Forum

Dobry film

Zajmijmy się teraz jakże pożądaną dobrocią. Rozpatrzmy ją biorąc pod uwagę 3 podstawowe kryteria w wolnym tłumaczeniu:

1. Postacie.
2. Opowieść (historia).
3. Odczucia (emocje).

Tzw. prekłele leżą tu i kwiczą natomiast z Disneja najbliżej jest Przebudzeniu Mocy. Opowieść jest fajna, ale nie oryginalna, dlatego tego punktu nie zaliczam. Ale jeśli ktoś nie oglądał części IV-VI to nie odczuje deja vu. Niestety kolejna monstrualna Gwiazda Śmierci wzbudza zażenowanie i to jest najsłabszy punkt.

Nowi bohaterowie dają radę w stopniu przynajmniej dostatecznym (Finn, Rey), a starzy są fajni.

W następnych filmach jest już dużo gorzej.

Re: Dobry film

A Qui-Gon Jinn i Maul w prekłelach to co ?, leżą i kwiczą ? ... można zgrzytać zębami na Lucasa, ale akurat postacie mu wyszły. Rozmach świata też na plus, w porównaniu do obecnych bieda-filmów.

TFA podobało mi się jako cały film, czego nie mogę powiedzieć o TLJ. Oczywiście, od początku wiadomo było, że będą duuuże nawiązania - niektórzy powiedzą, że zrzynka. No i ta zupełnie niepotrzebna Starkiller base ...

Nowi bohaterowie ... Kylo super jako "unbalanced", Rey bardziej podobała mi się w TFA, podobnie zresztą jak fajnie poprowadzony był Finn.

TLJ - Luke Skywalker ukradł film

Re: Dobry film

Tak. Spróbuj opisać owego Qui-ona nie odwołując się do tego, kim jest i co robi. On nie ma żadnych cech własnych. A ów Maul? No nie odzywa się, przeto też nie ma żadnych własnych cech. Ale niektórym może się to podobać. Taki automat do fikania koziołków.

Re: Dobry film

Nie zmienia to faktu, że bez nich TPM byłby o połowę gorszy, co już zupełnie położyłoby ten epizod. A owe postacie tak po premierze jak i do dzisiaj wzbudzają sentyment i są pozytywnie oceniane przez większość fanów, a nie niektórych.

Ps. Nie muszę ich opisywać, wystarczy że byli, przez co są wartością dodatnią dla całej sagi.

Re: Dobry film

To było proste ćwiczenie rozszerzające horyzonta.

2. Oczywiście OT zalicza te wszystkie 3 elementy i tu leży spora część jej sukcesu.

3. Prekłele to poziom wodorosty, muł i poniżej dna a sekłele coś tam pokazują. W sensie epoka Disneja.

Re: Dobry film

Smok Eustachy napisał:
3. Prekłele to poziom wodorosty, muł i poniżej dna a sekłele coś tam pokazują. W sensie epoka Disneja.
-----------------------
Hehe, spotkałem się już z opiniami, że jest wręcz odwrotnie ...

Re: Dobry film

Pod względem oglądalności nie ma porównania:

https://youtu.be/iyqnMrdrru4

Vs statyczne dialogi w prekłelach.

Re: Dobry film

TLJ

1. Mamy ciekawego, niesztampowego i na dodatek rewelacyjnie zagranego Luka, mamy Poe ktory nie jest tylko tłem jak w TLJ, bardzo dobrego DJ, fajną Rose i fajną Rey. Finn mógłby być lepiej przedstawiony. Holdo ma swoje momenty ale niestety niewykorzystany potencjał. U "złych" Kylo jest lepszy niż w TFA, Huxem za bardzo pomiataja ale i tak jest lepiej niż w TFA. Motyw z blasterem bezcenny.

2. Nic odkrywczego, opowieść drogi/ucieczki/poscigu, ALE z niespodziewanym rozwojem akcji, nieprzesadnie słodkim wątkiem romantycznym. W każdym razie nieprzewidywalna i zaskakuje. I ogromne pole do manewru w ep. IX.

3. Są, i to spore, bo film budowany na wątku zdrady, i zawsze idzie nie w tę stronę w którą podejrzewamy.

Re: Dobry film

Strasznie na siłę, bez polotu i nudno to tłumaczysz. 2 z ! i zapraszam na 3ci termin (we wrześniu)

Re: Dobry film

Mało tego popełniony został błąd logiczny. Dlaczego TLJ jest dobre według Finistera Ponieważ "Poe ktory nie jest tylko tłem jak w TLJ"

Re: Dobry film

Ale ale, nie czytasz ze zrozumieniem. Punkt 1 był o postaciach, a nie "dlaczego TLJ jest dobre", a Poe w TLJ jest o wiele lepszy od Poego w TFA. Choć oczywiście możesz mieć zdanie przeciwne.

Re: Dobry film

Nie czytam ze zrozumieniem? Czyli pomyliłem się, gdy przeczytałem, że Poe nie jest tylko tłem jak w TLJ A Poe w TLJ może i jest ciekawszy ale jego arc przeplata się z Holdo a to jest powód, żeby mieć solidne wątpliwości.

Re: Dobry film

Wolałem jak nie był `pistoletem` XD

Re: Dobry film

But, I`m the master, so...

Re: Dobry film

Only the master of Disneyverse Finister

OT>PT>ST

I tyle. Dziękuję. Dobranoc.

Re: OT>PT>ST

U mnie chyba też się to tak układa, choć ST są na nieporównywalnie wyższym poziomie niż PT.

Re: OT>PT>ST

Każda trylogia ma swoje dobre i mniej dobre strony.
Największy sentyment mam do OT.

pjona

HAL 9000 napisał:
Każda trylogia ma swoje dobre i mniej dobre strony.
Największy sentyment mam do OT.

-----------------------

Dokładnie tak jak ja. W każdej trylogii coś mi się podoba, ale najwięcej oczywiście w OT

Nowa Nadzieja

Nie ulega wątpliwości, że niedoścignionym wzorcem dobroci jest Pierwsza Trylogia,która jest drugą:

1. Samo zawiązanie akcji jest mistrzowskie: od razu widać, jak wielkie i potężne jest Imperium i jak malutka jest Rebelia. Mamy abordaż ( z błedem - najpierw słyszymy dźwięk cumowania a dopiero potem statek wchodzi do doku). Mamy walkę, w której poznajemy Vadera, poznajemy Leię, poznajemy roboty. Wszyscy są pokazani że się tak wyrażę czynnie, bez zbędnego ględzenia.

Mistrzostwo, nigdy nie pobite.

Popatrzmy na rozwój relacji między Lukiem a Hanem. Początkowo Han traktuje Luka z lekceważeniem, potem jednak Luke wciąga Hana w ratowanie księżniczki. Walczą razem ratując się w śmietniku. Han ratuje Luka podczas ataku na Gwiazdę Śmierci. Potam na Hoth. Potem Luke rusza ratować Hana. Itp. Też bez zbędnego gawędziarstwa.
Luke ma 2 mentorów, czyli Obi Wana i Hana. Łatwo jest uniknąć merysuizmu? Łatwo. Więc czemu nie? Tylko atak na GŚ jest trochę przesadzony.

Rozwój romansu Lei jest zaburzony pod naciskiem fanów. Naturalnego kandydata Luka zastąpił Han. I romans ten rozwija się przy okazji rożńych tam takich wydarzeń. Ważne, że Leia zachowuje się jak taka panienka onieśmielona tym afektem. Świetnie.

A czemu w sekłelach jest dużo gorzej? (O prekłelach nie wspominam bo to dno i wodorosty etc).


Re: Nowa Nadzieja

Smok Eustachy napisał:
[...] Tylko atak na GŚ jest trochę przesadzony.
-----------------------
Z dzisiejszej perspektywy może i tak, ale zasadniczo podczepmy to pod subiektywne opinie. Wtedy jednak, gdy film wszedł na ekrany (a nawet i później) to było coś !

Re: Nowa Nadzieja

Było to coś ale z punktu widzenia Luka to jest to przesada. W sensie jego udział. Zabrakło tu jakiejś podbudowy

Re: Dobry film

Smok Eustachy napisał:

1. Postacie.
2. Opowieść (historia).
3. Odczucia (emocje).


-----------------------

Podawaj źródło, ściągnąłeś to z RLM, he he...

Re: Dobry film

He he to odkrycie Ameryki jest?

Przebudzenie

Jak wszyscy wiemy Przebudzenie Mocy to tzw. soft reboot Nowej Nadziei, stąd fabularnie musi być w miarę OK.
Pojawiają się stare postacie, które ludzie pamiętali i lubili. Generalnie Han, Leia, Chewie, roboty dają radę. Tego po nich oczekiwaliśmy i o to chodziło, że sporo osób chciało oglądać ich przygody a nie te wodorosty i metr mułu, czyli Mroczne Widmo, Atak Klonów, Zemstę Shitów.

Nowi bohaterowie wypadają różnie. Rey i Finn są ok. Finn na starcie jest ładnie przedstawiony w 2 w zasadzie scenach i trzecia, jak pomaga Poe uciec. My znamy Fina a Poe nie zna i nie wie, o co chodzi. Robot jest fajny.

Ale pojawia się owa Maz Kanata, postać kompletnie bez sensu. Takiego dna nie ma w całej OT. Pojawienie się jej w Ostatnim Jedi to porażka. Podobnie Snoke i nowe wcielenie Lorda Hełmofona. Phasma to żenada również nie mająca odpowiednika w Nowej Nadziei.
Problem jest tu taki, że w ciągu 40 lat niczego się nie nauczyli i nic nie poprawili, a sporo popsuli:
Luke był trochę naciągnięty, choć na bezczela tylko podczas ataku na Gwiazdę Śmierci. Ale wszystko musi być w Przebudzeniu bardziej i Rey tez musi być bardziej niż Luke: Luke miał wujków, Rey nie ma nikogo. Luke dostał dwóch mentorów aby go uwiarygodnić, Rey nie ma nikogo. Luke zapoznał się z mocą pod okiem a Rey świetnie daje sobie radę bez oka. Starkiller a GŚ itp. Powiedzmy zabicie wujkostwa było jednak złamaniem konwencji pewnej, a w Przebudzeniu mamy rzeź całej wioski.

Wprowadzili podział na Republikę, Ruch Oporu i Nowy Porządek. Ludzie się gubią. Problemem jest Snołk, który jest wzięty z sufitu. Nic nie zostało poprawione. Mery Sue jest wprowadzona.

Fundamentalna decyzja fabularna, żeby przekreślić OT i sprowadzić wszystko do stanu z początku Nowej Nadziei jest fatalna i powoduje szereg nawarstwiających się nieszczęść.


Ostatni Jedi

Zastanówmy się, czy w ogóle ktoś rozumie dlaczego sekłele się do tej pory sprzedawały i czy przyczyną były starania Disneya czy też może pomimo owych starań ludzie poszli? Chyba jednak ów Disney sam tego nie rozumie i Han Solo jest tu poważnym ostrzeżeniem. Ludzie poszli na Przebudzenie Mocy aby zobaczyć Hana Solo a na Hana Solo nie poszli. Ciekawe dlaczego?
Teraz powtórzę z wytłuszczeniem zasadniczy powód narastających problemów:

W ciągu 40 lat niczego się nie nauczyli i nic nie poprawili, a sporo popsuli:


Jeśli się wczytacie w zarzuty pod adresem nowych filmów to dostrzeżecie, że tak naprawdę to jest fundament większości z nich. Porozmawiajmy teraz o braku pomysłów na Ostatniego Jedi. Główny wątek filmu oparty na motywie braku paliwa. Zamiast się rozproszyć giną na kupie. Czemu nie ewakuowali kogo się da tymi kapsułami? Plan ucieczki oparty nieuwadze radarzysty. Oś fabularna oparta na schemacie: rozwalamy wielki statek wroga ale to jest klęska bo wróg ma większy. Grupka nawet 100 osób to jest nic i na każdej planecie się taką pozbiera. Itp. Skąd to się wzięło?

Gruchnęła plotka, że wstrzymali tzw. spinoffy. Rogue One był fejkowym spinoffem, bo umiejscowiony był w głównej linii fabularnej. Pierwszy prawdziwy spinoff Solo zrobił klapę. No i niby dlaczego? Znalazła się w nim najbardziej żenująca scena we wszystkich filmach, czyli śmierć Leniny Trzeciej. przebili tym wszystko.

Re: Ostatni Jedi

Solo nke tyle zrobił klapę (bo nieźle zarobił, daj niektórym Marvelom takie przychody), tylko miał za wysokie koszty produkcji - jeden film w cenie dwóch. Tak to jest jak się przy dużych produkcjach eksperymentuje z "młodymi wilkami" dodajmy zawalona promocję i przepis na klęskę gotowy.

Re: Ostatni Jedi

Plus: Solo jest filmem, który zarobił najwięcej z filmów wprowadzonych na ekrany w Memorial Day Weekend w latach 2015-2018, przy niemal zerowej promocji.
To był kiepski moment na wchodzenie na ekrany, zwłaszcza jak się nie próbuje przyciągnąć masowego widza.

Re: Ostatni Jedi

Po marce Star Wars oczekujemy więcej. A ten film o Solo nie jest taki najgorszy

Re: Ostatni Jedi

Nie jest najgorszy (Solo) a wręcz jest (moje zdanie) bardzo dobry.
Należy jednak do grupy filmów, które zaczynają się podobać "powoli". Z każdym kolejnym podejściem jego ocena wzrasta To taki film, z którego nie wychodzi się od razu z bananem na twarzy i efektem wow! Zachwyt przychodzi dopiero w domu.

Pollyanna

Widać wyraźnie, że Star Wars pod rządami Disneya jedzie siłą rozpędu. Z drugiej strony widać też, że znajdujemy się w okresie przejściowym, Czyli wykańczają stare elementy, a nie mają dość rozumu, aby wprowadzić coś nowego i sensownego.
Mamy Maz Kanatę, Rosę, Leninę Trzecią, ekipę z Łotra 1. gdyby takie dziadostwo było w OT nie mielibyśmy problemu, Gwiezdne Wojny nie przebiły by się.
Szukałem długo tej nazwy Pollyanna i sobie przypomniałem ostatnio. Pozycja książkowa i filmy oparte. Podręcznikowy przykład, gdy dziecko przybywa gdzieś i powoduje uzdrowienie dziadka. W Ostatnim Jedi zastosowali ten schemat i jest on fajny w sensie, że ludzie to lubią. Rey jest trochę wyrośnięta itp. ale na Pollyannę się nadaje. Niech mają, chociaż akurat Luke nie pasuje tu. Han nie pasuje. Leia nie pasuje. Więc kogo reanimować? Dobrego wyjścia nie ma. Padłu na Luka.


Imperium

Imperium

Specjalnie obejrzałem ostatnio Imperium Kontratakuje w wersji klasycznej. Słabe to tam jest jedno. Jest to przypadłość filmów akcji doprowadzająca mnie do rozpaczy: jak jakiś Szwarcneger strzeli pięć razy to kładzie dwudziestu, a jak pięćdziesięciu strzeli do niego to nic. I jest to irytujące potwornie, za dużo razy widziałem takie rozwiązanie fabularne w różnych filmach. To jest straszne. I Imperium nie jest wolne też od tego schematu, myśliwce szczelają do Sokoła Millenium i nic nie robią mu, niszczyciele też se nie radzą itp. To jest słabe, ale typowe. Jackie Chan potrafi jakoś ten problem rozwiązać.
Czemu w TESB nie strzelają do TIE Fighterów z tych działek, z których strzelali w Nowej Nadziei?

2. Bohaterowie: Nie ma zbędnych postaci, te które są są potrzebne i dobrze prowadzone. Leja i Han, Luke i Yoda, wszystko ot się fajnie rozkręca. Pojawia się Lando, który też jest fajny.

Po drugiej stronie Vader się rozwija, nie tylko dusi ale i wykańcza duszeniem.

Fabuła: Początek pogłębia relacje między bohaterami, potem jest ta ucieczka i zauważcie, że Rebelia ucieka i tylko jeden stateczek-maruder zostaje.

3. Jak tu w porównaniu wypada Ostatni Jedi? Ano cierpi wyraźnie na prekłelozę, czyli wrzucanie bez ładu i składu scen zerżniętych z OT. Ucieczka tam była ciekawa, wlecieli do potwora, naprawiali statek, podczepili się pod niszczyciela. Tu jest nudna i bezsensowna. Lecą i uciekają a tamci nie mogą dogonić. Pod względem futuryzmu mamy regres: celowniki prymitywne, bomby, paliwo. Nie ma autopilotów (?!?).
Fabularnie to leży, bo pomysł Holdo oparty na ślepocie operatorów radarów jest głupi a pomysł Poe na urwanie się jest dobry. Zrobili to tak że stateczki ewakuacyjne pojawiają się na radarze dopiero jak hakierka się wygadała. W porównaniu do miotania się Hana Solo z Czubaką jest to beznadziejne. No i romans Hana z Leią się rozwija. Również poza planem. W OJ zamiast mamy te nadajniczki. Podejrzewałem, że Snoke namierza nadajniczki, ale nie.

4. Czy aby stateczki wchodzące w nadprzestrzeń w Łotrze Jeden nie rozwaliły pancernika Vadera? Nie rozwaliły tylko się rozbiły o niego. A tu odwrotnie. Było tak?

Czy wątek paliwa w OJ stoi w sprzeczności z paliwem w Solo?

5. Czy owe Nowe Porządki są ślepe i głuche i nie widzą, że na drodze Rebelii jest planeta i tam mogą szukać schronienia?

6. Statki zatrzymujące się po skończeniu paliwa jeszcze się odbiją gorzką czkawką, Niefuturystyczne są.

W zasadzie tylko Luke jest niezły w tym filmie. I jeszcze Rey. Rozprawia się z Prekłelami, które faktycznie były żałosne. Rycerze Jedi, ubierający się jak wieśniacy na Tatooine. Zabierające małe dzieci rodzicom bestie. Skoro Republika jest federacja układów no to układy powinny mieć swoje wojska i nimi Republika powinna walczyć. Itp. itd.

7. Twórcy serialu Robin z Sherwood rozumieli, że bohater jest silny proporcjonalnie do złoli, ktorych zwalcza. Dlatego Szeryf i Gisbern nie nadawali się na głównych przeciwników. Są śmieszni i przegrywają. Dlatego wprowadzili poważnego barona de Beleme, który onieśmielał swoją grozą. W OT podobnie Vader jest poważny i Imperator. A w Sekłelach mamy Lorda Hełmofona.

Rianek osiągnał tyle z Abramsem, że okazuje się, że oprócz Jedi i Sithów mamy stado potencjalnych użytkowników mocy którzy w czasach Imperium Kontratakuje siedzą poza kadrem i nagle wyleźli. Dlaczego?

Insurekcja Niebołaza: Star Wars powtarza wątki za Avengersami

Disney zaprezentował teaser ostatniej części trzeciej trylogii, która jest trzecią: Rise of Skywalker. Oto zbliża się premiera nowej Godzilli: Godzilla: King of the Monsters. Jeszcze jakieś Avengersy wychodzą na dniach.

Ja zaś obejrzałbym sobie film Imperium versus Godzilla: Imperium przylatuje kolonizować Ziemię ale nie wie, że w głębi oceanów śpi Godzilla: Godzilla budzi się i rusza do walki. Próbują tego i owego, jakieś AT-AT, TIE-Fightery, Vader tam macha mieczykiem, wszystko daremne. Kończy się tak: laser Gwiazdy Śmierci vs atomowy snop Godzilli. Oglądało by się. Tarkin by mógł występować ze swoimi strategiami. FO versus Godzilla? To jest kopanie leżącego - Snołk ni ma szans. Ale ad rem:

Godzilla jest bez sensu z przyczyny następującej: dysponujemy obecnie bronią zdolną zniszczyć takie potwory, zwane tytanami. Poniekąd słusznie. Bomba wodorowa, bomba atomowa, bomba paliwowo-powietrzna i inne środki rażenia które rozwaliłyby te potwory. Nie wiem z czego by musiały być zrobione te monstra, aby przetrwały. Musimy jednak swoją wiedzę na ten temat zawiesić, bo inaczej nie byłoby filmu. Niech mają zatem. W poprzedniej części kulała najbardziej część ludzka, czyli nieważna. Juliette Binoche poszła do piachu od razu, Cranston jeszcze dawał radę ale młody Cranston był niezniszczalnym bohaterem będącym zawsze gdzie trzeba, jako jedyny przeżywał, niezastąpiony etc. Może teraz będzie lepiej, chociaż dochodzą mnie słuchy, że pododawali jakąś zła organizację wykorzystującą złe potwory. Z tym wszystkim ma walczyć dobra organizacja i dobre potwory. Jak pisałem nie ma to znaczenia większego, jakieś dziewczę będzie bohaterem i telepatą. Po staremu Mothra będzie bronić ludzi, toż to są samograje, trudno je spaścić. Będzie przesłanie ekologiczne i feministyczne. Jak pisałem w klasycznej Godzilli część ludzka była na ogół cudaczna. Ale tu mamy wymogi wysokobudżetowego kina masowego światowego, które są inne trochę. Ostatnio jednak sami nie wiedzą, jakie.

II

Co jest najgorsze? Najgorszy jest cień nadziei, że jednak będą prostować powoli: Rey znajdzie mentorzycę, czyli Luka. Jest to trochę postawione na głowie, bo w 3 części już powinna mieć za sobą nauki i działać dojrzale. Jak Luke ratujący Hana w Powrocie Jedi. No ale OK. Co tam robi jeszcze w tym trajlerze? Fika koziołka skacząc na Tie Fightera. Będzie to motyw przewodni dyskusji i domysłów w ciągu kilku miesięcy najbliższych. Różne tam takie tzw Reylo, czyli romans Rey z Kylo Renem. ów Ren jest szefem Najwyższego Porządku zajmującego całą Galaktykę i musi walczyć na pierwszej linii swoim mieczem świetlnym. Spójne. Dlaczego do tej pory w filmach postacie nawracających się złoli dokonywały ekspiacji i umierały? Jak Vader? Powiedzmy że Kylo odkupi swe winy i przeżyje. Co zrobić z żądaniami sprawiedliwości? Np. rozkazał wymordować wioskę jakiś leszczy w Przebudzaniu Mocy i teraz rodziny itp. wytaczają mu pozew. Nie interesują ich jego zasługi. Do kicia ma iść. I co? Aby uniknąć takich roszczeń i komplikacji Vader umarł, bo dla osoby tak umoczonej nie ma miejsca w społeczeństwie. Tak sobie scenarzyści ułatwiają życie.

Brak pomysłu

W Przebudzeniu Mocy zniszczyli kolejną Gwiazdę Śmierci czyli Starkillera. W Ostatnim Jedi mieliśmy miniaturową Gwiazdę Śmierci i nie ma gdzie iść dalej. Pomysłu nowej Gwiazdy Śmierci wielkości Jowisza jednym strzałem rozwalającej pół Galaktyki nie zrealizowali, bo jest to już absurd jednak. No to został recykling drugiej, a czemu nie pierwszej? Mogliby szukać szczątków wszystkich Gwiazd Śmierci. W znalezionej słyszymy zaś głos Palpatina. Może to dobrze a może niedobrze? Raczej niedobrze. Bo jeśli Imperator przeżył swoją zagładę to sens odkupienia Vadera zostaje przekreślony. Może pojawi się jako duch mocy? Przewidziałem możliwość recyclingu Palpusia pisząc: skoro Maul przeżył to może Palpatine też przeżyje upadek do reaktora i wysadzenie całego obiektu? Wydawało się to jednak zbyt głupim. Ale z czerwonymi tak jest: 2 prawa Korwina: wymyśl dowolną bzdurę, czerwony ją zrobi. 2: wymyśl dowolną bzdurę a czerwony zrobi większą. Ci co umarli niech nie żyją a ci co żyja to mogą żyć albo umrzeć. Tak to widzę. Wskrzeszanie na dłuższą metę będzie niszczące, bo się kolektyw śmiercią przestanie przejmować. Teraz artystyczna reakcja, która jak widzę odbija się echem:

https://youtu.be/gNTLC_uiGFA

Przypuszczam, że Star Wars powtarza wątki za Avengersami: w Thorze Ragnaroku mieliśmy rewolucję październikową i Han Solo ten wątek powtórzył. W nowych Avengersach będziemy mieli rezurekcję bohaterów i Rise of Skywalker ten wątek powtórzy. Takie mamy realia. Można jednak sformułować następujące oczekiwania:

Wyjaśnienie pochodzenia Rey. Naród ma swoje oczekiwania i dufa, że jeśli film stawia jakieś pytanie to udzieli na nie odpowiedzi. Jak nie ten to trylogia.
Wyjaśnienie miejsca Snołka i co robił za czasów Palpusia?
Zwycięstwo.

I na razie to tyle w sumie. Niedużo. Mogą tam nawet wszyscy zdechnąć. Obawiam się jednak, że będą tak kończyć trylogią jak Sapkowski Sagę o Wiedźminie. Zamiast domykać wątki otwierał nowe i dodawał mnóstwo nowych postaci przez co nie ma owa Saga zakończenia i jest niedomknięta. Mamy nawet tzw. Ociptoków czyli Organizację Cztery i Pół Tomu. Nie uznaje ona połowy Pani Jeziora i domaga napisania końcówki od nowa. I słusznie bo czytanie pięciu tomów aby się dowiedzieć, że nie wiadomo jest absolutnie bez sensu. I tu będzie podobnie. Widzę, że ćkają nowe postacie gdzie się da co oznacza, że nie radzą sobie ze starymi. Ale to na obrazkach jest.

Jak to mówią w Śródziemiu nadzieja jeszcze nie umarła. Teaser taki wkręca publikę, tak mieszając, aby domyślała się różności zupełnie na opak. Może i tym razem nas zaskoczą?

No i mamy kolejnych Avengersów. Filmy z tego cyklu mają bezsensowne fabuły, które nadrabiają sympatycznymi bohaterami. Weźmy Infinity War z żenującą bitwą o Ziemię. Muszę zacytować tu Stanisława Lema, co prawda pisze on o Star Treku ale pasuje:

Główną cechą „soca” było to, że się jako beletrystycznie prezentowana rzeczywistość za cholerę nie pokrywał z tą rzeczywistością, w której obywatele po prostu żyli i w tym też dystynkcja główna zwizualizowanej w Stanach SF. Poza uniwersalnym angielskim językiem, który w końcu można by uznać za uproszczenie, mające ułatwić percepcję kosmiczności, panuje też w całym uniwersum dokładnie ziemskie ciążenie, każdy zaś konflikt międzygwiezdny z reguły poprzez stadium walki na różne promienie i pola kończy się (przez „zgęszczenia przestrzeni” i „regulacje upływu czasu” oraz „telegrafowanie osób działających” w tę i we w tę z planety na statki i z powrotem) najzwyczajniej normalnym mordobiciem, z dość częstym zastosowaniem kopniaków.

I te elementy są niezmienne, co ująłem tutaj:

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/937780,znuzenie,2

Mordobicie nie jest wiarygodnym elementem walki o losy świata. Wydaje się, że w Rise Of Skywalker odeszli od tej drogi i na kameralnie rozwiązania szpiegowsko-detektywistyczne postawili. No cóż zostało z całej tej Rebelii 20 osób to jakie oni mogą bitwy epickie uskutecznić? W każdym razie przypuszcza się, że w nowych Avengersach przywrócą te postacie, które Thanos skasował pstryknięciem w poprzednich. Ten Thanos to nieśmiertelny jakiś jest? Jak go uśpili to zamiast ściągać ową rękawicę mogli go zwyczajnie skasować. Dziabnąć piłą mechaniczną czy coś. Nowy film nie będzie grzeszył wewnętrznym sensem ale ponieważ wrócą bohaterowie naród będzie się cieszył. A niech mają. Teraz Kapitan Marvel będzie rządzić. Porównując ją z Rey zauważam, że jest kreacją seksistowską. Pokazanie elementów takich jak biust-talia-pupa jest takie a nie inne. Rey w swoich upacianych strojach wygląda normalniej. Z kolei Marvel miała mentorzycę od początku.

Dzieje postaci Kapitan Marvel są ciekawe. Tak się porobiło, że prawa do nazwy ma Marvel a prawa do postaci kto inny. I wyszedł drugi film o Kapitan Marvel, który jednak nazywa się Shazam. I jest to powrót do normalności, czyli klasycznych zasad kreowania postaci "od zera do bohatera". Jest mentorzyca, jest robienie głupot, jest ciekawy pomysł faceta będącego czternastolatkiem. Aktor umie to grać, bo wie o co chodzi. Jest jakiś podtekst przezwyciężania problemów życiowych. W transformersach podobnie nakręcili powrót do normalności Bumblebee. Mam nadzieję, że fala świrowania była chwilowa i się właśnie kończy. Wspomniany Shazam jest odejściem od porąbania Snyderowskiego widocznego choćby w Batmanie i Supermanie. Może wytwórnie musiały wywalić psychopatów i wziąć normalnych. Psychopata nie odczuwa emocji, nie może więc przekazać ich w dziele. Dlatego mieliśmy to, co mieliśmy. Normalnych bierzcie do robienia filmów.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.