Forum

TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

W następnym kwietniowym odcinku:

Anakin i Obi-Wan muszą zadeklarować czy chcą pomóc Ahsoce w pościgu za Maulem, czy ratować Palpatine`a.


[b]Przypomnienie:

Zabrania się umieszczania jakichkolwiek linków mogących prowadzić do nielegalnych kopii serialu TCW. Dopuszczalne są tylko przekierowania do oficjalnej strony SW lub Disney+
Źle widziane jest również spamowanie na temat podpisów czy innych rzeczy nie mających nic wspólnego z danym odcinkiem.
Oczywistym jest, że każdy fan chce obejrzeć TCW. I jak chce, to znajdzie sposób. Sam lub na privie. NIE na forum i w komentarzach do newsów. [/cytat]

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Preview i bardzo, bardzo elegancki spot. Może emocje nie to, co były przed TROSką, ale prawie łezka się w oku zakręciła.

https://www.starwars.com/news/clone-wars-first-look-old-friends-not-forgotten

Maul mówi do Sidiousa, c` nie?

Co dziwi: masowy hejt w komentarzach na YT na arc z siostrami. Super dobre może to nie było, a Bad Batch też przecież jest głupie.

Co denerwuje: widziałem komentarz, że TCW udowadnia, że wojna to świat mężczyzn. Czasami właśnie z powodu takich komentarzy wstyd się przyznawać do sentymentu do prequeli i Wojen Klonów bo się w okół postaci klonów wytworzyła właśnie taka subkultura.

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Bo arc z siostrami był jakiś strasznie wolny.

A ten spot świetny. Dla mnie to emocje większe niż przed TROS To akurat musi być świetne.

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

No bo... klony były facetami? No ale przecież mamy Aśkę, Bo, Ursę, wszystkie dżedajki... Ech.

No, mam nadzieję, że bitwę o Crosucant choć w tym odcinku pokażą zacnie .

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Widać że finał się zbliża! Promo prawie jak zwiastun ładnie dopracowany
Szkoda że to tylko 4 epizody

TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

No nie powiem jest na co czekać! . Bardzo mnie interesuje jak potoczy się walka Ahsoki z Maulem ciekawego kto wygra? I szkoda bardzo, że będzie to już po Rebelsach, bo wiemy już, że oboje przeżyją, ale mam nadzieję na dobrą choreografię walki i dobre dialogi cos jak w "Ahsoce" przy walce z Maulem.

Swoją drogą ciekawe czy mu Ahsoka nogi obetnie.

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Właśnie zastanawiam się, czy nie będzie zgrzytu pomiędzy opisem walki z "Ahsoki" i tym z finału TCW.
Z jednej strony, jeśli będzie tak samo, to szkoda, bo w książce początek spoilera Ahsoka zarzuca na Maula siatkę, i po sprawie koniec spoilera, a jeśli zmienią, to też średnio, bo mam dość retconów związanych z książkami.

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Ale ja nigdzie nei powiedziałam by było tak samo jak w książce tylko, by dialogi były na tym samym połowie przykładowo jakoś tak to było:

-Maul: Ty nie jesteś nawet w połowie jedi.
-Ahsoka: W takim razie będzie sprawiedliwie, bo ty nie jesteś nawet w połowie sithem.

Chociaż swoją drogą sama walka pewnie się jakoś tak skończy, że Ahsoka ucieknie przy jakieś okazji, bo nie wyobrażam sobie by Ahsoka go pokonała jak TPM Qui Gon i Kenobi jako padawan mieli problem z pokonaniem Maula w walce jeden na dwóch. Jedynie widzę taką opcje by ona go pokonała przez to, że mu nogi mechaniczne siadną, albo coś na niego przypadkowo spadnie z góry jak będzie zajęty walką z Ahsoką inaczej to będzie mocno przegięte.

Hm

Dobre, nawet bardzo Fajna bitwa na początku, wspomnienie o Fulcrumie, hełmy klonów, Mandalorianie. No i napisy początkowe trochę inne niż zwykle i bez morału

Mega

Nooo w końcu się doczekałem konkretów. Dzieje się dzieje i to cały odcinek. Najbardziej cieszą te małe rzeczy dziejące się między konkretnymi postaciami, ale poza tym jest mnóstwo satysfakcjonującej akcji. W końcu jest podjara!

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Jeszcze nie oglądałem, ale z tego, co widzę:

początek spoilera
-Shaak Ti jednak broniła kanclerza na Coruscant
-Labirynt zła chyba można wyrzucić do kosza
-Jeden miecz Ahsoki jest zdecydowanie krótszy od drugiego.
koniec spoilera

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

"Labirynt" niby tak, ale za to jest potwierdzonych parę rzeczy z porwania Kanclerza .

http://ossus.pl/biblioteka/Grievous#Porwanie_Kanclerza_i_bitwa_o_Coruscant

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

adam1210leg napisał:
-Jeden miecz Ahsoki jest zdecydowanie krótszy od drugiego.
-----------------------

Odsłaniam, bo to żaden spoiler. Drugi zawsze był krótszy, to jest tzw. shoto. W Rebelsach też.

Odcinek

Od razu ostrzegam, że mogą pojawić się spojlery, więc jeśli nie oglądaliście i nie chcecie wiedzieć, co się działo w tym odcinku, to nie czytajcie.

No wreszcie doczekałem się tego, na co czekałem. Wróciły piękne wspomnienia z dzieciństwa, gdy byłem kompletnie nahajpowany tym serialem, niemal każdym jego odcinkiem, a od połowy trzeciego sezonu już praktycznie każdym, co z pewnością pamiętają Bastionowiczki i Bastionowicze, którzy już wtedy tu byli, bo ja z kolei pamiętam, że było to dla nich irytujące. 😆

I wreszcie wróciła też, po tylu latach, atmosfera oczekiwania na przyszłotygodniowy odcinek, którą przy Rebelsach odczuwałem co najwyżej przed finałowymi odcinkami pierwszych dwóch sezonów, i której też raczej nie odczuwałem w przypadku Mandalorianina. No bo - nie da się ukryć - trudno było odczuwać pozytywne emocje w związku z dotychczasowymi odcinkami. Poprzednia tetralogia to kompletna klapa, najgorsze odcinki od tetralogii R2 w piątym sezonie, a pierwszą i tak już widziałem w tej unfinished version w ramach „TCW: Legacy”, więc nie odczuwałem potrzeby, by fatygować się do ich powtórnego oglądania, jako że wówczas mnie nie zachwyciły, tym bardziej że nie jestem fanem konceptu, w którym mamy cztery klony będące takimi marvelowskimi superbohaterami. Brrr.

Miałem, przyznam szczerze, mieszane uczucia co do tego, co wyjdzie z tym finałem (żeby nie było: to odczucie towarzyszyło mi nim zobaczyłem te tragiczne poprzednie cztery odcinki). Ale dostałem to, czego oczekiwałem. Czuć mocno klimat dotychczasowego TCW i wchodzenia w okres pre-ROTS, jeśli nie wręcz kompletnego ROTS. Czuć też taki nostalgiczny klimat pożegnania, co z jednej strony budzi smutek, ale z drugiej przywodzi na myśl te wszystkie piękne wspomnienia i lata obcowania z tymi postaciami. Cieszę się, że twórcy nie poszli w kierunku akcji pędzącej na złamanie karku. Sceny, w których główni bohaterowie i bohaterki odbywają relatywnie długie rozmowy są wręcz idealnie zrównoważone ze scenami walk wszelakich. A walki są naprawdę imponujące, począwszy od tych widzianych w początkowych fleszbekach, poprzez początkową scenę z negocjującym Anakinem, a na całej sekwencji walk na Mandalorze skończywszy. Szczególnie sekwencja walki Ahsoki, która bez potrzeby korzystania z jet-packa dokonywała niesamowitych akrobacji pomiędzy będącymi w ciągłym ruchu statkami przypadła mi do gustu. No i cała walka na powierzchni pomiędzy klonami a siłami Maula (czy to wciąż Death Watch?). I późniejsza między ludźmi Bo-Katan i Almeca. Naprawdę przyjemnie się na to patrzyło.

Pięknie zobrazowano też coraz bardziej oddalających się od siebie Anakina i Obiego. Ten pierwszy, zawsze porywczy, ale teraz na tle wyważonego i politykującego Obi-Wana wręcz drastycznie takim będący. Bo tak, Obi-Wan w tym odcinku został przedstawiony jako polityk, który musi skonsultować się z Radą Jedi, który musi przypomnieć fakt trwania traktatów pokojowych między Republiką a Mandalorą od tysięcy lat, który jest w gruncie rzeczy przeciwny wyprawie na Mandalorę, i który musi wreszcie, jak w zasadzie w tym przypadku bardziej urzędnik niż polityk (what’s the difference?) przyczepić się do faktu, że Ahsoka nie jest częścią Grand Army of the Republic (specjalnie po angielsku to napisałem, bo w nim naprawdę ładnie i tak dumnie to brzmi), rzucając niejako kłody pod nogi, w taki właśnie urzędniczy sposób. Moment jego sporu z Ahsoką był bardzo dobry, bardzo ważny i dobrze, że się pojawił. Myślę, że TCW w całej swojej rozpiętości bardzo dobrze zobrazowało motywacje Anakina i już widzieliśmy ich wystarczająco, by uznać jego przejście na ciemną stronę za wiarygodne, bo jak wiadomo sam epizod III tego w taki sposób nie przedstawił, a tu jeszcze otrzymuje Anakin kolejne dowody na niekompetencję i błędy Jedi. Ahsoka była w swoim wywodzie bardzo przekonująca, i Anakin przysłuchujący się temu na pewno nie mógł w duchu nie przyznać jej racji, tym bardziej że w przeciwieństwie do Obiego entuzjastycznie zareagował na wieść o tym, że można schwytać Maula. Do tego dosyć zaskakująca dla mnie była z kolei Ahsoki mało entuzjastyczna reakcja na widok Anakina.

Piękne było też pojawienie się Anakina w trakcie otwierającej ten odcinek bitwy i jego rozmowa z Obim. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Just like old days podczas ich wielu rozmów.

No i zakończenie. Pozostawieni zostaliśmy z niesamowitym wyczuciem twórców co do właściwości ułożenia całych sekwencji w tym odcinku, jak i - mam nadzieję - całej tetralogii. Tak, wyczucie to słowo-klucz w przypadku tego odcinka, bo proporcje ważnych składowych w żadnej mierze nie zostały zachwiane. W zasadzie długość następujących po sobie zdarzeń i ich ciąg w ogólnym znaczeniu były idealne. W ogóle ciekawe jest to, że sprawia ten odcinek wrażenie takiego, który w połączeniu z trzema następnymi fantastycznie sprawdziłby się jako część pełnometrażowego filmu. Szkoda że w tym kierunku twórcy nie poszli, bo widać jak na dłoni, że ta tetralogia to idealny materiał na film właśnie, co widać już od samego początku, gdy zaczynamy akcję od miejsca, które ma jedynie nam nakreślić sytuację i pokazać, co główni bohaterowie, mający być lada moment rzuceni w wir wydarzeń, na których ma być skupiona akcja, właśnie robili, co jest typowe dla filmów SW, z ROTS i bitwą o Coruscant jako punktem wyjścia dla fabuły na czele.

No i te wszystkie smaczki i wspomnienia. początek spoilera Fulcrum, Saw Gerrera, walki na Onderonie, Aayla na Felucii, Plo na Cato Neimoidii we fleszbekach, Gar Saxon, Shaak chroniąca kanclerza i pewnie wiele innych, o których w tym momencie nie pamiętam).

No i Rex jest wreszcie komandorem. ❤️
koniec spoilera


Niech Moc będzie z Wami.

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

NO na taki odcinek czekałem, dużo nawiązań i akcji.
Ani i OBI ostatni raz widzą Ahsoke i ruszają na Corosaunt, nawet Kanan Jarus jest z mistrzynią.
Super nawet opening

Ahsoka

A właśnie, zapomniałem wspomnieć. Żona kątem oka oglądała ten odcinek. Istotne info jest takie, że raczej nigdy ze mną nie oglądała TCW czy Rebels. Wiedziała jedynie, że istnieje ktoś taki jak Ahsoka i że sporo ludzi jej nie lubi. Jak Aśka wleciała z mieczami w Mandalorę to tak spojrzała i skomentowała: "Przecież ona jest 100 razy lepsza niz Rey. Ciekawsza, bardziej stylowa i ma dwa miecze".

No także tego. W sumie się z nia zgadzam.

Ahsoka a Rey

Umówmy się, tylko jacyś szaleńcy, głupcy albo ludzie niegrzeszący inteligencją i szarymi komórkami mogliby po tym wszystkim woleć Rey od Ahsoki. Myślę, że akurat na Bastionie, czyli w kręgu całkiem rozgarniętym fanek i fanów, nie musimy samym sobie udowadniać, że Rey i Ahsoka to dwie kompletnie różne jakości i ligi, nawet poprzez wyrażanie zdziwienia bądź niezrozumienia dla osób myślących inaczej (a raczej niemyślących). Nie ma co się odwoływać do takich „gustów”, tak jak nie ma co odwoływać się do disco polo na przykład i tych wszystkich Zenków, Zdziśków, Wieśków i innych takich, bo to podobna skala. Poza tym wydaje mi się, że po tych siedmiu sezonach TCW, Rebelsach, „Ahsoce” i pewnie czymś jeszcze ze świecą można szukać osoby szkalującej Ahsokę choćby w ułamku tego, co widzieliśmy przy okazji pierwszych dwóch sezonów TCW.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Ahsoka a Rey

Mistrzu Kenobi, rozczarowujesz mnie. A Yoda tak Cię cenił...


Ahsoka jest rzeczywiście lepiej skonstruowaną postacią, pewnie dlatego, że na jej rozwijanie poświęcono już kilkanaście lat.
Oglądałem dzisiaj też jeden odcinek z sezonu pierwszego i dopiero teraz widzę, jak ciężko lubić Ahsokę-smarka. Moją sympatię jednak dalej bardziej budzi Rey i tak pewnie będzie, do czasu aż nie skończy jak Luke w TLJ. A takie ubliżanie innym sobie daruj, bo to nie na Twoim poziomie.

Re: Ahsoka a Rey

Oczywiście, miałem w pamięci to, jak wyglądała w pierwszych dwóch sezonach. Jej początkowy odbiór, dalece negatywny, nie wziął się przecież znikąd i mam tego świadomość, ale nabrałem jej dopiero po czasie, jako że może nie tyle ją w trakcie dwóch pierwszych sezonów uwielbiałem, co po prostu była dla mnie postacią neutralną, na pewno jej nie nienawidziłem, a to ze względu na to, że na tamtym etapie mojego rozwoju, który był - to banał oczywiście - warunkowany wiekiem, nie mogłem po prostu dostrzegać jej dziecinności i tego, że rzeczywiście mogła wkurzać i że wkurzała (miałem wtedy osiem i dziewięć lat). W ogóle to jest dla mnie fenomenalne, że rozwój serialu był wprost proporcjonalny do mojego rozwoju, jak już ustaliliśmy warunkowanego przede wszystkim wiekiem, i tak z roku na rok stawałem się coraz bardziej wymagającym widzem, a jednocześnie te wymagania były spełniane, bo serial stawał się coraz lepszy z sezonu na sezon.

Miło mi, że przyznajesz, że to poniżej mojego poziomu, doceniam to. Mam świadomość, że przesadziłem, pisałem to z pełną premedytacją. Po prostu po TROS stałem się swego rodzaju frustratem, może nie natychmiastowo, bo moja już dzisiaj - mogę to napisać z pełną odpowiedzialnością - głęboka niechęć wobec ST po premierze musiała dojrzeć do tego, bym mógł zdobyć się na takie stwierdzenie, które padło powyżej. Po prostu gdy słucham moich autorytetów, a jednym z nich niewątpliwie jest Tomasz Raczek, który bardzo krytycznie, właśnie na granicy obrażania tych, którzy nawet nie tyle lubią Rey (co zresztą jestem jeszcze w stanie zrozumieć, nie rozumiem po prostu samego faktu, że ktoś może ją woleć od Ahsoki, co jest dla mnie kompletnym absurdem), co po prostu lubią ST i w tym TROS (co - jak się domyślasz - tym bardziej jestem w stanie zrozumieć, skoro rozumiem nawet tych, którzy lubią Rey; w tej materii jestem akurat bardziej tolerancyjny niż Raczek), a może wręcz obraża, przyjmując Twoje kryteria tego, gdzie obraza się zaczyna (Raczek mówi mniej więcej w swojej wideorecenzji TROS, że poziom filmu jest na poziomie rozwoju psychicznego nastolatka; może nie dokładnie to, ale taki jest sens - czy to obraza? Pewnie tak, ale definicję obrazy zostawmy w świętym spokoju), to staję się po prostu bardziej śmiały w zabieraniu stanowczego stanowiska. Nie wiem, może rzeczywiście niepotrzebnie. Czasem wydaje mi się jednak, że są sytuacje, w których zauważenie, że lubienie czegoś, wierzenie w coś, robienie czegoś na przykład przeczy inteligencji, nie jest złe. Pytanie czy to jest taka sytuacja. Raczej rzeczywiście nie. W każdym razie przyznaję, że poniosły mnie emocje i za to niewątpliwie przepraszam.

A tutaj link do wspomnianej wideorecenzji Tomasza Raczka, jeśli ktoś jej nie widział i chciałby skonfrontować swoje przemyślenia z jego przemyśleniami: https://m.youtube.com/watch?v=4cCVGU2N_Uc


Od razu zaznaczam, że powołując się na opinię Raczka nie czynię tego, by podkreślić, jakiej to wielkiej wiedzy on nie ma o SW, bo nie ma literalnie żadnej, co sam zresztą stwierdza i co widać, bo są w tej recenzji momenty, w których wyraźnie odlatuje, konstruując jakieś wątpliwe wywody, do konstruowania których przydałaby się insajderska wiedza. Tym niemniej z intelektualnego punktu widzenia to są ciekawe przemyślenia, bo mamy właśnie do czynienia z intelektualistą, który obejrzał sporo filmów, co stanowi zresztą eufemizm, bo wydaje mi się najbardziej znającym się na kinematografii człowiekiem w Polsce. Tak więc przesiewanie naszych przekonań przez sitko ogólnokulturowej wiedzy o kinie jest ciekawym doświadczeniem i je jak najbardziej polecam.

Na koniec chciałbym jeszcze poznać przesłanki, które sprawiają, że uważasz Rey za postać lepszą od Ahsoki, co dalej uważam - przepraszam - za opinię z kosmosu.


Niech Moc będzie z Wami.

Re: Ahsoka a Rey

Nie wykręcaj się z tą obrazą, bo nazwałeś wbrew pozorom sporą grupę ludzi,osób myślących inaczej, niemyślącymi + zestawiłeś z miłośnikami disco polo

Mi się The Rise of Skywalker w nocy premiery bardzo, bardzo, bardzo nie podobało. Pisałem o trzeciej do kolegi, że da się gorzej, niż komputerowa gruszka i lateks przy kominku. Ale jednocześnie długo czekałem na ten film, polubiłem setting sequeli. Zawsze w Star Wars staram się szukać mocnych stron, w tym filmie chyba też już znalazłem. Recenzję, którą linkujesz, trochę oglądałem, ale pamiętam, że przez długi czas autor nie mówił, czy mu się podoba, czy nie, choć było czuć jednak, co myśli. Ja wtedy bardzo potrzebowałem konkretnych głosów, dlatego zostawiłem

Ahsokę lubię, ale to dla mnie przede wszystkim bohaterka dzieciństwa. TCW leciało, kiedy chodziłem do podstawówki, a wtedy na świat jeszcze nie patrzy się krytycznie, więc Ahsoka "po prostu była". Potem było jeszcze Rebels i książką, której naprawdę nie lubię, chyba nie tylko ja.

Z Rey historia jest zupełnie inna. Ona stawała się bohaterką, kiedy dzieciństwo zaczęło się u mnie wymieniać z dorosłością. Może i ma charakter nastolatki i może dlatego ją tak dobrze rozumiem. Chociaż Ty też powinieneś, bo z tego co mi zdaje, jesteś chyba dwa lata ode mnie starszy. Dla mnie Rey to przede wszystkim niewinność, ciepło i taka zwykła szczerość. Po prostu idealna fikcyjna przyjaciółka

Wydaje mi się też, że Rey jest postacią, z którą łatwiej się identyfikować. Pochodzi znikąd i przebywa wśród zwykłych ludzi. Ahsoka to jednak elita, bardziej superbohater, którego można podziwiać. I jak już wspominałem - format serialu + czas rozwoju sprawiły, że jest to jedna z najbardziej rozbudowanych postaci w Star Wars.

Czy kiedyś powiedziałem, że Rey jest lepsza od Ahsoki? Nie. Czy budzi we mnie większą sympatię? Tak!

Ale pamiętaj, by nie wchodzić w dyskusję od razu atakując przeciwnika, nawet nie jego poglądy. Mógłbym powiedzieć, że Rey to postać lepsza niż Ahsoka, pewnie dałoby się to jeszcze wybronić, a i tak nie mógłbyś mówić, że nie grzeszę inteligencją, bo byś się bardzo mocno pomylił

Rey

Łoł, szczerze mówiąc nie wiedziałem, że jesteś ode mnie młodszy (muszę się już najwyraźniej przyzwyczajać, że coraz częściej w różnych środowiskach, w tym na Bastionie, nie jestem już tym najmłodszym 😅). Ja w tym roku kończę 20 lat. Jak rozumiem Ty masz 18?

Okej, rzeczywiście dopiero teraz dostrzegłem swoje chamskie zachowanie. Nie powinienem, przepraszam, to było za mocne, niepotrzebne i żałuję. I rzeczywiście trochę się wykręcałem, uciekając w te definicje i różne rozumienia pojęcia „obraza”, ale mnie kwestie związane z semantyką, etymologią i językiem ogólnie bardzo interesują, toteż często uciekam w dywagacje na temat języka właśnie, co już pewnie zdążyłeś zauważyć. 😅

No dobra, nie chciałem pisać, co mi w Rey nie gra, bo uznawałem to za zbyt oczywiste, ale skoro już podjęliśmy tę dyskusję, to niech będzie. Mnie w niej w zasadzie nie podoba się nic. To jest zupełnie nieoryginalna, pospolita postać, której właśnie pochodzenie znikąd mi przeszkadza. Ile można w tej mejnstrimowej popkulturze (trochę pleonazm, bo popkultura ogólnie jest mejnstrimowa) grać tą już tak bardzo zgraną kartą głównego bohatera lub bohaterki, która pochodzi nie tyle z nizin społecznych i się wybija, bo to w obecnej rzeczywistości społeczno-polityczno-ekonomicznej temat nośny, ciekawy i jak najbardziej aktualny, ale - no właśnie - w rzeczywistości, a nie w fantastyce. Luke pochodził z odludzia, Anakin pochodził z odludzia, ona też pochodzi z odludzia - do tego cała trójka z odludzia pustynnego, co jest kliszą niebywałą i nieakceptowalną. O ile Anakin nie znał tylko swojego ojca, bo go nie było (ale ze znajomością tej matki to też tak nie do końca kolorowo było, jako że w najgorszym momencie swojego dzieciństwa został od niej odseparowany, bo był już wystarczająco stary, żeby ją pamiętać, ergo za nią tęsknić, i niewystarczająco stary, by taka nagła i całkowita rozłąka z rodzicem była czymś naturalnym), o tyle zarówno Luke, jak i Rey swoich rodziców już nie znali. Zgrany motyw, zwykła zrzynka. Do tego to ciągłe granie motywem młodości. Anakin miał 23 lata, gdy stał się Vaderem, więc w tym wieku jego bohaterskość się kończy. Luke miał też 23 lata, gdy akcja przedstawiona w OT dobiegła końca, a Rey ma lat 20. Czy tę galaktykę zawsze musi zbawiać młoda osoba, niedoświadczona, ucząca się wraz z doznawanymi przygodami? Czy to nie może być ktoś z doświadczeniem? Ten kult młodości jest już nie do wytrzymania. Tak samo jak opieranie sporej części fabuły na tym męczącym wątku poszukiwania swoich korzeni w przypadku Rey. Zużyte, stare, nieinteresujące. A oni nam usilnie serwują tę nieznośną papkę. Z kolei jeśli chodzi o jej umiejętności, które są wielkie i wzięte znikąd, ot tak, ni to z powietrza, ni to z palca, to tak, może to będzie banał, bo wszyscy krytycy i wszystkie krytyczki ST i Rey zwracają na to uwagę, ale mi to przeszkadza. Jest po prostu nieznośnie niewiarygodną postacią, nieponoszącą żadnych porażek, łapiącą wszystko w trymiga, niepotrzebującą szkolenia, albo w każdym razie nieporównywalnie mniej do swoich poprzedników. Jest postacią plastelinową, taką typową disnejowską lalką barbi. Niestety widać w tym bardzo rękę Disneya z tą jego - przepraszam - poje*aną baśniowością, która nie pasuje do SW. Oczywiście, TROS, słownik ilustrowany do TROS, nowelizacja TROS, wywiady z twórcami i ich oświadczenia (XDDD) zneutralizowały trochę tę jej potęgę out-of-nowhere, w kilku przypadkach całkiem zjadliwymi i ciekawymi wręcz motywami, jak choćby to Force dyad, którego jestem akurat wielkim fanem. Bardzo dobrze tłumaczy na przykład fakt, dlaczego ona i Ben mieli umiejętności leczenia za pomocą Mocy (denerwuje mnie to ciągłe oglądanie memów implikujących zarzuty, że skoro oni mogą innych leczyć i ratować w ten sposób przed śmiercią, to dlaczego na przykład Obi-Wan nie mógł uratować Qui-Gona, Satine i tak dalej. No, ku*wa nie mógł, bo nie był z nikim połączony Force dyadem, co daje takie umiejętności niejako z urzędu. Trzeba być wyjątkowo opornym, żeby tego nie pojąć). No i wybrnięto dzięki Force dyadowi z tego, dlaczego pokonała o wiele bardziej od siebie doświadczonego użytkownika Mocy, po raz pierwszy dzierżąc miecz świetlny - poprzez to połączenie oboje zyskiwali swoje umiejętności. Z drugiej jednak strony to jest bardzo symptomatyczne, że twórcy musieli uciekać się do takich zabiegów, poprzez które wprowadzali racjonalne wyjaśnienia nieracjonalności pojawiających się na ekranie, ale ogólnie koncepcja Force dyadu ze wszelkimi jego właściwościami i umiejętnościami, które on daje, do mnie przemawia. Ale oprócz tego Rey to słaba postać, plastelinowa, sztuczna, nieszczera, niewiarygodna, przeciętna. Do aktorstwa Daisy Ridley też muszę się niestety przyczepić. Ona ciągle robi na przestrzeni tych trzech filmów miny, takie strasznie nieznośne. To jest oznaka nieporadności. Samą sobą nie potrafi wiarygodnie i szczerze zagrać Rey i musi uciekać się do robienia takich różnych min. To bardzo źle świadczy o jej warsztacie aktorskim. Chyba nie oglądałem żadnych innych filmów, w których ona grała, ale po wielokrotnym obejrzeniu trzech epizodów z jej udziałem muszę chyba niestety postawić kategoryczną diagnozę, że jest po prostu słabą aktorką. Ta ocena, jeśli tylko zobaczę ją w innych filmach, może się rzecz jasna zmienić, bo w ogóle to nie zdziwiłbym się, gdyby to wszystko było kwestią tego, że rola ją po prostu przerosła, że nie poradziła sobie z presją, z oczekiwaniami, z wyobrażeniami o postaci Rey jej i twórców. Ale patrząc na proces tworzenia tych filmów, gdzie ciągle trzeba było coś łatać, coś dopowiadać, coś naprawiać, poprawiać, zmieniać, to nie zdziwiłbym się, gdyby źle ją twórcy poprowadzili. Tyle, żeby nie przedłużać.

W ogóle cieszę się, że wreszcie zdobyłem się na tak otwartą krytykę tej postaci, bo ciągle miałem przed tym jakieś wewnętrzne opory, zupełnie tak, jakbym chciał oszukać sam siebie i nawet przed samym sobą bał się przyznać, co myślę o Rey i ogólnie o ST, ale czas wreszcie zmierzyć się z rzeczywistością i od niej nie uciekać.


Niech Moc będzie z Wami.

Re: Rey

-Czy tę galaktykę zawsze musi zbawiać młoda osoba, niedoświadczona, ucząca się wraz z doznawanymi przygodami?

Odpowiadam: tak. To jest oczywiste tak jak Frodo, Szewczyk Dratewka i Kopciuszek.

Młodość

Aha, okej. No to już wszystko jasne.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Młodość

Mam po raz milionowy tłumaczyć, jak się kreuje bohatera?

Kult młodości

Wybacz, muszę Cię rozczarować, ale nie musisz mi niczego tłumaczyć. I to, że obecna kultura i popkultura dokonują apoteozy młodości i obowiązuje jej kult, bo nie ma miejsca na starszych bohaterów w rolach głównych, jest zjawiskiem negatywnym. Zdaję sobie sprawę, jak jest, ale jednocześnie tego nie pochwalam, szczególnie gdy mamy do czynienia z takim karykaturalnym przykładem jak Rey.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kult młodości

D’Artagnan to tez obecna kultura? A Tristan i Izolda?

Re: Kult młodości

Nie no, jasne, ale jednocześnie można znaleźć przykłady zarówno takie, gdy bohaterowie są odrobinę starsi, bo nie chodzi mi przecież o to, że to mają być od razu dziadki. Nie, chodzi mi jedynie o fakt większego doświadczenia, zdobytej ogłady, minimum dojrzałości i tym podobnych. Jednocześnie możemy znaleźć w szeroko pojętej kulturze sporo przykładów takiej młodości, i wszystkiego, co się z nią wiąże, czyli niedojrzałości, braku doświadczenia, jakiejś dziecinności i infantylności, które nie są tak narzucające się, tak karykaturalne jak w tym przypadku.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Ahsoka a Rey

Mistrz Mateusz napisał:
Umówmy się, tylko jacyś szaleńcy, głupcy albo ludzie niegrzeszący inteligencją i szarymi komórkami mogliby po tym wszystkim woleć Rey od Ahsoki.

-----------------------

Mateusz, eee... to, co tutaj napisałeś, to klasyczny argumentum ad personam - argument do osoby. Nie umiem wygrać sporu merytorycznie? No dobra, to powiem, że jesteś głupi, brzydki, a w ogóle to śmierdzisz, ha, ha, lol iks de. To jest poziom dyskusji... na najniższym poziomie.

Kiedyś wygrałam spór z kolegą mojego ojca (miałam 14 lat i go nie znosiłam), który zazwyczaj dyskusje prowadził właśnie z argumentum ad personam. Ja opowiadałam mu, że "Harry Potter" to dzieło z wieloma aluzjami do tekstów kultury, że autorka studiowała filologię klasyczną, stąd też łacińskie nazwy czarów... ale nie, dla niego to był przecież "szajs dla dzieci", per analogiam jestem smarkulą, która lubi czytać badziewie.

Po drugie, dyskusja o gusta mija się ze wszelkimi celami. Ty wolisz pomidorową, ja żurek. I co? Przekonamy siebie nawzajem? Nie. A jest w tym jakiś cel? No też nie.

Re: Ahsoka a Rey

Sekłele >>>> TCW

Re: Ahsoka a Rey

ShaakTi1138 napisała:
Kiedyś wygrałam spór [...]
-----------------------

Myślę, że tutaj czai się lekcja dla nas wszystkich, jeśli zdradzisz w jaki sposób tego dokonałaś.

Re: Ahsoka a Rey

Spokojem i rzeczowymi faktami, choć w środku się gotowałam.

Tak, byłam dziwną nastolatką.

Re: Ahsoka

Ashoka wypada lepiej od Rey, bo jest sensownie skonstruowaną, rozwiniętą postacią. Zaczeła od nieco irytującego, przemądrzałego dzieciaka, ale wyszła na ludzi.

Rey miała duży potencjał, ale w TROS została "naczyniem mocy Luka niegodnym jego miecza" (pal licho że to miecz Anakina) i zdziecinniałym nieco symbolem wiecznego, niezbrukanego dziewictwa z dodatkiem bezmyślnych napadów szału. ;-> Trudną ją po tym dalej lubić.

Re: Ahsoka

No jest w tym sporo racji. Po sequelach na pewno pozytywnie będę wspominał samą premiere TFA, TLJ jako film i wydarzenie socjologiczne. Natomiast z nowych postaci na dłużej bronią się moim zdaniem tylko Kylo i Poe.

TCW jest dłuższe i można było bardziej kompleksowo projektowac postaci, ale jak na formułę animacji to moim zdaniem broni się sporo więcej postaci - Ahsoka, Rex, Cad Bane, Asajj, Talzin, Hondo, paru nowych klonów. Z takich które się słabo bronią to na pewno wyróżniłbym Savage`a czy rodzinkę Bonteri, ewentualnie Clovisa, ale on tak pół na pół, nawet daje radę. Ciężko mi też ocenić Sawa - na etapie TCW był dla mnie kiepski, dopiero teraz zyskał.

Re: Ahsoka

Ale, ale. Nie to, że bronię Rey, tylko że Aśka miała całe sezony serialów, by można było zbudować postać od dzieciaka, aż po pannicę. A początki nie miała wcale łatwe.
Rey w tym przypadku była na z góry przegranej pozycji. Trylogia, to jednak nie serial ... chociaż, w sumie można było to zrobić dobrze i w filmie

Re: Ahsoka

Btw., poczekajmy jeszcze. Jak Aśkę wsadzą w serialowe Mando, a później dostanie i swój serial, to dopiero się zacznie

Re: Ahsoka

Przeżyła całą OT i 20 lat Imperium? No no.

Re: Ahsoka

Można jej było nie psuć i nie cofać w rozwoju w celu uspokojenia niepewnych swojej męskości niektórych fanów, to już by było coś. Ale to nie ten wątek.

Z Ashoką nie ma tego typu problemów, może dlatego że postać jest mniej prominentna i ogólnie mniej szumu dookoła niej.

Re: Ahsoka

Ciągle "S"w złym miejscu wstawiam.

Re: Ahsoka

Asfo napisał:
Można jej było nie psuć i nie cofać w rozwoju w celu uspokojenia niepewnych swojej męskości niektórych fanów, to już by było coś.
-----------------------
Ach te argumenty ad personam pokazujące dojrzałość i mądrość rozmówcy. W dodatku są one celne i wymierzone w osoby które fundowały trylogię sequeli i miały nad nią kreatywną kontrolę. Brawo!

Re: Ahsoka

Uderz w stół!

Re: Ahsoka

Oczywiście. Nie sądziłaś chyba, że przegapię taką piękną okazję do wyśmiania głupoty jaką jest mizandria?

Re: Ahsoka

a Rey miała 3 filmy
Luke wyszedł jako kreacja po pierwszym.

Re: Ahsoka

I pozostaje tylko Twojej żonie przyznać rację Nie wiem czy się cieszyć cz też nie lecz... Ahsoka jest po prostu ciekawszą i lepiej napisaną postacią. Rey została położona już na starcie będąc we wszystkim po prostu super.

Jestem teraz w czasie maratonu TCW (aktualnie 4 sezon więc chyba nie wyrobię się przed końcem obecnego..) i co by nie mówić Ahsoka z sezonu 3-4 da się powoli lubić a wszystko jeszcze przed nią

Ahsoka ciekawsza niż Rey

Pogratuluj małżonce dobrego gustu i właściwego osądu.

I piszę to jako osoba, która lubi Rey, i człowiek który tutaj niejednokrotnie jej bronił.

Niemniej, w porównaniu do Ahsoki Rey nie wypada najlepiej. No może jednak nie "100 razy" gorzej, ale jednak.

Ahsokę poznajemy od drażniącej nastolatki, którą trudno polubić i widzimy jej ewolucję w kolejnych sezonach. I, co tutaj jest kluczowe i najważniejsze, jej ewolucja odbywa się poprzez serię porażek. A za jej błędy inni płacą życiem - tak piloci jej eskadry, gdy ignoruje rozkazy, klony, gdy bierze Zgrywusa za zwykłego droida czy Khalifa, która też ginie z rąk łowców niejako z jej winy. Nawet taki wydawałoby się - sądząc po tytule - głupi odcinek o "zgubionym mieczu" jest w istocie bardzo fajnie napisaną cegiełką do rozwoju postaci.

U Rey jest inaczej - i nie chodzi mi nawet o to że ona umie wszystko i potrafi wszystko (co znajduje tłumaczenie w książkach czy da się wyjaśnić prostą logiką zdarzeń) tylko problem jest w tym, że czego się nie dotknie, wychodzi jej perfekcyjnie. Latanie, strzelanie, walka, manipulacja mocą - bohaterka idealna, nie ponosząca nigdy porażki. I tu jest cały błąd założenia - jeżeli ktoś jest od początku na maksymalnym lewelu, to jego ewolucja jet niemożliwa. A wystarczyło zobaczyć jak to zrobił Lucas w OT - Luke prawie zamarz na Hoth, jego Speedera zestrzelono, poniósł porażkę w jaskini na u Yody, na koniec stracił rękę, przegrywając z Vaderem. Hana zamrozili w karbonicie. A panienka Rey wychodzi z każdej opresji bez zadraśnięcia. Czy można się do końca emocjonować postacią, której wiemy że co by nie zrobiła to wszystko jej wyjdzie idealnie?

Re: Ahsoka ciekawsza niż Rey

Finster Vater napisał:

,30++++++++++++++++
U Rey jest inaczej - i nie chodzi mi nawet o to że ona umie wszystko i potrafi wszystko (co znajduje tłumaczenie w książkach czy da się wyjaśnić prostą logiką zdarzeń)

-----------------------
Aha książki tak. Jak tłumaczą nagłe pojawienie się umiejętności żeglugowych?
2. Plasterkowanie sekłeli idzie pełną parą

Re: Ahsoka ciekawsza niż Rey

Palpatine nawrócił się na jasną stronę mocy?
Takie tam
https://youtu.be/8etmid5oSD0

W sensie Rey Palpuś.

Odcinek

O takie TCW walczyłam.

+ Przede wszystkim: dzieje się! Jest epicko, na wielką skalę, mamy nową planetę (nie spodziewałam się) nie ma ani grama nudy, jak w odcinku z siostrami biegającymi dookoła więzienia.

+ Ilość easter eggów jest... gigantyczna. Shaak broni Kanclerza! Kanan! Rook Kast i Gar Saxon! I sto pięćdziesiąt innych!

+ Przy Bad Batchu mówiłam, że to wszystko ładnie wygląda, ale przy tym... łał. Spójrzcie na nowy model Zgrywka. Albo detale przy zbroi Almeca.

+ Odcinek przypomniał mi dlaczego tak nie lubię Anakina, dziękuję.

+ Ilość Mando jest niesamowita - w ogóle bardzo podoba mi się motyw, że Almec jednak gdzieś w szafie miał schowaną zbroję, ale widać, że była ona bardziej ceremonialna, bo Bo załatwiła go raz-dwa.

+/ Charakter Ahsoki. Na początku ucieszyłam się, że zrobiła się konkretniejsza (Anakin mało oczu nie wypłacze, ta mówi: "Poczekaj"), z drugiej... kłótnia z Obi-Wanem o Crosucant była... super dziecinna. "Moja racja jest bardziej racjowata od twojej". Zarzuca Kenobiemu politykowanie, a przecież to Bo chce przejąć władzę. A ludzie z Coruscant to nie są prawdziwi ludzie, co z tego, że zostały tam Martezówny (patrz niżej).

- Anakin próbujący przegadać droidy, to jeszcze rozumiem, bo to w jego stylu, ale droidy dające się nabrać? Prooooszę, to przecież maszyny.

- Znaczy się... nie jest to może minus samego odcinka, tylko tego, jak po macoszemu została potraktowana reszta.

"- Co robiłaś na Oba Diah?!
- To... nie jest teraz ważne".

No właśnie. Kurczę, czy jeśli nie daliby wyjaśnienia nawet w formie tekstu narratora ("Ahsoka Tano, przyłączywszy się do Bo-Katan i wiernych jej Mandalorian, spędziła wiele miesięcy tropiąc nieuchwytnego Sitha - Dartha Maula"), to nie byłoby lepiej niż akt z Martezównami? Zamiast tego mogliby zrobić "Kryształowy kryzys" albo kaplicę Sithów. A tak widać tutaj, że Filoniemu zależało tylko i wyłącznie na Mandalorze.

Re: Odcinek

O co chodzi z Anakinem?
Swojo drogą co do droidówe, przecież to nie pierwszy raz kiedy takie coś się wydarzyło, Obi wan w filmie też zrobił coś podobnego

Re: Odcinek

Anakin irytuje mnie swoim sposobem bycia - ja jestem typem bardziej Obi-Wanowym .

Re: Odcinek

Droidy B1 nie były zbyt kreatywne, a z każdym kolejnym ich pojawieniem w filmach czy serialach wyglądały na coraz głupsze, dlatego używano taktycznych które były bardziej kreatywne.
Najbardziej poważnie wyglądały w Mrocznym Widmie kiedy się pierwszy raz pojawiły.

Motyw z siostrami to był głównie zapychacz sezonu który na końcu miał pokazać związek fabuły z Maulem i Bo

Re: Odcinek

B1 były w Widmie poważniejsze, bo nie miały osobowości, za wszystko odpowiadała stacja kontroli, kiedy bitwa o naboo pokazała słabość tego systemu dano im jakąś ograniczoną inteligencję, stąd ich skłonność do żartów i niekompetencja

Re: Odcinek

heh, wyszło im to bokiem ;d

Re: Odcinek

darth sheldon hiszpański inkwi napisał:
dano im jakąś ograniczoną inteligencję, stąd ich skłonność do żartów i niekompetencja
-----------------------

A mówią, że poczucie humoru wiąże się z wyższym IQ

Re: Odcinek

"That business on Yerbana doesn`t... doesn`t count"

Bardzo jestem ciekaw, czy w oryginalnym scenariuszu to miała być Cato Neimoidia. Ogromny wiszący most pasuje... Jeśli tak, to z jednej strony szkoda (straciliśmy fajny smaczek z RotS i nadal nie wiemy co miał na myśli Obi), ale z drugiej strony doceniam ten zabieg potwierdzający, że "Outer Rim sieges" rzeczywiście dzieją się na Rubieżach.

A tak poza tym, to fajny ten pierwszy prawdziwy odcinek nowego sezonu!

Re: Odcinek

A czy w legendach wyjaśnili o co chodziło z Cato Neimodią?

Re: Odcinek

jop w "Labiryncie Kłamstw"

Re: Odcinek

Labyncie Zła, kłamstw to była maska

Re: Odcinek

A co dokładnie chodziło?

Almec

ShaakTi1138 napisał:
Ilość Mando jest niesamowita - w ogóle bardzo podoba mi się motyw, że Almec jednak gdzieś w szafie miał schowaną zbroję, ale widać, że była ona bardziej ceremonialna, bo Bo załatwiła go raz-dwa
-----------------------

Myślę, że warto jeszcze zauważyć, że powodem, dla którego Bo wygrała pojedynek z Almekiem było to, że ona jest - co by nie mówić - rasową wojowniczką, a on rasowym politykiem, którego mocną stroną nie jest walczenie. A poza tym to i tak całkiem długo wytrwał w tej walce. Nie byłbym dla niego tak surowy.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Na takie TCW czekałam!
Wreszcie zaczęło się dziać coś ciekawego. Najlepsza była scena początek spoilera , w której Anakin zobaczył Ahsokę i ta, w której dał jej miecze. koniec spoilera No i ta końcówka! Czekam na następny odcinek

Tradycyjnie

Tradycyjny filonizm, czyli trochę niezłych pomysłów skradzionych od innych i mnóstwo autorskich baboli.

Ahsokowe hełmy to jakaś patola xD Brakowało mi tylko sceny jak je sobie malują i najlepiej jeszcze panzokcie w Ahsokę. W ogóle cały motyw "O siema Ahsoka! Chodź damy ci armie klonów do najechania neutralnej planety, dowództwo nad tą armią i whatever! Wywołajmy se wojnę bez konsultacji z kimkolwiek bo to Asoczka <3" to już taka głupotka, że aż słabo się robi. Szkoda, że wszystkie klony z 501 w Zemście Sithów nie mają ahsokowych hełmów jak rozwalają młodziki, byłaby beka xD

No i widzę inteligentne inaczej robienie konfliktu na linii Obi Wan - Anakin. Rzekomo to Obi-Wan tylko chciał ratować kanclerza (tylko on podkreśla wagę tego, a Ani wygląda jakby chciał tylko tulić Ahsokę), największego przyjaciela Anakina xD Śmieszniutko też wyglądają Mandalorianie walczący jak paralitycy albo jak biegają prosto strzelając przed siebie, no moja mandaloriańska dusza płonie jak to widzi. I smaczek na koniec: Ahsoka umie latać, fruwać, masakrować Mandalorian, AAAALE, nie umie wyczuć, że 3 metry od niej w kanale są ukryci dziesiątkami wojownicy. Ale to typowa spójność jak u Filoniego, który nie rozumie w moc.

Na plus, że próbują spiąć to w prologu i dodali kilkoro Jedi, a także całkiem fajny pomysł z tym oblężeniem Mandalory (minus wsparcie Republiki w taki sposób z Ahsoczką na czele). Widać też, że charakter Ahsoki wreszcie stał się mniej irytujący na dobre, no i miło, że wspomnieli o Shaak Ti, ale szkoda, że nic o Moudamie i Corobie, choć może to i dobrze, bo jeśli tak zostanie to możemy sobie dalej dopowiedzieć w głowie, że porwanie wyglądało tak, jak w starym Clone Wars (włącznie z cudownym crushem Windu na Grievousie, wyjaśniającym dużo mądrzej jego kaszel).

Takie 5/10, nic specjalnego dalej, ale oby zajęli się już teraz samą Ahsoką i nie ruszali reszty postaci kluczowych, bo już i tak bardzo głupio to wygląda, że Ahsoka pojawia się 5 minut przed Zemstą Sithów, a potem nie jest w ogóle wspomniana.

Re: Tradycyjnie

Zgadzam się co do tych hełmów, juz mogli całą zbroje przerobić to by lepiej wyglądało a tak szczerze to słowo patola świetnie tu pasuje a motyw z świątynią

Re: Tradycyjnie

Krogulec napisał:
Ahsokowe hełmy to jakaś patola xD Brakowało mi tylko sceny jak je sobie malują i najlepiej jeszcze panzokcie w Ahsokę.
-----------------------
Dyskusja na poziomie. Co w tym dziwnego, że żołnierze chcieli uczcić powrót swojego dowódcy? kanonierek LAAT też nie musieli malować.

Krogulec napisał:
W ogóle cały motyw "O siema Ahsoka! Chodź damy ci armie klonów do najechania neutralnej planety, dowództwo nad tą armią i whatever! Wywołajmy se wojnę bez konsultacji z kimkolwiek bo to Asoczka <3" to już taka głupotka, że aż słabo się robi.
-----------------------
Konsultacje musiały być. W przeciwnym wypadku Obi nie zgodziłby się wysłać 501st na neutralną planetę, gdy wcześniej powiedział, że "nie mogę pozwolić, żeby emocje wpłynęły na mój osąd". To jak z Tarkinem wysadzającym Alderaan w powietrze. Niby Imperator nic nie powiedział, jednak wiadome jest, że moff nie mógł od tak rozwalać sobie planet z własnego kaprysu.


Krogulec napisał:
Rzekomo to Obi-Wan tylko chciał ratować kanclerza (tylko on podkreśla wagę tego, a Ani wygląda jakby chciał tylko tulić Ahsokę), największego przyjaciela Anakina xD
-----------------------

Obi sam powiedział "My allegiance is to the republic, to the democracy!", więc nie dziwne, że Obi chciał ratować kanclerza-w końcu jest on głową republiki, której Obi służy.

Nie sądzę, że Ani był takim przyjacielem kanclerza. Kumplował się z nim ze względu na władzę i przysługi, które ten mu zapewniał.

Krogulec napisał:
ale szkoda, że nic o Moudamie i Corobie, choć może to i dobrze, bo jeśli tak zostanie to możemy sobie dalej dopowiedzieć w głowie, że porwanie wyglądało tak, jak w starym Clone Wars (włącznie z cudownym crushem Windu na Grievousie, wyjaśniającym dużo mądrzej jego kaszel).
-----------------------
Ten kanon jest poza jurysdykcją myszy a samo TCW nie może istnieć w "legendach" o czym sam dobrze wiesz.


Krogulec napisał:
bo już i tak bardzo głupio to wygląda, że Ahsoka pojawia się 5 minut przed Zemstą Sithów, a potem nie jest w ogóle wspomniana.
-----------------------
Ani i Obi mieli większe problemy niż Aśka podczas "zemsty sithów". Obi miał problemy z dokończeniem wojny i polityką a Skywalker miał na głowie żonkę, która była dla niego dużo ważniejsza od "smarka".

Re: Tradycyjnie

To po prostu śmieszne, bo w Zemście Sithów nie ma już tych malowanych hełmów i wygląda to jak fan service w stylu barbie. Klony w filmach zachowują pewną powagę, którą tutaj w tym odcinku mocno nadwyrężono. Jest to komiczne, bo mamy do czynienia z klonami Jango Fetta, nie klubem przyjaciół Ahsoki.

Konsultacje musiały być? Kiedy? Wygląda to tak, że Obi-Wan podejmuje decyzję sam z siebie. Filoni to totalnie zepsuł. Przypominam, że jednocześnie robi z Obi-Wana wielkiego legalistę, a nagle ten sam Jedi zmienia zdanie bo Ahsoczka jest słodka i bardzo prosi.

No jeśli uważasz, że Anakin nie był przyjacielem kanclerza to nie ma o czym gadać xD

Tak, wszystko można wyjaśnić i zretconować. A jednak brak jakiejkolwiek obecności/wspomnienia Ahsoki w Zemście Sithów teraz jest już bardzo odczuwalny. Pewnie nie widziałeś naszych dyskusji przed laty, ale kiedy pojawił się film kinowy The Clone Wars pisałem już, że uczennica Anakina bardzo dużo zmienia i psuje Zemstę Sithów w sposób wyraźny. No i to się niestety potwierdza.

Re: Tradycyjnie

Akurat klony w Zemście łatwo wyjaśnić. Przecież w odcinku wprost mówią, że nie cały 501 leci z Ahsoką, a jedynie część, po to też awansowano Reksa na Komandora, aby mogli mu dać pod dowodzenie nowy oddział.

No i widać że nie wszyscy malowali hełmy bo w tle są klony z 501 z standardowym umalowaniem, a sama grupka Ahsoki nie była jakaś niesamowicie liczna.

Ale z samym faktem malowania się zgodze, głupota i dodatkowo niezbyt estetyczna kiedy reszta zbroi jest niebieska

Re: Tradycyjnie

Krogulec napisał:
To po prostu śmieszne, bo w Zemście Sithów nie ma już tych malowanych hełmów.
-----------------------
Oddział Ahsoki pozostał na mandalorze pod Rexem i nie wrócił na operację "knightfall".


Krogulec napisał:
Klony w filmach zachowują pewną powagę
-----------------------
Klony w filmach istnieją dwa-komandorzy Cody i Green i obaj istnieją w ostatnim filmie prequeli.Ponadto nawet razem nie mają więcej czasu ekranowego niż 10 minut. Zaś w "legendach" klony nie zauważyły trójki szabrowników, którzy dostali się na niszczyciel w zbrojach ich poległych braci.

Krogulec napisał:
Konsultacje musiały być? Kiedy?
-----------------------
Podczas rozmowy z Bo-Katan Obi mówi "I will adivce jedi council of this development." oraz "The jedi council will decide...". Następnie udaje się na rozmowę podczas której słyszy, że Coruscant zostało zaatakowane.


Krogulec napisał:
No jeśli uważasz, że Anakin nie był przyjacielem kanclerza to nie ma o czym gadać xD

-----------------------
W AoTC nie był. Czy był w TCW to kwestia dyskusyjna. Nie zapominaj, że "Labirynt Zła" i zawarte w nim pogawędki Aniego z kanclerzem nie istnieją w tej samej linii czasowej co TCW.


Krogulec napisał:
A jednak brak jakiejkolwiek obecności/wspomnienia Ahsoki w Zemście Sithów teraz jest już bardzo odczuwalny.
-----------------------
Dla kogo jest odczuwalny dlatego jest. Filmy Lucasa zawsze stanowiły swoją własną, oddzielną historię, która nie musiała bronić się książkami, komiksami itp. To nie Di$ney, gdzie przeciętny widz musi się nagle zastanawiać jak Maul przeżył przecięcie na pół w TPM i czemu kieruje on półświatkiem przestępczym.

Każuale

Zablokowany 2.0 napisał:
To nie Di$ney, gdzie przeciętny widz musi się nagle zastanawiać jak Maul przeżył przecięcie na pół w TPM i czemu kieruje on półświatkiem przestępczym.
-----------------------

Jeśli to jest zarzut wobec Disneya za to, że powrócił Maul, to chciałbym jedynie przypomnieć, że w momencie, w którym pojawił się po raz pierwszy w TCW, Disney nie był jeszcze właścicielem tej marki. Trzymajmy się faktów.

A co do samego faktu, że każuale nie ogarną - nudzi mnie już ta dyskusja. Nie rozumiem czemu ludzie siedzący na Bastionie, oglądający nie tylko filmy, ale zgłębiający kanon pod każdym względem, tak bardzo przejmują się losem biednych każuali, którzy nie ogarną, skąd na przykład wziął się Maul. Ty wiesz, jesteś fanem, i powinieneś się cieszyć, że takie rzeczy jak Maul w Solo to ukłon Disneya i twórców filmu w Twoją stronę, a nie w stronę każuali. Będąc tak zapalczywymi obrońcami uciemiężonych każuali wszyscy powinniśmy sobie zadać pytanie, czy chcielibyśmy, żeby SW robione było pod nich. Ja jako fan, który siedzi w tym uniwersum niemal codziennie od kilkunastu lat, sięgając po każde możliwe medium oprócz filmów, odpowiadam kategorycznie, że nie. To jest tak samo absurdalny zarzut jak ten, że w ogóle istnienie Ahsoki psuje w jakiś sposób Zemstę Sithów. Owszem, też miałem taką myśl, że fakt, że Anakin i Obi widzieli się z nią na jakąś godzinę przed rozpoczęciem wydarzeń z ROTS może nie tyle się kłóci czy tym bardziej wprowadza jakąś nieścisłość, ale jednak ustanawia taki niezręczny klimat niedopowiedzenia. Bo przecież ta Ahsoka jest dla Anakina ważna, widzi się z nią na w zasadzie chwilę przed przejściem na ciemną stronę, a podczas tego procesu nikt się o niej słowem nie zająknął, o jej choćby epizodycznym pojawieniu się nie wspominając. Ale, mimo że sam miałem takie przemyślenie, to muszę stwierdzić, że to jest zarzut na siłę, zupełnie przesadzony i o marginalnym znaczeniu.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Tradycyjnie

To wszystko sugeruje że Obi był patriotycznym naiwniakiem, uwielbiam tę postać ale przez taki idealizm szlak trawił republikę

Re: Tradycyjnie

Tradycyjnie kolega nie bardzo zna kontekst, (co nie jest wadą samo w sobie, nie każdy musi być Ahsokologiem) ale przez to ma spaczony odbiór odcinka.

Primo, "Filonizm" faktycznie jest, ale szczątkowy. Podstawowa informacja do przyswojenia tutaj, to to że cały serial i postacie są dziełem Georga Lucasa. Czasami tworzone z pomocą Henrego Gilroya - jak na przykład Ahsoka. Long story short - więcej o genezie TCW tutaj:

https://star-wars.pl/News/23424,Tydzien_Animacji_Serial_The_Wojny_klonow_Poczatki.html

Malowanie hełmów to akurat ma sporą tradycję, szczególnie gdy hełmy nie służą celą maskującym (hełmy klonów nie służą). W tym konkretnym przypadku Lucas wymyślił sobie "Legion 332" jako "Ahsoka Loyalist" - czyli żołnierzy którzy sobie pomalowali hełmy "we wzorki" na znak protestu (w wojsku formy protestu są ograniczone ze zrozumiałych względów) wobec tego, jak potraktowano tę, która z nimi walczyła. Takie oczywiste pokazanie "dużego palca" radzie Jedi. I to miało sens, że potem ten właśnie oddział przydzielono Aśce. Tutaj znowu - nie miał kto walnąć Kapelusznika z kapcia, i ten sobie zmienił 332 na 501, a operację malowania przeprowadził w kilka godzin... Stąd dysonans kolorów. Co gorsza (ale to już trudno winić Filoniego) - dostaliśmy zamiast całego sezonu (9 chyba w zamyśle) 4 odcinki - w oryginalnym zamyśle "by Lucas" Aśka miała po spotkaniu z Bo Katan kontaktować się z radą, i przekonywać ją (całą radę, a nie duo Obi - Ani) do wsparcia, i rada miała kolektywnie na to wyrazić zgodę. No ale - na Disneya nie poradzisz, dzięki Filoniemu, że i tak dostaliśmy te odcinki, co dostaliśmy, bo opór był duży - i że to jednak w miarę spójnie wygląda.

Co do drugiego - Asoczka robi to, co każdy porządnie wytrenowany Jedi. I jakoś tych Mando specjalnie nie masakruje - fakt że zabija kilku na platformie gdy odbija skoncentrowany ogień, ale to taka średnia Dżedajska, szczególnie że ma dwa miecze. I to chyba nie tak że nie wyczuwa, tylko że oni są wszędzie, z boków, tyłu, przodu - więc wykrywanie nie ma większego sensu.

[Przy okazji - ten crush Mace na Zgrywusie, to nie był w Obsesji?]

Co do tego że nie jest wspomniana w RotS - wspomnienie o niej naruszyłoby narrację filmu (mimo że Ahsoka już istniała wtedy wewnątrz gotowego scenariusza - patrz link wyżej), trzeba by poświęcić czas na wyjaśnianie skąd ta padawanka i w jaki sposób. Wyszłoby tak, jak wrzucenie tej o nazwisku zbliżonym do uczennicy Dartha Bana do TROS-ki.

To już nie kolega, ale jeszcze się potkałem z zarzutami dotyczącymi otwierającej walki na moście (chyba głównie u Seva). że to tak się nie walczy i że bez sensu... Tymczasem w RotS mamy Jedi szrżującego separatystów na czele oddziału klonów o tak:

https://www.youtube.com/watch?v=29PH061mpjQ

Jeszcze wypadało by przypomnieć o istnieniu w naszym, ziemskim pojmowaniu rzeczywistości takich mostów jak ten w Arcole czy w Nijmegen

Corobb

Krogulec napisał:
miło, że wspomnieli o Shaak Ti, ale szkoda, że nic o Moudamie i Corobie, choć może to i dobrze, bo jeśli tak zostanie to możemy sobie dalej dopowiedzieć w głowie, że porwanie wyglądało tak, jak w starym Clone Wars (włącznie z cudownym crushem Windu na Grievousie, wyjaśniającym dużo mądrzej jego kaszel)
-----------------------

Może Cię w tym momencie ucieszę, bo - wyobraź sobie (sam dowiedziałem się o tym dosłownie przed chwilą) - Corobb jest częścią kanonu, jak i fakt, że uczestniczył w ochranianiu kanclerza. Więc okazuje się, że nie musimy sobie wcale aż tak dużo dopowiadać. 😉

https://starwars.fandom.com/wiki/Roron_Corobb

Swoją drogą kocham, jak takie rzeczy kanonizowane są przez jakieś materiały źródłowe czwartej kategorii. Typowy Disney. Dobrze że tego za pomocą jakiejś książeczki dla dzieci jeszcze nie zrobili. 😂


Niech Moc będzie z Wami.

10/10

TCW jak za starych dobrych czasów.
+Początkowa sekwencja z walką w powietrzu oraz na lądzie
+Super droid taktyczny, który podobnie jak pewien rybo-głowy admirał zorientował się, że "It`s a trap".
+Ahsoka-dobrze wypadła w tym odcinku. Widać ogromny rozwój tej postaci od czasu jej pierwszego pojawienia się na srebrnym ekranie, jednak jej rozwój jest bardzo ładnie poprowadzony i nie ma wątpliwości, że jest to ta sama Aśka.
+Rex i klony.
+Obi i Ani bardzo dobrze wypadli.
+Almeck w zbroi
+Scena w tunelach przypominająca te znane z horrorów

Co do minusów:
-przecięcie broni jednego z mando zamiast szyi jak w poprzednich sezonach.
-"lady Bo-Katan"-brzmi dziwnie
-brak artów na kanonierkach LAAT

To był, jednak bardzo dobry odcinek, na który warto było tyle czekać. Oby kolejne były tak samo dobre.

CUDO 😄

Co tu mówić ten odcinek to istne CUDO 😊

Jest bardzo dobrze?:P

Takiego TCW to ja chce! A nie jakiś odcinków o dziwnych klonach, droidach ratujących galaktykę, siostrach B i C o których w sumie i tak już nic nie pamiętam, a w tym odcinku dzieje się w końcu coś co ma wpływ na uniwersum SW! Da się? No jak widać się da. Jakby co dalej będą spoilery. A teraz konkrety :

+Kanan z Depą Bilappą, Gar Saxon, Rook, Ursa, Plo koon, Felucia, Saw Gerera nie no ilość wszelkich nawiązań w odcinku jest ciężka do zliczenia
++++animacja wygląda po prostu pięknie, tła miejscami jak z epizodów SW, szczegółowa, masa rzeczy jest zabrudzona od ciągłego używania, podniszczona dla mnie uwielbiającej takie detale jeden wielki plus
++Ahsoka widać, ze czas po za zakonem jedi zmienił ją i myśli po swojemu, a nie ideałami, widzi jego błędy, kłóci się z Obi-Wanem swoją drogą za tą kłótnie też plus, bo są tam nawet całkiem trafne argumenty
++Maul ten to wie jak zrobić klimatyczne wejście
+Almec w bardzo ładnie i z pomysłem zaprojektowanej zbroi mandaloriańskiej no i oczywiście dalej pozostał tym samym dupkiem z czasów Satine
++Shak TI broni kanclerza Tartoyski i jego CW
+Bo-Katan
+mobilizacja sił Maula w pałacu
+++Mando mają zróżnicowane zbroje ekstra!!!!!
+Rex
+klony pamiętają Ahsokę
+R2-D2 też jak widać nei zapomniał
+bitwa w powietrzu na Mandalorze i wyczyny Ahsoki w powietrzu szczerze zbyt niewiarygodne nawet na jedi, ale się uśmiałam więc plus
+bitwa w Sundari i Mando w akcji jak tak u nich wygląda każda wojna to ja już w takim razie wiem czemu ich planeta stała się w nowym kanonie pustynią
+Anakin jak z ROTS i aż mi przykro, że nikt nie zauważył zmian u niego i mu nie próbował chociaż pomóc, ale przynajmniej dostaliśmy OT dzięki temu
+klonom w bitwie na początku odcinka nudzi się
+jesteśmy już prawie albo już w ROTS i przykro trochę, bo to znaczy, że coraz bliżej do nieuniknionego końca TCW
+Ahsoka z nowymi mieczami aż mi się wszystkie sezony TCW przypomniały
+Obi-Wan pamięta o Satine
+Kenobi o Maulu, który nie chce pozostać martwy Ej zaraz czy to znaczy, że Maul przeżył 4 sezon Rebelsów?
+/-Obi-wan denerwował mnie strasznie muszę spytać rady bo to siamto owanto niezgodne z przepisami. Pamięta ktoś podobnego Obiego? (nie liczę TPM)
?Dlaczego Ahsoka tak sztywno reaguje na Ankina? CO on jej takiego zrobił?( Dałam tu, bo ni to minus ni to plus nie plus minus)
-zabić wrogiego Mando? nie, a po co wystarczy mu blaster przeciąć i załatwione unieszkodliwiony. Co jest tym ciekawsze, ze w odcinkach z siostrami brutalności było momentami aż za dużo (operator windy)
-bitwa na początku odcinka takie było i nic z tego

Ten odcinek był cudowny! Szkoda tylko, że teraz widać jak były robione bez szczególnego przyłożenia wcześniejsze odcinki. Ale dość już mojego gderania. To teraz byle do następnego piątku i może nawet już będzie pojedynek Ahski z Maulem? A sam odcinek nawet takie 9.5/10.

Almec

nedz123 napisał:
Almec w bardzo ładnie i z pomysłem zaprojektowanej zbroi mandaloriańskiej no i oczywiście dalej pozostał tym samym dupkiem z czasów Satine
-----------------------

Jak dla mnie bardziej niż dupkiem jest zwykłym politycznym cynikiem i koniunkturalistą, za co bardzo lubię tę postać, bo teraz, po latach, jako wnikliwy obserwator polityki, doceniam te wszystkie polityczne wątki w TCW i stwierdzam, że żałuję, że było ich na przestrzeni serialu tak mało. Ten jego koniunkturalizm i taką najzwyklejszą sprzedajność polityczną widać jeszcze lepiej w następnym odcinku, w którym początek spoilera od razu wyśpiewuje wszystko Ahsoce, Reksowi i Bo koniec spoilera. Bardzo mi ten Almec przypomina, nawiązując do naszego świata, Gowina.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Almec

Nie no mi tez się podoba, ale co nie zmienia tego, że jego niektóre zachowania są denerwujące jak ta sprzedajność, ale da się go mimo za to lubić chociaż dla mnie dalej i tak jest dupkiem.

Almec

Dla mnie to nie jest kwestia jego lubienia czy nielubienia, bardziej docenienia, że takie postacie, które są politykami z krwi i kości, się pojawiają, bo dodają serialowi jedynie kolorytu. Wątek Almeca będącego figurantem na swoim politycznym stanowisku tak bardzo koresponduje z naszą rzeczywistością i wydaje się tak prawdopodobny i wiarygodny, że nie wypada tego nie docenić.

Niech Moc będzie z Wami.

Krótka bitwa

Dużo easter eggów, widać ogólną poprawę animacji.
Jak patrzę na wygląd Gara Saxona to przypominam sobie dlaczego właśnie wolałem styl animacji TCW od Rebels.
Tylko bitwa mi się nie podobała, dokładniej chodzi o jej długość, wydaje mi się że Republice poszło za łatwo. Ale na razie jest nadzieję że w kolejnym odcinku będzie poprawa bo obecna bitwa była "planem Maula".

Animacja

Xalkigo napisał:
Jak patrzę na wygląd Gara Saxona to przypominam sobie dlaczego właśnie wolałem styl animacji TCW od Rebels.
-----------------------

This. ❤️


Niech Moc będzie z Wami.

Naprawdę ważne przemyślenie

Zdałem sobie sprawę z bardzo ważnego faktu, który trochę odbiera realizm tego, że na tak ważną walkę jak ta z Maulem wysłana została Ahsoka, a więc jedynie padawanka, i to do tego była, wraz z zaledwie wydzieloną częścią legionu. Otóż w Son of Dathomir po tym, jak grupa Jedi zmierzyła się z Maulem i Dooku, Windu stwierdza w rozmowie z Palpatinem, że najwyraźniej ten lord Sithów, którego Jedi szukali od czasu inwazji na Naboo, nigdy nie był kimś im nieznanym. Mace dochodzi do wniosku, uwzględniając to, że Dooku i Maul walczyli wspólnie przeciwko nim, że ten pierwszy jest właśnie tym poszukiwanym lordem Sithów, a ten drugi jego uczniem. Windu zgłaszał jeszcze wątpliwości we wspomnianej rozmowie z Sheevem, że to o tyle dziwne, że przecież wcześniej siły Dooku i Maula stoczyły między sobą bitwę nad Ord Mantell, a Sidious wykorzystuje okazję do tego, by Mace’a odwieźć od jego wątpliwości, stwierdzając, że pewnie bitwę tę odbyli dla niepoznaki, a Windu łyka ten haczyk. Więc w zasadzie stanęło na tym, że aż do momentu, w którym Anakin poinformował go o tym, że to Palpatine jest Sithem, żył on w przeświadczeniu, że to Dooku i Maul są ową dwójką, a nie Dooku i Sidious. O ile Windu nie jest całą Radą Jedi, to jestem pewien, że nie po to twórcy zaserwowali nam taki zwrot akcji pod tym względem, że Jedi mieliby zostać wprowadzeni w błąd co do tożsamości lorda Sithów przez samego lorda właśnie, a ich czujność co do jego poszukiwań miałaby zostać uśpiona, by sprowadzić tę bardzo ważną w kontekście losów galaktyki refleksję Windu do zaledwie takiej tam sobie myśli, która jak szybko mu do głowy przyszła, tak szybko z niej wyleciała, i Zakon nic już z nią nie zrobił. Bo w istocie nie zrobił nic. Mogli spodziewać się, że Maul siedzi cały czas na Mandalorze i z tym faktem nie zrobili nic, a przecież według Windu, ergo w domyśle zapewne całej Rady i całego Zakonu, to on był uważany za jednego z dwóch Sithów. Już o wiele wcześniej mogli dokonać inwazji, mimo że złamaliby te traktaty pokojowe między Republiką a Mandalorą, o których Obi wspominał w tym odcinku, ale i tak zostały one koniec końców złamane poprzez wysłanie Ahsoki z oddziałem klonów, więc po co było czekać tak długo, skoro na potencjalnie wiele miesięcy wcześniej mogło być już po herbacie? Co by nie mówić, stawką było pokonanie - według ich ówczesnej wiedzy i ówczesnego przekonania - jednego z lordów Sithów, więc chyba wartym zachodu była jak najszybsza interwencja z najlepszymi z najlepszych Jedi na jej czele. A Rada kompletnie to zbagatelizowała, od samego początku aż do samego końca, kiedy Bo-Katan sama do nich przyszła z prośbą o pomoc. Co prawda nie jesteśmy świadkami dysput Rady na temat planów na pojmanie/zabicie Maula, ale Obi powiedział w tym odcinku, że musi się z nią skonsultować. Decyzji Rady tak naprawdę nie poznaliśmy, ale jakakolwiek by nie była, to odbiegała ona dalece od tego, jaką podpowiadałby w tej sytuacji zdrowy rozsądek. Ową decyzją byłoby wysłanie najlepszych możliwych Jedi. Przecież Kit Fisto, Agen Kolar i Saesee Tiin, a więc trzej członkowie Rady Jedi, siedzieli w tym czasie na Coruscant. W przeciwieństwie do materiałów z legend, w kanonie nic nie wiadomo o ich udziale w bitwie o stolicę, więc z tego punktu widzenia niewykorzystanie tak ogromnego potencjału, doświadczenia i potęgi w Mocy przeciwko Sithowi wydaje się absolutnie ze strony Rady decyzją nielogiczną.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Naprawdę ważne przemyślenie

Aha, i żeby nie było: moją pretensją do twórców nie jest to, że nie wysłali wspomnianej trójki mistrzów na Mandalorę, albo przynajmniej któregoś z nich, bo po pierwsze nie miałoby to klimatu, takiego jak konfrontacja Ahsoki - jako jednej z głównych postaci na przestrzeni całego serialu - z Maulem, jako że zarówno właśnie Maul, jak i Ahsoka i Rex zamieszani w ten finalny arc TCW to idealne zwieńczenie wielkich ról, które odegrały w tym serialu te trzy postacie (które zresztą nie pojawiają się w ROTS i to, co działo się z nimi po wydaniu rozkazu 66 było do tej pory nieznane albo w najlepszym przypadku niedoprecyzowane, a jedynie gdzie indziej dopisane i dookreślone out-of-universe przez twórców, więc takie swoiste oddelegowanie ich do odcinków wieńczących serial, które jeszcze krosują się właśnie z ROTS, siedzi jak dla mnie perfekcyjnie, wszystko spaja się w jedną logiczną całość), a po drugie z racji tego, że na chwilę przed wydaniem rozkazu 66 Fisto, Kolar i Tiin byli na Coruscant, by pojmać kanclerza, więc nie mogli być w dwóch miejscach jednocześnie, toteż chciałbym jedynie zaznaczyć, że powyższy post, w którym zasugerowałem udział jednego z nich albo ich wszystkich w oblężeniu Mandalory był analizą sytuacji in-universe i spójności w obrębie wydarzeń, które miały w tym czasie miejsce. Moim zarzutem i pretensją wobec twórców jest brak konsekwencji, bo tak ważne przemyślenie Mace’a o tym, że to Dooku i Maul stanowią duet Sithów nie miał jakiegokolwiek dalszego odzewu w kanonicznych dziełach, żadnej kontynuacji, choćby wspomnienia o tym, by budować spójną narrację na przestrzeni więcej niż jednego dzieła. A przecież to raczej major revelation dla Jedi, który powinien zmienić ich ogląd sytuacji jeśli chodzi o wojnę o 180 stopni, jako że wszystkie karty w ich przeświadczeniu odtąd są znane, nie ma tego Sitha o nieznanej tożsamości, więc mogą Jedi czuć się o tyle bezpieczni, że nie muszą podejrzewać już nikogo z władz Republiki, na przykład członka Senatu, co podpowiedział Obiemu Dooku na Geonosis na początku wojny. Do tego przecież gdyby pociągnęli dalej ten wątek wiary Jedi w to, że Maul i Dooku to dwójka Sithów, to śmiem twierdzić, że idealnie uzupełniałoby się to z tą ogólną aurą, którą PT, TCW i wszystkie dzieła umiejscowione u schyłku Republiki roztoczyły nad Zakonem - aurę zadufania w sobie przy jednoczesnym procesie tracenia swoich zdolności, do tego stopnia, że nie byli w stanie wykryć tego ukrytego Sitha, którego cały czas mieli pod nosem. I gdyby pociągnęli dalej ten wątek, zarówno w tych odcinkach, jak i na przykład w Dark Disciple, to stworzyłoby to spójną całość mającą naturalny bieg wydarzeń i fajnie uzupełniającą się z resztą, na przykład tą całą kaplicą Sithów pod Świątynią, o której dowiadujemy się z powieści „Tarkin”, i która dodatkowo osłabiała zdolności Jedi, choćby w zakresie wykrycia Sitha. Jeśli chodzi o DD, to strasznie niewykorzystana szansa także pod tym względem, że wydarzenia w niej przedstawione chronologicznie mają miejsce po wydarzeniach z SoD, czyli już po tym, jak Jedi widzieli Maula i Dooku współpracujących ze sobą, a przecież główną osią fabuły tej książki jest polowanie na Dooku, które zarządziła Rada (co też świetnie uzupełnia się z tym obrazem Zakonu, który się zatracił i stosuje metody, które powinny być mu obce, jak sam udział w wojnie na czele armii i teraz otwarte szukanie szansy na zabójstwo, wręcz zlecone). O ile bez sensu byłoby dokonywanie jakiejś ekwilibrystyki i próba umieszczenia jeszcze wątku Maula w tej książce, o tyle pomyślcie tylko, jakie to byłoby klimatyczne, gdyby chociaż w niej wspomniano tę wcześniej zaprezentowaną przez Windu myśl, którą Rada przyjęłaby za pewnik i oddelegowała ściganie Maula Obiemu. Zmarnowany potencjał bardzo ciekawego wątku, który można by pociągnąć i rozwinąć.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: TCW 7x09 - Old Friends Not Forgotten

Sezon nabiera rumieńców

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.