TWÓJ KOKPIT
0
FORUM Świat Filmu

SF czy fantasy?

Mossar 2021-05-01 17:58:23

Mossar

avek

Rejestracja: 2015-06-12

Ostatnia wizyta: 2021-05-17

Skąd:

Miałem tu epopeję napisać, ale nie mam za bardzo czasu to zarzucę tylko pytaniem i czekam na rozwinięcie tematu przez Was

Wolicie science-fiction czy fantasy? Wiem, że SW to space opera, ale gromadzi ludzi z jednej i drugiej grupy i, tak myślę, wybór ma wpływ na to, co nas w SW interesuje.

Ja sobie zdałem sprawę w tym roku, że fantasy. Ale tylko pod kątem ilościowym. Po prostu mogę czytać fantasy bez ustanku, a po sci-fi muszę zrobić przerwę. Ale może być tak, że fantasy to dla mnie taka pizzeria, w ktorej moge jeść co tydzień, a sci-fi to zarąbista restauracja raz na rok na rocznicę ślubu.

LINK
  • Re: SF czy fantasy?

    Mitos 2021-05-01 18:27:43

    Mitos

    avek

    Rejestracja: 2021-04-01

    Ostatnia wizyta: 2021-05-16

    Skąd: Warszawa

    Jeśli mam być szczery, to również wskazałbym fantasy. Znaczy, jak trafię na jakieś fajne science-fiction to również bardzo chętnie przeczytam lub obejrzę, ale fantasy zdecydowanie ma szczególne miejsce w serduszku i na półce.
    Pewne znaczenie może mieć tu co prawda fakt, że swoją przygodę z literaturą, tak ogólnie, zaczynałem od fantastyki (dokładniej Mistrz Tolkien) i tak zostało. Z drugiej strony sci-fi przez długie lata znaczyło dla mnie w zasadzie jedynie SW (a to znaczyło tylko filmy, jako, że książki spod tego znaku odkryłem dopiero przy okazji premiery VII epizodu, co przekładało się na mniejsze zainteresowanie treściami [książki >> filmy ]).
    Jest jeszcze jeden, ostatni (choć nie najmniej istotny) powód: fantasy ma SMOKI (tak generalnie, występują one również w niektórych pozycjach sf, np. Jeźdźcy Smoków z Pern Anne McCaffrey).

    LINK
  • Re: SF czy fantasy?

    Finster Vater 2021-05-01 19:06:40

    Finster Vater

    avek

    Rejestracja: 2016-04-18

    Ostatnia wizyta: 2021-05-17

    Skąd: Kazamaty Alkazaru

    SW wg. Żorża to "Space fantasy" , i faktycznie, science to to nie za bardzo jednak.

    Ja osobiście jednak wolę fantasy, LotR i ogólnie Tolkieny, w wersji książkowej

    LINK
  • Space...

    Strid 2021-05-01 21:37:06

    Strid

    avek

    Rejestracja: 2003-06-28

    Ostatnia wizyta: 2021-05-16

    Skąd: Poznań

    Spaceship, spaceship, SPACESHIP! Nie ważne w sumie czy to hard sci-fi, military sci-fi, space opera czy cokolwiek, ot po prostu bardziej mnie ciekawi "kosmos" niż "średniowiecze" Uogólniając też i narażając się na rzucanie pomidorami i ogólne okrzyki "WCALE TAK NIE JEST!" czy inne "NIE ZNASZ SIĘ!" albo "NIE TO CO TRZEBA CZYTASZ/OGLĄDASZ!" to powiem też, że sci-fi dla mnie ma ten nieograniczony potencjał. W sci-fi można trafić na wszystko a fantasty... Cóż, orki, elfy, krasnoludy... No i oczywiście w ostatnich latach obowiązkowa tona krwi i cycki żeby było "mrocznie", "poważnie" i w ogóle Wiem, wiem, krzywdzące uogólnienie ale sci-fi szeroko pojęte jest dla mnie dużo ciekawsze.

    LINK
  • zależnie, w zależności

    Hardrada 2021-05-01 23:23:29

    Hardrada

    avek

    Rejestracja: 2011-01-01

    Ostatnia wizyta: 2021-05-01

    Skąd:

    Książki - tylko fantastyka, zero Sci-Fi (nie licząc Star Wars*, ale to już dawno i nieprawda).

    Gry - hmm raczej podobnie jak książki. W klimatach Sci-Fi grałem chyba tylko w jakieś Star Warsowe. Tutaj dobrym przykładem będzie to, że ograłem trochę RPGów w życiu, ale Mass Effecta jakoś mnie nie skusił (choć przezornie dodałem sobie ME2, gdy było za darmo ).

    Filmy - zależy od "humoru". Jak mam ochotę na Sci-Fi, to najlepszy film fantasy nie jest w stanie mnie skusić. I odwrotnie. A jak np. western, to ani jedno ani drugie. Jednocześnie dobrych filmów fantasy jest tak mało (w porównaniu do Sci-Fi oraz po prostu ogólnie), że przychylnym okiem patrzę na przykład na taki Warcraft, który nawet obejrzałem parę razy, a filmy Sci-Fi. na takim czy nawet lepszym poziomie. często oglądam tylko raz. Nie szukając daleko - w tym tygodniu obejrzałem Obcy 1 i 2 DRUGI raz w życiu oraz Terminator 1... pierwszy raz w życiu. Nie zdawałem sobie nawet sprawy, że dotychczas oglądałem tylko drugą część W filmowej fantastyce nie ma szans na takie przeoczenie.

    Dlatego zacieram już ręce, bo niedaleka przyszłość będzie tutaj wyjątkowo obfita - mówię tutaj o dwóch serialach fantasy, które niebawem wystartują. Pierwszy to oczywiście Władca Pierścieni. A do tego Koło Czasu, co mnie akurat jara mniej więcej na tym samym poziomie co LotR.

    *ja kwalifikuję Star Wars jako 100% Sci-Fi, żadne tam fantasy.

    LINK
  • Re: SF czy fantasy?

    rebelyell 2021-05-01 23:34:27

    rebelyell

    avek

    Rejestracja: 2009-12-01

    Ostatnia wizyta: 2021-05-16

    Skąd: Kovir

    Bardzo lubię oba gatunki, ale większy potencjał ma chyba s-f, zwłaszcza w formie pisemnej. Ekranowe s-f nie nadąża za książkowym, a twórczość Lema lub Dukaja nie zawsze jest możliwa do przeniesienia na ekran.
    Najlepiej chyba gdy mamy miks nieograniczający się do jednego gatunku, poniekąd jak Star Wars, czy na przykład parę wątków u Dukaja.

    LINK
  • Re: SF czy fantasy?

    Melethron 2021-05-02 00:13:12

    Melethron

    avek

    Rejestracja: 2009-02-16

    Ostatnia wizyta: 2021-05-17

    Skąd: Scranton, PA

    Mimo iż lubię jedno i drugie, to jeśli miałbym wybierać, zwyciężyłoby zdecydowanie fantasy! Moja wyobraźnia po prostu uwielbia dobre high fantasy czy magię i miecz

    LINK
  • only sf

    Adakus 2021-05-02 08:19:22

    Adakus

    avek

    Rejestracja: 2007-11-12

    Ostatnia wizyta: 2021-05-17

    Skąd: Silesia

    Science fiction w moim przypadku zawsze jest preferowanym gatunkiem popkultury. Mam tutaj najwięcej obejrzanych filmów i przeczytanych książek, z serialami i grami wideo tak różnie, trochę jeszcze do nadrobienia, komiksy dość słabo. Pamiętam, że od dzieciaka lubiłem oglądać "Kosmiczne wojny" i "Motomyszy z Marsa" czy "Spider-Man Unlimited" (dziejący się na alternatywnej Ziemi). Futurystyczne wizje, walki w kosmosie i roboty zawsze rozgrzewały moją wyobraźnię i pochłaniały uwagę, dlatego skierowałem się też na "Star Wars".

    Po fantasy sięgam sporadycznie, jak coś okazuję się warte mojej uwagi i czasu (Władca pierścieni, Wiedźmin, Harry Potter; te serie obserwuje co się u nich dzieje).

    LINK
  • Dlaczego fantasy

    Mossar 2021-05-02 09:00:30

    Mossar

    avek

    Rejestracja: 2015-06-12

    Ostatnia wizyta: 2021-05-17

    Skąd:

    Ja tak właściwie to gardzę fantasy pełnym krasnoludów i elfów (no może poza LotR i Warcraftem). Zawsze mnie bardziej ciągnęło do historii, które oddalały się od klasycznego fantasy. Teraz to jest cosmere, ale wcześniej, np. w gim spodobała mi się seria Temeraire łącząca wojny napoleońskie i smoki. Już nie mówiąc ŚD Pratchetta.

    A w kinie fantasy często jest strasznie sztampowe. Sci-fi się prześciga w genialnych filmach, a fantasy to ciągłe ekranizację jakis banałów.

    LINK
    • Re: Dlaczego fantasy

      Finster Vater 2021-05-02 15:18:41

      Finster Vater

      avek

      Rejestracja: 2016-04-18

      Ostatnia wizyta: 2021-05-17

      Skąd: Kazamaty Alkazaru

      Co do kina, to oczywiście. Zrobienić SF można " po taniości" i będzie to dobrze wyglądać (patrz choćby "Stargate"), zrobienie fantasy musi kosztować, Smok zrobiony "po taniości" to będzie żałość taka jak w Wiedźmaku, naszym czy netfixowym. Smokowi z Hobbita to mogą pazury czyścić.

      LINK
      • Re: Dlaczego fantasy

        rebelyell 2021-05-02 16:36:39

        rebelyell

        avek

        Rejestracja: 2009-12-01

        Ostatnia wizyta: 2021-05-16

        Skąd: Kovir

        Zgadza się, świetne s-f można zrobić za parę groszy (patrz "Wynalazek"), a fantasy wygląda wtedy biednie aż oczy bolą. S-f ma o wiele większe pole do popisu i szersze możliwości. Również książkowo, jak filozofia Lema, nowe światy Dukaja itd.

        LINK
    • Re: Dlaczego fantasy

      rebelyell 2021-05-02 16:39:20

      rebelyell

      avek

      Rejestracja: 2009-12-01

      Ostatnia wizyta: 2021-05-16

      Skąd: Kovir

      Mossar napisał:
      A w kinie fantasy często jest strasznie sztampowe. Sci-fi się prześciga w genialnych filmach, a fantasy to ciągłe ekranizację jakis banałów.
      -----------------------

      Mnie tu najbardziej zaskoczył serialowy prequel "Dark Crystal", którego kasacja to dla mnie najgorszy cancel od dawna.

      LINK
  • Re: SF czy fantasy?

    Lubsok 2021-05-02 09:48:45

    Lubsok

    avek

    Rejestracja: 2012-03-10

    Ostatnia wizyta: 2021-05-16

    Skąd: Białystok

    SF, zawsze i wszędzie. Za dzieciaka pochłaniałem filmy z tego gatunku i tak jest do dziś, natomiast fantasy mnie jakoś zawsze nudziło. Teraz co prawda patrzę na nie trochę przychylniej, ale nadal teamSF!

    LINK
  • Ciekawe pytanie

    Rusis 2021-05-02 10:30:41

    Rusis

    avek

    Rejestracja: 2004-02-28

    Ostatnia wizyta: 2021-05-17

    Skąd: Wrocław

    Jak tak się zastanawiam nad tym tematem to dochodzę do wniosku, że odpowiedź u mnie zmieniała się w czasie. To co z fantastyki zawsze chyba mnie najbardziej interesowało to, podobnie jak u Strida, jest Space. A to łączy ze sobą zarówno elementy s-f jak i fantasy. No i nie ma co ukrywać, że najwięcej książek i komiksów z fantastyki mam przeczytanych właśnie z gatunku space opera (ciekawe czemu ).

    No dobra, a jakby podejść do tego bardziej klasycznie fantasy vs s-f. Z 20 lat temu bym powiedział, że bardziej wolę fantasy - ale to się zmieniało z biegiem czasu. Obecnie już od kilku lat szala zdecydowanie bardziej się u mnie przechyliła w stronę s-f. W przypadku s-f odnajduję bowiem więcej pozycji, które opowiadają ciekawe historie, w których autorzy zadają trudne pytania związane z przyszłością / rozwojem technologii / eksploracją i otwierają tym samym przed widzem / czytelnikiem sporo możliwości. Fantasy mam wrażenie się trochę zatrzymało i pomijając drobne wyjątki opowiada różne historie cały czas w podobnej konwencji.

    To co bardziej lubię zależy też trochę od formy przekazu:
    Filmy - tu bym powiedział, że nie ma zdecydowanego faworyta dla mnie choć jeśli musiałbym wybrać to wciąż byłoby s-f przed fantasy.
    Seriale - tu zdecydowanie s-f. Seriali fantasy na dobrym poziomie jak do tej pory było bardzo mało.
    Książki - większość mojego powyższego wpisu się w sumie bardziej do książek niż do filmów odnosiła (tak, widziałem w jakim dziale jest temat ). Także tutaj, szczególnie w ostatnich latach, zdecydowanie s-f.
    Gry - to jest jedyne miejsce, gdzie szala u mnie się przechyla bardziej w stronę fantasy. Jakoś zawsze miałem słabość do rąbania hord wrogów toporami/mieczami

    Biorąc pod uwagę powyższe: #TeamSF

    LINK
  • Rozważania

    Mistrz Mateusz 2021-05-04 03:34:23

    Mistrz Mateusz

    avek

    Rejestracja: 2011-04-04

    Ostatnia wizyta: 2021-05-17

    Skąd: Piła

    Hmm, przepraszam za truizm, ale jest to dość złożone. W tym przede wszystkim sensie, że współcześnie bardzo trudno określić gatunek - na dobrą sprawę czegokolwiek. Jest to jakaś cecha charakterystyczna czasów postmodernistycznych, w których żyjemy, gdzie wszystko stało się płynne, trudne do określenia i zaszufladkowania. Takie starania włożenia czegoś w znane nam ramy, dążenie do prostych i jednoznacznych klasyfikacji, próby odwołania się do stworzonych w innych czasach i warunkach modeli, teorii, terminologii, podziałów, odeszły już albo przynajmniej odchodzą do lamusa - albo jeszcze inaczej: odeszły, a jeszcze trochę wody w Wiśle upłynąć musi, byśmy to ogólnospołecznie dostrzegli. I jest to moja uniwersalna uwaga, nieodnosząca się bezpośrednio do kwestii fantasy czy s-f.

    Poczyniłem powyższy wstęp, by przejść do uwagi konkretniejszej, a mianowicie - zanim odpowiem na pytanie (i tak wymijająco ) - że w związku z powyższym trudno jest mi szufladkować cokolwiek jako albo fantasy, albo s-f. Są to tak podobne do siebie gatunki, że ani jeden, ani drugi nie ma do siebie ani jednego do tego stopnia podobnego jak s-f jest podobne do fantasy i odwrotnie, że trudno jeszcze przed latami i dzisiejszymi kłopotami z klasyfikacją gatunkową różnych dzieł było postawić wyraźną granicę, a co dopiero dziś, gdy ten synkretyzm jest posunięty o wiele dalej i gdzie mamy do czynienia z istnymi hybrydami fantaso-s-f-owymi. W jednym dziele przecież mamy niekiedy do czynienia z mieszanką jednego z drugim, film s-f często korzysta z elementów i schematów wywodzących się z fantastyki i odwrotnie. Żaden tytuł podczas pisania tego posta nie przychodzi mi do głowy, ale konia z rzędem temu, kto patrząc na przykład na jakąś listę najlepszych stu filmów zarówno fantasy, jak i science fiction poczytnego branżowego magazynu tematycznego byłby w stanie bez zawahania i wątpliwości przypisać bezbłędnie każdy z tych filmów do jednej z dwóch dostępnych kategorii. Myślę że byłaby to nie lada sztuka.

    Już nie chodzi zresztą o błędność czy bezbłędność, bo nie ma co tak usilnie skupiać się i być przywiązanymi do tych łatek - nimi niech zajmują się akademicy, albo nawet i oni niech dadzą sobie z tym spokój, bo po kiego to. Jest tak wiele elementarnych wątpliwości co do gatunkowości różnych dzieł, i tak często wobec jednego dzieła padają dwie albo kilka różnych, skrajnych wręcz i zupełnie niebliźniaczych propozycji gatunkowych, że naprawdę lepiej nie zaprzątać sobie tym głowy. Bowiem najważniejsza jest - i teraz myśl, do której wrócę później - historia, a nie gatunek. Treść, a nie forma. Nigdy nie rozumiałem tego fetyszu uporządkowania sobie wszystkiego, od właśnie gatunku dzieła począwszy. Wystarczy spojrzeć na listę nominacji do nagrody Nike, by złapać się wielokrotnie za głowę, gdy widzi się przypisane różnym książkom klasyfikacje i wymyślane nowe gatunki (nie przez jury, bo zestaw gatunków jest stały i niezmienny i ściśle pilnowane jest, by żaden nie był niedoreprezentowany, ale przez recenzentów tych książek, którzy na łamach poważnych nierzadko mediów spierają się nad ową gatunkowością). Ponadto rozwój technologii, jak i rozwój cywilizacyjny jako taki sprawia, że powstają wciąż nowe formy opowieści, że tym bardziej nie ma co. Vide festiwale filmów kręconych komórkami. Może nie jest to oddzielny gatunek jako taki, a bardziej forma, ale wiadomo o co chodzi.

    I tutaj wracam, tak jak zapowiedziałem w powyższym akapicie, do tamtego przemyślenia, że dla mnie zawsze ważniejsza była historia niż forma. I tak s-f-owy sznyt Star Wars zawsze był bardziej kostiumem niż pożądaną i preferowaną formą gatunkową. Słowem: celem samym w sobie nigdy nie była zaawansowana technologia, super statki kosmiczne, miecze świetlne, skoki w nadprzestrzeń i rzeczy tego typu. Może przesadą jest stwierdzenie, że nigdy, bo jednak dla kilkuletniego dzieciaka, a takim byłem, kiedy zainteresowałem się SW, niesamowitą moc przyciągającą stanowią na przykład w tym konkretnym przypadku miecze świetlne i nie będę próbował kłamać, że wyłamałem się z tego schematu, bo się nie wyłamałem. Ale nie zmienia to faktu, że za mojego świadomego, dorosłego można by powiedzieć życia SW zacząłem cenić za te inne rzeczy właśnie - historię, ponadczasowość, uniwersalność, znane motywy, nawiązania kulturowe, a innymi słowami kluczami pozwalającymi mi dalej się SW interesować są przywiązanie i nawyk. Oczywiście, dalej pasjonują mnie pojedynki na miecze świetlne, czekam wytrwale na coraz to nowsze, pomiędzy kolejnymi Force userami, tak więc wykazuję takie typowo nerdowskie podejście do SW, ale równie istotnym jest dla mnie to humanistyczne. Więc kwestia historii, motywów, schematów, zjawisk, mechanizmów społecznych, politycznych i tym podobnych. A kostium, choć atrakcyjny dla oka, ucha i po prostu tak ogólnie, kostiumem pozostanie.

    SW są dla mnie jednocześnie namiastką wyobrażenia tego, jak mogą działać inne społeczeństwa czy też raczej cywilizacje poza Ziemią, co mnie interesuje. Ale jednak jedynie namiastką, bo nie da się nie dostrzec, że realia z pozoru obcej nam galaktyki przedstawionej w SW są... hmm... bardzo ludzkie, bardzo ziemskie, mało wymyślne, wszystko jest sprowadzone do dobrze nam znanych zasad rządzących naszymi ziemskimi cywilizacjami. Znowu - z punktu widzenia humanistycznego i uniwersalistycznego ma to swoje niewątpliwe plusy, ale należy mieć na uwadze ograniczenia i to, że SW nie jest najbardziej zaawansowanym dziełem w zakresie abstrakcyjnego myślenia o życiu poza Ziemią. Dlatego olbrzymią wartością są dla mnie wszelkie realistyczne, ale zarazem bardzo abstrakcyjne (tak, wiem, że niezły to oksymoron - realistyczna atrakcja, ot co) intelektualne wyobrażenia na temat tego, jak mogą wyglądać i funkcjonować inne potencjalne gatunki, cywilizacje pozaziemskie, ich społeczne zasady i fundamenty. Realizm polega w tym przypadku na założeniu, że nierealistycznym jest przedstawiać takie cywilizacje jako zbliżone do naszych - biologicznie, intelektualnie, duchowo, strukturalnie jeśli chodzi o społeczeństwo jako takie, jego problemy, kody kulturowe, schematy myśleniowe itp. A abstrakcyjność na uwzględnieniu tej konieczności oddalenia się od znanych nam i łatwych do zastosowania wzorów. Takich mądrych filmów niestety jest mało - albo może przynajmniej ja mało znam. Jeśli ktoś zna, to niech podrzuci. Mam w głowie kilka, które w ostatnich latach obejrzałem, ale niestety moja pamięć złotej rybki nie pozwala mi do nich nijak dotrzeć i wypisać ich tytuły, bo ani ich nie pamiętam, ani żadnych nazwisk, czy to reżyserów, czy to aktorów.

    Jak widzicie, z racji mojego skupienia się jak dotychczas na opisie s-f wywnioskować by można, że jestem znacznie większym zwolennikiem s-f właśnie. Nie do końca jednak. Bo w ogóle z racji tych moich postawionych - zasadnych uważam - wątpliwości co do ambitności gatunkowej SW dojść należy do konstatacji, że bycie fanem SW nie musi się automatycznie przekładać na bycie fanem s-f ogólnie. Może oczywistość, ale nie jestem przekonany, czy aż taka, bo przynajmniej osoby patrzące na nas, fanów SW, jak na wariatów (czyli - umówmy się - zdecydowana większość społeczeństwa ) wykształciła sobie taki stereotyp, w który silnie wierzy, że każdy właśnie fan SW to totalny nerd, który żyje w swoim świecie i nic poza s-f nie widzi. Wydaje mi się jednak, że specyfika SW jako wielkiej marki, spopularyzowanej i rozrośniętej, a przez tę swoją masowość nastawionej na odbiorców mniej zafascynowanych gatunkiem jako takim, sprawia, że łatwo o fanów SW nieinteresujących się s-f. Pozostaje jeszcze zresztą kwestia, że są różne co do ambicji s-f. Jeden film s-f nie jest równy drugiemu (przepraszam za kolejny truizm). Niestety dominują te gorsze, mniej ambitne (gorzej oczywiście jest pod tym względem z fantastyką). Ja o sobie mogę powiedzieć, że poza SW jestem względnie zainteresowanym odbiorcą s-f. Ta względność sprowadza się do tego właśnie, że nie interesują mnie drenujące portfel i odmóżdżające blokbastery - jedynie te co ambitniejsze produkcje. Z racji ich mniejszościowego udziału w światowym rynku s-f, cóż - jestem właśnie zainteresowany względnie, a nie totalnie.

    Jeśli idzie o fantastykę, albo przynajmniej to, co się za nią uważa, to w jej przypadku jestem jeszcze mniej na nią otwarty niż na s-f. Jestem fanem Harry”ego Pottera, ale poza tym nic do mnie z tego mejnstrimu nie trafia. Nie czytałem ani nie oglądałem ani Gry o tron, ani Wiedźmina (ani w niego nie grałem), Władcy Pierścieni ani Hobbita fanem nie jestem, choć doceniam. Ale nie mój klimat. Poza mejnstrim się nigdy nie wypuszczałem. Ani po niszową literaturę fantasy nigdy nie sięgnąłem, ani w żadną grę z tego gatunku nigdy chyba nie grałem, mimo że na przestrzeni mojego życia obrodziło w solidne ich ilości. Wynika to z tego, że za grami ogólnie nie przepadam i dużo nie gram, a seriali takich jak Wiedźmin i Gra o tron nie oglądałem, bo są dla mnie po prostu zbyt brutalne. Jestem naprawdę wrażliwym widzem, nienawidzę horrorów, żadnego w życiu nie widziałem i się to nie zmieni. Chyba to obwieszczenie daje Wam jako takie wyobrażenie, skąd ta moja niechęć wobec tych seriali - przemocy po prostu nie lubię w nadmiarze, a właśnie taki mam obraz tych dwóch produkcji, ale nie tylko ich - posłużyły mi one po prostu za przykłady, jedne z najbadziej znanych.

    Mógłbym jeszcze trochę napisać, ale to mój pierwszy post po długim czasie, więc już mi się nie chce, a poza tym już późno, i fajnie by też było, by wszyscy nie stwierdzili, że TL;DR, więc na tym może poprzestanę.


    Niech Moc będzie z Wami.

    LINK
    • ale

      bartoszcze 2021-05-04 08:23:03

      bartoszcze

      avek

      Rejestracja: 2015-12-19

      Ostatnia wizyta: 2021-05-17

      Skąd: Jeden z Wszechświatów

      skąd właściwie pomysł, żeby pojęcie "fantastyka" utożsamiać z fantasy, skoro fantastyka to pojęcie szersze, zawierające w sobie i SF, i fantasy?

      LINK
      • Fantastyka a fantasy

        Mistrz Mateusz 2021-05-04 19:02:43

        Mistrz Mateusz

        avek

        Rejestracja: 2011-04-04

        Ostatnia wizyta: 2021-05-17

        Skąd: Piła

        No tak, masz rację, jeśli chcemy rzeczywiście zachowywać taką bardzo książkową, jeśli wręcz nie podręcznikową poprawność co do terminologii, to w istocie popełniłem błąd traktując w powyższym poście pojęcia fantastyki i fantasy jako tożsame. Tym niemniej pozwolę sobie się trochę powtórzyć, bo Twoja uwaga, o ile pod względem poprawnego zastosowania terminologii jest słuszna, o tyle mam pewne wątpliwości, czy jest właśnie sens roztrząsać w dzisiejszych czasach tego typu kwestie, jako że - jak pisałem - wszystko niemal współcześnie jest płynne, niedookreślone albo w każdym razie niedające się w pełni określić i jednoznacznie sklasyfikować. I właśnie, co także poruszyłem w poprzednim poście, obszar pogranicza s-f i fantasy jest dla mnie tak niejednoznaczny, tak często tak bardzo trudno jest postawić niedającą się zanegować granicę, że odpuściłbym sobie próby dywagacji, czy coś jest bardziej s-f, a może fantasy, a może space operą czy jakimś jeszcze innym podgatunkiem. I może to jest jakiś trop - by nie siląc się na hiperpoprawność i staranie się o dostosowanie się do ogólnie panującej manii poszukiwania klarownych identyfikacji wszystkiego co się rusza, może właśnie lepiej porzucić te zużyte już łatki s-f, fantasy i innych bliźniaczych, bo czasy są inne, w momencie gdy powstawały te pojęcia i ich obszary znaczeniowe inne były konteksty historyczne, społeczne, technologia ruszyła znacząco do przodu (co myślę, że ma znaczący wpływ na postrzeganie danych dzieł pod kątem ich przynależności do danego gatunku, na przykład do s-f właśnie, bo niegdyś dzieło, które spełniało znamiona przykładowo literatury s-f dziś już ich może nie spełniać, jako że to co autor opisywał jako daleką przyszłość, i to wcale nie pewną i nie oczywistą, dziś jest naszą rzeczywistością) i tak dalej. Jest to rozległy temat, mógłbym go zgłębiać dalej, ale by się po pierwsze nie mądrzyć, a po drugie by nie tworzyć kolejnego TL;DR posta (bo tamten mimo moich starań takim jednak chyba jest ), daruję sobie jego rozwijanie (a poza tym trochę mi się nie chce tyle pisać ). W każdym razie jest to ciekawa tematyka, nie będę ukrywał, że nie czuję się w niej wystarczająco obeznanym, by tak swobodnie ferować wyroki. Tym niemniej, teraz tak sobie pomyślałem, że muszę podziękować autorowi tego tematu, czyli Mossarowi, że dostarczył mi bardzo ciekawy materiał do rozważań i w ogóle rozpoczęcia, już nie wiem na ile na nowo, a na ile ogólnie, mojego nim zainteresowania. Deklaratywnie i odruchowo na pytanie, czy interesuję się szeroko pojmowaną tematyką fantastyki i jej różnymi zależnościami wewnętrznymi, zawsze odpowiadałbym, że tak. Ale teraz dostrzegam, że tematyka ta od dawna nie odgrywała wielkiej roli w anturażu moich zainteresowań, co w najbliższych wolnych chwilach postaram się zmienić. I myślę, że dopiero po poświęceniu jakiegoś czasu będę w stanie bardziej kompetentnie rozstrzygać pewne kwestie i w ogóle odpowiadać z większą śmiałością i pewnością na tak zadane pytania jak to, czy wolę s-f czy fantasy (choć podtrzymuję moje przekonanie co do niedzisiejszości i niepotrzebności tych, koniec końców, dosyć sztucznych podziałów, które powinny pozostać niczym więcej niż ciekawostką i co najwyżej obszarem badawczym wąskiej specjalizacji akademików zajmujących się w teorią literatury i sztuki fantastycznej). Bo jednak, nie zamierzam ukrywać, już od lat nie jestem tak blisko czegokolwiek z pogranicza s-f i fantasy (oprócz SW oczywiście) jak byłem jeszcze do czasów mojej nastoletniości (i to raczej wcześniejszej niż późniejszej). Wchodząc w dorosłość porzuciłem fantastykę jako taką na rzecz innych gatunków, czy to literackich, czy filmowych.

        Tym niemniej w tych teoretycznych kwestiach dotyczących nazewnictwa i klasyfikacji zabiliście mi, Mossar i Ty do spółki, ćwieka. Bo niby jako zdeklarowany postmodernista (przynajmniej w niektórych kwestiach postmodernista - no właśnie między innymi w takiej, że nie potrafię określić swojej identyfikacji za pomocą jednego słowa) pogardzam trochę, a przynajmniej odrzucam przynajmniej część dawnych podziałów pojęciowych, ale jednak jako osoba interesująca się kwestiami czysto językowymi zostałem właśnie przez Was natchniony do zbadania tych związków między pojęciami i podgatunkami fantastyki i tego, jak to się kształtowało i kształtuje zarówno historycznie, jak i współcześnie. Oczywiście chodzi mi o stosunek do tej sprawy literaturoznawców specjalizujących się w literaturze fantastycznej. Z chęcią przeczytałbym jakąś znaczącą w tym temacie pracę naukową. Jeśli znacie jakąś dobrą, to koniecznie podrzućcie, mimo że sam oczywiście jakichś poszukam.

        O, właśnie, byłbym zapomniał (i rzeczywiście jakby nie było zapomniałem, bo czytając wczoraj w nocy ten temat i pisząc swojego długaśnego posta o tym nie pamiętałem) - w dzieciństwie, i to jeszcze we wczesnej podstawówce, czyli albo w trzeciej, albo już czwartej klasie, zostałem wielkim fanem serii „Opowieści z Narnii” i przeczytałem całą. Ale po latach, i to tak solidnie kilkunastu, za Chiny ludowe o tym nie pamiętałem pisząc o moich związkach z fantastyką. Jest to jedynie dowodem na to, że - poza tym, że mam pamięć złotej rybki () - trochę mi zajmie, zanim odświeżę sobie pewne rzeczy w tym zakresie, skoro elementarne trudności sprawia mi przywołanie, co czytałem, co oglądałem, co lubiłem. Ale dzięki Panowie, dzięki Wam bowiem będę miał kolejne zajęcie w najbliższym czasie (zupełnie jakbym nie miał ich wystarczająco ).

        Niech Moc będzie z Wami.

        LINK
        • Re: Fantastyka a fantasy

          SW-Yogurt 2021-05-04 22:34:35

          SW-Yogurt

          avek

          Rejestracja: 2011-05-19

          Ostatnia wizyta: 2021-05-17

          Skąd: Wrocek

          Za dużo słów, aby polimeryzować, ale jako ćwiczenie:
          Dlaczego np. "Ad Astra", "Marsjanin", "Grawitacja", "Elizjum", "Dystrykt 9", "Chappie" (skoro przypomniał mi się Blomkamp ~), "Paul" itd. itp. to fantastyka, w dodatku SF, ale nie fantasy.

          LINK
          • Re: Fantastyka a fantasy

            bartoszcze 2021-05-04 22:48:06

            bartoszcze

            avek

            Rejestracja: 2015-12-19

            Ostatnia wizyta: 2021-05-17

            Skąd: Jeden z Wszechświatów

            A "Moonraker" i "Apollo 13"?

            LINK
            • Re: Fantastyka a fantasy

              SW-Yogurt 2021-05-05 00:08:52

              SW-Yogurt

              avek

              Rejestracja: 2011-05-19

              Ostatnia wizyta: 2021-05-17

              Skąd: Wrocek

              Też nie fantasy. A i z horrorem słabo. ~

              LINK
            • Re: Fantastyka a fantasy

              Darth Rumcajs 2021-05-14 18:40:43

              Darth Rumcajs

              avek

              Rejestracja: 2003-06-01

              Ostatnia wizyta: 2021-05-16

              Skąd: Tarnów

              "Apollo 13" podchodzi już pod fabularyzowany dokument - tam nie ma ani krzty fantastyki... owszem zrobiono kilka zabiegów dla podtrzymania napięcia, czy kilka uproszczeń technicznych, ale w ogólnym rozrachunku mógłby zostać częścią cyklu "Katastrofy w przestworzach".

              LINK
          • Re: Fantastyka a fantasy

            Finster Vater 2021-05-05 07:35:53

            Finster Vater

            avek

            Rejestracja: 2016-04-18

            Ostatnia wizyta: 2021-05-17

            Skąd: Kazamaty Alkazaru

            Bo smoków nie majom.

            LINK
          • S-F

            Mistrz Mateusz 2021-05-07 00:17:28

            Mistrz Mateusz

            avek

            Rejestracja: 2011-04-04

            Ostatnia wizyta: 2021-05-17

            Skąd: Piła

            Tak, zgadzam się, są to filmy s-f. Nie chodzi mi o to, by mówić teraz, że na ma żadnych gatunkowych różnic między s-f a fantasy, a raczej o to, by zwrócić uwagę, że zbytnio skupiamy się na tych gatunkowych, klasyfikujących i szufladkujących kwestiach. Koniec końców kino gatunkowe jako takie odchodzi do lamusa i wszystko staje się w dzisiejszych czasach synkretyczne. Oczywiście, można nawet i współcześnie znaleźć sporo filmów, które twardo i wytrwale trzymają się przyjętych w obrębie danego gatunku konwenansów i konwencji, i zresztą w przypadku podanych przez Ciebie tytułów filmów nie można mieć zbytnich wątpliwości, że to przykłady kina s-f wszystko są, ale to usilne trwanie przy spełnianiu założeń gatunkowych jest niczym więcej niż historią. I tyle. Myślę, że zasadniczo nie ma tu niczego więcej do rozstrząsania.

            Niech Moc będzie z Wami.

            LINK
          • Re: Fantastyka a fantasy

            Darth Ponda 2021-05-07 12:47:03

            Darth Ponda

            avek

            Rejestracja: 2014-02-15

            Ostatnia wizyta: 2021-05-16

            Skąd: Olsztyn

            Grawitacja to nie jest science fiction, nie każdy film dziejący się w kosmosie musi należeć do tego gatunku. Coś bardzo podobnego mogłoby się wydarzyć nawet w tej chwili. W tym filmie nie ma zaawansowanej technologii, obcych ras, magii, nieznanych praw fizyki – niczego, co mogłoby zakwalifikować go do SF. A że dzieje się na orbicie Ziemi… no cóż, regularnie wysyłamy ludzi i satelity na orbitę. Nic nadzwyczajnego.

            LINK
            • Re: Fantastyka a fantasy

              SW-Yogurt 2021-05-07 21:19:35

              SW-Yogurt

              avek

              Rejestracja: 2011-05-19

              Ostatnia wizyta: 2021-05-17

              Skąd: Wrocek

              Marudzisz. ~
              Że się może zdarzyć? Tym lepiej, oznacza to, że jest przyzwoicie osadzone w obecnych możliwościach i wiedzy (science). A skoro się nie zdarzyło, jest fikcją (fiction). A+B=SF. ~
              W dodatku George (miał wczoraj urodziny, STO LAT!) jest fantastyczny, a fizyka Sandry maskuje nieścisłości. Fajne filmidło sci-fi.

              Ale to co piszesz pasuje do "Apollo 13", wspominanego przez Finstera Vatera.

              LINK
              • Re: Fantastyka a fantasy

                Darth Ponda 2021-05-08 10:27:29

                Darth Ponda

                avek

                Rejestracja: 2014-02-15

                Ostatnia wizyta: 2021-05-16

                Skąd: Olsztyn

                House of Cards się nie wydarzyło. House of Cards może się wydarzyć. House of Cards to serial SF! Podobnie jak Chicago Fire i Doktor House. Ale Z Archiwum X już nie jest, bo w wielu miejscach brakuje elementów science.
                Grawitacja bywa błędnie zaliczana jako film science fiction tylko dlatego, że dzieje się w kosmosie. Ale my jako ludzkość podbiliśmy ten najbliższy kosmos. Wysłaliśmy ludzi na Księżyc, ciągle wysyłamy ich na ISS, a Chińczycy, Rosjanie i USA planują kolejne stacje. Orbitowanie Ziemi nie jest fikcją, tylko faktami. Książki Verne`a niegdyś były science fiction: jego bohaterowie brali istniejące narzędzia, takie jak balony czy łodzie podwodne, i dokonywali z nimi niewiarygodnych i niemożliwych rzeczy. Ale przekroczyliśmy już te granice. Dolecieliśmy na Księżyc, mamy stałe placówki na Antarktydzie, wiemy co jest we wnętrzu Ziemi i czemu ciężko byłoby tam dotrzeć nawet maszynie. To nie są już książki science fiction, tylko przygodowe i fantasy, bo ludzkość osiągnęła to, co niegdyś było domeną bajek.
                Klasyfikacja filmu jako SF tylko dlatego, że dzieje się w przestrzeni kosmicznej, jest jak nazywanie nadprzewodnictwa magią. Sto lat temu byłoby jak najbardziej prawidłowe, dziś jest tylko śmieszne.
                Przepraszam, ale „Grawitacja to SF” mnie triggeruje. Apollo 13 jest na faktach, więc jak w ogóle można klasyfikować ten film jako SF? Może zaczniemy jeszcze nazywać dokumenty religijne jako fantasy?

                LINK
                • Re: Fantastyka a fantasy

                  bartoszcze 2021-05-08 10:32:10

                  bartoszcze

                  avek

                  Rejestracja: 2015-12-19

                  Ostatnia wizyta: 2021-05-17

                  Skąd: Jeden z Wszechświatów

                  Więc ja tylko dodam że Apollo 13 wrzuciłem jako przykład filmu który ma tyleż z SF wspólnego co Grawitacja: że się akcja dzieje w kosmosie.

                  LINK
                • Re: Fantastyka a fantasy

                  SW-Yogurt 2021-05-10 00:20:17

                  SW-Yogurt

                  avek

                  Rejestracja: 2011-05-19

                  Ostatnia wizyta: 2021-05-17

                  Skąd: Wrocek

                  Pierwszych nie widziałem, nie wiem, może? ~
                  W Housie pojawiają się motywy SF, np. eksperymentalny lek na Crohna, który magicznie stawia pacjenta na nogi, AFAIR trwale. Niestety, to SF. ~ Póki co jedynie można próbować indukować remisję przy pomocy sterydów, immunosupresantów lub biologicznie.
                  "Z Archiwum X" nie jest serialem czysto SF. ~ Oczywiście, są takie odcinki, ale serial korzysta z całego spektrum opcji, które oferuje fantastyka i nie tylko. Ale ani Muldera, ani Scully nie polubiłem, więc niespecjalnie oglądałem.

                  A propos "bywania błędnie zaliczanym" zrobiłem test pytając wujka G. co sądzi o Grawitacji/Gravity. Na pierwszych stronach wyszło:
                  filmweb - Dramat / Sci-Fi
                  wiki-pl - fantastyka naukowa / dreszczowiec
                  netflix - Filmy science fiction,Dramaty,Thrillery
                  player - "Porywający film science fiction"
                  crazynauka - nie zajmuje się gatunkiem, raczej co można uznać za nieścisłości (IMHO niekoniecznie prawidłowo)
                  hbogo - science fiction, thriller
                  wp - chce wyłączenia blokerów, więc nie wiem co sądzi
                  gildia - recenzja bez wnikania w gatunek
                  wiki-en - science fiction thriller
                  imdb - Drama, Sci-Fi, Thriller
                  pomidory - Mystery and thriller/Sci fi
                  warner - Sci-Fi/Fantasy, Suspense/Thriller (tu plus dla Mistrza Mateusza ~)
                  rogerebert - recenzja
                  amazon - Drama, Suspense !!! ~ (ale w tagach jest science fiction)
                  commoncośtam - Intense, astonishing sci-fi thriller has real soul.
                  washingtonpost - chcieli ode mnie kasy, więc podziękowałem

                  Powiedziałbym, że Grawitacja bywa błędnie NIE zaliczana do SF. ~

                  Podziwiam wiarę w ludzkość. ~ Na Księżycu "byliśmy" (w cudzysłowach, bo tylko kilku Amerykanów, a nie "my") prawie 50 lat temu. Możliwe, że nawet widziałem. O tego czasu jakoś nie bardzo. Z ISS już jest problem, a za 3 lata będzie jeszcze większy. Chińczycy budując Niebiański Pałac bombardują kolebkę. ~

                  Ale nie przejmuj się, Jeśli Grawitacja nie jest dla Ciebie SF - trudno. ~
                  Dla mnie jest. Mimo zdobyczy ludzkości, to co na ekranie to SF.
                  1. Promy nie latają (gdy film wszedł na ekrany od 2 lat, filmowy lot ma numerek ponad 150) i nie polecą.
                  2. Ekranowa katastrofa nawet dziś z milijonem elonków wciąż jest niemożliwa. Hubble lata +/- 610km nad Ziemią, ISS ponad 400, Tiangong 1 latał +/-355. Zestrzelenie ich wszystkich prawie jednocześnie? A coś tam było jeszcze chyba o innych systemach, które padły.
                  3. Przelot z Hubble na ISS na plecaku? ~ Ale może kiedyś taki zrobią. Kiedyś...
                  4. W ogóle trafienie w oba cele jest fajne.
                  Wiem, nie przekonam. ~

                  LINK
                  • Re: Fantastyka a fantasy

                    Darth Rumcajs 2021-05-14 18:59:51

                    Darth Rumcajs

                    avek

                    Rejestracja: 2003-06-01

                    Ostatnia wizyta: 2021-05-16

                    Skąd: Tarnów

                    Co do pkt. 2 - taka katastrofa jest jak najbardziej możliwa... ledwo kilkanaście dni temu dwa kosmiczne śmieci minęły się w odległości kilkudziesięciu metrów, przy względnej prędkości ponad 40 000 km/h... astronauci na ISS mają regularnie alarmy o zagrożeniu zderzeniem, przerywają pracę, wkładają kombinezony i zamykają się w kapsułach powrotnych (takich alarmów jest rocznie około dziesięciu).
                    Natomiast pkt 4. też nie jest niemożliwy... znaczenia ma nie odległość, tylko delta V, dla poszczególnych orbit, oraz czy starczy materiału pędnego na pokonanie takiej różnicy prędkości... no i oczywiście kwestia tego ile to zajmie, albo, raczej czy układ podtrzymywania życia będzie odpowiednio długo pracował.

                    LINK
            • Re: Fantastyka a fantasy

              rebelyell 2021-05-08 00:20:46

              rebelyell

              avek

              Rejestracja: 2009-12-01

              Ostatnia wizyta: 2021-05-16

              Skąd: Kovir

              Tak samo za niedługo "Gattaca" może być zwykłym thrillerem, a nie filmem s-f.

              LINK
              • Re: Fantastyka a fantasy

                Darth Ponda 2021-05-08 10:09:28

                Darth Ponda

                avek

                Rejestracja: 2014-02-15

                Ostatnia wizyta: 2021-05-16

                Skąd: Olsztyn

                Pod tym względem fascynuje mnie twórczość Verne`a. Verne pisał książki science fiction, ale większości z nich nie można zaliczyć już do tego gatunku. Przygody kapitana Nemo to zwykła książka przygodowa, Podróż do wnętrza Ziemi to czysta fantastyka, Z Ziemi na Księżyc niestety nie czytałem. Niezmiernie bawi mnie np., że kapitan Nemo dotarł do bieguna południowego na wulkanicznej wyspie .

                LINK
                • Re: Fantastyka a fantasy

                  bartoszcze 2021-05-08 10:15:02

                  bartoszcze

                  avek

                  Rejestracja: 2015-12-19

                  Ostatnia wizyta: 2021-05-17

                  Skąd: Jeden z Wszechświatów

                  Łowcy meteorów to też wciąż SF
                  Kapitan Nemo w miarę rozwoju techniki przeszedł trochę z SF (którym był niewątpliwie w chwili pisania) do fantasy

                  LINK
  • Re: SF czy fantasy?

    cwany-lis 2021-05-04 21:32:47

    cwany-lis

    avek

    Rejestracja: 2003-07-31

    Ostatnia wizyta: 2021-05-16

    Skąd: Sopot

    Tak sobie myślę, że moje ulubione uniwersa zaliczają się do czegoś w rodzaju mezaliansu obu gatunków. W Warhammerze 40K i 30K istnieje zaawansowana technologia, ale myślą przewodnią całej serii jest mrok, entropia, obłęd i holocaust ludzkiego gatunku. Naukowe treści nie są rozwijane, autorzy skupiają się na batalistyce i zagadnieniach stricte "humanistycznych". Poruszane są kwestie wiary, lojalności, oddania sprawie i postępie, kosztem moralności. A Gwiezdne Wojny to wiadomo - space opera - mamy kilku autorów bawiących się formą - m.in. Karen Travis, Alexander Freed, ale są to pojedyncze wyskoki. Lekka zabawa w kosmosie bez żadnych naukowych dywagacji i konsekwencji. Im bliżej fantasy tym lepiej.

    SF zawsze kojarzyło mi się z naukowym odłamem głównego nurtu - tego szczerze nie znoszę, może czytałem złe książki, nietrafione tytuły, ale zbyt często autor odpływał w swoje naukowe teorie kosztem głównego wątku fabuły i kreacji świata przedstawionego. Np. dylogia "Cicha Wojna" - autor z wykształcenia jest botanistą i koniecznie chce podzielić się swą wiedzą z czytelnikiem, poprzez dużo męczącej ekspozycji. Ta często nie pokrywa się z akcją powieści, mało tego, spycha ważne w teorii wydarzenia na dalszy plan, przez co tytułowy konflikt rozgrywa się w tle.

    Wole SF w stylu Diuny - ta ignoruje zagadnienia czysto technologiczne i naukowe (ew. prezentuje je dosyć pobieżnie), ma świetnie wykreowany świat, którzy rządzi się logicznymi zasadami, konsekwentnie trzyma się ustalonych założeń i zawiera mnóstwo ciekawych przemyśleń "egzystencjalnych", społecznych i religijnych. Tego typu kwestie są uniwersalne i mogą zainteresować czytelnika poprzez samo "opakowanie" jakim jest fikcyjny świat. A naukowa SF często szybko staje się przestarzała i archaiczna, ale niektórzy w takich retro wizjach przyszłości widzą spory urok.

    Z drugiej strony dużo klasycznego fantasy jest mocno infantylna i opiera się na zasadzie "deus ex machina" - magia, czary, teleportacje - działają "bo tak".

    LINK

ABY DODAĆ POST MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..