Forum

Mroczne Gniazdo I - Władca Dwumyślnych [zawiera spoilery ze streszczenia]

http://p098.ezboard.com/funjoefrm90.showMessage?topicID=27.topic

Jak widać pojawiło się pierwsze streszczenie i recenzja ksiązki która w stanach ukaże się za tydzień.

Moje odczucia po przeczytaniu streszczenia sa mieszane. Z jednej strony ciekawe zworty akcji z flota Hapan i Chissow stajacymi naprzeciwko siebie, Luke walczacy z Alemą Rar. Oczywiscie jak zawsze interesująco zapowiada się postać Jacena i tym razem Jainy.

Z drugiej strony cały ten pomysł z Raynarem jako królem "gniazda" moze sie okazac lekko chybiony...

Obecnie nie chce wczytywac sie za bardzo w szczegóły zeby nie popsuc sobie zabawy a wrazeniami podziele sie za dwa tygodnie jak przeczytam ksiazke.

Osoby czytajace spoilery zapraszam do dyskusji

Fajnie

tylko poczekam, aż ktoś mi to ładnie przetłumaczy i da jako newsa na Bastionie, bo zrozumiałem tyle że Zekkowi i Jainie wydaje sie, że są Killickami oraz, że Alema dołącza do Welka i Lomi Plo...JEszcze, ża jakiś Sullusatiański pilot jest fanem Hana, że Killicki i Chissy się tłuc będą... I tyle...

:)

Zapowiada się niezwykle ciekawie. Najbardziej podobał mi się motyw z nagraniem Obi-Wana i Padme w bankach R2. To chyba pierwsze większe nawiązanie do E3 w książkach po Starej Trylogii...

Tak,

też na to strasznie czekałem, mam nadzieję że wygrzębią z jego pamięci jak najwięcej.

W sumie

to zapowiada się ciekawie, ale ciągle jakoś odtrąca mnie od tej serii pomysł kontynuowania postaci z MRJ jakoś zawsze oabwiam się, zę wszystcko co związane z tą serią nosi znamię kiczu

Wygrzebywaniu...

...czegokolwiek z pamięci R2 mówię zdecydowanie TAK!!!
Wojnie Chissów z kimkolwiek również (niech im będzie, że z Kilikami).
Sceptycznie jednak odnoszę się do samego pomysłu podwójnych świadomości Thula, przejmowania świadomości całej galaktyki przez jakiś megamózg (chociaż sam pomysł interesujący, ale nie na taką skalę), i przede wszystkim odświeżania już stetryczałych bohaterów.
Poza tym boję się, że Denning znów zacznie usypiać.
No i zostawiliby w spokoju tych biednych Kilików... jacy oni byli fajni, kiedy ich nie było. A teraz będą, i ta cała mityczno-legendarno-tajemnicza otoczka pryśnie...

A czytaliście

co tam niżej jest napisane?

Killikowie twierdzą że to oni stworzyli Maw i Centerpoint...

W pierwszej...

...chwili rzeczywiście tam nie doczytałem. Ciekawe... chociaż mam nadzieję, że jednak wyjdzie na to, iż Kilikom się po prostu pomieszało, bo ja tego nie kupuję. Wystarczy porównać sobie wygląd Stacji Centerpoint i kilickie kopce na Alderaanie. Gdyby budowała to jedna rasa, to znalazły by się pewnie jakieś podobieństwa, tymczasem obie konstrukcje różnią się od siebie jak widelec od pralki.
Zresztą znowu wyjdzie na to, że wszechświat SW zostanie bez tajemnic i będzie kicha...

Otchłań (rozpaczy)

Jak dla mnie pomysł jest poroniony i takim pozostanie. Oto pryska tak ulubiona przez mnie aura tajemnicy otaczająca gwiezdnych architektów... Pryska, ba! Obryzguje nas jakimś ohydztwem. Wszystko w wykonaniu, nie przymierzając, robactwa... Myślę, że oto przekroczono granicę mojej tolerancji.
Meh, ja nie narzekać tutaj miałem...

Gdyby budowała to jedna rasa, to znalazły by się pewnie jakieś podobieństwa...
Wbrew pozorom, to może mieć ręce i nogi. Uwierzcie mi, mówię to z ciężkim sercem. Oto co piszą w "Ilustrowanym wszechświecie GW":

"Z wykopalisk archeologicznych wynika jednak, że Kilikowie - a przynajmniej późniejsze pokolenia - nie byli obdarzeni nawet szczątkową inteligencją. Ich twarde jak skała kopce nie noszą śladów, dowodzących, że podczas budowy używano jakichkolwiek narzędzi.

(...)

Wygląda na to, że z pokolenia na pokolenie istoty te traciły umiejętność współżycia w ramach roju czy rodziny. Możliwe, że ich ogarnięte chaosem społeczeństwo po prostu się rozpadło."


...jako, że owe zabawy w piaskownicy wszechświata dokonane przez tych, no... ech, niech będzie - Killików, muszą być wyjątkowo prastare, Killikowie mieli bardzo dużo czasu by jako cywilizacja zwyczajnie upaść i cofnąć się w rozwoju pozostawiając po sobie zdegenerowanych potomków - tak jak niegdyś Rakatowie, Sharowie czy Kwa. Do poziomu twórców kopców w Krainie Zamków.
Ale, snuję teorie tylko na podstawie streszczenia... Pożyjemy zobaczymy. Tak czy siak, jestem na NIE.

Ręce i nogi

Mihoo napisał:

Wbrew pozorom, to może mieć ręce i nogi. Uwierzcie mi, mówię to z ciężkim sercem.

Właśnie ręce i nogi to jest to, co mi się nie zgadza w tych konstrukcjach. A raczej ręce i nogi (czy ogólniej całe ciało) Killików. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale wnioskuję, że to były dość bydlaste istoty, o anatomii i percepcji zbliżonej do Verpine`ów (pomijając ilość kończyn). Jak patrzę na Stację Centerpoint, a potem na kopce z Alderaanu, to nie chce mi się wierzyć, że obie konstrukcje mogły mieć jednych budowniczych, chociażby dlatego, że twórcom jednego ciężko byłoby funkcjonować w drugim. A anatomia Killików chyba się specjalnie nie zmieniła...

Tak czy siak, jestem na NIE.
So am I. W sumie trochę szkoda, bo przeniesienie akcji w Nieznane Terytoria kryło spory potencjał...

Pozwolę

sobie wtrącić swoje trzy grosze do tego czy zbudowanie tak odmiennych budowli przez Killików ma ręce i nogi czy nie.
Najważniejszym punktem na który trzeba tu zwrócić uwagę to jest przyłączanie. Killikowie, potrafią przyłączyć od roju osobniki innych ras a nawet całe społeczeństwa. Każdy przyłączony staje się częścią roju i jego osobowość składa się na osobowość wspólną roju. Każdy z przyłączonych posiada jakby dwie osobowości - swoją i dominującą roju. Tak więc Killikowie mogli zbudować tak odmienne rzeczy, albowiem przy budowie Maw czy też Centerpoint pracować mogli przyłączeni (z jakiejkolwiek rasy). Z uwagi na posiadanie pamięci zbiorowej i wspólnej osobowości Killikowie przez to mogą twierdzić iż to oni zbudowali to.

wątpię by Denning

był w stanie napisać coś interesującego. Jego poprzednie dwie książki były mocno usypiające (zwłaszcza Tatooine Ghost - 0 akcji) a na dodatek sam pomysł tej trylogii jest chybiony. Widać że EU znajduje się obecnie w kryzysie i Sue musi gorączkowo wymyślać jakies glupoty żeby biznes kręcił się dalej...

Ale to jest tradycją LFM że książki to przeważnie knoty a komiksy to arcydzieła.

to czytaj...

komiksy jak są takie super...

o widzę że Chimpo się przebudził

jak miło że nas nawiedziłeś Chimpo po tylu miesiącach nieobecności. Otóż powiem ci że jako fan SW chciałbym aby i powieści były na poziomie a nie tylko komiksy i gry.

No dlatego piszę

że jak ci się komiksy bardziej podobają to czytaj je zamiast książek. To jest zaleta Star Wars że każdy ma coś dla siebie

Od skrajności

w skrajność - cały Kyp...

jakiej skrajności?

przecież ja od początku krytykowałem trylogię Dark Nest...

Po przeczytaniu

streszczenia to czułem się jak po kopniaku w brzuch. Chryste, znowu banda Skywalkers&Solos ratują całą galaktykę/rasę/układ*. Ale w końcu to cykl o nich. Ja mam jednak wrażenie, że Denning trochę zrzynał ze... Starcrafta! Czemu -> wątek Jainy i epilog książki -> porównać do losów niejakiej Sarah Kerrigan. Dobrze, że jeszcze nie tytułuje się jak ta pani. I że scenarzyści Blizzarda jeszcze nie skończyli tego wątk w fabule, bo obawiałbym się o to, czy to się nie skończy podobnie. Wszak przed nami jeszcze dwie części, książki oczywiście
Nic tylko czekać, aż się dorwę do treści książki, ale chyba angielskiej z neta. Bo na polską premierę przyjdzie nam sobie pewnie solennie poczekać

* niepotrzebne skreślić

No co wy !

Nie bądzcie takimi pesymistami bo jak dla mnie trylogia będzie ciekawa.

Pesymizm

Ludzie! Przestancie z tym pesymizmem! Doszliście do takiego stanu paranoi, że zaczynacie naskakiwać na książkę, której nawet nie czytaliście (zwracam honor tym, którzy ją czytali). Skoro tak wam się nie podoba, to jej nie kupujcie i już...

Ja ze swojej strony powiem, że przeczytałem już 100 stron i ksiażka bardzo mi się podoba, a Troy Denning to naprawdę dobry pisarz, którego chyba niedoceniacie.

Jestem

już po lekturze ksiązki, także czas napisać parę słów od siebie o niej.
Zacząć chciałbym od tego, że byłem nastawiony do tej pozycji niezbyt dobrze, jednakże miło mnie zaskoczyła.
Najpierw odnośnie samego sposobu napisania. Książkę czyta się dosyć przyjemnie, Dening napisał ją w przyswajalny sposób. Tym przyjemniejsza jest lektura, że autor w niektórych momentach umieszczał subtelne nawiązania do innych pozycji, co ładnie się komponowało z całością.
Odnośnie jej treści bardzo miłe zaskoczenie. Po pierwsze mamy akcję opartą w większej części niż sądziłem na młodych Jedi. Nie ma aż tak dużo Luka i Hana jak myślałem, że będzie i to plus. Autor wprowadził nowe postacie, które dosyć ciekawie się prezentują (jak Tarfang - Ewok z wyrokami śmierci w 12 systemach, czy też Juun - Sullustianin będący fanem Hana).
Kolejną rzeczą jest miejsce akcji, na szczęście nie przenieśliśmy się nigdzie do znanych rejonow, wreszcie eksploatujemy dotąd nieużywane Nieznane Regiony. Duży plus.
Sposób przedstawienia Killików wraz z Raynarem (mimo iż miałem do niego na początku najwięcej zastrzeżeń) spodobał mi się. Może nie jest to rewelacja jakaś, ale przedstawiono to na tyle rozsądnie, że jestem w stanie kupić tą historię.
Plusem dla ksiązki jest dosyć intrygujące zakończenie. Bo wiadomo iż trylogia to jest, a książka kończy się w ten sposób, jakby na jeden tom była planowana. Sprawia to, ze zaczyna się myśleć co jeszcze mógł Denning wymyśleć i czym jeszcze nas dalej zaskoczy.
Podsumowując dałbym jej 8/10 (głównie za nowych bohaterów, nowe miejsca akcji, spójną treść i ogólnie w miarę dobrze napisaną książkę). Całkiem dobra pozycja po NEJu.

Moje

idczycua są prawie identyczne jak to co tutaj napisałeś. Książka nie wprowadza żadnych super ras jak YV, mamy konflikt, raczej na regionalną skalę, co jest zresztą podkreślane w książce.

Jest to miły odpoczynek po bardzo mrocznej NEJ, przy okazji widzimy galaktykę 5 lat po pokonaniu YV. Cieszy mnie, że Denning umiejętnie przedstawił "nowych" Jedi, ich sposób postrzegania Mocy. Tradycyjnie już, począwszy od Zdrajcy, najbardziej przyglądam się postaci Jacena i jak na razie nie zawodzę się. Widać, że jest kreowany na następce Luke`a wszystkie jego podróże i nauki pobierane od Faalanasi aż do Białego Nurtu mogą doprowadzić do tego, że Jedi wreszcie przypomną sobie wszystkie techniki jakimi posługiwali się w czasach Starej Republiki.

Jednym z mankamentów książki (może dla niektórych nie być to mankamentem), są denningowe przeskoki w akcji. Jest to trochę irytujące bo dopiero po kilku linijkach można się połapać, ile mniej więcej czasu minęło i czy coś się w międzyczasie wydarzyło.

Druga rzecz, za którą nie przepadam ale w sumie Denning całkiem nieźle to wygłówkował jest teoria stawania się Joinerem. Z jednej strony mamy feromony a z drugiej tak zwane "aury". Widać starał się popierać swój pomysł odwołując sie troche do współczesnej nauki (a przynajmniej stwarzac takie pozory) ale...wydaje mi się, że z tymi aurami troche "zamotał".

Moja ocena...cóż, coś pomiędzy 7 a 8/10.

Przeczytałem

i muszę powiedzieć, że jestem BARDZO miło zaskoczony. Spodziewałem się, że kolejna rasa po YV, będzie korzystać z technologii opartej na ekologicznych produktach i będzie zagrażać Sojuszowi falą demonstracji a`la Greenpeace. I nawet nie chodzi o to, ze NJO mi się nie podobało, bo wyło wprost przeciwnie. Zwyczajnie nie wierzyłem w twórcze możliwości autora i całej ekipy. ALE...
Killikowie - na początku kolejne zagrożenie Galaktyki blah,blah... A tu nagle co!? Zbiorowy mózg, przejęcie Raynara, Joinersi, postacie z SbS, dylematy Luke`a odnośnie tego, czy Jedi są czym powinni być, sugestie Cilghal (tylko sugestie, całe tłumaczenie para-naukowe o feromonach i aurach to hipotezy!!! czekajmy co dalej) Jacen jako absolutny wymiatacz (czy kogoś zaskoczył szczegół, ze chłopak ma brodę? ciekawe, jak bardzo przypomina Obiego), nagrania dialogów z EIII, kilka nowych postaci (choć jeszcze mało, WE WANT MOOOREEE!!!), Luke wreszcie musi walczyć z jednym ze swoich uczniów, Jaina wreszcie staje się ciekawą postacią (lub postaciami) + narastające wątpliwości co tak naprawdę stanie się między nią Zekkiem, a Jag`iem... ufff pauza.
Bardzo ciekawe jest to, ze Killikowie i ów Dark Nest s o wiele większym zagrożeniem niż YV. O ile z nimi wystarczyło walczyć, to zupełnie nie wiadomo co zrobić z tym fantem. Wytłuc ich nie można, bo właściwie niczemu nie są winni (It`s not good, but neither is it bad. It simply is. -JS). Z drugiej strony teraz zostają przemieszczeni w pobliże granic Sojuszu, a to się może źle skończyć.
Co do historii Killików, wystarczy przeanalizować ostani dialog z UnuThulem. W jego trakcie Unu kilkarotnie zmienia/zmieniają swoje pojmowanie ostatnich kilku minut, na koniec twierdząc że cały plan pokojowy był ICH pomysłem. Wcale nie musieli zbudowac Centerpoint i Maw. Im się pewnie wydaje że tak było. No właśnie zakończenie.
Co z Lomi? Co z Jainą? Co z Benem? Co z Jedi, bo widać, zę Luke zaczyna już wątpić czy zmierzają w dobrą stronę... Trylogia ma potencjał, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Przy okazji jak zapatrujecie się na ptoblem swego rodzaju etyki Jedi? Ich kodu moralnego, któy jest wystawiony na taką próbę? Potężnym plusem JK jest fakt zwrócenia na to właśnie uwagi. Nie na technologię Killików, lub jak wielkie ku-ku zrobią Sojuszowi, ale na kwestie roli Jedi w Galaktyce i na to jak ma być wypełniania. No i jeszcze problem wieloświadomości...

Jak dla mnie między 8, a 9/10.

Też już jestem po

i niestety mam mieszane uczucia. Fakt nie jest tak źle jak się spodziewałem, ale nie powiem, żebym był w pełni usatysfakcjonowany z tej powieści. Moze dlatego, że mam wrażenie iż Denning gubi się w trylogiach (w FR mu wyszło cieńko, a tu nie chciałbym być złym prorokiem).
Dla mnie największy plus książki, to sytuacja w galaktyce po NEJ i kilka innych scenek. Niestety przez przeniesienie książki w Nieznane Terytoria, wszystko jest bardzo lekko zdawkowane i właściwie to, co najciekawsze to niestety smaczki w powieści, a nie sama całość. A smaczków jest kilka - własnie sytuacja polityczna Galaktycznego Sojuszu, ale też nawiązania do nagłej i niewytłumaczalnej (dotychczas) zmiany u Chissów oraz jakiejś dziwnej anihilacji Imperium Ręki. To wszystko tu jest, tak samo jak nawiązania do Maw czy próba odwetu na Yuuzhanach itp. ale niestety są to w dużej mierze fragmenty powieści, raczej smaczki niż jej główna treść.
Jeśli chodzi o akcję, cóż ta idzie przez większą cześć dość ślamazarnie. Potem się coś nakręca, ale w miarę szybko ucina, brakuje wręcz pewnego zwieńczenia, maksymalnie 20-30 stron, którymi można by zamknąć książkę, ale i tym samym całą sprawę z Dark Nestem.
Najgorszą sprawą jednak są postaci. I tu jest cały czas ten problem o którym pisałem już wielokrotnie. Z jednej strony przepakowano Hana, Leię i Luke`a (nie dając im wytchnienia), z drugiej cała banda młodych Jedi, którzy praktycznie dają się bardzo łatwo przyłączyć itp. Na tym tle z młodych faktycznie wyróżnia się jedynie Jacen, którego co prawda dalej niezbyt trawię, ale powoli nabiera jakiejś charakterystyki, tylko dlatego, że ma własne indywidualne poglądy i zaczyna budować swój własny sposób zachowania (może dzieki temu, że poza Denningiem będzie LOTF pisać jeszcze Allston i Traviss to uda się to zachować). Z postaci NEJowych dla mnie i tak najciekawsza cały czas jest Saba . Podobało mi się też to, że Denning postanowił więcej wykorzystać C-3PO i R2-D2, niż to się zwykle robi. I to jeden z największych plusów książki, a jak się go połączy z awarią R2 i nawiązaniem do ROTS , to już w ogóle wychodzi malina .
Martwi mnie natomiast sam sposób przyłączania przez Killików. Nie wiem, może to kwestia tego, że ostatnio namiętnie ogladam Star Trek, ale wydają mi się oni mocno inspirowani borgiem. Może nie technologicznie, ale na pewno przez to przyłączanie do zbiorowego umysłu.
Cóż zobaczymy, co będzie dalej, choć przyznam, że bardziej czekam na Dark Lorda i Coruscant Nights a nawet na nowego Zahna, niż na kolejne tomy .

Władca Dwumyślnych

Czyli kilka słów o tytule.... Od dłuższego czasu zastanawialiśmy się na forum jak przetłumaczą słowo Joiner - czy przypadkiem komuś z tego Stolaż nie wyjdzie. No cóż liczyłem na Króla Przyłączeniowców, albo jeszcze lepiej Króla Przyłączonych, a tu mamy .... Władcę Dwumyślnych. W sumie to chyba trzeba się cieszyć że nie wyszło "Prałat dwuliściennych", ale słowo dwumyślny mi nie do końca pasuje, zwłaszcza pod kątem tego co się dzieje w książce, oni są przyłączeni, a nie dwumyślni, to kolekyw... A tam raczej nikt nie działa samodzilenie. Ale cóż, może to tylko tytuł .

To troche bezsens

Ale prosze powiedz mi czy Tesar przeżył???Bo cholera na Wookiepedii rozszyfrowałem żę JAG ZAGINIE!!!!!!!!!!!! BUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU no to prosze,tesar przeżył...(powidz prawde,jakby co)

Hm

Jag nie ginie, Tesar tez... Giną za to Lomi Plo, Alema Rar, oraz Sien Sovv. Z rzeczy, o których jeszcze wiem, to prawdopodobnie pojawi się pare nowych typów okrętów... I nic więcej nie powiem...

OO

Dzięki...Wiem że Jag ZAGINIE,czytałem jego biografie na wookiepedii.A za Tesara to ci very dzięks...Będą też ZYV Bugcrushers-jakaś wersja do eksterminacji kKillików...NOWE OKRĘTY-TO JEST TO!

Hm

z tymi okrętami bym się zbynio nie podniecał, bo to tylko nowe myłśiwce dla Chissów (występujące z resztą w ilościach śladowych), okręty Killikańskie i bodajże cośtam dla Galaktycznego Sojuszu. Niczego szczególnego, przynajmniej ja, w tym względzie się nie spodziewam...

Znana już cena "Władcy dwumyślnych"!!!

Wyniesie ona 39,80 PLN, więc nie aż tak cholernie dużo!

miła odmiana

Ja jestem ciągle w trakcie czytania Jednoczącej MOcy.

Heh...

ja powiem tylko tyle, że za amerykańskie wydanie, z dołączoną na końcu "Ilesią" zapłaciłem 27,60. Miła odmiana od polskich cen, nieprawdaż?

hmm

Czyli na Ilesię nie ma co liczyć w polskim wydaniu (mówię o dodatku). cóż jestem ciekaw jak potraktują Republic Commando: Triple Zero, bo ta ma dopiero ciekawe dodatki (opowiadania i glosariusz, bez którego trudno zrozumiec całą książkę).

Re: Heh...

Ricky Skywalker napisał:
ja powiem tylko tyle, że za amerykańskie wydanie, z dołączoną na końcu "Ilesią" zapłaciłem 27,60. Miła odmiana od polskich cen, nieprawdaż?
-----------
a moglbym wiedziec gdzie kupowales?Bo moze i ja bym sie skusil na oryginalne wydania :3

hmm

no i? Gavin napisał o tym w komentarzach do newzsów zdaje się wczoraj. A Ryczy jak zawsze szpanuje

a kto tam to zauważy?

gdzieś tam w jakimś przestarzałym newsie...

oh

Ja tez jak Lord Sidious na Republic commando

.

cholernie dużo to może nie(w poruwnaniu z TUF) jest ale i tak 40 zł za książke z przeciętnym papierem w środku to jednak przesada...

Cena

27,60 zł. to Joiner King kosztuje, ale bez kosztów wysyłki. A te ostatnie - niestety - mogą ostro wywindować cenę w górę.
Niemniej jednak zupełnym paradoksem jest to, że my tutaj w Polsce musimy płacić za książkę AŻ 40 zł, zaś Amerykanie mają tą samą knigę za TYLKO równowartość 28 zł. I gdzie tu sprawiedliwość?

Mroczne gniazdo I: Władca dwumyślnych

Sugeruję stworzyć jeden, konkretny wątek o tej książce, żeby zapobiec burdelowi, jaki się robi, bo widzę, że Jaro zamierza zakładać temat do każdej wiadomości o książce. Tak więc:
http://www.starwars.pl/literatura/Wladca%20Dwumyslnych.pdf - tutaj mamy prolog do przeczytania.
http://www.gwiezdne-wojny.pl/tekst.php?nr=737 - tutaj, recenzję książki.
I proszę, nie zakładajmy już więcej wątków o tej książce

Prolog "Władcy Dwumyślnych"

http://www.starwars.pl/literatura/Wladca%20Dwumyslnych.pdf - znajdziecie go w formie PDF pod tym adresem.

TJK

Niestety, muszę cię zawieść W. Antillesie - to jest istotnie prolog Joiner Kinga.

Swoją drogą tłumaczenie niczego sobie... ale i tak wolę oryginał.

Jeśli to naprawdę oryginał...

to chyba muszę zrewidować swoje zamiary kupna Dark Nest. Takiego gniota literackiego nie pamiętam od czasów Barbary Hambly... Wiem, że to tylko prolog, ale już po pierwszej stronie można się przekonać co do całej reszty...

TJK#2

Tego bym nie rzekł. Tym bardziej, że prolog jest zupełnie oderwany od głównego wątku powieści, czyli "sprawy Killików" i dlatego też nie daje prawdziwego obrazu całej książki.
No chyba, że pod nazwą "gniot literacki" masz na myśl styl pisania...

Używaj

drzewek, czyli funkcji "odpowiedź" pod postem, będzie łatwiej A wątek prologu to wezwanie myślowe od Raynara, czyli jak najbardziej związane z Killikami. Opisane w sposób żenujący. Albowiem tak - gniot jest rozpoznawany po stylu pisania. Denning zachwycił mnie SBS, pogrążył się Zjawą, ale uznałem, że każdy ma gorsze momenty... Ale to już dziewięć sążni wody i sześć błota stóp, a końca nie widać, nie widać, nie widać...

Well

Z jednym się zgodzę - opis "myślowego wezwania" istotnie jest do bani, a Prolog, tak samo zresztą jak wejściówka do Jednoczącej Mocy, jest wyjątkowo słabo napisany (pomimo, że Jednocząca Moc po pierwszych stu stronach naprawdę jest świetna...)

Ehem

drzewka, drzewka, drzewka.
Prolog TUF`a akurat mi się nawet podobał. Tutaj to wezwanie jest jakby po łebkach i na siłę. Sam nie wiem czy to kupię... Zobaczymy, zawsze są biblioteki

Dark Nest I

Można powiedzieć tylko, że jest to dziwna (co nie wyklucza słowa "ciekawa") książka...
A o błędach nie można powiedzieć, że są dziwne W końcu tłumaczyła to Jagiełowicz chyba...

Weźmy do tego chronologię: wg niej "Władca..." jest pod "Oblężeniem Akademii..." i pod "Wektorem..."

Z boku książki jest logo Nowej Ery Jedi zamiast zwykłego SW

Nie ma literek "ź" na początkach wyrazów, na przykład: ●ródło

Pani Aleksandra J. chyba nie umiała przetłumaczyć połowy imion i odmienić ich przez przypadki. "Tionne"

No i jeszcze mój ulubiony błąd: "mistrz Jedi Saba Sebatyne" - czy Saba nie jest przypadkiem rycerzem? :]

Re: Dark Nest I

Yun-Yuuzhan napisał:

No i jeszcze mój ulubiony błąd: "mistrz Jedi Saba Sebatyne" - czy Saba nie jest przypadkiem rycerzem? :]

-----------

Nie :] Saba zalicza się już do grona Mistrzów. Tak bynajmniej mówiła wersja oryginalna, więc po przetłumaczeniu też powinna pozostać Mistrzynią.

wiesz

pboelm jest w tym, że z tyłu książki tam gdzie powinno być logo ERY powinna być NEJ, bo tak jest to w oryginalne. Moze stąd im się to wzieło. A te braki ź to porażka, prawie taka sama jak przypadki i odmiana imion. A o Sabie Rusis pisał.

To

w oryginale Joiner Kinga jest logo Nowej Ery Jedi? W sumie ma to sens, bo Legacy jeszcze się nie zaczęło.

Logo

To z tyłu książki, jak najbardziej. Na pierwszej wewnętrznej stronie okłądki też jest zaznaczone jako NEJ - bo to ten sam okres. W chronologii np. w Triple Zero też jest pod okresem NEJ, Legacy jest tam już wymienione osobno.

Krótko

mówiąc interesuje mnie czy Amber spieprzył sprawę i dał logo nie tam gdzie trzeba czy też błędu nie ma?

Generalnie to tak

mam już Dwuliściennych pl i wiem dokładnie o co chodzi.
Amber zwalił sprawę
- dając żółte logo STAR WARS na froncie okładki powinno być zielone
- na grzbiecie okładki powinno być małe zielone logo STAR WARS - jest biało czarne w owalu jak przy NEJ. Prawdę mówiąc nie było go tam w oryginale, a u nas jest, ale i tak wygląda lepiej niż żółte SW.
- z tyłu wszystkie znaczki NEJ, Hypera itp. są ok.
- w środku brakuje Ilezji, oryginalnej chronologii
- w liście książek Amberu wycięto wszystkie przewodniki.
- w tłumaczeniu pada nazwa Zmierzch Killika, ale tu mam nadzieję w niedzielę wiecej coś o takich rzeczach napisać.
- nie stwierdziłem natomiast braku literek ź

Czy ktoś ma już "Władcę Dwumyślnych"?

Bo ponoć już dzisiaj się ukazała.

hmm

jest info ma stronie Amberu ale we Wrocławiu dziś jeszcze nie było. Myślę, że może być jutro albo w czwartek.

Jak to ze schizofrenią...

... bywa (czytaj: dwumyślnością - Pulitzer za tłumaczenie) miała być, a nie ma. Ale kiedy myśli staną się spójne, to z pewnością nas zaszczyci.

ICO

podało że jest, ale może chodziło im o to, że powinno być.

E spokojnie

To standard, nie ma czego się bać. Amber zapewne wydał już książkę, tylko trzeba czekać, aż pojawi się na półkach sklepowych. Na stronie Amberu czy w Merlinie już jest możliwość zamówienia. Dlatego liczę, że w znanej Wrocławianom księgarni pewnie będzie w czwartek, najpóźniej w sobotę, a nie zdziwię się jak jutro. W Empiku, cóż może za miesiąć. Niestety Amberowi jeszcze brakuje do zachodnich standardów, by w dniu premiery książka była dostępna w całym kraju. A czy to się da w Polsce zrobić - da się, vide Media Rodzina i Harry Potter, czy teraz ISA z nowym Salvatorem, który dopiero się ukaże na początku maja oficjalnie, i powinien być wszędzie dostępny (przynajmniej w hurtowniach). A teraz jest dostępny w przesprzedaży. To tylko kwestia odpowiedniego ustalenia dat, Amber od lat ma politykę podawania dat swoich najwcześniejszych, więc od lat trzeba brać na nich poprawkę, no chyba, że książki SW (w dwumyślnym tłumaczeniu) lądują na półce i czekaja, aż będzie się chciało je odświeżyć. Więc nie ma co się martwić, w Łodzi na pewno też będzie niebawem. A jak nie, to i na pewno w maju na Targach Książki w Warszawie będzie (jak nowy Martin Yes, yes, yes), a wtedy pewnie też i okoliczne Empiki sobie o tym przypomną.

W Łodzi

nigdy nie ma opóźnienia. Kiedyś nawet książki bywały przed premierą. Ale np. we wczorajszym newsletterze Amberu reklamowali inne książki.

wiesz

jak książki wydawali jeszcze w Czeskim Cieszynie to we Wrocławiu też bywały dostępne zanim pojawiły się w Warszawie i Merlinie. Myślę, że Amber ma jakąś dziwną sieć dystrybucji. Trzeba czekać, co Warszawiacy powiedzą, czy już mają. Ja pewnie sobie w piątek albo sobotę przejdę i kupię.

Władca dwumyślnych -> o książce

Nie wiem czy taki temat jest więc jeśli tak to przepraszam że nie zauważyłam Ogólnie to jak się wam podoba? Bo ja mam wątpliwości co do początku... jakie słowotówrtwo kwitnie... za dużo na raz nowych nazw ale generlanie klimat ok zupełnie inny niż w NEJ jedno mnie zastanawia czemu w książce jest ona (na tej liście na początku) przed NEJ ? Nie powinni utworzyć nowego działu ??

Strraszny tytuł

Jeszcze "Władcy.." nie czytałam i szczerze mówiąc zastanawiam się, czy w ogóle zawracać sobie głowę wersją polską. Jak widzę tego "władcę dwumyślnych" to az mnie coś trzęsie.Jacy znowu dwumyślni?! Toż to nie Orwell!Wiem, że Joiner nie jest najłatwiejszym słowem do tłumaczenia,ale...
A jaka jest twoja opinia na temat jakości przekładu? Ma to w ogóle jakiś sens?
No i pytanie nr 2, zmojego punktu widzenie chyba jeszcze bardziej istotne- czy nasz drogi Amber raczył dodać do "Władcy.." "Ilezję"? (Jesli nie to tylko wersja oryginalna!)

Oczywiście że nie...

Amberek nie raczył dodać Ilezji i szczerze wątpię czy w ogólę kiedykolwiek, ktokolwiek zamierza nam ją udostępnić... Nie jest tak źle tylko np ja sie na początku totalnie zgubiłam jak zaczeli zarzucać nazwami dosłownie z kosmosu (w sumie to GW to nie powinno dziwć ) ale jak na początek to nie tak źle... mysle że trzeba się przemęczyć przynajmniej ze względu na to że jest to pierwsza wręcz eksperymentalna książka postNEJ-owa... jeszcze nie doszłam do końca i zastanawiam się cóż za Dwumyslnych zafundowali nam wydawcy boje się tylko czy nasze kochane sf nie zamieni się w samo f a tego bym nie zniosła... no i nadal kwestia umieszenia tytułu... czemu przed NEJ a nie po ????????

Danni_ella, skarbie...

nie wiem jak długo siedzisz w SW, ale to przecież jasne jest jak słońce - Amber zwyczajnie się GUBI w ustawianiu książek w chronologii - spójrz choćby do "Zemsty Isard", gdzie "Yoda" jest umieszczony tuż przed ROTSem, a po "Labiryncie Zła", z umiejscowieniem na -19,5 Radosna twórczość pana redaktora naczelnego, jak sądzę

Co za Dwumyślnych nam oni zafundowali? Joiners to się w oryginale nazywa, ale tłumaczenie ma z tym tyle wspólnego, co nic Dlatego przynajmniej na razie, do czasu, aż cała trylogia nie będzie dostępna w Centrach Taniej Książki, poprzestaję na przeczytaniu Dark Nesta w wersji oryginalnej Nie dość, że oszczędzam sobie nerwów przy czytaniu tych wszystkich pomylonych nazw, to jeszcze poprawiam się w angielskim i jestem 15 zł do przodu. Czysty zysk, polecam

Wiesz Ricky

Ja mam ten problem, że jeśli chodzi o język to preferuje niemiecki (ach te dwujęzyczne szkoły) i nie mam tego komfortu kupienia sobie oryginału przy okazji ciekawe jak brzmiały by SW po niemiecku... Das Imperium schlägt zurück ?? Der Kampf des Jedi ?? (prawie jak mein Kampf ) A co do Ambera to mogliby sie przynajmniej troche zacząc interesować tym co wydają... bo to się już smieszne robi ;] no i mogliby ale to pewnie i tak pozostaje tylko w sferze marzen wydawać wszystkie książki SW a nie starannie wyselekcjonowane pozycje (nie wiem przez kogo...) A Władcę Dwumyslnych dokończę... he he he i potem sobie na forum najwyżej nawrzucam

hmm....

niemieckie tytuły są iście orginalne <nie wiem co mają wspólnego z samą książką> i mówiąc szczerze ksui mnie, żeby przeczytać jakąś...przynajmniej od czasu kiedy uczę się w Loecknitz

to przeczytaj

a potem mi powiedz czy warto bo mnie się nie chce męczyć Ciekawe jak wygląda taka niemiecka okładka...

Re: to przeczytaj

Danni_ella napisał:
a potem mi powiedz czy warto bo mnie się nie chce męczyć Ciekawe jak wygląda taka niemiecka okładka...
-----------
tak
http://i4.ebayimg.com/01/i/06/d7/3c/25_1_b.JPG

okładka wyglada normalnie

ale ich wszystkie okładki są czarne (całkowicie ujednolicone ). Jak przeczytam to powiem

P.S.
Gdzie sie uczysz?:>

okładki baja ;)

Przeczytaj Powodzenia Das Macht mit dir Halcyon

P.S. Ja się uczę w Goethe Institut

jasne

und sei das Macht mit Dir auch

Dwumyślnych...

... zafundowała nam pani Aleksandra. Miała w tym pewien zamysł, jej zdaniem słuszny, moim nie, ale... Ja czytałem wszystkie tomy, a tom pierwszy jest mało miarodajny i "joiner" nie jest łatwe do przetłumaczenia. Rozumiem dlaczego właśnie tak pani Ola postąpiła, z pewnego punktu widzenia słusznie, więc nie czepiajmy się. Mamy już tylko dwójkę tłumaczy i musimy o nich dbać. Zobaczymy co pan Andrzej zrobi z "Hard Contact" i być może "Triple Zero". A poza tym nie chodziło o "władcę", a o króla roju, tak jak o królową pszczół, czy mrówek.

...

Skoro większość Was narzeka na tłumaczenie tytułu to chciałbym się dowiedzieć jak Wy byście to przetłumaczyli. Z chęcią zobaczę propozycję. Tylko "Król przyłączeniowców", "Król przyłączonych", czy macie jeszcze inne pomysły?
A tak wogóle - również na dwóch czy tam trzech stronach miałem zamiast "ź" czarne kropki, nie jest to denerwujące ani nie przeszkadza w czytaniu, raczej dziwnie wygląda.

Jeszcze co do postu W.Antillesa o wiele wiele wyżej (nie chce 2 postów pisać) "Wiem, że to tylko prolog, ale już po pierwszej stronie można się przekonać co do całej reszty..." - jesteś wprost genialny... jakbym oceniał tak jak Ty to żadnej książki SW bym chyba nie tknął

Chciałem napisać...

... że żadnej książki SW bym nie skończył, bo po pierwszej stronie bym odpadł...

Kurde mol, naprawdę przydałaby się opcja "edytuj posta"...

Proszę cię bardzo

u mnie w słowniku Joiner to stolarz.... myslisz że król stolarzy by przeszło??? ;]

:)

Może "Mistrz Stolarz" albo "Władca drewna", ew. "Legenda o stolarzu, który został królem"
Ale i tak najbardziej podoba mi się tłumaczenie LS "Prałat dwuliściennych"

Tiaa, stolarz...

tylko że książka kompletnie nie o drewniakach-Rasiakach jest Joiner tutaj to ktoś nie będący Killikiem, kto stał się członkiem ich społeczności, dzieląc z tą społecznością swój umysł. Ciężko jest wymyślić dobrą nazwę w języku polskim, ale dwumyślny niestety niespecjalnie pasuje... kojarzy się z kimś ze skłonnościami do schizofrenii, a to nie o to chodzi...

A co to komu przeszkadza?

"Rozbitkowie z Nirauan" też nie są o rozbitkach z Nirauan. Abstrakcja tytułów Amberu bierze się chyba z delirycznych przemyśleń na temat Monty Pythona i Spatha, wymieszanych z oniryczną refleksją na temat Neverhooda.

W tym wypadku...

nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać Ci rację I bynajmniej nie chodzi o rację żywnościową dla rozbitka

hmm

to jest mniej więcej tak jak pisał Ricky a to jest słowotwór z angielskiego słowa to join - czyli przyłączać, dołączać itp. Joiner to nic innego jak ten, który się przyłączył do stada. Czyli Dołączony, przyłączony, przyłączeniowiec itp.

No dobra, jeszcze raz

żeby nie było, że się z Tobą zgadzam Pierwsza strona jest bardzo ważna, bo mówi o stylu, w jakim narracja jest pociągnięta przez całość. Tutaj od pierwszej strony wszystko wyło i wołało o pomstę do nieba - okazało się, że słusznie. Było w treści kilka cudeniek, jak np. podróż Jacena w czasie do momentu katastrofy "Skoku", czy Luke walczący Nimanem, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ogólnie fabuła przypominała sklecony za pomocą taśmy samoprzylepnej zardzewiały dystrybutor wody sodowej.
A nie wszystkie książki wyją od pierwszej strony. Taki "Zdrajca" na przykład...
Czyli mówiąc krótko miałem rację. Gniot się zapowiadał i gniot wyszedł

Hm...

... jakbym miał ocenić "Jednoczącą Moc" po pierwszej stronie - nawet bym po nią nie sięgnął. Właściwie całego pierwszego rozdziału wręcz nie mogłem czytać - ale potem było coraz lepiej.
A co do "Władcy Dwumyślnych" - na początku wciąga, potem straaaasznie wolno akcja się toczy (mimo tych kilku ataków na Solo&spółka i walki Saby z wiadomo kim książka wydaje się jakby bez akcji), pod koniec trochę przyspiesza, choć nie przeczytałem jeszcze całej, jestem dopiero przy tym jak Omas złożył Ithorianom obietnicę o planecie. Jak dla mnie w książce i tak jest za mało o odbudowie galaktyki - nie mówię że to ma się ciągnąć przez nie wiadomo ile rozdziałów, ale jakoś możnaby to było fajnie i zgrabnie opisać. To co mi się bardzo podobało to oprowadzanie tego chissa przez Luke`a i Marę po świątyni Jedi - ładnie z nią autor czytelnika zapoznał. Choć wydaje mi się że Denning trochę za bardzo ogłupił młodych Jedi - Alema i Jaina zachowują się jak kompletnie niedoświadczone... idiotki... wiem że to wpływ gniazda, ale one nie są przecież początkującymi padawankami... No i zadziwił mnie Cal Omas - kompletny głupiec, zaczyna mi przypominać Borska`Feylę i Radę na początku wojny z Yuuzhanami. Pomysł z Artoo, Anakinem i Padme super. Ogólnie książka w miarę, ale wstrzymam się do jej skończenia z oceną. Trochę za bardzo się wlecze.
Aha, i mam jeszcze pytanie - co właściwie zrobiła Leia, gdy razem z Hanem, Juunem i Alemą oraz Barabelką na pokładzie wskoczyli prawie w mgławicę? Bo jakoś tak dziwnie tam to opisali że nie mogę załapać. Odwróciła Sokoła w nadprzestrzeni? I potem przeszła na silniki jonowe? Czegoś takiego chyba nie było jeszcze.

Re: Hm...

Sky napisał:
Aha, i mam jeszcze pytanie - co właściwie zrobiła Leia, gdy razem z Hanem, Juunem i Alemą oraz Barabelką na pokładzie wskoczyli prawie w mgławicę? Bo jakoś tak dziwnie tam to opisali że nie mogę załapać. Odwróciła Sokoła w nadprzestrzeni? I potem przeszła na silniki jonowe? Czegoś takiego chyba nie było jeszcze.
-----------

Szczerze mówiąc też nie wiem Strasznie dziwne rzeczy tam wyrabiała. Będę to musiał kiedyś na spokojnie zdanie po zdaniu przeanalizować to może zrozumiem
A co do "Jednoczącej" to kolejny dobry przykład, bo prolog (ten co był w necie z obozem jenieckim) pokazywał, że książka będzie niestety przeciętna... I niestety znowu miałem rację, bo były straszne dłużyzny, nie licząc paru fajnych momentów. Ale i tak było lepiej niż w przypadku "Dwukopytnych" A co do tego co było fajne, a co nie w Joinerze to się z Tobą zgadzam - rzeczywiście młodzi Jedi dają ciała po całej linii, a Cal Omas przechodzi dziwne przepoczwarzenie. No i plusik za wprowadzenie na nowo Ghenta

Hmm...

... w sumie skończyłem ją już dość dawno, i muszę powiedzieć że pod koniec książki akcja się ładnie rozwija... co nie zmienia faktu, że trochę przydługa. I podzielam zdanie wielu osób - powinno się zakończyć "Mroczne Gniazdo" na tej jednej książce - pod koniec czytelnik ma ewidentne wrażenie, że sprawa została rozwiązania i to już koniec z robalami. I nie chcę następnych dwóch książek, choć kusi mnie kilka wątków, między innymi wybryk Jacena... co do tortur - na to jeszcze Skywalker z wiadomych powodów mógł pozwolić, ale jak Luke miał zamiar udusić Mocą Welka to normalnie nie mogłem uwierzyć - kolejny Vader. Podobnie Mara. Trochę to dziwne. Wiem, nowa teoria i wogóle, ale jednak trochę szok. Podobało mi się kilka tekstów w stylu: (Raynar) "Robalobójcy?" - (Han) "Bez urazy mały, jakoś musieliśmy je nazwać", czy cos w tym stylu

Moje na wierzchu

bo tak się składa, że miałem rację. Książka jest bowiem denna.

Może nie denna...

bo bywały o wiele gorsze, i to sporo... ale do naprawdę dobrych to bym jej nie zaliczył. TJK to przede wszystkim momenty, sceny, które osobno są genialne, ale już razem wraz z dodanymi innymi wątkami tworzą po prostu przeciętność

Przeczytaj...

... sobie Trylogie Koreliańską (choć pewnie masz już ją za sobą) TO jest denna książka, bez pomysłu, a raczej nie bez pomysłu a źle napisana. No ale nie będę się sprzeczał, każdy ma swe zdanie.

Przyznaję

denna Na przykład lądowanie agentki wywiadu na Korelii - rotfl Przez pół książki jedna baba rozbijała statek na planecie, naprawdę brawa za coś takiego

hehe

"Przez pół książki jedna baba rozbijała statek na planecie, naprawdę brawa za coś takiego" - boski tekst Ale to prawda... ktoś mógłby napisać tą trylogię od nowa, jakiś dobry autor... bo pomysł w sumie był fajny... ale dobra, to temat Władcy Dwumyślnych

Ja już kończę czytać

i muszę powiedzieć, że wcale mi się to nie podoba. Po kolei:
1. Killiki zbudowały Cenetrpoint! To mnie absolutnie dobiło. Zawsze myślałem, że Centerpoint i Odchłań zbudowali Twórcy z KOTORA, ci od Gwiezdnej Kuźni, a nie jakieś robale! Jeśli tak, to dlaczego się tam nic nie lepiło?
2. Całkiem zmieniony Zakon Jedi, Luke zezwalający na tortury i mimo ostrzeżeń Vergere nadal zezwalający Jedi na zawieranie związków. W ogóle to myślałem, że Vergere upodobni nowych rycerzy do tych ze Starej Republiki, a okazało się, że w tej chwili całkowicie zaprzeczają swoim zasadom.
3. Sojusz zaczyna przypominać Nową Republikę, a Cal Omas jest takim samym dupkiem jak jego poprzednik. Spodziewałem się więcej po Alderaaninie.
4. Czyżby szykowano Jacena do roli króla znienawidzonego przeze mnie konsorcjum?
5. Absolutny brak dyscypliny w Zakonie. Yoda by się w grobie przewrócił, gdyby takowy posiadał.
6. Mój stosunek do robali przypomina jest taki sam jak Hana.
7. Denne tłumaczenie i koszmarne w nim błędy.
8. Główny wątek: Raynar na czele Gniazda.

Generalnie książka jest inna niż NEJ, ma zupełnie inny klimat. Przydługa i nudna. Mnie się już SBS nie podobała, ale od tego była lepsza.
Z drugiej strony wreszcie walki na miecze świetlne i genialny wątek z pamięcią R2. Ale TJK jest moim zdaniem gorszy od najgorszej książki z NEJ. (Co prawda nie wszystkie czytałem).

A i tak kupię TUQ

No to

1. Centerpoint... hmmm mi się to podoba
2. Fajne jakoś że wolę Sithów taka zmiana Jedi mi odpowiada
3. No i dobrze Imperium rulez... a ja nie lubiłem i Rodana i Omasa, poza tym Republika nawet pod innymi nazwami jest ostoją korupcji
4. Hmmm z tego co wynika z wookieepedii ojca dziecka Tenel Ka
5. Taa tu się zgodzę
6. Wolę Charonów niż Killików i może by wreszcie rozwijali tę rasę
7. Ja takich wielkich nie zauważyłem, widziałem o wiele gorzej przetłumaczone książki
8. Co ci się w tym nie podoba?

Re: No to

Osgiliath napisał(a):
8. Co ci się w tym nie podoba?
________

Moim zdaniem dużo lepiej byłoby gdyby zginął razem z Lomi i Welkiem w SBS. Gdy porwali statek i zanikała więź między Raynarem a pozostałymi to był jeden z najlepszych fragmentów tej książki. A tutaj się dowiaduję, że wcale nie zginął tylko został władcą robali. Sam nie wiem czemu, ale jakoś mi się to nie podoba.

Auaua

Właśnie zaczynam czytać, ledwie przeczytałam jeden rozdział i pal sześć literówki, ale "pogryzło mnie w oczy" potraktowanie przez panią Jagiełowicz Koensayra jako... licho wie - rasy? rodu? Odmiana przez przypadki i to w l. mn. nie wiada, czemu - skiff kartograficzny Koensayrów czy Koensayrowie dostarczyli (...)... auaua :|
Hm, nie należy chwalić (ani ganić ) dnia przed zachodem słońca, ale jakoś obawiam się, że książka dostarczy więcej takich kwiatuszków... :]
W bazie Nerfherdera Koensayr nie figuruje, ale chyba to nie usprawiedliwia... ee, nieważne.
(Chyba, że w książce chodzi o jakiś inny Koensayr, ja o czymś nie wiem, albo organizacja przeszła jakąś gruntowną reorganizację )
.
No, musiałam to napisać, no, bo mnie zdenerwowało, no

Szybka recka

Książkę czytałem już całkiem dawno temu i szczerze mówiąc nie potrafię przytoczyć rozlicznych wpadek w tłumaczeniu. Wystarczy mi że jedynie o nich pamiętam Swojądrogą to nie one w końcu świadczą o jakości treści samej książki!

No a właśnie, co do samej treści, a w szczególności historii opowiadanej w książce, to prezentuje się ona conajmniej mizernie, powiedziałbym że gna na pozimie 4/10. Pomysł z owadami i kolejnym konfliktem mocno na siłe jest nie tyle wyeksplatwany (bo jest) ale najgorsze, że zaciąga brakiem jakiejklwiek odświeżającej myśli. Niemniej jednak nie świadczy to o tym, że książka jest cała słaba. Główną bowiem dla mnie zaletą tej ksiązki jest wyjątkwa umieętność autora do rozwijania osobowości poszczególnych postaci, i tak ostrzymujemy tu wizję Hana po przejściach, mężczycny i ojca który z awanturnika stał się kochającym partnerem, ale dalej w duszy pozostaje pocziwotą, która lubi używać pięści i ciętego języka. Dosatjemy jakby odmienianego Jacena, któremu bzykanie przysłania aspekty polityczne, co najmniej w tym stpniu jak nowe umiejętności Nurtu i poznania Mocy. Oprócz tego wraca cała plejada postaci zainaugurowanych i rozwijanych wcześniej przez Troya, który jak widać lubi się plumpać w swoim i prez siebie stworzonym otoczeniu. Nie mam mu tego za złe, gdyż muszę pwiedzieć, że chyba jak nikt inny z autorów SW potrafił napisać kilka zupełnie odmiennych ksiązek. W końcu jakże inna jest SbS czy też Zjawa Denninga! Jedyną wspólną rzeczą jest część z postaci, a dodatkowo autorowi nie można odmówić umiejętności sprawnego poruszania się po całym świecie SW i czynienia licznych nawiązań,co jak zwykle dodaje smaczku każdemu czytającemu ze zrozumieniem i z znajmością wcześniejszej literatury SW. Generalnie książka inna, chyba przeciętna z uwagi na fabułę, ale ciekawsza patrząc przez pryzmat szczegółów.

daje 6.5/10

O dwumyślnych słów kilka

No nie jest tak źle, jak się obawiałem. Książkę czyta się szybko, napisana jest sprawnie, a sama fabuła nawet potrafi wciągnąć. Przy czym dla mnie plusem fabuły jest fakt, iż opowiada o lokalnym konflikcie. Owszem, niestety z głównymi bohaterami, ale przynamniej nie zmienia totalnie całej galaktyki....przynajmniej póki co. To co zawiodło mnie najbardziej, w pierwszym "Mrocznym Gnieździe", to obraz galaktyki po NEJ. To Zakon Jedi korzystający do woli z Mocy. Nie czytałem "Zdrajcy", nie znam więc teorii jednej Mocy, natomiast wiem, że w praktyce to nie działa. Na szczęście autorzy też zdają się mieć tego świadomość, ponieważ Luke w MG powoli dochodzi do wniosku, iż podział na Jasną i Ciemną stronę miał sens. Dużym plusem DN1 jest fakt, iż Luke Skywalker nareszcie jest Mistrzem. Jest niepokonany, niepowstrzymywalny. Nareszcie jest taki, jaki powienien być po "Powrocie Jedi". Niestety, pozostali Jedi zdają się być straszliwie zagubieni, szczególnie młodzi "Sole". Dziwny jest Jacen, który z jednej strony jest postacią ciekawą, bo szukającą wszelkiej wiedzy o Mocy, z drugiej strony postacią o dosyć dziwacznym kręgosłupie moralnym - że wspomnę o jego seksualnej przygodzie z Tenel Ka - nawet nie dla przyjemności, a po to by zdobyć hapańską flotę. Może to jest cool i nowoczesne, a ja pewnie się nie znam, ale na mój gust to kiepska próba "zpoważnienia" EU.
Ciekawymi postaciami okazali się Sullustanin, i Ewok z wyrokami śmierci w 12 systemach. Czy to parodia, czy jeszcze "zwykłe" SW, trudno powiedzieć, ale zabawne to jest. No i pojawił się Kyle Katarn! (Ponoć już drugi raz). Najczęściej występuje jako "pozostali Jedi", a raz powiedział jedno zdanie - niby nic, ale jednak miło, że jest.
Sumując: pierwsza część "Mrocznego Gniazda" to książka...średnia, a czasem nawet dobra. Daleka od doskonałości, ale dobrze się ją czyta. Kto lubi NEJ pewnie polubi i pierwszego Dark Nesta.

Dziwna ta książka

Na początku skomplikowana, dopiero po stu stronach zaczyna mi się podobać.
Wolę jednak Dark Lord(czytałem te książki jedna po drugiej). Co tu więcej mówić, czekam na druga część.
Moja ocena 5,5/10

Muszę przyznać...

... że nieco się na tej książce zawiodłem.
Przez pierwsze kilkadziesiąt stron można przysnąć, potem akcja się rozkręca, ale i tak średnio wciąga. Tłumaczenie mogłoby być lepsze, ale skandalicznym błędem jest umieszczenie w trzech czy czterech miejscach czarnych kropek zamiast liter "Ź" .
Sam pomysł lokalnego konfliktu i Jedi wciągniętych w sam środek nieco ograny, ale Raynar na czele Gniazda to nawet interesująca idea. Dobrze, że pod koniec Luke ma jakieś sensowne przemyślenia co do natury Zakonu, bo to, co widzimy przez całą akcje jest conajmniej dziwne. Tortury, oszustwa, te sprawy. Dochodzi wręcz do tego że to Jacen (?!) zachowuje się najbardziej sensownie . Końcowa bitwa kosmiczna opisana bez polotu i nudnawo. Tak samo zresztą jak zmagania w Gnieździe Gorog. Miejscami te opisy Mary przywalonej zwałami Killików, ale wciąż walczącej wystającym mieczem świetlnym stają się wręcz zabawne. Nowe, dość ciekawe postaci to Sullustianin - fan Hana i Ewok z wyrokiem śmierci w dziesięciu systemach (Zyg, zyg? ).
Ogólnie rzecz biorąc, powieść ma wzloty i upadki, ale utrzymuje raczej średni poziom.

Przeczytałem...

...dopiero teraz, bo wcześniej nadrabiałem zaległości w postaci "Rozbitków" i "Zjawy z Tatooine". W międzyczasie pojawił się jeszcze Dark Lord"...

No a oto, co sądzę o "Władcy Dwumyślnych"
Mogę o tej książce powiedzieć, że jest po prostu „fajna”. Nie jest to nic wybitnego, ale złe też nie jest. NEJ nie znam, więc z niektórymi szczegółami, ale tez nie przeszkadza to specjalnie, bo wszystkie sytuacje są wyjaśnione.
Trochę zawiła jest też koncepcja tej „dwumyślności”, ale później też zostaje fajnie wytłumaczona i też jest bardzo ciekawa. Chyba jedyne, czego nie rozumiem, to to w jaki sposób Leia i Han nakłonili UnuThula do „przeprowadzki”. Wiem, że to jakiś podstęp, ale jakoś nie mogę tego wyłapać (chyba o zbyt późnej porze czytałem ).
Wielki plus to oczywiście Luke odkrywający swoją przeszłość, Han i Leia, oraz ciągle spanikowany Threepio i sztywno trzymający się procedur Juun, walka Alemy i Lei, no i niezły pomysł ze zwróceniem Bena przeciwko Marze. A za scenę, kiedy Lukowi przytrafia się to samo, co Palpatine’owi to już w ogóle brawa. Kolejny znajomy akcent .
Interesująca była kłótnia miedzy Jedi, w scenie z delegacją Ithorian
Jeden z lepszych momentów, niezłe dialogi i ogólny atmosfera „dyskusji”.
Niezły też pomysł ze zwyczajem Killików z wynoszeniem ze statku ładunku , w ogóle fajnie pomyślane zwyczaje tej rasy.
Oprócz tego to wątpliwości Luke’a co do nowego sposobu postrzegania Mocy i związana z tym sytuacja z Welkiem.
Ogólnie książkę czyta się dobrze, choć akurat w moim przypadku nie bez postojów.
Kiedy chciałem kontynuować czytanie, to „wkręcałem” się dopiero po jakichś 3-4 stronach.

A te „kropy” na miejscu liter „ź” rzeczywiście są, ale chyba tylko 4 na całą książkę
(bo też tyle jest chyba wyrazów zaczynających się na „ź”.

8/10

tfu!

NEJ nie znam, więc z niektórymi szczegółami mogą być problemy, jeśli chodzi o połapanie się w nich*

Nie

widzę nic zegozłego w tej książce(nie licząc kropek). Dlatego postawiłem 10\10. Do końca jest ciekawa. Jacen stał się ciekawszy (dotychczas ciekawsza była Jaina ale przez "związek" z Zekkiem stała się nudnawa).

WD

Świetnie pokazali Jacena, Jaina w tej książce przez to że staje się Dwumyślną jakoś słabo wypada i jeszcze te kontakty z Zekkiem...tragedia.

Mroczne gniazdo I

W ramach projektu "uzupełnianie braków", postanowiłem zabrać się za trylogię Denninga. Z Troyowych pozycji mam przeczytaną Zjawę z Tatooine, a więc wiem mniej więcej, czego po stylu pisania mogę się spodziewać. Niestety, mój optymizm względem kolejnej pozycji Denninga, drastycznie zmalał. Zacznę od tego, iż zabranie się za czytanie tomu I zajęło mi strasznie dużo czasu. Po wielokrotnym czytaniu prologu i rozdziału nr 1, w końcu się przemogłem i ruszyłem dalej. Przyczynę upatruję między innymi w tym, że poprzednio czytałem dużo lepsze pozycje, np: Zdrajcę Stovera. Powieść znów mnie wyhamowała, gdzieś w środku ze względu na dłużyzny i przeciąganie niektórych wątków. Sama dłużyzna nie jest zła, pod warunkiem, jeśli fabuła jest ciekawa, a tu trudno mi było wczuć się w klimat Kolonii. Może wina niezrozumienia atmosfery, leży w tym, iż nie czytałem SbS i Jednoczącej Mocy? Jednakże, czytałem Zjawę, więc nie powinno być tak źle. A jednak było. Gdyby nie nagłe przeskoki w fabule, to książka dosłużyłaby się dodatkowych 100 stron. Ten brak załapania klimatu i rozwlekanie niektórych zagadnień przesądziły o drastycznym zaniżeniu oceny. Mniejsze mankamenty, to między innymi Tarfang i Juun. Ta swoista parodia Hana Solo i Chewiego, to moim zdaniem, kiepski żart z herosów Galaktyki. Można to było zrobić znacznie lepiej. Nie widzę też jako Jedi Barabelów, zresztą tak samo jak Wookiech czy Nogrich, jednakże ze szczególnym uwzględnieniem tych dwóch pierwszych ras. Dlaczego? Ano dla tego może, że zawsze intrygowały swoją dzikością, twardym charakterem, który zrodził się w wyniku dostosowania do panujących warunków - istoty silne, ale i pełne honoru - tacy barbarzyńscy wojownicy, trzymający się zasad. A tu mamy Barabelów, którzy pierwotną dzikość muszą trzymać w ciasnych ryzach Jedi i widać jak sobie z tym nieudolnie radzą. Faktycznie, pojedynek Saby z Welkiem, gdzie daje ona upust zwierzęcej dzikości jest dobry, wręcz pasuje idealnie pod teorię jednoczącej Mocy. Tylko czy ta dumna rasa, nie traci tym samym na godności? Bo moim zdaniem obala się kolejny dobry opis następnej grupy from EU.

Zalety: Killikowie i pomysł na wzrost ich znaczenia poprzez przybycie Raynara. Thul jako postać, która na początku jawi się jako przedstawiciel rasy, będącej twórcami stacji Centerpoint, jak i osoby, której twierdzenia należy poddawać w wątpliwość. Sytuacja polityczna Sojuszu - jego problemy wewnętrzne i układy z Chissami. Dylematy Skywalkera, co do roli jaką powinni iść Jedi. Książka wyraźnie pokazuje, jak płynne są granice między zwolennikami nowych teorii, i jak bardzo są kruche. Luke, to postać pełna dylematów, która stara się odnaleźć między torturami, a force grip użytym na Ciemnym Jedi. Druga strona medalu to Mara, jej używanie błyskawic nie przeszkadza. Jest wręcz przeciwnie - jeśli tylko pomoże to być skutecznym, to czemu nie korzystać z tego "dobrodziejstwa". Na kolejny plus zaliczam Jacena. Jego tezy, siła, decyzje odznaczają się pełnym wyrazem zachodzących w nim przemian. Jest on chyba najlepiej zobrazowaną postacią w tej powieści. Również dobrze wyróżnia się Tenel Ka - jako Królowa. Ona też czuje presję wyruszenia za wezwaniem, a jednak poczucie obowiązków pokona chęć wyrwania się z Hapes. Dobrze jest widzieć w formie Hana, jako lowelasa, dowcipnisia, człowieka po przejściach. No i bardzo ważna rzecz. W końcu zaczęto wyjaśniać losy Anakina i Padme. Szkoda tylko, że Denning nie robi tego tak udanie jak w Zjawie.

Jednakże zalety te, to zaledwie rodzynki, które sprawiły, iż chciało się czytać dalej. Bez nich zapewne było by trudniej, aczkolwiek to za mało aby dać więcej jak 5/10. Myślę, że jedna część śmiało by wystarczyła w kwestii Killików, jednak całość ocenię po ostatnim III tomie.

nowy

czesc jestem tu nowy

...

Witaj, ale od przedstawiania się, witania itd. jest osobny temat.

jaki

jaki

taaa

to było błyskotliwe...

Po przeczytaniu...

Przeczytałem i muszę stwierdzić że ta ksiażka bardzo mi przypadła do gustu. Bardzo fajnie została opisana penetracja Mrocznego gniazda przez Luke`a i Mare. Wyjatkowo dobrze oceniam postac Jacena w tej ksiażce, raczej za nim nie przepadam ale "Władca Dwumyślnych" sprawił, że nawet go polubiłem. Pozostaje tylko czytaj nastepna cześć w ktora juz się zaopatrzyłem.

Re: Po przeczytaniu...

PabolO napisał(a):
penetracja Mrocznego gniazda przez Luke`a i Mare
________
Taaaa -,-

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.