Świat Filmu

Co nowego na srebrnym ekranie?

W najbliższy piątek (25 marca) na ekranach polskich kin zawita komedia Morning glory w reżyserii Rogera Michella z Harrisonem Fordem w jednej z głównych ról. Akcja opowiada o realizacji programu telewizji śniadaniowej, toteż rodzimy dystrybutor postanowił tłumaczeniem tytułu "subtelnie" nawiązać do jednej z porannych propozycji popularnej stacji komercyjnej. W naszym kraju Morning glory wyświetlany jest więc jako Dzień dobry TV.

Główną bohaterką filmu twórcy Notting Hill jest Becky (Rachel McAdams), która pracuje jako producentka telewizyjna. Otrzymuje zadanie wyprowadzenie na prostą porannego programu "DayBreak", którego oglądalność spada na łeb na szyję. Jakby tego było mało gwiazdor stacji Mike Pomeroy (Ford) i jego nowa współprowadząca (Dianne Keaton) nie przypadają sobie do gustu. Ich wzajemną niechęć widać na ekranie telewizora i liczba widzów nadal spada. Becky robi co może, by uratować program, któremu niechybnie grozi zdjęcie z anteny.

Oprócz wymienionej trójki na ekranie zobaczymy również Patricka Wilsona i Jeffa Goldbluma. Scenariusz napisała Aline Brosh McKenna, a ścieżkę dźwiękową podpisał David Arnold (od 1995 nadworny kompozytor Bondów). Warto dodać, ze jednym z producentów Dzień dobry TV jest J. J. Abrams.

W Stanach film nie okazał się hitem. Przy budżecie wynoszącym 40 mln USD zarobił do tej pory nieco ponad 51 mln. Oznacza to, źe od prawie 10 lat Harrison Ford nie wystąpił w żadnym - nie licząc Indiany Jonesa i Królestwa Kryształowej Czaszki - hicie box office'u.

W serwisie Rotten Tomatoes obraz ma 54% "świeżości" (w oparciu o 160 recenzji), co daje mu ocenę 6/10. Krytycy narzekają głównie na bijącą z ekranu nudę, pozastawiającą wiele do życzenia grę Forda oraz to, że film nie rzuca światła na kulisy porannej telewizji. Pochwały za swój występ zbiera z kolei Rachel McAdams. Słynny krytyk Roger Ebert pochwalił ich oboje pisząc: "Morning Glory" to początkowo zabawna rozrywka, która za sprawą Rachel McAdams ulega przemianie. A Harrison Ford przemienia samego siebie. (...) To jest to, co lubię najbardziej. Wyrasta z natury ludzkiej i mówi o tym, jak ludzie wiodą swe żywoty i wykonują swe zawody..




Tagi: Harrison Ford (448) J. J. Abrams (447)

Komentarze (3)

Może pójde do kina ;)

Nie wiem co mam o tym filmie myśleć, chyba tyle że jest trochę dziwny.

Goldblum, kurcze, jak ja tego gościa dawno nie widziałem. btw, fajny tyłeczek ;p.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.