytać. Zdecydowałem się napisać tutaj a nie w recenzenckim, ponieważ to nie tylko recenzja, ale i analiza z wieloma przemyśleniami i odejściami od tematu. No, to możemy zaczynać.

Unikałem spoilerów, przynajmniej pod koniec. Wcześniejsze były… co najmniej mało wiarygodne, ale i tak starałem się ich nie czytać. Niemniej w newsach sporo było ciekawych informacji: że Snoke ma super mega niszczyciel, że jest nie do końca dobry DJ, że Resistance ucieka i broni się przed maszynami kroczącymi FO. Wyglądało to nieco znajomo, a przecież to były potwierdzone informacje. Inne newsy również niepokoiły, ale w drugą stronę. Tytuł takie słabe 2/10, napisałem o nim: „Irytujący (a nie intrygujący; litrówka jest w sondzie), mało wysublimowany, bez emocji, czasownika i czegoś z walką. I jeszcze zrzynka z EU. Czyli 0/10 na zachętę.” (Jak widać teraz akceptuję go zdecydowanie bardziej, ale do listy zarzutów dodam, że powtarza się słowo „Jedi”.) Akcja miała się rozgrywać od razu po TFA, co jeszcze by uszło, ale uważałem to za niepotrzebny zabieg - teraz myślę, że był wręcz szkodliwy. Bo obejrzałem film, i nie miałem pojęcia co o nim myśleć. Dlatego teraz się trochę rozdrobnimy. Zaczynają się spoilery.

Bohaterowie
* Rey - rozwinęła się bardzo przyjemnie i zgodnie z oczekiwaniami. Lubię ją bardziej niż w TFA. No i relacja z Renem - interesujące. Ale o tym będzie dalej. Ogólnie postać na plus.
* Kylo Ren - a nie mówiłem? Że został ukazany w TFA dokładnie tak, jak być powinien, że jest ciekawszą postacią niż większość uważa, że się ładnie rozwinie? A no miałem rację. I jego relacja ze Snoke’iem też na plus - zwłaszcza koniec. Choć to można było przewidzieć.
* Poe - Holdo ma rację, to „pistolecik”. Jak jest problem robi coś heroicznego i rzuca się do walki. Nie dorósł jeszcze do bycia prawdziwym dowódcą, ale przynajmniej to zrozumiał i bierze się za siebie.
* Finn - próbuje uciec. Nawraca się żeby ratować przyjaciół. W zasadzie to wciąż ta sama postać, bez większych zmian.
* Leia - dowódczyni. Carrie zagrała ją świetnie, każda scena z nią wychodzi co najmniej dobrze. Cieszę się, że było jej dużo.
* Luke - świetnie zagrany, ale mi też nie spodobało się jego przedstawienie - przynajmniej na początku. Ale potem było coraz lepiej i lepiej, a koniec wymiata.
* Chewie - postać tła. Nie robił właściwie nic poza pilotowaniem przez chwilę i męczeniem się z porgami.
* C-3PO - przez chwilę miałem nadzieję, że zrobi coś ciekawego, pożytecznego, jak w komiksach. Ale zasadniczo przewijał się w tle i tyle.
* R2-D2 - jedna krótka scena. Shame.
* BB-8 - tradycyjnie miły dodatek, nic takiego nie robi.
* Hux - krzyczy, jest niezrównoważony i niekompetentny. Pod tym względem się rozwinął i tego też się spodziewałem. Fanatyczny nazista na plus.
* Phasma - okazuje się, że pod ścianą i mając przewagę staje do walki. Oczywiście wciąż jest wredna, irytująca i niekompetentna. Ale strzelać umie świetnie, a machanie kijem też idzie jej nieźle, choć w galaktyce jest dużo lepszych. Mało jej i wyjatkowo to dobrze.
* Snoke - tu też nie ma zawodu jeśli chodzi o rozwój postaci. Ma wielkie ego, chce być drugim Imperatorem, ale lepszym i potężniejszym. Chce mieć własnego Vadera, potężnego i posłusznego ucznia. Ale Kylo to nie Vader, FO to nie Imperium, a on sam nie jest Sidiousem. I wreszcie zaczyna to dostrzegać. Mimo to nie poddaje się i idzie w zaparte, jego ego wciąż jest większe niż statek na którym siedzi w odwalonych szatach. „Nikt mnie nie może zabić!” Ta, i dlatego potrzebuje małej armii świetnie wyszkolonych i bezwzględnie lojalnych strażników z bronią, która zatrzymuje miecz świetlny.
* Holdo - pojawia się, zachowuje podobnie do Phasmy, jedzie po Poe i zaraz umiera. Myślałem, że będzie jej więcej i ciekawiej.
* Rose - dla mnie postać niepotrzebna. Zajmuje cenny czas ekranowy i niewiele wnosi. Mogłaby spokojnie zostać zastąpiona postacią tła plus którymś z głównych bohaterów. Nie rozwija Finna, a miała. I nie, nie jestem rasistą.
* DJ - miał być szary, wyszedł na zwykłego gnojka który chce tylko kasy i nie ma zasad. Jedyny plus, że dał lekcję na tematach handlu bronią. Znów mało czasu, ale wobec takiego ukazania postaci nie miał nic więcej do zaoferowania.
* Rycerze Ren - było jakieś wspomnienie o zbuntowanych uczniach Luke’a, którzy przyłączyli się do Bena. I tyle.
* Maz Kanata - pojawia się w hologramie i tyle. Duży minus, liczyłem na nią.
* Yoda - miła niespodzianka. Luke’a nauczyć czegoś musi. Lekcję daje. Tylko wygląda źle. Miejscami jakby ktoś zrobił kukiełkę z CGI. A że oddziałuje z otoczeniem, co się niektórym nie podobało - jasne, że oddziałuje. Już wyprowadzam dowód. Duchy nie unoszą się, ale „stoją” na ziemi - czyli ziemia na nich oddziałuje. To z kolei oznacza, że duch oddziałuje z ziemią, a skoro oddziałuje z ziemią to może oddziaływać też z resztą otoczenia. No i gdzie reszta duchów?
* Pretorianie - lepiej niż się spodziewałem, nawet coś robią.
Ogólnie rzecz biorąc postaci na plus. Podzielenie bohaterów w małe grupy pozwoliło lepiej ich przedstawić, z drugiej strony dużo nowych i często mało potrzebnych postaci spowodowało, że inni otrzymali za mało czasu, często jedną czy dwie sceny.

Technologia
Na pierwszy ogień statki Ruchu Oporu. „Raddus”, okręt flagowy RO a niegdyś Rebelii, to praktycznie wszystko, co ma flota „tych dobrych”. Oprócz tego małe transportowce, dwa większe statki i myśliwce T-70 oraz stare A-wingi. A, jeszcze bombowce. Tak, bombowce, które okazały się skuteczne przeciwko pancernikowi FO. To inne bombowce niż te, które znamy z odległej galaktyki, ciężkie, wielkie i powolne. Czemu ich więc nie użyto wraz z A-wingami przeciwko atakowi na Starkillera, gdzie X-wingi nie dawały rady oscylatorowi? Bo nie miały hipernapędu? Można je było podrzucić. Bo ich nie było na miejscu? Ale pojawiają się na początku filmu, który ma miejsce bezpośrednio po TFA. Bo ktoś jest idiotą? Chyba najbardziej prawdopodobna opcja. W ogóle w filmie jest pełno nieścisłości. Przy czym zaznaczam, że ich projekt bardzo mi się podoba i jedynym problemem jest to, że pojawiają się znikąd.
Z kolei FO posiada wielka flotę. Kilka Resurgentów, które nic nie robią poza leceniem w kosmosie, wielki pancernik do bombardowania planet i niszczenia krążowników wroga, który bombowiec RO z łatwością zniszczył dzięki danym zdobytym chwilę wcześniej przez Iden Versio (a i tak pewnie by sobie poradzili celując do środka tych przekokszonych dział). No i super duper mega niszczyciel SUPREMACY, zgadnijcie czyj flagowy. Też posiada te przekokszone działa i jest wolniejszy od Gwiazdy Śmierci. Ale co ciekawsze, to w nim są fabryki i stocznie FO, co by było gdyby uległ zniszczeniu? I jak go zniszczyć? Cóż, łatwo, ale dużym kosztem. Zakładam, że dowódca był głupi i nie postawił tarcz, stąd takie zniszczenia.
Do tego dochodzi technika lądowa. W przypadku RO ogranicza się do rozpadających się podczas lotu speederów sprzed 30 lat. Od reszty ich sprzętu różnią się tym, że nie zdążyli użyć taśmy klejącej i śliny. Inczej wygląda sprzęt ich przeciwników. Odpicowany, można by pomyśleć, że całkiem nowy. Ale to tylko odrobinę przerobiony AT-ST, stare dobre AT-AT, ich większy, ale odmienna funkcją (zamiast luku ładunkowego jest potężne działo) krewniak, do tego łaziki ciągnące wielkie działo (scena jakby wyrwana z „Powrotu króla”). Finn mówi, że to mała Gwiazda Śmierci, ale dla mnie to to samo przekokszone działo co mają na okrętach. Krótko mówiąc trochę nowego, trochę złomu.

Inne składniki świata przedstawionego
Zacznijmy od lokacji. D’Qar miga i wybucha, można nie liczyć. Cantonica - ciekawa planeta pełna nieciekawych ludzi. Ot, handlarze bronią i oszuści, pyszni i bogaci. Można było wycisnąć dużo więcej, choćby twi’leków. Anch`to przyjemna. Bogata w atrakcje wyspa, bardzo ładna zresztą, mili mieszkańcy, zielone mleko, dużo zbyt ciekawskiego drobiu. I związana z korzeniami Jedi. Z kolei Crait niestety pusta, spodziewałem się więcej, dużo więcej. I to by było na tyle z lokacji. Ciekawa Cantonica, wyspa, poza tym Crait i Supremacy. Mało jak dla mnie. Ale jest chociaż dużo zwierząt.
Fathiery to takie konie z nogami żyrafy. Wyścigowe. Wątek z nimi pogłębia postać Rose, ale po co? Gdyby były podracery… ach, marzenie. Są za to porgi. Na szczęście nie za dużo. Jeden w sosie własnym, aż się głodny zrobiłem podczas seansu (i pisania tego zdania, bo siedzę w opóźnionym pociągu). Do tego lisy i i mnóstwo stworzeń z Anch`to. Fajna żyje.
Brakuje za to znajomych ras. W ogóle brakuje obcych ras. W filmie nie ma żadnej postaci pierwszo- czy drugoplanowej niebędącej człowiekiem. W zasadzie zarejestrowałem tylko Chewiego, gracza z Cantonici, który wziął BB za jednorękiego bandytę, strażniczki i Maz. Żadna z tych postaci nie ma realnego wpływu na fabułę. Z wcześniejszych części znajomy jest tylko Wookie. A przecież można dać choćby jednego twi`leka, zabraka, nawet na konceptach byli znajomi. Tyle by to zmieniło.
Wątek walki FO i RO
Koncepcja uciekającego statku gonionego przez flotę wroga jest bardzo fajna, jak koncepcja całego filmu. Szkoda, że podczas realizacji ta fajność gdzieś się zgubiła. Czemu nie zatankowali „Raddusa”? Czemu FO nie odcięło im drogi, nie wysłało myśliwców? Czemu Holdo nie wykorzystała ostatniego skoku żeby dostać się w lepsze strategicznie miejsce? Mnóstwo takich nieścisłości jest i w obrębie filmu, i porównując go z reszta sagi, nawet „Przebudzeniem”. Czemu RO nie użyło bombowców, czemu Rey nie poznała się z Poe wcześniej? (Miło zobaczyć tę scenę, ale przecież w adaptacji jest jasno napisane...) Gdzie się wcześniej podziewała Holdo? Czemu „Raddus” nie ma sprzętu do komunikacji na duże odległości, a baza sprzed trzech dekad ma? No i czemu po wysłaniu sygnału do części Zewnętrznych Rubieży zapewne w całości kontrolowanych przez FO i braku odezwy myślą, że nikt w galaktyce ich nie popiera? Może trochę się czepiam, ale tego jest dużo. No i wątek jest w zasadzie zakończony, biorąc pod uwagę że z RO została garść ludzi. Ogólnie rzecz biorąc, można to było poprowadzić dużo lepiej.
Wątek Mocy
Ciężko jest rozwinąć relację dwóch osób, które nie mają ze sobą wiele kontaktu. Rian wybrnął łącząc Rey i Kylo za pomocą Mocy. Czy to się sprawdza? Tak. Czy ma to klasę? Nie bardzo. Niemniej relacja się rozwija. No i trening u Luke’a ciekawy, choć krótki. Mistrz miał dać trzy lekcje, dał dwie. Nie ma zbyt dużych szans na niego w dziewiątce, więc ktoś pociągnie film? Za to plus za pokazanie potęgi Mocy, jeszcze trochę i dostaniemy Inkwizytora z TORa. No i Snoke, tak się chwalił że to on stworzył więź, przynajmniej mamy z nim spokój w dziewiątce. Co się zaś tyczy tłumaczenia siły Rey równowagą Mocy - it`s not how the Force works. To nie tak że jak Kylo zacznie ćwiczyć na siłowni to Rey urosną mięśnie. Po prostu Moc jest silna w Rey, dlatego została ona przeciwieństwem Bena (a nie na odwrót).
Ostatni Jedi a reszta uniwersum, innowacyjność
To punkt, który stał się najważniejszy dla mojej oceny. Otóż Rian Johnson niejako odcina się od całego uniwersum. Stworzył samodzielny film, który nie potrzebuje kontynuacji ani poszerzenia, zachował się tak, jak gdyby tworzył własne uniwersum. Wyraźnie odcina się od tego, co było. Ale z drugiej strony nie może w pełni zerwać, bo to to samo uniwersum. Co gorsza Rian tchórzy i nie przyznaje się do swoich decyzji, na przykład tworząc teorię że BB ma złe przeczucia. Gdyby to była prawda Leia lub Poe wyraźnie by do tego nawiązali, na przykład „ja też je mam” lub „ty masz złe przeczucia?”? Tymczasem otrzymujemy niezbyt pasujące „zgadzam się z bb”. Oczywiście Rian mógł zwyczajnie zapomnieć, ale... really?
Reżyser chciał być oryginalny. Śmieje się z zachowawczości epizodów zielonym mlekiem i Crait, ale sam podąża schematem TESB i RotJ. Wrzuca A-wingi i przerobione AT, Yodę, a jednocześnie pragnie się odciąć. Skutek jest niedobry. Lord Sidious napisał, że Rian korzysta z podręcznikowych technik w nieumiejętny sposób (trochę to spłaszczam). Możliwe, nie znam się aż tak. Ale widzę, że próbuje wielu manewrów z wielu filmów. Tam były udane, tu wychodzą jakoś płytko i nieinteresująco.
Jak już wspominałem, Rian Johnson reżyseruje epizod jakby tworzył własne uniwersum. Ale TLJ nie jest samotny. Jest częścią czegoś większego i tak już pozostanie. Rian nie poradził sobie z nakręceniem środkowej części trylogii sequeli. Po prostu nakręcił film. Gdyby to był epizod 9, to po domknięciu jeszcze jednego wątku byłby niemal wymarzonym zakończeniem. Gdyby pojawił się dwa lata temu stanowiłby wstęp nawet lepszy niż „Przebudzenie Mocy”. Gdyby był spin-offem postawiłbym go obok „Łotra”. Ale nie jest. Jest nieudaną i zbyt ścisłą kontynuacją „Przebudzenia Mocy”, nie nadaje się też na bezpośredni wstęp na kolejny epizod.
Ktoś mi może zarzucić, że jak chcę w kółko to samo i to samo to mogę sobie oglądać OT. Idąc na ósmy epizod chcę czegoś nowego, coś, do czego TFA stanowi tylko luźny wstęp, z wielką bitwą lądową (to na Crait ciężko nawet nazwać starciem, oni nawet ze sobą nie walczyli), pozostawienie wątków otwartych jak na środkową część trylogii przystało. Bardzo luźne schematy i spójność. Tu tego nie ma. Jest „innowacyjność”, tylko nieudana. Rian po prostu nie dał sobie rady jako reżyser tego epizodu.
Reszta
Humor był ok, czasem bardzo dobry, czasem go za dużo. Niemniej kilka scen, jak ta z wózkiem, pozytywnie powalało. Było dużo nauk i mądrych myśli, aż za dużo. Moralizatorstwo nie jest złe, chyba że zostajesz tym wszystkim przytłoczony. Część z tych mądrości nie była zbyt głęboka, często myśl była podana na tacy, ale za te kilka najważniejszych daję plusa. Na przykład za to, że bycie Jedi czy Sithem to więcej niż nazwa i stosik starych zwojów z naukami. Albo to o handlu bronią. ILM jak zawsze dało z siebie wszystko i zrealizowało zamysł reżysera jak najlepiej. Są mniej lub bardziej zamierzone smaczki, jak trzymanie ostrza miecza za sobą przez Rey. Ogólnie dobrze to wyszło.
Podsumowanie
Przypomina mi się „Zemsta Salazara”. Świetny zamysł, dobra koncepcja, udany film, nieudana część uniwersum kłócąca się z jego resztą. Widać brak jakiegoś nadzoru ze strony Kennedy czy Story Group. O ile uległość tych drugich można zrozumieć, o tyle wina za niespójność spada na Kathleen. Oczywiście SG też powinno się jakoś postawić w pewnych momentach, jest ich z siedem speców od uniwersum, heloł. Kogo bym chciał na reżysera ostatniego epizodu? Koncepcja Riana jest mi bliższa, choć zrealizował ją nieco nieudolnie. Z pewnością wyszłoby to lepiej w ostatnim epizodzie, może nawet wyszedłby najlepszy epizod. Ale po tej wtopie nie zaryzykowałbym. Wolę postawić na Abramsa, który do końca wiernie trzymał się koncepcji i stworzył taki film, jaki miał być. I mam nadzieję, że Rian będzie nadzorował swoją trylogię do końca, bo to może skończyć się naprawdę dobrze.
Tak totalnie subiektywnie i emocjonalnie: prawda jest taka, że na R1 i TFA bawiłem się dużo lepiej. Zobaczymy jeszcze jak TLJ przetrwa starcie z czasem, ale myślę, że pójdzie jeszcze w górę i stanie się pełnoprawnym członkiem rodziny.
Ocena
Jako film: 7/10
Jako ósmy epizod: 5/10
Jako SW: 6/10
Jako dziewiąty epizod/spin-off: ok 8-9/10

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Kilka uwag odnośnie:

1.Bohaterowie.

a. DJ. Nie wniósł sobą niczego pożytecznego. Ponieważ jego wywód na temat handlu bronią nie trzyma się kupy, grubymi nićmi jest szyty. To nie ma najmniejszego sensu aby instytucja takich rozmiarów jak FO była zmuszona do zakupu broni od handlarzy/dealerów. Wszystko jedno jak ich zwać. Z całą pewnością posiada swoje fabryki broni, jak każdy totalitarny twór państwowy, a należy tak podchodzić do FO wzorowanego na Imperium w skład którego wchodziły różne przedsiębiorstwa jak np. SFS. Z resztą sama nazwa "handlarz" nakreśla nam kompetencje tego fachu. Kupić kilka kontenerów starego złomu, odmalować i sprzedać z zyskiem. Ta teoria o handlarzach zaopatrujących dwie strony konfliktu została złożona na siłę. Posłużę się jeszcze przykładem z naszego najbliższego otoczenia. Bojownicy ISIS na swoim wyposażeniu mają niekiedy takie perełki, jak karabinki szturmowe STG44, produkowane w III Rzeszy. To że jakiś handlarz bronią ją im sprzedał, nie znaczy że jest jej producentem. Broń jest produkowana zazwyczaj w legalnie działających zakładach zbrojeniowych, Springfield Armory, Enfield, Łucznik... Tak wielka instytucja jak FO musi być niezależna od zewnętrznych dostaw. Ewentualnie DJ dobrze wiedział co robi i celowo zasiał ziarno zwątpienia w Finnie. Choć znając po dokonaniach korporację Disney, nie spodziewałbym się takiego podejścia do tematu. Z przyjemnością przeczytałem całość.

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Ad.1
Natomiast wierzę w to że Finn kupił tę bajkę o zbrojeniu dwóch obozów. Ten facet pomimo tego że poznał FO od "kuchni" a właściwiej od "toalety", naiwnie wierzył że robiąc zadymę, szarżę przez kasyno naprawdę pomoże maluczkim tego świata. Nawet nie chcę myśleć jakie konsekwencje spotkały tych który tam służą, począwszy od tych dzieci. I Finn razem z Rose są współodpowiedzialni za cierpienie tych dzieci i zwierząt które z pewnością zostały wyłapane/odstrzelone, dzieci natomiast i inne zniewolone osoby zostały oddelegowane do suwania skutków po szarży. Powiem tylko tyle, UBEZPIECZENIA. Wszystko było ubezpieczone i jedyne kto na tym traci, to jakieś instytucje podobne ZUSowi czy innemu Amplico. Bogatych ta destrukcja nie dotknie, ponieważ ich stać na to aby żyć ponad stan i płacić składki niebotycznie wysokiego funduszu. Z tego tytułu Finn i Rose tracą u mnie z powodu zaślepienia ideologicznego, tożsamego dla lewicowych "aktywistów". Robią, zamiast myśleć. Przemoc niczego nie zmienia, tylko pogarsza sytuację tych na dole drabiny Którzy blokują np. budowę fermy norek w takiej załóżmy Polsce, pod pozorem obrony praw zwierząt. Tym samym Szwecja i Dania takie fermy otwiera i czerpie zyski z prowadzenia dochodowej hodowli, pomnożone dzięki monopolowi na terenie całej Europy. Przypadek? Nie sądzę. Zawodowi aktywiści zbijają interesy z wielkimi tego świata. To tylko partia szachów. I nikt nie chce dołączyć do gambitu.

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Po pierwsze, nie mam pojęcia jak, gdzie i po co to odkopałeś. Po drugie, może powinieneś znaleźć inne hobby. Po trzecie, zgadzam się — dość rzec, że nowe myśliwce TIE produkowała firma Sienar-Jaemus Fleet Systems. Spółka zdaje się całkowicie zależna od NP. Akcja z niewolnikami też była porażką, nikomu nie pomogli, zwierzętom też raczej tylko zaszkodzili. Szkoda, że nie uwolnili tych dzieci, żeby ich właściciele mogli je wysadzić w powietrze.
A tak btw. ostatnio pozytywniej oceniam TLJ, co nie zmienia faktu że miał kilka beznadziejnych scen. W szczególności cały wątek misji Finn&Rose jest do śmieci. DJa dalej nie trawię.

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Blame SW-Yogurt, on mu Cię polecał

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Ale nie "Piaskownicę"! ~ To AJ73.
Co nie zmienia faktu, że Ponda dostał czytelnika, który nie dość, że przeczytał, to jeszcze uważnie, bo skomentował, a Darth marudzi i każe hobby zmieniać. ~

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Ja na razie mam inne hobby więc Pondy nie czytam

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

O właśnie, właśnie !. Zamiast się cieszyć, że zyskał czytelnika, który nie dość, że odkopał temat, przeczytał wszystko, i skomentował, to nam narzeka ... ludziom to się jednak z przesytu w ... głowach przewraca 😜.

Kolega Bartoszcze ma już dwóch fanów, i nie narzeka, a po cichu zapewne się i cieszy ... 😀😜

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Przeraziło mnie trochę gdy ktoś nagle znalazł ten post. Gdybym wiedział że mnie polecacie nie było to takie creepy. 😛
Więc sorry @Radio77 za pierwsze dwa punkty, no offense. Na forum ostatnio pokazują się dzwine posty i trzeba uważać z kim się pisze. I szacun że chciało ci się przeczytać post ze zrozumieniem.
W sumie z całej Piaskownicy ten post jest chyba akurat najsłabszy, ot taka nudna, przydługa recka. Ale fajnie, że przeczytaliście i nawet polecacie! Czytaliście też resztę? Co się najbardziej podobało?
@HAL 9000, lepiej je rzuć i czytaj Piaskownicę.

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Oczywiście, że wszystko czytamy i wszystko się podoba. Ale nie ma nowej treści, czyli lipa. ~ Co dalej z Cieną, czy jak jej tam. Jak jej poszło w kolejnych turniejach pazaaka...

I byłbym ostrożny ze ściąganiem tu HALa... ~

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Byndzie, byndzie, ale czasu braknie człekowi. A tu artykułu o zderzeniach galaktyk mi żon dają.
Jak będzie HAL to weźmie ze sobą tyle miłości, że będziemy ją już zwracać. I o to chodzi, nie?

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Potwierdzam - czytamy wszystko
Aktualnie to Gamblers of the Old Republic oczywiście ! , jako fan KotOR-ów nie muszę nic więcej dodawać - ale dodam . W dalszej części opowieści liczę na twisty jeszcze większe niż w przypadku oryginału. Słowem, niech nas poskręca ... ze śmiechu https://giphy.com/gifs/crazy-laughing-Ti3i7TumKRkdi/fullscreen

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Akurat na brak hobby nie narzekam. Odkopałem ponieważ wcześniej do tego nie dotarłem, a w sieci nic nie znika. Bartoszcze, jemu jak baletnicy... rąbek u spódnicy. Wygląda na to że nadałem nowy sens jego egzystencji, w końcu ma kogo hejtować za odmienne zdanie.

Najwyraźniej zapomniał o całkiem mądrych słowach Qui-Gonna - “The ability to speak does not make you intelligent.”

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Polecam swoją poezję, poradnik jak nie kupoważ w internecie, historyjkę „Potwór z Alderaana” i Gamblers of the Old Republic. I Najgorsze, co może spotkać SW.

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

"Daj spokój - rzekł bard i dodał sentencjonalnie: - Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie. Chodź, napijemy się lepiej piwa."

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Shit happens, jak to mówią. Chciałem napisać kontynuację historii żołnierza-klona przez dekady w mieszance stylów, niestety wygląda na to że choć ukończyłem pierwszą część i ją zapowiedziałem, to nigdy nie opublikowałem. Na szczęście wiem, gdzie może się znajdować oryginał.
Poza tym Steam mi nawalił i możliwe, że straciłem zapis z Gamblers of the Old Republic razem z 300 GB plików gier. A może i nie? Zobaczymy. Jakby co pamiętajcie, że to wina Valve i że GOG jest lepszy.

Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Zapraszam do zapoznania się z moim zbiorem przemyśleń na temat TFA oraz TLJ przez pryzmat Starej Trylogii. Oczywiście nie mamy jeszcze okazji zapoznać się w żadnym stopniu z fabułą części dziewiątej, dlatego skupię się wyłącznie na wytknięciu w sposób jak najbardziej subiektywny tych aspektów które są widziane przeze mnie jako zbędne, błędne lub nieuczciwe wobec widza.

Rozdział pierwszy.

Wyparcie protagonisty oraz toksyczna męskość.

Luke Skywalker to chyba najbardziej oczekiwany powrót w historii kina. Trylogia Sequeli umożliwiła nam po długich latach ostatecznie poznać dalsze losy bohaterów rebelii, po tym jak odseparowano od głównego, nowego nurtu rozdział zwany Expanded Universe. Dziesiątki tytułów książek, gier, komiksów umilały nam czas w oczekiwaniu na kontynuację wątków znanych z Powrotu Jedi. Luke ze Starej Trylogii, w jej finale to mądry, młody mężczyzna który dorósł do wielkich czynów które są dziełem jego decyzji oraz wynikiem bolesnego "kucia" charakteru.

Skywalker w TLJ jest absolutną antytezą Luke`a z RotJ, śledząc jego losy od pierwszego do trzeciego filmu, doskonale widać w jaki sposób rozwija się jego osobowość, charakter oraz umiejętności. Te trzy cechy spaja ze sobą niepodważalna lojalność i wiara w przyjaciół, które procentują w przyszłości. Gdy Luke odbywa szkolenie na Dagobah, pada w jego trakcie wiele bardzo istotnych zdań, oraz zachodzi kilka wydarzeń które zaważą o jego przyszłości. Czas na konkretne przykłady, czy inaczej mówiąc dowody na to że scenarzyści z reżyserią epVIII na czele nie oglądali ze zrozumieniem epizodów IV-VI.

I. "Jedi używa Mocy dla wiedzy i obrony, nigdy do ataku"

Po wydarzeniach z TESB, Luke przyswaja sobie tę zasadę na dobre. Czego dowodem w późniejszym czasie jest sposób odzyskania Hana Solo z pałacu Jabby. Całość jak wiemy z filmu była zaplanowana przez samego Jedi. Luke podchodzi do tego sporu w sposób zrównoważony i dorosły. Przemyślał dobrze każdą ewentualność. Okazał gest dobrej woli, mało tego, proponował dobicie targu aby uniknąć zbędnych aktów agresji. Po czym przyszedł do Jabby osobiście, nadal w celu prowadzenia negocjacji. Gdyby nie zrozumiał lekcji jaką otrzymał od Yody w jaskini, gdy wszedł do niej a wraz z nim jego strach, prawdopodobnie Jabba oraz wszyscy tam obecni zostaliby po prostu zabici gazem/ładunkiem/mieczem ukrytym w "podarku". Zrobiłbym tak, będąc na łatwiejszej ścieżce. Tak działają namiestnicy zła. Jednak nasz znajomy młody Jedi do ostatniej chwili chciał darować życie Jabbie, śmierć Hutta była wyłącznie wynikiem podjętych przez niego błędnych decyzji i lekceważenia oponenta.
Poprzednim razem Luke popędził na złamanie karku aby uratować przyjaciół, po tym jak doznał wizji z przyszłości. Podczas akcji na Tatooine to młody Jedi rozdawał karty, ze spokojem ducha i wiarą we własne umiejętności. Tą dygresją docieramy do kolejnego punktu.

II. " - Ale jak poznam dobro od zła?
- Będziesz wiedział, gdy spokojny, wyciszony, pasywny jesteś"

Szkolenie jakie zapewnił Skywalkerowi Yoda, było szybkie ale kompleksowe, to połączenie doskonalenia fizycznej sprawności oraz podstaw filozofii. Powyższa sentencja ocaliła tak jak z resztą Mistrz wspomniał, życie chłopca. Wiara w te słowa i trening sprawiła że Luke nie pozwolił Vaderowi złamać swojego ducha, natomiast pozwoliło to jemu na pogodzenie się z własnym beznadziejnym położeniem i oddanie swojego życia w imię zasad w które wierzył. Co paradoksalnie ocaliło go przed podzieleniem losu ojca. Wszakże najpierw poddajemy się myślami, a to co dzieje się później, to jedynie konsekwencja tegoż myślenia.

Jeszcze większy popis samodyscypliny uświadczyliśmy gdy Vader został już powalony przez syna. Odrzucił on gniew podsycany przez Sidiousa, ale nie wyrzekł się swojego ja ani swoich przyjaciół. Dzięki szczerości i lojalności płynącej z wyznawanych zasad odzyskał chociaż na krótko swojego ojca i zachował kolejny raz własne życie. Zdołał nakłonić Anakina do tego aby odkupił swoje winy, aby zrzucił łańcuchy nienawiści i wyrzeczeń.

III. "Przekaż dalej to czego się nauczyłeś"

Zgodnie z tym czego mogliśmy się spodziewać, Luke zbudował Akademię Jedi. Pierwszą od przeszło pół wieku, a biorąc pod uwagę to że średnia długość życia człowieka wynosi około 72 lata, nie mówiąc o innych rasach, to naciągana zdaje się być teoria o tym że w pięć dziesięcioleci zapomniano o Jedi do tego stopnia aby mówić już o legendzie. W każdym razie, akcja TLJ dzieje się w około 30 lat po bitwie o Endor, więc nowa akademia musiała funkcjonować przynajmniej dziesięć lat. Zgromadzili się tam ci u których stwierdzono predyspozycje, w tym Ben Solo. To relacji tych dwóch mężczyzn przyjrzę się bliżej w tym punkcie. Nasz nowy Solo to nadal tajemnicza osobowość i trudno być bezlitośnie uszczypliwym w stosunku do tej konkretnej postaci, jednak mój analityczny umysł zaczął powoli acz nieubłaganie przetwarzać to co już o nim wiadomo. Był w połowie Skywalkerem i zdolnym studentem pod opieką Luke`a. Który sam kiedyś dorastał w zastępczej rodzinie, znał bolączki bycia pod opieką "rodziny". Przeżył te błędy które popełniał wobec niego wuj Owen. Sam przecież był za młodu porywczy i nigdy nie skupiał się na tu i teraz. Wędrował myślami za horyzont, za przygodami. Co nie pozwoliło jemu być dobrym opiekunem i mentorem? Luke od tamtej pory przeszedł ogromną przemianę. Wszystkie te wymieniane przeze mnie przykłady i doświadczenia z jego życia najwyraźniej nie mają znaczenia, gdyż pewnego dnia Luke doznał przerażającej wizji czy może koszmarnego snu, na temat swojego siostrzeńca.To nie pierwszy raz gdy naszego przyjaciela nawiedza mrożąca krew w żyłach wizja z przyszłości, pamiętajmy że Yoda uczył wtedy jeszcze młodzieńca, że przyszłość zawsze pozostaje w ruchu. Po spotkaniu z widmem Vadera w grocie na Dagobah, Luke`owi nasuwa się wniosek że najgroźniejszym wrogiem jest nasz strach i my sami. Pomimo tego, wersja Luke`a z TLJ wybrała się do śpiącego Bena z mieczem świetlnym w ręku i zamiarem popełnienia mordu. Zupełnie tak, jakby ktoś pozbawił go pamięci i wiedzy które już zdobył. Tylko ktoś pozbawiony skrupułów mógłby tak postąpić, zwłaszcza że Luke darował niegdyś życie Vaderowi, dzięki czemu ocalił również siebie przed śmiercią w męczarniach. Ten kto wkraczając w dorosłość stale gotuje się na śmierć, po to aby uwolnić ze szponów cierpienia swojego starego już ojca, nie może być zdolny do tego aby zabić z tak ogromną nienawiścią członka swojej rodziny. Zwłaszcza że Ben nie był wtedy jego wrogiem, a został nim dopiero po tym nocnym najściu. Co właściwie urzeczywistniło tę straszną wizję. W mojej ocenie wygląda to po prostu na wyjątkowo paskudny zabieg fabularny, aby zrobić z kogoś dobrego na wskroś, wiernego swoim przekonaniom brutalne bydle które zakrada się skrycie aby zadać śmierć z powodu wizji. Kto jak kto, ale ta postać wie najlepiej jak działa Moc, jak działa strach i jak działa nienawiść. Siłą zmuszono tego pozytywnego bohatera do najbardziej sprzecznego z jego naturą czynu. Tylko po to, aby móc z Bena stworzyć czołowego zabójcę Jedi, mordercę ojca i niestabilnego emocjonalnie mężczyznę, który idealnie wpisuje się w tę propagowaną szeroko nową retorykę "toksycznej męskości" która została rozpropagowana w kulturze masowej przez twórców szkoły frankfurckiej marksizmu kulturowego i ich "teorii krytycznej". W mojej opinii te dwa najnowsze filmy dowodzą temu że Luke Skywalker posłużył twórcom za kozła ofiarnego. Złożono go na ołtarzu, aby móc stworzyć nowego antagonistę. Kylo Rena.

Jakże inny odbiór zyskałby ten film, gdyby Luke faktycznie wyszkolił nowe pokolenie







Dowodzi to wielkości tej postaci, nie były to sytuacje których nie rozumiał, albo na które nie miał lub nie chciał mieć wpływu.



Re: O Ostatnim Jedi słów 2492

Ponda, na resztę odpowiem jutro. Miłego wieczoru.

Jak płacić przez internet

Matura była dziś prosta, wypracowanie również. Wszyscy wiedzieliśmy że będzie Lalka, bo dawno jej nie było, a Wesele całe szczęście dali w zeszłym roku. Pewnie dlatego tylko ja wziąłem analizę.
Po egzaminie nie poszedłem jednak na kremówki, lecz do kiosku. Dlaczego? Otóż zdarza mi się mieć pieniądze i chcieć je wydać w internecie. Najłatwiejszą metodą zapewne jest przelew, ale zasadniczo pieniędzy nie mam, toteż konta nigdy nie miałem potrzeby zakładać. Na szczęście są jeszcze inne metody płatności w internecie, na przykład paysafecard. Wygląda jak paragon, jest na papierze paragonowym, ale w odróżnieniu od paragonu jest tam kod, za który można coś kupić.
Chcąc mieć pewność że taki produkt paragonopodobny dostanę udałem się Empiku. Wziąłem czarny długopis, popatrzyłem na książki i podszedłem do kasy. Niestety okazało się, że choć sprzedają doładowania we wszystkich kolorach i rozmiarach, to paysafecard nie mają. Wziąłem więc sam długopis.
Następnym celem było Inmedio. Kobieta chyba nie wiedziała o czym do niej mówię, bo chciała mi dać doładowanie do Google Play.
Wiedziałem, że gdzieś to sprzedają. W końcu tak się o tym dowiedziałem - kolega przy mnie kupił w kiosku Ruchu. Tylko gdzie ja w okolicy znajdę kiosk? Teraz przy dworcu jest tylko Empik, Inmedio i biletomaty. Szedłem zrezygnowany w stronę centrum, gdy coś mnie tknęło. Odwracam się i doznaję olśnienia. Przecież w Dekadzie jest kiosk Ruchu. (Musicie zrozumieć o czym teraz mówię. Otóż nie jest to taki typowy kiosk, gdzie podchodzimy do okienka. Wygląda raczej jak małe Inmedio, całe zawalone gazetami.)
Wchodzę do środka modląc się cicho i staję w kolejce. Stoją przede mną dwie babcie i jedna i dziewczyna. Babcie mają na oko 90-120 lat. Za mną wchodzi trzecia, z 70 na karku. Dziewczyna jednak nie stoi w kolejce, ale reklamuje produkty papierosopodobne. Ooo tak!* Babcia nie pali, ale bierze jakiegoś brukowca, patrzy na okładkę i mruczy pod nosem: "Kaczyńskiego coś boli. Hehehe." Próbuje się wepchać, ale obie babcie skończyły grać w Totka, zdrapki i nie wiadomo ci jeszcze (na szęście nie było horoskopu jednej z nich, więc wszystko trwało trochę krócej), więc była moja kolej.
Ucieszyłem się, jak sprzedawczyni powiedziała że mają to, czego szukam. Jednak kiedy powiedziałem, że poproszę bon o wartości 150 zł spojrzała na mnie krzywo i spytała: "A masz tyle pieniędzy?" Nieco zdziwiony potwierdziłem, i zastanawiałem się dlaczego zwątpiła. Byłem w garniturze i raczej oczywiste dlaczego, choć trzeba przyznać że czas się mnie nie ima i póki co nieźle się trzymam. Może po prostu nie wiedziała co ma myśleć: na troll gimbazy za stary, na spłukane studenta za młody...
Tak czy inaczej mój problem się rozwiązał, lecz pojawił się kolejny. Naprawdę nie wiem od czego zacząć, więc po prostu spójrzcie na zdjęcie i mi powiedzcie:
https://zapodaj.net/d5a2a99543dd5.png.html
*Nie lubię papierosów, produktów papierosopodobnych też. Ale jak to pisałem miałem bitwę na auto w SWGoH i moi łowcy nagród pocisnęli fenixy.

Dopisek 1, czyli Polska w Netflixie

Za Telewizyjną: na jakiejś tam imprezie w Rzymie Netflix prezentował to, co ma do zaprezentowania. Pojawiły się trzy polskie akcenty. Po pierwsze, Stuhr zagra jedną z głównych roli we włoskim filmie. Niestety, polska premiera nie jest obecnie planowana.
Ból powinien jednak wszystkim szybko minąć, gdyż drugą pozycją jest Wiedźmin. Poznaliśmy mnóstwo nowych informacji: zarówno książki, jak i gry są świetne i zrobiły zawrotną karierę na całym świecie. To na nich właśnie będą opierać się twórcy. Data premiery wciąż nie jest znana, ale ma być ogłoszona jeszcze w tej dekadzie.
Ale nie to koniec (nie)dobrych wiadomości! Szykuje nam się amerykański thriller w realiach Polski 2003. Otóż Więckiewicz i Musiał "odkrywają spisek, który utrzymał żelazną kurtynę i sprawił, że Polska pozostała państwem policyjnym. Okazuje się, że ludzie stojący na czele komunistycznego reżimu wdrażają w życie utajony plan z 1980 roku, który zmieni życie każdego mieszkańca nie tylko Polski, ale i świata." Czyżby Netflix planował pobić popularnością Koronę Królów? Już widzę te pościgi dwudziestoletnimi Mercedesami i jeszcze starszymi Fiatami pośród dziurawych dróg i szarych budowli nieremontowanych od dekad. Część ujęć powinna być kręcona na olsztyńskim dworcu, ale cóż, może drugi sezon?
Warto jeszcze dodać, że za scenariusz i pomysł serialu 1983 odpowiada jakiś Amerykanin, którego Google przekierowuje na reżysera zmarłego w 1988, a realizacją zajmuje się prawdziwa plejada polskich filmowców.

Re: Dopisek 1, czyli Polska w Netflixie

Odkąd widziałem laboratorium WN Instytutu Energetyki robiące za siedzibę mafii w całej plejadzie filmów, nic mnie już w polskim kinie nie zdziwi.

Astronet i Piknik Naukowy

Dziś moi drodzy czytelnicy (których liczbę szacuję na ok. 20 osób, czyli znacznie więcej niż oczekiwałem) chciałbym się z wami podzielić swoją aktywnością w popularyzacji astronomii.
Po pierwsze AstroNET - największy portal astronomiczny w Polsce prowadzony przez Klub Astronomiczny Almukantarat. Głównym celem Astronetu jest popularyzacja astronomii i przybliżanie nowinek z tej dziedziny przeciętnym Polakom i wszelkim astromanuakom. Na stronie pojawiają się również artykuły natury publicystycznej. Jest także kalendarz, który można zsynchronizować z dowolnym kalendarzem. Każdego zainteresowanego, jak również tych, którzy chcą się zainteresować astronomią a nie mieli okazji, serdecznie zapraszam na naszą stronę: https://news.astronet.pl oraz media społecznościowe: Facebook, Twitter oraz Instagram. (Nie podam linków że względów na moją niechęć do ww., ale żeby nas znaleźć wystarczy wyszukać "astronet".)
Druga aktywnością jest dzisiejszy Piknik Naukowy na PGE Narodowym. Mnóstwo stoisk, eksperymentów, zabawa dla osób o różnych zainteresowaniach i w różnym wieku. Można namierzyć robota policyjnego, rakiety, tunel aerodynamiczny. Stoiska mają koła naukowe uczelni, Polskie Radio, ministerstwo(-a?) i niezliczona ilość organizacji popularyzujących naukę. Piknik odbywa się dzisiaj i jeśli ktoś jeszcze nie był a ma ochotę i czas - impreza jest otwarta do 19. Zachęcam i zapraszam.
PS. Piszcie mi proszę co chcecie a czego nie. 5 osób to dość, by wysłać requesty. Eseje? Opowiadania? Liryka i dramat? Teksty długie, krótkie? Częściej, rzadziej? Kanał na Twitchu z grami, których nikt nie streamuje? Które wszyscy streamują? Co tylko chcecie. Forum macie, pw macie, maila macie. Korzystacie!
PPS. Oferta ograniczona czasowo i ilościowo. Zgodnie z Kodeksem Cywilnym oferta nie stanowi oferty handlowej w rozumieniu prawa Rzeczypospolitej Polskiej.

Re: Astronet i Piknik Naukowy

Fajnie, że napisałeś o Astronecie
Za dzieciaka miałam chwilę fascynacji astronomią, potem co prawda przeszło, ale gdzieś mi ta sympatia do tej dziedziny wiedzy została. Będzie więc możliwość się czegoś dowiedzieć

Najgorsze, co może spotkać SW: Epizod 9, cz. 1

Żeby się nie zgubiło i gdzieś było w połowie (?) całości. Oto streszczenie najgorszej wersji Epizodu IX jaką świat miał okazję oglądać. Część pierwsza. Tworzone jako całkowita improwizacja, toteż chociaż kusi mnie żeby doszlifować pewne fragmenty nie zrobię tego. Oryginał (we fragmentach) jest w tym temacie: https://www.star-wars.pl/Forum/Temat/23255.
Część druga już wkrótce, nie mogę zawieść fanów i muszę to teraz skończyć. Spodziewajcie się jeszcze więcej dziwnych i złych pomysłów oraz całkiem nieoczekiwanych zwrotów akcji. Póki co mogę odpowiedzieć na jedno nurtujące wszystkich pytanie: czy pojawi się Shedao? Nie mam pojęcia, ale na pewno będzie beka. Kolejne fragmenty w ww. temacie, tu idzie tylko sklejka ku potomności, żeby cieszyli się z tego co zrobi Abrams zamiast narzekać.

AKT I

Ruch oporu przekształcony w SOJUSZ GALAKTYCZNY wciąż liże rany zadane mu przez NAJWYŻSZY PORZĄDEK. Podczas gdy Kylo Ren, znany teraz jako DARTH REVAN podbija kolejne planety Galaktyki, Poe wysyła Finna i Rose na misję odbicia niecodziennych sojuszników...

Przestrzeń kosmiczna. Szczątki droidów bojowych. Przelatuje przez nie odświeżony prom Lambda. Ląduje na czerwonej, pustynnej planecie. Wysiadają pasażerowie: ktoś skuty z niewidoczną twarzą i dwójka szturmowców FO. Jeden jest trochę niższy od drugiego. Podchodzi przedstawiciel nowej rasy, wprowadza ich do jaskini która okazuje się norą pełną szumowin. Jest tam kobieta w mandaloriańskiej zbroi. Na środku sali jest gruby obcy, obok niego zakapturzona postać. Grubas pyta czego chcą, wtedy szturmowcy odsłaniają jeńca - to Rey. Grubas śmieje się, naciska przycisk i Rey spada w dół na gigantyczną arenę gdzie musi walczyć z potworem dużo większym od rancora. Grubas, kilku ochraniarzy i szturmowcy zjeżdżają na zamknięty balkon widokowy. Wtedy rozpoczyna się strzelanina. Szturmowcy i mandalorianka eliminują resztę i aresztują grubasa. On "dezaktywuje" potwora i wskazuje napastnikom miejsce ukrycia jeńców. JEńcami tymi są porgi. Rose i Finn zdejmują hełmy i Sabine wyjaśnia, że porgi osłabiają użytkowników DS i ci nie mogą łączyć się z Mocą.
Nigdzie nie ma śladu po Rey walczącej fioletowym mieczem świetlnym i przefarbowanej na rudo. Okazuje się uratowała ją stara kobieta, którą okazuje się Matka Talzin. Siostra łączy Rey nowych technik a potem wypuszcza. Zakapturzona postać pojawia się z nikąd i nawiązuje z Talzin rozmowę:
- Nauczyłaśśśś ją tego?
- Tak, Nomie Anorze. Wkrótce wyeliminuje ostatniego z rodu Skywalkerów i Pan powróci.
- Dobrze. Szszszszkoda że tego nie dożyjeszszsz.
Vong zabija Talzin sztyletem.

AKT II

Widzimy Mandatora. Pada na niego cień Mega. Na Mega pada cień czegoś większego - to kształtny niczym Eclipse i długi jak Gwiazda Śmierci Hiper Star Destroyer "Defenestrator". Jest na orbicie czegoś co wygląda ja planeta w budowie z wielką dziurą, aka Systemkiller. Systemkiller ma księżyce.
Hux składa meldunek Darthowi Revanowi w okrągłej sali z tronami, SP siedzi na największym. Kłócą się, Kylo wyciera generałem podłogę. Wchodzi grupa postaci ubranych na czarno i siada na tronach. Z tyłu stają nieznajomi, cali w fiolecie. Dyskutują o wojnie, okazuje się że to Rycerze Ren. Nagle ściana eksploduje, do środka wpada Ahsoka. Rycerze Ren zrywają się i zapalają miecze świetlne wszystkich kształtów i rozmiarów. Ahsoka wygrywa, Revan wstaje z tronu gotów stoczyć z nią pojedynek. Nagle rozlega się strzał, Jedi pada na podłogę. Strzeliła Phasma, przypominająca teraz trochę Grievousa. Ma sześć ramion i dwie głowy. Ostatnie słowa Ahsoki to "Przegrasz. Wybraniec przybędzie i cię zniszczy. Zło nigdy nie będzie rządzić galaktyką."
Tymczasem w tajnej lokacji, gdzieś w Pałacu Królewskim na Naboo, odbywa się tajne posiedzenie dowódców Sojusz Galaktycznego dotyczące nowej broni budowanej przez NP. Zgodnie ze słowami Kalamariańskiego generała plany zdobyli bothańscy szpiedzy. Nikt nie wie co począć, ale wtedy Zabrak przypomina o jeńcu złapanym w Nieznanych Regionach. Dowództwo decyduje się zaprosić go na obrady. Niegdyś Wielki Admirał, obecnie po prostu Thrawn zostaje wprowadzony pod strażą w kajdanach i przedstawia plan ataku. Leia jest przeciwna, ale zostaje przegłosowana. Sojusz mobilizuje flotę. Na ustach Thrawna pojawia się ledwo widoczny uśmiech.
Tymczasem Rey, Chewie, Sabine, Finn i Rose przybywają na Mandalorę. Rey ćwiczy, Rose romansuje z Finnem, Chewie naprawia Sokoła, porgi rozrabiają dużo więcej niż w TLJ a Sabine zbiera armię. Rey jest zazdrosna o Finna i ćwiczy jeszcze więcej. Zaczepia ją zakapturzona posssstać w czerni i bardzo dyskretnie podsyca gniew bohaterki. W pewnym momencie ponosi ją i w szale niszczy R2. Córka S*** chowa szczątki astromecha tak, by nikt ich nie znalazł. Jest zła na siebie. Zmienia fryzurę, skraca włosy i czyści je z farby. Są czarne.
Po pewnym czasie Chewie odbiera sygnał od floty o mobilizacji. Sabine zostaje żeby skończyć przygotowania, Rey decyduje się jej towarzyszyć - boi się, że Rose może spotkać ten sam los co Artoo. Nagle kobiecie ujawnia się duch Luke`a, rozmowa przeradza się w kłótnię, w końcu Jedi udziela swojej ostatniej lekcji: opuszcza ją, jak twierdzi, na zawsze. Rey ucieka do jaskini, gdzie znajduje holokron. Udaje jej się go uruchomić. Pudełeczko otwiera się i przedstawia mały, czerwony hologram. Postać jest ubrana na czarno i ma kaptur. Jej twarz zasłania maska zrobiona z czaszki nieznanego gatunku. Rey nie rozumie słów nieznajomego, ale wyczuwa w Mocy emocje. Emocje, które pojawiają się znikąd i zaczynają ją wypełniać. Strach. Nienawiść. Zazdrość. Ból. I nieposkromiony głód, którego nie zaspokoi cała galaktyka. Wtem doznaje wizji, klarowniejszej niż kiedykolwiek: NP miażdży flotę SG, jej przyjaciele umierają, Rose płacze nad wykrwawiającym się Finnem, Ben przecina mieczem własną matkę, śmieje się, potwór, morderca...
"Rey, to nie jest ścieżka Jedi."
Głos Luke pozwala jej odpędzić wizję. Bohaterka odrzuca holokron i ucieka z jaskini. W ostatniej chwili udaje się jej złapać Sokoła przed odlotem i wsiąść na pokład. Finn cieszy się, że zmieniła zdanie, chociaż kobieta nie chce wyjawić przyczyny swojej decyzji. Rose nie wydaje się tak szczęśliwa i specjalnie tego nie kryje. Chewie ustawia koordynaty skoku, lecz niespodziewanie atakują go porgi. Klikając różne przyciski zmieniają kurs. Przepędzając stworzenia Chewie popycha dźwignię i Sokół skacze w nadprzestrzeń.
Darth Revan medytuje na pokładzie Defenestratora. Jest otoczony przedmiotami związanymi z Sithami. Holokrony, posągi, miecze świetlne, kryształy, przedmioty o nietypowym kształcie i nieznanym zastosowaniu, słowem - największe stężenie smaczków na metr kwadratowy w historii, maybe ever. Ben nie jest sam - towarzyszy mu Obecność. Okazuje się, że Kylo nie chce zabijać ani rządzić galaktyką - zakochał się w Rey i chce się z nią spędzić resztę życia. Sith tłumaczy mu że to niemożliwe, bo kobieta uważa go za potwora i nienawidzi, a jedynym sposobem by to zmienić jest przeciągnięcie jej na Ciemną Stronę Mocy. Obecność przekonuje Najwyższego Przywódcę że poczyniła kroki w tę stronę, ale nie dokończy dzieła dopóki mrok nie przepełni całej galaktyki za sprawą Revana. Mężczyzna jest zdeterminowany i zgadza się. Przywdziewa nową maskę - maskę Mandalora.
Postać w czerni wchodzi do ruin grobowca na Korribanie. Spotyka w środku postać w bogatej zbroi z hełmem zasłaniającym twarz, ale nie kłania się jej, tylko stojącemu w cieniu błaznowi. Nom Anor wspomina w nieznanym języku, że wszystko jest już gotowe - Najwyższy Porządek wkrótce zniszczy Sojusz Galaktyczny, dziewczyna zabije Skywalkera i Nihilus zostanie uwolniony, a wtedy będą mogli się ujawnić. Onimi chichocze i każe Anorowi kontynuować, a Shimrze przygotować inwazję.

AKT III

Flota Sojuszu wychodzi z nadprzestrzeni tuż nad Systemkillerem, dzięki czemu NP nie może wykorzystać Gwiazd Śmierci orbitujących wokół hiperbroni do ataku. Do walki z trzema okrętami MC85 i kilkoma eskadrami myśliwców (w tym nowe B-wingi! Wyglądają tak samo ale mają trochę większe działa) staje jedynie flota złożona z kilku Mandatorów, dwóch Mega i mnóstwa mniejszych okrętów. Szanse wydają się wyrównane, ale atakiem dowodzi Thrawn. Eskadra X-wingów pilotowanych przez astromechy skacze w nadprzestrzeń w kierunku wroga i szybko rozprawia się z wrogimi okrętami. Zwycięstwo wydaje się bliskie, lecz wtem z nadprzestrzeni wyskakują kolejne niszczyciele NP, a do walki włącza się Defenestrator. "To pułapka!" - zauważa Thrawn. Wszyscy dostają rozkaz udania się na stanowiska bojowe.
Leia spotyka w hangarze Lando, oddanego sprawie walki ze złem bohatera GCW. Leia chce polecieć na okręt flagowy Revana żeby porozmawiać z synem. Calrissian zgadza się pomóc i razem z Chewiem szykuje Sokoła, na którego zakrada się Rey z planem zabicia Solo. Nim odlecą czeka nas jeszcze romantyczna i nadzwyczaj wzruszająca rozmowa Landa i L3, aka komputerem nawigacyjnym Sokoła. Tłumaczy ją 3PO, tym razem z niebieską głową i damskim głosem.
Tymczasem Kylo wyczuwa, kto się zbliża, i pozwala wylądować Sokołowi. Ma nadzieję ściągnąć Rey na ciemną stronę zmuszając ją do zabicia Lei. Nie wie jednak, że jego okręt jest infiltrowany przez Finna i Rose, wysłanych z tajna misją przez generała Damerona. Duet ten, z niewielką pomocą BB-8, dokonuje akcji rodem z Mission Impossible, wliczając w to oczywiście zawiśnięcie na lince tuż nad głową Huxa. Generał jest jednak zbyt zajęty prowadzeniem bitwy, która nie idzie dobrze. Oficer decyduje się nawet na wysłanie myśliwców (w tym nowych TIE Interceptorów! Pewnie ich nie rozpoznaliście przez białe płate).
Revan oczekuje matki w swoich kwaterach. Kobieta przychodzi sama. Rozmowa jest krótka, po chwili walka na miecze trwa w najlepsze. Ben pokazuje Lei jak jej flota ulega zniszczeniu. Generał wpada w furię i rozbraja syna. Wacha się chwilę czy powinna go zabić. Wtedy pojawia się Rey, a Kylo zaczyna przedstawienie: udaje słabego i bezbronnego, wyrzuca Lei że była złą matką i wszystkich wykorzystuje. Kobieta wpada w szał i chce go zabić, ale plan zadziałał: słuchając podszeptów Noma Anora Rey odcina głowę księżniczce. Przerażona swoimi czynami, jednocześnie myśląc że może jeszcze uratować Bena, decyduje się dołączyć do Revana i przyjmuje imię Vitiate. Potem wyjawia Kylo plan sabotażu i idzie rozprawić się z Finnem i Rose.
Ben zostaje sam, lecz wtem zapala się za nim różowe ostrze. Z cienia wychodzi Snoke, naszpikowany mechanicznymi kończynami i wspomagaczami.
- Zrobiłeś to, mój uczniu.
- Nie jestem twoim uczniem! Nienawidzę cię!
- A ja cię już nie potrzebuję.
Z drugiej strony pojawia się Phasma ze swoją dzidą, a nawet trzema. Kylo zapala miecz. Najefektowniejszy pojedynek w historii sagi zaczyna właśnie w tym momencie. Przenosi się na korytarze, potem do hangaru. Pojawiają się desantowcy SG, walka przenosi się do dużo większego hangaru, gdzie NP używa maszyn kroczących, w tym trzystu metrowego w kłębie All Terrain Ultimate Transport o dwunastu nogach. Phasma traci trzy ze swoich rąk, ale żadna ze stron nie ma przewagi. W walce Snoke ujawnia, że kiedyś był mistrzem Jedi i zasiadał w Radzie, ale Palpatine go okaleczył i niemal zabił. Przetrwał jedynie dzięki swojej nienawiści. Lando obrywa rykoszetem próbując zajść Revana od tyłu. Jego ostatnie słowa dotyczą L3.
Rey wpada w sam środek walk. Widząc w oddali Finna i Rose biegnie w ich stronę zabijając po drodze każdego i niszcząc jedną z maszyn kroczących. Zabija Rose i toczy krótki pojedynek z Finnem, który wygrywa. W ostatniej chwili opanowuje się, a Finn wyznaje jej miłość. Rey każe mu ewakuować żołnierzy, a sama idzie zniszczyć reaktor. Tymczasem Kylo zabija Phasmę, ale sam jest ciężko ranny. Wtedy pojawia się Hux z oddziałem szturmowców i mówi: "Najwyższy Przywódco..." Nie wiadomo kogo miał na myśli, gdyż ginie z żołnierzami wśród niebieskich błyskawic. Z cienia wyłania się Palpatine, młodszy niż w TPM, ale z subtelnymi wpływami Ciemnej Strony.
- Nareszcie spotykamy się ponownie, Mistrzu Windu.
- Długo na to czekałem, Darthcie Sidiousie.
- Czekałeś tylko na śmierć, tym razem na dobre.
Cała trójka ponawia walkę, jeszcze intensywniejszą niż wcześniej. Każdy jest przeciwnikiem pozostałych, nie ma żadnych sojuszy.
Tymczasem SG przegrywa w bitwie kosmicznej. Thrawn zniknął z mostka i nikt nie wie gdzie go znaleźć. Poe został sam z eskadry. Nagle na powierzchni Eclipse pojawiają się wybuchy. Okręt spada ku powierzchni planety bojowej z coraz większą prędkością, załoga i żołnierze SG się ewakuują. W hangarze został ostatni statek, który właśnie startuje. Palpatine staje na trapie i podaje Rey rękę. "Chodź do mnie, córko." Kobieta idzie. Prom startuje, a okręt flagowy uderza w rdzeń planety i wywołuje potężną eksplozję. Statki SG skaczą w nadprzestrzeń, a flota NP wraz z Gwiazdami Śmierci ulega zniszczeniu. Kylo i Snoke giną w wybuchu. (?)
Na Coruscant odbywa się ceremonia wręczenia medali. Z żywych dostają je tylko Palpatine (o którym nikt nie wie że w innym ciele był Imperatorem), Rey, Chewie i Finn. Nagle dochodzi do eksplozji, wybucha panika. Wszędzie pojawiają się zombie-Vongowie, w powietrzu latają skoczki koralowe, na wyniesieniu staje Shimrra i śmieje się donośnie. Przeciwnicy są odporni na użycie Mocy, więc Palpatine tworzy portal teleportu przez który uciekają bohaterowie. Planeta płonie.
Devastation & End Title
Scena po napisach: pomieszczenie skąpane w półmroku pełne kryształów i luster, w których odbijają się najprzeróżniejsze rzeczy: widać m. in. Times Square, Enterprise, Asgard, Hugh Jackmana z metalowymi pazurami. Na środku znajduje się czarny tron, na którym siedzi skrzyżowanie Saurona z Darthem Nihilusem i Thanosem. Nagle pomieszczenie błysk. Pojawia się nowy, duży i wyraźny obraz, a w nim Nom Anor.

Najgorsze, co może spotkać SW: Interludium

-czyli Lucasfilm w ruinie.
Ponownie przeklejam. Poza tym właśnie wystartował live blog na Kantynie.

W oczekiwaniu na zakończenie (?) "zakończenia sagi Skywalkerów", na które trzeba nam czekać dwa lata, przedstawię co w międzyczasie dzieje się na świecie. A dzieje się dużo.
W lutym 2020 Katheleen Kennedy odwołuje Abramsa ze stanowiska reżysera. Oficjalnie przyczyną odwołania są różnice artystyczne. Nieoficjalnie Kennedy nie jest zadowolona z zysków (porównywalne z tymi uzyskanymi przez Hana Solo przy pięciokrotnie większym budżecie). Niektórzy twierdzą że winna jest presja wywierana przez środowiska LGBT (Finn wyznał miłość kobiecie), feministyczne (Rey i Leia są na granicy bycia antybohaterkami), wegetariańskie (Chewie zjada jednego Porga na Mandalorze) i antyrasistowkie (Azjatka umiera zabita w brutalny sposób). Stołek reżysera zostaje przekazany Rianowi Johnsonowi.
Marzec to premiera Mandalorians na platformie Disneya, opóźniona przez zmianę reżyserów (teraz nad całością czuwa Filoni). Serial ma średnią ocen na Rotten Tomatoes 23/100. Dialogi określa się jako drętwe, aktorzy grają sztywne, a montaż jest fatalny. I na fabule nie pozostawiono suchej nitki, opowiada ona o klonie, który szuka zemsty na Devaronianinie za zabicie ukochanej. Z czasem reżyser zapomina o tym wątku poświęcając go na rzecz ratowania galaktyki przed inwazją Vongów, walki z duchami starożytnych Sithów, a także zglębiania struktury wieloświata do którego należy uniwersum. W serialu pojawiają się między innymi: Leia, Lando, Luke, R2, 3PO, Thrawn, Chewie, Han, Snoke, Hux starszy, Mon Mothma, duchy Jedi, duch Palpatine`a, Hera, Saw Gerrera, Jacen, Hendo, Ahsoka, Zeb, Kanan, Shedao Shai, Nom Anor, Jar Jar i Iden Versio.
W maju tego samego roku premierę ma opóźniony przez zamknięcie studia i zmianę koncepcji gry Jedi: Fallen Order. Za $200 otrzymujemy pięciogodzinną liniową kampanię ograniczającą się do siekania szturmowców i multi z trybem pseudo battle royal. Aby odblokować całą zawartość będąc graczem f2p należy spędzić w grze jakieś 300h. Postać można ulepszać przedmiotami zdobytymi z trakcie gry, wtedy lepiej sobie radzi w multi. Kosmetyki można już kupować za realna kasę, za wszystkie płaci się koło $300. Po dwóch tygodniach wychodzi DLC za $100 dodające dodatkowe mapy.
Czerwiec to czas finału kolejnego komiksu "Darth Vader". Pojawia się w nim wątek wskrzeszonego Mace`a Windu, a Doktor Aphra zostaje zabita. Na szczęście w sierpniu zmartwychwstaje w swojej drugiej serii komiksowej. I okazuje się córką bardzo potężnej Jedi. Zachwycona plot twistem Kennedy przedłuża Marvelowi wyłączną licencję na kolejną dekadę. Tydzień później kioski zaczynają wycofywać komiks ze sprzedaży ponieważ "tylko zajmują miejsce w magazynie".
Wrzesień i premiera trzeciego sezonu Resistance. Nawet nie będę streszczał fabuły. Co ważniejsze, wkrótce potem zaczyna się kolejny sezon Wojen klonów, co oznacza dużo Ahsoki, starożytnych Sithów, Vongów, a nawet kontynuację wątków Ezry i Thrawna z Rebels. W listopadzie z pomocą tunelu czasoprzestrzennego dochodzi do cross-overa seriali. O dziwo nawet lepsze niż Avengers 4, choć poprzeczka nie była zbyt wysoko.
Grudzień i premiera Star Wars: Throne Wars. Akcja filmu toczy się w czasach przed TPM i dotyczy ówczesnych rozgrywek politycznych. Stężenie seksu, przemocy i przekleństw większe niż w oryginale. No i jest nagi Palpatine. Film przyciąga do uniwersum fanów House of Cards czy Gry o tron. Rodzice którzy zabrali ze sobą dzieci "bo to star łors" są oburzeni. Film zarabia więcej niż TLJ i R1 razem wzięte, a Kennedy i SG obmyślają nową strategię wydawniczą.
Rok 2021 marka wita z wielkim hukiem. Bez huku natomiast zostaje anulowany kolejny sezon Resistance. Już w kwietniu dochodzi do rozwiązania SG i zwolnienia wszystkich członków, oficjalnym powodem są różnice artystyczne. Nie robi to dużej różnicy fanom bo co drugie tłumaczenie sprzeczności to "tunel czasoprzestrzenny" itp. Tym niemniej Kennedy jest podekscytowana planem rozwoju uniwersum, który udało im się wspólnie opracować.
W czerwcu EA wydaje nową grę. I nie mówię tu o mobilce, tych od czasu Solo pojawiło się osiem, ale tylko dwie wyszły z wczesnego dostępu. Zamknięto za to Commandera, GoH i FA, podobnie jak serwery Battlefrontów i TORa (BioWare zostało rozwiązane). EA udało się również za pośrednictwem Lf anulować produkcję 12 modów do gier SW, 5 modów SW do innych gier, 6 gier fanowskich i remake`u dwóch klasycznych. Ich pozycja, o wdzięcznym tytule "The Old Republic" jest grą MMO - co-op z dwudziestogodzinną kampanią (dostępną tylko dla czteroosobowej drużyny; opcje dialogowe są dla samej estetyki). Mechanika ogranicza sie do strzelania i machania mieczem. Gracze są tak zdesperowani że rzucają się na tytuł jak zombie. Ekskluzywna licencja EA zostaje wydłużona na kolejną dekadę. Po dwóch miesiącach serwery zostają zamknięte przez zbyt małą liczbę graczy.
We wrześniu Chuck Wendig wydaje czwartą część swojej sagi SW. Dokonuje ona pierwszego jawnego retconu który ciężko wytłumaczyć nawet załamaniem czasoprzestrzeni. Listopad to fenomenalna nowina dla komiksiarzy, Stan Lee* tworzy komiks SW (?). A w grudniu ma premierę Epizod IX, część 2...
*Obecnie już zmarły. Co tu mówić, gość miał fantazję i rozmach. [przyp. red.]

Re: Najgorsze, co może spotkać SW: Interludium

Matko jedyna !, czyżby znów koledze gniazdko w domu *ebło, że pisze tak pesymistycznie ? ... aż tak źle z przyszłością ? - żadnego promyka nadziei ? ...

Re: Najgorsze, co może spotkać SW: Interludium

Myślałem, że chociaż dogram do końca za free ten "Old Republic" - dodatki przecie niedawno za darmo dodali ! ...

Re: Najgorsze, co może spotkać SW: Interludium

Korektę pliz ! - niech serwery (EA) *ebną w Listopadzie !. Powinienem się wyrobić z dodatkami

Re: Najgorsze, co może spotkać SW: Interludium

O Vitiate, to ma z miesiąc. Na kantynie dostaniesz świeży towar.

Poezja

Patrzcie co znalazłem w stosie swoich arcydzieł!

***

Płaczę
kiedy reklamodawca
niczym nieskażony wąż kłamstw
wciska mi
wadliwy towar
pełne zepsucia chińskie gadżety
zapomnienia.

***

Koktajl, którym otulam
nieznane dotąd uczucie
samotności
Jest niczym, kiedy wraz z przyjaciółmi...
Żyję.

***

Okręt pełen cierpienia, trosk
Zniszczenia.
Przyzywam go, gdy zechcę.
Zapominać dzień w dzień.
Na zawsze.

***

Nie kulturalizujesz się - wytykają,
a ja tylko mieć wolność do swoich nałogów chcę
Matura rozszerzona, matura rozszerzona
z Matematyki!
Mieć wolność do swoich nałogów!
Pięć? - Anarchia!
Mieć wolność do swoich nałogów.
A Ty - ty nie uważasz! Nie uważa pan!
Jedenaście.
Mieść wolność do swoich nałogów?
Tylko chcę.


To naprawdę głębokie utwory, o wielu sensach i dnach. Możliwe interpretacje pozostawiam wam...

Re: Poezja

Dno drugie wyczuwam. Dno jakie zostaje i jest widoczne, gdy uleciała już cała zawartość niczym duch, w sensie spirytualnym o dużym stężeniu absolutu. W kontekście wolności do nałogów.

Re: Poezja

Jeśli narracja tekstowa trzyma w napięciu, musimy wybrać pomiędzy realizmem a sartreistycznym egzystencjalizmem. W pewnym sensie tematem przewodnim moich dzieł nie jest dyskurs, a uprzedzenie.

Re: Poezja

Nic nie trzyma w napięciu bardziej, niż impuls o stromości 2 MV/s. Choć trzyma krótko.

Re: Poezja

Dlatego też zgodnie z semiotyczną teorią neokapitalisty, musimy wybierać pomiędzy dialektycznym materializmem a Batailleistowską "silną komunikacją".

Najgorsze, co może spotkać SW: Epizod 9, cz. 1

Jest duża szansa na... kontynuację? Nie sądzicie?

AKT 1

Czarny ekran. Krzyki. Miga obraz. Mroczna muzyka. Mignięcie dłuższe, widać płonące budynki. Kolejne, z Vongiem. Pojawia się Palpi, czarny ekran nie wraca. Strzela błyskawicami do Vongów i z trudem powala jednego. Kolejnego Rey przecina na pół mieczem świetlnym, z trudem przecinając pancerz. Coruscant płonie. Zombie napierają, wielu ma pancerze szturmowców NP. Bohaterowie gromadzą się razem otoczeni przez przeciwników. Palpatine tworzy portal, wolniej niż poprzednio, i inaczej niż wtedy portal jest kwadratowy i płonie. Shimrra atakuje Sitha, w jego obronie staje Chewbacca. Wódz wgryza się w jego szyję, z ust ścieka mu krew. Wookie pada, trzęsie się, po chwili wstaje z większymi mięśniami, kłami i pazurami, a jego oczy pełne są nienawiści. Rey, Lando, Finn i Palpatine skaczą przez portal, Sidious zamyka go w ostatniej chwili odcinając rękę któremuś Vongowi.
- Stworzyłem to miejsce przed powstaniem Imperium, właśnie na taką okazję. Jesteśmy bezpieczni - mówi jak gdyby to była relacja z bingo. Sith prowadzi grupę mrocznymi korytarzami zbudowanymi z drewna, metalu i kamienia. Spotykają postaci ubrane w różne stroje, w większości przedpotopowe. Wszyscy mają kolorowe poświaty i miecze świetlne przy pasie. Dochodzą do pomieszczania przypominającym komnaty Rady Jedi w świątyni na Coruscant. Kilka miejsc jest zajętych przez zdawałoby się materialne "duchy" Jedi - z niebieską poświatą i Sithów - z czerwoną. Jeden fotel jest większy od innych. Nikt na nim nie siedzi. Na oparciu jest znak Wiecznego Imperium. Sidious siada między duchami Dartha Bane`a i równie nieznajomej co atrakcyjnej Lady Sith o głosie Obecności.
Rada rozpoczyna posiedzenie. Rozmawiają o powrocie Nihila, inwazji zombie i Mocy. Yoda obraża jakiegoś Sitha. W końcu decydują, że trzeba odwiedzić pradawnych. Jednak dokonać tego można jedynie z pomocą pradawnej machiny, która to zaginęła lata temu. Na szczęście Vongowie na pewno to wiedzą. Do drużyny dołącza Azjatka będąca duchem Jedi na miejsce Sidiousa. Posiedzenie kończy się, a ekipa zastanawia się jak wejść do kwater Shimrry. Tymczasem Sanktuarium, tak bowiem nazywa się to miejsce, staje się polem spisków na miarę GoT jeśli chodzi o ilość. W kwestii jakości bliżej im podręcznikowi do chemii. Wspomnę teraz tylko o scenach dla dorosłych z duchami i zrzucaniem przeciwników do studni. O "śmierci" ważniejszych postaci nie omieszkam wspomnieć, w tym akcie są to Obi-Wan, Kit Fisto i Dooku, załatwieni przez kolejno Obecność, Sidousa i Bane`a. Atak Yody na ostatniego zakończył się klęską. Nie zabraknie również przynudnej rozmowy Luke`a i Rey oraz pseudo-śmiesznych scen z Finnem.
Z kolei Nom Anor nie ma się tak dobrze. Nihil nie może przejść przez Wrota Światów. Krew Skywalkera, bardzo słaba, ale jednak, płynie jeszcze w czyichś żyłach. Yuuzhanin wysyła zombie na poszukiwania ocalałego potomka Skywalkera. Tymczasem zniecierpliwiony Onimi każe mu osobiście odszukać wejścia do Świata między Światami, który wzmocni sygnał. Później przywódca Vongów budzi zamrożonego w karbonicie wielkiego jak góra generała swojej rasy, napakowanego Shedao Shaia ze zbroją w kształcie kaloryfera, by ten odnalazł Sankturarium i poprowadził atak na nie, gdyż prawdopodobnie chronią je droidy - jedyny wróg wzbudzający strach w trójkomorowych sercach Vongów. W końcu właśnie dlatego wywołali Wojny klonów

AKT 2

Skoczek koralowy wyskakuje z nadprzestrzeni tuż przed światostatkiem. Rey przesyła kody autoryzacji kontroli lotów. Są one aktualne i statek dostaje pozwolenie na lądowanie na Coruscant. W tym momencie ona i Shimrra wyczuwają się w Mocy. Vong klęka przed hologramem i kontaktuje się ze swoim panem. Onimi uspokaja go i nakazuje mobilizację. Za wodzem staje Shedao Shai i zapala nunczako świetlne, kręci nim młynek w powietrzu i gasi. Shimrra jest pod wielkim wrażeniem i wraca do obowiązków, zaś Onimi kontaktuje się z Nomem Anorem. Agent melduje, że znalazł świątynię, ale jest broniona. Vong już ma zdradzić koordynaty planety, ale nagle w hologramie pojawiają się strzały, Nom Anor znika, a na jego miejscu pojawia się złoty droid bojowy o wyglądzie napakowanego HK-47. Transmisja zostaje przerwana. Przerażony wódz Vongów żąda od generała wyruszenia na pomoc swojemu agentowi, ale dostaje pięścią jak sztaba aurodium w twarz. Shedao lekceważąco oświadcza mu, że najpierw rozprawi się z Jedai, a dopiero wtedy zajmie się innymi przeciwnikami.
Scena z GoT z nagim klonem Palpatine`a. Yoda zabija Bane`a.
Skoczek koralowy ląduje, zbliża się do niego oficer Vongów którego wita Finn w zbroi po zombie. Odwraca uwagę przeciwnika o (najwyraźniej) inteligencji ameby podczas gdy Rey, Lando i Mara Jade (ta Azjatka - duch Jedi) omijają kontrolę celną. Zabijają dwóch zombie na straży i kradną ich ciuszki, a Mara zmienia wygląd na bardziej Vonogwaty, po czym wmaszerowują do środka wielkiego budynku. Drogę zagradza im Phasma-zombie z naprawionymi ramionami Grievousa. Lando i Rey uciekają, a truposza zatrzymuje duch. Tymczasem do zabawy prowadzonej przez Finna dołącza dwóch kolejnych zombie.
Wiele lat świetlnych dalej w tym samym czasie dochodzi do wielkiej kłótni między duchami Jedi i Sithów w związku ze śmiercią Dartha Bane`a. Niebiescy są gotów pójść na kompromis i wyłączyć Yodę w zamian za zażegnanie konfliktu. Wielki Mistrz, zdając sobie sprawę że Sithowie zgodzą się na taki układ, aktywuje komlink i razi wszystkich zgromadzonych pomarańczowymi błyskawicami. "Nigdy Sithów nie będzie już!" - krzyczy. Przyłączają się do niego Palpatine z niebieskimi i Obecność z zielonymi błyskawicami. Duchy padają trupami jak szkielety w M&M. Niespodziewanie sufit zawala się przygniatając kolejne duchy, a naszym oczom ukazuje się niebo zasnute statkami Najwyższego Porządku. Do 0Sanktuarium wkraczają Ghost Troopers i atakują sprzętem z Ghost Busters wszystkich poza Yodą, do którego podchodzi były generał, a teraz Najwyższy Przywódca Hux. Duch czyści nim podłogę gdy tylko ten się odzywa. Żołnierze eliminują duchy jeden po drugim, ale przebija się przez nich Sidious, a tuż za nim Obecność. Kobieta eliminuje ochronę promu typu Upsilon, a w tym samym czasie Palpatine ściąga z orbity okręt klasy Mega. Dwójka Sithów ucieka nim szturmowcy są w stanie ich wyeliminować.
Finn opowiada grupce przeciwników jak zatruł się mięsem i został wegetarianinem.

AKT 3

Finn już ma zacząć opowiadać jak to zniszczył Starkillera, lecz wtem przez okno wylatuje Phasma i ląduje z trzaskiem metalu. Po chwili zajmuje się ogniem. Rozlega się alarm i zombie udają się do środka budynku, a Finn - chcąc nie chcąc - wraz z nimi. Alarm słyszą również Lando i Rey. Mijają biegnący oddział by zaatakować go od tyłu. Wkrótce zostają otoczeni przez przecinków, którzy ranią Lando i zmieniają go w zombie. Mężczyzna bierze leżący na ziemi miecz świetlny, zapala go i atakuje Rey. Dziewczyna ucieka, ale za zakrętem zamiast korytarza jest wielka, mroczna sala. Głosy w tyłu natychmiast uciekają. Palpatine widzi Luke`a walczącego ze Snoke`iem. Nagle pojawia się Yoda i przecina ich obu mieczem świetlnym. Mówi jej że Sithowie są źli i nakłania ją do zniszczenia ich gdy kobieta dotrze do swego celu. Nagle rozlega się głos Luke`a - "Rey, to nie jest ścieżka Jedi".
Wizja znika a Rey odkrywa, że jest na samym szczycie budowli. Wchodzi do biura Onimiego, a tam...
- Poe!
- Ciszej!
Radośnie się przytulają. O trzy sekundy za długo.
- Jak udało ci się przeżyć?
- Nie byłem na ceremonii, więc gdy zaatakowali zdążyłem się ukryć. Potem organizowałem ruch oporu.
- Poe, musimy potrzebuję danych z ich komputera...
- Ja też, dlatego tu jestem. BB się tym zajmuje.
- BB! - Tym razem przytulas jest za długi o pięć sekund.
- Niespodziewanie otwierają się drzwi gabinetu, bohaterowie kryją się, a do środka wchodzą Onimi i Shedao.
- Duchy Jedai martwi. Ktoś mnie wyprzedzić - mówi ten drugi. - A co z Nomem Anorem?
- Nie mamy od niego wieści. Musisz go uratować i sprowadzić tu naszego Pana, Nihila!
Vong znowu obrywa, tym razem w brzuch.
- Ja wiedzieć co zrobić ma! - ryczy i wychodzi. Onimi zdejmuje maskę i okazuje się, że to tak naprawdę Snoke. Nagle do pomieszczenia wpada Shimrra z biczem świetlnym krzycząc że tu ukryli się intruzi. Widząc prawdziwe oblicze swego pana upuszcza broń, a ten skręca mu kark Mocą. Następnie zwraca się w powietrze że wyczuł Rey gdy tylko wszedł do środka i cieszy się, że nie jest tak żałosna jak jego poprzedni uczeń. Palpatine wychodzi z ukrycia i zapala swój miecz świeltny. Do komnat wpadają elitarni Vongowie pod wodzą Mary Jade, wszyscy uzbrojeni w miecze świetlne. Z drugiej strony wychodzi Kylo Ren z metalową ręką i dziwnym urządzeniem na głowie. Kobieta słyszy głos mistrza "Wciąż możesz go uratować, Rey. Nawet teraz. Uciekaj na Lothal, tam znajdziesz to, czego szukasz."
Luke pojawia się znikąd, Mara krzyczy: "Miałeś być martwy!", a Rey "Luke, to pułapka, umrzesz!" Skywalker tylko zapala miecz świetlny. Wszyscy przeciwnicy się na niego rzucają. Snoke zakłada maskę i wyskakuje przez okno. Rey obcina metalową część głowy Revana, mężczyzna traci przytomność, potem wyrzuca go przez okno, wypycha Poe z BB i sama skacze - prosto na skoczka podstawionego przez Finna. Onimi widząc, że to nie jego statek jednym susem wraca do swojego gabinetu, gdzie Luke dokonuje rzezi. Snoke zapala swoje czarne ostrze, którego źródłem jest pierścień, i przyłącza się do walki. Luke wykańcza z łatwością pozostałych przeciwników i znika, a skoczek koralowy bierze kurs na Lothal i skacze w nadprzestrzeń.
Zapada wieczór. Do pomieszczeń wchodzą szturmowcy na czele z czerwonookim Yodą w czarnych szatach. Jęczącemu Onimiemu Yoda odcina głowę, po czym siada w jego fotelu i włącza hologram, na którym pojawia się Thrawn.

AKT 4

Skoczek koralowy ląduje wśród kopców Killików. Wychodzą z niego Rey, Poe, Finn, BB i Kylo Ren - w kajdanach. Kobieta z droidem udają się na zwiad. Revan medytuje. Nagle Palpatine słyszy w głowie głos: "Wróciłaś do mnie… moja uczennico." Rey skupia się i wycisza Bena w samą porę, by móc w spokoju kontemplować obwarowania stworzone przez przeciwnika: bataliony żołnierzy w białych pancerzach, zasieki, ciężkie turbolasery, działa przeciworbitalne, generatory osłon, a nawet półkilometrowe All Terrain Planetary Conqueror, że też nie wspomnę o mniejszych maszynach kroczących i czołgach.
Kobieta wraca z raportem i zastaje całujących się Finna z Poe.
− My tylko tak…
− …po przyjacielsku…
− A gdzie Ben!? Mieliście go pilnować!
Bena nie ma. Kajdanki leżą za pobliskim głazem, a ślady stóp prowadzą prosto do bazy NP. Bohaterowie biegną ile sił w nogach. Nad ich głowami przelatuje prom.
Statek ląduje na AT-PC i opuszcza trap, po którym schodzą Yoda, Hux i niebiescy szturmowcy uzbrojeni w halabardy świetlne. Ghost Troopers prowadzą ich do kopca znajdującego się w centrum obozu. Do wnętrza prowadzi kunsztowny portal gotycki wokół którego porozrzucane są szczątki droidów z serii HK, ale również z okresu Wojen klonów. Zielony potworek bez strachu wchodzi do środka, a za nim reszta. Mijają kilka skąpo oświetlonych sal aż trafiają do wyjątkowo mrocznego pomieszczenia. Ciszę zakłócają tylko oddechy obecnych.
− Z Sithami sprzymierzyłeś się, młody Skywalkerze. Wybaczyć ci tego nie mogę.
− Opamiętaj się Yoda. Nihil zniszczy nas wszystkich.
− Szansę swoją straciłeś już.
− Zatem to zdrada.
W ciemności zapalają się miecze: zielony, czerwony i pomarańczowy. W odpowiedzi szturmowcy zapalają halabardy i atakują przeciwników. Walce z boku przygląda się Nom Anor.
Tymczasem nieco dalej…
− I jak chcesz się tam dostać?
Rey przygryza wargi. Niespodziewanie mur przed nimi eksploduje w pióropuszu ognia, a tuż obok rozbija się skoczek koralowy. Kamera patrzy w niebo, a tam Hiper Star Destroyer, dwa okręty klasy Mega i setki mniejszych statków toczą bitwę z pięcioma światostatkami. Jeden z okrętów dowodzenia wroga zbliża się do lądowania i wymienia ogień z AT-PC.
Tymczasem bohaterowie już są za linią umocnień. Poe kradnie TIE i dołącza do walki z Vongami w przestworzach, a Finn atakuje grupę przeciwników by odwrócić ich uwagę. Rey sama wchodzi do świątyni. Mija kolejne pomieszczenia, aż do jej uszu dochodzi dźwięk strzałów i krzyk. Zapala miecz świetlny, biegnie, wpada do sali pełnej droidów. Na stole rytualnym leży związany Nom Anor i krzyczy o pomoc. Pilnują go dwa wielkie droidy a’la Bastion z Overwatch. Kobieta natychmiast rzuca się na nie z mieczem. B1 wyglądający jak Roger ucieka z przerażeniem w głosie. Metalowe szczątki lecą w każdym kierunku. Nom Anor dziękuje kobiecie za ratunek i zdradza jej, że jest tu maszyna której poszukuje. Prowadzi Rey coraz starszymi korytarzami do okrągłej sali z metalowymi kolumnami. Rey staje pośrodku nad niewielkim wgłębieniem, a Vong aktywuje machinę. Błyska jasne światło i Palpatine maleje, maleje i maleje, dziurka zdaje się coraz większa, idealnie gładka, większa od niej, spada do niej ale spaść nie może bo wciąż jest mniejsza i mniejsza… Dziura jest wielka jak miasto, na dnie ledwo świeci mały punkcik, Rey spada i maleje, ściany zmieniają się w regularnie ułożone kulki wokół których latają mniejsze kulki – elektrony. Jedna z nich, ta świecąca, przybliża się i przybliża, pojawia się na niej zarys kontynentów i mórz, widać miasto, a ona spada w samo jego centrum, spada, zaraz się rozbije… łagodnie opada w sam środek kręgu tworzonego przez jakieś świetliste postacie.
− Witaj Rey. Oczekiwaliśmy cię?
− Kim jesteście? Co to za miejsce?
− To miejsce to sam środek Wieloświata. A nas, Rey, możesz nazywać Mocą.

AKT 5

Nom Anor wchodzi do pomieszczenia skąpane w półmroku, pełnego kryształów i luster, w których odbijają się najprzeróżniejsze rzeczy: widać m. in. Times Square, Enterprise, Asgard, Hugh Jackmana z metalowymi pazurami. Na środku znajduje się czarny tron, na którym materializuje się olbrzymia postać w czarnej zbroi.
− Wróciłem! - ryczy. − Teraz Moc czeka zagłada.
Tymczasem w innym miejscu kompleksu Luke, Palpatine i Obecność walczą z Yodą i jego szturmowcami. Yoda obcina głowę Obecności, Palpatine rzuca się na niego z wściekłością i po intensywnym pojedynku pada martwy, trafiony przez szturmowca. Luke tymczasem wykańcza resztę przeciwników. Jedi stają naprzeciw siebie, gotowi do walki, już mają do siebie do skoczyć… Nihil wpada do sali, atakuje go Yoda, olbrzym zatrzymuje go w powietrzu, zaciska pięść i zielony ludzik pada martwy na ziemię. Vong obraca się w stronę Luke’a.
− Nie ma Sithów ani Jedi, nie ma też Bendu i Architektów, nie ma Duchów Mocy, nie ma nawet Whillsów… Tylko ty, ja i Moc, Skywalkerze. Kiedy twój przodek mnie wygnał poprzysiągłem, że zrobię to samo jego dziedzicom. Zamierzał spełnić swoją obietnicę.
− Nikt nie broni ci próbować.
Nihil przywołuje ostrze, podobne do tego dzierżonego przez Talzin, i zwiera się z Jedi w pojedynku. Nom Anor, widząc, że wszystko poszło zgodnie z planem, wychodzi na zewnątrz. Zastaje tam zdziesiątkowane siły NP i spadający z nieba HSD. Poe również to widzi. Bitwa wydaje się przegrana. Wtem z nadprzestrzeni wychodzi flota Mandalorian z Thrawnem na czele. Jego okręt flagowy, Resurrection, to stary, dobry SSD. Vongowie wciąż mają kilkunastokrotną przewagę, ale z nadprzestrzeni wychodzi jeszcze jeden obiekt. To kula o średnicy 160 km, z wyraźnym równikiem i okrągłym wgłębieniem na jednej półkuli. Z całą pewnością nie księżyc. Stacji bojowej przygląda się Shedao z mostka największego światostatku. Ktoś mówi:
− Mam co do tego jakieś złe przeczucia.
Zbliżenie na Chissa:
− You may fire when ready.
Niebieskie wiązki wystrzeliwują z krawędzi tarczy i łączą się w jedną, która trafia w sam środek statku Shedao. Okręt wybucha, wszyscy wiwatują, a walka trwa dalej, bo laser musi się przeładować. Nowoczesne kanonierki LAAT lądują na terenie bazy NP pełnej Vongów. Wychodzą z nich Mandalorianie i klony pod wodzą Sabine. Żółte i niebieskie strzały dziesiątkują wrogów. Nom Anor wycofuje się do świątyni.
Za to w centrum Wieloświata nikt nie przejmuje się walką na Lothalu ani pojedynkiem w świątyni, od których zależą losy Galaktyki. Moc spokojnie tłumaczy poirytowanej Rey że sprowadziła ją tu, by uchronić ją przed Nihlem, który niechybnie wygra i zniszczy wszechświat. Moc go nie powstrzyma choć mogłaby, bo jest neutralna, ale to nie znaczy że nic nie zrobi. Już zrobiła: sprowadziła Rey w bezpieczne miejsce. Gdy wszechświat zostanie zniszczony na jego miejscu powstanie nowy, a Rey zasiedli go z ich drugim Wybrańcem. Kobieta się sprzeciwia i próbuje uciec, ale Moc ją powstrzymuje. Trwa pojedynek na wolę. Wtem zapala się czerwone ostrze, o trzech niestabilnych klingach, i tnie Moc na kawałki. Rey przyłącza się do Bena i wkrótce po świetlistych postaciach nie ma nawet śladu. Revan mówi, że wspólnie uratują wszechświat i powstrzymują Nihila. Rey podchodzi bardzo blisko do niegoi namiętnie się całują. Potem rozbłyska światło i bohaterowie lądują w sali, w której Nom Anor zostawił Palpatine. Zrywają się ziemi i biegną do głównej sali.
Pojedynek Luke’a i Nihila trwa. Widać po Jedi, że słabnie. Mężczyzna traci miecz świetlny i pada na ziemię. Nie jest w stanie wstać. Nihil tworzy portal z pomocą swojej rękawicy. Wtedy do sali wpadają Rey z Kylo i powstrzymują go Mocą. Miecz wraca do ręki Skywalkera i laserowe ostrze ucina rękę Vonga. Nihil rozsypuje się w pył, a rękawica rozbłyska jasnym światłem. Luke tłumaczy, że bez kontroli portal połknie cały wszechświat. W tym momencie Nihil się materializuje, a cała trójka wylatuje przez dach. Na niebie pojawia się piąty światostatek, znika jeden księżyc, a płonący HPS wzlatuje z powrotem w niebo. Solo komentuje, że cofają się w czasie i przestrzeni. Skywalker próbuje nałożyć rękawicę, ale jest duchem. A rękawica prowadzi ich coraz szybcioej przez Anch-To, Starkillera, Batuu, Jakku, Endor, Hoth, bitwy GCW, Wojny klonów…
Rey nakłada rękawicę. Otoczenie oślepia blaskiem. Oczy adaptują się do jasnego światła. Aż po horyzont rozpościera się monotonna pustynia. Po rękawicy nie ma śladu.
Dużo później.
Rey z wyraźnym brzuchem patrzy na dwa słońca zachodzące nad pustynią.
− Shmi! Shmii! O, tu jesteś. Kto wyczyści moje droidy? - Do kobiety podlatuje Toydarianin. - Minęło osiem miesięcy odkąd znalazłem cię umierającą na pustyni, a ty dalej myślisz o tych bzdurach? O przeszłości? Wyczyść tego Threepio którego wykopałaś i idź spać.
Watto odlatuje, a Rey wchodzi do pobliskiego budynku. Podchodzi do niej C-3PO w brązowej powłoce. Kobieta kładzie się, a droid wyciąga coś z jej głowy. To mały czip.
− Gotowe, pani Rey.
Dynamiczne ujęcia. Palpatine zabiera swoje rzeczy, blaster, narzędzia, wchodzi na pokład statku z 3PO. Stary frachtowiec YT-1000 wznosi się nad ziemię i leci na orbitę.
− Co teraz, pani Rey?
− Teraz, Threepio, zmienimy historię galaktyki.

Directed by Rian Johnson
Written by Ponda
Based on the story and characters created by George Lucas

KONIEC

Brexit: FAQ dla niedoinformowanych

Zgodnie z zapowiedzią przedstawiam krótki artykulik, w którym wyjaśniam o co chodzi z tym Brexitem, czy jest szansa na umowę z UK, co jeśli umowy nie będzie i dlaczego nas to powinno obchodzić? Pytań jest dużo, zatem nie ma co zwlekać. Z przyjemnością wyjaśnię wszelkie niejasności i odpowiem na dodatkowe pytania.

Skąd się to wzięło?
To bardzo dobre pytanie. Czy cała sprawa zaczęła się wraz z ogłoszeniem wyników pierwszego referendum? Raczej nie, jego wynik był konsekwencją populistycznych* zapędów Camerona i chaosu, który nim wywołał ku uciesze opozycji i grup pro–Brexitowców. Ale zawsze możemy zajść dalej, do polityki izolacji po II wojnie światowej, do przekonania Brytyjczyków że ich państwo to światowe mocarstwo, które na chwilę związało się z Europą bo był to dla niego korzystne. Tyle że Wielka Brytania nie jest światowym Imperium. I choć niektórzy brytyjscy politycy twierdzą, że po wyjściu z Unii Wyspy staną na czele sojuszu złożonego z Kanady, Australii, co najmniej połowy byłych kolonii i całej Afryki, to nie jest to prawdą.

Jakie jeszcze mity i bajki można usłyszeć?
Całkiem sporo. Dominic Raab, były Sekretarz do spraw Brexitu, przyrównał Unię do Związku Radzieckiego a UK do republiki satelickiej, po czym chwalił się że jego metody negocjacji przynoszą efekty. Bardziej niepokojące jest, że według „obliczeń” pewnego ekonomisty w rok po wyjściu Królestwo zyska 100 miliardów funtów w budżecie, a grupa konserwatystów podchwyciła tą nowinę i rozpowszechniła jak tylko mogła. Szkoda dla UK że nie było w tym ani krztyny prawdy.
Kolejną często powtarzaną bajką jest jakoby #EU27 chciało zatrzymać Wielką Brytanię by wzbogacać się na niej. Stąd problemy w negocjacjach i tak zwany backstop. Otóż nie, Europa ma serdecznie dość Zjednoczonego Królestwa, a jak zaraz się przekonamy - na backstopie tylko straci. UK sama nie wynegocjuje też lepszych umów handlowych niż te, które posiada dzięki przynależności do Unii. Że też nie wspomnę o Polakach kradnących Brytyjczykom prace, których ci i tak by się nie podjęli.
Ale najlepiej bawiłem się, gdy przeczytałem, że Brytyjczycy sami pokonali Hitlera gdy Europa siedziała skulona ze strachu, i gdyby nie oni to dziś wszyscy mówilibyśmy po niemiecku. Ach ci skrajni, bezmyślni politycy! Szkoda tylko, że niektórzy w to wierzą, i potem mamy taki Brexit.

Jak w ogóle się tu znaleźliśmy?
Cóż, duży udział miała w tym Theresa May, która po objęciu urzędu wyznaczyła nieprzekraczalne granice, takie jak opuszczenie wspólnego rynku i wyjście spod jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości UE. Zwołała też przedterminowe wybory, w których straciła większość parlamentarną. Nie wszyscy zgadzali się z jej wizją i kultową już myślą „Brexit means Brexit”. Liberałowie chcieliby pozostać w bliższych stosunkach z resztą Europy, podczas gdy część konserwatystów oskarżyła premier o zbytnią uległość. Spór wewnętrzny trwał przez dwa lata, a jego jedynymi owocami były dymisje i kolejne podziały. Negocjacje dokumentów rozwodowych trwały przez cały ten czas, ale przez brak konsensusu wewnętrznego w UK nie przyniosły oczekiwanych efektów. Niemniej osiągnięto porozumienie w kilku punktach, chociażby w sprawie realizacji zobowiązań budżetowych Królestwa.
Nadszedł lipiec 2018 r. Postęp w negocjacjach był minimalny, a konflikt wewnętrzny narastał. Theresa May zwołała więc słynny zjazd w Chequers, na którym rząd miał sformułować zgodne stanowisko co do przyszłej relacji z Unią. I rzeczywiście, plan został sformułowany po dwóch latach przepychanek. Nie przedstawię tu jego założeń, z łatwością można znaleźć wszystko w internecie. Dość, że kosztował premier połowę gabinetu, w tym Sekretarza Spraw Zagranicznych i Sekretarza ds. Brexitu. Unii również się nie spodobał: został opisany jako nierealistyczny i niezgodny z prawem UE (sądy brytyjskie miały interpretować prawo unijne na wyspach), w skrócie zjeść ciastko i mieć ciastko. Tak zwany Chequers plan został oficjalnie odrzucony we wrześniu zeszłego roku. Zostało pół roku do planowego końca negocjacji.
W listopadzie May ogłosiła, że porozumienie jest bliskie. Kilka dni później upubliczniono 585-stronicowe porozumienie oraz niezobowiązujące polityczne deklaracje dotyczące przyszłej współpracy zapisane na 26 arkuszach. Tym samym premier straciła kolejnych dwóch ważnych ministrów. Brytyjski parlament miał głosować nad umową w grudniu, ale w obliczu miażdżącej klęski May przesunęła głosowanie na styczeń, obiecując zarazem zmiany w umowie. Ale zmiany były niemożliwe i w tym tygodniu Theresa May odniosła największą porażkę w historii brytyjskiej demokracji, przegrywając aż 230 głosami. To 64 głosy więcej niż niż dotychczasowy rekord z 1924 r. związany ze sprawą Campbella. Co ciekawe, premier przetrwa oba votum nieufności: partyjne w grudniu i parlamentarne w czwartek.

Co jest nie tak z wynegocjowaną umową?
Odpowiedź jest prosta: ta umowa jest szkodliwa. I dla UK, i dla EU. Problem w tym, że jak wielokrotnie powtarzali politycy Unii, a nawet May, nie będzie innej umowy. Nie ma szans na pogodzenie interesów obu stron, że też o dobru obywateli nie wspomnę. Nie dociera to jednak do polityków brytyjskich, którzy uważają że to strategia negocjacyjna, pułapka Unii mająca na celu zatrzymanie swojego najpotężniejszego członka czy zwyczajnie niekompetencja premier. Sprawa jest prosta: albo taka umowa, albo żadna. #EU27 twierdziło, że nie można wprowadzić żadnych zmian, ale ostatnio zmieniło zdanie sugerując, że może uda się wprowadzić niewielki zmiany w dwóch czy trzech miejscach. Niemniej byłaby to właściwie kosmetyka.
Głównym punktem sporu jest backstop, czyli postanowienia tymczasowe dotyczące granicy w Irlandii. Irlandia Północna, która opowiedziała się za pozostaniem w Unii, większość wymiany handlowej prowadzi za pośrednictwem Irlandii. Jeszcze na początku lat 90. dwa kraje oddzielała twarda granica pilnowana przez wojsko. Jednak dzięki wieloletnim negocjacjom zwieńczonych Porozumieniem wielkopiątkowym granica została otwarta, a grupa paramilitarno-terrorystyczna znana jako IRA zakończyła swoją agresywną działalność. Jednak w wyniku Brexitu granica ta stanie się granicą zewnętrzną Unii Europejskiej i konieczne będzie przywrócenie kontroli. Rozwiązaniem byłoby pozostawienie Irlandii Północnej w unii celnej i wspólnym rynku, ale oznaczałoby to z kolei ograniczenie handlu z Wielką Brytanią. Co więcej, backstop mógłby stać się trwałym postanowieniem w przypadku braku innego porozumienia. Nic dziwnego, że to rozwiązanie budzi sprzeciw. Nie uzyskałoby też popracia drugiej największej partii w parlamencie, Liberałów, ze względu na ich test sześciu pytań. Inna sprawa, że jest on praktycznie nie do zdania przez jakąkolwiek umowę.
Obecna umowa przewiduje, że Zjednoczone Królestwo pozostanie w unii celnej, a Irlandia Północna dodatkowo we wspólnym rynku, dopóki nie uda się opracować innego rozwiązania kwestii granicy w Irlandii. Oznacza to, że tymczasowo UK będzie musiało stosować się do przepisów EU i nie będzie mogło negocjować własnych umów handlowych. Dzięki backstopowi zostaną również zagwarantowane prawa migrantom brytyjskim i europejskim, a firmy będą mogły kontynuować swoją działalność po obu stronach kanału La Manche bez poważnych utrudnień.
Unia Europejska również odczuje skutki backstopu. Podobnie jak Wielka Brytania nie będzie mogła negocjować nowych umów handlowych, a jej ustawodawstwo w pewnych dziedzinach zostanie ograniczone. Początkowo żadna strona nie chciała się zgodzić na takie rozwiązanie, ale właściwie nie było alternatyw. Gdy umowa została ostatecznie podpisana nie było owacji ani okrzyków radości. Tylko przygnębiająca świadomość, że teraz trzeba ją przeforsować przez brytyjski parlament.

Jakie są alternatywy?
Nie ma ich wiele. Theresa May i przedstawiciele Unii po blisko trzech latach rozmów doszli do wniosku, że nie ma innych rozwiązań spełniających podstawowe wymogi obu stron i chroniące przy tym obywateli. Mimo to brytyjscy politycy mnożą propozycje jakby to były psy czystej rasy. A to Liberałowie twierdzą, że wystarczy spełnić sześć absurdalnych wymogów, a to grupa Torystów** mówi, że najlepsza umowa to żadna umowa. Każdy twierdzi, że poradziłby sobie lepiej od premier, ale wszystkie ich postulaty zostały już dawno bezwzględnie odrzucone przez UE. Niektórzy po prostu rzucają hasła i nie zastanawiają się nawet jak je zrealizować.
W zeszłym roku zrobiło się głośno o People’s voice, inicjatywie obywatelskiej nakłaniającej do drugiego referendum. Pomysł ten zjednywał sobie coraz więcej polityków, ale budził też poważne wątpliwości. May, nauczona błędem Camerona, twardo stoi na stanowisku, że powtórzenie referendum jest łamaniem zasad demokracji. I w zasadzie ma rację: ludzie zdecydowali i jakby to wyglądało gdyby rząd powtórzył pytanie mając nadzieję, że tym razem odpowiedź będzie mu pasować?
Niektórzy sugerują, że referendum mogłoby dotyczyć wyboru sposobu wyjścia z Unii, a jedną z opcji mogłoby być pozostanie w niej. Ale każde pytanie w referendum może mieć tylko dwie odpowiedzi, a opcji jest kilka: no-deal, propozycja May, propozycja Liberałów, Norwegia i jej warianty, pozostanie w Unii — że też o mniej popularnych możliwościach nie wspomnę.
Równie często mówi się o opcji Kanady, Norwegii czy Norwegii+. Państwa ta mają umowy z UE ułatwiające handel, a przy tym uważane za nieograniczające szczególnie żadnej ze stron. Nie jest to jednak prawdą: Norwegia musi płacić duże sumy do budżetu i stosować się do wielu przepisów bez praca głosu, co nie usatysfakcjonuje Wielkiej Brytanii. Nie jest też w stanie rozwiązać wielu spornych kwestii. Ponadto Norwegia nie chce UK w swoim porozumieniu, bo wyspiarze nie rozumieją jego idei i nie będą go szanować. Z kolei umowa z Kanadą jest bardzo specyficzna i nie ma zbyt wiele sensu w zastosowaniu do UK.

Co się teraz stanie?
Szczerze mówiąc, nikt nie ma pojęcia. Jeszcze niedawno twierdziłem, że czeka nas rozwód bez papierów na zasadach WTO, ale sytuacja jest dynamiczna i wszystko się może zdarzyć. Europy nie zaskoczyła szczególnie klęska premier, ale jej ogrom spowodował u polityków zawieszenie systemu. Unia sugeruje, że możliwe jest wprowadzenie niewielkich modyfikacji umowy lub przedłużenie okresu negocjacji, czyli coś, co jeszcze tydzień temu było nie do pomyślenia. Jednak wszystko zależy od tego, co stanie się w UK: May przetrwała wotum nieufności i dalej stoi na czele państwa, zwołała też zebranie przywódców różnych ugrupowań w celu ustalenia możliwych dalszych kroków. Jednak paradoksalnie wielu polityków zapowiedziało, że nie usiądzie do rozmów dopóki groźba rozwodu bez papierów nie zostanie rozwiana.
Zapewne premier spróbuje ponownie poddać umowę pod głosowanie po niewielkich poprawkach. Jeśli ponownie przegra może podać się do dymisji. Wtedy parlament będzie miał dwa tygodnie by uformować nowy rząd, a ze względu na konflikt wśród Konserwatystów prawdopodobne jest uformowanie rządu mniejszościowego przez Liberałów. Po 14 dniach zostaną zwołane przyspieszone wybory i prawdopodobnie EU przedłuży okres negocjacji w oczekiwaniu na wyniki.
Przedłużenie okresu negocjacji może się odbyć tylko raz. Unia byłaby gotowa zgodzić się na to tylko wobec nagłej zmiany stanowiska rządu wynikającej na przykład z wyborów lub drugiego referendum. Wywołałoby to jednak wiele problemów, chociażby udział w tegorocznych wyborach do europarlamentu. Warto zaznaczyć, że inwestorzy i maklerzy spodziewają się wydłużenia okresu negocjacji, a Wielka Brytanie może jednostronnie zatrzymać artykuł 50 i zerwać procedurę wyjścia. Warunkiem jest zachowanie zasad demokracji.

Co się stanie jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte?
W przypadku braku jakiejkolwiek umowy Zjednoczone Królestwo opuści Unię Europejską 29 marca ze skutkiem natychmiastowym, bez co najmniej rocznego okresu przejściowego. Będą obowiązywać zasady WTO, czyli bardzo ogólne zapisy regulujące podstawowe stosunki handlowe między państwami. Wymiana handlowa zostanie niemal całkowicie wstrzymana. Zjednoczone Królestwo zmobilizuje kilkadziesiąt funkcjonariuszy policji i żołnierzy, tak jak w sytuacji najwyższego zagrożenia terrorystycznego. Wiele osób straci pracę, a niektóre korporacje przeniosą siedziby do Europy.
Jest wiele wątpliwości co jeszcze się stanie, ponieważ nikt wcześniej nie przerabiał takiego scenariusza. Prawo jazdy może być nieważne za granicą, ale tablice rejestracyjne powinny być akceptowane. Prawdopodobnie wrócą wizy, a obywatele przebywający na emigracji mogą stracić swoje prawa, świadczenia socjalne i prace. Trwają prace nad zagwarantowaniem obywatelom bezpieczeństwa. Z kolei kierowcy pragnący przekroczyć kanał La Manche powinni się liczyć z tygodniowymi odprawami.

Jak wyglądają przygotowania do „skoku z klifu”?***
Zarówno UK, jak i EU wydadzą rozporządzenia regulujące podstawowe kwestie, na przykład niedawno Unia zezwoliła brytyjskim liniom lotniczym na realizację połączeń UK — EU — UK, ale nie pomiędzy państwami członkowskimi. Są też realizowane plany awaryjne, ponieważ wprowadzenie ich w życie wymaga wielu tygodni. Rządy obu Irlandii gromadzą zapasy żywności i lekarstw w magazynach. Również obywatele robią zapasy, jednak nikt nie spodziewa się, że nagle sklepy będą mieć puste półki — raczej chcą się przygotować na brak określonych produktów. Wiele osób, również Polaków, przygotowuje się do powrotu do swoich krajów.

Jaki wpływ na gospodarkę ma Brexit?
Przez ostatnie dwa lata gospodarka Zjednoczonego Królestwa stopniowo zwalniała, ale nie był to kryzys tylko spowolnienie wzrostu. Giełdy zareagowały wyraźnie dopiero pod koniec zeszłego roku, kiedy to funt niebezpiecznie zaczął spadać, by w tym tygodniu niemal zrównać się z Euro. Spowodowało to nagły wzrost zainteresowania tańszymi miejscami na wczasy. Na popularności zyskały m. in. Bułgaria i Kraków, gdzie funt ma stosunkowo korzystny przelicznik.
Import Wielkiej Brytanii w dużej mierze odbywa się przez Francję, podobnie jak Irlandii Północnej przez Republikę Irlandii i samej Irlandii przez UK. Wyjście Królestwa z unii celnej i wspólnego rynku będzie oznaczać kryzys w przepływie towarów na obu wyspach i tym samym spowoduje nagłe zahamowanie gospodarki obu państw. Zdecydowanie boleśniej odczuje to Wielka Brytania, która obecnie prowadzi większość wymiany handlowej z resztą Europy. Odłączenie się od wspólnego rynku europejskiego i załamanie gospodarki spowoduje konieczność zaakceptowania dużo mniej korzystnych umów handlowych i prawdopodobnie zaowocuje niepokojami społecznemu, które pogłębią kryzys ekonomiczny.
Również UE odczuje skutki gospodarcze. Jej pozycja międzynarodowa ulegnie wyraźnemu osłabieniu. Kraje członkowskie stracą ważny rynek zbytu, na przykład Niemcy eksportują na wyspy około 800 000 samochodów rocznie. Polska wysyła do UK głównie wszelkiej maści urządzenia i ich elementy, surowce i żywność, dostarczamy też usług związanych z turystyką czy transportem. Wartość wymiany handlowej była szacowana na 15 mld funtów (72,9 mld zł na stan dzisiejszy) w 2016 i rosła. Wartość importu ze Zjednoczonego Królestwa wzrosła dwukrotnie w przeciągu dekady do 5,6 mld funtów (27,2 mld zł) w 2015.
Chociaż są to najlepsze przewidywania jakimi dysponujemy, to nie można wykluczyć mało prawdopodobnego scenariusza, w którym po kilku(nastu) latach gospodarka UK osiągnie stan lepszy niż przed referendum. Nie zmienia to jednak faktu, że zgodnie z przewidywaniami ekonomistów każdy scenariusz opuszczenia Unii odbije się niekorzystnie dla gospodarki Zjednoczonego Królestwa w najbliższej przyszłości.

Co, jeśli nie dojdzie do Brexitu?
Według ostatnich sondaży pozostanie w Unii cieszy się większym poparciem Brytyjczyków niż opuszczenie jej. Nie zmienia to jednak faktu, że brexitowców jest niewiele mniej, i to oni wygrali w 2016. Zmiana decyzji, nawet wynikająca z drugiego referendum, może wywołać poważne niezadowolenie dużej części społeczeństwa i zwiększenie popracia dla skrajnych grup antyeuropejskich i antyrządowych.
Sama Unia będzie musiała radzić sobie z rozkapryszonym, niezdecydowanym i niezadowolonym członkiem, który będzie przeciwny dalszej integracji bardziej niż kiedykolwiek. Niektórzy uważają, że Zjednoczone Królestwo będzie domagać się poważnych ustępstw za pozostanie, ale mało prawdopodobne by je uzyskała. Taki scenariusz oznaczałby poważne napięcia na linii Londyn — Bruksela i ostatecznie i tak mógłby doprowadzić do Brexitu.

Co o Brexicie myślą Polacy?
Wybranym osobom z różnych środowisk, w różnym wieku i o różnym wykształceniu zadano następujące pytanie: „Czy to dobrze, że UK opuszcza UE?” Większość osób stwierdziła, że pytanie jest bardzo trudne, i nie mają wystarczającej wiedzy by móc jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Zgadzały się jednak, że Wielka Brytania z pewnością odniesie bliżej nieokreślone korzyści ekonomiczne, co jest zgodne z intuicją. Jednak w kwestii Unii i Polski badani nie byli zgodni: niektórzy obawiali się spowolnienia gospodarki, inni zauważali korzyści związane ze zwiększonymi możliwościami integracji. Odmienną opinię miała osoba mieszkająca obecnie w Anglii. Nie ma wątpliwości, że UK tylko straci na wyjściu z UE. Jako student nie obawia się jednak o przyszłość swojej edukacji. Znalazła się również jedna skrajna opinia należąca do osoby w wieku ponad 60 lat. Kobieta ucieszyła się, że Brytyjczycy nareszcie będą mieć spokój i zorientowali się, że Unia to oszuści i agenci Putina.

Dziękuję za uwagę tym, którzy dotrwali do końca, i mam nadzieję że choć trochę rozjaśniłem czytelnikom o co w tym wszystkim chodzi. Jeśli znajdzie się grupa zainteresowana cotygodniowym skrótem wiadomości z wybranych zagranicznych źródeł (UN News, The Guardian) mogę coś takiego utworzyć, tylko proszę o informację.
---
*Populizm to temat na całą serię artykułów, a nawet nie ma ścisłej definicji. Przyjmiemy więc moją, zgodnie z którą populizm to zespół zachowań politycznych mających na celu zyskać przychylność wyborców wszelkim kosztem, często ze szkodą dla państwa i obywateli.
**Toryści to inaczej Konserwatyści, partia Theresy May. Alternatywa nazwa, bardzo popularna w UK, pochodzi od nazwiska jednego z ich zasłużonych przywódców.
***Od angielskiego „cliff-edge option”, czyli bardzo twarde wyjście bez niemal żadnych porozumień. Obejmuje sytuacje od umowy super-hard po brak deal.
****Dane z oficjalnej strony rządu brytyjskiego. Co ciekawe, Polska jest uznawana za bardzo dobre miejsce do inwestycji, m. in. dzięki zaangażowaniu w struktury europejskie, bardzo intensywnemu rozwojowi i położeniu geograficznemu. Jednak potencjalni przedsiębiorcy powinni liczyć się z potężnym aparatem biurokratycznym i skomplikowanymi przepisami. Muszę przyznać, że gdybym chciał wejść na nowy rynek, to po tym opisie zaryzykowałbym Polskę.

Opracowano na podstawie artykułów BBC, The Guardian, Business Insider oraz badań własnych autora.

Re: Brexit: FAQ dla niedoinformowanych

Po polsku: Torysi.
A poza tym chapeau bas.

Re: Brexit: FAQ dla niedoinformowanych

Wow, dziękuję.
Właśnie miałem problem z niektórymi tłumaczeniami, a chciałem też poszerzyć słownik tym, którzy chcieliby uzupełnić wiedzę czytając coś po angielsku. No-deal jeszcze można przeżyć, ale z backstop sobie darowałem, bo zostaje właściwie opisówka. Cieszę się, że się podobało.

Re: Brexit: FAQ dla niedoinformowanych

Bardzo ciekawy i wciągający artykuł, z którego można się wiele dowiedzieć Jednak z paroma kwestiami jestem gotów dyskutować.

Pierwsza rzecz to kwestia Camerona - absolutnie nie mogę się zgodzić z posądzeniem go o zapędy populistyczne. Problem w tym, że przed referendum został zapędzony w kozi róg: wielu polityków Partii Konserwatywnej domagało się referendum lub wręcz wyjścia z UE po groźbą opuszczenia torysów i przejścia do UKIP lub założeniem własnej partii. Cameron musiał więc ratować całą partię przed utratą władzy, rozłamem, lub - co by było najgorsze dla niego i dla całego ugrupowania - zniszczeniem duopolu Torysi-Laburzyści, który mógłby zostać zniszczony przez UKIP lub coś innego.
Warto pamiętać, że premier to również polityk, który ma obowiązek dbać o swoje macierzyste ugrupowanie. Do tego w przypadku torysów istniało zagrożenie, że UKIP faktycznie rozwali duopol - warto tutaj przywołać wybory do PE z 2014 r., gdzie PK i Partia Pracy zdobyły dopiero 2 i 3 miejsce, natomiast 1 miejsce w Wielkiej Brytanii zdobył właśnie UKIP.
Oczywiście wynika to z tego, że w czasie wyborów europarlamentarnych eurosceptycy mają zawsze z górki, podczas gdy w innych głosowaniach mają pod górkę, ale z drugiej strony, kto by chciał ryzykować i sprawdzać, czy aby partia Nigela Farrage`a nie odniesie sukcesu również na krajowym podwórku? Cameron nie mógł ryzykować i tym samym, musiał ogłosić referendum - został postawiony pod ścianą i zrobił wyłącznie to, co musiał.

Tym samym więc, nie można posądzić Camerona o zapędy populistyczne, a jedynie o chęć uspokojenia sytuacji na własnym podwórku. A że przegrał z kretesem? Cóż, polityka to również gra, w której się alby wygrywa, albo przegrywa.

Dlatego jak ktoś chce mieć pretensje o Brexit, to niech je kieruje przede wszystkim do Farrage`a i UKIP-u, a przede wszystkim - do Anglików i Walijczyków za to, wywołali taki a nie inny burdel. A do Camerona i Partii Konserwatywnej można mieć pretensje dopiero w dalszej kolejności.
Identycznie zresztą było w Polsce w 2015 roku, kiedy wielu miało pretensje do Komorowskiego o niepotrzebne referendum w sprawie JOW-ów. A pretensje NIESŁUSZNE!
Bo to profaszystowski Paweł Kukiz nawijał o JOW-ach, o referendum i "antysystemie". Owszem, ja też byłem wkurzony na Komorowskiego o uleganie Kukizowi, ale z drugiej strony - pretensje przede wszystkim powinny iść do Kukiza i tych Polaków, którzy wywindowali go na trzecie miejsce w wyborach prezydenckich. A do Komorowskiego dopiero w dalszej kolejności, bo co prawda uległ populistycznym gadkom szefa Kukiz`15 ale z drugiej strony... wszak tego chciał naród windując pajacowatego alkoholika na trzecie miejsce w wyborach, nieprawdaż?

Teraz wyobraźmy sobie, że Cameron nie robi nic i przegrywa wybory, do Izby Gmin wielu posłów zyskuje UKIP, a kilka lat później w kolejnych wyborach - UKIP wygrywa wybory. Do Brexitu tak czy siak dochodzi, a Cameron przechodzi do historii UK jako ten, który rozwalił zarówno Partię Konserwatywną jak i duopol w systemie partyjnym Wielkiej Brytanii. Nie mówiąc o tym, że mogło by powstać nawet coś radykalniejszego od UKIP-u złożonego z byłych polityków PK i dopiero byłoby "wesołe miasteczko" - aż przypomina się "V jak Vendetta" i partia Norsefire z Gerardem Sutlerem na czele.


Mógłbym też dyskutować z akapitem poświęconym reakcji Polaków na Brexit, ale to wyłącznie z przyczyn subiektywnych - sam skupiam się wyłącznie na dwóch kwestiach związanych z Brexitem, natomiast co do reszty mam takie podejście, że nie jestem Brytyjczykiem ani nie mam nic wspólnego z UK, więc trudno, abym zajmował jakieś stanowisko w tej sprawie.


Natomiast z całą resztą się w zasadzie zgadzam. Zabrakło mi jednak jednej rzeczy, która mnie bardzo interesuje z przyczyn zawodowych - Brexit a przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Jeśli doszły do Ciebie na ten temat jakieś przecieki, to prosiłbym o podzielenie się nimi

Re: Brexit: FAQ dla niedoinformowanych

Miałem piękny post, ale przez problemy z internetem uległ dezintegracji. Zatem będzie krócej.
Uważam, że Cameron zrobił źle nie zwołując referendum, ale pozwalając przeciwnikom na szerzenie dezinformacji.
Reakcje badałem sam, na znajomych z różnych środowisk i ich znajomych oraz rodzinie. Grupa mała, poniżej 30 osób. Raczej ciekawostka.
Koordynację systemów zabezpieczenia społecznego musiałem wygooglać, bo nie wiedziałem co to jest. Teraz wiem i stwierdzam następująco: nie będą obowiązywać w UK. Jeśli będzie umowa to wszyscy zachowają prawa i będą bezpieczni. Jeśli nie będzie umowy, z dnia na dzień relacja zmieni się z członka UE do państwa trzeciego. A że z Japonią czy USA nie ma niczego na kształt tych zabezpieczeń, pozostają przepisy wewnętrzne uchwalone przez zainteresowanych.

Re: Brexit: FAQ dla niedoinformowanych

Miałem piękny post, ale przez problemy z internetem uległ dezintegracji. Zatem będzie krócej.
Uważam, że Cameron zrobił źle nie zwołując referendum, ale pozwalając przeciwnikom na szerzenie dezinformacji.
Reakcje badałem sam, na znajomych z różnych środowisk i ich znajomych oraz rodzinie. Grupa mała, poniżej 30 osób. Raczej ciekawostka.
Koordynację systemów zabezpieczenia społecznego musiałem wygooglać, bo nie wiedziałem co to jest. Teraz wiem i stwierdzam następująco: nie będą obowiązywać w UK. Jeśli będzie umowa to wszyscy zachowają prawa i będą bezpieczni. Jeśli nie będzie umowy, z dnia na dzień relacja zmieni się z członka UE do państwa trzeciego. A że z Japonią czy USA nie ma niczego na kształt tych zabezpieczeń, pozostają przepisy wewnętrzne uchwalone przez zainteresowanych. Mógłbym polecić artykuły z większą ilością szczegółów, ale poza tym, że idziemy na zderzenie czołowe i mnóstwo regulacji przestanie obowiązywać, nikt nie zna konkretów.

Gamblers of the Old Republic

Przechodzę sobie KotOR i postanowiłem podzielić się jedyną prawdziwą wersją historii Revana. Nazywała się Cienna (od TEJ Cienny) Bons (od TYCH cukierków).

Sithowie atakują Endar Spire, bum bum, bidoł i pizdu nie ma statku. Wszyscy skaczą w kapsułach i skacze też Cienna z Carthem. Bum i budzi się później nieprzytomna. Okej, to idziemy ratować Bastilę. Gadu gadu ble ble ble - przymila się Carth. Co za żenada, pomyślała Cienna.
Bohaterowie wchodzą do karczmy, to jest kantyny i pierwsze co robi bohaterka, to kupuje karty do Pazaaka. Ach ci podli Sithowie, wysadzili najlepszy deck. Na szczęście jest z kim zagrać. Nawet nie zauważyła kiedy przegrała całą kasą.
By się odkuć poszła na ring. Nie żeby była szczególnie dobra w blasterze czy wibroostrzu, ale i tak skopała Duncana. Gerlona już niestety nie. Wygraną natychmiast przegrała, nie licząc 20 kredytów z których ją okradziono.
I tak oto dzielni wojownicy poszli na imprezę do apartamentów, gdzie wszyscy poza nimi się upili. W ten sposób zgarnęli zbroję żołnierza Sithów, a rabując okoliczne mieszkania sporo kredytów, które przegrali w Pazaaka. Zabili też jakiegoś człowieka.
Ogólnie była nagroda za jego głowę, ale nie znał się za bardzo na żartach i nie miał dystansu do siebie. Wyciągnął spluwę i trzeba było go zabić. A mógł się zaśmiać, dać kredyty i o wszystkim zapomnieć.
Doktor, który trzymał w ukryciu żołnierzy Republiki, nie dał się zaszantażować Ciennie, która była przebrana za żołnierza Sithów.
Gdy nasi bohaterowie już przegrali wszystkie zrabowane kredyty udali się do Dolnego Miasta. Tam również przypadkiem zabili człowieka, tak się składa że tym razem gość serio był przewrażliwiony, i nawet nie trzeba było go szantażować, grozić kradzieżą ani obrażać żeby sięgnął po spluwę. Jedna nagroda więcej.
W pewnym momencie wędrówki bohaterowie napotkali droida, który pomógłby im w walce z Vulkarami, których to najczęściej wysadzali granatami. Naprawili go po czym odkryli, że odwiedzili już wszystkich mieszkańców.
Gdy Cienna i Carth odebrali kasę za przypadkowo zabitych ludzi i dodali do tego wszystko, co ukradli napotkanym istotom, odkryli, że jest tego sporo. Mogli więc zrobić tylko jedno: zagrać w Pazaaka. O dziwo Carth nie nalegał specjalnie żeby ruszać na pomoc Bastili, więc mieli dużo czasu. W pewnym momencie Cienna błyskotliwie zauważyła, że mogą kupić lepsze karty do decku, co powinno pomóc w nieprzegrywaniu. Tak też zrobili. Resztę kredytów wkrótce przegrali.
Przygnębieni kolejnymi porażkami bohaterowie odwiedzili kryjówkę Ukrytych Beków, gdzie z wielką niechęcią wymienili zbroję Sitha na przepustkę do Podmiasta. Wyszli, dogadawszy się w sprawie wyścigu i Bastili, po czym napotkali problem w postaci dużej liczby Czarnych Vulkarów. Byli zbyt fajtłapowaci, zwłaszcza Cienna, by dać radę wszystkim przeciwnikom, ale musieli stawić im czoła by zdobyć hajs na hazard i uratować Bastilę.
Czy dadzą radę otoczeni przez wrogów? Czy wymyślą jak przemknąć się niezauważenie? I czy w końcu się odkują? Odpowiedzi znajdziecie w kolejnej części GotOR.

Re: Gamblers of the Old Republic

Moim zdaniem, powinni się zdecydować i wybrać tylko jedną opcję - grę w Pazaaka. Po co tracić czas na szukanie jakiejś dziewuchy, przez którą są same kłopoty, a która przecież i tak sobie da radę - ma jakąś tam broń, czy coś ...
A na dodatek istnieje spore ryzyko, że narażając resztki wartościowych kredytów, które potrzebne im będą na dalszą grę w Pazaaka, dziewczyna im nawet nie podziękuje za uratowanie *upy - ba, może zwyczajnie strzelić focha ! ...

Nieee, to się nie opyla po prostu. Moim zdaniem, powinni wrócić do pod-miasta. To najlepsza miejscówka do gry w Pazaaka, jest tam nawet pewien gość, co opyla - nie płacąc żadnego podatku, lewy towar !. Aż się prosi, by z nim zagrać ... choć zdaje się, że raczej nie lubi być ogrywany, więc w Pazaaka nie gra - gupek

GotOR zawieszone

Jak już wspominałem wczoraj Steam odmówił posłuszeństwa, w związku z czym byłem zmuszony go reknstalować. W akcie zemsty sklep Valve usunął ponad 300 GB plików gier. Planuję je odbudowywać stopniowo w ciągu roku, zaczynając od najważniejszych i najczęściej uzywanych gier, z KotOR-em na czele.
Po sprawdzeniu plików gry i samej gry stwierdzam jednoznacznie, że Steam dokonał praktycznie nieodwracalnej dezintegracji wszystkich zapisów z Gamblers of the Old Republic na czele. W związku z tym obecnie najbardziej wyczekiwana seria opowiadań na Bastionie zostaje zawieszona na czas nieokreślony i powróci wkrótce™️.
W związku z powyższym mam do was jedno przesłanie: GOG lepszy. On nie usunąłby mi tych zapisów, ba, nie musiałbym nic reinstalować żeby grać. Więc zaprawdę wspierajcie polski biznes i kupujcie gry na GOGu, a nie jakiejś zabugowanej usuwającej sejwy platformie pokroju Steama.

Re: GotOR zawieszone

PS. Obawiam się, że postać nie została w pełni odtworzona, choć zachowano jej ogólną niekompetencję w używaniu broni. Pewne jej zachowania również mogą się różnić względem poprzednich. Stąd sonda, bo czemu by nie: chcecie poznać historię od początku, poznać ewentualne różnice czy też wystarczy wam druga część historii Revana?

Re: GotOR zawieszone

Chcemy poznać wszystko!

Nie no, rób co chcesz. I tak będzie spoko.

Re: GotOR zawieszone

Rób! Albo nie rób.
There`s no try!

Re: GotOR zawieszone

Będzie bardziej Ciennowato od samego początku.

Re: GotOR zawieszone

Z tym GOGiem, to różnie może być. ~
"Mój" sam z siebie niczego nie skasuje, bo nie korzystam z chmury. Całość siedzi sobie na domowym blaszaku, na RAID1, a raz na tydzień jest backupowane na QNAPa (RAID5). GOGGalaxy odpalane od wielkiego dzwonu, aby sprawdzić czy nie ma aktualizacji.
Ale jeśli ktoś trzyma wszystko w chmurze, to może być jak ze Steamem. Tam serio nie ma możliwości korzystania tylko z własnych zasobów? Mania kopii lokalnej?

Tak czy siak szkoda opóźnień w GotORze. ~

Aha, useria dzieli się na tych, którzy robią backupy i tych, którzy jeszcze ich nie robią.

Re: GotOR zawieszone

No kurcze mam backupy i robię regularnie, ale ostatnio popsuł się pendrive na którym były automatyczne i robię ręcznie. Ale zapomniałem o KotORze.

Re: GotOR zawieszone

Wiem, bredzę&marudzę, ale backup na pendrivie? To już lepiej jakiś dysk podłączany przez USB; w obudowie lub "przelotce" z kilku standardów. Ja mam na "odpadach" ze starego blaszaka. ~

Re: GotOR zawieszone

To jest drogie. A ja bym nie pogardził dodatkowym SSD i HDD. I nowym pendrivem. A z odpadami średnio — każdy stary sprzęt ma pamięć zawaloną głównie zdjęciami. Chciałem z kolegą wziąć od szkoły, ale były komplikacje prawne.
Czyli możesz mi postawić jak jeszcze masz jakieś odpady.

GotG powraca!

Po dłuższej przerwie zapraszam do ponownej kanonicznej adaptacji losów Revana. Trochę się różni, no i na razie jest krótsza. O pięć godzin krótsza.

Sithowie atakują Endar Spire, bum bum, bidoł i sru! Cienna z tyłu strzela a ten drugi gościu lata z mieczem. To je uczciwy dil. Muchy padajom jak Sitowie.
— Onie to Sith krzyknęła! Przerąbane. Dobra Trask i idź i go skop a ja zwiewam.
— Aaaaaa już po mnie. 😵
Po cichu obok Sitha i od tyłu śmiecia! Kurcze prawie ją zabił i nie miał nawet hajsu przy sobie. I sru do Cartha w kapsule pizdu i nie ma. Statku.
Bum i budzi się później nieprzytomna. Łał, ale się nawalali na miecze świetlne że hej w. Śnie okej, to idziemy ratować Bastilę. Gadu gadu ble ble ble. Kupmy sobie nową zbroję. O, kantyna, ciekawe czy można zagrać w Pazaaka…
Przeciwnik miał lepszy deck, ale Cienna miała lepszą taktykę. Walka była wyrównana, ale kobieta zdobywała coraz więcej kredytów. A potem wszystkie przegrała. Głupiemu farciarzowi dwudziestki same się układały.

Re: GotG powraca!

To był kanciarz jakich mało !, Carth powinien ostrzec naszą bohaterkę - przecież bywał już wcześniej na Taris ... no nic, łatwo przyszło, łatwo poszło.
Chodzą plotki, że jakiś cyrk z "areną" jest niedaleko naszych bohaterów ... może tam powinni poszukać szansy ?, może tam uśmiechnie się do nich szczęście ? ... tyle pytań, a tak mało odpowiedzi ... 😜

Re: GotG powraca!

Nie widziałeś jak Cienna włada blasterem. Ze o mieczu nie wspomnę.

Szpiedzy Republiki - teaser trailer

Ten, którego nie było na BasConie 2019.

— Podobno to żołnierze wygrywają wojny — Isard kontynuował przemowę do Najwyższego Dowództwa Republiki. — Ale dajcie mi przykład chociaż jednej, która została wygrana bez dobrego wywiadu.
Po chwili oficerowie przekrzykiwali się nawzajem i nikt nie mógł nad tym zapanować. Mace Windu spojrzał z niechętnym podziwem na zadowolonego z siebie mówcę. Jedi i Wywiad może rzadko się dogadywali, ale Isard tym razem miał rację. Nie licząc części, w której podważał kompetencje Rady.
Najwyższy Kanclerz przyglądał się temu wszystkiemu w milczeniu i uśmiechnął się w myślach.
Ison wyszedł wcześniej, przez co nie słyszał końca przemowy i nie widział zamieszania, jakie spowodowała. Republice groziła zagłada i nie miał czasu przekonywać o tym Dowództwa. Isard może się tym zająć.
---
— Informator twierdzi, że Separatyści coś knują. Ściągają siły z Zewnętrznych Rubieży, chyba szykują kontratak. Muszą mieć jakiegoś asa w rękawie.
— Jakiego asa? Superbroń? Nowy pancernik? — spytał swojego człowieka Rancit.
— Nie wiemy.
— To się dowiedzcie — mężczyzna zakończył transmisję.
---
— Musimy wybudzić Agenta Zero — stwierdził Ison.
— Jeśli jeszcze jest po naszej stronie — odparł Rancit.
— Dooku, Bulq i Argente od początku mają przewagę. Możemy tylko marzyć o takiej liczbie wtyk. Zresztą tej wojny nie zakończymy w ten sposób. Konflikt o takiej skali kończy się porozumieniem, kapitulacją lub wcale. Nie da się zmiażdżyć takiej potęgi jak Republika czy Konfederacja. Trzeba ją zmusić do poddania się.
— Armand… czy ty sugerujesz zamach na dowództwo Separatystów?
— Raczej że oni szykują zamach na nasze — wtrącił Rancit.
— Tak czy inaczej ma rację — stwierdził admirał Rosso. — Wystarczy pozbyć się Dooku i Grievousa, a ich kampania się całkiem załamie.
---
— Rada Jedi nie popiera działań Wywiadu, admirale Rosso, i popierać nie będzie.
— Mistrzu Windu, Rada może się wypchać. Macie prawo do jednego wysłannika, i nic więcej. A że od śmierci mistrza Tholme wysyłacie samych amatorów, którzy nie wiedzą co złego jest w używaniu niezabezpieczonego datapadu na zebraniach, to wasz problem.
---
— Hrabio, Dyrektorze… sprawdziłem to i jestem pewien. Wiedzą o planie.
Passel wziął od niego papiery, spojrzał i podał je Dooku.
— Nie wiedzą wszystkiego — odrzekł Dooku. — Dopóki miotają się i nie mają punktu zaczepienia nic nam nie grozi. Dopilnuj, by tak zostało, Bulq.
— Tak Hrabio.
— I nie zapomnij… To twoja ostatnia szansa.
Bulq opuścił salę, zaraz za nim wyszedł Argente. Hrabia włączył holoprojektor i uklęknął.
— Lordzie Sidious, nasze siły są gotowe.
— Dobrze. Zapewniam cię, wojna się skończy wkrótce po ataku na Coruscant…

GotOR: Lower Pazaak

Carth wyciągnął Ciennę z kantyny. Oj, co za mecz! Ale czas szukać tej Jedi. Ale to był serio zły dzień, najpierw Pazaak, potem nowy droid się popsuł... ale najgorsze było później. Przystojny oficer Sithów zaprosił Ciennę na imprezę. Było dużo dobrego alkoholu, ale cały wypili bez niej! A zaraz potem padli półmartwi na ziemię. Oby mieli kaca przez następne dwa tygodnie. Ale przynajmniej dało się zdobyć trochę kredytów. I zbroję Sithów.
Zbroja pozwoliła Ciennie przejść przez przez kontrolę i udać się do Dolnego Miasta. Cartha też puścili, wystarczyło ochrzanić bramkarza.
Tam też są mieszkania. A w nich kasa, kasa, kasa. A na co nam kasa? No przecież trzeba postawić coś w Pazaaku.
Niestety okradanie ludzi wiąże się z tym, że mogą zacząć do ciebie strzelać, a to boli. Dlatego po ograbieniu mieszkań bohaterowie udali się do szpitala po Kolto. A potem wrócili do Dolnego Miasta i skierowali się prosto do kantyny.
Przy wejściu Cienna uzupełniła talię o kilka dobrych kart. A potem zagrała z jednym kolesiem i go zmiażdżyła. Szkoda, że nie miała przy sobie więcej, niż 5 kredytów, kasa by się przydała...
Tymczasem Carth spotkał Cala Norda, słynnego łowcę nagród. Nie dość, że przeżył spotkanie, to jeszcze posprzątał portfele tych, którzy nie przetrwali. Para spotkała też Mission i Zaalbara. Cóż za słodka para, aż nie chce ci się ich okradać.
W tym momencie Cienna sprawdziła, czy jej portfel jest na miejscu.
A potem partnerowała jakieś Twi’lekance w tańcu. Powinna dostać za to angaż albo chociaż zwrot kosztów, szło jej naprawdę świetnie. Czuła muzykę, czuła jak przez nią przepływa. Choć to mógł być zamówiony przez nią drink.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.