Forum

Ile było Gwiazd Śmierci?

były 2 zniszczone przez rebeliantów, i prototyp zaniszczony wraz zabiciem tola sivrona- tylu sie doliczylem. czy bylo ich wiecej?

Niebo gwieździste


Jeśli chodzi o o wersje takie jakie znamy z filmów, mieliśmy:
- DS I
- DS II

Wersje beta lub demo:
- prototyp z Instalacji Maw
- Darksaber, broń Huttów składająca się w zasadzie tylko z superlasera i silników
- Tarkin, podobny projekt, w wykonaniu Imperium, czego nie trudno jest się domyśleć.
- "Expeditionary Battle Planetoid " - czyli wczesny projekt Raitha Sienara, można rzec, że jeden z pierwszych prototypów DS

I teraz, według uznania:
- stacje orbitalne, przedstawione na orbicie Coruscant w IWGW:
http://www.theforce.net/swtc/Pix/books/iswu/twins.gif
Nic o nich nie wiemy, jednakże, wygląd budzi jednoznaczne skojarzenia.

- Death Star III
Najbardziej kontrowersyjna sprawa, bo źródła są... mówiąc łagodnie, nie najwyższych lotów. W zasadzie - czysta spekulacja fanowska. Tak czy siak, obowiązkiem moim jest przedstawić wszelkie fakty i teorie

Rumours of a third Death Star`s completion are trickling out of the Outer Rim territories. The persons behind its construction, however, are unknown. Grand Moff Ardus Kaine is one of the most probable supporters because of his vast territory within the Pentastar Alignment, the riches the alignment holds, and his promotion to Tarkin`s position – which heightens the likeliness of his access to a copy of the Death Star Mark 1 plans. Kaine also might be concealing the superweapon behind Kuat and Sienar`s co-development of Picket Cruisers in the expansive shipyards of the Jaemus system. The New Republic has sent out a task force to find and destroy the third Death Star. (Later research of the information has led to the belief that it was intended to be taken to Byss as a gift for the Reborn Emperor.) Meanwhile, R2-D2 and C-3PO are left behind at the Star Tours base to presumably stay out of trouble. A group of passengers are boarding their shuttles. Teek (introduced in the Ewok movies) boards a shuttle bound for his home, Endor, while Tom Morrow and Mr. Egroeg Sacul board a Starspeeder 3000 for their tour. The latter ship is piloted by RX-24, nicknamed Rex, a newly commissioned piloting droid. Artoo also accompanies Rex. Rex turns out to be very new to piloting indeed. As he takes off, he turns down the wrong lane and soon crashes through doors and narrowly misses a wall, but eventually finds his way back on course. He apologises for the difficulties as he jumps to hyperspace for Endor. The ship soon reverts to realspace, only to jump again by Artoo`s doing. Rex does not know that Artoo, as mischievous as he is, wants to be a hero, and has set the coordinates that the task force used. When they revert for the second time, it is realised that Artoo`s calculations were off. They find themselves in an ice comet storm, in Empire territory, and in a system that was far away from Endor. Rex soon gains control of the ship back, but cannot avoid all of the comets. He flies directly into a larger comet and narrowly dodges several dangerous pillars of ice, then he crashes through thin ice and emerges on the other side, and he finds himself caught in the tractor beam of an Imperial Star Destroyer. The Rebels order the passenger ship out of the battle area, and Rex breaks free of the tractor beam by the more experienced pilot`s guidance. Against Rebel orders, Rex drops into position and flies as the lead starfighter’s wing. The Death Star looms closer towards them. The Rebel pilot soon accepts Rex`s willingness to help and orders the droid to cover him. They fend off TIE fighters and commence the familiar trench run. After the pilot fires off his proton torpedoes, he orders an evacuation. The third Death Star explodes just as the Rex enters hyperspace, heading for the base. He apologises to the passengers again, this time for not following the original tour itinerary. His landing parallels his take off, as he almost crashes into a fuelling sled and barely avoids the flight control room – in which the flight controller (played by George Lucas himself) looks on with fear. Finally, he lands, and the tourists depart. It is suspected that New Republic Intelligence paid the passengers to keep quiet about their experience. After the third Death Star incident, Star Tours lost its popularity and sank into obscurity.

[Conjecture based on the Pentastar Alignment (Star Wars Adventure Journal #3), and Star Tours: The Ride. Summary by Matthew Trias, Valiento, and Vergere of the Jedi Council Forums. Date moved thanks to SW Gamer #9, and references to Wedge Antilles have been removed from the summary pending further research. ]

[za TimeTales]

Gdybym coś pominął, prosze się nie krępować.

Tak BTW - bardzo ciekawy wątek na forum TF.Nu:
http://boards.theforce.net/message.asp?topic=13120474&replies=111
(TalonCard jak zwykle wymiata )

Hmmm

Skoro wspominasz o Darksaber to również nalezy wspomniec o Eclipse - pierwszym niszczycielu wyposarzonym w superlaser. Ale wydaje mi się ze jeśli chodzi o to ile było Gwiazd Śmierci to trzeba się ograniczyć do DSI i DSII oraz prototypu.

Jeśli Eclipse...

... to i Sovereign SSD, czyż nie? Do tego możemy jeszcze dorzucić nieistniejąca Pulsar Station pani Isard oraz `asteroidy bojowe` z JK:MotS...
Stacje na orbicie Coruscant - cywilne. W którejś z książek i w paru dodatkach do RPG jest mowa o podobnych instalacjach i to, że coś ma okrągły kształt, wcale nie znaczy od razu, że jest bojową stacją uzbrojoną w superlaser.
A Gwiazda Śmierci Mk.III to wymysł, podobnie jak Jedi Teepo, czarne miecze świetlne i inne podobne fazy. Faceta nie było stać na zbudowanie porządnej floty ISD, z krążowników przechwytujących robił jednostki liniowe, a tu nagle miałby sobie DS wyczarować?

Przymierze Pięciu Gwiazd a Trzecia Gwiazda ;)

-Stacje na orbicie Coruscant - cywilne. W którejś z książek i w paru dodatkach do RPG jest mowa o podobnych instalacjach i to, że coś ma okrągły kształt, wcale nie znaczy od razu, że jest bojową stacją uzbrojoną w superlaser
Tak, ale cały tekst jest imperialną propagandą, a wygląd może budzić skojarzenia. Uzasadniłem to Immobilaiserowi, ciut niżej
Byłym jednak rad, gdybyś mógł przedstawić (lub choćby wskazać żródło) dane z "dodatków do RPG".

A Gwiazda Śmierci Mk.III to wymysł, podobnie jak Jedi Teepo, czarne miecze świetlne i inne podobne fazy.
Tak, zaznaczyłem, że spekulacja Ale - sam pomysł ciekawy, choć źródła przypuszczeń niezbyt wiarygodne.

...z krążowników przechwytujących robił jednostki liniowe...
Jak by nie patrzeć, okręty typu Enforcer (o nich mowa, tak?) nie były takie znowu najgorsze. Świetna manewrowość i dobre uzbrojenie to dość mocne atuty.

a tu nagle miałby sobie DS wyczarować?
Fakt, nie był to znowu taki lekki wydatek. Choć, nie pamiętam dokładnie jak wyglądały układy Przymierza Pięciu Gwiazd z innymi przywódcami odłamów Imperium, ale, może w gre wchodziłaby (ewentualnie) pomoc z zewnątrz?

Choć, ogólnie masz rację - trudno pogodzić się z taką wizą jaką prezentuje nam spekulacja z TT.

Re: Przymierze...

Co do imperialnej/rebelianckiej propagandy, to jest to naczelny `dowód` saxtonowców w momencie, kiedy źródła przestają im się zgadzać z teoriami... Więc pominę to jako niezorganizowane

Źródła o kulistych stacjach dokładnie nie pamiętam właśnie, majaczy mi tylko jak przez mgłę cytat o tym, że Imperium budowało takie właśnie kuliste stacje, ale w końcu zarzuciło je na rzecz innego typu konstrukcji. Hm... Może to było w `Pakcie na Bakurze`?

Co do Enforcerów, to owszem, w swojej roli sprawdzały się nienajgorzej (chociaż ich wyposażenie ja bym raczej określił mianem `niedozbrojenia`, niż `dobrego uzbrojenia`) , ale zaprojektowano je `z braku laku` - bo Kaine i jego wesoła gromadka nie byli w stanie porządnie rozwinąć produkcji ISD. A tu nagle stocznie, zasoby i technologia do budowy Gwiazdy Śmierci? Ewentualnie to raczej pan Palpie na Byss byłby w stanie pozwolić sobie na coś takiego, gdyby nie zajmował się bzdurami i drobiazgami

Saxtonizm

-Co do imperialnej/rebelianckiej propagandy, to jest to naczelny `dowód` saxtonowców w momencie, kiedy źródła przestają im się zgadzać z teoriami... Więc pominę to jako niezorganizowane

Wybacz, ale nie jest tak w tym wypadku. Tekst o którym mowa, pochodzi z "Ilustrowanego Wszechświata GW" i tam jest określony jako "imperialna propaganda", nie dosłownie, ale wystarczy raz przeczytać by wiedzieć o co chodzi - w takim celu został po prostu napisany; zresztą, widać to na każdym kroku

I, bynajmniej, nie jestem "ślepym wyznawcom Saxtona" - powiedzmy, że w tym wypadku jego "teorie" zgadają się z moimi domysłami.

Przynajmniej jeszcze jedno źródło

`Ilustrowanego Wszechświata...` z całą pewnością nie czytałem, więc informacja o cywilnym przeznaczeniu tych stacji musi pochodzić z jakiegoś innego źródła... Próbowałem już nawet z rozpaczy w googlu je znaleźć wpisując z pamięci poszczególne słowa, ale bezskutecznie

Re: Niebo gwieździste

Mihoo napisał:


- stacje orbitalne, przedstawione na orbicie Coruscant w IWGW:

http://www.theforce.net/swtc/Pix/books/iswu/twins.gif

Nic o nich nie wiemy, jednakże, wygląd budzi jednoznaczne skojarzenia.

-----------
Mihooo, Mihoo, You disappoint me... "The Illustrated Star Wars Universe", strona 71. W wersji polski języcznej: "Platformy konstrukcyjne w przestworzach Coruscant śa doskonałym dowodem przedsiębiorczości imperialnych inżynierów. Gigantyczne kule orbitalnych miast zaprojektowano i skonstruowano wyłącznie w celach POKOJOWYCH." A co do tego "czegoś" przypominającego trochę Superlaser... Spekuluję, że to cewka ogniskująca sensorów dalekiego zasięgu, albo holonetowy przekaźnik S-Thread (Podobnież słynna stacja Hosk miała na swej górnej cześci zainstalowaną cewkę skupiającą zestawów sensorów, która u nie jednego acalałego ALderaańczyka wywołałaby atak drgawek i panicznego strachu).

zawód: nitpicky

-"The Illustrated Star Wars Universe", strona 71.

I I sir! Powiem tylko, że własnie to zdanie nasunęło u mnie skojarzenia z DS, które teorie dr. Curtisa Saxtona[http://www.theforce.net/swtc/ds/] tylko solidnie ugruntowały. Jak? Już mówię...

Zwróć uwagę na ton wypowiedzi Polluxa Haxa. Cały tekst jest ewidentnie imperialną propagandą. Choćby wstęp pozwala
wysnuwać taki wniosek: "...w postaci, w jakiej chciałby opublikować go Palpatine."

Mówiąc o realnym świecie, odniosłem wrażenie, że "prawdziwy" autor tego tekstu chciał nam właśnie coś takiego zasugerować. To moja opinia, możesz mieć inną - nie mogę tego użyć jako argument. Ale - w wielu fragmentach można odnaleźć podobną ironię...
Dalej - ilustracje z książki to prace Ralpha McQuarriego, stworzone podczas wstępnych prac nad trylogią - przedstawiały wstępne wizje tego co później widzieliśmy, w nieco zmienionej formie, w filmach. Nie trudno się domyśleć, że wspomniany obrazek był wczesną wizją DS. Ponownie - - nie jest to argumentem w pełnym tego słowa znaczeniu, jednakże, autor pisząc tekst prawie na pewno o tym wiedział, mógł więc "dorobić" do tego odpowiednią historię.

Pomijając zamiary "prawdziwego autora" (nawiasem mówiąc [<- ] jest nim KJA ) i koncentrując się na "faktach" - na pewno zauważyłeś entuzjastyczny ton dokumentu. Imperator jest w nim przedstawiony jako "dobrotliwy władca" którego największym zmartwieniem jest zachowanie pokoju w jego ukochanej Repu... tfu, ukochanym Imperium. Podejrzewam, że DS opisano by, podobnie jak pracującym w Instalacji Maw Omwatim, jako stację górniczą

Stacja Hosk, powiadasz? Tam były raczej wypukłości niż wklęsłości Poza tym, po co centralnie umieszczony tunel którego nie widać w książce? ( skutek działania imperialnej cenzury? ) Mi od razu przypomniała się historyjka z "Hammertong", którą, jak mniemam, czytałeś i wiesz co mam na myśli.

A ja...

...będę się upierać przy swoim... Nie, nie bronie Imperatora "Starego Zgreda" Palpatine`a, wręcz przeciwnie... Ale pomyślmy logicznie... Umieszczanie na orbicie Coruscant czegoś, co moze poszatkować conajmniej sporych rozmiarów okręt liniowy? Gwarancja bezpiczeństwa? Może. Ale niektórym obywatelom niekoniecznie by się to podobało, choćby ze względu na mozliwość upadku szczątków na planetę... (Wiem, wiem, mogą być bezpieczni dzięki CoMar SLD itd.) Ale jednak, ryzyko jest - nawet potężne tarcze zawodzą.
Zresztą w wyżej wymienionym źródle jest wyraźnie mowa o kulistych orbitalnych miastach - stwierdzenie owo nie może być kłamstwem, ponieważ cały tekst o Coruscant jest napisany jako swoista reklama. W końcu ktoś by przyleciał, żeby sobie popodziwiać... A jak więcej takich "ktosiów" poprosi o zgodę na lądowanie na pokładzie stacji, która w rzeczywistości jest Death Star w wersji Demo? Zestrzelą ich? Nie będzie przecieku?
Moim zdaniem, pomijając Geonosiańskie korzenie DS, Imperialni inżynierzy zastosowali najoczywistrzy krztałt... Kula automatycznie się nasuwa. A skoro ktoś ma wewnątrz tej kuli siedzieć... Ktoś więcej, niż dowódca, grupa altyrerzystów i kilku innych ludzi...? Trzeba się wzoroiwać na czymś, co już istnieje i jest praktycznym latającym miastem. Czyli? Stacje orbitujące wokół Coruscant wydają się idealnym wzorem. No właśnie. Megalopolityczna atmosfera Coruscant zmusiła do konstrukcji orbitalnych mini-miast (mini w poorównaniu dla Republic City). Tak, Republic. Miasta są stare, mogą mieć setki, jeśli nie tysiące lat. A propaganda o nich przypomina. Dobrze, czasem trzeba je modyfikować - zrobiono to za zgodą Miłościwie-Im-Panującego. Ale uzbrajanie takich miast? A co na to mieszkańcy? Są to zapewne bogaci mieszkańcy, gdyż mniej propagandowe źródła głoszą, że Coruscant (i nie tylko zresztą) jest wielopoziomowe... A im wyżej, tym dostatniej. Więc mieszkańcy ci nie mogą być lekcewazeni - oni ze swoimi przedsiębiorstwami są siłą napędową Coruscant, a nierzadko większych regionów... Niektóre z tych stacji mogłyby być nawet prywatnymi latającymi biurowcami, gigantycznymi parkami rozrywki z kasynami, basenami itd.
A co do centralnie umieszczonego tunelu.... Będę się upierać przy sensorach dalekosiężnych... W ostateczności, mogą to być łożyska dla baterii turbolaserowych. Ale nic potężniejszego.
Jeśli zaś chodzi o wspomnainego Ralpha McQuarrie (moje ukłony, Ralph, geniuszu )... On też wzorował się na projektach DS. Czyli zrobił odwrotnie, niż było później w historii SW. A w SW rzadko wszystko jest robione po kolei. A wzorowanie się...? Wszyscy w końcu na czymś się wzorujemy, czyż nie...?

Gwiazda Wieczoru - Jutrzenka? :D

-Ale niektórym obywatelom niekoniecznie by się to podobało, choćby ze względu na mozliwość upadku szczątków na planetę...
Pamiętaj, że żyjemy w Imperium - zwykłych "obywateli" można łatwo spacyfikować, nie obawiaj się, Imperator był przygotowany na wszystko w tej kwesti - czytałeś może "Linie Wroga II"?. Jeśli idzie o tych bardziej prominentnych - któżby się sprzeciwił? Wpływowi właściciele megakorporacji (tych nie znacjonalizowanych) mogli w takim wypadku szybo zmienić status swojej firmy - vide Soro Suub czy Incom. Dodatkowo - przecież takie konstrukcje napędzają gospodarkę - mnóstwo kontraktów, miejsc pracy - zbrojeniówka, i nie tylko, świętuje! Może wpływowi dowódcy wojskowi? Przecież to im tylko na rękę - nowe zabawki do arsenału... Tak, wiem, spora część nie popierała leczenia kompleksów Imperatora za pomocą superbroni, ale ten miał przecież na usługach osobistego Vadera. Były jeszcze arystokratyczne rody, jednak jakieś ich gałęzie były umoczone czy to w wojskowości Imperium, czy to za pomocą intratnych kontraktów, z ważnymi firmami, jak choćby rodzina Tagge. Reszty nie były tak wiele...
Imm, tu jest Imperium, tu nie tylko dzieci i ryby nie mają głosu!

Zresztą w wyżej wymienionym źródle jest wyraźnie mowa o kulistych orbitalnych miastach - stwierdzenie owo nie może być kłamstwem, ponieważ cały tekst o Coruscant jest napisany jako swoista reklama.
Jest napisany jako reklama, to fakt. Ale czy DS oprócz posiadania superlasera, nie była również swoistym gigantycznym garnizonem? Oprócz tego - miliony pracowników cywilnych obsługi, może nawet rodziny służących tam żołnierzy... Toć to istne megalopolis!

W końcu ktoś by przyleciał, żeby sobie popodziwiać... A jak więcej takich "ktosiów" poprosi o zgodę na lądowanie na pokładzie stacji, która w rzeczywistości jest Death Star w wersji Demo? Zestrzelą ich? Nie będzie przecieku?
Tya, moja teoria zaczyna chwiać się w posadach... Ale, pamiętaj, mamy Imperium (nie staje się to powoli wyświechtane? ) - na wszysto trzeba mieć zezwolenia, można łatwo zabronić dostępu... Choć wtedy oczywiście rodza się domysły. Ale, jedźmy dalej...

Obitalne miasta powiadasz... Skoro miało je Duro, czemu nie Coruscant, racja. Skoro miasta, jak zakładamy są stare, po jakimś czasie nie są niczym niezwykłym. Być może dobudowuje się nowe, oczywiście, modernizuje stare. Można czasem do wesołej gromadki dodać i takie specjalne, kukułcze jaja. Ewentualnych "gości" kieruje się do tych prawdziwych miast. W dobie ograniczenia (eufemizm, wiecie, nie?) dostępu do przepływu informacji, niewielu zwykłych obywateli wie co tak naprawdę dzieje się nad ich głowami, czy daleko, daleko na Coruscant.
Lepiej poinformowani dzielą się na tych mających wpływ i tych którym jest go brak. Ci ostatni godzą się z faktem, mając w pamięci choćby Ghorman </Rebel propaganda>. Reszta siedzi cicho, albo się boją, albo mają w tym jakiś interes, albo im to zwyczajnie powiewa. Oczywiście, są jeszcze tacy którym to przeszkadza, dwie dekady istnienia Imperium pokazują jednak jak dużo mają do powiedzenia jednostki.

Będę się upierać przy sensorach dalekosiężnych...
Taaak, HAARP też jest tylko stacją do pomiarów meteorologicznych

Skoro o Ralphie mowa - on raczej wzorował się na wczesnym scenariuszu (początkowo zakładał pojawienie się Coruscant i na jej orbicie DS http://www.starwarz.com/tbone/cut_scenes/ep6/imperial_city.htm ) i wskazówkach Luca$a, które potem wyjątkowo umiejętnie wizualizował.

Re: A ja...

Immobilaiser napisał:
(...) Umieszczanie na orbicie Coruscant czegoś, co moze poszatkować conajmniej sporych rozmiarów okręt liniowy? Gwarancja bezpiczeństwa? Może. Ale niektórym obywatelom niekoniecznie by się to podobało, choćby ze względu na mozliwość upadku szczątków na planetę... (Wiem, wiem, mogą być bezpieczni dzięki CoMar SLD itd.) Ale jednak, ryzyko jest - nawet potężne tarcze zawodzą.
Zresztą w wyżej wymienionym źródle jest wyraźnie mowa o kulistych orbitalnych miastach (...)

-----------

"Wierzyłem że potrzebują mojej wiedzy żby budować sztuczne księżyce, lepsze światy... a zbudowali Gwiazde Śmierci"
- Rorax Falken, były rektor uniwersytetu Mrlsst który wraz z innymi mieszkańcami planety pracował nad budową Gwiazdy Śmierci przekonany że bedzie to pokojowa stacja, "sztuczny księżyc, lepszy świat".

Jak widać Imperium potrafiło przekonać uczonych o tym że ta stacja będzie wykożystywana do celów pokojowych więc z ludnością Coruscant chyba nie byłoby - przy takiej propagandzie - większych problemów.

Wyobraź

sobie ZSRR- a konkretnie miasta na Syberii- idziesz, widzisz niewłaściwe zachowanie władz- co robisz- w panstwie propagandy i jakby to powiedzieć rządu siły donosisz komuś? ,,Panie milicjancie, a ten zły pan z Bezpieki uderzył tego biednego człowieka!" Wszystko kontrolowało państwo- większa część Imperium nawet nie wiedziałaby o spadku jakichkolwiek szczątków.

Pomyśl w ten sposób....

Idzie gość na syberii, nagle spada meteoryt wielkości piłki do golfa (nie zdążył się spalić w atmosferze) i wali go w łeb... Nic nawet dla sobaków nie zostanie... I nikt się nie dowie.
Ale gdyby to samo przydażyło się dajmy na to turyście idącemu zwiedzać Biały Dom (tak, tak, USA - Imperializm ) to nie ma siły, żeby się to dało zamaskować... A jak jeszcze okazało by się, że to nie meteoryt, tylko kawałek kosmicznego śmiecia (ang. Space Junk - aluzja do mojej zepsutej klawiatury )? Taki sliczny kawałek ciepłego metalu tkwiący w niewielkim kraterze pełnym rozbryzganych ludzkich szczątków, a obok walizeczka z naklejkami z Rzymu, Lizbony, Amstedamu.... A na kawałeczku metalu napis świadczący, że również ten fragment stali zwiedził wiele - napis "NASA"...

Nie jestem

pewien, czy dobrze rozumiem, ale nie porównuj USA do Imperium- inny ustrój, inna sytuacja. Jeśli się mylę co do interpretacji- popraw mnie...

Oj, oj....

Kwestią najważniejszą nie jest porównanie USA do Imperium (kwestia nader indywidualna) ale osadzenie samego incydentu w odpowiednich realiach. Miałem na mysli fakt, że na Syberię mógłby spaść nawet tuzin Niszczycieli Klasy Imperial, ale to takie zad**pie, że tylko kilku pijanych myśliwych by widziało incydencik, a im nikt by nie uwierzył. Ale gdyby na ulicę w jakimkolwiek większym mieście w USA - nie tam, gdzie psy zadkami szczekają - spadł nawet myśliwec TIE - oj, to by było głośno od razu... Kwestia znaczenia, dostępności, ilości (holo)kamer...

Hmmm

Tak, ale Imperator powiedziałby, ze to atak Rebelii na Coruscant, albo ograniczyłby rozgłos do jendej planety. Jesli dobrze pamiętam, do Holonetu mieli dostęp nieliczni. Wszystko moze słuzyć propagandzie.
PS Czy nie odbiegamy od tematu?

Syberia i państwo policyjne...

Myślę, że kluczem w tym rozważaniu jest fakt, że Imperium wcale nie było tak restrykcyjne w Światach Jądra, jak może się to wydawać na podstawie jego działalności w Mid Rimie i dalej. W rejonach `najbardziej cywilizowanych` rebeliantów było mało, a większość mieszkańców żyła sobie względnie spokojnie, nie przejmując się tym, co poza ich domem. Stąd też nie było specjalnie rozbudowanego aparatu policyjnego (w porównaniu z tym w niepokornych Koloniach czy Wewnętrznych Rubieżach, nie wspominając już o Expansion Region), siły militarne były widoczne przede wszystkim na paradach itd. Tutaj Imperium chciało się ukazywać jako skuteczniejsza i lepsza kontynuacja Republiki, więc nie mogło pozwalać sobie na zbytnie ekscesy w rodzaju powieszenia nad Coruscant dwóch `stacji górniczych`. Wystarczająco dużo propagandowej roboty mieli z wyciszaniem akcji w rodzaju Dentaal czy polowania na senatorów z Chandrili (BTW, czy nie jest to przypadkiem Shangri-la?), żeby aż tak sie podkładać opinii publicznej. Po to też Gwiazdy były budowane w ukryciu, na uboczu.

Tiaa, odbiegamy...

więc powiem tylko krótko: Holonet nie jest jedynym sposobem przekazywania informacji
Są łącza podprzestrzenne, wolne, ale działają.. No i statki dostawcze... Coruscant nie jest samowystarczalna. A piloci mają zbyt długie języki...
A co do Ataku Rebelii... O czym innym mówimy - te kuliste miasta orbitalne, czy jak wolicie "Stacje Bojowe Z Motywem Municypalnym" nie atakowałyby Imperialnych Niszczycieli, tylko własnie atakujące jednostki Rebelii. Ale Rebelia nie była głupia, by atakować Imperialne Centrum. A ataki po bitwie o Endor? Czemu taki odrodzony Imperator nie wykorzystał potencjału SBZMM? Wtedy już przecież nie było tylu chętnych na zamieszkiwanie Coruscant...

Jak

któryś z Was zauważył, Impertor mial jakies poparcie w światach jądra, jak myślicie, czy komuś kto cie popiera i ufa trudno jest coś wmowić? A atak Rebelii bylby genialnym pretekstem do przysporzenia jej wrogów. A myślisz, że piloci będą od razu wiedziec o co chodzi? A moze w celu nie rozprzestrzeniania się wieści mozna zarządzic blokadę: np. wmawiając, że ukrył się szpieg, czy coś w tym stylu. Ponadto, nie wszyscy znali liczebność Rebelii, skąd mieli wiedzieć, dlaczego nie atakuje światów jądra? Mieszkańcy tego regionu nie doswiadczyli tego co np. Kaschyyyk, więc jak mogli znac motywy Sojuszu? Owszem Coruscant, nie było samowystarczalne, ale na wypadek buntu Imperator miał zabezpieczenie.

...

więcej nie było

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.