TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Ogólnie o Star Wars

Podejście do książek i komiksów

Mossar 2020-01-09 10:15:12

Mossar

avek

Rejestracja: 2015-06-12

Ostatnia wizyta: 2022-08-17

Skąd:

Temat "TOP fazy pierwszej" uzmysłowił mi jak wiele osób w polskim fandomie ma zupełnie wywalone na książki i komiksy powstające od kilku lat. Wystarczy kilka odpowiedzi z tamtego tematu i widać zasadę:
"nie czytam NK, bo to paść bez znaczenia"
"Najlepszy komiks: oezu"
"jedyne co mi zapadło w pamięć, to cytat na okładce tej książki o Solo ("Ostatni strzał"?), przekonał mnie że szkoda czasu - więc żadna"

No i o ile jeszcze kwestię komiksów potrafię w pełni zrozumieć, bo sam przez długi czas olewałem komiksy z samego faktu, że to komiksy, czyli coś nie dla mnie. Poza tym rzeczywiście spora część komiksów NK jest dosyć pomijalna. Natomiast książki to takie coś co pewnie wielu z Was czyta i ciekawi mnie bardzo jakie są powody tego, że uznajecie nowokanoniczne książki za badziew.

Czy wynika to z tego, że w 2015 Nowy Kanon zaczął lekkim falstartem wypuszczając parę książek bez znaczenia bądź po prostu słabych, o miernej jakości pisarskiej? Czy może wynika to też z tego, że Uroboros ma wywalone i jest opóźniony względem świata o jakieś milion książek? Czy może dotyczy to w ogóle książek SW jako takich - niezależnie czy to Legendy czy Kanon? Albo po prostu się to nie kalkuluje - nie ma sensu czytać książek, które z zasady muszą być trochę asekuracyjne względem filmów?

Pytam serio, bez jakiegoś hejtu czy próby nawracania, bo dla mnie książki to content starwarsowy, który cenię conajmniej na tym samym poziomie co filmy i seriale. Ciekawe jest też to, że większość książek, które cenię bardzo wysoko to książki, które nie zostały wydane przez Uroboros (Alphabet Squadron, Dooku: Jedi Lost, Resistance Reborn, Master & Apprentice). Z Uroborosowego contentu to głównie Gray - Utracone Gwiazdy, Więzy Krwi i niedawno wydany Thrawn. Już nie mówiąc o komiksach, bo serie z ostatnich ~2 lat zjadają większość serii wydanych przez Egmont na śniadanie.

LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    Elendil 2020-01-09 10:53:26

    Elendil

    avek

    Rejestracja: 2008-04-26

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd: Kraków / Zakopane / Kraków

    Mossar napisał:

    Czy wynika to z tego, że w 2015 Nowy Kanon zaczął lekkim falstartem wypuszczając parę książek bez znaczenia bądź po prostu słabych, o miernej jakości pisarskiej?

    -----------------------

    Głównie to, że wszystkie były bez znaczenia, bo kwestia często tragicznego stylu była obecna także w starym kanonie, a jednak wtedy z ciekawością patrzyłem na nowości.

    Po prostu nie ma dla mnie sensu czytanie w kółko o rebeliantach, szturmowcach, Vaderze, czy w ogóle o czasach dziejących się gdzieś w okolicach epizodów IV - IX. Komiks mogę przyjąć, bo poświęcę na to godzinę czy pół i skończone. Podobnie z filmami czy odcinkiem serialu. A długi czas wykorzystany na książkę lepiej spożytkować, czytając coś wartościowszego niż śmieciowe historie o niczym.

    Bo walka z Imperialnymi bywała może i ciekawa, ale w Legendach. Tym bardziej, że większość tych książek otacza już aura jakiejś bardzo odległej epoki, w której były wydawane - co zwiększa ich wartość, nawet jeśli trafiały się słabizny Natomiast odkopywanie tego na nowo - i to jeszcze z tak mizernymi skutkami - nic nie wnosi.

    Będzie więcej książek z innych epok (czy raczej: jakiekolwiek książki z innych epok), to może i NK mnie w tej kwestii do siebie przekona. Fakt, że coś tam już się powoli ruszyło.

    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    camilla1313 2020-01-09 11:00:13

    camilla1313

    avek

    Rejestracja: 2019-12-20

    Ostatnia wizyta: 2022-07-31

    Skąd:

    To chyba zależy od osoby- ja na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie czytam większości, bo wydaje mi się, że to studnia bez dna Po drugie faktycznie- nie ma wielu wydań po polsku, a ja chociaż angielski znam nieźle, to nie lubię w nim czytać książek, bo mnie to męczy, a książki to jednak ma być przyjemność;p Poza tym łatwiej i krócej obejrzeć film, a jak ktoś tak jak ja, łączy pracę na etacie ze studiami zaocznymi to ma mało czasu na czytanie dla rozrywki;p Słaby argument, wiem, i samej mi ciężko w niego uwierzyć, bo kiedyś czytałam po 3-4 książki miesięcznie- teraz choćbym chciała to nie ma czasu. I czwarte trochę łączy się z pierwszym- myślę, że SW jest tak mega rozbudowanym uniwersum, że ma wiele rodzajów fanów. Są tacy ultra, którzy w miarę ogarniają wszystko i dla nich każda pozycja jest cenna, a są też tacy jak ja, czyli light fani, którym na przykład spodobała się nowa trylogia, i raczej skupiają się na jej okolicach. Ja osobiście czekam teraz na komiksy z serii The Rise of Kylo Ren, bo interesują mnie pozycje związane z tą tematyką. Nie uważam innych tematów za badziew tylko inne historie na razie mnie nie interesują, bo skupiam się na opowieściach z nowej serii, o bohaterach których znam. Dlatego przeczytałam oprócz nowelizacji do filmów, Phasmę, Ostatni Strzał, chętnie przeczytam Resistans Reborn, a reszta na razie do mnie nie przemawia, co nie znaczy, że od razu zakładam, że są beznadziejne- po prostu nie są to historie dla mnie Acz kolwiek mam zakupionego Thrawna, który leży na mojej kupce wstydu do przeczytana więc kto wie;p

    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    Smok Eustachy 2020-01-09 11:14:25

    Smok Eustachy

    avek

    Rejestracja: 2017-02-13

    Ostatnia wizyta: 2022-01-07

    Skąd: Oxenfurt

    Komiksy to zuo. Zdrowie psychiczne najwazniejsze

    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    Lord Budziol 2020-01-09 11:43:13

    Lord Budziol

    avek

    Rejestracja: 2011-02-12

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd: Imperial City

    Pomijając to, że część fanów nie koniecznie chce się na nowo angażować w EU, po tym jak już raz okazało się że w zasadzie cała "wiedza" zdobyta w kilkudziesięciu książkach i komiksach jest do wyrzucenia, to jest jeszcze jeden, ważniejszy problem...

    Mianowicie czy w nowym kanonie mamy:
    - serię książek o tym jak wybitny admirał Imperium jednoczy rozbite wojska i zagraża ledwo co utworzonej po zwycięstwie nad Endorem Nowej Republice?
    - serię książek w której "naszej" galaktce zagraża inwazja Vongów z innej galaktyki?
    - serię książek jak wnuk Vadera przechodzi na CSM żeby zjednoczyć galaktykę, ostatecznie jednocząc ją przeciwko sobie?
    - serię książek o bitwach jednej z najważniejszych wojen w historii galaktyki?
    - serię książek o tym jak Sithowie wprowadzili Zasadę Dwóch która pozwoliła im urosnąć w siłę i zniszczyć Zakon Jedi
    - książkę opisującą od początku do końca intrygę która pozwoliła Palpatine`owi zostać wybranym na Kanclerza Republiki
    - książkę "tragedy of Darth Plagueis the Wise"
    ?

    No niestety nie;p
    Zamiast tego mamy książkę o tym jak Tarkinowi ukradli raz statek...
    albo jak Palpatine i Vader raz rozbili się na jakieś planecie...
    albo że jakaś banda starwarsowych noname`ów która już nigdy nigdzie ponownie się nie pojawi kręci się gdzieś tam w tle filmowych wydarzeń...

    W wielkim skrócie książki NK są po prostu o niczym. To takie "fillery". Z punktu widzenia historii galaktyki są kompletnie nieistotne. Jasne, mają często bardzo fajne i ciekawe smaczki, ale czy warto oglądać 3h film o niczym dla 30s sceny z Vaderem?;p Nie zawsze ;p

    LINK
    • Re: Podejście do książek i komiksów

      Mossar 2020-01-09 12:04:11

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-08-17

      Skąd:

      No i właśnie Twój post idealnie obrazuje to co zauważam - czyli wykształcenie opinii na temat Nowego Kanonu na bazie pewnego wycinka. Bo rzeczywiście jeśli brać pod uwagę książki z pierwszych lat to mamy:
      - historię o ukradzionym statku Tarkina
      - Vader i Palpie rozbity na planecie
      - Kanan górnik
      - Han, Leia i Luke robią jakieś fillerowe rzeczy

      To były fillery na 100%, ponadto w większości nudne. Teraz dostajemy już książki, które mogą być nadal uznawane za fillery albo tie-iny ale są zrealizowane o wiele lepiej, biorą pod uwagę całe spektrum dorobku Nowego Kanonu:
      - Alphabet Squadron - bazujący na okresie postROTJ i operacji Cinder, pełen bardzo fajnych przemyśleń na temat dobra i zła zarówno w Imperium jak i Rebelii.
      - Dooku: Jedi Lost - pokazujący Dooku i Sifo-Dyasa w zupełnie innym świetlne, ponadto rozwijający tematykę Jedi i Sithów na bardzo satysfakcjonującym poziomie
      - Master & Apprentice - główny wątek może nie jest wybitnie ciekawy i istotny, ale wszystko co związane z Jedi i relacją mistrz-uczeń to perełka
      - trylogia Thrawna - Zahn czasem nudzi, zresztą podobnie jak w Legendach, ale wprowadza parę wątków, które aż się prosi, żeby ktoś kiedyś rozwinął w serialach albo filmach - naprawdę istotne kwestie dot. galaktyki - takie, które można pominąć bez problemu, ale bardzo łatwo też wykorzystać do czegoś większego
      - The Rise of Kylo Ren - jak dla mnie to lepiej wyjaśnia caly arc Bena i Snoke`a niż filmy I to mogę powiedzieć już po 2 zeszytach
      - Vader Soule`a - dużo istotnych wątków, wprowadzenie Inkwizytorów w formie zdecydowanie ciekawszej niż ta z Rebels, jak widać wątek podejmowany w różnych innych pozycjach (np. JFO), wprowadzenie pierwszego naprawdę ciekawego Sitha/użytkownika ciemnej strony
      - Beilert Valance - zapożyczony z Legend, ale ograny w zupełnie inny sposób. Na pewno warto się przyjrzeć, bo teraz powstaje już 3 seria komiksowa z Valance`m i wygląda na to, że to nie koniec

      Nie próbuję przekonać Cię, że NK robi jakieś niestworzone rzeczy, bo nie robi i to jest od 2015 mój największy zarzut. Dlatego też z tak wielką nadzieją patrzę na Project Luminous, bo to jest coś co może być rewolucją w świecie starwarsowych komiksów i książek. Ale jakoś tych, jak to nazwać "fillerów", jest zdecydowanie lepsza. No dobra, wtedy wybijała się Claudia Gray z Lost Stars i Bloodline (które zresztą jest istotne dla TFA), ale teraz powstało sporo książek na tym samym poziomie albo lepszym.

      LINK
      • Re: Podejście do książek i komiksów

        Lord Budziol 2020-01-09 12:45:18

        Lord Budziol

        avek

        Rejestracja: 2011-02-12

        Ostatnia wizyta: 2022-08-17

        Skąd: Imperial City

        Ja nie mówię że NK nie robi postępów;p Ale dalej daleko do historii równie istotnych co te w Legendach;p
        To nie jest opinia na podstawie wycinka, bo te nowsze, wymienione przez Ciebie pozycje aż tak istotne dla historii galaktyki jako całości dalej nie są.

        - Operacja Cinder okazała się po TROS kompletnie nieistotna, co najwyżej pełniła rolę zasłony dymnej
        - o Gryskach do TROS ani widu ani słychu
        - arc Benka może i jest fajnie przedstawiony, ale on już w TLJ się bronił i to co w filmach jako tako w zupełności wystarcza

        Reszta wspomnianych przez Ciebie "fajnych" rzeczy jak np. relacja mistrz-uczeń, coś o Sithach, Imperium-rebelia, Inkwizytorzy to dla mnie właśnie "smaczki" o których pisałem w poprzednim poście. Fajnie że są, rozbudowują one świat, ale nie ma tam za dużo istotnej historii.
        Na dzień dzisiejszy zdecydowana większość NK to dla mnie fabularyzowane słowniki ilustrowane SW. Do pełnoprawnej książki SW najbliżej o zgrozo trylogii Aftermath, ale jak ona jest pod innymi względami każdy wie;p

        Szansą na zmianę jest Project Luminous, ale pozwól że ocenię jak wyjdzie, a nie na podsawie zapowiedzi

        LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    bartoszcze 2020-01-09 14:16:07

    bartoszcze

    avek

    Rejestracja: 2015-12-19

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd: Jeden z Wszechświatów

    Odpowiadam za siebie: ilekroć brałem do ręki książki SW - czy to ze starego, czy z nowego kanonu - to nie robiły na mnie wrażenia, nie były lepsze literacko niż fanfiki. W istocie w całości przeczytałem jedną (cyfrowo: 1) książkę SW, i było to już w ostatnich latach "Spotkanie na Mimban", po którym naprawdę nie ma się ochoty próbować następnych książek.

    A "Ostatni strzał" wziąłem z ciekawości do ręki w księgarni, ale skończyło się w sposób opisany tu:
    http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22144#744712

    Więc nie czytam, bo mnie nie zachęca. A w uniwersum i tak filmy były, są i będą najważniejsze.

    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    mkn 2020-01-09 15:09:21

    mkn

    avek

    Rejestracja: 2015-12-26

    Ostatnia wizyta: 2022-08-12

    Skąd: Wlkp

    Nie do końca na temat, ale tak sobie ostatnio myślałem czy rzeczywiście dobrze zrobili kasując stare EU? Może trzeba było je kontynuować i ogłosić, że filmy i seriale będą tworzyć osobne SWCU, które będzie sobie luźno czerpać z pozycji drukowanych podobnie jak to jest w Marvelu, gdzie działa to pięknie? Z pozoru same zalety:

    - Brak tej całej dramy związanej z kasacją, najbardziej zaangażowani dostają kontynuację świata, który kochają i nikt nie wywala go do śmieci
    - Książki i komiksy dalej mogą opowiadać odważne i pojechane historie bez ograniczania i zbytniego oglądania się na filmy
    - Nie ma problemu z oraniem EU tak jak to robiły swego czasu TCW, bo przecież i tak są to osobne uniwersa
    - Filmy i tak swoje zarabiają, bo większość widzów ma gdzieś pozafilmowe publikacje

    Podobno pod koniec życia EU sprzedaż książek i komiksów wyglądała marnie. Niby po restarcie nastąpiła poprawa, ale ciężko stwierdzić czy stało się to przez stworzenie nowego spójnego kanonu czy przez nowe filmy i wyjście SW z piwnicy. Osobiście gdyby nie kasacja nigdy nie zainteresowałbym się SW na poważnie i nie tknął niczego poza filmami - może takich ludzi jak ja jest więcej i kasacja była potrzebna? A może była zbędna, nowe filmy i tak nakręciłyby sprzedaż książek i komiksów na nowo, a najbardziej zaangażowany fandom nie byłby tak popieprzony jak w tej chwili?

    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    Finster Vater 2020-01-09 15:15:18

    Finster Vater

    avek

    Rejestracja: 2016-04-18

    Ostatnia wizyta: 2022-08-18

    Skąd: Kazamaty Alkazaru

    Ja, choć wcześniej brałem co jest, to teraz własnie przestaję Trochę z powodów jakie podał Lord Budziol, ale po kolei:

    Pierwsza seria - czyli o złodziejach statku, wycieczce starszego pana z astmatycznym robotem itp. No może być, ale zupełnie o niczym. Ale spodobała mi się Sloane ( w tym występująca w opowiadaniach), fajne było to o Kananie i nawiązywało do serialu. No i "Lost Star" po którym aż sobie oglądnąłem jeszcze raz OT dopasowując czasy i miejsca. Ogólnie - Not great, not terrible

    https://www.youtube.com/watch?v=Mg5HOnq7zD0

    Komiksy: pierwszy komiks o Vaderze z rzeczami dobrymi i fatalnymi. Niespecjalna sztandarowa seria "SW". I bardzo dobry "Kanan", znowu świetnei nawiązujący do serialu, znowu Sloane. Dawało to trochę nadziei.

    Potem była książki około "Rogue One" rozwijajace losy Jun oraz podstawy konfliktu Kremik - Tarkin i wydawało się że to krok w dobrym kierunku. Podobnie jak książka do filmu o "Solo" i komiks. To było fajne. No i dostaliśmy też "Ahsokę" jako kontynuacje po TCW (nb. chyba jedyną książkę SW która doatrła na 1 miejsce bestselerów NYT i była na tym miejscu przez kilka tygodni). Do tego doszedł bardzo dobry komiks o Vaderze, też powiązany (choć luźno) z serialem i trochę z "Ahsoką" też. Pojawił się nowy Thrawn w nawiązaniu do serialu i wydawało się że będzie powiązany choć trochę z trylogią (o święta naiwności). Z książek ściśle do "do trylogii" dostaliśmy "Bloodline" i "Phasmę".

    Potem było już tylko gorzej. Okazało się że trylogia Thrawna to taka historia równoległa, niby w tej samej galaktyce, ale zupełnie niezwiązana. Owszem, w starym EU też były takie historie, ALE one toczyły się w epoce daleko pozafilmowej - NEJ-ka, KOTOR, czy Legacy. Tutaj dostaliśmy historię alternatywną w linii z której nic nie wynika.

    Dostaliśmy książki o niczym jak "Last Shot", czy też nawiązujące do PT, gdy mamy niezamkniętą ST. Książki do ST okazały się być znowu "alternatywną historią równoległą" - ani "Galaxys Edge" ani "Resistance Reborn" nie mają wielkiego powiązania z trylogią. Lub "Literki" - fajne tylko co z tego, jak to nie jest w żaden sposób powiązane z ST? Przecież nawet w RO mamy dużo więcej nawiązać do "Rebelsów" niż drobna migawka "Ducha" w TROS-ce.

    Zobaczcie, jaka jest różnica między tym co mamy teraz a tym co było - taki "Republic" toczył się równolegle z PT, i mieliśmy postacie z ekranu w komiksie i odwrotnie. Obecnie dają nam komiks o Benie i akademii Luka - tylko że to powinni dać zaraz po TFA, bo teraz to musztardza po obiedzie. I to powinna być historia choć na miarę DT, a nie króciutki arc. Ech... Disney.

    LINK
    • Re: Podejście do książek i komiksów

      Mossar 2020-01-09 15:33:36

      Mossar

      avek

      Rejestracja: 2015-06-12

      Ostatnia wizyta: 2022-08-17

      Skąd:

      Różnica jest taka, że ja za to obwiniam Abramsa i Johnsona + może LSG, a nie twórców książek, którzy akurat robią coraz lepszą robotę w wiązaniu uniwersum.

      LINK
      • Re: Podejście do książek i komiksów

        Finster Vater 2020-01-09 16:14:12

        Finster Vater

        avek

        Rejestracja: 2016-04-18

        Ostatnia wizyta: 2022-08-18

        Skąd: Kazamaty Alkazaru

        Ale nie jest ważne kto jest winny, nie róbmy sobie korpogierek. Ważny jest efekt końcowy - to się nie spina ze sobą. Książki nich będą i najlepsze, ale bez uwspólnienia uniwersum nie ma to większego sensu.

        Jak to ładnie zagrało w RO - Catalyst - Rebel Rising - RO (i jeszcze Saw z TCW i potem w J:FO)

        I Dobrze w SOLO - TIE fighter, Most Wanted - SOLO

        A w ST nie, książki sobie, filmy sobie

        LINK
        • Re: Podejście do książek i komiksów

          Mossar 2020-01-09 16:22:56

          Mossar

          avek

          Rejestracja: 2015-06-12

          Ostatnia wizyta: 2022-08-17

          Skąd:

          Ja bym najlepiej ocenił zawiązanie uniwersum w okresie bezpośrednio po ROTJ. Battlefront 2, Alphabet, trylogia Aftermath, postać Rae Sloane, nadchodzące Shadow Fall, odniesienia do bitwy o Jakku, nawet TFA poniekąd.

          LINK
    • Re: Podejście do książek i komiksów

      mkn 2020-01-09 15:52:48

      mkn

      avek

      Rejestracja: 2015-12-26

      Ostatnia wizyta: 2022-08-12

      Skąd: Wlkp

      Finster Vater napisał:
      Zobaczcie, jaka jest różnica między tym co mamy teraz a tym co było - taki "Republic" toczył się równolegle z PT, i mieliśmy postacie z ekranu w komiksie i odwrotnie.
      -----------------------
      Przecież Republic nie klei się z PT u samych podstaw. W komiksach Jedi mają żony, są z nimi silnie emocjonalnie związani ze swoimi rodzinami i ojczystymi planetami, zasiadają w radzie przed zostaniem Mistrzami. Te komiksy, a filmy to 2 osobne światy. Lucas miał na historie z Republic wywalone, orał fakty w nich przedstawione jak chciał i jedynie wyciągał pojedyncze rzeczy (np. Aayla) i przerabiał jak chciał. Teraz jest bardzo asekuracyjnie, ale przynajmniej wszystko się jakoś klei i nie zaprzecza w podstawowym faktom.

      LINK
      • Re: Podejście do książek i komiksów

        Finster Vater 2020-01-09 16:04:41

        Finster Vater

        avek

        Rejestracja: 2016-04-18

        Ostatnia wizyta: 2022-08-18

        Skąd: Kazamaty Alkazaru

        No nie, słabo czytałeś - tylko jeden ma żony (oraz strusia) i jest to dokładnie wytłumaczone dlaczego za zgodą rady. mamy więcej z przejścia Anakina na DS, mamy takie rzeczy jak wybicie Jedi na Jabiim (i potem fajne nawiązanie do tego w komiksach Rebelii), knowań Sidiousa w parlamencie i jego backstory.

        W nowym nic się nie klei. I fakt, nie zaprzecza faktom, bo jest zupełnie obok nich, jak dwie ostatnie wspomniane wyżej książki.

        LINK
        • Re: Podejście do książek i komiksów

          mkn 2020-01-09 16:33:41

          mkn

          avek

          Rejestracja: 2015-12-26

          Ostatnia wizyta: 2022-08-12

          Skąd: Wlkp

          Może i słabo (bo lektura nie porywała), ale wystarczająco żeby zauważyć, że tłumaczenie o żonach to klejenie na ślinę, że Jedi nie muszą trenować w akademii na Coruscant, że tworzą się miedzy nimi związki itd. i że mocno to wszystko przeczy filmom.

          W nowym część rzeczy pięknie się klei i pasuje do filmów (np. TRoKR, Resistance Reborn), a jak się nie klei bezpośrednio z ST (np. Black Spire) to przynajmniej tym filmom nie przeczy i bardzo ładnie się klei z innymi źródłami.

          LINK
          • Re: Podejście do książek i komiksów

            Gunfan 2020-01-09 17:09:53

            Gunfan

            avek

            Rejestracja: 2003-11-27

            Ostatnia wizyta: 2022-04-01

            Skąd: Bielsko-Biała

            Zacznijmy od tego, że teraz mówisz o najwcześniejszych Republicach, które zaczęły wychodzić jeszcze przed premierą AOTC. I wtedy była wolna amerykanka, bo nikt nie wiedział co Papcio wysmaruje w sequelu TPM. Natomiast późniejsze Republiki, te pokazujące Wojny Klonów, zgrywają się już z filmami perfekcyjnie. Dobrnąłeś do nich? Bo szczerze mówiąc w większości przypadków, kiedy ktoś wspomina miło tę serię, to ma na myśli zwłaszcza te stary arki, które się toczą po wybuchu wojny. Taki skrót myślowy.

            (tak, wiem, że w tych wczesnych był m.in. świetny Outlander, but still).

            LINK
            • Re: Podejście do książek i komiksów

              mkn 2020-01-09 17:38:20

              mkn

              avek

              Rejestracja: 2015-12-26

              Ostatnia wizyta: 2022-08-12

              Skąd: Wlkp

              Tak, koniec końców przebrnąłem przez całość. Początek to jest masakra, ale pamiętam, że w późniejszych też kuło mnie wiele sprzeczności z PT i nikt mi ni wmówi, że klei się perfekcyjnie. Ale spoko, kończę z wykłócaniem - z chęcią bym Ci wszystko dokładnie wypunktował co tam nie pasiło (przykłady, które pamiętam i podałem nie dotyczą tylko początkowych zeszytów), ale musiałbym przeczytać jeszcze raz, a nie mam na to najmniejszej ochoty, a większego zapału do udowodnienia swojej racji nie mam. Peace.

              LINK
              • Re: Podejście do książek i komiksów

                Gunfan 2020-01-09 17:40:36

                Gunfan

                avek

                Rejestracja: 2003-11-27

                Ostatnia wizyta: 2022-04-01

                Skąd: Bielsko-Biała

                A więc jednak całość I nie siadło Ci aż tak? No to faktycznie komiksy ze starego kanonu nie dla Ciebie

                LINK
                • Re: Podejście do książek i komiksów

                  mkn 2020-01-09 18:06:23

                  mkn

                  avek

                  Rejestracja: 2015-12-26

                  Ostatnia wizyta: 2022-08-12

                  Skąd: Wlkp

                  Dokładnie nie pamiętam poszczególnych arców, ale poza 2-3 bardzo spoko historiami, pozostałą część się męczyłem. Nie czarujmy się - jeśli ktoś jest oczytany w komiksach, to te ze świata SW to w większości słabizna niewarta czytania. Ja akurat czytam te kanonicznie i bdb się przy nich bawię, ale głównie dlatego, że uzupełniają i budują obecne uniwersum, a ja uwielbiam tą rozbudowę śledzić i być na bieżąco. Jeśli kiedyś LFL skasuje aktualny kanon, to nigdy w życiu żadnego z tych komiksów więcej nie tknę, za dużo jest innych lepszych historii obrazkowych do czytania.

                  LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Wolf Sazen 2020-01-09 22:34:51

                    Wolf Sazen

                    avek

                    Rejestracja: 2008-01-13

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

                    Skąd: Prudnik

                    Wybaczcie że się wtrącę do dyskusji (to jednak wymiana zdań 1 na 1) ale po prostu muszę. Komiksy czytam namiętnie, głownie poza SW, ale ich również sporo przeczytałem i muszę stanąć w obronie duetu Ostrander&Duursema - to co stworzyli w uniwersum SW (w sporej większości) to są naprawdę świetnie i dobrze narysowane historie. Nie tylko jako część SW ale po prostu jako komiksy. Ze względu na specyfikę medium komiksowego, i tego jak dużo ich wychodzi, rzadko zdarza mi się do nich wracać. Jednak dla tego duetu wracałem już kilkakrotnie za każdym razem z takim wewnętrznym pytaniem: czy to było tak dobre czy po prostu mój wiek/gust/postrzeganie komiksu jako medium był jeszcze niezbyt wyszukany. Za każdym razem mogłem śmiało powiedzieć "hej, to jest tak dobre jak zapamiętałem" Wybaczcie wtrącenie ale musiałem.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Mossar 2020-01-09 22:54:31

                    Mossar

                    avek

                    Rejestracja: 2015-06-12

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

                    Skąd:

                    Zawsze mnie zastanawiał kult Duursemy. Jasne, to naprawdę fajnie wygląda ale dla mnie zawsze lepszy był Wheatley z końcówki Republiców i Dark Times. W Nowym Kanonie za to wolę np. Luke`a Rossa.

                    Natomiast same historie zwykle były naprawdę ciekawe. Ja akurat bardzo cenię serię Republic, ale trzeba przyznać że to nierówna seria.

                    Gunfan, wspomnialeś o Republicach przed i po AOTC. ja właśnie bardzo miło wspominam te "przed". Outlander to dla mnie jeden z najciekawszych arców.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Gunfan 2020-01-09 23:25:11

                    Gunfan

                    avek

                    Rejestracja: 2003-11-27

                    Ostatnia wizyta: 2022-04-01

                    Skąd: Bielsko-Biała

                    Mossar napisał:
                    Gunfan, wspomnialeś o Republicach przed i po AOTC. ja właśnie bardzo miło wspominam te "przed". Outlander to dla mnie jeden z najciekawszych arców.
                    -----------------------
                    Oczywiście, że ja też je miło wspominam. Ale z ustalonym już w następnym filmie kanonem miały często mało wspólnego, a na tym skupił się mkn. Outlander akurat był z boku wszystkiego, więc broni się nawet pod tym względem imo.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    mkn 2020-01-10 09:06:38

                    mkn

                    avek

                    Rejestracja: 2015-12-26

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-12

                    Skąd: Wlkp

                    Po to jest forum żeby się wtrącać i dyskutować
                    Komiksy SW są spoko, bo są częścią uniwersum, które kochamy i często macie do nich sentyment z młodych lat. Komuś kto chce poczytać coś "kosmicznego", a nie jestem fanem SW nigdy w życiu nie polecę komiksu SW - odeślę go do jakiejś kultowej klasyki typu np. uniwersum Incala albo polecę jakieś bieżące tytuły od Image z (tymczasowo wstrzymaną ) Sagą na czele. Imho Republic, Legacy czy Vader od Soule`a nie mają do tych pozycji żadnego startu, wypadają przy nich blado i czytelnikowi, który nie jest fanem SW nie mają zbyt wiele do zaoferowania.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Mossar 2020-01-10 09:55:34

                    Mossar

                    avek

                    Rejestracja: 2015-06-12

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

                    Skąd:

                    Ja nie jestem jakiś wybitnie zaangażowany w komiksy, właściwie 99% tego co czytałem to SW, ale już parokrotnie próbowałem wkręcić się w komiksy superbohaterskie Marvela i parę innych rzeczy (np. Thorgal, ale temu to raczej kiedyś dam szansę). No i z tego co czytałem to jedyny komiks, który mnie rzucił na kolana to Friendly Neighborhood Spider-man (2019) #6. Nie spodziewałem się, że komiks może mnie zaskoczyć tak pozytywnym przekazem.

                    Ale wracam do SW. Większość tych komiksów to komiksowe średniaki - kreska nie jest na najwyższym poziomie, fabularnie też często to tylko historie Star Warsowe prowadzone w bardzo prosty sposób. Ale do tych komiksów też raczej trzeba podchodzić w trochę inny sposób, bo one mają opowiadać historie z tego świata, a nie wchodzić na jakieś zupełnie nowatorskie sfery komiksowego świata. I mogą to robić lepiej lub gorzej. Jest parę takich komiksów SW, które moim zdaniem opowiadają historie w sposób, który dla mnie jest bliski ideałowi:
                    - Star Wars Republic Into the Uknown
                    - Star Wars Outlander 1/6
                    - Dark Times The Path to Nowhere
                    - Star Wars Empire: To the Last Man

                    Natomiast jeśli chodzi o Nowy Kanon to czytam z innych powodów i Vadera Soule`a uznaję za najlepszy komiks nie dlatego, że jest jakimś wybitnym komiksem jako takim, ale po prostu Soule zabiera się do NK tak jak trzeba albo nawet lepiej. Jeśli miałbym wybrać jakieś komiksy z NK, które są dla mnie bardzo dobre tak po prostu to pewnie byłyby to jakieś pojedyncze komiksy, np. Age of Rebellion: Boba Fett, Lando Soule`a, parę zeszytów z Vader – Dark Visions. Ale imo SW nie da się czytać bez znajomości SW, przynajmniej filmów. Inaczej to nie ma sensu i punkt wyjścia dla twórców komiksów (i książek) jest taki, że czytelnik zna przynajmniej filmy.

                    Poza tym po wymienionych widać, że warstwa wizualna jest dla mnie bardzo ważna.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Gunfan 2020-01-10 10:28:09

                    Gunfan

                    avek

                    Rejestracja: 2003-11-27

                    Ostatnia wizyta: 2022-04-01

                    Skąd: Bielsko-Biała

                    mkn napisał:
                    Komuś kto chce poczytać coś "kosmicznego", a nie jest fanem SW nigdy w życiu nie polecę komiksu SW - odeślę go do jakiejś kultowej klasyki typu np. uniwersum Incala albo polecę jakieś bieżące tytuły od Image z (tymczasowo wstrzymaną ) Sagą na czele. Imho Republic, Legacy czy Vader od Soule`a nie mają do tych pozycji żadnego startu, wypadają przy nich blado i czytelnikowi, który nie jest fanem SW nie mają zbyt wiele do zaoferowania.
                    -----------------------
                    Jako człowiek, który czyta najróżniejsze komiksy od circa ~33 lat, kocha je i nie zamierza przestawać - podpisuję się w pełni pod tymi słowami. Czytam komiksy SW jako fan, poza tym to w 98% przypadków popelina.

                    Mossar napisał:
                    Ja nie jestem jakiś wybitnie zaangażowany w komiksy, właściwie 99% tego co czytałem to SW, ale już parokrotnie próbowałem wkręcić się w komiksy superbohaterskie Marvela i parę innych rzeczy (np. Thorgal, ale temu to raczej kiedyś dam szansę). No i z tego co czytałem to jedyny komiks, który mnie rzucił na kolana to Friendly Neighborhood Spider-man (2019) #6. Nie spodziewałem się, że komiks może mnie zaskoczyć tak pozytywnym przekazem.
                    -----------------------
                    Amerykańskie superhero od Marvela i DC to w większości taka sama popelina jak komiksowe SW. Czytając to nie nabierzesz raczej prawdziwego rozeznania w tym, co oferuje komiks jako medium. (no, może trochę dobrych Batmanów bym polecił jako coś na wyższym poziomie). Jeśli chcesz się trzymać amerykańskich wydawnictw, to powinieneś raczej zainteresować się ofertą Image oraz Dark Horse`a, tam są o wiele ciekawsze rzeczy. A poza tym genialne rzeczy na polu np. SF robią Francuzi/Belgowie oraz trochę dobrych mang też byś mógł ogarnąć. Na razie zacząłeś od najbardziej komercyjnej pulpy

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Mossar 2020-01-10 10:38:46

                    Mossar

                    avek

                    Rejestracja: 2015-06-12

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

                    Skąd:

                    To, że gdzieś tam są komiksy o wiele lepsze, o których nie wiem, tylko napawa mnie radością, bo już te ktore wymieniłem dały mi sporo przyjemności. I na pewno kiedyś (pewnie wtedy kiedy mi zejdzie trochę podjara na Star Warsy) zainteresuję się komiksami poza SW. Ale dla świeżaka nie jest to takie łatwe. Po pierwsze nie do końca wiadomo czego szukać. Po drugie, mam wrażenie, sporo z tych świetnych komiksów wymaga jednak na początku trochę samozaparcia, dania szansy. W takie SW wchodzę od razu, jeśli dany komiks opowiada o czymś dla mnie ciekawych. Jeśli natomiast jest to zupełnie nowy świat to często po pierwszych stronach nie jestem jeszcze wkręcony.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Gunfan 2020-01-10 11:39:44

                    Gunfan

                    avek

                    Rejestracja: 2003-11-27

                    Ostatnia wizyta: 2022-04-01

                    Skąd: Bielsko-Biała

                    Chyba niewłaściwie do tego podchodzisz. Komiksy niekoniecznie wymagają "wejścia", niekoniecznie wiążą się od razu z jakimiś dużymi uniwersami. To bardziej jak oglądanie filmu czy serialu - bierzesz, oglądasz, odkładasz, chyba że serial jest dłuższy Naprawdę nie wszystko w tym medium to wielkie, długie serie i olbrzymie uniwersa.

                    Ja kocham też komiks jako środek wyrazu. Nie czytam tylko dla historii, tylko jaram się takimi niuansami jak układ kadrów na planszy i ich progresja (niektórzy rysownicy bardzo eksperymentują z tym). Potrafię się kilka minut gapić na jedną planszę czasem. Komiks dla mnie nie jest tylko do szybkiego "przelecenia" i przeczytania dymków. But that`s just me

                    Ofkors mówię tu o rzeczach trochę ambitniejszych, niż SW i Marvele, choć i one miewają swoje momenty.

                    Wracając do Twojego posta, chyba niepotrzebnie tworzysz sobie barierę wejścia.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    SW-Yogurt 2020-01-10 11:52:21

                    SW-Yogurt

                    avek

                    Rejestracja: 2011-05-19

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

                    Skąd: Wrocek

                    Ponieważ nie znam się, to się wypowiem. Przeoglądaj Valeriana. Klasyk, francuski, preSW, prewieleSF. Fajne wydanie zbiorcze od Taurusa.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Finster Vater 2020-01-10 12:14:00

                    Finster Vater

                    avek

                    Rejestracja: 2016-04-18

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-18

                    Skąd: Kazamaty Alkazaru

                    Podpisuję się każdą konczyną, a wydanie zbiorcze jest cudne po prostu. No i dowiesz się skąd Żorzu czerpał część swoich inspiracji.

                    Lub rodzimego Funky Kovala (choć może działa tu sentyment) - gdyby to było wydane w Stanach, to zrobionoby z tego film lub raczej serię filmów.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Wolf Sazen 2020-01-10 12:28:50

                    Wolf Sazen

                    avek

                    Rejestracja: 2008-01-13

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

                    Skąd: Prudnik

                    Ja bym nie do końca się zgodził że SW czy Marvel/DC nie oferują dobrych historii. Oferują, i to czasem w najmniej spodziewanych miejscach. Najbardziej popolurani bohaterowie przeważnie muszą być jak najbezpieczniej pisani, jednak w dalszych zakątkach tych światów można dostać naprawdę ciekawe i nietuzinkowe rzeczy. I też nie powiedziałbym że Image czy Czarny Koń robią tylko świetne, nietuzinkowe rzeczy - zwłaszcza ten drugi w ostatnich latach wypuszcza bardzo mało dobroci.
                    Dla mnie stworzenie ciekawej histori rozrykowej jest równie trudne jak stworzenie jakiegoś "ambitniejszego" dzieła. Swoją drogą nie przepadam za tym zwrotem - co określa ambitność danego dzieła? Intencje twórcy? Tematy, które porusza? Nawet w naszym uniwersum poruszają tematy rasizmu czy ludobójstwa pod płaszczykiem kosmicznych przygód. Przytoczona powyżej "Saga" (którą bardzo lubię!) to według mnie również dzieło stricte rozrywkowe - mało dialogów, "szybkie" kadrowanie i masa odjechanych pomysłow. Ale czy to czyni je lepszym czy bardziej ambitnym niż np. Daredevil Bendisa czy Brubakera? Według mnie w żadnym wypadku, gdybym miał wskazać co jest "ambitniejsze" to bez wahania wskażę na przygody Człowieka bez Strachu

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Wolf Sazen 2020-01-10 12:31:27

                    Wolf Sazen

                    avek

                    Rejestracja: 2008-01-13

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

                    Skąd: Prudnik

                    Gunfan napisał:

                    Ja kocham też komiks jako środek wyrazu. Nie czytam tylko dla historii, tylko jaram się takimi niuansami jak układ kadrów na planszy i ich progresja (niektórzy rysownicy bardzo eksperymentują z tym). Potrafię się kilka minut gapić na jedną planszę czasem. Komiks dla mnie nie jest tylko do szybkiego "przelecenia" i przeczytania dymków. But that`s just me


                    Zatem jest nas dwóch Ja również potrafię "zawiesić się" na dłużej nad jakimś pięknie narysowanym panelem czy nietuzinkowym kadrowaniem. Stąd tempo czytania komiksów potrafi być naprawdę bardzo różne.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    mkn 2020-01-10 13:54:33

                    mkn

                    avek

                    Rejestracja: 2015-12-26

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-12

                    Skąd: Wlkp

                    Większość komiksów po prostu bierzesz i czytasz. Nie wymaga to żadnego przygotowania czy znajomości świata, ani też imho nie wymaga wiele większego samozaparcia niż rozpoczęcie filmu lub serialu. Teraz takie czasy, że wpisujesz w googla "[nazwa komiksu] comic online" i już sobie możesz przeczytać początek i na szybko sprawdzić czy w ogóle warto się bawić w czytanie/ściąganie/kupowanie.
                    Uważaj tylko na stare pozycje typu Valerian - to kawał historii, którą warto znać i przeczytać, ale jeśli nie wychowałeś się na Yansach, Funky Kovalach czy Nerwosolku, to możesz się boleśnie od tego odbić.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Finster Vater 2020-01-10 17:05:51

                    Finster Vater

                    avek

                    Rejestracja: 2016-04-18

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-18

                    Skąd: Kazamaty Alkazaru

                    -Uważaj tylko na stare pozycje typu Valerian - to kawał historii, którą warto znać i przeczytać, ale jeśli nie wychowałeś się na Yansach, Funky Kovalach czy Nerwosolku, to możesz się boleśnie od tego odbić.

                    Nie no, od Valerianów się raczej nie można odbić. Ale mógłbym się zgodzić, gdybyś zamienił je miejscami z Funky Kovalem, to może.

                    Wiem, nie jestem tutaj obiektywny.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    Finster Vater 2020-01-10 17:11:32

                    Finster Vater

                    avek

                    Rejestracja: 2016-04-18

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-18

                    Skąd: Kazamaty Alkazaru

                    Oferują, nawet niektóre są bardzo dobre i spokojnie można je polecić miłośnikom komiksów. Tylko, że oprócz tych które są blisko wybitnych, mamy masę rzeczy tylko dla fanów SW, a niektóre tylko dla bardzo fanów SW, tak w nowym jak i starym EU - daleko nie szukać choćby seria o X-wingach.

                    LINK
                  • Re: Podejście do książek i komiksów

                    mkn 2020-01-10 20:45:30

                    mkn

                    avek

                    Rejestracja: 2015-12-26

                    Ostatnia wizyta: 2022-08-12

                    Skąd: Wlkp

                    W historii Marvela i DC tworzyli najwięksi i powstawały komiksy wybitne - z tym nie ma co dyskutować. Tylko to jest ułamek procenta tych wszystkich superbohaterskich komiksów (przecież tego wychodzi kilkadziesiąt sztuk na tydzień!) duża część to średnizna lub nawet rzekłbym chłam.

                    Zgadzam się, że DH i Image nie tworzą tylko nietuzinkowych komiksów, ale co jakiś przech*j typu Miller, Mignola, Vaughan czy Kirkma potrafi stworzyć dzieło niesamowite, wybitne, przełomowe, kultowe i z sukcesami ekranizowane. Nic z komiksów SW do pięt tym dziełom nie dorasta - dwa różne światy, nie ta liga, niebo a ziemia. Odkąd pamiętam DH produkował dużo średnizny na licencjach growych i filmowych (zaliczam do tego oczywiście też SW), ale wśród tej chały wypuszczał komiksy takie jak Sin City, Hellboy czy Umbrella Accademy. A Image to już jest klasa sama w sobie, każdy kto czyta ich serie wie jak wysoki jest średni poziom ich komiksów w porównaniu do innych dużych wydawców.

                    No i gdzie tu do tego wszystkiego porównywać komiksy SW, dajcie spokój.

                    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    Adam Skywalker 2020-01-09 15:16:14

    Adam Skywalker

    avek

    Rejestracja: 2014-08-04

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd: Gdańsk

    Mi nie przeszkadza, że książki nie poruszają istotnych tematów. Powinny działać jako spoiwo uniwersum, czasami aż prosi się o jeszcze więcej nawiązań, ale dla mnie są przede wszystkim możliwością przeniesienia się na dłużej do odległej galaktyki.

    Widzę też znowu cierpkie słowa o trylogii Aftermath. Czytam teraz drugi raz i cały czas pomysłowość i oryginalny styl Wendiga wywołują na mnie dobre wrażenie.

    LINK
    • Re: Podejście do książek i komiksów

      Finster Vater 2020-01-09 15:20:49

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2022-08-18

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      -Powinny działać jako spoiwo

      Własnie - jako spoiwo - ale tego własnie ostatnio zabrakło.

      Thrawn - mamy wielkie zagrożenie z odległych rubieży - i wzięło i znikło

      "Literki" mamy Herę i wzięła i znikła

      Mamy szpiega Resistance pannę Vi - jak wyżej.

      O urwanym w powietrzu "Lost Stars" wypomnę przez grzeczność.

      LINK
      • Re: Podejście do książek i komiksów

        Alex 2020-01-09 15:56:50

        Alex

        avek

        Rejestracja: 2005-11-02

        Ostatnia wizyta: 2022-02-11

        Skąd: Szczecin

        -
        Thrawn - mamy wielkie zagrożenie z odległych rubieży - i wzięło i znikło


        A gdzie tam, wróciło wraz z Wektorem Pierwszym

        LINK
  • Lubię plac... tfu, fillery. Lubię fillery.

    Gunfan 2020-01-09 17:22:26

    Gunfan

    avek

    Rejestracja: 2003-11-27

    Ostatnia wizyta: 2022-04-01

    Skąd: Bielsko-Biała

    Nie przeszkadza mi, jeśli w EU nie dzieje się nic doniosłego, na skalę galaktyczną. Lubię te małe, poboczne historie, byle tylko były interesujące i rozwijały jakoś fajnie uniwersum. I bardzo lubię pokazywanie nowych bohaterów, nie-filmowych.

    Co więcej, na wielkie i długie serie książkowe, pokazujące jakieś konflikty obejmujące całą Galaktykę... nie mam siły. Nie chce mi się tego czytać. Nigdy nie wciągnąłem się w NEJkę i pewnie się nie wciągnę. One-shoty, dylogie i trylogie są ok.

    I tak jestem zdania, że komiksy/książki/gry poziomem ważności nie dobiją do filmów. Zresztą po co? By pokazać kolejną wielką wojnę, która jest kalką tego, co mieliśmy w Epizodach? SW nie potrafi uciec od schematów ustanowionych w pierwszych sześciu filmach, co widać już nawet w Sequelach. To po cholerę mam czytać -naście książek o kolejnej galaktycznej wojnie, skoro to zazwyczaj więcej tego samego? Nie chce mi się.

    (jasne, powiecie "A Tales of The Jedi"? A komiksowy "KOTOR"? Wszystko fajnie, ale to są wyjątki potwierdzające regułę. NEJ też, ale nie chce mi się jej czytać).

    Kocham EU takim, jakim jest: jako filler, pozwalający mi wskoczyć w to uniwersum na chwilę dłużej. Może kiedyś było inaczej, ale teraz mam właśnie tak.

    LINK
    • Re: Lubię plac... tfu, fillery. Lubię fillery.

      ShaakTi1138 2020-01-09 18:35:33

      ShaakTi1138

      avek

      Rejestracja: 2009-06-02

      Ostatnia wizyta: 2022-08-01

      Skąd: Biała Podlaska

      Dlatego na przykład jedna z moich ulubionych rzeczy z NEU to opowiadanie "Crimson Corsair...", które owszem, nawiązuje do filmów i seriali, ale jest dość... lokalne.

      Tak samo "Aphra" - choć tej pannicy nie znoszę, to komiks o przygodach zwariowanej pseudoarcheolożki, która tylko od czasu do czas wpada na kogoś znanego, też jest super.

      Wczesne NEU chyba trochę się bało czegokolwiek ruszać z obawy przed Zniszczeniem Kanonu, dlatego mamy historie pokroju Kanana-górnika czy Sidiousa i Vadera rozbijających się na planecie. Jak pisał Mossar, teraz jest już lepiej. Jak dla mnie idealnie by było, gdyby książki i komiksy ukazywały historie poboczne, ale nie trywialne. O nowych bohaterach, którzy może niekoniecznie biorą udział w wojnach, ale mają swoje małe konflikty i od czasu do czasu wpadają na tych znanych.

      LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    rebelyell 2020-01-09 18:41:50

    rebelyell

    avek

    Rejestracja: 2009-12-01

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd: Kovir

    Kiedy skasowano stare EU to coś we mnie umarło i stwierdziłem, że nie zamierzam już przeczytać żadnej nowej książki, bo przecież za 20 lat również mogą je wywalić do kosza, więc what`s the point. Ale mi przeszło. Z resztą właściwie od razu po ogłoszeniu, że D planuje tworzyć kolejne filmy, spodziewałem się tego, bo nie wyobrażam sobie takiego związania rąk dla twórców kontynuacji. Jak tu połapać się w tym kto jest kim, po tylu wydarzeniach ze starego EU, które zmieniały sytuację w galaktyce o 180 stopni? Przecież chyba nikt nie spodziewa się, że ludzie to nadrobią czytając

    Co innego 6 (czy nawet 9, gdyby GL coś dokręcił) filmów w okół których kręci się całe uniwersum, a co innego uniwersum składające się z wielu, które mogą powstawać bez końca. Wcześniej książki i komiksy pozwalały na utrzymanie kontaktu z tym światem w oczekiwaniu na kolejne epizody, czy podtrzymywać zainteresowanie SW po ich zakończeniu, więc nawet wiele głupich pomysłów nie raziło, bo tonęło w morzu innych wątków, gdzie każdy znalazł coś dla siebie. Wcześniej Lucas zastrzegł który okres jest zakazany dla twórców, bo on tam wskoczy, by mu nie mieszali, a w pozostałych pisarze mogli poszaleć, nawet orząc całą galaktykę wzdłuż i wszerz, bardziej niż Palpatine i ubijając ważnych bohaterów jak Chewie. Ale co teraz, gdy każda historia w dowolnym czasie może zostać przeniesiona na ekran? Czy jesteśmy skazani na jakieś mało ważne opowieści, by nie kolidowały z tym, co może być pokazane na dużym ekranie? Czas pokaże, ja się na razie wstrzymuję (coś tam z NK przeczytałem, ale nie porwało mnie), chociaż zostawiam furtkę, że być może skuszę się kiedyś na coś z podawanych niedawno przez Was najlepszych propozycji. Osobiście mam wrażenie, że obecnie taką funkcję, jaką pełniło stare EU, mogą przejąć seriale, czy filmy poboczne (zakładając, że znowu otrzymamy jakieś dłuższe serie, odpowiedniki trylogii).

    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    Darth Ponda 2020-01-09 19:05:13

    Darth Ponda

    avek

    Rejestracja: 2014-02-15

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd: Olsztyn

    Mnie też odrobinę poraziło ile osób olewa książki i komiksy. Niby można się było spodziewać, ale byłem zaskoczony.
    Ja sam jestem jednak trochę w tyle z contentem. Z jednej strony mam mało czasu, z drugiej kupuję tylko to, co wydał Egmont i Uroboros. I początki NEU (jak to ładnie określiła Shaak) naprawdę były słabe. Szczerze mówiąc utrzymały mnie przy nim tylko zapewnienia twoje i innych osób czytających w oryginale, że potem jest lepiej. Momentami to wciąż tak działa.
    Pierwszym przyzwoitym tytułem był Nowy Świt, gdzie ku radości mojej czy Budziola pokazano, że bohaterowie Rebeliantów to przestępcy, terroryści i siewcy chaosu, a nie bojownicy o wolność. Choć sama książka szału nie robi.

    LINK
  • Hmm

    Mossar 2020-01-09 20:25:18

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd:

    Analizując Wasze posty dochodzę do wniosku, że sporo zależy od tego co od takich książek, komiksów oczekujemy. Jeśli nowych historii na miarę filmów tj. kiedyś Trylogia Bane`a.. to taka osoba nie ma czego szukać w kanonie. Jeśli natomiast po prostu dobrych książek dziejących się w świecie Star Wars to moim zdaniem na dzień dzisiejszy jest przynajmniej parę pozycji, po które warto sięgnąć. Problematyczne jest to, że Uroboros się opierdziela ostro i chyba szybciej by się taka osoba nauczyla angielskiego do poziomu, przy którym czyta/słucha się NK bez trudności.

    Ale polecam czytać po angielsku. Ja zacząłem od Thrawna i miałem trudności, ale Kindle trochę poratował i miałem motywację typowo związaną z nauką języka. I teraz mam już pewnie kilkanaście książek NK po ang za sobą i czyta mi się o wiele łatwiej. Prawie jak po polsku. Dlatego polecam komuś kto by chciał poprawić swój angielski ale nie wiem jak. Wiadomo, że musi być dosyć solidna baza do tego, ale wydaje mi się, że też nie jakaś nie wiadomo jaka. Na pewno ciężej jest słuchać, przynajmniej mi.

    LINK
    • Re: Hmm

      Darth Ponda 2020-01-10 11:32:41

      Darth Ponda

      avek

      Rejestracja: 2014-02-15

      Ostatnia wizyta: 2022-08-17

      Skąd: Olsztyn

      No, ja się czytać po angielsku nie boję, tylko chcę mieć wszystko na półce w jednorodnym kroju.
      Ale pewnie wkrótce sięgnę po jakieś starsze, lepiej oceniane tytuły które nie mają dużych szans na ukazanie się w Polsce. Tym razem w formie cyfrowej, choć lepiej mi się czyta gdy tekst jest na papierze.
      W sumie nie napisałem też czego oczekuję od książek, a odpowiedź jest prosta: dobrych historii. Tarkin był nudnym fillerem, ale Utracone gwiazdy miały jeszcze mniejsze znaczenie dla uniwersum i cenię tę książkę. Trylogia Bane’a jest świetna, ale od NEJ-ki odpycha mnie sam koncept.

      LINK
    • Re: Hmm

      Zablokowany 2.0 2020-01-18 12:30:20

      Zablokowany 2.0

      avek

      Rejestracja: 2019-10-16

      Ostatnia wizyta: 2022-04-24

      Skąd:

      Książki i komiksy zawsze były gloryfikowanymi fan ficami. Tylko historie Bane`a, Thrawn`a, Plagueis`a czy Vader`a były po prostu ciekawe i zapewniały rozrywkę. Kiedyś ludzie psioczyli na NEJ-kę, jednak to było coś nowego, interesującego z ciekawie napisanymi antagonistami. W myszatych fan fikach mamy debila Tarkina, któremu terroryści ukradli auto, Imperatora, który miał kraksę swojego niszczyciela i imperialnych liżących buty terrorystom przy każdej możliwej okazji blee. Kiedyś postaci miały własne motywacje i kreatywną wolność w jakim kierunku potoczą się ich losy, a teraz są niesione przez muł fabularny myszatego EU.

      LINK
  • ...

    Karaś 2020-01-11 13:23:19

    Karaś

    avek

    Rejestracja: 2007-01-24

    Ostatnia wizyta: 2022-08-17

    Skąd: София

    Mi to się już na przykład nie chce. Przeczytałem parę z nowego kanonu i no wyglądają trochę lepiej niż stary, który w 90% miał budowę: 3 wątki, 250 stron przeplatanie ich, 30 stron kulminacja, 20 stron epilog. Z resztą nie mam ochoty 2137 raz czytać historii dziejących się w czasach Rebelii, zwyczajnie mnie to już nudzi, szczególnie że poza Utraconymi Gwiazdami to i tak dość słaba literatura.

    A nawet jeśli się trafia coś sensowniejszego jak Więzy krwi czy pierwszy Thrawn to nie urywa doopy na tyle, by chcieć sięgać prędko po następną.

    LINK
  • ....

    Monique7 2020-01-11 15:45:53

    Monique7

    avek

    Rejestracja: 2007-09-22

    Ostatnia wizyta: 2021-05-01

    Skąd: z zapadłej wsi

    Dawno, dawno temu, za czasów Starego Kanonu przeczytałam (niemal) wszystkie książki, które się wówczas ukazywały. Po pewnym czasie dołączyły również komiksy, gdy odkryłam dostawców sprowadzających ten jakże rzadki wtedy towar do Polski (startowałam około 1999 z pierwszym numerem Crimson Empire II.

    Jakże ja się w tych odległych czasach tymi książkami cieszyłam. Jak podekscytowany dzieciak Biegałam do księgarni przepełniona nadzieją, równie wielką, jaką musieli mieć Rebelianci, czy aby to nie ma już kolejnego tomu na półkach A mieszkanie na zapadłej wsi nie ułatwiało tego procederu, podobnie jak wartość kieszonkowego, które w całości szło na Star Warsy (które rodzina uważała za "bzdury" i "baboki")

    I czytałam wtedy też inną fantastykę. Zaczęłam z grubej rury, od Lema i Dicka, więc doskonale wiedziałam, że SW to raczej nie "literatura", ale świetna zabawa i rozwijanie wiedzy z dziedziny nikomu niepotrzebnej

    Później nadeszły mroczne czasy. Kolejne książki były tylko powtórką z rozrywki, w której och jakże niepokalani i święci bohaterowie ratują galaktykę. I znowu. I znowu. I jeszcze raz... Ale jak uzależniony, który nie chce przyznać się do nałogu wchodziłam w kolejne "epickie" wielotomowe cykle, bo może teraz będzie inaczej... Nie było... Ostateczne rozstanie nastąpiło bardzo późno, bo dopiero po Fate of the Jedi, które wymęczyłam straszliwie (bo chciałam jeszcze stworzyć ostatnie recenzje, z których niewiele jednak wyszło, bo laptop mi się spalił... chyba w proteście )

    Skasowanie starego kanonu nic mnie nie obeszło, TFA nie oglądałam w kinie, zainteresowały dopiero opinie o TLJ - "to są inne Gwiezdne wojny...". A ja na takie inne tak długo, długo czekałam... (Jar Jarze Abrams, ja ci tego do końca życia nie wybaczę... Mojego lub twojego... ).

    Nowe książki są dla mnie o wiele lepiej planowane od starych właśnie dlatego, że są w nich historie i bohaterowie poboczni. Nigdy już nie kupię i nie przeczytam książki ani komiksu o "głównych" postaciach - przejedzenie starym kanonem daje o sobie znać. I nie kupuję już w ciemno, jak leci. Czekam, aż pojawią się wypowiedzi, opinie..., choć zdarza się na nich sparzyć (ktoś powiedział, że Tarkin to dobra książka...). Podobała mi się Phasma, podobały się książki Claudii Grey, czeka na półce Eskadra Abecadło... I nie rzucam się na SW jak tylko się pojawią, zdarza mi się kupić, a potem leży przez... na przykład Eskadra Abecadło właśnie.

    I nauczyłam się dzięki SW czytać po angielsku, z czego cieszę się niezmiernie...

    LINK
  • Re: Podejście do książek i komiksów

    Horst 2020-01-11 15:59:45

    Horst

    avek

    Rejestracja: 2015-07-01

    Ostatnia wizyta: 2020-07-15

    Skąd:

    Po pierwsze nowy kanon olewam, bo wciąż jestem obrażony za skasowanie EU i jeśli już na coś mam wyłożyć pieniądze, to wolę na jakieś EU, którego nie mam (zostało trochę młodzieżówek i trochę komiksów do zebrania).
    Po drugie, te książki i komiksy zawsze będą w tym samym uniwersum co filmy nowej trylogii, które bardzo mi się nie podobały.
    Po trzecie, to, co przeczytałem (Tarkin, Lordowie Sith, pierwszy tom trylogii Wendiga, pewnie coś jeszcze) nieszczególnie mi zaimponowało.

    Komiksy kupuję, bo kiedy wstąpię do kiosku po fajki i widzę, że sobie tam leży, to przy okazji biorę i prawie za każdym razem jest to poziom średniaka z czasów EU: poprawny, niczym się nie wybija, nic ważnego się raczej nie dzieje. Jak mi wpadnie w ręce jakaś książka, to pewnie też kupię z ciekawości, ale ogólnie do nowokanonicznych rzeczy podchodzę z obojętnością i apatią

    LINK
  • Odkopię temat.

    Petyl 2021-06-26 16:24:39

    Petyl

    avek

    Rejestracja: 2020-09-22

    Ostatnia wizyta: 2022-07-25

    Skąd: Wrocław

    Generalnie to na razie niezbyt interesuję się nowym EU. Nie olewam całkowicie ale nie jestem na bieżąco ze wszystkim.
    Głównym problemem są książki. Są one po prostu chaotyczne, i pomijalne. To w najlepszym razie historie rozszerzajce filmy i seriale, a w najgorszym razie nawet o nich nie słyszałem. Dokłada się do tego polityka wydawnicza Uroborosa, i mamy taki efekt że o książce "Rebel Rising" dowiedziałem się parę miesięcy temu. Gdybym miał wymienić parę książek z kanonu, to byłyby to: Thrawny, Alphabety, Aftermath,może jeszcze Ahsoka i Mroczny Uczeń. Ewentualnie: Nowy Świt, Tarkin, Katalizator.
    Na szczęście widzę jakąś nadzieję, czyli High Republic. Mam nadzieję że ten okres zostanie opisany porządnie,czyli - ciekawie, spójnie i dokładnie.
    Dodam jeszcze że że prawie połowy zaczętych książek z kanonu nie skończyłem. Z legend przeczytałem kilkanaście pozycji gdzie nie dokończyłem może jednej.


    Komiksy to trochę inna sprawa. W dalszym ciągu są to historie poboczne ale widzę że już trochę bardziej się przeplatają z resztą uniwersum. Zresztą w SW komiksy zawsze trzymały się swojego kawałka świata trochę z boku całej reszty.

    LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..