Forum

Solo - temat do recenzji

Już za parę dni premiera filmu, więc wątek się przyda W tym miejscu

https://star-wars.pl/News/23092,Nasze_recenzje_Hana_Solo.html

przeczytać można kilka recenzji przedstawicieli redakcji Bastionu, a koło 25 maja temat się pewnie zapełni reckami użytkowników

Re: Solo - temat do recenzji

Oby tych mniej impulsywnych, bo będziecie mieć tam w moderacji dużo do roboty w związku z tym tematem.

....

Słaby film, nie widziałem.

Re: Solo - temat do recenzji

O, ktoś usuwa posty. Nieładnie.

Re: Solo - temat do recenzji

No właśnie o tym pisałem wyżej. xD Zaczyna się zimna wojna na Bastionie!

Re: Solo - temat do recenzji

Sensownych postów nikt nie usuwa xD

Re: Solo - temat do recenzji

Wmawiaj to sobie dalej. xD Nie na tej stronie.

Re: Solo - temat do recenzji

Dokładnie. Pamiętam np. jak wiele sensownych postów Reeka było usuwanych.

Re: Solo - temat do recenzji

Co poradzić. Kathi stworzyła minikonkurs to musiała umożliwić innym konkurowanie ze mną.

...

Świetny film, akcja, humor, intrygi, efekty specjalne - wszystko naprawdę na najwyższym poziomie.
Jeszcze nie oglądałem, ale idę co prędzej!

spoiler

fajny film ale mało akcji trochę nudny szkoda ze kira umiera. ale fajne cameo boby fetta

Re: spoiler

Cameo Luke`a było lepsze.

Re: spoiler

ale sztuczny był ten hamil nie podobalo mi sie

Re: spoiler

A jak ci się podobało nawiązanie do Yuuzhan Vongów? Drobna przesada, czy ładnie to połączyli z głównym antagonistą trylogii sequeli?

Re: spoiler

nie bylo zle, ale te gwiezdne osmiornice mogli sobie odpuscic. z drugiej strony to tez ladne nawiazanie do rebels i thrawna.

Re: spoiler

Dokładnie, po tych ośmiornicach nabrałem ochoty na owoce morza, ale nie mogłem nawet na chwilę wyjść z sali żeby ewentualnie coś sobie w tym Heliosie zakupić, bo zaraz po scenie z ośmiornicami Chewbacca rozbił główkę o tę słynną skałę z końca trailera i wiesz, musiałem go opłakiwać przez jakiś czas.

Re: spoiler

Dla mnie średnie to było. Ale za to bardzo fajnie wyszedł Ford jako stary Solo zaczynający i kończący film. I mały Ben słuchający ojca... Coś pięknego!

Re: spoiler

A jest Kenobi ?

Re: spoiler

nie ma ale po napisach jakiś many w brązowej szacie przychodzi do hana i mówi że zbiera ekpię.... twarzy nie pokazali ale to mógł być kenobi

Re: spoiler

A do czego zbiera tą ekipę - początek spoilera do picia ? koniec spoilera

Re: spoiler

w sumie chyba jest. Gra go Clint Howard. Taki pijak w kantynie.

Re: spoiler

To mamy w takim razie spin-off o Kenobim ! HURRA !!

Kilka słów po premierze

W Finlandii premiera miała miejsce jak zwykle wcześniej i właśnie wróciłem z kina.

Czytajcie na własną odpowiedzialność, ale raczej nie skupię się na fabule więc spoilerów nie powinno być.


Po Rogue One miałem wielkie oczekiwania. O ile poddałem się jeśli chodzi o Disneyowe Epizody, tak RO dał mi osobiście wielką nadzieję, że Stories będą trzymać wysoki poziom.

Solo jest prostą historyjką, filmem przez większość czasu wrecz kameralnym, pozbawionym rozmachu RO. Wydaje mi się, że zmarnowano okazję na napisanie nowej opowieści o młodym Hanie Solo. Wyszedł co najwyżej niezły film przygodowy.

Zgadzam się z osobami twierdzącymi, że nie najszczęśliwiej dobrano aktorów. Przede wszystkim Alden Ehrenreich nie przypomina młodego Forda. Z drugiej strony bardzo, naprawdę bardzo podobało mi się jak zagrał. Z przyjemnością mi się go oglądało. Lando jest miejscami przerysowany, zbyt komediowy, wręcz groteskowy. Ale pewnie mogło być gorzej.

Reszta postaci jest wg mnie nijaka, z wyjątkiem Chewiego oczywiście. Zawsze fajnie się ogląda grę Woodego Harrelsona czy Emilii Clarke, ale nie zmienia to mojej opinii, że postacie są nijakie.


Solo jak dla mnie jest filmem na raz w kinie. Zmarnowany potencjał, nijakie postaci, brak rozmachu. Taka historyjka o niczym.


Szkoda, że Disney po tym jak się bardzo przyłożył do Rogue One, stworzył bardzo sztampowego Solo.

Ode mnie 6/10 - Ale pomimo tego wszystkiego spędziłem miło czas w kinie. Choć bardzo dużo będzie musiało minąć czasu zanim obejrzę go jeszcze raz.

Re: Kilka słów po premierze

Czyli Deadpool 2 lepszy jednak od Solo ?

Re: Kilka słów po premierze

Deadpool 2? Nie wiem, nie byłem, nie wybieram się. Pierwsza część zanudziła mnie na śmierć

Re: Kilka słów po premierze

No to musisz być poważnym człowiekiem, to też nudne na śmierć XD

Re: Kilka słów po premierze

Asturas napisał:

Ode mnie 6/10

-----------------------

Chyba w takie mniej-więcej strefy celowali producenci. To i tak nieźlie, biorąc pod uwagę jak wyglądał proces tworzenia tego filmu.

Re: Kilka słów po premierze

To nowe SW to chyba jednak jest większe dziadostwo niż prequele XD

Re: Kilka słów po premierze

Zapisz się do Towarzystwa Płaskiej Ziemi

Re: Kilka słów po premierze

Nie chcę się z tobą spotykać

Re: Kilka słów po premierze

Proszę teraz iść przeprosić Aniego za złośliwe komentarze o piasku.

Re: Kilka słów po premierze

Oczywiście, że tak. xD

Jest Moc :D

I to na razie chyba tyle, bo godzina późna
Może nie wywołuje tyle emocji co Epizod, ale daje radę, a kilka scen jest po prostu przepiękna
Alden to Han!
Donald to Lando!!
Chewie to Chewie!!!

...

Czegoś tak dobrego się nie spodziewałem. Złoto.

L3!!!

L3 to czyste złoto, zdobyła tytuł mojego najulubieńszego droida w Star Wars <3

Enfys

Dla mnie bomba! Alden dobrze zagrał młodego, głupkowatego Hana. Enfys Nest wymiata. Zdecydowanie najlepsza postać tego filmu.

Enfys Nest

Sorry, ale pomijając fakt, że masz oczywiście prawo do swojej opinii, to Enfys była w góra pięciu scenach. Coś jak niegdyś Boba w OT, a teraz Phasma w ST. A gdyby przeliczyć to na minuty, to może wyjdą cztery. Też góra.

Poza tym reklamowano ją/jego (szczerze, to przed premierą filmu myślałem, że to facet, nie wiem, czy było gdzieś powiedziane, że to kobieta, czy w zasadzie - jak się okazało - dziewczynka) jako głównego antagonistę, a okazuje się, że ze wszystkich postaci w tym filmie wychodzi na głównego protagonistę, pomimo tego, że do osiągnięcia swojego celu, czyli zwalczenia Crimson Dawn, ona i jej ludzie posuwali się nawet do zabójstw.

Ktoś swoją drogą napisał, że to duża wada tego filmu - brak ewidentnego „złego”. Moim zdaniem to tylko pozytyw, i to ogromny. Wreszcie coś nowego, a nie podział na tych dobrych i tych złych. Nikt z głównej ekipy skonsolidowanej wokół Hana i Chewiego nie był de facto dobry, ale też daleko było każdemu do określenia go złym. Nawet jeszcze dalej, niż do określenia danej postaci dobrą.

Pomijając fakt, że Dryden to bardziej zły niż dobry, i powiedziałbym, że można go śmiało zakwalifikować do grona złych. Sama Enfys powiedziała o zbrodniach, do jakich jego ludzie się posuwali. Był jednak szefem organizacji świata przestępczego, zbrodniczego, więc trudno nie nazwać go złym, tym bardziej, że mordował i własnoręcznie, co ujrzeliśmy na początku filmu, gdy zabił jakiegoś gubernatora.

No i jak już przy złych jesteśmy, to nie możemy zapomnieć o sami wiecie kim. Jego imienia już jednak nie wymienię, bo jeden znany Bastionowicz napisał do mnie, że nie raczyłem włączyć opcji [spoiler], gdy o nim pisałem. 😜

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Enfys Nest

-Sorry, ale pomijając fakt, że masz oczywiście prawo do swojej opinii, to Enfys była w góra pięciu scenach. Coś jak niegdyś Boba w OT, a teraz Phasma w ST. A gdyby przeliczyć to na minuty, to może wyjdą cztery. Też góra.

A co to ma do rzeczy?

Phasma swoją okazję zmarnowała, Boba i Enfys nie zmarnowali.
Ilość czasu ekranowego nie ma znaczenia.

Czas ekranowy

Ma, i to dużo. Choć niekoniecznie lubię te dwie dziedziny ze sobą porównywać, to tym razem jest to idealne porównanie: w piłce nożnej na przykład w ogóle nie mieściłoby mi się w głowie, gdyby ktoś chciał oceniać kogoś za pięć minut gry, albo w zasadzie - zachowując proporcje czasowe między meczem a filmem - minutę. Tak samo nie ocenię postaci, która pojawiła się na kilka scen.

Wiadomo, może Nest nie była tak bardzo reklamowana jak Phasma, więc to trochę inna bajka. Ludzie byli zawiedzeni nią, bo się po trailerach, spotach, wywiadach, materiałach, reklamach i zapowiedziach spodziewali mega postaci. Z kolei Enfys, tak jak i cały film, nie były tak reklamowane i komentowane, więc proporcjonalnie ewentualny zawód i oczekiwania względem samego filmu i głównej antagonistki (choć w praktyce protagonistki) były, są i będą mniejsze.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Czas ekranowy

Hmm, czyli wg Ciebie jeśli mamy gracza który wchodzi na boisko na kilka, dajmy na to 9 minut i w tym czasie strzeli powiedzmy 5 goli ustawiając wynik meczu to nie możemy go nazwać "man of the match" bo nie rozegrał pełnych 90 minut? Co z Ciebie za fan futbolu?;p
I nie pisz ze się nie da bo liczby nieprzypadkowe;p

Enfys Nest było mało, ale i tak pozamiatała

Re: Czas ekranowy

Obraziłeś mnie tym „nie pisz, że się nie da”.

Tamten przypadek był jednak inny - wszedł w 46. minucie i zagrał połowę. A tak poza tym, to takie przypadki, gdy w tak krótkim czasie ktokolwiek potrafi przesądzić o wyniku meczu, są niezwykłą, niezwykłą rzadkością. Zobaczmy, jaki procent piłkarzy grających od pierwszej minuty potrafi zrobić coś takiego, a jaki procent zmienników jest w stanie cokolwiek zrobić, nie mówiąc już o pięciu golach czy nawet trzech. Nawet jeśli zawodnik dostaje pół godziny gry wchodząc z ławki, to mało kto je wykorzystuje tak jak ci grający od pierwszej minuty. Nie jest przypadkiem na przykład, że najlepsi liczbowo regularni zmiennicy dwóch najsilniejszych według mnie lig - Premier League i Bundesligi - czyli kolejno Martial z Manchesteru United i Jović z Eintrachtu - strzelili tylko po cztery gole w ostatnim sezonie.

Oczywiście, zdarza się i tak, że taki zawodnik wejdzie w doliczonym czasie gry i przesądzi o wyniku, ale czy można nazwać go zawodnikiem meczu za strzelenie gola, za jeden kontakt z piłką, albo co najwyżej kilka w momencie, w którym ktoś harował cały mecz?

Od razu mówię, żeby nie było, zdaje sobie sprawę z tego, co dzisiaj zrobił Bale. Ale takie rzeczy potrafią robić tylko wielcy piłkarze, z najwyższej półki. Tak samo można powiedzieć w przypadku topowych aktorów wcielających się w postacie filmowe.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Czas ekranowy

Ja nie pisałem o jednym czy dwóch kontaktach z piłką, a o 5 (słownie: pięciu) bramkach;p I to nie przeciwko jakiemuś LKS-owi;p
I jasne że takie rzeczy zdarzają się bardzo, bardzo rzadko, ale się przecież zdarzają;p

W SW udało się w 1980 z Bobą i w 2018 z Enfys, tylko tyle i aż tyle

Re: Czas ekranowy

Jeszcze raz podkreślę, że jest różnica między graniem połowy meczu a wejściem na pięć minut. I od razu zaznaczyłem, że chodzi mi o to, że nie powiedziałbym o zawodniku, że grał najlepiej, jeśli grał tylko pięć minut. Rozumiem, a wręcz uważam za konieczne nazwać Roberta w tamtym meczu najlepszym na boisku zawodnikiem. Jest różnica między czterdziestoma pięcioma minutami a pięcioma. A powinienem nawet napisać chyba dwoma, bo jeśli Enfys była na ekranie przez co najwyżej cztery minuty, to procentowo to pewnie podobnie, choć nie mam ochoty liczyć czy dwie minuty z dziewięćdziesięciu to procentowo tyle samo co cztery z ponad 120 (nie pamiętam, ile film trwał dokładnie).

A to, czy w latach 80. udało się z Bobą i teraz z Enfys to już kwestia sporna. Bo ja co prawda nie mam nic do postaci Enfys (ten motyw muzyczny powodował ciary), ale za krótko wystąpiła, by wyciągać jakiekolwiek wnioski. Na pewno jeszcze się gdzieś pojawi, pewnie już nie w filmie, chyba że faktycznie powstałby sequel Solo.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Czas ekranowy

Aha, i żeby nie było, bo muszę jeszcze jedną rzecz podkreślić. Nie chodzi mi o to, że zawodnik musi zagrać 90 minut, by nazwać go zawodnikiem meczu. Ale powinien zagrać przynajmniej 20 minut, by w ogóle go ocenić. A kilka minut, czyli jedna, dwie, czy pięć, to zdecydowanie za mało. Już nie tyle na nazwanie kogoś MOTM, co po prostu na ocenienie. Za co? Za stuprocentową skuteczność podań - 1/1 lub 2/2? Kiedy ktoś inny miał na przykład dziewięćdziesiącioprocentową, ale wykonując prawie sto podań? Gazety, portale, eksperci w studiach pomeczowych czy serwisy informacyjne też nie oceniają zawodników, którzy zagrali za mało. W gazetach i na portalach często jest napisane coś w stylu „za krótko grał, żeby go ocenić”.

Niech Moc będzie z Wami.

Hmmm (spojlery)

Na szybko parę plusów i minusów. Ze spojlerami oczywiście
+ Han!!! Alden jest fantastyczny!!! Nie udaje Harrisona, tylko gra postać. Kupuję go na całego.
+ Lando za tę jedną scenę na Kessel
+ Elthree, mój nowy ukochany droid XD
+ Planety i rasy i Warwick! (i #starerasy)
+ To cameo z TYM głosem początek spoilera i już wiemy dlaczego wylądował na Malachor - pewna panna go wykiwała koniec spoilera
+ Paul B nareszcie pięknie bawiący się rolą.
+ Kobiety. Nawet drewniana Emilia nie wypadła źle bo do jej roli drewnianość pasowała.
+ Muzyka. Bardzo na plus.
+ Smaczki dla fanów.

Minusy bo też były
- Finał Val. Bardzo bardzo meh, bo postać jest jednym z fajniejszych dodatków do sagi. Dlaczego to znowu kobieta musi dokonać wyboru i się poświęcić by ocalić facetów?
- Finał Elthree. To znaczy sam finał fajny ale fakt, że musiała odejść pfffff
- Dłużące się pościgi, aczkolwiek 13 latkom ten element najbardziej się podobał.
- Śmierć kosmicznej wieloramiennicy. A taka była urocza.

Nie mam palącej potrzeby by zobaczyć jeszcze raz, już natychmiast, ale pewnie jeszcze się wybiorę, tym razem skupiając się wyłącznie na trzecim planie.
Ale jednak Rogue One podobało mi się bardziej.

Re: Hmmm (spojlery)

Przeciągnięte sceny akcji to chyba największy minus.

#teamalden

Re: Hmmm (spojlery)

Największy minus to jednak brak (kosmicznej) sceny otwierającej film - musiałem to chwilę przeboleć ale kupiła mnie szefowa podziemnego światka przestępczego

Napisy na początku - spoko i fajne logo SOLO.

Re: Hmmm (spojlery)

vilkala napisała:

- Finał Val.

-----------------------
A początek spoilera Rio to co? Też szkoda, że kipnął :/ koniec spoilera

Re: Hmmm (spojlery)

Eee on mniej. Val była bardzo "moja".

Re: Hmmm (spojlery)

Mnie serce złamała początek spoilera moja L-3 Zginęła za to, w co wierzyła. Niech na zawsze pozostanie częścią Sokoła. koniec spoilera

Absolutna rewelacja!

Solo jest zarąbisty!
Spodziewałem się że będzie dobrze ale nie aż tak!
Obcy wyłażą zewsząd i jest ich pełno!
Spektakularne sceny w kosmosie!
Obsada dała radę - casting znakomity.

Jedyny minus jaki po pierwszym seansie mi przychodzi do głowy to muzyka (to się może zmienić po kilku seansach jak bardziej osłucham).
SOLO aż krzyczał o jakieś mocniejsze granie - wiedziałem że nie będzie muzyki ze zwiastunów ale mimo to szkoda że zabrakło odwagi na elektroniczne i elektryczne brzmienia.

SOLO 10/10

Re: Absolutna rewelacja!

Akurat muzyka chyba pierwsza zwróciła moją uwagę. Miodna. A motyw Enfys Nest to jest złoto z ciarkamj

Re: Absolutna rewelacja!

Tak, zgadzam się - i te piękne chórki *.*

Re: Absolutna rewelacja!

Popieram bardzo, czekam na soundtrack.

Oraz Alden. Jak ja wciąż jestem w szoku jak się fantastycznie sprawdził!

Re: Absolutna rewelacja!

Dzisiaj mi nie wchodziła, może jutro będzie lepiej

Teraz sobie przypomniałem, że wpływ na moją ocenę mogło mieć to, że do kina poszedłem prosto z próby na której napierdzielałem ostry metal - kanciapa jest 5 minut spacerkiem od kina.
To mogło mieć wpływ na to, że wydawała mi się jakimś pitoleniem

Re: Absolutna rewelacja!

Jak tylko wchodził motyw Enfys Nest to się jarałem jak nie wiem. Powell zrobił świetną robotę

Re: Absolutna rewelacja!

Tak, za drugim razem muzyka zdecydowanie lepiej mi wchodziła - już od początku:
Króluje bezprawie

Pozamiatał

Krótko (na razie):

- najfajniejsze, najbardziej klimatyczne lokacje ze wszystkich filmów SW są tu,
- najfajniej wykorzystani obcy, najlepiej wyglądający są tu,
- bogactwo świata i radocha z niego jest tu,
- to, co znamy i co chcemy wiedzieć jest tak fajnie przedstawione, wow!
- humor jest w punkt,
- muzyka jest urocza,
- Alden jest jedynym i moim na zawsze Hanem <3<3<3

Amen

Nie wierzę, że ten film tak się udał. Jestem szczerze w lekkim szoku xD

Re: Pozamiatał

O to to. Radocha i najfajniejsze wykorzystanie budżetu, możliwości i faktu, że to Gwiezdne Wojny.

Re: Pozamiatał

Cieszę się że w końcu inni też dostrzegli że prawdziwy SOLO to Alden

Re: Pozamiatał

A to był ktoś przed nim?

Re: Pozamiatał

Podobno, ale ja bym tam nikomu nie ufał

Re: Pozamiatał

Evening Star napisał:
- Alden jest jedynym i moim na zawsze Hanem <3<3<3

-----------------------

Ej, a co ze mną?

You breaking my heart!

Przybyłem, zobaczyłem

Na razie krótko.
To nie Star Łorsy, jak epizody, czy choćby R1, a produkt starwarsopodobny, a mimo to bardzo dobry.

Podobał mi się klimat - jacht Vosa, Kessel, kopalnie, imperialne lotnisko, i czuć było, że to faktycznie spin-off - fajne ulokowano historię co do głównego wątku Gwiezdnych Wojen, czyli ominięto go szerokim łukiem, małe cameo pewnego chłopca malowanego tego nie zmieni.

Z dublerstwa dobrze wyszedł tylko Lando, nawet wyśmienicie, ale Alden Harrisona nie zastąpi. Nigdy.
(Aczkolwiek nie przeszkadzał mi tak bardzo jak się spodziewałem, więc malusieńki plusik). Reszta aktorów szczególnie się nie wybija.

Największym mankamentem filmu jest jednak jego początek, co rzuca się w oczy jak cholera. Zobaczymy czy rzucanie widza w wir wydarzeń i nieogarnięty I akt to będzie plakietka spin-offów, bo na razie tak to wygląda :<

Nie wiem co w filmie robiła Róża Luksemburg. I czemu przebrała się za droida o numerze L3.

Na razie pod wpływem małegp hype`u, Solo ląduje u mnie na plusie, aczkolwiek to się może jeszcze zmienić.

Re: Przybyłem, zobaczyłem

Starłarso podobny to jest TLJ z Solo nie może być aż tak źle...

Mniam, mniam i mhrrrru

Jest trochę nierówno, czasami za dużo gadają lub za długo ganiają. Ale jest pięknie. Fajnie dobrana obsada. Urocze smaczki i nawiązania. W obrazie, słowie, dźwięku.
Tak jak w RO, połowy filmu nie widziałem. Tej zarąbistej połowy, która dzieje się w tle i obok. ~

1. Na razie nie wiem gdzie ten film ulokować. Chyba RO bardziej mnie wzięło. ~
2. Na razie nie wiem kiedy pójdę jeszcze raz, ale nie będzie to raz, ani dwa. ~
3. Cwanie otwarte zakończenie, które niczego nie kończy. ~

Ze spoilerami

Dobra, wróciłem do domu, więc trochę więcej niż jedno zdanie. Dział ze spoilerami, więc będą spoilery. I trochę chaotycznie.

Film nie tylko był dobry, był bardzo dobry. To kawał dobrej przygodówki. Są zgrzyty, są głupoty, są momentami durne dialogi i niepotrzebne gadki, ale tak jest w każdej części Star Wars, taka już tradycja.

Wspominałem niejednokrotnie, że potencjał Imperium jest niewykorzystany, że nie jest pokazywany jego totalitarny charakter, że ma potencjał na dystopię. W nowym kanonie to się zmienia, powieści ciążą ku pokazaniu go od wewnątrz, w R1 mieliśmy już propagandę, łapanki i obóz pracy. Tu mamy plakaty propagandowe, filmy propagandowe (z imperialnym marszem in-universe!), korupcję, współpracę z bandytami.

Wgniotła mnie w fotel scena bitwy. Nie tylko wizualnie to czyste złoto, ale doskonale skontrastowane z propagandą z poprzedniej sceny i zdaniem oficera, że "niedługo będzie pilotem". Okrucieństwo i bezsens wojny w pełnej krasie.

Samo nadanie nazwiska było dość niespodziewane. Nie wiem ile w tym nawiązania do prawdziwych praktyk np. pruskich urzędników, a ile przypadku bo fajnie im to pasowało do fabuły, ale wyszło okej.

Scena jak Han poznał się z Chewbaccą to jest absolutny majstersztyk i lepiej tego się rozegrać nie dało. Wyszło komicznie, ale ten komizm był zamierzony i po prostu smaczny.

Co do gry aktorskiej: Alden dał radę. Hamill w TLJ wybitnie podniósł poprzeczkę w grze aktorskiej i to nie jest ten poziom, ale zdecydowanie udźwignął ciężar postaci. Momentami przydałoby się trochę więcej szelmowskiego uśmieszku, ale bardzo dobrze, że nie było to bezmyślne kopiowanie Forda, ale osobna kreacja. Lando na początku nieco groteskowy, ale im więcej był na ekranie tym był lepszy.

Jest cała masa smaczków i nawiązań, tak na szybko wyłapałem:

- wspomnienie Bosska
- Beckett zabił Aurrę Sing
- Lando wspomina o Sharu
- wywiezienie populacji Kashyyyku
- u Vosa śpiewak śpiewa "de wanna wanga"
- u Vosa stoi kostium mandaloriański - może Vos to ktoś z Death Watch?
- u Vosa stoi kryształowa czaszka - nawiązanie raczej oczywiste
- Otchłań!
- Pykeowie!!!


A moment gdy Enfys Nest zdjęła maskę - aż ciar dostałem. Tego się nie spodziewałem zupełnie. Zgrabna paralela do Jyn Erso.

L3 to maksymalnie przerysowana i skarykaturalizowana feministka, socjalistka, parodia tych wszystkich zaczadzonych SJW, od których na zachodzie się roi.

Ale doceniam twórców, że starają się politycznie zachować równowagę, bo nie mniej się oberwało januszom biznesu.

Pewnie pojawią się głosy burzliwych prawicowców, że hurr promowanie komunizmu, ale to zarzut mniej więcej tak trafiony, jak ten o "politycznej poprawności" wobec Finna bo jest "czarny" - a ten przecież zdezerterował, ukradł statek, rozbił statek, ukradł kurtkę, potem ukradł drugi statek, a potem chciał uciec. No faktycznie politpoprawność pełną gębą. Albo "wojująca feministka Kathleen Kennedy" która przez cztery filmy zatrudniła samych facetów do reżyserki. Na szczęście mają tam łeb na karku i znają umiar. Oberwało się wojującym prekariuszom - zaraz oberwało się "wyzyskiwaczom". Jak w TLJ - oberwało się bogaczom dorabiającym się na wojnie, więc zaraz oberwało się też "tym dobrym". Proporcje może i są trochę przechylone w jedną ze stron, ale to nie jest żaden "marsz przez kulturę".

No i muzycznie, jak już wspomniałem, film się wybijał ponad ST. Nie wiem kto komponował muzykę, ale coś czuję, że to nie był Williams, bo znów był powiew świeżości jak w Rogue One. Muzyka nie była nudna, nie była oklepana, była innowacyjna, była dobra, motyw Nest to znów ciarki.

Solo jest dobrze wpleciony, ma masę nawiązań, ale nie jest to odgrzewany kotlet. Nie ma kopiujwklejek z OT (no może poza "bestią" ale to jestem w stanie wybaczyć xD)

Pozostaje pewien niedosyt po zakończeniu - jakby nie do końca wiedzieli jak rozwiązać wątki, jak zakończyć film. Liczyłem na to, że jednak wejdzie do tej kantyny mielibyśmy znów most z ANH. No i pojawienie się Dartha Maula i jego wpsomienienie o Dathomirze narobiło mi ogromnego smaka na kolejne minuty filmu. Kogo jak kogo, ale że jego znowu wcisną to się nie spodziewałem xD

Generalnie: Solo to film o prostej fabule, ale to kawał dobrego, widowiskowego kina przygodowego. Siła tego filmu tkwi właśnie w smaczkach, w scenach, w warstwie wizualnej, zgrabnym i ciekawym rozwinięciu historii i przedstawieniu świata. Bawiłem się świetnie.

Pewnie o czymś zapomniałem, ale to będę dopisywał jak coś mi się przypomni.

Re: Ze spoilerami

Karaś napisał:

No i muzycznie, jak już wspomniałem, film się wybijał ponad ST. Nie wiem kto komponował muzykę, ale coś czuję, że to nie był Williams, bo znów był powiew świeżości jak w Rogue One. M

-----------------------
Muzykę skomponował John Powell, ale Williams też się dołożył

A sam film fajny, podobał mi się, trochę się działo, nawiązania do legend, aktorsko też ok No i parę starych ras

Re: Ze spoilerami

Czy to nie marsz imperialny leciał w reklamie akademii, która przyciągnęła wzrok Hana?

Re: Ze spoilerami

Dokładnie, też to zauważyłem. 😉❤️

Re: Ze spoilerami

Czyli mi się nie "przysłyszało" fajny smaczek!

Re: Ze spoilerami

a, no i jeszcze:

- scena pod prysznicem
- Han poliglota xD jakoś mnie te scenki bawiły
- a propos Aldena jeszcze, w pierwszych scenach wyglądał jak Dexter totalnie.

Re: Ze spoilerami

To jak jeszcze i ze spojlerami, to Gwiazdogrota była wspomniana, a coś o Oseonie? Byłby komplet (dziadostwa ~).

Re: Ze spoilerami

- scena pod prysznicem

Przypomniałeś mi

Re: Ze spoilerami

A Boże, ta scena pod prysznicem...
I ten dar do języków, Haaaan, jesteś taki bystry

Re: Ze spoilerami

I to pierwszy film, w którym nie ma w żaden sposób Vadera. Do tej pory pojawiał się w każdym filmie. W TLJ "najsłabiej", bo tylko w postaci oddechu, gdy Snoke mówi do Rena, ale Johnson do wszystkiego podszedł nowatorsko. Nie wyłapałem też nigdzie C3-PO i R2-D2.

To zerwanie z postaciami stwarza nadzieję, że następne filmy będą już w zupełnie innych czasach.

Re: Ze spoilerami

Cicho, bo zaraz ktoś powie że to nie Gwiezdne Wojny.

Re: Ze spoilerami

Najlepsze jest to, że masa przygłupów z rozpędu rajduje Solo i to nie tylko na filmwebie ale wszędzie xD np "film jest głupi bo ma wspaniałe efekty więc próbuje tym maskować głupią fabułę" itd. Ja rozumiem że nie każdemu się musi podobać ale to nadal powielanie tej samej bezmyślnej gadki co przed premierą. Hurr durr jak komuś może się podobać film który przecież jest k l a p ą i k o m p r o m i t a c j ą

Re: Ze spoilerami

Jeszcze nie zaglądałem na inne strony ale zaciekawiłeś mnie - dobra beka nie jest zła

Re: Ze spoilerami

R2-D2 przemykał na samym początku - w scenie ucieczki z Korelii. tak mi się wydaje po obejrzeniu drugi raz.

Re: Ze spoilerami

(Nie)stety nie. Ten w kosmoporcie jest czerwony. Innego nie przyuważyłem.

Re: Ze spoilerami

Przed "bramką" był też, ale kolor nieznany:
https://youtu.be/9Szts88zY4o?t=3
0:03 sek.

Zresztą nawet jakby był niebieski to i tak nie ma znaczenia. Nie bierze udziału w akcji więc jest anonimowy. Wciśnięty był przecież w Star Trek.


Nawiasem mówiąc, R2 to przecież moja ulubiona postać:
https://star-wars.pl/Forum/Temat/23018#722487

W SOLO nie ma mojej ulubionej postaci, a film uważam za zarąbisty!
PATRZCIE I UCZCIE SIĘ

Re: Ze spoilerami

W kopalni przejechał trzeci (tak mi się widziało). Ale zgadzam się, to nie ten R2, którego szukamy.

Re: Ze spoilerami

Ta czaszka to nawiązanie, owszem, ale wcale nie takie oczywiste - vide okładka "Hana Solo i utraconej fortuny"

Solowy film

Film jak dla mnie udany, może brakuje takiego łał, ale dobrze się ogląda!
Na szybko i na gorąco (więc po przetrawieniu może się to lekko zmodyfikować) w punktach:

+ Alden - nikt nie byłby w stanie dorównać Harrisonowi, ale jego następca i tak wypada bardzo dobrze, jedynym, do czego można się przyczepić to że nie jest właśnie Fordem, no ale tego nie da się przeskoczyć i nawet Daniel Day-Lewis by tu nie pomógł Na szczęście Alden nie próbuje kopiować Forda jak Ingruber, bo wyszedłby pastisz, tylko jest młodym Hanem (jak młody Obi z I nie był taki sam jak starsza wersja), który jeszcze dojrzewa;
+ Lando - dla mnie rewelacja, kradnie większość scen, w których się pojawia! Jeśli będzie kontynuacja to życzyłbym sobie, by było go jak najwięcej!
+ Chewie - świetnie znowu widzieć go z Hanem w duecie!
+ Beckett, Enfys Nest (plus za design!)
+ pełno smaczków dla fanów
+ udany humor bez takich numerów jak z BB8 w TLJ

+- muzyka

- L3 jakoś nie przypadła mi do gustu
- brakuje trochę pazura, wspomnianego wyżej "łał".

Podsumowując: bawiłem się bardzo dobrze i seans minął bardzo szybko bez chwili znużenia.

cóż..

"Han Solo" to dla mnie przede wszystkim radość. Filmowa radocha. To jest dwugodzinny rollercoaster, w którym co prawda niewiele nas zaskoczy, ale za to będziemy się doskonale bawić w każdym rozdziale filmu. Sceny akcji były tu zrealizowane pysznie. Już w pierwszej scenie widać pościg, i natychmiast przypomniało mi się czego brakowało mi w trzech poprzednich filmach Star Wars. Pościgów. Akcji. Przygody. (Tego mi brakowało w ostatnich dwóch filmach).

Obsada znakomita, Alden to Han, Donald to Lando, Joonas to Chewie. Muzyka chyba super. Z wad parę scen było zbyt ciemnych, wolałbym zobaczyć więcej. Pewnie w późniejszych seansach znajdą się tam też jakieś inne wady, ale póki co nieistotne. Droidy super. Enfys spoko. Nawiązania do świata Star Wars fenomenalne, każdy tam znajdzie coś znajomego. Duży spoiler z końca filmu znakomity, świetnie pasuje do reszty źródeł.

Chcę więcej! Wracam do kina. Chcę całej trylogii kinowej Hana Solo!!!

Re: cóż..

O, byłem ciekaw, czy ktoś powie dokładnie to samo, co ja tzn. że ten film to radocha, pure fun - cieszy mnie, że to Ty, Burzol

I stand corrected

Spodziewałem się strasznego badziewia, a dostałem sympatyczne, dobrze zagrane kino przygodowe, pełne smaczków, z fajnym klimatem Star Warsów i fajnymi postaciami. To dużo więcej niż w przypadku Rogue One.

Aktorzy dali radę, w Aldenie dało się dostrzec młodego Solo, a Woody to Woody, zawsze fajnie go widzieć na ekranie. I w pewien sposób w nim też widać starego Hana. Jedynie nie wykorzystano za bardzo postaci Lando. Wątek szorstkiej przyjaźni którą sugeruje TESB mógł być trochę bardziej rozwinięty.

Jak na spin-off - jestem zadowolony. Solo do sequeli nie dorasta w żadnym stopniu, ale jest miłym przerywnikiem między prawdziwymi częściami. Obejrzę na pewno ponownie.

RECENZJA ZAWIERA SPOILERY

Jestem świeżo po seansie, jeszcze emocje nie opadły, więc może przejdę do rzeczy.

Jak zwykle byłem naszprycowany pozytywnymi myślami na temat Solo niczym młody pelikan świeżymi rybkami. Uśmieszek zszedł mi jednak z twarzy gdy w I akcie film definitywnie określił się, że jest inny od pozostałych, nawet od R1. Zostało narzucone dwukrotnie szybsze tempo rozwoju fabuły niż to było w poprzednich filmach. Zwyczajnie bałem się przez dobre 10 minut, ale to zaowocowało diametralną zmianą mojego zdania:
+ Brak napisów początkowych jak w epizodach, brak "wskoczenia w akcję" jak w przypadku R1, coś zupełnie nowego.
+ Han= Alden ten gość naprawdę dał radę, tak dał radę, że z chęcią zobaczyłbym sequel przygód Hana i szczerze wybaczyłbym nawet spin-off osadzony grubo po Nowej Nadziei, chociaż może...zostańmy przy czasach pre-ANH.
+ Lando to faktycznie, tak jak się mówiło i pisało, to perełka tego filmu i szczerze zwracam honor twórcom- "panseksualizm" czymkolwiek on nie jest w uniwersum Star Wars pasuje do Lando jeśli już muszą nas atakować czyjąś orientacją, to niech robią to w ten sposób jak w filmie delikatnie delikatny flirt Lando do Hana, wystarczy
+ L3 to kolejny niezwykle oryginalny droid. No, Lucasfilm? Ciekawe kiedy wam się skończą pomysły na tak oryginalne postacie
+ Dystans Lucasfilmu do samego siebie- mówię tutaj o rozmowie Landa z L3, ten pierwszy mówi "Czegoś ci potrzeba?", L3 na to "Równouprawnienia". NAPRAWDĘ, owacje na stojąco, Lucasfilm, brawo.
+ Han strzela pierwszy )
+ mimika Hana
+ piętno jakie na Hanie pozostawił Beckett stary nauczyciel, który nauczył naszego szmuglera, że nikomu nie można ufać i to tłumaczy dlaczego Han zawsze kantuje
+ gra w Sabaka i ogólnie wszystkie smaczki <33 Tak jest, Lucasfilm, wyłapałem je Było ich tak dużo, że pomyślałem sobie w trakcie seansu "Gotta catch `em all!"
+++ Dojrzałość filmu. To, że twórcy nie bali się zasugerować nagości Hana, intensywnych i mocno seksualnych pocałunków Hana i Qi`Ry na Sokole, buzi, buzi w garderobie.
+ Styl Landa <3 to tak bardzo do niego pasuje.

A trudno! Jestem pelikanem, być może, ale w zasadzie WHY NOT przy tak dobrych filmach.

Re: RECENZJA ZAWIERA SPOILERY

O właśnie, pocałunki! Naprawdę porządne, żadne tam scalenie ust, nawet ten Val i Becketta.

Magia

Kurde bawiłem się naprawdę wspaniale. Naprawdę. Myślę że lepiej niż na 3 poprzednich filmach Disneya.

I moja przyszła żona chyba staje się fanem EU - stwierdziła że spinoffy to jest TO a nowe epizody są fajne ale to taka bajeczka. Duma

YEAH!!!!!!!

z innej beczki

Czy ktoś wie na ile legitny jest ten news, że Kathleen zapowiedziała film o Lando? Chodzi o ten cytat:

"We think that the next spin-off will be dedicated to Lando Calrissian. Of course, there are still many stories to tell about Han and Chewbacca, but Lando will be next"

Co go wklepują to mam pętlę wzajemnych odniesień do różnych portalików, których wiarygodności nie jestem w stanie stwierdzić.

Re: z innej beczki

Ok, już mam, akurat znalazłem tuż po wysłaniu.

UPDATE: According to io9, Premiere has updated their article to say: “Following the publication of our article, Lucasfilm informs us that there would have been a misunderstanding between our journalist and Kathleen Kennedy. `We would love to tell a story about Lando Calrissian one day, but it’s not relevant, it would be fun to tell the story of Han and Chewie ...`"

Mogło być piękniej

2015/2016:
TFA, R1, TLJ
2017:
SOLO, E9, Max Rebo
2018:
Kenobi, Lando, Boba Fett
2019:
SOLO 2, Tano, Secura itd.

A tak jesteśmy w lesie

Re: Mogło być piękniej

No ja wciąż liczę, że Disney się rozhuśta do paru filmów rocznie jak z Marvelami. Pozapowiadali tyle tego, że wychodzi na jakieś siedem lat wprzód przy tempie jednego rocznie - 2019 E9, 2020 S03, i potem RJ1, RJ2, RJ3, GT1, GT2 (minimum dwa bo "filmy"), a to byłoby dziwne :>

Re: Mogło być piękniej

Prawdopodobnie wypuszczenie teraz trzech filmów obok siebie, było takim sprawdzianem i mam nadzieję że ten sprawdzian zdamy na 100%, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia, zwłaszcza że filmy co drugi to lepszy.

Piękne czasy

2 filmy rocznie

No, to akurat ciekawa teoria, że wypuścili Solo w maju, mimo wielu zdziwień (sam się dziwiłem i wolałem zimą jako taka już tradycja, lepsza niż święta 😜) i opinii, że nie zdążą filmu wypromować i odpowiednio zareklamować, po to, by sprawdzić, jak rynek i odbiorcy, w tym fani, przyjmą tak krótki odstęp czasowy między dwoma filmami.

Trzeba poza tym pamiętać, że to z jednej strony aż pół roku, ale i tylko pół roku. W wielu kinach w Europie, Ameryce i na świecie TLJ był do marca, a w skrajnych przypadkach może i do kwietnia. Zresztą to w kwietniu film wyszedł na blu-rayu. Więc trzeba to odpowiednio zareklamować, tak samo jak nadchodzący film. Na dłuższą metę myślę, że pół roku, a nawet mniej, bo wiadomo, że nie zaczną kampanii reklamowej nowego filmu zapowiedzianego na maj w styczniu, jeśli poprzedni wszedł do kin w połowie grudnia, to trochę za mało, tym bardziej na epizody, które trzeba hucznie wypromować, dając pierwszy trailer na rok przed premierą. No chyba że - jeżeli trzymaliby się tego, że epizody są w grudniu, a spin-offy w maju - zaczynaliby reklamować epizod jeszcze przed premierą spin-offa, czyli w styczniu na przykład, a zatem na jedenaście miesięcy przed premierą epizodu i na pięć przed spin-offem. Ale to by była jazda. 😁 Nie wiem tylko, czy bym ją wytrzymał i czy bym tego chciał. Ostatnio sporo było głosów o tym, że nawet jeden film na rok to za dużo, i że Disney mógłby spasować. Tak radykalny bym nie był, ale nie wiem, czy rzeczywiście chciałbym dwóch filmów rocznie. Serce podpowiada tak, a rozum nie wie. 😝

Może jednak lepiej jeden - raz na rok, a dobrze?

Niech Moc będzie z Wami.

Han shoots first

Nie uwarzacie, że Han bez sensu zabił Becketta? Przecież było mówione, że ma dobre serce a tu nagle zabija kogoś kogo nie musiał zabijać. Mógł go ogłuszyć po prostu. Hm...

Re: Han shoots first

Inaczej ten by go zabił

Re: Han shoots first

Ta scena mi się strasznie skojarzyła ze sceną na kładce w TFA.

Re: Han shoots first

Han shoots solo


Ten drugi nawet nie zdażył wyciągnąć

Re: Han shoots first

Nie musiał, w łapce trzymał. ~

Solo

Han strzela pierwszy.

Po filmie; jak zwykle natłok myśli, kłębiących się pod kopułą. Zamiast iść spać, czytam opinie ludzi i recenzje.

Tak na świeżo? Było DOBRZE! Myślę, że coś tam jeszcze skrobnę za jakiś czas.

Tak

Na szybko, bo nie chce mi się w tym roku pisać referatu:

+ Fajny akcyjniak w świecie SW, przyjemnie się to oglądało
+ Beckett, jego żona i wszyscy bohaterowie dookoła oprócz Qi`ry, nawet Solo był znośny
+ Smaczki, nawiązania, masa tego (Beckett wykonuje w grze w dejarika ten sam ruch, który potem w ANH wykona Cheewie grając z R2)
+ Klimat gangsterskiego światku SW, było miodnie

- Qi`ra mogłaby w ogóle nie być w tym filmie i scenariusza wcale by nie trzeba poprawiać. Dodatkowo Emilia Clarke jest totalną kłodą drewna. Bleh
- o TYM spoilerze wiedziałem już wcześniej, więc nie mnie rzucił na kolana, ale nie rozumiem decyzji zdubbingowania tej postaci, zwłaszcza gdy oryginalny aktor udzielał jej głosu w poprzednim filmie

Generalnie szedłem na film z zerowymi oczekiwaniami a wyszedłem całkiem zadowolony.
Disney powinien się skupić na spin-offach, bo to im wychodzi, Epizody niech odłożą na półkę i ich nie ruszają.

7/10

R1 > Solo >>>>>>>>>>>> TFA & TLJ

Re: Tak

Bazy napisał:
o TYM spoilerze wiedziałem już wcześniej, więc nie mnie rzucił na kolana, ale nie rozumiem decyzji zdubbingowania tej postaci, zwłaszcza gdy oryginalny aktor udzielał jej głosu w poprzednim filmie
-----------------------

Ale przecież początek spoilera w Mrocznym widmie Maul też był dubbingowany. Jedyna różnica, to że tam głosu udzielił mu Peter Serafinowicz, a w Solo był to Sam Witwer koniec spoilera

Re: Tak

Ten głos DM bardzo na minus i do tego za dużo paplał.

Dubbing

No nie bardzo mogli postąpić inaczej, moim zdaniem to była najlepsza i w zasadzie jedyna logiczna decyzja. To kolejny element budowania spójnego świata filmów, seriali, książek, komiksów, opowiadań, gier i tym podobnych, czyli jednego kanonu. Zarówno w TCW, jak i w Rebels Maul przemawiał tym zajebistym głosem Sama Witwera (chyba mój ulubiony aktor głosowy z SW), to czemu miałby tego nie robić w tym filmie? Skoro i w serialu, którego akcja miała miejsce przed tym filmem, i w serialu, którego akcja miała miejsce po tym filmie przemawiał tym samym głosem, to po cholerę to zmieniać? Żeby tylko denerwować fanów, którym by to nie odpowiadało? Dla każuala to i tak bez znaczenia, przecież nawet nie zauważyłby, że to inny głos niż ten, którym Maul przemawiał w TPM (a wówczas - tak jak Teesel zauważył - też był dubbingowany 😝).

Swoją drogą, podczas mojego pierwszego seansu (już byłem trzykrotnie), kiedy Maul pojawił się na ekranie i przemówił, to na początku pomyślałem: „Palpatine”. Byłem po prostu tak zafiksowany, że skądś ten głos znam, a z niewiadomo jakich powodów nie mogłem sobie przypomnieć skąd, że aż Maul nie przyszedł mi do głowy na początku. 😛 Wiem, że trudno to wytłumaczyć, czemu akurat sądziłem, że to Sheev, a nie Maul. Może w sumie dlatego, że Witwer też podkładał głos Imperatorowi w TFU? 🤔

Pomijając fakt, że to nielogiczne, dlaczego Palpi miałby w ogóle chcieć wpływać na syndykaty. 😝

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Solo - temat do recenzji

Przespałem się z tym filmem, czas na recenzję.
+++++++Za początek spoilera Maula! (Muszę tu dawać spoilery? Bo to chyba temat recenzencki jest). Jeśli dobrze rozumiem, Maul po pojedynku z Sidiousem nie stracił kontroli nad wszystkimi rodzinami przestępczymi, tylko dalej, po cichu nimi władał koniec spoilera
+ Za nawiązania, wymienione nazwy, Kessel Run
+ Za grę Aldena. Choć nie powala, jest zadowalająca
+ Za Haymitcha Becketta i jego pytania o alkohol
+- Za muzykę. W głowie nie utknął mi żaden motyw, ale kiedy słyszało się stare kawałki, uśmiech sam wychodził na twarz
- Za Daniela Glovera (?) i jego granie kogoś innego niż Lando. Jak patrzyłem na niego to nie widziałem tam naszej postaci, tylko kogoś nowego po prostu
-------Za napisy początkowe. TAK TRUDNO ZROBIĆ KLASYCZNE, PRZESUWAJĄCE SIĘ W DÓŁ NAPISY?! Po co ten cały prolog? Tą samą czcionką co "A long time..."! To wyglądało tak: "Dawno, Dawno temu na Kessel kradli dzieci i chcieli superpaliwo"

Widzieliście gdzieś Droidy nasze dwa? Bo ja nie. I nikt nie powiedział "May the Force be with You", ale było "I have a good feelings about this"

Re: Solo - temat do recenzji

R2 był w porcie na Korelii.

..

Co do smaczków, właśnie sobie skojarzyłem skąd znałem tę czaszkę w gabinecie Drydena!

http://www.ossus.pl/images/thumb/0/04/Hanutrac.jpg/250px-Hanutrac.jpg

Po pierwszym seansie

Disclaimer (nie, nie Ty, Disclaimerze): mniejszych spoilerów nie będę chował, czytacie na własną odpowiedzialność. Ukryję tylko ten jeden, wiadomy, wielgachny spoiler. Jeśli go odsłonicie, wiedzcie, że możecie spier**lić sobie naprawdę grubą (jak Ludwik) niespodziankę.

Dużo będzie luźnych wrażeń w punktach. Tu powiem krótko, że nie zawiodłem się ani trochę, jestem zachwycony ogólnie, film jest MEGA! Bardzo starwarsowy, mocno w stylu OT, bardzo przygodowy i lekki. Czyli taki, jakiego chciałem.

Największą (ale znośną!) wadą filmu jest to, że momentami nie czuję, że to Han i momentami nie czuję, że to Lando. I nie jest to wina aktorów, tylko scenariusza. Ale tłumaczę sobie, że to są młodsze wersje i postacie sprzed ~10 lat w stosunku do nam znanych, więc ma to sens. Poza tym jest też niemało momentów, kiedy naprawdę daje się odczuć, że to jednak te postacie (przez ponad połowę czasu, powiedzmy), więc nie ma dramatu. Wtedy jest naprawdę super.

Poza tym dialogi bywają drętwo napisane (kiedy Han pyta Chewiego o imię np.), ale na szczęście rzadko. No i Khaleesi jest aktorsko dość drewniana (Alden i Donald zjadają ją na śniadanie). No i nadanie Hanowi nazwiska/przydomku przez randomowego oficera Imperium mi niezbyt siadło, wolałbym, żeby to było rodowe nazwisko. I to by było na tyle, jeśli chodzi o wady filmu w moich oczach.

Cała reszta mi się podobała:

Klimat - rewelacja. Kino Nowej Przygody, takie oldskulowe. Już to pisałem: bardzo starłorsowe, bardzo OT.

Genialne lokacje, czołówka tego, co zrobił Disney w SW. Korelia, Vandor-1 i Kessel FTW.

Nawiązanie do I Wojny Światowej we wprowadzeniu Becketta i ekipy (okopy etc.)

Wspomniano Bosska i Aurrę Sing (!), Qi`ra używa Teräs Käsi i jest to powiedziane! OMG, rozpłynąłem się ze szczęścia. Mówili też o Caridzie, Tatooine i Felucii.

Starych Ras™ nie ma dużo, ale są. Najwięcej jest znowu Twi`leków, ale jest Rodianin (pomarańczowy!) i te nieszczęsne Pyke`i (choć pochodzą z TCW, wolałbym coś z OT/Prequeli). No i, hehe, jeden początek spoilera Zabrak. koniec spoilera Ale naprawdę nie chcecie tego wiedzieć.

Han strzela pierwszy! Dobrze wyszło, całkowicie inaczej niż w ANH.

L3-3T jest zajebista. Od początku do końca zajebista. Bawiła mnie niesamowicie, a to, gdzie finalnie wylądowała, jest niesamowitym pomysłem.

Han jest naprawdę udany, choć inny nieco. Pod koniec filmu mamy już z grubsza takiego Hana, jakiego znamy. Wcześniej miewa przebłyski.

Chewie to Chewie. Jego wejście jest świetne, potem bywa różnie, czasem nijako, ale ogólnie jest dobrze. Podoba mi się, jak dokłada swoje do planu u Vosa. No i robi rozpier**ol. Smaczek z Dejarikiem też w pytkę.

Lando jest bardzo dobry, choć czasem nie do końca go czuję. Ale zazwyczaj tak! Jego skład peleryn mnie rozwalił, nagrywanie powieści/dzienników również. Ciekawa więź z L3, zaskoczyła mnie.

Beckett jest raczej kliszowy, ale widać, że ma naprawdę słabość do Hana. Twist z jego zdradą przewidziałem.

Reszta ekipy Becketta - spoko.

Qi`ra jest ok, ale nie powala... aż do końcówki, kiedy robi się naprawdę interesująca z racji służby dla Sami Wiecie Kogo.

Sami Wiecie Kto. Ojapierdzielę. Przez kilkanaście sekund siedziałem z szeroko otwartą japą. Wow. Spodziewałem się Jabby, Boby, może Greeda. Ale żeby początek spoilera Darth Fucking Maul? Niesamowite. I to był chyba Ray Park himself, nie? Nie mam słów, tak mnie zaskoczyli. Ale z drugiej strony to okropnie odważne z ich strony, bo ludzie nie znający TCW i Rebels nie ogarną o co chodzi. I mogą dziwnie reagować, w końcu ostatnio widzieli go przeciętego na pół i spadającego do szybu w TPM. Niektórzy pewnie popukają się w czoło. Ja jednak doceniam to niesamowicie. I trzeba przyznać, że wymyślony na potrzeby niekanonicznego komiksu koncept (Old Wounds) przeszedł naprawdę długą drogę, prawda? koniec spoilera

Vos był ok, Bettany`emu nie mam nic do zarzucenia. Był solidnym czarnym charakterem z lekką nutką sadyzmu i szaleństwa. Fajny.

Kessel Run jest zajebiste. Podoba mi się koncepcja, podoba mi się miejscówka, podoba mi się ośmiornica i pozbycie się kapsuły. Miodek.

Sokół. Wiadomo, kocham ten statek. Tu jest czyściutki i wymuskany (do czasu, heh), ma kapsułę i inne działko, nie ma jeszcze przeróbek Hana. Ale już jest cudny i dostaje wspaniały nowy komputer nawigacyjny, o!

Sabak. Nie znam się na starokanonicznym sabaku, więc nie wiem, czy coś zaczerpnęli. Kiedyś się dokształcę. Ale fajne to było, choć Hanowi trochę za łatwo szło i niezbyt łykam to, że Lando nie pokonałby go bez oszustwa.

Lady Proxima jest zajebista. W ogóle design alienów jest super.

Akcje są spoko. Pociąg na Vandor-1 rulez, ale rewolucja na Kessel też fajna, ucieczka przed Destroyerem i TIE-ami, pościg "samochodowy" na początku również. Szczelajo się na blastery!

Muzyki nie zauważałem poza starymi tematami oraz tym kawałkiem od Enfys Nest. Może była fajna, nie wiem.

Nowe statki/pojazdy bardzo spoko. Jacht Drydena przypominał mi Mothership z Homeworlda.

Ogólnie klimat półświatka, mój ulubiony. Scum and villainy FTW!

Moment, kiedy Han pierwszy raz widzi Sokoła - magia. Albo jak pierwszy raz zasiada za sterami, a potem dołącza Chewie - magia.

DL-44 to składak? w sensie, można długą lufę i kolbę dołożyć i zrobić karabinek? Czad.

Chwilowo to tyle. Dziś drugi raz w Kato w iMAX, zobaczymy jak mi podejdzie dobę później. Ale na razie powiem tyle, że dla mnie Spin-offy > Sequele i te pierwsze to zdecydowanie bardziej "moje" Star Warsy. Nawet nie wiem, czy wolę Rogue One, czy Hana Solo, ale obydwoma jestem zachwycony. Mega-pozytywne doświadczenie, warto było czekać i wierzyć w Solo. Odliczam do premiery słownika obrazkowego.

Re: Po pierwszym seansie

Przyznam, że nawet przez chwilę o Tobie pomyślałem po seansie. "Nie ma bata, musi się to spodobać Gunfanowi." Zawsze mam w głowie naszą dyskusję w któryms temacie o eksperymentowaniu w Star Wars i wydaje się, że pod tym względem mamy bardzo podobne odczucia.

Poza tym pomyślałem też o mknie, ale tu już pod kątem odniesień, spójności - też wydaje mi się, że ten film powinien mu się spodobać. Ale who knows - dowiemy się pewnie dzisiaj w nocy.

Re: Po pierwszym seansie

Jak już tak się czuło zrobiło to sorry Ludwik, że nie pomyślałem o Tobie. Przykro mi

Ale czekam na Ludwikową recenzję. Może zły posmak w ustach po TLJ Ci zniknie po Solo

Re: Po pierwszym seansie

Mossar napisał:
Przyznam, że nawet przez chwilę o Tobie pomyślałem po seansie. "Nie ma bata, musi się to spodobać Gunfanowi."
-----------------------
Bartoszcze o mnie myśli w kontekście Starych Ras™, a Ty nawet w szerszym aspekcie Jestem zaszczycony


Zawsze mam w głowie naszą dyskusję w któryms temacie o eksperymentowaniu w Star Wars i wydaje się, że pod tym względem mamy bardzo podobne odczucia.
-------------------
Jasne, fajne to było. Mam nadzieję na więcej


Jestem niemal pewien, że Solo bardzo spodoba się mkn-owi. Ale też czekam na opinię.

Re: Po pierwszym seansie

Ja pomyślałem, że Gunfan wyłapie wszystkie

Re: Po pierwszym seansie

-Lady Proxima jest zajebista. W ogóle design alienów jest super.

Potwierdzam

Jak ją zobaczyłem, to już wiedziałem że to film dla mnie
Kessel Run - coś pięknego (zabrakło tylko żeby ośmiorniczka przytuliła Destroyera)

Re: Po pierwszym seansie

HAL 9000 napisał:
(zabrakło tylko żeby ośmiorniczka przytuliła Destroyera)
-----------------------
Would be sweet!

Re: Po pierwszym seansie

Lady jako postać tak, ino jej głos mi nie podszedł. ~:/ Może po kolejnym seansie. ~

Głos Proximy

jest genialny, kocham go. Brzmi jak coś między mocno zmodyfikowanym Frankiem Ozem a Billym Bartym (Gwildor z "Władców Wszechświata" z Lundgrenem i czarownik Nelwynów w "Willow"). Ale nie, to była Linda Hunt (dla mnie głównie barmanka w "Silverado").

Re: Po pierwszym seansie

- No i nadanie Hanowi nazwiska/przydomku przez randomowego oficera Imperium

Widzę Disney wciąż okazyjnie zaprasza gimby do pisania scenariuszy XD

Re: Po pierwszym seansie

Ah i bym zapomniał: ta ośmiornica w Kessel Run naprawdę nie kłuje? Bo pościg w pobliżu czarnej dziury - fajne sci-fi.. ale kurde kosmiczne Cthulhu? To aż przypominają się kosmiczne wieloryby z Rebels czy ślimaki z KotORów.. czyt. trochę słabo

Re: Po pierwszym seansie

Cała scena była nakręcona w taki sposób, że ta ośmiornica była jednym wielkim cieniem. Ta scena była bardzo ciemna i mroczna, więc wyszło to całkiem nieźle. Mi ta ośmiornica tam nie była potrzebna, ale sposób nakręcenia tej sceny był na tyle dobry, że właściwie nie do końca wiemy jak ten "potwór" wyglądał.

Re: Po pierwszym seansie

Rozumiem, ale sama idea... jak dla mnie zbyt odjechana jak na szmuglerską i raczej kameralną przygodę. No ale cóż, jak będzie gdzieś do pobrania, to sam ocenię

Re: Po pierwszym seansie

Jak wpadała do tej studni to już była dobrze oświetlona i w pełni widoczna.

Re: Po pierwszym seansie

Ja byłem na seansie o 22 i miałem wrażenie, że widzę wszystko bardziej rozmyte. Prawdopodobnie po prostu miałem zmęczone oczy, bo niby nie mam żadnej wady (0 stwierdzone kilka miesięcy temu), ale jak włożyłem okulary od narzeczonej -0.75 to widziałem wszystko jak żyleta.

Była cała widoczna, ale mimo wszystko to był bardziej taki zarys a nie detale.

Re: Po pierwszym seansie

SW to nie jest, i nigdy nie było science-fiction. SW to space opera. Serio ludzie, przestańcie z tym s-f... ;->

Re: Po pierwszym seansie

To akurat przykład decyzji fabularnej, która jednemu się spodoba, drugiemu nie. Jak dla mnie siadło to całkiem okej. Ale w sumie nie jest zbyt przywiązany do rodu Solo z Rajskiej Pułapki, więc może mnie to po prostu nie ruszyło. To, że Han nie miał nazwiska (bądź nie znał, nie chciał go podać) akurat idealnie pasuje do tego jak nakreślili go w ciągu pierwszych 15 minut filmu.

No ale wyobrażam sobie, że można być tym zawiedzionym.

Re: Po pierwszym seansie

Myślę, że miał jakieś, ale nie chciał powiedzieć. Wyobrażam sobie, że Han mógł wychowywać się na ulicy bo jego stary siedział w więzieniu lub został zabity przez imperialnych. Podanie nazwiska martwego/uwięzionego wywrotowca imperialnemu rekruterowi byłoby złym pomysłem.

Nazwisko Hana

Ej, ale on się z ojcem wychowywał, nie? Jego ojciec statki budował. No to chyba Han musiał mieć jakieś nazwisko, sierotą całkowicie od małego nie był. Czyli temu urzędnikowi po prostu nie chciał podać nazwiska, a potem trzymał się nowego, bo zaczynał nowe życie.

Re: Po pierwszym seansie

Gimbów? Nadawanie nazwisk przez losowych urzędników było szeroko rozpowszechnioną praktyką w świecie rzeczywistym.

Re: Po pierwszym seansie

O, Gunfan napisał wszystko więc ja nie muszę <3 To co, czekamy na trylogię o Solo?

Re: Po pierwszym seansie

Na razie zadowolę się drugą częścią

Re: Po pierwszym seansie

Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Re: Po pierwszym seansie

Podobno George Lucas był na planie i nawet co nie co "pomagał"... Nie wiem właśnie czy czasem nie przy niektórych dialogach;p Niektóre są wyjątkowo drętwe;/ Miło zaskoczyło mnie jednak tłumaczenie, które w kilku miejscach poprawiło kwestie i tak np. w scenie pod prysznicem zamiast czegoś w stylu nie lepiej byłoby to zrobić pojedynczo? mamy moim zdaniem bardziej "Hanowe" nie za krótko się znamy?

Tłumaczenie

Akurat nie jestem fanem tłumaczeń, gdzie pozwala się na zbyt dużą swobodę i odejście od oryginału, nawet w imię "oddrętwiania" dialogów. I niestety w Solo dokładnie takie coś ma miejsce, dialogi są na siłę "uśmieszniane", są bardziej cool. Kilka razy napisy dotyczyły zupełnie czego innego, niż powiedziała postać w filmie, zupełnie zmieniono wydźwięk. Nawet bez sprawdzania domyślam się, że autorem tłumaczenia był Kuba Wecsile, który często pozwala sobie na dość swobodną interpretację oryginału by uczynić dialogi fajniejszymi.

Re: Tłumaczenie

Ciekawe jak napisy się mają do dubbingu ?

Re: Tłumaczenie

Gdzie na przykład?

Re: Tłumaczenie

Napiszę po drugim seansie, ale było np. coś pod koniec z Qi`rą, nie pamiętam teraz. Poczekaj

Re: Tłumaczenie

Ok. Sam jestem ciekawy, bo nie czytałem napisów, a tam gdzie akurat czytałem to tłumaczenie było raczej akuratne. Ale czekam, bo też mnie zawsze interesują filmy pod tym kątem a nie wiem kiedy drugi raz będę mógł iść

Re: Tłumaczenie

Starałem się zapamiętać przykłady przy drugim seansie, ale to było w piątek, a potem o tym zapomniałem Przepraszam.

Pisane z pamięci, może nie być wierne:

Han do Chewiego na jachcie:
ENG: YOU`RE touchy!
PL: Sam jesteś zazdrosny!
(Jaka zazdrość? Tłumaczenie z dupy)

Beckett do Hana o samotnym życiu:
ENG: That`s the ONLY way.
PL: Lepsze to, niż śmierć.

I, kurde, miałem jeszcze dwa przykłady, ale wyleciały mi z pamięci. Jak mi się przypomni, to dopiszę. Ogólnie może się czepiam, ale zdarzają się w tym tłumaczeniu nadinterpretacje i widzimisię tłumacza wykraczające poza standard. No ale przez większość czasu poziom jest na szczęście poprawny.

Źle przetłumaczone dialogi

To ja dopiszę więcej:

W sytuacji, gdy Han mówił w języku Pyke`ów (nie wiem, jak się ten język nazywa), Beckett powiedział coś w stylu: „That was impressive”, a w napisach było „ma talent do języków”. Wiadomo, ta wersja jest o wiele lepsza, tak samo jak to „nie za krótko się znamy?” pod prysznicem, ale wolę jednak, jak napisy są wierne oryginałowi, a nie same tworzą film i humor w nim zawarty po swojemu. Choć akurat, tak jak mówię, te dwie kwestie w napisach lepiej brzmiały. I - tak jak Budziol napisał - to „nie za krótko się znamy?” takie bardzo w stylu Hana by było. Jestem trochę przerażony tym, że twórcy nie dostrzegli takiej możliwości. O ile nie mam nic do dialogów i uważam, że są naprawdę dobre (nie rozumiem tej krytyki, która się pojawiła), to akurat ta kwestia aż się tam prosiła.

Te dwa przykłady były akurat pozytywnym działaniem tłumaczy, ale były takie sytuacje, gdzie nie było sensu zmieniać tego - nomen omen - sensu. Jak na przykład wtedy, gdy Beckett przeprosił Hana za to, że go uderzył, a ten powiedział coś w stylu: „Często mi się to zdarza”, a w napisach było co innego (już nie pamiętam co). A chwilę później, gdy Han pytał Becketta jak znajdą jacht Vosa, to Tobias powiedział „That won`t be a problem”, a w napisach coś typu „nietrudno przegapić”. Bez sensu, tutaj nie byłoby żadnej różnicy, dałoby się przetłumaczyć wprost i brzmiałoby to jak najbardziej normalnie.

Ze dwie kwestie L3 na Kessel też zostały słabo przerobione w napisach. Kiedy powiedziała „I created a distraction”, zostało to przetłumaczone na „Taka dywersja jakby”. Niby sens bardzo podobny, ale słabo przetłumaczone. Jeszcze jedna była tam jej kwestia, ale już nie pamiętam. Z kolei - skoro przy Kessel jesteśmy, to gdy Han oznajmił, że Chewie ma swoje sprawy i Beckett zapytał, czy wróci, to Han rzucił najzwyklejsze na świecie „I don`t know”, a w napisach było okropne „A kto go tam wie”. No WTF.

Jeszcze na Savareen była przynajmniej z jedna słabo przetłumaczona, a w zasadzie ze zmienionym sensem kwestia, ale już też nie pamiętam, mimo że byłem już trzy razy. 😝 Jak mi się przypomni, albo zwrócę większą uwagę przy następnym seansie, to też dopiszę. 😊

Tym niemniej podsumowując zgadzam się, że tłumacze nie powinni sobie na za dużo pozwalać. Akurat te dwie kwestie, które wymieniłem na samym początku, to jak najbardziej dobre działania, ale w wielu przypadkach niekoniecznie - nie dlatego, że gorzej to brzmi niż oryginał, a po prostu dlatego, że nie jest wierne oryginałowi, pomimo że nic nie stałoby na przeszkodzie przetłumaczyć to niemal jeden do jednego.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Tłumaczenie

Akurat dialog Hana z Chewiem ujdzie o tyle, że właściwie dlaczego Chewie miał być drażliwy czy przewrażliwiony ("touchy") z powodu rozmowy Hana z Qi`rą?

I taka uwaga: nie wiem, czy opracowano osobne tłumaczenia pod napisy i pod dubbing - pod ten drugi tłumacz ma starać się zachować rytm i długość wypowiedzi, żeby dubber mógł zgrać się z ruchem warg aktora. Trochę mam wrażenie, że te wytknięte przykłady wyglądają na trzymanie rytmu oryginału.

Re: Tłumaczenie

Może tak być, trudno mi powiedzieć, ale to byłoby słabe i dziwne, gdyby te różnice pomiędzy oryginalnie wypowiedzianymi kwestiami a napisami wynikały z tego, że do napisów użyto tych samych kwestii, których użyto do wersji dubbingowanej, by zgrało się to z ruchami warg. Nie wiem, jak to było na przestrzeni trzech ostatnich lat w sumie, bo żadnego z disnejowskich filmów SW nie oglądałem z dubbingiem i raczej nie zamierzam, w związku z czym nie jestem w stanie wskazać, czy napisy były tymi samymi kwestiami, które dobrano do dubbingu. Ale mam nieodparte wrażenie, że jednak z wcześniejszymi trzema filmami nie było tylu sytuacji, gdy napisy były zupełnie inne niż oryginalnie wypowiedziane dialogi. Może to kwestia tłumacza po prostu?

Niech Moc będzie z Wami.

Rogue 1 Level

Od pierwszych minut wiedziałem, że są te Star Warsy na które czekam i których oczekuję. 1.5 roku temu stwierdziłem, że Rogue One to takie EU w wydaniu Disneya, a dzisiaj powiem:

Spin-offy to takie EU w wydaniu Disneya.

Czuć to na każdym kroku. O wiele silniej rozbudowują świat SW w porównaniu do epizodów. Jest to pewnego rodzaju uczta dla fana, gdzie z każego kąta może wyskoczyć jakieś nawiązanie spajające to uniwersum. Jest to dla mnie ważny element tych filmów, ale oczywiście nie samymi nawiązaniami film stoi.

A Solo jest filmem, ponownie, bardzo klimatycznym. Podobnie jak w przypadku R1 ten mroczny, podziemny styl działa w 100%. Podobnie jak w przypadku R1 zmiana kompozytora zadziałała bardzo na plus - Powell zdecydowanie dał radę, a jego Enfys Nest Theme jest jednym z najlepszych utworów SW. Podobnie jak w przypadku R1 działa ten taki kameralny styl. Ok, działania ekipy Rogue 1 były takim standardowym "ratowaniem galaktyki" ale mimo wszystko to tylko parę osób próbujących dotrzeć do planów Gwiazdy Śmierci. Dalej Vader, Imperium rządzą galaktyką. Tutaj mamy jeszcze bardziej kameralną fabułę - właściwie nic się takiego ważnego nie dzieje. Po prostu poznajemy historię Hana. Dowiadujemy się jacy ludzie mieli wpływ na jego późniejsze życie, co wpłynęło na to kim został. Ale nie mamy podejścia książkowego pokroju teraz przez cały film pokażemy Ci jak Han Solo kradł na ulicach Korelli. Nie. Tutaj mamy tylko tyle, żeby zrozumieć skąd się wywodzi Han, czego chce od życia i dlaczego jest taki jaki jest. I moim zdaniem świetnie to zadziałało.

Solo w przeciwieństwie do Rogue One stoi postaciami. Hana Aldena kupuje od pierwszej minuty filmu. Może po prostu przyzwyczaiłem się do niego przez te miesiące oczekiwania, ale nie miałem chociażby chwili problemu z tą postacią. Tak jak przewidywałem bardzo polubiłem postać Becketta - to jest taki typowy charakter pt. nie jestem ani zły ani dobry, po prostu mam ciężkie życie i chce godnie żyć. Ale to naprawdę pasuje do postaci Becketta i jest świetnie zagrane przez Harrelsona. Scena końcowa Becketta wgniata w fotel. Idąc dalej - świetny Lando, Chewie, bardzo dobry Dryden Vos, interesująca L3 (zupełnie inna niż K2SO) i średnia Qi`ra. Niestety postać Qi`ry jest dla mnie najgorzej zagrana, ale nie ma tragedii. Po prostu w żadnym momencie nie czułem się zaangażowany w jej historię. Poza tym świetnie działają też relacje pomiędzy bohaterami - Han i Chewie, Han i Lando, Han i Beckett, nawet Han i Qi`ra jest całkiem okej.

Największy plus filmu to klimat. Na każdym kroku czujemy ten szmuglerski, podziemny świat, pełen brudu, braku zaufania, patrzenia tylko na własny nos. Ale poza tym też pełen chęci bycia dobrym. Mimo, że w większości przypadków się to nie udaje

Ostatnie sceny filmu, moim zdaniem, sugerują kontynuację. Tak się zastanawiałem po seansie czy film o Boba Fett`cie nie będzie jakoś powiązany z zakończeniem. Z tym gdzie udał się Beckett, z tym gdzie udała się Qi`ra. "Big shot gangster, putting together a crew". Czyżby film o Boba Fett`cie miał być jednak filmem o Bounty Hunterach, a nie o samym Bobie?

Jest taka jedna scena na początku jak Han, Val, Beckett i Rio siedzą sobie przy ognisku. Val i Beckett się całują, Rio sobie żartuje, a Han się radośnie uśmiecha. I ja się właśnie czułem tak jak Han. Patrzę sobie na film i się po prostu cieszę.

Re: Rogue 1 Level

Możliwa kontynuacja

Wczoraj wracając z seansu miałem parę przemyśleń na temat następnych spin-offów i postaci pewnego Lorda. Mam wrażenie, że zakończenie Solo jest zbyt otwarte(wątek Qi`Ra) a pokazanie początek spoilera Maula koniec spoilera nie tylko puszczeniem oczka do fanów. Następne spin-offy które mają wyjść to Boba Fett i Obi-Wan, nie wydaje się wam, że twórcy mogą chcieć połączyć wszystkie te filmy przy pomocy początek spoilera Maula i jego organizacji przestępczych koniec spoilera? Boba może współpracować albo konkurować z jego organizacją, a w Obi-Wanie możemy zobaczyć początek spoilera spotkanie na Tatooine znane już z Rebeliantów. koniec spoilera
Co o tym myślcie? Moim zdaniem fajnie by było jakby z tych spin-offów zrobili tak luźnie połączoną początek spoilera "trylogie Maula" koniec spoilera

Re: Możliwa kontynuacja

Jestem jak najbardziej za!
Już wcześniej domagałem się filmu o tej postaci ale takie przenikanie się światów Hana, Boby i Obi-Wana byłoby nawet ciekawsze.

Re: Możliwa kontynuacja

O, to, to !. Chociaż filmu jeszcze nie widziałem, to zauważyłem w postach użytkowników, że końcówka filmu jest otwarta, sugerująca wręcz kontynuację !. A już próba połączenia różnych wątków - jak sugerujesz, jest naprawdę świetnym rozwiązaniem ! . No i jeszcze sam pomysł (oby !) na kontynuację - zaskoczenie na plus !.

Kontynuacja

Jestem przekonany, że kontynuacja będzie, szczególnie po tym, co zobaczyliśmy. początek spoilera Byłem bardzo zszokowany, gdy zobaczyłem Maula, ale i bardzo zadowolony. Jego obecność na pewno nie jest przypadkowa. W związku z jego ciągotami do działania jako lord podziemia, sterowanie taką organizacją jak Crimson Dawn to na pewno duży plus dla spięcia jego historii i dodania temu filmowi większego wymiaru niż tylko filmu przygodowego, który - jak sądziłem - będzie miał bardzo mały wpływ na resztę kanonu, nie przenikając się z nim koniec spoilera. Myślałem, że tak będzie, a tu takie miłe zaskoczenie.

Nie chciałbym jednak, by łączono film o tych trzech postaciach. Moim zdaniem ta końcówka jest oficjalną i bardzo oczywistą zapowiedzią Solo 2 i oddalenia tym samym filmu o Obim czy Fetcie. W obu przypadkach były tylko plotki, nic potwierdzonego. Nie chciałbym takiego łączenia, absolutnie nie. Film ma opowiadać jedną historię, a nie, że nagle będą się aż trzy crossowały.

I bardzo nie chciałbym też początek spoilera pojedynku Maula i Obiego z Rebels przekopiowanego do takiego spin-offa koniec spoilera. Raz to się wydarzyło, raz to pokazano, nie ma absolutnie żadnego sensu robić tego po raz kolejny. Poza tym takie uczucie, że wiesz przed seansem, że taka scena będzie, jest niezbyt dobre. Period.

A poza tym sam Disney by nie chciał tego po raz drugi pokazać, tylko że w innej formie.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kontynuacja

Fajnie, gdyby się okazało, że od razu nakręcili dwie części i druga część (ew. Lando) w kinach już w grudniu :>

Re: Kontynuacja

Heh, miła byłaby to w sumie niespodzianka, ale filmu o Lando nie za bardzo, przynajmniej na tym etapie budowania kanonu, bym chciał. Po prostu są ciekawsze rzeczy do opowiedzenia, choćby rozwiązanie tej zaistniałej pod koniec Solo sytuacji - czyli nagranie Solo 2. 😁

Poza tym nie zdziwiłbym się, jak na dniach dostalibyśmy potwierdzenie, o czym będzie trzeci spin-off (oby Solo 2 z początek spoilera Maulem jako głównym villainem 😁 koniec spoilera).

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kontynuacja

Mistrz Mateusz napisał:
Poza tym nie zdziwiłbym się, jak na dniach dostalibyśmy potwierdzenie, o czym będzie trzeci spin-off (oby Solo 2 z początek spoilera Maulem jako głównym villainem 😁 koniec spoilera).

-----------------------

To musieliby się bardzo nagimnastykować skoro Han początek spoilera do ANH twierdził, że nie natknął się na dowód istnienia Mocy, zatem raczej wykluczałoby to jego spotkanie z Maulem, więc może wątek Zabraka (oraz ukochanej Hana) będzie kontynuowany w innym spin-offie koniec spoilera, co mnie osobiście nawet by odpowiadało, gdyż ładnie budowałoby spójność uniwersum.

Re: Kontynuacja

No tak, to prawda, rzeczywiście mówił, że się z tym nie zetknął, wypadło mi to zupełnie z głowy.

No ale wygląda na to, że na 99% będziemy mieli - jeśli nie sequel Solo - to chociaż film z Maulem i Qi`rą.

Inna sprawa, że Maul powiedział, że trzeba dopaść winnych tego zajścia, a więc Hana i Chewiego. Więc jakoś ten jego pościg będzie musiał być zmaterializowany i uwidoczniony. Bo wątpię, by twórcy tak po prostu wcisnęli te słowa w jego usta, gdyby wokół tego nie kręciła się akcja następnego filmu. A nawet jeśli nie, to ta furtka, którą pozostawili dla Maula, jest uchylona tak szeroko, że nasz Zabrak przez nią przedostać się po prostu musi. Nawet jeśli Hana i Chewiego miałoby w filmie z jego udziałem nie być.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kontynuacja

Zapewne badają grunt pod następne spin-offy, skoro zostawiono pole do następnych historii w tym środowisku, a jednocześnie pokazano już te wydarzenia z życia Hana, na które fani najbardziej czekali. Obecność "starego znajomego" w kontynuacji można obejść na różne sposoby: jak piszesz, czyli brak w niej naszej pary przemytników lub ściganie ich przez jego podwładnych, a nie samego bossa, z którym by się nie zetknęli, uchodząc pogoni. Jest jeszcze opcja, że Qi`ra oddali od nich podejrzenie.

Re: Kontynuacja

Ale przecież Qi`ra zwaliła całą winę na Becketta.
Widać miała przynajmniej tyle przyzwoitości by nie ściągać na Hana gniewu Crimson Dawn;p

Re: Kontynuacja

Faktycznie, dopiero teraz na to zwróciłem uwagę, w sensie wczoraj wieczorem na już drugim seansie. 😜

Byłem po prostu zbyt oszołomiony tym Maulem, że aż mi przysłonił treść. 😝

Ale Maul też przyznał, że Beckett nie mógł działać sam. Poza tym wątpię, by kupił tę ściemę Qi`ry, że nie była przy zabójstwie Vosa i strażników.

Więc tutaj zrobiono ciekawy zabieg - w razie chęci stworzenia sequelu z Hanem i Chewiem w rolach głównych, antagonistą można uczynić Maula, no bo sam powiedział, że trzeba ukarać Becketta i współpracujących z nim. A w razie gdyby się nie dowiedział, kim byli ci, którzy z nim współpracowali, nie miałby jak ich ścigać, więc istniałyby dwie możliwości - Solo 2 bez Maula, albo spin-off o Maulu. 😉

Inna sprawa, że trudno byłoby wytłumaczyć to, na co zwrócił mi uwagę Rebelyell - w ANH Han mówił, że nigdy nie spotkał się z Mocą. Więc z Maulem niekoniecznie mógłby się spotkać. Chyba że nasz ulubiony Zabrak nie ścigałby go osobiście. Ale i tak musiałby się pojawić w filmie, bo widać, że ten wątek chcą dalej pociągnąć. Może niekoniecznie w filmie, kto wie. Ale byłoby szkoda, gdyby pozostawili wątek Maula i Qi`ry komiksowi na przykład. Książce byłoby już lepiej. 😝

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kontynuacja

Bardzo bym się cieszył z takiego obrotu spraw

Ale nie sądzę. Chyba jeszcze maszyna nie ruszyła na dobre. Cały czas badają grunt.

Re: Kontynuacja

Mistrz Mateusz napisał:
Raz to się wydarzyło, raz to pokazano, nie ma absolutnie żadnego sensu robić tego po raz kolejny. Poza tym takie uczucie, że wiesz przed seansem, że taka scena będzie, jest niezbyt dobre. Period.

A poza tym sam Disney by nie chciał tego po raz drugi pokazać, tylko że w innej formie.

-----------------------

A filmy Marvela czy DC to widziałeś? DC nie ma prawa robić filmów z Batmanem i Jokerem, bo już widzieliśmy ich pojedynki w komiksach, grach i innych filmach?

Oczywiście, że ten pojedynek w SW na wielkim ekranie ma sens. Nie każdy interesuje się SW na tyle, by znać cokolwiek poza filmami. No i wyglądałoby lepiej niż dziecięca animacja.

Re: Kontynuacja

Jeśli miała to być uszczypliwość, to Ci nie wyszło - filmów Marvela ani DC nie oglądam w ogóle, żadnego nie widziałem w całości. 😊

Co innego Marvel, a co innego SW. Nie twierdzę też, że - tak jak napisałeś - Batman i Joker nie mogą ze sobą walczyć na ekranie po tym, jak walczyli ze sobą w komiksach. Tu chodzi o jeden i ten sam pojedynek. Jeśli on już został pokazany, to po co pokazywać coś drugi raz? To nie ma sensu. Coś się wydarzyło i koniec.

A w dodatku inny pojedynek Maula z Obim po 19 BBY, albo chociaż po 10 BBY (bo to był najpewniej rok wydarzeń Solo) i przed 2 BBY, gdy zginął po raz drugi i ostatecznie, kłóciłby się z kanonem. A przynajmniej trudno byłoby to logicznie wytłumaczyć. Na pewno też taki pojedynek nie mógłby się wydarzyć na Tatooine, bo Maul nie wiedział, że tam zamieszkał. A sam Obi raczej - może się mylę - nie ruszał się z Tatooine po 19 BBY. Czyli taki pojedynek Maula i Obiego, który nie byłby kopią tego pojedynku z Rebels, nie mógłby się także odbyć w 19 BBY, bo Obi był już wtedy na stałe na Tatooine, z czego Maul zdał sobie sprawę dopiero po szesnastu latach, czyli w 2 BBY. Ten pojedynek nie mógłby się też odbyć w 13, ani w 10, ani w 7 BBY.

Wiadomo, gdyby powstał film o Obim, to pewnie z jakiegoś powodu musiałby się ruszyć z Tatooine, bo trudno wyobrazić sobie film na jednej planecie. Choć byłby to ciekawy przełom i zerwanie z pewną tradycją, ale i kliszą.

Poza tym, jak się okazało, Disneyowi nie przeszkadzało to, by pokazać Maula, mimo że - jak stwierdziłeś, i się z tym zupełnie zgadzam - nie każdy śledzi cokolwiek poza filmami, a wręcz mały procent tych, którzy pójdą na Solo. No i będę bronił Rebels w tym momencie, choć mam dość krytyczny stosunek do tego serialu, w tym do animacji. To nie jest dziecięca animacja, wypraszam sobie. 😜

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Solo - temat do recenzji

No ja jestem w gronie tych zadowolonych. Poziom Solo to troszkę gorzej niż Rogue 1, a to dlatego że zabrakło tak spektakularnej końcówki jak w tamtym a zwłaszcza bitwa kosmiczna, Vader pozamiatał konkretnie temat i jeszcze Leia na końcu - no piękne to było.

Plusy:

Bohaterowie z Solo podobaja mi sie bardziej niz Ci z Łotra. Praktycznie każdego od razu da się lubić.

Dryden Vos jest znakomity. Hipnotyzujacy, wzbudza prawdziwy strach. Tam nie ma z nim głupich żartów

Smaczki dla fanów świetne, subtelne ale też nie za trudne do wychwycenia.

Lokacje bardzo fajne, Korelia, Kessel - rewelacja. Te niszczyciele w trakcie konstrukcji - ciary

Efekty specjalne na bardzo wysokim poziomie. Dużo obcych ras. Świetnie zrealizowane sceny akcji.

Sabak !!!!

Muzyka a zwłaszna nie banie się sięgania po stare motywy. W Łotrze strasznie sie z tym srali, poczatek znanego motywu byl potem zmieniany

Humor. No do wafla złamanego - Panie Rajan Jonson czy jak Ci tam - Da sie zrobic film Star Wars bez żenujących scen i z humorem nie powodującym skwaszonej miny ??? - Da sie !!!

Maul

Minusy:

Za mało Imperium

Mogli jednak wylądowac na Tatooine

Brak spektakularnej bitwy kosmicznej jak w Rogue 1. W koncu to STAR WARS.... Tytul zobowiazuje

Ogolnie 8/10 - nie spodziewalem sie tak dobrego filmu. Czekam na wydanie BR/DVD

Re: Solo - temat do recenzji

-Te niszczyciele w trakcie konstrukcji - ciary
Dokładnie, miód malina i jeszcze myśliwce TIE (w trakcie pościgu trzeba się rozglądać na boki).

Re: Solo - temat do recenzji

Chcesz cameo Vadera w każdym spin-offie i bitwy kosmiczne? Bez przesady, musi być zachowana świeżość a nie opieranie się na tym samym.

no więc

zacznę od kwestii zasadniczych, które należy zasygnalizować na początek.
Podstawowym problemem Solo jest fakt, że dokładnie wiemy jak się musi skończyć. Na tym problemie utonął ROTS, z tym problemem sobie nieźle poradzono w R1.
Tutaj dodatkowo pojawia się pytanie: na czym polega starwarsowość? Czy jest to dowolna historyjka z danej odległej galaktyki, czy muszą być spełnione jakieś warunki dodatkowe? Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że Skywalkerów nie było, nie będzie też zaskoczeniem, że Han nie trafił też na żadnego Force usera. Czy zatem jest to jeszcze SW?

I teraz spokojnie powiem: jest dobrze. Jest realizm i klimat OT, jest cała masa fanserwisu. Jest całkiem niezła robota filmowa, scenariusz kształtuje postacie bardziej niż aktorzy.

Czy Aldenreich jest Solo? Jest w tej roli niemal przezroczysty, w pewnej chwili zarejestrowałem, że próbuje naśladować sposób mówienia Forda. Nie krytykuję go, żebyśmy się źle nie zrozumieli - po prostu prawdziwym "Solo" w tym filmie jest ktoś inny. Harrelson nie tylko kradnie show, on na dodatek stwarza Solo, pisząc w czystej księdze młodziaka z Korelii.
Na trochę więcej liczyłem w przypadku Glovera, ale Lando dostał tyle miejsca, ile dostał, plan nie pozwolił na więcej. Poza tym i tak przyćmiewała go L3 (ani słowa o panseksualności, pamiętamy)
Generalnie najlepiej bawiłem się na początku, zwłaszcza Rio (tak było pilotowi Becketta?) niesamowicie mi się podobał. Jestem tylko ciekaw, jak się będzie oglądać, kiedy wszystkie plot-twisty przestaną być niespodzianką.

Na razie solidnie na plus, nie próbuję ustawiać tego filmu względem innych - z uwagi na fundamentalne pytanie postawione na wstępie, na które sam sobie muszę odpowiedzieć. Natomiast mimo otwartego zakończenia nie chcę sequela, zostało powiedziane wszystko, co zasługiwało na opowiedzenie filmem.

Re: no więc

Przypomnij mi ile potrzebowałeś seansów R1, żeby uznać to za dobry film SW

Re: no więc

Jednego
Potrzebowałem więcej, żeby uznać R1 za bardzo dobry film SW

W przypadku Łotra nie miałem problemu, czy to film SW - bo jednak Chirrut, Force choke i niech Moc będzie z Wami.
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/21695#656241

zgodnie z przewidywaniami

w internecie już masa hejtu na KK i SJW, na rottentomatoes ocena widzów 55%, na metacritic chyba jeszcze gorzej

cóż, miłośnicy niewolnictwa też mają dostęp do internetu

Re: zgodnie z przewidywaniami

Część tego środowiska jest kompletnie zidiociała, i co gorsza nie mają żadnego innego hobby, ani życia, więc siedzą i pasjonują się reviewbombingiem. Ja przebywam w necie od 23 lat, i ani razu filmu nie oceniłem na żadnej stronie poza Bastionem. Nieudaczne recenzje piszę - to fakt - ale w życiu by mi się nie chciało klikać żeby ocenę wystawić a co dopiero w jakiejś kampani brać udział.

Re: zgodnie z przewidywaniami

darth_numbers napisał:
Ja przebywam w necie od 23 lat, i ani razu filmu nie oceniłem na żadnej stronie poza Bastionem.
-----------------------

To ciekawe, bo Tepsa uruchomiła połączenie modemowo-telefoniczne w kwietniu 1996... co robiłeś wcześniej?

Re: zgodnie z przewidywaniami

A Ty korzystałeś z netu wyłącznie za pośrednictwem Tepsy?

do

niedawna tak, ale nie o to pytałem

od początku

1997 roku miałem w robocie stałe łącze, więc zupełnie mnie nie zdziwi, że ktoś miał dostęp do netu już dwa lata wcześniej

nie jestem w stanie kiedy pierwszy raz chodziłem na net do jednej biblioteki uczelnianej, ale było to zanim miałem Tepsę w domu

komercyjny

dostęp był od `92 chyba, po prostu jestem ciekawy... wszystko tutaj może się przydać

Re: zgodnie z przewidywaniami

To był jakiś straszny schiz. NASK udostępniała dostęp do internetów. Dzwoniło się tzw. międzymiastową do sąsiedniej miejscowości, gdzie odpowiadał serwer jakiegoś "providera". Kosztowało to bardzo drogo i trzeba się było strasznie spieszyć. Jeszcze wcześniej (początek lat 90-tych) moi koledzy bawili się w BBS-y ale to była zupełnie inna historia, kto pamięta stan telefonów w tamtych czasach ten wie o co chodzi.
Numer 0202122 to już był totalny luksus. Ech pionierskie czasy... i w sumie straszna chu...a.

no to

musiało być ciekawe. Chyba nawet lekko zazdroszczę. Poza tym, że nie istniały wtedy jeszcze portale na których można by "zaburzać" ocenianie

Re: no to

Lord Bart napisał:
musiało być ciekawe. Chyba nawet lekko zazdroszczę.
-----------------------

He he w sumie chyba nie ma czego. Ludzie mają tendencje do idealizowania przeszłości i chyba podobnie jest z pionierami internetu. Było mniej użytkowników i niby byli to ludzie bardziej "świadomi" ale i tak chamówy było od cholery i trochę, tylko wszystko się wydawało śmieszne przez swoją egzotykę
Też były wielkie kłótnie i zadymy na grupach dyskusyjnych, wielkie flamewary na usenecie (PIXEL niedawno o tym fajnie pisał). Jedyna rzecz, którą być może Bastion powinien zaimplementować jako funkcjonalność to tzw killfile (PLONK), dzięki temu co większe nerwusy mogłyby ignorować pewne tematy czy użytkowników i może byłoby spokojniej?


Poza tym, że nie istniały wtedy jeszcze portale na których można by "zaburzać" ocenianie
-----------------------

No, z tym było kiepsko ale co by nie mówić jednak nowoczesny internet jest lepszy i co najważniejsze tańszy! Bo pamiętam jak kolega miał konto shellowe chyba na uniwerku w Gdańsku i za te wszystkie "dalekie" połączenia przyszedł taki rachunek, że jego rodzice wpadli w rozpacz...

idealizowanie

idealizowaniem, ale fajnie być przy czymś co dopiero zaczyna. Natomiast co do ignorowania/blokowania to korzystam z tego na jednym forum i... dziwnie to wygląda, poza tym zamykanie oczu na jakąś rzecz nie sprawi, że ona zniknie

Re: idealizowanie

Fakt, to dziwne uczucie widzieć kolejno cztery wygaszone odpowiedzi

żeby

tylko 4... czasami cała strona w phpBB jest nieczytelna

Re: zgodnie z przewidywaniami

Mam tam samo. ~

(od 22 lat na światłowodowej stałce)

Re: zgodnie z przewidywaniami

Przecież L3 to parodia SJW xD

Re: zgodnie z przewidywaniami

Byleby było dobre i się sprzedawało. Wtedy mam gdzieś oceny na RT.

Re: zgodnie z przewidywaniami

Tak poza tym trochę mnie boli że póki co dwa najlepsze filmy od Disneya sprzedają się gorzej niż dwa trochę gorsze. Plus jest taki że mimo to jest to i tak ogromna kwota. Mam tylko nadzieję że Disney nie poleci w tym wypadku na większą kasę i nie będzie klepał samych epizodów tylko spinoffy bądź spinoffowe serie na stałe zagoszczą w kinach.

Dla mnie epizody mogłyby się definitywnie skończyć na 9. SW jest ogromne, po co się ograniczać.

Spin-offy zamiast epizodów

Też jestem tego zdania. Myślę, że po epizodzie dziewiątym powinniśmy mieć przynajmniej dziesięć, może nawet piętnaście lat przerwy od epizodów. One będą dokonywały skoków pewnie 30-letnich in-universe za każdym razem, więc to będzie tworzyło jedynie dziury, które będzie trzeba zapełniać, a czasu potem na to brak, czego jesteśmy świadkami obecnie, bo okres od 5 ABY do 34 ABY jest goły i wesoły. Jasne, kilka książek powstało, no i z tego co się orientuję, około 7 ABY ma się dziać akcja serialu aktorskiego, ale to wciąż nie sprawia, że można powiedzieć, iż te dwadzieścia dziewięć lat są zapełnione. Wprost przeciwnie, to co jak na razie się ukazało w tym okresie to niemal nic. A Disney zamiast tym okresem się zająć, to wciąż wszystko pakuje w okres przed OT: Rebels, RO, Solo, komiksy, książki (Katalizator, Lordowie Sithów, Tarkin, Nowy świt, dwa Thrawny, dwa Battlefronty; dobrze, że chociaż kampania do BFa opowiadała o wydarzeniach po ROTJ). Nie żebym jakoś narzekał, bo bardzo się cieszę z RO i Solo obecnie choćby, ale jak już Disney zrobił 30-letni skok, to niech będzie odpowiedzialny i się za to weźmie porządnie.

Ale fakty są takie, że nic tak głębi i bogactwa tego świata nie ukazuje, poszerzając go przy tym, jak spin-offy właśnie. Czego najlepszym przykładem jest Solo - moim zdaniem największy pod względem rozbudowy świata skarb dla fanów. Oby więcej takich filmów, w tym tych o drugo i trzecioplanowych do tej pory postaciach i mniej ważnych z perspektywy epizodów wydarzeniach. Lub i tych ważnych, bo jest jeszcze tyle naprawdę ważnych rzeczy, które można zekranizować, że to się w głowie nie mieści.

Niech Moc będzie z Wami.

Poprawny

Film poprawny, aczkolwiek pozytywnie mnie zaskoczył. Może dlatego, że byłem sceptycznie nastawiony.
Jak dla mnie bije na łeb wszystko co zostało wydane przez Disneya.

Z takich rzeczy, które pozostawiły mieszane uczucia to Maul. Może się to zmieni w ewentualnej kontynuacji jak rozwiną ten wątek. Aczkolwiek dalej się zastanawiam po co uruchomił miecz?

Re: Poprawny

Dla bajeru, żeby w każdej części był miecz.

Miecze świetlne i optyka każuali

No właśnie, też się długo nad tym zastanawiałem, ale wiadomo, że dla bajeru. Poza tym - jak sam zauważyłeś - w każdym filmie SW pojawił się miecz, na co też sam zwróciłem uwagę. Mam nadzieję, że ta tradycja będzie kontynuowana jak najdłużej będzie się tylko dało, skoro choćby tradycja pojawiania się C-3PO i R2 w każdej produkcji filmowej ustała wraz z Solo.

Poza tym pewnie pokazali Maula przyciągającego do siebie miecz po to, by każuale ogarnęli bardziej, że to Maul. Bo mam wrażenie, że dużo widzów nie tyle będzie się zastanawiała, jakim cudem Maul ożył (jeżeli oczywiście ogarniają tajmlajn na tyle, że wiedzą, że wydarzenia tego filmu mają miejsce po TPM, czyli - dla nich - po śmierci Maula 😝), a kto to w ogóle jest. Dodanie miecza plus czerwono-czarna morda i kolce powinny rozwiać wątpliwości zdecydowanej większości każualów zastanawiających się, kim jest ta postać. Tak przynajmniej interpretuję logikę Disneya i Howarda, która jest jak najbardziej właściwa.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Poprawny

Po to żeby widz, który nie rozpoznał Maula (lol? to tak się w ogóle da?) wiedział że to jest taki Vader tylko czerwony z rogami

Nie no mówie zupełnie serio. Fabularnie to się kupy nie trzyma ale wyobrażam sobie że mój tata który nie widział prequeli zobaczyłby Maula i zapytałby mnie: "Kto to jest? Mam go znać?". I wtedy pyk miecz świetlny, czerwony i zapala się lampka w głowie: "Aaaa to jest jakiś Sith".

Re: Poprawny

-mój tata który nie widział prequeli
"Aaaa to jest jakiś Sith".
Nie widział prequeli, a zna koncept `Sithów`?

Re: Poprawny

W sequelach była wzmiankach o Sithach. No i generalnie Jedi i Sithowie to na tyle znane określenia że tata ogarnia xD

Re: Poprawny

"Sith" pojawiło się już w książkowych "Gwiezdnych Wojnach" z 1977 czy tam któregoś. Z resztą przez dziesiątki lat to słowo stało się prawie tak popularne jak dżedaj, ja na przykład nie oglądałem Matrixa a znam słowa typu Neo

...

Czy ja dobrze widzę czy naprawdę wszystkie dotychczasowe wypowiedzi na bastioie są pozytywne? xD

Re: ...

Poczekaj na naszych Bastionowych sceptyków Jeszcze cała śmietanka się nie wypowiedziała. Ale rzeczywiście na razie nie ma negatywnych opinii.

Re: ...

W bastionowej sondzie nie ma głosów poniżej "średni"

Re: ...

Będzie jeszcze przynajmniej jedna pozytywna ocena Bastionowego sceptyka. Ale zanim weźmie się za napisanie recenzji minie kilka dni.

Re: ...

Sam w to nie wierzę, ale zdaje się, że historia dzieje się na naszych oczach

Re: ...

Poczekajmy na Księżniczkę

Re: ...

Ale na jej pierwszą czy drugą wersję wrażeń?

Re: ...

Na ostateczną, bo nie zliczysz

Re: ...

Poczekajcie na mnie. Właśnie wróciłem z seansu, hehe. xD

Re: ...

Nie próbuj podrabiać Szedała, i tak go nie przebijesz

HANS SOLO

UWAGA SPOILERY BO NIE CHCĘ DOSTAĆ BANA JAK LUKE S!!!

Solo nie jest kompletną kupą, jakiej się spodziewałem, ale nie jest też niczym więcej, niż poprawnym filmem, minimalnie lepszym od TFA.

MINUSY:

- Maul całkowicie z dupy. Jakby nie mogli tam dać np. Xizora, przy okazji kanonizując go. A tak jest tam gość, który nie kojarzy się w ogóle z syndykatami, gangami itp. A dla zwykłego widza to on zdechł w TPM, więc pewnie casuale mieli niezłego mindfu*** jak go zobaczyli.

- Enfys Nest - był potencjał na kozackiego przeciwnika, a zrobili jakąś dziewczynkę walczącą o wolność dla galaktyki. FACEPALM

- Droid Lando. Feministka. Walcząca też o prawa droidów... Ja pier****. Co ty bierzesz KK? Dobrze, że ją odstrzelili.

- Han Solo, największy przemytnik i pilot w galaktyce wziął swoje nazwisko od imperialnego nołnejma. LOL A jakby był z kimś, to co? Nazywałby się Han Duet? xDDDD

- Fryzura Val tragiczna. xP

PLUSY:

- Chewbacca i jego relacja z Hanem.

- Beckett i Lando.

- Przelot z Kessel na tą nołnejmową planetkę był całkiem niezły.

- Moloch - to był kozak od początku do końca, w przeciwieństwie do Nest, chcę go więcej!

- Wspomnienie Jabby i Bosska.

- Marsz Imperialny i inne znajome motywy (nowe były kiepskie)

NIE PLUS, NIE MINUS

- Sceny akcji poprawne, ale nie jakieś szczególnie zapadające w pamięć.

- Alden jako Solo - zagrał niby poprawnie, ale to nie mój Han i nigdy nim nie będzie.

Ogólnie jest to film, który do świata SW nie wnosi nic nowego, ale przynajmniej nie niszczy go tak jak TFA. 6/10 mogę dać, niech ma.

Re: HANS SOLO

NAWET LUBSOK

Re: HANS SOLO

jak to są minusy... xDDD

Re: HANS SOLO

Ty patrz, źle Cie oceniłem. Jednak sensowna ocena bez uprzedzeń.

Moje przeprosiny xD

Re: HANS SOLO

https://www.youtube.com/watch?v=ttPwA8hitoY

Heh, a w komentarzach o soundtracku we mnie wątpiłeś. xD

Re: HANS SOLO

Tak się starał, tak nie wyszło xD

Re: HANS SOLO

Smuteczek

Re: HANS SOLO

Lubsok napisał:

- Jakby nie mogli tam dać np. Xizora, przy okazji kanonizując go.

------------------------
Też fajny pomysł, może podłapią.
------------------------

- Enfys Nest - był potencjał na kozackiego przeciwnika, a zrobili jakąś dziewczynkę walczącą o wolność dla galaktyki. Facepalm

------------------------
Tak coś czułem, że ktoś będzie miał z tym problem, ale patrz na to w ten sposób, to oznacza tyle, że nawet dzieci były potrzebne w rebelii. Nie porusza cię ta oznaka brutalności i surowości życia w galaktyce? Jak dla mnie SOLO to film bardzo dojrzały i przede wszystkim odważny, bo twórcy nie bali się zasugerować nagości Hana, namiętnych pocałunków, mrocznego świata. Ogólnie zagrali odważną piłkę.
------------------------


- Droid Lando. Feministka. Walcząca też o prawa droidów... Ja pier****. Co ty bierzesz KK? Dobrze, że ją odstrzelili.

------------------------

Nie będę Ci narzucał swojego zdania odnośnie tego droida, ale nie zauważyłeś jaki dystans pokazał, że ma do samego siebie Lucasfilm? W zasadzie do całej swojej polityki. 😂 Ja się naprawdę głośno zaśmiałem po tym tekście, bo to była taka odpowiedź do fanów "Wiemy co wy o nas często myślicie, ale zobaczcie, my też, umiemy się z siebie śmiać".
------------------------


- Han Solo, największy przemytnik i pilot w galaktyce wziął swoje nazwisko od imperialnego nołnejma. LOL A jakby był z kimś, to co? Nazywałby się Han Duet? xDDDD

------------------------

Wlasnie w tym rzecz, że nie był z kimś. Gdybanie jest w tym przypadku bez sensu.

Re: HANS SOLO

A co do Enfys Nest to właśnie fajnie to rozegrali, gdy zdjęła hełm to autentycznie mnie zatkało. Nie było kolejnej durnowatej gangsterki, ale dziecko pchnięte przez przemoc do przemocy, swoją drogą świetna paralela do historii Jyn Erso.

Enfys a Kylo

Ja przede wszystkim dostrzegłem ogromną paralelę do Kylo z TFA. Enfys jest praktycznie antytezą Kylo. Tamten był kozakiem do momentu, gdy miał maskę, a ta dziewczynka cały czas. Poza tym na Solo byłem trzy razy: ani razu nie słyszałem reakcji sali w momencie, w którym zdjęła maskę. To bardzo znamienne, bo na TFA byłem z sześć albo siedem razy w kinie (obecnie widziałem siódmy epizod z 12 tak swoją drogą) i chyba tylko raz sala nie prychnęła, gdy Kylo zdejmował maskę. Naprawdę znamienne.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: HANS SOLO

Lubsok napisał:
UWAGA SPOILERY BO NIE CHCĘ DOSTAĆ BANA JAK LUKE S!!!
- Droid Lando. Feministka. Walcząca też o prawa droidów... Ja pier****. Co ty bierzesz KK? Dobrze, że ją odstrzelili.

-----------------------

Źle odczytałes przesłanie - ono mówi będzie feministką to cię zastrzelą XD

Re: HANS SOLO

-Maul całkowicie z dupy. Jakby nie mogli tam dać np. Xizora, przy okazji kanonizując go. A tak jest tam gość, który nie kojarzy się w ogóle z syndykatami, gangami itp. A dla zwykłego widza to on zdechł w TPM, więc pewnie casuale mieli niezłego mindfu*** jak go zobaczyli.

Sry za nawiązanie do MCU, ale wydaje mi się, że to było zagranie żywcem wyjęte z MCU. W MCU zwykle robią to po napisach końcowych (Captain Marvel czy Fury rozpoczynający projekt Avengers), ale zdarzało się też w samym filmie. W Civil War troche z czapy (przynajmniej dla mnie) pojawia się Black Panther i było to celowe zagranie mające na celu zapoznanie widzów z tą postacią. Oczywiście jego wejście nie robi takiego majndfaka, bo jest to nowa postać, a nie Maul, który wg większości widzów nie żyje.

Ale widzę po mojej narzeczonej, że jego pojawienie się nie było takim problemem, mimo, że nie wiedziała o jego cudownym przeżyciu. Może trochę dała fabularne fory temu cameo, bo Maul to jest chyba jej ulubiona postać w całym uniwersum. No i po seansie pokazałem jej fragmenty z TCW, kiedy Savage go znajduje czy kiedy m. Talzin robi mu cybernetyczne nogi. No i szczerze mówiąc tak sobie to wyobrażam - ludzie przyjdą po seansie i wklepią w google`a "Why Maul is alive?" albo coś w ten deseń i poznają prawdę. Jasne, film powinien być samowyjaśnialny bez szperania w internetach. Ale jedną z cech SW jest to, że jest pełne tajemnic i wgłębianie się w to uniwersum, dyskutowanie o tym już się stało nieodłączną częścią tego uniwersum. Nawet dla casuali. Jestem bankowo pewien, że w poniedziałek będę w pracy wyjaśniał ludziom dlaczego Maul żyje xD

Poza tym uważam, że to była zapowiedź spin-offa o Maulu albo filmu, w którym Maul będzie grał większą rolę. Czy fabularnie to pasuje? I tak i nie. Gdyby nie jego przeszłość kryminalna (Black Sun, Mandalorianie) z TCW to bym powiedział, że nie pasuje. No ale biorąc pod uwagę wydarzenia z TCW to jednak pasuje.

Re: HANS SOLO

Ale abstrahując od seriali - jeżeli Maul miał prawo przeżyć na Naboo, to całkiem logiczne jest, że te 22 lata później mógł już funkcjonować tylko w półświatku.
I wcale bym się nie zdziwił, gdyby przewinął się przez kolejne filmy, bez względu na to czy będą o Solo, Bobie czy Obi-Wanie - to tylko kwestia na ile scenarzyści będą w stanie upleść opowieść zatrącającą o syndykaty, a w szczególności o Crimson Dawn. Jeszcze przed seansem żartowałem sobie o filmie Boba vs Obi-Wan, a teraz całkiem poważnie myślę, że tu jest pole dla crossoverów.

Re: HANS SOLO

Xd

No to MCU dla Cb za trudne LOL

Nazwisko Hana

Lubsok napisał:
Han Solo, największy przemytnik i pilot w galaktyce wziął swoje nazwisko od imperialnego nołnejma. LOL A jakby był z kimś, to co? Nazywałby się Han Duet? xDDDD
-----------------------

No właśnie, pomyślmy tylko z tej perspektywy, że nasz ulubiony przemytnik swoje nazwisko zawdzięcza dziewoi, która po prostu ociągała się z daniem tej babce na odprawie coaxium. 😂😝😂

Ale z drugiej strony Han nie poszedłby na zapisy do Akademii gdyby Qi`rze udało się przedrzeć przez bramkę. Wtedy nie miałby nazwiska. 😜 No chyba że jakieś miał, tylko nie chciał powiedzieć. Ale na pewno nie nazywałby się Solo.

Swoją drogą, to jak już przy tym zabiegu jesteśmy, to mam mieszane co do tego uczucia i nie wiem, czy pomysł z nadaniem tego nazwiska przez imperialnego nołnejma mi się podoba czy nie.

Niech Moc będzie z Wami.

Solo > R1

Było świetnie. Był fun. Banan nie znika mi twarzy od kilku godzin. Nie jest to może ten sam poziom ekscytacji co przy ST, ale film nie zawiódł mnie tak jak R1 po pierwszym seansie.

!!!!! SPOILERY !!!!!!!!!!!!!!

Kilka chaotycznych myśli:

+ twisty <3 - takie akurat dla lekkiego przygodowego filmu akcji, uwielbiam <3
+ oczekiwałem od filmu obowiązkowo 3 rzeczy: pierwszego spotkania Hana z Chewiem, Kessel Run i partyjki o Sokoła, wszystko dostałem Spotkanie Hana i Chewiego mega <3
+ Maul <3 - jak dobrze, że unikam wszelkich plotek i przecieków jak ognia. Miazga. Jak tylko usłyszałem znajomy głos, to nie wytrzymałem i krzyknąłem "K**wa Maul". Jestem fanem Maula z TCW/Rebels, jak fajnie, że to jeszcze nie koniec jego historii.
+ postacie i aktorzy - pasowali mi wszyscy, jedni gorzej inni lepiej, ale ogólnie nie mogę wskazać nikogo kto by mi jakoś specjalnie nie przypasował
- nie no w sumie mogę: Rio. Jak tylko się pojawił nasz starwarsowy Rocket Raaccon to byłem lekko przestraszony, że będziemy się z nim i jego dennymi tekstami bujać do końca filmu, na szczęście szybko go ubili
+ Enfys Nest <3 - za***sty design, no i bez hełmu też super - chcę więcej, najlepiej w komiksach
+ po lekturze Last Shot można się było domyśleć, że happy endu z Qi`rą nie będzie, fajnie się skończyło i jest potencjał na kawał dalszej historii
+ aurra sing, bossk, felucia i pewnie więcej tego było, za chwilę będę wyszukiwał i się jarał
+ lokacje fajne, poza ostatnią - jakaś taka biedna była, trzy rudery na krzyż

Takie filmy SW to ja bym chciał co pół roku.
Bardzo czekam na słownik ilustrowany.
Na hali hypu zaczął bym też od razy czytać Most Wanted, ale jestem już dzisiaj za bardzo wypruty. Na razie muszę wynaleźć wszystkie smaczki i poczytać opinie innych.
Widzę, że powyżej opinie głównie pozytywne, u mnie też na końcu lekkie brawa film dostał czyli chyba dosyć się podoba. Dobrze, niech jeszcze film swoje zarobi.

I feel nothing. Nothing at all!

Chyba widziałemkoleżankę ShakTee1138 z Bastionu ?

Chewie <3 Bestio zawsze dobrze Cię widzieć na ekranie !!

Co jak co ale roboty to Disneyowi wychodzą L3 - super. Droidy wszystkich planet łączcie sie XD

Te dekolty Qi`ry były obłędne, erekcja!



Jaki to beł nudny film. Jak .uj w oleju. Chwała Matrycy że już po...

3/10

W EU to było lepiej, chyba...

Może zuszę się do 2x na dubbing bo bardzo chciałem isć, no jednak wypada iść ten 1x wiecej niz na TLJ...

W IMAX cienizna, obraz, 3D, dźwięk to jakies nieporozumienie...

Qi`ra bardzo na + Nie będę Was okłamywał zakochałem się !!

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Boję sie pomyśleć co by było gdyby Daisy w TFA jeszcze pokazywała dekolt! (13/10)

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Nie torturuj mnie!

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Nic o ocenie bo największy plus jest moim minusem (Qi`ra drewno), ale o IMAXie.
Serio taka beznadzieja? Młodzi chcą na dzień dziecka i cały czas czekam na opinie jak to naprawdę wygląda i czy ma sens? I jak ta ciemność w 3D wypada?

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Można się przyzwyczaić i jest w tym jakieś piękno.

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Dla mnie było ok.
Ciemność nie była problemem i nie przeszkadzała w 3D.
Ale najlepiej żeby się wypowiedział ktoś, kto już był 2 razy w różnych kinach i ma porównanie.

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Jak na IMAX to bardzo słabo. Chyba tak jak z R1 - zwiastujy super film masakra. 3D słabe, napisy jakieś wielkie (wtf?), dźwięk też chyba mono... (jak w TFA z Jakku zwiewali to do dzisiaj kanonady z Sokoła mi w mózgu napie......ą). Czyli niby IMAX a a nie IMAX. Natomiast kopnę się jeszcze do zwykłego kina na dubbing dla porównania ale to za jakis tam czas.

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Przykro mi to słyszeć, mój drogi. Serio serio. Że nic nie poczułeś i Cię wynudził.

Re: I feel nothing. Nothing at all!

Wiesz co dla mnie byłe tego za dużo i za szybko i to spowodowało wymęczenie. Masz akcja, lokacja, ktos ginie, bum, akcja, aokacja, ktos ginie, bum i tak przy którymś razie było to za cięzkie. Za dużo lokalizacji, bohaterów do tego bardzo szybko. Brakło mi gdzieś jakiejś mocniejszej interakcji między postaciami. To torachę (tak jak AvP2) taki teledyskowy film.

Jasne efekty SUPER, dpracowane (no poza tymi w kosmosie i tych za mało ), super smaczki, aktorzy itp

Ale to wszystko mnie zamiast wciągnać w wir akcji to po prostu z niej wywaliło. Przesyt. Chyba się starzeję XD Dla mnie to w tym filmie było matriału na conajmniej 2. Kurcze sama gra w sabaka pif-paf i już lecimy na Kessel (to swoją drogą tak sobie wyszło jako placówka górnicza XD ale tutaj będę pytał Lorda todę o opinię jako biegłego )

Pójdęjeszcze 2x ale cz 3ci to nie wiem.

o jedną scenę za daleko

Jako entuzjasta tego, co serwuje nam Disney i tym razem poszedłem nastawiony optymistycznie, z bananem na mordzie, czując lekkie emocje typu "nowy film star wars" .

Po trailerach oczekiwałem dobrej zabawy oraz luźniejszej atmosfery. Takiego trochę Ocean`s Eleven w odległej galaktyce. No i się nie rozczarowałem!

Akcja, akcja, akcja. Cały czas jakieś wybuchy, pościgi, a kiedy dostajemy od tego przerwę, to nie w postaci nudno-patetycznych gadek-szamtek. Choć z drugiej strony, te wszystkie pościgi, mogłyby trwać dosłownie o tempo krócej. Minutę, nie więcej. Tak czy siak, na pewno się nie nudziłem.

Naprawdę dobrze zagrane postacie najważniejsze. Han w wersji Ehrenreich`a bardzo in plus. Zagrał Hana, a nie Forda. Jeśli miałby się pojawić w innym spinoffie, jestem na tak. To samo tyczy się Lando, tylko jeszcze bardziej . Choć tutaj może mi brakować obiektywizmu, bo Glovera cenie sobie niezwykle jako i aktora (polecam Community i Atlantę ), i rapera.

Co by tam jeszcze pochwalić? Masa nawiązań do starego kanonu, gangster w wydaniu Vosa, muzyka (nareszcie u Disneya), oszustwo w oszustwie na koniec.

No właśnie koniec. Wszystko układało się idealnie, Harrelson zdradził, laska dba o siebie, Lando odleciał Sokołem, a potem Han, staje się Hanem, jakiego znamy. Jest sprytny i żadna z niego gapa. Oszukał wszystkich, do tego nie wymiękł - strzelił pierwszy .

Wtedy wjeżdża on, cały na czarno-czerwono. Maul. To jest moment, który mi ten film rujnuje. Nigdy motyw wskrzeszonego Maula mi nie pasował, ani w starym kanonie, teraz i w nowym. Odrodzenia gościa, który został przecięty na pół, w żaden sposób nie potrafię zaakceptować. Póki to się działo w jakichśtam bajeczkach, spoko. Udawałem, że nie wiem . Usankcjonowanie tego na wielkim ekranie, ehh...

Podsumowując, byłoby 8/10, jest 6/10. Jednak przez większość filmu bawiłem się przednio

Re: o jedną scenę za daleko

To moment porównywalny z wejściem Barbosy w Skrzyni umarlaka
I teraz jak tu wierzyć, że Snoke nie żyje?

Re: o jedną scenę za daleko

-To moment porównywalny z wejściem Barbosy w Skrzyni umarlaka

Wciąż mi się japa cieszy na tej scenie, jak gdzieś trafię w tv

I teraz jak tu wierzyć, że Snoke nie żyje?

Nadal naiwnie wierzę, że do tego nie dojdzie. Bardzo bym nie chciał, żeby w ostatnim filmie zmieniła mi się opinia na temat całej trylogii .

Re: o jedną scenę za daleko

Ej, to mi moment wejścia Barbossy zrobił tamten film. ale wtedy nie przeżyłem jeszcze wskrzeszenia tylu postaci.

Re: o jedną scenę za daleko

Fascynujące jak jeden z najmocniejszych momentów filmu u mnie, u innych potrafi obniżyć ocenę o 2 oczka

Mimo, że jestem wielkim fanem Maula z TCW/Rebels to przyznaję, że sposób w jaki go przywrócono do życia zasysa i nie dziwię się, że dla niektórych jest nie do zaakceptowania.

Re: o jedną scenę za daleko

Bo kto umarł, ten nie żyje (R).

Solo jest kanoniczny, więc przyjmujemy, że to co widzieliśmy w TPM, nie oznaczało śmierci - ale nie musimy się czuć przekonani

(mnie nie obniża, co innego może gdybym nie widział go w Rebelsach i nie słyszał całej tej story jak to jednak przeżył)

Re: o jedną scenę za daleko

To (R) to dla Ciebie? Bo w oryginale jest "A kto..."

Re: o jedną scenę za daleko

Miałem dać cudzysłów po "Bo"

Re: o jedną scenę za daleko

W pełnie mogę się pod tym podpisać!

90% filmu było rewelacyjne!

Niestety, pod koniec filmu wyjechali z tym Maulem, przez co przez całą scenę w fotelu kinowym powtarzałem "Nie, nie nie...!"
Maul nie żyje! Został zabity w TPM! A te wszystkie wskrzeszenia Maula również uważałem za idiotyczne!


Przez to właśnie 90% filmu oceniam na 10/10, a ta scena...
No niestety, ale przez to sam muszę obniżyć mu ocenę do 6,5/10 lub 7/10.

Bo problem w tym, że całościowo to wciąż dobry film Problem jednak w tym, że "tylko" dobry, bo miał potencjał na rewelację lub arcydzieło! A ten Maul wszystko popsuł...

Re: o jedną scenę za daleko

ale obniżanie filmowi o 3,5 oceny przez kilka sekund jest zwyczajne durne XD

Re: o jedną scenę za daleko

Niby dlaczego? Zawsze byłem zdecydowanym przeciwnikiem wskrzeszeń Maula - czy to w starym EU, czy to w TCW, czy właśnie teraz - a ta jedna scena naprawdę mnie wkurzyła.

Miała być rewelacja, 90% filmu okazało się rewelacją, a tu taka nieprzyjemna "niespodzienka" na koniec...

Re: o jedną scenę za daleko

Jeszcze w czasie seansu uznałem, że to nie jest Maul. ~ To jest hologram kogoś, kto chce wyglądać jak Sith zabity w EI. Dlatego przyciąga miecz na gumce i go odpala. ~

Re: o jedną scenę za daleko

Brat bliźniak z protezami nóg

Ale ale, mieczyk taki jak z Malachoru, czyli jakiegoś inkwizytora ubił już wcześniej.

Niemniej dla ludków, którzy nie słyszeli nawey o TCW, że o EU nie wspomnę, to dopiero musiało być zaskoczenie.

Miecz

No właśnie, czyli do 10 BBY ubił inkwizytora. Co jakimś wielkim zaskoczeniem być nie powinno. Przecież od 19 BBY jakiś miecz musiał mieć, a tego czarnego jakoś chyba nie za bardzo lubił. 😝 Niemniej szkoda, że nie używał tego czarnego, bo fajnie byłoby zobaczyć tamte pojedynki z inkwizytorami na Malachorze z darksaberem w użyciu Maula. No i fajnie byłoby zobaczyć darksabera w filmie. Ale wtedy każuale by się posrały ze skonfundowania. 😜

Ja stawiam, że w jednym z zeszytów Vadera gdzieś Maula zobaczymy. Stawiam też, że te resztki inkwizytorowego miecza wziął od dziewiątej siostry. Robimy jakieś zakłady? 😂

Swoją drogą, to wiadomo, że każuale byli skonfundowani. Miał pomóc pewnie ten przyciągnięty Mocą miecz, o czym już gdzieś tu w temacie pisałem. Poza tym jego funkcją było też niewątpliwie podtrzymanie tradycji, że w każdym filmie pojawił się choć na chwilę miecz świetlny. No a dla każuali, którzy w ogóle na początku nie skojarzyli, że to Maul bądź mieli wątpliwości (myślę, że byli i tacy, którzy w ogóle nie ogarnęli, że to Maul, a po seansie nie mieli żadnej refleksji dotyczącej filmu 😝), pojawienie się miecza i użycie Mocy z pewnością rozjaśniło sytuację. Choć dla części niedzielnych widzów.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Miecz

Mistrz Mateusz napisał:
Ja stawiam, że w jednym z zeszytów Vadera gdzieś Maula zobaczymy. Stawiam też, że te resztki inkwizytorowego miecza wziął od dziewiątej siostry. Robimy jakieś zakłady? 😂
-----------------------
Też już nad tym myślałem i bardzo bym chciał. Dostalibyśmy kolejny zaj***sty motyw w tej zaj***stej serii.
Co do zakładów to stawiam, że resztki miecza pochodzą od Inkwizytora nr 1-4.

Po drugim seansie

...film podoba mi się jeszcze bardziej, jak po pierwszym. Widzę więcej Sola w Solu i Landa w Landzie Emilia wydaje mi się kapkę mniej drewniana, niż poprzednio, zwłaszcza w pierwszej połowie.

ANBYLIWYBUL!

Nie wiem, czy jeszcze pójdę do kina, ale jestem zachwycony. Może w czerwcu się pójdzie

Ekipa SŚFSW ogólnie bardzo zadowolona. Były nawet głosy, że to najlepsze SW Disneya, ale były też takie, że po co ten Maul. Generalnie na plus.

Re: Po drugim seansie

Gunfan napisał:
Emilia wydaje mi się kapkę mniej drewniana, niż poprzednio, zwłaszcza w pierwszej połowie.
-----------------------

A którą połowę masz na myśli dokładnie?

Mnie osobiście podoba się ona os stup do głów w całości bez dzielenia na połowy. No ale każdy ma swoje perwersje i dewiacje. Han Solo tak jak ja lubi piękne kobiety (no potem Leia go zbałamuciła kasą i zdeprawowała oraz wykorzystała, na szcęście ją potem zostawił ()w sumie ja jak Solo też bym się z bogatą ożenił)

A Qi`ra super <3 dla niej pójdę jeszcze raz na ten film

Re: Po drugim seansie

A która najlepsza? Jyn, Qi`ra, czy Rey?

Re: Po drugim seansie

staruszka ostrzegająca w TPM Anakina przed burzą piaskową > Jabba > Rey

Nie mogę na nią patrzeć a co dopiero jej słuchać. Tragiczna charakteryzacja w TFA i jeszcze gorsza gra w TLJ.

Re: Po drugim seansie

Karaś napisał:
[cytat
Nie mogę na nią patrzeć a co dopiero jej słuchać. [/cytat]
-----------------------

my tu nie o patrzeniu i nie o słuchanie

Re: Po drugim seansie

Jyn nie, to wolałbym pocałować wookigo XD


jeszcze zapomniałeś o PAdme i dworkach w tym o Sabe

Re: Po drugim seansie

Skupiłem się na SW od Disney`a. xD

Re: Po drugim seansie

A ja na skupiłem sie jeszcze bardziej na konkretnych postacich kobiecych.

Kobiety w disnejowym SW

Jor, a wolisz Val czy Rose?

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kobiety w disnejowym SW

.

Re: Kobiety w disnejowym SW

Na pewno Holdo.

Re: Po drugim seansie

Ja od samego rano odczuwam niezmiernie silną potrzebę drugiego seansu. Musze jak najszybciej przeżyć to jeszcze raz. Niestety trzeba czekać do czerwca, aż film dotrze do mnie na prowincje

Tag i Bink

A ty dwóch to chyba wycięli ostatecznie.

Re: Tag i Bink

Byli w porcie kosmicznym na Korelii.

Spełnione oczekiwania.

Biorąc pod uwagę co się z tym filmem działo i jak na niego czekałem, czyli średnio, dostałem tak na dobrą sprawę z grubsza to czego oczekiwałem.

Piszę o wrażeniach po drugim seansie, bo po nim ten film mi o wiele bardziej wszedł, ale to dlatego, że już nie miałem oczekiwań i zagłębiałem się jeszcze bardziej w to, co już doświadczyłem dzień wcześniej.

Plusy
+ bardzo dobre kino rozrywkowe w duchu przygodowym i generalnie bardzo fajna jazda.
+ Jest mnóstwo zabawy zwłaszcza dla fanów, masa nawiązań gwiezdnowojennych, w większości bardzo pozytywny, nie nachalny fanservice
+ Większość wydarzeń, które znaliśmy z rozmów z OT. Pokazali to bardzo przekonująco i ciekawie.
+ główne postaci: Han, Chewi i Lando są rewelacyjny, a w końcu to film skupiający się na nich, więc czy może być źle? Aktorsko jest wyśmienicie.
+ strona wizualna, zdjęcia miodzio
+ sekwencje akcji dynamiczne i momentami jest efekt wow.
+ humor. W większości trafiony i autentyczny, zmywa złe wrażenie po TLJ. Da się panie Johnson rozśmieszyć bez poczucia żenady


Plusy dodatnie, plusy ujemne
+ - fabuła jest nawet spoko, ale mogłaby być bardziej dopracowana, zwłaszcza końcówka, która powinna stanowić bombę emocjonalną, tak jak w R1
+ - jest też w tej historii kilka uproszczeń które nie do końca mi się podobają: np. scena batalistyczna jest wizualnie świetna, ale nie wiadomo o co za bardzo chodzi, jest to wszystko bardzo krótkie i chaotyczne, raczej pretekstowe. Tak samo jak cały wątek imperium. Trochę za szybko ten etap moim zdaniem został potraktowany
+ - jest to film zdecydowanie mniej poważny od R1, po prostu widać, że pod młodszego widza, gdzie wyczyny bohaterów są nieprawdopodobne i właściwie zawsze wychodzą oni z opresji. W R1 był jednak ten realizm, ludzie ginęli, czuło się emocje. No ale z drugiej strony wiem, że charakter filmu narzuca taką konwencję.
+ - brak większych emocji, nie ma dużej stawki. Przeciwnie jak w R1 tutaj nic nie spowodowało tak naprawdę siedzenia na krawędzi fotela. Zwłaszcza końcówka mogłaby być mocniejsza.
+ - jest to w pewnym sensie najmniej gwiezdnowojenny film. Nie mamy konfliktu 2 stron na pierwszym tle, nie mamy tych gwiezdnych wojen, ale znowu, taka konwencja, jest to historia poboczna, spin-off, więc mogę to zaakceptować.
+ - Jak dla mnie za dużo akcji. Tak jak pisałem wcześniej to cecha filmu dla młodszych. Ja wolę kino z mniejszą ilością akcji, a takowe sceny i sekwencje jeśli już są to mają wgniatać w fotel. Tutaj od początku to wszystko pędzi, a czasu na złapanie oddechu jest za mało. No i po jakimś czasie lekko nuży, zamiast ekscytować.
+ - Droid L3. Z jednej strony może wkurzać, bo ma osobowość jak agresywna czarna feministka, ale z drugiej zwłaszcza po drugim seansie dostrzegłem, że to jest w sumie bardzo śmieszne Ten robot jest naprawdę ciekawy i wyjątkowy, a cała ta scena wyzwalania droidów po prostu bawi. Ale to tak na granicy parodii.
+ - Muzyka. Jeszcze się nie osłuchałem, ale jest moim zdaniem trochę gorzej niż w R1, po prostu bardziej generycznie, ale są też smaczki. Myślę, że po kilku odsłuchach wejdzie i będzie to dobry soundtrack.
+ - Zwroty fabularne miałem wrażenie, że są robione na takim poziomie dla młokosów, trochę za grubymi nićmi szyte. Zwłaszcza chodzi mi o ostatnie zaskoczenie. Ekspozycja jest za nachalna.
+ - Beckett i Vos - Bardziej na plus, ale nie do końca były to wyśmienite postacie. Vosa za mało, trochę jest przerysowany, ale w sumie ciekawy i bardzo jakiś. Beckett to po prostu Harrelson. Pewna klasa, ale jako postać aż tak na mnie nie podziałała. ( w przeciwieństwie np. do Krennica)
+ - związek Hana I Q`iry. Jest średnio, zawsze mogło być lepiej, jakoś bardziej z sercem, no ale trzeba by na to więcej czasu ekranowego.

Minusy
Właściwie to większych zgrzytów nie widziałem. W kilku konkretnych scenach by się coś znalazło, ale nie ma tutaj jakiejś jednej ważnej rzeczy, która by wkurzała.

Wystawiam ocenę 7/10. Jest klimat, jest luz, jest przygoda, ale gdyby bardziej dopracować kilka rzeczy to ten film mógłby być spokojnie lepszy. Generalnie jestem zadowolony. Film właściwie spełnił moje oczekiwania, nie spodziewałem się niewiadomo jakich rzeczy. Dostałem fajną rozrywkę na poziomie w moim ulubionym świecie.

Po drugim seansie

Jest jeszcze lepiej. Wady jak przeciagniete sceny akcji przestały mi przeszkadzać. Wizualnie jest przepiękny, najładniejszy jak dotąd z filmów sw bez dwóch zdań. Masa kadrów od razu na tapetę np. przy ucieczce z Korelii z ujęciem na hmm statki w kształcie balonów czy pierwsze ujęcie na okret Vosa. W ogóle w tej drugiej scenie z muzyką to mi zaleciało klimatem lotra w kosmosie xD przy okazji muzyki - czy ten pan może skomponować do IX? Bardzo proszę? Soundtrack dziś jeszcze bardziej mi się podoba, bo jest JAKIŚ. Korelia jako lokacja po prostu mnie zaorała. Żadna miejscówka nie dała mi tyle radości, a ucieczka stamtąd to po prostu cudo. W ogóle wszystko co się dzieje do pojawienia się wątku Vosa jest w punkt. Aldena w roli Solo mogę oglądać bez końca i liczę, że jeszcze gdzieś się pojawi, bo jest sympatyczniejszy niż Ford.

Nie wiem czy po dłuższym czasie ten film nadal będzie dawał tyle radochy co tfa i czy ma tę moc, by oglądać go kilkadziesiąt razy, ale na te chwilę jest niespodziewaną rewelacją. Tym smutniejsze jest, że nie zarabia tyle, ile oczekiwano, że dużo ludzi bojkotuje dla zasady, omijając fantastyczna rozrywkę. Że zbiera słabe recenzje. Tym bardziej, że na to nie zasługuje.

Re: Po drugim seansie

-Wady jak przeciagniete sceny akcji

O .urwa są takowe?!

Re: Po drugim seansie

A po trzecim jest jeszcze, jeszcze lepiej
Jak to możliwe?
Za pierwszym razem byłem lekko ogłuszony i muzyka do mnie nie dotarła, za drugim już tak, a teraz to już sprawia mi dużą przyjemność i stanowi wartość dodaną.
Jutro czwarty seans

Mam nadzieję że będą kontynuacje bo szkoda marnować Aldena.

Brak "kosmicznego otwarcia" to jedyny mankament jaki mi przychodzi do głowy - na upartego coś tam później znajdę ale teraz po co? Lepiej iść do kina i się świetnie bawić.

SOLO - absolutna rewelacja!
Film roku 10/10

...

Ach coś tam napiszę, może za jakiś czas przeczytam co tu nabazgrałem i zastanowię się czy nadal uważam to samo .

No więc film mi się podobał. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne i co mi się najbardziej podoba, nie mam żadnych wątpliwości z rodzaju "czy nie lepiej by było gdyby rozwiązali to inaczej". Na olbrzymi plus wszelkie nawiązania do reszty uniwersum. Teraz już wiemy jak skończyła Aurra Sing, również wiemy dlaczego C-3PO uważa komputer na sokole za bardzo niegrzeczny . W ogóle ten kto ją programował musiał być sporym śmieszkiem. Ale generalnie motyw wyzwolenia kopalni był jak najbardziej ok, podobało mi się, że wyszło to im przypadkiem, bo świadomie żaden z bohaterów nie ryzykowałby (oczywiście z wyjątkiem pierwszego droida bojowego czerwonej federacji ).

Sprawą dla mnie interesującą są siły które walczyły za Imperium na początku filmu. Czy to jakaś kompania karna? Widać było, że to nie są zwyczajni żołnierze, a dodatkowo Han trafił tam za "szerzenie propagandy antyimperialnej".
Dowiedzieliśmy się, że Maul rzeczywiście nie próżnował między TCW, a Rebels. Ciekawi mnie również Qi`ra, a właściwie jej motywy - widać było, że z Maulem zna się nie od dziś. Zastanawia mnie jedno - Beckett. Qi`ra powiedziała, że ich zdradził, a Maul zaczął gadać o jego śmierci - czy to oznacza, że on również pracował dla Zabraka?

Ogólnie widać, że Han wpakował się w sam środek już trwającej historii - i mi się to podoba. Chętnie dowiem się o wątku Maula i Qi`ry czegoś więcej, może z książek, albo komiksów, ewentualnie serialu chociaż na to szanse są niewielkie. Natomiast nie spodziewam się kontynuacji na dużym ekranie. Tym bardziej, że był to tylko wątek poboczny, a Han tylko lekko go musnął (jakby nie patrzeć to w końcu nic się nie dowiedział, oprócz tego, że dziewczyna go zdradziła).

Aktorzy zagrali swoje role bardzo dobrze, ale chyba najlepiej wypada Lando. Han również bardzo dobrze, obawy niektórych osób się nie spełniły. Widać u niego przemianę w ciągu filmu. Tak szczerze to byłem wręcz pewien, że skończy się tak, że da tej rebeliantce puste skrzynie, a sam sprzeda ładunek . Qi`ra wypadła lepiej niż się spodziewałem.

Jest kilka scen w których widać podział na materiał kręcony przez ostatecznego reżysera, a materiał kręcony przez tamtych dwóch co zostali wywaleni, jednak w niczym to nie przeszkadza.

Jedyne co mi się średnio podobało to:
- brak tekstu "mam złe przeczucia" (chyba, że Chwi powiedział to pod koniec
- jeśli dobrze mi się wydaje i pamięć nie myli to film nie zaczyna się w przestrzeni kosmicznej
Niby pierdółki, ale fajnie jeśli takie coś się pojawia.

Podsumowując - film bardzo bezpieczny pod względem rozszerzania kanonu (co nie znaczy, że mało zrobił w tej kwestii), pierwsze wrażenia lepsze niż po TFA i TLJ. Jest akcja, kryminaliści, humor, przygoda. Aktorzy grają przynajmniej dobrze. Mi się taki spin-off podoba i nie mam nic przeciwko, żeby powstał kolejny np. o Lando w podobnym stylu.

1/10

HURRRR DURRR TO NIE SĄ WOJNY GWIEZDNE

Re: 1/10

Toś mnie zasmucił Ludwik toś mnie zasmucił. Chyba nie będziemy już kolegełami z Bastionu. Dostajesz ode mnie karnego Mossara. I bana na dobranoc byś dostał jakbym miał takie możliwości.

Żartuje. Wiem że trollujesz i tak naprawdę podobało Ci się na 2/10.

Re: 1/10

6/10 bezpieczny film zrobili, przyjemnie się oglądało, ale bez szału. Wrzucę jakaś recke z pracy.

Re: 1/10

Wiedziałem, że to napuszczanie Szedała na seans.

Re: 1/10

Ty mię weź nie stresuj, bo aż mi się zapomniało wzdychnąć!

Re: 1/10

Ty się w ogóle zastanów, do kogo wzdychasz, kotek. Ja rozumiem, że avatar ładny, ale on na każdym kroku ostatnio pokazuje, jaki łajdak z niego wyrósł. Wbrew obiegowej opinii, łobuz niekoniecznie kocha najmocniej. Martwię się, w jakie kłopoty Cię wpędzi wzdychanie do kogoś jego pokroju

Re: 1/10

Mam od niego Vosa co się całuje, więc wiesz. Automatyczny plus dodatni.
Aż do Solo, nikt w Nowym Kanonie, nikt nie całował tak jak Vos w Legendach, aczkolwiek po Solo mamy wielką konkurencję, bo co jak co, całowali się tam obłędnie

Ale z tym 1/10 to mi aż serce stanęło.

Re: 1/10

Ale on się właśnie pozbywa tych komiksów! Co Ci to mówi? Całe ewentualne dobro uszło z niego razem z tymi sprzedanymi komiksami. Zostało samo zuo. Straszny upadek kiedyś wartościowego, choć grubego, człowieka.

Re: 1/10

No i co? Po pracy, a recki nie ma... ~:/

Re: 1/10

bo kończy o 16

Re: 1/10

Może o 16:30? ~

Re: 1/10

O 18:00 dziś. Ale nie mam weny. Trzeba by coś dobrego napisać, a nie tylko narzekanie i aż mna zatrzęsło z obrzydzenia. ://

Re: 1/10

Wzieli się od pitoka strony i teraz wielki lament że nie zarabia.

Ludzie i fanki chca Kenobiego z McGregorem, to tsk trudno zrozumieć. Nie to Lando srando to Boba Fett o którym w skasowanym EU już wszystko 3x przewałkowali...

Masakra. Nie ma to jak se pieprznąć z dwórurki w kolana...

Re: 1/10

A jak sceny z kopalni ?

KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Czyli, jakby ktoś nie wiedział, "Ile za tego Wookiego?" w języku Jabby. Kurde, sam bym dużo zapłacił za Czubakę, bo kto nie chciałby mieć takiego kumpla?
Ale do rzeczy. Film jest super. Teraz można powiedzieć już z całą pewnością, że idea spin-offów działa. Tzn wiadomo było to od R1, ale SOLO funkcjonuje o niebo lepiej jako film. Jest tempo, akcja, odpowiednia mieszanka humoru i powagi a nawet makabry. Odmagiczniony świat SW działa i wygląda wspaniale. Obsada błyszczy, nawet pani Clarke, która jest dziwnie niepopularna. Dialogi mają pazur i rytm.
Jest w tym filmie mnóstwo świenych i odjechanych pomysłów, robocica - rewolucjonistka, Wir i Otchłań, hiperpaliwo jako najcenniejsza substancja, dziwaczny mariaż Imperium i kryminalistów, który sprawia że źli stają się w oczach widza jeszcze gorsi. Film odnosi pełen sukces jeżeli chodzi o pokazanie początków partnerstwa i przyjaźni Hana z Czubaką.
Solo w sumie mógłby być samodzielnym filmem wcale nie osadzonym w realiach SW, ponieważ nawiązania do "uniwersum" są bardzo nienachalne (mimo że liczne), to jest prawdziwa klasa. Końcowy występ Maula był super. Jak nie lubię tej postaci, tak uważam że w kontekście wydarzeń filmu Maul zyskuje więcej osobowości niż miał w całym EI. Zakończenie jest świetne. Postępek Qi`Ry to faktycznie akt samopoświęcenia się dla Hana, a ów pozostaje moralnie niejednoznaczny.
Cóż można więcej powiedzieć, pójdę na to do kina pewnie jeszcze kilka razy. Chciałbym zobaczyć więcej przygód Hana i Czubaki, więcej tak udanych spin-offów, więcej równie dobrych starwarsów.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Samopoświęcenia? Przecież ona nasłala na niego Maula. Coś przegapiłem?

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Przecież powiedziała Maulowi, że Drydena załatwił Bennett i że zrobił to sam. Jeśli Maul wykryje prawdę, to ją załatwi.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

A tam nie było dalej, że owszem, że zrobił to Beckett, i że uciekł i że towarzyszy mu przemytnik, że Han Solo?

Sequel

Nie, nazwisko nie padło. Jedynie Maul stwierdził, że nie mógł działać sam, a Qi`ra odpowiedziała, że nie wie, bo nie była przy tym.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Sequel

No nazwisko nie padło, ale zdrada była oczywista. "Za chwilę do ciebie dołączę", a potem dzwoni do Maila i mówi mu, że Beckett uciekł i wraz z nim przemytnik, w domyśle solo.

Re: Sequel

W domyśle tak, ale tak jak już o tym dyskutowałem gdzieś wyżej i Lord Budziol zwrócił mi uwagę na jeden ważny szczegół - ona sama nie wspomniała, że był taki jeden, co się nazywa Han Solo i jego kumpel - Wookiee Chewbacca. Po prostu - jestem w stanie przyjąć argument Budziola, bo go rozumiem i się z nim zgadzam - nie chciała nakładać swojemu byłemu, bo chyba teraz taki jest jego status z jej perspektywy, dodatkowych kłopotów na głowę, jaką byłaby atencja wielkiego syndykatu z Sithem/byłym Sithem (kwestia sporna, ja nadal lubię Maula nazywać Sithem) na czele. Jestem w stanie zaryzykować tezę, że jej prostu wciąż na nim zależało. Oczywiście, uznała, że trzeba zrobić inaczej, ale może przemawiał za nią strach, że Maul i tak ich dopadnie i uznała, że lepiej być jego podwładną?

Poza tym, to może jej chytry plan - przechytrzyć Maula i wrócić do Hana. Widziałem gdzieś taką ciekawą tezę, że to może ona go tak urządziła z tym Malachorem. Pamiętajmy, że wydarzenia z Solo to 10 BBY (choć chyba nigdzie oficjalnie tego nie potwierdzono), a Ezra, Kanan i Ahsoka odnaleźli go w 3 BBY właśnie tam. Coś w trakcie tych siedmiu lat musiało się wydarzyć, i pewnie to zobaczymy, ale faktycznie wątpię, by miało to miejsce w sequelu Solo, no bo - tak jak też zwrócił mi uwagę Rebelyell, jak już rozpędzałem się z wizjami o sequelu Solo z Hanem i Chewiem w rolach głównych, którzy byliby ścigani przez Maula będącego głównym antagonistą - Han w ANH powiedział, że nie spotkał się z Mocą w galaktyce. Więc tak jak napisał Rebelyell, musieliby się nagłowić, by to jakoś wyjaśnić. Inna sprawa oczywiście, że ktoś inny mógłby ich ścigać, niekoniecznie Maul osobiście, ale wtedy to nie miałoby większego sensu - bo w końcu musimy i chcemy zobaczyć go w akcji i zobaczyć jego dalsze losy, no i jak to się stało, że trafił na Malachor.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Sequel

Zdrada? No nie wiem. Raz, że od początku mu mówiła, że odnowienia romansu nie będzie, dwa że na końcu uratowała Hanowi dupę na tyle, na ile mogła.

Zwaliła wszystko na Becketta, nie ujawniła żadnych nazwisk, Han dał nogę z czystym kontem.

Jakby zwiała z Hanem, to mieliby oboje Maula na karkach za 5 minut.

Qi`ra

Czy nie mówiła? Raczej unikała jednoznacznej odpowiedzi, bo widać było, że chciałaby, ale zdawała sobie sprawę, jakie konsekwencje jej i jemu by groziły w takiej okoliczności (tak na marginesie, nienawidzę używania słowa romans w niewłaściwym kontekście; w tym najbardziej odpowiednim jest po prostu związek).

A poza tym wiadomo jak to z babami. Mówią jedno, chcą drugiego. 😜 (Oczywiście żart)

No w pewnym sensie jest to zdrada. Widać, że po zabiciu Vosa chciała dołączyć do Hana. I myślę, że gdy powiedziała mu, żeby szedł do Chewiego i Tobiasa, a ona w tym czasie weźmie cenne rzeczy i do niego dołączy, to choć przez chwilę się wahała, co ma zrobić. I zrobiła coś, co musiała, by ocalić skórę swoją i swojego ukochanego, bo jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że wciąż coś do niego czuła (bo czemu miałaby w sumie przestać?).

I tutaj dochodzimy do ciekawego punktu, czyli kontynuacji historii Qi`ry. Czytałem gdzieś taką hipotezę, najpewniej nawet w tym temacie, że być może to Qi`ra właśnie tak Maula urządzi, w sensie z tym Malachorem. Bo to wciąż niejasne, dlaczego został tam sam jak palec, szczególnie robi się to ciekawe w kontekście wiedzy, jaką posiedliśmy z Solo - że odbudował swoje przestępcze imperium.

Myślę więc, że Qi`ra myślała przyszłościowo dokonując tego wyboru. Musiała po prostu polecieć do Maula, by pozbyć się ewentualnego zagrożenia w przyszłości.

W ogóle uważam ją za bardzo, bardzo ciekawą i złożoną postać. Nie mogę w związku z tym doczekać się jakiejś kontynuacji wątku związanego z nią i Maulem. Oby w sequelu Solo lub oddzielnym filmie o Maulu. Albo czymkolwiek, byle ten wątek się pojawił. 😝 I to najlepiej na ekranie. 😉

Ale jak już przy tej końcówce jesteśmy, to ta reakcja Hana na to, że Qi`ra odleciała była trochę przeciętna. Jakaś taka mało rzeczywista. Jasne, było widać zawód, miał też wątpliwości co do niej, które podsycił do tego Beckett, ale wciąż chyba liczył, że będą znów razem. W związku z tym ta jego reakcja nie była najwyższych lotów.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Karaś napisał:
Coś przegapiłem?
-----------------------

Chyba tak. Tak jakby szerszy kontekst tej sceny. O wiele wcześniej, po fiasku akcji na pociągu, Beckett tłumaczy Hanowi, że kryminaliści, w przeciwieństwie do Imperium, które drobnostkami się nie przejmuje, są nieustępliwi. Nigdy nie odpuszczą, dopóki nie odzyskają tego co im się "należy", albo póki nie mają Twojej głowy. Z tego życia się nie wychodzi. Z Imperium można zdezerterować, ze świata przestępczego nie. Trzeba wrócić, pokajać się, i pracować dalej, ewentualnie ponieść konsekwencje porażki. Ucieczka skutkuje czymś o wiele gorszym.
Qi`Ra bierze na siebie odpowiedzialność za porażkę i wraca na "audiencję" u Maula. Wie, że szef Vosa jest jeszcze gorszy i że jedyny sposób na uratowanie Hana i Czubaki to stawienie się na "sąd" - dalsza praca albo "inna opcja" (film sugeruje możliwość obu rozwiązań).
To jest bardzo dobrze napisane zakończenie. Wcześniej zasugerowane i dobrze umocowane w logice przedstawionego świata, zgodne z tym, co widz już wie.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

No ale powiedziała, że Becketteowi towarzyszy przemytnik. Nie wymieniła jego nazwiska, ale scena była skonstruowana, by wyglądać na zdradę.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Nie. Qi`ra mówi tylko o Becketcie. To Maul sugeruje że Beckett nie mógł tego zrobić sam, na co Qi`ra odpowiada że jej tam nie było, gdyby była, mogłaby ocalić Vosa. I tyle. Nie wydaje Hana. To Maul na końcu stwierdza że Qi`ra ma do niego przybyć i zdecydują co zrobić z Beckettem... i jego wspólnikami. Możliwe że myśli nawet o niej samej.

Natomiast scena jest skonstruowana tak że wygląda na zdradę, ale dla Hana, nie dla widza.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

lukaszzz napisał:
To Maul na końcu stwierdza że Qi`ra ma do niego przybyć i zdecydują co zrobić z Beckettem... i jego wspólnikami. Możliwe że myśli nawet o niej samej.
-----------------------

Wyraz twarzy Qi`Ry w tej scenie świadczy o tym, że zdaje sobie sprawę, że jej los wisi na włosku.


Natomiast scena jest skonstruowana tak że wygląda na zdradę, ale dla Hana, nie dla widza.
-----------------------

Myślę, że zakończenie sugeruje, że Han odebrał wszystkie lekcje, zrozumiał je i zapamiętał. Kropnął Becketta. I na pewno zdaje sobie sprawę z tego, czym grozi ucieczka przed Świtem. Ja to widzę tak, że Han rozumie motywację Qi`Ry i ją akceptuje.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Jest tylko jeden malutki problemik w tym...
Dlaczego w takim razie Han został przy nazwisku Solo i chwalił się pokonaniem Kessel Run w 12 parseków? Przecież w taki sposób można go było własnie powiązać z tym skokiem i Beckettem co mógł przypłacić głową...

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Chwali się Kessel Run w dwa lata po śmierci Maula (wg aktualnego kanonu).

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Jeśli zakładamy że pierwszy raz wspominał o tym dopiero Kenobiemu w ANH;p
W co osobiście wątpię;p Te 12 parseków było dla niego jak 3 przyłożenia w jednym meczu dla Ala Bundy`iego Widać to choćby w TFA;p

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Wiesz, do TFA to wieści o nim zdążyły się rozejść po całej Galaktyce

Maul w 2 BBY jest już zdaje się samotnikiem, a nie bossem syndykatu, nie wiadomo na razie jak to się rozwijało przez następnych 8 lat (obecność Qi`ry w FoD sugeruje, że jej postać będzie teraz rozwijana off-screen).
Han natomiast wybierał się na Tatooine, gdzie zapewne wszedł pod opiekę Huttów - i wtedy Maul raczej już nie próbował go załatwić.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

To jest jednocześnie i problem, i punkt wyjścia do następnego spin-offa. Maula musi ktoś załatwić i to na amen, i całą tę jego załogę (Crimson Dawn), bo w przeciwnym razie Han nigdy nie mówiłby o swoim "Kessel Run". Myślę, że największy sens miałoby gdyby kontynuacją tego wątku zajął się film o Kenobim. Tylko, że chwilowo spin-offy są w niebezpieczeństwie. Kiepski wynik SOLO może w ogóle skasować te filmy.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Bez przesady. Nie urwą kurze złotych jaj tylko dlatego, że raz ich dała za mało.

No i taki Thor, Kapitan Ameryka, Hulk czy później Ant-Man też miały słabiutkie otwarcia, a raczej nikomu do głowy tam nie przyszło, by przestać się w to bawić.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Ale chwileczkę, wynik NIE JEST kiepski. Wynik jest tylko poniżej (wziętych z kosmosu) oczekiwań, co przy takiej "niepromocji" nie dziwi specjalnie. A przynajmniej dziwić nie powinno.

Niemniej, to dalej jest całkiem porządny wynik finansowy.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Masz rację mówiąc to wyniku w kontekście "niepromocji". Ja mówię jednak o całości. Czy film w ogóle "wyjdzie na zero"? Ech... "Hollywood Accounting"

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

W 4 dni sprzedano bilety za 172 miliony dolarów. Oczywiście nie wiadomo ile z tego dokładnie trafia do Disneya, ale zaczekałbym 4 tygodnie.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Film wyjdzie spokojnie na "+" - przecież są jeszcze gadżety, reklamy, potem wydania 4K/BD/DVD, książki etc.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Wiesz, to jest pytanie czy na samej dystrybucji kinowej się spłaci.

Re: KA-JES, KA-CZO, KAŁA ŁUKI

Ktoś ma dokładny zapis tej rozmowy? Bo kurde jestem prawie pewien, że to brzmiało jak zdrada, a jednak teraz zwątpiłem co ona tam powiedziała przez was. Znalazłem tylko po niemiecku w jakości chyba 44p xD więc nic nie rozumiem xD

...

Rozpisywać mi się nie chce poza tym, że bawiłam się świetnie, a oglądając miałam cały czas banana na twarzy z powodu aluzji, nawiązań, easter eggów, Starych Ras (tm) i Sami Wiecie Kogo. Miodzia.

Ale jedno pytanie nie daje mi spokoju: czy tylko mi się zdawało, że w porcie na Korelii widziałam Cassiana? Była to scena, w której Han i Qi`ra stali w kolejce, potem następowało ujęcie na jakiegoś typka, którego przeszukiwali imperialni... i zdawało mi się, że to był on.

Re: ...

Generalnie wypatrywałbym smaczków na następnych seansach. Już na pierwszym dało się wyłapać całą masę, a w tle działo się i tak sporo rzeczy, podejrzewam, że są jeszcze nieodkryte rzeczy.TLJ nie wykorzystał tego potencjalu

Re: ...

Ja byłam na razie tylko raz, ale za kolejnymi będę patrzeć uważnie. I fakt, TLJ tego nie wykorzystał, ale to może dlatego, że Epizody tworzą niejako nową rzeczywistość. To do nich się nawiązuje... choć gdyby było tam nawet coś tak drobnego jak wspomnienie Felucii czy Glee Anselm, to już byłoby lepiej.

No i czekam na "Słownik obrazkowy" . W Polsce, jak się nieoficjalnie dowiedziałam od pani z Egmontu, będzie najprawdopodobniej w czerwcu. Dla niecierpliwych ktoś zrobił listę ciekawostek z książki:

https://marvelsw.wordpress.com/2018/05/26/solo-the-official-guide-easter-eggs-and-references/

Re: ...

To ja chyba BARDZO muszę do kina znów

Jednak po namyśle

nie wybiorę sie 2x na Solo - aSWs. To jest jednak dziadostwo, brak pomysłu i upadek marki...

Re: Jednak po namyśle

przynajmniej nie jest tak nudne jak TFA I da się oglądać na trzeźwo :/

Re: Jednak po namyśle

AHA

To są Gwiezdne Wojny

Tak sobie dzisiaj pomyślałem, że Solo jest najbardziej Gwiezdnymi Wojnami z ostatnich 4 filmów. Jasne, Solo ma swoje problemy, ale zdałem sobie sprawę że przy tym filmie najbardziej czułem ducha Star Wars.

Re: To są Gwiezdne Wojny

PRZESTAŃ czytać Legendy!

PS. RO miało więcej. Ciut. ~

Re: To są Gwiezdne Wojny

Na dłuższą metę bedę wolał R1 od Solo, ale R1 kojarzy mi się z książką która ma już trochę inny klimat ale świetnie rozbudowuje uniwersum, np. Plagueis. Natomiast Solo jest luźniejszy, fabuła też jest mało znacząca dla galaktyki, ale jednocześnie ta przygoda w nim zawarta najbardziej, imo, przypomina te przygody z OT.

Akurat czytam te stare Marvele od deAgostini. Przyznam, trochę mi robią sieczkę z mózgu

Re: To są Gwiezdne Wojny

Yyy, nope.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Takie mam odczucia. Zupełnie bez związku z jakością filmu. Solo mogłbym oceniać na 2/10, ale i tak bym twierdził że czuć w nim ten luz, przygodę i humor OT. Właśnie, humor. Czasem dialogi były trochę sztuczne, ale humor, jak dla mnie, pierwsza klasa.

Re: To są Gwiezdne Wojny

No pacz, a ja wciąż się biję z myślami, czy to wogle SW

Re: To są Gwiezdne Wojny

To już dało się poczuć przy trailerach. Gdyby środowisko było tak wygenerowane w tfa to byłoby sw doskonałe. Ale fakt, wyłączając wątek Mocy to jest to najbliżej ot.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Aż się dziwię, że mało pozytywny odzew masz na tego posta. Solo to cholerna esencja Star Wars dla mnie. I, szerzej, oldskulowego Kina Nowej Przygody.

Oczywiście niektórym będzie brakowało Mocy i saberów, i może dlatego nie zgodzą się, że to prawdziwe SW. Mi tych rzeczy nie brakuje w ogóle, ale mogę być w mniejszości.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Bo to jest 100% Kino Nowej Przygody, ale czy KNP i SW to pojęcia zamienne?

Re: To są Gwiezdne Wojny

Nie, ale czy ja to gdzieś sugeruję?

Re: To są Gwiezdne Wojny

Wprost nie - ale Solo to kwintesencja Kina Nowej Przygody właśnie, a elementów najbardziej starłorsowych w nim IMHO mniej, dlatego tak się odniosłem do Twojej wypowiedzi

Re: To są Gwiezdne Wojny

Tylko że czym są elementy najbardziej starwarsowe? Bo mam wrażenie, że kogo zapytasz, to Ci inaczej odpowie. Jasne, Moc i sabery są najbardziej charakterystyczne i najszerzej kojarzone. Ale ja w ogóle nietypowy jestem, bo mnie co innego bardziej jara w SW.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Hihihi, od tego zacząłem swoją reckę
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/23036#724527

Sabery i Moc.
Wojna o Galaktykę.
Kosmiczna różnorodność.
Klimat kosmicznego realizmu.
Co z tego jest najbardziej starłorsowe?

Re: To są Gwiezdne Wojny

Dla mnie, czy statystycznie?

Re: To są Gwiezdne Wojny

Both
machnąłem o tym szybki wpis na Blogowisku, żeby nie utonęło

Re: To są Gwiezdne Wojny

Zapominamy tutaj o droidach. W CT były one czymś wtedy niespotykanym i są w każdej części SW.

Ponadto Wyścigi/ pościgi, walka z potworem, no i kilka kwesti które przejawiają się przez niemalże wszystkie filmy.

Swoją drogą w Solo chyba zabrakło - Niech Moc będzie z tobą

Re: To są Gwiezdne Wojny

Z tej czwórki dla mnie najważniejsze są dwa ostatnie, ale najbardziej rozpowszechniona opinia na bank będzie, że kwintesencja SW to będą dwa pierwsze

Re: To są Gwiezdne Wojny

JORUUS napisał:


Swoją drogą w Solo chyba zabrakło - Niech Moc będzie z tobą

-----------------------

Nie bardzo było komu włożyć ten tekst w usta I dobrze bo brzmiałoby to już trochę na siłę.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Chyba jedynie Maulowi XD albo L3

Re: To są Gwiezdne Wojny

Nieee. Dobrze, że się powstrzymali. Potem byłby krzyk jak przy sequelach, że zrzynka, że nawiązania walą po głowie.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Zgadzam się. Ba tam już nie ma miejsca na sabery i Moce...

Re: To są Gwiezdne Wojny

Popieram, to przede wszystkim Kino Nowej Przygody, w starym dobrym stylu . Czuje się tu przebłyski "Willow", "Indiany" no i "Gwiezdne Wojny". Może nie ma Mocy, może nie ma bitew, ale jest półświatek. Chyba po to są spin-offy by eksplorować różne odcienie "Gwiezdnych Wojen" i te robią to bardzo dobrze, zgodnie z duchem sagi. Nie próbują udawać niczego innego. Ale faktycznie to zaledwie jeden z wielu aspektów i jak dla mnie to super wyszło.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Zgadzam się, wyszło super, ale jedna kwestia... nie ma bitew? No, może faktycznie nie ma. Są za to sceny batalistyczne, które zjadają na śniadanie wszystko co widzieliśmy do tej pory w SW ("militarnie"). Takiego obrazu wojny i Imperium, jak ten ze scen na Mimban, jeszcze w tych filmach nie było.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Bitew nie ma ale są za to okopy i życie na froncie.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Dokładnie. Atmosfera jak w strefie niczyjej w czasie I w.św.

Re: To są Gwiezdne Wojny

Bo to zależy co kto woli z Gwiezdnych Wojen. Jeśli tylko mumbo jumbo mocowe i bez tego to nie Starwarsy, to nijak mu się Solo nie spodoba.

Jeśli woli przygody w kosmosie, trochę wojny itp, a ew. miecze świetlne to ot ciekawostka, to Solo da dużo radości. Nawet jeśli bez wielkiego zachwytu nad całością.

(to jest pierwszy film SW, o który młodzi chodzą i pytają ciągle, kiedy ponowny seans. Nawet TFA tak nie miało u nich)

Re: To są Gwiezdne Wojny

Rzeczywiście i wydać to też w ocenach/upodobaniach. To jest niesamowite jak ludzie oceniają nowe SW. Poza "wszystkie są słabe" i "wszystkie są świetne" mamy praktycznie każdą możliwą kombinacje. Fani R1 ktorzy nienawidzą sequeli, fani sequeli którym się niezbyt pdoobało Solo i R1. Fani TFA ktorym sie nie podobało TLJ. Wymieniać można w nieskończoność ale wynika to z tego że mamy zupełnie inne oczekiwania względem SW. Poza jaraniem się KNP i luzem Solo mogę też obserwować jak to wszystko się przepięknie łączy z TCW, Rebels, nawet komiksami, R1, TPM, ANH, TESB. Nawet ktoś postanowił połączyć motyw kości Hana w TLJ i Solo. Tak to powinno wyglądać. I mam nadzieję że takie spajanie tych filmów będzie już standardem. Wtedy też czujesz że to są Star Warsy.

Oczywiście jest cienka granica pomiędzy sensownym nawiazaniem a fan serwisem ale w Solo się to nieźle udało. Wyobrazcie sobie ze Han po strzale mowi do Becketta "I always shoot first". To by było tak słabe. Na szczęście pozwolono nam, fanom samemu sobie to dopowiedzieć.

100%

SOLO to 100% cukru w cukrze czyli Gwiezdnych Wojen w Gwiezdnych Wojnach
SOLO nie tylko dorównuje OT ale także w wielu miejscach jest znacznie lepszy.

To jest piękne, że każdy film SW coś wnosi dobrego do tego świata (OT), począwszy od PT a skończywszy na ST.

SOLO jest znakomity i takie akcje jak Kessel Run to crème de la crème Star Wars KROPKA i... piąteczka

co mi nie pasi

Jaki jest związek pomiędzy Syndykatem Pyke i Imperium, bo nie widzę sensu pojawienia się Gwiezdnego niszczyciela na trasie do Kessel?

O co tak naprawdę walczyła Enfys Nest? Niby z organizacjami przestępczymi, a wspomina o zalążku rebelii, co raczej skłania się ku Imperium? Co jest motorem działalności jej gangu?

Re: co mi nie pasi

1. Ka$$$a (niewolnicy, przyprawa, zasoby). ~ I to niekoniecznie jest Imperium, ale może być jeden moff, albo nawet dowódca niszczyciela, który zapewnia ochronę i dba o swój kawałek tortu.

2. Walczy o zasoby, które umożliwią zaprowadzenie porządku, bo najwyraźniej Imperium się nie sprawdza. Przy okazji eliminuje tych, których jej się uda. (Z ciut innej beczki zajefajna była obawa Qi`ry przed opuszczeniem przestrzeni kontrolowanej przez Imperium ~). A motorem jest "Liberté, Égalité, Fraternité, ou la Mort".

PS. We Wrocku był(a) Enfys Nest. ~

Re: co mi nie pasi

1. Imperium pilnuje porządku. Usłyszało o rozróbie w kopalni, więc poleciało to sprawdzić. Analogicznie: na dyskotece wywiązała się bijatyka. Skąd tam radiowóz, czy policja współpracuje z dyskoteką?


2. O nic nie walczy. Jest terrorystką, zwyrodniałą gangsterką, która wyciera sobie gębę pięknymi hasełkami.

Re: co mi nie pasi

Ktoś na pokładzie Sokoła (Beckett?) nawet mówi, że Imperium "usłyszało o waszej rewolucji".

Re: co mi nie pasi

Nowy Kanon fajnie buduje grupy "rebelianckie" o różnych motywacjach i roznym sposobie postrzegania dobra i zła. To dosyć fajnie pokazuje że to wszystko były takie iskry które zapoczątkowały Rebelię, nawet jeśli nie zawsze ich cele się pokrywały.

Re: co mi nie pasi

Zastanawiałem się nad tym wieczorem. Kessel to imperialna kolonia karna. Dostarczają niewolników, więc mają część zysków.

solo

Będzie krótko:
dobre kino przygodowe, ale bez rewelacji. Świetne cameo na koniec. Wersja poznania Chewiego której się nie spodziewałem i geneza pewnego nazwiska. Myślałem że będzie trochę więcej imperium. Niestety mieliśmy też postać która służyła chyba do propagandy politycznej... chodź część może odebrać ją prześmiewczo
Daje 7/10, no może 8/10.
Film raczej finansowym hitem nie będzie co pokazują już pierwsze dane, sala kinowa pełna nie była, może to też być spowodowane dużą konkurencją oraz film nie miał takiego marketingu jak poprzednie.

Re: solo

Xalkigo napisał:
Niestety mieliśmy też postać która służyła chyba do propagandy politycznej... chodź część może odebrać ją prześmiewczo
-----------------------
Ludzie, którzy potraktowali L3 poważnie i widzą w niej jakiś manifest Lucasfilmu są dla mnie... dziwni. Delikatnie mówiąc.

Re: solo

Dokładnie. Ten cały wątek jest mocno groteskowy i prześmiewczy. Przynajmniej w moim odczuciu XD

Re: solo

Oczywiście wyszedł z tego motyw groteskowy, ale nie jest pewien czy to było planowane patrząc na to jakie poglądy ma Kennedy i jak się z nimi obnosi też przy użyciu SW.

Re: solo

Mam taką rozkminę (a może nadzieję?), że Solo to film na który większość ludzi nie potrzebuje iść od razu w ciągu pierwszym dni, ale jednak w wolnej chwili ludzie pójdą. Masa moich znajomych, którzy na TLJ byli pierwszego bądź drugiego dnia, idzie na Solo dopiero w tym tygodniu.

I tak wyniki finansowe nie będą porównywalne do poprzednich filmów, ale myślę, że ostatecznie wynik nie będzie taki zły. Tym bardziej, że teraz powoli działa poczta pantoflowa. Ludzie spodziewali się słabego filmu, a tu jednak ludzie mówią, że jest spoko.

Szkoda tylko, że youtuberzy pierdzielą takie głupoty. Jedyny kanał filmowy na YT, który oglądam to Sfilmowani. Oni przynajmniej rozumieją, że co innego oceniać Finchera a co innego familijny film pokroju Star Wars.

Re: solo

U mnie w pracy jeszcze nikt nie był i nie ma z kim pogadać - dramat.
Kilka osób zadeklarowało że pójdzie - rozmieściłem w newralgicznych miejscach (kantyna) ulotki
To może być iskra która...

Totalna kompromitacja

Ron Howard to taki gość, który kojarzy mi się z totalną przeciętnością. To reżyser, którego filmy oglądasz, dajesz im 6/10, szybko o nich zapominasz i nigdy nie wracasz. Tak go odbieram. Chociaż aby być sprawiedliwym, muszę przyznać że w jego filmografii znalazłem trzy filmy, które oceniłem wyżej – „Piękny umysł”, „Frost/Nixon” i „Rush”. Ale też do żadnego nie wróciłem po pierwszym seansie i nie planuję.

Stąd też pasowało mi logicznie wybranie go na reżysera Solo. Dwójka panów która została zwolniona – chyba nigdy nie dowiemy się, czemu. Każdy może spekulować, wybrać wersję jaką woli – albo dlatego, że chcieli zrobić z filmu komedię, więc wytwórnia zareagowała (brawo, dzielny Lucasfilmie), albo dlatego że chcieli zrobić film zbyt odważny, autorski, nie stosowali się do sztywnych korpo-wytycznych (ty okropny Lucasfilmie). Ja nie wybieram żadnej z opcji, nie zamierzam się bawić w takie spekulacje. Tak czy siak – sprowadzono pana Howarda, który wydawał się logiczną opcją, który wyprostuje to, co nie podobało się w twórczości dwójki zwolnionych reżyserów i sprowadzi film na bezpieczne, asekuracyjne tory widowiska na 6/10. I wydaje się, że dokładnie tak wyszło, jako że szerzej pojęte internety mniej więcej tak ten film oceniają. Lucasfilm dostał to, czego chciał.

Osobiście podchodziłem do tego filmu z mieszanymi uczuciami. Bałagan produkcyjny i zakulisowe doniesienia nie nastrajały dobrze, a i sama tematyka nie wydawała się zbyt porywająca – Solo i szerzej pojęte hive of scum & villany nigdy nie było moim konikiem w SW. No i fakt, że historię młodego Hana to ja już poznałem lata temu, a nowokanonicznemu przepisywaniu wydarzeń mówię stanowcze NIE. Z drugiej strony, zebrano tam fajną obsadę, pierwszy spinoff wyszedł znośnie... były pewne przesłanki, żeby nie być całkowicie negatywnie nastawionym.

I okazało się, że wyszedł przyjemny film. Powiem więcej: skoro już muszą robić nowe filmy, to ja chciałbym żeby to były takie filmy jak Solo.

Aktorzy wypadli bardzo dobrze – bez wyjątku. Alden to Han Solo, Donald to Lando, Czubaka to Czubaka, ani na chwilę nie czułem dysonansu poznawczego, nic mi się tu nie rozjeżdżało. Panowie w te ikoniczne role wcielili się bardzo dobrze. Drugi plan też świetnie: Harrelson, Newton, Bettany to aktorskie instytucje, które poniżej pewnego poziomu nie wchodzą. Z Emilią Clarke różnie bywa, ale tutaj sprawdziła się świetnie, wykreowała bardzo fajną postać, chyba moją ulubioną z całego filmu. Chemia między nią a Aldenem była mocna, aż człowiek żałuje że Han z nią nie został, tylko wybrał jakąś księżniczkę Pamiętając jak zachwycałem się Felicity Jones, ktoś może powiedzieć teraz: tobie to wystarczy dać fajną dupeczkę do filmu i od razu ocena idzie w górę.
No tak, no. I co teras xD

Fabuła – tu siadło. Film był mocno przewidywalny, w ogóle nie trzymał w napięciu, wyglądał mi na zlepek scen potrzebnych do pchania dalej fabuły. O, tu akcja z pociągiem, pilot musi zginąć żeby Han mógł zasiąść za sterami, napad nie może wyjść żeby był napęd dla kolejnych przygód, kradzież w kopalni już musi wyjść , z Vosem nie mogą się dogadać, musi wyjsć na koniec jakiś kwas żeby była konfrontacja, właściwie tylko przy Qi’rze się wahałem, czy zdradzi, czy tragicznie zginie. Ale efektu końcowego byłem pewien: Han ją traci i staje się większym cynikiem.

Nawiązania – doceniam. Choć wyróżniam dwa rodzaje: pozytywne i negatywne. Do negatywnych zaliczam Aurrę Sing – no niestety, w moich Star Warsach to ona żyje pięć dekad później, więc cześć. Z kolei Maul nie żyje od jakichś 20 lat, więc wtf xDDD a no tak, przepraszam, w bajeczce go ożywili.
Dobra, patrzę przez pryzmat moich osobistych uprzedzeń; tak naprawdę to świenie, że takie rzeczy wrzucają do filmu. To buduje uniwersum i daje poczucie ciągłości.
Z drugiej strony mamy Lando i wzmianki o systemie Oseona i o jego przygodach wśród Sharów. Nie powiem – szczerzyłem się przy tym jak głupi Kilka słów, a ile radości. Plus Kessel, Mimban, wzmianka o Caridzie – szanuję. Korelia odwzorowana pięknie, dokładnie tak sobie ją wyobrażałem.

Postać L3 - nie bardzo wiem, jak ją odbierać. Czytając inne komentarze, zauważyłem że wywołała dużo naładowanych ideologicznie/politycznie reakcji. Dla mnie jest to parodia tych wszystkich bojowników o równość, tolerancję i poprawność - tych co im się te jakby nie było szczytne idee rzuciły na mózg i wypaczyły rozumowanie. Ale z drugiej strony, tak zachowawcza i poprawna firma odważyłaby się w 2018 roku, pośród tych wszystkich afer i pretensji o wszystko, na takie coś? No nie wiem. Może czegoś nie zrozumiałem i źle zinterpretowałem xD
To też smutny znak naszych czasów, że człowiek nie odbiera takiego robocika jako po prostu elementu humorystycznego, tylko doszukuje się drugiego dna, krytyki czegoś. Niezależnie od tego, czy to dno tam jest, czy nie. No ale tak nas to Hollywood wychowuje. Próbując to analizować czuje się trochę jakbym grzebał w kupie, więc zostawmy ten temat. Był śmieszny robocik zafiksowany na punkcie robociej emancypacji i tyle.

Patrząc po wynikach z box ofisu – no typowe, k***a, pierwszy film który mi się spodobał i poległ w BO xD – na kontynuację nie ma co liczyć, a szkoda. Ciekawy jestem, jak rozwinąłby się wątek Qi’ry i jej syndykatu, dalszych relacji z Hanem, no i ogólnie duet Alden/Donald to coś, czego chętnie pooglądałbym więcej. Chociaż to SW, więc jak nie w filmie, to może napiszą jakąś książkę o dalszych losach Qi’ry, o jej pracy z Maulem i nieuchronnej śmierci. Chociaż patrząc na korpo-mentalność Lucasfilmu, to obawiam się, że za niedługo skończy się era promocji „Solo”, potem zacznie promocja E9, a o tym co było i co by można jeszcze opowiedzieć – zapomnijcie. Tak a’la „Rogue One”, które już jest zamkniętym rozdziałem uniwersum i jestem pewien, że więcej w tematyce tego filmu nie będzie. Z „Solo” będzie podobnie, zobaczycie. Cały merch skoncentrowany na filmie który akurat wychodzi, a potem lecimy dalej.
Ogólnie widać, że zostały tu zbudowane spore podwaliny pod kolejną część, albo inaczej: są poruszone wątki, które będzie można rozwinąć: Qi’ra, Crimson Dawn i Maul, Enfys Nest, praca Hana dla Jabby (chcę sequela choćby po to, żeby zobaczyć sceny z kartelem Huttów, sceny z Tatooine i Pałacem Jabby!!!)

Ogólnie – oceniam film na 7/10, co jest u mnie bardzo wysoką oceną jak nowe filmy SW. Właściwie wyżej się już nie da – jednak sprzeczność z moim kanonem to jest coś, wokół czego nie dam rady obejść . Dla mnie młodość Hana Solo to Garris Shrike, Dewlannamapia i Bria Tharen, koniec. I za to pisanie historii na nowo film ma u mnie największego minusa. Co też jest dobre, bo znaczy że innych większych minusów nie dostrzegłem. „Solo” jest nieco zachowawczy, często przewidywalny, ale ogólnie to naprawdę dobra rzecz. Jak na realia w których powstaje, jak na firmę która się tym zajmuje, jak na osobę reżysera i biorąc pod uwagę wcześniejsze dokonania Lucasfilmu pod egidą Disneya – jest bardzo dobrze. Świetni aktorzy, dobra proporcja akcji i humoru (czyt. nie jest tak śmiesznie, jak się obawiałem), dobrze zaprezentowane bogactwo świata. Czułem tu Star Warsy. I pierwszy raz nie wychodziłem z nowokanonicznego filmu z uczuciem pustki w sercu i z pogorszonym humorem. Nie żałuję.

Przy okazji poruszę inną kwestię, na którą już się w paru miejsach sieci natknąłem – nasycenie sagą. I tu widzimy, jaką potęgą jest MCU, skoro po dekadzie wychodzenia mogą sobie pozwolić na trzepanie trzech filmów rocznie, z czego każdy jest dużym sukcesem zarówno recenzenckim jak i box ofisowym. Tymczasem w przypadku SW, no proszę – czwarty film, po raz pierwszy w odstępie półrocznym a nie rocznym, i już lawina: przesyt sagą, za często, za dużo, ledwo co był TLJ, rozmycie marki, potrzeba przerwy. Czyżby SW nie było jednak tak silną marką? Ciekawa kwestia.

I kilka słów o przyszłości, skoro już tak na chwilę oderwałem się od trollerki ku poważniejszym tematom Otóż spoglądam w przyszłość w miarę optymistycznie. Najbardziej cieszy mnie fakt, że teraz będzie 1,5 roku bez filmu SW , potem trzeba będzie przełknąć gorzką pigułkę jaką będzie E9 (to będzie tragedia – jestem pewien na 100%, nie mam cienia wątpliwości, po prostu fabularnie E7 i E8 zabrnęły tak daleko, że dla tej epoki nie ma ratunku). Ale potem? Potem może być ciekawie. Spinoff o Fetcie z Mangoldem jako reżyserem – brzmi bardzo interesująco. Spinoff o Kenobim – to już wam mówię, że mi się podoba – bo niemożliwe żeby film o Kenobim, z Ewanem w roli głównej, zszedł poniżej pewnego poziomu. Jeśli tylko nie przesadzą z nowokanonicznymi naleciałościami – jakimiś kryształami Kyber, Snoke’iem... itd, skoncentrują się na jakichś przygodach Obiego na Tatooine, rozmowach z Qui-Gonem i Yodą, chronieniem młodego Luke’a, tępieniem Tuskenów, cokolwiek... będzie super. Film o Kenobim to samograj, musieliby się naprawdę mocno namęczyć żeby go zepsuć. Kurła, niech oni już go ogłoszą, to jest hype-train do którego ja chętnie wsiądę; nie, k***a, ja będę jego konduktorem!
Panowie D&D po GoT mają u mnie spory kredyt zaufania, więc wierzę że lipy nie będzie – byleby zajęli się jakimś nowym tematem, nie tykali ery sequeli. Podobnie z trylogią Riana Johnsona. TLJ spalił swoimi próbami bycia oryginalnym i zaskakującym, ale na całkowicie nowym materiale, bez wykorzystywania znanych postaci i znanego settingu, może wyjść lepiej. Bardzo ostrożny jestem z jakimkolwiek optymizmem w kierunu tego człowieka, ale uważam że w autorskiej trylogii osadzonej np. w dalekiej przeszłości, czy też z boku głównych wydarzeń, może zadziałać coś dobrego. Tam, gdzie nie będzie miał co zepsuć, tylko wszystko zbuduje od podstaw.
Ogólnie: byle przetrwać E9, potem może być nawet nieźle. No ale zobaczymy, bo też bajzel jaki mają w tym Lucasfilmie i fakt, że de facto poza E9 nie znamy żadnej innej daty premiery, żadnych konkretów, wszystko mgli się gdzieś tam jako odległe plany o których niezbyt błyskotliwa Kathleen Kennedy i jej minionki zdają się obawiać myśleć. Klapa finansowa Solo też może nieco namieszać, nie zdziwiłbym się gdyby do dalszych nie-epizodowych planów podchodzili z większym dystansem, no bo hej, jeden film poniósł klęskę, aj waj cały projekt spinoffów to klęska xD – naprawdę bym się nie zdziwił. A szkoda, bo jak do tej pory spinoffy to coś, w czym w miarę się odnajduję w tym nowokanonicznym światku, a przynajmniej nie mam ciarek zażenowania na samą myśl o nich xD

PS. Mam nadzieję że clickbaitowy tytuł nabrał chociaż kogoś, chociaż przez chwilkę!!

Re: Totalna kompromitacja

Shedało napisał:
Mam nadzieję że clickbaitowy tytuł nabrał chociaż kogoś, chociaż przez chwilkę!!
-----------------------
Niestety nie, ale fajna recka, podobała mnie się :*

Re: Totalna kompromitacja

Ty i Kath to wiecie... za dobrze mnie znacie. NIE BYLIŚCIE TARGETEM!

Re: Totalna kompromitacja

Nawet ja się nie nabrałem Ale nam się kolega starzeje, przy Ep. 8 to przynajmniej było stopniowane napięcie przed recenzją.

I jeszcze prawilnie przypominam, że rogaty został "wskrzeszony" jeszcze w EU, by George.

Re: Totalna kompromitacja

Kupili go garścia nawiązań do skasowanego EU XD

Re: Totalna kompromitacja

I powiedz mi, panie kolego, po co tak trollować...

Re: Totalna kompromitacja

Shedao Shai napisał:
PS. Mam nadzieję że clickbaitowy tytuł nabrał chociaż kogoś, chociaż przez chwilkę!!
-----------------------
Za bardzo szarżujesz ;p

Re: Totalna kompromitacja

Mimo, że jestem bardziej przychylny względem sequeli to jednak podskórnie czuję to samo. Pójdę z zainteresowaniem na epizod 9, bo ciekawi mnie bardzo jak Abrams zakończy tą trylogię (bo nie potrafię sobie wyobrazić takiego zakończenia, które wgniotłoby mnie w fotel). Ale z drugiej strony nie mogę się już doczekać tego co po. I tu nawet nie mówię o spin-offach o Bobie czy Kenobim, bo to są takie dosyć oczywiste wybory i mimo, że mega chcę zobaczyć Ewana jako Kenobiego ponownie na ekranie to już zdążyłem przyzwyczaić się do tych pomysłów.

Bardziej jaram się tym co mają w planach panowie D&D oraz Johnson. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie, ale jak słyszę "seria", "trylogia", "niepowiązana z sagą" to jestem podekscytowany.

Jedyny minus tego wszystkiego jest taki, że książki i komiksy chyba pozostaną tylko prostym suplementem do filmów. No ale może nie można mieć wszystkiego.

Re: Totalna kompromitacja

Może spin-off o Jar Jarze ?

XD

Re: Totalna kompromitacja

Przydałaby się jakaś fajna zamknięta dziewięciotomowa seria.

Re: Totalna kompromitacja

Mnie nabrał.

A i bardzo mnie bawi jak takie "smaczki" w postaci nawiązań do skasowanego EU działają na Ciebie czy Rickiego XD Bez żadnych prywatnych podjazdów ale śmieszy mnie to niemiłosiernie. Tak was Disney karmi tym i tak to łykacie XD

Re: Totalna kompromitacja

No ale co z tego, że nam się to podoba? Nie może?
Oceny to nie podwyższyło, nie dlatego film mi się podobał, że Lando opowiadał o Sharach xD Miły smaczek, doceniam, tyle. Co w tym śmiesznego?

Re: Totalna kompromitacja

Też mi się to podobało. Nie tak, że jara mnie wprowadzanie na nowo tego do "kanonu" (bo oczywistym jest, że zapewne nigdy więcej o takich Sharach nie usłyszymy), ale na zasadzie smaczku, czy jakiegoś mrugnięcia okiem do fanów - bardzo miła sprawa. Coś, czego zdecydowanie brakowało mi w EP1-EP3. Taki potencjał, tyle możliwości wplecenia jakichś wątków z EU w filmy, choćby w postaci jednego zdania, a tu nic.

Gorzej już podchodzę do akcji w stylu przywracanie postaci z EU do Nowego Kanonu. Thrawn jako pełnoprawna postać mi zupełnie nie pasuje, bo wzięto wygląd, imię, parę cech i wrzucono w nowe wydarzenia. Po co?

Re: Totalna kompromitacja

Ludwik napisał:
Coś, czego zdecydowanie brakowało mi w EP1-EP3.
-----------------------

Tu byś musiał podpytać LSa co było.

Re: Totalna kompromitacja

Ludwik napisał:
na zasadzie smaczku, czy jakiegoś mrugnięcia okiem do fanów - bardzo miła sprawa. Coś, czego zdecydowanie brakowało mi w EP1-EP3.
-----------------------
http://starwars.wikia.com/wiki/List_of_Legends_elements_in_the_films

Proszę.

Re: Totalna kompromitacja

:/

dobra, inaczej: można było MOCNIEJ mrugać.

Re: Totalna kompromitacja

Ale nie za mocno! Sami zgadnijcie kiedy jest dość mocno!

Re: Totalna kompromitacja

Dokładnie XD

I żeby nowe Gwiezdne wojny były bardziej gwiezdnowojenne niż TLJ, ale nie tak gwiezdnowojenne jak TFA, bo tam to było kopiowanie.

Hur. Dur.

Re: Totalna kompromitacja

Żeby tak wszyscy fani mieli tak skrystalizowane i rozsądne oczekiwania, jak Ty!

Re: Totalna kompromitacja

I żeby były (Twoje) stare rasy!!!

Re: Totalna kompromitacja

Teraz to się przymilasz. Ty czegoś chcesz!

Re: Totalna kompromitacja

Przecież nie piszę że coś z tego. Po prostu mnie to bawi - jak można ułagodzić bestię niezadowolone z kasacji EU poprzez nawiązania do czegoś czego nie ma - bo skasowane XD

Można sprzedać 2x to samo, można ! XD

Re: Totalna kompromitacja

Ułagodzić bestię? Jakby film był beznadziejny, to choćby tam Lumiya ze swoim biczem ( ) biegała, to by go nie uratowało.

Stary, strasznie nadinterpretujesz zwyczajną pozytywną reakcję na smaczek dla fanów. Doczepić się chcesz na siłę?

Re: Totalna kompromitacja

krąży po sieci od piątku i szuka guza, problem w tym że poza Otasem nie ma się z kim w komciach poprzytulać i pomiziać

Re: Totalna kompromitacja

Otas mi wystarcza i razem będziemy bojkotować 9 zamknięci w piwnicy bez światła

Re: Totalna kompromitacja

Wiesz tylko idę o hipotetyczny zakład że bez tych smaczków bestie niezadowolone z kasacji EU atakowały by zawzięcie i bez opamiętania, a tak dostały scooby skacka i jest im błogo i bardzo dobrze. Możesz się oszukiwać ale fakt jest taki że zostałeś poskromiony i to w bardzo przewrotny i chytry sposób. Brawo Disney !! Hura !!

Re: Totalna kompromitacja

No więc kolego drogi, przestrzeliłeś się w swoim hipotetycznym zakładzie tak że aż głowa boli xD

Re: Totalna kompromitacja

Kolego pytanie tylko kogo ta głowa boli Mnie to tam wisi koło pisi. Sam film mi nie podszedł z opisanych już przeze mnie powodów. Niemniej smuci mnie że nie zarabia bo chętnie zobaczyłbym jak Han śmiga u Huttów - swoją drogą może będzie coś o tym w Boba Fecie ?

Ale OK, nie będę się już z Tobą droczył. Fajnie (nie lubię tego słowa ale jest tu adekwatne) że Tobie się podobał i powoli osfaiasz się z SW od D. Choć nie sądziłem że tak to się pozmienia że ja hajper TFA stanę teraz z drugiej strony a Ty z pierwszej. Ale cóż źycie

Re: Totalna kompromitacja

Spokojnie. W grudniu 2019 wylejemy wspólnie taką rzekę hejtu, że Bastion zapłonie!!

Re: Totalna kompromitacja

Wiesz powiem Ci szczerzę i w spoilerze początek spoilera nie planuję iść na 9 koniec spoilera jednak trzeba się trochę zacząć szanować, a po tym co dostałem w filmie którego nie było to przestało mnie to interesować. Mam tyle innych rzeczy do ogarnięcia, a że młodzieniaszkiem już nie jestem, to zmuszony jestem wybierać. No chyba że pohejtuję bez oglądania - tak dla zasady (tylko mogę za to dostać srogą karę)

Re: Totalna kompromitacja

Idź chociaż raz, jak nie pójdziesz, to nie będziesz miał jak mieszać filmu z błotem = nigdy mnie nie dogonisz w ilości postów. Myśl perspektywicznie!

Re: Totalna kompromitacja

Lepiej mi to zrobi. Wolę skupiać się na tym co pozytywne a początek spoilera 9 taka może nie być koniec spoilera

Re: Totalna kompromitacja

Od czego jest oglądanie filmów w cudownej cam version Tylko na to zasługuje epizod 9

Re: Totalna kompromitacja

JORUUS napisał:
Lepiej mi to zrobi. Wolę skupiać się na tym co pozytywne
-----------------------
Totalnie to widać po twojej aktywności.

Re: Totalna kompromitacja

Odpowiadam merytorycznie i rzeczowo.

Re: Totalna kompromitacja

Nie sądzę, że to w jakikolwiek sposób zmniejsza ból po skasowaniu EU. Ale jak widzisz, że jednak ktoś do kasowego filmu wprowadza całkiem sporo fragmentów tego co kochasz to się jednak człowiek cieszy.

Re: Totalna kompromitacja

Bólu na pewno nie zmniejsza ale taki ludzki odruch od Disneya oprawcy w postaci gestu, małej nagrody, chwilowego zmniejszenia cierpienia cieszy chyba bardzo XD

Spoko Solo

Wypowiem się, bo się nie wypowiadałem, a już cały weekend minął.
Świetny film! Nie jest dla mnie lepszy niż R1, ale wciąż naprawdę przyjemny. Nie chcę tutaj na głos porównywać z TFA/TLJ, bo to jednak trochę inne produkcje, ale nadmienię tylko, że po Epizodach wychodziłem z kina nie całkiem pewien co myśleć - a po seansach R1/Solo byłem jednoznacznie bardzo zadowolony. ;]

Miałem tylko kilka wymagań do Solo: żeby były #StareRasy, żeby były jakieś ładne nawiązania do EU, i co najważniejsze, żeby Han strzelił do kogoś pierwszy. Guess what - wszystkie zostały spełnione, i to z wisienką na czubku.

Z plusów:
#StareRasy; więcej smaczków w tle niż można wyłapać na jednym seansie; wszystkie 3 książki z serii "Przygody Lando Calrissiana" wspomniane gdzieś mimochodem; Sami Wiecie Kto grany przez najlepszego możliwego aktora do tej roli i z głosem najlepszego możliwego aktora do tej roli; Han strzela pierwszy, Chewie wyrywa rączki; Kessel Run bez żadnej ściemy (nie trzeba retconować że parseki to nie czas, ani że nie da się tyle przelecieć w sublight); muzyka, w tym Marsz Imperialny in-universe; prawie same miejscówki znane z EU; Maw! I wiele innych.

Minusy:
pozostali Wookiee poza Chewiem wyglądają jak extrasy z oryginalnej Planety Małp; ckliwa historyjka Enfys Nest; specjalnie zrobili "inną" wersję Sabacca, a potem i tak nie pokazali jak Han używa tam kości; nie było riffów z trailerowej muzyki.

Tyle. Dobrze się bawiłem, pójdę jeszcze, kupię płytę i słownik obrazkowy.

po drugim seansie

bawi nie gorzej niż po pierwszym, mimo że znałem już wszystkie szczegóły akcji - czyli broni się

po Emilii to wszyscy jadą dla zasady, a ona w zasadzie nie ma czego grać - w pierwszej części jest idealną młódką jak z gimnazjum, później wieszakiem na ciuchy, dopiero po dotarciu na Savareen ma cokolwiek do zagrania i robi to przyzwoicie

oglądałem z 13-latkiem i chociaż podobało mu się co do zasady (w scenie z "najemnikami na Sokole" na głos przewidział*, że Sokół zaraz odleci), to w końcówce patrzył na zegarek

W SUMIE: im bardziej się zastanawiam, tym bardziej jestem przekonany, że R1 (przy tyh wadach, które wytykam) oceniam wyżej, a w najgorszym (dla R1) wypadku na tym samym poziomie co Solo, czyli powiedzmy 7/10 Solo i 7+/10 Łotr

*potem się zdradził że parę spoilerów połknął zawczasu, więc może ten też

Re: po drugim seansie

bartoszcze napisał:
po Emilii to wszyscy jadą dla zasady
-----------------------

Nie wszyscy! Dla mnie to najlepsza postać (po Chewbacce oczywiście) Solo. Wypada SUPER.

drugi raz

Okej, byłem drugi raz i film nadal jest tak dobry jak był. Więc kilka zdań kolejnych, bo o części zapomnaiłem wspomnieć poprzednim razem i teraz mi się poprzypominało.

Upewniłem się w kilku niewielkich zgrzytach (np. Beckett z jednej strony "łatwo ufający Hanowi" a potem ciągle, że nikomu nie ufaj; jeden wagon spadł i już góra rozdupcona, spadł cały pociąg nikt nawet nie pierdnął xD w ogóle nieprzekonujące zachowania Hana po spotkaniu Qiry, niby tak się poświęcił by zdobyć dla niej statek a tu tylko siema i potem jakieś całusy, no niby go wcięło, przytulili się i tak dalej ale jakoś nie wiem xD) i wyłapałem parę więcej smaczków i nawiązań, które pewnie i tak gdzieś się już przewinęły, więc nie chce mi się ich wszystkich wypisywać, kilka z nich: Lando tłumaczący Hanowi czemu nie mogą od razu skoczyć w nadprzestrzeń, jak Han później Luke`owil Beckett mówiący, że "Imperium przeciez nie naśle bandy zawodowych najemników by się uganiali za trzema obdartusami" albo ten dialog (mniej więcej, taki sens był):

- Dokądkolwiek. Gdzie nie ma Imperium. Gorzej być nie może.
- Jak nie będzie Imperium to już nikt nas nie obroni.

i coś tam jeszcze było ale akurat zapomniałem. Parę tekstów nadal było wyjątkowo durnych, jak to zawsze w Star Warsach. Jedyny który był naprawdę niepotrzebny i wyszedł wyjątkowo kiczowato to Enfys mówiąca do Hana, że "czuje, że kiedyś zmieni zdanie [i przyłączy się do Rebelii]". Kicz na miarę tego, jakby Han po zastrzeleniu Becketta powiedział "I always shoot first".

Przegapiłem na pierwszym seansie, że trasa przez wir jest oznakowana jak jakaś autostrada. Normalnie lampki po bokach. Nic wielkiego, ale jakoś wyjątkowo mi się to spodobało.

A ten stwór jednak był dobrze widoczny a nie tylko "cieniem" jak wcześniej zdaje się Mossar pisał. Znajomy zasugerował jakiś związek z Abeloth, bo Otchłań, kły i macki, i w sumie byłoby fajnie, gdyby ktoś kiedyś powiedział, że to była jakaś forma Abeloth, bo to by oznaczało, że ten prawdopodobnie jeden z najbardziej poronionych pomysłów - obok oczywiście płaczących gór, międzygalaktycznych ołtarzy i zmutowanych, zbuntowanych obiadów które próbują przejąć władzę nad umysłami i galaktyką - starego EU nie wróci w żadnej innej formie. W końcu ośmiornica zdechła.

Generalnie największym minusem filmu jest brak jakiejś epickiej, wbijającej w fotel sceny, lub chociaż takiej ikonicznej, reprezentatywnej. I nadal pozostaje pewien niedosyt po zakończeniu, bo to w sumie nie jest deus ex machina ale kurde jakby nie do końca XD widać, że mogłoby by być i twórcy zdawali sobie z tego sprawę i próbowali wybrnąć, więc to nie klasyczne deus ex machina, ale jednak pójście na skróty. No i Han oddający całe coaxium Enfys i to za darmo to mimo wszystko jednak trochę bez sensu, wiadomo że twórcy musieli się go pozbyć jakoś, więc wcześniej dali, że Qira mówi, że ten ma dobre serduszko xD było kilka takich momentów, gdzie ewidentnie widać, że ten scenariusz to pewnie połowa ekipy znała na pamięć na wyrywki i mieli za zadanie szukać dziur, luk i próbować je łatać, wybrnąć z sytuacji. Nie wiem czy to pozostałość po poprzedniej ekipie, a te poprawki to howardowskie, ale nie ma to wielkiego znaczenia, bo mimo tego - a właściwie dzięki temu - film przynajmniej próbuje walczyć z dziurami i głupotami fabularnymi, a to dość rzadkie, a już szczególnie w Gwiezdnych Wojnach.

A propos tego "przemyślanego filmu" jeszcze - to niektóre fragmenty to czysta poezja. By wspomnieć choćby hanowską odpowiedź na "zwycięśtwo już bliskie" w ferworze wybuchów na Mimban, jego uwagę, że to oni są najeźdźcami. Do tego imperialna retoryka o ładzie i porządku skonstrastowana z licznymi przykładami totalnego rozkładu państwa i społeczeństwa, niewolnictwo to jedno, łapówkarstwo to drugie, współpraca Imperium z bandziorami (scena z Molochem).

Udało się osiągnąć coś, czego w starwarsach nigdy nie było - otrzeć się o socjologiczne s-f. Tego brakowało w starwarsach, nowy kanon wyraźnie skręca w tym kierunku, i co prawda to tylko otarcie, raczej ukryte smaczki niż główna oś fabularna, to jednak w serduszku rozbudziła się nadzieja na "Paradyzję" lub może raczej "Luna to surowa pani" w starwarsowym uniwersum, bo potencjał jest ogromny i to od dawna, od samego początku, sam Lucas celował trochę w te klimaty różnymi zabiegami (wykorzystał rozwój technologii pozwalajacej na CGI do unowoczesnienia galaktyki w prequelach, by pokazać zacofanie w czasach Imperium). A że w nowym kanonie jest mnóstwo oznak ciążenia ku takiemu rozwojowi to byłbym bardzo zdziwiony, gdyby w żaden sposób tego motywu nie wykorzystali choćby w paru powieściach. Na film nie liczę, z resztą w socio s-f lepiej sprawdzają się powieści.


No i ad vocem dubbingu. Ja nie jestem w stanie tego ogarnąć. Polacy mają całą masę aktorów głosowych, o świetnej barwie, dykcji, umiejętnościach. Widać to po kreskówkach i w ogóle wszelkich filmach animowanych, gdy porówna się z oryginałami lub innymi wydaniami. W ogromnej części polskie wersje są po prostu lepsze, nieraz nawet od oryginału. Nawet takie The Clone Wars wyszło znakomicie. Co prawda to były przygody Królika i Inspektora Gadżeta, ale naprawdę wyszły świetnie.

Dlaczego więc w filmach aktorskich za każdym razem muszą go kompletnie spierniczyć? Becketta dalo się słuchać, Vos też nie był zły, L3 była natomiast znakomita. Cała reszta to porażka na całej linii, choć i tak summa summarum dubbing był lepszy niż we wszystkich pozostałych disnejowskich starwarsach razem wziętych.

I okej, ja rozumiem, że kreskówki rządzą się trochę innymi prawami, że łatwiej je zdubbingować, bo już sama kreskówka narzuca pewną odmienną od znanej nam rzeczywistości konwencję, więc nie ma takich zgzrytów i dysonansów, jeśli coś brzmi nienaturalnie. Tylko cholibka, w kreskówkach ci aktorzy GRAJĄ a nie bezpłciowo czytają z kartki. Normalnie poziom szkolnego przedstawienia.

I nie ma że się nie da zrobić w filmie fajnego dubbingu, bo prequele wyszły przyzwoicie, a Zemsta Sithów wręcz fenomenalnie. Anakin w polskiej wersji językowej nie sprawia wrażenia upośledzonego, a co najwyżej opóźnionego, bo tylko go widać, a nie słychać, bo aktor podkładający mu głos dał radę zrobić to lepiej niż Hayden. Cała reszta też udźwignęła zadanie.

Więc co idzie nie tak, że minęło 13 lat od RotS a oni cofnęli się w rozwoju?

Re: drugi raz

Karaś napisał:
jeden wagon spadł i już góra rozdupcona, spadł cały pociąg nikt nawet nie pierdnął xD
-----------------------
Pociąg był zwyczajnie towarowy a coaxium było w jednym wagonie. Gdyby cały skład jechał z paliwem to by odczepili którykolwiek wagon

Re: drugi raz

No właśnie. "A tych wagonów jest ze czterdzieści i sam juz nie wiem co się w nich mieści".
Ochroniarze byli z tyłu składu a Chewbacca powinien wyczuć gdzie był WARS.

Re: drugi raz

Tak samo sobie to tłumaczyłem, ale nijak nie wynikało to z fabuły. Chyba, że faktycznie było jakieś zdanie, a dwukrotnie przegapiłem, to jest możliwe.

Re: drugi raz

Było gdzieś w dialogu, chyba kiedy Beckett opisywał akcję.

Re: drugi raz

Kurczę, no to super, w takim razie odpadła 1/3 zgrzytów, a to tym lepiej świadczy o filmie.

Re: drugi raz

Karaś napisał:
Więc co idzie nie tak, że minęło 13 lat od RotS a oni cofnęli się w rozwoju?
-----------------------
Po prequelach gwiezdne wojny stały na skraju przepaści. Obecnie poczyniliśmy ogromny krok naprzód-Disney

Duch

-Generalnie największym minusem filmu jest brak jakiejś epickiej, wbijającej w fotel sceny, lub chociaż takiej ikonicznej, reprezentatywnej.

Dla mnie Kessel Run jest epickie, wbijające w fotel, ikoniczne i reprezentatywne

Inaczej postrzegam też R1 po SOLO.
Twórcy R1 mówią mam:
- wiemy że uwielbiacie OT, my to szanujemy i z tego szacunku powstał Łotr.
Twórcy SOLO mówią mam:
- wiemy że świetnie się bawiliście oglądając OT, więc dalej bawmy się razem "Chodż do nas bawmy się".

To zasadnicza róznica i prawdziwy duch Star Wars.
Gwiezdne Wojny nie są nadęte, to niektórzy fani są nadęci i skostniali traktując SW jak jakąś relikwię, której nie wolno nigdy ruszać.

SOLO jest więc nie tylko najlepszym filmem Disneya ale także jednym z nalepszych filmów SW w historii. Pierwszy uwolnił się od piętna rodu Skywalkerów, tej "telenowelizacji" Gwiezdnych Wojen, która była niczym kula u nogi, niepozwalająca wzbić się na wyższy pułap kolejnym filmom.

Chrzanić "Vadera"!

Re: Duch

W uproszczeniu właśnie to czułem podczas seansu Solo Bardzo mi szkoda że Disney spieprzył marketing/timing/kijwieco i wyniki są słabe. Bo gdyby Solo pykło to może Disney tworzyłby więcej takich filmów.

Re: Duch

-Bardzo mi szkoda że Disney spieprzył marketing/timing/kijwieco...

Ja po premierze TFA pisałem/żartowałem że u Disneya działa zakamuflowany ale wysoko postawiony KRET, który jest fanem Star Treka i nienawidzi Star Wars. Ma on jakieś wtyki w dziale marketingu - jak pomyślę o tych wszystkich nieudolnych grafikach promocyjnych, kiepskich plakatach i aferach z nimi związanych, to nie może być przypadek

Ta osoba ukrywa się w korporacyjnym tłumie ale zlokalizujemy ją i zapłaci nam za te knowania

Trzeba obserwować z kim kontaktuje się Abrams najczęściej - taki trop

Re: drugi raz


Więc co idzie nie tak, że minęło 13 lat od RotS a oni cofnęli się w rozwoju?

Ale to źle postawione pytanie jest. Jakość dubbingu nie zależy przecież w żaden sposób od Disneya czy LFL, tylko od polskich wykonawców - od jakości polskiej ścieżki, umiejętności aktorów i reżysera, ilości czasu (i być może hajsu) na tę robotę... Dubbingi mogą być świetne, dubbingowi w Pustkowiu Smauga to aż poświęciłem nocię pochwalną.
http://bartoszcze.blox.pl/2014/03/Bohaterowie-zupelnie-niecisi.html

Re: drugi raz

A przeczytaj może raz jeszcze co napisałem. Bo wyraźnie napisałem "czemu Polacy nie potrafią" a nie "czemu Disney".

Re: drugi raz

Ale napisałeś o dubbingu w kontekście SW, w odniesieniu do ROTS - a od ROTS aktorskie SW masz tylko z Disneya

I napisałem że Polacy potrafią - przynajmniej w niektórych filmach, więc to zależy od konkretnej sytuacji.

Paliwo

Pytanie pierwsze: czemu kosmos wygląda jak jakaś kopalnia to raz?
Dwa:
Jak w świetle tych opowieści o paliwie wygląda Ostatni Jedi? Mówiłem, że wystarczy wziąć ze 2 kanistry i skombinować paliwo?

Re: Paliwo

Nie mieszajmy może Star Wars z TLJ, ok ?

Coaxium

Myślę, że nie ma żadnej nieścisłości między jednym a drugim. W TLJ mówiono po prostu, że kończy się paliwo. Najwidoczniej nie mieli żadnych zapasów i tyle. Nie wiemy też, jak proces tankowania wygląda. A tu wcale o paliwie nie dostaliśmy więcej informacji, by stwierdzać, że coś nie gra pomiędzy jednym filmem a drugim. Jedyne co mnie dziwi, to to, że w Solo używa się nazwy hiperpaliwo, a w TLJ mówiono po prostu o paliwie. Co może być po prostu skrótem myślowym i nie mieć większego znaczenia. Tym niemniej może doszło na przestrzeni tych aż czterdziestu czterech lat, bo tyle czasu dzieli w końcu Solo od TLJ, do jakiegoś technologicznego postępu w kwestii źródeł zasilających statki. Wydaje mi się jednak, że to wciąż to samo paliwo, bez żadnych różnic.

Fajnie jednak, że uczyniono z tego paliwa po raz kolejny ważny wątek filmu, tyle że tym razem w innym kontekście. Wtedy o paliwo rozchodziło się w kontekście wyczerpania jego zapasów na statku, przez co unicestwienie resztek RO przez FO było kwestią czasu, a tu akcja filmu w ogóle osiadła wokół paliwa, którego zdobycie stało się głównym celem i powodem całej akcji i przygody naszych bohaterów oraz ich poznania się.

Swoją drogą mam nadzieję, że wątek walki syndykatów o paliwo, czy w zasadzie hiperpaliwo, w tym okresie, czyli po przemienieniu Republiki w Imperium i przed wojną z Sojuszem, zostanie gdzieś jeszcze poruszony, może choćby w jakiejś książce lub komiksie, którego/których akcja toczyłaby się jeszcze przed Solo, i na dodatek może i z Maulem w jednej z głównych ról. O, albo gra, która byłaby na tym oparta. To byłoby miodne.

Niech Moc będzie z Wami.

Lenina Trzecia część 1

Lenina nr 3
UWAGA MOŻE BYĆ SPOILER ALBO NIE

Ewoki jako symbol Vietcongu walczącego z USA to były jeszcze jakieś takie subtelne i wyrafinowane. Teraz zaś Disney wali nam rewolucję w każdym filmie prawie. W Thorze Ragnaroku była, w Ostatnim Jedi było wyzwalanie zwierzaczków i w Hanie Solo tez jest. A my wiemy, z czym się wiąże taka rewolucja: mordy, rzezie, zniszczenia, Cud nad Wisłą w 1920 itp. Bolszewia nadciąga i trzeba walczyć. Pozytywnego odbioru owe rewolty zatem nie spowodują. Tym bardziej prostactwo ich prezentowania. Ciekawe, wątek rewolucji bolszewickiej jest raczej pomijany w recenzjach i opiniach. O czymś to świadczy jednak... Jakby trzeba było stanąć do walki w 1920 roku to po której stronie my byśmy stanęli a po której oni?
Co tam mamy dalej? Klapę finansową. Podejrzewam, że w grę weszły tu jakieś wewnętrzne rozgrywki wewnątrz Disneja i był sabotaż. Zacznijmy jednak od scenariusza. Okazuje się, że jedna osoba nie podoła (w tym wypadku Lawrence Kasdan, wsparty synem Jonem). Podobnie George Lucas nie podołał w częściach I-III (które są częściami 4-6), bo nie było nikogo, kto by mógł mu uwagę, że są słabizny.
Żeby zadziałało to efekty pracy scenarzysty powinny być ocenione przez reżysera, producenta, kogoś tam jeszcze, którzy powinni słabe fragmenty odrzucić i zasugerować inne. Z kolei scenarzysta powinien ocenić ich zmiany i zrobić korektę itd. Trudno taki efekt osiągnąć, bo najczęściej wszyscy kopia dołki jedni pod drugimi i dobre rzeczy wykreślają, a zostawiają słabizny. Kontrolowany Lucas był w stanie stworzyć lepsze historie niż niekontrolowany.
No i mamy znienawidzoną przez szerokie kręgi odbiorców producentkę Kathleen Kennedy, która stoi za tymi wszystkimi pierdołami. Nie potrafi dobrać reżyserów, przy każdym filmie chyba zmienia w połowie kręcenia. Wnioskuję stąd, że nie potrafi ona przedstawić oczekiwań, celów, środków. tzn coś tam mówi, oni to robią, po czym się okazuje, że nie o to chodzi. Ma się trzymać rewolucyjnej linii wytwórni i tyle. Pierwsza trylogia (która jest drugą) opierała się na kulturowych archetypach cywilizacji białego człowieka jednak. Obecna to jednak jest gender-srender i marksizm zwykły. Naprawdę myślicie, że szerokie kręgi odbiorców z upodobaniem przejmą się jakimiś kajdanami i ich zrzucaniem? Abstrakcja.
Widać było wyraźnie, że Disney chce skończyć ze starymi Gwiezdnymi Wojnami, wykończyć bohaterów, zmienić zasady, na których było zbudowane to uniwersum, a w zamian wprowadzić swoje, kompletnie bezsensowne. Han Solo to film, będący powrotem do tamtych czasów. Dlatego nie mieli serca do tego i wyszedł taki trochę koszmarek.
W Marvelu faktycznie udało się osiągnąć efekt konwergencji, czyli jedne film nakręcił drugi, a te: nakręcają inne. Tutaj zaś nie widzę sposobu, w jaki Ostatni Jedi miałby nakręcić tzw "hype" na Solo. Nawet trailera przed seansem nie było. Nie wiążą się te filmy ze sobą tematycznie, chronologicznie i w ogóle. Krótkotrwała promocja nie przyniosła efektów. Ludzie się przyzwyczaili, że Star Wars są w grudniu. No i macie. Sam film nie pomaga w przezwyciężaniu tych trendów.

Re: Lenina Trzecia część 1

Akurat "rewolucja L3" to jest parodia rewolucji i ośmieszenie idei komunizmu etc. Wyszło to ślicznie i zabawnie.

Re: Lenina Trzecia część 1

To na poważnie było

Re: Lenina Trzecia część 1

Zależy od perspektywy. Dla L3 na poważnie, dla widza w kinie niekoniecznie XD no chyba że jest droidem...

Re: Lenina Trzecia część 1

Gdyby było na poważnie to postać zostałaby zupełnie inaczej zbudowana. Mi się zasadniczo podobało poprowadzenie postaci, a najbardziej to, że spotkał ją los godny komunisty.

Należy zdać sobie sprawę, że nazwa L3 nie jest przypadkowa i postać ta ma trzy warstwy.

Pierwsza - poważna. Poruszenie tematu wyzysku przez januszy biznesu i aksjologii praw człowieka - skoro biorą się one z naszej świadomości, to czy nie powinny przysługiwać też robotom?

Druga - prześmiewcza. Nawet jeśli KK ma poglądy zbliżone do wojującej feministki (w co szczerze wątpię - w końcu na cztery filmy do kręcenia zatrudniła sześciu chłopa), to jest to przedstawienie SJW w krzywym zwierciadle. Niezależnie od poglądów jej, czy twórcy postaci, jest to pstryczek w kierunku tej zacietrzewionej, zaczadzonej, histerycznej części lewej strony. Być może twórca postaci nie lubi lewicy. A być może właśnie lubi i jest to swego rodzaju próba ocucenia własnego środowiska.

Trzecia - czysto rozrywkowa. L3 jest fajną, barwną postacią, wybijającą się swoją postawą i poglądami.


Ostatecznie wyszło trochę niezrozumiale, groteskowo i nieporadnie, ale postać te należy oceniać w kontekście całego filmu. A że film zahacza o ważkie społeczne tematy to daje nam to klucz do zrozumienia postaci L3.

Re: Lenina Trzecia część 1

Oni tam myślą, ze to głęboka postać ważka, poświęcająca się da idei rewolucji. Róża Luksemburg

Re: Lenina Trzecia część 1

II

Ostatni Jedi został uratowany przez Marka Hamilla, którego kreacja Luka Skywalkera powaliła. Są tam momenty beznadziejne i nie nadające się do oglądania, a są super. W Hanie Solo dna i mułu jest mało, nie ma tam też scen powalających. Tera spoilery kurde polecą chyba:

Gdyby owa Qi`Ra, zwana dalej Kirą, była konsekwentnie nieczułą w stylu Carmen czy coś, wykorzystującą facetów do polepszenia swej sytuacji, fabuła by zyskała. A tak to taka łzawa panienka. jest ona jakimś geniuszem, wyciągnięta z jakiejś dziury po 3 latach staje się takim mentatem, doradcą kreatywnym? Weźcie. A tak swoją drogą: czy w Gwiezdnych Wojnach istnieje poczta i można wysyłać listy?

Problem z kolejnymi filmami jest taki, że muszą wymyślić coś nowego, a że ciężko z sensem dumać to absurdy wymyślają. Zawsze odpalali statek kosmiczny i on śmigał w kosmos a teraz jakieś problemy z paliwem stworzyli. A Ostatni Jedi jak w tym świetle wygląda? Przecież wystarczyło wysłać Finna z kanistrem po paliwko i mogli uciekać. Z kolei w Łotrze 1 przemieszczają się między gwiazdami praktycznie natychmiastowo. I tak się będą wikłać w różnych absurdach jak dawny kanon, czyli tzw. Legendy. Jednym z największych absurdów było utrzymanie Maula przy życiu i to zostało utrzymane. A co się stało z drugą polową Maula? Trochę mniej bezsensowny Snoke też mógł przeżyć...

W tych Legendach Luke przeszedł na ciemną stronę - proszę aby pamiętali o tym hejterzy Ostatniego Jedi.

Tymczasem teraz kosmos wygląda jak jakaś kopalnia, co jest bezsensowne. Tunel wygląda jak autostradowy, z lampkami itp. Gwiezdny niszczyciel się w owym tunelu z bidą mieści, ale jest. Porażka kreatywna. A brak wyobraźni przejawem disnejozy jest. Aby widz mógł zrozumieć historię świat przedstawiony musi być podobny do USA. Kosmici mogą być niebiescy, zieloni, etc ale wszystko jest tam jak w USA. Nawet miniówy takie same. Takie mają tam podejście do kreacji. A my mamy ocean Solaris który jest inny i to męczy. Swoją drogą czytałem ostatnio kolejny raz Solaris Lema i się świetnie czyta. Nie ma porównania z płodami literatury starłorsowej. Polecam.


https://youtu.be/MmPPxQnaGDY

Tak. niech kosmos będzie kosmiczny. W tym kosmosie młody Han Solo daje radę jako Han Solo romantyczny. Piegowata nie daje rady i to jest bez sensu. Chociaż może odreagowują traumy kolonializmu czy niewolnictwa? U nas tego nie było, więc nie rozumiemy. Zdjęcia słabe, kolorystyka taka sobie. Czy jest za ciemno? W 2D nie. Co tam daje radę to spotkanie Hana z Czubaką. Pociąg nie daje rady bo jest za prymitywny. Podobnie pościgi autami i te kosmiczne tropiące dobermany.

Auto Hana, widoczne w trailerach, wygląda za współcześnie. Nawet biegi ma. W pierwszej trylogii nie eksponowali kierownic, aby uzyskać wrażenie odmienności. Podobnie dali bezsensowne maszyny kroczące, które w owym czasie były futurystyczne. I robiło to wrażenie inności. A film się na wrażeniach opiera. Han Solo nie stwarza wrażenia, że dzieje się w odległej galaktyce. Una s za parę lat - może. Ale nie tam. Świniaki z Powrotu Jedi już są lepsze.

Sama fabuła, pomijając Rewolucję Październikową i seks z robotami, daje radę. Ogląda się to i nie miałem wrażenia, że robią ze mnie idiotę jak w Ostatnim Jedi, gdzie pogoń była żenująca. Ale jak widać dla kolektywu to za mało. Jednak twierdzę, że maj nie jest dobrą porą na Gwiezdne Wojny. I chciałbym zobaczyć to, co ci wywaleni goście nakręcili. Może i było lepsze. Dlaczego mam wrażenie, że "Han Solo: Gwiezdne wojny - historie" został nakręcony na odwal się?

W krótkich, żołnierskich słowach

Rewelacja

Jest tu klimat starwarsów, są śliczne planety – już na początku kupiła mnie Corelia, ISD w budowie, transport generatorów tarcz etc. (chcę 4K, już, teraz, żeby sobie to spokojnie pooglądać i wszystko wyłapać, co się działo w tle), potem bitwa na kolejnej, kręcona według starej dobrej szkoły, potem planeta lodowa, ale całkiem różna od Hoth, potem pustynia no i Kessel. Takich planet chcemy w SW – scenarzyści z TFA niech się uczą.

Sama historia – przewidywalna choć z paroma ciekawymi zwrotami akcji, z zupełnie nieoczekiwanym zakończeniem początek spoilera (wiedząc, że Qi`Ry nie ma w ANH podejrzewałem że zginie, a tu proszę jednak nie), no i rogaty, co pewnie znowu skieruje część ludków do szperania w TCW (jak Saw w RO). W sumie rewelacyjny pomysł na powiadomienie "szerokiego widza" znającego tylko filmy, że Maul żyje. koniec spoilera Trochę mi brakło na sam koniec takich 5 sekund gdy Enfys meldowałaby przez hologram zakapturzonej postaci „Fulcrum, mamy to” (wiem, że pewnie niektórzy by po tej scenie wyszli z kina, ale i tak powinna być na sam koniec, więc nic złego by się nie stało).

Fajni obcy, nowi i „stare q..a rasy” [TM], czwororęczny który wie po co mu tyle rąk (aż mi się z Drollem z „Funky Kovala” skojarzyło). I Rodianin nie ginie. I Willow we własnej osobie

Bardzo zgrabnie ukazany półświatek, jest klimat undergroudu/scum/vilian, solidny Vos. Ładne pościgi, tak lądowe jak i w kosmosie, akcja z pociągiem też spoko.

I fajne, legendarne smaczki, nawet jak nic nie powiedzą tym, co znają tylko filmy. Choć przecież Aurra była w TPM.

I nowe pojazdy, i obchodzenie się z „MF” niczym załoga Enterprisse ze swoim pojazdem. No i składanie i rozkładanie broni, niby nic, a cieszy

No i bardzo dobrzy główni bohaterowie. Alden który gra Hana (świetnie) i nawet nie próbuje grać Harrisona, Równie dobry Lando, nawet Emilka nie taka drętwa, do tego urocza droidka-psychopatka, która bardzo ciekawie kończy, i jak ładnie parodiuje idee równości, braterstwa, kumoterstwa. I zupełne (ale pozytywne) zaskoczenie z Enfys, spodziewasz się herod-baby a dostajesz Meridę Waleczną – i dobrze.

I, mówcie sobie że Emilka jest drętwa, ale takiego namiętnego pocałunku to jeszcze w SW nie było.

Poza tym Han shot first i komu to wcześniej przeszkadzało? No i mamy Hana i Czułiego pod prysznicem (i ogólnie, cała historia ich spotkania i rodzącej się przyjaźni miodzio). Jest potwór, bo potwór musi być, znana z trailera scena z ISD w wirze, jak dla mnie jedno z najlepszych ujęć w SW ever. No i całe „Kessel Run”, rewelacja.

Czy coś się nie podobało – tak, Wookie inne niż Czułi. Wyglądały jak wypożyczeni z planu planety małp (cięcie kosztów?). Myślałem po „rebelsach”, że już nie można gorzej pokazać wookich, i po raz kolejny udowodniono mi, że się mylę.

Czekam cna część 2, oraz na dokończenie tej trylogii

Takie solidne 10/10, jak wcześniej już pisałem Lubsokowi. No przez ten brak sceny z Fulcrum nie mogę dać 11/10

Re: W krótkich, żołnierskich słowach

-Jest tu klimat starwarsów, są śliczne planety – już na początku kupiła mnie Corelia, ISD w budowie, transport generatorów tarcz etc.

Art of wygląda obłędnie - już nie mogę się doczekać aż wpadnie w moje łapska.
Corellia
https://youtu.be/zqo5ZEe09uA?t=170

Zwróć uwagę jak genialnie dobrano aktorów do ról oficerów imperialnych - ta babka co ją przekupili, facet z punktu rekrutacyjnego czy dowódca frontowy z podpuchniętymi oczami. Mistrzowski casting.
Zdjęcia znakomite - jakże inne od dotychczasowych ale znakomicie oddające klimat i maskujące ewentualne braki budżetowe. Tam nie ma pustych kadrów, jest gęsto i tak ma być!

I nowe pojazdy, i obchodzenie się z „MF” niczym załoga Enterprisse ze swoim pojazdem. No i składanie i rozkładanie broni, niby nic, a cieszy

Z bonią fajne patenty, podpatrzone u Cassiana w R1.

Rozwalony MF na plażowym lądowisku to koncepcja z moich fantazji, gdzie myślałem o czymś takim jak wraki na wybrzeżu (Namib):
http://www.ervinskalameraphotos.com/wp-content/uploads/2011/09/Shipwreck-Skeleton-Coast-Namibia-732x500.jpg

http://www.profilenamibia.com/images/cms/gallery/preview/131__jan_h._friede_jhfriedemweb.com.na_1616.jpg

Jest to świetna miejscówka i wyobrażam sobie kilkadziesiąt zdezelowanych imperialnych maszyn w takich okolicznościach przyrody:
http://www.wildafricatravel.com/uploads/pics/Namib_Desert_01.jpg
Wybrzeże szkieletów to coś w sam raz dla SW:
https://traveldigg.com/wp-content/uploads/2016/08/Skeleton-Coast-Shipwrecks-Image.jpg


Jest potwór, bo potwór musi być, znana z trailera scena z ISD w wirze, jak dla mnie jedno z najlepszych ujęć w SW ever. No i całe „Kessel Run”, rewelacja.

Oj tak!!!

Czy coś się nie podobało – tak, Wookie inne niż Czułi. Wyglądały jak wypożyczeni z planu planety małp (cięcie kosztów?). Myślałem po „rebelsach”, że już nie można gorzej pokazać wookich, i po raz kolejny udowodniono mi, że się mylę.

Ja nie traktuję ich jak Wookie, tylko jak jakiś blisko spokrewniony gatunek. Nie dopuszczam myśli że tak spartolili.

Czekam na część 2, oraz na dokończenie tej trylogii [2]

Arcydzieło?

Mam takie pytanie do was drodzy koledzy (HAL, Finster), którzy oceniacie film na 10/10
Czy w tej ocenie są jakieś przejawy obiektywizmu i odniesienia się do innych filmów SW i innych filmów w ogóle?

Mnie osobiście Solo się podobał, byłem póki co 3 razy i za każdym razem uwielbiam oglądać te starwarsowe obrazki i przebywać w tym świecie. Niemniej jednak film uważam za dobry, fajny, przyjemny, solidny. To są te słowa. takie 7/10, bardzo spoko, ale bez rewelacji. Skąd jednak notka maksymalna u was?

Pytam z czystej ciekawości o kryteria oceniania. Jeśli przyjmiemy, że 10/10 to arcydzieło, 9/10 to rewelacja a 8/10 to bardzo dobry film, to co skłoniło was do wystawienia maksymalnej oceny?
1. Czy uważacie, że film jest arcydziełem kina nowej przygody, przebijając np. najlepsze filmy o Indianie Jonesie?
2. Czy film jest przełomowy, czy jest rewelacją, objawieniem w jakimś aspekcie, czymś czego jeszcze nie uświadczyliśmy na ekranie?
3. Czy bohaterowie lepiej wypadli niż przykładowo przy ANH?
4. Czy villan lepiej wypadł niż przy ANH?
5. Czy scenariusz był lepszy, bardziej oryginalny niż w ANH?
6. Czy muzyka lepiej wypadła niż przy ANH?
7. Czy stawka emocjonalna i napięcie było większe niż przy ANH?
8. Czy magia świata SW była większa niż przy ANH?
9 Czy droid był tak cool jak R2, BB-8 czy K2?

Celowo porównuję do Nowej Nadziei, bo jeśli tamten film po pierwsze był wielką przygodą w kosmosie, a po drugie można go uznać za filmową rewelację, objawienie pod wieloma względami, choć nie wiem czy arcydzieło, to w takim razie co takiego jest w Solo co go przebija albo się z nim równa? I nie chodzi mi o poziom techniczny filmu, bo to nie jest najważniejsze ani o to, że jest więcej akcji (bo to akurat argument dziecka).

Pytam z czystej ciekawości, jakie są kryteria wystawiania filmowi SW najwyższej możliwej notki? I naprawdę rozumiem fanowską miłość do SW i jaranie się każdym szczegółem tego świata. Czy to jednak jest jedyny powód dania dychy i niewyobrażenie sobie, że mogło być lepiej albo że bywało lepiej?

Re: Arcydzieło?

Mimo, że pytanie nie do mnie to dorzucę swoje trzy grosze.

Oceny liczbowe są do ****.

Przykład:
Jeśli wychodzę z takiego Jurassic World i oceniam "No w sumie to spoko, fajna zabawa, poprawnie zrobiony film, daję 7/10". I rzeczywiście gdybym analizował krok po kroku to wyszłoby pewnie te 6-7/10. Po czym idę na Solo, bawię się świetnie, film fascynuje mnie o wiele bardziej niż Jurassic World to przecież nie ocenię go na 7. W moim własnym odczuciu jest to film, który podoba mi się dużo bardziej. Więc liczbowo to jest właśnie takie 9/10. Mimo, że obiektywnie mógłbym wskazać jakieś problemy tego filmu.

Re: Arcydzieło?

Rozumiem co masz na myśli, ale odwołując się do Twojego przykładu z Jurassic World, to założę się, że takiemu oryginalnemu Jurassic Park wystawiłbyś z 9/10, więc tu widać różnicę w porównaniu z ostatnią częścią. A jeśli Solo ocenisz jak Imperium załóżmy, czy nie wiem jaki jest twój ulubiony film SW, to te oceny będą identyczne? 9/10? Generalnie zgodzę, że że oceny liczbowe g**** mówią, i trzeba by mieć ze 2 skale, ale to taki najszybszy sposób na podsumowanie czegokolwiek.

Re: Arcydzieło?

Ja myślę, że dla dużej części osób na Bastionie wszystkie (większość) filmów SW mieści się gdzieś pomiędzy 7 a 10 (mówię o tych, którym podchodzą nowe SW). Najgorzej oceniane przeze mnie filmy SW to AOTC i TPM, ale mimo to bawię się na nich całkiem dobrze, plusy i fascynacja tym uniwersum przyćmiewają liczne błędy i wychodzi 7. Potem jest sporo filmów, które oceniam na 8-9 (ROTJ, TFA, ANH, TLJ, Solo, R1) i dwa filmy, które kocham w całej rozciągłości (TESB, ROTS). Może skala 10-stopniowa jest za mała, bo pewnie wyglądałoby to tak:
ROTJ - 80/100
TFA - 82/100
ANH- 85/100
TLJ - 85/100
Solo - 90/100
R1 - 92/100

Dążę do tego, że te filmy dają mi tyle frajdy, że w odniesieniu do wszystkich filmów świata oceniam je dosyć podobnie (7-10). Natomiast gdyby oceniać tylko filmy Star Wars to wtedy można by zastosować inną skalę, już bardziej zróżnicowaną, np.
TPM - 1/10
AOTC - 2/10
...
R1 - 9/10
TESB - 10/10
ROTS - 10/10

Re: Arcydzieło?

Ej, aż nie wierzę, że oceniasz filmy SW tak nisko, nawet w wewnętrznej skali?

Ja nie umiem się zmusić, żeby ocenić ROTS na niżej niż 6/10, i to jest absolutny dół mojej skali. A jednocześnie czuję, że wszystkie oceny są... tylko dlatego, że jakąś trzeba dać, a nie dlatego że umiem wyjaśnić co się na ocenę składa (przy czym to jest raczej odejmowanie od 10, niż dodawanie od zera).

Re: Arcydzieło?

Dlatego oceniam TPM na 7/10.

A wewnętrzna skala działa tak - najgorsze SW to 1/10, najlepszy to 10/10.

Re: Arcydzieło?

Tak, opinie liczbowe są do dupy, ale można je uściślić. Mój system w wielkim skrócie polega na wyliczeniu ocen w skali od 1-10 z elementów filmu (muyzka, aktorstwo, bohaterowie, itp.), następnie poodejmowaniu lub pododawaniu punktów za moje widzimisię i zliczenie średni z wyniku i stopnia zadowolenia.
Wtedy ocena jest faktycznie adekwatna, ale ta metoda zajmuje w cholerę czasu i po recce TFA już jej nie praktykuję

Re: Arcydzieło?

Oni wszystkie starwarsowe filmy oceniają na 10/10

1. W kategorii kina nowej przygody SOLO jest wzorcowy.
2. Ale nie przełomowy.
3. Bohaterowie są w porządku (przy czym porównanie jest o tyle bez sensu, że ANH miało czystą kartkę, a Solo dostosowywało się do ANH)
4. Nie (bo i nie musiał, villain nie jest najważniejszy)
5. Nie żartujmy sobie że ANH ma szczególnie oryginalny scenariusz Inny wzorzec.
6. Bez szans.
7. Nie.
8. W gruncie rzeczy tak, bo Solo dorównując ANH klimatem świata, jednocześnie rysuje go dużo szerzej i barwniej. Akcja ANH rozgrywa się na Tatooine, Sokole, DS i Yavinie, a akcja Solo...
9. Oczywiście.

Re: Arcydzieło?

1. Raczej bym powiedział solidny. Wzorcowe to są 1 i 3 Indiana Jones.
3. W porządku są, ale Ford w roli Hana jest jednak lepszy niż Alden w roli Hana, Leia na pewno lepsza niż Q`ira, za to Chewi jest taka samo dobry
4. Dla mnie poniekąd film jest tak dobry, jak dobry jest w nim villan/zło/problem. Bez poważnego zła, zagrożenia, problemu nie ma kapitalnych filmów rozrywkowych/s-f. (Patrz TESB, Aliens, Terminator, The Thing, Avengers Infinity War.)
5. W ANH scenariusz nie jest może super oryginalny ale jest wzorcowy jak na kosmiczne kino przygodowe. Zaczerpnięte elementy z klasyków przełożone na warunki space opery.
8. Tu się nie zgodzę. Solo jest raczej jednostajny i dość bezbarwny. W ANH może nie było pod tym względem rewelacji, ale w każdym innym filmie SW łącznie z R1 a zwłaszcza w prequelach świat był pokazywany szeroko i kolorowo. W solo jest tak jakby ten aspekt tylko szarości, ponurości i syfu.
9. Oczywiście że nie. Był jakiś i na swój sposób zabawny, doceniam też ironię, ale nie marzę o kupnie jego figurki i generalnie to nie jest mój ulubieniec(ulubienica).

Re: Arcydzieło?

3. Pytałeś o bohaterów, nie o aktorów (BTW nie chciałbym recenzować wczesnego Hamilla..)
5. ANH nie jest silne scenariuszem.
8. Twoje zdanie. Zapytałeś o magię świata, nie o jego barwność. BTW Wobani, Eadu i Lah`mu są brudne i błotniste, a Kafrene i Jedha też przygaszone, więc ich porównanie do Corelii, Mimban i Kessel wcale nie wychodzi na plus.
9. No więc nic nie poradzę, że nie dostaniesz odpowiedzi na jaką liczyłeś

Re: Arcydzieło?

1. Aktor tworzący bohatera. W ANH jest trochę lepiej, ale zgoda, że nie jest to jakaś duża różnica. Dla mnie Hamill w ANH był spoko, odpowiedni do roli, naturalny. Nie to co Hayden w dwójce.
5. Powiedziałbym ,ze ten scenariusz jest cholernie satysfakcjonujący. Dziś trudno o takie filmy.
8. Magia w sensie, że uświadczamy tam co jakiś czas cudownych rzeczy. Najpierw statki walczące w kosmosie, potem klimatyczna pustynia, domostwo, następnie kantyna, Gwiazda śmierci, baza rebeliancka. Rzeczy nieprzeciętne. W Solo jest też sporo rzeczy ale nie wywołuje to takiego WOW. A co do kolorów to Jedha była pustynna, Eadu skalne i deszczowe a Scarif rajski/plażowy. Do tego techniczicza GŚ. To jest ta różnorodność. W solo jest wszystko bardziej ponure i szare, nawet jeśli pojawiają się i zimowa planeta i pustynna. Takie mam odczucie.

Re: Arcydzieło?

3. Wiadomo że zawsze może być gorzej
5. W ANH zachwycająca jest historia i sposób jej opowiedzenia. Gdyby się pochylić nad scenariuszem, to rewelacji nie ma.
8. Jeżeli Kessel Run, pociąg i jacht Vosa nie są zachwycające... R1 ma jedynie bajecznie kolorowe Scarif i odrobinę zieleni na Yavinie, reszta nie odbiega od Solo. Savareen jest pustynna (z morzem na dodatek), Kessel kolorowe (choć więzienne), Vandor cudownie śnieżny, Corellia brudnoprzemysłowa (takiego świata jeszcze w filmowym SW nie było, bo Bespin jednak zupełnie inny)

Re: Arcydzieło?

5. Bardziej mi chodzi właśnie o historię i sposób jej opowiedzenia. Przy nawet nie wybitnym scenariuszu daje to po prostu ciekawszą fabułę.
8. Może i są wizualnie ciekawe i wysmakowane, ale wszystko to już gdzieś widzieliśmy.
Co do Corelli się zgodzę, świetna miejscówka, tego jeszcze nie było, ale np Vandora bym nie nazwał cudownie śnieżnym. Hoth i Starkiller base były bardziej wyraziste, tak samo Tatooine/Jakku/Jedha, względem Savereen.

Re: Arcydzieło?

8 - Corelia to jest miejscówka na samodzielny film, szczególnie że w konceptach, to dopiero się działo.

Vandora jest cudownie śnieżna i górzysta, a dla mnie góry z automatu dają ocenę wyżej Hoth i Starkiler Base Z piaszczystych Jedha wygrywa, ale między Savereen a Jakku chyba nie ma zbyt wielkiej różnicy.

Re: Arcydzieło?

Co do kolorów to dodam tylko, że widzę nie tylko większy kontrast ale i nasycenie : Jedha, pomarańczowo-żółta, Eadu, granatowe, Scarif błękitno-zielony a DS szara. W Solo tak jak pisałem wszystko jest takie przygaszone. Ale doceniam np kolorystykę pomarańczową w miejscu w którym spotykamy Landa w kontraście do niebiesko oświetlonych miejsc na Korelii. To jest fajne i różnorodne.

Re: Arcydzieło?

U mnie dzieła Star Wars podlegają dwojakiej ocenie.

Pierwsza - oceniam przede wszystkim jak dobrze się na filmie bawiłem i jak ten film plasuje się jako Gwiezdne Wojny. Samo istnienie w tym uniwersum podbija ocenę o kilka oczek. Jest to ocena oparta po prostu na emocjach, które czułem podczas oglądania filmu i frajdzie, którą z niego czerpałem. Czasem jest skontaminowana różnymi zgrzytami i głupotami fabularnymi, ale walor obiektywny oceniam w drugiej ocenie.

Druga - stosuję coś na wzór brzytwy Lema, tzn. czy film lub powieść broni się jako samodzielne dzieło, gdyby pozbawić je starłorsowości. Zazwyczaj się nie broni tu też dochodzą różne elementy, smaczki, warsztat, warstwa muzyczna, wizualna, powiedzmy, że to bardziej zobiektywizowane.

Tak by to wyglądało:

Pierwsza Skala:

TPM - 6/10
AotC - 5/10
RotS - 10/10
ANH - 9/10
TESB - 9/10
RotJ - 9/10
TFA - 4/10
TLJ - 9/10
R1 - 10/10
Solo - 9/10


Druga Skala:

TPM - 7,5/10
AotC - 4/10
RotS - 5/10
ANH - 10/10
TESB - 9/10
RotJ - 8/10
TFA - 7/10
TLJ - 7/10
R1 - 7/10
Solo - 7,5/10

Różnice głównie wynikają z tego, że czasem film mi się bardzo podoba, mimo że zdaję sobie sprawę, że jest tragiczny (RotS), ale za to podobają mi się kolory, pew pew i miecze.

A czasem z tego, że film mnie nudzi i męczy, ale potrafię docenić warsztat reżyserski (TFA) lub innowacyjność wykreowanego świata i przemyślaną fabułę (TPM).

Tak to mniej więcej wygląda.

Re: Arcydzieło?

Widzę, że mamy to samo postrzeganie ROTS

Ja też zdaję sobie sprawę, że czasem ostro wieje kiczem, dialogi obiektywnie są na granicy kiczu, ale mimo to ogląda mi się ten film najlepiej ze wszystkich. Nawet lepiej od TESB, mimo, że TESB dużo lepiej broni się pod względem cech filmowych.

Re: Arcydzieło?

Już odpowiadam

Z punktu widzenia filmu jako takiego pewnei dąłbym między 7 a 8 na 10.

Ale to SW, a ja jestem fanem SW.

Dodaję 1 za każdy z elementów (bohaterowie/rasy(stare, q..a) + klimat planet i kosmosu + smaczki i nawiązania, w tym rewelacyjne wprowadzenie rogatego). łącznie +3 do tych zwykłych 7 i - voila - mamy 10

W szczegółach:

1. spokojnie jest na równi z najlepszymi filmami o Indianie Jonesie
2. nie jest, ale ja mam się na tym filmie dobrze bawić, a nie roztrząsać problemy ludzkości
3. Tak samo
4. Nie vilian jest tu najważniejszy, ale był całkiem OK. Tylko wiesz, Vader to jednak ikona
5. ANH to jednak klasyka - rycerz, dama zamknięta w wieży, zły który ją więzi. Trudno porównywać, ale w "Solo" miałem parę zaskoczeń
6. Muzyka ANH to klasa sama dla siebie jednak, więc nie
7. I tak, i nie, bo tutaj z założenia wiedziliśmy, że głowna trójka przeżyje, choć w pewnym sensie ANH też było przewidywalne. Tutaj zaskoczniem był dla mnie sam los Qi`Ry
8.W pewnym sensie, ukazania planet i ich różnorodności tak. A ogólnie porównywalnie
9 Droidy zawsze są cool

I wiesz, jak dla mnie spokojnie "Solo" jest na poziomie ANH. nie wiem czy ciut wyżej czy niżej, ale porównywalnie. TESB niezmiennie na czele stawki.

Re: Arcydzieło?

No właśnie dla mnie nie jest na tym poziomie, i dlatego wymieniłem te wszystkie punkty. ANH jest pod każdym względem lepsze, bardziej ikoniczne, bardziej przełomowe, bardziej magiczne, z lepszą muzyką, bardziej epickie, bardziej różnorodne itd. Sprawiedliwość oddaję, że SOLO to jest dobry film, ale o te 2 gwiazdki niżej niż ANH. No ale spoko, szanuję Twoje zdanie. Chciałem poznać powody.

Re: Arcydzieło?

Jeszcze dodam, że w ANH nie ma "starych ras" których będę wypatrywał - bo wszystkie są nowe, tak samo nie znajdę smaczków i nawiązań do innych filmów sagi czy do EU

A na poważnie, to planeta w ANH jest jedna i taka sobie pustynna ale z fajnym Mos Eisley, a z księżyców to Yavin jest bardzo ziemski, ale DS fajna. Solo tutaj jednak wypada lepiej.

Re: Arcydzieło?

>Jeszcze dodam, że w ANH nie ma "starych ras" których będę wypatrywał - bo wszystkie są nowe, tak samo nie znajdę smaczków i nawiązań do innych filmów sagi czy do EU


Przepraszam bardzo!!! Przecież jest wspomniany "Obi-Wan", znany nam z epizodów 1-3. Bardzo fajne nawiązanie

Re: Arcydzieło?

Są też znani z Rogue One: Ponda i Evazan!

Re: Arcydzieło?

Oczywiście, że znajdą się drobne rzeczy, które wypadają w Solo lepiej, ale to jest oczywiste z racji, ze to spin-off, który ma rozszerzać uniwersum. Ja mówię jednak o podstawach.

Tak sobie myślę, że dla mnie SW które kocham i którym się fascynuję związane jest przede wszystkim z historią upadku i odkupienia Skywalkera, która to jest wpleciona w epicki galaktyczny konflikt. Klasyczna trylogia jest w samym sercu tego wszystkiego, R1 jest tego integralną częścią i jeszcze ROTS jest w tym wszystkim niesamowicie ważny. W tym ostatnim jednak uwielbiam fabułę (książka Stovera), ale wykonanie pod wieloma względami mi nie pasi. Do Solo nie potrafię wykrzesać większego entuzjazmu niż 7/10, bo to jednak mała, poboczna historia, nie o tym co w SW kocham najbardziej. Poza tym Han mimo że spoko, nie jest do końca moim ulubionym Hanem i wykonanie też jest tylko dobre, ale bez rewelacji, iskry, czy efektu WOW. Głównie przez zakończenie, które nie jest dla mnie satysfakcjonujące; raczej ustawia wydarzenia pod kolejny film, na który niespecjalnie czekam.

Re: Arcydzieło?

HAL się gdzieś obija, zamiast odpowiadać, to ja się tylko zapytam, czy widziałeś Jego nowego siga?

Mimo, że wszystko jest 10/10, to jednak jest tam wyrażnie SOLO>R1>TLJ>TFA. Myli się co do początku, ale może jutro Go naprawię. ~

Re: Arcydzieło?

1. Czy uważacie, że film jest arcydziełem kina nowej przygody, przebijając np. najlepsze filmy o Indianie Jonesie?

Najlepszych może nie, ale to jest naprawdę solidne kino nowej przygody, jakich ze świecą w kinach szukać. Stawiałbym go gdzieś między Willow a klasycznym Indym. Kryształowa Czaszka zaorana (ale tam dużo nie trzeba było).

2. Czy film jest przełomowy, czy jest rewelacją, objawieniem w jakimś aspekcie, czymś czego jeszcze nie uświadczyliśmy na ekranie?

Pytanie czy musi być przełomowy. Czy musi być rewolucyjny? Owszem brakuje kogoś takiego jak Lucas czy Cameron za sterami, ale dla mnie wystarczy, że jest to solidne, porządne widowisko na którym się bawię i do którego można wracać. Reoglądalność tego filmu jest spora, od TFA SW nie miało nic takiego (szykuję się na 5 seans i na tym nie skończę).

3. Czy bohaterowie lepiej wypadli niż przykładowo przy ANH?
Lando wypadł zdecydowanie lepiej I to nawet niż w TESB.


4. Czy villan lepiej wypadł niż przy ANH?
Dryden Vos jest genialny. Jabba nie dość, że był tylko w ANH SE, to raczej tylko spasiony gangster, a Dryden o Mocy, bardzo podoba mi się gra i jego zachowanie. Jest cudowny.


5. Czy scenariusz był lepszy, bardziej oryginalny niż w ANH?

Cóż, w sumie bardzo ciężkie pytanie. I obawiam się, że może byłbym w stanie powiedzieć tak. Ale to nie jest obiektywne. Problem w SW jest taki, że filmy są lepsze im mniej oryginalne i mniej nakombinowane. ANH-TPM-TFA wszystkie trzy to ta sama historia z campbellowskiego monomitu, z księżniczkami, królewnami itp. Nic oryginalnego, a jednak ja to kupuję. Holiday Special albo TLJ sili się na oryginalność i wychodzą sceny jak ten koleś wlewający sobie alkohol przez dziurę w głowie. Solo jest bezpieczny, to przygodówka czerpiąca z westernu i nie tylko. I to jest piękne, stary dobry styl.

6. Czy muzyka lepiej wypadła niż przy ANH?
Nie, to akurat to jest coś, czego w disneyowskich SW mi brakuje. Muzyki, która byłaby bohaterem filmu, a nie tylko tłem (tu ją słychać).

7. Czy stawka emocjonalna i napięcie było większe niż przy ANH?
Bez wątpienia. ANH przede wszystkim oczarowuje światem, ukazuje jego bogactwo i bazuje na micie. Han Solo to zabawa napieciem, kino na sterydach. Tu wojna, zaraz potem skok na pociąg, potem rozróba na Kessel i Kessel Run i końcowa potyczka. ANH dąży do jednego kulminacyjnego momentu, Solo nie daje wytchnienia.

8. Czy magia świata SW była większa niż przy ANH?
Pierwszy film, który zobaczyłem w kinie z SW to TESB, kilka lat później ROTJ. ANH widziałem dopiero jako ostatnie z klasycznej trylogii i z tej perspektywy zawsze wydawało mi się ciut biedniejsze, ale pełne różnych informacji, o świecie, który jest poza ekranem. Tu widzimy część tego świata a słyszymy jeszcze o wielu innych miejscach. Zresztą, co tu dużo mówić, z powodu narracji ANH będąc world builderem nie może wystawić wszystkich kart na stół. Solo z wielu rzeczy korzysta. Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć.

9 Czy droid był tak cool jak R2, BB-8 czy K2?
Oczywiście, ten gonk który skacze po konsolecie na Kessel to mój ulubieniec.

Ja mu wystawiam 10 może z małym minusem. Właśnie dlatego, że to świetne kino nowej przygody w starym stylu i SW. To film tego typu jaki chcę oglądać. Jeśli to nie zasługuje na 10, to co? W tym roku w kinie widziałem kilka naprawdę dobrych filmów (Billboardy, Tonya czy Prawdziwa historia), które z pewnością mają coś ważniejszego do przekazania niż tylko zabawę. Ale Solo potrafi mnie pociągnąć, działa emocjonalnie i daje dobrego kopa. To zasługuje na 10.

SOLO>R1

-Inaczej postrzegam też R1 po SOLO.
Twórcy R1 mówią mam:
- wiemy że uwielbiacie OT, my to szanujemy i z tego szacunku powstał Łotr.
Twórcy SOLO mówią mam:
- wiemy że świetnie się bawiliście oglądając OT, więc dalej bawmy się razem "Chodż do nas bawmy się".

To zasadnicza róznica i prawdziwy duch Star Wars.
Gwiezdne Wojny nie są nadęte, to niektórzy fani są nadęci i skostniali traktując SW jak jakąś relikwię, której nie wolno nigdy ruszać.

SOLO jest więc nie tylko najlepszym filmem Disneya ale także jednym z nalepszych filmów SW w historii. Pierwszy uwolnił się od piętna rodu Skywalkerów, tej "telenowelizacji" Gwiezdnych Wojen, która była niczym kula u nogi, niepozwalająca wzbić się na wyższy pułap kolejnym filmom.

Re: SOLO>R1

HAL, mylisz swoje wyobrażenie o Star Wars ze stanem faktycznym. Jeśli już mówimy o nowatorstwie to pierwszy miał jaja zerwać nie tylko ze Skywalkerami ale ogólnie z bohaterami OT Łotr 1. Tam możemy mówić o nowych rejonach w świecie SW przy zachowaniu połowicznie starych. Idealna mieszanka, choć to dopiero pierwszy krok. Solo natomiast jest raczej niepotrzebnym filmem, niczego nie wnosi, nie zmienia życia, los bohaterów jest znany więc nie generuje napięcia. Takie historie opowiada się w EU. A wystarczyłoby zrobić tego typu film nie o Hanie Solo, tylko o kompletnie nowej postaci. Wtedy może miałby szanse być naj naj, tak jak mówisz, ale trzeba by też dopracować wiele elementów: scenariusz, muzykę, zakończenie itp. Dlatego mówienie o Solo jako o jednym z najlepszych filmów SW jest herezją, bo jak tu porównywać legendarne, przełomowe, epickie obrazy do dosyć niezłego filmu na malutką skalę, który jest bardzo zachowawczy, bezpieczny i ma mało kreatywny kierunek. To jest OK, ale od SW wymagamy więcej.

Re: SOLO>R1

Stuntman Mike napisał:
HAL, mylisz swoje wyobrażenie o Star Wars ze stanem faktycznym. Jeśli już mówimy o nowatorstwie to pierwszy miał jaja zerwać nie tylko ze Skywalkerami ale ogólnie z bohaterami OT Łotr 1.



Stan faktyczny:
https://youtu.be/f-Mw8SeHC-U?t=65

https://youtu.be/wxL8bVJhXCM?t=58

https://youtu.be/6Yj31YCa3Xw?t=17

https://youtu.be/1uKtUlPmhqw?t=51

https://youtu.be/FQSgnwGsnzg?t=2

https://youtu.be/ZhJC_RDV5YU?t=20

https://youtu.be/Ahz9YeyISR0?t=29

itd.

Stuntman Mike napisał:
Tak sobie myślę, że dla mnie SW które kocham i którym się fascynuję związane jest przede wszystkim z historią upadku i odkupienia Skywalkera, która to jest wpleciona w epicki galaktyczny konflikt. Klasyczna trylogia jest w samym sercu tego wszystkiego, R1 jest tego integralną częścią i jeszcze ROTS jest w tym wszystkim niesamowicie ważny.

I dobrze, i tego się trzymaj skoro tak lubisz.
Nie dorabiaj tylko żadnych niepotrzebnych pseudo-obiektywnych ideologii.


Nie potrafisz wyjść poza pewien schemat - trudno, takie życie.

Dlatego jest tak a nie inaczej:

Do Solo nie potrafię wykrzesać większego entuzjazmu niż 7/10, bo to jednak mała, poboczna historia, nie o tym co w SW kocham najbardziej.

OK.
Myślę że się nie dogadamy:

Ale doceniam np kolorystykę pomarańczową w miejscu w którym spotykamy Landa w kontraście do niebiesko oświetlonych miejsc na Korelii. To jest fajne i różnorodne.

W solo jest tak jakby ten aspekt tylko szarości, ponurości i syfu.

W solo jest wszystko bardziej ponure i szare, nawet jeśli pojawiają się i zimowa planeta i pustynna. Takie mam odczucie.


Odczucia masz jak najbardziej prawidłowe, ale przeszedł Ci cały film koło nosa, nie potrafisz docenić znakomitej roboty autora zdjęć, więc cały SOLO traci tak przynajmniej 50% na wartości jak nie lepiej. Zdziwiony jestem zatem Twoją oceną 7/10 - musi być mocno naciągana.

Ja się obawiałem, że to są nalepsze fragmenty:
https://youtu.be/jPEYpryMp2s
A całość nie będzie tak wysmakowana wizualnie.
Okazało się jednak że cały film jest od poczatku do końca PEREŁKĄ.
Jest to pierwszy film SW, w którym zdjęcia mają artystyczne ambicje i mam nadzieję że za tym pójdą następne.

Nie wykluczam jednak, że to będzie ostatni taki film, gdyż lud będzie się domagał od Disneya bardziej "kolorowych" filmów.

Nic na to nie poradzę, więc się nie przejmuję
¯\_(ツ)_/¯

Re: SOLO>R1

HAL, wszystkie Twoje wypunktowane filmiki pokazują bohaterów OT, którzy są na chwilę, gdzieś się tam przejawiają, bo trudno żeby ich nie było. Zresztą pisałem o tym, że to idealne połączenie starego i nowego. Czytaj uważnie. Twój kontrargument jest zatem kompletnie nietrafiony, bo mi chodziło o nowych bohaterów, tych głównych, z ekipy Łotra 1.

To co powiedziałem że pewna esencja SW to dla mnie to i to, to jest moja preferencja. Potrafię wyjść za schemat, kiedy jest on kreatywny, a nie opowiada coś co było już znane, i to w sposób bezpieczny i zachowawczy.

Nie gadaj mi tu takich głupot, że film mi przeszedł koło nosa i czegoś tam nie potrafię docenić. Byłem póki co 3 razy na SOLO i to właśnie głównie ze względu na stronę wizualną. To jest chyba w tym filmie najlepsze. Niemniej jednak uważam tym samym, że film jest taki cały szarawy i nie do końca pasuje mi to w SW.

Nie szastaj tak pojęciem PEREŁKA. Perełką wizualną to jest Blade Runner. R1 także miał kapitalne zdjęcia, moim zdaniem bardziej gwiezdnowojenne, i generalnie piękniejsze, ale to już kwestia gustu.

Solo to dla mnie dobry film pod wieloma względami ale nie jest dla mnie do końca satysfakcjnujący. W Łotrze końcówka, ostatnie 30 min, było prawdopodobnie najlepszym finałem ze wszystkich filmów SW. Mocne, odważne, z rozmachem, mega emocjonalne, z wysoką stawką a jakby tego było mało na koniec scena z Vaderem, czyli totalny nerdgazm. Najbardziej kozacka scena w SW. A co masz w SOLO? 3 akt jest najsłabszy. Takie zaskoczenia powodujące :aha, ok, no tak. Standardowa potyczka, kilka chwytów kto tam kogo zdradzi i nachalna ekspozycja Maula. To wszystkie nie uwywa się do końcówki R1, a przecież koniec wieńczy dzieło.

Masz prawo mieć swoje zdanie , że Solo to 10/10 ale większość świata ma jednak większe wymagania i jest bardziej obiektywna w swoich ocenach.

Re: SOLO>R1

No z tym brakiem Skywalkera w Łotrze 1 to chyba trochę epic fail skoro mamy aż 2?;p Brak "ogólnie bohaterów OT" ładnie wypunktował już HAL 9000 więc nie będę się powtarzać...
W każdym razie, nie bardzo rozumiem jak można uznawać Solo za niepotrzebny film. Jasne, to że wiemy dokładnie jak Han zdobył Sokoła, poznał Chewiego i Lando i stał się taki jakiego poznaliśmy go w ANH nie wnosi nic szczególnie przełomowego do uniwersum ale oglądanie tego to czysty fun i jednocześnie pozwala to nabrać wielu scenom w OT nowej głębi i inaczej spojrzeć na oglądany już przecież n-razy film... Bo idąc Twoim tokiem rozumowania to równie dobrze możemy powiedzieć że Łotr 1 był niepotrzebnym filmem, w końcu informacja o wykradzionych planach z napisów początkowych jest w mojej ocenie całkowicie wystarczająca no i skoro wiadomo że misja musi się udać to gdzie tu miejsce na napięcie? Ba, idąc dalej, po co nam wogóle były prequele? Przecież jasnym było że Jedi muszą wyginąć, Anakin przejdzie na CSM a Yoda i Kenobi przeżyją... Mimo wszystko zgodzisz się chyba ze mną że dzięki tym wszystkim filmom inaczej patrzy się na OT? I tyczy się to zarówno prequeli Lucasa jak i Łotra 1.

I o ile bardzo lubię Rogue One za epickość i głównie za ukazanie prawdziwego oblicza rebelii jako strzelających w plecy niewinnym informatorom terrorystów;p
To całkowicie zgadzam się z HALem jako film SOLO>>R1
I dziwi mnie jakakolwiek inna ocena takiego stanu rzeczy;/ Bo jasne, RO miał wiele smaczków i był bardziej epicki, losy bohaterów tego filmu miały wpływ na losy całej galaktyki (do czego nas SW przyzwyczaiło) ale jednocześnie te nawiązania były wprowadzane znacznie bardziej nachalnie oraz w filmie są niestety widoczne dokrętki, zmiany, problemy...
Oglądając Solo od początku do końca czułem że to jeden film, miał lepsze i gorsze momenty ale stanowił jedną spójną całosć. W Łotrze natomiast początek jest strasznie chaotyczny, skaczemy sobie bez ładu i składu po planetach, tak że aż trzeba podpisywać planety by móc się w tym połapać;/ Poprawia się dopiero na Scarif. I ja wiem że w RO chodzi o bohatera zbiorowego, ale relacje między naszą główną drużyną w zdecydowanej większosci są niestety tak słabe, że ta mająca generować napięcie końcówka to raczej takie meh. No bo jak inaczej podsumować to że chyba jedynym bohaterem z "krwi i kości" w ekipie jest droid?;p

Wracając do tematu;p Masz rację że chyba ktoś myli swoje wyobrażenie o SW ze stanem faktycznym... tylko w mojej ocenie nie jest to HAL...
Bo w końcu co oceniamy? Film czy wydarzenia w filmie?
To Solo jest pierwszym w pełni nowatorskim filmem SW bo własnie odrzuca wielkie, epickie wydarzenia mające wpływ na losy galaktyki na rzecz kameralnej historii...
Mi się wydaje że można zrobić dobry film o kierowcy autobusu który pisze wiersze, z Twoich słów wynika że kierowca autobusu musi uratować świat inaczej Panie, idź Pan w ****
Twój problem polega chyba na tym, że parafrazując pewien polski film - naoglądałeś się pierdół na youtube i teraz na siłę próbujesz tym zainteresować innych, co nie HAL?;p

Re: SOLO>R1

Dobra, Budziol. wszyscy wiemy, że wolisz Solo, bo pokazuje Imperium jako dobrotliwego strażnika pokoju galaktycznego w trudnych czasach pozostałej po Republice przestępczości, wyciągającego rękę do wszystkich tych drobnych złodziejaszków

Dla mnie Solo to czysty fun, ale bez efektu wow,i tym przegrywa z R1, który ma fatalny jeden z wątków, ale kapitalnie broni się jako opowieść wojenna (a do tego rozwija wątek Mocy).

Re: SOLO>R1

Jeśli chodzi o samo ukazanie Imperium to chyba wolę mimo wszystko Łotra
W końcu tam zły tak naprawdę był tylko Tarkin no i może troszeczkę Krennic;p

Całkowicie zgadzam się z Tobą że w Solo nie uświadczymy takiego wow jak na Scarif, dalej aktualne pozostaje jednak pytanie czy oceniamy film jako film czy "epickość" wydarzeń w filmie?
Ta galązka drzewka sugerowała to pierwsze, a w takim przypadku całościowo jako film znacznie lepiej wypada dla mnie Solo, mimo iż opowiada o błahych z punktu widzenia galaktyki sprawach. Co innego gdyby cały Rogue One trzymał poziom ostatniego aktu, tak niestety nie było, więc gdybać nie będę;p

Jeśli zaś chodzi o Moc, która dla mnie jest podstawą "starwarsowości" i bez której nie ma SW to ta akurat w Solo była
W końcu Moc nie należy do Jedi czy Sithów, to że nie pojawił się żaden używający jej kosmiczny czarodziej nie oznacza że nie widzieliśmy jej działania... Niby te niewiarygodne wyczyny można tłumaczyć zwykłym "szczęściem" ale tutaj akurat wyjątkowo zgadzam sir z Kenobim w SW ono nie istnieje

Re: SOLO>R1

To jest punkt, w którym decyduje, co się komu podoba

Mnie akurat "chaotyczność" początku R1 w niczym nie przeszkadza, bo podkreśla kosmiczną skalę (a poza tym trochę przypomina starego dobrego Forsytha, który przez jedną trzecią powieści robi wprowadzenie i przygotowania, a potem odpala akcję).

A czy będziemy mierzyli "film" przy pomocy suwmiarki - ja wypadam, bo tak nie umiem, oceniam po swoich reakcjach, racjonalizując je

(Han jako nieświadomy użytkownik Mocy, czy przykład działania woli Mocy? Temat do przemyślenia)

Re: SOLO>R1

Faktycznie, Skywalkerów jest w ch*** dużo, praktycznie dominują film. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że R1 to film, który ma nowych bohaterów pierwszoplanowych a starzy są tylko smaczkiem?

Jest właśnie różnica z tą potrzebnością czy niepotrzebnością. O Hanie film naprawdę nie był potrzebny i mało kto na niego czekał. Co innego taki Boba Fett, tu praktycznie nic nie wiemy o tej postaci. Ale ruszanie tak ikonicznej postaci jak Han, żeby pokazać kilka rzeczy które stanowiło część jego historii? Jak mówiłem, dla mnie to się nadaje na EU, komiks czy książkę.

Nie będę się tutaj już kłócił o wyższość Łotra nad Solo. R1 to po prostu Gwiezdne wojny pełna gębą, dojrzalszy film, bardziej realistyczny, z mega finałem, generujący napięcie i emocje mimo znanego finału (aczkolwiek los bohaterów nie był znany). Poza tym Łotr wprowadził masę nowych rzeczy do SW i pokazał jej nowe oblicze. Solo robi to w o dużo mniejszym stopniu, bardziej będąc po prostu fajnym filmem przygodowym jakich widzieliśmy już dziesiątki.

Mylenie stanu faktycznego z wyobrażeniami dotyczy tego, ze w założeniach, nawet po trailerach Solo to mógł być o wiele lepszy film. Wy natomiast piszecnie o nim tak jakby to wszystko się w 100% udało. No sorry, ale prawie nikt tak nie uważa oprócz fanatyków SW. Gdyby Solo był taki hiper mega, to by miał lepsze oceny, lepsze recki i lepszy wynik finansowy.

Solo jest tylko pozornie nowatorski. To że się odcina od epickości SW i jest inny w warstwie wizualnej nie czyni z niego niczego przełomowego. To po prostu nie jest rewelacyjny film. Jak może być rewelacyjny, gdzie nie martwisz się o losy bohaterów a villan pojawia się 2 scenach. Gdzie tu emocje, gdzie tu napięcie? To po prostu starwarsowe ładne obrazki i tyle. Jest fun, ale nie ma tu niczego naprawdę unikatowego w historii, scenariuszu czy warstwie muzycznej.

Jak już przestaniecie sobie z Halem robić laski i trzeźwo spojrzycie na rzeczywistość to zrozumiecie, że można nawet zrobić świetny film o facecie w łódce ale jest to nie lada wyzwanie i raczej odosobnione przypadki.

Re: SOLO>R1

Stuntman Mike napisał:
Mylenie stanu faktycznego z wyobrażeniami
-----------------------
Dlatego cała ta okołojutuberska kampania i wyciąganie z wniosków tych `influencerów` ocen? Film do ciebie nie trafił więc szukasz jakiejś zewnętrznej walidacji twojego subiektywnego wrażenia - dla komfortu `mania racji`? Fanom - w dużej części - się podobał. Nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy produkt trafia do tych zafiksowanych nerdów, a do mniej obytej z niuansami uniwersum publiki - nie. Ale nie sprowadzajmy od razu tych odczuć do jakichś prawd ogólnych.

Re: SOLO>R1

Do mnie akurat Solo trafił , ale nie w stopniu maksymalnym.

Fanom pozabastionowym - w dużej części się albo nie podobał, albo umiarkowanie podobał.

Trafił do zafiksowanaych fanów (w większości), a do mniej obytej z niuansami uniwersum publiki, tzw. casuali, myślę, że też trafił.

Dziwne jest natomiast to pierwsze. Właściwie nigdzie nie można przeczytać hurra optymistycznej opinii o Solo. Natknąłem się tylko 2 razy na 8/10, a wszystkie inne przypadki są mniej łaskawe. Zawsze goście typu Komiksomaniak, Yako, czy Siennica naprawdę kompetentnie i z sensem oceniali te filmy. Przy Solo natomiast u tych 3 wymienionych np. pojawia się słowo "nuda". Ja tam się na Solo nie nudziłem, choć do efektu wow też zabrakło, ale dlaczego aż tylu fanów kręci nosem? Trochę mnie to dziwi, ale najwyraźniej spodziewali się nie wiadomo czego i lubią sobie pomarudzić.

Re: SOLO>R1

...Po czym prowadzisz wojenkę w wątkach niżej bo ktoś ma inną opinię niż twoją.

Btw, jeszcze raz użyjesz słowa `kompetentny` żeby określić czyjeś znawstwo (domniemane) w temacie, a ci strzelę. Potrafisz wyjść poza pięć oklepanych formułek bez obrażania rozmówców (twoje wypowiedzi do Evening Star są poniżej dopuszczalnego poziomu), czy nie bardzo?

Re: SOLO>R1

Banuj za brak avatara !!

Re: SOLO>R1

Lord Budziol napisał:
W każdym razie, nie bardzo rozumiem jak można uznawać Solo za niepotrzebny film.

Nikt tego lepiej nie wytłumaczy niż Dakaan
https://www.youtube.com/watch?v=Avr-YgYI3uY&t=29s

Ostatni z 20 jego bólów dupy, raptem dwie minuty od 25:53


Re: SOLO>R1

Lord Budziol napisał:
[cytat]
Mi się wydaje że można zrobić dobry film o kierowcy autobusu który pisze wiersze, z Twoich słów wynika że kierowca autobusu musi uratować świat inaczej Panie, idź Pan w ****

No własnie, i tu jest pies pogrzebany. Mi też się wydaje, że można zrobić dobry film o Kylo Renie piszącym wiersze w autobusie, ale jak nie odpali w połowie filmu miecza i nie zacznie robić czegoś bardziej spektakularnego, to sorry, ale czy to dalej gwiezdne wojny? Czy ze wszystkich pomysłów jakie istnieją zwykły tydzień z życia Kylo Rena to jest ten pilny pomysł na ekranizację? Ja naprawdę odpocząłem przy przytaczanym tu filmie i oglądałem go z zaciekawieniem do końca, ale to jest zbyt intymne i moim zdaniem tylko dobre a nie WOW kino, żeby podciągnąć go pod markę załóżmy Star Wars a potem twierdzić, że tego potrzebowaliśmy w tym świecie w pierwszej kolejności.

Re: SOLO>R1

Wiesz, tak sobie czytam tę Twoje posty i tu naprawdę wszystko się rozbija o oczekiwania i różne definicje tego, czym jest Star Wars. Przy niektórych peanach na temat R1 aż mi się włosy jeżą, bo dla mnie to właśnie R1 jest dokładnie tym, czym dla Ciebie Han Solo - tworem niepotrzebnym, którego nawet bym nie określiła mianem filmu SW (nie będę się wdawać w szczegóły dlaczego, bo to nie ma sensu). Tak, jak piszesz, że ciemniejsza paleta barw w Solo w ogóle nie podchodzi Ci pod SW - dla mnie ten film właśnie kolorystyką był tak bardzo OT, a tym bardziej tak blisko mojego ulubionego ANH. Zgodzimy się, że ANH nie jest takie ciemne, ale jest surowe i brudne i po raz pierwszy Disney dał mi prawdziwego ducha OT w wygenerowanym świecie. Właśnie w Solo. I jak niczym innym zrobił to muzyką, też właśnie w tym filmie. Jeśli dla Ciebie zrobił to R1, który dla mnie nie ma ani muzyki ani efektów (porównując to z najnowszym Solo) to ok, fajnie, nie mam zamiaru Cię przekonywać, że jest inaczej.

A już do powyższego posta to... wiesz, że to są znowu Twoje preferencje? Czytałam tu też chwilę temu wypociny jakiegoś osobnika, że jakoby siłą starych SW była walka o losy całej Galaktyki, czyli globalne wydarzenia i zagrożenia, a nie kameralniejsze losy w stylu tego z Solo czy nawet kameralniejsze ujęcie w TLJ. Jeśli ktoś oglądał dotąd te filmy i najbardziej skupiał się na bitwach w kosmosie to ok, fajnie, tym jest dla niego SW. W OT to, co przyciągało mnie do ekranu to nie były "epickie" wydarzenia na skalę Galaktyki, ale pojedynek syna z ojcem czy nauki Luke`a na Dagobah, w PT nie podatki i polityka ani spektakularne bitwy, ale rozwiązanie pomiędzy Obim i Anakinem, w sequelach nie Gwiazda Śmierci 86 i jej rozsadzenie, nie Hosnian czy pogoń za Resistance, lecz wszystkie te kameralne interakcje między Rey i Luke`iem czy Rey i Kylo. Gdyby z SW zostało mi tylko to:

https://www.youtube.com/watch?v=NuNvCOUy1Ts&t=373s

To nie byłoby dla mnie SW. Jeśli Disney dojdzie kiedyś do wniosku, że TO będzie im lepiej zarabiać to trudno. Dla mnie to będzie pogrzebanie marki, dla Ciebie widzę wręcz przeciwnie. Cóż, różne upodobania.

I to, że film jest kameralny nie oznacza z automatu, że nie może wywołać efektu wow. I jak już postawiłeś pytanie to odpowiem: prędzej pójdę na film między VI i VII z Hanem, Leią i małym Benkiem (a propos "mniejszej spektakularności") czy o rycerzach Ren, bo te postaci mnie interesują niż na "bardzo potrzebny" film o Bobie, którego mam w głębokim poważaniu. No ale jako casual ze spaczonym postrzeganiem SW zapewne błądzę srogo xD

Re: SOLO>R1

Evening Star napisał:
Jeśli dla Ciebie zrobił to R1, który dla mnie nie ma ani muzyki ani efektów (porównując to z najnowszym Solo) to ok, fajnie, nie mam zamiaru Cię przekonywać, że jest inaczej.

Obejrzyj sobie koleżanko te 3 filmiki, bo chyba nie oglądałaś Łotra:
https://www.youtube.com/watch?v=tVtOIZT6TkQ

https://www.youtube.com/watch?v=xF3la7aRysY&t=38s

https://www.youtube.com/watch?v=rnnwX7tHY6k

Poza tym; przecież cały czas podkreślam swoje preferencje, ale też ogólną ocenę Solo jak filmu. Przeczytaj naprawdę uważnie to co napisałem, bo mam wrażenie, że wypisujesz o mnie jakieś banialuki. Dla Twojej wiadomości ja także lubię esencję SW czyli postaci, interakcje, kameralne sceny, mistycyzm, moralne rozkniny itd. Reszta to otoczka ale jakże ważna. Wręcz decydująca o starwarsowości. Ale kurcze, to właśnie tego pierwszego w Solo zabrakło. Rzeczy są dosyć płytkie, np. relacja z Q`irą, nie jest to też typowi buddy movie, bo relacja z Chewim też nie dominuje filmu. Dla mnie w Solo są po prostu nie do końca dobrze rozłożone akcenty. O czym był wg Ciebie Solo? Bo Łotr można powiedzieć o poświęceniu o granicach gdzie kończy się wolność np. Ciekawy jestem co takiego ciekawego uświadczyliśmy w Solo? Bez jaj, można było się pokusić o większą głębię.

Jak chcesz film o Solo, Lei i małym Benku to przeczytaj sobie Last Shot. Tam chyba to jest. Siłą SW był jednak ten synkretyzm, ta różnorodność, tyle tych przeróżnych elementów. Nie chcę tu zabrzmieć jak wyrocznia, bo cały czas się nad tym zastanawiam, ale doświadczenia R1 i Solo uświadomiły mi, że jednak im bardziej od elementów typowych dla SW się odejdzie, tym bardziej ryzykowne jest przedsięwzięcie i trzeba naprawdę czegoś oryginalnego i dobrego, żeby to zagrało na największych emocjach. Po prostu jest moim zdaniem trudniej. Dlatego niech ekranizują tą Starą Republikę albo wielką wojnę nadprzestrzenną albo Bane`a, bo inaczej obawiam się, że w przypadku takich kameralnych historii, często niepotrzebnych, publika będzie jednak w większości kręcić nosem. No chyba że wyważą proporcje tak idealnie jak w Łotrze, to będzie gitarka

Re: SOLO>R1

Obejrzałam, a raczej jakoś przebrnęłam przez te filmiki i co to miało zmienić? Wg Ciebie jakość tych efektów jest lepsza niż w Solo? Czy za miarę efektów bierzesz "epickość rozwałki"? Muzycznie biorę pierwszy track z Solo z początku filmu "Meet Han", "Corellia Chase" czy "Lando`s Closet" i w tych trzech kawałkach mam więcej SW niż w tych trzech filmikach. Oczywiście, moim zdaniem.

Swoje preferencje?
"Każdy fan Ci przyzna, że jakby miał wybór o czym najpierw chce zobaczyć: film o Solo czy Bobie, to wybrałby Bobę, albo Jabbę, albo którąś z mniejszych postaci, która czasu ekranowego miała mało."
Czy raczej jesteś kolejnym, który operuje terminem "fana SW"? Zapomniałeś dodać PRAWDZIWEGO, to słowo klucz. I poprzyj te "swoje preferencje" kolejnymi opiniami innych "wyroczni" z youtube`a. Echh....

Kolejnej rzeczy zupełnie nie rozumiem. Piszesz, że w Solo zabrakło tego pierwszego, czyli "postaci, interakcji, kameralnych scen, mistycyzmu, moralnych rozkmin itd." i że "Rzeczy są dosyć płytkie". Znaczy co, dla przeciwwagi R1 to miało? Miało postaci? Miało LEPSZE postaci niż były w Solo? Chcesz powiedzieć, że Felicity lepiej udźwignęła wiodącą rolę niż Alden?

To, że w filmie nie wszyscy giną nie oznacza, że nie jest o poświęceniu, choć fakt, w takim przypadku widz NA PEWNO nie przeoczy tego, że film jest o poświęceniu xD To się R1 akurat udało xD Swoją drogą z R1 można wynieść ciekawsze spostrzeżenia niż to, że się wszyscy poświęcili, ale kij z tym. Solo po R1 ciągnie i wręcz uwypukla działania i metody imperialnego reżimu, jego powiązania ze światem przestępczym, masz walkę o zasoby (motyw z paliwem, nawet jeśli uznajemy za koncept głupi, był już w TLJ, teraz w Solo i kto wie, czy nie wróci w IX, wtedy będziemy mieli pewną ciągłość, co samo w sobie jest fajne), masz pokazane z jakiej partyzantki rodziła się Rebelia, masz wyzysk ludzi, wyzysk droidów (i to obuchem w łeb) i wyzysk dzieci. Masz niewolną Q`irę, która też stoi przed dylematami i poświęca coś dla czegoś innego. Masz krucjatę Enfys, której motywacje są w pełni zrozumiałe. Jak to się ma do R1? Czyżby porównywalnie? To, że jeden smutny pan z innym smutnym panem na youtube czegoś nie powiedzieli to nie oznacza, że tego tam nie ma

Skoro wg Ciebie synkretyzm jest siłą SW (czyżby? W jakim sensie?) to taki film Last Shot... doskonale by się w to wpisywał? Tak samo jak film o Bobie? W czym jedno jest gorsze od drugiego lub mniej potrzebne?

"ale doświadczenia R1 i Solo uświadomiły mi, że jednak im bardziej od elementów typowych dla SW się odejdzie, tym bardziej ryzykowne jest przedsięwzięcie i trzeba naprawdę czegoś oryginalnego i dobrego."
"No chyba że wyważą proporcje tak idealnie jak w Łotrze, to będzie gitarka"

Ech... Zarówno R1 jak i Solo są dla ludzi, którzy mają minimalne pojęcie o SW i napchane są fanserwisem i są zabawką głównie dla nich. R1 niczego idealnie nie wyważył, dla nieznających OT cały motyw jest niezrozumiały, a sam film trudniejszy do przebrnięcia niż Solo, bo Solo jest lżejsze i nie udaje, że jest czymś więcej niż kolejną przygodówką. Może nie pamiętasz popłochu, gdy wyszło R1 i ludzie burzyli się, że to nie jest kontynuacja VII. Takie były opinie na forach.

Re: SOLO>R1

Jako fan R1 przepraszam za Mike`a - musicie mieć niezłą bekę jak mnie przekonuje do Łotra

Re: SOLO>R1

Ej, ale nie jedźmy po Felicity za to, że dostała wątek tatusia i gwiazdeczki, to nie fair

Re: SOLO>R1

Sam sobie jest winien, że nie wie, że Twoje ">" to to samo co "=" xD

Re: SOLO>R1

Ale ona też była w innych wątkach i też była jaka była

Re: SOLO>R1

Evening Star napisał:
Obejrzałam, a raczej jakoś przebrnęłam przez te filmiki

Sorry, koleżanko, ale na stałorsach, efektach czy muzie to Ty się nie znasz. Moim zdaniem

Synkretyzn Star Wars dla Twojej wiadomości, polega na tym ,że w klasycznej trylogii było wszystko, od rycerzy, poprzez moc, miecze, statki kosmiczne, bitwy itd.

Moje preferencje wynikają z prostej zasady. Taki Boba czy jakakolwiek inna epizodyczna, aczkolwiek kultowa postać nadawałaby się bardziej na film niż ograna postać Hana, której historie znamy praktycznie od początku do końca. Origin story mogłaby załatwić książka. Natomiast świat przemytników, gangsterów i łowców z Fetten w roli głównej zobaczyłbym znacznie chętniej. Tam przynajmniej zbudowano by jakąś nową fabułę.

Po co mam dalej polemizować z odosobnioną, ekstremalną opinią, że Solo jest lepszy od R1? Udowodniłaś już wiele razy swój zły gust i niezrozumienie tematu. Nie odnosisz się też do moich kluczowych argumentów o lepszej drugiej połowie filmu czy do braku napięcia i stawiki emocjonalnej w Solo przez cały film (bo i tak przeżyją).

Wiesz co? Jakoś wolę bardziej filmy trudniejsze do przebrnięcia, które mają ambicje i wychodzą poza schematy, niż lekkie, nieudające niczego więcej kolejne przygodówki jakich wiele.

Re: SOLO>R1

Nie próbuję Cię do niczego przekonać. Szanowałem Twoją opinie za Łotra ale przy Solo odpłynąłeś totalnie. Zaraz powiesz, że Solo to jeden z najlepszych filmów w historii. Bekę to ja mam niezłą

Re: SOLO>R1

Wiedziałam, że wyniuchałam "tru fana" xD To już po tym Twoim stylu pisania widać, Panie znafco xD

I jak używasz jakichś pojęć to zawężaj, bo synkretyzm jest takim pojęciem (swoją drogą bardzo prymitywnie je pojmujesz z tego co widzę, no ale). I jeżeli tak rozumiesz synkretyzm to jak rozumiem on był w R1?xD

KAŻDY FAN, używając Twojej terminologii, wskaże, że postać Hana jest mu bliższa, bardziej kultowa. Nie wierzysz to zajrzyj w odmęty Internetu i posprawdzaj różne rankingi (tak jak lubisz panów z yutube`a). I każdy w pierwszej kolejności wybierze film o nim.

Ty nawet nie usilujesz polemizować, bo zlałeś wszystko, co napisałam lub przeczytałeś tylko pierwsze zdanie, w co bardziej celuję. Solo ma rewelacyjną pierwsza połowę i gorsza końcówkę, R1 ma żałosne pierwsze 30 min., nudny środek i końcowe 30 min. epickiej rozwalki z 5 minutami nerdgasmu bez którego już dawno by nikt o tym filmie nie pamiętał. Stawka emocjonalna w r1 jest taka, że przy 15 zgonie kolejnego randoma, ktorego imienia nie pamietasz, ziewasz i większą frajdę daje liczenie tych zgonów. Albo kontemplujesz ich poświęcenie xD

Problem w tym, że R1 właśnie udaje, że jest czymś więcej. I jeszcze rozumiem tych, którym się ten film podoba za fanserwis czy "epicka rozwalke", ale gdy lecą teksty o jego dojrzałości i ambicjach to mi się chce śmiać xD idź oglądaj te swoje "dojrzałe" sw xD

Re: SOLO>R1

Evening Star napisał:
R1 ma żałosne pierwsze 30 min., nudny środek i końcowe 30 min. epickiej rozwalki z 5 minutami nerdgasmu bez którego już dawno by nikt o tym filmie nie pamiętał.

Jeśli tym dla Ciebie jest R1 to jesteś po prostu niepoważna haha

Re: SOLO>R1

Nie dość, że złośliwa, to jeszcze zadufana w sobie. I jaka przemądrzała

Pani mądralo, znowu pani pisze o jakichś rzeczach wyimaginowanych. To że postać Hana jest każdemu bliższa jest oczywiste i właśnie DLATEGO nie chcą o nim filmu. Trochę logiki.

Nie będę już nawet komentował tych banialuk, które piszesz o R1. Nudna to jesteś Ty, do tego niekompetentna i z kijowym gustem.

Re: SOLO>R1

To tak, jakby powiedzieć "nie róbmy filmu o Batmanie, bo wszyscy go kochają, zróbmy solo z Alfredem" #LOGIKATRUFANA

Re: SOLO>R1

a może z Robinem?
Przykład z tyłka nietrafiony.

Re: SOLO>R1

Wiesz co, jest taka książka, może czytałaś, Heir to the Jedi. Moim zdaniem materiał obowiązkowy na ekranizację. Dowiadujemy się między innymi tego, że Luke nauczył się posługiwać mocą ruszając kluski. Jeszcze tylko potrzeba nowego aktora i możemy jechać z koksem. To dopiero jest historia.

Re: SOLO>R1

Tak, ja wiem, że Ty jako widz ambitny i analizujący kontemplujesz motyw poświęcenia, wbijany przez ten film tak, że trudno go przegapić, pochylasz się nad losem rewelacyjnie zagranej Jyn i jej głębokim i jakże pięknym wątkiem z ojcem i ronisz łzy przy każdym kolejnym zgonie (swoją drogą, jak rozwalili Drednota w tlj czy bombowce to musiałeś wylać morze łez xD), a epicka rozwalka z końcówki i epicki Vader to tylko dodatek do powyższych, jakże poważnych i dojrzałych, świadomych i nowatorskich składowych xD do dziś wszyscy opowiadają o poświęceniu Jyn, Vadera robiacego sieczke nikt nie pamięta.

Re: SOLO>R1

Ciekawe czy miałbyś taki problem, gdyby to były kamienie, a nie kluski xD no przecież to Luke`owi nie przystoi kluski mocą miziać, co on, baba?! I jak rozumiem cała książka jest o tym czy tylko dotarłes do tego momentu?

Re: SOLO>R1

Jeżeli dla Ciebie Boba cieszy się taka sama estyma wśród fanów sw jak Robin wśród fanów dc to proszę bardzo, może być z Robinem xDDDD

Re: SOLO>R1

I ja tu mam dostać bana za to że niemądra kobieta próbuje cały czas mnie obrażać, jest prostacka, arogancka i zwyczajnie chamska?

Re: SOLO>R1

Ty za to jako ćwierćinteligent z mentalnością dziecka przekonuj świat dalej że Solo to dzieło wartościowsze od Łotra.

Re: SOLO>R1

Jakby wszystkie filmy SW trzymały się tych sztywnych ram określonych przez epizody to bym bardzo szybko powiedział tej marce "Do widzenia". Nie bez powodu książkowe i komiksowe EU próbowało różnych form i różnego podejścia do fabuły. Powiem więcej - liczę na to że Disney spinoffami i nowymi seriami będą jeszcze bardziej odchodzić od klasycznego Star Wars. Horror w opuszczonej fabryce droidów? Jak najbardziej. Tragiczny romans pomiędzy rebeliantem a imperialną? Film o Kenobim w klimacie westernu? Dramat psychologiczny z perspektywy klona, który zauważa że jest trybikiem w maszynie i próbuje znaleźć w tym swoje własne ja? Też bardzo chętnie. Najgorsze co moglby zrobic Disney to leciec samymi epizodami.

Re: SOLO>R1

Żeby to wszystko jeszcze było na wysokim poziomie , to jestem za. Sam na to czekam. Ale kurde, o Hanie przygodówkę jeśli już robić, to można było lepiej o czymś opowiedzieć, zaskoczyć, wprowadzić np. w to Bobę, a nie takie origin story w którym już prawie wszystko wiemy. A jak nie wiemy to się dowiedzieliśmy, np dlaczego Han ma nazwisko SOLO. WOW, tego właśnie potrzebowałem.

P.S. Takie Lost Stars jakby zekranizowali, albo coś podobnego, to by była nowość. Otoczka znowu taka sama (jak też w Łotrze) ale bohaterowie i generalnie przygoda nowa. Takie podejścia, pokazanie zwykłych ludzi, będących po obu stronach konfliktu i ich wielki, tragiczny romans to bym zobaczył.

Re: SOLO>R1

To po kolei, do wszystkich trzech postów:

1. Skywalkerów jest w Łotrze 2, czyli tyle ile w każdym z Epizodów I-III;p W Solo jest 0. Dodatkowo owi Skywalkerowie mają bardzo wielki wpływ na podciągnięcie końcówki Łotra, a sam jak mantrę powtarzasz że koniec wieńczy dzieło więc chyba ich występ był dosyć ważny?;p I o ile Leię jeszcze można uznać za "smaczek" o tyle Anakin jest tam jednym z głównych "złych" przed którym odpowiada m.in. Krennic?

O Bobie nic nie wiemy? Ja byłbym w stanie zaryzykować stwierdzenie że na dzień przed premierą Solo o Bobie wiedzieliśmy znacznie więcej niż o Hanie? Bo jakby nie było Han to był "tylko" przemytnik z długiem u Jabby którego Kenobi znalazł w Most Wretched Hive of Scum and Villainy? Tymczasem Boba to klon Janga, który w bardzo młodym wieku chcąc pomścić śmierć ojca "zaprzyjaźnił" się z łowcami nagród jak Bossk czy Aurra Sing od których dostał kilka lekcji aż stał się jednym z najlepszych łowców nagród w galaktyce pracującym głównie dla Jabby. Czy coś więcej jest tu niezbędne? Jak dla mnie... aczkolwiek to nie znaczy że filmu o Bobie bym nie obejrzał;p

Solo to również SW pełną gębą! I mówię to jako osoba dla której SW to przede wszystkim Moc. Faktem jest że Solo to film znacznie lżejszy od Łotra, ale co tu niby jest mniej dojrzałego i mniej realistycznego niż w Łotrze? Wyzysk dzieci? Niewolnictwo? Korupcja? Śmierć na wojnie? A może wycinanie języków całej wiosce, w tym kobietom i dzieciom by ukarać ją dla przykładu? Rzeczywiście, bardzo ten Solo dziecinny...
Solo wprowadził całą masę nowych rzeczy do SW, nie wiem nawet czy nie więcej niż Łotr... Pomijając takie "drobnostki" jak sabacc czy stocznie na Korelii mamy np. nowe imperium przestępcze sam-wiesz-kogo? Łotr nic takiego nowego nam nie wprowadził, zarówno rebelia jak i Imperium znaliśmy wcześniej;p I jakie to niby nowe oblicze? Po prostu kolejna bitwa wielkiej wojny rebelii z Imperium... To w Solo masz nowe podejście do SW;p Solo to bardzo dobry film przygodowy, Łotr 1 to niestety co najwyżej dobry film wojenny, i wszystko własnie sprowadza się do tego - w swoim gatunku Solo jest lepszy jako film, a że Ty wolisz film wojenny niż przygodowy to Twój problem a nie filmu;p

Jak wyżej, Solo to bardzo dobry film w swoim gatunku, to że komuś nie odpowiada taki gatunek do SW to nie jest wina filmu a widzimisię tej osoby... Te średnie oceny w wymienionym przez Ciebie środowisko wynikają z niczego innego niż jak to nazwałeś "wzajemnego robienia sobie laski" przez tych youtuberów;p
Co do wyników finansowych to wg Ciebie prawie całkowity brak marketingu, kontrowersje po TLJ czy wreszcie bardzo silna konkurencja w maju w postaci Avengers i Deadpoola nie mają tu nic do rzeczy?

Czy każdy film SW musi być przełomowy biorąc pod uwagę całe kino? W mojej opinii nie musi. Solo jest przełomowy w ramach SW i to dla mnie wystarcza by był rewelacyjny;p I nie wiem czy zauważyłeś, ale wśród bohaterów oprócz wiadomej 3 z OT mieliśmy 5 postaci o które mogliśmy się martwić? Dodatkowo czasem bardziej dotkliwe od śmierci jest strata ukochanej osoby, a o coś takiego przytrafiającego się Hanowi mogliśmy się martwić praktycznie do samego końca... Villain może pojawia się w 2 scenach, ale jest na tyle charakterystyczny że od razu wiemy że z nim się nie zadziera i jak coś pójdzie nie tak to kolejnej szansy nie dostaną, w związku z tym sama groźba porażki planu wystarcza za "standardowego" prześladującego bohaterów "złola";p

Całe szczęście że przy Solo ta sztuka się udała

2. Przemęczyłem minutę tego "bólu dupy" - jakoś mnie nie przekonał... A wyłączyłem po tym jak to stwierdził jak to w Marvelach wszystkie filmy tak wiele wnoszą do uniwersum i je pięknie rozwijają... Szkoda że praktycznie w każdej fazie MCU są filmy zapychacze praktycznie całkowite zbędne i... no ale co tu jest wadą tam widać jest zaletą;p

3. Miecz był w Solo odpalony;p Spektakularne rzeczy również tam były;p Tak więc to dalej SW
I o jakiej pierwszej kolejnosci my mówimy? Solo jest 4. filmem, na taki film moment był dobry jak każdy inny...

Re: SOLO>R1

Jak zwykle post pisany pod tak maksymalne widzimisię, że aż szkoda gadać, ale spróbuję:

1. Widzę, że jeszcze raz muszę to napisać, bo dalej nie rozumiesz. Łotr 1 miał całkowicie nowych bohaterów a starych jako jako "smaczki". Pierwszy zerwał z linią Skywalker-Solo na pierwszym planie. Występy "smaczków" są świetnym fanserwisem, ale to już tylko wisienka na torcie.

2. Nie szukaj usprawiedliwiania naiwnych teorii. Każdy fan Ci przyzna, że jakby miał wybór o czym najpierw chce zobaczyć: film o Solo czy Bobie, to wybrałby Bobę, albo Jabbę, albo którąś z mniejszych postaci, która czasu ekranowego miała mało.

3. Solo jest z grubsza filmem tak poważnym jak Indiana Jones. Nie mówię, że to źle, bo to taka kategoria, kino przygody, ale te wszystkie wyczyny Hana, manewry Sokołem, wychodzenie z opresji zawsze i wszędzie, z łatwością wygrane w sabbaca, buntujące się robociki itp. sprawia, że nie jest to kino tak realistyczne i poważne jak Łotr gdzie była przyziemna bitwa, trudne decyzje agentów, moralne rozterki itp. Głębi to Solo nie ma, a Łotr miał takie rozkminy.

Mógłbym wymienić całą litanię co Łotr wprowadził nowego do SW. Solo wprowadził o dużo mniej. Prawie żadnych zatem zaskoczeń zwłaszcza w warstwie fabularnej a jak już to małe. Solo to tylko przyzwoity film przygodowy a Łotr to dobry film wojenny i rewelacyjny film gwiezdnowojenny. Poza tym argument koronny. Dla mnie zawsze będzie lepszy film, który drugą połowę ma lepszą niż pierwszą a nie odwrotnie. Solo niestety ma odwrotnie. W Solo nie ma takiego małego muzyczno-wizualno-emocjonalnego małego arcydzieła jak choćby to:
https://www.youtube.com/watch?v=tVtOIZT6TkQ

Co to youtuberów to nie chrzań głupot. Każde możliwe środowisko fanów/redaktorów/youtuberów przyznaje Łotrowi zdecydowanie wyższe oceny a Solo w porywach tylko dobre. Laskę to się tu robi tylko na bastionie wśród największych fanatyków.

Nie będę już polemizował z każdym bezsensownym argumentem typu "byli tam także bohaterowie o których mogliśmy się martwić" bo to jest naciągane do bólu.

Na koniec mogę tylko powiedzieć, że SOLO to nie jest film zły, ale film tylko solidny, dobry, przyzwoity. Nic w warstwie fabularnej, emocjonalnej, muzycznej, efekciarskiej, scenariuszowej nie wybiło się tutaj na wyżyny. Łotr natomiast to małe arcydzieło z kilkoma niedoróbkami, który pokazał jak połączyć stare z nowym, ubogacić świat, stworzyć łapiący za serce finał i spowodować efekt wow w SW, którego nie było od bardzo dawna.

I dla Twojej wiadomości. Solo jest drugim spin-offem więc drugim filmem w tej kategorii i można było tu skorzystać z lepszego wyboru tematyki.

Re: SOLO>R1

Niewiele filmów obeszłoby mnie mniej, niż film o Bobie.

Re: SOLO>R1

Pogadamy jak wyjdzie film o Bobie i ocenisz go wyżej od R1 i Solo

Re: SOLO>R1

Jakie to ma znaczenie? Twoje twierdzenie "każdy fan wolałby..." zostało obalone.

Re: SOLO>R1

No tak, jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Re: SOLO>R1

-Twój problem polega chyba na tym, że parafrazując pewien polski film - naoglądałeś się pierdół na youtube i teraz na siłę próbujesz tym zainteresować innych, co nie HAL?;p

Dokładnie.
Sam bym tego lepiej nie ujął

Co do samego R1, to zdania nie zmieniłem i to co napisałem kiedyś jest nadal aktualne.

Natomiast zupełnie nie mogę się zgodzić iż R1 jest bardziej epicki itp.
Nieważne jak bardzo jesteście zapatrzeni w Imperium to musicie zrozumieć iż terror technologiczny jest niczym wobec potęgi...


CZARNEJ DZIURY!!!

początek spoilera No chyba że Abrams zaprojektuje Starkillera II, który czarne dziury zjada na śniadanie, a na obiad całą galaktykę, wtedy to będzie coś naprawdę epickiego XDD koniec spoilera

Re: SOLO>R1

Przecież jak od dawna mówię że w EIX początek spoilera Starkiller 2 czyli Galaxykiller koniec spoilera jak odpali, to przywróci porządek w Galaktyce, bo początek spoilera niczego już nie będzie koniec spoilera

Re: SOLO>R1

A nie taniej będzie rękawicę wykuć?

Re: SOLO>R1

Ale rękawica starcza tylko na pół

Re: SOLO>R1

No to dwie!
Kina pełne!!!

Re: SOLO>R1

Pierdoły to wypisujesz ty i próbujesz wcisnąć ludziom, że Solo to arcydzieło. Na szczęście ekstremalnymi, odosobnionymi opiniami się nie przejmuję. Zawsze znajdą się fanatycy, którzy przegną w jedną czy w druga stronę. Nie sposób ich poważnie traktować.

Re: W krótkich, żołnierskich słowach

Finster napisał:
Trochę mi brakło na sam koniec takich 5 sekund gdy Enfys meldowałaby przez hologram zakapturzonej postaci „Fulcrum, mamy to”
---------------------------
Eee, na Fulcruma to chyba byłoby grubo za wcześnie na tym etapie? Przecież nawet nie było jednej Rebelii, tylko jakieś rozrzucone lokalne komórki?



Czy coś się nie podobało – tak, Wookie inne niż Czułi. Wyglądały jak wypożyczeni z planu planety małp (cięcie kosztów?).
-----------------------
Myślałem, że to Ty jesteś ekspertem od wyjaśniania każdej nieścisłości/niedoróbki w SW A tu akurat widzę prostą sprawę: Wookiee na Kessel wyglądały beznadziejnie przy Chewiem, bo on był w dobrej formie, dożywiony, wyczesany itp., a one stłamszone miesiącami/latami niewoli w okropnych warunkach. Mnie tu nic nie zgrzyta.

Cieszę się, że Ci się podobało

Re: W krótkich, żołnierskich słowach

Co do Wookiech: gdy na początku spotykamy Chewiego zastanawiałem się, czy to on. A potem się wykąpał i nasz-kochany-Wookie, bez dwóch zdań. Więc jestem za twoim wytłumaczeniem.

Re: W krótkich, żołnierskich słowach

Co do tego żeńskiego Wookiego co wygląda jak z Planety Małp, to ja z kolei myślę, że zrobili to celowo, żeby odróżnić go od Chewiego. Wookie z reguły wyglądają raczej podobnie a tam na Kessel dodatkowo było zamieszanie, akcja i niektóre ujęcia w mroku. Stawiałbym więc, że jest to zabieg, zapobiegający dezorientacji widza, a oficjalne wyjaśnienie może być takie, że w obrębie jednego gatunku są czasami spore różnice w wyglądzie poszczególnych osobników.

Re: W krótkich, żołnierskich słowach

No nie za wcześnie - Bail dał Ahsoce stanowisko szefa wywiadu około 18 BBY, a "Solo" jest 10 BBY, więc wszystko by ładnie tutaj pasowało.

Co do Wookich to kupuję Twoje wytłumaczenie, w koścu zestrosowany kot też gubi sierść na potęgę

Re: W krótkich, żołnierskich słowach

Gunfan napisał:
Czy coś się nie podobało – tak, Wookie inne niż Czułi. Wyglądały jak wypożyczeni z planu planety małp (cięcie kosztów?).
-----------------------
Myślałem, że to Ty jesteś ekspertem od wyjaśniania każdej nieścisłości/niedoróbki w SW A tu akurat widzę prostą sprawę: Wookiee na Kessel wyglądały beznadziejnie przy Chewiem, bo on był w dobrej formie, dożywiony, wyczesany itp., a one stłamszone miesiącami/latami niewoli w okropnych warunkach. Mnie tu nic nie zgrzyta.

-----------------------

Też tak założyłam :]

Re: W krótkich, żołnierskich słowach

Miałeś rację, Sagwa wyłysiała w kopalni - oglądałem słownik.

O takie SW spamowałem

Wreszcie zebrałem przemyślenia, by napisać coś o filmie. Tak jak zapowiadałem po seansie recenzja będzie raczej pozytywna.

W ostatnich tygodniach nie odczuwałem jakiejś szczególnej ekscytacji, choć spodziewałem się, że będę podobnie jak przed TFA lub RO. Ze spoilerów widziałem tylko informację o Maulu (ale w trakcie filmu zdążyłem zapomnieć i przez chwilę byłem zaskoczony, gdy się pojawił), do tego trailery i spoty zapowiadały dobry film przygodowy. No i co najważniejsze, wreszcie mogłem pójść do kina na premierowe Star Wars (bo ostatecznie to Star Wars) w maju.

Fabuła oparta na tym na czym powinna być, mamy opuszczenie Korelii, poznanie Chewbacci, trasę na Kessel i wygranie Falcona. Dużo akcji, ale zabrakło zaskoczeń w fabule.

Han wypadł dobrze. Nie można było oczekiwać, że Alden zastąpi Forda, ale zrobił tyle co mógł. Ale wolałem Solo jako nazwisko przodków, a nie wymyślone przez Imperialnego.
Do Chewbacci też nie mam większych zastrzeżeń. Fajnie wprowadzony do filmu, choć teoretycznie tą "bestią" powinien być ktoś potężniejszy.
Lando przedstawiony bardzo dobrze mimo, że czuć, że to nie jest ten sam Calrissian co w sequelach.
Maul może być. Już dawno pogodziłem się z tym, że nie został uśmiercony w TPM, rebelsów nie oglądałem, ale mniej więcej orientowałem się w jego historii. Szkoda, że i tak ostatecznie zginie w bezsensowny sposób (zresztą tak jak główny bohater tego filmu).
Qi`ra to postać, którą trzeba rozbudować. Clarke nie zagrała rewelacyjnie, ale narzekanie na jej występ jest mocno przesadzone.
Beckett to ciekawa postać, a Harrelson poradził sobie najlepiej z całej obsady. Jednak oczekiwałem, że umierając powie Hanowi o czymś co będzie miało większy wpływ na przyszłość Solo. Czekam na rozbudowanie wątku z Aurrą.
L3 była nawet zabawna, świetny pomysł z komputerem.
Vos to typowa postać w tej roli. Dał radę.

Przesadzili z różnicami w Falconie. Były stare rasy, ale to nie powinno być jakąś niezwykłą zaletą filmu, to powinno być obowiązkiem tego filmu, podobnie jak każdego innego filmu uznawanego za Star Wars. Dużo fajnych nawiązań i wciąż wiele do wyłapania. No i był sabacc.

Do tego należy pamiętać o problemach z twórcami pomimo których wyszedł dobry film. Muzyka raczej bez rewelacji, na szczęście były dawne utwory. Dobrze spisano się też z efektami specjalnymi.

Pisałem już na forum, że możnaby nakręcić kontynuację, choć nie brakuje ciekawszych tematów. Z nowych bohaterów przeżyła tylko Qi`ra, więc ewentualny sequel musiałby znacznie różnić się fabułą od tego filmu. Najchętniej zobaczyłbym w nim wątek Fetta i przemytu przyprawy oraz kontynuację historii Maula i Qi`ry. Poza tym film dostarczył wiele nowych tematów do rozwinięcia w uniwersum, więc w najbliższych miesiącach można oczekiwać ciekawych pozycji.

W skrócie: Film spełnił moje niezbyt wygórowane oczekiwania i pozostaje czekać na kolejny spin-off.

Mit

Chyba się to jeszcze nie pojawiło. Zauważyliście jak zgrabnie Solo operuje koncepcją campbelliańskiego monomitu? Stara Trylogia to wypisz-wymaluj monomit, nie jest tajemnicą, że Lucas zgłębiał jego koncepcję, oparł na niej swoją historię, chyba nawet kiedyś nazwał Campbella "swoim Yodą".

Solo oparty jest dokładnie na tym samym motywie.

Jest młodzieniec, który wyrusza na przygodę. Spotyka tam mentora (Becketta). Jest walka, jest zdobycie ogromnej nagrody, jest nawet artefakt (blaster), a "droga bohatera" została potraktowana bardzo dosłownie, przechodzi też przemianę, odkrywa samego siebie, że w serduszku jest dobry.

W sumie nawet im się to udało. Nie jest to ten poziom przedstawienia monomitu co w starej trylogii, ale jednak całkiem zgrabne wykorzystanie motywu.

re

Miła przygodówka na odstresowanie. Nie wiedziałem czy iść czy nie iśc. Poszedłem i nie żałuje. Jedno ale.. Maul i ta panna... I w filmie musieli go ożywić.. Bezsens. Chyba że mają dalsze plany.

Re: re

Haczyk jest taki, że on duuużo wcześniej, jeszcze przed skasowaniem EU, został wskrzeszony w Legendach.

Re: re

Nie w legendach, kanonicznie go wskrzesil Lucas w TCW.

Daje radę

Byłem z córką z okazji dnia dziecka. [ ] nie urywa, ale nienajgorszy. Lepszy niż TFA i TLJ, słabszy niż R1, ale ten wygrywa tylko dzięki epickiej scenie z DV. Ewidentnie "szykowane" pod sequel, ale nie wiem czy się wydarzy po takiej wtopie w wynikach finansowych...

Lekkie rozczarowanie

Z uśmiechem na twarzy zobaczyłem, że w środowisku fanowskim Solo został dobrze przyjęty. Cieszę się, choć bardziej bym się cieszył gdyby film mi też się spodobał, a to się stało jedynie połowicznie. Może zacznę od tego, że Łotr 1 podniósł niesamowicie wysoko poprzeczkę, a Solo nie może uniknąć porównań do niego, gdyż to dopiero drugi spin-off. Choć ta pozycja jest nieco niesprawiedliwa, bo Solo jest obrazem o całkowicie innym klimacie i celu.

Mój podstawowy minus to fabuła. Jakoś strasznie słabo jest moim zdaniem ten film zbudowany. Na początku akcja nawet pędzi, potem od końca „walki o pociąg” ustaje i w zasadzie dopiero znowu się coś dzieje w czasie rewolty na Kessel, później znowu tempo spada, więc trochę się wynudziłem w czasie oglądania. Ale wiem, że z tą nudą to jest różnie, mnie też cały czas nudzi Przebudzenie Mocy a wiele osób pisze „akcja leci na łeb na szyję w tym filmie”, więc to rzeczywiście kwestia jednostkowa. Jest też jakiś zbyt duży banał w tej fabule, np. przylatują na Kessel i cyyyk rewolucja gotowa w ciągu 3 minut od przybycia na planetę, bardzo dużo scen było przewidywalnych, np. zdrada Becketta i „bestia”, niektóre postaci się pojawiają tylko po to żeby za chwilę zginąć (Rio, Val, L-3). Brakowało mi też jakiejś większej sceny bitwy – ta imperialna na początku była krótka, potyczka na Kessel trwała zaledwie kilka minut, więc też mi jakoś nie przypadła do gustu, a szkoda, bo każda duża bitwa w SW to okazja do pokazania rozmachu typowego dla filmów z Sagi. A można było poprowadzić fabułę trochę inaczej i pokazać jakąś porządną walkę np. między gangami, jeśli taka jest tematyka Solo.

I tu płynnie przechodzimy do kolejnej kwestii, a mianowicie do bohaterów. Han się dosyć udał, wiadomo, że Forda nie da się przebić, ale dawał radę tymi „hanowymi” gestami, uśmieszkiem, pewnością siebie. Kompletnie się dziwię powszechnemu zachwytowi nad postacią Lando. Dla mnie rola Glovera jest strasznie przerysowana. Lando w efekcie trochę pełni tu rolę drugiego Solo, a moim zdaniem w OT oni się trochę różnili. Lando - człowiek interesu, elegancik, dżentelmen i oczywiście jak Solo flirciarz itp. A tutaj mamy zakochanego w sobie typka, do przesady elegancika, jego relacja z L-3 też mi wcale jakoś nie pasowała do postaci Lando. Natomiast dobra robota twórców w związku z Chewiem. Jest go najwięcej z całej sagi i jego relacja z Hanem została znakomicie pokazana. Qi’ra mi się akurat podobała, taka nieco tajemnicza, choć trochę się zdziwiłem, że zdradziła Hana dopiero na końcu, jak przez cały film to tym śmierdziało, także to jej drugie oblicze mogli bardziej rozwinąć, choć może chcieli to zrobić w sequelu (po słabych wynikach finansowych mam duże wątpliwości). Beckett to dla mnie po prostu Woody Harrelson, niby spoko i na wysokim poziomie, bo to dobry aktor, ale w zasadzie też jakoś go za bardzo przez 2 godziny filmu nie poznaliśmy. Dryden Vos dla mnie na minus – Bettany fajnie go zagrał, ale wystąpił w zaledwie dwóch scenach, więc przepraszam, ale w 5 minut ekranowych nie da się stworzyć zapadającego w pamięć czarnego charakteru. Wspomniałem już o tym, że kilka postaci pojawia się i od razu znika, więc tak samo jak Vosa wrzucam ich do worka z postaciami z niewykorzystanym potencjałem (szczególnie żal mi Val – Thandie Newton to solidna aktorka a kompletnie nie mogła się tu wykazać). L-3 też jest moim zdaniem przesadzona – jak za pierwszym razem powiedziała o tym nierównouprawnieniu droidów to było to śmieszne, ale jak cała postać jest na tym zbudowana to jakoś po piątym takim samym tekście na mojej twarzy pojawił się grymas.

Na osobny akapit zasługuje pojawienie się Dartha Maula. Miałem bardzo mieszane uczucia: z jednej strony fajnie zobaczyć kolejne powiązanie z resztą sagi i gościnne wystąpienie znanej twarzy oraz usłyszeć przez 10 sekund „Duel of the fates” w tle, ale mam problem z tym, że to akurat Maul. Jestem z tej opcji, że on zginął w Mrocznym Widmie, więc przywracanie go do życia na minutę w Solo traktuję niestety jako chamską reklamę Clone Warsów i Rebelsów w których jest pociągnięty jego los po pierwszej śmierci. Już nie mówię o tym, że wystarczy spojrzeć na Filmweba w komentarzach, żeby zobaczyć jaką dezorientację wzbudziła ta scena u ludzi, którzy nie oglądają każdej bajki wyprodukowanej przez Lucasfilm.

Ponarzekałem na Solo, ale właściwie dużo elementów w filmie mi się podobało. Mogę tu wspomnieć o licznych nawiązaniach do książek i innych produktów SW, fajnie zrobionych scenach kiedy Han robi coś po raz pierwszy (kiedy strzela pierwszy, kiedy pierwszy raz siada z Chewiem za sterami Sokoła, kiedy pierwszy raz pojawia się Sokół – w tych sytuacjach też często to zasługa muzyki, o czym za chwilę), o tym, że film jest ciekawie nakręcony – znowu mamy tu trochę ładnych ujęć, może nie tak dużo jak w Łotrze, ale należy to docenić, kilka fajnych sekwencji akcji – oryginalnie wyglądała walka na pociągu – w filmowym SW chyba podobnej sceny nie mieliśmy, gra w sabacca, fajnie zrobiony Kessel run i końcowy pojedynek z Vosem (szkoda, że nie było więcej takich kameralnych pojedynków). Tu pojawia się problem o którym wspomniałem wcześniej – mimo, iż fajnych scen jest sporo to są na tyle źle zmontowane, że naprawdę się nudziłem, więc nie tworzą moim zdaniem syntetycznej całości. Na pewno na plus muzyka – Powell czerpie z Williamsa garściami i to dobrze, wraca kilka starych i niezbyt popularnych tematów z sagi, te znane też są (a nie ma „The force theme” i dobrze, bo w filmie nie ma Mocy). Temat przewodni napisany przez Williamsa też bardzo dobry, lepszy niż cały soundtrack z Ostatniego Jedi, choć odniosłem wrażenie, że nowe tematy są nieco wyciszone i ciężko się w nie wsłuchać w czasie oglądania, ale może przy kolejnych seansach odniosę inne wrażenie. W każdym razie soundtracku fajnie się słucha.

I to by było na tyle, bawiłem się średnio, a czasem co najwyżej nieźle, cały czas po wyjściu z kina miałem wrażenie, że z takiej historii można było wykrzesać o wiele więcej i stworzyć małe arcydzieło na poziomie Łotra.

Re: Lekkie rozczarowanie

Dobrze napisane. Mam bardzo podobne odczucia, może bawiłem się ciut lepiej i jestem nieco mniej krytyczny ale to co napisałeś w ostatnim zdaniu jest idealnym podsumowaniem.

Nareszcie

się dzisiaj doczołgałam do kina. Tak w kilku słowach, może znajdę czas na napisanie dłuższego komentarza (i przeczytanie Waszych) w przyszłym tygodniu. Podobało mi się, dobrze się bawiłam, cieszyły różne smaczki (Teräs Käsi ), ogólna starwarsowość. To nie jest film wgniatający w fotel czy powodujący, że zbierałam szczękę z podłogi (choć zdołali mnie zaskoczyć), ale miałam z niego mnóstwo frajdy i banana na twarzy. I to się liczy. Na tego typu rozrywkę zawsze liczyłam chcąc większej ilości "ruchomych obrazków" wszelkiej maści, na takie fajne ekranizacje historii z EU, nie historii o najważniejszych wydarzeniach z tego świata, ale o tym wszystkim co jest obok, co świadczy o bogactwie i niezwykłości tego uniwersum.
Odnośnie aktorów i postaci to napiszę teraz tylko jedno: byłam zaskoczona tym, jak szybko Alden mnie kupił.

Mam nadzieję, że zdołam obejrzeć "Hana Solo" jeszcze raz w kinie.

Idziesz na solo?

Pytanie jak z podstawówki dlatego z `błędem`
No i poszedłem. Preview recki?
Alden Ehrenreich jest cienki jak barszcz, nie podołał. A Cthulhu Kessel Run? Serio? Po to zlikwidowali Kanon stworzono Legendy? Dobre, na Zachodzie u Disneya bez zmian.
Coś pozytywnego jednak? Może próba wciągnięcia do tego kitu elementów Legendarnych? Chociaż nadal nie umiem się do tego jednoznacznie ustosunkować...


Kurde, strasznie dużo skreśleń. Będę musiał poprawić jakoś w edycji do głównej recenzji. A ta będzie, myślę że... pod koniec czerwca? Albo w lipcu? Jak już ustabilizuję swoją formę i spróbuję nadrobić zaległości z Oka.


Także tego... SW w kinie i ten dyskomfort. A nie mam, reklamowanych ostatnio, problemów z nietrzymaniem moczu, suchości czy uczucia pieczenia

Han Solo

Po piątkowym seansie reckę czas zacząć.

Mocne strony:
Ten film jest głównie adresowany do starych fanów, obytych w uniwersum SW. Po widzach, którzy ciągnęli na Solo widać było, że przywiodła ich głównie marka, produkt. Owszem rechotali na śmieszkowate scenki, ale na słowa takie jak Carida, Bossk, Kessel, co najwyżej reagowali ziewnięciem. Mnie zachwycił każdy smaczek, który udało się wychwycić, lecz to było chyba zbyt mało dla postronnego widza, oczekującego jednak choćby kawałka miecza świetlnego w użyciu bojowym.

Muszę pochwalić grę aktorską. Na wielkie brawa zasługuje gra D. Glovera. Przez ani sekundę nie miałem wątpliwości, że właśnie tak powinien wyglądać młody Lando. B. D. Williams może być zadowolony z roli jaką odegrał jego młodszy kolega po fachu. Alden wywiązał się ze swojego zadania dobrze, chociaż można było poprawić to i owo, aczkolwiek nie ma się generalnie do czego przyczepić. P. Bettany i W. Harrelson wypełnili swoje zadanie po mistrzowsku i wzmacniają niesamowicie skład aktorski. Ich postacie, to momentami filary tego filmu, szczególnie na tle słabych L3 i Qi`ry. Nie będę się generalnie rozwodził nad rolą, w którą wcieliła się E. Clarke, aczkolwiek napomnę, iż wg. mnie po za scenami na Korelii i ponownym spotkaniem z Hanem, była to kreacja sztampowa i bez wielkiego polotu.

Fabuła nie wgniata w fotel, jednakże porównując do obecnie czytanej przeze mnie trylogii, napisanej przez ś.p. A.C. Crispin, to muszę powiedzieć, że czuć ten klimat, który został wykreowany na kartach książki. Bandycki świat slumsów Korelii, Imperium i syf terroru i przemocy w różnych zakątkach Galaktyki, to wspólne tematy, które łączą książkę i film. Jednakże znajdziemy też spore różnice w prowadzeniu narracji fabuły i głównych bohaterów. Dług wdzięczności między Chewbaccą a Hanem, to dwie różne sprawy. Sposób prezentacji tego wątku, to dwa światy, włącznie z tym, że w książce mamy tylko wspomnienie tego tematu. U A. C. Crispin, Solo zaciąga się do floty z własnego wyboru, to wręcz jego marzenie. Tymczasem, w filmie Akademia na Caridzie, to ostatnia deska ratunku, przed nieuniknionym. Tego typu różnic jest więcej. Oczywiście, nie oczekiwałem przełożeń 1:1, tym bardziej, iż w książkach są rzeczy, które trudno mi przełknąć (Chewie uczony od podstaw nauki pilotowania statków przez Hana, lub Lando, który również zgłasza się do Solo z prośbą o naukę pilotażu Sokołem), jednakże pewne skojarzenia zaciążyły na seansie.

Scenografia i lokalizacje, to mistrzowski pokaz kreatywności ludzi odpowiedzialnych za ten kawałek podłogi. Kantyny i stoły do gry w sabbaca, to realizacja moich wyobrażeń. Brudne ulice Korelii - momentami takie rodem z Blade Runnera, blichtr na jachcie Vosa, czy też Sokół Millenium wycackany i odrapany, to fachowa robota. To wszystko okraszone tak wielkim zróżnicowaniem ras i innych stworzeń, było na niebotycznym poziomie, gdzie TFA i TLJ razem wzięte nie dostarczają takiej ilości alienów. Jedyne do czego się przyczepię to, Kessel i Otchłań. Inaczej to sobie wyobrażałem, a już szczególnie zirytowała mnie obecność mackowatego - czegoś (New Exogorth?).

Słabe strony:
Obok takich drobnych uwag jak te powyżej, chciałem wskazać na parę aspektów.

Enfys Nest to porażka, a dokładnie finał z jej udziałem. Ckliwy obrazek, który zniweczył całą akcję.

Muzyka. Z każdym filmem jest co raz gorzej. Ten, dzierży palmę pierwszeństwa w tej materii.

Kolejna wada nie do przejścia dla mnie, to Szkarłatny Świt, który jest klasycznym wyważaniem otwartych drzwi. Wprowadzono nową organizację przestępczą, jakby nie można było użyć czegoś co świetnie działało, czyli Czarnego Słońca. Szkoda, że przy całej masie drobiazgów wyciąganych ze skasowanego EU, nie pomyślano o tej mafijnej organizacji.

Na koniec, ostateczny krach systemu koropracji, a wiec Darth Maul wiecznie żywy! Nie wiem, czy Disney zdaje sobie sprawę, ale każdorazowe pojawienie się tej jednej z najbardziej kultowych postaci uniwersum, to dowód na brak koncepcji wykreowania pomysłowego szwarc charakteru we własnych produkcjach, po drugie - potwierdzenie, że nie takie straszne były te epizody od I do III i właściwie to trudno bez nich żyć. I jak wyszło, każdy widzi. Bez Maula ani rusz. Jak zobaczę gościa w E IX, to będzie wówczas ostateczny krach systemu i przyznanie się do klęski większej jak tej, którą doznało Imperium pod Endorem.

Film dostaje 7/10, z zaznaczeniem, że lepiej na tej produkcji będą bawić się Ci, co wiedzą jak i z czym się je Gwiezdne wojny.

Re: Han Solo

Dwie uwagi:
pojawienie się tej jednej z najbardziej kultowych postaci uniwersum, to dowód na brak koncepcji

Biorąc pod uwagę, że cały film opiera się najbardziej kultowych postaciach Sagi, to argument z braku koncepcji jest taki... no.

potwierdzenie, że nie takie straszne były te epizody od I do III

Ale to jest kompletnie nieuzasadniony wniosek. Fakt, że w kolejnym (czwartym wg BY) filmie pojawiła się postać z EI, nie mówi dokładnie nic o tym JAK epizody I-III zostały nakręcone - a to jest ich największym problemem (i nie, epizody I i II nie były straszne).

Re: Han Solo

bartoszcze napisał:

Biorąc pod uwagę, że cały film opiera się najbardziej kultowych postaciach Sagi, to argument z braku koncepcji jest taki... no.

Dla mnie, podpieranie się Maulem jest wyrazem bezsilności. Vadera wetknąć się nie dało, bo błyszczał w R1, więc było ryzyko zarzutu jazdy na ogranym patencie. Mamy więc Maula.

Co więcej twierdzę, iż sam Lucas uśmiercając go w TFM strzelił sobie sam w kolano, gdyż ani Dooku (innej klasy charakter), ani groteskowy Grievous, nie uzupełnili luki po śmierci Zabraka na Naboo.

Ale to jest kompletnie nieuzasadniony wniosek. Fakt, że w kolejnym (czwartym wg BY) filmie pojawiła się postać z EI, nie mówi dokładnie nic o tym JAK epizody I-III zostały nakręcone - a to jest ich największym problemem (i nie, epizody I i II nie były straszne).

Nie przeczę, że Lucas zawalił kręcąc te filmy. Jednakże, cała ta retoryka Disneya, że teraz to będzie powrót do korzeni, a po uwaleniu EU powiew świeżości, była pustym słowem. Prequele warsztatowo poległy, ale nie koncepcyjnie pod względem wykreowanych światów i postaci. Tu, biją na głowę swoich następców.

Re: Han Solo

Ale to przecież Lucas* "wskrzesił" Maula, a Disney to bardzo ładnie wykorzystał, i to z jaką dbałością o szczegóły (miecz po inkwizytorze/rach). Jest to takie ładne nawiązanie tak do OT, jak i do seriali (jak "Duch" czy chopper w RO)

* Przy czym zgadzam się, że śmierć Maula na Naboo to faktycznie strzał Lucasa we własne kolano.

Re: Han Solo

Hialv Rabos napisał:

Bez Maula ani rusz. Jak zobaczę gościa w E IX, to będzie wówczas ostateczny krach systemu i przyznanie się do klęski większej jak tej, którą doznało Imperium pod Endorem.

-----------------------

Bez obaw, o to akurat nie musisz się martwić

Re: Han Solo

Oj nie był bym taki pewny. Jak miecz Qui-Gona, trzymany w rękach Kenobiego nie podołał, to i teraz coś się wymyśli. A nuż, jakiś klonik, względnie wskrzeszonko przez proroka ciemnej strony...Ty się nie bój, spece w Story Group już coś wymyślą, aby taki zabieg przeszedł w dziewiątce.

Re: Han Solo

No nie, tym razem to chyba Kenobi 3 razy sprawdził zanim zakopał ciało, a i nie byłbym pewien, czy dla pewności nie przebił osikowym kołkiem.

9/10

No i wreszcie obejrzałam.

Film od samego początku niesłychanie mnie wciągnął. Bardzo podobał mi się sposób jego konstrukcji, tzn. nie było przestojów w akcji, bardzo przyjemnie się oglądało do samego końca. Film ma też mnóstwo asów w rękawie (hihi), jest dużo zwrotów akcji i zaskoczeń. Widać, że twórcy mieli wiele dobrych pomysłów. Wszystkie miejsca są klimatyczne, muzyka też fajna, świeża, w odpowiednich momentach. Klimat na początku jest trochę ciężki, ale potem robi się już lżej, później następuje punkt kulminacyjny i wreszcie docieramy do luzackiej sceny na końcu. Ogólnie przy oglądaniu czułam masę emocji i wyniosłam prawie same pozytywne wrażenia.

Gra aktorska to także wielka zaleta. Świetnie wypada Alden Ehrenreich jako młody Han, pozostali równie wspaniale się spisali, wczuli się w role i pokazali swoje postacie. Zakończenie dopełnia całości. W filmie są też liczne smaczki, dzięki którym jeszcze lepiej czuć, że to część uniwersum "Gwiezdnych wojen".

Było też parę rzeczy, które mi się nie podobały - szczególnie działała mi na nerwy L3, po prostu nie mogłam jej znieść. Bardzo dziwna i dla mnie niezrozumiała była również jej relacja z Landem. Po prostu ten droid (ta droidka?), ta postać nie przypadła mi do gustu. Lando, skoro już o nim mowa, w moim odczuciu odbiega trochę od tego, którego widzimy w epizodach V i VI - ale tylko trochę.

Ale poza tym "Han Solo" Rona Howarda w zupełności spełnił moje oczekiwania, a nawet je przewyższył! I dlatego wystawiam mu 9/10! Polecam!

Re: 9/10

Pacz, nie tylko mnie droid czasem irytował (kilka żartów było udanych, ale generalnie to już sam głos mnie drażnił - nie lubię tego typu obróbki). Ogólnie mam bardzo podobną opinię odnośnie Solo...z jedną różnicą - nie potrafię sobie wyobrazić lepszej wersji młodego Lando Co Tobie w tej nie odpowiadało? Czy chodzi tylko o relację z L3, czy to coś więcej?

Młody Lando

No cóż... Głównie jest to chyba kwestia mimiki Glovera - która trochę różni się od tej Billy`ego Dee Williamsa - ale wiadomo, nie da się całkowicie odwzorować oryginału. I właśnie stosunki Landa z L3 - po tym, jak zachowywał się względem Lei w TESB, nie przypuszczałabym, żeby mógł początek spoilera czuć coś do maszyny koniec spoilera. Ale najpewniej wynika to po prostu z tego, że najbardziej zapadł mi w pamięć jako gościnny, uśmiechnięty i bogaty dostojnik z Miasta Chmur, a w "Solo" mierzył się z trochę innymi okolicznościami - to pewnie przez ten kontrast, nie potrafiłam porzucić wizji tamtego Landa w niebieskiej pelerynce. Najbardziej podobał mi się podczas partii sabacca.

A, i skoro już wspomniałam o sabaccu - bardzo mi się podobało, że wreszcie zobaczyliśmy tę grę na ekranie. Wcześniej w kanonie została opisana w "Więzach krwi", ale to jednak nie to samo, co zobaczyć ją w filmie.

Re: Młody Lando

Ok, rozumiem. Do mnie Lando z V to po prostu koleś z ciekawą przeszłością, który dopiero od niedawna jest "porządnym obywatelem", więc wcześniej musiał być niezłym ziółkiem

O tak, obie rozgrywki to były ciekawe fragmenty!

On

Juz wiem co mi się nie podoba w nowym Lando. On jest po prostu niesympatyczny!

Mimo wszystko lepszy Łotr

R1 > Solo > TLJ > TFA (dno dna)

Re: Mimo wszystko lepszy Łotr

Co do pierwszych trzech nie jestem pewien, ale z ostatnim zgadzam się całkowicie.

RLM

Te gupki już są:
https://youtu.be/MmPPxQnaGDY
Są też automatyczne polskie napisy.
Gienieralnie idą po słuszności.

Tak właśnie jest

https://youtu.be/a9mP2s4xE3o?t=89

Haha, choćbym widział nasze dyskusje na temat dowolnego filmu od TFA

Najważniejsze

Zapomniałam napisać o najważniejszym: film bardzo fajnie przedtawia początki Hana, dużo więcej teraz o nim wiemy i możemy go lepiej zrozumieć. Ciekawi mnie jeszcze, w jaki sposób Lando doszedł do swojej pozycji na Bespinie i jak się potoczyły dalej losy początek spoilera Qi`ry (zaznaczam spoilerem, żeby nie zdradzać, że przeżyła) koniec spoilera, ale to można spokojnie opowiedzieć w jakiejś książce.

SOLO po raz drugi

W sumie nie ma się nad czym rozwodzić. Bardzo przyjemny film. Kolejny dowód na to, że najlepsze gwiezdne wojny to mieszanka i miks gatunkowy. SOLO ma wszystkiego po trochu; to jest film wojenny, "heist movie", western, film przygodowy morsko-marynistyczny. Western zdaje się dominować, sposób w jaki jest SOLO nakręcony i cała struktura narracyjna jakoś mi zalatuje westernem. Sceny z buntem w kopalni przypomniały mi "Fistful of Dynamite", gdzie bank okazuje się więzieniem rewolucjonistów. Jest również taka krótka scenka po "zgonie" L3 na pokładzie Sokoła, nagle wyskakuje taki motyw muzyczny na trąbce, żywcem wyjęty ze spaghetti westernu! Ale się uśmiałem. Motyw, przy okazji, jest piękny! Może ktoś wie, który to kawałek na soundtracku?

Te klimaty morsko-przygodowe... nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale SW od Disneya (z wyjątkiem R1) wydaje się jakoś mocno stylizować gwiezdnowojenny kosmos na ocean, przedstawiany w BARDZO staroszkolny sposób. W TFA ucieczka Sokoła to klimat paniki na pokładzie u-boota. TLJ to pościg morski za "piratami" - nawet tory pocisków z niszczycieli przypominają armatnie trajektorie. Najbardziej widać to w SOLO, lot przez Wir to żegluga przez niebezpieczny sztorm, widzimy prawdziwy "WIR", nawet kraken się pojawia. No czysty klimat morskich przygód. Mi osobiście bardzo taka stylistyka odpowiada.

No i na koniec, wyzwolona, politycznie świadoma robocica-komunistka. Jest to jednocześnie i śmieszne, i nieśmieszne. Smieszne, ponieważ postać ma perfekcyjny komediowy "tajming", dobrze dobrany głos, absurdalnie zabawne teksty. Nieśmieszne, ponieważ świat SOLO jest zdecydowanie najciemniejszy z całych dotychczasowych filmowych SW. Bezsensowna straszna wojna, mariaż Imperium z mafią, niewolnictwo i ogólne barbarzyństwo - to są naprawde poważne tematy, które są odbiciem problemów naszego świata. Tak przedstawiony świat jest również ukłonem w stronę pierwotnego zamysłu George`a Lucasa, gdzie po upadku Republiki w Galaktyce panuje barbarzyństwo. Mi się w kontekście spin-offów taka wizja świata SW podoba. Nie mam również nic przeciwko politycznej wywrotowości starwarsów, a jeżeli jakimś ciemnogrodzianom wywala to korki, to tym lepiej.

Wracając do meritum - SOLO jest energicznym, dobrze zrealizowanym filmem o całkiem niezłym "rewatchability". Jedyny problem jaki widzę to to, że czasami nic nie widzę. Obraz jest ciemny i kiepsko kontrastowy. Ma to swój urok ale w dzisiejszych czasach to dość poważna wada. Wygląda to niezbyt pięknie w ogólności, ale na szczęście rekompensuje to kilka absolutnie mistrzowskich scen - okopy na Mimban i odlot z tej planety, pustynia na Savareen, no i moja ulubiona - ucieczka Sokoła ze studni grawitacyjnej i piękny BOW SHOCK. Normalnie szok

Podsumowując - warto obejrzeć, jak ktoś nie widział, można bez żenady iść do kina. Nadaje się dla casuali. Jeden z przyjemniejszych filmów ostatnich lat. Szkoda, że poległ kasowo, może za kilka lat zdobędzie status "zapomnianej perełki".

Re: SOLO po raz drugi

-Jest również taka krótka scenka po "zgonie" L3 na pokładzie Sokoła, nagle wyskakuje taki motyw muzyczny na trąbce, żywcem wyjęty ze spaghetti westernu! Ale się uśmiałem. Motyw, przy okazji, jest piękny! Może ktoś wie, który to kawałek na soundtracku?

Jasne:
https://star-wars.pl/Forum/Temat/23042#725227
Break Out 5:19

Re: SOLO po raz drugi

Wielkie dzięki HAL, to faktycznie świetny kawałek a ten motyw to prawdziwy ukłon w stronę Morricone. W tym momencie w kinie naprawdę mnie zatkało. Dobrze wiedzieć, że ludzie takie rzeczy zauważają

Genialny!

Według mnie ten film zdecydowanie należy do najlepszych. W sumie nie ma się nawet za bardzo do czego przyczepić, zaś plusów jest naprawdę sporo i są naprawdę mocne. Cała fabuła przebiega naturalnie i ani przez chwilę nie miałem poczucia, że jakiś wątek ciągnięty jest na siłę. Może z wyjątkiem L3, która niezbyt przypadła mi do gustu. Han zagrany kapitalnie, podobnie jak Lando, Beckett i Dryden Vos. Enfys Nest - super!


Jeśli chodzi o Maula to jestem bardzo zadowolony z jego występu. Po powrocie w Wojnach Klonów, Rebeliantach i komiksie umocnił swoją pozycję jako mój ulubiony bohater, a właściwie złoczyńca z całego uniwersum. Może i wywołało to zaskoczenie, jeśli ktoś nie oglądał tych seriali, ale interesując się SW choć w minimalnym stopiniu, nietrudno natrafić na informacje, że przyżył on pojednynek z Kenobim na Naboo. Świetnie zobaczyć go znowu na wielkim ekranie. Liczę na filmowy pojedynek z Vaderem w przyszłości.

Mocnym punktem produkcji są również klimat i liczne nawiązania. Bossk, Aurra Sing, Teras Kasi, niby małe rzeczy, ale na pewno wpływają na pozytywny odbiór. Tak jak wspominałem, "Solo" uważam za świetny film warty obejrzenia.


9/10

Re: Genialny!

-Według mnie ten film zdecydowanie należy do najlepszych. W sumie nie ma się nawet za bardzo do czego przyczepić, zaś plusów jest naprawdę sporo i są naprawdę mocne.

Zgadzam się całkowicie, dodam tylko że przy kolejnych seansach ogląda się go jeszcze lepiej.

JAK ONI TO ZROBILI

Drugi seans - co wyszło, a co nie?

Prawie miesiąc czekałem na drugi seans, ale w końcu udało się! To co rzuciło mi się w oczy już od pierwszej minuty to dużo jaśniejszy ekran. Powiedziałbym nawet, że zbyt jasny. Podczas premiery męczyły mi się trochę oczy, ale wszechobecna ciemność dodawała uroku i klimatu. Teraz, mam wrażenie, że ktoś nie tylko ustawił jasność tak jak trzeba, ale nawet podbił ją trochę. No ale to jest temat poboczny, przejdźmy do konkretów.

Drugi seans, mogę ocenić już ten film racjonalniej. Co wyszło dobrze? Zaskakująco dużo. Idąc po kolei - cały prolog na Korelii jest dla mnie wciąż kwintesencją SW, które znam z książek i komiksów. To był taki wstęp w stylu EU. Szybko, zwięźle, może chciałbym, żeby jeszcze coś działo się na Korelii, bo ta planeta ma potencjał, ale i tak jest świetnie. Następnie przechodzimy do jednej z najlepszych sekwencji Solo, czyli wojny na Mimban. Ten fragment jest mega klimatyczny, pełen nienachalnego humoru i ciekawych scen wprowadzających do nowych i starych postaci. Wszelkie sceny z Sabaaciem w tle są absolutnie genialne, podobnie humorystyczne wstawki z Lando. Uwielbiam też relaksujący nastrój Savareen. Przed premierą bałem się tego co wydarzy się w czasie Kessel Run. Ośmiornica nie nastrajała zbyt pozytywnie, a po drugim seansie muszę stwierdzić, że to świetna sekwencja.

Co wyszło gorzej?

Akcja na Kessel nie jest jakaś wybitna, ale daje radę. Nie jestem też wielkim fanem skoku na Vandorze, ale przynajmniej pojawia się tam Enfys, a jestem wielkim fanem tej ekipy. Największy problem mam z pojedynczą wymianą zdań na statku Drydena pomiędzy Qi`rą i Hanem. Po pierwsze jest trochę sztywna, po drugie mam wrażenie, że jest jakiś dziwny przeskok pomiędzy pierwszą wymianą zdań, a "Wyglądasz nieźle...". Tak jakby ktoś uciął parę zdań. Nie bardzo też rozumiem po co Howard wrzucił wymianę zdań Hana i Lando na temat swoich rodziców - nie sądzę by miało to jakiś wpływ na historię, a tylko kłóci się trochę z tym, że Han nie zna swojego nazwiska. Tzn. wytłumaczeń może być multum - może Han wstydzi się swojego nazwiska? Może chce zerwać z przeszłością?

Ale to tylko pierdoły. Poza tym świetny film, który mnie niemożliwie bawi. Non stop jestem rozbawiony i zainteresowany historią. Mamy masę odniesień do różnych źródeł, które nie są typowym fan serwisem, a przemyślanym nawiązaniem do innych dzieł. Strasznie podoba mi się sposób w jaki wprowadzono Sharu, Gwiezdną Grotę i księżyc Oseona. Uwielbiam też wspomnienie Walakordu, Glee Anselm, Aury Sing, Bosska.. Jako fan nowokanonicznych komiksów (no dobra, niektóre są słabe, ale jest też trochę świetnych) bardzo podobało mi się wprowadzenie Decraniated. Mam wrażenie, że widziałem też pewnego robota z komiksu o Aphrze, jak znajdę którego to dam znać. Świetnie wypada relacja Han-Lando, Han-Chewie, Han-Beckett. Generalnie Alden kozak - moim zdaniem, nie będąc Harrisonem, ciężko było zagrać Hana lepiej. Moja narzeczona ma chyba te same odczucia, bo jak Han usiadł za sterami Sokoła to stwierdziła "Skąd oni wzięli tego aktora? On tu idealnie pasuje".

Re: Drugi seans - co wyszło, a co nie?

Mossar napisał:
Największy problem mam z pojedynczą wymianą zdań na statku Drydena pomiędzy Qi`rą i Hanem. Po pierwsze jest trochę sztywna, po drugie mam wrażenie, że jest jakiś dziwny przeskok pomiędzy pierwszą wymianą zdań, a "Wyglądasz nieźle...". Tak jakby ktoś uciął parę zdań.

Jak dla mnie, to Qi’ra ucina temat, ponieważ nie chce mu opowiadać co dokładnie się z nią działo i kim jest teraz.

Re: Drugi seans - co wyszło, a co nie?

Zwłaszcza jeśli nie mieli spędzać dalej czasu razem.

Re: Drugi seans - co wyszło, a co nie?

No możliwe, ale to w takim razie brakowało jakiejś sekundy czy dwóch, żebym mógł rzeczywiście zobaczyć na twarzy Qi`ry tą niechęć. Tak czy inaczej to jest tylko mała skaza na tle bardzo fajnego filmu.

Re: Drugi seans - co wyszło, a co nie?

Mi się zdaje, że ją widziałam, ale w końcu to dopiero 2 razy widziany film.
Zresztą ona teoretycznie powinna być w stanie ukryć takie uczucia.

Hm

To dziwne uczucie kiedy wychodzisz z myszatych SW szczęśliwa, oraz bez uczucia zażenowania i niesmaku.
Han Solo jest bardzo dobrym filmem, bardzo dobrym SW.
Teraz jest mi przykro że tak mało zarabia. Szkoda kiedy porządna robota nie jest doceniana. ;/

Re: Hm

Własnie gdzieś brakowało mi Twojej opinii. Ale też pamiętam, że R1 to też na początku odbierałaś cała w skowronkach.

Re: Hm

Ale w przeciwieństwie do RO "Han Solo" nie zawiera w sobie żadnego wysokiego, zamaskowanego facecika wielbiącego kolor czarny; który w jakikolwiek sposób mógł samą swą obecnością wpłynąć - i co za tym idzie - wykrzywić moją ocenę.
Oglądać Hana Solo to przygoda niemal na poziomie tych bardzo dobrych odcinków TCW, tyle że znacząco wydłużona.

Re: Hm

^^

Han "EU" Solo

Kiedy szedłem na Hana Solo nie miałem praktycznie żadnych oczekiwań. Dobre Gwiezdne Wojny zostały dla mnie pogrzebane przez Przebudzenie Mocy i Ostatniego Jedi. Bałem się, że Han Solo okaże się kolejnym gwoździem do trumny mojego zaangażowania w uniwersum... Było jednak odwrotnie i z całą pewnością był to jedyny disnejowski film, po którym nie miałem ani niesmaku, ani nie poczułem się głęboko rozczarowany.

Twórcy obiecali pokazać nam młodszego Hana Solo i obietnicy dotrzymali. Otrzymaliśmy średni, pozbawiony fajerwerków, lecz przyzwoity film akcji, gdzie nic nie zostało szczególnie zdeptane i gdzie całość trzyma się przysłowiowej kupy, a nawet jest w tym wszystkim kilk