Forum

Indiana Jones 4

W najnowszej części przygód Indiany ile chcielibyście zobaczyć elementów nadprzyrodzonych? Chodzi mi o ilość, czy będzie ich dużo jak w "Świątyni Zagłady", czy mało jak w "Ostatniej Krucjacie"? Co wy o tym sądzicie???

Ja...

chciałbym żeby nie było tego za mało ani za dużo, najlepiej by było gdyby było troche miłości, śmiechu, ogromna przygoda i jak mówiłem nie zadużo ani nie zamało elementow nadprzyrodzonych...

Ja po prostu

liczęna dobry film przygodowy.Ostatnio takich mało...

Najlepsze

by było coś w stylu "Poszukiwaczy" Wszystkiego po trochu.

byleby

nie zrobił się jakiś dramat rodzinny z całym klanem Jonesów :/
niech będzie, jak dotychczas - chociaż w sumie każda część jest utzymana w nieco innym klimacie, ale musi być wielka przygoda, o jakiej się marzy , paskudni wrogowie i niesamowity artefakt. a elementów nadprzyrodzonych - tyle co zawsze, czyli zwiazanych z tym własnie artefaktem

Re: byleby

Chewie z Wooczego Imperium napisał:
...paskudni wrogowie...
-----------
No, najlepiej Niemcy. Jakoś pasują do tej roli

Ja

Licze na powrót ojca Indianny, w ostatniej krucjacie, stanowli świetny zespół

Tak, tak

ja także na to liczę. "Krucjata" to moim zdaniem najlepsza część. I ich potyczki słowne wprowadziły tyle humoru

niestety

Connery powiedział, że jest już na emeryturze i jeżeli miałby wrócić to zrobiłby to dla Spielberga, ale tego nie zrobi, bo jest już za stary.

Indy

po raz 4. Mam nadzieję, że będzie w stylu poprzednich, a nie przerost formy nad treścią. Elementów nadprzyrodzonych oby było tak w sam raz. Dużo przygód i śmiechu.
I tylko mnie coś martwi. Słyszałam, że akcja ma się rozgrywać zaraz po II Wojnie Światowej, ale to znaczy, że Ford będzie za staro wyglądał. Myślałam, że zrobią coś "po latach".

Oficjalna wiadomośc

Indiana będzie miał syna w filmie


http://film.onet.pl/0,0,1519147,wiadomosci.html

a jakby ktoś Onetowi nie wierzył to tu jest odnośnik na oficjalnej stronie

http://www.indianajones.com/community/news/news20070413.html


Nigdzie tam...

nie jest napisane, że bedzie synem Indiany - jedynie to, ze na pewno zagra

Hmm

możliwe
Poczekamy na coś więcej

czyżby kolejna trylogia???

cóż..

Ta plotka to już dawno temu się pojawiła, a onet tradycyjnie wykazuje się refleksem .
Ja myślę, że dopóki nie okaże się czy nowa wersja Indiany jest finansową porażką, czy wielkim sukcesem, to nikt głośno o kontynuacji nie powie.

Ale w sumie u obu reżyserów zdarzały się już sequele (no dobra u Lucasa nagminne ), więc wszystko jest możliwe.

nie tylko

onet . To znów przyszło z zachodu . Ale od tamtego czasu różni się jednym szczegółem, u Harrisona Forda z opcji na kontrakt pojawił się kontrakt, ale szczerze myślę, że to raczej tylko i wyłącznie kwestia roli drugoplanowej. Shia LaBeouf ma być wypromowany na następcę Indiany Jonesa i pewnie dokładnie do tego dążą. A jeśli okaże się, że po pierwszym filmie wypadnie gorzej niż myśleli, to pewnie Forda będzie w następnych więcej . A jak Shia wypadnie dobrze, to dużo Indiany nie zobaczymy .

Wiadome jest

że zamiast nazistów tym razem ci źli to komuniści. A akcja ma się toczyć w latach 50-tych XX wieku. Pomysł ciekawy.

Najlepiej

jakby nową misją Indiany było odbicie zabytków kultury z rąk złego, oprycha i komunisty jakim był Stalin. (do 1953 żył, wiec mogłoby być, skoro dzieję się w latach 50... )

Albo niech

szuka Bursztynowej Komnaty. Pewnie by się odnalazła w Polsce

Indy będzie w Polsce!

Oto kadr który wyciekł z ILM!!!

http://img235.imageshack.us/img235/8136/indy4zn8.jpg

Dobra

ale czemu Włoszczowa? xD

a przeciwnikami

będą agenci CBA Indiana Jones i Mrągowska Działka

Ściema :D

W hamerykańskim filmie nie byłoby "Ł" w nazwie, tylko "L"

To lipa.

Wtedy we Włoszczowej jeszcze nie było lotniska...

No fakt

Będzie dopiero w 2012. W takim razie zrobię wersję z Klewkami - niedaleko jest lotnisko w Szymanach

Re: No fakt

Kaczor napisał(a):
Będzie dopiero w 2012. W takim razie zrobię wersję z Klewkami - niedaleko jest lotnisko w Szymanach
________
wtedy przeciwnikami będą talibowie czy jednak nadal CBA?

Hmm...

chyba zę bedzie musiał przebić sie przez blokadę Andriu ?:/

raczej

przez blokadę Moherowych Beretów

Spokojnie

To przecież 1957 rok - Kaczyńscy mieli 8 lat a Rydzyk 12, Gosiewski się jeszcze nie urodził a dzisiejsze moherowe berety chodziły do podstawówki

Marion Ravenwood powraca ;)

Choć nie wiadomo na ile, czy na kilka sekund, jak to było mówione dawno temu, czy po coś więcej . W każdym razie ja się cieszę, cóż to właściwie jedyny film, prócz Narnii, na który obecnie czekam. Na oficjalnej stronie Indy`ego są fajne materiały filmowe, w tym College w którym wisi portret Marcusa Brody`ego .

Marion

lepiej sie zakonserwowała niż Ford

oj wraca

A widzieliście film z Comic-conu? (Na nowej oficjalnej jest dostępny). Spielberg, Ford, Winstone, LabBouf (czy jak się to tam pisze...mógłby zmienić wreszcie nazwsiko na jakieś łatwiejsze ) i fantastycznie zrobione wejście Karen Allen. Tak to zrobili, że się człowiek zaczyna jarać filmem .

Druga świetna wiadomość to uwaga - gra Lego Indiana Jones! To będzie najważniejsza gra przyszłego roku .

Re: oj wraca

Burzol napisał:
Druga świetna wiadomość to uwaga - gra Lego Indiana Jones! To będzie najważniejsza gra przyszłego roku .
________
której to gry trailer znajduje się w tym

http://www.lucasarts.com/games/legoindianajones/

miejscu

Re: oj wraca

Burzol napisał(a):
To będzie najważniejsza gra przyszłego roku .

Zaraz obok FU i nowej gry z Indianą na tym samym silniku

Nowy Indy-problem z tytułem

-http://film.onet.pl/0,0,1588198,wiadomosci.html

Ciekawe jaki tytuł będzie miał nowy Indiana. trudno nawet obstwiać, bo nie znamy fabuły. Ale piszcie, który tytuł najbardziej Wam się podoba

Cóż,

wszystkie są fajne, oprócz może 4th Corner of Earth, jakoś mi to nie brzmi za bardzo

moje typy:

1. "Indiana Jones and the City of Gods" - pierwszy znany nam tytuł wydaje mi się najlepszy.
2."Indiana Jones and the Destroyer of Worlds" - za bardzo kojarzy mi się z Niszczycielem Światów Poza tym brzmi bardzo... apokaliptycznie.
3. "Indiana Jones and the Fourth Corner of the Earth" - bardziej pasuje do kolejnej części "Piratów z Karaibów"
4. "Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull" - ten tytuł też jest niezły (oczywiście moim zdaniem). Kryształowe Czaszki to ciekawy materiał z punktu widzenia archeologa
5. "Indiana Jones and the Lost City of Gold" - kolejne Złote Miasto... Czy nie za dużo tych zaginionych miast pełnych skarbów już mieliśmy w kinie?
6. "Indiana Jones and the Quest for the Covenant" - dziwny tytuł i przyznam, że trudno nawet domyślać się czego by dotyczył.

I tak decyzja nie należy do nas, ale warto pogdybać. Szkoda, że nie wiemy nic na temat fabuły - wtedy typowanie nie miałoby znamion totolotka

Była już przecież

The Lost Ark of Covenant...

Pierwszy tytuł mi się najbardziej podoba

Jeżeli o mnie chodzi

to (hierarchicznie ułożone) te tytuły, jak dla mnie są najodpowiedniejsze:
"Indiana Jones and the City of Gods" -> Dobre na zakończenie serii
"Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull"
"Indiana Jones and the Destroyer of Worlds"
Co najśmieszniejsze, wszystkie 6 tytułów jest rozważanych, czyli muszą one (wszystkie !) pasować do fabuły IJ 4, co wydaje się dosyć ciekawe, szczególnie, przy tak wielkiej rozbieżności informacji jaką dają nam wszystkie te tytuły...

Re: Jeżeli o mnie chodzi

Malak The Sith Lord napisał:
Co najśmieszniejsze, wszystkie 6 tytułów jest rozważanych, czyli muszą one (wszystkie !) pasować do fabuły IJ 4, co wydaje się dosyć ciekawe, szczególnie, przy tak wielkiej rozbieżności informacji jaką dają nam wszystkie te tytuły...

________
Mój drogi, nic trudnego

Indiana będzie poszukiwał zagubionego Złotego Miasta Bogów, leżącego w legendarnym Kraju Kryształowej Czaszki gdzieś w czwartym kąciku świata. A będzie go poszukiwał ponieważ tam właśnie będzie się znajdować (oczywiście legendarny) Niszczyciel Światów. Jeśli dotrze do niego przed złymi to zostanie zawarte (pewnie jakieś pozytywne) porozumienie.
Ot i już masz wszystkie tytuły. A opcji jest zapewne więcej

hymmm

Nie powiedziałem, że jest to coś trudnego...
Powiedziałem: Co najśmieszniejsze.
Ponieważ śmiesznym/zabawnym/ciekawym/intrygującym/irytującym/
mylącym i tak mogę 100 innych jeszcze przymiotników wymienić, jest to, że do jednego filmu, o określonej fabule (określonej dla twórców, a nie dla nas, jak dotychczas oczywiście...), można podać tak różne w odbiorze tytuły...

hmm....

"Indiana Jones and the City of Gods" jest chyba jednak najlepszy

chociaż "Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull" czy też "Indiana Jones and the Lost City of Gold" brzmią nieźle
Jestem tylko ciekaw kiedy poznamy jakieś fakty dotyczące fabuły....

Zdecydowanie

"Indiana Jones and the City of Gods" brzmi najlepiej. Pozostałe jakoś tak nie bardzo pasują moim zdaniem, a niektóre są zbyt zwydziwiane.
Zobaczymy. Ciekawe czy w ogóle skończy się na którymś z tych tytułów.

Indy 4 ma już tytuł!

za oficjalną stroną starwars.com:

If you were tuned into the MTV Video Music Awards last night, you`ve heard -- the title to the fourth Indy movie is:

Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull

Actor Shia LaBeouf, who joins the Indy cast for the saga`s fourth installment, revealed the film`s title last night while presenting an award at the VMAs.


----------
Cóż, myślałem że jednak zostanie City of Gods, ale ten też nie jest zły

tytuł ciekawy

ale czym jest to królestwo? I czy chodzi o indiańską legendę o kryształowych czaszkach:

Według indiańskich podań istnieje trzynaście starożytnych kryształowych czaszek naturalnej wielkości z ruchomą żuchwą. Wszystkie ponoć mówią lub śpiewają. Są one jakoby nośnikami ważnych informacji o pochodzeniu, celach i przeznaczeniu rodzaju ludzkiego, odkrywają też niektóre największe tajemnice życia i wszechświata. Informacje te mają istotne znaczenie dla przyszłości planety jak również dla przetrwania rodzaju ludzkiego. Według owych starodawnych legend pewnego dnia wszystkie czaszki zostaną odkryte i zgromadzone w jednym miejscu, dzięki czemu uzyskamy dostęp do ich zbiorowej mądrości. Jednak aby to nastąpiło ludzkość musi osiągnąć określony poziom moralnego i duchownego rozwoju, w przeciwnym bowiem razie ta wiedza ulegnie rozproszeniu.

Ciekawe...

<--->

to już lepiej by brzmiało, "Indiana Jones i Kryształowa/e Czaszka/i"

Tak czytam

co napisałaś i wydaje mi się, że to jest bardzo możliwe, iż fabuła będzie się koncentrować na poszukiwaniu owych czaszek bo jakiś czarny charakter będzie chciał zdobyć tą ich wiedzę
Zobaczymy w maju

Słyszałem...

...dzisiaj w radiu Mi się podoba, chociaż na IJ znam się słabo

Hmm

"Indiana Jones i Królestwo kryształowej czaszki" ?

Brzmi jak przedpołudniowy film przygodowy na polsacie...

no ba

a `Indiana Jones i świątynia zagłady` brzmi dla odmiany bardzo ambitnie

Mi

tam się ten tytuł podoba. Teraz tylko pozostaje pytanie, co to jest to królestwo kryształowej czaszki

:D

W latach 60. jeden z podroznikow odnalazl Krysztalowa Czaszke, tlumaczyl ze jest ona tylko jedna z milionow ktore wzial z zaginionego miasta. Jak nazwa wskazuje sama czaszka byla z krysztalu, miala idealne ksztalty i diamentowe oczy. Widac bylo w niej reke mistrza jubilestrwa. Sama czaszke oszacowano na milion dolarow. Niezliczone rzesze zaczely przeszukiwac lasy tropikalne Ameryki Poludniowej i Srodkowej. Krolestwo Krysztalowej Czaszki bylo XX wiecznym eldorado.

I wszystko w tej historii bylo by cacy, gdyby nie to ze po licytacji, odkrywca czaszki przyznal sie do falszerstwa. Czaszke zrobil jakis jubiler z Londynu.

Zrodlo: Faktor X (nie wiem ktory numer, czytalem o tym z 5 lat temu : - D)

<--->

w sumie to popieram głos Leonidasa, to brzmi jak film klasy "B" opowiadający o przygodach 4 młodych, amerykańskich nastolatków

Już lepiej brzmi: "Scooby Doo i Królestwo Kryształowej Czaszki"

Cóż by rzec...

niespecjalnie mi się ten tytuł podoba....ale chyba jednak mimo wszystko myślę, że troszkę bardziej liczyć się dla mnie będzie to co zostanie pokazane w samym filmie

A

ja myślę, że nie jest źle i że nie ważne jaki by był tytuł to i tak część by marudziła, że to nie to, nie w duchu IJ, nie podoba mi się itp itd etc...
Jak to ujął Hal, ważniejsze co będzie pokazane, a nie jak się nazywa, zawartość, a nie pudełko, ludziki...

Nawet

gdyby tytuł brzmiał "Indiana Jones i zmutowane kryształowe iluminati nindża z Azbakanu" to i tak czekałbym z niecierpliwością

Nowe zdjęcia z planu!

Podziwiajta:

http://img258.imageshack.us/img258/791/ij4ia5906rresizexe4.jpg

http://img258.imageshack.us/img258/2739/ij4ia5532rresizenj5.jpg

http://img258.imageshack.us/img258/396/ij4ia6864rresizeas0.jpg

PLAKAT!!!!

Tutaj znajdziecie pierwszy officialny plakat:

http://www.starwars-union.de/bilder/news//20071210_indyteaser_bg.jpg

wyglada swietnie!

Wehikuł czasu :D

oficjalna strona starwars.com opublikowała plakaty z wszystkich trzech filmów o Indym, pochodzące z różnych krajów. Jest też polski plakat z "Poszukiwaczy Zaginionej Arki".
Podziwiajta

http://www.starwars.com/community/news/films/f20071210/index.html

*gg*

*LOL* ten polski plakat wyglada jakby go H.R. Giger namalowa!

Okładka komiksu.

Bawiąc się w sieci znalazłem coś takiego i postanowiłem wkleić tutaj . Za gildia.pl:

W sieci zadebiutowała właśnie okładka komiksu, który towarzyszył będzie premierze filmu Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki. Autorem grafiki powstałej na zamówienie wydawnictwa Dark Horse Comics jest Steve Anderson. Album liczyć ma 96 stron.
[url] http://www.film.gildia.pl/news/2008/01/indy-4-komiks/indy-cover/*sen[/url]

Na oficjalnej stronie Andersona znaleźliśmy ponad to portret tytułowego bohatera.
[url] http://www.film.gildia.pl/news/2008/01/indy-4-komiks/jones/*sen[/url]

No cóż,

okładka nie jest rewelacyjna, przypomina wg mnie plakat filmowy. Może będzie jakiś preview to się przekonamy, jak wyglądają rysunki

Znamy już autora

"dorosłej" nowelizacji filmu.
Jak donosi starwars.com:

Your Indy bookshelf will soon expand with the literary adventures of Dr. Jones and his companions. The novelization of Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull will be penned by bestselling author James Rollins. His past works include "Subterranean", "Evolution", "Deep Fathom", "Amazonia", "Ice Hunt", "Sandstorm", "Map of Bones" and "Black Order". Del Rey is publishing the novelization in hardcover. Here`s a look at its cover art, adapted from the teaser poster art by Drew Struzan.

http://img509.imageshack.us/img509/3755/indyub4.jpg


Młodzieżową zaś, jak pisano w którymś newsie napisze znany nam James Luceno.

Ale o tym autorze...

to może mi się wydaje, ale już dawno pisali W każdym razie pamiętam że już jakoś na początku grudnia widziałem zapowiedź z nazwiskiem autora na Amazonie

Cóż,

na starwarsach pojawiło się przedwczoraj, więc ja nie wiem
No ale w każdym razie tak będzie

Jest zwiastun!

-http://www.filmweb.pl/Zwiastun+do+%22Indiany+Jonesa%22+ju%C5%BC+w+sieci%21%21,News,id=40947
Na razie w przeciętnej wersji, ale jest zwiastun!

Mi się bardzo podobał, choć to chyba dzięki temu, że na razie niewiele tam widać .

Aha, i akcja ze skokiem była świetna .

-><-

Oglądnąłem na ICO i nawet mi sie podoba, jak z zwykle pewnie będzie dużo żarcików Indiego, bądźmy dobrej myśli

Łiiiiiii :D

Mniam. W końcu obejrzę Jonesa na dużym ekranie

Tak czułam, że najpierw rzucą "wspominki". Fajnie w końcu ujrzeć ten zwiastun. Niewiele pokazali jak to zwykle, ale wydaje mi się, że Ford gra Indianę tak samo genialnie:]
Nie spodobała mi się ta flaga hamerykańska, już by ją sobie w zwiastunie odpuścili:/ Troszkę za dużo tam było efektów specjalnych, ale ogólnie zgrabny trailer.

I mam pytanie: na filmwebie napisali coś o rozwiązaniu zagadki z Poszukiwaczy, o co chodzi?

Re: Łiiiiiii :D

Kasis napisała:
I mam pytanie: na filmwebie napisali coś o rozwiązaniu zagadki z Poszukiwaczy, o co chodzi?
________
Jak na razie nie, ale podejrzewam, że będzie to miało jakiś związek z pomieszczeniem ze skrzyniami, gdzie Indy skacze. Może powróci motyw arki, która została zamknięta w bardzo podobnym magazynie właśnie pod koniec "Poszukiwaczy".

Damn it!

Wiedziałem! Napis na pokazanej skrzyni wiele mówi, a pokazana z miesiąc temu w necie fotografia kryształowej czaszki dopowiada resztę. No i jedna z ostatnich scenek trailera nasuwa mi jedyne możliwe i właściwe miejsce, do którego wszyscy w końcu zawitają...

hmm

jakiś taki bez pary ten trailer

ja wolę

jak jest mało elementów nadprzyrodzonych.Po prostu wolę.

Mi...

... to obojętne. Ważne, żeby mi się podobało!!! I mam nadzieję, że i tym razem nie zawiodę się na Indim.

No i pięknie

się ten zwiastun zapowiada. W sumie od czasów pierwszej Narnii żaden inny zwiastun nie zapadł mi w całości tak bardzo w pamięć . Ten ma w sobie coś, oby nie było jak w przypadku Piratów 3, że będzie lepszy od filmu. W każdym razie udało mi się ściągnąć największą wersję i tam dopiero widać pewne rzeczy np. napis Roswell... Ale pozatym ewidentnie nastawił mnie pozytywnie, zwłaszcza początek, choć przyznam, że efektów się trochę boję. Ale dzięki temu teaserowi niewątpliwie czekam bardziej na ten film .

Przyznam

że jak zobaczyłem pierwszą scenę ... czyli sznurek pojazdów pędzących przez pustynną drogę do widocznej w oddali bazy to od razu pomyślałem "R....." ...teaser fajny ... jutro rozłożymy go na czyniki pierwsze ;D

Wrażenie niezbyt dobre

niestety, ten teaser jak na razie zapowiada zapewne i nieco zabawną, ale szmirę. A jak jeszcze zobaczyłem tą niemiecką jak się domyślam Panią z jakąś żywą istotą na głowie zamiast włosów ech...

Na razie zapowiada się niestety klapa.

Co?

Przecież Cate Blanchett gra początek spoilera sowietkę. Przeciwnikami Indy`ego w czwartej części są sowieci. No chyba, że producenta Franka Marshalla nie można uznać za wiarygodne źródło... Wszelkie informacje z indiana-jones.pl - jest tam dużo więcej informacji o filmie, ale ja nie czytam, bo chcę wiedzieć jak najmniej koniec spoilera
Co do trailera - mi się bardzo podobał. Nie rozumiem o co niektórym chodzi z jego przesadzonym "efekciarstwem" - przesadzony to był trailer ostatnich Piratów z Karaibów (mimo tego, że był świetny).
Ten film po prostu nie może się nie udać...

Nie wiem

czy to naziści, czy Sowieci, tak na oko wyglądała jak wyjątkowo brzydka Helga A w większości efekty z teasera nie tyle są przesadzone, co po prostu słabo zrealizowane i wydać to, czego widać być nie powinno - że są komputerowo generowymi efektami ( mi się przynajmniej to mocno rzuca w oczy ), i ten film, jak każdy, może się niestety nie udać....czego mu nie życzę rzecz jasna

...

Chyba się nie spodziewałeś, że efekty specjalne będą robione tak jak w latach osiemdziesiątych?
Efekty na pewno będą znakomite. Najważniejsze jest to, że nie nakręcili Indy`ego na wzór NT (tylko do wspaniałej Zemsty Sithów nie mam żadnych zastrzeżeń) SW. Czyli wszystkie (a przynajmniej taką mam nadzieję) widoki będą naturalne i nie będzie sztuczności.
A przykład takiej "sztuczności" mieliśmy w mizernej kopii Indiany Jonesa, czyli Mumii, którą przestałem oglądać po połowie. Tam widać, że większość scen była generowana cyfrowo...

No i myślę, że Lucas po TPM i AotC wreszcie coś zrozumiał, czego owocem było świetne RotS. Nie mam żadnych powodów do obaw. Williams i Spielberg też na pewno nie zawiodą - o to jestem naprawdę spokojny

mumia

jest supoer,nie czepiaj się Mumii.Jakby coś to jeżeli jeszcze coś dopiszę pod moim postem,to nie odpowiadam sobie tylko dopisuję to co zapomniałem.

no i

w RotS chyba nie było żadnej w pełni nie komputerowej sceny.

ps.Nie rozmawiam sam ze sobą tylko dopisuję to czego zapomniałem.

Ja po obejrzeniu teasera

ciągle mam wielkie wątpliwości co do ,,wspaniałych" efektów, gdyż te, które widziałem w nim, są kiepskie niestety, rażą sterylnością i sztucznością, a po kim, jak po kim, ale po Lucasfilm wypadłoby się spodziewać lepszych ,,efektów"...

A ,,Mumia" była filmem przygodowym klasy C, tak głupim, że aż często zabawnym, tak że się śmiałem jak to oglądałem i nawet ze 4/10 bym za humor wystawił Ale to chyba nie chodzi o porównywanie Indiego do Mumii, prawda?

...

Spokojnie. Przecież to tylko teaser. A co do efektów LucasFilm - to raczej zależne od ILM
No i pamiętajmy, że teaser jest tylko po to, żeby nas (czyli fanów) wkurzyć ^^
Co do Mumii - też śmiałem się z głupoty tego filmu. No i tam raz na 15 minut było coś, przy czym można było się uśmiechnąć. Jednak reszta to kompletnie nieudane wzorowanie się na Indym.
No i nie chodzi o porównanie - mówię tylko, że filmy przygodowe wygenerowane cyfrowo to po prostu nie filmy przygodowe... ^^

Ptometeusz - wyrażam swoje zdanie... i będę się czepiał, bo Mumia w żadnym wypadku NIE zasługuje na średnią 8,23/10 i 248 miejsce na Filmwebie. Jedyne pocieszenie dla mnie jest takie, że każda część Indiany Jonesa stoi wyżej, w tym pierwsza i trzecia są wysoko w top 100...
Co do RotS - nigdzie nie napisałem, że tak nie jest, więc nie wiem o co Ci chodzi :/

Re: ...

Safiram napisał(a):
(tylko do wspaniałej Zemsty Sithów nie mam żadnych zastrzeżeń) SW. Czyli wszystkie (a przynajmniej taką mam nadzieję) widoki będą naturalne i nie będzie sztuczności.

No i myślę, że Lucas po TPM i AotC wreszcie coś zrozumiał, czego owocem było świetne RotS.


Z twojej wypowiedzi wywnioskowałem,że uważasz,że w TPM i Aotc jest więcej efektów komputerowych niż w Rots.Jeśli się pomyliłem to sorry.Co do Mumi to kłócić mi się nie chce.

________

o to to

Carno jak zwykle dobrze prawi nie wiem czym się wszyscy tak podniecają, bardzo przeciętny ten trailer i nawet fakt że w połowie nawiązuje do poprzednich części nie sprawia że czuje się ich klimat. Poza tym jest dużo jakiś wygłupów, ale wszystko robione bez pary, teaer jest niemrawy. Ten film powinien powstać 15 lat temu, teraz jest już długo za późno na niego.

...

Ale kto się podnieca? Czy napisanie, że trailer mi się podobał właśnie to oznacza?
Zobaczyliście kilkanaście sekund filmu i już oceniacie. Poczekajmy na normalny trailer - wtedy będzie można oceniać. Jedynym celem teasera jest jeszcze bardziej nękać fanów
Co do tego, kiedy powinien powstać - mówicie o Indym jak o NT...

Ptometeusz - chodzi mi o klimat, fabułę i ducha starej trylogii. Tylko RotS mogę uznać pod tym względem za udany i cenię ją niemal tak samo jak starą trylogię...
Efekty specjalne akurat w RotS wypadły świetnie - w TPM były ok, ale film był średni, a AotC miał efekty imponujące, ale sztuczne. No i był filmem słabym.

ale

czy ja mówiłem do ciebie?

...

Tak to odebrałem, bo najpierw napisałeś, że "Carno jak zwykle dobrze prawi", a tylko ja wymieniałem z nim swoje zdanie...

Co do dwóch wersji trailera - to już widziałem na Zakazanej Planecie właśnie...

Ta "normalna" (czyli bez flagi i z bronią) wersja jest tu - [url]http://film.wp.pl/indiana.html?rfbawp=1203004010.787&ticaid=155dc [/url] Może to nie HD, które naprawdę robi wrażenie (zwłaszcza w scenach z pierwszych trzech cześci), ale w porównaniu z Youtube`em jakość jest bardzo dobra

Emo dzieci Neo

nie powinny się wypowiadać na poważne tematy ... ty po prostu nie trawisz filmów bez wyrazu "resident" w tytule

Re: Emo dzieci Neo

Otas napisał(a):
nie powinny się wypowiadać na poważne tematy ... ty po prostu nie trawisz filmów bez wyrazu "resident" w tytule
________
Hej, hej. Szedał stał sie emo??

No

już dość dawno....<rumieni się>

A więc

cięcie żył to oczko w stronę Yun-Yuuzhana??

a nie mówiłem?

Nie!TRzymajcie mnie!!

Wku*wia juz mnie ten amerykański patriotyzm i polityczna poprawność!!Super film bedzie "patriotyczny" więc dodajmy flagę.Zauwazmy ze większość obrzuca Katyń fekaliami, a zauważcie że Amerykanie produkują więcej filmów z większą dawką patriotyzmu(przykład-gniot "Patriota").A ta usuwanie karabinów aby dzieci się nie bały?O bozie! KIła!

Re: Nie!TRzymajcie mnie!!

prezi napisał(a):
Zauwazmy ze większość obrzuca Katyń fekaliami, a zauważcie że Amerykanie produkują więcej filmów z większą dawką patriotyzmu(przykład-gniot "Patriota")

Z tego, co się orientuje, większość krytyków ,,Katynia" ( ja nie oglądałem ) krytykuje go dlatego, że uważa go za słaby film, a nie z powodu patriotycznego patosu....a Patriota ( jeżeli chodzi ci o film z Gibsonem ) to był imho dobry film, więc nie wiem czego się czepiać

Dla mnie

Dla mnie Patriota to był film taki sobie na pograniczu z gniotem, przesłodzony patriotyzm, jedynie dobrze zagrali gibson, ledger oraz issacs, reszta do kitu.A Katyń wg mnie nie jest słaby(okej, może Małach troche pokpił sprawę, ale film fajny)

PLAKAT OSTATECZNY!!!

...

Całkiem fajne jednak, IMO dużo lepszy jest ten pierwszy plakat z samym Indym jest dużo fajniejszy. Byle tylko film był godny "wielkiej trójcy"

padłem jak zobaczyłem tytuł posta...

ostatnio na biologii mieliśmy o moczu ostatecznym

...

No a książka będzie miała okładkę z tamtym obrazkiem, no nie?
Poza tym często dostajemy dwie wersje plakatu (a w przypadku NT SW np. było ich kilka), więc zapewne tak będzie również w przypadku Indy`ego - oby

Wygląd czaszki (możliwy spoiler)

przed chwilą znalazłem zdjęcie owej czaszki, za którą się pewnie wszyscy będą uganiać Raczej się różni od tej z plakatu. Jak nie chcecie sobie popsuć niespodzianki, to nie zaglądajcie
Pewnie mam spóźniony zapłon, ale co tam

http://www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,4899638.html

Nie zaglądajcie!

Jak zobaczyłem, to popuściłem ze strachu średni mi się podoba, taka pałerrendżersowa

Ta a propos owej czaszki

co sądzicie o tym, że prawdopodobnie pojawią się początek spoilera ufoki koniec spoilera, bo raczej do jednego z nich owa czaszka należy? Oczywiście ja nie wiem, czy się pojawią, takie gdybanie

ja jestem mimo wszystko optymistycznie nastawiony

Oni

w IJ byliby, przynajmniej przezemnie, niemile widziani, cóż, nie ten klimat, żeby tam latające stateczki wrzucać. Myślę, że mogłoby to dużo napsuć w filmie, klimat tamtych lat, fabuła też może na tym ucierpieć.
Jestem na nie.
Co do czachy, cóż, nie podoba mi się, zwyczajnie nie podoba, zupełnie nie pasuje na artefakt w stylu Graala, czy Arki, za którym ugania się najlepszy archeolog świata i wielkie mocarstwa...

do czaszki

to sam artefakt nie jest moim zdaniem taki zły, w końcu dość znane, dość tajemnicze(i dość falsyfikat, ale co tam), ale ta ich przeróbka to mnie zupełnie nie przekonuje i podobnie jak Malak, jestem na nie. Kryształowe czaszki miały być ludzkimi czaszkami, doskonale odzwierciedlonymi pod względem anatomicznym i bardzo szkoda, że to aż tak przeinaczyli. gdyby z Graala w "Ostatniej krucjacie" zrobili kamień lub dziewicę, albo też z Arki Przymierza po prostu płaską kamienną płytę, to jeszcze ujdzie, bo i takie wersje w legendach się pojawiały. ale czaszka... aż się boję o ten film

...

Faktycznie, dałeś tak obszerny ten spoiler, że nikt by się nie skapnął, o co chodzi ^^
Jak wielu - jestem na nie. Wcale nie muszą się pojawić - w końcu te wszystkie publikowane materiały mają nas zirytować (że tak się ładnie wyrażę). Ale nie ma co gdybać, nie ma co mówić, że to złe - zobaczy się w filmie

Nazwy utworow z Soundtracku!

Oto i one:

1. Raiders March
2. Call of the Crystal
3. The Adventures of Mutt
4. Irina`s Theme
5. The Snake Pit
6. The Spell of the Skull
7. A Whirl Through Academe
8. The Journey to Akator
9. "Return"
10. The Jungle Chase
11. Orellana`s Cradle
12. Grave Robbers
13. Hidden Treasure and the City of Gold
14. Secret Doors and Scorpions
15. Oxley`s Dilemma
16. Ants!
17. Temple Ruins and the Secret Revealed
18. The Departure
19. Finale

Re:Nazwy utworow z Soundtracku!

-http://www.jwfan.com/index.php?option=com_content&task=view&id=897
Pod tym linkiem są szczegóły soundtracka - jest napisane, że muzykę wykona Hollywood Studio Orchestra, lecz nie London Symphony Orchestra...

Płyta trafi na półki sklepów na 2 dni przed filmem. Już zdąże sie nasłuchać

Pytanie na temat soundtracku

Śmieszne pytanie:
Kto decyduje które fragmenty partytury mają sie znaleść na soundtracku? kompozytor, reżyser czy może music editor (montażysta muzyki)??

Indiana Jones powraca

w maju wyjdą trzy powieści o przygodach Indy`ego w jednym tomie. Można tu zamawiać ową książkę jakby ktoś chciał:

http://merlin.pl/Indiana-Jones-powraca_Campbell-Black-James-Kahn-Rob-Macgregor/browse/product/1,589700.html;jsessionid=BD5502269942C2FCF8550E861377EB78.LB2

Oficjalna w PL

Muszę przyznać, że sam się aż zdziwiłem, ale na oficjalnej Indiany Jonesa jest sekcja... polskojęzyczna.

http://www.indianajones.com/intl/pl/teaser/. niezbyt rozbudowana może, ale jest .

Lego Indiana Jones w Polsce od 20 czerwca

taka data widnieje w Merlinie. Ceny na poszczególne platformy możecie zobaczyć tutaj:

http://merlin.pl/browse/search/8.html?offer=Z

.

no cena nie najgorsza,a gra zapowiada sie świetnie

Termin wydania nowelizacji PL (krótki spoiler fabuły)

to 12 maja, wyda ją Amber.

Dla niecierpliwych krótki zarys fabuły (opis z Merlina)

początek spoilera Rok 1957. Amerykańscy archeolodzy, którzy badają świątynię Majów, zostają zaatakowani przez... radzieckich komandosów. Rosjanie mordują naukowców i porywają szefa ekspedycji - doktora Indianę Jonesa.
Tak zaczyna się nowa przygoda słynnego archeologa. Tajna amerykańska baza w Strefie 51, cmentarzysko na płaskowyżu Nazca, zaginiona dolina w Peru i tajemnicza piramida - tam Indy staje do pojedynku z podstępnym przeciwnikiem. Stawką jest coś, przy czym bledną wszystkie cuda świata...
koniec spoilera

oj, oj...

Cóż za rozmach zapewne kupię, choć czuję, że wyjdzie syf.

Wg niektórych księgarń...

w sprzedaży ma być już od 9 maja. A ja liczę, że 8 maja uda mi się ją nabyć w Kraku

Jakby co...

... to daj znać. Sam też poszukam w księgarniach i jeśli znajdę, to napiszę.

Tak czy siak...

będę wtedy w Kraku (wycieczka ze studiów do Archiwum na Wawelu ), więc zajrzę w parę miejsc (pasaż hetmański przede wszystkim ) ale za każdy cynk będę "dźwięczny"

drugi zwiastun

Tak swoją drogą dziś ukazał się już drugi zwiastun, całkiem ciekawy, więcej pokazujący o samej akcji. No cóż, pozostaje odliczać dni do premiery .

Ian McDiarmid w IJ4

Słyszał ktoś o tym? A to rzecz pewna raczej, biorąc pod uwagę że mamy 2 tygodnie do premiery, a nazwisko naszego Palpiego przewija się w oficjalnej obsadzie (http://www.imdb.com/name/nm0001519/). Mam nadzieję, że pojawi się na ekranie przez więcej niż tylko kilka minut

swego czasu

było info bodajże na oficjalnej Indiany Jonesa - lub screenem za nią, że zagra ponownie postać profesora Levy`ego - tak jak to było w kronikach. Ale raczej nie liczyłbym na nic więcej jak tylko kilka minut .

Jest muzyka

Chociaż tylko w kawałkach. Amazon zapodał fragmenty soundtracka z "Królestwa Kryształowej Czaszki". O tu: http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/B00193EGNY/comingsoon.
Tak za pierwszym przesłuchaniem brzmią nieźle.

Bele mówi...

Tuż przed premierą mały cynk na temat nowego Indiany przedstawił nam Bele na swoim "The Movie":
"Jestem troszkę spóźniony, bo zawalony pracą i lenistwem. W poniedziałek uczestniczyłem w prasowym pokazie nowego Indiany Jonesa. Film ma sporo wad, jest przesadzony, ale to solidne kino przygodowe na które zdecydowanie warto wybrać się do kina.
Więcej o filmie `Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki` w czerwcowym numerze `Za…iste`.
"
- http://themovie.ovh.org/?p=154

Najbardziej przegięty film roku :D

Najpierw bez spoilerów: ja nie rozumiem, co ludzie widzą w staruszku z batem, do którego przez calutki film z odległości kilku metrów strzela chmara żołnierzy rosyjskich i nigdy nie trafia... Rozumiem że to jakaś specyficzna konwencja filmu przygodowego, ale momentami mnie po prostu trafiał szlag. Przydałoby się chociaż odrobinę, odrobinkę realizmu... Tymczasem Jonesowi udaje się przeżyć zagładę nuklearną, chroniąc się... w lodówce :/

I nie spełniły się obietnice twórców, że film będzie zrealizowany w starym klimacie pod kątem efektów specjalnych, które moim zdaniem są boskie i na pewno nie dałoby się ich zrealizować w latach 80.

To zacznę od plusów:

*Zakończenie. O ile przez 90% filmu przysypiałem, to końcówka wprawiła mnie w osłupienie. początek spoilera Latający talerz ukryty pod jakąś starożytną świątynią, a następnie startujący i wprawiający w ruch wirowy wszystko dookoła (w tym szczątki świątyni) to niesamowity widok. Co prawda ten kosmita i cała otoczka IMO w ogóle nie pasował do klimatu filmu, ale zonk był... koniec spoilera.

*Syn Indiany. Myślałem że będzie przypałowy, a tymczasem wyszedł znakomicie, stanowiąc zabawne przeciwieństwo doświadczonego ojca. Fajna była też ta laska, co chwilę miała banana na ryju

*Jedna jedyna scena, na której śmiałem się do rozpuku, kiedy to Indiana i jego laska (wybaczcie, nie jestem fanem IJ i nie zadałem sobie trudu zapamiętania imion) są wciągani przez ruchome piaski a jego syn, żeby go wyciągnąć, zamiast liny rzuca mu węża xDDD

Minusy:
*Synek Indiany przemierzający dżunglę na lianach - bez komentarza. Toż to parodia parodii. Wyglądało to tak komputerowo i nierealistycznie, że po prostu żal. Dalej - ślepe kule przez cały film. Głupie wstawki w rodzaju stojącego w rozkroku pomiędzy jednym a drugim samochodem synem Indiany, który co chwilę dostawał jakimiś krzakami po swoim przyrodzeniu. Poziom humoru po prostu oszałamiający. Zepsuło to moim zdaniem bardzo fajną scenę pościgu. Jakieś pseudonaukowe bełkoty wypowiadane z pełną powagą, czułem się, jakbym znowu słyszał Nicolasa Cage`a ze "Skarbu Narodów". Bleeeee.

Mógłbym wymieniać tak jeszcze długo, ale wiem że na tym forum to sami entuzjaści Indiany... Spiderman, Batman, Hulk, Jedi - przy umiejętnościach Jonesa wszyscy wymiękają. Niestety, ten film ssie, po seansie miałem wrażenie jakbym obejrzał kolejną część "Skarbu Narodów". Wyjątek to ostatnie sceny.

No dobra, trochę się zapędziłem, bo może film nie jest taki znowu zły, ale jak dla mnie cała ta premiera itd... to taka burza w szklance wody.

Ja już po

więcej pewnie napiszę jutro, lub jak się zbiorę, bo teraz mam mieszane uczucia. Uwaga spoilery. Generalnie Strefa 51, lodówka i wybuch atomowy to dla mnie jakieś nieporozumienie, jakbym przegiętego Bonda oglądał... Nie Indiego... Potem od powrotu na uczelnię jest dobrze, nawet miejscami bardzo dobrze (scena z małpami to dla mnie najzabawniejszy fragment filmu), ale wszystko, co się działo od momentu odnalezienia Akator i komnaty z czaszkami... jest po prostu do wycięcia... Jedyne z czego można się cieszyć, że nie postanowiono kosmitami wytłumaczyć Arki Przymierza, Graala i kamieni Shankary, bo już chyba kompletnie bym się załamał... Ale faktem jest, to, że niestety w niektórych miejscach czuć kalki z Mumii i Skarbu Narodów... A co do reszty, najpierw się z tym prześpię...

ja też po

Ja także już jestem po i film zdawał mi sie bardzo dobry. Według mnie był nawet lepszy niż Poszukiwacze Zaginionej Arki (mój ulubiony film z serii IJ). Trochę była przesadzona jedna z ostatnich scen (nie ślub tylko statek "międzywymiarowy"). Jakąś dłuższą opinię wystosuje jak ochłonę.

Jonesey!

Dziś krótko.

Indi powrócił. Stary i nieco niestety przesadzony, ale powrócił. Zachwyca Shyja Lebauf, cieszy forma Forda, bawi kilka tekstów i zachwyca muzyka.
początek spoilera Kosmicie czaszki przyjmuję ze spokojem. To jest Indy XXI wieku. To jest Indy lat 50.!
Dziwaczne sci-fi, oraz komuchy. Świetnie udało im się to odtworzyć ten klimat i nastrój.
Aha i masakrycznie rozwaliło mnie Harrisonowe "I have a bad feelings about this." No nie mógł sobie odpuścić .
koniec spoilera

Po następnym seansie i ochłonięciu coś spiszę coś więcej.

Indy`s back!

Świerzo po seansie
Indy 4 to kapitalne połączenie motywów z trzech poprzednich filmów - zarówno pod względem fabuły jak i muzyki
Gra aktorska świetna - nie ma już co chwalić Forda ("I have a bad feelings about this" przywrócił wspomnienia z SW ), "Szija" niezle wypada pewnie będą kontynuuować jego motyw w kolejnych częściach, już bez zbędnych spoilerów . Powrót Marion zdaje się być oczywisty. Zachwyca Cate Blanchet w roli Spalko - ten rosyjki akcent hmmm
Jednak nie obyło się bez wad troche muzyka mnie zawiodła (liczyłem na głębsze tematy i większą melodyjność w niektórych scenach, JW się starzeje ale zawsze więcej oferuje w gorszej formie niż inni kompozotorzy ).
Burzol w spoilerze napisał to co chciałem więcej napisać
To tyle

Powrót

Indiany Jonesa. Warto było czekać, jeśli ktoś oczekiwał czegoś innego to sie rozczaruje, ale dla mnie to ten sam stary, dobry IJ. Film nie jest odkrywczy, za to zaglebisty, czuć magię starej szkoły robienia filmu i nie zgodzę się, że jest kalką Mumii, czy Skarbów Narodów, bo gdyby myśleć w tych kategoriach to jest zupełnie na odwrót. Muzyka J.Williamsa, jak zawsze olśniewająca, efekty specjalne zapierają dech w piersiach. Scena z bombą atomową, jak dla mnie czaderska i zarazem mega śmieszna, co tu dużo gadać to Bond może się uczyć od Indiego, więc jeśli ktoś, jest niezdecydowany to obowiązkowo iść do kina, bo ja na pewno pójdę jeszcze raz.

HE`S BACK

Indiana Jones powrocil i to calkiem niezlie! Film jest fajny, jest smieszny i po prostu INDAY!!!

Co prawda nie jest tak silny jak stare filmy, ale to nie oto chodzilo chodzilo o spotkanie po latach z naszym ulubionym archeologiem i to sie udalo!

Daje 8/10

Jedna z moich ulubionych scen byla kiedy Ford powiedzial te same slowa, jake wypowiedzia jakies 30 lat temu, na gwiezdcie smierci: I have a bad feeling about this!

Cudowny i magiczny moment

Powrót roku, czyli welcome back, dr Jones!

Po niektórych postach widzę, że część z Was ma mieszane uczucia, części się wręcz nie podoba... a ja jestem na tak. I to zdecydowanie, pomimo kilku dziwnych motywów.

To może od nich zaczynając - początek jest dziwny. Nie mówię nawet o tym, że spotykamy Indianę wyciągniętego z bagażnika. Co to, to nie Ale cała ta "piętrowa" bójka z Dowczenką jest nieco przesadzona, podobnie jak motyw z lodówką i wybuchem. Ale to przecież wciąż Indiana, takie lądowanie awaryjne na pontonie (ze Świątyni Zagłady, jakby ktoś nie pamiętał ) tylko na większą skalę.

Dalej, generalnie aż do samego końca jest świetnie Poszczególne postacie są dobrze rozpisane i świetnie zagrane. Harry Ford w doskonałej formie, Cate Blanchett - której raczej nie lubię - doskonale wywiązała się z roli demonicznej Iriny, Karen Allen ponownie jako Marion - troszkę podstarzała, ale nadal wymiata, no i Shia! Shia, o którego grę wszyscy się bali, okazał się jednym z najjaśniejszych punktów tego filmu. Syn Indiany daje radę, jego relacje z ojcem mają porównywalny wydźwięk, jak poprzednio relacje Indiany z Henrym Seniorem.

Równie ważnym elementem filmu są dowcipne teksty i zabawne sytuacje, a tychże jest co niemiara. Dużo z nich tyczy się właśnie wspomnianych relacji Indiana-Mutt (a może powinienem pisać: Henry-Henry? ), ale nie tylko; scena, gdy Jonesowie wjeżdżają do czytelni na motorach, i Indy zbywa uszczypliwym tekstem tego kujona, jest po prostu boska

Mówiąc o UFO - cóż, uważam że nie jest to złe pociągnięcie. Wprawdzie do końca liczyłem na to, że będzie to jakaś gigantyczna ściema i okaże się, że to spisek (Żydzi i masoni...?), ale cóż, i to, co jest, nie jest złe. Końcówka - motyw z wszechwiedzą, śmierć Iriny, ucieczka ze świątyni i odlot statku - jest może najbardziej efekciarskim momentem tego filmu i może radzić, ale moi drodzy - przypomnijmy sobie koniec "Poszukiwaczy" i działanie Arki Przymierza - to przecież bardzo podobny motyw, tylko inaczej (lepiej) wizualnie zrealizowany, i bardziej pozaziemski Co, nie razi Was działanie demonów z żydowskich legend, a UFO już tak? Bo mnie ani jedno, ani drugie, filmy muszą być zróżnicowane

W ogóle fajne są nawiązania do starych części - Arka, zdjęcia ojca i Marcusa, pomnik Marcusa... to też jeden z elementów budowania klimatu

Muzyka - cóż, krótko mówiąc, Williams w formie

Jeśli chodzi o całą resztę, to cóż mogę rzec - mimo większej dozy efektów (których w dzisiejszych czasach uniknąć się nie dało) niż w starszych częściach, to wciąż ten sam, dobry Indy. Klimat zdecydowanie zachowany - a że rozgrywa się niemal 20 lat później, to i Roswell, i muzyka (Elvis w tle ) i Mutt - szpanerek w stylu Jamesa Deana Scenariusz ma może pewne niedociągnięcia, ale nie chcę się czepiać drobnych rzeczy. ogólnie rzecz biorąc, film trzyma poziom starych części. Nie jest to może klasa "Ostatniej Krucjaty" (po prostu nie ma Seana Connery`ego...) ale "Poszukiwaczom..." na pewno dorównuje. Jest dobrze i nie ma co narzekać - jak już wspomniałem, są może sytuacje przesadzone, ale czy w którejkolwiek części Indy`ego ich nie było? A porównując "powroty po latach", czyli nowe SW kontra nowy Indy, nasz sympatyczny archeolog wypada zdecydowanie korzystniej

Indiana Jones powrócił...

Po 19 latach na naszych ekranach ponownie zagościł Indiana Jones, co samo w sobie jest już wspaniałą wiadomością. Choć przyznam szczerze, że martwi mnie jedno, iż skoro przez te 19 lat zwlekano, by znaleźć bardzo dobry scenariusz, to albo ja coś przeoczyłem, albo takiego scenariusza nadal nie znaleziono i zekranizowano pierwszy z brzegu. Niestety.
Dla mnie film składa się z trzech oddzielnych części – pierwszej, dziejącej się od początku aż do momentu scen na uczelni, drugiej trwającej aż do wejścia do komnaty czaszek w Akator, i trzeciej będącej końcówką. I powiem tak, na tę drugą część czekałem i to jest ten jedyny, prawdziwy Indiana Jones, na którego warto było czekać bez mała 20 lat. Dwie pozostałe części to niestety psucie wspaniałej legendy i to w bardzo głupi sposób, że aż przykro się to ogląda.
Już sam początek wskazuje jedną rzecz, a mianowicie nawiązania do poprzednich części tworzące markę serii, których jest tu dużo, ale co najgorsze część z nich jest zrobiona na siłę. Jak choćby znaczek Paramounta, tym razem sprawiający wrażenie włożonego na siłę, byle tylko był. Podobnie zresztą jest w scenie z wężem, kto znał poprzednie filmy, wiedział jak Indy boi się węży, ale czemu na siłę tu o tym przypominano? Czy nie było nic innego by Indiana mógł wyjść z grząskich piasków? To są niestety motywy, które mi się nie podobały, wręcz niestety sugerują, że jest to próba ożywienia dawnej, wspaniałej legendy za wszelką cenę. A to jest niestety niemożliwe. Najgorsze przy tym wszystkim jest to, że potrafili mimo wszystko stworzyć wiele innych, na prawdę udanych nawiązań. Dla mnie genialne była rozmowa w Peru, gdzie wspomniano o przygodzie z Pancho Villą. Z jednej strony tylko czcza gadanina, ale z drugiej wspaniały ukłon wobec „Kronik Młodego Indiany Jonesa”. Tego jest trochę więcej, jak choćby Arka Przymierza wystająca z pudła, zresztą na szczęście nie zrobiono jednej rzeczy, a mianowicie nie sugerowano, że jest ona kosmicka, a to byłaby najgorsza rzecz, jaką ten film mógłby zrobić, zabić magię pozostałych. Są też nawiązania bardziej sytuacyjne, przypominające sceny zwłaszcza z Krucjaty, jak choćby podczas pościgu, rozwalenie głowy posągu Marcusa Brody’ego, gdzie Mutt się zaśmiał, a Indy na niego popatrzył dziwnie, czy Indiana wołający za synem Junior. To na prawdę piękne i udane fragmenty.
Ale zacznijmy od początku, pierwsza część przenosi nas do Strefy 51 w Nevadzie, legendarnego miejsca, gdzie ponoć przetrzymywane są zwłoki kosmity z Roswell. Co tam robił Indiana Jones dziesięć lat temu, nie wiadomo, mało tego z filmu informacje są dość sprzeczne, z jednej strony dużo wie, z drugiej nie wie czego to właściwie dotyczy. Ta pierwsza akcja sprawia wrażenie jakby robionej na siłę, mającej udowodnić Fordowi, Spielbergowi i Lucasowi, że się jeszcze nie postarzeli. Niestety, to dokładnie tu widać i jest to dość smutne. Na dodatek zwieńczenie tego wybuchem bomby atomowej, który Indy przetrwał zamknięty w lodówce, to już jest przegięcie, to miał być film o archeologu, a nie superbohaterze, który wyjdzie żywy z każdej sytuacji. Np. wychodzi cały i zdrowy, bez jednego zadrapania czy pobicia z latającej i turlającej się lodówki. Prawdę mówiąc w tym momencie mnie już zrobiło się niedobrze, to nie był ten Indy, którego znałem. Potem na szczęście w filmie pojawia się krew, ale to już inna sprawa. Owszem przecież były tam sceny nieprawdopodobne jak zjazd na pontonie przez Himalaje (ale analogiczna scena tu i tak jest przy wodospadach, więc po co było przeciągać strunę?). A najgorsze jest to, że to całe poszukiwanie kosmitów nie ma ani mistycznego, ani historycznego charakteru Indiego, bardziej przypomina jakieś „Z Archiwum X”. Tu dużo scen niestety emanuje pewną sztucznością, tworzeniem ich na siłę, to, że nie poradzili sobie scenarzyści to jedno, ale zawodzi także i reżyser i reszta. A najgorsze w tym wszystkim jest to, iż widać, że komputerowe efekty specjalne w dużej mierze zdominują film. Owszem wygięte lampy wyglądają świetnie, ale skoro miał być powrót do korzeni, to może trzeba było wrócić do starej szkoły robienia filmów... Choć tu efekty jeszcze tak nie bolą, jak później, niemniej jednak proch w powietrzu wygląda dość dziwnie. A z dalszych części filmu wynika wprost, że akcja z Indym była to zupełnie niepotrzebna, ponieważ rosjanie i tak o wszystkim wiedzieli. Zresztą nadal nie kumam, po co włamywano się do Strefy 51...
Dalej jest już coraz lepiej, gdy widzimy Indiego w szkole, wszystko zaczyna wyglądać tak jak powinno. Owszem Henry Jones Junior jest starszy o jakieś 20 lat, ale dopiero tu czuje się, że to on, a nie jakaś podróbka (wcześniejsza scena z zakładaniem kapelusza sprawia wrażenie robionej na siłę, przez to smutnej w odbiorze, tu już nie mamy takiego odbioru, tu Indy nie ma czasu na „rozczulanie się” nad sobą). Całość szybko się rozkręca, zwłaszcza gdy na scenę wkracza Mutt Williams. Swoją drogą to dość irytująca postać, w szczególności na samym początku, ale z czasem widać, że jest doskonałą przeciwwagą dla Jonesa, na dodatek pokazuje nam niezwykłe umiejętności archeologa, choć podstarzałego, to wciąż potrafiącego swą tężyzną zadziwić nawet młodzika. I to mi się na prawdę podobało. Od tego momentu, na szczęście to zdecydowana większość filmu, mamy już podążanie prawie w klasycznym Indianowym stylu, pułapki, poszlaki, zagadki, ciągłe kontakty z przeciwnikami, tym razem sowietami dowodzonymi przez Irinę Spalko. I nieustanna zmiana sytuacji, pojmanie, ucieczka, walka o czaszkę itp. Zabawa przednia, w klasycznym stylu, choć może już nie tak klasycznym jakbym chciał, pewne rzeczy niestety się zdewaluowały, ale nadal ogląda się to świetnie. Lucas miał rację, mówiąc, że tym razem postawił na dialogi i to widać, sceny między Muttem a Indym jak choćby rozmowa o skorpionach to majstersztyk, podobnie jak wyznanie Marion, kto jest ojcem Mutta, choć sam film to sugeruje dużo wcześniej. Dodatkowo dochodzi też scena pościgu w dżungli, która muzycznie nawiązuje do Ostatniej Krucjaty, owszem poprzeginana trochę, ale mimo to nadal fajna. To jest Indiana Jones XXI wieku i nawet komputerowe mrówki nie robią negatywnego wrażenia (choć mogłyby być lepiej zrobione). Owszem animacja przypomina trochę jeden z sequeli Mumii, zwłaszcza gdy owady pożerają człowieka, ale to raczej dowód, że kino przygody stworzone przez Lucasa i Spielberga nadal żyje własnym życiem. Trochę szkoda, że musieli czerpać tym razem ze swoich naśladowców, a może nie tyle czerpać, co raczej dorównać im kroku, ale nie ujmuje to nowemu filmowi, może właśnie nawet pozwala dotrzeć do nowego młodszego widza. Zwłaszcza George zawsze umiał to wyczuć. Zresztą kilka scen przypomina też np. „Skarb narodów”. Ten drugi zwłaszcza widać podczas penetracji świątyni, gdzie tym razem Indiana Jones prowadzi całą ekipę, nie jest to już samotny poszukiwacz, jak to bywało wcześniej. Nawet gdy mówi, że chce iść sam i tak reszta podążą za nim, to jedna z podstawowych różnic między poprzednimi trzema filmami. Za to na plus jest na pewno humor, którego jest tu więcej niż w Krucjacie i w większości przypadków jest na prawdę bardzo fajny. Mnie totalnie zabiła scena z małpami. Swoją drogą tu jeszcze można wrócić do scenariusza, są w nim niestety pewne braki, jakby czasem nie było przejścia między scenami. Choćby wprowadzenie Marion z jednej strony sowieci celują do wszystkich, z drugiej trwa rodzinna pogawędka, podczas której całkowicie zapomina się o wrogach. Owszem są też i wspaniałe rzeczy jak choćby kłótnia w ciężarówce, gdzie rosjanin nie wytrzymał, to jest właśnie znów to, co mi się podobało, klimat Krucjaty i od razu przypomina się „nie nazywaj mnie Junior”. Mało tego, w tej części nawet czaszka jest całkowicie strawna i to jest najważniejsze. To jest ten fragment filmu, który mi się podobał, owszem bardzo daleko mu do Krucjaty, ale to jest Indiana Jones i czuje się ten klimat. Ta część to często powtórka wielu ogranych motywów, to jest akurat piękne i wspaniałe, bo niczego więcej nie oczekiwałem, kuleje tylko motyw przewodni, acz tu jeszcze wszelkie niedociągnięcia i niedogodności są łatwe do zaakceptowania. To przecież ma być zabawa i w dalszym ciągu nią jest.
Ale prawdziwa masakra zaczyna się w momencie wejścia do komnaty czaszek w Akator. Miałem nadzieję, że ujrzymy ciała martwych kosmitów, względnie jakiegoś żywego ufoka, który pogrzebie swych pobratymców i nawet odleci, ale szkielety składające się w żywego kosmitę, gadające itp. i jeszcze odlatujące, jakoś totalnie nie pasuje mi do Indiany Jonesa. To co było siłą poprzednich filmów to mistycyzm, którego tu niestety za brakło. Ja już nie mówię, że rozwiązanie jest złe, mnie nie pasuje, ale niestety jest za bardzo dopowiedziane, choć i tak nie sprawia wrażenia zrozumiałego. I właściwie w tym tkwi chyba największa słabość tego filmu, McGuffin, jakim jest kryształowa czaszka, jest moim zdaniem bardziej niezrozumiały niż kamienie Shankary, które zdaniem Lucasa były już zbyt egzotyczne. Fajne jest to, że z filmu wynika, iż znane nam prawdziwe kryształowe czaszki to podróbki, a Indy odkrywa tę prawdziwą, kosmicką, do czego pojawiają się aluzje w kilku miejscach. Ale to u mnie powoduje jedynie sentymenty, i smutek, ten artefakt, o ile to można nazwać w ogóle artefaktem, toż to zwykły szkielet, nie ma w sobie tyle siły, magii i mistycyzmu, co poprzednie. Właśnie ma się wrażenie, że jest to jakaś tania podróbka, a co najgorsze w tym wszystkim, że wykorzystując legendę o El Dorado, złotym mieście i wierzeniach prekolumbijskiej Ameryki i władowaniu w to kosmitów, nie wykorzystuje się ich siły i potencjału. Mają raczej usprawiedliwić pojawienie się czaszki, a nie dodać jej mistycyzmu. Gdyby to wszystko inaczej poprowadzono, albo jeszcze powiązano np. z apokryficzną księgą Henoha, dostalibyśmy na prawdę potężnego kopa, który pozostałby w pamięci na bardzo długo, a tak wyszło jak wyszło. Zwłaszcza, że pozostałe elementy także nie są wykorzystane w pełni. Na dodatek jeszcze na samym końcu mamy rodzinne zakończenie i ślub. I powiem wprost to podobnie jak wybuch atomowy, w pewien sposób znów przelało czarę gorczycy. Ta scena znów w pewien sposób emanowała sztucznością i czegoś jej brakło. Albo kogoś, skoro to miał być zjazd rodzinny, mógłby się tu pojawić Henry Jones Senior (ale to wykluczono wcześniej w filmie), być może Connery’emu udałoby się wprowadzić tu zdecydowanie więcej emocji, a już na pewnie pewnego napięcia. A tak przeszło to bardzo gładko... aż za gładko jak na Indiego.
Warto jeszcze chwilę zastanowić się nad całą otoczka, nie związaną z akcją, scenariuszem, czy reżyserią. O ile można się zastanawiać, czy Indy na prawdę powrócił, o tyle z pewnością powrócił Harrison Ford, któremu ostatnimi laty nie udawało się znaleźć dobrego repertuaru. Nie mam powodów by wątpić, że aktor będzie chciał jeszcze jednego filmu o Jonesie, bądź z Jonesem. Prawdę powiedziawszy w tym filmie tak na prawdę Harrisonowi Fordowi wtóruje jedynie dwóch aktorów – Shia LaBeouf, który doskonale gra narwanego, irytującego, porywczego i zadufanego w sobie młodzieńca, który z czasem nabiera pewnej ogłady i szacunku wobec Jonesa oraz John Hurt w roli profesora Oxleya, który przez większość filmu jest obłąkany. Gorzej już wypada Cate Blanchett jako Irina Saplko. Owszem ma świetny akcent, ale czegoś tej postaci brakuje, może nutki szaleństwa? Zdecydowanie najgorzej wypadają Karen Allen jako Marion Ravenwood i Ray Winstone jako Mac. Marion się zestarzała i to już widać w jej pierwszym wejściu, gdzie niestety nie okłada Joneseya, jakby to zrobiła z pewnością w „Poszukiwaczach”. Jest bardzo złagodzona, może przez to, że została matką, ale w tym momencie robi się w filmie zbędna poza kilkoma scenami i to jest właśnie dość smutne. Bo to jakby brakowało Marion w Marion... Jeszcze gorzej wypada Mac, który został dodany tylko po to, aby zmieniać fronty... I powiem tyle, ostatnia scena z nim jest po prostu żenująca i kompletnie jej nie rozumiem. Dodana chyba jedynie po to, by dodać więcej emocji do końcówki, ale niestety nie udało się.
Zawodzą także efekty, owszem dobre, ale po Spielbergu i Lucasie spodziewałem się w komputerowych dziełach mniejszej ilości sztuczności. Tu niestety napakowali tego trochę, ale jak choćby mrówek, nie dopracowali tego, a szkoda. Powrót Johna Williamsa z emerytury, też nie jest rewelacyjny, owszem miło się go słucha, ale zabrakło nowych motywów, które na prawdę wpadałyby w ucho. Za to doskonale wpasowuje znane tematy, lub nawiązuje do nich. Świetnie to wyszło podczas pościgu motocyklowego przez bibliotekę, gdzie słychać „akademickie standardy”. Za to na pewno włożono dużo pracy w otworzenie epoki, kostiumów, przedmiotów itp. I to się widzi, to jest na prawdę fajne. Podobnie zresztą jak zdjęcia Janusza Kamińskiego zachowane w klasycznej formie. Montaż daleki od nowoczesnego, teledykowego, to coś co na prawdę lubię. Technicznie, poza efektami komputerowymi, całość spełnia wszystkie oczekiwania i to jest to, co powinno być.
Indiana Jones powrócił, ale na jego powrocie położył się pewien cień. Ten film ma wspaniałe momenty, ma ich całkiem sporo, ale też równie sporo mu brakuje. Chyba najgorsze jest to, że wszystko sypie się na samym początku i na samym końcu, czyli w momencie gdy na film przeciętny widz najbardziej zwraca uwagę. Ja myślę, że z dużą chęcią obejrzę sobie środek na DVD, bo ten jest na prawdę wart powrotu, ale jako całość, „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” nie spełnił moich oczekiwań, a powiem nawet więcej zawiódł mnie. I to głównie przez pójście w stronę efekciarską, która kompletnie nie pasuje mi do przygód archeologa. Niestety to odstaje bardzo od starych części, choć trzeba przyznać mu jedno, że nowy film z pewnością bije na głowę obecne filmy przygodowe (vide wspomniana „Mumia” czy „Skarb narodów” ale też „Kod Leonardo DaVinci” itp.). To panowie Lucas i Spielberg stworzyli kino nowej przygody i nadal są niedoścignionym wzorem, nawet dla siebie samych. A może zwłaszcza.

o kurde

a nie mógłbyś na przyszłosć dawać w swoich reckach takiego podsumowania jak np. "daję filmowi 8/10"? Tak żebym mógł po prostu wiedzieć czy fajne, czy nie?

Hmm

mogłem to wcześniej wrzucić http://www.movieweb.com/news/15/28415.php Swoją drogą ciekawe rzeczy. Idę dzisiaj i czuję, że ta lodówka to takie zamierzone przegięcie w stylu kina klasy B lat 50. ot co.

..

świetny film po "Poszukiwaczach.." najlepszy z IJ

ij4

dorównuje "poszukiwaczom" i "ostatniej krucjacie" , "świątynia zagłady" to taki gniot że nawet nie warto o niej wspominać

Byłem dziś

Kino Femina godzina 13.00. Film mi się podobał, najbardziej jednak zwróciła jednak moją uwagę koncepcja, że ufo-nauci to "mieszkańcy" "międzywymiarowi", to by się zgadzało z kilkoma mniej popularnymi, aczkolwiek bardziej z mojego punktu widzenia ciekawszymi teoriami na ten temat, których ślady widać wśród rozmaitych kultur archaicznych, a także przekazach paranauk o charakterze ezoterycznym

Gag

z lodówką po prostu wymiata; zresztą H. Ford w formie mimo upływu lat

Moje zdanie

"Królestwo..." bardzo przypadło mi do gustu jedna straciłem cztery minuty kiedy musiałem(niestety) wyjść z sali kinowej za potrzebą Fabuła była bardzxo ciekawa a początek spoilera wykorzystanie kosmicich elementów w Indianie Jonsie koniec spoilera okazało się bardzo intrygującym i cikekawym połączeniem. Ogólnie daje filmowi:
10/10- za humor i szalone pomysły profesora Henry`iego
8/10- za efekty specjalne
10/10- za fabułę
9.5/10- ocena ogólna
Zapraszam na ten film ponieważ to ciekawy i wymagający własnego ocenienia utwór

Jeśli wystawiasz Comndo

Jeśli wystawiasz temu (skądinąd dobremu i zabawnemu) filmowi aż tak wysoką ocenę, to chyba szczałeś dłużej, niż 4 minuty!
Nie mówię, że film nie podobał mi się, bynajmniej - jestem nasycony, ale nie pod kątek Indiany Jonesa. To jest film z innej bajki. Dobry epilog, ale żadną miarą kontynuacja.

Ten film udowodnił także

-początek spoilera że mamy godnego następne Indy`iego- jego syna koniec spoilera

taa

myślałem ze Shia LeBouf(chyba tak) to taka "parówka" do młodzieżowych filmów,ale jednak tu pokazał ze parówą nie jest

no

zgadzam sie z wes1330 bardzo dobrze wg mnie zagral, chociaz juz i w Transformers pokazal sie z dobrej strony

tak zbaczając z tematu

czy ktos wie dokładnie jakim motycyklem jeżdził Mutt?

o był

Harley-Davidson. ale jaki model, nie wiem dokładnie, wiem tylko, że zupełnie współczesny, a jedynie wzorowany na motocyklach z lat 50. sprawdź, co tam teraz sprzedają, to znajdziesz ale maszyna przepiękna

Indiana Jones 4

Tym razem nie zamierzam się rozpisywać, bowiem już prawie wszystko zostało o tym filmie powiedziane.

Byłem, widziałem - i jestem bardzo, bardzo zadowolony. Na 9/10, bo było parę zgrzytów i rzeczy, które mi się nie spodobały (np. Mutt "Tarzan" Williams czy bomba A). Przez 1/3 filmu szeroko się uśmiechałem, wysyłając do diabła wszystkich tych recenzentów, którzy pisali o "rollercosterowej jeździe a nie filmie", "słabym Harrisonie", "nieciekawej Blanchet" itepe, itede. Ten film to Indiana Jones, jakiego ja znam. Indiana, gdzie sporo się dzieje, jest cudny humor, ciekawe dialogi, świetne aktorstwo i, rzecz jasna, piękna muzyka Williamsa. Jeśli ktoś uwielbiał trzy poprzednie części - jak ja - i ich specyficzną konwencję, powinien także pokochać IJ4. Utrzymanie konwencji to bowiem to, co IMO znakomicie wyszło w tym filmie.
Lucas, Spielberg i Ford: jeśli chcecie zrobić piątą część, róbcie bez wahania. Trzymam za was kciuki, mimo iż nigdy tego nie robię.

W tym momencie cała serię Indy`ego wyceniłbym tak:
Poszukiwacze Zaginionej Arki: 9,5/10
Świątynia Zagłady: 9/10
Ostatnia Krucjata: 10/10
Królestwo Kryształowej Czaszki: 9/10

idę do kina

jutro i nie mogę się doczekać. Uwielbiam przygody Jonesa i humor tego cyklu - czytałam jednak, że w filmie nie ma "inside jokes" jak np. w "Ostatniej krucjacie", gdy w podziemiach Wenecji dr Schneider widzi rysunek Arki Przymierza, pyta Jonesa co to jest, a na jej pytanie: "jest pan pewien?" Jones odpowiada "raczej tak"
Swoją drogą, ciekawa jestem ilu archeologów wybrało ten zawód po obejrzeniu Indiany Jonesa?

Jak nie ma?

Jak nie ma? Zobaczysz jeden joke w magazynie wojskowym A mianowicie (spoiler tylko do pytania o "inside jokes") początek spoilera gdy samochód niszczy jedną skrzynię zauważamy w niej Arkę Przymierza koniec spoilera

A w Ostatniej krucjacie Indiana nie odpowiedział "raczej tak" tylko coś w stylu "absolutnie"

z tym "absolutnie"

to zależy od tłumaczenia No to fajnie, że są jakieś żarty z innych części. W trailerze też jeden widziałam, ale nie zdradzę jaki, żeby nie psuć zabawy

oł je

Czwarta część Indiany Jonesa niewątpliwie wyczekiwana była przez tysiące ludzi na całym świecie. Jedną z tych osób byłem ja. Być może nie czekałem na ten film 19 lat, ale tak samo niecierpliwie.
Indiana zdecydowanie nie zawiódł moich oczekiwań. Panowie Spielberg i Lucas po raz kolejny odwalili kawał świetnej roboty i stworzyli coś co będą oglądać kolejne pokoleniach i wzdychać nad tymi czterema wspaniałymi filmami.
Królestwo kryształowej czaszki jest kontynuacją pięknej trylogii, i jest równie dobra jak 3 pozostałe epizody. Indy choć jest o 20 lat starszy nadal skacze jak młodzian i zaskakuje swoją elokwencją. Po raz kolejny przygoda wciąga nas i wręcz w pewien sposób konsumuje. Fabuła jest bardzo dobra i trzeba przyznać że Lucas nadal potrafi stworzyć coś dobrego.
Występują nawiązania do poprzednich filmów z serii, a także mogliśmy usłyszeć słynne „I’ve got bad feelings about this” w wykonaniu Harrisona.
Dawno żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia i czekam na wydanie DVD.
Czuć klimat dawnych przygód , po prostu „Indy is back”

Widzę

Widzę, że każdemu (lub większości) podobała się końcówka, natomiast wg to najsłabsza część filmu, która nijak się ma do klimatu trzech poprzednich części. W ogóle ten Indiana miał inny klimat. Nie był zły (wręcz przeciwnie, był bardzo dobry), ale oczekiwałem czegoś więcej, a raczej czegoś bardziej podobnego do starych filmów

Moja ocena - 8/10

PS. I have bad feelings about this wymiotło

No cóż,

niedawno wróciłem i powiem tak: film był fajny mi się podobał kilka nawiązań, jak np. Arka Przymierza czy zdjęcia na biurku (a tak przy okazji uważam, że film jest jednym wielkim nawiązaniem do Poszukiwaczy - wszak pierwszy film również toczył się częściowo w Ameryce Płd. (ale to moje odczucie tylko) ). Owszem, jest kilka przesadzonych scen (początek spoilera wodospady czy ufoki pod koniec koniec spoilera, ale to znowu Indy, na którego warto było czekać Podchodźcie do tego filmu jako do filmu przygodowego, rozrywkowego, a się nie zawiedziecie
Harrison w formie, Cate Blanchett również dobrze zagrała. Shia jako Mutt również daje radę
Ogólnie mimo kilku scen nieco przegiętych, KKC jest filmem, na który warto się wybrać

Indy(k) IV

*początek spoilera cóż, ja właśnie wszedłem do domu. Może nie ochłonąłem jeszcze, ale wyłączenie dźwięku w scenie kulminacyjnej (chwile, po założeniu głowy szkieletowi ufoka), a właczenie go po dobrych 3 minutach było mocno rozdrażniające.
Co do samego filmu, film łatwy, lekki i powiedzmy, że przyjemny, ale przyjemny tylko dla kogoś, kto wziął go jako zupełnie oderwany od rzeczywistości twór, zupełnie oderwany od wcześniejszych Indyków szczególnie... Dodatkowo trzeba było przyjąć, że nie przyszło się na film o inteligentnym archeologu, który wymawia kultowe teksty co dwie sekundy i rozwiązuje zawiłe zagadki przeszłości, rozwiązuje z klasą, powoduje zaciekawienie widza.
Trzeba przyznać, jako skutek uboczny bogactwa Lucasa, jako film czystko przygodowo-sensacyjny, jako film czysto fantastyczny (latanie w lodówce ) i jako film taki o dla rozrywki, można uznać to za jakieś tam dzieło. Jako kontynuacja przygód IJ to film niemiłosiernie ssie... ;(
koniec spoilera

* dałem spojler na całość, bo mi się nie chce pojedyńczych zdań zaznaczać

wstępnie

Dzisiejszy seans i wyjście ogólnie określę jednym słowem: REWELACJA

Film nie zawiódł oczekiwań, a nawet sprawił naprawdę miłą niespodziankę!

Od początku wiedziałam, że idę na film dla samej idei. Oczywiście musiałam sobie o tym raz po raz przypominać, po raz pierwszy gdy po 20 minutach filmu chciałam wstać i wyjść, a z każdą kolejną minutą było coraz gorzej. Ponieważ do kina stawiło się 15 nerd-sztuk, postanowiłam jak reszta dzielnie wytrwać do końca, zwłaszcza, iż wiedziałam od początku, że idę na chałturę i pod tym względem(niestety) nie zawiodłam się. Pod koniec filmu, gdy wydawało się, że jest gorzej niż źle stał się cud, w trakcie kulminacyjnych scen w świątyni, z niewiadomych przyczyn zniknął dźwięk z filmu, a w jego miejsce pojawiła się jakaś smętna melodia. Niemy film z dziwnym podkładem trwał kilka minut i pod koniec dźwięk wrócił na miejsce, ale te kilka chwil sprawiło, iż wbrew oczekiwaniom, wyszłam z seansu uśmiechnięta od ucha do ucha niczym niemowlak bawiący się żyletką. Wkrótce potem udaliśmy się wszyscy z reklamacją i otrzymaliśmy w ramach zadośćuczynienia darmowe wejściówki na dowolny film (to taka wskazówka dla tych, co zastanawiają się jak odzyskać stracone pieniądze za bilet na Indiane, jak widać można). Następnie udaliśmy się do urokliwej knajpki, gdzie wymieniliśmy poglądy i sugestie na temat filmu, kinematografii i popkultury w ogóle. Bardzo inspirujące . Rewelacja jednym słowem. A co do fabuły.....wolę sobie nie przypominać.

w skrócie: komercha,komercha i jeszcze raz komercha. Przygodowe kino akcji? Jasne, ale chyba z najniższej półki, do pięt nie dorównujące klasykom. Kilka fajnych momentów, kilka nijakich, wybitnie dużo beznadziejnych, zbyt dużo. Film obdarty z magii poprzedników, trywialny, banalny, infantylny i momentami żałosny, pełen nielogiczności zbyt rażących, by przymknąć na nie oko (trzeba by oba, a wtedy nici z oglądania).
4/10 za scenę w barze, jedyną autentycznie zabawną.

Ale

Ale jesteś okrutna dla Indiego

.

Wraz z Wrocławskimi fanami SW udaliśmy się dnia 23.05.2008 do kina Helios na 4 część Indiany Jonsa. Teraz pragnę przedstawić krótki opis wrażeń z filmu. UWAGA! BĘDĄ SPOJLERY!!


Ocena filmu: 4/10

Jedno wielkie rozczarowanie. 4 część nie dorasta do pięt nawet do Świątyni Zagłady, która była uważana za najgorszą część (do czasu). Zacznijmy od scenariusza: po raz kolejny Lucas pokazał, iż nie umie pisać scenariuszy. O ile początek wygląda całkiem porządnie,początek spoilera o tyle chowanie się do lodówki w celu ukrycia się przed wybuchem bomby atomowej, czy El Dorado jako wielki statek kosmiczny to jedno wielkie przegięcie. koniec spoilera Nie będę tu pisał o masie innych szczegółów, które można zauważyć w trakcie seansu, ponieważ zajęło by to mnóstwo miejsca.
Krótko: scenariusz można użyć jako papier toaletowy (trzeba tylko uważać, by się nie po obcierać).
Humor: tu jest trochę lepiej, ale nie do końca. Można znaleźć w filmie parę całkiem dobrych żartów, lecz są one przytłaczane przez sztywne, i często głupie dialogi. Autorzy starali się trochę to naprawić za pomocą odnośników do starszych części, ale niestety, nie można w ten sposób naprawić całego filmu.
Aktorzy: to już nie ten sam Harrison Ford. Zabrakło dawnej mimiki twarzy, dawnych tekstów. To już nie to samo. Pozostali aktorzy wypadli również blado. początek spoilera Natomiast syn Indiany latający na lianach niczym Tarzan... koniec spoilera totalne dno.
Wygląd filmu: twórcy obżarli się efektów specjalnych. W dosłownym tego znaczeniu. Ten film nie ma tego klimatu wyglądu, co pozostałe części.
Podsumowanie: Lucas i Spelberg spieprzyli cały film. Dobre imię Indiany Jonsa zostało zniszczone. Aż płakać mi się chce, gdy widzę, jak mój jeden z ulubionych bohaterów zostaje w ten sposób niszczony. Wystarczy, że jeden raz pójdziecie do kina i to całkowicie wystarczy na najbliższe 8 miesięcy a DVD kupię tylko do kolekcji. I tu kończę tą litanie smutku, rozpaczy i złości. Żegnajcie.

7/10

Zastanawiałam się nad ocena filmu, który obejrzałam w doborowym towarzystwie. Zdaję sobie sprawę, ze film też odbieramy inaczej w zależności od tego z kim i gdzie go oglądamy, więc weszłam na jedna z portali internetowych o filmach, gdzie od kilku lat oceniam filmy, które oglądałam. 1/10 nie dam bo nie było to film typu "czarna dziura” 2006 czy "alone in the dark-wyspa cienia" 2005 na 2/10 moim zdaniem też nie zasłużył bo to jednak nie poziom tóregos z tych filmów "Córka konsula" 2000, "Cypher" 2002 lub Hostel..dobrze większości chyba znany. 3/10 ... Indiana nie był tak odpychający jak filmy "Strych" 2007 "Krew jak czekolada" 2007 czy Katakumby 2007. Co do oceny 4/10 nie dam takiej oceny filmowi, który wciągnął mnie bardziej niż "Transporter 2" czy "Zakonnica" 2005. Ponieważ czułam niedosyt spowodowany kilkoma rzeczami, których nie wymienie ponieważ nie wszyscy jeszcze film widzieli myślałam o 5 jednak nie chce pani Lary Croft czy Kobiety pułapki (Immortal) stawiać na tym samym poziomi....bo mimo że się zawiodłam...aż tak źle nie było. Została 6 jednak i tak uważam, że na 6 zasługują "człowiek pies" 2005, "Ghost Rider" a nie Indiana z czystym sumieniem daje filmowi 7/10 razem z "Batman- początek" "Equilibrium" i "Armią Boga" wszystkimi częściami z wyjątkiem fenomenalnej części pierwszej. Nie było aż tak, źle dobra muzyka, piękne zdjęcia, efekty specjalne nie raziły w oczy swoją sztucznością (z wyjątkiem…. scena po której jeden z widzów od nas stwierdził „morał??- nigdy nie wchodź Rosjance między nogi” i scen których naprawdę było niewiele ). Gra aktorska też był dobra… ogólnie dobry film, nie powalał i nie zwalał z nóg, nie zachwycał ale i nie za często drażnił… był najzwyczajniej dobry.

...

Ech, widzę że powtarza się u was, panowie i panie, pewien zły schemat oceniania. Szukacie, często na siłę, błędów, które miałyby podkreślić jak to 4 część różni się od poprzednich trzech.

Wrong approach. W poprzednich trzech częściach było dokładnie to samo, co w czwartej. Te same fabularne nieścisłości, podobne niemożliwości (np. z jedynki podróż Indy`ego na - dosłownie "na" - łodzi podwodnej, z dwójki skok z samolotu na pontonie, z trójki uratowanie się Indy`ego ze spadającego czołgu), identyczny rodzaj humoru, podobne efekty specjalne (co z tego, że wcześniej były modele, miniatury i malowidła na dalekim planie, a teraz jest CGI? Ilość efektów jest podoba, jeśli nie taka sama), ten sam sposób montażu, nawet zakończenie jest wprost cudownie klasyczne, szczególnie jeśli się je porówna do końcówki "Poszukiwaczy Zaginionej Arki".

Niektórzy z was wyrobili sobie tak wysokie zdanie o pierwszych trzech częściach, że w nowej widzą same minusy - tymczasem tych samych minusów tamte trzy wcale nie były pozbawione, wręcz przeciwnie. Dlatego powtarzam: konwencja to coś, co trójce Lucas-Spielberg-Ford udało się odtworzyć znakomicie.

Re: ...

Nadiru Radena napisał(a):
Ech, widzę że powtarza się u was, panowie i panie, pewien zły schemat oceniania. Szukacie, często na siłę, błędów, które miałyby podkreślić jak to 4 część różni się od poprzednich trzech.

Wrong approach. W poprzednich trzech częściach było dokładnie to samo, co w czwartej. Te same fabularne nieścisłości, podobne niemożliwości (np. z jedynki podróż Indy`ego na - dosłownie "na" - łodzi podwodnej, z dwójki skok z samolotu na pontonie, z trójki uratowanie się Indy`ego ze spadającego czołgu), identyczny rodzaj humoru, podobne efekty specjalne (co z tego, że wcześniej były modele, miniatury i malowidła na dalekim planie, a teraz jest CGI? Ilość efektów jest podoba, jeśli nie taka sama), ten sam sposób montażu, nawet zakończenie jest wprost cudownie klasyczne, szczególnie jeśli się je porówna do końcówki "Poszukiwaczy Zaginionej Arki".

Niektórzy z was wyrobili sobie tak wysokie zdanie o pierwszych trzech częściach, że w nowej widzą same minusy - tymczasem tych samych minusów tamte trzy wcale nie były pozbawione, wręcz przeciwnie. Dlatego powtarzam: konwencja to coś, co trójce Lucas-Spielberg-Ford udało się odtworzyć znakomicie.

________


Co do błędów w filmie ja je dziele na dwa rodzaje
błędy- jak to błedy zdarzają sie i już
błędy- po których krew człowieka zalewa początek spoilera piramida mrówek, skok na drzewo, które później zgarnia ze sobą trzech Rusków, i do k...y nędzy ci j..ani kosmici koniec spoilera

także są błędy i błędy... ale za te błędy powiesiłabym jednego i drugiego Pana ale naszczęście było całe mnustwo innych rzeczy, które mnie ukoiły.

szczerze

mówiąc, mimo iż kosmici mnie nie zachwycili jakoś specjalnie, to nie rozumiem czemu tyle osób to wypomina. Przecież UFO jest dziś takim samym mitem jak kiedyś był Graal czy Arka. Kto nie słyszał o Roswell? I tak jak w latach 30-tych poszukiwania średniowiecznych reliktów były czymś powszechnym tak w 50-tych podobnie było z UFO.

Re: szczerze

Halcyon napisał(a):
....
________

nie kjażdy oglądał film a Ty właśnie zdradziłeś/aś koniec filmu.... nie ładnie

och

załamie się poza tym nie powiedziałem nic wprost poza tym kto się w filmie pojawi I do tego nie zdradziłem kiedy. Dopiero Ty napisałaś "Ty właśnie zdradziłeś/aś koniec filmu" (te "aś" było niepotrzebne , dzięki temu ktoś czytający mój post, a potem twój post dojdzie do wnioski jakie jest zakończenie. Mój post sam w sobie tego nie zdradzał

Re: och

Halcyon napisał(a):
załamie się poza tym nie powiedziałem nic wprost poza tym kto się w filmie pojawi I do tego nie zdradziłem kiedy. Dopiero Ty napisałaś "Ty właśnie zdradziłeś/aś koniec filmu" (te "aś" było niepotrzebne , dzięki temu ktoś czytający mój post, a potem twój post dojdzie do wnioski jakie jest zakończenie. Mój post sam w sobie tego nie zdradzał
________


skoro nik taki nie pojawił się w zwiastunie czyli miało być to niespodzianką;d a niespodzianki w filmie to zakończenia...zazwyczaj oczywiście;d

Re: Re: och

bronie się jak mogę;d

Re: Re: Re: och

Lara Notsil napisał(a):
bronie się jak mogę;d
________

To bardzo cienka linia obrony. Poza tym z mojego posta wynika, że kosmici mogli być wszystkim. Iluzją, tematem przewodnim czy Bóg jeden wie czym. Nie jest nawet wprost napisane, że się pojawili, tylko, że ludzie narzekają na temat UFO w w filmie. Tymczasem twoje dwa posty pokazały, że UFO jest zakończeniem filmu i wielką niespodzianką. Co ponownie sugeruje więcej niż moje dwuznaczne posty

Re: Re: Re: Re: och

Halcyon napisał(a):
Lara Notsil napisał(a):
bronie się jak mogę;d
________

To bardzo cienka linia obrony. Poza tym z mojego posta wynika, że kosmici mogli być wszystkim. Iluzją, tematem przewodnim czy Bóg jeden wie czym. Nie jest nawet wprost napisane, że się pojawili, tylko, że ludzie narzekają na temat UFO w w filmie. Tymczasem twoje dwa posty pokazały, że UFO jest zakończeniem filmu i wielką niespodzianką. Co ponownie sugeruje więcej niż moje dwuznaczne posty

________

"mówiąc, mimo iż kosmici mnie nie zachwycili jakoś specjalnie, to nie rozumiem czemu tyle osób to wypomina." ok;p

hmm...

no i? Nie powiedziałem wprost czy chodzi o temat kosmitów, faktycznych kosmitów, udawanych kosmitów czy coś jeszcze innego

Re: hmm...

Halcyon napisał(a):
no i? Nie powiedziałem wprost czy chodzi o temat kosmitów, faktycznych kosmitów, udawanych kosmitów czy coś jeszcze innego
________

Prosze cie;d ale skończmy już ten temat;d oboje zawinilismy;d

Właśnie

nie jest tym samym mitem . A już na pewno nim nie było w latach 50. . Samo Roswell zaczęło wchodzić do kultury masowej w ciągu ostatnich 15-20 lat... Problem jednak tkwi nie tylko w wykorzystaniu Roswell ale w tym, że pięknie obrazuje podstawowy problem filmu - niezdecydowanie. W poprzednich częściach Indiego miałeś wstawkę kończącą jakąś przygodę, coś mówiącą o bohaterze, coś wprowadzającą, acz nie związaną. Roswell z jednej strony jest mocno związane z resztą, z drugiej kompletnie nic nie wnosi (poza pytaniami, które niestety, nie jak w poprzednich częściach pobudzają ciekawość np. kim byli Thugowie i czy na prawdę istnieli?, ale o logikę wydarzeń). Problem tkwi w tym, że to właśnie w latach 50. powoli kształtował się obraz UFO także filmami jak "Dzień w którym zatrzymała się ziemia". Kosmici byli częścią tego procesu, mitu który rodził się przez dziesiątki lat, z czasem do tego latającego spodka doszedł spisek rządowy i MIBowie (o których znów najwięcej wiemy z innych filmów). Problem z UFO tkwi w tym, że to wszystko jest nazbyt dopowiedziane w tym filmie... żeby nie powiedzieć zbyt Danikenowe. Najgorsze jest to, że nawet zakładając, że mit z UFO jest jak najbardziej ok, skierowany do młodszego pokolenia, nagle sypie się cała reszta. Powiem tak, dla mnie największą obawą przed filmem było to, by przez te ufoki i czaszkę nie wyszło, że Arka czy Graal (których szukano od tysięcy lat i nie znaleziono...) to artefakty kosmickie. Bo prawdę mówiąc podstawy ku temu jak najbardziej były. Kryształowa czaszka (fakt faktem, że w przeciwieństwie do Graala czy Arki została nie tylko znaleziona ale i wiadomo, że to jedno z największych fałszerstw w historii) nawet niech będzie kosmicka... Do tego masz Nazcę, która w filmie jest widoczna, ale całkowicie niewykorzystana i El Dorado (Akatar) i jeszcze dodaj do tego katastrofę Tunguską (gdzie Sowieci znalazłi jedno z ciał o których wspomniała Irina). Tylko tu jakbyś to połączył (plus księga Henoha o której wspomniałem), miałbyś jeden podstawowy problem... To wszystko to nie jest jeden nowoczesny mit, a jakaś próba konsolidacji tego... Ale że nawet o to się nie pokoszono? UFO jest to przede wszystkim doskonałym chłopcem do bicia, który powoduje, że film będący kontynuacją przygodowo-fantastyczej trylogii z nutką mistyczno-religijną, jest przygodowym filmem akcji SF. I chyba dlatego UFO się dostaje...

Re: Właśnie

Lord Sidious napisał(a):
...
________

ogólnie ode mnie kosmicie dostają po dupie tylko i wyłacznie za to, ze przesadzili z akcją, chcieli urozmaicic ciastko a wyszło bagno. Oczekiwałam jednak czegos przyziemnego z polotem a otrzymałam katastrofe latającego spodka..inaczej tego nie potrafię nazwać. (chodzi mi o ostatnie 20 minut filmu....)

Jak dla mnie

to to jest jak najbardziej Indianowato Jonsonowaty film ... co prawda scena z lianami i anfibiia+drzewo to lekkie przegięcie nawet jak na IJ ... ale cała reszta (no dobra. początek bym nieco skorygował) mi akurat jak najbardziej pasuje.

Co do kosmitów... to LS pisze, że nie jest to taki sam mit jak gral czy arka (ciekawe czemu nie wspomniał o świątyni zagłady??) ... lecz dla mnie i dla większości populacji kosmici są bardziej ... "namacalnym" mitem ... gral czy arka były "gorącym" tematem kilka wieków temu, a teraz jedynie takie filmy jak wcześniejsze IJ je wspominają. Kosmici rulz

Możliwe że LS jest kosmitaą i boi się aby prawda wyszła na jaw ??

.

Co do kosmitów: osobiście uważam, iż wprowadzając ich do scenariusza, autorzy filmu popełnili wielki błąd. Wszystkie poprzednie trzy części były takie...ziemskie. Owszem, w dwóch z nich Indi poszukiwał rzeczy bardzo niezwykły, które miały bezpośredni związek z Bogiem. Ale przecież to był ziemski Bóg. A tu nagle pojawiają sie kosmici. Nie, dziękuje za coś takiego, wysiadam.

...

Istnienie Boga jest tak samo nieprawdopodobne jak aktualne odwiedziny Obcych na Ziemii - więc w czym problem? Odkąd usłyszałem hasło "kryształowa czaszka" wiedziałem, że IJ4 będzie o tych ostatnich. Dziwię się, że niektórzy liczyli na coś innego.

PS. Nie żebym nie wierzył w istnienie Boga, czy odwiedziny Obcych (jak dla mnie większym prawdopodobieństwem jest, że Obcy odwiedzili nas parę razy, ale tysiące lat temu), po prostu napisałem jak może to widzieć 100% sceptyk.

Szczerze

Szczerze mówiąc ja bardziej podejrzewałem, że to będzie coś w klimacie (ale oczywiście dużo lepsze jakościowo) Świątyni zagłady nie czytałem i nie oglądałem (jak zawsze zresztą) żadnych zapowiedzi/trailerów/previewów itp. tak mi się wydawało po tytule

cóż

film miał troszkę nierówne tempo akcji, ale da się to znieść, miał trochę kiepskich scen - to też da się znieść, miał nowy "mit" ( czy też "artefakt" ) - tego (mam na myśli UFO) nie dało się znieść. Czemu Lucas sięgnął po Daenikena? Za jakie grzechy? Po co, za co, czemu?

O

widzę zawody `Kto bardziej dowali Indy`emu?`. Cóż, sam zdziwiony jestem ale muszę zgodzić się z Otasem (!!) Umiejscowienie filmu w latach 50. wręcz wymusza pojawienie się UFO. I testów atomowych w Nevadzie. I polowania na komuchów. I mrówek. I ja te dziwne klimaty kupuję . Tutaj posłużę się cytatem z filmwebu (drugi zonk) bo użytkownik Titus świetnie ujął to co chciałem napisać :

Nie no, poprzednie części były w pytę realistyczne. Skok na pontonie z samolotu, węże żyjące bez jedzenia w zamkniętym od tysięcy lat grobowcu, wyrywanie serca, pływanie w ropie z otwartymi oczami, hamowanie kolejki szynowej nogami(...) Nie no faktycznie, mega realistyczne.

Wszystko to było w dodatku poparte naukowymi faktami. Wręcz w ch*j tych naukowych faktów było. Tyle ich było, ze aż żadnego wymienić nie potrafię, bo nie wiem od którego zacząć.


Wychodzi po prostu na to, że nieścisłości i przegięcia klasyce się wybacza a `nowe` dostaje za to po dupie...ah...ludzie

...

-Wychodzi po prostu na to, że nieścisłości i przegięcia klasyce się wybacza a `nowe` dostaje za to po dupie...ah...ludzie

O tej właśnie hipokryzji pisałem. Nowy Indy jest be, bo ma tu i tu takie a takie błędy, a stare są dobre... bo są stare i dobre. Luuuudziiiieeeee, please.

.

Akurat realizm i filmy o Indianie w ogóle się nie łączą i od pierwszego filmu było widać, iż autorzy nie zamierzają robić realistycznych filmów. Po prostu niektórym lodżią (zaliczam się do tego grona) trudno jest się przerzucić na nowe czasy jakie nastały w nowym Indianie.

W filmie podobały mi się jeszcze momenty, gdy Indiana i Mac wspominają o tym, jak walczyli podczas II wojny światowej w wywiadzie. Moim zdanie to dość ciekawy temat, który można kontynuować w następnych częściach lub chociaz książkach.

Indiana Jones - stary, ale jary! :]

Właśnie wróciłam. I jestem zadowolona. Nawet bardzo. Już pod kinem szczerzyłam się jak głupia i podczas filmu też. Byłam bardzo zadowolona z tego, że właśnie oglądam (po raz pierwszy!) w kinie kolejnego Indianę i że to jest to
Bałam się tego filmu. Bałam się rozczarowania. Szkoda, że Zemsta Sithów nie była tak wierna klimatem OT jak nowy Indiana trylogii.
Królestwo Kryształowej Czaszki oglądałam z wielką przyjemnością, nic mi się nie dłużyło. Film był wciągający i według mnie naprawdę utrzymano w nim klimat poprzednich części, naprawdę. Ja przynajmniej czułam, że to stary dobry Indy

Ford trzyma poziom. Blanchett podobała mi się bardzo. Ale największą niespodzianką był LaBeouf! Chłopak się sprawdził w tej roli, podobał mi się jako Mutt.

W dalszej części tego tekstu można będzie natknąć się na spoilery.

Że lodówka? Że wodospady? Że kule się ich nie imają? No i co z tego? Lodówka mnie rozśmieszyła, wodospady bardziej prawdopodobne od wspominanego już tu pontonu. Ludzie! To nie jest film dokumentalny. Ja się takimi sprawami nie przejmowałam. Takie już są te filmy. Cieszyłam się po prostu z powrotu (IMO udanego) Indiany na ekrany i chłonęłam całość.
Jedyne czego mi chyba zabrakło to może jeszcze więcej słownego humoru. Ale i tak było ok. I cieszyły wszystkie nawiązania do poprzednich filmów. Miejscami było naprawdę klimatycznie.

Kosmici? Hmm chyba raczej istoty z innych wymiarów Mi nie przeszkadzały. Kolejny element nadprzyrodzony do kolekcji pana Jonesa.

To w skrócie tyle.
Niektórzy dali tu ocenę 4/10. Ciekawa jestem jakie to filmy z gatunku przygodowego dostają u nich 10. Przy następnym seansie spróbujcie się bardziej cieszyć filmem

.

Cóż... muszę przyznać, iż argumenty, jakie podano podczas tej dyskusji przekonały mnie do zmiany punktu widzenia na ten film. Rzeczywiście, efekty specjalne były w takiej samej ilości jak dawniej, a dla realizm w całej serii nie mam specjalnego miejsca dla niego. Niedługo wybieram się jeszcze raz na ten film i może po tym wydarzeniu całkowicie zmienię punkt widzenia. I w tej sytuacji Kasis ma rację: z takich filmów trzeba się bardziej cieszyć a nie patrzeć pod względem realizmu. To tyle ode mnie.

A ja powiem że nie

Uzasadnienie? Film może mieć fabułę kretyńską do kwadratu, a być dobrym filmem. Film może mieć najlepszą z możliwych akcji i legendę poprzednich części, za może być złym filmem. Jedno nie wyklucza drugiego.

"Sahara" - głupszą fabułę trudno wymyśleć, kto oglądał ten wie, kto nie oglądał to nie powiem, bo ryknie śmiechem i nie da rady doczytać tego posta. Ale to nie o to chodzi, bowiem cały film jest wyreżyserowany w sposób cudowny. Każda z postaci ma na ekranie tyle miejsca, ile potrzeba - mamy herosa, mamy białogłowę, mamy wesołka i mamy schwarzcharakterów. Akcja jest dawkowana idealnie, efektom specjalnym nie można nic zarzucić, człowiek nie nudzi się nawet przez chwilę. Wniosek? Film jest po prostu dobrze wyreżyserowany, tego nie trzeba udowadniać, to się czuje i tyle. Fabuła mogłaby by być o pleceniu koszyków wiklinowych w południowej Portugalii, a efekt byłby taki sam.

Natomiast "Indiana Jones" jest po prostu złym filmem. Wątki są urwane, połowa postaci niepotrzebna, gra aktorska bez wyrazu, a historii brakuje początku i momentów zawiązania akcji. Mamy po prostu przerzucanie się efektami bez głębszego zastanowienia się nad celem takiego działania. Film jest źle wyreżyserowany, źle zmontowany i źle pomyślany. Zupełnie jak Epizod II oraz III. To jest zły film. A to, czy jest to "Indiana Jones" czy nie, nie ma tu nic do rzeczy.

A przykłady "Sahary" czy "Mumii" dowodzą, że film może być głupi, ale dobry.

[error]

o tak Duży W ma rację Mumia i Sahara mają najbardziej banalną fabułę jaką można wymyśleć, ale jednak są to moje ulubione filmy. Dlaczego? Klimat, woda, piasek, tajemnica, zabytkowa łajba, stare truchło owinięte w bandaż odradzające się co film, złote monety - po rpstu oba filmy mają takie cuś fajnego taką ciepłą iskierkę w kadrze (niemylić z kurwikiem) bo prostu super .

Słów kilka na zakończenie

Tak sobie dumam i naprawdę zastanawia mnie jak można tyle się rozpisywać o filmie, który na to nie zasługuje?

Spraw kilka w telegraficznym skrócie.

Konwencja.
Dużo zależy od tego czy ktoś ją kupuje czy nie. Ja chyba z każdym rokiem robię się coraz bardziej wybredna i szanuję swój cenny czas.

Realizm
Tu także zależy jak bardzo nam na nim zależy i czego oczekujemy od filmu. Są sceny, w których realizm nie jest taki ważny, jak np. słynny 3stopniowy wodospad czy pokaz szermierki na rozpędzonych samochodach. Jednak są też momenty, w których jednak twórcy ewidentnie potraktowali widza jak idiotę. (Patrz:
- gigantyczne mrówki, które w Ameryce Południowej nie występują które na dodatek potrafią same z siebie budować wysokie konstrukcje i pędza jak na paliwie atomowym
- świątynia, która otwiera się tylko raz(ciekawe jak odkrywcy-konkwistadorzy w takim razie wynieśli stamtąd tę czaszkę 500 lat wcześniej)
- po kiego grzyba kosmici mieliby sobie siedzieć w tej świątyni przez kilka tysięcy lat i czekać, aż sobie przyjdą "odkrywcy" i pożyczą jedną...pominę jak niby tego dokonali, bo raczej nie po to aby Indiana Jones dowiedział się, że to wiedza jest prawdziwym bogactwem, zwłaszcza, że dla niego to żadna niespodzianka.)

Twórcy film zrobili, bo mogli
Często powtarzany argument, który nie tłumaczy niskiego poziomu produkcji. Bomba atomowa też powstała z tego prozaicznego powodu
No jasne, rozumiem, to ich zabawki, ich małpy, ich cyrk...świata nie zmienię, ale tyle co wyrażę opinię.

klimat
Problemem jest w moim odczuciu jego brak. To wszakże kwestia gustu, ale nie oszukujmy się, bzdury o UFO w Ameryce Południowej łączone z geoglifami to tani chwyt dla mało rozgarniętych nastolatków. Brak mi nastroju, bark nutki tajemnicy i dobrego humoru sytuacyjnego. Indiana IV nadaje się do jednego wora z Piratami z Karaibów: Na krańcu Świata, wielka szkoda.

Jednym słowem, nie kupuję, poza sceną w barze i fajnym początkiem ...no i lodówka też daje radę

Więcej grzechów nie pamiętam.

Mumia test

Postanowiłam sprawdzić co jest nie tak wg z najnowszym Indianą, zatem poprzednie moje posty trochę się deaktualizują, bo tym razem dotarłam do sedna, a wcześniej krążyłam na ślepo:

cha cha , aby sprawdzić czy robię sie zgorzkniała na starość, czy Indiana Jones najnowszy jednak klaszcze u Rubika, oglądnęłam dziś film Mumia.

I sama siebie zaskoczyłam, bo bawiłam się świetnie. Konwencję łyknęłam jak młody pelikan, wciągnęłam się całkowicie i z uśmiechem przyklejony do twarzy przesiedziałam cały film. W moich oczach między najnowszym Indianą a Mumią jest nie tyle przepaść, co rów tektoniczny. Cała sztuka nie leży w efektach specjalnych czy nawet fabule jako takiej, ale w pewnym klimacie i odpowiednim wyważeniu proporcji między tym co ma być widowiskowe, co ma śmieszyć, bawić, zaskakiwać, przerażać, a co powinno skłaniać do refleksji. Kwestią podstawową nie jest realizm, ale sposób w jaki jest on łamany i jak przekraczane są bariery praw naturalnych. Każdy z elementów filmu powinien udawać, że jest dokładnie tam gdzie być powinien lub mógłby potencjalnie zaistnieć w rzeczywistości.
Innymi słowy: UFO, KGB, syn, małżeństwo, cała masa żenujących gagów z dolnej półki, błędy, tłok bohaterów, którzy właściwie nie odgrywają żadnej roli, a ubytek ich nie zachwiał by konstrukcją obrazu, są jakby niepasującymi puzzlami w układance filmowej jaką jest najnowszy obraz Spilberga (Lucasa?) i jest ciężko przyswajalny dla mnie, bo brak mu składników odżywczych oraz soli mineralnych.
Seans Mumii podniósł mnie na duchu, bo już się obawiałam, że zgorzkniałam na starość i zostało ze mnie stare próchno, a tu proszę....taka niespodzianka

Pytanie - ... ?

Pytanie - Irina Spalko zginęła czy odleciała?
Motyw kosmitów w Indiana Jones 4 nie raził mnie w oczy. Ale nie rozumiem śmierci Sowietki. Prosiła kosmitów o wiedzę i w pewnej coś widziała a póżniej znikła w wymiar. ???
Nie rozumiem, zresztą była zagorzałą komunistką i widziała upadek ZSRR ? Niech ktoś mi to wytłumaczy...
Sam film był ekstra.

Nożeszwaszaburaczana!

A słyszał Pan o czymś takim, jak unikanie spojlerów do filmów w tytułach?? Nie wszyscy byli jeszcze na Indianie.

Nie wiadomo

co początek spoilera ufok jej pokazał. W każdym razie na pewno zginęła. Jej esencja życiowa została wchłonięta przez portal. (za wikipedią: However, the knowledge overwhelms Spalko, causing her to ignite into flames and disintegrate, with her essence being absorbed into the portal above koniec spoilera

jest pewne takie przysłowie...

"Im mniej wiesz tym dłużej żyjesz"
Dołącz to do Irinki Spalko i sam wpadniesz co sie stało

łojojoj

o laboga.... czyli że szkoła zabija? eh, zawsze wiedziałem że to dzieło jakiegoś strasznego niemilucha :/

Indy :)

Jakbyś obejrzał Indiego 4 to poznał byś morał filmu wiedza to cenny skarb, bardziej niż złoto
Chodziło mi tylko o polityke itp. Jeśli ludzie znają zbyt wiele brudów, stają sie niewygodni dla innych
Powracając do Indiego 4 - żeby już go tak nie katować negatywnymi opiniami to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteśmy w stanie odnaleźć w sobie tą dawną, dziecięcą naiwność, jaką się miało, przeżywając poprzednie trzy przygody z Indianą
Można przymknąć okno na niektóre wady i cieszyć się dobrym filmem przygodowym w kinach (gatunek w sumie bardzo rzadki osatnio na ekranach ).

Re: Indy :)

DARTH VADER napisał(a):
Powracając do Indiego 4 - żeby już go tak nie katować negatywnymi opiniami to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteśmy w stanie odnaleźć w sobie tą dawną, dziecięcą naiwność, jaką się miało, przeżywając poprzednie trzy przygody z Indianą
Hmm, oczywiście, że można, ale I.J.4 wymaga tyle naiwności, że warto by reżyser sprecyzował, czy Indiana to dzielny archeolog, czy superman/batman/ktotamjeszcze
Można przymknąć okno na niektóre wady i cieszyć się dobrym filmem przygodowym w kinach (gatunek w sumie bardzo rzadki osatnio na ekranach ).
Taa, ale wad jest tyle, że jak na nie przymkniemy oczy, to zobaczymy tylko pierwsze minuty + parę scen i napisy końcowe. No i ogólnie rzecz biorąc, to można odczuć wrażenie, że Lucasfilm pragnie, by Marvel wcielił w szeregi swoich bohaterów Indianę Jonesa, obok np. spidermana.
________

e

film bardzo dobry, najlepsza część Indiany Jonesa 9/10 błędem jest tylko pomysł ze stalinistami jako głównymi "złymi".

Kilka słów

od Harpoona.
Po pierwsze, dajcie w tytule tematu jakiś tekst, że tu spoilery, cobyśmy nie musieli całych tekstów (jak np. Malak) zakrywać ;]
To tyle na wstęp, teraz już o filmie właściwym.
Jak tak sobie przejrzałem Wasze recenzje, to chyba najbardziej zgodziłbym się z Lordem. Chociaż nie chce mi się bawić w dzielenie filmu ja części, ani też udawać znawcę kina. Błędów w filmie większych nie dostrzegłem i bardzo mi z tym dobrze Znaczy te, które znajdowałem okazywały się zamierzonymi zmyłkami, co mnie akurat bardzo cieszyło. Nie potrafię też jednoznacznie stwierdzić, czy film mi się podobał. Za to potrafię stwierdzić, że prawdziwy Indiana Jones to był... momentami. I całe szczęście, że te momenty stanowiły większość filmu. Szkoda tylko, że początek i koniec się do nich nie zaliczają, bo to zwykle one decydują czy wychodzi się z kina zadowolonym, czy nie. Ale poza tym "drobnym" szczegółem zobaczyłem wszystko, co w IJ chciałem zobaczyć. Dalej, postać Mudda, jak najbardziej na miejscu. Ktoś w końcu musiał wypominać dziadkowi jego wiek. Wprowadził do filmu dużo świeżości i... humoru. Bo to jego dotyczyły najśmieszniejsze, moim zdaniem gagi. Trochę jednak negatywnie zaskoczyła mnie Cate Blanchett, która zagrała, co najwyżej przyzwoicie. Chociaż może to być też wina granej przez nią postaci, która jakoś do mnie nie przemówiła. Brakowało jej charakteru i nawet, dość tani, moim zdaniem numer z rapierami nic tu nie pomógł. Już więcej charakteru miał ten dowódca, co się z Indym wózkiem rakietowym przejechał. Jak widać, dwie kobiety w Indiana Jonesie to za dużo. Co do drugiej z nich, akurat nie mam żadnych zastrzeżeń. I nie wiem, czy to zasługa scenariusza, reżyserii, gry, czy Bóg wie czego. Z resztą w ogóle mnie to nie obchodzi. Była fajna i tyle. Co do drużyny Jonesa, może i połowa osób była tu zbędna, ale cały problem polega na tym, że zanim do tego doszedłem, zdążyłem wszystkich polubić ;P Nawet Mac`a, który ginie po prostu bezsensownie i głupio. Z resztą, jeśli chodzi o niego, najlepiej by było, żeby był wyłącznie częścią wprowadzenia do filmu. Podobnie z Oxleyem, którego w ogóle w filmie być nie powinno. W końcu Indy sam mógł wpaść na pomysł, żeby tubylców czaszką odstraszyć. Tu, przy okazji tubylców przypomniało mi się, że raz podczas pokazu omal nie padłem na zawał. A dokładnie w momencie, kiedy Indy i Mud wchodzą do tej zasyfiałej katakumby i atakują ich... no właśnie kto? Zombiaki? Na szczęście autorzy postanowili szybko sprawę rozwiązać, i chwała im za to, bo tak jak ufoków jeszcze jakoś tam zdzierżyłem, tak zombiaków bym już nie wytrzymał. No. Wygląda na to, że przyszedł teraz czas na wyciągnięcie najwiekszego "babola" tego filmu, czyli właśnie sprawę ufoków. Pamiętam, jak tuż po filmie, jedyne, co chodziło mi po głowie to pytanie "co za idiota wsadził ufoki do Indniany Jonesa". Co prawda odpowiedź otrzymałem dość szybko, bo tuż po powrocie do domu, kiedy w łapy moje wpadło jedno z czasopism kinowych, i w którym to pisało, że na cały pomysł czaszki wpadł dawno temu nie kto inny jak nasz pan od Gwiezdnych Wojen. Z resztą przy okazji też dowiedziałem się, dlaczego tak długo film nie powstawał. Chodziło bowiem o to, że, według tego czasopisma, Spielberg i Ford zgodzili się zrobić film o czaszce, pod warunkiem, że będzie miał dobry scenariusz. Jak więc widać im też pomysł się nie podobał Ale nie mam tu zamiaru bluzgać Lucasowi od nie wiadomo czego bo i tak zrobią to za mnie inni. Jednak sam jego pomysł woła o pomstę do nieba. I tłumaczenia o próbie oddania klimatu lat 50tych wcale tego nie tłumaczą. Po prostu pomysł tak przesadzony, że aż żal dupę ściska i to przez niego raczej nie będę do tego filmu wracał z taką chęcią jak do reszty. A z tego, co wiem, to pomysłów innych było wiele i na prawdę wyższej klasy. Przykład: gra Indiana Jones and The Fate of Atlantis - aż chce mi się ją wygrzebać i po raz kolejny przejść, chociażby dla samego poprawienia nastroju. No dobra, już zostawmy tą czaszkę w spokoju i przejdźmy dalej, czyli do efektów, których miało podobno nie być, a jeśli już, to w ograniczonych ilościach. I tutaj, w sumie też mam dość mieszane uczucia. Wprawdzie przez większość filmu rzeczywiście ich nie ma, z tym, że jak już są to strasznie rażą. A co najgorsze wszystkie sceny, w których były one tak wyraźne albo należały albo do zbędnych, albo podkreślały najgorsze elementy filmu.
No, to wymieniłem już wszystkie największe wady filmu i jak tak na nie teraz patrzę to jasno wynika, że film jest żałowy i kasy na niego wydać nie warto. A tu najdziwniejsza, moim zdaniem rzecz, bowiem, mimo wszystko, ogląda się go na prawdę przyjemnie.
I stąd też mój końcowy brak jednoznacznej oceny filmu.

Szeroko

Wszyscy się rozpisali w ocenie IJ. Jednym się nie spodobał innych urzekł(zaliczam się do tych drugich ofkoz). Po szczegółowym przeczytaniu waszych komentarzy nasuwają mi się wnioski. Część z was widzi się w roli recenzenta, co wszystkie rozumy pozjadał(przerost formy nad treścią), wytaczając ciężkie działa krytyki, (z których mało huku) a, część poszła do kin z wielkiego sentymentu do tej serii, pozbawieni negatywnego nastawienia. Na całe szczęście zaliczam się do drugiej grupy, ale od początku. Film jest bardzo dobrym widowiskiem, pełnym akcji, humoru, nawiązań do starszych części, oraz efektów specjalnych, które w kinie o wysokim standardzie(takim, jak Kinoplis) wbijają w glebę. Jako fan bałem się, jak większość z was czy film sprosta legendzie i okazuje się, że tak. Mimo wieku H.Forda to nadal ten sam IJ(aż łezka się w oku kręci, ze wzruszenia), jeśli ktoś tego nie dostrzegł to chyba był na innym filmie. Dobór postaci i ich charakter zrobiony według tego samego klucza, co pozostałe części. Humor, który stał się znacznikiem serii, jest przedni i w tym samym stylu. Każde ujęcie kamery, kąt i kadr, typowe dla produkcji Lucasa, użyte filtry i cienie też(aż dziw bierze, że ci, co wieszają psy na tej części tego nie widzą). Dla weterana takiego, jak ja te wszystkie cechy wystarczają by poczuć ze wzruszeniem magię starszych części. Najczęściej użytym argumentem na nie to UFO, że niby jest to odejście od konwencji IJ, odarcie go z mistycyzmu tajemniczości, nic bardziej błędnego i tu pozwolę sobie zacytować Otasa

, „Co do kosmitów... to LS pisze, że nie jest to taki sam mit jak gral czy arka (ciekawe czemu nie wspomniał o świątyni zagłady??) ... lecz dla mnie i dla większości populacji kosmici są bardziej ... "namacalnym" mitem ... gral czy arka były "gorącym" tematem kilka wieków temu, a teraz jedynie takie filmy jak wcześniejsze IJ je wspominają. Kosmici rulz

Kosmici są największą tajemnicą XX wieku, a mit o nich narodził się w latach piędziesiątych podsycany przez tajemnice Strefy 51. Odwieczne pytanie, czy jesteśmy sami w kosmosie, bo jeśli nie, a tak uważają najtęższe umysły świata to jak się mają ziemscy bogowie i religijne artefakty(wymyślone przez ludzi), do cywilizacji poza ziemskiej i spojrzenia z głębi kosmosu na naszą planetę, jak dla mnie dezawuują się. Dla tego też uważam, że pomysł z UFO był jak najbardziej trafiony, zwłaszcza, że ściśle nawiązuje do twórczości Spielberga, „Bliskie spotkanie III stopnia”, oraz „ET”( głowa obcego, jest łudząco podobna do ET). Nawet H.Ford grał epizod(nauczyciela w szkole Eliota) w „ET”, który został usunięty z ostatecznej wersji filmu. Wracając do meritum, co może być bardziej enigmatycznego w historii ludzkości niż kosmici? Sami sobie odpowiedzcie, bo dla mnie UFO.

Niektórzy zarzucają IJ brak realizmu i tu znów pozwolę sobie zacytować słowa, z którymi się zgadzam

„Nie no, poprzednie części były w pytę realistyczne. Skok na pontonie z samolotu, węże żyjące bez jedzenia w zamkniętym od tysięcy lat grobowcu, wyrywanie serca, pływanie w ropie z otwartymi oczami, hamowanie kolejki szynowej nogami(...) Nie no faktycznie, mega realistyczne.

Wszystko to było w dodatku poparte naukowymi faktami. Wręcz w ch*j tych naukowych faktów było. Tyle ich było, ze aż żadnego wymienić nie potrafię, bo nie wiem od którego zacząć.

Wychodzi po prostu na to, że nieścisłości i przegięcia klasyce się wybacza a `nowe` dostaje za to po dupie...ah...ludzie”

Tych nieścisłości i naciąganych scen w poprzednich epizodach było o wiele więcej, a pseudo krytycy dziwnym trafem udają, że tego nie dostrzegają, czyżby brak konsekwencji w argumentacji wychodzi? Oczywiście, że tak, bo wszystkie części IJ pozbawione są realizmu z zamysłem, ale czy to coś ujmuje filmom, nic a, nic wręcz odwrotnie czyni je bardziej widowiskowe. Jeśli ktoś tego nie kupuje to nie rozumiem, jakim cudem pokochał wcześniejsze przygody JI. Czy nie jest to przypadkiem szukanie dziury w całym, przerost formy nad treścią, czy też chęci bycia mądrzejszym od samych twórców? Dla mnie film był miłym i sentymentalnym przeżyciem, dającym wiele radości z obcowania z twórczością GL i SS oraz aktorem HF, kolejnym drogocennym kamieniem do kolekcji, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że z powodu ich wieku, takich produkcji może już wiele nie powstać. Dziwię się fanom, którzy niby są fanami serii SW i IJ, a nie dostrzegają piękna w tym filmie, który może nie jest pozbawiony wad, ale czy w tym wszystkim o to chodzi, by rozdzielać włos na czworo? Czy nie lepiej spojrzeć z większej perspektywy, przymykając oczy na drobne błędy, by cieszyć się filmem z pod znaku Lucasfilm, których jest, jak na lekarstwo? To w takim razie proszę o podanie mi więcej lekarstw, bo jestem obłożnie chory na Lucasfilm i tak do końca świata i o jeden dzień dłużej ofkoz!

Ps. Taraissu stwierdziłaś, że

„Tak sobie dumam i naprawdę zastanawia mnie jak można tyle się rozpisywać o filmie, który na to nie zasługuje?”

Bardzo dziwne zwarzywszy, że sama się mocno rozpisałaś, a już wywody porównujące filmy „Mumia” i „Sahara” do IJ, z korzyścią dla dwóch pierwszych to zwykła herezja. Osobiście lubię Mumię, ale stwierdzenie, ze jest lepsza od nowego IJ to tak jakby stwierdzić, że Teletubisie są fajniejsze od TCW. Ciekawe, czy oglądałaś drugą cześć Mumii, to dopiero jest obraz nędzy i rozpaczy, jedyne, co je trochę ratuje to efekty specjalne ILM ofkoz, bo fabuła naciągana, jak guma w gaciach. Co do Sahary to powiem jedno słowo nuda! Czy przeżyłem na tych filmach takie emocje i uniesienie, jak na IJ? Nie ma mowy, bo w tym gatunku filmów jest tylko jeden król, co się zowie Indiana Jones, a reszta mu do pięt nie dorasta obojętnie czy są to „Kopalnie Króla Salomona”, czy „Mumia”, czy też „Sahara”, po prostu brakuje im błysku w oku węża i już nic tego nie zmieni, bo IJ to wzór dla innych.

Jeszcze jedno Taraissu, mrówki potrafią budować z swoich ciał konstrukcje takie, jak wierze, czy pomosty, pooglądaj programy przyrodnicze polecam, można się wiele nauczyć Lol.

IJ4life!

Jonesey

Byłam na Indianie w sobotę i na samo wspomnienie filmu buźka mi się uśmiecha. Nie rozumiem bastionowych krytyków - czego spodziewaliście się po nowym Indianie? Dla mnie to kino przygodowe w czystej postaci. Film, podczas którego mogę oderwać się od nudnego świata i zagłębić w niesamowita przygodę. A że jest nierealistyczny? Cóż z tego, że czasami brak w nim logiki (patrz: lodówka) czy naukowych podstaw? Jeśli chciałabym pooglądać film, w którym jakiś naukowiec wyjaśnia w miarę logicznie jakieś naukowe tezy, to włączę sobie Discovery. A Indiana Jones od początku serii miał tylko dostarczać rozrywki.
I tak też się dzieje w czwartej odsłonie jego przygód. Ford daje radę. Bardzo podobały mi się jego słowne utarczki z Muttem, które czasami bardzo przypominały "dyskusje" z Henrym Seniorem z "Ostatniej Krucjaty" (można powiedzieć, jaki ojciec, taki syn ). Podobała mi się kreacja Cate Blanchett - dla niej liczyła się wiedza, a nie skarby tego świata.
Co do końcówki to bardzo mi się podobała. Podobnie jak Darth GROM uważam, że UFO to jedna z największych tajemnic XX wieku. A jeśli do tego dodamy tejemnice rysunków z płaskowyżu Nazca oraz ogólnie wysoki rozwój cywilizacji południowoamerykańskich, to wychodzi ciekawa mieszanka, troszkę przypominająca teorie E. von Danikena. Mimo, że wielu z nas uważa te teorie za mocno naciągane, to i tak śledzimy je z zapartym tchem i zastanawiamy się: a może to jednak prawda?
Na koniec wspomnę jeszcze jedną scenę, która dla mnie ma szczególne znaczenie: Indiana uciekający z Muttem motocyklem, wpada do biblioteki, przejeżdża po podłodze przez całą czytelnię. Jeden ze studentów pyta go o coś, a Indy odpowiada: Jeśli chcesz być dobrym archeologiem, wyjdź z biblioteki. Świetna scena.
To tyle ode mnie

IJ 4

No cóż, w końcu, po wielu próbach i przeszkodach udało mi się zobaczyć reaktywowanego Indianę. Nie widziałem pierwszych 5 minut filmu, gdyż spóźniłem się (Coś nie mam szczęścia do tego filmu).

Ogólnie odbieram IJ 4 pozytywnie . Przygody Indiany i jego kompanii (Lodówka, ruchome piaski ), nawiązania do poprzednich części (Arka w skrzyni ), synalek i jego nastawienie do otaczającego świata (Mutt i zadyma w knajpie ). A więc dobra przygoda okraszona humorem, plus Ford w formie - było miło . Mankamenty? Powoli nużyła mnie koncepcja UFO. Jakoś nie jestem fanem tych teorii, i wielki spodek na końcu był już lekkim przegięciem wg mnie ;]. No i smaczki dla archeologa pojawiające się w kwestii paru pojęć takich jak: hiena cmentarna, na tablicy pare garów porysowanych i rarytasik - wspomnienie o Skara Brae i o Vere Gordonie Childe ...Ale w końcu tu nie do końca o archeologię idzie, a bardziej o przygodę . Nie zawiodłem się: 8/10

W końcu się wybrałem

Niby film jest ok, ale nie jest to, to co kiedyś, widać że dzisiejsze kino akcji [przygody] to akcja, akcja i akcja. Spłycony wątek z Rosjanami na rzec akcji... Niby wszystko ok, ale jakoś tak współcześnie, trochę odgrzewany kotlet. Jeśli mam być szczery to wolałbym żeby projekt IJ4 nigdy nie powstał, czas L&S już chyba minęły i teraz owa s-ka zjada własny ogon bo dla mnie dobry film to nie koniecznie dobre nawiązania do Poszukiwaczy czy Bliskich spotkań :/

6/10

...

Fajne jest Indiana Jones4.

IJ 4

Film jest fajny choć ci ruscy za bardzo przerysowani( przesada z tym komunizmem). Jak dla mnie to z Rosjan chcieli zrobić "potwory" a nie ludzi.

Nie musieli chcieć

Rosjanie tacy byli, taki był komunizm, "chcianie" nie ma tu nic do rzeczy...

ekhem

no to już zakrawa na propagande polityczną.

ok

Takie są fakty, co tu poradzisz na to... Oczywiście pisze poglądowo i ogólnikowo... Niemniej takie są odczucia.

cóż

wizerunek komunisty, jaki miał przed oczami Amerykanin w tychże latach (w których osadzona jest fabuła filmu) jest absolutnie zgodny z tym, co pokazano w filmie. Więcej tu:http://http://pl.wikipedia.org/wiki/Maccartyzm -> dobrze pokazuje to film "Good Night and Good Luck"

A co to

ma wspólnego z moją powyższą wypowiedzią ? lol

cóż

napisałem to z rozpędu, jak tylko zobaczyłem słowo "propaganda polityczna", wiem, powinienem czytać do końca i ze zrozumieniem... ale patrząc na temat ostatnich postów w tym temacie, to i tak jest tam poruszony wątek pt.: "komunizm był/jest zły"

...

zostaw te fakty dla siebie, bo jak widze już na samej terminologi komunistycznej się sypiesz a żadnych politycznych wywodów na tym forum nie chciałbym robić.

Dziwne, hmm...

Wytłumacz mi jak 4 latkowi jak można się "sypać" na terminologii nie stosując jej [terminologii]? Coś się sypiesz w wypowiedziach swoich, więc zostaw je dla siebie [no może poza tym wytłumaczeniem - bo jestem bardzo jego ciekaw]...

mhm

proste, używasz terminu komunizm w formie jakiej podają ci to media. Komunizm zakłada chociażby równość, podział płać na równe i całkowitą wspólność, czegoś takiego nigdy nie było i o prlu można mówić jako o staliniźmie to po pierwsze.

Jakie

media - to po pierwsze ?

No i co po drugie ?

Mieszasz się, zakładasz że ja coś zakładam, widać jak próbujesz walczyć z wszystkim i wszystkimi, a tymczasem nie potrafisz sklecić porządnego posta tylko jakąś prymitywny zlepek słów bez logicznego składu. Jeśli chcesz podyskutować to się wysil...

g

Nie jest moją rzeczą twój osobowościowy rozgardiasz polegający na niedostrzeganiu własnych wcześniejszych wypowiedzi. Otwarcie twierdziłeś kilka postów temu iż komuniści to potwory, także proszę byś zostawił takie informacje dla siebie. Sypiesz się na terminologi w bardzo prosty i przejrzysty dla oka sposób, mianowicie nazywasz komunizmem system który nim nie był, gdyż takie nazewnictwo popularnie obowiązuje.

Pytam się

o media drugi raz ?

Cytat proszę gdzie niby nazwałem potworami ?

Nie grzej się tak tylko rzeczowo odpowiadaj !

Sypiesz się na terminologi w bardzo prosty i przejrzysty dla oka sposób, mianowicie nazywasz komunizmem system który nim nie był, gdyż takie nazewnictwo popularnie obowiązuje.

Niby gdzie ? pisz rzeczowo a nie podajesz ogólniki...

...

Komunizm był zły ale nie tak bardzo jak w tym filmie. Zresztą Amerykanie też chcieli władzy nad światem.

Re: ...

Darth Maul II napisał(a):
Komunizm był zły ale nie tak bardzo jak w tym filmie.

Możesz rozwinąć?

Re: ...

Chodzi o to, że komunizm nie kierował się dobrymi pobudkami to prawda, ale w IJ 4 komunizm (i komuniści) był przedstawiony jak rzecz od "samego szatana". To znaczy, że (przynajmniej ja to tak odebrałem) jakby Stalin i jego ludzie to była najgorsza rzecz na świecie, a Amerykanie to zbawcy od komunizmu.

Wiesz

Stalin i komuniści o miano największych przyjaciół ludzkości zawzięcie z faszystami rywalizowali, i nie widzę tak naprawdę powodów do iż odbrązawiania.

No właśnie

że komuniści to zaprzeczenie togo o czym papa Szatan naucza(ł),coś mieszasz synu wątki & motywy :/ ...

mhm

kapitalizm z chrześcijanizmem pochlonely najwięcej ofiar w historii - od krucjat po obie wojny światowe, pokojowe usposobienie i "nie zabijaj" w akcji jak widać

pyt:

A co to ma wspólnego zmoją powyższą wypowiedzią ?

odp: NIC, lol

mhm

oj insynuowanie powiązań komunizmu z szatanem nie ma nic wspolnego? Pierwsze, nie każdy wierzy w boga, drugie, zostaw takie uwagi dla siebie, bo nie wszyscy mają tu poglądy takie jak ty i niekoniecznie mają ochote słuchać twojej prawdy historycznej.

Primo

to zaprzeczam tym insynuacją - czytaj ze zrozumieniem . Poza tym sam zostaw swoje uwagi dla siebie, bo np.: ja nie chce is słuchać, bo mam inne. To jest forum kolego i tu się pisze i dyskutuje - to aksjomat!

``

To ty zacząłeś robić wywody o powiązaniach komunizmu z szatanem i nazywaniem komunistów potworami,sam wprowadzasz wątki polityczne na forum sw czego wolałbym uniknąć, ale nie mogę pozwolić by ideologia która jest mi bliska była otwarcie mieszana z błotem przez osoby które nie mają jakiegokolwiek pojęcia w sprawach polityki, o literaturze komunistycznej nie widzą nic (albo chociaż sprawiają takie wrażenie) ale koniecznie muszą wtrącić swoje trzy grosze z tego co przeczytają w gazetach (wiem, że ciężko utrzymać niezależność i jakikolwiek własny pogląd w momencie gdy 99 procent gazet, stacji telewizyjnych i innych podmiotów medialnych w polsce stara się zniszczyć komunizm i tradycje lewicowe, ale niestety, za granicą sprawa wygląda troche inaczej, także polacy w swojej nienawiści do komunizmu są troszeczke odosobnieni na całe szczęście). proszę byś już się nie wypowiadał.

Re: ``

-To ty zacząłeś robić wywody o powiązaniach komunizmu z szatanem

Bzdura ! lol poczytaj dokładnie, spokojnie powyższe posty, be cool. Może w końcu zatrybisz, powodzenia!

i nazywaniem komunistów potworami

Bzdura^2

sam wprowadzasz wątki polityczne na forum sw czego wolałbym uniknąć, ale nie mogę pozwolić by ideologia która jest mi bliska była otwarcie mieszana z błotem przez osoby które nie mają jakiegokolwiek pojęcia w sprawach polityki

Ta ideologia się posypała i to bardzo szybko i to już chyba jest argument nr 1 za tym iż była to słabiutka ideologia, która nigdy się nie sprawdziła i nie sprawdzi. Nie wiem ile masz lat ale jeśli nie żyłeś w tamtych czasach to masz takie same wiadomości z książek [lub czegoś innego, nie wiem co tam słuchasz, czytasz, oglądasz] co ja - kwestia własciwej interpretacji.

... w momencie gdy 99 procent gazet, stacji telewizyjnych i innych podmiotów medialnych w polsce stara się zniszczyć komunizm i tradycje lewicowe, ale niestety, za granicą sprawa wygląda troche inaczej, także polacy w swojej nienawiści do komunizmu są troszeczke odosobnieni na całe szczęście).

A dlaczego zakładasz że oglądam TV, czytam gazety. Ponownie coś zakładasz, co jest bzdurą totalną... lol

proszę byś już się nie wypowiadał.

proś dalej, bo argumenty chyba Ci się już skończyły i tylko prośby zostały... hehe
________

m

poczytaj 10 wypowiedzi swoich w gore, odpowiadasz na posta maula "bo byli tacy" w momencie jak on mowi ze przedstawia sie ich jak potworow.

bo wiadomości z wlasnych doswiadczen zebrać nie mogles, bo nie masz jak nawet, także musisz się opierać na jakichś przekazach. Ideologia się posypala? jaka? komunizm? socjalizm? w niemczech partia socjalistyczna ma największe poparcie, tak samo w czechach, hiszpanii, we francji lekko przegrali o prezydenture, w skandynawii lewica, w ameryce poludniowej lewica socjalistyczno komunistyczna, a ty mowisz ze ideologia przegrala? dobre.

To jak to

w końcu jest ja nazwałem czy Maul, bo się pogubiłem ? Wydaje mi się że Maul pisał o "potworach", a ja nie pisałem ani o potworach ani o "potworach", a tobie chyba chodzi że nazwałem potworami, widzisz bzdura . Czytaj ze zrozumieniem, mówimy tu o filmie i w filmie tak byli przedstawieni jak "potwory"... no chyba że ty odebrałeś ich inaczej ?

A Ty masz własne DOŚWIADCZENIA ?

To że ma poparcie nie znaczy że jest ok, Adolfo też miał poparcie ale nie był ok, to że ludzie nie potrafią myśleć nie znaczy że ideologia jest ok! Podajesz przykłady wybiórcze i jednostronne, napisz coś o 2 stronie medalu jaki to był komunizm fajny jak pałowali, skoro masz takie bogate doświadczenia i wiedzę to chętnie poczytam .

m

Joruusie proszę oto zapis:

Darth Maul II
: "Jak dla mnie to z Rosjan chcieli zrobić "potwory" a nie ludzi."

Joruus
: "Rosjanie tacy byli, taki był komunizm, "chcianie" nie ma tu nic do rzeczy..."

Więc mi nie mów że nie mówisz o nich jako o potworacch, bo to że z twoich ust to słowo nie pada ale ich tak nazywasz zgadzając się z negowanym stwierdzeniem u Maula to to samo jakbyś powiedział to sam.

A w odpowiedzi o szatanie posługujesz się tak zwinnie sarkazmem, że każdy widzi co sądzisz na ten temat.

W odróżnieniu od ciebie Joruus ja nie nazywam Stalinizmu Komunizmem, bo Lenin i Marx się w grobach przewracają gdy ktoś tak mówi. Każda władza ma swoją złą strone, jak ci napisałem, wszystkie występki Chrześcijańskiego ludu od daty powstania ich kościola idą na ich konto. Tak samo obie wojny światowe bez trudu można zakwalifikować jako wojny państw o systemie kapitalistycznym, w tej chwili wszystkie państwa na świecie mają gospodarke kapitalistyczną bądź częściowo kapitalistyczną, także kolejne wojny także idą na kapitalizm. Ludzie umierający z głodu którzy chcieliby się na ten temat wypowiedzieć niestety dostępu do komputera nie mają.



O

nich w filmie tak, idź na IJ4 i sam zobaczysz... I nie grzej się tak jak nie rozumiesz słowa pisanego...

Wiesz komunizm miał taki brzydki zwyczaj że hodował sk.......i takich jak Stalin i następstwem był stalinizm więc dla mnie to jest to samo!

Co do dalszej części wypowiedzi Twojej no to tak jest, co tu mam pisać ? Tylko skoro umiesz zinterpretować to poprawnie to nie wiem dlaczego nie potrafisz poprawnie tej sztuczki zrobić z komunizmem...

mmm

ależ o filmie, owszem o filmie, tylko, że komuniści w filmie to nie rodianie w starwars, a ty mówisz że "Tacy byli".

"ystem rządów oparty na idei sprawiedliwości społecznej, negujący własność prywatną. System ideologiczny, będący modyfikacją socjalizmu, zmierzający do stworzenia społeczeństwa pozbawionego wewnętrznych podziałów ekonomicznych (bezklasowego) i etnicznych (bezpaństwowego), w którym wszystkie środki produkcji znajdą się w posiadaniu wspólnoty"

Jeżeli uważasz że stalinizm posiadał te cechy to jesteś w błędzie.

Nie

przepraszam, byli w filmie bądą sympatycznych misiaczków ewoczków... [inaczej już chyba Ci tego nie wytłumaczę lol]

Co do 2 części wypowiedzi to pytam się gdzie tak napisałem ?

*

*Bandą, bandą sympatycznych misiaczków ewoczków.

kaiceizd

człowieku ty bez przerwy starasz się sprowadzić dyskusje do gier słownych, wygląda to tak jakbym kłócił się z dziadkiem o to czy powiedział że komuniści są głupi czy tylko zgodzilem sie z kims kto tak powiedzial.

"Wiesz komunizm miał taki brzydki zwyczaj że hodował sk.......i takich jak Stalin i następstwem był stalinizm więc dla mnie to jest to samo! "

W tej wypowiedzi jasno mówisz, że Komunizm i Stalinizm to dla ciebie to samo, odpowiedź w moim ostatnim poście.

Maul mówi, że komuniści w realnym świecie nie byli potworami, na jakich ich kreuja w filmie, ty za to mowisz, że owszem byli.

Ponieważ

tylko gierki słowne w dyskusji z Tobą mają jakikolwiek sens gdyż podchodzisz emocjonalnie do sprawy i nie za bardzo przyjmujesz jakiekolwiek racjonalne argumenty, więc tylko mogę się trochę pobawić i podroczyć Twoim kosztem gdy ty się pienisz...

Komunizm wypromował stalinizm, nie było by komunistycznego spojrzenia na świat, może nie było by stalinizmu, komunizm się nie sprawdza z 1 prostego powodu na świecie jest różnorodność, a komunizm tylko prowadzi do wynaturzeń spowodowanych: ystem rządów oparty na idei sprawiedliwości społecznej, negujący własność prywatną. System ideologiczny, będący modyfikacją socjalizmu, zmierzający do stworzenia społeczeństwa pozbawionego wewnętrznych podziałów ekonomicznych (bezklasowego) i etnicznych (bezpaństwowego), w którym wszystkie środki produkcji znajdą się w posiadaniu wspólnoty"

I owszem może Ci się komunizm podobać ale może Ci się on podobać tylko w państwie demokratycznym lol fajne nie ?

g

komuznim zakłada demokracje, rządy wspólnej woli ludu (odsyłam do manifestu komunistycznego marksa i engelsa, bardzo ciekawa, a nie taka znowu ciężka lektura politczno - filozoficzno - społeczna). Negacja własności prywatnej pewnie byłaby ciężarem dla osób które nie lubią się dzielić dla wspólnego dobra, komuznim zakłada dzielnie się własnością prywatną by każdemu żyło się dobrze, jednocześnie im bogatszy kraj wprowadziłby ten ustrój tym więcej do podzielenia i każdy obywatel by miał.

Gdybyś troszeczke był obeznany w literaturze, znałbyś także Marksistowską teorie dążenia świata ku komunizmowi, pierwszym stadiem jest kapitalizm, drugim socjalizm...itd, nie będe się dłużej rozpisywał żebyś miał większe pole do popisu na gierki słowne.

Różnorodność na świecie jest piękna. Afryka to skansen średniowiecza, wrak po kolonialiźmie, Chiny ledwo podźwignely sie z dołka i już sie je kopie, za to my bogacze, siedzimy sobie spokojnie i wybieramy sposord wielu opcji co zjemy jutro na obiad.

Tak, tak

i komunizm to zmieni, jasne .

A Ty co robisz aby świat stał się lepszy i mniej różnorodny ? Bo jeśli piszesz tylko tutaj to faktycznie komunizm jest tylko dobry aby sobie popisać bez celu... sztuka dla sztuki i nic więcej nic mniej.

<--->

hmmm... jak to mawiała szlachetna babka mojego nauczyciela od historii:
"Komunizm był dobry, ale spie*rzyli go ludzie."
taka prawda, socjalizm, a co za tym idzie komunizm, był jak na mnie utopią, wizją świata, która nie miała prawa istnienia. Nie da się zrobić, żeby wszyscy byli równi i mieli po równo, zawsze nad równymi będzie stał równiejszy ,jak w "Folwarku Zwierzęcym" Orwella, który Ci polecam. Bardzo dobra książka, komiks też nie gorszy

P.S popytaj starszych ludzi jak im się żyło za komunizmu, kiedy wszyscy mieli "po równo".

Joruus

widzę, że się starasz napisać składnego posta, ale weź sobie lepiej daruj i modelinkę polep, to ci przynajmniej wychodzi.

O

czyżby mała przerwa w oglądaniu RE, kup sobie DVD nie będziesz musiał przewijać jak to jest przy VHSach, nie będziesz Tu pisał, proste i fajne.

swoją drogą

mogliby w końcu 3kę wydać na dvd

Nawet

powinni by wydać.

mgm

wulgarnym językiem nie nadrobisz swojego braku ogłady.

A kto

powiedział że chcę nadrabiać cokolwiek .

m

ty sam swoimi słowami, naucz się czytać swoje wypowiedzi, a nie piszesz cośa potem pytasz się innych co powiedziales, skleroza nie boli.

Raczej

naucz się je dobrze interpretować bo nie przypominam sobie abym coś takiego ostatnio napisał...

m

naucz się właściwej interpretacji swoich słów lepiej.

I po co

te złośliwości, tym nie nadrobisz swojego braku ogłady :/.

,

gdzie napisałem że chce cokolwiek nadrabiać?

A

gdzie ja pisałem że Ty pisałeś- czytaj w końcu ze zrozumieniem, pracuj nad tym !

d

"te złośliwości, tym nie nadrobisz swojego braku ogłady :/."

post wprost sugerujący moją chęć nadrabiania braku ogłady, której wcale nie wyraziłem, pomijając pytanie czy taka rzecz wogóle u mnie istnieje.

Ale ja

się pytałem gdzie ja pisałem że Ty pisałeś ? A nie gdzie ja pisałem że ja pisałem, to taka drobna subtelna różnica :/

n

której jak widać jednak nie zauwazyles, widać subtelnosci w tobie niewiele.

A co ma

subtelna do subtelności...

Zresztą zauważyłem skoro o niej piszę lol tym mnie "rozwaliłeś" .

g

no widzisz, także smialo mozemy zakonczysz dyskusje rozwalaniem Cię przeze mnie

Nie rozwaleniem

a "rozwaleniem" - znowu subtelna różnica, znowu jej nie chwytasz... ehh

n

wybacz ale jak sam powiedziałeś , rozwaliłem cię, to co z ciebie zostało nie warte jest już zwrócenia uwagi.

Nic takiego

nie powiedziałem, więc ponownie bzdurzysz, masz chłopcze naprawdę wielkie problemy z rozumieniem słowa pisanego, to chyba jedna z ideologi komunizmu - robić z siebie pośmiewisko .

hmm

mnie się podobało, chociaż kilka scen przegiętych. Mutt fajny Ogólnie lepsze od Świątyni zagłady

:)

Według mnie film był świetny. Indiana wypadł świetnie, nowy bohater, Mutt również dobrze wplątał się w akcje a i czarne charaktery był ciekawymi i konkretnymi postaciami. Jedyny szkopuł to to, że porównując do Ostatniej krucjaty, Naziści w roli "Villianów" wypadli lepiej niż Sowieci.

Nigdy nie zapomnę jednego tekstu:

- Nie zmuszaj go do ukończenia szkoły, przestań...
- To twój Syn !
- Cooo !?
- To twój syn !
- Dlaczego nie zmusiłaś go, by skończył szkołę !!!

Albo jak przeżył wybuch atomowy i wyszedł z lodówki xD

Z innej beczki – Ben Burtt

Dla mnie ten pan miał też bardzo wielki wkład w Gwiezdne Wojny. W końcu to on stworzył te charakterystyczne i niezapomniane dźwięki. Dlatego jakiś czas temu, gdy odszedł od Lucasa zmartwiło mnie to.
Tymczasem podczas seansu Indiany kilka dźwięków od razu mi się z nim skojarzyło. I faktycznie, na napisach widniało jego nazwisko jak byk. Czy ktoś się orientuje, czy pan Burtt powrócił? Bo skoro tak, to może do animowanych TCW stworzy nowe, rewelacyjne dźwięki, co by mnie cieszyło

:":_:":

Jakby co uprzedzam na wstępie: mój post może zawierać spoilery

Właśnie dzisiaj obejrzałem, i powiem że mi się film podobał, nawet bardzo. Chyba druga najlepsza część Indiany jaką widziałem("Ostatniej Krucjaty" żaden nie pobił). Widać przerost efektów specjalnych nad treścią, ale fabuła bardzo dobra. Tylko kto by pomyślał, że Indiana zostawi Marian miesiąc przed ślubem i zniknie na kilkanaście lat, poznawszy swojego syna bardzo późno? To było podłe trza przyznać. Poza tym, było sporo udziwnień, jak wybuch jądrowy i lodówka, mrówki czy kosmici, czy może raczej "istoty międzywymiarowe".

No właśnie tu mam pytanie: co za różnica między istotą z innej planety, a istotą z innej planety. Czyżby miało być kilka różnych wszechświatów? To by trochę rujnowało to, co pokazane w poprzednich filmach. W "Poszukiwaczach Zaginionej Arki" i "Ostatniej Krucjacie" widać, że Bóg istnieje. A tu co? Kilka wymiarów? Czym różni się wymiar od galaktyki?

Muzyka świetna, aktorstwo też, nowe postacie w porządku, trochę szkoda że nie było ojca Indiany, ale cóż.

No i jeszcze jeden wielki plus: Ruskie dostały po łbach Wielki plus za to, że dr Jones zabrał się za walkę z komuchami

Re: :`:_:`:

Vergesso napisał(a):
Czym różni się wymiar od galaktyki?


________

Tak poglądowo bo godzina już późna, Wymiarzależy od definicji którą zastosujemy np, dlaprzestrzeni liniowych R^3 wymiar wynosi 3 - potrzebujemy 3 punktów aby określić położenie w przestrzeni. Ale wymiar może być zdefinoowany różnie np.: płaszczyzna liniowa euklidesowa nad ciałem liczb rzeczywistych ma wymiar 2 ale jest 1 wymiarowa nad ciałem liczb zespolonych. Inaczej 1 wymiarowa przestrzeń liniowa zespolona z punktu topologicznego jest płaszczyznąwięc jest 2 wymiarowa.

Prosto ujmując my żyjemy w przestrzeni 3 wymiarowej [o wymiarze 3, przy założeniu że jest to euklidesowa przestrzeń liniowa] nad ciałem liczb rzeczywistych].

A Galaktyka to układ gwiazd i materii międzygwiazdowej i jest największym związanym grawitacyjnie systemem gwiazd występującym we Wszechświecie

W Galaktyce zatem są różne wymiary.

Hmm

Czyli w jednej galaktyce jest kilka różnych wymiarów. A co ze wszechświatem? Dla każdego wymiaru jest osobny nieskończony wszechświat, czy we wszechświecie jest kilka różnych wymiarów, tzn. galaktyka ma kilka różnych wymiarów, ale otacza je jeden wszechświat?

no przecież...

to oczywiste. Żyją tam też przypominający wyrośniętego E.T (tego wymyślonego przez Spielberga) trójwymiarowi kosmici z kryształowymi szkieletami, którzy do innych wymiarów wybierają się latającym spodkiem specjalnie po to, by pomóc pigmejowatym społecznościom w osiągnięciu wyższego poziomu intelektualnego, a potem zostają tam, czekając, aż ktoś im podiwani kryształowy łeb, a następnie kto inny go przyniesie z powrotem

Wczoraj

byłem w kinie na Jonesie. Wrażenia (spoilery) : nawet fajny chociaż czegoś brakowało, chyba nie będzie kolejnych części bo na końcu nasz Indiana się żeni! Nigdy bym się nie domyślił, że ta kryształowa czaszka to do jakiegoś kosmity należała(przynajmniej ja tak to odebrałem). Byłoby fajniej gdyby był trochę dłuższy. A to, że Ford jest już stary wcale nie przeszkadzało. Końcowa ocena: 3,5/5.

Ale

Ale i tak Ostatnia Krucjata była najlepsza.

Nie zupełnie :)

W Ostatniej Krucjacie najlepiej zdecydowanie wypadli Naziści.

W Kryształowej Czaszce ten wątek o tych kosmitach wypadł jakoś tak nie prawdziwie Dr. Irina Spalko również, taki jakby udawany czarny charakter

Według mnie...

Film mocno przegięty, ale też bardzo w stylu Indiany

O-cena

Podobał mi się film, a owszem.
Minusy to scena w lodówce oraz jazda przez dżunglę a także motyw rodzinny.
Ruscy i kosmici - też minus.

Plusy to historia, klimat poprzednich części.

Myślę że kontynuacja...będzie

moja kolej

Film bardzo mi sie podobał. Ta kobieta z rapierem jest swietym czarnym charakterem. Humor jest dobry, klimat fajny. Ogolnie rzecz biorac jest dobrze, Lucasowi polepsza sie forma . Co prawda mam wrazenie, że brakuje czegos w watku o kosmitach, że istnieja pewne braki, niedopowiedzenia, ale w sumei fabula nie jest zla. Fajne sa nawiazania do poprzednich czesci. Ale mimo wszytko trzeba przyznac, że troche przesadzili z paroma momentami. I to mocno.

- opilki w magazynie ( z jakich powodow sadzicie ze to strefa 51? ). Reagowaly zbyt mocno na przyciaganie w stosunku do ekwipunku ruskich.
- Lodowka. Co prawda byla z olowiu i samo promieniowanie by wytrzymala, ale nie fale wybuchowa. Samochod, ktory znajowal sie duzo dalej zostal znisczony calkowicie.
- Uniwesrytet. Co robi sredniowieczna, gotycka budowla w NY?
- Tarzan. Bez komentarza.
- Wodospady. Spadli z 2 i nic nie zgubili....
- Zjechanie samochodem na drzewo , a potem do rzeki...

Ktos cos tam pisal, że piramidy utworzone z mrowek sa nierealistyczne. To nieprawda. Są mrowki, ktore budują mosty z wlasnych ciał, żeby przejsc przez rzekę. W Afryce zyją także takei, ktore poluja na wieksze zwierzeta, sa nawet ofiary smiertelen z ludzi.

Re: moja kolej

Mistrz Jedi Radek napisał(a):
- opilki w magazynie ( z jakich powodow sadzicie ze to strefa 51? ). Reagowaly zbyt mocno na przyciaganie w stosunku do ekwipunku ruskich.
- Lodowka. Co prawda byla z olowiu i samo promieniowanie by wytrzymala, ale nie fale wybuchowa. Samochod, ktory znajowal sie duzo dalej zostal znisczony calkowicie.
- Uniwesrytet. Co robi sredniowieczna, gotycka budowla w NY?

________

Na wrotach był napis 51 . Chyba za cienkie ścianki miała ta lodówa ? W USA pełmo takich `gotyckich` budynków.

;)

przeoczylem. Nie wiem czy za cienkie, trzeba by to jakos obliczyc, ale olow jest bardzo odporny na promieniwoanie, wiec nie wiadomo, a lodowka jest szczelna, bo zimno w niej zostaje.

Pochłanianię

promieniowania gamma o połowę dla energii 662 keV [1.0606*10^(-13) J] - Ołów 63,5 mm. Anie wiem ile tamta bombka wypluła energii ? Ale chyba więcej, a lodówka nie wyglądała taką co na ścianki z ołowiu o grubości 6 cm...

Indy na DVD od 23 października

w naszym kraju. Tu można dokonać preorderu
http://merlin.pl/Indiana-Jones-i-krolestwo-krysztalowej-czaszki_Steven-Spielberg/browse/product/2,620916.html

BTW: zauważyłem też w Merlinie, że znów wydają poprzednie części Indiany w boxie i pojedynczo, jakby ktoś nie miał.

Ja osobiście

czekam na 4-ropak (lobię to słowo ) ... chyba nie zostanie wydany już IJ z HF w roli głównej, więc zamknięcie całej dotychczasowej sagi ładnym 4-ropakiem było by bardzo fajnym posunięciem ... no i na półce ładnie by wyglądało

Główka pracuje

u George`a przynajmniej. http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=49302. Ciekawe co tym razem, pewnie duchy bo ich jeszcze nie było.

Dzięki ...

przynajmniej zaoszczędzę teraz 200 zł i wydam je za 6 lat gdy wydadzą 5-ciopak

... duchy były na zakończenie Arki ... tak więc są już oklepanym tematem .. ja bym raczej stawiał na spotkanie z Predatorem

Właśnie

słuchałem naszego publicznego Polskiego Radia (program pierwszy) i słyszę, że Indy dostał nominację do nagrody na najgorszy film roku (nagroda Maliny bodajże). Co wy na to?

Co

Co my na to? Nie wiem jak inni, ale powiem - nic. Maliny to promowane na siłę tzw. "Anty-Oscary", nie warto się tym w ogóle przejmować. Takiej nominacji można się było spodziewać.

Zasadniczo

to słusznie, złote maliny z resztą należą się 90 procentom produkcji made by hollywood.

---

A ja na to jak na zimę
Nie no, ja uważam, że to przesada. Prawdę mówiąc, są gorsze filmy (np. Incredible Hulk zeszłoroczny ;p) a do IJ4 nie ma jak się przyczepić. Dobry film przygodowy, ot co.

---

Mi nowy Indiana się podobał. Ale, to jedno zdanie to za mało dla posta, więc rozszerzę tą wypowiedź.
No więc. Harrison Ford jako stary Indiana wcale nie wygląda tak staro, jak się spodziewałem. ^^ Ciekawy był pomysł z wprowadzeniem syna Indiany (to chyba już nie jest spoiler), a niech dr. Jones ma swojego następcę.
W filmie jest sporo akcji. Miło się to ogląda. Gra aktorska też całkiem dobra, w sumie nie było zgrzytów.
Co jeszcze? Danie główne, czyli tytułowa kryształowa czaszka. Trochę naciągany pomysł z innym wymiarem i kosmitami, ale co tam. Nie jest źle. Dam 9/10.
Mam nadzieję, że nic nie pochrzaniłem w tym poście :P

...

Nowy Indiana to najlepszy jeden z Najlepszych filmów we wszechświecie,uwielbiam go,on jest świetny,genialny,poprostu arcydzieło,uwielbiam ten film,nie jest za bardzo zbajerowany,przez co zachował klimat klasycznej trylogii,Harrison Ford się prawie nie zestarzał,ja na niego patrzyłem jakbym patrzył na niego w starej trylogii,poprostu ten film przejdzie do historii kina jak jego poprzednicy!

a mnie sie film nie podobal.

Kilmat Indianowaty był chociaż nie na końcu... xD UFO ? WTF!? xD
no i oczywiście akcja z Lodówką... xD
ale film był spoko ;d oprócz ww `akcji` które mi sie nie podobały ^^

...

Gdyby obciąć film od pościgu, było by może z 8/10 - fajnie przypomnieć ol`good times. Z pościgiem i ufolową końcówką 6/10 zawyżone z sentymentu.

.?!.

Jasne, że fajny, ale jak to zwykle bywa w filmach, poprzednie części były o wiele lepsze...

...

Film był po prostu ok.
Miejmy nadzieje, że nowa 5 część, którą już kończą kręcić, bedzie lepsza.
(No i zawsze miło zobaczyć Forda w akcji ^^)

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.