Forum

Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Po TLJ mam dziwne wrażenie, że wszystko (albo większa część zamieszania) kręci się wokół tematu Ben&Rey...
Nie wiem jak wy, ale ja zauważyłam, że coś ich jednak w tym filmie łączy. Mam swoje obszerne przemyślenia na ich temat, ale zajęłoby to tutaj za dużo miejsca. xD
Za to wolałabym, żebyście wy wyrazili się w tym temacie.
Czy Reylo ma w ogóle szanse w Ep. IX? Według mnie tak. Jest to bardzo prawdopodobne. Szczególnie wzruszyła mnie scena, gdy ich dłonie się ze sobą stykają. Nie musiała być to wyłącznie dobrze opracowana przez Kylo próba manipulacji młodą, niezdecydowaną wówczas Rey, a również symbol zaufania. W końcu- w filmie zostało to bardzo pięknie ukazane, można było wyczuć silne emocje bohaterów. Swoją drogą był to dla mnie bardzo intymny moment, zarazem niezwykle uroczy. To była chwila, w której przestali być dla siebie "wrogami", za to stali się dla siebie kimś więcej niż "obcymi". Zrozumieli, że dużo ich łączy, a rozwijający się pomiędzy nimi dialog w połączeniu z niewerbalną komunikacją dały mi do myślenia. Rey wyciągnęła do niego rękę- gest zaufania, proszenia o pomoc, propozycja "pomóż mi, a ja pomogę tobie, razem będziemy szczęśliwi". A Ben nie wahał się. Zdjął rękawiczkę i połączyła ich iskra zaufania, zrozumienia. Odnaleźli w sobie nowy cel, początek, pomoc oraz odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Po tym zarówno Rey podjęła konkretne działania (odleciała z Ahch-To, chciała uratować Bena), a niewiele później i Ben (zabił Snoke`a, zapragnął stworzyć z Rey coś nowego, finalnie odciąć się od przeszłości).
Zauważcie, dlaczego Rey po walce z Gwardią Snoke`a nie dołączyła do Kylo. Dużo osób zwraca tu uwagę po prostu na słowa Bena, z których Rey wywnioskowała, że dąży on jedynie do uzyskania władzy. A przecież ostatnie ich połączenie (na Crait) bije się z tamtą sytuacją z sali tronowej. Tak naprawdę Rey chyba nie skreśliła Bena. Moim zdaniem w sali tronowej zauważyła, jak Ben ponownie się zgubił, stanął murem za Ciemną Stroną mimo tego, że nie skrzywdziłby Rey. To ona chciała wyrwać mu miecz, tak jakby właśnie ona chciała walczyć. I nie oznaczało to, że spisała go na straty. Kiedy Ben dał jej propozycję dołączenia, wspólnego rządzenia Galaktyką ponownie wyciągnął do niej dłoń. Jest to odniesienie do sytuacji, którą opisałam wyżej. Ben rzekomo chciał jej pokazać, że "pomogę ci, ale ty musisz pomóc także mi". Według niego ta "pomoc" oznaczała jej przejście na Ciemną Stronę, a według niej jego powrót na Jasną. Logiczne w końcu. Rey niemal już mu się poddała, ale finalnie zdała sobie sprawę, że faktycznie jest coś nie tak. Ben wyciągnął do niej dłoń, ale w rękawiczce. Ta propozycja płynęła wprost od Kylo Rena, a Rey zaufała Benowi Solo, Rey chciała Bena. Stąd według mnie ta nieprzewidywalna, agresywna reakcja Rey. Odczuła okropne zawiedzenie Benem, widać to było po jej przejętym spojrzeniu (łzy w oczach, aż mi się serce na ten widok kroiło ). Tak jakby dała mu nauczkę, pokarała za kłamstwo. Nie pomógł jej, to nie znaczy, że jeszcze nie może. A więc ostatnia scena ich Force Bond, w której Rey zamyka przed Solo drzwi Sokoła może oznaczać "żałuj za to co zrobiłeś, w taki sposób nigdy się nie dogadamy. Jednak ja zawszę będę na ciebie czekać.". Ben miał łzy na policzkach (ja tak przynajmniej zauważyłam). Namacalne jest to, iż naprawdę żałował, że odeszła. I nie z powodu jej potęgi, potencjału i Mocy, tylko po prostu z jej powodu. Dostrzegł, że bez Rey znowu czuje się samotny, opuszczony i nic dla nikogo nie znaczący. Z nią było mu łatwiej. On jej potrzebował.
Myślę, że w Ep. IX wszystko się jeszcze ułoży i wyjaśni, jednak zanim to nastanie, bohaterowie zostaną poddani jeszcze jakieś trudnej próbie. Ja widzę światełko w tunelu. Ben i Rey mogą jeszcze sobie pomóc, a tą pomocą jest po prostu bycie ze sobą i zapewnienie sobie nawzajem tego, czego im zawsze w życiu brakowało- miłości i oparcia.

Budziol - no to masz ten temat xD

StarWarsiaki napisał:
Mam swoje obszerne przemyślenia na ich temat, ale zajęłoby to tutaj za dużo miejsca. xD

-----------------------
Znam ten ból xD Dlatego dam linka do mojej recki na świeżo po TLJ, gdzie trochę popłynęłam (na dziś na część rzeczy patrzę już pewnie inaczej, ale nie będę wnikać): http://star-wars.pl/Forum/Temat/22611#702460

Oceniając wszystko na chłodno to po prawdzie TFA dało mi mimo wszystko więcej reylo paliwa, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, mając na uwadze całe bogactwo w TLJ. Teoretycznie reylo (romantyczne) jest promowane we wszystkim - znajdziesz gadżety, znajdziesz wywiady, wszystkie dowody z TFA i TLJ - to buduje silne podwaliny. I powód, który zawsze był na korzyść tego to fakt, że Kylo Ren jest ostatnim Skywalkerem, a Disney tego rodu nie zabije, bo zbyt wielu fanów utożsamia SW z tą rodziną.

Z drugiej strony na 10 seansów z TLJ gdzieś na połowie z nich odnosiłam wrażenie, że ich relacja, już od TFA, może być tylko baitem, służącym tylko i wyłącznie jako nauka dla Rey. Tu bym się też mogła rozpisać, ale w skrócie postać Kylo to tylko środek dla Rey do poznania prawdy o sobie i ostatecznego wyboru ścieżki. Dodatkowo Skywalkerowie to relikt przeszłości - zarówno na Luke`u, jak i na Benie Rey się zawodzi i równowaga będzie budowana bez ich udziału. Film mocno wskazuje na patrzenie w przyszłość i odcięcie się od przeszłości, co jest wspominane jakiś milion razy (wiem, że to miecz obosieczny i na korzyść reylo też działa).

Tak samo baitem może być relacja Finna i Rose. Twórcy podsuwają nam romans, a równie dobrze Rose jest też tylko czynnikiem otwierającym oczy Finnowi, tak jak Kylo dla Rey. On niby dokonuje wyboru i ostatecznie wybiera Resistance, ale z tego wybija go ratunek przez Rose i jej słowa przed pocałunkiem. On tam był i jest z powodu Rey, może sobie wmawiać wyższe cele, ale Rose sprowadza go na ziemię. Także w moim naczarniejszym scenariuszu na końcu widzę nawet finnrey, co jest strasznie nudne, ale, niestety, nadal ma całkowity sens, bo oni także mają bardzo wiele wspólnego... No i jeszcze dzisiejsza scumgate na tumblr.

No ale na każdy taki pesymistyczny seans przypadał ultraoptymistyczny, także w tym momencie jestem bardziej na tak. Czekam na wywiady z aktorami, komentarz reżysera do TLJ, odcinek FoD z reylo, a jeszcze bardziej na książkę TLJ. Jeśli to ostatnie nie da mi powodów do radości to będzie słabo. Jedno jest pewne - ta parka mnie emocjonalnie wykończy xD

Re: Budziol - no to masz ten temat xD

Finnowi bardzo zależy na Rey (i odwrotnie) ale dla mnie to bardziej przyjacielska relacja... Podobno nawet był dialog Finna z Rose gdzie ten to potwierdza. Jak już ma być ktoś trzeci, to stawiam na przelotny flirt z Poe;p

Takie tam...

Niby nic, ot, oficjalny profil SW wrzucił sobie focię Belli ot tak sobie:

https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/34861214_2083724955233749_4393950022836682752_n.jpg?_nc_cat=0&oh=12d5c92f82bbe4c52da6bd767d18ed8c&oe=5BAEE110

Pytanko: co konkretnie Bella śpiewa w danym momencie?

https://youtu.be/tTUZswZHsWQ?t=1m51s

Re: Takie tam...

AAAAA... nie rozpozna go.. aż do trzeciego rozdziału... Ale trollują.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Czekałem, aż taki temat się pojawi i akurat teraz nie mam czasu żeby się obszerniej wypowiedzieć - CO ZA PECH

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Na reddicie ktoś zauważył, że Kylo w sali tronowej budzi się w innym miejscu niż stracił przytomość w pozycji sugerującej że ktoś udzielił mu pierwszej pomocy, i ma przy sobie miecz, który wcześniej leżał gdzieś na podłodze.

Całkiem możliwe, że Rey zanim uciekła przeciągnęła go w inne miejsce i przyczepiła mu miecz do pasa.

Gdyby było im przeznaczone się pozabijać, to Rey miała świetną okazję go zaciukać, ale zamiast tego upewniła się, że jest żywy, ma broń i nie leży w ognisku.

Co w sumie ładnie nawiązuje do Obi Wana który zostawił kadłubka-Anakina w lawie.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Asfo napisał:
Rey (...) upewniła się, że jest żywy, ma broń i nie leży w ognisku.

Co w sumie ładnie nawiązuje do Obi Wana który zostawił kadłubka-Anakina w lawie.

-----------------------

...i na dodatek zajumał mu miecz świetlny!

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

I pomyśleć że przez niektórych ta niecnota jest uznawana za wzór Jedi!;p

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Pewnie...z pewnego punktu widzenia

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Urocze, ale jakoś od razu mi się ten fakt skojarzył z "wędrującym plecakiem Finna", czyli niedopatrzeniem na planie filmowym, ale mam nadzieję, że reddit się nie myli.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Mam nadzieję, że to ma jakieś fabularne znaczenie, a nie jest tylko niedoróbką.

Co do Rey to zachowała się, jeśli to prawda, o wiele lepiej od Kenobiego. Ten zostawił Anakina, żeby spłonął i spoczął w ławie (ohydna śmierć i los ciała po śmierci), a na koniec zabrał jego miecz świetlny. Zaiste, Jedi byli litościwi i skłonni do opanowania nawet w skrajnych sytuacjach. xD

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Kylo miał przy sobie swój miecz gdy siłował się z Rey o miecz.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Chyba właśnie nie miał.

W walce go stracił, został przyduszony przez ostatniego kraba, potem Rey rzuciła mu niebieski miecz, którym zabił czerwonego, a potem była dyskusja, a potem Rey chciała zabrać niebieski miecz, który wybuchł i oboje stracili przytomność.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Miał, przytoczony do paska

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Uprzedziłeś mnie :/

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Skoro mówicie że miał, to pewnie miał, nie będę się kłócić.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Miał na 100%. Dziś zwróciłam na to uwagę.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Ma zaczepiony do pasa po jego prawej stronie (w lewej ręce trzyma miecz Skywalkera). Możliwe, że go podniósł idąc pod tron Snoke`a tuż po walce ze strażnikami i tuż przed rozmową z Rey.

Reylo

Jak dla mnie na Reylo w Ep. IX to coś co MUSI być w tym filmie;p
Zarówno w TFA jak i w TLJ mieliśmy podkreślana jedną rzecz - Rey potrzebuje nauczyciela i to w mojej ocenie jest furtka dla Reylo w Ep. IX. Rey posiada niezwykłą siłę, ale brak jej techniki, niby zabrała księgi Jedi, ale sama teoria często nie wystarczy;p

Persefona musi wrócić do Hadesa, jak zostanie to rozwiązane w filmie? Ja widziałbym tu bitwę FO z rebelią w której albo Rey zostanie porwana przez Kylo jak branka albo Rey zgodzi się dobrowolnie pójść z Supreme Leaderem w zamian za odwołanie wojsk i wypuszczenie reszty rebeliantów, ta druga opcja zaognia konflikt Hux-Kylo więc chyba jest nawet lepsza.
Potem wiadomo - Kylo będzie szkolił Rey, zaniedbując przy tym obowiązki Supreme Leadera. Zbliżą się do siebie, a jeśli Disney nie będzie zbyt okrutny z tym pozwalaniem przeszłości umrzeć i nie będzie chciał zakończyć rodu Skywalkerów to relacja mistrz i uczennica może nawet skutkować Benkiem Solo Juniorem, osobiście własnie na to liczę, w końcu spin-off "Solo" to nie może być przypadek;p
Kylo zacznie wyczuwać wrogość dowództwa FO, uzna że Rey nie jest tam bezpieczna i pozwoli jej wrócić do przyjaciół.
Następnie Hux przeprowadziłby zamach stanu, przejął władzę w FO i postanowił zniszczyć rebelię raz na zawsze. Kylo również brałby udział w bitwie, ale nie by walczyć dla FO ale po to by uratować Rey. Kiedy udało mu się ją znaleźć dostaje strzał z blastera, potem kolejny i kolejny... Na oczach Rey zostanie zastrzelony przez kogoś kto normalnie nie stanowiłby dla niego żadnego zagrożenia - Poe (który na początku filmu flirtował z Rey i chciał ją chronić).
Tak, wiem że to Achilles i Bryzejda;p
Tak, wiem że Disney ma gdzieś co fani chcą zobaczyć;p
Ale popisać sobie można?;p Śmierć Kylo to niestety jedyna możliwość jego nawrócenia jaką widzę, Rey może mu wybaczyć, rebelia i reszta galaktyki raczej nie...

Re: Reylo

Lord Budziol na scenarzystę! Bardzo podoba mi się Twoja wizja, jednak nie wierzę, że Ren zginie, jeśli jest jedynym Skywalkerem

Re: Reylo

Możliwe, że tak jak napisał - relacja uczennica-nauczyciel by czymś zaowocowała i w chwili śmierci Rena w Rey istniałby już potomek Solo-Skywalkerów.

Re: Reylo

Widzę scenę końcową, w której wszyscy się cieszą ze śmierci Rena, a Rey oświadcza, że jest w ciąży bliźniaczej ;D to kolejną trylogię mamy z głowy

Re: Reylo

-Ale popisać sobie można?;p Śmierć Kylo to niestety jedyna możliwość jego nawrócenia jaką widzę, Rey może mu wybaczyć, rebelia i reszta galaktyki raczej nie...

Chyba że skończy na pozycji w której siły pragnące go wysłać przed pluton egzekucyjny będą mogły mu skoczyć, albo oboje wsiądą w Sokoła i dadzą nogę. U pewnie jeszcze parę opcji, na które nie wpadliśmy.

Re: Reylo

No właśnie razem mogą być chyba tylko wtedy gdy rzucą wszystko w cholerę i uciekną...
Kylo w Ruchu Oporu nie ma czego szukać, a Rey z First Order już zrezygnowała i to nie raz, więc ciężko wyobrazić mi sobie coś by zmieniła decyzję... Tak samo ciężko wyobrazić mi sobie ich ucieczkę, bo użytkownicy Mocy, przywódcy stron tak po prostu rezygnują z galaktyki i zajmują się sobą? Trochę mało starwarsowo;p

Re: Reylo

Ruch oporu to się zmieścił na MF, niech się cieszą jak im pozwoli zyć (taki "prezent ślubny")

A rey może przejść do FO właśnie na zasadzie "no weź Benek się uspokój, już będę z Tobą tylko się ogarnij i już więcej nie zabijaj"

No wiem że mało prawdopodobne, ale nie takie twist ploty się działy.

Re: Reylo

Tak. Wszystko się może zdarzyć, tj nie ma takiej głupoty. której scenarzyści by nie mogli popełnić w tych filmach. Co nie znaczy, że popełnią. Sam pomysł Reylo jest wyrazem dominacji samczego mizoginistycznego patriarchalizmu.

Re: Reylo

Zawsze może się skończyć tak: Kylo w jakiś bliżej nieokreślony, ale ważki sposób, pomoże Ruchowi Oporu po wcześniejszym nawróceniu się na Jasną Stronę. Najwyższy Porządek byłby w odwrocie, Ruch Oporu scaliłby się z resztkami Nowej Republiki (do której także należy wiele sojuszników RO), Kylo Ren stanąłby przed faktem dokonanym. Wiedziałby, że zrobił wiele złego. Doskonale zdawałby sobie sprawę, że jeden bardzo nawet pozytywny uczynek niewiele zmieni. Będzie zawsze postrzegany jako zbrodniarz wojenny.

Rey mogłaby wystąpić z obronną mową, chcąc ratować Kylo. Wspomni, że był od dziecka poddany manipulacjom Snoke`a, ale ostatecznie udało mu się je przezwyciężyć. Jako argument doda też, że jego zmarła niedawno matka, księżniczka Leia, do końca wierzyła w dobroć syna. Organ prowadzący proces będzie głuchy i zarządzi egzekucję w trybie przyspieszonym, acz nie natychmiastowym z uwagi na możliwe zagrożenie ze strony ledwo odpartego ataku Najwyższego Porządku.

Jakiś niekrótki czas później Rey mogłaby pomóc Kylo uciec. Razem odlecieliby na Ahch-To, gdzie zgłębialiby tajniki Mocy i skąd wyruszaliby szukać dzieci wrażliwych na Moc. Mogliby pozostawać rzecz jasna w miłosnej relacji, jednak głównym motywem byłoby "złączenie się" Ciemnej i Jasnej strony, powrót do równowagi nie poprzez eliminację przedstawicieli obu stron, ale przez ich pogodzenie się.

Na horyzoncie Ahch-To, siedząc przy ognisku po omówieniu wyżej opisanego planu na przyszłość, zobaczyliby Duchy Mocy: Obi-Wana, Yody, Anakina i Luke`a. Uśmiechniętych, rzecz jasna. Kylo i Rey by się do siebie przytulili patrząc na Duchy Mocy. Wtem pojawiłyby się napisy, koniec filmu.


Wiem, pewnie to pozostanie w sferze wyobrażeń, ale uważam, że taki finał trylogii byłby bardzo fajny i usatysfakcjonowałby wielu fanów, zarówno tych mniej, jak i bardziej wybrednych.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Tak jak pisałam w swojej recenzji - nie musi to od razu być romans. To byłoby dość oczywiste zakończenie tego wątku (i pewnie dlatego wystąpi), ale naprawdę istnieje wiele innych relacji, które mogą z tego wyjść. Nie sądzę, by trzeba by było robić z tego relację romantyczną, bo o ile widzę tam potencjał do głębszej więzi, to raczej nie do takiej; można to rozwiązać w mniej banalny sposób.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Na stronie SWNN jest wywiad z LucasFilm Story Group, w którym poruszono wiele "sekretów" dotyczących TLJ, także tego dotyczącego Rey i Kylo, a w szczególności ostatniej sceny, w której Rey stojąc niejako "w drzwiach" Falcona widzi Mocą Kylo, a następnie zamyka przed nim te drzwi. Ta scena jest symboliczna, inspirowana z filmu "The Godfather", a z opisu raczej wynika, że nie ma co liczyć na klasyczne "Reylo" w epizodzie 9. Oczywiście nie wiemy co zrobi Abrams, no ale tak to wygląda na chwilę obecną.

Link : https://www.starwarsnewsnet.com/2018/01/lucasfilm-story-group-reveals-secrets-about-the-last-jedi.html

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

To ma symbolizować decyzję Rey, że jeśli Kylo planuje być złolem, to może spadać. Jednakże cała zabawa z Reylo polega na odkupieniu Benka, oraz na konluzji, że ciemnej strony nie można zabić czy wyeliminować tylko trzeba znaleźć w niej jakieś pozytywne elementy.

Przykładowo, gniew sam w sobie nie jest zły. Gniew może być destrukcyjny, ale bez niego człowiek staje się bezwolnym warzywem które nie zwlecze się z kanapy, choćby się waliło i paliło. Gniew może być wykorzystany do pokojowego protestowania, albo do przywalenia komuś komu trzeba przywalić.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Sugerujesz więc, że to gniew popycha człowieka do działania ? ... zawsze mi się wydawało, że to jednak mechanizm motywacji, tak na poziomie jednostki, jak i całych społeczeństw powoduje rozwój w pozytywnym tego słowa znaczeniu ...

Okej, ok., rozumiem co chciałaś powiedzieć

Jednakże co do "Reylo", to uważam, że ich więź dotyczy, i będzie dotyczyła tylko Mocy. Także w ostatniej części tej sagi.
Jak dla mnie, ta scena "zamknięcia drzwi" jest symboliczna, nie będzie drugiej szansy, wybaczenia, odkupienia. Nie, Rey już wie, że Luke mówił prawdę, nie uda się sprowadzić Bena na jasną stronę. Wie to także Ben - wyraz jego twarzy, gdy Rey zamyka przed nim drzwi mówi wszystko. Ta ścieżka została zamknięta ...

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Ale przecież tutaj się chyba wszyscy zgadzamy? Ta ścieżka została przed Benem zamknięta... po prostu nie na zawsze;p
Pragę przypomnieć, że w Ojcu Chrzestnym na którym ta scena jest wzorowana w III. części gdy Michael rezygnuje z mafii i chce przejść na "pełny legal" to na nowo zbliża się z Kay? I może nawet żyliby długo i szczęśliwie gdyby nie początek spoilera śmierć ich córki? koniec spoilera

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

No właśnie, właśnie. To wzorowanie na tej scenie jest w ogóle ciekawe, bo ciekawi mnie, czy to był taki pomysł tylko na tą scenę, czy może analogia jest tu głębsza ?. Tzn. wiedząc jaki koniec spotkał Michaela w zakończeniu Ojca Chrzestnego ...
Nieee, no aż tak to się chyba nie skończy ...

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Z punktu widzenia psychologii agresję uznaje się za czynnik niezbędny do przeżycia. Osoba wyzuta z agresji nie jest w stanie zawalczyć o swoje i zawsze jest wykorzystywana przez innych.

Człowiek emocjonalnie dojrzały potrafi wykorzystać swoją agresję nie pozwalając, żeby inni weszli mu na głowę czy zdobywając potrzebne do życia dobra, a niedojrzały lub zaburzony niszczy otoczenie lub samego siebie.

W przełożeniu na SW mamy np. bezsensowną agresję Benka rozwalającego różne rzeczy czy pragnącego zniszczyć Ruch Oporu bez względu na osobiste koszty, oraz słuszny gniew skutkujący zabiciem Snoka.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Zgadzam się

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Czy w Ep.IX będzie Reylo? Jak wyjdzie to zobaczysz.

No raczej...

Oczywiście pozostając w sferze pobożnych życzeń i tworzenia w głowie wymarzonych filmów "Reylo" po prostu musi wrócić w kolejnym filmie, nawet jako logiczne zakończenie wątków TLJ.

Po pierwsze - ta para ma między sobą tak niesamowitą chemię, że szkoda byłoby z tego całkowicie zrezygnować. Kilkanaście sekund wymiany spojrzeń pomiędzy K i R ma w sobie więcej napięcia, niż cała trylogia prequeli. Już nie mówiąc o cym, że oboje są niesamowicie atrakcyjnymi ludźmi i aż zazdrość bierze, jak ta natura jest niesprawiedliwa w obdarzaniu przymiotami wszelakimi

Po drugie - napakowanie obu dotychczasowych filmów po uszy odwołaniami mitologicznymi i symboliką seksualną (w kinie byłam tylko raz, więc dopiero po obejrzeniu/przeczytaniu analiz wielu cudownych fanów przypomniałam sobie te czerwienie, korytarze, jaskinie w niektórych ujęciach wzięte wprost z atlasu anatomicznego, drzewa, działa i miecze świetlne...) nie powinno być raczej rzuconym przed wygłodniałe pyszczki fanów fałszywym tropem...

Po trzecie - mądrzy i uparci fani w wielu analizach wątku zauważyli takie drobiazgi jak swoiste powtórzenie i odwrócenie tematów muzycznych Kylo i Rey, sposób w jaki są przedstawiani i ustawiani w grafikach promocyjnych itp. Mielibyśmy dostać tyle podpowiedzi po nic?

Po czwarte - podobno roboczy tytuł filmu to Black Diamond co niektórzy odnieśli do filmu The Dark Crystal z 1982 roku związanym z Gwiezdnymi wojnami między innymi osobą producenta. Otóż film ten opowiada o parze bohaterów z dwóch wrogich plemion, którzy muszą ocalić świat poprzez scalenie pękniętego kiedyś kryształu. Mamy tu współpracę Ciemnej i Jasnej strony, przywrócenie równowagi, naukę szukania kompromisu... Mogłoby pasować...

Tak więc wydaje się niemożliwe, żeby wątek "Reylo" zniknął po TLJ, mówiąc obiektywnie. Bo osobiste zachcianki co do przyszłego filmu...

Rzadko kiedy mam ochotę na zakończenie "żyli długo i szczęśliwie", a w tym przypadku nie miałabym nic przeciwko... W filmach SW nie było jeszcze pary w szczęśliwym, trwałym związku, więc może najwyższy czas na to...

Ale co może zdarzyć się z oczekiwaniami fanów zobaczyliśmy po TLJ, gdzie część widzów znienawidziła film ponieważ "to nie tak miało być...". Może po Epizodzie IX to ja będę pluła jadem "bo przecież oni powinni być razem...".

Czas pokaże...

Reymitage

Fanki Reylo, proszę nie bić (lub biż przynajmniej z konwencją genewską)

Skoro twórcy wzorują się w jakimś stopniu na "Legendach", to skoro tam [Uwaga, spoilery!!! Okazuje sie że wszystko może być spoilerem]

Jaina zabija Jacena Solo, to Rey powinna zabić Bena

Jaina potem wżenia się w rodzinę Fel, czyli militarnych przywódców postimperialnych

Czyli Rey powinna się hajtnąć z panem Armitage!

I stworzą dynastię Huxów która będzie rządzić galaktyką przez kilka pokoleń

Aż pojawi się Darth Krayat czy inny Darth Jabba (Ezrasz) i będzie trylogia "Legacy"

Re: Reymitage

Biedny Hux. Rey jest strasznie agresywna - zamieni biedak przyduszanie na walenie kijkiem. ;-P

Re: Reymitage

I po pojawieniu się następcy szybko zostanie wyeliminowany z gry, żeby nie przeszkadzał

Re: Reymitage

Bądźmy szczerzy, o ile Benek jest w stanie przetrwać te ciągłe zamachy na całość jego osoby ze strony Rey (o znowu do mnie strzela, to intrygujące), o tyle biedny Armitage (czy dowolny inny facet nie będący super-przepotężnym użytkownikiem mocy) zostałby rozklepany na placek. ;->

Dlatego nie wierzę w żadne Finnrey czy Damrey. ;->

Re: Reymitage

Ale Huxio lubi być przeciągany przez podłogę, rzucany o ścianę i traktowany z buta. Idealnie by się wpasowął.

Re: Reymitage

Pozwolę się lekko nie zgodzić. Oraz sparafrazować tekst, który znalazłam w internetach i który z całej duszy popieram - Hux jest cholernie odporny. Wyszorujesz nim podłogę na oczach załogi - wstanie, otrze krew z ust, przygładzi włosy i udaje, że jest w porządku. Rzucisz nim o ścianę - znowu, z widownią! - wstanie, wszystko jest okej. Mimo że prawdopodobnie pod mundurem ma jeden wielki siniak i nie zdziwiłabym się, jakby pogruchotało mu kości. No szacun. Choć bardzo smutny jest fakt, że prawdopodobnie jest do takiego traktowania po prostu nawykły (tu patrzę na pana, panie Brendol *).

...Rey? Hm. No cóż. Wszystko się może zdarzyć, jak mówi piosenka .

A że Kylo i Hux są siebie warci, to wiadomo od zawsze Za to ich kocham.

*na Bastionie powinna być emotka z naprawdę wkurzonym porgiem. Takim jak ten tu, pierwszy w dolnym rządku: http://starwarsblog.starwars.com/wp-content/uploads/2017/07/the-last-jedi-porg-concept-art.jpg

Re: Reymitage

Jakkolwiek Rudy byłby odporny i jak głęboką oazą spokoju jego związek z Kylo czy też Rey jest z góry skazany na straszliwą nierównowagę sił - jako ten "niemocny" nie ma szans podskoczyć ani jemu, ani jej... Tak więc trzeba próbować pozbyć się zbyt mocnego partnera drogą bardzo nieuczciwego knucia i podstępów... Tak więc postawiłabym całkiem sporą kwotę, że Rudy nie dotrwa żywy do zakończenia Epizodu IX

Re: Reymitage

Że nie dotrwa, to ja już jestem z tym pogodzona Dla mnie najważniejsze było, żeby przetrwał TLJ. Przetrwał, jestem szczęśliwa, że moja szalona kolejka jedzie dalej - a za dwa lata pójdę do kina ze spokojem i akceptacją. No i, mimo wszystko, ze smutkiem.

Re: Reymitage

Same uprawiające czarnowidztwo pesymistki dookoła...

Aczkolwiek przyznaję, Twoje obawy mają dużo bardziej solidną bazę niż niepokój Vilkali.

Re: Reymitage

Chcesz zobaczyć solidną bazę mojego niepokoju Finster? Nie chcesz, uwierz

No ale zgadzam się z Nuką i miałam dokładnie tak samo - więc teraz 9 zniosę z godnością osobistą (i paczką chusteczek).

I nadal obstaję że najlepszym szipem dla Rey jest MF i poznawanie galaktyki

Re: Reymitage

Nie uwierzę, jak nie zobaczę . Ale, skoro Ty rzucasz cytatami z Ahsoki to faktycznie, res ad triarios venit

Re: Reymitage

O ile biorę pod uwagę istnienie możliwości że to Rey będzie zmuszona zabić Kylo - wtedy wyobrażam sobie scenę w stylu Wolverine i Jean Grey w Ostatnim Bastionie, o tyle nie za bardzo widzę próbę zeswatania Rey z Huxem;p
Bo militarni przywódcy post-imperialni to klasa sama w sobie i zdecydowanie co najmniej kilka(set) oczek wyżej od fanatyków z First Order;p

Re: Reymitage

Wszystko fajnie, Panie Finster, tylko jest pewien mały szkopuł, a może nawet szkocały.

Jagged Fel pomagał pokonać małego urwisa ZUO, jakim był Darth Caedus. Natomiast generał Lux to samo ZUO w najczystszej postaci - nie dość, że demolował planety i zepsuł Nową Republikę to jeszcze na domiar zuego doprowadzał do wybuchania własnych okrętów.

Może Rey rzeczywiście zabije Bena, ale żeby poślubiła takiego nikczemnika? Jakoś tego nie widzę, ale kto wie, co tam oni kombinują?

Re: Reymitage

No ale pan Armitage też na widok leżącego Benka siągnął po broń - więc kto wie co oni tam kombinują w tym Disneyu

Może Rey rzeczywiście zabije Bena, ale żeby poślubiła takiego nikczemnika?

W kategorii nikczemników to Hux i Ben są warci tych samych pieniędzy. W ogóle to faceci w ST jacyś dziwni - jeden nawala z miecza po konsoli, drugi rzuca krzesłami po mostku admiralskim, pna tym tle pan Armitage to oaza spokoju.

Re: Reymitage

Tylko nie wiadomo, co kierowało tym panem: czy dokonała się w nim przemiana serca i z nicponia stał się wojownikiem w walce ze ZUEM, czy może wręcz przeciwnie - stwierdził, że "to miejsce jest za małe dla dwóch ZUYCH" (zwłaszcza, jeśli są warci tych samych pieniędzy) i postanowił rządzić niepodzielnie jako ten jedyny ZUY?

W ogóle to faceci w ST jacyś dziwni - jeden nawala z miecza po konsoli, drugi rzuca krzesłami po mostku admiralskim, pna tym tle pan Armitage to oaza spokoju.

Masz całkowitą rację, w porównaniu z tymi dwoma furiatami pan Hux jest niemalże aniołkiem. Aczkolwiek, ciężko mu się dziwić - nie ma warunków:
1. miecza, którym by kozacko pokroił konsole. Mógłby podziurawić blasterem, ale efekt nie byłby ten sam. W ostateczności mógłby użyć pięści, lecz mam wątpliwości, czy wyszłoby mu to na zdrowie;
2. wolnych krzeseł w okolicy, bo przecież nie rzuciłby zajętym. Może w ogóle nie ma siły na tak siłowe rozwiązania;
3. i nawet nie może użyć force choke`a na tych, których nie lubi ani kręcić nimi breakdance`a na podłodze.

Pytanie, czy osoba pokroju pana Huxa w ogóle potrafiłaby wzniecić taką furię? Spójrzcie Państwo - https://www.youtube.com/watch?v=u10togkGCKU - przecież to taka mizerota, taka sierotka Huxysia, ledwo utrzymuje równowagę chodząc, a na koniec przewraca się i to na oczach samego Supreme Leadera Snoke`a. I nie przekonacie mnie, że białe jest białe.

A może się mylę i drzemie w nim potencjalny wulkan, który jeszcze nie pokazał w pełni na co go stać i tylko czeka na odpowiedni moment, w którym rozprawi się ze wszystkimi konsolami, wszystkimi krzesłami i wszystkimi, których nie lubi.

Osobiście, nie liczyłbym na to, że pani Rey wybierze któregokolwiek z tych trzech panów. Aczkolwiek, jeśli już wybrałaby tę oazę Huxoju, to układ prawdopodobnie byłby taki: małżonka i Milicent w łożu małżeńskim a szanowny małżonek na kanapie.

Re: Reymitage

O żesz kurde... filmik, a raczej komentarze pod filmikiem, właśnie mnie uświadomiły, że ta pani oficer to jest Lysa Arryn!

Mieliśmy już tu Jojena Reeda, mieliśmy (mamy!) Brienne z Tarthu, teraz Lysa... bękarta też mamy, mówię wam, że tu mogą być cudowne twisty fabularne! ...O Boże. początek spoilera Jakie jest prawdopodobieństwo, że Rey jest jego ciotką? koniec spoilera (czy ja tu muszę zaznaczać spoilery do GoTa?)


Snoke do niego zadzwonił chwilę po zniszczeniu Starkillera, Hux jest pewny, że zaraz zginie, ja też bym się słaniała na nogach

I oczywiście, że mostek Finalizera jest za mały dla dwóch ZUYCH!

A Hux nie niszczy konsol, bo konsole są drogie i trzeba je odkupywać. I zniszczenie ich powoduje spadek efektywności. Zresztą mam też teorię, że jednym z czynników składających się na jego nienawiść do Kylo jest to, że Renowi WOLNO. Renowi wolno rozwalać pulpity, komputery, rzucać ludźmi, dusić ludzi, robić, co mu się rzewnie podoba. Hux, od małego trzymany w ostrym rygorze, prawdopodobnie też by tak chciał. Ale znowu nie może, bo ktoś to musi być dorosły.

Millie

Re: Reymitage

-Pytanie, czy osoba pokroju pana Huxa w ogóle potrafiłaby wzniecić taką furię?

No chyba nie, nawet Finna potraktował tylko delikatnie z plaskacza, pełna kulturka.

przecież to taka mizerota, taka sierotka Huxysia, ledwo utrzymuje równowagę chodząc

Nie no tutaj Huxysia trzyma fason, nie jeden po usłyszeniu iż "SupremeLid" chce na słówko po tym jak zwiała mu LaResistance, miałby dodatkowy kolor na spodniach.

A może się mylę i drzemie w nim potencjalny wulkan, który jeszcze nie pokazał w pełni na co go stać i tylko czeka na odpowiedni moment, w którym rozprawi się ze wszystkimi konsolami, wszystkimi krzesłami i wszystkimi, których nie lubi.

I tak oczami duszy sobie wizualizuję scenę, gdy ów strzela Benkowi w plecy (niczym K`on-rad Wall-enro`D) gdy ten już ma zamiar posiekać nadobną dziewicę Rey na plasterki, a ta mu się rzuca w ramiona z wdzięcznością i jej ci on jest, I żyją długo i szczęśliwie (Huxio z kotem, Rej jako świerza mężatka lata po galaktyce z kudłatym)

małżonka i Milicent w łożu małżeńskim a szanowny małżonek na kanapie.

To już kwestia dobrania łoża takich rozmiarów, żeby zmiesciął się i Ray, i Milicent i żeby do znalezienia poduszki trzeba było używać mapy.

Re: Reymitage

Uważam, iż kwestia niszczenia mienia jest bardzo istotna przy probie zrozumienia Reymitage.
Otóż jak wiemy Kylo niszczył. Kiedy mu się chciało i co chciał.

A potem Hux siadał do miesięcznych bilansów (wszak ktoś na górze musi to podpisać, pieczątką klepnąć, wyobrażacie sobie Rena? No właśnie). Zatem siadał Hux do bilansów i widział wydatki działu "napraw i remontów", tudzież inne garderobiane (ten płaszcz rzucony a`la imiennik na Crait to nie była jednostkowa sytuacja) i wzdychał ciężko. Bo co zrobi? Nic nie zrobi.
Najwyższy Lider też skromnie nie żył, te wszystkie złotogłowy, polerka do zbroi Royal Krewetek, ale on przynajmniej te szlafroczki szanował.
A Ren?
Widać że bachor z bogatego domu.

No i tu widzę te nić porozumienia z Rey, która jak nikt potrafi oszczędzać i zna wartość kredytów. Widzę te nocne rozmowy nad kafem, z kotem mruczącym między nimi o optymalizacji zużycia porcji jedzeniowych.

Taktak z tego coś może wyjść!

(Ciotką nie, ale potrafię udowodnić, że Rey może być armitagową siostrą, jakby ktoś w tę stronę GOT spoglądał XD)

Re: Reymitage

Błagam, niech to ktoś narysuje, te nocne rozmowy z kotem... Sławek?

"I jak odzyskamy procesor z tego panela co go księciunio pociął, to starczy na dwie porcje i jeszcze torebkę suchej karmy dla kota"

Re: Reymitage

o matko, dopiero teraz tu zajrzałem... xD

Zacząłem już coś innego na konkursik bastionowy, ale to też chętnie zwizualizuję.

Re: Reymitage

Dobra, wczoraj gdzieś pisałem, że nie będzie sneak peeka, tylko wrzucę od razu całość, ale wczoraj nie udało mi się skończyć, więc zmieniam zdanie. Prezentuję kawałek kota oraz łokcie.
https://drive.google.com/open?id=1k-i9weRTobZ_HB8IFME7-rj48SOKjA1G

Re: Reymitage

Kot przecudny!!!!!!
Z mimiką jak na kota Huxa przystało.

To bardzo czekam na więcej

Re: Reymitage

Śliczna rudaska. Czekam na więcej.

Re: Reymitage

Millie: Człowiek, daj żarcie, ale już

Śliczna

One fear

Ostatnio shipowi się powodzi (twórcy szaleją na twitterze), ale przypomniałam sobie o małym, ale być może znaczącym szczególiku z książki TFA z przesłuchania. Kylo, penetrując umysł Rey, natknął się na jakiś interesujący fragment, był bardzo podjarany chęcią zbadania go, ale napotkał blokadę i po tym Rey była w stanie mu się oprzeć i w konsekewncji nie zbadał go. Kwestia ta nie była zaznaczona w filmie ani nie powrócono do tego (bezpośrednio) w TLJ (co będzie w książce to się okaże). Równie dobrze może to być zignorowane w finale (tak jak być może Rycerze Ren), ale dodając do tego, że najsilniejsze force bondy są między krewnymi, a dodatkowo poniekąd zostało potwierdzone, że ten powstał podczas właśnie przesłuchania to tu mocno wraca kwestia pokrewieństwa i stara teoria o wymazaniu/zablokowaniu wspomnień. Rey i Kylo są szczerze przekonani, że jej rodzice są nikim, bo może są na to zaprogramowani. Wówczas wytłumaczenie, że to nie wyglądało jak relacja rodzeństwa, a quasi romans, byłoby akceptowalne, skoro obydwoje byli wprowadzeni w błąd. Powtarza schemat z OT lekko, ale znacznie odważniej.

Oczywiście to tylko kamyczek pośród argumentów za reylo, ale po prawdzie to co innego w umyśle Rey mogło być ukryte, jak nie prawda o jej pochodzeniu, rzecz dla niej najważniejsza?

Re: One fear

Ano, mogłoby być i tak, ale moim skromnym zdaniem teoria o pokrewieństwie nie pasuje bo:

1. R i K jako rodzeństwo Synek to książątko wychowywane w cieplarnianych warunkach, a córeczka wyrzucona na pustynię w celu trenowania zaawansowanego surwiwalu? W jakim celu? Nie kojarzę okołofilmowych źródeł, ale forum mówi, że w galaktyce mieli jakiś czas względny pokój, więc po co Leia z Hanem mieliby stosować takie dzikie manewry? I jeszcze potem żadne z nich nie poznałoby własnego dziecka i nie dało znać choćby drgnięciem powieki? W dodatku to skrajnie patologiczne zachowanie by było i jak najszybciej powinna się takimi rodzicami zająć galaktyczna opieka społeczna i oddać dzieciaki do porządnych rodzin

2. R to dziecko Hana i był to jeden z głównych powodów rozstania z Leią Ale w tym przypadku wiedziałby o dziecku i znów nie ma odrobiny rozpoznania. Chyba, że nie wiedział... Ale po co w takim wypadku ukrywać dziewczynie wspomnienia? Nie lepiej byłoby wpaść z hukiem do ustawionego życiowo tatusia i zażądać wysokich alimentów

3. Luke`a jako ojca R wykluczam z założenia. Po prostu nie i już

Oczywiście wymazanie wspomnień mogłoby się zdarzyć w przypadku innych znanych w świecie SW nazwisk, i te już się w teoriach fanów pojawiały. Tylko po co i kto miałby zadawać sobie tyle trudu?

I teraz zdaję sobie sprawę, że robię to, z czego wyśmiewałam się trochę przed TLJ - wymyślanie teorii i późniejszy odbiór i ocena filmu zależne od spełnienia oczekiwań. I być może gdzieś po EIX zostanę czołowym hejterem, 0/10 i dno i boty dodające złe oceny, bo film nie spełnił MOICH oczekiwań i wredni scenarzyści nie zrobili tego co JA chciałam zobaczyć na ekranie

Niestety pozostaje nam tylko czekać i dobrze się bawić fantazjowaniem i wymyślaniem i analizowaniem i... byleby tylko nie brać tego zbyt poważnie... nie brać zbyt poważnie...

Re: One fear

Leia powinna rozpoznać Rey, bo jak ją zostawili rodzice to Rey miała taką samą fryzurę xdd. Więc po tylu latach jest w tej samej fryzurze to powinna się Leia skapnąć.

Re: One fear

Niee... zacznijmy od tego, że wyjaśnienie okoliczności w których "rodzeństwo" miałoby zostać rozdzielone, a Rey wylądowała na Jakku wymagałoby zastosowania objaśnień przypominających ssanie palca u stopy przewieszonej przez kark. Jeśli coś ma fabularnie zadziałać, to musi być w miarę proste i mieć minimum wiarygodności psychologicznej.

Przez parę książek i dwa filmy nikt nie wspominał o żadnych zaginionych córkach. Leia miałaby rozpaczać po stracie dorosłego syna a o małej córce ani słowa? To nie ma sensu.

Jeśli ja się czegoś obawiam, to tego że Benek i/lub Rey nie dożyją końca dziewiątej części. Ja chcę dobre zakończenie i najlepiej jeszcze jakiś serial z nimi i stadem kłopotliwych bachorów.

Szepty przy drzewie

Podobna rzecz do tfowego "it`s Ben", ale wrzucę, bo na moje ucho słychać to wyraźnie:
https://www.youtube.com/watch?time_continue=39&v=tXAIwsC0JvU

Najlepsze, że zanim ktoś to na tumblr wrzucił to o wiele wcześniej na grupce koleżanka pisała, że też to słyszy w scenie z drzewem. W kinie słyszałam wyraźnie "save", reszta była zbyt trudna do wychwycenia.

Re: Szepty przy drzewie

Ja gdzieś widziałam/czytałam/słyszałam (i teraz za całe PKB Chin Ludowych nie przypomnę sobie gdzie), że tam szeptany jest Kodeks Jedi (a ten wziął się chyba z EU )

Re: Szepty przy drzewie

Od Riana. Czekam na przelew, paczkę, czy cokolwiek innego. xd

Re: Szepty przy drzewie

OK, zastanowię się jak zapakować te 10 982 800 000 000 dolarów na ciężarówkę jakoś Waluta obojętna rozumiem

Re: Szepty przy drzewie

Ktoś będzie miał spory problem gdzie to wszystko zakopać, jak w "American Made"

początek spoilera szukasz butów a w pudełkach tylko pieniądze, chcesz coś włożyć do szafy ale nie da rady bo tam pieniądze, chesz koperek z pudełka po lodach w zamrażarce a tam tylko pieniądze, chcesz w ogródku zakopoać worek z pieniędzmi ale się nie da bo są już tam zakopane wcześniej worki z pieniędzmi... koniec spoilera

Re: Szepty przy drzewie

To są problemy z którymi mógłbym żyć
A przynajmniej chętnie bym je zamienił za swoje;p

Re: Szepty przy drzewie

Wiem o tym. Tam są jeszcze inne szepty, więc jedno nie wyklucza drugiego. Jak wyjdzie dvd to na pewno ktoś odseparuje dźwięki i się przekonamy. Mnie to przekonuje już teraz

Aaa, i jeszcze jedno

Przydałaby się edytka postów xD

Nie wiem, czy to celowe, ale w bazie na Crait jest mnóstwo świateł, układających się w krzyże. Jak Resistance biegnie za liskami widać to bardzo mocno - cała ich droga po lewej i po prawej stronie to rząd lamp na drągach i krzyżowe światełka. Krzyż to w końcu symbol i śmierci, i odkupienia. Benek od samego początku targa ze sobą ten symbol w postaci miecza. Przypadek? A jako symbol śmierci - w ostatniej scenie Huxa, gdy ten patrzy na Benka, który idzie do sali z kostkami - po lewej i po prawej stronie Huxa są krzyże - sygnał, że Hux kopnie w kalendarz? Natomiast w sali z kostkami, w której kończy film Kylo nie ma ani jednego takiego światła - może się odkupi bez zgonu?

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Hmm... ciekawe.

Nie chciałabym śmierci Kylo i w moim wymarzonym Epizodzie IX jego historia jeszcze ostatecznie się nie kończy...

Śmierć (i odkupienie) byłoby zbyt dużą kopią klasycznej trylogii, liczę na jakieś złamanie tego schematu. Może zamiast wielkiej bitwy i pokonania "tych złych" zakończmy opowieść kompromisem i porozumieniem walczących stron połączonym z "królewskim małżeństwem"

W końcu chyba nie na darmo z ekranu padają teksty o równowadze i zerwaniu i przeszłością.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Też mam nadzieję, że go nie zabiją, a właściwie to moje największe życzenie co do IX. I otwarte zakończenie bym chętnie zobaczyła.

Co do łamania schematów to jest tylko pytanie, czy namieszali specjalnie w VIII, żeby IX skończyć bezpiecznie i udobruchać większość widowni i fanów, która po prawdzie chyba woli schematy. Bezpiecznie mam na myśli pokonanie złego Kylo przez krystaliczną Rey, wygrana Resistance, nowa szkółka grey(?) Jedi założona przez Rey. No i jeszcze niech okaże się córką Lei, bo tego też nadal niektórzy nie mogą przeżyć. Skoro musieli na nowo napisać scenariusz z powodu śmierci Carrie - kto wie. Choć mam nadzieję, że wszystko, czym nas mocno w podtekście karmili nie pójdzie na marne.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Kolejna nadzieja... że producenci/decydenci nie wystraszą się tej fali niezadowolonych fanów i nie zrobią tego, o czym mówisz

Ale niezadowoleni (z powodu dekonstrukcji bohaterów i lekkiego poprzestawiana schematów i niespełnionych oczekiwań) fani to jedno, a kochane pieniążki to drugie... TLJ przynosi (chyba ) niezłe pieniądze, więc jeśli producenci będą zadowoleni z przychodów to dalej pójdą w wymarzonym przeze mnie kierunku.

TFA nie widziałam w kinie, miałam wtedy odwyk od SW bo bardzo zmęczyły mnie rozgrywki "dobrych" ze "złymi" z góry znanym wynikiem. Na TLJ rzuciłam się po pierwszych opiniach, w których pojawiały się teksty typu "to nie są GW których szukacie" i "emocjonalnie wstrząsające" ("emocjonalnie poruszające" i GW były w tym czasie dla mnie czystą sprzecznością) i... znów mnie to kręci. Jeżeli IX wróci na stare tory to będzie dla mnie koniec definitywny, niestety

I wtedy stanę na pozycji zawiedzionych nadziei, napiszę kilka nienawistnych komentarzy, wystawię smutne 0/10 i pójdę płakać do kąta tym razem wiedząc na pewno, że GW to już nie moja opowieść

A na razie mam jeszcze dwa lata złudzeń, że jeszcze chwilę mogę bawić się w tej piaskownicy.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Po pierwszym seansie zakończenie wydawało mi się jednoznaczne i szło właśnie w stronę, o której pisałam. Nie mogłam darować twórcom co zrobili z Kylo i miałam sporego doła i zawiedzione nadzieje. Po pierwszym seansie TFA też byłam przekonana do Rey Skywalker, dopiero kolejne mi otworzyły oczy (i póki co wyszło, że pierwotny odbiór filmu był mylący). Skoro większość ludzi ogląda raz to pewnie zakończenie jest dla nich jednoznaczne, czyli chcąc zaskoczyć widza w IX powinni iść w scenariusz z odkupieniem? Bezpiecznym (śmierć) lub łamiącym schematy (przeżyje).

TLJ jest 9 najbardziej dochodowym filmem w historii (bez uwzględnienia inflacji), więc sama sobie odpowiedz na pytanie

"I wtedy stanę na pozycji zawiedzionych nadziei, napiszę kilka nienawistnych komentarzy, wystawię smutne 0/10 i pójdę płakać do kąta tym razem wiedząc na pewno, że GW to już nie moja opowieść" - nie chciałam tego tak ujmować, ale jeśli to pójdzie w tę stronę to będę mieć tak samo xD Ale póki co można się łudzić.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Szczerze mówiąc, zabicie Kylo i brak szczęśliwej reylo miłości na koniec części 9 wraz z dobrym zakończeniem byłoby fatalne z punktu widzenia fabuły wszystkich dziewięciu części.

Mroczne Widmo zaczyna się od dobrego, do rany przyłóż Anakina Skywalkera, potem widzimy jego upadek i odkupienie przed śmiercią. Następnie przychodzi Kylo - monster w masce i widzimy jak powtarzają się wydarzenia z życia Anakina, ale odwrotnie i z innym efektem.

(Pojedynek na Starkiller/pojedynek na Mustafar, Palpatine zakłada maskę Vaderowi/Snoke każe Kylo zdjąć, Anakin leci wbrew rozkazom ratować matkę która ginie/Kylo ma rozkaz zabić matkę ale ona przeżywa, Palpatine każe Anakinowi zabić klęczącego Dooku i on to robi/Snoke każe Kylo zabić klęczącą Rey ale on tego nie robi - jest tego dużo więcej i w TLJ Kylo podejmuje w tych sytuacjach wiele decyzji które Anakin podjął źle, albo sytuacja sama z siebie lub dzięki czyjejś interwencji rozwiązuje się moralnie korzystniej)

Żeby konstrukcja została poprawnie zamknięta, powinna się zakończyć na żywym Benie Solo który przezwyciężył rodową klątwę, założył funkcjonującą rodzinę i wraz z Rey przywrócił równowagę mocy.

Jeśli zginie, to cała drama zacznie się od początku, Han Solo i Luke zginęli nadaremno, za chwilę z jakiejś ciemnej dziury wylezie nowy Sith, a Rey uda się na wygnanie po kolejnej nieudanej próbie przywrócenia nauk Jedi.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Fakt, że przy takim zakończeniu historia znów by się musiała powtórzyć, ale po prawdzie dla twórców to żaden problem. Jestem przekonana, że powstanie trylogia X-XII, kontynuująca wątki z IX, czy to z Kylo, czy tylko z Rey, niezależnie czy ona zostanie Jedi czy będzie grey Jedi. Nie mogą zrezygnować z epizodów, bo $$$. Tylko pytanie, czy ludzie będą chcieli się angażować w historię Rey Nobody. I dlatego Benek musi przeżyć, pomijając wszelkie argumenty fabularne. Jeśli podtrzymają w IX, że Rey nie jest spokrewniona ze Skywalkerami to on jest ostatni. Jeśli chcemy kolejną trylogię o Skywalkerach to musi przeżyć i się rozmnożyć. Globalna publika jest za bardzo przywiązana do losów tej rodziny i jej wykończenie może być bardzo ryzykowne z powodu $$$. Nie zrobią tego.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Tylko jeżeli historia zakończy się tragicznie, to co wtedy? Ród Skywalker (prócz Luka) zostanie zapamiętany jako wielcy niszczyciele Galaktyki i Jedi. A na samym końcu Ben Solo, który czuł się samotny i opuszczony, a po tylu latach spotkał kogoś na kim mu zależy, ginie w wielkim nieszczęściu lub poświęceniu? Kurcze, jakiś kiepski przekaz by był dla dzieci. Ale kto wie co wymyślą, chociaż ja i tak mam teorie, że wszystko już dawno jest ustalone, jak Reylo ma się zakończyć

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Dlatego wątpię w tragiczne zakończenie, bo Skywalkerowie i kontynuowanie ich historii to pieniądze, pominąwszy już wydźwięk takiego zakończenia. Dlatego, jeśli nie odwalą czegoś dziwnego w stylu, że Rey jest jednak powiązana krwią ze Skywalkerami to Benek jest ostatni, czyli musi się rozmnożyć. Teoretycznie nadal może zginąć i w tej opcji, ale nie chce mi się wierzyć, że pójdą w schemat z Vaderem, no nie.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

IX reżyseruje JarJar, więc trochę o to że "pójdą w schemat" bym się obawiał.

Bo trochę nie chce mi się wierzyć, że od początku mieli 3epizody rozpisane dokładnie na role.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Całe epizody to rzeczywiście nie, ale historię Bena i Rey to na pewno. Poza tym to już Lucas wiedział jak chce zakończyć historie Skywalkerów, więc pewnie wszystko przesądzone.

Ja obstawiam na odwrotność Anidali. Chociaż jakie zakończenie by dali i tak wszystkich nie uszczęśliwią

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Zanosi się na to że stracimy kilka fanek po E9 - szkoda

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Jak to? Dopiero co dołączyłam do Reylo shipu a tu jakieś czarne myśli? Nieee

Re: Aaa, i jeszcze jedno

To, że Abrams wraca to nawet mnie cieszy ze względu na jego styl oraz jakość TFA w IMAX, która się nie powtórzyła przy R1 ani TLJ. Nie ukrywam, że oczekuję powrotu do tej jakości w IX. To, że TFA było bezpieczne jakoś mnie nie niepokoi, bo chyba im o to chodziło. Oczywiście, mogą nadal rozwiązać w IX to bezpiecznie, schematem z ROTJ, ku uciesze tru fanów, póki co chcę mieć o nich lepsze zdanie.

Oczywiście, że nie mieli dokładnie wszystkiego rozpisane. Poe miał już w TFA gryźć glebę, Rose mogłoby w ogóle nie być, Rycerze Ren najprawdopodobniej są w ogóle konceptem z pupy, na który nie mają pomysłu, ale raczej wątek główny i to, jak się skończy było zaplanowane.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

To jeszcze grubo ponad 600 dni - mnóstwo czasu

Re: Aaa, i jeszcze jedno

- i to, jak się skończy było zaplanowane.

Mam przeczucie graniczące z pewnością, że planowali jakieś Finey-e lub inne Rinn-y, tylko nazwa dla "navetty" była kiepska i zmienili.

Bo gdyby planowali Reylo od początku, to jednak uchronili Benka od zrobienia paru głupot na "drodze bez powrotu".

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Planowali, planowali.

Przeczytaj sobie to: https://ohtze.tumblr.com/post/145166888033/redemption-arcs-and-why-you-should-be-prepared-for-pain - Benek idzie jak po sznurku, skrupulatnie zaliczając punkty na drodze ku odkupieniu.

A to: https://i.redd.it/axdahycf6w601.jpg + muzyczka inspirowana baletem "Romeo i Julia", + gadki Abramsa o księciach i zamkach i cała reszta opisana tu: https://ohtze.tumblr.com/post/137735730948/death-and-the-maiden - Abrams musiałby być niesamowicie niekompetentnym twórcą gdyby wstawił to wszystko do filmu, tylko po to, by w trzeciej części wepchnąć Rey w ramiona Poego (bo Finn już zaklepany).

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Poe i Rey nie ma racji bytu nawet bez tych elementów powyżej. Po dwóch filmach nie ma ku temu żadnych podstaw. W IX musieliby dostać wątek jak Finn i Rose, żeby coś tam zbudować, a biorąc pod uwagę, że Rey raczej będzie zgłębiać tajniki Mocy to na Poe nie ma miejsca.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Asfo napisał:
Planowali, planowali.

Przeczytaj sobie to: https://ohtze.tumblr.com/post/145166888033/redemption-arcs-and-why-you-should-be-prepared-for-pain - Benek idzie jak po sznurku, skrupulatnie zaliczając punkty na drodze ku odkupieniu.

A to: https://i.redd.it/axdahycf6w601.jpg + muzyczka inspirowana baletem "Romeo i Julia", + gadki Abramsa o księciach i zamkach i cała reszta opisana tu: https://ohtze.tumblr.com/post/137735730948/death-and-the-maiden - Abrams musiałby być niesamowicie niekompetentnym twórcą gdyby wstawił to wszystko do filmu, tylko po to, by w trzeciej części wepchnąć Rey w ramiona Poego (bo Finn już zaklepany).

-----------------------

Ohtze jest super, w ogóle jestem ostatnio maniaczką wszelkich Meta porównań, a w tym TLJ jest studnia. Freud, Jung ahhh mistrzostwo. Natomiast moim pierwszym krokiem do tego shippu był Vincent https://youtu.be/fTsqV71S0jo

On mi otworzył oczy

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Tak w sumie, skoro są grupy fanów które uznają tylko OT i ciągle są aktywni, to nie ma przeszkód żeby powstały grupy uznające tylko TFA i TLJ, ewentualnie całą NT, które nadal będą aktywnie komentować następne filmy

Spieszę poinformować wszystkie panie, które martwią się o ród Anakina, że nie jest on w żadnym wypadku zagrożony albowiem zarówno Ojciec jak i syn, osiągnęli taki poziom, który pozwala im uczestniczyć w wydarzeniach po ROTJ i TLJ na które i 100 filmów nie starczy.

Zauważyłem także u pań silny nurt "materialistyczny" więc pragnę zauważyć iż skoro Yoda mógł puknąć jakąś laską Luke`a, to i Luke może puknąć jakąś laskę - o ile będzie miał ochotę na figle oczywiście

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Mnie najbardziej zaintrygowała wypowiedź JJ Abramsa który powiedział, że episod IX będzie ostatnim o rodzie Skywalkerów, więc albo uśmiercą Benka, albo zniechęceni krytyką odpuszczą temat.

Oby tylko koniec końców nie zostały nam w przyszłości same filmy Marvela.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Jak to prawda, że będzie ostatni to niech się gonią.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Evening Star napisał:
Jak to prawda, że będzie ostatni to niech się gonią.
-----------------------

też bym nie chciała...
Może czekają też na opinie fanów po zamknięciu trylogii sequeli.

Jak Benio umrze to będę płakać nieszczęśliwa, a jak przeżyje to... Też pewnie się wzruszę. Pierwszy raz na SW płakałam właśnie na TLJ, albo film jest naprawdę emocjonalny albo się starzeje
😂

Re: Aaa, i jeszcze jedno

A w czym niby Marvel miałby być lepszy od filmów SW bez Reylo?
No litości

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Znaczy, ja nadal wierzę, że Disney ponad wszystko kocha pieniążki. Po prostu zaciukanie tego rodu to realna strata pieniężna. To im się nie kalkuluje, no. I wiem, że nadal mogą zabić Benka, ale jakoś ten potomek w minimalny sposób tę stratę zrekompensował...

W zeszłym roku to na Dunkierce płakałam, na SW jeszcze nigdy, ale wiem, że IX to zmieni xD mam postanowienie, że na 2 tyg. przed premierą rzucam neta i nie chce spoilerow. Przed tlj realne spoilery właśnie pojawiły się na krótko przed premierą i to nie zrobilo mi dobrze. Teraz chce iść w miarę w ciemno. I będzie ryk zupełnej rozpaczy lub radości xD

Po tych dwóch filmach doszłam do wniosku, że głupieję z wiekiem, bo jakby mi ktoś wcześniej powiedzial, że jest coś takiego jak shipping, że ludzie jaraja się zwiazkami fikcyjnych postaci to bym powiedziala, żeby się popukal i zajął czymś pożytecznym lub cos w stylu, że tępe dzidy nie mają co robić xD No i masz xD

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Ancyk85 napisał:
Pierwszy raz na SW płakałam właśnie na TLJ, albo film jest naprawdę emocjonalny albo się starzeje
😂 [/cytat]
-----------------------

Jest jeszcze trzecia opcja- jesteś w ciąży

Re: Aaa, i jeszcze jedno

HAL 9000 napisał:
A w czym niby Marvel miałby być lepszy od filmów SW bez Reylo?
No litości

-----------------------

Ale ja nie jestem fanką Marvela, wtedy na co będę chodzić do kina?

Chociaż nawet nie chodzi mi o to, że nie ma SW bez Reylo, ale bardziej o to że krytyka fanów może wszelkich reżyserów zniechęcić do nagrywania (jak np Nolana), lub co gorsza Disney zacznie eksperymentować tak jak z zatrudnieniem scenarzystów Got... Disney i Lucasfilm nie idźcie tą drogą xD

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Nie ma jednej jedynej słusznej drogi. Ważna jest różnorodność oraz to, żeby były 2 filmy SW rocznie, ale i tak... najważniejsze jest przestrzeganie przepisów BHP!!!

Re: Aaa, i jeszcze jedno

-skoro są grupy fanów które uznają tylko OT
Zawsze takie podejście wydawało mi się ograniczające... no nawet jeżeli dzieło jest genialne, to oglądanie w kółko tego samego, dyskusja wciąż o tym samym i odcinanie się od innych dzieł w lubianym uniwersum stanie się w końcu nudne.

Mnie przy SW trzymały przede wszystkim dzieła okołofilmowe, książki, komiksy itp., bo historii filmowych było po prostu za mało, chciałam więcej świata, więcej bohaterów, więcej wszystkiego. Gdzieś w trakcie z tego "więcej" wyrosła chęć na "lepiej i inaczej" dlatego gdzieś w okolicach lat 2011 i później raczej od SW odeszłam - było za dużo wciąż tych samych historii o Wielkich I Dobrych Bohaterach Ratujących Świat. Nie podobało mi się, więc rzuciłam w cholerę i zrobiłam wyprzedaż Oczywiście wcześniej nie omieszkałam ponarzekać na forach i w recenzjach, ale to już inna historia I nie obeszło mnie skasowanie EU, bo już wtedy byłam na nie obrażona za wszechogarniającą powtarzalność, straszliwe zdziecinnienie i elitaryzm

Wielki powrót nastąpił po pierwszych przedpremierowych opiniach po TLJ, gdzie recenzenci mówili "to jest inne niż myślicie..." i "to jest emocjonalnie poruszające...". Poszłam, zobaczyłam i ... jest dobrze

tępe dzidy nie mają co robić
I to jeszcze w takim zaawansowanym jak mój wieku, gdzie już powinnam zajmować się "poważnymi rzeczami", a nie piszczeć z radości, gdy inni widzą w filmach to co ja i też mają ochotę na takie, a nie inne rozwiązania i ekscytować się (ulubione słowo Hollywood ) tym czy scenarzyści pozwolą żyć fikcyjnym postaciom i tychże postaci emocjami i związkami. No weź się w garść i zajmij własnym życiem, kobito... A tu po TLJ włączył mi się tryb piszczącej fangirl i trzyma mimo upływających tygodni, no cóż zrobić człowieku...

na SW jeszcze nigdy
Ja miałam nadzieję popłakać na RotS, ale nic z tego... A ten film mógł być taki dobry... Po Epizodzie IX płakać mogę, oby to łzy szczęścia i wzruszenia były, a nie wściekłości, że tak zepsuli, coś, co mogło być tak dobre... A jeśli się nie spodoba... Po prostu znowu zostawię SW, bo to już nie moja bajka będzie. Znowu

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Monique, przecież ja się czuję jak nastolatka. Jeszcze nigdy nie czekałam tak na novelizacje, na dvd. Przebudzenie Mocy mi się podobało, ale jakoś te dwa lata upłynęły mi błyskawicznie. Nie interesowałam się ani spoilerami itd. A teraz to nawet mąż się ze mnie śmieje, bo pierwszy raz byłam dwa razy w kinie na tym samym filmie. Pierwszy z napisami, drugi z dubbingiem, bo tam to już zupełnie jest nakręcanie shipu Reylo, jakaś mega Fanka teksty pisała

Pamiętam reakcje męża jak wyszliśmy z sali kinowej i on do mnie, "kurde to chyba rodzeństwo" a ja oczy jak 5 zł. Jak on tego nie widział? Jak już ludzie się nie pocałuja albo nie pójdą do łóżka to nie ma już miłości?

Poza tym Rian nagrał tak erotyczny film SW, a tak artystycznie ukrył, że jestem zachwycona. Uwielbiam Freuda I Junga, więc to arcydzieło.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Monique7 napisał:
-skoro są grupy fanów które uznają tylko OT
Zawsze takie podejście wydawało mi się ograniczające... no nawet jeżeli dzieło jest genialne, to oglądanie w kółko tego samego, dyskusja wciąż o tym samym i odcinanie się od innych dzieł w lubianym uniwersum stanie się w końcu nudne.

-----------------------

Dla mnie OT jest zdecydowanie najlepszym co zobaczyliśmy ze świata SW, ale bardzo się cieszę z rozwijania uniwersum, bo nie muszę zamykać się w obrębie kilku epizodów. Porównajmy sobie sytuację z fanem np. Matrixa (który się nie rozwija oraz ma zdecydowanie najlepsze fundamenty - jak OT u nas - i trochę słabsze dwie kontynuacje) i zastanówmy się kto jest w lepszej sytuacji - sympatyk Neo i spółki, czy marudzący fandom Gwiezdnych wojen Nie nastawiając się na to, że nowe filmy będą lepsze od IV-VI, mogę się nimi cieszyć, dyskutować o nich, czasem narzekać, gdybać na temat przyszłych wydarzeń etc.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Te miny współpracowników z ich "poważnymi" problemami, gdy w okresie przedświątecznym głowią się nad prezentami dla pociech czy przeżywają ich biegunkę, a ty wpadasz w środek, entuzjastycznie oznajmiając, że do TLJ 10 dni (odliczałam im od 100) I masz te ich rozmowy kompletnie w czterach literach i wolisz porozmawiać z grubo młodszymi stażystami, którzy wykazują jakieś zainteresowanie i nie patrzą na ciebie jak na urwaną z innej planety xD Dlatego chwała internetom!

U mnie tryb piszczącej fangirl włączył się po TFA, jakoś na początku stycznia, więc to już nie są tygodnie, jest znacznie gorzej, znacznie xD Bałabym się zobaczyć statystykę dni "bez reylo" od momentu wkręcenia się do teraz

RotS miało historię, ale fatalną egzekucję, cóż zrobić. Ja w pewien sposób, przymykając oko na dukanie dialogów, nawet ten film lubię, z prequeli najbardziej na pewno. Na szczęście, do ewentualnego (odpukać) zawodu w IX można się przygotować. Nowelizacja powie dużo, bogate wydanie TLJ z 16 dodatkowymi scenami, komentarz reżysera (na to czekam! Komentarz do TFA to było TAKIE reylo złoto <3<3<3), odcinek FoD z Rey i Kylo - z tego będzie można dużo wyciągnąć na przyszłość. Jeśli tam nie będzie zawoalowanych sugestii - można się będzie zacząć pakować....

Re: Aaa, i jeszcze jedno

O ile dobrze pamiętam w oryginale Kylo jej odpowiada "you`re not alone", a w dubbingu zrobili "nie będziesz już sama" Jak dorwę blu ray to przerobię dubbing raz jeszcze

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Coś Ty! On mówi "już nigdy nie będziesz sama" a ona "ani Ty Ben". W ogóle dubbing mi się podobał, albo tekst Yody "Skywalker, w Ciebie trafić mogłem" xD

A kiedy polskie wydanie TLJ na DVD?

Co do Reylo, to na YT najwięcej fanek jest w wieku koło 30/35 lat, więc czuje się silna w Mocy

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

JJ Abrams - wywiad z 2015 (z bloga sleemo)

"We really tried to look at it from the inside out. What makes this story have a beating heart? What makes it romantic or fun or surprising or heartbreaking or hysterically funny? We simply approached this narrative from the point of view that this is a story about a young man and a young woman, not with the idea that we can do anything we want.

- November 09, 2015 (Wired)"

"Po prostu podeszliśmy do narracji z tego punktu widzenia, że jest to historia o młodym mężczyźnie i młodej kobiecie (...)"

Erm. Na pewno chodziło o Finna.
Jakby się ktoś zastanawiał, kto wymyślił reylo i czy Abrams to utnie. ;->

Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Dobra, na razie to nie ma nic takiego, wręcz rzekłabym, że pewne rzeczy jak dotąd rozczarowują, ale mamy dwa źródła z przeciekami z nowelizacji:

- faceta z reddita: https://www.reddit.com/user/OmNomAnor
- dziewczę z twittera (reylówkę; nie muszę pisać, kogo bardziej opłaca się śledzić xD): https://twitter.com/alicatwoo/with_replies

Co do tej pory jest fajne dla nas lub fajnie może wpłynąć na ten wątek? Wrzucam niżej. Ponieważ żadne z nich nie przeczytało jeszcze całości będę wrzucać co ciekawsze rzeczy (lub ktoś inny, jak będzie miał ochotę, bo może mi się nie chcieć, jak będzie coś przykrego xD).

!!!SPOILERY Z ADAPTACJI TLJ!!!





z reddita:

- Hux podejrzewa, że w windzie mogą być kamery. W TEJ windzie zapewne, więc podsłuch pewnie też jest. No, jak dostanie w swoje łapki podsłuch z wycieczki reylo to może być fajnie.

- tu cytat, bo jest tak piękny, że nie mogę inaczej: "Rey is not worried about Luke: She`s good at two things. Salvaging broken things and waiting." No, reylo poezja xD Nie wiadomo, czy tak jest w książce czy redditor sobie tak to przełożył, ale no poezja.

- Kylo nie strzelił do Lei, bo wyczuł, że się na niego nie gniewa. Dodaje, że gdyby nie był w szoku to byłby w stanie zatrzymać lecące w nią pociski Mocą. Uroczo, ale mało konsekwentnie. Przed nagłym strzałem z kuszy Chewbaccy był w stanie się wybronić Mocą (to też jest w książce - gdyby nie ochronił się Mocy to byłby zgon), a w tym przypadku za duży szok, hm. No ale ok, pewnie to wymagało większego nakładu i koncentracji.

- dzięki force bondowi Rey uczy się umiejętności Kylo, a Kylo widzi jej wspomnienia.

- na pytania o rozwinięcie wątków force bondów i wizji z jaskini gość odpowiada z reguły, że wg niego to było opisane jak w filmie, meh. Ale on może nie zwracać uwagi na pewne rzeczy, więc radzę czekać na przecieki z twittera.

- nie jest wyjaśnione, czy Kylo wie, że Leia przeżyła ostrzał ani to, jaką wersję z wydarzeń w świątyni przedstawił Luke Hanowi i Lei, ani to, co Chewie ma przekazać Finnowi od Rey, FAAAK!

- Rey w scenie z klatą mówi dokładnie to, co w filmie, dodając, że czuje się zakłopotana,

- na pytanie, czy wg niego ich sceny można odczytywać w sposób "romantyczny" odpowiedział, że, wg niego, shipperzy powinni je poddać analizie (nie chce się raczej wypowiadać na ten temat, ponieważ wcześniej rzucili się na niego kyluxerzy zarzucając mu, że nie widzi kyluxa xD),

- ja wiem, że często mokrym snem shipperek jest uśmiechający się Ben/Kylo i że tego chcemy w IX, ale to już miało miejsce w VIII, w nowelizacji, na widok Rey w kapsule ratunkowej z Sokoła... Trzymajcie mnie xD

- to jest smutne: w książce wychodzi na to, że scena w windzie i tekst Rey jest identyczny jak w filmie. Z kolei wszelkie dywagacje, że Kylo też widział to samo i przyszłość możemy chyba sobie schować między bajki, bo jest, że widział tylko jej przeszłość i tym faktem próbował ją zmanipulować do przejścia na jego stronę. Moje serduszko krwawi....

- teraz trochę poezji, cytuję: tuż przed otwarciem drzwi windy Rey zdaje sobie sprawę, że budzące się w Kylo emocje nie dotyczą tylko jego, ale także jej. Taka sytuacja.

- Snoke o wizjach przyszłości ogółem mówi, że trzeba z nimi uważać, bo bardzo wiele w nicj jest pominięte.

- cytuję: Snoke pozostawił za sobą niezliczone legiony martwych przeciwników, którzy go nie docenili. (a w tronowej zonk, tee hee )

- Snoke wyautował wszelkich, potencjalnych kandydatów do pełnienia roli wodza. Nikt tego nie przewidział. Został tylko Hux, który jest jego narzędziem.

- Snoke nie wierzy już w Kylo. Jest miksem światła i ciemności, ale niestablinym. Po zwycięstwie pomyśli o jego przyszłości. No tak, Han miał rację.

- Snoke zauważył zdziwienie u Kylo, gdy oznajmił im o tym, że jest twórcą force bondu, ale potem wyczuł u niego spokój i równowagę.


od laski z twittera:

- książka jest bogata w opis uczuć Lei i sceny z nią są ponoć bardzo emocjonalne i fajnie napisane

- Hux chce być Supreme Leaderem

- Kylo jest jedynym uczniem Snoke`a

- przygotujcie chusteczki: gdy Leia wyczywa Kylo to zostaje zasypana wspomnieniami z życia Bena, typu:
- Ben nosił kostki Hana i mówił innym, że chce być pilotem jak ojciec,
- Ben słyszał, jak rodzice o nim rozmawiają za zamkniętymi drzwiami; cytuję: rozmawiali o nim jakby nie był ich synem, tylko jakimś potworem. Uświadomił sobie, że byli nim przerażeni. Dlatego pozbyli się go, wysyłając do Luke`a,
- jako nastolatek miał momenty załamania, które powodowały, że przedmioty upadały.

- Leia przyznaje, że Ben został ukradziony jej i Hanowi z powodu Luke`a i Snoke`a,

Niestety, od niej to wszystko na tę chwilę

Także no, same sobie oceńcie to.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Przecież nic tylko trzeba otwierać alkohol i świętować

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Wrzucił czwartą część i sorry, ale po tym:

"Rey has no compassion for Kylo anymore and severed the connection between them."

Nie chce mi się dziś więcej drążyć....

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Przecież musi być trochę dramaatyzmu na koniec! Hana i Leie też drastycznie rozdzielono i postawiono Luka

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Znaczy to jest POV Kyla, z tego, co pisze redditor.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Ale głowa go góry... w każdym dobrym romansie muszą być problemy i rozstania i dramaty, inaczej nie byłby dobrym romansem

Do tego nikt z nas nie zna dalszego ciągu opowieści, autor książki też i bazuje na tym co ma. Scenariusz EIX to chyba jeden z najbardziej strzeżonych dokumentów na świecie teraz...

Tak więc nic straconego, pewność będziemy mieć dopiero w grudniu 2019

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Nom... Idę zająć się czymś pożytecznym...

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

...nic tylko trzeba otwierać alkohol i świętować [2]

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

ić stont......

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Przepraszam, nie mogłem się powtrzymać

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Gdzieś otwierają alkohol i świętują? Dlaczego ja się dopiero teraz dowiaduję

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Gęba mi się uśmiecha... bo kto to widział, żeby mówić o przeciekach z książki, której treść każdy dobrze zna i która jest adaptacją scenariusza, a takowych raczej nie szanujemy... No kto to widział

Opóźnienie premiery adaptacji jest dobrym chwytem, poprzednie, o ile dobrze pamiętam pojawiały się na rynku jednocześnie, a nawet przed filmem - książka będzie bardziej dopracowana, uniknie różnych niezgodności, a poza tym nakręca się atmosfera oczekiwania, co oni tam wrzucą, że kazali czekać aż tak długo... Mam cichą nadzieję na dobrze czytadło, może nie dostanę swoistego arcydzieła (w swojej klasie oczywiście, książki SW mają swoją własną kategorię jeśli chodzi o ich ocenę) jak w przypadku "Zemsty Sithów", a i autora nie znam, ale odłożenie w czasie dale szansę na pewną jakość.

Tak czy inaczej dokonałam już zakupu omawianego dzieła i pozostaje tylko czekać. Tyle że w mojej naturze leży kupowanie książek i odkładanie ich na półkę, czasami na wieki wieków (mądrzy Japończycy mają na to zjawisko osobne słowo, patrz moja sygnaturka ) nie wiem czy uda mi się zacząć czytać nową książkę zaraz po wyjęciu z koperty...

Ale i tak w tym dziele będziemy szukać konkretnych scen i wyrażeń i interpretować je na jedyny właściwy sposób... Już mi się gęba cieszy na tę perspektywę

Salvaging broken things and waiting...

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

No ma być sporo nowych scen, więc na wszelki wypadek wklepałam spoiler, żeby się ktoś nie rzucał.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Ja tam czuje, że będzie dobrze koniec końców. Kylo jak wielu Byronowskich bohaterów musiał dostać po dupie od swojej ukochanej xD

Tym bardziej, że ostatni opis ich relacji jest z perspektywy Kylo, czyli FACETA , a oni nie znają się na kobietach

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

-opis ich relacji jest z perspektywy Kylo, czyli FACETA , a oni nie znają się na kobietach

Mężczyżni mie muszą się znać na kobietach czy starać sie je zrozumieć. Mężczyźni powinni kobiety kochać bezwarunkowo.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Podobno jednemu mężczyźnie udało się kiedyś zrozumieć kobietę, ale ona zaraz potem zmieniła zdanie...
W każdym razie zgadzam się że kochać należy bezwarunkowo!
W końcu jak to mawiał pewien klasyk kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia"

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Zgadzam się, ale to nie oznacza że Kylo Ren mógł źle odczytać emocje Rey. Poza tym staram się za wszelką cenę ratować ducha Reylo xD

Hux nie wie

Czyli Hux, tak jak Cuena, nie wie, jak było naprawdę z tymi Dżedajami. Ani z pokonaniem Imperium. Niby wiedziałam, że nie wie, ale dobrze mieć pewność.
I jeszcze do ogólnych urazów dochodzi mu ugryzienie w palec od Rose, Jezu, ten chłopak powinien się wyposażyć w podręczną apteczkę.
Ciekawe, czy na koniec jest coś o Tym Spojrzeniu z Crait

Re: Hux nie wie

Ale drodzy shipperzy, to tylko powieść, która nie może być napisana tylko dla fanów Reylo. Tak jak na Twitterze napisał autor, nie wie co będzie w 9 episodzie i naprawdę ciężko przenieść grę aktorską na papier.

Co do Huxa to tym bardziej jestem pewna po nowelizacji, że to będzie Duży Zły Chłopiec

Re: Hux nie wie

Ponoć nie ma, bo całe Crait jest z POV Kylo a on wszak nie widział SPOJRZENIA.

Z tego co widzę po fandomie Kyluxy świętują, Reylo popłakują, a ja tam czekam li i jedynie na Leię początek spoilera wyganiającą porgi z Sokoła koniec spoilera

Re: Hux nie wie

Ja jeszcze na wspomnienia Lei o małym Benie, to musiał być łobuz

Re: Hux nie wie

vilkala napisał:
Ponoć nie ma, bo całe Crait jest z POV Kylo a on wszak nie widział SPOJRZENIA.

Z tego co widzę po fandomie Kyluxy świętują, Reylo popłakują, a ja tam czekam li i jedynie na Leię początek spoilera wyganiającą porgi z Sokoła koniec spoilera

-----------------------

Reylo nie płacze! Reylo trzyma się mocno xD
Reylo Kylux

A scena z Leia cud miód

Re: Hux nie wie

Ancyk85 napisał:
Reylo nie płacze! Reylo trzyma się mocno xD
-----------------------

https://78.media.tumblr.com/82c1a3020bfadfaba31e28ebb5594f33/tumblr_inline_mfvbz33gTJ1roao9k.gif

Wystarczy egzemplarz książki oddać w kompetentne ręce

Re: Hux nie wie

Mówiłam, że faceci to widzą tyle ile sami chcą. Poza tym 90% uwierzyło znowu, że Rey to córka Leii to o kim my mówimy xD

Więc pijemy

Re: Hux nie wie

śmiechłam mocno xD

Re: Hux nie wie

Ale Kyluxy to ty szanuj!

Re: Hux nie wie

Nuka-Cola napisał:
Ale Kyluxy to ty szanuj!
-----------------------

To moj drugi ulubiony shipp (kolejny jest Poe Finn i zaczyna mnie martwić, że wolę męsko męskie pary )
Nie wiem czemu, ale lubię tego Rudzielca
I oczywiście nie chciałabym Tobie podpaść

Cieszcie oczęta...

...stronicami ze świętej księgi:
http://hamtro25.tumblr.com/

Strony 260-261 to moi faworyci. Umrzyłam, cóż więcej dodać^^

Re: Cieszcie oczęta...

Niby nic do końca nie wiadomo, ale pokazuje, jakie podejście do sprawy ma Rey - zrozumiała, że Benek musi sam ogarnąć swoje problemy - z głową, ciemną mocą i ciężkim dzieciństwem, ale nie skreśliła go, nie czuje nienawiści i nie planuje zemsty, tylko będzie czekała co on z tym wszystkim zrobi.

A w międzyczasie uratuje swoich podopiecznych z ruchu oporu.

Re: Cieszcie oczęta...

W książce optymistyczniej to wygląda zdecydowanie. Widać, że jak tym razem Benek zawiedzie to Rey sprzeda mu kosę i trzeciej szansy nie będzie. Jeśli można się podpierać nowelizacją i brać za znaczące wszystko, co w niej jest to nie powinni pozwolić na to, żeby tym razem to "oczekiwanie" Rey znów było na nic.

Re: Cieszcie oczęta...

To jest to na co czekaliśmy Hallo? Czy ktoś jeszcze w coś wątpi?

Re: Cieszcie oczęta...

To będzie tak samo jak z "Rey Skywalker" - chociaż poszlaki były marne i było parę solidnych argumentów przeciw, to jednak ludzie się przy tym upierali do samego końca.

A teraz się będą upierali przy tym, że kontakty między Kylo i Rey były biznesowo platoniczne, że Benek się nie nawróci, i że na koniec Rey go zabije. I będą konstruować piętrowe teorie, żeby to uzasadnić.

W tej chwili jak czytam fora, to część ludzi się upiera, że w TLJ Benek dalej się pogrążał w CSM, że ich więź została zerwana przez Rey, że na koniec filmu stał się on prawdziwym triumfującym złolem i w ogóle nic nie wskazuje na odkupienie grzechów. Nic a nic. Także tego.

Re: Cieszcie oczęta...

Na końcu nie będzie jasnej lub ciemnej strony . Będzie tylko moc i równowaga . Moc jest silna we mnie a ja jestem silny mocy

Re: Cieszcie oczęta...

Ja nie wiem czy przypadkiem książka nie wyszła później, by rozwiać wszelkie wątpliwości fanów. Przecież w nowelizacji są dosłowne odpowiedzi na dywagacje fanów. Np. Rey widziała, że Kylo mówi prawdę o jej rodzicach, dosłownie tak napisali, albo Rey wyczuła, że Kylo przejawia emocje wobec niej. Fragment, gdzie Ren jest zazdrosny o Finna, a w junior opowieści, Leia dosłownie mówi, że Rey jest ostatnia nadzieja dla Galaktyki i dla nawrócenia Bena i wiele wiele innych i to ma być rodzeństwo czy kuzynostwo? No Way...

Re: Cieszcie oczęta...

Re: Cieszcie oczęta...

Fight Over the Lightsaber - Han Solo and the Princess ESB

Rey Contemplating Waiting for Kylo to Turn - Across the Stars AOTC

BWAHAHAHAHA AAAAAHAHAHA

Ale to legitne?

W ogóle od 26 lutego jestem na takim reylo haju, że to już chyba wymaga interwencji.

Re: Cieszcie oczęta...

Mamy objawy uzależnienia muszę wreszcie przesłuchać ten audiobook :/

Ale jeżeli to prawda... To ohhh ahhh mam je Reylo serce

Widziałaś?

Re: Widziałaś?

O nieeee już skasowany post

Re: Widziałaś?

Re: Widziałaś?

Ja już chcę dvd ((

Re: Widziałaś?

DVD ma być bez dodatków. :/

Complicated enemies

Prawie jak seks...

Pretty eyes

Re: Pretty eyes

https://pbs.twimg.com/profile_images/784554834984833024/haaZ28pH_400x400.jpg

Z całą pewnością tam nie ma żadnych romantycznych uczuć, a w kolejnej części Rey, która jednak okaże się sekretną córką Luka, stoczy epicki pojedynek z całkowicie złym Kylo i go zabije. Tak właśnie będzie.

Na głównym redditowym forum SW reylo jest zakazane do tego stopnia, że nie wolno zamieszczać filmików z Rainem opowiadającym o ręcznym seksie, ani tych gdzie Luke mówi o ładnych oczach. Ani żadnych wogóle takich bezeceństw. ;-D

Re: Pretty eyes

Znaczy nie zapominajmy, że piszemy cały czas o wymiarze platonicznym. Rian miał na myśli platoniczny seks, a "pretty eyes" to komplement, który na co dzień siostry rzucają braciom.

Ale o życia Benka to się martwię mimo wszystko, to ostatnie, do czego mam wątpliwości. Jak rozbudzą nam tu nadzieje, żeby w 5 minucie odkupienia go rozwalić to wyjdę.

Tylko gify z bts

Re: Tylko gify z bts

BTS?

https://www.youtube.com/watch?v=MBdVXkSdhwU


zapis w hangul nie pomaga

Re: Tylko gify z bts

Moje oczy

O uszach nie wspomnę...

Tego też nie odzobaczysz

Re: Tego też nie odzobaczysz

Zarechotałem aż mi łzy ze śmiechu poleciały. xD Kompletnie się tego nie spodziewałem. To niezła komedia.

- Aaa! A...A...A! To gryzie! Oddaj palec! Oddaj!

Re: Tego też nie odzobaczysz

Kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby coś takiego nakręcić z myślą o wykorzystaniu w filmie?oO I w ogóle, że TO DOBRY POMYSŁ?

Re: Tego też nie odzobaczysz

O M G ...

Re: Tego też nie odzobaczysz

Weźcie tego chłopaka zaopatrzcie w jakąś apteczkę następnym razem...

Re: Tego też nie odzobaczysz

Evening Star napisał:
https://mobile.twitter.com/cucumber__2/status/973154142163095553

Co ja obejrzałam właśnie?OO

-----------------------

HAŁ KJUT!!!!! <3

Re: Tego też nie odzobaczysz

Dobrze, że tego nie umieścili w filmie. Postać Huxa została tak rewelacyjnie przedstawiona, a oni by go upokorzyli.
początek spoilera Chociaż na ten moment i tak byłaby to jedna z lepszych scen tej trylogii. koniec spoilera

Re: Tego też nie odzobaczysz

Rewelacyjnie? W stosunku do TFA to może jest postęp, ale nadal to chodzący comic relief. Karykaturalny w TFA, w TLJ nie dość, że podkręcony to praktycznie każda scena z nim to beka i to z jego postaci. Dodatkowo najlepsza z nim scena, gdy próbuje zabić Kylo to wrzutka samego Gleesona. Kojarzę też jakiś wywiad, gdzie Gleeson się zdziwił, że Hux przeżył TLJ. W sumie mu się nie dziwię, skoro robią z tą postacią to, co robią. Nie mamy żadnego "poważnego" villaina po VIII, bo Snoke odstrzelony. Kylo to villain jak z Gessler baletnica, Huxa, po tych wybrykach nie będę chyba w stanie brać poważnie, Phasma... no nie, proszę, nigdy więcej. Brakuje mi takiego zimnego Tarkina czy nawet czegokolwiek na miarę tych kilku scen z Canadym. Jakiejś postaci, której nie zepsują tępym humorkowaniem. Nawet jeśli Huxa w IX rozbujają to nie zmażą wrażenia z poprzednich filmów.

A ta scena byłaby gwoździem do trumny. Ona jest w ogóle tragiczna na wielu poziomach. W tamtym momencie w filmie dzieje się masa ważnych rzeczy, Holdo zaraz kopnie w kalendarz (smutne), mieczyk zaraz się przełamie na pół (smutne), Finnrose będzie ścinane (smutne), idealny moment na taką wrzutkę humorystyczną, których było pełno w TLJ i psuły odbiór pewnych scen. Bleee. Już nie mówiąc o tym, że znów podkopuje Huxa. I w ogóle jest żałosna, a nie śmieszna.

Re: Tego też nie odzobaczysz

Byłoby to fajne, gdyby ugryzła, a tam stalowa ręka.

Re: Tego też nie odzobaczysz

Oj tam. Jak będzie Wielkim Złym w następnym filmie, to po TLJ tym bardziej. Sam Gleeson mówił, że jak ktoś ciągle kopie psa, to musi się liczyć z tym, że pies się kiedyś... nomen omen - odgryzie.

Tylko mówię, jak postuluję o apteczkę przenośną dla generała, bo teraz, z Kylo u steru, to liczba urazów raczej będzie mu wzrastać, niż maleć.

Re: Tego też nie odzobaczysz

To się nie dzieje naprawdę...

Przynajmniej był smaczny?

Re: Tego też nie odzobaczysz

Sądzę, że raczej skwaszony

Albo gorzki, jeśli chcielibyśmy iść w angielskie bitter

Co do Reylo

Właśnie przeczytałam podrzucony mi przez znajomą świetny artykuł napiętnujący ideę Reylo. Chciałam się nim podzielić z tymi, którzy podobnie jak ja odbierają ten ship. Mam nadzieję, i szczerze wierzę że takie osoby też tutaj są...

https://www.google.pl/amp/s/swprotocol.wordpress.com/2018/01/05/why-i-hate-reylo/amp/

Absolutnie się zgadzam z tym podejściem, ba, to jest mój punkt widzenia na Reylo, podpisuję się obiema łapkami. Trafia w samo sedno problemu. Gdy widzę, jak multum dziewczyn zachwyca się "związkiem`, w którym facet na dzień dobry porywa kobietę, torturuje ją sprawiając wielki ból; próbuje ją zabić, zabija lub próbuje zabić wszystkich wokół niej, to cała się trzęsę z przerażenia. Do czego to prowadzi; i ile dziewczyn wpadnie w pułapkę podobnych Kylo...Disney nie powinien propagować takich rzeczy, nikt nie powinien. (Bo że Reylo będą razem, jest to pewne niemal 100%, Abrams nie zrobi marketingowego wielkiego faila, i nie pogrzebie shipu który przynosi sequelom milionowe zyski.) To jest po prostu okropne, bo Reylo to ship skrajnie antykobiecy i szkodliwy. I z jakiego powodu jest mi przykro; to z tego że głos rozsądku tej babki zaniknie w tłumie.

Re: Co do Reylo

Motyw Reylo to spisek uknuty przez Disneya, aby wychować nowe pokolenie kobiet posłusznych demonicznym mężczyznom, albo by wróciła kultura cygańska polegająca na porwania dziewicy, mentalnemu zgwalceniu i wzięcia ją za żonę. Kurde teraz wszystko jasne!

Anty Reylo naprawdę się nudzą...

Re: Co do Reylo

No dokładnie.

Reylo bardzo lubię, w ogóle trop "od nienawiści do miłości jest tylko jeden krok" sprawdza się w kulturze popularnej.

Nie ma sensu brać filmu całkiem na poważnie A nawet jeśli, to Rey jest twardą babką, która obroniła się i potem chciała pomóc Benowi - bo "widziała" jego myśli i wie, że on nie jest całkiem złym człowiekiem. I zakończenie TLJ jasno pokazuje, że Rey nie jest naiwna, jak raz się sparzyła na Benie, to się od niego odwraca. Ta relacja buduje się powoli.

Re: Co do Reylo

Ten romans jest najmadrzej zbudowanym w całej sadze!

Han i Leia gdzie sam Lucas nie mógł się zdecydować z kim w końcu skończy Leia, a na pocieszenie zrobił motyw bliźniaków. O rany... Ale i tak o wiele lepszy niż...

Żałosna Anidala... Tu tych rzygow jednorożca nie trzeba opisywać...

Poza tym czy w dzisiejszych czasach, trzeba w filmie pokazać seks lub namiętne pocałunki by udowodnić między bohaterami miłość?

Re: Co do Reylo

Reylo jest zdecydowanie więcej w internecie niż w samych filmach. W TFA to Reylo trzeba szukać na siłę, po TLJ widać, że coś jest na rzeczy, ale to bardziej taka chora fascynacja, do której ani Rey ani Kylo się nie przyznaja. W TLJ jest tego już trochę więcej, ale do miłości i związku jeszcze bardzo daleko. Rey próbuje znaleźć w Benie dobro i przeciągnąć na jej stronę. Tym bardziej, że po rozmowie z Benem i Luke`iem wie, że nie jest jednoznacznie zły. Ale ostatecznie Kylo idzie w swoim kierunku, Rey w swoim i ponownie stają się wrogami.

Jasne, sequele prawdopodobnie zmierzają do tego, żeby Rey i Kylo zeszli się w epizodzie 9. Ale na ten moment Rey i Kylo są po dwóch stronach barykady. Ciężko też mówić, że Rey zakochała się w Kylo - ona chciała mu pomóc, jednocześnie próbując pomóc w ten sposób całej galaktyce.

Re: Co do Reylo

Dlatego jedynie słusznym "szipem" jest Reymitage

Re: Co do Reylo

Raczej Rosemitage. Nie zapominajmy kto komu obgryzał paznokcie.

Re: Co do Reylo

To akurat niekanoniczne

Re: Co do Reylo

Taaaaa, jakoś nie przypominam sobie Twoich protestów jak Padme na zabicie Tuskeńskich dzieci i kobiet zareagowała wzruszeniem ramionami i wzięciem ślubu z ich oprawcą;p Identycznie gdy Anakin dusił swoją żonę Mocą przed czym ona nie miała kompletnie żadnych szans się bronić... No i samo postępowanie Padme - dowiedziała się że Anakin mordował padawanów, a ją samą dusił w gniewie? Nic to! Ze łzami w oczach błagaj żeby z Tobą został, uciekniecie sobie na Naboo i będzie dobrze...

W Reylo natomiast nie dość że Rey dzięki Mocy ma możliwość się obronić (w pewnym sensie 2 razy skopała mu tyłek? ), nie daje się sterroryzować psychicznie (gadka że jest nikim o której mowa w artykule) to jeszcze daje mu jasno do zrozumienia - jak naprawdę się nie zmienisz to nie masz na co liczyć, odchodzę...

No wybacz ale to zachowanie Padme było patologiczne i godne potępienia;p Rey uczy jak powinno się postępować w takich sytuacjach, nawet jeśli jest to bardzo trudne i bolesne...
#teamReylo;p

Re: Co do Reylo

Szkoda, że nie ma opcji dla postów "lubię to" bo już bym Twój post oceniła

Świetne argumenty, dorzucam do tego fakt, że Padme I Anakin w wresji dorosłej znali się parę dni i się pobrali. Ahhh ten młodzieńczy spontan.

Rey to twarda babeczka, zakochama/zauroczona ale z głową. Padme to ślepa idealistka i romantyczka.

Poza tym w której scenie Rey została skrzywdzona przez Kylo? To ona pierwsza strzelała i atakowała.

Re: Co do Reylo

Ancyk85 napisał:


Poza tym w której scenie Rey została skrzywdzona przez Kylo? To ona pierwsza strzelała i atakowała. [/cytat]
-----------------------
Princess Ci zaraz wytłumaczy, że chodzi o scenę przesłuchania Rey przez Kylo w TFA. Podobno to rodzaj gwałtu. Temat ten był już gdzieś omówiony.

Re: Co do Reylo

Rzucił nią o drzewo, kiedy zaczęła do niego kolejny raz strzelać. ;-> Jeśli ktoś tu kogoś bije, to raczej ona jego. ;->

Re: Co do Reylo

No nie, jednak racje są tutaj przy Xiężniczce

Padme jednakże po tym, jak dowiedziała sie jaki jest Anakin i po próbie podduszenia zrezygnowała z utrzymywania z nim jakichkolwiek relacji, i to w dosyć drastyczny sposób.

A to że wymordował morderców matki, ojczyma i niewinnych farmerów powodując "collateral damage" to dla damy nie powód żeby zrywać. Wszak Lotnicy, marynarze czy artylerzyści też się cieszą powodzeniem wśród "płci piękniejszej". A Ani był przynajmniej tutaj uczciwy, bo powiedział wszystko jak było bez ogródek i owijania w bawełnę.

I takie grzebanie w czyimś umyśle to naprawdę niefajna rzecz (ot, "mechaniczna pomarańcza" sie kłania)

Aczkolwiek koleżanki podchodzą do tego tak entuzjastycznie i z takim fajnym "fangrilingiem" że jeżeli miało by je to ucieszyć, to niech w tym IX epizodzie to Reylo będzie.

Re: Co do Reylo

No właśnie nie do końca;p
O tym że Anakin jest zdolny do mordowania dzieci Padme wiedziała od AOTC, a mimo tego wzięła z nim ślub. W filmie niestety ten wątek nie jest rozwinięty, ale w sprawach "dobra" czy Republiki Padme bardziej ufała Kenobiemu? To jemu a nie Anakinowi powiedziała o Delegacji 2000. Biorąc poprawkę na jej wiedzę z AOTC i ww. relację z Kenobim po usłyszeniu od niego że Anakin dołączył do Sithów i zabijał padawanów prawidłowym postępowaniem byłoby chyba wyjawienie Obi-Wanowi miejsca jego pobytu i/lub właśnie co najmniej separacja do czasu poprawy Anakina? Tymczasem ona postanawia mu to wszystko wybaczyć i zostać razem bo wtedy będzie dobrze? To że po podduszeniu straciła wolę życia tym bardziej podkreśla patologię - nie wyobrażała sobie życia poza tym wtedy już toksycznym związkiem...

A Rey? Benek nie chce się poprawić to zatrzaskuje mu drzwi przed nosem, uśmiecha się do Poe i po prostu żyje dalej...
1:0 dla Rey;p

Re: Co do Reylo

-a mimo tego wzięła z nim ślub.

Wiesz, jak chwilę wczesniej mógłbyś zostać poszatkoway, rozwalcowany, zalany roztopiną surówką, zjedzony żywcem, zastrzelony, zginąć wypadając z kanonierki - to też byś inaczej patrzyła na życie i na to że "nie ma na co czekać i oglądać się za siebie"

co najmniej separacja do czasu poprawy Anakina?

No najpierw postanowiła go jednak przeciągnąć na właściwą stronę, bo jednak Ani po stronie Rebelii to dużo mniejsze szkody niż Ani u Sidoiousa. A potem się odseparowała. Drastycznei aczkolwiek skutecznie. I nie "toksyczny związek" tylko klasyczna klisza z Romea i Julki pt. "nie wyobrażam sobie życia bez mojego lubego".

Rey zatrzaskuje mu drzwi przed nose i chwała jej za to, ale wcześniej leci niczym ćma do ognia.

Re: Co do Reylo

Ale ja jestem w stanie zrozumieć dlaczego Padme wzięła ślub z Anakinem, nie wiem tylko dlaczego Reylo ma być rzekomo większą patologią od Anidali (czy jak tam się ten "ship" nazywał" );p

Fajnie że Padme chciała przeciągnąć Anakina na "właściwą" stronę (on był po właściwej przecież;p ) tylko tak naprawdę jakie ona miała ku temu podstawy w ROTS? Wg mnie prawie żadne? Julka zginęła przynajmniej z "powodów medycznych" a nie utraty woli życia;p

Tymczasem Rey niby tak samo jak wcześniej Padme leci niczym ćma do ognia z tym że Rey ma Moc i ma wizję w której Ben Solo staje u jej boku i jej pomaga? Może w naszym świecie takie przeczucie to mało, ale in-universe gdzie all is as the Force wills it jest to wystarczające?

Re: Co do Reylo

Bo Padme poznaje miłego chłopaka z jakiejś wioski, zdolnego wynalazcę i na dodatek z traumą "lajtowego", ale zawsze, niewolnictwa. Chłopaka który jest w gruncie rzeczy dobry, ratuje jej życie zabijając jakeiś przerośnięte stonogi itp. Na dodatek nie tak bezdusznego jak inni Jedi, tylko kochającego swoją matkę.

Rey poznaje psychola który na "dzień dobry" próbuje jej gmerać w umyśle, wcześnei jmorduje bez powadu i sensu mieszkańców wioski (o czy mmogła słyszeć), i na własne oczy obserwuje że idealnym patronem "dnia ojca" Mr. Kylo też nie jest.

Reasumująć - Padme zna Aniego od maleńkości, zna go jako dobrego, skłonnego do poświęceń dzieciaka, a patrząc przez pryzmat TCW to niewiele może mu zarzucić (nawet więcej, w finale sezonu 5 jest jedynym sensownym Jedi, który umiał się zachować). I dlatego wypiera z umysłu to, co Anakin zrobił w świątyni, bo to jest coś w co trudno - patrząc na całokształt uwierzyć.

Rey od początku wie że Kylo jest zły, widzi na własne oczy złe rzeczy które ów "xiążę z alderaanu" wyprawia, nie ma tutaj jednego jasnego punktu zaczepienia, żadnej dobrej rzeczy którą ów Kylo zrobił.

Re: Co do Reylo

Tak, Kylo porwał Rey, grzebał jej w umyśle, ale starał się przy tym być na tyle delikatny i uprzejmy na ile mu pozwalała sytuacja... Potem zabija Hana, kogoś bliskiego dla Rey...
I zgoda że to wszystko to były jednoznacznie złe uczynki, tylko że Rey potem reaguje dokładnie tak jak Ty byś tego od niej oczekiwał? Tzn. od razu wyciąga blaster i próbuje go zastrzelić, potem skopuje mu tyłek w pojedynku na miecze. Gdy po raz pierwszy widzi go w TLJ znowu strzela do niego bez żadnego ostrzeżenia! Potem atakuje go słownie i nie chce mieć z nim nic wspólnego.
To zmienia się dopiero w momencie gdy Rey poznaje prawdę o przyczynach dołączenia Bena do First Order i "narodzinach" Kylo.
Gdy okazuje się że Ben walczący u jej boku to nie do końca to czego się spodziewała Rey odchodzi...

A Padme? Może poznała Anakina jako czystego i dobrego, ale to nie tłumaczy jej z tego że przymykała oko na wszystkie jego "występki". Skywalker był bez wątpienia najbardziej ludzkim Jedi w TCW, ale m.in. właśnie dlatego Padme miała okazję dostrzec tam tę ciemną stronę swojego męża, ot choćby w arcach o Clovisie, gdzie Anakin bardziej traktował ją jako swoją rzecz niż żonę, o całkowitym braku kontroli przy byłym Padme nie wspominając;p

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że zarówno Padme jak i Rey naiwnie wierzyły że ich łobuz, który przecież kocha najbardziej się dla nich zmieni. Plusem Rey jest to, że gdy zobaczyła że to się nie dzieje wycofała się, tymczasem Padme trwała w tym aż do swojego tragicznego końca...

Ja się całkowicie zgadzam że Reylo to nie jest przedstawienie zdrowego związku, ale nie przesadzajmy i nie traktujmy tego jako najgorszej patologii, bo gorszą mieliśmy chociażby w prequelach;p

Re: Co do Reylo

Z tym że czysto patologiczna w związku Anakina i Padme jest tylko jego końcówka, a konkretnie to ostatnie dni.

Bo jednak Padme z nim żyła przez kilka lat, spodziewali się wspólnych dzieci i to tak chyba trudno wyrzucić do kosza od razu,bez próby jakiegokolwiek wyjaśnienia. Ani jest zazdrosny o Clovisa, ale też go mozna zrozumieć bo tamten to się "pcha z łapami" bez krępacji przecież. aLe generalnie - jak już pisąłem - Ani aż do samego zdarzania z Macem i Palpim, to jednak dobry dzieciak, mimo swoich wad.

Rey zaś zna Benka tylko z opowieści głównie, z krótkiego spotkania gdy próbował jej grzebać w umyśle, widziała co zrobił Hanowi, potem te też kilkuminutowe rozmowy i mizianie łapek - trochę mało żeby poznać człowieka jednak. I, well, z takiego "związku" to żaden problem się wycofać po angielsku.

Re: Co do Reylo

💗
Szkoda Finsterze że nie szukasz drugiej żony.

Re: Co do Reylo

Jak Vader przeczyta tego posta to nie będzie zachwycony.

Re: Co do Reylo

Na szczęście jego niezadowolenie nie zaowocuje w zgony.

(kto rymuje dalej?)

Re: Co do Reylo

A co najwyżej w skręt śledziony..(mówisz masz.)

Re: Co do Reylo

Końcówka związku to już patologia na całego;p
Ale to od samego początku nie był to zdrowy związek;p Może mam dziwne znajome, ale wątpię by którakolwiek z nich "poleciała" na żołnierza opowiadającego nie o chwalebnych zwycięstwach ale o tym jak w odwecie wyrżnął całą wioskę np. "żółtków" wliczając w to bezbronne kobiety i dzieci...

I z Rey znowu niby masz rację, tylko jakby nie było Rey nawet tego związku z Kylo nie zaczęła?;p Więc o czym my wogóle rozmawiamy?;p

Re: Co do Reylo

Oczerniać Anidalę ażeby wybielić Reylo?
Po kim jak po kim, ale po Tobie bym się nie spodziewała.

Re: Co do Reylo

O co w off-topie chodzi nie wiem, jestem zaciekawiony.

Re: Co do Reylo

Jakie oczernianie? Toż to same fakty;p Anidala to ani przez moment nie był normalny, zdrowy, dojrzały związek...
Ba, przyznają to sami zainteresowani:
- to zniszczyłoby nasze życie
- nasze życia i tak skazane są na zagładę

I przyznawałaś to też swego czasu Ty;p Rozpisując się od bordeline`ach czy kompleksach Edypa;p
Więc nie wiem skąd ten Twój hejt na Reylo;p

Re: Co do Reylo

Żaden hejt tylko mu nie patrzymy na Anidalę przez różowe okulary. Zresztą na Reylo też mało kto tak patrzy. Trudno nie zauważyć, że Ben to nie jest słodki chłopiec, który się trochę pogubił

Re: Co do Reylo

Anidala była skazana na zagładę - oni (po uroczym początku) się coraz bardziej staczali, coraz bardziej zakłamywali, aż dotarli do momentu w której ona mu wybacza najgorsze zbrodnie, a on ją dusi, bo to nie dość.

Z reylo jest odwrotnie - zaczyna się mocno kiepsko, (on ją porywa, ona go o mało nie zabiła), po czym zmierza powoli ku lepszemu. Rey zmniejsza agresje i stawia granice, Kylo pozbywa się gościa który go krzywdzi i nakłania do złego, a potem jednak sprawia wrażenie jakby żałował za ten numer na Crait - jest szansa, że w ostatniej części dorośnie i zacznie się jednak nadawać na męża.

Re: Co do Reylo

Nie nie nie, zupełnie nie tak.

"Związek" Ani & Padme nie zaczyna się od areny Genosis, ani od podskoków na krowie czy jedzenia gruszki.

To się ciągnie od pierwszego spotkania na Tatooine, takie zauroczenie w stylu właśnie Romka i Julki (przy cyzm rzeczywisty wiek bohaterów własnei pasuje do R&J, tylko w filmie tak dobrali wiekowo aktorów że otarło się to o pedofilię). Z kosmicznym iarabam ito też nei tak że Ani mówi o wyrżnięciu wioski jak oo chwalebnym czynie, tylko jest ewidentnie przerażony tym co zrobił, a co dzisiejsza medycyna określa jako "Post-Traumatic Stress Disorder" vel "nerwica wojenna". Padme może i miała by się nad czym zastanawiać, tylko że w serii niefurtunnych zdarzeń które nastąpiły bardzo szybko próbowano ją zabić na kilkanaście przeróżnych sposobów i wyszło jak wyszło.

To że Ani powinien zaraz potem opuścić tę patologiczną organizację i zająć się tylko małżonką to inna sprawa - jego padawanka okazała na tym polu o wiele więcej rozsądku.

o czym my wogóle rozmawiamy

O tym, który związek był bardziej toksyczny chyba

A&P
-Padme poznaje miłego chłopca, niewolnika i wynalazcę
- chłopak naraża życie aby pomóc im wydostać się z planety
- chłopak de facto ocala rodzinną planetę Padme
- chłopak podrósł i stał się młodzieńcem -
- młodzieniec ów ratuje Padme przed nasłanymi zabójcami
itd. itp.

To są podstawy związu A&P

Teraz "Reylo"
- Kylo dokonuje bezsensownej masakry na wieśniakach
- Kylo porywa Rey
- Kylo więzi Rey
- Kylo grzebie w umyśle Rey
- Kylo zabija swojego ojca, króry był dla Rey kimś bliskim, i to na jej oczach.
- Kylo tnie mieczem jej kumpla od zajumania kosmolotu (też na jej oczach)

I teraz popatrz i powiedz, który z tych związków ma bardziej solidne podstawy. Pamiętaj, mówimy o podstawach, a nie o tym jak to się dalej rozwinęłao i zakończyło

Re: Co do Reylo

I tu jest chyba sedno problemu;p Jeden z nas pisze o związkach, drugi o "związkach" ;p
Tak więc wychodzi na to że chyba obaj mamy rację, po prostu każdy w czymś innym

Oczywiście że przy takim przedstawieniu sprawy Padme ma znacznie solidniejsze podstawy by zakochać się w Anakinie, ba, Rey nie ma ku temu żadnych podstaw (może poza samym wyglądem Kylo co w mojej ocenie widać w TFA;p ) ale przecież przez znaczą część filmu darzy go wręcz nienawiścią?

I wiadomo że niby serca nie sługa, ale mimo wszystko Padme powinna zauważyć gdzie to wszystko zmierza i jakoś temu przeciwdziałać?

Rey jest młodsza i znacznie mniej doświadczona a mimo tego nie wpakowała się w taki toksyczny związek? A chyba jej życie jest co najmniej równie ekscytujące jeśli chodzi o ocieranie się o śmierć co Padme?
I przecież to nie tak że Rey poleciała ratować Benka z miłości bo pogadali kilka razy przez Force-skype. Ona dzięki Mocy dowiedziała się co dokładnie sprawiło że Kylo "stał się zły", jestem nawet w stanie zaryzykować stwierdzenie że wręcz poczuła przerażenie młodego Bena widzącego nad sobą Luke`a z zapalonym mieczem... do tego mamy wizję Mocy (o których ona już wie że w jakimś stopniu się sprawdzają - patrz spotkanie Kylo w lesie) w której on staje u jej boku i walczy razem z nią...

I mimo wszystko dalej będę bronić Reylo, i nie dlatego że fajna byłaby z nich para, ale dlatego że:
- o ile Anidala "uczy" by siedzieć w domu, szlochać, a może twój łobuz się zmieni i będzie dobrze
- o tyle Reylo "uczy" nie daj się terroryzować, jeśli ktoś nie chce się zmienić lepiej odejdź i zastosuj terapię szokową (nawet jeśli jest to "ciacho" i coś cię do niego ciągnie ;p )

Re: Co do Reylo

-- o ile Anidala "uczy" by siedzieć w domu, szlochać, a może twój łobuz się zmieni i będzie dobrze

No prawie dobrze - gdyby Padme siedziała w domu i szlochała to by się to jednak lepiej (dla niej skończyło)

Anidala uczy dwóch rzeczy:
- Nie leź za twoim łobuzem do jego stresującej pracy licząc że to coś zmieni i będzie dobrze
- Jeżeli twój łobuz ma stresującą robotę która go stresuje, gdzie go niedoceniają a jego najlepszym kumplem jest notoryczny kłamca, to zmuś go do rzucenia tego w cholerę, nawet jeżeli związane są z tym przywileje, pozycja i profity. Jest tyle innych ciekawych zajęć dl kogoś z jego talentami
- demokracja nie umiera tylko dlatego, że jest jej smutno

Co do nauk płynących z Reylo to się w pełni zgadzam, z zastrzeżeniem że gdyby nie przychodziła, to nie musiała by odchodzić i stosować terapi szokowej.

Re: Co do Reylo

Rey sądzi, że Kylo został popchnięty na ciemną stronę mocy przez własnego wujka. Widzi w nim jakieś resztki dobra i uważa , że gdzieś tam został skrzywdzony. I ona mogłaby mu pomóc. A to taka charakterystyczna historia, kobiety często szukają u łajdaków jakiejś dobrej cechy
W porę jednak zauważa, że księciunio ma inne plany i się wycofuje. Furtka nie jest zatrzaśnięta- ale chłopak musi dojrzeć i się ogarnąć z tymi swoimi wybuchami złości.

Re: Co do Reylo

Sam Mark Hamill stwierdził, że dziewczyny lubią niegrzecznych chłopców
Co do grzeszkow Rena, weźmy pod uwagę to, że Ren jest po stronie Porządku. Nie oczekujmy, że będzie swoich wrogów traktował z godnością, tym bardziej że nienawidzi Rebeliantów za to, że odebrali mu rodziców a już na pewno matkę. Vader był w stanie zabić swoich ludzi, a nie tylko wrogów.

Rey też nie jest święta i Kylo to wiele razy podkreśla. "chciałaś mnie zabić nic o mnie nie wiedząc" Tutaj trwa wojna, jest jasna i ciemna strona które walczą, natomiast Anakin zabijał w gniewie (ciężko przepisać myśli) Tragedia Kylo polega na tym, że w wyniku złych decyzji swoich najbliższych i szeptów Snoke`a przeszedł na ciemną stronę. Ale nie zabił Finna, chociaż wyczuwal jego myśli i konflikt.

Padme widząc co się dzieje z Anakinem, nie zrobiła nic by zwrócić uwagę mu na to, że źle robi, tylko usprawiedliwiala go ciągle.

Re: Co do Reylo

Do tego Padme była starsza niż Rey w chwili spotkania Kylo. I nie była sierotą porzuconą gdzieś w piachu. Senator otrzaskana z polityką i gierkami przywódców aż dziw, że nie zauważyła co się dzieje z Anakinem. Powinna mieć więcej oleju w głowie a wychodzi na to, że rozsądniejsza jest Rey.

Re: Co do Reylo

A gdzie i kiedy można wpaść w pułapkę podobnych Kylo? Bo jak żyję ponad 40 lat to na żadnego takiego nie wpadłam (mąż nie ściana, jakby co przesunę ) I nie sądzę aby pod wpływem GW nagle młode kobiety masowo oddawały się takim mężczyznom. Albo były porywane, zresztą weź i znajdź jakąś dziewicę po 20-stce

A jak Anakin zabił ludzi pustyni to było ok? A jak Obi Wan pytał o niego Padme ta nadal trzymała język za zębami to też było ok?

Re: Co do Reylo

Już o tym gwałceniu z księżniczką pisałam. Ale rozmowa się rozmyła.

A co do Disneya, to w takim razie ja jestem ofiarą książąt z czasów Kopciuszka, śpiącej królewny itd bo całe życie na takiego, z białym koniem czekałam, a dostałam kogoś innego. Oni mnie oszukał! Moje dzieciństwo zostało zrujnowane a i nawet moje życie, bo doszło do mnie że to wszystko psychologiczna manipulacja... Jak tu teraz żyć?

Re: Co do Reylo

Poza tym miały być krasnoludki i wróżki. I nici z tego. ;->

Re: Co do Reylo

To że "xiążę z bajki" się za wróżkami nie ogląda to chyba dobrze

A krasnoludki (znaczy, razczej krasnoludy w ujęciu tolkienowsko/sapkowskim) to są, w końcu przecież jak wiadomo to krasnoludy piją do upadłego i grają w różne gry używając przy tym niecenzuralnych wyrazów powszechnie uznawanych za obraźliwie - i pewnie "xiążę z bajki"wyrusza swoim białym (lub podobnie umaszczonym) rumakiem wielokonnym w piątkowe wieczory na spotkanie z takimi indywiduami. Wystarczy się przyłączyć a nie narzekać.

Re: Co do Reylo

Mój xiażę nigdzie nie łazi, muszę bilety do opery kupować, żeby się raczył ruszyć z domu ;-P Nie to mi w bajkach obiecywano.

Re: Co do Reylo

W operze to faktycznie trudno krasnolud(k)a zaoczyć, a i atmosfera jednak różni się neico od przesiąkniętej zapachem piwa i dymu papierosowego mordowni.

Re: Co do Reylo

Nie wspomnę o tym, że miałam wyrosnąć na seksowną kobietę, z cyckami wielkimi, talią osy i nieskazitelnym charakterem!

Ja się pytam, gdzie to wszystko jest?!

Re: Co do Reylo

asch napisał:
A jak Anakin zabił ludzi pustyni to było ok?
-----------------------

Nie kuś, bo jeszcze się doczekamy posta z dowodami na to, że Anakin nie zabił Tuskenów.

To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Princess Fantaghiro napisał:
Do czego to prowadzi; i ile dziewczyn wpadnie w pułapkę podobnych Kylo...
-----------------------

Pewnie tyle, ilu morderców wyrośnie z grających w FPSy lub satanistów od słuchania metalu.

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Evening Star napisał:
Pewnie tyle, ilu morderców wyrośnie z grających w FPSy
-----------------------

Po 2 tygodniach codziennej 10 godzinnej gry w Q2 latem 1998 roku miałem dziwną chęć rozwiązywania wszystkich sytuacji konfliktowych za pomocą ekstremalnej przemocy


lub satanistów od słuchania metalu.
-----------------------

30 lat słuchania metalu i kolega z pracy określa mnie mianem "niedzielny satanista Bogusław". Nie wiem, czy to znaczy że osiągnąłem mój szatanistyczny cel? Idę puścić "Satan Spawn, the Caco-Daemon". MNIAM

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

-Po 2 tygodniach codziennej 10 godzinnej gry w Q2 latem 1998 roku miałem dziwną chęć rozwiązywania wszystkich sytuacji konfliktowych za pomocą ekstremalnej przemocy

Ja tam miewam takie chęci bez grania w jakiekolwiek gry strzelankowe (no, kiedyś przeszedłem grę patriotyczną MOHERA Airborne)

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Quake 2, jedna z najlepszych gier jakie powstały kiedykolwiek.

Co do wpływu mediów takich jak gry czy muzyka na ludzi, to śmiecham za każdym razem. Jasne, mogą wpłynąć na jakąś już zaburzoną i to ostro jednostkę, aby ta zrobiła coś złego, ale to jest tylko jednostka, która ginie w tłumach innych osób, które grają w gierki jakiegoś rodzaju czy słuchają określonych gatunków muzycznych.

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Goscie w mrhocznych bluzach, z długimi mhrocznymi włosami to co najwyżej sataniści w ogromnym cudzysłowie.

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Ktoś (kto się sam uważał za szatanistę i łaził właśnie w takich mhroocznych bluzach ) mi kiedyś tłumaczył, że w "prawdziwym sataniżmie" nie chodzi wcale o umiłowanie diabła, ale o miłość do samego siebie; bo to może być jedyna pewna miłość jaka istnieje...Pamiętam że mnie to wtedy zdziwiło; nie obracałam się w takich klimatach, i zawsze mi się zdawało że chodzi przede wszystkim o jakieś dziwaczne odpały typu czarne msze.
Ach ten #satanizm gimnazjalny

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Filozofia satanizmu laveyańskiego jest generalnie bardzo przyjazna, a pewne kręgi religijne chcą na siłę ją obrzydzić. O ile zgodzę się, że teistyczny satanizm jest z punktu widzenia doktryny religijnej opozycją w stosunku do chrześcijaństwa, tak ten filozoficzny stawia w centrum człowieka i jego dobro. Stawia znak równości (i słusznie) między egoizmem oraz altruizmem, bo dobro własne samoluba ma taką samą wartość jak dobro własne kogoś, kto uzyskuje satysfakcję z pomagania innym. Dodatkowo satanizm laveyański sprzeciwia się krzywdzeniu innych ludzi czy przekraczaniu granic (tutaj granicą jest wolność drugiej jednostki). Nic strasznego, naprawdę. Indywidualizm i proczłowiecze idee.

"Czarne msze" czy "czerwone msze" to w dużej mierze robienie afery o nic na dwa fronty. Pierwszy: ot jacyś moraliści podchwycili plotkę, że ktoś gdzieś robił to a to i że byli to sataniści, czciciele samego Szatana. Drugi: gdzieś jacyś krejzole, margines społeczny w czystym tego słowa znaczeniu, dokonał jakichś ekscesów i nazwał to satanizmem, więc pewne moralizatorskie kręgi podchwyciły to i sprowadziły cały satanizm (wraz z jego licznymi odłamami teistycznymi i filozoficznymi, w tym tymi zdecydowanie dominującymi - czyli umiarkowanymi) do jakichś orgii, przywoływania demonów czy pożerania własnych włosów i paznokci...

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

"O ile zgodzę się, że teistyczny satanizm jest z punktu widzenia doktryny religijnej opozycją w stosunku do chrześcijaństwa, tak ten filozoficzny stawia w centrum człowieka i jego dobro"

Co też jest totalna opozycją do chrześcijaństwa. Bo tam "niech będzie wola Twoja"- czyli boska, a w satanizmie "niech będzie wola moja".


Pamiętajmy, że według koscioła nie trzeba dosłownie czcić szatana by grać w jego drużynie, a według doktryny wystarczy właśnie przywiązywać dużą wagę do tego życia, maksymlizowania korzyści i przyjemnosci, przy totalnym olaniu Jahwe. Myślę, że symboliczna otoczka laveyanizmu tylko utwierdza chrześcijan w takich wnioskach.

Co do okultyzmu. Tutaj też rozgłasza się dużo szkalu, bo np taka magia chaosu nie musi sprowadzać się absolutnie do ofiar z czegokolwiek. Ba, sprawny psycholog powiedziałby, że to raczej ceremionalne praktykowanie autosugestii niż fanaberiie dla kanibali.

Re: Co do Reylo

Degeneracja pewnego procenta społeczeństwa postępuje, skoro relację Rey i Kylo nazywa się "romantycznym związkiem". Chociaż mam wrażenie, że większość osób (w tym ja) bardziej skupia się na tym, że relacja Kylo Rena i Rey jest ciekawa, niezależnie czy okaże się być historią miłosną, czy nie.

Zgadzam się natomiast, że Reylo to ship antykobiecy. "Łobuz kocha najmocniej" w najczystszej postaci. Widząc zachwyty żeńskiej części widowni nad gniotami pokroju "50 twarzy Greya", które nawet jako lekkie BDSM nie są czymś niezwykłym, obawiam się, że liczba fanek "romantyzmu w stylu Reylo" może wzrastać.

W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Ale zawsze miło widzieć brata czekającego na siostrę

https://twitter.com/theswlegacy/status/973587154747183104

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Nie mam brata, ale siostra zawsze była niezadowolona jak jechałam do rodziców 😂

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

To trwa 6 sekund. Serio, musieli wycinać?

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Mogli zostawić.

Ja mam brata 10 lat starszego i cóż... gdyby on na mnie tak patrzył to bym miała hmmm bad feeling

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Ta scenka nie przeszkadzałby w filmie, zawsze kilka sekund więcej żeby się nawpatrywać, napatrzeć, oczy nacieszyć... tym fantastycznym designem wnętrz okrętów...

Ochłonęłam i...

Mimo, że nadal każda z opcji (happy reylo, sad reylo, finnrose, finnrey, Rey solistka) ma jakieś szanse na spełnienie się (bo co jak co, ale Johnson swojemu następcy na pewno jedną rzecz fajną zostawił - możliwość rozwoju historii i każdej postaci w każdym możliwym kierunku. To, że tych postaci jest za dużo to temat na kiedy indziej) to jednak te bts, fragmenty nowelizacji i wypowiedzi twórców, niby tak dla reylo pozytywne to jakoś po przemyśleniu zasiały we mnie wątpliwości.

Nie mogę się coraz bardziej pozbyć wrażenia, że Disney nie dość, że nie ma pomysłu na postaci poboczne, to jeszcze plany wobec głównych opierają się na zasadzie "przeżyje/nie przeżyje trylogii", a akcja kolejnych epizodów jest dostosowana do odbioru elementów z poprzedników przez widownię. Poe i Finn się w TFA spodobali GA? Zróbmy im pełnoprawne wątki jak bohaterom głównym (w przypadku Finna to jest jasne, w przypadku Poe, który miał zginąć na początku TFA?). Kylo został źle odebrany? To nie damy mu wiele więcej czasu niż w TFA (bo wycofać z niego się nie mogą). Maz zjechali? Wyrzućmy ją. Humor był fajny? Pomnóżmy przez 3. Phasmę krytykują? Odstrzelmy. Myślą, że Rey jest Skywalkerem? Nie róbmy jej Skywalkerem. Że Snoke jest tym i tym i jest potężny? A takiego! Myślą, że stanie się to i to i to? Zróbmy odwrotnie, dla zaskoku. Jest coś takiego jak reylo? Rzućmy im coś. Jest coś takiego jak Finnrey? Rzućmy im coś. Zobaczymy co im się spodoba (to dodamy tego w 9), czego się spodziewają (to zrobimy odwrotnie, dla zaskoku), warto jeszcze dawać to, co się sprzedaje i co jest po linii pani KK.

Oglądając bts miałam wrażenie, że do finalnego produktu wybrali najmniej sugerujące romantyczne napięcie podejścia z wyrzuceniem sławetnej kwestii Luke`a z pretty eyes włącznie. Dlaczego? Został tylko jeden film, nie ma już potrzeby pewnych rzeczy chować za subtelnościami. Jasna sugestia romantyczna nie zmienia nic a nic w wydźwięku finału, gdy obydwoje pozostają po różnych stronach barykady. A tak żyje nadal finnrey czy (o zgrozo xD) damerey. Pytanie czy reylo było od początku, ale zrezygnowali w pewnym momencie w zaawansowanym stadium? Czy na odwrót, ale zawoalowali (choć w to wątpię)? Albo jest to zrobione zupełnie naumyślnie, żebym miała ból głowy do grudnia 2019.

Co mam w sumie myśleć o tych wypowiedziach twórców też nie wiem. Entuzjaści krzyczą, że to budowanie gruntu pod pozytywny odbiór reylo w 9. Nie widzę logiki. W filmie coś sugerujemy, ale już w mediach mówimy dość otwarcie? To dla mnie albo typowe trzymanie sobie otwartej furtki, jesli chodzi o wątki albo wręcz czysty trolling, żeby nakłonić pewną grupę odbiorców żeby poszła na 9, w której nie dostanie tego, czego oczekuje, no bo lol - myśleliście, że damy wam coś, czym karmiliśmy was otwarcie w różnych mediach społecznościowych i wypowiedziach? I zdradzilibyśmy to na tak długo przed premierą? Frajerzy.

Na niekorzyść wzięłabym też odbiór 9, jak i całej trylogii, gdyby reylo się ziściło. Szambo, które by się wylało nie miałoby porównania z tym z TLJ, a trylogia byłaby nazwana "prequelami 2.0., ale gorszymi". No i pani Kathleen "Moc jest kobietą" Kennedy. Ona ma dużo do powiedzenia, jeśli nie najwięcej. Jako feministka dzisiejszych czasów ona może na reylo nie patrzeć przychylnym okiem. W ostateczności to jest rozwiązanie mocno konserwatywne i "silna kobieta" w związku jest jej nie po drodze. Z Finnem może, bo czarny (trochę progresowo), ale najlepiej niech zostanie sama.

Jakoś po TFA, gdy była to teoria "napalonych nastek", nie brana do końca na poważnie miałam mniej wątpliwości niż teraz, gdy się to tak rozpanoszyło, bo nie wiem, czy to właśnie nie zwiastuje tego, że ostatecznie nic nie dostaniemy...

Re: Ochłonęłam i...

Disney nie m tu nic do rzeczy. Za szeroko rozumianą spójność i proawdzenie wszechświata miała odpowiadać Story Group. Tymczasem Abrams dostał wolną rękę i stworzył TFA oraz zarysował kształt reszty trylogii. Po nim reżyserem został Johnson, który wywalił to wszystko do śmieci i zrobił TLJ po swojemu, nie przejmując się za bardzo dziewiątką. SG się nie sprzeciwiło, zapewne dlatego że KK była „podekscytowana”. A teraz reżyserem znów jest Abrams. Z jednej strony ma własna wizję, z drugiej ma śmietnik który zrobił mu Johnson. Ma bardzo ciężką rolę żeby złożyc to wszystko do kupy i dać nam satysfakcjonujące zakończenie. Mam nadzieję że mu się to uda, ale... będzie ciężko.

Re: Ochłonęłam i...

Dokładnie, też tak to widzę. Cały czas uważam, że Abrams miał scenariusz dokładnie rozpisany na trzy filmy. TFA było pomostem (lepszym-gorszym) między starym a nowym, wprowadzało nowe postacie, które miały rozwinąć się w następnej części, aż do finału. To było klasyczne poprowadzenie jak u Lucasa.
Tymczasem, z niezrozumianych zupełnie przyczyn, reżyserem zostaje Johnson, który, już to pisałem - włazi niczym słoń do składu z porcelaną, i rozp*... wszystko dookoła. Prawdopodobnie, będąc też "podekscytowanym" że być może sam dokończy tą trylogię ... i nagle, ZONK !, to ponownie Abrams będzie reżyserem kolejnej części. Szczerze, nie mam pojęcia jak to zrobi, ale jeśli wybrnie z tego w jakiś niesamowity sposób, powodując radochę u fanów, to będzie WIELKI.

Dodam jeszcze, że te wszystkie plotki, ploteczki z ostatnich tygodni dotyczące TLJ tylko mnie w tym przekonaniu jeszcze bardziej utwierdzają. Takie mam zdanie

Re: Ochłonęłam i...

Nie wydaje mi się, żeby Johnson spodziewał się, że może zostać reźyserem dziewiątki. Colin dostał już fuchę i zaczął preprodukcję. Wręcz przeciwnie - wygląda to tak, jak gdyby dla niego TLJ był jednym filmem, w którym może się zabawić i trochę narozrabiać. Oczywiście miał jakieś ogólne motywy pod tytułem „co z dziewiątką?”, niemniej odmówił kiedy KK zaproponowała mu dokończenie trylogii. Bo po tym co zrobił w TLJ nie wiedział, jak wziąść się do rzeczy. Za to własną trylogię chętnie się zaopiekował.

Re: Ochłonęłam i...

Ciekaw jestem, w jakim kierunku pójdzie z nowymi filmami ?. Chyba nawet bardziej mnie to interesuje niż ostatni epizod z tej sagi ...

Re: Ochłonęłam i...

Co do Reylo, to wydaje mi się, że stworzyli po prostu dość zagmatwany romans (przeciwne strony) które ciężko pokazać w trzech filmach. TFA Rey nienawidzi Kylo, TLJ pokazane jak z nienawiści przechodzi do bardziej pozytywnych uczuć, IX możliwy wielki romantyczny finał albo scena sugerująca, że coś tam między nimi może się wydarzyć.

Łatwiej było pokazać Anidale czy Han Leia, bo tu byli zainteresowani po tej samej stronie. Dlaczego Disney nakręcaja Reylo? Może by utwierdzić, że taki romans będzie., bo nie ukrywajmy w TLJ jest dalej takim nietypowym romansem jak na SW (chodzi mi tylko o filmy), bez wielkich fajerwerków w postaci pocałunków itp

Co do całych sequeli, to ja jestem przekonana, że od początku miał być JJ a już na pewno jego historia stworzona z Lucas em. Tylko sequele to taki eksperyment Disneya. Sprawdzają trochę co się spodoba fanom co nie. TFA odebrano jako kopie NH to dali szansę reżyserowi bardziej odważnemu. Chociaż, druga część sagi zawsze jest najtrudniejsza do nagrania. Przypomina mi się Władca Pierścieni, gdzie przygoda Sama i Frodo była tak samo "wciągająca" jak Finna i Rose. Teraz Disney-Lucas pomyślał, że chyba jednak JJ powinien zakończyć swoje dzieło.

To wszystko to jeden wielki marketing chociaż ja jestem fanką TLJ i nie mogę doczekać się IX, a najbardziej tego jak w końcu to się skończy i zacznie się coś nowego. Bo kłótni o to czy sequele są super czy nie, to mam już trochę dość :/ więc wolę oglądać nowe filmy nie związane z rodem Skywalkerów, by ktoś mi nie mówił, że powinno być tak a nie inaczej.

Reylo forever

Re: Ochłonęłam i...

Ancyk85 napisał:
Przypomina mi się Władca Pierścieni, gdzie przygoda Sama i Frodo była tak samo "wciągająca" jak Finna i Rose.
-----------------------

No nie, Sam i Frodo w porównaniu z Finnem i Rose mieli tonę chemii.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Nie będzie.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Niestety "jakieś Reylo" na pewno będzie.
Jednak jest jeszcze światełko w tunelu. Osobiście mam nadzieję na takie, idealne zakończenie tej relacji:
https://youtu.be/Kxy4iFsQlgA 💕

Rey, bądź jak ciocia J. Lo - powiedz bydlakowi raz na zawsze DOŚĆ!

Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

:

Powinna być ikonka w kształcie Reylo.

"Rose may indeed be a wedge between Finn and Rey, ut our heroine is herself busy finding her passionate link with Kylo Ren"

Uhuhuh

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Przekreślona chyba ? ...

... our heroine is herself busy finding her passionate link with Kylo Ren"

niekoniecznie musi to oznaczać TO, na co wygląda, a przynajmniej trochę sugeruje, że będzie coś się działo

ps. piłem kiedyś z takiego kielicha

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Sekcja "THE ROMANCE" jest dość obiecująca

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Jest. A jako zwolennik NIE-romansu pomiędzy Rey-Kylo, będę musiał poszukać znów takiego kieliszka ...

Jenak, cały czas mam nadzieję, że to będzie na zasadzie "force bonds", i będą rozwijali tą umiejętność, no ale znów - jeśli rozwiną "za bardzo ", no to wiadomo jaki finał tego będzie

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Rozumiem, ale mamy zupełnie inne oczekiwania, także patrzę na nagłówek z DUŻĄ nadzieją

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Wstaw nagłówek "ROMANS" dużymi literami, dodaj sugestywne info o "namiętnej więzi", patrz jak ludzie dalej uważają kontakty między Rey i Kylo za "biznesowe".

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Niczego nie wykluczam, może być i tak. A może i nie

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Znaczy to chyba pierwsze tego typu jednoznaczne nakreślenie sprawy w oficjalnym contentcie. Podejrzewam, że jeśli wymodlimy kissa to i tak znajdą się tacy, którzy uznają to za platoniczne

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Na to czekałam, jejku kto jeszcze ma jakieś wątpliwości? Przyznać się, z bicie jak już

Najgorsze, ze dopiero teraz weszłam na forum i to widzę xD

Jejku

Tak bym chciała, żeby w dalszej części historii było Reylo ze szczęśliwym zakończeniem . I naprawdę po kilkakrotnym obejrzeniu TLJ dochodzę do wniosku, że twórcy nie mogą teraz po prostu porzucić tego wątku. Cały czas mam nadzieję, że oni jednak mieli jakiś plan - a przynajmniej zarys - trylogii i że wszystko zmierza w wymarzonym przeze mnie kierunku.

Re: Jejku

-#saveben

Hasztag na topie

Hashtag

#saveBenSolo !!!!!

Re: Hashtag

ale gafa z mojej strony xD

Wow

Nareszcie wiemy czemu Holdo to zrobiła. Nie chodziło o staranowanie Supremacy, ale o pomoc Finnowi i Rose w pozbyciu się nadajnika.
Co więcej, Rey walczyła o władzę nad dalaktykę z Kylo. Chyba jednak przegrała. Może gdy go pokonała to ją przerosło i stąd klęska? A mogła zaprowadzić porządek i sprawiedliwość w jej nowym Imperium.
Snoke jest naiwny i ma przerośnięte ego. To już wiemy.
Rose jest agentką FO która miała doprowadzić do klęski RO i spróbować w tym celunwykorzystać Finna, który ma wyprany mózg i się zbuntował. Niestety zakochała się w nim. Nie przeszkodziło jej to jednak w wykonaniu zadania.
PS. Jesteście niezdrowo zakręcenie na punkcie Reylo.

Re: Wow

To prawda, jest to "chore" ale ile w tym zabawy i frajdy

Re: Wow

I ja to szanuję!

Re: Wow

Dzięki, bo co nam pozostaje jak cieszyć się z filmu? Za dużo kłopotów w życiu dlatego kocham SW, za to że przez te dwie godziny i kilka tyg później jest coś dzięki czemu czuje się znów jak dziecko

A propos funu

To ta reakcja na trailer jest legendarna:

https://youtu.be/Spn6oWIbgmA

Re: A propos funu

Zawsze oglądam reakcje na trailery SW, na tubce. Z tych wszystkich części do tej pory, to najwięcej było chyba dotyczących TFA. Pierwszy teaser, z Kylo w lesie robił niezłe zamieszanie, pełne oficjalne były świetne - szczególnie ten z Hanem i Chewie w kokpicie sokoła. Niesamowite ile osób płakało ze wzruszenia ... były też i takie które powalały ze śmiechu. Ale chyba najwięcej zaskoczeń narobiły zwiastuny TLJ, szczególnie końcówki - ta z Lukiem, gdy mówi, że czas Jedi przeminął, no i ta z Rey i Kylo - wiadomo.
Polecam pooglądać, naprawdę bezcenne

Re: A propos funu

Nie widziałam tego wcześniej 0.0
Ekstra, a myślałam że tylko Tumblr i my tutaj jesteśmy szalone


Muszę sobie dzisiaj nadrobić filmiki :>

Re: A propos funu

Zaczyna się dość spokojnie a potem ten szał Prawdziwy fan Reylo.

Re: A propos funu

Ja nie jestem fanką Reylo od TFA, więc dla mnie też był szok 😲

Re: A propos funu

Ja jestem fanką Reylo, odkąd zobaczyłam jakiś ładny fanowski montaż na YT. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle istnieje (a to było jakieś 2 miesiące przed premierą TLJ!)

no oby!

będę bardzo zawiedziony jeśli nie będzie sweet sweet time dla Reylo. mam nadzieję, że jar jar i spółka regularnie przeglądają tumblra w poszukiwaniu inspiracji <3

Doceńmy komiksowego Damerona...

Re: Doceńmy komiksowego Damerona...

Dameron, jak ty mnie zainponowałeś w tej chwili

Najpierw sprzeciw wobec beznadziejnemu dowództwu, teraz olanie Rey Sue. Jeśli szanuję kogoś z seqweli to jego

Re: Doceńmy komiksowego Damerona...

Zastanawiam się czasem jak bardzo jeszcze mogą zidiocić komiksowego Poe. I za każdym takim wyskokiem granica mi się przesuwa XD

Taka tam wrzutka Riana

Dość słabo odnotowany i omawiany na tumblerze fakt, czego nadal zrozumieć nie mogę, dlatego wrzucam, bo lektura sama w sobie warta uwagi, a w tym temacie tym bardziej. Otóż Rian na swoim twitterze zalinkował ten artykuł:

http://observer.com/2018/07/film-crit-hulk-the-beautiful-ugly-and-possessive-hearts-of-star-wars/

Kolejna rozprawa na temat toksyczności fandomu SW by się zdawało, ale dalej jest interpretacja TLJ i co najważniejsze omówienie wątków poszczególnych postaci. Skoro Rian u siebie to umieścił założyć możemy, że zgadza się z calością/częścią tego tekstu, jak sądzę. Pomijając całą kwestię twórców i odbioru przez fanów, co jest w tekście zawarte to znajdziemy tam - w naszym temacie - istne skarby. Pozwólcie, że powrzucam cytaty z sekcji poszczególnych postaci:

Z Finna (to jest tak piękne, że dam większy fragment ):

He learns what happened at the finale of the last film, but it conveys his want immediately: he still doesn’t care about the resistance or rebellion, he only cares about the well-being of his friend Rey. Thus, he immediately tries to find an escape pod to go to her, but not to return them to the rebellion, but to just save the two of them. But then he runs into Rose Tico who is guarding the escape pods.(...)

But then Poe ropes both Finn and Rose into his spy mission plan to shut down the tracker. Finn doesn’t want to disappoint either of them and goes along (even while secretly just being concerned about Rey).(...)

It’s all exactly how Finn comes to believe the message of the resistance while learning so much about passion and righteousness from Rose.(...)

But Finn’s arc isn’t merely about “beating Phasma,” but the moment just prior when she calls him scum, and he retorts with a most telling line of, “Rebel scum!” It’s a triumphant, rousing moment that shows he’s now bought into the mission of the resistance hook, line and sinker. It’s a character arc seemingly complete, but there’s still one important lesson left to learn.

Now, fully believing in the cause, he has so much anger to unleash. He’s so angry at all the injustice and abuse that he wants to be a brave hero the way he sees Poe, the man who will fly into a dreadnought. He wants to sacrifice himself, to be a martyr to the cause. And so he pilots his ship right toward the giant laser and…Rose pilots her ship into him, knocking him out of the way. Why would she do this? He was about to get those assholes! She comes up to him, clearly hurt and delivers the most important theme of the whole damn movie: “We won’t win by fighting what we hate, but saving what we love” (a.k.a. the same exact lesson being taught to Poe). And then she kisses him.(...)

It’s so much to process against his anger in that moment, but Finn stares at Rose after the battle and then stares at Rey. He’s a young man who has gone from being purposeless to having purpose, beyond the myopia of pining for Rey (who he realizes is on her own path), to now having something real and earnest, and has gone from selfish to the kind of selflessness that is shared.

https://media1.tenor.com/images/1535e5e4eedf09e73586d38b6692a4b8/tenor.gif?itemid=4445029



Poe: nie wrzucę nic, gdyż z artykułu jasno wynika, że wątki Poe i Rey mają tyle wspólnego, co pani Gessler z baletem i że de facto wątek Poe, związany z jego stosunkiem do damskiego dowództwa i obrazem męskości, który prezentuje, jest raczej skończony. Żadnej wrzutki do sceny w Sokole, co w sumie nie dziwi. W ogóle Rey-Poe jest tak irracjonalny, że nie wiem po co w ogóle wspominam, ale tak żeby nie było

Kylo:

(...)But then a mysterious thing starts happening: Kylo starts force connecting to Rey.(...) But so many of Kylo’s feelings start coming into play: fear, anger, empathy, even (gulp) attraction.(...)

https://i.kym-cdn.com/photos/images/facebook/000/185/502/no-shit-sherlock.jpg

All their scenes get to the heart of his anger at Luke Skywalker, the one who was supposed to look after him, but who ended up merely trying to murder him. The pain of this knows no bounds, and is all part of the confusion of an angry young man who does not understand the catch-22 of why people fear his anger and can only lash out in turn. But it also makes us understand Kylo’s humanity, and wonder, “is he capable of turning back toward good?” Nope. At least not right now. Rey goes to Kylo and we realize it was all part of Snoke’s masterminding to try turn her bad. Kylo watches his master speak smugly to her in his chair. He feels used. And he clearly feels something for Rey, too.(...)

Has Kylo realized the error of his ways? Of course not. He’s just as impetuous as ever. So sick of being belittled, he is also as impatient as ever. He has no regard for his worship of elders, telling her “burn the past, kill it if you have to.” Sure he has feelings for Rey, but they are the toxic feelings of a boy who doesn’t understand the difference between a crush and love, possessiveness and partnership. She denies him, and so she becomes just another person he must put against the wall. The boy emperor is assuming his place the top, certain this will surely give him the sense of control he desperately craves. Falsely believing this too will fix his feeling of powerlessness, he only becomes more and more out of control.(...)

We so clearly see what Kylo wants. He wants love. He wants a feeling of control. But like so many toxic young men, he does not realize that comes from the peace inside, and not in the reflection of the world around him. If anything, when we rage inside, we only see the rage in the world. And so Kylo will fight it, burn it, kill it all the way down with no regard for anyone, thinking this will save him. It is his flawed adaption. Being a Sith lord makes him feel powerful. Being the head of the empire makes him feel powerful. But in the end, he only feels the powerlessness of that which he does not possess.

https://giphy.com/gifs/crying-glee-happy-RVNxE5ZDyBufe

Rey:

But coming into this film, she brings her pain of abandonment (a feeling that makes her very similar to Kylo, unsurprisingly)(...)

The hope of the Jedi rested with him (Luke), and they failed with him. So he wants the Jedi to end. But Rey cannot accept this. The world needs hope. She needs hope.(...)

https://media.tenor.com/images/3e85f090f1cdf47bf05113743dacdc0b/tenor.gif

And these issues only follow her quest on the way back to Kylo. In the elevator, Kylo calls out the truth of her greatest fear: she is no one. Rey always imagined her family was some kind of answer that made her feel special, like she has a place in the world. But they sold her as worthless. She is alone. Even abandoned by her hero. There is an immense kind of pain in this truth. But it’s the most important lesson she will have to learn: because she is enough, exactly as she is. She doesn’t need to be a Skywalker. She doesn’t need mythical parentage. All she needs is her morality and belief in self. Kylo and Snoke ask her so many times to give into her power and she does not. Just as she clearly cares about Kylo’s pain, but she will not suffer for it. And finally, in her ultimate test, Rey escapes back to the rebels just in time in order to…move rocks. She laughs at this moment, but in a knowing way. Point being, you should not take this last moment literally. Because it’s not actually about moving rocks. It’s about the people underneath it. Like everyone in this film, it’s about saving what we love.

Luke:

Luke literally heads off an entire squad of AT-AT walkers, has a tense samurai-esque lightsaber battle with Kylo, and then it’s revealed to be an incredible ruse of force projection from across the galaxy, thus rendering it an incredible act of Jedi-like pacifism to boot. He, like so many in the film, wins not by fighting what he hates, but by saving the people he loves.

https://data.whicdn.com/images/25983577/original.gif

A cały artykuł kończy się słowami:
Love belongs to everyone, too.

https://media2.giphy.com/media/3otPot3HqxcKRbGkXC/giphy.gif

Re: Taka tam wrzutka Riana


Rey-Poe jest tak irracjonalny, że nie wiem po co w ogóle wspominam

Ludzie są irracjonalni, gdyż

Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Ja dziś dość intensywnie rozmyślam nad Reylo. I nie. Tu nie ma miejsca na happy-end. Jeśli Abrams to da, będzie to nie tylko chore, ale po prostu bezmyślne. Dlaczego? Krótka piłka - zamordowanie Hana to czerwona kartka. Tego nie da się przeskoczyć. O ile są, niestety, dorośli, którym to zupełnie nie przeszkadza; to jednak dużą częścią publiki epizodów SW są dzieci.
Jeśli Reylo skończy się happy - endem; to jak to wytłumaczą 8 latkom rodzice z całego świata, gdy pociechy spytają: "A czemu oni są razem? Przecież Kylo zabił swojego tatę!" I jest kaplica. Abrams osobiście o to zadbał.

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

To można rozwiązać że Han sam nacisnął guziczek (jakąś retrospekcyjną scenką), podlać sosem nieuleczalnej choroby i w ten deseń. Głupie ale wykonalne.

Ale wymordowania wszystkich jak leci nieistotnych wieśniaków już się zretconowac nie da. No po prostu NIE.

Ja tam od początku kibicuję Reymitage

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Finster Vater napisał:


Ja tam od początku kibicuję Reymitage

-----------------------
Rey z Huxem

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Reymitage to dobro, Reymitage to życie

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

I Huxio ma kota, a księciunio nie

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Ani Reylo, i bez happy endu . Byłbym bardzo happy, gdyby zakończenie było niejednoznaczne, bardziej mroczne, dające więcej pytań niż prostych odpowiedzi ... aż chciałoby się zakrzyknąć - c`mon Abrams, you can do it ! , ale zapewne tego nie dostanę, nie dostaniemy (?) ... ciekaw tylko jestem ilu zwolenników miałoby takie nietypowe rozwiązanie
I właściwie to zgodzę się z tobą - tu nie ma miejsca na happy-end. No ale jest pewien problem - film jest przecież kierowany głównie do "jankieskiego" widza, a ten łyknie pewnie wszystko. Także jestem w stanie sobie wyobrazić nawet najgłupsze rozwiązanie tego wątku, ale mam jednak promyk nadziei, że dostaniemy fajną końcówkę sagi - wszak jakby nie było, w Abramsie cała nadzieja ...

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Silne i niezależne kobiety nie potrzebują faceta

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Cóż, na pewno nie potrzebują takiego pseudofaceta i zwyrola jak Kylo, który non stop próbowałby je skrzywdzić czy zabić; gdy coś mu nieodpowiada.
Rey potrzebuje💗 Finna!

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Przecież Kylo podobnie jak jego dziadek nie chciał nikogo skrzywdzić ani zabić. A jeśli jest inaczej, to pokaż gdzie tak niby było na ekranie pokazane.

Nie

Jeśli reylo ma nie mieć happy endu to niech nie będzie go w ogóle. Po pierwsze, z przebiegu samej historii to ma jedyny sens, po drugie, jeśli to ma być finał historii to zaciukają ostatniego Skywalkera? Po trzecie - zbyt przygnębiające, nikt na to nie czeka i tego nie chce. Także nope. ALE...

No właśnie, ale. Po newsie z Lando intensywnie(j) chodziło mi reylo po głowie niż zwykle i w zasadzie nastawiam się, że nie będzie go w ogóle (nawet tragicznego). I nie dlatego, że Kylo jest be i trudno byłoby tę znajomość wytłumaczyć cztero- czy ośmiolatkom (SW ma PG-13, więc tego się trzymając to nie są filmy dla nich; takie szczyle raczej mają gdzieś interakcje między postaciami, tylko idą na piu piu), tylko trudno byłoby wytłumaczyć ogółowi dorosłych czy nastoletnich widzów. Target tych filmów, czyli przeciętny, niedzielny widz, którego nie interesują wszelkie źródła okołofilmowe po prostu tego nie kupi, bazując na samych filmach i tym co w nich przedstawiono. Happy end wymaga ogromu zachodu w epizodzie IX, by ostatecznie ogólna publika kupiła, że Benek nie jest be, a to wymaga czasu na jakieś retrospekcje i generalnie jego przybliżenie i zbudowanie większej sympatii. Przy tylu wątkach, przy fakcie, że to jest historia jednak Rey (czas ekranowy nie kłamie) nie widzę na to miejsca. Jeśli było to w planie to takie rzeczy powinny znaleźć się już w VIII (retro z Akademii to za mało). W końcu to tylko SW, a nie jakaś "Zbrodnia i kara". Chyba, że rozbiją IX na dwie części, ale to jest nierealne.

Kolejna rzecz to jest ryzykowne. Disney może twierdzić, że ma gdzieś zdanie fanbojów, ale jednak oni w jakiś sposób są słyszalni i w jakiś sposób stanowią źródło reklamy. Zaryzykowali rozwiązaniami scenariuszowymi w VIII akcjami ze Snoke`iem, rodzicami Rey czy Luke`iem i jaki był tego odbiór to wiadomo. Reylo zdaje się być na porównywalnym poziomie ryzyka, dodając jeszcze do tego jak bardzo Stany są progresowe z wielbieniem wszelkich inności to taki hetero związek dwójki białych bohaterów masę ludzi wkurzy. Dlatego pójdą w IX w bezpieczne rozwiązania, zanim na dobre rozbujają markę SW, by nie zniechęcić publiki jeszcze bardziej (no a to wiadomo, że oznacza martwego Benka).

Kolejna rzecz - nie zabiją Bena, bo jest ostatnim Skywalkerem, a ta rodzina musi żyć, bo Skywalkerowie to $. Też zaczynam wątpić. Oni mają o Skywalkerach 9 filmów. W kategoriach Marvela, a w tą stronę idzie SW, nie ukrywajmy, spokojnie można kogoś ważnego wyeliminować, tym bardziej dając w IX, że oni wcale nie byli tacy ważni, Anakin wcale nie był wybrańcem, whatever. I trzaskać nowe z nowymi bohaterami.

Ten Lando nieszczęsny (o ile plotki się okażą prawdziwe, że będzie w IX) to wrzucony dla Bena na odstrzał będzie, tak, jak Han był daniem głównym, tak on będzię tą wisienką na torcie. Oczywiście, jeśli ma mieć jakiś większy wątek.

Duży, kilkuletni przeskok czasowy w zasadzie też zabija reylo. Chodzą o nim plotki, ale równie dobrze może być ten przeskok w filmie gdzieś w środku, co by nie było złe, ale wątpię w to z powodu wspomnianego już ryzyka. Żaden film SW nie miał takiej konstrukcji, nie widzę powodu, żeby w tym przypadku było inaczej, tym bardziej, że to pewnego rodzaju wyłamanie się ze schematu (a tego Disney w finale nie będzie chciał).

Scenariusz też został napisany po Trevorrowie na nowo. Nie wiemy ile tam było dużych zmian i w jaką stronę to poszło.

Bazowanie na filmach + całej okołofilmowej otoczce (ksiązki, wywiady) + wierze, że twórcy nowej trylogii są kompetentni i wiedzą, co robią i do czego dążą daje duże nadzieje, ale to patrzenie z perspektywy kogoś bardziej zainteresowanego tematem. A target ma bazować na filmach, to ma mu wystarczyć do zrozumienia motywacji bohaterów i historii. I tyle. No i tu już nie jest tak kolorowo.

Finnreya też nie będzie, bo Rose musiałaby zginąć (nie poświęci się, bo to nie w jej stylu, ewentualnie zginie jakoś randomowo, ale jakoś czuję, że ona przeżyje tę trylogię). W tym momencie jeśli Finn olałby Rose byłoby trochę dziwne i nie pójdą w tę stronę.

Także no, Rey będzie solo przez małe s...

Re: Nie

Dużo wątków, ale coś w ten deseń i ja tak widzę, także - daję lajka

Re: Nie

Tylko, że Benek jest nie tylko ostatnim Skywalkerem, ale też ostatnim Solo. I takie "podwójne combo", wyeliminowanie dwóch głównych linii SW na raz, było by strzałem w stopę.

Chyba że będzie miał jakąś złą porucznik na boku, w końcu w obsadzie FO było widać dużo panieniek w wieku policealnym, a "Supreme Lider" przecież jest całkiem spoko (chyba )

Re: Nie

Owszem, jest to "podwójne combo", ale wcale nie takie nierealne i szalone jak się na pierwszy "look" wydaje. Jak powyżej napisała Evening Star, o Skywalkerach będziemy mieli dziewięć filmów. Dla starszych fanów SW kręciły się wokół tej rodziny, ale młodsze pokolenie które teraz masowo wali na Marvele może wzruszyć ramionami pytając się - sorry memory, ale o co tyle hałasu ? ...
A czy przypadkiem to nie pomysł Disneya - jeszcze przed TFA, by pchnąć sagę dalej, skierować ją do nowego widza (czyt. młodego), z nowymi bohaterami i nowymi historiami do opowiedzenia ? ... skoro tak, to opcja atomowa jest jak najbardziej możliwa, ba, właściwie pomału dzieje się na naszych oczach ...

Re: Nie

Zabicie Benka to jak zabicie kury znoszącej złote jaja, strzał w kolano i zamknięcie sobie dalszej drogi do kolejnych epizodów. Oby nie skończyli jak reżyser Młodych Wilków, który po sukcesie tego filmiku ocknął się, że zabił głównych bohaterów i co teraz? Po czym nakręcono Młode Wilki 1/2
I co zrobi wtedy Abrams? TLJ 8 i 1/2 ?

Re: Nie

Jeśli nie będzie Reylo, to J. J. w moim odczuciu zignoruje wszystko to, co zbudował Rian wokół tych postaci.

Re: Nie

Nie. Jeśli nie będzie to JJ zignoruje to, co już sugerował sam w TFA. A jeśli będzie tragiczne to zignoruje w ogóle sens tych postaci. Czas pokaże czy twórcy są kompetentni, czy wyszło im przypadkiem.

Re: Nie

Jeśli nie będzie Reylo, to chcę Rey/porucznik Connix!
Opcja Finstera ze złą porucznik też brzmi dobrze

Powiem tak: po TFA nabrałam ochoty na Reylo, ale na 99% byłam przekonana, że nie da rady stworzyć wiarygodnego związku miedzy nimi w zaledwie dwóch filmach. A tu proszę, Rianowi udało się to w jednym filmie, Kylo i Rey nawiązali więź, rozmawiali, okazało się, że mają sporo wspólnego. Spokojnie można pociągnąć to dalej w ostatnim filmie.

Ale Twoje argumenty brzmią rozsądnie, nie zdziwię się, jeśli Disney postanowi nie rozdrażniać już nikogo i zrezygnuje z wszelkich kontrowersyjnych wątków.

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.


dużą częścią publiki epizodów SW są dzieci

Takie jak wymordowane w Świątyni przez nieznanego sprawcę.

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Nie wspominając o tych wszystkich lajtowych scenach w dotychczasowych epizodach, czy serialach animowanych, ze szczególnym wyróżnieniem dla grillowanego Anakina oraz dymiących szkieletów wujka Owena i cioci Beru.

Amerykańskie podejście do kwestii "treści odpowiednich dla dzieci" obejmuje absolutny zakaz cycków i alkoholu, ale płonący ludzie i masowe mordy są całkiem spoko.

Re: Samo Reylo tak, ale bez żadnego happy endu.

Bądź wyprowadzone - przez nieznanego sprawcę - ze Świątyni za rączkę; z dala od klońskiego zagrożenia.;p

Lego edukuje

Hihi

Uśmiałam się... Jak to dobrze, że umiem liczyć. xD

Re: Lego edukuje

Chcę tę książeczkę!!! Lego jest cudne, rzeczy wydawane przez Lego zazwyczaj są czystym złotem, polecam!

(czy ktoś wie, czy książeczka zawiera Huxa?)

Re: Lego edukuje

Nie znalazłam żadnej recenzji wersji zagranicznych, u nas to się nazywa "Galaktyczne starcia", jest w miękkiej oprawie i pewnie z innym contentem, bo nie zawiera strony, którą wrzuciłam. No i nie ma treści z Huxem:

http://swiatstarwars.blogspot.com/2018/06/ameet-zapowiedz-lego-star-wars-galaktyczne-starcia.html?m=1

Z braku laku

Autor internetowego artykułu w Forbes określił st jako "reylo trilogy":

https://www.forbes.com/sites/scottmendelson/2018/11/06/star-wars-episode-ix-box-office-last-jedi-solo-disney-lucasfilm/amp/

Pierdoła, ale wrzucam.

Re: Z braku laku

Ale to nie jest tylko jakiś recykling dotychczasowych rozważań? #nieczytałem

Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

By wilk był syty i owca cała. Czyli co zrobić, aby Kylo (niestety) przeżył, nie obrażając przy tym szeroko pojętej baśniowej moralności? Musi okazać się nie kim innym, a nieszczęsnym bratem Rey. Wtedy wyjdzie nam coś, co od biedy imo nie obrazi jakoś potwornie poczucia moralności widza. Bo Rey przecież rodzonego brata nie zabije, nie odpłaci mu się pięknym za nadobne. Będzie to też starwarsowska, rymująca się melodia. Jak Luke i Leia, gdzie rodzeństwo z krwi i kości nawet skradło sobie całusy. (Tu nawiązuje do nieszczęsnych mizianek palcami u tych drugich.) Jako że Reylo romantycznie-partnerskie, jest najprawdopodobniej czczym wishful thinking swoich zagorzałych fanek. Bo ciężko mi wyobrazić sobie ten skandal obyczajowy; gdyby w sadze - oglądanej często przez całą familię - miało dojść do podobnego precedensu...
To wszak Disney, przede wszystkim imperium marzeń DZIECI, swego głównego odbiorcy. Gdzie związek pozytywnej głównej bohaterki, z kimś kto na jej oczach zamordował własnego ojca, zwyczajnie nie ma racji bytu. Już tu Abrams na logikę (choć nie jestem przekonana czy on wie z czym to się je) zamknął furtkę dla tzw. romantycznego Reylo. Czego imo (o zgrozo!) zafascynowane fanki nagminnie zdają się kompletnie nie zauważać/ignorować. (Fajnie że tu na Bastionie Evening to widzi). Reylo jako związek partnerski, gdzie wcześniej Kylo x razy próbował wykończyć rzekomą "damę serca". Który to wydał na dziewczynę wyrok śmierci - w oczach swej organizacji terrorystycznej zrobił z Rey zamachowczynię, zrzucając na nią niewinną winę za morderstwo dowódcy - którego to nie popełniła; a ktorego sprawcą jest on sam..
Od kiedy Disney propaguje w swych filmach familijnych TAKIE zwiazki? No właśnie. Nie było i raczej od Reylo nie zaczną.
Myślę więc, że połączenie ich jako rodziny to najrozsądniejsze rozwiązanie. Fanki Reylo będą mogły się cieszyć że ich ulubieniec mimo wszystko przeżyje. A ci którym niewsmak podobna ochyda jak parowanie dobrej osoby z nieskończenie podłą - jakoś przetrawią to że podlec dycha mimo ogromu zbrodni które popełnił.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

To co Leia i Solo stwierdzili, ze jedno im wystaarczy i drugie dziecko podrzucili do okna zycia czy tez Han strzelil gola na wyjezdzie? Wcale nie lepsze i nie bardziej familijne rozwiazanie😂 Jak dla mnie Kylo ostatecznie wybral juz swoja droga i nie ma juz innej opcji niz jego smierc. Odkupienia i nawrocenie sie przywodcy Najwyzszego Porzadku oraz glownego zrodla ciemnej strony mocy w galaktyce nie kupie w zadnym wypadku.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Hola hola. Jakie nawrócenie, jakie odkupienie; o czym ty w ogóle mówisz?? Bo ja nie o tym. Chcę tylko podkreślić, że w sumie byłoby dobrze gdyby nikt sobie nie pobrudził sobie rąk krwią tego czegoś.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Jesli mialby przezyc, a tym bardziej miec jakis zwiazek z Rey to raczej innej opcji niz powrot na jasna strone mocy nie ma.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Oczywiście że są. Można zamknąć padalca na resztę życia w specjalnym więzieniu o zaostrzonym rygorze dla silnych Mocą.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Znowu rodzeństwo?! Odpada, to już byłoby nudne.
Bardziej podoba mi się zdrada Hana Solo (noo dobra mógł to zrobić po rozstaniu z Leią). Ale to też nie przejdzie- fani będą jeszcze bardziej oburzeni bo Han jest postacią ikoniczną.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Zrobili z Lulkiem w TLJ co chcieli, to takie cos tez by przeszło. Głosy oburzonych robią niezły i nie bezasadny przypal marce ale dopóki zgadza się hajs to będą robić jak zechcą. Solo to inna para kaloszy.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Jeśli "hajs" nie będzie się zgadzał, to po prostu nie będzie kolejnych filmów, albo zostaną przełożone na "lepsze" czasy. Nadzieja na to, że pod wpływem płaczu fanów Disney zmieni scenariusze, jest złudne i nigdy się nie ziści. Solo, o czym wielokrotnie było dyskutowane na forum, było zawalone z wielu różnych powodów, niestety. Po Ep.9 oczejuję, że Disney pójdzie "do przodu" z nowymi filmami, że nastąpi nowe otwarcie, nowe historie, bohaterowie, miejsca. Jeśli nie nastąpią zmiany, jeśli będziemy mieli zastój i patrzenie wstecz, to nastąpi regres marki a co za tym idzie, powolny odpływ tak fanów jak i kaski ...

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Yyyyy, a to nie po to kasowano EU, aby można było pójść do przodu, bez krępowania tfurcuf, bez oglądania się wstecz? Takie nowe otwarcie?
początek spoilera MSPANC koniec spoilera

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

No przecież po to właśnie, Gamoń nie ma siostry-bliźniaczki, nie musi zabijać ciotki z braku tejże, nie ma Vongów (i dobrze) - są plusy dodatnie. Obok plusów ujemnych oszywiście.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

No racja, ale mi chodzi generalnie o zakończenie obecnej filmowej "9cio logii". Zamykamy wątek "Skywalkerów & Co, i lecimy dalej - ewentualnie parę tysięcy lat wstecz, do Starej Republiki.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Nowa będzie o tych dzieciaczkach od koników.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

"Rise of the Broom Boy", nawet plakat już jest i data emisji

https://me.me/i/ar-wars-rise-of-the-broom-boy-dustember-25-none-20859965

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Tyle rzeczy skopiowali w TFA to czemu nie motyw z rodzeństwem, tym bardziej, że fani SW są do niego przyzwyczajeni. No i pamiętaj, że w IX oni pójdą bezpiecznie, a to jest bezpieczne wyjście.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

*ohyda
*nie w smak

Do głupot się nie odniosę.

Zrobienie z nich rodzeństwa czy kuzynostwa jest w tym momencie atrakcyjne dlatego, że łatwo tłumaczy force bondy. To bezpieczny, znany motyw rodzinny, który widownia zdaje się lubić. Z drugiej strony po TLJ to namnaża jeszcze więcej pytań i problemów. Łatwo by było zrobić skok w bok któregoś z rodziców, ale to może zostać odebrane jak psucie legendarnych postaci, a tego Disney najmniej chce. Inne rozwiązania (córka Luke`a) to już zbyt duża gimnastyka, której efektem mogą być zwroty fabularne niczym w historii Dartha Pondy. I nie, nie widzę, żeby ich pokrewieństwo zwiększało szanse na przeżycie Bena. To może tylko zapewnić jakiś NAPRAWDĘ heroiczny akt poświęcenia, a te z reguły kończą się zgonem. Chyba, że force bond powodujący, że jedno nie może zabić drugiego, bo samo ginie. Inaczej szanse są iluzoryczne. A najpewniej zrobią z niego mordercę Lando i/lub Chewbaccy i tyle z tego.

Wszystko może być wishful thinking, od reylo po bycie rodzeństwem, bo tak postanowiono zrobić z TLJ - żeby nic nie było wiadome do IX i żeby hintowane było maksymalnie jak najwięcej rozwiązań. To ruletka i w zasadzie w IX wyjdzie tylko to, kto dobrze strzelił. Chociaż, fakt, czy jeśli romantyczne reylo było planowane to po VIII powinno być tylu ludzi, którzy w ogóle tego nie kupują? Z drugiej strony znakomita większość reakcji na trailer TLJ była taka, że Kylo na pewno strzeli do Lei, choć ewidentnie chciano pokazać w tym właśnie odwrotność. Bądź tu mądry.

Abrams nic nie przekreślił, tylko stworzył reylo podtekstami, które Johnson kontynuował. Ile Rey sobie robi z zabójstwa ojca to widziałaś w TLJ. Jeśli już to przekreśla to szanse na happy end. Oczywiście pytanie jest nadal czy ten podtekst nie jest zwyczajną zmyłą.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Ja już nawet nie próbuję kreślić w głowie żadnych teorii , poczekam aż sypnie większymi leakami, teasery/trailery też tam coś zasugerują, choć zapewne będą pełne zmyłek. Innymi słowy - #nieogarniam.

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Leaki to dziadostwo. Liczą się tylko te na ok. 2 tyg. do premiery. W sumie teasery i trailery do TFA i TLJ tak naprawdę nie były mylące, tylko właśnie dziwnie interpretowane, jak ten przykład z góry. Wielu czuło się oszukanych tym, że Finn przez chwilę w trailerze TFA ma miecz, a nie okazał się fs i głównym bohaterem xD

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

Pisałem na Blogowisku, że poczytałem sobie teksty z okresu powstawania TFA - jakie wtedy były spoilery i dywagacje, i na ile niektóre były trafne, a niektóre odjechane

Re: Reylo jako rodzeństwo jedyną deską ratunku dla Rena.

To bardzo dalekie kuzynostwo, bo po pradziadku.

Idealne Reylo

Wymyśliłem (chyba) idealne Reylo.

Kylo, jako złol doskonały, ale z wahaniami, zje Rey, istotę w 100% dobrą z wielkim serduszkiem.

Takie rozwiązanie ma same plusy. Dodatnie. Np.
1. Kylo i Rey byliby razem (przez jakiś czas lub nawet dłużej)
2. Kylo mógłby przeżyć (ale niekoniecznie)
3. Rey pokazałaby zwykłą twarz, a nie tylko Mery
4. Zakończenie zaskakujące, zamykające wszystkie wątki, a jednocześnie dające czyste otwarcie do EX(aż po XX)
5. Oskary murowane w kilku istniejących kategoriach
6. Zysk pozwoli na nakręcenie SOLO2/LANDO, bez oglądania się na wynik finansowy tych ostatnich

Przydałby się FUT do Wioski.

Re: Idealne Reylo

Weź nie Dragonballizuj Starłorsów no!

Re: Idealne Reylo

Nie znam. ~

A muszę się prewencyjnie odstresować, bo czeka mnie druga część seansu TLJ. No i potrzebuję wizji, że moje poświęcenie ma jakiś sens.

Re: Idealne Reylo

Re: Idealne Reylo

WARNING !, odstawcie kawę przed zajrzeniem w linka !

Re: Idealne Reylo

Nie no, monitor się łatwo czyści

Re: Idealne Reylo

T-shirt, bojówki - do prania, klawiaturka suchutka

Kylo vs Leia

Na koniec filmu Leia piknie uratuje świat, epicko umierając ze swoim potomkiem. Poświęci się czy coś, zabierając jednocześnie syna z tego świata. Na koniec tego bałaganu pozostanie tylko Rey.

Re: Kylo vs Leia

Ty...a to nawet fajne. Podoba mi się ta idea.

czy to będzie zrzynka

kiedy Kylo umierając wyszepta do Rey "I love you", a ona odpowie "I know, Ben, I know"?

Re: czy to będzie zrzynka

Albo żeby nie było zbyt oczywiście.
"I love you"
"I don`t know! I don`t know if I love you too!"

I mamy nagrodę za najgorszy dialog

A tak szczerze to mam nadzieję, że ich relacja będzie rozwiązana subtelniej.

Re: czy to będzie zrzynka

I don`t want to know it! You was a monster, but now you are a history!

Re: czy to będzie zrzynka

Idealnie byłoby bez żadnego "I love you..." czy innego "truly, deeply...". Wystarczą spojrzenia

Ale Abrams to chyba raczej reżyser od piu-piu i bzią-bzią i chyba nie umie w "... i oplata mnie jedwabnymi rzemykami przydymionych swoich spojrzeń..."

I spokojne, subtelne relacje chyba nie pasują do "epickości" ostatniego epizodu. Szykuję się na żenujące popisy Mocy, choć chyba trudno będzie przebić latające loże senackie

Mam złe przeczucia i podły nastrój dzisiaj

Re: czy to będzie zrzynka

Ja też mam swoje obawy, ale póki co o Ep 9 wiadomo prawie nic, w związku z tym nie przesadzajmy z tym panikowaniem na zapas. Nie musi być źle!

Re: czy to będzie zrzynka

Czy rozerwanie lightsabera było żenujące?

Re: czy to będzie zrzynka

Nie, nie było

Re: czy to będzie zrzynka

Monique7 napisał:
Szykuję się na żenujące popisy Mocy, choć chyba trudno będzie przebić latające loże senackie

Mam złe przeczucia

-----------------------

Ale wiesz, w tlj np. o ile użycie Mocy nie było jakieś widowiskowe, o tyle było samo w sobie przeepickie na maksa (chodzi o Luke`a i Leię). Także może w tej kwestii będą się tego trzymać, a epickosc zostawia na walki statków.

Choć Rey, napierdzielającą statkami w przeciwników za pomocą mocy obejrzalabym

Re: czy to będzie zrzynka

(Ben rozwalający chatkę Mocą to też TLJ, przypomnę)

Re: czy to będzie zrzynka

Ale gdzie temu do projekcji czy lotu w przestrzeni kosmicznej.

Re: czy to będzie zrzynka

Więc wyjaśnię: epickie - w zamierzeniu autora widowiskowe, wielkie, większe, mające rzucić na kolana widowiskowością, a w moich oczach żenada zmuszająca do zakrycia twarzy ze wstydu - przykładowo rzucanie lożami, power, unlimited power i podskakujący Yoda

Pokazanie potęgi postaci i używanie Mocy w sposób wymagający wielkiej siły i umiejętności - projekcja na odległości kosmiczne - jak najbardziej OK

I nie mam dzisiaj nastroju na dalszą dyskusję, naprawdę

Marzenie o Rey Skywalker

Dopisuję się tu, bo wątek o Rey S jest za wielki. ;->

Tak sobie czytałam wątki na reddicie i trafiłam na kolejny (nowy) wątek z serii "no ale Rey musi być Skywalkerką", który nieco mi rozjaśnił, czemu ludzie się tak przy tym pomyśle upierają, pomimo tego, że po TLJ temat upadł.

No bo faktycznie - jest w baśniach i w opowieściach fantasy taki utarty motyw, że jak bohater dostaje magiczny miecz, to się okazuje że pochodzi z królewskiego rodu. To raz.

Dwa - co robi sierotka Rey Nikt z Nikąd w sadze rodzinnej? Robi za główną bohaterkę, więc po prostu musi być powiązana z rodziną.

Oczywiście, jeśli przyjmiemy do wiadomości istnienie reylo, problem się rozwiązuje - Rey robi za Kopciuszka lub Bellę, które były zwykłymi dziewczątkami i hajta się z księciem, w którego rolę wpasowuje się Benek i mamy Rey Skywalker-Organa-Solo, problem sagi rodzinnej rozwiązany.

Jeśli jednak "reylo" komuś nie przechodzi przez gardło, to owszem, cała historia przestaje pasować do baśniowego schematu, więc trzeba Rey do niego na siłę wpasować, nawet kosztem zrobienia z Luka Najgorszego Ojca Galaktyki.

Personalnie przyjmuję taką opcję, że Rey albo faktycznie jest nikim, albo ma kogoś złego za dziadka, natomiast rodzina pochowana ja Jakku może być albo wykolejonym potomstwem owego złola, albo niespokrewnionymi opiekunami.

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Przypominam swoją koncepcję: Anakin miał siostrę

Re: Marzenie o Rey Skywalker

To jest poważnie całkiem fajna koncepcja i w zasadzie otwierała by możliwość pokazania kiedyś przygód "drugiej linii" dynastii Skywalkerów, gdzieś na drugim końcu Galaktyki, gdzie np Imperium było tylko plotką. Czyli ciągle Starwarsy (bo Skywalkerowie) ale w "innym wszechświecie".

Re: Marzenie o Rey Skywalker

To logiczna konsekwencja konceptu "braku ojca" w TPM.

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Tego nie rozumiem. Dlaczego?

Może ojciec był, ale zabrał jedno dziecko a żonę w ciąży zostawił. A biedna Shmi wpadła w obłęd i manię religijną... "ojca nie było".

Re: Marzenie o Rey Skywalker

W takiej "przyziemnej" interpretacji to oczywiście można dywagować kto zabrał siostrę Anakina w Galaktykę.
Ja jednak wolę tę mistyczną, gdzie poczęcie nastąpiło z woli Mocy, a skoro nastąpiło raz - to mogło nastąpić więcej razy, w różnych miejscach Galaktyki, i wszystkie takie dzieci przyrodnim rodzeństwem są

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Eeeeeeee, ale to by oznaczało całkowite olanie sensu 6 Epizodów Lucasa! Liberum Veto!;p Nie ma Sithów, nie ma potrzeby na nowego zrodzonego z Mocy Wybrańca. Snoke czy Kylo to popierdółki;p
Ja nie wiem po co tu dodatkowo kombinować z teoriami jak sam tytuł pierwszego Epizodu Sequeli Disneya daje nam gotową odpowiedź - "Przebudzenie" i tyle w temacie

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Przecież z Epizodów nijak nie wynika, że Anakin został zrodzony w reakcji na Sithów.

A że "bycie silnym Mocą" może się brać znikąd, to przecież oczywiste. Mnie Rey Nobody zupełnie nie przeszkadza, ale jeśli ma pochodzić z Rodziny, to tylko tak jak opisałem

Re: Marzenie o Rey Skywalker

A przepowiednia o Wybrańcu? "To destroy the Sith".

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Bajanie które się nie potwierdziło

Re: Marzenie o Rey Skywalker

bartoszcze napisał:
W takiej "przyziemnej" interpretacji to oczywiście można dywagować kto zabrał siostrę Anakina w Galaktykę.
Ja jednak wolę tę mistyczną, gdzie poczęcie nastąpiło z woli Mocy, a skoro nastąpiło raz - to mogło nastąpić więcej razy, w różnych miejscach Galaktyki, i wszystkie takie dzieci przyrodnim rodzeństwem są

-----------------------

AAAA OK, rozumiem, jakoś na to nie wpadłem!
Interpretacja w porządku, faktycznie, w takim wypadku Anakin mógł (a może nawet powinien) mieć "siostrę".
Chociaż dla mnie, mimo że zawsze będę bronił "bajkowej" interpretacji SW, taka wersja jest odrobinę zbyt "mistyczna". Ja chyba preferowałbym jednak tę bardziej "przyziemną". Dzieci mają rodziców, Moc nie może ich "tworzyć". Jednocześnie, każdy może być Jedi - to tylko kwestia "świadomości", a nie predyspozycji, genetyki, pochodzenia, szkolenia.

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Zwyczajnie dla większości widowni sw = Skywalkerowie, dlatego tak trudno jest przyjąć, że główna protagonistka nie dość, że nie pochodzi od nich to na dodatek może nie być spokrewniona nawet z innymi, znanymi i lubianymi postaciami. I to po raz kolejny pokazuje dwie rzeczy: że ubicie Skywalkerow to duże ryzyko, a dwa, że widownia w Benku nie chce za bardzo widzieć ostatniego Skywalkera zdolnego do reprodukcji. Lf łatwo nie ma. A Rey Skywalker mimo wszystko bym definitywnie nie skreślała - kto wie, do czego się posuną po tlj i solo.

Re: Marzenie o Rey Skywalker

To Lucasfilm. I lepiej dac na mszę, zeby nie nie objawiła nam się Rose Tico Skywalker.

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Ooo nie. Rose miała siostrę a to by oznaczało już klimaty z Mody na sukces.

Re: Marzenie o Rey Skywalker

Asfo napisał:

Personalnie przyjmuję taką opcję, że Rey albo faktycznie jest nikim, albo ma kogoś złego za dziadka, natomiast rodzina pochowana ja Jakku może być albo wykolejonym potomstwem owego złola, albo niespokrewnionymi opiekunami.



Jestę prorokię?

Nawet mi nie jest żal tej dziennikarki

Re: Nawet mi nie jest żal tej dziennikarki

😀, ale za to Rey, odpowiedzi pierwsza klasa 👍👏

Re: Nawet mi nie jest żal tej dziennikarki

Rey mogłaby mieć takie kolczyki na ekranie

(w jakiejś chwili, no)

Re: Nawet mi nie jest żal tej dziennikarki

No tak, nieźle walnąłem , oczywiście Daisy

Re: Nawet mi nie jest żal tej dziennikarki

Jeden Pies

Re: Nawet mi nie jest żal tej dziennikarki

-There`s a lot to learn [for Rey]

XD

Chyba, że w takim samym kontekście jak nasz rodzimy Adrian, wtedy rzeczywiście Rey jeszcze ma coś do nauki.

NO ReyLo ! ... :D

Podziękowania dla Daisy, że w końcu to przecina - once and for all ... https://youtu.be/TNoQS_wkzf4?t=102

Re: NO ReyLo ! ... :D

Jeżeli miałby być jakiś związek to tylko homoseksualny. Także FinPo prędzej . Zresztą na Celebration coś tam śmieszkowali, ale wiadomo, śmichy chichy, a tu faktycznie się okaże, że ten teges śmeges ;D

Re: NO ReyLo ! ... :D

Fajnie, tyle, że nic nie przecina? To kolejna, świetna odpowiedź Daisy na pytanie w tym temacie, która zostawia sympatyków reylo i przeciwników na neutralnym gruncie (bo nie chcą stracić zainteresowania filmem jednych i drugich przed premierą). Jedyne co mówi to to, że jest to niemożliwe do momentu TLJ, ale jeśli będzie bendemption to kto wie (a będzie na stówę). Aż dziwne, że po takim trailerze nie użyła tutaj przeciw reylo bardziej argumentu ewentualnego pokrewieństwa, choć może to by było za dużo, jeśli idzie o granie oczekiwaniami.

Re: NO ReyLo ! ... :D

Oj tam, dla mnie tam przecina i już

Re: NO ReyLo ! ... :D

Przecina jak Benek Keri mieczem.

ReyLo E N D :D

Wywiad, dla "Vanity Fair", w którym to J.J. Abrams tak pięknie kończy te wszelkie teorie i spekulacje o tzw. ReyLo . Generalnie, J.J tłumaczy, na czym polega/ł "związek" pomiędzy tymi postaciami, coś, czego się domyślaliśmy, i co widzieliśmy oglądające te filmy :

cyt. “They’re stronger, but because each is stronger, so is their adversary. The characters are “connected in this profound way, drawn to each other, curious about each other, knowledgeable about each other. They also are, by definition, working on opposite sides of things,” he added. "And so the dichotomy of those characters is the thing that, for me, is most fascinating.”

Reszta, jest w linku ... a, i byłbym zapomniał przecie o najważniejszym . Fani wiadomo czego, niczym tonący, łapią się nawet tego : https://en.wikipedia.org/wiki/Red_thread_of_fate, jako, że Rey z tą czerwoną wstążką paradowała w oficjalnym zwiastunie, co od razu zostało - nie wiem czemu , podciągnięte do teorii o nadchodzącym ReyLO ... no więc :

- cyt. (Abrams) "No. That is not something that we incorporated.”

Oh well ... #zaorane

źródło : https://www.vanityfair.com/hollywood/2019/12/reylo

Re: ReyLo E N D :D

Nic w tym wywiadzie nie wskazuje na "zaoranie" i dobrze o tym wiesz Natomiast wrzucenie teorii o nici jest bardzo interesujące, dodatkowo dlatego, że JJ ją neguje. Czerwoną nicią szczuł Rian na swoim twitterze przed TLJ, wtedy to bodajże fandom to podłapał. Mogę dokładnie nie pamiętać, bo jakoś ta idea mi nigdy nie podpasowała. Jeśli jednak Rian się nią posiłkował to w tym wywiadzie JJ znów daje do zrozumienia, że nie ma problemu ze "sprzątaniem" po poprzedniku i to, co nie pasuje do jego wizji, zwyczajnie porzuci.

Re: ReyLo E N D :D

Żaden reżyser nie będzie zdradzał przebiegu filmu przed jego premierą I bez znaczenia jest czy to Reylo będzie czy nie będzie. On tego nie potwierdzi ani wyraźnie nie zaprzeczy- zrobi wszystko aby klient poszedł do kina i sam się przekonał. Jeden zinterpretuje jego słowa na NIE- pójdzie do kina i się zaskoczy. Drugi usłyszy w tym TAK- pójdzie do kina i ...się zaskoczy. A chodzi o to żeby na obu zarobić kasę

Re: ReyLo E N D :D

Dla mnie ta teoria o miłości pomiędzy Kylo a Rey od samego początku jest niedorzeczna...
W dobie poprawności politycznej, emancypacji feminizmu... tu po prostu najzwyczajniej w świecie nie ma miejsca na klasyczny romans kobieta - mężczyzna
Natomiast związek homoseksualny jak najbardziej i wcale nie zdziwiłbym się, gdyby doszło do tego pomiędzy Finnem i Poe, tyle że wtedy wychodzę z kina i jadę do Hollywood strajkować z hasłem "How Dare you?!"

Re: ReyLo E N D :D

poprawność poprawnością, postemp postempem, ale $$$ musi się zgadzać

Ludzie wydadzą kasę jak będzie klasyczny związek chłop+baba i będzie do czego wzdychać zdecydowanej większości, a nie jak na film nie pójdzie połowa potencjalnego targetu. Co najwyżej gdzieś tam ktoś do kogoś puści delikatnie oczko, ale i to tak dyskretnie, żeby nie drażnić ogółu. Bez obaw, to Disney, oni lubią $$$, mimo wszystko.

Re: ReyLo E N D :D

Miejmy nadzieje

Re: ReyLo E N D :D

Ale dlaczego nie ma miejsca? Większość populacji to jednak osoby heteroseksualne, oni też zapłacą za większość miejsc w kinach. Tak więc reprezentacja reprezentacją, emancypacja emancypacją (obie popieram całkowicie...) ale konto kontem i finanse finansami.

Tak więc bez przesady... Ja nie widzę feministek i homoseksualistów wyzierających zza każdego węgła, wręcz przeciwnie...

A Finn i Poe powinni być parą i już...

Re: ReyLo E N D :D

Trzymasz się tej (czarwonej) niteczki, oj trzymasz.

Oczywista oczywistość

Pewnie wielu od razu zwróciło na to uwagę, ale ja dopiero przed chwilką sobie przypomniałam dialog z TLJ.

W TROS mamy scenę z uzdrawianiem węża przez Rey. Jest to oczywisty foreshadowing, ale właśnie przed chwilą przypomniałam sobie, że Rey w TLJ nazywa Kylo wężem :] Co czyni tę scenę jeszcze bardziej symboliczną.

Jest i nie jest jednocześnie

Odkopuję ten jakże wdzięczny temat, gdyż teraz, gdy od premiery minęło sporo czasu, jesteśmy znacznie mądrzejsi m. in. też o to, że dano do zrozumienia, że nieważne jak rzeczy są pokazane w filmie, liczy się bardziej to, co "twórcy" mówią o swoim "dziele" w wywiadach. Dostaliśmy i dostajemy sporo wskazówek, by w końcu odpowiedzieć na to pytanie i już możemy to zrobić: reylo nie było, a wszystko, co ewentualnie dostaliśmy to dzieło przypadku, wykorzystane cynicznie przez "twórców" szczególnie w ostatniej części trylogii. To "jest" w tytule posta zawarłam tylko dlatego, że do czasu ucięcia shipowi łba przez DLF, jeśli ktoś się bardzo uprze może to uznać za kanon, co fandom w całej swej naiwności czyni. Do tego czasu, czyli wyjścia nowelizacji TROS lub ewentualnie szybszego uaktualnienia databanku na stronie SW o wydarzenia z IX, będziemy dostawać coraz więcej rzeczy, które będą wskazywać, że to był bait. Jeśli jeszcze kogoś nie przekonały wywiady z Terrio czy z osobą odpowiedzialną za montaż TROS, oczywiście. Najświeższe przykłady, które będę dodawać na bieżąco:

https://twitter.com/starwars/status/1222882164313817089 (brak jakiegokolwiek merchu na świeżo po premierze wskazuje, że rzecz nie będzie kapitalizowana w ogóle; dlaczego? Bo jej nie ma)

https://twitter.com/PhilSzostak/status/1223331637812846592 (chyba dobitniej niż Szostak nie da się bardziej)

CDN, na pewno.

Co to zatem było w takim razie i jak DLF się do tego odniesie? W tym momencie zakładam, że dostaniemy jednak potwierdzenie, że Palpatine stworzył Anakina w Shmi, bo tak najłatwiej wytłumaczyć połączenie między Benem i Rey. Pomijam już dlaczego Ben o diadzie wiedział, a Senat nie, DLF pewnie jeszcze też nie wie i obecnie jest to tworzone na kolanie. Martin przy wtrąceniu Soule`a niby teorię obalili, ale nie widzę powodu, by tego za chwilę nie zmieniono, gdy będzie to potrzebne w danej chwili. A jest, bo lud jakoś nie bardzo chce kupić Palpatinównę jako Skywalkerównę, a to może pomóc. Jednym ruchem załatwiają wytłumaczenie diady i Reywalker.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Mogliby sobie darować tego imperatora w tym filmie, jak i tego, że Rey jest jego wnuczką. Lepiej by było gdyby zrobili Rey córką Luka lub Hana i Lei.
Lucas wróć!

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Znaczy to że Rey jest wnuczką Senatu to akurat fajne i gdy tego lepiej pilnowali, to byłoby zaskoczenie na miarę "I`m your father" lub przynajmniej tego że Luke to brat Lei. No ale, Disney...

Samą obecność Senatu na planie jednak powinni sobie darować.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

No właśnie, samo pochodzenie od Palpiego nie jest takim złym pomysłem, można to było rozegrać w ten sposób, że jego potomstwo zwyczajnie zeszło na psy i źle skończyło na Jakku.

Natomiast motyw ze sprzedawaniem dziecka Pluttowi jako pomysłem kochających rodziców na ratowanie dziecięcia jest idiotyczny. Mogli ją normalnie dać do adopcji. No i sam żywy zombie - Palp to tragedia, pomysły że jest on złym duchem siedzącym w jakimś złym miejscu/artefakcie był o niebo lepszy.

Koncepcje z dzieckiem Luka czy Hana były spalone już po TFA, aczkolwiek rozwiązanie z TROS jest tak samo do bani. Dobry człowiek nie sprzeda swojego dziecka żeby zbierało złom na pustyni. Jeśli ktoś tak robi, to jest złolem.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Zawsze Rey by mogła być porwana czy coś, ale Luke pewnie by wyczuł gdzie jest chyba. Ciekawe by było jeszcze: Rey córkaą uczniów Luka, ale to by chronologicznie nie pasowało.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Gdyby była porwana to byłaby mowa o tym, o jakimś szukaniu itd., zostałaby też rozpoznana po fryzurze. Przynajmniej w przypadku porządnie zaplanowanego filmu.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Tak, to też fakt.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Reylo w TROS jest, bo jak w mordę strzelił widać je na ekranie. Natomiast film jest tak schrzaniony - dziura fabularna goni dziurę, że teraz Disney próbuje tłumaczyć, że to co widać na ekranie oznacza coś innego, niż faktycznie oznacza.

Taka korporacyjna panika, wraz z głupimi tłumaczeniami i szukaniem winnego. Owszem bilety sprzedały się nieźle, ale konkurencji akurat prawie nie było, a i tak słabiej niż TLJ, a nawet RO.

Cisza w eterze odnośnie dalszych produkcji może oznaczać, że we firmie dalej trwa pożar w domu uciech i wszyscy się kłócą, co teraz zrobić z osiągniętym sukcesem. Istnieje spora obawa, że filmy SW wylądują w lodówce, "bo to się już nie sprzedaje w 2020".


Re: Jest i nie jest jednocześnie

Ostatnie zdanie to nie obawa, tylko pewnik.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Robi się już bardzo klarowne jak niewłaściwie odczytywaliśmy tę historię lub jaką rzecz ostatecznie zechcą nam sprzedać (ale obstawiam to pierwsze). Gość na twitterze wrzuca fragmenty pierwszego scenariusza Trevorrowa i Connolly`ego, datowanego na 12.12.2016. Link do konta: https://twitter.com/Benredemption. Trudno mówić tu o fejku, bo wszystko się pokrywa z doniesieniami o DotF. Zainteresowani znajdą sobie fragmenty. Zastanawiam się, czy jeśli Trevorrow poprosił Johnsona o zawarcie sceny poznania się Rey i Poe w TLJ to czy ten drugi był świadom powodu. Pewnie nie dowiemy się, ale mógł wiedzieć, tym gorszą manipulacją na widzach było to, co pokazał w TLJ. Ciekawe jest, że to scenariusz sprzed śmierci Fisher, a konfrontacja Lei z synem w zasadzie jest identyczna jak w TROS. Nie tylko zresztą ona. Tu cała finalna walka Rey i Kylo: https://twitter.com/Benredemption/status/1224194877363294209. Gość donosi, że oczywiście przez cały film poza tą końcówką oni byli nastawieni wobec siebie antagonistycznie, co wiemy. I tak patrząc to jest dokładnie to samo, co zaserwowali w TROS, tylko Kylo przechodzi na ls w tym scenariuszu jeszcze później. A tak identycznie: wrogowie (jak w TROS), Kylo prawie zabija/chce zabić Rey (jak w TROS), wtedy następuje interwencja Lei, w obu przypadkach wyglądająca tak samo, która ostatecznie sprowadza Kylo na ls. W TROS była tylko ta różnica, że wrzucili jeszcze powtórkę z Hana i 2 minuty czasu do pogrania Benka na ls, ale poza tym różnic nie ma. Patrzę na to od każdej strony i muszę przyznać, że jeśli ten finał, który był tak wcześnie zarysowany i pojawił się ostatecznie w zasadzie niezmieniony w TROS to fatalnie odczytywałam przez cały czas motywacje Rey lub zwyczajnie pokazano je wyjątkowo niezrozumiale. Leia zawsze była tym najważniejszym bodźcem, który mógł zawrócić Bena, a rola Rey w wątku z Kylo sprowadzała się do bycia przedłużeniem Lei, JEJ narzędziem, które w tym dopomoże. Rey chciała zwyczajnie, by Ben wrócił, bo tego, po pierwsze, chciała jej nowa mamusia i mistrzyni, a po drugie, bo zawsze była tak dobra w swej dobrej, lajtsajdowej dobroci, a nie z powodu własnych uczuć, które do niego żywiła. Jeśli były one w jakiś sposób pozytywne to tylko ze względu na Leię czy Hana, a nie Bena. Wg wtłaczanej nam narracji Ben w końcu nigdy nie zaistniał aż do Exegol, więc to zrozumiałe teoretycznie (osobiście nigdy nie kupię, że w TLJ on tylko i wyłącznie manipulował Rey i nie było tam przebitek jego drugiego ja, cokolwiek będą się starali wcisnąć). No i Rey nie mogła się w nim zakochać, bo jego śmierć powodowałaby, że jej finał mógłby być odbierany jako smutny i tragiczny, a taki nie miał być. No i skoro wszystko w zakonie Jedi zostaje po staremu to zwyczajnie nie mogła. Takich motywacji Rey nie kupi shipper czy dziecko, które będzie skonfundowane wrzuconym dla beki pocałunkiem. Ale może to kupić ga, tym bardziej fan SW.

Skonfrontujmy jedyne dwa reylo momenty z TROS z tym scenariuszem. "Ben`s hand" poniekąd pojawia się i w DotF w tym fragmencie wyżej, w trochę innych okolicznościach niż w TROS, ale motywacje Rey są identyczne. Jak można ten moment odbierać? Zwyczajnie, chciała, żeby się nawrócił, dla Lei przede wszystkim, tyle. Nieszczęsny pocałunek, który to niby wszystko zmienia, gdy spojrzy się z tej perspektywy na jej motywacje, jest w zasadzie faktycznie niczym więcej niż wyrazem wdzięczności za wskrzeszenie i okazaniem radości (tak, wiem, jak to brzmi xD) z powrotu Benka na ls. Znaczy, laska nie żyła, a się ocknęła w jego ramionach, raczej dotarło do niej, co zrobił. W książce pewnie zaznaczą, że był to impuls czy coś. Ktoś pamięta kissa Rose i Finna, który nie znaczył nic, a miał miejsce w bardzo podobnych okolicznościach? Powtóreczka. Wiem, jakie to jest popier....ne, ale tfurcy nawet niespecjalnie się kryją z tym, że tego momentu mogło nie być. I nie powinno, skoro tyle osób nastawionych przecież do shipu neutralnie stwierdziło, że było to znikąd. Cóż, no bo było.

Na dodatek artykuł z 3.02, wrzucony na oficjalną SW o motywach w TROS, które się przewijają w całej sadze. Niby to tylko czyjaś opinia, ale zakładam, że jeśli się pojawia to na oficjalnej to jest to pewna sugestia jak mamy czytać pewne rzeczy. Artykuł: https://www.starwars.com/news/star-wars-the-rise-of-skywalker-themes. Kylo jest odnoszony tylko w kontekście do Vadera z OT i jego nawrócenia. Nie ma ani słowa o prequelach, o anidali zapomnijcie. Vader 2.0 i kropka. No i najlepsze, wrzucę w całości i już sobie daruję jakikolwiek komentarz:

"In The Rise of Skywalker, Rey finally gets the answer to the question she thinks she has needed to know: who are her biological parents? The shocking revelation that her lineage means she is descendant of Palpatine is devastating, to say the least, but it also reminds Rey that, as Maz Kanata told her in Star Wars: The Force Awakens, the belonging she seeks is not behind her, but ahead. Her journey to Ahch-To and eventual confrontation with Palpatine are evidence that the family she has with Luke, Leia, Finn, and Poe is the one that matters. These are the people she has been able to depend on for guidance and security, and who have helped her to grow as a person. Her proclamation at the end of the film is a poignant metaphor that Rey knows who her true family is. Much like her mentors Luke and Leia had to overcome their ancestry, Rey similarly chooses to forge a new path and create her own family."

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Czyli plan był, żeby wytłuc wszystkich Skywalkerów i zastąpić ich marką własną, ale żeby nie było smutno.

Jak Benek zabija Hana to nikt go nie będzie lubił, więc jak kipnie na końcu to będzie wesoło. Tylko popełnili błąd bo zatrudnili Drivera o którym nikt wtedy nie wiedział, że zostanie gwiazdą, a potem jeszcze Johnsona, który starał się zrobić dobry film i plan wziął w łeb, bo Benek został ulubieńcem publiki.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

No, dokładnie, choć widząc ten plan każdy logicznie myślący człowiek uzna, że to nie mogło się udać.

Znaczy, skoro oni będą doić Kylo, czyli nowego złola w masce i jeśli zawsze chcieli tylko tego to wrzucenie sweterkowego Bena w finale było ogromnym błędem. Oni serio nie widzieli co się stało po TLJ, gdy pozwolono mu pohasać bez maski dłużej? Kto poza Luke`iem kradł każdą scenę? Zakończenie z DotF prędzej by pasowało do ich planów. Teraz próbują w ogóle wymazać jego istnienie, a sami przecież dali ludziom go polizać przez szybę w finale i to starczyło publice, by zapomnieć o gościu w masce. Odbiór Baby Yody też był dla nich niespodzianką.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

I dlatego Lucas powinien nakręcić IX bez Reylo. Że Rey jest po prostu córką Luka...

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Reylo jest tu drugorzędne. Przede wszystkim pomysł z wykoszeniem Skywalker-ów i próba sprzedania tego jako "szczęśliwy" koniec sagi jest o kant d.

I w tym wypadku masz rację, jakby Rey była córką Luke`a to byłoby lepiej, bo ród miałby przyszłość.
Tyle że wtedy należałoby też wywalić Jakku.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

No i nie należało robić scen w których Ren przenosi ją przez próg, gapi się na nią maślanymi oczami, mizia ją w paluszki i demonstruje jej swe nagie wdzięki. Ale je zrobiono i są.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Chociaż tez by można było zrobić: Keri Russell jako matka Rey, która próbuje właśnie ukryć ją na Jakku (podobnie jak było w TROS) np. przed Rycerzami Ren.
A to ze Ben dotknął jej dłoni w TLJ można z biedy uznać za ,,znak przyjaźni” albo coś w tym stylu (tak, wiem ze to nie była przyjaźń za bardzo). Nie no, nie wiem
To co wymyślili ze Rey jest Palpatine jest obrzydliwe.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Idea Rey Palpatine byłaby spoko, gdyby nie była wyciągnięta z pupy na ostatnią chwilę.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

No i teraz właśnie pytanie skąd się wziął najgorszy cinemascore wśród filmów SW. Czy zwyczajnie publice TROS nie podpadł przede wszystkim od strony samego filmowego rzemiosła czy jednak decydujący był "szczęśliwy" finał rodziny S. Dowiemy się niestety dopiero, gdy kinówki SW znów będą powstawać.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Dlatego mam nadzieje, ze będą kręcić tylko seriale i spin-offy.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Już w TFA mamy pierwsze sygnały, że Benek był planowany do odstrzału Na samym początku postanowiono u widzów wywołać uczucie niechęci do tego bohatera zabiciem Lor San Tekka i całej wioski. Starzec zdążył powiedzieć kilka frazesów i ciach! Gie się Kylo od niego dowiedział- cała scenka tylko po to by wyciągnąć miecz i zrobić z siebie złola. Potem ubrano Benka w zabójstwo własnego ojca żeby jeszcze bardziej pogrążyć postać. Żeby fanom SW nie było go żal. Pamiętam, że wtedy sobie pomyślałam- noo nie to koniec. Jakie musiałoby być odkupienie żeby mógł być na powrót Benem Solo? Ale to są SW a Kylo zagrał Adam Driver i zrobił z tej postaci perełkę (Disney się nie spodziewał chyba). Widzowie się zakochali i już nie dało się na pierwszy plan wyciągnąć nowej trójki Rey-Poe-Finn. Bo o ile Rey i Poe dawali radę to Finn okazał się totalnym drewnem ( zawinił wg mnie pół na pół scenariusz i aktor). Zresztą jak lubić pierdołę, który w każdym epizodzie nie wie co robi?! W TFA scena z Hanem na starkillerze- on nie wie, on sprzątał, on chce tylko ratować Rey (czyli RO ma tak naprawdę w doopie? Okłamał Leię? ), w TLJ próbuje uciec, przywozi nie tego hakera, nie udaje im się z Rose dokończyć misji, ruch oporu omal cały nie ginie bo kretyni źle zaparkowali pojazd. W TROS mamy znów scenkę, w której bohaterowie pytają Finna- gdzie dalej a on na to-co za nowość!- nie mam pojęcia Naprawdę, naprawdę przy kimś takim Adam Driver vel Kylo vel Ben nie miał wiele do roboty
I powiem Wam jedno- uważam, że Finn przyczynił się swoją bezmyślnością do śmierci Hana. Nie myślał o niczym innym tylko o Rey, gdyby wiedzieli gdzie iść, Han mógłby wcale Kylo nie spotkać. Poprzez zamieszanie i bieganinę po starkillerze skończyło się tak, że na siebie wpadli. I m.in. dlatego nie lubię Finna To szkodliwy głupek jest (sorry jeśli kogoś uraziłam).
Disneyowi nie udało się wykreować więc nowych bohaterów na miarę Lei, Luke`a i Hana. Tzn udało się, ale nie tych co chciał W TROS już nie mieli wyjścia i musieli dać to przebrzydłe Reylo (ochłap właściwie) licząc, że dodanie wrażliwości na moc Finnowi coś pomoże. Nic z tego, mało kto to zauważył, Finn jest w tym nieprzekonywujący. I myślę, że Disney już wie, że jakikolwiek film poboczny z tym bohaterem nie jest wart złamanego centa. Przez burdel w firmie i w scenariuszu wyszło im coś zupełnie innego. A Ben, który miał zginąć wygląda na żywego bo nie ma definitywnie jego śmierci w TROS. I żadne nowelizacje tego nie zmienią. Bo wielu widzów poszło do kina i na tym zakończyło swoje oglądanie. Ich żadne albumy, komiksy, wywiady z Terio nie interesują- oni nie mają nawet zielonego pojęcia kto to jest! Więc swoje zdanie i pamięć o tej sadze oprą wyłącznie na epizodach. I Disney ma tu problem, bo nie tego chciano i teraz trzeba tłumaczyć co autor miał na myśli. Tylko mało kto z kinowych widzów chce słuchać
Dla mnie Ben żyje. Palpatine przeżył, Maul przeżył. Ben przeżył :

Re: Jest i nie jest jednocześnie

asch napisał:
Ale to są SW
-----------------------

Dlatego mimo wszystko była na to nadzieja.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Była kiedyś taka komedia, że pan biznesmen poszedł na studia żeby nie odstawać od syna. I w trakcie dostał zadanie pt. analiza powiesci Kurta Vonneguta. I mamy scenkę, gdy do jego "pokoju" w akademiku wchodzi nie kto inny, jak sam Vonnegut, żeby mu tę analizę napisać.

I potem dostaje pałę vel "F", bowiem pan wykładowca zupełnie inaczej odczytał dzieło niż autor miał na myśli.

I tutaj jest sytuacja chyba identyczna, bo reżyser stara się nam tłumaczyć, że to nie o to mu chodziło i zobaczyliśmy nie to, co zobaczyliśmy, bo jego zamiar był inny :I

Tylko, że tamto bylo jednak zamierzoną komedią, a tutaj życie przerasta kabaret...

Nb., czy tytuł wątku nie powinien się zmienić na: "Czy w ep. IX było Reylo?"

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Tyle tylko, że to już nie produkuje się Sam Wielki Wizjoner Terrio czy JJ, lecz jest to narracja, którą promuje samo korpo. W tym momencie kto ten film chciał zobaczyć to widział, więc nie jest to już kwestia potencjalnego spoilerowania widowni, lecz wygląda na świadome działanie. Tak, jakby wątku w ogóle nie było i nigdy nie zaistniał. Bo pewnie tak było, ale zgodnie z zasadą "wszystkim dobrze" musieli jakoś przemycić, a po fakcie się okazało, że to był błąd.

No w zasadzie temat powinien zmienić tytuł, ale ja nie będę zakładać nowego tematu, bo po co mnożyć. Choć wtedy zostałoby mi już tylko założyć ich 49 xD

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Jezus Maria przeczytałem oba te posty i ni w ząb nic z tego nie zrozumiałem. Tzn, domyślam się, że narzekasz na film, ale o co konkretnie chodzi to zupełnie "nie czaję". A "nie rozumię" być może dlatego, że mi się film po prostu podoba, a najwyraźniej, w świetle opinii wielu internetowych ekspertów, jeżeli TROS komuś się podoba, to ów po prostu ma niski iloraz inteligencji (cytat z: Recenzja Mike`a Stoklasy i setki innych "recenzentów" na Tubie). W takim razie więc przyznaję publicznie że jestem durniem i jestem z tego dumny, CHWDP dla ścierwa i JP na 100%.

Jeśli chodzi o te ciągłe naiwno-głupkowate tłumaczenia "tfurców", to może po prostu chodzi o to, że film, jak i każde inne "dzieło sztuki", nie ma wcale jednego, ustalonego i niezmienniczego znaczenia i interpretacji. I nie tylko każdy człowiek może odczytać treść i znaczenie utworu zupełnie inaczej, ale nawet ta sama osoba w różnych chwilach może widzieć dany tekst zupełnie inaczej. Fundamentalistyczne, bałwochwalcze, kanoniczne podejście do tych filmów dla dzieci i młodzieży, jakie prezentuje teraz duża część fandomu, to wina tych wszystkich "mediów pobocznych". Trzy filmy, łącznie prawie 9 godzin bajki już nie wystarczą, teraz muszą być nowelizacje, komiksy, kreskówki, wypełniające każdy kwant czasu pomiędzy epizodami. Każda myśl bohaterów musi być zarejestrowana, przedstawiona widowni, każdy fakt, każda relacja przyczynowo-skutkowa musi być w sposób jawny okazana, wszystko musi być wytłumaczone, bo inaczej nie trzyma się kupy a film jest bezwartościowy. Nie mam pojęcia jak i po co, ale zabiliście dechami te swoje mózgi, nie dajecie im nic a nic przestrzeni, nie ma miejsca na wyobraźnię i indywidualne spekulacje. Najdrobniejsze nieciągłości (które i tak są czysto subiektywne) to gwałt na rozsądku widza i kpina ze sztuki filmowej. Przypomnę tylko w tym miejscu, że takie same albo i większe nieciągłości i głupotki były w OT i PT i nikt się z tego powodu nie ciął po kablach. Szkoda naprawdę, że z takim ultra-racjonalistycznym umysłem fani nie zostali matematykami albo inżynierami, bo może by się na coś wtedy społeczeństwu przydali.

Jeżeli chodzi o ten ostatni cytat to muszę być naprawdę głupi, bo nic niewłaściwego w nim nie widzę. To, o czym można tam przeczytać, i całe TROS, a może nawet cała trylogia Sequeli, to po prostu ucieleśnienie maksymy "Blood of the covenant is thicker than the water of the womb." I to jest cała esencja tych 3 filmów. Proste i prawdziwe.

Reylo nie było? Wg mnie było. Od samego początku do końca. Związek burzliwy i patologiczny ale tak to w życiu i w literaturze bywa, bo inaczej byłoby nudno.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

-jeżeli TROS komuś się podoba, to ów po prostu ma niski iloraz inteligencji

O, to ja też W dodatku chyba do kwadratu, bo TLJ też mi się podobał

Natomiast co do postu Evening, to wydaje mi się że całkowicie rozumiem jej narzekanie i nawet się z tym zgadzam - "tfurcy" niepotrzebnie starają się nam tłumaczyć to co zobaczyliśmy, jeszcze na dodatek wmawiając nam, że zobaczyliśmy nie to, co oni chcieli, abyśmy zobaczyli.

Trzy filmy, łącznie prawie 9 godzin bajki już nie wystarczą, teraz muszą być nowelizacje, komiksy, kreskówki, wypełniające każdy kwant czasu pomiędzy epizodami.

"Nowelizacji" nie tykam i nigdy nie tykałem, cała reszta jest jak najbardziej OK o ile jest zrobiona z sensem i nie jest wałkowaniem na nowo po raz setny tego co zobaczyliśmy na ekranie. Dla mnie idealnie zagrało to w czasie PT, gdzie w komiksach "Republic" mieliśmy jako wątek główny świetną acz poboczną historię mistrza i jego padawanki (występujących na ekranie sporadycznie bardzo), a sam Anakin nie wyskakiwał tam zza co drugiego krzaka. Czasami bywało gorzej, bo po OT zaserwowano nam "wielką trójkę" aż do poziomu mdłości, i nowy kanon w swojej głównej serii nie jest tu niestety lepszy, bo też tłucze to samo.

Szkoda naprawdę, że z takim ultra-racjonalistycznym umysłem fani nie zostali matematykami albo inżynierami, bo może by się na coś wtedy społeczeństwu przydali.

Nie nie, do drugie absolutnie nie absolutnie nie. Teoretyk matematyk czy fizyk być może, ale dobry inżynier musi być jak Leonardo, mieć umysł abstrakcyjny, otwarty na poezję, literaturę, malarstwo and stuff.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

darth_numbers napisał:
Jezus Maria przeczytałem oba te posty i ni w ząb nic z tego nie zrozumiałem. Tzn, domyślam się, że narzekasz na film, ale o co konkretnie chodzi to zupełnie "nie czaję".
-----------------------

One mogą znaczyć cokolwiek. Pozostawiam to do interpretacji czytającemu.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

"Zastanawiam się, czy jeśli Trevorrow poprosił Johnsona o zawarcie sceny poznania się Rey i Poe w TLJ to czy ten drugi był świadom powodu. "

O jakim powodzie piszesz?

Re: Jest i nie jest jednocześnie

"Damerey" W scenariuszu Trevorrowa mieli mieć wątek romantyczny.

Re: Jest i nie jest jednocześnie

A potem przyszedł Abrams i całą relację diabli wzięli Poe dostał nową partnerkę Zori. I nawet Finn dostał nową choć stara nie umarła. Jakby mało było treści do wypełnienia ostatniego epizodu

Re: Jest i nie jest jednocześnie

Dzięki.
Ale Damerey chyba tylko lekko zaznaczone? O ile pamiętam, tam miało być chyba tylko, że Poe się o nią martwi i nie chce jej zostawiać?
Dobrze, że Abrams nie poszedł tą drogą

Damerey

Jeszcze ona go pocałowała, żeby dał jej spokój czy coś w tym stylu.

Dwie strony adaptacji TROS

Na jakimś evencie był mały nakład. Póki co tylko te dwie strony wrzucone. Nie ma force ghosta, "kiss of gratitude" okazał się prawdą. Przeczytajcie sobie kto chce, ja nie mam siły na komentarz, raczej żeby coś rozp***dolić.

https://twitter.com/xoxoreyloxoxo/status/1233677466989944832

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Mi się podoba najbardziej to:

based on Story by Derrek Connolly & Collin Treworrow and Chris Terrio & J.J. Abrams.

To musi być ostra jazda po dwóch scenariuszach, współczuję autorowi, ktory mając pewnie pół książki gotowej musiał ją przepisać na nowo. Lub dodowac co drugą stronę o czymś zupełnie innym.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

To formalność. Skoro C&T są oficjalnie współautorami story, to trzeba ich wymieniać. W końcu ileś tam pomysłów w końcowym kształcie scenariusza było koncepcją C&T.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

No to znów się Disney zdziwi, jaką burzę wywołał

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Brak ducha to akurat dobra rzecz. ;->

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Język jest dość zawiły, więc na dwoje babka wróżyła- dla mnie ten "pocałunek wdzięczności" nie brzmi aż tak źle, a przynajmniej nie wyklucza obustronnego Reylo ;p Liczyłam na bardziej rozbudowany opis, ale nie jest najgorzej Trochę smutno, gdy czyta się co Ben myśli- że Rey powinna go opuścić, oraz, że w sumie, przynajmniej ja to tak rozumiem, mógł ją uratować, nie poświęcając siebie- po prostu stracił chęć do życia (to chyba rodzinne;p) , więc przelał w nią wszystko, myśląc, że nie ma dla niego nadziei... Kurcze ;/ Z drugiej strony brak ducha mocy, jego słowa do Rey, wypowiedziane już po zgonie, "będę z Tobą zawsze" i jej odpowiedź, że "nikt nie odchodzi tak na prawdę" dają trochę nadziei na to, że diada nie rozpadła się i będą tkwić w takim dziwnym, między światowym związku... Zobaczymy, co (i czy) będą o nim wspominać np na Tatooin....

Re: Dwie strony adaptacji TROS

W życiu nie pomyślałabym że Disney jest w stanie stworzyć tak depresyjna historie. Tego się czytać nie da.
Czego jak czego ale tego się nie spodziewałam po Myszce Mickey
Myszka też na nazwisko ma Palpatine czy co?

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Ponoć Iger poleciał właśnie za odejście od "linii Walta", a nowy Bob ma przywrócić "wartości" i sprawic aby "D" był znowu postrzegany jako pozytywna firma prorodzinna (wszak to jest podstawowy target) z pozytywnymi przesłaniami.

Finster?

Można prosić o źródło tej wspaniałej wieści?

Re: Finster?

Szkoda, że tak późno

Re: Finster?

Gdzieś w "Financial Time" była taka zajawka kogoś ze strony zarzadu, że nowy CEO musi się skupić na tym co zaniedbał poprzedni Bob zajmując się głównie akwizycjami, przejęciami i D+ - strasznie skromnym portfolio filmów kinowych dla podstawowego targetu na najbliższe lata. Bo szczerze nie wygląda to najlepiej.

Re: Finster?

Dzięki.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Wata Cukrowa napisał:
W życiu nie pomyślałabym że Disney jest w stanie stworzyć tak depresyjna historie.


Los classic trio powinien być pewną wskazówką. Cóż, przynajmniej disney jest konsekwentny w tonie swojej historii.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

- Język jest dość zawiły

W sensie jej styl (choć aż niesmacznie używać w tym przypadku tego pojęcia) i używane przez nią słownictwo takie są czy dobór konkretnych słów i wyrażeń, które powodują, że zastanawiasz się co autor ma na myśli? Bo jeśli chodzi o pierwsze – zdecydowanie nie, jeśli o drugie - zdecydowanie tak. Używane przez nią słownictwo jest dalekie od kwiecistego/bogatego/różnorodnego. W tym momencie przebiłam ją w kwestii używania synonimów, pannica najwidoczniej nie zna żadnego do słowa „sprinted”, bo używa go prawie zdanie po zdaniu. Jak zauważam takie rzeczy przy zaledwie dwóch niepełnych stronach tego „dzieła” to mogę się domyślić jaka jest reszta. Za to robi, co może, żeby w ani jednym momencie nie użyć słowa „love”, co na tym etapie już mnie przestało bawić, a jest zwyczajnie żałosne. Pewno nie mogła, bo jej zakazali. Boją się tego słowa jak Jedi. Ciekawe dlaczego. Obce jest jej tworzenie złożonych zdań, obce jest jej przekazywanie uczuć bohaterów, obce jej są opisy czegokolwiek. Moje wypracowania z piątej klasy podstawówki nie były tak toporne, tak żadne, tak mdłe, bezemocjonalne, wyprane z czegokolwiek. To wygląda jakby tekst wklepywał zaprogramowany robot, nie człowiek. Autor „Tarkina” potrafił napisać cały, kilkunastostronicowy rozdział o tym, jak moffa ubiera droid. Książka była mdła w opór, ale nie mogłam autorowi odmówić, że akurat ten fragment był całkiem zabawny i mógłby być dobry, gdyby facet miał lepszy styl. Tutaj nie masz być może nawet pół strony. Pół strony. Wyrzuconą kompletnie Leię z tego fragmentu, co jest niewybaczalne wręcz. Po co? Żeby sugerować fałszywą furtkę do czegoś? Żałosne. Fry w adaptacji epizodu VIII przekazał więcej w dwóch zdaniach w scenie w chacie niż ona tutaj w TAKIEJ scenie. Niebywałe, niepojęte, nie do przyjęcia. To jest jeden do jednego odbicie zawrotnego tempa filmu, jakby książka miała być dokładnie tym samym. Mieli szansę na minimalną korektę, na zahamowanie, na rozbudowanie. Ja się spodziewałam po tej książce wszystkiego, co najgorsze, ale nie aż takiej kalki filmu i nie aż tak fatalnego stylu. I nie usprawiedliwia jej tu za bardzo, że zapewne wielu rzeczy zabronili jej wrzucić. To jest zwyczajnie słabo napisane. I cóż, niby mamy zakończenie, a nadal nie wiemy co to tak naprawdę między nimi było, wręcz jest skrzętnie pilnowane, żeby, nie daj Boże, jeszcze sobie ktoś nie pomyślał, że oni się kochali inaczej niż jak członkowie rodziny czy coś na kształt tego. Nie wiem po co to robić, skoro książki i tak nie przeczyta szeroka widownia, ani anty reylo, ani fanboje ze zniszczonym dzieciństwem, a to, czego i tak nie było w filmie, można spokojnie zignorować w przyszłości w kolejnych produkcjach, bo i tak twórcy mają eu w głębokim poważaniu. Znaczy, wiem, po co to jest robione, ja już przekaz załapałam podczas seansu IX, ale tak czy owak – skala destrukcji mnie przerosła.

"pocałunek wdzięczności" nie brzmi aż tak źle, a przynajmniej nie wyklucza obustronnego Reylo

On jest bardziej z jego perspektywy, a już na pewno nie z jej. I po raz kolejny to celowy zabieg, żeby broń Boże nie pokazać jej uczuć. Co jest tym zabawniejsze, że to ona była inicjatorką i wręcz naturalnym się wydaje, by pokazać to z jej strony. Co Benek czuje to my wiemy, a mimo to musi nam autorka przypomnieć, że woda jest mokra. Absolutnie banalnie proste było to pokazać z jej perspektywy i zawrzeć też tu jego, bo, HELOOOŁ, oni wiedzą, co odczuwa drugie. Ale no tak, trzeba ciągnąć niedopowiedzenia w nieskończoność. W finale. Rzygam. I to jest jednostronne, szczególnie z tym „nieopłakiwaniem Kylo” wręcz warunkowe ze strony Rey. To zdanie jest też wrzucone jakby to był policzek we wszystkich tych, którzy narzekali na to po filmie, że nie było z jej strony żadnej reakcji. I zapewne jest to napisane jako odpowiedź na te zarzuty. A przy okazji zadbali o to, żeby nie były urażone uczucia religijne anty reylo. „Nie no, zapłaczę, ALE OCZYWIŚCIE NIE NAD KYLO, BO ON JEST NAZISTĄ, ZABIŁ HANA I JEST ABUSIVE, Ben to ZUPEŁNIE oddzielny byt”. Serio, mam wrażenie, jakby mnie tu traktowano jak debila, a to nie była książka dla dorosłych, tylko dla ośmiolatków, chociaż i te chyba nie miałyby problemu, żeby złapać o co chodzi bez tego idiotycznego zdania. Czy to tak trudno było napisać bez zaprzeczenia tuż po zdaniu, że poświęcił dla niej wszystko? Że opłakuje Bena? Niepojęte. W zasadzie na tych dwóch stronach każde zdanie jest tak złe, że mogłabym jeszcze długo, ale zwyczajnie szkoda na to klawiatury. W innym fragmencie było, że ona znalazła w nim dom, a tutaj masz, że ona w sumie to go chętnie by poznała. Bo z Benem to mamy do czynienia od Exegolu, wcześniej to było 150% wcielonego Kylo zła. Fajnie się dowiedzieć, że w sumie ona cały czas lubiła jakąś wyimaginowaną osobę czy ideę, a nie człowieka. Bo w TLJ to było zero Benka, to samo w TFA. Ja p******…. No , ale przecież TLJ zostało wyrzucone do kosza, więc w sumie…

Trochę smutno, gdy czyta się co Ben myśli- że Rey powinna go opuścić

To jest akurat bardzo w punkt i absolutnie pasuje do jego charakteru. Poza tym przez cały TROS Rey była wobec niego suczą, więc w sumie czego miałby się spodziewać xD Ale fakt, jest to jednak smutne w tym sensie, że nie znalazł w sobie jakiejkolwiek wartości do samego końca.

mógł ją uratować, nie poświęcając siebie

Nie odniosłam takiego wrażenia, wręcz przeciwnie – doskonale wiedział jakie będą konsekwencje. Przynajmniej tego udało się nie zepsuć.

brak ducha mocy

Liczyłam, że to dodadzą w książce. Nie dostałam. Nie dostałam też dla niego porządnego domknięcia, więc jestem bardzo wk*****.

jego słowa do Rey, wypowiedziane już po zgonie, "będę z Tobą zawsze"

To nic nie znaczy z wielu powodów. Tego nie było w filmie, więc w zasadzie jakby nie istniało. Podejrzewam, że wszelkie takie urocze wrzutki zostaną zwyczajnie olane w przyszłości, a są tylko jakąś mierną próbą wybrnięcia z sytuacji i kolejnym ochłapem dla tej części fandomu, ochłapem, który w kanonie nic nie zmienia ani nic nie sugeruje na przyszłość. Nie muszą to być słowa force ghosta, bo go nie pokazali w filmie. Nie musi to także oznaczać, że w jakiś sposób stał się jej częścią, bo to także nie wynika z filmu, ani z książki. Mógł zwyczajnie zdążyć przed połączeniem się z Mocą jeszcze to rzucić. Może to też być sytuacja jak ze wspomnieniem Hana w TROS. Podobne były ostatnie słowa Luke’a do Bena zanim się ten pierwszy połączył z Mocą. Cokolwiek by to nie było nie ma większego znaczenia, bo można absolutnie zlekceważyć w przyszłości. Wg mnie, jeśli się kiedykolwiek pojawi post TROS to na 99% w postaci fg. Powyższe idealnie się w to wpisuje.

Zobaczymy, co (i czy) będą o nim wspominać np na Tatooin....

Proszę: https://twitter.com/Grrr22/status/1234301073923301376

To jest ostatnia strona książki. I byłby to prawdopodobnie najlepszy fragment z tego całego syfu, bo najpierw jest wdzięczna zbiorowościom – przyjaciołom i Jedi, a Pięknego zostawia na deser, wymienia z imienia i jest to napisane kursywą, co oznacza, że jest dla niej special i to jej ostatnia myśl <i tu lekko piszczę>, ale nie można było po „And Ben” postawić kropki, tylko przywalić „she reminded herself”. No k***, no nie. Friendly reminder… Z multum różnych zbitek słów użyła akurat takich i akurat słowa „remind”. Teraz to bardziej ta kursywa wygląda jak podkreślenie wewnętrznego monologu, a nie na nadanie większego znaczenia pisanego w ten sposób słowa. Nie wiem, czy to było intencjonalne, wątpię, chciała dobrze, ale nawet to potrafiła zrujnować. Czasem mniej znaczy lepiej. I jeszcze to Luke’a „It’s yours, Rey” xD Nie skomentuję nawet.

Podsumowując, książka będzie świetna jako podkładka pod bardzo krzywe meble, można dać dzieciakowi żeby sobie porysował po niej czy tam podarł, można nią palić, podetrzeć się lub pokazać komuś jak nie powinno się pisać.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Tak jest jak się nie przeczyta przed wysłaniem xD Droid zdejmował wymiary z Tarkina, a nie go ubierał wtf.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Re: Dwie strony adaptacji TROS

No mimo wszystko, palenie książek to jednak taki bardziej teutoński obyczaj

Podstawka pod krzywą szafkę czy opcja "malowanki dla dzieci" jest bardziej rozsądna. I nie generuje CO2

Re: Dwie strony adaptacji TROS

No tak, argument o zanieczyszczeniu powietrza jest przekonujący...

Poza tym spalenie książki musiałoby być poprzedzone kupieniem tejże, co koncern na D. policzyłby sobie na plus (D+ ) niezależnie od późniejszego, demonstracyjnego bądź nie, postępowania z zakupionym przedmiotem. Niekupowanie połączone z konstruktywnym hejtem będzie lepsze

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Jak powstaną jakieś filmy po TROS to i tak go ożywia bo ludzie chcą oglądać Adama Drivera a nie Oscara Isaaca czy Johna Boyege.

Z tą książką to niezły niewypał, będzie słaba sprzedaż skoro pierwsze wycieki spotkały się z takim hejtem (dzisiaj na Twitterze po artykule Screen Rant że pocałunek przedstawiony w książce to nie pocałunek miłości ).

Teraz pytanie co z High Republic bo jak to nie wypali i nie będzie zainteresowania to okaże się że naprawdę Disney wykończył Gwiezdne Wojny.

Natomiast komiks Rise of Kylo Ren bardzo dobrze się sprzedaje.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Martwi mnie jedynie, to, że jeżeli będą chcieli "ożywić" Ben w kreacji Drivera, to będą to musieli zrobić w miarę szybko- może jest niezłe ciacho, ale jednak to gość, któremu już niedaleko do 40-tki, a duchy raczej się nie starzeją, więc czekanie 10 lat będzie słabe, tak samo jak zmiana aktora ;p

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Sądzę, że na tę chwilę, jeśli był jakikolwiek plan na post TROS to jedynie właśnie dojenie trio. Oni to wręcz na siłę promują. Ja w sumie nie wiem czy jego powrót byłby dobry. To i tak nie zmieni tego, że TROS powstał xD I mam dziwne przeczucie, że jeśli by się na to zdecydowali to najpewniej wróci jako fg, czyli będzie bohaterem trzeciego planu na 5 minut. A za te 5 minut ukręcą łebek romantycznemu reylo na dobre, bo przecież fani by tego nie znieśli. Czy zostawią jak jest, czy go wrócą - wszystkie opcje złe.

Część reylo fandomu kupi, bo serio w tym widzi nadzieję xD Widziałam ten artykuł, cudo

HR nie jest projektem obliczonym na wielkie zyski, to rzecz bardziej niszowa i pod hardkorowy fandom. Ale to wstęp do budowy czegoś na miarę MCU. Chcą zacząć bezpiecznie niszowymi rzeczami, kupić tym trzon fanów, pierwszy w kolejności będzie jakiś serial na podstawie na D+ to więcej ludzi zobaczy. Film kinowy o HR to być może ten 2024. 2022 chyba za szybko, ewentualnie to data filmu na D+. W każdym razie w kinówkach przerwa na kilka lat. No i czemu nadal nie wywalili Riana. To dziwne.

Otoczka wokół komiksu o Kylo jest lekko sztuczna. Liczby nie wskazują, że jest to wielki hit.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Evening Star napisał:


Część reylo fandomu kupi, bo serio w tym widzi nadzieję xD Widziałam ten artykuł, cudo

-----------------------
Jaki artykuł? ;p

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Ciężko mi powiedzieć na ile to histeria, a na ile faktycznie Disney kombinuje. Ja to tłumaczę tak "Pocałunek wdzięczności, potwierdzenie ich związku, świętowanie, że znaleźli wreszcie się nawzajem." I dla mnie to tak brzmi i brzmieć będzie na wieki, wieków. Amen. I niech sie Disney w dupkę cmoknie, ot co! ;p

Re: Dwie strony adaptacji TROS

DLF robi dokładnie to samo, co w przypadku filmu, czyli sprzedaje drugi raz kupę, która ma zadowolić wszystkich, czyli nikogo i to widać po tych fragmentach gołym okiem. Po co im to, skoro historia i tak zostaje odłożona na ileś lat, a jak wypali HR to może na zawsze, tego nie wiem.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Nie mam bladego pojęcia, Evening... Ej ludzie, ludzie, tak zj***ać taki potencjał... Rynce, nogi i cycki opadajo....

Re: Dwie strony adaptacji TROS

I pamiętaj - będzie jeszcze adaptacja młodzieżowa

Re: Dwie strony adaptacji TROS

-Pocałunek wdzięczności...

Bo wszyscy w ten sposób i bardzo długo całujemy z wdzięczności kurierów, gdy przyniosą upragnioną paczkę, sąsiadów, za pożyczenie wiertarki, współpasażerów w pociągu, gdy pomogą upakować bagaże...

Więc dlaczego Finn i Poe nie całują się "z wdzięczności"... To nie byłby żaden pocałunek romantyczny, więc... żaden problem...

#StarWars Confirms Episode IX Never Ever Happened

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope, nope ;p

Re: Dwie strony adaptacji TROS

I jeszcze chyba taka dla najmłodszych smarków

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Najbardziej rozwaliła mnie nazwa użytkownika xD Sad Kylo Ren mnie rozczulił xD

Re: Dwie strony adaptacji TROS

O mamo, umarłam xD

"Relationship status: It`s complicated. Parody."

https://twitter.com/KyloIsSad

Re: Dwie strony adaptacji TROS

No żeby tego nie znać xD

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Na swoje usprawiedliwienie powiem, że jestem nie-tweeterowa Konta nie mam, to tyle co linki zobaczę jak ktoś wrzucił, ale sama nie wyszukuję nic

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Aż w innych okolicznościach przyrody zazdraszczalbym sąsiadowi, co ma wiertarkę

Re: Dwie strony adaptacji TROS

No i John Boyega pojawia się w komentarzach

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Gdziee? o.O

Re: Dwie strony adaptacji TROS

A czy nie ma wrażenia, że książka była pisana w pospiechu (bo wcześniej była napisana zupełnie inna książka do czegoś innego)?

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Pewnie tak, tym bardziej, że przesunęli jej wydanie. Tylko to ma być usprawiedliwieniem dla tego, że jest shitem?

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Nie, zupełnie. Aczkolwiek frustracja autora, który sobie w spokoju pisał a potem kazali mu to wyrzucić do kosza i pisać na szybko od nowa też może mieć znaczenie.

Nb., jest tam coś ciekawego o Huxie?

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Ja podziwiam Twoje posty Takie długie <3
Nie przeglądałam więcej stron, więc nie wiem jakim językiem dokładnie autorka. Mi bardziej chodził o to, że z doświadczenia wiem, bo uczę się języków, że jeżeli nie jesteś nativem w danym języku, mimo iż mówisz w nim perfekcyjnie, i nie znasz czegoś takiego jak "kod kulturowy", to czasami ciężko zrozumieć sens użycia danego słowa- ono u nas jest tłumaczone w jeden sposób, ale w drugim może mieć niby to samo znaczenie, ale lekko o innym zabarwieniu, co może kompletnie zmienić znaczenie wypowiedzi Czy tak jest w tym wypadku- nie wiem, mam nadzieję, że tak;p Ja nowelizację przeczytam, co z niej wyciągnę to moje, a reszta do kosza;p Ja i tak mam swoje wyobrażenie tej historii i Disney mi go nie zmieni ;p

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Najgorsze, jak ktoś też pisze długie, ale o niczym. Na szczęście to nie ja Nie ma zbyt wielu więcej stron. Jest o tym, że Palpi był klonem (jakbyśmy nie wiedzieli tego z filmu ) i jak Rey przekazuje Benowi miecz, co jest meh, bo oni nic tam między sobą nie mówią, choć wiadomo, że mogą sobie do główek wrzucać myśli. Generalnie bieda z nędzą. Ale nie szukałam więcej, bo jakoś rozbudowane interakcje trio mam głęboko. Serio, już po tym widać jak bardzo to jest ubogie. Zresztą nie ukrywajmy, że książki SW ogólnie to jakaś nawet średniej jakości literatura, więc w sumie oczekiwań nie można mieć dużych. Generalnie ci, którzy są zadowoleni (a piszę to na podstawie burzy twitterowej) wybielają "gratitude" z tego względu, że to POV Bena, a "reminded" ze względu na to co jest przed, ale i tak, że jest to słowo użyte niefortunnie. Bo generalnie, w najbardziej powszechnym znaczeniu gdziekolwiek to jest "przypomnieć" (sobie o czymś). Jeśli chciała podkreślić jego ważność trzeba było nie dodawać nic po imieniu, albo skoro już chciała to, nie wiem, może "evoke" byłoby lepsze.

Ja i tak mam swoje wyobrażenie tej historii i Disney mi go nie zmieni

AMEN

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Wiesz co mnie boli? Ja nie wiem, czy to takie moje idealistyczne wyobrażenie, ale mam nieodparte wrażenie, że napisanie/stworzenie tej historii w sposób porządny ogarnąłby średnio ogarnięty 15-latek. A w tym cholernym Disneyu to mają całe sztaby ludzi i co? -.-`

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Oczywiście. No, mają nawet organ, co się zwie Story Group, który to odpowiada za spójność, a był odsunięty od jak dotąd najważniejszego filmu SW od Disneya Jak coś Ci się wydaje niemożliwe to DLF udowodni, że się da. W tym SG to nie wiem ilu tam jest tych darmozjadów, ale pewnie na 10 osób jedna coś robi, a reszta zgarnia pinionżki, a potem jest, jak jest. Tak to jest zawsze z pracą zespołową

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Jesienny proces redukcji oczekiwań okazał się nieskuteczny. Nawet te zminimalizowane okazały się zbyt wygórowane. Pora obejrzeć nowy serial o Łysym, czyli Star Treka

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Ja już dawno tutaj napisałam, że dla głównego, najpopularniejszego widza SW jedynym źródłem informacji o tym universum są epizody. On nigdy nie sięga po książki, komiksy, nie śledzi Twittera. I to co Disney teraz wyrabia w słowie pisanym ma dla takiego widza (a to on jest głównym dostarczycielem gotówki za bilety) dokładnie ZEROWE ZNACZENIE. Mleko się rozlało- ludzie sami wiedzą co w kinie widzieli i Disney choćby pękł już tego nie zmieni

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Nie no, nie mam czasu, ale jedno muszę napisać.
Jedno nie wyklucza drugiego. Kto powiedział, że zakochani nie mogą się pocałować w ramach "wdzięczności".

- Zrobiłem ci kochanie kawę.
- Dzięki - cmok :*

- Rozpakuj prezent.
- O tym marzyłem! Dzięki - cmok :*

Reszta tego zdania o pocałunku jak dla mnie spokojnie może być opisem pocałunku zakochanych. Do Romea i Julii też by pasowała

Za dużo jest w sieci szukania tego złego.* Takiego dopatrywania się we wszystkim zaprzeczenia Reylo zamiast akceptacji, że ich relacja stała się faktem. Ja to w każdym razie widziałam na ekranie.


* Nie zmienia to faktu, że Disney dał d*py pod wieloma względami.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

No, dokładnie moje myśli na ten temat. Ja, osoba, której wizja Reylo pasowała, ale nie myślała o tym przez ostatnie lata, byłem w miarę zadowolony z tego jak zostało to rozwiązane w TROS. Wolałbym, żeby to Ben przeżył albo nawet razem, ale sama scena końcowa zupełnie nie wywołała we mnie negatywnych myśli (w przeciwieństwie do całego wątku Palpatine`a).

Natomiast adaptacje książkowe w SW od zawsze były czymś niższego rzędu. Nie sądzę by miało jakiś większy sens opieranie całego swojego poglądu na temat historii sequeli na bazie książki. Uważam, że zdecydowanie lepiej jest oceniać tą historię na bazie samych filmów. Bo gdyby brać pod uwagę książki i komiksy to OT okazałoby się bezsensowne - Vader i Luke spotkali się tyle razy pomiędzy ANH i TESB w komiksach, że ich spotkanie w TESB mocno traci na wartości.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

https://youtu.be/Vs7u0CrEi-o kolejny wstrząs. To że ssaniem było i co to za wdzięczność.... Weźcie. Widać że resztki morale padają...

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Ten link ma być. Ciekawe jaki będzie komentarz Ziemniaczenego Pola

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Również czekam. Ale znalazłam takie coś XD https://youtu.be/0UTLmW8QE08

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Gościu doznał olśnienia. Ale niepotrzebnie znęca się nad pisarką, bo napisała, co jej Bob podyktował.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Ustalmy podstawowe kwestie:
Jeśli Kylo Ren ma być zły to musi robić złe rzeczy, które nie są dobre. A jak potem ma stać się dobry to musi przestać robić te złe rzeczy i zacząć robić dobre. O to chodzi w przemianie. Też.
Więc oczywistym jest, ze chodzi o to, żeby najpierw był dla Rey niedobry a potem dobry.

Tymczasem mamy rozmaite kody kulturowe. Któraś tam ma kod kulturowy taki, że wyciąga Breżniewa
https://zycieumyslowe.files.wordpress.com/2016/03/482_original.jpg?w=624&h=351

Tymczasem dla innych Breżniew to jest wynaturzenie a nie coś co można by brać pod uwagę jako analogia do Reylo. Faktycznie radziecki przekaz pokazywał facetów tak przyssanych i nie miało to charakteru seksualnego. dla bolszewika zatem Rey która przyssała się do Bena może mieć wymowę książkową, czyli taką, jaką napisali. Ale weźcie.

Nie to jest ważne. Reylo jest prawdopodobne psychologicznie dlatego podoba się fankom Reylo, tj. kobiety tak mają, że wiele wytrzymają i jak osiągną sukces to się cieszą.
Matka św Augustyna 30 lat czekała? Było tak.

Tylko dlaczego tak zrąbali to Reylo? Zostało ono przekreślone w Przebudzeniu Mocy na początku jak Kylo Ren kazał wymordować wioskę.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

-Tymczasem mamy rozmaite kody kulturowe. Któraś tam ma kod kulturowy taki, że wyciąga Breżniewa

"Gomółka, ech, ten to całował" - rozmarzył się Lonia po pierwszym spotkaniu z Gierkiem

Tylko dlaczego tak zrąbali to Reylo? Zostało ono przekreślone w Przebudzeniu Mocy na początku jak Kylo Ren kazał wymordować wioskę.

Może nie tyle przekreślone, co bardzo utrudnione. Mógł kazać dać 10 kijów na tyłek i tyle. Ale nie.

Choć z tego też mogli wybrnąć - np. całują się ale potem Benek musi jako ten pustelnik spędzić 10 lat kwarantanny na ach-to czy coś w ten deseń. Chyba nawet był taki pomysł

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Podkreslę jeszcze że tego Breżniewa sobie nie wymyśliłem.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

I tak i nie. Żeby grzesznik mógł się nawracać, to musi najpierw nagrzeszyć. Jakby Ren tylko biegał po Finalizerze i dokuczał Huxowi, to mógłby w każdej chwili wsiąść w TIE i wrócić do mamusi, wzorem Finna.

W TFA Ren jest zły ale ma szczątkowe odruchy ku dobremu - np. nie podoba mu się strzelanie do planet. Pojawiają się drobne sugestie wzajemnej fascynacji z Rey, ale na tym etapie można by się jeszcze z romansu wycofać, np. robiąc z tego jednostronne pożądanie.

W TLJ Ren się buja między złem i dobrem, ale nie chce odpuścić ruchowi oporu, więc Rey mu na koniec wali drzwiami w twarz, mimo że uczucie już się tam rysuje wyraźniej. W ostatniej scenie Benek zaczyna żałować za grzechy.

W TROS wszystko zostaje schrzanione, ponieważ się przez cały film leją mieczami, Rey próbuje go usiec, a Ren w kółko że tylko o ciemną stronę mu chodzi, co jest z punktu widzenia psychologicznego absurdalne i sprzeczne z TLJ. Po tym całym łomocie dostajemy ni z gruszki ni z pietruszki ssanie twarzy, po czym Benek umiera, tak jakby go to buzi buzi zabiło. A potem nikt nie jest smutny, a Rey sobie jeździ na saneczkach po wydmie i robi wesoło ziu.

Może ja się nie znam, ale normalnie jak chłop babie umiera, to ona rok nosi żałobę i lata na cmentarz z kwiatami przy każdej okazji. Z punktu widzenia miłosnego nic się w tym TROS-ie nie trzyma kupy.

No i tak - jeśli się Disneyowi flirty jasnej strony z ciemną nie podobały, to należało tę trylogię od początku napisać inaczej. Skoro jednak flirty są, to należało je pokazać wprost i trzymać się jednej wizji, zamiast cudować bo ktoś tam na reddicie marudzi, że reylo abuzywne (w TFA/TLJ bzdura, w TROS to Rey stosuje przemoc domową).



Re: Dwie strony adaptacji TROS

To miałem wkleić ale coś nie pykło. Skutki nocnego operowania.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Przesłuchałem sobie podcast:
https://www.podbean.com/media/share/pb-5ebdk-d55e9d?utm_campaign=w_share_ep&utm_medium=dlink&utm_source=w_share#.Xl80HHwZRFs.twitter

I generalnie w opinii tej kobiety jest tam sporo reylo, wręcz momentami wygląda to na "romance novel". Generalnie z ciekawostek które tam wyłapałem.
-Jest tam dużo opisów tego co Rey i Kylo czują i myślą o sobie.
-Trailerowe "but i do" pojawia się i to dwa razy z ust Kylo.
-Rey na gwieździe śmierci była gotowa oddać życie żeby uratować Kylo.
-Dochodzi do spotkania Kylo z Chewiem. Kylo żeby wydobyć od niego informacje na temat Rey i ruchu oporu "wchodzi" mu do głowy i dostajemy tutaj wspominki z dzieciństwa Bena z Leią, Hanem i "Wujkiem Chewie"
- Leia w pewnym momencie mówi że nazywa się Leia Organa Skywalker Solo i chce żeby Rey przejęła dziedzictwo Skywalkerów, Ben przejął dziedzictwo Solo ( ) i Poe przejął dziedzictwo Organ(ów?)
-Kilka razy jest podkreślone jest to że Finn to PRZYJACIEL.
-Rey użyła na Finnie mindtricka na Pasaanie kiedy czuła zbliżającego się Kylo.

Generalnie książka podobno dobra, i oprócz tego co podałem jest tam jeszcze sporo innych ciekawych spraw jak to że ojciec Rey to jakiś nieudany klon itd itd.. polecam przesłuchać ten podcast.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

miki2159 napisał:
sporo innych ciekawych spraw jak to że ojciec Rey to jakiś nieudany klon itd itd.. polecam przesłuchać ten podcast.
-----------------------
Że co. Ojciec Rey to klon? Teraz wszyscy są klonami. Snoke, Imperator, a teraz ojciec Rey.

"syn" Palpatine`a klonem

miki2159 napisał:
ojciec Rey to jakiś nieudany klon
-----------------------

OMG! :O Myślałem, że on sobie te klony przechowywał w słoiku, a nie "pozwalał" się rozmnażać, no i że klon sam z siebie nie operowałby Mocą, bez przeniesienia do niego esencji Palpatine`a...

Re: "syn" Palpatine`a klonem

Palp zrzucony przez Anakina do szybu zdążył przenieść swoją "esencje" to jednego z przygotowanych wcześniej klonów, ale klon do którego wskoczył był nie idealny i ten jego
"syn" jest z kolejnej (produkcji?) partii w której próbował stworzyć klona z idealnym ciałem do którego będzie mógł się przenieść. Ojciec Rey miał być tym klonem z idealnym ciałem ale chyba nie był force sensitive(?) i Palp nie mógł się do niego przenieść. Nie wiem, porąbane i sam tego nie ogarniam. Czemu w takim razie Palp pozwolił mu żyć? Ze słoika mu uciekł czy co? Porąbane to odrobinę.

Re: "syn" Palpatine`a klonem

Fanfic

Re: "syn" Palpatine`a klonem

Re: "syn" Palpatine`a klonem

miki2159 napisał:
Ojciec Rey miał być tym klonem z idealnym ciałem ale chyba nie był force sensitive(?)
-----------------------

Czekaj, czekaj, czyli przenosząc swą jaźń do takiego klona Palpi stracił możliwość używania Mocy? To jak przeniósł się do kolejnego ciała? Do mnie bardziej przemawiałoby, gdyby żaden klon nie mógłby być wrażliwy na Moc (generalnie taki koncept mi się nie podoba, bo może wyhodujmy sobie całą armię Anakinów i podbijajmy cały wszechświat, bo kto nam podskoczy), a jedynie "duch" Senatu, który by ze sobą ją przynosił, jak posag

Re: "syn" Palpatine`a klonem

On się nie przeniósł.

Re: "syn" Palpatine`a klonem

Skąd wiesz?

Re: "syn" Palpatine`a klonem

Ojciec Rey co do zasady był oddzielną istota z własną jaźnią i duchem.

Re: "syn" Palpatine`a klonem

Rey też, a Palpi chciał przejąć jej ciało.

Re: "syn" Palpatine`a klonem

miki2159 napisał:
Ojciec Rey miał być tym klonem z idealnym ciałem ale chyba nie był force sensitive(?) i Palp nie mógł się do niego przenieść. Nie wiem, porąbane i sam tego nie ogarniam. Czemu w takim razie Palp pozwolił mu żyć? Ze słoika mu uciekł czy co?
-----------------------
Ale może ten syn został zrobiony tradycyjnie zanim Palpek "zginął" ? I nie wyszedł Tzn okazało się, że jest niewrażliwy, taki zwykły. I Palpek machnął na niego ręką bo miał gorsze zmartwienia. A potem dotarło do niego, że syn się rozmnożył i poczuł, że wnuczka jest "udana"?

Re: "syn" Palpatine`a klonem

A czy klony w ogóle mogą mieć dzieci?

Re: "syn" Palpatine`a klonem

A kto im zabroni?

Re: "syn" Palpatine`a klonem

Zastanawiam się tylko czy biologia im broni

Re: "syn" Palpatine`a klonem

rebelyell napisał:
A czy klony w ogóle mogą mieć dzieci?
-----------------------

No właśnie. Strasznie to naciągane. Myślę więc , że w przypadku syna zastosowano metody tradycyjne Zresztą patrząc na klona Snoke`a , który wyglądał jakby wpadł do rębaka to nie wyobrażam sobie jak mógłby znaleźć chętną partnerkę. Na cokolwiek
Strasznie brzydkie i felerne te klony wychodzą.

Re: Dwie strony adaptacji TROS

-Dochodzi do spotkania Kylo z Chewiem.

O jejku, jej... jak mi tego w filmie brakowało... i osoba współtowarzysząca w (niedoli) oglądaniu TRoS również to zauważyła...

Ale jako że calusieńki film jest spier... niczony to (brakujące) spotkanie z wujkiem Chewiem także... Echhh...

Re: Dwie strony adaptacji TROS

Świetnym pomysłem było wyrzucić z filmu interakcję Bena z Chewiem, za to powtórzyć scenę z Hanem. W ogóle brak jakichkolwiek retrospekcji z dzieciństwa (np. jest ponoć jak pierwszy raz używa Mocy ) w filmie to coś, czego nadal nie potrafię pojąć. Teraz to niech to sobie wsadzą.

To jest najlepsze (pomijając Poe Organę xDD):

Ben przejął dziedzictwo Solo

Jakie Han miał legacy? A, że nie miał, dlatego Ben nie miał co przejmować i można było go odstrzelić xD No sorry, nie ma nic dla niego do roboty, skoro Rey ogarnia zadania Skywalkerów, a Poe będzie robił za przywódcę/polityka(???). No nie wiem, może mógłby kontynuować karierę przemytnika, ale to też już robił Poe. Może zwyczajnie bujać się Sokołem, ale tego już też Poe odbił xD Poe faktycznie się stał bratem adoptowanej Rey Także Ben, wyp**** xD Świetnie jest użyć takiego zwrotu, gdy się uwali bohatera i ten nie ma szansy pociągnąć dziedzictwa, którego i tak za bardzo nie ma, skoro rozpatrujemy tutaj Solo. Talent facetki wychodzi po raz kolejny. I tak przy okazji ci nowi bohaterowie są tak bardzo nowi i tak bardzo sami o sobie stanowią, że każdy MUSI być ometkowany nazwiskiem bohatera z przeszłości. "This is a story of this new generation" xD

Re: Dwie strony adaptacji TROS

-Jakie Han miał legacy?

Jak to jakie? Z Akademii Imperialnej!

Re: Dwie strony adaptacji TROS

-Ben przejął dziedzictwo Solo

Wylazł z dziury i został przemytnikiem. Ma sens. Tylko musi zaiwanić Sokoła Poemu/Lando czy kto tam ma kluczyki.

Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Miałam się podzielić wrażeniami w odpowiednim temacie w dziale "Komiksy", ale jednak i RoKR potrafi dostarczyć w związku z tym wątkiem xD Przynajmniej tak mi się zdaje odnośnie docelowego pokrewieństwa Skywalkerów od Palpa. Link do zapowiedzi: https://www.starwars.com/news/the-rise-of-kylo-ren-3-preview. Przypomnę, że twórcy komiksu namawiali, żeby przeczytać pierwszy zeszyt przed obejrzeniem TROS. Cóż takiego tam się wydarzyło, żeby było to ważne? Zdawało się, że dwie rzeczy: początek spoilera Kylo nie był tym, który zniszczył świątynię, lecz zrobił to Palpi błyskawicami na odległość, czego pokaz w pełnej krasie mieliśmy w TROS koniec spoilera. Tymczasem w zapowiedzi #3 Kylo przyznaje, że początek spoilera zniszczył świątynię koniec spoilera. Gdyby to było jakiś czas temu podejrzewałabym tu twist innego typu niż ten, który mi się narzuca teraz od razu. W TROS Rey w gniewie przypadkowo uwalnia błyskawice, niszcząc transportowiec i sądząc, że zabiła Chewbaccę. Było to po to, żeby jej pokazać od kogo pochodzi. Czyżby zatem identyczna sytuacja miała miejsce w przypadku Kylo oraz wytłumaczenie jest identyczne? Zobaczymy. To jest tak głupie, że zwiększa prawdopodobieństwo bycia prawdą

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Evening Star napisał:
początek spoilera Kylo nie był tym, który zniszczył świątynię, lecz zrobił to Palpi błyskawicami na odległość, czego pokaz w pełnej krasie mieliśmy w TROS koniec spoilera
-----------------------

To Palpi był w stanie początek spoilera to zrobić zanim się "wskrzesił" koniec spoilera?

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

-początek spoilera może to go właśnie wykończyło koniec spoilera

Luke po projekcji na odległość kopnął w kalendarz

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Finster Vater napisał:
-początek spoilera może to go właśnie wykończyło koniec spoilera
-----------------------

Jakby wydarzenia na DS2 to za mało?

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Tam go ocalił droid MOC, było oglądać 2 sezon Freemakerów

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Oglądało się, tylko skleroza mnie nie zawiodła

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Zadawanie pytań o to, czy coś było możliwe lub zgodne z jakimiś zasadami po TROS uważam za wysoce nie na miejscu KoR nie mają takiej mocy, wówczas wydawało się, że nie zrobił tego Kylo, więc odpowiedź może być tylko jedna. Jak to zrobił mogą wyjaśnić na milion sposobów np. przez Snoke`a. No, ale teraz wychodzi, że to nie był jednak on.

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Evening Star napisał:
Zadawanie pytań o to, czy coś było możliwe lub zgodne z jakimiś zasadami po TROS uważam za wysoce nie na miejscu
-----------------------

WybaTRZ, wymsknie mi się od czasu do czasu

Evening Star napisał:
Jak to zrobił mogą wyjaśnić na milion sposobów np. przez Snoke`a.
-----------------------

O, i to by miało jakieś sensowne powiązanie, gdyby to Palpi miał być uznany za winowajcę.

Re: Tym razem preview 3 zeszytu RoKR

Czyli ciąg dalszy cyrku, że ludzie jednak źle interpretuje i tak naprawdę wszyscy to jedna wielka rodzina XD
EU miało gorsze i lepsze historie, ale tam chociaż nie nikt ich nie łączył w jedną rodzinę. Disney się się przejechał i będzie się chyba tak dalej jechał szkoda mi z tego wszystkiego tylko Drivera

Takie tam japońskie marketingi

Re: Takie tam japońskie marketingi

Hehe, to można jeszcze bardziej się pogrążać ? ... no można

Re: Takie tam japońskie marketingi

I to każdego dnia: https://mobile.twitter.com/StarWarsSpain/status/1224656345531650051

Choć przyznam, że ilość wylewającego się g mnie przerasta w tym momencie. Sądziłam, że to nastąpi po nowelizacji i nawet nie tak prędko po niej, że wyjdzie w ewentualnych materiałach eu w przyszłości. A tu proszę xD

Re: Takie tam japońskie marketingi

O co chodzi z tym Reyfinnem? :O Po TFA można było sądzić, że będą razem, ale w TLJ i TROS już nic takiego nie ma, malutko wspólnego czasu, żadnych wskazówek, że coś się między nimi dzieje. Już bardziej bym się spodziewała, że np. w powieściach Finn będzie z bohaterką graną przez Naomi Ackie.

Re: Takie tam japońskie marketingi

Rzodkiewka napisał:
O co chodzi z tym Reyfinnem? :O Po TFA można było sądzić, że będą razem
-----------------------

Przecież Rey go pod koniec całkowicie sfriendzonowała

Re: Takie tam japońskie marketingi

Ja myślę, że film zostawił tę kwestię lekko otwartą

Re: Takie tam japońskie marketingi

Teoretycznie wszystko jest możliwe, ale czy znasz przypadki, że ktoś się wyrwał z friendzona? ;>

Re: Takie tam japońskie marketingi

Jeśli chodzi o te reklamówki to nie mam pojęcia po co jeszcze w ogóle to robią, skoro film zaraz zejdzie z ekranów i kto miał go zobaczyć to zobaczył. Tym bardziej TAKIE reklamówki. A o co chodzi? Reylo było zawsze baitem, proste. Wydarzenia z TLJ zostały sprowadzone do manipulacji Kylo, co wiemy z VD i innych materiałów. Wątek jest specjalnie pomijany lub traktowany jakby nie istniał, bo jedynie zaistniał w podtekście lub raczej był jednostronny ze strony Kylo. I w sumie ok. Moją początkową reakcją po TFA był finnrey, ale już podczas pierwszego seansu symbolika nie dawała mi spokoju i po drugim byłam pewna, że pójdą w reylo. Nie mam pojęcia już teraz czy było to z przypadku, który wykorzystali w TLJ czy działanie świadome w postaci zostawienia sobie furtki w kolejnym filmie. Większość sądzi, że reylo narodziło się po TLJ, po pierwszym seansie byłam zdruzgotana, bo sądziłam odwrotnie (i słusznie). Sądziłam, że nie powinno być po drugim filmie wątpliwości co jest między nimi, a w zasadzie nie ruszyło nic z miejsca. Wszystko było w podtekście, wszystko, co zrobił Johnson dało się odkręcić w kolejnej części, bo odpowiadając na pytania faktycznie na nie nie odpowiadał. Znając wynik i widząc, jaką oni teraz przyjmują narrację widzę, że Johnson rewelacyjnie zmanipulował fandom, być może nawet takie dostał zadanie. I nadal jest do tego momentu ok, nadal nie miałabym nic przeciw czy zrozumiałabym brak tego wątku. To, czego się jednak nie spodziewałam to tego, że manipulacja nie skończy się na części VIII. W tym kontekście wrzucenie tego kissa to szczyt wyrachowania, cynicznego fanserwisu dla potencjalnych pieniędzy. Patrząc na to i to, co teraz robią (i co jeszcze zrobią) czuję obrzydzenie. I nie rozumiem tego działania, bo jeśli chcieli doić tę część fandomu to odwalając takie rzeczy, i to w zasadzie dzień w dzień, przyczyniają się zwyczajnie do odchodzenia z niego i zakręcenia kurka z pieniędzmi. Przecież po to wrzucili do TROS to, co wrzucili.

Re: Takie tam japońskie marketingi

Noooo! That`s not true! That`s impossible!!!

Re: Takie tam japońskie marketingi

Ej... Albo jestem ślepa, albo wypieram to że świadomości, ale ja tam nic nie widzę o co afera?

Re: Takie tam japońskie marketingi

Chodzi o to, że twórcy próbują sprzedać widowni miłość między Finnem a Rey

Re: Takie tam japońskie marketingi

Ok, czyli w tym spocie tego nie wiedzę, więc wypieram to z wyobraźni;p Byłby to najgorszy paring ever ;p

Re: Takie tam japońskie marketingi

Dlatego fajnym jest zobaczyć taki odzew reakcji, jak w kommentach pod tymi Disney`owymi wrzutkami. Ludzie dają słuszny odpór, bez względu na to, czy ktoś początek spoilera NIE koniec spoilera popiera ReyLo, czy też nie.
Przyznać trza, że Disneyowi udała się rzecz niebywała. Zjednoczył wielu fanów będących po różnych stronach barykady, w jeden fandom ogólnego sprzeciwu. To jest piękne

Re: Takie tam japońskie marketingi

Bo to miłość jak między Poe a BB8

Re: Takie tam japońskie marketingi

Chodzi też o podpisy i to bardziej w tym pierwszym.

Re: Takie tam japońskie marketingi

Akurat pod tymi wrzutkami nie ma wpisów ludzi neutralnie nastawionych, tylko shipperów i anty. Nie zmienia to jednak tego, że TROS faktycznie jednoczy, tylko nie z tego powodu

Re: Takie tam japońskie marketingi

Rzodkiewka napisał:
Chodzi o to, że twórcy próbują sprzedać widowni miłość między Finnem a Rey
-----------------------
Naprawdę nie wiem na co liczą bo żeby widzowie coś zobaczyli to trzeba to na ekranie pokazać albo choćby opowiedzieć A tutaj przez trzy epizody nic takiego się nie stało! W TLJ wręcz Finn został sparowany z Rose ( Z Rey prawie się nie widział) a w TROS dodano mu Jannah. Jedyne co Finn chciał przez pół filmu powiedzieć Rey to to, że jest wrażliwy na Moc. Skoro taki zakochany to powinien ten czas spożytkować na wyznanie uczucia Ben zrobił o wiele więcej- był skłonny oddać Rey swoje życie. Dla większości widzów ten gest znaczy więcej niż słowa. I niech się Finn zamknie w tej swojej friendzonie

Re: Takie tam japońskie marketingi

A ludzie w odpowiedziach i tak wyrażają „jedyne słuszne stanowisko”...

Marketing

A w ogóle to taka postawa marketingowców jest bez sensu. To trio, które promują, jest zupełnie bez polotu, płytkie i sklecone na ostatnią chwilę, i ludzie tego po prostu nie kupują. To, że coś fajnie wyszło 40 lat temu, nie znaczy, że teraz, z innymi postaciami i aktorami, sprawdzi się równie dobrze. Powinni reklamować się tym, co naprawdę podoba się widowni, i cieszyć się, że wyszło im coś oryginalnego, a nie z uporem maniaka brnąć w nostalgię i tworzyć słabą kopię OT. To im się po prostu nie opłaca.

Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

Jedyne, co wydaje się być logicznym w tej sytuacji, że jest to zwyczajne badanie rynku pod tą trójkę. Zakładam, że na Rey/Finn/Poe mieli opierać przyszłą sagę, więc sprawdzają zwyczajnie, czy jest sens robić następne filmy dziejące się po TROS`ie.
Może jest za wcześnie na taką akcję, ale kto wie jaką tam diabelską strategię sobie przyjęli ?. Teraz widzą, że ludzie mają wywalone, jest złość, rozczarowanie, rozgoryczenie, niezgoda na to co się stało. Co zresztą widać po kommentach, ale za jakiś czas wrócą z takimi wrzutkami, i sprawdzą fandomowe nastroje. Może być gorzej, a może niekoniecznie ?. Cokolwiek by nie było, niech wiedzą, że ja im tego nie daruję , i nie ze mną te sztuczki, Disney

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

Lol Adam Driver skradł całe show i teraz mają problem

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

No, my o tym już gadaliśmy na forum wielokrotnie. Niepojęte, że w Disneyu nie zorientowali się, że to nie Rey trzyma ludzi przy tych filmach. I stąd ta spóźniona reakcja w postaci tych wrzutek. Ach, jaka piękna k a t a s t r o f a

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

- to nie Rey trzyma ludzi przy tych filmach

Mów za siebie!

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

Rey jak Rey- ale faktycznie ona i Kylo/Ben byli osią filmu i teraz jest klops...

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

Rey oraz Ben - tak.
Rey z Finnem i Poe - nie.
Sam Kylo - nie.

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

Ogólnie Finn i Poe są bardzo skrzywdzeni przez Disneya. Na nich najbardziej odbiła się niestabilność scenariusza.

Finn - nie dość że co chwilę się zmienia pomysł na tą postać, przez 3 filmy nie dowiedzieliśmy się czy jest on wrażliwy na moc czy nie to jeszcze biedakowi nie dają dojść do słowa. I co część poznaje inną dziewczynę bo na te dziewczyny nie ma pomysłu co z nimi zrobić. Dobrze, że ich Disney nie pozabijał bo to przecież najprostsze wyjście z sytuacji

Poe - wystarczyło pokazać historię narwanego cwaniaka do godnego następcy Lei. Jak dostaje lekcje pokory i ogólnie w ostatniej części jest inny. Ale nie jest w dodatku dorabia mu się historie Han Solo vol.2.

Zmarnowany potencjał.

Potencjał

Zmarnowany potencjał to jest chyba w ogóle najgorszy problem TROS. Po TLJ można było napisać ciekawą, trochę bardziej skomplikowaną historię, ale Abrams postawił na nostalgię i adrenalinę, przez co mnóstwo wątków zostało zmarnowanych. Trzeba było napisać te postacie tak, żeby dobrze zakończyć ich historię, a nie wykorzystywać je do oddania hołdu OT. Jak chcieli uhonorować wielką trójkę, mogli jej po prostu nie zabijać. Coś czuję, że Rian jednak zrobiłby to lepiej... Naprawdę chciałabym się dowiedzieć, jak on by nakręcił ten film, ale teraz to się już raczej nie dowiemy.

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

bartoszcze napisał:
Rey oraz Ben - tak.
Rey z Finnem i Poe - nie.
Sam Kylo - nie.

-----------------------

Z przepychania Finnrey raczej nic nie będzie. Pamiętam jak parę lat temu ze zdumieniem wyczytałam (już nie wiem gdzie), że w Bodyguardzie z Costnerem nie było porządnego seksu między głównymi bohaterami gdyż albowiem konserwatywna, biała Ameryka nie zaakceptowałaby tego. Może i minęło prawie 30 lat ale nie sądzę aby wiele się zmieniło. Ostatecznie jakie to Finnrey skoro w końcowej scenie główna bohaterka całuje mężczyznę rasy białej?

Re: Potencjał

TROS ani nie zbudował historii ani nie zbudował klimatu.

Miałam 9 lat jak w kinach puszczali odnowione Imperium Kontratakuje, mój tata wielki fan Star Warsów wiec oczywiście lata 97 my koniecznie w kinie
Jak Vader powiedział Lukowi, że jest jego ojcem to były osoby, które krzyknęły "Nie!" i ogólne szept trwogi po kinie przeszedł co to był za mroczny klimat. Takie drobiazgi ale takie momenty i klimaty do końca życia się pamięta

Na TROS ludzie się śmiali w momentach jak okazało się kim jest Rey, czy jak początek spoilera Ben umarł koniec spoilera, a później głosy z kina "ja pie***** naprawdę taki jest koniec?", dzieciaki wbite w fotele "jak to?!". Po słońcach jakiś koleś krzyknął początek spoilera "The Rise of Palpatine" koniec spoilera.
No tego też do końca życia nie zapomnę

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

Nie, absolutnie nie to. Może w czasach "Zgadnij kto przyjdzie na obiad" (1967) tak, ale dzisiaj absolutnie nie, a jeżeli już, to z zupełnie nie tej strony.

Re: Błędna strategia, nikt już tego nie kupi :P

Wata Cukrowa napisał:
Lol Adam Driver skradł całe show i teraz mają problem
-----------------------
Kupili niepozorne, szarawe jajo a wykluł im się niechcący samiec pawia Nie czytali Andersena w tym Disneyu?!

Re: Marketing

Tu nie chodzi o trio akurat, a o nieistniejący w TROS duet, którym próbują to sprzedać. Bez jaj, trup jeszcze nie ostygł, a oni odwalają takie coś. Trio można lubić lub nie, było zrobione jak było, ale nie da się zaprzeczyć, że zaistniało, a to?-_-

Fragment adaptacji TROS

Kto chce to sobie znajdzie na głównej SW. Wrzucili fragment z samego początku z dobrze nam znaną z przecieków Wyrocznią na Mustafar. Jakaś wzmianka o tym, że owa Wyrocznia informuje Kylo o diadzie czy przekazuje cokolwiek o Rey, o czym także donosiły leaki? Oczywiście, że nie 17 marca nie mógł przyjść szybciej.

Rae Carson o pocałunkach wdzięczności

Re: Rae Carson o pocałunkach wdzięczności

Za 4 dni premiera adaptacji książkowej. Autorka robi reklamę i tyle, i widać po odpowiedziach, że to działa. Niech się buja razem ze swoimi wypocinami.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Jesli mówimy o tzw Reylo to Han Solo został zelżony:
https://youtu.be/wWoP8VpbpYI

Jak Hana zelżyli, Indianę Jonesa i Blade Runnera to Kylo Rena wykończą. Predacyjne romansowanie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.