Różne

Stary kanon do piachu?

Od dłuższego czasu wielu fanów nurtuje pytanie, co będzie dalej z istniejącym kanonem. Czy przetrwa inwazję Disneya? Ostatnio pojawiły się dwie informacje, które póki co dolewają oliwy do plotkowego ognia i dalej trzymają nas w niepewności.

Pierwsza z nich dotyczy „Wojen klonów”, a dokładniej, ostatniego, trzynastego odcinka z szóstego sezonu – Sacrifice. Według opisu odcinka, Yoda wybiera się w podróż na ojczystą planetę Sithów – Moraband. Nazwa ta została potwierdzona w oficjalnym opisie w najnowszym „Star Wars Insiderze” (za JediNews.Co.UK).



Co prawda o tej nazwie (z błędnie wpisaną nazwą – Morriband) pisaliśmy już wcześniej, ale teraz mamy oficjalne potwierdzenie. Teraz jednak wybuchła pewna panika, bo dotychczas z Sithami kojarzyliśmy kilka planet w tym: Ziost, Dromund Kaas, Dxun, Onderon, ale przede wszystkim Korriban. Planetę cmentarzysko starożytnych Sithów. Zwłaszcza pierwsza, błędna nazwa nowej planety sugerowała, że czeka nas przemianowanie Korribanu na Moraband. Póki co jednak nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, czy jest to ta sama planeta, czy coś innego. Dla przypomnienia podczas Celebration Europe II na panelu poświęconym „Wojnom klonów”, zapowiedziano, że w jednym z odcinków Yoda odwiedzi starożytną świątynie Sithów, pokazano też jej slajd. To od razu skojarzyło się wszystkim z Korribanem, jednak ta nazwa wówczas nie padła. Ale dla przypomnienia, świątynie Sithów znajdowały się także na innych planetach, w tym np. na Zigooli. Wszystko wskazuje na to, że sprawa Moraband-Korriban zostanie rozwikłana w momencie premiery 13 odcinka, co powinno mieć miejsce na Super RTL w przyszłym tygodniu. Być może dzień wcześniej zobaczymy ten odcinek na Netfliksie.



Ale to nie koniec wątpliwości kanonicznych. Zgodnie z doniesieniami JediTempleArchives, firma Hasbro dostała polecenie od Lucasfilmu by unikać Expanded Universe jak plagi. Zatem nie będzie nowych figurek z EU, nowych komiks-paków ani wznowień. Zrobiono tylko kilka wyjątków, głównie z powodu zaawansowanych prac dla figurek Bastili Shan, Dartha Malgusa, Żołnierza Republiki i Starkillera. Według tej informacji szybko nie zobaczymy też figurek związanych z prequelami. Obecnie Hasbro ma się koncentrować na postaciach z oryginalnej trylogii oraz serialu „Rebels”. Być może wcale tu nie chodzi o kasowanie EU, a właśnie promocje nowego serialu i nowych filmów. Swoją drogą, w grudniu 2013 Hasbro przygotowało figurkę Dartha Plagueisa, nie wiadomo tylko czy to był jeden z ostatnich podrygów figurek z EU, czy może jednak informacja o embargo na EU jest nie prawdziwa. Niestety w tym wypadku czekanie na potwierdzenie/zaprzeczenie tej rewelacji przyjdzie nam długo poczekać.



Tagi: Hasbro (576) Netflix (37) Star Wars Insider (182) Star Wars: Rebelianci (Star Wars: Rebels) (542) The Clone Wars (1257)

Komentarze (167)

numbers >> A zdajesz sobie sprawę z tego że filmy Lucasa spod znaku SW wcale nie odbiegają jakością od EU? Oczywiście zgodzę się z tobą że w EU jest pełno rzeczy niewartych przeczytania, głównie komiksów ale też parę książek, których także nie chciałbym uwzględnionych w Ep7. Ale EU jest tak ogromne, że nieda się go określić jednym słowem, są pozycje gorsze i lepsze. I nikomu nie wmówisz, no może poza Gromem że np. Jar Jar w TPM i AOTC, jest bardziej zabawny niż I-5 z Łowcy z Mroku albo że wątek miłosny między Revanem a Bastillą jest mniej ciekawy i przekonywujący niż między Anakinem a Padme albo że Darth Bane wzbudza mniejszy respekt niż upadły Jedi Anakin S.
A poza tym, nie bądź taki pewny że nic z EU nie zostanie w nowych filmach uwzględnione, bo do prequeli parę rzeczy też przenikneło, chociażby Coruscant czy postać Aayli Secury, która co prawda niczego do tych filmów nie wniosła, ale jednak wzięto ją z EU.

"Moje jest mojsze niż twojsze"? :)

Pozwolę sobie tutaj nie forsować usilnie własnych przekonań na temat wartości EU. To potężny wkład pracy, który - nawet jeśli posiada nierówny poziom jakościowy - jest warty uszanowania na wielu poziomach. Jasne, zawsze można odciąć się filmowo od proponowanej fabuły z EU, ale podważanie jej, powoduje generalne zwątpienie w wieloletnią politykę Lucasa. Nigdy nie miał problemu z wprowadzaniem poprawek i negowaniem wersji wcześniejszych. Polityka hajsu.

Co ty surin gadasz. Całe to EU to najzwyklejsze fan-fiction, któremu GL wspaniałomyślnie pobłogosławił i zezwolił na używanie zastrzeżonych nazw STAR WARS (TM), i to tylko dlatego, że miał z tego zysk. Sam fakt bycia fanatykiem złej literatury rozumiem - ludzie różne rzeczy dla hecy robią. Ale już oburzenie i nazywanie "przekrętem" usunięcia w cień EU świadczy o wielkiej naiwności (eufemizm).
Spodziewanie się, że twórcy filmu wezmą pod uwagę jakieś głupoty z twórczości grafomanów jest co najmniej nie na miejscu. To tak, gdyby ktoś napisał kiedyś opowiadanko, w którym James Bond w młodości chodził do podstawówki z 7 krasnoludkami. Wiadomo, jak ktoś już nie ma nic lepszego do roboty, przeczytać coś takiego można, ale nie należy oczekiwać, że takie "origin story" zostanie włączone do scenariusza następnej części przygód Bonda.
Taka jest właśnie relacja EU - Gwiezdne Wojny, fanfic na kiepskim, żenującym poziomie. Czytanie tego wywoływało u mnie zimne poty. Ludzie, jeżeli chcecie, możecie się tym katować, ale nic mnie nie wkurza bardziej, niż jakieś żądania uwzględnienia tego śmietnika w filmach.
Acha, TCW to też fan fiction, tylko że inne medium i większy budżet. Kanon to tylko filmy.

Jak długo żyję (skromne 27 lat), nigdy nie widziałem tak epickiej dyskusji na Bastionie.. Muszę się uszczypnąć. Co do kwestii ewentualnego podważania EU - jest mi po prostu przykro. Wypieranie się i wyrzekanie się dekad twórczości w postaci EU to po prostu absurd i żenada. Jeżeli to się stanie, to będziemy mieli do czynienia z największym przekrętem w dziejach kultury popularnej.

Nie skreślam serialu z powodu kilku zmian w kanonie. Niejednokrotnie wypowiadałem się na Bastionie o serialu i bardzo często zaznaczałem, że gdyby serial stał na zadowalającym (mnie, żeby nie było, że oceniam za cały ogół ludzkości) to ja naprawdę nie mam powodu by płakać nad tym, że jakieś głupotki z książek, które mogły reprezentować niewiele wyższy poziom (nie czarujmy się, Noce Coruscant, choć przyjemne w odbiorze, szczytem zdolności literackich nie są). TCW nie lubię dlatego, ze w przeciwieństwie do Ciebie mi ten serial fanu nie stawia - gdzieś przy Rebels napisałem zresztą, że ja naprawdę nie wymagam wiele, nie wymagam dramatu psychologicznego, moralitetu czy studium człowieczeństwa na przestrzeni dziejów. Chcę po prostu serialu, który będzie mi sprawiał zwykłą frajdę - serialu, przy którym spędzę po 20 minut i spędzę te 20 minut w miły sposób. A niestety TCW (mi, znów) tego nie dawało. Było kilka odcinków, które oglądało mi się nawet nie najgorzej, ale wiele z nich naprawdę mnie zniechęcało i to czasem tak, że po kolejne sięgałem po rocznej przerwie. I znów, nie jest to skutkiem tego, że coś mi się nie zgadzało z kanonem, bo gdy wychodziło TCW miałem 15 lat i o EU wiedziałem coś piąte przez dziesiąte, przeczytałem raptem parę książek czy komiksów. Problem w tym, że już wtedy, mając 15 lat wychodziłem z kina z grymasem na ustach, bo dostałem na ekranie średnio udany zlepek trzech epizodów o bardzo słabej fabule zresztą, okraszony naprawdę irytującymi dialogami i postaciami, które bardzo mało wspólnego miały z filmowymi odpowiednikami. Potem zacząłem oglądać serial i w wieku jakichś 16 lat wysiadłem przed końcem pierwszego sezonu. Ja też chciałem poznać wizję samego Lucasa dotyczącego okresu między drugim a trzecim epizodem, też chciałem zobaczyć, jak to rozwinie. I zawiodłem się, bo po prostu mi to nie leżało. Byłem na seansie z kolegą, również pasjonatem SW i obaj mieliśmy zdania zbliżone - na sali bawiły się zaledwie kilkuletnie dzieciaki i to też bawiąc się w Jedi na przejściu między siedzeniami, a nie samym filmem.

Odpisałeś mi w tym ostatnim poście w sposób, któremu nie mogę nic zarzucić, dlatego postaram się i Tobie wyjaśnić pewne rzeczy w nieco analogiczny sposób. Choć byłem świadomy Twojego stażu, widziałem też zdjęcia Twojej kolekcji, to oczywiście nie znam i nie jestem w stanie prześledzić Twojej fanowskiej kariery. Mogę sobie co najwyżej wyobrażać i przypuszczać jak wpływa to na Twoje zapatrywania - być może nabrałeś przez to znacznie większego dystansu, spokoju, widziałeś już tyle pozycji lepszych i gorszych, tyle zmian i "rewolucji" w marce i uniwersum, że to wszystko nie robi już na Tobie większego wrażenia i z sentymentu czy przyzwyczajenia dalej interesujesz się uniwersum i czerpiesz z niego radość.

Ale z drugiej strony ma to też pewną wadę - tak jak my złapaliśmy bakcyla w nieco innym okresie, w nieco inny sposób, w nieco innej sytuacji marki, przez co być może nie do końca możemy przyjmować pewne rzeczy takimi, jaki są, tak ja Ty, tak i Twoja droga do fanostwa w pewien sposób nie pozwala Ci spojrzeć na pewne rzeczy z naszej - czy tam mojej perspektywy.

Nie wiem kiedy dokładnie zacząłem interesować się SW, wiem, że gdy pierwszy raz za mojej pamięci i świadomości na Polsacie leciała stara trylogia, oglądałem pojedyncze sceny i na kolana nie byłem rzucony, co z czasem się zmieniło, choć to jeszcze był etap, na którym Gwiezdne wojny były dla mnie po prostu jedną z ulubionych kultowych serii, na takich samych prawach jak Indy czy Powrót do przyszłości. Pamiętam, że koło 2000 roku oglądaliśmy na VHS Mroczne widmo i że w okolicy premiery Ataku klonów zaopatrzyłem się w pierwszą - i ostatnią na pewien czas - powieść, czyli Wektor pierwszy. I wyobraź sobie 9 czy 10 letniego dzieciaka, który łapie książkę, pochłania ją, a na jednej ze stron widzi opis kilkunastu czy kilkudziesięciu pozycji traktujących o postaciach z filmów i ich dalszych losach - a przecież już w pierwszej książce natknąłem się na śmierć Chewbacci.

Na taka klonów byłem już tak napalony, że nie chciałem czekać na żadne wersje z dubbingiem i z dość słabym wzrokiem poleciałem zaraz po premierze na wersję z napisami, choć siedziałem w jednym z ostatnich rzędów i czasem musiałem się domyślać co mówią bohaterowie, bo ledwo widziałem napisy. Czyli zaangażowany od młodu też byłem - w okolicach Zemsty Sithów, gdy nie miałem jeszcze dostępu do Internetu, mama drukowała mi fragmenty artykułów czy wywiadów - teraz może brzmieć to śmiesznie, ale 9 lat temu to było coś. No i wyobraź sobie, co taki dzieciak miał począć gdy saga została zamknięta, nowe epizody coraz bardziej unosiły się do rangi plotek, a Lucas stanowczo zaprzeczał, że to już koniec.

Oczywiście jakiż to problem, skoro istnieje masa oficjalnych książek i komiksów, w których do woli mogę odkrywać losy bohaterów - a przynajmniej na tyle, na ile pozwalały skromne fundusze i zasoby kolegi. Poszło więc z książkami, z komiksami i choć powoli zaczynałem nieco bardziej orientować się w kanonie i strukturze EU, to dla mnie wciąż były takie same Gwiezdne wojny jak te lucasowe, tylko na papierze.

I w końcu, gdy w 2007 czy 2008 roku zacząłem bardziej się angażować, dowiedziałem się o TCW, zapowiedzieli The Old Republic, w Polsce zaczęły wychodzić nowe komiksy - słowem bajka, więcej Gwiezdnych wojen niż można ogarnąć. I potem ten 15 letni fan idzie do kina, ogląda niecały dzień po premierze odcinki TCW, pisze o nich artykuły na Ossusie... i coraz mniej mu się to podoba, bo serial wygląda naprawdę słabo - historie i dialogi są bez polotu i pomysłu, odcinki są wymieszane w chronologii, nie ma między nimi związku przyczynowo-skutkowego, ciągłości, a do tego są dosyć banalnie skonstruowane - słusznie czy nie, od Wojen klonów oczekiwałem struktury innej niż od pierwszej lepszej kreskówki - bądź co bądź to było SW, tworzone przez wizjonerów science-fiction, a wyszło tak, że ani nie było śmiesznie, ani poważne. Chcąc nie chcąc znów skupiłem się na EU. I znam poro osób, u których wyglądało to dosyć podobnie.

Po co ta przydługa historia? Do czego zmierzam? Ano do tego, że tak jak Ty złapałeś bakcyla w określonych warunkach, gdy było tylko to, co nakręcił Lucas i każdy czekał co będzie dalej, ja złapałem go w czasie, gdy EU rozwijało się prężnie, książki i komiksy z okolic nowej trylogii reprezentowały wcale nie najgorszy poziom (miałem wówczas nieświadomie szczęście skończyć zapoznawanie się z przygodami Skywalkerów na Wektorze i skupić się na EU przed imperialnym).

Dla mnie te wszystkie Obsesje, książki Luceno, Stovera czy Salvatore`a były równie ważne, co filmy. Wszystko odkrywałem równocześnie, a EU dawało mi jeszcze więcej radości niż saga, bo mogłem odkrywać do woli bogaty świat, który w filmach ledwie liźnięto, a po jakimś czasie zacząłem opisywać go na Ossusie czy dyskutować o nim na Bastionie. I nie musiałem ograniczać się do filmów, które każdy znał na pamięć i pisanie czegokolwiek było zawsze powieleniem czegoś, co ktoś stwierdził już trzydzieści lat wcześniej. A tzw. kanon, choć mało o nim wiedziałem, dawał największą frajdę, bo wszystkie te książki były w miarę spójne, bo do siebie nawiązywały i przewijały się w nich te same postacie.

I spróbuj spojrzeć na TCW z takiej perspektywy. Pojawia się serial, który w moje gusta nie trafia, którego oglądanie specjalnej przyjemności mi nie sprawia, choć w wieku 15 czy 16 lat też w sumie byłem jeszcze dzieciakiem. I ten mierny w moim odczuciu serial nagle zaczyna mieszać. Powoli, małymi kroczkami zaczyna burzyć stopniowo te rzeczy, na których JA wychowywałem się jako fan SW od kilku lat. Zaczynają ginąć postacie, których śmierć już widziałem, inne postacie, planety czy kultury w serialu okazują się być zupełnie inne, niż znałem je dotychczas. Ktoś, kto SW ma od kilku dekad "w DNA" może i traktuje to jako coś codziennego, ale dla mnie było to mocno niesmaczne, zwłaszcza, że nie podobały mi się osobiście wypowiedzi Filoniego i lekkość, z jaką wszystko robiono po swojemu.

A choć do serialu co jakiś czas wracałem, to po tych trzech sezonach nie zauważyłem poprawy na tyle znaczącej, żebym zdanie zmienił - zwłaszcza, że było wystarczająco dużo innych pozycji. Pozycji, które jednak były przez ten serial podminowywane - np. Noce Coruscant, bodajże pierwsza powieść SW kupiona całkiem samodzielnie, za własne pieniądze i z pełną świadomością, że wybrałem sobie książkę z okresu, który mnie interesuje. I nagle pojawia się informacja (bo odcinek obejrzałem dosyć długo po premierze i całym szumie), że Even Piell zginął inaczej, że Leland Chee wymiguje się od jasnego stanowiska co do ostatecznej kanoniczności trylogii. To tylko przykład, ale w jakiś sposób (mam nadzieję) pokazuje istotę problemu.

I choć trochę lat już minęło, sam po książki, komiksy czy nawet filmy SW sięgam zdecydowanie rzadziej, to jednak cały czas darzę uniwersum takim samym zainteresowaniem i po prostu szkoda mi, że rzeczy, od których w jakiś sposób zaczynałem równolegle z filami, które kupowałem i czytałem jako wprowadzenia/prologi/epilogi do Zemsty Sithów, nagle idą do kosza. Dla mnie (i być może wielu innych, tzw. hejterów, choć wypowiadać się mogę tylko za siebie) EU czy sam kanon to po prostu integralne części Gwiezdnych wojen jakie znam i kocham, jest ze mną od samego początku, dzięki niemu poznałem masę świetnych historii i postaci, niejednokrotnie o wiele ciekawszych niż to, co reprezentowała sobie nowa trylogia - stąd też mój brak absolutnego uwielbienia i ufności wobec Lucasa, choć oczywiście wciąż pozostaje dla mnie wizjonerem - wizjonerem nie zawsze jednak jest się całe życie i trzeba przyznać, że wiele decyzji odnośnie konceptu czy fabuły nowej trylogii było po prostu nie najlepszych, jakby po tylu latach nie wszystko było do końca przemyślane i nie chodzi mi tu bynajmniej o głupoty typu aktorstwa Haydena czy Natalie czy wystąpienia Jar-Jara.

Dlatego też zawsze patrzyłem na Lucasa trochę jak na genialnego ojca, który nie do końca zdaje sobie sprawę, że narzucając swój geniusz i swoją nieomylną wizję swoim dzieciom (produktom z EU czy TCW i ich autorom) jednocześnie je w jakiś sposób ogranicza. I jak na ojca, który niby stara się dbać o swoje dziecko (dzieło życia jak najbardziej, wysyła go do najlepszych szkół, a jednocześnie dyskredytuje wszystkie jego własne, samodzielne osiągnięcia, z którymi on nie miał nic wspólnego, który nie potrafił zaakceptować, że nauczyciele czy wujkowie mogli nauczyć czegoś jego dziecka lepiej niż on sam. Że z jednej strony pozwalał tym wszystkim autorom pisać te wszystkie książki, a jednocześnie traktował je i ich sukces i renomę wśród fanów niemal jak zagrożenie, bo jeszcze spodobają się komuś bardziej niż jego własne pomysły. A broń już wszelki Boże, żeby jakiś pisarz rozwinął jego wątek z filmu rozwinął jego pomysł inaczej niż on sam zamyślił.

Jak chce się mieć władzę absolutną nad swoim dziełem to albo ogranicza się je do wyłącznie swoich prac, albo pozwala się autorom na swobodę, albo współpracuje z nimi tak, żeby i wilk był syty i owca cała. George nie wybrał żadnej z tych opcji i prowadził politykę taką a nie inną. I dlatego w sumie decyzję o sprzedaniu Lucasfilmu, wycofaniu siebie i swojej kontroli i zaufanie innym twórcom, powierzenie im całości dzieła, uważam za jedną z jego najlepszych decyzji - choć o skutkach i faktycznych efektach dopiero się przekonamy. Bo być może Lucas w końcu zrozumiał, że trzeba albo współpracować albo zaufać, a nie zjadać ciastko i chcieć mieć ciastko, zachowując się przy tym jak pan na włościach mający pod sobą chłopów pańszczyźnianych.

I dlatego bardziej niż Lucasowi ufam Abramsowi - bo Abrams też stworzył wiele dzieł, wiele kultowych już i wizjonerskich seriali i w prawie każdym przypadku uczestniczył jedynie w stworzeniu koncepcji, pomysłu wyjściowego i pierwszych odcinków - potem powierzał pracę innym reżyserom, scenarzystom, producentom i brał się za inny projekt, ciesząc się i czerpiąc autentyczną frajdę z tego, że ktoś rozwija jego idee, wypowiadając się o serialach lata później, gdy ludzie już zapomnieli o jego udziale. Lucas tego nie potrafił i przez cały prawie proces produkcji chociażby TCW stał nad tym Filonim jak pies strażniczy - co też jakoś wypaczyło być może nie najgorsze początkowo pomysły Dave`a.

I tym przydługim acz spokojniejszym akcentem kończę to, co mam w temacie do powiedzenia. Jak widzisz pozbyłem się zupełnie elementu rozliczania się z hejtem, pelikanami i komuną, spróbowałem odpowiedzieć Ci równie gruntownie jak zrobiłeś to Ty. Choć wciąż nie zmienia to faktu, że w wielu kwestiach się nie zgadzamy, mam nadzieję, że Tobie również, choć częściowo uda się spojrzeć na to wszystko z czyjejś perspektywy, że nie możesz zrozumieć tych wszystkich hejterów, bo oni wychowali się na innym SW, poznawali je inaczej niż Ty i rzeczy, nad którymi Ty przeszedłeś do porządku dziennego i zjadłeś na nich zęby lata temu dla niektórych wciąż są z różnych powodów - w tym poście wspomniałem o kilku swoich - istotne równie mocno, jak cała reszta.

Krogulec po ponad trzydziestu latach, obcowania z SW wszystkie produkty są przewidywalne, ponieważ opierają się na tym samym kluczu, wtórność jest okrutna, po za tym od kiedy fakt, że coś jest przewidywalne automatycznie oznacza, że jest kiepskie. Mówisz scenariusz dla dzieci, heloł, przecież ten serial jest dla dzieci, a nijako przy okazji dla starszych fanów. Jakkolwiek, gdybyś go oglądał, to byś wiedział, że dla dzieci to on już od dawna przestał być, ponieważ uproszczona fabuła, to może była na początku, natomiast co najmniej ostatnie dwa sezony, są robione bardziej pod dojrzalszą widownie. Fabuła rozciągnięta jest często na cztery odcinki dając więcej pola do popisu na rozpisanie aktów, a intrygi i element zaskoczenia zdecydowanie lepszy. Po za tym cały serial stoi i tak na bardzo dobry poziomie, czego nagrody, które otrzymał są najlepszym przykładem, po prostu kwestia gustu.

Mówisz, że przez TCW nie ma nic dla starszego fana, no jeśli ty spodziewasz się dramatu społecznego pokroju tych z głębokich lat komuny, to faktycznie SW nie jest dla ciebie. Na koniec zapytam zaznaczając, że dobrze wiem jak płaczliwy masz stosunek ogólnie do SW, jeśli praktycznie nie jesteś fanem, to po co ten komentarz? Gdybyś powiedział, że teoretycznie nie jesteś fanem, no miałbyś jakąś furtkę, ale słowo "praktycznie" jest absolutem, czymś dokonanym, tak więc, po co eskalujesz swoje doznania, nie szkoda czasu. Przecież od samego początku bojkotowałeś TCW, każdy kto cię zna o tym wie, to po co dalej drążysz? Co innego gdybyś oglądał, go w całości, a potem oceniał używając merytoryczny argumentów, to oki, ale takie ogólnikowe frazesy, po co to komu?

Problemem nowości Star Wars począwszy od premiery TCW był przede wszystkim bardzo niski poziom fabularny, przewidywalność i scenariusze dla dzieci. Poziom trzymały jeszcze niektóre komiksy Dark Horse i ostatnie powieści, zwłaszcza np. trylogia o Bane`ie. Poza tym dla starszego fana niewiele w uniwersum zostało, mnie osobiście TCW zbrzydziło uniwersum do tego stopnia, że praktycznie przestałem być fanem.

Ciekawa dyskusja. Jutro poczytam :d
A co do newsa to w sumie nie wiadomo czy Korriban = Moradan.. trochę tych planet tam mieli, mogą mieć jeszcze jedną.

Do pobicia rekordu pozostało 151 komentów! Panowie liczymy na Was! :)

GROM czyżbyś siedział w jakiejś innej strefie czasowej? Po godzinach publikacji komentarzy wnoszę.

To że idą na rekord, nie znaczy, że do niego dotrą ;)
Ale miło, ze ta dyskusja traci na impecie.

Mariobaryla sam zobacz, jak długo musiałem cię motywować, ugniatać, by zmusić wreszcie do merytorycznego wysiłku zamiast lania pospolitego hejtu, czyli jak się chce można, można. Trzeba było tak od samego początku dyskutować, to byś i czas zaoszczędził, a propos więcej byś zaoszczędził, gdybyś w kółko nie wałkował tego samego tematu do znudzenia. Pomyśl ile ciekawych rzeczy mógłbyś robić, o których nawet poetom się nie śniło, robić rzeczy które sprawiają ci radość, czymkolwiek by nie były, dokładnie ja tak robię, zamiast frustracji wybieram fan, a SW, to dla mnie czysty fan.

Widzisz przytyka mi się łątkę fana, który bezkrytycznie przyjmuje wszystko na klatę, tjjja, ale czy kiedykolwiek ktoś mnie spytał, co ja tak naprawdę lubię, nope, a to błąd, bo wtedy łatwo wyrobić sobie skrzywione spojrzenie, czytając wycinek mojej osobowości. Sam nieomal chciałeś mi wmówić, że jestem kobietą, bo tak było ci wygodniej, łatwiej zdyskredytować. Widzisz nie dość, że nie jestem kobietą, to jestem fanem bardzo wymagającym.


Pewnie w tym momencie podśmiechujesz się pod nosem, nie dbam o to i bynajmniej mnie, to nie obchodzi, jeśli czujesz taką potrzebę by uspokoić sumienie bardzo proszę, dlatego tak łatwo dyskutuje mi się z hejterami, którzy wywołują we mnie politowanie i salwy śmiechu, nie ukrywam, że z tobą było nie inaczej. Chodzi oczywiście o wasze nastawienie do hobby, które lekko ujmując jest oderwane od rzeczywistości, wykraczające daleko po za umiarkowaną depresję. Kiedyś próbowałem was zrozumieć, po latach wiem, że tacy już jesteście, taką macie mentalność, człowieka, który we wszystkim widzi problem, problem w tym, że takie zachowanie jest skutecznym blokerem, hamulcowym życia, klapkami na oczach, oraz mało elastycznym myśleniem. Niestety dla was w szerszej perspektywie, z pewnością wam zaszkodzi, tyle, że nie zdajecie sobie jeszcze z tego sprawy, aż będzie za późno by to zmienić. Przecież życie cały czas zmusza nas do kreatywnej interakcji i jeśli się w tym życiu chce coś osiągnąć, bo marudzić, to każdy potrafi, w myśl dajcie mi powód, a znajdę paragraf, to trzeba być kreatywnym, rozwijać się, a nie tkwić w skostniałym marazmie, z byle sentymentu, o raju utraconym.


Widzisz, w stosunku do was mam ten komfort, iż jestem weteranem SW od samego początku, które znam od przysłowiowej podszewki, od pierwszej polskiej premiery kinowej ANH 1979, od czasu gdzie Star Wars było tylko jednym filmem bez cyferek w tytule i nic nie wskazywało, że to się kiedyś zmieni, ba osiągnie tak monstrualne rozmiary wykraczające daleko po za same filmy. Wtedy było więcej pytań niż odpowiedzi, z czasem rozwijania się uniwersum ten stan rzeczy diametralnie się zmieniał, obdzierając SW z misterium zalewając milionem informacji, które dzisiaj mało kto potrafi ogarnąć w całości bez ściągi ujęte w ramy tzw. kanonu. Przez te trzydzieści trzy lata przemieliłem absolutnie wszystko z wyjątkiem tych produkcji, które z daleka nie zachęcały do eksploracji, a to razem daje mi oGROMne doświadczenie, które metaforycznie można przyrównać do wieloletniego szkolenia mnicha z klasztoru Shaolin, który każdą chwilą dąży do perfekcji, z tą różnicą, że w moim przypadku jest, to doświadczenie tylko z zakresu wiedzy fikcyjnej. Zrozum, jeśli kiedykolwiek coś odkrywałeś w tym uniwersum, z pominięciem ofkoz obecnych produkcji, ja już dawno tam byłem, Star Wars mam wpisane w DNA.


Po tylu latach spędzonych z tą pasają wiele spraw odbierasz intuicyjnie i z odpowiednim dystansem, czasem sam się zastanawiam skąd to, czy tamto wiedziałem lub przewidziałem, ale tak to już jest jeśli tak długo, w tym tkwisz. Widzisz kiedyś, jedynym zmartwieniem fana było bardzo rzadkie pojawianie się nowych produktów, zbyt rzadkie, dlatego każdy jeden zaliczało się po wiele razy i tak w kółko. Wpierw było legendarne ANH, której brak zakończenia frapowało do bólu zostawiając wiele pytań bez odpowiedzi (ANH zaliczyłem około 40 seansów kinowych w ciągu 6 lat, za komuny hity były wyświetlane wielokrotnie na przestrzeni długiego czasu), nawet nie miałem bladego pojęcia, że za trzy wiosny pojawi się kolejny epizod TESB, potem czekanie kolejne trzy lata na ROTJ, dla nastolatka, to cała wieczność.


Znów minęło parę lat, aż GL ogłosił że nakręci kolejne dwie trylogie, wtedy byłem już w liceum, zadałem sobie wtedy sprawę, że zanim nakręcą pozostałe trylogie będę miał czterdziestkę na karku, oj jak bardzo się myliłem, przez zwirowania dziejowe, trzecia trylogia jest kręcona dopiero obecnie, aż strach pomyśleć ile będę miał po czwartej, a może nie doczekam, kto wie.


Jakkolwiek dziś fan SW ma znacznie łatwiej, pełno nowych produkcji, książek, komiksów, seriali, gier i zabawek istny raj dal fana z mojej przeszłości i w tym właśnie tkwi problem, obecnie jesteśmy zalewani nowościami, a tak duża ilość produkcji wiąże się z tym że zawsze znajdą się perełki, których jest zawsze jak na lekarstwo i te solidne produkcie, których jest znacznie więcej, oraz ofkoz gnioty, których nikt nie lubi, sęk w tym, że to nie jest nic dziwnego, to jest naturalna kolej rzeczy jeśli mnoży się tyle produkcji przez dziesięciolecia.


Pewnie zastanawiasz się, po kiego grzyba ja ci o tym wszystkim mówię, co cię, to, obchodzi, pewnie nic, jednak miej świadomość, w jak wielkim błędzie jesteś myśląc, że po tylu latach nie potrafię odróżnić chłamu od diamentu. Takie śmieszne prowokacje na mnie nie działają, co najwyżej wywołują politowanie, a jedynie w efekcie wam prostują kręgosłup, bo doświadczeniem jesteście daaaleko z tyłu. Zapytasz pewnie, w takim razie, jak to się ma do TCW, które twoim zdaniem jest gniotem? Normalnie, TCW, to świetny serial, czy ma wady, ma jak wszystko na tym świecie, problem w tym, że te wady są na tyle mało istotne, że nie przesłaniają mi radości z oglądania. Czy w TCW są słabsze odcinki są i co z tego, a w EU nie ma słabych książek, gier, czy komiksów, ofkoz, że są, czy, to oznacza, że przez słabą książkę, komiks przestaniesz czytać kolejne, no nie wydaje mi się. To, że jakiś odcinek obniża loty, to od razu trzeba skreślać cały serial, od czego masz pilota, oraz możliwość wyboru, naprawdę trzeba mieć aż taką indolencję, by z tego nie skorzystać?


Przecież masz mózg i potrafisz chyba odcedzić te dobre od tych złych, do tych dobrych chętnie się wraca, a te słabe omija wielkim łukiem. Oczywiście można o tym dyskutować wymieniać poglądy itp. Trzeba jednak zachować równowagę i proporcje, a tego hejterom zdecydowanie brakuje, ponieważ ich krytyka wykracza daleko po za horyzont zdrowego rozsądku, wykracza znacznie dalej niż horyzont zdarzeń, sięga do miejsc w których ptaki latają tyłem, a psy dupami szczekają, a to wszystko tylko z powodu idyllicznego marzenia o nieskazitelnym kanonie, raju utraconym, miejscu, gdzie nawet czas stoi bez ruchu, a archanioły na harfach grają, tjjja zejdźmy na ziemie. Czy jeśli, jakaś książka, kłuci się z inną automatycznie skreśla w twoim mniemaniu całe EU, odrzucasz książkę i myślisz EU, to jakaś lipa? Obaj dobrze wiemy, że nie.

Rozrywkę, którą kochamy tworzą ludzie, a nie Bóg, który ma moc wyzwoloną, tak potrzebną do zbudowania harmonijnego i zrównoważonego świata. Ludzie mają to do siebie, że cenią sobie indywidualność, dlatego im ciężko o spójna harmonię i bynajmniej nie chodzi, że nie umieją się dogadać, czy pilnować ładu, tu chodzi o indywidualność, dlatego tak ciężko zlepić w spójną całość tak wielkie fikcyjne uniwersum. Za dużo artystów, w zbyt długim czasie tworzyło tą sztukę, zbyt duża rozbieżność interesów, by im udało się osiągnąć tak upragnioną jednorodność i wysublimowaną jakość, niczym osobliwość przed Wielkim Wybuchem. Ten mit w zderzeniu z rzeczywistością pryska, jak roztłuczone lustro na miliony kawałków ukazując pełne spektrum światła i kolorów.


Star Wars jest, jak piramida, która z prostych mastab, po przez schodkową, stożkową, wyewoluowała aż do ostrosłupa, który jako jedyny pozwalał na postawienie tak wysokiej budowli. SW również rozrastając się do kolosalnych rozmiarów musi ewoluować po przez drobne korekty inaczej wszystko zawaliło sie pod takim ciężarem. Ktoś kto ma klapki na oczach nie rozumie rzeczy, które go przerastają tkwiąc w nierealnym matrixie.


Widzisz ty skreślasz serial TCW, z powodu tych słownie kilku przykładów zmiany kanonu i to nie tego oficjalnego, tylko rozszerzonego, które praktycznie nie mają większego znaczenia na całe SW. Zaledwie jedna książka, czy komiks, bo reszta ma tak niewielkie przełożenie, że szkoda sobie tym głowę zawracać, stawiasz przeciwko 121 odcinkom trwającym około łącznie 3000 godzin, w których zawarta jest cała kwintesencja okresu Wojny Klonów, przepełnionych akcją, intrygami, przygodą, polityką, pięknymi światami, różnymi rasami, epickimi bitwami, nowymi bohaterami, czy tak uwielbianym mrokiem, o życiu klonów nie wspominając. Jakie inne źródła oddaja tak dobrze zachowanie i relacje żołnierzy Republiki, którzy w naszych wyobrażeniach owiani byli tajemnicą.


Zatem jakie ma to znaczenie, że grafika nie jest tak foto realistyczna, jak cudowne trailery z TOR, jakie ma to znaczenie że filmy kierowane są do młodszej widowni, zamiast starszego fana, skoro taka jest polityka firmy, która zdobywa nowe pokolenia wyznawców, to oni są siłą napędową tego uniwersum, ponieważ są największą i najwierniejszą siłą nabywczą. Nie bez powodu korporacja Disneya jest najpotężniejszą na świecie w branży filmowej i zabawkarskiej. Niestety takie są realia gry, albo się dostosowujesz, albo wypadasz. Lata dziecięce i nastoletnie dawno mam już za sobą, jako dorosła osoba mam inne oczekiwania, to chyba oczywiste, ale gdybym obrażał się jak primadonna, na SW za zbyt małą ilość produkcji dla starszej widowni, to już dawno przestałbym się tym jarać. Sęk w tym, że każdy tak dla równowagi psychicznej styrany prozą życia codziennego powinien mieć w sobie choć odrobinę z Piotrusia Pana.

Przy tak oGROMnej ilości produktów, każdy znajdzie coś dla siebie, każdy ma wolny wybór, nikt nikogo nie zmusza i nikt nie twierdzi, że nie można dyskutować i je oceniać. Jednak czym innym jest merytoryczna dyskusja, oraz krytyka, a czym innym jałowe hejtowanie setny raz tego samego produktu przez ponad sześć lat w jednym tylko celu, by obrzydzić życie tym, co myślą inaczej, wmawiając nam, że robią, to dla naszego i uniwersum dobra, tjjja tirli, tirli, a walizki skaczą po peronie. Wszak od dawien dawna wiadomo, że jednemu córka, a drugiemu teściowa się podoba i jak tu rozstrzygnąć kto ma rację? Ale wy dalej będziecie udawać Greka, a jałowym hejtem zatruwać innym życie, by dać upust swojej złości, z powodu iluzji, zasłaniając się "dobrem ogółu". Wszak bez was, kto będzie koniom grzywy plótł? Tego nie wiem, ale wiem, że wasze grzywy ja będę ciął do łysej glacy, tak dla równowagi i nie bez przyjemności do końca świat i o jeden dzień dłużej. :sidous

Znalazłem jeden fajny
http://star-wars.pl/News/8969 co prawda 139 komentów, ale jest tam dość charakterystyczna postać :D
Szukam dalej

http://star-wars.pl/News/5061
Znalazłem 308 komentów!

to już jest krąg wtajemniczenia... musisz albo przepić Rusisa (co jest mało wykonalne choć podobno możliwe) albo mieć teczki. Z kodami dostępu czy jakoś tak...

A prawdę powiedziawszy dobrze, że większość danych tego typu jest ukryta. Chodzi nie o ilość, ale o jakość. Przynajmniej w szczytnych założeniach :P

10 miejsce jest gdzie od 16paru, pierwsze... nie wiem, może trailer E7 go pobije, może zarys scenariusza. Nie mniej brałem udział w pierwszym rekordzie i było to rekord nomen omen Wojen Klonów... ale tych dobrych, rysunkowych.

Działo się kiedyś...

Lord Bart --> Jak sprawdzić gdzie jest najwięcej komentarzy pod newsem ? Czy to tylko dla wybranych :P ?

na rekord? nawet w TOP10 nie są XD

Zignorowałem prośbę o argumenty, bo powiedziałem, że dyskusji nie mam już zamiaru kontynuować - do niczego nie prowadzi i szczerze mówiąc zaczyna mi być trochę szkoda czasu, zwłaszcza, że coraz bardziej zaczyna się zmieniać w serię osobistych przytyków a nie dyskusji na temat - nie będę zaprzeczał, że częściowo sam poprowadziłem to w tę stronę, czasem faktycznie żyłka w oku zaczyna pękać. W poprzednich postach podałem bardzo liczne argumenty, konkrety, przykłady, niekoniecznie odnośnie samego TCW, ale i innych tematów.

Oczywiście przykłady można mnożyć, jedne są mniej ważne, inne nieco bardziej - wspomniana choćby Obsesja, która wylatuje z kanonu nie tylko przez zmianę losów Adi Galii w serialu, ale też napisanie praktycznie od nowa postaci Asajj Ventress, jej pochodzenia i późniejszych relacji z Dooku. Dalej Eeth Koth, aczkolwiek to raczej drobna kwestia, bo jego śmierć została zaledwie wspomniana w jakimś przewodniku. Do tego Even Piell czy różne sytuacje, gdzie spotykają się postacie, w które w innych źródłach poznawały się dopiero później i na odwrót - od Ataku klonów Republika wie, że klan bankowy wspiera Separatystów, a w serialu jest to wielką tajemnicą i cały czas odbywa się to po kryjomu.

Pomijając już ocenę jego jakości, nie podoba mi się to, że Filoni opowiada wszystko na nowo, po swojemu. Nie zawsze musi to być sprzeczne z kanonem i coś "niszczyć", ale do każdej kwestii musi wrzucić swoje trzy grosze, niekoniecznie potrzebnie - musi mieć swoich Mandalorian, swoje siostry nocy, swoją wersję pochodzenia Maula czy Ventress, swoją genezę rozkazu 66, swoją wersję różnych wydarzeń i postaci. Teraz będzie jego wersja losów Sifo Dyasa, jego wersja pochodzenia Sithów i tak dalej. I to w równie dużym stopniu psuje immersję i odbiór serialu, bo pojawiają się w nim elementy zaczerpnięte z Expanded Universe, co się chwali, ale jednocześnie są one diametralnie różne przez co ma się wrażenie, jakby oglądało się coś zupełnie innego, nie mającego poza nazwą nic wspólnego z oryginałem. Jest mnóstwo tematów do wyeksploatowania, a ekipa TCW z uporem maniaka próbuje zrobić wszystko po swojemu, inaczej, "lepiej", sprawiając, że wszystkie te książki czy komiksy, nawet jeśli dalej kanoniczne, nie mają zbyt wiele sensu.

Oczywiście można stwierdzić, ze to bez znaczenia, bo serial ma wyższą rangę w kanonie i nowa wersja po prostu zastępuje starą. Tylko po co w kółko tworzyć i opisywać na nowo coś, co już zostało opowiedziane? Po to, żeby robić kolejne odcinki jak te z Evenem Piellem? Bo najważniejsze, żeby było jak najbardziej efektownie? Ja tak to trochę widzę - im dalej w kolejne sezony, tym więcej coraz bardziej wycudowanych pomysłów z czapy, które z wiarygodną, konsekwentną historią mają wspólnego coraz mniej, robi się za to coraz bardziej efektownie - Sithowie na mechanicznych nogach, czarne miecze świetlne, które w sumie niczym się nie wyróżniają poza tym, że fajnie wyglądają, pseudo-godzille zadeptujące Coruscant, niewidzialne siostry nocy i tak w nieskończoność - z kanonem może się to nie gryzie, ale serial wygląda momentami jak popis fajerwerków, bo trzeba pokazać czego to oni jeszcze nie potrafią wymyślić. Brakuje za to rzeczowej, ciągłej, konsekwentnej fabuły. Nie licząc kilku powracających postaci drugoplanowych większość tych wybitnych historii od których mają zależeć losy galaktyki potem rozchodzi się po kościach i nie ma dalej żadnego większego znaczenia. Czasem odnoszę wrażenie, że Filoni celowo obiera drogę nieco kontrowersyjnych roziwązań fabularnych i nawiązań do EU właśnie po to, żeby nakręcić niezdrową popularność tym wszystkim, on sobie musi doskonale zdawać sprawę z reakcji i widocznie w niczym mu to nie wadzi. Dobra, bo straciłem wątek a już najwyższy czas kończyć. Nie chcę mi się bawić w przekonywanie Cię, bo mi na tym nie zależy, ty masz swoje racje, czy tam fakty, ja sobie wolę wierzyć w swoje kamienie i ryby, mam w końcu takie prawo. Może i jestem zwykłym hejterem, który udaje, że jest inaczej, po prostu szkoda mi, że uniwersum jedzie w tym momencie na serialach skierowanych do najmłodszej widowni, które stawiają jednak na zupełnie inne cechy, które nie odpowiadają pewnej cześci fanów - a innego wyboru teraz specjalnie nie ma. Takie rzeczy jak mieszanie w kanonie, niezależnie od tego czy uznamy to za fakt dokonany i niepodważalny czy nie zawsze wywoływał i będą wywoływać emocje, uważam jednak, ze dyskusja o tym jest tak samo potrzebna jak o wszystkim innym - pod warunkiem, że będzie to dyskusja na temat, a nie dyskusja kto ma rację. Ty uważasz, że o faktach dyskutować nie ma sensu, ja uważam, że każda rzecz warta jest przedyskutowania, nie uznaję zasady, że jak czegoś nie można zmienić, to nie należy o tym mówić. Nie, nie mam żadnych sukcesów na froncie wojen o kanon, niczego w Gwiezdnych wojnach nie zmieniłem i nie zmienię. Filoni nie jest ani pierwszy ani ostatni, po nim przyjdą kolejni i znów zrobią wszystko po swojemu. Tylko jeżeli na to wszystko mamy patrzeć jak na fakt dokonany, to po co w ogóle wchodzić na forum i dyskutować o czymkolwiek? Po co oceniać filmy, książki, komiksy, skoro już są wydane i ich poziomu nie zmienimy - po co więc je krytykować? Mówisz, że przesadzam, bo SW to nie życie więc moje porównania są nie na miejscu - święte słowa, SW to hobby, ni mniej, ni więcej, ale jesteśmy na stronie o Gwiezdnych wojnach, więc logicznym jest, że to o nich dyskutujemy tu w pierwszej kolejności i im dajemy największą wagę - biorąc pod uwagę, że siedzimy tu, śledzimy newsy, dyskutujemy o nich i roztrząsamy jakieś seriale dla dzieci i kwestie spójności fikcyjnych światów SW jest chyba jednak czymś więcej niż zwykłym hobby - każdy ileś lat przy tej marce spędził i dla każdego ma ona jakieś znaczenie. Dla Ciebie też, bo gdyby to było zwykłe hobby to nie siedziałbyś po nocach, żeby się spierać ze wszystkimi hejterami i udowadniać im, że nie mają racji - nawet jeśli robisz to, jak to piszesz, dla fanu, by mieć satysfakcję z kolejnego rozbrojonego hejtera. Ciężko nie rozbroić kogoś, jeśli jako główną linię obrony i ataku stawia się jeden, niepodważalny fakt, który swoim majestatem z miejsca nadaje ton i kierunek dyskusji. Nikt tego faktu nie podważa, ale nie widzę żadnych przeciwwskazań, by ten fakt oceniać - do tego służy dyskusja.

panowie idą na rekord, widzę.

Mariobaryla gdybyś faktycznie skupił się na istocie sprawy, to dawno byś wyłożył karty na stół, bo od dwóch postów ostentacyjnie mówię sprawdzam, co masz, a ty co, a ty nic nie masz, żadnego asa ni jokera, zwykłe zero, żadnej karety, ni trójki, nawet fula nie masz, może co najwyżej parkę. Tyle stroszenia piórek, zgrywania mądrali, a tu lipa w stylu, patrz tam ptaszek leci zbaczamy z tematu, tjjja. Jesteś zwykłym hejterem, który gada banały, o niszczeniu kanonu przez TCW, o łykaniu wszystkiego, tyle że to puste słowa bez pokrycia, standardowy język hejtera, który jest objawem braku merytorycznego argumentu, a lanie kwasu ma na celu jedynie drażnić inaczej myślących. Może takie bzdety działają na innych, ale nie na mnie, tu trzeba się bardziej postarać. Nie ukrywam doskonale wiedziałem, że będziesz unikał tej odpowiedzi jak ognia, bo jedyne co mógłbyś zrobić, to sobie ręce poparzyć. Celowo prosiłem o przedstawienie takiej listy, ponieważ z góry wiedziałem, że polegniesz i będziesz wykręcał kota ogonem. Jesteś jak balon, który nadymany pychą, pękł, bo nie wytrzymał zderzenia z rzeczywistością.

Ja się pytam gdzie masz tą listę produktów z EU, które niszczy TCW, gdzie??? To wszystko co masz do powiedzenia, dałem ci broń do ręki, a ty nie masz z czego strzelać? Nie mam więcej pytań, co nie znaczy, że na tym kończę, oj nie będzie tak lekko.


Widzisz chciałbyś sprowadzić bynajmniej nie dyskusję tylko monolog do tego co tobie się wydaje, co ja sądzę. W swoim wywodzie byłeś prawie o krok by udowodnić, że jestem kobietą, posługując się swoją pokrętną logiką pełną nadinterpretacji oraz przekłamań upraszczając sprawę do kolejnego absurdu. Gdyby zastosować analogię logiki twojego wywodu, to opisując konia dowodziłbyś, że jest zebrą, nope wielbłądem?


"to, że Ty traktujesz decyzje "władz" (niegdyś Lucasa, teraz różnych osób zaabsorbowanych kierowaniem uniwersum) jak wyrok boski."


Nope ja nie dość, że nie wieżę w boga, to wiem że go nie ma z pełnym przekonaniem, tak więc analogia nie trafiona. Jest za to GL, wizjoner, reżyser, producent, biznesmen, którego szanuje oraz jego filmy, to one są dla mnie kanonem, oraz ofkoz seriale, EU jest jedynie dodatkiem, który eksploruję jak każdy, są produkty świetne są średniaki i są gnioty, taki stan rzeczy występuje w każdej dziedzinie życia. Dawno temu za nim Lucas odniósł się do spraw kanonu, zastanawiałem się jak EU ma się do filmów i szybko się zorientowałem, że rozszerzony świat jest tylko suplementem do filmów, nie znaczy, że mi sie nie podoba wręcz odwrotnie. Sprawia mi wielką frajdę rozwijanie historii SW po za filmy. Seriale wydają się im najbliższe dlatego moja uwaga jest głów nie na nie prze kierowana do czasu nowych epizodów. Jakkolwiek przyszedł czas gdy GL określił swoje stanowisko w sprawie kanonu, czyli, że filmy i seriale są kanoniczne, automatycznie stając się oficjalnym stanowiskiem LucasFilm. Odetchnąłem z ulgą ponieważ tak zapchany okres po ROTJ nie dawał nadziei na nową trylogię, o której marzyłem. Niestety chwilę potem Lucas ogłosił, że nowych epizodów nie będzie, co po czasie okazało się zasłoną dymną na całe szczęście. Będą nowe trylogie, które siłą rzeczy zepchną EU do lamusa historii, nie żeby mnie to cieszyło, jednak to filmy są dla mnie najważniejsze, na całe szczęście dla stwórcy SW również.


Obecnie sprawy się znacznie skomplikowały ponieważ Disney został właścicielem marki, a dla mnie kanon to GL i jego filmy, czyli ten oficjalny. Na pewno kolejne epizody będą jego integralną częścią, a pozostałe produkcję, zobaczymy co korporacja Disneya pokaże, jednak cokolwiek by się nie stało potrafię rozgraniczyć oficjalny kanon od ewentualnie mojego własnego i nikomu nie będę narzucał swojego, bo to niedorzeczne jest, a tak właśnie się dziej w przypadku hejterów twojego pokroju, którzy na siłę przekonują wszystkich dookoła, szastając bzdetami na lewo i prawo.


" Jak powiedzą, że Infinities czy Tag & Binks są kanoniczne, to uznasz, że to jest kanoniczne i będziesz do krwi ostatniej kropli bronił tej decyzji, bo to jest fakt i nie ma z tym żadnej dyskusji."


A ktoś tak ogłosił? Nie dajmy się zwariować ssanym przykładom.


" Jak Disney stwierdzi, że zmieniają politykę jeszcze bardziej i na przykład Mroczne widmo zostaje wyłączone z kanonu - ty jako pierwszy mąż stanu przybędziesz na forum bronić tej decyzji prze każdym, kto śmie ją kwestionować."


A jak ktoś tobie powie palni sobie w głowę, to sobie palniesz? Takie porównania, to w piaskownicy mogłeś stosować, a nie na forum, zejdź na ziemie, w sensie wyjdź z piaskownicy, bo twoja infantylna logia jest wciąż tam zakopana.


" Różnica ta polega na tym, że wszystko co zostanie ogłoszone z góry traktujesz jak wspomniany w poprzednim komentarzu dogmat - to jest fakt, prawda objawiona, kanon kanonów i nie ma najmniejszego sensu z tym dyskutować."


Przestań gadać szyfrem Marabuta, a nazwij po imieniu, chodzi po prostu o fakty, a te są nie zmienne i czyjekolwiek widzimisie ich nie zmieni. Problem polega na czym innym, czy potrafisz je zaakceptować. Normalnie myślący człowiek, podkreślam normalnie, nie ma z tym większego problemu, ale takie nołlajfy jak ty i tobie podobni hejterzy zawieszeni są w jakimś matrixie, całkowicie oderwani od rzeczywistości, widzisz ja kocham SW, ale tak dużej degręgolady umysłowej nie mam, więc fakty odbieram takimi jakimi są rzeczywiście, nawet jeżeli coś w tych faktach mi przeszkadza, to nie wypieram ich ze świadomości, po prostu robię dalej swoje i nie zatruwam życia innym, którzy pojmują w wynaturzony sposób swoje hobby.


" Z drugiej strony są ci wszyscy tak zwani hejterzy, którzy oddanie marce rozumieją zupełnie inaczej niż Ty. Którzy uważają, że prawem i obowiązkiem fana jest wywieranie presji, by jego ulubione uniwersum stało na jak najwyższym poziomie, bo uważają, że nawet najlepsze historie nie są w stanie zapewnić uniwersum poziomu, jeśli są opowiadane od sama do lasa, bez żadnej dozy spójności i konsekwencji"

Obowiązkiem fana, czy ty słyszysz sam siebie, hobby jest dla rozrywki, a nie dla obowiązku, tobie się chyba coś z służbą wojskową pomyliło. Jak tu z tak durną argumentacja dyskutować, fan ma obowiązki, koń by się uśmiał, no star szkapa już też Lol. A te obowiązki każą ci o ósmej rano wstawać do pracy?


Powiedz mi tak na serio, co osiągnąłeś w tej sprawie dbania o czystość kanonu i jakość SW, po za ofkoz marudnym bełkotem? Masz jakieś wymierne osiągnięcia, którymi możesz się pochwalić, czy to zwykłe naiwne banały?

" I nie chcą udawać, że pada deszcz, gdy na twarz pada im coś innego."

Tego i tak się nie da ukryć, doskonale wiem co tobie padło na twarz, cegłówka, dlatego masz tak zniekształcony obraz rzeczywistości.

" Ty bycie fanem traktujesz (oczywiście to wyłącznie moja konkluzja na podstawie Twoich wypowiedzi - mogę się mylić) jako przyjmowanie z góry, że Gwiezdne wojny są jak Imperium Rzymskie i ich los i charakter leży w ręku jednego człowieka, który z racji sprawowanej przez siebie funkcji ma rację absolutną - czy jest to decyzja dobra, czy jest to decyzja zła, pochodzi ona od samego cezara, więc kwestionowanie jej w jakikolwiek sposób jest głupstwem i marnowaniem czasu."


Właśnie zaopatrzyłem się w translator, moment, oki, teraz rozumiem co miałeś na myśli, jakkolwiek dla mnie SW jest po prostu SW, rozdzielam historię od fikcji. Pewnie gdybym był podwładnym cezara, to pewnie miąłbyś rację, ale mówmy tu fikcji filmowo literackiej, więc WTF?


" I taka jest różnica między hejterem a pelikanem. Pelikan będzie łykał wszystko - jak powiedzą, że dobra ryba jest dobra, to połknie rybę. Jak powiedzą, że teraz dobre są kamienie, to będzie łykał kamienie i będzie bronił kamieni przed każdym, kto będzie trwonił czas i nerwy, kto będzie szerzył hejt na kamienie by bronić ryb."


Nie wiem czy dobrze cię zrozumiałem, czy my mówimy aby o tych samych pelikanach, bo te które ja znam jedzą tylko ryby? Twierdzisz, że znasz gatunek , który je kamienie, no dość odważne sformułowanie, zaraz, zaraz, tu nie ma okien, światło w podłodze, drzwi bez klamek, hmm Albercie wychodzimy stąd. To, żeś mnie rozbawił, pelikany co jedzą kamienie, koń by sie uśmiał. Za to dziwi fakt, że hejterzy jedząc ryby cierpią na taką demencję? Ekhm, mam w takim razie arcyciekawe pytanie, a kto będzie bronił ryby przed kamieniami i czy pelikan łyknie hejtera? Pilnie proszę o odpowiedz.



" Bo widzisz Grom, w momencie, w którym piszesz, że wystarczy Ci jedno słowo mówiące, że TCW jest niekanoniczne by przejść nad tym do porządku dziennego i ślepo bronić jeszcze nowszych tworów, w tym właśnie momencie dajesz świadectwo i encyklopedyczną decyzję tego, co oznacza bycie pelikanem."

A, to ciekawe, bo z twojego wywodu wynika, że pelikan połknął hejtera, który bronił rybę przed kamieniem, a tym czasem sam został połknięty przez pelikana, który teraz może smacznie zjeść rybę, a kamień olać ciepłym moczem. Hejter wyszedł na tym, jak Zabłocki na mydle.

" Pokazujesz, że tak naprawdę nie obchodzi Cię co, jak, gdzie i dlaczego, nie obchodzi Cię która historia jest lepsza i gorsza, która ma więcej i mniej sensu, obchodzi Cię wyłącznie to, co powiedzą na górze. Jak Ci powiedzą, że 99% Twojej kolekcji to teraz ładnie wydane fanfiki, to Ty to zaakceptujesz"


Twierdzisz, że jak ktoś mi każe skoczyć z mostu, to skoczę, czy ty tak na serio? Zapewniam cię, że wolałbym zjeść rybę, a kamień powiesić na twojej szyi, i lekko pchnąć z kopa do przodu i bynajmniej nie miałbym problemu z rzeczową oceną twojego lotu w skali od zera do dziesięciu, przy czym pikowanie głową w dół oceniłbym na dziesięć, przy założeniu, że będziesz się darł na całe gardło.


" Bo kamienie to wciąż kamienie, choćbyś nie wiem jaką ideologię do nich dorabiał. Jasne, zdarzy się tak, że wśród bronionych przez hejterów ryb znajdą się kamienie czy ryby zepsute, a wśród narzucanych przez niebiosa kamieni znajdą się smakowite ryby czy żyłki złota."


WTF?////? A diamenty też znalazłeś Lol.


" Różnica między hejterami a pelikanami jest taka, że oni wolą użyć własnego systemu ocen i ocenić czy lepiej jest zjeść rybę czy kamień. Pelikan połknie to, co mu narzucą."


Pytanie jest dlaczego w ogóle zastanawiasz się czy zjeść rybę, czy kamień, bo kto normalny je kamienie? Poważnie powinieneś odwiedzić psychiatrę, bo ewidentnie coś ci dolega w ocenie rzeczywistości.


" Chcę jednak odpowiedzieć na jeszcze jeden zarzut. Nazywasz mnie skrajnym hejterem kryjącym się pod pozorami i próbami zachowania neutralności czy merytoryki"

Bo taki rzeczywiście jesteś.

" ja jestem jednak otwarty na różne zmiany, o czym zresztą pisałem w tych komentarzach i co sam zauważyłeś."

Tak zauważyłem, kamień bije rybę, pelikan łyka hejtera, bocian dziobie żabę, a żyłka złota zostaje nie odkryta. Bez jaj o co tu chodzi?

" wolę za każdym razem się nad sprawą zastanowić i obrać sobie stanowisko zgodne z tym co myślę i co mi się podoba."

Aż ciężko mi w to uwierzyć po twoich biblijnych wywodach.

" Bo widzisz Grom, prawda jest taka, że gdy Disney wywali te wszystkie książki z kanonu to my też przyjmiemy to do wiadomości. Nie będziemy ciąć sobie żył,"

Przyjdzie czas, że powiem sprawdzam, choć z góry wiem jaki będzie wynik. Będzie rzez niewiniątek.

Ta dyskusja przypomina mi trochę lament jak był po premierze Diablo 3. Część hejtowała, część cieszyła się grą, a część nie była zadowolona w kierunku jaki obrała produkcja, ale siedzieli cicho. Jednak jak to wygląda teraz? Developerzy posłuchali wszystkich i poszli za głosem fanów, dzięki czemu zaspokoili i hejterów i pelikany. Jeśli firma chcę słuchać fanów to nawet największy hejt wezmą na klatę i przemyślą ile w tym racji, co może mieć potem skutek bardziej lub mniej pozytywny. Jako fani oczekujemy po SW czegoś więcej, a, że obecnie wszystko jest robione pod dzieciaki to my starsi widzowie jesteśmy poszkodowani, bo nie ma produktu skierowanego w naszym kierunku. Miał być ten serial aktorski, ale wszyscy widzą jak to wyszło.

W temacie do powiedzenia mam jeszcze sporo, ale w coraz mniejszym stopniu nadaje się to na dyskusję w - bądź co bądź - miejscu służącym jedynie do komentowania newsów, a, jak pisałem, nie chcę tego ciągnąć w nieskończoność, bo żadnego konsensusu nie osiągniemy - mam nadzieję, że choć częściowo uda mi się wyjaśnić dlaczego.

Skupię się więc na istocie sprawy, w sposób prosty i wyjątkowo mało poetycki, na tym, co cały czas pozostaje dla Ciebie barierą nie do przeskoczenia. Można stwierdzić, że cała dyskusja zasadza się o to, że Ty traktujesz decyzje "władz" (niegdyś Lucasa, teraz różnych osób zaabsorbowanych kierowaniem uniwersum) jak wyrok boski. Twierdzisz, ze tak po prostu jest i musi być i nawet jeśli Ci się to nie podoba, to nie dyskutujesz o tym, bo uważasz, że i tak niczego nie zmienisz. Ktoś tak postanowił, ktoś uznał, że to i to jest bardziej opłacalne, a Twoje serce leży tam, gdzie decyzje. Jak powiedzą, że Infinities czy Tag & Binks są kanoniczne, to uznasz, że to jest kanoniczne i będziesz do krwi ostatniej kropli bronił tej decyzji, bo to jest fakt i nie ma z tym żadnej dyskusji. Jak Disney stwierdzi, że zmieniają politykę jeszcze bardziej i na przykład Mroczne widmo zostaje wyłączone z kanonu - ty jako pierwszy mąż stanu przybędziesz na forum bronić tej decyzji prze każdym, kto śmie ją kwestionować.

I tu leży zasadnicza, najważniejsza różnica między Tobą, a wszystkimi hejterami z którymi tak wytrwale walczysz - co jest w pewnym sensie godne pochwały, bo choć z Twoimi poglądami się nie zgadzam, a przynajmniej niezupełnie, szanuję Twoją wytrwałość i konsekwencję. Różnica ta polega na tym, że wszystko co zostanie ogłoszone z góry traktujesz jak wspomniany w poprzednim komentarzu dogmat - to jest fakt, prawda objawiona, kanon kanonów i nie ma najmniejszego sensu z tym dyskutować.

Z drugiej strony są ci wszyscy tak zwani hejterzy, którzy oddanie marce rozumieją zupełnie inaczej niż Ty. Którzy uważają, że prawem i obowiązkiem fana jest wywieranie presji, by jego ulubione uniwersum stało na jak najwyższym poziomie, bo uważają, że nawet najlepsze historie nie są w stanie zapewnić uniwersum poziomu, jeśli są opowiadane od sama do lasa, bez żadnej dozy spójności i konsekwencji. A nawet pomijając ten kanon - po prostu wiedzą, że każdy, choćby nie wiem jak wielką władzę miał nad marką, może popełnić błędy. I nie chcą udawać, że pada deszcz, gdy na twarz pada im coś innego.

Ty bycie fanem traktujesz (oczywiście to wyłącznie moja konkluzja na podstawie Twoich wypowiedzi - mogę się mylić) jako przyjmowanie z góry, że Gwiezdne wojny są jak Imperium Rzymskie i ich los i charakter leży w ręku jednego człowieka, który z racji sprawowanej przez siebie funkcji ma rację absolutną - czy jest to decyzja dobra, czy jest to decyzja zła, pochodzi ona od samego cezara, więc kwestionowanie jej w jakikolwiek sposób jest głupstwem i marnowaniem czasu.

I taka jest różnica między hejterem a pelikanem. Pelikan będzie łykał wszystko - jak powiedzą, że dobra ryba jest dobra, to połknie rybę. Jak powiedzą, że teraz dobre są kamienie, to będzie łykał kamienie i będzie bronił kamieni przed każdym, kto będzie trwonił czas i nerwy, kto będzie szerzył hejt na kamienie by bronić ryb.

Bo widzisz Grom, w momencie, w którym piszesz, że wystarczy Ci jedno słowo mówiące, że TCW jest niekanoniczne by przejść nad tym do porządku dziennego i ślepo bronić jeszcze nowszych tworów, w tym właśnie momencie dajesz świadectwo i encyklopedyczną decyzję tego, co oznacza bycie pelikanem. Pokazujesz, że tak naprawdę nie obchodzi Cię co, jak, gdzie i dlaczego, nie obchodzi Cię która historia jest lepsza i gorsza, która ma więcej i mniej sensu, obchodzi Cię wyłącznie to, co powiedzą na górze. Jak Ci powiedzą, że 99% Twojej kolekcji to teraz ładnie wydane fanfiki, to Ty to zaakceptujesz.

A my nie. Bo my mamy inny pogląd - lepszy, gorszy, każdy patrzy na to inaczej. Mamy pogląd, że w łykaniu kamieni, choćby nie wiem ilu Lucasów i Filonich powiedziało, że kamienie są genialne, jest coś niewłaściwego i wolimy siedzieć nad tymi porzuconymi przez niebiosa kanonu rybami, niż obżerać się naznaczonymi łaską siły sprawczej kamieniami. Bo kamienie to wciąż kamienie, choćbyś nie wiem jaką ideologię do nich dorabiał. Jasne, zdarzy się tak, że wśród bronionych przez hejterów ryb znajdą się kamienie czy ryby zepsute, a wśród narzucanych przez niebiosa kamieni znajdą się smakowite ryby czy żyłki złota. Różnica między hejterami a pelikanami jest taka, że oni wolą użyć własnego systemu ocen i ocenić czy lepiej jest zjeść rybę czy kamień. Pelikan połknie to, co mu narzucą.

No i widzisz - znów mi wyszły jakieś niemal biblijne porównania, coś jest w tej dyskusji, że ciągle ciągnie mnie do jakichś metafor. Mam jednak nadzieję, że pomimo zignorowania Twojej prośby o argumenty istota sprawy jest tym razem nieco bardziej widoczna i nie odpiszesz mi po raz enty tymi samymi słowy - że znów sobie zaprzeczam i że znów mieszam skrajny ekstremizm z podstawą ugodową i niemerytoryczną. Widocznie taki mam styl, które chcąc nie chcąc uniknąć nie potrafię - ale po co ciągle do tego wracać, chyba nie chcesz stać się hejterem, prawda?

W sumie i tak wiem, w jakim tonie będzie ona utrzymana i naprawdę nie wiem czy jest sens to kontynuować, bo z dwóch diametralnie różnych podejść i zapatrywań na pewne sprawy kompromis nie powstanie. I ja i Ty zaczynamy się coraz bardziej powtarzać, więc kontynuowanie chyba mija się z celem choć zapewne poczytasz to jako brak argumentów i złożenie broni - droga wolna.

Chcę jednak odpowiedzieć na jeszcze jeden zarzut. Nazywasz mnie skrajnym hejterem kryjącym się pod pozorami i próbami zachowania neutralności czy merytoryki - ja jestem jednak otwarty na różne zmiany, o czym zresztą pisałem w tych komentarzach i co sam zauważyłeś. Nie jestem jednak i nigdy nie będę zwolennikiem postawy akceptowania czegoś z góry bez jakiegokolwiek racjonalnego osądu i nie będę odbierał sobie prawa krytyki - czy to polityka czy Gwiezdne wojny czy tyłek Maryny, wolę za każdym razem się nad sprawą zastanowić i obrać sobie stanowisko zgodne z tym co myślę i co mi się podoba. Ty swoje stanowisko opierasz na jednym jedynym fakcie - tak musi być i to jest dla Ciebie jeden jedyny i wystarczający do wszystkiego argument. Decyzja góry to decyzja góry, wszelki opór jest z góry skazany na porażkę i zbędny.

Bo widzisz Grom, prawda jest taka, że gdy Disney wywali te wszystkie książki z kanonu to my też przyjmiemy to do wiadomości. Nie będziemy ciąć sobie żył, nie będziemy rzucać się z książkami na stos. Ale jeśli za zmianą tą nie pójdą uzasadniające i usprawiedliwiające ją efekty, jeśli w zamian dostaniemy kolejne "lepsze wersje" na poziomie Wojen klonów - to ja nie przyjmę tego jako prawdy objawionej, niezmiennej i niezachwianej w posadach, jedynej prawdziwej i nieomylnej, która nie podlega jakiejkolwiek dyskusji i ocenie. I nawet jeśli nic się nie zmieni, to gdzież z boku zawsze zostanie ten głos krytyki, że jednak coś poszło nie tak i niektórzy to zauważyli.

--> Jenari - nie są ale jest tajna oddzielna tabela, do której mają dostęp znający system. I tamtejsze wyniki są... hohoho XD

Mariobaryla >
"widzę, że tak długo, jak ktoś w 100% nie zgodzi się z Twoim tokiem rozumowania i poglądem na pewne sprawy Ty nie uznasz jego wypowiedzi za merytoryczną i sensowną."


Nope, znów pudło, widzisz tu nie chodzi, kto co i ile uznaje, tylko co, kto ma do powiedzenia i ile nie ma tu znaczenia. Nie powiem, widać, że bardziej posrałeś się jeśli chodzi o formę i wartość stylistyczną wypowiedzi, są metafory, poetyckie porównania, freestajlowe wywody, wszystko pięknie, tylko merytorycznej treści zabrakło do pełni szczęścia i lekko mówiąc niezły chaos panuje.

Opowiadasz, o tym o tam tym, co piątym zdaniu sam sobie zaprzeczasz, w innych biadolisz i się rozczulasz, a i skrajnych wyolbrzymień też się nie wystrzegasz i bynajmniej nie chodzi mi o poetyckie przenośnie, chodzi o zwykłe fakty. Niby przekonujesz, że jesteś neutralny, by za chwilę marudzić jak zwykły hejter. Mówisz coś o prawach i obowiązkach producentów i fanów, by potem płynąć na fali populizmu oderwanego od rzeczywistości, bo przecież jakie masz faktycznie przełożenie na politykę korporacji, twoim twardym stanowiskiem na forum, to sobie wiesz co możesz, kalwiaturką po stole uderzać i to jest cała wasz siła.


Jak jesteś taki "kreatywny w krytykowaniu" (łagodne określenie hejtera), to dlaczego po tylu latach nie widać żadnych, powtarzam żadnych efektów tego działania. A skoro nie ma, a hejterzy wciąż biadolą i plują kwasem na ten sam temat próbując odbierać przyjemność tym którzy myślą inaczej, to faktycznie czym to jest jak nie zwyczajnym hejtem mającym jedynie na celu mścić się na tych właśnie fanach, za to że wasze wycie do księżyca nie przynosi żadnych, powtarzam żadnych wymiernych korzyści.

"Po pierwsze, to Tobie proponuję nazywanie rzeczy po imieniu i pozbycia się tej bańki hipokryzji. Przyganiał kocioł garnkowi, a sam wypisuje wszystko w jeszcze bardziej napompowanym i przekoloryzowanym stylu niż wszyscy hejterzy z tego tematu razem wzięci. Zarzucasz, że koloryzuję i tworzę jakieś mity a sam snujesz tu jakieś oniryczne wizje zbiorowych samobójstw i fanów rzucających się na stosy razem ze swoimi niekanonicznymi już książkami"


Ofkoz, że koloryzuję, z tą różnicą, że ty wyolbrzymiasz problem do granic absurdu, a ja wyolbrzymiam twoje zachowanie w tej kwestii, by wykazać jego patos, do czego metafory świetnie się nadają, a przy tym wprowadzając przyjemną stylistykę. Nawet twoją wypowiedz milej się czyta, mimo rażącego braku treści, ale za to jak poetycko, gdyby każdy tak się wypowiadał, to Bastion stałby się bastionem poetów, a czyż poezja nie zmiękcza ludzkich serc, nawet takich zatwardziałych hejterów?

"Po drugie - daruj sobie ten kaznodziejski i pouczający ton. Jestem otwarty na prośby o argumenty, ale nie lubię tonu, w którym ktoś mówi mi co mam napisać w kolejnym poście żebyś był zadowolony"


By wyjść tobie na przeciw robiąc choć raz ukłon w twoją stronę, bardzo grzecznie poproszę, zaznaczając przy tym, że twoja odpowiedz jest bardzo ważna dla dalszej merytorycznej dyskusji, czy tak lepiej? Tak więc proszę podaj pełną listę produktów z EU, z którymi koliduje TCW. Bardzo proszę nie rób mi zawodu i odpowiedz na to jakby się z twojego punktu wydawało arcyproste pytanie.


"Co do za dyskusja, w której jedna strona mówi drugiej, że tego i tamtego argumentu ma nie używać, bo jest za bardzo oklepany i był podnoszony już 100 razy. Jeżeli argument jest wartościowy i ma jakąś rację bytu, to mogą się na niego powoływać trzy kolejne pokolenia."


Widzisz celowo tak napisałem, bo doskonale wiedziałem, że bez tych dwóch, tak bez dwóch przykładów ciężko ci będzie coś sensownego przedstawić, ale oki by wyjść po raz kolejny tobie na przeciw, i pomóc ci tak na dobry początek użyj jeżeli już musisz tych słownie dwóch przykładów, wyrażając przy tym oGROMną nadzieję, że tylko na dwóch mocno nadwyrężonych nie poprzestaniesz.


"bardzo to miłe, że ciągle powtarzasz, że każdy może mieć własną opinię, czemu jednak ciągle dajesz do zrozumienia, że nasza opinia jest jakby mniej ważna, bo dopóki nie jest okraszona przeświadczeniem o nieuchronności losu, siły sprawczej i twórczej Lucasa, Filoniego i Disneya i głębokim przekonaniem o konieczności obecnego stanu rzeczy, dopóty ta opinia jest jedynie czystym hejtem i nic nie wartym jojczeniem."


Musisz rozgraniczyć, co jest faktem, a co waszym pobożnym życzeniem. Fakty są jasne, TCW tworzy kanon, a wasze pobożne życzenie dopóki nie urośnie jak wielki wrzód na dupie nie stanowi problemu. Problem w tym, że ten wrzut dojrzewa już sześć lat, mimo wszystko, to trochę za długo, jak na taki kataklizm, ofkoz w skali wspomnianej dupy. Właśnie tu się różnimy, ja nie mam problemu z odbiorem faktów, a jak coś mi się nie podoba, to wyrażam jasno swoją opinię i nie zatruwam życia innym. Ofkoz hejterzy nie mogą liczyć na podobne traktowanie, ponieważ są świetną pożywką do eskalacji, a ja jestem tylko wzmacniaczem ich doznań.


" Wychodzisz z założenia, że jeśli ktoś nie przyjmie jak dogmatu wiary tego, że jest jeden Lucas i nie będziesz miał innych twórców nim, to właściwie dyskusja z nim jest jałowa"


Nope, dyskusja jest wtedy jałowa, gdy oponent nie przyjmuje do wiadomości ogólno dostępnych faktów, a faktem jest, że do niedawna GL był właścicielem marki SW, więc mógł z nią robić co chciał. Jeżeli kogoś wyznaczył do tego zadanie np. Filoniego, to schemat działa tak samo. Takie są fakty, jajogłowi hejterzy wmawiają nam, że pisarz będący na kontrakcie ma więcej praw niż zleceniodawca, czysty nonsens. Nie oszukuj się każdy artysta zakontraktowany w LucasFilm wiedział jaką umowę podpisuje, choćby ze względu, że chodzi o spore pieniądze, było by głupie sądzić, że nie maił wiedzy, jakie prawa mu przysługują do zakontraktowanego dzieła.

" Skasowanie czegoś słabego lub pójście na kompromisy dla nowych, lepszych historii to jedno. Robienie wszystkiego, bo mogę i rzucanie przez Lelanda odpowiedzi "That is his true fate" to po prostu brak szacunku i dla autorów tych książek i dla fanów."

" Odpowiedzialności za to, że jednak te książki ujrzały światło dzienne i że ktoś wziął za nie pieniądze. Że ktoś poświęcił miesiące, żeby tę książkę napisać, żeby przestudiować przewodniki by nie ingerować w poletko innych autorów,"


Tak więc nie ma mowy, że GL niszczy twórczość artystów, ponieważ nie łamie warunków umowy, nawet jeśli nowe produkcje filmowe, w tym seriale wypierają z kanonu te wcześniejsze z EU. Gdyby to komuś przeszkadzało, to przecież nie musi pracować dla tej korporacji. Na marginesie nie wiem, czy zauważyłeś, ale każdy nowy pisarz, czy ludzie tworzący komiksy, są przeszczęśliwi z możliwości pracy przy tej marce, nie zastanawia cię dlaczego? Odpowiedz jest prosta chcą w łatwy sposób odcinać kupony z legendarnej marki licząc, że zostaną docenieni na czym ich kariera może tylko skorzystać.

" Traktujesz tę całą gadkę o kanoniczności TCW ponad wszystkim innym i wszechwładności Filoniego, który może robić co chce jak coś równie nieuchronnego i niepodważalnego jak to, że Ziemia jest okrągła."

Już wcześnie mówiłem, że gdyby TCW był niekanoniczne, to nie miałbym problemu z zaakceptowaniem tego faktu, to właśnie jest zdrowe podejście. Widzisz Filoni robi co chce bo jest do tego uprawniony, ale wy z tym macie bardzo poważny ścisk zwieraczy, a ziemia, cóż ziemia jest okrągła, no chociaż raz się zgadzamy, zawsze, to coś na dobry początek.


" Dalej - Ty również nie obaliłeś w żaden sposób mitu łykających wszystko pelikanów, ba, cały czas idziesz w niego coraz głębiej i coraz mocniej utrzymujesz mnie w przekonaniu o tym, że ten mit jest bardzo bliski rzeczywistości."


To może przekonaj mnie, ale z konkretami dlaczego tak uważasz, mianowicie ile produktów czyni mnie pelikanem, czy jest granica po której każdy się nim staje, gdzie jej szukać by zrozumieć gdzie się znajduję i jak realnie chcesz zweryfikować ile produktów posiadam by móc obiektywnie mnie sklasyfikować? Mam nadzieję, że może tym razem jakieś konkrety.


" nie uważam, że zagryzienie Piella przez jakieś kosmiczne hieny nie dodaje temu jakiegoś dostojeństwa i majestatu."


Nie ważne jak zginiesz, ważne za jaką sprawę się poświęcisz i że dla tej sprawy potrafisz to zrobić, o to chodziło właśnie w tej scenie.


" Reprezentujesz momentami zachowanie tak zwanego - przepraszam za określenie, nie ja je sformułowałem - pożytecznego idioty."


Pelikan, idiota stawiasz na równi mojemu słowu hejter, proporcje zachowałeś niema co, przyjmuję to jako objaw twojej bezsilności, bo powoli przekraczasz granice kulturalnej wymiany poglądów.


" Pełnisz funkcję samozwańczego rzecznika jedynego słusznego kierunku rozwoju i polityki, za cel honoru postawiłeś sobie obronę tego wszystkiego, bo tak musi być, bo oni się znają, bo oni wiedzą lepiej, a wy tutaj ciemnogród plujecie jadem i kwasem,"

Ale mi odkryłeś Amerykę, to chyba każdy wie na tym forum.

" Ale jeżeli ta obrona staje się tak radykalna i głucha na racjonalne argumenty jak zacietrzewieni hejterzy, to schodzi na taki sam jak oni poziom."

Stosując ten podział wynika, że jesteś gdzieś po środku, co jest oczywistą bzdurą, bo jak na dłoni widać po której stronie barykad stoisz.


" Wmawianie sobie, że Lucas to alfa i omega i jedyna słuszna siła we wszechświecie, a Filoni to jedyny namaszczony przez niego spadkobierca jest tak samo śmieszne jak ten cały bój o Morabandy"


W świecie SW tak dokładnie jest, natomiast niezrozumiałe jest, że to negujesz, co jest ofkoz również bzdurą.


" to, że Filoni czy Lucas mają prawo zrobić coś po swojemu - dobra. To, że to prawo wykorzystują - dobra, mówi się trudno. Ale dlaczego do diabła fakt, że oni mogą to zrobić ma być argumentem zamykającym jakąkolwiek dyskusję?"

Bo o czym tu dyskutować, skoro tylko oni mieli wpływ na produkty SW. My co najwyżej możemy sobie pogadać o dupie Maryny, ewentualnie, co komu się podoba.

" Tkwij dalej w swoim przekonaniu, że o wszystkim co związane z SW decydują tytani i bogowie olimpijscy, na których my maluczcy nie mamy żadnego wpływu"

A kto cię zmusza do kupowania ich produktów, twoje małpy twój cyrk, wolna wola.

"a ja Ciebie proszę o dokładnie to samo. Ochłoń od czasu do czasu, spójrz z boku na to, co piszesz, czego bronisz i czy to faktycznie ma jakiś sens. I życzę tego wszystkich hejterom i pelikanom"

Sens ma i owszem, bo jest oparty na faktach, a nie na mitach. Rozumiem, że sam sobie też tego życzysz, bo jesteś jedną ze stron, wystarczająco nam to wyjaśniłeś.

" Dodam, że do dyskusji wracał już nie będę, bo wątek nabrał monstrualnych rozmiarów, a Grom za pewne i tak nie zgodzi się z większością zawartych tu poglądów - jego wola, być może i w paru miejscach sam sobie zaprzeczyłem, być może znów nie dostrzegłem istoty problemu. Jestem jednak prostym cebulakiem, któremu słoma z butów wyłazi i nie mnie wznosić się na wyżyny i rzucać się na barykady decyzji wielkich tego świata, więc wracam do psioczenia w innych miejscach :D"


Zaklinam cię nie rezygnuj tak łatwo ze swoich przekonań, nieś sztandary hejterów, rusz na szaniec, nie zostawiaj mnie, przecież jesteś życiodajnym źródłem z którego wypływam.

GROM >> dziękuję za troskę, chociaż wydawałoby się że to ty masz więcej powodów do zamartwień, bo przez całą dyskusję udowadniasz że dla SW a zwłaszcza TCW niema alternatywy, że jesteś skazany na to co Ci twórcy zaserwują i że najważniejszym celem twojej egzystencji jest zachwycanie się wypocinami Filoniego i spółki. Ale to nie jedyny twój problem, drugim jest to że błednie interpretujesz posty, w istocie nikt z tak zwanych przez Ciebie hejterów nie trzyma się kanonu jak pijany płotu. Jestem otwarty na nowe rzeczy, ale nie bezkrytyczny, nie widzę problemu w tym że jeżeli Filoni nie może spełnić moich oczekiwań, to bez probemu można to sobie odpuścić i zająć się czymś innym, nie koniecznie SW. Natomiast ty ciągle wysuwasz swój sztandarowy i przy okazji błędny argument, że nikt z tu obecnych hejterów nie będzie mógł przejść do porządku dziennego po tym jak Filoni czy Abrams usuną coś z kanonu. Ile razy trzeba Ci powtarzać że np. zastąpienie Vongów, epizodem 7 to według mnie dobre posunięcie? Wszystko jest uzależnione od jakości, a niemal zawsze plusem jest to że czytając książkę bądź komiks/grając w grę/oglądając film bądź serial, znajdujemy ciekawe nawiązania do innych pozycji, to nadaje klimatu, takie to trudne dla Ciebie do zrozumienia?

Dobrze, że komentarze z newsów nie wliczają się w posty na forum :P

Vintress --> Sorry, ale Twoje komenty pod tym newsem odczuwałem jako chęć bronienia TCW, które broni zażarcie darth GROM. I w głównej mierze o właśnie TCW toczy się dyskusja. I nie, nie boli mnie, że jesteś za GROMem tylko wcześniej już o tym wspominałaś.

Fanfax --> Miałeś ze mną już nie pisać ...

Darth Zabrak przecież właśnie moim celem jest zmęczyć ciebie, wróć zamęczyć. Jak już wcześniej mówiłem, każdy ma różną wrażliwość, ja się wzruszam na śmierć EP, a hejterzy "wzruszają" się na każde łamanie kanoniczności EU, powiedz więc kto ma więcej powodów do zmartwień, bo gołym okiem widać, że skala w waszym przypadku jest nie do ogarnięcia Lol. Więc martwiłbym się raczej o wasze zdrowie psychiczne, które już dawno przestało uchodzić za normalne, chyba zdajesz sobie z tego sprawę, bo jak nie to masz problem, ale po co ja ci to mówię, przecież ja lubię wasze problemy. Widzisz ja się nie chowam za czyjąś wypowiedzią, bo powoływanie się na takową słabo o tobie świadczy.

ciśniecie do 200!!! Dla Bastionu!!!11one ME RY TO RY CZNIE XD

Darth Zabrak Twoja wypowiedź nie miała na celu kontrargumentacji tylko bezsensowne obrażenie osoby , z którą dyskutujesz, naprawdę inaczej nie potraficie? Keran Twoja opinia może obrażać resztę, gdyż wynika z niej, że osoby tutaj dyskutujące są na tyle płytkie by podejmować decyzję o tym kto ma rację na podstawie sympatii lub antypatii do bajki a nie poprzez wgląd na podane przez owych Panów argumentów, rozumiem też że jest na tym "forum" coś w stylu "antyfanów" owej bajki, którzy torpedują każdą osobę która z sympatią spogląda na ową animację, i jest to zauważalne w każdym podobnym temacie, i wtedy dochodzi do owych docinek o których wspominałęm i nie będę dalej o nich pisał bo znowu zarzucą mi powtarzalność hehe choć powtarzalność w tym temacie jest akurat bardzo nadużywana :P

@Keran
Ooooooooooo, widze, że znowu aluzja o TCW. To nie jest mój ``ukochany`` serial, bo lubię go średnio. Widać, że boli cię to, iż staje po stronie waszego tak znienawidzonego GROMA.

GROM >> wiedziałem że mnie nie zawiedziesz.
Powoli zaczyna mnie męczyć dyskusja z tobą, ale dodam tylko że skoro wzruszasz się na widok śmierci karła, pokraki o wielkich uszach skierowanych w dół, w dodatku w serialu animowanym, to faktycznie istnieją podstawy do obaw o twoje zdrowie psychiczne. Mógłbym jeszcze z tobą podyskutować, ale raz że mi się nie chce, a dwa to Mariobaryla wszystko Ci ładnie wystawił na tacy, na części pierwsze, także zapoznaj się, ochłoń i zastanów się nad sobą, chociaż wątpię żebyś tak zrobił.

Fanfax--> 1. Nie zacząłem żadnej dyskusji i tak jest za dużo komentarzy. Zadałem pytanie, Ty mi na nie odpowiedziałeś tak, że nic nie zrozumiałem. Proste, pytanie - odpowiedź, nie widzę w tym żadnej dyskusji.

Vintress --> GROM ma rację bo lubi TCW, a Fanfax nawoływał wcześniej do spokoju, by przypadkiem podczas dyskusji nie obrazić Twojego ukochanego serialu.

Dość interesująca dyskusja.:) Mam nadzieję że dyskutanci będą w stanie podołać osiągnięciu następnej setki.:)

@Keran Nie chce zabłysnąć, tylko chce podkreślić, że moim zdaniem GROM i Fanfax mają RACJĘ.

Wdawanie sie z Toba w ta jakby nie patrzec niepotrzebna dyskusje bylo bledem wiec ustepuje i ja koncze :-)

Fanfax--> Aha no tak, wszystko już rozumiem ^^

W tym przypadku bylo uzasadnione

Fanfax--> Proszę Cię, 4 czy tam 3 post o podobnej treści merytorycznej? Sam mówiłeś, że wystarczy raz napisać i się nie powtarzać ^^

Jak ktos sie wychyli z szeregu to zaraz teksty w stylu ze chce zablysnac...no prosze was. Co do Groma i Mario to szacun dla nich bo argumentuja dokladnie swoje opinie. Gdyby jeszcze pozbyli sie kasliwych uwag byloby super.

Vintress też próbuje zabłysnąć :(

Cóż za wspaniała kontra Mariobaryli, przypomnijmy, że ten młody zawodnik w 2004 roku zdobył złote pióro profesora Miodka, później jego kariera została przerwana przez liczne problemy osobiste, ale dziś ten zawodnik trzyma wyśmienitą formę :D

Pare slow? Z Waszych wypowiedzi juz by nowele napisal ;P

Po raz trzeci zgadzam się z GROMEM I Fanfax, pis joł.

Muszę powiedzieć, że trochę się zastanawiałem czy jest dalej sens kontynuować tę dyskusję, ale postanowiłem napisać jeszcze parę słów, zanim obwieścisz światu swoje zwycięstwo i zmasakrowanie kolejnego hejtera, niezależnie od tego co ten hejter napisał - widzę, że tak długo, jak ktoś w 100% nie zgodzi się z Twoim tokiem rozumowania i poglądem na pewne sprawy Ty nie uznasz jego wypowiedzi za merytoryczną i sensowną.

Po pierwsze jednak, skoro Ty tak skrupulatnie odnosisz się bezpośrednio do treści i formy moich wypowiedzi, pozwól, że i ja odwołam się do paru rzeczy. Po pierwsze, to Tobie proponuję nazywanie rzeczy po imieniu i pozbycia się tej bańki hipokryzji. Przyganiał kocioł garnkowi, a sam wypisuje wszystko w jeszcze bardziej napompowanym i przekoloryzowanym stylu niż wszyscy hejterzy z tego tematu razem wzięci. Zarzucasz, że koloryzuję i tworzę jakieś mity a sam snujesz tu jakieś oniryczne wizje zbiorowych samobójstw i fanów rzucających się na stosy razem ze swoimi niekanonicznymi już książkami. Daruj sobie, naprawdę.

Po drugie - daruj sobie ten kaznodziejski i pouczający ton. Jestem otwarty na prośby o argumenty, ale nie lubię tonu, w którym ktoś mówi mi co mam napisać w kolejnym poście żebyś był zadowolony. Rzucasz zdecydowanymi stwierdzeniami, domagasz się argumentów, a jednocześnie sam mi je odbierasz. Co do za dyskusja, w której jedna strona mówi drugiej, że tego tego i tamtego argumentu ma nie używać, bo jest za bardzo oklepany i był podnoszony już 100 razy. Jeżeli argument jest wartościowy i ma jakąś rację bytu, to mogą się na niego powoływać trzy kolejne pokolenia.

Po trzecie - bardzo to miłe, że ciągle powtarzasz, że każdy może mieć własną opinię, czemu jednak ciągle dajesz do zrozumienia, że nasza opinia jest jakby mniej ważna, bo dopóki nie jest okraszona przeświadczeniem o nieuchronności losu, siły sprawczej i twórczej Lucasa, Filoniego i Disneya i głębokim przekonaniem o konieczności obecnego stanu rzeczy, dopóty ta opinia jest jedynie czystym hejtem i nic nie wartym jojczeniem. Wychodzisz z założenia, że jeśli ktoś nie przyjmie jak dogmatu wiary tego, że jest jeden Lucas i nie będziesz miał innych twórców nim, to właściwie dyskusja z nim jest jałowa, bo jego założenia i bazowy światopogląd są niewłaściwe. Traktujesz tę całą gadkę o kanoniczności TCW ponad wszystkim innym i wszechwładności Filoniego, który może robić co chce jak coś równie nieuchronnego i niepodważalnego jak to, że Ziemia jest okrągła. To taki tam akapit w ramach dętych wypowiedzi.

Dalej - Ty również nie obaliłeś w żaden sposób mitu łykających wszystko pelikanów, ba, cały czas idziesz w niego coraz głębiej i coraz mocniej utrzymujesz mnie w przekonaniu o tym, że ten mit jest bardzo bliski rzeczywistości. Nie mydl mi proszę oczu stwierdzeniami o jakości historii, bo akurat ta kwestia, jak zresztą słusznie napisałeś, jest w znacznej mierze (bo nie w 100%) subiektywna. Zgodziłbym się z tym, gdyby TCW faktycznie reprezentowało równy, zadowalający poziom i gdyby wszystkie te książki, które będą płonęły na stosach razem z rzucającymi się za nimi w płomienie hejterami były po prostu toną nic nie wartych wypocin.

Tak jak w TCW są odcinki lepsze i gorsze, tak są lepsze i gorsze opowieści innych twórców. Dla Ciebie śmierć Evena Piella i jej następstwa to wybitny zabieg artystyczny, dla mnie odcinki te było dosyć przeciętne i nie uważam, że zagryzienie Piella przez jakieś kosmiczne hieny nie dodaje temu jakiegoś dostojeństwa i majestatu. To jest jednak kwestia subiektywnej oceny i ona wpływa na to, jak patrzymy na zmianę kanonu - Tobie się podoba, więc zmiany bagatelizujesz, mi nie, dlatego cały czas siedzi mi to w głowie.

Ja osobiście przez serial przebrnąć nie mogę, zawsze trafiam na taki moment, że dalej się po prostu nie da, ale z drugiej strony to samo można powiedzieć o książkach - wiele z nich poziom ma po prostu zaporowy. Czy to jednak jest argument, by deptać po nich jak popadnie? Czy fakt, że ma się prawo do decydowania o rozwoju uniwersum zwalnia z poczucia jakiegoś szacunku dla innych twórców, którzy dokładali swoje cegiełki do tego świata na długo przed Filonim? Skasowanie czegoś słabego lub pójście na kompromisy dla nowych, lepszych historii to jedno. Robienie wszystkiego, bo mogę i rzucanie przez Lelanda odpowiedzi "That is his true fate" to po prostu brak szacunku i dla autorów tych książek i dla fanów.

Reprezentujesz momentami zachowanie tak zwanego - przepraszam za określenie, nie ja je sformułowałem - pożytecznego idioty. Pełnisz funkcję samozwańczego rzecznika jedynego słusznego kierunku rozwoju i polityki, za cel honoru postawiłeś sobie obronę tego wszystkiego, bo tak musi być, bo oni się znają, bo oni wiedzą lepiej, a wy tutaj ciemnogród plujecie jadem i kwasem, nieuki jedne. Prawie jak miłościwie rzeczikująca pani Kidawa-Błońska mówiąca, że 19 miliardów to są jakieś kwoty wynikające z różnych takich działań, ale wy się tym nie martwcie, bo my się znamy i zrobimy tak, żeby było dobrze.

I ja nie mam nic przeciwko takim obrońcom jako takim. Są potrzebni tak samo jak ci narzekający, dla równowagi, dla dyskusji, dla przeciwwagi. Ale jeżeli ta obrona staje się tak radykalna i głucha na racjonalne argumenty jak zacietrzewieni hejterzy, to schodzi na taki sam jak oni poziom.

Tak jak pisałem przy Filonim - prawo do zrobienia czegoś to jedno, a zrobienie tego wbrew pewnym przesłankom, bez pewnej dozy pokory i uszanowania dla tego, co ktoś stworzył, co ktoś kupił, czym ktoś się interesował - to rzecz zupełnie inna. Ja nie mówię, że Disney to jest jakaś zła, potworna korporacja, z którą w imię jakichś idei i cnót z sufitu musimy walczyć jak z opresyjnym systemem. Ale utrzymywanie siebie i innych w przekonaniu, że taki a nie inny stan rzeczy jest zapisany jak w kamieniu, nic się nie da zrobić, więc najlepiej się z tym pogodzić i cieszyć się, bo mogło być gorzej nie prowadzi do niczego dobrego.

Oczywiście, że Disney ma gdzieś jakichś malkontentów z Bastionu, którzy bronią książek i innych Evenów Piellów jak pseudoekolodzy, którym odbija na punkcie psów, drzew i lodowców, ale krytyka i wyrażanie niezadowolenia, wyrażanie presji jest konieczne, bo nawet jeśli w ich głowach pojawi się świadomość, że jest taka a taka grupa niezadowolonych, potencjalnych nabywców, to może komuś w końcu zaświta, że coś można zmienić, zmodyfikować, że można wypuścić coś, co ci malkontenci też łykną, bo to potencjalna kasa.

Wmawianie sobie, że Lucas to alfa i omega i jedyna słuszna siła we wszechświecie, a Filoni to jedyny namaszczony przez niego spadkobierca jest tak samo śmieszne jak ten cały bój o Morabandy. Stworzenie uniwersum, które staje się ikoną to nie tylko prawo do większej władzy, ale i odpowiedzialności. Odpowiedzialności za to, że jednak te książki ujrzały światło dzienne i że ktoś wziął za nie pieniądze. Że ktoś poświęcił miesiące, żeby tę książkę napisać, żeby przestudiować przewodniki by nie ingerować w poletko innych autorów, że ktoś tę książkę kupił, przeczytał, poświęcił jej czas, potraktował ją jako część uniwersum.

Nawet jeśli filmy to główne danie szefa kuchni, a reszta to przystawki praktykantów, to nie można wyrywać komuś talerza sprzed nosa tylko dlatego, że zrobił to ktoś inny. Odpowiedzialność polega też na tym, że gdy robi się retcon, wypadałoby chociaż poświęcić chwilę czasu, by spróbować wyjaśnić tę kwestię, a nie zostawiać to na zasadzie "komiks/książka jest kanoniczna poza tymi stronami/obrazkami". To jest to wizjonerstwo i wiedza większa od cebulaków ze słomą w butach?

Ale przechodząc do meritum, bo trochę nie o tym chciałem - to, że Filoni czy Lucas mają prawo zrobić coś po swojemu - dobra. To, że to prawo wykorzystują - dobra, mówi się trudno. Ale dlaczego do diabła fakt, że oni mogą to zrobić ma być argumentem zamykającym jakąkolwiek dyskusję? Czy to, że ktoś mógł coś zrobić i zrobił to oznacza, że musimy się z tym pogodzić, przejść nad tym do porządku dziennego i zaprzestać jakiejkolwiek dyskusji na ten temat bo i tak tego nie zmienimy? To jest dopiero słoma, tyle, że nie w butach, a w głowie.

Prosty przykład - BioWare na potrzeby KotORa stworzyło postać Revana. Potem wykorzystali ją w książce Revan i w The Old Republic. I o ile fabuła książki może się podobać lub nie, o tyle w grze postać została potraktowana po macoszemu i zupełnie "zmarnowana". Zmarnowana, bo bez jakichkolwiek większych dywagacji fabularnych wrzucono ją do pobocznej misji, żeby banda podjaranych graczy miała frajdę, że mogli pokonać samego Revana. I to jest DOKŁADNIE ta sama sytuacja co z Evenem Piellem. Fabularnie sensu to nie ma, zostawia spory, niepotrzebny niesmak, ale przecież liczy się to, że było efektownie, że zginęła ważna postać. No i co? Mogli to zrobić? Mogli. Ich postać? Ich. I co, w związku z tym nie można krytykować tego rozwiązania?

Jak napisał zresztą Darth Zabrak, powołując się na Plagueisa Jamesa Luceno - jeżeli ktoś chce można stworzyć coś na poziomie, coś, co dobrze się sprzedaje i coś co w łądny sposób rozbudowuje uniwersum. I nikt nie ma nic przeciwko drobnym zmianom w kanonie, ba, to nawet dobrze, że parę mniej przekonujących i sensownych rzeczy zostało naprostowanych. Można? Można. Trzeba chcieć. Trzeba liczyć się z tym, że błyskawiczny zastrzyk gotówki w postaci filmów czy gadżetów nie będzie trwał wieczne i uniwersum znowu będzie musiało stać o te wszystkie książeczki, komiksy i inne głupoty.

Trzeba liczyć się z tym, że fani są pamiętliwi i że dla nich liczą się takie rzeczy jak szacunek dla konsumenta czy zaangażowanie twórców by stworzyć coś lepszego, podczas gdy mogli pójść na skróty. To wszystko nie mus natychmiast przekładać się na morze dolarów, ale procentuje i przynosi zyski, bo marka to nie tylko pieniądze, ale też pewna renoma, a fani jako tacy też są pewną wartością dodaną.

Tkwij dalej w swoim przekonaniu, że o wszystkim co związane z SW decydują tytani i bogowie olimpijscy, na których my maluczcy nie mamy żadnego wpływu i możemy jedynie paść na kolana i błagać o litość. Tkwij dalej i płyń z prądem z zamkniętymi oczami, wierząc, że poniesie Cię tam gdzie trzeba, bo przecież wie lepiej niż Ty i my. Śmiej się z tych, którzy burzą rękami wodę, próbują zwracać w rzece i wyjść na brzeg, bo coś im nie gra - przecież rzeki nie zatrzymasz, nie zawrócisz. A potem ląduj na coraz większej płyciźnie i wmawiaj wszystkim na około, że tak miało być i to jest jedyne słuszne rozwiązanie.

A kończąc ten stanowczo za długi komentarz i jeszcze bardziej za długą dyskusję - wymagasz od nas obiektywności, racjonalności, zarzucasz skrajny ekstremizm - a ja Ciebie proszę o dokładnie to samo. Ochłoń od czasu do czasu, spójrz z boku na to, co piszesz, czego bronisz i czy to faktycznie ma jakiś sens. I życzę tego wszystkich hejterom i pelikanom :D

Dodam, że do dyskusji wracał już nie będę, bo wątek nabrał monstrualnych rozmiarów, a Grom za pewne i tak nie zgodzi się z większością zawartych tu poglądów - jego wola, być może i w paru miejscach sam sobie zaprzeczyłem, być może znów nie dostrzegłem istoty problemu. Jestem jednak prostym cebulakiem, któremu słoma z butów wyłazi i nie mnie wznosić się na wyżyny i rzucać się na barykady decyzji wielkich tego świata, więc wracam do psioczenia w innych miejscach :D

DarthBacek, to może odwróćmy pytanie, dlaczego w OT nie ma nic o Marze Jade, a przecież jest dość ważną postacią tego okresu? Ofkoz bohaterów i innych elementów znanych z EU mógłbym wymieniać bez końca i w sumie czego, to dowodzi, że EU przeczy swemu protoplaście, tak uważasz?

"Czemu podczas pojedynku Obi-Wan vs Grevious w ROTS ten mu tłumaczy skąd umie walczyć, mimo że walczyli wcześniej? Dalej dlaczego Anakin mówi, że jego moc się podwoiła przed walką z Dooku jak podcyas tej wojny walczyli co najmniej raz?"


Czemu, czemu, a sam mózgownicą nie możesz ruszyć, tysiąc pytań do. Odpowiedz jest prosta Zgrywus lubił się przechwalać, no to chwalił się na prawo i lewo notorycznie powtarzając wciąż te same frazesy, a słyszałeś pojęcie wojna psychologiczna? Tak się obawiał Kenobiego, bo parę razy mu kota pogonił, że dodawał sobie animuszu za każdym razem licząc, że oponent spanikuje, no i się pomylił. A Anakin cóż, też go pych zżerała, więc mógł lekko ujmując przejaskrawić swoją wypowiedz, po za tym wojownicy zawsze stroszą piórka przed starciem, więc w czym problem, problem jest w waszym nastawieniu, ale to wasz problem?


" więc Ci którym to się nie podoba, jak np. Mnie powinni olać tę produkcję, bo nie warto szukać sensu w serialu dla dzieciaków"


Gdybyś tak naprawdę olał TCW, to nie biłbyś piany frazesami tak długi czas, ale jak widać drzazga w oko kole.


Darth Zabrak gdybyś choć trochę znał ludzi z tego forum, to byś wiedział, że godziny nocne są standardem dla mnie, a nie wyjątkiem, wystarczy że sprawdzisz na moim profilu, fakty mówią same za siebie, gdybyś choć trochę mnie znał, to byś wiedział, że to ja mam fan w czasie "wymiany poglądów", a hejterzy puszczają bąki ze złości, wystarczy zobaczyć ilu rzuciło się do ataku na jednego w tym temacie. Widzisz ja właśnie lubię takie sytuacje, gdzie grupka pieniaczy wspólnie rzuca się do gardła i jedyne co mogą zrobić, to głośno szczekać frazesami, pokroju Barta, czy Pietta. Są też tacy, jak ty, którzy ofkoz próbują, ale nijak potrafią obronić swojej tezy, ale chociaż próbują.


" Po pierwsze, ochłoń, pozwól że tym razem ja zatroszczę się o twoje zdrowie psychiczne."

A kto powiedział, że nie dbasz, wszyscy hejterzy dbają o moje dobre samopoczucie, ba powiem więcej bardzo często wywołujecie we mnie salwy śmiechu swym prostolinijnym i infantylnym podejściem do fikcji literackiej i filmowej, a wiadomo, że śmiech to zdrowie. Zauważ chronologię zdarzeń, w pierw hejterzy jadą po swoim celu, a potem ja jadę po hejterach wypunktowując ich skrajnie nie obiektywne i pełne zajadłej goryczy podejście oderwane od rzeczywistości niczym polityka Putina. Widzisz ja grzecznie czekam, aż się poleje zimnowojenna retoryka i wtedy dopiero działam, nigdy odwrotnie.


"Natomiast z TCW jest zupełnie odwrotnie, po co wciskać sobie bajkę dla dzieci, bo jeden GROM napisał że to stanowi kanon, a nie EU czy nam się to podoba czy nie"


Miło mi, być może tak by było gdybym odpowiadał w LucasFilm za kanon, jednak nie jestem uprawniony do tego zadania, za to osoby które są uprawnione twierdzą z pełną świadomością praw i obowiązków małżeńskich ups wróć, obowiązków, że TCW stanowi kanon okresu Wojen Klonów, czy to się wam podoba, czy nie, fakty mówią same za siebie wystarczy sprawdzić, zamiast sześć lat udawać Greka, no chyba że ktoś nie udaj bo faktycznie jest Grekiem, wtedy szapo ba.


By sprawę jeszcze bardziej wyklarować powiem, że gdyby TCW oficjalnie nie było kanoniczne, to taki stan rzeczy byłby dal mnie obowiązujący, nie wciskałbym kitu fanom przez sześć lat, że tak nie jest. Czy cokolwiek to by zmieniało w moim myśleniu, nie, TCW nadal uważałbym za świetny serial, tyle, że nie tworzyłby oficjalnie linii fabularnej SW i tyle, nie ma o czym dyskutować. Czy to oznacza, że na przykład takie cinematici z TORa, mniej mi się podobają od TCW skąd że znowu, TORowe filmiki są rewelacyjne wszystkie seriale mogły by tak wyglądać i mieć ten klimat, ale tak nie jest ze względu na koszty, tak więc trzeba umieć cieszyć tym co jest, no to sie cieszę z TCW, myślisz, że jesteś w stanie tego mi zabronić?


"podczas gdy można kupić Grę o Tron na DVD i co wieczór oglądać po jednym odcinku, dobrze się przy tym bawiąc."

To po co głowę zawracasz w tym temacie, skoro Gra o Tron czeka na ciebie niecierpliwie, czy możesz sensownie, to wytłumaczyć?


"Myślisz że jak Filoni wskrzesi Maula, zabije Piella, Adi Galię, to nikt z broniących kanonu nie będzie mógł się z tym pogodzić do tego stopnia że zaczną się zbiorowe samobójstwa?"


Nie doczytałeś ze zrozumieniem, zbiorowe samobójstwa się zaczną jak książki i komiksy po ROTJ będą alternatywne względem nowych epizodów, a zapewniam, cię że będą, już Disney postara się by nowa trylogia zaznaczyła swoją indywidualność w adekwatnym okresie.


"A dla mnie liczy się przede wszystkim jakość"


Widzisz i tu jest problem, ponieważ poczucie jakości jest względne i ulotne niczym zapach siarko wodoru w powietrzu. Każdy ma inną wrażliwość artystyczną i będzie swoje odczucia chwalił i tu wracamy do punktu, w którym z pełnym przekonaniem można stwierdzić, że każdy ma prawo do własnej opinii i zmuszanie na siłę, paradoksalnie pokazuje jedynie jak kruche jest przekonanie o jakości artystycznej tego, który próbuje zmuszać do swoich racji innych. A, to że hejterzy robią presję i eskalują konflikt jest jasne jak słońce.


Piett twoja nie moc merytoryczna i gorycz emocjonalna, jest dla mnie jak mód dla pszczół :)

To nic nie zmienia, myslalem ze o cos istotniejszego chodzi. :P

GROM szaleje, Fanfax dalej próbuje być zauważony, Budziol stara się zachować optymizm... ach, Bastion <3

Fanfax >> jedna podstawowa rzecz, czyli to że Plag żyje w TPM a tym samym Sidious i Maul, spadają o jeden stopień w hierarchii Sithów, znaczy w wyniku powstania książki Sidious spadł z pozycji mistrza na ucznia, a Maul z ucznia na ucznia ucznia:P

Darth Zabrak ja również uwielbiam "Dartha Plagueisa" genialnie scala wszystko i muszę powiedzieć, że trochę mnie skołowałeś, bo nie wiem co w tej książce zostało zmienione, ja się prawdę mówiąc niczego nie doszukałem. I naprawdę jak dla mnie ta książka jest genialna. Gdy ją czytałem i pojawiały się kolejne nawiązania do innych książek czy do filmów mimowolnie pojawiał się uśmiech na twarzy :P

Ha! To co, bijemy do następnej stówki?!
GROM nie wierzę że to mówię, ale ty masz trochę racji, ale pozwól że napiszę po kolei.
Po pierwsze, ochłoń, pozwól że tym razem ja zatroszczę się o twoje zdrowie psychiczne. W końcu żeby o 3 w nocy naskakiwać na Mariobarylę, to naprawdę ciśnienie musiało Ci skoczyć nie pozwalając na spokojny sen.
Po drugie, oczywiście masz rację że producenci w pierwszej kolejności kierują się własnym zyskiem, a nie jakimś tam kanonem. Ale zapomniałeś że my, fani również, a dla wielu, zyskiem jest to że dostają rzeczy spójne z innymi i jednocześnie ciekawe, lubię kiedy w uniwersum jest porządek, ale nie za wszelką cenę. Bo po co trzymać się dziwacznych Yuuzhan Vongów, jak można dostać lśniący, nowiutki Ep7 w 3d, Hd i inne ,,d" w reżyserii Abramsa, a on przecież filmy robić potrafi. Natomiast z TCW jest zupełnie odwrotnie, po co wciskać sobie bajkę dla dzieci, bo jeden GROM napisał że to stanowi kanon, a nie EU czy nam się to podoba czy nie, podczas gdy można kupić Grę o Tron na DVD i co wieczór oglądać po jednym odcinku, dobrze się przy tym bawiąc. Myślisz że jak Filoni wskrzesi Maula, zabije Piella, Adi Galię, to nikt z broniących kanonu nie będzie mógł się z tym pogodzić do tego stopnia że zaczną się zbiorowe samobójstwa? Ha! Wnioskuję zatem że, mówisz to z własnego punktu widzenia, doświadczeń, że jakby usunięto TCW to byłoby to dla Ciebie jakąś poważną raną na umyśle z którą nie będziesz mógł się pogodzić. A dla mnie liczy się przede wszystkim jakość, a TCW go zwyczajnie nie prezentuje. Doskonałym przykładem jest tu książka Darth Plagueis, która przecież pare rzeczy w kanonie pozmieniała, a czy ktoś na to marudzi? Nie, bo prócz tego że ma świetną fabułę, to także, stanowi doskonałe spoiwo do innych pozycji, nawet twojego ukochanego TCW, i wspaniale wprowadza do prequeli. I co, można? Można stworzyć coś co jednocześnie przyniesie zysk, pełne będzie nawiązań do innych pozycji, ale także pozmienia parę rzeczy w kanonie i będzie miało świetną fabułę? Można.

Mogliby walczyć i sto razy a moc mogła mu się zwielokrotnić od ostatniego pojedynku no i dobre zagranie psychologiczne :P Grievous jeżeli wcześniej nie mówił mu skąd umie walczyć to powiedział mu włąśnie w zemscie Sithów wcześniej widocznie wolał walczyć niż gadać, zresztą on to chyba wszystkim w kółko powtarzał że hrabia go uczył aż do znudzenia więc kilkakrotnie na pewno nie jedna osoba to od niego słyszała :D swoją drogą to też dobre psychologiczne podejście bo hrabia był zaiste wyśmienitym szermierzem. No i czepiasz się bajki... czep się książek czy filmów bardziej Ci przystoi chyba :P

Bo czekam, aż ktoś mi odpowie na moje pytania.
Jeśli mowa, że filmy wywalą część kanonu, to chyba każdy fan rozumie, że w Marce takiej jak SW filmy są fundamentem, do którego można dobudować resztę. Czemu podczas pojedynku Obi-Wan vs Grevious w ROTS ten mu tłumaczy skąd umie walczyć, mimo że walczyli wcześniej? Dalej dlaczego Anakin mówi, że jego moc się podwoiła przed walką z Dooku jak podcyas tej wojny walczyli co najmniej raz? Czekam, aż ktoś mi wyjaśni.

Jeżeli chodzi o protoplastę to napisze coś co was wszystkich połączy a mnie będziecie wieszać na krzyżu i wyzywać od heretyków :D uwaga. Dla mnie bajka Tartakowskiego mam nadzieję, że dobrze napisałem bo szanuję go, że coś robił dla star wars, jest beznadziejna i nie dlatego, że animacja jest beznadziejna ale dlatego w jaki sposób pokazali jedi, niczym niezniszczalnych superbohaterów marvela, zero w nich życia, bardziej życiowi są autoboty :P, próbowałęm przetrwać całą tą bajkę na siłę jako fan star wars byłęm na siebie zły, że tak mi się nie podoba :D no bo jak to. Na szczęście gdzieś wyczytałem, że została ona wyrzucona z kanonu, chyba na tej stronce właśnie i kamień spadł mi z serca hehe. Zgadzam się, że skierowana jest ona do dzieci i to jest jak najbardziej słuszne zagranie, zarówno Lucasowi jak i teraz Disneyowi zależy by wyłapywać nowych fanów, nie mogą zamknąć się na tych obecnych bo powymieramy i nie będzie komu oglądać star warsów :D. Zabawne są te walki tutaj. Zostawcie dzieciom co dla dzieci zajmijcie się materiałami skierowanymi dla was jeżeli tak bardzo rażą was bajki.

Setny raz mówisz, że Ci się bajka nie podoba bo coś tam, ok już to wiemy po co dalej to męczyć?

Ja mam pytanko do obrońców TCW - jeśli są takie spójne to czemu Ahsoka nie jest wspomniana w filmach, i czemu wgl. nie było mówione o padawance Anakina? Dlaczego Grevious w Zemście Sithów mówi do Anakina jakby go nigdy wcześniej nie widział?
Bądźmy szczerzy, TCW była robiona z myślą o dzieciakach, a nie o starszych fanach, więc Ci którym to się nie podoba, jak np. Mnie powinni olać tę produkcję, bo nie warto szukać sensu w serialu dla dzieciaków, który jest wgl. nie spójny, nawet ze starym serialem, a jeśli jak powiedział GROM seriale to większy kanon niż książki, to TCW zaprzecza swojemu protoplaście, który mimo, że też był robiony dla młodszych widzów, był fenomenalny.

Rozmowy tu są takie, najbliższy przykład to Piet, który właśnie nie ma żadnych kontr argumentów i jedyne co wymyślił to, że ktoś napisał bełkot. A jest jak jest bo na zachodzie mają dłużej jak to piszecie "internety" i ich kultura pisania jest inna niż w naszym pięknym kraju gdzie dopiero raczkuje. Oczywiście nawet na zachodzie jeżeli dzieci się dorwi to się dzieje :D ale myślę, że nasza młodzież i tak ich przebija :P.

Nie do wiary że dał radę o 3 w nocy napisać ten cały niezrozumiały bełkot :).

Mariobaryla, a konkretnie co ja widzę, czego ty nie widzisz, może nie wiesz gdzie szukać, wystarczy zapytać, jeśli ja to widzę, to i ty możesz to zobaczyć. Jakkolwiek nie chodzi, co ja postrzegam, tylko jak to producent postrzega, a producent to postrzega podług swoich potrzeb, takie jego prawo, to on ponosi finansową odpowiedzialność i ryzyko w razie porażki, a nie hejterzy za swojego monitora z klawiaturą biadoląc przy tym na wszystko i wszystkich nie ponosząc żadnego ryzyka.


Problem w tym, że jako odbiorca widzicie tylko wierzchołek góry lodowej, nie znając wielu składowych projektu zarówno strony artystycznej, jak i finansowej, tym bardzie długo falowej polityki korporacji. Nie mając żadnej wiedzy na ten temat hejterzy mądrzą się jakby wszystkie rozumy pozjadali, tyle że im słoma z butów wyłazi, zero konstruktywnej twórczości, za to pełno goryczy i zazdrości, nie tędy droga. Tu nie ma się, co oszukiwać, korporacji chodzi tylko o zyski liczone w miliardach USD, tu nie ma miejsca na sentymenty, czy rażące błędy w polityce firmy. Jak rozumiem w tej części całkowicie zgadzasz się ze mną.


Widzisz, to ty nie dostrzegasz istoty problemu, ponieważ jeśli nowe epizody skasują ileś produkcji EU, a może nawet pokażą historię od nowa, to wtedy dopiero się zacznie rzeż niewiniątek, w tym przypadku hejterów uzurpatorów jedynego słusznego kanonu, a zapewniam cię że tak sie stanie na pewno, przy tym nawet TCW wyda się błogosławionym kanonem okresu CW. Poziom rozpaczy sięgnie stratosfery, samobójstwa będą na porządku dziennym, to tylko kwestia czasu.


Wracając jednak do osławionego TCW twierdzisz, że:

" Problem w tym, że mówimy o TCW, z którym sprawa wygląda nieco inaczej. TCW zmienia bardzo wiele rzeczy tylko po to, żeby je zmienić, a nowa wersja wcale nie jest lepsza"

Otóż możesz być pewien, że nowe epizody również podmienią historie znane z EU na nową tak jak TCW i na sto procent znajdą się hejterzy, którzy zbojkotują te filmy, tylko z tego jednego powodu, będą musieli patrzeć na stos książek i komiksów na swoich pułkach, które okażą się alternatywną rzeczywistością do filmów, nie uzupełnieniem, jak było dotychczas, tylko alternatywą.

Widzisz nie zdołałeś obalić mitu łykającego wszystko frajera, przyznając, że ten tekst lekko ujmując jest przejaskrawiony, ja bym nazwał go po imieniu, dęty jak balon, ale to tylko szczegół. Zatem proponuję teraz zmierzyć się z kolejnym mitem, który urósł do rangi legendy, mianowicie mitem, jakoby TCW dotkliwie niszczy kanon SW. Tu nasuwa się moje pierwsze pytanie, podaj proszę kompletną listę produktów EU, jeszcze raz powtarzam kompletną, które twoim zdaniem ucierpiały przez TCW, zastrzegam przy tym, że odcinki z Even Piellem, oraz wątek Asajj ventress z Obsesji, nie są brane pod uwagę ponieważ używa się tych produkcji jak słowo klucz tak często, że wałkowanie tego, jako przykłady milionowy raz nie ma sensu, jakkolwiek do wątku Pielle`a zaraz powrócę. Nie spiesz się z odpowiedzią daj sobie czas, bylebyś odpowiedział rzeczowo i dokładnie. Jeśli tego nie zrobisz, to uznam, że mit obalony.


Wracając do twojego sztandarowego przykładu z TCW mianowicie mistrza Even Pielle`a, otóż odcinki z jego udziałem zwłaszcza dwa ostatnie, czyli "Kontratak" i "Citadel Rescue" moim zdaniem są znakomite, zdecydowanie lepsze niż występ w jednej książce Coruscant Nights I: Jedi Twilight i wspominki o nim w pozostałych dwóch częściach. Widzisz, to ty nie potrafisz zrozumieć, że każdemu może się co innego podobać, zakładasz, że tylko twoja wersja jest słuszna i tylko dlatego, że jako pierwsza się pojawiła. Coś co dla ciebie jest grzechem głównym TCW dla mnie zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, pasującym klockiem do całości.

Spieszę wyjaśnić dlaczego, otóż śmierć Even Pielle`a w TCW pełni bardzo ważną rolę ponieważ po raz pierwszy na oczach widzów ginie mistrz z rady Jedi, nie byle kto, tylko sam mistrz jeden z dwunastu najważniejszych Jedi w zakonie, właśnie ta bohaterska śmierć na polu chwały nadaje właściwego dramatyzmu całemu serialowi. Ile hejtu przelało się, że separatyści w tej produkcji dostają ciągłe baty, a Republika notorycznie wygrywa nie sposób policzyć. W końcu przychodzi moment w którym ginie tak ważna postać dla Republiki, a hejterom znowu źle, bo jedna książka doczekała się retcona. Przy czym trzeba jasno zaznaczyć, że w SW, to właśnie filmy są osią kanonu, a ten serial się pod to podpina. Co mi tam jakaś książka, na moich oczach bowiem zginął bohaterską śmiercią mistrz rady Jedi, co nie miało wcześniej precedensu, Pielle pełen poświęceń oddał życie za sprawę. Pełna emocji scena pochowania i mowy pożegnalnej Obiwana na długo pozostaje w pamięci wywołując wzruszenie.

Ofkoz masz prawo oceniać, to inaczej, ale ja też mam prawo do swojej oceny, a to oznacza, że cała sprawa sprowadza się do tego co oficjalnie podaje producent, a producent jasno mówi, że odcinki z EP są kanoniczne. Tu można by zakończyć ten wątek, ale pójdźmy o krok dalej, zastanówmy się czy reżyser TCW, powinien coś zmieniać, czy nie i tu wracamy do punktu wyjścia, mianowicie, by reżyser miał pewną swobodę w tworzeniu fabuły, dokładnie tak jak wspominałeś o nowych epizodach, gdzie jak twierdzisz, to ci nie przeszkadza, choć nawet nie wiesz jak bardzo dotknie to EU, za to ci przeszkadza, jak Filoni mając pewną swobodę w opowiadaniu historii zmienił mały fragment, które jego zdaniem po wielu konsultacjach lepiej opowiedzą tą historię, co moim zdaniem właśnie miało miejsce. Inaczej mówiąc, brak konsekwencji w twoim rozumowaniu, nowe epizody mogą wszystko zmieniać w EU, ale TCW już nie, przecież to jest ewidentna sprzeczność.

Widzisz tu nie chodzi brak dobrej woli, tu nawet nie chodzi, o to czy producent miał świadomość, że zmienia kanon, tu chodzi, o to że reżyser chce mieć swobodę w opowiadaniu swojej historii, a TCW, to historia Filoniego wspomagana Lucasem, a zwłaszcza ten drugi ma moralne prawo zmieniać w swoim własnym uniwersum, co tylko zechce, takie jego prawo. W tym wypadku wasz hejt, nie dość, że moralnie nieuprawniony, to nie wnoszący nic do sprawy, bo waszym biadoleniem nic nie zmienicie, a to co się komu podoba, to już kwestia gustu.


Odnosząc się do nowej planety z tego tematu, czyli Moraband, powiem, że po raz kolejny spekulacje na jej temat graniczą o absurd. Po pierwsze nikt tak naprawdę nie wie, jak zostanie ta planeta wkomponowana w EU, a po drugie uważacie, że tylko dlatego, iż dopiero teraz ujrzała światło dzienne, jest nie do zaakceptowania, otóż, takie rozumowanie całkowicie wyklucza całe EU, a przecież rozszerzony świat cały czas wprowadza nowe elementy. Kiedy oglądałem OT w kinach nikt nie miał bladego pojęcia o Sitah, a co dopiero o ich planetach. Wtedy nawet Coruscant nie funkcjonowała w świadomości fana, a gdzie Korriban.


Zawsze przychodzi ten moment, gdy pojawia się nowy element mimo, że przedstawia się go jako coś z bardzo dawnej przeszłości i fakt, że wcześniej nic się o tym nie słyszało nie ma znaczenia. Dokładnie tak samo działo się w przypadku Mary Jade, czy ktoś o niej słyszał w OT, nope, ani widu ani słychu, a przecież bez niej nikt dzisiaj nie wyobraża sobie EU. Jeżeli Moraband zostanie zgrabnie wmontowany w dzieje Sithów, to w czym problem, a no w tym, że można zawsze pomarudzić, można, można?


" Najważniejszą kwestią jest jednak to, co rozumiemy przez pojęcie kanonu. Dla mnie kanon to jedna z najważniejszych cech Gwiezdnych wojen, która mnie tu trzyma. Owszem, lubię filmy, lubię uniwersum, ale na pewno nie siedziałbym tu dyskutując o jakichś Morabandach, gdyby Gwiezdne wojny były zlepkiem luźnych, niepoważanych ze sobą książek, w których każdy autor przedstawia sobie alternatywną wersję wszystkiego. Cała zabawa polega na tym, że uniwersum jest w miarę możliwości spójne, że sięgając po jedną książkę znajduję w niej nawiązania do innych pozycji, że wszystko jest ze sobą połączone - daje to poczucie ciągłości, wiarygodności, immersji."


W miarę możliwości spójne? Zejdź na ziemie, filmy są spójne, TCW z filmami jest spójne, ale nie EU, tu kolizje historii są częstym zjawiskiem, spójny kanon to idylliczny mit, który przy coraz bardziej rozszerzającym się uniwersum staje się coraz bardziej dziurawy. Musisz pamiętać, że nie ciało dla koszuli, tylko koszula dla ciała. Filmy są osią SW, EU jest rozszerzeniem z którego fan może skorzystać opcjonalnie, nie ma przymusu, każdy eksploruje uniwersum na własną odpowiedzialność i przy tak dużym rozszerzeniu musi realnie liczyć się, że nie zawsze będzie spójnie, ludzie, to nie komputery, ludzie maja predyspozycje do zmian, zwłaszcza, gdy każdy artysta ciągnie w swoją stronę i tak jest z każdym kanonem o tak monstrualnych rozmiarach tworzonym przez wielu artystów, a masochiści wyżej wspomnianej cnoty muszą się z tym pogodzić lub wybrać do psychiatry.


" A polityka "nowych lepszych wersji" to wszystko niszczy, psuje całe poczucie spójności. Siłą SW są oczywiście zupełnie inne cechy, ale to właśnie ten ciągły kanon zapewnił nam to, że po 40 latach uniwersum jest tak samo silne i żywe i cieszy się zainteresowaniem. Gdyby nie całe EU Gwiezdne wojny były by taką samą serią filmową jak każda inna - kilka filmów na krzyż, które ogląda się z nostalgii, gdzie nie ma już o czymś dyskutować. Śmiem twierdzić, że gdyby nie EU i przedłużanie żywotności marki to nie mielibyśmy tych nowych filmów, ewentualnie byłaby t kontynuacja w stylu "robimy Terminatora 4", względnie jakiś reboot/restart."


Kanon, a czym jest kanon bez dobrej historii, czym jest kanon bez epickich bohaterów, nie dajmy się zwariować, kanon nie może przesłaniać tak ważnych składowych dobrej produkcji, zwłaszcza gdy odnosi się do świata rozszerzonego względem oryginalnej historii, bo przecież ta jest spójna, jak beton. EU, a czym jest EU bez OT, jedynie wtórnym pyłem na wietrze, namiastką oryginału, otarciem łez na pożegnanie. Bez magii i czaru OT, EU nigdy by nie powstało, większej głupoty w życiu nie słyszałem. Jestem z SW od samego początku i zapewniam cię, że Star Wars bez EU do dziś jest w moim sercu, a EU może być może nie być, ważne że powstała najlepsza trylogia SF wszech czasów, kto by się EU przejmował, no tak, ten kto ponad 30 lat temu trylogii w kinie nie oglądał i tą o to tanią sensacją dziękuję państwu.

--> Burzol to znaczy jak? Tak jak pod newsem o zmianie na M? 9 komentarzy (nie wiem jak tam jest z popularnością):

1. Sounds great!

2. The Sith backstory is one the lamest ideas anyway, so maybe they’ll come up with something better than “incompetent dark siders are beaten up, run away to primitive world, enslave Star Wars indians, call themselves Dark Lords of the Star Wars indians”. As a starting point for the whole Jedi/Sith conflict, that has never been anything but weak.


To faktycznie wolę "żywiołowość" Bastionu a 1&2 potwierdza moją teorię gromowatości fanów...

Burzol - jak porównujesz komentarze, porównaj i newsy. Tam jest obiektywna analiza, tu jest oparty na przypuszczeniach news nastawiony na gorącą "dyskusję". Nie można robić artykułu pod tytułem "Stary kanon do piachu" i liczyć na dystyngowaną dyskusję przy herbacie :)

Poza tym odbyła się tu bardzo merytoryczna dyskusja o ogórkach, przepraszam bardzo.

@Burzol - my już jesteśmy daleko za fazą, gdy grzecznie narzekaliśmy na drobne nieścisłości. Każda cierpliwość kiedyś się kończy.

@Burzol -> sama sobie zadaję to pytanie od jakichś 60 komentarzy :P

Fanfax --> Aha, jesteśmy fanami SW to zawsze mamy się ze sobą zgadzać? Sorry to forum, to internety, dyskusje i kłótnie na pierwszym miejscu.

Sto rzeczowych komentarzy... to by było fajne, ale stężenie trolla tutaj jest już mało smaczne. Bo nie chce mi się wierzyć, by niektóre z tekstów były tutaj serio.

Applaus dla fanfax!!!!!!!!!!!!!!!

Yeeeeah! Pękła setka!!! Pierwsza na nowym, wolnym i odrodzonym Bastionie!

Ale ciśnienie pogromowo dalej!!!111one
Bastion zasługuje na swój kanon! To moje hasło - dobre, nie?
XDXDXD

Na moc 100 posta, rozkazuje się wszystkim rozejść.

Ludzie leczcie się :D To co tu się dzieje to paranoja. To serwis fanowski czy antyfanowski? Takie rzeczy to wypisują fani star treka o star wars. Po co w kółko jak mantre powtarzacie te same jęki o bajka jest do bani o kapelusznik no ludzie ogarnijcie się. Wyskakują z gimnazjalistami a sami zachowujecie się gorzej. Raz wystarczy przekazać swoją opinie raz, powtarzając kilka razy to samo chcecie samych siebie przekonać do tego co mówicie czy innym wmówić własne przekonania? Bo to drugie się nie uda jak ktoś coś lubi to będzie lubił a jak nie lubi nie będzie. A redaktorzy tej stronki co prawda nieliczni ale powinni tym bardziej się ogarnąć skoro się tym zajmują i nie brać udziału w tym czymś. No paranoja ta stronka ma swoje już latka wię myślałęm że przez trzymanie poziomu i że jest skierowana do fanó star wars a nie antyfanów którzy dla zabawy mieszają konkurencyjne dla swojej sympatii uniwersa. Ogarnijcie się!!!!! AAAAAAA no i pzdrawiam :) nie wytrzymałęm sorki

JAINA SOLO MUST DIE!!!!

Dyskusja wrze, aż drzazgi lecą.. ;P

Mariobaryla - Jak ty coś palniesz to ciężko mi się z tobą nie zgodzić.
Bart - Bastion zasługuje na więcej!

SUPPORT DARTH GROM!!1111!!!11

Zgadzam sie z Lordem Bartem, ten fandom powinien sam wybrac kanon...

Lord Bart-> Podpisuję się pod każde Twoje zdanie.
Mariobaryla-> Brawo za cierpliwość i zdrowy rozsądek. przyjemnie się czyta takie komentarze.
Podziwiam tych, którzy jeszcze mają nerwy dyskutować z Gromem i jemu podobnymi obrońcami (bez)myśli Filoniego. Przeraża mnie to, że takich ludzi jest coraz więcej. Cały czas liczę na to, iż te niepotrzebne `zbrodnie` kapelusznika nie przełożą się na nową trylogię. Byłoby to wyjątkowo podłe dla rzeszy fanów, do których się niestety zaliczam. Boli mnie to co się dzieje z uniwersum oraz cały ten rozłam jaki panuje wśród fanów.

GROM >> zaniedbujesz mnie, proszę, mi też odpowiedz:P

Tym bardziej że jeszcze kilka postów i będzie setka!
A cytując Barta, nowy Bastion na to zasługuje.

Nie będę już dyskutował na temat poziomu i zgodności rozumowania w poszczególnych postach, bo widzisz tam coś, czego ja nie widzę a w sumie nie to jest przedmiotem dyskusji.

To nie jest tak, że ja się całkiem z tym co piszesz nie zgadzam, jasne, wydawcy nie są masochistami i nie kupili Gwiezdnych wojen charytatywnie, żeby rezygnować z dochodu po to, żeby zadowolić paru nerdów studiujących mapy fikcyjnej galaktyki.

Ale Ty też zdaje się nie dostrzegasz trochę istoty problemu. Tu nie chodzi o to, że Epizod VII wykastruje np. część książek żeby zrobić sobie miejsce na jakąś historię. Na zdrowie, jeżeli film będzie miał dzięki temu sensowniejszy setting i fabułę, a my pozbędziemy się niektórych głupot z EU, które mają się do reszty uniwersum jak pięść do nosa - proszę bardzo.

Problem w tym, że mówimy o TCW, z którym sprawa wygląda nieco inaczej. TCW zmienia bardzo wiele rzeczy tylko po to, żeby je zmienić, a nowa wersja wcale nie jest lepsza. Mój sztandarowy przykład - Even Piell. Odcinki z jego udziałem były średniawe, ale głównym problemem jest to, że jego śmierć była zupełnie niepotrzebna i nie prowadziła do niczego co miało znaczenie w dalszej części serialu. Nic bym nie mówił, gdyby Filoni ułożył jakąś zgrabną historię wyjaśniającą jego nieobecność w Zemście Sithów i całość rozpisał ciekawej niż Reaves w Nocach Coruscant. Ale ta historia nie była ani ciekawsza, ani nie prezentowała sensowniejszej wersji wydarzeń - wręcz przeciwnie. Problem w tym, że wielu zmian, które wprowadza się w TCW można bardzo łatwo uniknąć i są one po prostu niepotrzebne i przyczyną jest tu chyba wyłącznie brak dobrej woli.

Moraband nie jest tylko kolejną planetą Sithów. Nie mówią, że to "jedna ze starożytnych planet Sithów". Używa się bezpośrednio słowa "homeworld" pomimo tego, że na przestrzeni lat w setkach źródeł tę rolę pełnił Korriban. Chodzi o to, że ta nazwa to dopiero początek, bo Filoni - patrząc na trailer - szykuje nam masę o wiele bardziej kontrowersyjnych problemów: Yoda walczący z Sidiousem i gadający z Jinnem przed Zemstą Sithów. Znowu zacznie się jakiś metafizyczny bełkot jak z trylogii Mortis i przerost efektowności i pseudomistycyzmu nad sensowną historią.

Najważniejszą kwestią jest jednak to, co rozumiemy przez pojęcie kanonu. Dla mnie kanon to jedna z najważniejszych cech Gwiezdnych wojen, która mnie tu trzyma. Owszem, lubię filmy, lubię uniwersum, ale na pewno nie siedziałbym tu dyskutując o jakichś Morabandach, gdyby Gwiezdne wojny były zlepkiem luźnych, niepoważanych ze sobą książek, w których każdy autor przedstawia sobie alternatywną wersję wszystkiego. Cała zabawa polega na tym, że uniwersum jest w miarę możliwości spójne, że sięgając po jedną książkę znajduję w niej nawiązania do innych pozycji, że wszystko jest ze sobą połączone - daje to poczucie ciągłości, wiarygodności, immersji.

A polityka "nowych lepszych wersji" to wszystko niszczy, psuje całe poczucie spójności. Siłą SW są oczywiście zupełnie inne cechy, ale to właśnie ten ciągły kanon zapewnił nam to, że po 40 latach uniwersum jest tak samo silne i żywe i cieszy się zainteresowaniem. Gdyby nie całe EU Gwiezdne wojny były by taką samą serią filmową jak każda inna - kilka filmów na krzyż, które ogląda się z nostalgii, gdzie nie ma już o czymś dyskutować. Śmiem twierdzić, że gdyby nie EU i przedłużanie żywotności marki to nie mielibyśmy tych nowych filmów, ewentualnie byłaby t kontynuacja w stylu "robimy Terminatora 4", względnie jakiś reboot/restart.

Keran nie rozczulaj się nad sobą, sarkazm był adekwatny do twojego pytania, tyle, że ty się teraz spiąłeś, a ja mam fan, to po co było głupio pytać? Nie lepiej brany liczyć tak dla świętego spokoju?

Mariobaryla no niestety twoja wypowiedz jest mixem faktów sprzeczności, ekstremizmu i błogostanu, gdybym miał wypunktować wszystko, to połowę tego wątku bym zajął swoją odpowiedzią. Problem w tym, że głównym grzechem stawianym przez hejterów podczas swoich nagonek jest brak zgodności z kanonem, to wystarczy by dany produkt uznać za herezje i obrać za cel hejtu, by obrzydzić innym przyjemność z obcowania z tym produktem.


Niestety wszystkie inne walory z chodzą na plan dalszy na tyle odległy, że kanon przesłania zdrowy rozsądek, widzisz to jest bardzo ekstremistyczne podejście, bo prowadzi do nadużyć i nadinterpretacji, niestety, to wystarczy by każdy produkt zmieszać z błotem wraz z jego grupą fanów. Jeżeli producent deklaruje, że dany produkt tworzy kanon, nawet jeśli wywala inny z zestawienia, to bezmyślne negowanie tego faktu jest głupie i bez sensu, zwłaszcza, że nie przynosi określonego skutku, czyli zmiany którą się chce osiągnąć, to takie zasłanianie drogi papierem toaletowym, można, można, tylko po co?

Szkopuł w tym, że producent ma prawo do tego, kierując się własnym interesem, czy to biznesowym, czy merytorycznym. Jeśli się okazuje, że dany produkt jest komercyjnym sukcesem, to się tę drogę kontynuuje, czy to się nam podoba czy nie. Nikt dla garstki hejterów nie zmieni obranego kursu, bo w imię czego? Co z tymi ludźmi, którzy korzystają z danego produktu, do śmieci z nimi?


Widzisz dla hejterów obniżanie jakości produktów wiąże się tylko i wyłącznie z tym w ilu procentach produkt będzie zgodny z kanonem, a wartości artystyczne, cóż są mało istotne, tjjja. Ile ogórka jest w ogórku, a mówimy o skwaszonym, czy w occie, no nie mam więcej pytań, aha przecież są jeszcze małosolne, czy nie zaprawiane, który lepszy, odpowiedz nie jest prosta każdy lubi co innego i każdy ma prawo do tego. Więcej tolerancji mniej hejtu, nie dajmy się zwariować, nie możemy kata postrzegać w roli ofiary, a ofiary w roli kata.

GROM >> Wedle życzenia ponawiam odpowiedz. Po pierwsze czasy po RotJ nie są moim ulubinym okresem, właściwie uważam te czasy za bardzo słabe. A po drugie, wpełni zdaję sobie sprawę z tego że trzeba trochę tego bajzeru wyrzucić, jeżeli chce się zrobić dobry film. Także dla mnie niema problemu.

darth grom --> dzięki Panie Grom za rady jak zawsze sensowne i treściwe. POMORZE POMORZE POMORZE POMORZE. Nie zrozumiałeś symboliki. Nie chodziło mi o to, że rodzice mi ignorują chciałem się dowiedzieć ile razy mogę coś stwierdzić, żeby to nie był hejt. Więc nie sil się na tani sarkazm, bo i tak jesteś pośmiewiskiem.

Karen, to rodzice, tak cię ignoruję, że musisz notorycznie im przypominać, co lubisz? Oki ale skoro pytasz, to podpowiem, przedyskutuj, z nim jeszcze raz nic się nie martw, będzie dobrze, dwa razy, to jeszcze nie hejt. Zaznacz przy tym, że to dla ciebie bardzo ważne, bo nie chcesz by cię uznano za hejtera, co to, to, to nie, bynajmniej, no wtedy jedyne, co ci zostaje to liczyć, że się zastosują. Jak się nie zastosują, to masz problem, bo nawet hejt nic nie pomorze, skoro nie pomogła merytoryczna dyskusja, ba powiem więcej im bardziej będziesz hejtował, tym bardziej mogą się zaprzeć nogami, a to mogłaby być mało komfortowa sytuacja dla ciebie.

Podsumowując dwa razy, to jeszcze nie hejt, ale pamiętaj nie przeginaj pały.

OK OK miejcie swój kanon, a fanów TCW zostawcie w spokoju.AMEN.

Hejterzy narzekają ciągle nie dlatego, żeby cały świat dowiedział się, że nie lubią ogórków/TCW, tylko po to by wywrzeć presję, dać sygnał, że coś z tymi ogórkami dla pewnej części fanów jest nie tak i oczekują jednak czegoś innego. Oglądają filmy, kupują książki, komiksy i mają takie samo prawo do wypowiedzenia swojej opinii jak każdy inny. Jeżeli "pelikan" sto razy napisze, że ogórek mu się podoba i smakuje, po każdym zjedzonym ogórku, to jest ok. W przeciwnym razie to już bezmyślny hejt :D

Poza tym TCW to nie ogórek, gust gustem ale i serial i kierunek rozwoju SW ma pewne obiektywne wady, które nie zależą od gustu i nie widzę powodu, by udawać, że nie ma problemu bo tak musi być. Nie musi.

Moja kiełbasa jest lepsza od waszej kiełbasy, moje hejtowanie jest lepsze od waszego hejtowania. Tak wyglądają miejscami Twoje wypowiedzi.

Nigdzie nie napisałem, że fani dzielą się na dwie ekstremistyczne grupy, po prostu w 90% przypadków wypowiadają się albo osoby, którym coś się tak bardzo nie podoba, że muszą dać temu upust albo osoby, którym się podoba i albo celem obrony swojego dzieła, albo z czystej przekory będą bronić obiektu hejtowania przed hejterami jak święta inkwizycja.

Jeśli chodzi o łykanie wszystkiego jak pelikany - jasne, zastosowałem pewne wyolbrzymienie, nieco to podkoloryzowałem, ale przecież wiadomo, że ton tej dyskusji nie jest całkiem na serio i tak jak Ty koloryzujesz pewne rzeczy, by uwydatnić ich bezsensowność, tak robię to i ja.

Tak jak hejterzy nie są jakimiś nołjalfami, którym piana leci z ust na sam widok newsa z TCW w tytule, tak i pelikany o których jak wspominam nie są zapatrzone bezkrytycznie w SW - choć oczywiście w obu grupach znajdują się takie osobniki. Nie da się jednak ukryć, że wśród fanów SW (nie tylko, ale o tym mówimy) są po prostu grupy osób, które po prostu nie umieją być krytyczne i które wszystko akceptują, bo musi tak być, a żadną krytyką i tak niczego się nie zmieni. Choćby nie wiem jak słabo wyglądały lub zapowiadały się niektóre rzeczy, choćby nie wiem jak bardzo wywracały markę/uniwersum do góry nogami, te osoby i tak będą udawać, że to deszcz pada im na twarz, będą wmawiać sobie i innym, że im się podoba. Bo są takimi samymi "nołjalfami" jak "hejterzy" i po prostu SW jest dla nich czymś więcej, skoro udzielają się na forach i interesują się żywo czymś więcej niż filami.

I tu faktycznie tworzą się dwie grupy, choć o różnym stopniu niezadowolenia/uwielbienia. Ci, którzy nie są z obrotu rzeczy zadowoleni, bo uważają, że może być lepiej i to wyrażają, czy to poprzez merytoryczną dyskusję, czy oburzając się, czy przez czyste pieniactwo i ci, którzy też nie są do końca zadowoleni, ale uważają, że tak musi być i już, więc nie tylko nie marudzą, ale celem umocnienia się w swojej wierze, że "tak musi być" zaczynają się spierać z tymi drugimi. W skrajnych przypadkach pojawiają się osoby, które za cel życia stawiają sobie bronienie czegoś, bo przecież "hejterzy przesadzają i pęka im żyłka", nie widząc, że sami zachowują się dokładnie tak samo i jest to tak samo szkodliwe.

I tak, dalej podtrzymuję to, że obie skrajności są równie szkodliwe, bo w obu przypadkach to po prostu niemerytoryczny bełkot. W przypadku osób bardziej umiarkowanych - napisałem, że "pelikany" mają większy wpływ na to, co się dzieje niż "hejterzy" z bardzo prostej przyczyny - hejterów zazwyczaj z miejsca się ignoruje, jako niemerytorycznych, a po ich odsianiu zostają właśnie ci, którym wszystko się podoba i wychodzi, że wszystkim się podoba, kupują, a więc idziemy w dobrym kierunku.

Jeżeli każde wyrażanie niezadowolenia z powodu Morabandów i innych takich (to tylko przykład, bo - tu masz rację - faktycznie nie wiadomo, jak to będzie wyglądało w serialu) będzie traktowane z miejsca jako bezpodstawny hejt a do "góry" pójdzie przekaz, że większości się podoba, to tak będzie dalej. Hejter jak się zaprze, to po prostu czegoś nie kupi/nie obejrzy. "Pelikan", nawet jeśli mu się nie do końca coś podoba, i tak wyda pieniądze/nabije słupki oglądalności, "bo to w końcu oficjalne" więc w ostatecznym rozrachunku jego opinia i tak się nie liczy, bo swoim portfelem/czasem umocnił niekoniecznie dobry kierunek rozwoju uniwersum/marki. A takich ludzi jest więcej, więc nic się nie zmienia.

Tak jak z przysłowiowym niemal Call of Duty - wszyscy wiedzą, że jest źle, część tych, którzy otwarcie krytykują nie kupi, ale większość i tak pójdzie do sklepów i nic się nie zmieni. Ci, którzy otwarcie krytykują stanowią wbrew pozorom małą grupę, po prostu ciągle się udzielają i "walczą", więc sprawiają wrażenie, że jest ich wszędzie pełno, podczas gdy ci, którzy "łykają" nawet nie zadają sobie trudu by swoje niezadowolenie gdzieś przelać bo "i tak nic nie zmienią". To tak jak z wyborami - ludzie wiedzą, że partia jest do kitu, ale zagłosują na nią, bo i tak wygra, albo w ogóle zostaną w domu, bo nic się nie zmieni. I właśnie takie zachowanie, a nie hejterstwo powoduje, że - jak wspomniałeś - zostajemy w epoce kamienia łupanego.

Wszyscy - czy hejterzy czy pelikany czy ci, którzy się z tych naszych dyskusji śmieją i cieszą się SW chcą jednego - by SW trzymało jak najwyższy poziom. Ale aby poziom rósł, na twórcach trzeba wywierać jakąś presję - nie bezpodstawny hejt, ale sygnały,że coś jest jednak nie tak. Jeśli to wszystko będzie traktowane jak bełkot (którym czasem faktycznie jest) a do "góry" będą iść same ukłony pochwalne, poziom nie tylko nie będzie rósł, ale i malał - po co się starać dla mało wymagającego odbiorcy.

Z góry przepraszam, jeśli znowu wyjdzie mi banał pełen sprzeczności, który doprowadza Cię do śmiechu, którego nie możesz wytrzymać, ale może dokopiesz się w nim do jakiegoś sensu i poszukiwanych odpowiedzi.

darth grom --> ale mogę dwa razy powiedzieć, że nie lubię ogórków, jest jakaś granica ? Bo jak przy obiedzie będę mówił rodzicom, że nie chcę ogórków bo ich nie lubię to nie chce, żeby posądzili mnie, że jestem hejterem :(

Karen dobre pytanie, jeżeli nie lubisz ogórków, to znaczy tyle, że nie lubisz ogórków, natomiast jeśli pierdzieli o tym samym w kółko przez całe życie nie pytany, to wtedy jesteś hejterem, czy wyraziłem się jasno?

darth grom --> Jeżeli nie lubię jeść ogórków to jestem już hejterem ?

Darth Zabrak, ale jak sobie poradzisz z tym, z czym sobie ewidentnie nie radzisz, co będzie jak nowe epizody wymiotą kanon po ROTJ? Ponawiam więc pytanie, jak sobie z tym poradzisz, jedynie w trosce o ciebie i o twoje zdrowie psychiczne, choć nie ukrywam, że dla małej beki też.

Nie obracaj kota ogonem i nie udawaj Greka, przejrzyj archiwa Bastionu, na temat kanonu, TCW, TFU etc. tam przelało się morze obelg.

Bart, jak zwykle powiedział, co wiedział, czyli emo bzdetę, jak zawsze tylko na tyle, go stać, a niby taki inteligentny ąę lol.

Wolf Sazen, a gdzie w moim poście napisałem, że twoja wypowiedz jest hejtem, to, że bastion jest przepełniony hejterami, to wystarczy prześledzić ten wątek i bynajmniej nie potrzeba tu analitycznego umysłu, tak więc w myśl nie szukaj paranoi tam gdzie jej niema zajrzyj w głąb siebie i zastanów się czy masz prawo rzucić kamieniem. Gadasz takie banały w myśl lepiej cokolwiek mówić niż mądrze, tak więc zacznij mówić mądrze, bo cokolwiek nie jest warte dyskusji.

Nawiązując do tematu, to cały ten lament odnośnie Korribanu, jest dęty, jak balon, oczywiste jest, że nikt nie zamienił nazwy, po prostu, to jest kolejna z planet Sithów i tyle. Ale hejterzy, co, panikę sieją i zamach stanu głoszą, jak zawsze się im nudzi.


Mariobaryla , no właśnie nie masz racji, ponieważ hejtowanie hejterów jest dla mnie miłą rozrywką, od taką sympatyczną przerwą w pomiędzy oglądaniem odcinków TCW. Jak sam słusznie zauważyłeś wyśmiewam się z ich infantylnej obsesji wprost wykładniczo do ilości wyplutego jadu. Łapiesz różnicę, oni robią bąki ze złości, a ja robię miły ziew i eksploruję nie bez przyjemności SW dalej?


Jeśli zaś chodzi, o TCW, stwierdzam fakty z którymi zdziecinniali hejterzy nadal się nie pogodzili wprowadzając innych w błąd, a wyrywać to oni sobie mogą włosy z głowy, bo tylko to im pozostało, jeśli twierdzisz inaczej, to podaj jakieś konkrety, tylko błagam cię zastanów się za nim coś napiszesz, bo mój system nerwowy ze śmiechu może tego nie wytrzymać.


" Ja sam miłośnikiem serialu nie jestem, chciałbym, żeby kanon w możliwie dużym stopniu był zachowany, ale osobiście jestem zwolennikiem spokojnej, merytorycznej dyskusji a nie coraz większego nakręcania się i wypluwania z siebie miliona słów, które służą jedynie wyrażaniu podekscytowania a nie faktycznych argumentów. Dla mnie popadanie w którąkolwiek ze skrajności nie ma sensu i ślepe łykanie wszystkiego jest tak samo szkodliwe jak zacietrzewianie się w obronie jedynej słusznej wizji świata. Problem w tym, że to ta pierwsza grupa, jako łykająca wszystko i napędzająca marketingową maszynę ma większy wpływ na to co się dzieje niż jacyś hejterzy, których wielcy tego świata i tak ignorują, bo to Wam wszystko można wcisnąć, a Wy z zachwytem w sercu powiecie "genjusz, czemu nikt wcześniej na to nie wpadł". Bezkrytyczne przyjmowanie wszystkiego może prowadzić jedynie do systematycznego obniżania się poziomu, a przyzwalanie na gwałcenie SW na wszystkie możliwe sposoby sprawi, że niedługo nic poza filmami się nie ostanie."


Cały ten fragment wypowiedzi to zwykły banał pełen sprzeczności. Wpierw twierdzisz, że każde ekstremum jest szkodliwe, ale prawda leży i tak po stronie hejterów, tjjja. Czy ty sam rozumiesz o czym piszesz, to jest dopiero masło maślane, oraz paradoks. Mówisz, by nie popadać w skrajność, ale sam stosujesz skrajne podziały. Uważasz, ze fani dzielą sie tylko na dwie grupy, ci co łykają wszystko (choć tej tezy nie da się w żaden racjonalny sposób obronić), oraz na hejterów (co do tej grupy nie ma żadnej wątpliwości, że istnieje)? A gdzie cała reszta fanów, naprawdę w to wierzysz?


To proszę obalmy mit, co według ciebie znaczy, że ktoś łyka wszystko, tylko merytoryczne konkrety, dokładnie, co przez to rozumiesz i o jakich ilościach mówmy, żadne odwracanie kota ogonem, wyłóż kawę na ławę?

Nie ukrywam, że niecierpliwie czekam na odpowiedz, bo z miłą chęcią na ten temat podyskutuję nie bez przyjemności ofkoz.


" Wcale bym się nie zdziwił jakby Filoni w końcu zaczął zjadać swój własny ogon (kapelusz?) i w Rebelsach zaczął zaprzeczać wydarzeniom z TCW, bo szacunek tej ekipy dla uniwersum i pracy innych twórców jest zerowy - skoro przez "pomyłkę" mieszają w innych źródłach, mogą przez pomyłkę namieszać i w TCW. A wtedy mędrzec GROM stwierdzi "cóż, Rebelsi to kanon, a wy nolajfy zostańcie ze swoją niekanoniczną kochanką w postaci TCW" :D"


Tjja idąc tak daaaaaleko wzrocznym tokiem rozumowania możesz łatwo dojść do wniosku, że Jabba był kobietą, bo miał obwisłe piersi, no nie dajmy sie zwariować. Zastanów się tak bez emocji, na spokojnie kto tu zbliża się do granic absurdu, przy tym zaznaczam, że to retoryczne pytanie, bo dobrze wiem kto?

jak zwykle awesome bełkot XD W poznańskim czy de XDXDXD
Ciśniecie do setki! Nowy B na to zasługuje!!!1111one

GROM >> przyczepiaj się do czego chcesz, ale na litość boską nie zmyślaj. Nikt Ciebie nie obraził od debili łykających każde gówno, a takimi komentarzami sam udowadniasz ,,że aż krew do oczu Ci nachodzi" jak to napisałeś w moim kierunku. W swoim komentarzu wyraziłem obojętność na to co przedstawiane jest w twoim ukochanym TCW, a nie to że wydrapię sobie oczy na samą myśl co ten Filoni z Lucasem wyprawiają. Ale muszę przyznać że mnie rozbawiłeś, przede wszystkim tym że w przeciwieństwie do mnie, jesteś na SW skazany, śmiało twoje fanostwo można nazwać uzależnieniem.
A co do twojego ostatniego pytania, to wiedz że jak wyjdzie EVII to z wielką przyjemnością zakupię bilety i razem z dziewczyną wybiorę się do kina, potem zakupię wersję na DVD i będę oglądał mniej więcej co tydzień, aż nauczę się całego filmu na pamięć.

Darth GROM - nie widzisz tego, że część Twoich argumentów można przenieść także na Twoje własne wypowiedzi? Z jednej strony czepiasz się "hejterów", że zamiast zająć się tym co lubią non stop jadą po tym samym, z drugiej strony sam, zamiast cieszyć się z TCW i oglądać je sobie ile dusza zapragnie spędzasz czas na nieprzerwanym "hejtowaniu hejterów" :D Czepiasz się, że nadwyrężają sobie żyły nad fikcyjnym uniwersum i wyśmiewasz ich za kultywowanie "własnego kanonu", a z drugiej strony w każdym swoim poście powtarzasz, że "cóż, TCW to kanon", jakbyś musiał się stale w tym utwierdzać i bał się, że ci wszyscy prześladujący Gwiezdne wojny hejterzy, wywrotowcy i inne zaplute karły reakcji wyrwą Ci to TCW z kanonu :D

Ja sam miłośnikiem serialu nie jestem, chciałbym, żeby kanon w możliwie dużym stopniu był zachowany, ale osobiście jestem zwolennikiem spokojnej, merytorycznej dyskusji a nie coraz większego nakręcania się i wypluwania z siebie miliona słów, które służą jedynie wyrażaniu podekscytowania a nie faktycznych argumentów. Dla mnie popadanie w którąkolwiek ze skrajności nie ma sensu i ślepe łykanie wszystkiego jest tak samo szkodliwe jak zacietrzewianie się w obronie jedynej słusznej wizji świata. Problem w tym, że to ta pierwsza grupa, jako łykająca wszystko i napędzająca marketingową maszynę ma większy wpływ na to co się dzieje niż jacyś hejterzy, których wielcy tego świata i tak ignorują, bo to Wam wszystko można wcisnąć, a Wy z zachwytem w sercu powiecie "genjusz, czemu nikt wcześniej na to nie wpadł". Bezkrytyczne przyjmowanie wszystkiego może prowadzić jedynie do systematycznego obniżania się poziomu, a przyzwalanie na gwałcenie SW na wszystkie możliwe sposoby sprawi, że niedługo nic poza filmami się nie ostanie.

Wcale bym się nie zdziwił jakby Filoni w końcu zaczął zjadać swój własny ogon (kapelusz?) i w Rebelsach zaczął zaprzeczać wydarzeniom z TCW, bo szacunek tej ekipy dla uniwersum i pracy innych twórców jest zerowy - skoro przez "pomyłkę" mieszają w innych źródłach, mogą przez pomyłkę namieszać i w TCW. A wtedy mędrzec GROM stwierdzi "cóż, Rebelsi to kanon, a wy nolajfy zostańcie ze swoją niekanoniczną kochanką w postaci TCW" :D

A tak w ogóle to Korriban to nie jest pierwsza i jedyna nazwa tej planety - wcześniej to była PESEGAM.

Fanfax--> Witam w internetach.
Shedao Shai--> Zlajkowałbym ;)

Fanfax widocznie próbuje zabłysnąć, niestety, jak na razie - nie wychodzi mu.

A nie jest tak, że Moraband to jeden z siedmiu księżyców planety Korriban? Ten, na którym był Naga Sadow?

Lepsze takie niz obrzucac sie mięsem :P ale potwierdziles :P. A wulgarne slowa w kierunku tworcow to juz totalne

Grom -> a gdzie ty w moim poście widzisz hejt? Myślę że wpadasz w jakaś paranoję widząc samych hejterów obok siebie. I standardowo działasz w myśl zasady "jeśli nie jesteście ze mną jesteście przeciwko mnie".

Disney, kapelusznik i cała reszta, która chce urządzić całe Star Wars po swojemu, wbrew wszystkim - pier***cie się.

Darth Zabrak paranoją jest argument, który ma ośmieszać, czy zdyskredytować fanów którzy lubiąc jakiś konkretny produkt np. TCW są obrażani od debili wciskając im kit o tym, że łykają każde gówno, które wyprodukował Lucas, tjjja a króliki lubią marchewkowe pole, to jest dopiero paranoja, w myśl dajcie mi powód, a znajdę na was paragraf. To właśnie tacy hejterzy, jak ty upraszczają sprawę do absurdu tworząc stereotypowe podziały, a wszystko dlatego, że brak wam retorycznego argumentu, w konkretnym przypadku, typowo Putinowska abstrakcyjnie kosmiczna propaganda i wciskanie ciemnoty.

Jak coś ci się nie podoba, to po co pijesz piane po raz setny na ten sam temat, lepiej prze kieruj uwagę na swoje ulubione produkty, a lżej na sercu ci będzie, to może dożyjesz sędziwej starość, zamiast mieć wrzody na żołądku. Lubisz jakąś książkę lub komiks napisz o tym, wyraź samego siebie, wznieć dysputy na ten temat, po co jątrzyć kwas przy produktach, które cię denerwują, że aż krew do oczu ci nachodzi, to jest forum fanów, a nie wściekłych ujadaczy prześcigających się w tym kto bardziej pokąsa, w myśl im więcej tym inteligentniej, tjjja? Ty uważasz, że to jest normalne?

A pomyślałeś smartgaj, co będzie jeśli Abrams namiesza w kanonie, bo to, że namiesza jest jasne jak słońce, co wtedy zrobisz przestaniesz oglądać nowe epizody, obrazisz się na Disneya, zamkniesz się w swoim alternatywnym świecie i będziesz nakłuwał szpilkami laleczkę myszki Miki niczym czarnoksiężnik voodoo?


Wolf Sazen te skojarzenia wynikają w prostej linii z waszej infantylnej niedorzecznej obsesji wobec, jak to trafnie ująłeś fikcyjnego uniwersum, która zwie się mój własny i jedyny słuszny wyimaginowany kanon na temat fikcji, nie ukrywam też, że z mojej poetyckiej retoryki, która miała w przejaskrawiony sposób uwypuklić waszą nemezis, jak widać na twoim przykładzie po prostu działa. Ale skoro poruszyłeś temat normalności, to powiedzmy sobie szczerze hejterzy normalni nie są, bo kto normalny w kółko gada te same bzdety, o jakiejś tam fikcji i tą o to tanią sensacją dziękuję państwu.

Fanfax--> próbujesz być śmieszny czy coś? Twoje beznadziejne wstawki są irytujące, jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to się nie udzielaj ;)

Hej tu sa grupki na dobre i na zle, wszyscy na jednego :-)

"...będziesz, go czcił niczym sektę, pieścił niczym najlepszą kochankę..." powiedzcie czy to jest normanle że ktoś ma takie skojarzenie przy jakimś fikcyjnym uniwersum ?:D

GROM >> Ale kto tu mówi o zamykaniu się na nowe rzeczy, a tym bardziej na nowe epizody? Ja po prostu nie zaliczam się do fanów którzy łykają wszystko, przecież nie jesteśmy na SW skazani, coś mi się podoba to biorę a jak nie to nie. Przestań sprowadzać poziomu tej dyskusji do paranoi, jak masz zamiar dalej odczuwać orgazm na widok "twórczości" kapelusznika, to droga wolna.

@Burzol -do tak odważnego stwierdzenia może bym się nie posuwał, co nie zmienia faktu, że TCW miało naprawdę fajne momenty, na czele z Trylogią Mortis. Ale ze względu na fajne momenty nie powinno się czcić i zachowywać w kanonie całego serialu, ale też ze względu na złe, które czynią serial godny stwierdzenia, że "generalnie to chłam" nie powinno się automatycznie całego wywalać i kasować.

@Grom - uwaga, zgadzam się. Właśnie dlatego niezbyt odpowiada mi podejście "a ja mam swój własny kanon". No to średni kanon, jeżeli nie będą doń należeć filmy Abramsa, które najprawdopodobniej jakościowo będą świetne? Właśnie dlatego chciałbym, żeby filmy nie rozwaliły EU - żebym z czystym sumieniem mógł się cieszyć zarówno jednym jak i drugim. A gdy coś wyjeżdża mi z takim Morabandem, to nieważne jak dobre jakościowo by było, ciężko mi odczuwać przyjemność z oglądania tego.

Najlepsze teksty to te w stylu `nikt normalny` oraz `moj kanon` :-)

Bart, ty Putinowską retoryką, rodem ze złotych czasów ZSSR wmówiłbyś wszystkim, że słonie wciągają wodę ogonem, a kaczki latają tyłem, tjjja. To dzięki takim pieniaczą jak ty i tobie podobnym nołlajfom sfrustrowany GL sprzedał firmę i dobrze, teraz Disney zrobi wam z dupy jesień średniowiecza by żyło wam się lepiej. Już oczami wyobraźni widzę jak za dziesięć lat będziecie nadal za całe zło tego świata obwiniać starego poczciwego Lucasa, tjjj, a walizki skaczą po peronie. Gdyby po ziemi chodzili tylko ludzie twojego pokroju, to świat zatrzymałby się w epoce kamienia łupanego, a ty nadal, jako lider przekonywałbyś, że ośmiokąt jest najlepszym możliwym kołem Lol.


Darth Zabrak i vice versa z tą różnicą, że tobie pozostaną tylko stare książki, komiksy, oraz kilka gier, zamkniesz się w tym swoim alternatywnym świecie, będziesz, go czcił niczym sektę, pieścił niczym najlepszą kochankę, aż pewnego dnia w bardzo dalekiej przyszłości być może się obudzisz i zrozumiesz wtedy jak wielkim byłeś nołlajfem, a być może dalej będziesz tkwił w marazmie, ja tym czasem niczym nie skrępowany będę oglądał kolejne epizody SW i tak do końca świata i o jeden dzień dłużej, a TCW cóż nadal będzie kanonem SW.

Pewne odcinki The Clone Wars są LEPSZE NIŻ PREQUELE. Nie znacie się.

TCW to badziewie jakich mało, którym nikt normalny nie powinien się przejmować, ani interesować, tym bardziej że i tak już się kończy. I piszę to w perspektywie całego, pożal się Boże serialu, a nie tylko tej konkretnej zmiany o której mowa w newsie. Ja mam swoje książki, komiksy, gry, które składają się na mój kanon i nie odłożę go, bo Filoniemu strzeliła do jego zakutego, okapeluszowanego łba, kolejna głupota. Pff. Ten człowiek już od dawna jest dla mnie skończony, jego kaprysami nie należy się przejmować, tak samo jak nie należy się przejmować pie*****niem GROMA i Qel Asima.

Zawsze jest starcie między fanami tego co było, czyli przez niektórych nazywanymi "Hejterami", a obrońcami tego co nowe, chociaż nie koniecznie lepszej wersji "Obrońcami". Każdy ma swoje zdanie i to jest chyba piękno, a nie, że każdy uważa tak samo co? Jednak szczerze mnie irytuje robienie fanów w bambuko i zmieniać, bo przecież na tym można zarobić. Jeśli pozbyliby się Korribanu, to mogą pozbyć się Dartha Bane`a, a to znaczy, że nie ma kto wprowadzić Zasady Dwóch, a to daje możliwość wprowadzenia Sithów do Nowych filmów bez wymyślania jakichś innych sposobów. Czekam na wiadomości, ale większość z nich bardziej niepokoi niż zachęca

@DarthGROM a ja się z tobą zgadzam :D

wręcz przeciwnie... jakąś tam część winy ponoszą takie indywidua jak ty gromciu, którzy łykną wszystko i nad wszystkim będą się zachwycać... [ 2 ]

wręcz przeciwnie... jakąś tam część winy ponoszą takie indywidua jak ty gromciu, którzy łykną wszystko i nad wszystkim będą się zachwycać...

Chciałbym żeby ktoś postawił się korporacji tak jak niespodziewanie i zaskakująco community ME wymogło dorobienie "ludzkiego" zakończnia trylogii.

Ale w SW tak się nie stanie, dzięki osobnikom twojego pokroju, którzy zamiast spazmów dzieciarnianej rozkoszy, przyparliby przygłupa Filoniego o to czy czarny saber to jest, że on po prostu chce zaznaczyć swoją obecność? I tak samo sabera mogą używać ludzie bez Mocy? Skutecznie? Bo to jeszcze widziałem...

Nie, nikt go o to nie zapyta, bo musi być "awesome". **** z Korribanem, niedługo Skywalker zostanie przemianowany na Groundrunnera. I takie osobniki jak ty będą sikały ze szczęścia i wołały WIĘCEJ! WIĘCEJ!

Pożyteczny idiota to się nazywa?

Jak zawsze marudni hejterzy nas nie zawodzą robic sobie pranie mózgu domysłami, a na końcu i tak jest inaczej niż spekulowali, cóż taką postawę też trzeba uszanować, w końcu bez nich była by nuda.

Tak na marginesie jesteście sami sobie winni, za obecny stan rzeczy, tyle hejtu co się przelało pod adresem GL, to w skali światowej nie ma precedensu. Zamęczyliście Lucasa na "śmierć", więc sprzedał kramik, a teraz pozbawiony ludzkich uczuć, wyciskający ostatnie grosze z kieszeń rodziców madafaka Disney rozpie..li wam EU w trzy dupy i wydrukuję swoją nową i jedyną słuszną wersję wydarzeń niczym pan świata Putin.

A TCW, cóż pozostanie kanoniczne i dobrze, bo to fajna baja jest, tak więc czekam na ostatnie odcinki.

GŁĄBY!!!
Nie potraficie zrozumieć że Disney podgrzewa atmosferę przed nowymi filmami?????? Pewnie to będzie:
○gónwo nie związane z kanonem.
○postaraj się, ale rozwalając kanon dostaną po shebs od fanów.
○PO PROSTU zrobią ekranizacji kilku książek (na pewno pamiętacie tę plotkę o tym że któryś autor spotkał się z twórcami filmu)

Ja chcę więcej plotek siejących zamęt, to może ceny niektórych książek polecą w dół :D

cóż ten serial ma bardzo mało wspólnego z kanonem więc można tylko uznać go za czystą wariację czerpiącą z postaci, miejsc i zdarzeń kanonicznych. nie ma za bardzo czym się przejmować

Mnie osobiście bardzo cieszy, że twórcy filmów nie przejmują się tymi idiotyzmami z byle jakich książek i komiksów dla najgorszego rodzaju odbiorców kultury masowej. To wróży filmowi bardzo dobrze.

SORRY ALE KORRIBAN CHYBA LEPIEJ ZACHODZI W PAMIEC NIZ MORABAND. Cały czas byłam przyzwyczajona do tej nazwy... No ale takiej awantury nie trzeba robić z powodu głupiej zmiany. Cieszcie się, że Korriban nadal jest planetą sithów.

Niszczą kanon? I co z tego?! Korriban odleci, OK nie ma problemu - starych gier i książek to nie zmieni, jak będę chciał poczytać/pograć na tej planecie to i tak to zrobię. Przynajmniej pojawi się nowa, alternatywna historia zamiast odgrzewania w nieskończoność tego samego.
Zakaz na figurki z EU poza Starkillerem, Bastilą, Malgusem i Trooperem z TORa? No to pięknie - najbardziej neutralny i chyba przez wszystkich lubiany okres KOTORowo TORowy pozostaje. Starkiller i TFU przetrwają? Dla mnie bomba, choć dla większości z Was to pewnie tragedia :D

Ogólnie to bardzo dobre wieści :)

Dajcie mi maść bo może i to ból dupy, ale do k...y nędzy, czemu oni to robią? Jedna z lepiej wymyślonych planet w uniwersum, fajnie się nazywa i nic nikomu nie wadzi! Trzeba to od razu burzyć?? Już nie raz Ci idioci od TCW gwałcili SW ale teraz już brak mi słów. Jakoś z nazwą Coruscant nie było problemu, a przecież wtedy EU nie było jeszcze tak bardzo popularne jak dziś. Mam nadzieję, że mowa o jakiejś innej planecie i nie wpłynie to na epVII, ale wszystkie znaki na niebie i w necie sugerują czarny scenariusz. Jeśli jednak w ten sposób potraktują całe EU to mam gdzieś tę całą nową trylogię

Nadiru >>> Ale nie ma się co czarować, że nic z EU nie zostanie wyrzucone. Zwłaszcza, że robią 7 epizod.

Nadiru Radena dobrze prawi! Polać mu koreliańskiej whisky!

Abstrahując od problemu z Moraband... Fakt, że Hasbro dostało polecenie nieruszania EU nie świadczy o tym, że EU pójdzie do kosza, tylko to, że status EU jest na razie niejasny - po to założono Lucasfilm Story Group, by status ten stał się jasny :) Ustalenie jednego, definitywnego kanonu zajmie zapewne trochę czasu, tym bardziej, że ma to silny związek z produkcją Epizodu VII. Na razie nie ma więc co rozpaczać, rozdzierać szat czy stawiać świeczek dla EU ;)

Dan Ordo - bardziej mi chodzi o świat i ten cały konflikt, który jest w tle, ale fabuła poszczególnych klas jest bardzo przyjemna i ciekawa.

@Bacek Jesli ToR(Tylko fabularnie) jest perelka dla ciebie, to TCW Powinno byc tez :)...

Tylko, że źródła podają Korriban jako ojczysty świat Sithów "It was the original homeworld of the Sith species and a sacred planet for the Sith Order" z Wookiepedii, a jak wiemy to źródło, któremu ufać można. Sithowie jako religia nie mieli ojczystej planety i mogli jakąś przybrać. Rozumiem, że na potrzeby serialu chcieli wymyślić własny Korriban. Zobaczymy jak to będzie wyjaśnione, bo jeśli to ma zastąpić Korriban to gry jak KOTOR czy TOR przestaną być aktualne, a szkoda tracić takie perełki na rzecz debilnej bajeczki.

Streszczenie napisane przez tłumacza Amberu jest tak samo kanoniczne jak streszczenie fana na Bastionie czy Ossusie - jest to po prostu tekst napisany na podstawie oficjalnych źródeł, ale sam w sobie pozostaje interpretacją. Nie zarzucam śp. panu Syrzyckiemu przekłamań w tekście, ale każdy kto ma trochę pojęcie o historii uniwersum wie jak mocno subiektywny i wybiórczy jest ten tekst - w tym streszczeniu autor rozpisywał się na kilka stron o każdym możliwym najmniej ważnym wydarzeniu z czasów po RotJ podczas gdy inne okresy opisane są po macoszemu i brakuje kluczowych informacji z ważnych źródeł. To streszczenie jest napisane po prostu na podstawie wydanych przez Amber powieści z drobnymi dodatkami. Napisane zapewne w dobrej wierze, ale dobór informacji i ich interpretacja jest mocno dyskusyjna - miejscami mowa wręcz o NADinterpretacji. Jeżeli dla Ciebie oficjalne, kanoniczne źródła nie są faktami, a jako źródło wiedzy traktujesz nieoficjalne opracowanie to ja nie będę mówił, kto tu powoduje płonność "dyskusji".

Quo Vadis Disney! Ten serial już i tak wiele namieszał w uniwersum! Teraz próbują zniszczyć kanon z czasów starej republiki, czyli seria KOTOR i SWTOR staną się niekanoniczne! Skandal!!!!

Wiec tak jezeli chodzi o komiksy to ogladanie obrazkow mnie nie interesuje po drugie to nie interpretacja a streszczenie polecam sprawdzic roznice. Po trzecie wycofuje sie z tej plonnej `dyskusji` i wreszcie moderator stronki skoro zostal przyjety to nie powinien zanizac poziomu i wyjezdzac z tekstami o gimnazjum. Pozdrawiam :-)

Fanfax - cytaowany przez Ciebie fragment pochodzi z opracowania autorstwa członków Amberu, a nie właściwej powieści. Jest w związku z tym jedynie interpretacją oficjalnych materiałów a sam w sobie nie jest ani oficjalny, ani kanoniczny. Tak samo jak kanonem nie są opisy komiksów w SWK i tym podobne.

A co do tematu - wszystko zależy od tego czy Moraband to alternatywna nazwa, nowa planeta czy zwykłe zastępstwo dla Korribanu. Tak czy siak ja tego nie rozumiem - jest w EU tyle planet Sithów, po co wymyślać im 30 świat pochodzenia, jakby już teraz nie było z tym za dużo zamieszania.

A nazwa planety to dopiero początek, patrząc na to, co spotkał na niej Yoda :D Czuję, że będą takie jaja jak z Mortis, czyli pomysł nie najgorszy, ale ostatecznie wyszedł fabularny potworek - przekombinowany i z efektownością ponad jakąkolwiek logiką i sensownością wydarzeń.

Wszyscy sie trzymali? Jak ktos sobie wmowil lub wyobrazil ze to ta planeta to ok ale nie ma to nic wspolnego z a faktami. Dla mnie fana starej republiki ta planeta jest Ord Mantel ona byla wazna.

Tylko, że jeśli wszyscy się trzymali, że Korriban jest kolebką Sithów to po co to zmieniać? Denerwujący jest fakt, że twórcy TCW dostali na tyle wolną rękę, że zamiast podporządkować się do wydarzeń i zrobienie czegoś co nie miesza, albo zmienia na bardziej wiarygodne/ciekawsze wersje to okey, ale tutaj oni zmieniają byle zmienić. Chcą chyba zniszczyć SW od środka, żeby starsi fani się obrazili, a wtedy przerobią markę, aby była dla dzieci 3-15 lat... jeśli zmieniać kanon to najwyżej po ROTJ, bo tam przecież będą miały miejsce nowe filmy... chyba, że jakiś spin-off będzie dział się dawno, dawno temu.

Spokojnie, ja się jeszcze łudzę, że nie spierdzielą wszystkiego. Dopóki nie zobaczę, nie uwierzę, że ktoś może być takim debilem i psuć kanon, na którym bądź co bądź Disney zarobiłby z nawiązką.

Cytowanie to cytowanie jezeli ksiazki ktore czytasz uwazasz za niewazne to gdzie tu EU? Mam cytowac Ciebie? Bo sobie cos wmowiles?

cytowanie przedmowy redakcyjnej z Amberu świadczy o poziomie niektórych... cóż, dzięki tcw i gimnazjom mamy to co mamy.

Jeśli ktoś, kto uważa się za fana SW w szerszym rozumieniu niż filmy, nie wiem kim byli Sithowie Czystej Krwi i kim byli/są Sithowie w dzisiejszym rozumieniu...

http://starwars.wikia.com/wiki/Sith_Worlds
Tu jest wszystko na temat planet. W systemach fantasy/s-f czasami ścisłe pojęcie `homeworlda` nie występuje, a czasami jest przypisane umownie.

Co nie znaczy, że kretyni muszą zmieniać nazwy, bo co? Konkurencja dla Mordoru?

"Byli to tak zwani Ciemni Jedi. Kiedy zostali wygnani, podporzadkowali sobie mieszkancow PEWNEJ planety- Sithow, a pozniej nawet sami nazwali sie Sithami."

Utrzymuje swój poprzedni komentarz :D

Nowy kanon do piachu!

W jaki sposób jakaś rasa/grupa może mieć kilka ojczystych planet??? O ile się nie mylę, dotąd obowiązująca wersja brzmiała, że upadli Jedi przybyli na Korriban i spotkali tam rasę Sithów, a następnie jako dark sajderzy sami zaczęli się tak określać, czyż nie? Proszę o ewentualną poprawkę

czy ktoś ma jeszcze wątpliwości (jeśli to wejdzie) czy będą SW pod rządami Mikiego? I czym się stały dzięki tcw? Tylko kretynów może to cieszyć.

Yup, it`s offence...

A może tutaj chodzi o jakieś prawa autorskie i stąd konieczność wyrzucenia EU do kosza lub ewentualnie naciągane zmienianie nazw/podobne postacie...

Darth Zabrak --> Racja, też TCW się nie interesuje (to szajs) więc Yoda może nawet w tej bajce nazywać się Jogurt :D Tylko wara od prawdziwego kanonu!

Nasuwa mi się pewne zdanie które padło przy promocji Mass Effecta 3 ale pozwolę sobie je troszkę zmienić, żeby lepiej pasowało do sytuacji: Nie oddamy kanonu!

Chociaż z drugiej strony TCW i tak mnie nie interesuje, więc to bez znaczenia.

Co za głupota, po kiego grzyba zmieniać coś takiego jak nazwa? Przecież to niczego nie wniesie. Bezsensowna, kosmetyczna zmiana, mająca na celu zepsucie nam nerwów.

Ogólnie planet, które kojarzą się z Sithami jest wiele (przykłady podano w newsie). Moraband może być kolejną z nich, więc ja się nie wkurzam, że wprowadzili coś nowego. Jeśli jednak z tej planety zrobią centrum świata Sithów (którym do tej pory była planeta Korriban), to już wtedy bym się naprawdę wkurzył. Korriban od zawsze kojarzyło mi się z najważniejszą planetą, dotycząca Sithów i chciałbym, aby tak pozostało. Czekamy do końca 6-tego sezonu TCW i zobaczymy.

A co do tego "unikania Expanded Universe", to po prostu ręce opadają. Nic więcej nie mam do dodania.

Nazwę planety przeboleje, ale jak usuną jakieś fragmenty EU to szlag jasny mnie trafi !

Matek > http://thegungancouncil.yuku.com/topic/35004/HASBRO-The-EU-is-dead?page=1#.UwSC0_l5Mdc tu masz np trochę info o tym.

Seller/Smajlush/epizozeur/ > zobaczcie, to dokładnie tak samo jak Lucas :D Nie powiem, dużo się zmieniło ;P

Każdy zakłada od razu, że ma być to powiązane z rasą Sithów, tj zastąpić Korriban...a może szykuje się retcon powstania zakonu Sithów? Zreszta, jakby i tak co chwila nie pojawiała się nowa "ojczysta planeta Sithów"... Póki co to mnóstwo plotek, poczekamy, zobaczymy. Do 6tego sezonu na netflixie już niedużo zostało czasu.

Śmierdzi mi to zamianą Korribanu na Moraband zgodnie z zasadą "co moje to lepsze" by duet Lucas & Filoni; na pocieszenie warto zauważyć, że to jeszcze z czasów przed wykupu przez Disneya pochodzi i o ile nic na Korribanie nie pozmieniają, to można uznać to za alternatywną nazwę

Boję się tego co oni mogą zrobić z SW...

Albo nowa nazwa Korribanu. Podobnie było w trzecim sezonie z Kalamarem gdzie także wprowadzono nową nazwę obok już istniejących.

Ekhm
W tych wszystkich spekulacjach nie ma nic o kasacji Korribanu, więc to będzie po prostu nowa planeta.

Czyli nie bedzie Dartha Cadeusa w wersji plastikowej :(?

Oczywiście ten news powinien znaleźć się w obleśnych okruchach, bo to tabloidowe plotki.

Z całym szacunkiem, ale ten Wasz lament jest żałosny :)

Na razie nie ma czym się przejmować, bo odnośnie kanonu nie ma żadnych oficjalnych stwierdzeń. Przypuszczam, że nowa planeta Sithów, po prostu będzie jedną z wielu. Poza tym pamiętać należy, że scenariusze tych odcinków powstały jeszcze przed objęciem SW przez Disney`a, teraz zaś zostały dopiero zrealizowane.

Do dzisiaj nie wiadomo który świat był właściwie ojczystym dla Sithów. Równie dobrze może być Moraband, pozostawiając Korriban w spokoju. Toć grupa deziałała już przy okazji The Old Republic, więc raczej nie wyrzucą zaraz Korribanu.

Łapska precz od Korribanu! :)

[*]

Disney pokazuje gdzie ma fanów. Zniszczą całe uniwersum. [3]

Loedzie, bardzo bym prosił o źródło informacji o ciążącym nad Hasbro zakazie.

Smutne...

LOL. Czyli Nowa Trylogia już też podchodzi pod EU skoro, mają jej unikać?

Disney pokazuje gdzie ma fanów. Zniszczą całe uniwersum. [2]

Disney pokazuje gdzie ma fanów. Zniszczą całe uniwersum.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.