Forum

Lew, Czarownica i Stara Szafa (czyli Narnia część I)

Coraz większymi krokami zbliża się kolejna fantastyczna superprodukcja, czyli pierwszy tom "Opowieści z Narnii" pod swoisto brzmiącym tytułem "Lew, Czarownica i Stara Szafa". Jak Moc da, będzie to pierwszy z siedmiu filmów z serii.
Przyznam szczerzę, że w dzieciństwie Narnia mi jakoś umknęła, od nazwę kojarzyłęm z jakiegoś serialu, ale z powieśćią C.S. Lewisa się nie spotkałem. Potem oczywiście studiując biografię Tolkiena trudno było wpływu Lewisa nie zauważyć, a on sam własnie najbardziej kojarzony jest z Narnią. Do powieści siągnęłem niedawno (właśnie brnę przez kolejne tomy), i skłonił mnie do tego właśnie film i jego zwiastun.
Zwiastun, który wiele obiecuje, na pewno jednak widać, że nie będzie to wierna. Pytanie jednak czy została zrobiona z pomysłem. O tym przekonamy się na pewno w styczniu, tymczasem zwiastun zapowiada się fajnie, mimo, że to proza całkowicie dziecięca.
No i na dodatek warto wspomnieć, że choć kilka ujęć nakręcono w Polsce.

Wiecej

Mozesz cos wiecej napisac, co to za "Opowiesci Narnii" ? Pierwszy raz o tym slysze.

Andaral, bluznierco

Taki stary a Lewisa nie zna

Z grubsza chodzi o to, ze dzieciarnia znajduje magiczna szafe i przenosi sie do basniowego swiata. Z reszta niedlugo podobny akcent bedzie w Alko Story
Kilkanascie lat temu powstala seria filmow telewizyjnych, poziom sredni.

Co do nowej ekranizacji - troche pachnie krzyzowka Pottera i peterojacksonowej psuj-interpretacji LOTRa, ale i tak widac z trailera, ze rezyser mial ciutke wiecej od Jacksona wyobrazni, [to w sumie nie sztuka] wiec nie powinno byc tak zle. Obawiam sie za to czy dystrybutor wypusci w Polsce kopie z napisami :|

Kilka słów o tomie pierwszym

Jak pisałem jest to podstawa dziecięcej fantastyki, ale zobaczymy co z tego wyniknie na ekranie.

W czasie wojny, czwórka rodzeństwa przybywa do domu starego profesora, gdzieś na wsi. Podczas zabawy w chowanego, najmłodsza dziewczynka wchodzi do szafy (hmm bynajmniej nie udaje tam Bormanna ), ale odkrywa przejście do innego świata. Spotyka tam fauna i on oporowadza ją po Narnii. Ostrzega ją przed złą Czarownicą, samozwańczą królową itp. itd. Gdy dziewczynka wraca, nikt nie chce jej wierzyć w to, co widziała, ale z czasem rodzeństwo również wchodzi do szafy i sprawa się coraz bardziej komplikuje. Między innymi dlatego, że nadchodzi wojna między Czarownicą a prawowitym władcą - gadającym lwem Aslanem, a dzieci są częścią pewnej przepowiedni, jeżeli opowiedzą się po tej samej stronie.

Właśnie

za tą Szafę tak bardzo lubię Narnię

Opowieści

jak byłem mały to przeczytałem jeden tom opowieści (więcj w bibliotece nie było), no i kojarzę to z jakimś serialem, co to kiedyś w telewizji leciał. Ale fabuły i założeń nie pamiętam, jakbyś mógł mi je przypomnieć byłbym wdzięczny, pamiętam tylko, że książka mnie wciągnęła

nastepny...

http://www.narnia.pl/ksiazki.html

Nie problem znalezc :/

Re: nastepny...

Jackson napisał:
http://www.narnia.pl/ksiazki.html

Nie problem znalezc :/

-----------
Oooo, klapouchy zbawco !! Zaraz lookne na kolejna szmire basniowa.

Re: Re: nastepny...

Andaral napisał:
Jackson napisał:
http://www.narnia.pl/ksiazki.html

Nie problem znalezc :/

-----------
Oooo, klapouchy zbawco !! Zaraz lookne na kolejna szmire basniowa.

-----------

No to teraz mości Andaralu oplujcie także Małego Księcia, Kubusia Puchatka i Piotrusia Pana

geeeeeeez

Andaral, co Cię ugryzło?

widać

wie co jest dobre w literaturze

heh, od Ciebie Mój Drogi ;)

nadal nie mam odpowiedzi na pytanie o uznawany przez Ciebie kanon literatury dziecięcej parę postów niżej, więc jak na razie ani Ty, ani on nie umiecie uzasadnić Waszego literackiego smaku....

ja się

przynajmniej zastanawiam cały dzień nad odpowiednim doborem literatury bo przeczytałem sporo basni i bajek i jakos dobrze na tym wydzedłem nie czytając o CZarownicy i szafie Bormanna

eee

nie znam, ale motyw z przenoszeniem się w inny wymiar poznałem u Joela Rosenberga w trylogii "Strażnicy płomienia", gdzie grupa znajomych przenosi się w świat RPGa za pomocą swego MG. Pomysł chwytliwy, ale jeśli ma powstac aż 7 filmów.... to kiepawo bo nawet moi znajomi uwielbiający Pottera żygają już kolejnymi częściami filmu. co za dużo to niezdrowo.

Bart, Bart...

Narnia a HP... widać, że nie znasz.

lol

nie znam bo to i nie kanon... gadające lwy i kolejne pastelowo-plastikowe czarwonice nigdy mnie nie brały.

jaka pastelowa?

Czarownica jest biala

biała??

negatywny bohater jest biały?? LOL to może sie skuszę jak będę miał nudne wykłądy

nie psiocz juz

Obejrzyj kilkai lustracji Chrisa Van Allsburga i sie nawroc, zesz

ta

3 razy próbowałem sie władować na http://www.narnia.pl/ksiazki.html i nie ma siły

Mnie ta...

...dyskusja o Narnii w zasadzie nie dotyczy, ale a`propos koloru: w japońskiej kulturze śmierć ma biały kolor, stąd i szturmowcy w SW (negatywni, jakby nie patrzeć), też są na biało. Ale tak tylko o tym gadam, nie przeszkadzaj sobie...

no tak

Japonia to Japonia. Zresztą mnie już też męczy ten topic....

zależy o jakim

kanonie mówimy-jak dla mnie Narnia należy do kanonu literatury dziecięcej, a tę potrafią docenić nieliczni.....

shit

dla mnie literatura dziecięca to basnie i bajki a nie kity w stylu gadającego lwa czy pikachu... Jasne w bajkach zwierzeta tez gadają ale to inna parafia.

no

bzdura nad bzdurami-wymień mi więc proszę basnie i bajki, które uważasz za kanon literatury dziecięcej i dlaczego zwierzęta gadające w bajkach to inna parafia niż gadający lew? Lew nie jest zwierzęciem?

po prawdzie...

to ten lew to w rzeczywistości LEW JUDY.

kanonem

są dzieła Charlesa Perraulta, braci Grimm i Hansa Chrystiana Andersena oraz Ignacego Krasickiego. One niosą ze soba jakies przesłanie i zdrowo pobudzają wyobraźnie... a ten twój gadający lew to tylko jakas poćpiega na miarę HP.

Ja zawsze...

wiedziałam, że jesteś tłumok, ale żeby aż taki?!

lepszy

tłumok wychowany na klasyce niż podfruwajka na HP i bajecznej szafie... BTW nie dziwię się że Ci to lezy bo wszak twój e-"miłośnik" też ma wiele z nia wspólnego. Pogratulowac tylko.

***** ***.

C. S. Lewis to też klasyk, nie mniejszy od Władcy Pierścieni. Przy nim Lucas to smark, co nosa nie umie podetrzeć. A jak chcesz się do czegoś przyczepić to znajdź rozsądne argumenty. Mam 17 lat i umiem dyskutować.
BTW. Harry Potter ma też swoje jasne strony, pomijając że to fajne czytadło.

C. S. Lewis to też klasyk

....

Przeczytaj sobie w encyklopedii termin "klasyk; klasyka".

A jak chcesz się do czegoś przyczepić to znajdź rozsądne argumenty. Mam 17 lat i umiem dyskutować

Masz. Ale widac nie posiadłas umiejętności czytania ze zrozumieniem co jest dość dziwne, w tym wieku acz nie zaskakuje w tym kraju.

kto mieczem wojuje...

KLASYK (z łac) 1. odnoszący się do starożytnej kultury greckiej lub rzymskiej; 2. wł. klasycyzmowi epok późniejszych, związany z kierunkami mającymi charakter nawrotu do antyku jak renesans czy neoklasycyzm; 3. typowy, doskonały, uznany za wzór. 4. Uznawany za doskonały w okresie przed nowszymi odkryciami naukowymi; dziś: tradycyjny.

KLASYK (z łac) 1. Pisarz artysta zaliczany tradycyjnie do wzorowych, uznanych; twórca dzieł o nieprzemijającej wartości; 2. przedstawiciel, zwolennik klasycyzmu w literaturze.

Jakbyś synku przeczytał, to byś wiedział, że C.S. Lewis łapie się pod oba pojęcia. Że świat przezeń stworzony w istocie nawiązuje do starożytności (np. "Ostatnia bitwa" do bajki z Ezopa, mianowicie chodzi mi o motyw osła w lwiej skórze, że o wszystkich mitologicznych postaciach nie wspomnę). że sam jest uznawany za klasyka.

I przestań mnie obrażać. Bo ja drażliwa jestem, i mogą polecieć pióra, zwłaszcza jak się upierasz przy głupotach.

Re: kto mieczem wojuje...

Kathi_Langley napisał:
KLASYK (z łac) 1. Pisarz artysta zaliczany tradycyjnie do wzorowych, uznanych; twórca dzieł o nieprzemijającej wartości.
-----------
Owszem. The Great Divorce jeszcze może sie na to łapie, ale nie gadające lwy, których im podobnych jest mnóstwo w literaturze i każde z nich zawiera nieprzemijające wartości.
Cóż córeczko... bronisz tego co jest obecnie na topie... bo to ładnie i skłądnie pokazać że się czytało. Prawda jest jednak taka, że szał przeminie jak na wszelkie inne berbeluchy, a pozostanie prawdziwa twórczość.
Cóż córeczko... może lepiej trzeba omijac ten temat dla spokojnosci ducha bo fani-furiaci i fanki-narniowe bojowniczki zagryzą i zadepczą.
Cóż córeczko... Niech cosi e se vi pare.

Matko Boża....

będę capsem, bo może nadal nie rozumiesz. (ZAZNACZAM, ŻE SPOILERUJĘ): GADAJĄCY LEW TO TYLKO METAFORA DLA ZBAWICIELA - CHRYSTUSA. BO W NARNII LUDZIE SĄ OBCYMI, I TO NIEPOŻĄDANYMI. BO NARNIA TO ŚWIAT STWORZEŃ ZNANYCH Z MITOLOGII - NP. GRECKIEJ - BO TO ŚWIAT BAŚNI WIKTORIAŃSKIEJ.

A NARNII NIE BRONIĘ, BO JEST NA TOPIE. PO PROSTU MIAŁAM SZCZĘŚCIE JĄ PRZECZYTAĆ W ZWIĄZKU Z OBCHODAMI DNIA DZIECKA, KIEDY TO Z TEJ OKAZJI DOSTAŁAM JĄ OD CIOCI. NIE BOJĘ SIĘ OBJEŻDŻAĆ TEGO CO MODNE (NP. MASMIXA); PO PROSTU NIE MA TAKIEJ POTRZEBY W TEJ CHWILI.

Nawiasem mówiąc, coraz mniej mi się podoba co w tobie widzę. Na mych oczach zamieniasz się w nadętego malkontenta, który uważa się za wyznacznik wszelkich standardów. Błe. Skończ z tym zarozumialstwem.

Re: Matko Boża....

Kathi_Langley napisał:
Błe. Skończ z tym zarozumialstwem.
-----------
Błe podobało mi się najbardziej

O ile zarozumialstwo jest rzeczą niezbyt cnotliwą to wiara we własne przekonania poparta wiedzą i praktyką + umiejętne udowodnienie tegoż to raczej zaleta niż wada. Ale w twych oczach mogę być nawet malkontenckim nadętkiem... po prostu to akurat będzie i leżało jak pijak na ławce w Parku Skaryszewskim. I tyle.

Ta twoja wiara...

jest podparta porcelanowymi nogami, a w pobliżu jest pijany słoń

Miśku, zrozum, choć masz mnie za smarka, co nic nie wie (a to mylny błąd). Przeczytaj, a potem mów. O to jedno proszę.

Re: Ta twoja wiara...

Kathi_Langley napisał:

Przeczytaj, a potem mów. O to jedno proszę.

-----------
Zapomniałaś dodać, aby przycztał ze zrozumieniem bo z tym u niego też czasami ciężko jak to zresztą w przyadku starego dupczaka dość powszechne

i tak

se k* Anor przechlapałeś browara u mnie

???

-Miśku, zrozum, choć masz mnie za smarka...

Nigdy nie powiedziałem, ba, nawet nie pomyślałem, że jesteś smarkiem. Wypraszam sobie. Dziękuję.

no wiesz

Barcie, ale żeby od razu tak ordynarnie...no a browarajuż żałuje

żałuj

oj ciężko żałuj za grzechy

Wybacz...

no coż, chciałam jakoś spieścić, bo się Bart boczy o wszystko.
Excusez-moi jeszcze raz

Ja się...

...tam nie gniewam, bo już nie pamiętam, jak to jest Tak tylko interweniowałem, żeby nikt potem mnie nie posądzał o dwie ksywki na tym forum, bo jeszcze wyjdzie na to, że sam siebie oskarżam o kręcenie...

Pardon...

ale wiesz, z takim zwierzem jak bart to nigdy nic nie wiadomo...

oj bart

ja bym Cie podejzewał o wszystko ale nie ze obrazisz tak dobre książki jak Opowieści z Narni. Byś sie wstydził. A wogule to jak można tego nie znać, już nie mówie o czytaniu ale o samy poznaniu nazwy i mniej więcej o co chodzi. Oj bart, chyba właśnie osiągnołeś literackie dno totalne

1,2,3 bo się wkur**ę zaraz

1.Nikt nie obraził książki. Wyraziłem się natomiast na temat filmu, a raczej 7-odcinkowego badziewia, które zabezpieczy kaskę producentów i dystrybutorów na dłuższy okres. Czytanie ze zrozumieniem widzę nadal szwankuje w narodzie.
2.A wogule to jak można tego nie znać?? Można tak jak większość ludzi nie zna twórczości podstawowych pisarzy chociazby XX w. Ale zaraz oczywiście wyjdzie że wszyscy się zaczytywali, a ja nie.... to brzmi jak kibicowanie Małyszowi,
3.Oj bart, chyba właśnie osiągnołeś literackie dno totalne.

Oj bubi chyba nasrałeś sobie u mnie w zyciorys... jeśli kiedykolwiek przeczytasz tyle książek, z tylu rozległych dziedzin i rodzajów, w oryginale i tłumaczeniu co ja, to będziesz mógł o sobie powiedzieć inteligentny i oczytany młody człowiek. Na razie reprezentujesz poziom HP w połączeniu z Pokemonami.
Jak znam zycie to tacy jak ty głosowali na Dodę i tą drugą owocową idiotkę w słowikowym konkursie, więc twoja ocena mojej literackiej wiedzy wisi mi i powiewa.
Literackie dno totalne... niezłe ale chyba mama z ciocią musiały Ci podpowiadać tego posta...

Wiesz

przyznaje że z tym dnem to przegiołem. Przepraszam, mój bład. Ale uważam sie za osobe oczytaną. Z samych moich książek mógłbym otworzyć małą biblioteke. I nie są to jak sugerujesz same HP i pokemony. Czytam zawzięcie wszystko co mi wpadnie w ręce i uznam za pozycje na co najmniej średnim poziomie od 4 klasy podstawówki kiedy to przeczytałem Ojca Chrzestnego, Komu bije Dzwon po polsku oraz Davida Coperfilda w orginale. A co do głosowania na Dode to uważam ze takie glosowania przedstawiają tak niski poziom że nawet nie oglądam tych festiwali. Wole usiąść i poczytać np pana Wołoszańskiego.

hmmmm

Krasicki pisał dla dorosłych, w grobie by się pewnie przewracał gdyby widział że to czytają dzieci

tylko dla

dorosłych?? Ciekawe kto Cię uczył polskiego

hmmmm

sprawdzałam w encyklopedi PWN i o to co znalazłam:

KRASICKI IGNACY (1735 1801), poeta, powieściopisarz, biskup. W 1759 61 na studiach w Rzymie; 1764 66 w kręgu najbliższych współpracowników Stanisława Augusta Poniatowskiego (m.in. uczestnik obiadów czwartkowych, współzałożyciel i publicysta "Monitora"); 1765 prez. trybunału małopol. w Lublinie; od 1766 biskup warmiński, z tytułem księcia (stąd kryptonim lit. X.B.W.) i siedzibą w Lidzbarku Warmińskim; po zaborze Warmii przez Prusy 1772 utrzymywał ścisły kontakt z krajem (gościł także na dworze Fryderyka Wilhelma II); po III rozbiorze (1795) został arcybiskupem gnieźn.; 1798 99 wydawca czasopisma "Co tydzień". Czołowy pisarz pol. oświecenia, najwybitniejszy w poezji przedstawiciel klasycyzmu stanisławowskiego; w głośnych poematach heroikomicznych wydrwił bezkryt. stosunek sarmackiej historiografii do tzw. legendarnych dziejów Polski (Myszeis 1775, łącząca motyw wojny zwierząt z zaczerpniętym z kroniki W. Kadłubka podaniem o zjedzonym przez myszy Popielu) oraz ciemnotę i nieróbstwo licznych wówczas zakonów żebrzących (Monachomachia 1778 i odpowiadająca na głosy potępienia ironiczna Antymonachomachia 1780); w Satyrach (1779) przeprowadził wszechstronną krytykę szlacheckiego sarmatyzmu (Do króla, Pijaństwo) i bezkryt. naśladowania cudzoziemszczyzny (Żona modna); w alegor. scenkach Bajek i przypowieści (1779) objawił się jako mądry obserwator świata, patrzący z gorzkim uśmiechem na panującą w nim głupotę, przemoc i kłamstwo, doprowadził do mistrzostwa zwięzłość i prostotę formy bajki epigramatycznej. Jako autor Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków (1776) był twórcą pierwszej nowoż. powieści pol. (łączącej strukturę romansu edukacyjnego, wyrosłego z felietonów "Monitora", z elementami powieści przygodowej i utopijnej); w następnych powieściach fabuła została podporządkowana dyskursowi obywatelsko-moralnemu (Pan Podstoli, cz. 1 2 1778 84, cz. 3 1801) i hist.-rewizjonistycznemu (Historia 1779). W poemacie hist. Wojna chocimska (1780) przeciwstawił współczesnym prostotę i heroizm "przodków poczciwych". Ponadto m.in. satyr. listy, wiersze, proza alegor. Powieść prawdziwa o narożnej kamienicy w Kukurowcach (1794), komedie (Solenizant 1780), naśladowania Lukiana i Plutarcha, powiastki orientalne, przekład Pieśni Osjana J. Macphersona (1779 84, wyd. 1792/93), encyklopedia Zbiór potrzebniejszych wiadomości... (t. 1 2 1781 83); Dzieła (t. 1 18 1829 33), Pisma wybrane (t. 1 4 1954), Pisma poetyckie (t. 1 2 1976), Komedie (1956), Korespondencja (t. 1 2 1958), Wiersze wybrane (1964).

No cóż nic nie ma żeby pisał także dla dzieci Co do mojej nauczycielki wiem, że ona orłem nie jest, jednak lepsza taka niż żadna prawda...

przeczytaj

jeszcze raz to co sama napisałaś A znajdziesz prawdę i ona Cię wyzwoli

BTW pojęcie "dzieci" jest bardzo obszerne.

hmm

chyba raczej co sama wkelilam no dobra pisał bajki

Co do pojęcia "dzieci" oczywicie nawet na forum są osobniki, które ze spokojnie można nazwać "dziećmi" i to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu

łuuups

dopiero teraz zauwazylam date wypowiedzi Twojej

A co to jest LEW?

"No więc lew jest trochę ... pamiętaj, tylko trochę... podobny do olbrzymiego kota ... z grzywą. To nie jest taka grzywa, jaką ma koń, raczej coś takiego jak peruka sędziego. I jest żółty. I straszliwie silny."

"Widzieliście koty, a teraz chcecie, żeby istniał jakiś większy, lepszy kot, który będzie nazywał się LWEM. No cóż, to sa piękne fantazje, ale mówiac szczerze, pasowałoby do was lepiej, gdybyście byli trochę młodsi."
Nie ma żadnego LWA.

jak widać, chyba do niektórych ta argumetnacja przemówiła.

a czytałeś

może takie książki jak np. "Pięcioro dzieci i coś", albo "Pożyczalscy", "Gałka od łóżka", coż jeszcze było o chłopcu, który budował z fragmentów mebli i dekoracji pokojów miasta i później się do nich przenosił, czy całkiem fajna polska książka "Małgosia contra Małgosia". Czy czytałeś cały cykl Kira Bułyczewa dotyczący przygód Alicji? A właśnie, co z Alicją w krainie czarów i po drugiej stronie lustra? Co z Piotrusiem Panem? Czytałęś te książki? Bo bez tego raczej trudno się wypowiadać o literaturze dziecięcej.
Baśnie i bajki? A ile ich przeczytałeś - Gozziego np. znasz? Bo to na pewno klasyk. Tylko, że już nikt o nim nie pamięta. Pamiętaj, że utwory zwłaszcza te dla dzieci, muszą trafić na właściwą epokę, żeby zostały właściwie zrozumiane i odczytane. Weź Małą Syrenę Andersena - przecież przesłąniem tej baśnie jest " nie pragnij niemożliwego". Jak ona ma być aktualna we współczesnym świecie, kiedy uczy się dzieci zupełnie czego innego.
Prawdą jest, że ostatnio jakoś brak ciekawych utworów dla dzieci ( 2 w miarę udane próby to chyba Potter, którego osobiście nie lubię, ale to nic nie ma do rzeczy i Lemony Snicket - to są dwa ciekawe, stworzone przez autorów kompletne światy).
Ale czy to znaczy, że dobrych książek dla dzieci już nie będzie???

łoł

nie spodziewałem sie że ktoś odgrzebie ten temat znowu... widać jakis miłosnik Deadlands
Tak się składa że Pożyczalskich czytałem. Piotrusia Pana chyba też jeśli sięgnąć pamięcią, ale co to ma do rzeczy?? Dobre książki dla dzieci to właśnie jest problem bo zalew skaczącego i piszczącego gówna pokroju Pikaczu (pozdro shed ) czy szajsu spod znaku HP jest przeogromny. Nawet niesmiertelna moim zdaniem Myszka Miki i kumpel Mefista - Kaczor (z tych porzadnych) Donald przegrywają z komerchą naładaowaną pseudo-magią. I to mnie smuci.

ale

czy o tych nowych książkach ktoś będzie za kilka lat pamiętał? Nie sądzę... Przede wszystki dlatego, że pokazują nieprawdziwe reakcje dziecięcych bohaterów. Bo nikt i nie wmówi, że jak 10 latka odkryje, że ma magiczną moc, to użyje jej tylko do zdobycia chłopaka, fajnych ciuchów itd.
Pozatym, w tych książkach, filmach itd, właśnie nie może pojawić się gadający lew, bo byłby zdaniem twórców za głupi. A mnie to jako dzxiecku w ogóle nie przeszkadzało i sądzę, że większości dzieci również...

Re: łoł

-
Tak się skłpiszczącego gówna pokroju Pikaczu (pozdro shed )


Masz coś? :>


A tak w ogóle, to dzięki

mam

umyj zęby i klepnij ode mnie Freeda w poslada

Narnia!

Oj tak, cieszę się na tą ekranizacją, bo jaka by ona nie była (a nie ma póki co przesądzać) to książki były zajebiste i czytałem je z prawdziwą przyjemnością. Narnia forever

czy ja wiem

czy dziecięce. Na pewno bardziej dojrzałe niż ten cały Harek Potem. Siedem części, bo nie da się tego inaczej zrobić (chyba, żeby zabić totalnie ducha oryginału, to wtedy starczy i jeden film ). Ja na Narnię czekam z niecierpliwością, choć książek nie zdążę sobie raczej odświeżyć przed premierą. Niestety znowu zwiastun (w języku polskim) zapowiada PG-13 i możliwość dubbingu :/

Bardzo lubię

Narnię i całe narnijskie toważystwo. Jestem świadoma, ze film BĘDZIE się różnił od tego co sobie wyobraziłam przy lekturze, ale to nie znaczy, że tamta wizja ma być gorsza.
DO LODRA BART I INNYCH NIEDOWIARKÓW
Czarownica JEST biała, bo niesie ze sobą chłód i zimno. Jakieś pytania?

Re: Bardzo lubię

Komandor Eire napisał:
Jakieś pytania?
-----------
Spotkamy się?? Bamboocha

Nie a tak na serio to nie ma innych ciekawych książek na swiecie niż o gadającym lwie??

no pewnie, ze są

poradniki o tunningowaniu volkswagenów i kroniki legii warszawa.

muszę

Cię zasmucić gdyż takich książek też nie ma A mówiłem o zdrowej literaturze fantasy.

Re: Re: Bardzo lubię

Lord Bart napisał:
Spotkamy się??
-----------
As you wish. Mama kupiła domowego Sarlacca i chce sprawdzić czy po nim dużo trzeba sprzątać.

pozdrow

Szanowną i powiedz że Sarle połykam na sniadanie

Nie rób tego!!!

będziesz miał niestrawność! Nowy tygrysek taty połknął i musiał jechać do weterynarza

Otarłam się o Narnię

w czasach, kiedy jeszcze byłam na bakier z fantastyką, więc mi nie podeszła, zwłaszcza że to była ekranizacja... średnia to mało powiedziane do kitu...
Co innego teraz. Trailer widziałam jak byłam za RotS drugi raz i prawdę mówiąc aż mnie zatkało. Nie jestem do końca pewna, czy pójdę na to do kina, ale obejrzę na pewno...

heh...

jakoś dziwnie powierzchownie traktujęcie całą Narnię. Bo czyż ona nie jest biblijnym eposem o istocie świata i Boga? I drodze do nich?

Narnię dostałam na tegoroczny dzień dziecka i robiłam tom dziennie coś przepięknego. Zwłaszcza że w fantastycznym wydaniu Media Rodzina - dwutomowym.

widzę

że mamy to samo wydanie . I w tym samym roku czytamy Narnię. A zaiste te wszystkie nawiązania do boskości, chrześcijaństwa i prawdę mówiac katolicyzmu, są przeze mnie w Narnii dostrzegane. Choć nie ukrywam, że w jakiś sposób o nich wiedziałem, musiałem wiedzieć znając biografię J.R.R. Tolkiena. To własnie Lewis nawrócił, go na katolicyzm. I w Narnii widać, wiele elementów, oczywiście wszystkie niedopowiedziane, acz intuicyjne. A im dalej, tym lepiej to widać. Podoba mi się zarówno kreacja dobra, czyli Aslana. Tu nie ma miejsca na odczuwanie, że dobro i zło to punkt widzenia (jak w SW), wszystko jest bardziej jednoznaczne. Podobają mi się też pewne wstawki mitologiczne, jakby chociaż w "Lwie, Czarownicy i Starej Szafie" mowa o Lilith (tak, to ta co się pojawiła w "Poskromieniu Woźnego" ). To jedno zdanie, które właściwie nei znaczy wiele, dla dziecka, nic. Jednak odkrywa głębie historii, które pomogły stworzyć Narnię. I choć sama opowieść aż tak bardzo mnie nie fascynuje, to nie jest "dobrze sklecona sensacyjna opowieść", ale ma niesamowity klimat, choćby dokłądnie w pierwszym tomie w chwili gdy Aslan postanawia się poświęcić. Przypomina Ci to coś? Dokładnie w kontekście biblijnym? Mnie dość dużo.

Jackson, dzieciaku ...

... ta ksiazka to dla wyrosnietych pampersow, szafa, lwy i inne cuda. Jak bym mial siedem lat to i moze zainteresowalo mnie cos takiego, ale w wieku 20 lat lub kilku !!!!
Ja wszystko jestem w stanie przezyc i przelknac, ale tego juz nie, ide do wiochyi.
milego piaskownicowania.

ekhmmmm

A do kogo to pisałeś

Hmm...

Może to taka prowokacja - nikt nie wie co i do kogo

Wiesz

przeczytaj sobie jakieś opracowanie, poproś kogoś żeby ci wytłumaczył "o-co-tam-w-zasadzie-chodziło?!" i dopiero wtedy się wypowiadaj...
Jakbyś nie zauważył, miażdżąca większość osób wypowiada się dobrze o tej serii, przy czym twój komentarz, w dodatku osoby, która tego nie przeczytała... żałosne, no
Ja wszystko jestem w stanie przezyc i przelknac, ale tego juz nie - widzę tutaj pewną sprzeczność.
I na koniec, mógłbyś, proszę, nie kaleczyć języka polskiego i przestać maltretować nas swoim dialektem? Wiochya?

rzeczywiście...

jeżeli nie potrafisz uszanować czyjegoś punktu widzenia to w remizie jest dla ciebie miejsce - wśród wsiowych piękności i wsiowych mędrców piwnych.
Więc zanim zaczniesz rzucać błotem wytrzeźwiej bratku.

A czy

to nie Tolkien nawrócił Lewisa?

sorry

dokłądnie tak jak piszesz. Tolkien nawrócił się, albo raczej został nawrócony za młody, dopiero później się w nim wszystko rozinęło. A Lewis po drodze zaliczył jeszcze ateizm, z którego J.R.R. go wyciągnął.

Cichosza!!!

głęboki i wrodzony katolicyzm Tolkiena to moja ostatnia linia obrony. Niedawno katechetka naplotłam moim rodzicom że to satanizm i tylko ten argument pozwolił mi zatrzymać tolkienowską biblioteczkę

głęboki katolizcyzm

to jedno, z wrodzonym to inna sprawa . Raczej nawrócony, podobnie jak Lewis (tylko ten drugi przez Tolkiena w o wiele starszym wieku). Jest jeszcze kwestia taka, że ten katolicyzm, mistyka chrześcijańska przesiąka dzieło. Między innymi dlatego wersja Jacksona do mnie nie przemawia, bo jest pozbawiona duszy Tolkienowej. Brakuje choćby, jakze wymownych i symbolicznych Porządków w Shire, a przede wszystkim mojego ulubionego motywu - wybaczania temu, który był wielki, acz zbłądził, Sarumanowi. Ilekroć wracam do Władcy, gdy czytam jak Saruman opuszcza Shire, zastanawia mnie co w tym momencie myślał, zwłaszcza widząc, że Hobbici nauczyli się od Gandalfa wybaczania i dawania człowiekowi drugiej szansy. Zabił go Robaczywy Język, wierzę, że dlatego, iż bał się, że Saruman się od niego odwróci, niezależnie czy po to, by szukać swojej samotni jak Radagast, czy zbliżyć się ku nawróceniu. Jeśli to skreślamy jako zło i satanizm, to musimy też skreślić takie powieści jak "Ben Hur" L. Wallace`a czy "Szata" Lloyda C. Douglasa, bo jest w nich przemoc.

Lordzie...

po prostu cię kocham z a ten rozsądek i spokój w twojej wypowiedzi. OCZYWIŚCIE ŻE JA WIDZĘ. Ta niesamowita symbolika pokazująca że do celu wiekuistego zbawienia jest wiele dróg - nie poprzez jedną religię, ale poprzez pewiern schemat postępowania.

ps. mam problem z ustaleniem, która z wiedżm była tą cesarzową (o ile była). Może cos wiesz?

:)

Dzięki, miło to czytać. Zresztą w wielu miejscach ta symbolika jest jeszcze bardziej widoczna, choćby rozmowa Jadis z Digorym w ogrodzie, czyż to nie rozmowa Adama z Samaelem w Edenie? W "Lwie, Czarownicy i Starej Szafie" jeszcze się tego nie czuje w dobitny sposób. Śmierć Aslana skojarzyła mi się z ofiarą Jezusa ale w sposób bardzo lekki i niezobowiązujący. Oczywiście, z perspektywy całej Narnii już tego wahania nie ma, bo wiele rzeczy staje się jaśniejszych, zwłaszcza symbolika. Zwłaszcza po "Ostatniej Bitwie" i "Siostrzeńcu Czarnodzieja", tam te wątpliwości, co do istoty Narnii, co do nawiązań symbolicznych, czy samego Aslana zostają rozwiane. Może nie wprost, może nie do końca, ale w takim stopniu, że właściwie wiadomo o co chodzi.

ad PS. Chodzi Ci o królową Chan? o Jadis? W "Siostrzeńcu czarodzieja" pada jej imię i jest sugerowany kolor, biały. Jest też druga sugestia, że ta opowieść jest powiązana z inną, a dokładniej z pierwszą. Digory staje się profesorem Kirke, mamy latarnię, mamy też historię powstania starej szafy. A pomijając moje domysły i fragmenty opowieści, jest jeszcze strona filmu, gdzie wątpliwość zostaje rozwiana, bo wiemy, że Tilda Swinton zagra Jadis, Białą Czarownicę, tej której powrót zapowiedziano. Zielona tylko próbowała zdobyć Narnię, ale nigdy się jej to nie udało. Białej, czyli Jadis tak, zgodnie ze słowami Aslana, wróciła.

ooo...

dzięki. A skąd się wzięła zielona wiedźma?

hmm

to już trudniejsze pytanie, bo nie widzę na pierwszy rzut oka prostej odpowiedzi, spróbuję poszukać. Może coś się znajdzie .

Piłeś mleko...

Bo jesteś wielki, Bracie

Twórczość Lewis`a

Ja C.S Lewis`a cenie przedewszystkim za książkę pt.,,Listy Starego Diabła do Młodego``, ale ostatnio w ramach zapoznawania się z jego twórczością powtórzyłem sobie pierszą część Narnii i przeczytałem drugą.(Jestem w trakcie trzeciej)

ps. Jak można niesłyszeć o ,,Opowieściach z Narnii``? Ja miałe to szczęście, że pierwsza część była w mojej podstawówce lekturą obowiązkową w czwartej czy piątej klasie.

Re: Twórczość Lewis`a

Karoleki napisał:
ps. Jak można niesłyszeć o ,,Opowieściach z Narnii``? Ja miałe to szczęście, że pierwsza część była w mojej podstawówce lekturą obowiązkową w czwartej czy piątej klasie.
-----------
Można. Ja na przykład do tej pory nie wiedziałem. No, ale miałem takiego pecha do lektur.

Narnia to klasyk!!

Naprawdę dziwię się, że tyle osób interesujące się fantastyką i sf nie zna Narnii Lewisa. I nie mówcie, że to nie jest kanon książek dla dzieci i klasyka literatury, bo jesteście w błędzie. To wspaniałe i bogate książki.
Zwiastun spodobał mi się bardzo. A że tym razem ma powstać wszystkie 7 ekranizacji cieszy mnie bardzo. Narnia tym różni się od, również siedmiotomowego Harrego, że każdy tom przygód Pottera jest schematyczny (co nie zmienia faktu, że go lubię ). Natomiast poszczególne tomy Narnii mają często innych bohaterów, dzieją się w różnych miejscach i w różnym czasie( a zarazem doskonale się uzupełniają).

Nowy zwiastun

No i jest już nowy zwiastun Narnii - mroczniejszy i bardziej stonowany od poprzedniego, który był dla mnie bardzo magiczny. No pewnie Bartowi nie spodoba się, że pokazali Lwa gadającego głosem Liama Neesona

no i czekamy do 6 stycznia, chyba pójdę na nocny seans jak bedzie

Podoba mi się

ten nowy zwiastun. Już nie mogę się doczekać. Ekarnizacj na pewno będzie widowiskowa.
Co prawda Białą Czarownicę wyobrażałam sobie inaczej, ale to nic.

w widowiskowość

wierzę, gorzej w wierność z oryginałem. Obym nie rozczarował się tak, jak w przypadku "artysty" Jacksona i jego heretyckich obrazów. Ale do Narnii nie jestem tak przywiązany, choć przyznam, że zrobiła na mnie duże wrażenie, ale zwłaszcza "Ostatnia Bitwa" .

A czemu

wątpisz w wierność z orginałem? Pytam bo jestem ciekawa. Wywnioskowałeś to ze zwiastunów czy to tylko przeczucie? Czy może gdzieś coś czytałeś na ten temat?
Ja cieszę się, że za kostiumy itd. odpowiadają ludzie, którzy pracowali przy Władcy, bo jest na co popatrzeć i całość staje się bardziej realna i bogatsza niż stara wersja.

tak

wywnioskowałem z pierwszego zwiastunu, który sugerował pewne rzeczy a propos profesora Digory`ego. Choćby kilka reguł które obowiązywały w jego domu - nie znalazłem tego w książce.
A co do ludzi z Władcy, cóż faktycznie ich praca to kawał dobrze odwalonego rzemiosła, szkoda, że nie mieli szczęścia do producentów, scenarzystów i reżysera, przez co przekucie miecza kończyło się też zmianą jego rękojeści :|. Ale cóż, "artystyczne" filmy Jacksona to już inna kwestia o której, również na tym forum, wiele napisałem .
Jedno jest jednak pewne, że do Narnii nie jestem tak przywiązany jak do Śródziemia .

nom..

Znowu piękny trailer...chociaż to "Impossible" zaczyna już powoli nużyć . Film się zapowiada świetnie.
BTW Czy ktoś może wie, co za muzykę możemy usłyszeć w tych trailerach? Jakaś taka ładna .

pewnie

chodzi Ci o te niesamowite chórki, niestety podobnie jak w przypadku "Drużyny pierścienia" najbardziej klimatyczna rzecz w zwiastunie nie pojawi się w filmie (w FOTRze był "Gothic power").
ta muza to utwór X-Ray Dog (http://www.x-raydogmusic.com/) - specjalizująsię oni w muzyce do reklamówek. Na ich stronie wejdź w sekcję Music a tam w Orchestral Choir Demo, trzeci utworek który sam sie odegra to "Here Comes the King". To ten utwór ma w sobie Moc, która w dużej mierze napaliła mnie na "Opowieści z Narnii". Mam nadzieję, że nie będzie jak z "Gothic Power" (zresztą to tego samego autora) i że film będzie w miarę fajny, także muzycznie. Ale przez to, że wiem, już że tej muzy nie będzie w nim, nie wyjdę z kina rozczarowany. Choć gdyby wykorzystali to byłby piękny pomysł. Ale cóż, bieda .

O to szło :)

Świetna muzyka i rzeczywiście brakowałoby jej w filmie. Ale mam wrażenie, że ostatnio jest tak coraz częściej - muzyka z trailerów podpowiada widzom, czego się spodziewać; ludzie kojarzą film z konkretnym tematem muzycznym lub piosenką. A potem tej muzyki w filmie nie ma i czegoś bardzo brakuje. Wydaje mi się, że zaczęło się to od Władcy, ale choćby Sin City, czy ostatnio "Nocna Straż" (i być może King Kong?) cierpią na tą przykrą przypadłość.

Trailer wyczesany w kosmos!

Właśnie obejrzałem. Cudo! Jeszcze lepszy niż pierwszy, a pierwszy uważałem za genialny Dłuższy, konkretniejszy, mocniejszy, mroczniejszy... Więcej widać, więcej słychać (cudowne angielskie akcenty, tym większa ku*wica mnie bierze jak pomyślę o polskim dubbingu). Będzie widowiskowy jak cholera, ale w końcu to WETA, genialni ludzie genialnego PJ-a (tak Lordzie, leję sikiem prostym na to co myślisz o PJ-u i filmowym Władcy).

Liam brzmi... ciekawie Na razie za mało słyszałem, więc co do trafności wyboru się nie wypowiadam... Choć Aslan powinien IMHO mieć głos bardziej tubalny, basowy, głębszy. Ale zobaczymy.

Tilda jest fajna, choć też inaczej sobie Królową wyobrażałem.

Scenografia wymiata, kostiumy też (ale to, jak już mówiłem, WETA, więc nic dziwnego). Faktycznie, widzę z daleka, że będą zmiany w stosunku do książki, ale nie przeszkadza mi to, mimo, że do Narnii mam sentyment po prostu wyjątkowy (od niej zacząłem przygodę z fantasy i fantastyką literacką w ogóle - jakieś 16 lat temu).

Harry może się schować - lubię go, ale do najlepszej fantasy dziecięcej (czyli Narnii i Hobbita) mu daleko I założę się, że filmowe wersje będą tego odbiciem...

Ogólnie nic tylko czekać! Będzie jazda...

dubbing

Gunfan napisał:
Więcej widać, więcej słychać (cudowne angielskie akcenty, tym większa ku*wica mnie bierze jak pomyślę o polskim dubbingu).
-----------
Taa akcentu będzie mi strasznie szkoda. Obawiam się, że film właśnie przez dubbing może stracić, no chyba, że się na prawdę postarają.

Cóż...

Widziałem już pierwszy trailer w wersji dubbingowanej (a najpierw widziałem go w oryginale, więc mam porównanie) i muszę powiedzieć, że brzmi to ch...olernie niesatysfakcjonująco. Delikatnie mówiąc. Powiedziałbym jak ja bym to nazwał, ale mi się nie chce cenzurować własnej wypowiedzi

W końcu

i ja zobaczyłam ten zdubbingowany. Ta gospodyni profesora brrr... coś okropnego, ale o reszcie to trudno powiedzieć bo niewiele słychać. Poczekamy zobaczymy a raczej usłyszymy. Na pewno nie będzie pięknie.
Trzeba się pocieszać, że zawsze może być gorzej. Widziałeś może zdubbingowanego filmu "Przygoda na Alasce"(taki był chyba tytuł)? Po tym dubbingu wszystko brzmi lepiej.

rzeczywiście cudny trailer,

głos bobra jest perfekcyjny, efekty specjalne pokazują klasę twórców. Gufi, masz rację co do WETA`owców

Pomimo tego, chyba pierwszy trailer zrobił na mnie większe wrażenie. Był bardziej taki... Narniowy.
Jedyne zastrzeżenia mam do gry Zuzanny (wydaje się trochę sztuczna) i jej "Impossible".
Czekam z niecierpliwością na ten, jeden z najlepszych filmów 2005 roku (i nadzieją, że będzie dostępna wersja z napisami).

Byłoby miło, gdyby TVP po 10 latach powtórzyła dawną, telewizyjną edycję Narnii - widownia na pewno by dopisała.

cóż, jedno wiem

na pewno pójdę na Narnię z napisami . A tak w ogóle , ciekawa jestem, na ile uda się twórcom stworzyć taką atomsferę, jaka była w książce, a na ile zasypią nas efekciarstwem ( nie to, że nie lubię efektów specjalnych, ale jednak fabuła górą).
I ciekawa jestem, czy sfilmowany zostanie również ostatni, najtrudniejsz do przedtawienia tom. Jeżeli ktoż go pokaże przekonywującą, to chylę czoła!

Re: cóż, jedno wiem

ulien napisał:
I ciekawa jestem, czy sfilmowany zostanie również ostatni, najtrudniejsz do przedtawienia tom. Jeżeli ktoż go pokaże przekonywującą, to chylę czoła!
-----------
Racja oststni tom to by było coś. Mam nadzieję, że w ogóle powstanie wszystkie 7 książek. Byłoby na co czekać przezz kolejne kilka lat

Serial...

-Byłoby miło, gdyby TVP po 10 latach powtórzyła dawną, telewizyjną edycję Narnii - widownia na pewno by dopisała.

...od niego zacząłem swoją przygodę z Narnią, to on mnie zachęcił do książek. Tak więc wspominam go miło

Ja też:)

oglądnąwszy serial sięgnęłam po ksiąki. Chociaż jak przez mgłę pamiętam film animowany, który był moim pierwszym kontaktem z Narnią. Później przez lata nie byłam pewna czy go sobie nie ubzdurałam. Ale to serial fabularny popchnął mnie do orginału-książek.

Ja odwrotnie

zaczęłą, od książek, a później dopiero widziałam serial. i bardzo się cieszę z tej kolejnośći

---

Od pewnego czasu widząc producje disneyowskie w stylu Pacyfikator,Garbi super bryka itp. nie mam za grosz zaufania co do jakości filmów nieanimowanych wychodzących ze stajni disneya.Może się mylę,ale w stosunku do Opowieści z Narnii mam złe przeczucia,mimo tych wszystkich genialnych zwiatunów.

Zobaczymy

Ja mam tylko nadzieję, że film nie zostanie spłycony w porónaniu z książką. Bo to naprawdę więcej niż szafy, czarownice, fauny i gadające lwy

Ciekawe

jak to ukażą na ekranie. Zbiegiem okoliczności pod koniec poprzedniej klasy miałam ten tom opracowywany jako lekturę. Prawdę mówiąc poczułam sie jak w podstawówce, ale książka jest miła.

zwiastun z pewnego punktu widzenia

na stronie TV4.se
http://www.tv4.se/player/categories.aspx?progId=32353&itemId=%20&treeId=30141&displayTreeId=
znajdziecie ciekawy fragment Narnii, bardzo klimatyczny, zapewne już z ostateczną muzą. Eh, a my musimy czekać jeszcze miesiac. .

masz rację

Sidku... nie podoba mnie się

A i --> http://czytelnia.onet.pl/0,1203989,wiadomosci.html ku uwadze.

i tu ruszasz

meritum problemu. Podobnie jak Lewis masz obiekcje do oglądania gadających lwów na ekranie. Ja jeśli chodzi o rzeczy fantastyczne to żadnych takich lęków nie mam - kto czytał Skaze ten wie, co tam wyprawiam .
Zostaje jednak sam problem czy ekranizować, czy nie. Jeszcze przed premierą FOTRa bodajże na Filmwebie toczyła się podobna dyskusja, wtedy podobnie jak i teraz byłem pełen nadziei w oczekiwaniu na film PJ. Płonnych jak się okazało. Całości nie da się na pewno przekazać nigdy, ale wążny jest sens i wymowa opowieści. Tyle, czy da się ją oddać po 50 latach od napisania? Rezultat jest taki, że wśród przeciwników filmu PJ znalazł się nie kto inny jak Christopher Tolkien. A wśród zwolenników Simon Tolkien, beztalencie, które próbuje nadrabiać nazwiskiem i dziedzictwem. Myślę, że jak Chritopher umrze to Simon pewnie napisze dalszy tom .
Narnia ma jeszcze inny problem, to książki przede wszystkim dwuwymiarowe. Z jednej strony to opowieści dla dzieci - prosciutkie, milutkie, fajniutkie, acz z punktu widzenia opowiadania historii mocno archaiczne, daleko im do zwrotów akcji jak w HP. Ale w przeciwieństwie do niego mają ukryte dno, mocno biblijne, mistyczne, niesamowite. To właśnie coś, co mnie w Narnii tak na prawdę ujęło. Ale czy uchwyci to film? W przypadku "Lwa, Czarownicy i Starej Szafy" jeszcze trudno o tym dywagować i tak najważniejsza jest "Ostatnia bitwa". Ale pamiętajmy, że od 1 do 7 części może się bardzo dużo zmienić. Cóż, mam nadzieję, że nie będę musiał znowu przechodzić do obozu przeciwników filmu .

mała dobra wiadomość

Będzie kilka kopii Narnii bez dubbingu z napisami . I tak ma być , czyli innymi słowy jest dobrze.

Re: mała dobra wiadomość

Lord Sidious napisał:
czyli innymi słowy jest dobrze.
-----------
zależy dla kogo

No tak

zapomniałem o wielkim fanie dubbingu Lordzie Barcie . Jeszcze znów się pomylisz jak z Zemstą i Zbrojewicza nie usłyszysz.

małe pytanie

wiesz, czy będą (w Heliosie albo Koronie - obojętnie) premierowe pokazy o północy?

Oczywiście z napisami

hmm

wiesz jak będzie w Heliosie z napisami o północy to pewnie pójdę . Prawdę mówiąc właśnie na coś takiego liczę.

update

TAK BĘDZIE

Tak samo jak w:
Cinema City MOKOTÓW - WARSZAWA
Cinema City ARKADIA - WARSZAWA
Cinema City KAZIMIERZ - KRAKÓW
Cinema City - TORUN
Cinema City SILESIA - KATOWICE
MULTIKINO - WARSZAWA
MULTIKINO - KRAKÓW
MULTIKINO - BYDOSZCZ
MULTIKINO - SZCZECIN
MULTIKINO - POZNAŃ
SILVER TARGÓWEK - WARSZAWA
HELIOS - KATOWICE
HELIOS - WROCŁAW
KINOPLEX - BIELSKO-BIAŁA
KINOPLEX - GDAŃSK

Bart się pewnie zmartwi, że tyle kopi z napisami, to pewnie się jeszcze walnie. Ale że Otasowi dubbing zebierają!?

Thank you, thank you, thank you! :D

-KINOPLEX - BIELSKO-BIAŁA

Za to info dałbym ci buzi, Lordzie

Ale lepiej nie, bo to może podkopać twoją wiarę w moją poczytalność (?)

Poza tym Leo i Miami nie daliby mi potem spokoju Więc jednak nie - nie dam ci buzi

hmm

faktycznie buziaki zostaw dla Leo i Miamiego , bez obrazy ale jakoś nie jestem zainteresowany .

:P

-faktycznie buziaki zostaw dla Leo i Miamiego

No coś ty, Jaya chyba urwałaby mi... ekhm, to znaczy: zrobiłaby mi krzywdę

bez obrazy ale jakoś nie jestem zainteresowany

Ufff... No to tyle dobrze

Re: :P

Gunfan napisał:
-faktycznie buziaki zostaw dla Leo i Miamiego

No coś ty, Jaya chyba urwałaby mi... ekhm, to znaczy: zrobiłaby mi krzywdę

bez obrazy ale jakoś nie jestem zainteresowany

Ufff... No to tyle dobrze

-----------
Albo im, mój drogi. Albo im. I to raczej, bo wiesz, ty...

:D

Tak, wiem...

Re: update

To w sumie parszywy spam, ale:

MULTIKINO - POZNAŃ

YESSS .


No, przynajmniej

będę mógł spokojnie wrócić do domu, bez kombinowania, jak z Kinepolis po EIII

Buuu

Wiedziałam, że tak będzie
Harrego też rzucili do Rzeszowa tylko z dubbingiem
Mama i brat będą też niepocieszeni... to nie fair...

lista

czy robimy jakąś listę osób i rezerwujemy miejsca koło siebie?

trzeba

będzie o tym pomyśleć, ale nie w tym wątku .

I całe szczęcie.

Bo już myslałem, że będziemy skazani na "dubbing".

Od wczoraj dostępny

jest soundtrack z filmu. Nie sprawdzałem jeszcze, czy w Polsce, ale udało mi się go "wykombinować :> mogę ze spokojem powiedzieć, że jest po prostu świetny świetny. Momentami nawet lepszy od tego z LotRa.

Hmm?

Zaraz, ale kiedy ja patrzyłem na soundtrack z tego filmu i słuchałem sampli, to wszystkie utwory były śpiewane, a nie instrumentalne... Czy coś przegapiłem? Bo przyznam, że jestem teraz w niemałej konsternacji...

Chyba tak.

Bo w całym soundtracku utworów typowo śpiewanych jest 4ry. W kilku innych, bodajże dwóch momentami występuje chór i to wszystko.

Wstyd mi,

że nie czytałem jeszcze żadnego tomu "Opowieśći z Narnii"( Widziałem jakieś 10-12 lat temu serial telewizyjny, that`s all Do kina z pewnością się przejdę, aczkolwiek najpierw przeczytam chociażby I tom. Dziwię się sam sobie, że wcześniej się za to nie wziąłem.
Mam też coś do powiedzenia tym, którym nie pasują w bajkach/baśniach/lit. fantasy mówiące zwierzęta: LOL! W zasadzie nic z argumentacji Lorda B. czy też Andarala nie przekonało mnie. Możliwe jednak, że nie czytałem ze zrozumieniem

nie ma co

się wstydzić, cóż ja przeczytałem Narnię dopiero w tym roku, a z tego co pamiętam to jestem trochę starszy. Ale właśnie wraz z wiekiem zmienia się odbiór tej opowieści, i choć z jednej strony żałuję, że nie siągnęłem po to wczesniej, z drugiej cieszę się, że mogłem ją odebrać pełniej.

Narnię

obejrzałam jako dziecko, ale nigdzie nie mogłam dostać ksiażki. Przeczytałam ją dopiero rok temu, siostrze do poduszki i muszę przyznać, ze jest wspaniała. Chętnie wybiorę sie na film, zwłaszcza jeżeli będzie w oryginale. Chyba jednak nic z tego nie wyjdzie, bo na pewno będę musiała zabrać siostrę, a rodzice uważają, że czytanie z ekranu do dla niej za trudne. (ROTS jakoś nie było)

Też

zaczęło się od serialo, i to kilka ładnych lat wcześniej - oglądałam go z nudy na feriach będąc jeszcze w podstawówce... A potem rodzice byli zmszeni nagrywać kolejne odcinki na wideo, bo się szkoła zaczęła (żałuję tylko, ze są skasowane). Książki kupiłam jak tylko znalazłam w księgarni - najpierw 4 tom, bo tylko ten był, a potem znalazłam siedmiopak... Muszę przyznać, ze czekam niecierpliwie na film, bo naprawdę kocham te książki...

yeah

też zacząłem swoją przygodę z Narnią od serialu, i też w podstawówce - a że nie puszczali tego co rok, to chyba zaczęliśmy w tym samym momencie

Wydaje mi się

że to prawie pewne - serial był chyba puszczany tylko raz w tych latach Teraz możemy jeszcze ustalić od jakiego odcinka Ja trafiłam dopiero na Księcia Kaspiana - tak gdzieś w połowie pierwszego odcinka...

Już byłem :)

Krótko mówiąc: "Lew, Czarownica i Stara Szafa" to ekranizacja idealna. Bardzo wierna książce i wydaje mi się, że nie da się tego nakręcić lepiej. Może dałoby się inaczej, ale nie lepiej.
Mówiąc dłużej? Początkowo niezwykle pozytywnie zaskoczyła mnie muzyka - spodziewałem się standardów Williamsowo-Shore`owych, a tu nagle słyszę śpiew (zdaje się, że to była Alanis Morisette :?|); oczywiście później słyszymy już tą tradycyjną muzykę filmową. O ile w pierwszej godzinie filmu muzyka jest przecudna, dalej staje się już tylko dobra - świetnie ilustruje obraz, ale niestety nie jest fenomenalna. Wspaniale spisali się aktorzy - od czwórki dzieci, przez złą Jadis, aż po głos Qui-Gona – a skoro przy nim jestem, Aslan został wspaniale zanimowany. Znaczy całe efekty są niezłe, ale lew zrobił na mnie szczególne wrażenie. No i jeśli już przy aktorstwie jestem - państwo Bobrowie wymiatają . Również fenomenalna jest techniczna strona filmu: przepiękne zdjęcia, czy świetna charakteryzacja i kostiumy.
Wspaniale, że powstał filmowy "Władca Pierścieni". Nie, nie dlatego, że jest dobrym filmem (choć jest), ale przede wszystkim dlatego, że otworzył drogę do stworzenia innych filmów fantasy. Bez Petera Jacksona Narnia by nie powstała - i za to mu chwała. Źle, że powstał filmowy "Władca Pierścieni", bo niestety teraz wszyscy "Lwa, Czarownicę i tak dalej" porównują z władcą i Potterem. A to błąd - są to jednak bardzo różne książki i różne światy.
Ale, niemniej: ekranizację pierwszego tomu Narni polecam gorąco – film jest zrobiony z rozmachem, smakiem i udało się pokazać najprawdziwszą Pradawną Magię.

PS. Właściwie nie powinienem psuć tematu tym peesem, bo Narnia nie jest niczemu winna, ale: film oglądałem w poznańskim Multikinie, na seansie z napisami (11:30). Niestety widzowie zachowywali się po prostu żenująco - gimnazjaliści chrupiący, mlaskający, komentujący i przeklinający; panie chrupiące i komentujące; panowie mlaskający i rozmawiający przez telefon (głośno, a jak!) i matki co chwilę wyjaśniające swoim małym dzieciom co się właśnie w filmie dzieje. I jaki jest k***a sens płacić tych kilkanaście złotych za bilet, skoro trzeba to wszystko znosić? Dużo taniej, łatwiej i, jak się okazuje, przyjemniej jest film zwyczajnie ukraść z internetu. :/

Miło wiedzieć

że się Narnia spodobała. Myślę, że i ja będę zadowolona, patrząc na zwiastuny i czytając takie opinie.

Jednego mi tylko żal. W Rzeszowie nie ma kopi z napisami Jestem skazana na dubbing. W związku z tym chciałam iść do mniejszego kina, nie do Multikina, by uniknąć takich właśnie scen jakie opisałeś w peesie. (Doświadczyłam tego bowiem ostatnio na Harrym - normalnie miałam ochotę wstać i krzyknąć: "zamknąć się chamy!") Ale niestety kino Zorza na razie puszcza seanse tylko dla duzych, zorganizowanych grup. I teraz nie wiem co robić. Czekać by w lepszych warunkach iść do kina czy narazić się na rozwrzeszczane towarzystwo...

Idę jutro

i naprawdę mam nadzieję, że się nie zawiodę. Na razie raczej pozytywne opinie słyszałam.

hmm

Co do LOTRa Jacksona - to jeden z nielicznych plusów tego filmu to fakt, że właśnie otworzył drogę do powstawania filmów fantasy. Tyle, że Narnia nie byłaby Narnią gdyby nie inny film, gdyby nie "Pasja" Gibsona. To własnie film religijny i jego sukces sprawił, że można było oddać najważniejsze aspekty dzieła Lewisa, bez których te siedem książek, byłoby właściwie zwykła bajeczką.

Re: Już byłem :)

Burzol napisał:
film oglądałem w poznańskim Multikinie, na seansie z napisami (11:30). Niestety widzowie zachowywali się po prostu żenująco - gimnazjaliści chrupiący, mlaskający, komentujący i przeklinający; panie chrupiące i komentujące; panowie mlaskający i rozmawiający przez telefon (głośno, a jak!) i matki co chwilę wyjaśniające swoim małym dzieciom co się właśnie w filmie dzieje. I jaki jest k***a sens płacić tych kilkanaście złotych za bilet, skoro trzeba to wszystko znosić? Dużo taniej, łatwiej i, jak się okazuje, przyjemniej jest film zwyczajnie ukraść z internetu. :/
-----------
Widać jest to film dla takiej własnie grupy ludzi kolejna super-produkcja z chrupaniem i siorbaniem w tle (czujemy się jakby w kinie porno ).
BTW - chcesz kulturalnie spędzić czas w kinie?? Unikaj multipleksów a szukaj kin w ustronnych miejscach lub z porządnym repertuarem. Na Matrixie czy SW wszyscy mlaskali ale na Pasji czy np. Kontrolerach nikt

Re:Re: Już byłem

-Widać jest to film dla takiej własnie grupy ludzi kolejna super-produkcja z chrupaniem i siorbaniem w tle
Nie znasz się . Ale co ja Ci będę o filmowych bajkach, fantasy w wersji dla dzieci i ekranizacjach klasyki opowiadał. To już Ci Kathi, Gilraen i Ulien próbowały (a Bubi próbował) wyjaśniać...

A, że można jeszcze znaleźć kawałek spokojnego miejsca w kinie (nawet w takim multi/mega/super) to ja wiem. Kłopot w tym, że to kino "nieporządne", te wszystkie super-produkcje przygodowo-rozrywkowe też powinny być dla ludzi. A nie tylko dla świń. :/

burzolku...

święte słowa...

O muzyce

...jeszcze coś chciałem napisać . Zaraz po seansie ściągnąłem sobie OST z Narni [], przesłuchałem kilka razy i...nadal zgadzam się z tym co wcześniej napisałem: muzyka jest dobra i z przyjemnością się jej słucha – również bez filmu, ale nie jest genialna. Natomiast utwór "Evacuating London" wciąż absolutnie wymiata i mnie osobiście obezwładnia [a zaraz za nim jest "A Narnia Lullaby"].
Także Narnijski soundtrack polecam, chociaż do spróbowania. Bo warto.

Re: Już byłem :)

Burzol napisał:
Krótko mówiąc: "Lew, Czarownica i Stara Szafa" to ekranizacja idealna. Bardzo wierna książce i wydaje mi się, że nie da się tego nakręcić lepiej. Może dałoby się inaczej, ale nie lepiej.
Mówiąc dłużej? Początkowo niezwykle pozytywnie zaskoczyła mnie muzyka - spodziewałem się standardów Williamsowo-Shore`owych, a tu nagle słyszę śpiew (zdaje się, że to była Alanis Morisette :?|); oczywiście później słyszymy już tą tradycyjną muzykę filmową. O ile w pierwszej godzinie filmu muzyka jest przecudna, dalej staje się już tylko dobra - świetnie ilustruje obraz, ale niestety nie jest fenomenalna. Wspaniale spisali się aktorzy - od czwórki dzieci, przez złą Jadis, aż po głos Qui-Gona – a skoro przy nim jestem, Aslan został wspaniale zanimowany. Znaczy całe efekty są niezłe, ale lew zrobił na mnie szczególne wrażenie. No i jeśli już przy aktorstwie jestem - państwo Bobrowie wymiatają . Również fenomenalna jest techniczna strona filmu: przepiękne zdjęcia, czy świetna charakteryzacja i kostiumy.
Wspaniale, że powstał filmowy "Władca Pierścieni". Nie, nie dlatego, że jest dobrym filmem (choć jest), ale przede wszystkim dlatego, że otworzył drogę do stworzenia innych filmów fantasy. Bez Petera Jacksona Narnia by nie powstała - i za to mu chwała. Źle, że powstał filmowy "Władca Pierścieni", bo niestety teraz wszyscy "Lwa, Czarownicę i tak dalej" porównują z władcą i Potterem. A to błąd - są to jednak bardzo różne książki i różne światy.
Ale, niemniej: ekranizację pierwszego tomu Narni polecam gorąco – film jest zrobiony z rozmachem, smakiem i udało się pokazać najprawdziwszą Pradawną Magię.

PS. Właściwie nie powinienem psuć tematu tym peesem, bo Narnia nie jest niczemu winna, ale: film oglądałem w poznańskim Multikinie, na seansie z napisami (11:30). Niestety widzowie zachowywali się po prostu żenująco - gimnazjaliści chrupiący, mlaskający, komentujący i przeklinający; panie chrupiące i komentujące; panowie mlaskający i rozmawiający przez telefon (głośno, a jak!) i matki co chwilę wyjaśniające swoim małym dzieciom co się właśnie w filmie dzieje. I jaki jest k***a sens płacić tych kilkanaście złotych za bilet, skoro trzeba to wszystko znosić? Dużo taniej, łatwiej i, jak się okazuje, przyjemniej jest film zwyczajnie ukraść z internetu. :/

-----------
Tak odnośnie twojego "PS-a" - kiedy byłem drugi raz na "Zemście...", to za mną siedziała grupka gimnazjalistów głośno komentujących rzeczony film. Wk***** to było, że tak powiem. Przyznać jednak trzeba, że dzieciaki (no offense) miały dość ciekawe poczucie humoru - np. w scenie zakładania Vaderowi maski, jakiś chłopak krzyknął: "o nie, jak ona mu teraz spojrzy w oczy!"
I co, znów mi kurcze offtop wyszedł?

Byłem

wczoraj i też jestem bardzo zadowolony z ekranizacji. Ponieważ książka ma tylko sto kilkadziesiąt stron, akcja nie biegnie zbyt szybko do przodu, można zwrócić uwagę na detale. Gra dzieci też zdecydowanie przypadła mi do gustu. Nawet dubbing wypadł nieźle. Tak, w Łodzi, drugim największym w Polsce mieście nie ma w żadnym kinie, nawet w Silverscreenie, wersji z napisami (dlatego zaraz zabieram się za ściąganie oryginału).

Właśnie

zauważyłem, że powyższy post jest moim 1000. na forum. Choć jestem jednym z członków założycieli i jestem zarejestrowany już prawie 4 lata, to jednak zdecydowanie mało Ale przynajmniej staram się czytać dużo opinii innych

Wiesz

myślę że to dobrze, bo muszę ci powiedzieć że przynajmniej twoje posty są zazwyczaj na tyle godne uwagi, że widząc na lateście nicka "Valorum" odruchowo klikam, żeby sprawdzić co tam naskrobałeś A z mało kim tak mam.
Anyway - gratulacje!

to gratuluję

jesteś 39 osobą, która wkroczyła do klubu Millenium i faktycznie jak jedną z tych, której posty nawet jednolijkowe nie zasługują na nagrodę im. Wilaja . Bo włąściwie nie ważna jest ilość, ale jakość. Mam nadzieję, że z czasem będzie nam dane czytać Cię częśćiej.

Hmm...

Film jest świetny i nie mam żadnych zastrzeżeń.

Byłem dzisiaj

z Lordem, Chewie i Oorylem (miło było Was poznać na żywo ). Świetne zdjęcia, muzyka (chociaż czasem przypomina "Królestwo Niebieskie", ale nie szkodzi ) i aktorstwo (dzieci, Jadis, Tumnus, żeby wymienić postacie "żywe" a z animowanych Aslan, Maugrim i Bobry - z fantastycznie dobranymi głosami). Prawie w ogóle nie znać animacji komputerowej.
Największe wrażenie zrobiła na mnie nocna scena przy Kamiennym Stole. Wspaniale zrealizowano starcie wojsk Aslana i Jadis - nie była to brutalna rzeź jak np. w Królestwie Niebieskim czy Władcy Pierścieni albo innym filmie Jak powiedziała Chewie "nie naparzali się"
Ogólnie duży plus

Narnia - już po

Jeszcze chyba nie ochłonąłem i nie przemyślałem dokładnie wszystkiego, na razie oceniam film dobrze na 9/10 , a w recenzji przepraszam za wszystki spoilery i to dość mocne, do całej Narnii i jej poznawania, jak ktoś nie przeczytał, to może niech sobie moją reckę daruje, bo nie warto sobie psuć odkrywania niesamowitych smaczków Narnii.

Muszę przyznać, że początkowo słysząć o nowej ekranizacji Narnii i to jeszcze w reżyseri Andrew Adamsona, reżysera Shreka, który także był ekranizacją, fajną, acz wolałbym nie wiedzieć czy udaną, pod względem zgodności. Chyba najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest fakt, że do filmu wydano nową książkę, zgodną z filmowym obrazem, a nie pierwowzorem. Wtedy ani Narnia nie robiła na mnie wrażenia, ani nie wierzyłem w reżysera, a Shrek 2, jeszcze te wątpliwości namnożył. Właściwie wtedy liczyłem na coś, co byłoby pokłosiem po "Władcy Pierścieni" Jacksona, innej ekranizacji, lecz w przeciwieństwie do Shreka żerujacej na oryginale, bez odwagi ze stronu twórców na zerwanie z nim. Narnia jako film fantasy dostała od swych producentów spory kredyt zaufania, w postaci budżetu, ale ten kredyt wzmocnił niejako nie fakt, że fantasy akurat jest na topie, a Mel Gibson. Choć nie bezpośrednio, to sukces "Pasji" i kina mocno osadzonego w religii, niespodziewany i wielki sukces, który nagle z jakiś powodów zaczął napawać twórców Narnii jakimiś dziwnymi dobrymi przeczuciami.
I to mnie zaczęło zastanawiać. Bo oczywiście, sam Narnii nie znałem, aż do tamtego roku, przynajmniej w wersji książkowej. Jedynie jakieś serialowe pokłosie, w którym było przede wszystkim o szafie i niesamowitych stworach. W mojej pamięci pozostał obraz baśni, miłej, acz niewiele wnoszącej. Z biografii Tolkiena wiedziałem też o jego
przyjacielu C.S. Lewisie i historii jego nawrócenia, człowieka który urodził się jako anglikanin, ale właściwie w dorosłe życie wszedł bez wiary, wrecz nawet ją zwalczał. Jednak pod wpływem profesora, coś w nim drgnęło i powrócił na łono wiary stając się jednym z ważniejszych publicystów anglikańskich. Wiedziałem, że w "Narnii" są pewne odniesienia do wiary, lecz nie miałem pojęcia jakie i w jakim stopniu. Gdy w końcu zabrałem się za lekturę Narnii zaczęła mnie ona wciągać i zaczęły rodzić się pytania, w tym najważniejsze kim jest Aslan? I choć wśród jednej z myśli pojawiła się odpowieć "Chrystusem" to jednak potrzebowałem lektur kolejnych tomów, by nabrać tej pewności, że Aslan jest Bogiem. Wątek religijny, zarówno mocno symboliczny, jak i miejscami wręcz aluzyjny (Lilith, Świety Mikołaj, Boże Narodzenie, synowie Adama i córki Ewy). To wszystko składało się na niesamowity
klimat opowieści, który całkowicie pobiła "Ostatnia bitwa", która jest dla mnie swoistym arcydziełem. Bałem się, czy wątek religijny, tak ważny dla Narnii nie zginie w hollywoodzkiej wersji.
Z czasem jeszcze mój apetyt zaostrzyły zwiastuny z fenomenalną muzyką, szkoda, że nie z tego filmu. Teraz nadszedł czas, gdy filmowa Narnia mierzy się z moimi oczekiwaniami, które z pewnością były wygórowane.
Film Adamsona na szczęście wychodzi obronną ręką, a pewne elementy, które budziły moje wątpliwości w zwiastunie zostały doskonale ujęte w filmie, czyli profesor Digory, który wbrew słowom pani MacReady, wcale nie okazuje się być stetryczałym dziadkiem, a pogodnym staruszkiem. A film, trzeba mu przyznać jedno, jest bardzo wierny oryginałowi, tak wierny jak chciałbym widzieć "Władcę". Fakt znajdują się w nim zmiany, choć więcej jest rozszeżeń niż zmian. Na pewno nie wszystko mogło pojawić się w filmie, jak choćby Lilith - ale to mnie akurat nie dziwi, to piękny motyw, ale powinien się on znaleźć w komentarzach reżyserskich, a nie w filmie, bo to zaledwie jedno zdanie w książce. Druga sprawa to fakt, że Lewis gdy pisał tę powieść, pisał ją dla mu współczesnych, którzy mieli jeszcze w pamięci II Wojnę Światową i pewne zdarzenia jak Ewakuacja Londyńskich Dzieci. W książce są one właściwie pominięte, ale dziś czytelnik, ani widz o nich właściwie nic nie wie, stąd to moim zdaniem rozszeżenia dobre. Mało tego, twórcy filmu postawili sobie chyba za punkt honoru, odtworzenie realiów tamtej epoki, stąd chyba też inny strój świętego Mikołaja. Jak niepowszechnie wiadomo obecny wizerunek Mikołaja w czerwonym stroju tak na prawdę rodził się w latach 20. i 30. ubiegłego stulecia w USA, stąd w filmie pojawia się on w bardziej tradycyjnym stroju. Zresztą, co tu dużo mówić, ale nawet w Polsce, starsi pewnie jeszcze pamiętają, w latach 80. Mikołaj paradował przede wszystkim w stoju biskupa, a nie tym, co znamy dziś. Mnie ten zabieg stylistyczny się bardzo podobał, nie wiem, na ile jest on zgodny z wersją Lewisa, bo opisy w Narnii są dość skąpe, a że u Polkowskiego znalazło się zdanie o czerwonym płaszczu, to nie znaczy, że dokładnie to samo brzmienie było w oryginale. Tym bardziej, że Polkowski podobnie jak Łoziński, czy Syrzycki lubi czasem ulokalnić klimat opowieści, niż oddać wiernie tekst źródłowy. Niektóre wydłużenia są już moim zdaniem mniej potrzebne, ale zazwyczaj i tak doprowadzają do tego, co było w oryginale. Tu mowa choćby o wydarzeniu z panią MacReady, które spowodowało, że wszystkie dzieci weszły razem do szafy.
Kolejną ważną sprawą w rozszeżeniach jest bitwa, zdecydowanie wydłużona względem oryginału, acz udowadniajaca jak uważnymi czytelnikami byli scenarzyści. Prawdę mówiąc jak już wróciłęm po seansie do domu, to musiałem sprawdzić parę rzeczy, bo zastanawiałem się, na ile sobie pododawali, a na ile trzymali się faktów. No i okazało się, że nawet w bitwie, jest wiele rzeczy, które pojawiają się nie przy opisie jej samej, a raczej są wspomniane mimochodem później. Każdy taki szczegół został wychwycony i na ich podstawie zbudowano obraz bitwy i scenariusz. Dla mnie to się nazywa ekranizacja, to mistrzostwo świata, tak właśnie powinno się ekranizować filmy, ze
zrozumieniem oryginału, a tu jest ono bardzo widoczne.
Wrócę jednak jeszcze do kwestii religijnej, jak pisałem bałem się o to, na szczęście i tę kwestię potraktowano należycie, a nawet rozszeżono. Wspomniałem wcześniej o Chrystusie, nie bez celu. W filmie pada jedno zdanie z ust Aslana, którego nie ma w ksiażce. W momencie gdy pokonuje on Jadis, mówi "Wykonało się.". To piękny i wspaniały cytat z Jezusa Chrystusa, umierającego na krzyżu. Cieszę się, że wbrew ogólnej modzie i tendencji, ekipa Adamsona nie zawahała się podkreślić wątku religijnego.
Wykonanie Narnii jest bardzo klimatyczne, ale sama powieść do długich nie należy, więc faktycznie film mógł pokazać więcej szczegółów, wejść w głąb postaci, choć niektórym, zwłaszcza nie znającym oryginału, może się wydać miejscami nudny. Ja się nie nudziłem, wczułem się w niesamowity klimat tego filmu, choć oczywiście jeśli chodzi o wykonanie, to miejscami miałem pewne wątpliwości. Oczywiście zdaję sobię sprawę z tego, że oczekujący wielkiej bitwy będą zawiedzeni, dla mnie ta bitwa i tak była dość długa (jak na realia Narnii), no i pięknie, bo bezkrwawo zrealizowana.
Pierwszy z nich to nieszczęsny lisek, nie wiem, był całkiem fajnie zanimowany, ale poza pyszczkiem, który na lisi nie wyglądał. Reszta zwierząt mi się podobała, choć i tak najbardziej z wszystkich stworzeń podobały mnie się minotaury i kobiety centaurów . Druga słaba sprawa to muzyka, do niej mam niestety więcej zastrzeżeń. Fakt, są piękne motywy, jak choćby ten Aslana, czy przede wszystkim gra Tumnusa, ale ogólnie niestety porywająca nie była, a smętne piosenki mnie niestety drażniły. Chyba jestem tradycjonalistą pod tym względem, albo po prostu nie lubię muzyki pop. Prawda jest taka, że muzyka, która przewija się w zwiastunach, była dla mnie o wiele bardziej klimatyczna, niż to co, dostałem w filmie. Tu jeszcze mam poważne zastrzeżenie o podkładzie muzycznym w scenie ofiarowania się Aslana, a dokładniej właściwie jego braku. Muzyka ogólnie jest mocno stonowana, jakby autorzy bali się, że zacznie żyć własnym życiem. Prawdę mówiąc lepiej byłoby, gdyby zamiast tej w miarę typowej muzyki filmowej z elementami popu, wrzucić w to miejscę muzykę Narnijską, bo to ona była najbardziej klimatyczna.
Dodatkowo w wersji oryginalej można posłuchać Liama Neesona, który chyba jest stworzony, by odgrywać głos Aslana, trudno sobie wyobrazić innego mistrza w tej roli. A role dzieci, jak i kreacja wspaniałej Tildy Swinton, są zagrane z taką gracją i wyczuciem, że ogląda się to na prawdę przyjmnie, i choć sam za dziećmi nie przepadam, żeby nie powiedzieć, iż mnie irytują, to tym razem mimo ich psotnego charakteru, mogłem śmiało im kibicować. A to jest chyba najważniejsze.
Generalnie muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z tej ekranizacji w takiej wersji. Wspaniale było zobaczyć fenomenalnie stworzone fauny, centaury, gryfy i maśe innych stworzeń, pięknie zrealizowane gadające zwierzęta. Choć oczywiście i tu znalazłby się rzeczy, które można by poprawić (np. nieszczęsny lisek czy cyklopy). Ogólnie martwi mnie tylko fakt, że w najlepszym przypadku, na kolejną część będzie trzeba czekać 2 lata, a co za tym idzie, na koniec tej opowieści 12 lat. Mam jednak nadzieję, że kolejne części będą zrobione w ten sam sposób. Fakt, z pewnością do wielu kwesti można by podejść inaczej, choćby zacząć kręcić filmy chronologicznie i nie wszystkie rozszeżenia mi się podobały, ale generalnie wciąż jestem zadowolony. I zastanawiam się, czy autor C.S. Lewis byłby zadowolony. Może też nie wpełni, ale myślę, że tak. A już na pewno nie odciałby się stanowczo od filmu, jak to zrobił spadkobierca i powiernik J.R.R. Tolkiena - Christopher Tolkien z ekranizacją "Władcy" wg Jacksona. Mam nadzieję, że Adamsonowi uda się utrzymać wyznaczony kierunek i jeszcze bardziej cichą nadzieję, że w końcu doczekam się ekranizacji dzieł Tolkiena na takim poziomie, jak zekranizowano Narnię.
Przyznam szczerze, że ten film jest po prostu genialny, nie rzuca na kolana, ale fenomenalnie oddaje fantastyczny kilmat Narnii i jej pierwszego tomu, który we mnie jako czytelniku pozostawił pełen niedosyt. Tak i jest tutaj. Pozostaje mi z niecierpliwością czekać na "Księcia Kaspiana".

Re: Narnia - już po

Lord Sidious napisał:
Właściwie wtedy liczyłem na coś, co byłoby pokłosiem (...), Jedynie jakieś serialowe pokłosie,(...)

Mówisz tak jakbyś liczył na jakieś dopłaty bezpośrednie A moze Ci tylko Żyto w głowie ?

[cytat[Teraz nadszedł czas, gdy filmowa Narnia mierzy się z moimi oczekiwaniami, które z pewnością były wygórowane.[/cytat]

Moje nie były, i może dlatego tak pozytywnie się zaskoczyłem. Kto wie czy nie było by takiego zawodu jak z epIII, gdybym wczesniej czytał książki. Jednak z tego co mówisz dalej, wynika że w ekranizacji "Narnii" znalazło się to co jest dla niej najważniejsze : niemal 100% wierność książce. Tego zawsze brakowało mi w ekranizacjach(choćby w LotRze czy Straży Nocnej) i pozostawiało czasem nawet spory niedosyt. Jeżeli tutaj jest całkowicie inaczej to pozostaje tylko pogratulować Adamsonowi i jego ekipie

Druga sprawa to fakt, że Lewis gdy pisał tę powieść, pisał ją dla mu współczesnych, którzy mieli jeszcze w pamięci II Wojnę Światową i pewne zdarzenia jak Ewakuacja Londyńskich Dzieci. W książce są one właściwie pominięte, ale dziś czytelnik, ani widz o nich właściwie nic nie wie, stąd to moim zdaniem rozszeżenia dobre.

Dla mnie to jeden z lepszych elementów fimu. Szczególnie dla budowy postaci Piotra, i jego nagłego wejscie w prawdziwą dorosłość, gdy pod jego osobistą opiekę trafia reszta jego młodszego rodzeństwa. Do tego sama scena nalotu i pokazanie sprzeczności między nim a Edmundem, które później juz tylko rosły aż do aktu pojednania i przebaczenia.

Pozatym uważam, ze był to bardzo ciekawy zabieg : Ilu z widzów idących do kina na film fantasy spodziewa się rozpoczęcia go od dialogów niemieckich pilotów bombowców? (np. ja na początku myślałem że ściagnąłem jakiś film wojenny)

Wrócę jednak jeszcze do kwestii religijnej, jak pisałem bałem się o to, na szczęście i tę kwestię potraktowano należycie, a nawet rozszeżono. Wspomniałem wcześniej o Chrystusie, nie bez celu. W filmie pada jedno zdanie z ust Aslana, którego nie ma w ksiażce. W momencie gdy pokonuje on Jadis, mówi "Wykonało się.". To piękny i wspaniały cytat z Jezusa Chrystusa, umierającego na krzyżu. Cieszę się, że wbrew ogólnej modzie i tendencji, ekipa Adamsona nie zawahała się podkreślić wątku religijnego.

Tak, ale widzisz takie fakty może zauważyć jedynie osoba mocno zainteresowana religią. Jak dla mnie właśnie podłoże religijne zostało za mało podreślone, schodząc na zbyt dalszy plan. Moim zdaniem twórcy uznali, iż skoro ma być to film dla docelowej grupy 7-12 latków, to nie ma sensu wciskać do niego zbyt rozbudowanych motywów, których oni i tak nie zauważą i niedocenią. To jest jeden z niewielu mankamantów filmu : brak wyrazistej podpowiedzi dla widza, że powininen szukać w nim odnosników do chrześcijaństwa. Takim czymś mogłoby być samo zmartwychwstanie Aslana, ale wg mnie zostało one w filmie trochę zbyt uproszczone, do jednej wypowiedzi Lwa. Oczywiście nie jestem zwolennikiem wyjaśniania wszystiego jak kawa na ławę, lecz młody widz moze mieć jeszce problemy z czytaniem takich przesłanek miedzy wierszami. Twórcy "Narnii" być może starają się wątki chrześcijańskie jakoś sprytnie przemycić, jak choćby w spomnianym przez Ciebie dialogu, ale gdybyś o tym nie wspomniał, nawet bym tego niezauważył. W pewnym momencie odzywa się we mnie jednak głos iż, takie zobrazowanie problemu jest zjawiskiem pozytywnym : dzieci zachwycą się tym co naważniejsze - samym filmem, a osoby starsze i dojrzalsze uchwycą ukryte wątki religijne, tym samym powdując, iz film nabiera dużo z uniwersalizmu.

Oczywiście zdaję sobię sprawę z tego, że oczekujący wielkiej bitwy będą zawiedzeni, dla mnie ta bitwa i tak była dość długa (jak na realia Narnii), no i pięknie, bo bezkrwawo zrealizowana.

W mojej opinii jest to największe niewykorzystanie Narnii. Wygląda to tak jak gdyby Adamson nie wiedział w ktorą stronę pójść : Czy w stronę LotRa, któremu pod wzgledem epickiego rozmachu bitwy na pewno by niedorównał, czy bardziej w stronę wyjątkowej kameralnej formy, z nieco innym montażem, dając kulminacyjny moment na zmartwychwstanie Aslana z sama bitwa i jego odsieczą jako tlem. Efekt jest taki, iż dostajemy na początku rozmach z kameralnym, nie do końca zrozumiałym szybkim końcem.(Aslan wchodzi do walki i 30 sek później następuje koniec bitwy) Bardziej wolałbym jednak przedstawienie jej z silnym naciskiem na samą symbolikę...ale, coż w gdzieś te zainwestowane pieniadze trzeba uwidocznić.

film mógł pokazać więcej szczegółów, wejść w głąb postaci,

Hehehe, ale tylko wtedy niewiem czy PG-17 byłoby wystarczajace

Przyznam szczerze, że ten film jest po prostu genialny, nie rzuca na kolana, ale fenomenalnie oddaje fantastyczny kilmat Narnii i jej pierwszego tomu, który we mnie jako czytelniku pozostawił pełen niedosyt. Tak i jest tutaj. Pozostaje mi z niecierpliwością czekać na "Księcia Kaspiana".

Na mnie może nie wywarł idealnie takiego samego wrażenia, ale przyznaje, ze bedąc ignorantem jeśli chodzi o Narnię, teraz dzięki filmowi sobie ją przybliżam. To chyba najlepsza ocena tego filmu, skoro udało się mu zainspirować mnie do sięgnięcia po ksiazkę, ktorą wczesniej uważalem za bajkę dla dzieci. (choć pewnie i tak bym po nią siegnął żeby sprawdzić zgodnosc z filmem) A kino pewnie jeszcze z raz odwiedzę.
Ogólna ocena : 8/10.

Dwa słowa wyjaśnienia

może ciut więcej niż dwa . Po pierwsze sprawa Piotra i Edmunda na początku filmu, fakt to jest rzecz absolutnie dodana, której nie ma w oryginale, ale mimo wszystko zrobiona w miarę zgodnie z resztą, bo ten konfilkt między nimi jest w powieści. Choć ze wzgledu na sposób jej pisania, nie mógł być tak wyrazisty. Film jest innym medium, więc pewnych rzeczy, jak choćby Lilith nie da się odwzorować. A wierność, cóż jak wspomniałem przede wszystkim polega ona na rozszeżeniu filmu i dodaniu scen, czy sekwencji. Jasne szczegóły pozostawiają pewne wątpliwości, ale z drugiej strony jest cała masa szczegółów wyłuskanych z książki i to mnie się bardzo podobało.

Druga sprawa to wątek chrześcijański. Tu jeszcze raz odsyłam do powieści. Jak czytałem pierwszy tom to choć były tam te wątki, nawet miałem pewne skojarzenia, odniosłem wrażenie, że zbyt siędzę w chrześcijańskiej ikonografii i moje spostrzeżenia są nieadekwatne do tekstu. Że raczej to ja chcę w nim widzieć, coś czego w nim nie ma. Tak to wyglądało w odbiorze, dopiero idąc dalej w kolejne tomy Narnii zacząłem się zastanawiać, że może jednak mam rację. Generalnie doszło do tego, że zabierając się do ostatniego tomu, już byłem pewien tych wątków i nawiązań i wtedy otrzymałem Apokalipsę. Ale tu cały czas ważna jest dwoistość Narnii z jednej strony opowieści dla dzieci, z drugiej zawierającej przekaz, który trzeba wychwycić.

A dużą wielką bitwę, faktycznie zrobiłby Jackson, ale sama bitwa jest w powieści bardzo skąpo opisana. Fragment o dzielnym Edmundzie to właściwie wspomnienia w dialogu już po bitwie. Autorzy filmu sprytnie te rzeczy wychwycili, bo mógł być przegadany z krótszą bitwą. Ale tu ona jest oczywiście ważna, lecz nie najważniejsza, no a nie może być brutalna zbytnio. W powieści nastraszliwsza jest Jadis, która różdżką zamienia wszystkich w kamienie, a nie śmierć na polu bitwy.
Ja na sam film się jeszcze, co najmniej raz wybiorę, lecz wpierw odświeżę sobie lekturę i jeszcze bardziej zbadam szczegóły .
Na razie oceniam film na 9/10.

Re: Dwa słowa wyjaśnienia

Lord Sidious napisał:
Po pierwsze sprawa Piotra i Edmunda na początku filmu, fakt to jest rzecz absolutnie dodana(...) bo ten konfilkt między nimi jest w powieści. Choć ze wzgledu na sposób jej pisania, nie mógł być tak wyrazisty

Tym bardziej uważam, ze to nie dosć że udany a interesujący zabieg. Jak juz mówiłeś, film rządzi się swoimi prawami, toteż reżyser postawil bardziej na podkreślenie relacji miedzy całą czwórką rodzeństwa, niż to czynił Lewis, i myślę że trafił w 10tkę

więc pewnych rzeczy, jak choćby Lilith nie da się odwzorować.

Wiesz, nie należy też przeasadzać w tym "religijnym" przekazie i upychać do filmu jednak dla dzieci wszystko co możliwe. Z resztą uwiedzenie i porwanie Edmunda przez Białą Czarwonicę, bardziej kojarzyło mi się z Królową Śniegu niż z Lilith i myślę, ze dzieciom oglądającym fim raczej też. Dlatego jeżeli wspomniano by rownież o niej nie sądze żeby zdecydowana większość nawet widzów dorosłych wiedziała o kogo chodzi...

Ale tu cały czas ważna jest dwoistość Narnii z jednej strony opowieści dla dzieci, z drugiej zawierającej przekaz, który trzeba wychwycić.

Mnie nie chodzi o to, ze wątek religijny zostal w filmie zapomniany. Jedynie o to, ze wlasnie przez młodszych widzów(dzieci), bedzie on nie zauważalny...choc byla szansa na mocne zasugerowanie im tej dwoistości w samym filmie. Oczywiscie za kilka lat dzisiejsi docelowi widzowie Narnii dostrzegą i wychwycą religijny przekaz, ale wolałbym żeby działo się choć w malym stopniu już teraz.

ale sama bitwa jest w powieści bardzo skąpo opisana. Fragment o dzielnym Edmundzie to właściwie wspomnienia w dialogu już po bitwie. Autorzy filmu sprytnie te rzeczy wychwycili, bo mógł być przegadany z krótszą bitwą. Ale tu ona jest oczywiście ważna, lecz nie najważniejsza, no a nie może być brutalna zbytnio.

I moze własnie trzeba było pójść w tym kierunku. Skoro, jak kiedyś wspomnialeś, opis bitwy to niecała strona, to dlaczego w filmie jest najdłuższą sekwencją? Dlatego bitwa, jedynie obrazująca symbolicznie pokonanie zla, po dokonaniu niemożliwego czym było powrócenie do żywych przez Aslana(co powinno być kulminacyjnym momentem) bylaby lepszym rozwiązaniem. Pozostać wiernym Lewisowi, nawet w tej kwestii. Zrobić "coś wiecej" niz kolejną potyczkę z rożnego rodzaju komputerowymi stworami. Wg mnie twórcy poszli na łatwiznę i powielili w tym stopniu LotRa...

A co do porówynawania ekranizacji LotRa do Narnii : Rozmachem - dominuje Jackson, Klimatem i wiernoscią - Adamson. To juz do każdego z widzów nalezy decyzja która z tych wartosci jest dla niego w filmie ważniejsza

Re:re

-Wiesz, nie należy też przeasadzać w tym "religijnym" przekazie i upychać do filmu jednak dla dzieci wszystko co możliwe. Z resztą uwiedzenie i porwanie Edmunda przez Białą Czarwonicę, bardziej kojarzyło mi się z Królową Śniegu niż z Lilith
Tym bardziej, że większośc dzieci nie wie kim była Litith. Ja też nie wiedziałam jak obejrzałam serial i też zamiast z Biblią skojarzyło mi sie z Andersenem.

Re: Re: Dwa słowa wyjaśnienia

Leonidas napisał:
Lord Sidious napisał:
Po pierwsze sprawa Piotra i Edmunda na początku filmu, fakt to jest rzecz absolutnie dodana(...) bo ten konfilkt między nimi jest w powieści. Choć ze wzgledu na sposób jej pisania, nie mógł być tak wyrazisty

Tym bardziej uważam, ze to nie dosć że udany a interesujący zabieg. Jak juz mówiłeś, film rządzi się swoimi prawami, toteż reżyser postawil bardziej na podkreślenie relacji miedzy całą czwórką rodzeństwa, niż to czynił Lewis, i myślę że trafił w 10tkę


Ja też tak sądzę. Podobało mi się bardzo wyeksponowanie tych relacji.

Re: Narnia - już po

Lord Sidious napisał:
(...) twórcy filmu postawili sobie chyba za punkt honoru, odtworzenie realiów tamtej epoki, stąd chyba też inny strój świętego Mikołaja.
Ten strój bardzo mi się spodobał. Przed filmem zastanawiałam się jak przedstawią świetego i cieszę się, że nie był to ten czerwony kojarzący się tak z komercją świąteczną.

W filmie pada jedno zdanie z ust Aslana, którego nie ma w ksiażce. W momencie gdy pokonuje on Jadis, mówi "Wykonało się."
W wersji z dubbingiem przetłumaczyli to jako :"To już koniec". Zwrociłam na to uwagę po po Twoim poście czekałam na "Wykonało się"

Właśnie wróciłam:)

I jestem baardzoo zadowolona Bardzo mi się podobało. Pod każdym względem. Dzieciaki mi jak najbardziej odpowiadały. Tilda Swinton to po prostu Biała Czarownica. I nawet dubbing był w porządku, ale muszę jeszcze porównać z orginałem. Dużo bym jeszcze mogła pisać - jednym słowem cudo i piękna ekranizacja.
Aha, a sukienki dziewczyn wspaniałe

Film naprawdę świetny

Przyznam , że długo na niego czekałam, ale idąc miałam uczucia trochę mieszane. Narnia jest jedną z moich ulubionych książek i nie chciałam patrzeć, jak ktoś się nad nią znęca. Tymczasem film ogląda się bardzo dobrze, jest ciekawy, nie ma zbyt dużo zmian w stosujnku do oryginału a zarazem nie siedzi się ze świadomościa, że można opisać dziesięć scen naprzód. Muzyka świetna, aktortwo nie budzi zastrzeżeń, efekty specjalne fantastyczne, poza jedną sceną, gdzie coś ze światłem nie gra. Ale naprawdę obejrzałam ten film z dużym zainteresowaniem i czekam na następne części. Ciekawa jestem też, jak reżyser rozwiąże dość drażliwą kwestię odejścia Zuzanny od Narni w ostatnim tomie.

Po filmie.

W sumie jestem już od soboty po filmie. Zrobił na mnie duże wrażenie, wydaje mi się, że tak dobrego kina nie widziałem już dłuugo. Nie nastawiałem się jakoś specjalnie przed seansem, żadnych wymagań, ani temu podobnych. Po obejrzeniu byłem mile zaskoczony, film naprawdę przypadł mi do gustu. Wszystko, zarówno z opracowaniem graficznym, muzyką (ta naprawdę była według mnie świetna), efektami i wszystkimi aspektami filmu było po prostu bardzo trafne Z niecierpliwością będę wyczekiwał następnych części i szczerze polecam udać się do kina, jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił

Narnia w Merlinie

tak sobie właśnie przeglądam zapowiedzi w Merlinie i znalazłem takie coś

http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/440805

od 26 stycznia w sprzedaży

Hm,

zastanawiające.
Dwie płytki DVD, na których dodatki i Epizody 1-6. Wszystko za dość niską cenę. Hmm....
BTW. Skoro już jesteśmy przy tym. Widział ktoś to wydanie?

tego wydania

jeszcze chyba nikt nie widział bo dopiero będzie od 26 stycznia

Ops.

Ale gafa... Wybacz, chyba musiałem byc rozkojarzony to pisząc.
Tzn. chodziło mi o sam film. Data produkcji to 1988 rok, więc może ktoś miał już okazję go widzieć? Miałem tylko skromniutką nadzieję usłyszeć jakąś opinię o tej ekranizacji

telewizyjna wersja

Narnii, która powstała w 1988 roku(oraz jej kontynuacje) były pokazywane w naszej telewizji kilkakrotnie (w TVP1 i 2). Jednak dość dawno już.
Ja sama pamiętam jeszcze film animowany z lat 70tych od którego swoją przygodę z Narnią zaczęłam. Wydaje mi się, że ta wersja z 88 leciała u nas rok później(tzn. gdzieś ok.90 roku). Bo pamiętam że ją oglądałam.
W kinie próbowałam sobie przypomnieć dokładnie ten film ale miałam kłopoty (najlepiej pamiętam Podróż Wędrowca i Srebrne krzesło). Efekty oczywiście były o wiele gorsze, ale całość miała swój urok. W końcu ja się bardzo zachwyciłam i sięgnęłam po książki pod wpływem tych filmów.
Może ktoś pamięta lepiej?

re wersja telewizyjna

-Wydaje mi się, że ta wersja z 88 leciała u nas rok później(tzn. gdzieś ok.90 roku).
Później też leciała, jak kojarze koło `98, bo ja ją pamiętam i wiem, że umiałam wtedy już dobrze czytać. Konktetnie prócz ww. Pamiętałam jeszcze Koń i jego chłopiec oraz Lwa i całą resztę

!!!!!!!!!!!!!

Stary dopiero teraz to zauważyłem - zamawiam natychmiastowo. Toż to od tego zaczęła się moja przygoda z Narnią Pozycja z cyklu must-have. I jeszcze ta cena, jeee ^^

Ło rany!

Ja nie wiem... może obudziło się we mnie dziecko, a może po prostu nadrabiam to, że nie znałem Narnii w dzieciństwie (siedząc wtedy głównie w Transformerach i komiksach Marvela ), ale ten film tak mi się podobał, jak dawno żaden. Gdzieś tam w środku coś mi reagowało na każdy obraz, jaki widziałem na ekranie, w rezultacie w tej dość banalnej z pozoru, ale wciągającej i klimatycznej historyjce odnalazłem taką radość z oglądania filmu, jakiej dawno nie czułem. Chyba od "Świętego Graala", chociaż tutaj nie ma co porównywać, bo z reguły wybieram się na filmy odwołujące się do innych emocji i czego innego ode mnie oczekujące. Jeśli chodzi o wstrząs estetyczny, to chyba "Pasji" do tego filmu najbliżej; ale to też był wstrząs innego rodzaju. "Władca Pierścieni" też mną ruszył, ale nie aż tak i w trochę inną stronę. Słowem: "Opowieści z Narnii" znalazły w mojej wrażliwości jakąś dawno nieużywaną strunę i uderzyły w nią młotem kowalskim. A rezonans rzucał mną o ściany.
Nie czytałem książek, serial pamiętam mgliście, bo mnie swego czasu nie interesował, toteż do fabuły podchodziłem na świeżo. No i mam wrażenie, że ten film był właśnie wycelowany w takich odbiorców, jak ja. A więc nie znających Narnii, nie interesujących się nią i względnie dorosłych, a w każdym razie umiejących docenić pewne zabiegi collage`owo-artystyczne. Bo trzeba przyznać, że jako baśniowa historia, "Narnia" zrealizowana jest perfekcyjnie. Zapewne to zasługa utrzymania wierności z oryginałem; dzięki skorzystaniu z właściwie gotowego scenariusza Adamson miał duże pole do popisu w tym, w czym jest najlepszy (a czego doświadczyliśmy w "Shreku"), a więc symbol "the virus" przy Białej Królowej, bezkonkurencyjne bobry (), motyw z bombardowaniem Londynu... Zresztą z punktu widzenia kompozycji też jest bez zarzutu. Kiedy już się obawiałem, że zrobi się z tego trochę "Alicja w Krainie Czarów", Taumnus gra na fletni Pana... i już wiemy, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej. Bitwa też bez zarzutu; po trudnych do ogarnięcia w całości bojach na polach Pelennoru (acz ładnych) i zepsutym Helmowym Jarze we "Władcy Pierścieni", kompletnej nędzy "Króla Artura" (w zasadzie tylko "Troja" się tutaj broni) i mało patetycznej Bitwy o Coruscant z EIII, bitwa w "Opowieściach z Narnii" spełniła absolutnie wszystkie moje oczekiwania, zacząłem ją nawet w pewnym momencie porównywać do "Bravehearta". I myślę, że trochę w ten deseń celowano. Postacie są w zasadzie bez zarzutu i bardzo łatwo się z nimi utożsamić, co mnie zresztą specjalnie nie dziwi w opowieściach tego rodzaju. Natomiast filary tego filmu, a więc Aslan, bobry i Czarownica, są wyraźnie zarysowane, mocne i przejrzyste. No dobra, może Czarownica trochę ssie; ale to pewnie dlatego, że raczej widziałbym tutaj jacksonowską Galadrielę, tylko torchę bardziej mroczną. Ale to nie jest zarzut; jedynie sygnalizuję pewne rozminięcie się z archetypem tego typu postaci, które zaobserwowałem.
Dobra, o bohaterach już mówiłem, o kompoycji filmu też... acha, zdjęcia i muzyka. Jeśli chodzi o samą Narnię, to jest taka, jaka po mojemu być powinna; a więc baśniowa. Czysta, jednoznaczna, baśniowa. Więcej nie trzeba. No i zostało to całkiem nieźle ukazane. Zaś co do muzyki, to nie wiem, czego LS od niej chce; mi się bardzo podobała. Kiedy trzeba, dawała o sobie znać, kiedy zaś uwaga widza miała być zwrócona na coś innego, po prostu idealnie to podkreślała. No i motywy campbellowskie też całkiem nieźle tu działają. I nie rozróżniam teraz, czy to zasługa Lewisa, czy Adamsona, bo w gotowym produkcie, jaki dostałem do ręki, uzupełniało się to niemal idealnie.
Na koniec jeszcze dwie rzeczy: pierwsza to wrażenia moich współlokatorów, którzy widzieli starą "Narnię". Może to kwestia tego, iż kiedyś byli dziećmi, a może po prostu wiedzieli, z czym mają do czynienia, ale im się ona umiarkowanie podobała. Mną zaś zamiatała podłogę w niemal dziecięcej ekstazie.
Druga to wspomniane przez LSa "Dokonało się". O ile się nie mylę, w angielskiej wersji Nowego Testamentu jest "It`s accomplished", tymczasem Aslan mówi "It`s finished". Niby to samo, a jednak nie. Zastanawiam się, czy nie ma na to wpływu anglikańskie tłumaczenie Biblii...
Reasumując, daję filmowi 10/10 za perfekcyjnie opowiedzianą baśń o walce dobra ze złem i obudzenie we mnie dziecka I wszystko na ten temat.

przeczytałam

książkę na razie 1 część i stwierdzam że to raczej baśń dla młodszych czytelników , niezbyt rozwinięte pod względem technicznym opisy są raczej pisane pod bardzo młodą publikę, natomiast słyszałam że sceny w filmie są naprawde monumentalne i widowiskowe......na razie na podstawie mojej opini co do 1 części i bazując na opiniach prasy, a także na scenach z zwiastunu twierdzam że zrobiono dla starszych widzów ekranizacje a sama książka przeznaczona jest dla dzieci. Tak wiec pytanie do LS-a i innych, czy w/w mam rację???

miało być

"czy w/w wypowiedzi mam rację???"

cóż..

Coś w tym jest - rzeczywiście wydaje mi się, że filmowa "Narnia" nie jest dla tych najmłodszych, bo to może trochę znudzić, trochę przestraszyć...ale bez przesady - w porównaniu z innymi filmami (choćby wspominane już Władca i Potter) Narnia jest dziecinna. Z resztą film jest od lat 7 i to jest chyba najlepsza odpowiedź na twoje pytanie .

Jak dla mnie to

ten film można oglądać na conajmniej trzech poziomach. A w kolejnych tomach / filmach będzie już coraz mnie wesoło. Owwszem , Narnia jest dla dzieci, ale to ten rodzaj książek, które dojrzewają z czytelnikiem.

Po seansie

przeczytałam "Lwa, Czarownicę i Starą szafę" po raz kolejny(ostatni raz był kilka lat temu). I muszę stwierdzić, że momentami czułam niedosyt. Lewis bardzo szybko niekiedy przeskakuje od jednych wydarzeń do drugich, czasem traktuje niektóre bardzo zdawkowo.
Nadal jednak książka ma magiczny urok i czyta się ją szybko i przyjemnie. I owszem, jest to książka na pierwszy rzut oka dla dzieci, ale jak sam Lewis napisał rónież dla tych którzy są już na tyle starzy by do takich książek wrócić.
Teraz po odświeżeniu sobie książki widzę, że Anderson zrobił więcej zmian i rozszerzeń niż mi się zdawało, ale muszę powiedzieć, że wyszły one filmowi na dobre. Dopasował film do tych wszystkich megaprodukcji które ustanowiły swoisty poziom ostatnio, a za razem zachował ducha i urok orginału. Do jakichś "uchybień" zaliczyłabym chyba jedynie, scenę śmierci Aslana, która jest o wiele lepsza w książce a w filmie czegoś jej brakuje, jest za mało emocji. Ekranizacja jest zrobiona świetnie i spodobać się może widzowi w każdym wieku. I pomimo zmian nadal jest, moim zdaniem, przeznaczona też dla dzieci.
Ja byłam zachwycona. Co więcej ten film sprawił, że od niedzielnego seansu ciągle wracam myślami do Narnii (tak filmu jak i książęk). I od przypomnienia sobie za jednym zamachem wszystkich pozostałych 6 tomów powstrzymuje mnie jedynie zbliżająca się sesja( )

W sumie

to jest ona baśnią dla dzieci. Jednak nie tylko. Ja też przeczytałem ją dość niedawno i wydaje mi się, że raczej odebrałem ją teraz inaczej, niż jakbym poznał tą historię powiedzmy 10 lat temu. Zresztą sam Lewis napisał w dedykacji, że kiedyś z powrotem się do bajek dorasta.

sorki

to miało być dla LA

generalnie

to tak, książka przede wszystkim była adresowana do dzieci i choć Lewis już tam wtedy wrzucił elementy religijne. Dopiero w "Ostatniej Bitwie" motywy religijne są większością ksiażki. Film mimo bitwy wciąż jest zrobiony dla dzieci. Tam nie ma krwii, nie ma niczego i właściwie niewiele osób ginie na prawdę. Większość jest zaminienia w kamień, a akcja nie jest zbyt szybka, z czasem się rozkręca, ale na tyle, by dzieciak mógł nadążyć i się nacieszyć. A dodatkowo jest fenomenalnie klimatyczna. Dziś wróciłem z drugiego seansu i po prostu uważam, że ten film jest fenomenalny. Zwłaszcza jak w kimś jest odrobina dziecka. Z drugiej strony, w każdej bajce jest i morał, który często niesie ze sobą wiecej niż tylko suchą przestrogę. I tak jest z Narnią. Disney ostatnio zmienił dokrtynę i wraca do kina familijnego i taka jest właśnie Narnia.

Byłem w kinie

na premierze i powiem, że dawno żaden film nie zrobił na mnie w całości takiego wrażenia. Właściwie, to po pierwszym obejrzeniu nie znalazłem w filmie żadnego powodu do narzekań. No, może trochę wygląd dorosłego Piotra był trochę śmieszny . Poza tym wszystko było conajmniej dobre. Właściwie, to była to pierwsza nie nudnaadaptacja, w której pokazane zostało wszystko, co w książce plus coś więcej. Równierz wszystkie odstępstwa od książki działają moim zdaniem filmowi na plus, bo przecież filmy mimo wszystko rządzą się innymi prawami, niż książki.

FILM FANTASTYCZNY

a zwałaszcza ta bitwa.Fajny był ten pomysł ,,rodem z Matrixa`` kiedy Białaczka prawie odcieła Pietrowi łepetyne a on cude sie uchylił do tyłu.I dobry był też bóbr w zbroi i docinki jego żony

Jednym słowem:

cudo

Byłem w piątek

ale dopiero dziś nabrałem do tego filmu na tyle dystansu, by móc wystawić w miarę obiektywną opinię.
W Rybniku grali wersję z dubbingiem, więc nijak nie mogłem porównać jej z oryginałem, aczkolwiek uważam, że kwestie wypowiedziane głosem aktorów brzmiały dużo lepiej. Sam dubbing w 3/4 filmu nie był zły (chociaż ostatnim filmem jaki oglądałem zdubbingowany była kreskówka - Shrek, więc zapomniałem już jak to jest, gdy usta postaci mówią co innego, a słyszymy co innego), aczkolwiek ostatnie sceny... miało być wzniośle, było śmiesznie. Przy "powstań Piotrze Pogromco Wilka" i koronacji Piotra Wspaniałego, ryło całe towarzystwo, z jakim byłem. Nie mam pojęcia, czemu zmienili "Dokonało się", chyba towarzycho dubbingujące rozumiało nawiązanie?
Sam film. Świetny. Nie genialny, ale świetny. Nie rozczarowałem się, ba, więcej - miło zaskoczyłem. Nie spodziewałem się, że można prozę Narnii tak dobrze przenieść na ekran, i bez żadnych wątpliwości polecam ten film każdemu, kto lubi książki bądź serial. Film obudził we mnie na nowo coś, co zasnęło dawno temu. Daję filmowi 9,5/10. 0,5 odjęte za złe wrażenie z dubbingu, gdybym oglądał oryginał, to pewnie byłoby 10. Motyw z poświęceniem Aslana piękny i wzruszający.

NARNIA - pytanie do tych co czytali

Mam pytanko - chciałabym sięgnąć po książkę, tylko nie wiem po którą, bo przeglądając Internet trafiłam na cos przed Lwem, Czarownica i Stara Szafą.

Czy ktoś może mi powiedzieć od czego powinnam zacząć najlepiej?
Czy jest jakieś specjalne tłumaczenie polskie, lepsze? Co wybrać?

Dzięki z góry

generalnie

to masz tak albo kolejność wydawania poszczególnych tomów:
Lew, Czarownica i Stara Szafa
Książę Kaspian
Podróż Wędrowca do Świtu
Srebrne Krzesło
Koń i jego chłopiec
Siostrzeniec czarodzieja
Ostatnia bitwa

albo najrzadziej chyba używana kolejność napisania tomów:
Lew, Czarownica i Stara Szafa
Książę Kaspian
Podróż Wędrowca do Świtu
Koń i jego chłopiec
Srebrne Krzesło
Ostatnia bitwa
Siostrzeniec czarodzieja

albo jeszcze jest chronologiczna
Siostrzeniec Czarodzieja (rok ziemski 1900 / narnijski 1)
Lew, Czarownica i Stara szafa (1940 / 1000)
Koń i jego chłopiec (1940 / 1014)
Książę Kaspian (1941 / 2303)
Podróż "Wędrowca do świtu" (1942 / 2306)
Srebrne krzesło (1942 / 2356)
Ostatnia Bitwa (1949 / 2555)

W każdym razie polecam czytanie w kolejności 1 lub 3, tak by Ostatnia Bitwa była na końcu. Pierwsza ma tę dobrą rzecz, że dwa tomy (koń i jego chłopiec, oraz Siostrzeniec czarodzieja) w mojej opinii są słabsze, choć siostrzeniec ma wspaniałe nawiązania do reszty , a czytając je później nie powinny już tak odrzucić od Narnii. Więc właściwie wybór należy do Ciebie. Pytanie jest jak przy SW, czy warto do nich sięgnąć chronologicznie, czy może w kolejności jak powstawały (tu jak były wydawane). Choć po pierwszym tomie Narnii chyba nie było planów na kolejne.

Ja czytałem w tłumaczeniu Andrzeja Polkowskiego i jest jak najbardziej ok .


I na koniec wielki SPOILER - lepiej unikać przed przeczytaniem i sięgnąć w razie nurtujących wątpliwości po lekturze całości:

fragment listu Lewisa do Anne Jenkins z 5 marca 1961 za http://www.lotrplaza.pl

"The whole Narnian story is about Christ. [...] The whole series works out like this.

The Magician`s Nephew tells the Creation and how evil entered Narnia

The Lion etc the Crucifixion and Resurrection

Prince Caspian restoration of the true religion after corruption

The Horse and His Boy the calling and conversion of a heathen

The Voyage of the `Dawn Treader` the spiritual life (especially in Reepicheep)

The Silver Chair the continued war against the powers of darkness

The Last Battle the coming of the Antichrist (The Ape). The end of the world and the Last Judgement"

Mnie najtrudniej to wszystko dostrzec w Koniu i jego chłopcu.

...

na pierwszy raz polecam pierwszą kolejność czytania. Później, gdy ma się za sobą wszystkie tomy i chce się przeczytać Narnię jeszcze raz, to chronologiczna (III) byłaby moim zdaniem najlepsza (U mnie taki manewr zdał egzamin)

Wątek nawrócenia jest chyba lepiej pokazany w Podróży "Wędrowca do Świtu" (Eustachy) niż w Koniu i jego chłopcu.

hah

dzięki Wam za rady. To stosuje się do pierwszej wersji

P.S. Liczyłam na to, że ty mi Lordzie odpowiesz Pozdro

Mialem

te same pytania kilka tygodni temu, gdy zabieralem się po praz pierwszy za "Narnię"

Co do kolejności czytania to psrawa nie jest latwa gdyż są 3 "porządki chronologiczne" :

I Kolejność wg dat wydania(w takiej też jest wydanie polskie oraz w takiej będa kręceone ekranizacje)

1. Lew, czarownica i Stara Szafa
2. Książę Kaspian
3. Podróż "Wędrowca do Świtu"
4. Srebrne krzesło
5. Koń i jego chłopiec
6. Siostrzeniec czarodzieja
7. Ostatnia bitwa

II Kolejność taką jaką chciałby C.S Lewis (książki ułożone są chronologicznie wzgledem akcji)

1. Siostrzeniec czarodzieja
2. Lew, czarownica i Stara Szafa
3. Kon i jego chłopiec
4. Książę Kaspian
5. Podróż "Wędrowca do Świtu"
6. Srebne krzesło
7. Ostatnia bitwa

III Kolejność wg dat napisania : (najmniej istotna)

1. Lew, czarownica i Stara Szafa
2. Książę Kaspian
3. Podróż "Wędrowca do Świtu"
4. Koń i jego chłopiec
5. Srebrne krzesło
6. Ostatnia bitwa
7. Siostrzeniec czarodzieja

Osobiscie czytal bym wg porzadku I lub II, ale to już zalezy od kazdego czytelnika

A co do tlumaczenia, to jest tylko jedno - Andrzeja Polkowskiego, stymże jest kilka wydań : dwutomowe w twardej oprawie(choć nakład tego się jak narazie wyczerpał), i obecne teraz w księgarniach 7-tomowe z okładkami filmowymi.

Uff...to chyba wszystko

hmm...

Narnia - to jeden z tych filmów, które mogę nazwać rzemiosłem doskonałym, ale nic ponadto. Film technicznie doskonały, choć nie dostajemy zawrotu głowy. Historia prosta i klarowna, jak drut, więc niczym nie zaskakuje poza wizualnością. Chwilami film ociera się o patetyzm, w całości jest naiwny i infantylny, ale to w końcu książka i obraz skierowany głównie do dzieci. Osławiona bitwa jest natomiast po prostu dobrze wyważona, ale znam całą masę innych, które budzą we mnie większe emocje.
Generalnie film bardzo dobry w każdym calu, jednak nie dający widzowi nic poza dwugodzinnym bajkowym światem i prostymi przesłaniami, które jednak dość szybko zapomnieć. Na pewno jednak kiedyś do niego powrócę i z przyjemnością obejrzę kolejne części, przypominając sobie przy okazji książki.

Narnia

Ja dzisiaj byłem na tym filmie i muszę pwiedzieć że jest naprawdę dobry i wart uwagii. Początkowo miałem iść na wersję z napisami, ale jak wczoraj kupowałem bilety to byłem trochę zbyt zakręcony i kupiłem bileciki na wersję z dubbingiem . Teraz jednak nie żałuję, bo w sumie był to naprawdę super zrobiony dubbing. Oczywiście jak nadaży się sytułacja to obejżę ten film w wersji z napisami.

Sam film tak jak wyżej wspomniałem, jest naprawdę dobry. Na taką opinię zapracował sobie doskonałą grą aktorską; przedewszystkim dzeci. Znakomita ścieszka dźwiękowa była pięknym suplementem większości scen. Zachwycający był początek filmu, gdzie urok zimy (Polskiej zimy), połączony z widokiem szafy, wywołał u mnie łezkę sentymentu. Kiedy to przypomniałem sobie stare czasy, gdy serial leciał w TV. Potem, gdzieś tak od połowy filmu coś szwankuje, jednak nie na tyle aby film określić diametrialnie innym określeniem. Znów napad wspomnień przeżyłem pod koniec, gdy główni bohaterowie są już dorosłymi ludźmi. Ogólnie mówiąc warto było wydać te 13 złociszy i powędrować szlakiem dawno zapomnianym. Jest to film, który nadaje się dla dzieci, zarówno tych małych jak i tych "ciut" większych .

dubbing

Warto chwilę jeszcze "popastwić" się nad zdubbingowaną Narnią, bo z pewnością jest na czym. Przede wszystkim, tłumaczenie jest kompletnie inne, niż to napisowe. Ale najważniejsza sprawa jest taka, że jest "Shrekowate", czyli innymi słowy nici z wierności. Ma to swoje plusy i minusy. Minusem na pewno jest ułagodzenie pewnych dogryzań między bobrami, ale plusem jest sam Bóbr. Krzysztof Kowalewski w tej roli po prostu rządzi, co tu dużo mówic, jest z pewnością lepszy niż w oryginale. Poza tym dubbing w większości jest poprawny - sztucznie wygląda tylko scena z mianowaniem Piotra na rycerza , no i polityczny język, sugerujący reżim Jadis - śmiesznie to trochę wygląda, ale nadaje klimatu zrozumiałego dla starszych widzów w Polsce.
To, co było najtrudniejsze do zrobienia, to zdubingowanie dzieci. I tu niestety, co tu dużo mówić, aktorzy nie byli w stanie dorównać oryginałowi. Znajomi, którzy nie widzieli wersji z napisami, twierdzili, że tylko Łucja była dobrze zrobiona, no i faktycznie była, ale w porównaniu z oryginałem...
Jednak na wersji DVD warto będzie od czasu do czasu zobaczyć Kowalewskiego jako Bobra .

Re: dubbing

Lord Sidious napisał:
Jednak na wersji DVD warto będzie od czasu do czasu zobaczyć Kowalewskiego jako Bobra .
-----------
Raczej usłyszeć

wiesz Lord ??....

Ja mam bardzo podobne zdanie, nawet te same tylko jeszcze dożucę kilka zdań
Dabing jest nie najgorszy, lecz jak oglądałem wersje zdabingowanom to tak się śmiałem w kinie że wszyscy się na mnie gapili i nie wiedzieli dlaczego Najbarziej jest dobijająca scena gdy Piotrrozpoczyna szarżę na wroga ma taki "pedalski głos" i wykrzykuje "Za Narnię i za Aslana"
Według mnie dobrze też "ktoś" podkładał głos pod Aslana

^^

z okazji kupna 6 części pottera dostałem w zaprzyjaźnionej księgarni pierwszą Narnię gratis - uwielbiam to

Wczoraj byłem w kinie

Niezły film, choć obejżałem go na zasadzie zrobienia czegoś z czasem, ale nie żałuję tych 18 zetów, pamiętam trochę "Opoieśći z Narnii" jeszcze z wydania telewizyjnego, wiadomo, że ekranizacja kinowa zrobiona jest bez porównania z większym rozmachem, ale drugi raz nie pójdę, zbyt bardzo dostrzegałem paralelizmów z Władcą Pierśćieni, a niektóre postacie i sceny, wręcz choć nie wprost kopiowały sceny z trylogii filmowej na podstawie Tolkiena, jednak osobiśćie "Władca Pierśćionków" przemówił do mnie dużo mocniej...

Od 5 maja w Polsce na DVD

krótkie info za FIlmwebem

"Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa" - ekranizacja głośnej powieści C.S. Lewisa a zarazem jeden z największych tegorocznych przebojów kinowych już 5 maja ukaże się w Polsce na DVD w dwóch wersjach - jednopłytowej i kolekcjonerskiej, dwupłytowej.

Dzięki oszałamiającym realizmem efektom specjalnym poznacie wyczyny Łucji, Edmunda, Zuzanny i Piotra, czwórki rodzeństwa, którzy, podczas zabawy w chowanego, przez tajemniczą, starą szafę znajdującą się w wiejskiej posiadłości tajemniczego profesora wkraczają do magicznego świata Królestwa Narnii. Oczarowane dzieci odkrywają tam cudowną i, zdawać by się mogło, spokojną krainę zamieszkałą przez mówiące zwierzęta, krasnoludki, fauny, centaury i olbrzymy. Kraina ta spowita jest jednak wieczną zimą za sprawą złej Białej Czarownicy...

Na płycie znajdzie się wersja filmu z polskim, znanym już z kin dubbingiem oraz w wersji oryginalnej. Obie ścieżki dźwiękowe w formacie DD 5.1.

Oczywiście w obu wydaniach nie zabraknie dodatków specjalnych. W jednopłytowym będą to: "Wpadki Narnijskie" (gagi z planu), "Ciekawostki o Narnii", "Komentarze ekipy" (reżysera Andrew Adamsona, producenta Marka Johnsona i odpowiedzialnego za oprawę graficzną Rogera Forda) oraz "Komentarze reżysera i dzieci" (Andrew Adamson + Georgie Henley, Skandar Keynes, Anna Popplewell i William Moseley).

W wydaniu dwupłytowym, oprócz wymienionych wyżej materiałów, znajdą się również: "Dwa światy Narnii", obszerny dokument "Tworzenie Narnii" oraz "Stwory, krainy i legendy" - przewodnik po wykreowanym przez C.S. Lewisa świecie.

Wydawcą filmu jest firma Imperial Home Entertainment.

Ja oczywiście sobie kupię wydanie to drugie, z wiąkszą ilością dodatków. Szkoda tylko, że to już po długim weekendzie będzie .

Informuję

tych którzy nie zauważyli że do najnowszej "Przyjaciółki" dołączone są 4 pierwsze odcinki "Lwa, czarownicy i starej szafy", wersji BBC wyświetlanej wielokrotnie w TVP, a następne 2 odcinki w czwartek w kolejnym numerze.

uuuuuah

lece kupić bedę miał co w samolocie na divixa odpalić

Lecę na skrzydłach wiatru


Dzieciństwo mi sie przypomina...niech jeszcze dodadzą "Muppet Show" to będe zupełnie (uwaga, trudne słowo)kontentna.

O trudnych słowach

nie chcę uchodzić za specjalistę, ale wydaje mi się, że prawidłowo słowo to brzmi : kontenta...

jeszcze parę słów o wydaniu DVD

przynajmniej tej wersji kolekcjonerskiej - obraz, dźwięk na bardzo wysokim poziomie, ale warto chwilkę poświecić dodatkom. Pierwszy, to rzecz super - powinni taką w SW zrobić, mianowicie film można oglądać z podpowiedziami i ciekawostkami. Np. ogląda się film i nagle pojawia się komunikat, informujący, że tu jest coś takiego i krótka historyjka. O czymś takim GL mówił dawno przy zapowiedziach Kronik Młodego Indiany Jonesa na DVD. Co prawda wykonanie jest już troche gorsze, niektórych ciekawostek brakuje, inne są zrobione na siłę, a co najważniejsze, czas ich wyświetlania nie jest dostosowany do ich długości. Czasem coś sie pojawi przez chwilę, a czasem jest długo na ekranie. Gdyby było to jeszcze adektwanetne do długości tekstu.
Druga rzecz, której mi trochę brakowało to wybitnie mało dokumentów poświęconych C.S. Lewisowi. Jeden i tylko króciutki. No, a cała reszta, włacznie z tym jak Adamson po otrzymaniu wstępnej propozycji od razu zabrał sie do pracy, to fajne i porządne dodatki na DVD. Polski dubbing warto obejrzeć, tam gdzie mówi bóbr .

będę ją

miał, zaprawdę będę

Grrr

Właśnie przegladając sobie dodatki do Piratów 2 znalazłem jedną rzecz, któa mnie ciut wnerwiła. Otóż jest tam zapowiedź 4 dystkowej Narnii z ciekawymi dokumentami i rozszeżonymi scenami... O żeby ich szlak trafił, po co wydawali 2 wersja na raz!!!

Narnia tak ogólnie...

...nie wiem czemu, ale nie mogę zmęczyć tego filmu. Oglądałem do momentu jak ta jakaś biała czarownica porwała tego... no tego jakiegoś stwora, z głową człowieka a nogami jakiejś kozy (nie pamiętam imienia ani nazwy rasy) ... nie zaraz... do momentu jak spotkali tego mówiącego świstaka. I wyłączyłem. Nie wiem czemu tak wiele osób tak zachwyca się tym filmem. Może i ładnie wszystko wygląda, bitwa na końcu ciekawie wygląda (widziałem tylko urywki, bo jak piszę wyżej - odechciało mi się oglądać całego filmu)... ale to film kompletnie amerykański i to widać, taka słodycz kina familijnego aż się leje z ekranu. Odniosłem wrażenie jakbym oglądał pierwszą albo drugą część Pottera, chociaż w sumie to chyba każdy reżyser jest lepszy od Chrisa Columbusa. Wiadomo że to film dla dzieci, ale w takim wypadku - czemu zachwycają się nim dorośli?

Re: Narnia tak ogólnie...

Sky napisał:
ale to film kompletnie amerykański i to widać, taka słodycz kina familijnego aż się leje z ekranu.

Ja bym tak tego nie określiła. Owszem familijny, ale nie jest jakoś przesłodzony. Tak w granicach dobrego smaku

Wiadomo że to film dla dzieci, ale w takim wypadku - czemu zachwycają się nim dorośli?

Może to zależy od tego ile jest w Tobie dziecka? Może już za mało, a zarazem jeszcze za dużo? Wydaje mi się, że dla wielu to powrót do wspomnień, do dzieciństwa i dlatego też tak bardzo się nim zachycają. A ja właśnie słucham muzyki do tej ekranizacji i nabrałam ogromnej ochoty znów obejrzeć ten film

Re: Narnia tak ogólnie...

Sky napisał:
Oglądałem do momentu jak ta jakaś biała czarownica porwała tego... no tego jakiegoś stwora, z głową człowieka a nogami jakiejś kozy (nie pamiętam imienia ani nazwy rasy)
________
Tumnus się nazywał i był faunem

Ekranizacje kolejnych części

Jak pisałam powyżej muzyka nastroiła mnie bardzo "narniowo" I rozglądnęłam się za informacjami o kolejnych filmach. Jeśli ktoś też jest zainteresowany, a nie wie to donoszę, że "Książę Kaspian" ma ujrzeć światło dzienne (dopiero) 16 maja 2008, a "Podróż <Wędrowca do Świtu>" rok później. Dłuuugo, nie? "Kaspiana" ma reżyserować też Anderson.
Lubię gdy jest jakiś film, na który mogę czekać, a gdy jest ich kilka to jeszcze lepiej

W Wigilię

o 20.05 w programie pierwszym TVP ten film zostanie puszczony - jak jeszcze ktoś go nie widział, to niech ogląda

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.