Forum

Książka o Plagueisie

-Did you ever hear the tragedy of Darth Plagueis the Wise? I thought not. It`s not a story the Jedi would tell you. It`s a Sith legend...

A my tą tragedię przeczytamy . Za dwa lata, napisze dla nas James Luceno. Fajnie .

http://www.starwars.com/eu/lit/novel/news20060608.html

e tam, zaraz fajnie

BARDZO FAJNIE

Oby tylko tego nie skasowali

ciekawostka w tekście

że Plagueis był Muunem - pewnie stąd wzięła się ksenofobia palpiego

Świetnie

marzenia się spełniają, IMHO świetnie by było gdyby była wpleciona historia Palpatine`a
BTW czemu moje marzenia się nie spełniają (wszystkie Republiki i Jedi wydane przez Mandragorę)

Re: Świetnie

the choosen one napisał(a):
marzenia się spełniają, IMHO świetnie by było gdyby była wpleciona historia Palpatine`a
BTW czemu moje marzenia się nie spełniają (wszystkie Republiki i Jedi wydane przez Mandragorę)

________

Napewno będzie miło poczytać o czasach kiedy Palpi był jeszcze małym dzieckeim

A puci-puci, jaki słodki, AłAAAaa no nie wal tymi błyskawicami!!!

Re: Re: Świetnie

Admirał Piett napisał(a):

A puci-puci, jaki słodki, AłAAAaa no nie wal tymi błyskawicami!!!

________
NO NIE MOGĘ!!!

Re: Świetnie

Oczy mokre od łez ze śmiechu

jasne

będe na to czekał z ciekawością zamiast Seven Sea będzie seven sky

Yes, yes, yes!

Tak po cichu na to liczyłem i się nie przeliczyłem Cudownie A że Muun to jeszcze lepiej, genialna rasa jak dla Sitha (choć to wyklucza ewentualne pokrewieństwo między nim a Shmi Skywalker, ale może to i lepiej).
A przypominam, że w obecnej sytuacji w 2008 został tylko jeszcze jeden nieobsadzony hardcover, więc znów możemy się doczekać jakiejś niespodzianki

Ojej

i ja napisałem w czerwcu coś o niespodziance w 2008 roku? I dostałem w nagrodę Stovera? Chyba trafiłem na dżina (albo raczej gin ) w butelce

Mhmmm...

Kolejna dobra wiadomość dzisiejszego dnia . Na dodatek Luceno. Miejmy nadzieję, że tego nie skasują .

Poczekamy, zobaczymy

lepiej nie obiecywać sobie zbyt wiele. Może to co wymyśli nie będzie takie fajne, jak to co my myśleliśmy? Jeszcze w praniu wyjdzie coś głupiego.
Mnie zawsze zastanawiały słowa, ze ów mistrz potrafil "uchronić od śmierci tych, których kochał"(dobrze napisałam?). Czy palpatine tylko grał na uczuciach Anakina, czy była jakas historia, a jeśli było jak myślę to co się z nimi stało.
Nie musi to być kobieta, choć to bardzo prawdopodbne. Może dziecko, albo rodzice, lub rodzeństwo? Byłoby zaskoczenie.

A może

nie kobieta, nie dziecko... ale Palpatine? Może Plagueis kochał Palpatine`a jako swojego ucznia do tego stopnia, że uratował go od śmierci, a ten pięknie mu się odwdzięczył zabójstwem we śnie? To by było coś

Byłoby bardzo prawdopodobne

i poprawne politycznie, jako że ostatnio słowo "kochać" znacznie zawęziło swe szerokie niegdyś znaczenie.
A tak na serio-każda opcja daje pole do popisu, byleby wątek romansowy nie rozrósł sie do rozmiarów AOTC.Może autor powróci do starej, dobrej tradycji, kiedy romans był okrasą dla polityki i przygody.

Ooooo

SUPER! Nie mogę się tego doczekać . Szkoda tylko że dopiero za dwa lata (ciekawe kiedy w Polsce?).

W końcu

zapowiada się jakiś ciekawy tytuł, a nie jakiś Władca Dwumyslnych czy cos tam ( no ta nowa trylogia Denninga ktorej nawet kupowac nie zamierzam )

Osobiscie czekam teraz na tą ,,tragedię" oraz na wszystkie książki Zahna...

Hmmm

ciekawe, czy dowiemy się czegoś o przeszłości Palpatine`a. Skąd pochodzi, czemu został Sithem, czemu Jedi go nie trenowali... Choć z drugiej strony motyw "Sitha z nikąd" też miał swój urok.

no nareszcie...

...dowiemy się czegoś więcej o tej legendzie, wreszcie dowiemy się czegoś o jakże nurtującej przeszłości Palpusia i jego mentora. zapowiada się jedna z lepszych i chyba najbardziej oczekiwanych pozycji....

Trochę

to dziwne że Plagueis był Muunem - jakoś mi to nie pasuje do tej postaci żeby tak wyglądał: http://www.starwars.com/databank/character/sanhill/index.html

Fantastycznie

No ja się przynajmnie bardzo cieszę. Może nawet jakiś lepszy cytat do sygnaturki mi się trafi...
A swoja drogą, skądw iadomo, ze to Muun, przeczytałam całą wiadomość na oficjalnej i jkaoś nigdzie nie widzę informacji o gatunku...

jest:

`Darth Sidious and his Muun mentor, Darth Plagueis.` .to z tego artykułu na Oficjalnej, no chyba, że czytałyśmy dwa różne artykuły

Ok

Chyba jakaś nieprzytomna dziś jestem...

Zapowiedź

każdej książki której treść skupia się na kimś innym niż przygodach kolejnych pokoleń dwóch najbardziej znanych rodzin galaktyki jest jak dla mnie dobrą wiadomością Dzięki temu świat SW się rozwija

Sympatycznie

się robi . Ciekawe cóż tam znajdziemy? Ja to się nawet cieszę że nauczyciel Sidiousa będzie Muunem. No i wyjaśni się kwestia "tej jakże tajemniczej miłości" Plagueis`a względem tych których miłował . Mi się wydaje, że to on przewidział, że za jego czasów nastąpi kres Republiki i opowiedział o tym młodemu Palpiemu. Tyle tylko, że Palpi nie chciał być dożywotnim uczniem, więc pozbył się mistrza .

At last

Cóż jeszcze pamiętam jak jakiś czas temu deliberowaliśmy sobie z Freedonem, o czym może być ta książka, on bardziej praktycznie (znając S.R.) strzelał, że to będzie ksiażka Zahna o Benie po Legacy.. Ja chciałem, bo raczej trudno powiedzieć, że przewidziałęm, by to był Luceno piszący o Plageuisie i Sidiousie. Na szczęście po raz drugi w tym roku EU idzie w kierunku, który oczekiwałem (zaraz po Jacenie w Legacy ). Teraz już wiem, na co mam czekać po Bane`ie.
Cóż o samej książce trudno cokolwiek powiedzieć, tylko tyle, że ja wieżę w Luceno. Chyba do pełni szczęścia brakuje mi teraz by w miejscie drugiego hardcovera wstawili Kevina J. Andersona piszącego o Exarze .
Cóż, w tym roku interesuje mnie już tylko Bane, w przyszłym co najwyżej powieść o Gwieździe Śmeirci, ale rok 2008 zapowiada się bardzo Ciekawie. Coruscant Nights i to . Tyle, że jeszcze tyle czekania.

zgadzam się,

aczkolwiek i`ve a bad feeling about the Coruscant Nights. wydaje mi się, że będzie to coś podobnej jakości co Mroczne Gniazdo, bo coraz bardziej sądzę, że Reaves miał po prostu szczęście pisząc Dartha Maula, a to szczęście się ulotniło w MedStarze...

Re: zgadzam się,

Jaro napisał(a):
a to szczęście się ulotniło w MedStarze...
________
Mi tam Medstary się podobały, ale każdy może mieć swoje zdanie

mi też się

całkiem podobały, czyli były niezłe, ale dużo gorsze od Maula

wiesz

ja już na poziom Dartha Maula nie liczę. Mnie bardziej w Coruscant Nights interesują postaci, okres i cała reszta. Złe przeczucie można mieć, czy to aby na pewno wyjdzie. Bo jak wsadzą kolejną książeczkę z Jainą itp. w miejsce CN to się załamię. Swoją drogą w Mestarze w oryginale (polskiego nie doczytałem, z Wojen Klonów utknąłem na polskim Cestusie - nie ma jak to "zabójcze" tłumaczenie), można było zauważyć, że tekst pisze dwóch różnych autorów. Nie wiem, czy właśnie w tym nie tkiw problem, bo i Perry i Reaves osobno sprawdzili się lepiej niż razem. Zobaczymy jak w przyszłym roku wyjdzie im powieść o Gwieździe Śmierci.

spekulacje co do fabuły

ciekawie by było gdyby Plagueis uczył Paplpatine`a jak przedłużyć życie, a jemu by się to nie udawało (stąd też mogłaby być deforamcja twarzy Sidiousa)... Sidious przez zazdrość zabija mistrza we śnie jego własnym mieczem (potem nim walczy z Mace`m) i buduje swój na jego wzór (walczy nim z Yodą)

---

co do tytułu, może:
DARTH PLAGUEIS: WAY TO IMMORTALITY

całkiem ładnie...

ale ciekawi mnie też, jak Palp poznał Plaga...

PS: Deformacje to efekt działania na darksiderów do gruntu złych (np. Palpatine czy Darth Revan po CSM)

pewnie tak...

Plag zabił jego rodziców kiedy ten był mały

Wątpię

o Plageuisie póki co wiemy bardzo niewiele, ale nie nic. Wszystko wygląda na to, że przydomek Mądry nie jest tylko częścią legendy, a raczej kwestią postaci. Jedynym czego pragnął była wiedza o osiągnięciu nieśmiertelności. Palpatine to mistrz spisków i gierek zakulisowych, Maul czy Vader to siekacze, ale Plageuis to "naukowiec", który nie cofnie się przed niczym by osiągnąć wynik, ale w samo zabicie rodziców Palpatine`a wątpię. Tym bardziej, że książka ma się dziać w czasach, gdy i Palpatine i Plagueis są dorośli.

Co do miłości...

... to jest to trochę dziwne. Przecież z tego co mi wiadomo, Sithom, którzy żyją w ciemnej stronie, obce są takie uczucia jak miłość i przyjaźń. Myślę, że Palpatine wspaominał o "tej umiejętności chronienia przed śmiercią tych, których się kocha", żeby przekonać Anakina to współpracy. Przecież wiedział o jego uczuciu do Padme i o tym, jak bardzo boi się ją starcić. Prawdopodobnie to on zsyłał te sny...
Ciemna strona wypacza rozumowanie a także zabija pozytywne uczucia. Sam Anakin zaczyna dusić Padme na Mustafar... a przecież jeszcze pare godzin temu żegnali się w czułym uścisku.
No, ale trochę się zapędziłam. Uważam, że Plagueis umiał poprostu powstzrymywać proces starzenia dzięki medytacji i perfekcyjnemy opanowaniu tajników ciemnej strony. Ta sztuka nie mogła go jednak uchronić przed śmiercią, np. przez zabicie mieczem świetlnym ucznia Największą zagadka to to, dlaczego Palpatine zabił swojego mentora, przed poznaniem "sztuki tworzenia życia". Może jak sugeruje Hialv Rabos, nie chciał być wiecznym uczniem. A może Plagueis chciał tylko wiedzy, a Palpatine pragnął władzy nad galaktyką i wiedział, że póki jego Mistrz żyje, nie bedzie miał pola do popisu Jakkolwiek byłyby motywy Palpatina, to trochę wyjaśnia, dlaczego sam szkolił Maula na bezmyślne narzedzie - bał się, ze jego uczeń może go zabić, tak jak on sam to uczynił.
P.S. Ciekawi mnie, kto nadał mu ten przydomek "mądry". Przecież od Bane`a Sithów było tylko dwóch i żyli w konspiracji. Czyżby więc sam Palpi uczcił Mistrza??

Właśnie...

...z tych samych przyczyn, które podałaś, wątpię, by Plagueis umiał tworzyć życie poprzez Moc. Palpatine nie zabiłby go, gdyby żywił chociaż cień podejrzeń, że mógłby się nauczyć od niego czegoś więcej.
Dalej - Maul był świetnie wyszkolony, ale tylko w walce. Nie sądzę, by był w stanie zdradzić swojego mistrza. A sam Palpatine był zdania, że to właśnie zdrada jest najważniejszą domeną Sithów.
(w powyższych opiniach posiłkuję się zdaniem Luceno, wypowiedzianym wprost w "Czarnym Lordzie")
Co więcej, to sam Palpatine odkrył sposób na wieczne życie, ale poprzez klonowanie - vide Byss.
Wreszcie kwestia mądrości Plagueisa. Zaiste, chyba tylko Sidious mógł mu nadać ten przydomek, i to też najprawdopodobniej na potrzeby kuszenia Anakina; tylko wtedy zresztą mógłby sobie na to pozwolić (ewentualnie przy rozmowach z Tyranusem, bo wątpię, aby karmił Maula historią o przedłużaniu życia). Zresztą nie lekceważmy pędu do wiedzy Palpatine`a; pod tym względem był bardzo podobny do swojego mistrza. Wszak wiele czasu pomiędzy objęciem kontroli nad Zakonem Sithów a proklamacją Imperium Sidious poświęcił właśnie na pogłębianie swojej wiedzy.

Re: Co do miłości...

Shadow Lady napisała:
... to jest to trochę dziwne.
Ja również uważam, że miłość to zbyt mocne słowo jeśli chodzi o Sithów. Może jakiś podziw, szacunek lub nawet lojalność granicząca z przywiązaniem (Maul) ale nie czysta miłość.

Prawdopodobnie to on zsyłał te sny...

Tego nie byłabym taka pewna. Wydaje mi się, że to było jasnowidzenie Anakina.

Czyżby więc sam Palpi uczcił Mistrza??
Bardzo możliwe. Zresztą jak napisał Misiek to mogło być dodatkowym wabikiem na Skywalkera.

Re: Re: Co do miłości...

Kasis napisał(a):
Prawdopodobnie to on zsyłał te sny...

Tego nie byłabym taka pewna. Wydaje mi się, że to było jasnowidzenie Anakina.


________
Nie zapominaj że Palpatine wiedział o snach Anakina, a Skywalker był na tyle silnym użytkownnikiem Mocy że mógł kontrolowwać penetracje swojego umysłu przez osoby odpowiednio do tego wyszkolone.

Słuszna...

...uwaga, jednak to implikuje kolejne pytanie: skoro Anakin był w stanie wykryć sondowanie umysłu, to czemu nie zorientował się w obcym pochodzeniu wizji, skoro to jest bardziej złożona ingerencja w czyjś umysł, niż sondowanie?
No i zakłądając, że za wizjami stał Palpi - skąd wziął się w nich Obi-Wan?

....

masakra...możże dlatego że wizje pojawiały sie w nocy, kieedy umysł jest wyciszony, i obrona pprzed sondowaniem jest słabsza...

Też mi...

...to przyszło do głowy i ma to niejaki sens, zwłaszcza, że po wizjach z AOTC Anakin był na nie wyczulony i nawet mu do głowy nie przyszło, że może poddać je pod wątpliwość...
Co jednak cały czas nie tłumaczy Obi-Wana.

Może

gdzieś czytałem że Anakin podejrzewał o romans(??) Obi-Wana i Padme...rozmowaa na Mustafar o potwierdza "Liar! You`re with him!" brzmi bardzo dwuznacznie...może Obi-Wan to refleks z codziennego życia??

To wszystko...

...jest szyte dość grubymi nićmi, ale ponieważ póki co nie mam żadnego pomysłu na ten temat, zostawię go chyba w spokoju...

No może

faktycznie. Pasuje to do całego kuszenia Anakina przez Palpatine`a.

Ale ja osobiście wolałabym, żeby to była jedna z jego wizji przyszłości. Ujrzawszy ją chciał do tego nie dopuścić a tymczasem wybierając złą drogę sam stał się przyczyną tego czego się tak obawiał.

Re: Re: Co do miłości...

Kasis napisał(a):
Shadow Lady napisała:

Ja również uważam, że miłość to zbyt mocne słowo jeśli chodzi o Sithów. Może jakiś podziw, szacunek lub nawet lojalność granicząca z przywiązaniem (Maul) ale nie czysta miłość.


________


Czemu nie? Szczerze mówiąc, bardziej mi miłość nie pasuje do Jedi... Uczucie... Emocja... Silna... Pragnienie posiadania kogoś tylko na własność... Gotowość nawet do zabijanie dla niego... Walka o szczęscie tej osoby bez patrzenia na cokolwiek. Oczywiście, to nie jest "czysta" miłość. Ale to jest miłość. ( Kto powiedział, że miłość jest czysta?)

Hmm

może faktycznie wyrażenie "czysta miłość" nie jest najtrafniejsze.
Co jednak nie zmienia faktu, że nadal bardziej mi do Jedi pasuje niż Sithów. Z miłością wiąże się zdolność poświęcenia, bezinteresowność, które bardziej pasują mi do Jedi. No i Sithowie są zbyt skupieni na sobie i egoistyczni. Co z drugiej strony faktycznie nie wyklucza egoistycznego uczucia i chęci posiadania kogoś tylko dla siebie, ale czy to jeszcze jest miłość to już temat na dłuższą dyskusję

Plagueis

Jak ja uwielbiam spekulacje . Swoją drogą to ciekawe jak nasze dociekania będą zbieżne z tym co przeczytamy za minimum 2 lata ?
Ale wracając do rzeczy...

Po pierwsze, jeśli chodzi o kwestię wyjaśnienia początkowych losów Palpa jako ucznia. Niewykluczone że będziemy mieli coś na ten temat napisane, pomimo tego że akcja będzie się rozgrywać w czasach kiedy Palp będzie już dorosły. Tu podpieram się powieścią o Darth Maulu, w którym Reaves umieścił informację o początkach tejże postaci. Tak więc myślę że i Luceno coś skrobnie o początkach znajomości mistrza i ucznia, oczywiście niekoniecznie w formie wielkiej retrospekcji .

Natomiast nie zgodzę sie z tym co napisała Shadow Lady, że Plagueis pożądał tylko wiedzy. Każdy Sith pragnie władzy i zapewne nauczyciel Palpa nie był tych pragnień pozbawiony. Widząc zbliżający się kres Republiki, napewno nieomieszkał knowań aby zniszczyć jej protektorów w postaci Zakonu Jedi. I choćby ze względu na Jedi pragnął być czynnym uczestnikiem tych wydarzeń.

Misiek Napisał że gdyby naprawdę Plagueis umiał tworzyć życie poprzez Moc to Sidious nie zabił by go, licząc na możliwość nauczenia się tej jakże niecodziennej umiejętności. Sytułacja mogła się jednak przedstawiać zupełnie inaczej. Może Plagueis posiadał owe zdolności ale znając możliwości swojego ucznia, postanowił nie dzielić się z nim tym darem mając w ten sposób swoisty "haczyk" na Palpa . W ten sposób mogło się mu wydawać że zapewni sobie nietykalność i będzie odporny na zdradę ucznia. Tyle tylko że Palp nie chcąc czekać, poprostu się wycwanił. Mógł przecież stwierdzić że operując swoimi zdolnościami i on dojdzie kiedyś do tego jak być nieśmiertelnym, bez pomocy nauczyciela .

To ja...

...też pozwolę sobie pospekulować.
Pierwsza rzecz, jaka nasunęła mi się po przeczytaniu Twojego posta, to to, że może technika przenoszenia swojej świadomości do ciała klona (skądinąd pośmiertne zakotwiczenie swojej świadomości w innej materii było już praktykowane jako typowo ciemnostronna technika) była pomysłem Plagueisa... ale nie ma to nic wspólnego z mitycznym koncentrowaniem midichlorianów. Stoję bowiem cały czas na stanowisku Luceno z "Dark Lorda": historia o tworzeniu życia jest bajką. Co na to wskazuje, pisałem już wielokrotnie, i napiszę jeszcze raz dopiero wtedy, gdy naprawdę będzie trzeba.
Co do zagrywek mistrz-uczeń, to tutaj musiało być jakieś zaufanie ze strony Plagueisa do Palpatine`a: nie bał się przy nim spać (wiem, jak to brzmi...). To pozwala na przykład stwierdzić, iż albo Plagueis był naiwny (chyba można to wykluczyć), albo już stary i nieostrożny. Sidious natomiast... cóż, na pewno był potężniejszy od Plagueisa. To nie ulega wątpliwości. Może też było tak, że mistrz mamił ucznia obietnicą wiecznego życia, którą sam wyssał z palca (a która stała się potem idee fixe Palpatine`a - vide Byss), jednak Sidious to przejrzał i stwierdził, że czas wziąć sprawy we własne ręce...

ach ta nieśmiertelność

Nie śni mi się nawet kwestionować Twojej wiedzy na temat SW, tym bardziej że Dark Lorda nawet na oczy do tej pory nie widziałem. Tak więc zdaję się na Twoją wiedzę. Jednak będąc z natury człowiekiem przekornym i znając częściowy brak spójności w SW pozwolę sobie na odrobinę fantazji . Może rzeczywiście w powstającej powieści nie będzie nic nowego, a jednak gdzieś podświadomie przeczuwam że Luceno czymś zaskoczy. Może się mylę i może zmienię zdanie gdy przecztyam Czarnego Lorda ale narazie przystanę przy swojej wyobraźni pamiętając o Twojej wiedzy, którą zresztą bardzo sobie cenię.

Albo...

Misiek z LO2 napisał(a):
...Co do zagrywek mistrz-uczeń, to tutaj musiało być jakieś zaufanie ze strony Plagueisa do Palpatine`a: nie bał się przy nim spać (wiem, jak to brzmi...).
________


Albo i się bał, ale palpi był na tyle potężny ( z iluzją i maskowaniem się radził sobie przecież później fantastycznie, skoro nawet w Świayni Jedi bywał...) , że mógł wejść niezauważony.

Niewykluczone...

...chociaż jak Sidious mówił o zdradzie swojego mistrza, to odniosłem wrażenie, że była to zdrada mocno perfidna. A najbardziej perfidna jest wtedy, kiedy wykorzystuje zaufanie zdradzanego.
Co do iluzji, to czy Sidious dorównywał Fallanassi (czy tam późniejszemu Luke`owi), śmiem wątpić. Jasne jest natomiast, iż umiał tę technikę, któej o 1:00 w nocy nie jestem w stanie sobie przypomnieć (znowu...), a która odcina od wpływu Mocy i wrażliwości na nią.

jak

dla mnie to Lucemo powinien się skupić na dorosłym życiu Palpiego u boku Plagieusa, jednak można by trochę na początek zwrócić na uwagę JAK Palpatine stał się uczniem Plagieusa, kim był jego mistrz na codzień, i co się stało z jego rodzicami.
NP.
W "wypadku" giną rodzice Palpiego a jego opiekunem zostaje Plagieus, dobre pytanie czy Plagieus też był jakimś senatorem bo w końcu Palpatine raczej nie wykiełkował by na senatora będąc jakimś byle Kowalskim.

To tyle na razie w kwestii dziwnych pomysłów

Taaaak...

ja też kocham spekulacje
Zauważyliście taką ciekawostkę... mianowicie po ciele Palpatina nie widać, że wogóle jest Mrocznym Lordem (tak, wiem jak to zabrzmiało, ale czytajcie dalej ). Wielu sithów tatułowało sobie twarz, lub nawet całe ciało na znak, że przynależą do ciemnej strony. Długotrwałe używanie ciemnej strony powoduje także pewne deformacje. Np Darth Maul, który używał csm od małego, miał czerwone oczy i zniszczone zęby (co nie jest cechą jego rasy). Kiedy poznajemy Palpiego w DPM, jest on sympatycznym panem w średnim wieku, nie budzącym żadnych "mrocznych podejrzeń". Dlaczego?
Czyżby Plagueis nie szkolił go od maleńkości? Albo właśnie zamiarem Plagueisa było przygotowanie ucznia do zajęcia miejsca w senacie. Być może jeszcze za jego życia Palpatine został senatorem i sobie gdzieś tam razem spiskowali Tu można by postawić kolejną hipotezę, co do morderstwa CzyżbySidious nie chciał być pionkiem w rękach mistrza? Może chciał sam o wszystkim decydować. No cóż fani, którzy znają angielski, przekonają się JUŻ za 2 lata.

Odpowiedź...

...wydaje się prozaiczna. Ale zanim jej udzielę <SB mode on>pamiętaj o drzewkach<SB mode off>.
No, więc pierwsza sprawa: ukrycie Zakonu Sith. Plan opanowania galaktyki przygotowywany był od setek lat i pewnie na dzień dobry zakładał rozsadzenie Republiki od środka, co oznaczało z kolei wniknięcie do kręgów rządzących. Kręgów, które były bardzo blisko Jedi. Nie można było dać się poznać, toteż wykonawca planu musiał być jak najdalej od skojarzeń z Sithami. Z Maulem byla trochę inna bajka, bo chłopak trochę inaczej widział swoją rolę w Zakonie...
Z tych samych przyczyn Palpatine nie mógł się zdradzić z wrażliwością na Moc. Są techniki odcinania się od niej (o 1:00 w nocy nie pamiętam nazwy, ale Mihoo gdzieś o nich pisał), by uniknąć rozpoznania. Zauważ, że ubytki na ciele pojawiają się, gdy się ciemnej strony nadużywa; Exar Kun, Darth Revan, Kaan, możliwe, że Darth Bane... to były zdrowe i przystojne byczki, bo wiedzieli, z czym mają do czynienia. Palpatine też wiedział, i czuł, że nie może sobie pozwolić na żadne deformacje, jeśli ma być z początku nie rzucającym się w oczy politykiem.
Przy okazji: Sidious dzięki własnym intrygom wprosił się na fotel senatora; było to w "Republice: Więzach krwi". Plagueis prawie na pewno już wtedy nie żył. I to od dawna.
A co do tatuaży... to tych sithowych tak dużo znowu nie było. Bractwo Ciemności się mogło tatuować, Maul, ta panienka z Legacy, o której jeszcze właściwie niewiele wiemy... i na tym koniec. Asajj miała zupełnie inne tatuaże, Tavion nie była Sithem, a mroczne panienki z Dathomiry to już w ogóle. Myślę, że to była raczej pewna szczególna metoda indoktrynacja, swego rodzaju sprawdzian posłuszeństwa, stosowany tylko wobec tych, których Sithowie przeznaczali właśnie na takich Maulów, czyli kolegów od bicia. Reszta chyba sobie odpuszczała...

Igranie z ogniem

Zdaje się, że masz rację. Sithowie starali sie opanować CSM, nie podporządkować się jej(tak przynajmniej im się wydawało). Im więcej o niej wiedzieli tym bardziej zdawali sobie sprawę z ryzyka i starali się je ominąć, a przynajmniej zminimalizować. Tatuaże Maula chyba miały po prostu straszyć jego wrogów, a nie przedstawiać właściciela(zresztą chyba Palpi uczulił go na tym punkcie).
Wracając do mocy nie sądzę by Palpi używał jej na co dzień, jako kanclerz. Zresztą, kto by podejrzewał miłego staruszka , kochającego Republikę i demokrację, a to by Sith został kanclerzem ot, tak bez zadymy raczej nie mieściłoby się Jedi w głowie.

Dzięki...

... za wyczerpujące odpowiedzi . Oglądając TESB i ROTJ myślałam, że te deformacje na ciele imperatora, to właśnie skutek używania ciemnej strony. A tu się okazuje, że Palpi przygrzmocił sobie własnymi błyskawicami mocy w ROTS. Tu pojawia się kolejna nieścisłość: czytał ktoś z was komiks Darth Mau?. Tam nasz zabrak również obrywa błyskawicami od siostry nocy, i jakoś się nie deformuje . Kurcze, ja już dawno zaprzestałam szukania logiki w Gwiezdnych wojnach, ale im dłużej siedzę na przeróżnych forach tym bardziej podziwiam fanów, którzy potrafią odpowiedzieć na każde pytanie. Respect for all!
Oczywiście, zgadzam się z tym, że Palpi w senacie musiał odcinać się od ciemnej strony, bo każdy Jedi by go "odkrył". No ale musiał liczyć się też z tym, że jako senator, a potem kanclerz jest ciągle narażony na jakieś zamachy i tym podobne sprawy. Czy nie bał się ryzykować? A może cały czas nosił swój miecz świetlny w rękawie? Ciekawe, czy mu nie przeszkadzał w gestykulacjach

Cała...

...przyjemność po mojej stronie
A żeby uściślić i uzupełnić: Palpatine nie nosił miecza w rękawie. Polecam nowelizację ROTSa autorstwa Stovera; wiele wyjaśnia, a poza tym jest najlepszą książką spod znaku SW, jaka kiedykolwiek i gdziekolwiek wyszła.
Czy Sidious bał się ryzykować? "Sith has no fear."
Znowu: powtórzę to, co napisałem wcześniej; deformacje zachodzą pod wpływem nadużycia Mocy, a nie użycia ciemnej strony jako takiej (podobna technika może być bowiem wykorzystana zaróno w ciemnych, jak i jasnych celach, więc teoretycznie sama w sobie deformacji nie wywołuje). Możesz trzasnąć błskawicą tak, jak ta panienka z DM (powiedzmy: 220V), albo tak, jak to zrobił Sidious, że Mace`a odrzuciło na drugą półkulę Coruscant (powiedzmy: 10000V). To chyba mniej więcej jasne, gdzie tutaj nadużycie...
A poza tym Palpatine też sie nie cackał, permamentna medytacja bojowa, kontrolowanie umysłów podwładnych, a potem burze Mocy i w ogóle wyzwalanie tak niszczycielskiej siły, że samodzielnie zamiatał całe floty... nie dziw, że wyglądał, jak wyglądał (co nie zmienia faktu, że niektórzy darksiderzy stosowali szeroko pojęty umiar).
Co do logiki, to cóż... w tym szaleństwie jest metoda...

hmmm

przyglądam się jedynie tej dyskusji, gdyż nie posiadam tak dużej wiedzy jak np. mój przedmówca, który jednak w kwestii miecza mnie ubiegł
Pozwolę sobie dopowiedzieć, że w rzeczonej książce jest opisana jedna z rzeźb, wewnątrz której znajdował się ukryty miecz Sidiousa; gdy wywiązała się walka wystarczyło tylko sięgnąć Mocą...
I mała uwaga - nowelka ROTSa nie jest i nigdy dobrą książką nie będzie.

Już to...

...przerabialiśmy, więc nie ma sensu do tego wracać. Zwłaszcza, że się raczej nawzajem nie przekonamy...

toteż

jest to czyste stwierdzenie, moja opinia, nie mam zamiaru podejmować znowu tej dyskusji i to jeszcze w tym topicu sprawdź pocztę.

Sprawdziłem...

...rano i już sobie ściągnąłem. Dzięki

xD

wyobraź sobie, że dopiero teraz przyszło mi powiadomienie o tym poście na pocztę x]

...

Luke Skywalker obrywa błyskawicami i nie ma deformacji, Anakin Skywalker obrywa, Yoda obrywa...przykłady można mnożyć...Niestety nie ma m przy sobie nowelizacjii RotSa ale tam było cos takiego
"Maska i człowiek stały sie jednym...ale myśle że do naszych celów twarz Sidiousa przyda sie bardziej"...sam nie wiem co otym myślec ale to chyba sugeruje ze to co sie stało z Sidiousem na parapecie gabinetu, było kontrolowane...

Błyskawice i deformacja

Misiek poniżej już wszystko na ten temat powiedział, ja tylko dla uzupełnienia podam ciekawostkę, dotyczącą błyskawicy jak i jej użytkowników. Przytoczę w tym celu cytat z powieści Mroczna Podróż, str. 286;

"Młoda Jedi zerwała się z fotela, odwróciła się błyskawicznie wyciągneła rękę do Kypa. Z czubków jej palców strzeliła błyskawica ciemnej Mocy, która otoczyła mistrza Jedi pajęczyną błękitnych wyładowań. Kyp poleciał do tyłu i zderzył się plecami z koralową ścianą. Zaraz się jednak skoncentrował i unicestwił siatkę wyładowań. Zdumiona Jaina otworzyła szerzej oczy.
-Jeżeli mogę ją wezwać, mogę także rozproszyć-oznajmił mistrz Jedi."

Kyp napewno umiejętność rozpraszania błyskawic nabył podczas nauk udzielonych mu przez Exar Kuna. Wnioskuję więc że i Darth Maul miał tą zdolność opanowaną, co zresztą widzimy w komiksie .

Przepraszam

ale jakimś cudem mój powyższy post, który był adresowany do Shadow Lady znalazł się w tym miejscu...pomimo użycia drzewek. Jeszcze raz Sorry.

Tak naprawdę to zwolenników Sidiousa w Senacie nie brakowało...

Gdy klony szukają w Senacie śladów życia Yody, Darth Sidious zwraca się do Mass Ameddy, żeby poinformował kapitana Kage (kto to jest ?) żeby jego prom imperialny był gotowy do startu na Mustafar. A Mass Amedda odpowiada mu - Tak Lordzie. Nie wolno zapominać też o Sly Moore. Obaj czyli Mass Amedda i Sly Moore nie byli zaskoczeni, gdy Palpatine ogłosił upadek Republiki i powstanie Imperium Galaktycznego.
Sam Amedda zna Anakina Skywalkera (scena w ROTS - gdy Anakin informuje swojego mentora o zabiciu seperatystów) czyli wie ze Anakin i Lord Vader to ta sama osoba. Palpatine miał też do pomocy Gwardzistów, choć oni niczym się nie wykazali. Yoda pstryknął nimi jak zapałkami. W książkach EU przyszły Imperator otaczał się karierowiczami w armii - Thrawn czy Tarkin. Tarkin nawet wie że Vader był kiedyś Jedi. "....jesteś ostatnim przeżytkiem ich archaicznej religii..."
Czyli tak naprawdę to dużo osób wiedzialo kim jest Palpatine i razem z nim szykowali do objęcia władzy. Wszyscy oni nienawidzili Jedi.

Wtajemniczanie współracowników byłoby dziwne

Bo kto może do końca zaręczyć, że ie poleca z jęzorem albo nie wygadają sie przy piwie? Raczej złożyłabym te słowa na karb ograniczeń czasowych ROTS. Nie wyklucza to natomiast stopniowego werbowania zwolenników tu słówko, atm słówko, ale nie do końca, tak, żeby w razie wpadki zostawić furtkę bezpieczeństwa. Zaś Gwardia... nie znam się na tym, ale czy to dziwne, że w czasach niepokojów najwyższa władza Galaktyki potrzebowała ochrony. Raczej dziwne by było gdyby z niej zrezygnował.

Poczytaj komiks Więzi krwi, to tam więcej się dowiesz o ochronie Palpiego.

Że kto, ja?

(rozgląda się na boki) chyba ja...
może przeczytam. Jak tylko będę miała za co

Jak już spekulowac to...

w koncu mozemy się domyślic czemu Palpatine był rasistą. W końcu jego mistrz był Muunem, a że Sithi nie są zbyt towarzyscy nawet między soba i lojajlnoś ( tymczasową) wymuszaja strachem, no to wiecie... Zapewne będzie o tym jak plagieus jak to msitrz znęcał sie nad swym uczniem, przez co przyszły Imperator, nie tlyko zaczął nienawidzi jego ( ale to raczej taka nienawiśc ,,obowiązkowa" ) ale także istoty innych ras...

Ta książka

opowie nam wiele o tym co działo się przed epizodami. O młodości Palpatine. To pozycja, na którą warto będzie poczekać. Wreszcie nie jest to kolejna książka, która przedstawia dzieje po E VI. Jestem bardzo zadowolony. Ciekawe tylko jak Luceno to wykona.

No cóż,

tak to u Sithów bywa. Uczeń jest uczniem, dopóki nie zabije Mistrza. O ile się nie mylę, to uczeń musi wyzwać mistrza na pojedynek i go wygrać, aby sam zostać mistrzem. Jeżeli nie potrafi, no to musi czekać aż ten kopnie w kalendarz z przyczyn naturalnych. Jak widać Palpi miał proplemy z zabiciem Mistrza z honorem A z drugiej strony zastanawia mnie też, jak ten "Mądry Plagieus" mógł sobie tak spać beztrosko? Czy Sidious już w młodoiści był takim cwaniakiem, że zyskała sobie ufność Mistrza? Za tym kryje się na pewno jakaś mroczna historia :> Bo skoro faktycznie, Sithowie nie przepadają nawet sami za sobą, to nie sądzę by Plagieus spał sobie przy otwartych drzwiach.

Re: No cóż,

Shadow Lady napisał(a):
O ile się nie mylę, to uczeń musi wyzwać mistrza na pojedynek i go wygrać, aby sam zostać mistrzem. Jeżeli nie potrafi, no to musi czekać aż ten kopnie w kalendarz z przyczyn naturalnych. .
________

Własnie jest na odwrót. Powinien grzecznie czekać aż Mistrz sam go naznaczy i odejdzie. Wszak przedwczesne zabicie Mistrza (fart, we śnie) przy nieprzygotowanym uczniu tylko osłabia Sithów.
Cóż... większość jednak była dość hmmmm narwana.

dalsze spekulacje

jeżeli będzie się dziać około 20 lat przed Mrocznym Widmem, to możemy zobaczyć dzieciństwo Darth`a Maula

To raczej speulacje

To tak jakby w ksiązce o dzidku szukać wnuków. Jeśli Maul w ogóle sie przwinie to raczej jako dzieciak gdzieś na końcu.

Re: To raczej speulacje

-Jeśli Maul w ogóle sie przwinie to raczej jako dzieciak gdzieś na końcu.
________
Pewnie w dwóch ostatnich rozdziałach - po zabiciu Plagueisa (jeżeli wogóle się pojawi)

mhm

tak mi się właśnie zdaje, że w ostatnim rozdziale palpi spotyka małego maulika (khameirka sarinka)

Re: mhm

Osgiliath napisał(a):
khameirka sarinka
________
Khameir Sarin jest nie kanoniczne. To imie jest wymysłem fanów. W przeciwienstwie do Qyamena

hmmm

wydawało mi się że pojawiło się `łowcy z Mroku` ale jak już pisałem pamięć zawodzi

...

Czego oczekuje po tej kssiążce:
-żeby nie była taką książką o Plagueisie jak Dark Lord o Vaderze(tzn.dużo Plagueisa)
-żeby postawiono nacisk naa CSM żeby widzieć relacje Plagueisa i Sidiousa
-żeby niewchodziła w psychike bohaterów
-żeby była wyjaśniona kwestia Wybrańca

Te wyżej wymienione żeczy śa dla mnie pryriorytetem. Najbardziej ciekawi mnie to czy Plagueis maczał palce w narodzinach Anakina

Re: ...

Melipone napisał(a):
Czego oczekuje po tej kssiążce:
-żeby niewchodziła w psychike bohaterów

________


Z pozostałymi się zgadzam, ale czemu ma nie wchodzić w psychikę bohaterów?

hmmm

hmmm bo Luceno to nie specjalista od tego?
chyba, żeby współpracował ze Stoverem, on akurat to potrafi (vide książkowa Zemsta Sithów)

Właśnie!

Czy Plagueis maczał w tym palce? Anakin w Mrocznym Widmie ma jakieś 10 lat. Czyli Plagueis jescze 10 lat temu musiał żyć, żeby go stworzyć. A to by było dziwne patrząc, ze Dart Maul w TPM ma około dwudziestki. 3 sithów na raz nie mogło istnieć, prawda? No chyba że to "tworzenie życia" działa z opóźnionym zapłonem

Albo zwyczajny blef

Lub też się okaże, że Securowie mieszkali na tej samej ulicy co rodzice Shmi, a mama Shaak Ti miała kochanka, który był nikim innym jak bratem siostry ciotecznej babki Ki-Adi-Mundiego, a wogóle to on kiedyś wpadł wcześniej na Taootine, tylko wstydził się przyznać i narobił bigosu, a Dooku spotkał Shmi, Barissę i Mon Motohamę w agencji towarzyskiej prowadzonej przez Jar-Jara, co płacił czesne Jabbie, które podkaradał Bib Fortuna, który z kolei bwrdzo dobrze wiedział skąd wzieła sie Mara Jade, a wszyscy spotykali się raz na miesiąc i próbowali ustalić kto jest dla kogo kim.

...

podoba mi sie tekst z placeniem czesnego za agencje towarzyska
I lepiej nie kracz bo nuz cos sie spelni ? <ja tam tylko czekam az 20 lat po nej okaze sie ze ben skywalker znalazl amszyne do podrozy w czasie cofnol sie do ~10 lat przed TPM i zaplodnil Shmi...> ;P

re: Właśnie!

To też już było omawiane na forum. Najnowsza wersja przewodnika po chronologii SW twierdzi, że Palpatine i Plagueis pracowali nad tworzeniem życia, zaś Anakin mógł być efektem ich prac. Jednakże Luceno już w "Dark Lordzie" stwierdził, że ani Palpatine, ani Plagueis nie potrafili zmusić midichlorianów, ani samej Mocy do tworzenia życia. Myślę, że tym torem Luceno pójdzie dalej. Myślę sobie, że Plagueis miał przydomek "mądry" nie tylko z woli Palpiego, ale też z faktycznej olbrzymiej wiedzy, która to jednak nie wystarczyła mu do osiągnięcia ostatecznego celu - nieśmiertelności.

dolicz..

..do tego 9 miesiecy i palp mogl znalezc maula jako niespelna 10 letniego chlopca

Nie może?

a Vergere to co??:>

Re: Nie może?

Melipone napisał(a):
a Vergere to co??:>
________
Vergere była wtedy Jedi (patrz "Maska kłamstw")

Nie mówie o tym

tylko że o ile mnie nie myli moja zawodna matematyka Sidious miał dwóch uczniów-Tyranusa i Vergere. A mylić może się

Poprawka

naraz dwóch uczniów

?

hmmm przeczytałem Maskę Kłamstw, Planetę życia i NEJ (bez 2 książek) ale tam nic nie było o Vergere jako o uczennicy Palpka... ale może już wzrok mnie zawodzi, a szare komórki uciekają...
pomijając że Vergere była poniekąd Sithem (wyznawała taką filozofię) i na dobrą sprawę cały zakon Jedi po NEJ zmierza w tym kierunku (nie mam nic naprzeciwko )

Betrayal

-hmmm przeczytałem Maskę Kłamstw, Planetę życia i NEJ (bez 2 książek) ale tam nic nie było o Vergere jako o uczennicy Palpka... ale może już wzrok mnie zawodzi, a szare komórki uciekają...
__________
A przeczytać Betrayal to nie łaska?? SPOILER Jacen przejdzie na CSM i o ile wiem bedzie uczniem Lumiyi która opowie o "Sithowej naturze" mentorki Jacena. KONIEC SPOILERA

buuu

wieeeeeeeeeeelkie dzięki do stu tysięcy sithów....
odchodzę od kompa muszę to sobie wyrzucić z głowy...
a taka fajna niespodzianka by była...

niby wiem, że chciałeś wyjaśnić, ale szkoda że to przeczytałem. napis `spoiler` powinno sie umieszczać w czerwonych ramkach

Powieść o Plagueisie.

Już teraz bardzo wyczekuję tej książki, zapowiada się świetnie i ma sporo możliwości do wykorzystania, biorąc pod uwagę jej umiejscowienie w chronologii.

Ciekawi mnie, czy nie zrobią powtórki z ROTSa i nie zamieszają w to jakiejś kobiety, ukochanej Plagueisa, którą będzie starał się uratować przed śmiercią... a w ich romans wtrąci się Palpi i okaże się, że też oddał się ciemnej stronie przez kobietę (jak Anakin) i z tego wszystkiego potem powstanie Imperium .

palpi powiedzial cos w rodzaju:

Zabile go we snie po tym jak przekazal mi klucz do swojej wiedzy.czy cos takiego,moze to oznaczac ze Palpi rzeczywiscie to potrafi

ehhhh

po pierwsze to już było dyskutowane, po drugie `Wszystko co ci mówię jest kłamstwem`

No dobra...

ale jak wyglądają ci Muunowie?

Re: No dobra...

Darth Michu napisał(a):
ale jak wyglądają ci Muunowie?
________

Przedstawicielem tej rasy był m.in San Hill-Przywódca Klanu Bankowego(Atak Klonów-rozmowa Dooku z przywódcami Separatystów).

Muun

wygląda tak:

http://img177.imageshack.us/my.php?image=muungj2.jpg

Google is your friend

Dzięki wielkie!!!

Ale to są paskudy... Coś dla Palpa

zapowiada się coraz ciekawiej

szukając informacji o Jamesie Luceno na Ossus, znalazłem na Wikipedia (angielskiej) ciekawą informacje:
In an interview with Star Wars Insider magazine, Luceno said that he would like to write a future novel dealing with the search for immortality that both Qui-Gon Jinn and Darth Plagueis embarked upon in their own separate ways.

Hmm, może się czegoś się dowiemy o Whillachi ich dzienniku

Eee...

a co ma poszukiwanie nieśmiertelności wspólnego z Dziennikiem Whillów?

Re: Eee...

Wedge napisał(a):
a co ma poszukiwanie nieśmiertelności wspólnego z Dziennikiem Whillów?
________
w młodzieżowej adaptacji ROTSa był wspomniany, że on nauczył Qui-Gona opanowania techniki życia po śmierci.
Komiks ROTS:
[cytat]The ability to defy death can be achieved, but only for oneself. A SHAMAN OF THE WHILLS DISCOVERED THE SECRET[\cytat]
http://img108.imageshack.us/img108/7871/pg88rd1.gif
scenarriusz ROTS:
YODA: Master Kenobi, wait a moment. In your solitude on Tatooine, training I have for you.

OBI-WAN: Training??

YODA: An old friend has learned the path to immortality.

OBI-WAN: Who?

YODA: One who has returned from the netherworld of the Force to train me . . . your old Master, Qui-Gon Jinn.

OBI-WAN: Qui-Gon? But, how could he accomplish this?

YODA: The secret of the Ancient Order of the Whills, he studied. How to commune with him. I will teach you.

OBI-WAN: I will be able to talk with him?

YODA: How to join the Force, he will train you. Your consciousness you will retain, when one with the Force. Even your physical self, perhaps.

a w dzienniku ta wiedza mogła być zapisana

Niewykluczone...

...chociaż osobiście wątpię, żeby sam dziennik się tam pojawił. Dlaczego? Ano dlatego, że jak coś jest dziennikiem, to z założenia zawiera relację ze zdarzeń dzień po dniu, a jedyny fragment dziennika Whilów, jaki znamy, napisany jest niczym wprowadzenie do danej historii (którym zresztą jest) albo retrospekcja; w obu przypadkach napisany po powstaniu czy wręcz rozpadzie Imperium, a więc siłą rzeczy też przed szkoleniem Qui-Gona u Whillów. Rzecz jasna pierwsza saga mogła trwać i trwać, i być pisana długo, także w okresie tegoż szkolenia, ale wtedy nie widziałbym sensownego powodu umieszczania znanego nam fragmentu w takiej formie. Po mojemu jeśli więc cokolwiek będzie o dzienniku w takiej powieści, to tylko ewentualna zapowiedź jego spisania.

No no

nie miałem o tym pojęcia Komiks ROTS tylko przeglądałem pobieżnie, a scenariusza nie czytałem. Ale to rzeczywiście niezła gratka Problem w tym, że Lucas chyba nałożył tabu na wszystko co związane z Whillsami pod groźbą spalenia żywcem na stosie...

...

Ta książka zapowiada sie wyśmienicie, czekam z niecierpliwością

Mam

nadzieje że książka będzie warta uwagi.Nareszcie wszystko będzie wiadomo.

:(

Według ostatnich wieści Sue Rostoni, książka została anulowana .
http://blogs.starwars.com/eeusuestornii/9

Nie tyle anulowana...

co przesunięta na bliżej nieokreślony termin (po serialu?). Ale to i tak zła wiadomość...

Skąd wiesz?

ja widzę The novel has been cancelled

No i premierę "True Colors" przesunęli na październik, ale dobrze że w ogóle wyjdzie

;]

-We decided that this was not the right time to delve into Palpatine`s back story and Plagueis`s beginnings. You`ll still see Jim Luceno around, though, as he`s an author we are not willing to lose.

To chyba daje podstawy do sądzenia, że została przesunięta?

Co do "True Colors" to fakt faktem cieszyłem się, że poczytam ciekawą książkę w wakacje, a tu klops. No ale dobrze, że wyjdzie. Zresztą, zakończenie `000` nie pozostawiało raczej wątpliwości co do faktu, że to nastąpi

Re: ;]

Ricky Skywalker napisał(a):
[cytat]-We decided that this was not the right time to delve into Palpatine`s back story and Plagueis`s beginnings.

_______
Hm, to ciekawe czy w ogóle będzie ten czas... To wobec tego czemu napisała, że "novel is cancelled" a nie, bo ja wiem, "delayed" (opóźniona)?
A zresztą, co będzie, to będzie.


You`ll still see Jim Luceno around, though, as he`s an author we are not willing to lose.

________

A to nie znaczy wcale, że Luceno tą książkę napisze (jeśli w ogóle wyjdzie). Mogą mu dać coś innego, przynajmniej ja tak rozumiem tą wypowiedź.

Oczywiście...

że może być z tym jeszcze różnie, ale na chłopski rozum, to oni nie są aż tak glupi, by całkowicie ucinać ksiazkę na temat, który może im przynieść ładną kasę jeszcze. Więc myślę, że jeszcze poczytamy o Plagueisie, ale kiedy...? To już zagadka

hmm

z tego jak ja rozumiem, to przede wszystkim chcą zostawić sobie Luceno pod ręką i jeśli nie napisze on tego nieznanego hardcovera, to napisze pewnie inną rzecz. A książka o Plagueisie - to już inna sprawa. Obecnie jest skasowana i wątpię by kiedykolwiek ją odkasowano. Przełożenie miało miejsce w przypadku Jedi Twilight. Książka po edycji trafiła na półkę i czeka prawie 3 lata na wydanie . Natomiast w przypadku książki o Plaguesie nie ma mowy o manuskrypcie, to co zrobił Luceno może trafi do archiwów LFL a może do kosza... Moze wykorzysta część rzeczy w innej swojej powieści, ale jeśli kiedyś zaczną pisać znów o Plagueisie to gwarantuję Ci, że raczej zaczną przygotowania całkowicie od nowa.
A że pozycja poszła do piachu, cóż po prostu szkoda i jestem zły z tego powodu. To już druga w tym kontrakcie, na którą na prawdę liczyłem (po skasowanej powieści Elizabeth Hand), którą skasowano. Co gorsza i obie pozostałe na które czekam - czyli Force Unleashed i True Colors zostały przesunięte... smutno się robi i tyle. W każdym razie mam nadzieje, że Jim napiszę niebawem, coś co osuszy łzy po Plageuisie.

nieeee

-No. No. It`s not true. That`s impossible

za co?

:(

Nie, jak można było przesunąć tak znacznie książkę o tym jak rodził się wielki mąż stanu, pan i władca etc. etc.

Mam nadzieję że skoro przesunęli Plageiusa, to zmienią to i owo np. takie brednie jak to że Plagius to Muun

czemu??

Mam nadzieje że ta książka zostanie w ogóle wydana

[i]

\i/

znalazlem fajny fragment z forum TheForce.Net, który doskonale obrazuje tę sytuację:

PALPATINE: Did you ever hear the tragedy of Darth Plagueis "the wise"?

ANAKIN: No.

PALPATINE: I thought not. It`s not a story Lucas Licensing would tell you. It`s a Sith legend. Darth Plagueis was a Dark Lord of the Sith, so powerful and so wise that every fanboy wanted to read his biography....

ANAKIN: What happened to him?

PALPATINE: He became so powerful... the editors scraped his novel. Ironic... he could save others from dying, but not himself.

ANAKIN: Is it possible to learn his story?

PALPATINE: Not from Del Rey.

Pewnie tak było

Ta wzmianka chyba najlepiej prezentuje, to co pozostaje w sferze domysłów tysięcy Fanów. Szkoda, że zrezygnowano z tej książki .

teoria spiskowa :P

wpadłem na pewną teorię dotyczącą anulowania tej książki. Jak już wcześniej wspominałem Luceno mówił, że chciałby również pokazać drogę do nie śmiertelności Qui-Gona. Pewnie chciał wpleść tam wątek Whillów, a wiemy jak reaguje na to Lucas

fajnie by było...

gdyby powstały jakieś książki rozgrywające sie jeszcze przed powstaniem starej republiki...
coś o Despocie Ximie albo o rakatanach...

no i...

Swietnym pomysłem byloby wg mnie stworzenie serii komiksowej o sith...
coś w rodzaju ich historii...
coś co połączyłoby wszystkie wątki z różnych podań...
np. po jednym nr specjalnym poświęconym kolejno każdemu lorowi,
oraz reszta nr komiksów jako zbiór różnych opowiadan i wielkich wydarzeń w hisorii czcicieli ciemnej strony mocy...

BUBU1500...

POMYŚL ZANIM NAPISZESZ POSTA!!!! NIE NABIJAJ POSTÓW!!!! Tutaj (podobnie jak na wielu innych forach) jest to bardzo niemile widziane! A Ty sypiesz kilkoma pod rząd! Trochę szacunku dla moderatorów...

albo...

psychologiczna powieść o losach Durga... to byłoby coś hehe
i w roli autora takiej książki widziałbym twórce ``Zdrajcy``, czyli Matthew Stovera...

eee....

Durge (czy jak mu tam?), a psychologicznie? eee... to tak jakby w Moulin Rouge grał Sylvester Stallone.

oj nie...

wcale że nie, przeciez Durge jest postacią która przezyla niemało a co za tym idzie można by było co nieco opisac na kartach opowieści...
z kolei ten wątek psychologiczny...
przecierz u przedswtawicieli rasy Gen`dai (czyli Durge np) na skutek częstych regeneracji z czasem dochodzi do degradacji układu nerwowego co doprowadza często do różnych stanów psychozy itp, a co za tym idzie dobry wątek na opisanianie rozterek wewnętrznych i powoli kształtującej się paranoii...

opisanie...

...rozterek wewnętrznych i powoli kształtującej się paranoi? Ależ mieliśmy to już w przypadku Anakina, i ja więcej nie chcę

no fakt...

to wyszło fatalnie...
ale czytałeś napewno ``ZdrajcĘ`` i gdyby ten sam autor teraz sprubował swych sił z czarnym charakterkiem mógłby wyjść niezły kąsek...

w rzeczy samej bubu

Stover napisał nowelizację RotS, więc zajął się tam czarnym charakterkiem właśnie w taki sposób.

Książka będzie :D

Sue Rostoni potwierdza:

http://www.eucantina.net/archives/7574

O mój Boże!

Spełniło się moje największe oczekiwanie co do książek spod znaku Star Wars (pomijając epicki powrót Yuuzhan Vongów)!

łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaał

ł

Oooo...

wreszcie coś ciekawego w morzu znowelizowanych solucji do gier

Plagueis!

Miłości moja, moje największe marzenie starwarsowe się spełnia! Cud. Cud. Nasze modły zostały wysłuchane! Kupię, choćby za ostatnie grosze! Muszę to mieć! M u s z ę!

Ooo. :D

Świetna informacja. Nauczyciel Sidiousa od zawsze był jedna z najbardziej tajemniczych postaci w uniwersum, cieszę się, że dowiemy się o nim więcej.

...

To najlepsza wiadomość jaką czytam od niepamiętnych czasów!
Choćbym miał ostatnie złotówki, to już wiem na co je wydam <3

Cicho!

Jeśli Amber sie o dowie o nastawieniu fanów, to rzeczywiście trzeba będzie poświęcić ostatnie złotówki!

...

niech wiedzą! może szybciej wydadzą

tak a

dziedzictwo Mocy skończą w 2020

i spoko

Tylko ty jeszcze tego nie przeczytałeś

...

No ja niestety muszę się przyznać, że też czekam na ostatnie dwa tomy LotF

.

Racja! A, nie, jednak nie. Ja też czekam na dokończenie DM

Wolę polskie

tłumaczenia niż męczyć się z oryginałem. Zwłaszcza, że moja znajomość angielskiego ledwie pozwala mi zrozumieć komiksy.

I nie przesadzaj. Nie tylko ja czytam książki po polsku.

Wbrew pozorom...

... komiks po angielsku trudniej zrozumieć niż książkę.

.

Seller wszystkie komiksy tylko po obrazkach przegląda

Już

mnie zaczyna męczyć powoli to wciskanie Sellera w co drugi post i pisanie o nim w każdej sytuacji, tylko dlatego, że niektórym sprawia to radość. Jak widać mamy nowy sport forumowy pt. "kto coś głupszego o Sellerze napisze". Skończcie z tym, bo zacznę w końcu ostrzej to ciąć. To tak do wszystkich, a nie tylko Kacpra.

Tytuł posta.

Ekhm. Też czekam na dwa ostatnie tomy.

hmmmmmmmmmmmmm...



Nie wierzyłem , że dożyję tego dnia , a jednak

Jeszcze dwa lata czekania , ale chyba warto ...

Tytuł posta.

Ooo. Bardzo fajnie. Podobnie jak przedmówcy, czekam na tą pozycję. Ciekawie będzie przeczytać o mistrzu Palpatine`a.

No cóż...

... wspaniała informacja. Nie mogę się już doczekać. <3

....

To wymaga 4 kropek.

Wreszcie! Coś, na co każdy czekał!

Ciekawe, kto napisze. Może Karpashyn? Albo Zahn?

Dla mnie to wielki szok.

Heh

James Luceno już zdążył ją napisać. Dopiero później zdecydowano o jej usunięciu z planu wydawniczego. Teraz pewnie tylko naniosą jakieś drobne poprawki.

Wspaniała wiadomość. Nie mogę się już doczekać

a nawet pięciu

Po co pisać jeszcze raz? Wezmą to co mają i już. Karpyshyn jest zajęty Efektem Masy, a Zahn coś z SW pisze. Poza tym znowu czytać o Thrawnie? Nie, ja wolę Plaguesa.

W przypadku

Zahna wyszłoby, że Darth Plageus to przydomek Thrawna

Re: W przypadku

Rusis napisał:
Zahna wyszłoby, że Darth Plageus to przydomek Thrawna
________
Przydomek Thrawna? Zahn od razu zrobiłby go kolejną ręką... Czegoś tam

...

Niech Karen wroci i to napisze. Fajnie by bylo jakby mistrz Palpatine`a okazal sie byc Mandalorianinem xD

...

tak, popieram... wystosujmy do niej list od fanów to moze coś z tego wyjdzie ;p

odp

Ani mi się ważcie

...

a niby czemu, hmm? masz coś do Mando?

:D

Nie trzeba mieć nic do Mando, aby mieć coś do Karen ;P

Genialna wiadomość

Książka o Plagueisie to coś na co czekam od dawna. Może to rozbudzi we mnie ten początkowy, stary, fanowski zapał

Tylko żeby nie zrobiła sie trylogia jak z Bane`m. Jedna, mocna książka wystarczy.

...

Wspaniała wiadomość, tylko szkoda, że wskoczyła w plan prawdopodobnie zamiast Imperial Commando 2

parabole tańczą

Wątpię, by Plagueis zajął miejsce IC 2, bo ma zupełnie inną tematykę. Zamiast nich wstawią coś bardziej do nich zbliżone.

...

myśle, ze tematyka nie ma znaczenia aż tak dużego w planie wydawniczym, po prostu zwolniło się (niestety) to miejsce i wskoczyła ksiązka jedna za drugą...

hmm

taka prwada że to czy zastapi ic2 czy cokolwiek innego nie róbi żadnej różnicy. Po prpstu ważne że jest, no i mam nadzieje że tym razem go nie anulują

nie wskoczyła

to co zastąpi IC2 zostanie dopiero ogłoszone.

A ja jestem ciekaw czy ta książka o Plagueisie będzie bazować na tym, co zrobił Luceno, czy będzie to zupełnie coś nowego. W każdym razie czekam .

...

ja osobiscie mam nadzieje jednak na to ze Luceano sie do tego w finalnej wersji nie przyłozy... wiem, ze to raczej znikoma nadzieja

No i spoko

W sumie jeśli faktycznie wydadzą książkę Luceno (a byłoby niezmierną durnotą, gdyby mieli ją zlecać komuś innemu), to możemy być spokojni. Sam zresztą jestem ciekaw, jak James rozegra ten jakże zagadkowy wątek i jak książka napisana parę lat temu wpasuje się w dzisiejszy stan wiedzy o uniwersum SW...

Pewnie dlatego...

dostał aż 2 lata, by ją poprawić...

Jak znam...

...to wydawnictwo, to zbyt wielu poprawek nie wprowadzą. A biorąc pod uwagę czas korekt, druku i dystrybucji, to wątpię, aby Luceno jakieś rozdziały miał ewentualnie pisać od nowa. Zresztą zobaczymy. O SW przez te parę lat też zbyt wielu nowych rzeczy nie powiedziano, żeby jakieś tragiczne buraki wyrosły...

no

pewnie Sue i spółka pociachają, pociachają, i dostosują do dzisiejszych realiów.

Mam nadzieję, że będzie to wersja Jima, bo brakuje mi już jego "dotyku" w EU.

Kilka osób na forum...

... wstawiło jakże konstruktywny komentarz Darth Bane IV [*].

A co, gdyby jednak książka o Plagueisie okazała się być kontynuacją Dartha Bane`a i de facto jego czwartą częścią vide końcówka Dynastii zła? :>

No to wtedy

Wtedy, byłyby niezłe jajca, ogółem mówiąc. Z resztą jajca genialne, wspaniałe i świetne w swym pomyśle!

Tytuł posta.

Właśnie tak mi wczoraj przeszło przez myśl, że to taki jakby następny Darth Bane, tylko że o innym Darthu, w nieco innych czasach.

Re: Kilka osób na forum...

Aquenral napisał(a):
Darth Bane IV [*].
________
Pomijając kwestię zastąpienia Bane`a Plagueis`em, to jakim cudem w ogóle mogła by być IV część Bane`a skoro on w trójce początek spoilera kiwnął koniec spoilera?

Re: Re: Kilka osób na forum...

Elendil napisał(a):
Pomijając kwestię zastąpienia Bane`a Plagueis`em, to jakim cudem w ogóle mogła by być IV część Bane`a skoro on w trójce początek spoilera kiwnął koniec spoilera?
________
No jak to, jak? Tradycyjnie, początek spoilera sklonowaliby go koniec spoilera

...

no i z człowieka stałby się Muunem ? O_o

hmm

taka już potęga sith sorcery

.......

Chcesz powiedzieć ze Plagueis żyć będzie sobie 900 lat?

Autor?

Zbieram zakłady, kto to napisze Stover , Luceno czy może ktoś inny? Zwyciężca nie będzie wrzucony do jamy rancorna!

Ja jako pierwszy obstawiam Stovera. Dlaczego? Pasuje klimat, jest teraz wolny i po prostu go lubię!

;(

Stover? Przecież on spadł z poziomem na łeb, na szyję. Czytałeś może Cienie Mindora? Bo ja jestem w trakcie i mimo, że jestem dopiero na samym początku to mam już dosyć.
Obstawiam, że wykorzystają to co już jest. Chociaż aż dwa lata? No może wezmą tego Karpyshyna zagonią do roboty.

hmm

do Kaspryshyna nic nie mam, ale imho sithom przyda się jakby to nie zabrzmialo powiew świezości.

Oby

nie Stover ja już Cienie przeczytałem z ciężkim trudem i mam nadzieję że nie jego wezmą

Tylko nie Stover

Te opisy psychologiczne (psychiatryczne? ) w "Cieniach..." są strasznie ciężkie do przejścia.

Ja bym chciał np. Denninga

...

a co mi tam... to ja chce Stackpole`a ;p

Luceno

Luceno już parę lat temu napisał tą książkę. Ale teraz po prostu, po korektach, ją wydadzą. Więc nie ma co rozprawiać kto by był autorem, bo autor już jest.

czy tylko

mnie nie obeszła jakoś ta informacja, czy tylko mam takie wrażenie?

W sumie

to byłoby całkiem przyjemnie, jakby Plagueis okazał się Sithem nie odchylającym w żaden sposób od normy, jednak takim, który przez jakieś manipulacje obrósł w legendarną potęgę. Dość już ostatnimi czasy koksów w tym uniwersum.

Naiwny

Nie licz na to

...

..to masz Vadera takiego heh. xD

Ja wlasnie przeciwnie, wolalbym REALNEGO koksa, ktory doszedl do swej koksowatosci przez wiedze & nauke & madrosc, nie `bo urodzil sie silny jak nikt nigdy dotad i zmienia planeta orbity tylko o tym myslac."

Tylko

o Vaderze nie było pośmiertnych legend, że potrafi "tworzyć życie". To by też wyjaśniało, dlaczego Sidious bez większego problemu się z nim rozprawił, kiedy stwierdził, że nadszedł odpowiedni czas.

<random_title>

To ci powiem coś zabawnego. Ten inwalida to niby jest Wybrańcem. To ci dopiero numer, co nie? Jeśli chodzi o kokszenie Pagueisa to nie chciałbym kolejnego nastolatka robiącego za lampkę nocną, grającego w bilard planetami czy respiącego kumpli na poczekaniu. Zgoda niech będzie wielki dzięki latom studiów nad naukami pradawnych Sithów, ale niech będzie w tym jakiś umiar. Nie chcę by brzuchacił kobiety wzrokiem jak w opowiadaniach Sidiousa.

polecam

takie książki jak trylogia Bane`a

...

Kiedys przeczytam : D

Wiesz, pare razy mialem do wyboru 1 czesc Bane`a albo cos innego do kupienia, zawsze cos innego, nowego bralem, bo historie z Bane`a, postacie i wogole, ktos bardzo fajnie i kompleksowo na Ossusie opisal...

he

no to ktoś nie opisze 3 części póki Ktoś jej nie kupi

...

Innymi slowy, dla dobra Ossusa powiniene wysupłac kase na Trylogie, tia ?
Coz, narazie kase na StarForce`a ciułam, po nim obiecuje zakupic komplet Bane`ow !

no

trzymam za słowo

...

28 lutego 2012 premiera, to w Polsce może załapiemy się przed końcem świata

James Luceno "Darth Plagueis" - streszczenie

Hej wszystkim! Jest ktoś kto mógłby mi streścić tą książkę? Próbuję napisać własną powieść w której Darth Plagueis ma odgrywać ważną rolę, ale jak się okazało James Luceno już o nim napisał i teraz będę musiał tę książkę zmodyfikować lub "podstawić" do niej postać innego Sitha. Z góry dziękuję za pomoc!!! Jakby ktoś mógł jej mi udzielić niech napisze mi wiadomość na to konto lub na nr gg podany na profilu.

...

Ksiazka Luceno zostala napisana, fakt, ale nie zostala wydana.
Nikt z Bastionu nie nalezy do tego baardzo waskiego grona wybrancow ktorzy czytali co stworzyl Luceno, nikt jej wiec nie moze strescic.. : )

James Luceno "Darth Plagueis"

Super! To oznacza że mam wolną rękę w pisaniu! Lepszej odpowiedzi nie mogłem usłyszeć!!! Dziękuję!

...

Mowiac `nie zostala wydana` zabkralo mi tam slowa `jeszcze` : >

http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=216134#453044
Poczytaj posty od tego wskazanego w dol.

Innymi slowy, masz wolna reke, chwilowo tak, ale w 2012 wyjdzie jednak ta ksiazka, i pewnie sprawi ze pomysly z twojej beda sie gryzly z kanonem..

Jeśli bardzo zależy Ci na przeczytaniu tego skryptu...

cóż, w filmie "Diabeł ubiera się u Prady" masz instrukcję, jak zdobyć wysokonakładową książkę długo przed wydaniem

Książka o Darth Plagueisie

Świetnie to jest coś. Kolejna książka o Sithcie, oby było ich jeszcze więcej. Juz sie jej nie moge doczekać.

Darth Plagueis

Mam nadzieje, że się załapiemy jednak przed końcem świata, książka może być ciekawa, szkoda, że tak długo zwlekają z jej wydaniem.

Zmiana terminu wydania

jak widać na stronie Random House, tutaj:

http://www.randomhouse.com/book/7859/star-wars-darth-plagueis-by-james-luceno

książka wyjdzie jeszcze w tym roku. Cóż, pozostaje czekać na jakieś jeszcze potwierdzenie.

fajnie

w sumie pamiętam kiedyś było dużo dyskusji wokół tej pozycji. Ciekaw jestem tylko ile czasu minie zanim ujrzymy ją w Polsce

...

Cieszy mnie ta wiadomość, oby w 2012 pojawiła się w Polszy.

Zarys fabuły

za TFN:


Darth Plagueis: jeden z najgenialniejszych Sithów jacy żyli kiedykolwiek. Potęga jest tym, czego pożąda. Przeraża go myśl, że mógłby ją utracić. Jako uczeń idzie drogą Sithów. A kiedy nadchodzi właściwy czas, zabija mistrza, lecz przysięga sobie, iż nigdy nie padnie ofiarą takiego samego losu, gdyż w przeciwieństwie do innych akolitów Ciemnej Strony, nauczył się kontrolować życie i śmierć.

Darth Sidious: wybrany uczeń Plagueisa. Pod kierunkiem swojego mistrza, w sekrecie studiuje nauki Sithów, podczas gdy publicznie dochodzi do zaszczytów w rządzie galaktycznym, najpierw jako senator, potem kanclerz, a w końcu Imperator.

Darth Plagueis i Darth Sidious: mistrz i uczeń. Pragną władać galaktyką i zniszczyć zakon Jedi. Ale czy będą potrafili oprzeć się okrutnej tradycji Sithów? Czy pragnienie jednego aby władać niepodzielnie i marzenie drugiego o życiu wiecznym zasieją ziarna ich upadku?

Opis

niczego sobie Czekam na tę książkę bardzo, równie mocno, jak na Revana

Opóźnienie

Del Rey ogłosił na facebooku co następuje:

DATE CHANGE: The on sale date for James Luceno`s STAR WARS: DARTH PLAGUEIS has been bumped two weeks from December 27, 2011 to January 10, 2012. The book will be available in hardcover and ebook formats from Del Rey and LucasBooks.

...

Szkoda. Tak to idealnie pasowało ze Świętami Bożego Narodzenia. A tak to niestety trzeba będzie samemu kupić Miejmy nadzieję, że z Revanem tego nie zrobią.

zawsze

się zastanawiam czy wszelkie przesunięcie wszelakich produktów to po prostu ulepszanie towary, zwykła leniwa obsuwa czy może... zmiany na "lepsze-gorsze".

Książki SW i tak rzadko czytam, więc wsio ryba. Chwilowo topem jest book o DarkSajdzie.

taka

zmiana to raczej kwestia dostosowania planu wydawniczego do innych potrzeb. Druk, transport, ale też pewnie nie chcą konkurować sami z sobą. W połowie listopada wyjdzie książka o Revanie, więc przesunięcie o te 2 tygodnie powieści Luceno to zabieg marketingowy, by jedno wydarzenie nie konkurowało zbytnio z drugim. Żadnych zmian, czy ulepszeń nie ma co się spodziewać.

Re: taka

Lord Sidious napisał(a):
Żadnych zmian, czy ulepszeń nie ma co się spodziewać.
________

A to chyba dobrze

Tylna okładka

No to mamy tylną okładkę wraz z tyłem Apocalypse:
http://tnij.org/nvff
Prezentuje się na niej postać znana, choć ostatnio nieco kontrowersyjna ;P

Aha

myślałam, że ci chodzi o Jaggeda
A dlaczego kontrowersyjna?

A dlatego

że zamierzają w TCW wskrzesić tego bohatera po prawej

...

Zaraz, zaraz. Czy ja dobrze rozumiem? Maul na tyle okładki książki o mistrzu Sidiousa?
Czy to znaczy, że poruszą tam temat początek spoilera wskrzeszenia Maula koniec spoilera?

.

...no pewnie NIE. Myślę że w wypowiedzi powyżej biegało raczej o to, że skoro wydanie tej książki zbiegnie się z momentem wyjścia odcinków TCW o Maulu, to zostanie wykorzystany chwyt marketingowy z użyciem tej postaci na back coverze ... A sam wątek Maula albo się nie pojawi, albo zostanie ukazany pod koniec książki (może pierwsze spotkanie Palpiego z Maulem?)

Ciekawy fragment

czyli pewna wizja.

początek spoilera "What?" Plagueis asked himself. "What topic has summoned such an earnest look to Qui-Gon`s face, and such confused urgency in the boy?" Lifting his face from the macrobinoculars, he stretched out with the Force and fell victim to an assault of perplexing images: ferocious battles in deep space; the clashing of lightsabers; partitions of radiant light; a black-helmeted cyborg rising from a table . . .
koniec spoilera

...

Rzekłbym nawet, że bardzo ciekawy

Prolog i 4 rozdziały z książki...

dostępne na tej stronie - http://sf-fantasy.suvudu.com/2012/01/del-rey-spectra-50-page-fridays-james-luceno.html

A ja się pytam - jaką drogą aktualnie najbardziej się opłaca sprowadzać książki z JewSA? Bo ja już z 3 lata nic nie zamawiałem...

nie jestem

pewien czy z USA się jeszcze opłaca sprowadzać. W każdym razie, Amazon brytyjski (www.amazon.co.uk) wysyła do Polski za darmo. Są tylko 3 ale:
1. Musisz mieć zamówienie ponad 25 GBP.
2. Idzie to kurierem.
3. Opłaca się sprowadzać towar wydany w UK, a nie w USA.

W przypadku Plageuisa całkiem możliwe, że sama cena książki w USA jest mniejsza. Ale przy wysyłce wyjdzie, że UK jest tańsze. No tylko trzeba czekać jeszcze tydzień do brytyjskiej premiery. No i to będzie pewnie Century a nie Del Rey.

Ale format wydawnictwo Century...

daje ten sam, co Del Rey? Bo co do ceny samej książki to wychodzi bardzo porównywalnie - w UK nieco ponad 11 funtów w promocji, w USA - 18 dolarów... więc jakby ktoś na spółkę chciał złożyć zamówienie z Anglii, to bym brał od razu

wielkościowo

jest taki sam. A przynajmniej nie widać jakiś różnic dużych. Nie ważne czy to Century, Titan (te dwa pierwsze są z UK) czy Del Rey. Ew. możesz zamówić sobie coś innego by dobić do tych 25 funtów, jak nie znajdziesz chętnych. Pamiętaj nie doliczają cła .

Re: wielkościowo

Lord Sidious napisał(a):
Pamiętaj nie doliczają cła .
________
Ostatnio zaczęli doliczać jakąś różnicę w VAT czy coś w ten deseń... Cena przy checkoucie na .co.uk jest o parę procent wyższa, niż w metryczce książek

w sumie

nie wiem na ile zgodne to z normami unijnymi . Ale prawdę mówiąc na dodatkowe opłaty tam natknąłem się już wcześniej, przy płytach, więc ponieważ zawsze coś w tym stylu przy okazji ściągam, to nie zwróciłem uwagi na VAT do książek.

Za książki

o wartości około 30 funtów płaciłem zwykle jakieś 1,5 kolejne VAT właśnie, więc nie są to na szczęście jakieś kolosalne sumy. Ale i tak boli;/

alternatywą

może być bookdepository.co.uk wysyłają za darmo do Polski nie ważne od jakiej ceny, czyli pojedynczo można spokojnie zamawiać. Minus? idzie zwykłą pocztą(nie wiem jak w Amazonie, ale właściwie to chyba jedna firma), czyli 2 tyg trzeba czekać.

Darth Sidious

Dzięki dobrodziejstwu czytników elektronicznych Plagiatoryksa mam już za sobą... Z wrażeniami dość pozytywnymi.
O ile "Revan" był dla mnie dość plastikowy i napisany ewidentnie pod TORa, o tyle "Plagueisa" można scharakteryzować jako książkę z gatunku "wypełniaczy okołofilmowych" - jak "Labirynt zła" czy inne pokrewne. A równocześnie jest ona na tyle autonomiczna, że nawet tam, gdzie odwołuje się do innych źródeł (np. "Dartha Maula" czy tego czegoś o szczycie na Eriadu), da się ją czytać bez frustracji.

Gdybym miał podać główny rys "Plagueisa" to jest nim odbrązowienie Sithów - w pozytywny sposób. Dotychczasowy wkurzający Darth "wszystko przebiega dokładnie tak, jak zaplanowałem" Sidious został tu ukazany jako niesamowicie zdolny, ale nie nieomylny intrygant; podobnie jego mistrz, o którym nominalnie mówi ta książka.
Ano właśnie. Niby Plagueis, ale tak naprawdę tytuł powinien brzmieć "Plagueis i Palpatine". Ale to dobrze - dzięki temu dostajemy porządny kawał wstępu do nowej trylogii, a gwoździem programu jest wyjaśnienie między innymi (w pewnym sensie) pochodzenia Anakina Skywalkera. Całkiem niezła robota moim zdaniem. Dodatkowo ciekawe są relacje między mistrzem a uczniem wśród Sithów, różnice w ich podejściu do Mocy i do Zasady Dwóch... No i Plagueis umiera początek spoilera zupełnie kiedy indziej, niż wyobrażałem to sobie na podstawie wzmianki w RotS koniec spoilera.
Ponieważ Plagueis został "ujawniony", podanych zostało kilka nowych nazwisk z przeszłości mrocznych lordów, do których będzie można dopisać kolejne książki
"Darth Plagueis" rozciąga się na przestrzeni ponad trzech dekad i mówi głównie o intrygach i relacjach, a więc akcji jako takiej nie jest tu zbyt wiele. Młyny mielą powoli, sceny bardziej dynamiczne ograniczone są do minimum, ale mimo pewnego znużenia taką konwencją, książka podoba mi się.

Świetna pozycja

Dawno już nie miałem okazji sięgnąć po tak znakomitą książkę gwiezdno-wojenną. Tytuł ten budził bardzo duże nadzieje i oczekiwania, każdy pewnie na swój sposób wyobrażał sobie historię Plagueis`a, jego postać i relację z Sidiousem. Luceno spełnił moje oczekiwania w stu procentach, w wielu miejscach mnie zaskakując, a wielu porywając w wir świetnej przygody, emanującej Ciemną Stroną.

Klimat jest jednym z głównych atutów tej książki, sithowie, manipulacje, tajemnice mocy oraz znane postacie kilkadziesiąt lat wcześniej budują wspaniałą atmosferę. Pozycja ta jest znakomitym spoiwem dla nowej trylogii. Tłumaczy ona i wyjaśnia wiele wątków i znakomicie zazębia się z filmami.

Ode mnie "Darth Plagueis" dostaje 10/10, a nie przypominam sobie kiedy ostatnio tak dobrze oceniłem jakąkolwiek książkę na bastionie.

Plagueis

Długo oczekiwana pozycja nie zawiodła. James Luceno spłodził rewelacyjne dzieło i przy tym musiał się naprawdę narobić. Ilość nawiązań i łączenia wątków jest powalająca. Tak, jak pisze LS w rece, momentami jest tego nawet zbyt dużo, pewnie mniej zaznajomieni z EU będą mieli problem żeby wszystko posklejać, jednak z drugiej strony autor napisał tak powieść, że nie wadzi to w jej percepcji, gdyż są to smaczki i spoiwa, które nie przeszkadzają w nadążaniu z treścią Darth Plerueisa. Oczywiście dla tych, którzy dają radę z nawiązaniami, powieść staje się rarytasem. Ja osobiście miałem momentami problemy, ale to wyzwalało we mnie chęć przypomnienia, odświeżenia i czasami rozszerzenia pewniej wiedzy, co dawało mi dodatkową satysfakcje.

Przy tym znowu należy pochwalić autora za umiejętność połączenia wszystkich tych wątków w tak zgrabna całość. Często przecież czytamy książki z EU, gdzie są nawiązania, ale tak topornie wprowadzone, że widać iż robione jest to na siłę. Tutaj natomiast klasa Luceno robi różnicę.

Niektórzy mogą stwierdzić, że najwyższe oceny tej książki są na wyrost, ale to wymaga komentarza. Książka ewidentnie jest dla pewnego grona czytelników, tych którzy lubują się w pozycjach dobrze zaprojektowanych i przemyślanych, trochę bardziej dojrzałych, nie mówiących wszystkiego wprost i pokazujących trochę bardziej skomplikowaną tematykę niż kolejna bitwa w kosmosie lub jakiś duel. Z pewnością najwyżej oceniana jest ona również przez tych znających dobrze EU, bo to oni są w stanie docenić jej klasę. Z racji na charakterystykę specyfiki książki mówimy tu głównie o czytelnikach starszych i pewnie oni będą dobrze oceniać ta książkę.
Odmiennie będzie z rzeszą oczekujących na akcję, dynamiczną zmianę wątków, spektakularne bitwy i pojedynki, ta grupa niekoniecznie doceni tę książkę i pewnie z ich punktu widzenia będą mieli rację.
Oczywiście proszę nie odbierać, że twierdzę iż jedni są lepsi/gorsi od drugich.

Jeśli chodzi o fabułę, to nie spodziewałem się, że tak daleko wydarzenia związane z tytułowym Sithem zazębia się z Nową Trylogią (nie tylko tutaj mam na myśli Mroczne Widmo, ale de facto całą NT). Początkowo mi to nie odpowiadało bałem się tej ingerencji, może samemu miałem inne wyobrażenie o Plaqueisie i jego historii. Per saldo wyszło jednak dobrze...chyba jak zwykle wychodzi to Luceno.
10/10

taaa ...

tylko czasami aż zadużo wiązań i detali w książkach Luceno ale dla mnie na plus

Czyli wychodzi na to że Maul

zawsze był "na trzeciego" ?
Bo pomimo istnienia zasady dwóch, to o ile dobrze zrozumiałem <książki nie czytałem, czytałem tylko recki fanów>, Palpatine szkolił Maula jeszcze za życia swego mistrza, a jak się ostatnio okazało, Maul żył gdy Darth Tyranus już dawno był wyszkolony ... no ładnie, czyli w czasach Nowej Trylogii mieliśmy Zasadę Trzech ... ;]

jaką tam

Zasadę Trzech... przecież Palpatine miał wyjebane na Zasadę Dwóch właściwie od początku i jej założenia stosował dość luźno.

początek spoilera Palpatine szkolił Maula odkąd tamten był niemowlakiem, i jednocześnie sam był uczniem Plagueisa. Maul i Plagueis zginęli mniej więcej w tym samym czasie, więc technicznie rzecz biorąc, Maul nigdy nie był Sithem. Taki psikus no może jedynie od czasu nominacji Palpiego na Kanclerza Republiki (bo w przededniu zginął Plagueis, więc Sidious stał się automatycznie mistrzem), do śmierci Maula na Naboo. Ale ile to było - dzień, dwa, tydzień?

Zresztą w książce powiedziane było że Maul to był taki "muscle" duetu Plagueis/Palpatine, wysyłany na misje gdzie trzeba było po prostu zrobić rozpierdol. Palpie nigdy nie patrzył na niego jak na swojego prawdziwego ucznia i następcę. Tym dopiero miał być Dooku, którego swoją drogą Palpie znał już przed Mrocznym Widmem. Tak więc w początkach Mrocznego Widma dajmy na to, Palpie jednocześnie: był uczniem Plagueisa, szkolił Maula i miał już na oku Dooku... iście Sithiańskie kombinowanie
koniec spoilera

No tak

a o ile brać pod uwagę TCW, to Maul żyje w czasach gdy Dooku stał się uczniem Palpiego. No to mamy trójeczkę, cały czas ;]
Ale tak jak sam mówisz - Maul (kontrowersyjna teoria) nie był nigdy Sithem, a narzedziem Sithów, łudzącym się, że jest/staje się jednym z nich Trochę beka.

ale

czego by nie mówić o Dooku, on był dokładnie tym samym. Narzędziem, nie partnerem. W dodatku narzędziem, które było łatwiej wyrzucić niż Maula, bo z Maula Imperator był dumny, że go tak wyszkolił.

Jaka tam...

Jaka tam "Zasada trzech", jak to określiłeś kilka postów wyżej. Przecież Palpi Zasady Dwóch nie zniszczył, bo zniszczył ją Darth Krayt. A pozatym Maul w TCW nie jest już uczniem Palpiego, sam tak powiedział do Savage`a; cytuję: "Byłem uczniem najpotężniejszego Sitha w galaktyce, bardzo długo". Nawet gdyby, to Dooku jest teraz uczniem Sidiousa, więc Maul nie jest już Lordem Sithów. Niech Moc będzie z Wami.

err

Krayt? xD, masz pojęcie że Sidious szkolił w arkanach Sith, może nie jednocześnie, ale przynajmniej dwie z tych osób były szkolone lub żyły w jednym okresie czasu:
- Maula
- Tyranusa
- Vergere
- Lumiyę
- Cronala
- Vadera

Wychodzi na to

Wychodzi na to, że Maul dla Sidiousa był tym czym Asajj Ventress dla Tyranusa, czyli assassynem i niczym więcej .

jasne

palpi używał ich obu do przejęcia władzy nad galaktyką tylko że dooku był ważniejszym trybikiem niż maul bo miał kontakty i znał masę różnych ważnych osobistości ... maul był poprostu pomagierem palpiego takim samym jak ventress no i może grievious (lecz odmienny los go czekał) dla hrabiego i nic więcej ... pozatym gdyby miała obowiązywać zasada dwóch to ich plan by nie wypalił bo palpi nie mógł się pokazać ze swojej piękniejszej strony nie mając dostatecznej władzy nad republiką no i czymś trzeba było zająć węszących jedi ... palpi dążył do zasady jednego tylko się cykał vedera jak urusł w siłę a na początku go nie zgładził bo był mu potrzebny killer dla ocalałych jedi ... sam nie brudził sobie rączek z racji wysokiego stanowiska ... zresztą zadobrych kontaktów vader i palpi nigdy nie mieli ( patrz force unleashed I i II ) tylko lojalność na pokaz ...

Kilka słów

-Darth Plagueis autorstwa Jamesa Luceno to książka na którą chyba najdłużej czekałem ze wszystkich pozycji Star Wars. Jej zapowiedź ukazała się w połowie 2006 roku, niestety niecały rok później książka została skasowana. Nadzieja na to, że ujrzymy historię mistrza Sidiousa, który wspomniany był w Zemście Sithów, wróciła w 2010 roku, gdy ponownie zapowiedziano tę pozycję. W końcu, w tym roku, po prawie sześciu latach od pojawienia się pierwszej informacji o niej, trafiła na sklepowe półki.

Książka składa się z jednego dużego wątku, którego akcja rozciąga się na przestrzeni wielu lat i podzielona jest na trzy odległe od siebie czasowo części. Przygodę w niej rozpoczynamy jeszcze w czasach gdy Plagueis sam jest uczniem, poznajemy jego mistrza, następnie przez większą część książki skupiamy się na nim samym, aby pod koniec ciężar akcji przenieść na Palpatine’a. Taki zabieg sprawia, że jest to nie tylko opowieść o Plagueisie ale ta książka jest historią Sithów, w latach poprzedzających wydarzenia filmowe. Historią w której dokładnie pokazano w jaki sposób zrealizowany został plan zemsty na Jedi, który rozpoczął tysiąc lat wcześniej Darth Bane. Luceno skupił się w niej na zbudowaniu całej intrygi i powolnym realizowaniu jej, tak aby doprowadzić do upadku Jedi. Dzięki temu dostaliśmy pozycję, która najlepiej ze wszystkich wydanych dotychczas książek dopełnia filmy. Dotychczas bowiem z książek około filmowych dowiadywaliśmy się gdzie bohaterowie podziewali się przed filmami lub zaraz po nich, tutaj otrzymujemy wyjaśnienie jak to co widzieliśmy w filmach było w ogóle możliwe. W jaki sposób dwóch Sithów było w stanie doprowadzić Zakon Jedi i Republikę do upadku. Umożliwia to lepsze zinterpretowanie i zrozumienie tego co widzieliśmy na ekranie.

Historia Sithów przedstawiona w książce, a zarazem intryga, która doprowadziła do upadku Republiki jest najmocniejszą jej stroną. Sposób prowadzenia intrygi, jej kompleksowość i opisy z nią związane przypominają to co można znaleźć w książkach poziomem przerastającym Gwiezdne Wojny wielokrotnie. Pierwszy raz czytając powieść z Gwiezdnych Wojen miałem wrażenie, że nie czytam prostej historii skierowanej do nastolatków, ale coś poważniejszego – powieść dojrzałą pod każdym względem.

James Luceno zna uniwersum doskonale i tą powieścią potwierdził to ponownie. Aby opisać całą intrygę musiał powiązać ze sobą wiele wątków, zarówno znanych z filmów jak i książek czy pomniejszych źródeł. Wyciągnąć postacie drugo, a czasem i trzecioplanowe i pokazać jak za ich pośrednictwem, poprzez manipulacje Sithowie realizowali swoje plany. Ta książka to nie tylko świetnie opisana historia, ale i bogaty przewodnik z informacjami z czasów sprzed prequeli. Dla niektórych osób może tych informacji być nawet zbyt dużo, jednak dla fanów lubiących poznawać różne zakamarki EU będzie to wymarzona pozycja.

Świetnie poprowadzona, dojrzała intryga, bogactwo informacji o EU, rozwinięcie tego co widzimy w filmach, a tym samym wzbogacenie sagi sprawia, że jest to książka do której jako czytelnik nie mam żadnych zarzutów. Jeśli do tego doda się jeszcze lekki styl pisania, jaki posiada Luceno to staje się to powieść idealna. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to jedna z najlepszych powieści w świecie Gwiezdnych Wojen jakie widziałem, a na pewno jest to najbardziej dojrzała powieść.

Prawie miesiąc sobie dałem na ochłoniecie po jej przeczytaniu, zanim napisałem recenzję. Ten miesiąc jednak nic nie zmienił w sposobie w jaki odbieram "Datha Plagueisa". Stąd też bez wahania daję jej 10/10.

Re: Kilka słów

Rusis napisał(a):
Pierwszy raz czytając powieść z Gwiezdnych Wojen miałem wrażenie, że nie czytam prostej historii skierowanej do nastolatków, ale coś poważniejszego – powieść dojrzałą pod każdym względem.
________
Pierwszy raz ? A przy Shatterpoint tak nie miałeś ?
Dobra recka ;] Czekam na książkę baaardzo.

Re: Re: Kilka słów

Matek napisał(a):
Rusis napisał(a):
Pierwszy raz czytając powieść z Gwiezdnych Wojen miałem wrażenie, że nie czytam prostej historii skierowanej do nastolatków, ale coś poważniejszego – powieść dojrzałą pod każdym względem.
________
Pierwszy raz ? A przy Shatterpoint tak nie miałeś ?

________

Miałem, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu niż w przypadku Plagueisa. No i to było dawno temu Przy czym Shatterpoint mimo iż jest pozycją ambitniejszą niż większość SW to jednak wciąż jak dla mnie jest to pozycja dla nastolatków - tym razem tych co lubią lekko się filozofią pobawić. Plagueis jest dojrzały nie z uwagi na to jak zagłębiamy się w psychikę bohatera, ale z uwagi na sposób prowadzenia historii. To jest kompletnie inny styl niż Shatterpoint.

Zaraz, zaraz

Czy ja dobrze rozumiem? Plagueis zginą dopiero w okolicach TPM? No książki jeszcze nie czytałem i chociaż może i jest świetna to przez to że Plagueis zginą dopiero wtedy, Luceno spieprzył postać Maula, bo wychodzi na to że nie był Sithem. Zasady Dwóch nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać. Przed tą wydaniem tej książki mistrzem był Sidious a uczniem Maul. A teraz wychodzi na to że to że było ich trzech, kim wiec w tym układzie był Maul? Wniosek jak dla mnie prosty - Luceno jeszcze bardziej poniżył biednego Maula. A poza ty czy to normalne że ten genialny Darth Plagueis był na tyle głupi by pozwolic Sidiousowi szkolić nowego ucznia. Uczeń miał pewnego dnia pokonać mistrza, a przez taką decyzję nie dość że ułatwiłby Sidiousowi zadanie przejęcie władzy w zakonie to także osłabiłby zakon, bo raczej wątpie żeby Sidious stanąłby w pojedynkę przeciwko mistrzowi, jeżeli już miałby coś takiego zrobić to napewno w pojedynek zaangażowałby Maula. Wniosek znowu prosty - nowy mistrz byłby słabszy od poprzedniego.

err

Także nie czytałem, ale wiem że Sithowie lubili mrozić swoje ofiary , więc może parę lat Pleg przeleżał w karbonicie?

.

Po prostu złamali zasade dwóch. Darth Maul był także Mrocznym Lordem Sithów. Było ich po prostu trzech.

tak,

Luceno poniżył Maula. Co do reszty twoich wątpliwości: jak przeczytasz książkę, to znikną.

No

Mam taką nadzieje, bo książkę jak najbardziej mam zamiar kupić

<Spoiler Alert>

-początek spoilera Sidious i Plaugeis od początku chcieli zakończyć cykl zapoczątkowany przez Bane`a i wiecznie rządzić Galaktyką - i, co za tym idzie nie zabijać się nawzajem.
Maul nigdy nie miał być pełnoprawnym Sithem, lecz raczej chłopcem na posyłki - zabij tego a tego, tego ucisz itd. - coby Palpi i Plaugeis sobie rączek nie musieli brudzić. Jednak wiedział tylko o istnieniu Palpiego i dostał tytuł Dartha, aby się czuć lepiej, fajniej i git, że niby kontynuują Zasadę Dwóch i Maul też kiedyś będzie rządził.
Oczywiście Palpatine też miał swą ambicję i uznał, że sam doprowadzi do końca - w końcu już był Kanclerzem, Klony były już kupione i rosły sobie w najlepsze w swoich słoiczkach - co mogło nie wyjść? No i mu wyszło
koniec spoilera

...

Wywiad z Celebration VI z Jamesem Luceno (Uwaga! Spoilery dla tych, którzy nie czytali Plaugeisa!):

http://roqoodepot.com/2012/09/07/cvi-interview-with-james-luceno/

hmm

czyżby się jakiś sequel święcił?

...

Byłoby fajnie, ale nawet Wielki Luceno boi się znów zbliżać do tematyki około TCWowej, o czym przecież sam powiedział

moje wishful thinkin`

bazuje na

And what would you say Palpatine’s best decision was?

JL: It wasn’t killing Plagueis because he probably killed Plagueis too soon. His best decision…I may have to save that for a future novel.


i

Are you working on anything right now? Any upcoming books whether Star Wars or not?

JL: I am but I can’t divulge anything that’s going on in the Star Wars world. I do have a novel that I just recently put as an ePublication but it’s about the ancient Maya. It’s very different than Star Wars.


a moje na

Would you ever consider giving Count Dooku the Plagueis treatment; a full length novel?

JL: I thought about it for a while, but then the more I investigated the amount of continuity that’s already there, the more I started to worry about doing that. I think what worries me more is I don’t know where he’s going in The Clone Wars. I think The Clone Wars could overwrite a lot of the existing continuity and that could just be a real nightmare at the end.


Miejmy nadzieję, że jednak to ty masz rację - coś w stylu Plaugeisa by się jeszcze przeczytało...

GOD DAMN IT

wtf :/// Miała być we wrześniu, potem w grudniu ... lol pierwsza od 3 lat książka SW którą miałem kupić w dnu premiery ;// Zaraz se zamówię albo ściągnę oryginał i tyle Amber widział moje pieniądze.

No nie

A już się miałem pytać kiedy ta książka ma wyjść skoro zapowiedziano ją na wrzesień podczas gdy połowa tego miesiąca za nami a jej ani widu ani słychu. A wiadomo chociaż w jakim miesiącu w końcu zobaczymy ,,Plagueisa"?

cóż..

Na StarForce kilka razy powtarzano (), że jest nadzieja, że Plegius po polsku pojawi się w księgarniach na początku roku 2013. Czyli styczeń-luty.

Ciekawe

czy na miejsce Plagueisa coś wskoczyło czy też pozostanie luka ?

Ta książka

to kpina z Fanów, z TPM, z Lucasa. TCW ma więcej klimatu SW niż co `coś`.

:)

Nie wiem, nie czytałem Mam nadzieję że po przeczytania się nie zgodzę z Twoją opinią bo czekam na tę powieść i mam wobec niej duże oczekiwania, a poza tym lubię Luceno

Możesz

się zgodzić lub nie - Twoja sprawa. Js piszę o faktach. A to że jednym fanom się podoba serial TCW, a innym książka o Plagiusie - OK. Pytanie czy dyskutujemy o faktach czy o lubieniu/podobaniu/tudzieżpitoleniuw bambuko ?

Dla mnie ok niech się spełnią Twoje oczekiwania, bądź mega zadowolony. Ale nie zmienia to faktu że początek spoilera Sidious jako uczeń w TPM koniec spoilera jest bez względu na kunszt pisarski autora błędem kardynalnym! Mnie to się może lu nie podobać ale początek spoilera z przekazem TPM jest to niezgodne koniec spoilera i jest to dokręcanie ogona do kociego tyłka.

Wiadomo już cokolwiek...

odnośnie tego, kiedy ta książka będzie w końcu u nas wydana?

tylko

tyle, że powinna być następna po Shadows Games... a ponieważ Amber ma ostatnio trudności z wydaniem czegokolwiek, to przed marcem na Luceno raczej chyba nie ma co liczyć.

....

Pierwszy raz cieszę się z takiego obrotu spraw. Mam tyle książek do przeczytania, nie tylko z SW, że akurat wyrobię się do przyszłego roku.

Nie będę przesadnie oryginalny

pisząc, że Darth Plagueis to najlepsza - a na pewno najważniejsza - książka SW od wielu lat. James Luceno napisał swoją najwspanialszą powieść, która już zajęła miejsce w panteonie najlepszych pozycji EU. Jest to książka, które jednocześnie mówi o historii Sithów, przedstawia kulisy wydarzeń, które doprowadziły do upadku Jedi i Republiki oraz jednocześnie - poprzez sugestywne przedstawienie szkolenia i rozmyśleń Plagueisa i jego mistrza - może być traktowana jako podręcznik bycia Sithem. Jak tu się nie zakochać w takiej pozycji?

Luceno wprowadził więcej nawiązań do UE niż jakikolwiek autor przed nim, co robi na czytelniku wręcz piorunujące wrażenie. Przedstawia także bardzo prawdopodobną teorię - bo nie potwierdzoną na 100 proc. - poczęcia Anakina Skywalkera.Bardzo przypadł mi do gustu zabieg przedstawienia tytułowego bohatera jako geniusza, który koniec końców okazuje się początek spoilera jednak narzędziem w rękach prawdziwego tytana - Dartha Sidiousa koniec spoilera. Poznajemy także historię Dartha Maula z innego punktu widzenia, który zmienia fanowski odbiór tej postaci. Nie powiedziałbym jednak, jak niektórzy przedmówcy, ze to deprecjonuje tego bohatera. Stawia go po prostu w innym świetle, jak również działania jego mistrza.

Cóż, pozostaje teraz żyć marzeniami... i czekać, aż Luceno napisze Dartha Tyrannusa bądź Dartha Sidiousa.

Cóż

książka to kopalnia nawiązań do wszystkiego co możliwe Książek, gier (w tym TORa), komiksów, TCW i co tam jeszcze Przewija się dużo znanych postaci i ulubiona przez Luceno polityka Faktycznie, jak napisała Shelly Shapiro na czacie, można zrozumieć decyzje Palpiego w prequelach. Nasi dwaj Sithowie ciekawi i dobrze wykreowani. Warto przeczytać, oj warto

.

A człowiek nie znający dobrze EU albo tak jak ja głównie komiksy poradzi sobie z nią czy będzie się męczył? Klimat, poziom i styl taki jak w "Masce kłamstw"?

Cóż

raczej więcej polityki niż w "Masce". Najlepiej chyba Ci odpowie recka Lorda Sidiousa, zwłaszcza ostatnie akapity:

http://gwiezdne-wojny.pl/tekst.php?nr=2767

No cóż

Boje się, że to będzie kolejna pozycja z źle dobranym tytułem.

...

Raczej już jest. Ale mi to nie przeszkadza, byleby tylko spełniła moje oczekiwania, a jak narazie tak jest bo czytając komentarze na jej temat coraz bardziej zaostrza mi się apetyt na nią. Już się nie mogę stycznia doczekać

Wiem

Wiem, że już jest ;-;

Prezent

na Walnientynki Tylko ta polityka, hm. No cóż, jak mnie uśpi, to proszę mnie budzić

Re: Prezent

Kassila napisał(a):
na Walnientynki Tylko ta polityka, hm. No cóż, jak mnie uśpi, to proszę mnie budzić
________

Czyż działania wojenne nie są uprawianiem polityki innymi metodami - nawet Imperium czy Chissowie nie mogą się opierać tylko na siłach zbrojnych

Owszem, są innym

sposobem politykowania. Ale to takie nuuudne! Dlatego nie czytałam jeszcze Maski kłamstw i Labiryntu zła. Pewnie są dobre, ale no, nie mogę aż tyle spać

2 lata

jasne mamy rok 2012 i dopiero w zapowiedziach się pokazała

...

Oby ten walentynkowy termin okazał się ostatecznym, obawiam się o to trochę, bo gdyby był to już na sto procent ostateczny termin to powinni powiadomić o ilości stron i rozmiarach książki, a przecież nie zrobili tego.

14 marca

No i na stronie Amberu z 14 lutego zrobił się 14 marca, czyli data, która była wcześniej też na empik.com.

Data polskiej premiery

Co!? To są jakieś jaja! Tego po tym całym Amberze można było się spodziewać! W końcu z czternastego marca zrobi się czternasty kwietnia, a potem czternasty maja! Chamstwo! Tak samo jak chyba trzy czy cztery razy przekładali Zaginione plemię Sithów. A tak czekałem na tę książkę . Niech Moc będzie z Wami.

...

P****le Amber i ich "politykę wydawniczą".

:(

To dopiero smutne walentynki . Amber pewnie cierpi z tego powodu niemal tak samo jak my, bo to znaczy, że ciągle ma jakieś problemy wydawnicze. Co nie zmienia faktu, że od roku cieszyłem się, że we wrześniu 2012 poczytam po polsku o przygodach Darthów. I tak ciągle czekam :/.

...

Po prostu brak mi słów. Chamstwo Amberu nie zna granic.

...

Abmerze wstydź się! A już miałem przed oczami wizje samego siebie z nowiutkim egzemplarzem w dłoniach w najbliższych dniach. Ech... Zauważyłem, że ostatnio przekładanie premier Star Warsowej literatury staje się modne.

***

A ja delektuję się książką po niemiecku i wybryki Ambru mam w nosie XD

...

Ja mam DP po angielsku, ale była dla mnie nieco trudna językowo, więc czekałam na polską... Taka rzecz w walentynki!

No to mi

nie zostaje nic innego, jak podszkolić się praktycznie w basicu.

A czytać wcześniej

Maskę Kłamstw ?

Tzn czytałem tę książkę, tylko że jako 12 czy 13 letni gnojek, i niby pamiętam co nie co, ale czy dużo stracę bez odświeżenia sobie tej książki przez Plagueisem ?

Szkoda że znowu przełożyli, już naprawdę mnie kusi by zamówić oryginał albo ściągnąć e-booka, ale jako nastolatek kochałem to uczucie kiedy leciałem rano do księgarni po nowe SW w dniu premiery, nawet udało mi się to poczuć gdy zrobiłem to ostatnio ("Cienie Mindora" jakoś w 2009 czy 2010) i chciałem to sobie jeszcze raz powtórzyć przy Plaguesie ;__;

Cóż

niewiele stracisz, ale mniej więcej przypomnieć sobie możesz.

Tak w ogóle lista lektur, które się przydadzą

DM - Łowca z Mroku
DM - komiks
Jango Fett - Łowy
Wrath of Darth Maul
Journal of Darth Maul
Maska Kłamstw
TOR (a przynajmniej książka Revan, ew. historia klasowa Rycerza)
KotOR 1
Rada Jedi - działania wojenne
Trylogia Bane`a

Re: Cóż

Hego Damask napisał(a):

Journal of Darth Maul


________
Poważnie ? : D

Tzn ja wierzę że z książki dla dzieci da się wycisnąć jakiś fakt ktory może się przydać w książce dla dorosłych po uprzednim postawieniu go do góry nogami i wyciśnięciu z niego soków ...

... ale w takiej książeczce dostaliśmy jakąś znaczącą dla uniwersum rzecz ? Przekartkowałem to w podstawówce pamiętam, ale wydawało mi się ze targetem były brzdące

Hm

stamtąd jest wzięte początek spoilera starcie Maula z piratami. koniec spoilera

..

Czy wiadomo jaki będzie rodzaj okładki tej książki?

Hm

w sensie twarda czy miękka? Amber zawsze wydaje w miękkich.

..

....

Na stronie wydawnictwa Amber pisze że książka ma być wydana w formie broszury, ja jeszcze nigdy na amberze nie zamawiałem i nie wiem co to ma być.

...

Broszura to u nich (czy ogólnie?- nie wiem) książka w miękkiej okładce.

...

Dzięki, uspokoiłeś mnie

Jawohl

w twardej wydano tylko nowelizacje oryginalnej trylogii, i (podobno) trylogię Thrawna.

...

Potwierdzam, trylogia Thrawna została wydana w sztywnej oprawie, wciąż sporo tego na allegro (swego czasu trudniej było nawet dostać w miękkiej okładce, długo musiałem się namęczyć żeby zdobyć komplet)

TT

Tylko 2 pierwsze tomy.

ja się tylko

tak zastanawiam czy polski Plag nie podzieli losu... "50 twarzy Greya".

Nie chodzi o jakość oryginalną, ale o tłumaczenie. Czy przekład uchwyci i utrzyma to nad czym się tu wszyscy zachwycają?

....

Jest dobra i zła wiadomość. Zła: Amber znów przełożył premierę książki . Dobra: tym razem nie o miesiąc tylko o 5 dni.

...

Po prostu wierzyć mi się w to nie chce. Rozumiem, może to faktycznie kwestia licencji, ale co im da przełożenie o 5 dni?

...

Mam nadzieję, że książka w końcu ujrzy światło dzienne

A

"Odpływu", który miał być 9 kwietnia nawet nie ma na stronie w zapowiedziach.

...

Może przejęcie wpłynęło też na kwestie udzielania licencji? Byłoby... Hah, stracilibyśmy wszystko: gry, seriale, książki...

Już

mam

może głupie, ale mam pytanie: kto... pisał? tłumaczył? przepisywał na żywca z translatora? ten tekst z Odpływu?

A warto

chociaż na toto czekać? Na Plagiusa, znaczy.

...

Podobno najlepsza książka SW ever, nawet lubiana przez hejterów EU (których mnóstwo za oceanem, szczególnie teraz jak znowu mają być filmy, a oni nie nadążają i wolą hejtować zamiast czytać).

Lepsza

od Oszukanych?

Cóż

wg mnie lepsza Może nie ma tam za dużo akcji, ale warto

Przesunięcie

Ręce opadają Amber znowu przesunął trochę premierę Plagueisa tym razem z 19 na 23 marca. Ciekawe czy teraz będzie po trochu przesuwał po kilka dni czy w końcu to wyda.

Re: Przesunięcie

Sorry pomyliłem się na 21 marca
________

...



To nie można wydać jakiegoś oficjalnego oświadczenia pt. "mamy kłopoty", a nie bawić się w ten sposób? Widać podejście do klienta.

cóż..

No właśnie, problemy techniczne można spokojnie zrozumieć, ale przesuwanie premiery książki co kilka dni, o kolejnych kilka dni, to jest jakieś kuriozum.

może

mają opóźnienie takie jak wiesz... w Redakcji się zdarzają obsuwy o parę dni

Na fb...

piszą tym razem o "awarii w drukarni". Żenada.

Re: Na fb...

Ricky Skywalker napisał(a):
piszą tym razem o "awarii w drukarni". Żenada.
________

Przez prawie rok pracowałem kiedyś w drukarni robiącej dla paru wydawnictw i doświadczenia ręczę że mogą być z akurat tym szczerzy - takie życie.

Książka

Dokładnie, żenada. Sami są jak ta awaria. Niech Moc będzie z Wami.

...

Interesujący zbieg okoliczności- najpierw trzy razy przesuwają premierę, a jak książka ma już wyjść to nagle awaria. Echh... nie ma co debatować, faktem jest, że powinna ujrzeć światło dzienne już daawno temu.

...

Phi - teraz to to jest nic - jakbyś odwiedzał Bastion około 2005 roku to stałym serialem było odwlekanie premiery finału NEJ i rozdzieranie szat przez vongofilów.

Re: ...

Piett napisał(a):
Phi - teraz to to jest nic - jakbyś odwiedzał Bastion około 2005 roku to stałym serialem było odwlekanie premiery finału NEJ i rozdzieranie szat przez vongofilów.
________
Nie przypominaj mi -_-

Re: Re: ...

Szewc Bastionu napisał(a):

Nie przypominaj mi -_-

________

Aż mi się wesoły ryj robi od ucha do ucha na wspomnienie więc "no pasaran".

hehe

kolejne dwa dni do tyłu - teraz data widniejąca na stonie Amberu to 21.03.
Już nawet nie mam siły się denerwować - śmieszne to

To

już było podawane wyżej

swoją

drogą chciałbym mieć tą posadkę w Ambrze że tylko bym był zmieniaczem dat wydania.
Dzisiaj muszę przesunąć to o 2, tamto o 5 a to o miesiąc.
Klik, klik, strona, fejst, tłit, sryt - i dzień zaliczony.

A teraz czekać na przypływ gniewu i frustracji

Oczywiście...

książki w sklepach nie ma.

już jest :)

no i jest w końcu... przynajmniej na oficjalnej Amberu czekam aż się w mojej księgarni pojawi pani obiecała, że jutro czekam... chyba namiot rozstawie pod księgarnią...

Zamówione

Wczoraj wieczorem zamówiłem, i teraz już tylko czekam na kuriera

...

Byłam w sześciu księgarniach w Warszawie (w tym Matce Wszystkich Emipików) i nic. Na stronach Matrasa książka jest w przedsprzedaży, na empik.com w ogóle niedostępna.

o_O.

Wsiadaj

w pociąg i w 50 minut dojedziesz do Skierniewic, kupisz sobie w którejś z księgarni Eureka

...

Akurat po zajęciach na uczelni .

Napisałam mejla do empiku w tej sprawie i dostałam taką odpowiedź:

"Dostępność pozycji jest ściśle powiązana ze stanem magazynowym
dostawców, z którymi współpracujemy. Gdy tylko produkt pojawi się w
bazie dystrybutora, zostanie wprowadzony do sprzedaży w sklepie empik.com
a odpowiednia informacja zostanie zamieszczona na stronie sklepu.

Niestety, w chwili obecnej nie jestem w stanie podać Pani przybliżonej
daty pojawienia się produktu, którym jest Pani zainteresowana."

Ech.

Nie polecam

jednak bo byłem zrobić rundkę (pierwsza książka SW którą chcę zakupić w dniu premiery od ... Mindora ) po korepetycjach i nie znalazłem

Już jest...

do zamówienia na empik.com. Niestety, wysyłka w poniedziałek.

I w żadnym salonie w całej Polsce póki co nie ma.

Wiela

kosztuje ?

Hm

34,49 złotych polskich.

A stron ma

ta książka ile ?

Dzięki za info.

Łatwo

sprawdzić wszystko na stronie Amberu - 384 strony

Olewam stronę

Amberu. Może kupię po wypłacie.

Dzięki za info! aVe

Tam

w poniedziałek. Zamówiłem dzisiaj rano, a kilka minut temu dostałem maila, że już wysłane. Zawsze dają sobie kilka dni zapasu, żeby później na nich nie psioczyć

...

A ja już mam, kurier dzisiaj do mnie dotarł i już w moich rękach jest piękny i nowy egzęplarz Dartha Plagueisa

BTW to jest mój setny post na bastionie

....

To w takim razie też się pochwalę, że dzisiaj do rączek własnych otrzymałem świeżutki egzemplarz Dartha Plagueisa I nie tylko

...

Gdzie Wy zamawiacie, że takie świeże już macie to wszystko? :C

Allegro

Np. na allegro są pre-ordery wielu książek i w tym widziałem kilka DP.

jest

różnica że są pre-o a jest jak ktoś ten order ma wysłać i ma dzisiaj dojść. Tzn. kiedy sam dostał?

....

Amber- trzeba sięgać do źródła Tym razem uwinęli się błyskawicznie, bo zamawiałem w czwartek koło 1.00 a przyszło dzisiaj koło 11, a jak poprzednio zamawiałem to dostarczali 3 dni No i na deser Błędny Rycesz, Oszukani, Lost Tribe i Apokalipsa `I have waiting along time for this moment, my little green friend`

Plagueis

To już wyszło? To muszę gdzieś kupić. Ale mam ostatnio zaległości. Jeszcze Zaginionego Plemienia Sithów nie przeczytałem. Jestem gdzieś w połowie tej książki, ale ją odłożyłem, bo jest strasznie nudna. Niech Moc będzie z Wami.

Re: Plagueis

Mistrz Mateusz napisał(a):
To już wyszło?
________
W teorii tak, w praktyce nie

...

Proszę mówić za siebie Powoli, bo powoli, ale dobiłem do 170 str

Plagueis

A, to rozumiem Mistrzu. Niech Moc będzie z Wami.

W Katowicach...

około 17 zostały jeszcze 4 egzemplarze w Matrasie w Silesii Empiki nie mają

Kup

mnie za 1 sztuka, ok ?

w

Warszawie jest w Matrasie w Arkadii, wczoraj trafił do moich rąk .

....

Przestudiowałem książkę i jest po prostu niesamowita!
Do osób posiadających swój własny egzemplarz polskiego wydania mam pytanie: czy w waszych egzemplarzach także nie ma ostatniej strony na której zwykle znajdują się podziękowania od autora?

/

U mnie także nie ma niczego takiego.

.....

oO Jestem bardzo zdziwiony, bo po TAKIEJ pozycji spodziewałem się całego mnóstwa podziękowań od autora, no ale jak nie ma, to nie ma. Mam tylko nadzieję, że to nie jest jakaś wpadka Amberu albo drukarni.

hmmm

nie wiem jak to jest bo oryginały będę zamawiał dopiero pod koniec kwietnia, ale patrząc np. na książkę roku B czyli Revana.

Części książki (w kolejności oryginału)/ORYGINAŁ/PL

Hardcover/JEST/standardowo brak
Dla żony/JEST/jest
Podziękowania autorskie/JEST/jest na samym końcu
Timieline książek/JEST/jest, tuż za okładką, jako chyba najważniejsza rzecz
Dramatis personae/JEST/bohaterowie powieści są
A long time a go.../JEST/brak
Prolog, 29 Rozdziałów i Epilog/JEST/jest
About the Author/JEST/brak
Fragmencik jakowyś DarthaPlaga/JEST/brak
O czcionce książki/JEST/brak
Od Redakcji, czyli *** wie po co słabe opisanie galaktycznej historii/BRAK/jest o dziwo...


To przedstaw sobie jak to jest wydawane. Z jednej strony niby to samo, ale niby...
Z drugiej powinniśmy się cieszyć, że Amber to robi, bo... patrząc po poziomie czytelnictwa (chociaż s-f/fantasy się sprzedaje) gdyby zrezygnowali to nie wiem czy coś by wychodziło.

...

Postanowiłem tez zajrzeć do książek, które posiadam i podziękowań nie ma także w `Punkcie przełomu`, `Zemście Sithów`, `Legionie 501`, `Rozdrożach czasu` i `Sokole Millenium`- jak to się ma do oryginałów nie mam zielonego pojęcia, ale wychodzi na to, że to w sumie nie jest jakieś niezwykłe zjawisko. Fakt faktem przy tak złożonej pozycji jaką jest `Plagueis` spodziewałem `czegoś`.

W

moim paperbacku też nie ma, więc chyba nie dziękował

podziękowania

Dziękuję za rozwianie moich wątpliwości Magistrze Damask A co do Luceno- niewdzięczny z niego drań

na początku

podziękował osobie, która miała w to największy wkład w sumie jej nawet zadedykował .

....

W sumie racja. Nie kojarzę tych nazwisk z od Lucasa przez to pomyślałem, że to jakiś członek rodziny albo przyjaciel

Plagueis

Nie mam pojęcia, bo jeszcze tego nie zakupiłem, ale można spodziewać się, że faktycznie to błąd Amberu. No bo jestem zdziwiony, że podziękowań nie ma. Niech Moc będzie z Wami.

No cóż

toż to Jamesowi powinniśmy wszyscy dziękować, że to wreszcie napisał, redakcji, że to wydała, a jego znajomym, że go wspierali.
Widzisz, role się odwróciły. Dlatego tego nie ma

popieram

Racja, popieram Książka genialna, więc naprawdę zasługuje na podziękowania, bo to kawał dobrego star warsowego rzemiosła (żeby nie powiedzieć sztuki!). Jeśli ktoś zrealizowałby taką szczytną ideę to podpisałbym się pod tym rękami i nogami

a tak

w ogóle ten tmat a 3 miesiące skończy 7 lat... poważne

legenda

Nie ma się co dziwić, książka była owiana legendą na dłuuugo przed premierą (no i miała swoje źródło w `legendzie`)

no

jako tako... sam muszę ocenić, ale hmmm mistrz Palpiego faktycznie. Zwłaszcza po tym co zobaczyłem w BoSie.

Ale przyjemnie się czyta te posty na samej górze

posty

Tja Mnie najbardziej bawią te bulwersy np.: jak on mógł kogoś kochać?! (choć z tego co pamiętam na filmie pada słowo `care` a nie `love`); dlaczego Muun?!; pewnie zabił rodziców Palpiego...itp. Ale trzeba też przyznać, że były osoby trafnie prognozujące treść.

Temat

Tak, faktycznie. Ten temat jest jakiś długowieczny i chyba jeden z najdłużej aktywnych w historii Bastionu. Tak mi się przynajmniej wydaję. Może też dlatego, że ta książka jest po prostu świetna. Nie wiem, bo nawet jeszcze jej nie kupiłem, ale podejrzewam, że tak jest . Niech Moc będzie z Wami.

Książkę

przeczytałem. I nie mam zielonego pojęcia jak ktoś kiedykolwiek miałby ją przebić. Jest doskonała pod każdym względem. 10/10.

No nie wiem

jestem w połowie i zasnęłam 3 razy Dopiero się chłopaki rozkręcają chyba.

Przeczytane

Muszę przyznać, że czytałam ją dość długo jak na pozycję SW. I jak na jedną z najgorętszych książek - no cóż: rozczarowałam się.
Historia Bane`a była świeżynką. To była pierwsza książka, gdzie pokazano dojście lorda do władzy. Revan był zakończeniem pewnej historii. Palpatine i R66 był ciekawy, bo był w filmach, a Plagius, Plagius to produkt wtórny, powielający schematy. Podobało mi się to, że Luceno wyjaśnił kilka rzeczy, wspomniał o innych lordach Sithów i wyjaśnił, jak wyglądała od początku realizacja wykończenia Jedi.
Mogło być więcej o doświadczeniach Plagiusa i jego zabawie z midichlorianami, więcej alchemii Sithów. I Maul jako taki borok - eee, mam o nim inne wyobrażenie.
Poza kilkoma bijatykami i częścią (bodajże trzecią) poświęconą Palpiemu, książkę określam jako nudną i niespecjalnie zajmującą.
Były też ze dwa błędy w tłumaczeniu (tysiąc zamiast stu).
Nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją. Może ktoś mi powie, co w niej takiego super, że np. zmienia się nicki na głównego bohatera?

Daję 4/10.

Hm

magia legendy z ROTS i skasowanej wcześniej książki

A tak w ogóle polityka, mało znany Sith, masa nawiązań, ciekawie przedstawiony główny bohater + jego relacje z Palpim

Zachwyt

Co do zachwytów nad pozycją, to myślę, że scena ze świeżo wyciętym sercem mówi sama za siebie

...

Fantastyczne uzupełnienie uniwersum Star Wars. 9/10

Już nigdy Mroczne Widmo nie będzie oglądało się tak samo, podobnie z pozostałymi Epizodami. Jest to książka takiego formatu, że wstrząsa światem Gwiezdnych Wojen i wyjaśnia machinacje mające na celu doprowadzenie do wydarzeń z filmów, będący podstawami Star Wars.

Książka ma całą masę zalet, wśród których na pewno warto wspomnieć chociażby niesamowitą liczbę nawiązań do EU. Przewijają się tutaj postaci i wydarzenia znane z innych książek i komiksów, dziejących się w tym okresie historycznym, ale również tych wcześniejszych (głównie do antycznych Sithów). Oprócz tego jest ciekawie i dobrze napisana, podzielona na przemyślane akty i z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciąga i zaskakuje.

Darth Plagueis okazuje się postacią jeszcze ciekawszą i jeszcze ważniejszą niż sądziłem. Jego poglądy to również ciekawa nowinka, szczególnie zaskakuje podejście do Zasady Dwóch. Relacje i rozmowy z Sidiousem są fantastyczne, naprawdę kupa dobrych dialogów. [MAŁY SPOILER]Finałowy monolog Sidiousa natomiast wpisuje się w moim rankingu monologów jako najlepszy z uniwersum Star Wars. Coś niesamowitego![KONIEC MAŁEGO SPOILERA] Również bardzo dobre są wątki polityczne i wszelkie machinacje, spiski oraz układy które prowadzą do wojny na galaktyczną skalę i zmiany ustroju na totalitarny. Bardzo dobrze się to czyta.

Niestety czegoś mi tutaj brakowało. Głównie położenia większego aspektu na podążaniu Plagueisa ku nieśmiertelności. Imperator Vitiate - ten który żył półtora tysiąca lat - niestety został ograniczony do wspomnienia w jednym zdaniu, co moim zdaniem jest rażącym przeoczeniem. Oczywiście w USA książka wyszła raptem miesiąc po premierze The Old Republic, ale jednak taka postać powinna mieć więcej miejsca, szczególnie w kontekście poszukiwania nieśmiertelności (nawet jeśli Plagueis gardził metodą wysysania życia, a preferował kontrolowanie midichlorianów) oraz może figurowania jako wzór dla Palpatine`a, przyszłego - również - Imperatora.

Luceno to świetny pisarz, szczególnie zaskakujący rozległą wiedzą związaną z uniwersum Star Wars, ale jednak to nie Stover - brakowało mi tego emocjonalnego podejścia znanego z "Zemsty Sithów" czy "Zdrajcy". Gdyby w tej książce znalazło się więcej takich emocjonalnych opisów i przeżyć, a może i nawet okraszonych do tego głębiej filozofią Ciemnej Strony (której było i tak dużo) w stylu Karpyshyna, to książka dostałaby 10.

I jest blisko tej 10, ot po prostu chciałoby się WIĘCEJ, szczególnie, że to książka o bohaterze o którym krążyły legendy już od 2005 roku! No i warto wspomnieć, że sama książka była zapowiedziana już wiele lat temu i miała mieć swoją premierę w 2008 roku, jednak z różnych względów została anulowana. Po latach czytania apetyt był ostry, a wymagania wysokie.

Tak czy inaczej jest to moim zdaniem jedna z najlepszych i najważniejszych książek z tego uniwersum, głównie dlatego, że niesamowicie uzupełnia filmy. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że jeszcze jako dzieciak - Mroczne Widmo widziałem mając 9 lat - odkrywałem spisek Sithów i łączyłem niektóre klocki w jedną spójną całość. Pamiętam, kiedy oglądając w kółko film na VHS zauważyłem niezwykłe podobieństwo między Palpatinem i Sidiousem, a zamknięcie sceny pogrzebu na ujęciu profilu Wielkiego Kanclerza olśniło mnie, że mam rację. Wiem, że to nie była wtedy żadna tajemnica, bo w innych źródłach wiadomo było, że Palpatine to przyszły Imperator, ale jako ten 10-latek bez dostępu do (raczkującego i tak) Internetu czułem się niesamowicie.

Książkę może czytać nawet ktoś znający jedynie filmy, ale ogólnie polecam uzupełnić wiedzę komiksem "Darth Maul" oraz nowelami "Maska Kłamstw" i "Darth Maul. Łowca z mroku". W niesamowity sposób "Darth Plagueis" przechodzi przez te pozycje i wspomina je, co powoduje, że razem tworzą niesamowitą całość nakreślającą kulisy Wielkiego Planu mającego na celu przejęcie władzy w Galaktyce przez Sithów.

Meh

Nie, żebym chciał być kontrowersyjny za wszelką cenę, a więcej słów napiszę pewnie później, jak już będę miał napisane inne zaplanowane rzeczy, ale szczerze mówiąc... Czekałem na tę książkę naprawdę długo i przed lekturą byłem podekscytowany...i zawiodłem się. Powiem więcej, wynudziłem się. Na pewno nie ma zachwytu.

co tak

nieśmiało Burzuś? Boisz się wyjść przed szereg piewców i skrytykować? Otrzymać miano "hejtera" w bastionowym, acz często spotykanym, znaczeniu tego słowa?



Jestem z tobą, odwagi!

Re: co tak

Bastion napisał(a):


Jestem z tobą, odwagi!

________
Dla zasady czy też Ci się książka nie podobała ?

nie

przebijam się przez 3 opowiadanie Zaginionego Plemienia i jest to hańba zarówno dla rasy jak i dla słabej ogólnie literatury SW :/

Ja zresztą tam na Plaga nigdy się nie napalałem.

Re: nie

Bastion napisał(a):
przebijam się przez 3 opowiadanie Zaginionego Plemienia i jest to hańba zarówno dla rasy jak i dla słabej ogólnie literatury SW :/


________
Ja nawet nie miałem pojęcia że te książki były jakoś powiązane

cóż..

No przecie mówię, że jak będzie czas to się odpowiednio wytłumaczę. Hejtować nie będę, bo to nie komiksowe Legacy, książka nie jest beznadziejna, ale surowo zawiodła mnie. ... I chyba rodzi mi się taka teoria, że Luceno pisze słabo, ale może to też jakoś w krytyce przedstawię .

...

Legacy. <tfu>
Cieszę się, że Luceno nam tam Krayta nie wsadził jako tajnego ucznia Plagueisa

Darth Plagueis

Recenzja długo oczekiwanej książki, na którą czekał niemal każdy fan.

James Luceno stał się od jakiegoś czasu specem od powieści, które mają dopełnić filmy, gdzie nie wszystko się tłumaczy, a wręcz pozostawia morze pytań. nie inaczej jest i w tym przypadku. Darth Plagueis, to powieść która zasługuje na wyróżnienie. Razem z Maską kłamstw i Labiryntem zła, tworzą zespół, który wyjaśnia chyba wszystkie niuanse, nieujęte w NT. Najistotniejszym wątkiem, który pomaga nam zrozumieć epizody od I do III, to polityka. Można śmiało napisać, iż autor osiągnął swój poziom z Maski kłamstw. Mistrzowska intryga polityczna, będąca wyśmienitym kąskiem, dla tych którzy lubują się w politycznych rozgrywkach made in Star Wars. Posunięciem intrygującym, a zarazem ciekawym, było zakończenie losów Plagueisa, praktycznie w połowie TFM, co rzutuje na nowe spojrzenie pod kątem epizodu I. Żal, że Luceno nie zechciał poświęcić więcej stron, na machinacje Ciemną Stroną Mocy i Sithów, bo choć jest tego sporo, to ja czułem niedosyt. Lepiej w tej materii spisuje się Karpyshyn, któremu Luceno na tym polu ustępuje. Mimo tego, nakreślenie duetu Plagueis - Sidious, jest bardzo schludnie wykonane.

Chciałbym się odnieść do trzech tematów poruszonych w tej książce, które mają wg. mnie kluczowe znaczenie.

1. Zasada Dwóch. Czułem się zaniepokojony doniesieniami, iż ma tu nastąpić wahnięcie. Po lekturze, mój niepokój okazał się niepotrzebny. Autor nie dokonał dewastacji w tej materii, lecz swobodnie nią żongluje, dostosowując do nowych czasów. W tej kwestii, Plagueis jawi się jako reformator, lecz nie schizmatyk.

2. Mord rodziny Palpatine. Jest to największy mankament tej książki. Ojcobójstwo jest tu w jakiś sposób uzasadnione, ale mord na matce i rodzeństwie, bez podania relacji jakie panowały między przyszłym Imperatorem, a resztą rodziny jest grzechem niewybaczalnym. Wzmiankowanie tych nieszczęśników jest niezadowalające. Żeby zabić matkę, trzeba mieć powód, a tego mi zabrakło. Tłumaczenie, że działał w amoku mi nie odpowiada.

3. Darth Maul. Zawsze lubiłem tę postać i byłem apologetą przed tezami jakoby nie był to Sith. W oczach Plagueisa pewnie i tak było. Jednak w oczach jego mentora, na bank nie. Oczywiście, że zabracki Sith, to inny uczeń niż w klasycznej formule Zasady Dwóch, jednakże inną rolę miał pełnić w zreformowanej doktrynie Bane`a. Darth Maul miał być doskonałym narzędziem, wiecznym uczniem, który zawsze będzie pozbawiony chęci zdrady, a zawsze oddany i wierny. Lord Sithów, lecz bez zadatków na Mrocznego Lorda. Jak bardzo bolała Sidiousa strata oddanego ucznia, przybliża nam 253 strona z książki TFM, pióra Terrego Brooksa. Jest tam napisane, że finalnie jest ona usprawiedliwiona, lecz nie przechodzi koło śmierci ucznia obojętnie.

Darth Plagueis, jest powieścią ze wszech miar ważną tak ze względu na dopowiedzenie NT, jak i rozwikłanie zagadki dotyczącej panowania nad życiem i śmiercią. Tu znajdziemy również odpowiedź, dla czego Galaktyka miała Imperatora Palpatina, a nie Damaska. To znakomita pozycja, ale na pewno nie pozbawiona wad. Warto o tym pamiętać. Ocena: 9/10.

Darth Failus, znaczy... Plagueis

Napędzany legendą jaka obrosła wokół tej książki, jakże i waszymi pozytywnymi recenzjami poszedłem do księgarni, by nabyć swój egzemplarz. Niestety... zawiodłem się i to srogo. Porównując moje uwagi odnośnie tej pozycji z waszymi opiniami poważnie zastanawiałem czy, aby na pewno sięgnęliśmy po tą samą lekturę.
Wybaczcie ewentualne nieścisłości, bo piszę z perspektywy czasu, więc mogę przekręcać pewne rzeczy. Więc co mi się w Plagueisie nie podobało? To, że był nijaki... zarówno jako postać jak i książka. Dlaczego? Śpieszę z wyjaśnieniem.
Zacznijmy od samego początku. W nim Luceno zapoznaje nas z Plagueisem i największą ciapą w historii Sithów Dartha Tenebrousa, który teoretycznie był mistrzem tytułowego bohatera, chociaż z mojego punktu widzenia było zupełnie na odwrót. Rugess Nome, bo tak miał na imię nasz bithański Mroczny Lord (fatalny dobór rasy moim zdaniem) był typem, który mylił się co krok przez co opieprzał swego ucznia, by poczuć się lepiej. No i do tego co rusz potykał się albo wpadał na coś. Nic jednak nie przebije jego śmierci. Zaczęło się od tego, że nie sprawdził swoich informatorów i trafił wraz z Plagueisem prosto w pułapkę, z której musieli pośpiesznie uciekać. I teraz usiądźcie. Strop się zawalił nad nimi i w tym momencie Hego Damask wyczuł moment i zrzucił kamulce na łeb swojego rozgarniętego mistrza. Tak na marginesie Tenebrous nie zauważył, że to Plagueis odpowiada za jego śmierć i na moment nim wyzionął ducha życzył mu powodzenia.
Potem Damask biegł z buta kilkaset kilometrów do najbliższego kosmoportu jedząc martwe nietoperze, oglądając gołych wieśniaków wychodzących za potrzebą i tak przez kilka stron. Nie wiem czy Luceno stwierdził, że to wzbogaca uniwersum czy po prostu chciał, by jego książka była grubsza? Następnie Plagueis zabiera się na gapę w transportowcu pewnym owoców morza... wylegując się w chłodni na flądrach. Tak, tego oczekiwałem po książce traktującej o legendarnym mistrzu Sidiousa, Plagueisa siedzącego na stercie śledzi. Załoga oczywiście zauważyła, że jest ich o jednego za dużo, więc postanowiła podyskutować z Damaskiem. Niestety rozmowy nie poszły zbyt pomyślnie, więc Plagueis wymordował ich i... rozebrał się na środku pobojowiska. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia. Tak po prostu i swoją drogą robił to bardzo często.
Kiedy już Plagueis dotarł na swoją ojczystą planetę spotkał swojego przyjaciela, który był jedyną osobą w caluśkiej Galaktyce bardziej naiwną od jego Nome`a. Wprawdzie zapytał Hego czemu jest obity i co robi w tym statku, ale odpowiedź "bo tak" w pełni go satysfakcjonowała i co więcej wystarczająco zmotywowała go, by wykonał prośbę Damaska spalenia statku bez zaglądania do środka.
Teraz pominę kilka stron, bo teraz nastąpiło nudne i naiwne jak Tenebrous politykowanie. Jeszcze do niego wrócę. Plagueis odkrył, że nie był jedynym uczniem swego mistrza, więc postanowił wybić konkurencję i robił to z gracją godną Bonda. Wcale nie chodzi mi o widowiskowość, a nonszalanckie ujawnianie swej tożsamości... każdemu. "Witaj, jestem Hego Damask i szukam tego człowieka". On nawet nie próbował prowadzić podwójnego życia, w naszym świecie zdekonspirowaliby go w przeciągu tygodnia.
Następnie za sprawą dziwnych przetasowań politycznych Hego w końcu trafił na Naboo i żywo zainteresował się postacią Palpatine`a. Czemu? A no, bo był gwiezdnowojennym Pawlikiem Morozowem i kapował na własnego ojca. Trochę inaczej to sobie wyobrażałem, ale niech będzie. W każdym razie dwulicowość Palpatine`a tak zaciekawiła Damaska, że zaczął go stalkować. Potem się zaprzyjaźnili i kilkakrotnie odbyli "niezobowiązujące spotkania", które bardziej przypominały flirt z polityką w tle. Nic konkretnego, chociaż dowiedzieliśmy się dlaczego Sidious nie posługiwał się imieniem. Otóż Palpatine kiedyś zastanawiał się nad przyjęciem nazwiska matki, ale zrezygnował z tego, a z imienia nie korzysta z innych pobudek... to wszystko. Tak nam to Luceno wytłumaczył. Na serio James, na serio? "Bo tak" ma kogokolwiek satysfakcjonować? "Bo za Bożydarem nie obejrzy się żadna dziewczyna" byłoby już lepszym wytłumaczeniem, bo wyjaśniałoby cokolwiek. Z flirtów z Plagueisem dowiedzieliśmy się, że Sidious to zwykły buc, który dzięki kasie ojca czuł się bezkarny, ale magister Damask nie wiedzieć czemu uważał, że wyniósł się ponad przeciętność. Jak? No idea, w każdym razie Hego zwerbował Palpatine`a, który od tej pory ochoczo donosił mu na własną rodzinę.
Satysfakcjonujące w kit. Związek partnerski z kapusiem? Tak mają wyglądać początki największego duetu w historii Zakonu? Tak! Ogólnie Palpatine jest zauroczony facetem, który spiskuje przeciwko jego rodzinie, a magister jest niezdrowo zainteresowany tym młodzieńcem. "Nawet ogłuszający ryk i przyprawiający o mdłości smród spalin nie mogły powstrzymać Plagueisa przed myśleniem o Palpatine`ie". Naprawdę Luceno, naprawdę? Przecież sam pisałeś, że Sidious jeszcze nie był pełnoletni.
Potem o wszystkim dowiedział się ojciec przyszłego Imperatora i zakazał mu spotkań ze swoim sponso... znaczy się mentorem, ale oczywiście Palpatine nie posłuchał go za co dostał szlaban, więc co? W porywie złości wymordował całą rodzinę. Naprawdę? To już przejście Anakina na CSM było mniej naiwne. Nastolatek, który się fochnął o szlaban za donoszenie na własnego ojca. James psujesz legendy uniwersum!
Potem sztampa. Plagueis po raz drugi spalił statek, tym razem ze zwłokami rodziny Palpatine`a, a potem zajął się jego nauczaniem. Jeden z treningów polegał na rozdarciu skafandra Sidiousowi i kazanie mu mówić jak zamordował swych krewnych. Za dużo dwuznaczności w tej książce drogi Luceno. Zrobiłeś z Palpatine`a zbuntowanego nastolatka z dostępem do broni palnej, a z Plagueisa starego zboczeńca? Nie ma dla ciebie żadnych świętości?
Potem treningi były mocno sztampowe. Biegali z mieczami i pokonywali przeciwników. Chociaż jedna scena mnie rozwaliła. Plagueis zabił przeciwnika, wyciągnął bijące serce, walnął monolog, włożył serce z powrotem, powiedział jeszcze coś, wyciągnął je i zjadł. Strasznie niezdecydowany, a te monologi? O matko, trzy strony o swojej rodzinie opowiadał.
Potem co? Dużo polityki i intryg. Wszystko oczywiście tak naiwne jak rozmówcy Hego. Ogólnie to wszystko na tym stało. Jakby ktokolwiek z przeciwników Damaska przejawiał chociaż odrobinę inteligencji to Plagueis już dawno gryzłby piach. Odnośnie samych intryg to one nie miały zbytniego sensu. W skrócie to polityka Plagueisa to nieustanne robienie roszad ot tak. Popierał Gardullę? Więc czemu nie może bez powodu podziękować jej za współpracę i zacząć knuć przeciwko niej z Jabbą? Pomógł Verunie zostać królem? Czemu, by go nie zdetronizować? A... i nieważne co, by nie zrobił to zawsze będzie to niekorzystne dla Protektoratu Granów. Dlaczego? Nie wiem, po prostu uwziął się na nich. A potem się dziwił, że ma wielu politycznych wrogów. Do tego jeszcze należy doliczyć ruchy polityczne, które nie miały sensu, ani celu. Ot Luceno chciał zrobić sztuczny ruch. Jeszcze bawiło mnie, że praktycznie każdy przeciwnik polityczny Palpatine`a ginął. Cosinga, Vidar, Veruna, Valorum... Naprawdę nikt nie zainteresował się tym, że wszyscy byli powiązani z Sidiousem? Czy może po prostu wydział śledczy Policji Republikańskiej ssał? Jeszcze niedorzecznym było to jak Padme została królową. Plagueis nie wiedzieć czemu stwierdził, że byłaby dobrą kandydatką toteż posłał Palpatine`a, by połechtał ego jej ojca, dzięki czemu wystawiono trzynastolatkę w wyborach. No i ogólnie to Damask musiał stać za wszystkim. Kto zbudował tor wyścigowy na Tatooine? On. Kto zrobił Amidalę królową? On. Kto podsunął Sifo-Dyasowi pomysł z klonami? On. Bez niego Galaktyka stałaby w miejscu.
O czym jeszcze warto wspomnieć? O tym jak to Palpatine spotkał Maula. Ot przechadzał się ulicami Dathomiry aż jakaś kobieta wcisnęła mu niemowlę i uciekła. Luceno, ja cię proszę, postaraj się.
Następnie cóż... Skoro przez lata robiło się zagrania polityczne, które nie miały najmniejszego sensu to kiedyś musiało się to zemścić. Troszkę na ich życzenie, ale cóż... Jakaś firma będąca przykrywką dla Protektoratu Granów chciała porozmawiać z Palpatine`m, który był świadomy, że to pułapka, ale mimo to przyszedł na spotkanie i skończyłoby się to źle, gdyby Luceno nie sięgnął po deus ex machina w postaci Plagueisa z obstawą. Co ciekawe Damask pochwalił swojego ucznia za wzorową postawę. Taa... prawie, by go zabili, ale to widocznie jest powód do dumy. Niestety okazało się, że to nie koniec, bowiem to była przykrywka dla zamachu na Plagueisa. Całe szczęście, że Granowie wynajęli tych samych skrytobójców co Palpatine do zabicia Kima. Dlaczego? Bo ci zadzwonili, by się pochwalić, że dostali zlecenie na Damaska. No kurde... Co za profesjonalizm. Niestety nim Sidious dotarł do mistrza to Maladianie zdążyli odrąbać mu żuchwę frisbee. Cóż...
Potem Plagueis założył sobie aparat na gębę i pił przez nos (sic!), ale przynajmniej zajął się na dobre badaniami, bo przedtem szło mu to bardzo mozolnie. Raz po raz jakaś wiwisekcja, ale nic poza tym. Teraz przeprowadził się do swojego laboratorium, by "zrozumieć mowę midichlorianów" cokolwiek to znaczy. Luceno nie wytłumaczył tego. On nic nie wytłumaczył. Zamiast zrobić sensowną fabułę wolał dawać kwadrylion nawiązań do EU. James, guzik mnie obchodzi, że znasz kanon na wylot skoro nie umiesz stworzyć logicznej fabuły. Co mnie obchodzą nawiązania do Wojen Klonów Tarkakowskiego skoro motywujesz zrezygnowanie z imienia przez Kanclerza frazesem "bo tak"? Wybacz, ale to nie ma sensu.
Potem to już końcówka. Sidious zaprzyjaźnił się z Dooku i poznał Anakina. Senat obrał Palpatine`a na Kanclerza, a Plagueis przybył na Coruscant opić to. Niestety nasz Muun nie miał zbyt mocnej głowy i zasnął. Sidious wykorzystał moment i zabił mistrza wykrzykując, że go zmanipulował i nienawidził od początku. Koniec... śmierć gorsza niż u Tenebrousa. Największy Sith w dziejach umarł, bo miał za słabą głowę.
Podsumowując książka była nudna (do połowy nie dzieje się nic), naiwna (wszystko udawało się dzikim fartem), a intrygi były grubymi nićmi szyte. Dziękuję za uwagę.

...

Ło Laboga ale się wzięło na krytykę James`a. No ale, czasem trzeba się odwrócić od głównego nurtu.
Rad jestem, że tekst napisałeś raczej spontanicznie, bo całkiem rozrywkowo się go czyta. Pozwól zatem ,że i moje odpowiedzi będą równie spontaniczne.

"Więc co mi się w Plagueisie nie podobało? To, że był nijaki"

Ale postać, czy książka ? Jeśli to pierwsze to się stanowczo nie zgadzam.

"największą ciapą w historii Sithów Dartha Tenebrousa"

ekhem... NIE. Bardzo skrótowo przedstawiłeś jego śmierć. Chodzi o to, że przez te wibracje w podziemiach, jak zauważyłeś, strop zaczął się walić. Więc duet Plagueis-Tenebrous niektóre ze spadających skał, albo zatrzymywali/przenosili telekinetycznie, albo ich unikali. Tyle że widocznie pojedyńczo nie mieli wystarczejąco Powera% , więc robili to na zmianę. I właśnie kiedy Tenebrous trzymał te skały, Plagueis walną na nie trochę więcej. To przygniotło tego pierwszego.
I ma to sens, bo Tenebrous nie mógł tego spodziewać się po swoim uczniu. Plagueis przywalając mistrza, zniszczył też ich wspólny statek, czyli jedyną drogę ucieczki na powierzchnię. I musiał się nieźle nagimnastykować, żeby się stamtąd wydostać.
Poza tym, we wcześniejszych partiach książki jest wyrażnie naświetlone, że Tenebrous żywi niechęć do swego ucznia, bo nie widzi w nim idealnego Sitha. Zamiast machać mieczem, woli prowadzić eksperymenty, zamiast knuć, wydaje się być całkiem ... lojalny. Oczywiście czytelnik przekonuje się, że ta krytyka Tenebrousa jest mocno przesadzona. Na pewno co do ostatniego punktu.
Dlatego też Tenebrous nie spodziewa się żadnego ataku Plaga. Dlatego ma drugiego ucznia etc. Plag jest przez niego traktowany jako "nieodwracalnie zagubiony przypadek".
Moim zdaniem to bardzo zręczne przedstawienie czytelnikowi Plaga. Tym większe nasze/i Tenebrousa zaskoczenie, jak zostaje zabity. Ukazuje to, że Plag bardzo dobrze potrafi skrywać swoje zamiary i prawdziwy charakter (nawet przed własnym mistrzem).

"i na moment nim wyzionął ducha życzył mu powodzenia."

No i ? Zobaczył w Plagu nareszcie prawdziwego Sitha. Zobaczył, że się co do niego mylił i ujrzał jego skrywaną dwulicowość. To przywróciło mu wiarę nie tylko w ucznia, ale też w cały zakon/zamysł sithów. Bazujący na zdradzie.

"(fatalny dobór rasy moim zdaniem)"

Pytanie o gusta. Chociaż mi też za bardzo nie pasuje.

"o legendarnym mistrzu Sidiousa, Plagueisa siedzącego na stercie śledzi."

Legendarnym mistrzu Sidiousa... to zależy czego się spodziewałeś. Półboga, czy ... nadal całkiem mocarnego Sitha.
Scena o której mówisz, przypomniała mi o spotkaniu Sidiousa i tego żołnierza/szpiega w Labiryncie Zła.
Jestem tego zdania, że takie sceny przedstawiają sithów, jako istoty niezwykle umiejętne w dopasowywaniu się do otoczenia. Do nawet tak kuriozalnych warunków, jakim była ta trumna/chłodzący sarkofag.
Następny dialog ciekawie tłumaczy, że Plag ma dwa serca, że potrafi panować nad temperaturą ciała. I to zdziwienie, jak załoga statku widzi Muuna, myśląc o prawnikach, lub bankowcach. Ta scena ma w sobie coś cynicznego, coś klimatycznego.
Wyobraź sobie Plaga powstającego z zamrażalnika w chłodni...po parunastu godzinach....
i w ogóle się tym nie przejmującego, zupełnie normalnie wyglądającego.
W warunkach które uśmierciłyby prawie każdego. Mi ten schemat się akurat podoba.
A że chłodnia służyła do chłodzenia ryb? Fakt, trochę psuje czar, ale mogę to przełknąć.

" Wprawdzie zapytał Hego czemu jest obity i co robi w tym statku, ale odpowiedź "bo tak" w pełni go satysfakcjonowała"

Społeczeństwo Muunów to tacy galaktyczni japończycy. Firma to wszystko, dba o twoje zdrowie, finanse... za nadgodziny nie płacimy... to zaszczyt !! W firmie jesteś ważny, nie jeśli robisz coś dobrze, ale jeśli jesteś w niej długo (najlepiej od urodzenia).
Starszy członek ma zawsze racje, traktuj go jak ojca, lub najstarszy fundament rodziny.
Zastąp wyraz "Firma" , "Bankiem" i już masz kodeks moralny Muunów.
Damask to w tym przypadku "starszy bankier". Starszego nie pytasz się co ? po co ? jak ? Tylko po prostu to robisz. Czemu ? Bo tak. Koniec, kropka, omega.

Jak będę mieć więcej czasu, to odniosę się to pozostałych aspektów twego komentarza. Na razie, dziękuję.

use the failure, palpatine!

"największą ciapą w historii Sithów Dartha Tenebrousa"
Zgoda troszkę streściłem, niemniej Nome i tak wyszedł na strasznego nieogara zwłaszcza jak niby biegnąc przez przewidział, że Plagueis będzie chciał go zabić. Rozumiem, że Luceno chciał pokazać, że Sithowie to nie są półbogowie, ale zwykli ludzie, którym zdarza się popełniać błędy. Szkoda tylko, że postanowił zrealizować to na przykładzie Tenebrousa. Bith był na pięciu stronicach tejże książki i co? Potknął się, rozdarł skafander, wpadł w pułapkę i został zabity przez ucznia. Tak więc cel był inny, ale koniec końców wyszła ciapa.
"o legendarnym mistrzu Sidiousa, Plagueisa siedzącego na stercie śledzi."
Zgoda. James chciał pokazać, że Sithowie odnajdą się w każdych warunkach, ale drzemanie na mrożonych makrelach jakoś po prostu odbiera urok tej postaci.
"Wprawdzie zapytał Hego czemu jest obity i co robi w tym statku, ale odpowiedź "bo tak" w pełni go satysfakcjonowała"
Moim zdaniem kreując Muunów Luceno wzorował się na stereotypie innej narodowości? Jakiej? Uch... nie powiem, ale zdradzę tylko, że w jednej scenie Hego miał pejsy.

racja

Dając komentarz pod tą książką zapowiedziałem jej ocenę 10/10 ale niestety, to było po przeczytaniu 1-ego rozdziału. Później czytałem i czytałem i ogarniała mnie coraz większa złość. Oczywiście Luceno w wspaniały sposób ukazał swoją znajomość EU (dużo planet, ras, nazwisk, wydarzenia), ale za to cała motywacja bohaterów, ich czyny były po prostu kiepskie, dokładnie tak jak opisał to Kwarc. Niestety książka powinna nazywać się "Darth Failus zasada "bo tak"". Moja ocena to 8/10 dziękuje i do widzenia

plagueis

A ja żałuję tylko jednego propo tej książki. Była zdecydowanie za krótka. Co prawa z Eu obcuje dopiero jakies 3-4 lata ale raczej większość książek mi się podoba. Ta zachwyciła. Jak ja uwielbiam intrygi, wszystko zostało tak ładnie powiązane i "Mroczne widmo" dopiero dzięki książkom takim jak Plagueis, Maska Kłamstw, Łowca z mroku nabiera sesnsu i ścisłości. Bardzo w książce Luceno podobało mi się to że można było ujrzeć starych znajomych. Bardzo podobał mi się profil Dooku, fajnie było poczytać o jego poglądach o tym jakie miał podejście do Rady, do swoich padawanaów. Ucieszyło mnie "zobaczenie" Qui gona oraz wielkiego znaku zapytania mistrz Sifo Diyasa. Pojawienie się Jabby także przywołało uśmiech. Uwielbiam takie smaczki i wyłapywanie różnych scen i powiązań z innych dzieł (dlatego tak lubie serie GTA np). A odnośnie Sithów, myślę ze Plagueis jako Muun był dobrym wyborem. Dlaczego? Raz przecież kazdy gatunek mógł być wrażliwy na moc, trochę za dużo ludzkich lordów wg mnie, jakaś odskocznia się przydała. Dwa Muunowie słyną z tego że dbają o kredyty i wpływy polityczne, któż inny mógłby ustawić galaktykę nie posiadając takich wpływów kredytów jak Klan banko i magister Damask? Co do odczuć samego Hego...Mam bardzo mieszane uczucia, czesto mam tak ze postacie ze SW albo lubi albo nie. Hego i jego osoba często wprowadzała mnie w konsternacje. Z jednej strony podziwiałem go jako istotę nieprzeciętnie inteligentną, pożądaną przez towarzystwo, rozchwytywaną, podziwianą i szanowaną. Ktoś kto poświęcił życie starając się przechytrzyć śmierć. Z drugiej osobę zimną, wyrachowaną bez jakichkolwiek uczuć. Scena z Veruną... Cóż żałuję że tak skończył ale Sidiousa zawsze uważałem za gnidę i kogoś kto potrafi wbijać jedynie nóż w plecy poprzez knucia. Damaska zgubiła chyba zbyt duża swoboda z jaką obchodził w stosunku do Palpatine`a błedem było chociażby to, że pozwolił mu wychować Maula przez co ego jego ucznia znacznie wzrosło i poczuł się jako ten "wyższy" z hierarchii. Cóż jak pokazał Luceno taki ten nasz ludzki gatunek...chciwy, chytry, przebiegły. Widzę że często pojawiają się komentarze propo Tenebrousa, cóż nie wiem ile bithowie żyją ale wg wookipedia miał 100 lat w chwili śmierci. Nie było napisane że dokładnie przewidział jak zginie wyczuł jedynie to i sam wpadł w objęcia przeznaczenia. Ciezko mi cos o nim powiedziec moze kiedys bedzie ksiazka o nim i jego uczniu moze wowczas bedzie cos wiecej widaomo na jego temat. Nie mniej nie więcej uważam książkę Luceno za fantastyczną pozycję, OBOWIAZKOWA dla fanów SW ale pod warunkiem ze najpierw przeczyta się : Mroczne Widmo, Maske Kłamstw, Łowce z Mroku. Wówczas mozna docenić sztukę SW sagi przez co o wiele lepiej patrzy się na Mroczne Widmo które niejednokrotnie jest krytykowane przez wiele osob, ba co więcej niektorzy nie uznają nowej trylogii. James dzięki za wspaniałą powieść która wciągnęła mnie i pochłonęła bez reszty.

Sidious

Przez dłuższy czas nie czytałem niczego z EU. Po lekturze cieszę się, że na ponowny kontakt z literaturą gwiezdnowojenną wybrałem właśnie tą książkę - świetny klimat, mnóstwo nawiązań (nie czytałem zapewne wielu powiązanych pozycji, ale powiedzmy, że z grubsza orientuję się o co w nich chodzi) i zakulisowe machinacje dwójki bohaterów bardzo przypadły mi do gustu.

Żeby jednak nie być tak całkowicie bezkrytycznym - odczuwam niedosyt w jednej kwestii - mianowicie nie dowiedziałem się jakim cudem nasz Sid nabrał takiej biegłości w walce, która pozwoliła mu dotrzymać pola kilku mistrzom Jedi naraz oraz samemu Yodzie. Przecież chyba nie dzięki walkom z prymitywnymi ludami - a i sam szkolący go Plagueis został ukazany bardziej jako naukowiec, nie zaś wzór wojownika.

Ten mały niedosyt nie zmienia jednak faktu, że jak na standardy EU książka jest wyśmienita i bardzo dobrze się ją czyta. Oby więcej takich

3 pytania

Witam mam trzy pytania odnośnie tej książki bo jakoś samnie potrafie sobie odpowiedzieć:
1. Czy blokada Naboo oprócz tego że miała zwiększyć poparcie dla Palpatina miała służyć także czemu innemu?

2. Dlaczego akurat Amidala, dlatego że łatwo można by ją kontrolować? Co by to dało Neimoidianom że NAboo trafiła by w ich ręce?

3. Jeżeli Dooku nie podobało się to że republika jest skorumpowana i przez nieudolność senatu i rady jedi giną jej rycerze, to czy nie pomyślał że odchodząć z zakonu i wywołując bunt i wojne zginie jeszcze wiecej jedi?

O to takie moje pytanka, z góry dzieki za odpowiedź. Aha i proszę o nie pisanie odpowiedzi w stylu "jeżeli nie rozumiesz to po co brałeś sie za czytanie ksiązki" bo nie na tym polega moje pytanie.

...

Dlaczego Naboo? Cóż, pewnie dlatego, że Palpatine pochodził z tej planety, był jej przedstawicielem w Senacie i łatwo mu było uprawiać polityczne gierki (mógł chociażby przedstawiać się jako ofiara polityki Federacji, tak naprawdę mając wszystko pod kontrolą). Poza tym, Naboo była słaba, a Amidala naiwna (oczywiście Palpatine w tej kwestii się przeliczył). Co zaś miałoby to dać Neimoidianom? Cóż, oni byli tylko pionkami w grze Sidiousa.

Powiem ci,

że a propos pkt.1 czytałam trzy razy to w Plagiusie, wróciłam do Mrocznego Widma i zaczęłam Labirynt zła i za cholerę nic z tego nie rozumiem więc nie jesteś sam No albo trzeba być lordem Sithów, żeby to zrozumieć

...

Ja to odbieram tak:

1. Blokada Naboo miała kilka celów - wzmocnić Federację Handlową(na tyle aby mogli stać się zalążkiem CISu), przetestować droidy bojowe, przedstawić Republice Federację Handlową jako zagrożenie no i zwiększyć poparcie dla Palpatine`a jako senatora z planety będącej pod okupacją.

2. Amidala została królową dlatego że miała ogromne szanse w wyborach przeciwko poprzedniemu władcy, była młoda, ufała Palpatine`owi więc ten mógł na nią wpływać. Gdyby pojmanie Amidali udało się a pakt legalizujący blokadę wszedłby w życie Federacja urosła by w siłę przejmując złoża plazmy na Naboo, dodatkowo miałaby kartę przetargową w sprawie opodatkowania handlu, a kto wie czy ośmielona zwycięstwem na Naboo nie zaczęłaby zajmować kolejnych planet co w końcu i tak doprowadziłoby do wojny z Republiką.

3. Dooku wiedział że jeśli stanie na czele buntu przeciw Republice zginie wielu Jedi, ale traktował to jako zło konieczne, aby zreformować galaktykę. Zauważ że on nie chciał tak jak Sidious zasady dwóch, Dooku marzył wręcz o Nowym Zakonie, wolnym od hipokryzji i ślepoty Jedi, Zakonie który nie służy politykom a sam sprawuje władzę, dlatego w większości przypadków najpierw proponował Jedi aby przejrzeli na oczy i dołączyli do niego - tak było z Kenobim, Tholme`m czy Sora Bulq. To że większość Jedi okazywała się tylko marionetkami Rady i bezmyślnie go atakowała to już inna sprawa...

..

Aha czyli mam rozumiec że Plagueis za wczasu przewidzial ze Federacji sie nie uda i dlatego spotkal sie z przedstawicielami innych korporacji i namawial ich na odejscie od republiki?

...

Hmmm, wydaje mi się że może nie tyle że to przewidział (bo nawet Plagueis dawał się zaskoczyć, np. z zamachem) co po prostu on i Sidious woleli być przygotowani na każdą ewentualność. Sidious nieraz pokazywał że nawet niepowodzenie potrafił przekuć w zwycięstwo aby "Everything is going as planned".

Plageuis

Książka świetna dużo się z niej dowiadujemy o Palpatinie i Maulu. Pokazuje galaktyke od strony sithów i pokazuje że to tak oni naprawdę władają galaktyką i mają największe wpływy.
Dużym minusem jest dla mnie to że książka niszczy to co zrobiło z niego TCW, W TCW jego postać została uratowana i pokazano go jako prawdziwego Sitha, świetnego w walce i błyskotliwego. A w książce jest nikim nie jest sithem ale chłopcem na posiłki. Ratuje jego postać chociaż to że Sidious traktował go wbrew mistrzowi jak Sitha.

Znalazłem też błąd w kanonie, był taki komiks nie pamiętam nazwy w której walczy z mistrzem Jedi który posługuje się kijem zmiast miecza. Kiedy maul przegrywa tworzy na swoim statku swój miecz. ostatecznie pokonuje tego Jedi. W książce mamy powiedziane że Maul dostał swój statek niedługo przed misją na Naboo i jest powiedziane że niezabił wcześniej żadnego mistrza Jedi.

Ostatecznie daje książce 9/10

Darth Plagueis

Warto było tyle czekać na tą książkę, oj warto było. Co prawda premiera w naszym kraju odbyła się już parę miesięcy temu jednak akurat "Dartha Plagueisa" chciałem poczytać w spokoju i będąc wolnym od jakiś innych ważniejszych zajęć. Z takimi pozycjami często pojawia się problem ponieważ oczekiwania rosną do niebotycznych rozmiarów a autor jest przecież tylko człowiekiem. Jednak tym razem James Luceno wzniósł się na swoje wyżyny aby tylko zaspokoić najbardziej rozbudzone nadzieje.

Całość została podzielona na trzy części. Pierwsza to zabójstwo byłego mistrza Plagueisa i jego początki jako Mistrza Sithów. Możemy dokładnie zobaczyć jakim jest on Lordem. To już nie są krwiożercze bestie rodem z "Tales of the Jedi" czy opętane rządzą władzy tabuny Sithów Lorda Kaana. Galaktyka się zmienia, zmieniają się również Sithowie. Mówiąc szczerze (jako zwolennik jasnej strony mocy) jeżeli miałbym podążyć za którymś zwolennikiem ciemnej strony to byłby to zdecydowanie Plagueis znany również jako Hego Damask. Spryt, mądrość, przebiegłość i przezorność jakie posiadał sprawiały iż rzeczywiście mógł być ratunkiem dla gnijącej Republiki. Jednak jego uczeń to już zupełnie inna para kaloszy...

Druga część jest właśnie poświęcona relacji Plagueis - Sidious. Ten drugi dopiero staje się potężnym Sithem i pnie się powoli po szczeblach kariery politycznej. Przy okazji sam szkoli swojego ucznia - Dartha Maula. W końcu mamy jasno pokazane iż Maul był tylko zabójcą, rzeźnikiem o czym można było się domyślać już czytając nowelizację "Mrocznego Widma". Tym lepiej obrazuje to późniejsze jego działanie w czasie Wojen Klonów, kiedy zdradzony przez wszystkich chciał tylko zemsty na Kenobim i swoim byłym mistrzu.

Trzecia część to bezpośrednie wprowadzenie do "Mrczonego Widma". Co prawda mieliśmy już podobne w książce "Maska Kłamstw", tym razem spojrzenie na tamte wydarzenia jest nieco szersze za sprawą Dartha Plaguiesa. Jego dość późna śmierć rzuca zupełnie inny obraz na to co widzimy w filmie. Wydarzenie stają się lepiej umotywowane a jego brak w samym filmie staje się troszkę dziwny. Jednak tak działał Plaguies - z ukrycia.

Sama książka jest największym spoiwem jakie mieliśmy w ostatnich latach w całym EU. Zarówno zostaje naprawionych sporo grzechów TCW jaki i sprzeczności z innymi źródłami. Nie wspominając a już o nawiązaniach do innych dzieł EU że aż ciężko by było je zliczyć. Przyznam się iż sam kilka razy sięgałem do wookiepedi aby przypomnieć sobie te czy inne wydarzenia. Nie pamiętam również ostatnio żadnej książki, którą czytałbym z takim zainteresowanie i w takim napięciu, pomimo tego że finał jest nam wszystkim dobrze znany. O ile "Wrath of Darth Maul" pobudził moje zainteresowanie EU, które było przez pewne wydarzenie nieco mniejsze, o tyle "Darth Plaguies" rozpalił we mnie znowu tą gwiezdno-wojenną iskrę. I za to też panu Luceno jestem niesamowicie wdzięczny. 10/10

.

Osobiście polecam stronę Biblioteka Ossus, to taki nasz odpowiednik wookipedi, moze troche mniej obszerny i nie tak rozbudowany ale jak na polskie standarty to i tak bardzo dobry

...

Prolog cudowny, naprawdę genialnie klimatyczny. Natomiast kilka pierwszych rozdziałów, było odrobinę przy nudnawych. Wszystko jednak się zmienia gdy Plagueis spotyka Palpatine`a. Wtedy jest już kapitalnie i stan ten jest utrzymany aż do ostatniej linijki tekstu.
Jak dla mnie - czołówka wśród książek SW, obok Bane`a i Łowcy z Mroku
A! No i jeszcze jeden plus - fabuła MOCNO BRONI kanoniczności TCW

Oczywiście 10/10

cymesik

Przeczytałem Darth Plagueisa - książka stricte dla fanów - im więcej przeczytanych książek i komiksów na koncie tym lepiej - Luceno zawsze nawiązywał do wykreowanych już historii z uniwersum ale tu przeszedł sam siebie. Powiązał praktycznie wszystkie źródła traktujące o intrygach Sidiousa poprzedzających Epizod Pierwszy. Totalnie przekręcił też wizerunek Maula a losy tytułowego Sitha zaaranżował w dosyć zaskakujący sposób. Faktycznie jedna z lepszych, ważnych i najbardziej dopracowanych pozycji z serii - widać, że autor dokładnie zaplanował i przemyślał całą sprawę.

@

Kilka dni temu skończyłem czytać i chciałem wstrzymać się z komentarzem, aż opadną emocje. Opadły a ja nadal czuję to samo.

Ale od początku. Cokolwiek nie powiedzieć o Gwiezdnych Wojnach, wszak wielu z nas kocha to uniwersum, to nie ukrywajmy - większość pozycji książkowych wypada gdzieś między słaba a przeciętna i czytamy je głównie dla fabuły, by dowiedzieć się, co spotka bohaterów uniwersum albo dla przyjemności obcowania z nimi. Przeczytaliśmy, myślimy "no spoko", odkładamy na półkę by po dwóch-trzech latach nie pamiętać nic poza imieniem głównego bohatera, czasem jakiegoś wątku jeśli był wyjątkowo durny (jak łuskowaty ołtarz będący przejściem do innego wymiaru). Co więcej, fabuła jest często budowana "na piramidę" - na początku sporo wątków, zwężających się ku końcowi, by po 300 stronach nastąpił moment kulminacyjny na ostatnich trzydziestu. Tak jest często, tak jest prawie zawsze, nawet się już przyzwyczaiłem.

Darth Plagueis to dzieło kompletne. Fabuła nie rozwleka się na kilkunastu bohaterów ale skupia na kilku - w zasadzie dwóch, trzech - i przedstawia wydarzenia tylko z ich perspektywy, bez rzucania co rozdział w inny zakątek galaktyki. Już sam język, styl książki znacząco odstaje od tego co zazwyczaj dostajemy - rzadko kiedy mamy do czynienia z tak bogatymi opisami, jednocześnie prawie bez powtórzeń językowych, a opisy są nie tylko bogate, ale i dojrzałe. Zarówno przeżyć wewnętrznych, jak i otoczenia. Zdaje się, że Luceno nie tylko rozrysował sobie swoje dzieło przed napisaniem, ale wręcz stworzył jego alegoryczny model, który stopniowo, powoli i dokładnie rozbudowywał. Pojawiało się wiele nawiązań do EU oraz takie smaczki jak chociażby figurka, w której Sidious trzymał miecz świetlny (wspomniana w Zemście Sithów Stovera). Książka jest podzielona na trzy części, trzy okresy, w tym ostatni dziejący się w latach Mrocznego Widma. Gdy doszło już do blokady Naboo przed Federację zacząłem żałować, że Luceno nie wplótł tam kilku kwestii z filmu, aby dać lepszy punkt odniesienia. I jak na zawołanie otrzymałem początek spoilera rozmowę Sidiousa z Maulem na tarasie z kwestią "zostałeś dobrze wyszkolony, mój uczniu koniec spoilera.

Powieść Luceno nie wywraca nic do góry nogami. Idealnie wpasowuje się w zasadzie we wszystko, co już na temat wiedzieliśmy, ale znacznie to rozbudował. Mroczne Widmo nie jest już bajką z grupką zbuntowanych kupców, przypuszczającą bezsensowną inwazję na planetę na jakimś zadupiu galaktyki w celu, którego pewnie sami nie znają, ale finałem powieści. Bo to w zasadzie "Darth Plagueis" powinien mieć prymat nad Epizodem Pierwszym, to w tej książce poznajemy intrygę od samych fundamentów, skrupulatnie budowaną przez kilkadziesiąt lat, to w tej powieści obserwujemy jak tryby machiny Sithów powoli zaczynają się kręcić, zaciskając tym samym Galaktykę coraz ciaśniej w swoich szponach. To tu dowiadujemy się skąd ta blokada się wzięła, czemu miała służyć (to co widzieliśmy na filmie - votum nieufności dla Valoruma to nic w porównaniu z wydarzeniami w książce) i jakie jeszcze inne zakulisowe rozgrywki były potrzebne, aby ostatecznie Rozkaz 66 mógł zostać wykonany, Jedi wytrzebieni, a Nowy Ład zaprowadzony.

Bezapelacyjnie 10/10.

odp

W drugim akapicie masz absolutną rację. Rzeczywiście książki jak i znaczna część innych pochodnych sagi filmowej są co najwyżej średnie i czytamy je, by poznać dalsze perypetie naszych ulubieńców oraz obcować z naszym ulubionym uniwersum. Niestety pod względem warsztatu czy fabuły szału nie ma.
Jedyne z czym się nie zgodzę w twej wypowiedzi to twierdzenie jakoby Darth Plagueis wybił się ponad ramy gwiezdnowojennej przeciętności. Zgoda pod względem warsztatu i nawiązań do innych dzieł jest dużo lepiej, ale za to co jest naprawdę ważne, czyli fabuła i kreacja postaci leżą. Luceno tak skupił się na nawiązaniach, że zaniedbał to co najważniejsze. Fajnie, że wspomniano o każdej intrydze Palpatine`a, która kiedykolwiek pojawiła się w EU, ale szkoda, że nie James nie potrafił przy okazji rozsądnie poprowadzić jego postaci.

Co przeczytać?

Powolutku zabieram się do przeczytania tej książki. Słyszałem opinie, że przed lekturą trzeba się solidnie zapoznać z EU, by dobrze się czytało i rozumiało wszelkie odwołania oraz nawiązania. Stąd moje pytanie: jakie książki/komiksy należałoby przeczytać przed "Darthem Plagueisem" i czy wypadałoby się zapoznać z nowym originem Maula z TCW (i też ze wszystkimi wątkami Maula w tymże serialu)?

Re: Co przeczytać?

Johnny Fett napisał(a):
Powolutku zabieram się do przeczytania tej książki. Słyszałem opinie, że przed lekturą trzeba się solidnie zapoznać z EU, by dobrze się czytało i rozumiało wszelkie odwołania oraz nawiązania. Stąd moje pytanie: jakie książki/komiksy należałoby przeczytać przed "Darthem Plagueisem" i czy wypadałoby się zapoznać z nowym originem Maula z TCW (i też ze wszystkimi wątkami Maula w tymże serialu)?
________

Pytałem o to samo Urthonę i powiedział ...

DM - Łowca z Mroku
DM - komiks
Jango Fett - Łowy
Wrath of Darth Maul
Journal of Darth Maul
Maska Kłamstw
TOR (a przynajmniej książka Revan, ew. historia klasowa Rycerza)
KotOR 1
Rada Jedi - działania wojenne
Trylogia Bane`a

...

Od siebie dodam, że wyłapałem też nawiązania do Bounty Huntera - gry na PS2.

Re: ...

Stele napisał(a):
Od siebie dodam, że wyłapałem też nawiązania do Bounty Huntera - gry na PS2.
________
Jakie ?

...

W sumie to mogły być nawiązania do Jango: open seasons których nie czytałem, a były wspomniane w wyżej wymienionej grze. W każdym razie chodzi o Komari Vosę i aktywność Bando Gory.

...

Apropos Journal of Darth Maul, w moim egzemplarzu Dartha Plagueisa, nie ma wspomnianego wtedy przez Urthonę starcia Maula z piratami. Czyżby tłumaczenie książki było niekompletne?

Hm

możliwe że mi się coś przywidziało, ew. było to w jakiejś wypowiedzi, akurat nie mam książki, żeby to sprawdzić

@

To są raczej subtelnie nawiązania, bez wpływu na fabułę. Wystarczy dobra znajomość epizodu I by czerpać satysfakcję z tej książki.

_

Tak , dokładne obejrzenie TPM to podstawa.

re

zabrakło mi jednej rzeczy - wciąż nie wyjaśniono skąd Palpatine wiedział cokolwiek (to, że istnieją) o przybyszach z dali. Chętnie przeczytałbym też co na ten temat myślał Plagueis. Obawiam się, że nieprędko nadarzy się okazja żeby wyjaśnić tą drobną, acz frapującą mnie, kwestię. tyle

@

To nawet dobrze. Dzięki temu nadal istnieje pole do teorii pokroju, że Sidious wiedział o YV i chciał uratować Galaktykę przed nimi, jednak zdając sobię sprawę, że Republika jest słaba, postanowił przekształcić ją w Imperium.

###

Brzmi jak początek spoilera Revan i Prawdziwi Sithowie koniec spoilera

re

wiadomo, że Darth Sidious i w ogóle Sith`owie to byli dobrodzieje galaktyczni - np. Gwiazdę Śmierci zbudowano po to żeby już zawsze był pokój, czyż to nie szczytna idea? Z całą pewnością, więc można stwierdzić, że chciał także obronić galaktykę przed YV.

Co tu dużo mówić, czynienie dobra leży w naturze Sith`ów, a fakt, że zawsze jest tylko skutkiem ubocznym ich działalności, czy to naprawdę takie ważne?

@

"We`re not butchers, like some of the past Sith Lords. We are architects of the future!"

Re: re

ekhm napisał(a):
zabrakło mi jednej rzeczy - wciąż nie wyjaśniono skąd Palpatine wiedział cokolwiek (to, że istnieją) o przybyszach z dali. Chętnie przeczytałbym też co na ten temat myślał Plagueis. Obawiam się, że nieprędko nadarzy się okazja żeby wyjaśnić tą drobną, acz frapującą mnie, kwestię. tyle
________

Chyba od Plagueisa właśnie o tym wiedział Ale ręki nie dałbym sobie uciąć ...

Darth Plagueis

udało sie ją nabyć bez większego problemu, aktualnie czeka na rozpoczęcie czytania ponieważ czytam jeszcze inną książkę i niechce sobie mieszać jednego z drugim

Mnie

nie powaliła, taka dobrze i bezpiecznie napisana historia Palpatinea i jego Mistrza. Brakło mroku połączonego z świeżością. No i nie pasuje mi to do TPM - które mega lubię. Taka Maska Kłamstw II... Ale też jak zabierałem się do czytania do nie byłem pewien czy tą historię chcę znać, wiec hmmm...

Daję 7

Darth Plagueis

Wreszcie przeczytałem tę pozycję. Wcześniej spotkałem się z wieloma pozytywnymi opiniami, więc nie mógłbym nie przeczytać tej książki. Ogólnie - wrażenie bardzo pozytywne. A poniżej nieco bardziej szczegółowo.

Dzięki tej książce możliwe było zrozumienie wielu kwestii, które w filmach nie były wyjaśnione, na przykład:
- jakim cudem na zlecenie Mistrza Syf-Dyasa powstała armia klonów
- dlaczego Dooku odszedł z Zakonu Jedi
- dlaczego kanclerz Valorum z dnia na dzień tracił poparcie
- itd.
W ten sposób wszystkie fragmenty układanki można było do siebie dopasować.

Podzielenie książki na trzy części było jak najbardziej na miejscu. Najpierw, jak sam Plagueis stał się Mistrzem, później jak zapoznał się z Palpatinem/Sidiousem i przekabacił go na swoją stroną i w końcu - jak obaj Sithowie dochodzili do władzy. Spodobało mi się to, że Sithowie zdobywali ją stopniowo, z głową i małymi kroczkami. Jednoczesne poświęcanie czasu przez Plagueisa na badanie midichlorianów oraz na działania polityczne i szkolenie swojego ucznia również zostało ciekawie przedstawione. Pojawienie się Kaminoan i poruszenie wątku klonowania - to także coś, co wywołało u mnie uśmiech na twarzy. Z kolei do polityki dochodzą wątki ekonomiczne (mnie, jako ekonomiście z wykształcenia, przypadło to do gustu) - czyli dążenie do rozwoju Damask Holdings oraz Intergalaktycznego Klanu Bankowego. Długi, pożyczki, opodatkowanie strefy wolnego handlu - z czymś takim wśród Sithów nie mieliśmy wcześniej do czynienia.

Przyznam, że nie czytałem "Maski kłamstw", a podobno w "Plagueisie" jest trochę nawiązań do tej pozycji. Za to od razu rozpoznałem fragmenty z książki "Darth Maul - Łowca z Mroku". Luceno bardzo fajnie połączył to, co się dzieje w "Plagueisie" z tym, co miało miejsce w "Łowcy z Mroku". Końcówka książki to z kolei już fragment "Mrocznego Widma". Co do innych nawiązań do Expanded Universe, to spodobało mi się przywołanie Sióstr Nocy - nie przypuszczałem, że autor będzie także chciał uwzględnić tego, co miało miejsce w "The Clone Wars" (już widać, czemu przesunięto premierę na kilka lat później ).

Jeśli miałbym wymienić jakieś minusy tej książki, to byłyby dwa:
1) Zbyt rozbudowane zdania - czytając zdanie mające 5 linijek, musiałem je nie raz czytać 5 razy, by zrozumieć. Jestem przeciwny takim składniom. Można się pogubić.
2) Opisy niektórych sytuacji wydawały mi się jakby były pisane na siłę i czytając je odczuwałem momentami pewną nudę.

W każdym razie - to była z pewnością długo wyczekiwana książka. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla każdego fana Star Wars, a przede wszystkim - miłośników Sithów. Ode mnie książka otrzymuje mocne 8/10.

Darth Plagueis

Chciałbym za jakiś czas kupić tą książkę ale nie wiem jakie książki przeczytać przed nią. Czy Trylogie Bane`a wystarczy aby rozumieć o co w niej chodzi?

Re: Darth Plagueis

Hm, kilka postów pisałem co warto przeczytać, ale powtórzę:

http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/8406#550818

Re: Darth Plagueis

Nieee, niech Pan Admirał da sobie spokój i skupi na czymś porządnym. To jest polityka i nuda. Szkoda czasu

Kiedy w końcu coś o Plagueisie?

Ktoś kiedyś napisze w końcu książkę o Plagueisie? Bo książka zatytułowana: "Darth Plagueis" pana Luceno za żadne skarby nie jest opowieścią o mistrzu Palpatine`a tylko o nim właśnie...

Ktoś na siłę kazał chyba napisać o Plagueisie no to James napisał... załamka... Żeby o Sicie którego największym niby sukcesem miały być badania nad nieśmiertelnością, midichlorianami i mocą napisać tylko tyle ile było potrzebna żeby pokazać skąd jak i dlaczego wziął się Palpi to niezły dowcip.

Tytuł tej książki powinien brzmieć: "Geneza końca republiki przez pryzmat Palpatine`a."

Tyle w kwestii opowiadania o kimś o kim wcale ono nie opowiedziało...

Re: Kiedy w końcu coś o Plagueisie?

Możliwe, że w nowym EU się czegoś doczekasz.

Re: Książka o Plagueisie

Z książką się właśnie zapoznałam i jest moim zdaniem bardzo dobra. Jako że dopiero zaczynam zaprzyjaźniać się z EU (na razie poza Plagueisem, który chyba najbardziej przypadł mi do gustu, mam za sobą Thrawna i Dartha Bana), mam tu pytanie do osób bardziej obeznanych w temacie: na jakie książki warto zwrócić teraz uwagę, jeśli interesują mnie głównie kwestie związane z polityką, ekonomią, rozgrywki na wysokim szczeblu, intrygi i tym podobne, nie ratowanie galaktyki przez Luka i spółkę czy coś w tym guście.

Re: Książka o Plagueisie

Maska Kłamstw. Również od Luceno, skupia się na politycznych machinacjach Palpatine`a za czasów gdy Kanclerzem był jeszcze Valorum. W to wmieszane przygody Obi-Wana i Qui-Gonn Jinna.

Nic więcej sobie nie przypominam, wydaje mi się że to niestety wszystko.

Re: Książka o Plagueisie

Heh powiedziałbym, że Przeznaczenie Jedi lub Dziedzictwo Mocy, ale to właśnie Luke i reszta ratujący świat

Re: Książka o Plagueisie

Spróbuj Labirynt Zła. Niezłe wprowadzenie do Zemsty Sithów. I znowu Luceno

Re: Książka o Plagueisie

Jeszcze może być Czarny Lord (też Luceny ) i Cienie Imperium

Re: Książka o Plagueisie

Gdzie w Czarny Lordzie jest polityka? Uciekający Jedi i Vader płaczący nad swoim losem to nie jest polityka

A co do politycznych książek - najbardziej polityczna jest wspomniana już Maska Kłamstw. Dziedzictwo Mocy też się nada, ale tam faktycznie polityka i wojenne zawiłości są powiązane z ratowaniem galaktyki przez Luke`a, Leię i Hana. Ale cała seria jest godna polecenia.

Re: Książka o Plagueisie

Akurat w Czarnym Lordzie masz politykę w postaci swoistej inteligenckiej opozycji, czyli Baila Organy i spółki. Fajnym wątkiem jest też mały bałagan polityczny wywołany przez Vadera, który potem Palpek musiał sprzątać(śmierć Fanga Zarra). Choć oczywiście ta polityka jest potraktowana dużo bardziej zdawkowo, niż w innych książkach Luceno.

Re: Książka o Plagueisie

Jeszcze mamy Tarkina i zaczątki jego doktryny (w tym zniewolenie wookiech) oraz przydupasów palpiego.

Re: Książka o Plagueisie

Co do politycznych książek SW, najbardziej bym ci polecał, poza Plagueisem oczywiście, Maskę Kłamstw i adaptację Wojen Klonów Traviss. Poza nimi, wątki polityczne można też odnaleźć w trylogii Bane`a czy trylogii Thrawna, acz potraktowane bardziej po macoszemu, niż w w/w książkach.
Wątki ekonomiczne z kolei można odnaleźć w Gwieździe Śmierci.

Re: Książka o Plagueisie

Seria Komandosi Republiki plus Komandosi Imperium od polityki przez ekonomię w wydaniu władz republiki, machloje Palpatine`a, próby doszukania się większego sensu w sposobie prowadzenia wojny jak i w sposobie prowadzenia ekonomii wojennej, no i jedyna słuszna polityka Skiraty.

Star Wars: Darth Plagueis

Dziś nabyłem tę książkę w księgarni, co możecie mi o niej powiedzieć? Jaka jest wasza opinia?

Re: Star Wars: Darth Plagueis

A moze Ci ją streścić? To nie będziesz musiał czytać... <facepalm> Za moich czasów to się najpierw czytało a potem wdawało w dyskusje... No chyba, ze szukasz powodów żeby jej nie czytać to Ci powiem: Nie czytaj szajs ta książka jest.

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Czy ja cokolwiek wspomniałem o streszczeniu?

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Wszystkie opinie są w temacie o książce.

http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/8406

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Dzięki

.......

A jak po przejrzeniu opinii stwierdzisz, że jednak ci nie odpowiada, to co? Oddasz do sklepu z reklamacją, że nie chcesz czytać, bo na pewno ci się nie spodoba?

Świat robi się coraz dziwniejszy...

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Chcesz wiedzieć kto zginie?

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Skoro ją kupiłeś, to może warto by ją... no wiesz... przeczytać i samemu wyrobić opinię?

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Najgorsza w historii, denna fabuła, płaskie postacie, brak akcji. Zmarnowałeś czterdzieści złotych. Mogłeś nas zapytać zanim kupiłeś.

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Wypada tylko się zgodzić. Ja Plagueisem paliłem w piecu.

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Serio?

Tzn bez żadnego hejtu, po prostu jestem ciekaw jak to u Was było. Ja np czytałem Plagueisa mając dość szerokie pojęcie o EU i dla mnie to była książka, która łączyła i nawiązywała do innych źródeł na dosć dużą skalę, co do tej pory było raczej niespotykane. I to był niewątpliwie ogromny plus tej powieści. Poza tym... no nie wiem, postaci nie wydawały mi się ani płytkie ani denne, fabuła była bardzo ciekawa - czemu się Wam nie podobało?

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Ćsiiichooo.....

początek spoilera To takie jaja z głupiego pytania, wiesz, że niby kupił i pyta o opinie nim jeszcze przeczytał; taki wkręt. Ja nawet jeszcze Plagueisa w ręku nigdy nie miałem koniec spoilera

Także tego.

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Trylogia Hana solo też super łączyła masę wątków.

Co do Dartha Plagueisa to gdyby ta książka nazywała się Darth Sidious to było by extra.

Książka poza tym co powyżej naprawdę dobra. Choć hardcoreu nie było.

Re: Star Wars: Darth Plagueis

No prosta sprawa, dla mnie trylogia Hana Solo autorstwa pani Crispin, to do dziś jedne z najlepszych książek SW jakie przeczytałem.

@Elendil - aha. No tak.

Re: Star Wars: Darth Plagueis

zależy kiedy czytałeś
Ja czytając to dwa lata temu byłam bardzo zawiedziona, bo Plagueis wyszedł na głupca, Sidious na bezrozumnego furiata, intrygi były wysilone, ciekawie zapowiadające się postacie wyparowały gdzieś w okolicach wymordowania załogi statku... Fani jarali się smaczkami, ja sądziłam, że jednak dobrze napisaną powieścią - którą ta książka w moim odczuciu nie była

Re: Star Wars: Darth Plagueis

A czytałaś mysloharfę sharów ?

Ale jest szansa że może Disney zrobi spinoff o Sidiousie i Plagiousie - czy jk mu tam...

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Nie, nie czytałam akurat tej książki

Re: Star Wars: Darth Plagueis

To masz farta

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Czyżbyś miała na myśli Palpiego gdy robi z Plaquisa placki ziemniaczane?
Ale to nieładnie oceniać po jednej, dwóch życiowych sytuacjach

Palpi z Dartha Sidioisa to ewidentny socjopata, wiedzący czego chce i jak to osiągnąć. A że akurat w DP Luceno przedstawił go też jako nastolatka-socjopatę w którym też buzują hormony...

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Szczerze to nie pamiętam szczegółów z fabuły bo to było dawno a pozycja dostatecznie nijaka bym zapamiętała jedynie że zdecydowanie jest przereklamowana W każdym razie Damask nie wzbudził mojego szacunku a Sidious do tego go stracił - więc bilans nie jest dobry

Ale tak scrollując to coś blado kojarzę że moje odczucia były najbardziej zbliżone do tego co napisał Kwarc. Może tylko leżenie na makrelach mnie nie wzrusza bo każdemu z nas zdarza się leżeć na makrelach lub innych rybach.

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Tak szczerze to nie pamiętam od kiedy Ciemna Strona ma w widzu czy czytelniku za zadanie wzbudzać szacunek

Niemniej...
Z "LEŻENIA NA MAKRELACH" - no kwiczę bo boskie

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Chyba już była dyskusja na temat szanowania CSM; pisałam wtedy (choć może niedostatecznie jasno) że szacunek nie ma nic wspólnego z podziwem. Szanuję swojego przeciwnika - jeśli jest dla mnie realnym zagrożeniem, albo go lekceważę - jeśli jest popierdółką. Sidious przez tą książkę przechodzi regres i przestaje być mistrzem intryg, który potrafi przewrócić cię na nice bo planuje wszystko na sto kroków w przód (a ty się możesz tylko modlić, że się cudem obronisz), a zostaje z niego jakiś przygłupi furiat który nienawidzi wszystkiego i wszystkich, a jego sukcesy są dziełem tyleż przypadku co otaczających go skończonych idiotów (tyle pamiętam ze swoich wrażeń ;P). No i pieniędzy. Może i makreli.
Zostaje więc tylko lekceważenie

Nie wiem, nie rozczytywałam się w pozycjach z czasów prequeli, bo raz że byłam już pogniewana z EU na tym etapie, gardząc po równo NEJ jak i książkowym AOTC i ROTSem - a też i nie było w tym okresie jakichś porywających bohaterów którzy by mnie zachęcili do zgłębiania historii. Może były i inne książki które robiły z Sidiousa kretyna, ale żadna nie obrosła tak legendą jak Plagueis.

No ale dzisiaj jestem całkiem szczęśliwym człowiekiem dzięki temu

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Wiesz co, szczerze mówiąc to trochę ręce mi opadają jak czytam. Nie bardzo też ogarniam możliwe podstawy na jakich mogłabyś ewentualnie wysnąć takie wnioski. Mam zrozumieć że po lekturze DP Sidious jest dla Ciebie półgłówkiem, furiatem i POPIERDÓŁKĄ którą można zlekceważyć?!
Czy my na, pewno mówimy o tej samej postaci?
No bo... No bo... słów mi po prostu zaraz zabraknie

Re: Star Wars: Darth Plagueis

Jakby ci zabrakło to bym się nie obraziła, więc tym bardziej obstaję przy wersji że jest idiotą i popierdółką ;P

Kathi, ja Cię proszę

Słabo mi..."Sidious. Że niby idiotom i popierdółkom" - no czegoś takiego, przysięgam jak żyję, jeszczem nie słyszała....

https://cdn.meme.am/instances/59666394.jpg

NIECH MI KTOŚ PODA SOLE TRZEŻWIĄCE!!

Albo chociaż wody.

Re: Kathi, ja Cię proszę

Proś dalej, życzę powodzenia ;P

Darth Plagueis

Skończyłem czytać tę legendarną (nie, nie chodzi mi wcale o kwestie kanonu ) powieść i jestem zachwycony, chociaż 10/10 nie dam.

To co na początku zasługuje na wyróżnienie to język jakim ta książka jest napisana - a jest napisana po prostu dobrze i bardzo sprawnie. Może to jest norma, że po pisarzach należy spodziewać się posługiwania się językiem na pewnym poziomie, ale w literaturze SW nie jest to niestety regułą (żeby przypomnieć chociażby "Oszukanych", których swego czasu zjechałem w odpowiednim temacie - przypominam i teraz, bo to takie gówno, że czuję się w obowiązku przed nim przestrzegać przy każdej okazji ).
W tej kwestii duże znaczenie ma też z pewnością jakość tłumaczenia, ale wydaje mi się, że warsztat pisarski to jednak podstawa. Plagueis jest pod tym względem wzorem.

A dlaczego nie dam 10/10? Bo książka jest genialna ale tylko częściowo. No bo tak: prolog zapowiadał powieść naprawdę w klimatach Sithów. Ale już pierwsza część, mimo pewnej dozy mroczności, była raczej nudna. Trochę polityczno-handlowych gierek w wykonaniu Damaska, nudne i niepotrzebne wg mnie poszukiwania innych uczniów Tenebrousa i przejażdżki z Palpatine`em po łąkąch Naboo (OMG ).
Druga część już lepsza, chociaż dzień po zakończeniu książki mam wrażenie, że niewiele już szczegółów pamiętam (może to kwestia wypchania powieści wieloma takimi szczegółami? Było ich mnóstwo, to na pewno).
No i część trzecia dziejąca się tuż przed i w trakcie Mrocznego widma - to część najlepsza i najbardziej wciągająca. Wszelkie machinacje, intrygi, świetne dialogi pomiędzy Plagueisem i Sidiousem, jeszcze z dodatkiem Dooku i Sifo-Dyasa, do tego apogeum w relacjach między Sithami i bardzo dobrze wplecione w fabułę sceny znane nam z filmu. Zdecydowanie część III winduje ocenę powieści o kilka punktów.

Podobała mi się oczywiście ilość polityki i złożoność wszelkiego rodzaju intryg. Miejsce poświęcone walkom i w ogóle szybszej akcji było odpowiednio wydzielone, było tego niewiele i wystarczająco. Ja od powieści oczekuję dobrej fabuły, a w SW zazwyczaj muszę męczyć się z setkami stron zwykłej nawalanki - tutaj była właśnie głównie fabuła i za to wielki plus.
Jeśli tylko czegoś mi zabrakło to więcej kwestii związanych z Mocą i magią Sithów, ze studiowaniem holokronów i starych pism. Plaguies i Sidious zostali pokazani jako Sithowie nowej ery, bardziej politycy niż mistycy, ale elementu nadprzyrodzonego trochę by się przydało. Również kwestia badań prowadzonych przez Plagueisa została wg mnie pokazana dość pobieżnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że kwestia nieśmiertelności była w zasadzie głównym polem jego zainteresowań. Przy tym wszystkim nie chodzi mi o dodanie tych wątków kosztem innych, raczej o kilkadziesiąt dodatkowych stron, które by tylko całą opowieść wzbogaciły.

Czytając, miałem też wrażenie, że właśnie mam przed sobą ostatni tom Dartha Bane`a - jeżeli to było w ten sposób pomyślane podczas pisania, to udało się. Książka oczywiście z samej tylko definicji domyka historię Zasady dwóch, ale jednak Luceno poprzez nawiązania i wpisanie się w odpowiedni klimat, stworzony wcześniej przez Karpyshyna, zrobił coś więcej.

Kusiła ta 10, ale jednak będzie:
9/10.

Re: Darth Plagueis

PS. Nie wiem czy nie zrozumiałem kontekstu danego fragmentu, czy to może wpadka w tłumaczeniu, ale wydaje mi się, że raz Federacja Handlowa była za opodatkowaniem stref wolnego handlu, a raz przeciwko (np. wg słów Plagueisa/Sidiousa w którejś rozmowie z Dooku).

Zastanawiam się czy pomylił się tłumacz, czy pomyliłem się ja, czy też kwestia ich poglądów na tę sprawę była po prostu różnie przedstawiana przez Sithów i tylko czegoś nie skojarzyłem.

Re: Darth Plagueis

Zupełnie jakbym swoją opinię o DP czytała.
Ogólnie tak do 80 strony czułam się jakby trochę rozczarowana, sam Damask wydawał mi się jakiś taki...teraz będzie brzydkie słowo...nijaki (aa, skucha ). Ale co było potem, słowa tego nie wypowiedzą
Potem to bylo, jakby to ująć, rewelacyjnie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.