Forum

Alko Story - Mitologie: The Valentine Story

Walentynkowe życzenia od Jacksona...



Alko Story – Mitologie: The Valentine Story

Trzeci rok mijał odkąd połączone siły Yuuzhan Ssi-ruuków i Gungan starły się nad Alderaanem z potężną flotą ewoków. Po zniszczeniu ostatnich bastionów żytniego Imperium, Imperium Gungańskie rządzone silną ręką Cesarza KRÓLa Gunganina Jacksona przejęło kontrolę nad resztą galaktyki. Nie pozostało nic innego jak rozpocząć inwazję na terytoria odległej galaktyki TSC, które wciąż utrzymywały niepodległość.
Dzielni Gungańscy żołnierze z dumą niosąc sztandary Imperium walecznie zajmowali kolejne ziemie.
- Dalej chłopcy – darł się Gunganin generał Real wydając rozkazy. – Spalić tą wioskę, kobiety zgwałcić, dzieci do niewoli a mężczyzn wymordować!
Może zostawmy już naszych bohaterów i wróćmy do Wioski...
*
Układ Naboo.
Niszczyciel „Ivanic” wyszedł z nadprzestrzeni.
- Za pół godziny będziemy u celu – poinformował nawigator.
- Doskonale – rzekł z mostka admirał Mati. – Zawiadomcie Wioskę, że księżniczka dotrze o czasie! KRÓL będzie zadowolony.
- Tak jest, Gunganinie admirale.
*
Wioska Gungan. Pałac Jacksona.
Anor stał elegancko ubrany przed ogromnym ołtarzem. W ławkach zebrało się mnóstwo gości. Phil i KaeSz w równie eleganckich ciuchach stali tuż obok niego.
- Phil, KaeSz, chodźcie na chwilę na bok.
Weszli do małego, przykaplicznego pomieszczenia.
- Nie denerwuj się stary to czysto polityczny ślub – mruknął Skrzypek wyjmując zza marynarki flaszkę Gungańskiej. – Masz łyknij sobie.
- Ale ja tak nie mogę...
- A co kogo to obchodzi – parsknął Phil pociągając z gwinta. – Jackson wydał polecenie tuż przed wyjazdem na urlop więc tak ma być – Yuuzhanin pociągnął jeszcze dwa łyki.
- Powiedziałem, że wezmę ten ślub tylko jeśli znajdziecie Cetę...
- No i nasz wywiad dalej jej szuka – Phil pociągną kolejne kilka łyków. – Znaleźliśmy już Bogusia... Nawet mieliście trochę zabawy jak go w Wiśle tego... No ale Ceta się nieźle zakamuflowała, mogła zmienić tożsamość i twarz – Skrzypek pociągnął ostatni łyk i ze smutkiem zauważył, że opróżnił butelkę, więc nie mógł zrobić inaczej niż otworzyć następną.
- Anor, dzięki temu związkowi zyskamy potężnego sprzymierzeńca. Mamy szansę przyłączyć to królestwo do Imperium bez walki. Poza tym jak słusznie zauważył mój mąż, nie masz wyboru – oznajmiła KaeSz.
- Zaraz – Anor wyrwał Philomythusowi butelkę i pociągnął solidny łyk. – Przecież Jacksona nie ma, Thengel nie żyje... To ja tutaj rządzę – zauważył genialnie.
- To se rządź tylko nie zapominaj, że straż cesarska czuwa – odezwał się głos z anorowego komunikatora a w powietrzu pojawiła się twarz Raela w czarnym Gungańskim kapturze założonym na głowę. – Z przykrością zauważam, że od czasu tragicznej śmierci naszego przyjaciela, wiceKRÓLa Thengela coraz częściej zawodzisz naszego pana... Jeśli coś głupiego strzeli ci dziś do twojego zakutego, yuuzhańskiego łba to... – Rael uśmiechnął się sadystycznie i przesunął palcem wskazującym prawej dłoni po podgardle. – To samo się tyczy was, szczególnie ciebie admirale – wskazał na KaeSz. – Macie go pilnować, w innym wypadku poniesiecie konsekwencje zaniedbania. Mam nadzieję, że pamiętacie los admirała Twardego– Rael zaśmiał się. – I pamiętajcie, że mnie nie ma, ale was pilnuję. Ave Jackson.
Hologram wyłączył się. Anor przełknął ślinę i wypił kilka łyków Gungańskiej.
- Mi też daj – poprosiła KaeSz i osączyła butelkę.
- No to chodźmy – rzekł Phil i lekko chwiejnym krokiem wrócił do kaplicy.
*
Gungański niszczyciel „Ivanic”.
Iwan dotrzymywał towarzystwa yuuzhańskiej księżniczce Kate.
- Jeśli chodzi o Gungańskie tradycje, to teraz przedstawię tą najważniejszą – mówił Iwan. – Tą rzecz nazywamy ćwiartką. Zawiera ona pewną ciecz, którą spożywa się podczas spotkań z przyjaciółmi, bądź samodzielnie. Ciecz ową określamy mianem alkoholu, jest to rewelacyjny napój rozgrzewająco – rozweselający. Ma bardzo szerokie zastosowanie i nie będę opisywał wszystkich funkcji przedstawię tylko tę najważniejszą. Największą zaletą ćwiartek jest ich wielkość, jak widać są bardzo małe i można je z łatwością przenosić, niestety mają bardzo małą pojemność i dlatego w przyszłości będziesz zapewne używać butelek o pojemności litra, bądź nawet kilku... Jednak sadzę, że na pierwszą lekcję wystarczy – Iwan podał Kate butelkę.
- Jak to obsłużyć?
- Należy przekręcić górną część o 360 stopni a następnie skierować wylot butelki w stronę ust.
Kate pociągnęła niepewnie łyk, oblizała się a następnie wypiła duszkiem całą zawartość.
- Całkiem przyjemne – oznajmiła.
- Ten stan nazywamy otępieniem alkoholowym – wyjaśnił Iwan i sam też pociągnął łyk. Jego uwagę przykuł jakiś dziwny smak, nie to, że było niesmaczne, po prostu jakieś dziwne.
Nagle do kajuty wszedł Jedi Hunter.
- Wchodzimy w atmosferę Naboo – poinformował.
- Wreszcie – mruknął Iwan i wstał. Kiedy Jedi Hunter wyprowadzał księżniczkę Iwan patrzył na nią a ich spojrzenia spotkały się. Patrzyli na siebie chwilę. Iwan nie wiedział co się z nim dzieje.
- Chodźmy już – ponaglił ich Hunter.
Minęło kilka minut gdy do pustej już kajuty wkroczył Gunganin admirał Mati, by sprawdzić stan w jakim Iwan pozostawił to pomieszczenie. Po transportowaniu tego osobnika była to niestety procedura konieczna. Różne rzeczy już się działy na pokładach jego statków, kiedyś przymykał na to oko, ale odkąd rozbił „Zamroczenie” na kosmicznym znaku drogowym zawsze wolał sprawdzić stan statku.
- No tym razem nawet większej dewastacji nie było – mruknął zadowolony i rozejrzał się po podłodze. Jego uwagę przykuł transporter pełen ćwiartek. – O k[beep]a, to ten nowy rodiański afrodyzjak... Ale będą jaja.
*
Pałac Jacksona. Kaplica.

Iwan wprowadził pannę młodą i zaczęła się standardowa ceremonia.
- Nawet niezła d[beep]a – mruknął pod nosem Anor.
Ślub przebiegł w miarę spokojnie, tylko nie wiedzieć czemu księżniczka co chwilę odwracała głowę w stronę Iwana. Potem zaczęło się wesele trwające cały tydzień... To znaczy w planach były dwadzieścia cztery godziny, ale wszystkim się tak wesoło piło w rytm piosenek Yuuzhanina Reekee’ego, że wysączyli całe pałacowe zapasy, a potem jakoś nie chciało się nikomu lecieć do hurtowni więc wszyscy się rozeszli.
*
Pałac Jacksona. Tuż po weselu.
Łysy Wookie Otas szedł sobie korytarzem i zaglądał we wszystkie zakamarki.
- Stój, sługo – zatrzymał go Gunganin ubrany w czarny obcisły uniform, na który nałożono czerwoną tunikę i złoty pancerz, na głowie miał złoty hełm a w ręce dzierżył włócznię – charakterystyczny obraz pretorianina, członka cesarskiej gwardii.
- Rozglądam się. Ktoś od dłuższego czasu podkrada memu panu, wiceKRÓLowi Anorowi towar.
- Kontynuuj więc, każe strażom na tym piętrze zwracać uwagę na podejrzane osoby.
- Za Jacksona.
- Niech panuje przez wieki.
Wszyscy już spali, kiedy Otas wrócił do kwater Anora. Wpadł wtedy na genialny pomysł. Pobiegł czym prędzej do magazynu i wyciągnął wszystkie worki z heroiną. Rozsypał na wszystkich z setek pięter cienką warstwę tegoż specjału.
- No to teraz dopadnę gagatka – powiedział dumnie i pod wpływem wiadomego specjału osunął się na ziemię.
*
Iwan nie mógł spać tej nocy, cały czas miał przed oczyma twarz Kate. Coś go do niej ciągnęło. Myślał by się udać do jej komnaty, i za każdym razem gdy odgonił te myśli one wracały.
- A c[beep]j z zasadami – rzekł wreszcie i wstał. Założył szlafrok z wilkiem i z zającem i wyszedł.
Niepostrzeżenie przemknął się do windy i zjechał na piętro, w którym mieściła się komnata księżniczki. Otworzył drzwi uniwersalnym kodem znanym tylko oficerom ochrony i wszedł. Podszedł do łóżka i klęknął. Śpiąc wyglądała pięknie, Iwan przyglądał się jej ustom i oczom, dotknął jej policzka...
- Iwan – powiedziała zaskoczona budząc się.
- Nic nie mów.
*
Otas ocknął się leżąc w drzwiach. Przypomniało mu się, że przygotował pułapkę na złodzieja anorowych używek. Rozejrzał się i zauważył na korytarzu wyraźne ślady stóp.
- Anor! Kradzieja mam! – zawył. – Chodź tu szybko!
- Co się dzieje? – zapytał Anor przybiegając w samych bokserkach.
- Patrz! – Wookie wskazał korytarz.
- Ty ch[beep]u! Cały towar żeś mi zmarnował.
- Ale za to pokaże nam to drogę do kradzieja.
- No to potem, teraz pomóż mi! – kazał Anor schylając się zlizując biały proszek z podłogi. – Przecież nie będzie się marnować.
Otas dołączył do Anora i pełzli sobie korytarzem w ślad za śladami domniemanego złoczyńcy.
- Anor, ale ślady idą w stronę windy.
- Popełzniemy schodami, Otas. Wszędzie to rozsypałeś, zobacz tylko na które piętro zjechał!
I tak popełzli dalej.
- Możemy jakoś pomóc, panie – zapytał jeden z pretorianów.
- Na ziemię i lizać z nami! – rozkazał Anor.
- Tak jest, w imię Jacksona! – rzekli chórem czterej pretorianie.
- Nech włada psez wieki – odpowiedział Anor nie przerywając lizania.
I tak pełzli przez kilkadziesiąt pięter aż znaleźli kolejne ślady.
- Tędy – wskazał Anor. Gdy dopełzli pod drzwi komnaty Kate niewiele już do nich docierało.
- Mamy syna Joruusa jednego – oznajmił Anor. – Do środka chłopcy!
Wywarzyli drzwi i wtargnęli do wewnątrz zastając Iwana i Kate obok siebie w łożu.
- Iwan to ty? – zapytał otwierając szeroko oczy wiceKRÓL. – Jak mogłeś... Ufałem ci a ty...
- Anor, wybacz mi... Wiem, że nie powinienem ci bzyknąć panienki, ale naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje.
- A co tam panienka... Jak byś poprosił to sam bym ci ją kiedyś pożyczył – mamrotał Anor próbując jednocześnie odpędzić od swojej głowy upierdliwego seledynowego gołębia. – Żeś mi towar podkradał przez dwa miesiące i...
- Ja tobie towar... Nigdy...
- Nie kłam, straż do lochów go... I Niech ktoś zabierze stąd te niebieskie żyrafy... Co to robi u nas w pałacu?
- Tak jest – rzekł jeden z pretorianów i pochwycił Iwana.
- A ty lafi... To znaczy ty, Kate ubierz się!
- Ależ, panie. Zlituj się nad Iwanem, to moja wina...
- Milcz!
- Kocham pana, panie sierżancie – mamrotał z trudem Otas.
- I ja ciebie kocham, Britney Spears.
*
Wioska Gungan. Pałac Jacksona. Lochy.
Minęło kilkanaście godzin, Anora jeszcze nieźle trzymało po całonocnym czyszczeniu korytarza... W podobnym stanie była reszta pałacu – albo jeszcze huczało im w głowie po weselu, albo w ślad za Anorem postanowili oczyścić trochę korytarz. Iwan zaś siedział zamknięty na piątym poziomie lochów i czekał.
- Iwan! – krzyknęła Kate podchodząc do krat.
- Odejdź, ktoś cię może tu zobaczyć.
- Nie kochany, nie zostawię cię tu! Weź to – wsunęła między kratami mały pakunek. – To wytrychy i kluczyki do jednego z myśliwców. Udasz się do sektora 1138 w TSC, odszukasz tam dwór mej bliźniaczej siostry Gilraen. Ukryje cię bez problemu gdy przekażesz jej list ode mnie.
- Czemu ubrałaś się w te jacksonowe kolory – Iwan wskazał jej czarną suknię.
- Zarządzenie Anora. Ogłosił żałobę narodową dziś, żeby jutro był spokój i można było dalej czyścić korytarz.
- Jaką żałobę narodową?
- Dziś ma się odbyć twoja egzekucja, przez powieszenie za... Nieważne. Ratuj się póki masz czas.
Iwan wydostał się z celi i kochankowie pocałowali się po raz ostatni.
*
Po wielu tygodniach Iwan odnalazł księżyc, na którym mieścił się dwór Gilraen. Przyjęła go bez problemu gdy przeczytała list od Kate. Gilraen była bardzo podobna do siostry, zarówno z wyglądu jak i z charakteru.
*
Minęły trzy miesiące od przybycia Iwana do Gilraen, bardzo zbliżyli się do siebie przez ten okres.
Iwan jak co rano przechadzał się w ogrodzie, gdy w oddalonej o kilkanaście kroków altanie dostrzegł znajome lico.
- Borys! – zakrzyknął i podszedł bliżej.
- Iwan? Mówili mi, że jest tu jakiś obcy, ale nie sądziłem, że to o tobie mowa!
- Co ty tu robisz? Myślałem, że teraz siedzisz tylko na planetach kontrolowanych przez Pustynię Javasów.
- Od czasu ślubu księżniczki Kate z Anorem powstały nowe szlaki handlowe, front przeniósł się daleko stąd, no i jestem. Prowadzę handel spirytusem 100 procent w tych rejonach. Jak chcesz zostawię ci tu kilkaset litrów.
Iwana bardzo ucieszyła ta propozycja, zwłaszcza, że od kwartału nie miał w ustach nic mocniejszego niż yuuzhańskie wina.
Borys spędził na dworze tydzień. Gdy odlatywał przypomniało mu się, że Gunganin KRÓL Jackson wielce niepokoi się jego zniknięciem, a nikt nie zna okoliczności jego zaginięcia gdyż praktycznie wszyscy mieszkańcy pałacu nie pamiętają nic z okresu nieobecności Jacksona. Borys uznał ostatecznie, że Iwan chce mieć trochę spokoju i postanowił nikogo nie informować o spotkaniu.
Iwan zaś zamknął się w swym pokoju i zaczął raczyć zawartością beczek pozostawionych przez Borysa. Spędził przy tym resztę tygodnia.
*
- Pani, pan Iwan w dziwnej chorobie jest – oznajmił nadworny uzdrowiciel Gilraen, Shang.
- Czy obawiasz się o jego życie?
- O tak... Odejdź, pani, nie jest to przyjemny widok.
Gilraen kiwnęła głową i odeszła.
- Jajajekokodżambo – śpiewał Iwan. – O, doktor! Wróciłeś... I jak tam masz tą diagnozę?
- Nie będę ukrywał, że obawiam się najgorszego... Nigdy nie spotkałem podobnej przypadłości...
Mina Iwana zrzedła.
- A więc jeśli umrzeć mam, chcę po raz ostatni mą ukochaną Kate ujrzeć. Udasz się na planetę znaną jako Tatooine, ona i sąsiednie światy są we władaniu istot zwanych Javasami. Znajdziesz tam człowieka zwanego Borysem i przekażesz mu by przyleciał do mnie. Niech spróbuje zabrać ze sobą Kate. Jeśli mu się to uda niech nadleci od wschodu włączając zielone reflektory, jeśli nie – czerwone. Borysowi przekażesz to – Iwan wręczył Shangowi platynowy sygnet, pamiątkę z pierwszego poważnego skoku na bank w Petersburgu. – Gdy to otrzyma nie będzie miał wątpliwości, że ja ciebie posłałem. Swej pani powiesz, że udajesz się na poszukiwania medyków.
Shang wyleciał czym prędzej, umierającego Iwana przeniesiono na jego prośbę na taras na wschodnim skrzydle.
*
Wiele dni minęło Iwan leżał wciąż w chorobie, u jego boku siedziała pogrążona w smutku Gilraen.
- Iwanie, statek Shanga wrócił.
- Jakiego koloru reflektory włączył: czerwone czy zielone?
- Eeee... – zająknęła się Gilraen, która nie powiedziała jeszcze Iwanowi, że jest daltonistką. – Chyba czerwone...
- Nie mogę strzymać życia dłużej. Już widzę różowe słonie z purpurowymi skrzydłami, które przybyły przenieść mnie do nowego lepszego świata za Bugiem. – Rzekł po trzykroć: - Kate, przyjaciółko moja! – za czwartym oddał ducha.
Przy jego ciele Gilraen oszalała nieszczęściem, które sprawiła i wielkie krzyki wydawała. Pochyliła się jeszcze nad ciałem i ucałowała Iwana po raz ostatni.
- Co ty robisz? Ty... – zakrzyknęła Kate, która właśnie weszła na taras. – Zostaw go! – warknęła i skoczyła na siostrę z pięściami. Gilraen korzystając z ciosów yuuzhańskich sztuk walki odepchnęła Kate i unieruchomiła jej ręce.
Podczas gdy obie panie praktykowały przemoc w rodzinie Iwan ocknął się ze stanu zwanego otępieniem alkoholowym, przyjrzał się sytuacji i rzekł:
- Ależ spokojnie, drogie panie... Przecież możecie się mną podzielić!


Koniec

Jackson
Współpraca: w sumie wszyscy, nawet ci, którym nigdy nie zdradziłem istnienia Alko Story... No i pewni celtyccy grafomani...
14 lutego 2004

...

O ile się nie mylę to dzisiaj jest 13 luty... 14 lutego 2004

Już jest

14 luty Nie czepiaj się

powiedzmy...

że to była wersja dla Twardego

ta

ale cos sie do ku....wy ze mna stalo. Zaczynam sie gubic.... jakies pol slowka o mojej osobie.......

HA!

Najlepszy to był ten Jedi Hunter. Ale chyba po nocnej imprezie, na kacu bo jakiś taki grzeczny i spokojny

REKLAMA:

Jeśli chcecie przeczytać coś fajowskiego czytajcie SKYWALKER VS ŚW. MIKOŁAJ kupa radochy. Trzecia część już czeka na wasze recki. Wszystkie części są w jednym temacie. Tylko w Lesie Ewoków. Ale jakby ktoś chciał może być i w Wiosce.

Dobre....

.......a ten admirał Mati, to Ja???? Powiedzicie mi prawde

Hehe

Właściwie dopiero teraz przeczytałem... świetne, trzyma poziom Tylko znowu mało mnie było...

Świetne

Tyle że znowu niewiele mnie było.. Ale cóż martwi głosu nie mają

hehe

fajen... nawet Otas rolę życia dostał mnie nie było, ale to nic...miło, że krótkie...bo czasami długich mi się nie chce czyatć

Hehe...

...całkiem fajne, chociaż nie siedzę zbyt mocno w klimatach AlkoStory

Lolek

ile mnie tam yło i w jak zaszczytnej roli... Widze, zę nawet w Alko nie próznuje

Dobre

Widzę ze Alko Story zatacza coraz szersze kręgi i pozyskuje nowych pisarzy

Skomentuję

cytatem z tekstu: "Całkiem przyjemne". I wystarczy.

A i skromne

pytanko: czy Otas jako Wook nie powinien raczej ryczeć niz mówic??

Jack

koloryzował. Jeżeli by był realistą Otas wyrykiwałby tylko dwa słowa "Tak" oraz "Nie"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.