Forum

"Droids (1985-86)". Czy ten serial coś wnosi do gwiezdnowojennego ładu?

"Droids", to serial animowany, o którym na dzień dzisiejszy ciężko jest powiedzieć coś konkretnego; o którym część starwarsowych fanów zapewne chciałaby zapomnieć, gdy widziała całość lub jeden odcinek bądź chciałaby pamiętać. Jednakże pamiętać to widowisko jako coś przesuniętego poza granice niezwykłości, również nietuzinkowego i ultra-antykanonicznego dla tego Uniwersum. No właśnie, jak opis "Droids" głosi, produkcja ta ,,(...)jest historią R2-D2 i C-3PO. Zanim trafiły na Tantive IV, spotkali różne istoty i postacie z Sagi, a wśród nich Bobę Fetta i IG-88". Sama szata graficzna pod względem technicznym jest dziwacznie plastyczna, miękka, bardzo uboga w zróżnicowanie koloru - czuć w niej ducha klasyków animacji akcji/superbohaterskich pełnych patosu, zbyt jednoznacznej dynamiki etc., dla lat 80-tych XX wieku. Poza tymi specyficznymi przymiotami ta 13-odcinkowa animacja ,,osadzona" w jakiś sposób w gwiezdnowojennej Galaktyce, zdaje się nie przedstawiać niczego szczególnego, co miałoby przykuć uwagę dorosłego, nielubiącego przerysowania w treści i rysunku oraz infantylności tworów Unwiersum Gwiezdnych Wojen widza. To jak to w końcu jest? Czy warto poświęcić swój czas na ten serial?

Oczywiście, że warto

Ale podobnie jak inne seriale z tamtego okresu dobrze jest wziąć pod uwagę coś, co się nazywa Licentia poetica. Czyli patrzyć na pryzmat tamtych wydarzeń, wiedząc, że w kreskówce pewne rzeczy mogą być wyolbrzymione. Mówiąc wprost, gdy widzę w kreskówce, że R2-D2 wyjmuje z siebie parasol i inne olbrzymie przedmioty, to nie traktuję tego poważnie. Natomiast, gdy z BB-8 wylatują tony monet w filmie aktorskim i widzę animację komputerową i brak możliwości, by to wszystko zmieściło się w małym robociku, to też nie traktuję tego poważnie.

Graficznie to są lata 80. I to bardzo podobnie jest z "Ewokami", które są produktem bardzo gumisiopodobnym. Jak patrzysz na to z perspektywy współczesnych animacji to może faktycznie straszyć. Ale, gdy to powstawało było ok.

Natomiast warto pamiętać, że ta animacja, to były "Gwiezdne Wojny" poza filmami, które George Lucas znał i nawiązywał do tego w filmach. Dokładniej w prequelach. Kiedyś na którymś konwencie miałem prelekcję na temat nawiązań Lucasa do EU i faktycznie te dawne, stare EU znalazło kilka swoich odbić. Z "Droidów" warto wymienić choćby Boontę, czy późniejszy monocykl Grievousa.

Re: Oczywiście, że warto

Ewoki to te wszystkie ,,słodkie" animacje o pluszakach, jak Troskliwe Misie czy Kucyki i Przyjaciele (pierwsza generacja MLP)

Re: Oczywiście, że warto

"Droids" można zatem traktować jako swego rodzaju smaczek - ot puszczenie oczka do gwiezdnowojennego nerda. Sęk w tym, że w tej ,,milusiej" graficznie, łopatologicznej fabularnie kreskówce tkwi coś specyficznego - każdy chyba znajdzie tu coś dla siebie... Bez dwóch zdań.

Możliwe że, jeśli plany watchingowe pozwolą, znajdę czas na oglądnięcie tych nastu odcinków "Droids", chociażby dla czystego funu, dla... napatrzenia się na narzekające ,,na swą marną egzystencję" roboty, i stwierdzenia czy też przekonania się, czy więcej w nich jest z ludzi, czy z maszyn...

Re: "Droids (1985-86)". Czy ten serial coś wnosi do gwiezdnowojennego ładu?

Tu masz ciekawy film o zapomnianych rzeczach z uniwersum,
https://www.youtube.com/watch?v=QCbPHPN3aDI

Ogólnie muszę, dodać, że najwięcej o serialu Droids pamiętają w LF, mieliśmy chociażby te dwa odcinki Nomad Droids w The Clone wars, o przygodach Artoo i C3PO przez galaktykę, gdzie spotykają różne dziwne postaci

Re: "Droids (1985-86)". Czy ten serial coś wnosi do gwiezdnowojennego ładu?

W kanonie jest tego całkiem sporo:

https://numidianprime.wordpress.com/2019/10/14/droids-and-canon/

Lucasfilm w ogóle lubi nawiązywać do tego naprawdę starego EU: Marvele, seriale, filmy o Ewokach, Holday Special - dużo bardziej, niż do tego, co jest z Legendami szczególnie kojarzone.

Znów linkuję Marca i wygląda, jakbym chciał robić reklamę... Co poradzę, że to najlepszy obecnie blog o SW.

Re: "Droids (1985-86)". Czy ten serial coś wnosi do gwiezdnowojennego ładu?

Nawiązania do starych Marveli rozumiem, w końcu to oni są odpowiedzialni za obecne komiksy SW

Re: "Droids (1985-86)". Czy ten serial coś wnosi do gwiezdnowojennego ładu?

Próbka, ot tylko kilka minut serialu "Droids" zdołałem oglądnąć; jak na ten moment nie przypadł mi on do gustu. Sęk w tym, że jakość materiału, z którym miałem do czynienia była ,,mega - totalnie kiepska": skakanie kadru na boki, trzeszczenia i rozjeżdżania się obrazu etc.; summa summarum wyglądało to tak, jakby wziąć odcinek tego serialu żywcem z kasety VHS odtwarzanej na starym magnetowidzie i 20-calowym kineskopiaku. A co do samej ,,kreski", niestety, animacja "Droids" została zrealizowana tak, że z perspektywy widza to oglądającego wszystko co zostało tu nakreślone przez rysowników i animatorów zlewało się ze sobą w jedną nieodkształcalną masę. Już lepiej z tamtego okresu, w którym powstało "Droids" wyglądały produkcje takie jak: "Akcja G.I. Joe (1987)", czy cała seria kreskówkowa ze Scooby-Doo w roli głównej. O fabule "Droids" nie powiem wiele... Po prostu ten techniczny aspekt serialu mnie zraził. Może głód nostalgii weźmie u mnie górę.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.