Forum

Diuna

Tak z ciekawosci ile osób czytało książki Franka Herberta (i jego następców Brian Herbert i K.J. Anderson) (poza mną i twardym ) oraz obejrzało film i seriale.
Ja przeczytąłem wszystkie książki Herberta z tego cyklu - i powiem tak. O ile pierwsza "Diuna" mi się bardzo podobała - bo zrobiona na podstawie mitu Campbelliańskiego. Nawet na 3 części podzielona, dokładnie odzwierciedla 3 fazy drogi bohatera. O tyle dalej jest już ciężej i powiem tak im późniejszy okres, tym mniej mnie frapuje to co się dzieje. W ostatnich 2 tomach Herbert zamieszał ostro - Kapituła fajnie się kończy, ale to już nie była ta piękna Diuna co w pierwszej cześci.
Pdobało mi się, to, że Herbert potrafił oderwać się od bohaterów których stworzył - co bardzo niestety, jest obecnie żadkie w fantastyce (nie patrząc daleko SW - i tysiąc ksiażek o Luku ). Ale moim zdaniem za bardzo poszedł w psuedofilozofię, gubiąc to czym oczarował czytelników.

Preludium do Diuny - jest już zupełnie inne, bardzo lekkie i fajnie się czyta, no i ma dużo nawiązań... tyle, że to jest już odwrotność Heretyków i Kapituły - fakt akcja jest fajna w miare i zaskakująca i jest jej dużo - ale sposób pisania, wartość mieszająca, filozoficzna itp. niestety bardzo niska. Obecnie trochę podczyutje Bulteryjski Dżihad (thx twardy) i pierwsze wrażenia niestety podobne. Najgorsze ejst tam to, że autorzy czasem sprawiają wrażenie jakby bardziej byli przywiązani do filmy Lyncha niż prozy Herberta.

No i jeszcze filmy - Lyncha. Cóż zupełnie nie zrozumiały dla laika. Plusem jest to, że Lynch wyszedł poza powieść - i wrzucił tam wszystko to - a raczej wspomniał - co jest ważne dla uniwersum Diuny, a nie ma tego w pierwszej książce (choćby Bene Teilax). Ale moim zdaniem Lynch sam się zagubił. Mając budżet zaczął wymyślać jakieś dziwolągi o broni dźwiętkowej itp - i zupełnie pominął choćby Irulanę wsadził jako narratorkę w tym momencie - fragment ze zdobywaniem popracia wśród Fremenów (Wolan).

I jeszcze seriale. Tu niestety widziałem tylko zwykła Diunę - bardzo fajna, w miarę wierna i klimatyczna. Widać słaby budżet, i śmiesznawe efekty, ale specjalnie mnie to nie przszkadza. Największy minus to dla mnie całkowity brak Thufira Hawata. Faktycznie u Lyncha on sie pojawia i praktycznie gdyby go nie było, nikt by tego nie zauważył, ale w powieści był on dość ważny.
Dzieci Diuny nie widziałem jeszcze.

Diuna

Zacząłem czytać cały cykl kilka dobrych lat temu zafascynowany wspaniałą, jak na owe czasy, grą opartą wlasnie na fabule powieści Herberta. Pierwszy tom bardzo mi się spodobał, ale obawiałem sie kontynuacji, gdyż jak często w tych wypadkach bywa, kontynuacje z reguly nie dorównują w jakości pierwowzorom. I tak niestety moim zdaniem sie stał gdyż "Mesjasz.." Nie dosć, że krótki to praktycznie o niczym..Ale już 3 częśc ponownie spowodowała że mym umysłem zawładnela pustynna planeta...tyle niewiadomych i zagadek, ze wprost nie mogłem sie oderwać od czytania. Zaintrygowały mnie też tajmenicze nawiazywania do nieżyjacych już bohaterów..i tak zabawy Ganimy i Leto w rodziców(fascynujace!) i wchodzenie w ciało i umysł Alii - Vladimira Harkonnena..
Kiedy zabrałem sie za "Boga Imperatora" na początku bardzo zaskoczył mnie ogromny przeskok czasowy między tomem 3 i 4(bodajże ponad tysiąc lat) coś takiego przydałoby się w SW.. i zmaiast tworzyc serii w 2-3 lata po NEJ można by przesunać się o znaczniejszy okres. W 4 czesci niezwykłe dla mnie stawały się opisy samych Freemenów, wypranych z mityzmu dawnych nieustępliwych wojowników.. a także sam Imperator Leto sprawujący swe rządy...
Tak jak mówi lord wyżej "Heretyk" i Kapitularz" są nieco, moim zdaniem, pisane na siłę....a i nie jest to ta sama Diuna co na początku.

Teraz coś o filmie : nie zgodze się z Lordem : Diuna Lyncha była dla mnie zmarnowaniem wspaniałego materiału...odnosiłem wrazenie że chce za dużo w filmie zawrzeć, ale za bardzo nie wie co, pragnac również dodać pierwiastek od siebie. I do tego jeszce jakieś emitery dźwiękowe...i Paul uczący Freemenów rozbijać skały za pomocą głosu...jestem natomaist pełen ciepłych uczuć do serialu : Trzy naprawdę dobre części...i może dlatego mnie nie zawiódł. Czasu do opowiadania jest sporo gdyż prawie 5 godzin trwa serial tak więc można zawrzeć w nich najwazniejsze nurty nie bojac się, ze czegos waznego zabarknie lub zostanie niedopowiedzane. Znaczna rolę dostałą też księżniczka Irulan - która jak mi się zdaje pojawia się w ksiażce, oprócz wstępnych fragmnetów "wprowadzających", dopiero pod sam koniec podczas walki w pałacu. Ciekawy zabieg...pokazujacy, że jest sprytnym politykiem potrafiacym manipulowac innymi..chociaż faktycznie brak Hawata jest niedociągfnieciem... w końcu w ksiazce Hawat pracował pxniej dla Harkonnenów(będąc pod wpływem narkotyków) takze ten wątek równiez można było wykorzystać...ale co za dużo to nie zdrowo...
`Dzieci Diuny" niestety również nie oglądalem...a szkoda...

Właśnie

Leonidasie, zapomniałem jeszcze o znakomitej grze a właściwie dwóch. Dwójka to jeden z protoplastów RTSów, w którego zagrywałem się godzinami, a jedynaka znakomita przygodówka, prócz świetnej grafiki, miała niesamowitą muzykę, pamiętam, że słuchałem zawsze tej muzyczki z głośników Amigowskiego monitora kiedy czytałem Diunę

Lynch

Ja powiem wprost o wiele bardziej podoba mi się serial. W Diunie Lyncha brakuje mie campbellianizmu, który był w książce obecny. Jest on techncznie lepiej zrobiony niż serial, ale o to nigdy nikomu nic nie wypominałem (w końcu w Wiedźminie mi się gumowe potwory podobały).
Diunę Lyncha cenię z kilku powodów - aktorzy, w wielu przypadkach byli bardzo dobrze dobrani i starał się ich sensownie ucharakteryzować. Druga sprawa , to to, że Lynch potrafił wrzucić do Diuny także aspekty z Mesjasza itp. A trzecia, że skopał Diunę, a nie Powrót Jedi - i to dla mnie największy plus .

ojej...

ja uważam, że serial, brzydko mówiąc, jest denny. Zbyt wypieszczony, wszystko aż lśni - nawet na pustyni, no i aktorzy, którzy mi wcale nie pasuja do ich ról. Lynch stworzył film mroczny, pełen patosu (narodziny Mesjasza)... Hymmm... rzekłabym nawet, że (uwaga! Blużnierstwo!) Lynch zrobił film lepszy od książki. Ominął te mielizny kulturowe, które moim zdaniem pogrążają Herberta (arabskie tradycje, system feudalny).
Tylko nie zabijajcie

Każdy ma swoje

zdanie. Wiesz, ja na ksiażkę "Diuna" obecnie patrzę przez pryzmat Josepha Campbella. Pod tym względem serial wypadł lepiej, a Lynch pogubłi parę rzeczy. Jego film był z pewnością efektowny, ale miał nawet budżet większy niż serial Harrisona . Wiec co się dziwić. Sięgnęłaś wpierw po film Lyncha, czyż nie?

hehe...

jeden z pierwszych filmów sf jakie oglądałam. MJiałam bodaj osiem lat, i wszystko świetnie rozumiałam Niemniej jednak potrafię obiektywnie ocenić sytuację... a serial mnie znudził.
Mogę napisać, co mnie irytuję u herberta, co lubię u lyncha i co wkurza mnie w serialu, ale zrobię to dopiero na offie, bo mam modem. i jeśli chcecie oczywiście

No to czekam

na to co Ci się podoba u Lyncha, a co u Herberta. Ale jak widać, miałem nosa pisząc, że wpierw widziałaś film Lyncha . Ale taka jest prawda, bo patrzyłaś na książkę przez pryzmat filmu.

Ja też najpierw widziałem film Lyncha.... ale gdy go już nei pamiętałem, sięgnęłem po książkę w normalnym tłumaczeniu. Potem znów był Lynch, potem był serial. Dopiero jakiś czas temu po tym jak sięgnęłem po książkę w Łozińskim tłumaczeniu, i dopiero po film, wtedy go już lepiej odebrałem, acz może dlatego, że udało mi się wyjść poza "Diunę" i obecnie mam cały cykl napisany przez samego Herberta zaliczony.
Obecnie czytam Krucjatę maszyn.

ha....

naszykuj okularki

hmm

no i co, z tmyi okularami. Zdążyły mi się już zakurzyć .

hmmm...

mnogość klasówek i odpytywanek (szczególnie z mojego "Ukochanego" przedmiotu biologii, którą mam 4x w tygodniu) sprawiła, że dopiero teraz bede sie mogła za to zabrać (ponieważ bo mam teraz coś, co ja zdiagnozowałam jako grypę żołądkową) i mam troche czasu. Odkurz więc okularki i czekaj!

Musze nową ściereczke zdobyć

W kazdym razie czekam jak uda Ci się napisać zacznij nową gałąź (odpowiedz na głównego posta), bo Ci tak bez dyskusji nie podaruję. Tym bardziej że już mnie ręka od czyszczenia okularow boli.
W każdym razie zdrowiej.

merci monsierur

już wyzdrowiałam, i mam 4 klasówko-kartkówki, i 3 pytania w tym tygodniu... ech... ale wypocę ten tekst, do jasnej ciasnej!

Cykl Diuny

czytałem już jakieś 10 lat temu prócz 2 ostatnich tomów. Ostatnio w sprzedaży tylko te nowomodne tłumaczenia z "Wolanami" (hodowcy wołów? ) Więc skutecznie mnie to odstrasza od kupna. Cóż, może w antykwariacie znajdę jakieś stare tłumaczenia.

Nim przeczytałem książkę zafascynował mnie film Lyncha. Choć pamiętam, kumpel, który ówcześnie był dla mnie guru fantastyki i czytał najpierw książkę, był zniesmaczony: "Jezu, czy oni krzyczą do megafonów?" Mnie jednak do dziś Lynchowa wersja podoba się bardziej od tej nowej serialowej. (Irytował mnie trochę w serialu np. brak tarcz, przecież bez nich używanie broni białej nie ma sensu, ale to szczegół.)

Film kojarzy mi się czasem ze SW – tu też wszyscy chodzą w dziwacznych kostiumach i toczy się galaktyczny konflikt dobra za złem. Podobno gdy ktoś nie czytał książki film będzie dla niego niezrozumiały? No, może dla tych co nie czytają fantastyki, trochę abstrakcji i się biedacy gubią Cóż, ludzie często nie rozumieją filmów Lyncha dziejących się w naszym świecie, a co dopiero w zupełnie fantastycznym?
Jak dla mnie to świetny film pełen senno-baśniowych abstrakcji, mistycyzmu i wynaturzonego, demonicznego zła rodem z odjechanego koszmarku Fani twierdzą, że postacie są w filmie są zbyt zuborzone np. Baron Harkonnen, krórego eksponuje się głównie psychopatyczno-sadystyczną naturę, zapominając, że jest geniuszem spisku i intrygi... ale cóż – coś za coś – film nigdy nie odda w pełni książki.

Wracając do powieści, uważam, iż "Pseudofilozofia", jak to określiłeś Lordzie, nadaje specyficzny klimacik książkom, zmusza do refleksji, Bardzo mnie to przyciągało do Diuny. Nie czytałem tych książek jednym tchem, lubiłem robić sobie przerwy na przemyślenia. Co jeszcze mnie zafascynowało, to samo przedstawienie w sadze zmiany sił rządzących we wszechświecie: zawsze pojawiają się bojownicy o wolność, chcący obalić tyranię. Tylko, że wcześniej czy później sami wpadają w pułapkę władzy. Czyli odwieczna rotacja - zamiana ciemiężyciela na ciemiężonego obrońcę i odwrotnie.
Prócz Pierwszego tomu, jeszcze "Mesjasza Diuny" uważam za wyśmienitego, jest on jeszcze "realistyczny" (jeśli można tak powiedzieć o książce Herberta ) Choć 2 kolejne tomy mimo, że Frank sobie odleciał, też mają dzięki temu niesamowity klimacik. (Choć Leto II przypomina mi troszkę jakiegoś Marweloskiego herosa ala Spiderman, pod koniec "Dzieci Diuny" )

Z Preldium czytałem tylko "House Harkonnen". Hm.. inne jak piszesz Lordzie.. moim zdaniem daleko temu do dzieła mistrza. Dorównuje mu tylko czasami, a czasami miałem wrażenie, że niektóre pomysły są tandetne. Ale czytało się całkiem przyjemnie.

Re: Cykl Diuny

Kyle Katarn napisał:
nowomodne tłumaczenia z "Wolanami" (hodowcy wołów? )

Irytował mnie trochę w serialu np. brak tarcz, przecież bez nich używanie broni białej nie ma sensu, ale to szczegół.

-----------
Taa...w tlumaczeniu o którym mówisz (chyba Ładysława Jerzyńskiego) pojawiają się nie tylko Wolanie zamiast Freemenów..ale też tajemnicze Piaskale czyli Czerwie i Piaskopływaki...

Co do tarcz- Freemeni nie stosują tarcz ochronnych gdyż ich działanie zwabia czerwie...poza tym ich brak powoduje, że walki Freemenow są dynamiczniejsze i nie trzeba zwalniać pchniecia aby przebić się przez warstwę ochronną( jedynie poprzez wolny ruch tuż przed samą tarczą mozna było ją ominąć)...podczas swojej pierwszej walki własnie dlatego problemy miał Paul...przywyczajony do walki z tarczą podświadomie zwalniał koncową fazę ciosu i jego przeciwnik miał czas aby zrobić unik.

Dune jako gra - a ta grafika...po raz pierwszy wtedy widziałem taką gamę kolorów...animacja pustynii i zmieniające się pory dnia pamiętam do dzisiaj.(z resztą wygląd postaci wzorowany był na filmie) I ten czerw wyłaniający się z piasku w czołowce.. i tu się z tobą zgodze -> muzyka rzeczywiście zostawała w pamięci... i sam też odpalałem grę ale ni epo to aby grać tylko posłuchać ścieżki...

Oglądałem, grałem, czytałem

Ja swoją przygodę z Diuną rozpocząłem dawno temu właśnie od tej świetnej gry przygodowej na Amidze - świetnej zarówno pod względem graficznym, jak i, co sami zauważyliście, pod względem niesamowitej muzyki (linię melodii pamiętam nawet dziś). Poźniej grałem z kolegą w Diunę 2, obejrzałem film Lyncha w TVP i długo, długo nic. Książkę przeczytałem parę lat temu i zachęcił mnie do tego miniserial, który bardzo mi się podobał. W tamtym roku obejrzałem drugi miniserial - Dzieci Diuny - film jest kontynuacją Diuny praktycznie pod każdym względem, więc powinien przypaść do gustu osobom, które lubiły ten pierwszy ministerial. Jeśli chodzi o dalsze książki, to niestety nie czytałem ich, bo mam ich w domu.

Super ksiazka!!

Ja tylko czytalem, gralem tylko u kolegi, a co do serialu to nigdy go nie widzialem. Lecz kiazki mi bardzo przypadly do gustu, niekiedy male dlugosci, lecz woogule to niezla ksiazka. Lecz jak zaczalem czytac kontynuacjie to coraz gorzej, poniewaz to juz jego synek pisal (tak?) ..

oglądałem, czytałem i grałem...

Podobnie jak Seba... także grałem właśnie na Amidze z kumplem, to znaczy jak oglądałem jak on gra i razem kombinowaliśmy jak to wszystko przejść Film oczywiscie oglądałem kilkakrotnie mam go gdzieś nawe na płycie i na kasecie chyba. Zresztą ja oglądnąłem Diune bardziej dla Lyncha anizeli dla Diuny i dopiero potem zobaczyłem jak naprawdę cała ta historia mi sie spodobała. Po obejrzeniu filmu przeczytałem ksiązke i także bardzo sobie ceniłm i cnie tę pozycję. Jakos zupełnie inaczej czytając książkę wyobraziłem sobie całą akcję fremenów i all. To było zastanawiające skoro czytałem booka po oglądnięciu ksiazki. Świadczy to otym ze Herbert potrafi naprawde wzbudzić i rozbujac wyobraźnię czytelnika. Potem zabrałem się za czytanie kolejnych ksiązek... tych wszystkich mesjaszy Diuny itp itd... Niestety odniosłem wrażenie że co kolejna książka była coraz gorsza, pisana jakby na siłę... dlatego straciłem zapał i niedoczytałem do końca serii. Oczywiście także oglądąłem tę Diunę z HBO która nie była wcale taka zła jak na pseudo serial

taaak.

1.Książki choć skompletowałem wszystkie do najwiekszym uczuciem darzę Diunę. Później już coraz bardziej wikłają się przesądy z religią i zaczyna mnie nudzić. Za to Preludia do Diuny są fenomenalne. Ród Harkonnenów lub Corrinów to cudowne uzupełnienie tego wielkiego dzieła napisane bardzo przystępnym jezykiem. Zresztą jak cała Diunka.
2.Gry moja przygodę zacząłem od gry Dune 2 a potem leciały wszystkie po kolei. Najwiekszym sentymentem darzę EMPEROR: BATTLE FOR DUNE za niesamowitą grafikę i filmy.
3.Z filmów widziałem obie wersje ale kasetowo zaopatrzony jestem tylko w tą Hurta. I nie jestem zawiedziony.
4. Posiadam jeszcze zapomnianą Harkonneńską talię do Diuny karcianej. Heheh pamiętam te wieczory jak graliśmy na plaży.... wbijało sie karty w piask. Jaki klimat był.

Ogólnie rzecz biorąc Diunę traktuje jako jedno z najwiekszych dzieł literackich. Baardzo działa na wyobraźnię.... i ten melanż

Diuna

Ksiązki odkryłem parę lat temu i bardzo sobie je chwalę. Przebyłem całą serię i jestem pełen podziwu dla mistrzostwa Herberta. Nie przeczytałem natomiast tych wypocin jego nieutalentowanego synka, bo aż mi się nie chce na nie patrzeć (walają mi się gdzieś po półce). Co do filmu i serialu to oba niestety widziałem. Nie przypadły mi do gustu. W gry nie grałem, czego żałuję, bo z tego co słyszę są naprawdę fajne.

Diuna

W sumie to ja zaczelam zabawe z Diuna od obejrzenia miniserialu "Dzieci Diuny",bardzo mi sie to spodobalo, wiec zaczelam czytac ksiazki. Po pewnym czasie natrafilam na film "Diuna", byl calkiem niezly, nierozumiem czemu niektorzy na to narzekaja. W gry tez nie gralam, wiec chyba mam czego zalowac.

oki

gralem we wszystkie gry , Czytalem pierwsze trzy ksiazki Franka , cale Preludium a teraz jestem w trakcie Krucjaty Maszyn (gosh ....to jest brutalne jak nie wiem ) co poza tym ..z filmow nie widzialem Dzieci Diuny

Diuna

przecyztałem wszystkie 6 książek napisanych przez franka Herberta-od samej Dune na Kapitule kończąc. Seriali nie oglądałem żadnych, tak samo zresztą jak filmu. Dla mnie osobiście autor przesadził z rozrzutem w czasie....bez rpzesady....4 tysiące lat czy to był tysiąc lat? Mówię tu o panowaniu Imperatora Leto, zwanego Potworem? ( niestety nie mam żadnej z tych książek na własność)

Butleryjski Dzihad

Na dniach udało mi się skończyć kolejną książkę duetu Brian Herbert i KJA. I powiem tak, jestem pod dużym wrażeniem.
O ile preludia były fajne i lekkie, pozostawiały niedosyt względem Diuny Herberta, a także zbyt mocno się trzymały zarówno książek jak i filmów Lyncha, bojąc się stworzyć coś więcej, tu udało się autorom to, co mi się najbardizje podoba. Rozwinąć wszechświat.

Fakt, każdy miłośnik kalibru Herberta bedzie mocno zawiedziony, gdyż lekkość jest porównywalna z Preludiami, ale tym razem mamy o wiele większą rozległość akcji. To już nie jest powieść. To już jest saga i tak ją należy odbierać.
Powiem tak, od dawna kręci mnie motyw walki ludzi z maszynami, jak w Terminatorze (póki co najbliższy temu co chciałem widzieć był "Drugi Renesans" w Animatrixach). Tu już jest trochę później, jest powstanie ludzi przeciw maszyną i przyznaję, że bardzo fajnie zrobione.
Faktycznie niektóre postaci jak Vorian Atreidis - są wciąż typowo KJA`owe - czyli dobry, aż do cna uczciwy itp. Ale są też postaci neijednoznaczne, jak choćby robot Erazm.
No i jeszcze dochodzi to co, zawsze mi się marzyło - Cymekowie. Z człowieka został jedynie umysł i dusza, a reszta cielesności jest maszyną i to potężną. Prawda jest taka, ze nawet gdyby nie gwarantowało to niesmiertelnosci, to i tak zgodziłbym się poddaniu takiej operacji, by móc wybić się poza cielesne ograniczenia .

Póki co mam jeszcze mętlik w głowie i czytam drugą część, może wtedy coś więcej napiszę.

dokładnie

Robot Erasmus i cymekowie.... w nastepnej dojedzie jescze patryjarcha Dzichadu, też postac wielonaczna..... i ciekawa....no i Tio Holtzman wybitny czy nie wybitny....

akurat Iblisa

już poznałem, bo Krucjatę czytam .
Zresztą samo imię mie zabija. Iblis to imię, jakie w Koranie nosi Szatan. a z Holtzmanem, racja wybitnie potrafił robić w okół siebie szum.

Krucjata Maszyn

W sumie miałem wpisać wcześniej, ale jakoś nie zdąrzyłem.

Drugi tom Butleryjskiego Dzihadu (lub w starym nazewnictwie Dzihad Butleryjska) przez większą cześć sprawia wrażenie gorszego, ślamazarnego jakby czegoś w nim brakowało. Końcówka za to jest niesamowita dynamiczny, i w wielu miejscach mało lub w ogóle nie przewidywalna. Mimo to książkę czyta się bardzo lekko i ma się ochote na więcej.
Ale sprawa Erazmusa - dokładniej jak Erazm uświadamia Gilbertusa to po prostu majstersztyk. Turlałem się na ziemi czytając dylematy moralne robota, który robi za rodzica. No i pomysł, by pokazać synowi na niewolnikach jak się rozmnażają ludzie mnie zabił całkowicie.

Bad news

Otóż z mojej korespondencji z Zyskiem wynika, że nie planują oni wydać Legend Diuny, a co za tym idzie pewnie i jej 7 tomu.
Ja już do nich pare mejli napisałem ale może i Wy spróbujcie zasypać ich pytaniami o te pozycjie.
Kontakt znajduje się tu:
http://www.zysk.com.pl/kontakt.html

szkoda

ale trzeba di nich napisać i walczyć o to a jak nie to sie kupi w stanach,,, i znow nasi nie zarobia, ale jak nie chca to nie

hmm

wiesz, ostatnio się dowiedziałem, że panu Zyskowi Butleryjski Dżihad wpadł w ręce, jak mu się spodoba.... to ... a jak nie... to już domyśl się sam.

taa

to ja im zrobie Twardy Dżihad........

chyba będziesz musiał

fragment mejlu z zysku:

co do "Legend Diunu", to się zastanawiamy, ale wyniki sprzedaży "Rodów..." nie były zachwycające, więc na razie jest to raczej na nie.

czekamy na Twój krok, panie Admirale

Dżihad

Wszystko wskazuje na to, że zostało Ci zrobić ten Dżihad .
Zysk zakończył swoją przygodę z cyklem Diuna. Obecnie prawa do cyklu ma wydawnictwo Rebis, które od przyszłego roku zacznie wydawać na nowo Diunę (nie wiem w jakim tłumaczeniu), ale stwierdzili też, że wydanie Preludiów i Legend Diuny uzależniają od sprzedąży Diuny...
I have bad feelings about this. Bo jak tu liczyć na wysoką sprzedąż tytułu, który w praktyce zalega na półkach, nie mówiąc, że będzie to kolejne wydanie, w ciągu kilku ostatnich lat.

wiesz

ja zaczynam miec dosc naszych, wydawcow, ksiazki kosztuja kupe kasy, (pozniej sie dziwia ze jest mala sprzedaz), po prostu znow zarobi zagraniczne wydawnictwo.... nie chca sie postarac to nie...... kij im w oko

krótki komentarz

diuna to już klasyka...jak gwiezdne

Diuna

Diuna to jest jeno z arcydzieł literatury dwudziestego wieku. Niestety następne części albo są faktycznie słabsze albo mnie się tylko tak wydaje. Bo zarówno poległam na "Mesjaszu Diuny"jak i na "Dzieciach..", ani jednej ani drugiej nie przeczytałam do końca bo były tak koszmarnie nudne.

I tu się nie zgadzam!!

"Mesjasz" nie jest nudny - jest po prostu powieścią o tragizmie Paula, który poświęca Chani i siebie po to, by dać szansę swoim dzieciom. Oczywiście to tylko jeden z wielu pozytywów tej książki i jedna z jej płaszczyzn, na których można to dzieło analizować.
"Dzieci Diuny" - gdyby nie ta "zemsta zza grobu" barona Władka byłoby świetnie - a tak jest to średnia powieść. W "Dzieciach..." świetnie oddano to, co się działo z Paulem i Leto II - ich spór o dalszą "wizję ludzkości" itd. Nie potrafię oddać słowami to co czuję podczas czytania Kronik Diuny - język ludzki nie potrafi w 100% oddać tego, co we mnie siedzi!

Ps."Diuna" i pozostałe części Kronik są naprawdę genialnymi książkami (poza V i VI częścią). Śmiem twierdzić, że są arcydziełem literatury w ogóle, a nie tylko 20 wieku.

polecam

tez nie wydane w polsce, ksiazki syna Herberta o wojnie miedzy ludzkoscia a maszynami

jeszcze jedno krótkie info

mianowicie w końcu, we wrześniu na DVD pojawią się "Dzieci Diuny". Ja tego serialiku nie widziałem jeszcze, recenzje są miażdzące, ale chyba z ciekawości sobie to kupię i ocenię.

Bitwa o Korrin

No i zwieńczenie Butleryjskiego Dżihadu mam już za sobą, ale prawdę mówiąc trochę się zawiodłem. Dwa poprzednie tomy były świetnie pod względem zarówno fabularnym, jak i umiejętnego przekręcania wszystkiego, co o Diunie znaliśmy. Biły na głowę nie tylko Preludia, ale też wszystko co było po oryginalnej Diunie Herberta. W przypadku "Battle of Corrin" trudno mówić o słabej książce, ale wychodzi trochę ponad przeciętną. A podstawowa przyczyna tkwi w tym, że w dwóch poprzednich wiele rzeczy działo się zbyt wolno i pozostawiono wiele oczekiwań wobec trzeciego tomu. A tu już początek jest rozczarowujący, gdyż chcąc pchnąć akcję zabrano się za zmianę pokoleniową bohaterów, a to zwłaszcza na początku tak trochę kiepsko wyszło. Dopiero pod koniec wszystko się rozkręca i czytelnik CHCE więcej, tyle, że na razie nie ma i nie będzie.
Choć wciąż pozostają otwarte pytania o Powstanie Gildii Kosmicznej (wiadomo z czego powstanie, ale jak?), Saudukarów. No i samo przekształcenie się w Bene Gesserit czy powstanie szkół Suk albo Mentatów, choć dokładnie wiadome z czego wyjdzie, zostało pominięte. Tu najbardziej oczekiwałem takiego zwieńczenia historii jak rodu Harkonnenów, gdzie w ostatnim rozdziale wyszli w przyszłość i opisali, jak tragicznie doświadczony przez rod ród, stal się złymi Harkonnenami. No bo nadal piękne jest to, że w Bitwie Harkonnen wciąż ma dobre serce, a Atryda... jest gotów wymordować całą planetę, byle tylko osiągnąć cel.
No i piękne jest powstanie słowa Mentat, ale do tego zachęcam by przeczytać samemu.
Mam nadzieję, że Rebis wyda te powieści w Polsce, chętnie przeczytam je ponownie w polskiej wersji językowej.

taa

Ksiązka jest nie rowna i zostawia duzo do konca nie wyjasnione, ale wydaje mi sie ze jest to fajne poniewaz ciagle mozna sobie wiele rzeczy samemu wyobrazac... ogolnie wszystkie ksiazki to tez tez konflikt wewnetrzny bohaterow, na ile mozna sie posunac zeby osiagnac sukces, jak ciezkie kroki trzeba podjac zeby osiagnac zwyciestwo (decyzje Atrydy).. wojan jest tu pokazan jako straszna niszczaca silya wszystko co spotka na drodze, nikogo nie oszczedza, nie wazne jak wysoko ktos znajduje sie w chierarhii...tego wlsanie brakuje w SW( w NEJ troche sie zmienia)... napewno syn herberta spisal sie bardzo dobrze piszac te ksiazki... bo wkoncu ciezko pisac w cieniu slawy ojca...

Diuna 7

W internecie pojawił się już pierwszy fragment Diuny 7 autorstwa Briana Herberta i Kevina J. Andersona. Zainteresowanych odsyłam tutaj:
http://www.dunenovels.com/dune7blog/chapters/Hunters-Chapter01.pdf

A czy

to prawda, że Diuna 7 zostanie podzielona na dwa, czyli de facto będzie Diuna 7 i 8? Wiesz coś o tym?

tak

Ma zostać wydana w dwóch tomach
HUNTERS OF DUNE - we wrześniu 2006
SANDWORMS OF DUNE - we wrześniu 2007

W Polsce może Rebis to wyda, bo przejął prawa do Diuny od Zysku.

Wow

Bomba Chodź ja bym wolał najpierw "Dżihad" w Polsce A super-duet co planuje po Diunie 7 i 8? Słyszałem coś o trylogii o Leto I, pomiędzy Preludiami a Diuną 1... I o jakichś opowiadaniach...

hmm

To raczej miała być trylogia pt. "Paul of Dune" i wiadomo kto miałby odegrać główną rolę. Ale ja chyba bym wolał, by opisali coś przed Legendami albo po nich. Czy to powstanie Tytanów, Omniusa (i generalnie bunt maszyn, a nie bunt ludzi przeciw maszynom) czy nawet późniejszych rzeczy Saudukarów albo pierwsze lata Gildii Kosmicznej.

dobrze słyszałeś

"jakieś opowiadania" wyszły w zeszłym roku w tomiku Road to Dune. Zawiera on m.in. niepublikowane notatki F. Herberta, wycięte rozdziały z Diuny i Mesjasza oraz cztery opowiadania (dwa z nich były wcześniej dostępne jako e-booki)

Zresztą, co ja będę pisał - informacje są na stronce: http://dunenovels.com/books/road2dune.html

W Polsce w najbliższej dekadzie się tej książki nie spodziewam

na

wrzesnien trzeba kase szykowac...

Rebis cd.

W sieci pojawiło się krótkie info, że Diuna Rebisu zostanie wydana w tłumaczeniu Marka Marszała, czyli oryginalnym, nie Łozińskiego. Tłumacz ma też dotłumaczyć pozostałe tomy, bo wtedy nie miał możliwości dobić do końca. Więc myślę, że jest szansa, że Diunę 7 zobaczymy przed Legendami Diuny. Choć z Czerwiami miast piaskali.

Prequele

również? Good.... Nie będę musiała ściągać wszystkiego co dzieje się przed Diuną

wiesz

kiedyś w mejlu pisali, że reszta zależy od wyników sprzedaży. W każdym razie ponieważ najpierw robią Diunę to na resztę trzeba będzie długo pocekać.

Rebis c.d.

Dziś z okazji tragów w Wawie dostałem reklamówkę Rebisu. Fajna taka książeczka, w której zapowiadają między innymi powieść Stackpole`a, kroniki wampirów no i Diunę. No i w tej "Diunie", jak wiadomo "nowym" tłumaczeniu, w opisie znaleźli się Wolanie i piaskale. Nie wiem czy to przypadek, w każdym razie mocno namieszali . Czyżbyśmy zatem mieli dostać tłumaczenie Marszala z nazwami Łozińskiego? Cóż, przynajmniej Diunę 7 będzie się lepiej czytało - już jednym ciurkiem, po Łoziku.

Wampiry?

a które części Kronik dokładnie, jeśli można wiedzieć?

Na raie

wydali dwie - w zapowiedziach jest opisana część czwarta i kolejne tomy.

update

robi się jeszcze ciekawiej, na stronie Katedry, jest nowy blurb:

Na pustynną planetę Arrakis przybywają Atrydzi. Jej przejęcie to ich olbrzymi sukces – jedynie na Diunie wydobywa się melanż, narkotyk umożliwiający podróże międzygwiezdne i przewidywanie przyszłości. Członkom rodu zagrażają jednak nie tylko piaskale i Fremeni. Atrydzi wpadli w zasadzkę zastawioną przez Cesarza i Harkonnenów, jeszcze niedawno władców Diuny. Czoło stawia im Paul Muad’Dib, który swe możliwości zawdzięcza programowi genetycznemu zakonu Bene Gesserit.

Wolan już nie ma, piaskale zostały... !?

Preludium Diuny na ekranie?

Na fanowskiej stronie o Diunie - Archiwa Bene Gesserit ( [url] http://www.archiwabg.pl/ [/url] ) - natknąłem się na informację, że wytwórnia New Amsterdam Entertaiment, która odpowiada za sfilmowanie Diuny, Mesjasza Diuny i Dzieci Diuny, przygotowuje się (prawdopodobnie) do kolejnego serialu telewizyjnego, tym razem do napisanego przez syna Franka cyklu "Preludium Diuny". Jak dla mnie to świetna wiadomość Trochę szkoda, że nie chcą kręcić Boga Imperatora, ale wiadomo że stworzenie komputerowego Leto pochłonęłoby większość budżetu

...

Hm, a Mesjasz Diuny nie był przypadkiem częścią Dzieci Diuny? W sensie, w tym dwuodcinkowym filmie? Bo dam głowe, że z Diuny zrobili przeskok od razu do Dzieci, bez Mesjasza...
A Preludium... Hmm... możę być ciekawie, ciekawi mnie jak przedstawią `zbiorniki aksotolowe` ;P

Tak

Mesjasz wszedł w skład Dzieci Diuny. Ale stanowi osobną część - całość ma trzy odcinki, pierwszym z nich jest Mesjasz w całości, a pozostałe dwa to Dzieci poszatkowane na dwa kawałki. Ale ponieważ Mesjasz jest osobną pozycją wydawniczą, dlatego warto o nim wspominać osobno.

Mnie bardziej interesuje szkolenie Duncana na wyspie Mistrzów Miecza

jestem na nie

Najpierw niech skończą "normalną" Diunę ekranizować a potem biorą się za odpryski. Zwłaszcza, że w przypadku Dzieci całkiem nieźle im ten film wyszedł.
Ewentualnie niech nakręcą cała sagę jako jeden długi serial

hmm

wieść o robieniu z tego serialu, to trochę odgrzewana plotka, podobne infa były zaraz po Dzieciach Diuny, acz bez pokrycia w czymkolwiek.

W Diunie

podobała mi się koncepcja "melanżu", kojarzy mi się z odpowiednikem OOBE

"Diuna" z Rebisa

wyjdzie w marcu. W Merlinie można już zamawiac.

http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/497071

Mesjasz diuny

JEEEST.
http://www.archiwabg.pl/
15 maja kolejna pozycja ma się ukazać.!!!!
Huuuraa.

Butleryjski Dżihad po polsku

I to jeszcze w tym roku. Podobno do końca roku Rebis ma u nas coś takiego wydać. Powiem tylko tyle WOW! W końcu, na prawdę chłopaki mnie pozytywnie zaskoczyły. Czekam z niecierpliwością .

...

Zdążyłem już zapuścić brodę do pasa, a tu jednak taka niespodzianka, przed śmiercią mą...

Ogólnie, to fajnie, że to zrobią !

Dzieci Diuny

W końcu po wielu latach udało mi się dotrzeć do tego serialu. Muszę przyznać, że realizacja mi się bardzo podobała. Owszem efekty specjalne strasznie komputerowe i to widać, pewnie w większości wszystko było generowane komputerowo, widać brak miniatur na których bazowali. Natomiast cała akcja - teraz nie jestem w stanie sobie uzmysłowić ilości zmian, acz ogólnie odebrałem pozytywne wrażenie, choć miejscami było trochę dłużyzn. Im dalej tym lepiej. Cóż prawdę powiedziawszy to chętnie bym zobaczył dalesze tomy... ale na razie chyba nic z tego nie będzie, przynajmniej w tym wydaniu... choć...

No właśnie choć . Czyli na koniec jeszcze jedna wiadomość, według Aint It Cool News szykuje się nam kolejna ekranizacja Diuny.

prawda...

Jakiś czas temu obejrzałem "Dzieci Diuny", a właściwie tylko tę część, której akcja pokrywa się z wydarzeniami opisanymi w tomie "Mesjasz Diuny". Film jest naprawdę niezły. Efekty specjalne - tak jak piszesz - nie najwyższej jakości, lecz to mi akurat nie przeszkadzało. Na przykład sekwencję chwytania czerwia oglądałem z przyjemnością mimo wszystkich niedoskonałości generowanej komputerowo sceny.
Jeśli czegoś mi w całości brakowało to odrobiny charekterystycznej dla Herberta filozofii. Ale wiem, że trudno byłoby pogodzić to z wymogiem utrzymania dobrego tempa narracji, która i tak z natury swej jest dość spokojna.
I wreszcie nie należy zapomnieć o muzyce Briana Tylera...

muuuuzyka łagodzi obyczaje;)

Dopiero do niedawna siedzę w Diunowych klimatach, ale przyznaje się bez bicia, iż wgniotło mnie w fotel przy pierwszym poznaniu Czuję się opanowana myślą o Diunie, a muzykę z Children of Dune wałkuję ostatnio non stop ..bajeczna xD Jeśli miałabym zdradzić SW to właśnie dla Diuny

...

Bo Ci Diuna zrobiła imprint przy pierwszym zbliżeniu, dlategoś taka skora do zdrady ;P

Ja tam osobiście czekam aż wydadzą Dżihad. No i zakończyliby starą Diunę... Tylko boje się otworzyć tej książki i zobaczyć "4.500 lat później..." ;P

Re: ...

Tremayne napisał(a):
Tylko boje się otworzyć tej książki i zobaczyć "4.500 lat później..." ;P
________

Taaak... to takie w ich stylu, nie? xD Ja osobiście teraz czytam "Heretyków Diuny" i jak dla mnie to póki co najlepsza część A jestem też dumny z siebie, że indoktrynacja Ciacha "Diuną" zakończyła się 100% sukcesem

to

super bo diuna jest super... jedna z moich ulubionych serii

Dżihad Butleriański w lutym w Polsce!

Oto co mówi nam Rebis:

Nieco później niż planowaliśmy (przepraszamy za opóźnienie – nowe tłumaczenie zabrało nieco więcej czasu niż pierwotnie zakładaliśmy) Dzieci Diuny ukażą się w kwietniu–maju 2008 r.

Żeby oczekiwanie na Dzieci Diuny zbytnio się nie dłużyło, równolegle zamierzamy rozpocząć wydawanie książek napisanych przez Briana Herberta i Kevina J. Andersona, "Legendy" i "Preludium Diuny". W lutym 2008 r. ukaże się pierwszy tom "Legend Diuny" – DŻIHAD BUTLERIAŃSKI. Szatę graficzną do "Legend" i "Preludium" nadal opracowywać będzie Pan Wojciech Siudmak.


Wszystko świetnie... Tylko boję się, że pan Marszał nie przetłumaczy Dżihadu, skoro robił równolegle Dzieci Diuny Wtedy będzie żal, bo miałem nadzieję, że wyjdą wszystkie części w reedycji duetu Marszał-Siudmak w twardej oprawie, w tym wznowienie Preludium z normalnym tłumaczeniem... Choć oby jednak to był Marszał

Zapowiedź "Dżihadu Butleriańskiego!"

oto konkrety: Dom Wydawniczy REBIS, data wydania: luty 2008, tłumaczenie: Andrzej Jankowski, oprawa: twarda z obwolutą, ISBN 978-83-7510-099-0, seria: Legendy Diuny, liczba stron: 696, cena z okładki: 49,90 zł.

Opis:

Trwający setki lat bój ludzi z myślącymi maszynami wkracza w ostatnie stadium. Omnius — demoniczny komputerowy wszechumysł — oraz służący mu Tytani i roboty z Zsynchronizowanych Światów nieubłaganie zyskują przewagę, wykorzystując wady rodzaju ludzkiego. Ostatnią nadzieją mieszkańców Ligi Szlachetnych i Niezrzeszonych Planet są wojskowy przywódca Xavier Harkonnen, jego narzeczona Serena Butler i błyskotliwy naukowiec Tio Holtzman. Brutalnej sile maszyn ludzie mogą przeciwstawić jedynie swą nieograniczoną wyobraźnię, dar współczucia, wrodzony geniusz oraz niegasnące nadzieję i miłość. To musi wystarczyć.

Tymczasem na odległej, niemal zapomnianej planecie Arrakis kupcy odkrywają dobrodziejstwo nieznanej przyprawy — melanżu...


Okładkę możecie podziwiać tutaj:

http://www.archiwabg.pl/

---

O rany Cena powala, ale za twardą oprawę i taką okładkę duszę bym dał... Szkoda tylko, że to nie Marszał, ale może będzie dobrze Nie mogę się doczekać, zwłaszcza że zacząłem czytać "Kapitularz" więc tym bardziej potrzebuję nowych części

...

Okładka gejowa, strasznie nie podobają mi się te rebisowskie rysuneczki. Ja się jednak wychowałem na tych starych, zniszczonych podwójnych okładkach, eh.

Ale w końcu będzie coś do czytania nowego z Diuny!

Wieści o ekranizacji

Dwie

Pierwsze mamy reżysera:

W studio Paramount Pictures rozpoczęły się przygotowania do realizacji kolejnej filmowej wersji jednej z najważniejszych pozycji literatury science-fiction - "Diuny" Franka Herberta. Reżyserią filmu na podstawie książki ma się zająć Peter Berg, autor takich filmów jak: "Witajcie w dżungli", "Światła stadionów", a ostatnio też "Królestwa" i "Johna Hancocka".

"Diuna", która po raz pierwszy wydana została w 1965 roku, to futurystyczna opowieść, której akcja rozgrywa się w Uniwersum Diuny, fantastycznym świecie przyszłości. Najważniejsza planeta tego wszechświata to Arrakis (Diuna). Znajdują się na niej złoża melanżu - substancji umożliwiającej ponadwymiarowe podróże kosmiczne i jasnowidztwo, niezbędne do ich bezpiecznego odbywania. Władza na Diunie zostaje oddana w ręce rodu Atrydów. Na planetę przybywają książę Leto Atryda, jego konkubina lady Jessika, syn Paul oraz ich armia. Wkrótce po przybyciu, ród Harkonnenów wspomagany przez oddziały imperialne, dokonuje przewrotu, a Atrydowie trafiają na banicję.
Producenci filmu, w tym Richard Rubinstein, który w 2000 roku na podstawie "Diuny" wyprodukował miniserial dla stacji Sci Fi, poszukują właśnie twórców, którzy zajmą się adaptacją scenariusza. Zgodnie z pojawiającymi się informacjami scenarzyści będą mieli za zadanie jak najwierniejszą adaptację powieści, za którą Herbert uhonorowany został presiżowymi nagrodami Nebula i Hugo, i która na całym świecie sprzedana została w liczbie ponad 20 milionów egzemplarzy.

Film przygotowywany przez studio Paramount będzie drugą pełnometrażową adaptacją książki Franka Herberta. Wcześniej na ekrany przeniósł ją David Lynch w 1984 roku .


i drugie mamy scenarzystę:

Joshua Zetumer, 26-letni scenarzysta, którego w ubiegłym roku branżowe "Variety" umieściło na liście 10 godnych uwagi scenarzystów, negocjuje napisanie filmowej adaptacji jednej z najważniejszych pozycji literatury science-fiction - "Diuny" Franka Herberta. Reżyserią filmu na podstawie książki ma się zająć Peter Berg.

Producenci filmu, w tym Richard Rubinstein, który w 2000 roku na podstawie "Diuny" wyprodukował miniserial dla stacji Sci Fi, chce aby scenariusz nowego filmu był jak najwierniejszą adaptacją powieści, za którą Herbert uhonorowany został prestiżowymi nagrodami Nebula i Hugo, i która na całym świecie sprzedana została w liczbie ponad 20 milionach egzemplarzy

Zetumer, absolwent scnopisarstwa na USC, ma na koncie dwa scenariusze. Jeden z nich, "Villain", sprzedany został niedawno studiu 2929 Entertainment, a kolejny, "The Infiltrator", kupiło jakiś czas temu Warner Bros. "The Infiltrator", to opowieść o brytyjskim żołnierzu, który infiltruje jeden z oddziałów IRA. Film na podstawie tekstu Zetumera wyprodukować ma David Benioff, a główną rolę zagra tu najprawdopodobniej Leonardo DiCaprio. Ostatnio Zetumer brał także udział w pracach nad fabułą "007 Quantaum of Solace".

"Diuna", której adaptacją ma się zająć Zetumer, po raz pierwszy wydana została w 1965 roku. Jest to futurystyczna opowieść, której akcja rozgrywa się w Uniwersum Diuny, fantastycznym świecie przyszłości. Najważniejsza planeta tego wszechświata to Arrakis (Diuna). Znajdują się na niej złoża melanżu - substancji umożliwiającej ponadwymiarowe podróże kosmiczne i jasnowidztwo, niezbędne do ich bezpiecznego odbywania. Władza na Diunie zostaje oddana w ręce rodu Atrydów. Na planetę przybywają książę Leto Atryda, jego konkubina lady Jessika, syn Paul oraz ich armia. Wkrótce po przybyciu, ród Harkonnenów wspomagany przez oddziały imperialne, dokonuje przewrotu, a Atrydowie trafiają na banicję.


Cieszy mnie nie tylko to, że produkują to ludzie odpowiedzialni za serialową wersję, ale też, że chcą być jeszcze wierniejsi oryginałowi. No cóż, mam nadzieję, że to będzie początek serii.

Paul of Dune

Przedwczoraj kupiony w księgarni na wroclawskim dworcu głównym
Tekst na okładce:
Between the end of Frank Herbert`s Dune and his next novel Dune Messiah lies a mystery: how a hero adored by a planet became a tyrant hated by a universe

Czyli w sam raz jako nastepna lektura po Invincible i Jacenie

...

Ou.

Choć mnie bardziej by interesowała Bitwa Pod Corrinem, kurdę, w końcu, no ;p

Butlerian Jihad

przeczytana. Niezłe. Sorceresses of Rossak mają bardzo sithowe umiejętności, a wygląda na to że były potężniejsze od Sithów z czasów Lorda Kaana.
Teraz zabieram się za Machine Crusade

Dobra więc tak

mamy już wydane wszystkie 3 Legendy Diuny, Heretycy i Kapituła są w zapowiedziach, więc pytanie: nasz kochany Rebis mówił coś może o Rodzie Atrydów itd?

Re: Dobra więc tak

Sammael napisał(a):
mamy już wydane wszystkie 3 Legendy Diuny
________

A te Legendy mają który przekład?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Diuna_(powie%C5%9B%C4%87)#T.C5.82umaczenia_i_r.C3.B3.C5.BCnice_w_terminologii

Ta

3 kolumna, zdaje mi się - Przekład Marszała (Rebis).

W nowym wydaniu Domu Wydawniczego REBIS przekład Marka Marszała poddany został gruntownej redakcji, co wyeliminowało z tekstu większość wpadek tłumacza i językowych niezręczności

...

Co, WOLANIE wam nie odpowiadają? xD

i jest

tam czerw pustynny? No to chyba nie kupię albo poczytam na miejscu...

...

w rebisie jest albo czerw albo Shai-Hulud. No i lepszy czerw niż piaskal ;p

jasne

nie chce mi się flejma toczyć. Szkoda, może kiedyś zainwestuję w oryginał.

---

O, jeszcze się tu nie wypowiedziałem.

Powiem tak, Kroniki Diuny to najlepszy cykl książkowy jaki w życiu czytałem (choć na razie doczytałem do "Boga-Imperatora...", na "Heretyka" i "Kapitułę" czekam w wydaniu Rebisu ). Świetnie opowiedziana, epicka historia. Opisy świata. `Diunowa` filozofia. I wątek ekologiczny. W dodatku jeden tom czytam w ~1,5 tygodnia, i to przy tej objętości. ^^
Poza tym przymierzam się, żeby zacząć czytać "Dżihad Butleriański", ale najpierw skończę z lekturami szkolnymi.

...

Diuna to dla mnie chyba pierwsza seria w której naprawdę spotkałem się z SF. Uwielbiam ją (choć teraz zaszczytne 1 miejsce przypada SW ) i czytam dość często choć ostatnio trochę jakby nie mam ochoty. Mam o tyle nie dobrze że dosłownie nikt kogo znam nawet o Diunie nie słyszał i nie mam z kim pogadać. Film oglądałem jakiś rok temu, już dokładnie nie pamiętam. Przeczytałem niemal wszystko z "podstawowej" sagi, zmiękłem już przy Kapitule, po prostu nie miałem siły czytać. Ostatnio o mało bym się nie skusił na Dżihad Butleriański (lub jak głupio tłumaczono "Dżihad Butleriańska") ale coś mnie powsztrzymało. Niestety

...

Na razie przeczytałam tylko pierwszą część, nie miałam czasu zająć się pozostałymi. Książka niezła, przypomina mi trochę "Władcę Pierścieni", tyle że s-f. Ciekawy świat przedstawiony, Herbert miał pomysł...

i jeszcze o nowym filmie

Bo widzę, że nikt o tym nie napisał. W każdym razie zmienił się reżyser, nowym został Pierre Morel. Niestety nie ma wielkiego dorobku, zobaczymy czy sobie poradzi. Ja cały czas trzymam za słowo producentów, którzy mówią, że nowa Diuna będzie jej najwierniejszą adaptacją. Zobaczymy . Osobiście marzy mi się wierność zbliżona do serialowej i rozmach (i przede wszystkim wizja) jak u Lyncha. Cóż, co wyjdzie zobaczymy.

...

Jest/ma być w ogóle jakiś nowy film? :O

(tak, wiem, że stary post, ale teraz go zauważyłem ;d )

na razie

chyba nie ma nic konkretnego na horyzoncie, niestety.
film przekładano, zmieniano, aż w końcu Paramount się wycofał. Niby dalej ktoś tam rozwija scenariusz, ale póki co projekt jest w fazie śmierci klinicznej.

...

bzdura jakaś

bo Pierre Morel nie jest już od dawna związany z projektem. Tak już 2,5 roku będzie:
http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=71133
o tym, że Paramount się wycofał też jest stary news:
http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=75341
2014 to data która się przewija na IMDB ale jest tak z czapy... nikt nie bierze jej na serio. By to był 2014 rok to preprodukcja powinna się zaczynać, a tu po prostu tego nie ma i szybko nie będzie.

...

Dlatego użyłem słowa "rzekomo"

Diuna 7 i 8

Trochę to trwało, aż przez nie przebrnąłem. Chciałem przeczytać obie pod rząd, i o ile ilość stron nie jest problemem, o tyle rozbicie zakończenia Diuny na dwie części okazało się nim. Szczerze mówiąc, nie rozumiem jakie intencje poza zarobkami, mieli autorzy tworząc Czerwie (8) i Łowców (7) Diuny. Zwłaszcza, że tego przejścia charakterystycznego dla poprzednich tomów nie ma. To bezpośrednia kontynuacja, jak się czyta jeden za drugim, nawet nie jestem w stanie znaleźć miejsca, w który powinien się 7 tom skończyć. A idzie głównie o to, że fabularnie Czerwie się rozkręcają, na ostatnich 200 stronach. I to na tyle, że aż faktycznie tą końcówkę przeczytałem w praktyce w jeden wieczór - mimo, że reszta szła mi dość ślamazarnie. Prawdę mówiąc rozumiem, że pozostałe, prawie 800 stron miało tylko przygotować nas na końcówkę, ale moim zdaniem to właśnie nie wyszło. Dostaliśmy niepotrzebne przeciąganie związane z pojawianiem się kolejnych ghol. O ile na początku wydawało się to fajne, to po dwustu stronach i kolejnych, coraz mniej ważnych postaciach przywracanych do życia, miałem już dość. Całość sprawiała wrażenie ustawiania pionków na szachownicy. Całej masy, starych, zapomnianych a teraz odgrzebywanych pionków, z których tylko kilka miało jakiekolwiek znaczenie. Faktem jest, że znając końcówkę, może dałoby się pewne smaczki na tych 800 wcześniejszych stronach wyłapać, ale przyznaję, że jeszcze żadna z książek duetu Anderson-Herbert mnie aż tak nie wymęczyła. Miałem jej totalnie dość, także dlatego, że wbrew temu, co było piękne w Diunie, w ogóle nie podążała do przodu, jedynie odgrzebywała prawie wszystkie możliwe wątki z poprzednich tomów. Nie ma nowych postaci, nic. Totalnie odgrzewany kotlet.

O ile o tych pierwszych 800 stronach nadal nie jestem w stanie wypowiadać się pozytywnie, o tyle ostatnie 200 robi wrażenie. Przede wszystkim integruje sześć tomów Diuny z Dżihadem. No i zaskakuje tym, kto okazał się być kolejnym Kwizatz Haderath, a także jak rozwiązano sprawę Omniusa. Mnie tylko nurtuje pytanie, na ile ta końcówka to dzieło Briana Herberta i Kevina J. Andersona a na ile wynika z zapisków samego Franka. I dostajemy zakończenie, które specjalnie nie wymaga już kontynuacji, zresztą wszechświat jaki został po Diunie 8, nie jest już tak ciekawy i pociągający jak inne okresy. Więcej nie napiszę, by nie spoilerować .

Ogólnie cieszę się, że nie czytałem tego w oryginale. Raz wystarczy. Shedao ma trochę racji, że zmienia to trochę odbiór całości - ale wciąż mówimy o ostatnich 200 stronach. Szkoda, że autorzy nie mieli pomysłu na te 800 pierwszych, to rzuca bardzo duży cień na zwieńczenie sagi. Choć jak jeszcze ktoś wcześniej czytałby 5 i 6 tom... pod rząd i dotrwa, to będzie hardcorowcem. A ja czekam na powieść o powstaniu Bene Gesserit, mam nadzieję, że poziomem będzie bliższa Dżihadowi niż Diunie 7 i 8. Chyba wolę jak twórcy wykorzystują wszechświat tworząc własne historie niż wcinają się w Herberta. A jeszcze mają wiele do napisania, choćby historię Tytanów.

Paul z Diuny i Wichry Diuny

czyli kolejne dwa tomy za mną. Drugi miał mieć początkowo tytuł Jessica of Dune i chyba tym właśnie jest .
I napiszę tylko tyle, że żałuję, iż powstały. Praktycznie oba nie wnoszą już nic nowego do uniwersum Diuny, poziom również bywał lepszy. Zwłaszcza w Dzihadzie. I choć obie miały być dodatkami do Diuny i Mesjasza, odniosłem wrażenie, że to są ogony Rodów i to chyba jest ich największy problem.
Obie są dość podobnie skonstruowane, część rzeczy dzieje się w okolicach książek Herberta, część przed nimi, właśnie tuż po Rodach. I jeszcze w pewien sposób kontyuunowane są niektóre wątki. Nie czyta się tego jakoś źle, ale te książki są już po prostu przeciętne, w dodatku historia zaczyna być tak mocno żyłowana, że moje zainteresowanie się trochę wypala. I najgorsza rzecz jaka się zdarzyła to fakt, że autorzy już mocno bawią się w piaskownicy Herberta, a sama konstrukcja postaci jaką robił Herbert i jaką mają Anderson i młody Herbert to niestety nie ta klasa. Zwłaszcza gdy mówimy o niejednoznaczności postaci. Owszem w tych dwóch epigońskich tworach znajdzie się kilka ciekawych elementów, ale osobiście cieszę się, że poprzestano na dwóch książkach. Paula jeszcze łyknąłem dość szybko, z Wichrami niestety było już tylko gorzej, choć jeszcze nie jakoś totalnie źle.

Najbardziej cieszy mnie to, że po tych dwóch książkach Anderson i Herbert zrobili sobie przerwę (nie licząc Tales of Dune, ale to już tylko zebrany tomik) na trzy lata. Teraz wyszła w USA właśnie Sisterhood of Dune - o powstaniu Bene Gesserit. Mam nadzieję, że odpoczynek dobrze zrobił autorom i kolejny tom albo będzie znów czymś nowym, albo niech już będzie ostatnim.

A i na uwagę zasługuje polskie wydanie. Rebis zrobił majstersztyk, ma tylko jedną zasadniczą wadę. Zajmuje mnóstwo miejsca na półce .

Żeńskie Zgromadzenie z Diuny

Powiem tak, cztery poprzednie tomy nie napawały mnie optymizmem. O ile jeszcze Diuna 7 i 8 jest jaka jest, także z winy Franka Herberta, o tyle Paul i Wichry, to naprawdę były totalnie niepotrzebne książki, które trochę mnie zniechęciły do uniwersum. Na tyle, że po kolejny tom, czyli Żeńskie Zgromadzenie sięgnąłem sobie po jakimś czasie, na spokojnie, licząc, ze czas między tą pozycją, a kolejną z serii pozwoli ochłonąć. A tu niespodzianka... Czekanie na kolejny tom będzie trudniejsze...

Ogólnie wracamy do czasów Dzihadu i tak jak pisałem wcześniej, te własne historie młodego Herberta i Kevina J. Andersona wychodzą im dużo lepiej. Jasne, można się wielu rzeczy przyczepiać, w końcu teraz są jednocześnie odtwórcze wobec trylogii Dzihadu, jak i oryginalnej Diuny, ale w taki sposób, że nadal jest to zabawne. Może nie tak jak Dzihad, ale nadal miałem frajdę z tej powieści, a to chyba najważniejsze.

Minęło jakieś 80 lat od zakończenia wojny z myślącymi maszynami. Większość bohaterów tamtego okresu już umarła. Pozostało tylko kilka nielicznych, poddanych różnym zabiegom wydłużania życia. No i mnóstwo nowych postaci, które czasem jak Bulterianie i Manford, są wręcz zabójczy w swoim fanatyzmie. Fanatycy religijni i dżihad zawsze stanowili ważną część uniwersum Diuny, tu też oczywiście są obecni w trochę innej, może lekko sparodiowanej wersji. Oczywiście nie ma jeszcze Gildii Kosmicznej, nie ma Bene Gesserit (i co ciekawe, książka może co najwyżej portretować przyczyny powstania tej organizacji, a nie jej bezpośredni początek), ludzie zaś zaczynają wracać do maszyn. Fanatycy natomiast idą dalej i zaczynają zwalczać wszelką technologię. I to jest tu piękne. W dodatku nawet po 80. latach nie da się wszystkiego w całej galaktyce zniszczyć, a różne frakcje, używają zakazanej technologii. Kłamią, intrygują jak to w Diunie, w efekcie zaś póki co wygrywają fanatycy, którzy stanowią jednolity front.

Przyznaję, wciągnęło mnie i z czekam na kolejne tomy. Może warto by panowie Anderson i Herbert się nie śpieszyli, wolę dostać jedną dobra książkę raz na 5-6 lat, niż 1 byle jaką co rok. A następna, cóż, opowie o Mentatach, jak sugeruje tytuł. Choć w sumie obecna portretowała wydarzenia w całej galaktyce i o żeńskim zgromadzeniu z Rossaka nie było wcale tak dużo, ale liczę na to, że w następnej będzie więcej Erazma .

Mentaci Diuny

Na drugi tom wielkich szkół Diuny przyszło nam trochę poczekać. Brian Herbert i Kevin J. Anderson, chyba zauważyli, że niektóre z ich powieści traciły na poziomie, więc zamiast wydawać jedną rocznie wolą robić dwu-trzy letnie przerwy, ale dostarczać produkt dużo lepszej jakości. „Mentaci Diuny” tacy właśnie są, rewelacyjni. W dodatku kończą się prawie jak „Taniec ze smokami” Martina, czyli kilkoma cliffhangerami, każąc mnie jako czytelnikowi czekać i czekać, aż skończą.

Podobnie jak w Żeńskim zgromadzeniu, tak i tutaj, Mentaci głównym bohaterem książki nie są, ale to właśnie ich czekają dalej największe zmiany. Przepiękne jest to, że odchodzimy tu od czarno-białych podziałów na dobro i zło, to umaczania wszystkich po równo, jak to było u Herberta. Autorom idealnie udało się ukazać tę przemianę ludzkości, która wcześniej zjednoczona walczyła z myślącymi maszynami, teraz częściowo popada w fanatyzm, który zaczyna ją niszczyć. A częściowo odwraca się od tego, co było istotą buntu przeciw maszynom i w imię postępu zaczyna popełniać dawne błędy. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że dochodzi do polaryzacji a każdy, kto próbuje być neutralny, zostaje w końcu w ten lub inny sposób zneutralizowany, jeśli nie zabity. Przy tym wszystkim udaje się ukazać, że nie tylko dwie główne siły się liczą, ale jest więcej graczy i mamy różne frakcje. Cały czas też jest to Diuna, z przyprawą, która zaczyna płynąć, z Bene Gesserit, które rozpoczynają swój program, dworem Imperatora, który słabnie i powoli kształtującą się Gildią Kosmiczną. Gdzieś w tle przewija się też odwieczny konflikt Harkonnenów i Atrydów, ale prawdę mówiąc to chyba jedyny wątek, który autorzy mogliby sobie odpuścić. Chyba został już dość naznaczony a nie ma w sobie potencjału by go eksplorować.

Mnie to się bardzo podoba i czekam na trzeci tom. Nie obraziłbym się, gdyby Herbert i Anderson pociągnęli to jeszcze dalej, pod warunkiem jednak, że będą trzymać ten poziom.

Re: Diuna

Czy to prawda, że perwsze 3 tomy cyklu są bardzo dobre, a poziom kolejnych spada? Często w sieci się z taką opinią spotykam. Czytałem też, że wiele osób kończy czytanie po pierwszym tomie, bo nie dają rady przebrnąć przez kolejne. I co warto czytać poza tym, co sam Frank napisał? Słyszałem, że jego syn nie jest mistrzem jeśli chodzi o pisanie, i że jego książki mają się nijak do tych pisanych rzez autora samego cyklu.
Mam całe 6 tomów od Rebisu na półce, ale nie mam kiedy czytać, bo co chwilę dokupuję jakieś SW do poczytania. Muszę przyznać, że wydanie jest przepiękne, jakościowo wyśmienite. Widać, że to książka dla elit a nie masowo drukowane romansidło dodawane do czasopis dla kobiet, albo kioskowe wydanie sprzedawane w cenie biletu autobusowego.

Re: Diuna

coś w tym jest. W tych 3 tomach... im dalej tym trudniej nadążyć za autorem i tym o co mu chodziło. Jakby coraz głębiej zamykał się w swój świat, stąd faktycznie początek Diuny jest świetny, a potem ludzie odpadają.

A co do duetu Anderson-młody Herbert to jest tak, im dalej odchodzą od Franka Herberta tym lepiej. Jak są blisko - jak Paul z Diuny to po prostu rozczarowują i można to sobie odpuścić. Za to Dzihad i cała ta reszta jest bardzo fajnym czytadłem i obecnie bardziej mnie wciąga niż oryginalna Diuna.

Re: Diuna

Dokładnie tak samo miałem. Pierwsze cztery części były świetne, ale w piątej już często zwyczajnie nie wiedziałem o co chodzi, a szóstej przeczytałem z 20 stron i odłożyłem na zawsze.

książka dla elit

hmmm elit fantastyki, w takim sensie, że to heh kanon literatury. Mówię o pierwotnej Diunie, z 1965.

Ale reszta jak tutaj
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/4459#109446
Przeczytałem w końcu wszystko, ale niezmiernie od 3 tomu to coraz większa męczarnia i jak napisał LS - tylko Herbert wiedział już o co mu chodziło.

Oczywiście są tacy, którzy ubóstwiają całość, dlaczego nie. Natomiast franczyza trzyma się mocno, w tym sensie że nadal ją tłoczą. Rody są dla mnie super, ale Legend nie skończyłem i nie chce mi się wracać.


Natomiast wybitnie brakuje w tym świecie gry video. Owszem, seria RTSów jest w dechę, zwłaszcza z klasycznymi wstawkami aktorskimi, ale niestety Frank Herbert`s Dune to kaszan olbrzymi. A potencjał wciąż jest.

Re: książka dla elit

Do trzeciej części Diuna jest spójną opowieścią o Mahomecie epoki kosmicznej czyli Paulu Atrydzie. Kolejne części są ciekawe bo opowiadają o odwróceniu rewolucji, która opisana jest w pierwszych tomach. To co miało być zbawieniem dla Arrakis okazało się kluczem do jej zguby.
Dżihad Butleriański to jedna z najbardziej niepokojących i tragicznych opowieści o potencjalnych losach ludzkości

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.