Forum

Najlepsze co może spotkać SW

Można powiedzieć, że pomysłem na ten temat zainspirował mnie nasz forumowy kolega - Mossar. Co prawda, akurat jego wersja jest mocno pesymistyczna w swoim przekazie , tak ja pozwoliłem sobie niejako na wpuszczenie trochę światła i optymizmu - wszak dzisiaj lato tej jesieni skończyło się definitywnie - tak jak definitywnie kończy się znana nam od dekad saga. Oczywiście, chodzi mi o zakończenie pewnej historii, nie sagi jako takiej

Zacznę od siebie, i napiszę, że dla mnie najlepszym i czymś zupełnie nowym dla Star Wars które znamy z ekranu, byłby serial dziejący się w czasach Starej Republiki. Mogą to być dawne, i niespokojne czasy Exar Kuna, mrocznych wojen Sithów, albo politycznie długiego i krwawego konfliktu na Onderonie, czy też pierwszych najazdów Mandaloriańskich - włącznie z wprowadzeniem w historię znaną nam z KotORów.
Jeśli chodzi o nowe filmy, to sequel Solo byłby tym, co ucieszyłoby mnie bardzo, chociaż zdaję sobie sprawę że tu potrzeba czegoś większego rozmachem - podobnie spin-off o Kenobim, choć akurat w tym przypadku Jedi, Moc, miecze świetlne pewnie wzbudziłyby większe zainteresowanie. Jest też i Rian Johnson, który powinien pozytywnie nas zaskoczyć nową, wciągającą i napisaną z rozmachem historią. Star Warsy jak tlenu potrzebują świerzości, nowej odsłony, nowych opowieści, bohaterów ...

A zatem, co - według Was NAJLEPSZEGO, mogłoby spotkać w przyszłości SW ? ... jakie pomysły chodzą Wam po głowie, co chcielibyście zobaczyć w przyszłych filmach czy serialach, a może i grach ?

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Naprawdę mroczna historia o Jedi i Sithach w czasach Starej Republiki i odejście od tematu Imperium-Rebelia w książkach i komiksach.

Stara Republikaaaaa

Nikogo chyba nie zdziwi, że na początek podam Starą Republikę. Otwarcie się Disneya na ten okres to (w teorii) najlepsze co mogą zrobić z perspektywy fana takiego jak ja. Mogą wtedy tworzyć nowe rzeczy bez przerażenia, że naruszą OT albo okres pomiędzy OT i ST.

Otwarcie się na okres po ROTJ. Ciężko poważnie patrzeć na ST bez wiedzy o tym co się wydarzyło pomiędzy OT i ST. Czekam na komiksy, książki, miże jakiś spinoff. Nawet przyjąłbym zżynkę z książkowych X-Wingów w formie filmu.

Więcej serii spinoffowych, brak epizodów. To jest chyba najważniejsze dla mnie. Chciałbym żeby kolejne epizody powstały najwcześniej za 10 lat, o ile w ogóle. One blokują wszystko. Kreatywność, nowe pomysły, ponadto są skażone oczekiwania fanów względem głównych bohaterów. Do nowych serii fani podejdą na większym luzie. Potrzebujemy nowych Jedi i Sithów. Nowych pilotów, szmuglerów o różnych rasach.

Jak najmniej Wielkiej Trójki plix.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Niestety Disney w świecie gwiezdnych wojen porusza się jak ślepe dziecko na polu minowym. Ale są mniejsze lub większe szanse na coś dobrego.

Reedycje książek ze Star Wars Legends - mam nadzieje, że nie skończy się na Trylogii Thrawna, tylko że zrobią reedycje wszystkich książek.

Film o Kenobim z Ewanem Mcgregorem - to wydaje się, tak oczywiste, ale nikt nie wie o czym myślą ludzie Disneya.

I to by było tyle z prawdopodobnych rzeczy. Z mniej prawdopodobnych rzeczy to podzielam nadzieje ze starą republiką.

W zasadzie to cokolwiek prawdziwie nowego byłoby dobre. Czy by się działo 1000lat przed, czy 1000lat po oryginalnej trylogii.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Po co reedycje książek, skoro można je spokojnie zamówić po angielsku? Dla nowej okładki?

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Reedycje książek są nie tylko w PL, inne wersje językowe też są w reedycji, więc jak wolisz po angielsku czytać to dzięki reedycji masz większą dostępność. Reedycja oznacza, że książki będą dostępne w księgarniach i mogą trafić do większej publiczności, a nie tylko do starych fanów. Sugerowało by to, że właściciele marki cały czas interesują się legendami i może w przyszłości będą planowali z nimi coś więcej.

Poza tym książki z za granicy są droższe niż polskie i chyba łatwiej znaleźć aukcje ze starymi edycjami z polskiego rynku, ale rozumiem ze ważne było dla Ciebie pochwalenie się ze umiesz po angielsku

Re: Najlepsze co może spotkać SW

U mnie standardowa wishlista top5:

- po zakończeniu ST ciężar przenosi się na czasy dawne/starożytne. Dostajemy film i serial podparte grą, książkami i komiksami (np. dłuższa seria komiksowa w wykonaniu Soule`a)
- Mandalorian odnosi wielki sukces, powstają kolejne doroślejsze seriale, w które Disney pompuje morze hajsu
- po E9 schodzi blokada i w końcu dostajemy dokładną historię powstania FO, Snoke`a, Luka i jego akademii, Bena Solo itd. Ogólnie rozpoczyna się ostre zapełnianie okresu ROTJ<->TFA
- przy okazji rozpoczyna się też poważna eksploracja i odkrywanie Unknown Regions
- EA traci wyłączność na robienie gier SW. Gry SW będzie równocześnie tworzyć kilka firm. Jedną z nowych gier jest crpg.

Trochę smutne jest to, że jak czytam to, co właśnie napisałem to żaden z tych punktów nie wydaję mi się jakoś specjalnie wielce prawdopodobny. A miał być optymistyczny wątek

Re: Najlepsze co może spotkać SW

W sumie podpisuję się pod wszystkim powyżej. Dodam jeszcze:

- EA w ogóle nie robi gier SW.
- Gra RPG z rzutem izometrycznym oraz strategia w stylu "Starcrafta" (zarówno pod względem gameplayu, jak i epickości historii).
- W filmach pojawia się więcej Starych Ras i smaczków takich, jakie były w "Solo" (Glee Anselm, Pyke`owie, kopalnia przyprawy z "Rebels"...).
- Główne role w filmach dostają kosmici.
- Powstaje więcej powieści, niekoniecznie o filmowych bohaterach. Serio, teraz jest ich za mało.
- Przewodniki, albumy, atlasy wracają do formy. To znaczy naprawdę wprowadzają coś nowego do kanonu, bo do tej pory robi to tylko Hidalgo.
- TCW dostaje więcej odcinków, mamy wszystkie niezrealizowane akty + bitwę o Coruscant!
- "Resistance" i nowe seriale animowane traktują dziecięcego widza odrobinę poważniej.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

-mamy wszystkie niezrealizowane akty + bitwę o Coruscant!

Czyli CW w wersji 3D?

Re: Najlepsze co może spotkać SW

ShaakTi1138 napisał:

- Gra RPG z rzutem izometrycznym

-----------------------

OMG to by chyba był najpiękniejszy dzień w historii!

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Albo koszmar - dla elektroników

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Strategia w stylu "Starcrafta" hmmm, w sumie to mogłoby być i ciekawe doświadczenie. Epicko też dałoby się pewnie i zrobić

Re: Najlepsze co może spotkać SW

"po E9 schodzi blokada i w końcu dostajemy dokładną historię powstania FO, Snoke`a, Luka i jego akademii, Bena Solo itd. Ogólnie rozpoczyna się ostre zapełnianie okresu ROTJ<->TFA"

To jest dla mnie mus, a nie coś mało prawdopodobnego. Jak tego nie zrobią to będę mocno zawiedziony.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

1. Rian wylatuje na zbity pysk i dostaje wieczystego bana na SW oraz portale społecznościowe.
2. Seria Benioffa i Weissa jest osadzona w czasach Starej Republiki, a pierwszy zwiastun wygląda jak aktorska wersja inwazji na Coruscant z TORa
3. Przemyśleli spin-off. Te są teraz naznaczone przez twórców, ale uznanych, mających własny styl i wiedzących, co chcą pokazać na ekranie. Pierwszy spin-off z nowej serii robi Quentin Tarantino.
4. Na platformie pojawia się serial bazujący na scenariuszach Underworld, film o Kenobim, film o Bobie a kolejne filmy ukazują nam różnych bohaterów, także z trylogii sequeli.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Lord Sidious napisał:
1. Rian wylatuje na zbity pysk i dostaje wieczystego bana na SW oraz portale społecznościowe.
-----------------------

Nigdy nie zrozumiem, co Cię w tym filmie tak zabolało, ale Twoje przedawkowanie EU i SW w ogólności na pewno ma w tym jakiś udział

Re: Najlepsze co może spotkać SW

-I Ty Sidiusie przeciwko mnie...
Rian Johnson, 2018

Złote czasy

w sumie w takich żyjemy, dużo starwarsów, 4 filmy z czego "większa połowa" (termin ściśle matematyczny) była dobra i bardzo dobra. Nie wiem, czy może coś lepszego spotkać SW, może gdyby wyszły jakieś przyzwoite gry, ale niestety Gwiezdne Wojny zrobiły się zbyt duże i są w rękach ludzi, którzy najwyraźniej gier nie czują i nie wiedzą jak temat ugryźć.
Kiedyś dla hecy mawiałem, że najlepsze co mogłoby spotkać SW to reboot i remake Trylogii Prequeli, ale po tym jak po EVIII pojawiły się propozycje zdekanonizowania i nakręcenia od nowa TLJ, muszę się z tego wycofać. Tzn, byłoby to ciekawe z filmowego punktu widzenia, ale niestety prawda jest taka, że ludzie do SW podchodzą bardzo poważnie i to by się nie spotkało ze zrozumieniem.
Może jeszcze gdyby nieco zmieniono pomysł na SW, powrócono do oryginalnej koncepcji epizodycznej Lucasa, zmniejszono budżety i nie próbowano z każdego kolejnego filmu robić hit wszechczasów. Ale to też mało prawdopodobne.

W sumie jedyna rzecz, której mi trochę brakuje to jednak te gry. Ale w obecnej sytuacji na nic nie liczę.

Re: Złote czasy

4/4 to bardzo większa połowa

Oczekiwania

Chciałbym aby nadal starano się przeplatać pojedyncze (jak R1; no i tutaj kłania się użycie Ewana, póki jest w dobrym wieku na Kenobiego) i bardziej kameralne (dawać mi tu Aldena oraz Glovera po raz kolejny! Nie jestem fanem zmartwychwstałego Maula, ale jak go już wprowadzono to miło by było coś jeszcze o nim opowiedzieć, by nie skończyło się na cameo) opowieści z dłuższymi historiami, mającymi wielki wpływ na losy galaktyki. Wielki konflikt wymagałby więcej czasu ekranowego i dużego rozmachu.

Co do tonu filmów to marzy mi się mieszanka humoru i luzu "Solo" z widowiskowością scen R1 oraz kreacją postaci z TFA oraz z unikaniem żartów w stylu Riana. Chciałbym też aby nie odsunięto na dłużej na boczny tor Mocy, czyli elementu, który najbardziej odróżnia SW od innych produkcji s-f i zbliża go do fantasy.

Jeśli chodzi o konkretne historie to SW stwarza nieograniczone możliwości: życie Plagueisa, powstanie Zasady Dwóch, wojny Jedi z Sithami (widowiskowość i namnożenie użytkowników Mocy przypominające kumulacje faz Marvela, czyli nowe podwójne Avengers!), a może nawet któryś rozłam. Jeśli przeżyją to chętnie zobaczyłbym dalsze losy Kylo lub chociaż Rey. Można by też poeksperymentować z opowieściami pokroju historii Zayna Carricka i jego kompanów. Niby tak odmienne od OT (główny bohater nie jest wybrańcem, co najwyżej pecha; konflikt galaktyczny nie jest na pierwszym planie; Jedi są nie tylko protagonistami, ale i antagonistami), a jednak czuć - moim zdaniem - ducha IV-VI (wynajęci spod prawa bohaterowie podróżujący statkiem kosmicznym po galaktyce; Moc; dylematy moralne; zwroty akcji i intrygi; ciekawe, zróżnicowane postaci oraz humor!). Oglądałbym!

Re: Oczekiwania

rebelyell napisał:
Oglądałbym!
-----------------------
Ja też. Mam prawie taką samą koncepcję jak Ty. Od siebie dodam jeszcze, że chciałabym dużo akcji, intryg i tajemnic przy jednoczesnym pokazaniu przeżyć bohaterów. Byłabym też bardzo zadowolona, gdyby przedstawiono początki zakonu Jedi i okres między ROTJ a TFA, szczególnie akademię Luke`a.

Re: Oczekiwania

KiraSolo napisał:
Od siebie dodam jeszcze, że chciałabym dużo akcji, intryg i tajemnic przy jednoczesnym pokazaniu przeżyć bohaterów.
-----------------------

Tak! Właśnie tak! Żeby nie zaniedbywano żadnego z tych elementów. W R1 trochę brakowało mi tego przy niektórych postaciach, jakby ich rozwój nie zmieścił się w czasie i tak długiego filmu.
Żeby intrygi i odkrywanie tajemnic dobrze się sprawdziło to nie może być przeniesieniem na ekran już opisanych gdzieś historii, ale KotOR jest dobrym wzorem

Na pewno nie stara republika.

Chciałbym jakiś spin-off pokazujący polowanie na ostatnich jedi, oraz początki Vadera w swym nowym wcieleniu.

Re: Na pewno nie stara republika.

W komiksie to masz. Nie ma sensu dublować istniejących historii.

Re: Na pewno nie stara republika.

Wiesz, wrażenia z czytania komiksów czy książek są "trochę" inne niż z oglądania filmów i to jeszcze teraz gdy efekty rozwalają mózg. Taki film w stylu R1, tylko że bardziej skupiony na mocy to by było jednak coś. Każdy by tu znalazł coś dla siebie.

Dużo tego

Coś jak planowany "Underground", kartele, syndykaty, półświatek, dolne poziomy Coru

Piraci, dużo piratów - zresztą mogli by to połączyć z tym powyżej

Początki Rebelii/Imperium - jak Dark Times tylko bardziej rozbudowane - dużo Baila, jak najmniej Mon Mothmy, stosowna dawka Ahsoki (też mogłoby to się ładnei połączyć z tymi dwoma powyżej)

Re: Najlepsze co może spotkać SW

IX i tak spartaczą, więc nie znajduję nic ciekawego, jeśli idzie o kolejne ewentualne epizody. Dlatego jak najwięcej filmów w stylu Solo, niekoniecznie ze znanymi i lubianymi postaciami na pierwszym planie, ale tak samo kameralnych. Z tematyką wszelaką, od Mocy po życie droidów, w gatunkach wszelakich, byleby było różnorodnie. I żeby częstotliwość wychodzenia kolejnych filmów zmierzała w kierunku Marvela - 2 filmy na rok byłyby super, a Marvel może by dorobił się konkretnego konkurenta.

Ale pewnie Disney pójdzie w stronę dojenia platformy streamingowej i w seriale kosztem filmów.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Jeden conajmniej przyzwoity film od Myszy.

coś nowego

Abrams i Johnson wiele zrobili dla odświeżenia SW i chwała im za to, teraz trzeba to kontynuować wymyślając SW pełne Mocy, wolne od naleciałości starych bajek trzymających się kurczowo pomysłów z OT. W serialach już chyba poszli w tę stronę (piszę to jako nie-ekspert od seriali), pora to przenieść do filmów.
Solo pokazał, że na sentymentach można robić tylko tańsze projekty.

po Epizodzie IX

miks tego co napisali już inni + własne propozycje:

-więcej książek, w tym kilka cykli np.trylogia czy programy wydawnicze jak przy The Old Republic
-film Star Wars co roku w święta Raz spin-off, raz coś z zupełnie nowej trylogii\
-w komiksach zaczyna się coś dziać, eksplorujemy okres po Powrocie Jedi, historie wracają do ery prequeli, ale z bohaterami drugiego planu z filmów i historiami mającymi wpływ na losy Galaktyki
-co roku dzieci (i starsze dzieci ) dostają bajkę na Disney XD w stylu Resistance, a oprócz tego wychodzą jednoseznonowe seriale aktorskie
-podświadomie chciałbym Epizody X-XII, ale to chyba niezbyt dobry pomysł, bo jak ktoś napisał: wszystko inne jest zablokowane

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Powrót Lucasa.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Lubsok napisał:
Powrót Lucasa.
-----------------------

Jesteś pewien?

https://fdb.pl/wiadomosci/34891-george-lucas-mial-pomysl-na-nowa-trylogie-star-wars

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Kolego, masz u mnie wielki szacunek za chyba najmniejszą gęstość postów na Bastionie. Podziwiam również ponad 15 letnią przerwę w pisaniu postów!

A co do meritum sprawy oczywiście masz rację. Ten pomysł był makabryczny, jeżeli oczywiście to prawda. A jest całkiem możliwe, że to była to autentyczna idea na Gwiezdne Wojny. Nosi wszelkie znamiona "późnego Lucasa".

Do usłyszenia w 2033 (albo 2034)! Porozmawiamy wtedy o nadchodzącej Piątej Trylogii. Pozdro!

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Ale z tego co mi wiadomo to Lucas powiedział tylko to jedno zdanie. Czy nie uważacie, że to za mało, żeby cokolwiek oceniać? Na dobrą sprawę nawet nie wiadomo jak interpretować jego wypowiedź.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Czasami wystarczy tylko jedno zdanie , a co do interpretacji - nie ogarniam

Re: Najlepsze co może spotkać SW

darth_numbers napisał:
Kolego, masz u mnie wielki szacunek za chyba najmniejszą gęstość postów na Bastionie. Podziwiam również ponad 15 letnią przerwę w pisaniu postów!

-----------------------

Zasadniczo to zapomniałem, że mam tu konto, ale jak się próbowałem zarejestrować, to pokazało, że e-mail zajęty Postów mało, bo w czasach mojej największej fascynacji Star Warsami siedziałem głownie na Holonecie na Imperial City Onlione, ale to już nie istnieje chyba.

A wracając do tematu, to faktycznie późny Lucas był trochę szalony, ale teraz faktycznie dobra rzecz jaka przydała by się Gwiezdnym Wojnom to żeby piecze nad nimi objął artysta a nie biznesmen. Porównajcie sobie dokumenty o tym jak powstawała stara trylogia z tymi jak powstawało np Przebudzenie Mocy. Większość czasu to korpo mitingi ludzi biznesu którzy próbują się mieszać w proces twórczy. To niestety zabiło klimat gwiezdnych wojen, potrzebni są artyści.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

"Porównajcie sobie dokumenty o tym jak powstawała stara trylogia z tymi jak powstawało np Przebudzenie Mocy. Większość czasu to korpo mitingi ludzi biznesu którzy próbują się mieszać w proces twórczy. ..."

Można by rzec - inne były czasy, inne metody. Ale co do zasady masz rację.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Zawsze było podobnie, tylko obecnie poziom ignorancji i nieogarniania wśród managerów wzrósł niepomiernie. Dlatego czasami lepiej się wyłączyć i np. ostentacyjnie przeglądać memy.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Finster Vater napisał:
Zawsze było podobnie, tylko obecnie poziom ignorancji i nieogarniania wśród managerów wzrósł niepomiernie.
-----------------------

Słyszę taką opinię od wielu starszych kolegów-inżynierów, w tym niektórych mega-łebskich gości, topowych umysłów przemysłu lotniczego świata zachodniego. I stąd się czasem się zastanawiam nad "the shape of the things to come". Mówi się teraz dużo o automatyzacji, przejmowaniu ról produkcyjnych, a w przyszłości również koncepcyjnych, przez maszyny, roboty i algorytmy. Ciekawe, że w tej dyskusji dziwnym trafem unika się (o ile pamiętam) wspominania o roli managerów (pierwszy z brzegu link: https://www.telegraph.co.uk/news/2017/09/27/jobs-risk-automation-according-oxford-university-one/). Rola współczesnego managera w realiach korporacyjnych polega na przekazywaniu informacji, opracowywaniu i pilnowaniu harmonogramów, zapewnianiu dostępu do zasobów, raportowaniu. I owi managerowie najczęściej na tych zadaniach totalnie się wykładają. I tak się jakoś składa, że takie zadania aż proszą się o automatyzację i przejęcie przez komputery (Oskar Lange na pewno by się ze mną zgodził, he he!). Ale wtedy do odstrzału byłoby 95% kadry managerskiej, wliczając w to ludzi na najwyższych stołkach. Czyli ludzi, którzy najbardziej skorzystali na przejściu z modelu "ownership capitalism" do tzw "managerial capitalism (managerialism)". To jest rak współczesnego kapitalizmu, źródło jego niewydolności i przyczyna rosnących nierówności.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Kiedyś, np. w takiej Skodzie była prosta hierarchia i ścieżki kariery - poznajesz caly zakład od najmniejszej pozycji, awansujesz i jesteś menadżerem, ktory zna zakład i jego problemy. U pana Emila zresztą cała kadra wywodzila się z działów inżynieryjnych, a ekonomiści siedzieli przy swoich biurkach z liczydłami i pilnowali bilansu. I komu to przeszkadzało? [a wtedy Skoda robiła jedne z najlepszych dział w Europie, produkowała świetną stal, była prekursorem pojazdów elektrycznych itd.]

To co napisałeś o roli managera to prawda, tylko że powinno to mieć formę "rola powinna polegać na". Bo tworzone są nierelane harmonogramy (bo jak taki m nie znający procesów, waskich gardeł, kultury pracy może stworzyć realny harmonogram? Jak może zapewnić dostęp do zasobów jak nie ma pojęcia o może być potrzebne, co jest state of art (ale, mówię z pozycji R&D). Bo, fingerpointować lum mikromenazerowac może każdy, ale nie każdy powinien.

I jest jeszcze problem tzw. zastepowalnosci. Bo ja sobie spokojnie wyobrażam siebie na pozycji takeigo menago (ale tylko gdy zmienią się zasady dress kodu -już miałem parę propozycji zresztą), natomiast os sobie na pozycji managera projeku rozwojowego niespecjalnie poradzi, bo takim niezbędnym minimum jest choćby znajomość prawa Faradaya, czego ów "interdyscyplinarny humanista" raczej nie ogarnie.

A z tym ostatnim - wykoszenie większości stanowisk menadżerskich we współczesnych firmach wyszło by im tylko na zdrowie.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Devastator napisał:
Zasadniczo to zapomniałem, że mam tu konto, ale jak się próbowałem zarejestrować, to pokazało, że e-mail zajęty Postów mało, bo w czasach mojej największej fascynacji Star Warsami siedziałem głownie na Holonecie na Imperial City Onlione, ale to już nie istnieje chyba.
-----------------------

He he dobra historia. Powrót do Przeszłości normalnie Ja też ostatnio odgrzebałem moje konto na pewnym serwisie z 2004. Dziwne uczucie.

A wracając do tematu, to faktycznie późny Lucas był trochę szalony, ale teraz faktycznie dobra rzecz jaka przydała by się Gwiezdnym Wojnom to żeby piecze nad nimi objął artysta a nie biznesmen.
-----------------------

Sorry, ale nie mogę się z tym zgodzić. George Lucas nigdy nie był artystą w powszechnym, codziennym rozumieniu tego słowa. Zawsze był natomiast wizjonerem. Ale przede wszystkim, był biznesmenem. Istnienie Gwiezdnych Wojen w dzisiejszym kształcie zawdzięczamy przede wszystkim biznesowej stronie natury Lucasa.
Star Wars nigdy by nie powstały, gdyby miały być tylko dzieckiem Lucasa. On sam miał pomysł, to prawda, to w jego umyśle powstała ta iskra, ale nie był w stanie sam tego procesu doprowadzić do końca, nie mógł "urodzić" tego dziecka umysłu. George Lucas miał ogromne, gigantyczne szczęście, że urodził się, dorastał i zaczął pracę nad Star Wars tam i wtedy. To były czasy gigantycznego fermentu intelektualnego i niespotykana, "geograficzna" koncentracja talentu. Lucas był otoczony ludźmi, którzy "ukonkretnili" i zrealizowali jego wizję. Wielką niesprawiedliwością wobec tych wszystkich, którzy pomogli narodzić się STAR WARS, i zaczątkiem późniejszych problemów Lucasa jako filmowca, było nazwanie go przez media i fanów "Twórcą". Ten tytuł jest ironicznie bluźnierczy i w pewnym sensie Lucas za niego zapłacił: niemocą twórczą, odrzuceniem ideału pracy grupowej (która umożliwiła narodzenie się SW), uwierzeniem we własny geniusz, artystyczną katastrofą Prequeli, konfliktem z fanami.


Porównajcie sobie dokumenty o tym jak powstawała stara trylogia z tymi jak powstawało np Przebudzenie Mocy. Większość czasu to korpo mitingi ludzi biznesu którzy próbują się mieszać w proces twórczy. To niestety zabiło klimat gwiezdnych wojen, potrzebni są artyści.
-----------------------

Nie jestem pewien, że to "tutaj jest pies pogrzebany". Weźmy np Imperium Kontratakuje, chyba powszechnie uważane za najlepszy film cyklu. Lucas miał z nim niezbyt wiele wspólnego. Gdy Kershner kręcił TESB w Londynie, Lucas negocjował z bankami i Foxem. Był w 100% skoncentrowany na pozyskiwaniu funduszy i zawieraniu dealu finansowo-dystrybucyjnego z 20th Century Fox. Gdy poleciał w końcu do Londynu obejrzeć jak wyglądają prace, był załamany. Lucas był przerażony sceną "I know" (!!!). Gdyby był na planie, nigdy by na to nie zezwolił! W scenariuszu (zresztą w większości nie jego autorstwa) była zupełnie inna kwestia. Gdy wrócił w Anglii do USA, wylądował w szpitalu z załamaniem nerwowym. TESB zawdzięcza swój kształt i legendarną jakość nieobecności Lucasa na planie i jego koncentracją na stronie biznesowo-organizacyjnej.
Artystyczna katastrofa Prequeli wzięła się stąd, że Lucas tym razem postanowił wszystko wziąć pod kontrolę. Odrzucił młodzieńcze ideały pracy grupowej. Wszystko zrobił sam. I efekt jest znany.
Stąd moja wątpliwość w Twoją ocenę sytuacji. Lucas - artysta? Raczej nie. Nowa Trylogia jest, moim zdaniem o wiele bliższa prawdziwej "sztuce", niż jakiekolwiek wcześniejsze filmy Lucasa, wliczając w to OT. Jest zdecydowanie bardziej "uduchowiona", i to jest jeden z głównych powodów "niedotarcia" tego filmu do części fanów, zafascynowanych techniczno-logistycznymi szczegółami działania tego fikcyjnego uniwersum.
Czy zabito klimat Gwiezdnych Wojen? Moim zdaniem NIE - nad Sequelami unosi się duch OT, plus jest w nich coś, o czym Lucas zapomniał i do czego sam nigdy nie wrócił, czyli mistyczno-bajkowy rdzeń. I to sprawia, że moim zdaniem są to najlepsze filmy pod szyldem Star Wars.
Kompromis między biznesem a sztuką to codzienność w Hollywood (i nie tylko), ale nowe SW są jednym z przykładów, gdzie ten kompromis doprowadził do sytuacji win-win.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

-
darth_numbers napisał:

George Lucas nigdy nie był artystą w powszechnym, codziennym rozumieniu tego słowa. Zawsze był natomiast wizjonerem.

[...]

Star Wars nigdy by nie powstały, gdyby miały być tylko dzieckiem Lucasa.


Nie chodziło mi ze Lucas sam zrobił, oczywiście bez znajomości jakie miał Lucas i pomocy ze strony znajomych ten star warsy byłyby fatalne. I jak najbardziej nazywa nazywanie Lucasa twórcą jest krzywdzące. A nazywanie go geniuszem - jak to robią czasem na konwentach jest daleką pomyłką.

Niemniej, był on jak napisałeś wizjonerem i miał konkretny cel. Tym celem było ZROBIENIE FILMU wg swojego pomysłu. I to był jego główny cel. Natomiast jego głównym celem nie było ZAROBIENIE na filmie - tak jak to teraz ma Disney.

Dla mnie jest ogromna różnica między zrobieniem czegoś z pasji i zarobieniu na tym, a robieniem czegoś od początku z nastawieniem na pieniądze. I to właśnie robi Disney ze Star Warsami, zauważ że w świecie Marvela dzieje się dużo lepiej, bo tam to ogarniają ludzie którzy czują świat Marvela.


darth_numbers napisał:
Kompromis między biznesem a sztuką to codzienność w Hollywood (i nie tylko), ale nowe SW są jednym z przykładów, gdzie ten kompromis doprowadził do sytuacji win-win.


Nie wiem czy to Win-Win, bo każdy następny film zarabia coraz mniej, teraz nawet nie wiadomo co będzie oprócz części IX. No i fani też nie są zadowoleni. Oczywiście oceniam to na podstawie swojego otoczenia zgorzkniałych 30latkow, nie wiem jak jest u innych odbiorców

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Devastator napisał:
miał konkretny cel. Tym celem było ZROBIENIE FILMU wg swojego pomysłu. I to był jego główny cel. Natomiast jego głównym celem nie było ZAROBIENIE na filmie
-----------------------

Gdyż wolał zarobić na merchandisingu.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

bartoszcze napisał:


Gdyż wolał zarobić na merchandisingu.


-----------------------

Jak już ustaliliśmy miał żyłkę biznesmena Jednak dalej najważniejsze dla niego było zrobienie filmu. I tak jak np. ewoki były głupawe, to jednak miały role w filmie, gdzie w takim TLJ takie porgi były wstawione tylko jako maszynka do pieniędzy.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Jak mam do wyboru porgi, które nic nie robią poza byciem zabawnymi, i niezdarne ewoki które demolują doborowe oddziały Imperium...

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Tak naprawdę, to Ewoki były najważniejsze w starej trylogii, taki twist Lucasa ... btw., nie tylko u Lucasa zdaje się - https://www.youtube.com/watch?v=B_CbymcU5H4 ...

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Tylko że porgi niebyły nachalne jak np. Jar Jar w I epizodzie, były aby dzieciaki się pośmiały i tyle. Krzywdy filmowi nie robią.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Porgi były tylko zwierzętami i maskotkami, a Jar-Jar istotą rozumną, pełniącą w filmie dla dzieciaków rolę odpowiednika Goofy`ego. Poziomem humoru nawiązywał chociażby do kina Bustera Keatona czy starych bajek Disneya.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Tyle tylko, że gagi Keatona czy wygłupy Goofy`ego do dziś autentycznie bawią i dzieci i dorosłych. A Jar Jar jest typowym przykładem tonalnego niezdecydowania EI. Czy to miało być śmieszne? Czy miało być śmieszno-poważne? Jar Jar jest istotną postacią, katalizatorem wydarzeń, ma dość dużo czasu ekranowego. To słynne powiedzenie Lucasa "Jar Jar jest kluczem do wszystkiego" ma głęboki sens. Wiadomo,o co Lucasowi chodziło, tylko że niestety Jar Jar jako postać nie wyszedł, nie pełni tej roli jaką miał pełnić. Od Pixarowego, czy "oldskulowego" (Keaton i Goofy) poziomu humoru, gdzie i dorośli, i dzieci dostaną coś zabawnego, EI dzielą lata świetlne. Wszystko to wcale nie oznacza, że Jar Jar jest jakąś klątwą EI. Nie wyszedł taki, jaki miał wyjść, ale jest najmniejszym problemem tego filmu.

Sorry, ale ja już wolę Porgi-maskotki, które są głupie ale nie mają żadnej roli w filmie, są tylko wizualnym gagiem, czynnikiem "środowiskowym". Tradycją Sokoła Millenium jest psuć się w najdziwniejsze sposoby. W TFA o mały włos nie zabił swojej załogi. W TLJ na pokład wdarły się porgi-szkodniki. I na tym ich rola się kończy. To było proste i zrozumiałe.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Może i bawią, to subiektywna sprawa, C-3P0 też nie wszystkim przypadał do gustu 40 lat temu. Mnie dajmy na to takie gagi nie bawią, jednak nie jest to powód do założenia, że Jar Jar nikogo nie bawi/bawił. Nie widzę nic niezrozumiałego w jego postaci, jeżeli nie zaczyna się brać pod uwagę własnych interpretacji wypowiedzi Lucasa z jakichś making of-ów i tego "co autor miał na myśli", tym bardziej że to tylko pojedyncze zdanie wyrwane z kontekstu i powiedział na ten temat zdecydowanie za mało, by wyciągać wnioski. Z Mrocznym widmie Jar-Jar może i jest katalizatorem wydarzeń, jednakże tylko w poniektórych fragmentach filmu, gdzie robi za przewodnika, w całej reszcie staje się dla wszystkich raczej pociesznym comic-reliefem i kulą u nogi.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

disclaimer napisał:
Może i bawią, to subiektywna sprawa, C-3P0 też nie wszystkim przypadał do gustu 40 lat temu. Mnie dajmy na to takie gagi nie bawią,
...
staje się dla wszystkich raczej pociesznym comic-reliefem i kulą u nogi.

-----------------------

No to zdecyduj się, czy Jar Jar w końcu Ciebie bawi, czy nie bawi. Ja lubię slapstick i w ogóle pantomimiczne wygłupy a`la clown, mnie humor fizyczny autentycznie śmieszy, ale porównanie Jar Jara do Keatona czy Goofy`ego jest zupełnie nie na miejscu. Jar Jar jako comic relief w ogóle nie działa, cała ta postać to jeden wielki dysonans. Dzieci być może będą się śmiały z jego zachowań, ale to nie jest comic relief bo ktoś, kto szczerze śmieje się z Jar Jara nie jest w stanie zrozumieć poważnego tła wydarzeń TPM. Które chyba poważne jest, zgodzisz się?


jednak nie jest to powód do założenia, że Jar Jar nikogo nie bawi/bawił.
-----------------------

Tego nigdy nie powiedziałem, uważam tylko że dla mnie osobiście postać od strony komicznej zupełnie nie zdaje egzaminu, a sądząc po popularności Jar Jara wśród fanów, nie śmieszy chyba nikogo, ale to jest tzw dowód anegdotyczny.

Nie widzę nic niezrozumiałego w jego postaci, jeżeli nie zaczyna się brać pod uwagę własnych interpretacji wypowiedzi Lucasa z jakichś making of-ów i tego "co autor miał na myśli", tym bardziej że to tylko pojedyncze zdanie wyrwane z kontekstu i powiedział na ten temat zdecydowanie za mało, by wyciągać wnioski.
-----------------------

Pomijając zupełnie wypowiedzi Lucasa w dokumentach i to zdanie, które faktycznie zaczęło żyć własnym życiem, nie sposób nie zauważyć, że Jar Jar jest ważną postacią, a nawet w kontekście "historycznym" kluczową (to on daje impuls do wybuchu wojny). Moim zdaniem jest niezrozumiały ponieważ jego funkcja w ogóle nie jest intuicyjnie jasna dla widza. Jar Jar ma pełnić jakąś rolę, ale nie wiadomo jaką. Moje pierwsze wrażenie z TPM prawie 20 lat temu było takie, że jakieś ważne fragmenty z nim zostały wycięte, ponieważ czegoś w oczywisty sposób temu filmowi brakuje. Ten klown jest tam potrzebny ponieważ film został w ten sposób ustrukturyzowany, ale mimo wszystko nie działa. Nie można wyciąć Jar Jara bez uszczerbku na narracji, a mimo wszystko wydaje się nadmiarowy.
Gdyby ta postać była w sposób oczywisty głupkowata, nikt nie tworzyłby kilkanaście lat później teorii w stylu "Darth Jar Jar". Wiadomo, że to wszystko było dla żartu ale zostawienia takiej luki interpretacyjnej mówi dużo o tym, że Jar Jar jest w istocie niezrozumiały. Nikt nie ma np wątpliwości co do Czubaki albo Lando. To są konsekwentnie napisane postaci.
Całe TPM takie jest, jak słuchanie wypowiedzi w jakimś obcym języku, w którym ni stąd ni zowąd nagle pojawiają się znajome słowa. To jest bardzo dezorientujące doświadczenie. Jar Jar jest jednym ze składników tej dziwacznej mieszanki.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

`Może i bawią` odnosiło się do fragmentu o dzieciach i dorosłych. Całą resztę już znasz.
"nie jest w stanie zrozumieć poważnego tła wydarzeń TPM" - zakładając że mówisz zarówno o dziecku jak i dorosłym, to nie jest to weryfikowalny fakt, ale Jar-Jar został stworzony specjalnie pod młodszą widownię.

"to on daje impuls do wybuchu wojny" - masz na myśli walkę z droidami Federacji? Który to był impuls?
Teorie o Darth Jar Jarze są w istocie głupie, ale mają już większy związek z "Atakiem klonów", gdzie widzimy go jako senatora, niż jakimikolwiek wydarzeniami z Mrocznego widma, chyba że weźmiemy pod uwagę jakieś łatanie fabularnych niedomówień, sugestywne "gesty" czy charakterystyczny kolor oczu...

Re: Najlepsze co może spotkać SW

disclaimer napisał:
`Może i bawią` odnosiło się do fragmentu o dzieciach i dorosłych. Całą resztę już znasz.
"nie jest w stanie zrozumieć poważnego tła wydarzeń TPM" - zakładając że mówisz zarówno o dziecku jak i dorosłym, to nie jest to weryfikowalny fakt, ale Jar-Jar został stworzony specjalnie pod młodszą widownię.

-----------------------

Ja nigdy nie spotkałem nikogo, kogo by autentycznie śmieszył Jar Jar, ten temat jest poruszany w "People vs George Lucas": dzieci na pewno ta postać może bawić, ale z kolei dzieci nic nie zrozumieją z reszty filmu.

I w ogóle ten pomysł z tworzeniem postaci pod młodszą widownię, czy jakąkolwiek inaczej "wydzieloną" część widowni, to nie jest właściwy sposób tworzenia bohaterów. W OT nikt z głównych nie był napisany "pod kogoś", Pixar też tak nie robi, a mimo wszystko te filmy nie znają granic ani wiekowych ani kulturowych. To jest tłumaczenie post factum, że postać miała być dla dzieci, ja w czasie oglądania filmu po raz pierwszy wcale nie miałem takiego wrażenia. Sorry ale filmu na żywo nikt w ten sposób nie jest w stanie odbierać, "acha, to jest postać dla dzieci w środku politycznej afery kierowanej przez zakapturzonego osobnika wyglądającego na darksajdera" i wziąć na zrozumienie tej postaci stosowną poprawkę. Bohater ma być zrozumiały w kontekście opowiadanej historii a nie chodzić po ekranie z dorobioną tabliczką CGI z napisem "comic relief" albo "postać dla dzieci". Większość elementów narracji w TPM po prostu do siebie nie pasuje, co jest tym dziwniejsze, że Lucas w SW`77 nie miał z tym najmniejszych problemów. TPM pod względem strukturalnym i narracyjnym w ogóle nie wydaje się być dziełem tego samego człowieka.


"to on daje impuls do wybuchu wojny" - masz na myśli walkę z droidami Federacji? Który to był impuls?
-----------------------

Chodziło mi o wystąpienie Jar Jara w senacie w AOTC, ta scena też jest przedziwna, osobnik sprawiający wrażenie opóźnionego w rozwoju wnioskuje o de facto zawieszenie systemu politycznego i nikt tego nie kwestionuje. Gość powinien zostać wyprowadzony z budynku w kaftanie bezpieczeństwa. Ta absurdalna nierealność prawdopodobnie była zaplanowane przez Lucasa, ale znowu scena rujnuje cały kontekst przez tę swoją groteskowość i przesadę.
Sam fakt że Lucas zdecydował się na użycie Jar Jara jako "wnioskodawcę" sugeruje że jego rola jest ważna i to jest istotna postać dla całej opowieści. Tylko w sumie nie wiadomo, jak tego Jar Jara odbierać! Jego "komiczna" strona gryzie się z "poważną". Dla mnie to jest nie do przeskoczenia. Ale i tak (powtarzam to z uporem maniaka) Jar Jar jest najmniejszym z problemów Prequeli.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

-
I w ogóle ten pomysł z tworzeniem postaci pod młodszą widownię, czy jakąkolwiek inaczej "wydzieloną" część widowni, to nie jest właściwy sposób tworzenia bohaterów. W OT nikt z głównych nie był napisany "pod kogoś", Pixar też tak nie robi, a mimo wszystko te filmy nie znają granic ani wiekowych ani kulturowych. To jest tłumaczenie post factum, że postać miała być dla dzieci, ja w czasie oglądania filmu po raz pierwszy wcale nie miałem takiego wrażenia. [...]


Jar-Jar jest zrozumiały w kontekście historii i jest mu w niej przypisana rola (nawet gdyby był zwykłym tubylcem pomijając tą całą komediową otoczkę), a to że jednocześnie pełni w niej funkcję comic-reliefa wynika nie tylko z zachcianek reżysera ale wpisuje się też w osobowość postaci(chociażby dlaczego go wygnano). Dziwniejsza wydawałaby się relacja C-3P0 - R2D2, która jest jaka jest, ale przecież nie ma wyraźnego dlaczego z jednego z nich zrobiono takiego jęczydupę - to tylko roboty.



Chodziło mi o wystąpienie Jar Jara w senacie w AOTC, ta scena też jest przedziwna, osobnik sprawiający wrażenie opóźnionego w rozwoju wnioskuje o de facto zawieszenie systemu politycznego i nikt tego nie kwestionuje [...]


Może po prostu aż tak głupi nie był i nie radził sobie z orientacją w terenie, ew. miał zaburzenia zmysłów percepcji. Mimo to posadę w polityce dostał po znajomości i był tylko łatwym obiektem do manipulowania pod zastępstwo Amidali przez innych polityków. Nikt nie kwestionuje wniosku, bo większość będąca pod kontrolą Palpatine`a go popiera. Co więcej ta scena ma miejsce dokładnie po rozmowie Dooku z Kenobim w celi na Geonosis.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

* nie ma wyraźnego powodu dlaczego z jednego z nich zrobiono takiego jęczydupę - to tylko roboty.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Porgi > miśki ludojady >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Jar Jar Binks

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Lucas już raz powrócił do SW, lepiej aby drugi raz nie nastąpił.

Re: Najlepsze co może spotkać SW

Nigdy ich nie opuścił. Do 2012.

cóż..

Najlepsze co może przydarzyć się SW to Drugie Wojny Klonów. I nie mam na myśli ponownej opowieści o konflikcie Separatystów ze Starą Republiką, ani nawet tego, że Nowa Republika powinna wpaść w jakiś głupi kryzys i kolejną wojnę domową. Ale potrzebny nam jest nowy projekt, który w przekroju wielu różnych równoznacznych źródeł będzie opowiadał jedną spójną historę. Potrzeba nam olbrzymiego crossovera, który pokaże życie codzienne galaktyki. Miło gdyby początek i koniec tych wydarzeń zaprezentowany został w filmach. I najlepiej, żeby byli tam jacyś Jedi .

No i potrzebna nam jakaś dobra gra wideo Star Wars. A tak naprawdę kilka gier (gra akcji w stylu Batmanów/Tomb Raiderów, RTS i FPS). To żenujące jak bardzo nic się nie dzieje w tym temacie.

może

SW dla wszystkich, a nie jak teraz - dla scenarzysty, reżysera, jego dwóch kumpli, a ten kwartet i tak wpatrzony w akcjonariuszy Disneya?

SW eksperymentalne - indyki w grach video, skandynawskiego kryminały w książkach, odważne seriale, film zrobiony przez Tarantino, ale i przez Finchera?

Wyjście ze stagnacji, z utartego wizerunku SW, który jeszcze tam ledwo wygląda zza pleców dolarowej franczyzy Disneya?

Re: Najlepsze co może spotkać SW

O! Tu miało być: /Forum/Temat/22347#738888 z poprawką co do Założyciela. ~ Mobilki to jednak lipa, nadają się tylko do gier SW.

Najlepsze?

Najlepsze co może spotkać SW na ten moment to właśnie to co się dzieje. Jest 17 grudnia. Nie ma Starłorsów. Jak będę szedł do kina w grudniu 2019 to będę tak zahajpowany jak nie byłem od czasów 2015 roku. Jasne, mamy niby Resistance, jest genialny Vader od Soule`a i czasem jakaś książka na otarcie łez.. Ponadto wcześniej będzie Mandalorian.

Ale i tak bydzie hajp.

Re: Najlepsze?

Ja mam odwrotnie.
Gdyby były 2-3 filmy rocznie, to taki E IX z rozpędu/jako zapchajdziura/na przeczekanie itp.

Teraz, gdy mam ponad rok czekać na kolejny film, a w perspektywie buźki Finna, Poe, Huxa i Kylo, to mnie się odechciewa normalnie i wolę o tym nie myśleć

Hajp?

Nieeeeeeeeeeeeeeeee!!!

https://68.media.tumblr.com/2e70c5442c7ab0ec2730467eeb9a0b0c/tumblr_mvjj35C99T1sb9fswo1_500.gif

Re: Najlepsze?

No właśnie - miały być 3 spin-offy i co?

Miały być seriale - i co? [Taaa, leci sobie świetny, kolejny 3 sezon LEGO Freemakerów i kto o nim słyszał? Bo Disney nawet nie potrafi go zareklamować na swoich kanałach kablowych o tym żeby gdzie indziej nawet nie wspomnę. A przecież tam mieliśmy - w końcu - bitwę o Jakku, z Sandspeederami i całym innym dobrodziejstwem inwentarza]

Ciekawe, kiedy doczekamy się "Avengeryzacji" SW gdzie 2-3 filmy będą normą a nie jakąś ekstrawagancją, zaś wynik finansowy na poziomie 300 mln$ będzie czymś oczekiwanym a nie rozczarowaniem.

Ja mam nadzieję, że tak.

Re: Najlepsze?

Nie wiem czy się tego doczekamy. Mi jest w sumie wszystko jedno. Odpowiada mi jeden film na rok, odpowiadałyby mi 3 filmy na rok.

Byleby się SW kręciło. A z jakiegoś powodu Solo było słabo reklamowane. Do dzisiaj tego nie rozumiem. Czemu tak słabo ten film reklamowali i czemu nie puścili go w grudniu.

Re: Najlepsze?

- i czemu nie puścili go w grudniu.

To jest jedna z zagadek nurtujących ludzkość Myślałem, że Disney szykuje na grudzień jakąś bombę, hit czy coś - i nie chce konkurować. No jak widać nie. Z tym co teraz leci "Solo" wygrywa w cuglach, bo w zasadzie to nie ma na co specjalnie iść do kina teraz. Ale nie, puścili "Solo" zaraz po nowych Avengersach, nie dogadali się w ramach tej samej wytwórni...

Re: Najlepsze?

Ja strzelam, że jakby teraz puścili "drugą turę" Solo to i tak by zarobiło nieźle.

Re: Najlepsze?

-Myślałem, że Disney szykuje na grudzień jakąś bombę, hit czy coś - i nie chce konkurować.

Ja też tak myślałem - logika podpowiadała że to musi byś COŚ naprawdę wielkiego. Coś większego niż szał dzieciaków na Avengers. A tu co? Mary Poppins?

Ech. Poszedłbym do kina na SOLO jeszcze raz.

Re: Najlepsze?

#MakeSoloGreatAgain#ThisDecember#SoloNow

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.