Forum

Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

skoro i tak z nich co i raz korzysta?

Oficjalna linia "firmy na D" jest taka, że chciali widzów zaskoczyc i stworzyć coś nowego, nieznanego, a nie ekranizację powieści czy komiksów.

Jest to tyle niepoważne tłumaczenie, bowiem znajomość "Legend" wśród standardowych kinowych fanów sagi była raczej niewielka (wystarczy porównać liczbę sprzedanych biletów z nakładami książek) i można zakładać że dla co najmniej 80% widzów i tak ekranizacja "Legend" byłaby zupełną nowością.

Poza tym, "Disney" od lat robi ekranizacje powieści, te wszystkie "Małe Syrenki" i inne "Roszpunki", więc tutaj nic nie stało na przeszkodzie, aby i w SW iść w tym kierunku.

Co więc spowodowało, że Disney poszedł taką drogą? I, skoro odciął się od "Legend", czemu do nich usilnie wraca (Thrawn, klon Senatu itd.)

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Finster Vater napisał:
chciali widzów zaskoczyc i stworzyć coś nowego, nieznanego, a nie ekranizację powieści czy komiksów
-----------------------

A potem narzekają, że nie mają powieści i komiksów na podstawie których mają kręcić nowe filmy!

Podejrzewam, że gdyby nie skasowali Legend, ale zaczęli kręcić filmy/seriale, w których wykorzystywaliby / retconowaliby EU, jego postacie, wątki i koncepty, to hejt mógłby być nie mniejszy, że przecież to nie tak i że się nie znają. Ale tego nigdy nie będziemy wiedzieć

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

To ostatnie to raczej nie, bo chodzi chyba głównie o oddanie ducha SW i klimatu - w spinn-offach to bardzo ładnie zagrało, a sama Corelia to już mistrzostwo.

Dla odmiany, w ST gumką myszką (nomen omen) wymazano "stare rasy" - po co, na co i dlaczego, to chyba nawet w Lucasfilmie nie wiedzą.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Hmm, dziwne pytanie. Czemu uważasz że nienawidzi? Raczej.. ma na nie wywalone. Thrawn to tylko wyjątek i raczej nie pomysł Disneya tylko ekipy od Rebels.

Anulacja Legend była im tylko i wyłącznie potrzebna żeby zrobić sequele. Nie zdziwiłbym się zupełnie gdyby wystartowali za jakis czas z kontynuacją Legend. Blizzard zrobił WoWa Classic, remasterują Tony`ego Hawka czy Prince of Persia. Wznowienie Legend wcale nie jest takie nieprawdopodobne. Disney nie nienawidzi Legend. Jak wyczerpie im się kanoniczna formuła to wrócą do Legend.


Zresztą pierwszym krokiem będzie Stara Republika, ewentualny remaster KOTORa, wprowadzenie Revana. W fabularnie nieruszonej formie albo z małym dostosowaniem do kanonu. Może tylko wcześniej jeszcze poznamy historię Dartha Bane`a. Jestem tego wręcz pewien. Pytanie tylko czy już w 2023 czy później i czy w formie filmu czy serialu.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Wątpię, by wrócili do Legend, bo one są nie "ich". Filmy i seriale asymilowano, weszły do nowego kanonu, zaś książki i komiksy są niejako konkurencją, której pozbyto się, by zrobić miejsce na nowe kinowe kontynuacje (sequele, czy prequele, nieważne). Z punktu widzenia wieloletniego fana niezbyt miły ruch, ale z punktu widzenia biznesowego zrozumiały.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

PostROTJ moze jest "konkurencją" ale preTPM, czyli to co fani lubią najbardziej, to przecież byłby dla Disneya czyściutki zysk. Przecież to oni maja teraz do SW pełnię praw i mogą zarabiać nawet na Legendach.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Chyba trafiłeś. Oni mają jako Disney, ale poszczególni ludzie już nie. A kredyty spłacać trzeba. A do każdej nowości i wzoru użytkowego lecą tantiemy. Zagadka rozwiązana

Natomiast nie rozumiem dlaczego nie zrobili ST bazując na Legendach właśnie, historię Jacena i Jainy (tę część co jeszcze nie czytałeś )

Zamiast tego zrobili po swojemu i Kasia płacze że "nie mieliśmy książek i komiksów żeby na nich bazować" - mieliście, tylko nie chcieliście ich wykorzystać.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Przy całej mojej sympatii do Jacena (bo Jaina jakoś zawsze mnie drażniła;p ) to do napisów początkowych TROS była szansa na coś nawet lepszego;p

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Panie Finsterze, ależ ja Jacena i Jainę doskonale znam. Czytałem jedno z największych dzieł starego EU o Jainie i Jacenie uciekających na drzewo i robiących psikusy Hethirowi i jego patalachom Wspaniała historia!

Żartuję. Spodziewam się, że Legacy może być tym czymś co powoduje, że masa legendziarzy od początku była negatywnie nastawiona do sequeli. Ale zgadzam się też z Budziolem. Póki w grze było tylko TFA i TLJ, był potencjał na dobrą historię. Ben miał potencjał, Snoke mial potencjał, legenda Luke`a po Crait miała potencjał. Ale niestety TROS poszło w kierunku prostej transformersowej rozrywki.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Ojej, "panują" mi, czas się za jakimś sarkofagiem rozejrzeć

I, no właśnie, po TROS wyszło tak, że TFA i TLJ to są dobre spin-offy, a nie części trylogii. A głównodowodzaca płacze że "nie mieli na czym bazować", co jes śmieszne podwójnie, raz że w EU jest masa pomysłów, dwa ze przecież upior z Senatu właśnie z EU ściągnięty został.

Najgorsze, że zrobili to tak, że praktycznie sami sobie, na własną prośbę, odcięli możliwości kontynuacji (tzn. mam nadzieję że Matt technik radarowy jednak gdzieś tam kogoś mial na boku, i historie Ani Solo będą mogli spokojnie nakręcić)

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Finster Vater napisał:
Natomiast nie rozumiem dlaczego nie zrobili ST bazując na Legendach właśnie, historię Jacena i Jainy (tę część co jeszcze nie czytałeś )
-----------------------

Ale masz na myśli interpretację czy ekranizację? Bo jeśli to drugie - odpadłyby te wszystkie dyskusje odnośnie przyszłych wydarzeń, więc dużo zabawy

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

No jednak chyba lepiej tak, niż Senat wiecznie żywy Dalej mogli zrobić dużo rzeczy obok, ale w głównym nurcie, i też by było ciekawie.

Poza tym, w PT wiedzieliśmy że Anakin będzie Vaderkiem, a i tak było sporo zabawy.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Jednak co innego znać zakończenie, a co innego całą drogę do niego prowadząca

Czy oglądacie ekranizacje?

-odpadłyby te wszystkie dyskusje odnośnie przyszłych wydarzeń, więc dużo zabawy

Właśnie, czy tylko te "dyskusje" są ważne w filmach? Mamy przykłady, gdzie na przykład seria kinowego "Harrego Pottera" całkiem dobrze została pryjęta, mimo że przecież wszystko znaliśmy z książek. Tak samo jak (choć może to nie jest najlepszy przykład ) "Władca Pierścieni". A teraz widzę jak Mossar czeka na "Diunę", choć przecież zna książkę (ale, tu może faktycznie być sporo zaskoczeń, już wiemy że biały mężczyzna stał się czarną kobietą) i nawet film już jeden był, to po co drugi?

słodkie

Jak przyszły sequele to jeden z głównych zarzutów to "wtórność" (nawet kiedy był mocno naciągany), za to przy robieniu filmowych adaptacji Legend wszyscy byliby happy widząc na ekranie to co już znają #starerasy

Albo nie mam przekonania do tego, że SW potrzebuje inżyniera Mamonia, albo zwyczajnie nie po drodze mi z fandomem pozafilmowym

PS tak, ostatni sequel zwalił robotę

Re: słodkie

Ale nie odpowiedziałeś na pytanie - czy oglądasz adaptacje jak LOTR i dlaczego, skoro wiesz że Frodo wrzuci pierścień do wulkanu.

Re: słodkie

Oczywiście że zdarza mi się oglądać adaptacje - żeby zobaczyć JAK to zrobili

Jestem w trakcie rewatchu serialowego Paragrafu 22, bo lubię patrzeć jak to zrobili. Diunę odświeżyłem, i nie mam przekonania czy chcę zobaczyć jak to zrobili w nowej wersji.

W przypadku SW mieliśmy w sumie 5 filmów o charakterze prequelowym, w których wiedzieliśmy w mniejszym lub większym stopniu jak się musi skończyć - więc oglądaliśmy pod kątem JAK to zrobili (raz lepiej, raz gorzej). Sequele były pójściem naprzód - w pierwszych dwóch filmach udanie, trzeci niestety połączył nowości z głębokim skokiem wstecz.

Czy chciałbym filmów trzymających się tego co było? W sumie Legend nie znam praktycznie wcale, więc mogłoby mi to być obojętne, pytanie czy byłoby tak atrakcyjne tak dla fandomu, jak i dla casuali (gdyż, nie ukrywajmy, to casuale robią setki milionów w kasie).

Re: słodkie

Myślę, że tym ostatnim dobrze to podsumowałeś - wiem, jaka jest nieznajomość tak CW, jak i TCW wśród tzw. "szerokiego kinowego widza", w tym i wśród ludzi będących zdeklarowanymi fanami SW dla których Maul w Solo był czymś zupełnie odjechanym i zaskakującym). A skoro tak jest z serialami, to domyślam się że znajomość komiksów lub książek jest jeszcze mniejsza. Niestety nie wiem jakie rzeczywiście były nakłady i ile się sprzedało tych pozycji które są określane "bestselerami NYT" (z pewnością jednak mniejsze niż Pottera czy LOTR), ale publikowane wyniki sprzedażowe komiksów mówią raczej o dziesiątkach tysięcy niż setkach, nie wspominając o milionie. Reasumująć, spokojnie można kręcić, a i tak % ludzi który będzie marudził że to "już było" nie będzie zbyt duży.

Re: Czy oglądacie ekranizacje?

Oczywiście, że oglądam ekranizacje Jednak wrażenia przy nich są ciut inne niż przy czymś "nowym", gdy wrażenia są spotęgowane nie tylko tym "jak?", ale również i "co?". Mamy wtedy "pełny komplet"

A znasz kogoś, kto nie brzydzi się czytaniem (pomijam więc osoby uważające męczenie się nad literkami za stratę czasu) i woli na przykład ekranizację Pottera od książek?

Poza tym przypomnij sobie narzekania niektórych nawet na R1, że to bez sensu, bo wiemy jak się skończy etc. mimo że nie znaliśmy drogi, a jedynie cel.

Re: Czy oglądacie ekranizacje?

No właśnie - jak z R1 - niby znamyzakończenie, ale ogląda się fajnie. Podobnie jak z "Potterami" czy "LOTR" - choć i tak wolę książki.

Dlatego też uważam, że zrobienie czegoś na podstawie "Legend" nie byłoby nudne czy pozbawione zaskoczeń. Kwestia tego, jak by to zrobiono.

Re: Czy oglądacie ekranizacje?

No właśnie, wolisz książki. A trzeba wziąć pod uwagę, że te starłorsowe nie zawsze są najwyższej jakości. SW jednak filmami stoi Oczywiście chętnie - jak już ustaliliśmy - obejrzałbym przygody Zayna i ferajny na dużym ekranie, ale jakbyś robił kontynuację to które powieści wziąłbyś za podstawę do epizodów?

Re: Czy oglądacie ekranizacje?

Ja to żadnej Tam wyżej pisałem że wybrałby okres "z małym natężeniem książek na lata galaktyczne" właśnie żeby się nie ograniczać, a wziąć możliwie dużo z "Legacy" które nastąpiłoby później. "NEJ-kę" z Vongami i potem Caedusem załatwiłbym w Crawlu

Zaś bazując na książkach to chyba trzeba by było zacząć NEJ-ki właśnie, skoczek koralowy w otwarciu, żeby zaczęło się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno narastać. Ale, jak wyżej, ja sam bym wybrał okres nieopisany, żeby każdy był zadowolony.

Re: Czy oglądacie ekranizacje?

Z perspektywy fana to jak najbardziej - my byśmy się co najwyżej emocjonowali jak pokażą Marę i kto zagra młodych Solo etc. - ale czy zwykły widz przyjąłby to tak łatwo z całym inwentarzem wydarzeń, które się wydarzyły a wpływają na NEJ? Nie wiem

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Jeśli już, to było kręcić 150+. I mogli nawet wsadzić Wielką Szóstkę, na żywca, w wizjach, wspominkach itp. Ale to by mogło wymagać stworzenia czegoś nowego. A tak jak jest można trzepać kapustę na tym samym.

Zatem poprę Mossara - D. ma wywalone na Legendy.

Ja mam wywalone na D. ~

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Myślę że oni chcieli mieć furtkę do kręcenia w każdym okresie, a nie tylko postRotJ - patrz np. "Solo" - filmów bądź seriali.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

A jak Legendy przeszkadzały w kręceniu czegokolwiek? Psuj spod ciemnego kapelusza retkonował ile wlezie za żywota nie-Legend i luzik. ~

Co najwyżej byłyby powody do dyskusji, sporów i podziałów. A tak wszyscy mają to gdzieś. ~

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Przypuszczam że uznali, iż zbyt dużo kluczowych wydarzeń miało tam miejsce, np. ślub Luke`a, a potem śmierć jego żony, poświęcenie Czubaki, Vongowie, śmierć młodych Solo, w tym jednego po CSM etc.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Czyli wciąż mogli pokazać śmierć Luka, Leii i Hana. ~ Chewie nie ma znaczenia, a droidy, choć wieczne, to wystarczy nie ładować ich przez czas jakiś i sobie stoją spokojnie w kącie. Sytuacja otwarcia jak po TRoSce, ale bez konieczności kręcenia ST. ~

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Pozostaje kwestia wyjaśnienia zwyczajnemu widzowi co się stało z Chewiem i kwestia czy przemilczeć wszelkie ważne wydarzenia z EU (wspominać Marę czy nie? Corousant zmodyfikowane przez YV itp.). Przypominam, że niejeden kinoman się zdziwił, że R1 nie jest kontynuacją TFA, a co dopiero cuda na kiju z książek

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Dlatego było chrzanić książki. Znać co było na poziomie nagłówków z wookie. Głośno krzyczeć, że NOWE OTWARCIE, nowi bohaterowie, nowe historie. Nowa trylogia, dla nowego pokolenia (skoro każde pokolenie ma swoją). Staruchów ściągnąć do kina Wielką Szóstką. Hmmm, do tego miejsca D. się wyrobiło...

W latających napisach przesunąć czas o 150+, w holo, wizjach i z R2-D2 wyciągać nostalgię z żywymi aktorami, gdy akurat będą potrzebni. C-3PO i tak jest kasowany, więc gra siebie.
Jedyne ryzyko, że jeśli historia będzie do d.*, to lipa. ~

Asekurancko wyszło do d.* ~

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

No dokładnie - przesunąć do przodu tak, żeby dawać ew. Wielką 6 w krótkich retrospekcjach i ew. Spin-offach. Czyli jak mamy kolejnych Niebochodzików to potem publika co nie wie kto to Mara i w jaki sposób* pójdzie na film żeby to zobaczyć. W ten sposób to byłby dla nich samograj, kolejne filmy generują zainteresowanie następnymi - no ale oni poszli w wariant który interesuje na sam koniec #nikogo Dokładniej to np. ja i pewnie sporo osób by zobaczyło chętnie przygody Babu Frika, ale oni w tym D to tego nie ogarną.

* - to jak z Rogatym pod koniec Solo. Kolega, który był w szoku że Maulu żyje, jak mu skrótowo powiedziałem co i jak, to sobie komplet TCW kupił i był całkiem zadowolony bo to "spoko historie"

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Ej ale tu mnie zaintrygowałeś. Przygody Babu Frika? Ale że jakie na przykład, bo ja jakoś nie bardzo chyba ogarniam ten potencjał

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Ejno, ale to szeroko znana koncepcja żeby zrobić serial o jego robocie w warsztacie!

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Możliwości są w zasadzie nieograniczone- robota w warsztacie gdzie przychodzą różni podejrzani z dziwnymi droidami i ich tajemnicami, a ich śladem podąża tajemniczy Don Pedro, lub Babu gdzieś leci i coś znajduje, przez przypadek wplątując się w aferę. Ludzie polubili Babu chyba najbardziej z całej TROS-ki

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Dlaczego ciągle nazywasz pana Grzegorza L. "psujem" i sugerujesz że nosił kapelusz

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Bo pod dyrdymałąmi TCW podpisany jest psuj, a Papcio jedynie w podziękowaniach.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

A chyba nie, ale nie chcec mi się sprawdzać.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Aż się poświęciłem Na serialu jest "Executive producer George Lucas. I wystarczy. Obecności pana w kapeluszu nie stwierdzono na okładce.

Na kinowce GL dalej jest executive producer, pan w kapeluszu robi reżyserię a jako writers są Gilroy, Melching i Murphy

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

A ja te klamoty mam gdzie indziej, więc nie sprawdzę sprawdzenia. ~

Zatem Papcio ma nadzór, ale zasadniczo nie uczestniczy w procesie realizacji. ~ albo ~ ale w zasadzie ~, bo to Papcio.
Za dzieło odpowiada reżyser. A jeżeli pozwala sterować sobą, to jest d.*, a nie reżyser i tym bardziej jest winny. I już. ~

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Tam na filmikach "z realizacji" jest że siedzi w centrum Jerzy i mówi jak ma być. Tego w kapeluszu ma na tyle blisko, że jak coś nie tak to może trzasnąć kapciem.

Sam pan od kapelusza mówi na którymś "making off" że jego wielkim wkładem jest wymyślenie Lothkota, którego pokazał Jerzemu a ten łaskawie dał zielone światełko. I za to należy pana od kapelusza cenić, bo Lothkoty są fajne.

Za dzieło odpowiada reżyser.

Czy możemy w tym momencie powiedzieć, że pan Jerzy nie ma nic wspólnego z TESB?

tym bardziej jest winny. I już.

O, i nie można było tak od razu?

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

To nie Papcio opowiadał, jaki to z niego fan i znawca EU. A potem mamy duperelkę:
Drużyna komandosów była czteroosobowa (gra, po niej Travis). W TCW szkolą piątkami...
To może być pomysł Papcia, ale psuj powinien rejtanić, a nie koty pokazywać. ~

I tak sobie grabił, grabił, aż nagrabił. ~

Co do TESB, to ponoć najlepszy epizod, więc... ~

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Finster Vater napisał:
pana Grzegorza L.
-----------------------
Raczej jak już pana Jerzego Ł.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

A no faktycznie My bad.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Finster Vater napisał:
Oficjalna linia "firmy na D" jest taka, że chciali widzów zaskoczyc i stworzyć coś nowego, nieznanego
-----------------------
No to z sequelami im coś mocno nie poszło.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Ciężko mi się wypowiadać w imieniu myszatego kolektywu, ale podobnie jak on patrzę od jakiegoś czas na Gwiezdne Wojny - może więc mamy też podobne odczucia odnośnie Legend.

Legendy są słabe. Serio.

Może i nie znam całościowo i dokładnie, ale z częścią miałem jednak okazję się zapoznać. Te nowsze powieści jeszcze ujdą, widać że w minionej dekadzie Del Rey mocno podciągnął poziom, ale patrząc na tytuły z wcześniejszych lat - masakra. Niemal żadnej książki nie doczytałem do końca. I jeżeli szczytem dokonań EU jest Trylogia Thrawna, to naprawdę źle świadczy o całej serii. Cały czas jestem przekonany, że Zahn ze swoim miernym piórem nie wpasowuje się we współczesną politykę Lucasfilmu; trzymają go, bo się sprzedaje.

Książki Star Wars to dalej nie Tokarczuk czy Dostojewski, ale znając większość utworów kanonicznych mogę powiedzieć, że to są jednak całkiem niezłe czytadła. Jeżeli największym problemem jest dla ludzi `brak epickości` (jakby skala miała rzeczywiście znaczenie), to nie ma się o co martwić. Współczesne powieści nie tylko są przyzwoicie napisane, ale też eksperymentują gatunkowo (nie ma trzydziestu takich samych NEJek) i poruszają ważne współcześnie oraz uniwersalne tematy (ochrona środowiska, nierówności społeczne, konflikty wartości). Nie mówię, że te wcześniejsze tego nie robiły; po prostu wydano też baaardzo wiele badziewia, które ograniczałoby dzisiaj niepotrzebnie nowych twórców.

Komiksów z EU przeczytałem bardzo dużo, zdecydowanie więcej niż prozy, i moim zdaniem są porównywalne z tymi kanonicznymi, no poza niewystępującym już teraz seksizmem.
Z komiksami jest ten problem, że cała branża w ogóle nie ma na siebie pomysłu, kolejne tytuły są równie powtarzalne, nieciekawe i brzydkie, ale że ludzie je kupują, to szybko nic się nie zmieni.

Legendy są kuszące. To szerokie, bardzo barwne, pełne wewnętrznych zależności - i sprzeczności - uniwersum. Aż mniej więcej do Epizodu VIII patrzyłem łakomie w jego kierunku, bo obiecywało mi możliwość przebywania w odległej galaktyce znacznie dłużej.

Teraz jednak, gdy od przełomu kanonicznego minęło sześć lat, nie czuję zbyt silnej potrzeby, by wracać do tego, co było przed nim. Bardzo wiele ciekawych (syndykaty, kultura Chissów, Inkwizycja), lubianych (Thrawn) i dziwnych (Jaxxon!) rzeczy udało się przemycić do nowego świata pisarzom i scenarzystom. Co zostało tam? Ich geneza i kilogramy makulatury. Jak już pisałem - kanon ma swoje wady, ale chyba wszyscy dostrzegamy, że w ciągu tych sześciu lat wykreował niemal tyle samo ikonicznych postaci, elementów, co stare powieści. Może całościowo materiału nie ma tak dużo, ale ilość tego, co wartościowe, jest w mojej ocenie porównywalna.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

-w ciągu tych sześciu lat wykreował niemal tyle samo ikonicznych postaci, elementów, co stare powieści.

Nie kojarzę żadnej

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Pominę całe gigantyczne grono filmowo-serialowe, które powinno wystarczyć za wszystko, co straciliśmy wraz z Legendami.

-Batuu i wszystko związane
-High Republic
-cała historia o początkach Nowej Republiki i reorganizacji Imperium
-Eskadra Alfabet
-Eli Vanto
-rozwinięcie kultury Chissów
-Vi Moradi i Kardynał
-Mroczni Akolici
-Cal Cestis, rasa Zeffo i reszta `Fallen Order`
-Terex
-Verla
-dwórki Amidali/Amidalianie
-APHRA
-Inferno Squad
-Trios
-cyborgi Imperatora/Cylo
-rodzina Grafów

...i wiele więcej. I jak mówię - dodajmy do tego świat przedstawiony w sequelach, grupę z Łotra 1, całą historię z Rebeliantów, kolorowe postacie z Resistance. To olbrzymie uniwersum już teraz.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Z tej listy to jako tako Aphra i Cal się obronią, co w porównaniu do Aayli, Quinlana, Edessy, Revana, Darth Bana, Dassa, Janka, Fela (i tak można by długo) wypada to bardzo blado.

Co więcej, nie ma na liscie postaci z ST. Hmmm

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Nie ma niczego z filmów ani seriali. Jak zaznaczyłem - gdyby wymieniać też z nich, to od razu byłoby zauważalne, że warto poświęcić było EU.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

To albo porównujemy Legendy z "kanonem" i filmy/seriale Disneya z filmami/serialami za Lucasa albo wcale. Bez względu na wybór nowe w obu przypadkach odpada w przedbiegach.
Chociaż gdyby postawić sequele/spin-offy/mando obok Legend to jakościowo znowu bieda spotyka te pierwsze. Tyle z tej wartości poświęcenia, że jest bardziej mainstreamowo, co samo w sobie nie byłoby złe, gdyby nie pod batutą wiadomo kogo.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

No jak widać jak nie widać

Zresztą, ostatnio była zrobiona lista najlepszych postaci świata SW. I no niestety, postacie z NK nie wypadły tam najlepiej. Czy to weźmiemy same filmowe, czy ogólnie.

https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://www.listchallenges.com/dws-top-100-star-wars-characters&ved=2ahUKEwjOn9qb-4fsAhUyYTUKHUzzB2sQFjACegQIAhAB&usg=AOvVaw3I01CSp6QINjmcsGXnD6kg&cshid=1601162797724

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Tu jest kilka rzeczy - najważniejsze że ani EU, ani NK, to nie jest literatura z najwyższej półki, to mają być przyjemne czytadła rozszerzające uniwersum kinowe. Są wśród tych pozycji lepsze i gorsze, i tam i tu. Na szczęście te z EU nie były musnięte zabarwieniem ideologicznym.

W komiksach sprawa wygląda zupelnie inaczej. Dobra jest seria o Aphrze, Kananie i Soulovy Vader. Przy czym warto zauważyć że tylko Aphra coś dodaje do uniwersum, a i to bazując na znanej epoce. Vader to eksploatowanie Vadera, przy czym pierwsza seria o nim też była słaba. Kanan - rozwija postać z serialu. Glowna seria SW jest niestety słaba, choć czasami ma fajne momenty, i fajnych bohaterów jak szturmowcy, ale poza tym to jest big 3 w kółko. Nie mamy serii takich jak Dark Times i tak rozbudowanych bohaterów jak choćby pan Jennir. Do tego dochodzi "brak seksizmu wydumanego" niestety. Warto zauważyć, że są też fajne miniserie jak Lando czy TIE lub Solo Imperial Kadet - no właśnie, kilka zeszytów i do widzenia...

Przy czym, to nie tak że ja "nie poważam" NK - mam swoich bohaterów, lubię Ciene, K-2SO, Poego, Qire czy Huxa, ale też widzę jak NK jest zachowawczy i mało rozwijający nowe rejony. I nie, te postacie które wymieniłeś nie są "ikoniczne", większość mało kto kojarzy. Zresztą, sam D jest tu winny, bo zamiast po dobrze przyjętym Lost Stars pójść za ciosem to wprowadził na to embargo. Komiks o Renie powinien być zdecydowanie PRZED TROS-ką (i być długą serią) a nie musztardą po obiedzie. I tak dlugo można by wymieniac.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

To nie Disney nienawidzi Legend, tylko LFL uznał, że ich kasacja to dobra decyzja.

Po pierwsze książki i komiksy EU coraz gorzej się sprzedawały. Po rozpoczęciu nowego kanonu sytuacja się poprawiła. Tłumaczył to kiedyś na twitterze Matt Martin zaatakowany przez turbo-fana Legend.

Po drugie chcieli robić filmy i nie chcieli być związani przez dotychczasową pozafilmową historię, która w większości raczej ssała. Mogli ją olać i wybierać sobie z niej jakieś pojedyncze lepsze kąski, tak jak robił Lucas, ale mieli pomysł na jeden wspólny, spójny kanon (który niestety nie do końca wypalił) i stąd kasacja.

Hejt za to był, ale to tylko wśród najbardziej zaangażowanych fanów, ogół odbiorców na których liczy LFL miał to gdzieś, nie obraził się na SW i pierwszy film po restarcie wykręcił 2 bańki, dopiero później zaczęły się problemy.

Legendy nigdy nie będą kontynuowane, nie ma się co łudzić, to się nie kalkuluje. Nawet jeśli jakimś cudem jako tako by się to sprzedało, to i tak LFL by na tym śrubki zarobił. I nie po to robią projekty typu High Republic żeby za chwilę przerzucić się na Legendy.

Czy jest co płakać za Legendami? Zdecydowanie nie. Powstało kilka świetnych rzeczy (2 KotORy, Clone Wars Tartkovskiego), ale reszta, którą poznałem była co najwyżej OK, a często średnia albo wręcz fatalna.

Zajarany nowym Thrawnem próbowałem czytać starą trylogię Thrawna (czyli niby topka EU) i się nie da. Albo Zahn przez te lata się wyorbił albo patrzę na obecne książki SW przez tak różowiutkie okulary, że nie dostrzegam grafomanii. W każdym razie więcej czasu na żadną legendarną książkę już nie zmarnuje.

Za to na legendarne komiksy zmarnowałem znacznie więcej czasu, naczytałem się jakie to one nie są wspaniałe, no i hmm, są ok, miejscami crap, miejscami bardzo spoko, ale do jakiegokolwiek zachwytu czymkolwiek mi daleko. A porównując z kanonem to mimo, że całość jest znacznie obszerniejsza i rozbudowana, to główną część nowego kanonu (czasy EIV-EVI, Big3, Vader, Aphra) jest znacznie lepsza niż odpowiednik z Legend. Żal może być troszkę tylko komiksów w innych czasach (TotJ, KotOR, Legacy), bo w kanonie tego w ogóle nie ma, ale wszystko przed nami.

No i LFL nigdy od Legend się nie odciął. Już chyba w pierwszym komunikacie o kasacji zaznaczyli, że będą z nich korzystać do woli w nowym kanonie. Od początku też drukują je nadal ze znaczkiem Legends.

Re: Dlaczego Disney nienawidzi "Legend"?

Co tu dużo mówić, po tych kilku latach ta decyzja nie broni się w żaden sposób.

EU wykasowano, żeby nowe filmy nie były nimi spętane, więc tylko w przypadku, gdyby te filmy były co najmniej udane, można by patrzeć na to przychylnym okiem. Niestety nie są. Są słabe i przede wszystkim wtórne. A żeby było śmieszniej/smutniej, ta wtórność nie odwołuje się tylko do poprzednich filmów, ale nawet do skasowanych Legend (vide powrót Palpatine`a).

Książki nowego kanonu w ogóle szkoda komentować. Do tej pory nie powstało tam nic, co sprawiłoby, że chciałbym po nie sięgnąć. Wśród autorów tacy sami grafomani co poprzednio, więc nie ma też mowy o skoku jakości. Przez te kilka lat nowy kanon nie wykreował żadnej ikonicznej postaci na miarę Bane`a, Thrawna, Revana, itp, itd. - można by długo wymieniać. Co jest już naprawdę sporym "osiągnięciem".

Patrząc na historie NK - ta sama nędza. Mamy kopie z poprzednich filmów i książek. Mamy kontynuacje/rozwinięcie historii, wątków. Nic oryginalnego, nic nowego, nic na miarę Old Republic chociażby. Pierwszą taką rzeczą jest High Republic, czemu akurat Legendy nie przeszkadzały w żaden

Serio, jakoś nie potrafię znaleźć choćby jednego powodu, dla którego mógłbym przyznać, że warto było. Póki co jest bardzo słabo.

Ocena Legend i Kanonu

Teoretycznie temat jest inny, ale widzę, że większość z Was po prostu komentuje dawno niewspominany temat anulowania Legend. A to chyba dobry czas, bo od ostatniego epizodu minął już prawie rok i chyba warto ocenić czy było warto. Sam zresztą w ostatnich dniach sporo o tym myślałem, dyskutowałem i wnioski jakie mam są raczej dołujące dla kanonu. Mimo mojego paska w avatarze, nie mogę być jednoznacznie optymistyczny.

Zacznę od konkretów. W ostatnich latach czytałem tak samo duzo Legend jak i Kanonu. Yuri na Kantynie zwrócił mi uwagę, że to, że nie odbieram Legend tak jak Wy Legendziarze, może wynikać z tego, że łykałem wszystko na raz, bez tego pięknego oczekiwania na kolejny zeszyt. Kolejną książkę w serii. Tak, na pewno tego brakowało, bo wiem jak w przypadku Kanonu czekałem na drugą część Alphabetu czy na kolejny zeszyt Vadera Soule`a. Ale to nie zmienia faktu, że jak coś było dobre to było dobre i tyle. Świetnie się bawiłem przy KOTORach, bardzo dużo radości dała mi seria X-Wing czy Republic. Dark Times mnie szokowało, Talesy miały to coś. Wiele z pozycji legendarnych dostało ode mnie 8, 9 a nawet 10 na 10. Było też sporo badziewi, które nie zasłużyły nawet na 5. Czesto jestem określany mianem hypera Kanonu, co mnie trochę bawi, bo średnio oceniam kanoniczne ksiażki gorzej. Sporo 7, czasem jakaś 8 i tylko parę 9. Alphabety są dla mnie 10/10, Vader Soule`a. ale w Legendach jest tego więcej. Trylogia Bane`a to wciąż najlepsze co spotkało książkowe SW. X-Wingi jako cały projekt to też 10. Tylko Trylogia Thrawna nie jest dla mnie niczym wybitnym.

Ale do rzeczy. W ostatecznym rozrachunku Legendy są lepsze. Jest trochę pozycji w kanonie, które uważam za swietne, ale nie tworzą one tak obszernej i powiązanej całości jak uniwersum SW ze starego EU. Ba, ja nawet nie doszedłem do Legacy, które tak chwalicie. Czy dobrze zrobili anulując/zastępując Legendy?

Tak. TAK. Nie do końca rozumiem jak mieli kontynuować to na taką skalę bez tej decyzji. Adaptacje kinowe historii, które już znacie/znamy? No błagam, przecież te plot twisty był kluczowe. Kontynuacja tego co już było? A co jeszcze tam takie można było zrobić? KOTORy już zrobione, TOR pełen contentu, ENR zapełnione, NEJ (hehe) i tak by raczej nie adaptowali/kontynuowali. Wiem, że nie dokończyli Anii Solo i paru innych wątków, ale na tym by nie zbudowali przynoszacej kokosy marki.

A z sequelami wyszło jak wyszło. Anulacja była dobrym rozwiązaniem. Ale im sie to posypało. Sequele też mialy potencjał, ale je spieprzyli, szczególnie TROS. Ksiażki i komiksy do 2018/2019 roku były bardzo asekuracyjnie i nie dziwię się, że nie mieliście ochoty sięgać nawet po polskie wydania. Dopiero teraz się poprawiło, ksiażki nawiązuja do siebie, do komiksów, dzieje sie wiecej, w Unknown Regions, u Chissów, Freed stworzył emocjonującą trylogie pilotów, Soule jak to Soule wyprzedza swoich kolegów na każdej płaszczyźnie. Ale to wciąż nie KOTOR. Wciąż nie Bane. Wciąż nie TotJ. Przykro mi to mówić, bo kanon daje mi dużo frajdy. Ale to co wymienilem z Legend dawaloby mi pewnie jeszcze więcej gdyby wychodziło dzisiaj. Albo gdybym ja fanował naście lat temu.

Na koniec tylko jedno, miałem już sobie dać na wstrzymanie z tym tematem, ale to mocno wiąże się z resztą - High Republic jest dla mnie największa nadzieja. Jak ludzie czekali na TROS, ja od pierwszej zapowiedzi czekam na Project Luminous, który okazał się wielkim projektem książkowo-komiksowym o erze High Republic. Wielkim, bo dzisiaj Soule potwierdził, że pracuje nad kolejnymi pozycjami w HR. Zresztą zobaczcie newsa. Mam OGROMNE oczekiwania i jednocześnie wewnętrzne poczucie, że to się uda i będzie tym, czym ksiażkowe i komiksowe NK miało być od 2015. Mało kto tutaj podziela mój entuzjazm. Okej. Zobaczymy w przyszlym roku. Jak nie wypali to na pewno drastycznie ograniczę mój udział w fandomie Star Wars. Bo jeśli to nie wypali to chyba tylko Revan może nas uratować.

Re: Ocena Legend i Kanonu

Tylko w sprawie jednego:

Adaptacje kinowe historii, które już znacie/znamy? No błagam, przecież te plot twisty był kluczowe.

Masz tu dużo racji - ALE - Ty jeszcze do tego nie dojechałeś, ale jest świetny element w "Legendach", furtka idealna wręcz.

Czyli historia Banthy (wujka Cada) - o którym wiemy tylko że był w zakonie i z niego odszedł. Ale nie znamy przyczyn i powodów. Cała historia odrodzenia zakonu po Darth Caedusie, Imperium, Republika, powstanie One Sith - materiał idealny do eksploatowania - zakończyc trylogię tam gdzie sie Lagacy zaczynało, atakiem na Ossus. Bo w "Legacy" widzimy skutek, a nie przyczynę. Reasumująć - nie kasując niczego, nie robiąc ekranizacji tego co znamy był to idealny okres na "nowe otwarcie", potem można to było kontunować spinn-offami (te siedem lat od upadku Ossusa do akcji właściwej, czy też historie poszczególnych postaci - o, historię Darth Nihla bym zobaczył chętnie też). Po takim otwarciu można było spokojnie zrobić kontynuacje - mimo że znaną - Legacy, lub wariację na jej podstawie - bitwy kosmiczne, walki na miecze świetlne, Sith vs. Jedi - no nie mów że byś na to nie poszedł. I potem dokończyć Legacy II i mieć otwartą księgę do zapisania nowymi historiami.

Nie mów, że by się nie dało.

Re: Ocena Legend i Kanonu

A jak mu mówię, że w HR się da zrobić coś ciekawego to mowicie, że się nie da niv wymyślić A w przypadku Legend jesteście bardziej kreatywni

Jasne, że się da i mogloby to być ciekawe. Ale czysta karta miała sens. Po prostu póki co źle to wykorzystali.

Re: Ocena Legend i Kanonu

Różnica jest taka, że:
Legendy postROTJ dzieją po tym gdy rodzina Skywalkerów przyczyniła się do zniszczenia jedynej siły gwarantującej pokój, wolność i sprawiedliwość w galaktyce i potem obserwujemy potomków tej rodziny Skywalker`ów i ich przygody w całym tym chaosie którzy spowodowali ich przodkowie. Tam dosłownie może wydarzyć się wszystko.
HR tymczasem dzieje się w latach w których Republika i Zakon Jedi od setek lat żyją sobie i kwitną i generalnie jak na warunki w odległej galaktyce jest bardzo spokojnie. Tam dosłownie nie może się wydarzyć nic co interesowało by kogokolwiek ;p #tylkoMossara ;p

Re: Ocena Legend i Kanonu

Nie musisz mi tego znowu tlumaczyć Budziol I tak się z Tobą nie zgadzam. To tylko był maly suplement do głównego tematu, najmniej znaczący.

Ale nie zaprzeczam, że jak przeczytam Legacy to będę widział pole do popisu dla kontynuacji. Może bedąc na NEJce mam odczucie, że to takich NEJek i Legacy możnaby po ENR tworzyć w nieskończoność, ale nie jest to już nic wartego grzechu. Ale moze wypluje te słowa po Legacy. Dam znać w 2022 roku

Re: Ocena Legend i Kanonu

Ale widzisz teraz sam, jak to pięknie wszystko Disney spieprzył i sam sobie odciął możliwości.

Luke bez Mary J. - no more Niebochodzików (to że ktoś się potem określi "śmigłowcem bojowym" nie oznacza, że jest śmigłowcem bojowym)

Bendżamin Solo dead - no more Solo - żadnej pani imperatorowej Fel, żadnej kuzynki Ani (no, tu mogą jakiegoś nieślubnego dzieciaka na boku wykombinować)

Po prostu koniec i "czarna dziura".

Po NEJ, jak sam piszesz, można iść tworzyć Legacy i kombinować.

I nawet Cię dobrze rozumiem - też byłem na tym etapie, że Vongi to nie jest najlepszy pomysł (i dalej nie jestem do nich przekonany )

Re: Ocena Legend i Kanonu

Finster, Ty chyba teorii spiskowych nie czytasz. Jeśli kiedykolwiek kontynuują okres postTROS to jestem przekonany, że Ben przeżył. Właściwie to ta scena końcowa była tak niejednoznaczna, że można zrobić cokolwiek. Tylko Palpek niech już nie żyje na wieki.

Co do no more Skywalkers.. Slyszałem, że Rey.. dobra nieważne Ale tak serio, czy my potrzebujemy Skywalkerów? Kolejna trylogia, kolejny Andrzej Skywalker. A nie móglby to być w końcu ktoś spoza słynnych rodzinek?

Re: Ocena Legend i Kanonu

SW to historia Niebochodzików, wiesz, wybraniec i te sprawy

A to że rycerz Reński przeżył to ja wiem , sam nie raz pisałem że on z tej dziury kiedyś wyjdzie, a przynajmniej wyjść powinien. Podobnie jak pewien rudzielec.

Odrobina grafomanii na niedzielę

https://archiveofourown.org/works/22396495

Re: Ocena Legend i Kanonu

> w latach w których Republika i Zakon Jedi od setek lat żyją sobie i kwitną
> jedynej siły gwarantującej pokój, wolność i sprawiedliwość w galaktyce

Re: Ocena Legend i Kanonu

W obu przypadkach chodzi o ten sam twór - Republika Galaktyczna, później legalnie i demokratycznie przekształcona w Imperium Galaktyczne ;p

Re: Ocena Legend i Kanonu

Lord Budziol już Ci napisał dlaczego nie za bardzo można - tu jednak masz dochodzenie One Sith do władzy (co w zasadzie jest "tabula rasa" świata SW i to jest TEN potencjał), masz Republikę i Imperium w stanie konfliktu (jak nie wojny), masz odbudowujący się zakon Jedi (T`rę Saa, K`Khruka znanych z "Republic" et consortes) masz Imperial Knights - masz solidne fundamenty do budowania. Nie chcę Ci spoilerować, ale przecież nawet rodzice Cada to jest duzy potencjał.

W przypadku HR fundamenty zostały ustawione w TPM, i po prostu pewnych rzeczy tu być nie może - i bez ciężkiego retconu się nie da.

piękne lata 90-te

Faktycznie spora część legend to historie bliższe gatunkowo lekkiemu SF - taki był zresztą zamysł, by do pisania kolejnych książek zatrudniać doświadczonych pisarzy SF. Nawet w Polsce Amber wydawał to pod szyldem "Wielkie Serie SF". Obiektywnie rzecz biorąc jest tam sporo dziwactw i autorskiej swobody. Zresztą na początku nie było żadnego zamysłu na planowe rozpisanie historii. Powstało kontrowersyjne "Dark Empire" a Timonthy Zahn postanowić napisać swoją kultową trylogię przed tym "eventem"(chociaż w jednym z tomów trylogii Thrawna zawarł fajną zapowiedź powrotu Imperatora). W międzyczasie Kathy Tyers chciała zastąpić Imperium nowym zagrożeniem w postaci Ssi-ruuków, Wolvetron opisał ślub Lei i Hana, a Anderson perypetie Luke`a i jego zakonu Jedi. W międzyczasie Stackpole i Allston uzupełniali historię rodzącej się w bólach Nowej Republiki tuż po Endorze i Bakurze. Ich cykl X-wing jest wypełniony po brzegi nawiązaniami do wydanych już powieści i fantastycznie uzupełnia historię. Niestety następne serie nieustannie kopiowały schemat wielkiej przygody z filmowej trylogii. Mam wrażenie, że dopiero Nowa Era Jedi zaprowadziła pewne zmiany w dynamice opowiadanej historii, rezygnując z wielu pojedynczych zagrożeń dla Nowej Republiki, większych i mniejszych z którymi radzili sobie zwykle bohaterowie znani z filmów. Zaprezentowano zagrożenie dla całej odległej galaktyki, uśmiercono wiele postaci drugoplanowych z zapomnianych przez fanów powieści (mistrz Ikrit, Irek Ismaren), powrócono do wielu nacji, ras i technologii, ale też wywrócono do góry nogami sytuację w uniwersum.

Co było doskonałym materiałem na kolejny cykl książkowy w postaci Dziedzictwa Mocy i Przeznaczenia Jedi. Mało tego zniszczenia spowodowane przez Vongów to również punkt wyjścia dla historii w serii komiksowej "Legacy", która świetnie korzystała z opowiedzianych już historii.

NEJ może uchodzić za serię pozbawioną klimatu SW, można jej za to nie lubić, ale pisana była w momencie, gdy już wszyscy mieli dosyć "klasycznych przygód" w odległej galaktyce. Kasacja legend natomiast nastąpiła w czasie, gdy wydawnictwo zrezygnowało z długich cyklów na rzecz powrotu do pojedynczych powieści.

A co najważniejsze na bieżąco łatano kanon, przewodniki, atlasy, kodeksy wypełniały dziury w historii i logice np. zanik Ssi-Ruuków po "Pakcie na Bakurze". Mieliśmy spójne i rozbudowane uniwersum. Rozbudowane aż za mocno chyba, pamiętam jak nowi fani 10 lat temu chcąc zapoznać się z EU mieli do wyboru jakieś powieści z serii Wojny Klonów i serię Dziedzictwo Mocy - reszta powieści pozbawiona wznowień i dodruków dostępna była na allegro, już wtedy po mocno zawyżonych cenach. Próg wejścia był koszmarnie wysoki, nie tylko na polskim rynku.

Kasacja starego kanonu bardzo mnie zniechęciła swego czasu, poczułem się oszukany i nawet zdradzony przez Lucasa i jego korpo. Poświęciłem tyle czasu i pieniędzy na "studiowanie" kanonu, dyskusje na forach by po latach dowiedzieć się, że to nieważne, "niekanoniczne". Do dnia dzisiejszego czuję spory niesmak i większość nowych powieści i komiksów oceniam przez pryzmat tego, czy dana historia może być osadzona również i w legendach. Nowy kanon nie jest zły, jakościowo myślę, że proporcjonalnie więcej lepiej opowiedzianych historii utrzymanych w klimacie space opery a nie SF. Uważam jednak, że pewne założenia epizodów 7-9 mocno zubożają potencjał na dalsze kreowanie nowych historii po bitwie o Endor.

Błyskawiczny pokój i demilitaryzacja sprawia, że nigdy w nowym kanonie nie zobaczymy już epickich bitew olbrzymich flot kosmicznych, żadnych rozpaczliwych walk o utrzymanie władzy, żadnych Imperialnych Lordów i Admirałów zdolnych do przejęcia władzy. Legendy przepięknie ukazały olbrzymi potencjał w opisie upadku Galaktycznego Imperium.

A uśmiercenie filmowych postaci? Pozbawienie ich dzieci i wnuków - nie ma już rodu Solo i Skywalkerów w nowym kanonie. Luke nawet nie zostawił po sobie chociażby zalążka zakonu. Legendy dawały ogrom możliwości w opowiedzeniu historii nowej generacji Jedi, mieli ogromne pole do popisu mając setki mistrzów i rycerzy. A nowy kanon? Szkoda gadać ...

Podsumowując te moje żale - jestem za a nawet przeciw. Z przyjemnością wracam do starego kanonu, ale i nowy uważam za niezwykle interesujący. Natomiast nowa filmowa trylogia ostatecznie mnie rozczarowała i nie była warta poświęcenia Legend. Złośliwie mógłbym ją określić, jako takie kiepskie streszczenie niekanonicznych już historii.

Zobaczymy jak to wszystko spróbują naprostować, stary kanon kreowano ponad 20 lat.

Re: piękne lata 90-te

cwany-lis napisał:
Kasacja starego kanonu bardzo mnie zniechęciła swego czasu, poczułem się oszukany i nawet zdradzony przez Lucasa i jego korpo. Poświęciłem tyle czasu i pieniędzy na "studiowanie" kanonu, dyskusje na forach by po latach dowiedzieć się, że to nieważne, "niekanoniczne".
-----------------------
No właśnie to był najgorsze w tej kasacji. Że największego kopa dostali najwierniejsi fani. Nie przeżyłem tego, ale doskonale rozumiem w jakiej sytuacji się znaleźliście. Dziś to sam się czasem zastanawiam czy nie lepiej było zostawić Legendy żeby dalej sobie żyły własnym życiem, a kanon filmowo-serialowy byłby po prostu osobnym, niezależnym bytem czerpiącym z EU. W tej chwili i tak filmy oraz seriale mają wywalone na pozycje drukowane, wiele by się nie zmieniło w sumie.

Potwierdzam też wysoki próg wejścia w stare EU. Chciałem wejść w ten świat za młodego, ale jak zobaczyłem listę pozycji, stopnie kanoniczności, poczytałem o bajzlu i nieścisłościach to sobie odpuściłem. Dopiero jak dowiedziałem się o kasacji i nowym otwarciu wszedłem w to jako stary, dzieciaty pryk.

Nowa trylogia to ostatecznie zawiodła chyba większość z nas. Nawet jeśli bardzo lubię TFA i uwielbiam TLJ, to trylogię jako całość oceniam nisko. Spieprzyli to po prostu

Re: piękne lata 90-te

Heh, jak się dowiedziałem o kasacji to powiedziałem sobie, że już nic więcej z tego uniwersum nie przeczytam Potem trochę ochłonąłem, ale pierwsza reakcja była dosyć niewesoła

Ja miałem to szczęście, że po prostu trafiłem na kilka pozycji SW w bibliotece w czasach, gdy internet nie był tak popularny, więc nie wiedziałem ile tego jest, a wtedy nie było tego w sumie AŻ TAK dużo, jednak mała ilość pozycji dostępnych zachęcała do sięgnięcia. Potem się człowiek wciągnął i szukał kolejnych I tak, wiem że nie jest to literatura wysokich lotów, lecz sentyment po powolnym odkrywaniu nowych wydarzeń pozostał.

cusz

W sumie nic odkrywczego nie napiszę, większość już tu została powiedziana. Wielkie korpo zrobiło wielką inwestycję, wyciągnęło z niej to, co dla niej miało największy potencjał zysków (filmy), odcięło to, co potencjał miało niewielki, a tylko przeszkadzało w produkcji kolejnych filmów (EU). A że sobie wybierają z EU to, co ma wg. nich jeszcze jakiś potencjał sprzedażowy w NK i recyklingują? Mogą, to robią. Potencjalne zyski przewyższają straty, którymi w tym przypadku jest... co? Utyskiwanie promila fandomu, który widzi i krytykuje? Na każdego takiego przypada dziesięciu, którzy robią w portki, bo "hura, przywrócili do kanonu postać X, jak wspaniale <3"

Oczywiście, było rozwiązanie, które spowodowałoby, że wilk jest syty, a i owca cała. Ogłoszenie produkcji nowych filmów, powstanie nowego kanonu, ale i zachowanie EU - które sobie jest tam gdzieś niszowo rozwijane, typu: 6 książek i 10 komiksów rocznie. Serio, to rozwiązałoby całe moje (i nie tylko pewnie moje) rozgoryczenie z kierunkiem rozwoju SW pod sterami myszy, siedziałbym sobie w moim kąciku i pokornie kupował nowe książki, mając w d* nowe filmy, ale i nie hejtując ich i myszatego. Tyle, że takie rozwiązanie miałoby mały minus dla myszatego, w postaci posiadania dwóch linii czasowych, co mogłoby być mylące dla niektórych ludzi. Wiecie: chciałem poczytać o wspaniałym nowym kanonie, a tu jakaś Allana Solo, wtf, oddajcie pieniądze. Więc takie podejście wymagałoby minimum dobrej woli ze strony właściciela praw, na co w świecie korpo liczyć nie można. Łatwiej było zakończyć EU i nie zawracać nim sobie więcej głowy. To zrozumiała decyzja. Pytanie, czy potencjalne utracone zyski (z ludzi takich jak ja, którzy dalej by kupowali EU) przewyższają potencjalne straty (ludzi zniechęconych faktem istnienia dwóch kanonów, którzy nie wchodzą w NK bo "za duży bałagan"). Moim zdaniem tak, bo jak kogoś takie coś by odstraszyło, to to jest casual, któremu tak czy siak szybko by się znudziło. A fan jak to fan, wiadomo - łyknie wszystko

PS. Widzę, że kolega Adam S. rozpoczął konsekwentną walkę o uznanie w szeregi Bastionowych trolli. Good, good, I`m so proud

No właśnie

Ja uważałem, że kasacja EU to jest cena, jaką z bólem trzeba zapłacić za to, że powstaną nowe epizody, filmy typu spinn-off oraz seriale. No bo, to jednak filmy, a ile tego było zapowiedziane, jedna trylogia, druga, trzecia trylogia, TRZY spinn-offy na poczetek itd.

I was wrong. I was terribly wrong. Mea maxima culpa.

Dostaliśmy DWA fajne filmy, i trzy epizody, do których mam stosunek podobny jak kolega mkn - spieprzyli to po prostu. TFA było fajną przygodówką dla wszystkich, TLJ mi się podobało ale widzę też błędy z punktu widzenia epizodów i rozumiem ludzi którym nie podpasował. do tego mieliśmy nowe ksiązki o Thrawnie z Batuu i zagrożeniem z nieznanych rejonów, "D" budowął park z lokalizacją mówiącą nic nikomu ale właśnie Batuu i myślałem że to logiczne że w ep. IX to jakoś połączą i zrobić sobie ścieżki do następnych filmów. No niestety. Przyszedł TROS, gdzie o Chissach, Gryskach i Batuu mamy całe jedno wielkie nic. TROS, mimo że ma swoje fajne momenty pokazał jedno, że "D" nie miał żadnej koncepcji na epizody ani tym bardziej pomysłu, i nikt tam nad niczym nie panuje. Dla tego czegoś skasowano EU, obrażając najbardziej zaangażowanych fanów? No wolne żarty. Choć nie, to było mało śmieszne.

Czy można to było zrobić inaczej? Owszem, można było - nawet przy założeniu że musi być zupełnie nowe żeby zaskakiwało. Wariant a) - skasowanie EU ale rozwijanie własnego uniwersum - więc jak robimy takie fajne postacie jak Ciena (którą spokojnie można by było wpasować w EU zmieniać nazwę końcowej bitwy) lub wielka admirał Sloane, czy też rozwijamy Chissów i dajemy zagrożenie z zewnątrz, to róbmy to konsekwentnie i łączmy to z filmami. Ale nie, to za trudne dla wielkiego korpo.

Wariant - zostawmy EU i wybierzmy taki okres słabo pokryty "legendami" podawrianty dwa:

B1) - Okres tysięcy lat pokoju gdzie nikt Sitha nie widział, gdzie siłą rzeczy Stars będą bez Wars, gdzie możemy mieć przygody dżedajów ganiających się z mieczami za piratami i w tym stylu. [lub, zretconujmy TFA, bo kto nam zabroni]

B2) Okres po Darth Caedusie a przed Legacy. Dwóch braci Skywalkerów zaczyna naukę w świątyni, jeden odchodzi z niewyjaśnionych przyczyn, drugi ma dzieciaka z imperialną agentką, w międzyczasie republika i imperium są na krawędzi kolejnej wojny galaktycznej (która wybucha), Darth Krayt zabija Jedi rodziców małej Devaronianki a ją samą porywa i ogólnie tworzy z Darth Wyyrlokiem One Sith. A potem historię z "Legacy" mogliby zrobić z perspektywy nie Cada, a Ani, żeby nie było że "wszystko już znamy".

Ale, to sobie możemy pomarzyć, Bo "Disney" nie wybrał żadnego z tych wariantów, a teraz, ratując po pożarze co się da (choć bardziej wygląda to na pokazanie że "coś robimy" radzie nadzorczej) wybrał wariant B1, oczywiście w wersji komiksowo książkowej jedynie. Małe koszty i niewielki, pomijalny zysk - bo nawet przy dobrej sprzedaży zysk n czysto z jednej książki nie przekroczy pewnie miliona $. I tak, milion $ dla korporacji typu D, która czerpie główne zyski z filmów i parków, to "drobne na lody" - musieliby sprzedać z 700 tytułów rocznie, żeby zarobić na pensję prezesa.

bez szans

Mnie się wydaje, że nie przeszłaby kontynuacja SW bez wielkiej 3. Fani by oszaleli i wyobrażam sobie co by się działo w internetach, bo wiadomo że większość ogląda tylko filmy i to dla nich uderzyli do kin, ich nie interesują książki i komiksy. A jeszcze bardziej oszaleliby akcjonariusze D. po takim zmarnowaniu kury znoszącej złote jaja i nie wykorzystaniu może (w przypadku Carrie okazało się to prawdą) ostatniej okazji, by zobaczyć kultowych bohaterów na dużym ekranie.

Re: bez szans

Te no, ale przecież forceghosty Luka (można dodać Leię w ramach zaskakiwania widza) to żaden problem

I zrobić właśnie spinn-offy z Big 3, przecież nie każda historia musiała zostać opisana w "Legendach"

Re: bez szans

Tzn. ja nie uważam, że wszystkie filmy musiałyby być z Trójcą, ale że od niej trzeba było zacząć. W drugim filmie z kolei Leia była tylko chwilę Komu to przeszkadzało film co roku?

jak zwykle

wątek o tym "czemu Disney nie lubi Legend" natychmiast poszedł w stronę "czemu legendziarze nie lubią Di$neja" względnie dlaczego Legendy są lepsze*

*bo trawa kiedyś zawsze była zieleńsza

Re: jak zwykle

Jakikolwiek przejaw zadowolenia z tego co powstało w NK kończy się zaszufladkowaniem jako ktoś żyjący w swojej bańce łykania wszystkiego co rzuci Disney. Zabawne tylko jest to, że te osoby nie widzą, że same żyją w bardzo podobnej, odizolowanej bańce wielbienia Legend i absolutnej krytyki Kanonu bez zapoznania z materiałem. A to, że ktoś powie, że nie żyje w bańce, bo przecież przyznaje, że Kryształowa Gwiazda była słaba to tylko taka przykrywka, żeby sprawiać wrażenie obiektywnej osoby.

I mówię to jako osoba, która przyznała parę postów wyżej, że w ogólnym rozrachunku Legendy są lepsze. Po prostu przydałoby się choć spróbować na to spojrzeć obiektywniej, bo NK to nie tylko Tarkin, którego przeczytaliście 5 lat temu.

Re: jak zwykle

Mossar napisał:
Jakikolwiek przejaw zadowolenia z tego co powstało w NK kończy się zaszufladkowaniem jako ktoś żyjący w swojej bańce łykania wszystkiego co rzuci Disney.
-----------------------

Tey, ale nie pijesz do mnie, prawda? Przeglądam swojego posta i nie dostrzegam w nim sugestii takich, jak zacytowałeś. Ale dopytuję, bo to zdanie o Tarkinie zabrzmiało jak przytyk w bardzo konkretnym kierunku

bartoszcze - " wątek o tym "czemu Disney nie lubi Legend" natychmiast poszedł w stronę "czemu legendziarze nie lubią Di$neja" względnie dlaczego Legendy są lepsze* " - moim zdaniem "czemu Disney nie lubi Legend" to błędne sformułowanie, co tłumaczę w swoim poście. Disney nie "nie lubi Legend", więc nie ma co dyskutować o "czemu". Zamknięcie EU to decyzja biznesowa mająca na celu maksymalizację zysków i tyle - nic wspólnego z sympatią czy antypatią.

Re: jak zwykle

Nie, w sumie nie do Ciebie. Ale jeśli chodzi o Tarkina to zaliczasz sie do tych co przeczytali kilka pierwszych pozycji NK i na tej podstawie budują opinię o tych książkach i komiksach przez 5 lat. To nie jest tak że takie Tarkiny czy Dziedzice Jedi już nie powstają. Ale od tego czasu NK ma sporo ciekawych pozycji, które poziomem nie odbiegają od tych solidnych Legend.

Re: jak zwykle

Nie do końca. Tak, porzuciłem dawanie szans NK dawno temu i po kiepskich książkach, ale obecnie nie wróciłem do tego nie dlatego, że wciąż NK widzę przez pryzmat Tarkina, tylko dlatego, że mam odruch wymiotny na widok logo SW i jakiekolwiek te książki by teraz nie były, nie mógłbym na nie patrzeć
Innymi słowy, wierzę, że jest lepiej, ale już dawno mnie to nie obchodzi. Nie jestem fanem, żeby ciągle dawać szanse

Re: jak zwykle

Shedao: "Innymi słowy, wierzę, że jest lepiej, ale już dawno mnie to nie obchodzi."
Inni: "Wiem, że jest źle, mimo, że nie czytałem, wciąż mnie to obchodzi na tyle, żeby komentować każdy news o nowej pozycji w kanonie."

Taka jest różnica Z drugiej strony aktualnie fan w Polsce ma naprawdę ciężko się wkręcić w Nowy Kanon. To co wydane w Polsce jest w większości słabe bądź średnie, to co fajne nie jest wydane w Polsce i pewnie nie będzie.

Jeśli Adam ma rację/dobre przeczucie i np. Uroboros wyda "Light of the Jedi" i "Into the Dark" w 2021 roku, a Egmontowi uda się wypuścić w 2021 komiks Scotta, chociaż pierwsze zeszyty, to kanon w Polsce może odżyć. Niezależnie czy to będzie tak wybitne jak oczekuję czy nie, to pewnie wielu z Was będzie po prostu chciało to sprawdzić (nie mówię o Tobie Shed ;D). Wydanie Egmontu pewnie będzie na tyle tanie, że portfel na tym nie ucierpi, a "Light of the Jedi" będzie można kupić poza Empikiem pewnie za <30zł. Wtedy kanon ma szansę na rozwój w Polsce, bo aktualnie nawet ja przestałem kupować wydania Uroborosa. Po co mam kupować to co tak rzadko wydają, skoro mam to na półce w oryginale? A po co Wy to macie kupować jeśli Uroboros wydaje jakieś 2 sensowne książki na rok? I kto ma dyskutować o jakości poszczególnych książek skoro w oryginale czyta parę osób w Polsce ?

Ale to Uroboros i Egmont muszą ogarnąć temat.

Re: jak zwykle

No cóż, każdy przeżywa SW w swój sposób

Z tego co widzę, to Egmont, a przede wszystkim Uroboros, najchętniej by zapomnieli, że mają licencję na SW i zaprzestali tego bolesnego dla nich tematu

Re: jak zwykle

Ponoć to nie Uroboros decyduje co wydać w Polsce, tylko Disney. Co jest strasznie dziwne i nieintuicyjne. I tłumaczyłyby czemu to idzie tak marnie.

Re: jak zwykle

Cóż Polska, a co dopiero nasz rynek wydawniczy rynek, jest niszą w niszy

Re: jak zwykle

Niestety licencja od Disney`a jest bardziej lukratywna i obarczona wieloma obostrzeniami, które musi wypełniać polski wydawca. Chyba największym przekleństwem jest wymagany minimalny nakład startowy, który jak na nasze warunki jest spory - nie znam dokładnych liczb, mam znajomego w branży i tłumaczył mi jak to może wyglądać od kuchni. I to właśnie sprawia, że aby uniknąć magazynu pełnego niesprzedanych powieści i wysokich opłat za przestrzeń magazynową Urobors rzuca nam jeden tytuł co pół roku. A zaczynał rewelacyjnie w iście "amberowskim" stylu - książka co miesiąc, dwa.

Co ciekawe za czasów Del Rey i Bantam Books Amber wydawał książki w niskich nakładach i na tanim papierze. Była to zasługa m.in. polityki wspomnianych wydawnictw, które udzielały licencji na swoje tytuły na rynku europejskim na lewo i prawo. Nie przypominam sobie również, by jakiś inny polski wydawca czynił starania o pozyskanie praw do powieści SW. Swego czasu Amber porwał się nawet na komiksy - dwa zeszyty w twardej oprawie, szaleństwo. W sumie pierwsze dwa tomy Thrawna wydał również w większym formacie i twardej oprawie, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu.

Re: jak zwykle

cwany-lis napisał:
Swego czasu Amber porwał się nawet na komiksy - dwa zeszyty w twardej oprawie, szaleństwo. W sumie pierwsze dwa tomy Thrawna wydał również w większym formacie i twardej oprawie, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu.
-----------------------

O przepraszam, ale było tego więcej od Amberu w sferze komiksów niż 2 zeszyty:
-Jango Fett (1 zeszytowe wydanie w twardej oprawie)
-Zam Wesell (1 zeszytowe wydanie w twardej oprawie)
-Ciemność (2 zeszytowe wydanie, każdy w w twardej oprawie)
-Dziedzic Imperium (3 zeszytowe wydanie, każdy w twardej oprawie)
-Ciemna Strona Mocy (3 zeszytowe wydanie, każdy w twardej oprawie)
-Ostatni Rozkaz (3 zeszytowe wydanie, każdy w twardej oprawie)

Wszystkie powyższe dumnie stoją na mojej półce Natomiast potem Amber faktycznie przerzucił się na wydawanie komiksów w miękkich okładkach, jak "Opowieści" o dość specyficznym doborze Talesów czy drugie wydanie Polowania/Nagrody na Bar-Koodę.

Re: jak zwykle

Miałem na myśli to, że wydawali dwa zeszyty/numery komiksu w twardej oprawie - 64 strony, trochę taki przerost formy nad treścią. Cena była również zawrotna, ale jak to u Ambera - wszystko było potem dostępne w taniej-książce. Pamiętam, że potem nawet łączyli Thrawna w folie i sprzedawali 2 cenie 1.

Swego czasu też miałem wszystkie w kolekcji, to były czasy, gdy komiksy star wars były w Polsce bardzo trudno dostępne, a o wersjach cyfrowych nikt nie słyszał.

Idzie nowe

albo i nie
Tak Was czytam, i czytam, i widzę, że odpowiedź na pytanie lubi/nie lubi, już się przewijała w komentarzach. Wszyscy wiemy, że to jest biznes, i gdzie są duże pieniądze. Tu nie ma miejsca na to, czy się coś lubi czy nie, tylko idzie o własność intelektualną i ile z tego da się wycisnąć.
I jak już było pisane, Disney wiedział to co i my wiemy, że najwyższy czas już zrobić w SW coś nowego, i że najlepiej dla nich będzie, jak odetną się - albo wygumkują, od tego co było, i zrobią coś, co będą mogli rozwijać po swojemu, i bez oglądania się za siebie. Tyle, że im się to wszystko wzięło i posypało, a skoro się wykopyrkli na sikłelach - albo jednym z sikłeli, to tak jak Kachna mówiła, że muszą się teraz zatrzymać - a nawet cofnąć .
No i cofnęli się do High Republic właśnie.

I teraz ja to widzę tak. Jeśli, JEŚLI to całę HR zaskoczy pozytywnie, że będzie pozytywny odzew, to pójdą w tym kierunku także z filmami.
Jeśli natomiast odzew będzie lekki, to powrócą po latach do tego, co po TROSCE . Ewentualnie Filoni zrobi film-y o Aśce. A Waititi ? ... może będzie, a może nie. Podobnie jak i Rajan, i jego trylogia.

Biznes to, nic więcej

Re: Idzie nowe

-Biznes to, nic więcej

Kiepski to biznes, gdy po 5 filmach "robią sobie przerwę". Bo stopa zwrotu, zważywszy ile zapłacili Jerzemu, to trochę słabo wygląda jak na razie.

Chyba, że to był zakład.
Iger - kupiłem wam taką franczyzę, że pieniądze będą waliły drzwiami i oknami, nie da się tego zepsuć.
Kachna - potrzymaj mi sojowe latte.

Re: Idzie nowe

W keszu dali dwa miliardy, zwróciło się po TFA
(licząc nie tylko wpływy z kin, ale też z nośników, streamów i licencji na gadżety)

Re: Idzie nowe

Co się zwróciło? Wydatek 2 mld. to jest czysty koszt.

2 mld PRZYCHODU to nie jest ZYSK. Od tego odlicz koszty dystrybucji, koszty produkcji, reklamy itd. Pewnikiem i tak zarobili na czysto bardzo dużo, ale gdzieś tak z 500 mln$. co i tak jest bardzo dużo, wychodzi 200% ROI gdzieś tak.

Re: Idzie nowe

O Jezzuuu, to ostatnie, Iger i Kachna, to mnie rozwaliło

Czy Disney nienawidzi Legend?

Ja tego tak nie czuję. Myślę, że Disney... cóż, po prostu skasował kanon żeby robić swój kanon. Koniec, dziękuję

No dobra, może i temat jest głębszy. Ale czy aż nienawidzi? No właśnie, przecież korzysta z niego ile się da, przez co cały czas są narzekania, że nie robi się w SW nic nowatorskiego, tylko kradnie postaci i wątki z Legend (skądinąd słuszne to zarzuty). Czy fakt odrzucenia Legend i równoczesne z nich korzystanie oznacza nienawiść, połączoną z jakąś hipokryzją? Eee, nie.

Stary kanon był spoko, ale jednak pełen dziadostwa, które jest raczej zbędne. Po co zostawiać tak bardzo rozbudowane uniwersum, jeżeli się chce robić nowe otwarcie? Spoglądanie na kanon tylko by nowym właścicielom i twórcom krępowało ruchy. To logiczne, że skoro przejmujemy ten wszechświat, to chcemy mieć w nim pełną swobodę, a przy okazji przemycać sobie ciekawsze rzeczy z Legend. Oczywiście ja również bardzo żałuję EU, bo to było w SW najlepsze - wielgachna liczba źródeł przez które trzeba się latami przebijać. Mnie ogrom świata w ogóle nie zniechęcał jako nowego fana, wprost przeciwnie. Jednak rozumiem ten ruch ze strony Disneya.

Zupełnie inna sprawa to to, jak Disney z tej wolności korzysta (bo raczej biednie mu to wychodzi). Dotychczas nowe EU to raczej lipa, nudne i niewiele wnoszące opowiastki, które bardzo ostrożnie wzbogacają uniwersum. Patrząc w przyszłość to jedynie High Republic wydaje się być jakimś ambitniejszym projektem, który rzeczywiście rozbuduje historię galaktyki. To też w sumie jedyna rzecz jaka na ten moment mnie ciekawi i chciałbym to przeczytać po polsku. Co do reszty książek SW, to w ogóle nie rusza mnie to, że Uroboros wydaje je w żółwim tempie, bo i tak nie mam nawet ochoty po nie sięgać. Komiksy jeszcze czytam z rozpędu, bo tańsze i szybciej się kończą (za to bardzo bym chciał powrotu cyklu Legend od Egmontu).

Disney

Ja też uważam, że celem Disneya jest dołączenie kolejnych ścieżek by stworzyć nowy kanon.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.