Forum

Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Jakie są wasze doświadczenia , realia związane z kupowaniem , gromadzeniem , kolekcjonowaniem książek z universum Star Wars??

Jak się ma wasza mała/duża kolekcja , czy jest na tym forum zdecydowana większość osób które gromadzą kolekcję by służyła na lata?

Czy większość stosuje formę kupić/przeczytać/sprzedać , a może tylko wypożyczać .

Wracacie czasami do dawno kupionych egzemplarzy czy przeczytacie raz i książką ląduje na honorowym miejscu na półce z innym dziełami i tylko ją trzymacie żeby kolekcja była pełna .

Może gromadzicie kolekcje by po przeczytaniu zostawić ją waszym dzieciom które mogłyby w ten sposób wprowadzić w świat Star Wars .

A może macie inne pomysły na nią?? Czy czytacie tylko konkretne tytuły , czy może macie w planach całą chronologie zobaczyć .

Pod sumując ciekawi mnie jak wy się odnosicie do dzieł które wyszły i które wychodzą współcześnie bo Star Wars to historie o nieskończonym potencjale , książek jeszcze wyjdzie pewnie mnóstwo .

..

mam wszystkie, stoją sobie na półce i ładnie wyglądają

Re: ..

Ale czytałeś np raz każdą zakupioną pozycję czy wracałeś po kilku latach do nich . Właśnie to mnie intryguje czy ludzie mają kolekcje tylko na raz i poprostu trzymają ją z sentymentu .

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

O! Znów ankieta, trzeba wypełnić.

Ad.1. Z Legendami doświadczenia mam pozytywne, fajna zabawa w odszukanie staroci i późniejsze kontynuowanie na bieżąco. Kupowanie czasami wymagało cierpliwości, ale ostatecznie wydana kasa na książki i przesyłki okazała się mniejsza, niż ceny okładkowe. ~ Gromadzenie od pewnego momentu było kłopotliwe, bo to ładne kilka metrów bieżących półek, szafek, pawlaczy. ~ Bardzo mi się spodobało, że wydawcy w pewnym momencie powidzieli KONIEC.

Ad.2. Kolekcja prawie kompletna (straciłem serce do skończenia zakupów) ma się świetnie. Prawie nówka nieśmigana (pomijając kilka egzemplarzy, które odkupiłem od kogoś), raz czytana. W tym stanie, u mnie, służyć będzie lata.

Ad.3. Książka, którą kupię zostaje, na zawsze. Z tego powodu przestałem kupować książki. Teraz karmię kindelka ~ (choć nie są to już SW). Kindelek to najlepszy zakup elektroniki od lat.

Ad.4. O SW mówimy? No to na razie przeczytałem prawie całość raz. Czasami mi się mara, aby dokończyć te 2-3 ostatnie książki, albo przeczytać całość jeszcze raz. Ale potem dochodzę do wniosku, że jest tyle fajnych książek na świecie, więc na razie kolekcja SW czeka sobie bezpiecznie.

Ad.5. Dzieci są przereklamowane. ~

Ad.6. Na razie pomysł jest taki, że kolekcja może sobie poczekać. Pewnie długo.

Ad.7. To co mam, czyli prawie wszystko co wyszło na papierze w Polce do momentu kasacji EU, ma ciepłe miejsce w pamięci. Jak najdzie mnie kiedyś faza, to przeczytam całość ponownie, wypisując oceny na Bastionie. ~
To co jest wydawane po kasacji w zasadzie nie interesuje mnie wcale, ponieważ nie ma żadnego znaczenia. Liczą się TYLKO filmy, może trochę seriale, generalnie ruchome obrazki. Ale gdy już wszystko przeczytam, to możliwe, że wezmę coś z wrockowej biblioteki, bo na 100% niczego nie kupię (oprócz wybranych albumów z obrazkami).

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

-No to na razie przeczytałem prawie całość raz.


wszystko z tobą w porządku? jak się trzymasz? żadnej traumy?

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Ad.1. Oczywiście, że tak. Chyba.
Ad.2. Doskonale, choć bliżej mi, niż dalej.
Ad.3. Eee tam, aż tak źle nie jest. Czasem nudno, czasem durno, ale ogólnie znośnie. No i kilka perełek lub fajnych pomysłów się znalazło.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Rozumiem że najrozsądniej kupować najpierw te pozycje które mnie najbardziej interesują , w moim przypadku to historie przed Yavin a potem np te co polecają inni forumowicze . Na końcu jak będą chęci resztę ?? A wy jak dobieraliście pierwsze dzieła .

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

1. Doświadczenia? Takie same jak z innymi książkami - idę do sklepu (najczęściej Empiku), kupuję i wychodzę . Albo zamawiam przez internet .

2. Mam 27 książek ze Starego Kanonu, 7 z Nowego i 9 książeczek dla dzieci TCW (choć w te też są Starym Kanonem, ale wydaje mi się, że nie powinny być liczone tak jak inne książki) + ze dwie encyklopedie.

3. Kupuję i stawiam na półeczce.

4. Najczęściej to drugie, jednak jest kilka książek które przeczytałem więcej niż raz. Z tym, że ja tak mam do wszystkich książek, nie tylko Star Wars.

5. Większość tych książek mam z edycji kieszonkowej i mogą zwyczajnie nie dotrwać (wszakże sam jestem jeszcze dzieciak ;p).

6. Mam w planach stopniowo zbierać wszystkie książki z Nowego Kanonu wydane w Polsce (co biorąc pod uwagę tempo wypuszczania nie jest takie trudne ).

7. Starego Kanonu już nie zbieram, bo żal mi czegoś co już nie jest rozwijane. Natomiast Nowy Kanon zbieram w miarę na bieżąco, choć tak jak wspomniałem nie jest to wielkie wyzwanie. Co do nieskończonego potencjału - obawiam się, że książki takowym nie dysponują, bo są nieustannie ograniczane przez filmy.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Jacek112 napisał:
1. = Co do nieskończonego potencjału - obawiam się, że książki takowym nie dysponują, bo są nieustannie ograniczane przez filmy.
-----------------------

Może i tak ale historie które mogą być pokazane czasowo przed Mrocznym Widmem na pewno mogły by odnieść sukces i wykazać spory potencjał .
Dobry pomysł i dobry pisarz .

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Podejrzewam, że ten okres trzymają dla serialu/filmu, nie bez powodu nic w nim nie robią, ani książek, ani komiksów.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Serial piszesz ?? Śmiała teoria tylko ciekawe czy chodzi o animowany czy normalny , ale skłamałbym jakbym nie chciał tego zobaczyć

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Jakiś serial aktorski zapowiedzieli, ale z tego co mi wiadomo to nic na razie o nim nie powiedzieli. Podejrzewam, że nikt by się nie obraził gdyby był właśnie o The Old Republic . Animowanym również bym nie pogardził, jednak pod warunkiem, że od początku wyglądałby jak końcówka TCW i Rebels. Mam dość tego, że każdy serial dojrzewa dopiero z biegiem czasu. Choć może mieć to związek z tym, że są one przeznaczone dla konkretnych roczników i dorastają razem z nimi. Ale nie sądzę, aby opowiadał o The Old Republic, bardziej stawiam na czasy pomiędzy RotJ i TFA, z zaznaczeniem na okres kilku lat przed TFA, zaczynający się np. w momencie stworzenia Ruchu Oporu.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

W EU wdrożyłem się dopiero po premierze TFA, więc na bieżąco kupowałem dopiero nowy kanon. Legendy przy okazji też. Miałem w pewnym momencie wszystkie do tamtego momentu wydane w Polsce powieści z nowego kanonu i kilkadziesiąt legend (kupione głównie na zapas, przeczytałem do tamtego momentu tylko kilka), ale w pewnym momencie zdecydowałem przestawić się na czytanie po angielsku - po przeczytaniu kilku nowości w oryginale nie było już powrotu, czytało mi się dużo lepiej niż po polsku. Wszystko sprzedałem i zacząłem od nowa. Nowy kanon czytam na bieżąco a pomiędzy nadrabiam legendy, czytając wszystko w kolejności wydania - taki bardzo długoterminowy projekt. Priorytet ma kupowanie tego, co zbliża się w kolejności do przeczytania, ale jak trafię dobrą okazję to też wezmę "na kiedyś". Takim sposobem mam np. całość Legacy of the Force i Fate of the Jedi mimo że z moją kolejnością czytania jestem dopiero w środku lat 90. Przeczytanie wszystkiego trochę mi jeszcze zajmie, więc o potencjale na ponowne czytanie nawet się nie wypowiem, ale to dla mnie mniej istotna kwestia - po prostu bardzo lubię gromadzić sobie książki na półkach, nawet jeśli mam je przeczytać tylko raz. No i żyłka kolekcjonera ma się w czym realizować.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

o rany, moment za momentem w tym poście, tak się kończy nie czytanie przed wysłaniem

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Ogólnie chciałbym się podszkolić bardziej w angielskim , może jedną część spróbuję przeczytać , zobaczę czy zrozumiem mniej więcej fabułę . Z oglądaniem filmów spokojnie sobie radzę bez napisów więc kto wie może i tak spróbuje ...

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Polecam, przynajmniej nie trzeba się denerwować przez powiększające się obsuwy polskich wydań

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

-Jakie są wasze doświadczenia...
Długie Zaczęłam toto kupować od momentu ukazania się "Dziedzica Imperium" po polsku i dalej już poszło samo. W pewnym momencie miałam wszystko, co ukazało się po polsku, chyba gdzieś do "Dziedzictwa Mocy", z którego już w wersji polskiej zrezygnowałam. W międzyczasie "przeszłam na zawodowstwo" i zaczęłam czytać i kupować po angielsku począwszy od "Republic Commando" pani Karen (bo początkowo nie było widoków na polską wersję) i strasznie mi się spodobał tek sposób czytania SW.

Potem się znudziło. Ja nieco dorosłam i wtórność tych książek zaczęła męczyć, sam widok frazy "Han, Luke i Leia..." wywoływał odruch wymiotny, bohaterstwo i ratowanie świata przestało interesować, a brak moralnych odcieni szarości spowodował ostateczne rozstanie. "Fate of the Jedi" czytałam już tylko z poczucia fanowskiego obowiązku złorzecząc i ciężko wzdychając co drugą stronę...

Po premierze TLJ kupiłam te nieliczne książki, które mają bardzo dobrą opinię wśród czytelników, ale w większości czekają na swoją kolej, bo moim zwyczajem jest tsundoku (kupuję i gromadzę na stosikach).

Jak się ma wasza mała/duża kolekcja...
W znacznej części wylądowała na Allegro... Wcześniej myślałam, że nigdy się z tymi książkami nie rozstanę, ale okazało się inaczej. Zostały te, które nadal lubię, większość po angielsku, zostały albumy i inne takie z obrazkami Dalej jest tego cholernie dużo, do tego dochodzą komiksy, które kolekcjonuję (zeszyty i albumy, w oryginale) od czasów "Crimson Empire" być może oczekując, że za kilka lat będę miała w pudle coś na miarę pierwszego numeru "Detective Comics"

Czy większość stosuje formę kupić...
Zawsze kupić. I trzymać, gromadzić w stosiki, kiedyś przeczytać i ewentualnie sprzedać na koniec. Wypożyczenie książki wiązałoby się z koniecznością zajęcia się nią od razu, a to dla mnie niemożliwe...

Wracacie czasami do dawno kupionych egzemplarzy...
Rzadko, bo za dużo jest nowych książek. Raz, dawno, dawno temu chciałam do pewnych historii wrócić, ale po dziesięciu stronach zrezygnowałam. Nie była to dobra literatura, oj nie

Może gromadzicie kolekcje by po przeczytaniu zostawić ją...
Dzieci są przereklamowane [2]
Może kiedyś wszystko sprzedam, może ogłoszę casting na spadkobierców, a może rodzina wyrzuci wszystko na śmietnik sprzątając dom po szalonej ciotce, która miała tyle książek, ale nie pochowała w nich kasy

Czy czytacie tylko konkretne tytuły
Teraz tylko konkretne - bohater, wątek, pomysł...

Oto historia mojego życia...

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Historia którą warto przeczytać , dzięki za otwartość

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

-Jakie są wasze doświadczenia , realia związane z kupowaniem , gromadzeniem , kolekcjonowaniem książek z universum Star Wars??

Pierwsze to były oryginalne Marvele pożyczane od kolegi, po francusku, co było dodatkowym bodźcem do prób nauki tego skądinąd pięknego języka. Kilka chyba nawet dostałem z jakiejś okazji i pewnie gdzieś tam w domu rodzinnym leżą. No wiecie jakie te komiksy sa, ale w posusze wczesnych lat 80-tych to było COŚ.

Później, w tzw. dorosłym życiu gdy dopadły mnie jego realia i związane z tym przyjemności to raczej nie kupowałem beletrystyki (poza absolutną klasyką XIX wieczną i wczesniejszą), starając się ja wypożyczać, inwestując pieniążki w literaturę fachową związaną powiedzmy z moim podwójnym życiem . No i częściowo też z ograniczonym miejscem. Oraz z tym co już tutaj koleżanka podkreśliła - ile można czytać historii o Luku, Lei i Hanie w wersji czarne/białe vel. mądrzy/idioci. I jeszcze Vongi... Z tamtego czasu ze SW mam tylko kilka Omnibusówm, sprowadzonych przez znajomych. I - sam sobie nadałem wtedy ograniczenie że niczego przed Palguesem. Obecnie już nie jestem taki ortodoksyjny

Jak się ma wasza mała/duża kolekcja , czy jest na tym forum zdecydowana większość osób które gromadzą kolekcję by służyła na lata?

Raczej mała - i głównie "legendarne" komiksy + kilka nowych jak "Kanan"; "Aphra" czy "DV". Z książek głównie NK (ale, akurat pojawienie się NK było związane z dużą zmianą w życiu i dało taki asumpt "a może by teraz zacząć od nowa zbierać starłorsy, skoro mogę i mam miejsce?") + wybrane pozycje ze starego.

Czy większość stosuje formę kupić/przeczytać/sprzedać , a może tylko wypożyczać .

Jak kupić to trzymać, wcześniej ze względu na rożne ograniczenia głównie wypożyczanie, jak pisałem wyżej.

Wracacie czasami do dawno kupionych egzemplarzy czy przeczytacie raz i książką ląduje na honorowym miejscu na półce z innym dziełami i tylko ją trzymacie żeby kolekcja była pełna.

Zależy do czego. Historie o Aayli i Vosie oraz Ani Solo to te do których wracam najczęściej + "Devaronian Special"

Może gromadzicie kolekcje by po przeczytaniu zostawić ją waszym dzieciom które mogłyby w ten sposób wprowadzić w świat Star Wars .

Dzieci są przereklamowane [3] Niemniej do wprowadzania bardziej nadają się filmy. U mnie syn raczej sięgnie kiedyś tam po komiksy czy coś z książek, córka - szczerze wątpię

A może macie inne pomysły na nią?? Czy czytacie tylko konkretne tytuły , czy może macie w planach całą chronologie zobaczyć .

Jak już coś kupuję to z myślą żeby przeczytać. Kiedyś... Sterta rzeczy "do przeczytania" trochę rośnie.

Pod sumując ciekawi mnie jak wy się odnosicie do dzieł które wyszły i które wychodzą współcześnie bo Star Wars to historie o nieskończonym potencjale , książek jeszcze wyjdzie pewnie mnóstwo .

Co do książek, to nie jest to wielka literatura z pewnością, niemniej mam do tego pewien sentyment. Co innego "legendarne" komiksy - tutaj mamy naprawdę fajnie narysowane i opowiedziane historie, do których wracam.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Każdą książkę jaką zakupie z universum przynajmniej raz przeczytam , zazwyczaj nie kupuje następnej puki obecną nie skończę . Po za Star Wars również , a co do komiksów to się jeszcze do nich nie przekonałem ale kto wie...

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

U mnie to jest tak, że moja kolekcja książkowa i komiksowa znajduje się w mieście rodzinnym, 200 km od miasta, w którym mieszkam na codzień, więc siłą rzeczy nie mam do niej bieżącego dostępu. A więc i jej czytanie jest utrudnione; jak już zjeżdżam do domu, to biorę sobie parę książek i następnie je czytam przez następny miesiąc-dwa. Albo siedząc we Wrocku, czytam nowości, które dopiero co kupiłem i jeszcze nie wywiozłem do domu.

Z książek SW są takie, których nie ruszyłem przez 15 lat. Są takie, ktorych tylko przez kilka. Ogólnie to od lat noszę się z zamiarem wielkiego re-readu całego uniwersum, ale ruszę z tym dopiero, kiedy swoją kolekcję będę mial już na miejscu (w przyszłym roku). Boję się okrutnie konfrontacji z EU po latach, boję się rozczarowania, patrząc na to jak słabo wchodzą mi książki z NK. No ale zobaczymy. Najwyżej z hejtera NK stanę się hejterem SW w całości.

Wszystkie książki kupuję, co z jednej strony wynikło piękną biblioteczką, a z drugiej - totalnym brakiem miejsca. Zbieram ją z myślą, żeby służyła na lata, zdecydowanie nie zamierzam jej sprzedawać. Są w niej książki, baa - całe serie - które kupilem lata temu, a jeszcze nie zacząłem. No ale kiedyś nadejdzie i ten moment.

Dzieci jeszcze nie mam, i w sumie nie wiem czy chciałbym wprowadzać je w świat SW. Pożyjemy, zobaczymy.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Shedao Shai napisał:

Dzieci jeszcze nie mam, i w sumie nie wiem czy chciałbym wprowadzać je w świat SW. Pożyjemy, zobaczymy.

-----------------------

Tato, tato, przeczytałem/łam właśnie o tych Juzanah i jaki gupi ten Szedao to nie wiem... nie, tato?

To by było coś

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Wprowadzić dzieci w Star Wars jak najbardziej ale po staremu od starej trylogii

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Ja zacząłem zbierać kolekcję książek SW od paru legendarnych książek. Najpierw wypożyczyłem sobie w miejskiej bibliotece pierwszą część Bane`a. Strasznie mi się spodobała i kolejne dwie części kupiłem używane przez OLXa. Podobnie z Plagueisem. Tak notabene było to jakoś w 2013/2014 roku, może kupiłem od kogoś z Was

Potem już nałogowo zacząłem zbierać książki Nowego Kanonu po polsku. Mam chyba wszystkie dla "dorosłych" poza Dziedzicem Jedi, bo słyszałem, że suabe. Nie mam też adaptacji TFA. Co do książek młodzieżowych to różnie, mam ich trochę, ale zrezygnowałem z paru, które wydawały się na pierwszy rzut oka zbyt infantylne. Aktualnie rozszerzyłem kolekcję o Inferno Squad.

Komiksy zacząłem zbierać dopiero niedawno. Prenumeruję kolekcję deAgostini i zbieram nowokanoniczne komiksy Egmontu. Aaaaaaczkolwiek ostatniej Aphry nie kupiłem. Właściwie nie wiem czemu.

Co mi to daje? W sumie nie wiem. Jakoś lubię mieć coś materialnie, a nie na ebooku. Może kiedyś, za 5, 10, 15 lat po to sięgnę? Może będę miał dziecko, które również będzie chciało po to sięgnąć? Niektóre wydania są po prostu ładne. Kolekcja deAgostini jest świetnie wydana, Utracone Gwiazdy, Więzy Krwi mają ładne okładki. Kto wie czy Plagueis w Nowym Kanonie nie okaże się człowiekiem, a ja wtedy będę miał książkę z okładką, na której Plagueis jest Muunem. W sumie takie pierdółki, ale jakoś tak lubię tą kolekcję. Choć jest dosyć mała w porównaniu do wielu użytkowników tego forum.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Mossar napisał:
Jakoś lubię mieć coś materialnie, a nie na ebooku. Może kiedyś, za 5, 10, 15 lat po to sięgnę? Może będę miał dziecko, które również będzie chciało po to sięgnąć? Niektóre wydania są po prostu ładne. Kolekcja deAgostini jest świetnie wydana, Utracone Gwiazdy, Więzy Krwi mają ładne okładki. Kto wie czy Plagueis w Nowym Kanonie nie okaże się człowiekiem, a ja wtedy będę miał książkę z okładką, na której Plagueis jest Muunem. W sumie takie pierdółki, ale jakoś tak lubię tą kolekcję. Choć jest dosyć mała w porównaniu do wielu użytkowników tego forum.
-----------------------

Heh też tak mam , mieć kolekcje żeby była . Jedna półka lub ściana poświęcona Star Wars - historia która łączy pokolenia począwszy od lat -70 do współczesności .

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Dzieci są przereklamowane [4], ale... Kupowałam z 10lat temu SW komiks czy jakoś tak? Na pewno Legacy tam było, bo był Luke na okładce, a potem wyszło, że to tylko duch. Przy czym... nie kupowałam dla siebie, tylko dla starszego z młodych Serio to byl taki mroczny okres w życiu, gdy wydawało mi się, że Gwiezdne Wojny filmy ok, ale komiksy to eeeee już nie.

A potem po Rebelsach i TFA ruszyło wielką falą. Książki NK w oryginale posiadam na kindlu, zazwyczaj zaraz w dniu premiery. Komiksy w papierze te wybrane (Kanana, Shattered). Po polsku kupuję młodemu (Kompanię, Katalizator, Gwiazdy, Nowy Świt, teraz Inferno, Wendiga pożyczyliśmy, LS odmówił bo zwierzątka giną ).

Ale też zaczęłam pooowolutku uzupełniać sobie Legendy, te co lubię dzięki Ludwikowi (wzdycha). Z książek póki co Punkt Przełomu (młody) i Bane, z komiksów Jabiim, Saleucami, Dooku, Show of the Force itp. Plus leży gdzieś to Legacy zapomniane, jak kiedyś zrobi porządek (hehe) to się pewnie znajdzie.
Do tego dochodzą Lokacje moje ulubione i czaję się na Propagandę, bo mnie urzekła.
Malutko tego i raczej na pewno nie będzie wszystko, ale te ulubione lubię mieć fizycznie i wracać czasem.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

A gdzie słowniki Pabla


A, i co było z tymi zwierzątkami w Lost Stars, bo nie kojarzę...

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Lordach Sithów - Gwiazdki kocha (acz wkurzył się jak mu się roześmiałam w twarz na gorączkowe pytanie czy mam ciąg dalszy )
No ale w Lordach były te takie... modliszki gigantyczne i Vader z Palpim je szlachtowali zamiast z szacunkiem do zwierzątka. Więc książka po połowie została porzucona z fochem XD

A ze słownikami jakoś mi nie po drodze - znajomi mają, przejrzałam, wystarczy. Za to po Holokronie wzbogaciłam się o wygrane Akta Misji z Łotra - nawet fajne.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Ale ten z TFA to pozycja obowiązkowa, bo bardzo dużo wyjaśnia odnośnie okresu postROTJ - preTFA. Łotra i TLJ można sobie darować.

A Lokacje super.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Dorzucę komiksy.

Zaczęło się od... hm, albo kieszonkowej Dynastii Zła, albo SWK z Biggsem. Potem książki pożyczane, SWK kupowane coraz regularniej. Z NK staram się zbierać co ciekawsze książki wydane prze Uroboros. Nie ma to jak ładna kolekcja na półce. No i oczywiście atlasy, przewodniki itp.
Zdarza mi sie wracać, ale nie ot tak, tylko z konkretnych powodów. Planuję nadrobić Legendy, ale krok po kroku.
Dzieci są przereklamowane. [5]
I pisze się „podsumowując” - razem.
#nocnymaratonLegiona

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Jestem nałogowym zbieraczem i kolekcjonerem. Z SW nie mogło być inaczej - książki, albumy, komiksy - biorę wszystko

Z książkami zaczęło się w okolicy TFA w 2015. Kupiłem wszystko z książek NK, co było w tamtej chwili dostępne i później kupowałem i czytałem jak tylko nowa pozycja wychodziła po polsku. W pewnym momencie moje wciągniecie się w SW i NK przekroczyło próg krytyczny i nie potrafiłem już czekać na polskie wydania, więc przerzuciłem się na czytanie w oryginale. Mam wszystko co do tej pory wydali Uroboros i Egmont (oprócz adaptacji, których nienawidzę i nie uznaję), ale od paru ładnych książek nie czytam drugi raz po polsku - tylko kupuję i stawiam na półce.

Z albumami na początku kupowałem wszystko co mi tylko wpadło w oko, ale po krótkim czasie przekonałem się, że przy ilości nowej treści SW, którą w tej chwili otrzymujemy albumy bardzo szybko się deaktualiaują (Kompendium, Encyklopedia postaci, Atlas, Absolutnie wszystko co musisz wiedzieć itd.). W tej chwili kupuję normalnie tylko Słowniki Ilustrowane powiązane z konkretnym filmem, pozostałe albumy już tylko jeśli wyhaczę na bardzo korzystnej promocji (wyjątek zrobiłem tylko dla Lokacji)

Komiksy wszelakie od dawna połykam w hurtowych ilościach na tablecie, więc również komiksy SW od początku czytam w ten sposób w oryginale. SWK kupuję, mam wszystkie numery, ale przeczytałem ponownie na papierze po polsku tylko kilka. Kusiło mnie też żeby zbierać legendarne komiksy, ale „niekompletność” serii albumów zarówno od Egmontu jak i od DeAgostini mnie trochę zniechęciła. No i co najważniejsze, jak bardzo bym się nie starał to treść po prostu mi się nie podoba i mnie nie jara, więc na szczęście sobie odpuściłem.

Czemu kupuję pozycję, których potem nawet nie czytam

1) Żeby wesprzeć wydawców, którzy w atrakcyjnych cenach oferują fajnie wydane pozycje

2) Żeby kolekcja ładnie na półce wyglądała i się systematycznie powiększała wraz z rozrastaniem się NK

3) Z myślą, że za chwilę syn będzie się z tym wszystkim zapoznawał.
Dzieci nie są przereklamowane, rodzicielstwo to piękna rzecz, tak samo jak patrzenie jak brzdące powoli wciągają się w SW przez FoD czy Rebels. Nie mogę się doczekać jak będę mógł im przed spaniem poczytać coś z SW albo będziemy wspólnie z młodym czytać SWK.

Oczywiście o sprzedaży kiedylowiek czegokolwiek z mojej kolekcji nie ma mowy.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Taaa super, wciągasz w uniwersum, wciągasz, a potem będzie Tobie udawadniał, że nie masz racji w swojej interpretacji danej rzeczy


Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Już teraz najpierw mnie pyta jaki dany Jedi miał kolor miecza, a później jak się pomylę to mi mówi, że nieprawda i się nie znam Skubany raz zobaczy raz i pamięta lepiej niż ja.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Heh , świetna odpowiedź . Oby Bóg ci w dzieciach wynagrodził

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Dzięki, ale już raz zostałem wynagrodzony podwójnie i dalsze wynagradzanie może już być lekko problematyczne

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Odnośnie adaptacji - ja uważam tak: W formie filmu mają prawo istnieć tylko podstawowe historie, czyli Epizody. Mimo to Łotra, jak i pewnie Solo w przyszłości, chętnie oglądam i nie zamierzam. Jednak spin-offy i przyszłe serie chce mieć wszystkie w formie jakichkolwiek adaptacji.
The Last Jedi też na pewno przeczytam, gdyż dzięki niej film nie będzie taki osamotniony w uniwersum, gdyż Jason Fry wcisną tam masę nawiązań.

PS: Most Wanted wróciło do dawnej daty premiery.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Dzięki, poprawione wciąż mieszają z tymi datami

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Właśnie ciekawi mnie czy jest duża różnica między filmem a książką o tym samym tytule , czy w powieści rzeczywiście jest aż tyle ukrytych szczegółów których ciężko zobaczyć oglądając film na przykładzie obecnej trylogii ?

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Moja przygoda z SW sięga jeszcze lat dziewięćdziesiątych kiedy miałem z 10 lat może i mój tata pierwszy raz włączył trylogię na VHS
Obejrzałem ją później ze 100 razy chyba mega zakręcony tym światem i postaciami sięgnąłem po literaturę i tak do dzisiejszego dnia uzupełniam Z Amberu prawie komplet w szafie (jeszcze kilka pozycji) Filmy na BD tylko warianty z dodatkami (The Complete Saga też na pokładzie) Książki NK wszystko + teraz stwierdziłem że komiksy też zacznę zbierać czyli kolekcja DeA tym bardziej że syn w drodze to akurat będzie miał co czytać i oglądać w przyszłości Dzieci nie są przereklamowane (co to za stwierdzenie???) przecież tylko one po nas zostaną.
Raczej bym powiedział że kwestia poświęcania czasu ja moją 12 lat młodszą siostrę bez problemu zaraziłem wszechświatem SW ...

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Kupiłem tylko jedną gwiezdnowojenną książkę w życiu, mianowicie "Powrót Jedi" Jamesa Kahna, zachęcony poprzednimi nowelizacjami filmów OT. Zakupu dokonałem w grudniu 1992... o rany ale prehistoria.

Mimo, że już byłem wielkim fanem SW od dobrych paru lat (o ile można było być fanem SW w Polsce w tamtych czasach) to od samego początku te książki wydały mi się "podejrzane". Nie wszystko było dokładnie tak jak w filmach, coś było dodane, coś ujęte. Brakowało tym książkom jakiegoś emocjonalnego rdzenia, mimo kilku fajnych tekstów.

Trochę później (chyba w 1994 albo 95) zachęcony entuzjastyczną opinią kolegi, pożyczyłem od niego pierwszy tom Trylogii Thrawna, i nie byłem w stanie tego skończyć. Stwierdziłem wtedy, że starwarsy są medium wyłącznie wizualnym. Sprawdzają się tylko (przynajmniej dla mnie) w postaci filmów i gier.

Jeszcze później dałem EU jeszcze jedną szansę, zacząłem czytać "Plagueisa", ale też odłożyłem po kilku stronach. Nie wiem, być może po prostu byłem już za stary albo zbyt nasiąknięty klasycznym SF i oldskulowym fantazy, po prostu jakoś nigdy mi to nie weszło, mimo prób i chęci i sprzyjających okoliczności (np gwiezdnowojenna posucha, brak nowych filmów).

Teraz mam wielką ochotę sprawdzić komiksy, z tego co widzę APHRA jest fajna, tylko chyba nie wydawana w PL? Może komiksy jako medium bardziej "wizualne" bardziej mi podejdą, warto spróbować.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Prawda jest taka, że książkowe i filmowe SW sporo dzieli. Ogólnie rzecz biorąc filmy (a przynajmniej Epizody) mają w sobie sporo baśniowości. Dużo rzeczy upraszczają i nie wyjaśniają każdego detalu, do tego sporo daje muzyka i przedstawienie wizualne. W porównaniu do tego książkowy świat SW jest bardziej przyziemny, szczegółowy i "realistyczny". To dość specyficzna zmiana i nie wszystkim pasuje - można powiedzieć, że w pewnym sensie odziera świat SW z tej nieuchwytnej magii obecnej w filmach. Osobiście nie polecam zbytnio sięgania po książki tym, którzy są fanami samych filmów a raczej tym, którzy są fanami przede wszystkim ze względu na uniwersum. Oczywiście nie wszystkich da się tak kategorycznie podzielić, ale to tak w skrócie.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Bardzo dobrze powiedziane. Sam nie umiałem tej różnicy nazwać. Faktycznie SW na dużym ekranie, a SW na papierze to są dwa odrębne światy. Dla mnie ta różnica była nie do przeskoczenia.
Moim zdaniem, gdyby za książkowe SW wziął się ktoś kalibru Ursuli LeGuin, to by było coś. Ale chyba nie ma na to szans, kontekst "biznesowy" jest tutaj zupełnie inny. Chociaż kto wie. Disney ma środki, w pewnym momencie trzeba będzie eksplorować różne możliwości działania, żeby utrzymać SW przy życiu.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Hmmm, paradoksalnie, gdy za książki SW brali się pisarze z "lepszej" półki, tacy z uznanym dorobkiem na polu fantastyki nie wychodziło z tego wspaniała książka gwiezdnowojenna, czasami wręcz przeciwnie.

Greg Bear - Hugo, Nebula itp. - wyprodukował Planetę życia

Vonda McIntyre - Hugo, Nebula... - zaprezentowała Kryształową gwiazdę

Więc może najlepsi pisarze na rynku science fiction nie nadają się do tworzenia literatury franczyzowej, mają za bardzo "swój" styl i pomysły i kiepsko przystosowują się do zasad narzuconych marką

Tu lepsi są po prostu dobrzy pisarze dobrze czujący się w opisywaniu barwnych przygód, ale bez wielkich ambicji "literackich". Aby było fajnie, kolorowo, ciekawie i inteligentnie ale bez ambicji zmieniania świata słowem pisanym. Przecież można pisać dobre przygodowe SF będące jednocześnie opowieścią nie obrażającą inteligencji czytającego i z odpowiednią dawką emocji. Ale kurczę, to trudna sztuka...

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

No proszę, nie miałem pojęcia, że tak było.
Może faktycznie SW jest za ciasne dla "tych lepszych"? Ale dobre przygodowe SF, jak piszesz, to naprawdę trudna sztuka.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

McIntyre od "KG" to ta utytułowana...

Człowiek się uczy przez całe życie i głupi umiera...

DN - naprawdę warto spróbować komiksy, cze z nich w warstwie fabularnej przewyższa i to znacznie książki z uniwersum. Jak się zdecydujesz to konieczne skorzystaj z "Listy Szedała", bo to świetna i duża rzecz, ułatwi podjęcie decyzji i wybór.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Finster Vater napisał:
Jak się zdecydujesz to konieczne skorzystaj z "Listy Szedała", bo to świetna i duża rzecz, ułatwi podjęcie decyzji i wybór.
-----------------------

Mam zamiar, tak właśnie zrobię, dzięki za cynk z "Listą"!

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Powiedzmy że po książki bezpośrednio tytułowane nazwą filmu sięgnę na końcu

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Pierwszą pozycję do mojej kolekcji dostałem 24 maja 1998, a była to książka "Gwiezdne Wojny: Jak powstała kosmiczna trylogia" Olivera Denkera. Od tamtej pory nowe książki pojawiały się w mojej kolekcji regularnie jako, że każdy w rodzinie wiedział jaki prezent mi sprawić na każdą okazję. I tak oto wszystkie odłożone pieniążki trafiały do modelu `Sokoła` bym mógł raz na jakiś czas wybrać jakąś nową powieść. Aktualnie za przeszkloną gablotą trzymam 101 z 144 wydanych w naszym kraju legend. a po przeciwnej stronie salonu na podwieszanych półkach układam NK (w którym brakuje mi tylko jednej książeczki `Co kryje Dzika przestrzeń 2: Gniazdo).

Niektóre książki zdążyłem przeczytać kilka razy z czego pierwszy był zaraz po zakupie, a następny gdy postanowiłem przeczytać wszystkie pozycje z EU chronologicznie (jedna za drugą).

Pewne jest, że nie sprzedam swojej kolekcji, a nawet mam zamiar w niedalekiej przyszłości zakupić brakujące 43 książki tak, aby całe Legendarne EU książkowe było kompletne. Oczywiście NK po drugiej stronie salonu również ^^

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Heh , też mam zamiar skompletować całość , trochę czasu , pieniędzy i miejsca zejdzie . Myślę że warto .
Zaginione Plemię Sithów w trakcie , Katalizator już czeka na półce - po tym oczywiście obejrzę Łotra przy piwku

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Łotra się ogląda bosko po Katalizatorze. Takie powinny być książki uzupełniające film.

Re: Kolekcja dzieła pisanego a rzeczywistość

Oj, przez lata bardzo się to zmieniało. Najpierw zaczynając od 1997 r. pierwsze książki były kupowane przez rodziców/za kieszonkowe. Później co udało mi się dorwać w bibliotekach czy pożyczyć od znajomych, potem były wygrywane w różnych konkursach, dalej kupowane na własną rękę (często w antykwariacie czy taniej książce), dostawane w prezentach. Ale cały czas był to taki miszmasz trochę, co się trafiło. Czasami na niektóre pozycje bardziej polowałam. Przy czym na początku każdy zdobyty do przeczytania egzemplarz cieszył zdecydowanie bardziej. A na koniec ślub z 2 fanem zwiększył kolekcję

Nigdy nie zależało mi na przeczytaniu wszystkich powieści, nie mówiąc nawet o skolekcjonowaniu. Mój mąż za to i owszem, dąży do tego nieustannie, chyba niewiele brakuje. Więc książki są (i legendy, i nowy kanon), stoją. Promil przeczytał więcej niż ja, ale są jeszcze takie nietknięte przez żadne z nas. Wielu nie planuję czytać w najbliższej przyszłości, a niektórych pewnie nawet w dalszej. Prawie nigdy nie wracam do raz przeczytanych żeby ponownie zapoznać się z całością. Ale zaglądam, żeby coś sprawdzić, przekartkować, przypomnieć sobie jakieś szczegóły itp. Niektóre lubię po prostu mieć, niektórych mogłabym się nawet pozbyć. Choć przyznaję, przyjemnie popatrzeć na nie wszystkie na półkach.

I byłoby fajnie gdyby mój syn polubił SW na tyle, żeby sięgnąć kiedyś po te książki. Zresztą niektóre pozycje dla młodszych (przygoda BB-8, opowieści na dobranoc czy gdzie jest Wookiee) kupuję pod pretekstem, że to dla niego I w sumie niektóre już razem czytamy.

RE

Jako fan z 20 letnim stażem miałem swego czasu wszystkie wydane książki i komiksy, mam je do dziś, z tym, że ... w wersji cyfrowej.

Książkową kolekcję sprzedałem w czasie studiów, 10 lat temu, będąc zmęczonym marką. Dziś trochę żałuję bo zebranie kompletu książek w dobrej jakości nie jest takie pewne do końca, nie chodzi nawet o pieniądze. Nie wiem czy starczyłoby mi zapału i cierpliwości na szukanie starych tytułów bez gwarancji na to, że zbiorę wszystkie. Nie mam na to nawet czasu.

Z racji tego, że mam 3 regały po brzegi wypełnione literaturą klasyczną i historyczną to brakuje mi miejsca na mniej ambitną literaturę. Kindle w takim przypadku jest błogosławieństwem, aczkolwiek chętnie kupię wznowienia legend, jeżeli takie będą wychodzić w wersji papierowej - nowy kanon kupuję na bieżąco. Raz na kilka miesięcy wracam do jakiegoś tytułu/trylogii z Legend i czytanie ich dla relaksu daje mi sporą frajdę, że względu na nostalgię.

Z komiksami jest podobnie - starsi fani pewnie pamiętają "indonesia comunity" - nie wiem czy tamto forum miało coś wspólnego z Indiami, ale regularnie wrzucało skany wszelkich podręczników WEG-u, albumów, artbooków i oczywiście komiksów. Dzięki temu biedni fani z Polski mogli w latach 2003-2009 czytać na bieżąco najnowsze serie. Pamiętam jak w liceum tuż przed maturami w 2006 czytałem pierwsze numery KotOR`a i Legacy dzień po premierze w USA - jakbym Pana Boga za nogi złapał

Potem miałem oczywiście te wszystkie albumy w wersji papierowej od Dark Horse, ale podzieliły los książek. Teraz zbieram wielką kolekcję komiksów i chyba znów będę miał prawie wszystkie tytuły. Piszę chyba bo piskleoza w ostatnich numerach każe mi się zastanowić nad sensem dalszego zbierania numerów skoro rysunki w wersjach cyfrowych są po prostu lepsze.

Największym problemem jest mój minimalizm - przeraża mnie trochę wizja zagraconego mieszkania a wersje cyfrowe można mieć zawsze pod ręką. Sama wizja posiadania starego EU w czytniku wielkości książki i komiksów np. na dysku laptopa jest kusząca i daje olbrzymi komfort. Nie chodzi tu tylko o Gwiezdne Wojny bo czytam też komiksy DC i Marvela - je też próbowałem zbierać w fizycznej wersji, ale ogrom serii i tytułów mnie przytłoczył i postanowiłem również na "digital copy", zwłaszcza, że takowy komiks na dobrym ekranie czyta się świetnie i można go powiększyć do rozmiarów plakatu. Odpada też problem z niedostępnością starszych tytułów.



Re: RE

To są dwa istotne problemy: czas i miejsce. Większość fanów mieszka w małych mieszkaniach gdzie miejsca na własną biblioteczkę jest po prostu za mało a potem ludzie się pozbywają kolekcji bo rodzina, dzieci itp.
Czas - odwieczny problem z którym się borykamy, przez pracę i ogólnie życie rodzinne w tym utrzymanie domu jak i kontaktów z znajomymi, remonty, weekendy po za domem itp. Zawsze tego czasu brakuje a każdy chyba zdaje sobie sprawę ze mamy go coraz mniej i choć kolekcja wygląda imponująco na pułkach to nie mamy tego cholernego czasu żeby się nią należycie cieszyć.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.