Forum

Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

Witam. Jestem nowa na forum, chociaż od 2 lat czytam Was regularnie. Nie ma działu administracyjnego więc nie wiem czy powinnam wcześniej się przedstawiać. Musiałam założyć konto, żeby pożalic się na los Bena Solo. Jesli w zlym dziale to przepraszam i proszę o przeniesienie.
Nie wiem czy wszystkim to odpowiada, ale ja spodziewałam się czegos innego. Nie chodzi mi o Reylo tylko o odkupienie. To w końcu saga o Skylwalkerach.
JJ Abrams nie czytal Potopu i chyba nie wie jak mozna odkupić winy bohatera, tak żeby wszyscy go kochali.
(taka mała dygresja.dlaczego w dziale ze spojlerami wciąż są zakrywane spoilery?.denerwujące jest zaznaczenie tekstu na smartfonie)
Film mi się nie bardzo podobał.Moze miał pewne plusy. Mogę powiedzieć że ujdzie, ale nie palę się żeby go ponownie oglądnąć.
Czy Ben Solo źle walczył. Jego wejście na scenę to najlepszy moment w filmie. I nagle co wywalili go poza kadr. Nawet nic nie miał do powiedzenia. Czy nie zasługujemy na to żeby oglądać dlasze losy takiego gościa. Trzeba było pozwolić mu walczyć razem z Rey i męską i żeńską część widowni miała by swojego bohatera. I komiksy można dalsze stworzyć. Po prostu Ben Solo był za młody na taką szybką śmierć. Mieliście rację z tym że, ta Saga nie ma sensu od początku. Myślałam że taka korporacja ma plany strategiczne i operacyjne.
Ben Solo powinien obronić galaktykę przed największym złem i ukryć się przed światem na jakiejś planecie.( jak w Batman rises - Nolan ma więcej wyobraźni.)
Jaka nadzieja - same kłamstwa i głupoty w tym filmie. Za dużo nowym postaci i początek jak z Indiany Jonsa.
Dobra chyba mi ulżyło.

...

Nie musisz przepraszać

Po prostu Ben Solo był za młody na taką szybką śmierć.

Live fast, die young, leave clean underwear! #kmwtw

same kłamstwa i głupoty w tym filmie

https://www.youtube.com/watch?v=cOTmy9J4KQU

Re: Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

Jak już większość forum oglądanie film to bardzo bym prosiła o wyjaśnienie na czym polega równowaga mocy, bo ja już się pogubiłam. Po TLJ nabrało to innego wymiaru. Całkiem interesujacego. Wiekszosc pisała o grey jedi. A TROS nic na ten temat. Nie lubię tego filmu właśnie przez to ze nic tam nie ma o aspektach mocy. Tylko przygoda i nawalanka w kosmosie.

Re: Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

Chyba prawdę mówiąc nikt tego nie wie. To jest hasło wrzucone w Prequele bez większego zastanowienia, czym właściwie ma być owa "równowaga", co ten termin właściwie znaczy. Fajnie brzmiało w kontekście "Przepowiedni", więc Lucas dorzucił jako element budowania świata.

TLJ lekko zahacza o tę tematykę, sugerując, że równowaga w pojęciu Mocy polega na tym, że zawsze istnieje "ciemna" część natury, życia, ludzkiego charakteru. Świat nie jest jednostronny, i wszystko co widzimy ma dualistyczny (dualny?) charakter.

TROS w ogóle się tym aspektem nie zajmuje, choć niektóre aspekty sugerują, że Rey nie jest "jednostronna" i ma tę swoją własną Ciemną Stronę. Sama Dark Rey mówi, musisz zaakceptować to kim jesteś. Nie jest to jakoś mocno w filmie zaakcentowane, ale Rey wydaje się być bliższa tzw Grey Jedi.

Podsumowując - termin bez wewnętrznego znaczenia, każdy może interpretować jak chce. Niektórzy Fani wykazują, że Anakin naprawdę równowagę przywrócił, bo skasował Jedi, i sytuacja wygląda tak: dwóch Darksiderów, dwóch Jedi. Macie równowagę, ha, ha. Sequele bardziej wskazują na tradycyjne, "wewnętrzne" znaczenie równowagi (yin-yang).

Re: Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

Można się zastanawiać, na ile tę równowagę symbolizuje nowy kolor ostrza miecza Rey - w końcu "all Jedi" zrównoważyli "all Sith".

Równowaga Mocy

Chyba zależy w którym momencie sagi jesteśmy, bo zapewne w 2005 r. po RotS, gdy George uznał, że to 6 filmów tworzy skończoną całość i nie będzie jej kontynuował, a Anakin zaprowadził równowagę, to wynikałoby z tego (wg mnie oczywiście), iż CSM to chaos i pozbycie się jej daje nam równowagę. Jak jest teraz? Pewnie tego nawet nikt w Disneyu nie wie

Re: Równowaga Mocy

-wynikałoby z tego (wg mnie oczywiście), iż CSM to chaos i pozbycie się jej daje nam równowagę.

Niekoniecznie. W końcu w PT wiele razy zauważamy, że Zakon stał się skostniały i gdzieś się zagubił. Postać Qui Gona i jego wiara w "żywą moc" o początku nam to ukazują.

Anakin zniszczył Zakon, a później zniszczył Sithów. To co zostało ostatecznie, to Luke, który późno odkrył w sobie moc i nie był poddany naukom starego Zakonu. Nowe rozdanie.

Re: Równowaga Mocy

Ok, nowy, inny, ale jednak Zakon Jedi, no i chyba nikt nie wątpi w to po której stronie Mocy jest Luke w finale trylogii.

Re: Równowaga Mocy

Jasna, Ciemna.. może chodzi o to, że jest tylko Moc. Żywa moc. Oczywiście to zostało dobudowane w PT, ale domyślam się, że Luke właśnie ma kierować się filozofią, którą głosił Qui Gon. I pozbywając się balastu w postaci Zakonu oraz Sithów, Luke ma na to szansę.

Tak ja to sobie tłumaczę

Re: Równowaga Mocy

Możliwe, bardzo możliwe. Lecz wiadomo oczywiście, że Sithowie nie mieszczą się w takim planie i najpierw trzeba się ich pozbyć

Zakrywamy

spoilerki, bo jesteśmy kulturalni, dobrze wychowani, szanujemy innych forumowiczów, i dbamy o nasze koleżanki i kolegów, co by im mózgi się nie zjarały, po przeczytaniu p r z y p a d k o w o tychże 😀.

Tacy jesteśmy, właśnie. Warto z nami być 😛😊

Re: Zakrywamy

Tak właśnie myślałam, że to z sympatii wynika. Dlatego też w tytule wątku napisałam, że bez zaznaczenia.

Re: Zakrywamy

My nawet nie napiszemy na pabliku że początek spoilera Vader to Anakin koniec spoilera!

Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Ja też aż założyłam konto, żeby się wyżalić... Niestety film nie przypadł mi do gustu. Rozumiem zarys fabuły, co JJ chciał pokazać i może gdyby się to dało rozciągnąć w czasie, to niektóre wątki by się obroniły... A tak to chaos. Ale ja nie o tym.
Przyznam szczerze, że ja w całej nowej trylogii najbardziej przyglądałam się wątkowi Rey i Kylo/Bena. Obie postacie mnie urzekły. I nie wybaczę JJ takiego spieprzenia tego wątku. Po kolei. Sposób pokazania interakcji między Kylo i Rey w TFA rozumiem, bo jednak tam dopiero się poznają- są po przeciwnej stronie, mało o sobie wiedzą- ok. Jednak to Rian i TLJ pokazał, że można mieć na ten duet dobry pomysł. W drugim filmie chemia między tymi bohaterami aż kipiała- była subtelna, ale naładowana mega emocjami. Widać, że ta dwójka się zaczyna rozumieć i docierać. Zaczyna się nawiązywać między nimi uczucie. I o ile po TFA nie byłam zwolenniczką Reylo, o tyle po TLJ pomyślała, że to będzie jednak piękne i właściwie. Rian widać też zrozumiał postać jaką jest Ben Solo i co się dzieje w jego wnętrzu. Zrobił z niego postać wielowymiarową. No i przychodzi TROS i JJ, który ewidentnie nie czuje cza-czy w tym temacie. Relacje Rey i Kylo/Bena wracają do początku- brakuje tego zrozumienia, tej nutki rodzącej się miłości (którą fajnie było czuć w TLJ)- on pierniczy do niej jakieś górnolotne farmazony zakuty w ten głupi hełm, a ona się zachowuje jak by miała przy nim permanentny PMS. Ok- wiadomo, ze po zakończeniu TLJ ich relacje musiały się pogorszyć, ale liczyłam bardziej coś na zasadzie dwójki ludzi, która chce być ze sobą, a nie może, takiej tęsknoty, smutku. Liczyłam, że ich spotkania mimo iż nie będą pożądane, to będą miały w sobie coś na zasadzie " nie możemy się spotykać, ale cieszę się, że Cię widzę". A tu- on chce ją dla siebie, ale w taki władczo-pożądliwy sposób, a ona ma na niego cały czas nerwa. W kontekście całego filmu, wątek reylo z końca, niestety, co przyznaję z wielkim żalem, wydaje mi się bez sensu. O ile scena pocałunku sama w sobie jest ok- ludzie jednak na nią czekali, bo na widowni były brawa;p, o tyle sam wątek nie miał czasu się rozwinąć. W ogóle Ben Solo w tym filmie jest po nic. To zapychacz. Nic do filmu nie wnosi i bez niego film by nie stracił. I to mnie tak strasznie wkurzyło. Wiem, że główna bohaterką jest Rey, ale Ben powinien być nawet nie pół kroku za nią, a ledwie parę centymetrów. W scenie w sali tronowej pojawia się tylko po to, żeby wpaść do rowu. Po prostu aż mną przetrzepało. JJ ewidentnie nie widział co z tym chłopakiem zrobić. I nawet rewelacyjny Driver, który robił co mógł, żeby uratować swoją postać (te sceny gdzie gra prawdziwego syna Hana Solo- ten skok na łańcuch i jego "ała", czy walka z Renowcami- słodki jeżu jakie to było dobre) nic nie dały. Równie dobrze mógł zginąć na szczątkach gwiazdy śmierci i wyszłoby na to samo. W ogóle nawrócenie Bena nie wybrzmiało, to powinien być powolny, stopniowy proces, a tu rach ciach i jest. Palpatin podkreśla wyjątkowość związku Rey i Bena- że są jaką tam parą w mocy, co zdarza się raz na set lat, czy pokoleń. No i co z tego?? No nic... No i zakończenie wątku i śmierć Bena. Niech najlepszym dowodem będzie to co już wspomniałam- przy pocałunku ludzie na sali klaskali, a za chwilę nastała grobowa cisza i wyrwało się komuś tylko takie "no nie ku**a". Wydaje mi się, że niewielka część widowni pragnęła takiego odkupienia. Niestety ale wątek odpokutowania poprzez śmierć jest tak oblatany i tak nudny, że szkoda nawet mówić. Liczyłam na to, że będzie pokazane coś innego- Ben żyje, ale co teraz- wygnanie, resocjalizacja- coś ciekawego. A tu kiszka. Do tego, jak już wspominałam- polubiłam oboje bohaterów i po prostu chciałam dla nich dobrze. Rey cały czas mówi o rodzinie, Ben też nie miał w tej materii najlepszych doświadczeń (no bądźmy szczerz- Leia i Han najlepszymi rodzicami nie byli). Miałam, tak po prostu ochotę na takie trochę szczęśliwe zakończenie dla nich, bo uważam, że po tym wszystkim na nie zasłużyli. Na to żeby być razem. Mogli do tego dodać kroplę dziegciu- że muszą się ukrywać, żyć na wygnaniu, czy coś, ale razem. Ewentualnie kupiłabym jeszcze takie zakończenie- giną oboje. Byłoby smutno, ale do zaakceptowania- po tym wszystkim co przeszli jednoczą się ze sobą w mocy i już na zawsze są razem. No i jeszcze jedno- po zakończeniu sceny w sali tronowej, pamięć o Benie znika. Tak jakby nigdy nie istniał. Nawet odniosłam wrażenie, jakby jego odejście Rey nie ruszyło w ogóle. Serio- nic, zero. A już w ogóle Tatooin- w scenie z duchami uważam, że on też powinien się jej ukazać, żeby nie powiedzieć, że tylko on. Zrobić do niego jakieś nawiązanie, cokolwiek- jakaś pamiątka, wspomnienie. A tu Rey urządza symboliczny pochówek Luka i Lei, a o Benie zapomina... Jezu jak mi było smutno No to chyba tyle moich chaotycznych wyznań, ale musiałam wygadać co mi na serduchu leżało...

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Jejku !, ależ to jest PIĘKNE !, serio !. Żadnej zgrywy nie robię tu moim postem !, po prostu mnie ... przytkało ☺️, 👏👏👏

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Kylo nie ukazał się Rey w scenie z duchami bo żyje

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Szczerze mówiąc, jestem pewien, że przeżył, i będzie w następnej sadze z Rey. Jak wiemy z TROS`a i nie tylko, byli już tacy, co do większej dziury wpadali, i z niej wyleźli. Także spoko, będzie

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

W serialu animowanym, bo jeśli nie mają na niego jakiegoś kontraktu, to Driver może uznać, że nie lubi występować w słabych filmach robionych pod dyktando korpoludków.

W ogóle ta sytuacja napawa mnie dodatkowym pesymizmem, bo po TROS ciężko będzie o kreatywnych ludzi chcących robić SW.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

-Driver może uznać, że nie lubi występować w słabych filmach robionych pod dyktando korpoludków.

Nie przesadzajmy, aktor jest do grania, a jak będzie miał "wątpliwości moralne" to z pewnością przekona go odpowiednio wysoka suma na czeku.

Ja też niespecjalnie lubię pracę w globalnym Korpo (i generalnie pracę jako taką, wolałbym być szejkiem naftowym), ale lubię wypłatę która co dwa tygodnie wpływa na konto.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Przeglądając wywiady tu i ówdzie można mieć pewne wątpliwości. Poza tym teraz facet opływa w kasę i ambitne projekty.

I to też jest kolejny przykład niekompetencji Disneya, bo gość wypłynął na Gwiezdnych Wojnach i jest gwiazdą, na przygody Benka ludzie by się rzucili, tylko dlatego że on tam występuje, ale co tam, trzeba go zabić bo część fanów się obrazi. Po czym część fanów i tak się obraża.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

tylko że Driver nie jest takim typem któremu zależy na celebryckiej karierze. Po co ma wracać do Sagi?

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Na chwilę obecną nie ma po co z powodów oczywistych.

Gdyby jednak ktoś wpadła na pomysł, że skoro "nie widzimy ciała" to warto go jakoś na nowo umieścić, wtedy tak.

I nie mówimy o celebryckiej karierze, a o wartościach wymiernych w wizerunkach martwych prezydentów. Bo artyzm artzmem, ale wypada czasami żonie kupić jakiś nowy jacht czy inny helikopter, dziecku pieniążki odłożyć na jakieś dobre studia itp. pierdoły z prozy zwanej życiem.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Finister, hajs jest fajny, ale zależy za jaką cenę. On się kieruje wyborami artystycznymi i może sobie na to pozwolić, jednocześnie nie prowadzi takiego trybu życia który kazałaby mu grać w byle czym w imię ogrzewania zamku nad Loarą.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

No ja wiem, tylko wiesz, SW to jednak nie jakieś Sado-maso ani żadne hardporn czy inne "byle co", żeby miał się tego jakoś szczególnie wstydzić. SW t oz założenia fajne przygodówki "dla wszystkich" i nie są jakąś specjalną plamą na honorze aktora. Chyba.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Pamiętaj, że taki Ford nienawidzi SW. xD

Swoją drogą ciekawe jak go namówili na cameo w TROS.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Jeśli poziom artystyczny jest za niski, to artyści uciekają, zostają wyrobnicy. Człowiek ambitny i dbający o reputację stara się jednak unikać gniotów.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Nienawidzi, ale pecunia non olet

Swoją drogą ciekawe jak go namówili na cameo w TROS.

https://image.cnbcfm.com/api/v1/image/105991548-1561646968728gettyimages-1157890006.jpeg?v=1574728680&w=678&h=381

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Wiesz, to jednak nie do końca wiadomo, w tym przypadku.

Mi się na przykład zdawało, że przecieki nie mogą być prawdą, bo Disney nie wyrzucałby kasy przez okno, i masz...

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

No właśnie, z Fordem nie wiadomo i tu nie chodzi nawet o pieniądze. On chciał zabić Solo już w TESB i grzeczny Abrams po latach zgodził się na jego pomysł. Chyba, że wrócił, bo stwierdził, że Han nie żyje, więc to takie niezobowiązujące do niczego cameo. Wątpię by w jakimś wywiadzie zdradził jak naprawdę było.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

To jest tak. Znaczy z Driverem jest tak, że jego angaż do SW owszem pomógł mu i to nawet bardzo. Oczywiście mam tu na myśli, ogólnie rzecz biorąc "rozpoznawalność". Ale to jest taki talent, że prędzej czy później zostałby dostrzeżony. Zresztą, co ja tu będę głupoty wypisywał, wystarczy zobaczyć kilka jego ostatnich filmów, jak np. "The Dead Don`t Die" ... by dojść do tych samych wniosków co powyżej.
A w "Historii małżeńskiej" wypadł tak dobrze, że koszyczek najważniejszych nagród zwyczajnie mu się należy.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

A poza tym, gdzieś tam już mówił, że o kaskę nie musi się już martwić

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

No i warto zauważyć, że role raczej nie są wybrane ze względu na najwyższe możliwe zarobki.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

ALE to przecież dokładnie tak działa. Wybieramy sobie role artystyczne, PONIEWAŻ nie musimy się martwić o pieniądze, gdyż tak naprawdę zarabiamy je gdzie indziej.

Zawsze, żeby się "realizować" musisz mieć w miarę stabilne źródło dochodów, szczególnie jak nie jesteś sam tylko masz rodzinę na utrzymaniu (i oczywiście jak przypadkowo jesteś odpowiedzialny, bo jak nie, to spoko)

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Skoro umarł to może występować teraz bez spin

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Tylko zauważ, że jego role przed SW, były ogólnie mówiąc "artystyczne", także tego. A został zauważony bardziej dopiero w serialu ("Girls"), niż filmie. I z tego co mówił, to właśnie po TFA przestał martwić się o finanse i takie tam duperele dnia codziennego.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

A może on już nie chce grać w SW. Moze ten koniec to jego wybór?

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Casus Harrisona Forda ? ... no nie wiem, chyba najbardziej za graniem w SW to jest John Boyega

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

No ale to chyba nie do mnie, ja to widzę i o tym piszę

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Finster Vater napisał:
ALE to przecież dokładnie tak działa. Wybieramy sobie role artystyczne, PONIEWAŻ nie musimy się martwić o pieniądze, gdyż tak naprawdę zarabiamy je gdzie indziej.
-----------------------
No chyba, że źle coś zrozumiałem, czego nie wykluczam .

Jak powyżej, Driver przed TFA miał raczej mniej rozpoznawalne filmy, więc zakładam, że nie mógł sobie pozwolić na te jachty, domy i taki tam różne celebryckie fisie. No i nie zarabiał gdzieś indziej, by nie martwić się o finanse.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

On nie chciał zabijać Hana w TESB, tylko miał kontrakt tylko na ANH i TESB.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Ford chciał by Solo zginął w TESB i kontrakt nie ma tu nic do rzeczy. Potem chciał by Han zginął w ROTJ, ale Lucas znów się nie zgodził, bo miał swoją wizję. Abrams żadnej wizji nie miał, więc się zgodził na pomysł Forda. Proste.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Gdyby chciał go zabić w TESB, zwłaszcza po to żeby się więcej nie pojawić w SW, to nie przyjmowałby kontraktu na ROTJ, gdzie wcale pierwotnie nie był uwzględniony w scenariuszu.
W ROTJ (i w TFA) chciał "zabić" Hana, żeby dać mu szansę poświęcenia się.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

-gdzieś tam już mówił, że o kaskę nie musi się już martwić

I dlatego sobie teraz może wybierać role artystyczne.

Czyli, mówiąc inaczej:

Wcześniej grał role "artystyczne" (sam zauważyłeś) i nie miał stabilizacji finansowej, bo tam kiepsko płacą, a tu i żona, i dziecko - więc w tej sytuacji MUSIAŁ się martwić o pieniądze i NIE MÓGŁ wybierać wyłącznie artyzmu.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

K.K i Lucasfilm: No Harrison, no bo wiemy, że miałeś kontrakt tylko na jeden film, ale nie mamy na tyle materiału z Carrie, a chcieliśmy dać taką fajną scenę odkupienia waszego filmowego syna. Za dzień roboty dostaniesz powiedzmy z milion.
Ford: Nie.
K.K: Ale Harrison jesteś naszą ostatnią nadzieją, ten film i tak już jest skazany na porażkę, to chociaż niech fani Hana Solo i Ciebie będą zadowoleni.
Ford: Nie!
K.K: Prosimy, będziesz mógł improwizować.
Ford: Wiem.

I tak oto zwerbowali Forda, pozwolili mu powiedzieć "I know" i elo xD

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Bo żyje w scenie z duchami, mówiąc dokładnie początek spoilera jeszcze żyje koniec spoilera

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Hmmm. Widzę żem nie sama jeżdżąc dziś te i z powrotem po stoku miałam mnóstwo czasu na przemyslenia i doszłam do wniosku, że ja tej śmierci nie kupuję. Nie przyjmuje do wiadomości To nawet nie jest policzek dla widzów ale dla postaci takich jak Padme i Anakin. Jedno umarlo wydając dzieci na świat, drugie ratując syna i ginac w konsekwencji. I tylko po to by jedyny wnuk życie tak bezsensownie stracił??? Padme w życiu by tego nie zaakceptowała.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Akurat jego śmierć wpisuje się dosyć dobrze w "tradycje rodzinne". Padme umiera, bo jej smutno, i pewnie tak samo Ben, smutno mu po tym co zrobił galaktyce i Rey personalnie. ładnie to się spina klamrą.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

On się bardzo cieszy kiedy umiera.

Może miał orgazm i to go w tym osłabionym stanie wykończyło.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Muszę to zobaczyć.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Naprawdę rozważ tę wersję z czeskim/słowackim dubbingiem, jak masz możliwość

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Ja do dzisiaj nie mogę się pozbierać jak za dzieciaka, gdy na południu Polski jeszcze łapało się programy od naszych sąsiadów, trafiłem na słowackiej tv na Vadera mówiącego w ichnim narzeczu >_<

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Ja byłem służbowo w Czechach jak leciał RO, więc nie mogłem się powstrzymać, i było to rewelacyjne (gdzieś jest relacja), potem byłem w Budapeszcie, ale tam się już nie odważyłem

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

U bratanków to byś nic nie zrozumiał bez znajomości oryginalnych dialogów

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Dziękuję Przelałam to co mi na serduchu leży, bo na prawdę z kina wyszłam w strasznym stanie i do tej pory nie mogę się pogodzić z tym co się stało

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Dokladnie to samo myślę. No one`s ever really gone. Ale czy ta świadomość wystarczy? Ten uśmiech Rey w mysliwcu podczas powrotu był do bani.
Tak się jeszcze zastanawiam nad kreacją życia, która posiadali tylko oni. Cos czego chciał Anakin. Moze to jest rozwiązanie.
A może Adam Driver nie chcial już nigdy wiecej zagrać Bena?

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Ktoś na twitter twierdził, że było kilka zakończeń do wyboru. W jednym miał zostać przywrócony przez duchy mocy, więc raczej ktoś na górze wybrał takie zakończenie.

Re: Widzę,ze ktoś mnie zrozumiał

Witaj na forum tak w ogóle. I dlaczego tak późno? Nie można było wcześniej się zarejestrować i krzewić reylo religii?

SPOILERY!!!


Ale wracając trochę do Twojej odpowiedzi do mojego posta: po TROS uważam, że jest to faktycznie definitywne zakończenie sagi Skywalkerów i oni już nie wrócą do tej rodziny, a przynajmniej nie uczynią już z nich nigdy postaci pierwszoplanowych. I że było to zamierzone od początku i w sumie to logiczne, bo nie da się bazować na starych postaciach. Ben jako ostatni Skywalker, co na szczęście podkreślił Sidious, wypełnił do końca przeznaczenie rodziny i nie ma już za bardzo co robić. Ewentualne furtki, by go przywrócić, uważam za pobożne życzenie. Pamiętaj, że formułuję tę opinię na podstawie tego, co nam zaserwowano. Bo czy można było inaczej, pogodniej, lepiej? Oczywiście! Tylko, żeby Ben przeżył to trzeba było już zrobić więcej na etapie TLJ, by zyskał większą sympatię publiki, a w zasadzie zaczęto go nagle gremialnie lubić po TROS. Bez podbudowy w TLJ, żeby on przeżył to powinien być w co drugiej scenie epizodu IX, a jak było to wiemy. Nigdy nie byłam zwolenniczką lukrowanego reylo z gromadką dzieci, natomiast od bridal carry było dla mnie jasne, że oni powinni być razem romantycznie, gdzieś skryci przed Galaktyką z powodu zbrodni Bena. Gdyby to ode mnie zależało to w wymarzonym scenariuszu a) albo pojawiłaby się trzecia frakcja, zagrażająca na tyle Galaktyce, że FO i Ruch Oporu musiałyby się zjednoczyć, żeby ją pokonać albo b) Hux obaliłby Kylo Rena, okazałoby się, że od dawna wyczekiwał odpowiedniej chwili, Kylo trafił by jako więzień do Ruchu Oporu. W obu przypadkach Rey i Ruch Oporu byliby skazani na współpracę z Kylo, co otwiera masę fantastycznych możliwości interakcji między bohaterami (Finn i Kylo? Chewbacca i Kylo?), a także jest początkiem drogi do odkupienia Bena. Ostatecznie przeżyłby, uciekł przed karą za zbrodnie, gdzieś osiadł na wygnaniu, robiąc cokolwiek, byłby w kontakcie z Rey przez fb, który pozwalałby na teleportację. Coś w ten deseń, wiesz o co mi chodzi. No i grey Jedi. To by było dla mnie idealne. Tylko, że to aż się prosi o kontynuację i to najlepiej filmową, a oni niestety chcieli skończyć ze Skywalkerami, mieć czystą kartę i iść dalej.

Też uważam, że reylo jest zrobione po łebkach, odbębnione, odpowiednio nie wybrzmiewa i że JJ zapomniał o TLJ, ale już wiemy, że to był zabieg pod niezadowolonych fanbojów. Dlatego przez pierwszą połowę filmu Rey drze na niego papę bez sensu i muszą się bić, bo powinni. Też liczyłam, że dadzą im zwyczajnie porozmawiać jak ludziom, ale nie. Wszystko było ucinane i zbyt prędko. Liczyłam, że force bondy będą się też przypadkowo otwierać i był tu potencjał na humor sytuacyjny. Nic takiego nie miało miejsca. Ben nie jest po nic, co napisałam w moim poście. To była trylogia ostatniego Skywalkera, choć też do TROS byłam przekonana, że Rey gra tu pierwsze skrzypce. Niby próbuje się nam to młotem wbić do głów, ale patrząc na całokształt nie widzę tego. Ona tak naprawdę nie miała żadnego większego konfliktu ani celu w tym filmie, okazała się wydmuszką. Też miałam problem z tym, że zostanie zapomniany i pamiętany jak zbrodniarz, tak, jak dziadek. Rey mogła o nim coś szepnąć Poe i Finnowi, gdy wróciła. Ale ostatecznie, czy to takie ważne? Najważniejsze, że dokonał właściwego wyboru i nic więcej nie ma znaczenia. A pamiętać o nim na pewno będzie Rey. I wystarczy. To, że się wydawało, że jego śmierć jej nie ruszyła może wynikać z cięć montażowych, być może jest jakaś wycięta scena. Ale powiem szczerze, że mam z tym nadal problem Tak samo, jak mam problem z brakiem jego Ducha Mocy na końcu. Skoro to finał Skywalkerów, skoro już do nich nie wrócimy to czy naprawdę to byłoby takie niewłaściwe? Chyba nie i nikomu by nie przeszkadzało. I film powinien się skończyć ich wymianą spojrzeń. Wtedy Rey idzie w długą, grzebiąc ich na tej planecie i opuszczając ją, idąc w świat. Tylko znowu, tak naprawdę nie bardzo interesuje mnie co się dzieje po Exogol, bo Rey nie będąc z nim w scenach przestaje być bohaterem i staje się kartonem. TROS to jakby dwa filmy, sklejone w jeden, w których to filmach Rey jest diametralnie różna. Z Resistance pajacuje i jest wesołą dziewoją, z kolei przy Kylo to zupełnie inna osoba. Kontrast aż tak bije po oczach, a nie powinien. Wiem, jak bardzo dołujący może być odbiór tego filmu, bo miałam to samo. Udało mi się jednak w nim znaleźć coś, co zmieniło mój odbiór, choć filmem nadal pozostaje jako całość katastrofalnym. Życzę też znalezienia jakichś pozytywów.

Zbiorczo

napiszę, cześć dziewczyny! i nie jesteście odosobnione w tym odczuciu!

Osobiście mam wiele zarzutów odnośnie tego filmu w ogóle, i chyba to sklecę w jakiejś ścianie tekstu, teraz na szybko (jestem w pracy) napiszę że ten film jest dla mnie tak odklejony od reszty sagi, że jakoś spokojnie uważam go za fanfilm. Drogi, trollerski, ale fanfilm. Więc Ben żyje

Re: Zbiorczo

Wiesz, że brzmisz jak Ci co chcieli anulowania TLJ?

Re: Zbiorczo

Ja nie żądam anulowania TroS, saga ma otwarte zakończenie dzieciaczkiem z miotłą z EVIII.

I tak, wiem, są nawet świadkowie na tą moją refleksję. No cóż, karma jest suką, nie pierwszy raz zresztą
Ciąć się nie będę, są gorsze tragedie w życiu niż nieudolni reżyserzy którzy nie wiedzą co robią

Re: Zbiorczo

Może to trochę tak brzmi, tylko wiesz - po TLJ dało się zrobić różne rzeczy. Tak żeby śmierć Luka została uhonorowana na przykład.

Po TROS ewentualnie zostają naciągane sztuczki jak z Maulem, a tak poza tym trzeba żyć z tym nieudanym zakończeniem, które niby zamyka wątki, ale na koniec postaci są w tym samym miejscu, co na początku.

I jak teraz patrzę na wszystko co się pisze, to mam wrażenie, że TROS jest dziełem korposzczurków, które zrobiły listę narzekań i kazali Abramsowi to punkt po punkcie odhaczyć, i że to co jest w filmie to nie jest to, co Abrams chciał pokazać.

Więc zostawił taką niby furtkę, że nie wiadomo jak Ben trafił na Exagol, że nie ma ducha, że Rey nie rozpacza, więc może wcale go tam fizycznie nie było, kto wie.

Re: Zbiorczo

Szybko poprosił wujka o korepetycje z projekcji

Re: Zbiorczo

Forcebondował.
Poza tym Leia znikając oddała za niego resztkę życia, więc rachunek się zgadza.

Może naciągane, ale Palpi i Piklowane Snołki też, podobnie jak flota napędzana złą mocą.

Re: Zbiorczo

E, Ben przyleciał Tie`m. Jak biegnie to widac że wylądował obok X-winga Luke`a.
(Pomijam fakt że zwykłe Imperialne TIE nie miały hipernapędu xD)

Re: Zbiorczo

+ skąd by wziął TIE`a? Raczej wszystkie na DS były zniszczone, niezdolne do latania, zwłaszcza, że droga na Exogol prowadziła przez te wiry wszystkie. Ja myślę, że ten TIE to zmyłka.

Re: Zbiorczo

W ciągłym ruchu przyszłość jest, wszystko się może zdarzyć

Nie namawiam wszystkich do lubienia tego filmu, tak jak nikt mnie nie namówi żebym się rozpływał Solo -każdy ma swoje Star Wars i fajnie
Chodzi mi tylko o to, że ten epizod jest i jest jaki jest, nic na to nie poradzimy, kreowanie własnej rzeczywistości przez wyparcie to zabieg stosowany raczej na wczesnym etapie zycia, albo bardzo późnym

Re: Zbiorczo

Co do furtek to są jednak dość naciągane początek spoilera zniknął bez sweterka, więc to nie był fb koniec spoilera. Mam pytanie, bo mogłam to przegapić: początek spoilera czy w retrospekcjach z rodzicami któreś powiedziało Rey "I will comeback, sweetheart, I promise"? koniec spoilera

Re: Zbiorczo

- że nie wiadomo jak Ben trafił na Exagol, że nie ma ducha, że Rey nie rozpacza,

wiadomo, jeszcze, niby dlaczego

Re: Zbiorczo

Piszę, że naciągane.

Re: Zbiorczo

Jak cała ta trylogia.

Re: Zbiorczo

Jak Ashoka wróciła do życia?

Re: Zbiorczo

W Rebelsach. Long story

Re: Zbiorczo

Nie wróciła, bo nie zginęła tak naprawdę* (znaczy zginęła w TCW, ale zaraz ją przywrócili) - ale jak pisał kolega Bartoszcze long story to tell.

Mnie bardziej interesuje, kiedy zginęła że robi za ducha mocy, i kto ją zabił (podpowiedź SW-Yogurta, że fandom Rebelsów, może być pewnym tropem)

Niemniej, te 1,5 sekundy charakterystycznego głosu Ashley sprawiło mi dużą frajdę.

* - co akurat jest jednym z najgorszych pomysłów V sezonu Rebelsów, zresztą nie tylko to.

Re: Zbiorczo

Taka moda ostatnio, że wszyscy wracają w filmach . Pytanie co będzie, jak już wszyscy wrócą ?

Nic nie ma sensu

Tak przeskakuje miedzy kanałami oglądając TFA i TLJ i to tak boli. To takie przykre ze te 2 epizody nie mają żadnego wpływu na TROS. Te wszystkie teorie i domysły podczas oczekiwania na TROS były lepsze niż to co dostaliśmy. TFA ma lepszą akcje, ale TLJ lepszy klimat. Odkrywanie tajemnicy i opowieści o naturze mocy. Wystarczyło to połączyć. Masakra jakaś. Trzeba było zrobić prosty film bez tylu nowych bohaterów. Chyba już nigdy nie będę oglądać gwiezdnych wojen.
Po co te księgi i pierwszy jedi?
Lubie Luka z TLJ jest taki ludzki. Taki jak każdy z nas kiedy staje się starszy.
Po co to zjednoczenie w sali tronowej, jeśli tylko Rey ma sama pokonac zlo na koncu? Wyszła prawdziwa MARY SUE

Ale

śledząc nasze wcześniejsze hipotezo-teorie, na gruuuboo przed premierą, zapewne zauważyłaś niektóre szalone wpisy forumowe, odnośnie tych iluśtam wersji filmu, i iluśtam zakończeń, gdzieś tam i komuś tam pokazywanych.
Ja mam taką hipotezę, słuszną zresztą , że TROS jest zlepkiem tychże, nie to, że przypadkowym , ale zwyczajnie takim, który został najbardziej pozytywnie oceniony przez "grono eksperckie".
I jakoś nie mogę tej natrętnej teorii się pozbyć

Dwa, ja pamiętam już taki fanowski zawód, coś takiego się wydarzyło, ale w świecie growym. W trylogii "Mass Effect", w finalnej części też rozległ się po galaktyce okrzyk zranionych serc, straconych nadziei, fanowskich oczekiwań wynikających z ... no, z poprzednich odsłon serii.
Też tak miałem, też swoje odchorowałem, także zapewniam, nie jest tak źle, co by nie mogło być lepiej ... czy jakoś tak leciało .
Będą nowe filmy, jest serial, będą kolejne projekty, gry, itd. Kto wie, może w końcu i Stara Republika, jako coś "nowego" się wydarzy, kto wie ?
A próba stworzenia czegoś nowego z domieszką starego, jak w przypadku tej trylogii, nie zawsze wychodzi dobrze. Można powiedzieć, że wychodzi bokiem. Lepszym pomysłem byłoby stworzenie czegoś zupełnie nowego, zamiast prób budowy na starym jakby nie było, fundamencie.

Tylko ... że, jeśli na siłę próbuje się wtłoczyć do naszych główek różne koncepcje, podchodzące pod, ekhm, MarySuizm, to kurczę ... może lepiej sobie drogi Disneyu darować, bo chyba nie tędy droga

Re: Ale

Masz rację.
Jak to się mówi klina klinem. Czas coś poczytać i zapomnieć.

Odwołać, wszystko odwołać!!!

Oczywiście żartuję sobie... (w sumie dobrze że nie poszłam od razu do kina, bo zaczyna mi się poprawiać, może zoobojętnieję i nie będzie bolało).

W każdym razie skoro TLJ zostało odwołane a TROS jest zrobione wg. listy zażaleń z reddita, to może jak będziemy odpowiednio intensywnie jęczeć, to nam śmierć Benka odwołają - może być komiks, nie jestem wymagająca.

Do roboty zatem i jęczymy!

First order

Czy ktoś może przypomnieć co się stało z Nowym porządkiem na koncu? Jakoś nie załapałam tej informacji w kinie.

Re: First order

Finalizery padają jak mrówki po Roundup-ie w galaktycznych okolicznościach przyrody (a to nad Bespin, a to nad Endorem, wszędzie generalnie) - kalka z Dnia Niepodległości połączonego z fajerwerkami RotJ

Re: First order

Właśnie też się zastanawiam. Może jest największym zwycięzcą ostatniego starcia, gdy wybiły się dwie strony konfliktu, a trzecia - FO stoi sobie z boku, kontrolując lwią część galaktyki. Nic tylko czekać aż któryś generał ogłosi się następnym Supreme Leaderem i RO będzie musiał się nim zająć z Rey na czele.

Re: First order

Tyle że Galaktyka już chyba wie o "kompromitacji na Starkillerze", o prztyczku w nos na Crait, no i teraz o pokonaniu potężnej floty Sithów na Exagolu przez zbieraninę ze wszystkich stron - efekt strachu przestaje działać, być może i wcielani siłą szturmowcy zaczną wybierać wolność.

Re: First order

Oczywiście wszechgalaktyczne powstanie jest możliwe, tak samo jednak jak zwarcie szeregów FO, by utrzymać pozycję. Wiele zależy czy znajdzie się charyzmatyczny przywódca, by zebrać to do kupy - może Thrawn powróci?

Re: Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

https://twitter.com/xoxoreyloxoxo/status/1208521320524374017

Argumenty za tym, że Ben Solo pierwotnie nie miał zostać zabity - na podstawie niespójności w montażu i tym co mówiono w wywiadach.

Zastanawiam się, czy to nie zemsta za przeciek z NTBSA. Wolałam NTBSA, bo takie rzeczy użytkownicy mocy zawsze przeżywają.

Re: Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

Jeżeli okaże się, że uśmiercili go na ostatnią chwilę, to chyba szału dostanę... Szczególnie, że kilka wersji poprzednich przecieków była o tym, że ona faktycznie ginie, ale jest przywracany do życia prze Rey lub duchy mocy Lei i Luka... Ja na prawdę mam nadzieję, że ktoś ogarnie i coś z tym zrobi. To durne "wskrzeszenie" Imperatora daje jednak nadzieję- przywrócenie Bena do życia nie będzie aż tak głupie, więc jest szansa Tylko, czy Driver będzie chciał wrócić do tej roli....

Re: Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

Parę tygodni temu czytałam gdzieś, że Iger kazał Abramsowi zmienić zakończenie. Może to o to chodzi.

Re: Zakończenie (spoilery bez zaznaczania)

Moze zmienia zakończenie, żeby jeszcze raz ludzie poszli do kina na to samo. Taka polityka, bo było zagrożenie klapy finansowej. Na pierwszy rzut dali to najgorsze.
Cały film nie ma sensu ale jestem w stanie go zaakceptować, ponieważ są fani, którym się podobało. Nie każdy film z serii musi być w moim guście. Niech tylko ten koniec będzie inny. Niech da nadzieje tak jak obiecywali.

Ben solo jako najlepsza postać w sadze

Też muszę się wyżalić. Niedawno wróciłam z kina i po tym seansie chce mi się cały czas płakać a już minęło parę godzin i nie mogę dojść do siebie... Nowa trylogię GW zaczęłam oglądać tylko dzięki Benowi, ta postać jest niesamowicie napisana i zagrana. Moim zdaniem w tej 9 części Ben też powinien mieć jakąś ważną rolę a nie tylko walka z Rey która nic takiego sensownego nie wniosła do filmu. Ben w tym filmie był tak stworzony że nawet jeśli by go nie było to dalej film by leciał. Zakończenie tego filmu złamało moje serce i chyba ta rana już zostanie do końca mojego życia . Zaczęłam cieszyć się jak idiotka w momencie gdy pojawiło się mini reylo czyli pocałunek rey z Benem. Lecz po kilku sekundach chciało mi się ryczeć na sali jak Ben połączył się z mocą. Moim zdaniem powinien żyć i w jakoś inny sposób odpokutować swoje winy. I jeszcze ta walka Rey z Palpatinem, Ben też powinien walczyć z nim a on tylko został wyrzucony jak śmieć przez Palpatina. sam Palaptin mówił że Rey i Bena łączy jakaś wielka życiodajnia wieź która nawet nie została ukazana lecz odrazu zniszczona przez Abramsa. Abrams powinien pokazać ta więź przez tą walkę z Palpatinem. Ukazał tylko Bena jako zwykłego śmiecia który ma tylko oddać swoje życie za Rey aby ta potem odrazu po jego śmierci o nim zapomniała. Mógłby bardziej coś kreatywnego wymyślić a nie tylko wracanie do starych sposobów zakończenia filmu czyli łączenia się z mocą .Moim zdaniem wątek reylo byłby bardzo fajny i mogliby razem założyć jakiś zakon i próbować wreszcie doprowadzić porządek w galaktyce. Przemiana z kylo na Bena m.in. dzięki swojej matce była bardzo dobrze pokazana. I szkoda że Ben zginął ratujac Rey bo wsm mogliby razem żyć. Jak Ben umierał i Rey mu pomogła to żyła. A jak on jej to umarł... Bałam się zakończenia tej sagi , miałam nadzieję że jednak nie uśmiercą ostatniego skylwakera ale jednak wybrali najbardziej bezpieczne wyjście i uśmierciło najbardziej sensowną postać w tej sadze. Jestem rozczarowana tym filmem chociaż były nawet fajne sceny lecz sam koniec zniszczył mi opinię na temat tego filmu. Teraz muszę się jakoś po tym filmie ogarnąć bo jestem dosłownie w rozsypce nawet po ostatniej części Avengersów nie miałam takiej depresji. Musiałam się wyżalić może jakoś w ten sposób ochłonę po tym filmie..

Re: Ben solo jako najlepsza postać w sadze

Mam dokładnie takie same odczucia jak Ty... Na pocieszenie dodam, że ja jestem już kilka dni po seansie, a nadal "nie mogę jeść, nie mogę spać" ;p Więc trauma długo pozostaje, ale zaczynam się przekonywać do wersji "kasujemy TROS", #bensolożyje

Re: Ben solo jako najlepsza postać w sadze

Nie wiedziałam, że można tak przeżyć śmierć fikcyjnej postaci. Scisnelo mi żołądek na 3 dni i nie mogłam nic jeść. Smieszne, ale prawdziwe
#bensolodeservedbetter

Może jednak powrót Bena nie jest taki niemożliwy....

Powiem tak- film jest tak skopany, że ja wątpię, żeby jakakolwiek teoria na temat Bena Solo była zamierzona... W sensie, sorry, ale Abrams jest chyba na to za głupi;p Prędzej ktoś z Disneya poczyta Reddita i podkradnie pomysł;p Ale ja nie o tym- takie dziś cudeńko u Dakanna znalazłam...
https://www.youtube.com/watch?v=0bPZ9leFk0Q
Moją uwagę zwrócił fragment od 2:45.... Brzmi jak coś, co mogłoby się wydarzyć ;p

Re: Może jednak powrót Bena nie jest taki niemożliwy....

No jak będzie potrzeba to będzie rezurekcja Kylo Rena.
Czemu nie?
Teraz w SW nikt nie umiera do końca.

Petycja o ożywienie Benka ;-)

Na reddicie jest wątek dotyczący zbierania kasy na aktywność charytatywną Adama D., na wypadek gdyby było mu smutno po TROS (uzbierano założoną sumę z nadwyżką).

W tymże wątku znalazłam też to:
https://www.change.org/p/lucasfilm-continue-ben-solo-s-story

Przypomina mi się petycja o odwołanie TLJ - z tamtą, jak widać prawie się udało.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.