Forum

Kontynuacja rodu Skywalkerów

Ciekawe co będzie dalej z rodem Skywalkerów po zjednoczeniu się Luke`a z Mocą. Obecnie pozostała już tylko linia Leii, więc logicznym wydaje się, że jedynym kontynuatorem rodu może być wyłącznie Ben Solo. Tyle, że wtedy ród Skywalkerów byłby kontynuowany pod innym nazwiskiem, co mnie osobiście nie satysfakcjonuje, gdyż uważam, iż samo nazwisko Skywalker powinno być nadal kontynuowane.

Jednakże jest jeszcze iskierka nadziei, by nazwisko Skywalker nadal trwało. Mianowicie chodzi mi o Rey. "Ostatni Jedi" obalił wszelkie nadzieje, że może być ona córką Luke`a (na co od jakiegoś czasu byłem już przygotowany), jednak jestem pewien, iż nadal jest jakoś powiązana ze Skywalkerami. No bo w końcu to ona jest przeciwwagą dla Kylo Rena po Jasnej Stronie. Mało prawdopodobne, by był to przypadek. Wydaje mi się, że jeszcze się potwierdzi teoria, iż Rey ma w sobie tkanki z prawej dłoni Luke`a uciętej na Bespinie. Wtedy wszystko to, czego dowiedzieliśmy się w częściach VII i VIII połączyłoby się w logiczną całość. Ale jeśli i ta teoria nie okaże się prawdziwa to po prostu wychodzi na to, że Rey została z jakiegoś powodu "naznaczona" przez Moc, która obdarowała ją potęgą na poziomie Skywalkerów - "Rodu Mocy".

Teraz do rzeczy. W jaki sposób nazwisko Skywalker nadal miałoby trwać w Galaktyce? Otóż sądzę, że Rey zwyczajnie je przybierze. Skoro jest przeciwwagą dla Kylo Rena i wraz z nim rośnie w siłę to ma pełne prawo nazwać się Skywalkerem nieważne czy ma w sobie tkanki z ręki Luke`a czy też po prostu jest "naznaczona" przez Moc. A jaki miałaby powód? Bardzo wiarygodny. Chodziłoby po prostu o podtrzymanie nadziei. W końcu Luke swoją projekcją na Crait, która samotnie stawiła czoła wojskom Najwyższego Porządku dał zdołowanej Galaktyce nadzieję, iż można pokonać spadkobierców Imperium. Po jego wyczynie cała Galaktyka opowiadała sobie jak Luke Skywalker samotnie oparł się armii Najwyższego Porządku. To jest ta słynna "iskra, która wznieci pożar, który spali Najwyższy Porządek", a efektem ma być odrodzenie się Rebelii. Jednakże w toku wojny dla rebeliantów na pewno ponownie nadejdą cięższe chwile. I co najlepiej podtrzymywałoby nadzieję w ich sercach? Świadomość, że wśród odradzających się Jedi jest jeszcze jeden Skywalker, który może pokonać Kylo Rena.

No i na koniec w jaki sposób ród i nazwisko Skywalker miałoby przetrwać kolejne pokolenia. Osobiście uważam, że Ben Solo jeszcze wróci na Jasną Stronę, gdyż uważam, iż naprawdę czuje coś poważniejszego do Rey. I to jest powód dlaczego jestem zadowolony, że wprowadzili tą całą Rose Tico - wtedy to z nią zwiąże się Finn. A oto jakie są opcje na kontynuację dziedzictwa Skywalkerów:
1. Ta opcja zakłada, że Rey jednak nie ma w sobie DNA z dłoni Luke`a. Wtedy jedynym kontynuatorem genów zapoczątkowanych przez Anakina byłby Ben. O ile jeśli wróciłby na Jasną Stronę. Jego żoną w takim przypadku mogłaby być jakakolwiek kobieta, choć najbardziej był chciał, żeby związał się z Rey Skywalker, a ich dziecko przejęłoby nazwisko matki, żeby odciąć je jak najbardziej od dziedzictwa Kylo Rena.
2. Ta opcja z kolei zakłada, że Rey faktycznie jest dotknięta genami Skywalkerów. Jeśli Ben Solo wróciłby na Jasną Stronę to wtedy ród Skywalkerów byłby kontynuowany aż w dwóch liniach.
3. Jest też możliwość, iż Ben mógłby się związać z Rey nawet jeśli ta miałaby w sobie geny Skywalkerów. Tylko nie wiem czy w takim przypadku byłoby to kazirodztwo czy też nie. Jeśli jednak nie, to wtedy byłbym zwolennikiem właśnie tej opcji.

jest jeszcze

ojciec Anakina, przypomnę, też Skywalker

Re: jest jeszcze

To tak na serio, czy se żarty stroisz?

Re: jest jeszcze

Why not both?
W mojej sygnaturce od dawna zapisana jest istotna hipoteza.

Re: jest jeszcze

W Forces of Destiny widzieliśmy siostrę (zresztą bliźniaczkę) Anakina udającą brata, a sam Anakin w tym czasie zapewne zabawiał sie z Padme.

Re: jest jeszcze

o_O chyba muszę nadrobić zaległości w Forces of Destiny...

Re: jest jeszcze

Nie należy jednak brać wszystkiego co napisałem zbyt poważnie

Zobaczysz to zrozumiesz

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Żeby nie było - uważam Bena Solo za najprawdziwszego Skywalkera i jego ewentualni potomkowie zawsze będą dziedzicami "Rodu Mocy" zapoczątkowanego przez Anakina Skywalkera. Ale skoro "Gwiezdne Wojny" to opowieść o rodzie Skywalkerów to jednak dobrze by było, by to nazwisko samo w sobie przetrwało przez następne pokolenia. Obojętnie w jaki sposób, ale dla mnie liczy się tylko to, by nazwisko Skywalker samo w sobie nadal było obecne w Galaktyce. No bo jeśli ród byłby kontynuowany pod innym nazwiskiem to omówmy się, ze wtedy w powiedzeniu "Gwiezdne Wojny to opowieść o Skywalkerach" będzie czegoś brakować.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

To jest właśnie to, co mi się nie podoba w Nowym Kanonie - po Anakinie i Luke`u nie ma kolejnych Skywalkerów. Ród i saga rodzinna skończona na dwóch bohaterach.

Jest Ben Solo, ale to nie to, liczy się przede wszystkim nazwisko. Nawet jakby pociągnięto jakoś dalej historię tej rodziny, Ren by miał jakieś dzieci, to już będzie opowieść wyłącznie o potomkach Anakina, ale nie o Skywalkerach.

Legendy dały nam Bena, a później Kola i Cade`a. Gdyby lata pomiędzy nimi zostały wypełnione, pewnie nie byłoby tam przesadnie oryginalnych historii, ale jednak kolejne pokolenia Jedi z wielkiego rodu to fajny pomysł sam w sobie. Teraz nie mamy nic :/

Szkoda, że Disney nie zafundował nam raczej filmu o Kylo Renie-Skywalkerze zamiast Solo, albo np. o dwóch braciach Skywalkerach, jednym złym i jednym dobrym.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Jest jeszcze możliwość, że dzieci nawróconego Bena Solo nie przyjmą jego nazwiska, lecz protoplasty całego rodu, aby odciąć ich od dziedzictwa Kylo Rena.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Tzn. wg ciebie Leia nie jest tak samo wartościowa jak Luke, bo jest kobietą i jej potomkowie nie należą do rodziny?

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

O nieeee, proszę, tylko bez feministycznego ideololo

Należą do rodziny, ale że Ben po ojcu nosi inne nazwisko, to jest to już inny ród - Solo a nie Skywalker.

Więc zawsze jakoś tak marniej, niż gdyby dalej latali po galaktyce ludzie z tym drugim nazwiskiem

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Ale Ben z nazwiskiem Solo pożegnał się raczej definitywnie (spójrzmy choćby na sposób w jaki tatusia potraktował ) Więc może sobie nazwisko przybrać jakie chce, w tym i "rodowe" - w takim przypadku możemy mieć do czynienia ze stadkami Skywalkerów w przyszłych pokoleniach.

Inną opcją jest chęć ostatecznego zamknięcia sagi rodu w dziewięciu filmach - w takim przypadku żadnych dziedziców nazwiska ani genów nie będzie i już

A wtedy fani z pochodniami i widłami ruszą na siedziby Disneya

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Jeśli ktoś tu jedzie ideolo to właśnie osoby twierdzące, że ród musi być po mieczu. Masz to tak wgrane w świadomość, że nawet nie zauważasz, jakie to jest pogardliwe względem Lei.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

To czemu Leia nie zachowała swojego nazwiska dla syna, dając mu nazwisko męża? Sama sobą pogardziła w ten sposób. Poświęciła arystokrackie Organa czy legendarne Skywalker na rzecz jakiegoś Solo. Ben Solo. Mam jej współczuć, że sama siebie ubiczowała (i przy okazji swego syna), czy może zwalić winę na patriarchalizm czy niewyprane gacie Hana Solo?

A ród po mieczu jest w naszej cywilizacji najbardziej popularną metodą przekazywania dziedzictwa.

Dominacja mężczyzn nie wzięła się z sufitu. Same kobiety pozwoliły na rozwój patriarchalizmu, ale to zrozumiałe. Matriarchat jest znacznie mniej wydajny, co widać chociażby w jego natężeniu w poszczególnych kulturach. Ma to podłoże w naszej biologii, co zresztą zauważył Karol Darwin.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

-Mater semper certa est...

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

No ale że Leia to taka puszczalska była?

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Z powodu braku rozstrzygających dowodów nie można ani potwierdzić ani zaprzeczyć postawionemu powyżej oskarżeniu

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Han "Cuck" Solo.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

... a ojcem jest ten, na którego wskazuje prawo. Wyjątkowo patriarchalna w wymowie jest ta stara, rzymska paremia. Kobietom jednak patriarchalizm i tradycjonalizm w tym przypadku nie przeszkadza...

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

No właśnie chodziło mi o to, że w historii bardzo ważne było (jest) dziedziczenie nazwiska (tytułów, majątku itp.) po "linii męskiej" ale przez tysiąclecia ojcostwo tychże dziedziców było wyłącznie domniemane - powszechne badania genetyczne to wszak kwestia niedawna.

Tak więc patriarchalizm patriarchalizmem, ale...

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Tylko wśród arystokracji i w naszej, europejskiej historii.

Dawno dawno temu w odległej galaktyce było pełno różnych światów, rożnych ras i różnych kultur.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Uderz w stół.

Ta wypowiedź idealnie ilustruje, co mam na myśli.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Że niby kobiety są nieporadne i pasuje im samobiczowanie, żeby potem zwalić winę na kogokolwiek, byle nie na siebie?

Ciągle gadanie o patriarchalizmie i zbijanie argumentów przeciwnych przez sugerowanie, że to "za bardzo wrosło w ludzi" to tego przykład.

Gdyby czarnoskórzy walczyli o swoje prawa w taki sposób jak feministki, to obawiam się, że legalny rasizm nadal by istniał.

Zanim ktoś mi zarzuci, że przed chwilą pisałem o darwinizmie, to wyjaśniam: chodziło mi o naturalne różnice płci i podział obowiązków obecny już nawet u małp Ameryki Południowej. Nie chodzi o naukowy szowinizm czy rasizm, które były obecne przy polityce chociażby apartheidu w RPA, a które opierały się często na wewnętrznie sprzecznych, rasistowskich przesłankach.

Istotne pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi: czemu Leia z własnej woli sama siebie umniejszyła? Podobno nowy kanon jest bardziej SJW type od starego, ale w tym nowym Leia zachowuje się technicznie jak dziecko jeśli chodzi o sprawy rodzinne.

Rodzi to inne pytanie: czy nowy kanon rzeczywiście jest feministyczny i antymęski, czy może wprost przeciwnie? To co pisałem kiedyś już na forum jest aktualne. W ostatecznym rozrachunku wychodzi, że silne kobiety wszystko zawaliły, a faceci wewnętrznie rozdarcie musieli to naprawiać i im się udało (patrz "Ostatni Jedi").


(Pisałem ten post na telefonie, więc sorki za jakieś ew. błędy )

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Legalny rasizm nadal istnieje.

Nowy kanon jest umiarkowanie feministyczny - w tym sensie że jest robiony tak, aby trafiać także do dziewcząt i kobiet, ale nie jest antymęski. Zresztą feminizm też nie jest antymęski, chyba że za wzór męskości uznamy np. redaktora (kto nie wykorzystał nietrzeźwej) Ziemkiewicza albo byłego ministra (nie podał bym pigułki po zgwałconej nastolatce) Radziwiłła.

Znani mi mężczyźni kiedy czytają/słyszą że ktoś ma problem z feministycznym TLJ pukają się w głowy i nie mogą uwierzyć, że ludzie z takim problemem nadal istnieją (i z jakiej jaskini wypełzli). Traktują obecność żeńskiej głównej bohaterki która kopie tyłki, czy Holdo ochrzaniającej Poego za rzecz normalną.

Twój wylew nienawiści do księżniczki Lei uważam za cokolwiek kuriozalny.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Asfo napisał:

Twój wylew nienawiści do księżniczki Lei uważam za cokolwiek kuriozalny.

-----------------------

Do tej pory nigdy tego nie komentowałem, ale hejt nerdozy na scenę z powracającą Leią doprowadza mnie do bólu głowy. To była potężna i wzruszająca scena. Leia nie jest byle kim, tylko córką Vadera, Moc jest z nią, ratuje swoje życie. Jak ktoś tego nie "kapuje" to polecam wypić pół litra denaturatu, to podobno poszerza horyzonty.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Ale my tu nie piszemy bynajmniej o scenie z latającą Leią, a ani Asfo, ani ja nie widzimy nic złego w powrocie Lei, a piszemy tylko o pewnym obrazie postacie. Także wyluzuj albo czytaj ze zrozumieniem.

Do chybionych zarzutów rzekomego wylewania nienawiści odnośnie Lei wypowiem się jak wrócę do domu. Już teraz mogę jednak napisać, że reagujecie na krytykę zachowania Lei w nowym kanonie jak niektórzy plujący na Luke`a z TLJ, który "miał czelność" nie być idealnym Jedi lepszym niż wszyscy mistrzowie z Rady Jedi razem wzięci. Możemy dyskutować na poważnie i oceniać w miarę obiektywnie poszczególne postscie, albo jak dzieci zakładać ich krystalizm, czarno-biały dualizm skrajnego bycia dobrym lub złym.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Legalny rasizm istnieje, ale jest patologią, wypaczeniem. Nie jest regułą, ale niechlubnym od niej wyjątkiem, i to we wszystkich kierunkach. Państwowo piętnuje się tak samo np. rasizm białych w stosunku do czarnych (np. dyskryminacja na tle rasowym, czasem mająca miejsce w takich amerykańskich szkołach), jak i rasizm czarnych w stosunku do białych (koronnym przykładem jest ustawodawstwo RPA po upadku apartheidu).

Zgadzam się, że nowy kanon jest umiarkowanie feministyczny, stary zresztą też był taki. Samo przedstawienie Lei w inny sposób, niż "bidną księżniczkę co jest ratowana przez rycerzy" stanowiło pewne odejście od jakiegoś sztampowego wzoru, przykładu bohaterki żeńskiej. Nowy kanon tylko to twórczo rozwija i mi się podoba. Również nie widziałem nic złego w zachowaniu Holdo czy Rose i też mnie dziwiło, że największa krytyka spada na Panią Wiceadmirał. Nie nazwałbym jej krytykantów "jaskiniowcami", ot może mają inne zdanie od mojego odnośnie sytuacji, jaka tam miała miejsce, roli kobiet i mężczyzn w wojsku czy tam innych rzeczy.

A o antymęskim feminizmie to mówiłem w kontekście określonej odmiany feminizmu. Bo jak wspomniałem już kiedyś na forum: feminizm to bardzo ogólne pojęcie, pod które podchodzą różne ruchy. Także te religijne, polityczne, czy właśnie mizoandryczne.

Nie wiem gdzie widzisz jakikolwiek "wylew nienawiści" do Lei. Mój post nie był jakoś natężony emocjonalnie, chociaż przy moim ekspresyjnym stylu bycia pewne zdania mogą na to wskazywać. Przedstawiłem swoją opinię na temat Lei, która jest w sequelach, analizując jej zachowanie. Nie ganię jej całkowicie, bo też jest osobą po przejściach. Tak samo jest nim Luke, którego sposób przedstawienia w TLJ nadal jest krytykowany. A mi się to podobało. Han i Leia to nie jest wzorowe małżeństwo, które spokojnie przechodzi z "życia na krawędzi" do czasów pokoju (czy tam pozornego pokoju). Zrobili dzieciaka, którego oddali do Zakonu, aby pozbyć się balastu, złudnie nazywając wszystko "wykorzystaniem talentu" małego Bena. Tymczasem Leia zajęła się sobą (politykowanie), Han zajął się sobą (wyścigi i przemytnictwo), o synu myśleli niejako przy okazji. Nic dziwnego, że Ben Solo stał się Kylo Renem. I cieszę się, że właśnie to przyjęto za podstawę jego wątku w sequelach.
Tak samo Luke po tylu przejściach nie okazuje się być wielkim reformatorem Zakonu, wszechwiedzącym twardogłowym Jedi, a okazuje się być kimś, kto zwyczajnie mógł się załamać czy dojść do pewnych innych niż mu wpierano wniosków o Jedi. No chyba, że Leia ma immunitet, i możemy tylko (jeśli już) krytykować Luke`a.

Dlatego uważam nazywanie mojego wywodu jako "wylewem nienawiści" za coś cokolwiek kuriozalnego.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Darth Starkiller napisał:
Ale my tu nie piszemy bynajmniej o scenie z latającą Leią
-----------------------

Wiem, ale tak mnie to wkurza, że musiałem gdzieś to wrzucić

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Darth Starkiller napisał:
Dominacja mężczyzn nie wzięła się z sufitu. Same kobiety pozwoliły na rozwój patriarchalizmu, ale to zrozumiałe. Matriarchat jest znacznie mniej wydajny, co widać chociażby w jego natężeniu w poszczególnych kulturach. Ma to podłoże w naszej biologii, co zresztą zauważył Karol Darwin.
-----------------------

G8 b8 m8.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

gr8*

Ale to prawda. Na ogromną ilość ludzkich społeczności, kultur, obecnych i przeszłych, matriarchalizm to ogólnie ciekawostka. Jasne, tysiące lat temu dominował w ogromnym, równym albo przekraczającym późniejszy patriarchat, natężeniu (chodzi bodajże jeśli mnie pamięć nie myli o okres między 7 a 3 tyś. p.n.e.). Tylko, że ostatecznie albo przemienił się w patriarchat, albo uległ najazdowi innych plemion o innym światopoglądzie, albo po prostu wymarł.

Ewolucja państwowości na wczesnych, przedpaństwowych etapach, także wymagała jasnego podziału ról. Dlatego napisałem o niewydajnym matriarchacie, który sprawdza się, ale w małych społecznościach. W większych zaś wykorzystuje się naturalne przymioty u płci, które z kolei stanowią efekt darwinowskiej teorii ewolucji biologicznej. Mężczyzna był wojownikiem oraz łowcą z powodu swej budowy i tężyzny. Kobieta była zbieraczem z powodu o wiele lepszej percepcji od tej męskiej, i arbitrem w problemach. Wszystko to jest jednak efektem tysięcy lat ewolucji. Kobiety lepiej widzą, bo w wioskach już od czasów wcześniejszych etapów antropogenezy musiały umieć odróżniać poszczególne rośliny od siebie, żeby przypadkiem nie zebrać jakichś trujaków, albo żeby robić opatrunki. Mężczyzna, który udawał się na polowanie, wykształcił chociażby bardziej wytrzymałe struktury skóry niż kobiety, kosztem jednak mniejszej odporności na ból po przerwaniu skróty (kobiety na przykład lepiej znoszą ból fizyczny).

Gdyby role inaczej się ułożyły, to ja miejscu kobiet byliby mężczyźni, a na miejscu mężczyzn kobiet. Dla jednych to niewyobrażalne, ale nie jest niespotykane w przyrodzie. Takie hieny na przykład. Matriarchalizm to mało powiedziane. Tam panuje totalna władza płci żeńskiej, a samiec jest sprowadzony do roli dosłownie przedmiotu.

Czasem podaje się argument o różnicy traktowania różnych płci w czasie wojny, ale ja go pomijam, bo wydaje mi się głupi. W skrócie: mężczyźni bardziej cierpieli, bo ginęli na wojnie lub na torturach, a kobiety z uwagi na swoją rolę rozrodczą były izolowane od działań wojennych wraz z dziećmi. ;p To głupota, bo jakoś nie widzę większych różnic w tym, że mężczyzna zostanie w okrutny sposób zabity na wojnie, a kobieta zgwałcona i pobita na śmierć. Efekt ten sam, cierpienie w sumie to samo, a że metoda inna to nie zmienia postaci rzeczy.

Ewolucja społeczna doprowadziła z kolei nie tyle już do okrzepnięcia "nowego" systemu, jakim był patriarchalizm, ale jego stałej ewolucji, którą widzimy do dzisiaj. Ciężko mówić obecnie o patriarchalizmach czy matriarchalizmach, skoro mamy skomplikowaną w budowie hybrydę.

Ewolucja polityczna ograniczona do obywateli doprowadziła do przewagi mężczyzn, ale trwała krócej niż całościowy czas trwania dominacji matriarchalizmu. Dotyczyła jednak czasów, w których do głosu dochodziły bardziej skomplikowane twory państwowe czy zrzeszenia społeczne, a "tradycyjny" podział ról na wojownika i zbieraczkę stał się reliktem.

Dzisiaj struktura społeczna i państwowa jest jeszcze bardziej skomplikowana, a mimo wszystko patriarchalizm słabnie z uwagi na większą indywidualność jednostek, z powodu niepostrzegania ich jako zbiorowość, ale jako oddzielne osoby czy grupy osób, stowarzyszenia, czy nawet organizacje. Różnice biologiczne w obliczu rozwoju technologicznego nie są tak wielką sprawą co np. 1000 lat temu.

Dlatego przyszłością nie jest ani matriarchalizm, ani patriarchalizm; ani mizoginia czy jakiś wojujący feminizm. Przyszłością jest stworzenie systemu hybrydowego, czyli w istocie braku różnic ze względu na płeć, ale też rasę, religię. To nie utopia, bo tak samo można by było powiedzieć tysiące lat temu w państwie teokratycznym, że kapłani w przyszłości nie będą rządzić; albo w państwie opartym na niewolnictwie, że w przyszłości wszyscy będą równi i wolni.

Jak może wyglądać przyszłość biologiczna? Niektórzy mówią, że w pewnym momencie osiągniemy stan podobny do obojnactwa, którym jednak ten stan nie będzie, bo nadal system rozmnażania będzie taki sam. Chodzi bardziej o zanikanie większych różnic biologicznych, czyli chociażby przytoczonych przeze mnie tych związanych z "polowaniem" i "zbieraniem". Od co najmniej 100 lat widać, że coś jest na rzeczy.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Wcale nie chodzi tu o to czy dziedzictwo jest po mieczu czy po kądzieli tylko o kontynuację samego nazwiska Skywalker. Jakby np. Leia miała właśnie takie nazwisko, a po niej także jej dziecko, to wtedy byłbym usatysfakcjonowany i nie potrzebowałbym, żeby to Luke miał dziecko (choć nadal bym tego chciał). Mnie zależy po prostu na tym, żeby w następnych pokoleniach nadal były osoby noszące nazwisko Skywalker.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

To akurat mogę zrozumieć, aczkolwiek mało prawdopodobne, żeby tak się stało. Chyba że któraś z postaci - Benek lub jakiś jego potomek - z jakigoś powodu wróci do tego nazwiska

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Jest jeszcze możliwość, że Rey przyjmie nazwisko Skywalker. W końcu sam Luke stwierdził, iż jej potęgę można porównać tylko z Benem Solo, więc jak najbardziej ma prawo przyjąć takie nazwisko. Osobiście mam nadzieję, że to dlatego, iż ma w sobie DNA z prawej dłoni Luke`a, a jeśli nie to pewnie została z jakiegoś powodu "naznaczona" przez Moc.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

To widocznie same Gwiezdne Wojny mają wgrane w świadomość pogardliwość i ucisk wobec kobiet, męski szowinizm i w ogóle turnonazizm, bo nazwiska dziedziczy się tam właśnie po mieczu.

Nie widzę w swoim stwierdzeniu nic więcej niż przytoczenie faktu z uniwersum - Ben jest z rodu Solo, a Skywalkerowie są jedynie jego rodziną. Co ja no to poradzę, że obrzydliwy faszysta Lucas tak obmyślił reguły tego świata?

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Założenie, że jak ktoś nie ma tego samego nazwiska to już nie należy do rodziny. To jest głupie.

Ważna jest krew, geny. Jeśli Ben Solo będzie miał trzy córeczki, to dla mnie te trzy córeczki są wystarczające, żeby kontynuować "sagę rodzinną".

Przy czym pierwsza część sagi powstała w latach siedemdziesiątych, więc nikomu nie przyszło do głowy, że można odziedziczyć nazwisko po matce zamiast po ojcu - mimo że w prawie większości cywilizowanych państw takie operacje są możliwe, i biorąc ślub mężczyzna może przyjąć nazwisko żony.

Zresztą w OT Leia ma wyraźnie mniej dialogów niż Luke i ogólnie jest mniej ważna, a i tak w owym czasie różni tacy się oburzali, że co, baba z blasterem, w dodatku u władzy i pyskuje.

Teraz mamy inne czasy i twórcy filmu mają najwyraźniej w nosie problem nazwiska, męskiej linii dziedziczenia, tudzież jęki że baba nie może być główną bohaterką - i może pora przyjąć to do wiadomości.

Na marginesie warto wspomnieć, że Leia szczerze nienawidzi swojego biologicznego tatusia - nie bez powodu - więc przyjęcie przez nią nazwiska Skywalker byłoby ostatnią rzeczą, jaką chciałaby zrobić.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Asfo napisał:
Założenie, że jak ktoś nie ma tego samego nazwiska to już nie należy do rodziny. To jest głupie.


-----------------------
Ja nie wiem, ty masz jakiś problem z czytaniem? Może niedowidzisz? Dwa razy już napisałem, że należy do rodziny. Mogę po raz trzeci. Ben Solo należy do rodziny Skywalkerów. Wystarczy? A może czwarty raz caps lockiem?

W ogóle nie wiem co ja tu robię, tłumaczę się z oczywistości i z tego, że chciałbym bohatera o nazwisku Skywalker, a nie tylko potomka Skywalkerów. Nie wiem dlaczego rozpętujesz jakąś typową burzę w szklance wody, co ma do tego wszystkiego Leia nienawidząca ojca, co ma do tego fakt, że jest w kinie więcej kobiet-głównych bohaterek i reszta tych niesamowitych wywodów. Chciałbym stricte Skywalkera, nie ma stricte Skywalkera - no trudno, szkoda. Koniec wywodu.

Jeżeli z jakiegoś powodu cię to uspokoi, sam mam podwójne nazwisko, po tacie i po mamie, i to po mamie dodałem sobie sam niedawno, nie mając go od urodzenia.
W sumie nie wiem po co to napisałem, ale w tej całkowicie zbędnej dyskusji padło już tyle niemających nic do rzeczy argumentów, że ten jeden z mojej strony akurat nie zaszkodzi. Bo zaraz - pisząc jedno zdanie o chęci zobaczenia na ekranie Skywalkera, a nie tylko jego krewnego - zostanę tu okrzyknięty jakimś kolejnym wyimaginowanym, ociekającym pianą wrogiem płci przeciwnej, więc może na wszelki wypadek nie zaszkodzi.

Nie pozdrawiam, bo mi się nie chce

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Zdaje się, że osobą która zaczęła się oburzać na feminizm i opowiadać cudności byłeś ty. Sam zacząłeś, to teraz nie płacz.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Właśnie to jest najśmieszniejsze. Rzuciłem luźno o feminizmie w odpowiedzi na twój post (przepraszam, chyba dałem tam za mało uśmiechniętych emotek, widocznie ograniczone i spięte jak ciasne gacie feministki takich oczywistości również nie rozumieją i trzeba tłumaczyć jak małym dzieciom), a dostałem właśnie płacz w stylu hurrr durrr, pogardzasz kobietami, jesteś ograniczony, stereotypy jaskiniowców, wdrukowali ci patriarchalizm, i tak dalej ble, ble, ble, ble.

Nie wspominając, że napisałem oczywistość, że przecież Skywalkerowie są rodziną Bena, a na koniec i tak zarzuciłaś, że definiuję rodzinę przez nazwisko, a nie przez krew. No to jak się nie zdenerwować, kiedy się pisze, że ziemia jest okrągła, a ktoś ci odpowiada: twierdzisz, że ziemia nie jest okrągła?

Dobranoc.


Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

O, a teraz mnie obrażasz. Znaczy jestem ograniczona i spięta jak ciasne gacie.

Jesteś uroczy.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

No jesteś, cóż poradzę. Doobra, tak tylko się delikatnie rewanżowałem (wyjaśnienie: to jest emotka oznaczająca cieplutki uśmiech dobroci i przyjaźni, umieszcza się ją by oznaczyć, że do niczego się nie dowala, a jedynie stara się lekko i heheszkowo podejść do sprawy).

No to co, już finito? Zmarnowałem na czytanie twoich postów tyle czasu, a mogłem zrobić wiele wartościowszych od tego rzeczy. Bo ja wiem, na przykład podrapać się po tyłku, albo gapić w sufit.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Albo normalnie, uczciwie przeproś, albo daj sobie spokój.

Przykrywanie chamstwa heheszkiem to nie do mnie.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

A dlaczego Ci się to nie podoba? Dlaczego ma być coś takiego jak ród Skywalkerów? Jeżeli chodzi o historię legend to ród ten pojawił się właściwie pod koniec, a świat dawał radę tysiące lat przed nimi ;D. Dlatego nie widzę potrzeby, aby ten był na siłę kontynuowany. Jeśli los się ułożył tak, że wszyscy Skywalkerowie umarli to trudno.

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

Po prostu fajnie byłoby oglądać kolejnych Skywalkerów. Nie znudzili mi się

Re: Kontynuacja rodu Skywalkerów

A dla mnie to bez różnicy, to tylko nazwisko. Dlatego też nie chcę na siłę przedłużania rodu, jeśli okaże się, że wszyscy umarli (a wydaje mi się, że w tym kierunku idzie ST) to niech tak zostanie.

Ben jest ostatni

Sądzę, że na tej trylogii zakończy się ród Skywalkerów. Sami twórcy mówią, że ta trylogia ma stanowić pewną całość z poprzednimi, a więc 9-cio odcinkową saga ma się zamknąć. Gwiezdne Wojny mają wkroczyć na nowe tory. Mają pożegnać to co stare. Bohaterów, to jasne, ale czy nie dotyczy to zapewne Skywalkerów. Wiem GW były pomyślane i oparte na historii tej rodziny. Wydaje się, że Disney to zakończy, bo wypływają dla nich z tego pewne ograniczenia, jeśli chodzi o epizody filmowe. W ep.I pojawił się pierwszy z rodu władający mocą, w ep. IX pożegnamy ostatniego.

Re: Ben jest ostatni

Niestety jest taka możliwość, że przywrócenie równowagi mocy odbędzie się za pomocą zgonu zarówno Rey jak i Kylo. Albo że Benek zrobi dziecko i potem umrze.

Mam szczerą nadzieję, że twórcy filmu nam tego nie zrobią.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.