Forum

"Veni, vidi vici."

Tymi słowami Julius Caesar w 47 roku p. n. e. powiadomił senat o swym błyskawicznym zwycięstwie w bitwie nad Zelą. I tymi słowami pragnę rozpocząć nowy wątek w tym dziale. Istnieje już wątek o podobnej tematyce, tylko że tam panuje atmosfera wyżalania się i jakże pomocnej i ważnej pomocy w niedoli braciom z Bastionu.

Ten wątek nie będzie opierał się na smutku! W tym wątku możemy pochwalić się tym, co udało się nam osiągnąć, pokazać że zwyciężyliśmy, jak Cezar pod Zelą w 47 roku przed naszą erą.

Nie przynudzając więcej retoryczną, antyczną mową rozpocznę swój triumf:
1. Powróciłem po 10 latach do Świętej Wiary Katolickiej. (Zastanawiam się, czy nie założyć tutaj jakiegoś katolickiego wątku na chwałę Boga)
2. Zostałem dopuszczony do matury.
3. Zrozumiałem ostatecznie, że kobieta jest mi do szczęścia absolutnie niezbędna i to od Boga zależy kiedy poznam swą wybrankę serca. (bądź już ją poznałem)

Zachęcam do własnych triumfów na bastionie. Z miłą chęcią przeczytam, że komuś coś się w tym kraju udało, a nie tylko kolejny strajk.

Re: "Veni, vidi vici."

Ekhm, zmiana zdania-poglądu na punkty 1 i częściowo 3 przychodzi z czasem i wiekiem. Powodzenia !* ...

*w dojściu do prawdy

Re: "Veni, vidi vici."

W sumie, to dużo się już dokonało. Na pielgrzymce na Jasną Górę pierwszy raz od 10 lat byłem u spowiedzi i komunii. Wtedy zmieniło się wszystko. Od prawie miesiąca uczęszczam na Msze Święte i utrzymuję się w stanie łaski uświęcającej. I powiem Wam, że prawie wszystko się zmieniło. Przez kilka ostatnich miesięcy kilku moich przyjaciół nade mną pracowało. I za to im serdeczne Bóg zapłać. Wcześniej, to się nawet satanizmem i spirytyzmem kilka miesięcy pasjonowałem. Na szczęście ostatecznie nie konwertowałem na te praktyki, Chrystus mnie musiał mocno trzymać. A to, że mieszkam na wsi z dala od wielkich miast mnie uratowało od śmierci duszy w piekle.

Re: "Veni, vidi vici."

Ewok. napisał:

1. Powróciłem po 10 latach do Świętej Wiary Katolickiej.

-------------------------
Cieszę się.

(Zastanawiam się, czy nie założyć tutaj jakiegoś katolickiego wątku na chwałę Boga)
-------------------------
Nie rób tego.

Re: "Veni, vidi vici."

1. Boga nie ma, daj se spokój
2. Gratki
3. Nie od Boga tylko przypadku i twoich starań

Re: "Veni, vidi vici."

1. Bóg istnieje. Jest na to wiele dowodów. Choćby Całun Turyński badany przez NASA. I chusta z Monapello. Cuda Eucharystyczne. Opętania pomimo diagnozy mówiącej, że opętany jest zdrowy psychicznie. Relacje osób przeżywających śmierć kliniczną pokrywają się. Bóg istnieje.

Re: "Veni, vidi vici."

Nie chcę Cię martwić, ale Całun Turyński NIE JEST żadnym dowodem na istnienie Boga. Opętania tym bardziej. Relacje osób przeżywających śmierć kliniczną też, ponieważ procesy chemiczne zachodzące głównie w mózgu, w momencie "wyłączania", takie "efekty" mogą powodować. Nauka nie jest w stanie tego do końca wyjaśnić, bo to jest bardzo trudne zagadnienie. Twierdzenie przykładowo na tej podstawie, że Bóg istnieje, jest tak samo prawdopodobne, jak to, że stworzył świat w sześć dni - bo siódmego zdaje się odpoczywał

Anyway, wchodzenie tutaj, na forum w tematy religijne może w konsekwencji spowodować reakcję Moderacji - bo to jednak tematyka z lekka daleka, a i delikatnie mówiąc prowokująca do jakichś tam kłótni, a to ostatnia z rzeczy, które są tutaj potrzebne .

Re: "Veni, vidi vici."

AJ73 napisał:
Twierdzenie przykładowo na tej podstawie, że Bóg istnieje, jest tak samo prawdopodobne, jak to, że stworzył świat w sześć dni - bo siódmego zdaje się odpoczywał
-----------------------
No i tutaj strzeliłeś sobie w stopę. Kłania się nieznajomość tekstu, jego interpretacji, która swoją wiarygodność czerpie ze znajomości języków, w których Biblia została napisana, znajomości kulturowej tamtego okresu i starannego tłumaczenia metafor jakimi dość często posługuje się Biblia na podstawie sposobu opisywania rzeczywistości duchowej przez ówczesnych ludzi. No bo słuchaj, wszystkie księgi, które są uznane za wiarygodne źródło historyczne posługują się zrozumiałym językiem, ale te opisujące rzeczywistość duchową (czy ktoś w to wierzy czy nie, jego sprawa) siłą rzeczy muszą posługiwać się metaforami, często porównując ideę duchową itd. do rzeczy materialnych, zwierząt, istot mistycznych i raczej nieistniejących, ponieważ rzeczywistość duchowa tego wymaga. Możesz spotkać się z porównaniem do zwykłego zwierzęcia jak lew, ale też do różnych dziwnych stworzeń jak lewiatan, co nie jest dowodem na jego istnienie, ba, powiem ci więcej, nie w tym rzecz.

Pismo Święte ma cztery podstawowe sensy: dosłowny (historyczny), moralny, duchowy i anagogiczny (uwzględniający perspektywę wieczności).

No po tym długim wstępie, zmierzam do sedna; Bóg według katolików nie stworzył świata w dosłowne 6 dni, gdzie każdy liczył po 24h- w domyśle oznacza to pracę Boga chrześcijańskiego, a sam świat według wiary powstał naraz.

P.S Liczę, że się do tego ustosunkujesz.

Re: "Veni, vidi vici."

Stosunkuję się - czytaj ze zrozumieniem.

Kolega Ewok napisał "Relacje osób przeżywających śmierć kliniczną pokrywają się. Bóg istnieje.
Forumowicz AJ73 w tonie żartobliwym (ikonka , na końcu zdania) odpowiedział :
"jest (to) tak samo prawdopodobne, jak to, że stworzył świat w sześć dni - bo siódmego zdaje się odpoczywał".

Re: "Veni, vidi vici."

Podoba mi się jak się teraz wykręcasz, żeby nie przyznać, że myślałeś, że taki jest sens tego fragmentu z Biblii. Ale niech będzie.

Re: "Veni, vidi vici."

1.Czytaj ze zrozumieniem, again.
2.Twoja interpretacja tego co napisałem, jest tylko Twoją interpretacją.
3.Dalsza polemika nie ma sensu.

Re: "Veni, vidi vici."

Miłego dnia.

Re: "Veni, vidi vici."

Uważam, że każdy temat jest do dyskusji. Mamy wolność słowa, jednakże za swoje słowa winniśmy być odpowiedzialni i je ważyć, a dyskusja winna być na poziomie. O co z całego serca apeluję i proszę. Nie można unikać tematów, tylko dlatego że mogą być kontrowersyjne. To od dyskutantów zależy to, czy będzie kłótnia, czy nie. Sam temat jest czysty i to powinniśmy mieć na uwadze.

Re: "Veni, vidi vici."

Jak najbardziej, ale proponuję dyskutować z ateistą na poziomie ateisty, tzn czysto teoretycznie, przedstawiając jak najwięcej dowodów na istnienie Boga, opierając się o wiarygodne źródła, tłumacząc swoje słowa, bo ateista, jak pewnie wiesz, nie wierzy w Boga, więc pisanie `Chwalmy Pana!` etc. mogą go tylko zniechęcić.

A do wszystkich, których mierzi ten temat, po prostu w niego nie klikajcie zamiast śmieszkować na siłę. Gość odczuwa potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami, więc niech się dzieli. Zainteresowanym tematem życzę miłej dyskusji.

Re: "Veni, vidi vici."

To jeszcze wyjaśnij, tak na koniec tej swojej polemiki, na jakiej podstawia określasz kogoś ateistą ? ...

"A do wszystkich, których mierzi ten temat, po prostu w niego nie klikajcie zamiast śmieszkować na siłę." Dokładnie.

Re: "Veni, vidi vici."

Dobrze, innowierca.* Zadowolony?

Re: "Veni, vidi vici."

W takim wypadku hipoteza o dyskusji wyłącznie teoretycznej może się nie sprawdzić. Plus ateista jest kimś zupełnie innym niż innowierca.

Re: "Veni, vidi vici."

Dokładnie. Cała racja po Twojej stronie. Moja wiara nie umniejsza mojego przyjaznego stosunku do tego forum i użytkowników. Dosyć dzielenia ludzi na klasy i wmawiania, że są one sobie wrogie i muszą się nienawidzieć. Szanuję i lubię was koledzy ateiści. Nie zgadzam się z wami ale szanuję, bo tak nakazuje mi wiara. Nie można być fundamentalistą, bo prowadzi to do tego, co widzimy na przykładzie ISIS, choć nie twierdzę absolutnie, że muzułmanie są źli. Przeciwnie. Także wyznając swoją religię mają szansę na zbawienie. Trzeba też przyznać, że bez świata Islamu nie mielibyśmy tak rozwiniętej algebry, cyfr arabskich i takiego rozwoju matematyki. To oni przechowali część dorobku antyku. I to jest piękne. Blaise Pascal swego czasu powiedział:
"Tak, ale trzeba się zakładać; to nie jest rzecz dobrowolna, zmuszony jesteś. Cóż wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczmy, w czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę: swój rozum i swoją wolę, swoją wiedzę i swoją szczęśliwość, twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przed którymi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoje szczęście? Zważmy zysk i stratę, zakładając się, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko, jeśli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że "jest", bez wahania"

Ja się założyłem, że jest ale każdy może postawić swój los gdzie chce.

Re: "Veni, vidi vici."

To musi być bait xD

Re: "Veni, vidi vici."

Wszędzie tutaj widzicie bait`y i próby szukania poklasku. Chciałem po prostu dać ze szczerego serca temu forum wątek, w którym można się czymś pochwalić i ucieszyć. W przeciwieństwie do wątku o wyżalaniu, choć i taki jest konieczny, niezbędny i bardzo pomocny i jestem za tym by pomagać strapionym.
Jednakże myślałem, by zachować jakąś równowagę.

Re: "Veni, vidi vici."

To Bastion, tu wszystko jest baitem lub trollem.
A wątek o wyżalaniu jest bardzo pozytywny, widzisz jak źle mają inni ludzie i myślisz sobie, że w sumie mogło być gorzej.

Re: "Veni, vidi vici."

Całun Turyński budzi wiele wątpliwości, ale prawdopodoobnie pochodzi z I wieku n.e. Z kolei Całun z Manopello nie został poddany wystarczającym badaniom, ponieważ nie można go dotykać. Na cudach eucharystycznych się nie znam. Śmierć klniczna została w pełni wyjaśniona naukowo. A opętania to bardzo ciekawa sprawa, niestety w wielu przypadkach to tylko ploty nakręcane przez media bez żadnych efektów paranormalnych.
Ale co najważniejsze, żadne z powyższych nie stanowi dowodu na istnienie Boga, ledwie poszlakę. Zdecydowanie lepszym argumentem jest chociażby Wielki Wybuch.

Re: "Veni, vidi vici."

Pamiętaj, że w związku z tym, co napisałeś, możesz zostać nazwany ateistą, albo INNOWIERCĄ ... tu po prostu mi ręce opadły, ale jak widzę, powyżej już to naprawiłeś za mnie

Re: "Veni, vidi vici."

Chwilowo nie mogę rozmawiać o religii, ale wy się nie krępujcie. W sensie nie nakłaniam was, po prostu róbcie co chcecie.

Re: "Veni, vidi vici."

Przemyśl swoje postępowanie
https://youtu.be/pqoeM18vCaU?t=23

Re: "Veni, vidi vici."

Chyba nie nadążam za twoim poczuciem humoru, ale okej. Zagrajmy w twoją grę. O co ci chodzi? xd Najpierw masz o coś pretensje, a potem atencyjnie rzucasz jakimiś półsłówkami "Ręce mi opadły". xD
Doinformuj się co znaczy słowo "innowierca", bo chyba przez twoją niewiedzę robisz ten teatr. To słowo wcale nie jest obraźliwe. Jak już się dowiesz co to słowo oznacza, to zastanów się, czy to określenie nie jest adekwatne w kraju, w którym większość to katolicy. Jak już się zastanowisz, to wiedz, że napisałem to, żeby ukrócić twojego głupiego gadania, bo chyba myślałeś, że mnie podpuścisz pod jakąś nieprzyjemną gównoburzę.

Re: "Veni, vidi vici."

Zieeew ... sprawdź sobie dokładnie kto co zaczął, http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/23525#752849, dopiero komentuj.
I mam prośbę, przestań już dopisywać do moich postów, ok ?.

...

Krogulec napisał:
1. Boga nie ma, daj se spokój

-----------------------

Jak tak to jak niby wyjaśnisz skąd się wzieła GODzilla!?

Re: ...

Polecam w tym temacie komiks Stana Sakai "Zylla", tam wszystko wytłumaczono.

Re: ...

I czemu koty mruczą pacierze?

Re: "Veni, vidi vici."

Nie ma nic. A kto mówi inaczej ten błądzi

Re: "Veni, vidi vici."

Tylko uważaj żebyś z czasem nie stał się jak ten zły post-wierzący profesorek z "Bóg nie umarł"

Re: "Veni, vidi vici."

Pierwsza i najważniejsza zasada wiary Chrześcijańskiej wobec bliźnich to:
Będziesz miłował Pana Boga swego,
z całego swego serca, całą swoją duszą i całym swoim umysłem,
a bliźniego swego jak siebie samego.
Miłosierdzie jest najważniejszym przykazaniem Chrześcijanina.

Re: "Veni, vidi vici."

Ten, co to go samochód stuknął?

.

Re: .

i gdzie tu

zwycięstwo?

Re: "Veni, vidi vici."

Gratuluję, widzę po odzewie że taki temat był jak najbardziej potrzebny
Moja intuicja podpowiada mi że będzie bardzo popularny.

Co do Twoich zwycięstw to również gratuluję, katolicki wątek jak najbardziej wskazany i życzę Ci również dalszych sukcesów w życiu osobistym zwłaszcza.

PS
Jedna z moich byłych była kiedyś na pielgrzymce i opowiadała mi że można tam kogoś poznać i się zakochać, ja akurat nigdy nie potrzebowałem dodatkowych bodźców, ale jak ktoś poszukuje... to tak tylko podpowiadam

Re: "Veni, vidi vici."

1. Fajnie.
2. Fajnie.
3. Każdy ma swoje preferencje.

Re: "Veni, vidi vici."

Sam pomysł na wątek jest fajny, ale w Twoim stylu coś mnie niepokoi.

Re: "Veni, vidi vici."

Jeszcze mu nie opadł entuzjazm. Ochłonie i sklei jakiś fajny temat. Zobaczycie. xd

Re: "Veni, vidi vici."

Chyba wiem o co Ci chodzi. Przez ostatnie 3 lata uczęszczałem do klasy o profilu humanistycznym, jednego z 500 najlepszych liceów w kraju. Ten profil to perełka szkoły. Jest 6 klas równoległych ale human jest na pierwszym miejscu dla dyrekcji.
Ja do tej klasy poszedłem dla WOS i historii, polski był jako coś co musi być i nie rozwijałem się w tą stronę. I dobrze. Bo i tak mam skłonności do depresyjnego myślenia i jeden wielki bałagan w głowie i nie chciałem więcej. Poza tym jestem uzależniony od czegoś, czego w literaturze jest mnóstwo. Nie jest to uzależnienie od substancji psychoaktywnych, bo od tego draństwa się trzymam z daleka. Jestem abstynentem alkoholowym. I spokojnie. Nałóg ten może zniszczyć tylko mnie i nikogo więcej. I jest obiektywnie mało groźny. Próbowałem prawie wszystkiego i pomógł Duch Święty. I na depresję i na to drugie "schorzenie", też pomaga. I On pomaga mi też porządkować też wewnętrzny bałagan.
A wracając do Twego niepokoju. Na lekcjach polskiego ćwiczyliśmy się trochę w artystycznym stylu pisania i niektóre sformułowania mają wymiar raczej barokowego konceptu, niż moich rzeczywistych pragnień.

Jakiż

ten dział ma potencjał na gównoburzę, wręcz nie mogę się doczekać, a Kathi to już pewnie ostrzy kosę


A wracając do tematu - primo gratuluję, każdy ma prawo poszukiwać i dążyć do swoich celów.

Secundo- często nie mogę się nadziwić gdy ludzie po stronie swoich sukcesów wpisują rzeczy, na które nie mieli wpływu oni sami, a tylko rachunek prawdopodobieństwa, zwany też szczęściem. Tym większy mam szacunek do tych, którzy faktycznie do czegoś dochodzą.

Re: Jakiż

Kathi miała ją naostrzoną od wczoraj.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.