Forum

Saga o Inkwizytorze J. Piekary

Większość pamięta pewnie Piekarę z niezbyt pochlebnej recenzji "Gwiezdnych Wojen". Ja natomiast chciałbym poznać wasze opinie na temat serii książek opowiadających o Mardimerze Madderdinie ("Sługa Boży", "Młot na czarownice", "Miecz Aniołów"). Ktoś w ogóle czytał? A tak na marginesie, ktoś wie, kiedy wyjdą "Łowcy dusz"? Mówię o dacie bardziej konkretnej, niż tej z przedmowy "Miecza", bo na stronie Fabryki Słów nic nie znalazłem...

Ja...

...zamierzam Tzn. najpierw planuję przerobić trzy tomy Achai, a potem to; kolega zdaje się to czytał i mówił, że dobre.

Achaja...

"Achaję" też czytałem. Pierwszy tom świetny, potem autor trochę się opuścił. Ostatni wygląda już na robiony na chybcika... Ale i tak polecam ...

Ja

czytałem powyższe ksiązki i spodobały mi sie. Dosyć ciekawie napisane, szczególnie Miecz Aniołów Podoba mi sie w tym wizja świata z religią niby podobną do naszej ale posiadającą całkowicie inne założenia.
Odnośnie daty wyjścia Łowcy Dusz, to z tego co słyszałem, nieco się zdeaktualizowała. W Mieczu było napisane lato bądź jesień 2005, z tego co ostatnio słyszałem od znajomego pracownika księgarni z ksiązkami fantastycznymi to prędzej późna jesień 2005 bądź nawet już początek roku 2006.

Ostatnimi

czasy wpadł mi w ręce tom "Miecz Aniołów" i mogę szczeże przyznać że książka bardzo mi się podobała. Sama postać Mardimera mnie zainteresowała. Pisarz ma świetny styl dzięki czemu lekko i szybko się czyta. Polecam wszystkim bo jest naprawdę dobra.

z tej serii

to ja lubię Pilipiuka (czytał ktoś najnowsza książkę ), antologie, Komudę i Ziemiańskiego. Za inkwizytora się pewnie kiedyś wezmę

Najnowszą...

...jak bardzo najnowszą? Bo ostatnie, co czytałem Pilipiuka to 2586 kroków, doprawdy świetny tomik opowiadań - z czystym sumieniem stwierdzam, że do tej pory Pilipiuk nie miał słabszej książki w swym dorobku A wydał coś nowszego, czy chodzi o to?

to je to

chodzi właśnie o owe "kroczki". Dobrze, że polecasz- zachęciłeś mnie

Jeszcze

nic nowszego nie wydał acz z tego co wiem, to już całkiem niedługo będzie premiera "Dziennika Norweskiego" - tak, tej ksiązki, którą od 10 lat chyba pisze i skończyć nie może a w podobnym czasie wyjdzie trzeci tom po kuzynkach i księżniczce.
Co do samych "2586 kroków" to zdecydowanie książkę polecam.

Mówisz...

..o "Dziedziczce" - tak, na to wyczekuję z niecierpliwością, bo pierwsze dwa tomy bardzo mi się podobały

Tak

o tym mówiłem Tytułu zapomniałem tylko

Hehe

Co za zrządzenie losu - dzisiaj kupiłem owe trzy książeczki Będę meldował o postępach.

Mimo

iż to są zbiory opowiadań, to czytaj to chronologicznie. Naprawdę warto Szczególnie jak po tych rzech tomach dochodzi się do ostatniego opowiadania tzreciego tomu Tylko mi nie zaglądaj na koniec tej książki od razu

Dzięki za radę...

...tak zamierzam właśnie zrobić

Zapowiedź...

Na stronie Fabryki Słów pojawiła się zapowiedź "Łowców Dusz". Brak w niej konkretniejszych wiadomości co do daty wydania, ale zawsze jakiś postęp ...

No i wreszcie dowiemy się, co się stało z Chrystusem, gdy zszedł z Krzyża...

Na spotkaniu autorskim

na Dniach Fantastyki Piekara powiedział, że "Łowcy dusz" ukażą się pod koniec października. Z innych wieści na temat Mordimera są jeszcze w planach: reedycja "Sługi Bożego" wzbogacona o opowiadanie pt. (o ile dobrze pamiętam) "Czarne płaszcze tańczą", opisujące początki kariery Mordimera, kim był Kostuch itp. Zaś na Mikołajki ma wyjść dwutomowa antologia "Wąż i gołębica", będąca wyborem opowiadań z wszystkich 4 tomów, zaś w 2007 r. będzie powieść o inkwizytorze. "Wąż i gołębica" ma zawierać opowiadania niezbędne do zrozumienia powieści.
To tyle.

czyli

takie jakby nabijanie kasy... aaargh, czemu mimo to wiem, że i tak kupię

Mhmmm...

http://www.fabryka.pl/zapowiedzi.php
Przed chwilą zobaczyłem, że Fabryka zmieniła wystrój strony. Nie ma tam co prawda nic o reedycji "Sługi", ale poza wspomnianymi "Łowcami" i "Wężem i Gołębicą" pojawia się jeszcze jeden tytuł - "Rzeźnik z Nazaretu". O czym opowiada, nie trudno zgadnąć .

wg. dobrze poinformowanych źródeł...

to ma być powieść - fikcja hisoryczna dziejąca się w czasie krótko przed do krótko po śmieci chrystusa, ale nie wiem czy tak szybko wyjdzie bo Piekara się dopiero wybiera do ziemi świętej

Heh...

Piekara się wogóle rzadko kiedy chyba spieszy . W przedmowie "Miecza Aniołów" "Łowcy Dusz" są zapowiadani na lato lub jesień... 2005 . Chociaż może to wina wydawnictwa...

Wiem coś o tym...

drugi tom Necrosis miał się ukazać w tym roku, ale jak rozmawiałem o tym z Piekarą to powiedział, że najwcześniej ukaże się w 2008 roku...

O!

Czytałam, czytaąłm, nawet nie miałam pojęcia, że tu taki topic istnieje. No proszę.

Ponieważ

tak się złożyło, że swoją trylogię sprzedałem, "Wąż i Gołębica" będą jak znalazł

Łowcy Dusz

Wczoraj znalazłem pod choinką pachnący farbą drukarską egzemplarz najnowszej książki Jacka Piekary. Dzisiaj jestem już po i odświeżam temat, żeby podzielić się wrażeniami . Postaram się za dużo nie spoilerować.
Muszę stwierdzić, że (pomijając skandalicznie długi czas oczekiwania na kolejny tom opowieści o inkwizytorze) autor nie zawodzi. Język jest barwny i kwiecisty, a fabuła nie pozwala się oderwać od lektury. Postać naszego ulubionego Inkwizytora zyskuje nieco głębi, wychodzi z niego wielce romantyczna dusza . Co do treści samych opowiadań:
* Tytułowi "Łowcy Dusz" są IMHO mimo wszystko najsłabszym opowiadaniem w tomie. Nieco niewykorzystany został jakże ciekawy dla przeciętnego czytelnika motyw Rzeczpospolitej. W sumie pointa tego opowiadania wypływa nagle i nie bardzo wiadomo skąd, tak że przy chwili nieuwagi możnaby ją przegapić .
* "Wąż i gołębica. Powrót." Trzeba powiedzieć, że opowiadanie jest krótkie. Naprawdę krótkie. Wyjaśnia trochę w kwestii wampirów i zamyka wątek barona Haustoffera. Mam tylko nadzieję, że nie zniknie tym samym wątek samych wampirów, bo pozostaje pewien niedosyt
* "Piekna jest tylko prawda" Opowiadanie rozpoczyna się raczej niewinnie, by zakończyć się w sposób nieprzewidywalny, odsłaniając po drodze szokujące tajemnice rodowe . Stanowczo warto zwrócić tu uwagę na zachowanie Kostucha i Bliźniaków, które może zapowiadać... No właśnie, co ?
* "Wodzowie ślepych" Fiuuu. Ta opowieść jest wyraźnym i nieuniknionym wstępem do zapowiadanej powieści. Mordimer miesza się tu w sprawy iście światowej wagi, daje tu także o sobie znać zamiłowanie autora serią Total War . Na Europę spadają nieliche kłopoty. Ujawniony zostaje skarb przechowywany w klasztorze Amszilas, którym jest... Nie, to za duży spoil, żeby go ujawniać w jakiejkolwiek formie . To trzeba przeczytać. Dodam jeszcze, że Mordimer zyskuje niezwykłą towarzyszkę podróży .
Wszelako dostrzec też można w tym zbiorze kilka mankamentów. Piekara zbytnio stara się nawiązywać do swoich poprzednich utworów. Czasem aż razi w oczy, kiedy w każdym opowiadaniu powtarzane są te same powiedzenia, cytaty, nierzadko całe fragmenty tekstu! To, co u Sapkowskiego było ciekawe, u Piekary zaczyna drażnić. Poza tym jest tu IMHO zbyt mało Kostucha i bliźniaków, postaci skądinąd barwnych i interesujących .
Reasumując, książka dotrzymuje kroku poprzednim tomom oraz robi apetyt na powieść. "Czarna śmierć" nadchodzi .

Hmm

to dobrze, że "Łowca dusz" trzyma poziom, po trochę się go obawiałem po lekturze "Świat jest pełen chętnych suk" (przez które ledwo przebrnąłem); kumpel mówił że "Przenajświętsza Rzeczpospolita" też przyssiewa, więc już się bałem że Piekarze w końcu jego ego wzięło kontrolę nad stylem pisania No ale skoro mówisz, że ok, to po świętach zakupię (i tak bym zakupił )

Nom...

Tylko się nie zniechęcaj po pierwszym opowiadaniu. Końcówka naprawdę trzyma za ja... eee, w napięciu .

Piekara

Hm, dotąd czytałem `Sługę Bożego` i `Młot na czarownice` i, prawdę mówiąc, wogóle nie chwyciły mnie za serce. Jak dla mnie większość opowiadań jest dość schematyczna i, co poradzić, przewidywalna. Nie wiem, jak wygląda ten nowy tom, może przeczytam jak od kogoś pożyczę
A Piekarę z niewiadomych powodów uważam za lekkiego grafomana .

Kilka zapowiedzi

odnośnie książek o Mordimerze.
Za wikipedią:

# Płomień i Krzyż, Fabryka Słów; trzy tomowy zbiór opowiadań będący "prequelem" historii o inkwizytorze. W tych tomach czytelnicy spojrzą na Mordimera Madderdina z perspektywy innych postaci. Dowiedzą się m.in. co łączyło matkę inkwizytora z biskupem Gersardem. Pierwszy tom planowany jest na czerwiec 2008, drugi na grudzień 2008, a trzeci na wiosnę 2009.
# Wąż i gołębica, Fabryka Słów; dwutomowy wybór najlepszych opowiadań o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie mający zapoznać niezorientowanego czytelnika z realiami świata nowej powieści Jacka Piekary pt. Czarna śmierć, zapowiadana na 30 sierpnia 2008.
# Czarna Śmierć, Fabryka Słów; długo oczekiwana powieść rozpoczynająca nowy cykl przygód inkwizytora Mordimera Madderdina. Planowana na 2008 rok.


----------
No to pozostaje czekać cierpliwie

--->

Ja wspomnę tylko o jeszcze jednej książce "Rzeźnik z Nazaretu"
http://fabryka.pl/zapowiedzi.php?id=119&flash=y

woot

ten Płomień i Krzyż to musi być jakaś nowa sprawa, bo o tym nie słyszałem. Czarna śmierć i Rzeźnik są juz zapowiadane mniej więcej od momentu gdy skończyłem gimnazjum, więc zumiarkowanym entuzjazmem podchodzę natomiast Wąż i gołębica... no zajebisty pomysł. Dwutomowy wybór najlepszych opowiadań... wybór z tych 4 tomów? :| świetny pomysł. Dobrze, że takie coś wydają bo inaczej czytalnik by się pogubił w ogromie tych opowiadań, no. czyste nabijanie kasiory, blargh. Zły jestem o to, bo wiem że i tak kupię. W ogóle, zająłby się ten Piekara biednym Mordimerem a nie tłukł jakieś grafomańskie gówna typu "Rycerzy kielichów". Ew. ma pozwolenie na 2 tom Alicji.

Cóż...

Wszystko fajnie, tylko że te daty wydania jakoś średnio mi się widzą. Do tej pory Piekarę wydawano w nieco dłuższych odstępach, a daty zwykły często ulegać zmianie . No nic, zobaczymy, jak to wyjdzie.

Płomień i krzyż tom 1

ja to

jak patrzę na jego książki które mam i teraz na to co wychodzi to nie wiem... to nowe jest czy reedycje??

To jest

prequel. Opis z Merlina:

Płomień i Krzyż - pod względem chronologii wydarzeń - rozpoczyna "cykl inkwizytorski" Jacka Piekary. Odsłania tajemnice świata tym różniącego się od naszego, że w roku 33 Jezus Chrystus nie umarł i nie zmartwychwstał, lecz zstąpił z krzyża i ukarał śmiercią swych prześladowców.
W 1. tomie poznasz losy Mordimera Madderdina widziane oczami Pięknej Katarzyny - matki inkwizytora oraz Arnolda Lowefella, jego mentora i nauczyciela, członka Wewnętrznego Kręgu Inkwizytorium. A wszystko w krwawej scenerii chłopskiego buntu pustoszącego Cesarstwo, w bogatym domu pięknej kurtyzany parającej się mroczną sztuką, w mistycznej siedzibie perskiego czarnoksiężnika, w Akademii Inkwizytorium oraz siedzibie Świętego Officjum - tajemniczym klasztorze Amszilas.


Podejrzewam, że wszystkie 3 tomy Płomienia będą prequelami.

Piekara...

Hm, widzę że Wy tu o Piekarze w samych superlatywach.
A ja sądzę, że on po prostu nie umie pisać.
Z takiej postaci jak Mordimer można było zrobić co najmniej drugiego Wiedźmina. Sam pomysł religii też świetny.
I co? I nic. Bo Piekara zamiast zająć się naprawdę dobrą fabułą snuje nam nudne i przewidywalne jak cholera opowiastki.

Polecam raczej Sapka, Ziemiańskiego, Białołęcką, Kossakowską, Ćwieka, Pilipiuka, Brzezińską.
Ale Piekary nie polecam. Co prawda jego "Arivald z Wybrzeża| był świetny, cykl Inkwizytorski jako tako da sie przeżyć, ale już takiego "dzieła" jak "Przenajświętsza Rzeczpospolita" strawić się nie da.

Pozdrawiam
Orion

Re: Piekara...

Cóz, kwestia gustu. Piekarę zawsze ceniłem za krwistych bohaterów, kreację świata, posługiwanie się bogatym słownictwem. A że forma krótkich opowiadań nie każdemu odpowiada... Niedługo powinna pojawić się dłuższa powieść. Mnie tam zawsze bardziej denerwowały bardzo długie przerwy między wydaniem kolejnych książek.

Ale Piekary nie polecam. Co prawda jego "Arivald z Wybrzeża| był świetny, cykl Inkwizytorski jako tako da sie przeżyć, ale już takiego "dzieła" jak "Przenajświętsza Rzeczpospolita" strawić się nie da.
Dlatego właśnie Ziemkiewicza czytam jedynie w fantastyce i jako takiego autora go cenię. Z daleka trzymam się od jakichkolwiek publikacji o charakterze quasi-politycznych. I póki co nie narzekam .

no coś

Piekara mi się podoba "Arivald z Wybrzeża" był świetny, może momentami troszeczke nudny ale jak wejdzie się w ten ten świat to już tak to nie przeszkadza.Natomiast cykl o inkwizytorze też nieżle napisane,warte przeczytania naprawde świetnie się bawiłem czytając jego książki nie wszystkie tomy jeszcze nie przeczytałem bo nie mam teraz czasu.Ale nadrobie zaległości.

momentami??

Mówisz o 600 stronicowej "Ani słowa prawdy"?? Którą kupiłem skuszony opisem z okładki, a potem płakałem nad 3 zmarnowanymi dychami?
To żenada jest nie literatura

Płomień i krzyż - tom pierwszy

Najnowszą książkę Piekary zakupiłem w dniu premiery. Przeczytałem wkrótce potem. I nie żałuję . SPOILERY będą, ale niezbyt ciężkie gatunkowo.
Pod względem chronologii jest to najwcześniejsza część przygód Mordimera Madderdina. I choć to nie on jest głównym bohaterem należących do zbioru opowiadań, to zawsze przewija się w tle lub jest motywacją wydarzeń. Akcja pierwszego opowiadania, "Piękna Katarzyna" ukazana jest z perspektywy czarownicy i kurtyzany, matki naszego ulubieńca. Dowiadujemy się także o ciekawych korzeniach pewnej pary braciszków , czy przyczynie cierpień i drodze do władzy znanego nam biskupa. Narratorem pozostałych historii jest Arnold Löwefell, członek Wewnętrznego Kręgu Inkwizytorium. I tutaj mam chyba największe zastrzeżenia odnośnie tego tomu. Po prostu miejscami Arnold zbytnio przypomina Mordinera, tak pod względem przemyśleń, jak i postępowania. No, ale przynajmniej historię ma ciekawą. Niepokoi mnie też trochę zbyt nachalne zwracanie uwagi na wyjatkowość Madderdina. Najpierw historia z Miecza Aniołów, a teraz to. Wolałem chyba kiedy był po prostu skromnym Sługa Bożym. Wraz z działaniami Arnolda poznajemy między innymi dzieje plugawej księgi Szachor Sefer i potężnego perskiego czarnoksiężnika. Dowiemy się też, skąd się biorą wysoko wtajemniczeni słudzy Świętego Officjum . Jak zwykle u Piekary znaleźć można całe mnóstwo odniesień do wydarzeń i postaci z innych tomów (nawet tych jeszcze nie wydanych ). Sporo wątków jest tu uciętych, ale to w końcu dopiero pierwszy tom minicyklu.
Podsumowując, Piekara nie zniża lotów i nie zmienia stylu. Podobały ci się poprzednie przygody Inkwizytora? Sięgaj bez wahania. Mierziły cię opisy tortur i seksu, denerwowała specyficzna religijność? Nie masz tu czego szukać.

BTW, książka jest wspaniale wydana, jak ostatnio wszystkie knigi Fabryki. Pożółkły, przybrudzony papier naprawdę zwiększa frajdę z obcowania z lekturą. Świetna sprawa.

Nie wiem jak

to się stało ... ale "Płomień i Krzyż tom.1" zauważyłem w księgarni dopiero wczoraj.... ... i po przeczytaniu połowy już żałuję, że tak długo o niej nie wiedziałem ... Jest to kolejna wspaniała powieść (a raczej zbiór opowiadań) przestawiający historię Mordimera.

Dla miłośników pozycja obowiązkowa... i czekam na kolejny tom

Ja inkwizytor. Wieże do nieba

Jakiś czas temu na księgarskich półkach pojawiła się nowa porcja przygód naszego ulubionego inkwizytora - zbiór opowiadań Ja inkwizytor. Wieże do nieba. Owych opowiadań liczy sobie ten tomik... dwa, ale jakoś nie lubię słowa mikropowieść .
Tytułowym "Wieżom do nieba" towarzyszą "Dziewczyny Rzeźnika". Obie opowieści rozgrywają się w czasach młodości przyszłego sługi bożego, młota na czarownice, miecza w ręku Aniołów. Mordimer stawia dopiero pierwsze kroki na inkwizytorskiej ścieżce, jest jeszcze dosyć naiwny, choć dają już się poznać pewne jego specyficzne talenta. Książka ma nastrój odrobinę chyba lżejszy niż poprzednie tomy przygód Madderdina. Nie znaczy to wszakże, że nie znajdziemy tu paru krwistych opisów. Z dwóch opowiadań in plus wybijają się "Dziewczyny Rzeźnika" - tożsamości Rzeźnika można się co prawda domyślić względnie szybko (choć przez pewien czas miałem jeszcze jeden typ), ale ciekawie ukazano Mordimera manewrującego w cichych zmaganiach swego przełożonego z władczynią okolicznych ziem. No i świetnie zaaranżowana postać mistrza Knottego, który na zakończenie pokazuje, co potrafi. Odrobinę gorzej wypadają "Wieże do nieba", między innymi dlatego, że bardzo podobny pomysł na rozwiązanie fabuły pojawił się już chociażby w "Dziewczynach". Osobiście rozbiły mnie tam pewne przemyślenia na temat homo-tolerancji .
Podsumowując, odrobinę lżejszy ton nie zmienia faktu, że to wciąż Piekara. Jego książek można nie trawić, ale sympatycy będą usatysfakcjonowani. Pomimo szalejącej dookoła sesji nie sposób było oderwać się od lektury. Polecam.

Z

tych dwóch opowiadań również "Dziewczyny Rzeźnika" przypadły mi zdecydowanie bardziej do gustu. Bardzo podobało mi się w nich to, że Mordimer był wręcz nieporadny, błądził często na ślepo i aż inni musieli mu podsuwać rozwiązania. Na tle pierwszych książek ładnie to obrazuje drogę jaką przebył i ile się nauczył. No i postać mistrza Knottego, majstersztyk Chociaż cały czas jak czytałem to opowiadanie miałem w pamięci Mariusa von Bohenwalda i podświadomie czekałem na zmianę wizerunku Knottego

To co mnie natomiast denerwuje, to odwlekanie nieuchronnego końca. Mieliśmy cztery książki z "głównego" nurtu, z których zarówno "Miecz Aniołów", jak i "Łowcy Dusz" kończą się historiami, które wymagają dalszego ciągu. Wymagają wyjaśnienia. Dostajemy zamiast tego najpierw "Płomień i Krzyż" - i również nie zostaje to dokończone. Teraz otrzymaliśmy "Ja inkwizytor. Wieże do nieba" i mamy zapowiedź kolejnych części "Ja inkwizytor". Ja rozumiem, że Piekara chce jak najbardziej odwlec dokończenie głównego wątku, bo by mu sprzedaż siadła.. ale ile można? Już mamy trzy "miniserie" rozpaprane i przy jego tempie pisania nie wiadomo, kiedy zostaną dokończone.

Re: Z

Rusis napisał:
To co mnie natomiast denerwuje, to odwlekanie nieuchronnego końca. Mieliśmy cztery książki z "głównego" nurtu, z których zarówno "Miecz Aniołów", jak i "Łowcy Dusz" kończą się historiami, które wymagają dalszego ciągu. Wymagają wyjaśnienia. Dostajemy zamiast tego najpierw "Płomień i Krzyż" - i również nie zostaje to dokończone. Teraz otrzymaliśmy "Ja inkwizytor. Wieże do nieba" i mamy zapowiedź kolejnych części "Ja inkwizytor". Ja rozumiem, że Piekara chce jak najbardziej odwlec dokończenie głównego wątku, bo by mu sprzedaż siadła.. ale ile można? Już mamy trzy "miniserie" rozpaprane i przy jego tempie pisania nie wiadomo, kiedy zostaną dokończone.
Gdzieś w tzw. międzyczasie pojawiła się bodaj jeszcze koncepcja zbiorczego wydania najważniejszych opowiadań (IMHO idiotyczna), no i nie należy zapominać o "Rzeźniku z Nazaretu", od lat okupującym ostatnie miejsce na liście zapowiedzi Fabryki, ze stale zmieniającą się datą wydania . Piekara tak na oko ma trochę za dużo pomysłów i może trochę... słomiany zapał? Ja rozumiem, że nie da się wypuszczać książek tak szybko, jak swego czasu robił to Pilipiuk, ale można by się przynajmniej trzymać jednej linii.

Słyszałem

już o tej anatologii i jak dla mnie to kompletna pomyłka jakaś. Szczególnie wtedy gdy padł pomysł na nią. Ech.. zająłby się pisaniem zamiast kombinować Nie żądam wiele, mimo iż lubię powieści Pilipiuka to u niego ilość się nie przekładała na jakość niestety - miał okres gdzie to było wyraźnie widać. Więc chyba bym nie chciał aby aż tyle tworzył.. Natomiast wydawanie dwóch powieści rocznie by go nie zabiło, a i czytelnicy byliby weselsi

"Rzeźnik.." jak dla mnie to ciekawy pomysł na przedostatnią książkę z serii. Ot, ukazać sam początek po to aby później wydać ostatni tom i zakończyć wszystkie wątki.

Ja inkwizytor. Dotyk zła

Drugi zbiór minipowieści z młodości inkwizytora. Oba pytania niestety nie wnoszą niczego ciekawego do znanej historii, ale czyta się je przyjemne. Ale widać że zostały napisane ewidentnie dla kasy którą można wyciągnąć z czytelników.
Piekara przyspieszyłby pisanie powieści kończącej cykl inkwizytorski a nie rozdrabniał się na różne cykle o inkwizytorze Mordimerze.

Ja inkwizytor. Dotyk zła

Ech... Albo mnie zaczyna to przeciąganie zakończenia już irytować i wpływa na odbiór książki, albo jest słabsza.

Pierwsze opowiadanie przeczytałem szybko, jeden wieczorek. Brakowało mi nowych tekstów o inkwizytorze, to i mnie wciągnęło. Ciekawie było zobaczyć jak w sumie jeszcze niedoświadczony Mordimer gubi się w poszukiwaniach i mimo, przynajmniej dla mnie oczywistego sprawcy zdarzeń sam wpada na to dosyć późno. Tylko, że znowuż nie jest to aż takie oczywiste, nie mamy podkreślenia tego, że nasz Sługa Boży się jeszcze doucza w swoim fachu. A samo opowiadanie nie jest żadnym krokiem milowym w karierze naszego bohatera, nie mamy żadnego przełomu, postępu.. nic.. Ot, po prostu historyjka jakich wiele. A szkoda, bo można by coś ciekawego pokazać z młodości Mordimera.

W drugim opowiadaniu, podobnie jak w pierwszym nie widziałem nic co by cokolwiek wnosiło do historii. Problem w tym, że w przeciwieństwie do pierwszego mnie nudziło. Banalna historyjka, w której brakowało mi jakiegoś wyraźnego celu, który nadawałby tempo akcji. Przemęczyłem to opowiadanie ale bez większej przyjemności.

Szkoda. Odcinanie kuponów od popularności serii zaczyna się robić niesmaczne.

Re: Ja inkwizytor. Dotyk zła

O, widzę, że nie dzieliłem się tu wrażeniami z "Dotyku zła" (znanego wcześniej jako "Dzieci z kolorowymi oczami", co niestety stanowiło niejaki spoiler ). Muszę niestety zgodzić się z przedmówcami, że ten zbiór jakiś taki bez pier***nięcia napisany. W zasadzie jedynym ciekawszym momentem była chwila początek spoilera unieszkodliwiania dzieciaka koniec spoilera oraz kilka nawiązań do wcześniejszych tomów. Na dodatek opowiadania robią się trochę pisane na jedno kopyto, nie wnoszą nic nowego do całości świata.

Na koniec dodam, że na fabrycznym facebooku pojawiła się dziś wiadomość następującej treści:

Informacja z pierwszej ręki!!! Jacek Piekara właśnie postawił ostatnią przysłowiową kropkę w powieści "Ja, Inkwizytor. Bicz Boży".

- POWIEŚĆ BICZ BOŻY ZOSTAŁA ZAKOŃCZONA. PIERWSZA POWIEŚĆ O MORDIMERZE, A JEDNOCZEŚNIE NAJDŁUŻSZA KSIĄŻKA Z INKWIZYTORSKIEJ SERII !!! UFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF

Pozdrawiam serdecznie

Jacek


Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Na fabrycznym fejsie...

... pojawił się dzisiaj plan wydawniczy na najbliższe miesiące i wygląda na to, że Bicz boży pojawi się 27 maja.

A tak swoją drogą, to Fabryka ostatnio niepokojąco skupia się na wypuszczaniu przede wszystkim kolejnych wydań dawnych hitów. Trochę żal, gdy się widzi przede wszystkim pozycje typu "Andrzej Pilipiuk - Weźmisz czarno kure wyd.5 - dodruk"...

Fabryka Słów

skończyła się jako wydawnictwo już kilka lat temu - teraz ciągnie już tylko na dodrukach, nowych wydaniach itd, no i oczywiście trashowej zagranicznej fantasy która nawet mnie - fana SW - zniesmacza.

No i dobrze, że Piekara przykręcił tempo.

Re: Fabryka Słów

No właśnie był taki okres, że można było od czasu do czasu kupić przynajmniej jakąś antologię polskich autorów. A ostatnio to kupuję w sumie tylko Piekarę i czasami Komudę. No i na "Pana Lodowego Ogrodu" czekam .

Re: Re: Fabryka Słów

Vua Rapuung napisał(a):
No właśnie był taki okres, że można było od czasu do czasu kupić przynajmniej jakąś antologię polskich autorów. A ostatnio to kupuję w sumie tylko Piekarę i czasami Komudę. No i na "Pana Lodowego Ogrodu" czekam .
________

No niestety, ja się ograniczyłem już tylko do Piekary i Pilipiuka - i to nie wszystkie książki nawet ich kupuję. Kiedyś lista zapowiedzi Fabryki prezentowała się okazale, zawsze było w niej kilka pozycji na które czekałem. A teraz? Pomijam już fakt, że nawet strony im się nie chce aktualizować i o wielu książkach informują dopiero przy ich wydaniu, albo za pośrednictwem innych mediów, ale też i niewiele ciekawego wydają. Bo odgrzewanie po raz 3,4,5 najlepiej sprzedających się książek to nie jest to co mnie interesuje :/

Swego czasu superNOWA trzymała w ryzach Polską fantastykę. Później zaczęli odpuszczać wszystkich autorów poza Sapkowskim, na jednym Sapkowskim byli bowiem w stanie zarobić wiele więcej niż na całej tej dodatkowej gromadce. Teraz mam dziwne wrażenie, że Fabryka Słów robi dokładnie to samo po raz n-ty wydając swoje najpopularniejsze książki i przestając promować nowe pozycje, czy mniej popularnych pisarzy. Szkoda.. bo jak ten proces się nie zatrzyma to przyjdzie nam znowu parę lat czekać, aż ktoś to przejmie.

nie dziwię się

że zastopowali promocję nowicjuszy - nawydawali pełno takich książek, które do tej pory zalegają na półkach księgarń i są potem opychane po 5-10 zł w tanich książkach albo w promocjach. Choćby "Sępy", które miały zapewnione dobrą promocję, ale się po prostu źle sprzedawały - no i teraz, ja wiem, rok czy dwa po premierze, już są po parenaście zł (praktyka w Fabryce rzadko spotykana).

Sam wolę opierać się na tym co mi znajome, stąd nie orientuję się na rynku debiutantów. Jednak z ogólnego rozeznania wnioskuję, że świeżej krwi za dużo nie ma - w ciągu ostatnich lat odnotowałem tylko dwa ciekawe debiuty: Rafała W. Orkana i Roberta M. Wegnera. I Stefana Dardy, ale to bardziej horrory. Stąd ciężko mi się zdecydować, czy to wina Fabryki, czy po prostu polski rynek jest taki słaby... ale obstawiałbym na to drugie. A FS też kiepsko podchodzi do tematu, ładujac w dodruki 5 wydania jakiegoś bestsellera który każdy fan fantastyki już ma - więc za parę lat się to na nich odbije.

Re: nie dziwię się

Shedao Shai napisał(a):
Sam wolę opierać się na tym co mi znajome, stąd nie orientuję się na rynku debiutantów. Jednak z ogólnego rozeznania wnioskuję, że świeżej krwi za dużo nie ma - w ciągu ostatnich lat odnotowałem tylko dwa ciekawe debiuty: Rafała W. Orkana i Roberta M. Wegnera. I Stefana Dardy, ale to bardziej horrory. Stąd ciężko mi się zdecydować, czy to wina Fabryki, czy po prostu polski rynek jest taki słaby... ale obstawiałbym na to drugie. A FS też kiepsko podchodzi do tematu, ładujac w dodruki 5 wydania jakiegoś bestsellera który każdy fan fantastyki już ma - więc za parę lat się to na nich odbije.

Osobiście też wolę czytać to, co już jako tako znam. Problem w tym, że bez dopływu świeżej krwi rynek szybko popadnie w gnuśność, a pisarze których dziś znam i lubię też w końcu kiedyś zaczynali. Nie wolno też zapominać, że (poza Pilipiukiem ) autorzy mają raczej ograniczone moce przerobowe, a poczytać czasem coś trzeba.

W sumie najbardziej poza gigantyczną masą dodruków i n-tych wydań boli mnie fakt, że poza nimi na liście zapowiedzi ciężko jest znaleźć polskie nazwisko. Kiedyś FS była synonimem raczej lżejszego sortu, ale przede wszystkim polskiej fantastyki. Anglosaską trawię tylko w naprawdę najwyższej jakości, a tutaj raczej ciężko o tym mówić. W gruncie rzeczy z ostatnich fabrycznych polskich debiutów kojarzę tylko Jarosława Błotnego i jego "Oium ludu rzymskiego" (względnie niezła historia alternatywna, choć jak na mój gust stanowczo zbyt antychrześcijańsko nacechowana ideologicznie).

Aha, byłbym zapomniał. Ostatnio ogłoszono, że powstaną kolejne trzy tomy... Achai !

też jest taka sprawa,

że kiedyś byłem bardziej nastawiony na wydawnictwo, tzn. nie znając nazwiska autora i tak sprawdzałem o czym jest książka, i jeśli opis mnie zachęcił, to ją kupowałem. W ten sposób poznałem kilku interesujących autorów, jednak i przy okazji wielu słabych - a że po drodze uświadomiłem sobie że nie samą Fabryką człowiek żyje, no i że po co ryzykować, skoro można poczytać jakiegoś klasyka, o którym wiadomo że jest świetny... no to jest jak jest. Fabryka ma problem z zainteresowaniem mnie swoją ofertą.

Re: Re: Re: Fabryka Słów

Rusis napisał(a):
Swego czasu superNOWA trzymała w ryzach Polską fantastykę. Później zaczęli odpuszczać wszystkich autorów poza Sapkowskim, na jednym Sapkowskim byli bowiem w stanie zarobić wiele więcej niż na całej tej dodatkowej gromadce. Teraz mam dziwne wrażenie, że Fabryka Słów robi dokładnie to samo po raz n-ty wydając swoje najpopularniejsze książki i przestając promować nowe pozycje, czy mniej popularnych pisarzy. Szkoda.. bo jak ten proces się nie zatrzyma to przyjdzie nam znowu parę lat czekać, aż ktoś to przejmie.
________

A to, kto może ewentualnie przejąć pałeczkę, to jest ciekawa kwestia. Może Runa Białołęckiej, w której od czasu do czasu można się natknąć na nowy talent, jako chociażby Guzek z "Królikarnią" parę lat temu. Zdaje się, że również Mortka debiutował w Runie.

Osobiście liczę, że coś ciekawego wyniknie z póki co niewielkiego i skupionego głównie na pozycjach dla młodzieży wydawnictwa Powergraph Rafała Kosika i jego żony. Pozycje fantastyczne Powergraphu są o tyle fajne, że nieco ambitniejsze od fabrycznych, a przede wszystkim, kiedy ich książka ma 400 stron, to faktycznie ma 400 stron. Czego ostatnimi laty o rozciąganych do granic możliwości książkach FS trudno powiedzieć. W Powergraphie debiutował zresztą wspominany przez Shedaa Robert Wegner, jeden z moich nowych ulubieńców.

Re: Fabryka Słów

Shedao Shai napisał(a):
skończyła się jako wydawnictwo już kilka lat temu - teraz ciągnie już tylko na dodrukach, nowych wydaniach itd, no i oczywiście trashowej zagranicznej fantasy która nawet mnie - fana SW - zniesmacza.

________

To dziwne, bo ja nieprzerwanie kupuję ich książki i jakoś nie zauważyłem spadku jakości... może to nie wina FS a autorów?

Re: Re: Fabryka Słów

Lord Bart napisał(a):
może to nie wina FS a autorów?

________

To znaczy, bo nie rozumiem ?

To kto wybiera autorów ? To czym objawiałby się spadek jakości FS ?

Wydaje mi się że jakość autora jest mocno związana z jakością wydawcy, chyba że się mylę ?

jeśli

masz podpisany kontrakt na np. 10 tytułów a są to tytuły takie jak Pilipiuk i jego straszliwe grafomaństwo w postaci Oka Jelenia... to cóż...

No i gdzie tu masz

winę autora, ktoś z nim ten kontrakt podpisał na te 10 tytułów. Co może auto powinien oponować: Panie z FS niepodpisujmy na 10 tytułów bo ani 1 nie sprzedacie.

Naprawdę nie rozumiem co co kaman Tobie ?

Brać autora na 1 tytuł sprawdza się to dalej, nie mówię nie testować nowych ale z głową a nie...

FS, FS

gdzie tu wina autora - jak ktoś słabo pisze, to słabo pisze - i nie pomoże nic na to. To wydawnictwo nie powinno go wydać

Re: Na fabrycznym fejsie...

Vua Rapuung napisał(a):
Trochę żal, gdy się widzi przede wszystkim pozycje typu "Andrzej Pilipiuk - Weźmisz czarno kure wyd.5 - dodruk"...
________

Mnie od tego jeszcze bardziej inna rzecz wkurza, wydawania zbiorów opowiadań w których znaleźć można kilka nowych i kilka starych wymieszanych. Ot, jak zapowiadane obecnie "Dobić Dziada!". I co? Aby przeczytać te kilka nowych opowiadań + dołączony komiks mam zakupić książkę, z której większość opowiadań już w innych tomach stoi u mnie na półce? A takiego wała :/

Re: Re: Na fabrycznym fejsie...

-Mnie od tego jeszcze bardziej inna rzecz wkurza, wydawania zbiorów opowiadań w których znaleźć można kilka nowych i kilka starych wymieszanych. Ot, jak zapowiadane obecnie "Dobić Dziada!". I co? Aby przeczytać te kilka nowych opowiadań + dołączony komiks mam zakupić książkę, z której większość opowiadań już w innych tomach stoi u mnie na półce? A takiego wała :/

________
Pamiętam, że coś takiego zaczęło się bodajże przy wydaniu "Sługi Bożego" w 2006, kiedy to do zbioru dodano ot, tak sobie jedno opowiadanie. Akurat tamten tomik dostałem bodajże pod choinkę, więc go mam, ale tego typu praktyki świadczą o braku szacunku dla czytelnika. A już w ogóle kuriozum jest ostatni "Mój przyjaciel Kaligula", który teoretycznie jest nowym tytułem, a gdzie, jak się zdaje, nie ma ani jednego dotychczas nie opublikowanego tekstu.

Re: Re: Na fabrycznym fejsie...

Rusis napisał(a):
Mnie od tego jeszcze bardziej inna rzecz wkurza, wydawania zbiorów opowiadań w których znaleźć można kilka nowych i kilka starych wymieszanych. Ot, jak zapowiadane obecnie "Dobić Dziada!". I co? Aby przeczytać te kilka nowych opowiadań + dołączony komiks mam zakupić książkę, z której większość opowiadań już w innych tomach stoi u mnie na półce? A takiego wała :/
________
Bardzo dobra postawa. Po co płacić dwa razy za to samo opowiadanie. Konsument ma prawo do krytyki takich zagrywek marketingowych wydawnictwa. Jak ludzie nie kupią, to szefostwo chyba przemyśli swoja politykę wydawniczą.

Ja Inkwizytor. Bicz Boży.

Swoisty eksperyment. Otrzymaliśmy tom, który nie jest podzielony na kilka opowiadań, tylko jest jedną, długą historią. Ciekaw byłem jak to wyjdzie i mimo iż czytało mi się to z przyjemnością, to stwierdzam, że wolałem książki z tej serii podzielone na 2-4 historie. Tutaj mamy ponad 400 stron jednej i tej samej opowieści i miałem czasem wrażenie, że dałoby się spokojnie ze 100-150 stron wywalić z tego. To jest dobra historia, ale nie miała potencjału na tak wiele stron.

A odnośnie samej historii, to całość na przyzwoitym poziomie, ale nie porywała. Ot, dobra robota rzemieślnicza. Podobała mi się natomiast końcówka i sama postać "Krankla". W ciekawy sposób nawiązywał do tego co otrzymaliśmy w końcówce "Łowcy Dusz", dodając kolejne smaczki do oczekiwania na kontynuację wątków z pierwotnej serii. Zabrakło mi tutaj jeszcze jednego tylko, mianowicie otrzymania przez Mordimera nominacji na inkwizytora z Hezu. A to oznacza, że zapewne doczekamy się kolejnego tomu "Ja Inkwizytor" i dalszego odwlekania zakończenia serii. Cóż.. tyle lat czekałem, to poczekam dalej. Oby było warto.

Re: Ja Inkwizytor. Bicz Boży.

Niestety, "Ja, Inkwizytory" z tomu na tom coraz słabsze się stają. O ile jeszcze "Dziewczyny Rzeźnika" dawały radę, to potem jest już wciąż klepanie tego samego. Mam taką cichą nadzieję, że w miarę szybko ukaże się drugi tom "Płomienia i krzyża", a potem już zakończenie sagi. Jak długo jeszcze można odcinać bilety od biednego Mordimera?

Zabrakło mi tutaj jeszcze jednego tylko, mianowicie otrzymania przez Mordimera nominacji na inkwizytora z Hezu.
A to nie jest czasem tak, że on licencję heskiego inkwizytora dostał na początku "Sługi Bożego" (opowiadania) w wyniku działań tego kupca, dla którego pracował (a którego później aresztował )?

Re: Re: Ja Inkwizytor. Bicz Boży.

Vua Rapuung napisał(a):
Jak długo jeszcze można odcinać bilety od biednego Mordimera?

Niestety, dzień w którym powinien przestać to robić minął moim zdaniem z 2-3 tomy temu. Każda, nawet najlepsza historia może się przejeść, szczególnie, gdy autor leci sobie z czytelnikami w sami wiecie co. Z dobrej historii zrobiła nam się telenowela, od której mam wrażenie sam autor nie wie co chce (poza pieniędzmi).

A to nie jest czasem tak, że on licencję heskiego inkwizytora dostał na początku "Sługi Bożego" (opowiadania) w wyniku działań tego kupca, dla którego pracował (a którego później aresztował )?

Będę musiał kiedyś wrócić do "Sługi Bożego", bo kompletnie tego nie pamiętam już A, że teraz nie mam tego tomu w domu, to nie mam jak sprawdzić nawet.

Swoją drogą

czytam sobie właśnie wywiad z Piekarą:
http://jpiekara.cba.pl/news.php?readmore=61

pluje na wszystkich i wszystko jak rasowy celebryta ale rozwaliło mnie to:

większość tekstów Sapkowskiego w tej chwili śmieszy mnie swoim niedopracowaniem, infantylizmem, płytkością i sztucznością

eh Jacuś Jacuś... zazdrość to bardzo niedobre uczucie

dzięki

za link
Pier***i 3po3 ale czasami zaje
W Polsce jest w ogóle ogromna skłonność do nadużywania wielkich określeń. Podam kilka przykładów. Podstarzałą aktoreczkę, która za komuny zasłynęła pokazywaniem gołych cycków, nazywa się „wielką damą polskiego kina”. Aktor znany głównie z mądrzenia się na temat braci Kaczyńskich, wystąpieniu w pierwszej polskiej telenoweli i pokazujący się nie w kinie, a w reklamach banku jest określany „megagwiazdą”. Pewnej skądinąd sympatycznej aktorce, która miała szczęście (lub nieszczęście) zostać zapłodnioną przez amerykańskiego gwiazdora (i jest to jej jedyny do tej pory sukces) poświęca się tyle miejsca jak by była nowym wcieleniem Poli Negri. A wyjąco – piszcząca szansonistka znana głównie z wypchania się silikonem oraz ze skandali obyczajowych jest nazywana „królową”. Ręce opadają…

Idealny opis Szapołowskiej, Curuś i Rabczewskiej Aktora nie jestem pewien...

Co do tysiąc stron Dukaja to wolę zapłacić 55PLN za ponad 1000 stron genialnej literatury niż 49 za połowę tego w stylu głęboko badziewnym czy kolejnego nudnego i sztampowego inkwizytora. I on mówi, że się nie dorobił...

Z drugiej strony półpornograficzne bzdety Gretkowskiej, czy grafomania Masłowskiej to szczera prawda.
Z trzeciej strony obydwa światy Sapkowskiego tj. wiedźmin i Reinmara właśnie kipią od słuchu i czucia. I lepiej żeby Arivald nie powracał. Po co marnować papier? No ale skoro ktoś jest przeciwnikiem nadmiaru tekstu w literaturze, a lubuje się w 10 sezonie Chał(s)a...


Facet przypomina mi tym wywiadem Janusza Korwin-Mikkego. Ma wiele ciekawego do powiedzenia, mocnego, ale ogólnie wychodzi, że pier***i jak potłuczony

...

Aktor - Marek Kondrat?

...

Chociaż nie, jak przeczytałem dokładniej to mi on tam nie pasuje.

Jeśli chodzi o samego Piekarę, to nie przepadam za nim. Czytałem jednego inkwizytora... to jest rzemieślnik, nie czułem w ogóle jakiegoś polotu. Więc lepiej niech się nie porównuje do Sapka

Stawiam

Jednak, że to on. Mądrzenie się o Kaczyńskich i reklamy banku pasują. Pierwsza telenowela (W Labiryncie) też pasuje.

Tylko, że on jeszcze w paru innych produkcjach wystąpił, ale Piekara sam powiedział, że nie ogląda telewizji

...

No cóż, moje pierwsze skojarzenia to chyba mój ulubiony polski serial sensacyjny czyli "Ekstradycja" i świetne filmy jak "Pułkownik Kwiatkowski" czy "Psy"

cóż

faktycznie chodzi o Kondrata. Ale czy Labirynt to była telenowela?
Poza tym MK, kiedy grywał, był naprawdę dobry aktorem teatralnym. Potem stwierdził, że mu się to zmęczyło, nigdy tego nie lubił i zajął się winami.

One chyba jakoś też mu nie szły, więc zatrudnił się do banku. Co było i jest k`ską obłudą, bo nikt by go nie wziął gdyby nie był MK znanym ludziom ze Świra, Ekstradycji czy Psów...

Re: Swoją drogą

Wywiad czytałem jakiś czas temu, chyba w innym źródle.

O ile "Żmija" była trochę słabsza, o tyle generalnie porównywanie twórczości Komudy do Sapkowskiego, z całym szacunkiem do pana Jacka (K.), śmieszy mnie swoim infantylizmem .
A jakbyśmy mieli oceniać osobowości, to pewnie Piekara by daleko od Sapkowskiego nie upadł .

Re: Swoją drogą

Buahahaha.

Jest pewna zasada, mówiąca o tym, że ludzie na poziomie, nie powinni publicznie oceniać pracy swoich kolegów po fachu. Bo gdy to zaczynają robić, to wychodzą urazy, prywatne obiekcje i tworzy nam się bagienko. Bagienko, do którego można samemu wpaść i się w nim utopić. I to właśnie zrobił Piekara, wszedł do stworzonego przez siebie bagna.

Mówienie o twórczości Sapka, jako o infantylnej, niedopracowanej, płytkiej i sztucznej po prostu śmieszy. A sugerowanie, że Komuda, Grzędowicz, czy po części wreszcie on sam (bo po co takie przyrównania, jakby samemu się uważało, za o wiele gorszego?) pisze 100 razy lepiej to zwykła zawiść i zaklinanie rzeczywistości. Bo poziom Wiedźmina, czy nawet trylogii Husyckiej jest sporo wyższy od większości obecnych historyjek. "Pogadamy" Panie Piekara 20 lat po zakończeniu sagi o Inkwizytorze i zobaczymy ile osób, będzie wtedy o niej pamiętało, czy będą wychodzić gry na jej podstawie, czy będzie dalej namiętnie czytana przez tysiące ludzi. Bo coś mi się wydaje, że nie.

Ja inkwizytor. Głód i pragnienie

Najnowsza książka z sagi o inkwizytorze za mną. Tym razem dostaliśmy dwa opowiadania, jedno krótsze i jedno dłuższe.

Pierwsze z nich, o tytule "Wiewióreczka" ma 89 stron. Czyta się błyskawicznie, ale po przeczytaniu kompletnie nic nie pozostaje. Żadnego pozytywnego, czy negatywnego wrażenia. To opowiadanie jest zwyczajnie nijakie, jak szybko je przeczytałem, tak szybko o nim idzie zapomnieć. Opowiadanie nie tylko nijakie, ale i nie czułem w nim klimatu sagi.

Drugie opowiadanie, "Głód i pragnienie", ma 252 strony i wywiera lepsze wrażenie. Więcej stron to i nie można było przelecieć przez historię, jak w poprzednim tylko autor musiał trochę wątki rozwinąć. Przynajmniej dało się znowu odczuć, że się czyta historię o Mordimerze niż jakieś opowiadanie niewiadomo skąd wzięte. Poziom również całkiem przyzwoity jak na serię.

Ogólnie z tej pozycji jestem mało zadowolony. Pierwsze opowiadanie pozostawiło na tyle słabe wrażenie po sobie, że drugie już go nie poprawiło za bardzo. Tym bardziej, że jestem już chyba zmęczony czekaniem na zakończenie historii i sytuacja gdy dostaję książkę w której zaczynam od słabiutkego opowiadania jest zwyczajnie irytująca.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.