Forum

"Alphabet Squadron"

Pod tą dziecinnie brzmiącą nazwą kryje się kolejna powieść Alexandra Freeda. Akcja dzieje się po Epizodzie VI i opowiada o rebeliantach polujących na imperialnych. Okładka wstępna:

https://jedi-bibliothek.de/blog/wp-content/uploads/2018/10/alphabet-squadron.jpg

Jakoś nie czuję się przekonana. Tytuł jest po prostu durnowaty, no i ileż można wałkować temat Imperium vs rebelia...

Re: "Alphabet Squadron"

E tam, Nowy Kanon potrzebuje swoich X-Wingów. Mi to pasuje, a jak do tego pisze Freed, to już w ogóle spoczko.

A tytuł zabawny, ciekawym wielce tłumaczenia PL

Re: "Alphabet Squadron"

A mi się właśnie tytuł bardzo podoba. Według wstępnej wersji okładki w eskadrze będą A-wing, B-wing, U-wing, X-wing i Y-wing - Alphabet Squadron to idealna nazwa

Jeśli dobrze pamiętam z Aftermath to byli jacyś imperialni z małą flotą, którzy nie uciekli do UR i którzy nie zgodzili się na kapitulację. Chyba nawet szykowali jakiś atak, więc może to będzie o walce z nimi? Byłoby spoko. Zresztą wszystko co uzupełnia okres post-ROTJ jest spoko No i Freed to chyba właściwy autor do książki o pilotach.

Re: "Alphabet Squadron"

@Gunfan-> No właśnie, tłumacznie PL. Poczekajcie, poczekajcie... "SZWADRON ALFABETÓW".

Nie no, uzupełnianie okresu post-ROTJ jest zawsze spoko, natomiast z tymiże czasami kojarzy mi się Wendig, także...

Re: "Alphabet Squadron"

Eee tam, patrząc na to co się ostatnio dzieje w Uroborosie to pewnie i tak nie wydadzą też książki w najbliższych latach, więc tłumaczeniem bym się nie martwił

Tytuł PL

ShaakTi1138 napisała:
@Gunfan-> No właśnie, tłumacznie PL. Poczekajcie, poczekajcie... "SZWADRON ALFABETÓW".
-----------------------
Wersja PL by Jaya: Eskadra Abecadło

Re: "Alphabet Squadron"

"Eskadra Literek" (Aleksander K. lubi to)

Re: "Alphabet Squadron"

Z tytułem faktycznie jest problem - każda wersja będąca w miarę zbliżoną do oryginału będzie głupia

Chyba, że tłumacz zdecyduje się na coś własnego.

Re: "Alphabet Squadron"

Pewnie tak jak w przypadku Oddziału Inferno zdecydują się na "Eskadra Alphabet" albo "Eskadra Alfabet". Nie każdy tytuł musi brzmieć dobrze po polsku - np. Katalizator.

Oficjalne info

https://www.penguinrandomhouse.com/books/606987/alphabet-squadron-star-wars-by-alexander-freed/

Zarys fabuły:
On the verge of victory in what seemed an endless war, five former rebel pilots transform from hunted to hunters as they strike out against the vestiges of Empire. Set after Return of the Jedi, Alphabet Squadron follows a unique team, each flying a different class of starfighter as they struggle to end their war once and for all.

320 stron
Premiera: 04.06.2019

Re: Oficjalne info

Ja wiem że to SW, ale jak oni to logistycznie ogarniają, każda maszyna z innej parafii w jednej eskadrze, koszmar każdego zaopatrzeniowca (nawet pomijając kwestię części z Pzkpfw V w Y-wingu).

Niemniej może być ciekawie.

Re: Oficjalne info

Aha, czyli będzie książka o samozwańczych mścicielach polujących na uciekające Imperium? No, ciekawa rzecz, faktycznie. Przeczuwałam, że takie coś być musiało... jeszcze tylko potrzebuję książki o byłych funkcjonariuszach porządkowych typu policja kryminalna po upadku Imperium. I czy bycie detektywem w imperialnym mundurze stygmatyzuje cię jako gwiezdnego ubeka

Re: Oficjalne info

-jeszcze tylko potrzebuję książki o byłych funkcjonariuszach porządkowych typu policja kryminalna po upadku Imperium

A to nie o tym była trylogia Chucka? I przeceiz wiadomo, że tacy to akurat najlepiej się odnajdują w służbach nowego porządku, tylko zmieniają plakietki, gorliwie służąc nowej sprawie

Re: Oficjalne info

Trylogia Chucka była o tylu rzeczach, że aż muszę ją w końcu powtórzyć

No cóż, masz rację - świat jest pełen Piotrowiczów

Re: Oficjalne info

Nie no aż taki okrutny to bym nie chciał być, żeby zmuszać do ponownego czytania owego dzieła. Ale tam byl taki pierwszy starłorsowy geju, co ze służb Imperium przeszedł do Republiki.

A w tym drugim to bardziej myślałem o panu co go cesarz określił jako exkrement w jedwabnych pończoszkach, ale Piotrowicze, Bonie czy inne Maleszki też pasują.

Re: "Alphabet Squadron"

Dopiero teraz zauważyłam ten topic.
Pożyjemy, zobaczymy, na razie cierpliwie poczekam na nowe A-B-U-X-Ywingi
Ciekawe tylko dlaczego tytuł jest Alphabet Sq a nie Aurebesh Sq?

Re: "Alphabet Squadron"

-Ciekawe tylko dlaczego tytuł jest Alphabet Sq a nie Aurebesh Sq?

Gdyż A-wing a nie Aurek-wing; Y-wing a nie Yirt-wing

Cieszę się że mogłem pomóc

Trylogia i komiks

https://star-wars.pl/News/23698,Alphabet_Squadron_bedzie_trylogia.html


Czyli mamy następcę Końca i początku. Tylko czemu ten autor

Jego przerysowanie brutalny styl w ogóle mi nie podchodzi.

Chcę trzech rzeczy:

1.Yeagera
2.Jacena
3.Kompani Zmierzch

I mam nadzieję, że książkowy świat rozwiną interludia

Re: Trylogia i komiks

Re: Trylogia i komiks

Wspomniałem w newsie o Herze

Re: Trylogia i komiks

A ja chcę, by kolejne tomy trylogii nazywały się:

Tom 1: A.
Tom 2: B.
Tom 3: C.

A Jacen też mógłby się przewinąć.

Re: Trylogia i komiks

Ja chcę:

1. Wedge`a
2. Jacena pilota w stylu Corrana Horna
3. Masy dziwnych pilotów różnych dziwnych ras
4. Spin pomiędzy pilotami A-Wingów, Y-Wingów i X-Wingów na zasadzie "X-Wingi są leeeeepsze! Nie bo A-Wingi są szybsze!"

Re: Trylogia i komiks

Bardzo mnie ucieszył ten news.

Fajnie, że trylogia. Nie wygląda to może imponująco porównując do serii X-Wing z legend gdzie tomów było chyba z 10, no ale w legendach to książki napędzały uniwersum i można było ciągnąć długie serie. W kanonie książki to dodatek, więc na długie serie niestety nie ma szans i bardzo cieszy nawet trylogia.

Fajnie, że dostaniemy powiązany komiks i jeszcze bardziej fajnie, że autorką będzie Jody Houser. W Age of Republic pokazuje, że bardzo dobrze odnajduje się w świecie SW. I to nie tylko moje zdanie, na forach też bardzo ją chwalą. Freed, na którego trochę narzekacie to też imho odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.

Z pewnością dostaniemy jakieś powiązania z Resistance/Aftermath/Kompania Zmierzch (poproszę Yeagera). Na pilota Jacena za bardzo bym nie liczył, bo chyba akcja książki będzie się rozgrywać niedługo po ROTJ i Jacen jeśli się przewinie to chyba tylko jako dzieciak.

Freed a X-Wingi

Kompania Zmierzch mi średnio podeszła. Aczkolwiek możliwe że musiałbym podejść do niej jeszcze raz - teraz jak już pogodziłem się z militariami w SW (dzięki serii X-Wing). Adaptację R1 już czytało mi się dobrze.

Jak Freedowi wyjdzie trylogia o pilotach? Nie wiem ale mam nadzieję, że trochę humoru jednak wrzuci, bo jak książka skupia się na pilotach to MUSI być trochę droczenia się, głupich żartów, cwaniakowania, siedzenia w kantynie, upijania się na umór i szydzenia z imperialnych.

Re: "Alphabet Squadron"

Oby była silna, męska postać.

Re: "Alphabet Squadron"

Nie chcę Cie martwić Mateusz, ale na okładce jest postać wyglądająca na silną, kobiecą postać xD

Re: "Alphabet Squadron"

Nie musi być na okładce. Ważne, by była w powieści!

Gdyby był jeszcze biały to już w ogóle...

Re: "Alphabet Squadron"

Może będzie biały z zielonymi włosami.

Re: "Alphabet Squadron"

Thane`a Kyrella z Utraconych Gwiazd by dali to byłbym w 100% kupiony.

TIE Fighter

Pamiętacie jak przy okazji zwolnienia Wendiga oprócz Shadow of Vader przewinąło się skasowanie jeszcze jednego tytułu? Okazuje się, że chodziło właśnie o TIE Fighter, pierwotnie to Wendig miał być scenarzystą.

https://twitter.com/ChuckWendig/status/1086383174840664064

Jak ja się cieszę, że to Jody Houser napisze ten komiks, a nie Chuck

stagnacja?

Tworzenie kolejnej trylogii w tym samych ramach czasowych co seria "Końca i początku" i na dodatek fabularnie podobnej (polowanie Rebeliantów na Imperialnych), to taka stagnacja w uniwersum dla mnie.

Re: stagnacja?

Tak, ale myślę, że zdecydowana większość chce się dowiedzieć, co się działo pomiędzy EVI a EVII, jak to wszystko ewoluowało. Poza tym, umieszczanie nowej trylogii w takim punkcie czasowym jest bezpieczne, połączenie dobrze znanego, do czego wszyscy są przyzwyczajeni i w miarę lubią z wprowadzaniem pewnej dozy nowości to przepis na sukces, z pewnością większy, niż umieszczanie akcji gdzieś bardzo daleko w przeszłości czy w przyszłości i wymyślanie praktycznie świata od nowa, z nowymi bohaterami i miejscami, które nie wiadomo, czy się przyjmą, a na które najbardziej czeka dosyć wąska grupa fandomowych odbiorców.

Niestety.

Re: stagnacja?

Ja nie czuję się przekonany, więc to sukces połowiczny, ale chodzi tu zapewne o tworzenie treści przed premierą serialu "The Mandalorian" (znowu podobne ramy czasowe), bo powiązania na pewno się pojawią.

Re: stagnacja?

Nie wiem czy na ten moment nie mamy porównywalnej ilości źródeł odnośnie okresu wokół starej trylogii i post RotJ przez 5 lat rządów Disneya, co przez cały okres trwania EU

Re: stagnacja?

Zależy z której strony się patrzy.

Jeśli patrzeć z perspektywy legend, gdzie historie wybiegały mocno w przód i mocno wstecz to rzeczywiście stagnacja, bo obecnej chwili książki nie mogą ruszyć nowych okresów póki nie zrobią tego filmy/seriale. No i chyba(?) było sporo przygód pilotów i sporo walk z różnymi frakcjami Imperium po ROTJ.

Jeśli patrzeć z perspektywy kanonu to stagnacją byłaby kolejna seria o Big3 w czasach Imperium. Przygody pilotów i walka z niedobitkami Imperium w okresie postROTJ to rozbudowywanie. Okres po ROTJ to nadal w kanonie wielka dziura i niewiadoma, która aż prosi się o wypełnienie. Nie wszyscy Imeprialni poszli za Raxem/Sloane i nie zgnięli na Jakku lub uciekli do UR. Pojawiły się wskazówki, że część się ukryła i szykuje się do odwetu na Rebelii/Nowej Republice, ale wątek ten do tej pory nie został zupełnie ruszony. Na szczęście w końcu ruszy go ta trylogia. No i książki o przygodach eskadry pilotów też do tej pory w kanonie nie było.

Re: stagnacja?

Mam taką nadzieję, że zostanie to pokazane w taki właśnie sposób. Coś jak klimat w grze TIE Fighter*, bez zadnych zmian stron jak w przypadku pani Versio. I spore obawy, że będzie to jak w X-wingach gra do jednej bramki i "gdy gonili imperialsa to mu opadały spodnie".

* Nb., kilkusetgodzinny single player w takim klimecie, na to czekam. Moze być remaster.

Freed o cameo

Zadałem pytanie o możliwe cameo w jego serii. Odpowiedział mi wymijająco, ale myślę, że to bardzo dobra odpowiedź

https://twitter.com/mossar_pl/status/1086621285273210880

Synopsis

https://www.penguinrandomhouse.com/books/606987/alphabet-squadron-star-wars-by-alexander-freed/9781984821980/

"(...) The Imperial Army is in disarray. In the aftermath, Yrica Quell is just one of thousands of defectors from her former cause living in a deserters’ shantytown—until she is selected to join Alphabet Squadron.

Cobbled together from an eclectic assortment of pilots and starfighters, the five members of Alphabet are tasked by New Republic general Hera Syndulla herself. Like Yrica, each is a talented pilot struggling to find their place in a changing galaxy. (...)

The newly formed unit embodies the heart and soul of the Rebellion: ragtag, resourceful, scrappy, and emboldened by their most audacious victory in decades. But going from underdog rebels to celebrated heroes isn’t as easy as it seems, and their inner demons threaten them as much as their enemies among the stars. (...)"

Brzmi bardzo jak X-Wing: Eskadra Widm z Herą zamiast Wedge`a, ale nie będę się przesadnie jarać, bo się potem zawiodę. Tak czy inaczej, na razie wygląda to dobrze.

Re: Synopsis

Matt trochę wygadał się odnośnie timeline`u.

https://twitter.com/JoeWest49585101/status/1086375052734615552

Niestety chyba nie wyjdziemy poza Empire`s End, ale do końca nie rozumiem czy chodzi o komiks, pierwszy tom trylogii czy całą trylogię.

A tu odpowiedź na to czemu znów mamy dezertera z Imperium

https://twitter.com/DelReyStarWars/status/1086364129739321346

Mnie osobiście nie dziwi, że jak Imperium zaczęło się walić to wielu opuściło ten tonący okręt.

Ton książki

Freed odpisał mi na pytanie o to czy Alphabet przypomina Twilight Company:
https://twitter.com/AlexanderMFreed/status/1091885009655422976?s=19

Re: Ton książki

Wojtek jesteś wtyką Bastionu!

Re: Ton książki

Nie musicie dziękować. Za niedługo założę portal starwarsleaks.com i będę tam umieszczać swoje przecieki.

Mam przecieki że dostaniemy teaser epizodu IX do końca kwietnia.

Re: Ton książki

Ej, ale jak Ci cieknie, to od tego jest Twój wyżalwątek!

Re: Ton książki

Jak tak dobrze Ci idzie, to może jeszcze spróbuj spytać o dokładniejsze ramy czasowe całej trylogii. Przed/po Jakku?

Timeline

Re: Timeline

#NotSoGood

Pierwsze czytanie

Jako, że ta seria mnie bardzo ciekawi to mam taki wewnętrzny "Alphabet Squadron alert" i jak widzę coś na ten temat to się wgłębiam. No i zauważyłem na twitterze, że pani Heddle jest na etapie czytania pierwszej części. Taka mała ciekawostka na temat tej książki:
https://twitter.com/jenheddle/status/1095507826066173952

i odpowiedź A. Freeda (autora):
"One of those lines of dialogue that probably works better when you DON`T know the character who says it. It`s much weirder once you do..."

Re: Pierwsze czytanie

Wszystko pięknie, ale ja coraz bardziej mam opory.

Bo taki dywizjon nie ma prawa funkcjonować. To się logistycznie nie sprawdzi, bo to się nie sprawdza nigdzie, ani u nas, ani w odległej galaktyce. A zgodnie z prawami Murph`ego - jak coś może pójść źle, to na pewno pójdzie.

Re: Pierwsze czytanie

Eskadra Widm też nie miała prawa istnieć. No ale z tego co pamiętam to chyba nie jesteś w ogóle fanem serii X-Wing, nie?

Re: Pierwsze czytanie

Eskadra Widm o ile pamiętam to jednak prawie monolitycznie latała na X-wingach czyli miała ujednolicony sprzęt, a nie jak tutaj, każda maszyna z innej wsi

Czepiam się chaosu logistycznego, czyli proszenia się o piękną katastrofę.

Re: Pierwsze czytanie

Ale miała członków, których nigdzie by nie dopuszczono A latali głównie X-Wingami, TIE i Lambdą.

Re: Pierwsze czytanie

No ale, dwa standardowe typy, wręcz "konie robocze" czyli logistycznie łatwe do ogarnięcia, lambda jako transportowiec, to się broni od strony technicznej

Wybiło mi podjarometr

https://twitter.com/StarWarsExplain/status/1130223386469306369?s=19

SWE jest zdeklarowanym fanem serii X-Wing. Jeśli po wszystkich książkach C. Gray i Zahna twierdzi, że to może być jego ulubiona książka.. to mam jeszcze większą podjarę. Kończę "Zemstę Isard" i w czerwcu zabieram się za Alphabet Squadron.

Re: Wybiło mi podjarometr

I jeszcze ekipa Alphabet Squadronu:
https://pbs.twimg.com/media/D7GdkN3XkAANpSn.jpg

Re: Wybiło mi podjarometr

Same człowieki?

A gdzie #starerasyurwał

Re: Wybiło mi podjarometr

Ten drugi i piąty niekoniecznie musi być człowiekiem BTW będą codziennie odkrywać kolejną postać.

Re: Wybiło mi podjarometr

Fajnie, takie promocje lubię.

BTW, tak mi dzisiaj przyszło na myśl, że powinniśmy zaprojektować jakąś koszulkę ze starymi rasami.

Re: Wybiło mi podjarometr

Co prawda sobie ostatnio nabyłem podobną, ale pomysł popieram z całego serca.

Re: Wybiło mi podjarometr

O jaaa, ale bym brał taką koszulkę.

Halo, wzywam Gufa! W tym temacie padają dobre pomysły!

Re: Wybiło mi podjarometr

Barwna ekipa, zajefajna grafika. Szczególnie 1,2 i 4 są super. Właśnie się zastanawiałem skąd ten nowy avek

Re: Wybiło mi podjarometr

I jak, jest już kompletna grafika z wszystkimi postaciami? Są "obcy"?

Re: Wybiło mi podjarometr

Tak, w tle StarWarsBooks na Twitterze. Ten drugi to nie człowiek i ta piąta to Theelin. Brakuje mi trochę jakiejś takiej typowo nieludzkiej rasy, ale tą piątkę i tak akceptuje

Kupiłem książkę na amazonie UK. Ponoć dostawa koło 22 czerwca Muszę wytrzymać 10 dni.

Re: Wybiło mi podjarometr

Lepsi tacy obcy niż żadni, ale gdzie #starerasy, się pytam.

Ten "twój" to ma trochę ucho jakby prasował i zadzwonił telefon No offense.

Kupiłem książkę na amazonie UK. Ponoć dostawa koło 22 czerwca Muszę wytrzymać 10 dni.

Jak Ty to liczysz? I Amazon zazwyczaj dostarcza na dzień wydania, czyli na 11 (aż trudno wierzyć, że z UK książka idzie 10 dni, do mnie bateria do aparatu szła dwa dni, do PL - dla jasności). Ale to i tak dłużej niż 10 dni czekania, licząc nawet od dzisiaj...

Re: Wybiło mi podjarometr

Cały czas mam, że "Ordered" i jeszcze nie jest nawet "Dispatched". A pod tym "Arriving 21 June - 22 June".

BTW Alex z SWE podjarany:
https://www.youtube.com/watch?v=EvwBGA1iqnA

Chyba nie widziałem u niego jeszcze aż tak pozytywnego nastawienia do książki NK. Także.. jaram się!

Re: Wybiło mi podjarometr

A ja dzisiaj wieczorem zaczynam audiobooka
13h 51min - taką długość to ja rozumiem

Alex jest wielkim fanem serii X-Wing, więc pewnie dlatego taka podnieta. Zobaczymy, liczę na co najmniej dobre czytadło i pewnie się nie zawiodę.

Re: Wybiło mi podjarometr

Dobra Finster, miałeś trochę racji. Paczka została wysłana i teraz termin jest "Środa". Czyli 19 czerwca. A kto wie, może nawet wcześniej.

Dobry rok

Dla książek nowego kanonu - co jakąś czytam to mi się podoba, mimo iż trudno o bardziej różne historie.

Z Eskadrą Abecadło mam problem. Bo to jest fajna historia i ciekawi bohaterowie, tylko tak w zasadzie nikogo nie da się tam lubić szczerze i na calego. Ale też myślę, że takie mogło być założenie. Zbiór osobowości, każda równo popierniczona na swój sposób, ze zbiorem paskudnych wad i grzechów przeszłości.
Niby zamknięta opowieść, a jednak daje apetyt na więcej. Dużo super bitew powietrznych i latania, pan Freed umie w walki i w napięcie. To tak ogólnie. Wielki plus to ciekawe motywacje głównej bohaterki i intrygująca postać Kairos. I pokazanie jak czasem jedno spotkanie z bohaterem może wpłynąć na dalsze życie
Dużo starych ras i nowych trochę też. Dużo muzyki, świetnej galaktycznej mieszanki, jak ktoś pisze fiki, to jak znalazł
Fajne rozprawienie się z kilkoma absurdami logicznymi imperialnej propagandy.

No dobra, ale teraz coś najważniejszego dla mnie -
A, że polecę równo to zasłaniam dla bezpieczeństwa.
początek spoilera Auć, bolało. Z Hera stało się to czego się obawiałam - została ciotką rewolucji. Niby było o niej dużo, niby jej pov, ale tak po wierzchu bardzo. Wspominała swoją rodzinę, ale nie dała żadnych imion. Nie ma śladu Jogurta, ni Choppera - zostawiła ich razem u Saszy?

Ale to co boli najbardziej:
- Hera pilotka uziemiona jako "zarządca". Dbająca o misję i podwładnych, ani razu nie siedząca za sterami. Dowodząca z oddali.
- Hera potwornie samotna. Niby pijaca czasem z ludźmi, niby ciesząca się szacunkiem i mająca różnych współpracowników, ale tak bardzo w tym wszystkim SAMA. Raz tylko przyznała się przed samą sobą jak tęskni za rodziną i dawnymi czasami.
- Hera nie widząca innej drogi jak dalsza walka, mimo zmęczenia i ogarniania całej swojej floty samodzielnie.
- Hera słuchająca się Głupiej Miotły Mon. Brrrrr obiadki brrr

To nie jest moja Hera (moja, jak Kanan zakończyła się na 2 sezonie), ale to jest Hera w jakiś sposób ostrożnie konsekwentna, na pewno lepsza niż idiotka z komiksu Aphry. Ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że Freed starał się pisać o niej w miarę dużo, nie mówiąc jednocześnie niemal nic. Jakby nie umiał, albo nie mógł, pójść trochę dalej. Dać coś poza ogólnikami. I ta Hera jest w książce, ale jakby zamiast Hery Syndulli była Generał Jakaśtam, w sumie dużej różnicy by nie było.

koniec spoilera

Chaotycznie, ale właśnie skończyłam czytać i musiałam się podzielić

Re: Dobry rok

Hehe, nie wiem co to za zła siła czai się w człowieku, ale stwierdziłem że odkryje spoiler. Zobaczyłem "auć bolało" i zakryłem

Ja dostanę książkę we wtorek/środę więc pewnie pod koniec tygodnia będę mógł włączyć się w dyskusję.

Re: Dobry rok

Bardzo czekam na wrażenia

Wiesz, boleć mogło tylko mnie, bo to przez kilka lat była "najmojsza" postać z SW.

A na marginesie - podoba mi się niesamowicie jak ładnie przez różne media rozwijają operację Cinder. Jej rozmiar, znaczenie, reakcje na nią zarówno Imperium jak i Rebelii.

Re: Dobry rok

Przeczytałem za Ciebie spoiler, mało konkretnych informacji o fabule

Re: Dobry rok

Ja dopiero w 1/3. Łykam powolutku, bo pogoda oraz sporo innych zajęć. Póki co bardzo mi się podoba.

Widzę podobieństwa do Kompanii Zmierzch, ale czasy ciekawsze i opowieść o pilotach siedzi jeszcze lepiej niż opowieść o żołnierzach.
Jeszcze nikt tak dobrze nie poruszył tematu przejścia Imperialnych na stronę Nowej Republiki po Endorze.
Nawiązania miodzio - Cinder, Sloane, Pandion, Babcia i wiele innych. Książka świetnie pasuje i uzupełnia Shattered Empire, Aftermath, BF II.
Bardzo ciekawa tytułowa ekipa, żadne chodzące ideały, cały czas ciągnie żeby dowiedzieć się co dalej z nimi i co dalej pomiędzy nimi.

No i zgadzam się, mamy bdb rok jeśli chodzi o książki SW. Niezłe Pirate`s Price i Padme na rozgrzewkę, później świetne M&A, Dooku i Alphabet. Za chwilę trzeci Thrawn oraz później sporo pozycji związanych z Galaxy`s Edge i E9. A przecież książki to i tak przystawka przed daniami głównymi czyli Mando, J:FO i E9. No jest urodzaj w tym roku.

Re: Dobry rok

Oooo dokładnie, Traitor`s Remorse, coś fantastycznego. I jeszcze próba przełożenia imperialnego myślenia na chaotyczną Rebelię.

I co mnie bardzo uderzyło, przewijające się przez książkę stwierdzenie "nie byliśmy gotowi na zwycięstwo".

I tak sobie jeszcze myślę, że chyba w żadnej książce NK nie było tyle brudów, szantaży, kłamstw, własnych rozgrywek i zwyczajnej małości czlowieka. No fajne to, choć zdecydowanie przeszkadza w lubieniu bohaterów

Re: Dobry rok

Sugerujecie że po przeczytaniu będę zmieniał avatar ?

Re: Dobry rok

A nie wiem jak Ty, ja bym chyba zmieniła

Re: Dobry rok

Z nich wszystkich to chyba najszybciej na Chass na Chadic jak już, za muzykę.

Ale reszta ma jeszcze dwa tomy by zmienić moje zdanie

Re: Dobry rok

Czyli o początek spoilera Jacenie koniec spoilera zupełnie nic? Hmm, no to nie powiem, początek spoilera świetna z niej matka... koniec spoilera

Re: Dobry rok

Jest scena, że bardzo starannie blokuje początek spoilera wejście do swojej kwatery, a wcześniej każe rozmówcy czekać na zewnątrz. Mam teorie że trzyma Jogurta jako płaskorzeźbę z karbonitu na ścianie koniec spoilera

A na poważnie spokojnie jestem w stanie uzasadnić początek spoilera taką decyzję. Dzieciak jest u Saszy z Chopperem, ona walczy by on mógł żyć w pokoju, takie poświęcenie prawda. Brrrrrrrrrr no #niemojahera koniec spoilera

Re: Dobry rok

Dzięki. Traktują go jakby nie istniał. Albo mają jakiś Wielki Plan, albo boja się, że napiszą za wiele.

Re: Dobry rok

Na Snoka to jednak za młody nieco.

Ale facet w masce z TROS-a to może nie być Benek?

Re: Dobry rok

Wydaje mi się że wiem o kim mówicie. I rzeczywiście szkoda że nie ma o nim choćby wzmianki (o ile o tym mowa), ale wydaje mi się że nie musiało. Tzn. nie zrozumcie mnie źle. Jakiekolwiek wieści o nim przyjąłbym z ogromną chęcią, ale Bloodline też się obył bez Kylo. No dobra była krótka wzmianka i tyle. A początek spoilera Jacen koniec spoilera ma taki potencjał że może lepiej go nie ruszać w książce o czymś zupełnie innym. Kto wie czy w Lucasfilm już nie mają dla niego jakiejś ważniejszej roli i po prostu na razie nie można go ruszać w książkach/komiksach.

Re: Dobry rok

Wiem, że delikatnie mówiąc nie jesteś fanką Mon Mothmy, ale nie zacząłem jeszcze Alphabet Squadron i mam pytanko do wszystkich, którzy czytają/czytali:

Czy tym razem Mothma jest przedstawiona w miarę godnie i da się ją lubić? Strasznie mnie boli serduszko, że przez Wendiga stała się kimś w rodzaju Borska Fey`lyi nowego kanonu. ;<

Re: Dobry rok

Oh jzz.. Właśnie skończyłem Zemstę Isard i Borska Fey`lyi mam już totalnie po dziurki w nosie. Chyba najbardziej irytująca postać z czasów postROTJ. Jakbym był takim Crackenem to bym cichaczem tego pajaca usunął bez świadków. Generalnie Bothanie poza Asyr to strasznie upierdliwe osoby.

Re: Dobry rok

Mon nie ma osobiście, jest tylko z relacji innych. Ale jej skrajnie pacyfistyczne pomysły na Nową Republikę są już znane z innych źródeł. Tu mamy tylko poniekąd reakcje na nie i trochę konsekwencji.

100 stron

Ok. 100 stron za mną i jestem zachwycony. Postacie są wprowadzane z odpowiednim tempem. Jesteśmy w stanie zrozumieć ich motywy. Poza tym książka jest pełna świetnych odniesień i rozważań na temat Rebelii i Imperium - tego że wszystko zależy od punktu patrzenia. Świetnie historia nawiązuje do komiksu TIE Fighter. No i co najważniejsze, Freed ma smykałkę do opisywania walk powietrznych. Jest to nawet bardziej obrazowe niż w serii X-Wing.

Czytam z zafascynowaniem i zaciekawieniem. Mam nadzieje że tak pozostanie do samego końca. Na razie najbardziej lubię Wyla.

Re: 100 stron

Wyl to leszcz, Kairos i Nath rządzą, wiedziałeś kogo wybrać na avatar

Ja jestem w 2/3 i bardzo mi się podoba. Jest trochę mało akcji i latania w porównaniu do rozwijania głównych bohaterów i ich relacji. Niespecjalnie mi to przeszkadza, ale niektórym może.

Ale miałem radochę na wzmiankę o Accresker Jail

Chass

Ktoś zwrócił uwagę na ten fragment i jakbym miał wybrać jeden fragment opisujący Chass to byłby to ten:
https://twitter.com/zenkenobi/status/1143135634707701761

2/3 i lubię wszystkich poza Quell Zobaczymy co przyniesie finał, bo spodziewam się, że nie wszystko będzie takie jak jest teraz.

Re: Chass

masz rację, cała Chass ona w ogóle dla mnie tam rządzi. Może przez B-winga, może przez eklektyczny gust muzyczny. Może przez ten rodzaj popaprania z którym czasem da się identyfikować.
Za panną Quell nie przepadam, ale i tak największe meh mam na pana buca szefa. Nawet zarąbisty droid go nie ratuje.

W trakcie czytania

1) Tak czy tam i czytam. Chyba faktycznie do książki użyli całego alfabetu! (Przepraszam, głupi żart, nie mogłem się powstrzymać).

2) Jestem na 200 stronie (65% książki) i podoba mi się. Ale. W trakcie czytania przypomniałem sobie co mi przeszkadza w nowych książkach Star Wars. "Realistyczność". (Nie w sensie inspiracji się prawdziwym światem, tylko zmianą wrażliwości, która teraz opiera się bardziej na niejasności moralnej i psychologii bohaterów, zamiast na przygodzie i motywacji bohaterów). Mam ponad połowę książki, i piloci polecieli w swoich myśliwcach może raz. Niby pora już kończyć pokonywać pierwszą przeszkodę, a oni tu nadal próbują się spotkać. Trochę zbyt powoli się to wszystko rozwija. I to nie jest zarzut, bo w swojej kategorii to jest bardzo fajna książka. Ciekawe charaktery. Bardzo przyjemnie się czyta.
Ale. W X-Wingach Stackopla i Allstona (tak przynajmniej mam w pamięci), co drugi rozdział była jakaś akcja, co trzeci rozdział jakiś zdrajca próbował ich podkopać. Mam w pamięci, że Corran najpierw wsiadał do X-Winga, a potem dopiero pytał jaka to misja. Tak bardziej starwarsowo było. I myślę, że po prostu nadal tęsknię za taką czysto przygodową literaturą Star Wars.

Re: W trakcie czytania

Ja odnoszę wrażenie, że Freed zaplanował sobie fabułę na trzy części i po prostu w pierwszej za główny temat uznał "Docieranie się zespołu". Ciężko mi powiedzieć jak wygląda końcówka, bo jestem na podobnym etapie co Ty, ale pewnie klasycznie będzie tam jakaś konkretna bitwa.

Inna kwestia, że mi zupełnie nie przeszkadza takie prowadzenie fabuły. Tzn. nie tak ogólnie, bo np. w Ahsoce mnie to trochę nudziło, w Kompanii Zmierzch było dla mnie zbyt militarnie, za mało Star Warsowo, a Katalizator mimo, że wnosił bardzo dużo dobrego do historii DS to jednak Luceno był jeszcze bardziej Lucenowaty niż w Legendach. W Alphabet Squadron nie mam takiego problemu, bo dla mnie początek spoilera prolog, pogoń za Hellion`s Dare, Abednedo, wieża Jedi, treningi koniec spoilera to też jest akcja.

Aczkolwiek nie można nie przyznać Ci racji, że taka główna różnica między AS a serią X-Wing to właśnie ten realizm. Ani Stackpole ani Allson aż tak nie roztkliwiali się nad psychiką bohaterów. Zajmowało to parę stron, czasem rozdział i akcja. Realizm w książkach SW czasem mnie bardzo boli, ale tu akurat mi to nie przeszkadza. No może przesunąłbym minimalnie suwak AKCJA <---> ROZKMINIANIE w stronę akcji, ale dla mnie taka proporcja jest w porządku.

Re: W trakcie czytania

Ja praktycznie skończyłem. Zostało mi kilka procent, ale przez ostatnie dni brakło czasu żeby skończyć.

Miałem bardzo podobne odczucia w 2/3 książki, pisałem o nich wyżej. Książka jest podzielona na 3 główne części i w trzeciej to już głównie akcja i kulminacja wszystkiego co było rozwijane w dwóch poprzednich częściach. Przez to, że przez 2/3 ładnie jest wszystko budowane, w finalne były emocje i nie mogłem się oderwać.

Recenzja tuż po

To będzie dłuuuugi post, więc zacznę od tego na czym powinienem skończyć, czyli ostatecznej oceny "Alphabet Squadron". Jeśli ktoś śledzi moje poczynania na blogu o Legendach to wie, że byłem totalnie podjarany serią X-Wing, a jeszcze bardziej jej częścią dotyczącą Eskadry Widm. Del Rey zapowiadało, że książka Freeda ma w pewnym stopniu nawiązywać do tej legendarnej serii, więc od początku roku wręcz odliczałem dni do premiery. Gdzieś podskórnie czułem, że to jest książka dla mnie. Jednocześnie miałem obawy, że tak wysoki poziom nakręcenia się poskutkuje tym, że będę zawiedziony, rozczarowany (niejedna osoba miała tak przy TLJ, Battlefroncie czy chociażby na początku kiedy wychodził Aftermath Wendiga). Dodatkową obawą było to, że nie jestem jakimś wielkim fanem "Battlefront: Kompania Zmierzch" i mimo, że doceniam w jaki sposób Freed podszedł do tej książki, to zupełnie nie mogłem wczuć się w historię. Wracając jednak do tematu, wczoraj skończyłem "Alphabet Squadron" i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to bardzo dobra książka z interesującymi bohaterami, świetnie poprowadzoną akcją i zaskakującymi zwrotami akcji. I to jest ocena, którą starałem się napisać bez żadnych emocji, ot tak, zaraz po przeczytaniu, tak jakbym chciał zrecenzować książkę na SWNN, theforce.net czy innym portalu nie dorastającym do pięt naszemu Bastionowi. Ale co sądzę prywatnie? Włączając to wszelkie emocje i świadomość tego, że jestem wielkim fanem serii X-Wing?

JEST ZAJEDWABIŚCIE. Prawdopodobnie stwierdzenie "Alphabet Squadron jest lepszy niż seria X-Wing" ociera się o profanację i właściwie ciężko porównywać jedną książkę z dziesięcioma tomami, ale naprawdę po przeczytaniu miałem takie odczucie. Jakby Alexander Freed wziął moje ukochane X-Wingi, zastanowił się co ludzie kochali w tej serii i dodał do tego troszkę więcej realizmu. Jasne, może działa tu też zasada kontrastu - Aftermath dziejący się w podobnym okresie raczej nie jest ulubieńcem fanów, podobnie Ostatni Strzał. Ja jednak uważam, że Freed dał radę wziąć to co najlepsze z serii X-Wing i przełożyć to na realia Nowego Kanonu. I nie jest to żadna zżynka, to jest zupełnie inne historia, z zupełnie innymi bohaterami i zupełnie inną akcją, ale jednocześnie czuć ten sam feeling co w serii X-Wing. Póki co nie powiem, że "Alphabet Squadron" jest lepszy serii "X-Wing", poczekam na drugą i trzecią część, ale na pewno jest na najlepszej drodze.

Co właściwie w tej książce mnie tak urzekło? Po pierwsze postacie. Ja pierdziele, prawdopodobnie żadna książka Nowego Kanonu nie wprowadziła tyle postaci, które bym polubił i czekał na ich dalsze losy. Bardzo dobrze wychodzi to Claudii Gray - Bloodline dał Ransolma i Jopha, Master & Apprentice Raela Averrossa i Paxa, Lost Stars Cienę i Thane`a. Ale w Alphabecie polubiłem dosłownie KAŻDEGO. Przez pewien czas trochę denerwowała mnie Yrica Quell, ale po przeczytaniu całości również uznaję ją za ciekawą i wartościową postać. Podobnie zresztą z Caernem czy Devonem. Natomiast Wyla, Natha, Chass, Kairos, I-TO właściwie polubiłem od razu, od pierwszych chwil w książce. I tutaj jest ogromna zasługa Freeda, bo autor nie żałuje sobie czasu, żeby nam ich przedstawić i jednocześnie sensownie powiązać ich historie tak by ostatecznie stworzyli tytułowy Alphabet Squadron.

Widziałem parę postów wyżej, że po 2/3 książki niektórym nie pasowała ilość akcji w stosunku do budowania postaci. Jak zawsze, jest to kwestia bardzo osobista, ja w ogóle tego nie odczułem. Napawałem się rozwojem tej eskadry, tym jak się docierali, jak im wychodziło bądź nie na różnych płaszczyznach, tym co się w ogóle działo przed powstaniem Eskadry Alfabet, bo to ma kluczowe znaczenie dla fabuły książki. Ale jeśli ktoś rzeczywiście nie był zachwycony takim rozwiązaniem fabularnym to ostatnie rozdziały powinny to wynagrodzić. Powinny o ile tego rodzaju akcja przypasuje komuś do gustu. Ja byłem usatysfakcjonowany zakończeniem, do tego stopnia, że machnąłem całą końcówkę w jeden dzień. Inna kwestia jest taka, że nie czułem, żeby tej akcji było mało. początek spoilera Najpierw wspomnienia z operacji Cinder, potem szaleńcza ucieczka Hellion`s Dare, Abednedo, treningi z minami, misja przy tej tajemniczej wieży, kolejna misja, no i zakończenie koniec spoilera.

Kolejny temat to realizm, który również został wywołany na tapetę parę postów wyżej. To taka cecha rozpoznawcza Nowego Kanonu i chyba trzeba po prostu zaakceptować, że w książkach SW nie będziemy dostawać książek, które dosyć luźno traktują realizm i bardziej skupiają się na przygodzie, zabawie, baśniowości. Ja bym jednak zwrócić uwagę na to, że ten realizm jest bardzo różnie rozwiązywany w książkach SW. Mimo, że doceniam "Katalizator" to Luceno czasami za bardzo zakręcił się na punkcie tego, że budowa Gwiazdy Śmierci musi być w 100% realistyczna i momentami było nudno. Podobnie "Queen`s Shadow", które bardzo mocno opisywało realia życia senatora. "Ahsoka", gdzie 30% książki to opis życia na wsi. Nawet uwielbiany przeze mnie "Thrawn" Zahna różni się od Trylogii Thrawna tym, że jest dużo bardziej realistyczny - całe "Thrawn: Alliances" to właściwie kilkuset-stronnicowy opis relacji Vadera i Thrawna. Można to lubić bądź nie, ale raczej nie można wrzucać do jednego wora na zasadzie "Nowy Kanon jest strasznie realistyczny". Bo każdy z tych autorów realizuje to trochę inaczej, inaczej rozkłada akcenty. I "Alphabet Squadron" w mojej opinii rozłożył te akcenty bardzo dobrze. Tam gdzie miało być realistycznie, było, tam gdzie było miejsce na trochę zabawy, czystej radości z latania, tam już nie zawsze było realistycznie.

Nie będę analizował książki pod kątem fabuły krok po kroku, ale w spoilerach kilka najlepszych moim zdaniem momentów całej książki. początek spoilera Pogoń za Hellion`s Dare - naprawdę czuło się te napięcie, tą bezsilność i po prostu profesjonalizm Shadow Wing. Poza tym cały ten pościg dał nam dużo jeśli chodzi o rozwój postaci Wyla i Chass. Rozmowa Wyla z Blinkiem to w ogóle chyba najlepszy moment całej książki. Oba końcowe plot twisty jak najbardziej mi spasowały i nawet zaskoczyły, bo nie spodziewałem się ani jednego ani drugiego. Nath, który ma w D Wyla i wyskakuje z Y-Winga. HAHAH. Utrzymanie tajemnicy Kairos przez całą książkę, dzięki czemu (mam nadzieję) rozwiązanie w 2 bądź 3 części będzie jeszcze bardziej satysfakcjonujące. A może Freed w ogóle nie zamierza tego odkrywać? Fajne wplecenie historii Devona, która na początku wydawała mi się trochę dziwna, ale koniec to zrekompensował. Pomalowanie statków Eskadry i ich reakcje. TIE Bomber wbijający się w statek z Szturmowcami. koniec spoilera Sporo sporo dobrych momentów, które robiły robotę.

Widziałem też posta vikali o początek spoilera Herze i w sumie rozumiem Twoje zarzuty. Tylko, że to Filoni przypieczętował jej los, kiedy sezon 4 Rebeliantów skończył się tak jak się skończył. Można by powiedzieć - mogłaby dalej latać jako pilot, najlepiej ze swoim synem, to by było bardziej Herowate. Ale Hera to trochę taki Wedge Antilles Nowego Kanonu. Stracił wielu przyjaciół, rodzinę, pozostał liderem Eskadry Łotrów, ale ostatecznie Ackbar i reszta zmusili go do tego, żeby został generałem. Podobnie to chyba wygląda w przypadku Hery. Osoba z takim doświadczeniem, walcząca z Imperium od lat, musiała w końcu znaleźć się gdzieś na szczycie hierarchii. Jest to smutne, bo widać, że nie jest to wymarzona rola, że czuje się samotna, ale nie zawsze jest różowo. Może po Bitwie o Jakku czeka ją jakiś ciekawszy los? Jakaś wyprawa w Nieznane Regiony? Udział w wyścigach? Albo po prostu powrót na Ryloth i wspominanie starych czasów? Kto wie, Filoni w sezonie 4 w taki sposób zakończył historię załogi Ghosta, że już niestety nie wrócą te czasy kiedy biegała z Kananem i cieszyła się życiem, trudnym, ale jednak w doborowym towarzystwie. Natomiast uważam, że w "Alphabet Squadron" Hera jest dużo bardziej przekonywująca jako postać niż w komiksie "Aphra". Tam zupełnie nie czułem tej postaci. Tutaj Hera stała się trochę tym kim Han stał się w TFA. Jasne, Hera to Generał, Han wrócił do przemytnictwa, ale chodzi mi o mentalność. Nie mówiąc już o tym, że czytając kwestie Hery, miałem w głowie jej głos z Rebeliantów koniec spoilera.

Ok, podobała mi się tutaj masa rzeczy, to już wiecie. Ale czy coś mi się nie podobało? (uwaga, duży spoiler!) początek spoilera Mimo wszystko liczyłem, że ktoś zginie. Nie wiem, może Freed stwierdził, że to za wcześnie. Że na to przyjdzie czas w kolejnych częściach, ale aż się prosiło, żeby Nath zginął tam na dole. Albo Caern ostatecznie porzucając swoje motywacje i kierując się jakimś wyższym celem? Nie wiem, może nie, ale jakos tak brakowało mi czyjejś śmierci (xD). Myślę, że dosyć kontrowersyjną kwestią może być zmienienie planu misji na ratowanie mieszkańców Pandem Nai. Cały czas mamy ciężki klimat wojny postEndor, a tu tak cukierkowo - this is a rescue mission. Imo ma to sens w kontekście przedstawiania różnic między Rebelią i Imperium, tego jak zaczęła myśleć Quell, ale strzelam, że niektórym się to nie spodobało koniec spoilera.

Ostatnio wspominałem, że Master & Apprentice jest aktualnie moją ulubioną książką. Długo tu nie zagościł, bo "Alphabet Squadron" skradł moje serce i tym razem bez zastanowienia stawiam tą książkę na pierwszym miejscu podium. Przed Master & Apprentice, Lost Stars, Bloodline, Phasmą i Thrawnami. Pewnie na długo, bo żadna z pozostałych książek w tym roku chyba nie da rady zrobić na mnie takiego wrażenia. No może "Thrawn: Treason", ale patrząc na tematykę to nie jestem tego taki pewien.

Re: Recenzja tuż po

Ależ ja się z tym co piszesz o Herze absolutnie zgadzam i uważam, że Freed jest mistrzem konsekwencji. Winię Filoniego, bo wywinął jej w 3 i 4 sezonie gorszy numer niż Kananowi, robiąc z niej sztandarową ciotkę rewolucji. Ale to temat na długie dyskusje nad napojami różnymi nie na forum

Poza tym im więcej mija czasu od skończenia książki, tym bardziej widzę jak mi się podobała - wciąż zastanawiam się "co dalej"

A bohaterów polubić nie umiem, tak na zasadzie "moi ci oni!" ale bardzo doceniam konstrukcje i tło i motywy i ich zróżnicowanie. I to jak każdy jest postacią na własnych prawach, nawet milcząca Kairos.

Re: Recenzja tuż po

Mossar napisał:
Kolejny temat to realizm, który również został wywołany na tapetę parę postów wyżej.
-----------------------
Powtórzę, mi to przeszkadza tylko o tyle, że ten "realizm" (co nie jest chyba w ogóle dobrym określeniem, ale z braku alternatyw tak możemy to nazywać) jest w niemal każdej nowej książce SW. Nie chodzi o to, żeby nie pokazywać takiej wersji Star Wars, ale przez ten brak baśniowości/przygodowości Gwiezdne Wojny IMO nabywają nieznośnego cynizmu.

Widziałem też posta vikali o początek spoilera Herze i w sumie rozumiem Twoje zarzuty. koniec spoilera.
-----------------------
początek spoilera Trzymajmy kciuki, że w przyszłości Hera, tak jak Wedge przed nią, nabierze nowego ciekawego charakteru i znajdzie sobie nową miłość . koniec spoilera

Re: Recenzja tuż po

No ale, Łedżu został koniec końców wujkiem imperatora, a nie ciotką rewolucji.

cóż..

Zacznę od końca: absolutnie nie zgodzę się, że Abecadło jest duchową kontynuacją X-Wingów z EU. Mamy tu zupełnie inny klimat, zupełnie inny rodzaj opowieści wojennych. W mojej pamięci tamta seria to była ekscytująca przygodówka, powiązana z opowieściami wojennymi. Tutaj mamy bardziej dramat obyczajowo-psychologiczny. To nic złego, ale zupełnie inna wrażliwość. Stąd nie przyrównywałbym obu serii do siebie.

Natomiast jest całkiem nieźle. Alphabet Squadron jest opowieścią o kilku zniszczonych przez wydarzenia historyczne ludziach, o tym jak te wyrzutki i sieroty powoli stają się nową rodziną. Postaci są barwne, i naprawdę można je polubić, albo odpowiednio nielubić, relacje między nimi śledzi się uważnie. I wbrew większości tu obecnych naprawdę lubię Yricę, mam nadzieję, że odnajdzie sobie miejsce w Nowej Republice. Moim zdaniem książka w aspekcie relacji międzyludzkich naprawdę świetnie się sprawdza. Kosmiczna telenowela. Z gwiezdnowojenną akcją, z przygodą, z zostawaniem najlepszymi pilotami w galaktyce, jest mniej udanie. Mało tej akcji kosmicznej. Nawet było mi trochę za mało technologicznego bełkotu o różnicach między X-Skrzydłowcami a B-Skrzydłowcami, choć trochę nam go dali. A z akcją są momenty, są fenomenalne fragmenty, szczególnie gdy Shadow Wing pokazuje swoją potęgę, albo gdy różne literki Wingów próbują się ze sobą skoordynować. Są w książce naprawdę udane niespodzianki. Pojedyncze. Ale trzeba na nie poczekać, trzeba ich wypatrywać, trzeba mieć z Eskadrą Alfabet trochę cierpliwości. Książkę polecam. Ale nie jest obowiązkowa. Nie rozwija jakoś szczególnie znanego nam świata, jak "Więzy krwi". Nie reinterpretuje naszych ulubionych filmów jak "Leia, Princess of Alderaan". Nie wciągnie nastolatków dopiero uczących się czytać , jak "Thrawn". To niezła książka, ale prawdę mówiąc liczę na coś lepszego, na coś bardziej widowiskowego, w kolejnych tomach serii o eskadrze pilotów Republiki (Separatystów ).

Takie 7/10.

Re: cóż..

Burzol napisał:
Zacznę od końca: absolutnie nie zgodzę się, że Abecadło jest duchową kontynuacją X-Wingów z EU. Mamy tu zupełnie inny klimat, zupełnie inny rodzaj opowieści wojennych. W mojej pamięci tamta seria to była ekscytująca przygodówka, powiązana z opowieściami wojennymi. Tutaj mamy bardziej dramat obyczajowo-psychologiczny. To nic złego, ale zupełnie inna wrażliwość. Stąd nie przyrównywałbym obu serii do siebie.

Aż sobie sprawdziłem co napisałem na ten temat o podobieństwach do serii X-Wing, żeby nie walnąć jakiegoś faux paus.

"Jakby Alexander Freed wziął moje ukochane X-Wingi, zastanowił się co ludzie kochali w tej serii i dodał do tego troszkę więcej realizmu."
Tutaj dalej trzymałbym się jednak tego zdania. Całym szkopuł w tym "co ludzie kochali w tej serii". Ten aspekt przygodowy również był dla mnie ważnym elementem serii X-Wing i generalnie trochę brakuje mi go w Nowym Kanonie. Bo mimo, że podoba mi się to bardziej cyniczno-realistyczne podejście to jednak przydałoby się trochę więcej szaleństwa, zabawy kosztem bogatych portretów psychologicznych bohaterów. Nie jest to jednak jedyna cecha X-Wingów, która mnie urzekła. Dla mnie X-Wingi to też same statki, emocjonalny stosunek bohaterów do nich (albo tak jak w przypadku Mirax i jej Ślizgu albo nawet wyszydzanie statków imperialnych), duży nacisk na rolę astromechów, humanizacja tych droidów i więzi kształcące się między pilotami i droidami, przyjaźnie, spotykanie się na piwku po godzinach pracy i długie rozmowy na tematy wszelakie. I te wszystkie elementy widzę w Alphabet Squadron. Poza tym X-Wingi, a szczególnie część o Eskadrze Widm, też dosyć obficie opisywała problemy psychiczne/życiowe bohaterów. Czy to Myn Donos czy Kell Tainer czy chociażby Lara Notsil. Jasne, mieliśmy trochę inne proporcje, bo mimo, że te rozterki były ważne to zwykle odbywały się gdzieś pomiędzy jedną a drugą akcją. W Alphabecie mamy eskadrę dziwnych ludzi i każdy z nich ma jakiś problem, więc Freed poświęca sporo czasu na rozwój psychologiczny tych postaci i relacje między nimi. Jest tego więcej niż w X-Wingach, ale różnic doszukiwałbym się głównie w proporcjach, bo i tu i tu widzę te same rozwiązania fabularne. Poza tym wydaje mi się, że druga i trzecia część może być już bardziej obfita w akcję. W pierwszej części czuć było, że Freed bardzo skrupulatnie buduje te postacie, w skutek czego dostaliśmy ksiażkę, w której Alphabet Squadron dopiero się buduje, a ich walka z Shadow Wing nawet nie zdążyła się rozhulać.

Tak czy inaczej nie uważam, że to są X-Wingi w wersji Nowy Kanon. Przez to, że proporcje są zupełnie inne i rzeczywiście klimat jest mniej przygodowy, a bardziej, hmm, surowy to uważam, że jest to po prostu powieść o pilotach, która, w moim przypadku, w wielu momentach uderzała w te same nuty co seria X-Wing (szczególnie jej widmowa część).

Rasa Kairos?

Jeszcze nie skończyłem książki, ale to co wyprawiała ze szturmowcami i jej opisany głos skojarzyły mi się z Noghri.

Hyperspace Tracking

Jestem w 1/3 dopiero, ale mam komentarz/pytanie nie cierpiące zwłoki.
[Drobne spoilerki z kilku pierwszych rozdziałów książki, nie zaznaczam wszystkiego bo psuje się czytelność jak porobię dziury]

Czy tylko mi się wydaje, że cały wątek pościgu Hellion`s Dare i Aerie jest małym prztyczkiem w nos dla scenarzystów TLJ?

Mamy tutaj sytuację bardzo podobną do tego, co zdarzyło się flocie Ruchu Oporu po ewakuacji D`Qar: Hellion`s Dare i eskorta skaczą w nadprzestrzeń, a po jakimś czasie dogania ich Aerie i od razu atakuje. Wszyscy są w szoku, że zostali wyśledzeni przez nadprzestrzeń - podejrzewają, że przyczepiono im czujnik, albo że mają szpiega (logiczne założenie). Kapitan popełnia błąd i wskakuje wgłąb Oridol Cluster, gdzie obliczanie skoków jest znacznie utrudnione. Zanim ogarniają w jaki sposób Shadow Wing ich śledzi (początek spoilera uniemożliwiają skok jednemu myśliwcowi, który otrzymał koordynaty od statku-matki tuż przed skokiem, i wygrzebują te dane z wraku koniec spoilera), jest już za późno - gdyby Hellion`s Dare nie tkwił w Oridol, mógłby łatwo zgubić pościg wykonując dwa szybkie skoki pod rząd.

A jak to wygląda w TLJ? FO dogania flotę Ruchu Oporu. Wszyscy są w szoku, że zostali wyśledzeni przez nadprzestrzeń, ale zamiast szukać logicznych rozwiązań, Rose i Finn od razu wpadają na surrealistyczny (ale z powodów fabularnych całkowicie prawdziwy) pomysł, że FO posiada ogromny komputer probabilistyczny, który na podstawie jakichś szczątkowych danych magicznie dowiaduje się, gdzie polecieli (a to i tak retconowa informacja z książek około-filmowych - sam film nie raczył zniżyć się do poziomu wytłumaczenia nam jak to w ogóle działa). Resistance nie ma paliwa na więcej skoków, ale na szczęście ma paliwo na uciekanie przez kilkadziesiąt godzin w realspace po linii prostej. FO może w tym czasie dobić ich myśliwcami albo oflankować przy użyciu mikroskoków, ale z powodów fabularnych nie robią tego (tzn wysyłają kilka myśliwców, a następnie odwołują je bez powodu).

Cieszę się, że Alexander Freed umieścił w swojej książce taki wątek, pokazując nam, że da się to zrobić porządnie.

Re: Hyperspace Tracking

Nie wiem czy to prztyczek, ale ten cały pościg to jedna z moich ulubionych sekwencji w tej książce. Jest emocjonalnie, ciężko, ale też zaskakująco kameralnie. A przy tym to wszystko ma 100% sensu. Ale Freed chyba zna to uniwersum całkiem dobrze, bo jak go zapytałem czy za te wszystkie nawiązania i smaczki odpowiada on czy LSG to odpowiedział, że w większości to on szuka tych powiązań.

Freed trochę sprawia wrażenie twórcy który trochę lubi się "pośmiać" z głupotek SW. Najprostszy przykład to śmianie się z Trzeciej Gwiazdy Śmierci in-universe. I to nie raz.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.