Forum

Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W filmach Disneya wiele można krytykować - od scenariusza, po bohaterów, jednak dzisiaj chciałby zwrócić uwagę na jeden, według mnie irracjonalny aspekt tego zjawiska.

Jak każdy człowiek uwielbiam marnować czas, a jedną z kilku takich "bezsensownych" rozrywek jest czytanie wszystkich bastionowych komentarzy i postów na forum, ale pozwala to wyciągnąć pewne wnioski.

Chciałbym zwrócić uwagę na wczorajszy news dotyczący kwestii rodziców Rey według J.J. Abramsa.

Pozwolę sobie na kilka cytatów:

czy to są jakieś jaja? Jak można kręcić trylogię bez określonego planu, jeśli był to jakim cudem wizja Riana została "przyklepana". Kennedy spodobały się elem feministyczne, reszte olać..



Burdel i tyle. Za Lucasa tak nie było.

Ponoć nowy kanon miał być spójny,
a tu taki bajzel...


WTF? Czy właśnie tym nie powinna być sztuka?
Zauważcie, MCU - mimo, że dobrze się sprzedaje, przez większość traktowane jest jak prymitywna rozrywka. Gwiezdne Wojny zresztą też, ale chodzi o coś innego. Nawet jak:

Nie ma spójnej wizji, ale spójności fabularnych między filmami póki co nie ma.

Czyli bardzo dobrze. Nie ma błędów (pomijając jakieś nieznaczne), a każdy film z SAGI (spin-offy są fajne, ale nie ma w nich w ogóle serca) jest dziełem indywidualnego reżysera - wizjonera. I właśnie o to chodzi - żeby filmy były, stanowiły część większego świata, ale jednocześnie były w jakimś sensie sztuką. Tak polityka Lucasfilmu zasługuje na pochwałę.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No dobrze, ale niech będą też w miarę logicznie kontynuowane przez kolejnych reżyserów. Ja nie oczekuję tu jakiegoś arcydzieła, na miarę najlepszych filmów w historii kina, nie o to tu chodzi. Po raz pierwszy chyba,jeśli chodzi o SW mamy aż tak duży rozdźwięk pomiędzy dwoma filmami tej sagi. Mnie nie podoba się to co zrobił Johnson z głównymi postaciami tej sagi, wiele razy to pisałem. Niedawno też obejrzałem ponownie TFA i TLJ jeden po drugim, i nie zmienię zdania. Klasyczne rozwinięcie historii jak u Lucasa, bardziej pasuje do tej sagi, bardziej do mnie przemawia.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mnie bardziej bawi, że stawia się Lucasa jako osobę, która przed ANH wiedziała już jak będą wyglądać TESB, ROTJ, prequele i pewnie jeszcze sequele. A on też wymyślał na poczekaniu. Miał jakąś ogólną wizję tego wszystkiego, ale był to bardzo ogólny zarys, a nie zamknięty scenariusz.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

e tam, to chyba trzeba być głupim, żeby uwierzyć, że Lucas miał konkretną wizję.

Widać to zwłaszcza po tym, że nagle Leia okazuje się być siostrą Luke`a. Po latach jest to dla mnie oczywiste, ale jakby się zastanowić, to jest bzdurny i irracjonalny zwrot akcji. Z tego co wiem, to ludzie, którzy oglądali to w kinie, byli mocno zdziwieni.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Siostra Luka wynikła z charyzmy Hana Solo. Początkowo miało być typowo bajkowo Luke+Leja.

Wtedy sprzeciw wobec śmierci Hana był spory.

2. Natomiast Lucas coś tam sobie kombinował i ostatecznie kontrola nad całością miała ten plus, że w miarę idzie wszystko w jednym kierunku. W miarę spójnie. W zadowalającym stopniu.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale różnica jest taka, że u Lucasa to jest znaczne spójniejsze.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Imperium Kontratakuje mogłoby takich experymentów nie przetrzymać.
Np. w Imperium Leja krąci z Hanem a w Powrocie z Lukiem albo z Lando albo z Akbarem. Nie wyobrażam sobie takich dyskusji jak te o rejlo wtedy. Leja z Tarkinem?

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie mówię, że nie. Mimo, że lubię sequele to zgodziłbym się, że jak Lucas "sam" robił obie trylogie to wszystko było zgodne z jego założeniami, a przy sequelach momentami widać, że coś miało być ważne, a teraz nie jest. I wolałbym, że Abrams czy Johnson czy Howard czy ktoś inny miał całą trylogię do zrobienia, a nie pojedyncze epizody..

Ale mam też wrażenie, że jako fani jesteśmy na to strasznie wyczuleni. Gdyby taki wątek Boba Fetta był w sequelach to by był ból tyłka, że Johnson chciał, żeby był ważny, a Abrams mu go zabił w paszczy Sarlacca. Albo patrząc na powiązania pomiędzy prequelami a OT - u Sithów miał być mistrz i uczeń, a oni teraz w prequelach nawalają jakimiś Maulami i Grievousami. No i wisienka na torcie - przecież w OT Leia mówiła, że pamięta swoją matkę, a oni to teraz tak koncertowo spieprzyli, że Padme umiera przy narodzinach.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Z Lucasem to w ogóle fajna sprawa, potrafił scenariusz donieść raptem parę dni przed rozpoczęciem zdjęć, potem go parę razy zmienić a ostatecznie i tak zrobić coś zupełnie innego, bo "wizja filmu kształtuje mu się w trakcie montażu"

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

no ale przecież te komenty mają rację, to jest jakaś parodia - każdy sobie ciągnie w swoją stronę, jeden reżyser zaprzecza drugiemu, nikt nie ma nad tym nadzoru, teraz w E9 przyjdzie JJ i zakręci znowu tak żeby było na jego. MCU mimo wszystkich jego wad jest dobrze rozplanowane i są ludzie którzy pilnują, żeby nie trafił im się jakiś a r t y s t a który zdecyduje że ma w i z j ę i odwali coś po swojemu xD kolego znowu próbujesz być kontrowersyjny na siłę, nie tędy droga.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale co ja złego zrobiłem? Po prostu piszę, co myślę. Nie jestem kontrowersyjny na siłę - ba, wręcz według LF idealnie wpisuje się w kanon prawdziwego fana
Są tacy ludzie, którzy nawet nieświadomie starają się zaprzeczać wszystkim, ale ja akurat tak nie robię.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

to nie myśl tyle xD

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-to jest jakaś parodia - każdy sobie ciągnie w swoją stronę, jeden reżyser zaprzecza drugiemu

Yup, to zupełnie jak Lucas kazał do Czarnego Lorda mówić per "Darth", a potem Kasdan samowolnie to zmienił i wszyscy mówią per "Vader"

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Też mnie to zawsze zastanawiało

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A czy SW to sztuka? To przede wszystkim rozrywka dla ludu, porywająca, piękna, prosta i schematyczna. A do tego efektowna i genialnie zrealizowana.
MCU ma świetną budowę: „główną” historią są Avengersi, prowadzeni przez Whedona. Inne filmy to ledwie ich spin-offy. Tam mamy wielu reżyserów, wiele klimatów, wiele wizji. Ale nad Avengersami pieczę sprawuje jedna osoba. Do tego mamy jeszcze luźniej powiązane seriale i Strażników, przy których twórcy mieli ogromną wolność, ponieważ ich zderzenie z Avengers wciąż przed nami - i tu znów mamy jedną osobę (nie Whedon, ale tych od Kapitanów - biorąc pod uwagę że Wojna Bohaterów powinna się nazywać Avengers 3 bardzo płynne przejści).
Tymczasem w SW najpierw mamy Abramsa, potem Johnsona który wywala wszystko do śmieci, potem znów Abramsa który wyciąga swoje zabawki ze śmietnika i umieszcza tam to, co stworzył Johnson. To, że TLJ nie zaprzecza TFA a IX nie będzie zaprzeczać TLJ prawdopodobnie możemy zawdzięczać KK i SG, które nie zgodzą się na taki reboot.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

In KK and SG we trust.

Jeszcze...

SW tym się właśnie różni od MCU że to co mamy filmowe, jest niewzruszonym kanonem niczym granitowa skała. Dzięki czemu nie mamy kolejnej wersji ANH, kręconej raz na kilka lat od nowa.

Jeszcze... I oby długo, długo nie.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No i jak to ma być niby siłą, skoro najnowsza trylogia to nic innego jak właśnie soft rebbot ale tym bardziej chamski, bo kosmetycznie kamuflowany- i tak bardzo licho.

Dwa, Marvel może sobie robić z kanonem najbardziej elastyczne wygibasy, bo mają już potwierdzenie, że takie podejście działa, to jest clue takiego rozwiązania w ich rdzennym środwisku, komiksowie- vide lina wydawnicza Max z dojrzalszymi, bardziej brutalnymi historiami, artystyczne historie pokroju Elektry Assasyn, Marvels, bardziej szlachetne literackie historie pokroju 1602.

Jeżeli przez zabawy z kanonem w świecie filmu ktoś by eksperymentował to jestem na tak, nawet nie musi tego robić bezpośrednio Marvel, czego fajnym posmakiem jest już część seriali od Netfilxa, która przez wzruszenie ramionami na filmowych Avengers dało Punishera i Jesice Jones, które bardzo dają radę. Tymczasem sw będzie dale sie tarzać w tym samym kurzu retro nostaligii, który nie pozwala mu iść na przód.

Ehhh

No moim zdaniem to filmy Star Wars ogólnie są do bani, wiec nie widzę sensu w takich dyskusjach, obejrzycie cos ciekawszego i lepszego niż te tanie kino..

Re: Ehhh

Więc być może przestań chamsko trollować na forum, którego tematyka cię nie interesuje? Są inne miejsca gdzie możesz wyżyć się twórczo.

Re: Ehhh

Gdzie trolluje, wskaż. I chamsko do tego? Chamem to zawsze Ty byłeś koleżko . Jesteś najżałośniejszym użytkownikiem tej strony, zdajesz sobie z tego sprawę? Widzisz ilość moich postów w ostatnich miesiącach na tej stronie?

P.S
Mam wrażenie, że jesteś jakimiś psycho fanem, nie ważne co napiszę i kiedy zawsze musisz odpowiedzieć Lubisz chłopców? Ja nieszczególnie, więc nie masz szans

Re: Ehhh

Rany boskie, czy ty nie potrafisz powściągnąć czasem ozora?

Re: Ehhh

Przynajmniej jest szczery

Re: Ehhh

mozna być szczerym i zachowywać jakieś minimum kultury.

Re: Ehhh

coś jeszcze?

Re: Ehhh

tak, żebyś się zastosował, bo nuży mnie to ciągłe karcenie, wydawałoby się, rozumnego chłopaczka.

Re: Ehhh

Do czego mam się zastosować? Co masz na myśli? Jak coś Ci nie pasuje to dawaj ostrzeżenie albo bana.

rzucasz

duży cień, Keran, to mi się podoba

Re: rzucasz

Avatar nieprzypadkowy - "Bar­dzo mały człowiek może rzu­cać bar­dzo duży cień"

Re: rzucasz

E tam... zwykły, mały, internetowy dresiarz. "Obszczam ten przystanek i co mi zrobicie?"

Re: rzucasz

piękna analogia, ale oczekiwałem czegoś więcej, chyba moje podejrzenia sie sprawdziły.

pięknie

się Pan nam przedstawił, przed milionami czytelników. Jak na osobę z grupy o "otwartych umysłach". No, no.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

O, znów jestem cytowany. xD

.

Wypierdzielić to całe w cholerę. Po co mi hobby, które sprawia mi radość od tylu lat. TLJ mi się podobało, ale to i tak jeden kij, bo ponoć niezgodne z wizją Abramsa, a to przecież najważniejsze. Jeszcze teraz wróci Abrams i będzie chciał robić po swojemu. Tego już się nie da uratować, bo ani nie będzie spójny ze sobą, ani z Johnsonem. A i tak w ogóle przegrana sprawa, bo ostatnio się okazało, że Lucas chciał inaczej. Idę czytać o Karmazynowym Jacku - to jest przynajmniej SPÓJNE!

A tak serio to, mimo tego, że jestem fanem sequeli i żaden z filmów SW Disneya mnie nie zawiódł, uważam, że sequele tylko by zyskały na jednym reżyserze. Disney chyba też zdaje sobie z tego sprawę - trylogia Johnsona, seria D&D.. Chciałbym już jakiś ogłoszeń parafialnych dotyczących tych filmów. Ale myślę, że na to przyjdzie czas najwcześniej za rok.

Re: .

-Po co mi hobby, które sprawia mi radość od tylu lat.

No właśnie, całe zło świata przez hobby, Bo przecież zamiast tego:

- pieniądze byś na koncie odłożył zamiast wydawać na hobby,
- czasu na bzdury nie tracił,
- zaczął zachowywać się poważnie,
- w domu byś coś naprawił

no ogólnie lista rzeczy pożytecznych jest długa

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

adam1210leg napisał:
reżysera - wizjonera.
-----------------------

Kogo?


ale jednocześnie były w jakimś sensie sztuką

W jakimś sensie to najlepsze określenie, ale nadal nie

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

"reżyser - wizjoner, (SW) sztuka"

Hehe, czasami zbyt pochopnie dobrane słowa, zniekształcają w pewnym stopniu to co chciało się napisać - wiem to po sobie ...

ale

tu śmiechłem w temacie sztuki i Jar Jara, bo Papcio, przynajmniej ten pierwszy, to inna parafia.

...

Bezmyślne i irracjonalne krytykowanie nowych filmów wpisuje się w ogólnoświatowy trend dziczenia społeczeństwa. Jedni głosują na Duterte lub Trumpa, drudzy na partię Razem, trzeci dają upust swojej frustracji wyładowując się na jakichś filmach. Z drugiej strony lepsze to, że prywatną wojenkę prowadzą przeciwko czemuś co naprawdę jest fikcją.

Kluczową rolę odgrywa przedział czasowy między "tamtymi" filmami a "tymi". Niektórzy formują sobie w głowie własną ich wizję, postrzegają je w konkretny sposób, mają sentyment, a potem przychodzi dysonans spowodowany bolesnym i niepasującym do utrwalonej wizji świata zderzeniem z rzeczywistością. To trochę tak jak np. ze słodyczami z dzieciństwa - po latach przerwy, choćby były identyczne albo i lepsze, nie będą smakowały już tak samo. Bo to za dzieciństwem się tęskni. Podobny mechanizm co u ludzi bredzących, że "za komuny było lepiej".

Skala tego zjawiska i dogłębne przyczyny, być może zakorzenione właśnie w dzieciństwie, to już kwestia do zbadania przez naukowców, bo zjawisko jest rzeczywiście interesujące i powtarza się nie tylko w przypadku Gwiezdnych Wojen, ale w zasadzie wznowień każdych "kultowych" dzieł. Podobna krytyka dotyka Archiwum X, podobna uderzyła trzeci sezon Twin Peaks. I nie chodzi o sam fakt besztania od góry do dołu, co czasem jest zasłużone, ale o samą bezmyślność, sprzeczność i oderwanie.

A to coś za bardzo przypomina poprzednie, więc "jest wtórne", a to coś za mało przypomina, więc "straciło klimat i nie pasuje do konwencji", a to coś nie ma humoru więc "straciło nieodłączony element filmów", a to coś ma humor, więc "durna komedia". Oczywiście w wielu przypadkach muszą się też pojawić histeryczne wrzaski o złych "korporacjach trzepiących hajs na sentymentach". Waffen-$$ wpada do domów i zabiera Fanom (przez duże F bo chodzi o p r a w d z i w y c h Fanów) pieniądze, a kiedyś n i e z a l e ż n i twórcy przychodzili i całowali jaśnie fanów w stópki, byle obejrzeli ich dzieło, które nakręcili za darmo i z powołania. Tak było. A na domiar złego całe to złośliwe społeczeństwo im na złość dobrze się na tych filmach bawi. Albo mają "wyprane mózgi" i "łykają wszystko co ma logo".

Oczywiście filmy mogą się nie podobać, takie TFA na przykład było zwyczajnie nudnawe, a odnośnie TLJ w pełni zrozumiałe są zarówno peany jak i bluzgi.

Problem pojawia się, gdy miast nieraz zasłużonej krytyki te osoby prezentują oderwane od rzeczywistości argumenty, które najczęściej nie są nawet argumentami ale ubraniem w słowa ich frustracji nieraz połączonej z atakiem na inne osoby, a nawet i takie wypowiedzi bardzo często są ze sobą sprzeczne.

Generalnie - ehh panowie coraz więcej amatorów pcha się do zabawy hehe mam nadzieję że przejdzie w końcu ta nowelizacja ustawy i Fanem Star Wars będzie można być tylko z licencją bo niektórzy naprawdę nie mają za grosz wyobraźni i na przykład spodoba im się nowy film Star Wars

Re: ...

Tak tylko wtrącę od siebie małe co - bardzo bym chciał, by nowa trylogia była jak nowe Twin Peaks , zupełnie inna, a jednak tak podobna ... o, i jeszcze wspomnę o tych słodyczach (łasuch ze mnie straszny ), tylko z "Pewexu" Coca-Cola smakowała jak Cola, tylko tamte "Marsy", smakowały jak marsy, i najważniejsze - guma balonowa, naprawdę robiła duże balony, i miała fajne historyjki

Re: ...

Re: ...

W PUNKT !

przebijasz

samego siebie, ale w necie są lepsze teksty tego typu
Ale musisz próbować, tylko próby czynią mistrza

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Krytyka sequeli nie jest wg mnie irracjonalna, tylko jak najbardziej słuszna. Sequele są jak Justin Bieber. Ładnie toto wygląda, ale w środku wieje pustotą że aż strach zaglądać
I wcale nie chodzi o to, że postacie są inne niż "ktośby tam chciał". Osobiście nie mam problemu z samym faktem że tzw. Wielka Trójca ma problemy życiowe czy ponosi porażki. Bo to można było pokazać i ciekawie, i z sensem, wiarygodnie do postaci. A w moim odczuciu tego nie ma. Odnoszę wrażenie że ukazano ich jak ukazano, ponieważ są już po prostu starymi i brzydszymi ludżmi. Więc usunięto ich na totalny margines. Bliżnięta czy Solo są w sequelach jedynie żałosnymi pionkami, stojącymi w tle, (bo sentyment) mającymi uwypuklić zayebistość i ważkość nowej, ultra wspaniałej postaci - Rey. Czy też funkcjonują po to, by nowi odbiorcy mieli na kogo zrzucić winę za "cierpienia" nowego "biednego" villaina - Kylo. Jest to imo zwyczajnie słabe.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Keyword: "w moim odczuciu"
Handluj z tym

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Przecież napisała "imo" ;p

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Tylko to podkreśliłem, przecież nie zamierzam jej wciskać innego zdania niż ma

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Pewnie to kwestia wieku ale nie rozumiem gdzie i z której strony Justin Bieber jest ładny???
Jeśli chodzi o Hana Solo to miej pretensje do aktora, który nie chciał dalej ciągnąc tej roli i życzył sobie spektakularnego odejścia.
Mark Hammill Luka zagrał świetnie. A, że nie było go wiele? Czas płynie i nie możemy w nieskończoność oglądać tylko tego co już znamy
Z Carrie wiadomo co się stało i więcej nie będzie. Przyszły nowe postacie i to one się wysuwają na pierwszy plan.
To przemijanie i ja je w GW bardzo lubię. W przeciwieństwie choćby do Jamesa Bonda- ciągły dzień świstaka, stoimy w miejscu (tylko sekretarka się starzeje ).

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

- W przeciwieństwie choćby do Jamesa Bonda- ciągły dzień świstaka, stoimy w miejscu (tylko sekretarka się starzeje ).

Za to Q coraz młodszy

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

asch napisał:
Pewnie to kwestia wieku ale nie rozumiem gdzie i z której strony Justin Bieber jest ładny???
-----------------------

Z twarzy. I nie wiem, co ma niby wiek do zdystansowanej oceny proporcjonalności i symetrii ludzkiej twarzy.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ano ma, po prostu zwraca się uwagę na te "zdystansowane proprocje i symetrie twarzy (i nie tylko ), na które wcześniej nie zwracało się uwagi.

Podwójne standardy

Staram się mieć otwarty umysł i nie zapominać, że różnym ludziom podobają się różne filmy, przepadają za odmienną muzyką, mają inne poczucie humoru itd. itp.
...zatem (mimo że sam bardzo lubię TFA, zaś TLJ trochę mniej, ale wciąż uważam za udane, a w R1 marudzę tylko na zbyt słabo rozwinięte niektóre postaci) jak najbardziej jestem w stanie zrozumieć niechęć niektórych do powtórzonych schematów w VII, czy do odmiennego klimatu VIII, ewentualnie do słabszego użycia w nim humoru.
ALE! co mnie irytuje w ewentualnej (mając na myśli nadmierną, a nie zasłużoną) krytyce? W punktach:
- uznawanie wszystkiego, co odbiega od wymarzonej linii fabularnej, za błąd lub nielogiczność filmów;
- nie rozróżnianie argumentów emocjonalnych od merytorycznych, a subiektywnych opinii od obiektywnego spojrzenia;
- pojazd po ludziach, którzy mają odmienną ocenę (trochę tu odbiegłem od tematu );
- popadanie w skrajności i wyolbrzymianie wad, bo umówmy się, nawet jeśli byłby jakiś spadek formy, to jednak otrzymujemy bardzo solidne filmy, można mieć zastrzeżenia, bo nie są bez wad, ale na przykład ocena 1/10 jest niepoważna;
- podwójne standardy! Tolerowanie (a nawet usprawiedliwianie - chociaż akurat taka rola fana, zakopywanie dziur fabularnych ) czegoś w epizodzie X, ale już w części Y za to samo odsądzanie twórców od czci i wiary - całkowity brak konsekwencji!

Re: Podwójne standardy

I pozamiatane.

to ciekawe

rozumiem, że podwójna standaryzacja odnosi się tylko do jednej grupy? Jak na osobę o otwartym umyśle, pewnie należącą do TEJ grupy ludzi o otwartych umysłach itd. jakoś łatwo zapominasz o:
- uznawaniu wszystkiego co niektórzy uznają za błąd/nielogiczność jako "hejt" i niezrozumienie cudownej "wizji sztuki" reżyserskiej;

- nie rozróżnianie argumentów emocjonalnych od merytorycznych, a subiektywnych opinii od obiektywnego spojrzenia hehehe /Forum/Temat/22720#703807

- pojazd ??? po ludziach z odmienną oceną? chyba raczej internetowy lincz w stylu "wyp* z tego Forum, oddaj wszystkie gadżety SW jakie masz, bo jesteś niegodny bycia fanem i tak dalej ble ble"

- popadanie w skrajności i wyolbrzymianie zalet - SW od Disneya najlepciejsze na świecie, o takie SW walczyłem z Lucasem...

- podwójne standardy, czyli początek, czyli koniec - kochałem np. Zemstę Sithów Lucasa, ale teraz jestem neofitą, więc mówię "jak to dobrze, że Papcio nie robił EVII/IX, bo by spierdolił"
ale przecież jeszcze z 5-6 lat temu go chwaliłeś...
kłamztfo, nie ma na to dowodów, j* hejterze i lewaku!
ale są, twoje własne posty na tym Forum
nieprawda, a nawet jeśli to... mam prawo zmienić zdanie!
FANFARY!



Kolejny raz jest fascynujące, że ból mózgu chyba (jest nieunerwiony, ale właśnie dlatego tym zabawniej to wygląda) mają chyba większy "hyperzy" obecnych SW od "hejterów". Co ciekawe, z moich obserwacji nawet tutaj, wynika że "hejterzy" skupiają się na filmach, na ekipie, a "hyeprzy"? Na "hejterach"


Także tego, żeby nie było wam tak słodko.
No, to teraz za miotłę może się ktoś złapać.

ale wiesz

że walisz chochoły że aż słoma leci?

wiem

że nawet nie musiałem uderzać w stół...

znajdź

tych hyperów którzy uważają Disneyowskie SW za najlepciejsze...

Chyba na innym Bastionie bywam

szkoda

że jednak bywamy na tym samym...

Podsumowując, według mnie Ostatni Jedi jest najlepszym epizodem w całej sadze, najważniejsze jest to, że podobieństw do poprzednich filmów jest naprawdę mało.
2017-12-10 19:24:44 biki

Bawiłem się jeszcze lepiej niż na TFA. Dla mnie najlepszy epizod, coś pięknego. Jak tu teraz iść spać...
2017-12-13 23:52:42 mkn

Ja osobiście uważam, że TLJ jest najlepszym filmem SW w historii, to jest nowe otwarcie.
017-12-16 12:27:27 darth_numbers


Tylko z wątku ostatniego Epizodu i tylko tyle, bo na więcej nie zasługujesz. A są jeszcze tematy o EVII, R1, inne gdzie to się przewija, no i rozliczne komentarze do newsów.


Nie musisz mi już odpisywać. Nie jestem ciekaw tego co wymyślisz

Re: szkoda

Tak poukładałeś te cytaty, że czuję się jakbym czytała wersety z Biblii Bastionowych Fanów Disneyowskiego Kanonu; spisane przez trójkę jej namaszczonych Ewangelistów.

sztuka odróżnienia

jednego filmu od całości Disnejowskiego SW to dla Ciebie zbyt wiele? well..

Obserwując Bastion widzę Joruusa - hiperentuzjastę TFA i zagorzałego przeciwnika TLJ, czy Qela - hiperentuzjastę TLJ i zagorzałego przeciwnika R1. Zapewne w zależności od okoliczności dasz obu jako przykłady "SW tylko od Disneya"

Brutalne fakty są takie: po premierze TLJ dyskutowaliśmy sobie na B w najlepsze o rozmaitych błędach czy nielogicznościach, prawdziwych lub urojonych (Ciebie w tych dyskusjach nie pamiętam, no ale żeby dyskutować merytorycznie to musiałbyś, well, obejrzeć film, a OIDP chwaliłeś się że to jeszcze nie nastąpiło). Z czasem dyskusje na te tematy przygasły, bo świat poszedł naprzód (może powrócą kiedy kopie trafią na domowe kompy, a może nie)

Jednocześnie cały czas działała sobie garstka hejterów. Póki dyskutowaliśmy, to pies z kulawą nogą nie zwracał na nich uwagi. Kiedy jednak większość zaczęła się skupiać na czym innym, nieustające (zwykle bezsensowne) zaczepki hejterów w każdym możliwym miejscu (pod artykułami zwłaszcza) zaczęły się robić uciążliwe (nudne były zawsze) i raczej żałosne (na początku nawet bawiły). Akcja rodzi reakcję, i tej reakcji próbujesz teraz bógwico przypisywać.

Tak że trwaj sobie w swoim słodkim światku własnych niewzruszonych przekonań o tym jak to głupi hyperzy próbują Cię zmusić do pokochania Di$neja, fajn baj mi. Szacunu Ci to nie doda, chyba że wśród tej garstki hejterów.

Re: sztuka odróżnienia

Retoryka nadużywania słowo hejter, który jest po prostu tym niewygodnym, który wyraża krytykę zdaję się potwierdzać tezę Barta.

Nie chodzi już o kontekst starwarsowy, hejter od dawna stał się słowem wytrychem i teraz hejterem jest każdy nieprawomyślnych w kontekście dziedzin wszelakich.

Ja tu hejterów- w domyśle tych prawdziwych, którzy uciekali sie do niewygórowanej i kuriozalnej erystyki w zamyśle "coś jest ujowe bo....-tutaj wulgarne okręslenie na orientację homoseksulaną- nie widzę.

Re: to ciekawe

Prawde piszesz.


Tym bardziej wymowne w ocenie wszelkich obrońców star wars dnia dzisiejsze jest to , że to nawet nie są żywe obrazy, autentyczne filmy, a jedynie złote bałwany wybudowane dla kultu czczej i idiotycznie wyolbrzymionej retro nostalgii.

To już nie są odwołania, a po prostu zerżnięte i zarżnięte szkielety filmowe z oryginałów.

Re: to ciekawe

Ode mnie masz lajka.

Podoba mi się zwłaszcza fragment o "złotych bałwanach"...💗 Tak biblijnie, jeno bez cielców.

Re: to ciekawe

I pozamiatane.

Re: to ciekawe

Ależ oczywiście, że podwójna standaryzacja nie odnosi się tylko do jednej grupy, a Twoje przykłady obrazują popadanie ze skrajności w skrajność - jak teksty typu Disney zniszczył mi dzieciństwo podobne do analogicznych o Lucasie, który popełnił PT - nie wiem skąd wnioski (takie przynajmniej odnoszę wrażenie) jakoby to było niby pochwalane przeze mnie.

Odmawianie innym prawa do bycia fanem (chociaż wiemy, że takim prawdziwym jest tylko jedna osoba w Polsce ) z powodu (nie)lubienia danej pozycji - jak w ogóle samo uzurpowanie sobie uprawnień do takich ocen - jest lekko zabawne niezależnie z której strony barykady ma miejsce.

No ja Cię proszę...ile się już naczytałem tekstów o ortodoksyjnych fanach OT, przez których sequele są takie, jakie są (w domyśle: abominacje ), albowiem gdyż Disney stara się im przypodobać przez odcięcie od stylistyki prequeli i naśladowanie tej z klasycznych epizodów itd. itp.

gorsze

jest chyba to, że co ja opisałem zsumowane z tym co ty opisałeś... tworzą razem większość. Niestety. Większość od której ciężko się oderwać, bo zaraz jedna grupa cię wyzwie, a druga przyciągnie do siebie.

Może

nie większość, ale z pewnością najbardziej widoczną grupę. Radykalizm najlepiej się "sprzedaje" w takich dyskusjach, zaś stonowane wypowiedzi toną w gąszczu tych wzbudzających kontrowersje.

Re: Może

W jaki sposób potrafisz powiedzieć które wypowiedzi toną a które nie na forum, na którym nie ma systemu lajków ani podobnego?

Re: Może

Subiektywne wrażenie: jeśli stonowana wypowiedź jest pojedyncza, a krańcowa rozwija się w długą dyskusję to siłą rzeczy bardziej rzuca się w oczy ta druga.

Re: Może

Taka uwaga znaleziona w internecie;
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22144#718941

Re: Może

O to to Celne!

Re: Może

Błąd ceteris paribus. Pojedyncze posty przeczyta prawie każdy, długie dyskusji mało komu się chce, szczególnie pieniackie.

Re: Może

Ale już na przykład całe tematy taka dyskusja będzie podbijać.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

MCU> nowe star warsy.

Marvel tworzy względnie proste filmy, szczególnie jak się spojrzy na złożoność niektórych pozycji komiksowych. Wszystko jest skąpane już od dawna w sosie serialu, ale nie można jednak temu odmówić pewnego przełomu.

Na początku boomu- vide Avengers- MCU było czymś świeżym, bo nigdy wcześniej takiego przedsięwzięcia komiksowego w kinie po prostu nie było.

Nieaktualny już obecnie brak filmowej licencji Marvela na pajaczka i x-menów doprowadził do wykorzystania kompletnie nieznanych dla laika postaci pokroju Guardianów, Ant-mana czy Dr Strange`a.

Czym tymczasem jest nowe Star Wars? Festiwalem odwołań, które chowają kolejne odwołania itd.

Kocham retro 80`s, ale to co robi obecnie star wars, to nie jest wcale miłe retro, albo chociaż coś, co próbuje się fajnie kamuflować i je udawać.

To bezczelna, wyrachowana szkoła filmowa.

Przedstawicieli tego typu nurtu niestety coraz więcej i – co gorsza – sięgają po nią szanowane nazwiska- vide Ready Player One.

Nostalgia nie jest tutaj smaczkiem, wysmakowaną stylistyką, a po prostu asekuracyjnym sposobem na opowiadanie historii- historii, która została już opowiedziana kiedyś, lepiej i bardziej sensownie.

To wulgarne i chamskie rzucanie w twarz "patrz nerdzie, hełm vadera, patrz nerdzie at-at na białej planecie, patrz nerdzie yoda"

Spójność jest przy wielkich franczyzach na wiele odcinków kluczowa. Korporacyjne, narzucające pewien konkretny model, zawężające horyzonty?

Owszem, ale jeżeli cena wolności wielkich franczyz kinowych ma być taki żałosny bajzel jak star wars, gdzie wszystko zachodzi wręcz na trolling na zasadzie olania i wypaczenia sugestii i tropów poprzedniego obrazu, to ja wybieram to straszne chomąto korporacji.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Eeeeee nie? Co najwyżej MCU=Nowe Star Wars?;p Nie stosujmy podwójnych standardów;p

MCU to też nieskończony festiwal odwołań;p Może po prostu za mało znasz to uniwersum i nie wszystkie wychwytujesz?
I oczywiście w MCU nigdy nie było trollingu na zasadzie olania i wypaczenia sugestii i tropów poprzedniego obrazu, a wszystko w imię wolności twórczej i plot twistu?;p

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

MCU to przede wszystkim rzecz dla laików, zwykłych kowalskich, a nie najbardziej wiernych fanów uniwersum od x lat.

Nie masz bezpośredniego kopiowania tak znaczących motywów, ant-man jako twórca ultrona, dosłownego planet hulk, co najwyżej lekki posmak w „ragnaroku", brak śmierci capa po zakończeniu civil war, mandaryn to nie mandaryn z komiksu etc. Nawiązania nie funkcjonują na zasadzie „kopiuj wklej” i kinowy Marvel nie wchodzi w odtwarzanie komiksowego światka na 100% ani na chwilę, nikt nie idzie po nitce, bo tak.

To bardziej wariacja, jedna z alternatywnych ziem- zresztą MCU już to już od dawna oficjalnie Earth-199999- niż próba odtworzenia całego szkieletu fabularnego, z której z linni czasowych wydawnictwa.

Star Wars to nie jest żaden festiwal odwołań, tylko dzień świstaka.

Jedziemy z zarzynaniem motywów z ot, nawet jeżeli nie mają sensu- vide Luke jak cyniczny staruszek, który niby coś przegrał. Powiedziałbym, że na płaszczyźnie psychologicznej te film są dialogiem twórców z samymi sobą i widzem, swoistym tłumaczeniem się-vide „musimy im powiedzieć, że to planeta pokryta solą, a nie śniegiem, żeby nie było”

To jest smutne.

Marvel też czasem coś oleje, potraktuje powierzchownie, ale nadal nie jest ciągłym festiwalem odwołań do czegoś, dla odwołań samych w sobie.

Oglądając MCU jestem w stanie zobaczyć inną od pierwowzoru historie niepopadająca w copypastę.

Na przykład, jeżeli wierzyć słowom Faige to zabraknie tak ikonicznego motywu, jak motywacja Thanosa love intrest i wcale by mnie to nie dziwiło, bo MCU już parę razy wypięło się na to, co w komiksach jest klasyką.

Marvel ma lepsze i gorsze filmy, ale nie zasługuje na zrównianie poziomiem do jakiegoś niewolniczego fanserwisu.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A to w SW te miliardy $ w kinach wypracowują najbardziej wierni fani uniwersum od x lat a nie laicy?

Tak, MCU nie kopiuje komiksów 1:1, za to kopiują sami siebie;p Dr Strange to nic innego jak soft reboot pierwszego Iron Mana z magią zamiast technologii;p

I nic tylko pogratulować obiektywizmu;p
Jak w TLJ ubili Snoke`a to jest to trolling na zasadzie olania i wypaczenia sugestii i tropów poprzedniego obrazu...
A jak w trylogii Iron Mana z Ten Rings w pierwszym filmie robi się w kpinę w trzecim to jest to "wykręcenie śmiesznego motywu z czegoś co w komiksie było klasyką"

Jednym MCU może się podobać bardziej od SW, innym odwrotnie, to rzecz subiektywna i każdy ma prawo do własnej opinii... Nie wymyślajmy jednak głupot że jedno uniwersum jest prawie idealne a drugie to dno bo praktycznie wszystkie wymienione przez Ciebie wady i zalety są obecne w obu?

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

MCU było chociaż swojego czasu powiewem świeżości, bo filmy marevlowskie w większości były w stanie niełaski przez te wszystkie ghost ridery z cagem, affleckowego daredevila czy tragiczną F4.

SW dnia dzisiejszego to kopiowane schematów z oryginału, które doprowadza do zapętlenia tych samych motywów. Nic ponad to.

Marvel zasługuje na większy podziw, bo wyzdzwigneli się z niezłego szamba. Otarli się o bankructwo, nie tyle w kinie, co jako marka w ogóle a teraz są na szczycie.

Co do takich przypadków jak Strange`a. Postać może i podobna nieco do Starka, ale niesie z sobą jakąś nową płaszczyznę nieobecną w MCU wcześniej na taką skalę.

SW nie oferuje w zamian za powielanie motywów absolutnie żadnych nowości.

No i co najważniejsze,jestem niemal pewny, że Faige ani nikt inny z zarządu, nie wpadnie na cudowny pomysł rimejkowania Infinity War.

Za dużo maja innych koncepcji na eventy u zródeł, żeby tak biedować.






Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To jeszcze przypomnij mi, którego to z kolei Spidermana mamy

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Który nie jest spider-manem, takim jak poprzednie, a wreszcie bliższym pierwowzorowi?

No i poza spiderem jest masa postaci, które nigdy nie zagościły wcześniej w świadomości laików komiksowych na taka skalę.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Oraz ile było wrzasków "purystów" że w tych nowych starłorsach wszystko jest nie tak jak należy przy tym całym zrzynaniu... #zieeeeew

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

To co tu wyprawiasz ma nazwę - hipokryzja. Bo jak inaczej nazwać chwalenie MCU za to samo za co ganisz SW?;p
SW też miało swoje momenty niełaski, JarJary, Złote Maliny, itp. itd. tak więc również zasługują na większy podziw;p

Dlaczego wszystkie "podobieństwa" i niedoróbki (głównie czarne charaktery) w MCU wybaczasz, a w SW uważasz to za godne potępienia? Nie dostrzegasz że podobnie jak w MCU diabeł tkwi w szczegółach?
Gdzie w SW mieliśmy wcześniej ucznia CSM zabijającego mistrza by przejąć władzę?
Gdzie w SW mieliśmy film w którym wszystkie główne postacie ginęły?
Itp. itd.

Możesz nie lubić nowych SW, ale czy Ci się to podoba czy nie, pod względem konstrukcji czy wykonania MCU i SW na jednym jadą wozie;p Tak więc albo oba uniwersa ssą albo oba są ok;p

przypomniało mi się

gdyż jesteś zdaje się oblatany w MCU - jaki był związek między Ultronem a Thanosem, bo za chiny ludowe nie jestem w stanie zrozumieć?

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Sorry, ale jednak cokolwiek pierdaczysz.

Po pierwsze, znakomita większość oglądadeł z MCU jest poprawna, ale do bycia dobrymi jako filmy per se jest im jednak daleko. Po drugie, ciekawsze produkcje zaczęły się dopiero ostatnio, a tacy Avengersi są praktycznie nieoglądalni po raz drugi. Po trzecie, o ile MCU staje na rzęsach by jeszcze się nie dublować (i Strange jest świetnym przykładem na to że nie zawsze im wychodzi) to to co się w komiksach teraz od...la to jest istny śmiech. Tak wychwalane czerpanie z komiksów kończy się tym że filmy niemal kanibalizują wątki z komiksów; Civil War II czy obecne Infinity Conflict czy Infinity Wars nie powstały w wyniku wieloletniego planu wydawniczego a z chęci wydojenia kasy z wchodzącego tytułu.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-Oglądając MCU jestem w stanie zobaczyć inną od pierwowzoru historie niepopadająca w copypastę.

Mogę Ci tylko współczuć że nie dostrzegasz tego w SW. Ale cóż, jeżeli Luke dla jednych "skalany" w TLJ ("LUK NIGDY BY TAK NIE ZROBIŁ!!!1!") dla Ciebie jest "zarzynanie motywu" zamiast jego kreatywnym rozwinięciem, a mieszanie ze sobą postaci z iluś tam komiksów/filmów z drobnymi różnicami jest robotą kreatywną...

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mily napisał:
Nostalgia nie jest tutaj smaczkiem, wysmakowaną stylistyką, a po prostu asekuracyjnym sposobem na opowiadanie historii- historii, która została już opowiedziana kiedyś, lepiej i bardziej sensownie.

To wulgarne i chamskie rzucanie w twarz "patrz nerdzie, hełm vadera, patrz nerdzie at-at na białej planecie, patrz nerdzie yoda"

-----------------------

No więc Ty oczekujesz jakiegoś konkretnego, subtelnego podejścia do nostalgii, a wyraźne nawiązania odbierasz jako nieledwie policzek. Tymczasem dla wielu innych fanów są to co najmniej takie nawiązania jakich oczekiwali, a wśród głosów krytycznych (zarówno w sposób sensowny, jak i hejterskich) często słychać głosy że za mało bezpośrednich nawiązań, bo brakuje tego i śmego, a w ogóle jak można było coś nakręcić inaczej niż we wcześniejszych filmach. Handluj z tym.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zgadzam się, generalnie już od premiery ep 7 wiedziałem, że jeśli chodzi o `blockbusterowe odmóżdżacze` to wolę jednak te Marvelowskie - lepsze postacie i bardziej przemyślana fabuła sprawiają, że z bohaterami MCU mam jakąś więź emocjonalną, w przeciwieństwie do Rey czy innego Poe.

Nie sądziłem, że przyjdzie taki czas kiedy powiem, że bardziej jestem podekscytowany myślą o obejrzeniu Ant-man and the Wasp niż kolejnych plastikowych starwarsów.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zabawne jak różnie można postrzegać różne rzeczy. Dla mnie fabuła filmów MCU jest prawie zawsze taka sama i to właśnie postacie tego uniwersum są dla mnie plastikowe.

Mam swoje zastrzeżenie do sequeli (bardziej przemawiają do mnie spinoffy), ale i tak jest to dla mnie kino dużo ciekawsze niż superbohaterowie Marvela.

mc/dc

mcu czy dc potrafi być nawet fajne, ale jedynie jako zapychać pomagający przeczekać czas do następnej premiery STAR WARS

STAR WARS >>>>>>>>>> mc/dc/transformers/itp.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Zasadniczo co najmniej połowa MCU to wariacje na temat Campbella: bohater dojrzewa, walczy ze złem itd. Podobnie mamy zresztą w SW.
Avengersi i Iron man to dwa filmy, które przekonały mnie do Marvela. Co prawda ich komiksy są dla mnie dosyć ciężko strawne, niemniej zasadniczo jest dużo ciekawych historii.
Ale w jednym w pełni się zgadzam: ja też wolę spin-offy. Mam nadzieję że Solo tego nie zmieni.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Oglądałem w piątek Ant-Mana. Poza paroma momentami, było to strasznie sztampowe i plastikowe.
Ale jak kto lubi, jego sprawa. Mnie opadł zapał do zobaczenia w kinie Wasp, wynikający głównie z widzianych w trailerze (?) ujęć z Evangeline

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nowe SW > MCU

Bardzo lubię jedno i drugie uniwersum. Jedno i drugie traktuję jako lekką i przyjemną rozrywkę, jednak u mnie nowe SW zdecydowanie wygrywają. Nowe SW przede wszystkim dają takim geekom jak ja znacznie większą możliwość immersji oraz większe, bardziej złożone i nieprzewidywalne uniwersum żyjące poza filmami (seriale, książki, komiksy).

Z MCU znam wszystko, zmusiłem się nawet żeby skończyć Agentów Tarczy i Inhumans oraz przeczytać wszystkie (w większości bardzo kiepściutkie) około-filmowe komiksy. Oczywiście na początku MCU było czymś przełomowym i rewolucyjnym, ale dość szybko popadło w rutynę i w tej chwili seryjnie wypluwa bardzo podobne do siebie produkcje, oparte na wiadomm schemacie, które mało czym potrafią zaskoczyć. Do chwili obecnej wyszło kilkanaście (więcej?) filmów, a ja mimo, że większość widziałem po kilka razy i na większości bdb się bawiłem, to tak szczerze mam problem z przypomnieniem sobie, o czym niektóre były, kto był villainem i co tam się działo. Pierwszy Iron Man, Winter Soldier <3, pierwsi Avengersi, pierwsi Strażnicy Galaktyki, pierwsze seriale od Netflixa (DD, Jessica), może jeszcze Civil War jak dla mnie się jakoś wyróżniają i zapadają w pamięć, ale reszta... hmm... bardzo różnie.

I-o-I

3 filmy STAR WARS rocznie - tego się domagam!

Re: I-o-I

Ha! Niedoczekanie.

Re: I-o-I

HAL 9000 napisał:
3 filmy STAR WARS rocznie - tego się domagam!
-----------------------
POPIERAM!!!!!

<-o->

Nie no lekka przesada. 2 filmy i jeden sezon serialu aktorskiego rocznie wystarczy

Re: <-o->

Pójdźmy na kompromis - 3 filmy i jeden sezon serialu aktorskiego.

Re: <-o->

No, ostatecznie może być, niech stracę

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Na temat MCU można pisać wiele krytycznych uwag, zaczynając od stosunkowo prostej konstrukcji fabularnej, humoru, który może męczyć, po złoczyńców, którzy zassysają, ale serce tych produkcji bije wyjątkowo mocno.Bohaterowie sprawdzają się wyjątkowo jako interesująca galeria indywidualności, które można lubić, rozumieć, wkurzać się na nie.

Nawet jeżeli coś jest przykryte tona głupawego humoru, to w rzeczywistości chodzi o bohaterów i relacje między nimi- jak choćby w GOTG V2.

W tym imo tkwi sekret sukcesu kina tego typu i dlatego imo nie powinno się zestawiać marvelów kinowych z tworami pokroju transformers. Nowe star warsy nie mogą się pod tym kątem równać, ba niektóre postaci są tragicznie napisane- na was patrze Rose, Holdo i Hux. Chociaż ten ostatni może zostać ułaskawiony na prawach tego, jak bardzo złoczyńcy marvela również są do kitu.

mkn napisał:
Nowe SW > MCU

. Nowe SW przede wszystkim dają takim geekom jak ja znacznie większą możliwość immersji oraz większe, bardziej złożone i nieprzewidywalne uniwersum żyjące poza filmami (seriale, książki, komiksy).

-----------------------

MCU to zasadniczo Marvel okrojony, a komiksy w ramach tego cyklu to zaledwie siódma woda po kisielu. Powiedziałbym, że to wręcz produkty marvelopodoobne.

Jednak kiedy jesteśmy przy uniwersum pozafilmowym, no to sorry, ale nie wiem, czy to do końca fair porównanie, bo przecież istnieje corowy Marvel, który stał się legendą na długo przed filmową modą, ma dużo większą bibliotekę publikacji na przestrzeni dekad od oferty star wars, łącznie z legendarnym już EU. Pomimo wydania ton szmelcu mają linie komiksowe godne uwagi, gdzie wyłowisz perełki, a nawet komiksy ocierające się o artyzm.

Nie mówię, że star warsy pod kątem quality contentu nie mają nic do powiedzenia, bo tak nie jest.

Zmierzam jedynie do tego, że to dość opaczne porównanie, bo Star Wars wyrosło na filmach, one są rdzeniem i sercem, czyniąc wszystko dookoła nich dopiero potem, a Marvel ma dokładnie odwrotną proporcję, gdzie bogata historia istniała na długo przed tym, zanim ktoś taki jak pan Feige zaczął tym wszystkim koordynować.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Od dawna jestem komiksowym geekiem. Bliższy mojemu sercu zawsze był komiks europejski oraz dawniej Vertigo, dzisiaj Image. Komiks superbohaterski jakoś zawsze mniej mnie kręcił, ale oczywiście sporo historii z Marvela czytałem, doskonale wiem czym jest corowy Marvel i pewnie wiele z tych perełek i komiksów ocierających się o artyzm, o których piszesz znam. Starwarsowe komiksy z EU/NK nigdy się do poziomu tych wspominanych perełek nie zbliżyły i nie ma żadnych szans, że kiedykolwiek to zrobią. No ale co z tego, skoro MCU i corowy Marvel to 2 niezależne od siebie twory, aktualnie w komiksach mamy chyba kobietę Thora i Hulka chińczyka/latynosa? Skoro Marvel jest wydawcą z tak wielką i wspaniałą tradycją, czemu nie zrobić porządnej linii wydawniczej powiązanej z MCU (alternatywne uniwersa to przecież dla Marvela chleb powszedni), tylko wydaje około-filmowe buble napisane i narysowane na kolanie.

Sam zacząłeś porównanie MCU i SW wywołując całkiem niezły ruch w tym wątku, a ja napisałem w czym dla mnie już na samym starcie SW zdecydowanie wygrywa z MCU. (oczywiście SW też oferują mi też ciekawszy świat, historię itd. ale nie o tym tutaj mowa). Jestem typem geeka, któremu jak się coś spodoba to wkręca się w to na maksa w 100%. Nie inaczej było z MCU i SW. Filmy mi nie wystarczyły i chciałem dalej zagłębiać się w przedstawiony w nich światy. No i w przypadku SW taką możliwość dostałem z nawiązką, a w przypadku MCU tak średnio (bardzo słabo powiązane z filmami seriale, słabiutkie komiksy i alternatywne uniwersum w postaci corowego Marvela). I nie ma tu dla mnie znaczenia skąd wywodzi się jedno i drugie uniwersum, w jednym i drugim najważniejsze są filmy, a dla mnie bardzo ważne jest też to co mogę znaleźć w tych uniwersach dla siebie poza filmami i w tym przypadku SW >>>>> MCU.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Image wymiata , a fakt, że wiele z ich stosunkowo dość świeżych serii jest obecnie na bieżąco wydawana w Polsce, a cześć została już wydana w całości bardzo cieszy.Jakościowo to jest kompletna orka DC i Marvela. Vertigo było kiedyś wielkie, ale od czasu zakończenia flagowych serii pokroju Preachera, Hellbrazera,The Invisibles czy Sandmana mam wrażenie, że gdzieś się pogubili tracąc dawny blask, chociaż były epizody gdzie go odzyskiwali- vide Scalped, Y the last man.

"czemu nie zrobić porządnej linii wydawniczej powiązanej z MCU (alternatywne uniwersa to przecież dla Marvela chleb powszedni), tylko wydaje około-filmowe buble napisane i narysowane na kolanie. "

Chyba odpowiedz jest równoznaczna z tym, dlaczego filmy MCU nie czerpią z bardziej ambitnego czy artystycznego komiksu.To by się nie sprzedawało tak dobrze, dla przeciętnego kowalskiego byłoby przekombinowane.Ja z wielką chęcią zobaczyłbym coś pokroju Marvels, Miraclemana, czy Captain britain crooked world na dużym ekranie, ale wiem, że raczej to nigdy nie nastąpi. Te bardziej trudne komiksy mimo wszystko też pozycje być może zbyt trudno przekładalne na język filmu, bo łączące kicz z dramaturgią i poważną tematyką. Chyba tylko Nolan osiągnął duży sukces wypuszczając komiksowe filmy z pewną dozą autorskiej duszy i nutka ambicji, które zyskały poparcie masowego widza. No i to tylko przez nadanie quasi realizmu. Sam nie jestem pewien, czy gdyby np wiernie zekranizować "Arkham Asylum" Morrisona to ludzie by to łyknęli.

No może ostatnim przebłyskiem takich prób był Logan, mimo wszystko rzecz związana z Marvelem, ale tworzona przez Foxa.

Co do porównania MCU z SW. Nie jest one takie z d, bo w końcu obydwu uniwersom patronuje Disney i to nie ja ostatecznie stworzyłem pierwszą taką analogie na temat, a jego założyciel.

MCU spłyca dużo motywów oryginalnego uniwersum, ale ja nijak nie potrafię podejść przez to lepiej do tego soft rebootu w postaci obecnych wyczynów ekipy od star warsów.

Dla mnie star wars z tym, niewolniczym uczepieniem się retro nostalgii, obleśnie wręcz nastawionym na zysk odwoływaniem się do stylistyki ot, może być śmiało nazywane martwą marką, oczywiście nie pod kątem zainteresowania, obrotów finansowych, ale martwą "duchowo"

Przemielanie retro nostalgii może być urocze w przypadku małych indie gierek- chociaż też do czasu- tymczasem to co jest misternie odwalane ze star warsami jawi mi się jako cyniczne granie na emocjach i skojarzeniach ludzi.








Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

W MCU też mieliśmy trolling w postaci Mandaryna

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Jaki trolling, to był jeden z najlepszych momentów w historii MCU

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Ale ile było przy tym krzyku fanów oryginału

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Przecież nawet "All Hail the King" z "prawdziwym" Mandarynem powstał po to, żeby udobruchać wściekłych fanów

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

No właśnie.

MCU czasem wykręci jakiś śmieszny, albo dziwny motyw z tego co w komiksach było klasyką.

SW idą bezpiecznie według ściśle wytyczonej trasy i wszystkie "niesamowicie innowacyjne" zabiegi Johnsona to po prostu grzeczne pójście scieżką za ot.

To co jest niby takie szalone i nieprzewidywalne jak śmieć Snoke`a to po prostu banalne odwrócenie motywu z ot.

Tylko to nie ma nic wspólnego ze świeżością. Takim czymś byłoby np uśmiercenie Rey i Kylo i postawienie w następnym epizodzie na konfrontacje Luke;a ze Snokiem.

Odstrzelamy połowę zastępców, nowego pokolenia, flagowych postaci nowych odsłon i to jest odważne, nie jakieś wariacje po ep V i VI.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Mnie motyw z Mandarynem przypomina to, co Rian zaproponował w sprawie fanowskich teorii odnośnie Rey i Snoke`a.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Popieram.

MCU >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Star Wars

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Dla mnie nowe Star Warsy są mniej więcej na poziomie MCU, ale to dalej oznacza, że są kiepskie lub beznadziejna.

Tzn. ogólnie sam fakt, że można tak porównywać marvele do Star Wars świadczy o upadku Star Wars, bo masówkowe kino o superbohaterach to ogólnie dolna półka kinowej rozrywki, a oryginalne Star Warsy wcale tej dolnej półki nie okupowały.

Ale czym tu się dziwić skoro i MCU i SW to jedna firma?

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Na wielką ironię zakrawa tutaj fakt, że star warsy to dziecię najbardziej infantylnego podejścia do tematyki sci-fi w historii, co tylko uwypukla kontrast w postaci "Odyseji", "Stalkera", "Blade Runnera, "Dark city" czy pierwszego "Matrixa"

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Fakt, ale bierz też pod uwagę, że nie liczy się jedynie sama treść, ale także i forma. Można zrobić bardzo dobrą baśń, która w rzeczywistości na poziomie treści jest niewiele lepsza od przeciętnej bajki z krasnoludkami, najlepszy tego przykład to Władca Pierścieni.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Czy ja dobrze zrozumiałem? "Władca" jest na poziomie treści jest jak "przeciętna bajka z krasnoludkami"

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

BUAHAHAHA !, "Władca" to na poziomie treści niewiele lepszy od przeciętnej bajki z krasnoludkami ???

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Poziom treści we Władcy jest baśniowy, bo to baśń, klasyczna. Dobro kontra zło, trzeba zniszczyć pierścień, zły diabeł z czarnymi orkami kontra dobre ludzie i elfy... To bardzo proste i infantylne schematy. Nie zmienia to faktu, że jest to dzieło wybitne właśnie z uwagi na poziom wykonania, czyli formę, a więc w przypadku powieści: poziom językowy, jakość dialogów, głębię postaci, głębię uniwersum itd. Prosimy czytać ze zrozumieniem

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

"Można zrobić bardzo dobrą baśń, która w rzeczywistości na poziomie treści jest niewiele lepsza od przeciętnej bajki z krasnoludkami" - to jest z pierwszego twojego posta - dlatego się uśmiałem, bo to ogólnik nic nie mówiący. Dalej w odpowiedzi w drugim poście rozwijasz już bardziej to, co miałeś na myśli, nawet sobie trochę przecząc, bo piszesz dalej - że jest to (między innymi) dzieło wybitne, z uwagi na głębię postaci, głębię uniwersum. A więc dostrzegasz, że w tym schemaciku jednak coś się głębiej dzieje ...
Oczywiście, co do (czepiam się ) schematu i infantylności, jest to twoja opinia, do której masz jak najbardziej prawo. Ja się z tym nie zgadzam, myślę że i wielu czytelników też by kręciło nosem, bo dzieje się tam jednak o wiele, wiele więcej, niż forma, uniwersum, postacie czy dialogi. Każdy, kogo wciągnęła ta powieść i stała się dla niego bardzo osobista, na pewno nie określi jej schematyczną bajką, nawet jeśli jest w swej formie wybitna.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

-zły diabeł z czarnymi orkami kontra dobre ludzie i elfy... To bardzo proste i infantylne schematy.
Ok, Twoja opinia. Choć jednak wypada zauważyć, że to jest tylko oś konfliktu, poza tym jednak "dobry czarodziej" okazuje się nie być do końca dobry a nawet całkowicie niedobry, ludzie są po każdej ze stron konfliktu, dzielny i szlachetny bohater też może upaść, jedynie Elfy są szlachetne ale jak wiemy (z "Sillmariliona") nie tak zawsze do końca z nimi było. Czyli niby prosto ale jednak jak się bliżej przyjrzeć to nie tak za bardzo.

A czy walka dobra ze złem wpisuje się w "infantylny schemat"? - well, być może. Wszak towarzystwo z Imladris powinno zabrać Frodowi pierścień i użyć go jako broni, dopiero by się działo.

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

A może chodziło o Hobbita ? ...

Re: Irracjonalna krytyka Trylogii Sequeli

Nie zgodzę się. Gwiezdne wojny były właśnie prototypem masówki, lekką opowiastką pełną akcji i widowiskowych efektów specjalnych. W żadnym wypadku nie nazwałbym tego ambitniejszym kinem jak Marvele.

MCU>>>>SW

Przynajmniej filmy MCU są spójne. Nie ma tam Johnsona ze swoim "wizjonerstwem".

Re: MCU>>>>SW

Taaaaaa, jest za to np. Shane Black ;p

Re: MCU>>>>SW

Zgadzam się w 100 % !!

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.